Page 1

REKLAMA

sprawdź ogłoszenia

// STR. 3

Cięcia zasiłków sposobem na cwaniactwo

// STR. 6

POLSKI TYGODNIK INFORMACYJNY

W sprzedaży w polskich sklepach!

598

foto PUBLIC DOMAIN

numer 9–15 sierpnia 2019

Kolejny cios w palaczy na horyzoncie

I

rlandzcy lekarze forsują wprowadzenie kolejnej podwyżki cen papierosów. Chcą, by została uwzględniona już w najbliższym budżecie. Domagają się też zakazu

1923_DU REKLAMA

lub online z wysyłką na: www.shop.wizardmedia.ie

Lekarze żądają podwyżki cen papierosów

sprzedaży e-papierosów osobom niepełnoletnim. Byłby to kolejny krok do uczynienia Irlandii miejscem (prawie) całkowicie wolnym od papierosowego dymu. // STR. 4

2453_DU

PÓŁNOCNOIRLANDZKIE FIRMY ŚMIECĄ NA POTĘGĘ

Trują nas

oponami Na celowniku są też i rakotwórczymi e-papierosy substancjami

// STR. 7

foto PUBLIC DOMAIN

www.ng24.ie

foto PUBLIC DOMAIN

Każdy z nas jest winien dziesiątki tysięcy euro

foto PUBLIC DOMAIN

OTRZYMUJESZ ZAPOMOGI, A NIE JESTEŚ SKORY DO SZUKANIA PRACY? STRACISZ NAWET 176 EURO MIESIĘCZNIE

IRLANDZKI DŁUG PUBLICZNY NAJWYŻSZY W HISTORII

2175_DU

REKLAMA

REKLAMA

2301_DU

2299_DU


POLSKAWYDARZENIA

Dramat 83-letniej Hanny Łachety:

ZUS zabiera mi 1100 zł emerytury miesięcznie W

najgorszych snach nie przypuszczała, że taki dramat spotka ją w tak sędziwym wieku! – ZUS zabiera mi 1100 zł miesięcznie, bo urzędnicy coś tam pokręcili – mówi nam ze łzami w oczach pani Hanna Łacheta (83 l.), schorowana emerytka z Warszawy. Poseł PO Sławomir Piechota (59 l.) winę w tej sprawie zrzuca na stołecznych urzędników. Hanna Łacheta ma spore problemy ze zdrowiem. Nawet najmniejszy ruch sprawia jej ogromny problem. Przez większość życia pracowała jako pielęgniarka. W PRL pomagała ludziom bezpłatnie, z dobrego serca. Miała nadzieję, że na starość los jej się odwdzięczy. Okazało się jednak, że jest inaczej. – W maju listonosz jak co miesiąc przyniósł mi emeryturę. Ale zamiast 2 tys. zł, dostałam 900 zł. Listonosz nie umiał mi wytłumaczyć, o co chodzi. Nie przyjęłam tych pieniędzy, poprosiłam o wyjaśnienie sprawy – opowiada pani Hanna. Urzędnicy napisali emerytce… że musi oddać ponad 13 tys. zł! – Dostałam pisma z ZUS i urzędu miasta. Podobno chodzi o to, że gdy miałam 72 lata i otrzymałam I grupę inwalidzką, przysługiwał mi zasiłek pielęgnacyjny. A gdy skończyłam 75 lat, dodatek pielęgnacyjny dostawałam „z urzędu”. Teraz się okazało, że urzędnicy coś tam pokręcili i wyszło na to, że przez osiem lat pobierałam ten zasiłek podwójnie. Ale ja nie miałam o tym pojęcia! Jestem stara, a oni chyba przez tyle lat mogli sobie policzyć, że coś im się nie zgadza? Za cudze błędy mam płacić ja? – pyta ze łzami w oczach pani Hanna. Dla pani Hanny emerytura pomniejszona o 1100 zł oznacza BEZDUSZNOŚĆ URZĘDNIKÓW

SŁAWOMIR PIECHOTA PIECHOTA, poseł PO z Komisji Polityki Społecznej: – Ta sprawa to przykład bezdusznego podejścia do człowieka. Urzędnicy zadziałali rutynowo, a skutki swego błędów przerzucają na emerytkę. Przecież oni wiedzieli, że po skończeniu 75 lat nie może łączyć zasiłku i dodatku pielęgnacyjnego, a jednak wypłacali jej te świadczenia przez osiem lat, aż dług urósł do 13 tys. zł. foto TOMASZ RADZIK

Prezydent stolicy wystąpił o zwrot prawie 14 tys. zł od schorowanej emerytki wegetację. Większość emerytury wydaje bowiem na leki. Jak całą sytuację komentują urzędnicy? – W maju odział ZUS otrzymał pismo z Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy z informacją, że w okresie od 1.12.2011 r. do 30.04.2019 r. zasiłek pielęgnacyjny został wypłacony nie-

słusznie. Prezydent Warszawy wystąpił o zwrot kwoty 13805,52 zł. Zgodnie z przepisami potrącane są kwoty zasiłku pielęgnacyjnego wypłaconego za okres, za który przyznano dodatek pielęgnacyjny. Miesięcznie potrącenie wynosi 1102,12 zł – wyjaśnia Maria Kuźniar z biura prasowego ZUS.

Niezwykła ewangelizacja w Rogalinie pod Poznaniem To nie było przekupstwo! Ksiądz Adam Pawłowski umie skłonić swoich parafian do refleksji na temat wiary

J

edni przecierali oczy ze zdumienia, inni nie wierzyli w to, co widzą, i kazali się szczypać. Bo ksiądz na mszy rozdawał pieniądze! Proboszcz z Rogalina pod Poznaniem chciał w ten sposób skłonić swoich parafian do refleksji, jak bardzo ufają Bogu. Rozdał… 500 zł! Wielu ludziom przychodzenie do kościoła kojarzy się nie tylko

Poseł Piechota pyta, dlaczego urzędnicy wypłacali ten zasiłek, wiedząc, że się nie należy? Na odpowiedź urzędników miasta wciąż czekamy. A pani Hanna ociera łzy chusteczką i prosi – „Niech ktoś IW, DR mi pomoże”.

Pani Hanna w najgorszych snach nie przypuszczała, że spotka ją w życiu taki dramat!

Zasiłek pielęgnacyjny a dodatek pielęgnacyj ny

To dwa różne świadcze można pobierać jedno nia, których nie cześnie. Zasiłek pielęgnacyjny jest pr zyznawany i wypłacany przez oś rod społecznej (MOPS), na ek pomocy pielęgnacyjny wypłac tomiast dodatek an osobie uprawnionej do y jest z ZUS renty, jeżeli ta osoba emerytury lub zo za całkowicie niezdoln stała uznana do samodzielnej egzy ą do pracy oraz ste ukończyła 75 lat. Zasił ncji albo nie przysługuje osob ek pielęgnacyjny ie dodatku pielęgnacyjne uprawnionej do go.

Ksiądz

na mszy

rozdaje pieniądze z modlitwą, ale też z dawaniem księdzu pieniędzy. Jak się jednak okazało, w parafii św. Marcelina w Rogalinie pod Poznaniem jest zupełnie inaczej. Tutaj pieniądze daje ksiądz! – Zrobiłem to, żeby wzbudzić u parafian refleksję na temat wiary – tłumaczy ks. Adam Pawłowski, znany z nietypowej ewangelizacji. Tego gestu nikt się nie spodziewał. W czasie niedzielnej mszy świętej ks. Adam podczas kazania

poświęconego zaufaniu do Boga wyciągnął z kieszeni banknoty. – Spytałem, kto chciałby je otrzymać – opowiada. W ogóle się nie zdziwił, że to głównie dzieci chciały się wzbogacić. – One są ufne i dzięki temu pozostają bliżej Boga. Ufają mu, tak jak ufają księdzu – tłumaczy. W sumie na pięciu mszach proboszcz rozdał 500 zł. Czemu miał służyć ten eksperyment? – Chciałem, żeby moi parafianie zastanowili się, dlaczego, w przeciwieństwie do dzie-

ci, nie zaufali swojemu proboszczowi. Przecież Bóg też do nas mówi i trzeba potrafić mu zawierzyć, tak jak dzieci uwierzyły w moje słowa – wyjaśnia ks. Pawłowski. Swoją akcją pochwalił się w internecie. – Reakcja parafian bezcenna!!! Może więcej ludzi przyjdzie do kościoła? – zapytał przewrotnie duszpasterz, który jakiś czas temu wywołał sensację w Poznaniu, gdy pod klubami go–go chciał nawracać pracujące tam tancerki i ich klientów. MROK foto PAWEŁ JASKÓŁKA

foto MARCIN SMULCZYŃSKI

2

9–15/SIERPNIA 2019


WYDARZENIAIRLANDIA

9–15/SIERPNIA 2019

Każdy z nas jest winien dziesiątki tysięcy euro

Irlandzki dług publiczny najwyższy w historii. Spłacamy go w żółwim tempie długu publicznego. Przez lata kraj ten pozadłużał się na naprawdę kosmiczne sumy. Kryzys wpędził Irlandię w długi tak gigantyczne, że ich spłacenie zajmie jej dziesiątki lat. Jak przypomina Central Statistics Office, dług publiczny Irlandii wynosi obecnie aż 215 mld euro. Po przeliczeniu tej kwoty na mieszkańca wychodzi na to, że każdy z nas jest winien 44,3 tys. euro. Dla porównania –w pierwszym kwartale 2007 r., tuż przed krachem, irlandzki dług publiczny wynosił 10,6 tys. euro na mieszkańca. Tym samym poziom zadłużenia Irlandii wynosi 65,6 proc. produktu krajowego brutto. Choć pod tym względem nie jesteśmy w światowej czołówce, 215 mld euro długu

W obecnych czasach Zielonej Wyspie wiedzie się lepiej niż dobrze. Jej mieszkańcy nie boją się wydawania pieniędzy, bezrobocie raczej nie zagląda im w oczy. Życie statystycznego mieszkańca Irlandii naznaczone jest więc dobrobytem albo przynajmniej nieobawianiem się o finansową przyszłość. Jak się jednak okazuje, praktycznie każdy z nas żyje na kredyt. Nad Irlandią unosi się bowiem cień w postaci gigantycznego

jest wystarczającą kwotą do finansowego pogrążenia Irlandii w przypadku ekonomicznego tąpnięcia. Dla porównania – w Polsce poziom długu publicznego wynosi 46,2 proc. PKB. Światowym rekordzistą jest Japonia, której dług publiczny wynosi aż 223,8 proc. PKB. Jak przypomina Newstalk.com, niedawno eksperci z National Treasury Management Agency stwierdzili, że w przypadku Irlandii kryzys ekonomiczny jest nieunikniony. Irlandzki krach po prostu musi nastąpić – jedyne, co możemy zrobić, to odwlekać go jak najdłużej. Tym, co może nas finansowo pogrzebać, mają być właśnie pożyczki zaciągnięte w czasach kryzysu, spłacane przez nas po

Ponad połowa mieszkańców Dublina stawia na ekologię i dbanie o kondycję

Zgodnie z ankietą przeprowadzoną przez One4all, aż 40 proc. mieszkańców Irlandii nigdy nie jeździło na rowerze. Zdecydowanie preferują oni samochody, autobusy bądź inne maszyny napędzane paliwem czy też elektrycznością. Dublin zdecydowanie wyłamuje się z tego trendu. Jego mieszkańcy wręcz kochają bezsilnikowe jednoślady. Jak szacuje Newstalk.com, aż 58 proc. dublińczyków używa rowerów codziennie. Dla porównania – irlandzka średnia wynosi 38 proc. Życie dublińskich rowerzystów nie jest jednak usłane różami. Aż 41 proc. z nich uważa, że miasto zdecydowanie powinno się przyłożyć do poprawienia jakości rowerowej infrastruktury. Nierzadko muszą oni przemieszczać się w średnio przyjaznych i średnio bezpiecznych warunkach. Taki stan rzeczy nie znie-

Stolica Irlandii kocha rowery!

foto PUBLIC DOMAIN

Mieszkańcy Dublina lubią rowery. W żadnym innym miejscu na mapie Irlandii nie występuje tylu rowerzystów na kilometr kwadratowy, co w stolicy. Wybierając jednoślady, mają na względzie przede wszystkim troskę o ekologię oraz niższe koszty eksploatacji.

W Dublinie rowerem codziennie jeździ aż 58 proc. mieszkańców chęca ich jednak do siadania za kierownicą jednośladu. Wśród najczęstszych powodów wybrania roweru zamiast samochodu rowerzyści wymieniają chęć poprawy swojej kondycji oraz samą przyjemność płynącą z jazdy. Tego typu wysiłek fizyczny zdecydowanie dobrze wpływa na ich nastrój. Niebagatelne znaczenie ma także chęć dbania o środowisko naturalne. W koń-

cu rower nie produkuje żadnych spalin. Za uczynieniem go podstawowym środkiem transportu przemawiają także względy ekonomiczne. Korzystanie z roweru jest bez porównania tańsze niż utrzymanie samochodu czy poruszanie się komunikacją miejską. Zwłaszcza w Dublinie, mieście, które potrafi wydoić kieszenie do ostatniego eurocenta.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

dziś dzień. Każdego roku Irlandia płaci raty odsetkowe wynoszące kilka miliardów euro każda. Tylko w ubiegłym roku była to zawrotna kwota 6 mld euro.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

E

K

L

A

M

A

3

Profesjonalna terapia w języku polskim dla osób borykających się z depresją, lękiem, uzależnieniem od alkoholu i innych substancji psychoaktywnych, syndromem DDA i DDD, z trudnościami w związkach, w rodzinie, w relacjach z innymi oraz dla osób LGBT.

OFERUJEMY:

Konsultacje indywidualne, sesje grupowe, warsztaty rozwoju osobistego, warsztaty dla kobiet, treningi umiejętności społecznych, pomoc on-line i konsultacje przez Skype. Adres: 19 Lord Edward Street, Coolmine House, Dublin 2 www.ckudublin.org Umawianie wizyt, tel.: 0876494555 2405_DU

foto PUBLIC DOMAIN

Irlandzki dług publiczny jest jednym z najwyższych długów publicznych na świecie. Każdy mieszkaniec Zielonej Wyspy, nie wyłączając dzieci, jest zadłużony na dziesiątki tysięcy euro. Wszystko wskazuje na to, że w ciągu wielu kolejnych lat Irlandia nie wyjdzie z życia na kredyt.

R

Praktycznie każdy mieszkaniec Zielonej Wyspy żyje na kredyt R

E

K

L

A

M

A

CRIMMINS HOWARD SOLICITORS ŚWIADCZY USŁUGI PRAWNE DLA POLSKICH KLIENTÓW

SPECJALIZUJEMY SIĘ W:

• Wypadki drogowe* • Wypadki w pracy* • Zaniedbania medyczne* • Wypadki* • Prawo rodzinne • Nieruchomości, przeniesienie własności

Klient nie ponosi żadnych kosztów do czasu zakończenia sprawy. Płacimy za raporty medyczne. W sprawie konsultacji prawnych, prosimy o kontakt z naszym tłumaczem: 085-104-77-10 lub 061 361 088 www.crimminshoward.ie info@crimminshoward.ie

*W sprawach spornych adwokat nie może naliczać honorarium lub innych opłat i jako procentu lub proporcji w stosunku do zasądzonych lub wynegocjowanych warunków.

2506_DU


IRLANDIAWYDARZENIA

Życie palacza na Zielonej Wyspie nie jest usłane różami. W ciągu ostatnich lat ustawodawcy uchwalili przepisy mające utrudnić bądź obrzydzić palenie papierosów. Jak przypomina „Irish Times”, jedną z ostatnich propozycji irlandzkich ustawodawców jest wprowadzenie zakazu palenia w ogródkach piwnych. Do palenia ma zniechęcać przede wszystkim wysoka cena. Obecnie, po kilku podwyżkach, za irlandzką paczkę papierosów trzeba zapłacić 12,70 euro. Palacze muszą mieć więc kieszenie równie przepastne, co płuca. Jak przypomina Eurostat, Irlandia ma prawie najdroższe papierosy w całej Unii Europejskiej. Drożej płacić muszą tylko palacze w Wielkiej Brytanii. Dla irlandzkich lekarzy wspomniane 12,70 euro R

E

K

L

A

M

foto PUBLIC DOMAIN

Irlandzcy lekarze forsują wprowadzenie kolejnej podwyżki cen papierosów. Chcą, by została uwzględniona już w najbliższym budżecie. Domagają się też zakazu sprzedaży e-papierosów osobom niepełnoletnim. Byłby to kolejny krok do uczynienia Irlandii miejscem (prawie) całkowicie wolnym od papierosowego dymu.

APLIKUJĄCY O MIESZKANIA W STOLICY MUSZĄ BYĆ NIELUDZKO CIERPLIWI

Dublińczycy tracą lata w kolejkach do przydziału

mieszkań

Lekarze chcą, by e-papierosy były dostępne wyłącznie dla osób pełnoletnich

Kolejny cios w palaczy na horyzoncie. Na celowniku są też e-papierosy

Lekarze żądają podwyżki cen papierosów jest wciąż zbyt niską ceną. Chcieliby, żeby kosztowały jeszcze drożej. Członkowie Ireland’s Policy Group on Tobacco, cytowani przez

„Irish Mirror”, domagają się kolejnej podwyżki ceny za paczkę. Miałaby podskoczyć o jedno euro. Lekarze domagają się także zaost-

A

2407_DU

rzenia statusu prawnego e-papierosów. Chcą, by sprzedawano je tylko osobom pełnoletnim. Swoją propozycję lekarze zdążyli przedłożyć irlandzkim prawodawcom. Mają nadzieję, że zostanie ona uwzględniona w przyszłorocznym budżecie. Rodzi się jednak pytanie, czy podwyżka cen jest naprawdę skuteczną receptą na walkę z paleniem. W końcu palacze gotowi są zapłacić za nie naprawdę dużo. Byle tylko zaspokoić swój nałóg.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

Irlandzki kryzys mieszkaniowy trwa w najlepsze, a państwo nie wywiązuje się z zapewnienia lokum najbardziej potrzebującym mieszkańcom. Najgorzej jest w Dublinie, w którym spora część z nich czeka na swoje cztery kąty nawet od ponad 10 lat. Wysokie czynsze są już w Irlandii wręcz legendarne. Od ładnych paru lat wynajem nawet niewielkiego mieszkania wiąże się z horrendalnymi kosztami. Taki stan rzeczy sprawia, że coraz więcej najemców ląduje na ulicy albo zmuszonych jest do gnieżdżenia się w wiele osób na ciasnej przestrzeni. Teoretycznie dla osób z niskimi dochodami rozwiązaniem problemu powinno być mieszkanie socjalne. Problem jednak w tym, że na przydział takowego trzeba czekać niekiedy naprawdę koszmarnie długo.

Problem czekania na przydział mieszkania jak w soczewce skupia się w Dublinie. W tej dziedzinie stolica Irlandii bije istne rekordy. Osoby aplikujące o cztery kąty od gminy muszą uzbroić się przeogromne zasoby cierpliwości. Jak przypomina „Irish Examiner”, obecnie na przydział mieszkania socjalnego oczekuje 17,5 tys. mieszkańców Dublina. Aż 2,6 tys. z nich czeka przynajmniej od… 10 lat. Oznacza to, że przez ten czas muszą albo siedzieć w schroniskach, albo pomieszkiwać u krewnych bądź przyjaciół. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku nie można mówić o zbytnim komforcie mieszkaniowym. Jak rozwiązać ten problem? Swoją receptę na kryzys przedstawił Aodhán Ó Ríordáin, senator Partii Pracy: – Rozwiązaniem jest budowanie mieszkań państwowych przez państwo na terenach należących do państwa. To takie proste. PRZEMYSŁAW ZGUDKA

Na czekaniu na mieszkanie socjalne może upłynąć niemały kawałek życia

foto PUBLIC DOMAIN

4

9–15/SIERPNIA 2019


IRLANDIAWYDARZENIA

9–15/SIERPNIA 2019 Linie lotnicze potrafią niekiedy przyprawić o prawdziwy ból głowy

Klienci irlandzkich lotnisk coraz bardziej wściekli na linie lotnicze

5

Skargi pasażerów

zalewają przewoźników foto PUBLIC DOMAIN

Jesteśmy coraz bardziej niezadowoleni z usług przewoźników obsługujących irlandzkie lotniska. W ubiegłym roku liczba skarg wzrosła aż o ponad połowę. Jeśli chodzi o powody niezadowolenia, obyło się bez większych zaskoczeń.

Irlandia przyjazna najmniej zarabiającym

Ostatnie irlandzkie ustawy budżetowe były wprowadzane pod znakiem przesuwania progów dochodowych i obcinania USC. Innymi słowy – możemy zarabiać trochę więcej i być trochę mniej okradanym przez państwo. Jak się okazuje, po ubiegłorocznych zmianach system podatkowy Zielonej Wyspy jest jednym z najbardziej przyjaznych na Starym Kontynencie. Najbardziej korzystają zwłaszcza osoby zarabiające minimalną pensję. Mieszkaniec Irlandii zarabiający 18 tys. euro

W Irlandii fiskus wyjątkowo sprzyja zarabiającym minimum R

E

K

L

A

M

A

SYSTEM PODATKOWY NA ZIELONEJ WYSPIE NIE CIŚNIE MALUCZKICH rocznie będzie musiał zapłacić nieco ponad 500 euro podatku – wylicza „Irish Times”. Natomiast jego kolega z Wielkiej Brytanii zapłaci prawie 1,7 tys. euro od takiej samej kwoty. Jeszcze gorzej ma zarabiający w Niemczech – jemu państwo zabierze aż ponad 4,8 tys. euro. W najlepszej sytuacji są osoby wykonujące prace dorywcze bądź na niepełnym etacie. Jeżeli zarabiasz mniej niż 13 tys. euro rocznie, państwo nie potrąci ci z pensji prawie niczego. Inna sprawa, że w takiej kwocie tej mogą zmieścić się jedynie osoby, które chcą dorobić, a nie zarobić na samodzielne utrzymanie.

R

E

K

L

A

M

ciej. Jak donosi Newstalk. com, w ubiegłym roku liczba skarg złożonych przez pasażerów wzrosła aż o 56 proc. Do irlandzkiej Commission for Aviation Regulation wpłynęło ponad 1,6 tys. zgłoszeń. Czego dokładnie dotyczyły skargi? Nie powinno być zaskoczeniem, że pasażerom najczęściej doskwierały opóźnione loty – dotyczyły one 52 proc. wszystkich skarg. Często klienci żalili się także na ich odwoływanie – tego typu zażalenia stanowiły 44 proc. przypadków.

Wśród nieprzyjemnych doświadczeń znalazło się także niewpuszczanie na pokład – problem ten dotknął 4 proc. skarżących klientów. Zdarzały się także przypadki przeniesienia pasażerów do niższej klasy niż lot tą, za którą zapłacili, ale te można było policzyć dosłownie na palcach jednej ręki – dotyczyły one jedynie czterech sytuacji. To nie zmienia faktu, że klienci potraktowani w ten sposób mieli pełne prawo czuć się niezadowoleni.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

foto PUBLIC DOMAIN

Irlandzki system podatkowy jest jednym z najprzyjaźniejszych w Europie. Przynajmniej dla tych, którzy zarabiają mało. Pracownicy zarabiający tutejsze minimum zapłacą znacznie mniejsze podatki niż ich koledzy i koleżanki z innych krajów.

Obecnie samolot jest najbezpieczniejszą formą podróżowania. Jest on też jednak najdroższy i w największym stopniu obwarowany różnej typu procedurami. Nic dziwnego – w takim przy-

padku wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Dlatego też nieuniknione są sytuacje, w których pasażerowie będą niezadowoleni. Tyczy się to zwłaszcza tańszych linii lotniczych. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że w przypadku wielu tańszych przewoźników różne spięcia są praktycznie na porządku dziennym. Nierzadko niezadowoleni pasażerowie wytaczają działa w postaci złożenia skargi. Na irlandzkich lotniskach te zdarzają się coraz częś-

2354_DU

2323_DU


IRLANDIAWYDARZENIA

6

9–15/SIERPNIA 2019

Wielka afera w dublińskiej sieci żłobków. Śledztwo telewizji RTÉ wykazało, że pracownicy mieli dopuszczać się skandalicznych zaniedbań w opiece nad dziećmi, pobierając za to słone opłaty. Skompromitowana właścicielka już ustąpiła ze stanowiska. Irlandia ma najdroższe przedszkola i żłobki w całej Unii Europejskiej. Jak przypomina „Irish Times”, średnia cena za tygodniową opiekę nad dzieckiem to koszt 178 euro. Jak nietrudno policzyć, w ciągu roku trzeba wyłożyć na to aż ponad 9 tys. euro. Pomijając koszty, każdy rodzic chce, by jego pociecha miała zapewnioną należytą opiekę. Oprócz bezpieczeństwa dzieci powinny mieć zagwarantowane warunki pozwalające im na przyjemne spędzenie czasu w miłej atmosferze. Dlatego tym większym szokiem są rezultaty dziennikarskiego śledztwa przeprowadzonego przez irlandzką telewizję RTÉ. Dwójka dziennikarzy zatrudniła się w jednej z placówek sieci żłobków działającej w Dublinie.

Po miejscu poruszali się z ukrytymi kamerami. To, co nagrali, po prostu mrozi krew w żyłach. Wyniki dziennikarskiego śledztwa przytoczyły portale The Journal.ie i Irish Times. Dziećmi opiekowano się niewłaściwie, nierzadko dochodziło do regularnej przemocy fizycznej i psychicznej. Jednym z przykładów jest nagranie, na którym właścicielka żłobka przyciska dziecko do dna kołyski, by zmusić je do zaśnięcia. Na innym nagraniu słychać płaczące dziecko zamknięte w oddzielnym pokoju – trafiło tam za złe zachowanie. Jedzenie serwowane dzieciom znacząco różniło się od zaprezentowanego w jadłospisie – zamiast potraw z warzywami dostawały one dania przyrządzone z najtańszych klusek, podawane im mleko było rozcieńczane. Obecne były także „atrakcje” takie jak zwisające kable, odchody w kołyskach czy zastawione wejścia ewakuacyjne. Kardynalne błędy popełniono także w kwestii rekrutowania pracowników. Zgodnie z irlandzkim prawem osoby pracujące z dziećmi powinny

foto PUBLIC DOMAIN

RTÉ przyjrzało się dublińskim żłobkom. Wyniki dziennikarskiego śledztwa są szokujące

Dzieci przebywające w wizytowanych żłobkach były traktowane zdecydowanie nieodpowiednio

Płacili tysiące euro

za wysyłanie dzieci do piekła być szczegółowo sprawdzone przez Gardę przed podjęciem zatrudnienia. O ile reporterzy zostali należycie prześwietleni, wielu pracowników żłobka sprawdzano dopiero po tym, jak zaczęli tam pracę.

foto PUBLIC DOMAIN

OTRZYMUJESZ ZAPOMOGI, A NIE JESTEŚ SKORY DO SZUKANIA PRACY? STRACISZ NAWET 176 EURO MIESIĘCZNIE

R

E

K

L

A

M

Opublikowane nagrania wywołały oburzenie, nie tylko wśród rodziców korzystających z usług żłobka – głos zabrali także byli pracownicy, którzy potwierdzili, że nie były to miejsca przyjazne dzie-

ciom. Pod naciskiem opinii publicznej właścicielka postanowiła zrezygnować z pełnionej funkcji. Tusla, irlandzka agencja odpowiadająca za sprawy dotyczące opieki nad małoletnimi mieszkańca-

Siedzisz na socjalu i nie spieszy ci się z szukaniem pracy? Lepiej weź się w garść, chyba że chcesz stracić część zasiłku. Tylko w tym roku irlandzki urząd opieki społecznej postanowił ukarać kilka tysięcy świadczeniobiorców za zbytnią opieszałość w poszukiwaniu pracy.

Cięcia zasiłków sposobem na cwaniactwo

Z założenia pomoc socjalna ma polegać na otrzymywaniu funduszy do czasu, aż osoba ją otrzymująca ustabilizuje swoją sytuację finansową. To zazwyczaj wiąże się ze znalezieniem regularnego zatrudnienia i otrzymywaniem dochodów pozwalających na samodzielne utrzymanie się. Jest jednak sporo osób, które chcą siedzieć na garnusz-

Balowanie za pieniądze podatnika też może mieć swoją cenę A

Jeżeli masz problem z piciem alkoholu i chcesz coś zmienić w swoim życiu Anonimowi Alkoholicy AA czekają

tel. +353873301230

1698_DU

mi Irlandii, już wszczęła szczegółową kontrolę. Biorąc pod uwagę skalę dotychczasowych zaniedbań, należy przypuszczać, że będzie ona ostatnim gwoździem do trumny. Jednak nawet wlepienie najsurowszych kar i zamknięcie feralnych żłobków nie odbuduje zaufania rodziców. A już na pewno nie z dnia na dzień. Rodzi się także pytanie, jak sprawa ma się w innych tego typu miejscach. Nie zapomnijmy, że dziennikarskie śledztwo RTÉ objęło zaledwie kilka placówek.

www.aairlandia.com

2320_DU

ku państwa jak najdłużej. Choć oficjalnie wymaga się od nich poszukiwania pracy, starają się lawirować między próbowaniem jej znalezienia a niemożnością jej otrzymania. Byleby móc dalej otrzymywać zasiłki i zapomogi, bez pomyślenia o tym, że w ten sposób obciążają pracujących podatników. Jak się jednak okazuje, tego typu kombinowanie nie jest jednak całkowicie darmowe. Gdy urząd widzi, że zasiłkowicz miga się od znalezienia zatrudnienia, może potrącić mu ze świadczeń socjalnych. O niepatyczkowaniu się z kombinatorami świadczą najnowsze statystyki przytoczone przez The Journal.ie. Jak podaje portal, tylko w tym roku 5,8 tys. świadczeniobiorcom obcięto zasiłki właśnie z powodu „niewystarczającego” starania

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

się o znalezienie pracy. Stawki przyznawanych kar zależą od wieku osób otrzymujących świadczenia. Z najdotkliwszymi potrąceniami muszą liczyć się osoby w wieku 26 lat i powyżej – urząd socjalny może zabrać im nawet 44 euro tygodniowo. Opieszałość może kosztować ich więc 176 euro miesięcznie. Kary za niepodejmowanie należytych wysiłków w sprawie szukania pracy wprowadzono w 2011 r. Do tej pory z tego tytułu ukarano 46,3 tys. świadczeniobiorców. Praktycznie z każdym rokiem liczba ukaranych osób rosła. Kary te, oprócz należytego zmotywowania kombinatorów, mają również odciążać budżet państwa – w końcu nikt nie chce utrzymywać jawnych nierobów.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA


9–15/SIERPNIA 2019

IRLANDIAPÓŁNOCNA

Północnoirlandzkie firmy śmiecą na potęgę

7

R

E

K

L

A

M

A

Trują nas oponami i rakotwórczymi substancjami Firmy w Irlandii Północnej śmiecą na potęgę, często w niewłaściwy sposób składując materiały toksyczne. Wśród niebezpiecznych śmieci znalazły się m.in. opony, odpady budowlane czy nawet azbest.

Śmiecenie jest zachowaniem godnym potępienia. Różnej maści odpady walające się po ulicach są przejawem lenistwa i niedbalstwa, za które można zarobić grzywnę w wysokości 80 funtów. Odpady zostawiane przez zwykłych mieszkańców to jednak tylko jeden z aspektów śmiecenia. Na znacznie większą skalę robią to firmy. W tym przypadku kary są odczuwalnie wyższe. Za masowe śmiecenie można zostać ukaranym grzywną w wysokości do 50 tys. funtów bądź nawet karą więzienia. Nic dziwnego – mowa tutaj o zaśmiecaniu okolicy ogromnymi ilościami odpadów, nierzadko wyrzucanych całymi tonami. Najczęstszymi śmieciami nielegalnie wyrzucanymi przez firmy były opony.

TYLKO JEDNA TRZECIA PACJENTÓW W IRLANDII PÓŁNOCNEJ MA SZANSĘ NA SZYBKĄ INTERWENCJĘ

Tylko w 2017 r. otrzymano 155 zgłoszeń dotyczących porzucania opon w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Ponad połowę z nich ulokowano na poboczach dróg bądź też w lasach czy na polach. Najbardziej zawalone oponami okazały się Armagh, Banbridge i Craigavon. W niektórych przypadkach robiono nawet z nich

regularne ogniska. Jest to o tyle niepokojące, że palone opony wydzielają ogromną ilość toksycznych substancji. Mogą prowadzić one do chorób płuc i serca oraz zwiększać ryzyko wystąpienia nowotworów. Innymi śmieciami, których firmy często pozbywają się drogą „nieoficjalną”, są odpady budowlane. Mowa o różnych niepotrzebnych

Niektóre odpady są tak toksyczne, że przy ich usuwaniu nieodzowne bywają kombinezony ochronne foto PUBLIC DOMAIN

Za długo czekamy na karetki

Północnoirlandzkie karetki zdecydowanie nie biją rekordów szybkości

Ambulansy z Irlandii Północnej mają problemy z punktualnością. W przypadku pilnych wezwań ledwie jedna trzecia z nich przyjeżdża w wymaganym czasie – na pozostałe pacjenci muszą czekać zdecydowanie zbyt długo, ryzykując swoje zdrowie i życie.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

foto ARDFERN, CC BY-SA 3.0 / WIKIPEDIA.ORG

Północnoirlandzka służba zdrowia zdecydowanie nie należy do najlepszych na świecie. Nie od dziś wiadomo, że trawią ją ogromne problemy natury finansowej i organizacyjnej. Zdaniem wielu ekspertów jest ona w tak fatalnym stanie, że można mówić o regularnym narażaniu zdrowia czy nawet życia pacjentów. Jednym z najbardziej wyraźnych dowodów na taki stan rzeczy mają być zbyt późno przyjeżdżające karet-

bądź zużytych materiałach, które, zamiast zostać odpowiednio utylizowane, walają się wszędzie. Wśród najbardziej toksycznych północnoirlandzkich odpadów znalazł się także azbest. Przez wiele lat, ze względu na niewielkie przewodnictwo ciepła i ogniotrwałości, stosowany był jako materiał izolacyjny. Badania dowiodły jednak, że jest on substancją silnie rakotwórczą, prowadzącą także do chorób układu oddechowego. Dlatego tym bardziej powinny niepokoić doniesienia, że materiał ten często nie jest odpowiednio utylizowany. Podziela los innych, mniej toksycznych śmieci, często lądując w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Nierzadko w sąsiedztwie osiedli mieszkalnych. Jak twierdzi Mark Cherry z NI Environment Agency, problem śmiecenia dotyczy zarówno małych, jak i dużych przedsiębiorstw. – To są ich śmieci i ich odpowiedzialność – podkreśla przedstawiciel cytowany przez „Belfast Telegraph”. – Nawet jeśli płacą komuś za pozbywanie się odpadów, ich obowiązkiem jest upewnienie się, że są one odpowiednio przechowywane, transportowane i utylizowane.

ki. Choć przy większości wezwań pacjent może spokojnie poczekać, zdarzają się interwencje, w których liczy się dosłownie każda minuta. W przypadku pilnych interwencji karetka powinna zjawić się w ciągu ośmiu minut od momentu wezwania. Jak podaje „Irish News”, jedynie 37 proc. tego typu przypadków „erki” zjawiają się w tym czasie.

R

E

K

L

A

M

A

Zgodnie z założeniami północnoirlandzkiej służby zdrowia ośmiominutowe interwencje karetek powinny stanowić 72,5 proc. pilnych wezwań. W tej dziedzinie wylądowaliśmy więc na półmetku, co jest wynikiem zdecydowanie słabym. Zwłaszcza że nierzadko mowa tu o ratowaniu czyjegoś życia.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

2375_DU


POLSKAPOLITYKA 8 OPINIEPOLSKAPOLITYKA Kamil Durczok. Popularny dziennikarz, jadąc z promilami, mógł zabić ludzi na drodze ZDANIEM REDAKTORA Nie ma żadnego

9–15/SIERPNIA 2019

Upadek świeckich pseudoświętych

W

W III RP dominowała nowa, świecka religia. Tak jak PRL lansowała świętych Marksa, Lenina i innych „wielkich” socjalizmu, tak w III RP żywy był kult tzw. autorytetu. O tym, kto jest autorytetem, decydowało to, w jakim towarzystwie się kto obraca, kto go słucha czy lubi. Znani aktorzy czy reżyserzy, nierzadko wybitni w swym fachu, w kwestiach polityki i moralności potrafili ględzić bez sensu trzy po trzy i mieć pewność, że ich słowa będą spijane przez grono niezbyt rozgarniętych odbiorców, idących stadnie „za autorytetem”. Autorytetami byli więc profesorowie (również ci, którzy w ramach kariery naukowej więcej niż książek wydawali esbekom kolegów). Byli autorytetami artyści (także ci, którzy najlepsze lata artystycznej płodności mieli dawno za sobą). Do miana autorytetów aspirowali też ludzie mediów. Przez lata zarabiający lepiej, mający manię wielkości i pewną pogardę dla zwykłych ludzi. Pojawienie się internetu mocno zmieniło sprawę. Przede

wszystkim zarobki w mediach, niegdyś (podobno starsi koledzy jeszcze się załapali) naprawdę niebotyczne, stały się przeciętne. Etos dziennikarski podupadł, często jakość samych materiałów prasowych czy telewizyjnych pikuje w dół. Pojawiła się też jednak większa przestrzeń wolności. A także upadła kasta dziennikarska, zwana medialnym salonem. Upadek znanych i lubianych medialnych celebrytów nie jest wcale zjawiskiem wesołym. Nierzadko dotyczy to ludzi zdolnych, niesamowicie inteligentnych, doskonałych warsztatowo. Niektórzy tłumaczą, że niektórym celebrytom odbija palma, bo mają stresujący zawód. Ja tego nie kupuję – wydaje mi się, że zjawisko to wynika z pewnego zderzenia wyjątkowości wykonywanego zawodu z pogorszeniem warunków, w jakich przyszło ludziom działać. Nie zmienia to faktu, że środowisko dziennikarskie nie jest wolne od problemów i – żądając oczyszczenia od innych środowisk – samo musi się oczyścić.

ZDANIEM REDAKTORA Tomasz Walczak, szef działu Opinie „Super Expressu”

PiS przechodzi do defensywy. Na stałe?

O

Od tygodnia polska polityka i debata publiczna kręcą się wokół praw osób LGBT i przemocy wobec tego środowiska. Weekend minął pod znakiem akcji wsparcia dla ofiar kiboli z Białegostoku i wewnątrzopozycyjnej debaty, czy zachować się w tej sprawie przyzwoicie i stanąć po stronie bitych i poniżanych (to stanowisko lewicy), czy jednak koniunkturalnie i tchórzliwie unikać tego tematu, bo wojna kulturowa działa na korzyść PiS (PO i PSL). Przy tym wszystkim umknął nam drobny, ale sukces ludzi Schetyny. Oto Platforma ruszyła w kraj, by najpierw sprawdzić, czy kryzys lekowy minął, a potem sprawdzić, czy przedsiębiorcy wiedzą, że mija czas na składanie oświadczeń, dzięki którym zachowają niższe ceny prądu w drugiej połowie tego roku. Wydawałoby się, że prowadzone wyłącznie w mediach społecznościowych, a więc siłą rzeczy niszowe akcje przejdą zupełnie bez echa. Okazało się jednak, że PiS poczuł się nimi zagrożony. Postanowił bowiem uruchomić swoją machinę propagandową w usłużnych mu mediach, by prostować na swoją modłę doniesienia polityków PO. Trudno nie do-

usprawiedliwienia! Jan ORDYŃSKI Były dziennikarz TVP foto STANISŁAW KOWALCZUK

foto FORUM

Przemysław Harczuk, dziennikarz działu Opinie „Super Expressu”

„Super Express”: – Kamil Durczok, jeden z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy telewizyjnych, został złapany na jeździe z promilami, grozi mu więzienie… Jan Ordyński: – Jest mi bardzo niezręcznie komentować tę sprawę. Znam Kamila od lat. Prowadziliśmy w Telewizji Polskiej program publicystyczny „W centrum uwagi”. Był koleżeński, bardzo merytoryczny i profesjonalny. Jako dziennikarz potem się jeszcze rozwinął. Jego brak będzie ze szkodą dla polskich mediów. Wielki talent dziennikarski, szkoda. – To jedno, czym innym są jednak czyny Kamila Durczoka. Już kilka lat temu wybuchł skandal obyczajowy, po nim kilka lat odbudowywał swoją pozycję. Teraz wsiada za kółko po pijanemu. Nie zaskoczyło to pana? – Zaskoczyło. Tego zachowania nie da się obronić. Nie mogę pojąć,

Kamil Durczok (51 l.), były dziennikarz TVN

wiek wsiada do samochodu, stwarzając zagrożenie dla siebie i innych. Całe szczęście, że skończyło się tak, jak się skończyło. Przecież zachowanie Kamila było zagrożeniem życia i dla niego samego, i dla innych kierowców, ludzi, którzy jechali tą samą drogą. Nie mieści się to w głowie. – Robi to człowiek od lat będący gwiazdą mediów elektronicznych. W szkołach dziennikarskich stawiany jako wzór. Komentujący bieżące tematy polityczne. Nierzadko wyrażający ostre sądy. Jak to ocenić? – No właśnie trudno to zrozumieć. Bo mamy do czynienia nie z jakimś menelem spod budki z piwem, kretynem, który nie potrafi zrozumieć konsekwencji swoich czynów, ale świetnym dziennikarzem, człowiekiem, który takie sprawy doskonale powinien rozumieć. Wiedzieć, że robiąc coś takiego, stanowi zagrożenie nie tylko dla siebie, ale też dla innych. Zawsze robił wrażenie człowieka, który ma w głowie poukładane. Jeżeli ma aż takie deficyty wyobraźni, mogę mu tylko współczuć. Nie ma tu żadnego usprawiedliwienia. Rozmawiał PRZEMYSŁAW HARCZUK

Skutecznie zniszczył swój autorytet Dr Piotr ŁUCZUK

Medioznawca, ekspert ds. wizerunku, UKSW foto ARCH. PRYW.

cenić faktu, że coś się liberalnej opozycji udało. Jeśli dodamy do tego problemy wizerunkowe PiS związane z lotami marszałka Kuchcińskiego i jego rodziny rządowymi samolotami, to ostatnie dni są pierwszymi od dawna, kiedy to nie rządzący nadają ton debacie publicznej, ale opozycja. Do tej pory to przemyślana strategia PiS narzucała tematy, do których zmuszona była się odnosić opozycja. To PiS określał pole gry i jej reguły. Teraz to partia Jarosława Kaczyńskiego reaguje na działania opozycji i jest zmuszona odnosić się do jej przekazu. Nie wiem, czy coś się w dobrze naoliwionej maszynie wyborczej PiS zepsuło, czy po prostu, będąc zajętymi układaniem list wyborczych i wiążącymi się z tym walkami frakcyjnymi, politycy rządzącej partii na chwilę stracili rewolucyjną czujność. Widać jednak, że opozycja nie jest skazana na wieczną defensywę. Wystarczy szukać wyrw w wizerunkowym monolicie PiS. A że jest ich całe mnóstwo, niewykluczone, że ostatnie dni opozycyjnej ofensywy nie są czystym zbiegiem okoliczności. Ciekawe, czy Schetyna i cała reszta będą umieli pójść za ciosem.

jak mądry i inteligentny człowiek, którego znam od lat, mógł zrobić coś takiego. Takich rzeczy po prostu się nie robi. Nie wsiada się do samochodu po spożyciu alkoholu. Co więcej – to nie była jazda na kacu po imprezie, gdzie został jakiś ślad alkoholu, czy po jednym piwie, które nie zdążyło wywietrzeć. 2,6 promila to jest człowiek kompletnie pijany! I w takim stanie ten czło-

„Super Express”: – Kamil Durczok, jeden z najbardziej znanych polskich dziennikarzy telewizyjnych, zatrzymany za jazdę po pijanemu. Jak ocenić to od strony medialnej i dziennikarskiej? dr Piotr Łuczuk: – To, co się stało, oczywiście nie może być usprawiedliwione. Ale też każe zadać poważne pytanie o kondycję polskiego show-biznesu oraz mainstreamu medialnego. Bo nie jest to pierwsza taka sprawa – mieliśmy sprawy pijanych czy odurzonych środkami psychoaktywnymi celebrytów, niedawno mieliśmy sprawę potrącenia kobiety przez znanego dziennikarza, również uznawanego za autorytet Piotra Najsztuba. Teraz mamy do czynienia ze skandalem związanym z innym celebrytą – Kamilem Durczokiem, który wsiada po pijanemu do samochodu i rusza w Polskę. – Właśnie, był to człowiek nie tylko znany i popularny. Nie tylko celebryta, ale też dziennikarz, twarz „Faktów”, kluczowego programu TVN. Dziennikarz stawiany młodym dziennikarzom za wzór. Jak to w ogóle ocenić? – Od takich ludzi, z ewidentnego świecznika, jako społeczeństwo wymagamy znacznie więcej. Ludzie mający taką pozycję jak Kamil Durczok powinni mieć pewien zmysł społeczny, wiedzieć, co wolno, a czego nie. Nawet zwykły niegroźny wybryk obyczajowy powinien być traktowa-

ny jako rzecz niedopuszczalna. A tu nie mamy do czynienia z wybrykiem niegroźnym, ale z jazdą po pijanemu, spowodowaniem zagrożenia dla życia swojego i innych. Zaskakuje mnie tu jedna rzecz. – Jaka? – Wydawało się, że Kamil Durczok ten zmysł społeczny posiada. Że wie, gdzie są granice, których przekroczyć absolutnie nie wolno. W tym kontekście to zachowanie jest szokujące. Mnie osobiście zaskakuje. – Jednak kilka lat temu miała miejsce afera obyczajowa z udziałem Durczoka. Było o niej głośno, dziennikarz odszedł z TVN… – Ale tu mamy coś jednak innego, bo jazdę po 2,6 promila samochodem, zagrożenie dla życia ludzi. Wracając do sprawy sprzed lat – Kamil Durczok wtedy znalazł się na zakręcie. Ale jednak się pozbierał. Próbował budować własne media. Komentował bieżącą sytuację w Polsce. I nagle znów zalicza upadek. Tym razem najprawdopodobniej ostateczny. – Właśnie, pytanie, czy ostateczny. Sąd Durczoka nie aresztował. Wyrok jeszcze nie zapadł. Niektórzy próbują dziennikarza bronić... – Próba obrony samego zachowania jest najgorszą rzeczą, jaką można zrobić. Tak naprawdę Kamil Durczok dziś może zrobić tylko jedną rzecz – przeprosić, przyjąć z pokorą decyzję sądu, która niebawem zapadnie. – Czy od strony wizerunkowej Durczok będzie próbował jeszcze wrócić i budować swoją pozycję na nowo? – Moim zdaniem ma jedno wyjście – to jest medialna spowiedź. Wywleczenie

wszystkiego na wierzch. Powiedzenie – tak, zawiniłem. Zrobiłem bardzo źle. Przepraszam wszystkich. Czym innym jest procedura karna, którą bez wątpienia Kamil Durczok będzie musiał przejść. Ale też powinien może udzielić długiego wywiadu, w którym powiedziałby o swoich problemach, co jest ich powodem. Taka swoista spowiedź na pewno byłaby lepszym rozwiązaniem niż chowanie się, udawanie, że nic się nie stało. Stało się, trzeba o tym mówić otwarcie. Choć oczywiście sam powrót do mediów jako takich jest mało realny, być może całkiem niemożliwy. Także dlatego, że nie był to pierwszy raz. – No właśnie, tych wpadek, choć nie tak ciężkich gatunkowo, było w przeszłości trochę? – Oczywiście, i Durczok umiał nimi zarządzać, a nawet przekuwać je na swoją korzyść. Tak było choćby ze słynnym nagraniem, w którym krytykuje brudny stół w reżyserce telewizyjnej. Na tamtych wpadkach zyskiwał nawet wśród ludzi. Do dziś bije rekordy popularności. Ale właśnie – czym innym jest krytykowanie brudnego stołu i wulgaryzmy, a czym innym jazda z promilami. – To wróćmy może do najważniejszej rzeczy. Dziennikarz to zawód zaufania publicznego. Durczok często wyrażał zdecydowane sądy na różne tematy. – Był autorytetem medialnym. I tak jak na bycie autorytetem trzeba sobie zapracować, tak samo zapracować trzeba na to, by przestać nim być. Kamil Durczok właśnie to zrobił. Niezależnie od postępowania sądu chyba już czas na dziennikarską emeryturę. Rozmawiał PRZEMYSŁAW HARCZUK


OPINIEPOLSKAPOLITYKA

Spór na opozycji o LGBT. Co z tego wszystkiego wyniknie?

Niech lewica i PSL zajmą się sobą Tomasz SIEMONIAK

Wiceprzewodniczacy PO foto ARTUR HOJNY

„Super Express”: – Zdaniem lewicy miejsce opozycji jest dziś po stronie mniejszości LGBT. I przedstawiciele lewicowych ugrupowań mają pretensje do Platformy Obywatelskiej o to, że nie wzięła udziału w marszu przeciwko przemocy w Białymstoku. Z drugiej strony PSL krytykuje was, że jesteście zbyt „pro” LGBT. Ideologia ostatecznie podzieliła opozycję? Tomasz Siemoniak: – Osobiście uważam, że każde z ugrupowań opozycyjnych powinno się zająć sobą i własnym programem. Nie bardzo rozumiem, dlaczego lewica oraz

PSL tyle uwagi poświęcają Koalicji Obywatelskiej – Platformie Obywatelskiej. Wydaje mi się, że taka próba definiowania się na tym, co drugi podmiot robi bądź czego nie robi, jest ślepą uliczką. Niech każdy wyraża swoje oceny i poglądy. – Czy te różnice, które niewątpliwie są wokół LGBT, szkodzą opozycji, czy przeciwnie, mogą jej nawet pomóc, bo każda z tych organizacji przyciągnie wyborców z innego źródła? – Tu sprawa jest złożona. Dziś mamy trzy podmioty opozycyjne – Koalicję Obywatelską, tworzącą się koalicję trzech ugrupowań lewicowych oraz Polskie Stronnictwo Ludowe. Zdaniem jednych to dobrze, zdaniem innych źle, ale formacje te siłą rzeczy będą prezentować swój odrębny program. Na

plus można wziąć to, że wyborcy opozycyjni mają tu wybór różnych opinii, poglądów, wrażliwości. Choć oczywiście wspólna lista też miała swoje plusy, byłaby wartością dodaną. – Robi pan trochę dobrą minę do złej gry, bo koalicja nie powstała? – Do końca próbowaliśmy ją budować, nie my zdecydowaliśmy o jej niepowstaniu. Ale teraz fakt, że każdy z tych podmiotów może zachować swoją odrębność, może moim zdaniem być oceniony na plus. Każdy mówi swoje z przekonaniem. A nie musi tłumaczyć, co kolega z koalicji, mówiąc coś, miał na myśli. Dla opozycji to lepiej. Choć do końca byliśmy orędownikami jednej listy, podział opozycji ostatecznie może wyjść na plus.

bicie kobiet, rzucanie w ludzi butelkamz moczem. Na to, co działo się w Białymstoku wcześniej. Przecież takiej agresji nie ma nigdzie w Europie. – Z tą agresją można dyskutować. Ale tu być może chodzi o to, że chcecie narzucania ideologii, czego PSL i Platforma się obawiają? – Chcieliśmy zaprotestować przeciwko agresji. Nie chodziło o ideologię. Dlatego schowaliśmy własne szyldy partyjne. A do udziału w demonstracji zaprosiliśmy całą demokratyczną opozycję – także Platformę Obywatelską, Nowoczesną, Polskie Stronnictwo Ludowe. Co więcej – nasze zaproszenie kierowaliśmy także do przedstawicieli partii rządzącej. Niestety, okazało się, że nie tylko partia rządząca, ale nawet śro-

dowiska opozycji prodemokratycznej nie są w stanie się porozumieć. – Może z perspektywy politycznej to ma sens – wy bierzecie głosy lewicy, PO centrum, PSL patrzy w kierunku lewicy? – Politycznie tak – cieszę się, że lewica idzie jako jedna koalicja. Mamy wspólne zdanie w sprawach najważniejszych, zgadzamy się w kwestiach rozdziału Kościoła od państwa, ekologii, związków partnerskich, tolerancji. Tu jesteśmy spójni i właśnie dlatego lewica ma tak duże poparcie społeczne. Ale jest też druga kwestia – to właśnie sprzeciw wobec przemocy. Tu liczyliśmy na współpracę z innymi partiami. Niestety, jak widać w polityce przedwyborczej innych ugrupowań, zwyciężyła małość, a nie myślenie o społeczeństwie.

Rozmawiał PRZEMYSŁAW HARCZUK

Zwyciężyła małość Krzysztof GAWKOWSKI

Sekretarz generalny Wiosny foto MARCIN SMULCZYNSKI

„Super Express”: – W Białymstoku odbyła się demonstracja przeciwko przemocy wobec LGBT. Niecała opozycja poparła demonstrację. Lewica bierze w manifestacji udział, Platforma nie, PSL krytykuje. Nie przekonaliście do siebie potencjalnych sojuszników? Krzysztof Gawkowski: – Jest to dla mnie niezrozumiałe. Jest tak ważna sprawa jak sprzeciw wobec nienawiści. Zorganizowaliśmy protest. Chcieliśmy pokazać, że jesteśmy jedną rodziną. Że nie godzimy się na przemoc. Że nie ma wsparcia dla takich zachowań, jak

Rozmawiał PRZEMYSŁAW HARCZUK

Sąd nie aresztował Kamila Durczoka. Dlaczego?

Sąd miał świadomość oczekiwań społecznych Barbara PIWNIK

Sędzia, była minister sprawiedliwości foto TOMASZ RADZIK

„Super Express”: – Kamil Durczok, znany dziennikarz, przez lata uznawany za medialny autorytet, został zatrzymany na jeździe po spożyciu alkoholu. Sąd zdecydował o niezastosowaniu wobec niego aresztu. Dlaczego? Barbara Piwnik: – To sprawa bardzo złożona i trudna, wydaje mi się, że również dziennikarze dostrzegają złożoność tego problemu. – Złożoność? Sprawa jest jasna. Jazda z promilami jest oczywistym przestępstwem. – Z jednej strony nam się wydaje, że sprawa jest oczywista. Wynik

badania na poziom alkoholu i cała sytuacja. Z drugiej jednak strony nie wiemy tego wszystkiego, co sąd. To bardzo częste w sprawach tego typu. – Opinia publiczna nie rozumie tego, jak sąd mógł wydać taki werdykt. – Faktycznie, opinia publiczna może mieć problem ze zrozumieniem tego, dlaczego taka decyzja zapadła. Ale mówimy tu o złożoności problemu. Może tu wchodzić w grę na przykład sprawa zdrowotna, jakieś poważne problemy, o których ludzie postronni nie wiedzą. A sąd musi wziąć takie sprawy pod uwagę. Są sytuacje, gdy można odstąpić od tymczasowego aresztowania. – Sądzi pani, że tak jest w tym wypadku?

– Ani pan, ani ja, ani nikt oprócz prokuratora, obrońcy i samego pana Durczoka nie znają całości sprawy. – No dobrze. Jednak zwykli ludzie mogą odebrać to w sposób następujący: hydraulik pijany za kółkiem trafia do aresztu. Znany dziennikarz, celebryta odpowiada z wolnej stopy. – Domyślam się, że sąd, który rozpatrywał tę sprawę, miał świadomość oczekiwań i presji społecznej związanych z osobą podejrzanego. Mam świadomość, że opinia publiczna w takim przypadku będzie patrzyła przez pryzmat człowieka, którego historia jest znana. Sędzia nie może widzieć znanego dziennikarza czy polityka. Widzi jedynie podejrzanego z materiałem dowodowym. Rozmawiał PRZEMYSŁA HARCZUK

9

Co oznacza dla opozycji podział w sprawie LGBT?

Paradoksalnie ten podział jest korzystny Prof. Jarosław FLIS Socjolog UJ foto FORUM

„Super Express”: – Opozycja w wyborach idzie jako trzy bloki. Teraz doszło do podziału w sprawie LGBT. PO i PSL nie wzięły udziału w marszu w Białymstoku. Czy podział ten oznacza koniec szans opozycji w nadchodzących wyborach? prof. Jarosław Flis: – Paradoksalnie może być to atutem. Bo dzięki temu formacje te mogą głosić swój naturalny program. I tak zwolennicy LGBT dają wyraz swoim poglądom w ramach Zjednoczonej Lewicy, gdzie stosunek do LGBT jest jasny. Dlatego dla lewicy wsparcie marszu w Białymstoku było sprawą oczywistą. Wiadomo jednak, że Platforma Obywatelska jest w sprawach obyczajowych podzielona, więc dla niej poparcie dla takiego marszu, jednoznaczne zdeklarowanie się, byłoby trudniejsze. Z kolei PSL nie jest podzielony w tej sprawie, tylko jest na zupełnie innym biegunie niż lewica.

– Pana zdaniem spór w sprawach takich jak marsz w Białymstoku nie szkodzi jakoś specjalnie opozycji? – Bardziej szkodziłoby, gdyby była jedna lista i jedni politycy popierali marsz, inni nie. Natomiast jeżeli coś dziś szkodzi, to w ogóle fakt, że pojawiają się takie tematy, jak LGBT. Szkodzi po pierwsze, bo mobilizuje przeciwników z PiS. Poza tym część partii, PO czy PSL, absolutnie nie jest zainteresowana, aby brać ten temat na sztandary. Temat jest istotny jedynie dla lewicy. W tym kontekście podział opozycji jest nawet korzystny, bo każda z formacji może mówić swoim głosem. – Czy trzy listy opozycji w wyborach to przepis na klęskę, czy paradoksalnie właśnie da jej szansę na to, by przyblokować PiS? – Sprawa LGBT pokazuje, że opozycja może zyskiwać. Bo gdyby w tej sprawie szła razem, to brak wyrazistości zrażałby zarówno zwolenników LGBT, jak i zdeklarowanych przeciwników. To jedna z korzyści, że opozycja nie ma w tej chwili jednej wielkiej koalicji. Bo każdy podmiot mówi w tej sprawie to, co uważa za stosowne. Nie tracąc wyborców. Rozmawiali PRZEMYSŁAW HARCZUK

WOŚ VOŚ POPULI

RAFAŁ

9–15/SIERPNIA 2019

Mniej pracy! Więcej wypoczynku! Wakacje to – paradoksalnie – jest czas, kiedy najmocniej doskwiera fakt, że w Polsce pracuje się za dużo. A za mało się wypoczywa. Ci, co w ogóle mają urlop, często w praktyce go nie wykorzystują. Bo jeszcze sobie szefostwo pomyśli, że im na robocie nie zależy. Wszelkiego typu śmieciówkowcy są w jeszcze gorszym położeniu. Teoretycznie mogą wyjechać i nie pracować. W praktyce jednak u nich „nie pracuję” oznacza „nie zarabiam”. Na co wielu nie może sobie pozwolić.  Dla rodzin wakacje to powinna być okazja do podreperowania zaniedbanych w trakcie zwykłego roku relacji. Ale często nie są. Bo urlopu mało albo nie sposób go dostać w tym terminie, co partner. Jeżdżą więc osobno, byle tylko dzieci gdzieś zabrać (bo wakacje akurat są, odwrotnie od urlopów, długie).  Czasem próbuje się udawać, że wystarczą wypady weekendowe. Niestety nie wystarczą. Badania pokazują, że aby urlop miał sens i doprowadził do prawdziwej regeneracji, musi trwać przynajmniej przez dwa tygodnie. Bez tego prawdziwego wypoczynku po prostu nie będzie. Będą się za to mnożyć choroby związane z przepracowaniem: depresje, wypalenie,

stres, otyłość, poblemy z sercem. Będzie tak, bo od lat w rankingach OECD Polska przoduje w gronie krajów, gdzie pracuje się najwięcej. Niestety we współczesnej Polsce temat przepracowania przebija się słabo. Dominuje masochistyczne przekonanie, że „musimy nadganiać” Zachód. Przekonanie o tyle idiotyczne, że dogonienie Zachodu (o ile w ogóle możliwe) nie odbędzie się drogą oszukiwania własnego organizmu. Nawet zwykłe narzędzie pracy trzeba regularnie ostrzyć i konserwować. Bo gdy się stępi, nie stworzy żadnych wartych uwagi dzieł. A co dopiero człowiek, który jest przecież dalece bardziej skomplikowanym „mechanizmem pracującym”? Ilekroć w Polsce ktoś próbuje podnosić temat przepracowania, natrafia na furię lobby pracodawców oraz sprzyjającej im opinii publicznej. Media powtarzają nieprawdziwe informacje, jakoby nigdzie na świecie nie udało się czasu pracy skrócić. Albo że od tego zawali się gospodarka. Nawet związki zawodowe rzadko się biją o mniej pracy za tę samą płacę. Czas się do tego zabrać. Bez tego cały ten polski cud gospodarczy ostatnich lat będzie tylko sloganem.

C M Y K


10

IRLANDIAPORADY

Podpowiadamy, doradzamy

9–15/SIERPNIA 2019

Sąd Drobnych Spraw Cywilnych Do Sądu Drobnych Spraw Cywilnych (Small Claims Court) zgłaszane są roszczenia konsumenckie od osób prywatnych i firm dotyczące zwrotu pieniędzy za zakup wadliwych towarów lub za nienależyte wykonanie usługi. Wartość roszczenia nie może przekraczać kwoty 2000 euro. Można również wnioskować o zwrot pieniędzy za drobne uszkodzenia mienia czy niezwrócony depozyt za wynajem niektórych nieruchomości, takich jak dom wakacyjny czy mieszkanie w nieruchomości, w której jednocześnie mieszka właściciel. Roszczenia nie mogą dotyczyć: długów, obrażeń ciała, naruszenia umów leasingu, kredytów bądź umów sprzedaży ratalnej. Zarówno powód, jak i pozwany muszą być rezydentami Irlandii. Jest to relatywnie tani, szybki i łatwy sposób rozwiązywania określonego typu sporów, bez potrzeby angażowania prawnika, pod warunkiem że wnioskującym jest osoba prywatna.

foto PUBLIC DOMAIN

Zgodnie z irlandzkim prawem wnioskująca firma musi być reprezentowana w postępowaniu sądowym przez kancelarię prawną. Wnioskodawca wypełnia formularz przez internet na stronie: www.courts.ie i przesyła go do Small Claims Registrar. Może złożyć go także osobiście w sądzie

rejonowym (District Court), pod który podlega zarejestrowana firma, przeciwko której składasz roszczenie; miejsce zawarcia kontraktu; miejsce zdarzenia (np. miejsce, w którym nastąpiło uszkodzenie mienia). Koszt złożenia aplikacji to 25 euro. Jeżeli spór dotyczy usług lub towarów firmy zare-

Jeżeli strona pozwana jestrowanej w Unii Eurozaakceptuje roszczenie, pejskiej, pozew składa ma do wyboru trzy opcje: się również w sądzie rejo zgadza się na zapłacenowym – w tym wypadnie żądanej kwoty w tryku musi zostać on złożony bie natychmiastowym. jako European Small ClaPłatność dokonywana ims Procedure. Nie możjest czekiem, przekazem na zrobić tego przez interpocztowym lub przekanet i nie trzeba zatrudniać zem pieniężnym, płatna do tego prawnika. Roszczena rzecz powoda i wysynie nie może przekraczać łana do sekretarza. Jeśli kwoty 5000 euro i musi być płatność jest warunkopoprzedzone prowadzoną wa (np. towary muszą wcześniej korespondencją zostać zwrócone), sekrez firmą. tarz musi uzyskać zgoJeśli twoja sprawa zostadę powoda; nie skierowana na wokandę,  pozwany zgadza się na otrzymasz powiadomienie rozpatrzenie sporu przez o dacie i godzinie rozprasąd – w takim przypadwy sądowej oraz lokalizacji ku pozwany zapłaci tylko sądu. Sprawa zostanie rozwtedy, gdy będzie nakapatrzona w procesie jawnym zywał mu wyrok. Powód w ramach normalnego posienie musi uczestniczyć dzenia sądu rejonowego. w rozprawie. Może złoWskazane może być wcześżyć oświadczenie dotyniejsze uzyskanie poraczące roszczenia i wniody prawnej. sek o wydanie wyroku. Po otrzymaniu pozwu W tej procedurze powostrona pozwana ma 15 dni dowi pomaga sekretarz. na odpowiedź. Nazywa się Powiadamia on również to Notice of Acceptance of pozwanego o wyroku, Liability i składa się ją do przy czym pozwany ma sekretariatu sądu. Pozwa28 dni kalendarzowych ny może zaakceptować roszna wykonanie postaczenie, zakwestionować je, nowień sądu. Sprawa złożyć skargę lub zignorotoczy się zaocznie rówwać pozew.

nież w przypadku, gdy pozwany zignoruje roszczenie – mimo tego musi wykonać postanowienia sądu w ciągu 28 dni;  pozwany chce zapłacić kwotę roszczenia w ratach. Sekretarz musi poinformować powoda o tym wniosku i musi uzyskać jego zgodę na zaproponowane przez pozwanego warunki. Może się zdarzyć, że po uzyskaniu wyroku pozwany nie zastosuje się do nakazu sądu. W tej sytuacji może być konieczne wyegzekwowanie wyroku. Najczęstszym sposobem wykonania orzeczenia sądu jest przekazanie sprawy do uprawnionych urzędników, tzn. szeryfa lub sekretarza stanu. Wiąże się to z dodatkowymi kosztami, ale jeżeli szeryf lub sekretarz stanu z powodzeniem wyegzekwują wyrok, opłata ta zostanie zwrócona, a pozwany poniesie dodatkowe koszty takiej egzekucji.

OPRACOWANIE: „NASZ GŁOS” NA PODSTAWIE MATERIAŁÓW CITIZEN INFORMATION

foto PUBLIC DOMAIN

Morderczyni zrodzona z kwiatów Blodeuwedd

C M Y K Blodeuwedd, czyli „zro-

dzona z kwiatów”, to celtycka boginka, której cześć oddawali pradawni mieszkańcy Szmaragdowej Wyspy przez cały okres przedwiośnia i wiosny. Jej historia zawarta jest w opowieści „Math fab Mathonwy” („Math, syn Mathonwy’ego”) stanowiącej część mitologii celtyckiej. Blodeuwedd została stworzona przez Gwydiona i jego wuja Matha, by przełamać klątwę rzuconą na Llew

Llawa Gyffesa przez jego matkę Arianrhod. Na klątwę składały się trzy założenia – Llew Llaw miał nie posiadać imienia, broni i żony pochodzącej z jakiejkolwiek rasy ludzkiej, która stąpałaby po ziemi. Jej skutkiem był brak możliwości domagania się przez niego jakichkolwiek praw, które uzyskiwał przez swoje pochodzenie, w tym prawa do objęcia królestwa. Gwydion jednakże oszukał własną siostrę, która nadała swojemu synowi imię i dała mu broń. By złamać trzecie z założeń

klątwy, Gwydion i Math stworzyli kobietę z trzech rodzajów kwiatów – dębu, żarnowca i wiązówki. Przez pewien czas młoda para żyła szczęśliwie, lecz gdy Llew Llaw udał się z wizytą do Matha, Blodeuwedd zaoferowała schronienie młodemu myśliwemu o imieniu Gronw Pebr, w którym się zakochała. Para zaczęła knuć spisek mający doprowadzić do zgładzenia Llew Llawa, co nie było prostym zadaniem. Blodeuwedd udało się jednak oszukać męża, który zdradził jej, jakie warun-

ki należy spełnić, by móc go uśmiercić. Czasem morderstwa nie mógł być ani dzień, ani noc – można było zabić go jedynie o zmierzchu. Ponadto Llew Llaw nie mógł być ani nagi, ani ubrany – oznaczało to, że musiał być owinięty siecią rybacką. Musiał on jednocześnie kąpać się na brzegu rzeki, znajdując się pod dachem pokrytym strzechą, nad kotłem, stojąc jedną stopą na jeleniu. Jedną nogą miał stać na plecach kozy, drugą na brzegu wanny. Zabić go można było tylko przy użyciu włóczni, której powsta-

nie zajęło rok. Nie mógł być on ani w pomieszczeniu, ani na zewnątrz, ani konno ani pieszo, a grot włóczni musiał być wykonany podczas odprawiania mszy. Mimo wielu trudności zakochanej parze udało się spełnić owe warunki i zamordowali Llew Llawa. Gwydion, mszcząc się za śmierć siostrzeńca, zamienił Blodeuwedd w sowę, ptaka skazanego na samotne polowanie nocą. Blodeuwedd miała niszczycielską naturę. Lubiła ona dokuczać młodym zakochanym, często dopro-

wadzając ich do szaleństwa lub morderczego szału. Aby temu zapobiec, młodzi Celtowie wraz z nastawaniem cieplejszych, pozimowych dni oddawali jej cześć. Wierzyli, że oddawanie czci odsunie od nich wzajemną nienawiść i idącą za nią chęć dokonania mordu. W tym celu młodzi ludzie wychodzili przed swoje domostwa nocą i, pohukując jak sowa, padali na kolana, by oddać cześć tej, która oddała wszystko w imię Miłości.

EWA MICHAŁOWSKA-WALKIEWICZ


R

E

K

L

A

M

A

1687_DU

1687_DU

1687_DU

BILETY DO NABYCIA NA WWW.BILETY.NG24.IE

Bilety: €30-€40 bilety.ng24.ie

2470_DU

2496_DU

2463_DU

1687_DU

1687_DU

1687_DU

2472_DU

2495_DU


K

POLSKAGWIAZDY Romuald Lipko (69 l.) dowiedział się o chorobie przed wakacjami. Najpierw trafił do szpitala w Warszawie, a potem do Magdeburga w Niemczech. Tam przeszedł operację. Z dziennikarką „Super Expressu” spotkał się w Warszawie

ilka tygodni temu usłyszał diagnozę – rak wątroby. Romuald Lipko (69 l.) nie załamał się. Dziś jest po pierwszej operacji, którą przeszedł w Niemczech, i jak mówi „Super Expressowi”, wierzy, że wszystko będzie dobrze. Mimo choroby planuje, razem z zespołem Budka Suflera, powrót na scenę.

– Jak się pan czuje? – Świetnie. Wszystko jest w porządku. Jestem uśmiechnięty, nic mnie nie boli, choroba póki co, jest zaleczona. Mogę powiedzieć, że jestem gotowy do służby. – Gdy widzieliśmy się dwa miesiące temu, nic nie wskazywało na to, że coś panu dolega. Jak dowiedział się pan o chorobie? – Pojawiły się proste symptomy. Ta choroba związana jest z wątrobą i drogami żółciowymi. Na szczęście daje zewnętrzne objawy zażółcenia u ludzi. Można się zorientować, że coś się dzieje z organizmem. Ja też się zorientowałem. Domownicy stwierdzili, że mam przekrwione oczy, co w efekcie dało błyskawiczną reakcję diagnostyczno-neurologiczną. Badania USG pokazały, że jestem obciążony chorobą nowotworową dróg żółciowych i wątroby. Jak na razie udało się ją zatrzymać. Oczywiście nie zażegnuję się, bo mówimy tu o chorobie, przez którą wielu ludziom nie udało się uciec. – Słyszałam, że jest pan po operacji i wszystko jest na dobrej drodze. – Tak, mój stan jest teraz stabilny. Tak się czuję, jak wyglądam, a mam nadzieję, że przyzwoicie. – Bardzo dobrze pan wygląda. Jak pan to robi? – Dużo się uśmiecham i mam w sobie dużo nadziei. Przy ciężkiej grypie nikt nigdy nie mówił: „Musisz mieć siłę, walki, żeby tę grypę zwalczyć”, bo byłoby to śmieszne. Natomiast kiedy pojawia się nowotwór, to oczywiście wszyscy wokół zadają sobie pytanie, ile chory ma w sobie determinacji, żeby z chorobą walczyć do i na ile ma w sobie wiary, by tę chorobę pokonać. Wydaje mi się, że posiadam jednego i drugiego wystarczające ilości i od samego początku, kiedy się o tym dowiedziałem, nie zacząłem się zastanawiać, skąd by wziąć te zasoby, gdzie szukać tej siły w sobie. Uznałem, że za wcześnie jest na to, żeby się poddawać. Że warto dołączyć do ludzi, którzy walczyli

LIDER BUDKI SUFLERA ROMUALD LIPKO (69 l.) W SZCZEREJ ROZMOWIE OPOWIEDZIAŁ O WALCE Z CHOROBĄ

HOROSKOP TYGODNIOWY 9.08–15.08.2019 BARAN

21.03–20.04

Zakochałeś się bez pamięci i nie możesz przestać rozmyślać o swoim obiekcie uczuć. Jednak raz po raz zamartwiasz się tym, czy twoje uczucie aby na pewno jest odwzajemnione, a miłość – bezinteresowna. Nie musisz tak myśleć, to wyjdzie na jaw w tym tygodniu.

BYK

21.04–20.05

BLIŹNIĘTA

21.05–21.06

Okaże się, że kłopot, który przez ostatnie tygodnie zajmował twoje myśli, nie jest aż tak poważny, jak mogłoby się początkowo wydawać. Dowiesz się o tym za pośrednictwem pewnego posłańca lub otrzymanego niespodziewanie listu. Wszystko nareszcie dobrze się zakończy.

Powiedziałem Bogu że wygram z rakiem

i zwyciężyli. Wszyscy mamy do stracenia przy tej chorobie podobną wartość – życie. Każdemu w walce o życie potrzebne są determinacja i przekonanie, że może mu się udać i ma taką szansę z pomocą lekarzy, a także samego siebie, bo lekarze bardzo proszą chorych o to, żeby zdawali sobie sprawę, że są uczestnikami tego działania, że nie są tylko ofiarami. – Ludzie, którzy się dowiadują, że mają nowotwór, się załamują. Pan jest pogodny i uśmiechnięty. Co sprawia, że tak się dzieje?

– Nie chcę chojraczyć. Mocnych na to nie ma. Dowiedzieliśmy się o chorobie i zaczęliśmy walczyć. Jest przeciek, trzeba próbować, wziąć jakieś pakuły, owinąć rurę i zrobić tak, żeby te dolegliwości zlikwidować. To w większej mierze mi się udało. Odpowiedzi na pytanie „Jak pan to robi?” nie ma. Każdy ma inną wrażliwość, każdy ma inny świat wokół siebie. Inna jest sytuacja matki, która ma troje dzieci i dowiaduje się, że ma raka, inna jest sytuacja człowieka, który ma 90 lat, przeżył całe życie i ma 112 wnuków. Ja bohatera udawać nie

chcę, ale wydaje mi się, że moja całożyciowa postawa daje mi taką siłę. Ja od szkoły podstawowej cały czas coś robiłem. Ode mnie rozpoczynały się jakieś inicjatywy, zamieniałem hasła w czyny. Może to spowodowało, że jak się dowiedziałem o chorobie, to nie powiedziałem: „I co teraz?”, „Kogo mam prosić o radę?”. Pomodliłem się, pacierz zmówiłem i powiedziałem „Panie Boże, zaczynamy walczyć. Wielu ludzi dało sobie z tym radę, bardzo możliwe, że dam sobie radę i ja”. ROZMAWIAŁA MONIKA TUMIŃSKA

KRZYŻÓWKI PANORAMICZNE

Gdy chodzi o twoją karierę, potrafisz naprawdę solidnie pracować. Tak też będzie w nadchodzącym tygodniu. Porzucisz igraszki i zabawy, by zasiąść za biurkiem i ostatecznie sporządzić plan, a następnie go zrealizować. Ktoś będzie z ciebie bardzo dumny.

RAK

22.06–22.07

LEW

23.07–22.08

PANNA

23.08–22.09

WAGA

23.09–22.10

W tym tygodniu życie znów cię zaskoczy. W dodatku przy okazji poznasz kogoś, kto cię zupełnie zauroczy. Zostaniesz największym uwodzicielem w dyskotece lub lwem salonowym. Wszyscy naokoło będą ci zazdrościć i prosić cię o radę w sprawach miłosnych. Szansa, jaka pojawi się w twoim życiu, nie będzie jedyna. Jednak układ gwiazd podpowiada, że to najlepszy czas, by podejmować przełomowe decyzje. Możesz teraz zmienić pracę, przeprowadzić się lub rozstać z dotychczasowym partnerem. Nie musisz się obawiać. W nadchodzącym tygodniu spojrzysz na pewną osobę ze swojego otoczenia w zupełnie nowy sposób. Bardzo możliwe, że przez cały czas udawała kogoś zupełnie innego! Jednak nie daj się zwieść jeszcze większym pozorom i samodzielnie oceniaj sytuację. Sprawa, która ostatnio spędzała ci sen z powiek, rozwiąże się pomyślnie dla ciebie i niedługo o wszystkim całkowicie zapomnisz. I wszystko to stanie się wyłącznie dzięki tobie, bez pomocy, która, jak ci się dotychczas wydawało, jest ci absolutnie niezbędna.

SKORPION

23.10–21.11

STRZELEC

22.11–21.12

Ktoś namawia cię do założenia własnej firmy lub rozpoczęcia nowego przedsięwzięcia finansowego, tymczasem to tylko mrzonki. Spójrz lepiej na to, co dzieje się w twoim domu. Partner marzy o tym, byś okazał mu więcej swojej uwagi. Stoisz przed pewnym wyborem i ciągle nie możesz podjąć żadnej wiążącej decyzji. I bardzo dobrze, bo wciąż jeszcze masz zbyt mało danych, by mieć pewność co do obranej ścieżki życiowej. Dopiero za dwa tygodnie sytuacja się wyklaruje i nadejdą zmiany.

C M Y K

KOZIOROŻEC

22.12–19.01

W tym tygodniu będziesz chciał odwrócić swoją uwagę od pewnej drażniącej cię kwestii. Najlepszym sposobem nie są jednak w tym przypadku niekończące się rozrywki i spotkania z przyjaciółmi. Zajmij się pracą, to najlepiej ci zrobi w tej sytuacji.

WODNIK

20.01–18.02

RYBY

19.02–20.03

Kogo wybrać, co zrobić? Takie dylematy zdominują nadchodzący tydzień. Z jednej strony w głębi serca marzysz o utrzymaniu swojego związku, jednak nowa osoba już zdążyła poważnie zawrócić ci w głowie. W końcu dojdzie do tego, że... pojawi się ktoś trzeci! Będzie się działo! Nagle w samym środku słonecznego dnia rozpęta się prawdziwa burza. A ty, tak przecież spokojny i uporządkowany, znajdziesz się dosłownie w samym oku cyklonu. Nie musisz o nic się obwiniać, bo to wszystko absolutnie nie jest twoją winą. Pomocnik: ANEMON – GAZON – NABAB – NAIROBI – WIGWAM

Pomocnik: ALBION – KAMBR – KAMEA – PADWA – TAJFUN

foto TOMASZ RADZIK

12

9–15/SIERPNIA 2019


KULTURAIRLANDIA 13

9–15/SIERPNIA 2019

Leftfield

Do Galway zawita kolejna legenda muzyki elektronicznej. Tym razem swoją obecnością uraczy nas Leftfield, grupa, która odcisnęła silne piętno na ambitniejszej odmianie techno. W glorii i chwale powrócimy do tanecznych lat 90.

Grupa powstała w 1989 r. w Londynie, założona przez Neila Barnesa i Paula Daleya. Swoją inspirację czerpali z klimatów reggae i hip-hopu. Wydawałoby się więc, że powstanie projekt, jakich wiele, zwłaszcza w tamtym okresie. Barnes i Daley postanowili jednak dodać do swojej muzyki pierwiastek, który uczyniłby ją wyjątkowym. Pierwiastkiem tym była muzyka techno. Leftfield śmiało ożeniło te niepasująR

E

K

L

A

M

ce, wydawałoby się, elementy. Wydany w 1995 r. krążek „Leftism” z miejsca przyniósł im sukces komercyjny i artystyczny. Płyta odważnie łączyła elementy muzyki techno, reggae, dubu i trip-hopu. O eklektyczności albumu świadczy to, że wśród zaproszonych gości pojawił się John Lydon, znany niegdyś jako Johnny Rotten z Sex Pistols. Na kontynuację rewelacyjnego debiutu fanom przyszło czekać cztery lata. W 1999 r. światło dzienne ujrzał „Rhythm and Stealth”, który poszedł w zdecydowanie mroczniejsze klimaty niż skoczny debiut. Nie odchodząc przy tym od eklektyzmu – na krążku zagościły legendy hip-hopu takie jak Afrika Bambaataa czy Roots Manuva. Mimo dodane-

go ciężaru, płyta również świetnie się przyjęła. W 2002 r., ku wielkiemu niezadowoleniu fanów, grupa ogłosiła zakończenie swojej działalności. Jak się jednak okazało, nie był to definitywny koniec – w 2010 r. Neil Barnes postanowił wskrzesić projekt. Jednak już bez udziału Daleya, który skupił się na karierze solowej. Powrót zaczął się od intensywnego koncertowania. Fani czekali także na pierwszy po latach nowy materiał. Ten nadszedł w 2015 r. w postaci płyty „Alternative Light Source”. W pierwszym od 16 lat albumie studyjnym Leftfield postanowiło połączyć przeszłość z nowoczesnością – o ile na części utworów wkracza na nowe terytoria, w wielu momen-

foto LEFTFIELD / FACEBOOK.COM

Równie głośni, co różnorodni GDZIE I KIEDY KIEDY: Sobota 17 sierpnia, godz. 23.00 GDZIE: Monroes Live, Galway tach z wielką radością sięga po lata 90. Choć wydawałoby się, że w przypadku Leftfield

mamy do czynienia „tylko” z muzyką techno, ich koncerty z lat 90. były naprawdę głośne. Dość powiedzieć, że podczas jednego z ich występów w Brixton Academy w 2000 r. grali tak głośno, że z sufitu poodpadał gips. Głośność stała się więc ich cechą charakterystyczną. Choć dzisiaj nie testują już wytrzymałości głoś-

ników i uszu słuchaczy, od czasu do czasu lubią pokazać dźwiękowego pazura. Sierpniowy występ nowego-starego Leftfield będzie więc nie lada przeżyciem dla miłośników brytyjskiej elektroniki. Można być pewnym, że koncert będzie równie taneczny, co bogaty w różnorodne brzmienia.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

1687_DU

1687_DU

1687_DU

C M Y K

2465_DU

2493_DU

2249_DU


14 IRLANDIASPORT R

E

K

L

A

M

9–15/SIERPNIA 2019

A

A N E I N E Z S O Ł G O J A DOD

R

E

K

L

A

M

A

Chcesz zareklamować się w gazecie lub na portalu www.ng24.ie ?* Zadzwoń! 089 401 90 06 Napisz! ads@ng24.ie

Z nami dotrzesz do Polonii w całej Irlandii, łącznie z Pólnocną.

Tylko aktualne ogłoszenia, 31 tys. wizyt miesięcznie.(lipiec 2019)

Przystępne ceny! Kampanie wyceniamy indywidualnie. *(122 655 wyświetleń, lipiec 2019)

2514_DU

1663_DU 2513_DU

foto LEISURE LEAGUES CORK

3. kolejka Leisure Leagues Cork

Zevas FC trzyma

fason

R

E

K

L

A

M

A

Zevas FC – Drink Team 4:23 (2:13)

ZEV: Devine, Maloney, Twohig, samobój DT: 9 Susek (MVP), 5 Sienicki, 4 Madigan, 3 Henning, Hursztyn, Tęcza Pierwsze spotkanie trzeciej kolejki Leisure Leagues Cork rozegrali ze sobą beniaminek Zevas FC, okupujący ostatnie miejsce w tabeli, oraz wicelider Drink Team. Już od pierwszych minut można było zauważyć różnicę klas pomiędzy obiema druży-

Inter Cork nami – w dwóch poprzednich meczach Zevas aż 48 razy wyjmowali piłkę ze swojej bramki. Również i tym razem zanosiło się na podobnie niewesoły scenariusz. Drużyna Drink Team narzuciła własny styl i tempo gry, od samego początku stosując pressing na swoim przeciwniku, co skutkowało kolejnymi trafieniami. Do przerwy wynik 13:2 dla Drink Team był już dość wysoki, a przecież została jeszcze druga połowa meczu. Gracze Zevas nie mieli zamiaru się poddawać i z honorem przyjęli kolejną sromotną porażkę, za co należą im się zdecydowane brawa – niejedna drużyna nie wytrzymałaby psychicznie takich batów. W następnej kolejce gracze Zevas zmierzą się z ekipą Inter Cork. MVP – Robert Susek (Drink Team)

UCC Squash – FC Sportino 7:5 (2:3) C M Y K

UCC: 3 Torpey, 2 Cotter (MVP), Nyhan, Troy / ŻK: Torpey SPO: 3 Sekuła, Baranowski, Pękala D. Drugi mecz tego wieczora to pojedynek UCC Squash z drużyną Sportino. Obie ekipy w poprzedniej kolejce odniosły swoje pierwsze zwycięstwa w sezonie letnim, miały więc apetyt na kolejne punkty. Pierwsza połowa przebiegła pod znakiem delikatnej przewagi graczy Sportino, którzy jednak nie grali tak dobrej piłki, jak tydzień temu. Mimo tego zdołali utrzymać jednobramkowe prowadzenie do przerwy. Po zmianie stron role na boi-

sku zdecydowanie się zmieniły – tym razem to gracze UCC radzili sobie lepiej. Odrabiając straty z pierwszej części meczu i strzelając kolejne gole, pokazali swój charakter i udowodnili sobie i innym, że zwycięstwo z Zevas w poprzedniej kolejce wcale nie było dziełem przypadku. Tymczasem gracze Sportino, pomimo aż dwóch rzutów karnych i grze w przewadze jednego zawodnika, po żółtej kartce, jaką obejrzał Torpey, nie potrafili ugrać nawet jednego punktu i musieli pogodzić się z porażką. UCC w czwartej kolejce zagra z Drink Team – poprzeczka pójdzie więc zdecydowanie w górę. MVP – Cormac Cotter (UCC Squash)

Inter Cork – Rebel Army 6:9 (3:5)

INT: 3 Nose, 2 Alves, Nordlund / ŻK: Nose REB: 3 Daye (MVP), 3 Pinel, 2 Elshouky, Cahill / ŻK: Mira Ostatnie spotkanie kolejki to mecz pomiędzy południowoamerykańskim Inter Cork i rewelacją poprzedniego sezonu Rebel Army. Mecz lepiej zaczęli

Miejsce 1 2 3 4 5 6 7 8

Drużyna Drink Team Paddies UCC Squash Rebel Army Migraines FC FC Sportino Inter Cork Zevas FC

gracze Rebel – to oni mogli cieszyć się z prowadzenia. Jednak drużyna Interu nie zamierzała tanio sprzedać skóry. Również pokazała swój temperament, raz po raz atakując bramkę Rebelsów. Pierwszą połowę zakończono dwubramkową przewagą wicemistrzów sezonu wiosennego. Po przerwie gra stała się bardziej wyrównana, zaś gracze Interu pokazali, że nie czują strachu przed swoimi przeciwnikami. Udało im się zdobyć kolejne trzy bramki, ale niestety dla nich stracili kolejne cztery i musieli pogodzić się z trzecią już porażką w tym sezonie. Po przegranej w poprzedniej kolejce Rebelsi powrócili na zwycięski szlak. Za tydzień Rebelsi staną twarzą w twarz z Migraines FC. MVP – Dennis Daye (Rebel Army)

Migraines FC – Paddies

Mecz został przełożony z powodu problemów kadrowych obu drużyn i zostanie rozegrany w innym terminie. W czwartej kolejce Paddies zagrają z drużyną Sportino.

TOMASZ SZINDLER

Mecze Punkty 3 9 2 6 3 6 3 6 2 3 3 3 3 0 3 0

Gole (+/-) 41:16 (+25) 37:7 (+30) 33:22 (+11) 29:18 (+11) 16:13 (+3) 15:23 (-8) 15:27 (-12) 11:17 (-60)


SPORT Zaskakujące wyznanie Anny Lewandowskiej

Trener Leszek Ojrzyński (47 l.) zrezygnował z pracy, żeby wspierać ukochaną żonę Urszulę

Ojrzyński odszedł z Wisły dla chorej żony

Dramat Leszka Ojrzyńskiego (47 l.). Trener z powodu poważnej choroby żony musiał zrezygnować z pracy w Wiśle Płock. – To człowiek z zasadami. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Dlatego odszedł z klubu. Chce wspierać i pomagać małżonce zmagającej się z chorobą nowotworową – powiedział „Super Expressowi” bliski znajomy szkoleniowca.

27 lipca przed południem płocki klub wydał komunikat, w którym poinformowano, że Leszek Ojrzyński z powodów osobistych podał się do dymisji. Jako że informacja władz Wisły została upubliczniona kilkanaście godzin po porażce Nafciarzy w Poznaniu z Lechem (0:4), w mediach społecznościowych pojawiły się plotki i spekulacje. Zwolennicy spiskowych teorii dopowiedzieli sobie, że rezygnacja trenera to jedynie ładnie ubrane w słowa zwolnienie z pracy. W obaleniu plotek nie pomógł nawet emocjonalny wpis na Instagramie obrońcy Wisły Jakuba Rzeźniczaka, który zapewnił, że cała drużyna wspiera swojego opiekuna, którego czeka najtrudniejszy mecz w życiu. „Trzymajmy kciuki za Trenera Leszka Ojrzynskiego. Tak naprawdę teraz czeka go najważniejszy mecz w życiu,

a w takich momentach człowiek widzi, że nasze życie to nie tylko piłka i boisko, i jak małymi rzeczami się przejmujemy na co dzień” – napisał Rzeźniczak. Leszek Ojrzyński nie chciał komentować i dementować plotek. Udało nam się jednak dotrzeć do jednego z bliskich przyjaciół trenera, który ujawnił, że szkoleniowiec zrezygnował z pracy, by wspierać chorą na nowotwór żonę. – Dla Leszka przysięga małżeńska o trwaniu razem w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej woli to nie są puste słowa. On bardzo kocha swoją Ulę. Dlatego na dniach wylatuje do niej do Anglii, by dać jej oparcie w walce z chorobą – powiedział nasz informator. Pani Ojrzyńska od ponad dwóch tygodni przebywa w Liverpoolu, dokąd wyjechała z synem, 16-letnim Jakubem. Bramkarzem, który podpisał kontrakt z The Reds. Mama chciała pomóc Kubie w aklimatyzacji w nowym środowisku, a po kilku tygodniach wrócić do kraju. Zanim to nastąpi, będzie miała u boku męża, który wyrusza na Wyspy. Ojrzyński został trenerem Wisły Płock w kwietniu, kiedy drużyna zajmowała przedostatnie miejsce w tabeli ekstraklasy. Uratował klub z Mazowsza przed degradacją do I ligi. PD

D A R M O W Y

NASZGŁOSwww.ng24.ie

„Nasz Głos” jest bezpłatnym tygodnikiem WYDAWCA/PUBLISHER: Wizard Media Ltd. 78 Benburb St, Smithfield, Dublin 7, Irlandia Twitter.com: @NaszGlosPolishWeekly https://www.facebook.com/naszglosd http://www.ng24.ie, www.naszeoferty.ie Tel: +353 89 401 90 06, ads@ng24.ie Redakcja/Editorial Department: redakcja@ng24.ie Redaktor naczelny/Editor in Chief: Magda Odziemczyk, e-mail: modziemczyk@ng24.ie Redakcja Dublin/Editor Dublin: Przemysław Zgudka, e-mail: pzgudka@ng24.ie Współpraca: Artur K. Dormann, Izabela Lukiańska, Ewa Michałowska-Walkiewicz, Piotr Słotwiński, Samanta Stochla Korekta: Zespół Reklama/Advertisement: ads@ng24.ie, tel.:+353 89 401 90 06 Projekt graficzny: Piotr Dąbrowski Skład i łamanie: Marcin Podziemski Nakład: 10 tys. egzemplarzy Dystrybucja: dystrybucja@ng24.ie ISSN: 2009-8154 All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część ani całość dzieła nie mogą być reprodukowane bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy. Za treść reklam i ogłoszeń Wydawca nie odpowiada. Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania tekstów.

Anna Lewandowska (31 l.) pozwoliła sobie na odrobinę szaleństwa na Majorce

15

Piła wino, jadła lody i makaron Anna Lewandowska (31 l.) wróciła z urlopu na Majorce, a na koniec pobytu na hiszpańskiej wyspie zaskoczyła fanów szczerym wyznaniem: „OK, no dobra, przyznam się Wam do czegoś. Wypoczęłam, odprężyłam się i... troszkę sobie odpuściłam i pofolgowałam” – zwierzyła się Ania, która na co dzień promuje zdrową dietę i aktywny styl życia. „Lody, makarony, desery, a nawet odrobina dobrego wina na chwilę »dopadły mnie« na urlopie” – dodała słynna żona kapitana piłkarskiej reprezentacji Polski. „Jak mnie znacie, to pewnie wiecie, że wszystko w rozsądnych ilościach, ale jednak! Ta praca naprawdę pozytywnie nakręca. I taka wracam do Was z powrotem” – zapewniła Lewandowska, która kilka dni później wraz z Klarą towarzyszyła mężowi w czasie treningu Bayernu. CH

C M Y K

foto INSTAGRAM

Rodzinny dramat polskiego trenera

foto MAREK ZIELIŃSKI

9–15/SIERPNIA 2019


16 SPORT

9–15/SIERPNIA 2019

Wilfredo Leon po udanym debiucie w reprezentacji siatkarzy

Koledzy i f i F e i n m a wołają n

W

skali od jednego do dzieC sięciu wypadM łem na siedem, Y K może osiem – komentował Wilfredo Leon (26 l.), naturalizowany kubański siatkarz, który zadebiutował w Opolu w meczu z Holandią w reprezentacji Polski. Biało-Czerwoni wygrali 3:0, a potem na swoją korzyść rozstrzygnęli także czwartego seta, granego już szkoleniowo. Rywal, z którym zmierzymy się w fazie grupowej tegorocznych mistrzostw Europy, nie stawił praktycznie oporu. – Długo na to czekałem, trochę stresu było, ale to tylko sparing, więc jak na te okoliczności całkiem nieźle mi poszło

– powiedział Wilfredo, który już dostał od kolegów pseudonim. Wołają na niego... Fifi. – Wzięło się to stąd, że mam we Włoszech koleżankę, która tak się do mnie zwraca, chłopaki podchwyciły to i też na mnie tak mówią – tłumaczy

Wilfredo. – To jest krótkie i wygodne dla nich, podoba mi się. Nie ma problemu, nie muszę być Leon, mogę być „Fifi”. Leon wszedł do gry w pierwszej szóstce z numerem 9 na koszulce. Na prezentację poproszono go jako ostatnie-

MICHAŁ KUBIAK, KAPITAN:

Chcieliśmy, by zapamiętał ten dzień

– To był dzień Wilfredo, a my chcieliśmy mu pomóc w tym, żeby miał z debiutu przyjemność i zapamiętał go na długo. I chyba tak będzie. Dla niego gra w polskiej drużynie jest nową sytuacją, więc musi się w niej odnaleźć, ale z każdym dniem i każdym rozegranym spotkaniem będzie się czuł pewniej.

go, żeby docenić wagę chwili. Ostatecznie zdobył 9 pkt przy 73-proc. skuteczności w ataku (8 na 11), ale zepsuł aż sześć z ośmiu serwisów. Na trzeciego i czwartego seta trener Vital Heynen (50 l.) posłał inną szóstkę i Wilfredo oglądał grę kolegów z boku. – Miałem kilka błędów na zagrywce, wiem, że mogę lepiej grać w ataku i na przyjęciu, ale na dzisiaj było OK – podsumował Leon. – Pierwszy set czy mecz w każdym turnieju jest trudny, a tutaj dochodziła jeszcze sprawa mojego debiutu. Jako zespół jednak wygraliśmy, to ważne dla mnie i dla drużyny. Kiedy zostałem specjalnie powitany na prezentacji, zrobiło mi się bardzo miło. W sumie emocje

były spore, jestem z wszystkiego zadowolony. Po raz ostatni Leon zagrał w meczu drużyny narodowej osiem lat temu, gdy reprezentował jeszcze Kubę. Na pierwsze spotkanie w nowych barwach czekał cztery lata od otrzymania polskiego paszportu. Na prezentacji nie śpiewał jeszcze hymnu, ale obiecał, że to tylko kwestia czasu. – Na Memoriale Wagnera za tydzień już spróbuję – zapowiedział. W drugim meczu w Opolu Polacy pokonali Holendrów 3:0. Tym razem w dodatkowej partii ulegli do 18. Leon znowu wystąpił w dwóch pierwszych setach, zaliczając 10 pkt., w tym trzy asy. MAREK ŻOCHOWSKI, OPOLE

VITAL HEYNEN, TRENER REPREZENTACJI POLSKI:

Leon zrobił, co trzeba

– To był po prostu sparing, który miał sprawdzić naszą formę. Jestem zadowolony z zawodników, wygraliśmy 4:0, wszystkich siatkarzy mogę pochwalić. Leon zrobił, co trzeba w ataku, w końcu miał 70 proc., nie popełnił błędu. Gracze mają za sobą ciężkie treningi i nie są w najwyższej dyspozycji.

foto MAREK ZIELIŃSKI

Wilfredo Leon (26 l.) w meczach przeciwko Holandii pokazał próbkę swoich ogromnych możliwości

Profile for Nasz Głos

Nasz Głos polski bezpłatny tygodnik w Irlandii 9.08.2019 (598)  

Nasz Głos polski bezpłatny tygodnik w Irlandii 9.08.2019 (598)  

Advertisement