Page 1

REKLAMA

REKLAMA

sprawdź ogłoszenia

Grube miliony Skarbówka idzie na rękę dłużnikom za nicnierobienie

foto ROVINGI, CC BY 2.0

foto PUBLIC DOMAIN

// STR. 5

www.ng24.ie

USŁUGI PRAWNE DLA POLSKICH KLIENTÓW

POLITYCY W IRLANDII PÓŁNOCNEJ WCIĄŻ NIE PRACUJĄ, ALE I TAK ICH OPŁACAMY

PONAD 100 MILIONÓW STRAT Z POWODU NIEWYPŁACALNOŚCI

2175_DU

CRIMMINS HOWARD SOLICITORS ŚWIADCZY

// STR. 7

SPECJALIZUJEMY SIĘ W: • Urazy w pracy* • Wypadki drogowe* • Zaniedbania medyczne* • Wypadki* • Prawo rodzinne • Nieruchomości, przeniesienie własności

Klient nie ponosi żadnych kosztów do czasu zakończenia sprawy. Płacimy za raporty medyczne.

POLSKI TYGODNIK INFORMACYJNY

W sprawie konsultacji prawnych, prosimy o kontakt z naszym tłumaczem: 085-104-77-10 lub 061 361 088 www.crimminshoward.ie info@crimminshoward.ie *W sprawach spornych adwokat nie może naliczać honorarium lub innych opłat i jako procentu lub proporcji w stosunku do zasądzonych lub wynegocjowanych warunków.

611

REKLAMA

numer 8–14 listopada 2019

PROCENTY coraz bardziej kuszą nieletnich

REKLAMA

W sprzedaży w polskich sklepach! lub online z wysyłką na: www.shop.wizardmedia.ie

2453_DU

CORAZ WIĘCEJ Z NAS ODCZUWA SAMOTNOŚĆ

I

rlandia tragicznie się rozpija. Każdego roku coraz więcej ludzi ląduje w szpitalach z powodu zatrucia alkoholem. W znaczącej części

przypadków jest to ich kolejna i na pewno nie ostatnia wizyta. Co gorsza, zjawisko to w coraz większym stop niu dotyka dzieci i młodzieży. //

STR. 6

W Irlandii towarzystwa brakuje nie tylko seniorom

// STR. 3

foto PUBLIC DOMAIN

foto PUBLIC DOMAIN

Coraz więcej Irlandczyków musi walczyć z alkoholizmem. Co gorsza, także młodzież

2544_DU

2301_DU

2299_DU


foto ANDRZEJ WOŹNIAK

2

POLSKAWYDARZENIA

Solidarność żąda od rządu

8–14/LISTOPADA 2019

EMERYTURA

już po 35 latach! T

turami stażowymi, panie premierze? – dopytywał ostatnio w jednym z wystąpień. Dzięki nim na wcześniejszą emeryturę mogliby przechodzić mężczyźni, którzy płacili składki na ZUS przez 40 lat, a kobiety przez pięć lat krócej. Czy tak się stanie? – PiS nie mówi „nie”, ale nie jesteśmy w stanie określić, kiedy nasz postulat zostanie speł-

15-latek chncieiał

Taksówkarz z Zabrza stoczył walkę o życie Zenon Słotwiński (65 l.) dostał kilkanaście ciosów nożem w głowę i szyję

W minionej kadencji parlamentu związkowcom z Solidarności udało się przeforsować wiele zmian – wprowadzono m.in. zakaz handlu w niedziele. Teraz związkowcy domagają się spełnienia kolejnego żądania. Celem, do którego dąży przewodniczący Solidarności Piotr Duda (57 l.), jest przywrócenie emerytur stażowych. – Co z emery-

m

ZABIĆ

foto KASIA ZAREMBA (4)

Karol D. (15 l.) nie uciekał, czekał na policjantów w samochodzie

15-latek zaatakował pana Zenona w taksówce

T

o cud, że taksówkarz z Zabrza (woj. śląskie) uszedł z życiem. Zenon Słotwiński (65 l.) został zaatakowany przez nastoletniego pasażera. Napastnik zadał mu kilkanaście ciosów nożem w głowę i rękę. Na szczęście mężczyźnie udało się uciec. Karol D. (15 l.) może odpowiadać za usiłowanie zabójstwa jak dorosły. Zdecyduje o tym sąd.

Nożownik zostanie poddany obserwacji w schronisku dla nieletnich Zenon Słotwiński jest taksówkarzem od 30 lat. Woził różnych ludzi, ale to szalony dzieciak mógł go wykończyć. Karol D. wsiadł do jego taksówki na ul. Gdańskiej w Zabrzu, chciał, żeby go zawieźć w okolicę skateparku na Heweliusza. Zapłacił z góry. – Po drodze mówił, że ktoś go śledzi. Powiedział, że z Heweliusza zabierze go ojciec – opowiada Zenon Słotwiński. Dojechali na miejsce. Mijały minuty, a ojciec się nie pojawiał. Pan Zenon

zaproponował nastolatkowi, że zostawi go na pobliskiej stacji benzynowej. Nie wiedział, jaką furię tym wywoła. – Przyłożył mi do szyi nóż. Potem zaczął zadawać ciosy. Zacząłem tracić świadomość. Chciałem uciec, ale mnie trzymał, nie mogłem się ruszyć. Przez głowę przelatywały mi różne myśli. Przed oczami stanął mi mój roczny wnusio – wspomina taksówkarz. Zabrzanin stoczył z nastolatkiem walkę o życie. Zaczął gryźć chłopaka,

wytrącił nóż z jego ręki. Udało mu się wydostać z auta. – Wyciągnąłem telefon. Palce ślizgały się po zamazanym krwią ekranie. Zadzwoniłem po pomoc – mówi taksówkarz. Szybko zjawili się koledzy pana Zenona z korporacji taksówkarskiej oraz policja. Karol D. nie próbował uciekać. – Zatrzymany nastolatek był trzeźwy, próbka jego krwi została wysłana na badania, które wykażą, czy był pod wpływem innych środków odurzających. Na razie został umieszczony w schronisku dla nieletnich na trzy miesiące. Ma tam być poddany obserwacji. Potem sąd zdecyduje, czy będzie odpowiadał za swój czyn jak dorosły. Wtedy może usłyszeć zarzut usiłowania zabójstwa – mówi sierż. szt. Sebastian Bijok z zabrzańskiej policji. PG

niony. Możemy jednak zadeklarować, że Solidarność będzie powtarzać to żądanie, także podczas zbliżającej się kampanii prezydenckiej – podkreśla Marek Lewandowski, rzecznik Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Szczegóły dotyczące emerytur stażowych pozostają do ustalenia. Głównym założeniem jest możliwość przejścia na emeryturę przed osiągnięciem 60 i 65 lat przez wszystkich, a nie tylko przez wybrane grupy zawodowe (np. policjantów czy wojskowych). – Są przemysły, w których ludzie z powodów zdrowotnych nie mogą dłużej pracować. Jeśli odkładali składki, powinni mieć wybór: dalsza płaca lub emerytura, o ile jej wysokość będzie satysfakcjonująca – tłumaczy Lewandowski. ABR, CHA, WOŹ

 PiS ODPUSZCZA  W SPRAWIE SKŁADEK:

Nie umrzemy za 30-krotność ZUS – Będziemy szukać innych rozwiązań, bo nasi koalicjanci rzeczywiście mocno stawiali sprawę – zapowiedział Radosław Fogiel (37 l.), wicerzecznik PiS, pytany o zniesienie limitu 30-krotności składek na ZUS. – Nie będziemy za to umierać – dodał. Zgodnie z planem zniesienie limitu rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe miało dać budżetowi państwa 5 mld zł w 2020 r. Takiemu pomysłowi konsekwentnie sprzeciwiał się jednak wicepremier Jarosław Gowin (58 l.), twierdząc, że uderzy on w wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Negatywnie nastawiony był także prezydent Andrzej Duda (47 l.). Jego rzecznik już w zeszłym tygodniu mówił „SE”, że „jest przekonany, że ustawa ostatecznie nie trafi na biurko prezydenta”. Według naszych informacji ostateczna decyzja o rezygnacji z pomysłu zniesienia limitu składek ma zapaść w tym tygodniu. KB Radosław Fogiel (37 l.), wicerzecznik PiS

foto TOMASZ RADZIK

Marzenna Ilczuk (56 l.), pielęgniarka Polikliniki MSWiA w Siedlcach –Popieram inicjatywę wcześniejszej emerytury po wypracowaniu lat. Ja pracuję ponad 35 lat i chętnie odeszłabym już na emeryturę. Życie emerytów skróciło się. Jeśli odejdziemy z pracy wcześniej, będziemy mieli jeszcze czas, by nacieszyć się wnukami i spokojnym życiem.

o byłaby prawdziwa rewolucja w emeryturach! Wielu 50-latków ma długi staż pracy, odłożone składki w ZUS i brakuje im sił, aby nadal harować. Czy spełniony zostanie postulat Solidarności i wreszcie skorzystamy z emerytur stażowych? Związkowcy liczą, że nowy rząd nie będzie głuchy na ich apele.


WYDARZENIAIRLANDIA

8–14/LISTOPADA 2019

3

W Irlandii towarzystwa brakuje nie tylko seniorom

Mimo że uczestnicy badania mieli przynajmniej 50 lat, długotrwała samotność może dotyczyć także młodszych osób

Zielona Wyspa pogrąża się w oparach samotności, która coraz częściej dotyka nie tylko samotnie żyjące osoby starsze. Jak się okazuje, stan

ten jest znacznie bardziej powszechny, niż mogłoby nam się wydawać. Dotyka także osoby żyjące w środowiskach, w których ludzi nie brakuje.

Samotność to rzecz najstraszliwsza. Jakkolwiek nie każdy musi zgadzać się z tym twierdzeniem, nie można zaprzeczyć, że z pewnością jest ona czymś przykrym. Niemożność nawiązania choćby podstawowych interakcji z drugą osobą na dłuższą metę może wpędzić nas w stan przygnębienia. Problem samotności kojarzy nam się przede wszystkim z osobami starszymi, których bliscy albo poumierali, albo wyprowadzili się na tyle daleko, że nie mogą ich regularnie odwiedzać. W przypadku Irlandii okazuje się, że zjawisko samotności zatacza znacznie szersze kręgi. Wyraźnie to pokazuje najnowszy raport ośrodka The Irish Longitudinal Study on Ageing z Trinity College. Udział w badaniu wzięły osoby w wieku 50 lat i powyżej. Wynik przeprowadzonej ankiety nie napawa optymizmem – jedna trzecia respon-

R

PONAD 90 PROC. MIESZKANEK IRLANDII TWIERDZI, ŻE W KAŻDEJ CHWILI MOŻE STAĆ SIĘ POTENCJALNĄ OFIARĄ

Kobiety mieszkające w Irlandii przyznają, że nie czują się tutaj bezpiecznie

Płeć piękna pełna obaw Większość mieszkanek Irlandii nie czuje się na co dzień bezpiecznie. Głównym powodem takiego stanu rzeczy ma być… sam fakt, że są kobietami. Przeważająca część respondentek ostatniej ankiety Plan International Ireland (PII) uważa, że Zielona Wyspa jest krajem nieprzyjaznym dla płci pięknej. Choć żyjemy w XXI w., nawet w krajach cywilizowanych spora część przedstawicielek płci przeciwnej pod wieloma względami ma gorzej niż mężczyźni. Sytuacje te nie muszą dotyczyć nawet specjalnych przy-

dentów stwierdziła, że czuje się samotna przynajmniej „od czasu do czasu”. Z kolei 10 proc. uczestników badania okazało się „społecznie izolowanymi” – w tym wypadku chodziło o osoby mające regularny kontakt z jedną bądź co najwyżej kilkoma osobami. Badania wyraźnie pokazały również, że „poziom samotności” skorelowany jest z wiekiem. Nie występuje w nim jednak stały wzrost wraz z upływem lat. Najprościej rzecz ujmując – od 50. do 67. roku życia odczuwanie samotności maleje, zaś po przekroczeniu 67. roku życia znów stopniowo się zwiększa. Jak się okazuje, oprócz samego faktu mieszkania bez drugiej osoby pod jednym dachem wpływ na odczuwanie samotności ma poziom posiadanego wykształcenia. Osoby z wykształceniem wyższym były odczuwalnie mniej zagrożone samotnością niż ci, którzy takiego wykształcenia nie mieli. Co ciekawe, wbrew

padków – brzemię należenia do „słabszej płci” wiele kobiet odczuwa na co dzień. Te z Irlandii mówią o tym szokująco wręcz otwarcie. Aż 93 proc. mieszkanek Zielonej Wyspy twierdzi, że kraj ten nie jest bezpieczny dla kobiet. W ogromnej mierze kwestia bezpieczeństwa rozbija się o bycie podatną na molestowanie. Spośród respondentek ankiety PII aż ponad jedna trzecia przyznała, że przynajmniej raz padła ofiarą tego typu zachowania w miejscu publicznym. Najczęściej miało ono miejsce w pubach. Nic dziwnego – pijane męskie towa-

rzystwo nierzadko bywa napastliwe wobec kobiet. Z kolei połowa respondentek padła ofiarą molestowania przynajmniej na gruncie werbalnym. Transport publiczny również jawi się jako miejsce nieprzyjazne kobietom – aż 60 proc. respondentek czuje się nieswojo, wsiadając do autobusu lub tramwaju. W zamkniętej ciasnej przestrzeni również mogą czyhać na nie zboczeńcy. Jakkolwiek brzmi to lekko paranoicznie, trudno się dziwić – doniesienia o molestowaniu czy gwałtach nie należą w Irlandii do rzadkości.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

foto PUBLIC DOMAIN

foto PUBLIC DOMAIN

Coraz więcej z nas odczuwa samotność

E

K

L

A

M

A

utartej opinii, nie było różnic w poziomie samotności między mieszkańcami miast i wsi. Płeć także nie ma w tej kwestii dużego znaczenia. Dość powiedzieć, że zgodnie z wynikami przepro-

R

E

K

L

A

M

wadzonych badań osobom starszym samotność najbardziej doskwiera w Dublinie, który jest przecież najbardziej zaludnionym miejscem Irlandii.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

Profesjonalna terapia w języku polskim dla osób borykających się z depresją, lękiem, uzależnieniem od alkoholu i innych substancji psychoaktywnych, syndromem DDA i DDD, z trudnościami w związkach, w rodzinie, w relacjach z innymi oraz dla osób LGBT.

OFERUJEMY:

Konsultacje indywidualne, sesje grupowe, warsztaty rozwoju osobistego, warsztaty dla kobiet, treningi umiejętności społecznych, pomoc on-line i konsultacje przez Skype. Adres: 19 Lord Edward Street, Coolmine House, Dublin 2 www.ckudublin.org Umawianie wizyt, tel.: 0876494555 2405_DU


IRLANDIAWYDARZENIA

Irlandzki rozwód będzie można wziąć szybciej. Kolejne prawo zostało zliberalizowane

Czy zmiana przepisów doprowadzi do wzrostu liczby rozwodów? Czas pokaże

nieco prostsza foto PUBLIC DOMAIN

Irlandia idzie na rękę rozwodnikom. Prezydent Michael Higgins właśnie podpisał ustawę skracającą czas potrzebny na zerwanie więzów małżeńskich. Zmiana przeszła w tegorocznym referendum, które było kolejnym krokiem w stronę odejścia od ultrakonserwatywnej przeszłości Zielonej Wyspy.

MŁODZI IRLANDCZYCY UCZĄ SIĘ O SEKSIE W NIEWŁAŚCIWY SPOSÓB

Irlandia przez lata surowo podchodziła do kwestii rozwodów. Te zostały zalegalizowane dopiero w 1995 r. – wcześniej rozwiedzenie się było po prostu niemożliwe. Mimo tego obecnie Irlandczycy i tak należą do najrzadziej rozwodzących się narodowości w Europie. Przez wiele lat odejść od siebie w świetle irlandzkiego prawa nie było łatwo.

Zdaniem młodych internet to najlepsze i wiarygodne źródło informacji

Internet i pornografia

głównymi źródłami wiedzy Młodzi Irlandczycy o seksie uczą się przede wszystkim z internetu. Dla prawie każdego niepełnoletniego w Irlandii sieć jest wiarygodnym źródłem informacji o seksie. Jak nietrudno się domyśleć, firmy pornograficzne pełnią w tym wszystkim niemałą rolę „edukacyjną”. Rozmowy o seksie i seksualności z młodymi ludźmi to temat równie poważny, co wrażliwy. W końcu dotyczy sfery, w której odpowiedzialność jest szalenie ważna. Problem w tym, że rzadko młodzież ma okazję czerpać wiedzę z rzetelnych źródeł. Do takich z pewnością nie należy większość treści znajdujących się w internecie. Jak R

E

K

L

A

M

podaje „Newstalk.com”, aż 90 proc. irlandzkiej młodzieży czerpie wiedzę na takie tematy właśnie z sieciowych zasobów. Jak nietrudno się domyśleć, jednymi z najczęściej wykorzystywanych „materiałów edukacyjnych” są filmy porno. W takim kontekście korzysta z nich aż 20 proc. młodych użytkowników – przynajmniej tylu z nich się do tego przyznaje. Biorąc pod uwagę, jak tego typu produkcje wypaczają postrzeganie spraw związanych z seksem, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Niestety, rodzice rzadko kwapią się, by porozmawiać na takie tematy ze swoimi pociechami.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

Zgodnie z tutejszą konstytucją przed rozwodem małżonkowie musieli przebywać w separacji przynajmniej przez cztery z ostatnich pięciu lat. Do formalnej finalizacji przerwania więzów małżeńskich droga była naprawdę długa, przynajmniej aż do teraz. Irlandzcy ustawodawcy po raz kolejny dali swoim obywatelom bezpośred-

nią możliwość liberalizacji przepisów. W maju tego roku zorganizowano referendum, którego stawką było złagodzenie regulacji dotyczących rozwodów. Jak przypomina „Newstalk.com”, odpowiedzi twierdzącej udzieliło aż 82 proc. głosujących. Ustawa właśnie przeszła przez irlandzki parlament, zaś prezydent Irlandii wprowadził ją w życie swoim podpisem. Nowowprowadzone zmiany w przepisach znacznie skracają okres małżeńskiej separacji. Małżonkowie chcący od siebie odejść będą

foto PUBLIC DOMAIN

Trudna droga stanie się musieli żyć w separacji przez dwa z ostatnich trzech lat. Reforma prawa rozwodowego spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem przez irlandzkie organizacje społeczne. – Za sprawą tego głosowania dokonaliśmy wielkiego kroku w kwestii dbania o prawa ludzi potrze-

bujących rozwodu – powiedział Liam Herrick, dyrektor Irish Council for Civil Liberties, cytowany przez irlandzki portal. – Zmiany te sprawią, że osoby, które znalazły się w złych sytuacjach, będą mogły szybciej się od nich uwolnić.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

Landlordowie dyskryminują młodych najemców MŁODOŚĆ TO SAMA RADOŚĆ? NA PEWNO NIE PRZY WYNAJMIE MIESZKANIA

tego też wynajem przez młodych mieszkańców Zielonej Wyspy nieraz graniczy z cudem.

Irlandzcy landlordowie nie przepadają za gołowąsami

Landlordowie nie przepadają za młodymi najemcami. Do takich niezbyt optymistycznych wniosków doszła organi-

zacja Focus Ireland. Podchodzą oni do nich ze znacznie większą nieufnością, często regularnie ich dyskryminując. Dla-

Z rodzicami trudno mieszkać pod jednym dachem przez całe życie. Wielu z nas w pewnym wieku chce się wyprowadzić i pójść na swoje. Samodzielność nie jest oczywiście łatwym krokiem – wiąże się z ogromną odpowiedzialnością i przede wszystkim koniecznością utrzymywania się z własnych pieniędzy. Podstawą w wyżej wspomnianym jest szukanie własnych czterech kątów. Okazuje się, że do kwestii finansowo-logistycznych w Irlandii dochodzi jeszcze jedna trudność. Jest nią podejście landlordów do młodych ludzi. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Focus Ireland z najtrudniejszą przeprawą muszą liczyć

się najemcy w wieku od 16 do 24 lat. W ich przypadku szansa dyskryminacji jest aż sześciokrotnie większa niż w przypadku starszych najemców. Należy odnotować, że kwestia ta jak najbardziej pokrywa się z bezdomnością wśród młodych. Nierzadko pójście na swoje bywa spowodowane przymusem – młodzi ludzie po prostu muszą się wyprowadzić i zacząć samodzielne życie, nie mając innego wyboru. Biorąc pod uwagę wyżej wspomniane podejście landlordów, stąd już tylko krok do łatwego wpadnięcia w szpony bezdomności. W tej kwestii statystyki Focus Ireland są porażające – począwszy od sierpnia 2014 r. liczba młodych bezdomnych wzrosła aż o 110 proc. Młodość nie zawsze musi być więc piękna.

foto PUBLIC DOMAIN

4

8–14/LISTOPADA 2019

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

2323_DU


Ponad 100 milionów strat z powodu niewypłacalności

Irlandzka skarbówka idzie na rękę dłużnikom Ci, którzy mają, muszą płacić. Ci, którzy nie mają, muszą to udowodnić

Irlandzki urząd skarbowy traci grube miliony na niewypłacalnych podatnikach. Mimo że byli oni winni skarbówce tysiące euro, spora część z nich otrzymała podatkową amnestię. Udowodnienie niewypłacalności nie należy jednak do najłatwiejszych zadań.

foto PUBLIC DOMAIN

Podatki są prawdopodobnie jedną z najbardziej znienawidzonych rzeczy na ziemskim padole. Prawo jest jednak surowe – trzeba je płacić. W przypadku niedopełnienia tego obowiązku urząd skarbowy może zacząć ścigać podatnika. Niepłacenie podatków często wynika z zaniedbania, pomyłki albo zwykłego oszustwa. Zdarzają się jed-

nak sytuacje, w których nieuiszczenie należności wynika najzwyczajniej w świecie z tego, że dłużnika na to nie stać. Tutaj skarbówka też jednak jest bezlitosna – ściga go, aż nie dostanie pieniędzy. Nieszczęśnik może liczyć co najwyżej na rozłożenie płatności na raty. Jak się jednak okazuje, w Irlandii coraz częstsze są przypadki, w których Revenue po prostu musi darować dłużnikom ich długi, gdyż są oni niewypłacalni. W ciągu ostatnich pięciu lat Irlandia straciła aż 102,4 mln euro z niezapłaconych, ale umorzonych zaległości podatkowych. Kwota ta dotyczy 761 przypadków. Zgodnie z liczbami przytoczonymi przez „The Journal.ie” średnia roczna strata

Sepsa może okazać się śmiertelna w bardzo krótkim czasie

z tego tytułu w latach 2014– 2018 wynosiła 20,4 mln euro rocznie. Rekordowy okazał się ostatni rok – wówczas straciliśmy 24,8 mln euro. W skali poszczególnych dłużników kwoty, choć nie opiewały na grube miliony, również nie należały do najniższych. Statystyczny amnestionowany dłużnik był winien państwu średnio 130 tys. euro. Udowodnienie kondycji finansowej uniemożliwiającej wypłacalność nie należy jednak do najłatwiejszych zadań. W tym celu zaprzęgnięte muszą zostać wszystkie instytucje zajmujące się finansami. Dopiero po dogłębnym zbadaniu przez nie indywidualnej sytuacji konkretnego dłużnika można stwierdzić, czy napraw-

dę nie ma on możliwości wypłacenia się państwu. Wspomniane 761 przypadków to jednak kropla w morzu ściganych dłużników – ogromna część z nich musiała zapłacić.

R

E

K

L

A

M

5 foto PUBLIC DOMAIN

IRLANDIAWYDARZENIA

8–14/LISTOPADA 2019

A

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

LEKARZE RADZĄ: „TRZEBA WIEDZIEĆ, CO SIĘ DZIEJE, I REAGOWAĆ JAK NAJSZYBCIEJ”

SEPSA

zabija po cichu R

Sepsa jest cichym seryjnym mordercą. Codziennie w Irlandii umiera na nią siedem osób – alarmuje Royal College of Surgeons in Ireland (RCSI). Irlandzcy lekarze apelują o zwracanie uwagi na podejrzane symptomy. Wczesne wykrycie sepsy może uratować bowiem życie. Najprościej rzecz ujmując – sepsa jest ogólną reakcją organizmu na zakażenie. W zależności od konkretnej osoby może mieć ona różne objawy i przebieg. W przypadku jej wykrycia należy działać jak najszybciej, gdyż jest ona stanem mogącym zagrażać życiu. Dobitnie pokazują to badania, którymi podzieliło się RCSI. W 2016 r. zdiagnozowano prawie 15 tys. przypadków sepsy. Spośród nich aż ponad 2,7 tys. zakończyło się zgonem pacjenta. Oznacza to, że irlandzka śmiertelność wynosiła aż 18 proc. Obecnie na Zielonej Wyspie umiera na nią aż

E

K

L

A

M

A

siedem osób dziennie. Sepsa jest na tyle podstępna, że może wystąpić nawet przy niewielkim skaleczeniu. Bardzo szybko może doprowadzić do stanu krytycznego nawet zdrowego i silnego człowieka. Dlatego też przy zauważeniu objawów mogących być z nią związanymi należy jak najszybciej skonsultować się z lekarzem. Jak przypominają uczeni z RCSI, cytowani przez „Irish Times”, objawy te często przypominają te towarzyszące grypie. Szczególną uwagę należy zachować zwłaszcza po zabiegu operacyjnym czy wyrwaniu zęba. Zwłaszcza że sepsa może zabić w ciągu mniej niż 12 godzin. – Z każdą godziną od momentu wystąpienia objawów śmiertelność wzrasta o 7,6 proc. – alarmuje Fidelma Fitzpatrick z RCSI. – Zachęcamy więc, by ludzie nauczyli się rozpoznawać sepsę i tym samym mogli ratować innym życie.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

2363_DU


IRLANDIAWYDARZENIA

6

8–14/LISTOPADA 2019

Alkoholizm u nas kwitnie. Leczy się z niego coraz więcej Irlandczyków, w dodatku...

Procenty coraz bardziej kuszą nieletnich

Irlandia tragicznie się rozpija. Każdego roku coraz więcej ludzi ląduje w szpitalach z powodu zatrucia alkoholem. W znaczącej części przypadków jest to ich kolejna i na pewno nie ostatnia wizyta. Co gorsza, zjawisko to w coraz większym stopniu dotyka dzieci i młodzieży. Zielona Wyspa znana jest jako kraj ceniący sobie rozrywkę. W wydaniu irlandzkim praktycznie z definicji oznacza ona alkohol lejący się strumieniami. Każdego weekendu pijani ludzie hordami zapełniają ulice irlandzkich miast i wsi. Za tą radosną fasadą kryje się jednak naprawdę nieE

K

L

A

M

foto PUBLIC DOMAIN

– osoby poddające się terapii alkoholowej również coraz gęściej zapełniają miejsca w szpitalach. Liczba tego typu delikwentów rośnie z roku na rok. Zgodnie z informacjami udostępnionymi przez „Newstalk.com” liczba osób leczonych w szpitalach z nałogu alkoholowego wzrosła o prawie jedną piątą w porównaniu z ubiegłym rokiem. Nie są to więc jednorazowe wypadki przy piciu, a osoby, które zmagają się z długotrwałym problemem alkoholizmu. Lekarze zajmujący się tego typu przypadkami albo załamują nad nimi ręce, albo przyjmują do siebie z chłodną akceptacją. Zdają sobie

bowiem sprawę, że w przypadku takich klientów wizyta taka z pewnością nie będzie ostatnia. Chyba że wcześniej zdążą zapić się na śmierć. Alkoholowy problem dotyczy jednak nie tylko dorosłych. Z powodu problemów alkoholowych do szpita-

li trafia także coraz więcej niepełnoletnich. W ich przypadku wzrost jest zdecydowanie bardziej odczuwalny – w 2018 r. liczba tego typu pacjentów wzrosła aż o 80 proc. Należy zaznaczyć, że przytoczone statystyki nie dotyczą ostrych dyżurów

– zarówno w przypadku dorosłych, jak i dzieci mowa albo o leczeniu z uzależnienia, albo o dłuższych wizytach dotyczących poważniejszych przypadków zatruć. Jak zwykle udostępnione dane są tylko czubkiem góry lodowej.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

IMPORT NIELEGALNYCH STERYDÓW KWITNIE. CELNICY MAJĄ RĘCE PEŁNE ROBOTY

Amatorów igrania ze śmiercią nie brakuje

A

foto PUBLIC DOMAIN

R

wesoły problem – ogromne wręcz rozpicie irlandzkiego społeczeństwa. Badania regularnie publikowane przez irlandzkich i zagranicznych uczonych nie pozostawiają wątpliwości – ogromna część Irlandii znajduje się w szponach alkoholizmu. Dla wielu jej mieszkańców picie na umór to cotygodniowa rzeczywistość. Nierzadko przenikająca także do dni powszednich. Skalę problemu w szczególności widać na tutejszych ostrych dyżurach. Osoby zatrute alkoholem trafiają na irlandzkie oddziały ratunkowe praktycznie każdego dnia. Lekarze często mają do czynienia z przypadkami znacznie gorszymi

Wielu alkoholizujących się pacjentów to stali bywalcy irlandzkich szpitali

Imponujące muskuły to coraz częściej zasługa ćwiczeń wspomaganych chemią

Nielegalne sterydy zalewają Irlandię. Tutejsi stróże prawa mają z nimi ręce pełne roboty – każdego roku konfiskują setki tysięcy sztuk tego typu specyfików. Często potencjalnie ratując życie osobom chcącym dorobić się masy mięśniowej na skróty.

2407_DU

Spora część bywalców siłowni ma jeden główny cel – zwiększyć swoją masę. Wiąże się to zarówno z odpowiednią dietą, jak i z ćwiczeniami, podczas których wyciskają z siebie siódme poty. Nie każdy ma jednak

cierpliwość do „pakowania” – wielu chce widzieć efekty natychmiast. Dlatego też sięgają po sterydy anaboliczne, których efektem działania jest szybki przyrost mięśni. Są to substancje, których nie wolno stosować na własną rękę. Ich efekty uboczne mogą być katastrofalne, ze śmiercią włącznie. Dlatego też ich użytkowanie jest ściśle kontrolowane przez lekarzy. W Irlandii absolutnie nie brakuje osób chcących szybko i nie do końca legalnie wyrobić sobie muskuły. O czym dobitnie świadczą statystyki przytoczone przez

„Irish Independent”. Jak podaje irlandzki portal, w ciągu ostatnich trzech lat irlandzcy inspektorzy celni skonfiskowali aż 650 tys. sztuk sterydów. W dużej mierze był to nielegalny import detaliczny z zagranicznych źródeł – substancje wpadały podczas wyrywkowych kontroli. Sprowadzanie sterydów jest jednak tylko częścią większego problemu dotyczącą nielegalnego importu leków – stanowią one 16 proc. nielegalnego towaru, który wpada w ręce celników. PRZEMYSŁAW ZGUDKA


IRLANDIAPÓŁNOCNA

8–14/LISTOPADA 2019

foto ROVINGI, CC BY 2.0

Politycy w Irlandii Północnej wciąż nie pracują, ale i tak ich opłacamy

Grube miliony za nicnierobienie W ciągu ostatnich dwóch i pół roku wydaliśmy kilkanaście milionów funtów na pensje północnoirlandzkich posłów. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że od ponad dwóch lat praktycznie nie pracują. Nasze pieniądze poszły więc na polityczne nieróbstwo.

Ostatnie wybory do parlamentu Irlandii Północnej odbyły się 2 marca 2017 r. Były to wybory przyspieszone, odbywające się w cieniu politycznego skandalu. Poszło o aferę Renewable Heat Incentive (RHI). Był to program dopłat do odnawialnych źródeł energii. W ramach tegoż dochodziło do ogromnych nadużyć finansowych, nierzadko zahaczających

o korupcję. Afera RHI kosztowała Irlandię Północną niecałe pół miliarda funtów. W wyniku skandalu upadło zaufanie do parlamentu i wybory trzeba było powtórzyć. Przedterminowe wybory miały odbudować zaufanie do tutejszej władzy. Stało się jednak zgoła odwrotnie – po dziś dzień północnoirlandzcy politycy nie potrafią stworzyć normalnie funkcjonującego rządu. Oznacza to, że Irlandia Północna od prawie tysiąca dni jest pozbawiona decydentów. Co ważniejsze prawne decyzje musi podejmować za nich brytyjski parlament. Innymi słowy – w ławach północnoirlandzkiego parlamentu zasiadają polityczne nieroby. Jak przypomina „BBC”, by zmotywować

ich do pracy, w listopadzie ubiegłego roku obcięto im pensje o 15 proc. Jakkolwiek obniżka ta była dla nich odczuwalna, parlamentarzyści zdawali się nią zbytnio nie przejmować – wciąż nie są skorzy do dogadania się i utworzenia normalnie działającej egzekutywy. Tymczasem miesiące lecą, a wraz z nimi nasze pieniądze. Jak podaje „The Journal.ie”, począwszy od 2017 r. wyłożyliśmy aż 15 mln funtów na nicnierobiący parlament. Fakt, że w styczniu i lutym 2017 r. funkcjonował normalnie, jest marnym pocieszeniem. Statystyki opublikowane przez Northern Ireland Office zdążył skomentować Julian Smith, brytyjski sekretarz stanu ds. Irlandii Północnej: – Uważam, że

Od ponad dwóch lat Irlandia Północna nie może doczekać się normalnie funkcjonującego rządu R

sytuacja mająca miejsce w tym parlamencie jest po prostu tragiczna. Przeznaczanie takich sum pieniędzy na instytucję, która nic nie robi, jest po prostu niedopuszczalne. Poza wywieraniem nacisku na polityków „góra” nie może jednak zbyt wiele w tej sprawie zdziałać. Zgodnie z wyborczym terminarzem następne wybory parlamentarne w Irlandii Północnej przypadają na 2022 r. Do tego czasu tutejsi politycy będą mogli nic nie robić. Tym samym śmiejąc się podatnikom w twarz. PRZEMYSŁAW ZGUDKA

EMERYCI NA PÓŁNOCY SĄ RÓWNI I RÓWNIEJSI. PANIE MAJĄ PRAWIE DWA RAZY MNIEJ OSZCZĘDNOŚCI

foto PUBLIC DOMAIN

Kobiety znowu przegrywają z systemem Statystyczna babcia jest w Irlandii Północnej biedniejsza niż dziadek

Północnoirlandzkie emerytki mają mniejsze oszczędności niż tutejsi emeryci. Kwestia ta wynika zarówno z różnic płacowych, jak i z uwarunkowań kulturowo-społecznych. Pod tym względem północ Zielonej Wyspy okazuje się najbardziej problematyczna w Wielkiej Brytanii. Z nierównościami płacowymi mierzymy się nie od dziś. Przez wiele lat niższe pensje kobiet niż mężczyzn były smutnym standardem. Choć ostatnimi czasy coraz mocniej walczymy z tym zjawiskiem, jest ono wciąż

odczuwalne. Minie jeszcze dużo czasu, zanim powszechne równości płacowe między płciami staną się faktem. Zjawisko to jest o tyle niekorzystne, że ma długofalowe skutki. Braki w pieniądzach tu i teraz są tylko czubkiem finansowej góry lodowej. Niewystarczające fundusze mogą przekładać się na gorszą sytuację w późniejszych latach, kiedy nie będzie można tych pieniędzy normalnie zarabiać. Chodzi zwłaszcza o emerytów. Najprościej rzecz ujmując – jeśli przez całe życie oszczędzało się mniej, na starsze lata idzie odłożyć

mniej zaskórniaków, które w wielu przypadkach mogą być podstawowymi środkami potrzebnymi do przeżycia – emerytura nie zawsze wystarcza na godziwe życie. R

E

K

L

A

M

Problem ten nie ominął oczywiście Wielkiej Brytanii. W skali regionalnej najbardziej odczuwalny jest on w Irlandii Północnej. Jak wynika z doniesień „Irish News”, to właśnie tutaj przepaść między oszczędnościami emerytów jest największa. Średnia kwota oszczędności w przypadku tutejszych mężczyzn emerytów wynosi 20 tys. funtów. W przypadku kobiet jest ona aż dwukrotnie mniejsza. Do takiego stanu rzeczy przyczyniają się przede wszystkim mniejsza pensja zarabiana przez lata oraz opiekowanie się dziećmi. Druga ze wspomnianych kwestii często wymaga urywania się z pracy, co w wielu przypadkach przekłada się na obcięcie zarobków. Choć w krótszym czasie różnice nie są duże, na dłuższą metę można stracić naprawdę niemało pieniędzy. PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

Jeżeli masz problem z piciem alkoholu i chcesz coś zmienić w swoim życiu Anonimowi Alkoholicy AA czekają

tel. +353873301230

www.aairlandia.com

2320_DU

E

K

L

A

7

M

A


POLSKAPOLITYKA 8 OPINIEPOLSKAPOLITYKA Nowo mianowany ambasador Izraela w Polsce o perspektywa ZDANIEM REDAKTORA Nasze kraje więcej łąc 8–14/LISTOPADA 2019

Mirosław Skowron, szef działu Opinie „Super Expressu”

ona trochę jak te pamiętne banki w czasie kryzysu finansowego – za duża, żeby upaść. I będzie trwała, nawet jeżeli nadal te głupoty będą robili. I muszę przyznać, że nie ustają. Przez ostatnie kilka lat powtarzano, że problemem PO jest niekonsekwencja i niezbyt przemyślane opinie i propozycje, które są często ze sobą sprzeczne. Minęło kilka dni od wyborów, a Platforma jak przed szkodą, tak i po szkodzie głupia. We frontalnym ataku na PiS za to, że próbuje podkraść opozycji ze dwóch, trzech senatorów, użyto wielu górnolotnych słów. Było o demokracji, zasadach i korupcji politycznej. Pan Grzegorz skarżył się nawet na to zachowanie PiS Europie. Po to, by po kilku dniach politycy Platformy z Radkiem Sikorskim na czele chodzili dumni z pomysłu, że może się uda PiS podkraść Jarosława Gowina z jego 18 posłami i dać mu premiera, i odebrać władzę Kaczyńskiemu, nawet jeżeli się z nim przegrało. To już nawet nie moralność Kalego, to poniżej logiki jego krowy. Czy pod nowym kierownictwem będzie lepiej? Na pewno może być gorzej. Nie wierzycie? To przypomnijcie sobie Ryśka Petru, który po uzdrowieniu polskiej polityki wrócił uzdrawiać polską ekonomię.

LESZEK

MILLER PROSTO Z LEWEJ Prawko

T

Tego dnia rowerową przejażdżkę pani Anety zakończył z użyciem mercedesa były poseł PiS i Ruchu Narodowego Artur Zawisza. Wzór Polaka. No, może nie dla wszystkich Polaków, ale mniej więcej 20 tys., bo tylu co roku łapie policja za jazdę po pijaku. Pana Zawiszę też złapali i sąd prawo jazdy mu odebrał. Zawisza wyrok zlekceważył. Co z tego więc, że tym razem był trzeźwy, skoro samochodu prowadzić nie powinien… Kiedy to się zaczęło? Najbardziej znany był imć pan Samuel Łaszcz, XVII-wieczny warchoł, który wyrokami sądowymi „deliję” sobie podbijał… Przy nim pan Zawisza to mały geszefciarz prawny. No, ale za to jakich ma powinowatych! Najsławniejszy, twórca rodu, rzec można, to pan Lech Falandysz. Miły dżentelmen niczym Arsen Lupin, tyle że jego łupem nie padały brylanty, lecz paragrafy. Prawnik prezydencki był ojcem słynnej „falandyzacji”, czyli naginania prawa pod aktualne potrzeby prezydenta Wałęsy. Jeśli o mec. Falandyszu można mówić z pewną dozą sympatii, gdyż był to człowiek inteligentny, dowcipny, z niezbędną na tym stanowisku domieszką cynizmu, to pan prezydent Duda, mimo że jest doktorem prawa, działa bez finezji, jak to mówią – na rympał. Miał PiS potrzebę nominować Mariusza Kamińskie-

go na szefa służb tajnych, to go pan prezydent ułaskawił, choć postępowanie sądowe było dopiero w toku. To pierwszy przypadek, kiedy ułaskawiono kogoś, kto nie był jeszcze prawomocnie skazany. Mieli koledzy potrzebę usunąć I Prezes Sądu Najwyższego, to podpisał, co mu podsunęli, na bok spychając konstytucję, żeby mu się po biurku nie przewalała z kąta w kąt… Potem była pani premier Szydło – tak potrafiła zakręcić paragrafami, żeby jej ministrowie w świetle jupiterów dostawali drugie pensje, bo „im się te pieniądze po prostu należały”… Na liście pogardy dla prawa są nazwiska wiceministrów sprawiedliwości, sędziów, prokuratorów, a nawet – niczym wisienka na torcie – sam pan prezes zaplątany w nierozliczone negocjacje biznesowe. Prokuratura nawet go w tej sprawie nie przesłuchała – choćby z ciekawości… No i jest pan Banaś oczywiście. W związku z jego działalnością w organach finansowych państwa, a także w sferze rozrywki masowej, można uznać jego przygody z prawem za gotowy scenariusz czwartej części „Ojca chrzestnego”… Jak to jest możliwe? – zapyta niejeden czytelnik tego felietonu. Przecież to wszystko jest głęboko niemoralne… Odpowiem więc aforyzmem Stanisława Jerzego Leca: „Moralność upada na coraz wygodniejsze posłania”

Tomasz Walczak: – Polska to kolejny przystanek na pańskiej długiej drodze dyplomatycznej. Czy to wyjątkowe miejsce dla izraelskiego dyplomaty? Czy to kraj i praca jak każda inna? Alexander Ben Zvi: – To szczególna placówka. Musimy bowiem pamiętać, że wielka część naszej izraelskiej historii jest związana właśnie z Polską, więc jest to wyjątkowe miejsce do pracy. – Dla izraelskich dyplomatów, z których wielu straciło przodków w Holokauście, jest emocjonalnie trudne, by pracować w kraju, który Niemcy uczynili głównym miejscem jego realizacji? – Oczywiście emocjonalnie jest to trudne. Ale też nie jest tak, że każdą minutę swojej misji dyplomatycznej poświęcamy na myślenie o Holokauście. Nasza praca polega także na tym, żeby spoglądać również w przyszłość, a nie tylko w przeszłość. Musimy pamiętać o historii i robić wszystko, by inni o niej nie zapomnieli, ale nie byłoby profesjonalne, gdybyśmy skupiali się tylko na tym. Naszą główną rolą jest budowanie relacji izraelsko-polskich. – Siłą rzeczy historia w naszych relacjach nieustannie wraca. Ostatnie dwa lata łatwe nie były i upłynęły pod znakiem kłótni o pamięć. Pana zdaniem ten trudny etap mamy już za sobą? – Uważam, że nie jest to jeszcze zamknięty etap. Musimy robić jednak wszystko, by historia i pamięć były bardziej domeną historyków, a nie dyplomatów i polityków. Sam historykiem nie jestem i jako dyplomata chcę, by relacje między naszymi krajami rozwijały się w kwestiach gospodarczych, kulturalnych, turystycznych. Ale także politycznych, bo i Izrael, i Polska mają wspólne interesy na arenie międzynarodowej. – Kiedy pana poprzedniczka Anna Azari żegnała się z placówką w Polsce, zwracała uwagę, że stosunki między naszymi państwami są absurdalne. W tym sensie, że oba nasze narodowy łączy więcej, niż dzieli, mamy wspólne interesy strategiczne, ale wystarczy iskra, by emocje przeważyły. Czy zawsze już tak będzie?

– W Izraelu żyje jeszcze wielu ludzi, którzy pamiętają to, co działo się wiele lat temu. Są tacy, którzy pamiętają złe czasy w Polsce. Są tacy, którzy pamiętają czasy dobre. Każda z tych grup ma swoje emocje i trzeba je zrozumieć. Nie możemy jednak w naszych relacjach kierować się emocjami. Kiedy bowiem emocje wybuchają, każda ze stron za nimi podąża. Ja uważam, że to nie jest ścieżka, która trzeba iść. Musimy kierować się wspólnym interesem naszych państw. To jest mój cel jako ambasadora Izraela w Polsce i jestem przekonany, że to także cel polskiego ambasadora w Izraelu. – Jest też pewien paradoks w naszych relacjach. Po 1989 r. zdecydowaną większość czasu na poziomie państwowym były one znakomite. Niestety, na niższym szczeblu stawały się one zakładnikiem niemądrych wypowiedzi przedstawicieli jednej czy drugiej strony. – Ma pan rację, że nie brakuje takich osób po obu stronach, wygłaszających deklaracje, które nie powinny się pojawić. Podsyca to emocje, które wpływają na nasze – jeszcze raz podkreślę – wspólne interesy. Nie uważam, by było to dobre. – Tych emocji nie brakowało przy okazji fatalnej nowelizacji ustawy o IPN. Wtedy także po stronie izraelskiej nie zabrakło krzywdzących opinii jak ta wygłoszona przez Israela Katza, który stwierdził, że Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki. Wielu nad Wisłą odebrało to jako przejaw izraelskiego antypolonizmu. Rzeczywiście panuje w Izraelu taka niechęć do Polaków? – Ani przywołana przez pana wypowiedź, ani przekonanie o izraelskim antypolonizmie nie jest prawdą. Nie jest prawdą ani to, że wszyscy Polacy są antysemitami, ani to, że w Izraelu panuje antypolonizm. Moim zdaniem powinniśmy dążyć do wszystkiego, co nas łączy, a nie dzieli. – Nie jest trochę tak, że nasze relacje na poziomie czysto ludzkim są problematyczne, bo np. kiedy izra- elska młodzież przyjeżdża do

KORWIN SUPER JKM

MIKKE

Najnowsza plotka polityczna jest taka, że Grzegorz Schetyna ma podobno zamiar ustąpić ze stanowiska. I nie będzie o nie walczył do samego końca jego lub jej. Jeżeli tak się stanie, będzie to dla mnie największe zaskoczenie ze strony tego polityka od czasu, kiedy zapomniał sam własnej szóstki, która miała być podstawą zmiany Polski na lepsze po wyborczym zwycięstwie. Tym razem będzie to pierwszy raz zaskoczenie pozytywne. Dziwię się, ale oczywiście nie bardzo wierzę w to, że tak się stanie. Sytuacja, w której jakiś polityk wykazuje się cywilną odwagą, by przyznać, że do czegoś się nie nadaje, jest w Polsce dość unikalna. Obie strony naszej nawalanki politycznej wykreowały w końcu takich tuzów jak Bronek Komorowski w roli głowy państwa albo Kazio Marcinkiewicz w roli szefa rządu. I tak jak w polityce mówi się, że ktoś nie ma z kim przegrać, tak polscy wyborcy zazwyczaj nie mają niestety od kogo wymagać. Powiedzmy, że to jednak prawda i pan Grzegorz usunie się w cień. Wśród kandydatów na jego następców widzę osoby, które mogą sobie poradzić lepiej, ale widzę też ludzi, którzy bez wątpienia poradzą sobie znacznie gorzej. Problemem Platformy jest to, że jest

JANUSZ

N

Dzielenie skóry na Grzegorzu

Śmierć w tunelu

A

Abraham Awwad Abraham Ali al-Badri as-Samarra i zwący się Ab? Bakr al-Ba?d?d? (choć nie urodził się w Bagdadzie i ani razu w nim nie był) zginął śmiercią samobójczą, zabierając ze sobą na tamten świat trójkę dzieci. Cóż, dr Goebbels z żoną zabili przed śmiercią szóstkę swoich dzieci. Wszystkie miały imiona na literę „H”. Trudno komentować takie decyzje, to ostatecznie jego dzieci. Decyzję na pewno przemyślał, bo był ubrany w kamizelkę-szahidkę. Natomiast śmierć tego człowieka trzeba przyjąć z dużą ulgą. Założone przez niego Islamskie Państwo Lewantu i Iraku ogłoszone potem kalifatem (co wzburzyło

wszystkich szefów państw muzułmańskich, bo „kalif” to przywódca wszystkich muzułmanów) było ośrodkiem nieznanego od dawna terroru. W Parlamencie Europejskim domagałem się uznania tego państwa, wypowiedzenia mu legalnie wojny i całkowitego zniszczenia. Niestety, ani Francja, ani Niemcy, ani tym bardziej inne państwa nie wykazywały chęci prowadzenia wojny, „w której mogliby zginąć żołnierze”. Otóż w normalnych czasach do wojska zaciągają się ludzie, którzy chcą pozabijać trochę nieprzyjaciół. Godząc się na to, że przy okazji mogą zginąć sami. Tacy ludzie istnieją i ich miejsce jest w woj-

Polski, nie ma kontaktu z rówieśnikami. Czy nie powinniśmy zadbać już dziś o to, żeby te kolejne pokolenia, które nasze relacje będą budować, miały szansę się poznać i przełamać wzajemne stereotypy? – Absolutnie! To się zresztą zmienia. Już dziś nawiązywana jest współpraca między polskimi i izraelskimi miastami, by młodzież z Polski i Izraela, przyjeżdżając do naszych krajów, mieszkała z miejscowymi rodzinami. Musimy iść w tym kierunku. Zmienia się zresztą postrzeganie Polski przez Żydów. Dziś odwiedza Polskę 300 tys. izraelskich turystów. Część z nich to młodzież odwiedzająca miejsca pamięci, ale też mnóstwo z nich przyjeżdża, by poznać Polskę, a nie tylko bolesną historię narodu żydowskiego. Zresztą izraelska młodzież także łączy poznawanie przeszłości z poznawaniem współczesnej Polski. – Wywołał pan małą burzę, kiedy stwierdził, że wejście Konfederacji do polskiego Sejmu jest dla pana problemem. Nie brakowało krytycznych głosów, że jako ambasador nie powinien komentować pan polskiej polityki. – To ludzie, którzy mają antysemickie poglądy i wypowiadają się przeciwko Żydom. Jestem nie tylko dyplomatą, lecz także Żydem, więc jeśli wypowiadają się przeciwko mnie, to mam prawo powiedzieć coś przeciwko nim. – Pana zdaniem rzeczywiście to ugrupowanie w skali całej polskiej polityki to zasadniczy problem? – Może takim problemem się stać. Zobaczymy, jak będą się zachowywać w Sejmie. Jeśli tam będą powtarzać swoje antysemickie slogany, będzie to problem. – Pewną kością niezgody w naszych relacjach jest kwestia reprywatyzacji. Polski rząd przygotował projekt ustawy, która by ten problem rozwiązywała, ale wziął pod uwagę rekompensaty tylko dla obywateli polskich. Ustawa w życie nie weszła, bo miała ją oprotestować strona izraelska. Czy władze w Jerozolimie będą protestować, jeśli w tej formie ustawa będzie procedowana?

sku właśnie. Dziś w Europie, z Polską włącznie, do wojska zaciąga się zbyt dużo ludzi chcących bezpiecznie parę lat poćwiczyć na poligonie, a potem w młodym wieku przejść na szybką, w miarę możności wysoką, emeryturę. By wyjechać tam, gdzie trzeba strzelać i ryzykować życie, domagają się dodatkowej zapłaty!!! A dowodzeni są przez ludzi, którzy też troszczą się, by nie stała im się krzywda. Pamiętam, że np. pan Tomasz Siemoniak jako minister obrony narodowej powiedział, że nie wyśle żołnierzy do Sudanu, „bo tam jest niebezpiecznie”. Otóż, powtarzam: główną kwalifikacją na żołnierza jest to, że nie boi się niebezpieczeństwa i nawet lubi ryzyko. Dla tych dowódców najważniejsze są zbrojenia, bo przy zakupie sprzętu wojskowego dostawcy dają wysokie łapówki. Zbroją się nawet państwa, którym nie grozi żadna wojna! Ale zawsze pod tym pretekstem można wyciągnąć od podatnika pieniądze. Degrengolada wojska to oznaka upadku kraju. I trzeba Polskę przed tym powstrzymać.


OPINIEPOLSKAPOLITYKA POLSKAPOLITYKA

ach wzajemnych relacji

ączy, niż dzieli

se.pl

Ambasador Izraela w Polsce Alexander Ben Zvi w rozmowie z redaktorem Tomaszem Walczakiem

foto MARCIN WZIONTEK

– Jest organizacja, która zajmuje się restytucją mienia bezspadkowego, ale w tej roli nie występuje rząd izraelski. Oczywiście, jeśli sprawa dotyczy obywateli Izraela, to jasne, że rząd musi chronić ich prawa. Nie jest to jednak częścią naszego dialogu, który na co dzień prowadzimy z polskimi władzami. Nie traktujemy tego jako główny punkt w relacjach izraelsko-polskich. – Co jest więc w nich najważniejsze? – Każdy kraj ma swoje interesy, a w przypadku Polski i Izraela część tych interesów jest wspólna. To choćby kwestie gospodarcze. Dziś wymiana ekonomiczna między naszymi krajami to miliard dolarów. Moim zdaniem to mało, bo potencjał jest o wiele większy. Także na arenie międzynarodowej wiele nas łączy. To walka z terroryzmem, wspólne sprawy w organizacjach międzynarodowych, także w Unii Europejskiej. Również wymiana kulturowa jest w nich niezwykle istotna. Zarówno artyści izraelscy w Polsce, jak i polscy w Izraelu cieszą się dużym zainteresowaniem. To właśnie w tych obszarach musimy szukać tego, co nas łączy. A jak widać, łączy nas niezwykle dużo.

Zobacz cały wywiad na stronie

Rozmawiał TOMASZ WALCZAK

WOŚ VOŚ POPULI

RAFAŁ

8–14/LISTOPADA 2019

9

Potrzebny Jaki do potęgi trzeciej

S

Sądy zwracające kolejne kamienice w ręce beneficjentów tzw. dzikiej reprywatyzacji to wielka porażka demokracji i cios w poczucie społecznej sprawiedliwości. Za odwracanie tragedii reprywatyzacji trzeba się zabrać w nowym Sejmie z nową siłą. Wielu chce się łudzić, że gdy sąd administracyjny przekazuje kamienicę przy Nabielaka (tę, o którą walczyła Jolanta Brzeska) z powrotem w ręce handlarza roszczeń Marka M., to tak naprawdę wina… Patryka Jakiego. Powiadają, że gdyby kierowana przez niego sejmowa Komisja Weryfikacyjna nie popełniła błędów, to teraz sądy musiałyby orzec inaczej. Takie stanowisko przedstawił np. wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej. Ale taki legalizm jest trochę złudzeniem, a trochę wymówką. Złudzeniu ulegają ci, którzy sądzą, że proces dzikiej reprywatyzacji da się cofnąć w sposób czysto legalistyczny. Wystarczy odpowiedni kruczek. Ale sęk w tym, że tego prawdopodobnie nie da się zrobić. Albo da się w niewielu przypadkach. Nie bez kozery wśród jej głównych aktorów było tak wielu prawników. A prawnikom płaci się sowicie właśnie po to, żeby było „legalnie”. Właśnie dlatego argumentacja w stylu „nie podoba nam się dzika

reprywatyzacja, lecz sądy mają rację” to de facto wymówka. Wymówka, by było tak, jak było. A przecież prawdziwy problem z warszawską (i nie tylko warszawską) reprywatyzacją polegał nie na tym, że była ona nielegalna. Tylko na tym, że była NIESPRAWIEDLIWA. Oburzająca ze społecznego punktu widzenia. Jak każdy rodzaj systemowego uwłaszczenia się bogatych na majątku wspólnym użytkowanym przez biednych. Jak każde czyszczenie zreprywatyzowanych kamienic z socjalnych lokatorów tylko po to, by sprzedać je po wielokrotnie niższej cenie. Akurat Brzeska straciła przy tym życie. Ale nawet gdyby nie straciła, to i tak reprywatyzacja byłaby oburzającą niesprawiedliwością. Niesprawiedliwość reprywatyzacji była przez lata tolerowana przez władze. Dopiero komisja Jakiego stała się pierwszą realną próbą zrobienia przez polityków czegoś więcej niż rytualne ględzenie. Zamiast pohukiwać na jej dorobek, należy raczej domagać się od rządzących, by weryfikacja reprywatyzacji (i to nie tylko w Warszawie) była w nowej kadencji Sejmu przyspieszona. Potrzebny nam Jaki do potęgi trzeciej. Inaczej zimny legalizm i interes nielicznych znów zwycięży nad demokracją i dobrem społecznym.

O składzie nowej Rady Ministrów i pomocy dla seniorów mówi rzecznik rządu Piotr Müller

Szykujemy pieniądze dla emerytów – Zbigniew Ziobro wywalczył tekę wicepremiera? –- Nie aspirował do niej. Nie ma na stole takiej oferty. Nie będzie wicepremierem. – Jarosław Gowin nim pozostanie? – Tu się nic nie zmieni. – Jak duży kłopot wicepremier Gowin i Porozumienie sprawiają PiS i budżetowi na przyszły rok w sprawie zniesienia 30-krotności limitu składek na ZUS? – Sytuacja budżetu jest bardzo dobra, po raz pierwszy jest projekt zakładający jego zrównoważenie. – Ale likwidacja spowoduje 5 mld wpływów mniej, więc pojawi się deficyt… – Decyzja rzeczywiście idzie w tym kierunku, żeby tego limitu nie zmieniać, więc faktycznie będzie potrzeba dodatkowych środków finansowych – albo musimy ich poszukać, albo zdecydować się na niewielki deficyt budżetowy, o wiele mniejszy niż w poprzednich latach. – Minister Kwieciński sprzeciwia się jednak temu rozwiązaniu. – Minister finansów ma tę niewdzięczną rolę, że musi dopinać projekt budżetu i szuka możliwości finansowych… – ...ale spokój w koalicji jest ważniejszy. – Nie chodzi tylko o spokój. Są także argumenty merytoryczne. – Kiedy ta decyzja zapadnie? – Rozstrzygać będzie nowa Rada Ministrów, musimy

Gościem Kamili Biedrzyckiej był rzecznik rządu, Piotr Müller

foto MARCIN SMULCZYŃSKI

Kamila Biedrzycka: – Jak idzie układanie rządu? Piotr Müller: – To już finał ustawienia tek ministerialnych, ale pamiętajmy, że rząd to nie tylko ministrowie, ale także wiceministrowie, więc trzeba na to patrzeć kompleksowo. Plus pewne korekty między ministerstwami. – Ile zobaczymy nowych twarzy? – Kilka na pewno. – W kluczowych ministerstwach? – Będzie na pewno kilka ważnych resortów, nie tylko te mniejsze. Będą też sprawdzone osoby z obecnego rządu i zobaczymy, jak się ułoży ta karuzela kadrowa w Sejmie – mamy marszałków, szefa klubu i inne ważne funkcje. – A decyzje dotyczące poszczególnych resortów? – Wicepremier Jarosław Gowin wprost wskazuje Jadwigę Emilewicz i ona ministrem na pewno pozostanie. Ale w innych obszarach życia gospodarczego jest przewidzianych kilka zmian. – Jacek Sasin będzie ministrem skarbu? – Analizujemy, czy to ministerstwo w ogóle ma być przywrócone i funkcjonować w taki sam sposób jak wcześniej. Ale faktycznie wydaje się, że inny sposób nadzoru właścicielskiego będzie lepiej funkcjonował. – Na czele z Jackiem Sasinem. – To jest na pewno dobra kandydatura.

wtedy zmodyfikować projekt budżetu i zawnioskować o poprawkę. – Pytam o decyzję polityczną. – Możemy się jej spodziewać w trakcie exposé lub tuż przed nim. – I nie ma żadnych wątpliwości, że wygłosi je Mateusz Morawiecki? – Żadnych (…), oczywiście w obozie Zjednoczonej Prawicy pojawiały się głosy, żeby premierem został Jarosław Kaczyński, ale Mateusz Morawiecki doskonale się sprawdził w tej roli i sam prezes wskazał go na kandydata. – A co mówi, kiedy słyszy, że kluczowe decyzje i tak podejmuje prezes PiS? – Polityka to gra zespołowa. To nie jest tak, że jest prezes Kaczyński nie słucha nikogo

dookoła i podejmuje sobie decyzje, tylko razem z premierem wymieniają się argumentami i decydują. – A jaki miał wpływ na skład nowego rządu? – Nie uczestniczyłem w tych rozmowach, ale decyzje były podejmowane w składzie: Jarosław Kaczyński, Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro jako liderzy partii koalicyjnych oraz premier Morawiecki. – Rząd już dystansuje się od obietnic składanych w kampanii i mówi wprost, że obiecanego w kampanii „pięciopaku” nie uda się zrealizować w 100 dni. – 13. emerytura w 2020 i 14. w 2021 r. – projekt ustawy tego dotyczący będzie przyjęty w ciągu 100 dni. Tak samo „mały ZUS” – będzie obowiązywał od począt-

ku przyszłego roku, i program badań profilaktycznych. Jeśli chodzi o 100 obwodnic – harmonogram prac będzie przyjęty w ciągu 100 dni. A dopłaty dla rolników są uzależnione od negocjacji w ramach Komisji Europejskiej. Po to walczyliśmy, żeby komisarzem był Polak. – Będzie kwotowo-procentowa waloryzacja emerytur, jak państwo obiecywali? – Waloryzacja bazuje na wskaźnikach makroekonomicznych. – We wrześniu PiS obiecywał, że najbiedniejsi emeryci oprócz waloryzacji procentowej otrzymają kwotową w wysokości 70 zł. – Będziemy chcieli to zrealizować. Nie zadeklaruję teraz pani kiedy, ale na pewno w tej kadencji to będzie zrealizowane. Mam nadzieję, że to będzie w przyszłym roku. – Co z dodatkiem pielęgnacyjnym dla emerytów powyżej 75. roku życia? Miał być zwiększony. – Jesteśmy dwa tygodnie po wyborach, mamy cztery lata, żeby zrealizować te zapowiedzi. – Co w kancelarii premiera robi płk Krzysztof Gaj? – Nie znam tej osoby. – Współpracował z ministrem Antonim Macierewiczem i w 2016 r. został usunięty ze Sztabu Generalnego za antysemickie i antyukraińskie wypowiedzi. Teraz pracuje w KPRM. – Nie znam wszystkich pracowników kancelarii ani tej osoby, więc nie odpowiem.

– Czy reformę sądownictwa będzie kontynuował Zbigniew Ziobro? – Tak, będzie ministrem sprawiedliwości w przyszłym rządzie. – Jacek Sasin powiedział dziś, że „do reformy sądownictwa trzeba wrócić”. Porzuciliście ją? – Nie, została zrealizowana w pewnej części. Na przykład długość realizacji spraw nie jest satysfakcjonująca. Trzeba uzupełnić wakaty orzecznicze, poprawić funkcjonowanie administracji wspierającej sądownictwo. Wyzwań jest dużo, a reforma nie jest zakończona. – Jak pan ocenia zamieszanie wokół wyboru marszałka seniora nowej kadencji? C – Nie wiem, czy nazwałbym to M zamieszaniem (…). Pamiętaj- Y my, jaką rolę odgrywa, to bez K wątpienia musi być osoba, która nie budzi skrajnych emocji, i jestem przekonany, że prezydent taką wyznaczy. – Czy za zamieszanie z szefem NIK politycznie odpowiedzialność ponosi premier Morawiecki? – Nie, absolutnie. To jest teza… no, nie chcę używać mocnych słów. – A kto w firmie odpowiada za to, że coś nie działa tak, jak powinno? Szef. – Tak, dlatego dobry szef poprawia procedury. Nie jest sztuką nie popełniać błędów, bo to niemożliwe. Rozmawiała KAMILA BIEDRZYCKA


10 IRLANDIAPORADY Podpowiadamy, doradzamy Zapłata wynagrodzenia za święta państwowe

24 grudnia (Wigilia – Christmas Eve) i Wielki Piątek – Good Friday nie są dniami ustawowo wolnymi od pracy (chociaż niektóre szkoły i firmy wtedy nie pracują). Twoje prawo do dni ustawowo wolnych od pracy jest określone w Ustawie o organizacji czasu pracy z 1997 r. (Organisation of Working Time Act 1997), na podstawie której większość pracowników ma prawo do płatnego urlopu w dni świąt państwowych. Jedynym wyjątkiem są pracownicy zatrudnieni w niepełnym wymiarze godzin, którzy nie przepracowali u swojego pracodawcy łącznie co najmniej 40 godzin w okresie 5 tygodni przed świętem państwowym.

Jeśli kwalifikujesz się do wynagrodzenia z tytułu dni ustawowo wolnych od pracy, masz prawo do jednej z następujących opcji:  płatnego dnia wolnego od pracy w święto państwowe;  dodatkowego dnia corocznego urlopu;  dodatkowej płatności za konkretny dzień;  płatny dzień wolny w ciągu miesiąca od święta państwowego. Masz prawo spytać swojego pracodawcę co najmniej 21 dni przed świętem państwowym o to, które ze wspomnianych rozwiązań będzie miało zastosowanie. Jeśli twój pracodawca nie udzieli ci odpowiedzi co najmniej 14 dni przed świętem, masz prawo traktować święto państwowe jako płatny dzień wolny, płacony stawką określoną w rozporządzeniu SI 475/1997. Jeśli dzień ustawowo wolny od pracy przypada w weekend lub w dzień, który nie jest normalnym dniem pracy dla firmy (np. w sobotę lub niedzielę), nadal przysługuje ci prawo do wynagrodzenia za ten dzień. Pamiętaj, że jeśli święto państwowe przypada w weekend, nie masz automatycznego prawa do wolnego następnego dnia roboczego. Masz prawo do urlopu podczas świąt państwowych, które mają miejsce w czasie twojego urlopu macie-

rzyńskiego, rodzicielskiego, ojcowskiego lub adopcyjnego (Maternity Leave, Parental Leave, Paternity Leave lub Adoptive Leave). Pracownicy tymczasowi, którzy pracowali u swojego pracodawcy co najmniej 40 godzin w ciągu 5 tygodni przed świętem państwowym, a dzień ustawowo wolny od pracy przypada na dzień, w którym normalnie pracują, mają prawo do całodniowej wypłaty za święto państwowe. Jeśli są zobowiązani do pracy w tym dniu, mają prawo do dodatkowego wynagrodzenia za jeden dzień. Jeśli zwykle nie pracują w tym konkretnym dniu, powinni otrzymać jedną piątą tygodniowego wynagrodzenia. Jeśli nie mają dziennego lub tygodniowego czasu pracy, zgodnie z regulacją SI475/1997 średnia tygodniowa płaca lub jedna piąta tygodniowej płacy obliczana jest na podstawie wymiaru 13 tygodni przepracowanych przed świętem państwowym. Pracodawca może jednak zdecydować się na płatny urlop zamiast zapłaty za święto państwowe.

Zwolnienie lekarskie w święto państwowe

Jeśli jesteś pracownikiem zatrudnionym w pełnym wymiarze godzin i przeby-

wasz na zwolnieniu lekarskim w czasie święta państwowego, masz prawo do zasiłku za święta państwowe, które ciebie ominęły. Jeśli pracujesz w niepełnym wymiarze czasu pracy i przebywasz na zwolnieniu lekarskim podczas święta państwowego, masz prawo do zapłaty za dzień ustawowo wolny od pracy, pod warunkiem że pracowałeś u swojego pracodawcy przez co najmniej 40 godzin w ciągu ostatnich 5 tygodni. Jednakże, jeśli nie pracujesz dłużej niż 26 kolejnych tygodni z powodu choroby lub wypadku lub ponad 52 tygodnie z powodu wypadku przy pracy i nieobecność w pracy ma miejsce bezpośrednio przed świętem, nie jesteś uprawniony do wynagrodzenia za święto państwowe. Nie jesteś uprawniony do świadczeń za

foto PUBLIC DOMAIN

W Irlandii każdego roku przypada 9 dni świąt państwowych, podczas których instytucje państwowe, w tym urzędy i szkoły, są zamknięte. Są to: Nowy Rok – New Year's Day (1 stycznia); Dzień św. Patryka – St. Patrick's Day (17 marca); Poniedziałek Wielkanocny – Easter Monday; pierwszy poniedziałek maja, czerwca i sierpnia; ostatni poniedziałek października; pierwszy i drugi dzień świąt Bożego Narodzenia – Christmas (25 i 26 grudnia).

8–14/LISTOPADA 2019

dni świąteczne, jeśli byłeś nieobecny w pracy bezpośrednio przed świętem państwowym, a twoja nieobecność wynosiła ponad 13 tygodni z powodu:  zwolnienia;  innego powodu, o którym wiedział pracodawca;  strajku;  korzystania z urlopu opiekuńczego (Carer's Leave) przez 13 tygodni. Jeśli twoje zatrudnienie kończy się w tygodniu kończącym się w dniu poprzedzającym święto państwowe, a pracujesz u swojego pracodawcy przez ostatnie 4 tygodnie, powinieneś otrzymać dodatkowe wynagrodzenie za dzień wolny od pracy. Dotyczy to również pracowników zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin, którym przysługuje prawo do dni ustawowo

wolnych od pracy, przy czym pracują co najmniej 40 godzin w ciągu ostatnich 5 tygodni. Jeśli z jakichkolwiek powodów nie miałeś dni wolnych od pracy, możesz złożyć skargę na pracodawcę na podstawie ustawy Organisation of Working Time Act w ciągu 6 miesięcy od wystąpienia sporu lub skargi, korzystając z instrukcji i formularza na stronie: www.workplacerelations.ie/en/Complaints_ Disputes/Refer_a_Dispute_ Make_a_Complaint. Termin może zostać przedłużony na kolejne 6 miesięcy, ale tylko wtedy, gdy istnieje uzasadniona przyczyna, która uniemożliwiła wniesienie skargi w normalnym terminie.

OPRACOWANIE „NASZ GŁOS” NA PODSTAWIE MATERIAŁÓW CITIZEN INFORMATION

Zdenerwował się, bo nie dostawał podwyżki. Chciał dorobić na kradzionych zdrapkach

Polak zatrudniony na stanowisku zastępcy kierownika okradał swój sklep ze… zdrapek. Powodem niecodziennej kradzieży była zazdrość o to, że jego koledzy otrzymali podwyżki, a on nie. Rafał W. właśnie usłyszał wyrok w sprawie niecodziennej kradzieży. Impulsywne zachowania potrafią wpędzić ludzi w kłopoty. Coś, C co zaczyna się jako jednorazoM wy wybryk, bardzo łatwo może Y przerodzić się w całą serię przeK winień. Pakując dokonującego je delikwenta w niepotrzebne kłopoty. Tak było w przypadku Rafała W. z Clonee, opisanym przez „Irish Independent”. Polak z pewnością nie był w złej sytuacji życiowej – pracował jako zastępca kierownika w jednym z lokalnych sklepów. Choć nie zarabiał kokosów, bez większych problemów mógł wiązać koniec z końcem. Jak to jednak w życiu bywa, nawet jeśli jesteśmy zadowoleni, często musimy szukać powodów do niezadowolenia. Takim z pewnością był fakt, że Polak nie otrzymał od dłuższego czasu podwyżki. Mimo że poruszał ten temat

w rozmowach ze swoim szefem, ten nie był skory do spełnienia jego prośby. Czarę goryczy przelał wspólny grill ze znajomymi, w trakcie którego obecni chwalili się swoimi podwyżkami. Wtedy mężczyzna nie miał wątpliwości, że jest niesprawiedliwie traktowany i podwyższenie pensji po prostu mu się należy. Postanowił sięgnąć po dodatkowe pieniądze w niecodzienny i niezbyt uczciwy sposób. 37-latek zaczął podkradać karty zdrapki sprzedawane w sklepie, w którym pracował. Jako że był zastępcą kierownika, miał do nich bardzo łatwy dostęp. Jego plan był prosty – z każdej wygranej ze zdrapki odbierał nagrody pieniężne. Gdyby poprzestał na jednorazowej kradzieży, być może sprawa nie ujrzałaby światła dziennego. Odbierając kolejne wygrane, był jednak coraz bardziej nienasycony, kradnąc jeszcze więcej zdrapek. Dobra passa skończyła się, gdy szefostwo zorientowało się, że są braki w liczbie sprzedawanych zdrapek. Wiedząc, że jego machlojki za chwilę wyjdą na jaw, Rafał W. przyznał się do wszystkiego swo-

Kradzież zdrapek okazała się opłacalna tylko na krótką metę

jemu szefowi. Ten zgłosił sprawę na policję, a Polak udał się na dobrowolne zwolnienie. Sam także zgłosił się na posterunek gardy, by opowiedzieć funkcjonariuszom o swoich kradzieżach. W trakcie śledztwa okazało się, że mężczyzna ukradł zdrapki

o łącznej wartości 10,5 tys. euro. Gdy tylko wpadł, praktycznie od razu zaczął oddawać równowartość zrabowanych zdrapek. Przyznanie się do winy było w jego przypadku oczywistością. Taka taktyka mu się opłaciła – mimo że wartość skradzio-

nych przez niego przedmiotów była znacząca, 37-latek otrzymał karę 18 miesięcy w zawieszeniu. W otrzymaniu tak łagodnego wyroku z pewnością pomógł fakt, że wcześniej nie miał żadnych zatargów z prawem.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

foto TOSHIYUKI IMAI, CC BY-SA 2.0/FLICKR.COM

Frustracja zrobiła z Polaka złodzieja


R

E

K

L

A

M

A

1687_DU

1687_DU

2249_DU

2493_DU

1687_DU

1687_DU

1687_DU

1687_DU

C M Y K

2536_DU

2556_DU

2553_DU


12

POLSKAGWIAZDY

8–14/LISTOPADA 2019

Katerina Kowalczuk (26 l.), gwiazda serialu „Zniewolona”

Podbiła Polskę podbije HOROSKOP TYGODNIOWY 8.11–14.11.2019

J

eszcze kilka miesięcy temu była mało znaną aktorką. Po sukcesie serialu „Zniewolona” biją się o nią producenci nawet z USA. Mowa oczywiście o Katerinie Kowalczuk (26 l.), którą już w przyszłym roku zobaczymy w hollywoodzkim filmie „Roy” jako kobietę robota.

Ukraińska aktorka, taka jaką znamy w wersji historycznej

foto INSTAGRAM (2)

Kto by pomyślał, że kariera ukraińskiej gwiazdy nabierze takiego rozpędu? Po tym, jak pokazano u nas dwa sezony serialu „Zniewolona”, Polacy oszaleli na jej punkcie. Każdy odcinek produkcji przyciągał średnio 3 mln widzów! Plotkuje się nawet, że aktorka może wziąć udział w zaplanowanej na przyszły rok polskiej edycji „Tańca z gwiazdami”. Mało tego, pojawiła się nawet informacja, że Telewizja Polska będzie współproducentem odcinków trzeciego sezonu „Zniewolonej”. Tymczasem Katerina wyruszyła na podbój świata. Zatrudniła w tym celu menedżerkę w USA i już przyniosło to efekty. W marcu zobaczymy

C M Y K

film w reżyserii Josepha Fifelskiego „Roy”, w którym Kowalczuk zagra jedną z głównych ról. Ma to być obraz science-fiction, a ona wcieli się w postać kobiety robota. Zdjęcia kręcone są w Stanach, a efektami pracy piękna aktorka chwali się na swoim Instagramie. DD

BARAN

21.03–20.04

Ktoś namawia cię do czegoś, na co tak naprawdę masz wielką ochotę, jednak udajesz, że nic a nic cię to nie obchodzi. Jeśli przyjmiesz propozycję, poczujesz się naprawdę szczęśliwy i zrozumiesz to w najbliższych dniach.

BYK

21.04–20.05

BLIŹNIĘTA

21.05–21.06

Należy ci się odpoczynek, bo jesteś przemęczony. Najlepszy byłby teraz dla ciebie pobyt w jakimś spokojnym miejscu, by całkowicie się zrelaksować. W każdym razie powinieneś teraz wyhamować i nie brać na siebie odpowiedzialnych zadań. Od dawna niepokoiła cię pewna kwestia, a teraz pojawi się wreszcie rozwiązanie problemu. Uda się to osiągnąć dzięki twojemu nastawieniu, bardziej konkretnemu i zdecydowanemu, niż miało to miejsce wcześniej. Teraz możesz wreszcie cieszyć się spokojem.

RAK

22.06–22.07

LEW

23.07–22.08

PANNA

23.08–22.09

WAGA

23.09–22.10

Wzbudzisz szczery podziw w pewnych mało znanych sobie ludziach. Zaczną kontaktować się z tobą i próbować cię namówić, byś im pomógł. Są co prawda bezinteresowni i nic nie kombinują, jednak mogą stać się nieco męczący. Dowiesz się o pewnych niepokojących działaniach osób z twojego bliskiego otoczenia. Może tu chodzić albo o daleką rodzinę, albo o sprawy zawodowe. Ktoś planuje jakieś niekorzystne dla ciebie zmiany. Musisz wykazać się zdecydowaniem. Odwiedzając dawnych znajomych lub daleką rodzinę, dokonasz pewnego naprawdę nietypowego odkrycia. Prawdopodobnie od lat nie wiedziałeś o czymś, co jest dla ciebie bardzo ważne. Niekoniecznie ktoś wprowadzał cię w błąd, to tylko wynik zaniedbania.

Oto jej amerykańska rola – kobieta - robot

KRZYŻÓWKI PANORAMICZNE

Bardzo słusznie postępujesz, nie zgadzając się na późniejsze załatwienie tej sprawy. Ten tydzień pokaże, że gdybyś postąpił inaczej, wszystko mogłoby się bardzo skomplikować. Jednak jak kot spadniesz na cztery łapy i uda ci się rzecz doprowadzić do szczęśliwego finału.

SKORPION

23.10–21.11

STRZELEC

22.11–21.12

Od dawna próbujesz zmierzyć się z tą sytuacją, jednak cały czas udajesz sam przed sobą, że to jeszcze nie czas na ostateczną decyzję. W tym tygodniu wszystko jednak na tyle się skomplikuje, że będziesz musiał wybierać. Przygotuj się do tego. Będziesz doskonale się bawił, obserwując coś, na co czekałeś od tak dawna. Ktoś po raz kolejny doceni twój wysiłek i wkład włożony w to ważne przedsięwzięcie. Nagroda, jaką otrzymasz, pozwoli ci korzystać z owoców twojej ciężkiej pracy.

KOZIOROŻEC

22.12–19.01

Możesz spokojnie zaplanować dłuższy nawet odpoczynek. Wbrew obawom, które spędzają ci sen z powiek, wszystko idzie w jak najlepszym kierunku. Twoje zdecydowane działania sprawiły, że uporządkowałeś sprawy i nic już ci nie zagrozi.

WODNIK

20.01–18.02

RYBY

19.02–20.03

Wydarzy się coś, co całkowicie zrewolucjonizuje twoje życie uczuciowe. Może być to albo rozstanie, albo wejście w całkowicie nowy związek. Cokolwiek nastąpi, będzie to tylko i wyłącznie z korzyścią dla ciebie, więc nie musisz się zamartwiać. Jeżeli właśnie na ten tydzień zaplanowałeś urlop, możesz być pewien, że dopisze wszystko – od pogody począwszy, na relacjach z towarzyszami podróży włącznie. Będzie to dla ciebie czas relaksu i odpoczynku od wszystkich problemów. Pomocnik: AKROPOL – ANTAŁ – ARIETA – ATTYLA – BAGDAD

Pomocnik: EDISON – EPIKA – MAGISTERIUM – RDEST – SATYRA


POLECAMYIRLANDIA 13

8–14/LISTOPADA 2019

foto PUBLIC DOMAIN

Iwonicz-Zdrój

Celtyckie ślady w podkarpackim uzdrowisku Iwonicz-Zdrój to miasto usytuowane w województwie podkarpackim. Według Encyklopedii Katolickiej „nazwa XIV-wiecznej osady Iwonicz wiąże się z wczesnym kultem świętego Iwona”. Etymologicznie nazwa wsi wywodzi się od imienia Iwo (Iwon).

Legendę o wybudowaniu kościoła parafialnego w Iwoniczu przez biskupa krakowskiego Odrowąża, któremu było na imię Iwo, znano już w początkach XVI stulecia. Wplecione są w nią wątki prawdy historycznej, które dokładnie opisują dzieje tego miejsca. Pierwsze ślady działalności człowieka na tych terenach sięgają okresu neolitu (4 tys. – 2 tys. lat p.n.e.). Dowodem tego są pozostałości narzędzi kamiennych znalezione na wschód od zabudowań miasta. Na wzgórzach, ciągnących się na

zachód od doliny Iwonickiego Potoku, odkryto ślady osady z okresu kultury łużyckiej. Z kolei na polach i w parku dworskim znaleziono monety rzymskie, miecz, podkowę i pierścień należące do rzymskiego legionisty. W 1989 r. w obrębie cmentarza cholerycznego odkryto ślady osady obronnej z okresu rzymskiego. W dzielnicy Przybyłówka, przy drodze do Lasu Grabińskiego, znajdowała się osada wczesnośredniowieczna pochodząca z XIII stulecia. Znaleziska archeologiczne nie przesądzają jednak o ciągłości osadnictwa ludzkiego w tym miejscu. Wzmianka o istnieniu w tej miejscowości wód mineralnych pochodzi z 1413 r. W 1464 r. zbudowano we wsi modrzewiowy kościół parafialny dla pielgrzymów chcących zaczerpnąć z tych szczególnych wód. W okresie renesansu, gdy rozwijały się nauki przy-

rodnicze, wzrosło zainteresowanie leczniczymi właściwościami tutejszych wód mineralnych i iwonickim uzdrowiskiem. W 1515 r. miejscowość ta należała do dóbr Tyrawa, nadanych później rodowi Tarłów. Iwonicz jako uzdrowisko wzmiankowane jest w 1578 r. przez Wojciecha Oczkę, nadwornego lekarza Stefana Batorego. W tych czasach należało ono do rodu Bobolów. Lekarz z Przemyśla, Jan Sechkini, w 1630 r. opisał walory wód iwonickich wraz z uwzględnieniem wskazań lekarskich. Źródła kąpielowe wspomniane były jeszcze w 1633 r. przez biskupa przemyskiego Firleja. W 1589 r. Iwonicz przeszedł do dóbr Rymanowskich, przydzielonych na własność rodzinie Sienieńskich wspierających kalwinizm, a później braci polskich. Zbigniew Sienieński w 1599 r. zbudował w Iwoniczu zbór ariański.

Przez Iwonicz przechodziły podczas wypraw wojennych wojska: węgierskie, tatarskie, szwedzkie, a także siedmiogrodzkie. W okresie rozbiorów Polski na terenach tych toczyły się krwawe walki między wojskami carycy Katarzyny a konfederatami barskimi, wspieranymi przez miejscowych i właścicieli uzdrowiska – państwo Ossolińskich. W 1721 r. pionier polskiej literatury przyrodniczej ks. jezuita Gabriel Rzączyński opisał poszukiwania, wydobycie, a nawet przetwarzanie ropy naftowej w Iwoniczu. W „Visitatio Szembekiana” z 1722 r. czytamy o uzdrowicielskiej sile wód iwonickich: „Ta woda [z Iwonicza] ma wielką siłę leczniczą, wzmacnia żołądek i wraca apetyt”. Po pierwszym rozbiorze, mającym miejsce w 1772 r., Iwonicz znalazł się w państwie Habsburgów. W 1793 r.

został odsprzedany przez ówczesną właścicielkę, Annę Teresę z Ossolińskich Potocką, jednemu z dowódców konfederacji barskiej, Michałowi Ostaszewskiemu, który zainicjował tu budowę pierwszych instalacji uzdrowiskowych i kąpielowych. Z powodu podeszłego wieku musiał jednak odsprzedać Iwonicz rodzinie Załuskich. Właścicielem Iwonicza był hrabia Teofil Załuski, zaś w 1825 r. został nim jego syn Karol Załuski, ożeniony z Amelią z książąt Ogińskich. Wkrótce rozpoczęła się budowa pierwszych obiektów zakładu kąpielowego oraz budowa pierwszych łazienek. Po Karolu Załuskim dostał Iwonicz jego syn Michał. Do Załuskich należał Iwonicz aż do 1945 r., kiedy to NKWD aresztowało czterech członków tej rodziny. Władysław Bełza związany był z uzdrowiskiem w Iwoniczu, gdzie organizował w latach 1874–1890 życie kulturalne i towarzyskie. Tu również propagował i informował o pracach Towarzystwa Kulturalnego, wygłaszając odczyty. Dla tego regionu zasłużył się także napisaniem pierwszego przewodnika krajoznawczo-turystycznego pt. „Iwonicz i jego okolice”, wydanego w 1885 r. nakładem Zarządu Zdrojowego. W 1914 r. w Iwoniczu przebywał Józef Piłsudski, który zainspirował stworzenie tutejszych Drużyn Strzeleckich. Oprócz tych drużyn działał tu Związek Hallerczyków oraz inne organizacje patriotyczne.

W pierwszych dniach II wojny światowej Iwonicka Drużyna Strzelecka pod komendą dr. Józefa Aleksiewicza wyruszyła w kierunku Lwowa. Dołączyły do niej inne drużyny i ochotnicy z mijanych miejscowości. Doszło tu nawet do kilku potyczek z Niemcami. Po zakończeniu działań wojennych jesienią 1944 r. komisja specjalna Resortu Pracy, Opieki Społecznej i Zdrowia podjęła przejmowanie zakładu zdrojowego i sanatorium Excelsior. A z biegiem lat zaczęły tu powstawać kolejne uzdrowiska i kurorty. W ubiegłym stuleciu podczas prac wykopaliskowych na terenie Iwonicza znaleziono celtycką bransoletę. Ma ona formę połączonych ze sobą półkolistych paciorów. Jej elementy są puste w środku, co powoduje, że nie jest ciężka. Celtyckie kobiety nosiły właśnie taką biżuterię na przegubach rąk lub kostkach nóg. Widać, że zrobienie takiej ozdoby wymagało od rzemieślnika dużego kunsztu. Jest ona mocowana na zawiasach, więc mogła być otwierana, zamykana oraz, co najważniejsze, dopasowywana do grubości ręki właścicielki. Bransoleta z pewnością jest jednym z najciekawszych odkryć związanych z osadnictwem Celtów na terenie Podkarpacia. Według badaczy Celtowie przybyli nad San w połowie III w. p.n.e. zza Karpat, ze skupiska osadniczego położonego nad górną Cisą.

EWA MICHAŁOWSKA-WALKIEWICZ

C M Y K


14 IRLANDIAPOLECAMY

R

E

K

L

A

M

8–14/LISTOPADA 2019

A

R

Chcesz zareklamować się w gazecie lub na portalu www.ng24.ie ?* Zadzwoń! 089 401 90 06 Napisz! ads@ng24.ie

E

K

L

A

M

A

A N E I N E Z S O Ł G O J A DOD

Z nami dotrzesz do Polonii w całej Irlandii, łącznie z Północną. Przystępne ceny! Kampanie wyceniamy indywidualnie.

ie. Tylko aktualne ogłoszenia, 48 759 tys. wizyt miesięczn (październik 2019)

*(152 641 wyswietleń, październik 2019)

1663_DU 2559_DU

(Nie do końca) anonimowi muzycy i pop z piekła rodem

Ciężkość i chwytliwość wcale nie muszą być sobie przeciwstawne. Tak samo jak popowe brzmienia spokojnie mogą iść w parze ze spektaklem wziętym rodem z horroru w starym dobrym gotyckim stylu. Żywym dowodem na to jest Ghost. Szwedzka grupa już w środę, 20 listopada zagra w Dublinie diabelsko czadowy koncert. Ghost zostało powołane do życia w 2006 r. z inicjatywy Tobiasa Forge’a, szwedzR

E

K

L

A

M

A

kiego muzyka obracającego się wśród krajowych death metalowców. Projekt, który dopiero muzyk rozpoczął, nie miał mieć jednak zbyt wiele wspólnego z ciężkimi brzmieniami i wrzeszczeniem do mikrofonu. Zarówno jednym, jak i drugim Forge był najwyraźniej znudzony – muzyka miała być i czadowa, i chwytliwa. Jakkolwiek wśród inspiracji znalazły się zespoły, takie jak Black Sabbath, Pentagram czy Judas Priest, Forge, grupa czerpała wpływy z rocka psychodelicznego

lat 60., w którym chwytliwości przecież nie brakowało. W 2008 r. Forge zebrał ekipę zaufanych muzyków i wszedł z nimi do studia. Już wówczas zdecydował, że kapela będzie spowita w oparach tajemnicy – tożsamości członków grupy miały pozostać nieznane, włącznie z liderem. Jak widać po latach, sekretu nie udało się utrzymać. Swój debiut „Opus Eponymous” Ghost wydało w 2010 r. Jakkolwiek prochu nie wynaleźli, był to album bardziej niż oryginalny. Łączył gatunki tradycyjnego metalu, takie

jak heavy metal czy doom metal, doprawiając je piekielnie chwytliwym popem. Zespół zyskał popularność w rekordowym czasie – dość powiedzieć, że już wtedy dawał koncerty poza ojczystą Szwecją, nie tylko w Europie. Oprócz chwytliwości bez wątpienia do popularności przyczynił się image zespołu – wokalista kreowany na „alternatywnego papieża” dawał występ w towarzystwie anonimowych muzyków, zwanych bezimiennymi ghulami. Jakkolwiek z upływem lat skład grupy się zmieniał, twarze muzyków towarzy-

szących Forge’owi po dziś dzień skryte są pod srebrnymi maskami. Druga płyta zatytułowana „Infestissumam” (2013) wiązała się ze wzbogaceniem i tak już urozmaiconego brzmienia. Do wcześniej wspomnianych gatunków dołączyły rock progresywny i rock psychodeliczny. Krążek ten wywindował ich do statusu międzynarodowej gwiazdy – o ile do tej pory grali jako support ważniejszych zespołów, teraz sami stali się koncertowym „daniem głównym”. Z upływem lat Ghost szło coraz bardziej w popowe

foto GHOST/FACEBOOK.COM

Ghost

2558_DU

klimaty, chętnie eksponując instrumenty klawiszowe. Kulminacją „duchowej” popowości jest wydany w czerwcu ubiegłego roku „Prequelle”. Krążek ten pełen jest popowych hymnów, które zapełniły już niejedną salę i niejeden stadion. Tak będzie z pewnością w przypadku ich koncertu w dublińskim 3Arena.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

GDZIE I KIEDY KIEDY: Środa, 20 listopada, godz. 18.00 GDZIE: 3Arena, Dublin

Krzyk w rytmach disco-punka

C M Y K

Klimaty punkowe i taneczne mogą ze sobą współgrać. Tę niecodzienną prawdę udowadnia zespół o równie niecodziennej nazwie – !!!. Już w czwartek, 21 listopada, „krzyczący” dance-punkowcy pokażą siłę swoich trzech wykrzykników w Dublinie. Zespół !!! powstał w 1997 r. w słonecznej Kalifornii z fuzji dwóch odmiennych stylistycznie kapel – Black Liquorice i Popesmashers. Muzycy jednej i drugiej grupy, mimo dzielących ich różnic, postanowili się dogadać. Ich plan był prosty – klimaty taneczne w postaci disco i funka połączyć z mocniejszym gitarowym łojeniem, spinając to wszystko krzyczącym wokalistą. Historia nazwy grupy jest co najmniej ciekawa – podczas oglądania południowoafrykańskiej komedii „The Gods Must Be Crazy” muzycy zwrócili uwagę na sposób porozumiewania się występujących

w filmie Buszmenów. Jako że porozumiewają się mlaśnięciami, na takową okoliczność autorzy napisów musieli użyć znaku wykrzyknika (!). Idea tak spodobała się muzykom, że postanowili zapożyczyć ją na potrzeby grupy. W ciągu ponad 20-letniej działalności „trzy wykrzykniki” wydały 8 albumów studyjnych odciskających swoje piętno na współczesnej muzyce alternatywnej. Bez wątpienia ich najważniejszą płytą jest „Myth Takers” z 2007 r. Swój ostatni krążek „Wallop” gru-

pa wypuściła w sierpniu tego roku. Można się spodziewać, że dubliński koncert !!! będzie wydarzeniem niecodziennym, na które z pewnością warto będzie się wybrać – w końcu nie każdego dnia można słyszeć gitarowy jazgot połączony z rytmami disco.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

GDZIE I KIEDY KIEDY: Czwartek, 21 listopada, godz. 20.00 GDZIE: Whelans, Dublin

foto !!! (CHK CHK CHK) / FACEBOOK.COM

!!!


SPORT

8–14/LISTOPADA 2019

15

foto PAWEŁ SKRABA, MAT. PRASOWE NAGABA (2), MAREK ZIELIŃSKI

Piotr Żyła, Kamil Stoch i ich koledzy z kadry poskaczą w nowych rewelacyjnych butach

Buty szyte są z uwzględnieniem indywidualnych potrzeb skoczków

Nowa broń skoczków K D A R M O W Y

NASZGŁOSwww.ng24.ie

„Nasz Głos” jest bezpłatnym tygodnikiem WYDAWCA/PUBLISHER: Wizard Media Ltd. 78 Benburb St, Smithfield, Dublin 7, Irlandia Twitter.com: @NaszGlosPolishWeekly https://www.facebook.com/naszglosd http://www.ng24.ie, www.naszeoferty.ie Tel: +353 89 401 90 06, ads@ng24.ie Redakcja/Editorial Department: redakcja@ng24.ie Redaktor naczelny/Editor in Chief: Magda Odziemczyk, e-mail: modziemczyk@ng24.ie Redakcja Dublin/Editor Dublin: Przemysław Zgudka, e-mail: pzgudka@ng24.ie Współpraca: Artur K. Dormann, Izabela Lukiańska, Ewa Michałowska-Walkiewicz, Piotr Słotwiński, Samanta Stochla Korekta: Zespół Reklama/Advertisement: ads@ng24.ie, tel.:+353 89 401 90 06 Projekt graficzny: Piotr Dąbrowski Skład i łamanie: Aleksander Ptasiński Nakład: 10 tys. egzemplarzy Dystrybucja: dystrybucja@ng24.ie ISSN: 2009-8154 All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część ani całość dzieła nie mogą być reprodukowane bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy. Za treść reklam i ogłoszeń Wydawca nie odpowiada. Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania tekstów.

iedy za niespełna miesiąc rozpocznie się zimowy sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich, reprezentanci Polski będą mieli dodatkowy atut – znakomite buty do skoków przygotowane przez polską firmę z Krapkowic.

Pomysł wyszedł od dyrektora sportowego PZN Adama Małysza (42 l.). Przez trzy lata szukał w kraju wykonawcy, który podjąłby się wykonywania butów dla naszej kadry skoczków (dotychczas monopolistą na rynku była niemiecka firma Rass). Znalazł go w końcu na Opolszczyźnie, w Krapkowicach. Buty dla polskich skoczków dostarcza firma Nagaba. Najważniejszy atut to dostosowanie nowych butów do indywidualnych potrzeb i oczekiwań kadrowiczów. – Nazwisko pana Adama Małysza otwierało nam

Dyrektor sportowy PZN Adam Małysz w towarzystwie prezesa firmy Ewy Nagaby i konstruktora butów Michała Jankowskiego

To wyróżnia buty Nagaba

– dostosowane są do indywidualnych oczekiwań; kolejne modele są zmieniane według uwag zawodników; – odmienne są poszczególne cechy, np. twardość: – cholewka wykonana jest ze skóry ekologicznej, a nie zwierzęcej.

drzwi przy kolejnych krokach – mówi nam prezes firmy Ewa Nagaba (43 l.). – Pierwszą parę wykonaliśmy w grudniu ubiegłego roku, a potem doskonaliliśmy każdą następną. Do dziś wytworzyliśmy około stu par. Pierwsza partia seryjna ma być gotowa na inaugurację Pucharu Świata. Konstruktorem jest Michał Jankowski. Buty są testowane przez kadry PZN od lipca, a kadra A używała ich w dwóch ostatnich konkursach Grand Prix na igelicie. Kamil Stoch i jego koledzy widzą i czują, że firma Nagaba uwzględnia ich preferencje.

– Buty do skoków dostępne na rynku są dobrej klasy. Tylko że przy dużej produkcji niemożliwa jest ich personalizacja. A my staramy się wytwarzać je „pod skoczka” – wyjaśnia pani prezes Nagaba. – Modele różnią się na przykład twardością. Po kolejnych testach wciąż dodajemy coś nowego. Skoczkowie mówią, że skacze im się w naszych butach bardziej komfortowo. Chętnie je testują i… chwalą nas. Buty z Krapkowic mają podeszwę z materiału gumowego, natomiast cholewka wykonana została ze skóry ekologicznej, wytworzonej

w laboratorium, ale posiadającej takie same właściwości jak skóra naturalna. Przedsięwzięcie na razie nie ma charakteru komercyjnego. Nagaba podjęła wyzwanie, inwestując w proces technologiczny, i na razie nie zarabia na produkcji. Nie wiadomo też, czy dojdzie kiedyś do wytwarzania seryjnego. – Robimy buty spersonalizowane, inne niż firma Rass. Wierzymy, że będą lepsze od tamtych, ale dajemy sobie przynajmniej rok na sprawdzenie tego w praktyce. Cały czas je doskonalimy – dodaje prezes Nagaba. DARIUSZ CHRABAŁOWSKI

JAKUB WOLNY (25 l.), SKOCZEK KADRY A:

W tych butach lepiej się czuję – Nowe buty dostałem w trakcie letniego sezonu. Oddałem w nich dotąd kilkadziesiąt skoków. Od początku wydały mi się bardzo dobre. Są wykonane pod moim kątem. Lepiej się w nich czuję, fajnie mi się w nich skacze. Nadal je testujemy, ale już wiem, że chciałbym w nich skakać zimą.

C M Y K


16 SPORTTYCZKARZ LISEK I KOLARZ MARCZYŃSKI SZOKUJĄ ZDJĘCIAMI

8–14/LISTOPADA 2019

Ale wyżyłowali formę!

– Teraz czas na wakacje. Potrzebuję ich. Moje nogi też – napisał kolarz Tomasz Marczyński (35 l.)

Ż Tyczkarz Piotr Lisek (27 l.) imponuje muskulaturą i sprawnością

eby odnosić sukcesy, sportowcy dosłownie wypruwają sobie żyły... Tyczkarz Piotr Lisek (27 l.) i kolarz Tomasz T omasz Marczyński (35 l.) na koniec udanych sezonów zaskoczyli kibiców szokującymi zdjęciami.

„Mimo że pogoda już nie taka, to czasem na rękach wystarczy

stanąć, żeby się rozchmurzyć. Polecam” – tak Lisek skomentował zdjęcie z polskiej plaży, na którym stoi nawet nie na rękach, ale na... jednej ręce. Brązowy medalista MŚ w Dausze pozuje bez koszulki, imponując żylastą muskulaturą. Żyłami i mięśniami zaskoczył też kolarz szosowy Marczyński.

Zawodnik grupy Lotto Soudal właśnie wygrał klasyfikację górską wyścigu Tour of Guangxi. Po zakończeniu rywalizacji opublikował zdjęcie, na którym widać, jak po przejechaniu ciężkich tras w Chinach wyglądają jego nogi. „Teraz czas na wakacje. Potrzebuję ich. Moje nogi też” – napiCH sał kolarz.

Kolejne miejsce na podium załogi Lotos Rally Team w rajdowych MŚ WRC2. Kajetan Kajetanowicz mówi:

Jestem szczęśliwy K

ajetan Kajetanowicz (40 l.) z pilotem Maciejem Szczepaniakiem (45 l.) zajęli trzecie miejsce w rajdzie Katalonii. Załoga Lotos Rally Team dzięki temu awansowała na drugie miejsce w klasyfikacji mistrzostw świata WRC2. – Zakończyłem najlepszy w karierze sezon. Pięć miejsc na podium w siedmiu startach i zwycięstwo w rajdzie Turcji. To nie zdarza się często – mówi trzykrotny mistrz Europy. Do zakończenia sezonu pozostał jeszcze Rajd Australii, w którym nie wystartuje już Kajetanowicz.

foto KAJTO.PL

C M Y K

Kajetan Kajetanowicz (40 l.) udanie zakończył występy w rajdowym sezonie 2019

„Super Express”: – Czy żałuje pan, że sezon się już zakończył, a punkty mogą zdobyć już tylko rywale?

Kajetan Kajetanowicz: – Przed sezonem nie planowaliśmy startu na Antypodach. Ale i tak jest świetnie. Zajmujemy II miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata, w drugim roku startów w MŚ WRC2. To jest jak sen. Ale sny się spełniają. – W pewnym momencie była szansa nawet na drugie miejsce w Katalonii? – Trzeba było jednak podjąć decyzję o obronie miejsca na podium. Dlatego końcówkę pojechaliśmy spokojnie. Wzięliśmy na ostatnie etapy dwa dodatkowe koła, a jedno waży 20 kg. Gdybyśmy nie ukończyli tego rajdu, wylecieli byśmy poza podium i cały sezon poszedłby na marne. – Przez cały sezon miał pan problemy z wozem... – Mieliśmy najcięższe auto w stawce, nawet jadąc z jednym tylko

kołem zapasowym. Nie jest łatwo walczyć takim samochodem, ale przed kolejnym sezonem kilka rzeczy trzeba poprawić. W stosunku do konkurencji ważyliśmy o 100 kg więcej. Było to za dużo i na rajdzie nie byliśmy w stanie tego zmienić. Może dlatego nie wygraliśmy tego rajdu. – Teraz czas na zasłużone wakacje? – Kilka dni spokoju na pewno mi się należy. Dlatego nie dzwońcie i nie piszcie. Ale później czas przygotowywać się do nowego sezonu. Czyli rozmowy ze sponsorami, partnerami. Ustalanie budżetu, sprawy techniczne i decyzja, jakim wozem pojedziemy w 2020 r. Na razie 7 grudnia zapraszam kibiców w Warszawie na Rajd Barbórka. Rozmawiał w Salou WALDEK ZAWOŁOWICZ

foto INSTAGRAM (2), PAWEŁ SKRABA, JACEK KOZIOŁ

i szykuję się na Barbórkę

Profile for Nasz Głos

Nasz Głos polski bezpłatny tygodnik w Irlandii 8.11.2019 (611)  

Nasz Głos polski bezpłatny tygodnik w Irlandii 8.11.2019 (611)