Page 39

z blogosfery

magazyn

miesiące zdobyć poziom, którego osiągnięcie zwykle zajmuje od 6 do 12 miesięcy. Byłem w szoku! Nie miałem zielonego pojęcia, jak bardzo na zarobki i rozwój grupy wpływają punkty osobiste. Przecież dotychczas wciąż koncentrowałem się na wielkości swojego zespołu. Im więcej, tym lepiej. A to nie tędy droga! I wracając do pytania postawionego na początku – „Kwalifikacja. Lepiej wysoka, czy niska?” Ostatnio spotkałem się z moim znajomym, który też działa w MLM, ale w innej firmie niż ja. Długo rozmawialiśmy. Nie mogłem wyjść z podziwu, jak to jest możliwe, że w ich firmie zamówienia składa 70-80% przedstawicieli.

A jaka skuteczność jest w Twoim zespole? Różnica między moją firmą, a jego jest taka, że u mnie mamy do czynienia z wyjątkowo niską kwalifikacją, a u niego z wysoką (oczywiście w porównaniu z moją). I teraz wejdźmy w sam środek głowy takich ludzi, którzy mało kupują (top liderzy to na pewno nie są). Oni myślą w ten sposób: „Mam niską kwalifikację. Wystarczy, że kupię kilka najtańszych produktów albo jeden droższy i już. Podobno, jak nie zrobię kwalifikacji, to nie dostanę swojej premii. To może zrobię tę kwalifikację i będę miał spokój? Po co mam kupować więcej? Przecież nie muszę. Uff… jak dobrze. Gdybym musiał zrobić więcej, to pewnie wcale bym nie zrobił. Zrobię tyle i sponsor nie będzie się czepiał. Jestem usprawiedliwiony. No i jest OK. Ja zrobię tyle, a osoby w moim zespole zrobią 3-4 razy więcej ode mnie i wszystko ładnie się wyrówna.” Albo tak: „Mam wysoką kwalifikację. Jeśli jej nie zrobię, to nie otrzymam wypłaty. Ale przecież prawie każdy w mojej firmie robi tą kwalifikację. W takim razie to nie może być trudne. No tak. Temu przydadzą się te produkty, temu też, a i ona pewnie coś weźmie. Ja za to wezmę to, to i to. Hej! Przecież nie muszę robić tego sam! Anka powiedziała, że nie chce się zapisać, ale z produktów jest zadowolona! Wpadnę do niej jeszcze raz i zobaczę, czego potrzebuje.”

To tylko mój chwilowy wymysł

Tak naprawdę ci, którzy mają niską kwalifikację, będą usprawiedliwiać swoje „nicnierobienie” tym, że przecież ją robią i dobrze, że nie ma wyższej. Moim zdaniem bardzo ciekawym zjawiskiem w MLM jest system AutoShip (automatyczna wysyłka – otrzymujesz taką samą paczkę produktów co miesiąc, abyś nigdy nie zapomniał złożyć zamówienia i zrobić określoną ilość punktów, czy rozdać kolejnych materiałów promocyjnych), tak mocno promowany przez amerykańskie firmy z wysoką kwalifikacją. Niektóre koncerny mają AutoShip tylko na produkty, a niektóre tylko na materiały promocyjne. Różnie. Firmy doskonale zdają sobie z tego sprawę, że to motywuje, a z drugiej strony jest takim „małym batem” w pozytywnym znaczeniu. W niektórych planach marketingowych, aby osiągnąć np. pierwszą pozycję w planie, zadaniem dystrybutora jest zasponsorować dwie osoby i włączyć im AutoShip. Oczywiście ta opcja nie działa w przypadku, gdy produktów nie zużywamy w ciągu danego miesiąca.

Nie szukaj wymówek Dlaczego więc z batem niektórym jest łatwiej? Bo całe życie wszystko co należy zrobić, ktoś im wskazywał palcem, a tak silnie ugruntowany nawyk trudno zmienić. Kiedy sponsor dzwoni do swojego downlinea i pyta, czemu jeszcze w tym miesiącu nic nie zamówił, ten zwykle natychmiast wyjmuje zamówienie (jak z rękawa). Kiedyś jeden z moich rozmówców, któremu przedstawiałem biznes, powiedział: „Ale widzę tutaj jeden duży minus. Ja nie miałbym nad głową bata. Ja nie potrafię tak pracować.” To nie jest dziwne, skoro gość podobno zajmuje się nieruchomościami. Ja wolałbym dobrze mu wytłumaczyć, czym jest dochód pasywny. No, ale cóż… Podsumowując:

„Jeśli chcesz – szukasz sposobu, jeśli nie – szukasz wymówki.” Dawaj więc przykład swoim ludziom i działaj tak, jakbyś chciał, aby oni też działali!

Piotr Jabłoński z Lifestyles: – Po przeczytaniu tekstu od razu wracają wspomnienia. No właśnie… Czy to wspomnienia? Dotyczą one telefonów do mnie czy maili z „propozycją”. Często brzmi ona tak: „Słuchaj, tutaj jest naprawdę mała kwalifikacja osobista”, „tutaj firma dopiero wchodzi na rynek i będziesz pierwszy”. Hm. Ciekawe, lecz właśnie niska kwalifikacja powoduje, że mało kto bierze w MLM pod uwagę kilka składowych, np. kwalifikacji własnej (100 zł), abym ja mógł mieć „wymarzone, upragnione” 10 czy 20 tysięcy złotych. Czy wiemy, że w takim przypadku jest to np. 2,5 tys. osób? Czy mamy możliwość pracy z nimi i mamy jakiekolwiek więzi, wpływ na grupę? Pamiętajmy, że pieniądze w MLM są płacone często do siódmego, a nieraz do dziewiątego poziomu. Pytanie moje brzmi – lepiej mieć 2,5 tys. osób z małą kwalifikacją (bez bata), czy 100 osób z dużą kwalifikacją (ale mamy zawodowców), a pieniądze są płacone takie same za wykonaną pracę? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Biznes to nie szukanie „trzeciego” na kajak. Szukajmy ludzi, którzy mają marzenia o lepszym życiu, lepszej i innej przyszłości. Nikodem: – Bez kwalifikacji nie pojedziemy w tym „pojeździe”, jak to nazywa Don Failla! Odnosząc się do wypowiedzi Piotra, to myślę, iż to wychodzi na to samo. W biznesie, gdzie kwalifikacja wynosi 100 zł i mamy w strukturze 2,5 tys. osób, tak naprawdę tylko 100 osób robi to na poważnie i rzeczywiście robią dużo większy obrót. To właśnie z nimi pracujemy! Pozostali – to osoby, które zapisały się na zasadzie „co mi szkodzi, przecież kwalifikacja jest tak niska, że niczym nie ryzykuję.” Dlatego warto postawić na strukturę opartą o profesjonalistów, a osoby z mentalnością etatowca uraczyć produktami. Efekt? Każdy z owych profesjonalistów powiększy swój obrót kilkakrotnie!

Autor tekstu prowadzi bloga pod adresem: www.filipglobke.pl

39

Network Magazyn nr 24/2010  

Network Magazyn nr 24/2010

Network Magazyn nr 24/2010  

Network Magazyn nr 24/2010

Advertisement