Page 1

REKLAMA

REKLAMA

sprawdź ogłoszenia

W sprzedaży w polskich sklepach!

KOLEJNA RECESJA NADCHODZI WIELKIMI KROKAMI. MOŻE UDERZYĆ W IRLANDIĘ W KAŻDEJ CHWILI

IRLANDZKA HEROINA ZABÓJCZA TAKŻE POD WZGLĘDEM CENOWYM

Gorzej mają tylko Gospodarcza niepewność fińscy narkomani irlandzkiego jutra // STR. 5

foto PUBLIC DOMAIN

www.ng24.ie

2175_DU

foto PUBLIC DOMAIN

// STR. 6

lub online z wysyłką na: www.shop.wizardmedia.ie

2453_DU

REKLAMA

POLSKI TYGODNIK INFORMACYJNY

595

Stany depresyjne najbardziej dają się we znaki młodym mieszkankom Irlandii

Z

ielona Wyspa tonie w szponach depresji. Badanie przeprowadzone przez Eurostat nie pozostawia wątpliwości

REKLAMA

– jesteśmy jednym z najbardziej zdołowanych krajów Unii Europejskiej. W Irlandii na depresję najbardziej narażone są młode kobiety...

// STR. 3

1891_DU

IRLANDIA PÓŁNOCNA MA WIĘKSZY PROBLEM Z OTYŁYMI NIŻ Z PALACZAMI

Nadprogramowe // STR. 7 kilogramy gorsze od palenia papierosów Okres lęgowy mew w pełni, czyli…

Bandyckie ptaki jeszcze bardziej nie chcą dać nam spokoju // STR. 5

2301_DU

2299_DU

foto PUBLIC DOMAIN

Wyspa bardziej smutna niż zielona

Irlandia najbardziej depresyjnym krajem Unii Europejskiej

foto PUBLIC DOMAIN

foto PUBLIC DOMAIN

numer 19–25 lipca 2019


2

POLSKAWYDARZENIA

19–25/LIPCA 2019

Rodzina modli się za Morawieckiego

Ojciec premiera walczy z rakiem trzustki

Środa, samo południe. Szef rządu spędził ok. 40 min w szpitalu MSWiA, czuwając przy swoim ojcu Kornelu Morawieckim

D

awno niewidziany w Sejmie, wychudzony, walczą cy ze śmiertelną chorobą, c horobą, rakiem trzustki... Kornel Morawiecki (78 l.) od kilku miesięcy toczy największą wojnę w swoim życiu. Przechodzi ostrą chemioterapię w szpitalu MSWiA w Warszawie. O to, żeby wszystko się dobrze skończyło, modlą się jego najbliżsi. Są też przy nim w ciężkich dla niego chwilach. Premier Mateusz Morawiecki (51 l.) i jego siostra Marta odwiedzają ukochanego ojca, jak często się da.

Środa 10 lipca, samo południe. Do szpitala MSWiA w Warszawie pod Centrum Radioterapii, gdzie mieści się Klinika Onkologii i Hematologii, podjeżdża premier Mateusz Morawiecki. To tu od dłuższego czasu przebywa ciężko chory Kornel Morawiecki, który od miesięcy walczy z rakiem trzustki. W styczniu 2019 r. ojciec szefa rządu przeszedł bardzo ciężką, trzygodzinną operację. Na szczęście nie było przerzutów, ale marszałek senior usłyszał od lekarzy, że będzie musiał przejść chemioterapię. I z małymi przerwami właśnie ją odbywa. – To, niestety, bardzo poważna sprawa – mówi „Super Expressowi” o stanie zdrowia Kornela Morawieckiego polityk z jego otoczenia. Ukochanego ojca odwiedzają jak często się da jego córka Mar-

ta Morawiecka, a także Mateusz Morawiecki. – Premier jest bardzo przejęty stanem zdrowia swojego ojca. Niemal codziennie jest u niego w szpitalu, pociesza go, dodaje otuchy, że wszystko się dobrze skończy – relacjonuje nam osoba z otoczenia Mateusza Morawieckiego. Ale jak słyszymy w nieoficjalnych rozmowach, sytuacja jest bardzo poważna. Kiedy ostatni raz rozmawialiśmy z marszałkiem w końcu maja, wyznał nam, że musiał przerwać wówczas chemię, bo został zakażony gronkowcem. Na szczęście dość szybko z tego wyszedł. – Miałem wlewy chemiczne dożylnie, które trwają kilka godzin. Chciałbym jeszcze trochę pożyć… – opowiadał nam z przejęciem Kornel Morawiecki. – Teraz nie najgorzej reaguję na

chemię, jest to trudna terapia, ale mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy, choć to poważna sprawa... To nie jest oczywiste leczenie, wszystko zależy od mojego stanu… Chemioterapia bardzo mnie osłabia, ale lekarze chcą, żebym ją brał. Cóż, w moim wieku zagrożenie życia jest zawsze – dodał w rozmowie z „Super Expressem” ojciec premiera. Za marszałka modlą się nie tylko najbliżsi, ale też posłowie, jak choćby Marek Jakubiak (60 l.), który odwiedził go w szpitalu. – Byłem zachwycony rozmową z Kornelem. Zobaczyłem człowieka, który jest fighterem (wojownikiem – red.). Modlę się za marszałka, żeby wszystko się dobrze skończyło – mówi nam Marek Jakubiak.

foto CZESIEK POWAGA, TWITTER

Premier u ojca

Kornel Morawiecki (78 l.) od kilku miesięcy walczy z rakiem trzustki. Leży w Centrum Radioterapii szpitala MSWiA, gdzie przechodzi chemioterapię

KAMIL SZEWCZYK

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że panuje nad sytuacją, a w aptekach brakuje lekarstw

T

o prawdziwy dramat pacjentów. Muszą wędrować od apteki do apteki w poszukiwaniu leków, bez których nie mogą żyć. Z aptecznych półek zniknęły ostatnio powszechnie używane tanie specyfiki przyjmowane przez chorych na cukrzycę, nadciśnienie tętnicze, astmę, POChP. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia zamiast rozwiązać problem, uruchamia... infolinię dla pacjentów. Wiele z tych leków bez trudu można znaleźć w aptekach za zachodnią granicą, bo są wywożone z kraju przez

mafię lekową. Proceder, na którym nieuczciwi handlarze zarobili już miliard y z ł o t yc h , trwa od miesięcy, a ostatnio jeszcze się nasilił. Jakby tego było mało, ostatnio w Chinach zamknięto kilka fabryk farmaceutycznych, a 80 proc. eu ropejskich leków powstaje ze składników produkowanych właśnie w tym kraju. Braki natychmiast pojawiły się w polskich aptekach.

Naczelna Izba Aptekarska alarmuje, że „sytuacja pogarsza się z dnia na dzień”. Ministerialna lista specyfików niedostępnych w Polsce liczy już 324 pozycje, a jeszcze w kwietniu było na niej 288 leków. Co gorsza, brakuje już nie tylko leków oryginalnych, ale nawet ich zamienników. Cierpią chorzy na cukrzycę, nadciśnienie, tętni-

TYCH LEKÓW BRAKUJE: Astimos – na astmę Berodual – na alergię Clexane – lek przeciwzakrzepowy Madopar – na parkinsona Sutent – lek onkologiczny Humalog – insulina Euthyrox – na choroby tarczycy

cze, astmę i POChP, a aptekarze robią wszystko, żeby im pomóc. – Dla jednej z naszych pacjentek w ubiegłym tygodniu sprowadzaliśmy lek przeciwzakrzepowy aż z Warszawy. Tak źle jeszcze nigdy nie było – mówi nam Jerzy Stawski, aptekarz z Poznania. Minister zdrowia Łukasz Szumowski (47 l.) zapewniał wczoraj, że resort panuje nad sytuacją. – Wznowione zostało dostarczanie leków do Polski. Trafiły do hurtowni i aptek – mówił. Na razie resort zapowiedział uruchomienie od poniedziałku specjalnej infolinii dla pacjentów – dzwoniąc na nią, dowiedzą się, gdzie znajdą brakujące leki lub jakie mają one zamienniki. LB, TEM

TERESA KISZKIEL (68 l.), EMERYTKA – Muszę przyjmować regularnie hormon na tarczycę oraz lek na arytmię serca. To są poważne schorzenia, a ja nie mogę nigdzie kupić leków przepisanych przez lekarza. Nie mam też siły biegać od apteki do apteki.

foto TOMASZ MATUSZKIEWICZ

Infolinia nie zastąpi leków


BĘDZIE DARMOWA OPIEKA DLA SIEDMIO- I OŚMIOLATKÓW. JEST JEDNAK MAŁY PROBLEM

3

Premier zapowiada realizację obietnicy, której… nie dogadał z lekarzami

Kolejni najmłodsi mieszkańcy Irlandii już od przyszłego roku będą mogli za darmo skorzystać z wizyty u lekarza GP – obiecuje premier Leo Varadkar. Opieka miałaby objąć siedmio- i ośmiolatków. Problem w tym, że szczegóły tej sprawy są jeszcze niedogadane...

Choć w Irlandii istnieje publiczna służba zdrowia, nie jest ona darmowa. Dopóki nie posiadasz Karty Medycznej albo Karty GP, musisz płacić za korzystanie z usług zdrowotnych. Taki system dosyć mocno daje po kieszeniach rodzicom – regularne wizyty u lekarza z dziećmi są codziennością dla wielu z nich. Dlatego też irlandzcy prawodawcy starają się iść im na rękę. Obecnie darmowa opieka lekarza GP w Irlandii obejmuje dzieci poniżej szóstego roku życia. Choć jest to już jakieś odciążenie, zdaniem rodziców limit wiekowy powinien zostać podwyższony.

E

K

L

A

M

A

foto PUBLIC DOMAIN

WYDARZENIAIRLANDIA

R

Jeśli premier spełniłby swoją obietnice, wielu rodziców zaoszczędziłoby na wizytach u lekarzy Wszystko wskazuje na to, że prośby doszły do uszu Leo Varadkara. Premier Irlandii cytowany przez „Irish Times” obiecał bowiem, że już od przyszłego roku darmową opieką lekarza GP zostaną objęte dzieci w wieku siedmiu i ośmiu lat. Politycy nie ukrywają, że w dalszej perspektywie chcieliby rozszerzyć opiekę lekarską na dzieci w wieku do 12 lat. Zapowiedź ta brzmi bardziej niż obiecująco. Problem tylko w tym, że jest ona przedwczesna. Tak przynajmniej twierdzą przedstawi-

ciele Irish Medical Organisation, którzy zaznaczają, że rządzący nie omawiali z nimi żadnych konkretów. Nie dogadali sprawy zarówno pod względem organizacyjnym, jak i finansowym. Rodzice dzieci, które skończyły sześć lat, nie powinni więc chwalić dnia przed zachodem słońca. Wychodzi bowiem na to, że wspomniana przez premiera inicjatywa jest na bardzo wczesnym etapie. Jej przesunięcie na bliżej nieokreśloną przyszłość jest więc całkiem prawdopodobną opcją.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

2407_DU

Irlandia najbardziej depresyjnym krajem Unii Europejskiej

Stany depresyjne najbardziej dają się we znaki młodym mieszkankom Irlandii

Zielona Wyspa tonie w szponach depresji. Badanie przeprowadzone przez Eurostat nie pozostawia wątpliwości – jesteśmy jednym z najbardziej zdołowanych krajów Unii Europejskiej. W Irlandii na depresję najbardziej narażone są młode kobiety... Irlandia, przez wielu ludzi z zewnątrz postrzegana jako kraj mlekiem i piwem płynący, jest miejscem, którego mieszkańcom zdecydowanie nie brakuje problemów. Wiecznie rozbawione, uśmiechnięte twarze są nierzadko maskami, pod którymi kryją się niemałe problemy egzystencjalne. Jednym z najczęstszych i najbardziej dotkliwych jest depresja. To zaburzenie psychiczne, którego zdecydowanie nie należy ignorować. Najczęściej wiążę się z obniżeniem nastroju, brakiem zdolności do przeżywania przyjemności i wieloma innymi uprzykrzającymi życie dolegliwoś-

Choć jest niższy, wciąż ciami. Niezdiagnozowana mowa o odczuwalnej skabądź nienależycie leczoli problemu. na może naprawdę pokomW przypadku Irlandii plikować życie. Nierzadko głównymi sprzymierzeńprowadząc do zaburzenia cami stanów depresyjnych normalnego funkcjonowamają być skutki kryzynia bądź też myśli samosu ekonomicznego i, czębójczych. Choroba ta może dotknąć praktycznie każde- sto idąca z nimi w parze, bezdomność. W przygo z nas. padku młodych ludzi Problemowi depresji dotkliwe mają być takw skali europejskiej postaże zaburzenia żywieniowe nowił po raz kolejny przyjoraz cyberbullying. rzeć się Eurostat. RezulTuż za Irlandią na taty najnowszego raportu „depresyjnym podium” nie są zbyt przychylne dla Irlandii – pobiła ona rekord wylądowały Luksemburg w kolejnej dziedzinie, w któ- i Dania. Polska, co ciekawe, jest statystycznie jedrej lepiej go nie pobijać. nym z najmniej depresyjOkazało się, że ma najwyższy wskaźnik depresji spoR E K L A M A śród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Najbardziej podatne na depresję okazały się kobiety w wieku od 15 do 24 lat. Spośród ankietowanych Irlandek aż 17 proc. stwierdziło, że cierpi bądź też cierpiało na umiarkowaną albo ciężką odmianę depresji. W przypadku mężczyzn w tym samym wieku odsetek ten wynosi 9 proc.

foto PUBLIC DOMAIN

Wyspa bardziej smutna niż zielona

nych państw Unii. Spośród 25 przebadanych krajów wylądowała dopiero na 18. pozycji. Co wcale nie musi oznaczać, że jesteśmy szczęśliwym krajem – po prostu świadomość istnienia tego problemu może być u nas niższa niż w innych państwach.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

R

E

K

L

A

M

A

Profesjonalna terapia w języku polskim dla osób borykających się z depresją, lękiem, uzależnieniem od alkoholu i innych substancji psychoaktywnych, syndromem DDA i DDD, z trudnościami w związkach, w rodzinie, w relacjach z innymi oraz dla osób LGBT.

OFERUJEMY:

Konsultacje indywidualne, sesje grupowe, warsztaty rozwoju osobistego, warsztaty dla kobiet, treningi umiejętności społecznych, pomoc on-line i konsultacje przez Skype. Adres: 19 Lord Edward Street, Coolmine House, Dublin 2 www.ckudublin.org Umawianie wizyt, tel.: 0876494555 2405_DU


4 R

E

IRLANDIAWYDARZENIA K

L

A

M

19–25/LIPCA 2019

A

2323_DU

Teoria po raz kolejny zderza się ze smutną irlandzką rzeczywistością

R

E

K

L

A

M

A

Choć urzędy socjalne dają możliwość otrzymania dopłat do czynszu, w praktyce mało który lokator ma taką możliwość. Zdecydowana większość irlandzkich mieszkań na wynajem nie łapie się bowiem na tego typu wsparcie – w praktyce najemca musi radzić sobie sam.

Irlandzcy ustawodawcy udostępniają cały szereg ułatwień dla osób chcących wynajmować mieszkanie, a jednocześnie osiągających niewystarczające dochody. W przypadku Zielonej Wyspy z pomocą przychodzi Housing Assistance Payment (HAP).

Dodatek ten przeznaczony jest dla osób, które, w związku z nagłą zmianą sytuacji życiowej, nie są w stanie pokryć wydatków związanych z opłacaniem czynszu. Najemca chcący go otrzymać, musi spełnić szereg warunków, jak choćby stałe przebywanie na terenie Irlandii czy wystarczająco długi czas zamieszkiwania w prywatnie wynajmowanym mieszkaniu. Spełnienie wymogów przez najemcę to jednak dopiero połowa sukcesu. Spełnić je musi jeszcze mieszkanie, do którego mają być zastosowane dopłaty. A o to już jest o wiele trudniej, co dobitnie pokazują statystyki opublikowane

przez Daft.ie. Spośród prywatnych nieruchomości przeznaczonych na wynajem jedynie 8 proc. z nich spełnia warunki, które umożliwiają ubieganie się o HAP. Spośród przejrzanych 482 mieszkań tylko w przypadku 43 można było otrzymać wspomnianą dopłatę. Sytuacja ta z pewnością nie pomoże trawiącemu Irlandię kryzysowi mieszkaniowemu. Czynsze są bowiem tak potwornie wysokie, że wielu najemców ma naprawdę duże problemy z ich zapłaceniem. Po raz kolejny obiecująco brzmiącą teorię weryfikuje brutalna praktyka.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

KILKANAŚCIE TYSIĘCY SKAZANYCH ROCZNIE ODPRACOWUJE SWOJE WINY

Harówka lepsza niż siedzenie za kratami Prace społeczne wrą w Irlandii pełną parą. W ubiegłym roku kilkunastu tysięcy skazanych wykonało je w wymiarze kilkuset tysięcy godzin. Sądy coraz częściej stosują tego typu karę, chcąc zresocjalizować przestępców. Zwłaszcza że znaczna część odbywających tę karę to ludzie młodzi.

Jakkolwiek najpopularniejsze, kary więzienia i grzywny nie wyczerpują sposobów karania za popełnione przestępstwa. Sędziowie mają znacznie szerszy arsenał dostępnych sankcji. Jedną z bardziej praktycznych są prace społeczne. Filozofia jest dosyć prosta – ska-

zany, zamiast siedzieć za kratami, pracuje na rzecz społeczności, wobec której zawinił. Nie dość, że odpracuje swoje winy, to jeszcze wymiernie przysłuży się lokalnej wspólnocie. Sędziowie sięgają po tego typu karę coraz częściej – jak podaje The Journal.ie, w ubiegłym roku łącznie 18,2 tys. skazańców wykonało 355 tys. godzin prac społecznych. Oznacza to, że każdy z nich miał do odbębnienia średnio 19 godzin. Pod względem liczby godzin w porównaniu do 2017 r. mamy do czynienia z 10-pro-

Prace społeczne przynoszą korzyść zarówno lokalnym społecznościom, jak i osobom je wykonującym centowym wzrostem. Przeważającą część pracujących społecznie stanowili skazani w wieku od 18 do 35 lat. Najczęściej przed oblicze sprawiedliwości trafiali za: kradzieże, przestępstwa narkotykowe, napaści, zakłócenia porządku publicznego oraz włamania. Oczywiście mowa tutaj o przestępstwach, w ramach których ofiarom nie stała się większa krzywda. PRZEMYSŁAW ZGUDKA

foto PUBLIC DOMAIN

foto PUBLIC DOMAIN

Pieniądze, choć czekają na potrzebujących, trafią w ręce naprawdę niewielkiej garstki najemców szczęśliwców

Skorzystanie z dodatku mieszkaniowego jest u nas prawie niemożliwe


IRLANDIAWYDARZENIA

19–25/LIPCA 2019

Gospodarcza niepewność irlandzkiego jutra foto PUBLIC DOMAIN

Irlandię czeka kolejny kryzys ekonomiczny. Jego nadejście jest bardziej niż pewne. Tak przynajmniej twierdzą eksperci z National Treasury Management Agen-

cy (NTMA). Wszystko przez gigantyczny dług publiczny, jaki ciąży na Zielonej Wyspie, i spłacane przez nią odsetki za pomoc w poprzednim kryzysie.

OKRES LĘGOWY MEW W PEŁNI, CZYLI…

W lipcu białe ptaszyska są jeszcze bardziej agresywne

Mewy atakują Zieloną Wyspę! W sezonie letnim ptaki są bardziej agresywne niż zwykle, nierzadko dopuszczając się regularnych ataków na ludzi. Wszystko przez okres lęgowy, który przypada właśnie na lipiec. Są one kolejnym szkodnikiem, z którym tępiciele mają masę roboty. Choć wyglądają całkiem sympatycznie, mewy zdecydowanie nie należą do najmilszych ptaków. Głośne i natarczywe, nierzadko są zmorą nie tylko nadmorskich miejscowości. Jako że często grzebią w śmieciach, są roznosicielami wielu groźnych dla ludzi chorób. W tej kwestii w szczególności należy uważać na mewie odchody. Jakby tego było mało, bywają one agresywne – wystarczy znaleźć się w pobliżu, by narazić się na ich atak. Właśnie w lipcu ryzyko „ptasiej napaści” odczuwalnie wzrasta. W przypadku pojawienia się mew na horyzoncie lepiej mieć się więc na baczności.

Bandyckie ptaki jeszcze bardziej nie chcą dać nam spokoju Jak przypomina „The Irish Sun”, wszystko przez trwający właśnie okres lęgowy. Jako że przypada on na lipiec, właśnie w tym miesiącu mewy są nadaktywne. Chcąc chronić swoje pociechy, są o wiele bardziej zaczepne i skore do ataku. Irlandzki problem z mewami najlepiej obrazują statystyki udostępnione przez Rentokill. W ciągu pierwszego półrocza liczba wezwań wzrosła aż o 86 proc. względem ubiegłego roku. Tępiciele szkodników spodziewają się, że w lipcu czeka ich naprawdę sporo roboty ze skrzydlatymi wandalami. Jak przypominają, najlepszym sposobem na niewzbudzanie zainteresowania mew jest chowanie wszelkiej żywności. Tyczy się to nie tylko tej spożywanej podczas spacerów na świeżym powietrzu, ale także przechowywanej w domach. Mewy są bowiem na tyle bezczelne, że mogą zapuszczać się nawet do wnętrz budynków, byleby zdobyć coś do jedzenia. PRZEMYSŁAW ZGUDKA

R

E

K

L

A

M

foto PUBLIC DOMAIN

Kolejna recesja nadchodzi wielkimi krokami. Może uderzyć w Irlandię w każdej chwili

5

Eksperci ostrzegają – z dnia na dzień możemy obudzić się z ręką w finansowym nocniku Kryzys ekonomiczny sprzed 10 lat był jednym z najmocniejszych ciosów zadanych współczesnej Irlandii. Zielona Wyspa należała do najbardziej poszkodowanych krajów Unii Europejskiej. W przezwyciężeniu recesji potrzebowaliśmy pomocy innych państw. Wydawałoby się, że najgorsze mamy już za sobą. Sytuacja na rynku pracy jest najlepsza od lat, mimo potwornej drożyzny nie musimy zaciskać pasa tak bardzo, jak dekadę temu. Jednak, mimo że sytuacja wygląda na opanowaną, z kryzysu tak naprawdę do końca nie wyszliśmy. Co więcej, prędzej czy później wpakujemy się w kolejny. Eksperci z irlandzkiego NTMA na spotkaniu z Komisją ds. Wydatków Publicznych nie owijają w bawełnę – w przypadku Irlandii nadchodzą-

ca recesja jest czymś stuprocentowo pewnym. W tym przypadku nie idzie więc pytać „czy” ale – „kiedy”. Jak podaje Newstalk. com, mieczem Damoklesa mają być pożyczki zaciągnięte w czasach kryzysu, po dziś dzień spłacane przez Irlandię. Pomoc udzielona nam przez inne państwa nie była bowiem bezinteresowna – co rok Zielona Wyspa płaci raty odsetkowe wynoszące kilka miliardów euro każda. Tylko w ubiegłym roku odsetki wyniosły 6 mld euro. Choć w przyszłym roku mamy zapłacić „tylko” 4,5 mld, wciąż są to gigantyczne zobowiązania finansowe. Jakby tego było mało, w związku z przebytymi perturbacjami Irlandia ma aż 200 mld euro długu publicznego. Jest to jeden z najwyższych długów publicznych wśród państw strefy euro.

W takich warunkach ewentualne ekonomiczne tąpnięcie, choćby w połowie tak silne, jak kryzys sprzed 10 lat, może być dla Irlandii naprawdę katastrofalne w skutkach. Wystarczyłby choćby wzrost stawki odsetek. Zielona Wyspa wpakowałaby się naprawdę w gargantuiczną spiralę zadłużenia, z której praktycznie nie udałoby jej się wyjść – znowu musielibyśmy się zadłużać, by spłacać poprzednie długi. Oczywiście, najbardziej ucierpieliby na tym wszystkim zwyczajni mieszkańcy. Innymi słowy – jakkolwiek żyjemy teraz we względnym dobrobycie, jest to dobrobyt bardzo kruchy. Wypadałoby więc rozsądnie zarządzać posiadanymi pieniędzmi, bez wydawania ich na fanaberie. Co tyczy się w szczególności naszych polityków.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

2351_DU


IRLANDIAWYDARZENIA

6

19–25/LIPCA 2019

Duńscy uczeni: Irlandia rajem podatkowym dla międzynarodowych korporacji

Na świecie nie ma lepszego miejsca dla korporacji niż Irlandia – twierdzą uczeni z Uniwersytetu Kopenhaskiego. Zielona Wyspa ma być państwem szczególnie przyjaznym dla międzynarodowych molochów, które chcą płacić jak najmniejsze podatki.

foto PUBLIC DOMAIN

W teorii wszyscy członkowie społeczeństwa są równi. Zarówno ci pojedynczy, jak i działający w ramach organizacji. Praktyka pokazuje jednak, że są równi i równiejsi. Jednymi z najbardziej dobitnych przykładów na potwierdzenie tej tezy są korporacje. A konkretnie – ich preferencyjne traktowanie. Olbrzymie ponadnarodowe molochy swoje zyski liczą w dziesiątkach i setkach milionów dolarów. Często przechodząc także w miliardy. Korporacja, jak na działalność gospodarczą przystało, jest opodatkowana.

faworyzuje potężnych i bogatych

Irlandzki Corporate Tax ma dwie stawki, w zależności od źródeł dochodów. W przypadku wszelkich przychodów uzyskanych z handlu firma płaci podatek wynoszący 12,5 proc. ich wartości. W przypadku zajmowania się działkami takimi jak sprzedaż ziemi, surowce mineralne czy ropa naftowa, podatek od przychodów uzyskanych z tytułu tychże wynosi aż 25 proc.

Nałóg nie ma litości – koszmarnie wysokie ceny narkotyków go nie obchodzą

Zaproponowane przez Irlandię stawki wydają się uczciwe. Firma płaci państwu relatywnie niewiele, acz wystarczająco, by można było mówić o odczuwalnym zasileniu przez nią budżetu. Niestety, w praktyce wiele korporacji wymyka się tym regulacjom. Jak twierdzą autorzy raportu „The Missing Profits of Nations” z Uniwersytetu Kopenhaskiego, Zielona Wyspa stwarza

K

L

A

M

idealne warunki dla korporacji chcących płacić jak najmniejsze podatki. Jak twierdzą duńscy uczeni, najbardziej widoczne jest to w przypadku amerykańskich molochów. Od każdego miliona dolarów przeznaczonego na wypłatę pensji ponadnarodowe firmy mają otrzymywać 8 mln dolarów zysku. Zgodnie z szacunkami zawartymi w raporcie jest to

Zielona Wyspa znana jest jako kraj mający ogromny problem z handlem i spożywaniem narkotyków. W każdym większym mieście widok narkotyzujących się wraków człowieka jest w praktyce częścią smutnej codzienności. Często robią to w miejscach publicznych, nie robiąc sobie nic z faktu, że dookoła są inni ludzie. Częstym towarzyszem takiego stylu życia jest w Irlandii heroina. Jej amatorzy muszą wydawać naprawdę spore ilości pieniędzy. Zgodnie z najnowszym raportem Biura Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości heroina sprzedawana na Zielonej Wyspie jest drugą najdroższą w Europie. Cena za gram irlandzkiej heroiny wynosi aż 136 euro.

A

Jeżeli masz problem z piciem alkoholu i chcesz coś zmienić w swoim życiu Anonimowi Alkoholicy AA czekają

tel. +353873301230

1698_DU

aż 16 razy więcej niż w przypadku państw niebędących rajami podatkowymi. Ogółem w 2015 r. zagraniczni inwestorzy mieli przynieść zyski z przedsiębiorstw w wysokości 90 mld euro właśnie do Irlandii. Pod względem finansowego pobłażania korporacjom Irlandia ma wyprzedzać kraje takie jak Singapur, Szwajcaria, Holandia czy Luksemburg, które znane są właśnie

z tego, że zagraniczni inwestorzy mają u nich naprawdę dobrze. Na raport zdążyło zareagować irlandzkie Ministerstwo Finansów. Jego przedstawiciele, cytowani przez Newstalk.com, twierdzą, że analizy zawarte w dokumencie są „zbyt uproszczone”. Innymi słowy – uczeni znowu przesadzają z krytyką.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

Gorzej mają tylko fińscy narkomani Narkomani chcący zaspokoić swój nałóg muszą być naprawdę bogatymi ludźmi. Albo sprytnymi w zdobywaniu pieniędzy. Zażywanie narkotyków kosztuje bowiem naprawdę dużo. Często to uzależnienie zaczyna się od darmowych działek bądź takich sprzedawanych po promocyjnej cenie. Gdy jednak zaczyna ono dawać się we znaki, wówczas zaczynają się finansowe schody.

E

Właściciele korporacji z pewnością nie mogą narzekać na tutejsze przepisy podatkowe. Tak przynajmniej twierdzą duńscy naukowcy

IRLANDZKA HEROINA ZABÓJCZA TAKŻE POD WZGLĘDEM CENOWYM

Irlandia ma drugą najdroższą heroinę w Europie. Cena za gram najbardziej uzależniającego narkotyku na świecie jest trzy razy wyższa niż europejska średnia. Kokaina, choć odczuwalnie tańsza, również należy tutaj do drogich „rarytasów”.

R

foto PUBLIC DOMAIN

Zielona Wyspa

www.aairlandia.com

2320_DU

Jest to prawie trzy razy tyle, co unijna średnia, wynosząca 55 euro. Droższą heroinę ma tylko Finlandia, w której za gram tego narkotyku trzeba zapłacić 147 euro. Na podium heroinowej drożyzny załapała się również Dania, w której gram heroiny kosztuje 93 euro. Wciąż drogim, acz zdecydowanie tańszym nałogiem jest w Irlandii kokaina. W przypadku „białego proszku” narkoman musi przygotować 69 euro za gram. Z tak relatywnie niską ceną nie

KTÓRE KRAJE

MAJĄ NAJDROŻSZĄ HEROINĘ (CENA ZA GRAM)

1. Finlandia – 147 euro 2. Irlandia – 136 euro 3. Dania – 93 euro 4. Norwegia – 82 euro 5. Szwecja – 65 euro 6. Austria – 59 euro 7. Hiszpania – 57 euro 8. Wielka Brytania – 57 euro 9. Luksemburg – 54 euro 10. Szwajcaria – 54 euro

ŹRÓDŁO: UNODC

trafiliśmy nawet w okolice podium. Na szczycie którego, co ciekawe, znów wylądowała Finlandia – w kraju tym gram koki kosztuje niecałe 100 euro. W raporcie nie ujęto Polski – obejmował on jedynie kraje Europy Zachodniej i Stany Zjednoczone. Jakkolwiek nie idzie oficjalnie porównać kraju nad Wisłą z Zieloną Wyspą, można być pewnym, że w Polsce jeden i drugi narkotyk można dostać taniej.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

KTÓRE KRAJE

MAJĄ NAJDROŻSZĄ KOKAINĘ (CENA ZA GRAM)

1. Finlandia – 100 euro 2. Austria – 99 euro 3. Szwecja – 93 euro 4. Wielka Brytania – 91 euro 5. Stany Zjednoczone – 85 euro 6. Włochy – 82 euro 7. Niemcy – 72 euro 8. Irlandia – 69 euro 9. Francja – 63 euro 10. Hiszpania – 59 euro ŹRÓDŁO: UNODC


Irlandia Północna ma większy problem z otyłymi niż z palaczami

Nadprogramowe kilogramy gorsze od palenia papierosów

Otyłość powoduje raka u mieszkańców Irlandii Północnej jeszcze częściej niż papierosy. Takie są najnowsze alarmujące dane udostępnione przez Cancer Research UK. Dają nam do zrozumienia, że już najwyższy czas wziąć się na poważnie za zbędne kilogramy. Plaga otyłości jest obecnie jedną z najpowszechniejszych chorób cywilizacyjnych. Konsumowanie niezdrowej żywności i siedzący tryb życia przyczyniają się do nadmiernego rozrostu tkanki tłuszczowej, czego konsekwencje znacznie wykraczają poza kwestie estetyczne. Nie od dziś wiadomo, że otyłość jest magnezem dla różnego rodzaju chorób i dolegliwości. Cukrzyca, nadciśnienie, miażdżyca, problemy z kręgosłupem… Listę tę można tworzyć praktycznie bez końca. Nie zapominając, że znajduje się na niej także rak. Jak przypomina „Irish News”, z otyłością wiążę się cały wachlarz nowotworów. Może przyprawić nas ona o raka jelita grubego,

nerek i wątroby. W przypadku kobiet może wystąpić także rak jajników. Dość powiedzieć, że w Irlandii Północnej licz-

z dodatkowymi kilogramami naliczono aż 384 tys. Innymi słowy – jest to znacznie większa grupa, która może nabawić się wspomnianych nowotworów. Warto przyjrzeć się tej sprawie w sposób, w jaki patrzy na nią Margaret Carr z Cancer Research UK. Jak twierdzi ekspert, cytowana przez portal, przytoczone liczby palaczy są swojego rodzaju sukcesem – rezultatem wieloletnich starań brytyjskiego rządu walczących z paleniem. Dokładnie takie samo podejście warto przyjąć w przypadku drugiego ze wspomnianych problemów. Jak przypomina „Irish News”, w Irlandii Północnej ma powstać pierwszy ośrodek do walki z otyłością. Jak do tej pory region ten Statystycznie rzecz nie miał ani jednej tego ujmując, otyłość zabija nas częściej niż palenie typu placówki. Nie wiadomo jednak, kiedy i gdzie dokładnie ba osób otyłych jest odczupowstanie – cały projekt jest walnie większa niż palaczy. na bardzo wstępnym etapie. Jak podaje Cancer Research Jakkolwiek mieszkańUK, o ile amatorów dymcy mogą leczyć się w innych ka jest 214 tys., o tyle tych częściach kraju, wybudo-

wanie go w Ulsterze znacznie ułatwiłoby skorzystanie z pomocy ekspertów. Inna sprawa, że bez należytych chęci i woli nawet największe starania rządu nie pomogą – osoby walcząR

W Irlandii Północnej wakacyjny wyjazd to luksus

Wszyscy przyzwyczailiśmy się do tego, że na wakacje trzeba raczej odkładać. Przez cały rok oszczędza się ciężko zarobione pieniądze, by móc choć na dwa tygodnie wyjechać odpocząć. Z pociechami u boku odpoczynek staje się jeszcze droższy. Choć dzieci to sama radość, z finan-

sowego punktu widzenia naprawdę sporo nas ona kosztuje. Jak szacuje „News Letter”, na rodzinne wakacje mieszkańcy Ulsteru wydają średnio niecałe 400 funtów. Tylko na dzieci idzie 250 funtów. Chodzi o zapewnianie im różnego rodzaju rozrywek, takich jak wizyta w zoo, parku rozrywki czy wysłanie swoich pociech na obóz. A te w Irlandii Północnej kosztują niemało. Zwłaszcza gdy mowa o najmłodszych. Wyżej wspomniane rozrywki wymagają oszczędzania. Jak szacuje irlandzki portal, niecałe 10 proc. odkłada już na pół roku przed wakacjami. Niektórzy nie bawią się w odkładanie i później cierpią. Ponad 1/3jedna trzecia musi zacisnąć pasa w miesiącach powakacyjnych, by zmieścić się w domowym budżecie.

foto PUBLIC DOMAIN

MASZ DZIECI I CHCESZ WYJECHAĆ NA WAKACJE? DO KIESZENI MUSISZ SIĘGNĄĆ NAPRAWDĘ GŁĘBOKO Posiadanie dzieci wiąże się z ogromnymi wydatkami. Trzeba je ubrać, wyżywić, wyprawić do szkoły… Czasem wypada też gdzieś się z nimi wybrać, zwłaszcza w czasie wakacji. Jak się okazuje, ta ostatnia rzecz w Irlandii Północnej kosztuje naprawdę niemałe pieniądze. Nawet skromne wakacje z dziećmi stanowią tu nie lada wydatek.

7

Dziecięca radość jest rzeczą bezcenną. Chyba że mówimy o wakacjach – wtedy kosztuje krocie Wiele irlandzkich rodzin staje więc przed niełatwym dylematem. Albo nie wyjeżdżać nigdzie i oszczędzić jak człowiek, albo wyjechać i spłukać się do czysta. Wybór ten jest o tyle trudny, że zaraz po wakacjach zaczyna się rok szkolny. Sama wyprawka też

kosztuje niemało. Nie zapominajmy również o codziennych wydatkach. Wychodzi więc na to, że na regularne wakacje bez zadłużania w Irlandii Północnej może pozwolić sobie naprawdę niewielu jej mieszkańców.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

E

K

L

A

M

A

ce z otyłością muszą chcieć zmienić swoje nawyki. Przy czym zmiana diety to dopiero początek – siedzący tryb życia jest nie mniej szkodliwym cichym zabójcą.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

foto TONY ALTER, CC BY 2.0 / FLICKR.COM

IRLANDIAPÓŁNOCNA

19–25/LIPCA 2019


POLSKAPOLITYKA 8 OPINIEPOLSKAPOLITYKA Ks. Isakowicz-Zaleski o powołaniu komisji ds. badania przypadków pedofilii ZDANIEM REDAKTORA Nie widzę woli w Kościele

19–25/LIPCA 2019

T

Kowal zawinił, Cygana powiesili

Trwa spodziewany chaos w rekrutacji uczniów do szkół średnich. Dzięki niezgłębionemu geniuszowi byłej szefowej MEN Anny Zalewskiej i jej niezrównanej reformie edukacji o miejsca w nich walczy 731 tys. osób, czyli dwa razy więcej niż rok wcześniej. To efekt kumulacji roczników – o te same miejsca biją się absolwenci gimnazjów i nowej, ośmioklasowej podstawówki. Dla wszystkich miejsc nie starczy. Rząd – a jakże! – umywa ręce. Ustami rzecznika przekonuje, że MEN „przygotował takie warunki prawne, finansowe i organizacyjne, aby tego problemu nie było”, a część winy za zaistniałą sytuację ponoszą samorządy. Rozumiem, że bezczelność Anny Zalewskiej udziela się jej partyjnym kolegom, ale kiedy robi się syf, to trzeba mieć odwagę przyznać się, że dało się ciała na całej linii. Pani Zalewska taktownie zawczasu prysnęła na luksusowe saksy do Brukseli, które wdzięczne władze PiS jej zorganizowały. Jedyną osobą, która do tej pory poniosła za ten bajzel odpowiedzialność, jest minister Andrzej Stanisławek. Położył gło-

wę pod publiczny topór dzięki swoim idiotycznym słowom, że jak dla jakiegoś ucznia zabraknie miejsca w polskiej szkole, to zawsze może wyjechać się kształcić za granicę. Owszem, trudno o głupszy i bardziej irytujący komentarz, ale przecież Stanisławek nie pracował nawet w MEN! Jedyną jego winą jest to, że w Senacie głosował za przyjęciem robionej na kolanie reformy Zalewskiej. Jak zresztą wszyscy jego partyjni koledzy senatorowie, a wcześniej posłowie PiS. Nie wiem, czy PiS zapłaci politycznie za ten edukacyjny bałagan. Pewnie nie. Dotkniętych partactwem tego rządu jest zbyt mało, żeby miało to oznaczać jakieś przesilenie polityczne. Wiem jedno – cała ta reforma to kolejny przykład, że świetni z pisowców aniołowie destrukcji. Jak nikt inny potrafią zrobić totalną demolkę zastanej rzeczywistości, ale na jej miejsce zbudować potrafią jedynie lichy szałas, którego fuszerkę obnaża nawet nie huraganowy wiatr, ale zwykła bryza. Szkoda tylko, że za pisowską rewolucyjną tandetę cenę muszą płacić obywatele.

ZDANIEM REDAKTORA Mirosław Skowron, szef działu Opinie „Super Expressu”

Patryk Vega na białym koniu

Z

Zdumiewa mnie rozedrganie emocjonalne zarówno wśród przeciwników PiS, jak i wśród zwolenników tej partii dotyczące filmu „Polityka” w reż. Patryka Vegi. Podobno jedni mają nadzieję, że film pomoże im znienawidzony PiS obalić, a drudzy mają się tego filmu obawiać. Buduje mnie wiara polskich dziennikarzy i analityków w siłę oddziaływania sztuki filmowej. Moim zdaniem równie wielką siłę miałoby jednak podłożenie muzyki z Benny’ego Hilla pod przyśpieszony filmik z chodzącym po Węgrowie Bartoszem Arłukowiczem. A może i większą. Muzyka z Benny’ego Hilla zawsze działa. Nie chodzi już nawet o to, że nadmiar podaży w popkulturze zabił siłę, z jaką filmy mogły kiedyś oddziaływać na widzów. Ostatnie duże dyskusje wokół sztuki filmowej dotyczyły chyba filmów „Urodzeni mordercy” Olivera Stone’a i „Matrix” braci Wachowskich. Od tamtej pory pojawiały się obrazy dużo lepsze, ale już tak powszechnej podniety nie wzbudzały. Chodzi także o politykę. Kiedy 15 lat temu pojawił się w USA film „Fahrenheit 9.11” Michaela Moora, część dziennikarzy nad Wisłą uznała, że „ten film zmieni wynik wyborów” i „Bush junior musi przegrać”. Oczywiście nie

tylko nie przegrał, ale wygrał ze znacznie lepszym wynikiem niż przed powstaniem tego filmu. Po prostu film trafiał tylko do kibiców jednej strony. Wygląda na to, że w debacie o wpływie sztuki na politykę jesteśmy właśnie te kilkanaście lat do tyłu. W ostatniej kampanii wyborczej nasłuchałem się o tym, jak bardzo przesunie polski elektorat w lewo film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. Później jeszcze bardziej w lewo miał przesunąć go film „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich. Oczywiście nie przesunął. Podobnie jak nie przesunęło niczego zdjęcie, a następnie przywrócenie wystawy w Muzeum Narodowym, na której jakaś pani 40 lat temu lizała banana. Słuchając tych opinii, mam taką smutną refleksję, że najgorzej o kondycji polskiej opozycji świadczy właśnie to, że jej ostatnią nadzieją na wygranie z PiS jest Patryk Vega. Moim zdaniem warto być konsekwentnym i działacze Platformy powinni pozbyć się Grzegorza Schetyny i obwołać Patryka Vegę liderem Koalicji Obywatelskiej. Dorzucając mu do prezydium Wojciecha Smarzowskiego i Tomasza Sekielskiego jako zastępców. Jestem dziwnie pewien, że mogliby wykręcić lepszy wyniki

by walczyć z pedofilią

Ks. Tadeusz ISAKOWICZ-ZALESKI Duchowny

Tomasz Walczak: – Powoli klaruje się kształt komisji ds. badania przypadków pedofilii, która ma zająć się także tym, co działo się w Kościele. Myśli ksiądz, że ma ona szansę wyjaśnić te bulwersujące sprawy? Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: – Samo powołanie komisji to bez dwóch zdań słuszne działanie. Moje wątpliwości budzi natomiast to, w jaki sposób ta komisja zostanie powołana. Jeżeli będzie wybierana przez Sejm i na sposób polityków, to wiadomo, że wobec konfliktów, które na scenie politycznej panują, wcale nie muszą tam trafić osoby właściwe. To znaczy odpowiednio do pracy w takiej komisji przygotowane. Najważniejsze, żeby to nie byli politycy. – To może ksiądz widziałby się wśród jej członków? W końcu od lat niestrudzenie walczy ksiądz z pedofilią wśród duchownych. – (śmiech) Nie mogę mówić za siebie. Na pewno nie brakuje ludzi, którzy mogliby się w pracę tej komisji zaangażować, bo i na co dzień zajmują się tym problemem. Łatwo znaleźć ich w różnego rodzaju fundacjach czy stowarzyszeniach. I wtedy takie osoby i ich praca oraz jej efekty byłyby wiarygodne. – Myśli ksiądz, że w ogóle ta komisja ma szanse pomóc, zwłaszcza Kościołowi, w oczyszczeniu się? Będzie w stanie na tyle nim wstrząsnąć, by nie tylko sprawcy, ale i kryjący ich hierarchowie, odpowiedzieli za krzywdy, których byli sprawcami? – To też pytanie o zakres kompetencji tej komisji. Ja uważam, że powinna ona przede wszystkim wyczerpu-

jąco opisać zjawisko pedofilii i gdzie pojawiają się największe zagrożenia. Co do Kościoła nie mam, niestety, wątpliwości, że sam oczyszczenia nie przeprowadzi. Nie dał rady w przypadku lustracji. Nie dał rady w przypadku „lawendowej mafii”. Wobec pedofilii, do której dochodzi kwestia karania sprawców, nie da rady tym bardziej. Potrzeba osób świeckich i księży – a takich nie brakuje – którzy mają odwagę, by otwarcie wzywać do rozliczenia z pedofilią. – No właśnie, zdaniem księdza taka państwowa komisja miałaby tyle siły, by te układy pedofilskie przeciąć? Czy Kościół jest na tyle hermetyczną i osobną instytucją, że nawet wola państwa niewiele tu zmieni? – Mogę odpowiedzieć tylko za siebie. Dostaję bardzo dużo listów od ludzi świeckich i księży, w których przypadki pedofilii są opisane i które należy zbadać. Chętnie te materiały komisji przekażę. Mam bowiem gwarancję, że niezależna od Kościoła komisja z silnym mandatem może te sprawy rozpatrzyć. Wysyłanie tego do poszczególnych kurii biskupich nie ma większego sensu. To zadawnione sprawy, które ciągną się od wielu lat, i widzę wyraźnie, że nie ma tam woli, by je wyjaśnić. Jest gorzej. – To znaczy? – Nie widzę w ogóle żadnej chęci w Kościele, by nawet wewnętrzną komisję powołać. Gorszące przypadki pedofilii wśród duchownych są pozostawione same sobie. – Oprócz tego, że państwowa komisja ma się zająć przypadkami pedofilii w Kościele – bo powstała w reakcji na nie – ma również zajmować się całym spektrum tego zjawiska w różnych środowiskach. Nie boi się ksiądz, że tak szeroki zakres prac tej

ŚWIETLIK UWAGA! ZŁY ŚWIETLIK

WIKTOR

Tomasz Walczak, dziennikarz działu Opinie „Super Expressu”

komisji nie tylko sparaliżuje jej prace, ale także pozwoli rozmydlić to, co się w Kościele przez lata działo? – Rzeczywiście. Uważam, że z powodu wyznaczonych komisji ram pracy istnieje ogromne niebezpieczeństwo rozmycia pedofilii w Kościele. Uważam, że skoro już zajmuje się

[

Nie mam wątpliwości, że Kościół sam się nie oczyści. Nie dał rady w przypadku lustracji. Nie dał rady w przypadku „lawendowej mafii”. Wobec pedofilii nie da rady tym bardziej.

ona tak dużym obszarem, to w jej ramach powinna powstać podkomisja, która zajmie się wyłącznie sprawami Kościoła. Tylko wtedy można mieć nadzieję, że przy ogromie pracy i najróżniejszych przypadków pedofilii te przypadki, które miały miejsce w łonie Kościoła, będą badane konkretnie tylko przez tę dedykowaną mu podkomisję. Tym bardziej, że na samym początku komisja zostanie zasypana tymi sprawami. Ja sam znam ich wiele, ale nie mam wątpliwości, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Rozmawiał TOMASZ WALCZAK

sobie, kiedy rządził kto inny, bo Platforma, i lekkość, z jaką wielu polityków PiS przypisywało odpowiedzialność za rozmaite tego rodzaju tragedie tamtemu rządowi. Cóż, polityka się brutalizuje, politycy i dziennikarze głupieją i zawsze się zdarzy taki, który pójdzie ska. Głębia jej ostatnich wywoPamiętam, że w czasach rządów jeszcze dalej. Pomału wszyscy się Buzka związany z postkomunista- dów sprawia, że chyba do szeregu uodporniliśmy. Pojawiają się tylko chwytów retorycznych wymieniomi dziennik „Trybuna” ogłosił, że dwa problemy. ofiarą rządu padło ponad 70 osób. nych przez Artura Schopenhauera dojdzie nowy – argument w sty- Pierwszy jest taki, że w Polsce rzeChodziło o ludzi, którzy zamarczywiście bardzo wiele osób decyzli podczas ostrych mrozów. Więk- lu Dulkiewicz. duje się na próby samobójcze. Niby szość z nich była bezdomna. Część Nowa gwiazda Platformy stwierdziła ni mniej, ni więcej, że rząd PiS trochę mniej niż kilka lat temu, ale zamarzła, bo zaległa gdzieś pod nie ma co się cieszyć, bo rośnie liczwpływem alkoholu. Ówczesne kie- jest odpowiedzialny za samobójba śmierci na życzenie wśród narownictwo „Trybuny” uznało, że za stwa dzieci i młodzieży. Wszystwszystkie te zgony odpowiada pre- kiemu – jej zdaniem – winne zmia- stolatków. Psychologowie i socjologowie sobie z tym nie radzą, mier, który przecież osobiście każ- ny w edukacji. Agnieszka Gozdyra dego powinien odnaleźć i odprowa- z Polsatu dopytywała panią prezy- mówią, że dużą winę ponoszą social media, rozpady rodzin, brak dent, czy na pewno dobrze słyszy. dzić do domu, hotelu, noclegowni. Dobrze usłyszała. Pani prezydent, autorytetów, nieudolność szkół. Na „Trybunę” spadły wówczas za W sumie mamy wielki, straszny szermująca swoją rzekomą wrażto gromy. liwością po śmierci Pawła Adamo- problem. Na szczęście są tacy, co Powszechnie uznano, że to przemają rozwiązanie. Wziąć tragedię wicza, postanowiła wykorzystać kroczenie wszelkich medialnych i ją zdyskontować, skeszować, spiezwyczajów i stać na coś takiego tyl- ludzką tragedię po to, by strzeniężyć. Mam nadzieję, że to nielać z jej ofiar do swoich przeciwniko skompromitowany w czasach prawda, że wszyscy samobójcy idą ków politycznych. PRL postkomunistyczny dziennik. do piekła. Ale mam też nadzieję, Gromy i krytyka, które spadły na Dziś tak robią wszyscy. W tym tyże niektórzy niesamobójcy do niegodniu popis dała i przebiła kolejne Dulkiewicz, są w pełni zasłużogo trafią. ne. Z jednym „ale”. Przypominam dno prezydent Dulkiewicz z Gdań-

Argument à la Dulkiewicz

P


OPINIEpolskapolityka

19–25/LIPCA 2019

9

Prof. Zdzisław Krasnodębski ocenia szczyt Unii Europejskiej oraz w łasną porażkę w wyborach na wiceszefa europarlamentu

Przemysław Harczuk : – Zakończony szczyt w Brukseli, są wyznaczeni kandydaci m. in na szefów Komisji Europejskiej, Rady Europejskiej, unijnej dyplomacji. Sukces czy porażka Polski? Prof. Zdzisław Krasnodębski: – Trudno mówić o porażce bądź sukcesie. Unię Europejską tworzy 28 państw. Polska przede wszystkim zabiegała o to, by osoby najbardziej kontrowersyjne nie objęły wiodących stanowisk. Dotyczyło to przede wszystkim pana Timmermansa, ale też Verhofstadta, który był przez moment kandydatem na przewodniczącego europarlamentu. Z tego punktu widzenia zablokowanie tych kandydatur można rozpatrywać jako sukces Polski i szerzej Grupy Wyszehradzkiej.

– I spora część niemieckiej klasy politycznej jest niezadowolona. Choć bardziej z powodu wyboru Francuzki na nową szefową Europejskiego Banku Centralnego. W polityce europejskiej sukces rozpatruje się w zupełnie innych kategoriach. Z perspektywy Polski ważne było, żeby osoby wykazujące antypolskie nastawienie nie miały wpływu na politykę europejską. To się udało. Francuzi i Grupa Wyszehradzka mają jednak powody do zadowolenia.

– To był tydzień także pańskiej porażki. Przegrał pan głosowanie na wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, grupa, do której należy PiS, nie ma swojego reprezentanta w prezydium PE. Nie czujecie się zmarginalizowani? – Eu ropejscy Konser watyści i Reformatorzy w poprzedniej kadencji tworzyli trzecią siłę w PE. Dziś są siłą szóstą... To jak w polskim Sejmie. Jeżeli PiS ma większość, to przegłosowuje ustawy. W europarlamencie jest to bardziej skomplikowane. Nawet EPP nie ma większości. Trzeba budować koalicje, zarówno by przegłosować pewne projekty, jak i po to, by wybrać ludzi do prezydium, przewodniczących.

– Ale żadne kluczowe stanowisko nie przypadło też Polsce. – Polityka europejska to jednak budowanie koalicji. Nie odnosi się tu samemu sukcesu, samemu nie ponosi porażki. Bo czy było polskim sukcesem wybranie Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej? Jego polityka nie była motywowana interesem narodowym i chyba nawet nie mogła być nim motywowana. A czy sukcesem Luksemburga było wybranie Jean-Claude’a Junckera na przewodniczącego Komisji? Jest dziś duże niezadowolenie w Niemczech... – W poprzednich dwóch kadencjach PiS miał wiceprzewodniczącego, teraz – Niemka zostaje przewodniczącą KE... nie ma…

foto PIOTR GRZYBOWSKI

Trudno mówić o porażce bądź sukcesie Polski czasową zasadę proporcjonalności i zostaliśmy przegłosowani. Osobiście uważam, że to zachwianie zasady proporcjonalności nie jest rzeczą dobrą ani dla Parlamentu Europejskiego, ani dla demokracji. Nie jest też dobre dla centrowych konserwatystów, czyli Europejskiej Partii Ludowej, która utraciła większość w prezydium. Do tej pory mogli liczyć na przedstawiciela EKR, a teraz zamiast kogoś od nas mają „czeskiego pirata”, czyli przedstawiciela Partii Piratów, dwie osoby z Zielonych, które reprezentują odmienne stanowisko od EPP w wielu sprawach.

Prof. Zdzisław Krasnodębski, europoseł PiS – Rzeczywiście do tej pory zgodnie z zasadami proporcji każde ugrupowanie było reprezentowane. Dotyczyło to zarówno wiceprzewodniczących PE, jak i przewodniczących komisji. EKR miał jednego wiceprzewodniczącego PE i dwóch przewodniczących komisji. Podobnie jak w polskim Sejmie – w prezydium znajdują się przedstawiciele różnych ugrupowań i przedstawiciele różnych ugrupowań zasiadają na stanowiskach w roli szefów komisji.

– Dlaczego doprowadzono do marginalizacji waszej grupy? – Prezydium europarlamentu ma wpływ jedynie na administrację PE. Nie decyduje nawet o porządku obrad. Powodem było głosowanie konkretnych europosłów. Zobaczymy, co będzie w przypadku wyborów przewodniczących komisji. Jeśli jednak będzie wola tego, by nas przegłosować, to oczywiście tak się stanie. I 20 proc. eurodeputowanych nie będzie miało swoich przedstawicieli w prezydium europarlamentu. To niedobry sygnał.

– Dobrze, ale czy powodem niechęci do EKR było to, że „jest tam PiS”? – Co się stało, że teraz PiS żadnego – Tak naprawdę nie chodziło tu stanowiska nie dostanie? o Prawo i Sprawiedliwość. Nawet – Większość eurodeputowanych o cały EKR. Powodem była chęć zdecydowała się złamać dotych- zablokowania prawicowej grupy

Tożsamość i Demokracja. Do tej pory było tak, że frakcje uzgadniały między sobą kandydatów, ci byli przegłosowywani, a kandydaci niezależni przegrywali. Teraz była wola zablokowania grupy Tożsamość i Demokracja. Jednak przy okazji przegrałem też ja. Nie miałem rekomendacji socjalistów, a część mniej doświadczonych posłów EPP też głosowała przeciwko mnie, bo nie posłuchała rekomendacji swoich liderów.

– W przypadku kolejnych głosowań nad komisjami też nie posłuchają? – To jest właśnie najciekawsze! Nie wiemy, czy ten parlament będzie dopuszczał współpracę, czy nie. Czy może większość będzie blokowała prawicę, która będzie w ich oczach skrajna i nie do przyjęcia? I wreszcie, czy w grupie tych formacji nie do przyjęcia będzie EKR, czy nie? Wtedy będzie to jednak bardzo spolaryzowany europarlament i zła sytuacja dla całej Unii. – Dlaczego? – To będzie rzutować na relacje parlamentu z Radą Europejską. Bo w PE mogą pewne grupy zablokować, w Radzie są państwa narodowe. I na przykład w grupie liberałów w PE jest partia premiera Babisza, który dobrze współpracował z premierem Morawieckim podczas szczytu. Marginalizowanie kogokolwiek nie jest korzystne dla Europy. Rozmawiał PRZEMYSŁAW HARCZUK

W dniu konwencji PiS pytamy, dlaczego coraz więcej osób w partii chce Kaczyńskiego w roli premiera i dlaczego miałby chcieć tego on sam?

Kaczyńskim nie można już straszyć dzieci, on daje im 500 zł Andrzej STANKIEWICZ

Publicysta Onet.pl Mirosław Skowron: – Coraz więcej głosów w PiS o tym, że Kaczyński zostanie jesienią premierem. Andrzej Stankiewicz: – Rzeczywiście temat wraca coraz częściej. I nie są to tylko głosy wynikające z czołobitnego podejścia do Kaczyńskiego wielu polityków PiS. Oni dobrze czytają pewne sygnały z jego strony. I podobno on chce, myśli o roli premiera. Mówią o tym też prawicowi intelektualiści, których zaskoczył takim pytaniem. – Po co? Mając dzisiejszą pozycję „szeregowego posła”, i tak rządzi, a odpada mu część czasochłonnych obowiązków. – Przez te lata Kaczyński przekonał się, że premier ma zawsze większą kontrolę nad interesem. Bezpośredni wpływ na obsadę stanowisk, a także przepływ informacji. – W tej chwili też ten interes kontroluje. – Jest takim „nadpremierem”, ale żeby poznać szczegóły wielu rzeczy, musi prosić do siebie ministrów. Wiele rzeczy go omija. Do tego dochodzi kwestia układanki wewnątrzpartyjnej. Konflikty wewnątrz PiS i rządu są bardzo

poważne. Morawiecki nie może być arbitrem. Jest stroną konfliktu np. z Ziobrą. Kaczyński takim arbitrem by był. Morawiecki to też ryzyko.

– Powiedzmy, że Kaczyński uzna, że Morawieckiego trzeba wymienić. Dlaczego na siebie, a nie na kogoś zaufanego? – Najbardziej zaufany i podobno przygotowywany na przyszłego – Jakie? lidera Joachim Brudziński wyje– To oczywiście głosy z części PiS, chał do Brukseli. Ma tam nabrać która go nie lubi. Twierdzą, że ogłady, kontaktów. Kaczyński nie Morawiecki to „tykająca bomba”. ma na kogo. Tyle razy wychodziły już rzeczy, które przysparzały PiS kłopotów. – Kiedyś też mówiono, że nie ma, i pojaJak nie nieruchomości, to taśmy od wiła się Beata Szydło. Sowy. Kto wie, co jeszcze się poka- – To była nieco inna sprawa. Szydło miała być zderzakiem w przegranej że w związku z taśmami? kampanii Andrzeja Dudy. – Nie jest tak, że wszystko co najcięż– I okazało się, że jak się kandyduje, sze, już się pojawiło? – Tego nie wiemy. Nie wiedzą też to trzeba się liczyć z ryzykiem, że się politycy PiS i stąd ich niepokój. może wygrać? Wiemy natomiast, bo to wynika – Dokładnie. Szydło zamiast twaz zeznań, że Morawiecki jest jedy- rzą porażki stała się twarzą sukcenym politykiem dzisiejszego obo- su. Kolejna kampania i znów sukzu rządowego, który na nieznanych ces. Była nawet próba odsunięcia jej taśmach jest. z roli kandydata na premiera, była taka reakcja na to prawicowych – Wtedy był bliżej Platformy. mediów, które wszczęły larum, – A teraz obciążyłby PiS. Falen- że premierem będzie Gliński, nie ta, gdyby zechciał się zemścić Szydło. Kaczyński trzymał jednak na PiS, może uderzyć t yl ko Szydło krócej niż Morawieckiego. w Morawieckiego. Pierwsze plotki o możliwej ekspresowej zmianie – Dlaczego? premiera pojawiły się przed euro- – Od pewnego momentu ona go niewyborami. Obawiano się taśm, samowicie irytowała. Jej wymiaale okazało się, że chodziło o tekst na nie wynikała z jakiejś wielkiej kalkulacji. I we właściwym czasie o nieruchomościach.

i miejscu pojawił się Morawiecki, z którym Kaczyński rozmawiał podobnym językiem, który czarował tymi wizjami miliona elektrycznych samochodów i podobnych bajek...

– Myślałem, że miał być politykiem, który przyciągnie wyborców z grupy pomiędzy PiS i PO. – Też tak myślałem i przyznaję się do błędu. Zresztą w tej roli Morawiecki się nie sprawdził. Miewał bardziej radykalne wypowiedzi niż Macierewicz. Próbował się uwiarygodnić w elektoracie prawicowym, ale to uczyniło go niewiarygodnym dla elektoratu centrowego. – W sondażach większość ankietowanych nie widzi Kaczyńskiego jako premiera. – Niby tak, ale w ostatniej kampanii Kaczyński grał pierwsze skrzypce. PiS wygrał dzięki jego piątce i aktywności. Morawiecki jeździ, pracuje, ale kiedy był twarzą w wyborach samorządowych, to wynik był dużo gorszy niż ten, na który liczono. – Kaczyński uchodził przez lata za polityka, który będąc na czele, nie wygra już wyborów. – Nawet sam Kaczyński tak uważał. Stąd pomysł, by wysunąć przed siebie młodsze twarze w PiS. W wybo-

rach europejskich przetestował jednak swoją aktywność i rezultat był świetny.

– Dlaczego? – Z kilku powodów. Po pierwsze prezes PiS stał się symbolem transferów socjalnych. Opozycja i „Wyborcza” nie mogą już Kaczyńskim straszyć dzieci, bo on daje dzieciom po 500 zł! Jacek Kurski z TVP wymyślił tę nazwę „jarkowe” i to się sprawdza. Odsunięto Macierewicza, nie ma Smoleńska... Dziś prezes PiS to dobry wujek, a nie radykał. C I to nie Kaczyński się zmienił, ale M zmieniła się debata publiczna. Kie- Y dyś była umiarkowana i Kaczyń- K ski uchodził w niej za ekstremistę. Dziś mówi językiem mainstreamu. – W Morawieckiego wiele zainwestowano. Można machnąć ręką na taką inwestycję? – Można. Kiedy prześledzimy historię polityczną Kaczyńskiego, to on w wielu ludzi inwestował i się z nimi rozstawał. Ulubieniec „Super Expressu” Kazio Marcinkiewicz jest dobrym przykładem. Kaczyński ma podobno pretensje, że ten rząd trochę buksuje. Że nabiera wiatru w żagle, dopiero kiedy on wymusza na rządzie jakieś posunięcia, jak np. piątka Kaczyńskiego. Rozmawiał MIROSŁAW SKOWRON


R

E

K

L

A

M

A

1687_DU

1687_DU

1687_DU

2499_DU

2496_DU

I kto tu kogo oszukuje

P

isałem już o tym, że od miesięcy (albo i dłużej) narasta podsycana atmosfera wrogości i podejrzliwości wobec poszkodowanych w wypadkach. Czy aby na pewno, a może jednak nie do końca? Może jednak to była ustawka, wałek i oszustwo. W zeszłym tygodniu wyszło jednak na jaw, kto kogo oszukuje… Narracja firm ubezpieczeniowych i niektórych gazet jest taka: ubezpieczenie za samochód i wasz mały biznes jest takie drogie przez tych wszystkich oszustów, którym musimy wypłacać strasznie wysokie i ciągle rosnące odszkodowania. Przykłady tego pojawiają się w sądach co chwila.

C M Y K

Przez pokazywanie palcem oszustów i piętnowanie równo wszystkich, którzy starają się o odszkodowanie skutkuje tym, że niektórym uczciwie poszkodowanym nie chce się brać za „sprawę”.

To błąd! Nie obiecuję, że będzie zawsze łatwo albo skutecznie. Obiecuję, że zrobię, co w mojej mocy. Co wyszło w czasie parlamentarnego przesłuchania przed komisją ds. finansów irlandzkiego parlamentu, Oireachtas? Otóż obnażono bezczelne kłamstwa firm ubezpieczeniowych. Bo co innego rozpowiadać przekaz dnia na konferencjach prasowych, a co innego odpowiadać na konkretne pytania. Na dobry początek informacja z Personal Injuries Assessment Board (PIAB) jest taka, i pojawia się ona w ich rocznym sprawoz-

daniu, że odszkodowania nie rosną. Co prawda z powodu rosnącego zatrudnienia (i końca kryzysu) jest więcej wypadków w pracy, ale średnia wysokość odszkodowania i liczba odszkodowań pozostają bez większych zmian od kilku lat. PIAB to instytucja powołana do wyceny odszkodowań i prawie każda sprawa w Irlandii musi przez ich ręce przejść. W czasie owego przesłuchania na komisji finansów wyszło, że w czasie kiedy podnoszono opłaty za ubezpieczenia, głośno narzekając na „oszustów”, w 2017 roku zysk firm ubezpieczeniowych wzrósł o 1300%, czyli 13 razy! AXA w ostatnim roku zarobiła 89 milionów. Skoro jest tak źle, to czemu jest tak dobrze? FBD, które w dwa lata zarobiło 50 milionów euro, twierdzi, że 20% z 60-65.000 zgłaszanych do nich roszczeń to oszustwa. Zatem lekką ręką 15 tysięcy oszustów rocznie w samym FBD. Do tego AXA i Allianz ze swoimi sprawami. Zatem ile zgłoszono oszustów na Gardę? Od października 2018 roku do marca 2019 roku zgłoszono ich 19. Dziewiętnaście! Wszystkie razem firmy ubezpieczeniowe zgłosiły ich 19.

Od czerwca 2018 roku Allianz zgłosił ich 48 do Gardy. Część z nich to pewnie niektóre z tych 19 powyżej. AXA zgłosiła od 2013 roku całe 50 spraw do Gardy jako oszustwa. 15 z nich skończyło się wyrokami. AXA ma około 5000 spraw rocznie. Jakie 20%?

Pokrętne i wystękiwane tłumaczenia, że „wicie, rozumicie, szanujemy czas Gardy” brzmiały mało przekonująco.

Zatem kto tu kogo oszukuje? Oczywiście dla równowagi zgadzam się, że oszustwa się zdarzają. Są sprawy mniej lub bardziej podejrzane, jak ta z 10 lipca br., gdzie ubezpieczyciel czarno na białym pokazał, że to była próba wyłudzenia. Było to tak oczywiste, że „pokrzywdzeni” nawet się nie pofatygowali do sądu. Wygląda to jednak tak, że na podstawie kilku procent spraw, które trafiają na publiczną rozprawę i są oddalane z tego czy innego powodu, robi się regułę, a za jej pomocą uzasadnia się podnoszenie cen ubezpieczeń. 95% (albo więcej) spraw, które są załatwiane na korytarzu sądu lub przez telefon kończy się sukcesem. Nie wierzcie, że koszt ubezpieczeń jest wysoki przez oszustów i wyłudzaczy. Na pewno byłby niższy, gdyby nie korporacyjna chciwość i dążenie do jeszcze większych zysków. Nie bójcie się walczyć o swoje. Firmy ubezpieczeniowe to robią wszelkimi dostępnymi sposobami. Bierzcie z nich przykład.

MARCIN SZULC Solicitor Kancelaria Rostra Ltd. Nasza kancelaria specjalizuje się w odszkodowaniach za wypadki i obrażenia osobiste i z przyjemnością zajmiemy się sprawą każdego wypadku. Także z przyjemnością doradzimy również w sprawach dotyczących zakupu nieruchomości. Z radością wysłuchamy i udzielimy informacji i rady. Mogą się Państwo z nami skontaktować (w godzinach pracy Kancelarii) pod numerem telefonu 01 64 000 30 lub przez stronę www.PolskiPrawnik.ie.

MARCIN SZULC źródło: https://www.irishtimes.com/opinion/una-mullallyinsurance-industry-claims-about-fraud-do-not-addup-1.3949429 https://www.irishtimes.com/news/crime-and-law/ courts/circuit-court/judge-queries-lawyers-as-300-000-in-fraudulent-claims-are-dismissed-1.3952569 2313_DU


R

E

K

L

A

M

A

1687_DU

1687_DU

1687_DU

2248_DU

2463_DU

2465_DU

1687_DU

1687_DU

1687_DU

Bilety: €30-€40 bilety.ng24.ie

C M Y K

BILETY DO NABYCIA NA WWW.BILETY.NG24.IE

2472_DU

2470_DU

2495_DU


12

POLSKAGWIAZDY

19–25/LIPCA 2019 foto FACEBOOK

Współzałożyciel Budki Suflera walczy o zdrowie w niemieckiej klinice

P

rzed współzałożycielem Budki Suflera jedna z najważniejszych walk w życiu – z nowotworem. U Romualda Lipko (69 l.) kilka tygodni temu zdiagnozowano rzadki przypadek raka. Słynny kompozytor musi leczyć się w jednej z niemieckich klinik. „Romek Lipko, jeden z najważniejszych twórców polskiej muzyki rozrywkowej ostatniego półwiecza, kreator drogi muzycznej Budki Suflera, nasz przyjaciel, walczy z chorobą nowotworową” – napisali artyści z zespołu w internecie. Okazuje się, że nowotwór jest tak nietypowy, że lekarze w Polsce rozłożyli ręce. Artysta po pomoc pojechał do Niemiec. „Kilka tygodni temu postawiono wstępną diagnozę. Następnie Romek przebywał w warszawskim szpitalu przy Banacha, a ostatnie dwa tygodnie w klinice w Magdeburgu. To jedyne miejsce na świecie, gdzie podejmuje się walkę z tego typu nowotworami – dodali przyjaciele pana Romualda. – Nie nam, muzykom, relacjonować działania medycyny na najwyższym poziomie, ale zrozumieliśmy jedno. Jest realna szansa zwycięstwa w tej jakże trudnej walce, a stan ducha naszego kolegi jest czynnikiem niezwykle ważnym” – podkreślili artyści. Fani kompozytora piosenek, które wylansowały Maryla Rodowicz, Izabela Trojanowska, Urszula, Eleni, Zdzisława Sośnicka, Irena Jarocka czy Anna Jantar, trzymają kciuki za szybki powrót artysty do zdrowia. O to też w ostatnią niedzielę modlili się wierni z kościoła pw. św. Andrzeja Boboli w Lublinie.

HOROSKOP TYGODNIOWY 19.07–25.07.2019

Romuald Lipko (69 l.) walczy z chorobą w szpitalu w Magdeburgu w Niemczech

Lipko ma raka

BARAN

21.03–20.04

Barany będące w stałych związkach poczują, że dokonały właściwego miłosnego wyboru mimo rozmaitych przeciwności losu. Tymczasem samotne Barany mają ogromną szansę na spotkanie swojej wymarzonej drugiej połowy!

BYK

21.04–20.05

BLIŹNIĘTA

21.05–21.06

Jeżeli ostatnio zastanawiałeś się nad rozwiązaniem pewnego problemu, to nareszcie się ono pojawi. Jednak nie wydarzy się to bez twojego udziału. Nie czekaj więc na nic z założonymi rękami, ale zacznij działać, najlepiej już teraz. Jeżeli zaryzykujesz, możesz zarobić dużo więcej pieniędzy niż dotychczas. Ale pamiętaj, żeby ryzyko nie oznaczało zupełnie nieracjonalnych działań. Nie sięgaj po hazard ani pożyczki na zawrotny procent, pomyśl lepiej nad zmianą pracy lub własnym biznesem.

RAK

22.06–22.07

LEW

23.07–22.08

PANNA

23.08–22.09

WAGA

23.09–22.10

Nie możesz mieć wszystkich tych rzeczy naraz. Musisz wybrać najprawdopodobniej między czymś związanym z życiem osobistym, a czymś związanym z twoim rozwojem zawodowym. Wybierz, kierując się intuicją i bądź szczery sam ze sobą. Oczekiwałeś jakiegoś zamieszania, a nawet wielkiej życiowej burzy, a tymczasem sam widzisz, że nic takiego się nie wydarzyło. W dodatku gwiazdy mówią, że w dalszym ciągu będziesz miał święty spokój. Wygląda na to, że uniknąłeś awantury. Od dłuższego czasu coś chodzi ci po głowie, ale zastanawiasz się, czy nie jest to nazbyt szalone. Jednak przecież potrafisz działać zdecydowanie, nawet wtedy, jeśli wiąże się z to z pewnym ryzykiem. Tak będzie i tym razem.

Dołącza się do nich Krzysztof Cugowski (69 l.), który w 1974 r. zakładał razem

z Lipko Budkę Suflera. – Życzę mu wszystkiego najlepszego, żeby z tego

wyszedł i wrócił do zdrowia – powiedział nam artysta. Lipko nie poddaje się

chorobie. Planuje kolejne przedsięwzięcia zawodowe. DAV

KRZYŻÓWKI PANORAMICZNE

Poczujesz przypływ sił witalnych. To rzeczywiście świetny czas na załatwianie wszelkich spraw – i tych trudnych, i tych bardziej przyjemnych. Czegokolwiek dotkniesz, zamieni się teraz w złoto. Pozostaje ci korzystać z tej znakomitej passy.

SKORPION

23.10–21.11

STRZELEC

22.11–21.12

To świetny czas na nadrobienie zaległości w życiu prywatnym. Z partnerem będziecie rozumieli się bez słów. Dojdziecie do wniosku, że naprawdę jesteście stworzeni dla siebie nawzajem. Twoja druga połowa przymknie teraz oko na twoje grzeszki! Ostatnie dni były dla ciebie bardzo zaskakujące. A to jeszcze nie koniec niespodzianek! Dowiesz się o czymś, co dotyczy najprawdopodobniej twojej pracy. Będzie to bardzo korzystne dla ciebie, możesz już teraz zacierać ręce.

C M Y K

KOZIOROŻEC

22.12–19.01

Najważniejsze teraz jest to, żebyś nadmiernie się nie denerwował, bo przecież tak naprawdę nie ma czym. Większość twoich kłopotów można rozwiązać, głębiej się nad nimi zastanawiając. A teraz masz szansę na relaks i wypoczynek, więc nie zmarnuj jej.

WODNIK

20.01–18.02

RYBY

19.02–20.03

Jeżeli ostatnio darłeś z kimś koty lub jeżeli ktoś próbował rzucać ci kłody pod nogi, teraz spuści nos na kwintę! Czekają cię dni pełne wielkiego triumfu nad wszelkimi wrogimi siłami. Czekałeś na to tak długo z utęsknieniem, a teraz wreszcie marzenia się spełnią. Będzie się bardzo dużo działo. Zacznie się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie będzie tylko rosnąć. Ale wszystko to będą bardzo miłe, chociaż zaskakujące wydarzenia. Nie słuchaj tylko tych, którzy mogą sobie z ciebie z tego powodu żartować. Pomocnik: AMORKA – BITNIK – GOTYK – LAGUNA – ZENIT

Pomocnik: BALZAC – BEMOL – MORWA – ONKOLOG – TSE-TSE


POLECAMYIRLANDIA

19–25/LIPCA 2019

Orbital

13

Od trzech dekad grają muzykę techno, udowadniając, że nadaje się ona do słuchania także w domowym zaciszu. Mimo dwukrotnego kończenia działalności wciąż nie chcą ostatecznie zejść ze sceny. Już w sobotę 27 lipca Orbital, legendarny techno duet, zagra w Heineken Big Top w Galway. Orbital rozpoczęło swoją działalność w 1989 r. w angielskim Kent. Projekt do życia powołali dwaj bracia – Phil i Paul Hartnoll. Początki duetu były nad wyraz skromne – swój pierwszy singiel „Chime” bracia nagrali na magnetofonie kasetowym. Mimo naprawdę surowych warunków nagrywania singiel stał się niezwykle popularny wśród miłośników muzyki rave. Dość powiedzieć, że wylądował na 17. miejscu brytyjskiej listy przebojów i zapewnił braciom występ w Top of the Pops. R

E

K

L

A

M

Phil i Paul z pewnością nie spodziewali się takiego obrotu spraw, który był znakomitym startem do nagrania pierwszego albumu zatytułowanego po prostu „Orbital” (1991). Była to jednak bardziej składanka niż longplay nagrany jako całość – składał się z utworów nagrywanych wówczas w różnych okolicznościach. Dwa lata później duet braci wydał drugi album, również zatytułowany „Orbital”. Na tym krążku zaprezentowali zupełnie nową jakość – odeszli od rave’owych klimatów na rzecz bardziej ambientowych brzmień, nie odchodząc jednak całkowicie od tanecznego charakteru muzyki. To na tej płycie wydali swój najpopularniejszy utwór – „Halcyon + On + On”. Krążek odniósł komercyjny sukces, pozwalając duetowi na zaistnienie wśród szerszej publiczności. Kolejnym ważnym wydawnictwem Brytyjczyków było „In Sides” (1996), na którym pokazali, że tworzenie techno absolutnie nie wyklucza

połączenia go z eksperymentalnymi formami muzyki. Dowodem tego był choćby 12-minutowy utwór „The Box” czy dwuczęściowy „Out There Somewhere?”, trwający aż 24 minuty. Oba umieszczone na krążku obok przebojów takich jak „The Girl With the Sun in Her Head” czy „P.E.T.R.O.L.”. W 2004 r., po wydaniu siedmiu albumów długogrających, bracia Hartnoll uznali, że czas pożegnać się z publicznością. Ich (nie do końca) łabędzim śpiewem był „Blue Album”, na którym współpracowali m.in. z Lisą Gerrard z legendarnego Dead Can Dance. Krążek miał być pożegnaniem z publicznością jako duet – bracia oddali się twórczości solowej. Jak się jednak okazało, wciąż mają ochotę na wspólne nagrywanie muzyki. Powrócili w 2012 r. albumem „Wonky”, po wydaniu którego mieli już ostatecznie, raz na zawsze zejść ze sceny. Jednak po raz kolejny złamali dane fanom słowo, wracając w 2017 r. Na album nie trzeba było dłu-

foto ORBITAL/FACEBOOK.COM

Niektóre obietnice trzeba łamać

GDZIE I KIEDY go czekać – rok potem wydali „Monsters Exist”. Łamanie obietnic wychodzi więc czasem na dobre. Z czym z pew-

nością zgodzą się wszyscy ci, którzy będą mieli okazję zobaczyć występ Orbital w Galway.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

KIEDY: Sobota 27 lipca, godz. 19.00 GDZIE: Heineken Big Top, Galway

A

1687_DU

1687_DU

1687_DU

C M Y K

2249_DU

2493_DU


14 IRLANDIAWYDARZENIA R

E

K

L

A

M

19–25/LIPCA 2019

A

A N E I N E Z S O Ł G O J DODA

Chcesz zareklamować się w gazecie lub na portalu www.ng24.ie ?* Zadzwoń! 089 401 90 06 Napisz! ads@ng24.ie

Z nami dotrzesz do Polonii w całej Irlandii, łącznie z Pólnocną.

ie. Tylko aktualne ogłoszenia, 33 326 tys. wizyt miesięczn (czerwiec 2019)

Przystępne ceny! Kampanie wyceniamy indywidualnie. *(135 096 wyświetleń, czerwiec 2019)

2474_DU

1663_DU 2473_DU

foto PRZYKUTA, CC BY-SA 3.0 / WIKIPEDIA.ORG

Zamek Bąkowiec w Morsku

Tajemnicze zjawy i celtyckie cmentarzyska

W Morsku, niewielkiej wsi położonej w województwie kujawsko-pomorskim, znajdują się pozostałości zamku rycerskiego pochodzącego z XIV w. Usytuowany jest on na szlaku Orlich Gniazd w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. C Początki zamku nie mają M udokumentowanej histoY rii, ale wiele zapisków K pochodzących zarówno z kościelnych, jak i prywatnych źródeł świadczy o jego dziejach.

Zgodnie z wieloma relacjami pierwszą, drewnianą jeszcze, warownię w Morsku założył ród Toporczyków w XIV w. Z biegiem lat ród ten od nazwy dóbr Morsko przybrał nazwisko Morskich. Prawdopodobnie byli oni rycerzami-rabusiami, za co król Władysław Łokietek odebrał im Morsko. W 1327 r. oddał wieś klasztorowi w Mstowie. Podobno przypadkowych,

nieproszonych gości mordowali, a ich ciała zakopywali pod posadzkami swoich piwnic – jęki potępionych dusz można usłyszeć nawet po dziś dzień, zwłaszcza po północy. W czasach, kiedy Polską rządził Kazimierz Wielki, wzniesiono w Morsku strażnicę w ramach umocnień na pograniczu Śląska i Małopolski. Strażnica ta najprawdopodobniej stała na fundamentach wcześniejszej warowni drewnianej, wzniesionej jeszcze za czasów Toporczyków. Zamek Bąkowiec zbudowano na wyniosłej skale o nazwie Tygrys, wykorzystując niewielką powierzchnię szczytu skały. Kamienna brama wjazdowa, której fragmenty zachowały się do obecnych czasów, prowadziła na mały dziedziniec otoczony murem i czworokątnymi pomieszczeniami położonymi na przeciwległych stronach skały w układzie amfiladowym. Półkoliste

baszty narożne pełniły rolę obserwacyjną i obronną. Zewnętrzne mury zbudowano z dopasowanych kamieni wapiennych, zaś wewnętrzne elementy zamkowe pobudowano z wykorzystaniem kamiennego gruzu zalewanego dużą ilością zaprawy wapiennej. Od strony wschodniej do skały przylegał dziedziniec gospodarczy z owalną basztą oraz suchą fosą. Od strony południowej zamek zabezpieczono kamiennym murem, którego resztki są widoczne po dziś dzień. Do zamku można było dostać się wyłącznie pieszo – przez złożony system pomostów i drabin. Pomimo dogodnego położenia i dość silnych fortyfikacji był on praktycznie nie do zdobycia, przynajmniej przy wykorzystaniu średniowiecznych technik oblężniczych, choć nie odegrał ważniejszej roli w historii Polski. Wspomnianą warownię Toporczyków pierwot-

nie umocnił książę Władysław Opolczyk, który pod koniec XIV stulecia przez krótki czas był panem tych okolic. Pierwszą wzmiankę o zamku Bąkowiec i jego dziedzicu Mikołaju Strzale zapisano w kronikach w 1390 r. Od 1392 r. burgrabią zamku był Piotr z Marcinowic herbu Lis. W latach 1413–1434 klucz bąkowiecki należał zaś do Jana z Sieciechowic. W 1435 r. zamek wraz z przynależnymi dobrami przejął kasztelan sądecki Krystyn z Koziegłów. Na przełomie XV i XVI stulecia Morsko posiadali Włodkowie – to właśnie im przypisuje się wybudowanie nowego, murowanego zamku. Wspomina o nim dokument z 1531 r., kiedy właścicielem zamku był Piotr Zborowski. Następnie budowla ta przeszła w posiadanie rodziny Brzeskich, a po nich w ręce rodu Giebułtowskich. W XVII stuleciu zamek popadł w rui-

nę – stał się jedną z licznych ofiar podpaleń dokonywanych w trakcie najazdów wojsk szwedzkich. Podobno kucharką na zamku była wówczas panna Jagoda Kaniówka, która została żywcem ugotowana w kotle z gorącą zupą przez żołnierzy Karola Gustawa. By ukryć swoją paskudną zbrodnię, Szwedzi podpalili zamek, który spłonął niemalże doszczętnie. Do wybuchu II wojny światowej spod podmurowań zamkowych w każdą księżycową noc wychodziła zjawa Jagody i cicho zawodziła, obchodząc ruiny zamku. Do XIX w. wieś i ruiny dawnego zamku były własnością rodziny Heppenów. Około 1927 r. wzgórze z ruinami zamku kupił architekt Witold Danielewicz Czeczott, który w 1933 r. wybudował tu ogromny dom – do jego konstrukcji wykorzystał zamkowe mury. Po 1945 r. od Janiny Czeczott, wdowy po architekcie, willę

kupiły Zabrzańskie Zakłady Naprawcze Przemysłu Węglowego. Na działce stworzyły ośrodek wypoczynkowy, w którego skład wchodziły także kawiarnia z tarasem i wyciąg narciarski. W 1961 r. przeprowadzono konserwację ruin. W VII w. p.n.e. tereny Jury Krakowsko-Częstochowskiej najechały plemiona scytyjskie. Wraz z nimi przybyli Celtowie, którzy założyli tutaj swoje osady plemienne. W regionie tym odnaleziono celtyckie cmentarzyska, z których wydobyto wyroby ich sztuki rytualnej. Do takowych znalezisk należą: wisiorki, igły, szpile, szydła, noże, groty, bransolety. Najprawdopodobniej cmentarzyska te powstały wskutek chowania osób zmarłych na jakąś epidemię, gdyż, jak twierdzą archeolodzy, złożone w nich przedmioty musiały należeć do młodych osób.

EWA MICHAŁOWSKA-WALKIEWICZ


SPORT

19–25/LIPCA 2019

Anna Jagaciak-Michalska teraz próbuje swoich sił jako fotograf

15

foto PAWEŁ JASKÓŁKA, PAWEŁ SKRABA

Przestała skakać złapała za aparat

Anna Jagaciak-Michalska (29 l.) teraz robi zdjęcia. Fotografuje m.in. lekkoatletów

D A R M O W Y

NASZGŁOSwww.ng24.ie

„Nasz Głos” jest bezpłatnym tygodnikiem WYDAWCA/PUBLISHER: Wizard Media Ltd. 78 Benburb St, Smithfield, Dublin 7, Irlandia Twitter.com: @NaszGlosPolishWeekly https://www.facebook.com/naszglosd http://www.ng24.ie, www.naszeoferty.ie Tel: +353 89 401 90 06, ads@ng24.ie Redakcja/Editorial Department: redakcja@ng24.ie Redaktor naczelny/Editor in Chief: Magda Odziemczyk, e-mail: modziemczyk@ng24.ie Redakcja Dublin/Editor Dublin: Przemysław Zgudka, e-mail: pzgudka@ng24.ie Współpraca: Artur K. Dormann, Izabela Lukiańska, Ewa Michałowska-Walkiewicz, Piotr Słotwiński, Samanta Stochla Korekta: Zespół Reklama/Advertisement: ads@ng24.ie, tel.:+353 89 401 90 06 Projekt graficzny: Piotr Dąbrowski Skład i łamanie: Aleksander Ptasiński Nakład: 10 tys. egzemplarzy Dystrybucja: dystrybucja@ng24.ie ISSN: 2009-8154 All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część ani całość dzieła nie mogą być reprodukowane bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy. Za treść reklam i ogłoszeń Wydawca nie odpowiada. Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania tekstów.

B

yła najlepszą polską trójskoczkinią. Skończyła sportową karierę rok temu. Teraz Anna Jagaciak-Michalska (29 l.) rozwija nową pasję – fotografię. Można ją spotkać na lekkoatletycznych mityngach w kraju z aparatem w rękach. – Pierwszy w życiu aparat dostałam od rodziców za bardzo dobre wyniki na maturze – wspomina była lekkoatletka. – Fotografią zajmuję się od dawna, ale podczas sportowej kariery nie było wiele okazji, by się tym pochwalić. Daleko jeszcze do tego, aby można było nazwać mnie fotografem. Rezygnując ze sportu, miała raptem 28 lat, ale nie żałuje tej decyzji. – Taka myśl chodziła za mną już po igrzyskach 2016 w Rio. Odłożyły ją w czasie dobre wyniki. Zrealizowałam swoje sportowe cele

– przyznaje. – Jak dotąd nie żałuję i cieszę się, że podjęłam tę decyzję sama, że nie wymusiła jej jakaś kontuzja. Estet yczny m up o dob a niom poświęciła minione miesiące. Najpierw jako modelka w sesji fotograficznej Aleksandry Szmigiel (not) Ordinary girl. Potem jako uczestniczka kursu rysunku. Wreszcie w roli fotografa. – Nigdy nie myślałam o modelingu, chociaż uczestniczyłam w kilku sesjach – nie kryje Anna, której młodsza siostra Monika jest top modelką. – Wolę wykonywać zdjęcia niż do nich pozować. Wtedy mam wszystko pod swoją kontrolą. A fotografię podziwiałam zawsze. Ważne jest też to, że nie wymaga ona aż tak dużej cierpliwości. Chciałabym, żeby to była

C M Y K Jagaciak-Michalska przez kilka lat była najlepszą polską trójskoczkinią. Jej największy sukces to 6. miejsce MŚ w 2017 r.

moja droga w przyszłości, ale nie przekreślam żadnej opcji. Jako autorkę zdjęć interesuje ją zwłaszcza sport, ale także ludzie i krajobrazy. Nieliczne z nich zamieszcza na Instagramie. – Dobrze jest, gdy z tysiąca wykonanych zdjęć udanych

jest dwadzieścia – ocenia była lekkoatletka. – Jak na razie niewiele jest takich, które mam odwagę opublikować. Traktuję to jako doskonalenie siebie. Lubię jednak oglądać swoje zdjęcia na dużym ekranie. A robię to tak długo, że w końcu konieczna jest przerwa. DARIUSZ CHRABAŁOWSKI


16 SPORT

19–25/LIPCA 2019

Gwiazdor NBA w końcu znalazł wielką miłość?

Gortata

M

arcin Gortat (35 l.) ma nową miłość, 36-letnią bizneswoman pochodzącą z Katowic, a mieszkającą na warszawskim Wilanowie Żanetę Stanisławską. Ukochana koszykarza jest właścicielką ogólnopolskiej sieci szkół kosmetycznych Broadway Beauty, dyktatorką trendów w makijażu permanentnym, redaktorem naczelnym magazynu „Forever” oraz współorganizatorką międzynarodowej konferencji The World of Microblading w Amsterdamie.

C M Y K

Żanecie Stanisławskiej (36 l.) można pozazdrościć wspaniałej figury

Jak się dowiedzieliśmy, spotykają się prawie od ośmiu miesięcy. Stanisławska odwiedzała już Gortata w Los Angeles, towarzyszyła mu na przyjęciach organizowanych przez tamtejszą Polonię. Razem byli też na Bahamach. Pani Żaneta jest rozwódką, ma córkę. Jej były mąż Jacek ma

bardzo dobrze prosperującą firmę transportową. Para mimo że nie jest razem, wspólnie wychowuje córkę. Z Gortatem poznała się w trakcie realizacji wspólnego projektu wprowadzania na rynek amerykański kosmetyków dla mężczyzn z nano platyną, która odmładza i regeneruje skórę. Firma pani Żanety Broadway Beauty była jednym z partnerów tegorocznej edycji letnich campów organizowanych przez fundację Gortata. Ukochana koszykarza jest też doskonale znana widzom „Pytania na śniadanie”, często pojawia się w studiu śniadaniówki TVP 2, gdzie zdradza tajniki make-upu. „Wykładowczyni i ekspertka makijażu permanentnego” – takimi słowami przedstawiła ją w programie Marzena Rogalska. – Żaneta ma już córkę, a Marcin marzy o założeniu rodziny, tworzą idealną parę. Nie wiadomo, czy Gortat wróci do koszykówki, ale dla niej jest w stanie zrezygnować z tej pasji. Jeszcze tak zakochany nie był. Żaneta ma w sobie wszystko, co lubi Marcin. Jest nie tylko piękna i zadbana, ale także bardzo ambitna, przedsiębiorcza, pracowita, inteligentna i ma swoje pasje. A do tego jest niezależna finansowo i kocha sport – powiedziała nam znajoma pary. JOANNA RATKOWSKA

foto INSTAGRAM

Piękna Żaneta skradła serce

Profile for Nasz Głos

Nasz Głos polski bezpłatny tygodnik w Irlandii 19.07.2019 (595)  

Nasz Głos polski bezpłatny tygodnik w Irlandii 19.07.2019 (595)  

Advertisement