Page 1

HERMENEUTYKA GADAMERA JAKO PROGRAM INTELEKTUALNY. Kamil Radomski

„Gdy uczymy się mówić, gdy wrastamy w nasz język ojczysty, artykułuje się nam świat. To raczej pierwsze otwarcie się na świat niż zbłądzenie.” H. G. Gadamer

Historia pojęć albo historia problemów. Taki dylemat odbija się echem nie tylko w pracach znanych nazwisk, ale i choćby w naszych rodzimych rozmowach o edukacji filozoficznej w szkołach. W tym problemie ciężko zdać się na autorytet, gdyż za jednym jak i drugim rozwiązaniem stoją poważani filozofowie i ich często rzetelne argumenty. O ile historia problemów jest znana jako propozycja neokantyzmu, zrealizowana w Polsce w słynnej Historii Filozofii W. Tatarkiewicza, o tyle historia pojęć wydaje się mniej popularna. Chciałbym zrekonstruować tok myślowy, stojący za zasadnością tego stanowiska.1 Immanuel Kant dzięki swojemu spektakularnemu przełomowi pozbawił starą metafizykę znaczącej przestrzeni, w której jest ona w stanie powiedzieć coś zasadnego. Gdy dodamy do tego współczesny monopol nauk przyrodniczych na prawomocność poznania, zaczynamy rozumieć, dlaczego pole badań filozofii zwykło się ograniczać do metodologii nauk, logiki i analizy językowej. Taki stan rzeczy wynika z przekonania, że filozofia może być zasadna, substancjalna tylko jeśli jej pojęcia są ściśle zdefiniowane. Wielu myślicieli usiłowało zrealizować ten projekt. Tym niemniej zdaniem Gadamera nie jest to możliwe. Stworzenie nowego języka, już w samym sformułowaniu zawiera błąd. Nie można stworzyć, można zrobić. Różnica polega na relacji nowego języka do starego. Aby śmiały projekt był prawomocny, musiałby nie korzystać ze rzeczywistości językowej w której już się znajdujemy. I nie ma z niej wyjścia. Można przedstawić taką sytuację jako udrękę w „klatce języka” lub postarać się znaleźć w niej drogą ku poszerzeniu poznania. Tego też będzie chciał Gadamer. Tymczasem jednak należy zwrócić uwagę na problemy, które stają przed filozofią pojętą jako historia problemów. Zakłada ona dziejową jednoznaczność pojęć. Jest to błędem co wykazaliśmy przed chwilą. Co więcej, pozornie to samo pytanie zadane przez inną osobę w innych okolicznościach jest innym pytaniem. Uwypukla się to na przykładzie pytania o wolność, które oznacza zupełnie co innego w kontekście duszy Platona i współczesnego problemu o miejsce wolnej woli w zdeterminowanym świecie. Ciągłość tych pytań to przesąd. O ile neokantowskie stanowisko stara się przekroczyć modalność języka, uczynić go w pełni terminologicznym, o tyle hermeneutyczny projekt Gadamera akceptuje zastałe problemy i usiłuje je wykorzystać. Pierwszym problemem jaki staje przed filozofią jako historią pojęć, jest niejasność w sprawie jej przedmiotu. Bo skoro jej istotą staje się pojęciowość, pozornie stajemy przed perspektywą bezprzedmiotowości lub autotematyzmu. Gadamer przekracza to zagadnienie ukazując specyficzne znaczenie języka i pojęcia. Pojęcie nie jest narzędziem w potocznym sensie, nie jest czymś zewnętrznym, lecz jako element uniwersum języka poszerza swoje zadanie. Samo stanowi przykład podstawy myślenia filozoficznie zawartego w parze pojęcie-słowo. Implikuje to świeży pogląd na przebieg powstawanie nowych obszarów poszukiwania. Jako pierwszy pojawia się u filozofa głód językowy –


niedobór słów w których mógłby oddać swoją myśl. Za przykład może tu służyć Parmenides i pojęcie bytu. Pojawiło się ono jako nowe użycie słów z języka żywego, odpowiednio jednak zdefiniowane, czyli poszerzone lub zawężone. W ten sposób Parmenides zaspokoił swój głód. Tym niemniej utworzenie takiego pojęcia i oddanie go w użytkowanie językowi żywemu prowadzi do transformacji jego definicyjnego znaczenia. Widzimy to w tezach Zenona z Elei. Gadamer nie obarcza jednak winą ucznia, ale po części mistrza. Choć dodaje, że nieścisłość jest programowo zawarta w pojęciu. Nie możemy mówić językiem matematyki, językiem pojęciowym. Pojęcia możemy tworzyć tylko wtedy, gdy „język nie pracuje”, jak mówił Wittgenstein. Język żywy więc nie może być przedmiotem refleksji, bo jest nam bezpośrednio dana jego niepamięć o sobie. Gdy mówimy, słowa się pojawiają, nie programują czy implikują, jak to powinno się dziać w języku matematycznym. Ta dychotomia między językiem żywym a językiem terminologicznym (słowem a pojęciem) wymusza ciągłą niepełność pojęcia, bo realizuje się ono poza sferą do której przynależy. Jeśli pragnie się filozofii w pełni definiowalnej, ostatecznej i jedno-jedno znacznej, takie wnioski mogą być tragiczne. Lecz Gadamer nie pozwala czytelnikowi stracić nadziei. Owa niepełność ukazuje też niekończącą się pracę, która powierzona jest historii pojęć. Czym jednak taka praca mogłaby owocować i jak powinna wyglądać? Gadamer odpowiada, że filozofia powinna badać skoki pojęć ponad powierzchnię języka żywego i jej do niego powroty. Tylko wtedy jesteśmy w stanie głęboko zrozumieć problemy, stojące za pojęciami. Historia problemów chciała obejść pewną trudność, jednak skutkuje to ogromnym spłyceniem myśli. Potrzebne do tego jest oddanie dramaturgii skoku, napięcia wokół niego i jego dalsza historia. Weźmy pojęcie substancji. Widzimy jego narodziny z języka żywego w Grecji u Arystotelesa, eksploatację w średniowieczu, odrzucenie przez Galileusza i empirystów Brytyjskich, renesans u Hegla i powrót do mowy potocznej. Znamy je przecież z żargonu chemicznego i nie tylko. Takie badania mogą przywrócić filozofii utracony polot. Może się też okazać, że prześledzenie historii pojęcia rozwiewa pozorne problemy i ukazuje to co w języku zakryte. Konsekwentnie Gadamer pyta „ale po co?”. Celem, do którego podąża taka filozofia, zostaje „rzeczywiste mówienie lub rozmowa – nic więcej”.

1

Kłamstwo! Chcę dostać 5 z Propedeutyki i poćwiczyć pisanie uporządkowanych tekstów.

Bibliografia: Hans Georg Gadamer, Historia pojęć jako filozofia [w:] „Drogi współczesnych filozofii”, Warszawa 1978

Hermeneutyka jako program intelektualny  

„Gdy uczymy się mówić, gdy wrastamy w nasz język ojczysty, artykułuje się nam świat. To raczej pierwsze otwarcie się na świat niż zbłądzenie...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you