Page 1

NETWORK magazyn C z ł o w i e k , f i r m a , p i e n i ą d z e. . . M a g a z y n d l a l u d z i b i z n e s u

BIZNES MLM łączy pokolenia

Nr 25(4) - (25 X - 25 I) Cena 16,50 zł (stawka VAT 0%) ISSN 1642-2872


magazyn

almanach marketingu sieciowego Chcesz mieć pełną, 100-stronicową wersję Almanachu Marketingu Sieciowego? Zapytaj o niego w Twojej firmie! Almanach nie będzie dostępny w regularnej sprzedaży. Możesz go zamówić TYLKO w swojej firmie. Almanach Marketingu Sieciowego to kompendium wiedzy niezbędnej dla każdego menedżera marketingu sieciowego, narzędzie, które pozwoli Ci rozwinąć skrzydła! Almanach MLM to wydrukowane na kredowym papierze wydanie specjalne Network Magazynu, zawierające najlepsze, najbardziej wartościowe teksty z ostatnich sześciu lat. Chcesz wiedzieć więcej? Zgłoś się do swojej firmy. Almanachu Marketingu Sieciowego nie można kupić w żadnym sklepie. Zamówisz go tylko w swojej firmie! Darmowe 30 stron możesz pobrać pod adresem: www.almanachmlm.pl

Almanach Marketingu Sieciowego to kompendium wiedzy, niezbędne dla menedżerów MLM, którzy chcą budować swój biznes w oparciu o fakty i wiedzę.

Chcesz budować swój wizerunek, markę i biznes z takim narzędziem?

Zgłoś się do swojej firmy!!!


od redaktora

magazyn Maciej Maciejewski redaktor naczelny e-mail: maciej.maciejewski@networkmagazyn.pl tel.: 602 211 263 REDAKCJA e-mail: redakcja@networkmagazyn.pl Maciej Maciejewski, Katarzyna Wagner, Piotr Hoffmann, Marek Wyrzychowski, Walentyna Kajdanowicz, Maciej Badowski, Piotr Wajszczak. PRENUMERATA i BIURO REKLAMY Agnieszka Maciejewska email: agnieszka.maciejewska@networkmagazyn.pl prenumerata@networkmagazyn.pl PROJEKT I SKŁAD Maciej Budzich, Żaneta Gliwa e-mail: maciej.budzich@2com.pl KOREKTA Katarzyna Włosińska e-mail: katarzyna@networkmagazyn.pl TŁUMACZENIA Anna Lipa e-mail: anna.lipa@networkmagazyn.pl WYDAWCA Sp. z o.o. Wydawnictwo Prasowe ul. Mielecka 18/28 41-219 Sosnowiec NIP: 899-265-49-37 e-mail: 4Media@networkmagazyn.pl Nakład: 7000 egz. Prenumeratę można zamawiać w oddziałach firmy Kolporter na terenie całego kraju. Informacje pod numerem infolinii 0801-205-555 lub na stronie internetowej: http://www.kolporter-spolka-akcyjna. com.pl/prenumerata.asp Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych oraz zastrzega sobie prawo do skrótu i redakcyjnego opracowania tekstów przyjętych do druku. Za treść reklam nie odpowiadamy. Wszystkie prawa zastrzeżone (łącznie z tłumaczeniem na języki obce).

J

estem niczym Zagłoba. Wpadłem nietuzinkowe, prawdziwe marzenia i hobby, na ten genialny pomysł w sierpniu, a mogą je skrzętnie realizować dzięki kiedy byłem z całą rodziną MLM. To dlatego publikacja będzie realną, na zagranicznych wojażach. konkretną odpowiedzią na pytanie, które Postanowiłem zainicjować jeszcze jeden, zawsze stawia się przedstawicielom tej nowatorski projekt wydawniczy, który młodej w Polsce branży. Bez zbędnych, za jednym zamachem upiecze dwie pieczenie przynudnawych opowieści. Dlaczego? na jednym ruszcie. Przecież tak zawsze robił Bo w książce znajdziemy ciekawe, a przede tylko Zagłoba. Po pierwsze, w projekcie wszystkim prawdziwe historie. A jak sami wezmą udział ludzie, wiecie… historie ludzie kochają którzy na co dzień najbardziej. budują swój biznes MLM, Oprócz tego faktu, a po drugie, efektem dodatkowo realizacja tego przedsięwzięcia, przedsięwzięcia jest bezspornie, dla każdego przemyślana w taki sposób, człowieka działającego że cały projekt będzie w segmencie MLM będzie promował network niezastąpione narzędzie marketing w społeczeństwie, pomagające w rekrutacji, a przede wszystkim wśród czyli powiększaniu studentów, wykładowców swoich struktur, więc uniwersyteckich, pomnażaniu dochodów. pracowników i klientów Dwa w jednym. To będzie instytucji rządowych oraz taki as negocjacyjny pozarządowych. Co ciekawe, ukryty w rękawie podczas każdy z menedżerów MLM rozmowy rekrutacyjnej, może zabrać głos i wziąć Maciej Maciejewski stanowiący jasną i rzetelną w tym czynny udział. Wystarczy redaktor naczelny odpowiedź na pytania zgłosić się do Maciejewskiego pojawiające się w pracy z konkretną propozycją. każdego menedżera MLM: „Czy w tym Poprzez specjalnie przygotowaną stronę biznesie w ogóle ktoś zarabia?”, „Po co Ci internetową, każdy działający w MLM ludzie to w ogóle robią?”, „A po co niby ja menedżer może skontaktować się ze mną, miałbym to z Tobą robić?”. opisać swoją pasję i znaleźć się w tej Książka będzie nazywała się „Smak nietypowej publikacji biznesowej. Więcej Biznesu MLM. Menedżerowie marketingu wyjaśniam na stronie 21 tego numeru. sieciowego i ich pasje”. Przedstawię więc Maciej Maciejewski w niej autentyczne osoby, które mają redaktor naczelny

rada programowa

magazyn prof. Jan K. Ludwicki dyrektor Państwowego Zakładu Higieny

Marcin Maciąg dyrektor zarządzający w Akuna Polska Sp. z o.o.

Krystyna Słowińska dyrektor K-LINK Poland

prof. zw. dr hab. Marek S. Szczepański – Rektor Wyższej Szkoły Zarządzania i Nauk Społecznych w Tychach, Dyrektor Instytutu Socjologii w Uniwersytecie Śląskim w Katowicach

Krzysztof Kurzeja prezes KONDOR Sp. z o.o., członek Rady RIG w Katowicach, wiceprzewodniczący Komisji ds. Środowiska

Edward Ludbrook leadership Specialist & Futurist Chairman, 100% Success Institute

ks. Marek Łuczak wykładowca mass mediów na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego

Magdalena Jędrzejewska ekspert Akademii Przedsiębiorczości, Grupa Boss

prof. dr Michael M. Zacharias wykładowca na Wyższej Uczelni w Worms, twórca Network Academy - międzynarodowej szkoły dla sprzedawców pracujących w systemie sprzedaży bezpośredniej i marketingu sieciowego

Grzegorz Grzyb – doradca w branży mediów elektronicznych, wykładowca Akademii Sztuk Pięknych, Network Coacher

Leszek Kazimierski dyrektor Śląskiego Instytutu Szkoleń

Grzegorz Turniak prezes BNI Polska, założyciel i prezes Stowarzyszenia Profesjonalnych Mówców w Polsce, konsultant kariery, współautor książek „Profesjonalny networking” i „Alchemia Kariery”

Maciej Szpakowski Perfect Harmony Spółka Jawna

Dymitr Bululukov Dr.Nona International ltd., Polska

Konrad Pankiewicz specjalista marketingu i sprzedaży, wykładowca w Marketing Communication Academy

Maciej Kozikowski Perfect Harmony Spółka Jawna

Alina Wajda MCS - Mind Celebration System

Michael Strachowitz network marketing & direct sales coacher

Erwin Stuprich, Szef Krajowego Gremium Sprzedaży Bezpośredniej, Delegat do Parlamentu Gospodarczego w Austrii

Robert Rogala członek zarządu w Centrum Doradztwa Biznesowego

Radosław Wajler wykładowca Wyższej Szkoły Promocji, konsultant Marketing Management

Marian Polok dyrektor VIST Ośrodek Szkolenia i Innowacji, niezależny przedstawiciel ACN Communications

Na okładce od lewej stoją: Piotr Pacyga i Krzysztof Sydlo z ACN, Mirosław i Małgorzata Horodeccy z Akuna, a siedzi i czyta gazetę Marian Polok z ACN.




network news room

Network News Room

Skuteczny dyrektor – to ja

liderkę firmy – Leokadię Gabryniewską, która szczególny W dniach 24-25 lipca br. nacisk postawiła na czynnik na zaproszenie Anny i Grzegorza partnerstwa w marketinu Rutkowskich współpracujących sieciowym. Po przerwie świetny z firmą Akuna, byliśmy wykład dało małżeństwo Ewy na seminarium szkoleniowym i Wiktora Juszczyków, którzy zorganizowanym dla ich grupy. wszystkich zabrali w podróż Spotkanie miało miejsce „Pośpiesznym pociągiem w pięknej, górskiej miejscowości z Juszczykami”. Oczywiście, Istebna, nieopodal granicy jak na tego typu szkolenia z Czechami. Część szkoleniową przystało, im bliżej końca, przedsięwzięcia rozpoczęło – tym atmosfera robiła się coraz wykładem zatytułowanym „Życie bardziej gorąca, a tematy jest za krótkie” – małżeństwo coraz bardziej inspirujące. Marii i Bogdana Gałwów, którzy I takich właśnie wykładów mówili o punkcie zwrotnym wysłuchaliśmy na zakończenie w życiu, przede wszystkim, szkolenia: Anna i Grzegorz zawodowym człowieka. Rutkowscy opowiedzieli o tym, O potrzebie i wpływie że być w Akunie to zaszczyt asertywności na działalność („Parostatkiem w piękny rejs”), w MLM uczyła Bogumiła a o tym, że „Chciałem być…” Cichocka („Za Tobą i kim został, opowiadał Janusz pójdę jak na bal”), Gabryniewski. Po kolacji zaczęła a po przerwie obiadowej się część integracyjna szkolenia, w swoim godzinnym wykładzie która trwała do białego rana. na temat nowoczesnych Tutaj furorę niewątpliwie mediów w kontekście network zrobił znany z programu TVN marketingu, zaprezentował „Mam talent”, mieszkający się redaktor naczelny „Network w Polsce Filipińczyk – Aleksander Magazynu” – Maciej Maciejewski. Martinez. Śpiewał przez całą Po nim, w przemówieniu „Kto, noc wykonując covery tylko jak nie Ty?” wystąpił prezes najbardziej znanych hitów firmy Tomasz Kwolek. Głównym z ostatnich 50 lat. Gośćmi tematem jego przemówienia honorowymi spotkania było przekazanie informacji byli Apoloniusz Tajner na temat przyszłości Akuny. z przesympatyczną małżonką Natomiast w wykładzie „Bo Aleksandrą. jesteś Ty” zobaczyliśmy top (Katarzyna Wagner) 

Colway w Sękocinie Starym W dniach 30.07-01.08 br. w Sękocinie Starym odbyło się otwarte szkolenie dla współpracowników firmy Colway. W ciągu trzydniowego meetingu usłyszeliśmy wiele ciekawych wykładów i paneli dyskusyjnych, a gościem specjalnym była znana z Klubu TOP Liderów MLM – Kamila Molińska. Serię wystąpień rozpoczął 30 lipca Marek Grzelewski (również członek Klubu TOP Liderów MLM) wykładem zatytułowanym „Dlaczego trudno pozyskiwać ludzi?”. Po nim „O Systemie Finansowym COLWAY” mówiła Jolanta Gacek, a „O Produktach COLWAY” opowiedziała Beata Kasa. Po przerwie głos znów zabrał Marek Grzelewski, który tym razem podjął się tematu „Słowa – Klucze”. Później miał miejsce panel dyskusyjny, którego celem było omówienie oddolnych inicjatyw menedżerskich. Panel prowadziła Ewa ZalewskaPaciorkowska. 31 lipca tuż po śniadaniu sobotni meeting rozpoczął prezes Colway – Jarosław Zych, który przedstawił trzyczęściową serię autorskich wykładów zatytułowanych „Narzędzia

skuteczne w sprzedaży”. Natomiast po obiedzie, z kilkugodzinnym wystąpieniem zaprezentowała się, jako gość specjalny – Kamila Molińska, która na co dzień buduje swój biznes MLM w oparciu o współpracę ze szwedzką firmą Oriflame. W ramach znanego powiedzenia „Polak, Szwed – dwa bratanki”, Kamila opowiedziała wszystkim Colway’owcom swoją historię o tym „Jak zbudowałam silną strukturę”, a później wytłumaczyła „Jak Ty możesz zbudować silną strukturę?”. Po wykładzie, a jeszcze przed kolacją i tańcami, Kamila poprowadziła panel dyskusyjny o szkoleniach coachingowych. 1 sierpnia w niedzielę na scenie pojawiły się dwie charyzmatyczne top liderki firmy Colway – Grażyna Polańska i Hanna Jagielska. Grażyna mówiła o „10 krokach do Sukcesu”, a Hanna o „Roli Lidera w Colway”. Po przerwie znów pałeczkę mówcy pierwszoplanowego przejął Jarosław Zych, aby dokończyć temat „Narzędzia Skuteczne w Sprzedaży” i rozszerzyć tym samym cały cykl do pięciu części. O godz. 15.00 wszyscy uczestnicy meetingu wzięli udział w uroczystym, pożegnalnym obiedzie. Naszej


network news room

magazyn redakcji, która już od 7 lat walczy o konsolidację branży, bardzo spodobał się pomysł zaproszenia na szkolenie firmy Colway top liderki współpracującej z koncernem Oriflame. To kolejny krok ku przełamaniu barier i wyparciu z obiegu utartych stereotypów, pojawiających się w DS/MLM od wielu lat. W taki oto sposób naprawdę rzetelne firmy i menedżerowie, tak prostymi krokami udowadniają, że w biznesie jest miejsce na znacznie poważniejsze i szczytniejsze cele, niż tylko zażarta konkurencja i rzucanie kłód pod nogi. (Marek Wyrzychowski)

opowieściach dzielili się swoimi doświadczeniami z budowania MLM, historią sukcesu oraz swoimi celami na przyszłość. Przyszła również pora na nagrodzenie tych najprężniejszych, którzy w ostatnich tygodniach wypracowali wyższe pozycje i prowizje. (Michał Świderski)

Super Weekend MonaVie Polska

TOP Liderów MLM. Głównym tematem konferencji było doprecyzowanie zagadnień związanych z nawiązaniem współpracy z uczelniami wyższymi. Pierwszym tematem spotkania były sprawy bieżące. Przedyskutowano zatem obecną sytuację biznesową czterech członków klubu, którym od czasu poprzedniego spotkania zmienił się status lub pozycja zawodowa w kontekście

25 września br. byliśmy na seminarium zatytułowanym „Super Weekend MonaVie Polska”. W MCC Centrum Konferencyjnym Mazurkas & Best Western Hotel Mazurkas zgromadziło się tego dnia kilkuset dystrybutorów współpracujących z firmą MonaVie Polska. Przedsięwzięcie rozpoczęło się prezentacją programu „Pięciogwiazdkowa Szansa MonaVie”. Następnie swoją historią podzieliły się współpracujące z firmą gwiazdy polskiego sportu oraz liderzy MonaVie. Gromkie brawa wypełniły salę, gdy na scenie kolejno pojawiali się znani, polscy sportowcy. Później przyszła kolej na występy i przemówienia najlepszych liderów MonaVie z Polski i zagranicy, którzy w barwnych

V Spotkanie Klubu TOP Liderów MLM 29 września 2010 r. na platformie konferencyjnoszkoleniowej Vidnet odbyło się piąte spotkanie zainicjowanego przez „Network Magazyn” Klubu

przyjętego kilka miesięcy temu Kodeksu Klubu TOP Liderów MLM. 1 października br. zaczął się nowy rok akademicki, a jak wiadomo, podstawowym celem działalności klubu jest informowanie społeczeństwa o możliwościach biznesu MLM i jego promowanie, m.in. poprzez nawiązanie współpracy z uczelniami wyższymi. Dlatego kolejnym punktem spotkania było oddanie głosu kierownikom poszczególnych regionów klubu, którzy kolejno, punkt po punkcie przedstawili konkretne działania, jakie w tym temacie będą realizowane w najbliższym czasie. O ich wynikach będziemy na bieżąco informowali na łamach „Network Magazynu”. Na koniec należy dodać, iż klub rozpoczął realizować swoje założenia charytatywne. Otóż naukę wybranych zajęć dodatkowych zaczęły dwie dziewczynki – Kamila Kloc i Vanesa Zielińska ze Świetlicy Środowiskowej św. Wojciecha w Katowicach, które klub objął specjalną opieką edukacyjną. (Marek Wyrzychowski)

Amway Business Centre Europe 7 października 2010 roku byliśmy w podkrakowskim Zabierzowie, gdzie wzięliśmy udział w uroczystym otwarciu nowej placówki – Amway Business Centre Europe. Celem powstania ABCE jest

zwiększenie efektywności działań poprzez integrację i konsolidację części usług tego koncernu MLM w jednym miejscu. Uroczystego przecięcia wstęgi dokonał Mark Beiderwieden, senior vice president managing director w Amway Europe, a asystowali mu: Stanisław Kracik, wojewoda małopolski, Marek Nawara, marszałek województwa małopolskiego oraz Aaron Daviet, konsul Stanów Zjednoczonych w Krakowie. – Kraków jest świetnym miejscem do inwestowania. Wybraliśmy to miasto spośród 30 lokalizacji, rozważanych w innych częściach Europy – powiedział podczas otwarcia Mark Beiderwieden. – Do najważniejszych zalet tej lokalizacji należą m.in. nowoczesna infrastruktura, dostęp do wykwalifikowanych pracowników, zarówno w sensie lokalnym, jak i w sensie międzynarodowym, władających wieloma językami obcymi, lokalizacja umożliwiająca rozwój w kręgach biznesowych i społecznych. Centrum to kolejny ważny krok w rozwoju Amway. Jego celem jest zwiększenie wydajności pracy na wszystkich rynkach, ale również wsparcie naszych przedsiębiorców odpowiedzialnych za sprzedaż – mówił. (Piotr Hoffmann)




badania & raporty Szybkie tempo zmian z jakim mamy do czynienia w gospodarce rynkowej, implikuje na pojawianie się nowych trendów w każdej dziedzinie życia. Wraz z narodzinami społeczeństwa informacyjnego wzrasta rola przedsiębiorczości w gospodarce rynkowej oraz znaczenie kapitału ludzkiego. Od jego jakości, kreatywności, innowacyjnych zdolności i adaptacji do nowości zależą możliwości rozwojowe gospodarek.

Niechciane dziecko współczesnej ekonomii Przedsiębiorstwa w ramach MLM Dr ALINA WARZECHA

K

lasyczne formy pracy już nie gwarantują „stabilizacji zatrudnienia” (jeśli kiedykolwiek gwarantowały). Nawet w przypadku zatrudnienia osób w formie umowy o pracę na czas nieokreślony. Musimy mieć świadomość, że każda praca jest gwarantowana na tak długi okres, jak długo trwa okres wypowiedzenia ze stosunku pracy. Umowa o pracę zawarta na czas nieokreślony może być w każdym czasie wypowiedziana przez pracodawcę. Naprzemienne okresy koniunktury i dekoniunktury są zjawiskiem naturalnym w gospodarce wolnorynkowej. Właśnie okres dekoniunktury to najlepszy czas możliwości inwestycyjnych oraz okres wyzwalania ducha przedsiębiorczości w społeczeństwie. Gdy spada liczba miejsc pracy najemnej, rośnie skłonność do podejmowania własnej działalności. Kult pracy i etatu, tak wszechobecny w naszych czasach, zmienia się w kult przedsiębiorczości, co stanowi przyszłość. W Polsce, w I kwartale 2009 roku, powstało ponad 92,6 tysięcy nowych mikroprzedsiębiorstw, wobec 106,1 tysięcy przed rokiem. Polska nie jest 

foto: © Marlee - Fotolia.com

osamotniona w tym względzie, tylko w samych Stanach Zjednoczonych, gdzie efekty kryzysu najbardziej dotknęły społeczeństwo, blisko jedna czwarta osób zatrudnionych na etacie pragnie w najbliższym okresie założyć własną działalność gospodarczą. W czasach dekoniunktury, gdzie stopień niepewności zatrudnienia wzrasta, rosnąca konkurencja wymaga od pracowników ciągłego podnoszenia kwalifikacji zawodowych i dyspozycyjności przez 24 godziny na dobę.

Pracujemy w coraz szybszym tempie, ponad siły, aby przypodobać się szefowi, aby awansować lub dlatego, że boimy się utraty posady. Główny Urząd Statystyczny podaje, że prawie milion Polaków pracuje ponad 12 godzin dziennie, a blisko 1,2 mln osób posiada więcej niż jedno miejsce zatrudnienia. Ponadto blisko 82% pracujących Polaków zostaje w pracy po godzinach. Według Eurostat Polacy pracują o trzy, cztery godziny dłużej niż


badania & raporty

magazyn ustawowy 40 godzinny tydzień pracy. Oznacza to, że w ciągu tygodnia pracujemy najdłużej w całej Unii Europejskiej. Polaków pod względem długości czasu pracy wyprzedzają tylko Koreańczycy (w 2003 roku Koreańczycy przepracowali 2 390 godzin, a Polacy 1 984 godziny). W świetle ukazanych podstawowych tendencji rozwojowych w gospodarce pod wpływem ostatnich wahań koniunkturalnych, społeczeństwo zaczyna poszukiwać bardziej pewnych i stabilnych rozwiązań. To coraz częściej prowadzi do podejmowania śmiałych decyzji, których wcześniej nie brano pod uwagę. Dziś sytuacja jest inna, nie ma już stałych i pewnych zysków, a globalizacja przyspiesza zniszczenie lokalnych przedsiębiorstw rozpoczynających swoją działalność gospodarczą bez historii i sprawdzonych produktów uznanych przez coraz bardziej wymagających klientów. Społeczeństwo zaczyna poszukiwać nowych form zarobkowania, gwarantujących eksplozję wolności indywidualnej oraz gospodarczej. Szczególnie jest to widoczne w tych regionach gospodarki, gdzie poziom rozwoju gospodarczego jest niższy, a tempo rozwoju słabsze. Obok tradycyjnych form prowadzenia działalności gospodarczej pojawiają się nowe formy przedsiębiorstw. W Stanach Zjednoczonych, obok tradycyjnych form prowadzenia własnej działalności w kryzysie, rośnie liczba franczyzobiorców oraz coraz bardziej rozpowszechnia się sprzedaż bezpośrednia. W Polsce również widoczny jest ten trend. Polski rynek franczyzy w 2009 roku wzbogacił się o 80 nowych sieci franczyzowych. Obok franchisingu rozwija się w szybkim tempie na całym świecie multi level marketing (MLM), czyli marketing wielopoziomowy, inaczej zwany network marketingiem (marketing sieciowy) lub koncepcją osobistego franchisingu.

Na czym polega istota MLM? MLM jest gałęzią sprzedaży bezpośredniej (direct seling). Aby zrozumieć istotę MLM należy najpierw zdefiniować pojęcie sprzedaży bezpośredniej. Nie ma jednolitej, powszechnie akceptowalnej definicji sprzedaży bezpośredniej, pomimo faktu, że jest to najstarszy kanał dystrybucji w historii handlu. Według Polskiego Stowarzyszenia

Tabela 1. Porównanie cech tradycyjnego małego przedsiębiorstwa oraz przedsiębiorstwa działającego w ramach MLM. Tradycyjne małe przedsiębiorstwo Przedsiębiorstwo w ramach MLM Swoboda, niezależność, satysfakcja Korzyści finansowe uzależnione Korzyści finansowe z bieżących obrotów od bieżących obrotów przedsiębiorstwa oraz z dochodów przedsiębiorstwa pasywnych Sukces przedsiębiorstwa uzależniony Sukces zależny jest od stopnia współpracy jest od sprawnego zarządzania własną z współpartnerami oraz od intensywności firmą oraz od warunków rynkowych zaangażowania w działalność Konieczność posiadania często Konieczność posiadania niewielkiego wysokiego kapitału początkowego kapitału finansowego na start (w granicy 0(finansowego, rzeczowego, 300 zł) oraz kapitału rzeczowego, jakim jest technologicznego, ludzkiego) czas wolny Wraz z rozwojem firmy konieczność Brak konieczności zatrudniania zatrudniania pracowników, a z tego pracowników, czyli nie ponoszenie kosztów wynikające koszty ich utrzymania pracowniczych Korzystanie ze sprawdzonych produktów, Wykreowanie wizerunku własnej pomysłów (know-how) oraz z wizerunku marki produktu i/lub usługi na rynku sprawdzonej marki Wysokie koszty reklamy i marketingu Niskie koszty reklamy i marketingu Możliwość dziedziczenia biznesu Możliwość przekazania gotowego biznesu (jednakże często wraz ze zmianą (zmiana taka w systemie MLM nie pogarsza właściciela pozycja rynkowa firmy pozycji rynkowej nowego menedżera) ulega pogorszeniu) Konieczność ponoszenia wysokich Duża pomoc z zakresu szkoleń i doradztwa kosztów szkolenia kadry oferowanego przez firmę macierzystą Rozpoczynanie działalności Możliwość szybkiego startu w działalności biznesowej obarczonej dużym biznesowej pod znaną marką przy stopniem niepewności i ryzyka niewielkim poziomie ryzyka Budowanie biznesu często Budowanie biznesu na podstawie na podstawie wiedzy, umiejętności, wiedzy, umiejętności, doświadczeniu doświadczeniu właściciela-menedżera współpracowników firmy Względnie mały udział Nieograniczony udział w rynku w rynku (często na rynku lokalnym (ograniczoność zależy od wizji menedżera) i regionalnym) Konieczność wypłacania zobowiązań Brak konieczności wypłacania zobowiązań bez względu na sytuację firmy bez względu na sytuację firmy Awans nie jest automatyczny, często Awans jest automatyczny, wyraźnie niejednoznacznie określony, a także określony i jest niezależny od opinii innych zależy od opinii innych osób w firmie osób w firmie

Źródło: opracowanie własne

Sprzedaży Bezpośredniej sprzedaż bezpośrednia to oferowanie towarów i usług bezpośrednio konsumentom, na zasadach kontaktów indywidualnych, zazwyczaj w domu klienta, miejscu pracy lub w innych miejscach, poza stałymi punktami sprzedaży detalicznej (siecią sklepową). Należy podkreślić, że w Polsce, w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej, nadal brakuje definicji sprzedaży bezpośredniej. System MLM to sposób dystrybucji produktów lub usług polegający na maksymalnym skróceniu drogi „od producenta do klienta” poprzez wykorzystywanie działań

marketingowych realizowanych przez sieć dystrybutorów i klientów. Inaczej mówiąc MLM to system reklamy, promocji, dystrybucji produktów lub usług oparty na budowaniu struktury współpracowników, od których obrotu otrzymuje się dodatkowe prowizje.

Główną różnicą pomiędzy klasycznym franchisingiem a MLM jest to, że we franchisingu licencjobiorca nie ma możliwości przekazania swojej wiedzy dalej i dalszej rozbudowy systemu, natomiast w idei MLM jest to możliwe. 


badania & raporty Tabela 2. Porównanie przedsiębiorstwa w ramach systemu MLM i piramid finansowych. Cecha Możliwości awansu

Możliwości dochodowe

Kapitał początkowy

Charakterystyka produktu

Charakterystyka firmy Istota działania firmy macierzystej Horyzont czasowy działania firmy Szkolenia Sankcje i groźby

Piramida finansowa Osoby znajdujące się na dole piramidy nie mogą awansować na wyższe pozycje w strukturze Zarobki osób znajdujących się „na górze” są zawsze większe niż tych na dole. Zarabiają zawsze osoby na górze, bez względu na to, czy pracują, czy nie (są „przypisani” do stanowiska)

Wysoka opłata wstępna (zazwyczaj kwota powyżej 1 000 złotych) lub konieczność nabycia pewnej ilości towaru, np. za kilkanaście tysięcy złotych Brak produktów lub ich sprzedaż po znacznie zawyżonej cenie. Produkty sprzedawane są stosunkowo niskiej jakości. Produkt staje się jedynie przykrywką dla przepływu pieniędzy, tak aby prawdziwy mechanizm działania piramidy finansowej został zakamuflowany. Brak udokumentowanej historii firmy, często firmy nie są zarejestrowane i działają na wąskich rynkach Nastawienie na werbowanie nowych osób a nie na sprzedaż produktów Krótkookresowy okres działania piramidy (krótkowzroczna polityka firmy-tzw. „strategia zdzierstwa”) Brak szkolenia lub pobieżne szkolenia Wymuszanie wysokiej sprzedaży lub dokonywania comiesięcznych, wysokich zakupów pod groźbą sankcji finansowych lub rozwiązania umowy

Powstały biznes w ramach MLM nie liczy dwóch poziomów (licencjodawcy i biorcy), lecz często może posiadać ich nieskończoną ilość, co daje nawet przeciętnemu człowiekowi olbrzymie szanse zarobku. Zatem firma w ramach MLM to przedsiębiorstwo wielopoziomowe, którego struktura w ujęciu modelowym, składa się z kilku poziomów. Powiązania osób (klientów, dystrybutorów, konsultantów) w strukturze są wielokierunkowe. W przedsiębiorstwie działającym w ramach systemu MLM gwarantowany jest udział w zyskach firmy proporcjonalny do wypracowanych obrotów oraz wypłacane są dodatkowe prowizje wynikające z obrotów wypracowanych przez całą pozyskaną grupę (czyli własną sieć-strukturę), w której współpracownicy stają się konsultantami czy dystrybutorami. W ten sposób dana osoba uzyskuje 

Przedsiębiorstwo w ramach systemu MLM Awans jest automatyczny, wyraźnie sprecyzowane są warunki awansu i są niezależne od opinii innych osób Zarobki osób znajdujących się w strukturze nie są odgórnie ograniczone. Osoby wchodzące do systemu MLM później mogą więcej zarabiać od tych, którzy weszli wcześniej, bo ich dochody zależą od ich efektywności. W MLM zarabiają więcej ci, którzy pracują najwięcej. Stosunkowo niski koszt wejścia do systemu (0-300 zł)

Oferowany produkt jest towarem wysokiej jakości. Cena produktu jest skorelowana do jego wartości i jakości

Firma ma udokumentowaną historię, działa na różnorodnych rynkach, często posiada zasięg międzynarodowy Nastawienie na sprzedaż towarów i usług wewnątrz sieci lub poza nią Długookresowy okres działania firm (długookresowa polityka firmy) Systematyczne szkolenia Nie występują

tzw. dochód pasywny, który jest najbardziej motywującym elementem do zwiększania aktywności, bowiem nawet po zaprzestaniu aktywnej sprzedaży produktów lub działalności w tej dziedzinie osoba uzyskuje prowizje wypracowane przez własną strukturę. Wbrew powszechnej opinii, MLM nie jest sposobem na zarobienie szybkich pieniędzy. Dochody są stałe, przy regularnej, cierpliwej i wykonywanej z głową pracy, które regularnie rosną, jednakże nie jest to kwestia tygodni czy miesięcy, a raczej lat. Zatem wielkość dochodów pozyskiwana przez daną osobę działającą w systemie MLM uzależniona jest od jej systematycznej aktywności i zaangażowania. Sprzedaż bezpośrednia i MLM są często nazywane „małym biznesem dla każdego”. Tu każdy (niezależnie od wykształcenia) może spróbować swoich sił, niemniej jednak nie każdy znajdzie swoje miejsce.

Źródło: opracowanie własne

Tutaj liczy się przedsiębiorczość i samodzielność oraz systematyczność działania. Podstawowym warunkiem osiągnięcia sukcesu w MLM, podobnie jak w każdej innej dziedzinie życia, jest motywacja. Osoby współpracują zatem z daną firmą macierzystą podpisując z nią umowę cywilno-prawną, która pozwala im na nabywanie towarów i usług po niższych cenach oraz na ich dystrybucję. Wiele z nich decyduje się na założenie własnej działalności gospodarczej funkcjonującej w ramach systemu MLM. Kolejnym atrybutem marketingu sieciowego jest niewielki kapitał początkowy (w zależności od systemu waha się na poziomie od 0300 zł). Ponadto osoby mają możliwość rozpocząć działalność biznesową pod znaną marką przy niewielkim poziomie ryzyka, czyli koszty działalności marketingowej oraz reklamy


badania & raporty

magazyn Tabela 3. Wielkość sprzedaży oraz liczba osób prowadzących sprzedaż w ramach sprzedaży bezpośredniej i MLM w wybranych krajach w latach 2007-2009.

Kraj

Rok

Wielkość sprzedaży (w $ USA)

Liczba osób prowadzących sprzedaż (w tys.)

Brazylia

2008

10.1 mld

2028

Kanada

2008

1.18 mld

608,7

Niemcy

2007

8.865 mld

778,0

Japonia

2006

20.39 mld

2700,0

Meksyk

2008

4.400 mld

1900,0

2007

854 mln

670,0

2008

896,7 mln

752,0

Polska

2009 Rosja

869,0

2008

2.866 mld

4413,9

Wielka Brytania 2007

3.564 mld

419,5

USA

2009

28,3 mld

16100,0

Świat

2007

114 mld

66028,1

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych WFDSA oraz DSA

są zdecydowanie niższe niż w przypadku tradycyjnego biznesu. Dzieje się tak, ponieważ firmy macierzyste decydujące się na dystrybuowanie swoich produktów i usług w ramach systemu MLM oferują produkty wysokiej jakości, które w krótkim czasie powodują pozytywne efekty u konsumentów. Ponadto produkty te nie są sprzedawane kanałami tradycyjnymi, co stwarza tzw. „efekt unikatowości”. Produkty mogą być uznawane za bardziej ekskluzywne przez konsumentów.

Obalamy mit Największym mitem krążącym na temat MLM jest powszechnie uznawany fakt, że przedsiębiorstwa działające w ramach systemu MLM to piramidy finansowe. Jest to opinia błędna. Struktura organizacyjna każdego przedsiębiorstwa kształtem przypomina piramidę. Gdy spojrzymy na to zjawisko pod względem relacji zawodowych – w każdej firmie jest prezes, wiceprezesi, dyrektorzy, kierownicy i pracownicy. I to jest naturalne. Piramidy finansowe są organizacjami krótkotrwałymi, niesprawiedliwymi oraz kryminogennymi i dlatego w większości krajów świata są one zakazane.

Milton Friedman, noblista z dziedziny ekonomii, mawiał: „Nie ma na świecie darmowej łyżki zupy”. Inne przysłowie mówi: „Bez pracy nie ma kołaczy”. Co to oznacza? Że nie ma legalnych, etycznych sposobów zarobkowania, aby nie pracując dojść do fortuny. Przykładem nielegalnej działalności są piramidy finansowe. To system nie oferujący żadnego produktu/usługi lub proponujący produkt w cenie wielokrotnie przekraczającej jego realną wartość. Tutaj zawsze „zapisany” jako pierwszy zarabia najwięcej, pomimo identycznej wysokości inwestycji. W piramidzie finansowej nie kupuje się produktu, a jedynie miejsce w strukturze. W Stanach Zjednoczonych system ten jest określany – last fool pays – czyli ostatni głupek płaci. Tabela nr 2 przedstawia porównanie cech piramid finansowych oraz przedsiębiorstw w ramach systemu MLM.

Jaką rolę wypełnia network marketing w gospodarce rynkowej? Rynek marketingu sieciowego jest jednym z najbardziej niedocenianych sektorów w gospodarce. Jest sektorem, który obnaża zasady działania kapitalizmu i mechanizmu rynkowego. Sam fakt,

że pierwsze firmy działające w systemie MLM zaczęły pojawiać się pod koniec XIX wieku w USA nie wymusił na naukowcach i analitykach rynku większego zainteresowania. Od początku firmy działające w ramach network marketingu spotykały się z negatywną opinią, a nawet z oporem społecznym, z powodu niezrozumienia jego idei. Nic dziwnego, bowiem w każdej dziedzinie nauki, każda nowa idea, odkrycie, spotyka się z głośną i ostrą krytyką. W świecie sprzedaży każda rewolucyjna zmiana technik i form spotykała się zawsze z oporem społecznym. Tak było, gdy pod koniec XIX w. W.T. Grant połączył małe sklepiki pod jednym dachem tworząc pierwsze centra handlowe. Z podobnym oporem i protestami społecznymi naradzał się franchising. W początkowym okresie firmy działające w ramach MLM porównywane były z amerykańskimi piramidami finansowymi, które w latach 50 i 60 poprzedniego stulecia naciągały miliony osób. Zresztą w świadomości społeczeństwa polskiego dalej panuje przekonanie, że firmy działające w ramach MLM to piramidy finansowe, a ponadto: oszuści, naciągacze, sekciarze, pracze mózgowi, manipulanci. Samemu network marketingowi otworzyły się drzwi na świat dopiero pod koniec lat 70 XX wieku. Obecnie system MLM funkcjonuje w blisko 100 krajach na całym świecie i zyskuje coraz większe uznanie, rozwija się w sposób dynamiczny. W samych Stanach Zjednoczonych funkcjonuje obecnie ponad 1 500 firm w ramach MLM. Według najnowszych danych WFDSA (Word Federation of Direct Selling Association) wielkość obrotów w gospodarce światowej w ramach sprzedaży bezpośredniej (w tym marketingu sieciowego) wynosi 113 mld dolarów, w której uczestniczy blisko 66 mln ludzi. W ostatnich latach wzrost był prawie dwukrotnie wyższy niż wzrost w handlu tradycyjnym w tym samym czasie. W okresie największej zapaści na rynku (2009 r.) spadek branży wynosił 4,3% wielkości sprzedaży, natomiast w handlu tradycyjnym blisko 7,3%. Liczba osób uczestnicząca w ramach systemów MLM jest zdecydowanie większa, ponieważ szereg osób uczestniczy w systemach MLM nie prowadząc działalności gospodarczej, tylko 


badania & raporty w ramach umów cywilno-prawnych, które nie zawsze są ujmowane w statystykach. Sprzedaż netto wszystkich przedsiębiorstw sektora DS/ MLM na polskim rynku wzrosła w roku 2008 o 5% do 2 miliardów 190 milionów złotych, a w roku 2009 branża odnotowała kolejny wzrost, do 2 miliardów 280 milionów złotych, czyli nastąpił wzrost sprzedaży o kolejne 4% (dane szacunkowe). W tym samym czasie znacząco zwiększyła się liczba sprzedawców – o blisko 9%, do ponad 752 tys. osób w roku 2008 i do 869 tys. osób w 2009 (patrz tabela 3).

W trendzie światowym sektor ten znajduje się ciągle w fazie rozwojowej. Według prognozy amerykańskich ekonomistów, jeśli w ciągu 510 lat dana osoba nie zostanie jednym z uczestników MLM, to na pewno znajdzie się wśród milionów innych ludzi, którzy od dystrybutorów działających w ramach MLM coś kupują (produkty, usługi) lub dla nich wyprodukują. Skoro sektor network marketingu rozwija się coraz szybciej i prężniej na całym świecie, należy zastanowić się, jaką rolę pełni on w gospodarce rynkowej. Przede wszystkim MLM wyzwala postawy przedsiębiorcze wśród społeczeństwa, głównie poprzez zachęcanie do prowadzenia własnej działalności gospodarczej. W 2008 roku w Polsce funkcjonowało blisko 96,32% mikroprzedsiębiorstw zatrudniających 3,4 miliona pracowników (czyli blisko 14% osób w wieku produkcyjnym). W Polsce w ramach systemu DS/MLM działa 869 tysięcy osób, co daje ponad 3% osób w wieku produkcyjnym. Powstawanie coraz większej liczby własnych firm zwiększa poczucie niezależności wśród społeczeństwa, które szczególnie jest widoczne w MLM. Ta forma działalności skierowana jest dla osób przedsiębiorczych. Wbrew mitom nie jest skierowana ona do wszystkich. MLM to nie jest socjalizm – to czysty kapitalizm! Tutaj obowiązują jasne prawa gospodarki wolnorynkowej. Ludzie, którzy odnieśli sukces w MLM mówią, że ich inwestycją był upór, systematyczna 10

i zaplanowana praca, a przede wszystkim świadomość własnego celu i konsekwentne dążenie do jego realizacji. MLM jest najlepszym sposobem na własny biznes, niewymagającym dużych nakładów inwestycyjnych, a ponadto daje możliwość uzyskiwania dochodu pasywnego. MLM powstał z potrzeby wolności. Ten biznes daje wolność i niezależność we wszystkich aspektach, nie tylko ekonomicznym, ale również społecznym. Osoby pracują tyle ile chcą, kiedy chcą i z kim chcą. Ludzie chcą pracować dla siebie i mieć możliwość dokonywania różnych wyborów. Najważniejszym aspektem tego biznesu jest praca nad sobą i zmiana dotychczasowych, tkwiących od pokoleń przekonań do etatu, kariery, pieniędzy i biznesu. Ponadto MLM staje się alternatywną formą zarobkowania dla wielu osób, początkowo w charakterze dodatkowego źródła dochodu, z czasem staje się głównym źródłem dochodu, bo większość osób w miarę rozrastania biznesu rezygnuje z tradycyjnej formy zatrudnienia. Ponadto firma w ramach systemu MLM może stanowić dodatkowe źródło dochodów dla osób starszych w wieku emerytalnym. W Brazylii blisko 10% osób współpracujących w ramach MLM to osoby w wieku 61 lat i powyżej, w Kanadzie ponad 14% to osoby starsze. W ten sposób MLM przyczynia się do poprawy pozycji materialnej i społecznej wielu gospodarstw domowych, a przede wszystkim do ich rozwoju i poprawy jakości życia. Poza tym MLM angażuje wolne zasoby pracy, co przyczynia się do zmniejszania bezrobocia i jego negatywnych skutków społeczno-ekonomicznych. Firma w ramach struktur MLM to dobry pomysł na odnalezienie się na rynku pracy w trudniejszych ekonomicznie czasach. Ta forma zatrudnienia jest szczególnie istotna dla osób młodych, nie mających doświadczenia zawodowego oraz dla osób pochodzących z małych miejscowości czy terenów wiejskich. We Francji blisko 60% osób funkcjonujących w MLM pochodzi z terenów wiejskich, w Niemczech 45%, w Wielkiej Brytanii czy Finlandii ponad 40%, natomiast w Polsce zaledwie 10%. MLM jest szansą dla kobiet oraz dla ludzi w wieku powyżej 50 lat, które często są spychane na margines

rynku pracy. Obecnie w Polsce niemal 90% współpracowników branży sprzedaży bezpośredniej to kobiety, a jedna czwarta z nich ma ponad 50 lat. Dla większości to wciąż praca dodatkowa, ale dla około 200 tys. osób to jedyne źródło utrzymania. Według danych Direct Selling Association w USA w 2008 roku w network marketingu działało ponad 15 mln osób, z czego głównie są to kobiety, tylko 14% stanowią mężczyźni. Przykładowo w Brazylii blisko 94% kobiet działa w ramach MLM, są to głównie mężatki, posiadające trójkę i więcej dzieci. Dla kobiet okazuje się szansą poprawy swoich umiejętności na rynku pracy, jest elastyczną formą zatrudnienia, która pozwala na pogodzenie obowiązków zawodowych z rodzinnymi. Co więcej, MLM generuje i zacieśnia więzi międzyludzkie w społeczeństwie. Dobry, stabilny marketing sieciowy budowany jest na zasadach etycznych biznesu. Firmy funkcjonujące w ramach MLM to przedsiębiorstwa budowane na zasadach zaufania, tworzenia relacji partnerskich, zacieśniania relacji międzyludzkich. Zwłaszcza, że najczęściej biznes MLM i produkty oferowane są osobom z najbliższego otoczenia: przyjaciołom, znajomym i osobom przez nich rekomendowanym. Często biznes MLM budowany jest na relacjach rodzinnych czy partnerskich. Głównie taka forma dominuje w Japonii i Tajlandii. Duże znaczenie dla rozwoju i tworzenia danej grupy ma środowisko, w którym


badania & raporty

magazyn Indywidualne podejście do klienta, możliwość uzyskania konsultacji i porady, warunki umożliwiające zakup – to cechy charakterystyczne sprzedaży bezpośredniej, które czynią tę formę sprzedaży atrakcyjną dla konsumentów XXI wieku. Ph Kotler – guru marketingu, podczas ostatniej wizyty w Polsce we wrześniu 2009 roku tak ocenił współczesny marketing: „Teraz nastały czasy marketingu współtworzenia. Rynek jest forum, gdzie wartość powstaje jako wynik dialogu, a rolą firmy jest zaangażowanie klientów w definiowanie i współtworzenie unikalnej wartości.” Niewątpliwie takie zadanie wypełnia cały sektor sprzedaży bezpośredniej. foto: © Marlee - Fotolia.com

jest ono budowane. To, jak wygląda i jak jest postrzegany MLM wśród społeczeństwa, zależy głównie od ludzi, którzy go budują. MLM oprócz funkcji zbytu towarów łączy w sobie element promocji oferty przedsiębiorstwa. W XXI wieku coraz większego znaczenia nabiera dystrybucja intelektualna, czyli proces edukowania klientów w sprawach produktów i usług, zwłaszcza takich, o których istnieniu nie wiedzą lub nie zdają sobie sprawy, że stały się dostępne. Obserwowany rozwój sprzedaży bezpośredniej związany jest z powstaniem rynku konsumenta. Coraz bardziej staje się widoczna tendencja do maksymalnego zbliżenia producentów do konsumenta. MLM budowany jest na skutecznej i efektywnej metodzie komunikacji pomiędzy producentem a konsumentem. Bezpośredni kontakt z konsumentem przyczynia się do budowania trwałych więzi producenta z klientami, a przy tym do kreowania marki. Tym samym przyczynia się do zmniejszania kosztów marketingowych czy kosztów dystrybucji. Za pośrednictwem budowanych sieci (rynków) możliwe jest dotarcie do ogromnej ilości klientów. Dzięki tej metodzie droga pomiędzy producentem a konsumentem zostaje skrócona i w miejsce ogromnych kosztów reklamy do głosu dochodzi ustne propagowanie czy wykorzystywanie marketingu szeptanego. Dzięki temu producent może więcej pieniędzy przeznaczyć na podnoszenie jakości swych produktów lub usług.

MLM ma wielkie szanse, bo ludzie chcą być niezależni finansowo oraz wolni „od kajdanów pracodawcy”, bo pragną współpracować z wartościowymi ludźmi, a także rozwijać siebie i swoją przedsiębiorczość. A przede wszystkim dobrze żyć. Autorka publikacji – dr Alina Warzecha, jest dziekanem Katedry Ekonomii w Gliwickiej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości. Tekst ukazał się w numerze lutowym z 2010 roku miesięcznika „Ekonomika i Organizacja Przedsiębiorstw” pt. „Zastosowanie MLM”. W obecnym artykule uaktualniono dane, uwzględniając rok 2009.

Zakończenie „Przedsiębiorczość jest czymś nie do końca określonym, nie ma wyraźnej postaci. Z przedsiębiorczością nie można się sfotografować, ani zabrać jej do rządowego samolotu. Przedsiębiorczość to jest to, czego nie widać”. O tym, jak wielką rolę we współczesnej gospodarce rynkowej odgrywa przedsiębiorczość pisano wielokrotnie w wielu opracowaniach. Sektor sprzedaży bezpośredniej i network marketing stał się dla wielu osób szansą do odnalezienia i pobudzenia przedsiębiorczości. System MLM stał się kwintesencją kapitalizmu. Ten nowatorski, często kontrowersyjny pomysł, niezrozumiały przez wiele osób stał się sposobem na prowadzenie własnej działalności nie dla jednostek bogatych, majętnych, wybitnych, czy mających wysoką pozycję społeczną, tylko dla tych przeciętnych obywateli danego kraju. To biznes dla ludzi zdeterminowanych, sumiennych, systematycznych, nie bojących się podejmować trudnych decyzji, ale przede wszystkim odważnych, bo tylko ludzie odważni są w stanie sprostać negatywnym opiniom i protestom społecznym, które zawsze towarzyszą przy naradzaniu się nowych idei. Sektor znajduje się w fazie rozwojowej i daje mu to ogromne perspektywy na przyszłość, a z roku na rok będziemy obserwowali zwiększanie się liczby osób uczestniczących w ramach MLM oraz rozszerzanie się tej formy sprzedaży na kolejne kraje.

Literatura: 1. M. Crozier , Przedsiębiorstwo na podsłuchu. Jak uczyć się zarządzania postindustrialnego”, PWE, Warszawa 1993 2. W. M. Orłowski, Świat, który oszalał, czyli poradnik na ciekawe czasy, Biblioteka Gazety Wyborczej, Warszawa 2008 3. A. Cieślak-Wróblewska, W kryzysie rośnie liczba najmniejszych firm, „Rzeczpospolita”, wyd. z dn. 2 czerwca 2009 4. L. Petrecca, What kind of business do you want to start?, “ USA Today”, (ed. September, 14, 2009), pp. 4B 5. P. D. Lamb, Network marketing: Profits vs. pyramids, “USA Today” (ed. January, 18, 2001), pp.4B 6. D. Koehn, Ethical Issues Connected with MLM Schemes, “Journal of Business Ethics”, Vol. 29, Numbers 12, January, 2001, pp. 153-160 7. M. Grudzień, Czym jest network marketing?, „Wprost” , nr 42/2009 (1395), str. 32-42 8. M. Górzyński, Sektor sprzedaży bezpośredniej w Polsce, CASE-Doradcy sp.z.oo, materiały z prezentacji z dn. 25 listopada 2008 9. K. Dzierżawski, Krótki kurs ekonomii praktycznej, Zysk i Spółka Wydawnictwo Centrum im. A. Smitha, Warszawa 2006 11


zoom reportera Znana korporacja marketingu sieciowego Nu Skin znów pojawiła się w Polsce. Nadzieję na jej reaktywację ma Natalia Przybylska-Hansson, która od kilku miesięcy buduje nowe struktury Nu Skin w naszym kraju. Z przesympatyczną i zakochaną w MLM Natalią spotkaliśmy się 16 września br. w Poznaniu. Towarzyszyli jej Lars Krol – team elite executive oraz Erika Dinok – sales manager z biura Nu Skin na Europę Wschodnią i Centralną w Budapeszcie.

Nu Skin Reaktywacja

MACIEJ MACIEJEWSKI

N

atalia Przybylska-Hansson w Nu Skin znajduje się na pozycji emerald executive, jest również ambasadorem inicjatywy NTC („Nakarm Dzieci”) oraz administratorem GPN w Polsce. GPN to Globalna Sieć Partnerów, czyli portal szkoleniowy stworzony przez Johna i Giselle Sexsmith (team elite executives). Według Natalii Przybylskiej-Hansson:

„Jego celem jest udzielanie wsparcia przez ludzi, którzy odnieśli w Nu Skin sukces wszystkim tym, którzy dzielą podobne wartości i pragną zbudować biznes w oparciu o niezwykłe, unikalne narzędzie, jakim jest innowacja i nauka Nu Skin. Jego misją jest wsparcie i umacnianie partnerów firmy na całym świecie.” Osiągnięcia Przypomnijmy, że firma Nu Skin specjalizuje się w produkcji i sprzedaży tzw. produktów przeciwstarzeniowych. Od powstania, czyli od 1984 roku, firma 12

zainwestowała w sumie ponad miliard dolarów w innowacje. Od roku 1997 jest notowana na giełdzie nowojorskiej (NUS). Obrót firmy w 2009 roku to 1,33 miliarda dolarów. Obecnie w Nu Skin zarejestrowanych jest 800 tys. partnerów w 51 krajach świata, a swoim dystrybutorom firma wypłaca rocznie 43% obrotu w postaci prowizji. Według danych firmy przez 12 miesięcy kryzysu gospodarczego od sierpnia 2008 roku, jej sprzedaż wzrosła w USA o 18%, w Europie o 42%. Trzeci kwartał 2010 roku zakończył się jako szósty już z rzędu kwartał wzrostu sprzedaży,

a cena akcji wzrosła o 300% w ciągu ostatnich 18 miesięcy. Firma posiada Radę Naukową, w której skład wchodzi 130 naukowców, NS współpracuje ze Stanford School of Medicine i Life Gen Technologies – światowymi liderami w badaniach nad procesami starzenia. W styczniu 2010 roku Nu Skin wypuściła na rynek jej zdaniem najbardziej rewolucyjny produkt do tej pory – pełną formułę ageLOC, na bazie opatentowanej metody, który spowalnia starzenie się komórek reaktywując skupiska genów aktywnych w młodości. W roku 2010 w USA Ageloc future serum


zoom reportera

magazyn zostało uznane za nr 1 wśród produktów przeciwstarzeniowych. W rankingu wzięło udział ponad 500 wyrobów z tej kategorii.

Rozmowy kontrolowane Z Natalią Przybylską-Hansson, Larsem Krolem i Eriką Dinok rozmawialiśmy przede wszystkim o tym, dlaczego kilka lat temu zlikwidowano oddział firmy w Polsce, o ulubionym temacie Natalii, czyli inicjatywie NTC – „Nakarm Dzieci” (ang. „Nourish the Children”) i o tym, co teraz można wspólnie z firmą zrobić. Oto, co nam powiedzieli: Erika Dinok: – Nasza firma zdecydowała się wejść na rynki Europy Wschodniej po upadku komunizmu. W Polsce działało biuro w Krakowie i Warszawie, jednak dzisiaj wydaje mi się, że ekspansja na rynek wschodni, z różnych względów nie przebiegała w sposób poprawny od strony marketingowo-biznesowej. Koncern rozpoczął działalność w Polsce od wykupienia w całości pewnej firmy MLM, co wiązało się z przejęciem jej bazy dystrybutorów, planu marketingowego i ideologii produktowej. To się nie sprawdziło. Firma Nu Skin rozwijała się dynamicznie na całym świecie stosując swoją wypróbowaną filozofię, a tutaj, z tym modelem biznesowym rozwój był bardzo słaby. W Polsce nie było obrotów, nie było zysków, natomiast koszty bardzo wysokie, więc firma zamknęła biuro. Muszę jednak dodać, że w tym czasie zlikwidowano prawie wszystkie biura, również te w Europie Zachodniej. Zostało tylko biuro w Brukseli, Kopenchadze, Budapeszcie i we Frankfurcie. Nu Skin przeszła reorganizację, przeniosła swój biznes do internetu, a kluczowym hasłem jest teraz „innowacja”. Natalia Przybylska-Hansson: – Dzisiaj w Polsce budujemy Nu Skin od początku. Mnie firmę przedstawił przyjaciel mojego męża Joakima – Kim Siefert, który reaktywował Nu Skin w Polsce w 2009 roku. Teraz, w dobie internetu, biura nie są nam już potrzebne. Mamy nowe, wyjątkowe produkty, świetny plan marketingowy i zupełnie innowacyjne know-how. Osobiście jestem zafascynowana

i bardzo zaangażowana w firmowy program niesienia pomocy dzieciom o nazwie „Nourish the Children”. Dzięki niemu ludzie kupują poprzez internet nasz produkt VitaMeal, który wysyłamy do najbiedniejszych krajów, zapewniając głodującym dzieciom pełnowartościowy, odżywczy posiłek. Problem niedożywienia wśród dzieci jest bardzo poważny, a darowizny w ramach naszego programu docierają do miejsc, w których dzieci potrzebują jedzenia najbardziej. To świetne rozwiązanie. Produkt w ogóle nie przechodzi przez nasze ręce, jest wysyłany do głodujących dzieci, a my otrzymujemy za to prowizje. To jest wspaniałe – połączenie działalności dobroczynnej z biznesową sprawia mi wiele radości. Lars Krol: – Kiedyś zadzwonił do mnie duński dziennikarz i zapytał: „Jak to jest w tym MLM? Słyszałem, że pan zarabia na niedożywionych dzieciach?” W pierwszym momencie mnie to zszokowało, ale po chwili odpowiedziałem: „Dokładnie. I mam nadzieję, że niebawem zarobię w ten sposób wiele milionów dolarów. Bo dzięki temu nie będzie już głodnych dzieci!” Tak to działa. Jeśli w Nu Skin człowiek będzie budował strukturę, której będzie przekazywał informacje o tej inicjatywie i o tym, że można wysyłać np. do Afryki produkt VitaMeal, to na tym zarobi, a dzieciaki nie będą głodne. To jest szerzenie dobra na świecie. Poza tym, firma postawiła sobie za cel zostać największym koncernem MLM na świecie, biorąc pod uwagę prowizje wypłacane swoim partnerom. Zatem to jest najlepszy czas, aby dołączyć do naszych struktur i skorzystać z fali wzrostu.

Ciekawe kalendarium 2005 r. – „Najbardziej Innowacyjna Firma – American Business Awards za skaner bioptroniczny; 2007 r. – Najlepszy Program Odpowiedzialności Społecznej – Inicjatywa „Nakarm Dzieci”; 2009 r. – nagrody dla przewodniczącego rady nadzorczej (Blake Roney) za wybitne osiągnięcia biznesowe; 2010 r. – Telly Awards za świetne materiały promocyjne; 2010 r. – magazyn „Forbes” uznaje NSE za piątą najbardziej poważaną

W skali świata co 6 sekund z powodu niedożywienia umiera jedno dziecko. Oznacza to śmierć 5 mln dzieci każdego roku. Kaszka VitaMeal została opracowana specjalnie z myślą o niedożywionych dzieciach, w ramach współpracy naukowców Pharmanex ze specjalistami w zakresie niedożywienia w krajach Trzeciego Świata. Produkt zawiera idealnie zrównoważone proporcje kalorii, białek, tłuszczów, węglowodanów, witamin i minerałów, dzięki którym młody, osłabiony na skutek niedoboru substancji odżywczych organizm, może uzupełniać braki i prawidłowo się rozwijać. W ten sposób dzięki firmie Nu Skin Enterprises jej partnerzy i klienci mogą odmieniać życie cierpiących dzieci. Oryginalna inicjatywa „Nourish the Children” firmy Nu Skin została nagrodzona w ramach programu amerykańskich nagród biznesowych „American Business Awards” w 2007 r. w kategorii „Best Corporate Social Responsibility Programme”. Nagrody te, znane jako „Stevies”, przyznawane są rozmaitym firmom i ich przedstawicielom bez względu na dziedzinę działalności lub wielkość przedsiębiorstwa. NTC nie jest organizacją charytatywną. Jest to zyskowna inicjatywa humanitarna realizowana w ramach działalności firmy typu for-profit. Od momentu zapoczątkowania inicjatywy NTC, motto przewodnie firmy Nu Skin i jej współpracowników brzmi: „Naszą misją jest szerzenie dobra na całym świecie poprzez umożliwianie ludziom lepszego życia dzięki zaoferowanym przez nas efektywnym możliwościom biznesowym, innowacyjnym produktom oraz bogatej, międzynarodowej kulturze.”

korporację notowaną na giełdzie nowojorskiej – NS jest na tej liście od 5 lat i jest na niej jedyną firmą z sektora sprzedaży bezpośredniej; 2010 r. – „Najbardziej Innowacyjna Firma” – American Business Awards, za technologię ageLOC; 5 listopada 2010 r. Nu Skin oficjalnie oznajmiła, że w firmie działa 700 milioner, również w listopadzie 2010 r. ilość posiłków wysłanych w programie NTC przekroczyła wcześniejsze założenia na ten rok i wyniosła 200 mln sztuk. 13


na widelcu Z Mirosławem spotkałem się w jego nowym, wymarzonym, pięknym domu. Nasza rozmowa w głównej mierze dotykała tematu spełnienia się w życiu, jako człowiek i głowa rodziny, poprzez realizację własnych marzeń dzięki pracy. Takiej pracy, którą wszyscy chcielibyśmy wykonywać z wielką ochotą i determinacją, jeśli oczywiście byłaby ona zgodna z naszymi poglądami i zamiłowaniami. Czy pod tym względem Mirek jest człowiekiem spełnionym? Przekonajmy się…

P

ierwszy kontakt z network marketingiem Mirosław Horodecki zanotował w roku 1990. Jak mi wyznał, już wtedy wiedział, że to jest to, czego szukał. Z firmą Akuna związał się 17 października 2003 roku. Po 3 latach pracy osiągnął w niej pozycję wiceprezydenta. Jego etap współpracy z Akuną to faza nowoczesnego spojrzenia na nowe możliwości branży wellness w połączeniu z systemem MLM. To dzięki networkowi i Akunie może realizować swoje marzenia. Mówi, że MLM jest sposobem na życie i możliwością zrealizowania osobistych pragnień. Lubi tenis, siatkówkę, dużo czasu spędza przy komputerze i uczy się go wykorzystywać możliwie do wszystkiego. Planuje liczne podróże. Ponad wszystko celem w jego życiu jest przeżywanie go, posmakowanie doświadczeń do granic możliwości, zdecydowane i odważne sięganie po coraz nowsze wyzwania i bogatsze doznania. Zapytany „Dlaczego MLM?” powiedział: „Dlatego, że tylko ten charakter pracy daje wolność, gdy to pokochamy.” A dlaczego Akuna? 14

Stuprocentowy rentier Rozmowa z Mirosławem Horodeckim, menedżerem działającym w systemie MLM, który współpracując z firmą Akuna osiągnął najwyższą pozycję wiceprezydenta, członkiem Klubu TOP Liderów MLM. MACIEJ MACIEJEWSKI

„Dlatego, że jest świetnie zarządzaną, rodzinną firmą. Daje takie możliwości, o jakich tylko można marzyć. Dlatego, że pozwala mi na całkowitą realizację życiowych celów. Kocham Akunę. Akuna wczoraj, dzisiaj, jutro, zawsze.” Maciej Maciejewski: Cofnijmy się w czasie do momentu, kiedy zdecydował się pan na działalność w marketingu sieciowym. Co się wydarzyło, że podjął pan tak ważną decyzję, zmieniającą całkowicie pana dotychczasowy styl życia, pracy, przyjaciół? Mirosław Horodecki: Miałem kiedyś w życiu upadek. Upadłem bardzo nisko, zarówno w sensie materialnym, jak i duchowym. I to w momencie, kiedy, jak to się mówi, nie miałem nikogo, kto mógłby mi pomóc, podać pomocną dłoń. Okazało się nagle, że żyjąc wśród ludzi zostałem sam. Myślałem, że przyjaciele, którzy do tej pory czerpali z mojej energii, żywotności i wiedzy, brali wszystko to, co najlepsze, a kiedy ja będę tego potrzebował od nich, staną obok i podadzą mi, to przysłowiowe, ramię. Miałem nadzieję, że wesprą mnie, pomogą podnieść się z tego totalnego upadku. Rozczarowałem się. To skłoniło mnie do przemyśleń, które zaowocowały bardzo skutecznymi działaniami. Wtedy

też zrozumiałem, co znaczy przyjaźń, a właściwie jej brak. Musiałem coś zrobić. Nie należę do ludzi, którzy łatwo się poddają… To, co mnie najbardziej zmobilizowało do działania, to wiara w siebie. Nigdy się nie poddałem. Dogłębnie przemyślałem swoją sytuację i mocno uwierzyłem w to, że jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa. To, gdzie się znalazłem, na tym poziomie zerowym, było dla mnie wielkim wyzwaniem. Musi być tylko lepiej, musi być lepiej – powtarzałem. Wiara w siebie i sprostanie wyzwaniom, od tego zacząłem. MM: Jak dokonał pan życiowej metamorfozy? Wyjął pan kartkę i zrobił grubą kreskę? MH: Zaczęło się od rachunku sumienia. Co było i co mogłoby być. Chciałem czegoś więcej, przecież miałem marzenia. Wtedy balansowałem pomiędzy mrzonkami a marzeniami. Może brakło mi wtedy siły napędowej w dążeniu do celów. Zacząłem szukać odpowiedzi na proste pytania: Czy mam jakieś zalety? Czy mam odpowiednie predyspozycje? Gdzie są moje kompetencje? Chciałem odnaleźć w sobie pozytywy, punkt odniesienia do osiągania celów. Wiedziałem, że jestem konsekwentny, odważny, zdecydowany, wierzyłem


na widelcu

magazyn

MM: Czyli pomimo wszystkich losowych przeciwności i trudności z samym sobą, jednak znaleźli się przy panu ludzie chętni do niesienia pomocy. A co jest pana celem teraz i tutaj? W tym momencie? MH: Celem mojego życia ponad wszystko jest przeżywanie go, posmakowanie doświadczeń do granic możliwości, zdecydowane i odważne sięganie po coraz nowsze wyzwania i bogatsze doświadczenia. Odnalazłem sens życia w budowaniu biznesu MLM. Dlatego, że tylko ten charakter pracy daje wolność, ale tylko wtedy, gdy to pokochamy. Wybrałem do współpracy firmę Akuna i dzięki niej zmieniłem wszystko w sobie i wokół siebie. Po 8 latach stwierdzam, że w tym przedsięwzięciu się spełniłem i z nim będzie związana moja przyszłość. Dlatego, że pozwala mi na całkowitą realizację moich celów życiowych, czyli mogę być 100% rentierem. MM: Jakie cechy, możliwości, które daje ludziom marketing sieciowy, ceni pan najbardziej? MH: W firmie Akuna zarejestrowałem się w październiku 2003 roku. Po 3 latach, dzięki ciężkiej i konsekwentnej pracy osiągnąłem najwyższą pozycję wiceprezydenta. 17 października mija 7 lat od dnia podjęcia współpracy z Akuną. Mój etap współpracy z Akuną jest cyklem nowoczesnego spojrzenia na nowe możliwości branży wellness i network marketingu. MLM jest dla mnie metodą na życie. Wiara w to, że mogę osiągnąć rzeczy, o których inni tylko marzą, doprowadziła mnie do określonego nastawienia. To pozytywne nastawienie jest bardzo ważne. Transformacje, jakie przechodziłem były związane z potrzebami zmian, z których nie zdawałem sobie sprawy, a które musiały nastąpić we mnie, bym stał się tym, kim chciałem się stać. Musiałem tego dokonać jak najszybciej i marketing sieciowy dał mi taką właśnie możliwość. Zauważyłem też jedną, ważną rzecz:

w wiedzę i doświadczenie. To dzięki determinacji, mimo ponurego dnia, zobaczyłem słońce. Cierpliwie szukałem sił, by przełamać barierę niemocy, która się tworzyła, gdy przegrywałem. Nastał czas na działanie i pierwszy krok. Byłem skazany tylko na to, co potrafiłem,

czego się nauczyłem. Czas nieubłaganie upływał, a ja, mimo że coś osiągałem, nie mogłem zrealizować swoich marzeń. Wtedy ktoś wyjaśnił mi co to jest i na czym polega marketing sieciowy. Rok 1990 i pierwszy kontakt z MLM. Już wtedy wiedziałem, że to jest to, czego szukam.

Gdy zacząłem robić to z pasją, stałem się twórcą czegoś nowego. Okazało się, że wszystko zaczyna przypominać układankę. Zauważyłem, że moja wizja staje się realna. Zmieniłem całkowicie podejście do ludzi, a dzięki temu sam się zmieniłem. 15


na widelcu Transformacja wyniknęła z mojego załamania, wewnętrznego kryzysu. Osiągnąłem dno po to, by się odbić, ale gdyby nie MLM nie wiem, co by dzisiaj ze mną było. No, a przecież nie mam już 20 lat. Kiedy zaczynałem biznes z Akuną miałem 55 lat, byłem już blisko 60. I to dzięki decyzji o rozpoczęciu skomasowanych działań w MLM nagle chaotyczna układanka zamieniła się w realny obraz sukcesu. Dziś stwierdzam, że w wyniku wewnętrznych przeobrażeń moje 7 lat w Akunie pozwoliły mi w życiu osiągnąć więcej niż poprzednie lata życia. To jest cudowne. Przez cały czas uczymy się zmiany naszych postaw na własnej skórze, metodą prób i błędów. Nie zawsze udaje się nam to zrobić błyskawicznie. Przez całe swoje dorosłe życie szukałem swojej recepty na szczęście. Dzisiaj wiem, że takiej prostej definicji nie ma. Lecz, gdy podejmiemy każde wyzwanie, zamieniając je na działanie, wtedy dostrzeżemy to, co o nim stanowi, to co stanowi o szczęściu. Należy więc podjąć walkę. Więc walczmy. Wielu zapyta: Ale jak? Zacznijcie walczyć z czasem. Pamiętajmy, że straconego czasu już nie dogonimy – a to jest to, do czego nigdy nie powinniśmy dopuszczać. Strata czasu to bardzo wysoka cena. Uczmy się gospodarować swoim czasem. Przecież życie mamy tylko jedno. Tu i teraz. MM: Czyli ludzie, istoty stadne, potrzebują nie tylko wsparcia drugiego człowieka, ale w życiu również musi być spełniona piramida Maslowa – poczucie bezpieczeństwa, dobra praca, która daje odpowiednie ku temu warunki? Czy to wszystko dostał pan od MLM? MH: Wiem tylko, że każdemu potrzebne jest wsparcie w chwili kryzysu. Jeden szuka go u drugiego człowieka, inny szuka rozwiązań alternatywnych. Dla mnie taką alternatywą była praca w MLM. Oddałem się jej całkowicie. Każdy jej etap, kolejne szczeble kariery, wzmacniały mnie i edukowały coraz bardziej. Wreszcie zrozumiałem, że nie mogłem zrobić niczego więcej bez dokonania zmian w sposobie myślenia i działania. Dzisiaj znam znaczenie powiedzenia: jeżeli chcesz coś zmienić, zaczynaj zmiany od siebie. I tak się stało, kiedy ktoś poinformował mnie 16

o MLM. Czyli wszystko w myśl starego porzekadła, by biednemu nie dawać ryby, lecz wędkę. Uczymy się poprzez działanie. Nigdy nie przekonamy się, czy entuzjazm naprawdę działa, dopóki sami nie zaczniemy go odczuwać. Więc starajmy się działać entuzjastycznie. Wiem, że bardzo często płyniemy pod prąd. Czasami wir niebezpiecznie ściąga nas na głębinę. Czasami zmęczeni przytrzymujemy się jakiejś gałęzi wystającej przy brzegu. Odpoczywamy chwilę i rzucamy się z powrotem do wody, bo mamy świadomość, że jeśli chcemy osiągnąć coś, czego inni nie mają, musimy inaczej postępować i płynąć w przeciwną stronę. Wszystko to wymaga wysiłku i czasu. Marketing sieciowy dał mi przede wszystkim możliwości finansowe, ale dzięki niemu mogłem poznać wysoki poziom poczucia własnej wartości. Najważniejszy pod tym względem był początek kariery. To był czas głębokich przemyśleń i doznań, z których wyciągnąłem jeden, najważniejszy wniosek – jeżeli z założenia nie powiedziałem ostatniego słowa, to znaczy, że powinienem szukać rozwiązań. Zacząłem identyfikować się z treścią książek, które mówiły o potrzebie odnalezienia się i o nieuchronnych zmianach.

Stało się tak, jak przewidywałem. Tylko człowiek, który potrafi zrealizować swoje cele i określić swój czas, może osiągać to, czego naprawdę pragnie. MM: Więc zaburzony stan emocjonalny powrócił do prawidłowego poziomu. A co ze zdrowiem fizycznym? MH: Ten czas upadku to był czas walki z przeciwnościami. Odbiło się to też na moim zdrowiu. Jednak dzięki stosowaniu produktów, które polecałem w ramach mojego biznesu MLM, zaczęło wracać do normy. Nie wyobrażam sobie mojego życia bez ich picia. Dlatego teraz czas wcześniejszego kryzysu nie jest postrzegany przeze mnie negatywnie. To był mój punkt odniesienia, punkt zwrotny. Popatrzyłem na swoje życie inaczej. Zmiana nastawienia to jak nowy

napęd. Stworzyła szansę na polepszenie swojego życia. Dzięki nawiązaniu współpracy z Akuną wykorzystałem ją w stu procentach. Uzyskałem wewnętrzny spokój i pewność siebie. Jestem innym człowiekiem. Pokonałem strach i zwyciężyłem. Dziś, to co robię, to jest mój drugi krok. „Złe rzeczy mają to do siebie, że mijają” – powiedział mi ostatnio jeden z serdecznych ludzi. Lecz niestety pozostawiają w sercu ranę, która zabliźniona zostanie w nim do końca życia. Uczymy się zmiany naszych postaw na własnej skórze, metodą prób i błędów. Nie zawsze udaje się nam to zrobić błyskawicznie. Szukamy sposobów na życie. Każdy z nas, kto podjął współpracę z Akuną szukał takiego sposobu. Ja go znalazłem.

I przekonałem się, że jestem najtrudniejszą osobą, z jaką kiedykolwiek przyszło mi pracować. Trzeba być odważnym i cały czas pokonywać strach. To on nie pozwala nam na podejmowanie decyzji. Szczególnie tych, które zmuszają nas do wysiłku i do walki z nim. MM: To wymaga wielkiej odwagi. MH: Odwaga to nie brak strachu, to zwycięstwo nad nim – tak ciągle sobie mówię. Przez całe swoje dorosłe życie szukałem recepty na szczęście. Dzisiaj wiem, że takiej prostej definicji nie ma, ale wtedy, gdy podejmiemy każde wyzwanie, zamieniając je na działanie, wtedy dostrzegamy to, co o nim stanowi. Należy więc podjąć walkę. Trzeba być odważnym i cały czas pokonywać strach. To on nie pozwala nam na podejmowanie decyzji. Szczególne tych, które zmuszają nas do wysiłku i do walki z nim. MM: Można powiedzieć, że postawił pan wszystko na jedną kartę i dopiął swego. Teraz jest pan osobą poważaną, kochaną, jest pan liderem… Czy marzenia zostały zrealizowane? MH: Tak, mam tę satysfakcję. Współpraca z Akuną to nowy etap życia, który ma zupełnie inny wymiar. Stałem się i jestem dzisiaj kompetentny.


na widelcu

magazyn Zacząłem ponownie pomagać innym. Pokochałem ludzi. Pojawiła się miłość, ukochana żona i szczęście. Dzisiaj mam własny dom, taki prawdziwy. Ten murowany i ten rodzinny. Moje życie zmieniło się również dlatego, że pojawiła się w nim żona Małgosia. Jej radosne usposobienie, nieznikający uśmiech. To ona spowodowała, że znowu chce mi się żyć. Dziękuję jej, że jest przy mnie. Teraz celem mojego życia ponad wszystko jest przeżywanie go, posmakowanie doświadczeń do granic możliwości, zdecydowane i odważne sięganie po coraz nowsze i bogatsze doświadczenia. Być potrzebny innym. Tak długo jak kochamy, tak długo służymy i tak długo, jak jesteśmy kochani przez innych, to powiedziałbym, że jesteśmy niezbędni. Żaden człowiek nie jest bezużyteczny, dopóki ma przyjaciół. Nie wszyscy rodzą się liderami, ale w Akunie mogą nimi zostać wszyscy, którzy tego zechcą. Po wielu latach dotarł do mnie sens powiedzenia: jeżeli chcesz coś zmienić w życiu, zaczynaj zmiany zawsze od siebie. Tak się dzieje dzisiaj. Wiem już na pewno, jak trudno dokonywać takich zmian. Wiem też, że wiele osób często nie ma innego wyjścia. Być może do nich też to dotrze i zmieni im życie. Mam jeszcze jeden powód do satysfakcji. Dzisiaj mogę współpracować z gronem najlepszych partnerów firmy Akuna. Jestem pewien, że nie ma i nie będzie drugiej takiej firmy na świecie. Firmy, dzięki której każdy może realizować swoje cele. Wiem, bo tego doświadczam na codzień. MM: A co ludzie panu zawdzięczają? MH: Dzisiaj wiele osób, z którymi współpracuję, mówi mi: „dzięki Mirek, że pomogłeś mi podjąć właściwą decyzję. Dzięki Tobie wytrwaliśmy.” Dla tych chwil warto było wtedy upaść, żeby później się podnieść. Ich sukces stał się, tym samym, moim sukcesem. Dzisiaj wiem, że nie ma takiego upadku, z którego nie można się podnieść. Trzeba tylko chcieć – to tak niewiele, prawda? Moja rada dla tych, którzy chcieliby wyjść z wewnętrznego kryzysu, to wiara w siebie. Zawsze powtarzam, że tyko człowiek, który wierzy w siebie, może

osiągnąć wszystko to, o czym marzy. Nie pozwalajmy, aby inni ludzie odbierali nam nasze marzenia. Biznes MLM pozwala nam się zmieniać. Umożliwia dostrzeżenie tego, że upływ czasu, to nie tylko utrata określonych możliwości, ale powstanie nowych, zupełnie innych jakościowo wartości. Dostrzegam to i nieco łatwiej akceptuję to, co teraz się dzieje i co jest jeszcze przede mną. MM: Więc marketing sieciowy pięknie wplótł się w etap pana nowego życia. Czy teraz śpiewa pan przy goleniu: „Piękne jest życie staruszka”? MH: Bez przesady. Oczywiście nie jestem już młodzieniaszkiem, ale etap współpracy z Akuną, czyli ostatnie 7 lat mojego życia, to przecież etap nowoczesnego spojrzenia na nowe możliwości. Mogłem zostać, podobnie jak wielu mężczyzn w moim wieku stróżem parkingowym, woźnym w szkole czy jeszcze kimś innym, kto raczej nie musi się już edukować i rozwijać. A ja wybrałem poważny biznes. Mam własny, niepowtarzalny styl pracy. Dzisiaj mogę odkrywać moje predyspozycje i realizować coraz to nowe cele. Polubiłem pracę z komputerem. To kolejne wyzwanie. Mam ogromną satysfakcję, gdy stworzę coś, co pomaga mi i innym w pracy i w dalszym rozwoju. Kiedyś jeden z początkujących dystrybutorów zapytał mnie, czemu jeszcze pracuję, czy muszę pracować. Ja na to odpowiedziałem: dla mnie praca to przedłużenie młodości. To następny etap samorealizacji. To czas na przekazywanie doświadczeń innym, młodszym. Pracuję też dlatego, bo nie chcę się zestarzeć. Dlatego, ponieważ nie zrealizowałem jeszcze wszystkich swoich marzeń. Dzisiaj powiadam Wam, że znów mam 21 lat, ale skończone 3 razy. Dzisiaj na pytanie, czy jestem już 100% rentierem odpowiem: jeszcze nie. Bo mam kolejne cele. Jednym z nich jest pomaganie rodzinie i wszystkim, którzy chcą z mojego doświadczenia i pomocy skorzystać, w osiąganiu kolejnych pozycji biznesowych. Przed nami kolejne wyzwania, m.in. wdrażanie nowych produktów, realizacja programu „Akuna Pomaga” i wiele, wiele innych. Ale to już odrębny temat…

Małgorzata Horodecka jest żoną i partnerką biznesową Mirosława. Matka Darii i Szymona, dwojga 19 latków, również zarejestrowanych w Akunie na pozycji lidera. Aktualnie współpracuje tylko z Akuną. W firmie osiągnęła pozycję dyrektora regionalnego. Współpraca z Akuną jest jej jedynym źródłem dochodów. Jej rozwój osobisty i przeobrażenie na kobietę biznesu, to w pełni efekt podjęcia decyzji o współpracy z Akuną i rezygnacja (po 30 latach) z pracy na etacie. To realizacja wspaniałego marzenia, kupno i zamieszkanie we własnym domu. Małgosia nie wyobraża sobie, żeby nie mogła na co dzień pomagać innym i współpracować z Akuną. Jest dowodem na to, jak dobrze podjęta decyzja wpływa na rozwój osobisty i osiąganie swoich celów życiowych. Dzisiaj wspiera Mirka i dąży do zrealizowania następnego marzenia – budowy ogrodu zimowego. Planuje samodzielnie swoją karierę zawodową. Również, tak jak Mirek, chce osiągnąć pozycje wiceprezydenta Akuny. Jest pewna, że to co zaplanuje zawsze osiągnie. Uważa, że nie ma rzeczy niemożliwych do zdobycia. Jej motto to powiedzenie: „Człowiek, by cokolwiek osiągnąć, musi tego bardzo chcieć, wierzyć w to i przede wszystkim wierzyć w siebie.”

Powszechnie wiadomo, że każdy człowiek tylko jeden raz osiąga pewien etap bardzo skutecznego procesu produkcyjnego, jeśli chodzi o jego możliwości. Zadam temu kłam, z prostej przyczyny. Silna motywacja wynikająca z potrzeb, które mną kierowały spowodowała, że potraktowałem to, co się stało, jako wyzwanie, cel sam w sobie: chciałem i zostałem jednym z najstarszych wiceprezydentów w branży! I takiego rozwoju oraz życia życzę wszystkim facetom w moim wieku. 17


myśliszoł Ci, którzy odnieśli w MLM sukces, kochają to z całego serca. Natomiast inni kręcą nosem lub reagują wręcz alergicznie na ten temat. W czym tkwi problem? Jakie postępowanie w marketingu sieciowym uznane jest za godne zaufania, a jakie praktyki postrzegane są raczej jako gorszące? Spróbujmy znaleźć kilka odpowiedzi. Nigdy nie wiadomo, jak patrzy na to nasz kolejny partner biznesowy.

Network marketing – poważny biznes? MICHAEL STRACHOWITZ

W

szystko to dyskredytacja czy uzasadniony sceptycyzm? Nikt nie powinien podchodzić do krytyków marketingu sieciowego lekkodusznie i szkalować ich jako zawistnych ignorantów psujących świetną zabawę. Nawet jeśli drażni to zaangażowanych dystrybutorów, a co niektórzy, sprowokowani atakami osób postronnych, dają się porwać namiętnym wybuchom złości i kontratakują na tematycznych forach internetowych. To musi być dozwolone pytanie: skąd u niektórych współczesnych bierze się taka niechęć do tej formy biznesu? Czy coś w tym jest? Przywołując wielkiego myśliciela i pisarza Gottholda Ephraima Lessinga:

„Opinia o tym czego dokonaliśmy zawsze nas wyprzedza i zamyka lub otwiera przed nami bramy.” No właśnie. Również w naszej branży, która ma już w Europie ponad trzydzieści lat, byli – a od czasu do czasu są nadal 18

– gracze, dla których cel uświęca środki, a kwestie etyczne nie należą do priorytetów.

Zawyżone obietnice dochodów – upiększanie wymaganego wkładu Wyjątkowo popularna jest na przykład obietnica kosmicznych dochodów, które osiąga się wręcz z prędkością światła. Prawdziwy klasyk! „Jeśli trochę się wysilisz, już po pół roku będziesz zarabiać 50 tys. euro miesięcznie!“. W tym ślicznym, kuszącym sformułowaniu kryje się jednak apel do ludzkiej ociężałości. Brzmi nieźle, wzbudza jednak u kolegi

z pracy, do którego jest zaadresowany, oczywiście pewne podejrzenie. Być może kolega spróbuje swoich sił, bo brzmi to wspaniale, jednak po pół roku będzie mocno zawiedziony, ponieważ z wymarzonego pięciocyfrowego dochodu miesięcznego nie pozostanie nawet kilkaset euro. Zawiedziony może być tylko ten, który został wcześniej zwiedziony. Na przykład w kwestii faktycznego wkładu i znacznego nakładu czasu niezbędnego do uzyskania najwyższych dochodów. Byłoby zbędnym terkotać tu dalej na temat uchybień pojedynczych osób czy całych przedsiębiorstw z przeszłości. Marketing sieciowy to biznes jak każdy inny – jest prowadzony przez ludzi. A gdzie pojawia się czynnik ludzki tam też dochodzi do błędów. Jednak nikt nie wpadłby na pomysł, aby traktować każdego handlarza samochodami jako potencjalnego przestępcę tylko dlatego, że jakiś handlarz samochodami używanymi uprawiał ongiś na skraju miasta swój niecny proceder.

Zupełnie normalna transakcja handlowa Może nadszedł czas na demistyfikację tej całej sprawy. To prawda, atmosfera panująca w tym biznesie jest trochę


myśliszoł

magazyn

foto: © mark huls - Fotolia.com

inna, jest bardziej pozytywna niż w wielu innych konwencjonalnych przedsiębiorstwach. Prawdą jest również, że ludzie pracujący w marketingu sieciowym obchodzą się ze sobą w inny sposób – przyjazny, otwarty i serdeczny, w przeciwieństwie do innych miejsc pracy. A jednak, marketing sieciowy nie jest zasadniczo niczym innym niż zupełnie normalnym biznesem handlowym tzn. dystrybucyjnym, w ramach którego dochodzi do produkcji bądź zakupu produktów i usług sprzedawanych następnie konsumentom przez sieć samodzielnych dystrybutorów lub pośredników. Nie mniej i nie więcej.

O różnicy stanowią zasady postępowania To droga i zasady postępowania pozwalają znaleźć różnice względem innych form handlu i dystrybucji. Każdy dystrybutor w marketingu sieciowym ma prawo i możliwość poszukiwania klientów w celu sprzedaży swoich produktów lub pośredniczenia. Może również, i to jest cechą szczególną, szukać na własną rękę nowych dystrybutorów i szkolić ich w tym samym celu. Wydaje się, że właśnie druga część przedstawionego tu zadania jest powodem, dla którego panuje opinia, z powodu której od lat cierpią dystrybutorzy sieciowi.

Efekt kuli śnieżnej! Najczęściej w tonacji głosu przebija się również odczuwalne rozbrojenie lub wstręt – fuj! Jak tylko jednak zestrofowany odpowie uprzejmie pytaniem: „Co masz właściwie na myśli?“, oburzenie ustępuje szybko bezradności. Okazuje się, że lubimy często powtarzać coś bezmyślnie, bez zrozumienia. A tymczasem moglibyśmy uzyskać pierwszą pomoc sięgając do słownika. I tak, w dużym słowniku niemieckim Wahriga, znajdujemy następujący opis systemu: „System oparty na efekcie kuli śnieżnej – forma zbytu towarów zabroniona w Niemczech, polegająca na uzyskaniu korzyści przez sprzedawcę werbującego kolejnych klientów.“. Zgodnie z tą definicją, to często ci, którzy podejrzewają przyjaciela lub kolegę o nieuczciwość, sami są częścią takiego systemu.

Michael Strachowitz rozpoczął karierę w MLM w roku 1977. W ciągu 5 lat zbudował razem ze swoją żoną Gabriele działającą w całej Europie organizację liczącą ponad 22 000 partnerów, którzy wykonują tę profesję jako dodatkowe lub główne zajęcie. W roku 1982 osiągnął najwyższy poziom w karierze w systemie dystrybucji swojego przedsiębiorstwa. Od końca lat 80 Strachowitz zbiera plony pracy, jaką włożył w budowę organizacji, a od tego czasu działa wyłącznie jako doradca, trener, referent i coach w zakresie sprzedaży bezpośredniej i network marketingu. Już ponad sto tysięcy partnerów dystrybucyjnych różnych firm i organizacji w 17 krajach Europy czerpało korzyści z jego fachowych i solidnych wykładów. Do klientów Strachowitz’a należą wszystkie wiodące firmy MLM na świecie, doceniając jego niesamowitą wiedzę i ożywczy humor. Książki Michaela Strachowitz’a o tematyce MLM, które już niebawem będą dostępne w Polsce. Informacji szukaj pod adresem: www.networkmagazyn.pl

Popularna metoda – jak najbardziej legalna I tak – sąsiad jest w automobilklubie obiecującym swoim członkom hojne premie rzeczowe za zdobycie nowych członków. I tak – przyjaciółka jest od lat członkinią klubu czytelnika, który za zwerbowanie nowych członków nagradza różnymi prezentami. A tego typu prezenty stanowią korzyści w myśl powyższej definicji – prawda? To bardzo 19


myśliszoł popularna forma werbowania klientów, chętnie nazywana również przyjacielską. Dlatego wiele z przedsiębiorstw nie chce z niej rezygnować: czy to firma oferująca karty kredytowe nagradzająca nawet premią pieniężną, czy to wydawnictwo obiecujące miłe prezenty, wszyscy bazują na tym, jakże skutecznym systemie marketingu z polecenia – a dotychczas nie zdarzyło się jeszcze, żeby osoby odpowiedzialne za to w tych uznanych przedsiębiorstwach, zostały zaciągnięte do sądu. Najwidoczniej system ten nie jest sam w sobie nielegalny tylko dlatego, że opiera się na poleceniu przekazywanym z ust do ust. Niejednemu współczesnemu dobrze byłoby do twarzy z odrobią ostrożności, zanim wyda na kogoś wyrok.

Wszystko uregulowano Dla prawnika, słownik nie jest z pewnością pierwszym źródłem informacji w celu ustalenia stanu faktycznego. Chyba chętniej sięga on po kodeks. Jest to raczej zalecane w tym przypadku, ponieważ wiele z szanujących się f irm pracujących od lat z powodzeniem w marketingu sieciowym, nie działa w stref ie szarej, a opiera się na prawie. Wszystko zostało już bowiem prawnie uregulowane, w Niemczech na przykład w § 16 ust. 2 UWG (ustawy o nieuczciwej konkurencji). Można tu znaleźć następujący fragment: „Kto w obrocie biznesowym spowoduje, że konsumenci przez obietnice uzyskania określonych korzyści ze strony organizatora lub osób trzecich zostaną nakłonieni do odbioru towarów, usług lub praw, jeśli nakłonią do zawarcia tego typu transakcji innych, którzy ze swojej strony mieliby osiągnąć korzyści z werbowania dalszych odbiorców, podlega karze pozbawienia wolności do lat dwóch lub karze grzywny.“ Tak, po pierwszym przeczytaniu nie jest to całkiem zrozumiałe. Jednak po zastanowieniu okazuje się, że regulacja ta nie dotyczy ogromnej większości przedsiębiorstw działających na rynku. Co w takim razie jest w przeciwieństwie do tego postrzegane jako nieuczciwe? 20

Nieuczciwe systemy Poniższy opis „brudnej kuli śniegu” pomoże zidentyfikować nieuczciwe modele biznesowe: „O nieuczciwym systemie mówimy zawsze, gdy na dochód obecnych w systemie członków składają się opłaty początkowe nowo przystępujących członków, czego efektem jest zapaść systemu w przypadku ich braku.” We wszystkich znanych przedsiębiorstwach na dochód dystrybutorów nie składa się opłata początkowa nowych członków, lecz prowizja ze sprzedaży towarów klientom ewentualnie odbiorcom końcowym. Jeśli w tej konkretnej formie dystrybucji nie doszłoby do wzrostu liczby dystrybutorów, system nie zapadłby się – klienci i konsumenci kupują, sprzedają i konsumują przecież w dalszym ciągu. To prawda, że organizacja nie rosłaby bez nowych dystrybutorów, jednak bieżące transakcje miałyby ciągłość, a system nie zapadłby się.

Rozpoznać różnicę Na szczęście nie każdy, kto zdecydował sie na karierę w marketingu sieciowym musi posiadać pełne wykształcenie ekonomiczne. Istnieje cały szereg kryteriów, na podstawie których każdy przy użyciu rozumu może oszacować, czy chce się zadawać z danym przedsiębiorstwem, organizacją lub sponsorem.

Ci partnerzy zasługują na nasze zaufanie, którzy: • oferują rzetelne, konkretne (tzn. już istniejące) produkty za uczciwą cenę, • udzielają gwarancji zwrotu i możliwości odwołania, które w najlepszym przypadku przebijają nawet regulacje prawne, • za cel postawili sobie zaopatrywanie realnych i zadowolonych odbiorców końcowych, którzy chcą nabyć produkty z uwagi na ich dobre cechy, a nie sprzedaż jak największej ilości towarów swoim dystrybutorom argumentując, że tylko tak można się wzbogacić, • są nagradzani w ramach planu przewidującego wysoki obrót produktami, a nie werbowanie nowych dystrybutorów, tzn. nagrody „za głowę”,

• nie otrzymują obietnic wysokich dochodów lecz konkretną pomoc na starcie, a więc uczestnictwo w programie wsparcia i wdrożenia.

Ostrożność jest jednak zalecana, gdy: • stwierdzimy za wysokie opłaty początkowe, a zamiast produktów otrzymuje się dziwne prawa bez konkretnych świadczeń w zamian, • ma dojść do podjęcia prawdziwych zobowiązań odbiorcy, zmuszających go umownie do regularnych zakupów określonych ilości towarów. Nie należy tego jednak mylić z pojęciem obrotów minimalnych wymaganych przez niektóre firmy, aby zapewnić partycypację dystrybutorów w obrotach swoich partnerów. Nie są to zobowiązania dotyczące odbioru towaru, • ważniejsza jest sprzedaż: seminariów, materiałów szkoleniowych, książek, CD, DVD i temu podobnych programów wsparcia swoim dystrybutorom, niż sprzedaż właściwych produktów, • sprzedaje się pozycje w systemie wynagradzania sprzęgając je z groteskowo wysokimi ilościami towarów – tzw. front-endloading. W tym przypadku swoich dystrybutorów traktuje się jako właściwych odbiorców. Marketing sieciowy jest więc biznesem jak każdy inny, ma jednak kilka cech szczególnych, ale te znajdziemy przecież w każdej branży. I jak w każdej branży, obok powalającej większości uczciwych firm i osób, znajdziemy kilka czarnych owiec. To jednak nie fair zniesławiać całą branżę z powodu kilku czarnych owiec. Kto jest czujny i nie da się zwieść własnej chciwości, znajdzie firmę, sponsora, z którymi będzie mógł pracować z powodzeniem.

I to jest właśnie szczególne w marketingu sieciowym: możliwość współpracy z ludźmi, których darzymy sympatią i możliwość osiągania sukcesów, jako zespół, nieźle się przy tym bawiąc.


Smak Biznesu

MLM

menedżerowie marketingu sieciowego i ich pasje PASJA jest jedną z najważniejszych sił motywujących człowieka do działania. Kto się interesuje niczym, adekwatnie, nigdy niczego nie osiągnie. To pasja sprawia, że warto żyć i wciąż podążać swoją drogą. Pasja pozwala wyrazić to, co masz w środku, kim tak naprawdę jesteś. Pasja jest spełnieniem odwiecznej potrzeby wolności, niezależności i swobody. MARZENIA są niezbędne, jeśli chcemy, aby nasza pasja nie skończyła swojego marnego żywota niczym błaha notatka pośpiesznie skreślona na ostatniej stronie kalendarza. Póki rok się nie skończył – ważna, ale ostatniego grudnia ląduje w śmietniku. Marzenia to szklane gmachy, które istnieją, zanim ktoś zacznie je budować. Jak mawiał Lichtenberg: „Istnieją marzyciele nie posiadający żadnych zdolności. I to są naprawdę niebezpieczni ludzie.” CEL to mały punkcik zakreślony w samym środku tarczy, który staje się niewyobrażalnie wielkim doświadczeniem, gdy już go zrealizujemy. Człowiek tylko wtedy nie jest płytkim stworzeniem, jeśli ma pasję, zespolone z nią marzenia i konkretnie, drobiazgowo zaplanowany cel, do którego będzie zmierzał z niepohamowaną zawziętością. Lecz to za mało. Bo na koniec trzeba mieć kompetentne, inteligentne: NARZĘDZIA. Tysiące ludzi na całym świecie realizuje swoje pasje, marzenia i osiąga wytyczone cele dzięki pracy w network marketingu. Bez niego nie wyobrażają sobie życia. Dla nich marketing sieciowy stał się pasją, bo dzięki niemu spełnili swoje pasje. MLM to totalna odwrotność niewolniczego systemu pracy na etacie, gdzie ludzie najczęściej nie mają na hobby ani czasu, ani pieniędzy, ani ochoty. MLM to franchising, w którym za parę złotych można zbudować potężny biznes. I cieszyć się swoimi pasjami… O tym będzie ta książka.

Maciej Maciejewski pisze książkę: SMAK BIZNESU MLM Menedżerowie marketingu sieciowego i ich pasje PLAN DZIAŁANIA: Jakiś czas temu zacząłem pisać swoją pierwszą książkę o MLM. Aby zamknąć temat, potrzebuję do tego projektu jeszcze ok. 100 doborowych liderów działających w biznesie MLM, którzy mają ciekawe, nietuzinkowe hobby/pasje. Jeśli masz pasję, którą dzięki pracy w MLM skrzętnie realizujesz, skontaktuj się ze mną teraz, a poinformuję Cię o następnych krokach, dzięki którym będziesz miał swoją prywatną rolę w tej książce. Spośród nadesłanych zgłoszeń wybiorę 100, moim zdaniem najciekawszych, a ich autorów, ich historię i pracę w MLM opiszę w swojej ekskluzywnie wydanej książce. Ku chwale branży. Zgłoszenie możesz wysłać ze strony: www.smakbiznesumlm.pl Życząc prowizji wysokich jak Giewont Maciej Maciejewski redaktor naczelny „Network Magazynu” www.networkmagazyn.pl


majstersztyk No i stało się. Byłem świadkiem historycznego wydarzenia. Inauguracja roku akademickiego 2010/2011 dla Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu wiązała się dodatkowo z uruchomieniem nowego kierunku dla osób z sektora sprzedaż bezpośrednia i marketing światowy. W ten sposób MLM jest wykładany na polskiej uczelni wyższej.

MLM wystartował na WSB PIOTR WAJSZCZAK

P

aździernik to miesiąc, w którym tradycyjnie rozpoczynają naukę studenci wyższych uczelni. Profesorowie zakładają togi i birety, a rektorzy przyodziewają się w wykwintne gronostaje. Aule wypełniają się po brzegi studentami, którzy zostają

22

przyłączeni do społeczności akademickiej. Tradycji stało się zadość, również w przypadku wrocławskiej Wyższej Szkoły Bankowej. Tej, w której właśnie wystartowały pierwsze w Polsce studia dedykowane przedsiębiorcom z branży MLM.

Bernard w akcji Wszystko zaczęło się 16 października br. Po wystąpieniu rektora i zaproszonych gości, następuje żelazny punkt każdej

inauguracji, jakim jest wykład gościa specjalnego. Osoba przemawiająca ma niełatwe zadanie. Zwykle audytorium jest już znużone przedłużającymi się uroczystościami. Jednak nie tym razem. W tym roku w auli WSB zapanowało niezwykłe poruszenie. Bernard Jastrzębski – menedżer, który od ponad 17 lat jest związany z branżą MLM, trener, coach, kierownik i pomysłodawca studiów MLM, porwał publiczność inspirującym wykładem zatytułowanym „Determinanty


majstersztyk

magazyn

sukcesu w czasach turbulencji.” Bernard opisał czynniki wywołujące chaos i wzrost ryzyka, związanego z funkcjonowaniem w społeczeństwie XXI wieku. Udzielił również wiele cennych wskazówek na temat, jak odnaleźć swoje miejsce, poczucie radości i spełnienia we współczesnym świecie. W trakcie prelekcji autor zaprezentował ciekawe wyniki badań dotyczących przedsiębiorczości, które okrasił cennymi metaforami, przykładami i dygresjami. Z pewnością wydarzenie to zapisze się na kartach historii polskiego MLM i jest kolejnym dowodem na to, że ten biznes przestaje być tematem tabu w społecznościach akademickich. Jak zauważyłem, sama uczelnia nie odnotowała zbytnich fajerwerków – mamy nowy kierunek, jak wiele innych…

Jednak dla branży MLM w Polsce to krok milowy w profesjonalizacji zarówno firm marketingu sieciowego, jak i ich menedzerów. Albowiem przecież o to właśnie chodziło: nowy kierunek, jak wiele innych. Historyczne zdjęcie Kolejny raz na wrocławską WSB udałem się 23 października br. Uroczyste otwarcie roku akademickiego to oczywiście przywitanie na stojąco kadry dydaktycznej, studentów oraz liczne przemówienia. Najpierw wszystkich powitał kanclerz dr Marek Natalii. Bardzo mi się podobało credo dziekana wydziału finansów i zarządzania dr Andrzeja Sucholińskiego: „Studia podyplomowe to część merytoryczna, którą można poprawiać oraz część imprezowa, gdzie poprawek nie ma.”

Na tę część dziekan położył szczególny nacisk i ma stuprocentową rację! W dzisiejszych czasach to właśnie kontakty, które zdobywa się na takich kierunkach procentują w późniejszej karierze biznesowej. Po części oficjalnej wszyscy przeszli do swoich sal i zaczęła się część mniej oficjalna, czyli otwarcie poszczególnych kierunków. W Sali, gdzie będzie wykładany „nasz” kierunek – marketing bezpośredni i mikroprzedsiębiorczość, zebrało się kilkunastu słuchaczy oraz część kadry dydaktycznej. Wszystkich przywitał pomysłodawca kierunku Bernard Jastrzębski, który przedstawił pierwszych wykładowców: prezes PSSB Edytę Kurek oraz Romana Hadasika (tego Romana, który razem z Kamilą Molińską napisał książkę „Etat, Biznes tradycyjny czy Marketing Sieciowy?”). Na koniec w imieniu Macieja Maciejewskiego, redaktora naczelnego „Network Magazynu”, który tego dnia był w innym regionie kraju, odczytując jego list wygłosiłem stosowne przemówienie. Rozpoczęcie nowego roku akademickiego na WSB zwieńczyliśmy pamiątkową fotografią i… zaczęły się pierwsze zajęcia. Nadmienię tylko, że w programie słuchacze mają 192 godziny merytorycznej wiedzy, 12 zjazdów, w tym jeden wyjazdowy (integracyjny ) oraz cztery certyfikowane szkolenia organizowane przez szkołę. Więcej informacji na stronie: www.wsb.wroclaw.pl.

Komentarz Anety Kopicery, studentki: – No i zaczęło się!!! Naprawdę trudno było doczekać się pierwszego zjazdu, szczególnie spotkania z pierwszymi wykładowcami oraz zagadnieniami, które zostały poruszone: geneza oraz specyfika branży MLM (sobota) oraz trening kluczowych umiejętności lidera (niedziela) – wszystko w arcyciekawej wersji wykładowo-ćwiczeniowowarsztatowej, czyli osiem godzin minęło jak jedna godzina. Ledwo zarejestrowałam przerwę na lunch. Grono szanownych koleżanek i kolegów z branży niezwykle sympatyczne. No i fantastyczna niespodzianka: „list powitalny” od red. Maciejewskiego, który dodał szczególnego „smaczku”

Fragment listu Macieja Maciejewskiego, red. nacz. NM: „Dzisiaj spełnia się jedno z moich najskrytszych i największych marzeń, z którym zasypiałem i budziłem się przez 7 lat, czyli od momentu, kiedy zacząłem tworzyć „Network Magazyn”. Często śniło mi się, że MLM, jak każda inna branża, jest w Polsce szanowanym i poważanym sektorem gospodarki, a jako dziedzina, nauka o biznesie, cieszy się wielkim zainteresowaniem wśród studentów na polskich, renomowanych uczelniach wyższych. Wybudzony z takiego snu, wiecie, otwierałem oczy i wracałem do szarej rzeczywistości. Zawsze zazdrościłem swoim kolegom redaktorom periodyków biznesowych ze Stanów Zjednoczonych czy Niemiec, którzy bez opamiętania mogli lekkim piórem rozpisywać o MLM w Harvardzie, Wyższej Szkole w Worms i jej dr Michaelu Zachariasie… To bardzo ważne sprawy – żeby zainteresować najpierw uczelnie wyższe tym systemem przedsiębiorczości, ich kadrę naukową, studentów, a później wreszcie społeczeństwo. Ważne, ponieważ to młoda dziedzina biznesu. Oni o tym nie wiedzą, nie wierzą, nie ufają. Ważne jest, aby zainteresować ludzi tym systemem i promować go, bo on ludziom pomaga. Lecz, aby pomagał, muszą się w pierwszej kolejności dowiedzieć, a później uwierzyć, sprawdzić i wreszcie zrobić. (...) Dzięki Wam, staje się to możliwe. Dzięki Wam będę się teraz budził rano, zasiadał z kawą do laptopa i z uśmiechem od ucha do ucha, jak moi koledzy redaktorzy z USA czy Niemiec, pisał i pisał i pisał o tym, że sprzedaż bezpośrednia i marketing sieciowy jest przedmiotem wykładanym na renomowanej, polskiej uczelni wyższej. I za to dziękuję Wam z całego serca. Takie chwile dają jeszcze większego kopa do jeszcze cięższej pracy. Ku chwale branży. Życzę samych sukcesów i prowizji wysokich jak Giewont.” wzniosłej atmosferze naszych zajęć, za co w imieniu swoim i studentów bardzo dziękuję. Dużo by mówić, szczególnie, że emocje jeszcze nie opadły, a ja już wypatruję w kalendarzu następnych zajęć. Tym razem sprawdzimy się aktorsko. Pozdrawiam wszystkich networkowców i trzymajcie kciuki za nas i naszych wykładowców. Pozdrawiam. 23


zoom reportera W dniach 18-19 września 2010 roku byliśmy nad jeziorem Chańcza w Korytnicy, gdzie odbyło się interesujące, pierwsze szkolenie nowopowstałej Grupy GTM21. Jest to przedsięwzięcie zainicjowane w lipcu br. przez topowych, charyzmatycznych liderów marketingu sieciowego, na co dzień współpracujących z firmą CaliVita.

O jej pierwszym szkoleniu i o tym, jak powstała:

Grupa GTM21 MAREK WYRZYCHOWSKI

G

rupa GTM21 to pomysł menedżerów na co dzień współpracujących z firmą CaliVita – Renaty i Piotra Zarzyckich, Justyny i Marcina Radoń oraz Małgorzaty Ryby. Należy dodać, iż cała ta ekipa należy do elitarnego grona Klubu TOP Liderów MLM – przedsięwzięcia

24

zainicjowanego przez „Network Magazyn”. Na seminarium w Korytnicy swoje tematyczne warsztaty szkoleniowe przedstawili: Piotr Zarzycki, Renata Zarzycka, Adam Zarzycki, Elżbieta Bieługa, Renata Kłosowicz, Justyna Radoń, Marcin Radoń, Marzena Kolano, Małgorzata Ryba oraz Maciej Maciejewski – redaktor naczelny „Network Magazynu”.

Strachowitz – mądry facet Na samym początku szkolenia Piotr Zarzycki opowiedział

o pomyśle i narodzinach Grupy GTM21: – Zastanawialiśmy się, w jaki sposób połączyć moje i Renaty już dwudziestoletnie doświadczenie w budowaniu biznesu MLM z internetową działalnością Marcina, Justyny i Małgosi. Jak to zrobić i czy warto? Oliwy do ognia dolał tylko Michael Strachowitz, który w wywiadzie powiedział, że obecnie inteligentnie wykorzystany w marketingu sieciowym internet przynosi większe i szybsze efekty w tej dziedzinie, niż kiedy było dane działać jemu – w dobie


zoom reportera

magazyn odręcznie pisanych listów i znaczków naklejanych na koperty. I po prostu postanowiliśmy to zrobić. Na tym etapie priorytetowym zadaniem dla nowopowołanej grupy jest stworzenie kompleksowego systemu działania dla liderów, menedżerów i osób zaczynających z nami MLM, który w efekcie doprowadzi do zwiększenia skuteczności i stabilności w budowaniu biznesu u poszczególnych osób. Internet jest tutaj jednym z narzędzi. Najważniejsze, że tworzymy cały system działań, zachowań oraz metod kreowania ludzi, pozyskiwania informacji i zdobywania niezbędnego doświadczenia.

Jak spodnie, to bez mankietów Ciekawy wykład na temat „dress code” w biznesie zaprezentowała Justyna Radoń: – Wszystkim wydaje się, że zagadnienia związane z ubiorem w biznesie to sprawa prosta i każdy przecież wie o co chodzi. Wiele osób

w ogóle nie przywiązuje do swojego wyglądu uwagi w nadziei, że „przecież jakoś wyglądam i jakoś to będzie”. Tymczasem kwestia naszego wyglądu zewnętrznego, zwłaszcza w MLM, gdzie podstawą jest bezpośredni kontakt międzyludzki, nader często okazuje się sprawą kluczową i niejednokrotnie decyduje o naszym powodzeniu.

Debiut z wykopem Swój pierwszy w życiu występ publiczny okazał się dla Adama Zarzyckiego egzaminem, który zdał na piatkę z plusem, radząc sobie świetnie zarówno z tremą, z którą przecież podczas wykładów ma do czynienia każdy mówca, jak i z aspektem merytorycznym całej prezentacji. Gdyby ktoś nie wiedział, że to w przypadku Adama debiut, z pewnością byłby przekonany, że słucha i ogląda starego wygę, który od wielu lat uprawia oratorstwo zawodowo.

Wrażenia Na koniec szkolenia o wrażenia z całego przedsięwzięcia zapytaliśmy Małgorzatę Rybę, która stwierdziła: – Dużo nowych wrażeń i mnóstwo nowej wiedzy. To były dwa, naprawdę inspirujące i bardzo intensywne dni pracy, a materiału mamy wszyscy do przeanalizowania na co najmniej kilka tygodni. Dla mnie osobiście takie szkolenia są bardzo ważne, ponieważ uczestniczę w nich zarówno w roli słuchacza, jak i mówcy, a to pomaga mi się nieustannie rozwijać w tej specyf icznej działalności. Obserwuję również, jak po takim seminarium zmienia się tryb i zaangażowanie w pracę u moich menedżerów, którzy ewidentnie odnoszą lepsze rezultaty. Mało tego, zmieniają swoje życie na lepsze. Tak, że szkolenia w MLM przekładają się nie tylko na cały biznes, ale również na osobisty sukces każdego z nas.


z blogosfery Ponieważ istnieje wiele sprzecznych opinii na temat tej branży, zarówno ze strony osób, które odniosły sukces w tym biznesie, jak również z wypowiedzi tych, którym się nie powiodło, postanowiłem zatem opisać dziewięć czynników mających duże i bezpośrednie znaczenie o sukcesie w marketingu sieciowym.

9 Sekretów które musisz spełnić, by odnieść sukces w network marketingu ARTUR HAWRAN

B

ardzo ważne jest, aby przed podjęciem kroków zmierzających ku przystąpieniu do danej firmy z branży MLM, bardzo szczegółowo przeanalizować i sprawdzić firmę, do której chcemy się przyłączyć:

Sekret 1. Wybierz odpowiednią firmę Sam podczas mojej kariery w network marketingu miałem okazję popełnić ten błąd i przystąpić do pierwszej lepszej firmy z branży. Szybko jednak okazało się, że przedsiębiorstwo nie przykłada wystarczającej uwagi do szkolenia nowych dystrybutorów, a jest to element niezmiernie istotny. Nawet jeśli firma, którą wybierzesz, rozwija się naprawdę w ekspresowym tempie, posiada niesamowite produkty, solidny plan kompensacyjny oraz świetne materiały promocyjne, to nie oznacza to wcale, że jest odpowiednia dla każdego. Musisz sobie zadać pytania: czy ta firma reprezentuje podobne wartości do Twoich? Czy posiada produkty, które z przyjemnością możesz używać oraz możesz naprawdę polubić? Czy jesteś w stanie prawdziwie pasjonować się tymi produktami? Czyli po prostu musisz dostosować firmę oraz 26

jej produkty do własnej osobowości. Jeżeli niezbyt interesują Cię zagadnienia finansów, może lepiej wybrać firmę oferującą kosmetyki itd. Oczywiście to nie gwarantuje sukcesu, jednak w dużym stopniu zwiększa jego prawdopodobieństwo.

Wybierz zatem firmę, z której produktami lub usługami chętnie się utożsamisz. Sekret 2. Wybierz odpowiedniego sponsora Jedną z największych pomyłek, jakie dostrzegam w network marketingu, jest wybór nieodpowiedniego sponsora. Najczęściej osoby, u których zaobserwowałem to zjawisko, są sponsorowane przez przyjaciół lub członków rodziny, którzy tak naprawdę nie wiedzą zbyt wiele o budowie naprawdę skutecznego biznesu MLM. Drugim błędem może być próba znalezienia i przyłączenia się do prawdziwych liderów tej branży, którzy odnieśli już wielki sukces. W tym przypadku problem może tkwić gdzie indziej. Tacy liderzy często są tak bardzo zapracowani i zagonieni, że mogą po prostu nie znaleźć wystarczająco wolnego czasu, aby przeszkolić nowo zasponsorowaną osobę. Kluczem do wyboru odpowiedniego sponsora jest znalezienie osoby, która poważnie podchodzi do budowy swojego biznesu w sieci,

odnosi już widoczne rezultaty swojej pracy i ma wystarczająco dużo czasu i chęci, by przeszkolić i pomóc nowym dystrybutorom stać się szkoleniowcami. Podobnie, jak w poprzednim punkcie, to również nie gwarantuje 100% sukcesu, lecz w dużym stopniu przybliża do niego.

Sekret 3. Realizuj założenia, plany i zdobywaj wyznaczone cele Niestety wiele osób zaczynających marketing sieciowy nie do końca rozumie, co to znaczy być przedsiębiorcą oraz prowadzić własny biznes. Najczęściej nowi dystrybutorzy, którzy dołączają do danej firmy w tej branży to pracownicy etatowi, którzy chcieliby dorobić dodatkowe pieniądze do swojej wypłaty. Bycie przedsiębiorcą wymaga wiele samozaparcia, wiary we własne możliwości, ale przede wszystkim dyscypliny. Pracując na etacie ludzie są pod presją zwolnienia, więc przychodzą punktualnie do pracy i z automatu wykonują zlecone im obowiązki. Jednak w momencie, gdy przestaje na nich ciążyć obowiązek wynikający z zagrożenia, często przestają się mocno angażować w realizację swoich celów. Nawet jeśli będziesz miał świetnego sponsora, który bezustannie będzie Cię motywował do aktywnej pracy, to jednak nigdy nie będzie on Twoim szefem. W tym biznesie sam sobie jesteś szefem, więc to niezwykle ważne, aby potrafić


z blogosfery

magazyn się zmotywować do działania samemu i prowadzić odpowiednią dyscyplinę pracy. Długoterminowe plany oraz mniejsze, codzienne kroki, które zbliżają do wyznaczonych celów, to właśnie praca każdego przedsiębiorcy. Niektóre osoby nie osiągają w tej branży czegokolwiek, ponieważ traktują to przedsięwzięcie po macoszemu. Nie traktują tego zajęcia poważnie, jakby nie wierząc do końca w jego możliwości i szanse na odniesienie sukcesu. Być może nie wierzą w cały sektor sprzedaży bezpośredniej lub po prostu nie do końca ufają firmie, z którą współpracują. Odpowiednie nastawienie do tego biznesu odgrywa tutaj kluczową rolę.

Sekret 4. Stwórz mapę Tutaj rozwinę pewną kwestię, którą poruszyłem już we wcześniejszym punkcie. Załóżmy, że chcesz dojechać samochodem z Warszawy do Paryża. Czy jeżeli nigdy wcześniej nie jechałeś tą trasą, to wskoczysz do auta i pojedziesz najbliższą drogą na zachód w nadziei, że jakoś dotrzesz do Francji? Zakładam, że nie. To byłoby mało rozsądne. Jednakże, bardzo wiele osób tak właśnie próbuje budować swoją strukturę w network marketingu. Budowanie swojej wielkiej organizacji jest jak podróż, do której potrzebujesz mapy z zaplanowanymi marketingowymi działaniami. Podążając za tym planem przemieścisz się z punktu A do swoich życiowych celów. Mapa ta powinna składać się z codziennych małych kroków, planowania na przyszłość i z realizowania tych założeń.

Sekret 5. Zostań mistrzowskim poszukiwaczem Gdybyś wędrował przez pola i nagle natknął się na wystające z ziemi złoto, to z pewnością wykupiłbyś ten grunt, zdobył sprzęt do kopania i zaczął wydobywać drogi kruszec. No cóż, w pewnym sensie właśnie natrafiłeś na taką kopalnię złota i jest nią właśnie marketing sieciowy. Teraz kluczem do sukcesu jest umiejętny dobór ludzi, z którymi zamierzasz podjąć współpracę. Wybierasz spośród członków rodziny, przyjaciół, współpracowników, członków różnych klubów, czy ludzi poznanych w internecie. Istnieje bezpośredni związek pomiędzy ilością oraz jakością potencjalnych wspólników, którzy zaczną z Tobą współpracę, a wysokością Twoich dochodów.

Zostań zatem mistrzem w wyszukiwaniu odpowiednich ludzi, którzy świetnie odnajdą się w tej branży, a zobaczysz niebagatelną różnicę w rozwoju swojego biznesu. Sekret 6. Zostań mistrzowskim prezenterem Czy słyszałeś kiedyś takie stwierdzenie: „Fakty mówią, a historie się sprzedają”. Zauważyłem, że większość marketerów w tej branży posiada tę wspólną cechę – wszyscy świetnie potrafią opowiadać różne historie. Możesz opowiedzieć najpierw historię kogoś, kto odniósł sukces spośród Twoich menedżerów, a później możesz opowiedzieć swoją historię. Naprawdę, wszyscy uwielbiają słuchać opowiadania o ludziach sukcesu, którzy doszli do wielkiego majątku od zera. Umiejętne opowiadanie historii jest częścią mistrzowskiego prezentera, więc jeśli posiądziesz tę wiedzę, znacznie poprawisz swój ranking najlepszych mówców w swojej firmie.

Sekret 7. Zostań zaradnym marketerem internetowym Nikt nie może zaprzeczyć faktom, że internet rozwija się coraz szybciej i zaczyna być widoczny praktycznie w każdej branży czy przemyśle. Także w network marketingu jest wiele możliwości do rozwoju własnej sieci partnerów poprzez internet. U podstaw założeń MLM jest budowanie sieci ludzi, którzy kupują i sprzedają produkty/usługi, zatem internet, który z dnia na dzień posiada coraz większy zasięg, wydaje się być świetnym miejscem do poszukiwania takich osób. Oczywiście ktoś, kto nigdy nie miał zbyt wiele do czynienia z internetem (poza sprawdzaniem własnej poczty email i czytaniem artykułów na Onet.pl) może być przytłoczony ilością nowych informacji do przyswojenia. Dlatego trzeba się nauczyć, jak zostać Zaradnym Internetowym Marketerem. Dobrym sposobem na utrzymanie kontaktu z potencjalnymi klientami i partnerami jest stworzenie własnej strony Squeeze Page wraz z autoresponderem, dzięki której możesz pozostać w ciągłym kontakcie ze swoimi słuchaczami. Dobrze jest również posiadać własny blog oraz stronę, na której będziesz mógł przeprowadzać interaktywne szkolenia wraz z filmami instruktarzowymi dla swoich dystrybutorów, tzw. webinar.

Sekret 8. Dobrze wyszkol nowych liderów Podobnie jak w każdej innej dziedzinie życia, tak i w MLM istnieją osoby, które lepiej nadają się do pewnych spraw niż inni. Gdy zaczynałem swoją pracę w tym biznesie myślałem, że nie ma znaczenia, jakie osoby będę rekrutował do swojej grupy. Szybko jednak zrozumiałem, że są ludzie o wybitnych predyspozycjach do budowy tego biznesu, czyli prawdziwi liderzy. Sponsorowanie jakiejś grupy ludzi, a przeszkolenie lidera, to zupełnie inne rzeczy. Liderzy potrafią skutecznie duplikować, czyli szkolić innych, rozszerzając także Twoją sieć bez Twojej specjalnej ingerencji czy pomocy. Liderzy potrafią przyciągać inne osoby do siebie, także innych liderów. Jest zatem niezwykle ważne, by potrafić wyszukiwać, rozpoznawać i rekrutować prawdziwych liderów, a następnie wspierać ich odpowiednim szkoleniem. Więc jeżeli znajdziesz kilkunastu prawdziwych liderów będziesz w stanie zacząć zarabiać naprawdę duże pieniądze.

Sekret 9. Najważniejszy Sekret To praktycznie najważniejszy ze wszystkich wyżej wymienionych sekretów, a jest nim DZIAŁANIE. Możesz zastosować się do poprzednich ośmiu, lecz jeśli nie wdrożysz tego najważniejszego sekretu w system, niewiele zmieni się w Twoim życiu. To jak różnica pomiędzy baterią paluszkiem, a prądem 220 V w gniazdku. Ten sekret towarzyszy praktycznie każdemu sukcesowi. Wprowadź słowa w życie i zamień je w czyny. Pomyśl o swoim komputerze – możesz mieć najnowocześniejszy sprzęt z kilkurdzeniowym procesorem, wielkim monitorem itd., lecz dopóki nie wepniesz wtyczki do gniazdka ten sprzęt stanowi tylko kupę złomu, plastiku i kabli. W momencie, gdy podłączysz go pod jakiekolwiek źródło energii, zaczynają się dziać niesamowite rzeczy. Tak samo, kiedy powyższe wskazówki wdrożysz w życie, zaczniesz przyciągać coraz więcej wartościowych ludzi do swojego biznesu, a Twoja organizacja rozrośnie się w zawrotnym tempie. To już wszystkie 9 sekretów na drodze do prawdziwego sukcesu w branży marketingu sieciowego. Oczywiście jest to tylko wiedza, a od Ciebie zależy, co z tą wiedzą zrobisz. Autor tekstu prowadzi bloga pod adresem: www.networkblog.pl. 27


badania & raporty Analizując zalety i wady obu form zarobkowania można dopatrzyć się wielu różnic. Decyzja, który sposób pracy wybrać, wpływa nie tylko na czas jej wykonywania, lecz także na otrzymywane pieniądze czy motywację do pracy. Warto się zastanowić nad tym wyborem, który modyfikuje zarazem ścieżkę naszej kariery, jak i sposób życia.

Freelancer czy etatowiec? Kto ma lepiej? MARTA SZCZEPAŃSKA, AGNIESZKA KROPELNICKA

O

d kilku lat na polskim rynku dominuje nowa moda: praca w wolnym zawodzie. Coraz więcej osób zamiast pracować od godziny 8 do 16, decyduje się na otwieranie firm i prowadzenie biznesu na własną rękę. GUS podliczył, że w zeszłym roku działalność gospodarczą uruchomiło aż 307 tys. osób fizycznych. W porównaniu z ostatnimi latami – to rekord. Do niedawna młodzi ludzie po studiach przez kilka lat pracowali dla kogoś, na etacie, potem, po zdobyciu doświadczenia, decydowali się na ryzyko odejścia i otwarcia przedsiębiorstwa.

Teraz, to właśnie absolwenci wyższych uczelni oraz freelancerzy najczęściej decydują się na prowadzenie firm. Niezależność, rozwój osobisty, zaangażowanie – badania polskiego rynku pracy pokazują, że właśnie tego najbardziej brakuje pracownikom etatowym. „Bycie wolnym strzelcem ma bardzo wiele zalet, najfajniejszy 28

jest elastyczny czas pracy i całkowita niezależność. Samozatrudnienie pozwala też poświęcić więcej czasu na własne projekty.” – komentuje na swoim blogu Yashke. Wyniki raportu „Freelancer w Polsce 2010” przeprowadzonego przez Infakt. pl pokazują, że profesje jakimi najczęściej zajmują się wolni zawodowcy to handel i sprzedaż (16,83%), informatyka/ programowanie (14,60%) oraz doradztwo/konsulting (11,01%). Wysoko plasują się także budownictwo (prawie 9%) oraz grafika/projektowanie (8,17%). Czy życie coraz bardziej popularnych w Polsce freelancerów to późne śniadania z laptopem w kawiarni, praca od przypadku do przypadku i brak szans na stabilizację finansową? Może wręcz przeciwnie: to dobrze wykorzystana wolność, cenna niezależność działania i najlepsza praca pod słońcem? Ilu freelancerów, tyle historii, ale pewne jest jedno: freelancing to coś więcej niż pomysł na karierę – to pomysł na życie.

Freelancer czyli kto? Freelancerami zostają osoby, które cenią sobie swobodę organizacyjną bardziej niż biurowy rygor. Jest to idealne rozwiązanie dla przedstawicieli wolnych zawodów: artyści, graficy, informatycy, pracownicy naukowi, edytorzy czy tłumacze wolą sami ustalać czas pracy i ilość przyjmowanych

zleceń. Niezależność i wysokie zarobki są dodatkowymi korzyściami. Piotr Wyszyński, fachowiec od marketingu internetowego, jest przekonany, że nie sprawdziłby się w pracy w korporacji czy w urzędzie. – Nie potrafię być pracownikiem. Próbowałem trzy razy, ale po kilku miesiącach sam się zwalniałem. Powód był zawsze ten sam – nie układała mi się współpraca z szefem – mówi. Dla osób podobnych do niego idealnym rozwiązaniem jest praca wolnego strzelca. W pracy na etat, stała (zwykle niska) kwota wynagrodzenia, niezależnie od tego, ile się pracuje, jest dla pracowników jedną z najważniejszych wad. Niezmienna ilość godzin pracy, niska elastyczność, rutyna – to kolejne z często wymienianych przyczyn niezadowolenia z pracy na etacie. Ludzi bardziej niezależnych często denerwuje także to, że są tylko jednym z wielu elementów całego biznesu, nie czują się odpowiedzialni za całość wykonywanych projektów, nie mają więc motywacji do wydajniejszego działania. Takie osoby, poczują się spełnione otwierając własną firmę lub pracując jako wolni strzelcy. Wtedy będą odpowiedzialne za wszystko czym się zajmują, co sprawi, że poczują się dużo bardziej kompetentne. – Coraz częściej młodzi ludzie wybierają pracę jako wolni strzelcy. W swojej bazie mamy


badania & raporty

magazyn już prawie 20 tysięcy specjalistów IT – mówi Marceli Smela, dyrektor generalny IT Kontrakt – lidera outsourcingu kadry IT w Polsce. – Ludzi wykształconych i mających ugruntowaną markę na rynku przybywa. Wolą pracować na własny rachunek, niż zarabiać na etacie. To pozwala im się rozwijać – dodaje Smela. Jest wiele korzyści z prowadzenia własnej działalności: – Jeżeli chodzi o kwestie podatkowe to założenie firmy jest bardzo opłacalne. Pracując na umowę zlecenie musimy płacić podatek progresywny w wysokości 18 lub 30% – w zależności od sumy przychodów w danym roku podatkowym. W przypadku prowadzenia działalności gospodarczej, jako osoba fizyczna, zapłacimy 19% podatek liniowy bez względu na wysokość przychodu w danym roku. Do tego dochodzi możliwość odliczania od przychodu kosztów prowadzenia działalności gospodarczej. Zatem korzyści prowadzenia firmy jest sporo – tłumaczy Paweł Tomczykowski, doradca podatkowy, partner kancelarii Ożóg i Wspólnicy. Pracodawcy nad Wisłą coraz częściej przekonują się do korzystania z zasobów firm zewnętrznych i zatrudniania wolnych strzelców tylko do określonych projektów. Wiążę się to także z coraz większymi wymaganiami klientów. Freelancerzy oferują im kreatywne i nietuzinkowe rozwiązania oraz świeże spojrzenie. W czasach ogromnej konkurencji firmy szukają rozwiązań, które przyczynią się do zwiększenia efektywności. Według badań KPMG prawie 80% przedsiębiorstw działających w Polsce podjęło już inicjatywy ukierunkowane na redukcję kosztów. Outsourcing wydaje się być strzałem w dziesiątkę. – Pozwala na obniżanie kosztów oraz zatrudnianie pracownika, który posiada idealnie dopasowane do potrzeb klienta kompetencje – wylicza Marceli Smela z IT Kontrakt. – Pracodawcy nie muszą przeprowadzać rekrutacji, bo specjaliści są dostępni z dnia na dzień – dodaje. Zlecenie części procesów na zewnątrz powoduje ścisłą kontrolę nad wydatkami. Kupowanie gotowych rozwiązań z zakresu sprzedaży czy kadr sprawia, że firma może pominąć kosztowny, długi proces budowy i utrzymania własnego działu IT czy PR. Dzięki rekrutacji pracowników

zewnętrznych zmniejsza się liczba etatów w firmie, redukują się zatem koszta przeznaczane na wynagrodzenia stałe, zabezpieczenia socjalne, emerytalne czy chorobowe.

Spokojniejsze życie etatowca Praca na etacie także posiada wiele zalet. Są ludzie, dla których taka forma zatrudnienia jest bardziej odpowiednia i dopasowana do ich stylu życia czy charakteru. Wolą pracę nawet za niższą pensję niż niestabilność finansową. Nie czują się na sile prowadzić własnej firmy, boją zagłębiać się w „tajniki” ZUS czy Urzędu Skarbowego. Dla nich praca na etacie ma swoje zalety. Jest to na pewno stabilność finansowa oraz pełne oddzielanie życia zawodowego od prywatności. Osoba pracująca u kogoś wychodząc z pracy może się „wyłączyć”, spoczywa na niej dużo mniej odpowiedzialności. Nie musi także sama wyszukiwać sobie zleceń czy nawiązywać kontaktów handlowych. Inne z często wymienianych przez pracujących na etacie zalet to: pewność comiesięcznej wypłaty, organizowane i opłacane przez pracodawcę szkolenia oraz możliwość włączenia się w program ścieżki awansu. W dodatku, gdy pracownik przebywa na urlopie lub zwolnieniu lekarskim – firma nadal wypłaca mu pensję. Istnieje wiele czynników, które dodatkowo odstraszają ludzi od zakładania własnych firm. Z raportu „Freelancer w Polsce 2010” wynika, że wśród największych przeszkód w prowadzeniu działalności gospodarczej respondenci uznają: wysokość składek ZUS (25,5%), niepewność finansową (20,79%), zbiurokratyzowane instytucje (18,69%) oraz zmienne i skomplikowane prawo (16,58%). – Idea jednego okienka, w którym firma miałaby zostać zarejestrowana od ręki, wciąż pozostaje w strefie marzeń – mówi Paweł Tomczykowski, doradca z kancelarii Ożóg i Wspólnicy. Jednak największą wadą, o której wspominają wszyscy freelancerzy, jest pewna dyskryminacja w przypadku usług bankowych (np. kredyt hipoteczny) i trudności w planowaniu kosztów, gdyż nieregularne wpływy często zmuszają do ostrożnego gospodarowania budżetem. O to wszystko nie muszą martwić się osoby pracujące na etacie. Wszystkie formalności załatwia za nich dział kadr.

Idealne miejsce pracy freelancera Zatrudnieni na etacie, w przeciwieństwie do wolnych strzelców, nie muszą także martwić się o miejsce do pracy. Do niedawna freelancerów można było spotkać w kawiarniach czy restauracjach mających darmowy dostęp do internetu. Pracowali siedząc przy małym stoliku, popijając kawę. Jednak obsługa kawiarni nie patrzyła przychylnie na klientów blokujących przez wiele godzin miejsce. Kolejnym rozwiązaniem był dom. Jednak praca w domowym zaciszu także nie spełniała oczekiwań wolnych strzelców. W domu spada motywacja i wydajność. Poczucie alienacji i wiele czynników rozpraszających, takich jak telewizor, dziecko czy sąsiadka, przeszkadza w obiektywnym spojrzeniu na własne projekty. Dobrym sposobem na zapewnienie sobie cichego miejsca, w którym można się skupić i wydajnie działać są biura coworkingowe. Wynajmuje je wspólnie kilka niezależnych osób, najczęściej wolnych strzelców. Razem szukają odpowiedniego miejsca i znajdują oryginalne powierzchnie po atrakcyjnej cenie w ścisłym centrum miasta. – Chętnie dołączyłbym się do grupy coworkerów pracujących w skupieniu i wspólnie z nimi wynajmował jakieś biuro, ponieważ moja psychika potrzebuje zdecydowanie innego miejsca do pracy, niż dom, w którym coraz ciężej jest mi się skupić. Potrzebuję niewiele – ciszy, spokoju, miejsca na biurko i krzesło, prądu oraz możliwości zaparzenia kawy czy zjedzenia kanapki – komentuje na forum freelancerów Maciek, tłumacz i publicysta z Gdańska. Najwięcej biur coworkingowych powstaje w Warszawie, Łodzi, Krakowie i Wrocławiu. Są ludzie, którym freelancing odpowiada i jest dopasowany do ich charakteru oraz stylu życia. Inni wolą stabilność finansową, nie zmieniające się miejsce pracy, mniej spoczywającej na nich odpowiedzialności. Dla nich idealnym rozwiązaniem jest praca na etacie.

Dlatego przy wyborze ścieżki kariery nie powinniśmy kierować się tylko aktualną modą – to, w jaki sposób pracujemy, modyfikuje także nasz styl życia. 29


pod paragrafem Od kilku tygodni zgłaszają się do nas zaciekawieni lub zaniepokojeni Czytelnicy „Network Magazynu”, którzy informują redakcję o nowym przedsięwzięciu, promującym się jako system działający na zasadach marketingu sieciowego. I nie byłoby w tym biznesie nic dziwnego, gdyby…

Biznes w stylu science-fiction? MACIEJ MACIEJEWSKI

o właśnie. Gdyby nie to, że inicjatywa z kilku kilometrów śmierdzi szwindlem, a informacje, jakie przekazuje ta firma polskiemu społeczeństwu i, notabene, świeżo upieczonym współpracownikom, są enigmatyczne i dziwne. Ich rzetelność zakrawa, co najmniej, o biznesowo-administracyjny scenariusz rodem z filmu science-fiction.

w Wielkiej Brytanii. 2.Dostajemy od EUROPEAN GLOBAL FINANCE LTD kartę przedpłatową. Karta płatnicza zasilona w momencie zakupu pewną kwotą pieniędzy. Służy do wypłat gotówki i płatności do wysokości wpłaconej kwoty zasilenia. REALIZACJA: PŁACIMY ZA ZAKUPY NASZĄ KARTĄ. Za „Produkty-Eko” dostajemy 20% zwrotu na nasze konto w Millenium. System jest połączony z MLM i każdy dostanie dodatkowo prowizje z zakupów w swojej strukturze. Nie ma żadnych wymogów i poziomów zakupów dla otrzymania prowizji”.

Niczym u Spielberga

Dobre imię biznesu MLM

Chodzi o wywodzącą się z Wielkiej Brytanii firmę – EUROPEAN GLOBAL FINANCE LTD. Polacy, którzy już zdążyli rozpocząć z nią współpracę, reklamują się wysyłając do networkerów spamy w taki oto sposób: „Witam, przesyłam propozycję wzięcia udziału w unijnym projekcie. Pomysł jest następujący: kupujemy produkty ekologiczne do własnego użytku (np. sprzęt AGD, żywność, materiały budowlane itp. Jest Lista 65 tys. artykułów, które w kodach kreskowych mają info, wg którego ze zwykłych zakupów mamy refundację). 1. Założono spółkę EGF. Zawieramy Umowę z EUROPEAN GLOBAL FINANCE LTD zarejestrowaną

Najbardziej zainteresowała nas w tym przedsięwzięciu informacja, że jest to projekt unijny. Więc są dwie możliwości: albo to świetny pomysł decydentów UE, którzy postanowili społeczeństwom dać piękny prezent, albo pojawiła się kolejna firma, która bazując na naiwności ludzkiej znów nadwyręży dobre imię biznesu MLM, na które niektórzy ciężko pracują od wielu lat. Niestety, jak na razie, nigdzie nie mogliśmy znaleźć rzetelnych informacji o tym, jakoby Unia Europejska zwracała jakiekolwiek pieniądze za nasze ekologiczne zakupy, o których trąbi firma EUROPEAN GLOBAL

N

30

FINANCE LTD. A jeden z naszych stałych Czytelników okazał się na tyle dociekliwy, że niczym porucznik Borewicz postanowił sprawę zbadać. Oto co do nas napisał: „Panie Macieju, w nawiązaniu do wczorajszej rozmowy telefonicznej na temat European Global Finance Company Ltd przesyłam materiały oraz opis wykładu, który miał miejsce w Warszawie dnia 06.07.2010 roku od godziny 18:34. Zacznijmy więc od początku... Razem ze wspólnikiem codziennie przeglądamy materiały na www.networkmagazyn.pl oraz www.biznesfan.pl, ponieważ wiedza zawarta w tych artykułach i wypowiedziach jest dla nas bezcenna. Wykonałem do Pana telefon w sprawie, która początkowo bardzo mnie zaciekawiła (dlaczego dowie się Pan w dalszej części) oraz stwarzała możliwości, które dla każdego oznaczałyby oszczędności, a dla nas i innych osób działających w marketingu sieciowym – znaczny dochód. Wszystko zaczęło się od spotkania około 2 tygodnie przed konferencją w Warszawie, gdzie odbyliśmy wstępne szkolenie (podstawowe informacje) oraz zakupiliśmy „starter” za 100 zł. Następnie konferencja, która odbyła się w Warszawie dnia 06.07.2010 roku, w której wzięło udział około 50 osób w średnim wieku, wynoszącym ok. 40 lat. Projekt docelowo ma być finansowany przez budżet UNII EUROPEJSKIEJ, milionowe dofinansowanie na wszystkie produkty ekologiczne.


pod paragrafem

magazyn

Na pierwszy rzut oka – wspaniały biznes i możliwości zarobkowania (ponieważ system „działa” w MLM), 20% refundacji kosztów zakupu eko produktów samo w sobie budziło wielkie nadzieje. Nie od dziś ludzie wiedzą o dofinansowaniach z projektów unijnych a jeśli dojdzie do tego możliwość dodatkowego zarobku – dlaczego nie? Nie będę wymieniał nazwisk, kto prowadził, kto jest odpowiedzialny za projekt (ponieważ druga osoba nawet nie odbiera telefonu), jak będzie potrzeba – wskażę osoby. Prezentacja od samego początku przebiegała prawidłowo, osoba, która prowadziła szkolenie również stwarzała pozory kompetencji, fachowości... Dowiedzieliśmy się między innymi co to jest: GMO, ARMIR, jakie znaki ekologiczne obowiązują w różnych krajach, dlaczego UNIA dofinansowuje produkty eko, jakie produkty będą refundowane i dlaczego (od papieru po samochody). Poznaliśmy również aplikację na telefon komórkowy, która rzekomo sprawdza czy dany produkt jest eko (ale to mniej istotne). Firma European Global Finance Company Ltd powstała 21 maja 2010 roku z tego co mi wiadomo w Londynie. Właściciel, udziałowiec, kapitał – nieznany. System miał (ma) działać na zasadzie karty płatniczej PRE PAID czyli zakładamy taką kartę (obsługiwać ma podobno ją bank Millenium) przelewamy na nią pieniądze, robimy zakupy i raz w miesiącu wraca do nas 20% kosztów poniesionych na zakup EKO PRODUKTÓW – proste, prawda? (20% ma obowiązywać od kosztów netto, VAT nie podlega refundacji). I to wszystko za jedyną, jednorazową opłatą 100 zł po uruchomieniu biura 122 zł brutto (aczkolwiek są jeszcze inne opcje) o czym można przeczytać w książeczce, którą podeślę, jako

załącznik. Tak jak wspomniałem, konferencja przebiegała prawidłowo, do czasu, w którym pewna osoba nie zaczęła, po prostu, chamsko oblegać prowadzącego, co w sumie może i wyszło konferencji na dobre. Osoba prowadząca powiedziała, że ona tylko przyjęła prośbę pewnej osoby do przeprowadzenia takiego szkolenia i sama nikogo nie zapraszała. Jednakże na jakiekolwiek pytanie odnośnie projektu nie potrafiła odpowiedzieć i odsyłała do pewnej dyrektywy (w języku angielskim) oraz do stron o dotacjach unijnych gdzie NIE MA WZMIANKI O TYM SYSTEMIE. Miała powstać strona internetowa, zostały zebrane adresy email (by powiadomić o aktualizacjach), ale do dnia dzisiejszego nie ma nic, jedynie zapewnienia, że potrzeba czasu, że pracują nad tym informatycy ponieważ system jest ogromny i tyle. Może i wszystko byłoby w porządku, ale faktem jest, że dostajemy kolejne informacje (różne portale) emaile o takim właśnie systemie (jako propozycje współpracy) więc ludzie w to uwierzyli i promują coś, co może okazać się kolejną klapą! Tutaj pojawia się problem, ponieważ jak mamy LEGALNIE rozpowszechniać możliwość zarobku w systemie MLM, skoro pojawiają się takie i inne firmy, które po prostu oczerniają nas wszystkich... 43 miliardy euro – tyle ma lub miało wynosić dofinansowanie. 65 000 – tyle produktów ma lub miało zostać objęte refundowaniem. Wszystko fajnie, gdyby było prawdziwe. Wykonałem dziesiątki telefonów do różnych instytucji zajmujących się i promujących dotacje unijne, gdzie mogłem coś znaleźć tam się kontaktowałem – niestety, efekt wszędzie ten sam, czyli żadnych informacji. Proszę o sprawdzenie „firmy” oraz – jeśli okaże się prawdziwą bujdą – umieszczenie i nagłośnienie w taki sposób, jak sytuacja wymaga.”

My również próbowaliśmy zasięgnąć informacji o tym unijnym projekcie w wielu miejscach. Wszędzie ta sama reakcja: zdziwienie, uśmiech, pukanie palcem w czoło. Zwracamy się więc do wszystkich Czytelników o kontakt z naszą redakcją w przypadku posiadania jakichkolwiek informacji. Z góry dziękujemy.

Oto wybrane komentarze w tym temacie, które otrzymaliśmy od naszych Czytelników. Ryszard Podgórny: „Tak się składa, że wiem troszkę odnośnie tematu EGF, znam bezpośrednio osobę, która to „tworzy”. Sytuacja w jakiej się znalazłem przez „tego Pana” doprowadziła do tego, że jestem pomiędzy młotem a kowadłem. Jestem po prostu „załamany” i nie wiem co dalej z tym gościem zrobić… no i szkoda mi tych ludzi, którzy się na to wszystko nabierają. W zasadzie nie wiem czy to wizja tego Pana i legalny biznes, czy tylko sama wizja i celowy przekręt połączony z piramidą finansową.” Zygmunt z Kielc: „Byłem na 3 spotkaniach EGF z czego jedno miało miejsce kilka dni temu w bardzo zamkniętym gronie. Jestem przekonany, że całe to przedsięwzięcie to jedno wielkie oszustwo wykorzystujące niewiedzę obywateli z wielu aspektów: refundacje unijne, firma w UK, Projekt Eko Innowacje (faktycznie UE wprowadza taki projekt, ale obejmuje on zupełnie inne sfery i wspiera NOWO POWSTAJĄCE FIRMY, a nie refunduje zakupy dokonywane przez obywateli), konto w Millenium Bank (firma do dnia dzisiejszego nie posiada podpisanej umowy z bankiem Millenium, o którym często wspomina), Aplikacja GoodGuide, strona internetowa (woła o pomstę do nieba), refundacje z konta Millenium (firma musi posiadać najlepszych na świecie informatyków skoro potrafili stworzyć tak wspaniały system informatyczny... a nie potrafią stworzyć profesjonalnej strony internetowej), kampania reklamowa (miała ruszyć 15 lipca br.). No i osoby odpowiedzialne za rozwój projektu (z całym szacunkiem, ale za promocję i budowanie sieci MLM zabrały się osoby, które wprowadzały na rynek polski FinanzasForex, Penelope, FlexWorld, Tirn i Vandior oraz Open MLM – myślę, że nie muszę tego w żaden sposób komentować). Firma z pewnością jest jedną wielką mistyfikacją, obiecującą nie tylko tańsze zakupy, ale gigantyczne zarobki sięgające nawet setek tysięcy złotych miesięcznie! Z pewnością wiele osób się na to, niestety, nabierze. Swoją drogą EFG nawet nie można nazwać piramidą finansową, bo nie wypłaca żadnej prowizji w struktury partnerskie, tylko całość bierze dla siebie. Więc to zwykłe oszustwo.

31


przy tablicy Oto druga część krótkiego przewodnika do lepiej zorganizowanego, bardziej produktywnego i szczęśliwego życia... czyli jak przebrnąć przez dzień z uśmiechem na ustach i pustą listą zadań do zrobienia. Dla kogo jest ten kurs? Dla każdego, kto chce się w jakiś sposób „zorganizować”, bo czuje, że nie udaje mu się panować do końca nad chaosem życia.

Zorganizuj się i lepiej zarządzaj czasem... w 10 krokach Część druga MICHAŁ ŚLIWIŃSKI, @MichaelNozbe

N

iezależnie od tego czy jesteś studentem, profesorem, przedsiębiorcą lub pracownikiem dużej czy małej firmy, ten kurs jest dla Ciebie, jeśli chcesz zrobić więcej, szybciej i efektywniej.

Krok 3 – Jakie jest Najbliższe Zadanie?

„Najbliższe (lub następne) zadanie jest fizycznym, widzialnym zachowaniem na każdej otwartej pętli. (...) Tak więc, gdzie wszystkie Twoje przypomnienia o zadaniach lądują? Na listach „najbliższych zadań”, które wraz z kalendarzem są sercem codziennego zarządzania czasem.” (David Allen) Dla mnie idea „najbliższych zadań” jest najważniejszą częścią GTD. Kiedy odkryłem książkę Davida Allena i przeczytałem ją, zrozumiałem ogromną różnicę między tradycyjnymi listami spraw do załatwienia, menedżerami zadań... a programami wspierającymi metodykę GTD. 32

Mamy długie, niekończące się listy zadań w wielu projektach Jeśli tak jak ja robisz wiele rzeczy podczas dnia i masz dużo projektów, możesz szybko utonąć pod natłokiem zadań i spraw do załatwienia w każdym z tych projektów. Czyli krótko mówiąc,

masz codziennie przed sobą dziesiątki projektów i setki zadań... masakra. A ja już w pierwszym kroku pisałem o „pustym umyśle”.

Jak się nie przerazić i sprawić, aby te projekty nie stały w miejscu?


przy tablicy

magazyn To jest możliwe. Wystarczy w każdym projekcie, który chciałbyś chociaż trochę „pchnąć do przodu” wyznaczyć najbliższe działanie. Tak, nie musi być to wielka sprawa – po prostu znajdź na liście zadań danego projektu jedno, jedyne zadanie, które wiesz, że zbliży projekt chociaż trochę bardziej do zakończenia. W niektórych projektach mam jedno najbliższe działanie, w innych mam kilka, a czasami nie mam żadnego... Tak czy owak, dzięki tej prostej technice wybieram tylko kilkanaście zadań spośród setek wszystkich działań, które na mnie czekają. To oznacza, że codziennie mój umysł zajmuje się tylko tą krótką listą najbliższych zadań i nie zawraca sobie sprawy całą resztą.

Jak Najbliższe Działania pracują dla mnie?

godzin dziennie, co daje mi 2 zapasowe godziny na niespodziewane zadania mogące pojawić się w ciągu każdego dnia tygodnia.

Wyznaczam 0-3 Najbliższych Zadań na projekt. Istotne jest pamiętanie o nie zaznaczaniu wszystkich zadań jako najbliższych – porostu nie ma to sensu. Jak pisałem wcześniej, niektóre projekty mają 0 Najbliższych Zadań. Żadnego – bo zdecydowałem ich po prostu nie ruszać, inne mają po trzy Najbliższe Zadania bo chcę skoncentrować się na nich w tym tygodniu. Staram się utrzymywać to w taki sposób, aby nie wybierać więcej niż 3 zadań z danego projektu. W przeciwnym razie moja lista Najbliższych Zadań byłaby zapchana i całkowicie bezużyteczna.

Przykłady Najbliższych Zadań Wszystko zależy od Twojego projektu. Jeśli organizujesz wesele, twoim Najbliższym Zadaniem może być znalezienie knajpy lub zrobienie listy gości. Jeśli pracujesz nad prezentacją, takim zadaniem może być szukanie materiałów lub przygotowanie schematu prezentacji. Czasami takim zadaniem może być po prostu jeden telefon do kogoś. W większości przypadków Najbliższych Zadań może być kilka w projekcie – zrób te, które masz teraz właśnie ochotę robić.

Krok 3 – do zapamiętania: Wyznaczaj Najbliższe Zadania. Jeśli nie wiesz co zrobić z danym projektem zastanów się nad następnym małym kroczkiem, który możesz wykonać aby posunąć ten projekt choć trochę do przodu. Nie przesadzaj z ilością Najbliższych Zadań bo zdekoncentrujesz się. Naucz się panować, tworzyć i zarządzać swoją listą Najbliższych Zadań – to Twój klucz do osiągnięcia znacznej poprawy w osobistej produktywności. Mówiąc prosto, po Tygodniowym Przeglądzie (omówię go szczegółowo w dalszej części kursu), to znaczy, po przejrzeniu wszystkich projektów i wyborze Najbliższych Zadań mam zazwyczaj listę Najbliższych Zadań mającą około 40 godzin (8 godz./dzień * 5 dni/tydzień). Zazwyczaj pracuję do 10

Krok 4 – Praca w Kontekstach

„Niewiele zadań może być wykonanych w dowolnym miejscu (jak na przykład notowanie pomysłów na temat projektu piórem na papierze), większość wymaga określonej

lokalizacji (w domu, w pracy) lub posiadania pod ręką jakiegoś narzędzia, takiego jak telefon czy komputer. To są jedne z podstawowych czynników ograniczających Twój wybór tego co możesz w danej chwili zrobić.” (David Allen) Projekty czy listy działań i spraw do załatwienia są bardzo użyteczne przy notowaniu tego, co musisz zrobić. Jak już wiemy z poprzednich lekcji, lista „Najbliższych Działań” pomaga nam skupić się na doprowadzaniu projektów do końca. Pomysł „Kontekstów” jest kolejną bronią mogącą pomóc Ci w oczyszczeniu tych długich list zadań i załatwieniu większej ilości spraw.

Czym jest „Kontekst”? Jak mówi David – może to być miejsce, narzędzie, osoba czy otoczenie... które pomoże nam w wykonaniu naszych działań. Niektórymi przykładami kontekstów są: telefon (dzwonisz do ludzi, aby załatwić sprawy związane z więcej niż jednym projektem, prawda?), komputer (musisz wykonać działania na komputerze związane ze swoimi projektami), biuro, dom... i takich przykładów można mnożyć. Poniżej przytoczę klika najbardziej obrazowych:

Masz ochotę do kogoś zadzwonić? Bardzo lubię kontekst o nazwie „telefon” – szczególnie po lunchu. Kiedy zjem dobry lunch i wracam do pracy, nie czuję się wybitnie produktywny. Właściwie to mam ochotę na małą „siestę”, ale pracować trzeba. Wtedy otwieram kontekst „telefon” w moim zaufanym systemie i widzę wszystkie zadania z nim związane... czyli po prostu wszystkie osoby, do których powinienem zadzwonić ze wszystkich moich projektów. Niektóre z nich nie muszą być nawet moimi „następnymi działaniami” w tych projektach. Tak czy owak, podnoszę słuchawkę i dzwonię po kolei do tych osób... i nagle, po kilku rozmowach czuję się wybitnie produktywny, widzę że wykonałem sporo telefonów, które ruszyły wiele moich projektów z miejsca... chociaż jedno na co miałem ochotę to krótka drzemka po dobrym obiadku. To właśnie jest 33


przy tablicy magia przyporządkowywania kontekstów do zadań. Moim szczególnym kontekstem związanym z pieniędzmi są: finanse. Jako właściciel małej firmy internetowej, jestem osobą odpowiedzialną za finanse mojej firmy i w wielu projektach muszę kogoś opłacić lub otrzymać jakąś zapłatę, więc wszystkie takie czynności umieszczam w kontekście „Finanse”. Kiedy tylko loguję się do mojego internetowego systemu bankowego, otwieram kontekst „Finanse” i wykonuję wszystkie znajdujące się tam działania za jednym zamachem.

Kontekst może być narzędziem, miejscem, a nawet osobą Mam również kontekst o nazwie „Asystentka” i kiedy tylko mam zadanie, które chcę z nią omówić na spotkaniu, nadaję mu ten właśnie kontekst. Później, podczas spotkania otwieram kontekst „Asystentka” i mam pewność, że spotkanie będzie dobre i o niczym nie zapomnimy.

Inne przykłady kontekstów Mam kontekst „Zakupy” i kiedy notuję rzeczy, które muszę kupić do różnych projektów, przypisuję im właśnie ten kontekst, aby później, będąc na zakupach mieć całą listę rzeczy do kupienia przed sobą na liście tego kontekstu. Dzięki temu jeden wyjazd na zakupy kończy się zdobyciem wszystkich potrzebnych rzeczy do wszystkich projektów nad którymi pracuję.

Krok 4 – do zapamiętania: Idea Kontekstów pomaga w przeglądaniu i załatwianiu wielu zadań przy utrzymaniu maksymalnego poziomu Twojej wydajności – z narzędziem pod ręką, w określonym środowisku, czy nawet w towarzystwie kogoś. Konteksty, niezależnie od projektów, tworzą dodatkową pomoc w szybkim załatwieniu czekających na nas zadań.

Krok 5 – Zarządzaj swoimi materiałami pomocniczymi

„Zazwyczaj polecam, aby ludzie trzymali swoje materiały pomocnicze poza zasięgiem wzroku, ale w zasięgu ręki. Będą oczywiście momenty, 34

kiedy będzie to bardziej wygodne, aby materiały były dostępne do natychmiastowego wglądu, szczególnie gdy pracujesz nad czymś skomplikowanym i potrzebujesz zajrzeć do nich kilkakrotnie w ciągu dnia.” (David Allen) Zorganizowane życie nie kończy się na listach spraw do załatwienia Listy spraw do załatwienia zawarte w Twoich projektach są tylko początkiem udanego systemu efektywności. Twój system nie tylko składa się z działań i zadań – musisz mieć też materiały pomocnicze, aby projekt mógł się rozwijać i aby być w stanie określać kolejne zadania w przyszłości. Omówiliśmy część z tego już wcześniej, ale teraz rozwiniemy ten temat.

Udane zarządzanie materiałami pomocniczymi

(nadające się do dodania do listy zadań danego projektu), a resztę zostawiam, jako materiały do wglądu.

Pomysły, adresy i inne dane, jako notatki Wykorzystuję notatki również do tego, aby przechowywać w nich inne ważne, związane z projektem informacje, które w formie luźnych myśli wpadają mi do głowy i muszę gdzieś zapisać adresy osób związanych z projektem, linki do innych stron i inne użyteczne dane.

Dołączaj pliki i inne materiały referencyjne Często będziesz potrzebował więcej niż tylko notatek do projektu. Będziesz potrzebował arkuszy kalkulacyjnych, dokumentów, obrazów... i innych plików. Miej je wszystkie razem. Dołączaj je do projektów i przechowuj tam, gdzie powinny być, gdy ich potrzebujesz.

Krok 5 – do zapamiętania:

Aby pchnąć projekt do przodu musisz określić najbliższe działania, a tylko za pomocą dobrze zarządzanych materiałów pomocniczych możesz wiedzieć co powinno zostać zrobione w następnej kolejności, lub jak zadanie powinno wyglądać. Kluczem do tej wiedzy jest dobrze przemyślany system zarządzania materiałami pomocniczymi.

Aby podnieść swoją wydajność naucz się zarządzać swoimi plikami pomocniczymi i notatkami w projektach, żeby zachowywać potrzebne informacje tam, gdzie mogą się przydać. Dzięki dobrym materiałom pomocniczym lepiej zrozumiesz projekt oraz łatwiej wyznaczysz sobie Najbliższe Działania z nim związane..

Dobre notatki będą zbierać w sobie pomysły niezadaniowe

Autor tekstu jest właścicielem i pomysłodawcą aplikacji internetowej do zarządzania projektami i czasem Nozbe.com, opartej o metodykę Davida Allena „Getting Things Done”. Redaktor naczelny czasopisma o produktywności „Productive! Magazine” (ProductiveMagazine.com). Z wykształcenia magister zarządzania (Uniwersytet Gdański) oraz Diplom Betriebswirt na FH-Stralsund w Niemczech. Na Twitterze – jako @MichaelNozbe; prywatnie bloguje na MichaelNozbe.com oraz ProductiveShow.com. Obecnie mieszka w Warszawie, choć żył już w wielu miejscach Europy. Bardzo chce, żeby świat był bardziej zorganizowany, a ludzie bardziej produktywni i zadowoleni z życia.

Notatki pomagają mi w ułożeniu myśli co do projektu. Zazwyczaj używam ich do składowania luźnych myśli na temat projektu jeśli nie mam co do nich pewności, iż wyniknie z nich coś wykonalnego. Na przykład:

Notatki ze spotkań i rozmów telefonicznych Gdy jestem na spotkaniu dotyczącym projektu lub rozmawiam przez telefon, korzystam z notatek, żeby zanotować pomysły i wszystkie informacje jakie otrzymuję. Nie muszę się zastanawiać czy i z czego wyniknie jakiekolwiek zadanie, pomyślę o tym później – w tym momencie po prostu notuję i zachowuję wszystko w jednym miejscu. Później – po rozmowie czy spotkaniu – przeglądam notatki i wyciągam z nich rzeczy wykonalne


zoom reportera 25 września br. byliśmy w Auli Politechniki Warszawskiej, gdzie odbyły się uroczyste obchody szóstej rocznicy powstania firmy FM GROUP. Identycznie jak przed rokiem impreza cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem. Przybyli na nią goście z całego świata.

6 urodziny FM GROUP MACIEJ BADOWSKI

Orchidee od jubilerów

Halina Melad oraz Anne Grauby z drom Fragrances, Andrzej Trawiński z Perfandu, Rafał Markiewicz i Krzysztof Rak z Mercedes-Benz oraz Robert Staniszewski z firmy Polkomtel. Galę, podobnie jak w zeszłym roku, poprowadziła Monika Richardson. Za muzykę byli odpowiedzialni DJ Piotr Pontus i zespół Akurat, a o część artystyczną zadbał – znany z programu „Mam talent” – Patenciarz, który prezentował etiudy swojego autorstwa. Impreza rozpoczęła się wykwintną i uroczystą kolacją. Następnie właściciele firmy – Katarzyna, Artur i Andrzej Trawińscy, uhonorowali statuetkami Orchidei najbardziej zasłużonych liderów FM GROUP.

Wśród zaproszonych gości, oprócz liderów i reprezentantów oddziałów firmy, obecni byli również przedstawiciele firm współpracujących z FM GROUP: dr Andreas Storp, dr Julia Schmid,

Orchidee zostały wykonane przez znanych jubilerów i ozdobione kryształkami Swarovskiego. Czerwonymi

D

ostojni goście z różnych zakątków świata, statuetki Orchidei, przepiękne stroje i ogromny tort – to wszystko w jednym miejscu i czasie. Tak wyglądały obchody szóstej rocznicy powstania polskiej firmy network marketingowej FM GROUP. Ta noc na pewno zostanie na długo w pamięci wszystkich uczestników urodzinowego spektaklu FM.

36

– w Orchideach dla liderów na poziomie amarantów, złocistymi – w statuetkach dla złotych orchidei i krystalicznie czystymi – w statuetkach dla diamentów. Z Warszawy na Majorkę Po wręczeniu statuetek na scenę zostali zaproszeni przedstawiciele poszczególnych oddziałów FM GROUP. Otrzymali oni pamiątkowe dyplomy uznania. Część oficjalną spotkania zamknęła prezentacja Fundacji Golden Tulip, która powstała w 2009 roku z inicjatywy Katarzyny i Artura Trawińskich. Jej głównym celem jest organizowanie i niesienie pomocy dobroczynnej, humanitarnej, rozwojowej oraz przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu. O północy na salę wjechał ogromny tort z logo firmy. Wszyscy


magazyn goście, z wyśmienitym humorem po wspaniałej porcji smakowitego tortu, oddali się zawadiackim tańcom, które trwały do późnych godzin nocnych. Następnego dnia najlepsi liderzy wylecieli na tygodniowe szkolenie na Majorkę, gdzie uczestniczyli w kilkugodzinnym seminarium „7 nawyków skutecznego działania”, korzystali z serii konsultacji, a także wielu innych, dodatkowych atrakcji. Z niecierpliwością czekamy na następne huczne urodziny FM GROUP – wiodącej firmy MLM w Polsce. (Foto: Adam Kowalski i Mieczysław Mieloch)

zoom reportera


na widelcu Branża sprzedaży bezpośredniej i marketingu sieciowego stwarza ludziom nesamowite możliwości. W tym systemie można zainicjować biznes praktycznie bez kapitału, bez infrastruktury produktowo-magazynowo-logistycznej – wszystko dostajemy podane na tacy. Trzeba jedynie poświęcić swój czas, energię, być wytrwałym i przedsiębiorczym, a sukces z pewnością się pojawi. Tylko od Ciebie zależy, czy po niego sięgniesz…

W

arto przy tym zauważyć, że network marketing jest jednym z niewielu przedsięwzięć biznesowych, w którym nie istnieje zjawisko dyskryminacji. Nikt nie zwraca uwagi na kolor skóry, wyznanie, język, tężyznę fizyczną czy wiek. W MLM sukces odnoszą zarówno osoby młode, jak i te, które zaczęły działać w kwiecie wieku. Najnowsze badania o DS/MLM wykazały, że osoby powyżej 50 roku życia stanowią aż jedną czwartą wszystkich sprzedawców w tym kanale dystrybucji w Polsce. Postanowiliśmy więc pokazać, jak biznes MLM łączy pokolenia. Wystarczy spojrzeć na okładkę tego wydania „Network Magazynu”. Marian Polok, Mirosław Horodecki i jego małżonka zaczęli w kwiecie wieku, a obok Krzysztof Sydlo i Piotr Pacyga, którzy śmiało mogliby być ich synami i wszyscy robią MLM. Coś w tym jest. W tym artykule rozmawiamy z facetami współpracującymi z firmą ACN Communications Polska: Marian Polok w 1992 roku zainicjował własną firmę o nazwie VIST Ośrodek Szkolenia i Innowacji, którą prowadzi 38

BIZNES MLM Łączy pokolenia

MACIEJ MACIEJEWSKI

do dziś. Z marketingiem sieciowym związany od początku lat 90 poprzedniego stulecia. Jest entuzjastą tego systemu, jako szkoły i stylu życia. MLM nauczył go konsekwencji, koncentracji na zadaniach, wytrwałości, dyscypliny, pokory oraz tolerancji i szacunku dla inności. W tym systemie pracy przeszedł wszystkie szczeble kariery. Jego zdaniem, alternatywne możliwości, jakie stwarza MLM idą w parze z wieloletnią pasją wspierania przedsiębiorczości, a dzięki systemowi wsparcia w MLM może pracować, zarabiać i budować swoje zaplecze finansowe każdy, kto tylko ma chęć uczenia się, nabywania nowych umiejętności i posiada nieodpartą wolę dążenia do niezależności zawodowej i finansowej poprzez ciężką, ale satysfakcjonującą pracę. Network Magazyn: Czy według pana marketing sieciowy jest lepszym systemem do zarabiania pieniędzy niż np. firma tradycyjna i franchising? – Nie czuję się uprawnionym, aby twierdzić, że MLM jest lepszy. Wiem tylko, że jest to branża, w której wszyscy mają równe szanse. Dla kogoś, kto ma pomysł, pieniądze, uwielbia ryzyko i lubi walczyć z administracją, to tradycyjna firma lub franchising będą dobrym rozwiązaniem. Niektórym się udaje i są szczęśliwi. Sam przecież od 1992

roku prowadzę z dużym powodzeniem własną, tradycyjną firmę. I mimo niezłych w niej dochodów, jednocześnie buduję firmę w branży marketingu sieciowego. Dlaczego? Dlatego, że pieniądze nie zawsze dają satysfakcję. Mury mojego ośrodka opuściło tysiące absolwentów z dyplomami nowo zdobytych zawodów. I co? I nic. U większości z nich dyplomy leżą bezużytecznie w szufladach. Ja mogłem ich nauczyć zawodu, ale nie mogłem im zapewnić pracy, niezależności zawodowej. W MLM mogę każdego nauczyć, jak zarabiać pieniądze i jak budować własną firmę pod szyldem ugruntowanej na rynku marki.

W tej branży fantastycznym jest to, że każdy sam decyduje o własnym losie. Nie musi mieć pieniędzy na start, a otrzymuje praktycznie wszystko – pomysł, produkty, usługi, administrację, rozliczenia, a co najważniejsze, ma do dyspozycji armię ludzi gotowych pomóc mu odnieść sukces. Zawsze powtarzam, że MLM to System Równych Szans, ale... nie dla wszystkich. Nie, nie ma tu sprzeczności. Chcę powiedzieć, że każdemu możemy zaproponować ten rodzaj aktywności zawodowej, bo każdy w tej branży może


na widelcu

magazyn

osiągnąć sukces na miarę swoich oczekiwań. Ale niestety, nie każdy się do tego nadaje. Jest kilka warunków, które muszą być spełnione bezwzględnie. Trzeba mieć cele, motywację i pasję. Nie wystarczy chcieć pracować, trzeba dużo pracować – niekoniecznie ciężko, lecz mądrze i dużo. Trzeba chcieć się uczyć, i... ciągle się uczyć. Trzeba być wytrwałym, konsekwentnym i zdyscyplinowanym. No i trzeba chcieć pomagać innym. W marketingu sieciowym wygrywają wyłącznie Ci, którzy lubią pomagać innym. Nie widzę innej drogi. NM: Co według pana jeszcze należy zrobić w branży, żeby ten model biznesu usprawnić, wypromować? – Edukacja, edukacja, i jeszcze raz edukacja. Od początków lat dziewięćdziesiątych wiele się już zmieniło. Ale nadal obserwuję stereotypowe zachowania. Większość naszego społeczeństwa nie potrafiło, jak dotąd, odnaleźć się w okresie transformacji. Zmiana nabytych przez długie lata nawyków, przyzwyczajeń i sposobów myślenia, to proces na wiele pokoleń. Musimy pamiętać, że mieliśmy państwo opiekuńcze, gdzie administracja państwowa i politycy decydowali o losach swoich obywateli. Życie nie wymuszało w nas samodzielności. Wszyscy musieli

pracować. Czy się stoi, czy się leży... Pamiętacie? Decydował ktoś. Ten Pan KTOŚ był wszechobecny. Ja to wiem i rozumiem, bo żyłem w tamtych czasach. Z tego okresu pozostało wiele lęków, brak wiary w siebie, no i „siedź w kącie, znajdą cię”. Dlatego rozumiem i szanuję także rodziców, chcących chronić swoje pociechy przed nowym i nieznanym. Strach przed porażką i ośmieszeniem paraliżuje „starych” i młodych. Na wszystko potrzebny jest czas. Ten proces dokonuje się sam, bo samo życie weryfikuje nasze postawy, nastawienie do życia i nasze zachowania. Ale razem możemy ten proces przemian przyśpieszyć. A więc jeszcze raz edukacja, ale też pokazywanie dobrych wzorców, prezentowanie liderów i ludzi odnoszących sukcesy, także budowanie dobrego wizerunku całej branży sprzedaży bezpośredniej i marketingu sieciowego, bez względu na to, z jaką firmą budujemy własną przyszłość. Krzysztof Sydlo w 1998 roku rozpoczął działalność gospodarczą, realizując swoje marzenie o posiadaniu sklepów z biżuterią. Bycie swoim własnym szefem dawało mu pewien stopień niezależności finansowej, lecz – jak wspomina – było okupione kilkunastogodzinną pracą każdego dnia

i zaniedbaniem swojej rodziny. Na szczęście na swojej drodze spotkał marketing sieciowy, który stał się jego życiową pasją i uwolnił go od wcześniejszego kieratu. „Kiedy dowiedziałem się, że za każdym razem, kiedy ktoś korzysta z telefonu, internetu czy prądu, ja mogę zarabiać pieniądze, to pomyślałem, że to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. Dziś, po prawie pięciu latach działalności w MLM już wiem, że jest to możliwe, piękne i prawdziwe” – wyznał Krzysztof. NM: Dlaczego jeszcze działa pan w marketingu sieciowym? – Powodów jest wiele. Aby założyć swoją firmę (konwencjonalną) musiałem: zebrać kapitał (wziąć kredyt), zorganizować lokal (koszt kupna/wynajmu, remontu), zainwestować w towar, wyposażenie, ubezpieczyć lokal, itp., itd. No i ulubione przepychanki w urzędach, te wszystkie pozwolenia, podania. A co dalej? Czy po tym wszystkim miałem już sukces? Nie! Dopiero zaczęła się faktyczna praca i drżenie, czy inwestycja się zwróci czy nie. W MLM buduję swój biznes bez wielkich inwestycji. Jestem wolny od kredytów, co daje ogromny komfort psychiczny. Nie potrzebuję wynajmować lokalu, bo pracować mogę w zaciszu domowego 39


na widelcu ogniska lub spotykając się z moimi partnerami czy potencjalnymi klientami w domu, hotelu, restauracji. Moje dochody są wprost proporcjonalne do mojego zaangażowania i osiągnięć, a nie uzależnione od koniunktury czy „widzimisię” szefa. Potęga duplikacji to siła MLM. Tutaj kumuluje się wysiłek całego zespołu. Mimo, iż samemu pracuję np. trzy godziny dziennie, to mogę czerpać korzyści z zaangażowania setek czy tysięcy osób w moim zespole. Praktycznie nie ma limitów zarobków. Otrzymuję dochód pasywny, czyli firma płaci mi za włożoną pracę, a ja mogę jeździć dwa razy w roku na wakacje (po pół roku), bez uszczerbku dla mojego portfela. Bez dodatkowych inwestycji czy pozwoleń, mogę ten biznes prowadzić w wielu krajach jednocześnie.

Polacy są rozsiani po całym świecie co sprawia, że marketing sieciowy przekracza granice bardzo szybko. Niepotrzebne są układy, znajomości, specjalistyczne wykształcenie… NM: Jakim trzeba być człowiekiem, żeby osiągnąć sukces w tym biznesie? Jak trzeba działać, aby wszystko szło dobrze? – Marketing wielopoziomowy to praca z ludźmi. Na sukces składa się wysiłek całego zespołu, który razem zdecydował się osiągnąć wspólny cel. Dlatego nie wystarczy tylko systematyczna i wytrwała praca. Potrzeba nam przede wszystkim umiejętności w pracy z naszym największym kapitałem – z ludźmi. Trzeba być człowiekiem, za którym inni będą chcieli pójść. Trzeba mieć właściwą postawę i nastawienie (pozytywne spojrzenie na życie), przyjmować z uśmiechem wszelkie trudności i wyzwania, jakie niesie ze sobą życie. Trzeba oprzeć swoje działanie na fundamencie zrozumienia i szacunku do drugiego człowieka. Na pewno trzeba kierować się zasadami, grać fair i we wszystkim być uczciwym. Jak trzeba działać? Przede wszystkim nie można się zniechęcić przy pierwszej lepszej okazji. Trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu i kierować się zasadą, że im więcej razy usłyszę na swojej drodze „nie”, tym więcej razy usłyszę także słowo „tak”. Im częściej „upadnę”, tym więcej doświadczenia zdobędę. A to pomoże mi odnieść jeszcze większy sukces. Oczywiście, jeśli się podniosę po każdym upadku. 40

Myślę sobie, że pomaganie ludziom w dostaniu się na szczyt daje dużo więcej satysfakcji, niż zdobywanie go samotnie, dlatego zawsze najpierw koncentruję się na tym, by pomóc osiągnąć sukces osobie, z którą pracuję. Już wiem, że jeśli pomogę odpowiedniej ilości osób osiągnąć ich cele, to przy okazji zrealizują się także moje. Jestem dumny z partnerów, z którymi współpracuję. To piękne uczucie móc wspólnie przeżywać ich sukcesy, widzieć ich łzy szczęścia. Dlatego właśnie praca w MLM daje mi ogromną satysfakcję. Oczywiście w samej branży jest jeszcze wiele do zrobienia. Naszą misją jest poinformowanie jak największej liczby osób, iż działalność w MLM jest dostępna na rynku i daje niesamowite możliwości. Jeśli tego nie robimy, wiedząc co mamy do zaoferowania ludziom, to ich krzywdzimy. Zwłaszcza młode osoby w Polsce zasługują na tę informację. One muszą wiedzieć, że mają wybór i że same mogą decydować o swoim losie, że niekoniecznie muszą opuszczać swoje rodziny i wyjeżdżać za granicę, aby zarobić na chleb. Uważam także, iż powinno się promować ten model biznesu w szkołach. W Stanach Zjednoczonych już od kilkunastu lat network marketing jest wykładany na wielu uniwersytetach i wyższych uczelniach, w Europie pod tym względem przodują Niemcy. Cieszy mnie, że jedna z najlepszych uczelni w Polsce – Wyższa Szkoła Bankowa we Wrocławiu wprowadziła nowy kierunek studiów podyplomowych – marketing bezpośredni i mikroprzedsiębiorczość. Z pewnością takie studia przyczynią się do zmiany poglądów społecznych na temat marketingu sieciowego i ludzi w nim działających. Oby w ślad za WSB poszły kolejne uczelnie. Model biznesu zwany MLM możemy także usprawnić, poprzez ulepszanie samych siebie. To my tworzymy ten trend gospodarczy. Im lepszy staje się każdy człowiek zaangażowany w tę działalność, tym bardziej korzysta na tym cała branża. Piotr Pacyga jest absolwentem Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. W 2003 roku zainicjował własne dwie szkoły językowe i biuro tłumaczeń, które obecnie z powodzeniem prowadzi jego żona Anna. Z marketingiem sieciowym związany jest od 2008 roku. Udział w jednej z branżowych konwencji w Kolonii sprawił, że od ponad

półtorej roku zajmuje się tylko MLM. Jest pozytywnym, życiowym entuzjastą. Zawsze dąży do celu najkrótszą drogą. To w branży nauczył się jeszcze większej konsekwencji, planowania celów i wytrwałości. Szanuje ludzi, także tych, którzy czasami mówią NIE. W niespełna dwa lata, dzięki zaangażowaniu w network marketing osiągnął pozycję dającą stałe, pasywne dochody, dzięki którym ma absolutną niezależność zawodową. W głowie utkwiły mu na zawsze słowa jednego z założycieli firmy, z którą współpracuje: „Ja tego biznesu nie buduję tylko dla siebie, ani dla swoich dzieci, lecz dla dzieci swoich dzieci”. Piotr jest osobą o silnym charakterze, lubiącą pomagać innym w budowaniu ich przyszłości. Wychodzi z założenia, że najlepszą drogą do spełnienia swoich celów jest spełnianie celów swoich podopiecznych. Dlatego chętnie pomaga każdej osobie przyłączającej się do MLM, aby w jak najkrótszym czasie osiągnęła upragniony SUKCES. Oto co nam powiedział Piotr: – Według mnie MLM jest obecnie najlepszym modelem biznesowym. Tutaj mamy pełną i świadomą wolność wyboru z kim się pracuje, kiedy się pracuje i jaki czas chcemy na to poświecić. Poza tym bardzo ważna jest minimalna opłata licencyjna na starcie oraz świetny system wsparcia na całym świecie. Jak osiągnąć sukces? W MLM trzeba być uczciwym i konsekwentnym wizjonerem, wykonującym swoją pracę z pasją, jednocześnie dobrze się przy tym bawiąc. Co bym jeszcze zrobił dla sektora? Trzeba mocniej promować firmowe imprezy. Edukować jak największą liczbę osób właśnie poprzez takie czasopisma jak „Network Magazyn”.

Promować wolną przedsiębiorczość, zarażać młodych ludzi odpowiednią literaturą, która im wyjaśni, że era industrialna jest już za nami i dzisiaj sami musimy zadbać o swoją przyszłość oraz przyszłość naszych dzieci i dzieci naszych dzieci. Każdy z nas musi wziąć odpowiedzialność za swoje życie w swoje ręce, a MLM każdemu z nas daje taką szansę. Nie każdy, kto podejmuje grę w MLM wygra, ale każdy kto tę walkę podejmie, może być z siebie dumny, że znajduje się wśród 4% ludzi sukcesu, którzy tę walkę podjęli.


network news room

magazyn

Network News Room MLM na uniwersytecie toruńskim

Nowakowski, koordynator projektu. – Z tego powodu Klub TOP Liderów MLM w Toruniu postanowiliśmy podpisał umowę o współpracy założyć prawdopodobnie z powołanym do życia pierwsze w Polsce Koło w czerwcu br. Kołem Naukowym Naukowe Multi Level MLM, działającym przy Marketingu (KN MLM) przy Wydziale Nauk Ekonomicznych Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu i Zarządzania Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Mikołaja Kopernika w Toruniu, Pierwsza wspólna konferencja które decyzją prorektora ds. już 17 listopada br. kształcenia dr hab. Danuty Podstawowym celem przyszłej Janickiej, prof. UMK, zostało współpracy pomiędzy Klubem z dniem 23 czerwca 2010 roku TOP Liderów MLM a Kołem zarejestrowane w Rejestrze Naukowym MLM działającym Uczelnianych Organizacji przy uniwersytecie toruńskim Studenckich UMK i od listopada jest rozpowszechnianie br. rozpocznie na dobre swoją i promowanie idei biznesu MLM działalność. Koło ma służyć w Polsce poprzez organizowanie rozpowszechnianiu idei Network wykładów, seminariów Marketingu, początkowo i konferencji naukowych. Ze na toruńskiej uczelni oraz strony klubu umowę podpisał w samym mieście, a następnie Piotr Jabłoński, kierownik nawet w całym kraju. Mamy sekcji zachodnio-pomorskiej, głęboką nadzieję, że dzięki naszej natomiast po stronie koła podpis działalności MLM przestanie złożył Maciej Powietrzyński – jego być w Polsce tak egzotycznym prezes. sposobem dystrybucji i coraz – W polskich szkołach więcej ludzi, zarówno młodych, i na uczelniach wyższych, jak i tych starszych dostrzeże zwłaszcza na kierunkach w nim swoją szansę na sukces, ekonomicznych, edukuje tak jak my ją dostrzegliśmy. się o wielu różnych formach Sami jesteśmy grupą młodych dystrybucji towarów i usług, ludzi, fascynatów networku, wymienia się ich wady i zalety, którzy w MLM odnieśli już porównuje między sobą, lecz swoje pierwsze, małe sukcesy. najczęściej zupełnie pomija Chcielibyśmy, aby dzięki się bez słowa najszybciej naszej inicjatywie marketing rozwijającą się obecnie formę sieciowy stał się całkowicie dystrybucji, którą jest marketing powszechny w społeczeństwie sieciowy. Nawet jeżeli czasem i żeby inni młodzi ludzie, tacy wspomina się o sprzedaży jak my, dopiero startujący bezpośredniej, to prawie nikt w swojej przygodzie z tym nawet słowem nie zająknie biznesem, nie musieli wykazywać się o jej dziecku, czyli MLM się takim samozaparciem – powiedział nam Maciej w przekonywaniu innych, że jest Powietrzyński. to całkowicie normalny sposób – To powoduje, że w opinii zarabiania pieniędzy. publicznej MLM postrzegany – Poza rozwijaniem jest jako coś dziwnego, świadomości społecznej na podejrzanego, czy nawet temat samego MLM będziemy wg niektórych niezgodnego się również zajmować wszelką z prawem – komentuje Mariusz tematyką z nim powiązaną,

np. przywództwem, budową zespołu współpracowników czy rozwojem osobistym. Chcemy to osiągnąć m.in. poprzez organizację różnego rodzaju spotkań promujących, takich jak wykłady praktyków czy konferencje oraz spotkania dyskusyjne – dodaje Powietrzyński. – Za górami, za lasami, za wielką rzeką… Tak zaczynały się bajki. Zapewne wielu z nas to pamięta. Pamiętamy także czasy stanu wojennego i pustych półek w sklepach, kartek żywnościowych oraz... no właśnie! O tym najbardziej chciałbym powiedzieć. Były to czasy, kiedy wszyscy mieli pracę, każdy otrzymywał jakieś wynagrodzenie, lecz z utęsknieniem poszukiwaliśmy wolności, tego „zachodu”. Były to czasy, w których na przedsiębiorcę mówiło się „złotówa” lub „badylarz”. Czasy, w których pierwsza firma MLM o zasięgu światowym wkraczała do Polski, na scenie fruwały marynarki i wszyscy wierzyli, że będą milionerami. A wyszło, jak wyszło. Teraz mamy rok 2010. Rok rzeczywiście przełomowy. Po raz pierwszy w historii polskiego szkolnictwa wyższego MLM jest wykładany w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Podpisana została PIERWSZA historyczna umowa o współpracy pomiędzy dwiema poważnymi komórkami związanymi z branżą MLM a wyższą uczelnią państwową. Czas czytania bajek pozostawmy najmłodszym pokoleniom. Dla nas bowiem nadszedł czas przełomowy.

Wkraczamy w nową erę. Erę poświęconą nauce o branży, której i ja postanowiłem poświęcić cały swój czas i potencjał. Branży, która znacząco wpływa na gospodarkę polską i ogólnoświatową. Jednym słowem, jak mówi redaktor naczelny NM, działanie „ku chwale branży” rozpoczęto pełną parą. I to tylko od nas zależy, czy nauczymy się wykorzystywać poprawny wizerunek biznesu dla branży MLM. Zatem do dzieła! – puentuje Piotr Jabłoński. Konferencja inaugurująca działalność Koła Naukowego MLM dla środowiska akademickiego (300 osób) odbędzie się na auli Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu dnia 17 listopada br. o godz. 18.00. Swoje prelekcje zaprezentują m.in.: dr Maciej Zastempowski, Mariusz Nowakowski, Karolina Orłowicz, Maciej Powietrzyński, Rafał Napiórkowski, Maciej Maciejewski, Piotr Jabłoński, Natalia Ryńska i Agnieszka Jędraszczyk. (Marek Wyrzychowski)


przy tablicy Zastosujcie się do poniższych wskazówek, aby wykorzystać w pełni swój czas i osiągnąć lepsze wyniki w budowaniu swojego biznesu za pomocą internetu. Ludzie mają tendencję do korzystania z sieci w najróżniejszych chwilach po to, aby poprzeglądać strony. Następnie coś dziwnego dzieje się z czasoprzestrzenią i dwie godziny mijają bezproduktywnie. Łatwo jednak uniknąć tej pułapki…

Co robić, a czego się wystrzegać w networkingu społecznościowym? IVAN MISNER

W

ystarczy ułożyć dobry plan i trzymać się jego założeń! Kluczem do sukcesu w przypadku mediów społecznościowych jest stworzenie strategii, określającej ile czasu można poświęcić każdego dnia na marketing w internecie. Jeżeli zaplanujecie swoje działania i skorzystacie z narzędzi pomagających oszczędzić nieco czasu oraz zadbacie o to, by Wasze oczekiwania były rozsądne, macie dobrą pozycję wyjściową do odniesienia sukcesu w networkingu społecznym.

Znajdźcie właściwą dla siebie sieć Wszystko, co zostanie opisane poniżej, opiera się na tym punkcie. Warto zaznaczyć, że Facebook to nie jedyna możliwość. Niektóre firmy czy menedżerowie skorzystają bardziej, jeśli skoncentrują się na niszowych sieciach, posiadających mniejszą liczbę odwiedzających, celujących za to w klientów odpowiadających profilowi konkretnych biznesów.

Planowanie pozwala wydajnie pracować 42

foto: © LituFalco - Fotolia.com

Zaplanujcie każdy tydzień tak, aby określić konkretne dni i przedziały czasu, które poświęcicie na media społecznościowe. Zastanówcie się, jakie założenia są realistyczne i co ma sens w przypadku Waszej działalności. Oto przykładowy plan: Codziennie – publikujemy jeden wpis o godzinie 9.00, jeden o 13.00 i jeden o 17.00. Poniedziałki i środy – poświęcamy 10 minut na odpowiadanie na komentarze i wiadomości, np. o 10.00 i 15.00. Wtorki i czwartki – poświęcamy 10 minut o 10.00 i 15.00 na odpowiedzi na tweety i komentarze oraz podziękowania za przekazywanie dalej naszych postów.

To zaledwie przykład, jednak powinniście dobrze zaplanować sensowną strategię wykorzystania mediów społecznościowych. Używajcie narzędzi, które pozwolą Wam oszczędzić czas Korzystajcie z rozmaitych narzędzi z dziedziny mediów społecznościowych, stworzonych w celu oszczędzania czasu. Na przykład strony, takie jak Ping.fm, Seesmic.com i Tweetdeck. com (w polskich realiach Blip.pl lub Flaker.pl – przyp.red.) potrafią wysyłać jednocześnie wiadomości do kilku portali


przy tablicy

magazyn społecznościowych, w tym także Twitter i Facebook. Inne strony, na przykład Atomkeep. com, pozwalają połączyć w jednej aplikacji kilka kont z portali Facebook i Twitter, umożliwiając wysyłanie wiadomości do wszystkich jednocześnie oraz odpowiadanie na posty znajomych. Oznacza to koniec z wielokrotnym logowaniem się do różnych portali. Kolejne strony, takie jak Cotweet. com, pozwalają zaplanować wysyłanie kolejnych wiadomości także wtedy, gdy nie jesteśmy w sieci. To bardzo użyteczne narzędzie dla wszystkich, którzy są wiecznie w ruchu.

Określcie swoje oczekiwania co do zysków Gdy już stworzycie strategię, bez wątpienia zechcecie zobaczyć pierwsze zyski z inwestycji w media społecznościowe. Bardzo ważne jest jednak, aby pamiętać o jednym: networking wymaga czasu. Zamiast oczekiwać ogromnego wzrostu sprzedaży, powinniście liczyć na to, iż ludzie zaczną krążyć wokół Waszej marki.

Budowanie relacji z ludźmi oraz wiarygodności marki to coś, czego nie da się zrobić w jeden wieczór. Jeśli Wasza sieć kontaktów jest szeroka na kilometr, a głęboka na milimetr (czyli macie wielu znajomych, jednak nie angażują się oni osobiście w Wasze działania), nie macie szans na sukces. Ważne, żeby zamiast gromadzić znajomych, stworzyć sieć głębokich i wartościowych relacji. Można to zrobić poprzez udzielanie się i uczestniczenie w dyskusjach. Po pewnym czasie te działania zwiększą Waszą wiarygodność, co z kolei pozwala budować markę i zwiększyć sprzedaż.

Zapamiętajcie także, czego warto się wystrzegać Wiecie już, czego trzeba, aby stworzyć skuteczną kampanię na rzecz swojego biznesu w nowych mediach, jest jednak kilka bardzo ważnych rzeczy, których powinniście się wystrzegać. Poniżej przedstawiam pięć najczęstszych błędów, popełnianych przy networkingu w mediach społecznościowych:

Brak sztywnych reguł stanowi o sile i pięknie internetu oraz o możliwościach jakie dają nowe media.Wiele rzeczy jest nowych, wszystko bardzo szybko się zmienia, co powoduje, że sami możemy kreować i stosować swoje własne reguły. Odpowiednie dopasowanie, zachowanie i organizacja czasu pracy w sieci, połączona ze znajomością naszych potencjalnych klientów, czy odbiorców naszych treści, może przynieść rewelacyjne efekty. Osobiście nie jestem zwolennikiem sztywnego planowania aktywności w sieci, przede wszystkim jeśli chodzi o wykorzystywanie takich narzędzi jak mikroblogi (Twitter, Blip) czy też livefeed (tablica) na Facebooku – to miejsca, gdzie komunikaty pojawiają się spontanicznie, pochodzą z różnych urządzeń (telefony, komputer, aplikacje połączone z tymi serwisami). Spontaniczność i efekt „tu i teraz” nadaje autentyczności naszym przekazom i powoduje, że odbiorca naszych komunikatów widzi w nas człowieka (aktywnego biznesmena, charyzmatycznego lidera, poważnego partnera biznesowego) a nie automat z zaprogramowanym czasem nadawania od 10 do 15. Zwłaszcza, że unikanie schematów, spontaniczność ułatwi nam odkrycie nowych możliwości, łatwiejsze znalezienie inspiracji czy też nawiązanie nowych, nie planowanych wcześniej kontaktów. Zamiast sztywnych reguł polecam własne eksperymenty i odkrycie swojej internetowej osobowości.

1. Spędzanie zbyt długiego czasu na stronach, które lubimy, nie bacząc na to, czy są one najskuteczniejszym forum dla naszych działań. 2. Odwiedzanie danej strony, żeby „popracować”, a następnie spędzanie czasu na czytaniu ciekawych wiadomości. 3. Brak umiejętności określenia momentu, w którym część obowiązków związanych z mediami społecznościowymi warto przerzucić na konsultanta, agencję lub po prostu kogoś innego. 4. Tworzenie bloga lub profilu w portalach, takich jak Facebook, Twitter, czy LinkedIn, a następnie nie zamieszczanie na nich niczego – świeża zawartość i regularność pisania są bardzo istotne.

Maciej Budzich, jest autorem popularnego bloga o mediach, reklamie i marketingu – www.blog.mediafun.pl oraz redaktorem naczelnym Mediafun Magazynu (www.mediafunmagazyn.pl). Przygląda się i opisuje wszelkie aspekty tego co dzieje się na styku marketingu i reklamy. W swojej działalności, obserwacji mediów, komentowania i komunikowania wykorzystuje blogi, mikroblogi, serwisy społecznościowe oraz wideo. Jest fanem mediów, prowadzi szkolenia z zakresu wykorzystania „nowych mediów”. www.blog.mediafun.pl maciek@mediafun.pl

5. Zapominanie o tym, że w nowych mediach liczy się rozmowa z ludźmi, a nie tylko sprzedaż. Artykuł opublikowaliśmy dzięki uprzejmości BNI Polska. Dr Ivan Misner jest założycielem i prezesem BNI, powstałej w 1985 roku największej na świecie organizacji rekomendacji biznesowych. Tytuł doktora uzyskał na University of Southern California. Napisał dziewięć książek, w tym bestseller w rankingu „New York Times`a” – „Truth or Delusion? Busting Networking’s Biggest Myths”. Dr Misner posiada swoją stałą kolumnę w miesięczniku Entrepreneur.com, jest senior partnerem w firmie szkoleniowej Referral Institute. Wykładał na kilku uniwersytetach i jest członkiem zarządu Colorado School of Professional Psychology. 43


moim zdaniem Chyba każdy, kto kiedykolwiek chodził do szkoły, słyszał o szkorbucie. Tę „tajemniczą” przypadłość skłonni jesteśmy kojarzyć, przede wszystkim, z przemierzającymi wzburzone morza i bezkresne oceany żeglarzami. Początek dalekich, odbywanych drogą morską wypraw, to wiek XV. Ale chorobę znano jednak dużo, dużo wcześniej. (Autorka tekstu jest członkiem elitarnego Klubu TOP Liderów MLM – przyp. red.).

Szkorbut i marketing sieciowy Co mają ze sobą wspólnego? DOROTA AUGUSTYNIAK-MADEJSKA

P

otężne, śmiertelne żniwo szkorbut zbierał przede wszystkim wśród żołnierzy. Dziesiątkował zarówno maszerujące wojska, jak i mieszkańców długo oblężonych miast. Ponieważ nie rozumiano przyczyn tej okrutnej plagi, trudno było spodziewać się skutecznego na nią lekarstwa. Wzajemnie wykluczających się teorii tworzono całe mnóstwo, więc co i rusz pojawiały się kolejne remedia. Niestety, żadne z nich nie miało mocy przywracania zdrowia. Co gorsza, nie przynosiło nawet ulgi w cierpieniach.

Śmiertelne niebezpieczeństwo Podczas jednej z morskich podróży, szkorbut dotknął setkę (na stu trzech) członków załogi. Na pomoc przyszli im Irokezi z kanadyjskiego Quebeku. „Cudowny lek” zastosowany na walczących o życie nieszczęśnikach to nic innego, jak najzwyklejszy napar z kory i igieł sosnowych. Miało to miejsce w roku 1553. Kilka miesięcy później, jeden z admirałów Marynarki Brytyjskiej, Sir Richard Hawkins, odnotował, że w całej swojej karierze był świadkiem zgonu ponad 10 000 marynarzy, którzy odeszli z powodu tej samej 44

choroby. Jego wieloletnie doświadczenie pokazywało, że najskuteczniejszy sposób na powstrzymanie rozwoju gnilca, to sok z surowych pomarańczy i cytryn. Chcąc zażegnać śmiertelne niebezpieczeństwo czyhające na kolejnych żeglarzy i żądnych przygód śmiałków, zdecydował się na przekazanie wniosków swoich obserwacji decydentom i opinii publicznej. Niestety, ta jakże ważna informacja nie spowodowała najmniejszego przełomu w myśleniu o fatalnej w skutkach przypadłości. Minęło kolejnych dwieście (!) lat. W roku 1753 James Lind – ordynator Szpitala Marynarki Królewskiej, chirurg, w opublikowanej przez siebie książce wyraźnie stwierdził, że całkowite wyeliminowanie problemu dotykającego żeglarzy jest możliwe dzięki systematycznemu dostarczaniu im soku cytrynowego. Podał liczne opisy konkretnych przypadków. Udowodnił, że uwzględnienie w codziennym żywieniu rzeżuchy i owoców cytrusowych zapobiega powstawaniu zarazy dziesiątkującej załogi statków. Biorąc pod uwagę, jak istotny dla ocalenia tysięcy istnień ludzkich mógłby być wkład doktora Linda, należałoby spodziewać się, że spłynie na niego szacunek i chwała. Niestety, stało się zupełnie inaczej. Zamiast uznania i podziwu, szerokim strumieniem płynęły…

szyderstwa i kpiny. I to zarówno ze strony admiralicji, jak i kolegów lekarzy. Jego bezcenną wskazówkę ignorowano jeszcze przez 40 lat! Dopiero słynny kapitan Cook zadecydował o zabraniu w podróż wystarczająco dużego zapasu świeżych owoców. Powracającego Cooka (w 1776 r.) ze zdrową załogą, powitano z wielkim entuzjazmem. Mimo to, raport z tej historycznej wyprawy został najzwyczajniej zlekceważony. I znów „dopiero”, bo w roku 1794 (tj. w roku śmierci doktora Linda), po raz pierwszy zdecydowano się zaopatrzyć całą eskadrę morską w sok cytrynowy. Podczas rejsu trwającego 23 tygodnie, nie zanotowano ani jednego przypadku szkorbutu! Zanim jednak wprowadzono przepisy zobowiązujące do stosowania tej formy profilaktyki, minęło kolejnych 10 wiosen! Z chwilą ich wejścia w życie, widmo tej strasznej choroby w Marynarce Brytyjskiej przestało istnieć.

Spójrzmy na to raz jeszcze: 1553 – Irokezi ratują od śmierci cierpiących marynarzy, 1753 – książka dr Linda podaje dokładny sposób na rozprawienie się z chorobą, 1776 – z rejsu wracają zdrowi żeglarze, 1794 – załoga statku po raz pierwszy zostaje zaopatrzona w sok cytrynowy, 1804 – przepisy zobowiązujące do stosowania działań przeciwszkorbutowych wchodzą w życie.


moim zdaniem

magazyn Jakby nie liczyć: 1804 - 1553 = 251. Dwieście pięćdziesiąt jeden lat niedowiarstwa, ignorancji, irracjonalnego uporu! W imię czego?

Nie masz wrażenia, że podobnie jest z marketingiem sieciowym? Nieważne, że w USA (zaczęło się od Harvarda, teraz prym wiedzie Uniwersytet w Chicago) od dawna jest to już samodzielny kierunek studiów. Również na starym kontynencie ma miejsce coraz więcej programów szerzących wiedzę o tym ogromnie atrakcyjnym sposobie na zawodową i finansową niezależność. Nawet w naszym kraju, dzięki inicjatywie niezwykłego (w moim odczuciu) człowieka, od prawie siedmiu już lat, wychodzi porządne pismo branżowe. Wydaje się na ten temat coraz ciekawsze (również autorstwa rodzimych autorów) książki, a dzięki genialnemu narzędziu, jakim jest internet, można wziąć udział w profesjonalnie przygotowanych, interesujących wideokonferencjach. No i wreszcie dzięki zaangażowaniu fantastycznych ludzi, doczekaliśmy się perełki w postaci Podyplomowych Studiów Marketingu i Przedsiębiorczości, które właśnie, wraz z rozpoczynającym się nowym rokiem akademickim, ruszają na renomowanej wrocławskiej WSB. Mimo to, w kwestii – czy przyłączyć się do którejkolwiek z firm działających w systemie MLM – większość niezdecydowanych zasięga porady u… nie mającego o tym zielonego pojęcia sąsiada albo szwagra. Często, tak jakoś dziwnie się składa, że w rolę eksperta od network marketingu wchodzą osoby,

które z własnej inicjatywy nigdy nie zarobiły złamanego grosza. Nie rozumiejąc o co w tym całym przedsięwzięciu chodzi, tak całkiem na wszelki wypadek odradzają jakiekolwiek działania. Wolą zapobiec temu, by nie daj Boże, nagle, „od tego dziwnego czegoś”, nie zrobiło Ci się lepiej. No bo co będzie, jak przestaniesz narzekać?! W ramach „uświadamiania” niepokornego, przyszłego adepta biznesu sieciowego, straszą piramidami, w których koniecznie muszą panować egipskie ciemności, a na jakiegoś samozwańczego faraona, w pocie czoła pracują zastępy niewolników. Pozwól Czytelniku, że jako podsumowanie, przytoczę korespondujące z dzisiejszymi rozważaniami słowa Mahatmy Gandhiego: „Najpierw cię ignorują, potem się z ciebie śmieją, później z tobą walczą, a później wygrywasz.” Żeby jednak nie było tak egzotycznie, jeszcze coś z rodzimego, współczesnego podwórka: „Lekceważenie. Krytykowanie. Obserwacja. Akceptacja. Zainteresowanie. Te etapy są tak naturalne i niezmienne, jak cztery pory roku. Z tą tylko różnicą, że jest ich pięć.” (Roman Hadasik, współautor książki „Etat, biznes tradycyjny czy marketing sieciowy”). Szkorbut i marketing sieciowy to pojęcia niby nie mające ze sobą nic wspólnego. Teraz widzisz podobieństwo między nimi? Kończąc te dywagacje, życzę zarówno Tobie Drogi Czytelniku, jak i sobie, by ziarna pozytywnych społecznie idei padały (zwłaszcza w czasie gospodarczej recesji) na żyzny grunt i miały szansę na rodzenie wspaniałych owoców, również (a może przede wszystkim) w postaci zawodowej i finansowej wolności..


na widelcu W Polsce mało wiemy o tym, jak wygląda sytuacja branży sprzedaży bezpośredniej i marketingu sieciowego w innych krajach. Postanowiliśmy to zmienić, przeprowadzając na początek serię wywiadów z osobami decyzyjnymi w poszczególnych stowarzyszeniach sprzedaży bezpośredniej. Zaczynamy od deszczowych Wysp Brytyjskich.

Branża DS/MLM w Wielkiej Brytanii ANNA RAK

R

ichard Berry jest dyrektorem Direct Selling Association w Wielkiej Brytanii. Z wykształcenia inżynier lotnictwa, ukończył studia na Uniwesytecie w Bristolu. Sprzedażą bezpośrednią i MLM zaczął się pasjonować na długo przed upadkiem komunizmu w Polsce. Jest znany z tego, że przekształcił tradycyjną angielską firmę Kleeneze, zajmującą się sprzedażą bezpośrednią, w pierwszą w Wielkiej Brytanii firmę działającą w oparciu o wielopoziomowy model sprzedaży, powszechnie zwany multi level marketingiem (MLM). Autor książki „Direct Selling – from door to door to network marketing”. Były przewodniczący Europejskiej Federacji DSA w Brukseli. Prywatnie żonaty, ma troje dorosłych dzieci. Spotkaliśmy się z Richardem Berry na nieformalnej rozmowie przy filiżance angielskiej herbaty. Chcieliśmy dowiedzieć się więcej o DSA w Wielkiej Brytanii. Chcieliśmy sprawdzić, jak prężnie działa DSA i jaka jest sytuacja sprzedawców bezpośrednich 46

i networkerów w Wielkiej Brytanii. Spotkaliśmy się w siedzibie DSA w Londynie. Już w pierwszych słowach dowiedzieliśmy się, że UK wierzy w ludzi przedsiębiorczych i aktywnych, a przepisy, DSA i rząd są po to, aby wspierać przedsiębiorczość. Właśnie w dniu naszej rozmowy angielski rząd ogłosił, że studenci i bezrobotni będą mogli rozpocząć działalność jako sprzedawcy bezpośredni, bez utraty zasiłków do czasu, kiedy ich dochód przekroczy wartość zasiłków. Network Magazyn: Jaka jest pozycja DSA jako organizacji w Wielkiej Brytanii? Richard Berry: Jako Stowarzyszenie Sprzedaży Bezpośredniej obejmujemy 80% sprzedaży bezpośredniej w Wielkiej Brytanii. W naszej organizacji skupionych jest obecnie około 100 przedsiębiorstw sprzedaży bezpośredniej, które pełnią znaczącą rolę na rynku. W naszych szeregach posiadamy firmy zrzeszone oraz niezrzeszone. Podsumowując, 60% najważniejszych firm na rynku to nasi członkowie. 60% firm zrzeszonych w DSA generuje 80% obrotów sprzedaży bezpośredniej w całym kraju. Sprzedaż naszych członków to ok. 2 mialiardy euro rocznie. Oczywiście patrząc na sprzedaż ogólną, tradycyjną, w Wielkiej Brytanii jest to tylko kropla w morzu.

NM: Zauważyliśmy, że firmy zachodnie publikują wartość średniego wynagrodzenia ich członków. W większości przypadków to nie są duże zarobki. Jak to wygląda w Wielkiej Brytanii? RB: W naszej organizacji średnia, roczna wartość sprzedaży na osobę wynosi 6 000 GBP. Średni roczny dochód wynosi 3 000 GBP. Pewnie w tej chwili nasuwa się wam komentarz, że to rzeczywiście niewiele. W naszym


na widelcu

magazyn Stowarzyszeniu Sprzedaży Bezpośredniej zrzeszone są głównie kobiety. Dla większości naszych członków sprzedaż bezpośrednia jest dodatkową pracą w niepełnym wymiarze czasu pracy. Tylko 10% traktuje tę pracę jako „pełny etat”. To jest oczywiście indywidualny wybór każdego handlowca.

Sami decydują, ile chcą pracować, więc jeśli poświęcają temu mało czasu, to nie będą zarabiać milionów funtów pracując jeden dzień w tygodniu. W tym systemie możesz zarobić bardzo dużo, ale tylko ciężko pracując. Większość ludzi szuka dodatkowej pracy i dodatkowych możliwości w niepełnym wymiarze czasu pracy, a my dajemy im taką możliwość. NM: Czy DSA pełni ważną rolę w UK, jako organizacja? RB: Powiedziałbym, że tak. Udało nam się zrobić kilka ważnych rzeczy. Na przykład – udało nam się przekonać rząd, aby zatwierdził nasz sposób prowadzenia działalności gospodarczej. Nasz rząd dostarcza ulotki informujące mieszkańców o sprzedawcach bezpośrednich i zasadach prowadzenia tego typu działalności. Mamy dobre relacje z naszymi ustawodawcami. Wiedzą oni, że osoby, które reprezentujemy, są uczciwe i godne zaufania. Na przykład w Wielkiej Brytanii, w odróżnieniu od Francji, sprzedawcy bezpośredni mogą pukać do drzwi i sprzedawać produkty lub usługi. Ważne, że ludzie wiedzą, komu mogą ufać, a nasi sprzedawcy przestrzegają reguł. Trzeba było wyeliminować sytuacje, w których nieuczciwe osoby sprzedają rzeczy niskiej jakości, po zawyżonej cenie. Mieszkańcy UK wiedzą, że nasi członkowie, z logo zatwierdzonym przez rząd, są uczciwi. Rząd kolportuje informacje, aby edukować ludzi o uczciwych sprzedawcach i prawach kupującego. NM: Czy jako organizacja oddzielacie sprzedaż bezpośrednią od MLM? W Polsce słowo MLM ma złe konotacje. RB: Wiele firm nie używa określenia MLM. Zwyczajnie dlatego, że zanim przedstawiciel ma szanse wyjaśnić,

foto: © nyul - Fotolia.com

na czym polega ich biznes, ludzie już mają swoją opinię na temat firmy. Najczęściej nie najlepszą. MLM nie różni się jednak od sprzedaży bezpośredniej, jest przecież jej częścią. Multi level marketing oznacza sposób organizacji sprzedaży bezpośredniej. Interesującym aspektem MLM jest to, że ludzie dostają zapłatę nie tylko za sprzedaż, ale także za rekrutacje i motywowanie ludzi. To jest właśnie koncept wielopoziomowości sprzedaży. Tak jak powiedziałem, MLM to tylko sposób organizacji sprzedaży bezpośredniej. Nie dwie różne rzeczy. I MLM nie jest czymś skomplikowanym, rządzą nim bardzo proste zasady – jeśli ja wprowadzam do sieci ciebie, to jest racjonalnym, aby prowizja otrzymana przeze mnie była na podstawie sprzedaży. Nie jest jednak właściwym, aby prowizja była oparta na opłacie, jaką ty zapłacisz za aktywację członkostwa. To jest nielegalne i to jest tak zwana piramida sprzedaży. NM: Czy są jakieś ograniczenia ilości poziomów MLM w UK? RB: Firma ustala limit. Ja jednak powiedziałbym, że pięć poziomów to odpowiednia ilość. Kontrolowanie i motywowanie jest skomplikowane, jeśli w network marketingu poziomów jest więcej. NM: Czy i w jaki sposób sprawdzacie/ weryfikujecie swoich członków? RB: Oczywiście, że weryfikujemy naszych członków. W Wielkiej

Brytanii są ścisłe regulacje chroniące konsumentów, dotyczą one zasad, kiedy ludzie mogą zwrócić towar lub odstąpić od umowy. Jako stowarzyszenie posuwamy się dalej i mamy swoje własne rekomendacje dla naszych członków, które nawet rozszerzają prawa klienta. Na przykład zachęcamy naszych członków, aby dali klientom nieco więcej czasu na możliwość zwrotu towaru. Jako stowarzyszenie udało się nam również stworzyć specjalne logo, które zostało zatwierdzone przez rząd. Teraz każdy potencjalny klient czy współpracownik wie, że firmy z naszym logo przestrzegają zasad. NM: Ma pan dużo doświadczenia w MLM. W których gałęziach biznesu bezpośredni model sprzedaży działa najlepiej? RB: Nie znajduję żadnych towarów, których sprzedaż przez ten model nie mogłaby się sprawdzić. Patrząc na statystyki, gdzie sprzedaż bezpośrednia i MLM ma najwięcej udziału, najbardziej popularne są energia elektryczna i gaz. My jako organizacja, nie zrzeszamy sprzedawców bezpośrednich gazu i energii elektrycznej, ponieważ podlegają one dodatkowym przepisom. Jest to ten sam model biznesowy, ale ta część biznesu nie jest u nas zrzeszona. Drugie najpopularniejsze produkty to produkty osobiste, takie jak kosmetyki, uroda, 47


na widelcu odżywianie i wiele innych. Sprzedaż tych wyrobów sprawdza się świetnie w tym modelu. Myślę, że model sprzedaży bezpośredniej nie działa zbyt dobrze dla towarów o wysokiej cenie. NM: Stowarzyszenie powinno mieć misję. Jakie są cele angielskiego DSA? RB: Naszym zadaniem jest dbać o członków stowarzyszenia, musimy mieć pewność, że rząd nie wprowadza żadnych regulacji, które mogłyby być dla nich niekorzystne. Sprawdzamy, co dzieje się w Brukseli, w naszym kraju i zajmujemy się „lobby”. Osobiście, przez trzy lata byłem szefem europejskiej organizacji DSA. Rozmawialiśmy i obecnie często rozmawiamy z członkami Parlamentu Europejskiego, aby zrozumieli nasz model prowadzenia biznesu i nie wprowadzili żadnych regulacji, które będą powodować, że sprzedawcy bezpośredni będą cierpieć. NM: Czy odnosicie sukcesy jako organizacja? RB: Zdecydowanie, jesteśmy znani we właściwych kręgach. Pracujemy bardzo blisko z rządem, na przykład rząd brytyjski drukuje ulotki z naszym logo, informując i budując zaufanie do klientów. Ostatnim wielkim sukcesem jest to, że udało się przekonać rząd do promowania naszej formy działalności, jako sprzedawca bezpośredni, wśród absolwentów i bezrobotnych.

W momencie, kiedy rozmawiamy, nasz minister ogłasza rozporządzenie, które pozwala bezrobotnym i absolwentom zacząć pracę w charakterze sprzedawców bezpośrednich, bez utraty zasiłków. To naprawdę głupie, żeby ludzie nie mogli sobie pozwolić lub też, aby nie było ich stać na pracę. W tej chwili mogą spróbować sprzedaży bezpośredniej, a w momencie, kiedy ich dochody będą wyższe niż zasiłki, wtedy zaczną otrzymywać dochód tylko ze sprzedaży bezpośredniej. Ta sama zasada obowiązuje absolwentów. Nasz rząd promuje aktywne zachowania. Dlaczego mamy płacić ludziom, żeby nie pracowali? 48

Zachęćmy ich, dajmy bezpieczeństwo i pozwólmy na przedsiębiorczość. Nawiązując do absolwentów – czyż nie lepszy jest pracownik, który próbuje zdobywać doświadczenie, który jest kreatywny, a nie osoba, która po prostu siedzi w domu i wysyła tylko CV? Ja zatrudniłbym bardziej przedsiębiorczą i tę osobę, która już zdobyła małe doświadczenie. NM: Czy utrzymujecie aktywny kontakt ze swoimi członkami? RB: Oczywiście. Organizujemy konferencje, ludzie mogą uzyskać bezpłatne porady w naszym biurze. Staramy się również dowiedzieć, co jest dla nich trudne, co im przeszkadza i organizujemy sesje na te tematy. Ostatnio zauważyliśmy, że firmy mają duży problem z rotacją sprzedawców bezpośrednich, więc zorganizowaliśmy sesje, jak poprawić strukturę organizacji w tej dziedzinie oraz w jaki sposób zatrzymać sprzedawców bezpośrednich w firmie. Ze swoimi członkami komunikujemy się wysyłając newslettery, spotykamy się na konferencjach i seminariach. Nasze seminaria obywają się regularnie co dwa tygodnie. Mamy też dwie duże konferencje w roku. NM: Porównując te działania do stowarzyszeń w innych krajach Europy wydaje się, że to dużo… RB: Nie wszystkie stowarzyszenia robią tak dużo jak my. Mamy znaczną liczbę członków, więc i wiele do zrobienia. NM: Jakie są problemy sprzedawców bezpośrednich i networkerów w UK? RB: My, jako bezpośredni sprzedawcy w UK, nie mamy prawie żadnych problemów; nie mamy problemów podatkowych, problemów z księgowością lub trudnymi przepisami. Wiem, że Polska ma dość trudne przepisy podatkowe i obowiązek posiadania książki przychodów i rozchodów. Nie mogę sobie wyobrazić takiego przepisu w Wielkiej Brytanii. I to jest nasza rola tutaj. Jeśli ktoś sugeruje coś podobnego w naszym kraju – my po prostu musimy od razu podnieść wrzawę i to zablokować. Oczywiście rząd chce pobierać podatek, jeśli sprzedaż detaliczna przenosi się na bezpośrednią, to również chcą nas opodatkować dodatkowo. Z drugiej

jednak strony, nasz rząd chce promować małe firmy, bo wielu przedsiębiorców zaczyna od sprzedaży bezpośredniej, a później tworzy coś wielkiego. NM: Jaka jest według Pana przyszłość DS i MLM? RB: Chciałbym powiedzieć, że przez te wszystkie lata nie widziałem lepszej, świetlanej przyszłości dla naszej branży. Kiedy zaczynaliśmy, organizacja wszystkiego była bardzo skomplikowana. Bezpośredni sprzedawcy się nie reklamują. My rozmawiamy z ludźmi, prezentujemy dobra, nasza sprzedaż opiera się na poleceniach od innych ludzi. Jesteśmy oparci na marketingu szeptanym. Teraz, jako sprzedawcy bezpośredni, mamy wszystkie narzędzia – komputery, programy do pracy, z łatwością licznymi prowizje, komunikujemy się z ludźmi, zamawiamy towary, konsultujemy. Idealny przykład to social media – można łatwo komunikować się z ludźmi za ich pomocą. Świat nie ma barier. Również w zakresie zamówień od razu wiemy, czy towar jest dostępny i czy momentalnie może być wysłany. Mamy dużo do zrobienia w przyszłości. Patrząc na statystykę sprzedaży – na 100 GBP wydanych przez ludzi tylko 1 GBP jest wygenerowany przez sprzedawców bezpośrednich, to daje spory potencjał wzrostu. NM: Czy nie uważa Pan, że nowe media są zagrożeniem dla sprzedawców bezpośrednich? RB: Zdecydowanie nie. Mogą być używane i mogą wiele pomóc sprzedawcom bezpośrednim. NM: Czy uważa Pan, że sprzedaż bezpośrednia odniesie jeszcze większy sukces w przyszłości? RB: Oczywiście, przewiduję duży wzrost i duży sukces tego sektora. Jako sprzedawcy bezpośredni jesteśmy bardzo skuteczni – nie marnujemy pieniędzy na reklamy dla ludzi, którzy nawet nie są potencjalnymi odbiorcami naszych dóbr. Nasz biznes jest oparty na rekomendacji. Teraz ten sposób jest najskuteczniejszy. Najskuteczniejszy pośród mnóstwa reklam, których nikt już nie czyta. NM: Dziękuję za rozmowę.


magazyn Tę książkę powinien przeczytać każdy, kto zajmuje się marketingiem sieciowym i sprzedażą bezpośrednią

Szybki i prosty przewodnik o tym, jak osiągnąć gwarantowany sukces w marketingu sieciowym. Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że nie poniesiesz porażki? Zastanów się nad tym przez chwilę. Gdybyś był całkowicie przekonany o swoim sukcesie, jakie działania byś podjął? Jak ciężko pracowałbyś w swoim biznesie marketingu sieciowego?

Zamówienie wyłącznie na: www.lidersklep.pl


network news room

Network News Room Natalia Ryńska w Vidnecie 7 października br. w godzinach wieczornych na platformie konferencyjno-szkoleniowej Vidnet miał miesjce kolejny, profesjonalny wykład w ramach zainicjowanej przez Grupę MLM akcji „Biznes Edukacja”. Tym razem w roli głównej wystąpiła Natalia Ryńska, na co dzień budująca swój biznes MLM z firmą FM GROUP. Natalia jest również członkiem powołanego przez „Network Magazyn” elitarnego Klubu TOP Liderów MLM. W trakcie dwugodzinnego szkolenie „ROLA LIDERA W BIZNESIE MLM” Natalia poruszyła wiele najbardziej aktualnych i kluczowych elementów, składających się na pracę menedżera w systemie marketingu sieciowego. Mówiła m.in. o cechach osobowości lidera, jak doskonalić kompetencje i umiejętności w pracy z ludźmi, omówiła zadania lidera. Jednym z najciekawszych fragmentów wykładu była część zatytułowana „Żyj jak zwycięzca, a nie jak ofiara”, w którym cały czas szczególny nacisk prelegentka kładła na to, że według niej: „MLM to biznes i od samego początku należy to zajęcie traktować poważnie.” Tak, jak poważne podejście ma Natalia do MLM, tak samo przygotowała się do wykładu. Szkolenie było profesjonalne, merytoryczne i ciekawe. Bez ściemniania i gadania nie wiadomo o czym. Każde zagadnienie okrasiła konkretnymi wskazówkami i przykładami z jej życia i pracy. Takich szkoleń słucha się z przyjemnością i zapamiętuje na długo. (Piotr Hoffmann) 50

Pre-Launch NexEurope w Polsce 9 października br. nasz reporterski zoom gościł w katowickim hotelu Qubus, gdzie odbyło się seminarium oficjalnie otwierające działalność NexEurope w Polsce. Spotkanie prowadził Jacek Dudzic, a gośćmi specjalnymi byli: założyciel i prezes firmy Ron Leyland oraz top lider Manfred Wunderling. Firma NexEurope (w USA znana pod nazwą Nexagen) jest dostawcą produktów wspomagających odmładzanie i działa w systemie marketingu sieciowego. Katowickie spotkanie otworzył Jacek Dudzic – członek Klubu TOP Liderów MLM, który krótko opowiedział o swoich osiągnięciach w tym biznesie, a następnie poprosił na scenę prezesa NexEurope. Ron Leyland, pomimo długiej i dość skomplikowanej podróży lotniczej na trasie USA-Polska, nie ukrywając radości i satysfakcji z tego, że znalazł się wśród polskich dystrybutorów firmy, opowiedział o początkach swojej kariery w MLM i zapewnił, że ten rejon kontynentu dla działalności NexEurope ma pod szczególną uwagą, będzie go starannie obserwował i wspomagał. Kolejną prelekcję bardzo dokładnie

Już po samym wyjściu na scenę było widać, że w sektorze network marketingu działa nie od dziś, a sukces w biznesie wyssał z mlekiem matki. Odnosząc się do firmy, w której działa, powiedział m.in.: – Najlepszy cytat, jaki usłyszałem kiedykolwiek w życiu, brzmi „Wizja jest taką sztuką, żeby widzieć rzeczy niewidzialne dla innych”. Zobaczcie, jeżeli mamy możliwość być w jednej sali z szefem firmy, który i profesjonalnie wygłosił dr przedstawia nam takie wizje Jerzy Marciniak. Jako pediatra na przyszłość, to jest wrażenie z wieloletnim stażem w pracy jedyne w swoim rodzaju. A moja klinicznej, ale również, jako menedżer marketingu sieciowego wizja, którą realizuję wszędzie od 12 lat i mogę znów zacząć z 18-letnim doświadczeniem tutaj, to budować bardzo udowodnił wszystkim, że jest duże struktury i zamienić wizję nie tylko znawcą, ale przede w prowizję – mówił Wunderling. wszystkim pasjonatem trendu (Maciej Maciejewski) wellness. Dr Marciniak przede wszystkim skupił się na szczegółowym omówieniu Akademia NSA składu produktów znajdujących Po szesnastu miesiącach obecności na polskim rynku, 9 się w ofercie NexEurope października br. w katowickim i ich działaniu na organizm hotelu Novotel, firma NSA człowieka. Kolejnym wykładem zorganizowała swoją pierwszą, zajął się Jacek Dudzic, dwudniową Akademię, w której a za temat przewodni obrał udział wzięli dystrybutorzy sobie zaprezentowanie z Polski, Niemiec i Szwajcarii. i wytłumaczenie planu Na światowych rynkach marketingowego firmy. Zrobił to – jak na zagadnienie dla wielu network marketingowa firma osób skomplikowane – w sposób NSA jest obecna od ponad 40 lat, szczycąc się dobrą opinią dość humorystyczny i lekki, zarówno wśród konsumentów, ale wbrew pozorom rzetelny jak i menedżerów, którzy i precyzyjny, niczym mechanizm w oparciu o plan marketingowy renomowanego, szwajcarskiego zegarka marki Patek. Natomiast NSA budują własny biznes MLM. Uczestnicy seminarium Manfred Wunderling to bez bardzo entuzjastycznie przyjęli dwóch zdań mistrz ceremonii.


network news room

magazyn wystąpienie prezesa polskiego oddziału firmy Ernesto Hartoga, który przestawił cele, jakie koncern NSA chce osiągnąć w najbliższym czasie na rynku polskim. Wykład o potrzebie suplementacji, o produktach firmy NSA i ich historii poprowadził dr Marek Chmieliński, a w ciekawym forum medycznym na temat produktu Juice PLUS wzięli udział lekarze farmaceuci i stomatolog. Akademia miała charakter nie tylko informacyjny, ale również szkoleniowy. Będziemy uważnie przyglądać się rozwojowi firmy NSA w Polsce. Życzymy sukcesu. (Mieczysław Brzezicki)

Wajszczak w redakcji „Network Magazynu” Piotr Wajszczak od kilku tygodni jest redaktorem w ekipie „Network Magazynu”. Skąd taka decyzja? Piotr tłumaczy to tak: „Jak wiecie od pewnego czasu intensywnie zająłem się blogiem na temat MLM. (...) A potem już się potoczyło, pierwsza impreza branżowa ludzi z różnych MLM-ów (TOP SMAKOSZE), zaproszenia na wykłady itd… coraz częściej spotykałem się z Maciejem Maciejewskim na takich imprezach. Ja też stary dziennikarz, okazało się, że gramy na podobnej fali, a to co aktualnie robimy jest zbieżne, więc połączenie sił jest jak najbardziej wskazane, potem pierwszy konsulting a potem drugi i kolejny. Któregoś dnia Maciejewski strasznie narzekał, że czasu nie ma, a ja stwierdziłem, że jak już właściwie robimy rzeczy podobne to może wyląduję w redakcji i tak oto wylądowałem.”

A co na to redaktor Maciejewski? – Od roku, kiedy wspólnie z chłopakami z Suportio zainicjowaliśmy Grupę MLM magazyn bardzo intensywnie się rozwija. Zwłaszcza w kierunku nowych mediów. Coraz więcej dzieje się dobrych rzeczy w polskim MLM, więc musimy obstawiać coraz więcej imprez, a wtedy materiałów do obrabiania mamy proporcjonalnie więcej. A dodatkowe ręce do pracy nie wyrastają nam samoistnie, dzień również nie chce się jakoś rozciągać. Potrzebna więc pomoc realna. Z Piotrem dogadywałem się zawsze – nadajemy na tych samych falach. Bardzo dobrze czujemy się razem przy nagrywaniu filmów, niedawno zaczęliśmy robić mini serial pt.: „Rozmowy kontrolowane”. Teraz będzie ich znacznie więcej. Poza tym, od jakiegoś czasu nasze projekty trochę się ze sobą gryzły… mają podobny charakter i wspólny dla branży cel. Dlaczego więc nie robić tego pod jednym dachem? (Katarzyna Wagner)

Grupa MLM uruchomiła Bazę Wiedzy W ciągu niemal 7 lat funkcjonowania „Network Magazynu” (www. networkmagazyn.pl) i półtora roku od uruchomienia społeczności Suportio (www. suportio.pl) zauważyliśmy, że wiele publikacji – artykułów i dyskusji, materiałów wideo, zasługuje na to, żeby zyskać formę mniej ulotną niż wątek na forum spychany w dół przez coraz to nowsze treści. Sygnały o takiej potrzebie otrzymujemy również od naszych użytkowników – liderów MLM. Dlatego też postanowiliśmy stworzyć Bazę Wiedzy, gdzie będziemy zbierać najlepsze i najbardziej wartościowe materiały. Oczywiście nie mamy monopolu na wiedzę, dlatego w ramach Bazy Wiedzy będziemy również

informowali o nowych artykułach ukazujących się w najlepszych blogach poświęconych MLM. Będziemy informować również o wybranych wydarzeniach – zachęcamy więc przedstawicieli firm do zgłaszania szkoleń, gal, imprez jubileuszowych – najciekawsze będą umieszczane w Bazie Wiedzy. Jak uzyskać dostęp do Bazy Wiedzy? Wystarczy przyciągnąć do Suportio trzy osoby. To naprawdę niewiele, żeby móc korzystać z doświadczeń – powiedzmy to wprost – najlepszych w tym biznesie! (Piotr Hoffmann)

na rynku powiedział: – Żaden olej z dostępnych obecnie na rynku polskim nie posiada tylu właściwości zdrowotnych oraz smakowych, co Golden Drop. Nie tylko niesamowita barwa oraz aromat, ale również ekskluzywne opakowanie oleju wyróżnia go na tle innych, do tej pory dostępnych w sklepach. Nasz olej jest całkowicie wolny od alergenów, nie zawiera cholesterolu, glutenu, składników mleka. Jest doskonałym substytutem masła. Można go używać do smażenia, pieczenia w wysokich temperaturach, sporządzania sosów, wypieku ciast oraz jako dodatek do jarzyn. Nowa, polska firma Posiada unikalne kwasy, MLM które w organizmie ludzkim O nowym przedsięwzięciu odpowiadają za obniżenie opartym o system marketingu szkodliwej frakcji cholesterolu sieciowego poinformował nas we krwi (LDL) i podwyższenie jego twórca – Łukasz Piaskowski obecności cennej formy z Wrocławia. Firma nazywa cholesterolu (HDL). W 93% się Golden Drop, a w swojej składa się z nienasyconych ofercie posiada ekskluzywny kwasów tłuszczowych oraz olej spożywczy. – Będąc jedynie z 7% nasyconych kwasów w Szwecji z rodziną dostaliśmy tłuszczowych, których oliwa do skosztowania olej zachwalany z oliwek oraz olej słonecznikowy przez naszego znajomego. posiadają dwukrotnie więcej. Notabene wypróbowaliśmy Kluczowym aspektem jest wysoka go dopiero po powrocie zawartość kwasów omega-3 do Polski. Okazało się, że dania i omega-6 oraz odpowiednia przyrządzone z jego użyciem pomiędzy nimi proporcja. smakowały wyśmienicie nie To zasługuje na szczególną tylko nam, ale również licznym uwagę, ponieważ organizm ludzki znajomym. Wszyscy byli nie jest w stanie samodzielnie wręcz zachwyceni. Dało nam ich wytworzyć – mówi Łukasz to do myślenia. Postanowiliśmy Piaskowski. A skąd taka decyzja, sprowadzić produkt do Polski. żeby olej sprzedawać w systemie Po kilku rozmowach wytwórca MLM? – Dlaczego marketing zaprosił nas na miejsce wielopoziomowy? Uważam, iż jest produkcji oleju i zaproponował on obecnie jedną z najprężniej sprzedaż Golden Drop w Polsce rozwijających się form sprzedaży na wyłączność – mówi Piaskowski. na całym świecie – wyjaśnia Podpytywany o to, czym różni Piaskowski. się jego produkt od oferowanych (Maciej Maciejewski)

51


z blogosfery Blisko pół roku temu, gdy tworzyłem strategię działania w internecie i gdy powstał pomysł dziewięciu tematów z naszej branży MLM, nie wiedziałem jak potoczą się losy tego projektu. Miałem cel, droga do niego powstaje na bieżąco i właśnie ta droga aliści jest najcudowniejszym elementem doświadczenia. Wtedy, gdy patrzyłem na te dziewięć tematów, były mi one trochę obce, trochę szorstkie…

Kawaleria biznesu, czyli jak sobie radzić z odmową ANDRZEJ KONOPCZYŃSKI

wszystko jest takie proste i logiczne, to GDZIE tu tkwi główny problem?” Bez namysłu odpowiedziałem:

J

ednak, gdy przychodził czas wywiązania się z „wewnętrznego” obowiązku napisania kolejnego z nich – nagle pojawiała się wena, a to ona jest przewodniczką myśli. Aby zilustrować JAK radzić sobie z odmową opiszę kilka ciekawych przykładów z biznesowych doświadczeń. Biznes dla mnie to statystyka, ruch, czyli działanie i nastawienie. Każdy może do tych trzech elementów dodać swoje własne punkty, ale nie zmieni to faktu, że jeżeli zaistnieją te trzy pola, to sukces murowany. No, dodałbym jeszcze wytrwałość.

Istotna przyczyna niepowodzeń Kiedy rozpocząłem współpracę w ramach MLM w maju 2004 roku – po blisko 10 latach przerwy w działaniach w tej branży – miałem na swojej liście partnerów z biznesu tradycyjnego. Jeden z nich spotkał się ze mną i moim sponsorem. Po wysłuchaniu prezentacji widać było, że analizuje i ocenia to, co mu przekazaliśmy. Zadał pytanie. Uważam, że pytanie ZASADNICZE: „Andrzej, jeżeli tutaj 52

„Ludzie nie radzą sobie z odmową.” On roześmiał się i powiedział, żebym sobie nie żartował. Dziś dołożyłem do tamtych doświadczeń sześć lat i tysiące godzin analiz, w trakcie których często zadawałem sobie pytanie: jak radzić sobie z odmową, która jest istotną przyczyną naszych niepowodzeń?

Dobry inżynier Pracuję obecnie z bardzo ciekawym człowiekiem, menedżerem z biznesu tradycyjnego. Jakie jest moje zadanie? Większość ludzi nazywa to coachingiem. Otóż mocno wytarte stało się już słowo coach. Ja wolę określenie „wsparcie biznesowe”. Co tam robię? To duża firma z oddziałami w całej Polsce, a ja zająłem się oddziałem z najgorszymi wynikami. Prowadzę rozmowy biznesowe i diagnozuję przyczyny tego negatywnego zjawiska. Szefowa firmy opisała tego człowieka, z którym współpracuję, w samych superlatywach, że to dobry inżynier, kilkanaście już lat pracujący w ich firmie, z wiedzą, kulturą osobistą, lojalny i oddany pracownik.

Co w takim razie powoduje, że wyniki tego oddziału są w porównaniu z najlepszym oddziałem wręcz dramatycznie niskie? Trzy spotkania twarzą w twarz z menedżerem, rozmowy przez Skype. W firmie spotkanie z szefową i dyrektorem generalnym. Można przyczepić się do wielu rzeczy – brak kreowania rynku przez firmę, brak wyznaczenia i realizacji planów (szczególnie tych na piśmie), brak innych rzeczy, które są niezbędne


z blogosfery

magazyn w zawodowym marketingu. Powiedziałem jednak sobie – „Andrzej, widziałeś przecież wiele firm świetnie prosperujących, którym również brakowało tych elementów”.

Ki diabeł! Co jest? Pomyślałem, że chodzi o sprawę nastawienia, bo przecież takie sprzężenie zwrotne – brak sukcesu, brak kasy, brak nastawienia i tego żaru marketingowego nie bierze się znikąd. Ale przecież ta sytuacja trwa już latami! To nie może być to! O co więc chodzi?! Wtedy przyszło olśnienie. Andrzej, zadaj mu pytanie JAK on radzi sobie z odmową – pomyślałem. I tu przyszła odpowiedź, która niech będzie dla nas przesłaniem. Powiedział: „Lubię spotykać się z tymi klientami, którzy mnie akceptują i z tymi, z którymi mam dobre relacje”.

Jaki uzyskał więc efekt? Poruszał się po zbyt małej, by osiągnąć sukces, bazie klientów. Magia statystyki

Natychmiast przypomniałem sobie przykład z branży motoryzacyjnej opisany już na mojej płycie „LISTA”. W 2003 roku firma Toyota

świętowała tryumf na rynku europejskim. Otrzymała medal za przekroczenie 5% rynku samochodowego. Co to oznaczało? Na 100 samochodów sprzedanych w Europie, co 5 pojazd to była Toyota. Ale oni zrobili z tego wielkie święto firmowe i cała Europa oraz Japonia musiały o tym wiedzieć. To jest właśnie nastawienie, ale nie tylko – oni wiedzieli, że to statystyka. Użyjmy więc magii statystyki również dla siebie. JAK sobie radzić z odmową? Najlepiej tak, jak mawia mój przyjaciel: „So what?! Idę dalej. To tylko statystyka”. Ale zrób analizę tego, co Cię spotyka i jeśli odmowa Cię rani osobiście głęboko w samo serce, to masz nad czym popracować. To jest ta droga, którą warto przejść. Jeśli jednak Cię to zabija, to zmień branżę. Przejdź z rynku zewnętrznego firmy, na rynek wewnętrzny. Nie wszyscy muszą pracować w marketingu – choć marketing to KAWALERIA BIZNESU. Spokojnie, spokojnie… są też i inne rodzaje wojsk w biznesie. I każdy znajdzie tu swoje miejsce.

Autor tekstu prowadzi bloga: www.sukces-dla-ciebie.com.

Jarosław Zych, prezes firmy Colway: – To bardzo stare dzieje... Czasy, w których zastanawiałem się, czy mój demon lęku przed odmową definitywnie wyzionął już ducha. Jak to się stało? Po pierwsze, dzięki przyglądaniu się ludziom, u których nie było widać śladu żadnego lęku przed odmową. Po drugie, dzięki uświadomieniu sobie, że to właśnie z odmowy żyję, że to odmowa jest moją karmicielką, bo gdyby ludzie nie odmawiali sprzedawcom, wówczas uzyskanie po licznych „nie” właściwego „tak” nie byłoby opłacane tak zacnie. Po trzecie, wskutek przesunięcia wszystkich zajęć, dzięki którym wystawiałem się nieustannie na odmowę – do strefy: „tak trzeba”. Jest to ta sama strefa, w której znajdują się takie czynności, jak pranie brudnej odzieży, szorowanie sedesu, czy odśnieżanie domu. Oraz wiele innych czynności, które ludzie wykonują obywając się jakoś bez entuzjazmu, a przecież je wykonują... Demona lęku przed odmową trzeba eksterminować bezwzględnie. Nie jest ważne, czy się go udusi, utopi, otruje czy zastrzeli. Kiedy bowiem on wygrywa – z człowiekiem dzieją się rzeczy bardzo smutne. W życiu osobistym, ale przede wszystkim w takim biznesie, jak nasz. Sławomir Korn: – Eleanor Roosevelt powiedziała, że „Każde doświadczenie, w trakcie którego stawiłeś czoła swojemu strachowi, powiększa twoją siłę, odwagę i pewność siebie. Możesz wtedy powiedzieć sobie – przeżyłem ten horror, następny też przeżyję.” STRACH. Największy wróg człowieka. To strach musisz pokonać NAJPIERW, zanim będziesz w stanie osiągnąć w życiu cokolwiek. Szefa można pokonać, zniszczyć, ale co zrobić z następnym szefem? Anna Wysocka: – Nie wszyscy muszą pracować w marketingu, są też i inne rodzaje wojsk w biznesie. Trup tam jednak pada równie gęsto. Pola chwały pełne są tych, którzy umarli ze strachu. Kawaleria ma coś szczególnego – ułańską fantazję. W klasycznym biznesie trudniej jest zapewne przybyć pod okienko i zaryzykować, wpuści panienka, czy nie? Zamyśliłam się nad sinusoidalnością tradycyjnego biznesu... Ratować się można starą zasadą Lejzorka Rojtszwanca: „Zwalniają – znaczy się będą przyjmować.” Tylko kogo stać na taką filozofię w obliczu redukcji?

foto: © Luminis - Fotolia.com

53


zoom reportera 25 września br. byliśmy z naszym reporterskim zoomem w hotelu Gołębiewski (Wisła), gdzie odbyło się seminarium szkoleniowe Your Akuna Medical Day 2010. Usłyszeliśmy m.in. świetny wykład byłego selekcjonera polskich piłkarzy Jerzego Engela, którego tematem przewodnim była lojalność w biznesie.

Your Akuna Medical Day 2010 MAREK WYRZYCHOWSKI

Y

our Akuna Medical Day 2010 rozpoczął profesjonalnym, naukowym wykładem dr Wojciech Urbaczka, autor książki pt.: „Szlachetne zdrowie”: – Kiedyś po jednym z moch wykładów słuchacze zastanawiali się od czego w głównej mierze zależy nasze zdrowie. Po długiej dyskusji – o zgrozo – musiałem im przyznać rację, że nie od lekarzy. Dlaczego? Gdybyśmy nie chorowali, to lekarze by nie zarabiali. Zatem czy zależy od apteki? Też nie. Bo jeśli nie chorzy, to apteka splajtuje. No i wreszcie ZUS. Jeżeli będziemy żyli długo i szczęśliwie do późnej starości, to ZUS również nie będzie z tego zadowolony. Okazuje się więc, że nasze zdrowie zależy od nas samych. Drugim prelegentem był znany wszystkim dr Sohrab Khoshbin – twórca preparatu Alveo. Dr Jaromir Bertlik nie mógł przybyć do Wisły osobiście, więc wyświetlono nagranie z wykładem, które specjalnie na tą okazję przygotował. Po chwili Katarzyna Piotrowska, redaktor naczelna firmowego pisma Akuny „Zdrowie i Sukces” dała lekką zajawkę tego, co będzie można przeczytać w najnowszym wydaniu 54

periodyku. Natomiast Jan Sekuła z zabrzańskiej Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii podkreślił: – W ciągu kilku lat dystrybutorzy Akuny odwiedzili miliony polskich rodzin, dzięki czemu firma przekazała na budowę polskiego sztucznego serca kwotę 4,5 mln zł. Prezes Tomasz Kwolek dodał: – To są pieniądze, które uratowały już kilkadziesiąt ludzkich istnień. Wszyscy macie prawo być z tego dumni, tak samo jak ja. Za to, co wspólnie zrobiliśmy dla tych potrzebujących ludzi. Po przerwie wysłuchaliśmy motywującego Arkadiusza Jaskólskiego, a po nim świetnego wykładu byłego selekcjonera polskich piłkarzy Jerzego Engela, którego tematem przewodnim była lojalność w biznesie: – Jestem pewien, że każdy z trenerów i menedżerów – państwo na pewno też – zderzył się w swojej karierze z osobami nielojalnymi. Każdy miał sytuację, kiedy ktoś nielojalny wpłynął na podjęcie przez nas decyzji, na naszą karierę, nasze życie. Dlatego jest to szalenie ważny temat dla nas wszystkich, a szczególnie dla Waszej pracy, gdzie trzeba szczególnie pilnować lojalności zawodowej, lojalności zespołowej. Żeby właściwie dobrać ludzi, nie pomylić się. Żeby w swojej ekipie mieć takich ludzi, na których zawsze można polegać. Dlatego selekcja osób, którzy są wokół nas jest tak szalenie ważna w pracy

menedżera. Trzeba robić wszystko co tylko jest możliwe, aby nie popełnić błędu selekcyjnego. Dlatego:

Jeśli ktokolwiek wpływa na nasz zespół negatywnie, to lepiej jest go usunąć rok wcześniej, niż o jeden dzień za późno. Pamiętajcie: sami decydujecie, z kim współpracujecie. Po prelekcji Engela swoją historię w MLM opowiedzieli Halina i Janusz Szynczewscy, a o trzech filarach, na których zbudowano firmę mówił prezes Akuna International. Bardzo interesująca z punktu widzenia rozwoju firmy Akuna Polska była prezentacja prezesa Tomasza Kwolka, który szczegółowo omówił nowe pomysły dotyczące budowania marki i wizerunku tego MLM za pomocą przygotowanej kampanii reklamowej. Cała akcja informująca społeczeństwo o programie charytatywnym „Akuna Pomaga” będzie przebiegała jednocześnie w internecie, prasie, na billboardach oraz w telewizji. Po seminarium odbył się piękny bal, w trakcie którego miał miejsce konkurs z miłą nagrodą główną – nowiutkim Fordem Fiesta. Całą imprezę prowadzili Katarzyna i Marek Dziura. (Foto: Katarzyna Piotrowska)


magazyn

zoom reportera

55


przy tablicy Przy okazji ostatniej kampanii wyborczej szeroko analizowano i komentowano style komunikowania się poszczególnych kandydatów. Tak naprawdę, to co mieliśmy okazję oglądać przez te kilka tygodni, można by określić mianem komunikacji wieloznacznej. Charakteryzuje ją brak precyzji języka, ogólnikowość i takie formułowanie komunikatów, aby mogły się z nimi identyfikować jak największe rzesze osób.

„Tyle razy Ci tłumaczyłem, a Ty dalej nie rozumiesz!” czyli rzecz o komunikacji w delegowaniu zadań BEATA WITASZEK

K

omunikacja wieloznaczna jest ważnym narzędziem marketingu politycznego. Jednak to, co w jednej sferze życia naszego publicznego jest akceptowalne, w innej okazuje się być fatalnym nawykiem, niedbalstwem lub zwykłym – za to często brzemiennym w skutki – brakiem umiejętności.

W zarządzaniu nie możemy sobie pozwolić na komfort bycia niejednoznacznym. W zarządzaniu brak precyzji po prostu kosztuje. Czy polscy menedżerowie potrafią się komunikować? Na pewno potrafią mówić. Jednak czy mówienie jest synonimem efektywnej komunikacji? I czy każde mówienie jest jednakowo wartościowe z punktu widzenia zarządzania zespołem i takiego, na przykład, delegowania zadań? Często na prowadzonych przez nas szkoleniach menedżerowie mówią: „Ale przecież ja wyraźnie powiedziałem swojemu współpracownikowi, jak to ma być zrobione! Mało tego: dwa razy mu powtórzyłem! A on znów zrobił po swojemu”. 56

foto: © pab_map - Fotolia.com

Jak się okazuje: powiedzieć nie wystarczy Na szkoleniach często zadajemy uczestnikom pytanie: „Kto nadaje znaczenie komunikatowi: nadawca czy odbiorca?”. Właściwa odpowiedź brzmi: ODBIORCA. Osoby, które mają co do tego wątpliwości, niech wezmą teraz kartkę papieru i… narysują psa (często robię takie abstrakcyjne ćwiczenie, jako wstęp do komunikacji). Pewnego razu na szkoleniu również poprosiłam jego uczestników: „Narysujcie psa”. Czy wypowiedziane przeze mnie polecenie było skomplikowane? A może jakoś pokrętnie sformułowane? Niewyraźnie wypowiadałam słowa? Nie.

A jednak pan Józek (ze szkolenia) narysował jamnika, pani Kasia owczarka niemieckiego, a pan Artur kudłate „niewiadomoco”. Czyli: każdy co innego. A Ty co narysowałeś drogi Czytelniku? I dlaczego właśnie tak? Prawdopodobnie właśnie dlatego, że każdy słuchający/ czytający (czyli ODBIORCA komunikatu) sam nadał znaczenie komunikatowi PIES. Pan Józek narysował jamnika, bo w dzieciństwie miał takiego swojego, ulubionego. Pan Artur, bo zawsze w szkole tak rysował psa. A pani Kasia, bo uważa, że prawdziwy pies, to jest taki, jak był w „Czterech pancernych”. A ja? Przecież ja miałam na myśli labradora. Czy w tej sytuacji powinnam się obrazić, że rysunki uczestników mojego szkolenia


przy tablicy

magazyn oraz Twoje, Drogi Czytelniku, są inne niż ten, który chciałam, abyście wszyscy narysowali? Myśleć: „Rany, co za ludzie, psa nie potrafią narysować”? Złościć i złorzeczyć? Nie. Powinnam wyciągnąć wnioski i sformułować komunikat: bardziej precyzyjnie, być może w bardziej zrozumiałym dla uczestników języku (pies jest tu przykładem nieszczególnie skomplikowanym, ale gdyby np. przyszło rysować takie sklątki tylno wybuchowe, albo nawet rzeczonego psa, ale w „żabiej perspektywie”, mogłoby być już gorzej), zadbać o dwustronność komunikacji – czyli upewnić się, jak się zostało zrozumianym, zadać pytania itp. Ponadto, co ma pies do realnego życia i pracy menedżera? Ano, jak się okazuje, bardzo wiele.

Przykład Mamy restaurację z miejscami w budynku i z ogródkiem na tarasie. Jest menedżer i nowy pracownik. Menedżer mówi do nowego pracownika: „Malwina, ogarnij taras”. Malwina zawahała się chwilę, po czym wzięła mopa i… poszła zmywać taras. Menedżer widząc to mówi do swojego zastępcy: „No nie mogę, kogo mi tu ci z HRu przysyłają! Patrz, co ona robi: zmywa podłogę. A przecież wyraźnie powiedziałem jej, żeby poszła na taras, przyjęła dodatkowe zamówienia od klientów, no i ewentualnie zebrała puste naczynia!”. Czy Malwina naprawdę była tak niekompetentna, jak mówił o niej przełożony? Malwina prawdopodobnie w dotychczasowym swoim życiu na hasło: „ogarnij” zabierała się za zmywanie lub sprzątanie. Zrobiła zatem to, co zrozumiała za stosowne. I nadała znaczenie komunikatowi: „ogarnij”. Oczywiście mogła zapytać: „Co masz dokładnie na myśli mówiąc ogarnij?”. Nie zrobiła tego. Nie zmienia to jednak faktu, że winę za nieporozumienie komunikacyjne ponosi nadawca, czyli w tym wypadku menedżer. Dlaczego?

Dlatego, że to nadawca ZAWSZE jest odpowiedzialny za komunikat i to on, pragnąc być zrozumianym, ma OBOWIĄZEK podjąć wszelkie działania, aby tak było.

Kod językowy Nie ma co się zatem obrażać na współpracowników i dąsać, albo podawać w wątpliwość ich poziom IQ. Pierwsza powinna być refleksja: czy na pewno wyraziłem się jasno, skoro mój współpracownik zrobił to, co zrobił? Zarządzanie ludźmi opiera się w głównej mierze na komunikacji. Wyznaczamy cele, delegujemy zadania, udzielamy informacji zwrotnych, motywujemy wykorzystując do tego narzędzia komunikacyjne. Precyzja języka jest szczególnie ważna, gdy mamy w swoim zespole nowego człowieka. Wróćmy do przykładu Malwiny. Gdyby Malwina nie była nowym pracownikiem i pracowała w restauracji już jakiś czas, być może wiedziałaby, co ma robić na hasło „ogarnij taras”. W każdej grupie zawodowej czy zespole funkcjonuje wspólnie wypracowany kod językowy. Ale co ma zrobić człowiek, który jest nowy? Ktoś powie: przecież zawsze może zapytać. Oczywiście. Jednak nie wszyscy ludzie pytają – z różnych względów – i o tym również powinien pamiętać menedżer/lider.

Tak więc zasada nr 1 w komunikowaniu się w zarządzaniu brzmi: mów językiem precyzyjnym i zrozumiałym dla Twojego podwładnego.

• Jakie mają uprawnienia? • Na czym polegają problemy, z którymi muszą sobie poradzić? • Skąd bierze się potrzeba informowania o postępach w realizacji zadania (jeśli taka potrzeba jest)? • Jak chcesz nimi pokierować w procesie realizacji zadań? • Na jakie środki i pomoc mogą liczyć, aby wykonać zadanie? • Jaki ma być efekt końcowy, w jaki sposób zostanie zmierzony rezultat? Na początku tego artykułu pokusiłam się o stwierdzenie, że w zarządzaniu brak precyzji po prostu kosztuje. Tak właśnie jest. Jeśli człowiek wskutek źle wydelegowanego przez menedżera zadania robi jedną czynność po kilka razy – to to kosztuje. I mam tu na myśli nie tylko pieniądze – bo np. klient nie doczekał się na Malwinę, wyszedł z restauracji, przez co firma nie zarobiła. Kosztem wieloznacznej, nieprecyzyjnej komunikacji w zarządzaniu jest też stracony czas Twój i Twojego zespołu, niepotrzebne emocje, a często demotywacja całej grupy. Tak więc, zanim następnym razem wybuchniesz: „Przecież Ci to już mówiłem i to tyle razy!”, zastanów się nad jakością i precyzją wypowiadanych przez siebie słów. I jeszcze jedno – w domu, w związkach, w relacjach osobistych, w kontaktach z dziećmi – też to działa!

Pamiętaj też, że: • Pomyślane nie znaczy powiedziane – nie zawsze wyrazimy wiernie słowami to, co myślimy. • Powiedziane nie znaczy usłyszane – nie zawsze słuchający usłyszy wszystko, nie zawsze słucha uważnie. • Usłyszane nie znaczy zrozumiane – słuchacz może to zinterpretować po swojemu. • Zrozumiane nie znaczy wykonane – słuchacz wykona zadanie po swojemu albo… wcale. Aby delegować (komunikować) zadania skutecznie, warto też zadbać, aby współpracownicy zrozumieli: • Dlaczego trzeba coś zrobić? • Jaki jest cel zadania? • Czego od nich oczekujesz? • W jakim terminie mają wykonać zadanie?

Autorka tekstu jest menedżerem projektu, trenerem i konsultantem Instytutu Kreatywności i Rozwoju. Od 12 lat związana z branżą szkoleniową, przygotowuje i wdraża działania szkoleniowe dla ekip handlowych oraz dla kadry menedżerskiej. Posiada praktyczne doświadczenie sprzedażowe. Zarządza złożonymi projektami szkoleniowymi: od analizy potencjału w organizacjach, poprzez szkolenia, coaching po doradztwo w kwestii optymalizacji procedur i standardów firmowych. Autorka publikacji zamieszczanych w czasopismach branżowych: „Manager”, „Marketing w Praktyce”, „Network Magazyn” oraz portalach inwestycje.pl i nowoczesnafirma.pl. (kontakt: beata.witaszek@ikr.pl, www.ikr.pl) 57


zoom reportera 3 października 2010 roku nasza redakcja znalazła się ze swoim reporterskim zoomem na starcie tegorocznej edycji turnieju „Biegnij Warszawo”. W szrankach stanęło ponad 9 tys. biegaczy oraz blisko 5 tys. piechurów, którzy w ramach „Światowego Dnia Chodu” dopingowali biegnących. Jednym ze sponsorów akcji była network marketingowa firma MonaVie.

Biegnij Warszawo KATARZYNA WAGNER

P

rzez kilka godzin uczestnicy tego znanego, cieszącego się olbrzymim zainteresowaniem biegu korkowali centrum Warszawy. Wydarzenie przepełnione było duchem determinacji i sukcesu, co stworzyło idealną atmosferę dla zatwardziałych sportowców, ale również dla liderów MLM, którzy zdecydowali się na udział w starcie. Wszak nie ma to jak poczucie emocji rywalizacji i zdrowej konkurencji na własnej skórze podczas przedsięwzięcia sportowego, aby później nabyte doświadczenie oraz zahartowany umysł i ciało przenieść na sferę realnego biznesu.

Sport to zdrowie Dlaczego w imprezę sportową zaangażowała się firma MonaVie? Otóż, jak już wiemy, w marketingu tym działa kilku znanych i lubianych polskich sportowców, więc ideę krzewienia kultury fizycznej w kraju firma ma w swoją działalność wpisaną od samego początku. Ale ponadto: 58

„Nie chodzi nam wyłącznie o obecność MonaVie na wielkich banerach w miejscu wydarzenia, czy stoisku degustacyjnym w strefie VIP. Dyrektor generalny MonaVie Polska, Radosław Baszyński oraz kilku dystrybutorów MonaVie, wzięli udział w biegu!” – czytamy na firmowej stronie internetowej.

Marsh & Mamiński – przyjaciele z bieżni Należy w tym miejscu dodać, że „Network Magazyn” nie śmiałby się nazywać periodykiem branżowym, gdyby w takiej imprezie nie wystawił swojego zawodnika. Grupę MLM, w skład której wchodzi pismo, godnie reprezentował nasz redakcyjny maratończyk – Michał Świderski, dyrektor zarządzający. – Stawiamy na sport, a nasza współpraca z gwiazdami sportu jest szeroko zakrojona – powiedział nam Radosław Baszyński, dyrektor generalny MonaVie Polska. – W naszej ekipie są już m.in.:

Andrzej Supron, Paweł Nastula, Paweł Korzeniowski, Monika Pyrek, Grzegorz Sudoł, Agnieszka Leszczyńska, Beata Sokołowska-Kulesza, Marcin Lijewski, Marek Kolbowicz i Bogusław Mamiński. A dlaczego akurat bieganie? Otóż Henry Marsh, założyciel i wiceprezes naszej firmy był słynnym lekkoatletą, specjalizował się zwłaszcza w biegach z przeszkodami. Był mistrzem świata. Przez 20 lat trzymał w garści mistrzostwo Ameryki. I tak naprawdę to on wyszedł z koncepcją stworzenia produktu dla sportowców i ludzi preferujących aktywny tryb życia. W ten sposób powstał nasz koncern MLM. Co ciekawe, Henry Marsh i organizator „Biegnij Warszawo”, czyli znany lekkoatleta Bogusław Mamiński – to przyjaciele z bieżni. Znają się jeszcze z czasów, kiedy „łokieć w łokieć” walczyli o medal na Mistrzostwach Świata w Helsinkach w 1983 roku. Dlatego fakt, że dzisiaj nasza firma stawia na biegi nie jest przypadkiem. W USA również bierzemy czynny udział w podobnych przedsięwzięciach. Niedawno byliśmy w Stanach Zjednoczonych jedynym sponsorem bardzo popularnego biegu na 5 km. Dla biznesu jest to jest świetny PR, który pomaga w budowaniu wizerunku i marki naszej firmy, ale również całej branży. Muszę przyznać, że osobiście wpadłem w to po same uszy. Już 11 listopada br. odbędzie się „XXII Bieg Niepodległości”, w którym oczywiście również wezmę czynny udział.


magazyn

zoom reportera

59


promocja We wrześniu br. we Wrocławiu ruszyła Akademia Managera FM GROUP Mobile. To cykl spotkań, na których kształceni są liderzy zaangażowani we współpracę z FM GROUP Mobile, wirtualnym operatorem telefonii komórkowej.

Kuźnia Managerów i praktyczną. Na początku uczestnicy zdobywają szczegółową wiedzę na temat produktów i usług FM GROUP Mobile, a także możliwości, jakie niesie ze sobą współpraca z wirtualnym operatorem. Podczas drugiej części szkolenia adepci mają możliwość sprawdzenia swojej wiedzy i umiejętności biorąc udział między innymi w scenkach sprzedażowych z trenerem. – Zajęcia mają charakter warsztatów, na których uczestnicy nie tylko zdobywają sporą dawkę wiedzy, ale także mogą podzielić się z innymi swoimi doświadczeniami związanymi z telefonią komórkową, w tym z FM GROUP Mobile. Jest to bardzo ważne nie tylko z punktu widzenia dystrybutorów, ale również firmy, ponieważ w czasie tych rozmów otrzymujemy cenne informacje na temat potrzeb naszych klientów i na podstawie zebranych danych będziemy mogli w przyszłości jeszcze lepiej dopasować do nich naszą ofertę – tłumaczy Łukasz Ogrodnik, trener FM GROUP Mobile.

P

ierwsze szkolenia w ramach Akademii Managera FM GROUP Mobile odbyły się we wrześniu i październiku br. Kolejne spotkania planowane są na listopad i grudzień. Ich intensywność będzie uzależniona od liczby zainteresowanych 60

W rękach ekspertów dystrybutorów. Na razie chętnych na bezpłatne szkolenia nie brakuje.

Teoria i praktyka Szkolenia odbywają się w maksymalnie 30-osobowych grupach. Każde ze spotkań podzielone jest na dwie części: teoretyczną

Uczestnicy Akademii FM GROUP Mobile to liderzy FM GROUP, którzy pragną poszerzać swoją wiedzę na temat szybko zmieniającego się rynku usług telekomunikacyjnych w Polsce oraz chcą być na bieżąco z nowymi technologiami i produktami telekomunikacyjnymi.


promocja

magazyn

– Mamy bardzo ambitne plany – mówi Karol Batóg z FM GROUP Mobile. – Na spotkania w ramach Akademii Managera FM GROUP Mobile będziemy zapraszać również przedstawicieli firm, z którymi współpracujemy, między innymi producentów telefonów. Już mamy wstępnie uzgodnione terminy spotkań, w których wezmą udział specjaliści i trenerzy z Polkomtel SA oraz z Nokia Academy – dodaje. Jako, że rynek usług telekomunikacyjnych dynamicznie się rozwija, podczas szkoleń liderzy analizują również aktualne promocje obowiązujące w FM GROUP Mobile, by móc szybko i sprawnie przekazywać tę wiedzę klientom i dystrybutorom w swoich strukturach.

Skazani na sukces Wirtualny operator telefonii komórkowej FM GROUP Mobile rozpoczął swoją działalność w październiku 2009 roku. Działa w oparciu o infrastrukturę Polkomtel SA, jednego z największych operatorów w kraju. W swojej ofercie ma umowy abonamentowe (z telefonem lub bez telefonu), usługi pre-paid, mobilny internet, a także duży wybór nowoczesnych aparatów telefonicznych. Z usług FM GROUP Mobile może skorzystać każdy, jednak podpisanie umowy abonamentowej wiąże się z zawarciem umowy dystrybutorskiej z FM GROUP Polska. Teraz do konkurencyjnej oferty firma dołożyła bezpłatny, profesjonalny systemem szkoleń, ściśle ukierunkowany na specyfikę i wymagania branży telekomunikacyjnej.

Akademia Managera FM GROUP Mobile. Zadzwoń do nas! Łukasz Ogrodnik tel.: 727 920 002 e-mail: l.ogrodnik@fmgroupmobile.pl Szymon Gruszka tel.: 727 920 209 e-mail: s.gruszka@perfumy.fm ul. Wrocławska 2a, Szewce 55-114 Wisznia Mała www.fmgroupmobile.pl, www.telefony.fm Biuro Obsługi Klienta FM GROUP Mobile tel.: +48 727 900 900 e-mail: bok@fmgroupmobile.pl Foto: Adam Kowalski 61


zoom reportera W dniach 6-7 listopada br. byliśmy w Polonia Palace Hotel, gdzie odbyła się impreza z okazji 10-lecia firmy Vision w Polsce. Na galę przybyli goście z całego świata. Vision to międzynarodowa firma dystrybuująca w systemie MLM suplementy diety oraz kosmetyki. Swoje wysiłki firma stale kieruje na stworzenie nowej kultury zdrowia, jako absolutnego priorytetu dla jednostki i całego społeczeństwa.

10 lat Vision w Polsce MACIEJ BADOWSKI

P

ierwszego dnia gali w Polonia Palace Hotel miła obsługa witała gości już na wejściu, gdzie można było wyczuć atmosferę wielkiego święta. Uroczystość prowadzili Agnieszka i Tomasz Śpiewak. Na początku przedstawiono okoliczności spotkania, nawiązano więc do rocznicy 10 urodzin firmy w Polsce. Na scenę zostali zaproszeni top liderzy, przedstawicielki Brylantowej Drużyny Liderów i Klubu Milionerów VISION – Zofia Kimla (VIP 5S), Sandrija Kudirkaite (VIP MASTER), Ludmiła Nikulszyna (VIP MASTER) oraz główni doradcy prezesa, Kawalerowie Orderu Brylantowej Doskonałości, przedstawiciele Klubu Milionerów Vision – Swietłana i Paweł Dubrow (VIP Master 1S). Po przywitaniu gości przyszedł czas na wykłady. Swoje wypowiedzi zaprezentowali m.in.: Adam Ballon, Ludmiła Nikulszyna, Aleksander Temchenko i Paweł Czarnecki. Prelegenci wykazali się profesjonalizmem, bił od nich entuzjazm i pasja do tego, czym się na co dzień zajmują. Dobre rady, motywacja oraz pewność siebie – to wszystko robiło wrażenie na zebranych gościach. W drugiej 62

części uroczystości na scenie pojawili się kolejno: Sandrija Kudirkaite, Zofia Kimla, Swietłana Dubrowa oraz Paweł Dubrow. Po ich wystąpieniu ogłoszono oficjalne zakończenie spotkania i goście zostali zaproszeni na drugi dzień obchodów 10-lecia Vision Polska. Wszyscy liderzy i mówcy na scenie wysłuchali hymnu Vision. Drugiego dnia rozpoczęto od przywitania gości, przypomniano historię firmy, jej filozofię oraz największe osiągnięcia. Gromkimi brawami uhonorowano top liderów. Każdy z nich mógł wygłosić kilka słów oraz krótkie, osobiste przesłanie. Następnie dyrektor Vision Polska – Anatol Popławski, mówił o randze tego spotkania i jego znaczeniu w historii. Po nim przemawiał dyrektor Vision na Europę – Gedyminas Siaudvytis, który złożył Polakom jubileuszowe życzenia i przedstawił perspektywy oraz strategię rozwoju firmy w Polsce. Uroczystość uświetnił koncert Ireny Galińskiej, a po nim szereg wykładów. Na zakończenie Zenon Mysiorski, Beata Suchodolska oraz Paweł Czarnecki przedstawili zaproszonym gościom ofertę produktową i biznesową firmy. Gość specjalny, prof. Iwona Wawel wygłosiła wykład o suplementacji. Uroczystość zakończyła się około godz. 20.00 wspólnym odśpiewaniem hymnu VISION. Drugi dzień rocznicy upłynął nam

na kuluarowych rozmowach z liderami firmy. Oto ich komentarze: Paweł Dubrow: – Jaki był powód inwestycji w tę firmę? Przede wszystkim ma ona bardzo wysokiej jakości produkty. Po drugie, to plan marketingowy, na podstawie którego są wypłacane maksymalne prowizje. Sprawdził się w ciagu 15 lat i udowodnił swoją skuteczność. Po trzecie, system szkoleń, który kreuje liderów dochodzących do godnych zarobków. Jak wygląda rynek MLM w Rosji? Jest kilka dużych firm, które generują wysoki obrót towarowy. Następnie jest ponad trzysta


zoom reportera

magazyn firm z minimalnym obrotem, jednak i one znajdują swojego konsumenta końcowego. W ostatnim czasie pojawiło się wiele firm, które próbują znaleźć swoje miejsce na rynku. Według mnie, nie tylko w Rosji, trzeba zwiększyć nakład na pracę w sieci. Dwa genialne pomysły XX w. czyli internet i MLM powinny być połączone w całość i dawać zupełnie nową jakość. Anatol Popławski: – Z uroczystości jestem bardzo zadowolony. Wszystkie nasze założenia zostały spełnione. Zakładamy wzrost obrotów i rozwój sieci. Firma ma strategię rozwoju na następne 5 lat. Pozytywne efekty tych spotkań będą widoczne przez wiele miesięcy po zakończeniu naszej imprezy. Widać, że osiągnęliśmy tak wysoki poziom energii, jaki zamierzaliśmy osiągnąć. Jakość tego wydarzenia jest dostosowana do jego rangi

– jest to jubileusz dziesięciolecia naszej firmy. Stał się on okazją do uhonorowania wyróżniających się liderów. Wielu z nich jest z nami od dziesięciu lat. Dzięki nim możemy dzisiaj tak uroczyście obchodzić naszą galę. Podsumowując, plan został wykonany w 100%. Zofia Kimla: – Jak zostałam liderem w Vision? Podjęłam życiową decyzję. Moja historia to 20 lat pracy w sferze budżetowej, jako nauczyciel. Myślę, że wszyscy wiedzą z czym związany jest system pracy etatowej, czyli wstawanie na „budzik” przez wiele lat, ograniczenia jeżeli chodzi o urlopy, wolność, o brak bezpieczeństwa finansowego. W momencie, kiedy się pojawiły problemy zdrowotne, moja sytuacja stała się jeszcze bardziej problematyczna. Wtedy na mojej drodze zjawił się człowiek, który

zaproponował mi produkty Vision. Tak się zaczęła moja historia z marketingiem sieciowym. Po prostu zaczęłam jeść zdrowe produkty, poprawił się mój stan zdrowia i w sposób naturalny zaczęłam mówić o tym ludziom, że jest coś, co pomaga powrócić do zdrowia. Jak zostać liderem? Przede wszystkim trzeba mieć wizję. Wizję tego, co chcemy robić, swojego własnego życia. Bardzo ważna jest samodyscyplina. Można ją porównać do elektryczności. Jeśli jest elektryczność to wszystko działa. Tak samo dotyczy to naszej wewnętrznej samodyscypliny. Brakuje jeszcze jednego składnika. Jeżeli chcemy coś w życiu osiągnąć to najważniejsze jest działanie. Możemy mieć wizje, możemy marzyć, ale jeśli nie podeprzemy tego działaniem, to niestety nie uzyskamy pożądanego rezultatu..

63


pod paragrafem Pierwszy raz za niewypłacanie prowizji swoim dystrybutorom umieściliśmy firmę ATW Products na Liście Anty-Firm „Network Magzynu” ponad dwa lata temu. Wtedy, po naszej publikacji, firma zareagowała natychmiast i doszło do jej rehabilitacji. Niestety, teraz mamy „powtórkę z rozrywki”…

Firma A.T.W. znowu nie płaci prowizji MAREK WYRZYCHOWSKI

N

ajpierw przypomnijmy, jak to było za pierwszym razem. Network Magazyn nr 15 (styczeń 2008): „Kto pod kim dołki kopie... Do naszej redakcji zgłosili się liderzy firmy A.T.W. Products Sp. z o.o., którzy skarżyli się na jakość współpracy z tym przedsiębiorstwem marketingu sieciowego. Dzięki ich działaniom we wrześniu 2007 roku firma A.T.W. za niewypłacone zobowiązania trafiła na listę Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA. – Problemy z A.T.W. polegają na tym, że firma nie płaci lub płaci pieniądze z tytułu planu marketingowego, ale z bardzo dużym opóźnieniem – powiedział nam Bogdan Skórka, jeden ze współpracowników firmy.

Powrót do przeszłości Na ręce Jadwigi Masny, prezes firmy, skierowaliśmy konkretne pytania w tej sprawie na początku października 2007 roku. Zapytaliśmy m.in. o to, dlaczego firma nie wypłaca prowizji jednym współpracownikom, innym płaci, ale z bardzo dużym opóźnieniem oraz jak zamierzają naprawić obecną sytuację 64

w firmie. Kiedy nikt z A.T.W. nie raczył się z nami skontaktować w sprawie odpowiedzi na nurtujące nas pytania, przenieśliśmy firmę z listy firm DS i MLM do listy antyfirm DS i MLM, które na stałe są zamieszczone na stronie internetowej naszego magazynu. Kilka dni po publikacji tej informacji odwiedziła nas prezes A.T.W. i przedstawiła stanowisko swojej firmy w sprawie liderów, którzy skarżą się na jakość współpracy. Jadwiga Masny wręczyła nam pismo, z którego wynika, iż podczas współpracy liderzy dopuścili się czynów, które są jasno zabronione w umowie i dlatego wstrzymano im wypłacenie prowizji. Podczas rozmowy Jadwiga Masny dodała: – Z tymi osobami mieliśmy problemy niejednokrotnie. Kilka razy były proszone o zaprzestanie niszczenia struktur i przeciąganie liderów z A.T.W. do innych firm. To ewidentne działanie na szkodę naszej firmy. Kiedy w końcu postanowiliśmy

ukrócić takie procedery i zastosowaliśmy jedną z możliwych sankcji – wstrzymanie prowizji, to osoby te zgłosiły naszą firmę do Krajowego Rejestru Długów. Postanowiliśmy więc wszystkie zaległe prowizje tym panom wypłacić i rozwiązać z nimi umowy o współpracy. Kiedy spróbowaliśmy skonfrontować zdanie pani prezes z jednym z liderów, ten przesłał nam pocztą elektroniczną oświadczenie: „Oświadczam, że moje ostatnie zaległości zostały przez A.T.W. Products Sp. z o.o. uregulowane.” Cieszy nas, że sprawa


pod paragrafem

magazyn się wyjaśniła i mamy nadzieję, że na tym konflikt został zakończony.”.

Tu i teraz Po tym incydencie nie docierały już do nas żadne informacje. Do czasu. Jako pierwsza, w czerwcu bieżącego roku, zgłosiła się do nas Hanna SzeniawskaLaskowska, która napisała: „Dystrybutorem A.T.W.PRODUCTS Sp. z.o.o. z siedzibą w W-wie ul. Rydygiera 8 jestem od roku 1996. Prezesem spółki i jej współwłaścicielem jest Jadwiga Masny. Z panią prezes współpracuję od 1993 roku. Wówczas była to firma ATWOR, króra rozprowadzała kosmetyki polskiego producenta pod nazwą IDEA 25. Doszło do nieporozumień między firmami i rozpadu współpracy. O zaistniałej sytuacji liderzy firmy dowiedzieli się od producenta a nie od pani prezes. Wersje obu firm różniły się bardzo i do dziś nie wiadomo, która była prawdziwa. W 1996 roku powstało A.T.W., które jest dystrybutorem i producentem kosmetyków na wyciągach homeopatycznych. Właściciele i prezes firmy są to ci sami ludzie, którzy byli w ATWORZE. Po rozpadzie firm zawaliły się sieci i dystrybutorzy przeszli do innych marketingów. Ja zaczełam współpracę z firmą FLP i szybko osiągnęłam pozycję menagera, lecz odeszłam z Forever – postanowiłam wspierać firmy polskie. Moje postanowienie i ogromne zaufanie do pani Masny dały mi ogromną siłę i entuzjazm, którymi zarażałam ludzi. Zaczęła się intensywna praca. Po raz drugi zaczęłam budować sieci i swoją pozycję w firmie. Szło wspaniale, sieci rozwijały się dynamicznie. Rosły obroty a wraz z nimi pieniądze. W 2005 r. w firmie zaczęło się dziać coś złego, ale nie wiedzieliśmy co. Właściciele A.T.W. zaprzestali spotkań z liderami. Ustały w ogóle jakiekolwiek spotkania w firmie. Po jakimś czasie doszło do spotkania z panią Masny, na którym dowiedzieliśmy się, że firma ma problemy. Zaczęły się problemy z towarem. Po jakimś czasie zaczęły się też problemy z wypłacaniem rabatów. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że te problemy mogą się pogłębiać. Apelowałam do swoich ludzi, aby dali pani Masny szansę na uratowanie firmy. Wierzyłam, że tak się stanie. Było coraz gorzej, musiałam walczyć o pieniądze dla swoich ludzi. Sama nie upominałam

się o swoje, zależało mi na ludziach, ponieważ mam świadomość, że moim największym kapitałem są moi ludzie. Usiłowałam panią Masny uświadomić, że ludzi należy szanować i płacić im za wykonaną pracę. Daremnie. Pani prezes powołała do życia następną firmę – VIVETIA. Ludzie za chlebem zaczęli znów uciekać do innych firm. Zadłużenie A.T.W. wobec dystrybutorów rośnie. Wielu pozawieszało działalność gospodarczą by nie płacić podatków. Wystawiali faktury a nie otrzymywali pieniędzy. 12.12.2008 roku w sekretariacie firmy złożyłam „Ostateczne Wezwanie Do Zapłaty”. A.T.W. winne mi było 24 566,82 zł. Dług rósł, a ja musiałam żebrać o swoje pieniądze. 09.06.2009 roku dług wynosił 39 382,61 zł. Pani Masny na tę kwotę podpisała mi oświadczenie, że będzie mi wypłacać 2 000 zł tygodniowo. Nie wywiązywała się ze swoich zobowiązań. Gdy upominałam się zbyt namolnie o swoje pieniądze irytowała się, zarzucała mi, że działam na szkodę firmy i jak mi firma nie odpowiada mogę zakończyć z nią współpracę. Uprzedziłam panią prezes, że na drodze sądowej będę dochodzić swoich roszczeń. Usłyszałam, że firma rozwiąże ze mną umowę. Nie wystraszyłam się jednak i 19 października 2009 r. wysłany został do sądu pozew o zapłatę na kwotę 60 741,86 zł. 27 listopada 2009 r. Sąd Gospodarczy w Wwie wydał Nakaz Zapłaty w postępowaniu nakazowym na kwotę 60 741,86 zł wraz z odsetkami i kosztami procesu. Miałam nadzieję, że wreszcie otrzymam pieniądze. Kolejny raz wykazałam się dużą naiwnością. 27.12.2009 r. podpisałam Ugodę z A.T.W. o rozłożeniu zadłużenia na raty (69 859,86 zł) – należność główna wraz odsetkami i kosztami sądowymi. Ostatnia rata miała być wypłacona w maju br., a od czerwca br. miałam otrzymywać w miesięcznych ratach spłatę zadłużenia, jakie narosło od stycznia 2010 r. plus faktury bieżące. A.T.W. mimo nakazu sądowego ostatni raz część raty kwietniowej spłaciło mi w kwietniu br. Tak więc z nakazu sądowego na dzień dzisiejszy zostało wypłacone 19 896,86 zł. Nowy dług, jaki powstał od stycznia 2010 r. to 65 214,68 zł. Razem firma A.T.W. jest mi winna 85 110,54 zł. Z kosztami procesowymi daje to ok. 91 000 zł. Rozmowy nic nie dają. Firma upada,

ma ogromne braki towaru, topnieją obroty, uciekają klienci i dystrybutorzy. Wszedł syndyk. Prezes robi wrażenie, jakby nic się nie stało. Postawiła na nową firmę, która nie przynosi jeszcze dochodów, a nie ratuje A.T.W., które nawet w tych złych czasach przynosi jakieś pieniądze. Czujemy się bezsilni. Pani prezes czuje się bezkarnie i robi co chce. Czuję się bezsilna.”

Przyszłość zostaje jeszcze Kolejny list przyszedł do naszej redakcji od Jarka: „Szefostwo A.T.W. Products Sp. z o.o. nie wypłaca ani liderom, ani dystrybutorom wypracowanych pieniędzy. System te pieniądze nalicza, faktury są wystawiane i na tym się kończy. Z wystawianych faktur robią sobie tylko koszty. Ludzie pracują za darmo. Takiego MLM to jeszcze nie znamy.” W podobnym tonie odebraliśmy mnóstwo telefonów. Postanowiliśmy więc dać szansę firmie na ustosunkowanie się do wszystkich zarzutów. Wysłaliśmy konkretne pytania bezpośrednio na ręce prezes Jadwigi Masny. Pomimo faktu, że jawnie unikała rozmowy, udało nam się uzyskać odpowiedź, która brzmi: „Od kilkunastu dni nie reprezentuję A.T.W. Products Sp. z o.o., w związku z tym nie mogę udzielać żadnych informacji na temat firmy. Kancelaria Prawna przekazuje za moim pośrednictwem, że wszelkie wyjaśnienia może Pan uzyskać od nowej osoby reprezentującej Spółkę.” Napisaliśmy więc ponownie list do sekretariatu A.T.W. (28 sierpnia br.) z prośbą o udzielenie nam informacji, kto obecnie reprezentuje spółkę, kto jest osobą kompetentną do rozmów z mediami. Do dziś nie otrzymaliśmy jakiejkolwiek odpowiedzi.

Przenosimy więc, ku przestrodze, ponownie firmę A.T.W. Products Sp. z o.o. na czarną listę firm DS/MLM i radzimy nie podejmować jakiejkolwiek współpracy z tym przedsięwzięciem. Odradzamy również angażowania się w nowe projekty pani Masny. Zwracamy się jednocześnie z prośbą do naszych stałych Czytelników o informowanie nas o poczynaniach pani prezes na polu sektora DS/MLM. 65


siesta Koszula to jeden z głównych elementów męskiej garderoby, lecz niestety nie zawsze faceci przywiązują do niego należytą uwagę. Dlatego często wyglądają niczym „idź stąd i nie wracaj”. Pytanie zatem brzmi: z jakiego powodu tak się dzieje? Panowie, któraż to kobieta nie lubi oglądać w telewizji Jamesa Bonda? Tego, który jest zawsze w nienagannym stroju?

Koszula najbliższa ciału PIOTR JABŁOŃSKI

A

dlaczego nie mielibyśmy zwrócić większej uwagi na nasze koszule, właśnie ze względu na nasze przepiękne damy? Zacznijmy więc komponować nasz strój właśnie od koszuli – tej najbliższej ciału...

Ja uważnie obserwuję mężczyzn. Często ich koszule wyglądają na nich, jak krowie z pyska wyszarpnięte. Dlaczegóż tak się dzieje? Wynika to z kilku aspektów. A pierwszy i najważniejszy to: obsługa sklepowa. Dziś, niestety, panie stojące za ladą mają tylko i wyłącznie jeden, jedyny cel: sprzedać towar. Niekoniecznie posiadają wiedzę na temat samego produktu, a co do zastosowania, poprawnego wyglądu i jego użyteczności... no cóż, sami wiemy, jak to wygląda. Podobno klient jest najważniejszy, lecz do momentu zapłacenia za towar. To jest niestety jedna para kaloszy. Druga para, a co ciekawe, jest ona związana nadal z tym samym tematem, to – PRACODAWCA, czyli szef. Przecież to on zatrudnia osoby do obsługi. 66

Jego podstawowe zadanie biznesowe to wynik finansowy, czyli wychodzi z założenia, żeby ekspedientce zapłacić jak najmniej za 172 roboczogodziny w miesiącu. Więc można zapomnieć o szkoleniu z zasad wyglądu sylwetki, zasad obowiązujących przy doborze koszuli, krawata, czy rozbarwieniu kolorystycznym danej osoby. To już wiedza „tajemna”, zarezerwowana tylko dla osób które się kształcą i rozwijają swoje umiejętności. I tutaj od razu pada pytanie. Skoro mówi się, że w sklepie źle, to gdzie tę koszulę najlepiej zakupić? STOP. Nie powiedziałem, że w sklepie jest „źle”.

Najważniejsze jest to, że gdy w nim już jesteśmy, to musimy wiedzieć na co zwracać uwagę, o co się pytać, jak dobierać koszulę do naszej sylwetki. Oto kilka najważniejszych punktów: Materiał Tutaj zaczyna się zabawa. Osoby mające „klasę” wiedzą, że najodpowiedniejszy z nich, to oczywiście, zawsze i wszędzie, tkanina „naturalna”. W naszym przypadku najlepsza jest bawełna egipska i przędza włoska. Dlaczego? Ponieważ są to rodzaje materiału, które

zimą „grzeją”, a latem „chłodzą”. Plusem w upały jest to, że nie widać naszych spoceń, które w takim przypadku posiada niestety każdy. I są one nader charakterystyczne, a przede wszystkim widoczne dla koszul zawierających w sobie „sztuczności” w swoim składzie. Taka koszula nie oddycha i jest na nas niczym pancerz na ciele, bez dostępu powietrza. Wtedy widzimy słynne „mokre plamy” na plecach i w miejscach wydalania wody z organizmu. Naturalny rodzaj materiału wchłania ją niczym gąbka i oprowadza na zewnątrz.

Splot tkaniny Przy zakupie koszuli należy zwrócić szczególną uwagę na to, czy aby tkanina nie będzie na naszym ciele prześwitująca. Naszymi „męskimi atrybutami” można się chwalić na siłowni tudzież w sypialni, ale nigdy na spotkaniu biznesowym.

Długość rękawa Po rozpięciu mankietów koszuli i opuszczeniu rąk ku dołowi, długość rękawa powinna się kończyć za pierwszą kostką kciuka. Tak, tak... właśnie kciuka. Natomiast szerokość mankietów powinna być taka, abyśmy mogli pomiędzy mankiet a dłoń spokojnie włożyć jeden palec – ten wskazujący. Czyli lekkie luzy są jak najbardziej wskazane.


siesta

magazyn

Długość koszuli „Uwielbiam” gdy koszula jest po prostu za krótka. To od razu widać. Kiedy? Wystarczy spojrzeć tam, gdzie często spogląda płeć przeciwna, tj. nasze partnerki i nie tylko…, czyli na tylną część naszych spodni. Na ogół wtedy, na środku widać przepiękny wałeczek odciskający się tam, gdzie nie powinien był się odcisnąć. Panowie, dobra długość koszuli to taka, która kończy się właśnie za naszą... a jakże, za naszymi pośladkami właśnie. Po włożeniu koszuli do spodni odpowiednio się wtedy układa i nie widać naszych pleców podczas schylania się przy zawiązywaniu butów.

Dwa pierwsze rodzaje nadają się do tzw. koszul typu sportowego. Wtedy może w kroju koszuli być boczna kieszeń, a nawet dwie. W koszulach wizytowych (pod krawat, muchę) nie powinny się takowe znajdować. Przody takich koszul są po prostu gładkie (bez kieszeni). Lecz nie oznacza to, że koszula nie może mieć wzoru – paski, kratki etc. Jak dobrać kołnierz w koszuli jeżeli chodzi o twardość? Jest to uzależnione od typów krawatów, jakich używany na co dzień oraz węzłów, jakie

preferujemy do ich zawiązania pod szyją. Istnieje również takie pojęcie jak: forma kołnierza; na rynku mamy około 50 różnych jego wzorów. Oczywiście do koszul „sportowych” nie nosi się mankietów na spinki (tzw. „mankiety francuskie”). Co do mankietów – wyobraźmy sobie panowie, że rozróżniamy około 10 wzorów mankietów, a modeli tzw. francuskich – 3. Do wyboru mamy też różne modele „pleców” w koszulach, ale to już zupełnie inna szkoła…

Autor tekstu jest członkiem elitarnego Klubu TOP Liderów MLM.

Szerokość Koszula to nie namiot. Powinna być dopasowana do naszego ciała. Boki nie mogą odstawać, bądź wystawać ze spodni. Oczywiście w przypadku widocznego brzuszka, to właśnie ona powinna niwelować zaokrąglenia i niedoskonałości naszego ciała. Z takim „kłopotem” polecam po prostu dobrego krawca.

Kołnierzyk Po zapięciu guzika na szyi nic nie powinno nas dusić. Wtedy w to miejsce także musimy włożyć nasz palec wskazujący, a kołnierz nie powinien nas w żadnym przypadku uwierać. Koszula w tym miejscu nie ma prawa być ani za ciasna (wtedy widać nasze boczne aorty), ani za luźna (wygląda, jak ze starszego brata i to w dodatku większego od nas). Właśnie z parametrem szerokości kołnierza, my mężczyźni mamy największy problem. On także jest naszym największym wyzwaniem. Rozróżniamy pięć rodzajów twardości kołnierzy: super miękki, miękki, normalny, twardy i super twardy. 67


homo technicus

Homo Technicus

Przenośny, stylowy odtwarzacz DVD Muse, francuska marka sprzętu audio-video, zaprezentowała urządzenie M-748DP. Jest to przenośny odtwarzacz DVD z ekranem LCD o przekątnej 7” ze stylowym, ergonomicznym playerem, który sprawdza się podczas długich podróży oraz wakacyjnego wypoczynku z dala od cywilizacyjnego zgiełku. Główne zalety urządzenia to obrotowy, solidnie osadzony ekran oraz minimalistyczna obudowa, które razem tworzą funkcjonalną kompozycję. Sprzęt odtwarza wszystkie popularne formaty, takie jak DVD, CD, Jpeg, mp3, a także Divx. Klawisze odpowiedzialne za uruchamianie poszczególnych funkcji rozmieszczone są symetrycznie po prawej stronie obudowy w sposób ułatwiający użytkowanie. Znaczną część wierzchniej strony urządzenia zajmuje napęd optyczny umieszczony pod otwieranym panelem. Muse M-748DP, jak większość urządzeń sygnowanych logo Muse, wyposażono w dużą ilość portów i złączy umożliwiających komunikację z innymi 68

urządzeniami. Odtwarzacz posiada gniazdo USB, slot audio/video oraz czytnik kart microSD/MMC/MS. Urządzenie pozwala również na podłączenie odtwarzacza mp3 i słuchawek. W czasie podróży samochodem Muse M-748DP może korzystać z zasilania za pośrednictwem specjalnego adaptora podłączonego do gniazda zapalniczki. Wszystkimi funkcjami odtwarzacza można sterować przy pomocy pilota. W zestawie znajduje się również wytrzymała bateria. (Marek Wyrzychowski, źródło: 4publicity.pl)

Niech Cię usłyszą Firma BLOW, producent zaawansowanych urządzeń multimedialnych, wprowadziła do sprzedaży przenośne, aktywne kolumny głośnikowe BLOW RBW-152 15” USB/SD o mocy 180W z wbudowanym wzmacniaczem, korektorem barwy dźwięku, gniazdami kart SD i wejściem USB.

Kolumny przeznaczone są dla mobilnych zespołów estradowych, klubów karaoke, sal bankietowych oraz domowych muzyków. Świetnie sprawdzą się też podczas nagłaśniania małych imprez na wolnym powietrzu, akcji promocyjnych itp. Moc 180 W (RMS) wystarcza, aby osiągnąć skuteczność akustyczną na poziomie 116 dB. Kompaktowa, solidna i łatwa w przenoszeniu oraz montażu obudowa o wymiarach 44 x 43 x 69 cm pozwala z powodzeniem zmieścić zestaw nawet w małym samochodzie. Nagłośnienie umożliwia bezpośrednie odtwarzanie muzyki z biblioteki mediów, zgromadzonej na kartach SD lub z odtwarzacza poprzez gniazdo USB, dzięki czemu nie wymagają dodatkowego wzmacniacza, a nawet odtwarzacza muzyki. Panel sterowania umożliwia obsługę funkcji: PLAY/PAUSE, STOP, POWTÓRZ JEDEN, POWTÓRZ WSZYSTKIE, NASTĘPNY UTWÓR, POPRZEDNI UTWÓR, jak również kontrolę głośności. Ekran wyświetla nazwy utworu, czas trwania, poziom

głośności i ewentualny tryb odtwarzania (powtórz jeden, powtórz wszystkie). (Marek Wyrzychowski, źródło: INVENTIVE Communication)

Nowy system domowej rozrywki Firma Bose wprowadziła na rynek nowy zestaw domowej rozrywki LIFESTYLE 235, swój najbardziej zaawansowany system głośników w układzie 2.1. Dzięki zastosowaniu kilku autorskich technologii, dźwięk w filmach, programach telewizyjnych, transmisjach sportowych, grach wideo oraz utworach muzycznych jest szeroki, głęboki i otacza słuchacza ze wszystkich stron. Ten efekt jest uzyskany z zaledwie dwóch niewielkich głośników. Dodatkowo sprzęt jest wyposażony w Unify™ – inteligentny system integracji firmy Bose, który ułatwia jego konfigurację i użytkowanie w domu lub biurze. Jedną z najważniejszych zalet systemu są nowe głośniki Gemstone ES. Każdy z nich zawiera trzy wbudowane głośniki typu driver: dwa skierowane do przodu i jeden w bok. W połączeniu


homo technicus

magazyn z cyfrowym przetwarzaniem sygnałów Bose TrueSpace, nowe zestawy tworzą szerszą i bardziej precyzyjną scenę dźwiękową, która zapewnia naturalne brzmienie bez względu na źródło dźwięku. Łatwy do ukrycia moduł basowy Acoustimass – taki sam w systemach kina domowego LIFESTYLE 5.1 firmy Bose – umożliwia silną emisję niskich tonów. Aby zapewnić optymalną jakość dźwięku w każdych warunkach, system został wyposażony w technologię kalibracji dźwięku ADAPTiQ. Ta zastrzeżona technologia firmy Bose analizuje dźwięk i dostosowuje go do wielkości, kształtu i umeblowania pomieszczenia. (Marek Wyrzychowski)

domowego centrum rozrywki. Za pomocą tego urządzenia można odtwarzać i nagrywać telewizję naziemną, internetową oraz satelitarną, przeglądać strony www, pobierać i zapisywać na dysku filmy oraz zdjęcia. Producent zadbał o mocne i wydajne komponenty, takie jak płyta główna DH55TC, pamięć DDR3 z możliwością rozbudowy do 8GB, dysk twardy SerialATA opcjonalnie do 4x2.0TB, potężna karta graficzna Intel HD zintegrowana z wyjściem HDMI, DVI i VGA, umożliwiająca odtwarzanie multimediów w formacie Full HD oraz Blu-ray. Miłośnikom czystego brzmienia nowy ICom oferuje system High Definition Audio, który generuje wysokiej jakości 8-kanałowy dźwięk. (Marek Wyrzychowski, źródło: 4publicity.pl)

Designerskie MediaCenter ICom, producent komputerów i notebooków, wprowadził do oferty nowy model komputera typu MediaCenter Aquila 655 z procesorem Intel Core i3, i5, i7. Koronną zaletą modelu 655 jest praktycznie nieograniczona możliwość rozbudowy parametrów konfiguracyjnych. To multimedialne urządzenie posiada kartę grafiki umożliwiającą płynne odtwarzanie plików w technologii Full HD zapewniając przy tym wysokiej jakości 8-kanałowy dźwięk w systemie High Definition Audio. Model Aquila 655 jest elegancką, kompleksowo wyposażoną platformą, która może z powodzeniem stać się integralną częścią

Prowadź, zwiedzaj i spotykaj się ze znajomymi Firma Sygic wprowadziła na rynek polski program Sygic AURA Professional, który łączy zalety nawigacji GPS 3D z sieciami społecznościowymi. Program wykorzystuje mapy firmy TeleAtlas, rozbudowaną bazę danych POI, geotagowany serwis wiki i informacje z przewodników po mieście. AURA wyświetla rzeczywisty widok 3D uwzględniający wysokość i rzeźbę terenu oraz zabudowę, wykorzystując teksturowane modele

budynków. Jako pierwsza używa technologii akceleracji 3D dostępnej na iPhonie, co przekłada się na szybkość i jakość trójwymiarowych wizualizacji. Nawigacja charakteryzuje się szybkim mechanizmem wyliczania tras, oferuje asystenta pasa ruchu, informacje drogowe, w tym ograniczenia prędkości i radary. Program umożliwia bezpośrednie wyszukiwanie kontaktów z możliwością komunikacji telefonicznej. Mechanizmy społecznościowe pozwalają wymieniać informacje o ciekawych miejscach i obszarach z innymi użytkownikami programu. Program jest w pełni funkcjonalny w wersji offline, jednak pozwala znacznie poszerzyć zasób informacji korzystając z internetu. Przechodząc w tryb online można sprawdzać status i lokalizację znajomych, pogodę, stan zakorkowania dróg, jak również wymieniać się, np. danymi na temat miejsca spotkania. Nawigacja potrafi prowadzić zarówno po drogach, jak i chodnikach oraz ścieżkach w przypadku pieszych. Program oferuje informacje o ciekawych miejscach bazując na danych z renomowanych przewodników i wikipedii. (Marek Wyrzychowski)

Futurystyczny elegant

a bogactwem funkcji kryjących się wewnątrz urządzenia. To dwuzakresowe, przenośne radio wykonane z wysokiej klasy komponentów, które zapewniają trwałość i niezawodność użytkowania. Na przednim panelu, w centralnym punkcie urządzenia znajduje się duży, cyfrowy wyświetlacz LCD, pokazujący w czytelny sposób informacje o odtwarzanych utworach. Ekran wyświetlacza otaczają dwa symetrycznie rozmieszczone, trzycalowe głośniki o mocy 850 mW. Funkcjami radia nawiguje się za pomocą kilku przycisków rozlokowanych w dolnej części frontowego panelu. Na wierzchu radioodbiornika znajduje się poręczny uchwyt oraz wysuwana antena wzmacniająca sygnał. Sprzęt potrafi zapamiętać dwadzieścia częstotliwości radiowych, posiada gniazdo słuchawkowe oraz slot aux in, umożliwiający podłączenie odtwarzacza mp3. Urządzenie ma wbudowany alarm oraz tuner PLL. Designerski wygląd sprawia, że komponuje się on zarówno z oficjalną, biurową przestrzenią, jak i z domowym zaciszem. Z pewnością sprawdzi się podczas wakacyjnych wojaży. (Marek Wyrzychowski, źródło: 4publicity.pl)

Marka Muse zaprezentowała urządzenie M087R, stylowe, futurystyczne radio, stworzone z myślą o osobach, które cenią funkcjonalny minimalizm. Model zaprojektowano na zasadzie kontrastu między solidną, prostą obudową, 69


badania & raporty

Lista firm Nazwa firmy

7 RED Sp. z o.o. AAC „RAINBOW” Sp. z o.o. ACN Communications Polska Sp. z o.o. ACT Polska Sp. z o.o. Akuna Polska Sp. z o.o. AMC Alfa Metalcraft Corporation Sp. z o.o. Amway Polska Sp. z o.o. Ananda Sp. z o.o. ATW Products Sp. z o.o. Auxilia AVON Cosmetics Polska Sp. z o.o. AQUAcell s.c. Best For Life Betterware Poland Limited Sp. z o.o. CaliVita International Cawa Poland Ltd. Centrum Odszkodowań „Tarcza” Sp. z o.o. Clubfreedom Collagen Beauty International s.c. Creation Direkt Poland Cristian Lay Sp. z o.o. Diamond Distribution Company Sp. z o.o. DLF Sp. z o.o. Dr Nona International Sp. z o.o. DSA Financial Group S.A. Earth Power Europe Sp. z o.o. ECPP Sp. z o.o. Ecoflow Eco World Poland EJDOS Network Marketing Spółka z o.o. En101 Inc. EMG EMKA design S.C. Europartner Sp. z o.o. Europejskie Centrum Odszkodowań Sp. z o.o. Faberlic Poland Sp. z o.o. Finclub Poland Sp. z o.o. Flavon Group Polska FLP POLAND Sp. z o.o.

70

Opis COLWAY oferuje produkty wytwarzane wyłącznie w Polsce i tylko w oparciu o rodzime wynalazki biotechnologiczne. Flagowym produktem COLWAY jest aktywny biologicznie kolagen, ekstrahowany ze skór ryb słodkowodnych. Więcej informacji na www.colway.net.pl MonaVie została założona w 2005 roku przez kilku pasjonatów, posiadających szerokie doświadczenie w branży sprzedaży bezpośredniej i produktów zdrowotnych. Obecnie firma należy do najszybciej rozwijających się przedsiębiorstw w USA i działa już w 15 krajach na całym świecie. Więcej informacji na www.monavie.com wellness AGD telekomunikacja kosmetyki, środki czystości wellness AGD kosmetyki, AGD wellness wellness kosmetyki doradztwo ubezpieczeniowe kosmetyki filtry do uzdatniania wody wellness AGD wellness, kosmetyki kosmetyki odszkodowania turystyka kosmetyki nanotechnologia kosmetyki, biżuteria wellness, kosmetyki AGD, wellness, informatyka kosmetyki, wellness produkty finansowoubezpieczeniowe wellness odszkodowania wellness produkty z mikrowłókna usługi internetowe kursy językowe wellness galanteria skórzana doradztwo finansowo ubezpieczeniowe odszkodowania kosmetyki wellness wellness kosmetyki, wellness

Firmy marketingu sieciowego i sprzedaży bezpośredniej w Polsce lub ich przedstawiciele

Nazwa firmy FMG International S.A. FM GROUP Polska For Mor Polska Ganoderma Natura Polska Sp. z o.o. HANKIN Sp. z o.o. HERBALIFE Polska Sp. z o.o. HMI/ HMP Polska Sp. z o.o.

Opis produkty finansowoubezpieczeniowe perfumy, kosmetyki, środki czystości, telekomunikacja kosmetyki, wellness wellness, kosmetyki wellness kosmetyki, wellness produkty finansowoubezpieczeniowe wellness

Inter-Vita Sp. z o.o. Internet Technologies & Telecomunications telekomunikacja Polska Jean Careno Poland Group kosmetyki K-LINK-POLAND wellness kosmetyki, chemia KLM Sp. z o.o. gospodarcza produkty finansowoKonzeption S.A. ubezpieczeniowe produkty finansowoKorporacja Agentów Zawodowych s.c. ubezpieczeniowe Lampe Berger Polska Sp. z o.o. AGD Lifestyles Poland wellness LR-International Polska Sp. z o.o. kosmetyki, wellness Lyoness Poland Sp. z o.o. wspólnota zakupowa M&M Network Organization telekomunikacja Mary Kay Cosmetics Poland Sp. z o.o. kosmetyki kosmetyki, chemia Mentor Cosmetics gospodarcza, wellness MIIKO NAKAIDO perfumy, kosmetyki MVC Parfums Pologne kosmetyki Natura Vitalis wellness Nature’s Sunshine Products wellness NexEurope wellness Nova Nutria GmbH wellness produkty finansowoNovision Sp. z o.o. ubezpieczeniowe NSA AG wellness kosmetyki, wellness, chemia Nu Skin Enterprises Poland Sp. z o.o. gospodarcza Optidee wellness Oriflame Poland Sp. z o.o. kosmetyki produkty finansowoOVB Allfinanz Polska Spółka Finansowa ubezpieczeniowe Pachira International wellness PartyLite Sp. z o.o. AGD Perfect Harmony wellness produkty finansowoPolskie Doradztwo Finansowe Sp. z o.o. ubezpieczeniowe PM INTERNATIONAL wellness, kosmetyki narzędzia, akcesoria do Profi-Technik elektronarzędzi Pro Futuro S.A. usługi telekomunikacyjne Protector Sp. z o.o. odszkodowania produkty finansowoProvida Sp. z o.o. ubezpieczeniowe Raypath International AGD produkty finansowoSigma Pro7 ubezpieczeniowe Store For You Polska Sp. z o.o. sklep internetowy Tahitian Noni International wellness Grupa Tiens kosmetyki, wellness Trisana Polska Sp. z o.o. wellness, kosmetyki Tupperware Polska Sp. z o.o. AGD Unicity International wellness Vegas Cosmetics Polska kosmetyki Vemma Europe wellness Vision Polska Sp. z o.o. wellness, kosmetyki Vorwerk Polska Sp z o.o. AGD Wendor bielizna damska WGS – Polska chemia gospodarcza World Alliance Mercantile Co. Sp. z o.o. kosmetyki, wellness Zepter International Sp. z o.o. kosmetyki, AGD


magazyn

Pierwsza w Polsce książka napisana przez dwóch niezależnie od siebie działających praktyków marketingu sieciowego. W 2008 roku poziom sprzedaży stworzonych przez nich sieci przekroczył 30 milionów złotych.

Poznaj historię i prognozy dla marketingu sieciowego. Fakty i mity. Jego plusy i minusy.

Zamówienie wyłącznie na: www.lidersklep.pl


Network Magazyn nr 25/2010  

Network Magazyn nr 25/2010

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you