Page 1

REKLAMA

REKLAMA

sprawdź ogłoszenia

www.ng24.ie POLSKI TYGODNIK INFORMACYJNY

1397_DU

Polscy bliźniacy z Lurgan zmarli na raka jednego dnia

// STR. 7

USŁUGI PRAWNE DLA POLSKICH KLIENTÓW

W WARSZAWSKIM SZPITALU ZMARŁ BYŁY TRENER LEGII I REPREZENTACJI POLSKI

Janusz Wójcik nie żyje

foto TOMASZ RADZIK

PRZEZ ŻYCIE SZLI RAMIĘ W RAMIĘ. I JEDNOCZEŚNIE DOWIEDZIELI SIĘ O ŚMIERTELNEJ CHOROBIE

CRIMMINS HOWARD SOLICITORS ŚWIADCZY

// STR. 15

Janusz Wójcik (†64 l.)

• Wypadki drogowe* • Wypadki w pracy* • Zaniedbania medyczne* • Wypadki* • Prawo rodzinne • Nieruchomości, przeniesienie własności W sprawie konsultacji prawnych, prosimy o kontakt z naszym tłumaczem: 085-104-77-10 lub 061 361 088 www.crimminshoward.ie info@crimminshoward.ie *W sprawach spornych adwokat nie może naliczać honorarium lub innych opłat i jako procentu lub proporcji w stosunku do zasądzonych lub wynegocjowanych warunków.

512

numer 1–7 grudnia 2017

foto PUBLIC DOMAIN

SPECJALIZUJEMY SIĘ W:

Brexit funduje Ś przedświąteczne obniżki

REKLAMA

1924_DU

REKLAMA

1492_DU

Wybierasz się na zakupy? Na Północy obłowisz się taniej więta Bożego Narodzenia tuż-tuż. Oznacza to, że znowu wpadniemy w szał p rze d ś wi ą te c znych zakupów. Te w Irlandii potrafią być horrendalnie drogie. Jeśli miesz-

kamy w miarę blisko granicy, warto odwiedzić Irlandię Północną. Oszczędzimy nawet kilkadziesiąt procent. Jak się okazuje, po części zawdzięczamy to… brexitowi. // STR. 4

STAŁ NA CZELE REPUBLIKANÓW PRZEZ TRZY DEKADY. CHCE IŚĆ NA EMERYTURĘ

Zakupy są zdecydowanie tańsze w Irlandii Północnej REKLAMA

Gerry Adams oddaje stery Sinn Féin

Gerry Adams // STR. 3

foto SINN FÉIN, CC BY 2.0 / FLICKR.COM

1907_DU

1877_DU

1810_DU


0 0 1 wiceministrów

POLSKAWYDARZENIA

2

1–7/GRUDNIA 2017

PiS po raz kolejny pokonał Platformę

REKORDZIŚCI

Mateusz Morawiecki MINISTER FINANSÓW MINISTER ROZWOJU

8+8

wiceministrów Konstant y Radziwił ł MINISTER ZDROWIA

6

wiceministrów Witold Waszczykowski MINISTER SPRAW ZAGRANICZNYCH

6

wiceministrów Jan Szyszko MINISTER ŚRODOWISKA

6

wiceministrów R

E

K

L

A

M

M

iało być tanie p a ń s t wo i minimalna niezbędna liczba urzędników, tymczasem rząd Beaty Szydło (54 l.) wciąż bije rekordy pod względem zatrudnienia urzędników! Obecnie ekipa PiS ma już 100 wiceministrów! To najwięcej w historii naszego kraju... Pod tym względem w UE ustępujemy tylko Węgrom, którzy mają aż 155 wiceministrów. Ekipa Szydło już dawno wyprzedziła PO, która w czasach największego rozrostu miała 91 sekretarzy i podsekreta-

rzy stanu (czyli wiceministrów). PiS już w wakacje miał ich aż 97, a od tego czasu dołączyli kolejni. Np. wczoraj funkcję wiceministra energii objął Tadeusz Skobel, czyli 100. wiceminister. Najwięcej sekretarzy i podsekretarzy stanu jest w KPRM. Ale największą liczbą tych urzędników dowodzi Mateusz Morawiecki z racji tego, że kieruje dwoma resortami (po 8 wiceministrów). – Liczba wiceministrów wzrosła nieznacznie, a wynika to z ilości realizowanych zadań. Trzeba pamiętać, że powstały także dwa nowe ministerstwa – wyjaśnia rzecznik rządu i zarazem jeden z wicemi-

nistrów Rafał Bochenek (31 l.). Opozycja nie ma jednak złudzeń. – To hipokryzja! Dopóki rządzili inni, PiS zapowiadał, że można zmniejszać liczbę stanowisk, teraz robią to samo, co każda partia, czyli szukają kolejnych posad dla swoich działaczy – ocenia poseł Kukiz’15 Piotr Apel (33 l.). A rekord analizuje nam politolog prof. Rafał Chwedoruk (48 l.). – Trzeba się zastanowić, czy powoływanie zbyt wielu wiceministrów nie sprawi umniejszenia rangi tego urzędu, może nie wszyscy urzędnicy, nawet jeśli są potrzebni, powinni być od razu sekretarzami stanu? – pyta ekspert. AND

Beata Szyd ło PREMIER

11

wiceministr w Kancelariów pracuje iP Rady Minis rezesa trów

Ograniczyli

A

WESOŁYCH I MAGICZNYCH ŚWIĄT

foto ANDRZEJ LANGE (2), MARCIN WZIONTEK (2), TOMASZ RADZIK (2)

Rząd ma

500+

ŻYCZY MMM FAMILY BAKERY

Aż 100 tys. Polaków mniej złożyło wnioski o pieniądze w kluczowym programie PiS

M

niej osób pobiera 500 plus. Powód? Rząd zaostrzył kryteria finansowe i uszczelnia system. Gminy dokładnie weryfikują dochody oraz faktyczną sytuację rodzinną samotnych rodziców.

1943_DU

W październiku rozpoczął się nowy okres rozliczeniowy w programie 500 plus. Wniosków na koniec października wpłynęło ok. 2,55 mln. To mniej o 100 tys. niż w ubiegłym roku! Tysiące Polaków spotkały się z odmową przyznania pieniędzy. Powód? Przekroczenie kryterium dochodowego, które obowiązuje przy świadczeniu na jedynaka, gdzie dochód na oso-

bę w rodzinie nie może przekroczyć 800 zł (1200 w przypadku, gdy dziecko jest niepełnosprawne). Na przykład w Krakowie z tego powodu 500 plus utraciło dotychczas ok. tysiąca osób, a w Poznaniu ponad 500. A to nie koniec, bo nie wszystkie wnioski zostały rozpatrzone. – Spodziewaliśmy się tego ze względu na uszczelnienie systemu, ale również dlatego, że w ubiegłym roku, ustalając prawo do świadczenia, braliśmy pod uwagę dochód z 2014 r. W tym roku sięgamy po dochód z 2016 r. – podkreśla Bartosz Marczuk (43 l.), wiceminister pracy. Gminy bardzo łatwo wychwycą zmianę sytuacji zawodowej. – Mamy dostęp do baz ZUS i urzędów skarbowych. Wie-

my, że składający wnioski nie zawsze ujawniają wszystkie dochody. Widzimy np., komu one wzrosły. Z tego powodu dochodzi do przekroczenia kryterium dochodowego – ujawnia Jan Żądło, dyrektor z Urzędu Miasta w Krakowie. W nowym okresie zasiłkowym z 500 plus pożegna się część samotnych rodziców. To efekt zaostrzenia przepisów. Osoba samotnie wychowująca dziecko musi mieć zasądzone alimenty od drugiego rodzica. – Mamy takich spraw przeszło tysiąc i nie wiemy, jaki będzie ich finał. Jeśli rodzice nie dostarczą dokumentów, stracą świadczenie – wyjaśnia Damian Napierała z Poznańskiego Centrum Świadczeń. LB


WYDARZENIAIRLANDIA

Stał na czele irlandzkich republikanów przez trzy dekady. W przyszłym roku odchodzi na emeryturę

Zwolennicy czy przeciwnicy – wszyscy poczują się dziwnie, gdy Gerry Adams odejdzie na emeryturę

Gerry Adams oddaje stery Sinn Féin Gerry Adams ogłosił, że odejdzie na polityczną emeryturę. Wieloletni przewodniczący Sinn Féin w przyszłym roku ma ustąpić ze stanowiska. Tym samym zakończy swoje wieloletnie rządy w partii irlandzkich republikanów. Najprawdopodobniej zastąpi go Mary Lou McDonald.

W Irlandii pewne rzeczy latami pozostają niezmienne. Jedną z nich była obecność Gerry’ego Adamsa na irlandzkiej scenie politycznej. Urodzony w 1948 r., swoją karierę rozpoczął pod koniec lat 60. Bez wątpienia najważniejszym jej momentem było objęcie funkcji przewodniczącego Sinn Féin w 1983 r. Funkcję tę pełni po dziś dzień. Postać Gerry’ego Adamsa jest, delikatnie mówiąc, R

E

K

L

A

M

barwna i kontrowersyjna. Bez wątpienia najbardziej drażliwym tematem są jego związki z IRA. Polityk stanowczo zaprzecza, jakoby kiedykolwiek był członkiem tego ugrupowania. Wiele osób twierdzi jednak co innego. Niektórzy oskarżają go wręcz wprost, że brał udział w niektórych akcjach północnoirlandzkich terrorystów. W ciągu wielu lat politycznej kariery Adams kreował się na irlandzkiego patriotę. Wielokrotnie optował za zjednoczeniem Republiki Irlandii z Irlandią Północną. Tego typu wypowiedzi nasiliły się zwłaszcza w kontekście brexitu. Po dziś dzień Adams twierdzi, że Irlandia jako wyspa powinna być jednością. Wizja ta nie wszystkim się jednak podoba. Prawie od 35 lat Gerry Adams jest twarzą Sinn

Féin. Wielu jego zwolenników i przeciwników twierdziło, że będzie przewodniczył partii aż do śmierci. Jak się jednak okazuje, 69-letni republikanin jest już zmęczony irlandzką polityką. I oddaje stery młodszym kolegom po fachu. Po wielu spekulacjach i plotkach postanowił, że w przyszłym roku przejdzie na polityczną emeryturę. Polityk cytowany przez „Irish Examiner” zapowiedział, że nie będzie kandydował na przewodniczącego partii w najbliższych wyborach. – Być przywódcą to także wiedzieć, kiedy jest czas na zmiany – powiedział Adams w przemówieniu na zjeździe partii. Wraz z takimi deklaracjami przychodzi oczywiste pytanie – kto następny? Polityczni komentatorzy zgodnie twierdzą, że następczynią

Adamsa będzie najprawdopodobniej Mary Lou McDonald. Wiceprzewodnicząca partii od 2009 r. praktycznie od kilku miesięcy szykuje się na przejęcie pełni władzy. Zapowiadaną zmianę zdążyły skomentować już inne partie. Jak można się domyśleć – niezbyt pochlebnie. – To będą nowi przywódcy, ale nie nowe twarze – powiedział Micheál Martin. Jego zdaniem nadchodzące zmiaR

E

K

L

3

A

M

foto SINN FÉIN, CC BY 2.0 / FLICKR.COM

1–7/GRUDNIA 2017

ny są więc tylko czystą kosmetyką. Przewodniczący Fianna Fáil stwierdził wręcz, że Sinn Féin absolut-

nie nie nadaje się do tego, by rządzić w Irlandii.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

A N E I N E Z S O Ł G O J A DOD ięcznie. Tylko aktualne ogłoszenia, ponad 41 tys. wizyt mies(październik 2017) 1663_DU 1908_DU

A

PRAWNIK – Donal Houlihan Limerick – Dublin – Cork – Galway ODSZKODOWANIA – – – –

Wypadki w pracy Wypadki drogowe Wypadki w miejscach publicznych Błędy w sztuce lekarskiej

100% ODSZKODOWANIA GWARANTOWANE• KONSULTACJA BEZ ZOBOWIĄZAŃ POKRYWAMY WSZYSTKIE KOSZTY SPRAWY •Zgodnie z warunkami umowy

Zadzwoń:

Charlotte Quay, Limerick 061 599 661, 083 341 1113 (poza godzinami urzędowania) www.odszkodowaniairlandia.ie

&

1873_DU


IRLANDIAWYDARZENIA

4

1–7/GRUDNIA 2017 R

E

K

L

A

M

A

1944_DU

Wybierasz się na zakupy? Na Północy obłowisz się taniej

Świąteczne podarki potrafią skutecznie wydrenować kieszenie. Zgodnie z ubiegłorocznymi danymi „Christmas Retail Monitor 2016” przeciętne irlandzkie gospodarstwo wydaje na świąteczne zakupy średnio 720 euro ekstra. Spokojnie można przyjąć, że w tym roku kwota ta będzie większa. Wraz ze stopniowym wzrostem pensji ceny produktów też pójdą w górę. Na grudniowych zakupach możŚwięta i okres je poprzedzająna jednak niemało oszczędzić. cy powinny być czasem radosnym Wystarczy wybrać się do Irlani spokojnym. Tymczasem dla niejed- dii Północnej. Tamtejsze ceny są nego z nas są zakupowym koszmaodczuwalnie niższe niż na połurem. Szykując się do obchodów, wie- dniu Zielonej Wyspy. Różnicom le czasu spędzamy w różnej maści w zakupowych wydatkach postasklepach, nierzadko szargając sobie nowił przyjrzeć się No1 Currency, nerwy. Obładowując koszyk prezen- brytyjski serwis wymiany walut. tami, potrafimy wydać naprawdę Jak się okazuje, na zakupowym niemało pieniędzy. szaleństwie w Ulsterze mieszkań-

Święta Bożego Narodzenia tuż-tuż. Oznacza to, że znowu wpadniemy w szał przedświątecznych zakupów. Te w Irlandii potrafią być horrendalnie drogie. Jeśli mieszkamy w miarę blisko granicy, warto odwiedzić Irlandię Północną. Oszczędzimy nawet kilkadziesiąt procent. Jak się okazuje, po części zawdzięczamy to… brexitowi.

R

E

K

L

A

M

obniżek

Zakupy są zdecydowanie tańsze w Irlandii Północnej

cy Republiki Irlandii oszczędzają średnio 14 proc. Co bardziej obrotnym amatorom zakupów udaje się oszczędzić nawet aż do 43 proc. Jak podaje „Irish Times”, największe różnice odczuwane są

w cenach elektroniki. Przykładowo – na laptopach i telefonach możemy oszczędzić od 170 do nawet 420 euro. Różnica ta jest bardziej niż odczuwalna. Wszystko to dzięki sile nabywczej fun-

ta. Z winy trwającego brexitu ta wciąż utrzymuje się na niskim poziomie, pozostając walutą słabszą względem euro. Dzięki temu jadąc za północną granicę, możemy kupić naprawdę wiele za relatywnie niewiele. Oczywiście podróż taka jest najbardziej opłacalna dla mieszkańców hrabstw przygranicznych. Wątpliwym jest, by amatorom zakupów z Cork, Kerry czy Waterford opłacało się gnać przez całą wyspę, by oszczędzić te kilkanaście procent. Koszty podróży mogłyby uczynić taki wypad znacznie mniej opłacalnym.

foto PUBLIC DOMAIN

Brexit powodem przedświątecznych

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

1940_DU


foto PUBLIC DOMAIN

Jedna trzecia starszych Irlandczyków spędzi nadchodzącą Wigilię solo

Świąteczna samotność na Zielonej Wyspie

R

E

K

L

A

M

A

Samotność jest szczególnie dotkliwa w czasie świąt

Święta to czas szczególny, radosny i magiczny. Właśnie wtedy mamy okazję do spotkania się z najbliższymi. Tymi, których widujemy na co dzień, oraz tymi, których nie widzieliśmy naprawę dawno. Nie wszyscy mają jednak tyle szczęścia. Wielu irlandzkich seniorów nie będzie miało z kim spędzić nadchodzących świąt. Jak co roku Alone, organizacja pomagająca samotnym osobom starszym, uświadamia mieszkańców Irlandii na temat niewesołej sytuacji irlandzkich seniorów. Jak szacuje, aż 1/3 z nich nie będzie miała z kim zjeść wigilijnej kolacji. Wielu z nas z pewnością ma starszego sąsiada, który co roku samotnie spędza Wigilię i resztę świąt. W tym wyjątkowym dla nas okresie warto poświęcić mu odrobinę uwagi, odwiedzić, porozmawiać. A być może zaprosić do siebie. R

E

K

L

A

M

A

Jak przypomina Sean Moynihan, prezes Alone, długotrwała samotność może być naprawdę szkodliwa dla zdrowia. – Samotność jest dwa razy bardziej niebezpieczna niż otyłość – powiedział cytowany przez „Newstalk.com”. – Dzień spędzony samotnie jest tak samo zły dla zdrowia jak wypalenie 15 papierosów. Samotność najbardziej dokucza starszym osobom w sezonie jesienno-zimowym. Przez spadające temperatury i szybko zapadający zmrok wiele z nich coraz rzadziej wychodzi ze swoich domów. Tym bardziej pozbawiając się kontaktu ze światem. Nikt nie powinien czuć się samotny. Dla takich osób nawet zwykła rozmowa czy zapytanie o samopoczucie mogą być bardziej zbawienne niż niejeden lek. Warto czasem więc zatrzymać się na chwilę i pomyśleć o tych najbardziej potrzebujących.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA 1866_DU

1942_DU


R

E

K

L

A

M

A

1635_DU

1698_DU

1441_DU

Wyślij zapytanie:

Jeżeli masz problem z piciem alkoholu i chcesz coś zmienić w swoim życiu Anonimowi Alkoholicy AA czekają

Przygotujemy ofertę „na miarę”.

www.aairlandia.com

WIDZISZ?

Tu mogłaby być Twoja reklama.

ads@ng24.ie zadzwoń: 089 401 90 06!

tel. +353873301230

Tłumaczenia Pisanie raportów Sprawdzanie treści Proofreading (native speaker)

089 472 54 52

contact@theenglishlab.com 1415_DU

1660_DU

1588_DU

To jest miejsce na Twoje ogłoszenie!

Tylko 95 euro za 4 wydania (netto) Zamów reklamę! Tel:

089 401 90 06

ads@ng24.ie 1411_DU

English by Skype Przygotowanie do egzaminów: • FCE, CAE, IELTS, CPE • SAT, GMAT, TOEFL • Lekcje indywidualne • Zapewniamy wszystkie materiały lekcyjne, ćwiczenia, prace domowe. • Doświadczeni nauczyciele: Native English College Instructors

089 472 54 52

contact@theenglishlab.com 1911_DU

Advertisement from €95/4 issues net For ad queries, please contact: Tel:

089 401 90 06

ads@ng24.ie 716_DU


R

WYDARZENIAIRLANDIAPÓŁNOCNA Przez całe życie szli ramię w ramię. I jednocześnie dowiedzieli się o śmiertelnej chorobie

E

K

L

A

M

A

7

Polscy bliźniacy z Lurgan zmarli

R

E

K

L

A

M

Druzgocące diagnozy mężczyźni usłyszeli niemal w tym samym czasie nie dni życia chciał spędzić w swoim domu. Niestety, stan braci szybko zaczął dramatycznie się pogarszać. Jakby tego było mało, Krzysztof spadł ze schodów, doznając poważnych obrażeń mózgu. Obaj Polacy w podobnym czasie trafili do szpitala. Ich rodzina i przyjaciele przeżywali podwójną tragedię

– mężczyźni odchodzili na ich oczach. W połowie listopada zmarli, w ledwie kilkugodzinnym odstępie. Pierwszy, po południu, odszedł Krzysztof. Jego brat Waldemar zmarł następnego dnia rano. Mimo że bliscy przygotowywali się na ich śmierć, była ona dla nich strasznym ciosem. Polscy bracia bliźniacy żyli i umarli

foto PUBLIC DOMAIN

na raka jednego dnia

Przez lata byli najlepszymi przyjaciółmi, niemalże w jednej chwili wszystko zabrała choroba. Polscy bracia bliźniacy mieszkający w Lurgan zmarli na raka niemalże w tym samym czasie. Rodzina i przyjaciele są w wielkiej żałobie. Zwłaszcza że nic nie zapowiadało nadejścia podwójnej tragedii.

razem. Pogrzeb również mieli wspólny. Na mszy w lokalnym St. Peter’s Church żegnała ich lokalna społeczność polonijna i irlandzcy przyjaciele. Wszyscy towarzyszyli im także w ostatniej drodze. Choć bracia mieli 62 lata, nikt nie spodziewał się, że w tak krótkim czasie zabierze ich choroba.

1888_DU

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

CORAZ PÓŹNIEJ DECYDUJEMY SIĘ NA POSIADANIE DZIECI. MAMY ICH TEŻ CORAZ MNIEJ

foto PUBLIC DOMAIN

Waldemar i Krzysztof K. urodzili się w Gdańsku jako bracia bliźniacy. Do Irlandii Północnej przeprowadzili się osiem lat temu. Zawsze byli ze sobą blisko związani. Nie chcieli tracić tej więzi nawet za granicą, dlatego też zamieszkali w domach pół kilometra od siebie. Odwiedzali się praktycznie codziennie. Więź ich łącząca przekraczała bariery – i to dosłownie. Byli ze sobą związani tak blisko, że gdy jeden bliźniak miał dolegliwości zdrowotne, drugi też czuł ból. Jednak prowadząc spokojne, życie nie narzekali na większe problemy ze zdrowiem. Ten spokój legł w gruzach we wrześniu tego roku. W lokalnym Craigavon Hospital obydwaj usłyszeli druzgocącą diagnozę – choroba nowotworowa. Krzysztof miał raka piersi. Waldemar usłyszał, że cierpi na nowotwór żołądka. Obydwie diagnozy w odstępie dwóch godzin. Nawet pracownicy szpitala, którzy niejedno już widzieli, byli w szoku. Jak powiedziała Beata, córka Krzysztofa K. cytowana przez „Belfast Telegraph”, sytuacja ojca nie rokowała nadziei na poprawę. W przypadku Waldemara istniała szansa, że nowotwór da się pokonać. Zwłaszcza że trzymał się znacznie lepiej niż brat. Krzysztof trafił do hospicjum. Szybko się jednak z niego wypisał – swoje ostat-

1687_DU

Północnoirlandzkie matki są coraz starsze

Dzieci? Jak najbardziej! Byleby nie za szybko

Mieszkankom Irlandii Północnej nie spieszy się do posiadania dzieci. Z macierzyństwem czekają nawet do okolic trzydziestki. Rodzina wielodzietna także idzie w odstawkę. Mieszkańcy Północy coraz bardziej preferują model niewielkiej rodziny, niekoniecznie błogosławiony więzami małżeńskimi.

Obecnie średni wiek debiutującej mamy wynosi 28 lat

– czytamy w raporcie północnoirlandzkiej Statistics and Research Agency. Trend starzejących się matek debiutantek w Irlandii Północnej utrzymuje się praktycznie od 30 lat. W dodatku średnia liczba urodzin na rodzinę zmniejszyła się z 2,4 do 1,95 na kobietę. Oznacza to, że, choć rodziny z dwojgiem dzieci wciąż mają się dobrze, wielodzietność powoli odchodzi do lamusa. Mieszkańcy Ulsteru przykładają rów-

nież coraz mniejszą uwagę do ulokowania macierzyństwa w okowach małżeństwa. Prawie połowa urodzonych w ubiegłym roku Ulsterczyków była nieślubnymi dziećmi. Średni wiek północnoirlandzkiego zamążpójścia to 31 lat. Oznacza to, że mieszkańcy Irlandii Północnej powoli odchodzą od tradycji. Nie spieszą się i coraz mniej przejmują się tym, co w macierzyństwie wypada, a co nie. PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

1813_DU


8

OPINIEPOLSKAPOLITYKA

Ksiądz Marcin Schmidt z Caritas Polska o programie pomocy dla Syrii

Wierzę w dobre serca Polaków

Ks. Marcin SCHMIDT

Sekretarz Caritas Polska „Super Express”: – Wojna w Syrii nie jest już dużym tematem medialnym. Może program charytatywny „Polska dla świata” nie wypali? Ks. Marcin Schmidt: – W mediach nie mówi się o Syrii tak często jak kiedyś, ale byłem tam i sytuacja jest dramatyczna. Ta wojna trwa, życie nie wraca do normalności. Aleppo, symbol tej wojny, to miasto w większości w ruinach, w których mieszkają ludzie oczekujący pomocy. – Da się to porównać do zniszczeń polskich miast z czasów II wojny światowej? – Jak najbardziej. Aleppo wygląda tak jak Warszawa po Powstaniu Warszawskim. – Na czym polega pomoc Syrii w ramach programu „Polska dla świata”? – To program niesienia pomocy wszystkim ofiarom wojny stworzony przez Papieskie Stowarzyszenie „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” i Caritas Polska. Chcemy pokazać nie tylko opinii międzynarodowej, lecz także Polakom, że rząd polski, Kościół i tysiące Polaków codziennie dokładają cegiełki do konkretnej pomocy na miejscu. – Nie tylko w Syrii? – Caritas i inne, polskie stowarzyszenia pomagają też w Jordanii, Libanie, Kurdystanie i innych zakątkach świata. To globalizacja polskiej solidarności prowadzonej przez 2,5 tys. polskich misjonarzy w 96 krajach. – Mówi ksiądz: „...chcemy pokazać Polakom”... – Nie wszyscy mogą o tym wiedzieć, że możemy być dumni z siebie, z udzielanej konkretnej pomocy docierającej do konkretnych osób. Teraz postanowiliśmy odbudować szkołę w Hims. Wojna w Syrii zniszczyła ponad 60 proc. szkół. Do tej konkretnej przed wojną chodziło 1,5 tys. dzieci. – Zbiórka na odbudowę szkoły prowadzona będzie podczas koncertów Piotra Rubika „ Z powodu Mojego imienia”. – Tak, do tego dodajmy aukcje charytatywne, filantropijne SMS-y o treści SYRIA pod numer 72 052 za 2,46 zł z VAT. Najbliższy koncert w piątek w katowickim Spodku.

Każdy bilet to cegiełka na odbudowę szkoły. – Odbudowa to koszt 1,2 mln dolarów. Uda się? – Wierzę w wyobraźnię i miłosierdzie Polaków. Nigdy nie zawiedli oczekujących pomocy. Ta kwota to będzie efekt połączenia dochodów z biletów cegiełek, zbiórek – również w parafiach oraz charytatywnych SMS-ów. – Przy tak wielu akcjach charytatywnych ludzie nie obojętnieją na wołanie o pomoc? – Chcący pomagać wręcz czekają na sygnał, że pomoc jest potrzebna. Akcje prowadzone w Polsce, m.in. „Szlachetna paczka”, WOŚP, „Tak pomagam” i inne – pokazują, że Polacy nie uciekają od pomocy innym. Jeśli wskażemy konkretne cele i inicjatywy, to zawsze możemy liczyć na ofiarność Polaków. Wbrew temu, co myślą lub mówią niektórzy. Zazwyczaj tak mówią ci, którzy nigdy nie dali nawet złotówki. – Jak konkretnie wygląda dotychczasowa pomoc Polaków dla potrzebujących w Syrii? – Przeszła wszelkie oczekiwania! Na przykład „Rodzina rodzinie”. Rok temu zaproponowaliśmy objęcie pomocą 20 rodzin z Aleppo, którym by przekazywano przez pół roku po 1000 zł. Dziś w ramach tego programu pomagamy 10 tys. rodzin! I otrzymują co miesiąc średnią miejscową wypłatę. Zapewniamy czesne ponad 1000 uczniów i studentów. Dbamy też o ciepło i prąd dla innych uczniów. W strefie wojny prąd jest rzadkim dobrem. Uczniowie i studenci sami mówią, że edukacja jest najlepszą bronią przeciwko terroryzmowi. Duża część pomocy ma służyć normalizacji sytuacji na miejscu. – Chodzi np. o miejsca pracy, by ludzie nie musieli uciekać z Syrii. – Tym bardziej że dotyczy to ludzi, którzy chcą zostać w Syrii i ją odbudować. I pomagamy wszystkim, w tym chrześcijanom z 11 różnych kościołów, których przed wojną w samym Aleppo było 450 tys., a teraz ostało się zaledwie 30 tys. Przypomnę: to oni byli pierwszym celem dla dżihadystów. Rozmawiał ANDRZEJ BĘBEN

LESZEK

MILLER PROSTO Z LEWEJ Będzie czy nie będzie

B

Będzie czy nie będzie? Takie pytanie pada dziś w wielu rozmowach i spekulacjach politycznych. Chodzi o Jarosława Kaczyńskiego i możliwość objęcia przez niego stanowiska premiera. W gorących dyskusjach nie brakuje zwolenników pozostania w Alejach Ujazdowskich Beaty Szydło. Jednak argumenty na rzecz utrzymania pani premier na urzędzie pomijają istotę proble-

mu. Podkreśla się jej wysoką popularność, sympatyczny sposób bycia i przyjazny model relacji międzyludzkich. Tyle tylko, że są to przymioty bardziej przydatne w życiu towarzyskim niż w kierowaniu rządem. W ugruntowanych demokracjach zachodnich utrwaliła się praktyka piastowania funkcji premiera przez najsilniejszego w danym czasie polityka, czyli szefa zwycięskiej

1–7/GRUDNIA 2017

Dziś Sejm zajmie się prezydenckimi ustawami o sądownictwie

Prezydent nie żąda niczyjej dymisji Krzysztof ŁAPIŃSKI

Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP foto PIOTR GRZYBOWSKI

„Super Express”: – Jutro pierwsze czytanie prezydenckich projektów w sprawie KRS i SN. To sygnał, że prezydent porozumiał się z PiS i konflikt w tej sprawie to już przeszłość? Krzysztof Łapiński: – Przez ostatnie tygodnie trwały rozmowy. Najpierw prezydent rozmawiał z prezesem Kaczyńskim. Z naszych informacji wynika, że wszelkie kwestie zostały ustalone i teraz w Sejmie będą trwały prace nad tymi ustawami. – W tle tych rozmów trwa konflikt prezydenta z Antonim Macierewiczem. Są informacje, że PiS będzie chciał poświęcić ministra obrony narodowej, by uzyskać kompromis z Dudą. To prawda? – Nie ma żadnego konfliktu na linii prezydent Duda – Macierewicz. Wprawdzie w pewnych obszarach jest różnica zdań i to jest cały czas tematem rozmowy. Natomiast co do rekon-

strukcji rządu, to decyzja, kogo ona obejmie, należy do większości parlamentarnej. Prezydent tutaj nie stawia żadnych warunków i nie wymaga niczyjej dymisji. To decyzja liderów partii, którzy tworzą rząd. Prezydent stoi tutaj na gruncie konstytucji. – Co do samych ustaw – największe kontrowersje dotyczyły zmian w Sądzie Najwyższym. Udało się wypracować porozumienie? – Rozmowy pana prezydenta z panem premierem były dobre i konstruktywne. Obu stronom zależy na tym, by przeprowadzić reformę sądownictwa. Wszelkie warunki brzegowe, na których zależało prezydentowi, zostały zaś zaakceptowane. Mowa tu o multipartyjności przy wyborze sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa, instytucji skargi nadzwyczajnej ograniczeniu roli prokuratora generalnego i obiektywnych kryteriach przechodzenia sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku. – Jest pewność, że PiS to przegłosuje? – Pan prezydent ma przekonanie, że te ustawy przejdą przez Sejm

i będzie mógł je podpisać. A co do tego, jaka będzie decyzja władz partii, czy będzie dyscyplina, to ciężko mi powiedzieć. Ale zdaje się, że większość głosowań posłów jest na podstawie jakichś wytycznych. – Jest jakiś plan B? Na wypadek gdyby pomysły Andrzeja Dudy zostały odrzucone? – My skupiamy się tylko i wyłącznie na pozytywnych aspektach i pozytywnym rozstrzygnięciu projektu prezydenckiego. Wierzymy w to, że pomysł zostanie przepracowany w Sejmie w taki sposób, że prezydent będzie miał przekonanie, iż to są ustawy, które on zgłosił dwa miesiące temu. – Prezydent nie przewiduje planu awaryjnego? – Nie, prezydent Duda zakłada dobrą wolę obu stron. I wierzy w to, że obie strony, czyli on sam i strona rządowa, dokonają „dobrej zmiany” w wymiarze sprawiedliwości, i to jest naczelna zasada. Nie przewidujemy innej możliwości. Rozmawiała SANDRA SKIBNIEWSKA

Ministrowie ofiarą kompromisu Prof. Krystyna PAWŁOWICZ Posłanka PiS

foto MARCIN SMULCZYŃSKI

„Super Express”: – Jutro w Sejmie pierwsze czytanie prezydenckich ustaw o sądownictwie. Jest porozumienie między Andrzejem Dudą a PiS w tej sprawie. Podoba się pani ten kompromis? Prof. K rystyna Pawłowicz: – Poczyniono jakieś postanowienia, ale przyznam, że nie zdążyłam jeszcze zapoznać się z projektami i tak naprawdę nie wiem, czego ostatnie poprawki mogą dotyczyć. I szczerze mówiąc, nie będę chyba zabierać głosu. Skoro bowiem podjęto jakieś decyzje polityczne między ośrodkiem prezydenckim a PiS, to ja nie bardzo widzę miejsce na inicjatywę posłów. – I na czyje wyszło? Prezydent dopiął swego?

partii w wyborach parlamentarnych. Chroni to przed tworzeniem pozakonstytucyjnych ośrodków rządzenia i rozmywaniem wynikającej stąd odpowiedzialności. Taki właśnie stan rzeczy istnieje niestety w Polsce, gdzie ważne rozmowy i podejmowanie istotnych decyzji na szczytach władzy odbywają się bez udziału szefowej rządu. Często spotykany argument, że na 15 premierów po 1989 r. zaledwie trzech było przewodniczącymi partii, które wygrały wybory, świadczy bardziej o trudnościach w stosowaniu reguł demokracji – zwłaszcza w początkowym okresie przemian – niż przykładzie wartym naśladowania. Czy zatem prezes

– Nie wiem. Ale najprawdopodobniej wyszło na decyzje prezydenckie, które są stałym ograniczeniem brzegowym dla reformy PiS. Przed szczegółowym zapoznaniem się z projektami trudno to szerzej ocenić. – W porozumieniu chodzi podobno nie tylko o same zapisy ustawy. Chodzi o los niektórych ministrów. Podobno na ołtarzu dobrych relacji z Andrzejem Dudą ma być złożony Antoni Macierewicz. – Nie jestem członkiem żadnych ciał decyzyjnych PiS i nie znam szczegółów umowy politycznej dotyczącej kompromisu. – Ale ma pani jednak zdanie na temat, czy warto ewentualnie odsunąć szefa MON w zamian za pokój z Pałacem Prezydenckim? – Osobiście bardzo cenię pana ministra Antoniego Macierewicza. Wiele zrobił dla Polski. Jest niezwykle odważnym człowiekiem. Gdyby został zdymisjonowany, byłaby to czysto polityczna decyzja, a nie

Kaczyński popełnił błąd, uchylając się od szefowania rządowi po wygranych wyborach w 2015 r.? Tak i liczę, że ten błąd zostanie naprawiony. Nie podzielam głosów aprobujących kierowanie rządem z tylnego siedzenia i utrzymywanie w Polsce stanowiska dla wpływowego polityka na wzór naczelnika państwa sprzed 1939 r. Z tych też powodów polemizuję z Aleksandrą Jakubowską, która uważa, że zmiana na stanowisku premiera i zastąpienie Beaty Szydło przez Jarosława Kaczyńskiego byłaby „nielogicznym, nieracjonalnym i przynoszącym szkody rządzącemu ugrupowaniu zabiegiem”. Moja utalentowana kole-

decyzja wynikająca ze skuteczności działania pana ministra w sprawach obrony i bezpieczeństwa. Prezes Kaczyński powiedział niedawno, że działania rządu PiS muszą po 24 lipca, wobec zmiany warunków politycznych i nowej jakości stosunków prezydent – PiS, zostać zweryfikowane i dostosowane do tej nowej sytuacji, która pojawiła się po wetach prezydenta. – Zweryfikowane w jaki sposób? – Działania PiS na kolejna dwa lata łącznie z ewentualnymi dymisjami ministrów zostają dostosowane do żądań pana prezydenta i podpisanego z nim kompromisu. Nie jest to więc ocena jakości pracy ministrów i rządu, a wynik porozumienia politycznego. Dlatego też nie powinniśmy oceniać negatywnie pracy samych ministrów, gdyż są swego rodzaju ofiarami tego kompromisu. Rozmawiał TOMASZ WALCZAK

żanka, która, jak pisze, uczestniczyła w pracach trzech rządów, trafnie diagnozuje warunki, w jakich funkcjonują premierzy, ale wyciąga z nich nietrafne wnioski. Wbrew temu, co sądzi, zmiana byłaby w pełni racjonalna i logiczna, a czy przyniesie pożytek PiS, czy nie, będzie zależało od praktyki rządzenia realizowanej już bezpośrednio przez Kaczyńskiego. Wydaje się, że Beata Szydło ma tego świadomość, umieszczając wymowny wpis na TT: „Dziękuję za wspólne dwa lata. Życzliwym za wsparcie, krytykom za motywację”. Dla pani premier będą to na pewno lata niezapomniane.


ZDANIEM REDAKTORA

Mirosław Skowron, dziennikarz działu Opinie „Super Expressu”

„Ubecki” gen samozagłady

W

Wiele uwagi poświęcono słowom prezydenta Dudy o metodach ministra Macierewicza, które nazwał „ubeckimi”. Ktoś mógłby powiedzieć, że zbyt wiele. Tyle że na prawicy słowo „ubecki” jest naprawdę obelgą. Na prawicy jest tylko nieco lżejszym epitetem niż „morderca”, „zboczeniec” lub „dziennikarz TVN”. Co się dzieje? Można stwierdzić, że Duda po prostu nie lubi Macierewicza i vice versa. No, ale tak było już wcześniej. Tam prawie nikt się z nikim nie lubi. Zakon PC nie lubi Ziobry i Macierewicza. Duda –Macierewicza i Ziobry itd. Przez lata nie dawali tego po sobie poznać. Ktoś, jeszcze w latach 90. sformułował tezę, że polska prawica nosi w sobie gen samozniszczenia. I nawet jeżeli wszystko się układa, to prawica znajdzie dziurę w płocie, by wpuścić zarazę, która gen aktywuje. Choć może nie tylko prawica. Jan Rokita w samym szczycie potęgi SLD zapowiadał, że postkomuniści też się „spolonizują” i podzielą. I rzeczywiście trudno wyobrazić sobie dziś ludzi darzących się równie szczerą niechęcią jak Kwaśniewski z Millerem. Gen samozniszczenia aktywował się zresztą i u samego Rokity podczas jego nierównej walki z niemiecką stewardessą na pokładzie Lufthansy.

Pamiętam czasy, w których PiS nie miał wcale zbyt wielu powodów do triumfalizmu. I choć rządził, to kłócił się jakby mniej. Nawet wtedy gdy musiał zawierać wstydliwą koalicję z Giertychem i Lepperem. Pamiętają państwo? Podpisywanej w świetle kamer TV Trwam koalicji z Giertychem i Lepperem brzydziło się pół PiS-u, ale ileż w oficjalnych wypowiedziach było zachwytów! I te malownicze porównania jak to: „tylko stół oparty na trzech nogach się nie chwieje”. Minęło trochę czasu. Jedna noga kompletnie spróchniała. Druga udaje, że nigdy nie była nogą i brzydzi się własnym dziadkiem. A trzecia zamiast stołów woli od tamtej pory stołki barowe. Dziś teoretycznie wszystko PiS-owi się układa. Sondaże? Świetne! Ludzie zadowoleni z 500 plus. Opozycja zjednoczona tylko w robieniu głupot, które zapewnią PiS kolejną kadencję. Jedynym wyjaśnieniem tej sytuacji jest wyjaśnienie spiskowe. Sprytny Kaczyński postanowił wprowadzić prawdziwy faszyzm, ale taki nowoczesny. Taki, w którym PiS będzie zarazem rządem i opozycją. I kto wie, czy biorąc pod uwagę skalę autentycznej niechęci na linii Ziobro–Macierewicz-Duda, ta opozycja nie okaże się bardziej realna i merytoryczna od tej, pożal się Boże, dzisiejszej.

ZDANIEM REDAKTORA

Przemysław Harczuk, dziennikarz działu Opinie „Super Expressu”

R

Wybór pomiędzy dobrą a zmianą

Ryszard Petru straci Nowoczesną, a Platforma Obywatelska być może straci eurodeputowanych, którzy głosowali za uderzającą w Polskę rezolucję. PO ma coraz większy problem w Warszawie, gdzie co i rusz wychodzą nowe kwiatki w sprawie ustawy reprywatyzacyjnej. Nowoczesna też ma coraz większy problem, ale sama ze sobą – sondaże pikują, a zmiana przywództwa już chyba niewiele pomoże. Liberalna opozycja przestaje się w Polsce liczyć. Powodów jest wiele – najistotniejszym jest zapewne lekceważenie wyborców, przekonanie o własnej wielkości i wyjątkowości. Nad liberałami unosi się duch Unii Wolności. Młodszym czytelnikom przypomnę, że była kiedyś taka partia, politycy której wyborcze klęski tłumaczyli tym, że „naród nie dorósł”. Naród nie tylko nie dorósł, ale zdziecinniał do reszty i w 2001 r. pogonił UW z Sejmu. Dziś godnymi następcami UW są politycy PO i Nowoczesnej, dla których polskość to nienormalność, a sprzeciw wobec rządu, zamiast merytorycznej dyskusji, staje się jedynie demonstracyjnym i tępym anty-PiS-em, połączonym z pogardą dla głosującej na partię rządzącą większości.

Opozycja liberalna zaorała się sama. I w sumie byłby to jej problem, gdyby nie mały szczegół. Biorąc pod uwagę brak lewicy, okaże się, że PiS naprawdę nie ma dziś z kim przegrać. Ludzie, którzy nie mają PiS-ofobii, ale krytykują partię rządzącą za chociażby politykę gospodarczą, pozostaną niemal bez wyboru. Ten brak wyboru sprawia, że pogłoski o powstaniu partii prezydenckiej w koalicji z Kukiz’15 i konserwatywno-liberalnym skrzydłem PiS wcale nie muszą być mrzonką. Jeśli prawdą są pogłoski o objęciu przez Jarosława Kaczyńskiego funkcji szefa rządu, to wygląda na to, że prezes PiS myśli podobnie. Tylko jako premier może utrzymać jedność i siłę formacji w razie rzeczywistego sporu PiS z prezydentem. A podział Polski na dwa PiS – ugrupowanie konserwatywne i wolnorynkowe rywalizujące z lewicowo-ludowym PiS (na marginesie część lewicowców otwarcie chwali partię rządzącą za 500 plus itd.), choć dziś wydaje się political fiction, jest jak najbardziej do wyobrażenia. Szczególnie po samozagładzie opozycji. Czy czeka nas wybór między dobrą i zmianą?

OPINIEPOLSKAPOLITYKA

9

Katolicyzm i rasizm się wykluczają – mówi Krzysztof Bosak (RN)

Mógłbym się zakochać w Murzynce wejdź i przeczytaj pełny wywiad na

„Super Express”: – Zepsuł mi pan Święto Niepodległości. K rzysztof Bosak: – Bardzo mi przykro. – Po co zapraszaliście tych ludzi, których nie powinniście zapraszać? – Kogo ma pan na myśli? – Na przykład tych, którzy wyciągnęli banery „biała rasa”? – Oni nie byli zaproszeni przez organizatora. Marsz Niepodległości jest największym wydarzeniem w Europie o profilu patriotycznym i jest wydarzeniem otwartym. Organizatorzy nie kontrolują tego, kto wchodzi i opuszcza to zgromadzenie. Zawsze mieliśmy rzeczy nieuzgodnione, o charakterze prowokacji. – To była prowokacja? – Przyniesienie na Marsz Niepodległości idący pod hasłem „My chcemy Boga” banerów z rasowym podtekstem uznaję za coś takiego. I chciałbym wezwać tych, którzy to zrobili, by w przyszłym roku tego nie robili. – Zaprosiliście też włoskie organizacje uznawane za faszystowskie. – My też jesteśmy uznawani przez lewicę za organizacje faszystowskie... – Gdybym pana uznawał za faszystę, tobym pana nie zaprosił. – I tak działa to we Włoszech. – O d w o ł ują s i ę d o dzi e dzi ctwa Mussoliniego. – Oni reprezentują nacjonalizm chrześcijański mniej więcej o tym samym profilu jak my w Polsce. Są przeciwnikami Unii Europejskiej, zwolennikami katolickiej nauki społecznej, przeciwnikami euro, aborcji i tzw. postępu obyczajowego. Jeżeli ktoś z nich powiedział to, co pan sugeruje, to mi przykro, ale ja się z tą wypowiedzią nie spotkałem. – Tak pana słucham i w sumie uważa pan, że było nieźle. Bagatelizujemy to? Naprawdę nic się nie wydarzyło? – Mieliśmy ponadprzeciętne zainteresowanie mediów zagranicznych i pokazały one cztery banery z kontrowersyjną treścią, a nie 60–80 tysięcy ludzi z biało-czerwonymi flagami. I tak było super, atmosfera była bardzo dobra. – Po marszu i w trakcie myśleliście, że wszystko jest super? – Tak, ja tych pokazywanych w me di ach ba nerów n awet nie widziałem. – W ogóle? – Tak, przecież idzie się dwie godziny, w tłumie 80 tysięcy ludzi. Przeciętny uczestnik marszu tego nie widzi. Mamy tu zakrzywienie rzeczywistości dokonane przez media. Był w tym element operacji dezinformacyjnej wymierzonej nie w nas, narodowców, ale w całą Polskę. W mediach zachodnich nikt nie rozróżnia PiS od narodowców. Tam PiS przedstawiany jest jako partia eurosceptyczna i nacjonalistyczna, choć wcale taką partią nie jest. Nas mylnie postrzega się zaś jako zaplecze rządu. – Widział pan ludzi w kominiarkach? – Trochę ich było. – Dlaczego byli w kominiarkach? Ja zakładam kominiarkę tylko do jazdy na nartach.

– Zakładają je z różnych powodów. Myślę, że są to trzy grupy. Pierwsza to ci, którzy chcą z jakichś powodów wyglądać groźnie. Druga to ci, którzy nie chcą być uwieczniani na zdjęciach. I trzecia grupa… – Zostańmy przy drugiej. Dlaczego nie chcą być rozpoznani? – Jeżeli ktoś niesie baner o treści rasowej, to może się liczyć z odpowiedzialnością karną.

se.pl

z rasizmu, ale z zag rożenia dla cywilizacji europejskiej, która zniknie. – Zniknie? – Napływają ogromne grupy ludności, które się nie asymilują. To widać gołym okiem. – Ja tego nie widzę. – Bo w Polsce tego nie ma. – To gdzie pan to widzi?

Krzysztof Bosak, wiceszef Ruchu Narodowego w rozmowie z redaktorem „Super Expressu” Sławomirem Jastrzębowskim

– Może nie powinniście dopuszczać do tego, żeby chodzili w kominiarkach? – Są jeszcze ci z trzeciej grupy, którzy mają kominiarki w barwach swoich klubów, kibice. Zawsze zachęcam do tego, by nie nakładać kominiarek. My jesteśmy tylko organizatorem i nie możemy narzucać jakiegoś sposobu zachowań… – Nikt z organizatorów nie widział tych rasistowskich napisów? – Wieczorem, na imprezie po marszu już wiedzieli. Jest taka grupa uważająca się za twardych nacjonalistów, która uważa nas za miękkich, liberalnych. I lubią tę swoją twardość podkreślać. – Co to za grupa? – Nazywają się „czarny blok”. To nieformalne grupy. Nie chcą działać w żadnej organizacji. Zajmują się propagowaniem swoich poglądów w internecie. – Są z kimś związani? Nie wiem… Ktoś im płaci pieniądze? Rosja? – Nie mam żadnej wiedzy o tym, czy są finansowani. Ideologicznie próbują tworzyć własną wersję nacjonalizmu. – Wie pan, co powiedział Mateusz Pławski, były już rzecznik Młodzieży Wszechpolskiej? – Wiem i uważam tę wypowiedź za niemądrą i nie będę jej referował. – To ja zacytuję, bo też uważam ją za niemądrą. Powiedział, że czarnoskóry człowiek nie może być Polakiem. – Wyjątkowo głupia wypowiedź. Może być. – A pan by się zakochał np. w Murzynce? – Jeśliby była Polką?! (śmiech) – A jeśliby poznałby ją pan w USA? – Serce nie sługa. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć takich rzeczy. – Będą pana oglądali koledzy… – Niech oglądają! Jeżeli ktoś ma wątpliwości, czy Ruch Narodowy dopuszcza rasistowskie poglądy, to powiem wprost: jesteśmy ruchem katolickim, a katolicyzm i rasizm się wykluczają. Mamy postawę antyimigrancką. Jesteśmy przeciwni napływowi dużych grup zmieniających populację. To nie wynika

– Na przykład w Anglii, Francji, Belgii, Niemczech. I można na to odpowiedzieć w sposób prymitywny: kierować się kolorem skóry albo przeciwdziałać imigracji z innych kręgów kulturowych. I tę różnicę trzeba tłumaczyć. – Świetnie się pana słucha, ale kiedy były rzecznik Młodzieży Wszechpolskiej powiedział, co powiedział, to zarząd jego organizacji oświadczył, że „nie akceptowali treści i formy”. I to jest słabe. Bo jak słowa są haniebne i głupie, to trzeba reagować ostro. – W dzień, w którym pojawił się ten nieszczęsny wywiad – reagowaliśmy tak samo, odcinając się. Wszyscy jako dzieci Boże mamy z perspektywy katolickiej tę samą godność i należy się traktowanie z godnością i szacunkiem. – Czyli jesteście takimi ministrantami? – Nawet byłem ministrantem przez lata. Z tego, że należy się szacunek, nie wynika jednak, że każdego powinniśmy do naszego kraju przyjąć. – Najbardziej znany dziś czarnoskóry Polak dr Brawer Aondo-Akaa mówi, że jest Polakiem i będzie skarżył jako uczestnik Marszu Niepodległości Guya Verhovstadta za jego słowa o Polsce. Ale odciął się od Młodzieży Wszechpolskiej! Dlaczego się odciął? – Nie dziwię mu się, skoro spotkał się z rasistowską wypowiedzią. Zarazem pochwalił organizatorów Marszu Niepodległości za szybką reakcję. Myślę, że trzeba dać narodowcom czas, by uporządkowali swój język mówienia o tych kwestiach. – A może powinno się powedzieć to, co myślą o tym katolicy? – Katolicy myślą różnie. – A nie myślą, że jesteśmy tacy sami? – Niektórzy myślą, że polityka imigracyjna przyjmująca kryterium kulturowe nie jest katolicka, a to nieprawda. Chodzi o znalezienie języka, który z jednej strony wykluczy rasizm, ale z drugiej wykluczy multikulturalizm. Rozmawiał Sławomir Jastrzębowski

foto ARTUR HOJNY

1–7/GRUDNIA 2017

C M Y K


IRLANDIAPORADY

Homemaker's Scheme nie jest programem socjalnym, lecz swego rodzaju rozwiązaniem dla kobiet i mężczyzn, którzy nie mogą pracować, ponieważ na stałe zajmują się wychowaniem dzieci poniżej 12. roku życia bądź opieką osób chorych lub niepełnosprawnych w wieku 12 lat i powyżej.

Podpowiadamy, doradzamy

Homemaker's Scheme kowego do dnia zakończenia opieki.

Rejestracja jako gospodyni domowa

W ramach tego programu wszystkie lata, które które spędziłeś/-aś jako gospodyni domowa (od 6 kwietnia 1994 r.), są pomijane przy obliczaniu twoich rocznych średnich składek na emeryturę państwową (składkową).

Zasady

By móc zakwalifikować się do programu, musisz:  na stałe mieszkać w Irlandii (z wyjątkiem przypadków, w których obowiązują przepisy unijne lub przepisy dotyczące pracowników delegowanych);  być w wieku poniżej 66 lat;  rozpocząć pracę lub być samozatrudnionym w wieku 16 lat lub powyżej, ale przed ukończeniem 56. roku życia;  zarabiać mniej niż 38 euro brutto tygodniowo – nie możesz pracować w pełnym wymiarze godzin; R

E

K

L

A

M

 sprawować opiekę nad dzieckiem poniżej 12. roku życia bądź opiekować się osobą chorą lub niepełnosprawną w wieku 12 lat lub powyżej w pełnym wymiarze godzin. Przed 26 października 2000 r. należało mieszkać z osobą, którą się opiekowałeś/-aś. Od 26 października 2000 r., jeśli nie mieszkasz z tą osobą – musi istnieć bezpośredni system komunikacji między twoim domem a osobą, którą się

opiekujesz (np. telefon lub system alarmowy). Osobą, którą się opiekujesz, nie może opiekować się ktoś inny, obecny w jej domu w pełnym wymiarze godzinowym. Osoba objęta opieką musi być niepełnosprawna lub niezdolna do pracy w takim stopniu, by potrzebowała ciągłego nadzoru i regularnej pomocy w celu uniknięcia zagrożenia dla siebie lub w związku z codziennymi potrzebami osobistymi. Ważne jest, by pamiętać, że w danym momencie tyl-

ko jedna osoba w rodzinie może być uważana za osobę pełniącą funkcję gospodyni domowej. Jeśli przestaniesz to robić, a współmałżonek lub partner cywilny podejmuje obowiązki domowe, powinieneś niezwłocznie powiadomić o tym INTREO, by nie nastąpiła utrata świadczeń w ramach Homemaker's Scheme.

Lata spędzone w domu

W ramach programu może zostać uwzględniony tylko pełny rok, w którym osoba

zajmuje się opieką. By móc kwalifikować się do emerytury państwowej (składkowej), może być to maksymalnie do 20 lat opieki. Homemaker's Credits mogą być przyznawane przez część roku, począwszy od daty, kiedy stajesz się opiekunem domowym, do końca roku podatkowego. Podobne świadczenia dla gospodyń domowych mogą być przyznawane również przez okres roku, w którym kończy się opieka, począwszy od początku roku podat-

W celu pobierania Homemaker’s Scheme należy zarejestrować się do końca roku składkowego następującego po roku, w którym zacząłeś/-aś być gospodynią domową. By się zarejestrować, wypełnij formularz Homemaker (HM1), do pobrania ze strony: http://www. welfare.ie/en/pdf/hm1.pdf. Nie musisz się rejestrować, jeśli:  otrzymujesz zasiłki dla opiekunów: Carer's Allowance, Carer's Benefit lub Carer's Support Grant;  otrzymujesz zasiłek na dziecko Child Benefit i zapewniasz dziecku (dzieciom) opiekę w pełnym wymiarze godzinowym. Kiedy pobierasz jedno z ww. świadczeń, traktowane jest ono na równi z rejestracją w ramach Homemaker’s Scheme.

foto PUBLIC DOMAIN

10

1–7/GRUDNIA 2017

OPRACOWANIE: „NASZ GŁOS” NA POSTAWIE CITIZENS INFORMATION

A

1687_DU

1687_DU

1687_DU

1868_DU

1832_DU

1889_DU

C M Y K


R

E

K

L

A

M

A

R

E

K

L

A

M

A

1912_DU

Historie kobiet II wojny światowej Smashing Times Theatre and Film Company zaprasza na przedstawienie pod tytułem: The Woman is Present: Women’s Stories of WWII. Historie opowiedziane przez aktorki na scenie ukazują los niezwykłych kobiet, które żyły w czasie II wojny światowej. Sztuka została napisana przez irlandzkich autorów: Deirdre Kinahan, Mary Moynihan, Fionę Bawn Thompson i Paul Kennedy’ego. Na podstawie materiałów wcześniej zebranych i zamieszczonych w książce Women, War and Peace autorom udało się odtworzyć opowieści siedmiu kobiet i przedstawić je w formie monologów. Na scenie będzie można ujrzeć historie niesamowitych kobiet m.in: Mary Elmes (1908–2002) urodzonej w Cork, która jest pierwszą Irlandką uhonorowaną najwyższym izraelskim odznaczeniem cywilnym „Sprawiedliwi wśród Narodów” za uratowanie żydowskich dzieci przed śmiercią w komorach gazowych; Ettie Steinberg (1914-42) – jedynej Irlandzkiej Żydówki, o której wiadomo, że została zamordowana w Auschwitz; Marty Hillers (1911–2001) z Niemiec, która napisała autobiografię: „Eine Frau in Berlin” (Kobieta w Berlinie), w której opisuje doświadczenia z ostatnich dni II wojny światowej, poniżanej i gwałconej, tak jak i milion innych kobiet, przez żołnierzy Armii Czerwonej. Przedstawienie pokazuje również historię Polki: Marii Eugenii Jasińskiej (1906–43) z Łodzi, harcerki 6 Drużyny Chorągwi Łódzkiej, która była pracownicą apteki ,,Pod Łabędziem” i wolała oddać życie niż donieść na innych. Maria podczas kampanii wrześniowej w 1939 roku pomagała zdobywać lekarstwa, ,lewe dokumenty, opiekowała się rannymi żołnierzami i ułatwiała przedostawanie się do Generalnej Guberni. Po aresztowananiu przez Niemców 24 kwietnia 1942 roku, była torturowana w długotrwałym śledztwie, lecz do niczego się nie przyznała. Została skazana na karę śmierci i powieszona na dziedzińcu więziennym w Łodzi przy ul. Kopernika. Są to historie o poświęceniu, odwadze oraz miłości towarzyszących horrorowi wojny. Po każdym przedstawieniu odbywa się panel dyskusyjny, w którym biorą udział zarówno twórcy jak i ciekawi goście związani z tematem przedstawienia. Przedstawienie to wcześniej wystawiane na wielu scenach w Irlandii i Irlandii Północnej. 30 listopada można zobaczyć je po raz ostatni w tym roku. Zapraszamy do Draiocht Arts Centre w Blanchardstown w Dublin 15.

1687_DU

Data: 30 listopada 2017, Godzina: 20:00 Teatr: Draíocht Arta Centre, Blanchardstown, Dublin 15 Bilety: Tel: 00353 (0)1 896 2461, Bilety online: www.draiocht.ie, Cena: €16/€14 1934_DU

1919_DU


12

M

POLSKAGWIAZDY

foto MAREK KUDELSKI

ichał Żebrowski to człowiek sukce su, ale i tytan pracy. W dorobku ma wiele ról filmowych i teatralnych, a swoją ostatnią – profesora Falkowicza w „Na dobre i na złe” – podbił serca milionów widzów. Kilka lat temu postanowił także założyć własny teatr w Warszawie. Co jeszcze planuje? Jakim jest szefem i gdzie jest jego miejsce na ziemi? – Serial „Na dobre i na złe” właśnie skończył 18 lat. Co pan myśli o tak wielkim sukcesie tej produkcji? – Zastanawiam się, jak to jest, że ten serial ma już 18 lat i nadal występuje w nim sama młodzież? A mówiąc poważnie, ten serial ma po prostu najlepszego polskiego producenta [Tadeusz Lampa – przyp. red.], który od 18 lat zapewnia materiał do gry aktorom wszelkiej rangi. Pytanie tylko, jak ten materiał jest wykorzystywany i czy udaje nam się, jako artystom, realizować nasze zadanie. – Pana bohater, profesor Falkowicz, to bardzo wyrazista, ale i trudna postać. Co pan sądzi o Falkowiczu? Lubi go pan? – Ja się staram nie oceniać postaci, którą gram, bo to aktorowi nic nie daje. Zadaniem aktora jest po prostu być ciekawym. Bardzo relaksuję się, przychodząc do pracy na plan zdjęciowy, gram z radością i przyjemnością. Dopytuję się często ekipy, jakie są dzisiejsze slangowe wyrażenia – po to, żeby ten serial był zabawny, prowokujący i żeby nie można było przejść obok niego obojętnie. Ale tak naprawdę jest to po prostu rzemiosło aktorskie. Tak przecież w gruncie rzeczy postępuje każdy aktor. – Do tej pory występował pan głównie w produkcjach fabularnych – polskich i zagranicznych – oraz na deskach teatru. W serialach występował pan rzadko. Dlaczego zdecydował się pan akurat na „Na dobre i na złe”? – Przestałem już wyjeżdżać za granicę. Założyłem teatr, ożeniłem się, mam dwoje dzieci, jestem zaangażowanym rodzicem. Ja po prostu zwyczajnie nie mam teraz czasu nigdzie jeździć. Zamiast tego wolę pracować w Polsce. Dlatego pięć lat temu zapytałem najlepszego produ-

1–7/GRUDNIA 2017

Wciąż nie mam dość! centa w Polsce, czy uważa, że w jego zespole jest dla mnie miejsce. On powiedział: „Jest tutaj taka rola. Zagra ją pan przez pół roku”. Postanowiłem więc spróbować. I spróbowałem, ale pół roku później okazało się, że nie bardzo chcą mnie wypuścić, i zaproponowali mi kolejny rok. I tak się to potoczyło. Potem były jeszcze trzy Telekamery, które dostałem za rolę doktora Falkowicza. Gram w tym serialu do dzisiaj, bo po prostu nadal mam z tego frajdę. Nie przychodzę i nie ziewam, tylko mówię: „Fajnie, zaraz wszystko pójdzie z górki”. – Czyli sam pan się zgłosił do producentów? – Tak robi rozsądny człowiek – oferuje swoje umiejętności. – Falkowicz jest szefem, z którym czasami ciężko pracować. Pan również jest szefem, stoi na czele Teatru 6. piętro. Czy jest pan równie trudny we współpracy? – Nie ma nic gorszego niż trudny szef. Po to jest szef, żeby właśnie nie być trudnym, ma być tym, który trudności rozwiązuje, a nie stwarza dodatkowe. Stwarzanie problemów nie służy organizacji na żadnym szczeblu – ani dyrektorskim, ani, że tak powiem, bileterskim. – Ciągle stawia pan sobie kolejne wyzwania: filmy, seriale, własny teatr. Czy ma pan jeszcze jakieś niezrealizowane marzenia? – Marzy mi się stworzenie szkoły średniej (nie mylić z wyższą), która by szkoliła młodych aktorów, czyli coś takiego jak liceum stricte teatralne. – Czy powstanie ona w Warszawie? – To pani powiedziała, że powstanie. Ja powiedziałem tylko, że chciałbym, żeby powstała. – Z Warszawą jest pan związany od urodzenia. A jednak pana serce bije dla Podhala. Skąd się wzięła w panu miłość do tego miejsca? – Pojechałem tam po raz pierwszy, mając trzy lata, i wsiąkłem w to miejsce. Z każdym rokiem życia rozumiałem coraz bardziej,

Michał Żebrowski przyznaję zadowolony HOROSKOP TYGODNIOWY 1.12–7.12.2017 BARAN

21.03–20.04

Bardzo dobrze wybrałeś sobie znajomych, z którymi spędzisz ten tydzień. Okaże się, że doskonale się rozumiecie, a wspólne wypady tylko umocnią wasze przyjacielskie relacje. Może dojść do drobnej sprzeczki w rodzinie, ale nie dolewaj oliwy do ognia, a wszystko się ułoży.

BYK

21.04–20.05

BLIŹNIĘTA

21.05–21.06

To będzie jeden z najlepszych tygodni w tym roku! Ci, którzy w ciebie wątpili, teraz już naprawdę będą musieli zmienić zdanie. Odniesiesz sukces i to niejeden. Niewykluczone, że dzięki temu otrzymasz podwyżkę albo awans, więc uwierz w siebie. Ten tydzień spędzisz na załatwianiu ważnych spraw rodzinnych lub na relaksie w otoczeniu najbliższych. Będzie to bardzo udany czas, nawet jeśli jeszcze teraz masz co do tego wątpliwości. Dowiesz się wielu nowych rzeczy o osobach, które znałeś od lat.

jak zbawienny wpływ na moje życie, na mój charakter, na to jak odbieram świat, mają ten klimat i ludzie, których tam spotkałem w dzieciństwie. Teraz jako dorosły człowiek zacząłem wpajać to moim dzieciom. To wcale nie jest proste, ponieważ ten świat, który ja pamiętam z dawnych lat, był niezwykle zdrowy i oparty na pracy rąk. Dzisiaj już trudno to spotkać, ale są jeszcze takie miejsca, gdzie można znaleźć prawdziwą szopę czy prawdziwą stajnię, prawdziwy bór, zagajnik, rzekę, strumień, czy po prostu prawdziwą góralską chałupę. – Czy Podhale to pana miejsce na ziemi?

– To nie ja wybrałem to miejsce, to ono wybrało mnie. ROZMAWIAŁA

RAK

22.06–22.07

LEW

23.07–22.08

PANNA

23.08–22.09

WAGA

23.09–22.10

W związku z pewnym przypływem gotówki postanowisz zaszaleć. A ty potrafisz to robić jak nikt, chociaż wydajesz się taki rozsądny! Wydatki będą związane z domem. Zamarzą ci się nowe meble lub sprzęty kuchenne, nie mówiąc o najnowszych kreacjach. Ktoś od dłuższego czasu próbował udawać przed tobą kogoś, kim wcale nie jest, lub zatajał przed tobą pewne bardzo istotne fakty. Teraz nareszcie wyjdzie szydło z worka. Wystarczająco wcześnie, byś mógł z tej całej sytuacji tylko się śmiać, bo w końcu nic się nie stało.

Michał Żebrowski (45 l.) z żoną Aleksandrą na Różach Gali

ALEKSANDRA NIEDŹWIEDŹ

KRZYŻÓWKI PANORAMICZNE

Zastanawiałeś się ostatnio, czy aby los się na ciebie nie uwziął, bo podczas gdy inni cieszyli się spokojem, ty cały czas musiałeś załatwiać różne sprawy i rozwiązywać problemy. Teraz wreszcie nadejdzie długo oczekiwany spokój, więc się nie martw. Plany, które miałeś zrealizować nieco później, przyjdzie ci realizować w najbliższym czasie. Powinieneś więc poczynić niezbędne przygotowania. Podejdź do tego ze spokojem, a wszystko się uda. Nie daj się jednak zaskoczyć.

SKORPION

23.10–21.11

STRZELEC

22.11–21.12

Jakiś czas temu coś zgubiłeś lub o czymś zapomniałeś, a może coś zaniedbałeś. W tym tygodniu nadrobisz zaległości albo odnajdziesz coś, co na jakiś czas zniknęło z horyzontu. Bardzo cię to ucieszy i da ci wiele energii na wiele następnych tygodni. Będziesz wypoczywał na łonie natury, spacerował lub biegał. Jedno jest pewne – wypoczniesz zdrowo i skutecznie, a przede wszystkim na świeżym powietrzu. Dzięki temu wszystkiemu nabierzesz dystansu do problemów.

C M Y K

KOZIOROŻEC

22.12–19.01

Cały czas będziesz mógł pochwalić się doskonałym zdrowiem, samopoczuciem i powodzeniem. To wszystko spłynęło na ciebie tak nagle, że wciąż jeszcze się zastanawiasz, czym sobie zasłużyłeś na tak wiele najrozmaitszych darów losu. Dobra passa będziesz trwać!

WODNIK

20.01–18.02

RYBY

19.02–20.03

W twoim życiu pojawi się pewien nowy element, a potem niespodziewanie zniknie. Jednak natychmiast na jego miejsce pojawi się coś jeszcze nowszego! Będziesz nieco skołowany, ale koniec końców okaże się, że to wszystko dla twojego dobra. Ostatnie zawirowania sercowe nieco cię zmęczyły. Masz już tego wszystkiego dosyć i marzysz przede wszystkim o świętym spokoju. Wszystko w twoich rękach! Wystarczy trochę zdecydowania, a już w tym tygodniu uda ci się zrealizować marzenia. Pomocnik: PODKOMORZY – ROWKOWANIE – TROTUAR

Pomocnik: ELIPSA – KAWON – KRAKWA – PARÓW – TRAMP


WYDARZENIAIrlandia

1–7/GRUDNIA 2017

13

8. kolejka Leisure Leagues Cork

Korona wygrywa mecz na szczycie

Flaszka 0.7 – Gandzia Team 10:10 (4:7)

FLA: 5 Dudek T., 2 Cebula, Bosnjak D., Dudek, Witowski GT: 4 Pekala D. (MVP), 2 Figurski, 2 Juszczak, Pekala M., Trojan W pierwszym spotkaniu pomiędzy Flaszką i Gandzia Team padł wynik 4:6 po wyrównanym meczu, więc i teraz oczekiwania były duże. Lepiej w mecz weszli gracze Gandzi, którzy składnymi akcjami rozmontowywali obronne szeregi Flaszki na tyle, że ci drudzy nie mieli zamiaru oddać punktów bez walki. Pierwsza część spotkania na korzyść Gandzi – to oni do przerwy prowadzili trzema golami. Po zmianie stron Flaszka mocniej przycisnęła przeciwnika i zabrała się za odrabianie strat. Prym wiedli najbardziej doświadczeni zawodnicy z ekipy, czyli dobrze wszystkim znani Tomasz Dudek wraz z kapitanem drużyny Łukaszem Cebulą. To głównie dzięki ich determinacji wygrali tę część meczu. Całe spotkanie zakończyło się remisem 10:10. Bardzo dobry mecz i brawa dla obu ekip za zaangażowanie i ambicje. Flaszka w następnej kolejce zagra z trzecią drużyną ligi – FC Najduchy. MVP – Damian Pekala (Gandzia Team)

F.C. Najduchy – Korona 4:7 (2:3) NAJ: 2 Orłowski, Szindler T., own goal KOR: 3 Sekuła (MVP),

prawie po każdym strzale graczy Korony w siatce Najduchów lądowała piłka. Korona zasłużenie dopisuje kolejne trzy oczka do swojego konta i pewnie zmierza po mistrzowski tytuł. W następnej kolejce zagra z drużyną Chłopców do Bicia. MVP – Piotr Sekuła (Korona)

foto TOMSZI

DT: 3 Bajkowski, 3 Finn (MVP), 2 Hursztyn, 2 Oziomek, Maguire, Susek, Worwa BS: Ribinskas, Zinkus Spotkanie wicelidera Drink Team z litewskim beniaminkiem Baltic Storm zapowiadało się na łatwe zwycięstwo tych pierwszych. Baltic, pomimo ambitnej gry, jeszcze nie zachwycił na naszych boiskach. Pierwsza połowa to duże zaskoczenie, bo Litwini postawili się wyżej notowanej ekipie Drinkersów, kilkukrotnie zagrażając bramce strzeżonej przez Łukasza Chowańca. I to musiało podobać się obserwującym. Po zmianie stron obraz gry był już zupełnie inny – Drink Team przejął całkowitą kontrolę nad spotkaniem i co chwila punktował przeciwnika, kolejny raz zasłużenie wygrywając mecz. Baltic w następnej kolejce spotka się z Gandzia Team i tam powalczy o pierwsze punkty w lidze. MVP – Shane Finn (Drink Team)

2 Sweeney, Adenuga, O’Leary Klasyk naszych rozgrywek, czyli spotkanie Najduchów z Koroną. Pierwsze spotkanie w pechowy sposób przegrali gracze Najduchów 8:9. Tym razem musieli wygrać, by móc utrzymać dystans do prowadzącej dwójki. Korona w prawie najsilniejszym składzie nie zamierzała oddać punktów. Pierwsze 10 minut to głównie walka w środku pola i uważna gra w obronie po obu stronach. Jednak w 10. minucie, po niegroźnym strzale z ponad połowy boiska, bramkarz Najduchów dał się zaskoczyć. Gracze Korony, widząc niepewność bramkarza, co chwila próbowali strzelać z różnych pozycji, co dało im prowadzenie 2:0. Wtedy Najduchy mocniejszym pressingiem zabrali się za odrabianie strat. Faulowany w polu karnym Paweł Orłowski sam wykonał rzut karny i zdobył kontaktową bramkę. Bardzo wyrównana pierwsza część spotkania i do przerwy prowadzenie Korony jednym golem. Po zmianie stron szczęście nadal było po stronie Korony. W tym miejscu należy wspomnieć o dwóch trafieniach w poprzeczkę i jednym w słupek graczy Najduchów. O takim szczęściu nie mógł powiedzieć ich bramkarz, bo

FC Mixer Cork – Chłopcy do Bicia 3:4 (2:2)

MIX: Chojnowski S., Dułak, Mai CDB: 2 Gadawski, Czajka, Hołda / ŻK: Winiarski Mixer w drugiej kolejce ligowej dosyć łatwo ograł graczy Chłopców do Bicia 6:2. Choć do przerwy remisowali 1:1 należy jednak przypomnieć, że był to dopiero pierwszy mecz beniaminka na naszych boiskach ligowych. Tym razem mecz bardzo wyrównany – Chłopcy po rozegraniu 8 kolejek są już bardziej doświadczoną drużyną i nie pozwalają sobie na błędy w obronie. Ich bramkarz Karol Winiarski po raz kolejny stanął na wysokości zadania, za co należą mu się bardzo duże brawa i to pomimo żółtej kartki za zagranie ręką poza linią pola karnego. Drużyna Mixera próbowała wielokrotnie strzelać, lecz w drugiej części meczu zdo-

łali zrobić to tylko raz, tracąc w tym czasie dwa gole i sensacyjnie przegrywając z beniaminkiem. Należy jednak dodać, że z bardzo ambitnym i walecznym beniaminkiem. Mixer w następnej kolejce będzie musiał przeciwstawić się najlepszemu bramkarzowi bieżącego sezonu i drużynie Drink Teamu. MVP – Karol Winiarski (Chłopcy do Bicia)

TOMASZ SZINDLER

Tabela po dziewięciu kolejkach

Miejsce 1 2 3 4 5 6 7 8 9

Drużyna Mecze Punkty Gole (+/-) Korona 9 27 95:46 (+49) Drink Team 9 24 96:26 (+70) FC Najduchy 9 18 88:49 (+39) Gandzia Team 9 13 56:66 (-10) FC Mixer Cork 9 9 42:45 (-3) Flaszka 0.7 9 8 54:77 (-14) Chłopcy do Bicia 9 7 33:68 (-35) Baltic Storm 4 0 10:40 (-30) Indian Moon All Stars 5 0 7:63 (-56)

Polska Macierz Szkolna w Irlandii

Wraz z „Monte Cassino” odwiedziliśmy polskie szkoły

W dniach 10–12 listopada wraz z zarządem Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej „Monte Cassino” prezes Polskiej Macierzy Szkolnej w Irlandii wizytowała szkoły polonijne na wyspie. Z okazji Narodowego Święta Niepodległości w szkołach odbywały się uroczyste apele, po których zaproszeni z Polski goście z SRH „Monte Cassino” opowiadali dzieciom o losach polskich żołnierzy.

Przedstawili także tajniki pracy żołnierza, opowiadali o symbolach narodowych oraz o wartościach, które przyświecają każdemu patriocie. Podczas prelekcji uczniowie poznali również historię niezwykłego kaprala Misia Wojtka, który towarzyszył polskim żołnierzom na froncie. Najbardziej emo-

foto MATERIAŁY WŁASNE

Drink Team – Baltic Storm 13:2 (5:2)

Łukasz Chowaniec (Drink Team), lider klasyfikacji Najlepszy Bramkarz

C M Y K

Spotkanie z żołnierzami było niesamowitym przeżyciem cjonującym elementem każdego ze spotkań była musztra wojskowa, która przysporzyła młodym rekrutom wiele radości. Szkoły, które gościły żołnierzy, to: Polska Szkoła w Wexford, Kilkenny,

Newbridge, Drogheda, Swords oraz Tuam. Delegacja PMSI oraz SRH „Monte Cassino” uczestniczyła także w uroczystościach 11 listopada zorganizowanych przez Klub Historycz-

ny im. Hrabiny Markiewiczowej z udziałem senatora RP Jana Żaryna. W imieniu szkół polonijnych składamy serdeczne podziękowania zarządowi SRH „Monte Cassino” za

wspaniałe, niezapomniane spotkania z historią. Dziękujemy również Ambasadzie RP w Dublinie za dofinansowanie projektu. POLSKA MACIERZ SZKOLNA  

W IRLANDII


14 IRLANDIAWYDARZENIA Część 39

Slieve League, czyli najdziksza irlandzka wyprawa Kręta i niebezpieczna trasa szybko stała się w jeszcze bardziej karkołomna, gdy droga zaczęła się ostro wznosić, prowadząc do malowniczego parkingu w pobliżu Slieve League. Wznoszący się ponad niewielką zatoczką klif zdaje się bardziej przypominać góry niż linię wybrzeża. Znacznie mniej znany (i przez to mniej zatłoczony), jest niemalże trzykrotnie wyższy niż Mohery. Wąska, kamienista ścieżka prowadzi po mokrych kamieniach w stronę najwyższego punktu widokowego, co rusz strasząc przepaściami oraz stromymi podejściami. R

E

K

L

A

M

A

W ten ponury, mglisty dzień zapamiętaliśmy Slieve League jako posępny, szargany wiatrami szczyt wynurzający się tylko na kilka sekund z chmur. W jaki sposób mgła utrzymywała się przy tak silnym wietrze? Nie mam pojęcia. Najwidoczniej zadziałała tu magia Irlandii. Slieve League to klif z zupełnie innej bajki niż pocztówkowe Mohery – ponury, nieprzystępny, atakowany z furią przez wściekły, niemal granatowy ocean. Jak dla mnie – oficjalnie najdzikszy fragment naszej wyprawy. Rozbijające się z hukiem u podnóża monumentalnej góry grzywacze niemal wstrząsają jej posadami,

Silver League w całej okazałości

a piana – namacalny efekt ich szaleństwa – fruwa w powietrzu niczym tysiące białych motyli. Ten dziki krajobraz dopełniają stojące na środku zatoki dwie samotne skały – Stół i Krzesło Olbrzyma (nietrudno się domyśleć, dlaczego tak je nazwano). Dla mnie Slieve League jest wyjątkowe, ponieważ po raz pierwszy w życiu (i, mam nadzieję, nie ostatni) zobaczyłem coś, co zawsze pragnąłem ujrzeć na własne oczy – jezioro leżące ponad oceanem. Chyba specjalnie dla mnie na kilka minut mgła się rozproszyła, bym mógł podziwiać ten wspaniały widok... Jadąc ze Slieve League w głąb Donegal, war-

foto GREG CLARKE

Przygody w Krainie Faeire

1–7/GRUDNIA 2017

to wybrać się drogą prowadząca przez Glengesh Pass. Przełęcz, szczególnie w deszczowe, mgliste dni, robi wyjątkowe wrażenie. Mamy tam uczucie kompletnego osamotnienia, jakbyśmy znaleźli się na końcu świata. Tymczasem po drugiej stronie czeka miasteczko Fintown, malowniczo zlokalizowane nad jeziorem, gdzie (tak nam się przynajmniej na początku wydawało) miał R

E

K

L

A

M

znajdować się nasz nocleg. Wszystko się zmieniło, gdy dostaliśmy e-maila ze wskazówkami, jak dotrzeć do domu. Długi tekst przypominał bardziej skomplikowaną grę w podchody niż adres posesji. Ale

ARTUR K. DORMANN

INFORMACJE O AUTORZE:

ARTUR K. DORMANN (pseudonim literacki) – pisarz urodzony w Katowicach w 1986 roku. Zadebiutował powieścią „Co zdarzyło się w Lake Falls” opublikowaną w 2012 r. przez wydawnictwo Prozami. Interesuje się podróżami, fotografiką oraz ogólnie rozumianą kulturą. Obecnie mieszka w Naas.

A

Zwierzęta w Irlandii

POTRZEBUJĄ POMOCY

N

ie od dziś wiadomo, że Irlandia nazywana jest europejską stolicą farm szczeniąt (ang. puppy farms). Zwierzęta rozmnażane są w okrutnych warunkach, bez względu na ich zdrowie i dobrobyt.

Pseudohodowcy robią fortunę kosztem setek suk i kotek, które spędzają całe życie w ciemnych, brudnych boksach, rodząc kolejne mioty. Ponieważ irlandzkie prawo nie reguluje w wystarczającym stopniu rozmnażania zwierząt poza Irlandzkim Związkiem Kynologicznym (IKC – Irish Kennel Club), wyspa przepełniona jest niechcianymi zwierzętami, tkwiącymi w schroniskach nieraz latami.

W dalszym ciągu potrzebna jest pomoc

Pomimo że w Irlandii działa wiele organizacji prozwierzęcych, ich sytuacja nie zawsze jest prosta. Wiele z nich funkcjonuje jedynie dzięki donacjom osób prywatnych, mają bardzo ograniczony budżet na leczenie i opiekę nad zwierzętami. W takich miejscach brakuje dosłownie wszystkiego: karmy, środków pielęgnacyjnych, legowisk, smyczy i obroży, ale także środków czystości czy ręczników. To właśnie takie organizacje postanowiliśmy wesprzeć.

C M Y K

ponieważ lubimy wyzwania, zostawiliśmy daleko w tyle Fintown, a potem jezioro, by w końcu opuścić cywilizację i znaleźć się w kompletnej głuszy. I wtedy skończyła się droga.

Święta to najgorszy okres dla zwierząt

Schroniska pękają w szwach, szczególnie w okresie świąt i bezpośrednio po świętach. Co roku tysiące nietrafionych żywych „prezentów świątecznych” zostaje oddanych do schronisk. Dlatego właśnie w tym okresie organizujemy największą zbiórkę. Święta powinny być okresem miłości i domowego ogniska. Niestety, tak nie jest dla porzuconych i niechcianych zwierząt. Dlatego prosimy o donacje rzeczowe i wsparcie naszych rodaków w tym okresie. Każda pomoc jest na wagę złota. AUTOR: MAJA ZIÓŁKOWSKA

Uratuj zwierzaka w Irlandii

Jesteśmy polską grupą łączącą osoby o wielkich sercach, chcące pomagać, chcące promować odpowiedzialne rozmnażanie zwierząt i poprawę warunków ich życia w Irlandii. Wielu z nas robiło to także w Polsce. Pomagamy w psich i kocich schroniskach, jesteśmy wolontariuszami w organizacjach działających na rzecz dzikich zwierząt, bierzemy zwierzęta w opiekę tymczasową, a także organizujemy zbiórki na ich rzecz. Zapraszamy wszystkich chcących pomóc do dołączenia do nas na Face booku na stronie: Uratuj zwierzaka w Irlandii. 1910_DU


SPORT

1–7/GRUDNIA 2017

W warszawskim szpitalu zmarł był y trener Legii i reprezentacji Polski

15

Janusz Wójcik (†64 l.)

foto TOMASZ RADZIK, MAREK ZIELIŃSKI

Trener reprezentacji Polski w latach (1997-1999)

Janusz Wójcik nie żyje D A R M O W Y

NASZGŁOSwww.ng24.ie

„Nasz Głos” jest bezpłatnym tygodnikiem WYDAWCA/PUBLISHER: Wizard Media Ltd. 78 Benburb St, Smithfield, Dublin 7, Irlandia Twitter.com: @NaszGlosPolishWeekly https://www.facebook.com/naszglosd http://www.ng24.ie, www.naszeoferty.ie Tel: +353 89 401 90 06, ads@ng24.ie Redakcja/Editorial Department: redakcja@ng24.ie Redaktor naczelny/Editor in Chief: Magda Odziemczyk, e-mail: modziemczyk@ng24.ie Redakcja Dublin/Editor Dublin: Przemysław Zgudka, e-mail: pzgudka@ng24.ie Współpraca: Artur K. Dormann, Izabela Lukiańska, Ewa Michałowska-Walkiewicz, Piotr Słotwiński, Samanta Stochla Korekta: Zespół Reklama/Advertisement: ads@ng24.ie, tel.:+353 89 401 90 06 Projekt graficzny: Piotr Dąbrowski Skład i łamanie: Aleksander Ptasiński Nakład: 10 tys. egzemplarzy Dystrybucja: dystrybucja@ng24.ie ISSN: 2009-8154 All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część ani całość dzieła nie mogą być reprodukowane bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy. Za treść reklam i ogłoszeń Wydawca nie odpowiada. Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania tekstów.

Wraz z nim odszedł kawał historii polskiego futbolu. Janusz Wójcik, który poprowadził reprezentację Polski do ostatniego medalu na wielkiej imprezie (srebro na igrzyskach w Barcelonie w 1992 r.), zmarł w poniedziałek w warszawskim szpitalu MSWiA, dwa dni po 64. urodzinach. Przyczyną był rozległy krwiak w mózgu. Był jedną z najbardziej wyrazistych postaci w polskiej piłce, w latach 90. mógł załatwić wszystko albo prawie wszystko. Jak rankiem ukradli

mu samochód, wieczorem stał już z powrotem na parkingu. Do historii przeszły jego powiedzonka: „kasa, misiu, kasa” czy „kiełbasy do góry i golimy frajerów”. Doprowadził do sukcesów: Jagiellonię (pierwszy w historii awans do Ekstraklasy), kadrę olimpijską (srebro IO 1992) i Legię (mistrzostwo Polski, odebrane potem przy zielonym stoliku). Potem przyszły gorsze czasy (m.in. nieudana przygoda z reprezentacją A) czy wejście w politykę. Był zamieszany w aferę korupcyjną, przez co

został wyautowany ze środowiska piłkarskiego. Duże pieniądze, które zarobił jako trener (przede wszystkim w krajach Bliskiego Wschodu), zainwestował w piramidę finansową i stracił ponad 4 mln zł. W ostatnich latach mocno podupadł na zdrowiu, w 2009 r. upadł w domu i nadział się głową na 10-centymetrowy szpikulec. Gdy środowisko piłkarskie się od niego odsunęło, często przychodził do redakcji „Super Expressu” pogadać o starych dobrych czasach i gorszych współczes-

nych. Wypijał po trzy kawy i barwnie opowiadał. Niekiedy oglądał z nami mecze, w ich trakcie w swoim stylu komentując poczynania piłkarzy. Potem pisałem jego biografię, która okazała się bestsellerem (ponad 30 tys. sprzedanych egzemplarzy). W tym roku odzyskał trenerską licencję, liczył na powrót do pracy. Chciał też pisać kolejną część biografii. Nie zdążył. Trenerze, będzie nam Pana bardzo brakować!

PRZEMYSŁAW OFIARA I DZIAŁ SPORTOWY „SE”

C M Y K


16 SPORT

1–7/GRUDNIA 2017

Tego co przeżyłem nie życzę

najgorszemu wrogowi T

ydzień temu minęło siedem miesięcy od strasznego wypadku Tomasza Golloba (46 l.), w wyniku którego legendarny żużlowiec stracił czucie od pasa w dół. Mistrz świata z 2010 r. w rozmowie z „Super Expressem” mówi o bólu związanym z wypadkiem i rehabilitacją, a także o planach na przyszłość. Do końca miesiąca Gollob ma opuścić bydgoski szpital. „Super Express”: – Jakie uczucie dominowało w panu tuż po przebudzeniu ze śpiączki farmakologicznej? Tomasz Gollob: – To jest nie do opowiedzenia. Były myśli, dlaczego tak się stało. Jak się przebudziłem, to myślałem, że jestem na zawodach, a nie w szpitalu. To wszystko było trudne do przeżycia. Nikomu tego nie życzę, nawet najgorszemu wrogowi. Miałem wokół siebie bardzo dobrych, pozytywnych lekarzy, którzy pomogli mi to wszystko zrozumieć. Idzie to wszystko w dobrym kierunku i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. Nie poddaję się. – Przyjął pan czy odrzucał od siebie myśl, że nie ma czucia w nogach?

C M Y K

Tomasz Gollob (46 l.) w zeszłą środę w szpitalu w Bydgoszczy. Były żużlowiec spotkał się z dziennikarzami

– To pojawiło się natychmiast, wiedziałem, że nogi mi nie funkcjonują. Przedstawiono mi to w sposób prawidłowy i zrozumiałem, że teraz muszę czekać, pracować, ćwiczyć. – Myślał pan sobie podczas tej bolesnej rehabilitacji: „Tomek, po co ci był ten motocross?”. – Nigdy. Na motocrossie jeżdżę od 40 lat, to rzecz dla mnie normalna. Nie myślałem więc w ten sposób. Wręcz przeciwnie – motocross pomagał mi w poprawieniu techniki jazdy na żużlu. Wiele razy trenowałem na crossie i nigdy nie pomyślałem sobie, że nie ma to sensu. – Jak duży ból pan czuł podczas rehabilitacji? - Przeżyłem ból, jakiego nigdy wcześniej nie czułem. Kiedy jechałem w Grand Prix i zdobywałem złoto ze złamaną nogą, sądziłem, że to był największy ból w moim życiu. Okazało się, że nie. – Mówił pan o bólu fizycznym, ale czy towarzyszył mu ten psychiczny? – To, co się stało w moim życiu, jest ogólnym bólem. Nie byłem na to przygotowany, chciałem zrobić w sporcie jeszcze wiele rzeczy. Nie tylko w sporcie żużlowym. Stało się inaczej. Moje życie zmieniło się diametralnie. To ból, z którym muszę walczyć. – Pamięta pan wypadek? – Nie pamiętam nic. Doszedłem do siebie dopiero na tydzień po wypadku. Nie mogłem od razu funkcjonować na normalnych obrotach. Profesor Marek Harat powiedział mi: „Tomku, trzeba to umieć zrozumieć”. Te słowa były mądre. Jak się inaczej do tego podejdzie, to można narobić sobie dużo kłopotów. Jestem wdzięczny za otoczenie tak profesjonalnymi lekarzami. Znalazłem się w tej nowej rzeczywistości, ich rola jest taka, żeby pomogli mi to zrozumieć. – Miał pan wiele planów na przyszłość, które legły w gruzach. – Było ich wiele. To, co się wydarzyło, zamknęło mi możliwość rywalizacji w jakimkolwiek sporcie. Szkoda, bo chciałem coś jeszcze zrobić. Chciałem wystąpić w Dakarze. Najśmieszniejsze jest to, że z tym Dakarem wszystko było już dograne. – Dopuszcza pan do siebie myśl, że nie stanie na nogi, że będzie inwalidą do końca życia? – Nie mam takich myśli. A jak będzie za dwa, trzy czy pięć lat, to zobaczymy. Ja wiem, że czas jest potrzebny, bo te wszystkie rzeczy wolno się regenerują. – Cieszy się pan na zbliżające się święta, które spędzi pan w domu z rodziną? – Każdy, kto spędziłby siedem miesięcy w szpitalu, miałby trochę tęsknoty. Cieszę się, że spędzę święta w domu. Ale jak będzie taka potrzeba i może mi to pomóc, na pewno wrócę na szpitalny oddział. – Mówiło się przez lata, że Tomasz Gollob to człowiek niezniszczalny

i z żelaza. Jednak i panu przydarzyła się poważna kontuzja. – Ale staram się nie poddawać. Zobaczymy, czy teraz też mi się uda pokonać przeciwności. Kontuzja to mój najtrudniejszy i najpoważniejszy rywal w życiu. Mam nadzieję, że z nim też wygram. – Jest pan gotowy na wyjście ze szpitala? – Na pewno nie zamierzam się kryć. Będziecie mnie mogli spotkać w różnych miejscach. Będę chciał pracować nad sobą, żeby maksymalnie być zdrowym. Jest szansa, ze pojawię się na Grand Prix w Warszawie w przyszłym roku. Rozmawiali w Bydgoszczy PRZEMYSŁAW OFIARA I PAWEŁ SKRABA

DR CEZARY RYBACKI, PRZYJACIEL I LEKARZ GOLLOBA OD PRAWIE 30 LAT:

Stan Tomka jest bardzo dobry

– Zbliżamy się do końca rehabilitacji Tomka. Stan jego zdrowia jest bardzo dobry. Wymaga cały czas rehabilitacji. Niestety, nadal utrzymuje się głęboki niedowład kończyn dolnych. Zaplanujemy dalszą rehabilitację również po jego wyjściu ze szpitala, które planowane jest na koniec tego miesiąca.

DR MAREK HARAT, NEUROCHIRURG, OPEROWAŁ GOLLOBA:

Może pojawić się powrót funkcji rdzenia – Cały czas rehabilitacji, pobytu naszego mistrza w szpitalu, przebiegał tak jak powinien. Są jednak momenty zagrożeń, na które musimy uważać. Na przykład walka z bólami reumatycznymi. Oczywiście może pojawić się powrót funkcji rdzenia, ale musimy być gotowi na to, że będzie tak jak w tej chwili. To będzie wyzwanie dla Tomka. Musi zostać zaopatrzony na przykład w taki samochód, żeby miał swobodę poruszania się. Czas na powrót do normalnego aktywnego życia.

PPŁK DR JAROSŁAW TYWONIUK, P.O. KIEROWNIK KLINIKI REHABILITACJI:

Pojawiło się czucie powierzchowne

– Rehabilitacja Tomasza rozpoczęła się w pierwszym okresie pourazowym. Stosujemy szeroki wachlarz działań, na przykład fizykoterapię. Po 7-miesięcznej rehabilitacji jesteśmy w takim punkcie, w jakim się spodziewaliśmy. Przed Tomaszem jeszcze jednak długa droga. Ma głęboki niedowład kończyn dolnych, ale jest i dobra informacja – poprawiło się czucie powierzchowne. Notowali PO, SKRAP

foto ALEX MARCINKOWSKI (4)

Poruszający wywiad z Tomaszem Gollobem, który walczy o powrót do pełnej sprawności po wypadku na motocrossie:

Ng 2017 12 01  

Nasz Głos polski bezpłatny tygodnik w Irlandii (512)

Advertisement