Page 1

NETWORK magazyn

nr 03/2004 cena 16,50 PLN

PERIODYK BRANŻOWY ISSN 1642-2872

IŚĆ W SZEROKOŚĆ CZY W GŁĘBOKOŚĆ? Sposób, dzięki któremu zarobisz pieniądze w network marketingu

POSTAWIŁEM NA NETWORK MARKETING PRZEMYSŁ ZDROWIA Branża przyszłości CZYM JEST DUPLIKACJA W NETWORK MARKETINGU? Ty decydujesz, co duplikujesz


NETWORK MAGAZYN

POSTMAN

Niech mówią Czytelnicy, czyli z listów słów kilka...

Nauki wszelakie, zwłaszcza dobre Witam, jestem autorem amatorskiej strony www.praca-med.biz.pl o promocji zdrowia i stosowaniu suplementów żywieniowych – Biologicznie Aktywnych Dodatków do żywności. Teraz związałem się z firmą VISION. Mam przed sobą drugi numer Network magazynu. Jestem pod wrażeniem stylu, fachowości i poziomu merytorycznego NM. Zawsze zdawałem sobie sprawę z wagi nauk wszelakich, zwłaszcza dobrych. A tutaj jak na dłoni najlepsze z najlepszych. Dziękuję za to, co teraz i z niecierpliwością czekam na dalsze numery. Szkoda, że nie było takich informacji, kiedy ja zacząłem zajmować się marketingiem sieciowym! A propos, jak można kupić nr 1 Network magazynu? Pozdrawiam, Konrad Świetny pomysł, świetne efekty Za pośrednictwem Państwa periodyku, w imieniu swoim i wszystkich moich współpracowników pragnę gorąco podziękować Panu Many Loy`owi za zorganizowanie dla naszych struktur seminarium Network Strategia – Dynamiczny wzrost własnej sieci sprzedaży. Polecam wszystkim zainteresowanym, ponieważ naprawdę pomysł przynosi rezultaty. O strategii przeczytałem w 1 numerze magazynu, skontaktowałem się z Many Loy`em i wraz z innymi menedżerami z naszej firmy zamówiliśmy zerowe numery „Recruiting Tool” z naszą reklamą na ostatniej stronie. To był strzał w dziesiątkę. Na seminarium Many Loy dokładnie przedstawił nam jak pracować z magazynem i po 6 miesiącach mamy kilka razy lepsze efekty niż dotychczas. Polecam wszystkim, którzy chcą być Top Liderami. Dziękuję – świetny pomysł, świetne efekty. Z wyrazami szacunku, Tomasz Ziółkowski, Kraków Kolejny paradoks Witam Nie jestem przekonany, jaka jest myśl przewodnia i jakie cele są postawione przed Network magazyn. A jednak spróbuję poruszyć sprawę firmy Carion działającej w systemie argentyńskim. Firma ta posługuje się nieuczciwymi metodami pozyskiwania klientów; obiecując im większe korzyści niż w innych systemach, ale niestety nie potwierdza tego rzeczywiste działanie firmy i zapisy sformułowane w statucie i umowie z nią. Próby wyjaśnienia tego stanu w UOKiK, utwierdziły mnie, że UOKiK tak naprawdę nie chroni konsumenta. Potwierdza to treść korespondencji otrzymanej z biura Carion i z UOKiK i jeżeli jest to możliwe, chętnie zapoznałbym się z innymi opiniami o Carionie. Mija rok, a ja jako konsument, nie otrzymuję pomocy prawnej, którą mógłbym wykorzystać w pozwie sądowym przeciwko Carion, a zatem nie jestem chroniony przez UOKiK. Mimo, że wskazałem na ewidentne przykłady działania Carion na niekorzyść konsumenta. Jest to kolejny paradoks, z którymi mamy do czynienia na co dzień. Jan K. Zmanipulowano fakty Panie Redaktorze Naczelny! W trosce o dobre imię czasopisma, które na polskim rynku promuje etyczny wizerunek network marketingu, zgodnie z przy2

jętą przez Redakcję zasadą o nieposzlakowanej opinii członków Rady Programowej pisma, zwracam się z prośbą o usunięcie mnie z Rady Programowej Network magazynu. 21 listopada 2004 roku w jednej z telewizji komercyjnych wyemitowano reportaż m. in. na temat mojej osoby oraz firm, z którymi jestem związany zawodowo. Autorzy programu, zasugerowani wyłącznie jednostronnymi wypowiedziami osób niezadowolonych z naszych produktów, popełnili materiał budujący o mnie jednoznaczne i niepodważalne zdanie. Szanowny Panie! Zgodzi się Pan ze mną jak powiem, iż w całym świecie nie ma firmy, z której usług lub produktów byliby usatysfakcjonowani wszyscy ich konsumenci. Każdy klient, który czuje się niezadowolony może dochodzić swoich racji i praw. Amen. Pan pisał w poprzednim numerze magazynu o firmie biorącej od ludzi pieniądze za produkt, którego nie otrzymują, ale zamieścił Pan całą korespondencję z prezesem tejże firmy. Dał Pan mu możliwość wypowiedzenia się, przedstawienia sprawy z odmiennego punktu widzenia. W moim przypadku, głodni sensacji, nie zważający na wszelkie istniejące przepisy i zasady pracy dziennikarskiej reporterzy, zrobili program, który przygotowano i poddano obróbce w taki sposób, aby widzowi wyłożyć gotowy, niepodważalny obraz odpowiadający aktualnym zapotrzebowaniom dzisiejszej publiki. Oświadczam, iż w trakcie realizacji materiału obrobiono technicznie moje wypowiedzi (a więc zmanipulowano fakty) i nie przedstawiono w programie całości rozmów, jakie ze mną przeprowadzono. Teraz wiem, że odbyły się one tylko po to, aby z szeregu zdań wyciąć i wyemitować w programie tylko jeden określony, stawiający mnie w złym świetle zwrot. Wszystko zmontowano w taki sposób, aby w efekcie pani reporter mogła otrzymać i wykorzystać w swoim programie gotowy dowód na teorie, które poukładała sobie zanim zaczęła w ogóle ze mną rozmawiać. Czy taka powinna być dziennikarska rzetelność i przedstawianie widzom faktów? Zarówno w stosunku do mojej osoby, jak i w kierunku firm, z którymi współpracuję postawiono zarzuty, które nie mają jakiegokolwiek uzasadnienia w świetle obowiązującego prawa. Nie można nazwać firmy „przypominającą piramidę finansową” – skoro piramidą finansową nie jest. Używając takich konstrukcji słownych, każdemu telewidzowi po emisji programu w pamięci pozostają jedynie nazwa firmy w zestawieniu z określeniem piramida finansowa. Jest to świadome sugerowanie i podstawianie widzom osobistej, wyrobionej opinii na dany temat. Poza tym, aby nazwać firmę piramidą finansową, należy mieć ku temu podstawy prawne, a przede wszystkim odrobinę wiedzy na temat branży. Na szczęście wszystkie te aspekty określają odpowiednie ustawy. Dlatego też oświadczam, iż będę dochodził swoich praw na drodze sądowej. Póki co, z myślą o prestiżu fachowego czasopisma – proszę o usunięcie mnie z Rady Programowej Network magazynu. Życzę powodzenia Waszemu projektowi i mam nadzieję, że tak jak dotychczas będziecie „rzeczy” nazywali – fachowo – po imieniu. Z poważaniem,Ryszard Krause, dyrektor ds. szkoleń w firmie CEE


Od redaktora:

FAKT

SPOŁECZNY

Z

Network magazynem wystartowaliśmy dokładnie 12 miesięcy temu, rozpoczynając „odczarowanie network marketingu” od zredagowania i promocji numeru zerowego. Początki nie były łatwe, lecz nasza praca nie poszła na marne. Wydrukowany rok temu, niepozorny magazyn pilotażowy, stał się znanym, sprzedanym w wielotysięcznym nakładzie „Recruiting Tool – Sponsor Tool”. Tak postanowiliśmy go nazwać, kiedy się okazało, jaką rolę odgrywa ten periodyk w rękach sprawnego i wyedukowanego networkowca. Następnie Many Loy stworzył specjalną koncepcję – Network Strategia, dzięki której przy pomocy wydania zerowego człowiek parający się network marketingiem osiąga dynamiczny wzrost własnej sieci sprzedaży. Pomysł przyjął się na naszym gruncie, a wielu odczuło korzystne efekty nawet za granicą. W kolejnych numerach systematycznie wskazujemy różnice między firmami i marketingiem prawdziwym, rzetelnym i etycznym a takim, który ludzi niestety okrada. Jednak nie wszyscy pojęli, jaki jest cel w tym, aby network marketing miał swoje pismo branżowe. Są tacy profesjonalni inaczej ludzie w Polsce, którym nie zależy, aby MLM stał się poważaną branżą gospodarki... Kilka miesięcy temu nasza kierownik ds. sprzedaży odbyła arcyciekawą rozmowę z kompetentną osobą pracującą w polskim oddziale bardzo dużego, światowego koncernu network marketingowego. Co osoba odpowiedziała na złożoną jej propozycję prenumeraty Network magazynu? „Nam to się nie przyda. Mamy swoje, wewnętrzne czasopismo firmowe”. Dobrze. Wewnętrzne

ZESPÓŁ

czasopisma są bardzo potrzebne i pomocne w pracy. Ale mają ograniczony zasięg działania – tylko wewnątrz firmy. Pisma te są wspaniałym przekaźnikiem informacji pomiędzy dyrekcją firmy a jej pracownikami. I tyle. Network marketing różni się tym od zakładu produkującego pojazdy mechaniczne, że w tym pierwszym nigdy się nie zamyka bramy za określoną liczbą zatrudnionych. Im większe struktury sprzedaży, tym lepiej. Drodzy Menedżerowie. Nigdy nie zdobędziecie zaufania swoich znajomych, a oni nie zrobią hura optymistycznego wrażenia na swoich znajomych, przy pomocy pisma firmowego. Zwłaszcza takiego, gdzie mogą przeczytać: „Używaj tylko naszego produktu, a wyrośnie Ci trzecia nerka”. Może Polska to dziwny kraj, być może Polacy to specyficzny naród, ale na pewno nie głupi i każdy Polak swój rozum ma. „Elementami społeczeństwa są nie tylko jednostki, lecz także rzeczy. Prawdą jest tylko to, że jednostki są jedynymi elementami czynnymi”. Moim marzeniem jest, aby Network magazyn stał się elementem czynnym. Rzeczą, która żyje i ma swoją niepowtarzalną duszę. Chciałbym, aby branża network marketingu cieszyła się w całym naszym społeczeństwie takim szacunkiem i zainteresowaniem, jakim cieszy się w innych krajach świata. Przecież to pismo ma Wam, Drodzy Czytelnicy, pomagać w uzyskiwaniu efektów i odnoszeniu sukcesu. Maciej Maciejewski, redaktor naczelny

RADA PROGRAMOWA NETWORK MAGAZYNU

Maciej Maciejewski redaktor naczelny e-mail: m_maciejewski@poczta.fm

PRENUMERATA I BIURO REKLAMY

Agnieszka Janiga

kierownik ds. sprzedaży & reklamy e-mail: a.janiga@poczta.fm tel. 694 445 461

prof. Jan K. Ludwicki dyrektor Państwowego Zakładu Higieny prof. zw. dr hab. Marek S. Szczepański Rektor Wyższej Szkoły Zarządzania i Nauk Społecznych w Tychach, Dyrektor Instytutu Socjologii w Uniwersytecie Śląskim w Katowicach

WYDAWCA Wydawnictwo Prasowe ul. Mielecka 18/28 41-219 Sosnowiec tel./fax: 032 263 59 05 e-mail: 4Media@poczta.fm

REDAKCJA e-mail: NETWORK.magazyn@poczta.fm Maciej Maciejewski, Many Loy, Bronisława Lisowska, Krzysztof Piekarski, przyjaciele Network Marketingu oraz członkowie Rady Programowej Network magazynu PROJEKT GRAFICZNY Maciej Budzich [maciej.budzich@2com.pl] KOREKTA Krzysztof Piekarski Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych oraz zastrzega sobie prawo do skrótu i redakcyjnego opracowania tekstów przyjętych do druku. Za treść reklam nie odpowiadamy. Wszystkie prawa zastrzeżone (łącznie z tłumaczeniem na języki obce).

ks. Marek Łuczak wykładowca mass mediów na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego Dymitr Bululukov dyrektor krajowy firmy Dr. Nona International Polska Sp. z o.o. Maciej Szpakowski współwłaściciel firmy EMG Maciej Kozikowski współwłaściciel firmy EMG Erwin Stuprich, Szef Krajowego Gremium Sprzedaży Bezpośredniej, Delegat do Parlamentu Gospodarczego w Austrii Krzysztof Opala dyrektor krajowy firmy Akuna Polska Sp. z o.o.

Radosław Lis

3


NETWORK MAGAZYN

NETWORK NEWS ROOM

e-Network: dystrybucja przyszłości We wrześniu 2004 roku rozpoczęła działalność na polskim rynku nowa firma Ejdos Network Marketing s.c., założona przez zespół osób z wieloletnim doświadczeniem sprzedażowym i szkoleniowym. Ideą działania Ejdos jest sprzedaż produktów internetowych w oparciu o filozofię network marketingu. Firma koncentruje się przede wszystkim na dystrybucji intelektualnej, czyli na edukowaniu klientów w zakresie nowych internetowych produktów, które mają poprawić jakość ich życia i pracy. Nowe oblicze współczesnego MLM w połączeniu z najnowszymi technologiami w oparciu, o które funkcjonuje internet jest gwarancją osiągnięcia sukcesu na wielką skalę dla wszystkich, którzy wykorzystają ten niezwykły moment w biznesie. W biznesie nie lokalnym, ale w biznesie na skalę międzynarodową a właściwie światową, bo taki właśnie jest zasięg medium, z którego korzysta Ejdos: – Oferujemy coś wyjątkowego, unikalnego a także skutecznego, zarówno dla naszych klientów jak i naszych współpracowników. Coś, czego dotąd nie było na rynku – mówi Mirosław Kowalski, prezes Ejdos. Specyfika sprzedaży w Ejdos polega na tym, że: • sprzedawcy, którzy oferują po raz pierwszy w historii polskiego network marketingu internetowe produkty, nie muszą dokonywać fizycznie zakupów produktów przeznaczonych do sprzedaży a zatem nie muszą ich magazynować; • możliwości pozyskania nowych klientów oraz budowania struktury są nieograniczone dzięki wykorzystaniu medium jakim jest internet; • każdy nowo pozyskany klient jest połączony „on-line” ze swoim sprzedawcą, dzięki czemu może sam, w prosty sposób dokonywać kolejnych zamówień na konto swego sprzedawcy; • prezentacja produktów i usług oferowanych przez sprzedawcę jest możliwa bez jego bezpośredniego udziału; • obsługa klientów i współpraca z własną siecią jest możliwa bez wychodzenia z domu; • rozliczenie i kontrola sprzedaży oraz prowizji jest dostępna dla współpracowników „on-line” w każdym momencie i z każdego miejsca na ziemi; • Ejdos oferuje produkty internetowe, które wykorzystują niezwykłe możliwości internetu. - Produkty, które udostępniamy do sprzedaży są bardzo wysokiej jakości – to podstawowa zasada, jaką stosujemy zarówno w ich budowaniu jak i w działalności całej naszej Firmy. Adresujemy je zarówno do grupy specjalistów jak i do szerokiego odbiorcy, który może je wykorzystać tak w życiu zawodowym jak i prywatnym. Takimi produktami jak Serwis prawny czy Fundusze i dotacje obalamy mit o niedostępności i eksklu4

zywności wiedzy prawnej czy finansowej. Innymi produktami dajemy szansę zdrowemu człowiekowi, aby zachował zdrowie a w niedalekiej przyszłości rodzicom damy możliwość zorganizowania internetowych korepetycji swoim dzieciom – powiedział Mirosław Kowalski. Ejdos uwzględnia specyfikę pracy „networkowca” a jednocześnie dostosowuje się do zmieniających się warunków rynku. Jest zgodny z wymogami polskiego prawa, a w szczególności z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych i Ustawą o Ochronie Konkurencji i Konsumentów. Rozwiązania stosowane przez Ejdos są prawnie zastrzeżone. Serwis Ejdos udostępnia współpracownikom internetowe narzędzia wspierające sprzedaż i obsługę klientów, umożliwiając pracę w najwyższych standardach. Każdy współpracownik otrzymuje pakiet internetowych narzędzi do zarządzania własnym biznesem umożliwiający: • bieżące monitorowanie własnych działań sprzedażowych i swojej struktury; • planowanie zadań i własnej aktywności; • dostęp do aktualnych danych dotyczących prowizji, premii i faktur; • automatyczne budowanie oraz zarządzanie bazą klientów; • sprawną komunikację poprzez pocztę elektroniczną. Stawiając na jakość Ejdos przygotował system szkoleń. „Akademia Ejdos” dostarczy współpracownikom nie tylko wiedzy sprzedażowej ale i biznesowej. EJDOS Network Marketing s.c. – to firma nowa, bez historii. Jej historię właśnie zaczynają tworzyć zarówno Ci wszyscy, którzy już z firmą współpracują jak i ci, którzy codziennie do niej przystępują. Zarząd jest przekonany, że stworzy jedną z najlepszych firm tego typu nie tylko na polskim rynku, której znakiem firmowym będzie doskonała reputacja. Ma równie głębokie przekonanie, że w firmie tej będą pracować ludzie zaangażowani i dynamiczni – tacy, którzy zawsze będą starali się ją rozwijać, jednocześnie wiele zyskując podczas pracy w nowoczesnej firmie. W firmie, w której każdy ma swoją wartość, każdy uczestniczy w jej życiu. - Jesteśmy przekonani i mocno wierzymy w to, że stawiając na internet, na jakość produktów i na wysoki standard pracy – nasi współpracownicy odniosą sukces. Wygramy razem – dodaje prezes firmy. (źródło: www.ejdos.com). Na Targach Medycyny Niekonwencjonalnej handlowano produktami leczniczymi bez zezwoleń na ich dopuszczenie do obrotu Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej w Katowicach zatrzymali podczas od-


NUMER 03/2004

NETWORK NEWS ROOM

bywających się w dniach od 15 do 17 października Targów Medycyny Niekonwencjonalnej osiem osób, które oferowały do sprzedaży środki farmaceutyczne bez wymaganych prawem zezwoleń. Działania, które zakończyły się zatrzymaniem ośmiu osób (jednej Rosjanki, trzech obywateli Ukrainy i czterech Polaków z Warszawy, Opola i Kasina) i zabezpieczeniem prawie 7.000 opakowań produktów leczniczych, śląscy policjanci przeprowadzili w minioną sobotę wspólnie z inspektorami Nadzoru Farmaceutycznego i funkcjonariuszami Izby Celnej w Katowicach. Funkcjonariusze zabezpieczyli produkty lecznicze, które nie miały wymaganych przepisami opisów w języku polskim oraz informacji o składzie. Wiele z tych produktów opisanych było tylko w językach azjatyckich. Wobec zatrzymanych osób wszczęto już postępowania z art. 124 Ustawy z dnia 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne: „Kto wprowadza do obrotu lub przechowuje w celu wprowadzenia do obrotu produkt leczniczy, nie posiadając pozwolenia na dopuszczenie do obrotu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.” (Źródło: KWP w Katowicach). UOKiK nakłada wysokie kary na systemy argentyńskie Kary w wysokości przekraczającej 820 i 290 tys. złotych nałożył na spółki Lokata i Kapitał Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów za niewycofanie się z praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Oba przedsiębiorstwa – działające w tak zwanym systemie argentyńskim – stosowały we wzorcach umów klauzule uznane przez sąd za niedozwolone Katowicka delegatura UOKiK wydała w 2003 roku dwie decyzje stwierdzające naruszenie zbiorowych interesów konsumentów przez Polskie Centrum Kapitałowe „Lokata” Sp. z o.o. z siedzibą w Katowicach oraz Krajową Agencję Nakładów Finansowych „Kapitał” Sp. z o.o. z siedzibą w Rybniku. Obie sprawy dotyczyły stosowania niedozwolonych postanowień w umowach zawieranych z konsumentami. Zarówno Lokata, jak i Kapitał umieszczały w nich klauzule zakwestionowane przez sąd jako rażąco naruszające interesy konsumentów oraz sprzeczne z dobrymi obyczajami i z tego względu wpisane do rejestru niedozwolonych postanowień umownych. Prezes UOKiK uznał stosowanie przez spółki Lokata i Kapitał klauzul wpisanych do rejestru niedozowlonych postanowień umownych za praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów i nakazał zaniechania ich stosowania. Zarówno Lokata, jak i Kapitał nie przedstawiły dowodów, z których wynikałoby, że wykonały nakazy określone w decyzjach, poprzez zmianę treści wzorców umownych stosowanych z konsumentami w taki sposób, aby nie naruszały ich interesów oraz poprzez zmianę treści umów zawartych wcześniej i niewykonanych

w dniu otrzymania decyzji. W związku z tym Prezes UOKiK nałożył na przedsiębiorców kary pieniężne w wysokości 500 euro za każdy dzień zwłoki w wykonaniu decyzji. W przypadku spółki Lokata łączna kara wyniosła ponad 820 tysięcy złotych, a w przypadku Kapitału – 290 tysięcy złotych. Zgodnie z posiadanymi przez UOKiK informacjami obie spółki działają w tak zwanym systemie konsorcyjnym („argentyńskim”). Od 3 sierpnia bieżącego roku jest on nielegalny; przedsiębiorcom takim nie wolno podpisywać nowych umów z konsumentami, muszą jednak wywiązać się z już zawartych. Obie decyzje nie są prawomocne – przysługuje od nich odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. (Źródło: www.uokik.gov.pl). Producenci suplementów diety akceptują ugodę z Federal Trade Commission Efamol Nutraceuticals Inc. i J&R Research Inc. to dwie firmy produkujące i sprzedające suplementy diety, o których twierdzono, że leczą lub łagodzą objawy ADD lub ADHD. Firmy zaakceptowały ugodę z Federal Trade Commission, która je pozwała do sądu z powodu nieuczciwej reklamy produktu. Wyroby o których mowa to: Efalex i Efalex Focus, produkowane przez Efamol i Pycnogenol, rozprowadzane przez J&R. Ugoda zawiera ustalenia, w których firmom zakazuje się publikowania pewnych oświadczeń dopóty, dopóki te oświadczenia w kwestii skuteczności produktu nie będą poparte badaniami naukowymi. Dla FTC są to trzeci i czwarty przypadek, gdzie zamieszane są produkty, o których mówi się, że pomagają w leczeniu hyperaktywności. Schorzeniem tym dotkniętych jest 2,5 miliona amerykańskich dzieci w wieku szkolnym. Symptomy ADHD to: brak umiejętności skupienia się, impulsywność i hyperkatywność. Podczas, gdy takie zachowania występują sporadycznie u wszystkich dzieci, to u dzieci cierpiących na ADHD są to zachowania chroniczne i niezależne od wieku. Najczęściej przepisywane leki to środki pobudzające, na przykład Ritalin. Reklamy były ukierunkowane na podświadomość rodziców, którzy szukali alternatywy na środki chemiczne. - Jesteśmy zaniepokojeni tym, w jaki sposób przedstawiane są niektóre suplementy diety dla dzieci w tej reklamie – powiedziała Jodie Bernstein, dyrektor Biura Ochrony Konsumenta przy FTC. – W przypadku wielu produktów nie było żadnych dowodów, że dają takie efekty uzdrowienia, o jakich mowa w reklamie. Naszą obawą jest, że rodzice, którzy poddali się reklamie odrzucą w przyszłości skuteczne i sprawdzone metody leczenia. Dlatego rodzice powinni być bardzo rozważni, jeśli podają swoim dzieciom suplementy diety. (Źródło: Federal Trade Commission). 5


NETWORK MAGAZYN

PRZY TABLICY Od 1987 do 2002 roku na całym świecie zarejestrowało się 38,7 mln. współpracowników network marketingu. Jeśli w 1987 roku była to jeszcze liczba 8,4 mln. osób, to w roku 2002 wzrosła ona do 47,1 mln. zarejestrowanych pracowników networku. W Ameryce – ojczyźnie network marketingu – istnieje ok. 2000 firm reprezentujących tą branżę, z czego ok. 300 jest zarejestrowanych w organizacji WFDSA (World Federation of Direct Selling Associations – Światowa Federacja Sprzedaży Bezpośredniej).

Iść w szerokość czy w głębokość? Sposób, dzięki któremu zarobisz pieniądze w network marketingu

N

ajlepiej zarabiający w tej branży liczą według zasady dużych liczb. Faktem jednak jest: najlepszy plan marketingowy nie wypłaci prowizji, jeśli w strukturze nie ma stałej aktywności. Jeszcze inna zasada ma niepodważalną moc w budowie struktury. Głębokość daje bezpieczeństwo – szerokość przynosi pieniądze. Według tej właśnie zasady top menedżerowie zarabiają w network marketingu pieniądze, które często mocno przekraczają dochody, jakie osiągają menedżerowie w tradycyjnych spółkach. Plany marketingowe Pionierskie plany marketingowe w klasycznych firmach sprzedaży bezpośredniej były tak zwanymi planami „Single-Level”, które nie dopuszczały budowania struktury w głąb. Na pierwszym miejscu znajdował się tutaj zysk z bezpośrednich marży handlowych, które uzyskiwane były ze sprzedaży, a więc warunkiem niezbędnym był talent handlowy. Budowa i opieka nad strukturą stawała się zadaniem niewielkiej części kadry kierowniczej, często szefów terenów, którzy otrzymywali prowizje ze sprzedaży. Płaska hierarchia, która nie jest ukierunkowana na to, aby członkowie struktury przyczyniali się do budowy większych struktur. Brak tu zasady nagradzania. Dzisiejsze, nowoczesne plany marketingowe przypominają, na pierwszy rzut oka, maszynki do robienia 6

MANY LOY

pieniędzy. To złudne wrażenie. Żadna firma nie może wypłacić więcej niż zarabia. W kalkulacjach firma musi wziąć pod uwagę marże za sprzedaż bezpośrednią, osobiste bonusy z różnicy i prowizje za opiekę oraz szkolenie współpracowników, a także ekstra dochody w postaci bonusów rocznych. Zasadniczo sprzedaż bezpośrednia nie powinna stanowić źródła towarów za niską cenę. Ogólnie w branży dostępne są produkty drogie, nowoczesne, wyjątkowe i wymagające osobistej porady. W przeciwieństwie do klasycznej sprzedaży bezpośredniej multi level marketing i network marketing oferują możliwości zarabiania z wielo poziomowego planu marketingowego. To oznacza, że prowizje przeznaczone do wypłacenia są dzielone na wiele poziomów w strukturze. Plany network marketingowe mają od 3 do 7 poziomów managementu. Najczęściej firmy wykorzystują od 4 do 5 poziomów, w których płaci się prowizję (Pay-Line). Wszyscy znani, wiodący na rynku liderzy pracują z tak zwanym „Break-Away-Plan”, w którym przy osiągnięciu równości poziomów (najwyższy możliwy do osiągnięcia poziom według planu marketingowego) struktura się odłamuje i procentowe prowizje z Upline (Sponsor) są redukowane do tej linii. W przeciwieństwie do planu marketingowego SingleLevel, wielopoziomowe plany zachęcają do rekrutacji nowych współpracowników.


NUMER 03/2004

Patrząc z historycznego punktu widzenia plany Break-Away są kręgosłupem przemysłu network marketingowego. Ta forma prowizyjna wykreowała najlepiej zarabiających w sprzedaży bezpośredniej, a rozwój koncernów – jak dowodzi wiele przykładów – okazał się stabilny. Wieloskładnikowe plany marketingowe, które pojawiły się na początku lat 90-tych, wpadły z prawnego punktu widzenia, tylko w samych Stanach zjednoczonych pod ogień krytyki i straciły na znaczeniu. Wszystkie plany marketingowe są wprawdzie niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju, ale wszystkie bazują na trzech typach: • klasycznym planie single-level (klasyczna sprzedaż bezpośrednia) • planie multi-level-marketingowym (bazą jest cena hurtowa) • planie network marketingowym (bazą jest cena detaliczna) Dodatkowo można kombinować, obmyślając jeszcze bardziej interesujące plany, jeśli wplącze się na przykład plany hybrydowe, plany uni-level lub plany matrix w te trzy podstawowe typy. W zasadzie można zauważyć pewien globalny trend Wiele klasycznych firm sprzedaży bezpośredniej, które ukierunkowane są na możliwie największe generowanie osobistego poziomu sprzedaży, biorą coraz częściej komponenty MLM-u i network marketingu pod uwagę, aby zapewnić więcej dynamiki w budowie grupy i pozostać konkurencyjnym. To ma miejsce, kiedy relatywnie wysokie osobiste prowizje ze sprzedaży są dzielone na korzyść nowo powstałych poziomów managementu. Firmy network marketingowe biorą także coraz częściej pod uwagę taki aspekt sprzedaży, aby dostosować się do coraz bardziej zaostrzanego międzynarodowego ustawodawstwa. Poprzez sprzedaż poza strukturę realizuje się większe marże, dochód w strukturze staje się bardziej stabilny. Jasna staje się granica między klientem a współpracownikiem, podczas gdy w przeszłości oczekiwano, że to pomysł i idea biznesu będą stanowić 90% sprzedaży. Pracować według planu! Wszystkie plany marketingowe wymagają różnych stylów pracy i powinny być atrakcyjne dla partnerów, dla których produkt i firma są wehikułem, który przeniesie ich w świat finansowej niezależności i osobistego sukcesu.

11 podstawowych punktów na drodze do idealnej struktury 1. Dobry zespół potrzebuje wizji, w której kierunku będzie wspólnie zmierzał. 2. Praca zespołowa zapewnia synergię na wielu poziomach oraz ponad przeciętny wzrost. 3. Szczerość wobec partnerów i klientów to wyzwanie dla stabilnej struktury. 4. Partnerów należy „wydobywać”, co odbije się pozytywnie na życiu. To ważny czynnik motywacyjny. 5. Należy dokładnie zdefiniować cele i w pierwszych 6 tygodniach przeprowadzić trening „on the job”, podczas którego nowa osoba jest ukierunkowywana i zaczyna zarabiać. 6. Kapitałem w network marketingu nie są w pierwszym rzędzie pieniądze, lecz lista kontaktów (50 lub 100 nazwisk), która jest bazą do dobrego startu, opracowana wspólnie ze sponsorem.

Wielu ludzi rejestruje się w firmach network marketingowych jako reprezentanci, aby kupować produkty na swój użytek za cenę hurtową. Jednak wiele planów nie PRZY TABLICY jest na to przygotowanych, nie zaspokajając właściwie potrzeb klienta detalicznego. W szczególności plany „break-away” kładą szczególny nacisk na sukcesywną pracę i nie nadają się dla reprezentantów, którzy nie wytrzymują tempa pracy lub mają nadzieję na cudowne rozmnożenie pieniędzy przez nie robienie niczego. Takie plany dają wspaniałe szanse na duże pieniądze, ale wymagają stałej aktywności poprzez twardo ustalone minimalne kwalifikacje. Każda firma konstruuje więc takie plany, o których jest zdania, że najlepiej będą wspierać stworzoną w firmie kulturę pracy. Bardzo ważną cechą rozpoznawczą planu marketingowego „stairstep” są pozycje w formie schodów lub nazwy pozycji stosowne do zajmowanego poziomu. Celem wszystkich zarejestrowanych w firmie reprezentantów powinno być zakwalifikowanie się na najwyższą pozycję. Nagrodą za osiągnięcie najwyższej pozycji są udzielane przez firmę najwyższe rabaty hurtowe na własne zakupy i największy bonus za różnicę z Downline. W każdym planie marketingowym przejście do następnej pozycji jest uwarunkowane wykonaniem określonej pracy. Dzięki temu firma zachęca do aktywności w sprzedaży i do pozyskiwania nowych reprezentantów. Zalety: • kwalifikacja tworzy aktywność, która obowiązuje przez cały czas; • liczy się efektywność pracy; • kto pnie się wyżej, ten generuje wyższe dochody; • kwalifikacja na podstawie własnej sprzedaży i sprzedaży struktury zapewnia ostrożność w pracy. Wady: • zaczynający zarabiają na początku wyłącznie na własnej sprzedaży;

7. Kierowanie przez pytanie daje ssanie i większe zaufanie do siebie oraz poprawia wizerunek partnera. 8. Kto swoje cele traktuje poważnie i robi dla nich wszystko, to i cele będą go traktować poważnie. Kto siebie traktuje poważnie, ten poważnie podejdzie do sukcesu. 9. Network marketing jest prosty i dlatego właśnie dla wielu taki trudny, bo wywodzimy się ze skomplikowanych systemów gospodarczych. 10. Radość z sukcesu osiągniemy, kiedy będziemy myśleć o rozwiązaniach i wyzwaniach zamiast o problemach. To czyni z ludzi najlepszych! 11. Jeszcze nigdy czas nie był lepszy dla network marketingu niż teraz!

7


NETWORK MAGAZYN

PRZY TABLICY

• jeśli wymagania są zbyt wysokie, powstaje silna presja; • pięcie się w górę wymaga przebojowości; • jeśli ktoś zostanie wyprzedzony przez osobę z Downline, to traci obrót.

Punkt ciężkości to kwalifikacja Co jednej grupie reprezentantów pomaga, innej może zaszkodzić. Najczęściej plany „stairstep” są dobre dla tych, którzy znajdują się na najwyższej pozycji planu marketingowego. Firma może generalnie regulować liczbę tych, którzy osiągają najwyższą pozycję tylko poprzez zaostrzenie wymagań. W praktyce oznacza to, że osoby na najwyższych pozycjach otrzymują wyższe prowizje z różnicy z Downline w ciągu dłuższego czasu kwalifikacji. Inna strategia to obniżenie wymagań, aby więcej reprezentantów szybko pięło się w górę. Obydwie strategie wymagają farmaceutycznego wręcz wyważenia. Jeśli wiele osób osiągnie szybko wysokie pozycje, to dochody zawodowych menedżerów staną się niestabilne. Jeśli sprężenie prowizji za różnicę odbędzie się zbyt szybko to menedżerowie stracą zainteresowanie dalszym szkoleniem i wspieraniem wewnątrz swoich struktur. Wytwarza się spirala, która się nie kończy i może mieć nieprzyjemne skutki dla firmy. Kto w planie „break-away-stairstep” osiągnął najwyższy poziom, ten chcąc nie chcąc nosi na sobie ciężar pracy. Zbyt szybko osiągnięta równość w poziomach może doprowadzić do strat w dochodach, a to wymaga rekompensacji. Inaczej nikt nie byłby zainteresowany wspieraniem innych w ich karierze. Lustro gospodarki Hierarchia symbolizuje w całej gospodarce nakład włożonej pracy. Nie bezpodstawnie osoby nowe w firmie są tymi, które najgorzej zarabiają. W networku jest tak samo. Plany „stairstepbreak-away” są odbiciem naszej gospodarki i bazują na kapitalistycznej zasadzie. Tylko osiągnięcie stosownej pozycji menedżera jest w marketingu szybsze. Oto podstawowe zalety takich planów marketingowych: • najlepiej zarabiający w tej branży przestrzegali bezspornie warunków planu marketingowego; • reprezentanci na wysokich pozycjach zarabiają większe prowizje z różnicy przez dłuższy przedział czasowy; • nie ma ograniczeń w szkoleniu nowych pierwszych linii; • z głębokości struktury mogą powstać nowe pierwsze linie poprzez zasadę roll-up; • bardzo wysokie prowizje z rożnicy przy sponsorowaniu pierwszych linii. Łatwo dziś natknąć się na niebezpieczne zjawisko „front-endloading” – firmy uregulowały to w następujący sposób: dają 30 dni lub jeszcze dłużej na zwrot towaru, aby zahamować takie praktyki, dzięki czemu nikt nie jest zainteresowany zwracaniem prowizji, jeśli nowe osoby zwracają towar.

8

Szerokość daje pieniądze! Kto stale rekrutuje swoje pierwsze linie z najwyższej pozycji, ten otrzymuje największe prowizje z różnicy z obrotów ze starterów. Najlepiej zarabiający zasponsorowali osobiście w swojej karierze ponad 600 pierwszych linii. Uwaga: musi być zachowana proporcja między liczbą sponsorowanych a możliwością opieki. Wysoka prowizja z różnicy kompensuje duży nakład pracy. Głębokość daje bezpieczeństwo! Im struktura głębsza i szersza, tym większy i bardziej stabilny dochód zapewnia. Nawet, jeśli ktoś spoza „payline” stanie się menedżerem, to wprawdzie nie od razu zarabia się na nim pieniądze, ale przez to, że stale ktoś rezygnuje, to ktoś inny zostaje podłączony do Ciebie jako pierwsza linia, a więc znów wewnątrz „payline”. Wskazówka: nad głębokością najlepiej pracować w Downline i wspierać swoich przyszłych menedżerów. Ponadprzeciętny potencjał wzrostu może powstać tylko poprzez stałe zapewnianie sobie pierwszych linii i opiekę nad menedżerami w głębokości struktury. Wymagania względem opieki są dla menedżera bardzo wysokie. Kto dobrze zna swoją pracę, ten osiągnie z tego planu marketingowego wysokie dochody.

LEKSYKON: Pay-Line: liczba poziomów partnerów w Downline, z których otrzymujesz prowizję. Wolumen grupy: to wielkość obrotu w Twojej Downline, która nie jest zamknięta przez reprezentantów znajdujących się na tym samym poziomie. Również otwarty wolumen grupy. Kwalifikacja: minimalne wymagania do osiągnięcia poziomu i dowód na prawo do pobierania prowizji za różnicę. Plan „stairstep”: plan kariery na zasadzie schodów z nazwami poziomów i twardo ustalonymi prowizjami za różnicę, w twardo ustalonym procentowym stosunku poziomów wyższych i niższych. Break-away: jeśli reprezentant znajdzie się na tym samym co Ty poziomie, to nie otrzymasz więcej prowizji za różnicę. On tworzy zatem pierwszą generację break-away, gdzie wypłacany jest tak zwany „bonus break-away”, który ma również różne poziomy. Nazwa pochodzi od „odłamać się”. Poziom: kolejno osiągany krok kariery z własną nazwą według planu marketingowego. Downline: określenie wszystkich znajdujących się pod tobą reprezentantów we wszystkich gałęziach, niezależnie od poziomów. Front-end-loading: nakładanie wysokich wymogów co do zakupu towaru od osób startujących w biznesie, nie mające żadnego moralnego ani gospodarczego uzasadnienia.


NUMER 03/2004

NETWORK NEWS ROOM Pozew przeciwko J&R Research Inc. J&R Research Inc. założona w Messena w stanie Iowa i jej właściciel Gerald McCarthy byli głównymi partnerami w sieci sprzedaży Kaire Inetrnational Inc., firmie multi-level-marketingowej, której centrala znajduje się w Longmont, stan Kolorado. J&R produkowała i sprzedawała kasety audio oraz inne materiały reklamowe dla dystrybutorów Kaire, w których reklamowano produkt zawierający Pycnogenol (ekstrakt z kory pinii). J&R reklamowała te produkty w ramach swojej działalności jako dystrybutor Kaire. Oskarżeni polecali Pycnogenol jako efektywny środek leczący ADHD, raka, choroby serca, artretyzm, cukrzycę i stwardnienie rozsiane. Pozew FTC powoływał się na fakt, iż J&R nie dysponowała wiarygodnymi i kompetentnymi dowodami na to, iż produkty Kaire zawierające Pycnogenol mogą leczyć lub łagodzić objawy wielu chorób oraz, że wykorzystane w reklamie wyniki testów nie odzwierciedlają typowych doświadczeń z wykorzystania tych produktów. Oskarżenie zawierało dodatkowo zarzut, że pozwani mówili nieprawdę twierdząc, iż badania naukowe udowodniły, że produkty zawierające Pycnogenol leczą lub łagodzą objawy wielu chorób. Zaproponowana ugoda z firmą J&R będzie zakazywać głoszenia w reklamach twierdzeń o cudownym działaniu Pycnogenolu, jeśli te nie będą opierać się na kompetentnych wiarygodnych badaniach naukowych. Dodatkowo firma ma dostarczyć takie badania zanim zacznie reklamować skuteczność działania suplementów lub medykamentów. Ugoda z oskarżonym będzie zabraniać mu, względem wszystkich produktów, wprowadzania konsumenta w błąd z zakresie stanu faktycznego, składu, ważności, rezultatów lub znaczeń jakichkolwiek testów, studiów czy badań. Ugoda będzie zakazywać firmie J&R oszukiwania, że jakikolwiek wynik testu, potwierdzenie konsumenta lub opis produktu jest typowym doświadczeniem potwierdzającym skuteczność działania produktu. Ugoda pozwoli oskarżonym na używanie opisów dopuszczonych przez Food and Drug Administration. Ostatecznie obydwie ugody zawierają ustalenia standardowe, które umożliwiają FTC kontrolowanie postępowania oskarżonych.

Biuro Szkoleniowe dla Konsumenta przy FTC opracowało program dla Konsumentów pod nazwą: „Promotions for Kid`s Dietary Supplements Leave Sour Taste”, który promuje między innymi następujące rady dla rodziców: 1) Zanim podasz dziecku suplement, uświadom sobie, że wiele suplementów – w szczególności tych pochodzenia ziołowego – nie zostało przetestowanych względem dzieci i nie ma żadnych dowodów na ich bezpieczeństwo i skuteczność. 2) W USA suplementy diety nie spełniają urzędowo wymaganych standardów jakości i czystości. 3) Twoim najlepszym doradcą jest pediatra lub inny specjalista. Skonsultuj się z nim koniecznie zanim podasz dziecku suplement. Informuj swojego lekarza na bieżąco o stosowaniu takiego produktu. 4) Suplementy nazywane „naturalnymi” nie są koniecznie bezpieczne. Faktem jest, że wiele produktów naturalnych, ziołowych może działać podobnie jak narkotyki. Niektóre te działania mogą być ryzykowne dla człowieka, który przyjmuje w tym czasie inne medykamenty lub podlega specjalnym warunkom medycznym. 5) Oszuści korzystają ze starych sposobów, aby przekonać konsumenta do zakupu. Oto niektóre triki pozwalające wycisnąć cię jak cytrynę: • twierdzenie, że produkt to istna rewolucja w nauce, środek ponadnaturalny, produkt ekskluzywny, stary dobry środek leczniczy lub zawierający tajemne substancje; • twierdzenie, że produkt to szybko działający środek leczniczy na wiele schorzeń; • twierdzenie, że rząd, lekarze lub przemysł farmaceutyczny chcą wspólnie zniszczyć ten cudowny produkt. Ugoda ma na celu uregulowanie zaistniałej sytuacji i nie dowodzi złamania prawa. Jeśli komisja uczyni z ugody rozporządzenie, to nabiera ono mocy prawnej w nawiązaniu do przyszłych takich sytuacji. Każde naruszenie takiego rozporządzenia może doprowadzić do nałożenia kary w wysokości do 11.000 USD. (Źródło: Federal Trade Commission).

COLWAY Spółka Jawna Kolagen Naturalny 84-207 Koleczkowo k/Gdyni ul. Hippiczna 19 tel.: (58) 676 20 27; (58) 677 87 59; (58) 676 29 36; (68) 324 60 31 www.colway.net.pl 9


NETWORK MAGAZYN

NA WIDELCU Życie każdego człowieka splata się z różnych, często dziwnych zbiegów okoliczności. Raz mamy na nie wpływ, a za drugim razem żadnego. Bardzo zręcznie i wymownie przedstawił to mało znany reżyser Tom Tykwer w filmie „Biegnij, Lola, biegnij”. Zrealizował on w kilku wersjach dość krótką opowieść, rozpoczynającą się wspólnym, łączącym wszystkie części wątkiem. W każdej z nich, główna bohaterka podejmuje inną decyzję dotyczącą rozwiązania napotykającego ją problemu. Wydaje się, że różnica pomiędzy konkretnymi czynnościami i zachowaniami jest drobna, wręcz marginalna. Jednak każda następna scena, każde ujęcie wywołuje lawinę niekontrolowanych incydentów. Zmienia się bieg historii, a w efekcie przeobrażeniu w każdej z sekwencji ulega najważniejsze – puenta. Takie jest też nasze życie.

Postawiłem na network marketing To po prostu zdrowy rozsądek

B

ędąc jeszcze małym dzieckiem, człowiek w marzeniach układa sobie scenariusz przyszłości. Wtedy mamy piękne marzenia... Wojtek chciałby być strażakiem, Zosia pielęgniarką. Później, kiedy stajemy się dorośli, wszystkie plany biorą w łeb. Czasami drobny incydent, błaha pozornie decyzja życiowa wpływa nieodwracalnie na przyszłość, na całokształt egzystencji i byt naszej rodziny. Jakie czynniki najczęściej przesądzają o tym, że człowiek zaczyna się zajmować network marketingiem? Przecież, zanim ktoś „wejdzie” w ten biznes nie może wiedzieć czy mu się powiedzie i zarobi, czy może jak dotychczas, będzie się budził z przeciągiem w portfelu. Chyba, że uwierzy we wróżby z fusów, albo w stawianie tarota. Ludzkie, przypadkowe decyzje są w jakiś niepojęty sposób powiązane z losem, z przeznaczeniem. To jest taki zapętlony układ, z którego niełatwo się wyzwolić. Co decyduje o tym, że ktoś nie zostaje tramwajarzem tylko menedżerem w firmie network marketingowej? Niejednokrotnie przypadek, ale jeszcze częściej po prostu zdrowy rozsądek. Marek Wawrzeńczyk pochodzi z małego miasteczka spod Koszalina. Już od najmłodszych lat nie satysfakcjonowała go wizja spędzenia reszty życia w tym specyficznym regionie Polski, skąd nawet dzisiaj ludzie uciekają do bardziej rozwiniętych gospodarczo miejscowości. Nieustannie marzył o wyrwaniu się stamtąd i zastanawiał się, jak zmienić swoje życie. W czasach realnego socjali-

10

zmu, jedną z nielicznych grup zawodowych, która dawała młodym ludziom szansę wyjazdu z kraju byli oczywiście marynarze. Dla Marka wymarzonym oknem na świat stała się szkoła morska. Choć dostanie się tam w latach 70-tych graniczyło z cudem, ciężka praca oraz wytrwałość w dążeniu do realizacji marzeń pomogły ukończyć szkołę, a później już na statkach rybackich – zwiedzić kawał świata. Tak na przykład, kiedy większość z nas w osłupieniu oglądała historyczne przemówienie gen. Jaruzelskiego w grudniowy poranek niedzielny, Marek był w Kanadzie. Jednak życie na statku nie jest łatwe. Nie każdy dobrze znosi izolację z dala od rodziny, czasami nie wychodząc przez pół roku na ląd: – czułem się trochę jak więzień – wspomina. – dobrze opłacany, ale jednak więzień. Z drugiej strony, te kilka lat podróżowania pomogło mi ustalić jakiś osobisty punkt odniesienia. Miałem okazję porównać standardy życia zwykłych ludzi w różnych regionach świata. Na tym tle PRL nie wypadła za ciekawie. Znów chciałem coś zmienić. Zdecydowałem się skończyć studia ekonomiczne... Po studiach Marek zajął się handlem na dużą skalę. Importował towary z całego świata zaopatrując w nie m.in. Modę Polską i Baltonę. Potem przyszedł okres „łóżkowy”: Turcja, Tajlandia, na każdej ulicy i bulwarze stał handlarz z rozłożonym łóżkiem polowym. Nie mogąc sprzedać towarów, te większe, renomowane sieci sklepów przestały wypłacać swoim dostawcom pieniądze. W grę wchodziły bar-


NUMER 03/2004

NA WIDELCU

dzo duże kwoty. Zrobił się horror, a z czegoś trzeba było się utrzymywać. Za namową znajomego Marek uruchomił firmę w Chorwacji. Niestety, choć kraj ten słynie z malowniczych krajobrazów to z pewnością do dziś nie jest wymarzonym terenem do robienia interesów. Istniejące tam przepisy, wymogi i ogólne zasady prowadzenia biznesu zniszczyły kolejny pomysł praktycznie już na starcie. Maciej Maciejewski: Jak Pan wspomina ten etap życia? Teraz siedzi Pan w kawiarni i w kilku słowach ma określić tkwiące w Pana pamięci wrażenia dotyczące prowadzenia firmy tradycyjnej. Jak by one brzmiały? Marek Wawrzeńczyk: Nigdy nie wiemy co nas czeka następnego dnia. Można powiedzieć, że prowadząc tradycyjną działalność gospodarczą człowiek przez cały czas jest zdany na koniunkturę. Jednego dnia wszystko jest w porządku, interesy idą dobrze, a następnego wskutek wprowadzenia lub zmiany przepisów podatkowych czy też zmiany rządu, sytuacja zmienia się diametralnie. Takie sytuacje nie wpływają korzystnie na psychikę człowieka. Nie dość, że pojawiają się problemy finansowe, to podupadamy na zdrowiu. MM: Czy to wtedy dowiedział się Pan o network marketingu? MW: Tak. To było w 1994 roku. Zadzwonił do mnie serdeczny kolega z Koszalina i powiedział, że chciałby mnie zapoznać z jakąś nową metodą pracy. Był tym wszystkim podekscytowa-

ny i zafascynowany. Ponieważ miałem do niego stuprocentowe zaufanie, poszedłem na spotkanie. Chodziło o ubezpieczenia. Poznałem wtedy wielu ciekawych ludzi, którzy potrafili przekazać mi idee MLM. W fachowy sposób zarysowano mi co to jest multi level marketing i po raz pierwszy spojrzałem na to zjawisko we właściwy sposób. Zrozumiałem i przede wszystkim doceniłem fakt, że ta branża daje człowiekowi nieograniczone możliwości. Pojąłem, że tak naprawdę poza multi level marketingiem nie występują one w innej branży, a przecież miałem ogromne doświadczenie. Wcześniej inwestowałem setki tysięcy dolarów i wiem, czym to się mogło skończyć. A w MLM? Inwestycja praktycznie żadna, tylko trzeba poświęcić własny czas, osobiste zaangażowanie i mamy nieograniczone możliwości zarabiania pieniędzy. MM: Znowu pojawił się w Pana życiu poważny dylemat? MW: Takie jest nasze życie. Oczywiście po kilku spotkaniach byłem zafascynowany pomysłem działania w MLM, ale z drugiej strony zawsze człowiek ma pewne obawy. Czy aby na pewno się powiedzie? Czy nie zmarnuję cennego czasu? Przeszedłem do czynów. Jestem takiego usposobienia, że jeśli zdecyduję się na coś w życiu, to robię to z pełnym zaangażowaniem, oddaję przedsięwzięciu całe serce. Tylko dzięki takiemu nastawieniu pojawiają się pierwsze sukcesy, uznania, nagrody... Na płaszczyźnie zawodowej odniosłem sukces. Pamiętam, jak się cieszyłem, że wreszcie poważna decyzja okazała się w moim życiu trafna. 11


NETWORK MAGAZYN

MM: A jak wyglądała wtedy sprawa z równie ważną płaszczyzną – finansową?

NA WIDELCU

MW: Biznes się rozwijał, ale jeśli chodzi o ten aspekt pracy nie byłem do końca zadowolony. Wyniki finansowe okazywały się niewspółmierne do wykonywanej pracy. Brakowało mi satysfakcji finansowej. Dlatego powoli zacząłem rozglądać się za czymś innym, za gałęzią MLM, która dawałaby lepsze możliwości. Trafiłem do dużej, międzynarodowej firmy, w której pracowałem 4 lata. W tym koncernie doszedłem do drugiej pozycji w Polsce. Dopiero tam dowiedziałem się czym tak naprawdę jest MLM. Działając w ubezpieczeniach menedżer skierowany jest przede wszystkim na sprzedaż, co w przypadku sprzedaży sieciowej może być bardzo nieatrakcyjnym rozwiązaniem. W nowej firmie dostałem profesjonalną szkołę, jeśli chodzi o sam system, o budowę sieci dystrybucji. Wtedy zrozumiałem, że tak na dobrą sprawę w Polsce i na świecie bardzo mało ludzi wie, czym jest MLM. Powinien się on opierać na tworzeniu rynku konsumenta, a nie na rynku sprzedaży. Pomagam swoim klientom osiągnąć jak najniższą cenę za określony produkt, a z ich konsumpcji firma wypłaca mi prowizję. MM: Dlaczego zrezygnował Pan ze współpracy z tą firmą? MW: No cóż. Znów koniunktura. Praca w tym koncernie polegała na podpisywaniu umów z markowymi firmami, gdzie uzyskane przywileje oddawaliśmy swoim klientom. W takich dziedzinach jak: turystyka, zdrowie, motoryzacja i styl życia szeroko rozumiany. Sama idea jest fantastyczna, nie spotkałem lepszej. Jednak należy pamiętać, gdzie żyjemy. Wszystko zaczęło się komplikować, kiedy na polski rynek bardzo dynamicznie wtargnęły hipermarkety. Wszyscy wiemy, na jakich zasadach to się odbyło i czyim kosztem. Niewiele krajów pozwala sobie na taką gospodarkę. Rozpocząłem poszukiwania firmy, z którą można by związać się współpracą długoterminową, żeby podczas budowania biznesu nie zamartwiać się sytuacją na rynku tylko porządnie skupić się na swoich zadaniach. Decydując się na pracę w MLM trzeba pamiętać, że istnieje mnóstwo firm, które nie zawsze działają etycznie. Firmy te indoktrynują ludzi, wmawiają im, że będą milionerami, jeśli przez kolejne lata będą wytrwale zajmować się sprzedażą ich produktów.

cej niż na etacie, to zrezygnuj z tego etatu.” Tak samo, jeśli ktoś w ciągu roku nie odniesie zamierzonej satysfakcji finansowej – niech zmieni firmę. To nie jest tak, że w danym MLM trzeba być do końca życia. Przecież nie o to chodzi, żeby „prać mózgi ludziom”. Chodzi o to, żeby im pomóc. To w końcu MLM jest dla ludzi a nie odwrotnie. W moim przypadku poszukiwania nie były łatwe, ponieważ w firmie, z którą współpracowałem osiągnąłem już wysokie stanowisko. Znów musiałem zaczynać od początku, nie wiedząc, jakie będą tego skutki. No, ale co robić? Z całą świadomością wiedziałem, że na pewno pójdę w kierunku zdrowia i suplementacji żywnościowej. Od jakiegoś czasu jest na topie. Zresztą człowiek, który przewidział sukces Bill`a Gates`a twierdzi, że suplementacja będzie niebawem branżą numer jeden. Od samego początku w grę wchodziły tylko dwie firmy, które zajmują się tą właśnie gałęzią MLM w Polsce. Obie mają bardzo dobre produkty, ale współpracować chciałem tylko z jedną. Świadomie wybrałem firmę, która po prostu posiada w swojej ofercie jeden rewelacyjny produkt, potrzebny każdemu i codziennie. Bardzo długo przyglądałem się temu produktowi, obserwowałem ludzi, którzy go zażywali i zmiany, jakie w nich następowały. Wyniki obserwacji pomogły mi podjąć decyzję. MM: A więc znów wziął górę zdrowy rozsądek?

MM: Jaki „system” powinien przyjąć człowiek, żeby samemu sprawdzić, czy w ogóle nadaje się do network marketingu lub czy konkretna firma nam odpowiada? MW: Jeśli człowiek podjął decyzję, że chce pracować w określonej firmie, powinien sobie wyznaczyć na próbę rok czasu. Dokładnie rok. Nie 3 miesiące, bo to jest za krótko i nie 10 lat. Jeśli w ciągu roku człowiek nie osiągnie satysfakcji finansowej to niech sobie da spokój. Często moi podopieczni zadają mi pytanie: „co mam robić, bo wiesz, ja pracuję zawodowo?” Ja mówię tak: „jeśli przez kolejne 6 miesięcy zaangażowania zarabiasz 2 razy wię12

MW: Tak. Zdecydowanie. Wcześniej mówiłem o tym, jak ważne w MLM jest budowanie struktury, ale zanim zaczniemy ją budować potrzebny jest dobry produkt. MM: Jakie czynniki decydują o sukcesie w networku? MW: Sprzedaż wielopoziomowa jeszcze dzisiaj jest źle pojmowana. Wiele osób myśli, że trzeba kupić 1000 sztuk jakiegoś produktu i biegać po sąsiadach czy nagabywać przechodniów na ulicy. Nic bardziej mylnego. Ten biznes ma polegać na kon-


NUMER 03/2004

sumpcji. Swój sukces zbudowałem na 3 strukturach, dopiero od kilku miesięcy mam czwartą. Czyli potrzebne są 3 właściwe osoby, z którymi rozpoczyna się konsekwentną pracę. Trzeba profesjonalnie zbudować rynek konsumentów. W network marketingu ogromnie ważną sprawą jest to, aby pracować z ludźmi, którzy wiedzą jak trzeba to robić. Podstawa sukcesu to dobry sponsor. On pokazuje jak powinniśmy pracować, na czym się koncentrować. Jeśli pracuje się z fachowcami to mamy dobre efekty. Są firmy, które kładą szczególny nacisk na szkolenia masowe. Ja nie jestem zwolennikiem takiej edukacji w MLM. Oczywiście, spotkania w dużej grupie na pewno motywują, przekazuje się informacje o samej firmie, natomiast kwintesencję wiedzy powinno się uzyskać od swojego sponsora. Poza tym, tylko w trakcie kontaktu osobistego możemy się czegoś dowiedzieć o drugiej osobie. MM: Tak. Tylko zbyt często spotykamy sponsorów, którzy w bezustannej pogoni za każdą złotówką zapominają o swoich współpracownikach, a ci z kolei pozostawieni na pastwę losu nie dają sobie rady, zaczynają się negować i w efekcie rzucają robotę informując całe miasto, że to firma x jest do bani... MW: Między innymi dlatego network marketing ma taką opinię jaką ma. To nie z branżą jest coś nie tak, tylko ludzie działający w tej branży bywają nieodpowiedzialni. Powiem tak: jeśli ktoś nie ma czasu na pracę z ludźmi, to na pewno nie osiągnie sukcesu.

MM: Jak się Pan czuje teraz, kreując nowych liderów? MW: Mnie to niesamowicie ekscytuNA WIDELCU je. Często się spotykam i obserwuję ludzi, którzy borykają się z kłopotami, mają trudne sytuacje finansowe – też to przeżywałem. Potem widzę jak taki człowiek się podnosi, zarabia pieniądze, odbiera kolejny wypracowany samochód, jak w efekcie zmienia się jego życie... To jest niesamowite. I cieszę się z tego sukcesu razem z nim. To jest miód na moje serce. Ale żeby to robić w sposób właściwy to trzeba się wcześniej dogadać. Ustalić ścieżkę pracy z tym człowiekiem. MM: Jaki typ człowieka ma największe szanse na sukces w MLM? MW: W MLM sukcesu nie osiągną ci, którzy w ogóle nie wystartują, albo tacy, co za szybko skończą. Dlatego jeszcze raz powtórzę: najważniejszy jest pierwszy rok pracy. Konsekwencja w działaniu oraz cierpliwość. Niektórzy chcą po miesiącu pracy zarobić na samochód. Powiem więcej. Są tacy, którzy chcieliby coś zmienić w swoim życiu, ale nie chcą nic robić w tym kierunku. Jeśli będziesz robił to, co do tej pory robisz, otrzymasz od życia dokładnie to, co do tej pory otrzymywałeś. Dlatego jeśli coś chcesz zmienić w swoim życiu to nie wystarczy tylko o tym mówić. Trzeba się wziąć do roboty. A więc największe szanse na sukces mają ci, którzy są konsekwentni w dążeniu do sukcesu. MM: Jakie ma Pan marzenia, plany na najbliższą przyszłość? MW: Wiem, że trafiłem na właściwą firmę. Po półtorarocznej współpracy osiągnąłem najwyższą pozycję. Teraz będę się skupiał na wzmacnianiu struktur swoich ludzi. Współpracuję z firmą, której świetny produkt pomaga dbać ludziom o swoje zdrowie a dobry plan marketingowy pozwala na spełnienie marzeń finansowych. Struktury mam już w USA, Kanadzie i mam nadzieję, że niebawem koncern będzie we wszystkich krajach świata. Perspektywa rozwoju globalnego to bardzo ważny aspekt w MLM. Chciałbym, żeby nasza firma przyczyniła się do zmiany wizerunku tej branży w Polsce, a wszystko zmierza w dobrym kierunku. Pragnę, aby ludzie z nami współpracujący zrozumieli, że nie jesteśmy gorsi od ludzi, którzy zajmują się biznesem tradycyjnym. Mam nadzieję, że już niebawem ten wspaniały system, jakim jest network marketing przyczyni się do zmniejszenia bezrobocia w Polsce. W przyszłości chcę założyć fundację, która będzie pomagała dzieciom z porażeniem mózgowym i dzieciom cierpiącym na białaczkę. MM: Dziękuję za rozmowę. Marek Wawrzeńczyk jest Vice Prezydentem w firmie Akuna Polska Sp. z o.o. Rozmawiał Maciej Maciejewski 13


NETWORK MAGAZYN

MOIM ZDANIEM Na dzień dzisiejszy jest ok. 48 mln. zarejestrowanych współpracowników network marketingu na świecie. Około 75% spośród wszystkich zarejestrowanych współpracowników networku stanowią kobiety. Około 3% spośród wszystkich zarejestrowanych współpracowników tej branży (ok. 1 440 000 menedżerów) zarabia średnio 100 000 $ miesięcznie. Około 8% spośród wszystkich zarejestrowanych ludzi działających w networku (ok. 3 840 000 osób) zarabia średnio między 50 000 a 100 000 $ miesięcznie. Około 13% spośród wszystkich zarejestrowanych współpracowników networku (ok. 6 240 000 osób) zarabia średnio 15 000 $ miesięcznie. Około 37% spośród wszystkich zarejestrowanych współpracowników networku zarabia średnio do 3 500 $ miesięcznie. Już ponad 4 miliony ludzi stało się network marketingowymi milionerami. Suma dodanych rocznych obrotów, które wypracowały firmy networkowe w latach 1992 – 2002 wyniosła 848 160 000 000 $. (Źródło: World Federation of Direct Selling Associations).

14

Czy mój biznes MLM jest atrakcyjny? MACIEJ SZPAKOWSKI

T

worząc naszą firmę MLM zadaliśmy sobie pytanie: co musimy zrobić, żeby firma nieprzerwanie rosła i przynosiła coraz większe dochody? Na odpowiedź złożyło się szereg czynników. W tym artykule chcemy omówić kilka najbardziej istotnych. To bowiem od nich będzie zależało, czy firma a przede wszystkim struktura MLM będzie rosła i przynosiła coraz większe dochody. Zacznijmy od podstawowej kwestii: CZY MOJA PROPOZYCJA SPEŁNIA KRYTERIA DOBREGO BIZNESU? Ludzie chętniej inwestują swój czas i pieniądze w biznes który: - jest bezpieczny i zyskowny; - gwarantuje pomoc i doradztwo doświadczonych osób; - cieszy się uznaniem społeczeństwa. MLM czy franczyza? W ostatnich latach w naszym kraju coraz więcej ludzi inwestuje w biznesy działające w systemie FRANCZYZY. Chyba każdy z nas zna takie firmy jak: CCC, KODAK-EXPRES, McDONALDs, CHATA POLSKA, INTERMARCHE, TELEPIZZA, PIZZA HUT, NECKERMANN, STATOIL. Te i inne firmy działające w systemie franczyzy odnoszą ogromny sukces. Ich oferta przyciąga rzeszę osób, które chcą uruchomić dobry biznes. Dlaczego? Dlatego, że biznes franczyzy „sprzedaje się” jako sprawdzony i bezpieczny. Jako ten, w którym nowy partner otrzymuje wsparcie i pomoc, ma niższe koszty promocji i reklamy. Dzięki temu ma szanse na dobre zyski. Po za tym cieszy się uznaniem społeczeństwa. Kto nie chciałby być właścicielem np. dobrej pizzerii czy ekskluzywnego salonu z odzieżą? Biznes w dobrej sieci działającej w systemie franczyzy można rozpocząć inwestując minimum kilkadziesiąt tysięcy złotych i sporo więcej niż 8 godzin dziennie swego cennego czasu.

MACIEJ KOZIKOWSKI

Dlaczego piszemy o franczyzie? Ponieważ jest w niej wiele podobieństw do systemu MLM. Ale tak się składa, że to MLM jest znacznie ciekawszym i bezpieczniejszym sposobem na prowadzenie własnej działalności. Niestety przez ogromną większość ludzi to właśnie franczyza jest postrzegana jako poważny i dobry biznes, natomiast MLM jako... MLM to poważny i dobry biznes Dzieje się tak, ponieważ MLM jest z reguły przedstawiany w sposób mało atrakcyjny. „Sprzedaje się” jako biznes niepoważny, często nieetyczny. Stwierdzenia typu – „mój biznes jest dla wszystkich, wystarczy kilka godzin tygodniowo, nie musisz nic robić, nie musisz sprzedawać, ja to zrobię za Ciebie, wprowadź tylko trzy osoby... a będziesz milionerem” itp. powodują, że MLM nadal jest postrzegany jako biznes „ drugiej kategorii” jako „ chodzenie po domach i namawianie znajomych”. Zadaj sobie pytanie: jaki biznes byś wybrał – ekskluzywny sklep lub restaurację w systemie franczyzy, czy „chodzenie po domach i namawianie znajomych” w MLM? Odpowiedź jest oczywista – FRANCZYZA!!! Czy mogę to zmienić? Czy mój biznes MLM może być dla innych ciekawszy niż prowadzenie ekskluzywnego sklepu czy restauracji? Ludzie inwestują w franczyzę pomimo tego, że mają duże koszty uruchomienia i prowadzenia działalności, muszą często pracować po kilkanaście godzin na dobę. Czekają na zwrot inwestycji minimum kilkanaście miesięcy, mają mało czasu na rodzinę i przyjemności. Ich działalność jest ograniczona terytorialnie, czyli sukces zależy od lokalizacji, itd. pomimo, iż franczyza jest uznawana jako poważny i dobry biznes! A co z MLM? Na rynku niemieckim w 1996 roku działało zaledwie 49 firm funkcjonujących w network marketingu. W 1997 roku było ich już 138! Obecnie – 65% nowo powstających firm niemieckich stosuje network marketing!!! Dlaczego? Ponieważ MLM to poważny i dobry biznes! Biznes, który może przynieść znacz-


NUMER 03/2004

nie większe korzyści i pieniądze niż franczyza, przy o wiele niższych nakładach. Jest to działalność, która na niemieckim rynku cieszy się coraz większym uznaniem społeczeństwa.

po to, by stał się profesjonalistą. My, przyjmując partnera do współpracy dajemy pełen system pomocy.

Twórzmy profesjonalistów Co możemy zrobić u nas? Przede wszystkim nauczyć się przedstawiać swój biznes MLM w sposób atrakcyjny. Tworząc naszą firmę MLM wypunktowaliśmy wszystko to, co nas wyróżnia. Skupiliśmy się na tym, żeby jasno i konkretnie przekazać wizję rozwoju firmy, żeby pokazać poważny wysokodochodowy biznes. Założyliśmy również dużą selekcję. Nasz biznes nie jest dla wszystkich! Zanim przedstawimy komuś propozycję, dowiadujemy się jakie jest doświadczenie kandydata, jakie ma ambicje, cele, czego oczekuje po współpracy z nami, ile czasu może zainwestować, jaki ma potencjał (lista) itd. Dopiero po pozytywnej weryfikacji przedstawiamy propozycję współpracy. Dlaczego tak? Ponieważ mamy poważny i dobry biznes. Ponieważ szukamy konkretnych i odpowiedzialnych partnerów. Ponieważ musimy w nowego partnera zainwestować swój czas. Jeżeli ktoś ma do dyspozycji 2 godziny w tygodniu, zna tylko 10 osób, ma małe ambicje – to nie mamy dla niego propozycji. Jeżeli w ten sposób do tworzenia biznesu podejdą liderzy z różnych firm, to wizerunek MLM będzie zmieniał się na pozytywny w całym kraju. Czytelniku, jeżeli przyjmiesz nowego partnera, zapewnij mu odpowiedni system pracy i zainwestuj wystarczająco dużo czasu

MOIM ZDANIEM Największy atut Nowy współpracownik poznaje w teorii i praktyce każdy krok. Wie jak skuteczne umówić spotkanie sprzedażowe lub biznesowe, jak pokazać i sprzedać produkt, jak przedstawić biznes, jak budować strukturę, kogo „werbować” do współpracy, jak prowadzić nowego współpracownika, jak zarządzać strukturą itd. Taki system w przeciwieństwie do franczyzy daje nowemu partnerowi praktycznie gwarancję sukcesu. Najważniejszy w każdym biznesie jest SYSTEM!!! Jeżeli masz system pracy, który jest sprawdzony w praktyce i prowadzi do sukcesu – to jest to Twój największy atut. W dobrym systemie można sprzedać praktycznie wszystko. Bez systemu może być problem nawet ze sprzedażą kury znoszącej złote jaja! Dobry system obejmuje całość funkcjonowania firmy. Od selekcji osób i przedstawienia biznesu po zarządzanie ogromną strukturą. Powoduje, że mój biznes MLM jest atrakcyjny i przyciąga właściwe osoby. Jeżeli współpracujesz z firmą, która ma kompleksowy system pracy, i nie jest dla wszystkich – to gratulujemy! Jeżeli nie – to nie „wchodź” do nowej firmy tylko dlatego, że ma dobry produkt lub plan wynagrodzeń. Zwróć uwagę na to, jaki jest system edukacji i pracy w nowej firmie. Autorzy tekstu są współwłaścicielami firmy EMG

Jedyny w Polsce tematyczny periodyk branżowy „Network magazyn” – czasopismo komunikacji i biznesu

To edukacja oraz wspaniałe narzędzie rekrutacyjne. W Twoich rękach tylko dzięki prenumeracie. 15


NETWORK MAGAZYN

BADANIA & RAPORTY

Paul Zane Pilzer, były doradca gospodarczy rządu amerykańskiego, światowej sławy ekonomista. Milioner, który jako jeden z pierwszych przewidział sukces Bill`a Gates`a stwierdził: - W roku 2010 branża wellness, a więc wszystko, co się aktywnie robi, aby czuć się dobrze, zarobi 1 bilion USD. Mimo, iż żadna z gałęzi wellness, jeszcze 10 do 20 lat temu. nie miała większego znaczenia gospodarczego, to dziś jej roczny obrót sięga około 200 miliardów USD, co daje połowę sumy, jaka w USA jest wydawana na samochody. Jeśli chodzi o następne dziesięciolecie, to jest to jedynie czubek góry lodowej. W tym biznesie, w przeciwieństwie do pasywnego zarabiania na chorobach, ludzie są aktywni i dobrowolnie stają się klientami, po części dlatego, że chcą czuć się zdrowo, a po części dlatego, że nie chcą już więcej być klientami przemysłu chorobowego.

16

PRZEMYSŁ ZDROWIA Branża przyszłości dr GRAŻYNA PAJĄK

Z

drowie jest w każdym wieku warunkiem osiągnięcia pełni szczęścia i zadowolenia z życia. Niestety najczęściej doceniamy je chorując Każdy z nas chciałby być zdrowy, co ale tak naprawdę robimy dla naszego zdrowia? Czy rzeczywiście dostrzegamy zagrożenia? Stare, dobre nawyki W ostatnim dziesięcioleciu gwałtownie wzrosło tempo życia. Odczuwamy to niemal wszyscy. Choć doba ma niezmiennie 24 godziny, bombarduje nas coraz więcej nowych informacji, rosną wymagania, przybywa nam obowiązków. Presja konsumpcyjnego stylu życia napędzana dodatkowo agresywną reklamą powoduje, że nie potrafimy z niczego zrezygnować. W efekcie żyjemy w ciągłym stresie i wiecznej pogoni za zdobyczami cywilizacji. Zmiana stylu życia powoduje coraz większą izolację od środowiska naturalnego, rośnie ilość toksyn we wdychanym powietrzu, pitej wodzie i spożywanej żywności. Dodatkowo mnoży się skala szkodliwych bodźców: hałas, pośpiech, tłok, ludzka nieżyczliwość, przemęczenie, strach – to tylko niektóre z nich. Nasza obecna egzystencja straciła ścisłą więź z naturą, powodując utratę kontaktów z rytmami wewnętrznymi organizmu. Rozwój techniki umożliwia nastawianie „własnych zegarów”, nie zawsze w zgodzie z naturalnymi potrzebami. Pracujemy, kiedy chcemy, śpimy, kiedy mamy ochotę, często wbrew biologicznym rytmom. Wszystkie rodzaje pożywienia mamy do dyspozycji praktycznie o każdej porze roku i w znacznie większej ilości niż potrzebowałby tego organizm. Więc jemy to, co lubimy i tyle, ile chcemy. Po latach przywykliśmy do wygody, stare dobre nawyki z czasem się zatarły. Zaczęliśmy jeść potrawy nowe, ładne, kolorowe, sztuczne, ale mniej zdrowe. Obecnie spożywamy zbyt dużo

pokarmów nadmiernie przetworzonych, sztucznie konserwowanych i barwionych, pożywienia z puszek czy dań przygotowanych i podgrzewanych w kuchenkach mikrofalowych.. Dodatkowo zjadamy nadmiar białego pieczywa, słodyczy, cukru, soli, tłuszczu. Dzieci i młodzież, kosztem czystej wody, naturalnych owoców, soków wyciskanych, warzyw, piją w nadmiarze napoje gazowane, pozbawione jakichkolwiek wartości odżywczych, zawierające za to znaczne ilość cukru, słodzików, chemicznych substancji smakowych, zapachowych czy konserwujących. Ukochany napój młodych ludzi zawiera kwas ortofosforowy utrudniający przyswajanie przez organizm wapna i magnezu. Dodatkowo drażni błony śluzowe żołądka. W efekcie rozwijający się organizm nie tylko ma problemy z prawidłową budową kości, ale również z nadmierną pobudliwością i brakiem koncentracji.. Wciąż zapominamy, że jedzenie nie powinno zaśmiecać, lecz czyścić i regenerować organizm. Efekt doraźny Rozkwit nauki i techniki przyspiesza wprawdzie rozwój cywilizacji, ale wciąż nie jest w stanie zwiększyć zdolności adaptacyjnych organizmu. Dlatego tak wiele osób czuje się źle. Zaburzenie stanu homeostazy (równowagi) odczuwa nie tylko nasze ciało, ale i umysł. W krajach uprzemysłowionych 75% dorosłych cierpi na co najmniej jedną chorobę przewlekłą. Choroby kości, stawów, choroby psychiczne, nadciśnienie, miażdżyca, alergie, otyłość, to tylko niektóre z nich. Co czwarte dziecko choruje na alergię, choroby górnych dróg oddechowych, przewodu pokarmowego, ma nerwicę lub wady postawy. Nowoczesne leki mogą coraz dłużej utrzymać nas przy życiu, jednak dzięki tabletkom nie jesteśmy zdrowsi, doznajemy tylko chwilowej ulgi w naszych dole-


NUMER 03/2004

BADANIA & RAPORTY

gliwościach. Z farmakoterapią często są związane niepożądane efekty uboczne; stosowane środki chemiczne stanowią z jednej strony potężne obciążenie dla organizmu z drugiej oddziaływanie ich jest mało selektywne. Efekt jest doraźny, chwilowo usuwamy objawy, ale przyczyny pozostają. Interesujące wnioski przedstawia I. Thorwald w książce pt.: „Pacjenci”. W przeważającej liczbie przypadków, po zgonie pacjentów z przetransplantowanym sercem stwierdzono, że nowe przeszczepione serce, po kilku czy kilkunastu miesiącach od udanej operacji miało ponownie uszkodzenia charakterystyczne dla usuniętego w trakcie operacji organu. W latach trzydziestych choroby przewlekłe były przyczyną 50% zgonów, obecnie szacuje się, że śmiertelność z tego powodu wynosi powyżej 95%. Tak gwałtowny rozwój chorób cywilizacyjnych doprowadził w ostatnim dwudziestoleciu do zwiększenia tempa badań nad układem odpornościowym. Rozwój fizyki i chemii kwantowej, cytologii i immunologii przynajmniej częściowo pozwolił zrozumieć przemiany zachodzące na poziomie komórki, wyjaśniające wiele procesów zachodzących w organizmach żywych. Badania ostatnich 20 lat dowodzą, że żadna część ciała na poziomie kwantowym, nie funkcjonuje samodzielnie. Ponad 90% wszystkich atomów w naszym organiźmie co roku ulega wymianie. Proces ten uświadamia nam, ogrom zachodzących przemian. Odżywianie Każdy żywy organizm zbudowany jest z komórek. Przeciętnie człowiek ma ich około 80-100 bilionów. Wszystkie z nich, jako

żywe elementy cechuje zdolność ruchu, wzrostu, przemiany materii i reakcji na bodźce zewnętrzne. Od prawidłowej pracy tych najmniejszych „żywych cegiełek” zależy stan naszego organizmu. Na przełomie lat 90-tych WHO /Światowa Organizacja Zdrowia/ uznała nową teorię zdrowia i choroby, mówiącą o tym, że każda choroba zaczyna się właśnie na poziomie komórki. Najnowsze badania naukowe potwierdzają stare prawdy, uświadamiając nam, że głównymi czynnikami decydującym o zdrowiu w 65-75% są niezmiennie – sposób myślenia, umiejętność rozładowania stresu, styl życia i model odżywiania. Spożywając posiłki bardzo rzadko myślimy o karmieniu naszych komórek. Tymczasem odżywianie jest to zaopatrywanie organizmu we wszystkie konieczne do życia substancje roślinne i zwierzęce, których potrzebuje każda komórka, aby mogła żyć, pracować i regenerować się. Nawet najmniejszy kęs pożywienia ma wpływ na ogólny stan naszego organizmu. Skalę problemu widać, gdy uzmysłowimy sobie, że sumując posiłki przeciętnie zjadamy do 70 roku życia od 30- 70 ton pożywienia, dodatkowo wypijamy 70 000 litrów wody, a nasze płuca filtrują ok. 800 000 m3 powietrza. Już w latach 60-tych prof. Julian Aleksandrowicz uświadamiał, że informacja genetyczna w kodzie DNA jest taka sama jak przed tysiącami lat, natomiast dostarczony z pożywieniem budulec nie odpowiada zakodowanym parametrom. Toteż organizm ludzki buduje się i odbudowuje z budulca znacznie gorszego niż był dawniej. To tak, jakbyśmy stawiali gmach według wspaniałego planu architekta, ale zamiast granitu do budowy wykorzystywalibyśmy piaskowiec lub glinę. Gmach z zewnątrz będzie podobny, ale niszczeje znacznie szybciej. 17


NETWORK MAGAZYN

BADANIA & RAPORTY

Prawidłowe odżywianie opiera się na siedmiu podstawowych składnikach, są to; białko, tłuszcz, węglowodany, witaminy, substancje mineralne, błonnik i woda. Jeżeli chociaż jeden z tych niezbędnych do życia składników pokarmowych jest pominięty lub nie jest dostarczony w wystarczającej ilości lub odpowiedniej jakości, to wówczas osłabieniu ulega wykorzystanie i przetworzenie pozostałych substancji odżywczych. Brak jednego tylko aminokwasu lub jednej witaminy może upośledzić syntezę białek a przez to zaburzyć metabolizm komórki. W efekcie może nastąpić zahamowanie wzrostu, obniżenie wydolności umysłowej, złe samopoczucie. W 1985 roku komisja do spraw żywienia przy WHO ustaliła dla krajów wysoko rozwiniętych przeciętne normy żywieniowe, ale już w 1991 roku okazało się, że między innymi z powodu coraz doskonalszego przetwarzania produktów spożywczych brakuje w żywności około 40% mikro i makro elementów oraz 18

błonnika. (Strach pomyśleć jak wygląda ta proporcja obecnie, przy tylu najnowszych technologiach). W rezultacie nieświadomie odczuwając niedobory rekompensujemy je najczęściej dodatkową porcją pożywienia, tłumiąc głód jakościowy, tyjemy, zaburzając dalej równowagę składników w organizmie, rujnując komórki. Rocznie zjadamy z pożywieniem 4-7 kg różnego rodzaju toksyn. Tak duża ilość chemikaliów, nie może być obojętna dla organizmu – efektem często są odczyny alergiczne, wysypki, ataki astmy, stany zapalne żołądka, zła praca jelit, nadpobudliwość, bezsenność, zaburzenia ciśnienia itd. Związki te utrudniają przyswajanie witamin, makro i mikroelementów, a nie strawione pokarmy stają się kolejnymi toksynami, które przenikają do krwi i drażnią układ odpornościowy. Jakościowe niedożywienie oraz systematyczne przeciążanie układu odpornościowego jest główną przyczyną tak licznych chorób cywilizacyjnych, które nękają ludność krajów uprzemysłowionych. Przez wieki człowiek jadał prosto, skromnie, ale zdrowo. Popularne były kasze, mąki razowe, nasiona strączkowe, kiszonki z warzyw, kapusta, cebula, czosnek, mleko pite bezpośrednio od krowy, masło, sery, jaja. Mięso i wędliny jadało się od święta. Pito czystą wodę, kawę zbożową, herbaty ziołowe. Słodzono sporadycznie syropem z buraków lub miodem. Po latach przywykliśmy do wygody, stare dobre nawyki z czasem się zatarły. Zaczęliśmy jeść potrawy nowe, ładne, kolorowe, sztuczne, ale mniej zdrowe. Od lat słysząc sprzeczne opinie na temat zagrożeń, oglądając nachalne reklamy i czytając różne zalecenia dietetyczne, całkowicie gubimy się w poglądach na temat zdrowych zasad właściwego żywienia. Badania dowodzą Z szeroko zakrojonych najnowszych badań wielu naukowców z renomowanych ośrodków badawczo-naukowych – przykładowo Amerykanów: dr A. Westona – (Weston A., Price Fundation), przewodniczącego wydziału żywienia dr Waltera Wileta (Harvard School of Public Health), dr Dawida Ludwiga (Harvard Medical School), Anglika dr Lee Hopera (Manchester University Dental Hospital) oraz badaczy australijskich – wynika, że ludzie uzyskują w kolejnych pokoleniach doskonały stan zdrowia fizycznego i psychicznego tylko wtedy, gdy spożywają bogatą w składniki pokarmowe naturalną żywność, oraz witalne rozpuszczalne w tłuszczach witaminy i inne aktywatory. Kierując się fizjologią organizmu badacze jednogłośnie twierdzą, że ponad połowa posiłków powinna się składać z produktów zawierających węglowodany naturalne, które są nie tylko łatwiej przyswajane, ale również lepiej tolerowane przez układ odpornościowy. Dzięki nim prawidłowo funkcjonują procesy przemiany materii, gdzie spora ilość błonnika pełni w jelitach rolę „miotły”, zmuszając je do prawidłowej pracy. W diecie nie powinno brakować ciemnego pieczywa, kiełków, nasion zbóż, płatków, kasz (w tym również jaglanej, gryczanej), ciemnego ryżu, roślin strączkowych (za wyjątkiem soi). Warzywa powinniśmy jadać zarówno świeże w sałatkach, gotowane w zupach lub lekko parowane. Korzystne są również naturalne soki warzywne. Do jadłospisu powinniśmy świadomie włączać roślinne kiszonki oraz ziarna, orzechy, nasiona. Z białek powinniśmy jadać produkty mleczne od zdro-


NUMER 03/2004

wych zwierząt wypasanych na pastwiskach, zwłaszcza sfermentowane jogurty, kwaśne mleko, naturalne białe sery, czyste masło, śmietanę oraz jajka ekologiczne. Dodatkowo mięso z hodowli naturalnej, ryby, owoce morza. Tłuszcze w naturze występują razem z produktami zawierającymi białka i węglowodany. Duża ilość przemysłowo rafinowanych olei i margaryn w naszym jadłospisie jest wciąż nowością dla naszego organizmu. W żadnej epoce nie stosowano takich ilości ciekłych olei roślinnych. Dlatego w diecie powinniśmy stosować tylko tłuszcze naturalne w tym masło, oleje tłoczone na zimno z oliwek, pestek winogron, olej sezamowy, lniany, rzepakowy. Wszystkie dodatki do potraw powinny być wyłącznie naturalne – czyli nie rafinowana sól morska i różne zioła. Biały cukier i słodziki powinniśmy zastąpić miodem, syropem klonowym, czystą melasą, czy ciemnym cukrem. W efekcie odpowiednia proporcja węglowodanów, białek i tłuszczy, na bazie właściwych dodatków zwiększa dożywienie organizmu. Białko buduje nasze komórki, w owocach, jarzynach i kaszach dodatkowo dostarczamy dużo witamin, zaś w dodatkach związki biologicznie czynne i minerały, które nie tylko pomagają we wszystkich procesach rozwoju organizmu, ale również skutecznie chronią nasze komórki. Przy nagminnych błędach dietetycznych i wieloletnich problemach z organizmem oprócz właściwych nawyków żywieniowych ratunkiem dla naszych komórek są dostępne na rynku preparaty zawierające naturalne produkty odżywcze, pochodzenia organicznego, które dostarczają niezbędnych składników budulcowych brakujących w pożywieniu. Przy doborze preparatów uzupełniających należy pamiętać, że organizm ludzki jest przystosowany tylko do łącznego wykorzystywania składników odżywczych. Najlepszą formą uzupełnienia codziennego jedzenia jest zapewnienie organizmowi dodatkowych, niewielkich ilości białek, nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin, składników mineralnych, włókien roślinnych, ziół. Dostarczenie w odpowiednich proporcjach wszystkich składników pokarmowych w postaci naturalnej, na bazie ziół i wyciągów z różnych roślin umożliwia zaopatrzenie każdej pojedynczej komórki we wszystkie niezbędne substancje odżywcze, jakich potrzebuje. Zaletą takiej diety jest odblokowanie mechanizmu wchłaniania, przez co zjadane pożywienie może być w pełni wykorzystane, a toksyny wyrzucone. Dzięki temu wzrasta przepływ potencjału energetycznego na błonie komórkowej. Następuje wzrost energii komórki, która ponownie łatwiej przyswaja składniki odżywcze, bez problemu usuwa toksyny, wytwarza jeszcze większą energię powodując, że nasze organy pracują z lepszym efektem. Przy takiej diecie czujemy się i wyglądamy lepiej, skutecznie likwidujemy przyczyny powstawania wielu chorób cywilizacyjnych

oraz uciążliwą nadwagę. Czując się dobrze dopiero wówczas zaczynamy rozumieć i kochać zasady zdrowego stylu życia. Ciało każdego człowieka doskonale wie samo co jest dla niego najlepsze. To tylko my utraciliśmy instynkt samozachowawczy, nie zwracając uwagi na wołanie naszego organizmu. Wellness: branża przyszłości Przez lata, przekonując nas, że ciągłe choroby są czymś zupełnie naturalnym, systematycznie tworzono przemysł związany z chorobami. W obecnej sytuacji opierając się tylko na przemyśle chorób, nie utrzymamy swojego zdrowia, ani zdrowia naszych najbliższych. Przemysł „opieki zdrowotnej” koncentruje się bardziej na leczeniu przeróżnych objawów chorób, niż na profilaktyce. Niestety taka metoda przynosi największe zyski firmom związanym z przemysłem medycznym, które wprowadzając coraz nowsze środki farmaceutyczne przyczyniają się do tworzenia rzeszy klientów związanych do końca życia z przemysłem chorobowym. Zarabianie na chorobach jest pasywne, tak naprawdę nikt z nas nie chce chorować, każdy chce być zdrowy. Dlatego też przemysł związany ze zdrowiem to przemysł aktywny, branża przyszłości. Pojęcie przemysłu zdrowia „wellness industry” pojawiło się w biznesie dość nieoczekiwanie, za sprawą Paula Zane Pilzer`a – Amerykanina, światowej sławy ekonomisty. Pilzner posiadając talent do długoterminowych prognoz, po przeprowadzeniu analiz i badań, odkrył rozwijającą się branżę związaną ze zdrowiem (wellness). Aktywnie włączając się w nurt tego biznesu nadał mu jeszcze szybsze tempo wzrostu. W krajach wysoko rozwiniętych, wraz ze wzrostem świadomości ludzie zaczynają coraz częściej dbać o zdrowie, którego jeszcze nie stracili lub walczyć o jego odzyskane w wypadku kryzysu. Coraz częściej, aby uzyskać lepsze samopoczucie, zlikwidować zbędne kilogramy, poprawić swój wygląd, zatrzymać efekty starzenia, czuć się zdrowsi, piękniejsi, sprawniejsi, zabezpieczeni przed wszelkimi chorobami zwracamy się w kierunku branży wellness. Paul Z. Pilzer miał rację: coraz bardziej potrzebujemy tej gałęzi przemysłu, aby przeżyć w cywilizowanym świecie. Sprzedaż produktów i usług branży związanej ze zdrowiem w USA tylko w 2000 roku przekroczyła aż 200 mld $ i z roku na rok rośnie. Rewolucja daje o sobie systematycznie znać, Stany Zjednoczone kolejny raz stały się prekursorem zmian, które wprowadza Europa, na szczęście w kierunku zdrowia. Przy niewłaściwym odżywianiu i braku czystej źródlanej wody, wcześniej czy później zaczynamy chorować. Aby świadomie temu zapobiec coraz częściej będziemy sięgać do rozszerzającej się oferty nowej gałęzi przemysłu wellness z nowszymi strefami biznesu.

BADANIA & RAPORTY „Lekarz ma obowiązek wykonywać swój zawód zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi mu metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób.” (Artykuł 4 Ustawy o Zawodzie Lekarza)

Branża wellness jest komplementarnym i naturalnym uzupełnieniem konwencjonalnej medycyny oraz megatrendem rozwojowym, wobec którego lekarze powinni przyjąć chyba bardziej aktywną postawę. Wellness to naturalny sojusznik medycyny konwencjonalnej, szczególnie teraz, w dobie rozwoju cywilizacji technicznej i informacyjnej, przynosi rozwiązania, których lekarze poszukiwali od zawsze.

19


NETWORK MAGAZYN

MOIM ZDANIEM Dzisiejszy rynek jest o wiele większym wyzwaniem niż ten z końca ubiegłego wieku. Szukając sposobów na zwiększenie sprzedaży, musimy jednocześnie rozwijać odpowiednią kulturę w naszych strukturach. Zazwyczaj, mamy ochotę ulegać entuzjazmowi, co do własnych produktów. Konieczne jednak jest, abyśmy przedstawiali je w sposób obiektywny i pozostawili klientowi wyrobienie sobie opinii o nich. Entuzjazm jest wielką zaletą w networku i jest konieczny do osiągnięcia sukcesu – musimy być jednak uczciwi, uczciwi do przesady.

Prawdziwy networkowiec sprzedaje... Dwie strony medalu

O

dkąd pamiętam zawsze wolałem bezpośredni kontakt od pisemnej formy wyrażania swoich myśli. Dzielenie się doświadczeniem sprzedażowym w bezpośrednim kontakcie daje dużo większe możliwości niż przelewanie ich na papier. Ten dreszczyk emocji, który towarzyszy podczas prezentacji, kiedy czuje się na sobie wzrok wielu par oczu, kiedy czuje się reakcję „sali” jest zupełnie czymś innym niż mądrzenie się w taki właśnie sposób. W bezpośrednim kontakcie można w miarę szybko zareagować (broniąc swojego dobrego imienia a czasami i nazwiska). Reagować na zmieniającą się sytuacje, na utratę kontaktu z salą, mówiąc inaczej na całkowity brak zainteresowania ze strony słuchaczy prelegentem i tym, co on mówi. Można wreszcie zmienić sposób, styl prowadzenia zajęć a w ostateczności i temat. Przekazywanie informacji podczas kontaktu bezpośredniego jest zupełnie czymś innym niż ich opisanie, ponieważ nie jest się do końca pewnym jak tekst zostanie przyjęty. Ale do rzeczy. Otrzymałem szansę napisania o networku, sprzedaży i o specyfice firmy, którą reprezentuję. Jedynym ograniczeniem jest to, że tekst nie może przekroczyć 7000 znaków. Temat fajny myślę sobie, szeroki... Zacząłem od sprawdzenia ile zajmie stron te 7000 znaków – wyszło, że dwie. Ostatnio proszono mnie, abym zmieścił się w półtorej godziny, teraz w 7000 znaków. A więc spróbujmy (pozostało 5983 znaków)...

20

MIROSŁAW KOWALSKI

Network marketing to dwa oblicza. Pierwsze typowe, bardzo popularne – sprzedaż kariery (inaczej mówiąc pracy), realizacji marzeń, zrobienia z nas milionera itp. Drugie mniej popularne, mniej rozpowszechniane, znane i stosowane przez dość nieliczną grupę networkowców – to skupienie się na sprzedaży produktów. Pierwsze oblicze, sprzedaje się dość łatwo, ponieważ sprzedaż oparta jest przede wszystkim na emocjach – sprzedajemy marzenia. Drugie sprzedać znacznie trudniej, bo sprzedajemy produkt, za który klient, w przypadku szczęśliwego wejścia w jego posiadanie, płaci całkiem realnymi pieniędzmi za często nierealne korzyści, które przedstawia mu nie do końca wyedukowany sprzedawca – dystrybutor. W świetle istniejącego bezrobocia, ciągłego ubożenia naszego społeczeństwa, proponować pracę, dodatkowe źródło dochodów jest prosto, sprzedawać produkty, czy usługi jest trudno. W pierwszym przypadku, tak naprawdę nie płacimy za pakiet startowy (pakiet współpracownika) a inwestujemy niewielkie pieniądze w swój nowy, własny biznes, który ma z nas uczynić pana swojego życia i finansowej przyszłości. Bez ryzyka bankructwa, płacimy za coś, co w końcu pomoże w realizacji naszych niezbyt wygórowanych życiowych celów. Większość materiałów dla networkowców dostępnych na rynku – publikacji, książek, artykułów, szkoleń – poświęconych jest w zasadzie tworzeniu skutecznie działających sieci. Uświadamia się za ich pośred-


NUMER 03/2004

nictwem, że network to w zasadzie nie sprzedaż detaliczna, ale przede wszystkim budowa sieci. Przecież najważniejszą zasadę działania marketingu sieciowego a właściwie maksymę, na której oparty jest ten biznes określają słowa: (jedno z najpopularniejszych powiedzeń Paula Gett’yego) „Wolę zarobić jeden procent dzięki wysiłkom stu innych ludzi, niż sto procent dzięki własnemu wysiłkowi”. No właśnie – nie wysiłkowi sprzedawców, ale wysiłkowi innych ludzi. Robimy to dosłownie – rekrutujemy ludzi, których uczymy jak rekrutować innych ludzi, a tych innych jak kolejnych itd. Szkolimy ludzi, aby oni mogli szkolić następnych, ucząc ich przede wszystkim jak zainteresować i jak umówić się z potencjalnym klientem na spotkanie o nowym biznesie i jak sprzedać mu plan marketingu. Przecież wszyscy wiecie jak zacząć rozmowę z potencjalnym klientem (właściwie potencjalnym kandydatem na dystrybutora): - „masz trochę czasu, aby dorobić sobie do pensji?” - „czy znasz kogoś, komu potrzebne są pieniądze?” - „co u Ciebie? – OK! A u ciebie? – Super, właśnie zacząłem rozkręcać nowy biznes”. - itp... To rozkręcanie biznesu polega przede wszystkim na „wciąganiu” kolejnych niezorientowanych, chcących dorobić do pensji ludzi do swojej struktury, bo przecież to jest prawdziwy biznes. Sprzedaż produktów jest czymś marginalnym, niewartym uwagi statystycznego networkowca, a oprócz tego to dyshonor zajmować się zwykłą akwizycją. Reasumując – uczymy naszych sponsorów – liderów technik szkoleń, w których główny nacisk kładziemy na umiejętność prezentacji biznesu, w którym rozbudowa sieci ma pierwszoplanowe znaczenie, zapominając o tradycyjnej sprzedaży. A to przecież ona może przynieść nam ogromne korzyści. Może spowodować, że z naszego biznesu nie będzie odchodziło tak wielu ludzi, tworząc ogromną rzeszę tych, którym się nie udało. Popatrzcie jak wielu sprzedawców sprzedaży bezpośredniej (agenci, brokerzy, akwizytorzy) utrzymuje siebie i swoje rodziny na całkiem przyzwoitym poziomie, realizując nie tylko swoje materialne, ale i życiowe cele. A przecież oni nie mają tej możliwości, jaką daje network- nie mają swoich sieci. Sprzedaż produktów, czy usług może przynieść nam nie tylko konkretną materialną korzyść, ale (co jest nie mniej ważne) poczucie, że sprzedaję coś, co pomaga ludziom rozwiązywać ich przyziemne, codzienne problemy. Tu tkwi ogromny potencjał. Mimo wszystko większość zwykłych ludzi, posiada ukryte i niewykorzystane talenty sprzedaży. Do sponsora należy pomóc tym ludziom w uwolnieniu tłumionych możliwości. Przecież zawód sprzedawcy należy do najstarszych na świecie, ludzie odkąd zeszli z drzewa zawsze zajmowali się sprzedażą. Pozostało nam to do dzisiaj, każdy człowiek każdego dnia „sprzedaje” siebie – swój wygląd, inteligencję, poczucie humoru, swoją osobowość. Uruchomienie tych rezerw spowoduje znaczny wzrost przychodów pojedynczego networkowca jak i całych struktur. Może warto spróbować? W tym momencie może wielu z czytelników pomyśli – „co za bzdury skoro moi dystrybutorzy dosko-

nale rozbudowują sieć, to po co uczyć ich zwykłej akwizycji”. Ludzie z reguły „potępiają to, czego nie rozumieją”. Ten cytat z Cycerona dedykuję osobom, MOIM ZDANIEM które niezależnie od przytoczonych argumentów zawsze będą sceptycznie nastawieni wobec sprzedaży produktów czy usług w marketingu sieciowym. Dlaczego tego nie robimy? Ponieważ przerasta to nasze możliwości. Boimy się, że nie damy rady. Jak można sprzedawać produkty w czasach, kiedy wyedukowany przez środki masowego przekazu klient, zalewany setkami ofert, mający coraz częściej możliwość porównania, a tym samym wybór spośród kilkunastu podobnych produktów, ma wybrać akurat mój? Tu dochodzimy do clou programu, jest to trudne. Dlatego pora aby zadać sobie pytanie – czy to my sprzedajemy czy to raczej klienci kupują? Zastanówmy się? A no właśnie, kupno jest lustrzanym odbiciem procesu sprzedaży. Jest jednak naturalnym odruchem na zaspokojenie potrzeby, którą posiada klient. Dzisiaj aby być skutecznym sprzedawcą trzeba nie tylko znać i umieć stosować prawa rządzące procesem sprzedaży, ale przede wszystkim trzeba chcieć to robić. Sprzedajemy produkty, których sami używamy – to jedna z zasad networku. Jak często jednak powodem kupna i używania produktów było podjęcie pracy, a nie odwrotnie. Może teraz ktoś z czytelników miałby ochotę zadać mi dość trudne pytanie „czy znasz networkowca, który odniósł sukces zajmując się tylko sprzedażą produktów?”. Odpowiedź jest tylko jedna – „nie, nie znam”, ale wiem jedno: sukces przez duże „S” w tym biznesie odniosą ci z was, którzy budowie swojej sieci i sprzedaży produktów poświęcą tyle samo uwagi. Ludziom pracującym w networku, trzeba to jednak umożliwić i tu widzę ogromne możliwości dla magazynu Network, dla Firm MLM. W firmie, w której pracuję uczymy nie tylko jak sprzedawać plan marketingu, ale równie wiele uwagi poświęcamy produktom i technikom ich sprzedaży, dając naszym współpracownikom gotowe ścieżki sprzedażowe dla każdego produktu. Prowadzimy warsztaty sprzedażowe i gorąco zachęcamy innych aby takie warsztaty prowadzić w swoich strukturach. W dobie wszechogarniającego nas internetu dajemy naszym współpracownikom możliwość nie tylko prezentacji oraz sprzedaży produktów ale również obsługę własnych klientów bez wychodzenia z domu. Chcemy, aby sprzedaż intelektualna (bo na takiej nam zależy), czyli edukacja klientów w zakresie nowych produktów i usług, które poprawiają ich jakoś życia, była tą cechą, która odróżnia prawdziwego networkowca od budowniczego sieci. W dzisiejszych czasach sukces w networku może odnieść ten, kto jest prawdziwym networkowcem a prawdziwy networkowiec sprzedaje dwie strony medalu. Jaka jest różnica pomiędzy sukcesem w sprzedaży a sukcesem w życiu?. Właściwie żadna. Sukces w życiu to pomyślny rezultat naszych wysiłków. Podobnie jest ze sprzedażą. Można więc zapytać, dlaczego – skoro akwizycja jest taka łatwa i każdy może się jej nauczyć – istnieje tak duży procent niepowodzeń (80%). Wyjaśnienie jest proste, ale o tym w kolejnym numerze Network magazynu... 21


NETWORK MAGAZYN

ZOOM REPORTERA „Który networkowiec nie marzy o dynamicznym, stabilnym i jakościowym wzroście własnej sieci sprzedaży? Prawie wszyscy. A jednak dla większości pozostaje to wyłącznie marzeniem. Nie dlatego, że ten biznes nie funkcjonuje lub, że produkt jest zły, albo ludzie są do niczego. To nie są kryteria, które decydują o zdrowej dynamice własnej. Liczy się nastawienie do biznesu i to, co potrafimy z niego zrobić”. Dlatego Network magazyn poleca i organizuje opracowaną przez Many Loy`a strategię.

Network Strategia w leszczyńskim Aquaparku 3

października 2004 roku odbyło się w Lesznie zorganizowane przez Network magazyn spotkanie menedżerów network marketingu z całej Polski, którzy skorzystali z szansy i wzięli udział w przedsięwzięciu Network Strategia. Było to kolejne już forum pt.: „Dynamiczny wzrost własnej sieci sprzedaży”, tym razem przygotowane specjalnie dla współpracowników firmy Akuna Polska Sp. z o.o., którego zawartość merytoryczną i praktyczną dostosowaliśmy odpowiednio do gałęzi, jaką firma reprezentuje w branży MLM. Na spotkanie przybyło wielu liderów otwartych na edukację, zainteresowanych rozszerzeniem wiedzy w zakresie network marketingu, a przede wszystkim pragnących poprawić dynamikę pracy, zwłaszcza w kontekście budowania własnej sieci sprzedaży, czyli struktury. Jest to przecież jeden z najważniejszych czynników decydujących o sukcesie w networku, a jeśli mamy się uczyć, to dlaczego nie korzystać ze spraw22

BRONISŁAWA LISOWSKA

dzonych strategii, dzięki którym inni sukces już odnieśli? Podstawowym atrybutem Network Strategii jest zerowy numer Network magazynu, który już stał się bestsellerem. To odpowiednio zredagowany i przygotowany pod konkretną grupę liderów „Recruiting Tool – Sponsor Tool”. Podczas forum menedżerowie dowiadują się jak z tym narzędziem pracować i w jaki sposób sukcesywnie zrealizować stworzoną przez Many Loy`a strategię – „Dynamiczny wzrost własnej sieci sprzedaży”.


NUMER 03/2004

ZOOM REPORTERA

Many Loy, network coacher, twórca Network Strategii: – Każda osoba, która pracuje w networku była zachwycona zerowym wydaniem Magazynu. Przede wszystkim dlatego, że opiniodawcami i patronatami pisma są instytucje państwowe, które legitymują powagę i wiarygodność networku. Dlaczego więc czytelnik miałby wątpić w ten nowy trend gospodarczy? Dane, fakty i liczby inspirują wszystkich bardzo pozytywnie, są dobrymi argumentami. „1000 kontaktów w ciągu

bardzo krótkiego czasu – strategia dynamicznego wzrostu struktury”, dzięki zastosowaniu metody pracy przy użyciu „Recruiting Tool” przyniosła wielu networkowcom – z różnych firm – bardzo dobre efekty i sukces, nie tylko na terenie naszego kraju. Strategia jest wspaniałym narzędziem dla każdego networkowca: do praktycznego zastosowania dla zaczynających w marketingu sieciowym oraz dla liderów, którzy chcą wyjść poza regionalne poszukiwania. 23


NETWORK MAGAZYN

Gorzki smak ptasiego mleczka MOIM ZDANIEM W polskiej rzeczywistości problemem jest nie tylko generowanie środków, ich rozdzielanie, ale w nie mniejszym stopniu wydawanie. Nie da się wszystkiego przejeść, a takie przekonanie można w sobie wyrobić choćby oglądając reklamy. W Polsce ciągle wiele jest jeszcze do zrobienia. Dopóki komputer nie będzie bardziej służył do pracy i nauki niż do zabawy, nie mamy szans na sukcesy.

ks. MAREK ŁUCZAK

N

iedawno w telewizji słyszałem wypowiedź przed-

nie więcej. Zatem, dlaczego znajomość języków obcych

stawiciela jednej z polskich sieci telefonii ko-

w Polsce nadal jest luksusem, a nie standardem? Pikanterii

mórkowej. Zagadnięty o wysokie ceny usług,

dodaje okoliczność, że nie potrafimy należycie wykorzy-

posłużył się rozbrajającym argumentem. – Nie mogą być

stać istniejących już potencjałów. Sam spotkałem się kiedyś

wygórowane – mówił – skoro posiadacze komórek w Polsce

z rzeczywistością jednej ze szkół zawodowych. Młodzież

liczą się w milionach.

ledwie posługiwała się tam językiem polskim, a wszyscy

Paradoksalnie, w takim wywodzie można zauważyć

Nikt nie mówi o zwalnianiu nauczycielki, ale uczciwie

kowego nie jest przecież koniecznością. Więc jeśli ludzie

stając wobec realiów, można ją przenieść do liceów, a w za-

w ubogim społeczeństwie niemal powszechnie decydu-

wodówce dać sobie spokój z elitarnymi zajęciami.

ją się na abonament czy drogi zakup aparatu, nie moż-

Wystarczy spojrzeć na Stany Zjednoczone. Tam nikt nie

na się zżymać na ceny. Rzecz w tym, że z powszechności

marnotrawi środków. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach

niektórych rozwiązań nie można wnioskować o ich eko-

nie obali teorii o tej samej ilości chromosomów wśród ludzi

nomicznej dostępności.

tylko dlatego, że Amerykanie mają największe osiągnięcia

Każdy pracownik społeczny mógłby zaświadczyć, że pod-

na gruncie nauki. Największa ilość zdobytych przez nich na-

czas niejednego wywiadu środowiskowego w mieszkaniu

gród Nobla w najróżniejszych dziedzinach wcale nie świad-

osób żyjących na granicy nędzy można spotkać anteny sa-

czy o szczególnej inteligencji tego narodu. A przynajmniej

telitarne i sprzęt elektroniczny, nie zawsze najgorszej klasy.

nie można powiedzieć, że ta inteligencja jest wrodzona

Niektórzy w dniu otrzymania świadczeń kupują wszystko,

i wiąże się z jakimkolwiek determinizmem. Rzecz w tym,

łącznie z ptasim mleczkiem, by pod koniec miesiąca niedo-

że nasi sojusznicy zza oceanu stworzyli dogodne warunki

magać z głodu. Analitycy społecznych mechanizmów w eko-

dla rozwoju. Choć warunki te przekładają się na niełatwe

nomii wielokrotnie akcentowali wartość protestanckiej etyki.

konkrety, które z kolei przekładają się na długie lata, war-

Wspominałem o tym w poprzednim felietonie w kontekście

to stawiać na rozwój. Jest to rodzaj inwestycji. Dodajmy:

pracy oraz przekonania, że Boże błogosławieństwo konkre-

opłacalnej, która zwraca się z nawiązką.

tyzuje się w sukcesie. Jednak obok tych czynników aktywi-

W Polsce ciągle wiele jest jeszcze do zrobienia. Dopóki

zujących człowieka, warto zwrócić uwagę na oszczędzanie.

komputer nie będzie bardziej służył do pracy i nauki niż

Także z punktu widzenia katolickiej moralności ta czynność

do zabawy, nie mamy szans na sukcesy. Należy się cieszyć

jest godna dowartościowania. Warto choćby przypomnieć

z najróżniejszych akcji stymulowanych przez pewne środo-

trendy powszechnie obecne w wielu katolickich środowi-

wiska, które mają służyć czytaniu czy uczeniu się języków

skach, które polegały na mobilizowaniu do oszczędzania.

obcych. Ale ciągle problemem pozostaje, że stoimy wobec

Pojawiały się banki czy społeczne kasy oszczędności. Miały

konieczności podobnych inicjatyw oraz że są one nieliczne

one przeciwstawiać się chociażby powszechnej w swoim

i dalece niewystarczalne. Największe pole do zagospodaro-

czasie lichwie. Dodatkowym polem do zagospodarowania

wania spoczywa paradoksalnie nie na szkole, ale na rodzi-

była edukacja. Niestety, ta ostatnia także dzisiaj pozostawia

cach. Choć to placówki edukacyjne w pierwszym rzędzie

wiele do życzenia. Smak ptasiego mleczka w niektórych sy-

są odpowiedzialne za kształcenie, to rodzice powinni wie-

tuacjach naprawdę może być gorzki.

dzieć, co dla ich dzieci jest najlepsze. W dalszym ciągu nie

W polskiej rzeczywistości problemem jest nie tylko ge-

ma systemu, który eliminowałby z rynku nieuczciwych czy

nerowanie środków, ich rozdzielanie, ale w nie mniejszym

miernych oferentów wiedzy. Zatem pozostaje zdrowy roz-

stopniu wydawanie. Nie da się wszystkiego przejeść, a ta-

sądek i intuicja.

kie przekonanie można w sobie wyrobić choćby ogląda-

Żeby się przekonać o kondycji naszej młodzieży i ewen-

jąc reklamy. Skala zjawiska (marnotrawstwo środków) jest

tualnych perspektywach, wystarczy zapytać, na co wydawane

tak duża, że można stawiać pytania o rozwiązania syste-

są ich pieniądze. Czy młodzi potrafią oszczędzać rezygnując

mowe. Czy przypadkiem komuś nie zależy na ciemno-

ze zbędnej konsumpcji? Przecież można za pieniądze zdo-

cie? Być może mniejszy poziom społecznej świadomości

byte tą drogą inwestować w programy edukacyjne, internet

opłaca się rządzącym i ludziom biznesu? Nie będę ory-

czy kursy. Dopóki nie zgorzknieje smak ptasiego mleczka,

ginalny, jeśli zwrócę uwagę choćby na popularność szkół

na które nas nie stać, nigdy nie wyrobimy w sobie nawyku

językowych. Jest ich coraz więcej i cieszą się nie tylko po-

oszczędzania. Czy rzeczywiście stać nas na telefon komór-

pularnością, ale i skutecznością kształcenia. Można by się

kowy i kino w multipleksach? Może lepiej zainwestować

z tego powodu cieszyć, gdyby nie z pozoru mało znaczą-

w sprzęt komputerowy i wykorzystać go do nauki?

cy fakt: szkoła publiczna zapewnia każdemu dość okazji, by opanować przynajmniej jeden obcy język, jeśli nawet 24

mieli obowiązkowe zajęcia z francuskiego.

pozory przekonującej logiki. Posiadanie telefonu komór-

Autor tekstu jest wykładowcą mass mediów na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego.


NUMER 03/2004

Oficjalne otwarcie firmy TRISANA w Polsce

23

października 2004 roku w Hotelu Gołębiewski w Wiśle odbyło się uroczyste rozpoczęcie działalności firmy TRISANA na rynku polskim. TRISANA Polska Sp. z o.o. nawiązując do wieloletniej tradycji swojej network marketingowej matki – niemieckiej firmy TRISANA GmbH, tak samo jak ona propaguje wśród społeczeństwa zdrowy styl życia koncentrując swoją działalność w obrębie bardzo popularnej ostatnio branży wellness. W ofercie TRISANY znajduje się szeroka gama cenionych już w wielu krajach Europy, wysokiej jakości suplementów. Firma posiada mocną markę m.in. na rynkach w Niemczech, Holandii, Szwajcarii i Austrii. Na spotkanie przybyło kilkuset gości z całej Polski i z zagranicy. Witając wszystkich zgromadzonych w sali konferencyjnej wiślańskiego hotelu, prezes TRISANA Polska, Roman Bugla wspominał: – o Trisanie dowiedziałem się kilka lat temu czytając niemieckojęzyczny miesięcznik poświęcony marketingowi wielopoziomowemu, w którym to zobaczyłem niepozorne ogłoszenie zachęcające do zapoznania się z ich ofertą... Na szczęście zadzwoniłem! Co było potem? Kilka lat ciężkiej pracy. Aby w Polsce zrealizować jakiekolwiek marzenia, trzeba być naprawdę wytrwałym. Teraz wiem, że ca-

Roman Bugla, prezes TRISANA Polska Sp. z o.o.

ZOOM REPORTERA

MAREK WYRZYCHOWSKI

ły trud się opłacał. Wtedy postawiłem sobie cel: stworzyć silny polski oddział. Pomimo wielu problemów, cały czas sobie powtarzałem, że cel muszę osiągnąć. Dzisiaj TRISANA w Polsce jest faktem. Podczas uroczystości obecny był prezes TRISANA Gmbh, Reinhard H. Bursian, który za pracę włożoną w tworzenie polskiej filii, wręczył Romanowi Bugla nominację od Trisana Deutschland na prezydenta wewnątrz struktur firmy. Reinhard H. Bursian podczas mianowania stwierdził: – dziękuję, że mogłem w Polsce spotkać osoby, które myślą jak ja. Firma jest tak dobra, jak dobrzy są współpracujący z nią partnerzy. Dlatego dziękuję Wam wszystkim za wierność Trisanie. Nawiązując do dziedziny działalności firmy i branży wellness, Reinhard H. Bursian dodał: – teraz TRISANA Polska jest na właściwej drodze. Co jest szczególnego w Trisanie? Po prostu postanowiliśmy nie skupiać się na robieniu tego, co jest modne. Od pierwszego dnia robimy to, co jest dobre. Dlatego Trisana stanowi idealne połączenie marki i doświadczenia. Współpraca z nami oznacza, że interesujecie się zdrowiem swoim i waszej rodziny. Czas, którego nie poświęcisz swojemu zdrowiu i tak zabierze ci choroba.

W Polsce powstaje coraz więcej nowych firm, lub oddziałów potężnych instytucji działających na świecie. Dla klienta to świetna informacja, gdyż im więcej przedsiębiorstw działa na rynku, tym większa konkurencja. Przecież nie zdarza się, by konkurencyjność miała zły wpływ na jakość i ceny oferowanych produktów. Należy zatem docenić fakt, że Polskę coraz więcej firm networkowych postrzega jako kraj z dużymi możliwościami rozwoju. Dziś przedstawiamy nową Polską firmę, której korzenie wywodzą się z za zachodniej granicy.

Reinhard H. Bursian, prezes TRISANA Gmbh 25


do sukcesu

www.brief.pl


NETWORK MAGAZYN

MAJSTERSZTYK

Lisem po oczach Tomasz Lis – człowiek, który dzięki własnemu uporowi, wiedzy oraz dążeniu do obranego celu, jak również konsekwencji osiągnął tyle, ile w tym kraju osiągnęło niewielu. Stworzył jeden z najlepszych i najbardziej opiniotwórczych programów informacyjnych. Gdy jego kariera na chwilę się załamała, on się nie poddał. Wciąż walczył i nawet w życiowym dołku osiągał kolejne sukcesy, jak choćby wygrany proces z jedną z największych telewizji komercyjnych w Polsce. Teraz ma własny program, prowadzi również pod względem programowym kolejną wielką telewizję. Wielu dąży do tego, by być takim, jak On. Z Tomaszem Lisem rozmawiamy.

Wydał kilka książek („Nie tylko Fakty”, „Co z tą Polską”, „List z Ameryki”), z czego jedna przysporzyła mu niemałych problemów. Wielu widziałoby go na stanowisku prezydenta kraju. Czy wyobrażacie sobie państwo, co mógłby osiągnąć działając w strukturach network marketingu??? On sam jednak zastrzega się, że nie porzuci swojej pasji, jaką jest dziennikarstwo. I póki co, Tomasz Lis nie dał nam powodu, by mu nie wierzyć. Jeden z profesorów Uniwersytetu Śląskiego wyróżnił niedawno trzy cechy Polaka: melancholia, rzewność i zadzierżystość. A jak to jest z pana punktu widzenia? Nie byłoby źle, gdyby były to konkretnie te trzy cechy. Ktoś bardziej złośliwy mógłby podać trzy zupełnie inne cechy charakteryzujące naszych rodaków: słomiany zapał, zawiść i lenistwo. Myślę, że mamy różne cechy. Fakt, ze ten naród był w stanie przechować w sobie nadzieję, że można rozwalić komunizm jest zupełnie nieprawdopodobne. Gdyby nie my, nikt tego by nie zrobił w taki sposób. Byliśmy w dużym stopniu naznaczeni za nasze winy przez historię. Mieszkamy, ze względu na sąsiadów, w bardzo niedogodnym miejscu, traciliśmy niepodległość, życie, całe pokolenia. Dziś wydaje się, że po raz pierwszy od stuleci jest jakaś szansa, by to sąsiedztwo nie było źródłem koszmarów, ale też realnych zysków. Pozew przeciwko telewizji TVN był złożony w sądzie. Znamy efekty, lecz jak przebiegała całość? Czy zadowolony jest pan z tego, bądź co bądź sukcesu? TVN w tej konkretniej sprawie zatrudnił prawnika spoza stacji, ja również. Walka tak naprawdę toczyła się przede wszystkim między ludźmi, którzy są fachowcami w swojej dziedzinie – profesorem a doktorem prawa. Ale tak naprawdę – powiem zupełnie szczerze – nie miałem wyjścia. Złożyłem ten pozew wyłącznie z jednego względu: nie chciałem by ktoś zarzucił mi poniewczasie, że tego nie zrobiłem, bo prawnicy powiedzieli mi, że nie mam żadnych szans. W tej chwili cała historia pod tytułem TVN to jest dla mnie przeszłość. Stan jaki był efektem tych działań trudno uznać za stuprocentowy sukces, aczkolwiek nie można też

28

powiedzieć, bym był niezadowolony. Najważniejsze to wiedzieć, czego się chce i walczyć. Nie odpuszczać. To najgorsza zbrodnia, jaką można popełnić. Oglądał Pan „Dzień Świra”? Tak. Ile było w tym filmie prawdy o Polaku ? Mam wrażenie, że parę obsesji, które Marek Kondrat odgrywał w tym filmie ja też w sobie hoduję. Oczywiście nie w tak dużym natężeniu. Staram się je w sobie pokonać. Moim ulubionym fragmentem z tego obrazu jest wieczorna modlitwa Polaków. Najpełniej oddaje chyba zbiorowe cechy społeczeństwa takiego, jak nasze. Smutne jest, że ten film to tak właściwie nie komedia, to dokument. Bardzo bym sobie życzył, byśmy mogli go kiedyś oglądać wyłącznie w kategoriach abstrakcji, tak jak teraz młode pokolenie ogląda „Alternatywy” czy inne tego typu produkcje filmowe. A gdzie tu miejsce na wiarę, chociażby w znalezienie pracy? Co Pan ma do powiedzenia tym młodym ludziom po studiach, chociażby dziennikarskich, którzy w zawodzie zatrudnienia nie znajdują? Warto wciąż wierzyć, walczyć? Absolutnie nie wierzę w to, że ktoś, kto ma serce do walki, ząb dziennikarski, nie znajdzie sobie prędzej czy później miejsca. To zresztą tyczy się wszystkich zawodów i działań w naszym życiu. Jeśli tylko człowiek nie pozwoli poddać się zniechęceniu za pierwszym czy piętnastym razem, to w końcu da radę. Wiem to, gdyż ja jeszcze za czasów pracy z „Faktach” czekałem na taką złotą osobę, która jeśli rzeczywiście chciałaby pracować, miała dużo chęci, wiary i siły, proszę mi uwierzyć, że na pewno dostałaby etat. I tylko od niej zależałoby, co by było dalej. W redakcji „Faktów” jest jedna osoba z Warszawy, z Zakopanego, Bydgoszczy, Kielc, Zielonej Góry… Nikt nie korzystał z żadnej protekcji. Wszyscy stali się gwiazdami od podstaw, dzięki ciężkiej pracy i doskonaleniu samego siebie Dziękuję za rozmowę Z Tomaszem Lisem w Katowicach rozmawiał Krzysztof Piekarski


NUMER 03/2004

NETWORK NEWS ROOM VISION International People Group kupiła Nutripharmę 10 września 2004 roku VISION International People Group ogłosiła nabycie 100% udziału kapitału Todini Limited. Todini Limited jest legalną jednostką zarejestrowaną w Irlandii i posiada 35% udziału kapitału Nutripharma Limited. Firma ta jest prywatnym przedsiębiorstwem zarejestrowanym w Irlandii na podstawie umowy z Vision. Wytwarza ona produkty sprzedawane przez Vision. Marketing i promocja sieci biologicznie aktywnych suplementów stanowią 80% przychodu grupy rocznie. Nabycie 100% udziału kapitału Todini Limited przyniesie w gotówce 5.000.000 dolarów, z czego 2.500.000 będzie płatne do końca 2004 roku a kolejne do końca 2005 roku. Cennym kapitałem zakupu Todini Limited jest inwestycja w kapitał Nutripharma Limited, nabyta na podstawie profesjonalnej wyceny specjalistów. (źródło: Financial Mirror). VISION odnosi sukcesy na cypryjskiej giełdzie Podczas gdy stare indeksy udziałowców CSE spadły o 7,5 procent od początku roku, okazało się, że odpowiedzialne za to są w większości małe, prywatne firmy. Pośród głównych akcji giełdowych 30C i Loiki wciąż utrzymują się na poziomie 9,5% i 7,2% od początku tego roku i są głównie odpowiedzialne za osłabienie CSE. Tytuł „wschodzącej gwiazdy” CSE z pewnością należy do firmy Vision International People Group, który od czasu swojego debiutu wzrósł do solidnych 197,44% (i to w ciągu 3 miesięcy). Dobre osiągnięcia wśród głównych uczestników rynku zawierają również Orphanides oraz Logicom. Podczas 8 lat działalności firma stale się rozwija wzmacniając swoją pozycję na rynku. Jednak jej rozwój nigdy nie był tak intensywny jak obecnie. 1 listopada 2004 roku Vision wprowadziła trzy nowe produkty (biologicznie aktywne dodatki) z serii Family Hit. Głównym celem jaki postawili sobie ludzie z Vsion jest, „aby zdrowie człowieka uczynić największym priorytetem w społeczeństwie.” Firma zapowiada, iż właśnie Family Hit to przyszłość, z którą wiąże się osiągnięcie najwyższych celów. (źródło: Financial Mirror).

Hausner szacuje wysokość bezrobocia w listopadzie Stopa bezrobocia w Polsce w listopadzie może być na podobnym poziomie jak w październiku, kiedy to według szacunków wyniosła 18,7 procent – powiedział wicepremier Jerzy Hausner. - Mam nadzieję, że bezrobocie w listopadzie będzie podobne jak w październiku – dodaje Hausner. Wcześniej wicepremier szacował, że w październiku stopa bezrobocia spadła do 18,7 proc. z 18,9 proc. we wrześniu. GUS poda oficjalne dane o bezrobociu w październiku w trzeciej dekadzie listopada, a za listopad w drugiej połowie grudnia. Hausner informował niedawno, że stopa bezrobocia w grudniu 2004 roku ukształtuje się na poziomie 18,9 – 19 proc. Badanie jakości życia: Polska blisko 50-tego miejsca Polska zajęła 48 miejsce na 111 w badaniu socjologicznym jakości życia w wielu krajach świata. W badaniu, przeprowadzonym przez ekspertów z działu analiz brytyjskiego tygodnika „The Economist”, uwzględniano wiele parametrów, m.in. poziom dochodów, ustrój polityczny, gwarancje socjalne. Pierwsze miejsce w badaniach ekspertów Economist Intelligence Unit zajęła Irlandia pozostawiając w tyle uznanych faworytów: Szwajcarię, Norwegię, Luksemburg i Szwecję. Badacze podkreślają, że Irlandia wykazała się „niskim bezrobociem, wysokim poziomem wolności politycznej, stabilnością życia rodzinnego”. Nie zapomniano też oczywiście o wskaźnikach ekonomicznych – pod względem tempa wzrostu gospodarczego Irlandia wyprzedza swych sąsiadów. Media podkreślają, że USA znalazły się w tym rankingu na miejscu 13, Francja na 25, Niemcy na 26, a Wielka Brytania na 29. Zauważają, że Rosję wyprzedziła Ukraina (miejsce 99), a nawet Białoruś (101 miejsce). Spis państw sporządzony według jakości życia zamykają Haiti i Zimbabwe. (M.W.)

Wskaźniki bezrobocia dla całego kraju w okresie od 2004.01 do 2004.11 Data

Stopa bezrobocia [%]

2004.09 2004.08 2004.07 2004.06 2004.05 2004.04 2004.04 2004.03 2004.02 2004.01

18.9 19.1 19.3 19.5 19.6 20.0 20.0 20.5 20.6 20.6

Liczba zarejestrowanych bezrobotnych na koniec miesiąca w ciągu miesiąca 2 970 863 247 433 3 005 720 208 120 3 042 425 231 340 3 071 200 224 100 3 092 454 176 549 3 173 803 178 878 3 173 803 178 878 3 265 757 203 102 3 294 452 195 963 3 293 154 291 454 29


NETWORK MAGAZYN

PRZY TABLICY Budowanie dobrej sieci w MLM to nie jest kwestia kilku miesięcy, lecz kilku lub nawet kilkunastu lat. Jednak nie możemy rezygnować nigdy z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak w końcu upłynie. Jak powiedział Paulo Coelho: „Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie by udało Ci się to osiągnąć.”

MLM – sprzedaż produktu czy budowanie sieci konsumenckiej? Krzysztof Opala

K

ażdy kto zajmuje się network marketingiem powinien zdawać sobie sprawę z faktu, że godzenie dwóch tak różnych działań – sprzedaż i budowa sieci – jest trudne, lecz należą one do tego rodzaju działalności, w których jedna uzupełnia drugą. Umiejętne łączenie sprzedaży z budowaniem sieci konsumenckiej to podstawa do odniesienia zawodowego sukcesu. A z takiego pułapu już bardzo blisko do sukcesów finansowych. Oto kilka własnych spostrzeżeń na temat budowania osobistej struktury w MLM. Jak najlepiej działać w network marketingu? Skupić się na sprzedawaniu produktów, czy może bardziej na budowaniu sieci konsumenckiej? Co jest ważniejsze w MLM? Odpowiedź na to pytanie wydaje się na pozór proste. Ale rozważając ten problem automatycznie rodzi się więcej pytań, bowiem każdy może mieć zbieżne opinie i uwagi. W zasadzie należałoby zacząć od wytłumaczenia nazwy Multi-LevelMarketing. Multi (wiele) oznacza więcej niż jeden, Level (poziom) a Marketing to po prostu przeniesienie produktu lub usługi od producenta czy usługodawcy bezpośrednio do konsumenta. Żeby znaleźć się w systemie MLM należy podpisać „umowę konsumencką” i zakupić produkt lub usługę danej firmy. Są ludzie, którzy zostają konsumentami i dzięki przystąpieniu do systemu MLM korzystają 30

z produktów w niższej cenie. Są jednak i tacy, którzy osiągają ogromne dochody dzięki budowaniu sieci konsumenckiej, lub inaczej – dzięki budowaniu własnej organizacji w ramach struktur danej firmy. Budowanie sieci konsumenckiej w ramach MLM powoduje, że właściwie nie ma ograniczeń, jeśli chodzi o nasze dochody, nie ma również ograniczeń czasowych ani terytorialnych, a jeśli do tego produkt jest zużywalny, spożywczy, powoduje to wręcz nieograniczone możliwości. Warunek – musi on być najwyższej jakości – z górnej półki. Żeby zrozumieć, co jest kwintesencją MLM, sprzedaż produktów czy budowa organizacji, należy zadać sobie pytanie: co jest korzystniejsze jeśli chodzi o nasze dochody? Mieć 100% z własnej sprzedaży, czyli 1 osoby, czy ze 100 osób mieć 1% zysku? Następnie rodzi się kolejne pytanie: ile mogę sam sprzedać w określonym czasie (mając przy tym świadomość, że czas jest wartością policzalną i ograniczoną) a ile może sprzedać 100 osób w tym samym czasie? System Multi-Level-Marketingu to wspaniały sposób na nieograniczone rozciąganie czasu. Budowanie sieci osobistej powoduje, że w określonym czasie coraz większa ilość osób w naszej strukturze przekazuje niezbędne informacje o produkcie (produktach, usługach) i systemie MLM danej firmy, a od całego


NUMER 03/2004

obrotu towarowego i konsumpcji tych wyrobów otrzymujemy dochody. Proszę zauważyć, że każdy z nas buduje swoją firmę, każdy za siebie odpowiada, każdy z nas sam płaci podatki, ZUS a obroty całej grupy powodują coraz większe dochody. Każdy z nas kupuje niewielką ilość produktów czy usług na potrzeby własne, swojej rodziny, przyjaciół, znajomych, tworząc w sieci bardzo duży obrót towarowy. Biznes MLM nie polega na tym, żeby 2, 3 osoby zakupiły olbrzymią ilość towaru i cały miesiąc ciężko pracowały sprzedając ten towar (potrzeba zaangażowania nierzadko bardzo dużej gotówki). Wtedy efekty byłyby prawdopodobnie mizerne. Ten biznes polega na tym, żeby jak największa ilość osób kupiła na potrzeby własne, rodziny lub przyjaciół niewielką ilość produktów, które służą tej grupie do konsumpcji. Od tego otrzymujemy wynagrodzenie. Przykład: zakładamy, że w sieci konsumenckiej jest 5 000 osób (oczywiście wymaga to czasu) i każda potrzebuje miesięcznie jednego określonego produktu. 5 000 x 1 produkt = 5 000 produktów i zakładamy, że wartość 1 produktu to 10 zł. Czyli 5 000 x 10 zł = 50 000 zł. Przy założeniu, że produkt czy produkty są zużywalne i jeśli się kończą a klient jest zadowolony to kupuje następne, następne, następne a my od tych zakupów mamy dochody. Tak naprawdę produkty sprzedawane w systemie MLM, bez sieci, mają znikomą wartość handlową – prawie żadną, co oznacza dla nas brak dochodów. Jaką wartość handlową posiadałaby żarówka, gdyby nie sieć dostarczająca energię elektryczną? Żadnej. „Żeby profesjonalnie budować sieć, należy przestać być sprzedawcą produktu, należy zostać typem lidera – nauczyciela, wskazującym innym jak spełniać swoje życiowe marzenia poprzez uczenie następnych osób tego, by dążyły do realizowania swoich życiowych marzeń” – to cytat z książki Roberta Kiyosaki. Polecam ją gorąco wszystkim tym, którzy sprawnie i profesjonalnie pragną budować własną sieć w MLM. Należy jednak zdać sobie sprawę, że musi zaistnieć kilka ważnych punktów, które spowodują rozwój osobistej sieci: • dobra, wiarygodna firma z jeszcze lepszym planem marketingowym; • produkt, lub produkty najwyższej jakości – najlepiej zużywalne, powtarzalne; • mądre zarządzanie firmą; • bezpieczeństwo, niezmienność planu marketingowego. O czym powinniśmy wiedzieć budując biznes MLM? 1) Rzecz najważniejsza – lista nazwisk. To nasz największy kapitał (uwaga! Lista jest stworzeniem żywym, pamiętajmy żeby ją ciągle uzupełniać). Moja lista liczy od ok. roku 1270 nazwisk. 2) Plan pracy – każdy powinien zaplanować czas – następny tydzień, ujmując w nim nasz prywatny czas, obowiązki wobec rodziny oraz to, ile możemy poświęcić czasu na spotkania zawodowe. 3) Jeden dzień w tygodniu należy przeznaczyć na organizację następnego tygodnia i wasz osobisty rozwój – nauka, czytanie książek to elementy niezbędne. 4) Konsekwentnie trzymać się planu.

5) Bezwzględnie przestrzegać zasad marketingu określonych przez firmę. Idź drogą prostą, zgodnie z zasadami a szybko dojdziesz do celu. PRZY TABLICY 6) Postępować zawsze uczciwie, zgodnie z kodeksem etycznym. Pamiętaj. To, co komuś dajesz otrzymujesz wielokrotnie. Kiedy jesteś dla innych dobry i uczciwy – otrzymujesz w zamian to samo. Gdy dajesz zło i niegodziwość – wracają one ze zdwojoną siłą. 7) Patrz na ten biznes przez pryzmat pomagania ludziom, osiągnięcia ich marzeń i dostatku finansowego, nie przez pryzmat swoich zarobków – doprowadź ich do sukcesu i powiel to nieskończenie a nieskończenie wielkie będą twoje sukcesy i dochody. Sukces ludzi, którym pomagasz jest twoim sukcesem, ich porażka jest twoją porażką. 8) Pomagaj ludziom i ucz ich biznesu MLM – nie pracuj za nich, określ czas, który im poświęcasz na szkolenie i przygotowanie ich do roli lidera, nauczyciela i egzekwuj wszystko co ustaliłeś. 9) Pamiętaj, że biznes MLM bardziej polega na umiejętności słuchania niż mówienia. Musisz wiedzieć, jakie kto ma potrzeby. 10) Pamiętaj – biznes MLM to biznes selekcji, nie namawiania ludzi, swoistej łapanki czy polowania na każdego człowieka – naucz się żyć ze słowem NIE, czyli odmową. 11) Pamiętaj, że MLM to ogromna strategia budowania tego biznesu: musisz znać plan marketingowy perfekcyjnie – będziesz autorytetem dla innych. 12) Systematycznie prowadź szkolenia (grupowe, indywidualne) dla swoich liderów. 13) 80% swojego czasu poświęcaj dla najlepszych, a 20% dla reszty. Budowanie sieci daje możliwość uzyskania pasywnego dochodu. Nie zwalnia nas z pracy ale powoduje, że jeśli zaistnieje sytuacja – często obiektywna – i sami nie możemy pracować to i tak ze zbudowanej sieci konsumenckiej mamy dochód i bezpieczeństwo finansowe, które zapewnia nam stabilną przyszłość. Należy pamiętać jednak o tym, że budowanie sieci to nie jest kwestia kilku miesięcy, lecz kilku lub nawet kilkunastu lat. Budowanie sieci to nie szybki dochód. Wymaga to czasu i przede wszystkim trzeba pamiętać o 3 x K – konsekwencja, konsekwencja, konsekwencja. Trzymanie się przytoczonych tutaj reguł oraz dążenie do celu daje dużą szansę odniesienia sukcesu. Pamiętać należy, że sukces nigdy nie przyjdzie sam i zawsze jest wypadkową ciężkiej pracy i odrobiny szczęścia. O ile to pierwsze jest niezbędne, o tyle drugie niekoniecznie. Tylko konsekwencja i upór, przy jednoczesnej umiejętności godzenia życia zawodowego z rodzinnym a także umiejętnej organizacji czasem da zamierzone efekty i osobistą, a nierzadko i finansową satysfakcję. Autor tekstu jest dyrektorem krajowym, a jego żona Jolanta Opala, dyrektorem międzynarodowym w firmie Akuna Polska Sp. z o.o. 31


NETWORK MAGAZYN

MYŚLISZOŁ prof. zw. dr hab. Marek S. Szczepański jest Rektorem Wyższej Szkoły Zarządzania i Nauk Społecznych w Tychach, Dyrektorem Instytutu Socjologii w Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Specjalnościami profesora są socjologia, socjologia zmiany i rozwoju, socjologia miasta i regionu, socjologia edukacji. Jest laureatem wielu nagród, m.in.: Nagroda im. Wesleya Dougilla (Wielka Brytania – 1996r.), Nagroda JM Rektora Uniwersytetu Śląskiego za działalność naukową, dydaktyczną i organizacyjną (1999r.), Nagroda Prezydenta Miasta Tychy (1999r.) oraz Nagroda JM Rektora Uniwersytetu Śląskiego za działalność naukową, dydaktyczną i organizacyjną (2001r.). Autor wielu znakomitych prac autorskich, studiów, artykułów i projektów badawczych.

32

Zdejmowanie mokasynów

D

efinitywne pożegnanie z realnym socjalizmem, mozolna budowa gospodarki rynkowej, krzewiona z trudem idea społeczeństwa obywatelskiego i jasno formułowane aspiracje europejskie skłaniają do refleksji i debaty nad losami Polski w pierwszych dekadach trzeciego tysiąclecia. Padają pytania o głównych aktorów zmian, o warstwy społeczne, zastępujące, nie bez oporów zmitologizowaną klasę robotniczą. Lata manipulacyjnej pedagogiki zrobiły jednak swoje i w wielu głowach przekonanie o cywilizacyjnej misji wielkoprzemysłowych robotników jest nadal mocno ugruntowane. Ciągle formułowane są pytania o powody przerwania tej misji, o wyjaśnienie, dlaczego jeszcze kilkanaście lat temu węgiel był nieomal fetyszem rozwoju, a dziś jest zwykłym towarem, symbolem odchodzącej w przeszłość epoki industrialnej? Przedsiębiorczość w białych skarpetach W trakcie tej dyskusji głoszona jest pochwała indywidualizmu, zdrowej rywalizacji i konkurencyjności. Już nie tylko wielkie grupy, ale także pojedynczy ludzie wchodzący w ich skład, współdecydują o pomyślności państwa i jego gospodarki. Przypomina się banalną prawdę, że państwa nowoczesne, poprzemysłowe, zawdzięczają swe miejsce działalności zdolnych i wybitnych jednostek: reformatorów, wynalazców, organizatorów i polityków. Szczególne miejsce zajmowali pośród nich, i zajmują nadal, innowacyjni przedsiębiorcy i menedżerowie, współdecydujący o obliczu gospodarki. Początki polskiej transformacji przyniosły, trzeba to przyznać, wybuch przedsiębiorczości, wyzwoliły inwencję i pragnienie sukcesów. Zrodziły też całkiem sporo zjawisk negatywnych, nagannych prawnie, czasami jednak zabawnych, i to zarówno w sferze biznesowej, jak i obyczajowej czy kulturowej. Do dzisiaj mamy w pamięci fortuny powstałe w drodze malwersacji i oszustw, kolejne aresztowania spośród setki najzamożniejszych Polaków, ogłaszanej corocznie przez tygodnik Wprost. Trudno też zapomnieć publiczne deklaracje upadłych już przedsiębiorców, że pierwszy mi-

prof. MAREK S. SZCZEPAŃSKI

lion dolarów zarabia się w drodze oszustw, a dopiero kolejne zdobywa ciężką pracą. W społecznej pamięci pozostały olśniewające, choć krótkotrwałe, wzloty biznesmenów władających wcześniej łóżkiem polowym, straganem czy szczękami na bazarze. Do legendy salonowej przechodziła ich szczególna elegancja i niepowtarzalne kompozycje ubioru. Złośliwie wypominano wówczas kojarzenie wizytowego garnituru, made in Bytom, z mokasynami, a nade wszystko białymi, frotowymi, skarpetkami.

Normalsi w biznesie Tym smutnym i zabawnym zarazem obserwacjom towarzyszyło bezwzględne przekonanie, że rodzi się nowa warstwa społeczna, stanowiąca fundament klasy średniej w krajach ugruntowanej demokracji. Składała się ona już wówczas z trzech przynajmniej elementów. Pierwszy z nich tworzyli przedsiębiorcy, ćwiczący trudną sztukę przetrwania, w okresie realnego socjalizmu. Byli to ludzie często od pokoleń związani z prywatnym biznesem, z mieszczańskich, obywatelskich rodzin, kultywujący uparcie działalność wpisaną w życie familijne. Drugą grupę tworzyli przedsiębiorcy transformacyjnej daty, słabo przygotowani do działania na własny rachunek, z ostentacją wydający zarobione lub pochodzące z kredytów pieniądze. Przypadek Lecha Grobelnego, powiązanego, jak wielu tego typu biznesmenów, z gospodarczym, mafijnym undegroundem, jest niemal podręcznikowy. Ale też pojawiać się zaczęli biznesowi normalsi, budujący z mozołem i od początku swoje firmy. Już wówczas wiadomo było, że to oni i wytrwali przedsiębiorcy z okresu realnego socjalizmu tworzyć będą nową polską gospodarkę i współdecydować o jej obliczu. To niezachwiane niczym przekonanie wynikało z rzeczywistych doświadczeń najlepiej rozwiniętych państw świata. To w nich okazywało się, ze etos pionierów-przedsiebiorców, ich kultura prawna, biznesowa, wpływała bezpośrednio na rozwój gospodarczy. Ważne jest zatem, aby ustalić jak najpełniejszy rejestr cech nowoczesnego przedsiębiorcy, których powszechna obecność w tej grupie przyśpiesza rozwój cywilizacyjny kraju.


NUMER 03/2004

Wiele wskazuje na to, że oprócz elementarnych cech, takich choćby jak poziom formalnego wykształcenia, przygotowania zawodowego, szacunek dla etyki biznesu, dobrego przedsiębiorcę charakteryzować winna wysoka potrzeba sukcesu i osiągnięć. Odnosi się ona do pragnienia, głęboko zakorzenionego w umyśle, sukcesów życiowych, głównie rodzinnych i zawodowych. Od dawna wiadomo bowiem, że jeśli pragnienie sukcesu nie zagnieździ się w głowie człowieka, sukces doń nie przychodzi, lub przychodzi powoli, kapryśnie. Ludzi o rozbudowanej potrzebie osiągania charakteryzują przynajmniej cztery cechy szczególne: skłonność do rozumnego ryzyka, aprobata dla innowacji, zdolność do rywalizacji i umiejętność bilansowania biznesowych sukcesów i porażek. Wyścig szczurów i pudrowanie nochala Skłonność do rywalizacji nie może, i nie powinna, przyjąć patologicznej postaci określanej mianem wyścigu szczurów, wyniszczającego organicznie i psychicznie. Uczestnikami tego wyścigu najczęściej bywają przedsiębiorcy najmłodsi, głodni biznesowego sukcesu i sławy. Nierzadko kończy się on jednak załamaniem nerwowym, stanami depresyjnymi, alkoholizmem i pudrowaniem nochala. Tym ostatnim mianem określa się nałóg amfetaminowy. Specyfik ten, wdychany nozdrzami, czyli snifowany, powiększa, choć tylko na krótką chwilę, zdolności intelektualne, znosi uczucie głodu i zmęczenia. Jego złudne działanie zniszczyło wiele dobrze zapowiadających się karier, zwłaszcza w grupie japiszonów, młodych miejskich profesjonalistów czy beniaminków biznesu. Potrzeba osiągania i wyczynu tworzy tę odmianę przedsiębiorcy, którego, określić można metaforycznym mianem, homo hubris. Pojęcie hubris pochodzi z języka greckiego i pierwotnie oznaczało ono nieposkromioną pychę i pragnienie wywyższania się, wywołujące gniew bogów. Obecnie straciło negatywny sens i odnosi się do pragnienia bycia najlepszym w swojej dziedzinie w drodze rywalizacji i konkurencji rozgrywanych fair play. Wstrząsające doniesienia o łódzkich nekrobiznesmenach i ich medycznych współpracownikach pokazują na jak głębokie manowce prowadzi porzucenie etyki zawodowej. Z potrzebą osiągania i wyczynu oraz motywacjami hubrystycznymi związane są także motywacje kratyczne. Termin ten, wywodzi się od greckiego kratos, i odnosi się do zdolności władczych. Najogólniej ujmując ten typ motywacji oznacza odwieczne niemal dążenia ludzkie do osiągania coraz wyższych pozycji i stanowisk w układach władzy i wpływów. Wiąże się także z wykorzystaniem zdobytych prerogatyw władczych w zarażaniu swoja pasją przedsiębiorczą, pracą innych jednostek i zbiorowości. Ludzie kratyczni są zdolni i skłonni do aktów transgresji, czyli przekraczania własnych ograniczeń, stałego poszerzania własnych możliwości, przesuwania granic poznania, przełamywania barier, powoływania nowych instytucji i organizacji. Trudno jednak nie zauważyć, że ich działania wcale nie muszą mieć charakteru prospołecznego i prometejskiego; bez trudu można sobie wyobrazić poczynania egoistyczne, herostratesowe i występne. Pasja Kazimierza Grabka, niekoronowanego króla polskiej żelatyny, w zwalczaniu konkurencji była wzorcowa, tyle tylko, ze naruszała prawo i poczucie przyzwoitości.

Prometejska pasja Charakterystycznymi cechami dla przedstawicieli najlepszej klasy przedsiębiorców jest emocjonalny, a nie tylko rzeczowy, zwiąMYŚLISZOŁ zek z wykonywaną pracą oraz profesjonalny etos. Trudno tutaj jest mówić o pracoholizmie i zjawisku karosi, czyli śmiertelnym przepracowaniu, ale zawodowe lenistwo z całą pewnością bywa niemile widziane. Temu stosunkowi do wykonywanej pracy towarzyszy także element twórczego nonkonformizmu, czyli chęć stałego usprawniania organizacji wewnątrz własnej firmy, otwartość na nowe doświadczenia, akceptacja nowinek technicznych, związanych zwłaszcza z rewolucją informatyczną. Obca zatem staje się profesjonalna nuda, o której Charles Baudelaire mówił, że jest smętnym owocem braku ciekawości. Wszystkie te cechy tworzą postawy nowego indywidualizmu. Celowo używam tutaj przymiotnika nowy, aby podkreślić jego odmienność od indywidualizmu liberalnej, osiemnastowiecznej, proweniencji. Wówczas człowiek postrzegany był jednowymiarowo jako homo economicus pomnażający swoją pracą zyski i kapitały. Nowy indywidualista jest postacią wielowymiarową łączącą w sobie pracę, zabawę, wypoczynek, potrzeby estetyczne, kulturalne, artystyczne, religijne czy prospołeczne. Ważnym elementem i cechą osobowości nowoczesnej są wysokie zdolności empatyczne. Piękny starogrecki termin empateia odnosi się do umiejętności i procesu wczuwania w stany emocjonalne innych osób oraz postrzegania i rozumienia ich uczuć. Empatia, definiowana w naukowych brykach jako syndrom emocjonalno-poznawczy, wyraża się, zatem, w podatności na rozumienie uczuć innych ludzi, w gotowości do współpracy z nimi, w zdolności do wczuwania się w role nowoczesne, zajmowane przez jednostki odniesienia pozytywnego. Znaczenie stanów empatycznych w procesach budowania klasy przedsiębiorców trudno jest przecenić, albowiem w społeczeństwach nowoczesnych jednostka stale jest zmuszana do podejmowania nowych ról i wczuwania się w nie. To zaś zmusza ją do zachowań nierutynowych, elastycznego reagowania i rozbudowy własnej wyobraźni. Transgresje, albo o przekraczaniu granic Ustrojowa reorientacja kraju dowartościowuje nowych aktorów procesu rozwojowego, gdyby użyć tutaj po raz kolejny języka teatralnego. Są nimi przedsiębiorcy, zwłaszcza obdarzeni pasją działania i przymiotami nowoczesnej osobowości. Indywidualizm jest, bowiem, naturalnym elementem ładu demokratycznego, a w wielu państwach – czynnikiem sprawczym organizowanych zmian. Stały rdzeń takiej osobowości tworzą: potrzeba osiągania i wyczynu, zdolności empatyczne, skłonności do zachowań niekonwencjonalnych i nonkonformistycznych. Składają się one na wzorzec człowieka rozumnego, homo transgressivus, zdolnego do przekraczania samego siebie, przełamywania konwencji i standardów, propagującego nowe formy działania i nowe wzorce zachowań. Podaż utalentowanych przedsiębiorców jest jednak niezadowalająca, choć oni sami, na szczęście, przestają być postrzegani jako osoby o podejrzanej conduity profesjonalnej. Fortuny zawsze rodzą się w umysłach ludzi, i od stanu tych umysłów, zależy sukces państwa lub, przeciwnie, jego porażka. Problem w tym, że umysły i wpisane w nie stereotypy najtrudniej jest zmienić. 33


NETWORK MAGAZYN

KRONIKA DOBREJ MARKI Kilkunastoletnie doświadczenia polskie wskazują, że osoby wchodzące w network marketing dzielą się na te, które chcą dorobić do uzyskanych dochodów i wizjonerów, którzy wiedzą, że co piąty amerykański milioner dorobił się na sieci sprzedaży bezpośredniej. Firma Colway nie proponuje skomplikowanej drabiny sukcesu. Jak się okazuje jest to sieć bez tytułomanii, przewiduje zaledwie dwa szczeble kariery: Dystrybutora i Menedżera, z tym że na osobę zdobywającą Nominację Menedżerską czekają naprawdę godne pieniądze. Założyciele Colway zebrali wszystkie, nawarstwiające się przez wiele lat opinie krytyczne o strukturach sieciowych działających w naszym kraju i wyciągnęli z nich bardzo daleko idące wnioski, tworząc marketing z ludzką twarzą, przyjazny uczestnikom, wolny od wszelkich dewiacji. Ultraliberalny system, skonstruowany tak, aby cała marża handlowa znalazła się w sieci, aby wreszcie zarobili na polskim produkcie polscy handlowcy i organizatorzy sprzedaży. Aby praca ludzi była wynagrodzona, osiągnięte pozycje - rzeczywiście nieutracalne, a reguły biznesu – niemożliwe do zmian.

34

Nowa jakość

COLWAY KRZYSZTOF PIEKARSKI

J

ednym z największych od stuleci marzeń ludzkości było wynalezienie leku na starość lub chociaż jej najwidoczniejszy objaw – marszczenie się skóry. Już w 1795 r. uwięziono słynnego alchemika, hrabiego Alessandro Cagliostro za to, że odkryty przez niego eliksir młodości nie działał. XX wiek przyniósł nam jeszcze wiele takich eliksirów. Wszystkie objawy starzenia się człowieka wynikają z postępującego deficytu kolagenu rozpuszczalnego, którego biosynteza jest z wiekiem coraz słabsza. Po trzydziestym roku życia, u człowieka rozpoczyna się zanik gruczołów łojowych i potowych oraz wysychanie i wiotczenie skóry. Pojawiają się zmarszczki. Dzieje się tak wskutek osłabienia włókien elastyny i kolagenu, stanowiących najważniejsze składowe podścieliska łącznotkankowego. Młodość dzięki rybom? W latach 90-tych zespół naukowców Instytutu Chemii Uniwersytetu Gdańskiego, pracując w więcej niż skromnych warunkach, nad zagadnieniami dość dalekimi od kosmetologii, uzyskał z ekstraktu skór rybich kolagen o budowie łańcucha aminokwasowego idealnie przystającego do ludzkiego. Kolagen zachowujący potrójną helisę był sensacją, ale w światowym środowisku specjalistów. W Polsce odbił się echem na tyle słabym, że nikt nie zainwestował do 2001 roku w praktyczne wykorzystanie wynalazku. Prace nad udoskonaleniem preparatu trwały w Polsce, zaś w kilku krajach świata podjęto badania kliniczne nad jego skutecznością. Niestety, niejasna sytuacja patentowa, brak inwestorów, niedopracowanie finalnej, atrakcyjnej handlowo formuły produktu – wszystko to sprawiło, że od genialnego wynalazku odsunęli się światowi potentaci farmacji i kosmetologii. Przełomu dokonali w 2003 roku laboranci firmy Inventia Polish Technologies (spółki z całkowicie polskim kapitałem, nie korzystającej z kredytów, ani

udziałów osób trzecich) uzyskując pierwszy na świecie preparat zdolny metodą nieimplantową dostarczać skutecznie skórze właściwej to, czego jej brakuje, by zachować młodość – uzupełniać niedobór kolagenu rozpuszczalnego, aktywnego biologicznie. Producent ten stanowi wzorowy przykład firmy stabilnej finansowo. Zakontraktował dostawę skór najszlachetniejszych gatunków ryb słodkowodnych zapewniającą wiele lat produkcji. Sprzedaje rybi kolagen, jako półprodukt stanowiący domieszkę najdroższych kremów na świecie – trzem wiodącym koncernom kosmetycznym. Ich produkty oparte o nasz polski kolagen miały w maju 2004 premierę światową i konkurują z najbardziej ekskluzywnymi wyrobami Guerlain, Dior i Lancome. Inventia była jedyną firmą polską, która w latach 20022003 zainwestowała środki w zbudowanie laboratorium i podjęcie badań, mających na celu zwieńczenie prac nad wynalezieniem polskiego kolagenu. Jej kadrę biotechnologiczną tworzą dyplomowani fachowcy – wyłącznie kobiety. Finalny produkt – Kolagen Naturalny Nowa Formuła 5-22, a potem 5-23 stworzyły więc kobiety – chemiczki, zaangażowane w swe dzieło emocjonalnie – dla wszystkich kobiet na świecie. Nowe standardy Kolagen Naturalny uzyskał bardzo pozytywne oceny gabinetów kosmetycznych, zakładów fryzjerskich, studiów paznokcia, ośrodków odnowy biologicznej, a przede wszystkim w ankietach konsumenckich. Kolagen rybi z całą pewnością wyprze całkowicie bydlęcy z implantologii i z przemysłu wytwarzającego opatrunki, protezy naczyniowe i szwy chirurgiczne. Niezwykle obiecujące zdają się być badania kliniczne (także polskie) na grupach chorych na osteoporozę, żylaki, reumatyzm i artretyzm. Właściwie można już mówić o sukcesie, przynajmniej w leczeniu zachowawczym tych schorzeń. Producent tego specyfiku powierzył dystrybucję swojego flagowego produktu – Kolagenu Naturalnego – po-


NUMER 03/2004

morskiej firmie Colway, która od jesieni 2004 ma wyłączność na handel tym pierwszym na świecie wyrobem, powodującym między innymi obiektywny przyrost tkanki skóry właściwej. Sam Colway postawił na sieć konsumencką, ogólnoświatową, mającą początek w Polsce. Nie oznacza to bynajmniej, że kolagen sprzedawany będzie jedynie metodą „od konsumenta do konsumenta”. System jego dystrybucji otwarty jest także dla hurtowni, drogerii i aptek, jak dla osób działających w marketingu bezpośrednim. Z poszanowaniem cenników obowiązujących na równi wszystkich odbiorców, faworyzuje on jednak dystrybutorów tworzących wielopoziomowe struktury sprzedaży. Kolagen Naturalny okazał się wielkich hitem, zarówno jako produkt, jak i sposób na własny, bezinwestycyjny, a satysfakcjonujący biznes. Osoby, które zaangażowały się w budowę struktur sprzedaży Colway, już w pierwszym miesiącu zarobiły kilka, a w drugim – kilkanaście tysięcy złotych. Rzesza takich menedżerów rośnie, sieć rozwija się arytmetycznie, a stymulują wszystko dwa czynniki: dobry produkt, oraz rewolucyjny system marketingowy Colway. Jego twórcy mówią, iż wyznacza on zupełnie nowe standardy, nie tylko w polskim, ale i światowym network marketingu! Zasady proste i atrakcyjne Colway jest pierwszym w historii networku biznesem, w którym system finansowy zawarty jest w umowie o współpracy, sygnowanej w dodatku przez Spółkę Jawną. To pierwsza historycznie sieć, w której cały dochód ze sprzedaży produktów przeznaczony jest do rozdysponowania pomiędzy jej uczestników, a ceny, poziomy rabatowe i prowizyjne ustalono raz na zawsze. Nie ma tutaj możliwości prawnej pozbawienia kogokolwiek osiąganego tzw. pasywnego dochodu. Główne różnice między siecią Colway a innymi organizacjami marketingu wielopoziomowego to między innymi fakt, że sieć ta jest dostępna tak samo placówkom handlowym, jak i sprzedawcom bezpośrednim, wysyłkowym i internetowym, od nikogo nie żąda wyłącznej lojalności, wszelkie dochody gwarantuje umową, a także zapewnia prawnie niezmienność reguł gry. Ponadto twórcy biznesu odpowiadają własnym majątkiem za realizację umów

o współpracy a ceny produktów są dostosowane do polskich kieszeni. Po przeanalizowaniu oferty Colway okazuje się również, że rabaty zakupowe sięgają 42%, a prowizje KRONIKA DOBREJ MARKI oprócz nich – 28% cen detalicznych a osiąganie tych poziomów jest bardzo realne. Cały system jest skonstruowany w taki sposób, że nie nakłada żadnych przymusów zakupowych oraz nie wymaga dokonania obrotu w żadnym, konkretnym czasie a materiały reklamowe i informacyjne nabywa się bez marży, w kosztach wytworzenia. Do wartych podkreślenia a jednocześnie interesujących propozycji należy również fakt, że firma zapewnia menedżerom możliwość odbioru prowizji za każdą złotówkę obrotu ich struktury, poprzez prawo rozdysponowania tego obrotu i nie wymaga praktycznie od nikogo dokonywania sprzedaży detalicznej. W przeciwieństwie do wielu działających w świecie firm networkowych w Colway nie ma żadnych „punktów”, tytułomanii, cech sekty, ani piramidy. Zasady są proste i interpretowane na korzyść uczestników sieci. Wszystko, cokolwiek wymyślali uczestnicy innych networków, aby wyciągnąć pieniądze z systemu, jest tu dozwolone, a nawet zalecane. Szefowie Colway gwarantują, że nigdy nie będą „poprawiać” systemu, bo – jak zapewniają – nie ma w nim już nic do poprawienia. Działająca od 4 maja 2004 roku struktura Colway liczy obecnie ok. 15 000 osób, wśród których 500 na stanowisku Menedżera zarabia od tysiąca do kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. Niedawno firma wprowadziła specjalny program, dzięki któremu opłaca swoim współpracownikom leasing samochodów. Należy zatem wierzyć i ufać, że wkrótce na rynku firm networkowych powstanie jeszcze więcej firm z takimi intencjami jak Colway, działających na uczciwych i przejrzystych zasadach, które dystrybuując pożyteczny produkt nie utwierdzają swoich klientów w negatywnej opinii o network marketingu, a wręcz przeciwnie – swoim profesjonalizmem i uczciwością tę opinię zmieniają. Wypada wszystkim sieciom networkowym życzyć by były na tyle jasne i atrakcyjne, aby coraz więcej ludzi poświęcało im swoją wiedzę, czas i energię. Wszystko po to, by być zadowolonym i dawać to szczęście innym.

PROJEKTY GRAFIC

ZNE

MASZ ODWAGĘ?

ORYGINALNE ROZ

szukaj dalej Õ

WIĄZANIA

35


NETWORK MAGAZYN

NETWORK NEWS ROOM Ubezpieczeniowa firma Auxilia postanawia pozyskiwać swoich klientów poprzez system marketingu wielopoziomowego Firma Auxilia powstała w latach 90 XX wieku. U podstaw pomysłu biznesowego legły obserwacje zachodnich rynków ubezpieczeniowych w szczególności rynku niemieckiego, na którym, prawa osób poszkodowanych w wypadkach były bardzo szeroko chronione. Dokonano konfrontacji tej sytuacji z tym, co działo się i ciągle dzieje się w Polsce. Okazało się, że w około 90% przypadków poszkodowani nie otrzymują albo nic albo rażąco mało. Przyczyny były zróżnicowane, ale najistotniejszą był brak dostępu do informacji oraz taniej i powszechnej usługi. Ludzie nie mają pieniędzy na sądy i nie mają się do kogo zwrócić o pomoc. Boją się stanąć w sądzie przeciwko wielkiej instytucji finansowej. Podjęta działalność okazała się 100% sukcesem, przynosząc korzyści zarówno firmie jak i poszkodowanym, a informacja przenosiła się z ust do ust, po całym kraju. Okazało się to jednak niewystarczające w stosunku do celów i możliwości firmy. Od lipca 2004 roku idąc za nowym trendem Auxilia pozyskuje swoich klientów poprzez system marketingu wielopoziomowego. Zaczęła skupiać wokół siebie coraz lepszych specjalistów od MLM. Dzięki temu systemowi firma notuje dużą dynamikę rozwoju. Prawnicy działający na rzecz firmy dokonują oceny sytuacji klientów, a koszty ich działania pokrywa firma. Dla tego taki rodzaj usługi cieszy się coraz większym powodzeniem. Rynek odszkodowań jest coraz większy. W Polsce jest coraz więcej samochodów, jeździmy coraz szybciej. Polacy ściągnęli do kraju mnóstwo starszych samochodów, które powodują więcej wypadków. Odszkodowania sięgają kilkuset tysięcy złotych od jednej sprawy i co roku ich wysokość rośnie. Musimy pod tym względem dogonić starą Unię. Idzie zima, więc mamy sezon na odszkodowania. Prowizja firmy i współpracownika jest uzależniona od wysokości odszkodowania. Jest to dobry sposób na zarabianie naprawdę dużych pieniędzy z pracy własnej oraz z pracy swojej grupy. Firma Auxilia bardziej niż na zysk, wynik finansowy, ilość zawartych umów, stawia na jakość pracy współpracowników i przestrzeganie ustalonych zasad etycznych. Podsumowując produkt oraz dotychczasową praktykę działania należy stwierdzić, iż jedną z zalet całego przedsięwzięcia jest to, że klient płaci za usługę prowizję, ustaloną podczas spotkania z przedstawicielem, dopiero po odzyskaniu odszkodowania. Nieczęsto w dzisiejszych niespokojnych czasach trafiamy na firmy, które ryzyko działania biorą na siebie. NUTRITION FOR LIFE INTERNATIONAL kontra była Grupa Zarządzająca Firma Nutrition for Life złożyła w Sądzie Okręgowym Harris Country w Teksasie skargę z zarzutami złamania postanowień kontraktu, niedozwolonego utrudniania, nieuczciwej konkurencji, zaniedbania obowiązków powiernika i bezprawnego objęcia w posiadanie przeciwko byłej Grupie Zarządzającej firmy. Byli współpracownicy 36

NFLI rzekomo opuścili firmę w „brzydki” sposób i założyli własną firmę MLM pod nazwą Vitamark pod Tomem Schreiter`em. NFLI żąda więc praw do nazwy Vitamark. Oskarżonymi są: były prezes NFLI David Bertrand, były v-ce prezes NFLI Jana Mitcham, członkowie rodziny Dawida Bertranda: Judy (żona), Laurie (synowa) Mark i Stephen (synowie), członkowie rodziny Jany Mitcham: Tom (mąż) i Jeff (syn), były v-ce prezes Kenneth Trahan. Vitamark to firma, na której rzecz działają obecnie oskarżeni i która działa na rynku pod nazwą Vitamark International Inc. Sędzia Tony Lindsay, po zaprzysiężonym oświadczeniu skarżących, przyjął wniosek NFLI i wydał tymczasowy nakaz przeciw oskarżonym. Nakaz ten praktycznie zakazał działania firmie Vitamark. Oskarżonym i innym, którzy wspólnie z nimi działali zostały zabronione następujące czynności: • pośrednie lub bezpośrednie działanie na niekorzyść znaku „Vitamark” poprzez komercyjne wykorzystywanie nazwy Vitamark International, Vitamark lub podobnych nazw, które wzbudzałyby w społeczeństwie irytację i nieporozumienia, szkodząc tym samym dobremu imieniu NFLI; • pośrednie lub bezpośrednie wykorzystywanie kilkunastu domen internetowych (wszystkie pozostające w ścisłej nazwie z Vitamark); • jakikolwiek udział w czynnościach bazujących na fałszywych informacjach, które mogłyby wzbudzać w społeczeństwie irytację lub nieporozumienia; • werbowanie współpracowników. Jednak niebawem Vitamark wygrywa z NFLI przed sądem, wszystkie zakazy zostały zniesione. Najwyraźniej oskarżenia NFLI były niewystarczające. Odbyły się dalsze przesłuchania. Oskarżeni mieli zamiar wystąpić ze swoim oskarżeniem, jakoby tymczasowy nakaz wydany przez sędziego był niesprawiedliwy. Poszczególni oskarżeni chcieli także oskarżyć stronę przeciwną o pomówienie i naruszenie kontraktu. Do przewidzianego następnego posiedzenia nie doszło. NFLI wycofała skargę, oskarżeni zaniechali także swojego postępowania. Również pretensje NFLI do praw do nazwy VITAMARK są już przeszłością. Wprawdzie przedstawiciele Nutrition for Life International zgłosili markę VitaMark do rejestracji, ale nie sprawdzili, że wcześniej zrobił to i stał się właścicielem Tom Schreiter zwany „Big Al.”, który dzięki temu stał się założycielem VitaMark. (Źródło: Federal Trade Commission). Spisek i sprzeniewierzenie podatkowe. Proces przeciw państwu Mower – założycielom firmy Neways Państwo Mower założyli i kontrolowali Neways. Jeszcze dziś są współwłaścicielami mającej w Salem (Utah,USA) siedzibę firmy, która produkuje kosmetyki oraz suplementy sprzedając swoje produkty w 35 krajach świata, także w Niemczech, poprzez sieć multi level marketingową. Thomas E.Mower Senior był głównym szefem firmy, jego żona Leslie DeeAnn Mower


NUMER 03/2004

pełniła rolę dyrektora finansowego. Państwo Mower zostali przez IRS (Internal Revenue Service) – dział w Ministerstwie Finansów, oskarżeni o 7 przestępstw i byli ścigani przez adwokatów Ministerstwa Sprawiedliwości i prokuratora stanu Utah. Urzędnicy zarzucają im spisek oraz sprzeniewierzenia podatkowe w latach 1992-1997, kiedy to mieli ukryć przed fiskusem swoje międzynarodowe dochody. Każdy poszczególny punkt oskarżenia zagrożony jest karą do 5 lat pozbawienia wolności oraz karą pieniężną do 250.000 USD. Obroty firmy wzrosły z 20 milionów dolarów w roku 1993 do aktualnie około 400 milionów dolarów. Obecnie firma posiada siedmiopiętrowy budynek biurowy w Springfield. Państwo Mowers wykorzystali, według oskarżenia, część sprzeniewierzonych podatków na zakup ziemi o wielkości 5,6 kilometra kwadratowego w Hobble Greek Canyon oraz na zakup domu handlowego w Salem, który chcieli potem wynająć firmie Neways. Oskarżenie zarzuca Tomowi Mower wielokrotne namawianie do oszustw w dokumentacji kredytowej, która została przedstawiona IRS w celu ukrycia profitów pochodzących z Australii. Panu Mower zarzuca się także fałszowanie ksiąg oraz sporządzanie fałszywych deklaracji podatkowych. Dodatkowo oskarżenie obejmuje zarzut, że Tom Mower przelał wiele prowizji, na kwotę 63.795 USD, na konto swojego syna na korzyść ubezpieczenia socjalnego, aby ukryć i te pieniądze. Makler nieruchomości otrzymał rzekomo 370.000 USD za ziemię w Hobble Greek. Mowersom zarzuca się używanie fałszywych nazwisk oraz podawanie sfałszowanych numerów ubezpieczenia społecznego w celu ukrycia swoich dochodów. Państwo Mowers umieszczali się na szczycie struktur w USA, Australii, Malezji i w ten sposób oszukiwali własnych dystrybutorów. W przesłuchaniu, które miało miejsce w Sądzie w Salt Lake City, oskarżeni nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Oskarżenie dostarczyło jednakże mocne dowody, ponieważ sędzia postanowił o wszczęciu procesu. Państwo Mowers nie działają w firmie Neways, gdzie stworzono szeroko zakrojony zarząd, podobno z powodu stałego wzrostu przychodów. W branży pojawiło się jednak wiele głosów, że zrobiono tak, aby chronić Mowersów i firmę przed dochodzeniem i skutkami oskarżenia. (Źródło: Federal Trade Commission). Oskarżenie przeciw Herbalife i Newest Way to Wealth zostaje rozszerzone Oskarżyciele w sprawie przeciw Herbalife i ich „Lead Generation System” (LGS), Newest Way to Wealth sprecyzowali swoje oskarżenie. W mocno rozszerzonym oskarżeniu uwidoczniony jest ścisły związek między Herbalife Inc, NWTW i ich dystrybutorami. Zgodnie z treścią oskarżenia Herbalife poparła założenie LGS jako część swojego amerykańskiego planu marketingowego. Zaczęły pojawiać się tam czarne cyfry. Oskarżyciele twierdzą, że Herbalife wspierała założenie LGS i NWTW z trzech zasadniczych powodów: „Faktycznie korzyść wynikająca z Lead Generation System firmy Herbalife i jej dystrybutorów była zaplanowana zupełnie świadomie, aby: a) umożliwić Senior-dystrybutorom korzystanie z agresywnych materiałów dystrybucyjnych wykorzystywanych dotychczas i dopuszczonych przez Herbalife, b) wyposażyć Herbalife w wiarygodne argumenty obrony, jeśli wystąpiłyby problemy z urzędem nadzorującym (np.: wykręcanie się nadgorliwymi dystrybutorami) i c) poprawić dochód Senior-dystrybutorów poprzez sprzedaż materiałów reklamowych

do Downline i jednocześnie zapewnić sobie zachętę dla tych właśnie dystrybutorów, aby pozostali przy Herbalife.” „W rzeczywistości Herbalife dała SeniorNETWORK NEWS ROOM dystrybutorom wolną rękę, zachęcając ich wyraźnie do oszukańczych praktyk i koercji technik rekrutowania dystrybutorów.” Zgodnie z oskarżeniem Herbalife miała udziały w LGS poprzez doradztwo dystrybutorów znajdujących się na szczycie NWTW i poprzez przeniesienie zewnętrznych funkcji właśnie na nich. Oskarżyciele zarzucają Herbalife ponadto: • szwindel listowy i telefoniczny; • gangsterskie sposoby postępowania; • oszustwo; • uprawianie nielegalnego systemu piramidalnego; • uprawianie nieskończonego systemu „śnieżki” wbrew prawu kalifornijskiemu; • postępowania wbrew prawu „California Seler-Assisted Marketing Scheme”. (Źródło: Federal Trade Commission). FTC zamyka internetową piramidę Five Star Auto Club: oskarżeni muszą zapłacić 2,9 miliona kary oraz nie wolno im dożywotnio działać w multi level marketingu Firma, która twierdziła, że każdy może wziąć za darmo w leasing samochód swoich marzeń i zarobić przy tym od 180 do 80.000 dolarów – wystarczy tylko uiścić opłatę roczną i minimalne opłaty miesięczne – została zamknięta, a jej właścicielom nie wolno już nigdy zetknąć się z multi level marketingiem. Muszą też zapłacić poszkodowanym osobom 2,9 miliona dolarów odszkodowania. Wyrok ten został wydany przez Sędziego Okręgowego Coleen MaMahon po wniesionym przez Federal Trade Commission oskarżeniu. FTC wniosła oskarżenie przeciw firmie Five Star Auto Club i jej właścicielom Michaelowi i Angeli Sullivan z zarzutem, że wbrew zapewnieniom o darmowym leasingu i dochodach nikt z uczestników nie otrzymał auta w leasing ani też, poprzez przystąpienie do systemu, nie zyskał żadnych pieniędzy. Urząd stwierdził, że Five Star to w rzeczywistości nielegalna piramida finansowa i wniósł o zamrożenie wszystkich aktywów oskarżonych na czas trwania procesu. Po wnikliwym zapoznaniu się z aktami sprawy sąd zdecydował, że Five Star jest systemem piramidalnym, który większości ludziom uniemożliwił uzyskanie obiecanych apanaży i zakazał prawomocnym wyrokiem oskarżonym jakichkolwiek działań w multi level marketingu i udziału w systemach piramidalnych do końca ich życia. Sąd postanowił także: • zamknąć stronę internetową Five Star i zarządził likwidację wszystkich dóbr; • nakazać oskarżonym zapłatę odszkodowania w wysokości 2,9 miliona USD; • nałożyć na przyszłe biznesowe działania Sullivanów zakazy. W ugodzie z dyrektorami Five Star Thomasem i Judy Bewley postanowiono, a oni się na to zgodzili, że przekażą wszystkie swoje dobra pochodzące z Five Star. Im także zakazano w przyszłych działaniach biznesowych reprezentowania oszukańczych pomysłów. Wyrok został wydany przez Sąd Okręgowy Nowy Jork Południe. (Źródło: Federal Trade Commission). 37


NETWORK MAGAZYN

Czym jest duplikacja w network marketingu? PRZY TABLICY Duplikacja to jedno z najważniejszych zagadnień w network marketingu. Jeśli menedżer postępuje źle, to jego uczniowie duplikują wszystkie jego negatywne zachowania, a gdy otrząsną się z amoku jest już za późno, ponieważ przekazywane nawyki, zdążyły się im mocno zakorzenić w głowach. Dlatego należy zwracać szczególną uwagę na to, jakimi osobami się otaczamy. Jeśli mamy coś duplikować, zapożyczać wzorce, to róbmy to od najlepszych. Od osób, które są wiarygodne, uczciwe i etyczne, które odniosły sukces dzięki swojej charyzmie i pracowitości. Lepiej, żeby wszyscy ci, którzy uczą swoich przyszłych liderów głupstw oraz sami kandydaci na liderów duplikujący niepożądane zachowania, dali sobie spokój z networkiem. To właśnie dzięki takim ludziom tworzą się negatywne opinie.

38

Ty decydujesz, co duplikujesz

D

uplikacja. Wielki, obcy wyraz w network marketingu! A może dla niektórych aż tak obcy, jak sama branża? Każdy networkowiec powinien wiedzieć, że network marketing to duplikacja – pierwsza rzecz, która jest nam przekazywana już na spotkaniu rekrutacyjnym. Niestety, ale 98% z nas nie zwraca na ten ważny aspekt szczególnej uwagi. Najczęściej osoby zainteresowane współpracą, popełniają swoje osobiste błędy, jednakże brakuje im nauczyciela, który te błędy wskaże, pomagając w efekcie zapobiegać tego typu potknięciom w przyszłości. Po jakimś czasie okazuje się, że mamy osobę zdemotywowaną, nie odnoszącą sukcesów i nie stosującą się do zasad network marketingu. Od początku historii tej branży na rynku polskim nie było osoby, jakiegoś branżowego mentora, który zaszczepiłby na naszym gruncie niezbędną wiedzę i zasady działania a następnie dopilnowałby tego, aby ta wiedza została przekazywana dalej. Konsekwencją tego jest ok. 2,5 miliona zarejestrowanych w networku osób a tylko 600 tysięcy aktywnych, z czego może 5% jest zadowolona z tego, co robi, ze swoich zarobków i z samego siebie. Ponadto można powiedzieć, że każdy wie, co to jest network marketing, nikt nie wie jak on działa, a wszyscy współpracują i duplikują. 600 tysięcy ludzi szuka następnej osoby, aby przekonać ją do network marketingu, zapominając o tym, że nie wiedzą, lub już zapomnieli, co to jest network marketing, jak działa i na czym bazuje. Co Ty rozumiesz pod pojęciem network marketing? W encyklopedii pod hasłem duplikacja znajdziemy nastepującą definicję: duplikacja jest to podwojenie fragmentu chromosomu, a co za tym idzie – wytworzenie kopii fragmentu materiału genetycznego (aberracje chromosomowe). Duplikacja – mutacja, polegająca na powtórzeniu pewnej sekwencji nukleotydowej. Wszyscy rozumieją? Za bardzo medyczno – laboratoryjnie? Być może, ale z takiej dziedziny wywodzi się to słowo i nie bez kozery ktoś przeszczepił je do gwary marketingowej. Mówiąc prościej DUPLIKACJA to kopiowanie, powielanie. Spójrzmy prawdzie w oczy. Nasze myśli mają wpływ na duplikację. Myśli pokazujemy na zewnątrz, gdy widać nasze pozytywne nastawienie do jakiegoś tematu, radość, pewność siebie, zadowolenie, a więc również niepewność, zmartwienie, smutek, negatywne nastawienie. Wiem, że większość z was twierdzi, że jest networkowcem a nie sprzedawcą. To jest błąd numer jeden. Kim właściwie jest „Networkowiec”??? Network marketing to sieciowa sprzedaż bezpośrednia a więc ludzie pracujący w tym systemie to sprzedawcy bezpośredni

Radosław Lis

budujący jednocześnie sieć sprzedawców. Takie są fakty. Dlaczego nie chcecie się do tego przyznać zasłaniając się spolszczonym wyrazem obcym „networkowiec”? Sprzedawca to jeden z najstarszych i najtrudniejszych zawodów na świecie, dający praktycznie nieograniczone możliwości zarobkowe. Każdy z nas jest swoim własnym szefem, prowadzi swój mały biznes, który może – jeśli tylko będzie chciał – uczynić dużym biznesem. Tego się wstydzicie??? Ja i pozostałe 2% jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy sprzedawcami, że jesteśmy własnymi szefami, że zbudowaliśmy, stworzyliśmy duży biznes, że zarabiamy duże pieniądze – jest to możliwe tylko wtedy, jeśli opanujecie zasadę duplikacji. Spójrzmy teraz na proces sprzedaży: Sprzedaż = Emocje Emocje = Uczucia, które wyrażam Każdy z nas pracując w network marketingu sprzedaje, i to codziennie, jednak często zapomina, że nie sprzedajemy w pierwszej linii produktu, lecz samego siebie, nasze Emocje. Dopiero potem klient kupuje produkt, ale tylko wtedy, jeśli uprzednio kupił nas, jeśli wzbudziliśmy zaufanie. Jak mam sprzedać siebie wstydząc się wykonywanego zawodu, nie mając pewności siebie, wiary i przekonania w to, co robię? Pamiętajmy również, że każdy z nas, nasi klienci i rozmówcy podejmujemy decyzję emocjonalnie, a w drugim rzędzie następuje racjonalna sprzedaż emocjonalnie podjętej decyzji. Tak zachowuje się każdy z nas. Pytanie brzmi: kiedy uświadomisz sobie to że jesteś sprzedawcą? Kiedy będziesz dumny z siebie w tej roli? Jaki z tego morał? Musisz płonąć, aby zapalić innych. Musisz duplikować pozytywnie, aby odnieść sukses. 98% ludzi współpracujących z nami uważa, że network marketing funkcjonuje następująco: aby odnieść sukces muszę zbudować strukturę, do tego potrzeba mi ludzi. Załóżmy, że mamy nową osobę. Taka osoba ma mnóstwo znaków zapytania, „co to jest NM, aha piramida finansowa...”. Czy aby każdy z was potrafi to rozróżnić, a potem wytłumaczyć? Czy każdy z was wie, jakie są różnice między network marketingiem a piramidą finansową? Czy może tylko przypuszczacie, że wiecie? Zastanówcie się nad tym: jak komuś coś wyjaśnić czy wytłumaczyć, skoro sam nie mam na ten temat pojęcia? Niestety 98% z was wszystkich nie ma pojęcia, co to jest NM i jak on działa. NM posługuję się duplikacją i poleceniami, ale niestety większość z was duplikuje negatywnie, nie zbiera poleceń i dziwi się, dlaczego nie odnosi sukcesu. Chcecie parę przykładów? Proszę.


NUMER 03/2004

1. Lista Nazwisk. Nowa osoba wie, że taka lista jest potrzebna, ale jej nie robi. Niestety nikt tego nie kontroluje a więc kolejni współpracownicy później także nie będą listy robiły. Powstaje duplikacja negatywna. Oto dowód: jeśli było by inaczej, czyli osoba wiedziałaby, dlaczego robi taką listę, jak zrobić taką listę i ktoś by ją kontrolował to czy gazety nadal były by pełne ogłoszeń typu: „chcesz zarobić 5.000,--PLN i więcej zadzwoń Nr.Tel.: …………”? Ta sama treść na ulotce za wycieraczką samochodu. Ludzie! Przecież to tylko nadzieja, że uda wam się znaleźć kogoś, kto wreszcie będzie rozumiał jak działa NM i przygotuje listę nazwisk. Pytanie pozostaje nadal. Dlaczego nie odnoszę sukcesu??? To proste – musicie zrozumieć i zaakceptować, że lista nazwisk jest podstawą sukcesu; tylko, jeśli przygotujecie listę nazwisk zrozumiecie zasadę działania network marketingu, tylko wtedy macie szansę odnieść sukces. Dlaczego? W przeciwieństwie do tradycyjnej działalności gospodarczej, gdzie niezbędne jest zainwestowanie dużych środków pieniężnych na rozruch, w network marketingu lista nazwisk jest waszym kapitałem startowym. Taka lista pozwala nam na skontaktowanie się z wyszczególnionymi na niej osobami, spotkaniu się na kawie, przedstawieniu network marketingu i w efekcie końcowym pozyskaniu nowych ludzi, którym damy szansę zarobienia pieniędzy, jednocześnie sami je zarabiając. Jest to jedyna efektywna metoda budowania struktury, poprzez którą możemy zarabiać pieniądze. Bez struktury zarobimy tyle, żeby ewentualnie przeżyć. Gdyby każdy z was przygotował sumiennie listę nazwisk nie musiałby rejestrować się w 3 firmach, aby zwiększyć, ale tylko pozornie, swoje szanse na sukces. Dlaczego tylko pozornie? Ponieważ, niezależnie z jaką firmą byście współpracowali, bez struktury nie odniesiecie sukcesu.

powinny wyglądać prezentacje, sprzedaż produktu, jak przełamać strach przed klientem i w efekcie końcowym jak poprzez sprzedaż zarabiać pieniądze. Co zrobi nowa osoba? PRZY TABLICY Dokładnie to samo, co my, czyli będzie pomagać ludziom w swojej strukturze odnosić sukcesy a to znaczy, że wasza struktura będzie się rozwijała i nie wykruszy się, że nie musicie ciągle szukać nowych ludzi, że zaczniecie w końcu odnosić sukces i zarabiać pieniądze. 4. Polecenia. Wszyscy wiemy, że sprzedaż bazuje na poleceniach, ale większość z was ich nie zbiera, boicie się o nie zapytać, a jak już zbierzecie się na odwagę i tak odpuścicie. Strach o nie zapytać i aktywnie dążyć do tego, aby je uzyskać jest większy, pomimo że wiecie jak one są ważne. Jeśli już któryś z was przełamie się i pójdzie na wspólną prezentację z nową osobą, pokażecie jej, że nie pytacie o polecenia a jak już zapytacie to mało stanowczo, bez chęci ich otrzymania, walczenia o nie. Pokazujecie strach przed klientem, przed zapytaniem o polecenie, przed tym, że klient się zrazi, może jednak rozmyśli i nie kupi, a nowa osoba duplikuje to, co zostało jej pokazane i stawia to samo pytanie, które wy sobie zadajecie: dlaczego nie odnoszę sukcesu??? Jak już wspomniałem, network marketing bazuje na duplikacji i poleceniach. Bez poleceń nie będzie dobrej sprzedaży, bez poleceń nie będzie listy nazwisk osób, z którymi moglibyście się skontaktować – nieważne czy na prezentację czy spotkanie rekrutacyjne, bez poleceń nie będzie sukcesu, nie będzie struktury, nie będzie pieniędzy.

2. Kontakt Telefoniczny. Kogo bym nie zapytał czy potrafi rozmawiać przez telefon odpowiada, że tak. Ale niestety, 98% osób zaczyna sprzedawać przez telefon zamiast umówić się na spotkanie. A więc jeśli już ktoś z was przełamie własny strach i siądzie z nową osobą do telefonu, będzie razem z nią dzwonił, to i tak pokaże jej złą receptę, pokaże koncepcję, która nie przyniesie sukcesu. Następnie nowa osoba telefonuje i co? Robi to samo. Znów negatywna duplikacja i pytanie, „dlaczego nie odnoszę sukcesu???”. Rozwiązanie jest znowu banalnie proste: przecież przygotowałem listę nazwisk, jeśli z niej nie skorzystam to się z nikim nie spotkam a jednocześnie nie pozyskam nowych osób i nie zbuduję struktury.

5. Rozmowy Rekrutacyjne. Jak przeprowadzacie rozmowy rekrutacyjne? Dokładnie tak samo, jak robiliście wszystko inne. Brak przekonania, brak wiary, brak wiedzy na temat NM i wielki strach. Przed czym? Przed ludźmi. Pewnie też bym się ich bał zakładając takie braki, jakie ma 98% was wszystkich. A co będzie, jeśli ktoś porówna to do piramidy finansowej? Jak z nim porozmawiać, jak wytłumaczyć różnicę, jak rozwiać wątpliwości skoro sami nie wiecie co to jest piramida, sami macie znaki zapytania, brak wam wiary i przekonania. Wszystkie wasze znaki zapytania, całą waszą niewiedzę, cały strach i wszystkie lęki duplikujecie na nowe osoby. Pamiętajcie: WASZA DUPLIKACJA ODZWIERCIEDLA TO, KIM W RZECZYWISTOŚCI JESTEŚCIE.

3. Prezentacja Sprzedażowa. Popatrzmy na tą nową osobę... Lęk przed klientem. To normalne. Ale większość z was ma lęk przed klientem, tylko, że nie umiecie się do tego przyznać. Najlepszym dowodem na to są pełne terminów kalendarze, żeby przypadkiem nie pójść z nową osobą na prezentacje. W rzeczywistości, oglądacie telewizję i stawiacie znów jedno zasadnicze pytanie, „dlaczego nie odnoszę sukcesu???”. Jest jedna złota zasada; pokazać, jak żyć i pokazać, jak umrzeć, ale do tego muszę zaakceptować to, co robię, lubić to, co robię, czuć się z tym dobrze, zrozumieć zasady network marketingu, żyć tymi zasadami. Wtedy jestem w stanie umówić się na wspólne spotkania, pokazać nowym osobom jak działa network marketing, jak

Network marketing bazuje na poleceniach i duplikacji, a niepodważalnym faktem jest, że z ilości wychodzi jakość. Każdy, kto działając w networku nie jest gotowy swojego nowo pozyskanego partnera właściwie szkolić i nauczyć go, czym tak naprawdę jest network marketing, na czym bazuje ta branża, nigdy nie będzie w stanie odnieść sukcesu w network marketingu. Ludzie duplikujący negatywnie nie mają czego szukać w networku. Jeśli duplikujecie zachowania niepożądane, zostańcie w domu, oglądajcie telewizję i nie przyczyniajcie się do tworzenia negatywnego wizerunku network marketingu. Jest jeszcze inne wyjście: zacznijcie myśleć, szkolcie najpierw siebie, potem innych a będziecie wspólnie odnosić sukcesy. Każdy z nas decyduje, co duplikuje... 39


NETWORK MAGAZYN

BADANIA & RAPORTY Rynek jest miejscem spotkania i wymiany, jakiej dokonują między sobą producent i konsument. Ich zmieniające się możliwości i potrzeby kształtują rynek od prawieków. Rynek oczywiście bardzo się zmieniał, uzależniony był od znaczenia, jakie w danym momencie miał któryś z jego uczestników, zależał też od czynników zewnętrznych, przede wszystkim państwa ze swym aparatem administracyjnoregulacyjnym. Proces przemian wszędzie na świecie prowadzi do ukształtowania się gospodarki rynkowej, w której coraz mniejszy wpływ na zachodzące procesy mają czynniki zewnętrzne.

40

Przedsiębiorco, też jesteś konsumentem! BOGDAN PIETRZAK

P

rawie wszyscy pamiętamy niedawną jeszcze rolę państwa na naszym polskim rynku do lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Państwo, w osobie często źle opłacanego urzędnika, dyktowało ceny, kształtowało podaż i popyt, zarządzało. Państwo też miało swój aparat do nadzorowania tego rynku. Tak przed 55 laty zaczynała Inspekcja Handlowa. Nie owijając w bawełnę Inspekcja miała być rynkowym stróżem – jak mawiali niektórzy – dzielenia... biedy. Mimo jednak tego, co legło u podstaw stworzenia Inspekcji Handlowej zawsze, w każdym okresie, czasem mniej, czasem bardziej jej zainteresowanie nakierowane było na ochronę interesów klienta – dziś mówimy konsumenta. Będąc „biczem bożym” na różnych kanciarzy i „księżniczki” zza lady, Inspekcja starała się pomagać szaremu człowiekowi w szarej rzeczywistości. Inspekcja Handlowa jest dziś wyspecjalizowanym organem kontroli powołanym do ochrony interesów i praw konsumentów oraz interesów gospodarczych państwa – tak formułuje to ustawa z dnia 15 grudnia 2000 r. o Inspekcji Handlowej (Dz.U.2001.4.25 z późniejszymi zmianami). Ustawa reguluje zadania i organizację Inspekcji, prawa i obowiązki przedsiębiorców, zasady postępowania organów Inspekcji oraz prawa i obowiązki pracowników Inspekcji. Te zadania IH to m.in. kontrola legalności i rzetelności działania przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą w zakresie produkcji, handlu i usług, kontrola produktów wprowadzonych do obrotu w zakresie zgodności z zasadniczymi wymaganiami, kontrola produktów znajdujących się w obrocie handlowym lub przeznaczonych do wprowadzenia do obrotu, w tym w zakresie oznakowania i zafałszowań oraz kontrola usług, podejmowanie mediacji w celu ochrony interesów i praw konsumentów, organizowanie i prowadzenie stałych polubownych sądów konsumenckich, prowadzenie poradnictwa konsumenckiego, wykonywanie innych zadań określonych w ustawie lub przepisach odrębnych. Inspektorzy IH nie mogą kontrolować jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych u producentów. Spod władzy tej ustawy wyłączono także przedsiębiorców działających na terenach zamkniętych, podlegających ministrowi właściwemu do spraw wewnętrznych, Ministrowi Obrony Narodowej i Ministrowi Sprawiedliwości, przedsiębiorców produkujących energię lub prowadzących hurtowy i detaliczny handel energią, przedsiębior-

ców produkujących paliwa, banków oraz prowadzonej przez nie działalności bankowej, ubezpieczeń oraz działalności ubezpieczeniowej, usług pocztowych i telekomunikacyjnych, usług pośrednictwa finansowego, usług informatycznych, usług naukowo-badawczych, usług w zakresie edukacji oraz usług w zakresie ochrony zdrowia i opieki społecznej. Ustawa definiuje także pojęcia przedsiębiorcy, produktu, zasadniczych wymagań, jakości, konsumenta, kontroli, kontrolowanego, zabezpieczenia, inspektora, przedstawiciela itd. Od piętnastu już lat przeżywamy polską transformację ustrojową, która próbuje przywrócić normalnie funkcjonujący rynek, próbujemy poustawiać w naszym państwie „meble” na właściwych miejscach. Nie jest to proste. Zakorzenione u niektórych myślenie oraz brak rozumienia rynku i gospodarki nastręcza ogromne przeszkody. Z drugiej zaś strony wraz z wolnością gospodarczą pojawili się amatorzy szybkiego zysku – niekoniecznie zgodnego z prawem. Mimo, że w teorii ekonomii rynek kształtuje popyt i podaż, to zwłaszcza w krajach o niezbyt jeszcze stabilnej gospodarce rynkowej stroną słabszą jest konsument. Zwłaszcza w dobie globalizacji. Na rynku potrzebny jest element, który wspierałby tę słabszą stronę. Nie przechodzimy obojętnie zwłaszcza obok praktyk, zagrażających życiu i zdrowiu społeczeństwa – niebezpiecznych zabawek sprowadzanych za grosze z Dalekiego Wschodu i niebezpiecznych środków pirotechnicznych, których użycie powoduje ciężkie urazy, powiększających się po namoczeniu zabawek, które w opinii lekarzy mogą spowodować uduszenie się dziecka itp. Przykładów mógłbym przytoczyć znacznie więcej, ale ograniczę się do ogólnej konkluzji, że Inspekcja ma ambicje stanowczo przeciwstawiać się oszustwom, stanowić osłonę dla ludzi, którzy samodzielnie nie są w stanie chronić się przed naruszeniami prawa, czasem może tylko dobrego obyczaju. Inspekcja, od pierwszych chwil transformacji okazała się gotowa do zmiany w myśleniu, do położenia największego nacisku na obronę konsumentów. Oczywiście wytaczano przeciwko tej „służbie” rynku ciężkie działa dawnych „zasług”, ale do dnia dzisiejszego żadna organizacja, żadna inna struktura nie staje tak skutecznie w obronie interesu konsumenta. Świadczyć o tym może również fakt, iż w ankietach nt. zaufania do instytucji naszego państwa Inspekcja


NUMER 03/2004

sytuuje się na samym czele, myślę, iż to za sprawą wdzięcznych konsumentów. Dumą może napawać fakt, iż zdarzają się telefony od konsumentów, którzy nie zgłaszają żadnych skarg, nie żądają natychmiastowej interwencji i pomocy, ale po przedstawieniu się dziękują, że jesteśmy, że działamy… Konsumenci, to przecież także przedsiębiorcy, którzy też mogą podlegać kontroli ze strony naszej Inspekcji. Producent materiałów budowlanych czy innego popularnego dobra przychodzi po zakupy do sklepu spożywczego, a przed gwiazdką chce kupić atrakcyjny prezent dla żony i bezpieczne zabawki dla dziecka. Przed chwilą był przedsiębiorcą, teraz występuje jako konsument. Byłoby wspaniale, aby w obu rolach występował świadomie i perfekcyjnie, aby jego towary spełniały wszelkie wymogi stawiane przez prawo, a jeszcze lepiej przez dobrą praktykę kupiecką, ale także żeby potrafił skutecznie egzekwować swoje konsumenckie prawa na innym gruncie. To proporcjonalne zrozumienie wagi swojej roli jako zarówno konsumenta, jak i przedsiębiorcy będzie naszemu rynkowi w coraz większym stopniu gwarantował dobre funkcjonowanie. Jak widać w ostatnich latach przyjęliśmy na swoje barki nowe role, obejmując nadzorem coraz to nowe segmenty rynku. Inspekcja nie ogranicza się więc już do jakości butów, czy rybki drugiej świeżości, ale wkracza na obszary od wielu lat niekontrolowane, nowe, gdyż wcześniej takich brak było na naszym rynku. Kontrole jakości paliw ciekłych, sprawdzanie wymagań zasadniczych w branży materiałów budowlanych, pośrednictwo w obrocie nieruchomościami czy wreszcie kontrole funkcjonowania i prawidłowości działania hipermarketów to tylko niektóre z takich obszarów. Włączenie Polski do obszaru wspólnotowego spowodowało konieczność zmiany zasad kontroli i dostosowania ich do obowiązujących w Unii Europejskiej. Ustawa o systemie oceny zgodności oraz wydane na jej podstawie rozporządzenia właściwych ministrów ustanowiły system wprowadzania do obrotu wyrobów objętych dyrektywami nowego podejścia i zasady ich kontroli. IH wraz z innymi 7 instytucjami kontrolnymi (Państwową Inspekcją Pracy, Urzędem Regulacji Telekomunikacji i Poczty, Inspekcją Ochrony Środowiska, Wyższym Urzędem Górniczym, Urzędem Transportu Kolejowego, organami nadzoru budowlanego oraz urzędami morskimi), została mianowana „organem wyspecjalizowanym” prowadzącym kontrole spełniania przez wyroby znajdujące się w obrocie wymagań zasadniczych. Od tej chwili IH zaczęła pełnić nowe obowiązki, sprawdzając wyroby oznaczone znakiem CE i posługując się odrębnymi procedurami i zasadami postępowania. Mamy ambicję wspólnie z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów, organizacjami konsumenckimi, organami samorządowymi i pokrewnymi instytucjami kontrolnymi umacniać w ludziach przekonanie, że w twardych realiach rynkowych nie są sami, że mogą korzystać z naszej pomocy i mediacji, sprawnie rozstrzygać konflikty przed polubownymi sądami konsumenckimi, że będziemy konsekwentnie służyć informacją w zakresie praw konsumenta. W kształtowaniu się prawidłowo funkcjonującego rynku ważną rolę odgrywa informacja na temat jakości produktów i usług oraz bardzo szybko i często zmieniającego się prawa. Jest to ważny element tzw. polityki konsumenckiej, ponieważ w dużym stopniu dotyczy relacji konsument-przedsiębiorca. Tutaj też pojawia się ważne pytanie o rolę przedsiębiorców w właściwym kreowaniu rynku, a więc i o relację przedsiębiorca-inspekcja.

W uregulowanych warunkach rynkowych konkurencja między przedsiębiorcami przynosi pożytki zarówno producentom, jak i konsumentom. Konkurencja, której BADANIA & RAPORTY zadaniem jest przyciągnięcie konsumentów, prowadzi do efektywności gospodarczej, wprowadza innowacje i lepszą jakość produktów przy niższych cenach. Z działania sił konkurencyjnych, konsumenci czerpią zasadnicze korzyści – producenci czynią większe wysiłki, by przyciągnąć zainteresowanie klientów, oferując niższe ceny, wyższą jakość i lepsze usługi niż wtedy, gdy rynek działa nieprawidłowo. Niezmiernie istotne jest wypracowanie formuły współpracy naszej Inspekcji z przedsiębiorcami, aby obie strony nie przyjmowały z góry założenia o funkcjonowaniu po przeciwnych stronach barykady. Ważne jest, aby środowiska przedsiębiorców wypracowały oraz promowały tzw. Kodeksy dobrych praktyk rynkowych. Winny one stanowić zbiór zasad postępowania dobrowolnie przyjmowanych przez przedsiębiorców w wybranych branżach czy sektorach życia gospodarczego, wyznaczając sobie tym samym wysoki standard obsługi klienta. Z doświadczenia państw członkowskich UE wynika, iż system kodeksów jest szczególnie skuteczny w tych sektorach gospodarki, które są bardzo trudne do nadzorowania w sposób naturalny, np. sektor budowlany, obsługa, naprawa aut, sprzedaż używanych samochodów, agencje podróży, agencje nieruchomości, także firmy działające na zasadach systemu wielopoziomowego. Inspekcja Handlowa jest otwarta na współpracę, już od pierwszych lat transformacji zarówno w trakcie kontroli, jak i w ramach informacji konsumenckiej. W postępowaniach mediacyjnych między konsumentem a przedsiębiorcą staramy się dostarczać niezbędnej informacji o obowiązujących przepisach prawa oraz dobrych praktykach rynkowych. Deklarujemy też dalszą otwartość, pomoc w zdobywaniu informacji (zwłaszcza prawnej), wskazywanie właściwej drogi postępowania, aby w rozwoju swojej firmy przedsiębiorca mógł pozostawać zawsze w zgodzie z obowiązującym prawem. W sierpnia br. weszła w życie ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, której głównym celem jest umocnienie gwarancji swobody działalności przedsiębiorców, poszerzenie zakresu wolności gospodarczej poprzez zastąpienie zdecydowanej większości zezwoleń wpisem do rejestru działalności regulowanej, a także ułatwienie podejmowania działalności gospodarczej przez zastąpienie kilku zgłoszeń o rozpoczęciu działalności (KRS, NIP, Regon) jednym wnioskiem. Ustawa zawiera szereg regulacji, które będą miały istotny wpływ na zasady i tryb przeprowadzania kontroli przez inspektorów IH. Trudno w tak skondensowanej formie ukazać wszelkie aspekty przeszłych, teraźniejszych i przyszłych kontaktów na linii przedsiębiorcy – Inspekcja Handlowa z główną ideą, jaka przyświeca naszej pracy – obronie praw konsumenckich. Rynek wciąż się zmienia, zdobywamy nowe doświadczenia, im wcześniej wszyscy uczestnicy rynkowych procesów będą w pełni świadomi swej roli – praw i obowiązków – tym rynek ten będzie funkcjonował lepiej i każdy jego uczestnik będzie tam funkcjonował bez obawy, że może go spotkać coś złego. Autor tekstu jest rzecznikiem prasowym Głównego Inspektora Inspekcji Handlowej 41


NETWORK MAGAZYN

MAJSTERSZTYK Ulrich Lang urodził się 8 marca 1963 w Lauterbach (Hesja, Niemcy). Pracę rozpoczął w miejskim urzędzie budowlanym. Ukończył Szkołę Gospodarki i Administracji w Wiesbaden otrzymując dyplom pracownika administracyjnego. W latach 1988 - 1993 był zastępcą kierownika działu w Urzędzie Miejskim w Lauterbach. Od roku 1993 do 1994 pełnił funkcję docenta zawodowego w Szkole Administracji w Weimarze. W latach 1994 2000 na stanowisku burmistrza Hainy (Hesja, Niemcy). Od 2000 roku jako niezależny szkoleniowiec równolegle buduje strukturę w firmie network marketingowej (zdrowie i wellness). W listopadzie 2002 rozpoczyna budowę struktury w „Energetix Magnettherapie”.

42

Historia Ulricha Langa (Energetix)

Ze stołka burmistrza do network marketingu

J

ego pierwszym marzeniem było zostać burmistrzem. Udało się je spełnić. Fakt, iż dziś buduje swoją egzystencję w marketingu, ma być może związek z tym, że dorośli mają inne marzenia. Niektórzy szukają zadań, w których nie popadną w rutynę i nie utoną w administracyjnych ślepych uliczkach. Ulrich Lang jest jednym z nich. - Właściwie to jestem urodzonym urzędnikiem – mówi prawdopodobnie jedyny niemiecki networkowiec z burmistrzowskim doświadczeniem. Pasujące do tego stwierdzenia są także etapy jego edukacji: szkoła zawodowa, praktyka w pionie administracyjnym, praca w miejskim urzędzie budowlanym. Równolegle w szkole wieczorowej nadrabia maturę. Potem idzie na 3-letnie studia w Wyższej Szkole Administracji. Krótko po jej ukończeniu staje się zastępcą szefa działu w Urzędzie Miejskim w Lauterbach. Po zjednoczeniu Niemiec Ulrich Lang sięga po szansę pójścia w nowym kierunku i zaczyna pracę jako najmłodszy zawodowy docent w Szkole Administracji w Weimarze, w Turyngii. Już 9 miesięcy później realizuje się jego młodzieńcze marzenie – wraca do swojej rodzinnej Hesji. W tym czasie sąsiednia gmina szuka burmistrza, osoby bezpartyjnej, z możliwie dobrą znajomością dżungli administracyjnej. Wtedy 31-letni Lang odpowiada profilowi idealnie, żegna się więc z Weimarem, wystawia swoją kandydaturę na burmistrza i po wyborach jesienią 1993 roku zostaje burmistrzem Hainy. Przez 6 lat, do maja 2000, Lang angażuje się w sprawy lokalnej polityki, zanim odkryje dla siebie nowe kierunki. Na początku wszystko wskazywało na to, że znalazł swoje miejsce i chce służyć ojczyźnie, lecz równolegle pojawiło się coś, co nabierało wyraźniejszych zarysów. Tym czymś była chęć wspierania ludzi w osiąganiu sukcesu i rozwoju osobistego. Ten temat zafascynował Langa już w czasie jego kariery w Szkole Administracji. Jak ważna była znajomość zagadnień

z zakresu psychologii i zarządzania widać było każdego dnia. Na przykład, kiedy trzeba było stanąć oko w oko z parometrowymi oszustami, uzbrojonym jedynie w wiedzę psychologiczną, zamiast stosować przemoc w postaci mundurów. Po zakończeniu urzędowania Ulrich Lang zaczął szukać dla siebie nowego miejsca. Nie chciał być stale konfrontowany z tymi samymi problemami, bez żadnych szans na zmiany. Polityczna siła przebicia – był swoistym Don Kichot’em – okazała się jego mocną stroną. Jak dobrze, że zapalony biegacz i narciarz miał jeszcze jednego asa w rękawie. I to nie od wczoraj pracował nad tym, aby swoje hobby – „budowanie osobowości” – uczynić swoim zawodem, dużo czytał, brał udział w wielu seminariach. – Wszystkich najlepszych trenerów miałem okazję przeżyć na żywo, od Nikolasa Enkelmanna, przez Briana Tracy po Anthonyego Robbinsa, na którego seminarium pojechałem aż na Florydę – wspomina Lang. I tak w maju 2000 Ulrich Lang poszedł za „głosem swojego serca” i założył firmę „Managemental”. Jej celem było wspieranie osób indywidualnych i zespołów w kierunku sukcesu. Zadanie, które wypełnia jego duszę coraz bardziej w pracy w strukturach networkowej firmy „Energetix Magnettherapie”. Zainteresowanie było tak duże, że ojciec Josephine (5 lat) i Dawida (3 lata) spędzał całe tygodnie jeżdżąc w różne zakątki Niemiec. Jego zleceniodawcami byli naprawdę najlepsi: Daimler Chrysler, hamburski hotel Ambasador, a także instytucje – Centrala Zakładania Egzystencji w Offenbach. Asem numer dwa był jego zapał do multi level marketingu. Networkowy bakcyl złapał urzędującego jeszcze w 1996 roku burmistrza podczas urlopu, na plaży w Timmendorf. Kiedyś dostał w prezencie książkę o network marketingu, która była źródłem informacji i zachwytu tym biznesem. Pod koniec roku 2000, kiedy to przyłączył się do firmy networkowej, książ-


NUMER 03/2004

ka miała się okazać bardzo wartościowa i pomocna. Wprawdzie wtedy jeszcze network był dla niego hobby, ale książka otworzyła mu oczy na podstępność i kłody w tym biznesie. Dziś ocenia te czasy tak: – zarabianie pieniędzy nie szło mi w tej firmie. Ale nauczyłem się biznesu od podstaw. Do idei network marketingu byłem dalej przekonany, ale okazało się, że chciałem zrobić profesjonalistów nie z tych, co trzeba. To było ważne doświadczenie w moim życiu. W listopadzie 2002 roku natknął się na drugą firmę – „Energetix Magnettherapie”, w której miał być odpowiedzialny za nawiązywanie kontaktów dla firmy. Szefowa wypożyczyła mu kolekcję produktów zdrowotnych i wellness. Testował je, a kiedy bez żadnego trudu i jak gdyby od niechcenia sprzedał kilka z nich przypadkowym osobom, okazało się, że pierwszy tydzień uprawiania hobby przyniósł mu 300 euro. Być może to nie wielka kwota, ale wystarczająca, aby poddać to analizie i przemyśleniom. Zanim Ulrich Lang dał się przyciągnąć „pozytywnej sile magnesu” (slogan firmowy) jego wcześniejszy MLM biznes nie rozwijał się zachęcająco. W każdym razie nie na tyle, aby zaraz postawić wszystko na jedną kartę. Dziś podkreśla, że zarabianie przychodzi po pracy. Poza pieniędzmi i karierą ważne jest dla niego, z jakim nastawieniem ludzie pracują oraz to, że mogą patrzeć na swój sukces z dumą i wdzięcznością. Wszystko to miało wpływ na jego etykę zawodową. – Wcześniej podchodziłem do biznesu rzeczowo i nasunęły mi się pewne wnioski. Zauważyłem, że wkładam w interes coraz więcej serca, że nie traktuję go jedynie jako źródła pieniędzy, lecz jako możliwość pomocy w dwojaki sposób. Po pierwsze klientom dobrym produktem, po drugie współpracownikom wsparciem przy budowaniu nowej egzystencji na najlepszym w przyszłości rynku wellness. 30 listopada, dwa dni po 300 euro’wym sukcesie, były burmistrz wystartował jednocześnie z dwoma partnerami (którzy dziś zarabiają także pięciocyfrowe sumy) metodą „huckepack” z produktami wellness i zdrowotnymi. W kwietniu 2003 roku zespół Langa (pierwsze szkolenie przeprowadził z 7 osobami) liczył 40 osób. W czerwcu było to już 150 osób, a jesienią 300. W styczniu 2004 roku jego struktura liczyła 700 osób. Nie można się więc dziwić, że Lang odnotowuje ponad przeciętne sukcesy, patrzy optymistycznie do przodu i wraz ze swoim zespołem chce uczynić wszystko, aby spełniła się ich wspólna wizja. 30 kwietnia 2005 roku – to cel zespołu – chce przeprowadzić trening z 1000 aktywnych osób, liczba ma sięgnąć, w ciągu roku, 15000 osób w strukturze. Many Loy: Panie Lang, Pańska dewiza brzmi: „network marketing oznacza wspólną pracę, w miłości i przyjaźni”. Co Pan przez to rozumie?

mu tylko okruchów. To wszystko różni firmę z sercem od wielu innych. ML: Obok Pańskich filozoficznych myśli, chce Pan zachęcić swoich partnerów do duplikowania pojęcia „żyj życiem”. Jak to się Panu udaje?

MAJSTERSZTYK

UL: W mojej karierze mogłem wiele razy się przekonać, że człowiek rozwija się wraz z zadaniami, które wykonuje, a ja chętnie się w to angażuję. Wiem, że każde wyzwanie czyni nas mocniejszymi, że stajemy się lepsi, jeśli ich nie unikamy. Każdy może odmienić swoje życie sukcesem. To oznacza wolność, radość z życia, emanowanie pozytywną energią. Koniec tej spirali sukcesu oznacza, że w przewidywanym czasie możemy zrealizować swoje marzenia. To wszystko jest dla mnie „żyj życiem” i nie uważam, aby w tym miejscu należało mówić o szczęściu. ML: W jaki sposób buduje Pan swoją strukturę, jakie są najważniejsze punkty jej konstrukcji? UL: Stawiam na profesjonalistów. Lecz to niekoniecznie są ludzie z długoletnim doświadczeniem w marketingu. Profesjonalizm to od początku praca z zapałem i silną wolą. ML: Jak znajduje się takich ludzi? UL: Systematyczną pracą i poszukiwaniami, rozmową z ludźmi, których się lubi i którzy są dla nas sympatyczni. Wyczucie przychodzi z czasem. ML: Czy sama wola wystarczy, aby odnieść sukces? UL: Sama wola rzadko wystarcza. Motywacja zewnętrzna traci swoją siłę szybciej niż by się mogło wydawać. Dlatego naprawdę ważne jest określenie z każdym człowiekiem jego czynnika motywacji. Tylko, jeśli uda mi się zamienić marzenia mojego współpracownika na jego czynnik motywacyjny, to zamiast bańki mydlanej będzie on miał realny sukces na całe życie. ML: Jak to wygląda w praktyce? UL: Na dopracowywaniu nastawienia, przede wszystkim na treningu osobistym. Najważniejszy jest stosunek tego człowieka do samego siebie. Zbyt wielu myśli kategoriami problemów. Zmiana tej postawy jest moim głównym zadaniem. I kiedy przyglądam się moim ludziom, to mogę powiedzieć, że duplikacja udała się w 100%. ML: Pańska wizja na następne 10 lat w jednym zdaniu?

Ulrich Lang: Jeśli jeszcze doda Pan „sukces z radością” to odpowiedź pojawi się sama. Powiem coś prowokacyjnego: wspieranie zamiast presji, radość i miłość zamiast wykorzystywania. Oznacza to z jednej strony, że pod presją i naciskiem człowiek nie rozwinie skrzydeł na dłuższą metę. Na pewno nie poleci tam, gdzie by chciał. Z drugiej strony ta filozofia stawia na pewien rodzaj solidaryzmu. Mianowicie dzielić się z partnerem całym ciastem, a nie dawać

UL: Za 10 lat należymy do grupy najlepszych w światowym network marketingu, mówimy o sobie „firma z sercem” i myślę, że przyczyniliśmy się znacznie do poprawy wizerunku branży. ML: Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Many Loy 43


NETWORK MAGAZYN

ZOOM REPORTERA Wszechobecne cwaniactwo, chęć oszustwa i zarobienia jeszcze więcej doprowadziła wielu klientów firm działających w systemie konsorcyjnym do rozpaczy, a ich domowe budżety do ruiny. Firmy te z upodobaniem wykorzystywały luki w prawie do budowania swoich majątków kosztem naiwnych ludzi. Tego typu działalność jest zabroniona w większości państw Unii Europejskiej z wyjątkiem Portugalii. Z nowych członków UE osobne, bardzo restrykcyjne regulacje wprowadziły Węgry. W obu krajach zdecydowano się o wprowadzeniu instytucji nadzoru nad konsorcjami, co wiąże się z dużymi nakładami finansowymi. U nas działalność tego typu instytucji była legalna. Do czasu…

44

W majestacie prawa

Systemy argentyńskie po nowelizacji ustawy

N

owelizacja ustawy, nad którą pracowała w sejmie Komisja Gospodarki przewiduje, że czynem nieuczciwej konkurencji jest prowadzenie lub organizowanie działalności w systemie konsorcyjnym. W projekcie podjęto próbę zdefiniowania tego systemu. Jak się okazało, jest nim prowadzenie działalności polegającej na zarządzaniu mieniem gromadzonym w ramach grupy z udziałem konsumentów, utworzonej w celu finansowania zakupu praw, rzeczy ruchomych, nieruchomości lub usług na rzecz uczestników grupy. Mówiąc wprost – system argentyński. Poszukiwany, poszukiwana Jednak możliwości gromadzenia krociowych zysków w majestacie prawa skończyły się w dość radykalny i dla wielu niespodziewany sposób. Wprowadzenie ustawy zakazującej funkcjonowania systemów argentyńskich ukróciło działanie wielu z firm działających w taki sposób. Wiele zaprzestało działalności, inne zmieniły swój sposób działania na legalny. Do wielu firm, które Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wskazał jako instytucje działające w ramach systemu argentyńskiego (listę podawaliśmy w poprzednim numerze) już dzisiaj nie można się dodzwonić, ich strony internetowe (jeśli je mieli) również przestały istnieć. Jedną z niewielu jest firma Carion S.A., która mimo kolejnej odmowy udzielenia odpowiedzi na pytania naszych dziennikarzy, wystosowała do redakcji Network magazynu pismo wyjaśniające na jakich zasadach działa po wprowadzeniu ustawy. Jak informuje Kierownik Departamentu Obsługi Klienta Carion Polska, pan Tomasz Królikowski: „z dniem wprowadzenia ustawy zakazującej zawierania umów w systemie konsorcyjnym Carion Polska S.A. zmieniła profil działalności. Obecna oferta zakupu w ratalnym i gotówkowym systemie Carion Collection kierowana jest przez czeską spółkę Carion Bohemia do klientów w krajach Europy środkowo-wschodniej. Pytania dotyczące systemów argentyńskich pozostawiam bez odpowiedzi

KRZYSZTOF PIEKARSKI

z uwagi na zakończony etap naszej działalności. Obecnie Carion Polska administruje umowy sprzed wprowadzenia ustawy”. Po naleganiach pan Królikowski zdecydował się jednak na odpowiedzieć na inne nasze pytania, między innymi czemu strona internetowa Carion nie działa i na jakiej zasadzie Carion Polska współpracuje z Carion Bohemia. Jak się dowiedzieliśmy: – Strona internetowa jest w przebudowie. Jeśli chodzi o naszą działalność, to w chwili obecnej ze względu na obowiązującą ustawę nie pozyskujemy nowych klientów do grupowego systemu sprzedaży. Wykonujemy umowy już zawarte, których przedmiotem jest zakup samochodu, materiałów budowlanych, nieruchomości. Oferta Carion Bohemia dotycząca zakupu materiałów budowlanych , samochodów i nieruchomości nie obejmuje rynku polskiego. Carion Polska obecnie zajmuje się wydawaniem produktów nabytych przez klientów polskich od Carion Bohemia ale tylko z oferty Carion Collection (zakupy z katalogu: meble i artykuły wyposażenia wnętrz). Argentyńskie fuzje W podobnym tonie brzmi komunikat przedstawiony przez Panią Rzecznik Międzynarodowego Funduszu Rozwoju Regionalnego: „Międzynarodowy Fundusz Rozwoju Regionalnego prowadzi działalność w zakresie, w jakim pozwala na to ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji i kredycie konsumenckim, która obowiązuje od 3 sierpnia 2004.Od tego momentu nie możemy zawierać umów w ramach systemu konsorcyjnego. Wszystkie umowy zawarte przed tą datą zostaną zrealizowane. Aktualnie zarząd spółki prowadzi działania mające na celu zabezpieczenie prawidłowego administrowania zawartymi umowami. Wszelkie zarzuty mediów wobec MFRR, sugerujące, że firma znika z rynku, jak wiele innych, są bezzasadne i absurdalne. MFRR pozostanie na rynku do momentu wywiązania się ze zobowiązań wobec swoich klientów” oraz „Zarząd Międzynarodowego Funduszu Rozwoju


NUMER 03/2004

Regionalnego Sp. z o.o. informuje, że podpisał umowę o współpracy z Unią Rozwoju i Wspierania Finansowego Sp. z o.o. Na mocy tej umowy w sieci biur MFRR organizowane będą biura agencyjne Unii, w których prowadzona będzie sprzedaż nowej usługi finansowej na rynku. Jak Państwu wiadomo, nowelizacja ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji z dnia 3.08.2004 nie zakazuje Funduszowi działalności, natomiast obliguje do wywiązania się umów zawartych do w/w terminu. Umowa o współpracy MFRR i Unii zapewnia Funduszowi wynagrodzenie za usługi agencyjne, co umożliwia Funduszowi dostosowanie do ustawy i wywiązywania się ze zobowiązań wobec swoich klientów.” Jednak, jak wynika z badań UOKiK Międzynarodowy Fundusz Rozwoju Regionalnego jest firmą działającą w tzw. systemie argentyńskim: – do UOKiK napłynęło wiele skarg na działalność tej firmy, poszkodowani konsumenci zwracali uwagę na stosowanie niedozwolonych postanowień we wzorcach oferowanych im umów. UOKiK stale monitoruje rynek firm, które udzielają pożyczek konsumentom. Do miejskich i powiatowych rzeczników konsumentów zwracają się klienci, którzy chcieli uzyskać pożyczkę od Unii Rozwoju i Wspierania Finansowego. UOKiK obecnie analizuje wzorce umów oferowanych konsumentom i rodzaj skarg zgłaszanych na tą firmę przez konsumentów” – powiedziała nam Małgorzata Cieloch z Biura Prasowego UOKiK.

Tymczasem „Argentyna” może trwać nadal, w zmienionej formie. Jej usługi nie są jednak w tak jawny sposób reklamowane, a pracownicy spółek namawiaZOOM REPORTERA ją klientów na korzystanie z ich usług w różnych firmach, sklepach, stacjach benzynowych oraz innych dużych skupiskach ludzi. O tym, że naiwnych nie brakuje świadczy poziom zarobków przedstawicieli takich biur. Sięgają one nawet do kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie... Najprężniej działa Unia Rozwoju i Wspierania Finansowego. Jej nielegalną działalnością po wprowadzeniu ustawy zajmowali się nawet dziennikarze jednej z komercyjnych telewizji (TVN) obnażając nielegalny proceder. Rzecznik firmy nie zdecydował się jednak na spotkanie z dziennikarzami. Przypomnijmy, że zakaz wprowadzony przez ustawę nie dotyczy umów już zawartych, bowiem te w świetle przepisów muszą wygasnąć. Rozliczenie firm z klientami może potrwać nawet do 30 lat. Do naszej redakcji dociera wiele sygnałów, że firmy działające w systemie argentyńskim zamierzają obejść przepisy o zakazie prowadzenia tego typu działalności. Powoli pojawiają się dowody na to, że werbują nowych pracowników i nie zamierzają powstrzymać swojej ekspansji.

Krzysztof Piekarski: Ilu Polaków zostało już oszukanych przez firmy działające w tzw. systemie argentyńskim? Małgorzata Cieloch, Biuro Prasowe – Polityka Konsumencka: Liczba poszkodowanych nie jest dokładnie znana. W toku ostatniej kontroli, jaką przeprowadziliśmy w listopadzie ubiegłego roku okazało się, że średnio rocznie firmy argentyńskie zawierają 4 tys. nowych umów. W 2003 roku do UOKiK wpłynęło ponad 300 skarg, w tym odnotowaliśmy już ponad 200. Większość poszkodowanych dociera również do powiatowych i miejskich rzeczników konsumentów, którzy mają pełną informację na temat firm argentyńskich działających na ich regionie. Obecnie UOKiK przygotowuje raport, który podsumuje tegoroczne kontrole tego typu firm.

Adam Szejnfeld, przewodniczący Sejmowej Komisji Gospodarki: - Minęło dopiero kilkanaście tygodni od wejścia w życie ustawy zakazującej działalności z wykorzystaniem systemu argentyńskiego, więc wiedza na temat zadziałania przepisów ustawy jest jeszcze ograniczona. Badań, a zwłaszcza kontroli takiego stanu rzeczy nie wykonuje się bowiem „na drugi dzień” od wejścia w życie nowego prawa. Zresztą już wystąpiłem pisemnie w tej sprawie i do rządu i do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Myślę więc, że niedługo będziemy mięli wiedzę na ten temat pełną i oficjalną. Natomiast muszę przyznać, iż od chwili zakończenia prac i wejścia w życie ustawy, którą zaproponowałem Sejmowi ani do mojego biura poselskiego, ani do sekretariatu Komisji Gospodarki, którą kieruję, nie wpłynęła żadna skarga, czy doniesienie na wyłudzenia z wykorzystaniem tego systemu. Wcześniej było to nagminne. Daje to przesłankę dla postawienia tezy, iż problem został, co najmniej bardzo mocno ograniczony. Jest ważne, by ustawodawca nie tworzył martwego prawa. Z tego też powodu, jak już wspomniałem, wystąpiłem do stosownych organów, by przeprowadzono w tej materii stosowne kontrole. Myślę, ze ewentualne wykrycie przez Policję, Prokuraturę, czy też przez kontrolerów UOKiK winnych łamania prawa, a następnie ukaranie ich przez sądy w znaczący sposób wpłynęłoby na lepsze przestrzeganie wprowadzonych zakazów. Jestem bowiem realistą. Jeśli ktoś zbijał fortunę na naiwności i niewiedzy innych, to nagle nie przestanie tego robić tylko dlatego, że uchwalono zakaz. Trzeba jeszcze udowodnić łamiącym prawo, że będzie ono konsekwentnie wprowadzane w życie i egzekwowane.

KP: Co z zakazem działalności w systemie argentyńskim? MC: Nowelizacja ustawy obowiązuje od 3 sierpnia. Ważne, ustawa nie dotyczy umów już zawartych. Firmy argentyńskie muszą rozliczyć się z uczestnikami systemu. Oczekujemy, że to zrobią, albo oddadzą wpłacone kwoty. Jeśli tak się nie stanie – dzięki nowemu prawu – prokuratury i sądy będą mogły podjąć odpowiednie kroki. Ustawa precyzyjnie bowiem określa jakiego rodzaju działania są systemem argentyńskim, a to stanowi pożyteczne narzędzie dla organów ścigania. Najważniejsze jednak jest to, że nie będą mogły powstawać nowe firmy działające w systemie argentyńskim, a te, które już istnieją, nie będą mogły zawierać nowych umów. Ograniczy to liczbę poszkodowanych. Tym osobom radzimy zgłaszanie się do powiatowych i miejskich rzeczników konsumentów – warto również jednoczyć się z innymi poszkodowanymi, aby wspólnie dochodzić swoich roszczeń.

45


Po kieszeni POD PARAGRAFEM Sejm znowelizował ustawę o podatku PIT. Posłowie wprowadzili czwartą 50-proc. stawkę w podatku PIT dla zarabiających powyżej 600 tys. zł rocznie. Oznacza to, że połowę uczciwie zarobionych pieniędzy Ci, którzy na nie ciężko pracowali, będą musieli oddać Państwu, które coraz bardziej nie radzi sobie ze swoimi finansami. Tylko dlaczego sięgają do kieszeni podatnika, a nie swojej? Mimo, że rzecz cała tyczy się osób fizycznych, to jeśli ustawodawca dalej będzie uskuteczniał takie rozumowanie, to aż strach się bać jakimi prezentami może już niebawem obdarować przedsiębiorców.

46

NETWORK MAGAZYN

Czy opłaca się w Polsce dobrze zarabiać? Robert Marczak

S

ejm znowelizował ustawę o podatku PIT. Posłowie przegłosowali m.in. poprawkę wprowadzającą czwartą, 50-proc. stawkę podatkową dla osób zarabiających powyżej 600 tys. zł rocznie. Rząd sprzeciwia się wprowadzeniu tak wysokiej stawki podatkowej. Poprawkę do ustawy o podatku PIT zgłosiła Unia Pracy. Wcześniej Sejm odrzucił poprawkę Samoobrony, która też domagała się 50-proc. stawki podatkowej, ale chciała jej wprowadzenia dla osób, których dochody są wyższe niż 144 tys. rocznie. Decyzja polityczna? Nową stawką zostanie objęte około 4 tysięcy osób. Ma ona dać budżetowi 240 milionów złotych. Zdaniem polityków, obserwatorów i zwykłych obywateli, nowy przepis sprowokuje jednak część osób do ucieczki od tego podatku. Za wprowadzeniem nowej stawki były wszystkie ugrupowania, poza SKL i PO. Za ustawą głosowało 344 posłów, 53 było przeciw, a 10 wstrzymało się od głosu. Sekretarz generalny Krajowej Izby Gospodarczej Marek Kłoczko określił jako nierozsądną i typowo populistyczną decyzję Sejmu o wprowadzeniu 50-procentowej stawki podatku dla najbogatszych. Jego zdaniem, przyniesie ona gospodarce więcej szkody niż pożytku. Kłoczko nie wierzy, by dzięki wprowadzeniu 50-procentowej stawki dla najlepiej zarabiających udało się uzyskać planowane 240 milionów złotych wpływów do budżetu. Zaznaczył, że ta decyzja może spowodować spadek tempa wzrostu PKB, a wtedy – jak podkreślił – straty będą szły w miliardy. Jednak politycy są bardzo zadowoleni ze świeżo uchwalonej ustawy. Takiej zgodności nie było w Sejmie już bardzo dawno. Sekretarz generalny SLD Marek Dyduch mówi, że wprowadzenie 50-proc. stawki podatku PIT dla zarabiających powyżej 600 tys. zł rocznie to symbol pewnego rodzaju sprawiedliwości społecznej. – Wydaje mi się, że nieczytelność postępowania lewicy i SLD do tej pory kosztowała nas sporą cenę. Dzisiaj chcemy wrócić do pewnych symboli, regulując kwestie podatkowe – powiedział Dyduch. Nie ulega wątpliwości, że poseł Dyduch, człowiek partii wyrosłej bezpośrednio z czasów PRL, podobnie jak i cała partia chce jedynie wracać do symboli, nie zważając na zmieniającą się, także w sferze gospodarczej i finansowej rzeczywistość.

Grupa zasług i talentów? Rząd jest przeciwny nowej stawce podatkowej. Zdaniem wicepremiera Jerzego Hausnera, podatek ten nie przyniesie państwu znaczących dochodów, bo część tych osób po prostu skorzysta z możliwości 19-procentowego podatku od działalności gospodarczej i przekształci swój stosunek pracy na samozatrudnienie. Podobną opinię prezentuje PO, które nie poparło w głosowaniu wprowadzenia nieszczęsnej ustawy. – 50% podatek od PIT dla najbogatszych to oczywiście cena, jaką ci najbogatsi muszą zapłacić, by notowania partii socjalistycznych wzrosły. To granie na najniższych instynktach obywateli – zazdrości, zawiści. To działanie typu „zabrać bogatym i rozdać biednym” a efekt niestety będzie niekorzystny dla gospodarki. Ci, których podatek będzie dotyczył prawdopodobnie znajdą sposoby, bo go nie zapłacić. W najgorszym wypadku zapłacą podatki w innym kraju Unii Europejskiej. Zatem bilans całkowity będzie zdecydowanie negatywny, a polityczny również żaden. Inwestorzy chcący inwestować w naszym kraju pięć razy zastanowią się czy warto, gdyż Tomasz Uchman, Business Center Club: - 50% podatku dla osób zarabiających od 600 tys.zł. wzwyż jest dość nieszczęśliwym posunięciem, gdyż, krzywdy to tym osobom nie zrobi, nie pogłębi poziomu sprawiedliwości społecznej i nie przysporzy żadnych znaczących wpływów do budżetu. Osoby, które dotkną nowe przepisy, na co dzień zajmują się zarządzaniem dużymi pieniędzmi, wobec tego będą mogli tak zarządzać, by nie płacić od swoich dochodów 50% podatku. Możliwości w tym względzie jest bardzo wiele, a sejm tych luk nie domknął. Ponieważ ten nowy podatek nie przyniesie znaczących w skali globalnej dochodów do budżetu nie może być traktowany inaczej, jak typowe posunięcie przedwyborcze. Mamy przed sobą senat, który będzie dyskutował nad tą ustawą, powrót jej do sejmu i furtkę, którą zostawił pan prezydent mówiąc, że jeśli rząd nie zgłosi się do niego ze swoimi uwagami dotyczącymi tego podatku, to on tę ustawę podpisze. Wszystko zatem w rękach rządu.


NUMER 03/2004

Polska co roku zmienia przepisy podatkowe. Taka niestabilność nie sprzyja inwestowaniu w takim kraju – powiedział nam pan Tomasz Tomczykiewicz, poseł na sejm z ramienia PO. Ludwik Dorn oświadczył, że to jest dobre rozwiązanie, które uderza w bardzo nieliczną, ale wpływową grupę osób – w oligarchów i ich najemników. Stwierdził, że jest to niewielka, ale jednak rosnąca grupa i nie jest przekonany, że jest to grupa zasług i talentów. Cóż, politycy widocznie nie potrafią uczciwie zarabiać pieniędzy, zatem czemu mieliby wierzyć, że ktoś do swojego bogactwa doszedł w sposób uczciwy, ciężką pracą i umiejętnościami wykorzystania swej wiedzy? Dobre rozwiązanie? Wprowadzenie 50-proc. progu podatkowego dla zarabiających ponad 600 tys. zł rocznie to dobre rozwiązanie i dobry sygnał dla społeczeństwa – uważa członek komisji finansów publicznych Jan Kubik z PSL. Tak, to sygnał dla społeczeństwa by jak najszybciej organizowało sobie pracę oraz domy za granicą i uciekało z kraju, gdzie rozwój gospodarczy oraz osiąganie sukcesów finansowych nie jest możliwe. Uchwalenie tej ustawy to wszak swoisty znak dla przedsiębiorców – kombinujcie, ukrywajcie, oszukujcie, a jeśli chcecie żyć, pracować i działać uczciwie w ramach prawa to oddajcie połowę swoich pieniędzy w formie podatku. Zaiste, bardzo dobry to sygnał dla społeczeństwa panie Kubik. Wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów SdPl Tomasz Nałęcz ocenił, że jest to bardzo dobre rozwiązanie i dlatego zostało przyjęte zdecydowaną przewagą głosów. Uznał, że dzieje się zadość pewnej sprawiedliwości. Jakiej sprawiedliwości nie wyjaśnił. Zastanawialiśmy się w redakcji długo, lecz nam nic sensownego do głowy w tej sprawie nie przyszło???. 50% podatek dla najbogatszych z pewnością zadowoli biedniejszą część społeczeństwa, dr Robert Gwiazdowski, Szef Komisji Podatkowej Centrum im. A. Smitha, pracownik naukowy Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego: – Twierdzenie polityków, że jest to podatek dla najbogatszych jest bałamutne i nieprawdziwe. Nie jest to podatek dla najbogatszych chociażby dlatego, że nie płacą oni w Polsce tak wysokich podatków, o ile w ogóle je płacą. Ci naprawdę najbogatsi są rezydentami podatkowymi za granicą. Część przedsiębiorców, którzy prowadzą działalność gospodarczą w oparciu o wpis do ewidencji działalności gospodarczej płacą podatek w wysokości 19%. Natomiast ci, którzy takiej działalności nie prowadzą, tylko mają swoje spółki i przy wykorzystaniu dywidendy płacą również podatek 19%. W związku z powyższym, na dobrą sprawę ten podatek jest wymierzony w pewną grupę menedżerów, która nie ma możliwości ucieczki i musi pobierać wynagrodzenia. Ale za to ma inny mechanizm przerzucania tego podatku. Najlepsi menedżerowie w Polsce mają kontrakty netto, co znaczy, że pracodawca płaci im jakąś sumę bez względu na to ile wynosi podatek. Jeśli stawka podatku się zwiększa, to taki pracodawca

w końcu zawiść w Polsce jest normalnym zjawiskiem. Jednak czy Sejm wziął pod uwagę fakt, iż najbogatsi po prostu będą płacić podatki za granicą? W końcu tak rozPOD PARAGRAFEM licza się ze swoich dochodów najbogatszy Polak – Jan Kulczyk. A gdyby tak wprowadzić indywidualną stopę podatkową dla najbogatszych i zachęcić ich do płacenia podatków w Polsce? Mówiąc szczerze, nawet 10% dochodów Kulczyka i jemu podobnych przyniosłoby więcej korzyści Polsce niż 50%-towy podatek płacony przez pojedynczych „patriotów-idiotów”. Zdaniem wiceministra finansów Jarosława Nenemana, nowa stawka ma głównie wydźwięk propagandowy, a nie finansowy, dlatego rząd będzie za tym by Senat ją zliwkidował. Trzeba tutaj pamiętać, iż wielu menedżerów traktuje network marketing jako dodatkowe zajęcie, a sami pracują na etacie w różnych firmach. Problemem przed jakim muszą stanąć jest wybór, czy w przypadku nowego podatku mieć wyłącznie działalność gospodarczą likwidując etat? Czy nie lepiej w świetle nowych przepisów uciekać z etatów i korzystać z wyższości i praw bycia sobie sterem, żeglarzem i okrętem? Każdy z networkowców musi indywidualnie przeanalizować swoją sytuację i podjąć odpowiednie do stanu prawno – ustawowego w Polsce oraz swojej rzeczywistości zawodowej decyzje. 18 listopada br. Sejm przyjął poprawki Senatu dotyczące tej ustawy i teraz zmiany przepisów mógłby zablokować jedynie prezydent. Głos w tej sprawie zajął doradca prezydenta w sprawach gospodarczych profesor Witold Orłowski, który oświadczył, że powiedział Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, iż nie powinno się wprowadzać 50-procentowego podatku dla osób zarabiających ponad 600 tysięcy złotych rocznie. Nowe przepisy mają obowiązywać w 2005 r. jest zobowiązany podwyższyć pensje, żeby oni po opodatkowaniu wyszli na to samo. Pracodawca, duży koncern międzynarodowy, wynagrodzenie prezesa i tak wrzuca w koszty swojej działalności gospodarczej. Przerzuca tym samym w ceny towarów i usług kupowane przez tych najbiedniejszych, w imieniu interesu, dla których ten rzekomo sprawiedliwy podatek miał być wprowadzony. Niektórzy politycy są po prostu głupi i nie wiedzą, co czynią, a niektórzy cyniczni i wiedzą co czynią, ale robią ludziom wodę z mózgów. Ta sytuacja może również wpłynąć na zatrudnienie w Polsce z bardzo prostego powodu. Kiedyś zjawisko zatrudniania menedżerów z zagranicy w Polsce było bardzo powszechne. Ostatnio jednak nasi fachowcy przegonili umiejętnościami ten garnitur menedżerów, który był do Polski przysyłany. Zatrudnienie menedżera tak czy inaczej kosztuje. W związku z tym, jeśli dzisiaj polski menedżer będzie negocjował z koncernem warunki swojego zatrudnienia, to musi mu powiedzieć więcej, gdyż ma do zapłacenia 50% podatek dochodowy. Każdy menedżer z zagranicy, który przyjedzie do pracy w Polsce będzie płacił tylko i wyłącznie 20% podatek od swoich dochodów. Jest to zwyczajne barbarzyństwo tych ludzi, którzy nazywają siebie reprezentantami narodu i zasiadają w parlamencie. Myślą oni ideologicznie i to jest wciąż niebezpieczne. 47


NETWORK MAGAZYN

POD PARAGRAFEM Rząd zaproponował nowelizację zasad ubezpieczenia społecznego dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Propozycja ustawodawcy polega na tym, by pracodawcy i osoby samozatrudniające się opłacali składki na ubezpieczenia społeczne na takich samych zasadach jak obecnie czynią to pracownicy. Oznaczałoby to istotny wzrost tych składek a co za tym idzie kosztów pracy przedsiębiorców.

Więcej na ZUS?

Patologia w świetle prawa!

G

dyby propozycja rządowa zmiany zasad opłacania składek ZUS przeszła w Sejmie, oznaczałoby to, że koszty pracy osób prowadzących działalność gospodarczą, czyli tych małych przedsiębiorców pracujących samodzielnie wzrosłyby o wiele. Na szczęście ustawa nie przeszła. Postanowiliśmy jednak przedstawić naszym Czytelnikom ten nieszczęsny pomysł, przeprowadzając kilka ciekawych rozmów z fachowcami. Warto bowiem mieć świadomość, do czego zdolni są nasi decydenci, jak dalece nieodpowiedzialne potrafią wysuwać koncepcje (i czyim kosztem) w celu łatania dziury budżetowej. W skrajnej sytuacji mogłoby to przecież doprowadzić do likwidacji wielu firm i zasilania rynku bezrobotnych lub tak zwanej szarej strefy. Zwolennicy tego projektu argumentują, że sprawiedliwość wymaga takich rozwiązań. Oczywistym jednak jest, że osoby podejmujące ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej powinny mieć prawo do podjęcia ryzyka inwestowania we własne przedsięwzięcie i budowę własnego warsztatu pracy. Nie powinny być natomiast zmuszane do gromadzenia oszczędności w systemie publicznym. Nie ma przecież sensu by przedsiębiorcy byli dofinansowywani przez inne grupy, tak jak np. rolnicy. Niechaj przedsiębiorca sam zdecyduje, na jakim poziomie emerytura go satysfakcjonuje a nie dopłaca do systemu budżetowego, który charakteryzuje się niemal wyłącznie dziurami i niesprawnością. Czy ZUS jest potrzebny? - ZUS jest przestarzałą, skostniałą instytucją, której sens istnienia od dawna stoi pod wielkim znakiem zapytania. Irytuje mnie przymus państwowy płacenia moich pieniędzy tam, gdzie znikają. Według mnie ta instytucja powinna zostać całkowicie zlikwidowana. Im szybciej, tym lepiej. Ciekawi mnie jak sobie poradzą na rynku pracy wszystkie panie urzędniczki

48

KRZYSZTOF PIEKARSKI

z ZUS-u – powiedział nam prywatny przedsiębiorca z Sosnowca działający w branży samochodowej. W podobnym tonie wypowiada się wielu innych: – To jest ewidentne niszczenie średniej klasy – twierdzi pan Zbigniew, przedsiębiorca zajmujący się od wielu lat ubezpieczeniami. – To jest sięganie do kieszeni tym, którym jeszcze cokolwiek chce się w Polsce coś robić. Ja rozumiem, że jest dziura budżetowa, ale ten pomysł to są kolejne „igraszki” polityczne. Zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy nie potrafią sami zadbać o swoje interesy np. zatrudnieni na etacie i dla nich powinno być stworzone to minimum zabezpieczenia na przyszłość, ale to nie może się odbywać na zasadzie fiskalizmu. Mamy przecież dziedziny działalności, gdzie w danym miesiącu jest dochód i można składkę bez problemu odprowadzić, natomiast następne kilka miesięcy

Jeremi Mordasewicz, ekonomista z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych: - Jeśli uzależnimy wysokość składek od wysokości dochodów, to będzie ten fakt oznaczał, że przedsiębiorcy będą musieli wyliczać wysokość tych składek co miesiąc, ZUS będzie to musiał kontrolować, więc wzrośnie biurokracja. Pociągnie to za sobą obopólny wzrost kosztów związanych z dodatkowymi obowiązkami przedsiębiorcy i urzędników. Odejście od obecnej sytuacji, gdy przedsiębiorcy płacą składkę ryczałtową raz na kwartał spowoduje duże komplikacje techniczne i wzrost niezadowolenia. My w Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych uważamy, że polski przedsiębiorca powinien płacić wyłącznie składkę na tę minimalną emeryturę, natomiast wszystko, co zarobi ponad to, powinien móc inwestować we własny warsztat pracy.


NUMER 03/2004

przedsiębiorca może nic nie zarobić i nie ma pieniędzy na ubezpieczenie. Jakieś minimalne składki mogą być, jednak nie takie, by się to odbywało kosztem upadku firm. Jestem przeciwnikiem przymusu fiskalnego płacenia ZUS-u. Zwłaszcza w przypadku przedsiębiorców powinna być pełna dobrowolność. Osobiście z wielką przyjemnością ZUS-u bym nie płacił. Jest tyle możliwości, że mógłbym sam zadbać o siebie. Dla mnie można nawet ZUS zlikwidować. Trudno się nie zgodzić ze zmagającymi się codziennie z losem polskimi przedsiębiorcami. Wszak to im państwo polskie utrudnia swobodną, progresywną działalność. To oni, mimo wysiłków, chęci i fachowości w tym, co robią, wciąż muszą się bardziej martwić o chore przepisy, niż o to, jak rozwinąć własną firmę i żyć na poziomie, na jaki zasługują. Jak informuje Tomasz Uchman z Buisness Center Club instytucja ta od długiego czasu protestuje przeciwko jakimkolwiek zmianom stawek ZUS-owskich. Przede wszystkim dlatego, że jest to ruch wyłącznie fiskalny. Ma on zapełnić lukę, jaka od dłuższego czasu pojawia się z tym systemie. Jest to zapełnienie chwilowe. BCC oczekuje od kolejnych rządów każdej możliwej kadencji, żeby zajął się na poważnie restrukturyzacją finansów publicznych i ich naprawą. Taka jednorazowa podwyżka nic nie załatwi. Buisness Center Club jest za naprawą systemu a nie łataniem małych dziurek, które mają przynieść poprawę tylko na jeden rok. Po pierwsze – nie szkodzić Szkodliwość nowych rozwiązań proponowanych przez rząd polega również na tym, że przedsiębiorcy wykorzystują pieniądze efektywniej niż budżet, w którym one by wylądowały. Łączne obciążenia składkami na ubezpieczenia społeczne płacone przez przedsiębiorcę wynoszą obecnie blisko 700 zł. miesięcznie, co w jakiś sposób zapewnia minimalną emeryturę. Przedsiębiorcy inwestując w swój warsztat pracy budują sobie w ten sposób również przyszłą emeryturę, ponieważ przechodząc w stan emerytalny będą mogli zbudowany zakład pracy sprzedać, lub przekazać rodzinie. Taka inwestycja jest o wiele bardziej korzystna z punktu widzenia całej gospodarki, niż wsadzanie pieniędzy do systemu publicznego. Miejsce pracy u osób samo zatrudniających się kosztuje bowiem mniej, niż w wielkich zakładach i przedsiębiorstwach, gdzie wszystkie podatki i składki trafiają do sektora tzw. dużej gospodarki, czyli swoistego worka bez dna. Gdyby rządowa propozycja zwiększenia składek na ZUS dla przedsiębiorców została zrealizowana, oznaczałoby to, że przedsiębiorcy do systemu publicznego odprowadzaliby więcej (globalnie nawet około 1,5 miliarda zł).

Państwo Patologiczne Decyzja rządu o podniesieniu stawki zusowskiej dla przedsiębiorców nie jest akceptowana społecznie przez znaczną część POD PARAGRAFEM obywateli. Można zatem przypuszczać, że znaczny odsetek z nich ukrywałaby część swoich dochodów. Jest to działanie nieuczciwe i niezgodne z prawem, lecz taką reakcję z dużym prawdopodobieństwem można przewidywać. Co więcej, jak wykazują badania skłonność do ukrywania dochodów u takich osób wzrastałaby. W ten sposób szkodliwy społecznie mechanizm działania państwa, zmusza jego obywateli do patologicznych zachowań. To chora, wręcz kryminogenna postawa, ale grupa wzajemnej adoracji z ul. Wiejskiej zdaje się tego nie zauważać.

Pozorne korzyści Z jednej strony wzrastają koszty pracy osób samozatrudnionych z drugiej zaś rośnie liczba tych, którzy tej pracy nie mają. Jak się okazuje, dochody Zakładu Ubezpieczeń Społecznych mogą nie być tak wysokie, jak się zakłada. Głównym powodem będzie wspominane ukrywanie dochodów. Zmniejszą się również dochody budżetu, ponieważ przy skłonności do ukrywania zarobków zmniejszy się suma podatku dochodowego płaconego przez przedsiębiorców. Jak się zatem okazuje zamiast naprawiać państwo, politycy szukają pieniędzy w tych miejscach, które do tej pory decydowały o rozwoju polskiej gospodarki. Odstraszają polskich przedsiębiorców od zakładania firm, a młodych ludzi zachęcają niestabilnością prawną i fiskalną do uciekania z tego kraju. Tylko ZUS ma się dobrze i będzie miał coraz lepiej. Będzie mógł organizować kolejne imprezy i konferencje za nasze pieniądze, zatrudniać więcej urzędników, rozbudowując w ten sposób aparat państwowy i biurokrację. Wypada tylko mieć nadzieję, że system ten wkrótce się rozpadnie, w czym wydatnie pomogą zniesmaczeni obywatele tego kraju. ZUS jest bowiem najmniej potrzebnym organem w państwie, bo na emerytury każdy potrafi sobie zapracować i zaoszczędzić sam. A jeśli nie potrafi – pozostają fundusze powiernicze. Tak dzieje się w większości doskonale funkcjonujących, cywilizowanych krajów. Każdy dzień pokazuje jak nam jeszcze do nich daleko… ZUS w tej sprawie nie uznał za stosowne udzielenia nam informacji.

49


NETWORK MAGAZYN

ZOOM REPORTERA The Federation of European Direct Selling Associations (Europejskie Stowarzyszenie Sprzedaży Bezpośredniej) zostało utworzone w 1968 roku w Brukseli (Belgia) i reprezentuje branżę sprzedaży bezpośredniej w Europie. Misją i założeniem FEDSA jest: promowanie sprzedaży bezpośredniej w instytucjach UE przez przyjęcie i zrozumienie z europejską publiką, pozyskanie środowiska prawnego, w którym firmy sprzedaży bezpośredniej będą mogły się rozwijać i pracować. FEDSA promuje najwyższe etycznie standardy praktyk sprzedaży bezpośredniej dzięki kodeksowi postępowania i monitorowaniu realizacji założeń członków stowarzyszenia. Reprezentuje interesy narodowych stowarzyszeń i ich członków, czyli firm, przed instytucjami UE. Członkiem FEDSA jest PSSB (Polskie Stowarzyszenie Sprzedaży Bezpośredniej z siedzibą w Warszawie) FEDSA jest członkiem WFDSA (World Federation of Direct Selling Associations) – Światowa Federacja Sprzedaży Bezpośredniej z siedzibą w Waszyngtonie (USA).

50

Byłe menedżerki Avon Cosmetics Polska napisały skargę do Europejskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej

List do FEDSA

MACIEJ MACIEJEWSKI

O

pięciu kobietach, które walczą przed sądem pracy z Avon Cosmetics Polska Sp. z o.o. pisaliśmy w numerze 2 Network magazynu („5 kobiet kontra Avon”). Byłe okręgowe kierowniczki sprzedaży Avon`u starają się udowodnić, że podczas współpracy z firmą, prowadząc własną działalność gospodarczą, w rzeczywistości pracowały jak na etacie.

Kobiety listy piszą W sierpniu br. cztery z byłych OKS-ek przesłały do FEDSA (Europejskie Stowarzyszenie Sprzedaży Bezpośredniej) skargę na firmę Avon Cosmetics Polska. Avon Polska należy do PSSB (Polskie Stowarzyszenie Sprzedaży Bezpośredniej), które jest członkiem FEDSA. W piśmie kobiety napisały m.in.: „Zwracamy się do FEDSA bezpośrednio, ponieważ w PSSB nie możemy liczyć na obiektywne rozpatrzenie naszej skargi z zasadniczych powodów: mec. Maciej Łaszczuk w PSSB pełni funkcję administratora kodeksu – rozpatruje wpływające skargi od przedsiębiorców i sprzedawców a jednocześnie jego kancelaria obsługuje Avon Cosmetics Polska pod względem prawnym. Mec. Łaszczuk osobiście reprezentuje centralę AVON na zgromadzeniu wspólników w Polsce. Reprezentujący kancelarię „Łaszczuk i wspólnicy” radca prawny Marek Korcz broni interesów Avon w sądzie”. W dalszej części listu byłe współpracownice Avon zaznaczają, że do PSSB kierowano w przeszłości bardzo wiele skarg, którymi nikt się nie zajmował: „Jak wynika z powyższego, sytuacja ta sprawia, że Panowie zmuszeni byliby podejmować decyzje w sprawach, w których są jedną ze stron. Wiadomo jest nam o pozostawionych bez odpowiedzi skargach kierowanych od lat do PSSB przez czołowych sprzedawców (konsultantki) Avon, co pozostaje w sprzeczności z p.1.7. Kodeksu PSSB odwołującym się do zasad etyki postępowania”.

- Wiem, że skarg na Avon Polska kierowanych do PSSB było bardzo wiele – mówi Elżbieta Łukomska, jedna z autorek pisma do FEDSA. – Nikt nie wie, co się z nimi działo później, po skierowaniu ich do PSSB, ponieważ pozostawały bez odpowiedzi. Skargi składały konsultantki – ode mnie było kilka takich osób, ale z innych okręgów również. Trzeba było napisać do FEDSA, żeby się ktoś zainteresował tymi problemami, a przecież w kodeksie PSSB jest punkt mówiący o tym, że PSSB wyznacza osobę odpowiedzialną za rozpatrywanie skarg i podejmie wszelkie działania w celu załatwiania takich skarg. FEDSA nie nadzoruje PSSB Kobiety opisały również, dlaczego wystąpiły na drogę sądową: „Świadcząc usługi dla Avon jako Kierownicy Sprzedaży formalnie prowadziłyśmy działalność gospodarczą w oparciu o umowę cywilnoprawną, która została pogwałcona w każdym istotnym jej punkcie. Zostałyśmy całkowicie podporządkowane organizacyjnie firmie Avon jak każdy etatowy pracownik, co było całkowicie sprzeczne z zawartą umową. W oparciu o p.4.6. Kodeksu FEDSA, który zapewnia Kierownikom Sprzedaży uczciwe traktowanie przez Przedsiębiorców zrzeszonych w tej organizacji wnosimy o zajęcie stanowiska sporze między nami a Avon. Oczekujemy również zgodnie z p.4.5. Kodeksu PSSB pozbawienia Avon członkostwa i podania do publicznej wiadomości takich działań i sankcji”. W odpowiedzi na skargę, byłe kierowniczki Avon otrzymały list od FEDSA. Dr Hans R. Adelmann, przewodniczący FEDSA pisze, że „odnośnie sprawy, która się toczy przed polskimi sądami pracy, czuje, iż nie jest osobą odpowiednią do komentowania tych kwestii”. W dalszej części pisma, na temat złamania przez Avon Polska klauzuli kodeksu postępowania PSSB,


NUMER 03/2004

Adelmann nadmienia: „żałuję, że nie jestem również w stanie skomentować tych rzekomych nadużyć. FEDSA nie nadzoruje PSSB ani nie jest też uprawnione do interpretowania lub wymuszania przestrzegania zasad ich postępowania. Jednakże za egzekwowanie tych zasad odpowiedzialne jest jedynie PSSB”. Etyka zawodowa polskich prawników W sprawie administratora kodeksu PSSB przewodniczący FEDSA wypowiedział się tak: „O tyle o ile podważasz bezstronność nadzorcy w sprawach przestrzegania kodeksu postępowania, który jak twierdzisz reprezentuje także Avon przed polskim wymiarem sprawiedliwości w wyżej wymienionych sprawach, zgadzam się z Tobą w tym, że taka praktyka może prowadzić do konfliktu interesów. Przypuszczam, że deontologia zawodowa polskich prawników zobowiązuje ich do przedkładania interesów ich klientów nad obowiązkami takimi choćby jak bycie nadzorcą w sprawie przestrzegania kodeksu postępowania PSSB. Taki bowiem układ

Rozmowa telefoniczna z Mirosławem Luboniem, dyrektorem Polskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej: W swoim liście skierowanym do byłych kierowniczek Avonu, przewodniczący FEDSA przyznaje, iż pełnienie funkcji administratora kodeksu PSSB przez mec. Łaszczuka jest praktyką, która może prowadzić do konfliktu interesów, a jednym z podstawowych wymogów stawianych nadzorcy kodeksu powinna być niezależność. Co PSSB zamierza zrobić w tej kwestii? Proszę pana. Szef FEDSA przede wszystkim powiada, że jest to w ogóle sprawa narodowych stowarzyszeń. Poza tym, żeby mówić o nieetycznym postępowaniu to trzeba najpierw spróbować, że tak powiem, jakiegoś postępowania. Tymczasem żadna z pań nie była uprzejma zwrócić się ani do Stowarzyszenia ani bezpośrednio do administratora kodeksu w tej sprawie. Ale nigdy żaden współpracownik Avon`u nie zwracał się do PSSB? Do tej pory nie było takiej sprawy. Wie pan, żeby stwierdzić, że ktoś działa na przykład nieetycznie lub jest, że tak powiem stronniczy, no to trzeba by to sprawdzić. Prawda? Mieć na to jakiś konkretny przykład. Czy będzie zmiana na stanowisku administratora kodeksu, czy w ogóle ta funkcja zostanie zmieniona? Być może tak. Dlatego, że w ogóle zmieniamy kodeks, bo po pierwsze kodeksy FEDSA zostały zmienione niedawno, po drugie jesteśmy w trakcie rozmów z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów i będziemy próbowali zrobić z kodeksu tzw. koregulację, czyli kodeks będzie miał placet zarówno UOKiK jak i organizacji konsumenckich, co jest w zgodzie z procedurą czy tendencjami Unijnymi. I być może przy tej okazji zastanowimy się również, co zrobić z funkcją administratora kodeksu. To nie jest taka prosta sprawa, dlatego, że tu nie chodzi o osobę mec. Łaszczuka. Chodzi po prostu o znalezienie osoby (czy osób), które – co tu dużo ukrywać – za niewielkie pieniądze lub w ogóle za darmo zechcą się podjąć tej funkcji. Czy podczas poszukiwań nowego administratora kodeksu będziecie Państwo teraz zwracali szczególną

uniemożliwiłby, aby osoba ta była niezależna, co jest jednym z podstawowych wymogów ww. nadzorcy. Rozwiązanie tego problemu można ZOOM REPORTERA by odnaleźć na szczeblu państwowym. Jestem przekonany, że PSSB jest żywo zainteresowana zapewnieniem obiektywności tegoż nadzorcy oraz skutecznym egzekwowaniem kodeksu. W związku z tym, zostałem poinformowany, iż PSSB obecnie poszukuje odpowiedniego zastępstwa, które wysłuchałoby Twoich skarg”. - Dr Hans R. Adelmann, przewodniczący FEDSA przyznał nam rację, że jednoczesne reprezentowanie Avon i sprawowanie funkcji administratora kodeksu PSSB, którego zadaniem jest między innymi rozpatrywanie skarg od konsumentów, sprzedawców lub przedsiębiorców jest nieetyczne. Może prowadzić do konfliktu interesów – komentuje Marta A., była kierowniczka okręgowa Avon, jedna z autorek skargi do FEDSA.

uwagę na to, aby ta osoba nie była w jakikolwiek sposób powiązana z firmami, które należą do PSSB? Ale proszę pana! Postuluje pan o rzecz niemożliwą w gruncie rzeczy. Czy te panie postulują... Dlaczego? Dlatego, że na dobrą sprawę całe to Stowarzyszenie jest stronnicze. Jak to? No bo, jeśli zwraca się na przykład pracownik, nie wiem... innej firmy: Oriflame czy Tupperware czy ktokolwiek do Stowarzyszenia w jakiejkolwiek sprawie, no to przecież ta firma też jest reprezentowana w Stowarzyszeniu. Prawda? I też można powiedzieć, że Stowarzyszenie będzie stronnicze, bo utrzymuje się ze składek między innymi tej firmy. No taka jest natura Stowarzyszeń! Prawda? Czyli całe Polskie Stowarzyszenie Sprzedaży Bezpośredniej jest stronnicze? No więc właśnie!! Natomiast, dlatego Stowarzyszenie powołało, że tak powiem funkcję dyrektora, który jest, no oczywiście jest opłacany przez Stowarzyszenie, ale nie jest związany z żadną konkretną firmą, żeby pilnował, żeby było bezstronne podejście... Wydaje mi się, że jeśli współpracownik którejś z tych firm ma jakieś problemy lub chce wnieść jakąś skargę no to powinien rozmawiać z osobą w PSSB, która nie jest powiązana z żadną z tych firm. No widzi pan. Skarga do administratora kodeksu, nawet, jeśli jest skierowana bezpośrednio do niego – przychodzi tak czy inaczej do naszego biura, czyli do mnie. I to biuro najpierw rozpatruje. Dopiero w momencie, kiedy się okazuje, że jeśli moje mediacje nie dają rezultatu to zwracam się do administratora kodeksu i on próbuje podjąć takie mediacje i nie robi tego bez nadzoru z naszej strony. Dziwne. Przecież powiedział pan, że nie było do tej pory takiej sprawy... Dziękuję za rozmowę. (Rozmawiał Maciej Maciejewski) 51


NETWORK MAGAZYN

NA SZCZYCIE Czy istnieje recepta na sukces? Uniwersalna z pewnością nie, ale przyglądając się biografiom ludzi, którzy znajdują się na czołowych miejscach rankingów dla najbogatszych w świecie, można zauważyć w nich pewne podobieństwo. Wszyscy na początku swojej kariery bardzo pragnęli odnieść sukces i bezustannie – pomimo wieluprzeciwności–wierzyli, że go osiągną. Jeśli będziemy starali się zrealizować jakiekolwiek przedsięwzięcie nie wierząc w cel i sens swoich wysiłków, nasze dążenia będą z góry skazane na porażkę. Trzeba mieć ogromną wiarę w siebie i w swoje postępowanie. Trzeba cały czas myśleć pozytywnie o tym, co się robi. Tak zawsze postępowali najbogatsi ludzie świata. Historia Bill`a Gates`a jest tego przykładem.

Bill Gates Najbogatszy człowiek świata AGNIESZKA JANIGA

M

ówi się, że osoby, które odniosły w życiu sukces posiadają zbiór unikalnych cech osobowości i umiejętności, jakimi nie mogą się pochwalić „nieudacznicy”. To prawda. Pasja, talent, kreatywność, zawziętość... Jednak zdecydowana większość ludzi nie rodzi się z odpowiednim zestawem atrybutów pomocnych w odniesieniu sukcesu. Każdy mistrz olimpijski powie, że wrodzony talent to 10% sukcesu – reszta to ciężka praca. Czyli wszystkiego możemy się nauczyć. Tyle, że lenistwem nie dojdziemy do sukcesu i bogactwa, za to ciężką pracą nad swoją osobowością jak najbardziej. Każdy, jeśli tylko będzie tego pragnął może stać się człowiekiem sukcesu. Pasja według Gates`a Urodzony w 1955 roku William Henry Gates III jest współzałożycielem i prezesem korporacji Microsoft, światowym liderem w oprogramowaniu, usługach i technologiach internetowych. Dochody Microsoft za rok 2004 – do końca czerwca były rzędu 36 miliardów dolarów. Firma zatrudnia ponad 55 tys. ludzi w 85 krajach świata. Bill Gates jest pasjonatem. Informatyka jest dla niego pasją, która od młodości pochłonęła jego umysł i bezustannie pchała go w kierunku sukcesu. W trakcie studiów, zamiłowanie do informatyki pomogło mu uwierzyć w założenie, że komputer stanie się wkrótce bardzo popularny. Za cel życia przyjął odniesienie sukcesu w tej dziedzinie. Rzucił się w wir pracy. Na początku lat siedemdziesiątych, kiedy jeszcze mało kto słyszał o komputerach osobistych, Bill Gates zajął się tworzeniem do nich oprogramowania. Opracował język programowy Basic dla komputera Mids Altair. Praca nad stworzeniem czegoś unikalnego i dążenie

52

do sukcesu tak pochłonęły jego umysł, że w 1975 roku przerwał studia na Uniwersytecie Harvarda i wraz z Paulem Allenem, założył Microsoft. Przewidywania Gates`a stały się najważniejszą częścią jego sukcesu – globalnym sukcesem Microsoft i przemysłu oprogramowania. Sukces w modelu licencyjnym Pod przywództwem charyzmatycznego Gates`a, firma Microsoft stawała się coraz bardziej zaawansowana i ulepszała swoją technologię oprogramowania, aby była ona coraz łatwiejsza, bardziej efektywna i przyjazna dla użytkowników. Sukces finansowy zawdzięcza prawdopodobnie intratnemu kontraktowi, jaki na początku lat 80-tych podpisał z koncernem IBM*. IBM chciało kupić od Microsoft oprogramowanie do swoich komputerów osobistych wypłacając za kontrakt jednorazowo ustaloną kwotę. Gates przewidział jednak rychłą popularność komputerów osobistych i zażądał dla swojej firmy procentu od każdego sprzedanego egzemplarza komputera z jego oprogramowaniem. Do dziś nie wygasły spory w sprawie udziału Gates`a w budowaniu firmy i podpisaniu tego kontraktu. Wielu uważa, iż firma pod jego kontrolą słabo negocjowała, a Microsoft zaakceptował model licencyjny (zamiast sprzedaży) dopiero wówczas, gdy IBM odmówił kupna systemu, do którego prawa miał pan Bill Gates. Jak było rzeczywiście – trudno ocenić. Gates Foundation W 1995 roku Gates wydał książkę Road Ahead, która przez osiemnaście miesięcy znajdowała się na czele listy książek dziennika New York Times, natomiast w 1999 roku ukazała się druga książka Gates`a – Biznes


NUMER 03/2004

NA SZCZYCIE

@ Prędkość Myśli (Business @ the Speed of Thought), która przedstawia jak technologia komputerowa może rozwiązać problemy biznesowe na kilka podstawowych sposobów. Książka została opublikowana w ponad 60 krajach, jej popularność spowodowała, że znalazła się na liście bestsellerów: New York Times`a, USA Today, the Wall Street Journal i Amazon.com*. Dochód z obu książek autor przekazał organizacjom społecznym oraz na rozwój technologii i nauczania w szkolnictwie. Wspólnie z żoną Melindą, Bill Gates założył organizację charytatywną pod nazwą Gates Foundation, która przekazała 3,2 mld $ dla organizacji pracujących na rzecz zdrowia i ponad 2 mld $ na poprawę systemu oświaty (dostarczanie komputerów, dostęp do internetu, szkolenia) w USA i Kanadzie. Według danych z marca 2004 roku Bill Gates wraz z małżonką przekazali ponad 27 mld $ dla funduszy i organizacji społecznych. Jednak obok wizerunku bajecznie bogatego szefa informatycznego imperium, biznesmena o dobrym, szczodrym sercu i portfelu, pojawia się osoba budząca wiele zastrzeżeń. Jednym z zarzutów stawianych Gates`owi jest monopolizacja rynku oraz korzystanie z wszelkich możliwych chwytów, by pozostać monopolistą. Właśnie pomysłodawca Linuxa, największego konkurenta Windowsa, krytykuje Billa Gatesa i Microsoft za to, co jest postrzegane jako FUD (ang. „Fear, Uncertainty, Doubt”, czyli „Strach, Niepewność, Zwątpienie”). To strategia ograniczenia zdolności zajmowania rynku przez przeciwnika poprzez podawanie do publicznej wiadomości nieprawdziwych lub niejasnych

informacji o nim i jego produktach. Czy rzeczywiście Microsoft z Gatesem na czele tak postępuje – tę ocenę zostawiam bardziej dociekliwym czytelnikom. Oddech konkurencji Obecnie szacuje się, że w 2004 roku od 90 do 98% komputerów osobistych działało pod kontrolą Windows, a system ten jest obecny na co drugim serwerze, choć coraz bardziej, korporacja Billa Gates`a boleśnie odczuwa konkurencję ze strony tzw. wolnego oprogramowania. Różne są opinie na temat zarówno Microsoftu, jak i samego Gatesa. Uwielbiany przez jednych, przez wielu użytkowników komputerów znienawidzony – ale jedno nie ulega wątpliwości – to Gates uczynił Microsoft jedną z najszybciej rozwijających się firm na świecie. Dlaczego życie jednych ludzi jest usłane samymi sukcesami, a inni odchodzą z tego świata w zapomnieniu, nie przeżywszy ani kilku chwil sławy czy bogactwa? Niby pieniądze szczęścia nie dają, ale z pieniędzmi o nie łatwiej. Czyż nie taką dewizę popiera większość z nas? * – IBM to producent sprzętu komputerowego od niedawna działający również na zasadach network marketingu. * – Amazon.com to największy w świecie sklep internetowy działający również na zasadach network marketingu. (Źródło: www.microsoft.com/presspass/exec/billg/default.asp). 53


PROJEKTY GRAFIC

ZNE

MASZ ODWAGĘ?

ORYGINALNE ROZ W

IĄZANIA

Idź na ¿ywio³!

Prowadzisz własny biznes? Chcesz być liderem i wyprzedzić konkurencję? Potrzebujesz oryginalnej identyfikacji wizualnej swojej firmy? A może katalogu produktów, reklamy prasowej, folderu czy strony www? Powierz te sprawy profesjonalistom. Napisz, otrzymasz pełną ofertę: grafik@2com.pl


Jeśli czytasz, prenumerujesz, polecasz i wykorzystujesz w swojej pracy Network magazyn JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ Wygrywasz podwójnie, jeśli reklamujesz siebie, swoją firmę i swoje produkty na ostatniej stronie Network magazynu szczegóły: m_maciejewski@poczta.fm

Network Magazyn nr 3/2004  

Network Magazyn nr 3/2004

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you