Page 1

Gazetka społeczności lokalnej

Jeden z profesorów Uniwersytetu Wrocławskiego na publicznej debacie o Nadodrzu powiedział: „Procedura powinna być brutalna, czyli taka jak wszędzie. Wszystkie kamienice na Nadodrzu trzeba sprzedać. Ustalić ich własność, albo aktem państwowym wywłaszczyć. Tak jak to zrobiono w Berlinie, gdy zawaliła się NRD. Struktury własności nie da się zrekonstruować, bo to trwa setki lat. W związku z tym sprzedano wszystko. Ci, których nie stać na kupno mieszkań wyprowadzą się. Dowcip polega na tym, że to co tutaj mieszka zaczyna dominować w całej dzielnicy. Ja też mieszkam w takim miejscu – na Hubach, czyli na Bronxie. Jak się tam wprowadzałem, obowiązywała jeszcze jakaś równowaga. Teraz dresiarze przejęli władzę i psują wszystko co się da. To nie jest zjawisko polskie, na całym świecie tak to działa. W związku z tym trzeba ich usunąć z  tych dzielnic. Nie ma innego wyjścia, jak tylko przez wysokie ceny mieszkań.” Pełen zapis debaty na stronie internetowej: www.g-punkt.pl/Artykul/sniadanie mistrzow_jak_ rewitalizowac_nadodrze/1

Jak się dręczy lokatorów i lokatorki, aby ich nakłonić do wyprowadzki – doświadczenia „rewitalizowanych” osiedli w Warszawie. Czasami jakaś dzielnica staje się po prostu modna. Grunty, kamienice i pojedyncze mieszkania w niej stają się na tyle drogie, że ich sprzedawanie pod inwestycje staje się niezłym interesem. Wtedy jednak ich dotychczasowi najemcy (czy to w mieszkaniach komunalnych, czy podnajmowanych przez kamieniczników) stają się przeszkodą. Zarówno prywatni właściciele jak i zarządcy komunalek nękają lokatorów i lokatorki, aby zmusić ich do wyprowadzki i sprzedając kamienicę, ziemię lub mieszkanie zrobić dobry interes. Ewidentny tego przykład stanowi przypadek mieszkań komunalnych i socjalnych w kamienicy przy ul. 29 listopada, w pobliżu centrum Warszawy. Zaalarmowani przez mieszkańców aktywiści i aktywistki z Komitetu Obrony Lokatorów nagrali na wideo pracowników dokonujących tam ekspertyzy stanu instalacji gazowej, którzy wyraźnie stwierdzili, że nie ma podstaw odłączać tego medium, ale Zarząd Gospodarki Nie-

nr 1 2010

Wiemy, że warunki życia na Nadodrzu już są bardzo ciężkie. Chcemy aby zmieniły się na lepsze, a nie na gorsze! Opowiedz o swoich problemach lokalowych, poznaj inne osoby o podobnych, wspólnie poszukamy rozwiązania! Porozmawiamy także o planach przemian w okolicy jakie wdraża miasto, przedsiębiorcy i organizacje pozarządowe. Zastanowimy się, jakie konsekwencje mają one dla nas. Przed spotkaniem, Przyjdź na od 16:00 darmowy sklep. spotkanie mieszkańców Oddaj rzeczy, których i mieszkanek o problemach nie potrzebujesz, lokalowych i przemianach weź te, które mogą na osiedlu. Ci się przydać. Kontakt przez email: dolnyslask@zsp.net.pl

5 grudnia (niedziela) o 18:00 w Centrum Reanimacji Kultury ul. Jagiellończyka 10 d (w podwórzu)

ruchomościami powinien niezwłocznie zlecić jej naprawę.

Mimo to, a sytuacja miała miejsce w środku zimy, ZGN nie odstąpił od zamiaru odłączenia gazu w  całym budynku. Zrozpaczeni mieszkańcy wraz z aktywistami okupowali siedzibę ZGN przez 4 dni, ale mimo to nie udało im się zmusić urzędników do naprawienia instalacji. Decyzję o  odłączeniu gazu podjął ostatecznie Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego stwierdzając jednocześnie, że instalacja nadaje się do naprawy. Mimo to miasto zaproponowało jedynie wymianę mieszkań, ale tylko komunalnych i  z  uregulowanymi opłatami. Kilkanaście rodzin, w  tym najaktywniejszych osób, otrzymało faktycznie nowe mieszkania komunalne. Jednak pozostali zostali w kamienicy, w której od tamtego czasu nie ma gazu. Wyglądałoby to może na przykład zwykłej oszczędności ludzkim kosztem, ale biorąc pod uwagę atrakcyjną lokalizację kamienicy można zaryzykować tezę, że chodzi o coś więcej. Rezygnacja z remontów nawet gdy są


Gazetka społeczności lokalnej nr 1/2010 konieczne i odcinanie mediów to najprostsze metody, jakimi właściciele zachęcają do wyprowadzki.

We wrześniu 2009 TNV Warszawa poinformował o przypadku właściciela stołecznej kamienicy przy ulicy Strzeleckiej, który nie tylko odciął swoim najemcom gaz, za którego podłączenie zażądał po 500 złotych od lokalu (dodatkowo do wysokich czynszów), ale również zaspawał jedyną bramę wjazdową na podwórze. Ogrzewanie stanowi częsty cel nękających właścicieli. Również w Warszawie, przy ul. Jagiellońskiej w kamienicy opalanej głównie węglem spółka dwóch przedsiębiorców wprawionych w przejmowaniu komunalnego mienia odebrała po prostu mieszkańcom dostęp do piwnic, co uniemożliwiło im składowanie opału. Zasłonięto także okna płachtą przedstawiającą przyszły wygląd kamienicy, która nie przynosiła żadnego dochodu.

Projekt lokatorski realizowany przez Związek Syndykalistów Polski, sekcja Wrocław www.zsp.net.pl

Ciemne strony „rewitalizacji”, czyli dlaczego po niej żyje się tak trudno? Słowo „rewitalizacja” kojarzy nam się zwykle dobrze. Założeniem projektów „rewitalizacyjnych” jest w końcu poprawa jakości życia mieszkańców miasta. Problem jest jednak w tym, że w praktyce często zamieniają one miejsca do życia w obszary rekreacyjne dla turystów i przybyszów z innych dzielnic, a mieszkańcom, zwłaszcza tym uboższym żyje się jeszcze gorzej niż przed nimi.

Najskrajniejszy przypadek działania obliczonego na pozbycie się lokatorów miał jednak miejsce przy ul. Hożej 25 gdzie, jak podał Super Express, właściciel, który dwa lata wcześniej przejął kamienicę, wyburzył wszystkie ściany działowe w piwnicy i niemal wszystkie na parterze. Lokatorzy zaalarmowali Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, który potwierdził ich obawy orzekając, że „W związku z rozbiórką części ścian murowanych konstrukcja nośna budynku została osłabiona. Może to stwarzać zagrożenie bezpieczeństwa ludzi i mienia”.

Niemniej jednak wszyscy zajmujący się sprawą urzędnicy uznali zgodnie, że nic się nie da zrobić, gdyż właściciel ma prawo robić ze swoją własnością co chce. Praktyka pokazała, że może on nawet pozbawić mieszkańców wody. Tak zrobił posiadacz kamienicy przy ulicy Dzierżby na Ursynowie, który w trakcie trwania procesów z lokatorami o podwyżki czynszów i eksmisje po prostu rozwiązał umowę z MPWiK. Wodę odłączono nie uprzedzając o tym mieszkańców.

na Kazimierzu od urodzenia respondent stwierdził, że w prywatnej kamienicy, w której mieszka, nie dokonuje się żadnych remontów. Jedynie 6 z 16 mieszkań jest zamieszkanych, przy czym ze względu na niepewną sytuację dotyczącą wysokości czynszów obserwuje się proces wyprowadzania najlepiej sytuowanych rodzin, które kupują mieszkania gdzie indziej. Zostają najbiedniejsi, których nie stać nawet na najtańsze, nowe lokum. Wiele osób wskazuje jednak, że odchodzi z niechęcią i żalem, czując przywiązanie do Kazimierza.”

Problemem są nie tylko wysokie czynsze narzucane przez nowych właścicieli kamienic. Przede wszystkim, jak czytamy w tym samym studium, przez wysokie koszDobrze opisanym przypadkiem takiej „rewitalizacji” ty najmu dla przedsiębiorstw znikają małe, rodzinne w warunkach polskich jest przykład krakowskiego sklepiki. W ogóle handel żywnością, zwłaszcza dostępną Kazimierza, dawniej ubogiego kwartału przedwo- dla ubogich mieszkańców, okazuje się nieopłacalny. Pojennych kamienic, obecnie centrum rozrywkowego wstają za to hotele, sklepy z pamiątkami, sklepy z drogiKrakowa. Ale codzienna obserwacja wskazuje, że po- mi, markowymi winami itd. Znikają także małe zakłady dobne zjawiska zachodzą we Wrocławiu na Rynku, rzemieślnicze, świadczące usługi dla ludności, sklepy na ul. Włodkowica, Kuźniczej czy na św. Antoniego. z tanią odzieżą itd. Ich miejsce zastępują salony jubilerskie, agencje reklamowe, banki, siedziby firm informaJak czytamy w książce Kazimierz – środkowoeuro-pejtycznych. Przez te procesy dotychczasowym mieszkanskie doświadczenie rewitalizacji: „W ostatnich latach kom i mieszkańcom, zwłaszcza ubogim, coraz trudniej nasilił się więc odpływ dotychczasozrobić normalne zakupy, dorobić klucze, naprawić odzież wych mieszkańców Kazimierza Czy Nadodrze itp. Przede wszystkim zaś powstają dziesiątki nowych (…) Opuszczone mieszkania również pełne póki co tanich kawiarni i klubów nocnych co sprawia, że okolica staje remontuje się potem i sprzei dobrych sklepów i zakładów szewsię hałaśliwa i zatłoczona zwłaszcza nocą. Na Kazimiedaje lub adaptuje na cele rzu dochodziło już do obrzucania hałasujących w nocy skich, rymarskich, krawieckich i innych, handlowe i gastronomiczludzi jajkami i tym podobnych aktów desperacji. gdzie tanio można załatwić wiele spraw też ne. W jednym z przeproczeka taki los? Znamy z historii wiele przykładów wadzonych wywiadów „Postawy mieszkańców wobec rewitalizacji różniudanych rewitalizacji dzielnic. Jednak zawsze najemcy mieszkania na cowały się w czasie. Wydaje się, że w miarę wzrostu odbywały się one w odpowiedzi na potrzeby osób, Kazimierzu przyznali, że komercyjnego ożywienia Kazimierza, szczególnie po w ich kamienicy mieszka 2000 roku, opinia mieszkańców o zmianach stawała się które tam mieszkały i przy ich udziale, nie były oprócz nich jedna rodzina coraz bardziej negatywna”. Co więcej, autorka pisze: zaś odgórnie planowane dla potrzeb biznesu. z dzieckiem, jedna starsza „(...) mieszkańcy Kazimierza w małym stopniu korzyJeśli czujesz, że nie masz wpływu na to co osoba, a pozostałe lokale są stają z pozytywnych aspektów rewitalizacji, stając się dzieje się na osiedlu przyjdź puste albo zajmowane przez jedynie po części pasywnymi obserwatorami, po części na spotkanie. studentów. W innym, mieszkający poszkodowanymi przez proces”.

Nasze Nadodrze 1  

Czasami jakaś dzielnica staję się po prostu modna. Grunty, kamienice i pojedyncze mieszkania w niej stają się na tyle drogie, że ich sprzeda...

Advertisement