Page 1

REKLAMA

REKLAMA

sprawdź ogłoszenia

www.ng24.ie

1397_DU

Nie chcę zmieniać swojego życia w Irlandii

POLSKI TYGODNIK INFORMACYJNY

BEZDOMNY POLAK Z MAGHERY ZAMORDOWANY. LOKALNA SPOŁECZNOŚĆ WSTRZĄŚNIĘTA

Tragiczna śmierć Piotra K. w pustostanie

// STR. 7

foto PUBLIC DOMAIN, MATERIAŁY WŁASNE

ROZMOWA Z MARCINEM SZULCEM, AUTOREM KSIĄŻKI „IRLANDIA ALBO FRYTKI Z OCTEM” // STR. 13

Nowy Poradnik Naszego Głosu JUŻ DOSTĘPNY Więcej informacji znajdziesz na str. 4 1949_DU

REKLAMA

531

numer 20–26 kwietnia 2018

Irlandzcy politycy po raz kolejny udowodnili, jak bardzo są łasi na pieniądze

2054_DU

MIESZKAŃCY NARZEKAJĄ NA OPŁATY ZA RECYKLING, A TAK NAPRAWDĘ...

Nie potrafią segregować śmieci // STR. 5

foto PUBLIC DOMAIN

Dostają krocie, dostaną więcej

Skandalicznie wysokie pensje i podwyżki dla polityków. Najlepiej sytuowani wyciągają po 200 tys.

GWAŁT W LEINSTER. OFIARA I OPRAWCA TO JESZCZE DZIECI

Dramat na podwórku

// STR. 6

IRLANDIA PÓŁNOCNA MA PROBLEM Z PRZESTĘPCZOŚCIĄ SEKSUALNĄ

P

olitycy znacząco podnieśli sobie pensje. Choć powtarzają, że to „tylko” powrót do zarobków sprzed kryzysu, są

one skandalicznie wysokie. „Irish Independent” postanowił przyjrzeć się temu, ile zarabiają najwyżsi urzędnicy państwowi.

// STR. 3

Rośnie liczba gwałtów i molestowań

// STR. 7

REKLAMA

1974_DU

1965_DU


2

U

POLSKAWYDARZENIA WYDARZENIA

ważajcie, zanim coś podpiszecie! Nieuczciwe firmy wykorzystują lukę w prawie i pod pozorem bezpłatnych badań naciągają seniorów na pobyt w luksusowym hotelu oraz zakup maty magnetycznej. Trzeba za to płacić nawet kilka tysięcy złotych.

foto KASIA ZAREMBA (2)

Schorowani starsi ludzie skuszeni ofertą kompleksowego leczenia nie mogą odzyskać pieniędzy od poznańskiej firmy. Pisaliśmy o niej w lutym, bo naciągała seniorów na kupno drogich magnetycznych materacy. Teraz oferuje emerytom udział w programie zdrowotnym o wartości kilku tysięcy złotych. Wśród pokrzywdzonych jest pani Józefa z Katowic (68 l.). Poszła na prezentację firmy do katowickiej restauracji, skuszona rzekomo bezpłatnym badaniem rezonansu magnetycznego. – To badanie polegało na tym, że do ręki dali mi metalową rurkę, całość trwała 3 min. „Rezonans” wykazał, że mam bardzo niski poziom kolagenu i poważne kłopoty z nadciśnieniem – opowiada. Przedstawiciele firmy nakłonili seniorkę do zakupu pakietu usług medycznych za 5490 zł. – Te osoby tak skutecznie potrafiły mnie omamić. Wiadomo, że zdrowie jest najważniejsze, a oni zapewniali, że uniknę operacji na kolano, którą miałam przejść za dwa miesiące – opowiada pani Józefa. W umowie, którą podpisała, miała zagwarantowane m.in. dostęp do infolinii medycznej i pobyt w hotelu w Łężeczkach w woj. wielkopolskim. Gdy próbowaliśmy ustalić, jakie konkretnie usługi zdrowot-

! I C Y R E M E A G UWA olują Znowu na Was p

Darmowe badania kosztowały mnie 5,5 tys. zł ne firma tam oferuje, usłyszeliśmy, że program medyczny przewiduje zabiegi i konsultacje, ale obowiązkowym elementem pakietu jest zakup maty magnetycznej, która leczy liczne dolegliwości. Niestety, osoby, które skuszą się na taki pakiet, mają proble-

my z odzyskaniem pieniędzy, gdy się rozmyślą. – Nie oferujemy garnków, tylko usługi zdrowotne. Nie ma możliwości rezygnacji z nich, bo nie przewiduje tego ustawa o ochronie konsumenta – twierdzi Łukasz Gogulski z firmy oferującej takie pakiety. – Jest

foto TOMASZ RADZIK

7pro6cent

1 8 procent

Andrzej Duda (46 l.) R

E

K

L

A

M

Beata Szydło (55 l.) A

Kogo zwolennicy PiS widzieliby w wyborach jako kandydata na prezydenta? Mimo że Andrzej Duda (46 l.) kilka razy grał nie po linii partii, to jego, a nie wierną prezesowi Beatę Szydło (55 l.), wskazuje w tej roli elektorat obozu rządzącego! Tak wynika z sondażu przeprowadzonego przez Instytut Badań Pollster na zlecenie „Super Expressu” i portalu se.pl. – Gdyby dziś były wybory i był inny kandydat pra-

68-letnia pani Józefa z Katowic została namówiona do zakupu pakietu usług medycznych za 5490 zł

to ewidentna luka w prawie i trzeba zacząć od jej wyeliminowania, żeby konsument miał możliwość odstąpienia od umowy także wtedy, gdy jej przedmiotem są rzekome usługi medyczne – podkreśla posłanka Platformy Marzena Okła-Drewnowicz (46 l.). LB

Wyborcy PiS wolą Dudę niż Szydło

20–26/KWIETNIA 2018

Pani Józefa podpisała umowę, z której teraz nie może się wycofać

Sondaż dla „Super Expressu” i wej strony na prezydenta niż Andrzej Duda, to głosowałbym na innego kandydata – zapowiedział wczoraj na antenie radia RMF szef gabinetu premiera Marek Suski (60 l.). Prezydent podpadł politykom PiS, wetując ustawy dotyczące reformy sądownictwa, a ostatnio blokując ustawę degradującą komunistycznych generałów. Jak mówiło się w kuluarach, karą za niesubordynację może być brak poparcia w następnych wyborach i wystawienie w jego miejsce

Szydło. Ale jak pokazuje nasz sondaż, nawet wśród elektoratu PiS nie miałaby ona najmniejszych szans z Dudą. – Smuci mnie tak niski wynik premier Szydło. Odbieram to jako cenę za jej odwagę. Prezydent nigdy nie znalazł się w ekstremalnej sytuacji. W momentach kiedy wywołuje złe emocje, w naszym obozie pojawiają się propozycje, żeby go zastąpić. Ja jednak sobie nie wyobrażam wojny w naszej rodzinie – mówi nam Tadeusz Cymański (63 l.), poseł

PiS, mając na myśli zapewne wypowiedź Szydło, w której stwierdziła, że nagrody należą się ministrom. – Wyborcy PiS są nie tylko konserwatywni światopoglądowo, lecz także jeśli chodzi o szacunek dla głowy państwa. Różnica zdań między partią a ośrodkiem prezydenckim nie zawsze jest czytelna dla elektoratu – uważa prof. Rafał Chwedoruk (49 l.), politolog. Badanie zostało przeprowadzone w dniach 4–5 kwietnia 2018 r. na próbie 1023 AKA dorosłych Polaków.


WYDARZENIAIRLANDIA

R

3

Po pieniądze im śpieszno, do oczyszczania wody – niekoniecznie

Nazwa „Irish Water” budzi jak najgorsze skojarzenia. Założona w 2013 r. miała za zadanie zarządzanie irlandzkimi zasobami wodnymi i ściąganie z nas opłat za wodę. To ostatnie wywołało liczne protesty w całej Irlandii. Politycy w końcu się ugięli i zrezygnowali z opłat. Nie oznacza to jednak, że Irish Water rozwiązano. Wręcz przeciwnie – dalej działa i ma się dobrze, wciąż administrując irlandzkimi zbiornikami i wodociągami. Jak się jednak okazuje, swojej roboty nie wykonuje wystarczająco dobrze. Agencja właśnie otrzymała grzywnę za opóźnienia w pracach renowacyjnych. Konkretnie chodzi o dostosowanie wybra-

nych stacji uzdatniających do filtrowania toksycznych substancji. W szczególności chodzi o niebezpieczne dla zdrowia trihalogenometany. Są to organiczne związki chemiczne będące pochodnymi metanu. W przemyśle używa się ich jako substancji chłodniczych bądź rozpuszczalników. Jak nietrudno się domyśleć, są one silnie toksyczne. Nawet w małych ilościach mogą przyczynić się do znacznego zanieczyszczenia środowiska. Są one również jednymi z najniebezpieczniejszych substancji rakotwórczych.

W przypadku Irlandii największe występowanie tego typu substancji zanotowano w hrabstwie Donegal. Aż sześć tamtejszych stacji uzdatniania wody wymaga przeprowadzenia renowacji, które przystosują je do jeszcze lepszego eliminowania szkodliwych związków. Irish Water jednak z tym niespieszno – już dawno przekroczyli terminy prac. Dlatego też agencja otrzymała grzywnę. Opiewa ona na kwotę aż… 6 tys. euro. Trudno stwierdzić, by taka kara była dla nich dotkliwa.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

L

A

M

A

USŁUGI PRAWNE DLA POLSKICH KLIENTÓW

SPECJALIZUJEMY SIĘ W: foto PUBLIC DOMAIN

Woda pitna z niektórych irlandzkich ujść okazuje się powolną trucizną

K

CRIMMINS HOWARD SOLICITORS ŚWIADCZY

IRISH WATER DOSTAŁO GRZYWNĘ, BO NIE PRZEJMUJE SIĘ NASZYM ZDROWIEM

Irish Water nie dba o nasze zdrowie. Agencja zajmująca się oczyszczaniem wody właśnie otrzymała grzywnę za niewypełnianie swoich obowiązków. Konkretnie – chodzi o (nie)oczyszczanie wody z trihalogenometanów. Są to silnie rakotwórcze substancje obecne w niektórych zasobach irlandzkiej wody pitnej.

E

• Wypadki drogowe* • Wypadki w pracy* • Zaniedbania medyczne* • Wypadki* • Prawo rodzinne • Nieruchomości, przeniesienie własności W sprawie konsultacji prawnych, prosimy o kontakt z naszym tłumaczem: 085-104-77-10 lub 061 361 088 www.crimminshoward.ie info@crimminshoward.ie

*W sprawach spornych adwokat nie może naliczać honorarium lub innych opłat i jako procentu lub proporcji w stosunku do zasądzonych lub wynegocjowanych warunków.

1947_DU

Skandalicznie wysokie pensje i podwyżki dla polityków. Najlepiej sytuowani wyciągają po 200 tys.

Politycy znacząco podnieśli sobie pensje. Choć powtarzają, że to „tylko” powrót do zarobków sprzed kryzysu, są one skandalicznie wysokie. „Irish Independent” postanowiło przyjrzeć się temu, ile zarabiają najwyżsi urzędnicy państwowi. Zielona Wyspa, choć wyszła z kryzysu, dalej nie jest idealnym miejscem do życia. Choć idzie je sobie ułożyć tutaj nieco łatwiej niż w wielu innych krajach,

wciąż jest ono koszmarnie drogie. Nie wspominając o tym, że zarobki wielu mieszkańców nie należą do szczególnie wysokich. Co innego politycy. Większość z nich w pierwszym rzędzie zawsze stawiało napełnienie własnej kabzy. Najdobitniej udowodnili to, podnosząc sobie pensje. Jak przypomina „Newstalk. com”, już w ubiegłym roku posłowie i ministrowie przyznali sobie po 2,7 tys. euro ekstra. Przypomnijmy, że podczas głosowania nad odrzu-

foto PUBLIC DOMAIN

Dostają krocie, dostaną więcej

Irlandzcy politycy po raz kolejny udowodnili jak bardzo chciwymi są bestiami

ceniem podwyżek za takim rozwiązaniem zagłosowało ledwie 38 spośród 158 posłów. Jak wówczas tłumaczyli parlamentarzyści cytowani przez irlandzki portal, są to nie tyle podwyżki, co „powrót do poziomu sprzed kryzysu”. Dotyczy on także najwyższych rangą urzędników państwowych, w tym premiera. Który przecież nie bieduje. „Irish Independent” przytoczyło pensje rządzących polityków, które mogą wprawiać w niemałe osłupienie. W przypadku tych stojących naprawdę wysoko po ostatnich podwyżkach mogą sięgać one nawet 200 tys. euro. Tyle zarabiają m.in. sekre-

tarze generalni ministerialnych departamentów. Do wspomnianych 200 tys. brakuje im ledwie niecałych 3 tys. euro. Również niżsi rangą kierownicy nie mogą narzekać – ich pensje obecnie oscylują w okolicach 180 tys. euro rocznie. Oznacza to, że są oni biedniejsi o 20 tys. euro od swoich lepiej ustawionych kolegów. Dość powiedzieć, że za 20 tys. niejeden mieszkaniec Irlandii musi wyżyć cały rok. W porównaniu z ministerialnymi „grubymi rybami” poselskie uposażenie wygląda całkiem skromnie. Obecnie wynosi ono „ledwie” 94,5 tys. euro.

Jakby tego było mało, podwyżki jeszcze się nie skończyły. Ostatnia będzie miała miejsce w kwietniu przyszłego roku. Może i dbanie o własne kieszenie przez polityków nie byłoby tak skandaliczne gdyby nie to, że wielu R

E

K

L

A

M

mieszkańców Irlandii często nie ma czego do garnka włożyć. Nie wspominając o tym, że wielu polityków jest święcie przekonanych, że dodatkowe pieniądze po prostu im się należą.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

Potrzebujesz reklamy? Zadzwoń!

089 401 90 06

Napisz! ads@ng24.ie Przystępne ceny!

2007_DU


4 R

E

IRLANDIAWYDARZENIA K

L

A

M

20–26/KWIETNIA 2018

A

Jedna trzecia życia w stanie wegetacji

R

E

K

L

A

M

A

Przez kilkanaście lat przebywała w irlandzkich szpitalach z powodu komplikacji pooperacyjnych. W końcu zmarła. Wszystko przez nieudaną operację usunięcia torbieli z czaszki. Lekarze nie chcieli wiązać jej śmierci z zabiegiem. Mimo upływu lat rodzina kobiety z pewnością będzie walczyć o odszkodowanie. Gulrukh H. z Dublina była matką dwójki dzieci. W wieku 35 lat jej spokojne życie przerwała druzgocąca wiadomość – pod jej czaszką znajduje się torbiel, którą należy niezwłocznie usunąć. Dlatego kobieta też w 2001 r. poddała się operacji w jednym z dublińskich szpitali. Z początku nic nie zapowiadało wieloletniego koszmaru. Kobieta wypisała się ze szpitala na początku października. Po nieco ponad tygodniu musiała jednak tam wrócić – przeszła dwa zawały serca, pod jej czaszką zebrała się woda. Tak zaczął się 16-letni koszmar H. Jak podaje „Irish Independent”, walcząc o swoje życie, musiała regularnie przemieszczać się między kilkoma szpitalami. Najgorsze było to, że była w stanie zbliżonym do śpiączki. Led-

W takim otoczeniu kobieta spędziła jedną trzecią swojego życia wo mogła komunikować się z osobami z otoczenia. Przez wszystkie lata udręki rodzina miała nadzieję, że w końcu uda się nawiązać z nią kontakt. Niestety, bezskutecznie. Jak twierdzili lekarze zajmujący się Gulrukh H., jej umysł praktycznie nie funkcjonował. Kobieta zmarła w czerwcu 2017 r. Miała 51 lat. Prawie jedną trzecią swojego życia spędziła półprzytomna. Lekarze nie chcieli wiązać jej śmierci z pooperacyjnymi komplikacjami. Zwłaszcza, że w ostatnich dniach swojego życia zakaziła się sepsą oraz cierpiała na niewydolność wielonarządową. Rodzina, która była odmiennego zdania, podała sprawę do sądu.

IRLANDIA NAJBARDZIEJ WILGOTNA OD STULECI

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

Na brak deszczu nie idzie w Irlandii narzekać

Od stuleci pogoda w Irlandii nie była tak wilgotna. I to dosłownie. Jak twierdzą irlandzcy meteorolodzy, ubiegłe dziesięciolecie było najbardziej wilgotnym okresem w ciągu ostatnich 300 lat na Zielonej Wyspie. Klimat Irlandii zmienia się niemal z roku na rok. Odczuwalne jest to w szczególności w ostatnich latach. Naukowcy meteorolodzy dokładnie przyjrzeli się zmianom irlandzkiego klimatu. Z wyników badań, cytowanych przez „Irish Times” wynika, że lata 2006–2015 były najbardziej wilgotnymi na przestrzeni ostatnich 300 lat.

Powołany przez sędziego lekarz faktycznie stwierdził, że śmierć kobiety spowodowana była komplikacjami po operacji. I to mimo tego, że od zabiegu minęło kilkanaście lat. Bezpośrednią przyczyną śmierci kobiety były obrażenia wynikające z nieodwracalnego uszkodzenia mózgu. To miało nastąpić właśnie w wyniku feralnej operacji. Zrozpaczona rodzina z pewnością zawalczy o odszkodowanie. Biorąc pod uwagę ogrom cierpień, należy się spodziewać, że będzie ono kolosalne. Jednak żadne pieniądze nie zwrócą życia kobiecie, która kilkanaście lat swojego życia spędziła w stanie wegetatywnym.

foto PUBLIC DOMAIN

W 2001 r. poddała się operacji mózgu. Przez nieudaną operację umierała praktycznie przez kilkanaście lat

foto PUBLIC DOMAIN

1981_DU

(Prawie) nigdy nie spadło tak dużo deszczu Miarą wilgotności jest deszcz, padający w Irlandii niezwykle obficie. W ciągu ostatniej dekady średni roczny opad deszczu wyniósł prawie 2 tys. mm. Dla porówna-

nia – średnia z lat 1711–2016 to 1,08 tys. mm. Wychodzi więc na to, że ostatnie dziesięć lat było pod tym względem rekordowe.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA


WYDARZENIAIRLANDIA

20–26/KWIETNIA 2018

Nie potrafią segregować śmieci R

E

K

L

A

M

A

foto PUBLIC DOMAIN

Mieszkańcy Irlandii narzekają na opłaty za recykling, a tak naprawdę...

5

Okazuje się, że wielu Irlandczyków kiepsko segreguje śmieci

Wiemy już, że będziemy płacili nawet za te śmieci, które sami segregujemy. Przy wprowadzeniu opłat za recykling idzie zadać niebłahe pytanie – czy mieszkańcy Zielonej Wyspy umieją to robić? Jak się okazuje – wielu z nich robi to niekoniecznie dobrze. Wieść o płaceniu za recykling odpadów zezłościła wielu mieszkańców Zielonej Wyspy. Nie dość, że przy segregacji śmieci idzie się namęczyć, to jeszcze każą za to bulić. I to niemało. Wszystko przez to, że Chiny zakazały importu plastiku z Europy. Do tej pory 95 proc. tego surowca z Irlandii trafiało do Państwa Środka. Po odcięciu tej drogi eksportu Zielona Wyspa będzie musiała radzić sobie z tym w inny sposób. Wdrożenie nowych rozwiązań będzie kosztowało, co odbije się także na opłatach za śmieci, nawet tych segregowanych. Praktycznie każdy oburzony bije się w pierś, że nikt nie segreguje śmieci lepiej niż on. Z ankiety przeprowadzonej przez Repak wynika, że umiejętnościami recyklingu szczyci się 82 proc. mieszkańców Zie-

lonej Wyspy. W praktyce twierdzenie to nieco rozmija się z rzeczywistością. Organizacja zajmująca się doradztwem w sprawach recyklingu postanowiła spytać o to również firmy śmieciarskie. Odpowiedzi udzielone przez ich pracowników mogą nieco urazić dumę domorosłych „recyklerów”. Praktycznie w każdym worku z segregowanymi śmieciami idzie natknąć się na rzeczy, które w ogóle nie powinny się wśród nich znaleźć. W każdym przypadku wśród segregowanych śmieci można było znaleźć rzeczy takie jak spleśniałe jedzenie, zepsute zabawki czy pieluszki. Aż 95 proc. śmieciarzy znajdywało w workach zużyte puszki po dezodorantach. W ponad 91 proc. przypadków trafia-

foto PUBLIC DOMAIN

KOLEJNY ROK Z RZĘDU WIĘCEJ ODWIEDZAJĄCYCH W IRLANDII

ły się również zużyte sprzęty elektroniczne. Wśród innych, często znajdywanych rzeczy należy wymienić: szkło, odpady medyczne, baterie, ludzkie bądź zwierzęce odchody, a nawet… martwe zwierzęta. Mowa tu oczywiście o przypadkach, w których wspomniane śmieci znalazły się wśród tych przeznaczonych do recyklingu Jak podaje Repa, rokrocznie do segregowanych śmieci trafia aż 87 tys. ton odpadów, które nie nadają się do przeróbki. Mimo popełniania wielu błędów, pod względem segregowania śmieci Irlandczycy znajdują się w europejskiej czołówce. Po raz kolejny idzie zadać pytanie, czy wprowadzenie opłat nie zniechęci ich do zajmowania się recyklingiem.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

R

E

K

L

A

M

A

2050_DU

Irlandia ma naprawdę wiele do zaoferowania odwiedzającym ją turystom

Na turystach wzbogaciliśmy się o prawie 300 milionów

nie rzecz ujmując – Irlandia wciąż jest krajem szalenie atrakcyjnym dla zagranicznych turystów. Wzrost popularności w Irlandii idzie w parze ze spadkiem liczby podróży do Wielkiej Brytanii. Zjednoczone Królestwo, pogrążone w oparach brexitu, zanotowało ponad 4,5-proc. spadek odwiedzających. Spadek wartości W praktyce oznacza to, że funta znacznie podbił ceny nieirlandzka gospodarka wzboktórych usług. Wątpliwe, by gaciła się aż o 292 mln euro. irlandzcy hotelarze i restauraTym samym zarobki sektora torzy przejmowali się kłopotaturystycznego wzrosły prawie mi swoich brytyjskich kolegów. PRZEMYSŁAW ZGUDKA o 11 procent. Mniej statystycz-

Irlandzka turystyka ma się dobrze. Wiele wskazuje na to, że będzie miała się coraz lepiej – kolejny rok z rzędu wzrosła liczba turystów odwiedzających Zielona Wyspę. Jak podaje Central Statistics Office, w roku ubiegłym zawitało w niej o 6,5 proc. więcej z nich niż w 2016 r.

2017_DU


6

IRLANDIAWYDARZENIA

20–26/KWIETNIA 2018

Koszmarny gwałt w Leinster. Ofiara i oprawca to jeszcze dzieci

Dramat na podwórku Koszmarna zbrodnia w Niedzielę Wielkanocną. 9-letnia dziewczynka została brutalnie zgwałcona przez swojego kolegę. Jej oprawca był od niej ledwie dwa lata starszy. Sprawa została zgłoszo-

foto PUBLIC DOMAIN

Młodociany gwałciciel zrobił ogromną krzywdę zarówno swojej ofierze, jak i samemu sobie R

E

K

L

A

M

na na policję, która ma naprawdę ciężki orzech do zgryzienia.

Zgodnie z irlandzkim prawem za określone przestępstwa można odpowiadać dopiero w określonym wieku. Osoby w wieku poniżej 12 lat

A

POMOC DLA SCHRONISKA LECZNICA ADA w PRZEMYŚLU

nie mogą być sądzone w trybie standardowym. Wyjątki od reguły mogą być stosowane tylko w odniesieniu do ciężkich przestępstw. Takiego z pewnością dopuścił się 11-letni chłopiec z jednego z miasteczek w hrabstwa Laois. Jego personalia oraz dokładne miejsce zdarzenia nie są znane. Wiadomo jedynie, że naprawdę młody zwyrodnialec zgwałcił swoją 9-letnią koleżankę, z którą bawił się na podwórku. Jak podaje „Irish Examiner”, wszystko działo się wtedy, kiedy dorośli byli w domu. Oprawca i ofiara są znajomymi. Dokładne okoliczności potwornego zdarzenia nie są znane. Sytuację najprawdopodobniej zauważyła jedna z osób dorosłych, która akurat wyszła z domu. Widząc co się dzieje, natychmiast wszczęła alarm. Później również dziewczynka powiedziała swoim rodzicom, że jej kolega ją zgwałcił. 9-latka została zabrana na obdukcję, w trakcie której potwierR

E

K

L

A

M

dzono, że przestępstwo miało miejsce. Po traumatycznym zdarzeniu dziecko czekają jeszcze męczące przesłuchania. Przesłuchany zostanie również młodociany zwyrodnialec. Jak wcześniej wspomniano, teoretycznie nie jest w stanie odpowiadać za swoje czyny. Gwałt, którego się dopuścił jest jednak przestępstwem na tyle poważnym, że może być zastosowane wobec niego wyjątkowe działanie. Z pewnością sprawa jest bardzo delikatna. Policja dba o to, by do mediów nie dostały się żadne informacje dotyczące personaliów zarówno ofiary, jak i sprawcy. Jak twierdzą źródła cytowane przez „Irish Times”, takie przypadki są „niezwykle rzadkie”. Są one jednak o tyle przerażające, że pokazują, jak bardzo można być zdemoralizowanym w tak młodym wieku. Czyn, którego dopuścił się 11-latek z pewnością będzie miał katastrofalny wpływ zarówno na jego ofiarę, jak i jego samego.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

BIBLARY WSPIERA PSIAKI SPOTKANIE Z WETERYNARZEM MUZYKA NA ŻYWO QUIZY, AUKCJE GRILL, BAR CIE HALL Sports & Social Club 1 Library Square Inchicore, Dublin 8 DARMOWY PARKING

Wstęp: €5

2082_DU

2072_DU

Jeżeli masz problem z piciem alkoholu i chcesz coś zmienić w swoim życiu Anonimowi Alkoholicy AA czekają

tel. +353873301230

1441_DU

www.aairlandia.com

1979_DU

1698_DU


IRLANDIAPÓŁNOCNA

20–26/KWIETNIA 2018

Bezdomny Polak z Maghery zamordowany. Lokalna społeczność wstrząśnięta

Tragiczna śmierć Piotra K. w pustostanie Nie każdemu szukającemu szczęścia na emigracji udaje się je znaleźć. W obcym kraju imigranci często popadają w jeszcze większe kłopoty, niż mieli w ojczyźnie. Wielu z nich każdego dnia walczy o przetrwanie, nierzadko lądując na twardej, nieprzyjaznej ulicy. Jedną z takich osób był Piotr K. Nie wiadomo, kiedy dokładnie przyjechał do Irlandii Północnej. Wiadomo natomiast, że na półno-

cy Zielonej Wyspy zdecydowanie mu się nie poszczęściło. Był bezdomnym pomieszkującym w Magherze, na ulicy bądź w różnych opuszczonych miejscach. W tym samym mieście mieszkała również jego siostra. Często zwracał się o pomoc do lokalnych mieszkańców, a wielu z nich, poruszonych jego ciężkim losem, udzielało mu takowej. Bez wątpienia jego największym problemem był brak znajomości języka angielskiego. Nie mogąc się w nikim porozumieć, praktycznie nie miał szans na powrót do normalności. W pewnym momencie jego ciężkie życie zostało brutalnie przerwane. Na początku kwietnia w jednym z pustostanów znaleziono jego ciało. Jak podaje „Belfast Telegraph”, nosiło ono ślady licznych

obrażeń. Było więc jasne, że Piotrowi K. ktoś pomógł rozstać się z życiem. W przypadku zamordowania osób bezdomnych poszukiwanie zabójcy trwa nad wyraz długo. Tym razem funkcjonariuszom się poszczęściło – szybko złapali podejrzanych. Okazali się nimi dwaj nastoletni mieszkańcy Maghery. Na obecnym etapie trudno jednak stwierdzić, czy to na pewno oni stoją za morderstwem Polaka. Tragiczna śmierć Piotra K. wstrząsnęła lokalną społecznością, która dobrze kojarzyła zamordowanego. – Jesteśmy zszokowani i przybici – powiedział ks. Patrick Doherty cytowany przez lokalny portal. – Modlitwami i myślami jesteśmy z jego rodziną. Czasami zachodził do naszego kościo-

foto PUBLIC DOMAIN

IRLANDIA PÓŁNOCNA MA OGROMNY PROBLEM Z PRZESTĘPCZOŚCIĄ SEKSUALNĄ

Na razie nie wiadomo, dlaczego bezdomny Polak został zamordowany

foto PUBLIC DOMAIN

Bezdomny Polak zamordowany w północnoirlandzkiej Magherze. Ciało bezdomnego Piotra K. zostało znalezione w jednym z tamtejszych pustostanów. W sprawie jego tragicznej śmierci zatrzymano nastolatka, który mógł znacząco się do niej przyczynić.

ła. Niestety, przez barierę językową nie mogłem dowiedzieć się o nim zbyt dużo. Swoje kondolencje złożyli również Konsul Hono-

W Irlandii Północnej drastycznie rośnie liczba zgłaszanych gwałtów. Jak podaje północnoirlandzka policja, w ciągu ostatniego roku wzrosła ona aż o jedną piątą. Oprócz wielkiej skali gehenny kobiet fakt ten oznacza również, że coraz częściej stają one do walki ze swoimi oprawcami. Policyjne statystyki są zazwyczaj czubkiem góry lodowej problemu. Ogrom przestępstw pozostaje niezgłoszony. Szczególnie w przypadkach tak wstydliwych jak molestowanie czy gwałt. Wiele kobiet padających ofiarami przestępstw seksualnych nie chce niko-

mu o tym powiedzieć. Dlatego też skala faktycznego problemu może być dużo, dużo większa niż sądzimy. Pokazuje to przypadek Irlandii Północnej. Tutejsi policjanci przyjmują coraz więcej zgłoszeń gwałtów. Jak podaje „Irish News”, w 2017 r. policjanci otrzymali prawie 970 zgłoszeń. Względem poprzedniego roku był to wzrost aż o 20 proc. Oprócz gwałtów policjantom zgłoszono także ponad 2,3 tys. innego rodzaju przestępstwa seksualne. Na samym zgłoszeniu skazanie przestępcy jednak się nie kończy. Ofiary muszą

udzielić więcej informacji na temat tragicznej śmierci Polaka. Można to zrobić pod numerem: 0800 555 111.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

Tego pojazdu mu nie odbiorą Policjanci z Dungannon mieli okazję uczestniczyć w nietypowej interwencji – zatrzymali pijanego niepełnosprawnego. Sytuacja nie byłaby może tak kłopotliwa gdyby nie to, że mężczyzna poruszał się na skuterze inwalidzkim, którego nie można mu odebrać.

R

Rośnie liczba gwałtów i molestowań

rowy RP w Belfaście Jerome Mullen oraz poseł Keith Buchanan, który zachęca do kontaktowania się z policją wszystkie osoby mogące

ZATRZYMALI PIJANEGO KIEROWCĘ SKUTERA… INWALIDZKIEGO

Wsiadając do jakiehokolwiek pojazdu w stanie nietrzeźwości, narażamy się na poważne kłopoty. Nawet, jeśli chcemy wrócić rowe-

Wiele ofiar gwałtów i molestowań boi się mówić o tym, co je spotkało

7

E

K

L

A

M

rem z zakrapianej alkoholem imprezy, możemy dostać słony mandat. Tego typu zatrzymania z pewnością nie należą w Irlandii Północnej do rzadkości. W przypadku osób poruszających się na skuterach inwalidzkich możemy spotkać niecodzienne przypadki. Na taki natknęli się funkcjonariusze, którzy w listopadzie ubiegłego roku zatrzymali 70-letniego Eugene’a B. Jak podaje „Irish News”, mężczyzna był kompletnie pijany i nie panował nad prowadzonym pojazdem.

W podobnej sytuacji należy odebrać prawo jazdy. W przypadku inwalidy jeżdżącego na tego typu skuterze jest to jednak niemożliwe – do jego użytkowania nie trzeba zdawać żadnych egzaminów. Dlatego też mężczyzna wyszedł z sądu prawie nietknięty. Otrzymał jedynie grzywnę w wysokości 200 funtów i 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów, których obsługa wymagałaby wyrobienia prawa jazdy. Wątpliwe, by ta druga część kary jakoś szczególnie go ubodła.

PRZEMYSŁAW ZGUDKA

A

A N E I N E Z S O Ł G O J A DOD ie. Tylko aktualne ogłoszenia, ponad 26 717 tys. wizyt miesięczn (marzec 2018) 1663_DU 2085_DU

jeszcze chcieć wnieść oskarżenia. A o to często bardzo trudno. Do rzadkości nie należą przypadki, kiedy osoby zgłaszające gwałt po prostu nie chcą stawiać swojego oprawcy przed sądem. Często wynika to ze strachu. W przypadkach, kiedy gwałciciel jest osobą bliską, często pojawia się niechęć wniesienia oskarżenia – w końcu co pomyślą rodzina i sąsiedzi? Poza tym, czy ktoś mi uwierzy? Jeśli jest to mąż – może się zmieni? Dlatego północnoirlandzka policja głowi się nad tym, jak zachęcić ofiary do wnoszenia oskarżeń. PRZEMYSŁAW ZGUDKA

1994_DU


POLSKAPOLITYKA 8 OPINIEPOLSKAPOLITYKA Minęło osiem lat od dnia, w którym zginął prezydent Lech Kaczyński ZDANIEM REDAKTORA Miesięcznice spełniły swą rolę 20–26/KWIETNIA 2018

Przemysław Harczuk, dziennikarz działu Opinie „Super Expressu”

Pamięć 10.04

S

Sobotni poranek, 10 kwietnia 2010 r. Część z nas szykowała się do gospodarczego dnia w domu, inni odsypiali po ciężkim tygodniu lub nie mniej ciężkim początku weekendu. Telefon wyrywający ze snu, słowa o tym, że prezydencki samolot rozbił się w Rosji, że nie żyje głowa państwa, całe dowództwo sił zbrojnych, najważniejsze osoby w Polsce, brzmiały tak niewiarygodnie, że początkowo wielu z nas w to nie wierzyło. Gdy prawda do wszystkich dotarła, chyba większość Polaków przeżyła szok. A potem nastąpił wybuch smutku, ale też niebywałej solidarności. W pierwszych dniach po 10 kwietnia 2010 r. całe społeczeństwo było zjednoczone jak nigdy. Nie tylko dlatego, że zginął Prezydent RP. Ale także dlatego, że w delegacji lecącej na obchody 70-lecia zbrodni katyńskiej znaleźli się politycy ze wszystkich opcji politycznych. Najwięcej oczywiście z PiS, ale wśród ofiar były wiodące postaci Sojuszu Lewicy Demokratycznej, posłowie PO i PSL. Zwolennicy PO i lewicy przepraszali w księgach kondolencyjnych Lecha Kaczyńskiego za ostrą krytykę. A znów radykalni prawicowcy nagle za-

częli mówić o rządzie jedności narodowej. Wyrazy wzajemnej solidarności były niezwykłe. Jednak już kilka tygodni później o niesamowitym klimacie mogliśmy zapomnieć. Oczywiście można zastanawiać się nad tym, dlaczego tak się stało, kto za to odpowiada. Ale może lepiej nie dziś. Dziś przede wszystkim należy oddać cześć i honor wszystkim ludziom, którzy osiem lat temu zginęli. Politykom prawicy i lewicy, PiS, SLD, PO, PSL. Ale też przedstawicielom służb państwowych, rodzin katyńskich, artystom czy członkom załogi, którzy po prostu tego dnia wykonywali swoją pracę. Wyszli z domu na kilka godzin i nigdy do niego nie mieli powrócić. Ten ludzki wymiar tragedii – niezależnie od naszych poglądów – wciąż może łączyć Polaków. Bo w pierwszej kolejności zginęli ludzie. Mający różne przekonania, wspierający odmienne opcje polityczne, prezentujący bardzo różne wartości. Wszyscy jednak pełnili tego dnia swoją służbę. A przede wszystkim zostawili rodziny, przyjaciół, ludzi, którzy po nich płakali. I o tym przede wszystkim powinniśmy pamiętać 10 kwietnia.

MIKKE

KORWIN SUPER JKM

P

Gruba zmiana

Polska potrzebuje kontrrewolucji. Współzałożyciele Unii Europejskiej, angielskie Stowarzyszenie Fabianów, wytłumaczyli Czerwonej Hołocie, że gwałtowne rewolucje mają złe skutki – i budować socjalizm należy metodą pełzającej rewolucji. Metoda jest skuteczna: w tej chwili mamy w w Polsce i w całej Unii trzy razy więcej socjalizmu, niż było go w Związku Sowieckim! Potrzebujemy więc kontrrewolucji: rak rośnie powoli, ale nie da się go wyciąć na raty. Naiwni sądzą, że któregoś pięknego dnia nowo wybrany Sejm ogłosi taką kontrrewolucję. Otóż nawet gdyby (tfu!) większość obywateli III Rzeczypospolitej chciała likwidacji socjalizmu, to i tak Sejm tego nie zrobi. Weźmy drobny przykład. PiS-owi spadały słupki poparcia, więc Wczc. Jarosław Kaczyński zapowiedział hasło wśród Ludu popularne: obniżkę zarobków senatorów, posłów, ministrów i innych członków klasy wyzyskiwaczy. Na co oburzyło się Stowarzyszenie „OBURZENI”, domagając się obcięcia zarobków tych pasożytów o połowę, do średniej krajowej. Jest to oczywista demagogia. Problem leży w czymś innym. W tym, czy senator i poseł w ogóle powinni otrzymywać ja-

kiekolwiek pieniądze? Urzędnik powinien, ale parlamentarzysta? Gdyby taki nie dostawał pieniędzy, do parlamentu nie kandydowaliby ludzie idący tam dla pieniędzy. To chyba oczywiste? Polską nie rządziliby ludzie gotowi za pieniądze sprzedać np. niepodległość – co zrobiono w roku 2009. Według kontrrewolucjonistów z WOLNOŚCI prawa powinna ustalać 11-osobowa Rada Stanu pod kontrolą 32-osobowego Senatu (jak w USA: po dwóch z województwa). I tyle. Natomiast posłowie powinni mieszkać i pracować u siebie, a tylko raz w roku (co najwyżej!) zjeżdżać na dzień–dwa do Warszawy, by podnieść lub obniżyć podatki. Poseł, będąc cały czas w Warszawie i biorąc całkiem sporą kasę, myśli, że wszystkim jest dobrze – i gotów jest nakładać na ludzi duże haracze. Mieszkając w domu, dowiaduje się od żony, co ile kosztuje, rozmawia z sąsiadami – i czuje, ile ludzie mogą zapłacić. Dobrze – a jak to przeprowadzić? Czy Sejm zagłosuje za zmianą zmniejszającą liczbę posłów i odbierającą im pieniądze? Albo choćby za zmniejszeniem ich zarobków o połowę? Nie? No to jak można liczyć na kontrrewolucję?

Ryszard CZARNECKI Europoseł PiS

foto TOMASZ RADZIK

„Super Express”: – Obchodziliśmy ósmą rocznicę, zarazem 96. miesięcznicę smoleńską. Potem miesięcznic w obecnej formie ma nie być. Ryszard Czarnecki: – Przez te osiem lat miesięcznice spełniły swoją rolę. Były znakiem jedności Polaków, chcących uratować pamięć o tragedii smoleńskiej. Pamięć o ludziach, którzy w Smoleńsku zginęli. Udało się. Wreszcie po ośmiu latach powstanie w Warszawie pomnik ofiar tragedii i prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Szkoda, że tak późno, ale to się stanie. Jednocześnie to nie koniec comiesięcznych spotkań, zmieni się tylko ich formuła.

–To jak będą wyglądały kolejne spotkania 10. każdego miesiąca? – Miesięcznice miały charakter modlitewny, spotykaliśmy się rano i wieczorem na mszach świętych, odbywał się też marsz pod Pałac Prezydencki. I w kościołach nadal będziemy się modlić, będziemy uczestniczyć w mszach upamiętniających ofiary tragedii smoleńskiej. Nie będzie natomiast marszu pod Pałac Prezydencki. – Mówi pan, że miesięcznice spełniły swoją rolę, bo będą pomniki. Pełnego raportu na razie jednak nie poznamy. Nie uznaje pan tego za porażkę? – Najlepszy czas na wyjaśnienie okoliczności katastrofy był w pierwszych dniach po tragedii. Niestety rząd Tuska oddał śledztwo Rosjanom. Widzieliśmy, jak rosyjski żołnierz ciął materiał dowodowy, jakim był wrak samolotu. Teraz dojście do pełnej prawdy jest mocno utrudnione. Stąd

decyzja, że lepiej poczekać kilka miesięcy, niż podać opinii publicznej jakieś nie do końca pewne hipotezy.

– Niewątpliwie Smoleńsk uznany jest za jedną z największych tragedii w historii Polski. Jak wspomina pan ten dzień i ludzi, którzy wtedy zginęli? – Dzień ten wiąże się dla mnie z ogromnymi emocjami. Znałem ponad 30 osób z 96 lecących wówczas do Katynia. Oczywiście wspominam prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego małżonkę Marię, ostatniego prezydenta na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego. Ale też ludzi z przeciwnego niż mój obozu politycznego – Jerzego Szmajdzińskiego z Sojuszu Lewicy Demokratycznej czy Arama Rybickiego z PO. To była tragedia ogólnonarodowa, dotknęła ludzi z różnych środowisk politycznych. Rozmawiał PRZEMYSŁAW HARCZUK

Tragedia była do przewidzenia Danuta WANIEK

Szefowa kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego. SLD foto ARTUR HOJNY

„Super Express”: – Jak wspomina pani 10 kwietnia 2010 r.? D a nu t a Wa n i e k : – P r z e d e wsz yst k i m m a m w p a m ię ci , że zginęli tam Izabela Jaruga-Nowacka, Jolanta Szymanek-Deresz i Jerzy Szmajdziński. To te osoby znałam najdłużej. Widzę na przykładzie ich śmierci, jak taka strata może zacią żyć na całej organizacji. Byli to ludzie, których lewica bardzo potrzebowała. Ich brak do dziś jest odczuwalny. Intuicyjnie spodziewałam się jednak, że kiedyś dojdzie do bardzo poważnej katastrofy. Pracowałam w MON i docierały do mnie informacje, że jest coraz

mniej pieniędzy na ćwiczebne latanie, paliwo czy inne rzeczy związane z lotnictwem. Każda dyskusja o zakupieniu nowego samolotu kończyła się bardzo ostrą wymianą poglądów. Jedni drugim zarzucali rozrzutność. Mogło to świadczyć o tym, że lekceważy się względy bezpieczeństwa i kiedyś może przez to dojść do tragedii. Nikt nie przewidywał jednak, że katastrofa będzie miała taki wymiar i okoliczności. Nikt również nie sądził, iż wydarzy się to w dniu rocznicy katyńskiej. Jest to niezagojoną raną w sercu każdego Polaka.

– Zaraz po tragedii wydawało się, że dojdzie do pojednania Polaków? – Żałoba narodowa trwała przez cały czas pochówków. Patrząc na PiS, można było się spodziewać, że wykorzystają tę tragedię. I tak się stało.

– Można jednak wspomnieć też zachowanie PO, chociażby władz stolicy, utrudnianie uczczenia ofiar, blokowanie pomników? – Partia, która poniosła największe ofiary, to niewątpliwie PiS. Jednak inne formacje także straciły wspaniałych polityków ze swych szeregów. Z każdej partii pod Smoleńskiem zginęli ważni ludzie. PiS powinien wówczas dążyć do pojednania i kompromisu. Tak się nie stało. Boli mnie, że wtedy toczył się swoisty wyścig o Katyń. Najpierw poleciał tam Tusk, później dołączyć miał Lech Kaczyński. Cmentarz wojenny w Katyniu był wówczas wykorzystany do bieżących interesów politycznych. Smutne też, że po Smoleńsku skończyło się zainteresowanie Katyniem. Na miejscu pochówku zaczyna się międzynarodowa walka polityczna. To również mi nie pasuje. Rozmawiał PRZEMYSŁAW HARCZUK

PiS upartyjnił pamięć ofiar Borys BUDKA

Były minister sprawiedliwości, wiceprzewodniczący PO foto MAREK ZIELIŃSKI

„Super Express”: – Minęło osiem lat od największej tragedii w powojennej historii Polski. Państwo jednak bojkotujecie obchody rocznicy. Dlaczego? Bor ys Budka: – Nie bojkotujemy obchodów! Osobiście dziś odwiedzę g rób wicemarsza łek Senatu Krystyny Bochenek, która zginęła w katastrofie smoleńskiej. Grób, który wbrew woli rodziny został rozkopany. Tylko po to, by udowadniać partyjne tezy formacji rządzącej. Na to nie ma zgody. Jeżeli coś boj-

kotujemy, to sposób, w jaki Prawo i Sprawiedliwość obchodzi tę rocznicę.

– Ale to, że po ośmiu latach powstanie pomnik ofiar i prezydenta Lecha Kaczyńskiego, chyba nie powinno budzić sprzeciwu? – Nie, ale wszystko powinno się odbyć w majestacie prawa, z poszanowaniem opinii publicznej. Najpierw przez osiem lat PiS fundował nam kłamstwa na temat Smoleńska, rzekomego zamachu. Potem zapowiadano, że pomnik musi stanąć na K rakowskim Przedmieściu. Nie stanie tam, tylko bez żadnych konsultacji, na pl. Piłsudskiego. Wczoraj w Sejmie odbyła się uroczystość, która z upamiętnieniem ofiar nie miała nic wspólnego. Politycy opozy-

cji nie zostali o tej uroczystości poinformowani. To była typowa partyjna uroczystość, mająca na celu zawłaszczenie przez jedno środowisko pamięci o katastrofie.

– Jak os obiś cie wsp omina pan 10 kwietnia 2010 r.? – Byłem wtedy poza wielką polityką. P rowadzi łem zajęcia na uc z el n i . I n for m ac j ę o k at a strofie przyniósł któryś ze studentów. Był y oczywiście szok, niedowierzanie. Zginę ła masa wartościowych ludzi. Z różnych środowisk politycznych. T ym ba rd ziej boli, ż e jed na opcja buduje swoją pozycję polityczną na zawłaszczeniu pamięci ofiar tej strasznej tragedii. Na to nie może być zgody. Rozmawiał PRZEMYSŁAW HARCZUK


OPINIEpolskapolityka

20–26/KWIETNIA 2018

i przedstawiciele polskiej delegacji lecącej do Katynia

Ciężko było powstrzymać łzy Tomasz SAKIEWICZ

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” foto P IOTR GRZYBOWSKI

„Super Express”: – Obchodziliśmy ósmą rocznicę katastrofy smoleńskiej. Jak wspomina pan dzień, w którym doszło do tragedii polskiego tupolewa pod Smoleńskiem? Tomasz Sakiewicz: – Mój 10 kwietnia rozpoczął się dzień wcześniej. Podjęto wówczas decyzję, aby zdjąć z anteny mój program, który był emitowany w TVP. Wówczas miałem poczucie, że coś złego zaczyna się dziać. Następnego dnia rano mój telefon się zagotował. Mnóstwo ludzi zaczęło do mnie wydzwaniać.

kich telefonów, ponieważ co chwila telefonowała inna osoba. Miałem wyłączone telewizor i komputer. Nie wiedziałem, co się dzieje. Dopiero po paru minutach zorientowałem się, że stało się coś strasznego.

– Jaka była pana pierwsza reakcja? – Zacząłem wydzwaniać do rodzin osób, które zginęły w katastrofie, aby je wesprzeć. Chwilę później zwołaliśmy nadzwyczajne posiedzenie w naszej redakcji i wydaliśmy specjalny numer naszej gazety. Bardzo nam zależało, aby upamiętnić osoby, które zginęły. Łzy same cisnęły się do oczu. Ciężko było je powstrzymać.

– Ma pan jakieś szczególne wspomnienia związane z osobami, które zginęły podczas lotu na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej? – Dlaczego? – Tak. Pamiętam moją rozmowę – Pytali, czy poleciałem na obchody. z Januszem Kurtyką, która odbyła Nie byłem w stanie odbierać wszyst- się kilka dni przed wylotem do Smo-

leńska. Zapytałem go wówczas o to, czy leci. Janusz odpowiedział, że tak. Odparłem mu, że nie wyobrażam sobie, abym poleciał do Rosji. Na co Janusz stwierdził żartem, że jeżeli coś się stanie, to na jego pogrzebie będzie kompania honorowa. Przez długi czas brzmiało mi to w uszach. Zwłaszcza że byłem na jego pogrzebie i widziałem tę kompanię honorową.

– Tragedia smoleńska podzieliła Polaków. Kto odpowiada za polaryzację społeczeństwa? – To bardzo wygodna teza. Polska została zaatakowana pewnym rodzajem wojny hybrydowej. Nikt nie był do niej przygotowany. Rosja po raz pierwszy zaczęła prowadzić tak zmasowaną wojnę informacyjną. Część polityków i dziennikarzy wpisała się w tę wojnę, stając po stronie rosyjskiej. Ci ludzie do dziś nie potrafią oczyścić swych sumień. Rozmawiała SANDRA SKIBNIEWSKA

Mogłem lecieć tym samolotem Jan ORDYŃSKI

Wiceprezes Towarzystwa Dziennikarskiego foto ARCHIWUM

„Super Express”: – Jak wspomina pan 10 kwietnia 2010 r.? Jan Ordyński: – Bardzo osobiście. 7 kwietnia byłem w Smoleńsku z delegacją, w której był premier Donald Tusk. Szef polskiego rządu spotkał się wtedy z Władimirem Putinem. Co istotne – nie byłem tam jako dziennikarz, ale jako przedstawiciel rodzin katyńskich. W Katyniu zginął mój dziadek, wuj mojej matki i kuzyn mojej matki. Mam więc do tego bardzo emocjonalny stosunek. Co więcej – w piątek, 9 kwietnia, byłem na pogrzebie Krzysztofa Teodora Toeplitza. Cmentarną aleją szed-

łem z Jurkiem Szmajdzińskim, Izą Jarugą-Nowacką, Jolą Szymanek-Deresz. Opowiadałem im o tym, jak jest w Smoleńsku, jak wygląda to lotnisko, jak wygląda cmentarz w Katyniu. Kilkanaście godzin później ich już nie było…

– Jak to się stało, że leciał pan w środę, a nie w sobotę? – Decydowało się to do końca, równie dobrze mogłem lecieć z delegacją, która zginęła. Stało się inaczej. Osobiście prosiłem Andrzeja Przewoźnika z Rady Pamięci Walk i Męczeństwa (zginął w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. – red.), który decydował o rozlokowaniu delegacji katyńskich, bym leciał 7 kwietnia. Po prostu zależało mi, by zobaczyć spotkanie międzyrządowe premierów Tuska i Putina. O tym, że jadę w środę, dowiedziałem się tydzień wcześniej.

– Zaraz po katastrofie wydawało się, że tragedia połączy Polaków. Stało się inaczej. – Pamiętam nawet kampanię wyborczą, gdy prezes PiS wygłaszał pojednawcze przemówienie do przyjaciół Rosjan. Jednak po wyborach prezydenckich to wszystko pękło. Głęboko ubolewam nad tym, że katastrofa smoleńska, w której zginęli wartościowi ludzie ze wszystkich opcji politycznych, jest dziś wykorzystywana do cynicznej gry partyjnej. Zrobiono z tego coś bardzo przykrego. Mało tego, nie wspomina się dziś już o zbrodni katyńskiej, ale jedynie o Smoleńsku, i to tylko o śmierci jednej grupy ofiar. Po katastrofie smoleńskiej zaczyna się gigantyczny podział polskiego społeczeństwa. I obawiam się, że przez wiele lat nie uda się go zasypać. Rozmawiał PRZEMYSŁAW HARCZUK

Zgoda nie jest już możliwa Prof. Michał BILEWICZ

Psycholog społeczny, Uniwersytet Warszawski foto ARCHIWUM

„Super Express”: – 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie smoleńskiej zginęło 96 osób, w tym prezydent i najważniejsze osoby w państwie. Tragedia odcisnęła duże piętno na Polakach. Jak zmieniło się nasze społeczeństwo? Prof. Michał Bilewicz: – Na samym początku społeczeństwo polskie nie było spolaryzowane. Można było zaobserwować jedność Polaków. Wszyscy wspólnie przeżywali to, co się stało. Dopiero po jakimś czasie uległo to zmianie.

pomiędzy różnymi częściami społeczeństwa. Trzeba dodać, że w katastrofie zginęły przecież osoby związane ze sferą polityczną. A raczej z szerokim spectrum sfery politycznej.

– Kto konkretnie stworzył podział mię dz y P olakami i jaki mia ł w tym cel? – Ciężko wskazać konkretną osobę, której można by przypisać za to odpowiedzialność.

strofa lotnicza. Robiłem badania, które stwierdzają, że opinie były bardzo podzielone. Co ciekawe, ludzie, którzy wierzyli w tezę o katastrofie, nie chcieli mieszkać obok ludzi, którzy wierzyli w zamach.

– Z czego to wynika? – Myślę, że z głębszego przekonania, iż Polacy jako naród często byli ofiarami różnych spisków oraz wrogich działań ze strony sąsiadów. Ludzie skupieni na tym – W tamtym okresie powstawało uznawali, że w Smoleńsku na pewwiele teorii dotyczących tragedii no doszło do zamachu, eliminurządowego samolotu. Być może to jąc wątek dotyczący katastrofy. było kością niezgody, która podzieliła Polaków? – Wyjaśnienie katastrofy ma szan– To prawda. Podział najjaskra- sę zmienić postrzeganie tych dwóch wiej widać, jeśli przywołamy obozów, o których pan mówi? wątek dotyczący przyczyny kata- – Polaryzacja jest tak silna, że – W jaki sposób? strofy. Konf likt dotyczył tego, co nie ma takiej opcji. Żadne dowo– Niestety, zaczęto rozgrywać tak naprawdę zdarzyło się pod dy nie zmienią zdania którejkoltragedię politycznie. Budowa- Smoleńskiem. Zastanawiano wiek ze stron. Rozmawiała SANDRA SKIBNIEWSKA no wówczas sztuczne podziały się, czy był to zamach, czy kata-

Dlaczego w rocznicę tragedii smoleńskiej nie poznaliśmy prawdy o tym, co się stało?

9

Teoria zamachu w interesie Putina Rafał A. ZIEMKIEWICZ

Publicysta „Do Rzeczy” foto ANDRZEJ LANGE

„Super Express”: – 10 kwietnia, w ósmą rocznicę tragedii smoleńskiej, nie poznaliśmy ostatecznego raportu w sprawie okoliczności tragedii smoleńskiej. Dlaczego? Rafał A. Ziemkiewicz: – Całkowita odpowiedzialność za to spoczywa na Donaldzie Tusku i ówczesnym polskim rządzie. Przypomnę, że zaraz po katastrofie prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew sam zaproponował powołanie międzynarodowej komisji do zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Informacja o tym wisiała zresztą przez kilka tygodni na stronach polskiego rządu. Tusk był tym, który nie chciał międzynarodowej komisji, by było prowadzone dokładne śledztwo. – Dlaczego? – W tygodniku „Polityka” opisywano pierwsze reakcje na katastrofę smoleńską. Tusk był totalnie zesr...ny ze strachu, że po tej katastrofie Kaczyński na pewno wygra wybory i wsadzi go do więzienia. Jeżeli nie za wcześniejsze sprawki, to za to, że prowadził grę z Putinem, by upokorzyć Lecha Kaczyńskiego. Dlatego rząd Tuska robił wszystko, by nie zaglądać do trumien, nie wyjaśniać sprawy. Sekundował w zasadzie Putinowi w jego kłamstwach. Wszystko to w przekonaniu, że jak się zostawi śledztwo Rosjanom, to są oni najbardziej zainteresowani tym, by się oczyścić z jakichkolwiek podejrzeń. Było to kompletne niezrozumienie rosyjskiej duszy i polityki. Skoro Putin uzyskał wolną rękę, to w jego interesie było właśnie to, co mamy w tej chwili. – Czyli co? – Żeby prawdopodobna stała się teoria o zamachu, by innym krajom, szczególnie w sowieckiej strefie wpływów, pokazać, że Rosja jest w stanie zlikwidować nawet przywódcę państwa natowskiego, by Polacy byli tak skłóceni między sobą, by byli wręcz na granicy wojny domowej. Tusk dał Putinowi do ręki wszystkie możliwe narzędzia, aby nas w ten właśnie sposób załatwić. Oczywiście można mieć zastrzeżenia do tego, co robił PiS, zwłaszcza Antoni Macierewicz, który chciał przeforsować hipotezę zamachu. – Wiemy jednak, jakim krajem jest Federacja Rosyjska. Dlaczego nie wierzy pan w tezę o zamachu?

– Wydaje mi się ona mało prawdopodobna. Wystarczy prześledzić, jak sytuacja wyglądała godzina po godzinie zaraz po katastrofie. Z wypowiedzi świadków wyraźnie wynika, że Rosjanie sami byli mocno przerażeni tym, co się stało. Nie wiedzieli, co robić. Jednak szybko połapali się, jaki jest ich interes. I zaczęli go realizować. Polski rząd zrobił, co zrobił. To szkoda nieodwracalna, za którą, jak to mówiła moja babcia, Donald Tusk z piekła nie wyjdzie.

– Prawo i Sprawiedliwość rządzi od trzech lat. Obiecywało upamiętnienie ofiar oraz ostateczny raport w sprawie katastrofy. Pomnik odsłonięty zostanie, ostatecznego raportu jednak nie będzie… – Jaki może być ostateczny raport, skoro nie ma wraku, szczątków, miejsce katastrofy zaorane, nie można zrobić uczciwych badań. A wszystko, co mamy, to dowody, które Rosjanie nam udostępnili. Tak jak było z tym trotylem – szczątki samolotu z tą substancją przyszły do nas właśnie z Rosji. Jedyną formą poznania prawdy o katastrofie smoleńskiej to dotarcie do archiwów rosyjskiego rządu i rosyjskich służb specjalnych. A z tego co wiem, Rosjanie nawet do akt carskiej Ochrany z XIX wieku dają dostęp bardzo niechętnie. Tym bardziej więc będzie w przypadku materiałów dotyczących Smoleńska. – Pytanie w takim razie, czy te zapewnienia o pewnym dojściu do prawdy miały sens. Elektorat tej prawdy chce, ale jej ma nie dostać. Czy nie lepiej w takim razie byłoby skupić się na ewidentnych błędach, skandalach z zamianami ciał, błędnym naprowadzaniem rosyjskich kontrolerów? – Oczywiście, że tak należało zrobić i każdy chłodno myślący polityk tak by zrobił. Skupiałby się na możliwych do zbadania nieprawidłowościach, a nie na lansowaniu na siły skrajnej tezy, której nie da się udowodnić. Pamiętajmy jednak, że tragedia stała się natychmiast przedmiotem silnych emocji. Wielu ludzi, mając w pamięci stulecia wzajemnych stosunków i rosyjskich zbrodni na Polakach, uznało, że Putin byłby do zamachu zdolny. A wielu kierowało się też potrzebami politycznymi. Rozgrzanie emocji wokół zamachu pozwoliło scementować żelazny elektorat PiS, nie dopuściło do rozpadu PiS, który faktycznie w pewnym momencie był realny. Rozmawiał   PRZEMYSŁAW HARCZUK

C M Y K


10

IRLANDIAWYDARZENIA

20–26/KWIETNIA 2018

Zwyczaj kwietny

Od niepamiętnych czasów na terenach dzisiejszej Irlandii, gdy nastały cieplejsze dni, obowiązywał zwyczaj kwietny. Jak mniemano, odstraszał on złe siły demonów. Zwyczaj ten był tak ważny dla każdego Celta, że praktycznie od najwcześniejszych lat życia wszyscy wiedzieli, na czym polegał.

Zerwij kwiat

W ramach tego zwyczaju zrywano po jednym gatunku każdego kwiatu rosnącego na pobliskich łąkach. Po wyszeptaniu odpowiedniej magicznej formułki, wplatano je młodym pannom w warkocze. Panny te przychodziły czym prędzej do wioski i musiały wykonać

R

rytualny taniec su, polegający na odstraszaniu złych mocy. Jak podają stare zapiski historyczne, pewnego razu wspomniany taniec wykonywały dziewczęta, które wcześniej nie wypowiedziały magicznych zaklęć. Jak się później okazało, złe duchy i demony podczas wspomnianego tańca ukręciły im głowy. Należy też pamiętać, że rola kwiatów w życiu dawnych Celtów była niebagatelna. Zawsze wierzono w ich tajemne działanie, które nie tylko mogło przywrócić siły witalne ludzi, ale również spowodować, że niektórzy chłopcy chętnie zakochiwali się w pannach, na które do tej pory nie zwracali najmniejszej uwagi.

Zatem młode panny, by wywołać niegasnące uczucie u wybranka swego serca, zrywały na łąkach kwiaty o potocznej nazwie „mlecze”, by kilka kropel nektaru tego kwiatu i kilka kropel własnej krwi połączyć w blasku księżyca.

Magia słów

Wypowiadanie podczas tej ceremonii odpowiednich formułek powodowało, że w krótkim czasie do tej pory obojętni młodzieńcy zakochiwali się w pannach, które się o to postarały. Znanym zwyczajem celtyckim był tak zwany obrzęd kuchenny. Ważnym rytuałem magicznym, który szeroko stosowano w każdej kuchni, było uwielbienie licha Skru

foto PUBLIC DOMAIN

Odstraszanie złych duchów i inne funkcje kwiatów poprzez dodanie zmielonych kwiatów białych stokrotek i żółtych rozchodników do gorących mięs. Często po zmieleniu takowych roślin i dodaniu ich do potraw osoby, które je zjadały, nie potrafiły kłamać. Zatem przy stole podczas spożywania posiłków można było dowiedzieć się wielu cennych informacji. Kwiaty odgrywały bardzo istotną rolę także podczas obrzędów pogrzebowych. Wierzono bowiem, że gdy umarłemu włoży się w usta płatek białej róży, ten już nigdy nie będzie chował do osób żyjących jakiejkolwiek

urazy i nie będzie nachodził ich domów. Natomiast podczas obrzędów zaślubin, by odegnać złego ducha Sarro, za ostatnim szwem sukni ślubnej panna młoda miała zaszyte płatki czerwonej róży. Wiele zasuszonych kwiatów rozwieszano też w obejściach gospodarskich. Zatem, by zwierzęta nie chorowały i dawały spory przyrost naturalny każdego roku, wieszano u powały stajni i obór kwiaty niebieskiego powoju. Kwiatom przypisywano także znaczącą rolę w składaniu podziękowań bogom,

w których istnienie wierzyły celtyckie ludy. Zatem magowie i druidzi, wiedząc jaki zapach kwiatu lubi dany bóg, właśnie te składali mu w ofierze. Wierzono również, że leśne nimfy lubią intensywny zapach róż. Zatem, by zaskarbić sobie ich przychylność i opiekę, właśnie te kwiaty składano im w przebłagalnych darach. Celtowie prowokowali nawet własne sny, jedząc płatki czerwonych różaneczników – żeby ich senne wizje były kolorowe i prorocze.

EWA MICHAŁOWSKA-WALKIEWICZ

Krótki przewodnik po odszkodowaniach cz. I E

K

L

A

M

A

Z

acznijmy od początku. Odszkodowanie w Irlandii to poważna rzecz. Jest traktowane serio i naprawdę ma za zadanie zrekompensować krzywdy, niezależnie od tego, czy wypadek wydarzyć się w pracy, na drodze lub w miejscu publicznym.

Hojność sądów jest jednak ograniczona przez uczciwość poszkodowanych. Opowiem, jak to działa. Ale po kolei:

C Za co można otrzymać M Y odszkodowanie? K Najprościej rzecz ujmując – odszkodo-

wanie należy się każdemu pokrzywdzonemu. Odszkodowanie wypłaca osoba, która zawiniła, czyli sprawca wypadku. Nie zawsze jest to sytuacja oczywista i prosta, bo nie każdy jest potrącony przez samochód, przechodząc na zielonym przez przejście dla pieszych. Czasem sytuacja jest bardziej skomplikowana i zaniedbanie pracodawcy jest mniej oczywiste niż kierowcy przejeżdżającego na czerwonym. Czasem zaniedbanie jest bardziej subtelne – brakuje odpowiednich narzędzi, rękawice są nieodpowiedniego rozmiaru (i powodują słabszy dopływ krwi do dłoni), narzędzia, które daje nam pracodawca, są zużyte lub uszkodzone itp. Za takie rzeczy generalnie odpowiada praco-

dawca, niezależnie od wielkości zakładu. Przedsiębiorstwo nie może stwierdzić, że to wina kierownika i „dochodźcie sobie odszkodowania od niego”. Pracodawca odpowiada za działania swoich pracowników wykonywane w związku z pracą. W większości przypadków nie ma z tym problemu, chyba że rzecz dzieje się po godzinach. Jest to jednak rzadki przypadek.

zny są widoczne? Jaki wpływ wypadek i poniesione obrażenia mają na hobby? Grałeś na gitarze? Uprawiałaś sport i już nie możesz? Boli? Jak często? Jak mocno? To tylko przykładowe pytania, bez odpowiedzi na które nie jestem w stanie nawet zgadywać „ile”.

Druga rzecz to „szkoda” – uszczerbek na zdrowiu czy też uszkodzenie mienia.

Po drugie – czy poszkodowany w jakiś sposób przyczynił się do swojego wypadku? Przechodził przez ulicę w miejscu niedozwolonym? Miał kaptur i słuchawki na uszach? Spieszył się? Jeśli wypadek był w pracy, to czy pracownik wykonywał pracę tak, jak mu pokazali, czy „oszczędzał” czas? Może zrobił coś, czego nie powinien?

Ile euro to dobre odszkodowanie?

To zawsze jest najtrudniejsze pytanie. Krótka odpowiedź brzmi: „dużo więcej niż w Polsce”. Ale ta dłuższa wcale nie jest prosta.

Jeśli przyczynił się do wypadku, to jego sprawca będzie domagał się „rabatu” – obniżenia odszkodowania o procent przyczynienia się poszkodowanego do zdarzenia. Często jednak o tym, że poszkodowany „pomógł” wypadkowi, dowiaduję się nie na początku sprawy, a raczej pod jej koniec. Wtedy słyszę zarzut: „ale na początku pan mówił, że będzie więcej”. Nie mówiłem, że będzie, ale że może być więcej.

Po pierwsze – zależy od tego, co się stało. Jaki uszczerbek na zdrowiu poniósł poszkodowany? Co mówi lekarz? Jak długo będzie się leczyć? Czy pozostaną jakieś problemy po zakończeniu leczenia? Czy w ogóle da się to wyleczyć? Czy będzie potrzebna operacja? Czy są blizny? Czy bli-

No dobra, ale o jakich kwotach mówimy? Co prawda istnieje taryfikator, ale widełki są tam bardzo szerokie. Odszkodowania z ostatnich kilku miesięcy to na przykład: €10000 za naciągnięcie mięśni szyi w wypadku drogowym; w podobnym wypadku w zeszłym tygodniu moja

Trzecia to związek między szkodą a zaniedbaniem. Czasem, choć nieczęsto, są jednocześnie szkoda i zaniedbanie, ale szkoda nie jest przez to zaniedbanie spowodowana. Podanie takich przykładów to zwykle długawa prawnicza pisanina, a nie chcę, by zasnęli Państwo nad tym tekstem.

MARCIN SZULC Solicitor Kancelaria Rostra Ltd. klientka dostała €18500. Wypadek w pracy przy wyciąganiu przedmiotu z niewygodnego pojemnika – €75000 za uszkodzenie pleców i ból z tym związany. Znowu inne „plecy”, trochę mniej uszkodzone, wyceniono na €40000. Z kolei jeszcze inne (wraz z uszkodzonym nadgarstkiem) wyceniono na €30000, co chyba jest zbyt małą kwotą i trzeba będzie pójść z tym do sądu. Krótko mówiąc – trudno powiedzieć.

Część II w wydaniu na 4.05 Nasza kancelaria specjalizuje się postępowaniach dotyczących wypadków i obrażeń osobistych, lecz z przyjemnością doradzimy również w sprawach dotyczących zakupu nieruchomości i udzielimy również porady w sprawach karnych. Z radością wysłuchamy i udzielimy informacji i rady. Mogą się Państwo z nami skontaktować (w godzinach pracy Kancelarii) pod numerem telefonu 01 64 000 30 lub przez stronę www.polskiprawnik.ie.

MARCIN SZULC 2087_DU


R

E

K

L

A

M

A

1687_DU

1687_DU

1687_DU

2084_DU

2078_DU

1687_DU

1687_DU

Koncert Dr Misio – 26 maja godz 20.00 The Crane Lane Theatre Phoenix St Cork, Irlandia Early Birds: €22 do końca kwietnia; €30 od 1 maja

1687_DU

2083_DU

2066_DU


12

POLSKAGWIAZDY

20–26/KWIETNIA 2018

Artysta, jakiego nie znacie

Prawdziwa miłość

Warszawa, park Dreszera. Sławomir Zapała (35 l.) ze swoim synkiem Kordiankiem (2 l.)

Sławomira

to nie Zakopane HOROSKOP

Państwo Zapałowie na razie nie planują powiększenia rodziny

TYGODNIOWY 20.04–26.04.2018 BARAN

21.03–20.04

Dostaniesz dobrą radę od kogoś, kogo dotychczas nie znałeś od tej strony. Okaże się, że ma on pewien niespodziewany talent i może go wykorzystać właśnie do tego, aby pomóc tobie i twojej rodzinie. Posłuchaj tej osoby uważnie.

Piosenkarz z żoną Magdaleną i dzieckiem zjechali już całą Polskę razem…

BYK

21.04–20.05

BLIŹNIĘTA

21.05–21.06

Formy może ci w tym miesiącu pozazdrościć absolutnie każdy. Będziesz mógł góry przenosić. Wykorzystaj ten czas, bo najlepiej przedłużysz go, podejmując konkretne działania. Gdy przyjdą szare dni, będziesz miał dokąd uciec przed zmartwieniami.

foto 13 PAPARA (4)

Odpoczniesz od wszystkich kłopotów. Zarówno tobie, jak i twoim bliskim nic nie będzie w tym miesiącu zagrażało. Skup się na relaksie i spacerach, zamiast się martwić się tym, co już dawno odeszło i wszystko wskazuje na to, że jeszcze długo nie wróci.

M

i łość , mi łość w Zakopanem, polewamy się szampanem – słowa tego hitu zna cała Polska. Sławomir (35 l.) jednak wcale nie prowadzi rozrywkowego, pełnego przygód życia. Nie polewa się alkoholem, nie wyrywa pięknych dziewcząt. On kocha swoje życie rodzinne. Sławomir Zapała, jego żona Magdalena Kajrowicz (34 l.) i synek Kordian (2 l.) to całkiem zgrane trio. Nie dość, że objeżdżają kraj z setkami

koncertów rocznie, to jeszcze w chwilach wolnych od pracy starają się spędzać czas razem. Spotkaliśmy ich ostatnio w warszawskim parku Dreszera. Artysta bawił się z synkiem, a dumna mama patrzyła na swoich chłopaków z miłością. – Sławomir jest fantastycznym tatą. Na drugie dziecko jeszcze przyjdzie czas. Nie spieszymy się, żyje się na lata, a nie na godziny – uśmiecha się w rozmowie z nami Magdalena. Okazuje się, że z czasem dla rodziny wcale nie jest u nich tak krucho. – Choć

niemal cały czas jesteśmy w trasie koncertowej, staramy się przede wszystkim nie zaniedbywać naszej rodziny. Pomiędzy występami zawsze znajdziemy chwilę tylko dla siebie. Dzięki wspólnej pracy nasza rodzina nie jest narażona na rozłąkę. Synek jeździ z nami, więc cały czas jesteśmy w komplecie – cieszy się żona gwiazdora. – Chętnie wypoczywamy w plenerach, na łonie natury. Koncerty są wieczorami. Mamy zatem czas na spacery i inne przyjemności. Mimo medialnego szumu staramy się żyć normalnie – dodaje. PAM, XS foto MAREK ZIELIŃSKI

RAK

22.06–22.07

LEW

23.07–22.08

PANNA

23.08–22.09

WAGA

23.09–22.10

Nadchodzący weekend zaczniesz od małych zmartwień, ale potem wydarzenia życiowe skutecznie odwrócą twoją uwagę od nich. I dobrze, bo nic ci nie dolega. Lepiej zajmij się zupełnie czymś innym, a o wszystkim zapomnisz. Gwiazdy podpowiadają ci, żebyś teraz zainwestował w siebie i patrzył na życie długofalowo. Masz okazję wypracować coś, czego potem wszyscy będą ci zazdrościć przez długie lata. Nie spoczywaj więc na laurach i od razu weź się do roboty. Gdy tylko twoje problemy się rozwiążą, czarne myśli nękające cię przez ostatni tydzień miną jak ręką odjął. Dobry stan ducha wpłynie na dobry stan ciała. Możesz już planować, jak miło spędzić ten czas i do czego się zabierać w następnej kolejności.

...jednak ciągle im mało wspólnych chwil

KRZYŻÓWKI PANORAMICZNE

Nie musisz się obawiać żadnego spadku formy. Gwiazdy sprzyjają siłom witalnym Wag, więc możesz darować sobie chodzenie po lekarzach. Najlepiej zrobisz, poświęcając ten weekend przede wszystkim sobie i swoim zainteresowaniom.

SKORPION

23.10–21.11

STRZELEC

22.11–21.12

Będziesz po prostu promieniał i wszyscy z twojego otoczenia skwapliwie odnotują ten fakt. A to wszystko dzięki dobremu samopoczuciu i szczęściu w życiu codziennym, zwłaszcza osobistym. Nareszcie uporządkowałeś swoje życie. Jeśli chodzi o stan twojego portfela, nic się nie zmieni, natomiast radykalnej poprawy możesz oczekiwać u kogoś z twoich bliskich. Problemy się skończą. Uda się spłacić kredyt lub oddać dług. Będziesz się z tego cieszył także i ty.

C M Y K

KOZIOROŻEC

22.12–19.01

Przestałeś przejmować się tym, co dotychczas zdawało się dla ciebie bardzo ważne. I słusznie! To w ogóle nie było warte tylu zmartwień. Jednak nie oznacza to, że powinieneś przestać trzymać rękę na pulsie. Bądź jeszcze bardziej uważny niż zazwyczaj.

WODNIK

20.01–18.02

RYBY

19.02–20.03

Możesz sporządzać listę zakupów, bo będzie cię stać na dużo więcej niż dotychczas. Na horyzoncie widać poprawę finansów. Możliwe, że otrzymasz spadek lub ktoś odda ci dług. Nie przepuść jednak tych pieniędzy na drobnostki. Nie dawaj się przekonać pierwszej lepszej osobie, która do czegoś cię namawia. Tak naprawdę sam masz największe doświadczenie w tej dziedzinie i dobrze wiesz, jakie rozwiązania sprawdzają się najlepiej w twojej sytuacji. Pomocnik: AWANSE – EKONOM – KOLASA – KOMPILATOR – LENNIK

Pomocnik: ANATOM – PERĆ – SEDAN – SKAT


WYDARZENIAIRLANDIA

20–26/KWIETNIA 2018

Rozmowa z Marcinem Szulcem, autorem książki „Irlandia albo frytki z octem”

13

W Irlandii mieszka już od kilkunastu lat. Jak twierdzi, dała mu ona szansę, jakiej prawdopodobnie nie otrzymałby w Polsce. Prowadzi świetnie prosperującą polską kancelarię prawną. Niedawno wydał książkę, w której podzielił się swoimi refleksjami na temat życia na Zielonej Wyspie.

Z Marcinem Szulcem, autorem książki „Irlandia albo frytki z octem” oraz założycielem i właścicielem kancelarii Rostra Solicitors, rozmawiał Przemysław Zgudka. – Panie Marcinie, jak wyglądało Pana życie w Polsce, zanim przyjechał Pan do Irlandii? Na Zieloną Wyspę zagnał brak możliwości w Polsce czy raczej chęć spróbowania, jak żyje się na Zachodzie? – Po studiach miałem problem ze znalezieniem normalnej pracy. Trochę uczyłem angielskiego, trochę pracowałem jako prawnik. Dostanie się na aplikację w Polsce, po prawie, które studiowałem, i to jeszcze w języku ojczystym, było trudniejsze niż w Irlandii – w ramach systemu prawnego, którego nie studiowałem, przez pięć lat, w obcym (było nie było) języku. Niby nie było źle, ale dobrze też nie – bo ile można siedzieć u rodziców w kieszeni? Myślę, że moment przełomowy nastąpił wtedy, gdy ojciec zrobił nam zakupy i przyniósł do domu dwa kilo ziemniaków, chleb, mleko, masło i inne podstawowe artykuły żywnościowe, żeby lodówka nie świeciła pustkami. Dotarło do mnie, że coś jest nie tak. To był chyba jednak brak możliwości – w Polsce mamy Zachód we wszystkich aspektach, poza zarobkami. – Dlaczego wybrał Pan właśnie Irlandię? – Przed wyjazdem działaliśmy trochę w Towarzystwie Polsko-Irlandzkim. Otworzyliśmy oddział Towarzystwa i gdy podjęliśmy decyzję, żeby wyjechać, padło na Irlandię. Warunkiem koniecznym było to, że kraj musi być anglojęzyczny, bo w innym języku obcym nie mówię. Wielka Brytania ze swoją klasowością i imperialną historią jakoś umiarkowanie mnie pociągała. – Co dokładnie skłoniło Pana do napisania książki o tym, jak żyje się na Zielonej Wyspie? Zapiski powstawały spontanicznie, czy było to coś, co musiało długo dojrzewać? – Obserwacje gromadziłem przez wiele lat, ale raczej

jakoś w formie luźnych wspomnień. Sam pomysł napisania książki to mój sposób na uniknięcie lub raczej na nie wpadnięcie w depresję. Napisanie swoich żali do całego świata (a Irlandii w szczególności) pomogło mi w opanowaniu i ogarnięciu swoich uczuć oraz pogodzeniu się z tym, czego zmienić nie mogę, a właściwie (jak się okazało w czasie pisania) to nawet nie chcę – czyli życia w Irlandii. – Prowadzi Pan kancelarię prawną, która całkiem nieźle prosperuje. Czy uważa Pan, że w Polsce Pana kariera prawnika mogłaby potoczyć się podobnie? – Trudno powiedzieć, jak wyglądałaby teraźniejszość w alternatywnej rzeczywistości. Nie miałbym na pewno takiego rynku, jaki mam tutaj – mam właściwie jedyną polską kancelarię w Irlandii. Inne kan-

celarie zatrudniają Polaków, ja zatrudniam Irlandczyków. Nawet w Wielkiej Brytanii trudno byłoby mi prosperować na takim poziomie jak w Irlandii, ze względu na wielkość kraju. Pod względem rozmiaru Irlandia to zdecydowanie mój kraj. W Polsce byłbym jednym z wielu prawników, może dobrym albo nawet wybitym w jakiejś dziedzinie, ale jednym z wielu. W Irlandii takich jak ja można policzyć na palcach jednej ręki. Moja kariera zdecydowanie nie miałaby takiego rozmachu, jaki ma teraz. – Jak Pan myśli – imigranci próbujący szczęścia na Zielonej Wyspie mają obecnie łatwiej czy trudniej? – Myślę, że mają łatwiej – wszelkie informacje są przetłumaczone, ogólne dostępne oraz napisane pod kątem i z myślą o imigrantach. W 2003 r. musiałem dowiadywać się wszystkiego sam i było to czasem jak

foto MATERIAŁY WŁASNE

Nie chcę zmieniać swojego życia w Irlandii

wyważanie otwartych drzwi. Jest też sieć pomocy – zawsze jest ktoś z mojego miasta, czasem i szkoły albo nawet z rodziny, kto już mieszka w Irlandii i może pomóc. Dawno temu na ulicy zaczepiało się każdego mówiącego po polsku, bo takich ludzi było po prostu bardzo mało. – Czego Polacy mogliby nauczyć się od Irlandczyków, a czego Irlandczycy od Polaków? – Polacy mogliby nauczyć się wyluzowania od czasu do czasu. Nie wszyst-

ko jest pilne, nie wszystko jest sprawą życia i śmierci, nie wszystko musi być załatwione już teraz – niektóre rzeczy mogą poczekać. Przydałby się też uśmiech i życzliwość do obcych oraz założenie, że będzie dobrze. Ile razy uśmiechnął się do was w Irlandii obcy człowiek na ulicy, mówiąc „dzień dobry”? Próbowałem robić coś takiego któregoś dnia w Polsce, w Warszawie. Przez cały dzień chodzenia po mieście prawie nikt, poza dwie-

ma osobami, nie odwzajemnił mojego uśmiechu. Irlandczycy mogliby nauczyć się z kolei, że niektóre rzeczy trzeba potraktować poważnie i czasem wczuć się w sytuację innych osób. O tym, czego mogliby nauczyć się urzędnicy państwowi w Polsce od swoich irlandzkich odpowiedników, to nawet nie będę zaczynał. Można by o tym napisać całą książkę. A może właśnie trzeba?

Rozmawiał PRZEMYSŁAW ZGUDKA

WA RT O P RZ E CZ Y TA Ć

„Irlandia albo frytki z octem”

To książka, której tytuł zdradza bardzo wiele. Hojnie okraszone humorem obserwacje życia w Irlandii, cięte komentarze i bezlitosne porównania do Polski dostarczą rozrywki i zmuszą do chwili refleksji

nad niełatwym losem ludzi, którzy, szukając lepszego życia, setkami tysięcy opuścili Polskę po jej wejściu do Unii Europejskiej. Wyjechali, lecz czy znaleźli lepsze życie? Czy kiedyś wró-

cą? Książka, która rozbawi i wzruszy oraz pomoże tym, którzy wciąż są w ojczyźnie w podjęciu decyzji – wyjeżdżać czy nie? Książka do kupienia w polskich sklepach w Irlandii, polskiej księgarni w Dub-

linie oraz na stronie: www. shop.wizardmedia.ie. PZ Marcin Szulc „Irlandia albo frytki z octem” Wydawnictwo Wizard Media Dublin 2018

JAK SAMEMU RADZIĆ SOBIE Z NIESFORNYM PSIAKIEM – PORADY ROMANA WOLSZY

Jak dotykać naszego psiaka? Wydaje się, że jest to sprawa prosta i niepotrzebująca opisu. Nic bardziej mylnego – dotyk, zwłaszcza u ssaków, jest najważniejszym i pierwszym zmysłem. Nieraz widziałem jak matka zaraz po porodzie oblizywała swoje szczeniaki i odgryzała pępowinę. Tak więc zrozumienie tego zagadnienia jest kluczowe do budowania dobrych relacji z naszymi pupilami.

foto MATERIAŁY WŁASNE

[

W większości przypadków dotyk nosi ładunek emocjonalny – miłość lub walka, poniżenie albo wywyższenie. W ramach swojego wieloletniego doświadczenia trenerskiego niejednokrotnie byłem świadkiem tego typu zachowań. Umiejętność wykorzystania dotyku w treningu to rodzaj wiedzy o naprawdę ogromnym potencjale. Dotyk może być również wykorzystany jako metoda treningowa. Trudność przy jego zastosowa-

niu jest taka jak przy wszystkich metodach i technikach – trzeba wiedzieć kiedy, z jakim natężeniem i w jakich miejscach dotykać psa. Trzeba również wiedzieć, że, podobnie jak ciało człowieka i wszystkich innych ssaków, w przypadku psa nie jest ono powtarzalne. Jest ono także swoistą tajemnicą. Do każdego pupila należy podejść w tej kwestii indywidualnie.

ROMAN WOLSZA – profesjonalny treser psów

Decyzja o założeniu profesjonalnej firmy szkolącej psy i zajmującej się kompleksową opieką nad tymi wyjątkowymi stworzeniami wynika z dwóch czynników: mojej pasji i doświadczenia. Od dziecka miałem kontakt ze zwie-

rzętami, zwłaszcza z psami, prowadząc gospodarstwo rolne, aż do momentu, kiedy postanowiłem się zająć nimi zawodowo. To hobby wraz z doświadczeniem zawodowym dało mi solidną wiedzę na temat szkolenia psów,

ich anatomii oraz behawioralnych podstaw zachowań. Przez 15 lat zajmowałem się szkoleniem psów policyjnych. Zdobytą wiedzę i doświadczenie wykorzystuję w kompleksowym szkoleniu domowych milusińskich.

PRZEMEK ZGUDKA

C M Y K


14 IRLANDIAWYDARZENIA FLA: 4 Cebula, 4 Witowski, 2 Dziewit (MVP), Dudek D., samobój / ŻK: Cebula BS: 6 Lysenko, 2 Ribinskas, Karpinskas, Zinkus / ŻK: Zinkus Pierwsze spotkanie 8. kolejki ligowej na boiskach w Cork rozegrały drużyny Flaszki i litewskiego Baltic Storm. Flaszka, po wysokiej porażce z Koroną, chciała jak najszybciej się zrehabilitować i zdobyć kolejne punkty. Jednak Baltic, również przez niezbyt szczęśliwy przebieg meczu przeciwko Gandzi, musiał podbudować swoje morale. Mecz był na naprawdę wysokim poziomie – obie strony nie zamierzały oddać punktów za darmo. Kapitan Flaszki Łukasz Cebula wrócił po kontuzji z wielkim przytupem i m.in. dzięki jego czterem trafieniom to właśnie Flaszka wyszła z tej potyczki obronną ręką. Ekipa Balticu, pomimo fantastycznej dyspozycji Valentinasa Lysenko i jego sześciu trafień, niestety musiała zaznać goryczy porażki. W najbliższej kolejce Flaszka zagra z drużyną Gandzi. MVP – Arkadiusz Dziewit (Flaszka 0.7) R

E

K

L

A

M

A

8. kolejka Leisure Leagues Cork

Remis w meczu 8. kolejki

Drink Team – Mandingo Rangers 5:0

WALKOWER – Drużyna Mandingo nie stawiła się na mecz z powodu braków kadrowych. Drink Team w następnej kolejce spotka się z Eagles.

jąc sobie trzy oczka do ligowego dorobku. Chłopcy w najbliższej kolejce zagrają z ekipą Balticu. MVP – Chris O’Connor (Eagles)

Chłopcy Do Bicia – Eagles 4:7 (2:3)

FC Balkan – Korona 6:6 (5:4)

CDB: 3 Zdunek, Gadawski EA: 4 O’Connor (MVP), Czajka, Konieczny, Korewicki Kolejny mecz tej serii spotkań to zmagania na wysokim szczeblu (mimo niskiej pozycji obu ekip w tabeli). A to za sprawą tego, że drużyna Eagles powstała poprzez rozłam w drużynie Chłopców. Spotkanie to urosło więc do miana derbów. Jak na derby przystało, było to spotkanie pełne wielu zaskakujących zagrań, ale również i gry na pograniczu faulu, chociaż w finale bez nieuczciwych zagrań. Eagles pokazało, że nie tylko nie jest słabszą ekipą, ale również potrafi konsekwentnie dążyć do celu, już po raz kolejny dopisu-

BAL: 3 Bosnjak H., Erceg, Ljubojevic, Simek / ŻK: Bosnjak H., Ljubojevic / MVP – Rekli KOR: 3 Szklarczyk, 2 Alamenciak, O’Leary ŻK: Corrigan, Korona, O’Leary CzK: Sekuła Balkan kontra Korona, czyli spotkanie kolejki, absolutny hit, na który czeEagles kało zarówno wielu kibiców, jak i graczy naszej ligi. Oczekiwania wszystkich zainpięć żółtych kartek, czerteresowanych zostały spełwoną kartkę oraz rzut karnione z nawiązką. W tym ny i wiadomo, na jak wysomeczu było wszystko, co kim poziomie rozgrywał się musi być w meczu na szczyten mecz. Gra była na najcie – wystarczy nadmienić wyższym poziomie, a akcje przenosiły się od bramki do bramki. Gracze obu stron nie stronili od gry na granicy faulu i nie obeszło się

foto TOMSZI

Flaszka 0.7 – Baltic Storm 12:10 (8:4)

20–26/KWIETNIA 2018

również bez kontrowersyjnych sytuacji, w których graczom puszczały nerwy. Z przebiegu gry nie można było wywnioskować, która ze stron była przeważająca. Zarówno Hrvoje Bosnjak, jak i Arkadiusz Szklarczyk zaliczyli w tym spotkaniu hattricka, ale nie przesądzili tym

Tabela po ośmiu kolejkach

R

C M Y K

Miejsce 1 2 3 4 5 6 7 8 9

Drużyna Korona Drink Team FC Balkan FC Najduchy Flaszka 0.7 Mandingo Rangers Eagles Chłopcy do Bicia Baltic Storm

10

Gandzia Team E

K

L

A

M

Mecze Punkty Gole (+/-) 8 22 92:35 (+57) 8 21 70:35 (+35) 8 19 89:28 (+61) 8 15 60:37 (+23) 8 12 64:70 (-6) 8 12 37:43 (-6) 8 9 37:64 (-27) 8 3 39:69 (-30) 8 3 39:74 (-40)

8

3

19:85 (-66)

A

English by Skype Przygotowanie do egzaminów: • FCE, CAE, IELTS, CPE • SAT, GMAT, TOEFL • Lekcje indywidualne • Zapewniamy wszystkie materiały lekcyjne, ćwiczenia, prace domowe. • Doświadczeni nauczyciele: Native English College Instructors

089 472 54 52

contact@theenglishlab.com 1911_DU

o wyniku spotkania. Balkanie w następnej kolejce zagrają z Mandingo. MVP – Marton Rekli (FC Balkan)

F.C. Najduchy – Gandzia Team 9:5 (2:1)

NAJ: 4 Sobolewski (MVP), 2 Mai, 2 Orłowski, Obszyński GT: 3 Pekala E., Nosek, Pekala M. Ostatnie spotkanie tego wieczora to mecz pomiędzy Najduchami i ekipą Gandzi. Najduchy w tym sezonie nie potrafią ustabilizować swojej formy i dzięki dużo większej konkurencji muszą bardziej się wysilić, żeby skończyć sezon na pudle. Tymczasem Gandzia przechodzi odrodzenie – już w zeszłym tygodniu pokazali, że wracają na dobre tory. Pierwsza połowa to raczej wyrównane spotkanie i bez większej przewagi którejkolwiek ze stron, zakończone jednobramkowym prowadzeniem. Po zmianie stron obie druyny zaczęły odważniej atakować, co poskutkowało kolejnymi akcjami ofensywnymi. W tej części to jednak bardziej doświadczona ekipa Najduchów była stroną dominującą, czego efektem było podwyższenie prowadzenia i kontrola nad przebiegiem meczu. Należy zaznaczyć, że w ekipie Gandzi zagrał po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją Emil Pekala i od razu zaliczył hattricka. W następnej kolejce Najduchy zagrają w meczu kolejki z ekipą Korony. MVP – Maks Sobolewski (Najduchy)

TOMASZ SZINDLER


SPORT

20–26/KWIETNIA 2018

Mieszkańcy Zębu nagrodzili skoczka za fenomenalny sezon

15

Stochowie zajechali do Zębu eleganckim białym powozem

Witali Stocha jak króla T

utaj mieszkał przez wiele lat i tutaj czeka na niego okazały dom. Podhalańska wioska Ząb uczciła tegoroczne wielkie sukcesy Kamila Stocha (31 l.). Skoczek miał królewskie powitanie.

Tłumy kibiców witały mistrza w jego rodzinnym Zębie

Skoczek dostał 100-kilogramowy tort

Kamil wraz z żoną zajechał do Zębu eleganckim białym powozem. Przygrywał mu i śpiewał góralski zespół. Mistrzowi olimpijskiemu odegrano Mazurka Dąbrowskiego. Otrzymał mnóstwo podarunków, w tym portret, obraz Matki Boskiej, kilka statuetek, ozdobną góralską kurtkę i ciupagę. Szczególne wrażenie zrobił 100-kilogramowy tort od miejscowego cukiernika, na którym pojawiły się imitacje trofeów zdobytych przez „Rakietę z Zębu”. W uroczystości uczestniczyła około setka kibiców, głównie mieszkańców Zębu. DCH

„Nasz Głos” jest bezpłatnym tygodnikiem

WYDAWCA/PUBLISHER: Wizard Media Ltd. 78 Benburb St, Smithfield, Dublin 7, Irlandia Twitter.com: @NaszGlosPolishWeekly https://www.facebook.com/naszglosd http://www.ng24.ie, www.naszeoferty.ie Tel: +353 89 401 90 06, ads@ng24.ie Redakcja/Editorial Department: redakcja@ng24.ie Redaktor naczelny/Editor in Chief: Magda Odziemczyk, e-mail: modziemczyk@ng24.ie Redakcja Dublin/Editor Dublin: Przemysław Zgudka, e-mail: pzgudka@ng24.ie Współpraca: Artur K. Dormann, Izabela Lukiańska, Ewa Michałowska-Walkiewicz, Piotr Słotwiński, Samanta Stochla Korekta: Zespół Reklama/Advertisement: ads@ng24.ie, tel.:+353 89 401 90 06 Projekt graficzny: Piotr Dąbrowski Skład i łamanie: Aleksander Ptasiński Nakład: 10 tys. egzemplarzy Dystrybucja: dystrybucja@ng24.ie ISSN: 2009-8154 All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część ani całość dzieła nie mogą być reprodukowane bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy. Za treść reklam i ogłoszeń Wydawca nie odpowiada. Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania tekstów.

Jednym z prezentów był efektowny portret

ŚWIETNY WYSTĘP POLSKIEGO KIEROWCY NA FRANCUSKIEJ WYSPIE

Pieniążek szalał na Korsyce

T

foto PAWEŁ SKARBA (2)

NASZGŁOSwww.ng24.ie D A R M O W Y

foto ŁUKASZ GAGULSKI (5)

Kamil Stoch (31 l.) i jego żona Ewa mogli się poczuć jak para królewska

Łukasz Pieniążek (27 l., z prawej) z pilotem Przemysławem Mazurem osiągnęli życiowy sukces

o może być dla nas przełomowy rajd – mówi po Rajdzie Korsyki Łukasz Pieniążek (27 l.). Polski kierowca uplasował się na piątym miejscu w klasie WRC-2 oraz na 15. w klasyfikacji generalnej, notując najlepszy wynik w historii swoich startów w mistrzostwach – Wyciągnąłem wnioski świata. Tylko miejsce wyżej rajd skoń- z wpadki pierwszego dnia i w kolejnych czył legendarny rajdowiec Sebastien dniach rajdu pokazaliśmy już rozsądLoeb (44 l.). ne tempo. Sukcesywnie je zwiększałem i na pewno jest to dobry prognostyk na Pieniążek mógł być wyżej, ale na jednym przyszłość – powiedział Pieniążek. Trasa z odcinków specjalnych uderzył w skałę była bardzo wymagająca, a Rajd Korsyki i złamał felgę, co kosztowało go utratę aż nieprzypadkowo nosi przydomek „Rajd 10 tysięcy zakrętów”. siedmiu minut.

C M Y K

Jeżdżący w parze z doświadczonym Przemysławem Mazurem Pieniążek robi błyskawiczne postępy. Sezon w mistrzostwach świata zaczął przeciętnie na śniegu w Szwecji, ale na Korsyce pojechał bardzo dobrze. – Wreszcie te czasy zaczynają fajnie wyglądać. A ja dostaję kopa do dalszej ciężkiej pracy. Mam nadzieję, że w Rajdzie Portugalii uda się zająć minimum piąte miejsce – dodał Polak. PAWEŁ SKRABA


Amerykański trener Tomasza Adamka Gus Curren zachwycony naszym krajem

Adamek go dusił

a on kocha Polskę

Tomasz Adamek (42 l.) jest w znakomitych stosunkach ze swoim trenerem Gusem Currenem

C

hodzi w biało-czerwonych barwach, był na meczu piłkarskiej reprezentacji Polski z Nigerią we Wrocławiu i uczy się naszego języka. Amerykanin Gus Curren (44 l.), trener przygotowującego się do walki w Częstochowie (21 kwietnia) Tomasza Adamka (42 l.), poważnie rozważa… przeprowadzkę do Polski. „Super Express”: – Nie tęsknisz za USA? Gus Curren: – Tęsknię, ale jestem bardzo wdzięczny, że mogę być w Polsce. Kocham moją Florydę, ale zakochałem się także w waszym kraju. Chciałbym się tu przeprowadzić. – Kiedy? – A masz wolny pokój u siebie? Mogę od zaraz (śmiech). – Jak twój polski? – Aplikacja w telefonie pokazuje, że znam polski w 32 proc. Mam problemy z wymową niektórych słów, ale umiem już trochę czytać, dlatego nie pisz o mnie niczego złego. – Jakieś polskie słówka? – (Curren mówi po polsku) dlaczego, twój, tak, nie, gotuję, babcia, dziadek, siostra, ciocia, pies, kot, lew, tygrys, słoń, koń, mysz, warzywa, owoce, pomarańczowy, czarny, brązowy, oko, ucho, usta, nos. Całkiem nieźle, prawda? – Ulubione dania? – Uwielbiam polską kiełbasę i pierogi. – Wracając do sportu: jak forma Adamka? – Pierwszego dnia po przylocie do Polski spotkaliśmy się w hotelu i zrobiliśmy szybką „tarczę”. Było tak samo jak w dniu pojedynku z Fredem Kassim. Tomek nie próżnował po tamtej walce, cały czas trenował i przyjechał w dobrej formie. – Jaki macie plan na Joeya Abella? – To typowy mocarz, ma czym uderzyć. Przypomina mi Davida Tuę, który był niebezpieczny nie tylko w początkowych rundach, lecz także w ostatnich. Taki jest Joey, ale mamy na niego plan i jeśli wszystko uda się wykonać, Tomek wygra. – Trenujesz także Adama Balskiego, Łukasza Wierzbickiego i Ewę Brodnicką. – Mogę o nich mówić wyłącznie pozytywnie. Jest między nami chemia, wiedzą, że mogą przyjść do mnie z każdym problemem. Wierzę w nich, inaczej bym ich nie trenował. – Trudno się opiekować kilkoma zawodnikami naraz? – Każdemu z nich daję sto procent siebie. Mogą na mnie liczyć. Gdy nie ćwiczymy na sali, to analizuję ich rywali. Adam, Łukasz i Ewa to bardzo mądrzy zawodnicy, rozumieją, czego od nich oczekuję. Do tego jest Tomek, od którego sporo mogą się nauczyć. Bywa śmiesznie, ale kiedy trzeba, jest poważnie. Tworzymy świetny zespół. Rozmawiał MATEUSZ FUDALA

„SUPER EXPRESS” SPRAWDZIŁ, ILE KLUBY DOSTAJĄ ZA PRAWA TELEWIZYJNE. EKSTRAKLASA DALEKO W TYLE C M Y K

Anglia miażdży Polskę i resztę Europy

P

rzed nami, być może już jesienią, przetarg na zakup praw do pokazywania Ekstraklasy od sezonu 2019/2020. Fachowcy oceniają, że za ligę trzeba będzie zapłacić ponad 200 mln zł na sezon. Obecnie to ok. 150 mln. A jak się to ma do innych lig? Sprawdziliśmy: nasza Ekstraklasa dostaje ułamek tego, co kluby w mocnych piłkarsko krajach. W publikacji UEFA direct pokazano, ile otrzymują kluby z sześciu lig, gdzie za prawa telewizyjne płaci się najwięcej. Anglia nie ma tu konkurencji. Według uśrednionych

danych klub Premier League dostaje co rok 113, 6 mln euro! Na drugim miejscu znajdują się kluby Serie A, ale do Anglii tracą bardzo dużo – rocznie mogą liczyć na 50,7 mln euro. Podium uzupełnia hiszpańska La Liga, gdzie średnia wypłata dla klubu to 46,8 mln euro. Na czwartym miejscu są Niemcy, w Bundeslidze klub inkasuje 41,7 mln euro za sezon. Piąte miejsce zajmuje Francja (wpływy klubu z tego tytułu to 25,1 mln euro), a szóste przypada lidze tureckiej – 15,9 mln euro. A jak to wygląda w Ekstraklasie? Obecnie kluby mają do podziału około 150 mln zł za sezon, czyli

34 mln euro rocznie. To daje raptem 2,1 miliona euro (uśredniając, bo, podobnie jak w innych ligach, niektórzy u nas dostają więcej, a inni mniej, Legia około 4 mln euro). Czyli średnio polski klub kasuje 56 razy mniej niż jego angielski odpowiednik. Jeden powie, że różnica jest za duża, drugi wtrąci może złośliwie, że taka różnica w płacy, jaka w poziomie rozgrywek. Z najlepszymi nigdy nie będziemy w stanie rywalizować, a jak wypadamy na tle średniaków? Też gorzej, choć różnica jest już dużo mniejsza. Na przykład w Belgii cały kontrakt na prawa tv wynosi 80 mln euro do podziału na sezon.

To daje około 5 mln euro na klub. W Holandii podobnie: kluby dzielą 70 mln euro za rok, czyli wychodzi średnio 3,8 mln euro „na głowę”. Pod względem wartości rynku telewizyjnego Polska przypomina Grecję. Tam 15 klubów rozdziela między siebie 30 mln euro (PAOK ma indywidualną umowę w tym zakresie). Natomiast sytuacja klubów Ekstraklasy jest o wiele lepsza niż w Czechach. Z naszych informacji wynika, że ze względu na brak większego zainteresowania stacji telewizyjnych pokazywaniem tamtejszych rozgrywek, kluby mają do podziału około 6 mln euro rocznie, co daje… niecałe 400 tys. euro za

Tak dzielą kasę Tyle dostaje średnio klub w danej lidze za sezon z tytułu praw telewizyjnych: Anglia – 113,6 mln euro Włochy – 50,7 mln euro Hiszpania – 46,8 mln euro Niemcy – 41,7 mln euro Francja – 25,1 mln euro Turcja – 15,9 mln euro Belgia – 5 mln euro Holandia – 3,8 mln euro Polska – 2,1 mln euro Grecja – 2 mln euro Czechy – 0,4 mln euro sezon! Niektóre kluby, jak Slavia grzmią, że to skandal, ale chętnych do wyłożenia większej kasy nie ma… PIOTR KOŹMIŃSKI

foto TOMASZ RADZIK

16 SPORT

20–26/KWIETNIA 2018

Nasz glos 531  

Nasz Głos polski bezpłatny tygodnik w Irlandii (531)

Nasz glos 531  

Nasz Głos polski bezpłatny tygodnik w Irlandii (531)

Advertisement