Page 1

REKLAMA

sprawdź ogłoszenia MIĘSO TOWAREM wysokiego ryzyka

Jak znaleźć pracę i (zazwyczaj) zostać z niczym

// STR. 5

POLSKI TYGODNIK INFORMACYJNY

2453_DU

ZIELONA WYSPA UFA SZCZEPIENIOM, ALE NIE DO KOŃCA

Sprawcy gwałtu i zabójstwa Any Kriegel usłyszeli wyroki za brutalną zbrodnię

Szukała przyjaciół, zginęła z rąk młodocianych zwyrodnialców dobiegła końca. Dubliński sąd wydał wyrok w sprawie śmierci Any Kriegel. Dwóch 14-latków zostało uzna-

nych za winnych jej zabójstwa, tym samym stając się najmłodszymi mordercami w historii Irlandii. // STR. 3

NA ŚLUB W IRLANDII TRZEBA WYŁOŻYĆ MINIMUM KILKANAŚCIE TYSIĘCY FUNTÓW

foto PUBLIC DOMAIN

Szczepionkowych sceptyków nie brakuje

foto PUBLIC DOMAIN

foto PUBLIC DOMAIN

lub online z wysyłką na: www.shop.wizardmedia.ie

Słone koszty sakramentalnego TAK // STR. 7

ZIELONA WYSPA NA PODIUM KOLEJNEGO RANKINGU DROŻYZNY

W tym kraju nawet za żywność zapłacimy krocie

foto PUBLIC DOMAIN

593

J

W sprzedaży w polskich sklepach!

// STR. 4

numer 5–11 lipca 2019

edna z najgłośniejsz ych i rla n d z kich spraw kryminalnych ostatnich lat właśnie

foto PUBLIC DOMAIN

// STR. 7

foto PUBLIC DOMAIN

www.ng24.ie

2175_DU

NIEKTÓRE BRYTYJSKIE RZEŹNIE NIE PRZESTRZEGAJĄ STANDARDÓW HIGIENY

JOBPATH: ROZDAJĄ STAŻE, ALE RZADKO POZWALAJĄ DALEJ PRACOWAĆ

REKLAMA

// STR. 6

REKLAMA

2299_DU

2301_DU


POLSKAWYDARZENIA 2Wielka radość polskich rodzin!

P

rogram 500 plus działa już od trzech lat i nie da się ukryć, że dzięki temu sytuacja wielu rodzin w Polsce bardzo się poprawiła! Widać to również świetnie w sezonie wakacyjnym . Dowód? Jednym z efektów 500 plus jest to, że wiele rodzin z dziećmi może sobie pozwolić na letni wypoczynek.

Wczoraj premier Mateusz Morawiecki (51 l.) zainaugurował akcję informacyjną dotyczącą rozszerzonego programu 500 plus. Bo już od 1 lipca 2019 r. świadczenie wychowawcze będzie przysługiwało na wszystkie dzieci do 18. roku życia bez względu na dochody uzyskiwane przez rodzinę! – Nasza wyprawa informacyjna po całej Polsce ma służyć temu, żeby od początku wszystkie rodziny mogły z tego programu skorzystać. 500 razy 12 = 6000 zł rocznie. To swego rodzaju wsparcie dla różnego rodzaju potrzeb, takich jak np. zakup odzieży w ciągu roku czy bilet do kina dla całej rodziny, (…) 500 plus to najlepsza inwestycja w przyszłość naszego narodu – mówił premier. Program, który wszedł w życie 1 kwietnia 2016 r., przyczynił się do znacznej poprawy sytuacji materialnej rodzin. Na przykład ulżył pani Małgorzacie Sobiczewskiej (32 l.) z Siedlec, mamie trzech córeczek: Lenki (7 l.), Asi (4 l.) i Oli (3 l.). Kobiety nie było wcześniej stać na wysłanie dzieci na letni wypoczynek. Teraz może sobie na to pozwolić. – Bardzo się cieszę, że mamy program 500 plus, bo nam, matkom, żyje się dużo lepiej. Dzięki temu, że bez kryterium dochodowego będę miała 500 plus nawet na pierwsze dziecko, wyślę Lenkę i Asię na letnie kolonie – mówi nam pani Małgorzata. Nie jest jedyna. Już w pierwszym roku funkcjonowania programu na wakacje wyjechało o 14 proc. dzieci więcej niż latem 2015 r. Według danych serwisu turystycznego Travelist, od kiedy ruszyły wypłaty świadczeń 500 plus, Polacy coraz częściej wyjeżdżają z dziećmi. Na wakacje w 2017 r. pojechał

jeden na czterech beneficjentów programu 500 plus. W 2018 r. na wakacyjny wyjazd zdecydowała

się już niemal połowa osób korzystających ze świadczenia 500 plus.

KS, WOŹ

foto ANDRZEJ WOŹNIAK

Dzięki 500+ pojedziemy na wakacje

5–11/LIPCA 2019

MAŁGORZATA SOBICZEWSKA (32 l.), MAMA TRZECH CÓRECZEK: LENKI (7 l.), ASI (4 l.) I OLI (3 l.) Z SIEDLEC:

Bardzo się cieszę, że mamy program 500 plus, bo nam, matkom, żyje się dużo lepiej. Dzięki temu, że bez kryterium dochodowego będę miała 500 plus nawet na pierwsze dziecko, wyślę Lenkę i Asię na letnie kolonie. Gdybym nie dysponowała tymi pieniędzmi, nie byłoby mnie stać, by córeczki wyjechały na nadmorski wypoczynek. Ja bardzo się z tego cieszę, a tym bardziej moje pociechy.

KSIĘŻNICZKA EUROPY SZOKUJE ROZRZUTNOŚCIĄ

Kasia Tusk wygrzewa się na ręczniku za 5 tys. zł

T

Nawet zwykły wypad na plażę w wykonaniu Kasi musi być stylowy

o się po prostu nie mieści w głowie!!! 5 tys. zł to dla niektórych emerytów półroczny budżet! Trudno sobie wyobrazić, że taką fortunę może kosztować… zwykły ręcznik. Właśnie tak straszliwie drogim gadżetem na plaży szpanowałwa ostatnio Kasia Tusk (32 l.). Ach, te fanaberie bogaczy! Księżniczka Europy na swoim blogu pokazała nową stylizację w stylu safari. Nawet wypad nad wodę w jej wykonaniu musi być elegancki, stylowy, no i drogi! Jedna z fanek, zachwycona wysmakowanym wpisem Kasi, zapytała ją o to, gdzie można kupić widniejący na plażowych fotografiach ręcznik. Faktycznie – porządnie wyglądający, dobry gatunkowo ręcznik o barwie kości słoniowej to nie jest coś, co tak łatwo dostać w każdym sklepie. Ale takiej odpowiedzi pewnie się nie spodziewała. „Ręcznik jest od Chanel” – odpowiedziała czytelniczce księżniczka Europy. Tylko elitę wybrańcow będzie więc stać na identyczny gadżet. Rzeczy z logo tego słynnego francuskiego domu mody nie można kupić na każdym rogu – sprzedawane są tylko w autoryzowanych butikach znajdujących się w najelegantszych zakątkach świata. A ceny pro-

Księżniczka Europy nad wodę zabrała akcesoria luksusowych francuskich domów mody

ntach to Cena podana w fuzłotówki w przeliczeniu na otych ponad 5 tys. zł

PAULINA SOSNOWSKA (21 l.) Z RZESZOWA, WYPOCZYWA NA PLAŻY W DĘBKACH

A JA MAM RĘCZNIK ZA 40 ZŁ

Za tak drogi ręcznik można pojechać na wakacje all inclusive, a jest on zupełnie nieprzydatny na plaży. Ręcznik to ręcznik. Na plaży musi być czysty, duży, miękki, dobrze wchłaniający wodę i nienagrzewający się. Poza tym, jeśli ma się co pokazać, nie trzeba mieć ręcznika z metką.

2000 zł

miczną cenę apki mają astrono Nawet zwykłe kl

duktów – w tym oczywiście ręcznika – dosłownie zwalają z nóg. Jak sprawdziliśmy, bawełniany ręcznik z metką tej marki można kupić w specjalnym plażowym zestawie

składającym się z pokrowca, miniręczniczka i dużego ręcznika. Koszt? Ponad 5 tys. zł! Ale to nie koniec luksusu w wykonaniu Kasi. Na plażę wybrała się w skó-

rzanych klapkach. Koszt? „Zaledwie” 2 tys. zł! Bo kto bogatemu zabroni… Całej reszcie pozostają zwyczajne, mniej szpanerskie akcesoria plażowe. CHA, MO

40 zł


WYDARZENIAIRLANDIA

5–11/LIPCA 2019

3

Szukała przyjaciół, zginęła z rąk młodocianych zwyrodnialców Jedna z najgłośniejszych irlandzkich spraw kryminalnych ostatnich lat właśnie dobiegła końca. Dubliński sąd wydał wyrok w sprawie śmierci Any Kriegel. Dwóch 14-latków zostało uznanych za winnych jej zabójstwa, tym samym stając się najmłodszymi mordercami w historii Irlandii. Tą sprawą Irlandia żyła niemal od roku. Nic dziwnego – w końcu nieczęsto zdarza się, by tak okrutnej zbrodni dopuścili się tak młodzi ludzie. Irlandzkie media z zapartym tchem śledziły przebieg historycznego procesu, w którym na ławie oskarżonych zasiadało dwóch czternastoletnich chłopców podejrzewanych o zgwałcenie i zamordowanie swojej koleżanki. Ana Kriegel była typową nastolatką z Dublina. Nie wyróżniała się niczym szczególnym – była wesoła, żywiołowa, uwielbiała tańczyć i słuchać muzyki. Jako że nie była szczególnie przebojowa, brakowało jej przyjaciół. Co więcej – koleżanki i koledzy wprost uwielbiali jej dokuczać, zarówno w szkole, jak i w internecie. Szykany ułatwiał fakt, że Ana była adoptowanym dzieckiem – wiele razy słyszała, że ma „fałszywych rodziców”. Czuła się więc osamotniona – bardzo chciała znaleźć rówieśników, z którymi mogłaby się zaprzyjaźnić. Z początku nic nie zapowiadało tragedii, której R

E

K

L

A

M

A

szczegółowy przebieg opisał „The Journal.ie”. 14 maja ubiegłego roku do drzwi domu Any, zapukał 13-letni kolega z jej szkoły, którego później na potrzeby procesu nazwano Chłopcem B. Uradowana dziewczyna wdziała bluzę z kapturem i wyszła z chłopakiem. Jak się okazało, wówczas rodzice widzieli ją po raz ostatni. Zgodnie z ustaleniami sądu Ana i chłopak wyszli na spotkanie drugiemu 13-latkowi, określonemu przez sąd jako Chłopiec A. On również chodził do tej samej szkoły, co dziewczyna, która miała się w nim podkochiwać – niewykluczone, że chciała zacząć się z nim spotykać. Jej wypad miał być więc prawdopodobnie randką. Schadzka nastolatków zakończyła się jednak bestialskim mordem. Dziewczyna wybrała się z chłopcami na opuszczoną farmę. Gdy trzynastolatkowie byli pewni, że nikt ich nie widzi i nie słyszy, obydwaj się na nią rzucili. Dziewczyna była brutalnie bita, duszona i gwałcona. W katowaniu młodzi zwyrodnialcy pomagali sobie wyrwanym kawałkiem futryny i kawałkiem betonowego bloku. Z początku sądzono, że jedynym winowajcą jest Chłopiec A. W toku śledztwa stwierdzono jednak, że udział w zbrodni miał również jego kolega – Chłopiec B. Był on zdecydowanie kimś więcej niż świadkiem, który nie poinformował policji o zbrodni – on także miał zadawać Anie śmiertelnie ciosy. Choć twierdził,

że zaczął uciekać, gdy zobaczył, jak jego kolega gwałci dziewczynę, sąd nie uwierzył jego wersji. Obydwaj chłopcy w dniu morderstwa mieli po 13 lat. Dlaczego dopuścili się tak okrutnej zbrodni? Poza wzajemnym obarczaniem się winą nie potrafili oni wyjaśnić motywów swoich działań. Podczas wielogodzinnych przesłuchań wielokrotnie powtarzali, że Ana była „dziwaczką”, kimś, z kim lepiej było się nie pokazywać, ponieważ mogła narobić „obciachu”. Wątpliwe jednak, by właśnie to skłoniło nastolatków do zbrodni. Po kilkutygodniowym procesie zapadł wyrok – Chłopiec A i Chłopiec B zostali uznani winnymi zamordowania Any Kriegel. Pierwszy z nich usłyszał dodatkowo wyrok za gwałt. Jako że w momencie skazania mieli po 14 lat, są oni najmłodszymi mieszkańcami Irlandii skazanymi za morderstwo. Ze względu na młody wiek ich personalia nie zostały podane do publicznej wiadomości. Ich przypadek jest więc przerażającym precedenR

E

K

L

A

M

A

foto KILDARE NOW / FACEBOOK.COM

Gwałt i morderstwo Any Kriegel. Sprawcy najmłodszymi mordercami w historii Irlandii

Morderstwo 14-letniej Any Kriegel zszokowało cały kraj. M.in. dlatego, że jej oprawcy byli od niej młodsi sem. A dla wymiaru sprawiedliwości i społeczeństwa sprawą bardziej niż problematyczną. Można być jednak pewnym, że ich przypadek zostanie potraktowany wyjątkowo – raczej wątpliwe, by skończyło się na kilkuletniej odsiadce w poprawczaku.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

R

E

K

L

A

M

A

Profesjonalna terapia w języku polskim dla osób borykających się z depresją, lękiem, uzależnieniem od alkoholu i innych substancji psychoaktywnych, syndromem DDA i DDD, z trudnościami w związkach, w rodzinie, w relacjach z innymi oraz dla osób LGBT.

OFERUJEMY:

Konsultacje indywidualne, sesje grupowe, warsztaty rozwoju osobistego, warsztaty dla kobiet, treningi umiejętności społecznych, pomoc on-line i konsultacje przez Skype. Adres: 19 Lord Edward Street, Coolmine House, Dublin 2 www.ckudublin.org Umawianie wizyt, tel.: 0876494555 2405_DU

2323_DU


IRLANDIAWYDARZENIA

4

5–11/LIPCA 2019

Szczepionkowych sceptyków nie brakuje

Zielona Wyspa ufa szczepieniom, ale nie do końca

Od pewnego czasu szczepionki są tematem dosyć kontrowersyjnym. Choć mają chronić nas przed różnego rodzaju chorobami, nie są pozbawione skutków ubocznych. To sprawia, że „ukłucia” nie cieszą się uniwersalnym zaufaniem. Dyskusja o szczepieniach nabiera szczególnych rumieńców zwłaszcza w kontekście dzieci. Nie brakuje głosów, że zastrzyki mogą wywoływać jeszcze gorsze skutki niż choroba, której mają przeciwdziałać – nierzadko prowadzące do naprawdę poważnych powikłań, ze śmiercią włącznie. Emocjonalne podejście do tematu wiąże się z wiarą w niekoniecznie rzetelne informacje, za czym idzie R

E

K

L

A

M

że pod względem poziomu zaufania znaleźliśmy się poniżej światowej średniej, która wynosi 79 proc. Sceptycyzm nie jest jednak równoznaczny z byciem zadeklarowanym przeciwnikiem. Aż 90 proc. irlandzkich respondentów stwierdziło, że szczepienia są ważne u dzieci. Ewentualne skutki uboczne są dla nich jednak kwestią bardziej niż dyskusyjną.

foto PUBLIC DOMAIN

obniżenie zaufania. W przypadku Irlandii grono szczepionkowych sceptyków, choć nie przeważa, jest wystarczająco liczne, by mieć istotny udział w dyskusji. Zgodnie z doniesieniami najnowszego raportu organizacji Wellcome w skuteczność szczepionek wierzy 74 proc. mieszkańców Zielonej Wyspy. Pozostałe 26 proc. dzieli się na niezdecydowanych i przeciwników. Warto odnotować,

W skuteczność szczepionek wierzy 74 proc. mieszkańców Zielonej Wyspy

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

GDY TYLKO CHCĄ, ZMIENIAJĄ PRACĘ. CZĘSTO NAWET PO NIECAŁYM ROKU

„Jeśli ci się nie podoba, to zmień pracę” – w Irlandii zdecydowanie nie są to puste słowa

Irlandczycy nie lubią swojej pracy. Aż połowa z nich zmienia ją już po niecałym roku. W wielu przypadkach decyduje różnica między oczekiwa-

niami a rzeczywistością. Irlandzkim pracownikom coraz bardziej zależy na pracy, która ich usatysfakcjonuje w stu procentach.

Przyjęło się, że rynkiem pracy rządzi pracodawca. To on publikuje ogłoszenia, ustala wynagrodzenia, rozdziela kompetencje oraz – przede wszystkim – jest chlebodawcą. Innymi słowy – wydawałoby się, że jego pozycja jako pana życia i śmierci powinna być niezachwiana. Tymczasem, jak się okazuje, w Irlandii coraz więcej do powiedzenia mają pracownicy. Ich mobilność w coraz większym stopniu wynika nie tyle z rotacyjności kadr, co samodzielnych decyzji dotyczących wybrania

Irlandzcy pracownicy wybredni jak nigdy ścieżki zawodowej. Z badania przeprowadzonego przez Hays Ireland wynika, że ponad połowa pracowników w ciągu roku decyduje się na zmianę pracy. Głównym powodem jest przede wszystkim chęć rozwijania się po swojemu. W wielu przypadkach wymarzona, wydawałoby się, praca okazuje się koszmarem. Albo po prostu nie tym, czego się oczekiwało.

Oferta zawarta w ogłoszeniu o pracę często znacząco rozmija się z rzeczywistością. Wspomniane zjawisko nie jest oczywiście powszechne – dalej lwią częścią rynku pracy rządzą pracodawcy, nierzadko bezwzględni. Jednak coraz częściej daje im się do zrozumienia, że ich władza nie jest bezgraniczna.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

2407_DU

foto PUBLIC DOMAIN

Irlandczycy ufają szczepionkom, ale bez przesady. Choć większość mieszkańców Zielonej Wyspy jest gotowa zaszczepić swoje dzieci, nie brakuje rzeszy sceptyków – tutejszy poziom zaufania do szczepień jest niższy niż światowa średnia.


IRLANDIAWYDARZENIA

5–11/LIPCA 2019

JobPath: Rozdają staże, ale rzadko pozwalają dalej pracować

5

Niedbalstwa w dziedzinie cyberbezpieczeństwa Irlandczykom nie sposób zarzucić

foto PUBLIC DOMAIN

ZIELONA WYSPA DBA O BEZPIECZEŃSTWO W INTERNECIE Które państwo jest najbezpieczniejsze w sieci? Irlandia! Tak przynajmniej twierdzi firma Check Point Software Technologies. Komputery na Zielonej Wyspie są chronione najlepiej w całej Europie. Polska, choć też trzyma się nieźle, mogłaby się od niej wiele nauczyć. Bezpieczeństwo w sieci to jeden z najpopularniejszych tematów, zwłaszcza w ostatnich latach. Coraz częstsze ataki hakerów i różnej maści wirusów każą żywo zainteresować się tym tematem. I to nie tylko komputerowym ekspertom. Dzisiaj praktycznie nikt nie jest stuprocentowo bezpieczny, jeśli chodzi o cyberprzestępców. Atakowane są nie tylko komputery z ważnymi informacjami – ofiarą może stać się każdy z nas. W takim kontekście tym bardziej cieszy wiadomość, że Irlandia została uzna-

Dla hakerów jesteśmy ciężkim orzechem do zgryzienia czeństwa znalazły się Islandia, Słowacja, Malta oraz Norwegia. Polska wylądowała zaś na 23. miejscu zestawienia, zaraz za Włochami, za to wyprzedzając Luksemburg. Choć nie jest to najgorszy wynik, do Irlandii zdecydowanie sporo nam brakuje.

na za najbezpieczniejsze europejskie państwo w sieci. Zarówno jej szeregowi mieszkańcy, jak i firmy podchodzą do sprawy zabezpieczania komputerów śmiertelnie poważnie. Zaraz za Irlandią w europejskim rankingu bezpie-

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

R

FAŁSZYWE WIADOMOŚCI NIE OMIJAJĄ TAKŻE ZIELONEJ WYSPY, ALE…

E

K

L

A

M

foto PUBLIC DOMAIN

Jak znaleźć pracę i (zazwyczaj) zostać z niczym

W przypadku JobPath pełna aktywizacja zawodowa okazuje się rzadkością

Liczysz na to, że dzięki JobPath uda ci się wrócić do regularnej pracy na dłuższy czas? Niestety, złudna jest to nadzieja. Szanse są bowiem naprawdę niewielkie. Choć program ten daje możliwość aktywizacji zawodowej, naprawdę mało kto może wrócić dzięki niemu do pracy na dłuższą metę. JobPath jest wprowadzonym w 2015 r. programem socjalnym mającym na celu aktywizację zawodową osób pozostających bez pracy przez dłuższy czas. Opiera się na podobnych założeniach jak JobBridge. Był to program, który w praktyce okazał się kopalnią taniej siły roboczej i pod presją fali krytyki został oficjalnie wycofany w 2016 r. JobPath oferuje możliwość staży w firmie, która uzna, że

kwalifikacje uczestnika będą jej przydatne. Osobom zatrudnionym w ramach JobBridge płacono symboliczne stawki w wysokości 50 euro tygodniowo, ale to uczestnik mógł wybrać firmę, w której chciałby odbyć staż. JobPath jest z kolei programem obowiązkowym dla osób, które zostały wybrane przez urząd i wskazane przez zrzeszonych w programie pracodawców. Uczestnikom proponuje się minimum 52 tygodnie zatrudnienia z zachowaniem wypłacania świadczeń socjalnych. Głównym założeniem tego programu jest otrzymanie normalnie płatnego, stałego zatrudnienia po odbyciu stażu. Jak się jednak okazuje, założenie to jest przywilejem dostępnym dla naprawdę nielicznej rzeszy szczęśliwców. Zgodnie z informacjami udostępnionymi przez „The

Journal.ie” spośród 226 tys. uczestników zatrudnienie na okres roku bądź dłużej otrzymało... 14 tys. Oznacza to, że program zdał egzamin jedynie w przypadku nieco ponad 6 proc. osób biorących w nim udział. Reszta, po odbyciu obowiązkowego okresu stażu wróciła na bezrobocie. Znacznej części uczestników udało się przepracować jedynie kwartał. W takich warunkach rzadkością nie są sytuacje, w których osoby, które zatrudniono w ramach JobPath, biorą udział w programie jeszcze raz. Tak było w przypadku 27,4 tys. uczestników. Trafiły się także skrajne przypadki – 354 uczestników skorzystało z programu aż trzy razy. JobPath jest więc dobitnym dowodem na to, jak bardzo teoria może rozmijać się z praktyką.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

Irlandczycy wiedzą, jak walczyć z fake newsami

W epoce powszechnego dostępu do internetu pojawienie się informacji, których wiarygodność należy kwestionować, było nieuniknione. Często są to najzwyczajniejsze w świecie fałszywki, całkowicie wyssane z palca. Jak podaje „Newstalk. com”, 60 proc. mieszkańców Zielonej Wyspy zdaje sobie z tego sprawę. Starają się więc dobrać serwisy tak, by nie mieć wątpliwości co do ich rzetelności. Tyczy się to nie tylko wiadomości

foto PUBLIC DOMAIN

Irlandczycy starają się walczyć z fake newsami. Ponad połowa mieszkańców Zielonej Wyspy zdaje sobie sprawę z tego, że internet zalany jest fałszywymi wiadomościami, które mogą pochodzić nawet od znanych i poczytnych portali.

Wyssane z palca informacje znaleźć można dziś zarówno w sieci, jak i gazetach rozpowszechnianych na Facebooku czy filmików na YouTube, ale również profesjonalnych nadawców. W przypadku portali społecznościowych jedna czwarta ankietowanych woli być przezorna, dlatego też nie udostępnia znajdowanych tam artykułów. Jest to postawa, którą jak najbardziej wypada pochwalić.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

2351_DU


IRLANDIAWYDARZENIA

6

5–11/LIPCA 2019

W tym kraju nawet za żywność zapłacimy krocie

IRLANDCZYCY SĄ CORAZ BARDZIEJ TOLERANCYJNI, ALE NADAL NIE DLA WSZYSTKICH Irlandzkie społeczeństwo coraz lepiej radzi sobie z tolerowaniem mniejszości. Życie członków grup kojarzonych wcześniej z wykluczeniem staje się więc coraz łatwiejsze. Są jednak od tego wyjątki – Irlandczycy wciąż nie przepadają za Travellersami. Choć Zieloną Wyspę uważa się za kraj otwarty dla przyjezdnych, nieobcy jest jej problem dyskryminacji, która często wiąże się z innym pochodzeniem etnicznym czy też wyznawaną religią. Dotyczy to zarówno mniejszości kulturowo bliskich Irlandczykom, jak i tych nieco dalszych. Dla niektórych mieszkańców Irlandii rasizm bywa niestety codziennością. Sytuacje, w których nie-Irlandczyk słyszy, że nie jest tu mile widziany, nie należą do rzadkości. Z tego typu nieprzyjemnościami znacznie częściej spotykają się osoby o innym kolorze skóry niż biała. Mimo że rasistowskich akcentów w Irlandii nie brakuje, z roku na rok jej mieszkańcy stają się coraz bardziej otwarci dla etnicznej i religijR

E

K

L

A

M

żywności. Biorąc pod uwagę, że są one aż o 27 proc. wyższe od unijnej średniej, pod tym względem Irlandia jest drugim najdroższym krajem. Najbardziej „wybijającymi się” produktami w kategorii drożyzny są nabiał, chleb oraz płatki śniadaniowe. Dlatego też wielu ludzi nie stać na regularne zakupy w normalnych sklepach. Często muszą ratować się wypadami do dyskontów, w których da się kupić jedzenie po ludzkich cenach. W kontekście cen żywności mowa jedynie o jedzeniu i napojach bezalko-

holowych. Jeśli idzie o alkohol i papierosy, sytuacja jest jeszcze gorsza. Ceny irlandzkiego alkoholu są aż o 77 proc. wyższe niż unijna średnia. W przypadku papierosów płacimy z kolei aż dwa razy drożej. Wypad na weekendową popijawę to już więc luksus. Wśród krajów Unii Europejskiej droższą żywność od

Travellersi wciąż na żą się wartości nieco odstające od tych wyznawanych przez resztę irlandzkiego społeczeństwa. To właśnie Travellersi mają w Irlandii najciężej. Przejawia się to przede wszystkim w utrudnionym dostępie do rynku pracy oraz mniejszych możliwościach otrzymania regularnego zakwaterowania. W parze z tym często idą analfabetyzm oraz problemy zdrowotne – dostęp do służby zdrowia jest dla Travellersów znacznie utrudniony.

MAJĄ NAJDROŻSZĄ ŻYWNOŚĆ

1. Dania 2. Irlandia 3. Luksemburg 4. Finlandia 5. Szwecja 6. Wielka

Brytania 7. Holandia 8. Belgia 9. Francja 10. Austria 26. Polska

ŹRÓDŁO: EUROSTAT

Narkotyczne zielsko

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

Irlandzcy celnicy skonfiskowali kolejną partię narkotyków. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że znaleźli je w… paczkach pocztowych. Choć taka metoda przesyłania narkotyków wydaje się kuriozalna, staje się ona coraz bardziej popularna wśród dilerów. Wydawałoby się, że przestępcy parający się narkotykowym biznesem cenią dyskrecję ponad życie. Zwłaszcza że zazwyczaj mają do czynienia z takimi ilościami narko-

A

Jeżeli masz problem z piciem alkoholu i chcesz coś zmienić w swoim życiu Anonimowi Alkoholicy AA czekają

tel. +353873301230

2320_DU

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

TE KRAJE UE

Dilerzy coraz częściej wysługują się nieświadomymi listonoszami przy dostarczaniu narkotyków

Najbardziej na dyskryminacje narażone są osoby o innym kolorze skóry – z daleka widać, że nie są z Irlandii

www.aairlandia.com

Irlandczyków kupują jedynie Duńczycy. Na trzecie miejsce niechlubnego unijnego podium zawędrował Luksemburg. Jeżeli chodzi o Polskę, wylądowaliśmy zdecydowanie poniżej europejskiej średniej. Za jedzenie płacimy niemalże o jedną czwartą mniej od statystycznego mieszkańca Unii.

HRABSTWO LAOIS: WYSŁALI NARKOTYKI POCZTĄ. MYŚLELI, ŻE ICH NIE ZŁAPIĄ

cenzurowanym nej odmienności. Tak wynika z najnowszego raportu Rady Europy. Chodzi tutaj nie tylko o postawę irlandzkiego społeczeństwa, ale także o umożliwianie mniejszościom coraz bardziej swobodnego funkcjonowania. Są jednak dwie mniejszości, które Irlandczykom wciąż trudno zaakceptować. Mowa o Romach i Travellersach. Druga ze wspomnianych grup, choć jest pochodzenia irlandzkiego, ma odrębny język i kulturę, a także specyficzny, koczowniczy styl życia, z czym wią-

Wizyta w irlandzkim supermarkecie potrafi skutecznie wydrenować nasze kieszenie

foto PUBLIC DOMAIN

Zielona Wyspa, choć jest krajem atrakcyjnym dla przemysłu i sektora usługowego, ma również dobrze rozwinięte rolnictwo. Produkujemy naprawdę wiele żywności,

która później idzie na eksport. Jej znaczna część trafia także na tutejsze sklepowe półki. Wydawałoby się więc, że jako kraj w dużej mierze samowystarczalny żywnościowo, nie powinniśmy mieć zabójczych cen. Jak się jednak okazuje, w sklepach spożywczych nie ma cenowej litości dla irlandzkiego konsumenta Zgodnie z najnowszym raportem Eurostatu Zielona Wyspa jest jednym z najdroższych krajów Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o ceny

foto PUBLIC DOMAIN

Ceny irlandzkiej żywności są jednymi z najwyższych w całej Unii Europejskiej. I to mimo tego, że jesteśmy krajem, który produkuje jej naprawdę wiele. Po raz kolejny okazuje się więc, że drożyzna to przekleństwo Irlandii praktycznie we wszystkich dziedzinach życia.

foto PUBLIC DOMAIN

Zielona Wyspa na podium kolejnego rankingu drożyzny

1698_DU

zamiast ubrań tyków, za które można pójść do pudła na naprawdę wiele lat. Jak się jednak okazuje – nic bardzie mylnego. Ostatnimi czasy coraz częściej odnotowuje się przypadki, w których za kurierów narkotykowych robią… listonosze. Oczywiście nie zdając sobie z tego sprawy. Bandyci wrzucają narkotyki do paczki, po czym nadają je jako coś innego. Listonosz dostarcza ją do nadawcy i kwestia transportu narkotyków jest załatwiona. Właśnie po taką metodę sięgnęli nadawcy wysyłający nielegalny towar do hrabstwa Laois. Jak podaje „The Journal.ie”, w centrum sortowania w aż dwóch oddzielnych przesyłkach znaleziono narkotyki. Co ciekawe, obydwie nadano z zagranicy. W paczce wysłanej z Kanady

znaleziono niecałe 5 kg marihuany wartej 94 tys. euro. W drugim pakunku, nadanym z Kenii, znajdowało się 6 kg czuwaliczki jadalnej. Roślina ta, występująca w Afryce Wschodniej i Arabii, posiada właściwości psychoaktywne. Na Zielonej Wyspie znajduje się na liście substancji zakazanych. Paczka z Afryki była warta znacznie mniej, bo jedynie 3 tys. euro. W ręce celników wpadły więc narkotyki o wartości rynkowej aż 97 tys. euro. Co ciekawe, obydwa pakunki oznaczono jako ubrania. Jedna i druga paczka miała trafić do oddzielnych adresatów w hrabstwie Laois. Jak nietrudno się domyślić, zarówno nadawcy, jak i odbiorcy mogą być teraz w niezłych tarapatach.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA


IRLANDIAPÓŁNOCNA

5–11/LIPCA 2019

Na ślub w Irlandii trzeba wyłożyć co najmniej kilkanaście tysięcy funtów

7

Słone koszty sakramentalnego tak

kiej Brytanii nie jest to wcale najdroższe miejsce na zorganizowanie tego typu uroczystości. Pary żyjące na obczyźnie więzy małżeńskie zacieśniają raczej w swojej ojczyźnie – czy to przed, czy już po

emigracji. Z pragmatycznego punktu widzenia ślub to jednak zdecydowanie coś więcej niż dopełnienie formalności zmieniających status prawny zainteresowanych. Wiąże się on jeszcze ze zorganizowaniem uroczystości, która swoje kosztu-

Zanieczyszczone mięso to realne ryzyko NIEKTÓRE BRYTYJSKIE RZEŹNIE NIE PRZESTRZEGAJĄ STANDARDÓW HIGIENY

Lubisz jeść mięso z Wielkiej Brytanii? Mamy wiadomość, która zdecydowanie zepsuje ci apetyt. Aż ponad 1/4 rzeźni nie przestrzega podstawowych standardów higieny. Oznacza to, że część mięsa trafiającego na rynek może być zanieczyszczona. Rzeźnia nie jest zbyt przyjemnym miejscem. W związku z tym, że zabija się w niej zwierzęta, pełno tam krwi, wnętrzności i zwierzęcych tusz. Praca rzeźnika jest więc brudną robotą. Tym bardziej powinna się jednak wiązać z zachowaniem podstawowych zasad higieny. Jak się okazuje, te nie zawsze są przestrzegane. Brytyjski rząd postanowił skontrolować ponad 320 rzeźni na terenie całego kraju. Aż w 25 proc. z nich doszukano się uchybień przy obróbce mięsa. Zgodnie z procedurami, wszelkie mięso, które wygląda na zanieczyszczone, musi być niezwłocznie usuwane. Tak jednak nie zawsze się dzieje. A takie mięso bywa siedliskiem różnego rodzaju bakterii. Strach pomyśleć, że nierzadko trafia do sprzedaży. Jakby tego było mało, według źródeł podanych przez portal w niektórych placówkach fałszowano dokumentację. Istnieje więc jeszcze większe prawdopodobieństwo, że skażone mięso

Higiena powinna być podstawą w rzeźniach. Jednak w Irlandii Północnej nie zawsze jest

jest sprzedawane w sklepach obok tego dobrego. „Belfast Telegraph” nie podał, ile dokładnie rzeźni w Irlandii Północnej nie spełnia standardów higieny. Wiadomo jednak, że kilka z nich znalazło się na czarnej liście niehigienicznych placówek. Miejmy nadzieję, że kontrole i wlepiane kary ukrócą nieetyczne praktyki.

foto PUBLIC DOMAIN

R

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

PÓŁNOC ZIELONEJ WYSPY NIE BOI SIĘ ZIELONEJ ENERGII

Irlandia Północna świeci ekologicznym przykładem Turbiny wiatrowe to częsty obrazek na północy Zielonej Wyspy

Irlandia Północna staje się coraz bardziej przyjazna środowisku. Znaczący udział w zaopatrywaniu się w prąd ma tutaj zielona energia – coraz częściej sięgamy po źródła odnawialne, tym samym dając szansę tutejszej faunie i florze.

Obecnie świat znajduje się na progu katastrofy klimatycznej. Konieczne jest ukrócenie masowych praktyk rujnujących nasze środowisko. Niestety, wiele regionów na świecie nie chce tego zrobić albo po prostu nie ma na to pieniędzy.

Tym bardziej cieszy to, że w tej dziedzinie Irlandia Północna okazuje się chlubnym wyjątkiem. W coraz większym stopniu korzysta ona z odnawialnych źródeł energii. Jak podaje „News Letter”, w marcu tego roku ich udział w tutejszym pozyskiwaniu prądu wyniósł aż ponad 38 proc. Jak wynika z raportów, i nikogo chyba nie zdziwi, najwięcej odnawialnej energii generują elektrownie wiatrowe – mają one aż 83-procentowy udział w tutejszym rynku zielonej energii. Nic w tym zaskakującego – Irlandia Północna jest miejscem, w którym akurat wiatru nie brakuje.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

foto PUBLIC DOMAIN

Chcesz wziąć ślub w Irlandii Północnej? Będzie cię to drogo kosztować. Na północy Zielonej Wyspy trzeba na to odłożyć przynajmniej kilkanaście tysięcy funtów. Jednak w porównaniu z innymi regionami Wiel-

Ten mało chwalebny tytuł wędruje do regionu East Midlans. Tamtejsza weselna średnia wynosi aż 22 tys. funtów. Na drugim biegunie wylądowała Walia, gdzie za tę formalność płaci się niecałe 12 tys. funtów. W Irlandii Północnej jest więc niewiele drożej. Inna

foto PUBLIC DOMAIN

Dzień ślubu jest zwykle najpiękniejszym dniem całego życia, ale może być również tym najdroższym

je. W Polsce koszt ślubu może wynieść od kilkunastu tysięcy do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Ostateczna cena zależy zarówno od skali przedsięwzięcia, jak i tego, ile jesteśmy gotowi dać za „dodatkowe atrakcje”. Nierzadko obowiązuje zasada „zastaw się, a postaw się”. Ślub można zorganizować sobie także w Irlandii Północnej. Ile pieniędzy powinniśmy szykować? Nietrudno się domyślić, że ceremonia wyjdzie tutaj znacznie drożej niż w Polsce. Jak podaje „News Letter”, średni koszt północnoirlandzkiego ślubu wynosi 13,7 tys. funtów. W przeliczeniu na złotówki cena ta może przyprawiać o zawrót głowy, zwłaszcza że mówimy o średniej, a nie górnym progu. Jak się jednak okazuje, brytyjski Ulster nie jest najdroższym miejscem na zawarcie związku małżeńskiego w Wielkiej Brytanii.

E

K

L

A

M

A

sprawa, że Polacy zdecydowani na zawarcie związku małżeńskiego zrobią to raczej w kraju nad Wisłą. Chyba że ich partnerem będzie osoba poznana na miejscu – wówczas podejście do miejsca zorganizowania ślubu może trochę się zmienić.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA


POLSKAPOLITYKA 8 OPINIEPOLSKAPOLITYKA Wicepremier Jacek Sasin w rozmowie z „Super Expressem” m.in. o sporze o We ZDANIEM REDAKTORA 5–11/LIPCA 2019

Przemysław Harczuk, dziennikarz działu Opinie „Super Expressu”

Zbiorowe odczucia i obywatele Jak już pisałem, uważam, że rzecznik praw obywatelskich ma rację, twierdząc, że oskarżony nawet o największą zbrodnie ma prawo do godnego traktowania, uczciwego procesu, że istnieje domniemanie niewinności. To oczywista oczywistość. Jednocześnie nie zgadzam się z konkretnymi zarzutami w sprawie zatrzymania Jakuba A. (kajdanki zespolone uważam za zasadne, trafiają do mnie argumenty policjantów o sposobie wyprowadzenia podejrzanego, natomiast jego wizerunek wycieknąć nie powinien, podobnie jak nie należało robić show wokół zatrzymania). Ale co do samej zasady – pełna zgoda. Każdy obywatel, dopóki nie jest skazany, powinien mieć prawo do uczciwego procesu, dopóki nie jest skazany, jest niewinny. Ale… Ciesząc się, że rzecznik praw obywatelskich tak mocno występuje w obronie konkretnego podejrzanego o ohydną zbrodnię, oczekiwałbym, że będzie tak samo nieprzejednany i zdecydowany w innych sprawach. Takich jak człowieka bez nogi, który czołgał się w sali sądowej, bo pani sędzia zmusiła go do przemieszczania się. Chciałbym, by rzecznik równie mocno występował w obronie zwykłych obywate-

J

li zderzających się z wymiarem niesprawiedliwości. By w sprawach takich, jak przedsiębiorcy Mirosława Ciełuszeckiego, która toczy się od 17 lat, RPO monitorował proces. Nie chodzi tu już o meritum sprawy, ale o to, że samo postępowanie trwa już blisko dwie dekady. Znacznie dłużej, niż może wynieść ewentualny wyrok dla przedsiębiorcy. Chciałbym, żeby rzecznik praw obywatelskich był faktycznie rzecznikiem wszystkich obywateli. Nie wiem czemu – chciałbym się mylić – ale odnoszę wrażenie, że jest pan rzecznik reprezentantem obywateli, a jakże, ale o tych lewicowych poglądach. Wydaje mi się – choć znów mogę się mylić – że pan rzecznik zawsze chętniej weźmie w obronę przedstawicieli LGBT niż czujących się coraz częściej wykluczonymi katolików. Być może to odczucie jest tylko odczuciem nieodpowiadającym rzeczywistości. Problem w tym, że nie jest to odczucie wyłącznie niżej podpisanego, ale wielu osób, zarzuty wobec RPO pojawiają się w mediach często. Gdyby pan rzecznik pokazał, że ludzie ci się mylą, byłoby z korzyścią dla wszystkich. Bo prawa człowieka nie powinny mieć barw politycznych.

TADEUSZ

PŁUŻAŃSKI NA SOBOTĘ SŁÓW KILKA Palmiry, AD 1940

20 i 21 czerwca 1940 r. Niemcy zamordowali w Palmirach na obrzeżach Puszczy Kampinoskiej 358 więźniów Pawiaka – w tym przedstawicieli polskiej elity politycznej, intelektualnej i kulturalnej. Śmierć ponieśli m.in. Maciej Rataj (ludowiec), Mieczysław Niedziałkowski (socjalista), biegacz Janusz Kusociński czy Agnieszka Dowbor-Muśnicka, członkini antyniemieckiej Organizacji Wojskowej „Wilki”. Druga córka gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego Janina Lewandowska została zamordowana przez Sowietów w Katyniu (jako jedyna kobieta). To pokazuje zbieżność celów obu okupantów Polski. W Palmirach takich potajemnych egzekucji było co najmniej 20 – między grudniem 1939 r. a lipcem 1941 r. życie straciło w nich 1700 Polaków i polskich Żydów. Na polanę śmierci byli przewożeni ciężarówkami z warszawskich więzień i aresztów. W pierwszych miesiącach okupacji kilkuset mieszkańców Warszawy zostało zamordowanych na tyłach gmachu Sejmu RP, w tzw. ogrodach sejmowych. Ale tych zbrodni na dłuższą metę nie udało się ukryć, stąd pomysł przeniesienia zbrodniczych egzekucji do puszczy. Część tych egzekucji Niemcy przeprowadzili w odwecie za ucieczkę 17 stycznia 1940 r. z więzienia gestapo przy al. Szucha (przez okno w toalecie, a następnie niepilnowaną bramę) jednego z przywódców Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej

Kazimierza Andrzeja Kotta. Więźniowie z pierwszych transportów nie wiedzieli, że jadą na śmierć. Niemcy dla odwrócenia uwagi zabierali ich na ogół o świcie, pozwalali zabrać rzeczy osobiste, paczki z żywnością. Później, gdy wiedza o zbrodniach w Palmirach stała się powszechna, skazańcy wyrzucali z ciężarówek kartki ze swoimi imionami i nazwiskami czy drobiazgi osobiste z nadzieją, że pozwoli to na odnalezienie ich zwłok. Różnica między mordowaniem w Katyniu i Palmirami polegała w zasadzie tylko na tym, że Sowieci strzelali z pistoletu w tył głowy, a Niemcy z broni maszynowej. Ciała spadały bezwładnie do wykopanych wcześniej zbiorowych dołów śmierci. Niemcy maskowali miejsca mchem i igliwiem, a potem sadzili tam młode sosny. Rodziny informowano o śmierci krewnego „z przyczyn naturalnych”, na ogół w wyniku ataku serca. Mimo iż oprawcy szczelnie zabezpieczali teren egzekucji, masowych zbrodni nie udało się utrzymać w tajemnicy. Miejscowa ludność widziała przejeżdżające ciężarówki, z okolic polany dobiegały strzały i jęki. Miejsca bezimiennych dołów oznaczali – z narażeniem życia – leśnicy. Dzięki temu udało się po wojnie ekshumować i zidentyfikować dużą część ofiar. Ciekawe, czy za zbrodnię w Palmirach Niemcy też nie czują się odpowiedzialni, również w sensie odszkodowań…

Obiecuję żonie, że n Sandra Skibniewska: – Zaognia się spór między rządem, Muzeum II Wojny Światowej a władzami Gdańska i pomorskiego samorządu, dotyczący zagospodarowania terenu Westerplatte. Rząd planuje tam budowę muzeum, a grupa pomorskich posłów PiS złożyła już do Sejmu projekt specustawy. Władze Gdańska protestują i apelują do premiera i ministra kultury i dziedzictwa narodowego o wycofanie się z decyzji. Powstaje zatem pytanie, czy Westerplatte rzeczywiście powinno znaleźć się pod opieką państwa? Jacek Sasin: – Zacznijmy od tego, że spór, o który pani pyta, jest sporem sztucznie wywołanym, niejako zastępczo wobec konieczności rewitalizacji i rewaloryzacji tego miejsca.

wej bardzo ważną rolę. Nikt nie chce umniejszać historycznych zasług gdańszczan czy też utrudniać dostępu do tego miejsca. Natomiast musimy otwarcie powiedzieć, że samorząd gdański przez lata zaniedbał ten symbol naszej obrony przed niemiecką agresją w 1939 r. Mam nadzieję, że najbliższe spotkanie ministra Sellina z prezydent Dulkiewicz pozwoli

ło wiele działań prospołecznych. Wdrożyliśmy nie tylko program „Rodzina 500 plus”, ale także m.in. przywróciliśmy Polakom poprzedni wiek emerytalny czy wprowadziliśmy darmowe leki dla seniorów po 75. roku życia. Starzejące się społeczeństwa są sporym wzywaniem dla wszystkich europejskich rządów, dla nas także. Mamy świadomość, że emerytury powin-

Jacek Sasin, wicepremier RP w rządzie PiS, podczas rozmowy z dziennikarką „SE”

– Dlaczego? – Spieranie się o to, do kogo będzie należał sam teren Westerplatte, nie ma sensu. Lepiej postawić sobie pytanie, kto będzie w stanie lepiej zagospodarować ten obszar tak, aby był wizytówką Gdańska. Zwłaszcza że Westerplatte jest dla Polaków ważnym historycznym symbolem. Jeżeli chcemy prowadzić aktywną politykę historyczną, to musimy konsekwentnie podkreślać, że Polska jest pierwszą ofiarą II wojny światowej.

[

– Mówi pan o Westerplatte jako o symbolu. Wiele osób podkreśla, że obecnie teren Westerplatte nie znajduje się w dobrym stanie. Co zatem trzeba zrobić, aby to zmienić? – Westerplatte potrzebuje dużych inwestycji. Pomysł zrobienia na terenie Westerplatte Muzeum Wojny 1939 r. jest bardzo dobrą koncepcją. W okresie II wojny światowej byliśmy bowiem pierwszym państwem, które otwarcie przeciwstawiło się niemieckiemu nazizmowi. Muzeum mogłoby być wizytówką Polski na świat. Samorząd gdański, który bezpośrednio zarządza terenem, o którym mówimy, w moim przekonaniu nie udźwignął roli zarządcy. Doskonale rozumiem, że samorząd ma inne priorytety. Jednakże brak należytej, codziennej dbałości o tak symboliczne miejsce, z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnich latach, jest co najmniej poważnym zaniedbaniem. Dalsze trwanie tego stanu grozi zniszczeniem unikalnych wartości historycznych i przestrzennych terenu dawnej Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Dlatego na tym odcinku, biorąc pod uwagę znaczenie tego miejsca dla wszystkich Polaków oraz skalę przedsięwzięcia, państwo musi pomóc.

– Nie ma pan wrażenia, że zamieszanie wokół Westerplatte jest niepotrzebne? – W pewnym sensie jest tak, jak pani mówi. Sprawa Westerplatte została jednostronnie przedstawiona w ten sposób, że ktoś chce coś komuś zabrać. Słyszałem głosy, że rząd planuje mieszkańcom Gdańska zabrać Westerplatte. – Rozumiem, że to nieprawda? – To zupełna nieprawda. Gdańsk odegrał podczas II wojny świato-

Mam nadzieję, że najbliższe spotkanie ministra Sellina z prezydent Dulkiewicz pozwoli wypracować takie rozwiązania, które doprowadzą do powstania instytucji muzealnej przyciągającej zwiedzających zarówno z kraju, jak i ze świata, przez cały rok

ny być wyższe, wyraźnie to wyrażają zresztą sami zainteresowani. Dlatego też w tym roku uchwaliliśmy po raz pierwszy 13. emeryturę. Wprowadzamy również dla przyszłych emerytów nowe formy oszczędzania na emeryturę. Mam na myśli pracownicze plany kapitałowe, które mają być sposobem na utrzymanie emerytury wyższej niż to, co zostanie zgromadzone w ZUS. PPK to trochę powrót do pomysłu z trzecim filarem, czyli dobrowolne ubezpieczenie, do którego będziemy oczywiście zachęcali.

– Planujecie większe zmiany w systemie emerytalnym? – W najbliższej przyszłości nie przewidujemy zmian w sferze systemu emerytalnego. Na razie sytuacja ZUS, wbrew prognozom naszych krytyków, nie uległa pogorszeniu, a można nawet stwierdzić, że jest on w lepszej kondycji. Wpływ na ten stan rzeczy ma niższa stopa bezrobocia, uszczelnienie systemu oraz wyższe wynagrodzenia. Więcej osób pracuje, dzięki czemu wpływy ubezpieczyciela są większe.

– Jeśli jednak dojdzie do reformy systemu, będzie to poprzedzone konsultacjami społecznymi? – Prawo i Sprawiedliwość gwarantuje, że żadne decyzje nie zostaną podjęte bez udziału Polaków. Nigdy nie zrobimy tak jak nasi poprzednicy, którzy bez konsultacji społecz– Wprowadziliście wiele rozwiązań nych podjęli decyzję o podniesieniu dotyczących polskich rodzin. Teraz wieku emerytalnego. Wykluczamowa jest o wsparciu dla emery- my to. tów. Czy to ma być sposób na wygra– Czyli Polacy mogą odetchnąć z ulgą, ne wybory? – Od początku swoich rządów Pra- że rząd nie będzie im kazał pracowo i Sprawiedliwość zrealizowa- wać dłużej? wypracować takie rozwiązania, które doprowadzą do powstania instytucji muzealnej przyciągającej zwiedzających zarówno z kraju, jak i ze świata, przez cały rok, a nie tylko w kolejne rocznice.


OPINIEPOLSKAPOLITYKA POLSKAPOLITYKA

– Tak. Polacy mogą spać spokojnie. Oczywiście, jeśli ktoś chce pracować dłużej, to ma do tego prawo – to jego wybór. Każdy, kto pracuje, jest dla państwa na wagę złota, a sam dzięki temu będzie miał wyższą emeryturę. Jednakże nasz rząd nie zmusza nikogo do takich decyzji.

– Cofnijmy się w czasie. Po rekonstrukcji rządu pojawiły się zarzuty, że nie nadaje się pan na urząd, który pan objął. Pańscy krytycy oceniają, że dzięki przyjaźni ze śp. Lechem Kaczyńskim jest pan tu, gdzie jest i nie przemawiają za tym kompetencje. – Polityk musi być przygotowany na różne opinie na swój temat, także te krytyczne. Oponenci często, tak w przeszłości, jak i obecnie, nie szczędzą szorstkich słów pod moim adresem. Traktuję to jednak jako coś niemal naturalnego, podobnie jak większość polityków „dobrej zmiany”. Polska polityka uległa na przestrzeni czasu radykalizacji w sposobie wyrazu. Zaś nominację odbieram po prostu jako docenienie znaczenia Komitetu Stałego Rady Ministrów.

specyfice od tych europejskich. Majowy wynik bardzo nas cieszy i jednocześnie mobilizuje. Wybory do PE wygraliśmy wysoko, jednak nie był to nokaut. Z jednej strony mamy potwierdzenie, że to, co robimy, jest oceniane przez społeczeństwo dobrze. Z drugiej jednak strony jako Zjednoczona Prawica jesteśmy w trudnej sytuacji, ponieważ nie mamy naturalnego sojusznika, z którym niejako

foto ARCHIWUM

[

– Jednak w polskim Sejmie nie doświadczamy sytuacji, które są na porządku dziennym na Ukrainie, gdzie politycy potrafią przekonywać drugą stronę argumentem pięści. – To prawda, na szczęście u nas nie doszło jeszcze do takich sytuacji. I mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie. Chociaż także potrafi być gorąco, zarówno podczas prac w parlamencie, jak i w studiach telewizyjnych. – Jak układa się pana współpraca z premierem Mateuszem Morawieckim? Swego czasu krążyły legendy o rzekomym despotyzmie premiera. Jak jest w rzeczywistości? – Od półtora roku pracuję w rządzie premiera Mateusza Morawieckiego. Nasza współpraca układa się dobrze. Premier jest osobą, która słucha i bierze pod uwagę zdanie swoich współpracowników. Nigdy nie zauważyłem u niego stylu zarządzania, który określany jest mianem despotycznego. Traktuje swoich współpracowników po partnersku. Dostajemy od naszego zwierzchnika pełną swobodę działania w obszarach, za które odpowiada dany minister, dzięki czemu komfort pracy w KPRM jest duży. Stworzyliśmy dobry, zgrany zespół. Czytelnicy „Super Expressu” mogą być absolutnie spokojni, jeśli chodzi o profesjonalizm rządu i jego decyzyjność. Oczywiście błędy zawsze mogą się zdarzyć, ale ograniczamy je do minimum. – PiS wygrał wybory do PE. Jednak przed partią, którą pan reprezentuje, stoi największe wyzwanie, czyli wybory parlamentarne, które cechuje inna specyfika. Wiele osób uważa, że dojdzie do mocnego starcia partii politycznych, które nie będą przebierały w środkach w dążeniu do celu. – Pani redaktor, to prawda, że wybory krajowe różnią się w swej

w przyszłości. Druga kadencja jest nam potrzebna do tego, aby sfinalizować projekty, które zaczęliśmy. Chcemy mieć dobry program na następną kadencję, a nie jedynie dążyć do zwycięstwa dla samego faktu posiadania władzy. Mam nadzieję, że intensywne spotkania z wyborcami pomogą Polakom podjąć decyzję, kogo wybrać w jesiennych wyborach. – Nasza rozmowa została zdomino-

Aktywna turystyka jest tym, co bardziej trafia w mój gust. Wspólnie z 18-letnim synem, którego udało mi się zarazić pasją do podróży, zwiedzamy różne miejsca. To mój najlepszy kompan

automatycznie moglibyśmy wejść w powyborczą koalicję. Oczywiście jesteśmy otwarci na rozmowy z innymi ugrupowaniami mającymi podobną do naszej wizji Polski.

– Paweł Kukiz przebąkiwał o ewentualnym połączeniu się z PiS. Dla niego jest to szansa na to, aby nie zniknąć ze sceny politycznej. Może rzeczona koncepcja rozwiąże problemy PiS z brakiem koalicjanta? – Jeżeli chodzi o ugrupowanie Kukiz’15, to sporo nas różni. Trudno będzie zbudować jednolity front z ugrupowaniem Pawła Kukiza. – Chcieć to móc… – Na poziomie myślenia o tym, że Polskę trzeba zmieniać, a obywatele powinni mieć większy wpływ na to, co dzieje się w państwie, widzę zbieżność z tokiem myślenia kolegów z Kukiz’15. Jednocześnie pewne propozycje Pawła Kukiza, które są przez niego silnie akcentowane, dla nas są nie do przyjęcia. – Które konkretnie? – Chociażby jednomandatowe okręgi wyborcze, które są hasłem sztandarowym Pawła Kukiza. – Na razie możemy jedynie pospekulować, więc zastanówmy się, czy scenariusz, w którym PO przegrywa wybory parlamentarne, wydaje się panu oczywisty? – Na pewno nie można bagatelizować siły rywala ani planować przyjemnego spacerku do wyborów. Zdaję sobie sprawę, że wybory parlamentarne, a raczej cała droga do nich, będzie ciężkim starciem. Zapewne padnie jeszcze wiele oskarżeń i pomówień pod naszym adresem. Być może temperatura nadchodzących wyborów będzie wyższa niż zawsze. Czekają nas intensywne i pracowite miesiące, ponieważ PiS nie będzie czekał na to, co zrobi opozycja. Chcemy skupić się na tym, co jeszcze możemy zrealizować. W lipcu spotykamy się w Katowicach, aby zrobić burzę mózgów i podjąć pewne decyzje, które będą miały wartość

wana przez tematy polityczne. Jednak nie samą polityką żyje człowiek. Kiedy ma pan chwilę czasu, gdy opuszcza pan KPRM, i może oddać się ulubionym zajęciom – co wówczas pan robi? – Od zawsze pasjonowały mnie historia oraz historia sztuki. Stąd kierunek studiów, które ukończyłem. Uwielbiam czytać książki o wspomnianej tematyce. Zawsze, gdy znajdę chwilę, to staram się oddać ciekawej publikacji. Od kiedy zostałem ministrem, a później wicepremierem, wychodzę rano i wracam późnym wieczorem, przez co nie mam już niemal czasu na książki. Oprócz tego bardzo lubię podróżować tak, aby coś zwiedzać. – Czyli nie leży pan plackiem w nadmorskich kurortach? – Absolutnie nie. Nigdy nie pasjonowało mnie leżenie całymi dniami na plaży. Aktywna turystyka jest tym, co bardziej trafia w mój gust. Wspólnie z 18-letnim synem, którego udało mi się zarazić pasją do podróży, zwiedzamy różne miejsca. To mój najlepszy kompan, który ostatnio przejął schedę, aranżując plany podróżnicze, np. na początku roku byliśmy na Węgrzech, w Budapeszcie. Poza zdobywaniem nowej wiedzy lubimy z synem skosztować lokalnej kuchni, więc łączymy przyjemne z pożytecznym. Kuchnia jest częścią tradycji każdego kraju. Przynajmniej tak tłumaczymy sobie nasze łasuchowanie. – Pomaga pan żonie w domowych obowiązkach? – Obecnie mniej niż kiedyś. Nic tak nie buduje pewnej więzi, jak wspólne odkurzanie i sprzątanie mieszkania. Zapewniam moją żonę, że będę się starał pomagać tyle, ile tylko się da. – Rzadko mężczyźni przyznają się do tego, że lubią sprzątać. Zaskakuje pan. – Lubię, nawet zdarza mi się zmywać. Uważam, że wspólne wykonywanie takich codziennych zajęć wzmacnia więzi rodzinne. Rozmawiała SANDRA SKIBNIEWSKA

MIKKE

adal będę sprzątał

KORWIN SUPER JKM

9

Postępiaki

W

Wyobraźmy sobie, że żyjemy w normalnym kraju. „Normalnym” – to takim, w którym nie ma socjalizmu. I oto ktoś wpada na pomysł: „Należy kobiety pod przymusem ubezpieczyć!” Dlaczego? Wiadomo: kobiety są naszym najcenniejszym skarbem. Dlatego powinny być ubezpieczone. Jest niedopuszczalne, by kobieta nie miała emerytury, bo z czego będzie żyła? Nie wszystkie kobiety mają dzieci i nie wszystkie dzieci chcą utrzymywać stare matki. Postępaki podniosłyby straszny wrzask! Jakim prawem traktuje się kobiety jako bezwolne istoty? Kobieta jest głupsza od mężczyzny i nie potrafi zabezpieczyć sobie przyszłości? To jest gwałt na kobietach, odebranie im wolności wyboru! I co, kobieta ma całe życie płacić składki emerytalne? A niby z czego? Ledwo skończyliśmy z Kodeksem Napoleona, mówiłyby postępaki, a tu kolejny cios w kobiety. Według tego kodeksu kobieta w ogóle nie mogła decydować o swoim majątku! Z małymi wyjątkami, ale na ogół najpierw była pod władzą swojego ojca, a potem pod władzą swojego męża. Tę okrutną dyskryminację udało się wreszcie znieść, a teraz kolejna próba stłamszenia

wolności kobiet! Hańba! Naiwnemu człowiekowi wydawałoby się, że odebranie wolności wszystkim, zmuszenie wszystkich do przymusowego płacenia składki emerytalnej to przestępstwo dwa razy gorsze niż odebranie wolności kobietom. Niestety, logika postępaków jest zupełnie inna! Zaczynają mówić: wszyscy powinni być pod przymusem ubezpieczeni! Dlaczego? Wiadomo: człowiek jest naszym najcenniejszym skarbem. Dlatego powinien być ubezpieczony. Jest niedopuszczalne, by człowiek nie miał emerytury – bo z czego będzie żył? Nie wszyscy ludzie mają dzieci – i nie wszystkie dzieci chcą utrzymywać starych rodziców! I dokładnie to samo, co potępiliby, gdyby objąć tym połowę społeczeństwa. Nagle zaczynają wychwalać, gdy objęło to wszystkich. Ciekawe… Gdyby np. Henryk Himmler postanowił na osławionej konferencji w Wannsee wymordować wszystkie Żydówki – to, oczywiście, byłoby bardzo źle… Ale gdyby, po namyśle, „poprawił się” i postanowił objąć Holokaustem wszystkich Żydów, to już byłoby lepiej? Bo jak równość płci, to trzeba pochwalać!

WOŚ VOŚ POPULI

RAFAŁ

e sterplatte, relacji z premierem Morawieckim oraz systemie emerytalnym

JANUSZ

5–11/LIPCA 2019

Idzie niedemokratyczny pieniądz

N

Nie wiem, czy Państwo zauważyli, ale Facebook wywróci nam świat do góry nogami. Będzie miał własną walutę. Sprawa jest poważna. Śmiertelnie poważna. Zanosiło się na to od dawna. Facebook należy przecież (obok Google’a, Amazona i Apple’a – zwanych w skrócie GAFA) do grona megakrezusów naszych czasów. W ciągu minionej dekady każda z tych firm zarobiła niebotyczne pieniądze i zdobyła niewyobrażalną potęgę. W zasadzie jeszcze tylko gracze tacy jak USA, Chiny czy Unia Europejska (ale jedynie jako całość) mogą się dziś żądaniom GAFA jakoś opierać. Zakumulowane miliardy nigdy nie leżą bezczynne. W centralach Google’a czy Facebooka od lat trwają prace nad tym, by stać się jeszcze potężniejszymi. Niektóre z tych firm inwestują w sztuczną inteligencję czy autonomiczne pojazdy. Facebook je jednak przebije – tworzy własną walutę. Będzie się nazywała libra. Ma ruszyć w 2020 r. Może nie od razu, ale nieuchronnie stanie się alternatywa wobec dolara, euro czy chińskiego yuana. Czy to groźne? Owszem – bardzo! W kapitalizmie jest tak, że ten, kto ma prawo do emisji waluty, ma faktyczną władzę. Dopóki rząd (poprzez bank centralny i pośrednio także banki komercyjne) tworzy własną walutę, dopóty może jesz-

cze prowadzić jakąkolwiek politykę. Jeśli zaś to uprawnienie traci – staje się w praktyce figurantem o ściśle wyznaczonej długości smyczy. Przekonało się o tym wiele rządów pozornie suwerennych krajów, które wstąpiły do strefy euro. A gdy nadszedł kryzys, nie były w stanie zrobić nic, by ulżyć swoim obywatelom. Niejeden Czytelnik może spytać: jaka to różnica, czy walutę emitują jacyś panowie Glapiński albo Belka (nazwiska obecnego i poprzedniego szefa Narodowego Banku Polskiego) przy ul. Świętokrzyskiej w Warszawie, czy też pan Zuckerberg z Kalifornii – a konkretnie powołane do życia przez Facebooka konsorcjum Libra Association, w skład którego wchodzi kilkadziesiąt prywatnych korporacji? Różnica jest zasadnicza. Pan Glapiński czy pan Belka są powoływani w wyniku demokratycznego procesu. Mamy powszechne wybory, które wyłaniają organy władzy państwowej, a te wskazują szefa NBP. W przypadku Facebooka i innych prywatnych korporacji zwykły człowiek nie ma najmniejszego wpływu na to, kto i jak Facebookiem kieruje. Wpływ mają akcjonariusze, do których grona przepustką jest… bogactwo. Dać lub nie dać lajka pod moderowanym postem. To jedyny wybór, jaki pozostaje szaremu człowiekowi w starciu z kalifornijskim gigantem. Niebawem emitentem globalnej waluty.

C M Y K


10

IRLANDIAPORADY

Podpowiadamy, doradzamy

5–11/LIPCA 2019

Odzyskiwanie prywatnych długów Procedury w sądzie rejonowym (District Court)

Sąd Rejonowy zajmuje się sprawami długów o wysokości do 15 tys. euro. Zasady składania wniosków określone są w regulaminie sądu rejonowego. Postępowanie sądowe musi zostać wszczęte w sądzie rejonowym (District Court) obejmującym swoim zasięgiem miejsce twojego zamieszkania lub miejsce zawarcia umowy. W przypadku kiedy umowa wchodzi w zakres ustawy o kredycie konsumenckim z 1995 r. (Consumer Credit Act 1995), postępowanie może zostać wszczęte tylko w obrębie sądu rejonowego, pod który podlega miejsce twojego zamieszkania. Postępowanie przed sądem rejonowym rozpoczyna się, gdy wierzyciel prześle ci zawiadomienie o roszczeniu, w którym określa kwotę długu powstałego w określonym dniu. Wezwanie daje ci dwie opcje: 1) możesz zapłacić żądaną kwotę w ciągu 10 dni od doręczenia zawiadomienia i nie będziesz musiał iść do sądu lub 2) możesz zakwestionować roszczenie, o czym musisz powiadomić powoda w ciągu 28 dni od otrzymania wezwania, używając do tego formularza Appearance and Defence, którego wzór znajdziesz na stronie: www. court.ie. Zawiadomienie o roszczeniu może zostać doręczone osobiście do domu lub listem poleco-

nym bądź, za zgodą sądu, można doręczyć je w inny sposób, na przykład zwykłą pocztą. Jeśli doręczenie zawiadomienia się nie powiedzie, ponieważ na przykład wierzyciel nie zna twojego aktualnego adresu zamieszkania, może zwrócić się on do sądu o uznanie zawiadomienia za prawidłowo doręczone. Wierzyciel musi następnie przedstawić dowód doręczenia w formie ustnych zeznań w sądzie lub w ustawowym oświadczeniu o doręczeniu co najmniej cztery dni przed rozprawą sądową. Jeśli nie zdecydujesz się na zakwestionowanie roszczenia, nie odbędzie się przesłuchanie i wierzyciel otrzyma orzeczenie, że jesteś mu winien pieniądze. Po dokładnym sprawdzeniu wszystkich dokumentów sędzia sądu rejonowego wydaje wyrok dotyczący należnej kwoty i kosztów postępowania. Po uzyskaniu wyroku wierzyciel ma prawo do wniesienia żądania wyegzekwowania wyroku. Wówczas odsetki wynoszą 2 proc. kwoty orzeczenia i zaczynają obowiązywać od dnia wydania wyroku, ale nie dotyczą one osobno zasądzonych kosztów postępowania, którymi zostaniesz obciążony.

Zakwestionowanie roszczenia

Jeśli zamierzasz zakwestionować roszczenie i powiadomiłeś o tym wierzyciela na formularzu, wskazując zamiar podjęcia obrony, wierzyciel

doręczy ci powiadomienie o dacie procesu co najmniej 10 dni przed rozprawą sądową. W trakcie trwania rozprawy sędzia wysłuchuje argumentów twoich i wierzyciela, po czym podejmuje decyzję. Może być to wyrok na korzyść wierzyciela lub oddalenie powództwa. Jeśli sędzia uzna, że nie możesz zapłacić kwoty od razu, może zezwolić na zawieszenie egzekucji na pewien czas lub rozłożyć ją na raty. Jeśli nie podejmiesz próby obrony, wówczas nie odbywa się przesłuchanie i jest mało prawdopodobne, by wstrzymano egzekucję bądź wyznaczono płatność w ratach.

Procedury w sądzie okręgowym (Circuit Court) Jeśli jesteś winien wierzycielowi kwotę między 15 tys.

a 75 tys. euro, postępowanie sądowe musi zostać wniesione do sądu okręgowego (Circuit Court). Procedury sądu okręgowego są podobne do procedur stosowanych w sądzie rejonowym, chociaż obowiązują w nim inne formularze. Postępowanie rozpoczyna się wysłaniem przez wierzyciela dokumentu Ordinary Civil Bill i uzasadnienia roszczenia (Indorsement of Claim), które zawiera szczegóły takie jak: kwota długu, data i treść umowy. Masz 10 dni lub dłużej (za zgodą sądu), na podjęcie decyzji w tej sprawie i poinformowanie wierzyciela odnośnie do tego, czy zamierzasz się bronić. Obrona wiąże się ze złożeniem określonego formularza u sekretarza okręgu (County Registrar) w Circuit

Procedury sądu wyższego (High Court)

inn, ale Conall i Lóegaire nie chcieli uznać rezultatu. Spór rozstrzygnął Cú Roí, który, przeistoczywszy się w olbrzyma, wyzwał ich na pojedynek na ścinanie głów. Każdy z zawodników miał najpierw ściąć głowę olbrzymowi, pod warunkiem, że potem pozwoli mu na to samo. Zarówno Conallowi

jak i Lóegaire'owi udało się pozbawić głowy Cú Roía, lecz ten za każdym razem podnosił ją i odchodził. Gdy nadszedł moment, w którym sami mieli pójść pod topór olbrzyma, obaj uciekli. Cúchulainnowi również nie udało się zabić Cú Roía, ale nie stchórzył i honorowo chciał przyjąć jego przeciw-

Court i przekazanie kopii wierzycielowi bądź jego prawnikowi. Jeżeli nie zamierzasz się bronić, potwierdzasz tym samym zasadność roszczenia, zaś wyrok dotyczący wierzytelności i kosztów może zostać ogłoszony zaocznie, a po jego ogłoszeniu wierzyciel może wystąpić o prawo jego egzekucji.

Postępowanie w sądzie wyższym dotyczy spraw, w których wysokość długu wynosi powyżej 75 tys. euro. Sprawa rozpoczyna się od wezwania podsumowującego (Summary Summons). Wezwanie musi zawierać uzasadnienie roszczenia. Określa ono kwotę należną wierzycielowi oraz koszty procesu. Stwierdza również,

Część 3

że jeżeli zapłacisz dług w ciągu sześciu dni, postępowanie nie będzie kontynuowane (zostanie ono zawieszone). Jeżeli wierzyciel jest licencjonowanym pożyczkodawcą, fakt ten powinien znaleźć się w uzasadnieniu roszczenia wraz z innymi szczegółami dotyczącymi umowy pożyczki, takie jak obowiązująca stopa procentowa. Dłużnik ma do wyboru trzy możliwości: 1) może zapłacić należną kwotę oraz pokryć koszty sądowe w ciągu 6sześciu dni, wówczas postępowanie nie będzie kontynuowane; 2) może wyrazić zgodę na orzeczenie i zażądać dodatkowego czasu na zapłacenie należności; 3) może zakwestionować zasadność roszczenia poprzez złożenie formularza Entering an Appearance, dostarczając go do Central Office of the Four Courts w Dublinie w ciągu ośmiu dni od otrzymania wezwania Summary Summons. Jeśli nie zamierzasz się bronić, wierzyciel może otrzymać orzeczenie zaocznie z Central Office of the High Court. Jeśli podejmiesz próbę obrony, sprawa zostanie rozpatrzona przez sędziego sądu wyższego i zostanie wydany wyrok, zaś wierzyciel zwykle będzie wnioskował o jego egzekucję, wykorzystując dostępne mechanizmy odzyskiwania sądownie orzeczonych długów.

OPRACOWANIE „NASZ GŁOS” NA PODSTAWIE MATERIAŁÓW CITIZEN INFORMATION

foto PUBLIC DOMAIN

Irlandzki heros, który był kiedyś bogiem Cú Roí mac Dáire

Cú Roí mac Dáire to irlandzka postać wystęC pująca w wielu opoM wieściach i legendach, Y a zwłaszcza w irlandzkich K sagach zaliczanych do tzw. cyklu ulsterskiego. Po raz pierwszy w legendach Zielonej Wyspy Cú Roí mac Dáire pojawiał się jako król Munsteru.

To wojownik i mag potrafiący dowolnie zmieniać swą postać oraz podróżnik, który znał cały świat. Przede wszystkim był on jednak rozjemcą zwaśnionych mieszkańców celtyckich osad. Ponieważ był on magiem, w maju spalano ku jego czci wiązanki zielne i kwiatowe. Ta niezwykle barwna postać przed wieka-

mi była bardzo znana i wielbiona przez mieszkańców Szmaragdowej Wyspy. Cú Roí mac Dáire pochodził z prowincji Munster. Nie był on jednak człowiekiem, a bogiem zamienionym w herosa. Jego niezwykła siedziba-forteca przemieszczała się wraz z nim po zaświatach. Dawni Celtowie sądzili, że Cú Roí mac Dáire, wędrując po zaświatach, spotyka tam ich dawno zmarłych bliskich. Dlatego też w maju nad brzegami wód wylewano dla niego mleko i świeżą maślankę z prośbami o pozdrowienie zmarłych i wybłaganie od nich ochrony. Niektórzy badacze uważają, iż pierwowzorem postaci Cú Roía mogło być jedno

z irlandzkich bóstw z czasów preceltyckich, najprawdopodobniej symbolizujące słońce. Sądzono tak, ponieważ magowi składano ofiary w najbardziej słoneczne dni w roku. Znaczenie imienia Cú Roí najczęściej tłumaczy się jako „pies z równiny” lub „pies z pola bitwy”. Według jednej z opowieści podczas wydanej przez siebie uczty siejący wieczny zamęt Briccriu podpuścił trzech ulsterskich bohaterów – Conalla, Cúchulainna i Loegaire – do współzawodnictwa o porcję mięsa przeznaczoną dla najodważniejszego wojownika. Z każdej z prób, jakim ich poddawano, zwycięsko wychodził Cúchula-

nika. Olbrzym zdradził mu wówczas, kim jest. Oszczędził Cúchulainna i ogłosił go największym bohaterem Irlandii. Opowieść ta stała się zalążkiem późniejszego mitu o zielonym rycerzu, którego ubóstwiają mieszkańcy Szmaragdowej Wyspy.

EWA MICHAŁOWSKA--WALKIEWICZ


R

E

K

L

A

M

A

1687_DU

1687_DU

1687_DU

2248_DU

2454_DU

2472_DU

1687_DU

1687_DU

1687_DU

BILETY DO NABYCIA NA WWW.BILETY.NG24.IE

Bilety: €30-€40 bilety.ng24.ie 2463_DU

2470_DU

2471_DU


12

POLSKAGWIAZDY

5–11/LIPCA 2019

ł a r b e z o r Upał gwiazdy

foto INSTAGRAM (3)

Katarzyna Glinka (42 l.) odpoczywa w Chałupach

One to mają szczęście. Są na wakacjach HOROSKOP TYGODNIOWY 5.07–11.07.2019

Marcelina Zawadzka (30 l.) zawitała nad polskie morze do Jastarni

BARAN

21.03–20.04

Twój związek będzie przeżywał prawdziwy rozkwit. Zakochacie się w sobie na nowo! To idealna pora, by pomyśleć o wspólnej przyszłości. Czy jest jakieś wspólne marzenie, które chcielibyście zrealizować? Teraz możecie sobie na to przecież pozwolić.

Zobacz galerię zdjęć na stronie

se.pl

BYK

21.04–20.05

BLIŹNIĘTA

21.05–21.06

Będziesz się zastanawiał, jak powinieneś postąpić w pewnej dość skomplikowanej sytuacji osobistej. Staniesz na rozdrożu – z jednej strony będzie twój stały partner lub dawna miłość, z drugiej nowa osoba, która już na dobre zawróciła ci w głowie. Trzeba przyznać, że ostatnio trochę zaniedbałeś pewne sprawy i w rezultacie musisz teraz stopniowo nadrabiać wszystkie zaległości. W tym tygodniu będziesz musiał zamknąć sprawy, które powinny były zostać zamknięte już bardzo dawno temu.

RAK

22.06–22.07

LEW

23.07–22.08

PANNA

23.08–22.09

WAGA

23.09–22.10

Możesz zakochać się na resztę życia! Absolutnie nie marnuj takiej życiowej okazji, bo może okazać się ona niepowtarzalna. Nie kryj się dłużej ze swoimi uczuciami i wyznaj je osobie, o której marzysz dniami i nocami. To może zakończyć się nawet ślubem!

Julka Wróblewska (21 l.) wybrała się na Moczydło w Warszawie

T

ermometry wskazały w ubiegłym tygodniu najwyższą czerwcową temperaturę od 84 8 4 lat – ponad 38 st. C! Nic dziwnego, że nasze gwiazdy zrzuciły z siebie ciuszki i starają się spędzać czas nad wodą. Katarzyna Glinka (42 l.) i Marcelina Zawadzka (30 l.) zawitały nad polskie morze, a Julka Wróblewska (21 l.) szuka ochłody w stolicy.

W ostatniej chwili dowiesz się o czymś, co może pokrzyżować twoje plany. Na szczęście pojawi się ktoś życzliwy, kto pomoże ci w tej nietypowej sytuacji. Nie martw się, bo to wszystko nie twoja wina i nie ty poniesiesz konsekwencje tej niecodziennej sytuacji.

– Nad naszym morzem najlepiej – napisała w sieci Kasia Glinka, która wybrała się na camping najpierw na Hel, a potem do Chałup. Marcelina natomiast wpadła na weekend do Jastarni, a swoim obserwatorkom poleciła, jakie kostiumy są modne w tym roku. – W tym sezonie

króluje klasyczna czerń, złoto, srebro, czerwień oraz pastele i raczej bez wzorów, a jeżeli już, to etniczne lub kwiatowe – napisała. Julia Wróblewska na razie spędza wakacje w stolicy, więc wybrała się do parku Moczydło i tam postanowiDEC ła zadbać o opaleniznę.

KRZYŻÓWKI PANORAMICZNE

Czeka cię jakiś wielki triumf w życiu zawodowym. Ktoś nareszcie doceni lata twojej ciężkiej pracy, awansujesz lub może po prostu znajdziesz świetną, dobrze płatną pracę. W każdym razie twoje zarobki znacząco wzrosną i będziesz mógł pozwolić sobie na dużo więcej niż obecnie. Czasem w życiu pojawia się coś, czego nigdy byś się nie spodziewał. Ale tym razem będzie to bardzo miła niespodzianka. Pewien problem, który dręczył cię od dłuższego czasu, zniknie. Przynajmniej na długi, długi czas, a być może na zawsze.

SKORPION

23.10–21.11

STRZELEC

22.11–21.12

To będzie doskonały czas na wypoczynek! Powinieneś koniecznie zabrać rodzinę na łono natury. Najlepiej weź wolne na kilka dni, a przeżyjesz niezapomnianą przygodę. Nie musisz obawiać się o wydatki, bo poczujesz przypływ gotówki. W tym tygodniu zauroczy cię pewna nowo poznana w zupełnie przypadkowy sposób osoba. Nie bój się podejść do tej osoby, bo reakcja okaże się pozytywna. Będziesz jeszcze długo wspominał to, co razem przeżyjecie.

C M Y K

KOZIOROŻEC

22.12–19.01

Będzie się działo! Ze wszystkich stron będą pojawiać się nowe propozycje, a także obowiązki. Ale przecież ty jesteś w swoim żywiole, gdy w pracy możesz objąć ster i realizować wszystkie swoje plany. Następny tydzień przyniesie zdecydowanie więcej spokoju.

WODNIK

20.01–18.02

RYBY

19.02–20.03

Zamiast tracić czas na roztrząsanie spraw, które tak naprawdę nie mają żadnego znaczenia, zajmij się nowym wyzwaniem, które w tym tygodniu postawi przed tobą los. Ono sprawi, że poszerzysz horyzonty i zdobędziesz zupełnie nowe umiejętności życiowe. Pojawi się pewien spór, którego chciałeś uniknąć. Najlepszym sposobem na kłopoty będzie teraz stanięcie z boku i niewtrącanie się w nic, co dotyczy kogokolwiek innego poza tobą. Spokój przyniesie najlepsze rezultaty. Wyłącz telefon, wyjedź na urlop. Pomocnik: ARKADA – FAKIR – KRAUL – KWASOTA – TOTEM

Pomocnik: MANITU – NIUTON – OKAPI – POPELINA – WICI


Drink Team – RPS 6:1 (3:0)

DT: 2 Hursztyn, 2 Susek (MVP), Oziomek, Tęcza RPS: Murphy Pierwsze spotkanie przedostatniej kolejki ligowej rozegrały ze sobą drużyny Drink Team z całkowicie nową ekipą RPS, która zadebiutowała w lidze w zeszłym tygodniu meczem z Gandzia Squad, zastępując w ostatnich kolejkach ligi drużynę Wilton United. Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando Drink Teamu, chociaż przewaga bardziej doświadczonej drużyny nie była aż tak znacząca, jak można by się było tego spodziewać (jednak prowadzenie trzema bramkami do przerwy było dosyć dobrą zaliczką). Po zmianie stron niewiele zmieniło się w obrazie gry – to Drink Team był wciąż stroną przeważającą, a gracze RPS, którzy w pierwszej części meczu nie potrafili się wstrzelić, wreszcie trafili do bramki rywala. Jednak było to ich jedyne trafienie tego wieczora i po raz drugi musieli uznać wyższość swoich przeciwników. Gracze RPS w następnej kolejce zmierzą się z doświadczonym beniaminkiem ligi – drużyną Sons of Pitches, zaś drużyna Drink Team zagra o 3 lokatę z Najduchami. MVP – Robert Susek (Drink Team) R

E

K

L

SPORTIRLANDIA

17. kolejka Leisure Leagues Cork

A

M

13

Kto zostanie mistrzem wiosny? Miejsce 1 2 3 4 5 6 7 8 9 9 10

Drink Team

Gandzia Squad – Rebel Army 4:9 (1:5)

GS: 2 Baranowski, 2 Figurski REB: 3 Daye (MVP), 2 Hindi, 2 McCarthy, Elshouky, Herkov Drugie i, niestety, ostatnie spotkanie siedemnastej kolejki Leisure Leagues Cork

rozegrały między sobą drużyny Gandzia Squad z wiceliderem Rebel Army. W pierwszej rundzie lepsi okazali się gracze Rebel Army, którzy pokonali Gandzię 11:4. Determinacja graczy Gandzi przed meczem była ogromna, ale już pierwsza część spotkania pokazała, kto tak napraw-

dę rozdaje karty. I tak Rebelsi bez większych problemów zdołali wypracować sobie przewagę czterech goli do przerwy. Po zmianie stron lekką przewagę uzyskali gracze Gandzi, którzy zdołali odrobić część strat sprzed przerwy. Jednak to tylko zmobilizowało Rebelsów do

Drużyna Korona Rebel Army FC Najduchy Drink Team Strakarnir Okkar Sons of Pitches Gandzia Squad MIG Baltic Storm Wilton United Widnes FC

większego wysiłku i z minuty na minutę wszystko wracało do obrazu sprzed przerwy. Koniec końców inicjatywę przejęli Rebelsi, wygrywając tę część meczu 4:3, a całe spotkanie 9:4. W ostatniej kolejce zagrają oni z liderującą Koroną o tytuł mistrza Wiosny 2019. MVP – Dennis Daye (Rebel Army)

MIG – Sons of Pitches 0:5

WALKOWER – MIG okazał się niechlubnym rekordzistą spośród drużyn decy-

Mecze Punkty Gole (+/-) 17 51 184:53 (+131) 17 48 153:39 (+114) 17 39 144:75 (+69) 17 36 94:49 (+45) 17 21 68:110 (-42) 17 18 94:125 (-31) 17 18 80:117 (-37) 17 13 58:124 (-66) 17 5 33:113 (-80) 17 5 33:113 (-80) 17 4 27:129 (-102) dujących się na walkower – był to już ich 7. walkower w tym sezonie!

foto LEISURE LEAGUES CORK

5–11/LIPCA 2019

Korona – Strakarnir Okkar 5:0

WALKOWER – gracze Strakarnir nie pojawili się na boisku z powodu braków kadrowych.

F.C. Najduchy – Widnes FC 5:0

WALKOWER – Drużyna Widnes została wykluczona z ligi za nieprzestrzeganie regulaminu rozgrywek Leisure Leagues Cork.

TOMASZ SZINDLER

A

1687_DU

1687_DU

1687_DU

C M Y K

2465_DU

2249_DU

2493_DU


14 IRLANDIAPOLECAMY R

E

K

L

A

M

5–11/LIPCA 2019

A

A N E I N E Z S O Ł G O J DODA

Chcesz zareklamować się w gazecie lub na portalu www.ng24.ie ?* Zadzwoń! 089 401 90 06 Napisz! ads@ng24.ie

Z nami dotrzesz do Polonii w całej Irlandii, łącznie z Pólnocną.

ie. Tylko aktualne ogłoszenia, 33 326 tys. wizyt miesięczn (czerwiec 2019)

Mono

Przystępne ceny! Kampanie wyceniamy indywidualnie. *(135 096 wyświetleń, czerwiec 2019)

2474_DU

1663_DU 2473_DU

Mono powstało w 1999 r. w Tokio. Jego założycieE

K

L

A

M

gardowej sceny muzycznej, który postanowił wziąć ich pod swoje skrzydła. Pomógł im w nagraniu i wydaniu długogrającego debiutu zatytułowanego „Under the Pipal Tree” (2001). Po premierze pierwszego „długograja” grupa koncertowała jeszcze intensywniej, często odwiedzała studio. Wraz z trzecią płytą „Walking Cloud and Deep Red Sky, Flag Fluttered and the Sun Shined” (2004) stali się liczącym graczem

na post-rockowej scenie – nazwa zespołu pojawiała się obok tuzów takich jak Explosions in the Sky czy Mogwai. W ciągu przeszło 20-letniej działalności Japończycy wydali 10 albumów długogrających. Ostatni z nich, zatytułowany „Nowhere Now Here”, miał premierę w styczniu tego roku, po raz kolejny dostarczając niezapomnianych wrażeń miłośnikom postrockowych brzmień, które

GDZIE I KIEDY z pewnością będą jeszcze bardziej intensywne na dublińskim koncercie.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

KIEDY: Poniedziałek, 15 lipca, godz. 20.00 GDZIE: Whelans, Dublin

HUUN-HUUR-TU

A

Tuwańczycy z wizytą w sercu Wyspy Szmaragdowej

foto HUUN HUUR TU / FACEBOOK.COM

R

le od samego początku wiedzieli, czego chcą – tworzyć instrumentalną muzykę naładowaną jak największą dawką emocji. Ich kariera nabrała rozpędu dosyć szybko – w 2000 r., po wydaniu EPki „Hey You”, grupa zaczęła intensywnie koncertować zarówno w Japonii, jak i za granicą, w Stanach Zjednoczonych czy też w Szwecji. To właśnie za Wielką Wodą muzycy Mono zostali zauważeni przez Johna Zorna, legendę tamtejszej awan-

foto KILLING JOKE: OFFICIAL / FACEBOOK.COM

Japońscy artyści nie grzeszą oryginalnością – często lubią kopiować to, co zrobili już ich zachodni koledzy po fachu. Ale co z tego, skoro ich twórczość bardzo często jest najwyższej próby? Świadczy o tym m.in. muzyka Mono. Post-rockowcy z Kraju Kwitnącej Wiśni wystąpią w Dublinie już w poniedziałek 15 lipca.

foto MONO (JAPAN) / FACEBOOK.COM

Epickie brzmienia z Kraju Wschodzącego Słońca

1687_DU

C M Y K

Od czasu do czasu warto wybrać się na jakiś niecodzienny koncert. Pod tę kategorię z pewnością podchodzi grupa Huun-Huur-Tu. Rosyjsko-mongolski kwartet gra naprawdę niecodzienną muzykę, opierającą się na grze na egzotycznych folkowych instrumentach w połączoneniu z mongolskim śpiewiem gardłowym. W drugiej połowie lipca kwartet da podwójny koncert w Dublinie. Huun-Huur-Tu powołano do życia w 1992 r. w Tuwie, rosyjskim regionie leżącym na granicy z Mongolią. Biorąc pod uwagę, że w skład grupy wchodzą zarówno Rosjanie, jak i Mongołowie, musiało powstać twór grający naprawdę niecodzienną muzykę. I tak się właśnie stało. Kwartet opiera swoją muzykę na lokalnych instrumentach, takich jak igil (instrument smyczkowy), chomus (drumla) czy doszpuluur (harfa) i dołącza do niej mongolski śpiew gardłowy. Mimo egzotycznego charakteru tej muzyki członkowie zespołu nie zamierzali poprzestać na grze w ojczyźnie. O chęci ekspansji na resztę świata świadczy fakt, że już

Koncert morderczych żartów KILLING JOKE

swój pierwszy album, wydany w 1993 r., zatytułowali po angielsku – „60 Horses in My Herd”. Mimo silnego przywiązania do tradycji muzycy nie bali się eksperymentować, co pokazali, sięgając po instrumenty inne niż te z regionu, takie jak tabla, dudy czy syntezator. Choć muzyka grana przez mongolsko-rosyjską grupę wydaje się bardziej niż egzotyczna, udało się ją wyprowadzić poza region tuwański. Koncert Huun-Huur-Tu w sercu Zielonej Wyspy z pewnością będzie równie niecodziennym, co niezapomnianym przeżyciem.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

GDZIE I KIEDY KIEDY: 17–18 lipca, godz. 19.30 GDZIE: The Sugar Club, Dublin

Choć nie są powszechnie znani, bez wątpienia zalicza się ich do najważniejszych grup współczesnej muzyki rockowej. Mimo ponad 40 lat działalności wciąż grają świeżo. Mowa oczywiście o Killing Joke. Już w środę 14 sierpnia zespół da w Dublinie koncert, który z pewnością będzie można zaliczyć do naprawdę mocnych.

Grupa powstała w 1978 r. w Londynie. Z początku wpasowała się w modny wówczas post-punk. Muzyka ta, bazując na punku, sięga po tak niezliczoną ilość gatunków, że praktycznie nie da się jej zdefiniować. Dość powiedzieć, że w wielu przypadkach mamy do czynienia z chłodną i dosyć mroczną twórczością. Właśnie w takie klimaty poszedł zespół na swoim debiutanckim albumie, zatytułowanym po prostu „Killing Joke” (1980). Na płycie tej post-punk mieszał się z gothic rockiem, dając podwaliny pod nowy gatunek, określany

później mianem industrial rocka. Wśród innych gatunków po które sięgali Anglicy, należy wymienić synth pop oraz new wave. Muzyka zespołu nabrała ciężkości wraz z wydaniem dziewiątego albumu „Pandemonium” (1994). Od tego krążka grupa wyraźnie zaczęła sięgać po ostre gitary, odchodząc od lekko popowych klimatów. Mimo tego nie rezygnując z syntezatorów i ukłonów w stronę post-punka. Z takiego brzmienia znani są po dziś dzień. Ostatnim krążkiem Killing Joke jest wydany w 2015 r. album „Pylon”. Mimo że od jego wydania minęły już cztery lata, grupa jest w jak najlepszej formie. W The Academy i okolicach z pewnością zatrzęśnie się ziemia! PRZEMYSŁAW ZGUDKA

GDZIE I KIEDY KIEDY: Środa 14 sierpnia, godz. 19.00 GDZIE: The Academy, Dublin


SPORT

5–11/LIPCA 2019

Kamila Lićwinko po powrocie do startów:

15

foto PAWE SKRABA, INSTAGRAM

Kamila Lićwinko (33 l.) wraca do wyczynowego sportu po urodzeniu córeczki

Dziecko jest dla mnie ważniejsze

od skakania D A R M O W Y

NASZGŁOSwww.ng24.ie

„Nasz Głos” jest bezpłatnym tygodnikiem WYDAWCA/PUBLISHER: Wizard Media Ltd. 78 Benburb St, Smithfield, Dublin 7, Irlandia Twitter.com: @NaszGlosPolishWeekly https://www.facebook.com/naszglosd http://www.ng24.ie, www.naszeoferty.ie Tel: +353 89 401 90 06, ads@ng24.ie Redakcja/Editorial Department: redakcja@ng24.ie Redaktor naczelny/Editor in Chief: Magda Odziemczyk, e-mail: modziemczyk@ng24.ie Redakcja Dublin/Editor Dublin: Przemysław Zgudka, e-mail: pzgudka@ng24.ie Współpraca: Artur K. Dormann, Izabela Lukiańska, Ewa Michałowska-Walkiewicz, Piotr Słotwiński, Samanta Stochla Korekta: Zespół Reklama/Advertisement: ads@ng24.ie, tel.:+353 89 401 90 06 Projekt graficzny: Piotr Dąbrowski Skład i łamanie: Aleksander Ptasiński Nakład: 10 tys. egzemplarzy Dystrybucja: dystrybucja@ng24.ie ISSN: 2009-8154 All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część ani całość dzieła nie mogą być reprodukowane bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy. Za treść reklam i ogłoszeń Wydawca nie odpowiada. Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania tekstów.

K

am i l a L i ć w i n ko (33 l .) wró ciła na skocznię po blisko dwóch latach. Urodziła córkę. Hania ma teraz dziewięć miesięcy. Jej mama uzyskała w drugim starcie wysokość 1,92 m. O 7 cm mniej od rekordu życiowego na otwartym stadionie i o 14 cm niżej od liderki sezonu, Rosjanki Marii Łasickiene. Ale wierzy, że będzie lepiej.

Dariusz Chrabałowski: – Co w tej chwili jest dla pani zajęciem numer jeden? Kamila Lićwinko: – Na pierwszym miejscu zdecydowanie jest dziecko. Chcę poświęcać córce jak najwięcej czasu. Trening schodzi na drugi plan. Nie mam też możliwości pełnej regeneracji organizmu po ćwiczeniach. – Czy przyjemność skakania jest równie mocna jak przed przerwą? – Jest tak samo ogromna, jak wtedy. I cieszę się, że ją odczu-

wam. Przezwyciężyłam stres, jakiego doznałam w pierwszym w ystę pie, a w drugim poczułam, że znów mogę skakać wysoko. Chciał aby m ja k najszybciej (śmiech). – W sportach w y t r z y ma ł ościow ych zawodniczki po macierzyństwie nabierają dodatkowych sił… – One tak, ja zaś w swojej specjalności żadnych dodatkowych sił fizycznych nie dostrzegam. Tyle że dziecko jest dla mnie motywacją. Szybko wraca mi technika skakania, sprężystość ruchów. Mam bardzo dobre wyniki testów sprawnoś-

Lekkoatletka chwali się córką Hanią

C M Y K

ciowych. Ale trening siłowy idzie jak po grudzie. Nie zdawałam sobie sprawy, jak trudny będzie powrót. – Czuje się pani bezsilna, widząc rywalki skaczące po dwa metry? – Ależ nie. One trenują cały czas, regenerują się po zawodach czy treningu. A ja nie startowałam od 21 mies. I na

razie nie szukam mobilizacji w tym, by im dorównać. – A zatem plan na ten rok? – Uzyskać minimum na mistrzostwa świata (wynosi 1,94 m – przyp. red.), a tam powalczyć o czołową ósemkę. A cel na przyszły rok to igrzyska w Tokio. Rozmawiał DARIUSZ CHRABAŁOWSKI


Centrum sterowania Kubicy

BIEG NEUTRALNY I WSTECZNY

OGRANICZNIK PRĘDKOŚCI W ALEI SERWISOWEJ

PRZEŁĄCZANIE PARAMETRÓW

WIELOFUNKCYJNE POKRĘTŁA USTAWIEŃ SILNIKA

POTWIERDZENIE INSTRUKCJI Z GARAŻU

Kubica

BALANS TYLNYCH HAMULCÓW

PRZEŁĄCZANIE PARAMETRÓW RADIO BALANS PRZEDNICH HAMULCÓW

PARAMETRY PRACY HAMULCÓW

ZAPOWIEDŹ WJAZDU DO PIT STOPU

TRYB JAZDY ZA SAMOCHODEM BEZPIECZEŃSTWA

KOLEJNE OPCJE UŻYWANEGO USTAWIENIA

KONTROLA USTAWIEŃ MOCY SILNIKA

WYBÓR TRYBU I STRATEGII JAZDY

foto WILLIAMS RACING (2)

KONTROLA PARAMETRÓW OPON

Robert Kubica (35 l.)

Tak wygląda kierownica bolidu Polaka

Krychowiak

pokazał foto INSTAGRAM

C M Y K

jaszczura

G

rzegorz Krychowiak (29 l.) nie zatrzymuje się i niestrudzenie zwiedza świat. Gwiazdor reprezentacji Polski przybył właśnie na indonezyjską wyspę Komodo i stanął oko w oko z ogromną jaszczurką. Z łośliwi nazywają go „polskim Magellanem” (na wzór słynnego podróżnika z przełomu XV i XVI wieku),

ale on nic sobie z tego nie robi i kontynuuje podróż dookoła globu. W tym roku postawił na Daleki Wschód. Wraz z piękną partnerką Celią Jaunat odwiedzili Szanghaj, Pekin, a teraz są na indonezyjskiej wyspie Komodo. Symbolem tego miejsca są ogromne jaszczurki – warany. Podróżnik „Krycha” nie mógł sobie odmówić zdjęcia z jaszczurem, którym potem pochwalił się w internecie. PO

G

dyby taką kierownicę musiał opanować przeciętny użytkownik auta, doprowadziłby niechybnie do wypadku, próbując zachować podzielność uwagi. Kierowcy Formuły 1 potrafią w czasie jazdy z wielkimi prędkościami zajmować się jednocześnie prowadzeniem bolidu i kontrolowaniem całego systemu elektronicznego sterowania pojazdem. Kierownica wykonana jest z włókien węglowych stosowanych w przemyśle kosmicznym i kosztuje kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Ta w bolidzie Roberta Kubicy (35 l.), podobnie zresztą jak w poprzednich wersjach auta Williamsa, różni się od montowanych przez inne teamy. Większość rywali ma na niej zintegrowany ekran pokazujący wszystkie parametry jazdy. Brytyjski zespół postawił na rozdzielenie kierownicy i ekranu, dążąc do jak największej wygody i zmniejszenia rozmiaru. Przeciętnemu kibicowi kierownica Roberta może się na pierwszy rzut oka wydać skomplikowana. To pozory, bo jest o wiele mniej naszpikowana pokrętłami niż ta z bolidu BMW Sauber, którym Robert ścigał się przed 10 laty. Wówczas było tam blisko 30 różnych elementów sterowania! Przełączanie tego wszystkiego przy prędkości 200– 300 km na godzinę może przysporzyć niezłego bólu głowy, ale zawodnik F1 musi umieć się posługiwać tym instrumentem z zamkniętymi oczami. MŻ

Na wszelki wypadek Grzegorz Krychowiak (29 l.) wolał podejść do gada od tyłu

Największy podróżnik polskiego sportu w towarzystwie niebezpiecznego gada

Waran z Komodo

Gatunek gada z rodziny waranów nazywany smokiem z Komodo. To największa obecnie żyjąca jaszczurka. Długość od 2,5 do 3 metrów, waga – około 80–90 kg. Żywi się większymi kręgowcami, jak konie, bawoły wodne, świnie czy jelenie. To zwierzę niebezpieczne, odnotowano kilka śmiertelnych ataków na ludzi

foto ART SERVICE (6)

16 SPORT

5–11/LIPCA 2019

Profile for Nasz Głos

Nasz Głos polski bezpłatny tygodnik w Irlandii 5.07.2019 (593)  

Nasz Głos polski bezpłatny tygodnik w Irlandii 5.07.2019 (593)  

Advertisement