Page 1

sprawdź ogłoszenia

www.ng24.ie

1397_DU

Najczyściej w małych miasteczkach i na wsi

// STR. 5

Rozmowa z prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem

PiS przeciął Polskę mechaniczną piłą // STR. 8

POLSKI TYGODNIK INFORMACYJNY

foto PIOTR GRZYBOWSKI

IRLANDIA: ZAŚMIECONA PO BRZEGI, ALE I TAK JEST LEPIEJ, NIŻ BYŁO

REKLAMA

1492_DU

TERRORYŚCI NIEŹLE SIĘ TU OBŁAWIAJĄ

Zielona Wyspa pralnią brudnych Irish Water: Najpierw nas okradali, teraz oddają pieniądze i… pieniędzy 502

foto PUBLIC DOMAIN

numer 22–28 września 2017

Straszą nowymi opłatami za wodę

foto PUBLIC DOMAIN

REKLAMA

// STR. 4

OD 1 LISTOPADA RYANAIR NIE POZWOLI CI WNIEŚĆ WALIZKI NA POKŁAD

Irlandzki przewoźnik znowu zmienia przepisy

// STR. 5

B

ędzie zwrot opłat za wodę. Wszyscy, którzy wcześniej za nią zapłacili, niedługo dostaną swoje pieniądze z powrotem. Większość z nich otrzyma je nawet do końca roku. Już teraz rząd zapowiada, że wprowadzi nowe opłaty za wodę. Nie dotkną one jednak wszystkich mieszkańców Irlandii. // STR. 3

POLAK CHCIAŁ ZEMŚCIĆ SIĘ NA BYŁEJ PARTNERCE. NIE ZASTAŁ JEJ W DOMU, DLATEGO...

Strzelił w głowę psu swojej eks

// STR. 7

REKLAMA

1810_DU

1877_DU


2

POLSKAWYDARZENIA

22–28/WRZEŚNIA 2017

Sprawdź, czy dostaniesz 100 zł podwyżki

Pensja minimalna

Płacy minimalnej w takiej wysokości chciało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. To kompromis między stawką 2080 zł, którą rząd proponował jeszcze w czerwcu, a 2160 zł, których domagały się związki zawodowe. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska (62 l.) podkreśla, że jest wzrost gospodarczy i dobra sytuacja na

2100 zł

rynku pracy, więc przy rekordowo niskim bezrobociu firmy muszą płacić pracownikom więcej. – Dlaczego pracodawcy nie mieliby się podzielić z pracownikami efektami tego wzrostu w jeszcze większym stopniu? Przyjęty wzrost to krok w dobrym kierunku, ale niewystarczający. Naszą ideą od

Kontrowersyjna kampania rządu za

lat jest, aby płaca minimalna wynosiła połowę średniej krajowej, a do tego jeszcze daleko – przypomina Ryszard Grąbkowski z OPZZ. Nowa płaca minimalna nie podoba się pracodawcom, którzy proponowali, aby w przyszłym roku najniższe wynagrodzenie wzrosło tylko do 2050 zł. – Cią-

Pensja minimalna brutto: Stawka godzinowa

gle są powiaty, gdzie bezrobocie przekracza 15 proc. czy nawet 20 proc., a pensja minimalna jest taka sama w całym kraju. Tam nadal trudno będzie pracownikom znaleźć zatrudnienie, jeśli koszty pracy będą tak wysokie, jak zaproponował rząd – podkreśla Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP. LB

19 MLN ZŁ

Świadczenie pielęgnacyjne Podstawa zasiłku chorobowego Zasiłek macierzyński Dodatek za pracę w nocy

Obecnie

Od stycznia 2018 r.

2000 zł

2100 zł

13,00 zł

13,70 zł

1406 zł

1476,30 zł

1725,80 zł 1812,69 zł

SZYDŁO DAŁA ZAROBIĆ SWOIM KUMPLOM

D

woje byłych pracowników kancelarii premiera otrzymało zlecenie na realizację gigantycznej, kosztującej 19 mln zł rządowej kampanii, której celem ma być agitowanie za zmianami w sądownictwie. Kampanię, organizowaną za pieniądze spółek Skarbu Państwa, ma prowadzić Polska Fundacja Narodowa, która zajmuje się promocją Polski… za granicą, a w jej władzach zasiadają ludzie związani z Prawem i Sprawiedliwością. Jeszcze do niedawna Piotr Matczuk i Anna Plakwicz doradzali wizerunkowo premier Beacie Szydło (54 l.). Odeszli co prawda z kancelarii premiera, ale – jak się okazuje – nadal są powiązani z władzą. To właśnie ich firma Solvere pracuje przy rządowej kampanii promującej akcję „Sprawiedliwe sądy”, tworzonej przez Polską Fundację Narodową. Akcja, finansowana z pieniędzy państwowych spółek, ma na celu przekonanie Pola-

ków, że sądownictwo trzeba radykalnie zmienić. I nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie kilka rzeczy. Kampania odbywa się z pieniędzy publicznych, Polska Fundacja Narodowa została powołana w celu promocji Polski za granicą, a kampanią zajmują się byli ludzie szefowej rządu, którzy jeszcze do niedawna pracowali w kancelarii premiera. W całej sprawie nie tylko opozycja, ale też prawicowi publicyści biją na alarm i mówią o „nadużyciu władzy”. – Pieniądze na promocję Polski za granicą wydano na polityczną propagandę w kraju. To oczywiste nadużycie władzy. Pierwsze tak poważne za PiS – stwierdził na Twitterze Rafał Ziemkiewicz (53 l.) z „Do Rzeczy”. – Wszystko dzieje się zgodnie z prawem. Wszystko ma swoje odzwierciedlenie w statucie. Nie ma nic, co byłoby jakimkolwiek przekroczeniem prawa – zaznacza tymczasem prezes Polskiej Fundacji Narodowej Cezary Jurkiewicz (54 l.). DP

1600 zł

1680 zł

2,60 zł

2,70 zł foto MAREK ZIELIŃSKI

W

przyszł ym roku ponad 1,4 mln Polaków dostanie 100 zł podwyżki. Rząd zdecydował wczoraj, że płaca minimalna wzrośnie z obecnych 2000 zł do 2100 zł.

Premier Beata Szydło (54 l.)

Kampania ma promować zmiany w polskich sądach

TAK SIĘ LECZY W POLSCE!

– To skandal! – mówi Cecylia Pieńkowska (74 l.), emerytka z Siedlec, która czekała w kolejce do okulisty pół roku, a wizyta u lekarza trwała 5 minut

Nie dość, że większość pacjentów musi czekać w tasiemcowych kolejkach do specja-

listów, to gdy się już doczekają wizyty, lekarz zwyczajnie nie ma dla nich czasu. Pani Cecylia Pieńkowska (74 l.), emerytka z Siedlec, jest oburzona. Porada u okulisty, na którą czekała ponad pół roku, trwała zaledwie 5 minut. – I niech mi ktoś powie, co lekarz wie o pacjencie po kilku minutach – wzdycha rozgoryczona pani Cecylia. – Jak może go dobrze leczyć, skoro dłużej pisze recepty niż rozmawia o dolegliwościach? – dodaje.

Absurdalną sytuację w polskiej służbie zdrowia potwierdzają wyniki badania, które przeprowadziła firma LekSeek Polska. – Jak policzyliśmy, z 20 minut standardowej wizyty szesnaście lekarz musi poświęcić na wypełnianie papierów. Na rozmowę z chorym i jego badanie zostają średnio cztery minuty. Aż 72 proc. ankietowanych przez nas pacjentów uważa, że wypełnianie dokumentacji medycznej pochłania lekarzom za dużo czasu

– podkreśla Łukasz Kamiński, dyrektor zarządzający LekSeek Polska. Co na to lekarze? Narzekają tak samo jak pacjenci. – Jeśli chcę poświęcić więcej czasu choremu, musiałbym traktować po macoszemu dokumentację, której prowadzenia wymaga od nas NFZ pod groźbą kar za ewentualne zaniedbania w tym zakresie – podkreśla Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego. LB, WOZ

20

P

ani Cecylia pół roku czekała na wizytę u okulisty. I gdy wreszcie się doczekała, d oczekała, lekarz poświęcił jej… pięć minut! To i tak o minutę więcej niż statystyczny medyk ma dla chorego w Polsce. Winny jest NFZ, który od lekarzy wymaga wypełniania stosu papierów.

T WIZYTY U LEK U N AR MI

ZA

foto ANDRZEJ WOŹNIAK

Pół roku czekałam na 5 minut u lekarza historii 3,86 Szukanie choroby pacjenta minuty

4,04 Rozmowa i zbadanie pacjenta minuty

4

Uzupełnienie

minuty danych osobowych

4,01 wypisywanie recept minuty

4,09 wypisywanie zwolnienia minuty


WYDARZENIAIRLANDIA

R

L

A

M

A

SOLICITORS

Setki tysięcy euro na pogrzeby bezdomnych

OFERUJE

OBSŁUGĘ POLSKICH KLIENTÓW W CLARE, LIMERICK, CORK I KERRY ORAZ W CAŁEJ ŚRODKOWO-ZACHODNIEJ CZĘŚCI IRLANDII.

SPECJALIZUJEMY SIĘ W:

foto ALISHA VARGAS, CC BY 2.0 / FLICKR.COM

Śmierć osoby niemającej rodziny jest sytuacją co najmniej kłopotliwą. Nie można zorganizować jej należytego pochówku, należy jedynie pogrzebać ciało, dopełniając wszelkich procedur i norm sanitarnych. Jest ona także kosztowna. W ciągu kilku ubiegłych lat HSE wydało na pogrzeby takich osób setki tysięcy euro.

• Wypadki w pracy • Wypadki drogowe • Zaniedbania medyczne • Wypadki • Prawo rodzinne • Prawo pracy • Nieruchomości, przeniesienie własności

Przypadki pogrzebów osób bezdomnych bądź bezimiennych są równie problematyczne co smutne trzech lat koszt państwowych pochówków wynosił prawie 300 tys. euro. Nie podano jednak, ilu osobom udzielono takiego „publicznego” pogrzebu. Najczęstszymi przypadkami były zgony osób, które do szpitala trafiły albo z ulicy, albo nie można było ustalić, gdzie dokładnie mieszkają. Zdarzały się także sytuacje, kiedy rodzina nie zgłaszała się po zmarłego, ponieważ

K

3 CRIMMINS HOWARD

SMUTNE I DROGIE POCHÓWKI ZMARŁYCH BEZ IMION I RODZIN

Każdy zmarły zasługuje na godny pogrzeb. Niestety ten nie zawsze jest możliwy. Wielu bezdomnych umierających na ulicach kończy w bezimiennych grobach. Zdarzają się też osoby, których tożsamość jest znana, ale nie mają rodziny. Ich pochówek również staje się przede wszystkim formalnością, bez należytego pożegnania. Tego typu pogrzebami zajmuje się irlandzka służba zdrowia. Wielu takich zmarłych, czy to bezimiennych, czy bez rodziny, zostaje pochowanych na koszt państwa. Jak podaje „The Journal.ie”, w ciągu ostatnich

E

nie chciała ponieść kosztów leczenia i pogrzebu. W ubiegłym roku najwięcej, bo aż 43 proc. tego typu pochówków, zorganizował Cork University Hospital. Można z pewnością stwierdzić, że takie pogrzeby są przypadkami ekstremalnymi. W końcu każdy zmarły powinien zostać należycie pożegnany przez swoich najbliższych.

W sprawie konsultacji prawnej skontaktuj się z Anią 085-104-77-10 lub 061 361 088 www.crimminshoward.ie info@crimminshoward.ie W sprawach spornych prawnicy nie mogą pod prawem liczyć kosztów legalnych w szacunku do procentu uzyskanego odszkodowania/wynagrodzenia 1564_DU

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

Irish Water: Najpierw nas okradali, teraz oddają pieniądze i…

Straszą nowymi opłatami za wodę

Historia irlandzkich opłat za wodę jest krótka, ale intensywna. Zwrotów akcji i napięcia było w niej tyle, że mogłaby stanowić kanwę niezłego filmu sensacyjnego. W lipcu 2013 r. do życia zostało powołane Irish Water, rządowa agencja zajmująca się pobieraniem opłat za wodę. Hiobowe wieści dotyczące obowiązkowego płacenia za wodę przekazano irlandzkiej opinii publicznej rok później. Opłaty wynosiły prawie 280 euro rocznie. Pierwsze rachunki przyszły w kwietniu 2015 r. Zapłaciła tylko niecała połowa Irlandii. Nie zgadzając się na płacenie za wodę, mieszkańcy Zielonej Wyspy masowo wychodzili na ulice. Dawno żadna sprawa nie wyprowadziła tylu z nich „na barykady”.

Na początku politycy jak jeden mąż powtarzali – nie ma mowy, by opłaty za wodę zostały zniesione. Jednak ich upór w tej sprawie stopniowo topniał. Zwłaszcza że po drodze odbyły się wybory parlamentarne, które nieco zmieniły sytuację na irlandzkiej scenie politycznej. Rządzące Fine Gael, jakkolwiek zwycięskie, zobaczyło, że nie jest nietykalne. Po wielu miesiącach przeciwnicy Irish Water odnieśli sukces. W lipcu ubiegłego roku zniesiono opłaty za wodę. Jakkolwiek, oficjalnie są one „tylko” zawieszone, de facto już za nią nie zapłacimy. Nie wiadomo jednak, czy można mówić o pełnym, 100-procentowym zwycięstwie. Sceptycy twierdzą, że prędzej czy później politycy skroją nas za wodę w ramach innych podatków. Na razie jednak czekają nas zwroty. Jak przypomina „Irish Independent”, otrzymają je wszyscy ci, którzy uczciwie zapłacili za wodę. Choć w przypadku rządowego haraczu słowo „uczciwie” wydaje się użyte nieco na wyrost. W każdym razie – pieniądze zostaną zwrócone.

Zgodnie z zapewnieniami polityków większość gospodarstw dostanie je jeszcze w tym roku. Zwroty będą dokonywane w formie czeków – trafią one do naszych skrzynek pocztowych. Jak podaje portal, procedura zwracania pieniędzy będzie kosztować 173 mln euro. Sama obsługa przedsięwzięcia to koszt 6 mln euro. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie będziemy musieli oddawać rządowych dopłat do rachunków. Jak jednak zapowiadają politycy, Irlandia nie zrezygnuje całkowicie z opłat za wodę. Wprowadzą je jednak w innej, nieco sensowniejszej formie. Za wodę będą mieli zapłacić ci, którzy zużywają ją w nadmiernych ilościach. Gospodarstwa, w których woda bez potrzeby leje się na lewo i prawo będą wzięte pod lupę już w przyszłym roku. Z kolei w 2019 r. dostaną pierwsze rachunki. Rządzący zapowiadają, że dodatkowe opłaty dotkną tylko tych, którzy marnują wodę. Kto jednak wie, czy po drodze nie zmienią zdania. Oczywiście na niekorzyść podatników.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

Za wodę będą mieli płacić tylko ci, którzy nadmiernie ją zużywają

R

E

K

L

A

M

foto PUBLIC DOMAIN

Będzie zwrot opłat za wodę. Wszyscy, którzy wcześniej za nią zapłacili, niedługo dostaną swoje pieniądze z powrotem. Większość z nich otrzyma je nawet do końca roku. Już teraz rząd zapowiada, że wprowadzi nowe opłaty za wodę. Nie dotkną one jednak wszystkich mieszkańców Irlandii.

A

A N E I N E Z S O Ł G O J DODA ie. Tylko aktualne ogłoszenia, ponad 39 tys. wizyt miesięczn (sierpień 2017) 1663_DU 1875_DU


IRLANDIAWYDARZENIA

Terroryści nieźle się tu obławiają

Wydawałoby się, że Irlandia jako kraj prawie w samym sercu Europy powinna być wyspą praworządności. Okazuje się jednak, że znajdujemy się w niechlubnej czołówce krajów, w których pierze się najwięcej brudnych pieniędzy. Jakby tego było mało, na Zielonej Wyspie aż roi się od ludzi sponsorujących terroryzm. Żaden kraj nie może być wolny od przestępczości. Zwłaszcza, jeżeli mówimy o nielegalnych zakulisowych działaniach. Nierzadko pod samym nosem policji. Przestępstwa nie kończą się na tych, które widzimy codziennie na ulicy bądź słyszymy o nich w wiadomościach. Każdego dnia mają miejsce interesy zdecydowanie wykraczające poza granice legalności. Jednym z najczęściej uprawianych nielegalnych biznesów jest pranie brudnych pieniędzy. Polega ono na wprowadzeniu do legalnego obrotu środków pieniężnych

uzyskanych z nielegalnych źródeł. W zjawisko to wlicza się także finansowanie nielegalnej działalności. W kategorii prania brudnych pieniędzy Irlandia załapała się do niechlubnej europejskiej czołówki. Spośród 28 państw Unii Europejskiej Zielona Wyspa znalazła się na 10. miejscu najbardziej „piorących” krajów – donosi Europol. W latach 2006–2014 zgłoszono prawie 121 tys. przypadków tego typu działalności. Mimo że jest to jedynie 2 proc. unijnego ogółu, odsetek ten jest całkiem spory. Zwłaszcza że mówimy tylko o jednym, niezbyt ludnym państwie. Jak przypomina Rob Wainwright, pranie brudnych pieniędzy jest jednym z najpowszechniejszych sposobów finansowania terroryzmu. Dyrektor Interpolu, cytowany przez „The Journal.ie” dodaje, że w obecnych czasach coraz trudniej walczyć z tego typu przestępstwami. Nie dość, że tacy bandyci są dobrze zorganizowani, to jeszcze dzia-

łają niemalże w całkowitym ukryciu. Jak wspomniano, pranie „pieniężnych brudów” nieodzownie połączone jest z finansowaniem terroryzmu. W tej dziedzinie Irlandia zawędrowała wysoko, bo aż na 3. miejsce w Unii Europejskiej. W przypadku Zielonej Wyspy można się domyśleć, że w dużej mierze chodzi o IRA. Mimo oficjalnego zakończenia protestan-

R

E

K

L

A

M

cko-katolickiego konfliktu na północy Irlandii, wielu radykalnych republikanów wciąż chce realizować swoją wizję jednoczenia wyspy. Niedawno w Dublinie zatrzy-

mano furgonetkę wypełnioną materiałami wybuchowymi. Należała ona właśnie do IRA. Mimo ogólnego potępienia irlandzkich radykałów,

wciąż jest wiele osób, które poparłyby działalność terrorystyczną w imię zjednoczonej Irlandii. Po prostu nie chcą o tym głośno mówić.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

Irlandia bardziej smutna niż zielona

Depresja dotyka coraz większej liczby Irlandczyków

Tak mocno nie padało od 60 lat Potężna ulewa szalała aż przez sześć godzin. Jak podają irlandzcy meteorolodzy, ostatni tak deszczowy dzień zanotowano nieco ponad 60 lat temu. Wspomnianego sierpnio-

Pranie brudnych pieniędzy to coraz większy problem Irlandii

PRAWIE 400 TYSIĘCY MIESZKAŃCÓW WYSPY ŁYKA ANTYDEPRESANTY

OGROMNA ULEWA NA SAMEJ PÓŁNOCY IRLANDII

Wtorek, 22 sierpnia, był najbardziej deszczowym dniem od dziesięcioleci – informuje „Irish Independent”. Tego dnia na przylądku Malin Head spadł deszcz o kroplach średnicy aż 63 mm.

foto PUBLIC DOMAIN

Zielona Wyspa pralnią brudnych pieniędzy

wego dnia padł więc nowy rekord w skali ostatniego półwiecza. Co ciekawe, w parze z ulewą nie szły porywiste wiatry i zimne temperatury. Te pozostały relatywnie normalne. PZ

Irlandia z roku na rok jest coraz bardziej zdołowana. Stopniowo rośnie liczba mieszkańców łykających antydepresanty. W ciągu ledwie kilku lat przybyło ich aż kilkadziesiąt tysięcy. I to tylko wśród pacjentów korzystających z kart medycznych. Życie w Irlandii nie należy do najprostszych. Hor-

rendalnie wysokie koszty życia wraz z innymi życiowymi problemami potrafią doprowadzić do naprawdę kiepskiego stanu psychicznego. Zwłaszcza, jeżeli na co dzień za bardzo się nie powodzi. Najbardziej widać to na przykładzie osób korzystających z kart medycznych. Jak podaje „Newstalk.com”, wśród tego typu pacjentów w ostatnim czasie wzrosła liczba takich, którzy regularnie przyjmują antydepresanty. W ciągu tylko pięciu lat przybyło aż 50 tys. osób zażywających tego typu leki. Najczęściej przepisywanymi specyfikami były:

amitryptylina, sertralina, escitalopram oraz mirtazapina. Tylko w ubiegłym roku z antydepresantów korzystało nieco ponad 391 tys. posiadaczy karty medycznej. Wychodzi więc na to, że co najmniej 8 proc. mieszkańców Zielonej Wyspy ma zdiagnozowaną depresję bądź pokrewne choroby. A mowa tu tylko o jednej, określonej grupie odbiorców. Skala zjawiska może być więc zdecydowanie większa. Leki są ważne w leczeniu chorób psychicznych. Jak jednak zaznaczają eksperci cytowani przez irlandzki portal, nie można poprzestać tylko na ich łykaniu. Wyrazili jednocześnie zadowolenie z tego, że o dolegliwościach natury psychicznej mówi się coraz częściej. Nie ma sensu piętnować osób cierpiące na choroby, które mogą dotknąć każdego z nas.

foto PUBLIC DOMAIN

4

22–28/WRZEŚNIA 2017

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

1813_DU


WYDARZENIAIRLANDIA

22–28/WRZEŚNIA 2017

Od 1 listopada Ryanair nie pozwoli ci wnieść walizki na pokład

5

Ryanair po raz kolejny zmienia zasady przewozu bagażu. Po raz kolejny ku wielkiemu niezadowoleniu pasażerów. Tym razem na pokład będzie można wnieść tylko małą torebkę lub plecak. Waliza ma trafić do luku bagażowego. Jak twierdzi przewoźnik – wszystko to dla dobra podróżnych. Linie lotnicze Michaela O’Leary’ego są relatywnie

tanie. Niska cena biletów okupiona jest jednak licznymi pułapkami w postaci opłat dodatkowych. Osoby wybierające się na lot irlandzkim przewoźnikiem muszą nieźle kombinować, by nie musieć sięgać jeszcze głębiej do swoich kieszeni. Najczęściej można wdepnąć w płacenie za dodatkowy bagaż. Wystarczy, że ten będzie trochę za duży lub za ciężki i już ląduje w luku za dodatkową opłatą. Przez jakiś czas pasażero-

poproszony o umieszczenie jej w luku bagażowym. Jak zapewnia przewoźnik – bezpłatnie. Wyjątkowo na pokład swój bagaż będą mogły zabrać osoby, które dokupiły usługę priorytetowego wejścia na pokład. Obecnie kosztuje ona 5 euro od osoby. Wymiary głównego, bezpłatnego bagażu podręcznego obecnie wynoszą 55 cm x 40 cm x 20 cm. Jego maksymalna waga wynosi 10 kg. W przypadku małego bagażu wnoszonego na pokład samolotu Ryanair również przyjął rygorystyczne przepisy. Na pokład będzie można wnieść torebkę bądź plecak o maksymalnych wymiarach 35 cm x 20 cm x 20 cm. Jak twierdzą przedstawiciele linii lotniczej, zmiany te wprowadzane są dla dobra pasażerów. Wcześniej

wie Ryanaira mieli ułatwioną sprawę. Oprócz walizy o określonej wadze i wymiarach na pokład samolotu można było zabrać niewielki plecak bądź torebkę. W ten sposób można było „przemycić” rzeczy niemieszczące się w bezpłatnym bagażu. Liberalne jak na przewoźnika przepisy ulegają jednak zmianom. Już od 1 listopada tego roku pasażerowie nie będą mogli wnosić na pokład walizek. Prawie każdy właściciel walizki będzie

IRLANDIA: ZAŚMIECONA PO BRZEGI, ALE I TAK JEST LEPIEJ NIŻ BYŁO

Najczyściej w małych miasteczkach i na wsi

Irlandia ma wielki problem ze śmieciami. Niechęć przejścia kilku kroków do najbliższego kosza, by wrzucić do niego papierek, to tylko czubek góry lodowej śmieciowego kataklizmu. Lenistwo bądź kombinatorstwo Irlandczyków przejawia się na jeszcze gorsze sposoby. Jak przypomina „Irish Independent”, w Irlandii coraz bardziej powszechne jest zjawisko dumpingu. Polega ono na masowym pozbywaniu się śmieci w nieprzeznaczonych do tego miejscach. Może dotyczyć ono zarówno pojedynczych gospodarstw domowych, jak i przedsiębiorstw. Często odpady lądują w parkach lub lasach. Jednak jak się okazuje, Irlandia jest całkiem czystym krajem. Przynajmniej, jeżeli porównamy obecną sytuację ze stanem sprzed kilku lat. O ile miasta bywają dosyć mocno zaśmiecone, we wsiach i mniejszych miasteczkach problem

[

w związku z nieprzestrzeganiem zasad pojawiało się wiele sytuacji, w wyniku których przedłużała się odprawa. Zmiana przepisów ma znacznie usprawnić jej płynność. „W zamian” Ryanair obniżył cenę bagażu rejestrowanego z 35 do 25 euro.

Zwiększył także jego wagę do 20 kg. Jednak jak na samo umieszczenie bagażu w luku 25 euro to wciąż sporo pieniędzy. Opłata taka będzie opłacalna tylko dla tych, którzy wybierają się do Irlandii na dłuższą podróż.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

Irlandzkie uczelnie wysoko, ale nie w czołówce Jakkolwiek Irlandia jest całkiem czysta, od śmieci nie ucieknie się nawet na łonie natury

R

ten występuje na znacznie mniejszą skalę. Z ankiety przeprowadzonej przez Irish Business Against Litter wynika, że w ubiegłym roku 80 proc. obszarów zabudowanych spełniało europejskie normy czystości. Najlepiej wypadły małe miasta i wsie z 90-proc. obszarem zabudowanym. Większe miasta, choć odczuwalnie zaniżają wynik, również są coraz bardziej czyste. Najczystszym miejscem w Irlandii okazało się Kildare. Zaraz za nim znalazły się Roscommon i Ashbourne. Najbardziej zaśmiecone okazały się z kolei: północ Dublina, Farranree na przedmieściach Cork oraz Galvone, jedna z dzielnic Limerick. Można się domyśleć, że miejsca te są średnio przyjemne do życia.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

Najczystsze miejsca w Irlandii 1. Kildare 2. Roscommon 3. Ashbourne 4. Waterford City 5. Thurles 6. Enniscorthy

Tego typu pakunki nie są mile widziane na pokładzie Ryanaira

MIĘDZYNARODOWY RANKING UNIWERSYTETÓW

foto PUBLIC DOMAIN

Irlandzkie ulice do najczystszych nie należą. Śmieci walają się prawie po każdej z nich. Gdzieniegdzie krajobraz przypomina miniwysypiska śmieci. Jak się jednak okazuje, Zielona Wyspa jeszcze nigdy nie była tak czysta jak teraz.

foto SEAN MACENTEE, CC BY 2.0 / FLICKR.COM

Irlandzki przewoźnik znowu zmienia przepisy

7. Ennis 8. Fermoy 9. Okolice Dublin Airport 10. Shannon

[

Źródło: Irish Business Against Litter

E

K

L

A

M

Po raz kolejny „The Times” opublikował listę najlepszych uczelni na świecie. Te irlandzkie znowu otarły się o światową czołówkę. A konkretnie jeden – Trinity College w Dublinie. Najbardziej znana irlandzka uczelnia wylądowała na 117. miejscu ze-

stawienia. Była więc bardzo blisko pierwszej setki. Dalej mamy całkiem sporą przepaść. Uczelnie takie jak National University of Ireland, Royal College of Surgeons czy University College Dublin ulokowały się między 200. a 250. pozycją rankin-

gu. Reszta wylądowała poniżej trzeciej setki. Jakkolwiek Irlandii daleko do samego szczytu – jej wynik jest i tak lepszy niż w przypadku uczelni polskich. Najlepszy w Polsce Uniwersytet Warszawski załapał się doPZ piero do piątej setki.

A

KANCELARIA PRAWNA Znajdź

nas na

WYPADKI* WYKROCZENIA DROGOWE PORADA PRAWNA * W przypadkach spornych, adwokat nie może obliczać honorarium albo innych opłat i kosztów jako procentu lub proporcji w stosunku do zasądzonych albo wynegocjowanych warunków.

Zadzwoń: Monika Kealy

34 Westmoreland Street, Dublin 2, Ireland. polskizespol@traceysolicitors.ie www.traceysolicitors.ie/pl/

(085)1502626 1857_DU


R

E

K

L

A

M

A

Jeżeli masz problem z piciem alkoholu i chcesz coś zmienić w swoim życiu Anonimowi Alkoholicy AA czekają

tel. +353873301230

www.aairlandia.com

1660_DU

1635_DU

1743_DU

1441_DU

WIDZISZ?

Tu mogłaby być Twoja reklama.

ads@ng24.ie zadzwoń: 089 401 90 06!

Wyślij zapytanie:

Przygotujemy ofertę „na miarę”. 1698_DU

Advertisement from €95/4 issues net For ad queries, please contact: Tel:

089 401 90 06

ads@ng24.ie

1588_DU

Tłumaczenia Pisanie raportów Sprawdzanie treści Proofreading (native speaker)

089 472 54 52

contact@theenglishlab.com 1415_DU

716_DU

English by Skype • General or Business English • Exam preparation: FCE, CAE, IELTS, SAT, GMAT, TOEFL Native English College Instructors

089 472 54 52

contact@theenglishlab.com

1705_DU

1459_DU

To jest miejsce na Twoje ogłoszenie!

Tylko 95 euro za 4 wydania (netto) Zamów reklamę! Tel:

089 401 90 06

ads@ng24.ie 1411_DU


Polak chciał zemścić się na byłej partnerce. Nie zastał jej w domu, dlatego... Były komandos z Polski włamał się na posesję byłej partnerki i zastrzelił jej psa. Zwierzę długo konało w męczarniach. Wszystko dlatego, że Sławomir P. z Craigavon nie mógł pogodzić się z tym, że kobieta go zostawiła. Teraz odpowie za znęcanie się nad zwierzęciem. Rozstania bywają bolesnym przeżyciem. Będąc w rozpaczy, ludzie reagują naprawdę różnie. Niektórzy będą cierpieli w milczeniu, inni dadzą znać o swoim bólu całemu światu. Część pójdzie własną drogą, reszta będzie próbowała wrócić do swojej drugiej połówki. Niekiedy trafią się osoby pałające żądzą zemsty. Taki był właśnie Sławomir P., 36-letni były żołnierz został porzucony przez swoją partnerkę z oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów Dungannon. Nie wiadomo, co dokładnie zaszło między parą. Nie wiadomo, z czy-

Strzelił w głowę psu swojej eks jej winy związek się rozpadł i jak dokładnie wyglądało rozstanie. Wiadomo za to na pewno, że nie było ono Polakowi obojętne. Z pewnością nie znosił go dobrze. Na początku września wybrał się do domu byłej partnerki. Jako że w rękach dzierżył broń, można było się domyśleć, że nie przybył w dobrych zamiarach. W domu nie zastał byłej partnerki. Spotkał za to jej psa. Później kobieta wróciła do domu. Z przerażeniem zobaczyła, że wszędzie są krew i fekalia. Na podłodze zobaczyła psa leżącego w kałuży własnej krwi. Zwierzę było w tragicznym stanie – mia-

ło dwie rany postrzałowe głowy, było ledwo żywe. Kobieta natychmiast wezwała policję i weterynarza. Szybko domyśliła się, kto mógł stać za skatowaniem jej zwierzaka. Policjanci szybko aresztowali Polaka. Jak podaje „Belfast Telegraph”, mężczyzna nie przyznaje się do winy. Wnioskował również za zwolnieniem go za kaucją. Sędzia zajmujący się sprawą jednak odmówił – obawiał się, że Sławomir P. mógłby próbować wpływać na zeznania swojej byłej partnerki. Jego obrońca poddawał w wątpliwość oskarżenia kobiety. Jak zaznaczał, w momencie dokonania

domniemanego przestępstwa nie było słychać strzału. Również przy zatrzymanym nie znaleziono żadnej broni. Jak zaznacza, zachowanie Polaka mogło wynikać z wcześniejszych życiowych doświadczeń. 36-latek był emerytowanym żołnierzem. Odbył misje w Iraku, Afganistanie i Kosowie. W wyniku zespołu stresu pourazowego mógł mieć problemy z powrotem do normalności. Tym samym, jak zaznaczył adwokat, nie będzie on w stanie przystosować się R

E

K

L

A

M

7

Żołnierz psychopata był bezlitosny. Strzelił w głowę niewinnego zwierzaka aż dwa razy do więziennego życia. Dlatego też powinien zostać zwolniony za kaucją. Wysoki sąd jednak odrzucił ten argument. Podczas składania zeznań kobieta potwierdziła, że będąc w związku ze Sławomirem P., doświadczała jego agresywny zachowań. Były one na tyle częste, że postanowiła się z nim rozstać. Nie pogodzić się z tym, że part-

nerka go rzuciła, mężczyzna najprawdopodobniej chciał się na niej zemścić. Trudno jednak stwierdzić, czy chciał ją tylko postraszyć, czy naprawdę zrobić jej krzywdę. W trwającym procesie mężczyźnie z pewnością nie pomoże śmierć psa, którego zaatakował. Zwierzę musiało zostać uśpione.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

foto PUBLIC DOMAIN

TURYŚCI BEZWZGLĘDNI DLA NAJSŁYNNIEJSZEJ SKALNEJ FORMACJI

„Grobla Olbrzymia to olbrzymia nuda” – twierdzi coraz więcej turystów

Grobla Olbrzymia najnudniejszą atrakcją turystyczną na świecie

Grobla Olbrzymia jest najbardziej znaną atrakcją turystyczną w Irlandii Północnej. Skalna formacja złożona z dziesiątek tysięcy kolumn bazaltowych, rokrocznie przyciąga ogromne rzesze turystów. Jak się okazuje, wielu z nich uważa, że grobla jest… najgorszą atrakcją turystyczną na świecie. R

E

K

L

A

M

Tak przynajmniej wynika z ankiety przeprowadzonej przez „Irish Times”. Jak twierdzą jej respondenci, grobla jako atrakcja jest zdecydowanie przereklamowana. „Trzeba pójść na bardzo długi spacer, żeby zobaczyć kilka kamieni” – czytamy w jednym z komentarzy. Zdaniem wielu odwiedzających miejsce

to po prostu nie jest warte odwiedzin. Wśród innych przereklamowanych atrakcji wymieniono Monę Lisę w Luwrze i Wodospad Niagara. Suchej nitki nie zostawiono także na Manneken Pis. Brązowa statua, ulokowana w Brukseli, przedstawia nagiego sikającego chłopca.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

1869_DU

foto PUBLIC DOMAIN

WYDARZENIAIRLANDIAPÓŁNOCNA

22–28/WRZEŚNIA 2017


8

OPINIEPOLSKAPOLITYKA

22–28/WRZEŚNIA 2017

Rozmowa z prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem

PiS przeciął Polskę mechaniczną piłą „Super Express”: – Spójrzmy na sondaże. PiS w górę, PSL ledwo, ledwo 5 procent... Władysław Kosiniak-Kamysz: – Spokojnie, został jeszcze rok do wyborów. Oczywiście chciałbym, żeby poparcie sondażowe było większe niż te 5–6 proc., ale jest przynajmniej stabilne. – Dlaczego PiS tak rośnie poparcie? Mają 40 proc., dystansują wszystkich. – Moim zdaniem PiS miałby wynik jeszcze o 20 pkt. proc. lepszy, gdyby nie robił różnych nieciekawych rzeczy z sądami, nie wprowadzałby takiej atmosfery... – Jakiej atmosfery? – Takiego szczucia na siebie, wzajemnej wrogości, nienawiści, podejrzliwości. Jak rozmawiam z naszymi rodakami w najmniejszych miejscowościach, to mówią mi o podziałach w rodzinach, o tym, że nie są w stanie rozmawiać przy stole o polityce, że czasem wręcz nie siadają razem do świątecznego stołu. – Czy nie zawsze tak było? Pamiętam rozmowy z czasów mojej młodości, jeszcze z okresu PRL, gdy siadało się przy tym rodzinnym stole i jeden wujek mówił, jak to dobrze, bo komuniści zelektryfikowali Polskę. Na to inny wujek odpowiadał: „Jak to: dobrze? Przecież komuniści to mordercy i bandyci”. W Polsce zawsze były jakieś podziały. – Tak silnych nie było. Były oczywiście różne postawy, ale ludzie potrafili jakoś ze sobą rozmawiać. Zburzenie wspólnoty narodowej to jest największy błąd PiS. – A jak PiS zburzył tę wspólnotę? – Przez język, który wprowadził do debaty publicznej. Choć to nie jest tylko wina PiS, ta druga duża partia też się do tego przyczyniła. Wojna pomiędzy PO a PiS, która trwa od 2005 r., przyczyniła się do tych podziałów. – Które wypowiedzi dzielące Polaków, jakie padły z każdej ze stron, najbardziej utkwiły panu w pamięci? – Tego jest już tak dużo, że trudno wyłowić te najostrzejsze. Ostatnio mieliśmy debatę o skutkach nawałnic i o tym, jak sobie z nimi poradził rząd. I też mieliśmy do czynienia z wzajemnym obrażaniem się, z takim waleniem się maczugami po głowach. Ta piła mechaniczna, która przecięła stoły świąteczne na pół, przyszła z ulicy Wiejskiej. – Czy teraz Polska jest silna w Europie? – Nie jest. Przede wszystkim jest osamotniona, a samotność nie jest rzeczą dobrą. I bycie samotną wyspą nie jest kierunkiem pożądanym. – Rzecz wygląda następująco: albo czasem jesteśmy samotni w Europie, ale samotni z wartościami – i to jest ta racja PiS – albo jesteśmy w Europie, która mówi nam, co mamy robić, która tak naprawdę jest rządzona wyłącznie przez Niemcy i Francję. – To nie jest system zero-jedynkowy. Polska ma ważną rolę do odegrania w powrocie do wartości, do korzeni UE. I nie widzę rządu PiS, który chciałby proponować coś UE, co powodowałoby, że pozostajemy jej naprawdę silnym członkiem, ale też wnosimy coś ciekawego, wspominając założycieli. Pamiętajmy, że obecnie trwają przygotowania do procesu beatyfikacyjnego jednego z założycieli – Roberta Schumana. O tym też trzeba mówić.

Redaktor „Super Expressu” Sławomir Jastrzębowski w rozmowie z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego

– Ale nikt o tym nie pamięta. Lewicująca Europa, Europa 1968 r. nie chce pamiętać o Schumanie. I właściwie odtrąca chrześcijaństwo. Nie ma pan takiego wrażenia? – To bardzo niedobrze. Korzenie chrześcijańskie to wartości, na których wyrośliśmy. One budują nas od pokoleń i są wpisane w całą historię naszego kraju i Europy. One nie są możliwe do podcięcia i odrzucenia, a ten, kto to robi – przegra. – Czuję się, jakbym teraz słuchał członka PiS. – Nie, bo ja idę o krok dalej i mówię: chodźmy, rozmawiajmy z innymi krajami, twórzmy sojusze. Wspomnijmy słowa ojca świętego Jana Pawła II o Europie oddychającej dwoma płucami. Wtedy przede wszystkim chodziło o wschód i zachód Europy. Ale też o pewne wartości, które są w Polsce, ale których moim zdaniem dziś Europa potrzebuje. Lecz my ich nie przekazujemy, a mówimy, że będziemy sami i tylko u nas będzie dobrze. To jest kompletnie bez sensu. Nie mamy sojuszników, spójrzmy choćby na sprawę wspólnej polityki rolnej. Z Francuzami, którzy byli w tej kwestii naszym głównym sprzymierzeńcem, jesteśmy skonfliktowani. Nie nauczyliśmy ich jeść nożem i widelcem, zerwaliśmy kontrakt na caracale, przez ponad rok nie wysłaliśmy ambasadora. – Czy za wichury jest odpowiedzialny PiS? – Nie. Ale za reagowanie, ostrzeganie, pomaganie rodakom w pierwszej kolejności odpowiedzialny jest rząd. – Jak słuchałem dyskusji w Sejmie, to miałem wrażenie, że to takie trochę przyczynkarstwo, albo nawet czepialstwo. Grzegorz Schetyna mówił wprost – pan, panie ministrze Błaszczak, to powinien być na miejscu następnego dnia. Ale być może z logistycznego punktu widzenia lepiej byłoby, gdyby kierował akcją, będąc gdzieś indziej? – Najważniejsze, żeby państwo dbało o obywateli. I osoby, które realizują politykę państwa, czyli ministrowie, tu się zgadzam – niezależnie

gdzie będą, jeżeli wszystko będzie funkcjonować dobrze, zostaną ocenienie pozytywnie. W debacie zwróciliśmy ministrowi uwagę, że przede wszystkim zabrakło słowa dziękuję. Minister Błaszczak nie podziękował mieszkańcom, którzy ratując swój dobytek, ratowali też dobytek sąsiadów. Nie podziękował strażakom ochotnikom. – Bo może za bardzo go atakowaliście? – Gdy rządziliśmy, PiS nigdy nie oszczędzał żadnego zdarzenia, zawsze ostro atakował. Tu nie zadziałały wszystkie mechanizmy. Po pierwsze, nie zadziałał mechanizm ostrzegania obywateli. Po drugie, wypowiedź wojewody o tym, że wojsko nie jest od grabienia liści. To karygodne i powinny zostać za to wyciągnięte konsekwencje. – On się bronił, że wypowiedź ta została wyrwana z kontekstu i rzeczywiście została, bo kontekst był szerszy. Ale media są od tego, żeby wyciągać z kontekstu tego typu rzeczy. – A ile naszych wypowiedzi zostało wyrwanych z kontekstu… Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. – Pana zdaniem prezydent Andrzej Duda prowadzi grę, by zwodzić polskie społeczeństwo, czy też naprawdę jest już samodzielnym politykiem, który przemawia swoim silnym głosem? – Po ostatnich decyzjach pana prezydenta nie mam powodu, by nie wierzyć w jego dobre intencje. Mam nadzieję, że to się potwierdzi. Poszliśmy do prezydenta z konkretnymi propozycjami dotyczącymi całej reformy sądownictwa. Bo jeżeli skupimy się tylko na Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, to będzie to za mało. W badaniach wychodzi wyraźnie, że Polacy chcą zmiany w funkcjonowaniu sądów, ale tych, które znajdują się najbliżej ludzi. Chcą społecznej kontroli nad sądami. Nasze propozycje to ławnicy wybierani w wyborach powszechnych i powszechny udział w rozprawach ławników – teraz jest bardzo niewielki, a to niedobrze. – To teraz mała złośliwość. Dlaczego

tych zmian nie wprowadziliście wtedy, gdy rządziliście przez osiem lat? – Nie wszystko da się od razu, poza tym nie odpowiadaliśmy wtedy za resort sprawiedliwości. Ale zatrzy-

maliśmy zamknięcie małych sądów rejonowych w powiatach. – Przecież wszyscy wiedzą, że nie chodziło wtedy o likwidację małych sądów, ale o to, żeby te sądy zaczęły wreszcie orzekać. Tam podobno byli wasi prezesi? – Panie redaktorze, już bez przesady! Dlaczego społeczności lokalne tak chciały, by sądy tam zostały? Bo tam jest większa dostępność i prestiż. My nie chcieliśmy zwijania Polski lokalnej. – Adrian Zandberg mówi, że PiS to geszefciarze po akcji billboardowej. – Gdyby te 19 milionów poszło na pomoc dla osób dotkniętych nawałnicami, byłoby dużo lepiej spożytkowane. Jak już miało iść na akcję promocyjną, to promocji systemu ostrzegania. Dzisiaj tylko 600 tys. osób ma pobraną aplikację, która umożliwia wczesne ostrzeganie. – Ja uważam, że ta akcja była bezsensowna, bo Polacy i tak chcą zmiany w sądach. Po co reklamować zmianę, której i tak wszyscy chcą? – Ja chcę zmiany, ale zmiany, która będzie służyła Polakom, a nie umacnianiu partii władzy. I ta akcja billboardowa jest moim zdaniem skierowana tylko do jednej osoby w Polsce – do pana prezydenta. Ale żeby wydawać 19 milionów, żeby przekonywać prezydenta ze swojego obozu? Rozmawiał SŁAWOMIR JASTRZĘBOWSKI

ZDANIEM REDAKTORA

Przemysław Harczuk, dziennikarz działu Opinie „Super Expressu”

Bo żeby chorować, to trzeba być zdrowym

K

Kolega opowiadał niedawno, jak to w aptece chciał kupić coś na przeziębienie i grypę. Okazało się, że niemal wszystkie leki są niewskazane przy przewlekłej chorobie, na którą znajomy się leczy. – Cóż, zdecydowanie łatwiej jest leczyć ludzi zdrowych niż chorych – oznajmiła z rozbrajającym uśmiechem pani magister. Ta opowieść przypomniała mi się, gdy usłyszałem o historii kobiety, która pół roku czekała w kolejce do lekarza. A wizyta u pana doktora trwała całe pięć minut. To kolejny dowód na to, że aby w Polsce się leczyć, trzeba mieć końskie zdrowie. I żelazne wprost nerwy. Problem nie jest nowy. Pamiętam lata 90. i postulaty głębokich reform „tkwiącej w głębokim PRL” służby zdrowia. I przeklinaną przez pacjentów reformę za rządów Akcji Wyborczej Solidarność i premiera Jerzego Buzka. Media co rusz informowały o karetkach, które po reformie „nie zdążały” do pacjentów. Informacje te czasem były przesadzone, ale totalny bałagan w służbie zdrowia był w tym czasie faktem. Podobnie jak brak wyraźnej poprawy jakości świadczonych przez placówki medyczne usług. Potem były kolejne zmiany – za rządów SLD, pierwszego PiS, potem słynna komercjalizacja szpitali za PO. Teraz mamy rządy do-

brej zmiany. Zmieniało się wszystko. A to powoływano regionalne kasy chorych (za AWS), a to łączono je, tworząc Narodowy Fundusz Zdrowia (SLD), to znów szpitale komercjalizowano (za PO), by teraz tworzyć ich sieć. Wojciech Maksymowicz, śp. Franciszka Cegielska, Mariusz Łapiński, Marek Balicki, śp. Zbigniew Religa, Ewa Kopacz, Bartosz Arłukowicz, Marian Zembala, Konstanty Radziwiłł. Oto nazwiska ministrów, którzy próbowali ratować pacjenta, zwanego polską służbą zdrowia. Wśród nich byli politycy, lekarze, związkowcy, wybitne medyczne autorytety. Do naprawy służby zdrowia brali się ludzie lewicy, prawicy, centrum, wszystkich opcji politycznych i ideowych. Przedstawiali różne wizje naprawy sytuacji. W ciągu dwudziestu lat zmieniało się wszystko. Z wyjątkiem jednego: mimo że w polskiej służbie zdrowia nie brak świetnych lekarzy i pielęgniarek, ludzi z poświęceniem pracujących dla pacjenta, w zderzeniu z systemem jako takim osoba chorująca jest bez szans. A kolejny znajomy, który dostał skierowanie do pilnej konsultacji kardiologicznej dowiedział się, że na wizytę poczeka pół roku. I podobno i tak miał szczęście. Bo, żeby chorować, to w Polsce trzeba być zdrowym.


OPINIEPOLSKAPOLITYKA

22–28/WRZEŚNIA 2017

9

Tysiące rosyjskich żołnierzy i śmiercionośny sprzęt przy polskiej granicy – to ćwiczenia rosyjskich wojsk

Inwazji na Polskę raczej nie będzie Generał Roman POLKO

Były dowódca jednostki specjalnej GROM foto ARCHIWUM

„Super Express”: – Manewry Zapad 2017 to największe tego typu ćwiczenia rosyjskich wojsk od wielu lat. Czy Polska ma powód, by czegoś się obawiać? Roman Polko: – Przede wszystkim nie znamy dokładnej skali tych manewrów. Ja bym to widział nie jako przygotowania do inwazji, ale jako kolejny krok w wojnie toczącej się w internecie i cyberprzestrzeni, ruch propagandowy. Cel Rosji jest jasny – Moskwa pokazuje siłę, puszcza w obieg informację o rzekomo 100 tys. uczestniczących w ćwiczeniach żołnierzy, nie wpuszcza obserwatorów. Celowo buduje w ten sposób wizerunek nieprzewidywalnego niedźwiedzia, którego wszyscy mają się bać. Z drugiej strony paradoksalnie w tym roku Rosja nie zakłada w tych ćwiczeniach wariantu agresywnego z atakiem jądrowym na Warszawę, inwazją, po której wojska zatrzymują się na linii Wisły, a potem może pójdą dalej. W tym roku wojska mają ćwiczyć zwalczanie dywersji na własnym terytorium. To oznacza, że Putin zaczyna obawiać się ataków terrorystycznych, a być może przygotowuje swe siły do wykorzystania wewnętrznego bądź w strefie walk na Ukrainie. – Ostatnio pojawiły się głosy, że NATO nie byłoby w stanie przeciwstawić się Rosji w pierwszym etapie wojny. Mamy się bać czy raczej to kolejny przejaw rosyjskiej propagandy? – Na pewno siłą Putina jest to, że wszystkie siły, którymi dysponuje Rosja, trzyma w jednym ręku. Integracja sił NATO zajęłaby pewnie więcej czasu. Jednak jeżeli porównamy potencjały mili-

tarne i gospodarcze samej Unii Europejskiej i Rosji, nie mówiąc już o całym NATO i Rosji, Moskwa byłaby bez szans. I bez wątpienia Kremla nie stać na prowadzenie otwartej wojny. Stać natomiast, i takie działania wykonuje, na prowadzenie akcji propagandowych, działania trolli internetowych. Są one praktycznie bezkarne, a Rosja skwapliwie z tej możliwości korzysta – osiąga swe cele często właśnie przez działania w cyberprzestrzeni. Putin skutecznie buduje propagandę mówiącą o tym, że Rosja jest znów imperium. Robi to na użytek wewnętrzny, ale też i międzynarodowy, bo niektóre państwa dla świętego spokoju wolą odpuścić i dokonują zaniechań. Stąd wpisujące się w rosyjską propagandę wypowiedzi niektórych zachodnich przywódców, że jako NATO nie powinniśmy prowadzić ćwiczeń, żeby nie drażnić Rosji. Rosja problemu z organizacją manewrów nie ma.

– Pojawiły się też głosy sugerujące, że wprawdzie Rosja może nie pójdzie na konflikt z Zachodem, może jednak wykorzystać manewry i po prostu nie wyjść już z Białorusi. To realne zagrożenie? – Z jednej strony tu też mamy działanie psychologiczne. Jeżeli Rosja chciałaby myśleć poważnie o inwazji na taki kraj jak Polska, to faktycznie obwód kaliningradzki, z którym graniczymy, to trochę za mało, mógłby co najwyżej pełnić funkcję naziemnego lotniskowca. Białoruś byłaby do ewentualnej inwazji niezbędna, bo dałaby lepsze wejście na terytorium Polski. Z drugiej strony faktycznie, jeżeli ktoś ma się tych manewrów obawiać, to jest to Białoruś, ponieważ Łukaszenka stara się prowadzić politykę w miarę niezależną od Putina, a obecność tak ogromnej liczby

LESZEK

MILLER PROSTO Z LEWEJ

K

Marsz na Kijów

Kiedy premier Ukrainy Wołodymyr Hrojsman ogłaszał, że nielegalne przekroczenie granicy przez Micheila Saakaszwilego i jego zwolenników jest atakiem na ukraińską państwowość, były prezydent Gruzji jadł wykwintną kolację z merem Lwowa. Po posiłku panowie wyszli na konferencję prasową, gdzie włodarz miasta poinformował, że popiera powrót Saakaszwilego na Ukrainę i wiąże z tym polityczne nadzieje. Na wszelki wypadek, gdyby pan premier chciał użyć sił porządkowych i zakłócić miłą atmosferę spotkania, restaurację, w której biesiadował Saakaszwili, otoczyli ludzie z ochotniczego batalionu „Donbas” chętnie pokazujący środkowy palec krętaczom z Kijowa.

Jeśli ktoś nie wie, to Gruzin wdarł się na terytorium Ukrainy przez polsko-ukraińskie przejście graniczne w Medyce – Szeginie przy pomocy swoich zwolenników z czerwono-czarnymi flagami ludobójczej UPA. Przedtem Saakaszwili delektował się kawą w ogródku lokalu Stary Piernik w Rzeszowie, spacerował po mieście z Julią Tymoszenko i rozmawiał z grupą ukraińskich deputowanych. Towarzyszył im Jacek Saryusz-Wolski, który po nieudanej próbie objęcia posady prezydenta Europy nie stracił nic z politycznych nadziei i rozbuchanego animuszu. Polskim władzom nie przeszkadza, że były prezydent Gruzji ma w swej ojczyźnie sprawy karne za tłumienie protestów, nadużycia

wojsk na własnym terenie w mocny sposób go ogranicza. Tak jak Putin mógł zdestabilizować Ukrainę, to samo może zrobić na Białorusi. Przez wojskową obecność może pokazać Łukaszence, kto naprawdę rządzi.

– Kilka lat temu podczas podobnych, choć znacznie mniejszych manewrów Rosjanie ćwiczyli atak nuklearny na Warszawę. Większość Polaków nie wie, gdzie znajdują się schrony przeciwatomowe. Czy w ostatnich latach zrobiono cokolwiek dla poprawy bezpieczeństwa w tym względzie? – Faktyczny atak nuklearny na Polskę rozpętałby jednak III wojnę światową, nastąpiłoby uderzenie odwetowe. A więc zwycięstwo Putina byłoby pyrrusowe, faktycznie okazałoby się klęską.

Tu kłania się książka generała Richarda Schireffa pt. „Wojna z Rosją 2017”. Snuje on tam różne scenariusze na wypadek, gdyby do wojny doszło. Natomiast odpowiadając na pytanie o przygotowanie Polski – w obliczu tak trudnej sytuacji bardzo dziwią działania ministra Antoniego Macierewicza. Po pierwsze – wycofanie się ze struktur eurokorpusu czy obraźliwe słowa wobec sojuszników, dalekie nawet od wojskowej dyplomacji. Po drugie – całkowite rozmontowanie systemu dowodzenia. Dochodzi do gorszących konf liktów na samej górze. Pozbywanie się ludzi, którzy wprowadzali nas do NATO. Przecież nie muszą być na stanowiskach, na któ-

rych byli, ich doświadczenie mogłoby być jednak wykorzystywane w wojskowej dyplomacji. Tak by głos Polski był bardziej słyszalny– tak jak podczas szczytu NATO w Warszawie.

te ćwiczą regularnie co jakiś czas i za każdym razem dowiadujemy się, że podczas tych manewrów ćwiczony jest jakiś atak na Polskę. Raz był to nawet atak nuklearny na Warszawę. Innym razem wojska rosyjskie ćwiczyły zrzucenie broni jądrowej na Szwecję, co bardzo oburzyło Szwedów.

że dopóki Rosja obawia się reakcji Stanów Zjednoczonych i NATO, Putin będzie miarkować swoje działania. Gdyby jednak pojawiła się inna, korzystna dla Rosji sytuacja międzynarodowa, zagrożenie gwałtownie wzrośnie.

– Wracając do zbliżających się manewrów. Czy możemy obawiać się najgorszego – na przykład ataku Rosji na Polskę? – Uspokoję Czytelników, że agresji na Polskę raczej nie będzie. Powinniśmy się jednak uodpornić na wojnę propagandową, która jest w tej chwili przez Putina prowadzona i Putin ma tu w tej chwili inicjatywę. W cyberprzestrzeni NATO wojnę informacyjną z Rosją niestety przegrywa. Rozmawiał PRZEMYSŁAW HARCZUK

Te manewry muszą nas niepokoić! Prof. Romuald SZEREMIETIEW

Były wiceminister obrony narodowej, Akademia Obrony Narodowej foto PIOTR PIWOWARSKI

„Super Express”: – Jutro przy polskiej granicy rozpoczynają się manewry rosyjskich wojsk „Zapad 2017”. Co to oznacza dla naszego bezpieczeństwa? Romuald Szeremietiew: – Pojawienie się przy polskiej granicy sił ćwiczących działania zbrojne, nie jest – delikatnie mówiąc – niczym przyjemnym. Szczególnie, że siły

władzy i sprzeniewierzenie funduszy państwowych. Nie ma też znaczenia, że jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym oraz że nie ma żadnego ważnego paszportu, bo został pozbawiony zarówno gruzińskiego, jak i ukraińskiego obywatelstwa. Wystarczy, że jest silnie antyrosyjski, a to jest ważniejsze niż wszystkie możliwe wizy, paszporty i pozwolenia. Nie wiemy, co zamierza Saakaszwili, ale niewykluczone, że po sforsowaniu granicy państwa zechce pokonać granicę w Kijowie. To możliwe, bo pierwsze reakcje ukraińskich władz przywodzą znane słowa Bartłomieja Sienkiewicza, że państwo może istnieć tylko teoretycznie. Sienkiewicz jest na miejscu i podobno został doradcą wizerunkowym miejscowych polityków. Uczy ich, jak dobrze wypadać przed kamerą i jak przygotowywać spoty. Podobno jest też wolontariuszem Fundacji zajmującej się m.in. dostawą kamizelek kuloodpornych. Wygląda na to, że nasz były minister będzie miał roboty po łokcie.

– Czy jednak to, co robi Putin, to bardziej wojna psychologiczna, nakierowana na zdobycie większego poparcia wśród własnych obywateli, czy też faktycznie Rosjanie mogą mieć plany zajęcia Białorusi albo ataku na nas? – Trudno powiedzieć. Na pewno jest to element działań propagandowych i chęci jakiegoś nacisku na Polskę i w większym stopniu kraje bałtyckie. Na pewno chodzi tu też o poprawienie nastroju wśród Rosjan, którzy raczej popierają to, co robi Putin. Jednak to, co szczególnie niepokoi, to to, że ćwiczenia są bardzo intensywne, obejmują znaczne obszary Federacji Rosyjskiej. Ćwiczą ogromne masy wojska i ćwiczą nic innego, jak prowadzenie wojny. To musi mocno niepokoić. Szczególnie, że Rosjanie nie zapraszają obserwatorów, nie pokazują tego, co naprawdę ćwiczą. Manewry są sposobem na utrzymanie wojsk w wysokiej gotowości bojowej. Można sobie wyobrazić, że ćwiczący żołnierze nagle się „zapomną” i na przykład przekroczą granicę Łotwy. To realny scenariusz. – Podczas ostatniego szczytu NATO zapadły decyzje o zwiększeniu amerykańskiej obecności w Polsce. Czy nie jest to jednak dostateczny straszak na Putina? – Na to pytanie trudno jest odpowiedzieć. Osobiście jestem zdania,

– Nowa sytuacja, czyli jaka? – Na przykład, gdyby Stany Zjednoczone zaangażowały się mocno w konflikt w Korei Północnej, konkretnie – gdyby wybuchła tam wojna. Pamiętajmy, że tu nie będą zaangażowane jedynie USA i Korea Płn., ale też Korea Płd., Japonia i Chiny. W takiej sytuacji otwarte będzie pytanie, czy Stany Zjednoczone będą w stanie jednocześnie prowadzić wojnę na Dalekim Wschodzie i skutecznie chronić wschodnią flankę NATO. Pamiętajmy, że Rosja może to wówczas wykorzystać i wykonać jakiś agresywny ruch. – Ministerstwo Obrony Narodowej tworzy Jednostki Obrony Terytorialnej, mają być zwiększone wydatki na obronność. Czy pana zdaniem – gdyby czarny scenariusz się sprawdził – jesteśmy w stanie stawić czoła Rosji? – Nie potrafię odpowiedzieć, gdyż nie znam dokładnego stanu naszej armii, jeśli chodzi o możliwość oporu. Obrona Terytorialna jest w fazie początkowej, więc na pewno nie będzie w stanie na dziś stawić oporu. Musi też niepokoić, że w zasadzie nie mamy sprawnego systemu dowodzenia. Mamy pat między prezydentem i ministrem obrony narodowej. To musi budzić niepokój, czy, i na ile będziemy w stanie sprawnie i skutecznie podjąć odpowiednie działania. Rozmawiał PRZEMYSŁAW HARCZUK

C M Y K


R

E

K

L

A

M

A

1687_DU

R

Kto był na wakacjach

E

K

L

OK. C M Y K

1687_DU

A

M

A

1835_DU

1845_DU

1687_DU

1876_DU

u lekarza?

Wakacje skończone. Ręka w górę, kto był w czasie wakacji w Polsce u lekarza? Dziękuję. Teraz ręka w górę, kto był w czasie wakacji u lekarza z powodu pracy? Letnie wakacje to czas, gdy odwiedza się rodzinę w Ojczyźnie. Przy okazji, wdepnie się do lekarza i nagle okazuje się, że ten uporczywy ból w łopatce, łokciu, nadgarstku czy plecach ma poważniejsze podłoże, niż się wydawało. Do tego zrobili Państwo rezonans magnetyczny (ewentualnie rentgen czy tomograf) i już widać, że jest kiepsko. Jeśli na dodatek te problemy powstały w pracy albo w związku z pracą i lekarz dokładnie to samo potwierdził, czasem znacząco kiwając głową ze wszystko mówiącą miną – myślę, że w takich okolicznościach wypada się skontaktować z prawnikiem.

Obrażenia osobiste to nie tylko nagłe wypadki, spadające cegły i wypadki drogowe. Często są to obrażenia odniesione na skutek długotrwałego wykonywania powtarzalnych czynności, czasem nawet niezbyt ciężkich, ale za to szybkich lub w niewygodnej pozycji. Jeśli jeszcze do tego te ruchy są wykonywane z obciążeniem, to recepta na problemy gotowa. Niewygodna pozycja to czasem zbyt wysoko uniesione ręce, zbyt niski stół, głęboki pojemnik, do którego trzeba sięgnąć po coś ciężkiego, albo źle ustawiona linia produkcyjna, gdzie trzeba wykonywać szybkie ruchy skrętne, żeby odłożyć gotowy produkt (czy wziąć półprodukt) czy też nawiew zimnego powietrza ustawiony nad głową i powodujący zmrożenie mięśni. Przepisów na takie problemy jest mnóstwo. Każde miejsce pracy jest inne, ale koniec końców, praca nie powinna powodować problemów zdrowotnych. Jeśli jest inaczej i praca wywołuje problemy ze zdrowiem, powinni Państwo przede wszystkim i bez wahania powiedzieć o tym pracodawcy lub swoim przełożonym.

Niezależnie od tego, czy taka skarga zadziała, czy też nie, zapraszam na konsultację do kancelarii. Jeśli odnieśli Państwo uraz lub obrażenia osobiste w pracy, może należeć się Państwu odszkodowanie. Oczywiście wysokość odszkodowania będzie zależeć od osobistych okoliczności, ale proszę mi wierzyć, kwoty odszkodowań w Irlandii są o wiele wyższe niż w Polsce. Z dwóch ostatnich dobrych odszkodowań, mogę się pochwalić klientem, który dostał €120.000 za uraz pleców powstały po upadku ze schodów i €75.000 dla ofiary wypadku samochodowego, w wyniku którego zostały odniesione umiarkowane obrażenia fizyczne, ale sam wypadek był psychicznie traumatyczny ze względu na ofiary w samochodzie sprawcy. Oczywiście nie każdy wypadek samochodowy to od razu 75 „koła” odszkodowania; wręcz przeciwnie – ten wypadek był raczej wyjątkowy. Za to kilka ostatnich wypadków drogowych Rada ds. Wyceny Obrażeń Osobistych wyceniała na kwoty od 12 do 16 tysięcy, zależnie od okoliczności. Dla pełnego obra-

MARCIN SZULC Solicitor Kancelaria Rostra Ltd. zu, był też jeden wyceniony na 5 tysięcy, ale to chyba była pomyłka przy pracy. Nasza kancelaria specjalizuje się postępowaniach dotyczących obrażeń osobistych, lecz z przyjemnością doradzimy również w sprawach dotyczących zakupu nieruchomości i udzielimy również porady w sprawach karnych. Z radością wysłuchamy i udzielimy informacji i rady. Mogą się Państwo z nami skontaktować (w godzinach pracy kancelarii) pod numerem telefonu: 01 64 000 30 lub przez stronę www.polskiprawnik.ie. MARCIN SZULC

1819_DU


R

E

K

L

A

M

A

1687_DU

1687_DU

1687_DU

1829_DU

1868_DU

1687_DU

1687_DU

SEBASTIAN RIEDEL & CREE 20 października 2017 Hangar Club, Dublin 21 października 2017 The Crane Lane Theatre, Cork

1687_DU

C M Y K

1870_DU

1878_DU

1832_DU


12

POLSKAGWIAZDY

22–28/WRZEŚNIA 2017

Nie pracuje, a żyje jak królowa Tajemnice szołbiznesu

Agnieszka zwiedziła Los Angeles i Beverly Hills

HOROSKOP TYGODNIOWY 22.09–28.09.2017 BARAN

A

foto INSTAGRAM (3)

g n i eszka Dygant, choć ma dopiero 44 lata i talent, jakich mało, w zasadzie wiedzie żywot emerytki. Gra w jednym, góra dwóch filmach rocznie. Ale aktorka wcale nie musi zaciskać pasa. Żyje jak królowa. Nosi markowe ubrania i podróżuje po ca ł ym świecie. Jak dowiedział się „Super Express”, aktorka zawdzięcza to serialowi „Niania”, którego była gwiazdą do 2009 r. Tantiemy wypłacane do dziś pozwalają jej na życie na wysokim poziomie. „ P r aw o A g a t y ” i „Niania” to dwa seriale, których Dygant była gwiazdą. Pierwszy z nich zakończył się dwa lata temu. Od tamtej pory aktorka sporadycznie pojawia się na planach zdjęciowych. – Musiałam odpocząć po serialu „Prawo Agaty”. Grałam tam główną rolę, codziennie spędzałam na planie po 12

godzin. To obciążające – mówiła w jednym z wywiadów. Brak pracy nie przeszkadza jej jednak w luksusowym życiu. Patrząc na zdjęcia, które zamieszcza w internecie, dowiadujemy się, że w ostatnich tygodniach odwiedziła Wenecję, Los Angeles, Wielki Kanion, San Francisco, Hollywood, Saint-Tropez, a także polskie Mazury i modną wśród gwiazd Juratę. Oczywiście na każdym ze zdjęć pozując w ubraniach od słynnych domów mody: Diora, Gucci. I to wszystko m.in. dzięki „Niani”. Codziennie emitowanych jest 13 (!) powtórkowych odcinków serialu przez pięć dni w tygodniu, za które ma tantiemy. Ich wysokość zależy od kontraktów. Jeśli jednak przyjmiemy, że za jeden dostaje tylko 20 zł – a stawki bywają dużo lepsze! – to dziennie daje to 260 zł, miesięcznie 5200 zł. Niezła emeryturka.

BYK

21.04–20.05

BLIŹNIĘTA

21.05–21.06

Od dawna planowałeś to, co uda ci się sfinalizować już w tym tygodniu – nieco wcześniej, niż się spodziewałeś! Będzie to dokładnie to, o czym marzyłeś. Twoja praca przyniesie efekty, a szczęśliwy los będzie ci sprzyjać. Pozostaje tylko cieszyć się efektami. Możesz spokojnie zaplanować dłuższy nawet odpoczynek. Wbrew twoim obawom wszystko idzie w jak najlepszym kierunku. Twoje zdecydowane działania sprawiły, że uporządkowałeś sprawy i nic już ci nie zagrozi.

RAK

22.06–22.07

LEW

23.07–22.08

PANNA

23.08–22.09

WAGA

23.09–22.10

Będziesz doskonale się bawił, obserwując coś, na co czekałeś od tak dawna. Ktoś po raz kolejny doceni twój wysiłek i wkład włożony w to ważne przedsięwzięcie. Nagroda, jaką otrzymasz, pozwoli ci korzystać z owoców twojej ciężkiej pracy. Wszystko jest teraz w twoich rękach! Życie zmusi cię w tym tygodniu do zdecydowanego opowiedzenia się po jednej ze stron lub do ostatecznego wyboru pewnej opcji. Będziesz po prostu musiał to zrobić i to bez względu na okoliczności. Wzbudzisz szczery podziw w pewnych mało znanych sobie ludziach. Zaczną kontaktować się z tobą i próbować namówić cię na osobistą pomoc. Nie mają złych intencji, ale mogą wplątać cię w pewną intrygę, w której potem nie będziesz chciał brać dłużej udziału.

DAV, EHEH

SUPER

Serialowa gwiazda bawiła nad Wielkim Kanionem

Agnieszka Dygant (44 l.) spędzała wakacje we Francji

OZRYWKA

KRZYŻÓWKI PANORAMICZNE D do wyziś grania :

C M Y K

21.03–20.04

Zostaniesz królem parkietu i podrywaczem. Czy to zabawa w remizie, czy wielki bal, zrobisz prawdziwą furorę i dasz się poznać od nowej, szalonej strony. Posypią się zaproszenia na kolejne takie imprezy, a telefony od zakochanych w tobie osób będą się po prostu urywały.

Jeżeli właśnie na ten tydzień zaplanowałeś urlop, możesz być pewien, że dopisze wszystko – od pogody począwszy, do relacji z towarzyszami podróży włącznie. Będzie to dla ciebie czas relaksu i chwilowego odpoczynku od wszystkich trapiących cię problemów.

SKORPION

23.10–21.11

STRZELEC

22.11–21.12

W tym tygodniu więcej czasu niż w pracy spędzisz z rodziną. Skoncentrujesz się na sprawach domowych i osobistych. Będą one wymagały twojej wzmożonej uwagi, bo ktoś poprosi cię o pomoc i nie będziesz mógł w żadnym wypadku odmówić. To będzie tydzień pełen zawirowań i zmian. Coś się zakończy, ale i coś się zacznie. Zrozumiesz, że ta zmiana, której się nieco obawiałeś, jest tak naprawdę bardzo dla ciebie korzystna i pozwoli ci rozwinąć skrzydła. Będzie to doskonały czas, poczujesz przypływ sił witalnych.

zł 0 5 1 WYKREŚLANKA

KOZIOROŻEC

Podane niżej wyrazy należy wykreślić w diagramie (poziomo – wprost lub wspak, pionowo lub na ukos). Nieskreślone litery, czytane kolejno rzędami od góry do dołu, utworzą rozwiązanie.

22.12–19.01

Od dawna próbowałeś kuć żelazo, póki gorące, i wreszcie twój plan zostanie uwieńczony sukcesem. Plan okaże się dobry, wbrew twoim obawom o pewną jego partię. Teraz będziesz mógł już tylko cieszyć się efektami swojej długiej i wymagającej pracy.

WODNIK

20.01–18.02

RYBY

19.02–20.03

W tym tygodniu uda ci się naprawdę zrelaksować. I bardzo dobrze, bo ostatnie życiowe zawirowania nieraz zdążyły cię ostatnio wytrącić z równowagi. Bardzo pomoże ci to przemyśleć pewne sprawy i przygotować się na nadchodzące tygodnie. W tym tygodniu okaże się, że czekają na ciebie zupełnie nowe wyzwania – i to zarówno zawodowe, jak i prywatne. Jednak zbiegnie się to w czasie z odciążeniem cię od zupełnie innych obowiązków. W rezultacie tak naprawdę odetchniesz z ulgą.

• BEZŻENNOŚĆ • BOMBA • BUZIACZEK • ELDORADO • FIRCYK • GARBARZ • HARFIARZ • KIELICH • SZCZEBELEK • SZOFERKA • TOREBKA • WADIUM • WYBAWCA • ZMIERZCH

WCZORAJSZE HASŁA: krzyżówka: UMIAR sudoku: 316874592

Pomocnik: AMPER – BAHDAJ – HAJFA – KURZAWA – PADOK

Pomocnik: GWAREK – KIERDEL – SKALAR – SUITA – TRASAT


WYDARZENIAIRLANDIA

22–28/WRZEŚNIA 2017

Na sobotę, 23 września, w The Local, Polska Grupa Taneczno-Folkowa Inisowiacy po raz kolejny przygotowała dla mieszkańców Ennis oraz okolic imprezę dożynkową. Zabawa organizowana jest przede wszystkim z myślą o dzieciach. Będzie ona przedstawiać głównie nasze polskie tradycje – na wstępie młodzież w strojach ludowych

Dożynki z Inisowiakami w małym mieście Ennis

Z wdzięczności za udane żniwa

powita gości chlebem i solą, jak nakazują starodawne obyczaje. Na każdego uczestnika czeka wiele atrakcji. Najmłodsi będą mogli uczestniczyć m.in. w warsztatach tworzenia folkowej biżuterii poprowadzonych przez Patrycję Wójtowicz-Gajek, wraz z garncarzem Adamem Sopatą. Razem z Beatą Murzyn i Moniką Nowak-Szymańską dzieci będą mogły wykazać się zdolnościami w zakresie artystyczno-plastycznym.

Wszystkie warsztaty będą miały tematykę dożynkowo-jesienną. Anna Scanlan, choreograf zespołu, poprowadzi warsztaty tańca, zaś Lidia Stamirowska – jesienne warsztaty tworzenia ludzików z kasztanów. Nie zabraknie również malowania buziek przez Danutę Kamińską. – To niesamowite, ile atrakcji będzie podczas tegorocznych dożynek w jednym miejscu – mówi Sylwia Rusek, inicjator oraz koordynator tegorocz-

Podczas ubiegłorocznych dożynek najmłodsi bawili się wyśmienicie

foto ANNA SCANLAN

Dobiegł czas zakończenia żniw, należy więc podziękować za zebrane plony. Dożynki są świętem ludowym, obchodzonym już w czasach średniowiecznych. W czasie dożynek dziękujemy za tegoroczne zbiory i jednocześnie prosimy o pomyślność przyszłych. To niezwykle ważne wydarzenie przypada w okresie równonocy jesiennej – 23 września.

13

nej imprezy. – Zapraszamy wszystkich serdecznie, a przede wszystkim dzieci do wspólnych obchodów dożynkowych – dodaje. Inisowiacy przygotowali również loterię fantową oraz barbecue. Wspólnie z dziećmi będą tworzyć także wieniec dożynkowy. Wszystko to jest możliwe przede wszystkim dzięki Creative Ireland, Clare County Council oraz wsparciu lokalnych firm i Polish Irish Association.

SYLWIA RUSEK

The Australian Pink Floyd Show

Kopia tak samo dobra jak oryginał

foto THE AUSTRALIAN PINK FLOYD / FACEBOOK.COM

Pink Floyd to zespół legenda. Na tyle wpływowy, że przez lata powstawały grupy grające tylko jego piosenki. Bez wątpienia najpopularniejszą z nich jest The Australian Pink Floyd Show. W środę, 27 września, Australijczycy zagrają największe przeboje legendarnych Brytyjczyków.

GDZIE I KIEDY KIEDY: Środa 27 września, godz. 19.00 GDZIE: 3Arena, Dublin

Na początek warto pokrótce omówić pierwowzór. Grupa powstała w 1967 r. i przeszła do legendy jako jeden z najwybitniejszych zespołów rockowych wszech czasów. Miejsce w historii zapewniły im zarówno wysoki poziom wykonywanej muzyki, jak i innowacyjność, którą zespół zaskakiwał na prawie każdym

kroku. Czy to w zagrywkach stricte muzycznych, czy koncertowych. Praktycznie przez prawie całe lata 70. grupa wydawała albumy, które przechodziły do historii jako kamienie milowe muzyki rockowej. „The Dark Side of the Moon” (1973), „Wish You Were Here” (1975), „Animals” (1977) czy dwupłytowy „The Wall” (1979) na zawsze zapewniły Pink Floyd miejsce w rockowym panteonie. Oficjalnie zespół zakończył działalność w 1995 r. Ostatni raz w klasycznym składzie Pink Floyd wystąpili 2 lipca 2005 r. Od tego momentu coraz częściej pojawiały się spekulacje dotyczące powrotu do regularnego koncertowania. Ucięła je śmierć klawiszowca Ricka Wrighta rok

foto MATERIAŁY PROMOCYJNE

MIĘDZYNARODOWY KONKURS ŁAMACZY SZYFRÓW

Kto pokona Enigmę?

Z przyjemnością informujemy, że właśnie rusza kolejna edycja Międzynarodowej Gry Kryptologicznej. Poświęcona jest ona polskim matematykom – Marianowi Rejewskiemu, Henrykowi Zygalskiemu i Jerzemu Różyckiemu. Ci trzej uczeni 85 lat temu złamali szyfr niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma, czym walnie przyczynili się do sukcesu aliantów w czasie II wojny światowej. Gra ukaże się równolegle w języku polskim („Łamacze szyfrów”) i angielskim („Codebreakers”). Łączy ona

w sobie, w przystępny sposób, elementy historii, matematyki i logiki. Uczy pracy zespołowej, gdyż w zmaganiach biorą udział trzyosobowe drużyny. Poznając metody szyfrowania i deszyfrażu, rozwiązują wirtualne zagadki i łamią coraz trudniejsze tajne depesze. Szczególnie ważne jest to, że adeptem kryptologii może stać się każdy – jeśli tylko umie pisać. Zabawa toczy się bowiem na trzech poziomach trudności: podstawowym (w którym nie trzeba mieć żadnej wiedzy o łamaniu szyfrów); zaawansowanym oraz na poziomie Enigma, w którym

uczestnicy zmierzą się ze słynną maszyną szyfrującą. Począwszy od 25 września, co kilka dni publikowany będzie wykład dotyczący sztuki szyfrowania i łamania szyfrów oraz podsumowujące go zadania: zaszyfrowane wiadomości do złamania. Można grać na trzech poziomach: poziom podstawowy – od 25 września, decydująca

rozgrywka 13 października; poziom zaawansowany – od 16 października, decydująca rozgrywka 3 listopada; poziom Enigma – od 6 listopada, decydująca rozgrywka 24 listopada. Na zespoły, które jako pierwsze złamią wszystkie szyfry, czekają nagrody. O atrakcyjności zabawy świadczy to, że w dotych-

czasowych edycjach gry wzięło udział już ponad 6 tys. uczestników z całego świata. Zespoły można rejestrować już teraz na stronie: www.lamaczeszyfrow.pl lub www.codebreakers.eu (wersja anglojęzyczna). Tam też dostępne są szczegóły konkursu. Serdecznie zapraszamy!

ŁAMACZE SZYFRÓW

później. Ostatnim muzycznym tchnieniem grupy był wydany w 2014 r. „The Endless River”, złożony z materiałów nagranych jeszcze za życia Wrighta. Z kolei The Australian Pink Floyd Show swoją działalność rozpoczął w 1988 r. jako Think Floyd. Choć „właściwy” zespół jeszcze wtedy koncertował, od dawna nie robił tego w oryginalnym składzie. Australijczycy chcieli więc jak najwierniej odtworzyć doświadczenie ze starych koncertów Floydów. Jako tribute band grupa wykonywała tylko utwory Pink Floyd. Drobnymi kroczkami pieli się do coraz większej sławy. Udało im się to w 1993 r. – zagrali w Wielkiej Brytanii, ojczyźnie ukochanego zespołu. Właśnie tam zmienili nazwę na The Australian Pink Floyd Show. O tym, jak bardzo dobrze grali, świadczy to, że w 1994 r. sam David Gilmour, gitarzysta Pink Floyd, zaprosił ich do wspólnego grania pod koniec pożegnalnej trasy. Trudno o lepszy rodzaj komplementu dla muzyków wykonujących twórczość swojej ukochanej grupy. Obecnie The Australian Pink Floyd Show jest zespołem o międzynarodowej sławie. Koncertując na całym świecie, gra utwory grupy ze złotego okresu Pink Floyd – lat 70. Można być pewnym, że wrześniowy koncert będzie niezapomnianym doświadczeniem dla fanów. Nawet jeśli zagrają „tylko” najlepsi imitatorzy na świecie.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

C M Y K


Taniec na Szmaragdowej Wyspie to wiele tradycyjnych form poruszania ciałem, które wywodzą się z tanecznych ekspresji rytualnych. Stanowi on więc coś więcej niż okazję do zażycia ruchu.

Historia tańca

Nie ma dokładnych informacji o tym, kiedy taniec irlandzki miał swój początek. Pierwsze wzmianki o nim pojawiły się w historii Szmaragdowej Wyspy około 300 r. p.n.e., w momencie przybycia Celtów do Irlandii. Wśród pierwszych praktykujących tańce modlitewne byli druidzi. Odprawiając swoje religijne rytuały, mieli na celu udobruchanie pogańskich bogów Wyspy,

jednocześnie sprawując swoją opatrzność nad ludem celtyckim.

Na podniesienie ręki druida

Rytualny taniec rozpoczynał się, gdy prowadzący go druid podnosił i opuszczał swoją rękę. Stosownym wymachiwaniem ręki nadawał on specyficzny rytm osobom tańczącym. Kobiety musiały zatem wolno tańczyć, gdy prosiły swoje opiekuńcze bóstwa o pomoc i należną opiekę. Rytm kobiecego tańca przyśpieszał, gdy kobiety tańczyły tańce dziękczynne. Z kolei mężczyźni tańczyli tańce z przytupami wtedy, kiedy prosili swoich bogów o opiekę, np. podczas walk lub wyruszania na łowy. Niekiedy w trudnych czasach

dla Irlandii druidzi sami wykonywali tańce pokutne, dziękczynne lub ceremonialne. Najczęściej czynili to tuż po zachodzie słońca lub po prostu w nocy. Tańce te mogły trwać nawet kilka dni, gdy sytuacja nie ulegała zmianie na lepsze.

Czasy wikingów

Taniec obrzędowy zanikł w okresie najazdu wikingów. Kolejne wzmianki o tego typu tańcach pojawiają się dopiero w XVI w. Przypuszcza się, że w tym właśnie okresie na rozwój tańca wpływ miała również kultura francuska i angielska. W jego podstawie wyróżnia się zatem wiele francuskich i angielskich szczegółów. Zapisy o tańcu można znaleźć w notatkach angielskich władców odwiedzają-

Damhsa Gaelach, czyli…

Coś więcej niż taniec cych wówczas Szmaragdową Wyspę. W okresie tym przewidywane były jednak kary za kultywowanie tradycji irlandzkiej oraz granie na uilleann pipes (irlandzkiej odmianie dud). By uniknąć wszelkich kar i nagan, wplatano w taniec irlandzki obce naleciałości. W XVIII w. na Szmaragdowej Wyspie pojawiali się wędrowni nauczyciele tańca. Przebywając po kilka tygodni w irlandzkich wioskach, dawali misterne lekcje tego niebywałego kunsztu. W tym właśnie okresie uformowało się wiele wersji

tańców. Ale właśnie w tym samym czasie rozpoczynano go podniesieniem ręki

przez starszego instruktora EWA MICHAŁOWSKAtańca. -WALKIEWICZ

Tradycja irlandzkiego tańca kultywowana jest po dziś dzień

KRZYŻ ZACHODNI

Odznaczenie dla tych, którzy pomagali Polakom W sobotę, 7 października, wchodzi z życie ustawa z 7 kwietnia 2017 r. o ustanowieniu Krzyża Zachodniego. Odznaczenie to nadawane będzie osobom narodowości innej niż polska, przez prezydenta RP na wniosek MSZ, po pozytywnej weryfikacji ze strony IPN. Prezydent RP R

E

K

L

A

M

w drodze rozporządzenia określi tryb postępowania oraz wzory wniosków w sprawach o nadanie odznaczenia. Krzyż Zachodni przyznawany ma być tym, którzy udzielali schronienia lub innego rodzaju pomocy, zarówno militarnej, jak

i cywilnej (w tym charytatywnej) Polakom w obliczu zagrożenia życia: represjonowanym, prześladowanym, deportowanym, więzionym lub zmuszonym do emigracji, przez okupanta niemieckiego oraz władze komunistyczne w powojennej Polsce. Polonia żyjąca od lat poza granicami kraju doznała licz-

nych dowodów solidarności od mieszkańców nowego kraju osiedlenia. Teraz może okazać swoją wdzięczność, zgłaszając kandydatów do otrzymania Krzyża Zachodniego od prezydenta RP.

GRZEGORZ SALA KONSUL RP KIEROWNIK WYDZIAŁU KONSULARNEGO AMBASADY RP W DUBLINIE

A

Nowa odsłona portalu ogłoszeń drobnych

Tylko €

3 proste kroki:

C M Y K

1

dodaj ogłoszenie lub firmę do Katalogu firm,

2 3

promuj sprzedaż,

za mie

5

siąc!

Z nam id rodak otrzesz do ów tys produ poszukując ięcy y któw i usług! ch

płać przez Paypal lub przelewem

DLA KLIENTÓW INDYWIDUALNYCH www.naszeoferty.ie

• Zamieszczaj ogłoszenia • Dodaj opis, zdjęcia, lokalizację • Kupuj • Sprzedawaj • Promuj sprzedaż • Zarządzaj treścią

Zapisz się do newslettera, aby otrzymywać kupony rabatowe i informacje o aktualnych promocjach!

DLA FIRM

www.firma.naszeoferty.ie • Dodaj swoją firmę do Katalogu firm • Dodaj opis, zdjęcia, filmiki, podaj lokalizacje • Określ kupony rabatowe • Promuj usługi Oferta specjalna: wpis do katalogu i kupony rabatowe w Naszym Głosie w specjalnej cenie

Potrzebujesz pomocy w dodaniu firmy/ogłoszenia,

pisz: ads@ng24.ie

1292_DU

foto BRENDAN, CC BY 2.0 / FLICKR.COM

14 IRLANDIAWYDARZENIA

22–28/WRZEŚNIA 2017


SPORT

22–28/WRZEŚNIA 2017

Romeo chce rozkochać w sobie Legię

foto ARTUR HOJNY

Nowy trener mistrzów Polski nigdy nie szkolił seniorów, ale…

Trener Romeo Jozak (44 l.) oficjalnie przedstawiony przez prezesa Dariusza Mioduskiego (53 l., z lewej)

R

omeo Jozak (44 l.), były szef Akademii Dinama Zagrzeb, z a s t ą p i ł J a c ka Magierę (40 l.) na stanowisku trenera Legii Warszawa. – Nie boję się mocnych charakterów w szatni, bo Bóg dał mi umiejętności przywódcze. Drużyna musi walczyć i grać szybciej – powiedział nowy szkoleniowiec mistrzów Polski, który nigdy dotąd nie szkolił seniorów. Jozak podpisał kontrakt do

końca sezonu z opcją prze- ciciel Legii Dariusz Miodudłużenia o dwa lata. ski (53 l.). Właściciel wyjaśnił na kon– Jako szef przeprowa- ferencji prasowej, że z Jozadziłem setki rozmów, ale kiem skontaktował się w nieta ze środy rano z Jackiem dzielę, w poniedziałek doszło Magierą była najtrudniejszą do spotkania, a we wtorek sfiw moim życiu. Jeszcze trzy– nalizowano negocjacje. – Do cztery dni temu wierzyłem, meczu ze Śląskiem nie szukaże Jacek będzie z nami przez łem nowego szkoleniowca. Po długi czas. Liczyłem, że po nim miałem wielkie szczęśprzerwie na reprezentację gra cie, że Romeo był dostępny. się poprawi. Ale po porażce ze W takim klubie jak Legia musi Śląskiem coś we mnie pękło być lista kandydatów na szko– powiedział prezes i właś- leniowców, których bez wzglę-

du na nasze wyniki należy obserwować – oznajmił właściciel klubu z Łazienkowskiej. Chorwat jeszcze nie zdążył poznać swoich nowych podopiecznych, ale jest pewien, że choć dopiero zaczyna pracę z seniorami, to sobie poradzi i szybko opanuje kryzys, jaki trawi mistrzów Polski. – Pracowałem przy reprezentacji Chorwacji, przez lata w Dinamie, jeździłem po świecie. Piłkarze może nie znają mojego nazwiska, ale zadbam o to, by

Projekt graficzny: Piotr Dąbrowski Skład i łamanie: Aleksander Ptasiński Nakład: 10 tys. egzemplarzy Dystrybucja: dystrybucja@ng24.ie ISSN: 2009-8154 All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część ani całość dzieła nie mogą być reprodukowane bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy. Za treść reklam i ogłoszeń Wydawca nie odpowiada. Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania tekstów.

poznali je nie tylko zawodnicy, ale też kibice w Polsce i na świecie. Pewnego dnia będą bardzo wdzięczni prezesowi, że miał taką wizję – pewnym siebie głosem zapowiedział Chorwat. Mioduski dodał, że celem nowego szkoleniowca jest mistrzostwo Polski i awans do fazy grupowej europejskich pucharów. – Romeo zapewnia, że nasza współpraca będzie długa i owocna – dodał szef Legii, po czym odniósł się do

zwolnienia dyrektora sportowego Michała Żewłakowa: – W Legii nie będzie dyrektora sportowego. W wielkich klubach to człowiek, który dowodzi całym pionem sportowym. Michał Żewłakow koncentrował się głównie na transferach. Teraz tym zajmie się Ivan Kepcija, który ma wielkie kompetencje, doświadczenie i od lat blisko współpracował z Romeo w Dinamie – zakomunikował Mioduski. PIOTR DOBROWOLSKI

MEDALISTKA Z MŚ MAŁGORZATA HOŁUB WYSZŁA ZA MĄŻ

Brązowa sprinterka wzięła ślub

„Nasz Głos” jest bezpłatnym tygodnikiem

foto DOMIN

D A R M O W Y

NASZGŁOSwww.ng24.ie WYDAWCA/PUBLISHER: Wizard Media Ltd. 78 Benburb St, Smithfield, Dublin 7, Irlandia Twitter.com: @NaszGlosPolishWeekly https://www.facebook.com/naszglosd http://www.ng24.ie, www.naszeoferty.ie Tel: +353 89 401 90 06, ads@ng24.ie Redakcja/Editorial Department: redakcja@ng24.ie Redaktor naczelny/Editor in Chief: Magda Odziemczyk, e-mail: modziemczyk@ng24.ie Redakcja Dublin/Editor Dublin: Przemysław Zgudka, e-mail: pzgudka@ng24.ie Współpraca: Artur K. Dormann, Izabela Lukiańska, Ewa Michałowska-Walkiewicz, Piotr Słotwiński, Samanta Stochla Korekta: Zespół Reklama/Advertisement: ads@ng24.ie, tel.:+353 89 401 90 06

15

Małgorzata Hołub (25 l.) z mężem Jakubem Kowalikiem (27 l.)

To dopiero pierwsza, która porzuciła stan panieński z grona „brązowej” sztafety 4x400 m. Małgorzata Hołub (25 l.) poślubiła Jakuba Kowalika (27 l.) w kościele św. Kazimierza w Koszalinie. W ceremonii uczestniczyły jej koleżanki. Para nowożeńców to jednocześnie para radnych Koszalina. Dlatego wśród gości nie zabrakło władz miasta z jego prezydentem. – Być może jest to najszybszy ślub w mojej posłudze – zażartował pro-

boszcz Ryszard Łopaciuk, widząc w ławkach kościoła inne medalistki z Londynu: Igę Baumgart, Martynę Dąbrowską i Patrycję Wyciszkiewicz. Pierwsza jeszcze w tym roku ma pójść w ślady Małgosi. Takie żony są naprawdę na medal. Ponad stu gości uczestniczyło w ceremonii, a młoda para odebrała furę prezentów. Weselna zabawa trwała do białego rana w Sianożętach koło Ustronia Morskiego.

DCH, DOMIN

C M Y K


16 SPORT

22–28/WRZEŚNIA 2017

Krzysztof Zimnoch został brutalnie znokautowany na gali w Radomiu

Krzysztof Zimnoch w walce z Abellem przyjął mnóstwo potężnych ciosów

foto TOMASZ RADZIK (4)

Pielęgniarz z psychiatryka strasznie zlał Zimnocha

Joey Abell (z prawej) zwyciężył w sposób niepodlegający dyskusji

Żona Zimnocha była przerażona po tym, jak jej mąż padł na deski

C M Y K

E

gzekucja! Krzysztof Zimnoch (34 l., 22–2– 1, 15 k.o.) doznał dotkliwej porażki z Amerykaninem Joeyem Abellem (36 l., 34–9, 32 k.o.) na gali w Radomiu, przegrywając przez brutalny nokaut w 3. rundzie. Wpół przytomny po walce mówił, że nie pamięta, co się stało. Abell na co dzień pracuje jako ochroniarz-pielęgniarz dbający o bezpieczeństwo pacjentów w psychiatryku w Minnesocie. W Radomiu jego pacjentem został Zimnoch. Silny jak tur Amerykanin od pierwszego gongu ruszył do przodu i kil-

ka razy mocno trafił Polaka lewą ręką. Zimnoch odczuł te uderzenia, ratował się klinczami. Kilka razy skontrował, ale Abell nic sobie z tego nie robił i kolejnymi mocnymi bombami przesuwał Polaka po ringu. Egzekucja nastąpiła w 3. starciu – na pięć sekund przed gongiem, gdy Abell wystrzelił prawym sierpowym w skroń Zimnocha. – Nie pamiętam, co się stało. Nie wiem, jak moją przyszłość widzą promotorzy, ale wierzę, że wrócę silniejszy i liczę na rewanż z Abellem – mówił załamany Zimnoch. – Zadałem kilka dobrych ciosów na początku i widziałem, że w jego głowie pojawił

się mętlik. Zimnoch jest twardy, przyjął ciosy, po których powinien szybciej paść i myślę, że zasługuje na rewanż – tłumaczył Abell. W minorowym nastroju Radom opuszczał także Albert Sosnowski (38 l., 49-82, 30 k.o.), który liczył na 50. zwycięstwo w karierze, a dostał łomot od Łukasza Różańskiego (31 l., 7-0, 6 k.o.) już w 1. rundzie. – To była prawdopodobnie moja ostatnia walka – mówił „Smok”, który o końcu kariery mówi od trzech lat. Oby tym razem dotrzymał słowa, bo zwyczajnie szkoda zdrowia. MATEUSZ FUDALA

Pięściarz z Białegostoku miał problemy z podniesieniem się po nokautującym ciosie

Ng 2017 09 22  

Nasz Głos polski bezpłatny tygodnik w Irlandii (502)

Advertisement