__MAIN_TEXT__

Page 1

ALMANACH WARSZAWY Muzeum Warszawy


ALMANACH WARSZAWY TOM IX

Muzeum Warszawy Warszawa 2015


Spis treści / Table of Contents

Warszawa / Warsaw

11

Rafał Solecki Pałac Kossakowskich w Warszawie – wyniki nadzoru archeologicznego w obrębie oficyny pałacowej / The Kossakowski Palace in Warsaw: findings of an archaeological survey within the footprint of the palace annexe

23

Piotr Łozowski Aktywność gospodarcza kupców i rzemieślników w Starej Warszawie pierwszej połowy XV stulecia / Economic activity of merchants and craftsmen in Old Warsaw in the first half of the fifteenth century

71

Zbigniew Hundert Wojska zaciągnięte przez samorząd lokalny ziemi warszawskiej w latach 1671‒1673 / Armed forces raised by the local government of the Warsaw land in the years 1671–1673

107

Oskar Sjöström Bitwa pod Warszawą 21 lipca 1705 / The Battle of Warsaw, 21 July 1705

129

Jerzy Dygdała Wcześniej niż Komisja Brukowa? Próby uporządkowania Warszawy w latach trzydziestych XVIII wieku / Earlier than Street Comission? Attempts at tidying up Warsaw in the 1730s

173

Radosław Poniat Warszawscy ewangelicy i katolicy w końcu XVIII wieku. Próba porównania struktur demograficznych / Protestants and Catholics in late eighteenth-century Warsaw: a demographic comparison

203

Wojciech Przybyszewski Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827‒1863 w relacjach prasowych, malarstwie i na fotografiach Karola Beyera / Corpus Christi processions in Warsaw in 1827‒1863 in the press, painting and the photography of Karol Beyer

263

Izabela Lewoczewicz Spotkanie sztuk. Aranżacje warszawskich kawiarni i barów na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku / Meeting of Arts. Interior arrangement of Warsaw cafés and bars at the turn of the 1960s

Muzeum / Museum

317

Agnieszka Dąbrowska Nakrycia głowy w zbiorach Muzeum Warszawy / Headgear collection in the Museum of Warsaw


335

Monika Siwińska Projekty metaloplastyczne Julii Keilowej w kolekcji platerów Muzeum Warszawy / Julia Keilowa metal ware design in the Museum of Warsaw plated ware collection

353

Jacek Bochiński Projekty warszawskiej rzeźby pomnikowej Gustawa Zemły – najnowsze nabytki Muzeum Warszawy / Warsaw monumental sculpture designs by Gustaw Zemła – latest acquisitions by the Museum of Warsaw

Recenzje i omówienia / Reviews

365

Andrzej Rogiński, Bitwy o metro, Warszawa, Oficyna WydawniczoPoligraficzna „ADAM”, 2008, ss. 144 (Julian Borkowski, Romuald Morawski)

Varia 375

Oliwia Mimi Bosomtwe Uroczystość z okazji setnych urodzin profesora Janusza Durki

381

Autorzy / Authors


Warszawa / Warsaw


Rafał Solecki

Pałac Kossakowskich w Warszawie – wyniki nadzoru archeologicznego w obrębie oficyny pałacowej

Pałac Kossakowskich znajduje się przy ulicy Nowy Świat 19 w Warszawie. Na przełomie lat 2010 i 2011 na obszarze dziedzińca wewnętrznego budynku zostały przeprowadzone prace budowlane związane z wymianą nawierzchni. W ich trakcie natrafiono na relikty murów, w związku z czym Stołeczny Konserwator Zabytków nakazał objąć prace nadzorem archeologicznym1. Sytuacja zastana na placu budowy przedstawiała się następująco: część północna podwórza była już odsłonięta i oczyszczona do głębokości około 50 cm. W części centralnej znajdowały się ceglane mury piwnic. W części wschodniej usytuowana była młodsza, powojenna piwnica, z  zachowanymi stalowymi legarami stropowymi. W  części zachodniej, tuż obok muru wyznaczającego granicę parceli, znajdowały się fragmenty prawdopodobnie dwóch starszych, ceglanych piwnic. Jedna z  nich była zniszczona przez młodszą piwnicę, druga natomiast ciągnęła się w kierunku zachodnim poza obręb badanej działki (ryc. 1). Prace budowlane wstrzymano w momencie odsłonięcia około 3/4 powierzchni korony murów. Szczegółowym nadzorem objęto stare piwnice, które odgruzowano w  celu wykonania pełnej dokumentacji. Piwnica znajdująca się na linii muru grodzącego dziedziniec od strony zachodniej nie została wybrana w całości z powodu zagrożenia, jakie by 1 Na zlecenie firmy DipService wykonawcą robót budowlanych została firma Zapro, Krzysztof Zapart, nadzór archeologiczny przeprowadził Zespół Archeologiczno–Konserwatorski, Andrzej Gołembnik, a za ich przebieg odpowiadał autor artykułu.

11


Rafał Solecki

1. Relikty oficyny pałacu Kossakowskich odkryte podczas nadzoru archeologicznego w 2010 roku, wyk. R. Solecki, S. Rzeźnik / Remains of the Kossakowski Palace annexe discovered during the archaeological survey in 2010

to spowodowało – wspomniany mur był bowiem pozbawiony jakichkolwiek fundamentów i osłabienie podłoża w jego pobliżu skutkowałoby zapewne jego zawaleniem. W trakcie nadzoru wykonano także dokumentację obszaru przyległego do piwnic od strony północnej i południowej oraz określono fazy użytkowe związane z powstaniem i funkcjonowaniem pałacu Kossakowskich. W miarę możliwości interpretacyjnych połączono je z najważniejszymi faktami historycznymi dotyczącymi powstania i funkcjonowania pałacu, ustalonymi i szczegółowo opisanymi w książce Pałac Kossakowskich przez Tadeusza Jaroszewskiego2. Najstarszy uchwycony podczas nadzoru horyzont osadniczy można datować na podstawie ceramiki na około XVII–XVIII wiek. Wyznaczają go piaszczysta ziemia ze smugami brązowej próchnicy oraz dwa doły posłupowe. Na podstawie przeprowadzonych badań nie jest możliwe stwierdzenie, z  jaką konstrukcją były one związane. Poziom ten odcina się wyraźnie od zalegających poniżej warstw naturalnych3. W latach 1780–1784 kupiec Izaak Ollier wybudował na badanej działce kamienicę pałacową – późniejszy pałac Kossakowskich. Był to budynek przylega2 T.S. Jaroszewski, Pałac Kossakowskich, Warszawa 1977. 3 Prawdopodobnie ten obszar opisuje cytat: „Miejskie folwarki nagórze, szpitalny swe role orze. Tak się rozciągnęły w dłużą, przy samej wsi wolnie płużą […]”. A. Jarzębski, Gościniec abo opisanie Warszawy 1643 r., Warszawa 1909, s. 77.

12


Pałac Kossakowskich w Warszawie – wyniki nadzoru archeologicznego w obrębie oficyny pałacowej

2. Lico wschodnie i zachodnie murów na osi piwnicy 1. Widoczna różnica poziomów posadowienia murów fundamentowych, w obrębie piwnicy 1 i przestrzeni przy południowej ścianie oficyny, wyk. R. Solecki, S. Rzeźnik / The east and west face of the walls along the axis of cellar 1 showing different wall foundation levels within the area of annexe 1 and the space by the southern wall of the annexe

jący do ulicy Nowy Świat, mający dwa przejazdy bramne. Od zaplecza przylegały do niego usytuowane prostopadle do korpusu trzy jednopiętrowe oficyny (dwie boczne i środkowa), które wydzielały dwa dziedzińce wewnętrzne, oba zapewne o funkcjach gospodarczych. Kolejne podwórze o charakterze gospodarczym znajdowało się na zapleczu oficyn i graniczyło z ogrodami, które ciągnęły się do ulicy Brackiej4. Uchwyconą w  trakcie nadzoru pozostałością prac związanych z  budową kamienicy wraz z oficynami był wąskoprzestrzenny wkop budowlany. Miejscami wzmocniono go drewnianym szalunkiem, którego całkowicie spróchniałe deski stwierdzono przy południowej ścianie oficyny. Do konstrukcji fundamentów i  ścian wykorzystano cegły wiązane zaprawą wapienną. Piwnice rozlokowano wzdłuż północnej ściany oficyny, od strony węższego dziedzińca wewnętrznego. Część południowa oficyny nie była podpiwniczona. Po zakończeniu budowy obszar obu dziedzińców wewnętrznych nieco podniesiono i  wyrównano za pomocą ziemnych niwelacji. Nie natrafiono na ślady bruku lub innej utwardzanej nawierzchni, należy więc uważać, że poziom użytkowy dziedzińców miał formę klepiska. Prawdopodobnie na ten sam czas można datować niewielką rampę, szerokości około 250 cm, wykonaną z kruszywa wapiennego z  kawałkami gruzu ceglanego, która prowadziła z  dziedzińca południowego do oficyny. 4 J. Zieliński, Atlas dawnej architektury ulic i placów Warszawy. Śródmieście historyczne, t. 14, Warszawa 2008, s. 139, 140.

13


Rafał Solecki

3. Fragment planu Lindleya z przełomu XIX i XX wieku z widocznym pałacem Kossakowskich wraz z oficynami i ogrodem, www.mapa.um.warszawa.pl/mapaApp1/mapa?service=mapa_historyczna / Detail of Lindley’s Map of Warsaw from the turn of the nineteenth century showing the Kossakowski Palace, the annexes and garden

W latach 1848–1851 przeprowadzono przebudowę kamienicy pałacowej wraz z oficynami5. Zarejestrowanymi zmianami są skucia części ceglanego sklepienia i sąsiednich ścian w piwnicy 1. Rozbiórka ta miała na celu przygotowanie kubatury pod wybudowanie klatki schodowej prowadzącej do piwnicy 1 z położonego wyżej pomieszczenia. W  skutej płaszczyźnie ściany zachodniej wykonano niewielkie prostokątne nisze o wymiarach około 25 x 10 cm, a w centralnej części piwnicy domurowano do jej południowej ściany ceglaną ściankę działową. W jej licu pozostawiono nisze analogiczne do wkutych w ścianie zachodniej. Służyły one do posadowienia drewnianych legarów dźwigających schody (ryc. 2). Przestrzeń pod schodami była wykorzystywana jako składzik. Prowadziło do niego niewielkie przejście pozostawione w nowo zbudowanej ściance działowej. Rozplanowanie obiektów na parceli pałacu Kossakowskich przedstawia plan Lindleya, datowany na lata 1891–1908 (ryc. 3). Widoczne są na nim dwa dziedzińce usytuowane między oficynami. W  tym czasie funkcję podwórza gospodarczego pełnił dziedziniec południowy, natomiast północny łączył się z ogrodem, który ciągnął się do podwórza kamienicy przy ulicy Brackiej. Ostatnia zarejestrowana faza wiąże się ze zniszczeniami powstałymi w trakcie II wojny światowej, kiedy to pałac wraz z zapleczem zostały zbombardowane. Skalę zniszczeń obrazują zdjęcia z 1935 i 1945 roku (ryc. 4 i 5). Przystępując po wojnie do prac rewaloryzacyjnych, zdecydowano się rozebrać centralną oficynę, pozostawiając jedynie piwnicę przyległą do głównego budynku, w której 5 Tamże, s. 139, 140.

14


Pałac Kossakowskich w Warszawie – wyniki nadzoru archeologicznego w obrębie oficyny pałacowej

4. Fotografia lotnicza z 1935 roku przedstawiająca pałac Kossakowskich, www.mapa.um.warszawa.pl/mapaApp1/mapa?service=mapa_historyczna / Aerial photo from 1935 showing the Kossakowski Palace

miała się mieścić kotłownia. Ponad nią wybudowano nowe, stalowo-betonowe sklepienie. Do kotłowni od strony zachodniej dostawiono murowany kanał z szeregiem rur. By nie tworzyć zagrożenia zawaleniem, w pozostałych zachowanych piwnicach przebito sklepienia, a same piwnice zasypano gruzem z rozbiórki. Następnie z obszaru zaplecza usunięto gruz wraz ze starszymi warstwami użytkowymi do poziomu z około połowy XIX wieku. Na otrzymanym w ten sposób poziomie wysypano piasek i żwir oraz ułożono bruk kamienny, będące poziomem użytkowym w drugiej połowie XX wieku. Materiał zabytkowy datowany na XVII lub XVIII wiek to tylko pojedyncze fragmenty ceramiki znalezione w warstwach kulturowych niezwiązanych z pałacem Kossakowskich. Większość zabytków pozyskanych w  trakcie nadzoru archeologicznego pochodziła natomiast z zasypanych piwnic i jest datowana na schyłek XIX i XX wiek. Najliczniej reprezentowaną grupą były szkła – fragmenty szyb i różnego typu butelek (w tym aptecznych) i fiolek. Część butelek była sygnowana: „societe homeop. a varsovie”, „sirop famel”, „l. nasierowski warszawa”, „ujście”, „marka ochronna, własność browaru haberbuschischiele warszawa”, „ervenlucasbols hetlootsje amsterdam 1 litre”. Być może część z nich była używana wtórnie w zakładzie fotograficznym Jana Raczyńskiego, który w dwudziestoleciu międzywojennym mieścił się w oficynie pałacu6. Do pozostałych typów zabytków należy zaliczyć naczynia fajansowe i metalowe, fragmenty mebli, kafli i barwione stiuki. Ciekawostką jest cegła sygnowana „ramsay”. Takim napisem oznaczano 6 J. Kasprzycki, Korzenie miasta. Warszawskie pożegnania, t. 2, Śródmieście północne, Warszawa 1997, s. 255.

15


Rafał Solecki

5. Fotografia lotnicza z 1945 roku przedstawiająca pałac Kossakowskich, www.mapa.um.warszawa.pl/mapaApp1/mapa?service=mapa_historyczna / Aerial photo from 1945 showing the Kossakowski Palace

produkty firmy G.H. Ramsay & Co., Swalwell Fire Brick Works and Colliery z Newcastle upon Tyne w Anglii, produkowane w latach 1789–1925. Na zakończenie konieczne jest kilka słów na temat metody badawczej i zastosowanej formy dokumentacji. Zakres działań był ściśle związany z prowadzonymi pracami budowlanymi. Samodzielnie nie eksplorowano nawarstwień, natomiast uczestniczono przy wszelkich wykopach i prowadzono szczegółowy nadzór przy odgruzowywaniu piwnic. Poza pasem fundamentów przeprowadzana niwelacja nie naruszała warstw starszych niż koniec XIX wieku. Dokumentację powierzchni wykonano w  formie ortofotografii, które następnie wprowadzono do środowiska CAD i dowiązano do siatki geodezyjnej m.st. Warszawy. Jakość ortofotografii zoptymalizowano do skali 1:10 i jest ona dostępna w formie cyfrowej. Wykonano także dwa skaningi laserowe tylnej ściany pałacu, by uzyskać ich korespondencję do odkrytych piwnic; miały one także posłużyć przy ewentualnych pracach konserwacyjnych (ryc. 6). Poziom zniszczeń i niwelacji powojennych, choć znaczny, nie burzy do końca mate­rii historycznej pałacu Kossakowskich. Z tego względu zdecydowanie wskazane jest stosowanie nadzoru archeologiczne­go przy innych pracach budowlanych w  tym miejscu, zwłaszcza że dalsza część oficyny pałacu Kossakowskich w  kierunku ulicy Brackiej skrywa relikty wybudowanej w  1912 roku hali ze sztucznym lodowiskiem Palace de Glace, której projektantem był

16


Pałac Kossakowskich w Warszawie – wyniki nadzoru archeologicznego w obrębie oficyny pałacowej

6. Wynik skaningu laserowego z widocznymi reliktami piwnic pod oficyną, wyk. B. Gołembnik, S. Rzeźnik / Laser scan image with the remains of cellars visible beneath the annexe

Stefan Szyller. Jeszcze przed II wojną światową zmieniła ona funkcję na teatr, a potem w jej murach powstało kino Colosseum7.

Streszczenie: Na przełomie 2010 i 2011 roku przeprowadzono nadzór archeologiczny w obrębie oficyny Pałacu Kossakowskich, przy ulicy Nowy Świat 19 w Warszawie. Jego wynikiem było odkrycie nawarstwień i konstrukcji o chronologii od około XVII, po XX wiek, które związane były z powstaniem i funkcjonowaniem budynku. Najistotniejszym elementem było odsłonięcie i zadokumentowanie fundamentów nieistniejącej już oficyny pałacowej i znajdujących się w ich obrębie piwnic. Analiza zachowanych murów, połączona z zestawieniem ich z archiwalnym planem z końca XIX wieku, pozwoliła na wydzielenie co najmniej dwóch faz użytkowych datowanych na XIX wiek oraz przybliżone określenie funkcji dziedzińców wewnętrznych. Ostatni okres działania oficyny to lata dwudzieste i trzydzieste. Jest on reprezentowany w materiale zabytkowym, głównie w postaci naczyń szklanych i domowych utensyliów, pozyskanym z zawalonych w trakcie II wojny światowej piwnic. Obraz i zakres zniszczeń przedstawiają zdjęcia lotnicze z lat 1935 i 1945. Słowa kluczowe: Pałac Kossakowskich, archeologia

7 J. Zieliński, dz. cyt., s. 142.


Rafał Solecki

The Kossakowski Palace in Warsaw: Findings of an Archaeological Survey within the Footprint of the Palace Annexe

The Kossakowski Palace is located at 19 Nowy Świat Street in Warsaw. In 2010/2011 construction works were carried out in its inner courtyard due to the replacement of pavements. The works revealed wall remains and the Warsaw Monument Conservator commissioned an archaeological survey.1 The conditions at the site were as follows: pavements had already been removed in the northern part of the courtyard and the ground cleared to a depth of 50 cm. Brick, cellar walls were revealed in the central section of the courtyard. The eastern section contained a more recent, post-war cellar with preserved steel ceiling joists. In the western section, next to the wall marking the boundary of the plot, were fragments of what had probably been two older brick cellars. One of them had been damaged by the construction of a more recent cellar, while the other extended west beyond the area of the surveyed plot. The construction works were stopped once about ¾ of the surface of the wall coping had been unearthed. A detailed survey was carried out of the old cellars, which were cleared of rubble so that a full documentation could be compiled. The cellar located along the wall enclosing 1 The company Zapro Krzysztof Zapart had been commissioned by DipService to carry out the construction works; the archaeological survey was carried out by Zespół Archeologiczno–Konserwatorski, Andrzej Gołembnik, and was supervised by the author of this article.

19


Rafał Solecki

the courtyard on the west side was not cleared fully due to the risk of making the wall collapse – the wall was without foundations. In the course of the survey a documentation of the area to the north and south of the cellars was also compiled, and the occupation phases related to the construction and functioning of the Kossakowski Palace were defined. As far as possible, an attempt was made to link these to the most important historical facts related to the construction and functioning of the palace, as established and described in Tadeusz Jaroszewski’s book Pałac Kossakowskich.2 The oldest settlement horizon established by the survey can be dated, based on ceramics, to ca. the seventeenth/eighteenth century. It consists of sandy earth with streaks of brown humus and two postholes. It is impossible to determine what sort of structure they were part of. This level is clearly distinct from the natural layers below it.3 In 1780–1784, Izaak Ollier, a merchant, built a palace townhouse which later became the Kossakowski Palace – on the surveyed plot. The building abutted Nowy Świat Street and had two gated entranceways. In the back, it had three one-floor annexes perpendicular to the main body (two at the sides and one in the middle), which circumscribed two inner courtyards, both undoubtedly serving utility purposes. Behind the annexes was another utility courtyard, which bounded gardens that stretched all the way to Bracka Street.4 The survey recorded a narrow construction pit – a reminder of the construction works on the townhouse and annexes. In certain parts it had been reinforced with wooden formwork, whose completely decayed boards were ascertained by the southern wall of the annexe. Bricks bound with lime mortar were used to construct the foundations and walls. The cellars were distributed along the northern wall of the annexe, on the side of the narrower inner courtyard. The southern part of the annexe did not have cellars. Once construction was completed, both inner courtyards were raised and leveled. No traces of cobblestone or other types of reinforced surface were detected, it should therefore be concluded that the occupation layer of the courtyards had the form of an earthen floor. A small ramp, about 250 cm wide, made of limestone aggregate and brick rubble, leading from the southern courtyard to the annexe, probably dates to around the same time. In the years 1848–1851 the palace townhouse and annexes were reconstructed.5 The changes recorded included removing part of the brick ceiling and adjacent walls in the basement (ill. 1). The aim of this dismantlement was to prepare space for the construction of a stairwell leading down to cellar 1 from a room above. Small, rectangular niches, measuring about 25 x  10 2 T.S. Jaroszewski, Pałac Kossakowskich, Warsaw 1977. 3 This is probably the area described by the quote: “Miejskie folwarki nagórze, szpitalny swe role orze. Tak się rozciągnęły w dłużą, przy samej wsi wolnie płużą […]”. A. Jarzębski, Gościniec abo opisanie Warszawy 1643 r., Warsaw 1909, p. 77. 4 J. Zieliński, Atlas dawnej architektury ulic i placów Warszawy. Śródmieście historyczne, vol. 14, Warsaw 2008, p. 139, 140. 5 Ibid., p. 139, 140.

20


The Kossakowski Palace in Warsaw: Findings of an Archaeological Survey within the Footprint of the Palace Annexe

cm were installed in the chiseled surface of the western wall, and a brick partition wall was built perpendicular to the southern wall in the centre of the cellar. It contained niches similar to those in the western wall. They were used to support wooden sleepers holding up the stairs (ill. 2). The space under the stairs was used for storage and could be accessed via a small passage in the new partition wall. The arrangement of buildings on the Kossakowski Palace plot is represented on Lindley’s map, dated 1891–1908 (ill. 3). Visible on it are two courtyards enclosed by annexes. The southern courtyard served as a utility yard at this time, while the northern opened up onto the garden, which stretched to the courtyard of a townhouse on Bracka Street. The last recorded phase relates to the damages suffered during World War II, when the palace and its adjoining facilities were bombed. We can see the extent of the damage by juxtaposing photographs from 1935 and 1945 (ills 4 and 5). With the commencement of renovation works after the war, a decision was made to take down the middle annexe, leaving only the basement adjacent to the main building, which was to house the boiler room. A new steel and concrete ceiling was raised above it. A masonry canal with piping was attached to the boiler room on the western side. To prevent collapse, the vaults were opened in the surviving cellars and the cellars themselves were filled in with rubble. Rubble was then cleared from the back of the palace along with older occupation layers down to the level of the mid-nineteenth century. The level thus obtained was covered with sand and gravel, then paved with cobblestones, this being the occupation layer in the second half of the twentieth century. Historic material dated to the seventeenth or eighteenth centuries includes individual fragments of ceramics found in cultural layers unrelated to the Kossakowski Palace. Most of the historic objects found during the survey came from the filled basements and are dated to the nineteenth and twentieth centuries. The largest group is glass – parts of window panes and different types of bottles (including pharmaceutical ones) and vials. Some of the bottles are marked: “societe homeop. a varsovie”, “sirop famel”, “l. nasierowski warszawa”, “ujście”, “marka ochronna, własność browaru haberbuschischiele warszawa”, “ervenlucasbols hetlootsje amsterdam 1 litre”. Perhaps some of them were reused by the photography studio of Jan Raczyński, which had its premises in one of the palace annexes during the interwar period.6 Other types of artefacts included faience and metal vessels, pieces of furniture, tiles and coloured stucco. A brick signed “ramsay” stands out in this collection. This inscription was found on products of the G.H. Ramsay & Co., Swalwell Fire Brick Works and Colliery in Newcastle upon Tyne, produced in the years 1789–1925. To conclude, let me make a few remarks concerning the research method and form of documentation used. The scope of the survey was strictly limited 6 J. Kasprzycki, Korzenie miasta. Warszawskie pożegnania, vol. 2, Śródmieście północne, Warsaw 1997, p. 255.

21


to the scope of the construction works in progress. Layers were not explored at will, but surveyors took part in all the excavations and oversaw the removal of rubble and debris from the cellars. Aside from the foundations section, the leveling carried out did not touch layers older than the end of the nineteenth century. Surface documentation was done in the form of an orthophotograph which was then treated in a CAD environment and incorporated into the geodesic grid of the city of Warsaw. The orthophotograph was rendered in 1:10 scale to optimize quality and is available in digital form. Two laser scans of the back wall of the palace were also done to obtain their correspondence to the discovered cellars; they may also be of use for further conservation works (ill. 6). Postwar damage and levelling, though extensive, did not wholly alter the historic shape of the Kossakowski Palace. For this reason archaeological surveys are strongly recommended in the event of any further construction works there, particularly since the more outlying part of the annexe closer to Bracka Street conceals remains of the Palais de Glace (designed by Stefan Szyller), a hall with an artificial skating rink. Before World War II it also served as a theatre and then housed the Colosseum cinema.7

Abstract: Between 2010 and 2011, an archaeological survey was carried out within the site of the Kossakowski Palace annexe, at 19 Nowy Świat Street in Warsaw. It resulted in uncovering strata and structures dating back to a­round 18th until 20th century, linked to the construction and the functioning of the building. The key findings include unearthing and documenting the founda­ tions of a presently nonexistent palace annexe as well as the cellars within the site. The data collected through the survey of the preserved walls were analysed against archival late 19th century plan, which made it possible to isolate at least two phases of activity dating back to the 19th century and roughly identify the function of the inner courtyards. The annexe was last used in 1920s and the 1930s, the phase represented by historical material, including mainly glassware and household utensils, unearthed from rubble filling the basements since World War II. The view and the extent of the damage are shown on aerial photographs taken between 1935 and 1945. Keywords: Kossakowski Palace, archaeology

7 J. Zieliński, op. cit., p. 142.


Piotr Łozowski

AKTYWNOŚĆ GOSPODARCZA KUPCÓW I RZEMIEŚLNIKÓW W STAREJ WARSZAWIE PIERWSZEJ POŁOWY XV STULECIA

Miasta epoki późnego średniowiecza charakteryzowały się daleko posuniętym zróżnicowaniem ekonomicznym i społecznym mieszkańców1. W ośrodkach należących do kategorii dużych (Gdańsk, Wrocław, Kraków) i średnich (Warszawa, Płock, Chełmno) w  profilu zawodowym dominowały dwie grupy – elita gospodarcza tworzona przez kupiectwo (15–20%) i  rzemieślnicy (60–70%), stanowiący gros pośród posiadaczy ius civile2. Natomiast pozostałe miasta (np. Sieradz, Łódź, Olsztyn) cechował mniejszy udział ludności rzemieślniczej przy jednocześnie wydatnym odsetku pracowników rolnych (tzw. mieszczan-rolników), których styl życia niewiele odróżniał ich od kmieci3. Cives budowali swe ośrodki na zasadzie samorządności i podziału pracy, za którą zapłatą był pieniądz kruszcowy. O ile wieś była w stanie zaspokoić większość swoich potrzeb wymianą towaru za towar, o tyle w miastach posługiwanie się pieniądzem szybko zostało warunkiem sine qua non. Świadomość tego faktu 1 J. Wiesiołowski, Socjotopografia późnośredniowiecznego Poznania, Poznań 1992, s. 25. 2 M. Bogucka, H. Samsonowicz, Dzieje miast i mieszczaństwa w Polsce przedrozbiorowej, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk–Łódź 1986, s. 161; H. Samsonowicz, Gospodarka i społeczeństwo (XIII – początek XVI w.), w: Dzieje Mazowsza do 1526, red. A. Gieysztor, H. Samsonowicz, Warszawa 1994, s. 281. 3 M. Bogucka, H. Samsonowicz, dz. cyt., s. 161; H. Samsonowicz, Wiejskość osad miejskich w późnym średniowieczu, w: Civitas & Villa. Miasto i  wieś w  Europie środkowej, red. C. Buśko, Wrocław–Praga 2002, s. 13–16; A. Bartoszewicz, Miasto czy wieś. Małe miasta polskie w późnym średniowieczu, „Przegląd Historyczny” (dalej: PH), 2008, t. 99, z. 1, s. 121–136; H. Samsonowicz, Gospodarka…, s. 268–270.

23


Piotr Łozowski

jest szczególnie istotna w kontekście XV-wiecznych realiów gospodarczych, kiedy to Europa gęsto pokryła się siecią szlaków handlowych i  kupieckich zależności, które angażowały i aktywizowały ekonomicznie szerokie rzesze ludności4. Kiedy więc bada się dzieje obiegu i wykorzystania pieniądza, możliwe staje się jeszcze głębsze wniknięcie w struktury społeczne, a tym samym poznanie sposobów oraz kierunków działalności mieszczan w podstawowej sferze ich funkcjonowania, jaką była gospodarka. Celem niniejszego artykułu jest określenie roli, charakteru i  poziomu ekonomicznego wewnątrzmiejskiej aktywności dwóch głównych grup zawodowych zamieszkujących późnośredniowieczną Starą Warszawę – kupców i rzemieślników. Analiza obejmuje takie elementy jak: zmiany w liczbie i  wartości zapisek, układ struktury majątkowej i  kierunków działalności gospodarczej oraz charakter uczestnictwa w  rynku kredytowym. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, iż dokładne opisanie udziału mercatores et artifices w gospodarce warszawskiej nie byłoby możliwe bez określenia ogólnego stanu i  dynamiki miejskiego życia ekonomicznego. W  konstruowaniu tego obrazu wykorzystano ponad 850 zapisek dotyczących rozmaitych form obrotu pieniężnego, jakie uwierzytelniono przed sądem ławy5 i rady6 civitatis Antiquae Varsoviae w pierwszej połowie XV stulecia. Materiał sądowy umożliwił wyszczególnienie pięciu głównych kategorii umów – kredytu, protestacji (pretensje do majątku dłużnika), obrotu bona immobilitas, zadośćuczynień i  handlu towarowego. Prezentowane poniżej wyniki analiz nie mają na celu wyczerpania tematu, lecz zaproponowanie bardziej szczegółowego i  opar­tego na liczbach ujęcia dziejów społeczno-gospodarczych przyszłej stolicy Polski. Rozwojowi dalszych badań sprzyja stosunkowo dobrze zachowana baza źródłowa, która obfituje w materiał o wybitnie kwantytatywnym charakterze7. 4 U.Ch. Ewert, M. Sunder, Trading networks, monopoly and economic development in medieval Northern Europe: and agent-based simulation of early hanseatic trade, w: Der Ostseeraum zwischen Wikingerzeit und Spätmittelalter aus archäologischer und geschichtswissenschaftlicher Perspektive, red. S. Kleingärtner, G. Zeilinger, Bonn 2012, s. 1–10; H. Samsonowicz, Gospodarka średniowiecznej Europy Środkowo-Wschodniej, w: Historia Europy Środkowo-Wschodniej, t. 2, red. J. Kłoczowski, Lublin 2000, s. 21–31; M. Dygo, Wschód i Zachód: gospodarka Europy w XIV–XV wieku, w: Ziemie polskie wobec Zachodu: studia nad rozwojem średniowiecznej Europy, red. S. Gawlas, Warszawa 2006, s. 174–192; R. Czaja, Strefa bałtycka w gospodarce europejskiej w XIII-XV wieku, w: Ziemie polskie…, dz. cyt., s. 195–245. 5 Księgi ławnicze miasta Starej Warszawy z XV w., t. 1, Księga nr 525 z lat 1427–1453, wyd. S. Ehrenkreutz, Pomniki Prawa Warszawskiego Archiwum Głównego, t. 3, Warszawa 1916 (dalej: KŁMSW). 6 Księga radziecka miasta Starej Warszawy, t. 1: (1447–1527), wyd. A. Wolff, Wrocław–Warszawa–Kraków 1963 (dalej: KRMSW). 7 Z XV i początków XVI stulecia także księgi rękopiśmienne: AGAD, SW 527 (1453–1472), 528 (1497–1511), 529 (1511–1524) oraz akta Nowej Warszawy: Księga ławnicza miasta Nowej Warszawy, t. 1: 1416–1485, wyd. A. Wolff, Wrocław 1960; AGAD, NW 1 (1477-1545), 133 (1487–1465); konstruowanie obrazu kontaktów między miastem a wsią należy oprzeć w pierwszej kolejności na licznie zachowanych księgach ziemskich i  grodzkich powiatu warszawskiego (z  lat 1421–1427; 1428–1455; 1456–1466; 1468–1477; 1478–1486; 1487–1492; 1493–1499; 1501–1505; 1509–1514; 1519–1521; 1520–1524; 1525–1527) oraz tzw. Metryce Mazowieckiej (MK 8) z lat 1476–1526. Wiele cennych informacji na temat warszawskich źródeł sądowych przedstawiła także A. Bartoszewicz, Księgi miejskie w Archiwum Głównym Akt Dawnych. Stan opracowania i możliwości badawcze, w: Wkład archiwistów warszawskich w rozwój archiwistyki polskiej, red. A. Kulecka, Warszawa 2012, s. 211–222.

24


Aktywność gospodarcza kupców i rzemieślników w starej Warszawie pierwszej połowy XV stulecia

Księgi sądowe stawiają przed badaczem pewne ograniczenia, które wynikają głównie z niekompletności zawartych w aktach informacji, na co wpłynął brak wyraźnego obowiązku i dobrowolność uwierzytelniania wszystkich poczynań ekonomicznych. Nie sposób także uchwycić ogółu osób zamieszkujących ośrodek i uczestniczących w obiegu pieniądza oraz ich wszystkich źródeł dochodu (np. z posiadanych warsztatów, browarów, drobnego handlu czy też podmiejskich użytków rolnych). Ponadto nie poznamy pełnej wartości rynku kredytowego, działów majątkowych czy też handlu towarowego. Wydaje się, iż największą kompletność – ze względu na rangę sprawy – przedstawiają transakcje kupna-sprzedaży nieruchomości. Pomimo istnienia grupy przeszkód, źródła sądowe dzięki zróżnicowaniu tematycznemu i ekonomicznemu wpisów stwarzają możliwość wnikliwych analiz szerokiego spektrum mieszczańskiej aktywności8. Istotnym walorem ksiąg jest objętość zachowanego materiału liczącego ponad 1500 spraw dla interesującego nas okresu pierwszej połowy XV stulecia. W związku z zaznaczonymi powyżej ograniczeniami źródłowymi i brakiem innych archiwaliów do badań późnośredniowiecznej gospodarki warszawskiej w skali masowej (np. rejestrów szosu9) konstruowany obraz nie wyczerpuje całokształtu życia ekonomicznego, lecz zbliża nas do jego fragmentu obecnego w aktach miejskich. Jednakże dzięki wykorzystaniu całości dostępnych informacji zyskuje on znaczenie i wymiar, który pozwala wyprowadzać wiążące wnioski. Mimo niesłabnącej popularności tematyki varsavianistycznej, prace podejmujące interesującą nas problematykę funkcjonowania kupców i  rzemieślników w XV-wiecznej przestrzeni gospodarczej Warszawy wciąż stanowią margines całości literatury. Problemów komparatystycznych przysparza także charakter większości rozpraw, które najczęściej prezentują zebrany materiał poprzez egzemplifikację rozmaitych form działalności ekonomicznej mieszczan, pomijając jednocześnie analizy kwantytatywne dostępnych informacji. Z grupy opracowań najbardziej przydatnych w niniejszych badaniach należy wymienić szczegółowe studia Ewy Koczorowskiej-Pielińskiej10 nad liczebnością i  zróżnicowaniem zawodowym warszawskich rzemieślników. Wiele cennych informacji dotyczących zagadnień handlowych znaj-

8 Na wartość ksiąg sądowych w badaniach nad mieszczaństwem średniowiecznym zwracał uwagę J. Tandecki, Średniowieczne księgi wielkich miast pruskich jako źródła historyczne i zabytki kultury mieszczańskiej (organizacja władz, zachowane archiwalia, działalność kancelarii), Warszawa–Toruń 1990; Zob. także H. Samsonowicz, Średniowieczne księgi sądowe małych miast w Polsce, w: Homines et societas. Czasy Piastów i Jagiellonów, Poznań 1997, s. 477–484. 9 Znamy jedynie oblatowany w XVIII wieku rejestr poboru świętomarskiego z Nowej Warszawy z roku 1510 – Rejestr świętomarskiego z Nowej Warszawy z 1510 r., w: Źródła do dziejów Warszawy. Rejestry podatkowe i taryfy nieruchomości 1510–1770, wyd. A. Berdecka i in., Warszawa 1963, s. 21–31. 10 E. Koczorowska-Pielińska, Liczebność i specjalizacja rzemiosła w Starej i Nowej Warszawie w latach 1417– 1526, „Rocznik Warszawski” (dalej: RW) 1972, t. 11, s. 5–22; taż, Paśnicy i szewcy w Starej i Nowej Warszawie w latach 1416–1526, RW, 1976, t. 14, s. 83–113; taż, Warszawskie rzemiosło artystyczne i budowlane w XV w., War­szawa 1959; oraz prace tejże Autorki dotyczące Nowej Warszawy: Przyjęcia do prawa miejskiego miasta Nowej Warszawy w latach 1477–1525, RW, 1969, t. 9, s. 261–295; Struktura gospodarczo-społeczna Nowej Warszawy w XV wieku, PH, 1958, t. 49, z. 2, s. 296–310.

25


Piotr Łozowski

dziemy w pracach Henryka Samsonowicza11, Mariana Biskupa12, Mariana Małowista13, Agnieszki Bartoszewicz14, Adama Rutkowskiego15, Wiesława Sieradzana16, Tadeusza Chudoby17 oraz Marcina Sałańskiego18. Warto również sięgnąć do najnowszych studiów Jakuba Lorenca i Krzysztofa Mrozowskiego nad procesami migracyjnymi zachodzącymi w późnośredniowiecznej Warszawie19, jak również Piotra Łozowskiego o  warszawskim życiu gospodarczym20. Niestety ze względu na brak rozpraw dokonujących wydzielenia aktywności gospodarczej określonych grup społecznych w  sposób podobny do zastosowanego w  niniejszym artykule, w  celach stricte porównawczych wykorzystano głównie jedną pozycję – dzieło Cezarego Kardasza o  rynku rent w miastach południowego pobrzeża Bałtyku w XIV–XV wieku21. Cenne 11 H. Samsonowicz, Warszawa w handlu średniowiecznym, w: Warszawa średniowieczna, z. 2, Warszawa 1972, s. 9–31; tenże, Warszawa jako węzeł komunikacyjny w dawnej Polsce, „Kronika Warszawy”, 1978, t. 9, nr 3, s. 5–12. 12 M. Biskup, Handel wiślany w latach 1454–1466, „Roczniki Dziejów Społecznych i Gospodarczych” (dalej: RDSG), 1952, t. 14, s. 165–202. 13 M. Małowist, Podstawy gospodarcze przywrócenia jedności państwowej Pomorza Gdańskiego z  Polską w XV w., PH, t. 45, 1954, z. 2–3, s. 141–187. 14 A. Bartoszewicz, Handel solą na Mazowszu w XV i XVI wieku, „Rocznik Mazowiecki”, 2006, t. 18, s. 47–62. 15 A. Rutkowski, Warszawski rynek kredytowy (zasięg i  charakterystyka), w: Warszawa Średniowieczna, z. 2, Warszawa 1974, s. 69–81; tenże, Kredyt żydowski na rynku lokalnym Warszawy w pierwszej połowie XV wieku, PH, 1979, t. 70, z. 2, s. 267–284. 16 W. Sieradzan, Sąsiedztwo mazowiecko-krzyżackie w okresie przemian politycznych w Europie Środkowo-Wschodniej w latach 1411–1466, Toruń 1999. 17 T. Chudoba, Warszawski rynek zbożowy w XVI wieku, RW, 1967, t. 6, s. 15–47; tenże, Z zagadnień handlu wiślanego Warszawy w XVI wieku, PH, 1959, t. 50, z. 2, s. 297–321. 18 M. Sałański, Rzemieślnicy, kupcy, kramarze. Przyczynek do rozwoju Warszawy i  przedsiębiorczości jej mieszkańców od XIV w. do I połowy XVI w., w: Z dziejów Warszawy. Przedsiębiorczość, red. K. Wagner, Z. Chmiel, Warszawa 2013, s. 9–25. 19 J. Lorenc, K. Mrozowski, Imigracja do Starej Warszawy u schyłku średniowiecza – tylko mobilność, czy już przedsiębiorczość?, w: Z dziejów Warszawy…, dz. cyt., s. 25–51; K. Mrozowski, Mieszkańcy przedmieść Starej Warszawy u schyłku średniowiecza (1500–1526), w: Coram iudicio. Studia z dziejów kultury prawnej w miastach późnośredniowiecznej Polski, red. A. Bartoszewicz, Warszawa 2013, s. 87–108; oraz starsza praca M. Dygo, Pochodzenie mieszczaństwa m. Starej Warszawy w  latach 1508–1528, RW, 1981, t. 16, s. 59–80. 20 P. Łozowski, Struktura społeczno-gospodarcza rynku kredytowego Starej Warszawy w pierwszej połowie XV stulecia, RDSG, 2015, t. 75 [w druku]; tenże, Pieniądze bogaczy, czyli obce monety w Starej Warszawie pierwszej połowy XV stulecia, w: Moneta czasów kryzysu – moneta czasów pomyślności, red. B. Paszkiewicz, Nowa Sól 2015, s. 153–183; tenże, Demografia rodziny mieszczańskiej w Starej Warszawie w pierwszej połowie XV wieku, „Przeszłość Demograficzna Polski” 2014, t. 34, s. 7–24. 21 C. Kardasz, Rynek kredytu pieniężnego w miastach południowego pobrzeża Bałtyku w późnym średniowieczu (Greifswald, Gdańsk, Elbląg, Toruń, Rewel), Toruń 2013; patrz również tenże, Rynek kupna renty w Elblągu w latach 1361–1417, „Komunikaty Mazursko-Warmińskie” 2008, t. 261, nr 3, s. 299–318; tenże, Rady miast nadbałtyckich na rynku renty w XIV i pierwszej połowie XV w., RDSG, 2010, t. 70, s. 113–145; tenże, Die Stadt im Wirtschaftsraum. Das spätmittelalterliche Thorn und seine Einwohner auf dem Kreditmarkt, w: Mobiltät und regionale Vernetzung zwischen Oder und Memel: Eine europäische Landschaft nau zusammensetzen, red. O. Kurilo, Berlin 2011, s. 70–84; R. Czaja, C. Kardasz, Obrót nieruchomościami i kupno renty w miastach pruskich w XIV–XV w., w: Obrót nieruchomościami na ziemiach polskich od średniowiecza do XXI wieku, red. F. Kusiak, Poznań–Wrocław 2008, s. 43–50. O kredycie miejskim patrz także H. Samsonowicz, Studia nad rentą miejską w Prusach w XV wieku, „Zapiski Historyczne” (dalej: ZH) 1960, t. 25, z. 2, s. 35–57; tenże, Badania nad kapitałem mieszczańskim Gdańska w II połowie XV wieku, Warszawa 1960; tenże, Local credit in mediaeval Poland, „Studia Historiae Oeconomicae” 1994, t. 21, s. 51–57; R. Czaja, Rynek kupna renty w Elblągu w pierwszej połowie XIV wieku, ZH, 1987, t. 52, z. 3, s. 7–37; tenże, Kredyt pieniężny w Starym Mieście Toruniu do roku 1410, RDSG 1988, t. 49, s. 5–19; U. Łydkowska-Sowina, Ruch kredytowy w późnośredniowiecznym Sieradzu – pożyczki pieniężne, w: Szkice z dziejów materialnego bytowania społeczeństwa polskiego, red. M. Dembińska, Wrocław 1989, s. 119–135.

26


Aktywność gospodarcza kupców i rzemieślników w starej Warszawie pierwszej połowy XV stulecia

Wykres 1. Liczba zapisek z udziałem kupców w Starej Warszawie w latach 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

informacje o hierarchii zawodowej mieszczan zaczerpnięto też z opracowań Krzysztofa Mikulskiego22, Romana Czai23 i Jacka Wiesiołowskiego24.

Kupcy Warszawscy mercatores, działający w ramach szerokiej międzyregionalnej sieci handlowej obejmującej tereny Prus Krzyżackich, Wielkiego Księstwa Litewskiego, Śląska, Wielkopolski i Małopolski, wprowadzali do gospodarki swego miasta dużą ilość różnorodnych towarów (m.in. sukna, śledzi, soli i innych przypraw) i obcego kapitału (35% ogólnych obrotów notowanych w najstarszej księdze ławniczej25). Ich znaczne dochody pozwalały na aktywne uczestnictwo w  rozmaitych sferach mieszczańskiego życia gospodarczego, spośród których główną rolę odgrywało lokowanie kapitału w nieruchomościach oraz rynku kredytowym. Liczebność i  poziom aktywności kupiectwa stanowi wymierne świadectwo zaawansowania ekonomicznego wybranego ośrodka. W przypadku Starej Warszawy na podstawie zapisek odnalezionych w aktach rady i ławy miejskiej udało się wyszczególnić 61 osób, co do których zachowały się informacje bezpośrednio lub pośrednio wskazujące na ich profesję26. Ze względu na brak dokładnych studiów prozopograficznych nad warszawskimi kupcami (i  ogólnie patrycjatem), liczba ta stanowi pewien punkt orientacyjny i  może (a  nawet powinna) ulegać dalszym zmianom. Z  niniej-

22 K. Mikulski, Przestrzeń i społeczeństwo Torunia od końca XIV do początku XVIII wieku, Toruń 1999. 23 R. Czaja, Socjotopografia miasta Elbląga w średniowieczu, Toruń 1992. 24 J. Wiesiołowski, dz. cyt. 25 P. Łozowski, Pieniądze bogaczy…, dz. cyt., s. 178. 26 Przedstawiona liczba dotyczy kupiectwa warszawskiego. Osób związanych handlowo ze Starą Warszawą i występujących w analizowanych księgach, ale pochodzących z innych ośrodków, wyszczególniono łącznie 49. Na potrzeby niniejszych badań zrezygnowano również z podziału na kupców dalekosiężnych i detalistów, lecz przy konstruowaniu katalogu szczególna uwaga została poświęcona właśnie kupcom handlującym w skali interregionalnej.

27


Piotr Łozowski

Wykres 2. Wartość zapisek (w groszach) z udziałem kupców w Starej Warszawie w latach 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

szych obliczeń wyłączono również uczestniczących w handlu rzemieślników, którym niżej poświęcono osobną analizę. Poza obrębem naszego zainteresowania pozostają także kobiety27. Aktywność warszawskiego kupiectwa cechowała wyraźna tendencja wzrostowa i  stosunkowo wysoka roczna częstość występowania wynosząca przeciętnie 20 zapisek (wykres 1). Warto zwrócić uwagę na znaczące zmiany w liczbie spraw notowanych na przestrzeni obserwowanego okresu, która ze średnio pięciu umów w pierwszym sześcioleciu prowadzenia akt zwiększyła się kilkakrotnie, wynosząc średnio 25, a niekiedy sięgając 41. Okres prosperity rozpoczynający się w latach trzydziestych XV stulecia dostrzegalny jest również w corocznej wartości wpisów (wykres 2), która charakteryzowała się jednakowo dynamicznym wzrostem – z początkowego poziomu nieprzekraczającego 20 000 groszy, do nawet 100 000 w roku 1446 (średnio 30 471 groszy rocznie). Należy zaznaczyć, iż wzrost ogólnej wartości umów nie wiązał się z systematyczną aprecjacją w przeciętnej wartości transakcji kupieckiej, stale wahającej się między 500 a 3600 groszy (wykres 3 – mediana). Zatem mimo operowania coraz większą masą pieniądza, działalność elity nie była ukierunkowana wyłącznie na transakcje o dużym nominale, lecz dotyczyła kwot wyraźnie zróżnicowanych. Rozwój środowiska warszawskich mercatores obrazuje także zauważalnie wzrastający udział spraw kupieckich w ogóle zapisek – z mniej niż 20% w latach 1427–1435 do 30–40% w okresie późniejszym (wykres 4). Po uśrednieniu tego wskaźnika okazuje się, iż kupcy pojawiali się corocznie w 34% zapisek. Przedstawioną wyżej opinię o wysokim poziomie aktywności warstwy kupieckiej, wyrażającej się dużą dynamiką występowania w aktach i systematycznym wzrostem obrotów, możemy pogłębić o  spojrzenie bardziej szczegółowo obra27 Aktywności gospodarczej warszawianek zostanie poświęcone odrębne studium. Warto jednak zaznaczyć, że w badanym okresie działalność handlowa stanowiła margines poczynań kobiet w sferze ekonomicznej i dotyczyła głównie nielicznego grona żon patrycjuszy – patrz KŁMSW, nr 202, 214, 234, 751, 924, 1171.

28


Aktywność gospodarcza kupców i rzemieślników w starej Warszawie pierwszej połowy XV stulecia

Wykres 3. Przeciętna wartość zapisek (w groszach) z udziałem kupców w Starej Warszawie w latach 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

Kupcy

Wartość obrotów (w groszach) 0–1000

Liczba 17

Średnia w %

27,9

liczba

Odstęp między

Długość

wystąpieniem

wystę­

(w latach)

powania

w

(w latach)

groszach

wystąpień 1,3

2,4

6

Wartość zapisek

3 534

w % 0,3

1 001–5000

13

21,3

4,4

1,2

9,7

28 042

2,6

5 001–10 000

9

14,8

8,2

1,5

10

77 266

7,2

10 001–20 000

7

11,5

10,4

1,5

12,4

100 306

9,4

20 001–30 000

6

9,8

12,5

1,2

14,8

161 021

15,1

30 001–40 000

1

1,6

12

1,5

18

33 294

3,1

40 001–50 000

0

0,0

0

0

0

0

0,0

50 001–60 000

2

3,3

20,5

0,75

15

114 472

10,7

60 001–70 000

2

3,3

26

0,95

20

128 780

12,0

70 001–80 000

1

1,6

14

1,2

17

70 455

6,6

80 001–90 000

2

3,3

32

0,65

14

164 251

15,4

90 001–100 000

0

0,0

0

0

0

0

0,0

100 000+

1

1,6

34

0,5

16

187 711

17,6

Razem

61

100

8,8

1,3

12,2

1 069 132

100

Tabela 1. Struktura aktywności kupców Starej Warszawy w latach 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

zujące znaczne zróżnicowanie majątkowe tejże grupy (tabela 1). Aż 75% kupców obracało kwotami nieprzekraczającymi 20 000 groszy, koncentrując tym samym niecałe 20% ogólnej sumy transakcji. Oznacza to, iż pozostałe 80% obrotów wiązało się z działalnością piętnastoosobowej grupy operującej kwotami większymi niż 20 000 groszy, przy czym i ten fragment społeczności kupieckiej był wyraźnie zróżnicowany – połowa wartości wszystkich zapisek wynikała z aktywności za-

29


Piotr Łozowski

Wykres 4. Proporcja corocznego udziału zapisek dotyczących kupców w stosunku do ogółu spraw sądowych zanotowanych w Starej Warszawie w latach 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

ledwie 6 osób28! Osobą najzamożniejszą w tym gronie okazał się Andrzej Edlinger z sumą umów przekraczającą 187 000 groszy29 (18% ogólnej wartości), zatem większą niż np. łączne obroty Andrzeja Pielgrzyma (blisko 62 000) i Mikołaja Nerki (ponad 83 000). Dystans majątkowy dzielący czołówkę warszawskiego kupiectwa od pozostałych członków tej grupy (detalistów i osób uczestniczących w handlu z mniejszą częstością) był wyraźny – wynosił od kilku do kilkudziesięciu tysięcy groszy. Zbliżone zjawisko znacznej polaryzacji finansowej w obrębie kupiectwa zaobserwowano także w miastach hanzeatyckich30. Jednym z  wielu elementów wyróżniających mercatores na tle pozostałej części społeczności miejskiej była ich wielokrotna obecność na kartach ksiąg miejskich31 – przeciętnie kupiec występował blisko dziewięć razy w  ciągu ponad 12 lat w  odstępach rocznych. Jednakże te wartości ulegały istotnym wahaniom w przypadku wąskiej elity, która podczas swojej kilkunastoletniej kariery pojawiała się w zapiskach sądowych co 6–12 miesięcy, niekiedy nawet więcej niż trzydziestokrotnie. Warto podkreślić, iż długość aktywności zawodowej warszawskiej elity kupieckiej była zbliżona do okresu działalności patrycjatu gdańskiego w XIV–XV wieku (19–20 lat)32. 28 W  kolejności według całkowitej sumy obrotów przekraczających 60  000 groszy – Andrzej Pielgrzym (61 967), Maciej Haftarz (66 813), Stanisław Koziemięso (70  455), Jan Czeycz (81  509), Mikołaj Nerka (83 147) i Andrzej Edlinger (187 711). Dwóch innych czołowych kupców warszawskich – Maciej Małodobry (52 586) i Mikołaj Bartkowicz (59 886) – uplasowało się w poprzedniej kategorii obejmującej przedział między 50 a 60 000 groszy. Jeśli uznamy wyżej wynotowanych mercatores za grupę właściwego, najbogatszego patrycjatu kupieckiego, to ich udział w ogólnej liczbie mieszkańców wynosiłby 0,3%! Zgadza się to z opiniami innych badaczy, którzy liczebność najbogatszej grupy mieszczan szacowali na nie więcej niż 1% – dane na ten temat podaje J. Zdrenka, Główne, Stare i Młode Miasto Gdańsk i ich patrycjat w latach 1342–1525, Toruń 1992, s. 104–108; Przyjęto szacunkową liczbę 2400 ludności Starej Warszawy w XV wieku przedstawioną przez E. Koczorowską-Pielińską, Liczebność…, dz. cyt., s. 8. 29 Według cen nieruchomości warszawskich stanowi to równowartość około 312 domów drewnianych (mediana ogólnomiejska 600 groszy) lub 31 kamienic (mediana 6000 gr)! 30 R. Czaja, Socjotopografia miasta Elbląga..., dz. cyt., s. 44–55. 31 Jak wykazały badania nad rynkami kredytowymi późnośredniowiecznych miast południowego pobrzeża Bałtyku, blisko 2/3 osób pojawiających się jako uczestnicy obrotu pożyczkowego występowało w tej roli zaledwie raz w życiu – C. Kardasz, dz. cyt., s. 93, 123, 137, 149, 164, 176. 32 J. Zdrenka, dz. cyt., s. 120–124.

30


Aktywność gospodarcza kupców i rzemieślników w starej Warszawie pierwszej połowy XV stulecia

Transakcje

Wartość

ogółem

ogółem

Transakcje kupieckie

Liczba w %

w groszach

w% Liczba

akcji

464

Protestacje 161

mość Zadośćuczynienie Handel Razem

%

54,3 451 617 34,6 170 18,6

96

11,3

71

8,3

62

7,3

854

100

441 822

241 202

18,5

66 049 5 1 304 45833

100

w gro-

rii

wartości transakcji kupieckich

Mediana Trans-

% wartości

Ogó- akcje

katego- łem kupieckie

rii

42,2

36,6

289 041 35,0

64,0

200

600

24,6

61,5

308 547 37,4

69,8

792

1335

36

8,9

37,5

83 326

10,1

80,3

670

1043

47

11,7

66,2

85 049

10,3

35,3

2400

1020

51

12,7

82,3

59 617

7,2

90,3

380

390

403

100

47,2

825 580 100

63,3

420

660

33,9 99

103 768 8

akcji

kupie- katego- szach ckich

Nierucho-

kupieckich

% trans- % trans-

Kategoria

Kredyt

Wartość transakcji

Tabela 2. Aktywność kupców na tle życia gospodarczego Starej Warszawy w latach 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

Warto zaznaczyć, iż tabela 1 nie wyczerpuje tematu, lecz stanowi jedynie pewien przyczynek badawczy do dalszych rozważań nad poziomem zamożności warszawskiej elity. Zaprezentowane wartości należy traktować jako pewne minimum wymagające uwzględnienia – oprócz dóbr nieruchomych – także transakcji dotyczących mercatores de Antiquae Varsoviae i zapisanych w  pozostałych księgach sądowych chociażby ziemi warszawskiej czy też w szczególności miast pruskich. Pogłębionych studiów wymaga ponadto samorządowy wymiar życia kupieckiego, a mianowicie pełnienie ról w ławie, radzie czy też na stanowiskach wójta i burmistrza, co w sposób pośredni przynosiło wiele korzyści, np. w  postaci rozmaitych ulg podatkowych bądź nowych uprawnień. Wzięcie pod uwagę tych dodatkowych elementów pozwoli w przyszłości znacznie dokładniej oszacować nie tylko wartość majątku, ale również rzeczywistą długość aktywności zawodowej, która w tym przypadku została arbitralnie ograniczona do roku 1453. Prozopografia elity kupieckiej i urzędniczej Starej Warszawy wciąż czeka na swojego badacza.33 Warszawscy kupcy, pomimo niewielkiej liczebności (zaledwie 2,5% ogółu mieszkańców miasta34), wykazywali intensywną i  wielokierunkową aktywność gospodarczą. Poziom uczestnictwa w  rozmaitych formach obrotu gotówkowego był na tyle wysoki, że jesteśmy w  stanie dostrzec ich dominację

33 Różnica 243 552 groszy między ogólną sumą transakcji kupieckich prezentowanych w tabeli 1 i 2 wynika z wyłączenia w przypadku tabeli 2 transakcji wewnątrzgrupowych – zawieranych między kupcami. 34 E. Koczorowska-Pielińska, Liczebność i specjalizacja…, dz. cyt., s. 8. Wedle opinii innych badaczy liczebność warstwy kupieckiej nie przekraczała 10% mieszkańców miasta późnośredniowiecznego – patrz J. Zdrenka, dz. cyt., s. 104-108.

31


Piotr Łozowski

Wykres 5. Udział kupców w rynku kredytowym Starej Warszawy i miast hanzeatyckich w późnym średniowieczu. Źródło: C. Kardasz, dz. cyt., s. 95, 116, 125, 151, 178; KŁMSW; KRMSW

w zasadzie we wszystkich wyszczególnionych w  tabeli 2 kategoriach, czy to według liczby transakcji, czy też ich wartości. Najczęściej pojawiali się przed sądem ławniczym w  celu zaksięgowania umów kredytowych (42%) lub też związanych z nimi protestacji (25%), co łącznie stanowiło blisko 2/3 wszystkich zapisek dotyczących kupców i  ich obrotu. Jedynie w  przypadku rynku kredytowego i handlu bona immobilitas nie stanowili oni większości w liczbie transakcji, niemniej jednak zdecydowanie przeważali w ich wartości. Zatem te dwie sfery były – pod względem liczby wpisów – zdominowane przez osoby nienależące do wąskiej elity kupieckiej, co powinno korzystnie świadczyć o  społecznym zasięgu mechanizmów pożyczkowych obejmujących również pozostałe grupy zamieszkujące Starą Warszawę. Ogółem kupcy pojawili się prawie w połowie całości zapisek ekonomicznych (47%) i skoncentrowali 63% ich wartości, zawierając jednocześnie umowy o średniej wysokości 660 groszy (11 kop). Wymiernym wskaźnikiem poziomu zamożności warszawskich mercatores jest stosunek przeciętnej wartości zawieranej transakcji (X) do zapisu dotyczącego każdej kategorii z osobna (Y). W zasadzie we wszystkich rodzajach umów, z wyjątkiem zadośćuczynień (0,4:1) i handlu (1:1), wartość X przewyższała Y. Największe dysproporcje zachodziły w  zapisach kredytowych (3:1), następnie zaś w  protestacjach (1,7:1) i  obrocie nieruchomościami (1,6:1). W przypadku całości transakcji zawieranych przez kupców i mediany ogólnomiejskiej wskaźnik ten wyrażał stosunek 1,6:1 i był wyższy dokładnie o 4 kopy groszy, co obrazuje wyraźną różnicę w zamożności kupiectwa i pozostałych uczestników życia gospodarczego. Ze względu na najliczniejsze występowanie kupców w sprawach kredytowych bardziej szczegółowa analiza ich uczestnictwa w ruchu pożyczkowym wydaje się być nader pożądana. Na podstawie wykresów 5 i  6 dostrzegamy równy, dziesięcioprocentowy udział osób należących do grona mercatores zarówno w grupie kredytobiorców, jak i kredytodawców. Ponadto nie zauważamy wyraźnej specjalizacji w udzielaniu lub pobieraniu pożyczek. Niemniej jednak istniała niewielka (licząca blisko 40  000 gr) przewaga kapitału po-

32


Aktywność gospodarcza kupców i rzemieślników w starej Warszawie pierwszej połowy XV stulecia

Wykres 6. Wysokość transakcji kredytowych zawieranych przez kupców Starej Warszawy i miast hanzeatyckich w późnym średniowieczu. Źródło: C. Kardasz, dz. cyt, s. 95, 116, 125, 151, 178; KŁMSW, KRMSW35

branego z rynku35nad wprowadzonym, co w połączeniu z większą przeciętną wartością długu (12 kop według mediany i  33 średniej) nad wierzytelnością (mediana 9 kop, średnia 25) świadczy o  istnieniu wśród członków tej grupy stałego popytu na gotówkę. Nieco odmienny obraz działalności kupieckiej wyłania się z materiału dotyczącego miast hanzeatyckich. Udział mercatores w rynku rentowym nie był już tak zrównoważony jak w  przypadku Starej Warszawy, lecz zmieniał się w zależności od ośrodka i panującej w nim sytuacji gospodarczej warunkującej decyzje kupców o inwestycji bądź też zadłużaniu się. Jednakowoż, z wyjątkiem Starego Miasta Torunia, dominowała tendencja do działań inwestycyjnych. Pomimo, iż w kwestii wysokości zawieranych umów Stara Warszawa na tle miast Hanzy lokowała się w połowie zestawienia (tuż przed Greifswaldem i Starym Miastem Elblągiem), to dystans dzielący warszawskie kupiectwo od jego partnerów z  północy nie był radykalnie duży i  wynosił przeciętnie od kilku do kilkunastu kop groszy. Tymczasem znacznie większe różnice występowały w aktywności na rynku bona immobilitas – kupcy toruńscy w latach 35 C. Kardasz w swojej pracy (dz. cyt., s. 202, 208, 211-212, 219, 221, 226, 228-229), podając wyniki obliczeń

otrzymane dla rynków kredytowych miast południowego pobrzeża Bałtyku, posługuje się trzema rodzajami grzywny: pruską, wendyjską i reńską. Na potrzeby niniejszego studium konieczne było doprowadzenie tych trzech wartości do wspólnego mianownika, którego rolę w tym przypadku pełni kopa groszy. Dlatego też grzywnę pruską na kopy groszy przeliczono na podstawie relacji szeląg – grosz praski (4:1 w 1456 r.) i grosz praski – grosz obliczeniowy (1:1,5 w pierwszej połowie XV wieku) podanych przez Z. Żabińskiego, Systemy pieniężne na ziemiach polskich, Wrocław–Warszawa–Kraków–Łódź–Gdańsk 1981, s. 51, 69; otrzymano w ten sposób następujący wynik: 1 grzywna pruska = 22,5 groszy obliczeniowych. Natomiast do przeliczeń grzywien wendyjskich stosowanych w Greifswaldzie i reńskich w Rewlu posłużono się relacją zawartości srebra między tymi jednostkami a  grzywną pruską przedstawioną w  bazach danych opracowanych przez London School of Economics http://www.lse.ac.uk/economicHistory/Research/Late%20Medieval%20Financial%20Market/datasheets/datasheetindex.aspx [dostęp 24 III 2015], gdzie po uśrednieniu wartości pochodzących z lat 1300–1500 przyjęto stosunek grzywny pruskiej do wendyjskiej na 1:4 i pruskiej do reńskiej na 1:1,2. Należy mieć na uwadze, iż dokładne ustalenie relacji między dwoma rodzajami grzywien w tak długim czasie jest niezwykle trudne ze względu na wyrywkowość danych i znaczne zmiany w zawartości srebra w monetach, zatem niniejsze proporcje pełnią rolę jedynie orientacyjną.

33


Piotr Łozowski

1431–1451 zapisywali rocznie (!) ponad 60 kontraktów36 (niekiedy nawet powyżej 100), co dwukrotnie przewyższało całkowitą liczbę 36 transakcji nieruchomościami kupiectwa warszawskiego na przestrzeni badanych 27 lat. Z powyższych obliczeń została wyłączona grupa obcych kupców licząca 51 osób, których aktywność związaną ze współpracą z mieszkańcami Starej Warszawy zanotowano w 63 sprawach o łącznej wartości 174 936 groszy. Blisko 80% tej kwoty dotyczyło transakcji zawieranych z  miejscowymi kupcami, co jednocześnie stanowiło 17% ogólnych obrotów warszawskich mercatores. W  gronie osób prowadzących interesy w  stolicy Mazowsza najliczniej pojawiali się mieszczanie z  Gdańska37, Torunia38, Wrocławia39, Norymbergi40, Lwowa41, Wilna42 i Brześcia Ruskiego43, a więc ośrodków wskazujących główne kierunki handlowe warszawian. Nie zabrakło również pochodzących m.in. z Zakroczymia44, Stanclewic45, Rakowca46, Latchorzewa47 czy też Kamiona48 przedstawicieli lokalnego (mazowieckiego) zaplecza gospodarczego49 Starej Warszawy.

Rzemieślnicy Ludność rzemieślnicza stanowiła najliczniejszą (60–70%) z grup zawodowych zamieszkujących kilkutysięczne miasto późnośredniowieczne, dlatego też można oczekiwać, iż jej aktywność powinna cechować się stosunkowo wysoką dynamiką. Z ksiąg sądowych Starej Warszawy wyłania się wszakże nieco odmienny obraz. Częstość występowania rzemieślników w libri municipales miała charakter raczej umiarkowany – rocznie notowano około 15 spraw (wykres 7). Możemy również wskazać na istnienie tendencji wzrostowej w aktywności oraz w ich liczbie, która według obliczeń E. Koczorowskiej-Pielińskiej miała wyrażać się w  stosunku 1:5 w  pierwszej połowie XV i  XVI stulecia50. W przypadku analizowanego okresu średnia roczna liczba zapisek w latach 1427–1439 i 1440–1453 wzrasta z 10 do 18, czyli blisko dwukrotnie. Warto jed36 K. Mikulski, dz. cyt., s. 76. 37 KŁMSW, nr 291, 447, 559, 654, 769, 827, 862, 924, 1064, 1065, 1237, 1237, 1250, 1251, 1285, 1286, 1289, 1425. 38 Tamże, nr 45, 343, 553, 613. 39 Tamże, nr 39, 158, 181. 40 Tamże, nr 596, 1087, 1097, 1203, 1296. 41 Tamże, nr 553, 591, 594. 42 Tamże, nr 694, 695, 861. 43 Tamże, nr 295, 586, 588, 671, 672, 675, 704, 743, 769. 44 Tamże, nr 613, 794. 45 Tamże, nr 731, 929. 46 Tamże, nr 228, 245, 725. 47 Tamże, nr 471. 48 Tamże, nr 1320. 49 O  zasięgu oddziaływania gospodarki warszawskiej zob. A. Rutkowski, Warszawski rynek…, dz. cyt., s. 71–73, 80; H. Samsonowicz, Warszawa w handlu.., dz. cyt., s. 14–16 oraz w kontekście migracji do miasta J. Lorenc, K. Mrozowski, Imigracja do Starej Warszawy…, dz. cyt., s. 30–34. 50 E. Koczorowska-Pielińska, Liczebność i specjalizacja…, dz. cyt., s. 7.

34


Aktywność gospodarcza kupców i rzemieślników w starej Warszawie pierwszej połowy XV stulecia

Wykres 7. Liczba zapisek z udziałem rzemieślników w Starej Warszawie w latach 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

Wykres 8. Wartość zapisek (w groszach) z udziałem rzemieślników w Starej Warszawie 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

Wykres 9. Przeciętna wartość zapisek (w groszach) z udziałem rzemieślników w Starej Warszawie 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

35


Piotr Łozowski

Wykres 10. Proporcja corocznego udziału zapisek dotyczących rzemieślników w stosunku do ogółu spraw sądowych zanotowanych w Starej Warszawie w latach 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

nakże odnieść osiągnięty wynik do informacji prezentowanych na wykresie 10, gdzie dostrzegamy stabilny poziom działalności artifices – udział transakcji ich dotyczących w latach 1427–1453 wahał się między 20 a 30% (średnio 25%) i nie wykazywał wyraźnego wzrostu. Na podstawie danych z wykresów 7 i 10 można przypuszczać, że wzrost liczby rzemieślników postępował proporcjonalnie wraz z rozwojem demograficznym miasta i wzrostem aktywności jego mieszkańców. Istotną skalę zmian obserwujemy w wartości obrotów (wykres 8), która z maksymalnie 5000 groszy w okresie 1427–1433 podwaja się, osiągając poziom ponad 10 000 w latach czterdziestych. Niewielkie natomiast różnice zachodziły w przeciętnej wartości umowy (wykres 9) rzadko przekraczającej 500 groszy (według mediany), co wskazuje, iż poziom zamożności ogółu rzemieślników nie wykazywał znaczących tendencji wzrostowych. W  początkowej części artykułu wykazaliśmy, iż cechą charakterystyczną niemalże wszystkich zbadanych rynków kredytowych (włącznie ze Starą Warszawą) była jednokrotna obecność ich uczestników. Podobną prawidłowość notujemy wśród ludności rzemieślniczej, której aktywność gospodarczą w 60% cechowało jednokrotne, a w blisko 73% nie więcej niż dwukrotne występowanie na kartach ksiąg miejskich51, co wyraźnie potwierdzają dane tabeli 3. Wielokrotna obecność w  zapiskach sądowych dotyczyła wąskiej elity rzemieślniczej operującej kwotami przekraczającymi 5000 groszy. Co niezwykle istotne, ta niewielka ośmioosobowa grupa, stanowiąca 5% wszystkich artifices, skoncentrowała ponad połowę całości obrotu (59%). Na podstawie tabeli 3 dostrzegalne są także kolejne stopnie rozwarstwienia majątkowego – 2/3 ogółu rzemieślników zostało zaklasyfikowanych do przedziału 0–1000 groszy, jednakże ich aktywność stanowiła tylko 12% całej sumy. Niemniej jednak tę najliczniejszą część rzemieślników również charakteryzowała niejednolitość – na najuboższą grupę (18%) przypadło zaledwie 0,4% całej sumy transakcji, 51 W przypadku tegoż zestawienia wzięto pod uwagę nie tylko działalność kredytową, lecz wszystkie rodzaje aktywności gospodarczej.

36


Aktywność gospodarcza kupców i rzemieślników w starej Warszawie pierwszej połowy XV stulecia

Wartość

Rzemieślnicy

obrotów

Liczba

(w groszach)

Odstęp między

Średnia

w %

Długość

Wartość zapisek

wystąpieniem występowania

liczba wystąpień

(w latach)

w groszach

(w latach)

w %

0–100

27

17,6

1

---

---

1030

0,4

101–500

60

39,2

1,6

1,25

4,1

11 496

4,9

501–1000

24

15,7

1,8

1,6

4,7

15 044

6,4

1 001–5000

34

22,2

3,5

1,5

6,7

68 121

28,8

5 001–10 000

2

1,3

7

2,6

12,5

18 861

8,0

10 001–15 000

2

1,3

10,5

0,6

5,5

29 492

12,5

15 001–20 000

2

1,3

14

1,2

18

36 778

15,6

20 001–25 000

2

1,3

18,5

0,9

18

55 329

23,4

Razem

153

100

2,5

1,4

6,3

236 151

100

Tabela 3. Struktura aktywności rzemieślników Starej Warszawy w latach 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

Transakcje ogółem

Liczba transakcji Wartość ogółem

z udziałem rzemieślników %

KATEGORIA Liczba

w %

w groszach

w%

Liczba

akcji

mieślni- kategoków

%

%

transak- transcji rze-

Wartość transakcji z udziałem rzemieślników

w groszach

wartości transakcji rzemieślników

rii

Mediana

Trans-

% wartości

Ogó-

akcje

katego- łem rzemieślników

rii

Kredyt

464

54,3 451 617

34,6

168

50,0

36,2

67 842

31,9

15,0

200

150

Protestacje

161

18,6 441 822

33,9

43

12,8

26,7

27 135

12,8

6,1

792

240

Nieruchomość

96

11,3

103 768

8,0

47

14,0

49,0

47 725

22,4

46,0

670

720

71

8,3

241 202

18,5

61

18,2

85,9

57 898

27,2

24,0

2 400 720

Handel

62

7,3

66 049

5,0

17

5,1

27,4

12 025

5,7

Razem

854

100

1 304 458 100,0 336

100,0

39,3

212 6252 100,0

Zadośćuczynienie

18,2

380

390

16,3

420

264

Tabela 4. Aktywność rzemieślników na tle życia gospodarczego Starej Warszawy w latach 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

zaś na najliczniejszą sześćdziesięcioosobową prawie 5%. Największy udział w obrotach (29%) wiąże się z  działalnością drugiej co do liczebności grupy (22%) należącej do zakresu 1001–5000 groszy. Dostrzegamy zatem w przypadku warszawskich rzemieślników analogiczne jak pośród kupców52zjawisko

52 Dostrzegalna różnica 23 526 groszy między ogólną sumą transakcji rzemieślniczych wynotowanych w tabeli 3 i 4 wynika – analogicznie jak w przypadku kupców – z wyłączenia w przypadku tabeli 4 umów zawieranych między majstrami.

37


Piotr Łozowski

koncentracji kapitału w rękach nielicznej części najbogatszych mieszczan53 – 88% sumy zapisek komasowało 27% osób (przedziały powyżej 1000 groszy). Głównymi elementami łączącymi elitę rzemieślniczą z  kupiectwem, oprócz znacznego dystansu majątkowego między najzamożniejszą grupą majstrów a  pozostałymi (kilka, kilkadziesiąt tysięcy groszy), były zbliżony czas aktywności (kilkanaście lat) oraz odstęp między kolejnym wystąpieniem (6–12 miesięcy). Natomiast znaczące różnice istniały w sferze wartości obrotów, które nawet w przypadku czołowych rzemieślników wynosiły nie więcej niż 25 000 groszy54. Można by stwierdzić, iż poziom majątkowy elity rzemieślniczej był porównywalny z uboższą i średnią częścią grupy kupieckiej. Średnio artifices Starej Warszawy byli notowani w źródłach dwukrotnie, przeciętnie co 1,5 roku przez ponad 6 lat. Blisko 73% zapisek o charakterze gospodarczym obecnych w warszawskich księgach miejskich dotyczyło umów kredytowych i związanych z nimi protestacji. Podobnie rozkładała się koncentracja wartości tychże wpisów. Z tabeli 4 wynika, iż rzemieślnicy korzystali z usług kancelarii najczęściej w okolicznościach zawierania umowy kredytowej (50%), następnie zaś w sprawach obejmujących działy majątkowe (18%), obrót nieruchomościami (14%) i pretensje do majątku (13%). Jednakże podczas porównywania aktywności artifices z ogółem spraw w każdej kategorii okazuje się, iż stanowili oni poważną grupę uczestników handlu bona immobilitas (49%) i wyraźnie dominowali w zapisach zadośćuczynień w obrębie rodziny (86%). Warto zaznaczyć niewielkie zainteresowanie handlem o  szerokim zasięgu (tylko 5% spraw rzemieślniczych), który – co jest zrozumiałe – był zdominowany przez zamożne kupiectwo staromiejskie. Może to być świadectwem ukierunkowania większości produkcji towarowej na zaspokojenie potrzeb rynku lokalnego, chociaż zdarzały się sytuacje uczestnictwa piekarzy55, krawców56, rzeźników57 i kuśnierzy58 w  handlu zbożem; młynarza59, kuśnierza60 i  rymarza61 sprzedających bądź kupujących drewno lub malarza sprzedającego 20 beczek soli62. Miał też istnieć proceder skupowania przez warszawskich mercatores wyrobów włókienniczych tkaczy i krawców z Nowej Warszawy, celem ich sprzedaży w Prusach63. Podsumowując powyższe obserwacje, możemy stwierdzić, iż mimo 53 Zróżnicowanie struktury zamożności rzemieślników w Starym Mieście Elblągu patrz R. Czaja, Socjotopografia miasta Elbląga..., dz. cyt., s. 47–51. 54 Grupę najaktywniejszych gospodarczo rzemieślników tworzyli kolejno: złotnik Piotr (6600 gr), kuśnierz Olbracht (8340), stelmach Piotr (10 050), kuśnierz Mikołaj Merlicza (11 600), rymarz Mikołaj (15 857), kuśnierz Piotr Klekot (17 000). Natomiast największe obroty osiągnęli malarz Piotr (22 669) i kuśnierz Wawrzyniec (24 818). 55 KŁMSW, nr 471. 56 Tamże, nr 570. 57 Tamże. 58 Tamże, nr 789. 59 Tamże, nr 274. 60 Tamże, nr 345. 61 Tamże, nr 295, 296. 62 Tamże, nr 976. 63 E. Koczorowska-Pielińska, Struktura gospodarczo-społeczna…, dz. cyt., s. 305.

38


Aktywność gospodarcza kupców i rzemieślników w starej Warszawie pierwszej połowy XV stulecia

Wykres 11. Udział rzemieślników w rynku kredytowym Starej Warszawy i miast hanzeatyckich w późnym średniowieczu. Źródło: C. Kardasz, dz. cyt., s. 99, 128, 141, 155, 168, 181; KŁMSW, KRMSW

Wykres 12. Wysokość transakcji kredytowych zawieranych przez rzemieślników Starej Warszawy i miast hanzeatyckich w późnym średniowieczu. Źródło: C. Kardasz, dz. cyt., s. 99, 128, 141, 155, 168, 181; KŁMSW; KRMSW; Sposoby przeliczania grzywien pruskich, wendyjskich i reńskich na kopy groszy zob. uwagi pod wykresem 6.

szerokiego zakresu działalności artifices wynoszącego ogółem 40% spraw, ich aktywność pozostawała na stosunkowo niskim poziomie zaledwie 16% całości obrotów i nie odgrywała znaczącej roli w skali całości ruchu pieniężnego zarejestrowanego w księgach miejskich. Gdy zastosujemy analogiczny jak w przypadku kupców wskaźnik różnic zachodzących między przeciętną wartością umowy zawieranej przez badaną grupę (X) a zapisem w każdej kategorii z osobna (Y), okazuje się, iż największe dysproporcje istniały pośród zapisów dotyczących protestacji i zadośćuczynień (0,3:1). Rzemieślnicy zawierali także umowy kredytowe o niższej wartości niż średnia ogólnomiejska (0,7:1). Jedynie w handlu (1:1) i obrocie nieruchomościami (1,1:1) transakcja rzemieślnicza odznaczała się porównywalną bądź nieco wyższą skalą. W  ujęciu globalnym stosunek ten był niekorzystny dla 39


Piotr Łozowski

rzemieślników i wynosił 0,6 : 1. Zatem w momencie, gdy przeciętna umowa notowana w warszawskich libri municipales wynosiła 7 kop groszy, aktywność artifices była na poziomie 4,3 kopy. Warto przypomnieć, iż umowa kupiecka przewyższała rzemieślniczą o blisko 7 kop groszy! Jak wykazały powyższe analizy tabeli 4, najwięcej zapisek obejmujących rzemieślnicze życie gospodarcze odnosi się do spraw kredytowych. W kwestii poziomu zamożności stanowią one wskaźnik co prawda pośredni, ale również wymierny ze względu na swoją liczbę. Na podstawie wykresów 11 i 12 możemy wyprowadzić dwie istotne obserwacje dotyczące charakteru aktywności kredytowej rzemieślników nie tylko Starej Warszawy, ale i miast hanzeatyckich. Okazuje się bowiem, iż artifices wszystkich wymienionych ośrodków zdecydowanie częściej występowali po stronie dłużników niźli wierzycieli, stanowiąc jednocześnie od kilku do ponad 20% pożyczkobiorców i  mniej niż 10% pożyczkodawców. Rzemieślnicy warszawscy, zaznaczając swoją liczącą 24% obecność pośród dłużników i  12% w  gronie wierzycieli, nie stanowili wyjątku od tej prawidłowości. Zaobserwowany pasywny bilans kredytowy świadczy o istnieniu w tej grupie zawodowej przewagi popytu nad podażą gotówki. Można domniemywać, iż rzemieślnicy nie posiadali wystarczających nadwyżek pieniądza, które byliby w stanie ulokować w pożyczkach lub rentach. O różnicach w poziomie zamożności majstrów zamieszkujących civitatis Antiquae Varsoviae oraz miasta hanzeatyckie informuje nas wartość zawieranych przez nich umów. Opierając się na wskaźniku średniej arytmetycznej kredytów pobranych i udzielonych, dostrzegamy przynajmniej dwukrotną rozbieżność w wartości zapisek – w  przypadku Starego Miasta Torunia wzrasta ona aż cztero-, pięciokrotnie. Poziom zbliżony do Starej Warszawy odnotowujemy jedynie w  Greifswaldzie. Znaczne dysproporcje zauważamy także, porównując aktywność artifices na toruńskim i warszawskim rynku nieruchomości, gdzie suma wszystkich kontraktów zawartych w Starej Warszawie ledwie równa się rocznej liczbie umów zapisywanych w księgach Torunia w pierwszej połowie XV wieku64. Analiza profilu zawodowego osób biorących udział w ruchu pożyczkowym umożliwia pogłębienie obrazu struktury zawodowej rynku kredytowego i jego zróżnicowania pod kątem materialnym. Wobec późnośredniowiecznej Starej Warszawy nie przeprowadzono do tej pory gruntownych badań socjotopograficznych, dlatego też w  orientacyjnym określaniu hierarchii zamożności rzemiosł (tabele 5 i 6) posłużono się ustaleniami Jacka Wiesiołowskiego poczynionymi na gruncie XV-wiecznego Poznania65 oraz badaniami Ewy Koczorowskiej-Pielińskiej nad warszawskimi rzemieślnikami66.

64 K. Mikulski, dz. cyt., s. 84–112. 65 J. Wiesiołowski, dz. cyt., s. 44. Na potrzeby niniejszego studium zrezygnowano z sześciowarstwowego podziału zastosowanego przez Autora na konto przyporządkowania zawodów do czterech grup społecznych. 66 E. Koczorowska-Pielińska, Liczebność i specjalizacja…, dz. cyt., s. 5–22.

40


Aktywność gospodarcza kupców i rzemieślników w starej Warszawie pierwszej połowy XV stulecia

Dłużnicy

Wierzyciele

Zawód

Liczba zapisek

Zawód

Liczba zapisek

Rzeźnik (PO/PT)

18

Kuśnierz (PO/PT)

12

Kuśnierz (PO/PT)

17

Rymarz (PO/PT)

10

Piekarz (PO)

16

Kowal (PO)

10

Kowal (PO)

7

Szewc (PO)

9

Malarz (PO/PT)

6

Rymarz (PO/PT)

8

Piekarz (PO)

6

Krawiec (PO/PT)

6

Krawiec (PO/PT)

2

Przewoźnik (PS)

4

Blacharz (PO)

1

Kusznik (PO)

3

Czapnik (PO)

1

Malarz (PO/PT)

2

Czeladnik kowalski (PO)

1

Młynarz (PO)

2

Rybak (PS)

2

Konwisarz (PO)

1

Złotnik (PT)

2

Szewc (PO)

1 1

Bednarz (PO)

1

Kusznik (PO)

Flecista (PS)

1

Młynarz (PO)

1

Fryzjer (PO)

1

Piwowar (PO/PT)

1

Garncarz (PO)

1

Powroźnik (PS)

1

Kołodziej (PO)

1

Kotlarz (PO)

1

Rybak (PS)

1

Paśnik (PO)

1

Rzeźnik (PO/PT)

1

Tkacz (PO)

1

Woźny (?)

1

Zawód nieokreślony

3

Zawód nieokreślony

3

Razem

110

Razem

58

Tabela 5. Struktura zawodowa mieszczan dłużników w Starej Warszawie w latach 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW Legenda: PT – patrycjat; PO/PT – grupa przejściowa; PO – pospólstwo; PS – plebs.

Tabela 6. Struktura zawodowa mieszczan kredytodawców w Starej Warszawie w latach 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

Na podstawie informacji zawartych w tabelach 5 i 6 możemy potwierdzić naszą wcześniejszą opinię o  pasywnym bilansie handlowym warszawskich rzemieślników. Wyraża to blisko dwukrotna przewaga zadłużenia nad liczbą udzielonych pożyczek. Po obu stronach rynku najczęściej występują przedstawiciele pospólstwa (PO), którzy wraz z  rzemieślnikami należącymi do grupy przejściowej (PO/PT) stanowią główną część wszystkich artifices uczestniczących w  ruchu kredytowym zanotowanym w  warszawskich księgach miejskich. Pośród wierzycieli i dłużników pojawiają się przedstawiciele rzemiosł spożywczych (piekarz, rzeźnik, rybak, piwowar), skórzanych (kuśnierz, szewc, paśnik, rymarz), metalowych (kowal, złotnik, kotlarz, kusznik, konwisarz, blacharz), włókienniczych (krawiec, tkacz, czapnik, powroźnik), 41


Piotr Łozowski

drzewnych (bednarz, kołodziej) i budowlanych (garncarz), ale też rozmaitych zawodów o  charakterze usługowym (przewoźnik, flecista, fryzjer, malarz, młynarz, woźny). To zróżnicowanie z jednej strony jest wyraźnym dowodem bogatego życia rzemieślniczego Starej Warszawy67, z  drugiej zaś informuje nas o szerokim zasięgu rynku kredytowego obejmującego oprócz patrycjatu i pospólstwa także plebs. Największe zapotrzebowanie na gotówkę wykazywali przedstawiciele rzemiosł stosunkowo zamożnych (rzeźnicy, kuśnierze, kowale, rymarze) oraz najliczniejszych i jednocześnie niezbędnych do funkcjonowania miasta (piekarze, szewcy). Sytuacja ulega niewielkim zmianom w  przypadku struktury zawodowej wierzycieli, pośród których już nie dostrzegamy większości rzemiosł usługowych, drzewnych, budowlanych, części metalowych (złotnicy). W zestawieniu pojawiają się przedstawiciele innych zawodów wchodzących w  skład rzemiosł spożywczych (piwowar), włókienniczych (czapnik i powroźnik), metalowych (blacharz i konwisarz) i usługowych (woźny). Ponadto tabela 6 stanowi ważne źródło informacji do określenia hierarchii zamożności warszawskich artifices, której czołówkę stanowili najaktywniejsi pośród wierzycieli kuśnierze i rymarze. Ta obserwacja pokrywa się z opinią E. Koczorowskiej-Pielińskiej o wysokim poziomie zamożności rzemiosł skórzanych, w tym szczególnie kuśnierzy68, co miało zapewne bezpośredni związek z handlem litewskimi i mazowieckimi produktami leśnymi (oprócz drewna, miodu, popiołu, smoły także futrami i skórami)69. Niemniej jednak w przypadku szewców i rzeźników możemy zaobserwować znaczący spadek w aktywności kredytowej – należąc do najliczniejszych grup zawodowych na rynku pożyczkobiorców, jednocześnie niezwykle rzadko występują w  roli wierzycieli (po jednej udzielonej pożyczce). Pogrupowanie zawodów według ich przynależności do branży umożliwia bardziej ogólne spojrzenie na uczestnictwo warszawskich artifices w  obrocie pożyczkowym (tabele 7 i 8). Sygnalizowane wcześniej zjawisko pasywnego bilansu kredytowego wydaje się być jeszcze widoczniejsze w nieco szerszej skali. Dwukrotna różnica między zadłużeniem a wierzytelnościami jest notowana nie tylko w przypadku liczby wpisów, ale również ich wartości ogólnej. Zaznacza się wyraźna dominacja branży skórzanej, która koncentrowała 2/3 obrotów po obu stronach rynku. Przedstawiciele profesji skórniczej zawierali także największe umo67 Szczegółowe studia nad rozwojem poszczególnych gałęzi rzemiosła zob. E. Koczorowska-Pielińska, Liczebność i specjalizacja…, dz. cyt., s. 8–14. 68 E. Pielińska, Warszawskie rzemiosło artystyczne i budowlane w XV w., Warszawa 1959, s. 82. Kuśnierze stanowili pierwszy zawód, który uzyskał w  Starej Warszawie organizację cechową (1478 r.) – taż, Liczebność i specjalizacja…, dz. cyt., s. 15; por. H. Samsonowicz, Gospodarka…, dz. cyt., s. 266–270. Wysoki poziom zamożności prezentowali także kuśnierze toruńscy, którzy w pierwszej połowie XV wieku byli jednymi z najaktywniejszych uczestników obrotu bona immobilitas spośród wszystkich rzemieślników – K. Mikulski, dz. cyt., s. 101; Pellifices et sellatores ulokowali się równie wysoko w hierarchii zawodowej miasta Poznania – J. Wiesiołowski, dz. cyt., s. 34. Nieco odmienna sytuacja panowała w Elblągu, gdzie najzamożniejszą grupę stanowili piekarze, kowale i złotnicy, zaś kuśnierze i rymarze należeli do rzemiosł średniozamożnych i ubogich – R. Czaja, Socjotopografia miasta Elbląga, dz. cyt., s. 50. 69 H. Samsonowicz, Warszawa w handlu…, dz. cyt., s. 16, 22, 31; H. Samsonowicz, Gospodarka…, dz. cyt., s. 253–256.

42


Aktywność gospodarcza kupców i rzemieślników w starej Warszawie pierwszej połowy XV stulecia

Długi

Rodzaj rzemiosła

Wartość

Liczba

w %

Średnia

Mediana

Suma

w %

Spożywcze

36

32,7

161

120

5 798

11,9

Skórzane

35

31,8

907

320

31 772

65,3

Metalowe

16

14,5

384

243

6 155

12,7

Usługowe

10

9,1

199

105

1 991

4,1

Włókiennicze

7

6,4

316

180

2 214

4,6

Drzewne

2

1,8

130

130

260

0,5

Budowlane

1

0,9

120

120

120

0,2

Nieokreślone

3

2,7

113

110

340

0,7

Razem

110

100

442

156

48 650

100

Tabela 7. Struktura kredytów (w groszach) zaciągniętych przez rzemieślników Starej Warszawy w latach 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

Wierzytelności

Rodzaj rzemiosła

Liczba

w %

Wartość Średnia

Mediana

Suma

w %

Skórzane

23

39,7

507

360

11 666

60,8

Metalowe

11

19

266

112

2 935

15,3

Spożywcze

9

15,5

171

120

1 543

8

Usługowe

8

13,8

316

105

2 528

13,2

Włókiennicze

4

6,9

86

85

345

1,8

Nieokreślone

3

5,2

58

35

175

0,9

Razem

58

100

331

120

19 192

100

Tabela 8. Struktura kredytów (w groszach) udzielonych przez rzemieślników Starej Warszawy w latach 1427–1453. Źródło: KŁMSW, KRMSW

wy – 320 gr (około 5 kop) jako dłużnicy i 360 gr (6 kop), występując w roli wierzycieli, gdzie aż trzykrotnie przewyższali średnią wartość wierzytelności wynoszącą 120 gr (2 kopy). Kolejną zamożną grupę stanowiła branża metalowa, którą charakteryzował udział w liczbie zapisek w wysokości 19%, 15% w ich wartości i przeciętna wysokość umowy w granicach 2–4 kop. Przedstawiciele rzemiosł spożywczych, dość licznie reprezentowani pośród dłużników (33% zapisek i 12% obrotów), znacznie rzadziej pojawiali się w roli wierzycieli (15% spraw i 8% obrotów). Na podobnym – kilkuprocentowym poziomie aktywności – utrzymywała się branża włókiennicza. Sądząc po wielkości zawieranych umów, większość rzemieślników gotówkę pochodzącą z kredytu przeznaczała raczej na cele konsumpcyjne lub na inwestycje związane z  prowadzonym warsztatem (zakup materiałów, rozbudowa lokum lub nabycie nieruchomości). Ich sporadyczną (w  przeważającej części przypadków jednorazową) obecność na rynku kredytowym należy traktować dwojako. Z jednej strony może być ona świadectwem mało dynamicznego ruchu inwestycyjnego lub też z  drugiej wskazywać na wystarczającą dochodowość warsztatu rzemieślniczego pozwalającą zaspokoić bieżące potrzeby finansowe. Na podstawie dostępnych źródeł trudno rozsądzić tę kwestię w  sposób 43


Piotr Łozowski

jednoznaczny. Z większą częstością pojawiali się jedynie dysponujący zapasem gotówki najaktywniejsi przedstawiciele rzemiosł skórzanych i  metalowych. Pomimo stosunkowo niskiego udziału (16%) w globalnych obrotach zapisanych w obu księgach miejskich, życie rzemieślnicze Starej Warszawy cechował rozwój liczebny populacji majstrów (m.in. 40% wszystkich zapisek o charakterze gospodarczym) i – wyrażające się poprzez znaczne zróżnicowanie zawodowe – bogactwo form ich aktywności.

*** Najstarsze księgi sądowe civitatis Antiquae Varsoviae dostarczają materiału pozwalającego na szczegółowe określenie charakteru aktywności ekonomicznej dwóch głównych mieszczańskich grup zawodowych – kupiectwa i rzemieślników. W sposób niezwykle wyraźny zaznacza się dominująca rola mercatores na tle całości zanotowanego w aktach życia gospodarczego. To liczące zaledwie 2,5% mieszkańców miasta grono było w stanie skoncentrować większą część obrotów (63%) i  wystąpić niemalże w  połowie zapisek (47%). Przewaga kapitału i  aktywności kupieckiej jest notowana we wszystkich wyszczególnionych kategoriach spraw (o  4 kopy więcej niż mediana ogólnomiejska), przy czym zasadniczym celem obecności kupca przed ławą było wpisanie umowy kredytowej lub pretensji do majątku dłużnika. Na lata trzydzieste XV stulecia przypadał początek dynamicznego wzrostu działalności kupieckiej wyrażający się kilkakrotnym wzrostem liczby wpisów (przeciętnie 20 na rok), ich wartości (średnio ponad 30 000 gr w każdym roku) i proporcji udziału w całości spraw corocznie wciąganych do akt (34%). Warszawscy mercatores pojawiali się na kartach ksiąg miejskich przez 12 lat w odstępach nie dłuższych niż rok. Niemniej jednak zamożność tej grupy nie rozkładała się równomiernie na wszystkich jej członków, lecz wykazywała daleko idący poziom zróżnicowania – 80% całości obrotów kupieckich wiązało się z funkcjonowaniem piętnastoosobowego grona (24%), zatem 76% kupców odpowiadało za zaledwie 20% ogólnej sumy transakcji. Dysproporcja majątkowa między wąską elitą a pozostałą częścią mercatores sięgała nawet kilkudziesięciu tysięcy groszy. Znacznie mniejszą dynamiką niż w przypadku warstwy kupieckiej cechowała się aktywność gospodarcza rzemieślników. Pomimo liczebnej dominacji wśród posiadaczy ius civile i  stałego wzrostu liczebności tej grupy, ludność rzemieślnicza występowała corocznie w  25% spraw z  częstością 15  zapisek. Przeciętny mistrz był notowany na kartach ksiąg przez sześć lat, jednakże 70% majstrów pojawiało się w aktach nie więcej niż dwukrotnie, co dość wyraźnie świadczy o  ich niewielkim zainteresowaniu i  zapotrzebowaniu na pisemne uwierzytelnienie swoich poczynań. Umiarkowany poziom działalności artifices ilustruje także niższy od kupców, bo ledwie dwukrotny, stopień wzrostu liczby i  wartości zapisek, która tylko incydentalnie przekraczała 10  000 gr

44


Aktywność gospodarcza kupców i rzemieślników w starej Warszawie pierwszej połowy XV stulecia

w każdym roku (średnia 7910 gr). Warto zaznaczyć, iż momentem początkowym rozwoju również były lata trzydzieste XV wieku. Wśród rzemieślników, analogicznie jak w  przypadku mercatores, zauważalne jest istnienie znacznego rozwarstwienia majątkowego – aktywność blisko 2/3 grupy łączyła się z zaledwie 12% obrotów. Natomiast 88% całej sumy transakcji było związane z funkcjonowaniem 27% osób. Dystans ekonomiczny dzielący elitę od pozostałej części majstrów obrazuje fakt, iż 59% wartości wpisów wynikało z działań grupy liczącej tylko 8 osób (5%). Ta część rzemieślniczej zbiorowości operowała gotówką na poziomie wyższym od zasadniczej części artifices o kilka, kilkanaście tysięcy groszy. Jednakże ogólny wymiar aktywności warszawskich rzemieślników, mimo znaczącego uczestnictwa w  liczbie spraw (40%), charakteryzował się stosunkowo niewielkim poziomem ekonomicznym (jedynie 16% obrotów i przeciętnie o 3 kopy niższa wartość umów od ogólnomiejskiej). Dowodzi tego również pasywny bilans kredytowy wyrażający się dwukrotnie większą liczbą i  sumą kredytów zaciągniętych niż pobranych. Jedynie najbogatsi przedstawiciele, szczególnie branży skórzanej oraz w mniejszym stopniu metalowej, byli skłonni do lokowania nadwyżek gotówki w  rynku kredytowym. Całość powyższych rozważań opisuje sytuację gospodarczą panującą w późnośredniowiecznej Starej Warszawie, jednak ze względu na brak konkretnych możliwości komparatystycznych trudno wskazać, czy zaobserwowane procesy i  prawidłowości są dostrzegalne w  zbliżonym stopniu także w innych miastach, czy też wyłącznie charakteryzują życie ekonomiczne civitatis Antiquae Varsoviae. Dlatego też najważniejszym postulatem płynącym z  niniejszych rozważań jest chęć zwrócenia uwagi na konieczność przeprowadzenia zbliżonych analiz w innych ośrodkach bez względu na ich rozmiar. Zebranie danych z większej liczby miast pozwoli na weryfikację przedstawionych wyżej twierdzeń i skonstruowanie w skali makro obrazu miejskiego rozwoju gospodarczego.

Streszczenie: Celem niniejszego artykułu jest określenie roli, charakteru i poziomu ekonomicznego wewnątrzmiejskiej aktywności dwóch głównych grup zawodowych zamieszkujących późnośredniowieczną Starą Warszawę – kupców i rzemieślników. Analiza obejmuje takie elementy jak: zmiany w liczbie i wartości zapisów, układ struktury majątkowej i kierunków działalności gospodarczej oraz charakter uczestnictwa w rynku kredytowym. Warszawskie kupiectwo, obejmujące zaledwie 2,5% mieszkańców miasta, było w stanie skoncentrować 63% obrotów i wystąpić niemalże w połowie całości zapisów (47%). Na lata 30. XV stulecia przypadał początek dynamicznego wzrostu działalności kupieckiej wyrażający się kilkukrotnym wzrostem liczby zapisów (przeciętnie 20 na rok), ich wartości (średnio ponad 30 000 groszy w każdym roku) i proporcji udziału w całości spraw corocznie wciąganych do ksiąg (34%). Niemniej jednak zamożność tejże grupy nie rozkładała się rów45


nomiernie na wszystkich jej członków, lecz wykazywała daleko idący poziom zróżnicowania – 80% całości obrotów kupieckich wiązało się z funkcjonowaniem 15-osobowego grona (24%), zatem 75% kupców odpowiadało za zaledwie 20% ogólnej sumy transakcji. Znacznie mniejszą dynamiką cechowała się aktywność gospodarcza rzemieślników. Pomimo swojej liczebnej dominacji wśród posiadaczy prawa miejskiego, ludność rzemieślnicza występowała corocznie w 25% spraw z częstotliwością 15 zapisów. Przeciętny mistrz był notowany na kartach ksiąg przez okres 6 lat, jednakże 70% majstrów pojawiało się w kancelarii nie więcej niż dwukrotnie, co dość wyraźnie świadczy o ich niewielkim zainteresowaniu i zapotrzebowaniu na pisemne uwierzytelnienie swoich poczynań. Wśród rzemieślników, analogicznie jak w stosunku do mercatores, zauważalne jest istnienie znacznego rozwarstwienia majątkowego – aktywność blisko 2/3 grupy łączyła się z zaledwie 12% obrotów. Natomiast 88% całej sumy transakcji było związane z funkcjonowaniem 27% osób. Dystans ekonomiczny dzielący elitę od pozostałej części majstrów obrazuje fakt, iż 59% wartości zapisów wynikało z działań grupy liczącej tylko 8 osób (5%). Słowa kluczowe: kupcy, rzemieślnicy, Stara Warszawa, mieszczaństwo


Piotr Łozowski

ECONOMIC ACTIVITY OF MERCHANTS AND CRAFTSMEN IN OLD WARSAW IN THE FIRST HALF OF THE FIFTEENTH CENTURY

The towns of the late Middle Ages were characterised by the considerably advanced economic and social differentiation of their inhabitants.1 In those centres of population classed as large (Gdańsk, Wrocław or Kraków) and medium (Warsaw, Płock or Chełmno) two groups dominated: the merchants, who made up the economic elite (15-20%), and the craftsmen (60-70%), who were the majority of those with citizens’ rights (ius civile).2 On the other hand, the remaining towns (e.g. Sieradz, Łódź or Olsztyn) featured a smaller number of craftsmen with a simultaneously larger percentage of agricultural workers (citizen farmers), whose lifestyle hardly distinguished them from peasants.3 Townspeople built their centres on the principle of self-government and division of labour paid for with metal currency. While the countryside could satisfy most of its needs by way of barter, in the towns the use of money rap1 J. Wiesiołowski, Socjotopografia późnośredniowiecznego Poznania, Poznań 1992, p. 25. 2 M. Bogucka, H. Samsonowicz, Dzieje miast i mieszczaństwa w Polsce przedrozbiorowej, Wrocław–Warsaw–Kraków–Gdańsk–Łódź 1986, p. 161; H. Samsonowicz, “Gospodarka i społeczeństwo (XIII – początek XVI w.)”, in: Dzieje Mazowsza do 1526, ed. A. Gieysztor, H. Samsonowicz, Warsaw 1994, p. 281. 3 M. Bogucka, H. Samsonowicz, op. cit., p. 161; H. Samsonowicz, “Wiejskość osad miejskich w późnym średniowieczu”, in: Civitas & Villa. Miasto i wieś w Europie środkowej, ed. C. Buśko, Wrocław–Praga 2002, p. 13-16; A. Bartoszewicz, “Miasto czy wieś. Małe miasta polskie w późnym średniowieczu”, Przegląd Historyczny (below: PH) 2008, vol. 99, part 1, p. 121–136; H. Samsonowicz, “Gospodarka…”, p. 268–270.

47


Piotr Łozowski

idly became a sine qua non. Awareness of this fact is particularly pertinent in the context of fifteenth-century economy, as Europe became crisscrossed by a dense net of trade routes and merchant relations, which engaged and economically stimulated great masses of people.4 When studying the circulation and use of money, therefore, it becomes possible to examine social structures in greater depth and thus learn about the nature, direction and methods of townspeople’s activity in that fundamental area of their functioning: the economy. The purpose of this article is to look at the nature, role and economic level of the intra-city activity of the two most important groups inhabiting late mediaeval Warsaw: merchants and craftsmen. The analysis takes in such elements as changes in the number and value of ledger entries, how the distribution of wealth and economic activity was structured, and the nature of participation in the credit market. However, it needs to be clearly stressed that an exact account of the actual participation of merchants and craftsmen in the Warsaw economy would not be possible without looking at the condition and dynamics of city economic life in general. To construct this picture, over 850 ledger entries were examined, of various forms of money transfer confirmed by court5 and council6 of the city of Old Warsaw in the first half of the fifteenth century. This court material made it possible to identify five main categories of contract: credit, protest (claims on a creditor’s estate), property sales (bona immobilitas), compensation and trade in goods. The results of this analysis, presented below, are not intended to exhaust the subject, rather to propose a more detailed, figures-based examination of the socio-economic history of Poland’s future capital. Development of future research is favoured by a relatively well-preserved source base, particularly rich in materials of a decidedly quantitative nature.7 4 U.Ch. Ewert, M. Sunder, “Trading networks, monopoly and economic development in medieval Northern Europe: and agent-based simulation of early Hanseatic trade”, in: Der Ostseeraum zwischen Wikingerzeit und Spätmittelalter aus archäologischer und geschichtswissenschaftlicher Perspektive, ed. S. Kleingärtner, G. Zeilinger, Bonn 2012, p. 1–10; H. Samsonowicz, “Gospodarka średniowiecznej Europy Środkowo-Wschodniej”, in: Historia Europy Środkowo-Wschodniej, vol. 2, ed. J. Kłoczowski, Lublin 2000, p. 21–31; M. Dygo, “Wschód i Zachód: gospodarka Europy w XIV–XV wieku”, in: Ziemie polskie wobec Zachodu: studia nad rozwojem średniowiecznej Europy, ed. S. Gawlas, Warsaw 2006, p. 174–192; R. Czaja, “Strefa bałtycka w gospodarce europejskiej w XIII-XV wieku”, in: Ziemie polskie…, op. cit., p. 195–245. 5 Księgi ławnicze miasta Starej Warszawy z XV w., vol. 1, Ledger no. 525 from 1427–1453, publ. S. Ehrenkreutz, Pomniki Prawa Warszawskiego Archiwum Głównego, vol. 3, Warsaw 1916 (below: KŁMSW). 6 Księga radziecka miasta Starej Warszawy, vol. 1: (1447–1527), publ. A. Wolff, Wrocław–Warsaw–Kraków 1963 (below: KRMSW). 7 Also manuscript books from the fifteenth and early sixteenth centuries: AGAD, SW 527 (1453–1472), 528 (1497–1511), 529 (1511–1524) and New Warsaw records: Księga ławnicza miasta Nowej Warszawy, vol. 1: 1416–1485, publ. A. Wolff, Wrocław 1960; AGAD, NW 1 (1477-1545), 133 (1487–1465); a picture of the contacts between town and country should initially be based on the numerous preserved books from the towns and countryside of Warsaw county (1421–1427; 1428–1455; 1456–1466; 1468–1477; 1478–1486; 1487–1492; 1493–1499; 1501–1505; 1509–1514; 1519–1521; 1520–1524; 1525–1527) and the Metryka Mazowiecka (MK 8) from 1476–1526. Much valuable information on Warsaw court sources can also be found in A. Bartoszewicz, “Księgi miejskie w Archiwum Głównym Akt Dawnych. Stan opracowania i możliwości badawcze”, in: Wkład archiwistów warszawskich w rozwój archiwistyki polskiej, ed. A. Kulecka, Warsaw 2012, p. 211–222.

48


Economic activity of merchants and craftsmen in the first half of the fifteenth century

Court ledgers present researchers with certain limitations, arising mainly from the incompleteness of the information contained in the documents, the effect of laissez-faire and a lack of clear obligation to confirm all business dealings. Additionally, there is no way to study all the people resident in the town and participating in the circulation of money, nor all sources of income (e.g. from workshops, breweries, minor trade or suburban agricultural land). Moreover, the full value of the credit market, estates or the goods trade can never be fully known. It seems that, on account of their importance, transactions concerning sale or purchase of property present the greatest completeness. Despite the existence of a number of obstacles, source material from the courts, thanks to the thematic and economic diversity of the entries, allows for in-depth analysis of a wide spectrum of townspeople’s activity.8 An important virtue of the ledgers is the sheer amount of preserved material, with over 1500 transactions for the period under scrutiny, the first half of the fifteenth century. Because of the limitations of the source material, mentioned above, and the lack of other archival materials that would make it possible to examine the late mediaeval Warsaw economy on a mass scale (e.g. registers of tax payments to the royal treasury9), the picture constructed here does not represent the entirety of economic life, but serves to highlight the part that is reflected in the city records. Even so, as a result of using all of the available information, its significance is enhanced, allowing firm conclusions to be reached. Despite the unfaltering popularity of Warsaw as subject matter, studies of the functioning of merchants and craftsman on the economic arena of fifteenth-century Warsaw still constitute a marginal part of all that has been written. Problems of comparison also arise from the nature of most of the studies, which usually present collected material by means of examples of the various kinds of townspeople’s economic activity without any quantitative analysis of this information. Among the most useful for the purpose of this research, Ewa Koczorowska-Pielińska’s10 detailed study of the numbers and job diversity of Warsaw’s craftsmen deserves a mention. Much valuable information concerning trade issues can be found in work

8 The value of court ledgers in research into mediaeval townsfolk was noted by J. Tandecki, Średniowieczne księgi wielkich miast pruskich jako źródła historyczne i zabytki kultury mieszczańskiej (organizacja władz, zachowane archiwalia, działalność kancelarii), Warsaw–Toruń 1990; see also: H. Samsonowicz, “Średniowieczne księgi sądowe małych miast w Polsce”, in: Homines et societas. Czasy Piastów i Jagiellonów, Poznań 1997, p. 477–484. 9 The only known source is the register of Martinmas rents collected in New Warsaw in 1510, added to the records in the eighteenth century: “Rejestr świętomarskiego z  Nowej Warszawy  z  1510 r.”, in: Źródła do dziejów Warszawy. Rejestry podatkowe i taryfy nieruchomości 1510–1770, publ. A. Berdecka et al., Warsaw 1963, p. 21–31. 10 E. Koczorowska-Pielińska, “Liczebność i specjalizacja rzemiosła w Starej i Nowej Warszawie w latach 1417–1526”, Rocznik Warszawski (below: RW) 1972, vol. 11, p. 5–22; “Paśnicy i szewcy w Starej i Nowej Warszawie w latach 1416–1526”, RW, 1976, vol. 14, p. 83–113; Warszawskie rzemiosło artystyczne i budowlane w XV w., Warsaw 1959; and idem regarding New Warsaw: “Przyjęcia do prawa miejskiego miasta Nowej Warszawy w latach 1477–1525”, RW, 1969, vol. 9, p. 261–295; “Struktura gospodarczo-społeczna Nowej Warszawy w XV wieku”, PH, 1958, vol. 49, part 2, p. 296–310.

49


Piotr Łozowski

by Henryk Samsonowicz,11 Marian Biskup,12 Marian Małowist,13 Agnieszka Bartoszewicz,14 Adam Rutkowski,15 Wiesław Sieradzan,16 Tadeusz Chudoba,17 and Marcin Sałański.18 It is also worth consulting the newest studies by Jakub Lorenc and Krzysztof Mrozowski on migration processes in late mediaeval Warsaw,19 and by Piotr Łozowski on Warsaw’s economic life.20 Unfortunately, due to a lack of studies differentiating the economic activity of specific social groups in the way that this article does, mostly one publication has been used for strictly comparative purposes: Cezary Kardasz’s work on the rents market in towns on the south Baltic coast in the fourteenth and fifteenth centuries.21 Valuable information about job hierarchy among townspeople has

11 H. Samsonowicz, “Warszawa w handlu średniowiecznym”, in: Warszawa średniowieczna, part 2, Warsaw 1972, p. 9–31; “Warszawa jako węzeł komunikacyjny w dawnej Polsce”, Kronika Warszawy, 1978, vol. 9, no. 3, p. 5–12. 12 M. Biskup, “Handel wiślany w latach 1454–1466”, Roczniki Dziejów Społecznych i Gospodarczych (below: RDSG), 1952, vol. 14, p. 165–202. 13 M. Małowist, “Podstawy gospodarcze przywrócenia jedności państwowej Pomorza Gdańskiego z Polską w XV w.”, PH 45, 1954, parts 2–3, p. 141–187. 14 A. Bartoszewicz, “Handel solą na Mazowszu w XV i XVI wieku”, Rocznik Mazowiecki, 2006, vol. 18, p. 47–62. 15 A. Rutkowski, “Warszawski rynek kredytowy (zasięg i charakterystyka)”, in: Warszawa Średniowieczna, part 2, Warsaw 1974, p. 69–81; “Kredyt żydowski na rynku lokalnym Warszawy w pierwszej połowie XV wieku”, PH, 1979, vol. 70, part 2, p. 267–284. 16 W. Sieradzan, Sąsiedztwo mazowiecko-krzyżackie w okresie przemian politycznych w Europie Środkowo-Wschodniej w latach 1411–1466, Toruń 1999. 17 T. Chudoba, “Warszawski rynek zbożowy w XVI wieku”, RW, 1967, vol. 6, p. 15–47; “Z zagadnień handlu wiślanego Warszawy w XVI wieku”, PH, 1959, vol. 50, part 2, p. 297–321. 18 M. Sałański, “Rzemieślnicy, kupcy, kramarze. Przyczynek do rozwoju Warszawy i przedsiębiorczości jej mieszkańców od XIV w. do I połowy XVI w.”, in: Z dziejów Warszawy. Przedsiębiorczość, ed. K. Wagner, Z. Chmiel, Warsaw 2013, p. 9–25. 19 J. Lorenc, K. Mrozowski, “Imigracja do Starej Warszawy u schyłku średniowiecza – tylko mobilność, czy już przedsiębiorczość?”, in: Z dziejów Warszawy…, op. cit., p. 25–51; K. Mrozowski, “Mieszkańcy przedmieść Starej Warszawy u schyłku średniowiecza (1500–1526)”, in: Coram iudicio. Studia z dziejów kultury prawnej w miastach późnośredniowiecznej Polski, ed. A. Bartoszewicz, Warsaw 2013, p. 87–108; and an earlier article by M. Dygo, “Pochodzenie mieszczaństwa m. Starej Warszawy w latach 1508–1528”, RW, 1981, vol. 16, p. 59–80. 20 P. Łozowski, “Struktura społeczno-gospodarcza rynku kredytowego Starej Warszawy w pierwszej połowie XV stulecia”, RDSG, 2015, vol. 75 [forthcoming]; “Pieniądze bogaczy, czyli obce monety w Starej Warszawie pierwszej połowy XV stulecia”, in: Moneta czasów kryzysu – moneta czasów pomyślności, ed. B. Paszkiewicz, Nowa Sól 2015, p. 153–183; “Demografia rodziny mieszczańskiej w Starej Warszawie w pierwszej połowie XV wieku”, Przeszłość Demograficzna Polski 2014, vol. 34, p. 7–24. 21 C. Kardasz, Rynek kredytu pieniężnego w miastach południowego pobrzeża Bałtyku w późnym średniowieczu (Greifswald, Gdańsk, Elbląg, Toruń, Rewel), Toruń 2013; see also “Rynek kupna renty w Elblągu w latach 1361–1417”, Komunikaty Mazursko-Warmińskie 2008 , vol. 261, no. 3, p. 299–318; “Rady miast nadbałtyckich na rynku renty w XIV i pierwszej połowie XV w.”, RDSG, 2010, vol. 70, p. 113–145; “Die Stadt im Wirtschaftsraum. Das spätmittelalterliche Thorn und seine Einwohner auf dem Kreditmarkt”, in: Mobiltät und regionale Vernetzung zwischen Oder und Memel: Eine europäische Landschaft nau zusammensetzen, ed. O. Kurilo, Berlin 2011, p. 70–84; R. Czaja, C. Kardasz, “Obrót nieruchomościami i kupno renty w miastach pruskich w XIV–XV w.”, in: Obrót nieruchomościami na ziemiach polskich od średniowiecza do XXI wieku, ed. F. Kusiak, Poznań–Wrocław 2008, p. 43–50. For municipal credit see also H. Samsonowicz, “Studia nad rentą miejską w Prusach w XV wieku”, Zapiski Historyczne (below: ZH) 1960, vol. 25, part 2, p. 35–57; Badania nad kapitałem mieszczańskim Gdańska w II połowie XV wieku, Warsaw 1960; “Local credit in mediaeval Poland”, Studia Historiae Oeconomicae 1994, vol. 21, p. 51–57; R. Czaja, “Rynek kupna renty w Elblągu w pierwszej połowie XIV wieku”, ZH, 1987, vol. 52, part 3, p. 7–37; “Kredyt pieniężny w Starym Mieście Toruniu do roku 1410”, RDSG 1988, vol. 49, p. 5–19; U. Łydkowska-Sowina, “Ruch kredytowy w późnośredniowiecznym Sieradzu – pożyczki pieniężne”, in: Szkice z dziejów materialnego bytowania społeczeństwa polskiego, ed. M. Dembińska, Wrocław 1989, p. 119–135.

50


Economic activity of merchants and craftsmen in the first half of the fifteenth century

Figure 1. Number of entries involving merchants in Old Warsaw 1427–1453. Source: KŁMSW, KRMSW

also been garnered from studies by Krzysztof Mikulski,22 Roman Czaja,23 and Jack Wiesiołowski.24

Merchants Warsaw merchants, active within a wide, inter-regional trade network that took in the lands of Teutonic Prussia, the Grand Duchy of Lithuania, Silesia, Greater Poland and Lesser Poland, introduced into the economy of their city large amounts of a wide variety of goods (e.g. cloth, herring, salt and other spices) and foreign capital (35% of all turnover recorded in the oldest court ledger).25 Their considerable income allowed them to participate actively in various spheres of the city’s economy, the chief of these being capital investment in property and the credit market. The numbers and activity of its merchants are a clear guide to how economically advanced a city is. In the case of Old Warsaw it has been possible, using entries found in the records of the city council and court, to single out 61 people about whose profession more or less direct information has been preserved.26 Given the lack of accurate prosopographic studies of Warsaw merchants (and of the patriciate in general), this number represents a certain reference point and could (or even should) change. Excluded from these figures are craftsmen participating in 22 K. Mikulski, Przestrzeń i społeczeństwo Torunia od końca XIV do początku XVIII wieku, Toruń 1999. 23 R. Czaja, Socjotopografia miasta Elbląga w średniowieczu, Toruń 1992. 24 J. Wiesiołowski, op. cit. 25 P. Łozowski, “Pieniądze bogaczy…”, op. cit., p. 178. 26 This is the number of Warsaw merchants; the number of people from elsewhere with trade links to Old Warsaw and figuring in the analysed ledgers came to 49. For the purposes of this study merchants were not subdivided into long-distance and retail, although particular attention is focussed on those conducting interregional trade.

51


Piotr Łozowski

Figure 2. Value (in grosze) of entries involving merchants in Old Warsaw 1427–1453. Source: KŁMSW, KRMSW

trade, who are the subject of a separate analysis, below. Women also remain outside the sphere of our considerations.27 A feature of Warsaw merchant activity was a clear tendency towards growth and a relatively high annual rate of appearance, amounting to an average of 20 entries (Figure 1). It is worth noting the significant changes in the number of cases recorded over the period under scrutiny, which increased several-fold from a mean of five contracts over the first six years of record-keeping to a mean of 25, even reaching as many as 41. The period of prosperity that started in the 1430s is also noticeable in the annual value of the entries (Figure 2), which was characterised by equally dynamic growth, from a starting level below 20,000 grosze to as much as 100,000 in 1446 (a mean of 30,471 grosze per annum). It needs to be stressed that the growth in the total value of contracts was not connected to any systematic appreciation of the average value of merchant transactions, which remained at a constant level of 500-3,600 grosze (Figure 3, median). Thus, despite operating with an increasing mass of money, the activity of the elite was not focussed solely on high-value transactions but involved sharply differentiated amounts. How the Warsaw merchant community was developing is also illustrated by the clearly increasing number of merchant cases as a proportion of all entries: from below 20% in 1427-1435 to 30-40% later on (Figure 4). After taking the mean of this indicator, it can be seen that merchants appeared in 34% of entries annually. The opinion presented above about high activity levels of the merchant class, as expressed by a strong dynamic of appearances in the records and a systematic increase in turnover, can be broadened by looking in greater detail at wealth differentials within this group (Table 1). As many as 75% of merchants turned over sums not exceeding 20,000 grosze, accounting for less than 20% of the total value of transactions. This means that the remaining 80% 27 There will be a separate study of the economic activity of Warsaw women. However, it is worth noting that in the period under scrutiny trade was incidental to women’s economic activity and mostly concerned a small number of patricians’ wives – see KŁMSW, nos. 202, 214, 234, 751, 924, 1171.

52


Economic activity of merchants and craftsmen in the first half of the fifteenth century

Figure 3. Average value (in grosze) of entries involving merchants in Old Warsaw 1427–1453. Source: KŁMSW, KRMSW

Merchants Value of turnover (in grosze)

Number

%

Mean

Time between Duration of

number of

appearances appearance

appearan­ces

(in years)

(in years)

Value of entries in grosze

%

0–1000

17

27,9

1,3

2,4

6

3 534

0,3

1 001–5000

13

21,3

4,4

1,2

9,7

28 042

2,6

5 001–10 000

9

14,8

8,2

1,5

10

77 266

7,2

10 001–20 000

7

11,5

10,4

1,5

12,4

100 306

9,4

20 001–30 000

6

9,8

12,5

1,2

14,8

161 021

15,1

30 001–40 000

1

1,6

12

1,5

18

33 294

3,1

40 001–50 000

0

0,0

0

0

0

0

0,0

50 001–60 000

2

3,3

20,5

0,75

15

114 472

10,7

60 001–70 000

2

3,3

26

0,95

20

128 780

12,0

70 001–80 000

1

1,6

14

1,2

17

70 455

6,6

80 001–90 000

2

3,3

32

0,65

14

164 251

15,4

90 001–100 000

0

0,0

0

0

0

0

0,0

100 000+

1

1,6

34

0,5

16

187 711

17,6

Razem

61

100

8,8

1,3

12,2

1 069 132

100

Table 1. Merchant activity in Old Warsaw 1427–1453. Source: KŁMSW, KRMSW

of turnover was associated with the activity of a fifteen-strong group operating with sums in excess of 20,000 grosze, although even this small part of the merchant community was sharply differentiated – half the value of all the en53


Piotr Łozowski

Figure 4. Ratio of annual number of merchant-related entries to all court cases recorded in Old Warsaw 1427–1453. Source: KŁMSW, KRMSW

tries resulted from the activities of a mere 6 people.28 The wealthiest of them was Andrzej Edlinger, whose contracts totalled over 187,000 grosze29 (18% of the total), and were greater than the combined turnover of Andrzej Pielgrzym (almost 62,000) and Mikołaj Nerka (over 83,000). The difference in wealth between the top Warsaw merchants and the rest (retailers and those who traded less frequently) was very clear and could amount to a few thousand grosze – or right up to tens of thousands. A similar phenomenon of considerable financial polarisation within the merchant class has also been observed in towns of the Hanseatic League.30 One of the many features distinguishing merchants from the rest of the community was their repeated presence on the pages of city ledgers31; on average a merchant would figure almost nine times in just over 12 years, at annual intervals. However, for a narrow elite, these values were subject to significant fluctuations; they appeared in the court records every 6-12 months, in some cases more than thirty times overall. It is worth underlining that the professional lifespan of Warsaw’s merchant elite was similar to the time in office of the Gdańsk patriciate of the fourteenth and fifteenth centuries (19-20 years).32 28 In order of total turnover above 60,000 grosze: Andrzej Pielgrzym (61,967), Maciej Haftarz (66,813), Stanisław Koziemięso (70,455), Jan Czeycz (81,509), Mikołaj Nerka (83,147) and Andrzej Edlinger (187,711). Two other Warsaw merchants – Maciej Małodobry (52,586) and Mikołaj Bartkowicz (59,886) – slotted into the previous category of 50-60,000 grosze. If these alone were considered to be the real, wealthiest merchant patriciate they would amount to a mere 0.3% of townspeople. This is in keeping with the opinion of other researchers, who estimated that the richest townspeople made up no more than 1% of the whole – data available in J. Zdrenka, Główne, Stare i Młode Miasto Gdańsk i ich patrycjat w latach 1342–1525, Toruń 1992, p. 104–108. The population of Old Warsaw was assumed to be 2400 people, following an estimate by E. Koczorowska-Pielińska, “Liczebność…”, op. cit., p. 8. 29 According to Warsaw property prices this is the equivalent of 312 wooden houses (town median 600 grosze) or 31 stone houses (median 6000 grosze). 30 R. Czaja, Socjotopografia miasta Elbląga..., op. cit., p. 44–55. 31 Research into the credit markets of late mediaeval towns has shown that almost 2/3 of people participating in loan turnover did so barely once in their lives – C. Kardasz, op. cit., p. 93, 123, 137, 149, 164, 176. 32 J. Zdrenka, op. cit., p. 120–124.

54


Economic activity of merchants and craftsmen in the first half of the fifteenth century

Total transactions

Category

Total value Merchant transactions

% of merNumber

%

in grosze

%

Num- chant ber

transactions

Value of merchant transactions % of

% of transactions in

Median

value of

% of

Mer-

in

mer-

value in

chant

grosze

chant

catego-

tran-

ry

category

All

transactions

sactions

Credit

464

54,3 451 617 34,6 170

42,2

36,6

289 041 35,0

64,0

200

600

Protests

161

18,6 441 822 33,9 99

24,6

61,5

308 547 37,4

69,8

792

1335

Property

96

11,3 103 768 8

36

8,9

37,5

83 326

10,1

80,3

670

1043

71

8,3

241 202 18,5

47

11,7

66,2

85 049

10,3

35,3

2400 1020

62

7,3

66 049

5

51

12,7

82,3

59 617

7,2

90,3

380

390

100

403

100

47,2

825 580 100

63,3

420

660

Compensation Trade Total

854

100

1 304 45833

Table 2. Activity of merchants compared to general economic activity in Old Warsaw in 1427-1453. Source: KŁMSW, KRMSW

It is worth noting that Table 1 does not exhaust the subject but is rather a piece of contributory research to further deliberations on the affluence of the Warsaw elite. The figures presented therein should be treated as a minimum and, apart from property, also need to include those transactions of Old Warsaw’s merchants that have been recorded in different court ledgers, like those pertaining to the Warsaw hinterlands or, in particular, to various Prussian towns. Extensive study is likewise required of the community aspect of merchant life, such as being called to the bench or the council, or as alderman or mayor, which indirectly brought many advantages e.g. tax exemptions or new privileges. Taking these additional elements into consideration will, in the future, allow for a much more accurate estimate, not just of the value of a merchant’s fortune but also of the length of his professional life, which in this case has been arbitrarily cut off in 1453. The prosopography of the merchant and local government elite of Old Warsaw is still waiting for someone to research it. Warsaw merchants, despite their small number (barely 2.5% of the total inhabitants of the city34), demonstrated intense and diversified economic activity. The level of their participation in various forms of financial turnover was high enough for their domination to be clear in all the categories itemised in

33 The difference of 243,552 grosze between total merchant transactions in table 1 and table 2 results from the fact that table 2 does not include transactions between merchants. 34 E. Koczorowska-Pielińska, “Liczebność…”, op. cit., p. 8. In the opinion of other researchers, the numerical strength of the merchant class in a late mediaeval town did not exceed 10% of the population – see J. Zdrenka, op. cit., p. 104-108.

55


Piotr Ĺ ozowski

Figure 5. Merchant participation in the credit market in Old Warsaw and Hanseatic towns in the late Middle Ages. Source: C. Kardasz, op. cit. p. 95, 116, 125, 151, 178; KĹ MSW; KRMSW

Table 2, whether viewed in terms of transaction numbers or value. They most frequently appeared before the bench in order to record credit agreements (42%) or protests connected with them (25%), which jointly amounts to almost 2/3 of all entries concerning merchants and their turnover. The credit market and property sales were two areas where they did not undertake the majority of transactions, however they decidedly predominated as regards the value of those transactions. In terms of the number of entries, these areas were dominated by people who were not part of the narrow merchant elite, which should reflect well on the availability of loans, also to other social groups living in Old Warsaw. In all, merchants appeared in almost half the economic entries (47%) and concentrated 63% of their value, signing contracts with an average value of 660 grosze. A measurable indicator of the level of Warsaw merchant wealth is the ratio of the average value of a transaction (X) to what is recorded for each category separately (Y). Basically, in all the kinds of contracts except compensation (0.4:1) and trade (1:1), X was greater than Y. The biggest disproportion was in credit agreements (3:1), protests (1.7:1) and property sales (1.6:1). For all merchant transactions in relation to the general city median, the indicator was the ratio 1.6:1, exactly 240 grosze higher, which illustrates the clear difference between the wealth of merchants and all the other participants in the economy. The fact that merchants appear most frequently in credit cases makes a more detailed analysis of their participation in loan activity particularly desirable. In Figures 5 and 6 it can be seen that people from this group make up ten percent of both those taking out loans and those giving them. In addition, no clear specialisation is discernible, either in giving credit or taking it. However, there did exist a small (almost 40,000 grosze) difference, with more capital being taken from the market than returned to it, which, coupled with the greater average value of monies owed (720 grosze median and 1980 mean)

56


Economic activity of merchants and craftsmen in the first half of the fifteenth century

Figure 6. Level of credit transaction entered into by merchants in Old Warsaw and Hanseatic towns in the late Middle Ages35. Source: C. Kardasz, op. cit, p. 95, 116, 125, 151, 178; KŁMSW; KRMSW

over monies owing (540 grosze median, 1500 mean), indicates that there was a constant demand for money in this group. A somewhat different picture of merchant activity emerges from the Hanseatic League material. Merchants’ participation in the rents market was not as balanced as in Old Warsaw, but varied depending on the particular town and its economic circumstances; these would influence merchants’ decisions about whether to invest or take out a loan. However, apart from Toruń Old Town, a tendency towards investment was dominant. Although, as regards the value of contracts, Old Warsaw came in the middle when compared to the Hanse towns, (just in front of Greifswald and Elbląg Old Town), the gap separating Warsaw merchants from their partners in the north was not terribly great and, on average, amounted to a few hundred grosze. At the same time, much greater differences were evident on the property market: in 1431-1451 Toruń merchants noted over 60 contracts annually (!)36 (sometimes even over 100), which was double the 36 property transactions undertaken by Warsaw merchants during the whole 27-year period under scrutiny.

35 C. Kardasz in his work (op. cit. p. 202, 208, 211-212, 219, 221, 226, 228-229) gives results for the credit markets of the Baltic south coast using three different kinds of grivna: Prussian, Wendish and Rhine. For the purposes of this study it was essential to find a common denominator for these three values, and this function is performed by the grosz. Thus the Prussian grivna was converted according to the shilling to Prague grosz rate (4:1 in 1456) and the Prague grosz to accounting grosz rate (1:1.5 in the first half of the fifteenth century) following Z. Żabiński, Systemy pieniężne na ziemiach polskich, Wrocław–Warszaw–Kraków–Łódź–Gdańsk 1981, p. 51, 69, with a result of 1 Prussian grivna = 22.5 accounting grosze. The conversion of the Wendish grivna of Greifswald and Rhine grivna of Rewal was based on their silver content compared to that of the Prussian grivna, given in a database prepared by the London School of Economics, in: http://www.lse.ac.uk/economicHistory/Research/Late%20Medieval%20Financial%20 Market/datasheets/datasheetindex.aspx (accessed 24.03.2015), where, after taking mean values from 1300-1500, a rate was adopted of Prussian to Wendish of 1:4 and Prussian to Rhine of 1:1.2. It needs to be borne in mind that establishing the exact exchange rate of two kinds of grivna over such a long period is exceedingly difficult, owing both to the fragmentary data and to significant changes in the amount of silver that the coins contained. Thus, the proportions used here can only be approximate. 36 K. Mikulski, op. cit., p. 76.

57


Piotr Łozowski

Excluded from the above figures are the 51 foreign merchants whose cooperation with the inhabitants of Old Warsaw was noted in 63 cases, with a total value of 174,936 grosze. Nearly 80% of this sum concerned transactions with local merchants, which amounted to 17% of the total turnover of the Warsaw merchants. Most numerous among those with business interests in Warsaw were citizens of Gdańsk,37 Toruń,38 Wrocław,39 Nuremberg,40 Lwów,41 Wilno,42 and Brześć Ruski,43 so the places where Warsaw merchants traded. There was also no lack of those coming from Zakroczym,44 Stanclewice,45 Rakowiec,46 Latchorzew47 or Kamion,48 representing the local (Masovian) economic base of Old Warsaw.49

Craftsmen Craftsmen were the largest group (60-70%) among the several thousand inhabitants of late mediaeval Warsaw, which would lead us to expect their activity to be particularly dynamic. The picture, however, that emerges from the court ledgers of Old Warsaw is rather different. The frequency of tradesmen’s appearances in the town records is rather moderate: only about 15 cases annually (Figure 7). Here, there is also a tendency towards growth of activity and its attendant numbers, which according to calculations by E. KoczorowskaPielińska was in the ratio of 1:5 in the first half of the fifteenth and sixteenth centuries.50 For the period under analysis the mean number of entries per annum in 1427-1439 and 1440-1453 increased from 10 to 18, thus almost doubling. However, it is worth comparing this result to the data in Figure 10, which shows a stable level of craftsman activity: their part in transactions in the years 1427-1453 ranged from 20% to 30% (mean 25%) and did not show any clear increase. On the basis of data from Figures 7 and 10 it can be supposed that the increase in the number of craftsmen was proportional to the town’s population growth and the increase of its citizens’ activity. Significant changes can be observed in the value of turnover (Figure 8), which doubled; from a maxi37 KŁMSW, nos. 291, 447, 559, 654, 769, 827, 862, 924, 1064, 1065, 1237, 1237, 1250, 1251, 1285, 1286, 1289, 1425. 38 Ibid., nos. 45, 343, 553, 613. 39 Ibid., nos. 39, 158, 181. 40 Ibid., nos. 596, 1087, 1097, 1203, 1296. 41 Ibid., nos. 553, 591, 594. 42 Ibid., nos. 694, 695, 861. 43 Ibid., nos. 295, 586, 588, 671, 672, 675, 704, 743, 769. 44 KŁMSW, nos. 613, 794. 45 Ibid., nos. 731, 929. 46 Ibid., nos. 228, 245, 725. 47 Ibid., no. 471. 48 Ibid., no. 1320. 49 On the extent of influence of the Warsaw economy see A. Rutkowski, “Warszawski rynek…”, op. cit., p. 71–73, 80; H. Samsonowicz, “Warszawa w handlu…”, op. cit., p. 14–16 and in the context of migration to the towns J. Lorenc, K. Mrozowski, “Imigracja do Starej Warszawy…”, op. cit., p. 30–34. 50 E. Koczorowska-Pielińska, “Liczebność i specjalizacja…”, op. cit., p. 7.

58


Economic activity of merchants and craftsmen in the first half of the fifteenth century

Figure 7. Number of entries involving craftsmen in Old Warsaw 1427–1453. Source: KŁMSW, KRMSW

Figure 8. Value (in grosze) of entries involving craftsmen in Old Warsaw 1427–1453. Source: KŁMSW, KRMSW

Figure 9. Average value (in grosze) of entries involving craftsmen in Old Warsaw 1427–1453. Source: KŁMSW, KRMSW

59


Piotr Łozowski

Figure 10. Ratio of annual number of craftsman entries to all court cases recorded in Old Warsaw 1427–1453. Source: KŁMSW, KRMSW

mum of 5000 grosze in 1427-1433 to a level of over 10,000 grosze in the 1440s. On the other hand, there were only small changes in the average value of a contract (Figure 9), which rarely exceeded 500 grosze (median), indicating that the level of most craftsmen’s wealth was not showing any significant growth tendencies. It has been shown in the first part of this article that a characteristic feature of virtually all credit markets studied (Old Warsaw included) was the one-off appearance of its participants. A similar phenomenon is to be seen among craftsmen, whose economic activity is characterised in 60% of cases by a single appearance and in almost 73% by not more than two appearances on the pages of town ledgers,51 which is clearly confirmed by the data in Table 3. Multiple appearances in court records were limited to a narrow craftsman elite which operated with sums in excess of 5000 grosze. Particularly significant is that this small, eight-person group, representing 5% of all artisans, had accumulated over half of total turnover (59%). Table 3 also shows further degrees of stratification on grounds of wealth: 2/3 of all tradesmen are in the 0-1000 grosze category, but their activity made up only 12% of the total. This most numerous group of tradesmen was also characterised by a lack of uniformity: barely 0.4% of total transactions fell to the poorest 18%, although almost 5% went to the largest, sixty-person, group. The greatest share of turnover (29%) falls to the second most numerous group (22%) in the 1001-5000 grosze range. It can be seen that the situation of Warsaw’s tradesmen is analogous to Warsaw’s merchants in that there is a concentration of capital in the hands of a small part of the richest townspeople:52 88% of the total value of entries was amassed by 27% of people (in the ranges over 1000 grosze).

51 For the purpose of this comparison all kinds of economic activity, not just in relation to credit, were taken into account. 52 For differentials in craftsman wealth in Elbląg Old Town see R. Czaja, Socjotopografia miasta Elbląga..., op. cit., p. 47–51.

60


Economic activity of merchants and craftsmen in the first half of the fifteenth century

Mean

Craftsmen

Value of turnover

Number

(in grosze)

%

Time between Duration of

number of

appearances

appearance

appearan­ces

(in years)

(in years)

Value of entries in grosze

%

0–100

27

17,6

1

---

---

1030

101–500

60

39,2

1,6

1,25

4,1

11 496

0,4 4,9

501–1000

24

15,7

1,8

1,6

4,7

15 044

6,4

1 001–5000

34

22,2

3,5

1,5

6,7

68 121

28,8

5 001–10 000

2

1,3

7

2,6

12,5

18 861

8,0 12,5

10 001–15 000

2

1,3

10,5

0,6

5,5

29 492

15 001–20 000

2

1,3

14

1,2

18

36 778

15,6

20 001–25 000

2

1,3

18,5

0,9

18

55 329

23,4

Razem

153

100

2,5

1,4

6,3

236 151

100

Table 3. Craftsman activity in Old Warsaw 1427–1453. Source: KŁMSW, KRMSW

Total transactions

CATEGORY

Number

%

Total value

in grosze

%

Craftsman transactions

Number

% of

% of

crafts-

tran-

man

sactions

tran-

in cate-

sactions

gory

Value of craftsman transactions % of value in

Crafts-

% of

of crafts- value in

grosze man tran- categosactions

Median

All

man transactions

ry

Credit

464

54,3 451 617

34,6

168

50,0

36,2

67 842

31,9

15,0

200

150

Protests

161

18,6 441 822

33,9

43

12,8

26,7

27 135

12,8

6,1

792

240

Property

96

11,3

103 768

8,0

47

14,0

49,0

47 725

22,4

46,0

670

720

Compensation 71

8,3

241 202

18,5

61

18,2

85,9

57 898

27,2

24,0

2 400 720

5,0

17

5,7

18,2

380

390

16,3

420

264

Trade

62

7,3

66 049

Total

854

100

1 304 458 100,0 336

5,1

27,4

12 025

100,0

39,3

212 6253 100,0

Table 4. Activity of craftsmen compared to general economic activity in Old Warsaw in 1427-1453. Source: KŁMSW, KRMSW

The main elements linking the craftsman elite with the merchants, apart from the difference in wealth between the richest masters and the rest (thousands or tens of thousands of grosze), were a similar length of their activity (10-20 years) and the time between occurrences (6-12 months). However, there were substantial differences when it came to turnover value: even in the case of the top craftsmen it did not exceed 25,000 grosze.54 One could say that the wealth of the tradesman elite was comparable to that of the poorer 53 The difference of 23,526 grosze in the sum of total craftsman transactions, discernible between tables 3 and 4, is the result, as with the merchants, of excluding contracts between craft masters from table 4. 54 The most economically active tradesmen were, in order: goldsmith Piotr (6600 grosze), furrier Olbracht (8340), joiner Piotr (10,050), furrier Mikołaj Merlicza (11,600), leatherworker Mikołaj (15,857) and furrier Piotr Klekot (17,000). The greatest turnover was achieved by painter Piotr (22,669) and furrier Wawrzyniec (24,818).

61


Piotr Łozowski

and middle-range merchants. Taking the mean, the artisans of Old Warsaw were noted in the sources twice, on average every 1.5 years for a period of over 6 years. Close to 73% of entries of an economic nature in Warsaw’s town ledgers concerned credit agreements and protests connected with them. The values of these entries present a similar picture. Table 4 shows that craftsman made use of administrative services most frequently when entering into a credit agreement (50%), then compensation (18%), property sales (14%) and claims on an estate (13%). However, when comparing artisan activity with the total number of cases in each category, it transpires that they formed a substantial group of those buying and selling property (49%) and clearly dominated in records of compensation within a family scope (86%). It is worth underlining the scant interest in large-scale trade (only 5% of craftsman cases), which – unsurprisingly – was dominated by the rich Old Town merchants. This could be evidence of directing the bulk of their production towards the needs of the local market, although on occasion bakers,55 tailors,56 butchers,57 and furriers58 were known to participate in the corn trade; a miller,59 a furrier,60 and a leatherworker61 to buy or sell timber; or a painter to sell 20 barrels of salt.62 Apparently there was also a practice whereby Warsaw merchants bought up textile products from New Warsaw weavers and tailors for sale in Prussia.63 Summing up the above, it can be said that despite a wide range of artisan activity, amounting to 40% of cases, this activity remained at a relatively low level of barely 16% of total turnover and did not play a significant part in the total movement of money as recorded in the city ledgers. When we use an indicator, analogous to the one used in relation to merchants, showing differences occurring between the average value of contracts entered into by the target group (X) and the entries for each category separately (Y), it turns out that the greatest disproportions exist in entries relating to protests and compensation (0.3:1). Tradesmen also entered into credit agreements to a lower value than the city mean (0.7:1). Only when it came to trade (1:1) and property (1.1:1) did craftsman transactions achieve a comparable or slightly higher range. Globally this ratio was unfavourable to craftsmen, at 0.6:1. Thus, at the time that the average contract recorded in the town ledgers amounted to 420 grosze, tradesman activity was at a level of 258 grosze. It is worth bearing in mind that a merchant contract exceeded a tradesman contract by almost 420 grosze.

55 KŁMSW, no. 471. 56 Ibid., no. 570. 57 Ibid. 58 Ibid., no. 789. 59 Ibid., no. 274. 60 Ibid., no. 345. 61 Ibid., nos. 295, 296. 62 Ibid., no. 976. 63 E. Koczorowska-Pielińska, “Struktura gospodarczo-społeczna…”, op. cit., p. 305.

62


Economic activity of merchants and craftsmen in the first half of the fifteenth century

Figure 11. Craftsman participation in the credit market in Old Warsaw and Hanseatic towns in the late Middle Ages. Source: C. Kardasz, op. cit., p. 99, 128, 141, 155, 168, 181; KŁMSW; KRMSW

Figure 12. Level of credit transaction entered into by craftsmen in Old Warsaw and Hanseatic towns in the late Middle Ages. Source: C. Kardasz, op. cit., p. 99, 128, 141, 155, 168, 181; KŁMSW; KRMSW; For methods of exchanging the Prussian, Wendish or Rhine grivna into grosze see comments under figure 6.

As seen from the above analysis of Table 4, most of the entries pertaining to tradesmen’s economic life are concerned with matters of credit. Although only indirectly indicating levels of wealth, they are still notable because of their sheer number. On the basis of Figures 11 and 12 two important observations can be made concerning the nature of tradesmen’s credit activity, not just in Old Warsaw but also in the towns of the Hanseatic League. For it would appear that the artisans of all these centres decidedly more often borrowed money than lent it, making up over 20% of borrowers but less than 10% of lenders. Warsaw craftsmen, who made up 24% of debtors and 12% of creditors, were no excep63


Piotr Łozowski

tion to this rule. Such a negative balance indicates that in this group demand for cash exceeded supply. It can be assumed that the craftsmen did not possess enough surplus money to invest in loans or rents. Information regarding the differing levels of wealth of craft master citizens of Old Warsaw and those of the Hanseatic League is supplied by the value of the contracts they entered into. On the basis of the arithmetical mean of loans taken and loans given, at least a two-fold difference in the value of entries can be discerned; in the case of Toruń Old Town this is as much as four or five-fold. A level similar to Old Warsaw can be seen only in Greifswald. Substantial disproportion can also be noticed when comparing artisan activity on the Toruń and Old Warsaw property market, where the sum of all the contracts in Old Warsaw barely equals the annual number recorded in the ledgers of Toruń in the first half of the fifteenth century.64 An analysis of the kind of trade followed by people involved in the taking and giving of loans would serve to broaden the picture of the structure of the credit market and of its wealth differentials. No thorough socio-topographic study of late mediaeval Old Warsaw has yet been undertaken, so in order to roughly determine the wealth hierarchy of the trades (Tables 5 and 6), use is made here of Jacek Wiesiołowski’s findings from fifteenth-century Poznań65 and Ewa Koczorowska-Pielińska’s research on Warsaw craftsmen.66 The information in Tables 5 and 6 confirms what was said earlier about the negative trade balance of Warsaw craftsmen. This is expressed by the level of debts, which was almost double that of loans given. On both sides of this market, commoners (PO) appear the most frequently and, together with tradesmen belonging to the PO/PT transitional group, they constitute the greatest part of all artisans participating in the credit market and recorded in the Warsaw city ledgers. Among both creditors and debtors there are representatives of the food (baker, butcher, fisherman, brewer), leather (furrier, cobbler, belt maker, leatherworker), metal (blacksmith, goldsmith, coppersmith, crossbow maker, tinsmith, metal smith), textile (tailor, weaver, hatter, rope maker), wood (cooper, wheelwright) and building (potter) crafts, but also of various service trades (carter, flautist, barber, painter, miller, usher). This variety is, on the one hand, evidence of the multiplicity of crafts in Old Warsaw67 and, on the other, indicative of the wide range of the credit market which, in addition to the patriciate and the commoners, could also take in the plebs. The greatest need for money was demonstrated by members of the relatively rich crafts (butchers, furriers, blacksmiths, leatherworkers) and of the ones that were both most numerous and also essential to the function64 K. Mikulski, op. cit., p. 84–112. 65 J. Wiesiołowski, op. cit., p. 44. For the purpose of this study a classification of four social groups was used, rather than the six employed by the author. 66 E. Koczorowska-Pielińska, “Liczebność i specjalizacja…”, op. cit., p. 5–22. 67 For detailed studies of the development of different branches of the crafts see E. Koczorowska-Pielińska, “Liczebność i specjalizacja…”, op. cit., p. 8–14.

64


Economic activity of merchants and craftsmen in the first half of the fifteenth century

Debtors

Creditors

Trade

Number of entries

Trade

Number of entries

Butcher (PO/PT)

18

Furrier (PO/PT)

12

Furrier (PO/PT)

17

Leatherworker (PO/PT)

10

Baker (PO)

16

Blacksmith (PO)

7

Blacksmith (PO)

10

Cobbler (PO)

9

Painter (PO/PT)

6

Baker (PO)

6

Tailor (PO/PT)

2

Leatherworker (PO/PT) 8 Tailor (PO/PT)

6

Carter (PS)

4

Metal smith (PO)

1

Crossbow maker (PO)

3

Hatter (PO)

1

Painter (PO/PT)

2

Blacksmith’s apprentice

Miller (PO)

2

(PO)

Fisherman (PS)

2

Tinsmith (PO)

1

Goldsmith (PT)

2

Cobbler (PO)

1

Cooper (PO)

1

Crossbow maker (PO)

1

Flautist (PS)

1

Miller (PO)

1

Barber (PO)

1

Brewer (PO/PT)

1

Potter (PO)

1

Wheelwright (PO)

1

Rope maker (PS)

1

Coppersmith (PO)

1

Fisherman (PS)

1

Belt maker (PO)

1

Butcher (PO/PT)

1 1

1

Weaver (PO)

1

Usher (?)

Undefined

3

Undefined

3

Total

110

Total

58

Table 5. Trades of debtor citizens in Old Warsaw in 1427–1453. Source: KŁMSW, KRMSW. Key: PT – patriciate; PO/PT – transitional group; PO – commoners; PS – plebs

Table 6. Trades of creditor citizens in Old Warsaw in 1427–1453. Source: KŁMSW, KRMSW

ing of the city (bakers, cobblers). The situation changes only slightly in the case of creditors, among whom one can no longer see most of the service, wood, building and, in part, metal trades (goldsmiths). Appearing on this list alone are craftsmen representing the food (brewer), textile (hatter and rope maker), metal (metal and tinsmiths) and service (usher) trades. Table 6 additionally contains information important for determining a hierarchy of wealth among the Warsaw artisans, at the head of which stand the most active creditors – the furriers and leatherworkers. This observation is in line with E. Koczorowska-Pielińska’s opinion about the high level of wealth in the 65


Piotr Łozowski

leather trades, particularly among furriers,68 wealth which must have been directly linked to the trade in Lithuanian and Masovian forest products (timber, honey, ash and pitch as well as furs and skins).69 However, in the case of cobblers and butchers there is a significant drop in credit activity: while they belonged to one of the most numerous trades when it came to taking out loans, they very rarely appear in the role of lenders (one loan each). Grouping the trades by category facilitates a more general look at the participation of Warsaw artisans in the loan market (Tables 7 and 8). The phenomenon, indicated earlier, of a negative credit balance, can be seen even more clearly in this somewhat larger scale. A two-fold difference between liabilities and assets can be noticed not only in the number of entries, but also in their total value. There is a marked dominance of the leather trades, which accounts for 2/3 of the turnover on both sides of the market. Members of the leather trades also entered into the biggest contracts: 320 grosze as borrowers and 360 grosze as lenders, where their assets exceeded the mean of 120 grosze by a factor of three. The next wealthiest group were the metal trades, characterised by a 19% share of the entries, 15% of their value and an average level of contract between 120 and 480 grosze. Members of the food trades, fairly numerous among borrowers (33% of entries and 12% of turnover), appeared in the role of lenders much less frequently (15% of cases and 8% of turnover). A similar level was maintained by the textile trades. Judging by the size of contracts, most craftsmen used the loans they got for their own consumption or invested them in their workshops (purchase of materials, expanding the space or buying a property). Their sporadic (for the most part one-off ) presence on the credit market should be treated in two ways. On the one hand, it could be evidence of a general lack of dynamism around investment; on the other, it could indicate that a tradesman’s workshop made enough profit to satisfy everyday financial needs. On the basis of available sources it is difficult to be certain. The only ones to appear more frequently were the most active members of the leather and metal trades, who had money to spare. Despite the relatively low (16%) share of total turnover recorded in both city ledgers, craftsman life in Old Warsaw was characterised by an increase in the number of masters (40% of all entries of an economic nature, inter alia) and a wealth of forms of activity, as evidenced by the great variety of trades.

68 E. Pielińska, Warszawskie rzemiosło artystyczne i budowlane w XV w., Warsaw 1959, p. 82. The furriers were the first trade to have their own craft guild in Old Warsaw (1478). “Liczebność i specjalizacja…”, op. cit., p. 15; por. H. Samsonowicz, “Gospodarka…”, op. cit., p. 266–270. Toruń furriers also demonstrated a high level of wealth, being among the most active craftsmen in property turnover in the first half of the fifteenth century – K. Mikulski, op. cit., p. 101; Furriers and coachmen were equally high in the trade hierarchy of Poznań – J. Wiesiołowski, op. cit., p. 34. The situation in Elbląg was different, the wealthiest group being made up of bakers, blacksmiths and goldsmiths, while furriers and leatherworkers belonged to the less wealthy or even poor trades – R. Czaja, Socjotopografia miasta Elbląga, op. cit., p. 50. 69 H. Samsonowicz, “Warszawa w handlu…”, op. cit., p. 16, 22, 31; H. Samsonowicz, “Gospodarka…”, op. cit., p. 253-256.

66


Economic activity of merchants and craftsmen in the first half of the fifteenth century

Debts

Category of craft

Value

Number

%

Mean

Median

Total

%

Food

36

32,7

161

120

5 798

11,9

Leather

35

31,8

907

320

31 772

65,3

Metal

16

14,5

384

243

6 155

12,7

Service

10

9,1

199

105

1 991

4,1

Textile

7

6,4

316

180

2 214

4,6

Wood

2

1,8

130

130

260

0,5

Building

1

0,9

120

120

120

0,2

Undefined

3

2,7

113

110

340

0,7

Total

110

100

442

156

48 650

100

Table 7. Credit (in grosze) taken by craftsmen in Old Warsaw 1427–1453. Source: KŁMSW, KRMSW

Debts

Category of craft

Value

Number

%

Mean

Median

Total

%

Leather

23

39,7

507

360

11 666

60,8

Metal

11

19

266

112

2 935

15,3

Food

9

15,5

171

120

1 543

8

Service

8

13,8

316

105

2 528

13,2

Textile

4

6,9

86

85

345

1,8

Undefined

3

5,2

58

35

175

0,9

Total

58

100

331

120

19 192

100

Table 8. Credit (in grosze) given by craftsmen in Old Warsaw 1427–1453. Source: KŁMSW, KRMSW

*** The oldest court ledgers for the city of Old Warsaw supply material that allows a detailed description of the economic activity of two main groups of townspeople: merchants and craftsmen. When compared to all officially recorded economic activity, the dominant role of merchants stands out particularly clearly. This group, which included a bare 2.5% of the inhabitants of the city, was able to concentrate the lion’s share of turnover (63%) and figure in virtually half (47%) of recorded entries. The domination of merchant capital and activity can be seen in all categories of cases (240 grosze higher than the town median), while the preeminent reasons for a merchant’s presence before the bench were for recording a credit contract or making a claim on a debtor’s estate. The 1430s saw the beginning of a dynamic growth in merchant activity expressed by the huge growth in the number of entries (an average of 20 per annum), their value (a mean of over 30,000 grosze each year) and proportion relative to all recorded cases (34%). Warsaw merchants appeared on the pages of the city ledgers over a period of 12 years, at intervals of not more than a year. However, the wealth of this group was not spread evenly over all its members but showed a far advanced differentiation: 80% of all merchant 67


Piotr Łozowski

turnover was a result of the functioning of fifteen people (24%), while 76% of merchants were responsible for barely 20% of total transactions. The disproportion in wealth between the narrow elite and the rest of the merchants could reach as much as tens of thousands of grosze. The economic activity of the craftsmen was characterised by a much lower dynamic than that of the merchant class. Despite being in a steadily growing majority among citizens, tradesmen appeared in 25% of cases every year, with a frequency of 15 entries. The average master was recorded in the ledgers over a period of six years; nevertheless, 70% of masters appeared in the records no more than twice, which is clear evidence of a lack of interest and need for written confirmation of their doings. The moderate level of artisan activity is also shown by the growth rate of the number and value of their entries, which barely doubled and so was lower than the merchants’, the value only sporadically exceeding 10,000 grosze (7910 grosze mean). It is worth noting that here, too, the 1430s were the starting point for development. Among craftsmen, just like merchants, there was a noticeable stratification by wealth: the activity of 2/3 of the group accounted for scarcely 12% of turnover. On the other hand, 88% of all transactions were connected with the functioning of 27% of people. The economic distance separating the elite from the rest of the masters is clearly illustrated by the fact that 59% of the value of entries was a result of the activity of only 8 people (5%). This section of the craftsman community engaged in money operations at a level of several thousand grosze or more above the majority of tradesmen. Yet despite a significant participation in entries (40%), Warsaw tradesmen’s activity was characterised by a relatively low economic level (only 16% turnover and an average contract value 180 grosze lower than the city average). This is also shown by the negative credit balance, whereby double the number and amount of loans were taken than given. Only the richest among craftsmen, particularly in the leather trades, to a lesser extent in the metal crafts, tended to invest any excess money in the credit market. All of the above considerations describe the economic situation of late-mediaeval Old Warsaw. However, because of the lack of specific possibilities to compare, it is hard to know whether the observed characteristics and processes exist to a comparable extent in other towns or if they are a unique feature of the economy of the city of Old Warsaw. Thus, the most important premise arising from this discussion is to direct attention to the need for similar analyses in other population centres, irrespective of their size. The data collected from a larger number of towns will allow the above propositions to be verified and a macro picture to be constructed of the economic development of cities.

Abstract: The article is aimed at identifying the role, character and wealth of two main occupational groups of late mediaeval Warsaw – merchants and artisans. The analyzed data include: change in the number and value of record entries, asset and business structure as well as loan market involvement.

68


Economic activity of merchants and craftsmen in the first half of the fifteenth century

Warsaw merchants, accounting for a mere 2.5% of the city’s population, could generate up to 63% of the general turnover and cover almost half of business records (47%). The 1430s saw the beginnings of a dynamic growth in trade, reflected in an increase ,by a couple of times, in the number of record entries (an average of 20 a year), their value (an average of 30,000 grosz a year) and an annual share in the registered operations (34%). The distribution of wealth, however, was unequal, showing considerable diversification, with 80% of total turnover in trade coming from a 15 person group (24%), which meant 75% of merchants were responsible for a mere 20% of the total amount of trans­ actions. Economic activity of artisans was much less dynamic. Although they constituted a majority of borough rights holders , artisans’ operations represented 25% of all the registered ones, with 15 records a year. A master craftsman was on business record for an average of 6 years, nevertheless 70% of masters would visit a chancery only once or twice, which clearly points at low interest in and demand for written certification of their operations. As with mercatores, considerable economic stratification is observed , with two thirds of this occupational group generating a mere 12% worth of turnover, while 88% of total amount came from 27% of the artisans. The economic gap between the elite and the remaining master craftsmen can be illustrated by the fact that 59% of the recorded turnover was generated by a group made up of 8 people only (5%). Keywords: merchants, craftsmen, Old Warsaw, townspeople, citizens

69


Zbigniew Hundert

WOJSKA ZACIĄGNIĘTE PRZEZ SAMORZĄD LOKALNY ZIEMI WARSZAWSKIEJ W LATACH 1671–1673

System sił zbrojnych Rzeczypospolitej od drugiej połowy XVI wieku po czasy Augusta II przewidywał możliwość powoływania własnych wojsk przez samorządy lokalne. Wśród nich możemy wyróżnić oddziały przeznaczone na suplement stałej armii państwowej opłacanej ze skarbu Rzeczypospolitej, jak również tzw. jednostki samoobrony terytorialnej, których powinnościami było m.in. zwalczanie rozbójnictwa i zapewnianie bezpieczeństwa w danym województwie, ziemi czy powiecie1. Do wojsk wystawianych przez samorządy lokalne powinniśmy zaliczyć jeszcze tzw. wyprawy dymowe/łanowe, czyli jednostki formowane z ludzi ze wskazanych majątków, według kryterium liczby łanów bądź dymów (np. jeden konny z 30 dymów w dobrach dziedzicznych). Szlachta powoływała wyprawy dymowe również wówczas, gdy chciała uzyskać zwolnienie z osobistego udziału w pospolitym ruszeniu2. Wszystkie rodzaje wojsk samorządów lokalnych były formowane na podstawie uchwał 1 D. Kupisz, Wojska powiatowe samorządów Małopolski i Rusi Czerwonej w latach 1572–1717, Lublin 2008, s. 23–65, 131–134. Por. z wcześniejszą charakterystyką wojsk samorządów lokalnych: J. Wimmer, Wojsko polskie w drugiej połowie XVII wieku, Warszawa 1965, s. 21. 2 Niektóre jednostki administracyjne, jak województwo podlaskie czy ziemia łukowska, miały zagwarantowane prawem odbywanie pospolitego ruszenia wyprawą łanową. Przykładowo, zgodnie z  uchwałą konwokacji 1674 roku, Podlasianie w razie zwołania pospolitego ruszenia mieli wyprawić z 20 włók konia husarskiego, a  z  10 włók konia kozackiego; zob. L.A. Wierzbicki, Pospolite ruszenie w Polsce w drugiej połowie XVII wieku. Ostatnie wyprawy z lat 1670–1672, Lublin 2011, s. 311–312.

71


Zbigniew Hundert

sejmikowych – lub innych uprawnionych do tego zjazdów szlachty – poprzez które określano formę zaciągu, rodzaj jednostek i ich wielkość, wysokość żołdu i źródła finansowania, do tego osoby dowódców oraz czas służby. W proces formowania tych jednostek były angażowane również organy administracji centralnej, na czele z  kancelariami królewskimi, które wydawały rotmistrzom listy zaciągowe (przypowiednie). Wśród zaciągów samorządowych pojawiały się również oddziały formowane przez ziemię warszawską. Nie stanowiły one dotąd osobnego przedmiotu badań naukowych, aczkolwiek sprawa wystawiania tych jednostek na potrzeby Rzeczypospolitej pojawiała się marginalnie w różnych opracowaniach. Dzięki temu dysponujemy już pewną wiedzą o wojskach ziemi warszawskiej w  konfliktach zbrojnych prowadzonych przez Rzeczpospolitą w  końcu XVI stulecia i w wieku XVII. W 1587 roku całe województwo mazowieckie bardzo poważnie podeszło do sprawy zapewnienia królowi elektowi Zygmuntowi Wazie zbrojnego wsparcia przeciw siłom jego konkurenta do tronu Maksymiliana Habsburga. W  tym celu każdy mazowiecki sejmik partykularny – w  tym warszawski – miał wystawić własną chorągiew jazdy. Luki źródłowe nie pozwalają jednak odpowiedzieć na pytanie, jak z tych uchwał sejmiku generalnego mazowieckiego wywiązała się ziemia warszawska3. Inaczej jest już w przypadku pierwszej fazy powstania Chmielnickiego w 1648 roku, gdy wobec klęski i rozproszenia stałej armii kwarcianej postanowiono utworzyć siły zbrojne Korony poprzez zaciągi sejmików. W ogólnym wysiłku samorządów na rzecz odtworzenia armii koronnej w 1648 roku, obliczonej przez Alberta Borowiaka na 16 120 koni i porcji, zaciągi województwa mazowieckiego były dość istotne, liczyły bowiem 1420 stawek żołdu, stanowiąc zatem 9% całości sił. Ziemia warszawska wystawiła wówczas dwustukonną chorągiew husarską, którą dowodził starosta warszawski Jan Grzybowski. Wraz z całym pułkiem mazowieckim rota ta uczestniczyła w niesławnej bitwie piławieckiej we wrześniu 1648 roku4. Ziemia warszawska wystawiła swoje jednostki także w  latach 1671–1673, czyli w okresie, gdy po raz ostatni w XVII wieku samorządy lokalne przedsięwzięły na tak szeroką skalę zaciągi wojskowe na potrzeby wojenne Rzeczypospolitej. Problematyka ta była już poruszana w literaturze historyczno-wojskowej. Zaciągi ziemi warszawskiej z lat 1671–1673 (z pominięciem jednostek dymowych wystawionych na kampanię chocimską) zostały pokrótce scharakteryzowane w  pracy przedstawiającej udział wojska koronnego w  walce opozycji antykrólewskiej z  obozem dworskim Michała Korybuta w  latach

3 M.A. Pieńkowski, Koronne zjazdy i sejmiki szlacheckie wobec wojny o tron Polski w latach 1587–1588, w: Studia nad staropolską sztuką wojenną, t. 3, red. Z. Hundert, K. Żojdź, J.J. Sowa, Oświęcim 2014, s. 25–26. 4 A. Borowiak, Wojsko powiatowe przed kampanią piławiecką 1648 roku, w: Studia nad staropolską sztuką wojenną, t. 2, red. Z. Hundert, Oświęcim 2013, s. 142–144, 155–160; J. Sokołowska, „O zabieżeniu niebezpieczeństwom…”. Szlachta ziemi warszawskiej wobec wojny na Ukrainie 1648–1653, w: Z dziejów wojskowości polskiej: epoka staropolska – czasy zaborów – czasy najnowsze, red. D. Milewski, Kraków 2011, s. 52. Por. J. Wimmer, Wojsko polskie…, dz. cyt., s. 46.

72


Wojska zaciągniete przez samorząd lokalny ziemi warszawskiej w latach 1671–1673

1669–16735. Wątek ten pojawił się także w opracowaniu Jacka Kaniewskiego, przedstawiającego stosunek sejmików koronnych do problemów wewnętrznych Rzeczypospolitej w dobie panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Praca ta ogranicza się jednak tylko do streszczenia laudów sejmikowych, w których podejmowane były uchwały w sprawie zaciągu wojsk samorządów lokalnych – bez głębszej analizy tego problemu6. Istnieje zatem potrzeba poszerzenia dotychczasowych ustaleń, zarówno w kwestii realizacji przez ziemię warszawską konstytucji sejmowej 1670 roku o aukcji wojska, jak również w  aspekcie wystawienia jednostek dymowych na kampanię chocimską 1673 roku. Dotychczas zostały opracowane wojska powiatowe (bez oddziałów dymowych), które w omawianym okresie wystawiły województwa krakowskie, sandomierskie, lubelskie, bełskie, wołyńskie oraz ruskie z ziemiami halicką i  chełmską7. Ostatnio też szczegółowego opracowania doczekały się zaciągi lat 1671–1673 dokonane przez województwa poznańskie i kaliskie (z uwzględnieniem jednostek dymowych z roku 1673)8. Wciąż jednak analizy badawczej wymagają wojska województwa mazowieckiego9. Zajęcie się zaciągami warszawskimi ma zatem na celu przynajmniej częściowe wypełnienie tego braku. Konieczność rozbudowy wojska koronnego przed 1673 rokiem – za pośrednictwem samorządów lokalnych – wynikała z ówczesnego zagrożenia wojną z  Imperium Osmańskim i  jego lennikami (w  tym Kozakami hetmana Piotra Doroszenki), jak również z  wewnętrznego konfliktu politycznego w  kraju. W  1667 roku komputowe (etatowe) wojsko koronne zostało zredukowane do stanu około 12 800 stawek żołdu. Z  racji prowadzonych wówczas działań wojennych przeciw aliansowi kozacko-tatarskiemu, marszałkowi wielkiemu i  hetmanowi polnemu koronnemu Janowi Sobieskiemu udało się dodatkowo zachować, poza etatem, 3100 piechoty zaciągu niemieckiego, służącej na tzw. asekurację (jako zabezpieczenie/asekurację służby regimenty te miały otrzymać 600 000 zł). Te oddziały, które w 1667 roku pozostały w kompucie wojska, objęto nowym systemem finansowania przez sejmiki województw i ziem (poza 700 koni husarii, opłacanej ze skarbu koronnego – z tzw. kwarty), z pominięciem skarbu centralnego (tzw. repartycja), co w założeniach miało

5 Z. Hundert, Między buławą a tronem. Wojsko koronne w walce stronnictwa malkontentów z ugrupowaniem dworskim w latach 1669–1673, Oświęcim 2014, s. 246–263, tam próba odtworzenia całego wysiłku sejmików koronnych w postaci wystawienia przez nie swych wojsk w latach 1671 i 1672. 6 J. Kaniewski, Sejmiki koronne wobec problemów wewnętrznych za panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego (1669–1673), Katowice 2014, s. 495–647 (zwł. s. 585–588). 7 D. Kupisz, Wojska powiatowe samorządów…, dz. cyt., s. 279-298; tenże, Wojsko powia­towe województwa wołyńskiego w  XVII wieku, „Науковий вісник Волинського національного університету імені Лесі Українки”, 2009, t. 22, s. 182–188. 8 Z. Hundert, Powiatowe chorągwie kozackie (pancerne) województw poznańskiego i  kaliskiego w  latach 1671–1673, w: Do szarży marsz, marsz… Studia z  dziejów kawalerii, red. A. Smoliński, t. 6, Toruń 2015 (w druku). 9 Jak dotychczas, w aspekcie militarnym, dość solidnie zostały omówione postawy szlachty mazowieckiej (włącznie z województwami płockim i rawskim) w latach 1665–1674; zob. M.A. Pieńkowski, Sejmiki mazowieckie wobec urzędów oraz działalności polityczno-wojskowej hetmana i  marszałka koronnego Jana Sobieskiego w latach 1665–1674, w: Marszałek i hetman koronny Jan Sobieski i jego czasy (1665–1674), red. D. Milewski, Warszawa 2014, s. 127–152.

73


Zbigniew Hundert

zwiększyć kontrolę szlachty nad armią. Faktycznie jednak zredukowane wojsko, dzięki zabiegom Sobieskiego, pozostało pod silnym wpływem hetmana polnego (od 1668 roku – wielkiego), który był zwolennikiem dworu Jana Kazimierza i opcji francuskiej, opcji, którą zdecydowana większość szlachty starała się zwalczać10. Po wyborze na króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego liderzy stronnictwa francuskiego z hetmanem Sobieskim, którym nie udała się promocja do tronu polskiego kandydata znad Sekwany, przeszli do opozycji11. Sobieski, dysponując rozległymi wpływami w wojsku koronnym, zaczął wykorzystywać je do walki politycznej z dworem królewskim Michała Korybuta. Gdy w 1670 roku pojawiła się konieczność rozbudowy wojska, by przeciwdziałać nowemu zagrożeniu kozacko-tatarskiemu (za którym stała Wysoka Porta, przymierzająca się do wojny z  Rzecząpospolitą), chciano przeprowadzić ją w  taki sposób, by szlachta i  król zachowali nad nowymi zaciągami jak największą kontrolę, nie wzmacniając nimi sił opozycji. Zaciągi wojskowe prowadzone przez samorządy lokalne miały zaś spełniać to kryterium12. Wiążące uchwały w sprawie aukcji wojska podjęto na drugim sejmie 1670 roku, obradującym w dniach 9 września – 31 października. Był to trzeci sejm w dobie panowania króla Michała i pierwszy, który udało się dokończyć. Dwa poprzednie zostały zerwane z inspiracji opozycji w celu zdestabilizowania sytuacji w kraju i osłabienia pozycji króla. Dokończenie sejmu, który okazał się pierwszym większym sukcesem dworu królewskiego w walce z malkontentami, udało się dzięki przybyciu na sejm szlachty w trybie pospolitego ruszenia. To właśnie presja ze strony wypraw szlacheckich doprowadziła do pomyślnego zakończenia obrad13. Konstytucja sejmowa w sprawie aukcji wojska jest już w polskiej historiografii omówiona w  sposób wystarczający. Na potrzeby niniejszego opracowania wypada jednak przypomnieć, iż rzeczona uchwała przewidywała wystawienie 12 000 nowych zaciągów. Każdy sejmik miał wystawić drugie tyle wojska, ile dotychczas utrzymywał w  ramach repartycji (mniej wojska, niż utrzymywało, mogło wystawić jedynie województwo ruskie z ziemią chełmską). Służba nowego zaciągu miała się zacząć 1 maja 1671 roku i  trwać minimum dwa kwartały. Decyzję w sprawie jej ewentualnego przedłużenia, w zależności od rozwoju sytuacji na obszarze działań wojennych, pozostawiono w gestii sejmików. Wielkość żołdu jednostek nowego zaciągu miała być taka,

10 O kulisach redukcji wojska w 1667 roku i wprowadzeniu repartycji zob. Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 34–83. O kampanii wojennej 1667 roku zob. W. Majewski, Podhajce – letnia i jesienna kampania 1667 r., „Studia i Materiały do Historii Wojskowości”, 1960, t. 6, cz. 1, s. 47–99. 11 Zob. np. Z. Hundert, Wojsko koronne wobec elekcji 1669 roku, „Studia z Dziejów Wojskowości”, 2014, t. 3, s. 91–114. 12 D. Kupisz, Wojska powiatowe samorządów…, dz. cyt., s. 281–282; Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 246. 13 Najobszerniej na ten temat: L.A. Wierzbicki, Pospolite ruszenia w  Polsce…, dz. cyt. s. 113–153. O  sejmie jesiennym 1670 roku zob. też K. Przyboś, Wstęp, w: Diariusz sejmu zwyczajnego 1670 roku, oprac. K. Przyboś, M. Ferenc, Kraków 2005, s. XV–XXI; M. Sokalski, Między królewskim majestatem a szlachecką wolnością. Postawy polityczne szlachty małopolskiej w czasach Michała Korybuta Wiśniowieckiego, Kraków 2002, s. 130–139.

74


Wojska zaciągniete przez samorząd lokalny ziemi warszawskiej w latach 1671–1673

jaka obowiązywała w wojsku komputowym. Żołnierzom z  etatu koronnego nie wolno było przechodzić do jednostek samorządów lokalnych, podobnie żołnierze służący w tych ostatnich, nie mogli zaciągać się do oddziałów komputowych14. Konstytucja w  sprawie aukcji wojska obowiązywała również województwo mazowieckie z ziemią warszawską. W ramach repartycji województwo to utrzymywało bowiem dwa pełne regimenty piesze oraz część trzeciego. Były to następujące jednostki: obersztera (pułkownika), a od 1670 roku generała majora Ernesta Denhoffa w sile 300 porcji; generała majora i starosty tczewskiego Franciszka Andrault de Buy, a po nim od około 1668 roku obersztera Michała Żebrowskiego, 250 porcji; część regimentu pieszego obersztera i starosty starogardzkiego Władysława Denhoffa, 100 porcji15. Łącznie województwo mazowieckie miało na utrzymaniu 650 żołnierzy pieszych zaciągu niemieckiego. W  związku z  tym, w  celu wywiązania się z uchwały sejmu 1670 roku, powinno ono wystawić w ramach nowego zaciągu kolejne 650 porcji. Sama ziemia warszawska dotowała jedynie część regimentu pieszego Ernesta Denhoffa, o  czym świadczą podejmowane przez jej sejmik uchwały16. Liczba żołnierzy generała Denhoffa opłacanych przez ziemię warszawską nie została dotychczas ustalona. Nie zmienia to jednak faktu, iż ziemia, której stolicą było miasto sejmowe i rezydencjonalne królów, z racji utrzymywania wojska komputowego powinna zaangażować się w sprawę organizacji nowych zaciągów. W  1671 roku król Michał zdecydował się też zwołać pospolite ruszenie. Stało się to przyczyną niemałego zamieszania, ponieważ szlachcie pozwolono zastąpić swój osobisty udział w  wyprawie wystawieniem zaciągów wojskowych. Osłabiało to moc konstytucji w  sprawie aukcji wojska, bowiem część szlachty decydowała się stawić na wyprawę osobiście, rezygnując z zaciągów wojskowych, część zaś rezygnowała z kolei z udziału w pospolitym ruszeniu, organizując zastępstwo – na ogół jednak nie w postaci wojska zaciężnego, ale 14 Konstytucje sejmu 1670 r., w: Volumina Legum (dalej: VL), oprac. J. Ohryzko, t. 5, Petersburg 1860, s. 30–31; Diariusz sejmu zwyczajnego 1670 roku…, dz. cyt., s. 106–109; J.A. Chrapowicki, Diariusz, cz. 3, Lata 1669–1673, oprac. L.A. Wierzbicki, Warszawa 2009, s. 112. Omówienie konstytucji m.in.: D. Kupisz, Wojska powiatowe samorządów…, dz. cyt., s. 280–281; K. Zając, Wojsko Rzeczpospolitej w latach 1668– 1673, „Studia i Materiały do Historii Wojskowości”, 1960, t. 5, s. 218; J. Wimmer, Wojsko polskie…, dz. cyt., s. 161; T. Korzon, Dola i niedola Jana Sobieskiego 1629–1674, t. 2, Kraków 1898, s. 429–430; Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 246-247. 15 Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 61–62. W województwie mazowieckim doszło zresztą do największych zmian w stosunku do zakładanego kształtu repartycji, pierwotnie bowiem, poza regimentem E. Denhoffa, na utrzymaniu Mazowszan miały się znaleźć zupełnie inne jednostki; zob. różne wersje komputów z 1 VIII 1667, Archiwum Narodowe w Krakowie. Księgi Grodzkie Sądeckie, sygn. 131, s. 331–340, Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie (dalej: AGAD), Zbiór Branickich z Suchej, sygn. 42/56, k. 389–390v; Biblioteka ks. Czartoryskich w Krakowie (dalej: B. Czart.), rkps 162, s. 493–497; Biblioteka Narodowa, Biblioteka Ordynacji Zamojskiej (dalej BN, BOZ), rkps 1175, s. 249–252. 16 Zob. Instrukcję ziemi warszawskiej 14 XII 1667 oraz lauda sejmikowe 27 XI 1670, 15 I 1671, 2 IV 1671, 21 IV 1673, Biblioteka Naukowa Polskiej Akademii Umiejętności i Polskiej Akademii Nauk w Krakowie (dalej: PAU-PAN), rkps 8348, k. 154, 168v–169, 171v, 172v, 179v, 181v, 211.

75


Zbigniew Hundert

wyprawy dymowej/łanowej17. Istotnym problemem osłabiającym możliwości zorganizowania nowych zaciągów w 1671 roku była także sprawa zwołania w  lutym trybunału skarbowego, mającego wypłacić wojsku koronnemu należności – przede wszystkim te przysługujące za lata 1663–166718. Oznaczało to konieczność zebrania przez koronne prowincje kolejnych i  niemałych podatków. Oczywiście problem ten dotyczył także ziemi warszawskiej19. Ponadto dochodziły jeszcze sprawy bieżącej zapłaty dla chorągwi i regimentów pozostających w repartycji. Te wszystkie zależności rodziły problemy z wywiązaniem się z  konstytucji 1670 roku w  sprawie aukcji wojska. W  efekcie właściwie żadna jednostka samorządu lokalnego nie rozpoczęła służby 1 maja 1671 roku – tak jak zakładała uchwała ostatniego sejmu. Większość sejmików koronnych dopiero po tej dacie zaczęła w ogóle debatować nad realizacją nowych zaciągów. Szlachta warszawska nie była tu wyjątkiem, bowiem sprawą posiłków dla wojska koronnego zajęła się na swoim sejmiku 12 czerwca 1671 roku. Na początku sejmik warszawski skupił się na sposobie odprawienia pospolitego ruszenia. Wzorem województwa podlaskiego, do którego przykładu Warszawianie się w  swojej uchwale odwoływali, postanowiono odbyć wyprawę szlachecką za pomocą żołnierza łanowego w  formie wyekwipowania jednego konia kozackiego (czyli w trybie jazdy kozackiej, zwanej też pancerną) z  dziesięciu włók. Sposób organizacji, czyli „pomiarkowanie włók i  wsi na każdego konia”, miał się odbyć według wytycznych z 1653 roku, wpisanych do ksiąg grodzkich warszawskich20. Wystawienie żołnierza łanowego w sile pospolitego ruszenia – jak zaznaczano w uchwale – miało być realizacją konstytucji sejmowej „o  przyczynieniu sił Rzeczypospolitej”, postanowionej na ostatnim sejmie. Na pierwszy kwartał służby zaciągnięci kawalerzyści mieli otrzymać na koń 150 zł – „żeby w pomienionej wyprawie żołnierz na to teraz zaciągniony dobrym jako należy porządkiem służył Rzeczypospolitej”. Rotmistrzem obrano kasztelana warszawskiego Jana Zygmunta Oborskiego, który miał „towarzystwo z szlachty braci naszej, na koniach dobrych, z dobrym kozackim porządkiem i  jak swemu senatorskiemu, tak i  ziemi naszej honorowi korespondującym zaciągnąć”. Oborski otrzymał dość krótki termin na sformowanie chorągwi, bowiem 25 lipca miał wejść na jej czele do obozu pod 17 Zob. L.A. Wierzbicki, Pospolite ruszenie w  Polsce…, dz. cyt., s. 155–163; D. Kupisz, Wojska powiatowe samorządów…, dz. cyt., s. 282–283; Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 247. 18 O trybunale skarbowym 1671 r. zob. Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 305–310. 19 Posłowie ziemi warszawskiej „na zapłatę wojsku winnemu” deklarowali podczas sejmu 1670 roku 14 podymnych (Konstytucje sejmu 1670 roku, w: VL, t. V, s. 43, konstytucja: Deklaracyje województw i ziem koronnych i  pobory od nich pozwolonych). Egzekucja tych podatków szła jednak mizernie. Rachunki sejmowe, przedstawione przez podskarbiego na sejmie zimowym 1672 roku, dowodzą, iż z oczekiwanej sumy 590 zł 16 gr i 5 szelągów poborca ziemi warszawskiej zebrał jedynie 164 zł. Taka kwota mogła wystarczyć zaledwie na żołd dla kilku żołnierzy; zob. Rachunki sejmowe 1672 r., AGAD, Archiwum Skarbu Koronnego (dalej: ASK), dz. II, sygn. 62, k. 10. 20 Laudum ziemi warszawskiej, Warszawa 12 VI 1671, PAU-PAN, rkps 8348, k. 185; L.A. Wierzbicki, Pospolite ruszenie w Polsce…, dz. cyt., s. 170; J. Kaniewski, dz. cyt., s. 586–587. O organizacji wyprawy łanowej przez ziemię warszawską w ramach pospolitego ruszenia w 1653 roku i opracowanym wówczas systemie doboru ludzi z odpowiednich włók – zob. J. Sokołowska, dz. cyt., s. 56–57.

76


Wojska zaciągniete przez samorząd lokalny ziemi warszawskiej w latach 1671–1673

Stanisławowem (w sąsiedniej ziemi czerskiej), a popis (przegląd) tej jednostki powinien odbyć się już 5 lipca pod Grochowem (aktualnie dzielnica Warszawy), w obecności wyznaczonych do tego komisarzy. Sam rotmistrz zrzekł się tzw. ślepych pocztów (formy jego uposażenia przypadającej na fikcyjną liczbę żołnierzy w chorągwi), w celu nieobniżania faktycznej liczebności warszawskiej roty kozackiej. W zamian Oborski miał otrzymać w pierwszym kwartale służby „kuchenne” w wysokości 3000 zł. Środki te miały być zebrane z uchwalonego jednego poboru łanowego, po 15 zł z włóki. Oborski został zobowiązany do zakupu z „kuchennego” kotłów dla chorągwi, ponadto upoważniono go do zwerbowania cyrulika i kapelana, choć środki na ich utrzymanie nie miały pochodzić z „kuchennego”, a ze stawek żołdu przewidzianych na cztery konie – które w związku z tym nie miały odpowiadać faktycznej liczbie żołnierzy. W efekcie w pierwszym kwartale służby na kapelana i cyrulika planowano wydać 600 zł. Na zastępcę Oborskiego, czyli na porucznika, wybrano Stanisława Rogowskiego, również obywatela ziemi warszawskiej. Na jego uposażenie z kolei przewidziano wydać wpływ z ustanowionego pół poboru łanowego. Co do regulacji dotyczących grupy towarzyszy, to uchwalono, że jeżeli pod chorągiew chciałby zaciągnąć się szlachcic, z  którego włók mieli być rekrutowani żołnierze, to może to zrobić, a przy tym powinien zostać zwolniony z płacenia świadczeń na chorągiew według kwitów poborowych oraz ma otrzymać żołd. Jeśliby z  kolei szlachcic, z  którego włók miano wystawić poczet do chorągwi, „syna albo krewnego, abo szlachcica brata na tęż wojnę posłać i  wyprawić chciał”, to rotmistrz takich towarzyszy powinien przyjąć – pod warunkiem, że będą „na dobrych koniach i z dobrym porządkiem”. Tak sformowana chorągiew powinna przesłużyć jeden kwartał – jeżeli zaś „ciężar zatrzymania żołnierza na drugą ćwierć insze województwa ponosić będą” – wtedy i ziemia warszawska ma zatrzymać swoją rotę kozacką, płacąc jej żołd „trybem kwarcianym” (czyli jak w wojsku komputowym dla chorągwi kozackich – 41 zł od konia)21. Jeśli istniałaby z kolei potrzeba przedłużenia tej służby, miał się zebrać kolejny sejmik, w celu podjęcia takiej decyzji. Omówiona uchwała wydaje się być dość dokładna, niemniej nie precyzuje ona tak istotnych kwestii, jak: ile powinny liczyć poczty pod chorągwią oraz jak duża powinna być sama chorągiew. Szlachta warszawska zapisała w swoim laudum, „aby ciężka i prawie krwawa wyprawa nasza za zaszczyt Rzptej i odzyskanie zawojowanych prowincjej de integro obracała się”22. Na swojego dowódcę Warszawianie obrali najwyższego urzędnika w powiecie – kasztelana Jana Zygmunta Oborskiego. Był to człowiek cieszący się dużym autorytetem wśród szlachty warszawskiej, która kilkakrotnie na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XVII wieku występowała na forum sejmowym, by kasztelania warszawska, sprawowa21 Omówienie uchwał dotyczących organizacji łanowej chorągwi kozackiej Oborskiego, wraz z  cytatami źródłowymi, na podstawie: Laudum ziemi warszawskiej, Warszawa 12 VI 1671, PAU-PAN, rkps 8348, k. 185v–188. Por. J. Kaniewski, dz. cyt., s. 587. 22 Laudum ziemi warszawskiej, Warszawa 12 VI 1671, PAU-PAN, rkps 8348, k. 188.

77


Zbigniew Hundert

na przez Oborskiego od końca 1654 roku, stała się urzędem senatorskim „krzesłowym”, a nie jak dotychczas „drążkowym”. Obecnie nie wiemy, czy Oborski służył kiedyś w wojsku zaciężnym, wiemy natomiast, że miał doświadczenie wojenne. Wyróżnił się choćby podczas odbijania Warszawy z  rąk Szwedów w 1656 roku, a także podczas jej obrony przed Siedmiogrodzianami w roku następnym. W 1657 roku dowodził także pospolitym ruszeniem, operującym na obszarze Mazowsza23. Można zatem uznać, że kasztelan warszawski miał predyspozycje do zorganizowania i poprowadzenia chorągwi jazdy na kampanię wojenną. W 1671 roku nie dane mu było jednak dotrzeć z rotą dymową ziemi warszawskiej na obszar działań wojennych. Dwudziestego siódmego lipca odbył się bowiem kolejny sejmik ziemi warszawskiej, który zmienił poprzednią uchwałę. Z racji tego, że „inne województwa i ziemie miasto pospolitego ruszenia do wyprawy się skłonili, my też ea aemulatione et exemplo do lepszego pociągnieni środku, na pieszych zgodziliśmy się ludzi”. Tym samym półtora miesiąca po uchwale zaciągu roty jazdy ziemia warszawska zastąpiła własną chorągiew oddziałem piechoty. W ten sposób po części zaprzepaszczono wysiłek podatkowy, bowiem rota Oborskiego była już właściwie zorganizowana, a rozwiązując ją po półtora miesiąca, sejmik i tak musiał nakazać zapłatę rotmistrzowi i „aby na niektórych z ichmościów panów towarzystwa kompanią chorągwi swojej jako grzeczny rotmistrz był dyskretny et iusta ichmościów chciał kontentować”24. Zmienianie uchwał w sprawach zaciągów i wynikający z  tego chaos nie dotyczył w  1671 roku wyłącznie sejmiku warszawskiego i  niestety był dość powszechny. Najlepiej można go było zauważyć na przykładzie województw „górnych”, takich jak poznańskie i  kaliskie. Najpierw Wielkopolanie uchwalili wyprawę dymową, po czym zrezygnowali z  niej i osobiście udali się na pospolite ruszenie. We wrześniu zaś szlachta poznańska i kaliska zawróciła z obozu pod Lublinem do domów, deklarując w zamian wystawienie żołnierza powiatowego25. Piechota, którą zgodnie z  laudum warszawskim z  27 lipca 1671 roku zamierzano zastąpić rotę jazdy Oborskiego, nie miała być formowana od podstaw. W uchwale czytamy bowiem: „A ponieważ w tak ścisłym czasie nowej zaciągać nie możemy piechoty a jmp. Dobszyc, oberszter JKM mając ludzi nad komput go23 A. Keckowa, Oborski Jan Zygmunt, w: Polski Słownik Biograficzny, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1978, t. 23, s. 437–438. Na dzielną postawę Oborskiego jako żołnierza, w kontekście jego aktywności w dobie potopu szwedzkiego, zwraca uwagę J. Choińska-Mika, Sejmiki mazowieckie w dobie Wazów, Warszawa 1998, s. 119. W latach panowania króla Michała J.Z. Oborski miał zaliczać się do gorących zwolenników władcy; zob. J. Matyasik, Obóz polityczny króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego, Warszawa 2011, s. 63. 24 Laudum ziemi warszawskiej, Warszawa 27 VII 1671, PAU-PAN, rkps 8348, k. 190–190v. Chorągiew Oborskiego była wspomniana jeszcze w laudum sejmiku generalnego mazowieckiego z 20 VII 1671, jako oddział wymagający zapłaty; zob. Laudum generału mazowieckiego, Warszawa 20 VII 1671, PAU-PAN, rkps 8334, k. 188. W pracy Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 254–255 nie umiałem jeszcze wskazać, czy chorągiew Oborskiego na pewno została zorganizowana i kiedy ją rozwiązano. 25 L.A. Wierzbicki, Pospolite ruszenie w Polsce…, dz. cyt., s. 193–195; D. Kupisz, Wojska powiatowe samorządów…, dz. cyt., s. 283. Zob. też Instrukcja urodzonemu Mikołajowi Narzymskiemu, chorążemu płockiemu, dworzaninowi pokojowemu JKM do wielmożnych hetmanów od JKM posłanemu dana z kancelarii mniejszej koronnej, 7 IX 1671, AGAD, Libri Legationum, sygn. 25, k. 258.

78


Wojska zaciągniete przez samorząd lokalny ziemi warszawskiej w latach 1671–1673

towych, których już od lat [w] pułku na usłudze Rzeczypospolitej suo sumptu et stipendio chowa, tychże ludzi na teraźniejszą wyprawę ziemi naszej ochotnie nam ofiaruje”. Ziemia warszawska postanowiła zatem zrealizować konstytucję o aukcji wojska poprzez przyjęcie na swój żołd zorganizowanej już piechoty, pozostającej na służbie Rzeczypospolitej poza komputem wojska koronnego. Zgodnie z uchwałą ziemia warszawska zatrudniła 100 piechoty (zatem kompanię), której służba miała zacząć się 1 sierpnia 1671 roku, na okres tylko jednego kwartału, później zaś – jeśliby nie została włączona do komputu – powinna zostać rozwiązana. Kompania piechoty zaciągnięta przez sejmik warszawski miała otrzymywać co miesiąc żołd w wysokości 12 zł od stawki pieszej, czyli w wymiarze kwartalnym 36 zł. Była to zatem identyczna wysokość żołdu, jaka obwiązywała w wojsku komputowym. W celu zrealizowania zapłaty sejmik uchwalił pobór trzech łanowych. Nad kompanią piechoty został ustanowiony także komisarz – referendarz koronny i starosta warszawski Jan Dobrogost Krasiński26. Zaciąg piechoty przez ziemię warszawską zasługuje na szczególną uwagę, bowiem oddział przyjęty przez Warszawian na służbę pochodził z regimentu Jana D. Krasińskiego, który w 1667 roku nie wszedł do komputu wojska, ale pozostał na służbie na asekurację. Jak pamiętamy, stało się tak w wyniku starań hetmana Sobieskiego27. Regiment Krasińskiego w  1667 roku liczył 400 porcji i  obsadzał garnizon Białej Cerkwi28. W 1670 roku dwór królewski, obawiając się wpływów Sobieskiego w wojsku, dążył do rozwiązania piechoty służącej na asekurację – co też miało się stać na początku 1671 roku. Wówczas Sobieski i ludzie z jego otoczenia polityczno-wojskowego starali się, mimo wszystko, zachować różne kompanie z rozwiązanych regimentów, motywując to potrzebą zbliżającej się kampanii wojennej29. Jeden z  takich regimentów należał do przedstawiciela najbardziej znaczącej na Mazowszu familii, jednocześnie dygnitarza koronnego oraz osoby pełniącej funkcję starosty grodowego w  Warszawie – Jana D. Krasińskiego30. Referendarz dysponował również wpływem na sejmik warszawski i to zapewne on doprowadził do przyjęcia na czasową służbę jednej kompanii ze swojego regimentu. Dowodził nią zaś oberszterlejtnant (a nie jak czytamy w uchwale, oberszter) Wacław Dobszyc, wywodzący się z zamożnej rodziny szlacheckiej osiadłej w księstwie opawskim (obecnie Śląsk Czeski). Na służbę wojenną Rzeczypospolitej najął się w 1649 roku, gdy swoje zaciągi organizował biskup wrocławski Karol 26 Laudum ziemi warszawskiej, Warszawa 27 VII 1671, PAU-PAN, rkps 8348, k. 189–190 (cytat k. 189– 189v.). Por. Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 254, 256; J. Kaniewski, dz. cyt., s. 587. 27 Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 256, 309. 28 Zob. Komputy wojska koronnego z  1 VIII 1667, B. Czart., rkps 162, s. 497, BN, BOZ, rkps 1175, s. 252; J.  Wimmer, Wojsko polskie…, dz. cyt., s. 156; tenże, Historia piechoty polskiej do roku 1864, Warszawa 1978, s. 242–243. 29 Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 63–64, 182–183, 308–309. 30 O pozycji Krasińskich na Mazowszu zob. np. J. Dzięgielewski, Mazowszanie w życiu publicznym Rzeczypospolitej od rokoszu Zebrzydowskiego do abdykacji Jana Kazimierza, w: Mazowsze w  procesach integracyjnych i dezintegracyjnych w Rzeczypospolitej XVI–XVII wieku. Studia i szkice, red. J. Dzięgielewski, Warszawa 2010, s. 101; tenże, Mazowszanie na urzędach centralnych w  XVI–XVII wieku, w: Mazowsze na pograniczu kultur w średniowieczu i nowożytności, red. M. Dygo, Pułtusk 2007, s. 105; J. Choińska-Mika, dz. cyt., s. 8, 12. O J.D. Krasińskim zob. np. M.A. Pieńkowski, Sejmiki mazowieckie wobec urzędów…, dz. cyt, s. 129–130.

79


Zbigniew Hundert

Ferdynand Waza. Od tamtej pory losy Dobszyca nierozerwalnie powiązane były z armią koronną, w której doszedł do godności generała majora (zmarł w 1697 roku). W samym regimencie Krasińskiego pierwszą funkcję oficerską otrzymał około 1663 roku31. Biorąc pod uwagę te okoliczności, należy stwierdzić, że ziemia warszawska, zapewne za podszeptem Krasińskiego, pozwoliła przetrwać części regimentu referendarza koronnego, w  którym służyli doświadczeni żołnierze z Dobszycem na czele. Miało to istotne znaczenie w obliczu podjętych działań wojennych przeciw Kozakom i Tatarom w 1671 roku. Kompania Dobszyca po zakończonym kwartale służby 31 października 1671 roku nie została rozwiązana, tak jak nakazywała uchwała sejmiku warszawskiego, a do repartycji jej również nie włączono. Podobnie nadal istniał regiment Krasińskiego. Czy część pułku referendarza koronnego w postaci żołnierzy powiatowych ziemi warszawskiej uczestniczyła w działaniach wojennych na przełomie lat 1671 i  1672, nie wiadomo. W  tym czasie odnotowano jedynie fakt, że Jan Sobieski na początku 1672 roku pozwał Wacława Dobszyca przed sąd hetmański32. Sam regiment pieszy Krasińskiego – w sile 200 etatów (według Stanisława Makowieckiego faktycznie liczył 150 ludzi) wszedł w 1672 roku w skład nielicznej załogi Kamieńca Podolskiego, która od 15 do 27 sierpnia bezskutecznie opierała się wojskom osmańskim oblegającym twierdzę. W trakcie oblężenia piechotą Krasińskiego dowodzili kapitanowie Jan Bukar i  Jakub (Jan?) Kulikowski, brakowało natomiast Dobszyca33. Niemniej w grudniu 1672 roku żołnierze regimentu Krasińskiego, w sile aż 240 porcji, zostali dopuszczeni przez hetmana wielkiego Sobieskiego do hiberny (świadczenia wydawane wojsku zimą), a  w  dokumencie przedstawiającym rozdział pieniędzy i miejsca lokacji zimowej widnieli jako „ludzie pod komendą jmp. Dobszyca”34. W 1673 roku, podczas przygotowań do kampanii chocimskiej, piechota ta została zaliczona do komputu wojska koronnego jako regiment Krasińskiego, w sile 200 etatów. Potraktowano ją również jako stary zaciąg. W warunkach powiększenia armii regiment referendarza koronnego rozbudowano do wielkości 400 porcji – i w takiej też sile wziął on udział w kampanii chocimskiej35. Oddział

31 M. Wagner, Słownik biograficzny oficerów polskich drugiej połowy XVII wieku, t. 2, Oświęcim 2014, s. 74– 76, hasło: Dobszyc Wacław Wilhelm. 32 Z Warszawy 26 III 1672, PAU-PAN, rkps 368, k. 137v. 33 J. Sobieski do Andrzeja Trzebickiego, biskupa krakowskiego, z  Gołębia 4 VIII 1672, w: Pisma do wieku i spraw Jana Sobieskiego, oprac. F. Kluczycki, t. 1, cz. 2, Kraków 1881, s. 1039–1040; Opisanie szturmowania do Kamieńca Podolskiego przez cesarza tureckiego, w: tamże, s. 1060; S. Makowiecki, Relacyja Kamieńca wziętego przez Turków w  roku 1672, oprac. P. Borek, Kraków 2008, s. 67–69; J. Woliński, Oblężenie Kamieńca w 1672 roku, w: tenże, Z dziejów wojen polsko-tureckich, Warszawa 1983, s. 32–33; Z. Hundert, Garnizon wojskowy Kamieńca Podolskiego w latach 1667–1672 – zarys problematyki, „Saeculum Christianum”, 2015, t. 21, s. 147–148. 34 Dystrybuta starostw i dzierżaw na regimenty trybem cudzoziemskim służące, w województwach brzeskim-kujawskim i inowrocławskim na konsystencją, hiberna zaś w prowincji pruskiej, stanęła w Szczebrzeszynie, 4 decembris 1672, AGAD, Archiwum Zamoyskich, sygn. 3112, s. 387; Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 368. 35 Komput wojska JKM Rzptej polskiego i cudzoziemskiego zaciągu, starego i nowego podług ordynacyi Rzptej na sejmie anno 1673 uczynionej i postanowionej, AGAD, Akta Skarbowo-Wojskowe (dalej: ASW), dz. 86, sygn. 61, k. 3v; Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 364. W 1674 roku Dobszyc został dowódcą własnego regimentu pieszego; zob. J. Wimmer, Materiały do zagadnienia liczebności i organizacji armii koronnej w latach 1673–1679, „Studia i Materiały do Historii Wojskowości”, 1961, t. 7, cz. 2, s. 428–433.

80


Wojska zaciągniete przez samorząd lokalny ziemi warszawskiej w latach 1671–1673

ten nie był wówczas zaciągiem ziemi warszawskiej – ale ta jeszcze w kwietniu 1673 roku była zadłużona wobec części żołnierzy Krasińskiego, którzy w 1671 roku pod rozkazami Dobszyca znaleźli się na jej utrzymaniu. Wówczas sejmik warszawski uchwalił zapłacenie ludziom Dobszyca reszty należności, która miała pochodzić z postanowionych trzech poborów łanowego36. Zaciągi realizowane w 1671 roku zawiodły na niespotykaną dotychczas skalę, a to oznaczało fiasko polityki militarnej dworu (czyli wzmocnienie sił zbrojnych poza komputowym wojskiem koronnym). Na domiar złego w 1672 roku do wojny z Rzecząpospolitą już bezpośrednio przystąpiło Imperium Osmańskie. Państwo polsko-litewskie było całkowicie na nią nieprzygotowane – co wynikało z zerwania dwóch sejmów 1672 roku i niepodjęcia uchwał w sprawie rozbudowy wojska. Wprawdzie konstytucja 1670 roku stwarzała prawną podstawę do formowania nowych jednostek zaciężnych, ale jak się okazało, zaciągi powiatowe w 1672 roku organizowano przede wszystkim jako zastępstwo pospolitego ruszenia i jako broń do walki z opozycją – a nie z zagrożeniem osmańskim37. Ziemia warszawska w 1672 roku raczej nie sformowała swoich jednostek zaciężnych i do obozu królewskiego pod Gołębiem, a następnie Lublinem, stawiła się pospolitym ruszeniem. Całkiem prawdopodobne, że wyprawa szlachty warszawskiej nie była osobista (viritim), tylko jak w przypadku roku 1671 – poprzez zaciąg łanowy. Można tak przypuszczać na podstawie deklaracji składanych na sejmiku warszawskim w grudniu 1671 roku czy w styczniu roku 1673. Stanowiły one bowiem wyraz pewnych preferencji szlachty warszawskiej. W przypadku 1673 roku Warszawianie deklarowali, że gdyby im „in vim pospolitego ruszenia wyprawować przyszło”, stawią z  dziesięciu włók konia kozackiego, a  z  dwudziestu konia husarskiego38. Są to jednak niewystarczające przesłanki, aby stwierdzić, iż wyprawa ziemi warszawskiej odbyła się w 1672 roku za pośrednictwem żołnierza łanowego. Jeżeli chodzi o jednostki zaciężne, to w 1672 roku na pewno wystawiły takowe inne ziemie województwa mazowieckiego. Wśród tych zaciągów znalazły się m.in. stukonna chorągiew pancerna ziemi liwskiej pod Konstantym Ludwikiem Oborskim, kasztelanem liwskim, która weszła do obozu pod Lublinem 5 listopada39, czy licząca 60 koni rota kozacka ziemi czerskiej, powołana do służby już po zakończeniu zjazdu gołąbsko-lubelskiego40. 36 Laudum ziemi warszawskiej, Warszawa 21 IV 1673, PAU-PAN, rkps 8348, k. 211v. 37 Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 258–263. O konflikcie politycznym w kraju w 1672 roku zob. np. L.A. Wierzbicki, O zgodę w Rzeczypospolitej. Zjazd warszawski i sejm pacyfikacyjny 1673 roku, Lublin 2005, s. 15–127. 38 Akta sejmikowe ziemi warszawskiej, Warszawa 15 XII 1671 i 4 I 1673, PAU-PAN, rkps 8348, k. 193v–194, 208. Por. J. Kaniewski, dz. cyt., s. 587–588. 39 Zob. uchwały sejmiku ziemi liwskiej, Liw 27 VIII 1672 i  obóz między Domanicami a  Przeworami 19 IX 1672, PAU-PAN, rkps 8322, k. 164v–165, 168–168v; Z. Hundert, Między buławą a  tronem…, dz. cyt., s. 254, 260–261. Por. J. Kaniewski, dz. cyt., s. 610. 40 Laudum sejmikowe ziemi czerskiej, Czersk 28 XI 1672, PAU-PAN, rkps 8319, k. 405–405v; J. Kaniewski, dz. cyt., s. 584. W pracy Z. Hundert, Między buławą a tronem… (dz. cyt., s. 254) jednostka ziemi czerskiej została – w wyniku przeoczenia – pominięta i nie ma jej wśród zaciągów powiatowych województwa mazowieckiego. O zjeździe gołąbsko-lubelskim i o zawiązanej wówczas prokrólewskiej konfederacji skierowanej przeciw opozycji zob. A. Przyboś, Konfederacja gołąbska, Tarnopol 1936; L.A. Wierzbicki, O zgodę w Rzeczypospolitej…, dz. cyt., s. 19–35.

81


Zbigniew Hundert

Ziemia warszawska, która w 1672 roku nie przeprowadziła zaciągów na potrzeby prokrólewskiej konfederacji gołąbskiej, do sprawy organizacji własnych wojsk samorządowych wróciła już w 1673 roku – po pojednaniu dworu z opozycją i podjęciu działań na rzecz rozprawy z Imperium Osmańskim. W  celu przeciwdziałania zagrożeniu ze strony Porty Otomańskiej sejm 1673 roku, zwany pacyfikacyjnym, uchwalił rozbudowę komputowego wojska koronnego (pomijając już w tym miejscu wojsko litewskie) do stanu 31 300 stawek żołdu41. Sejm podjął również inną uchwałę, dzięki której zamierzano zwiększyć potencjał wojenny Rzeczypospolitej. Koronne samorządy lokalne miały bowiem powołać swoje jednostki dymowe, które w założeniach powinny dorównać liczebnością armii komputowej. Konstytucja sejmu 1673  roku zobowiązała sejmiki do wystawienia z  30 dymów w  dobrach dziedzicznych „konnego jednego z należytym rynsztunkiem”, a z 20 dymów w dobrach królewskich i  duchownych jednego pieszego. Zawarto tam również uwagę, że formacje dymowe powinny najpóźniej w cztery tygodnie od zakończenia sejmików relacyjnych stawić się w wyznaczonym obozie42. Ziemia warszawska na swoim sejmiku posejmowym 21 kwietnia 1673 roku do tej konstytucji się odniosła, podejmując jednocześnie pierwsze kroki w sprawie zaciągów dymowych. Na początku wybrano rotmistrza planowanej wyprawy konnej Stanisława Rogowskiego, który, jak pamiętamy, miał być porucznikiem warszawskiej chorągwi łanowej w 1671 roku. Sam Rogowski (zm. 1699) należał do osób mających doświadczenie wojskowe. W armii koronnej służył na pewno w  1665 roku w  pułku jazdy Stanisława „Rewery” Potockiego. Jako reprezentant tego zgrupowania, zgłosił akces do konfederacji wojska, popierającej sprawę Jerzego Sebastiana Lubomirskiego, a to dowodzi, że w wojsku nie był wówczas postacią nic nieznaczącą43. Istnieje także pogląd, iż w latach 1664–1665 Rogowski był rotmistrzem piechoty wybranieckiej z województw bełskiego i lubelskiego, choć sprawa ta jest dość niejasna44. Na pewno jednak cieszył się zaufaniem miejscowej szlachty (albo czerpał profity z czyjejś protekcji), skoro drugi raz w ciągu dwóch lat powierzono mu funkcję ofi41 Zob. M. Wagner, Wojna polsko-turecka w latach 1672–1676, t. 1, Zabrze 2009, s. 317; J. Wimmer, Wojsko polskie…, dz. cyt., s. 173–177; Z. Hundert, Husaria koronna w wojnie polsko-tureckiej 1672–1676, Oświęcim 2014 (wyd. 2), s. 348–349. Siły koronne, zorganizowane w 1673 roku, osiągnęły etatowo stan 33 520 koni i porcji; zob. Komput wojska JKM Rzptej polskiego i cudzoziemskiego zaciągu…, AGAD, ASW, dz. 86, sygn. 61, k. 1–3v, 5. O sejmie 1673 r. zob. L.A. Wierzbicki, O zgodę w Rzeczypospolitej…, dz. cyt., s. 217–282. 42 Konstytucje sejmu 1673 r., w: VL, t. V, s. 59–60. Omówienie postanowień w sprawach obronnych oraz konstytucji sejmu pacyfikacyjnego: zob. L.A. Wierzbicki, O zgodę w Rzeczypospolitej…, dz. cyt., s. 239– –282. 43 M. Nagielski, Działania zbrojne rokoszu Jerzego Lubomirskiego w roku 1665, w: tenże, Druga wojna domowa w Polsce. Z dziejów polityczno-wojskowych Rzeczypospolitej u schyłku rządów Jana Kazimierza Wazy, Warszawa 2011, s. 240–241. 44 M. Wagner, Słownik biograficzny oficerów…, dz. cyt., t. 1, Oświęcim 2013, s. 235–236, hasło: Rogowski Stanisław. Rachunki sejmowe przedstawione w 1668 roku wskazują jednego Rogowskiego jako rotmistrza wybranieckiego województwa lubelskiego (w latach 1665–1666) oraz jako rotmistrza województwa bełskiego (bez określenia lat). Rogowski jako rotmistrz lubelski występował bez imienia, jako rotmistrz bełski – z  imieniem Stefan. Te okoliczności wzbudzają zatem wątpliwości co do faktu, że to Stanisław Rogowski był w latach sześćdziesiatych XVII wieku rotmistrzem wybranieckim; zob. rachunki sejmowe 1668 roku, AGAD, ASK, dz. II, sygn. 61, k. 113–113v. Por. J. Wimmer, Wojsko polskie…, dz. cyt., s. 310.

82


Wojska zaciągniete przez samorząd lokalny ziemi warszawskiej w latach 1671–1673

cerską w zaciągu sejmiku warszawskiego. Uchwały samorządu obradującego w  stolicy województwa mazowieckiego na razie ograniczyły się do wyboru osoby rotmistrza. Szczegóły zaciągu zamierzano dopiero przedyskutować na sejmiku generalnym mazowieckim, zwołanym na 4 maja. Mimo to, w laudum z  21 kwietnia zaapelowano do obywateli ziemi warszawskiej, „aby podług dymów w dobrach swoich zostających, na tę wyprawę pieniądze albo poczty jako konstytucja mieć chce, proporcjonalne [w] pogotowiu mieli, tak abyśmy zarówno z  inszemi województwy Reipublicae ludzi tych jako najporządniej podług konstytucji sejmowej stawili”45. Zapis ten wzywał zatem szlachtę warszawską, ażeby przygotowała się do wystawienia pocztów albo wydania pieniędzy na zaciąg żołnierzy. System wybierania jednego konnego z 30 dymów był dla Warszawian pewnym wyzwaniem logistycznym, gdyż dotąd wystawiali oni w ramach swych wypraw jednego konnego według liczby włók przeliczanych na łany, nie zaś dymów (gospodarstw). Było to zapewne istotną przyczyną odłożenia części uchwał w sprawach zaciągu do czasu generału mazowieckiego, co widać zwłaszcza po tym zapisie: „A iż zupełnej chorągwi na powiat nasz stawić nie można, tedy na przyszłem generale województwa naszego znieść się z ichmościami pany obywatelami ziem naszych i przybrać ludzi, aby komput zupełny być mógł”46. Jak widać, liczba dymów w ziemi warszawskiej była niewystarczająca do zaciągu kompletnej jednostki konnej, stąd potrzeba było suplementów z innych ziem województwa mazowieckiego. Generał mazowiecki z 4 maja 1673 roku zdominowały kwestie związane z organizacją wypraw konnej i pieszej. Jeżeli idzie o tę ostatnią, to miała mieć ona formę zaciągu całego województwa (a nie sejmików partykularnych), w którym jeden pieszy byłby rekrutowany, zgodnie z konstytucją sejmową, z 20 dymów w  dobrach królewskich oraz duchownych. Komendę nad zaciągiem pieszym województwa mazowieckiego powierzono Janowi Linkhauzowi – doświadczonemu oficerowi, który do 1671 roku był oberszterem komputowego regimentu dragonii47. Co do kawalerzystów, zalecano, aby rotmistrzowie przyjmowali pod chorągwie „ludzi dobrze munderowanych i konnych”. Płaca na koń miała w pierwszym kwartale wynosić 150 zł – z tym że od każdej stawki miało być potrącone 30 zł na traktamenty (pensje) dla starszyzny (rotmistrzów, poruczników i zapewne też chorążych). Sposób zapłaty dla starszyzny i wielkość żołdu od konia w drugim kwartale służby pozostawiono decyzji sejmików partykularnych. Jeżeli zaś chodzi o wniosek szlachty warszawskiej w sprawie suplementowania jej chorągwi ludźmi z innych ziem województwa mazowieckiego, to uchwały generału odniosły się do tej kwestii następująco: „w każdej ziemi, od których będą rotmistrze obrani i od której wedle kombinacjej ziem, kompletować zupeł-

45 Laudum ziemi warszawskiej, Warszawa 21 IV 1673, PAU-PAN, rkps 8348, k. 212–212v. Por. J. Kaniewski, dz. cyt., s. 588. 46 Laudum ziemi warszawskiej, Warszawa 21 IV 1673, PAU-PAN, rkps 8348, k. 212v. 47 Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 52, 157–158. Zob. też M. Wagner, Słownik biograficzny…, dz. cyt.., t. 1, Oświęcim 2013, s. 171–172, hasło: Linkhaus (Linkhauz, Linkaus) Jan.

83


Zbigniew Hundert

ny 100 koni numerum będą48”. Zapis ten zezwalał zatem na „kombinację” ziemi warszawskiej z innym powiatem (choć na razie nie wiadomo z którym), w celu dopełnienia liczby chorągwi Rogowskiego do 100 koni. Po generale mazowieckim, 18 maja, odbył się kolejny sejmik ziemi warszawskiej, który miał za zadanie doprecyzowanie uchwał sprzed kilku tygodni w sprawie wyprawy dymowej. Uchwalono zatem żołd rocie Rogowskiego w wysokości 170 zł od konia na pół roku służby (czyli za dwa kwartały). Z tej stawki 30 zł powinno być przeznaczone na traktament dla rotmistrza. Ta uchwała była zatem próbą dopasowania się do wytycznych generału mazowieckiego, zgodnie z którymi na drugi kwartał służby żołnierzom Rogowskiego przypadałoby jedynie po 20 zł od konia. Każdy dym w ziemi warszawskiej miał, według taryfy z 1661 roku, wydać na organizowaną jednostkę 7 zł i 20 groszy. Początek służby rocie Rogowskiego sejmik wyznaczył na 1 czerwca, co oznacza, że posługa chorągwi kończyłaby się 30 listopada 1673 roku. Kawalerzyści ziemi warszawskiej, zaciągnięci trybem jazdy kozackiej, powinni stawić się „w jako najporządniejszym żołnierskim rynsztunku i  moderunku, na koniach dobrych”. Chorągwi polecono zebrać się albo w Błoniu, albo w Tarczynie – w zależności od tego, gdzie rotmistrzowi byłoby łatwiej ściągnąć ludzi. Popis jednostki przed wskazanymi osobami (m.in. kasztelanem warszawskim Oborskim) wyznaczono pod Czerniakowem 5 czerwca, po czym na rozkaz króla bądź hetmanów koronnych rota ziemi warszawskiej winna była się udać do wytyczonego miejsca zbornego. Laudum ziemi warszawskiej zastrzegło przy tym, że przez całe pół roku służby chorągiew Rogowskiego ma pozostawać pod całkowitą jurysdykcją hetmanów albo wyznaczonych przez nich regimentarzy. W tej samej uchwale ziemi warszawskiej polecono, żeby razem z oddziałem kawalerii Rogowskiego zebrała się piechota pułkownika Linkhauza, której służba również miała trwać pół roku49. Omówione wyżej uchwały dotyczące zaciągu roty dymowej ziemi warszawskiej dowodzą, że miejscowa szlachta dość poważnie podeszła do sprawy aukcji wojska na potrzeby wojny z Turcją. Tak zorganizowana chorągiew dymowa ziemi warszawskiej wzięła udział w kampanii oraz w bitwie chocimskiej 10–11 listopada 1673 roku. Potwierdzają nam to uchwały lokalnego sejmiku relacyjnego z 6 kwietnia 1674 roku, w których możemy przeczytać: „Nagradzając wysokie merita tudzież pomienione straty w ekspedycjej chocimskiej jmp. Stanisława Rogowskiego, rotmistrza i Samuela Czosnowskiego, porucznika ziemi naszej, na instancją jaśnie wielmożnego jmp. marszałka i hetmana wielkiego koronnego tysiąc złotych polskich jmp. administratorowi szelężnego wyliczyć deklarujemy”50. Zacytowany fragment, 48 Uchwały sejmiku generalnego województwa mazowieckiego, Warszawa 4 V 1673, PAU-PAN, rkps 8334, k. 192–193v. Por. J. Kaniewski, dz. cyt., s. 611 (z błędami). 49 Laudum ziemi warszawskiej, Warszawa 18 V 1673, PAU-PAN, rkps 8348, k. 215v–216v. Por. J. Kaniewski, dz. cyt., s. 588. 50 Laudum ziemi warszawskiej, Warszawa 6 IV 1674, PAU-PAN, rkps 8348, k. 236v. O kampanii i bitwie chocimskiej zob. np. M. Wagner, Wojna polsko-turecka…, dz. cyt., t. 1, s. 339–394; tenże, Bitwa pod Chocimiem 1673 roku, w: Historia Militaris Polonica, red. J. Gmitruk, W. Włodarkiewicz, Warszawa 2012, s. 78–90; Z. Hundert, Husaria koronna…, dz. cyt., s. 347-373.

84


Wojska zaciągniete przez samorząd lokalny ziemi warszawskiej w latach 1671–1673

jak widzimy, dowodzi udziału chorągwi Rogowskiego w kampanii chocimskiej, ale także świadczy o tym, iż jednostka ta wyróżniła się w ówczesnych działaniach prowadzonych przeciwko Osmanom. Hetman Sobieski wniósł bowiem instancję, aby w uznaniu zasług rotmistrza oraz porucznika tej chorągwi sejmik warszawski wypłacił Rogowskiemu oraz Czosnowskiemu nagrody. Chorągiew ziemi warszawskiej, której służba kończyła się ostatniego dnia listopada 1673 roku, po zwycięskiej batalii chocimskiej ruszyła zapewne w drogę powrotną na Mazowsze, po czym została zwinięta (rozwiązana). Pierwszym potwierdzeniem tej tezy są słowa Sobieskiego, który w  liście do prymasa Floriana Kazimierza Czartoryskiego (po śmierci Michała Korybuta 10 listopada pełnił on funkcję interreksa) informował o odejściu w granice Rzeczypospolitej dużej części wojska, w  tym wypraw wojewódzkich, „za wyjściem ćwierci” – czyli po skończonym kwartale ich służby51. Kolejnym potwierdzeniem jest fakt, że chorągiew Rogowskiego na pewno nie została włączona do komputu, co robiono z innymi jednostkami dymowymi, które na początku 1674 roku wciąż znajdowały się na obszarze działań wojennych. Co warte odnotowania – wśród nich był regiment pieszy Jana Linkhauza, liczący 400 etatów. Po odebraniu Turkom Międzyboża (na Podolu), oddział ten obsadził przejętą placówkę – w dokumencie stwierdzającym ten fakt określano go jako piechotę dymową ziemi czerskiej, nie zaś całego województwa mazowieckiego52. Gdy w maju roku 1674 uchwalono zapłacić wojsku koronnemu nagrodę za udział w kampanii 1673 roku, regiment Linkhauza został podany w akcie tzw. donatywy chocimskiej w wielkości 202 porcji (według popisu z 10 listopada 1673). Odrębnie policzono wówczas kompanię dragonii, liczącą 86 porcji, która stanowiła element składowy regimentu dymowego z województwa mazowieckiego53. Na przełomie lat 1673 i 1674, jak wyżej wspomniano, regiment województwa mazowieckiego został włączony w skład komputu koronnego, a już w lutym zmienił się jego szef – Linkhauza zastąpił tytularny oberszter Andrzej Modrzewski, podczaszy sieradzki – notabene dowódca zgrupowania, które w okresie bezkrólewia lat 1673–1674 operowało w rejonie Międzyboża54. Po bitwie chocimskiej do planowanych centralnie zaciągów samorządowych w XVII wieku powrócono jeszcze tylko raz – w roku 1676. Uchwalona wówczas wyprawa dymowa miała dostarczyć ludzi do istniejących regimentów komputo51 J. Sobieski do F. K. Czartoryskiego, pod Dawidowem nad Prutem 21 XI 1673, w: Pisma do wieku…, t. 1, cz. 2, s. 1343. 52 Komput wojsk koronnych z podziałem chorągwi jazdy zaciągu polskiego na pułki 1673, oprac. Z. Hundert, „Studia z Dziejów Wojskowości” , 2013, t. 2, s. 321–322, tam też wykaz włączonych do komputu na przełomie lat 1673/1674 jednostek dymowych. 53 Komput wojska JKM i Rzptej tak chorągwi i regimentów do donatywy Rzptej należący die 25 Maj 1674 anno pisany, AGAD, ASW, dz. 86, sygn. 61, k. 18–24v; Z. Hundert, Husaria koronna…, dz. cyt., s. 145, 425–430. 54 Zob. wykaz jednostek wchodzących w skład partii A. Modrzewskiego w rejonie Międzyboża, wg spisu dokonanego nad Dziczą Racką, 29 XI 1673, BN rkps 6659, s. 144; J. Wimmer, Materiały do zagadnienia liczebności…, dz. cyt., s. 430–431, 436. O  działaniach zgrupowania Modrzewskiego wiosną 1674 roku zob. M. Wagner, Działania wojenne na obszarach mołdawskich, podolskich i  ukraińskich wiosną 1674 roku, w: „Studia Historyczno-Wojskowe”, t. 2, red. M. Nagielski, K. Bobiatyński, P. Gawron, Zabrze 2008, s. 174–176; tenże, Wojna polsko-turecka…, dz. cyt., t. 2, s. 22–25.

85


Zbigniew Hundert

wych, bez tworzenia odrębnych jednostek. Postanowienie to dotyczyło także województwa mazowieckiego obejmującego ziemię warszawską – wiemy bowiem, że od Mazowszan oczekiwano wystawienia 804 żołnierzy pieszych, którzy mieli być inkorporowani do trzech regimentów pieszych, w tym jednego królewskiego, pod komendą dobrze znanego Warszawianom generała Ernesta Denhoffa55. Po kampanii 1676 roku dopiero w okresie III wojny północnej powrócono do wypraw łanowych, dymowych oraz zaciężnych wojsk powiatowych56. Czy ziemia warszawska wystawiała w  latach 1702–1717 swoje jednostki, tego na razie nie wiemy, a to oznacza, że problem ten czeka na swojego historyka. Co warto jednak odnotować – w  przeciwieństwie do pozostałych sejmików koronnych, ziemia warszawska znacznie wcześniej niż 30 lat po kampanii chocimskiej powołała swoją odrębną jednostkę wojskową, przeznaczoną na potrzeby militarne Rzeczypospolitej. Zrobiła to już w 1675 roku w zasadzie jako jedyna w Koronie. Sejmik ziemi warszawskiej z 8 sierpnia 1675 roku, przez wzgląd na „nieprzyjacielskie in visceribus grasujące siły, uszczuplone i  zniszczone wojska koronne”, zaciągnął na jedną ćwierć, ze służbą od 1 września 1675 roku, chorągiew kozacką w sile 120 koni, z rotmistrzem Janem Zygmuntem Oborskim, kasztelanem warszawskim57. Ta postawa sejmiku zasługuje tu na szczególne wyróżnienie z racji tak znacznego zaangażowania się w sprawy obronne Rzeczypospolitej. Podsumowując, ziemia warszawska w latach 1671–1673 wystawiała na potrzeby wojenne Rzeczypospolitej swoje zaciągi wojskowe, zgodnie z własnymi możliwościami. Nie należy bowiem zapominać, iż szlachta z tego regionu nie należała do najzamożniejszych w kraju, do tego na jej barkach często spoczywał kosztowny obowiązek kwaterowania i żywienia królewskiej gwardii nadwornej58. W 1671 roku ziemia warszawska uchwaliła zaciąg konnej roty łanowej, która miała być realizacją konstytucji sejmu 1670 roku, przyczynieniem sił Rzeczypospolitej oraz równocześnie odpowiedzią na wezwanie króla do pospolitego ruszenia. Widząc jednak postępowanie innych prowincji, które w 1671 roku na różne sposoby starały się wymigać od pospolitego ruszenia, Warszawianie nie chcieli wychodzić przed szereg i  swoją wyprawę konną zamienili na oddział zaciężnej piechoty. Choć nie obyło się przy tym bez ponoszenia zbędnych kosztów, wydaje się, iż takie rozwiązanie okazało się słuszne. Szlachta warszawska nie formowała bowiem od podstaw nowej jednostki, ale przyjęła na służbę część pułku pieszego swojego 55 Podział i przyłączanie wypraw dymowych z w-dztw i ziem in a. 1676 vigore sejmu coronationis do regimentów w służbie kwarcianej zostających pieszych postanowiony, w: Przyczynki do wojny 1676 r., oprac. J. Woliński, „Przegląd Historyczno-Wojskowy”, 1930, t. 2, z. 1, s. 151; Konstytucje sejmu 1676 r., w: VL, t. V, s. 169–170; J. Wimmer, Wojsko polskie…, dz. cyt., s. 190–193; Z. Hundert, Husaria koronna…, dz. cyt., s. 393–394. 56 D. Kupisz, Wojska powiatowe samorządów…, dz. cyt., s. 298. 57 Laudum ziemi warszawskiej, Warszawa 8 VIII 1675, PAU-PAN, rkps 8348, k. 243v–245. O zaciągu tej jednostki donosił hetmanowi wielkiemu litewskiemu Michałowi Kazimierzowi Pacowi kanclerz wielki litewski Krzysztof Pac w liście z Warszawy, datowanym na 6 VIII 1675 (data powinna być chyba późniejsza); zob. B. Czart., rkps 173, s. 435. 58 Gwardia nadworna w dobie panowania Michała Korybuta corocznie stacjonowała w ziemi warszawskiej, na co Warszawianie zwracali uwagę w swoich aktach sejmikowych; zob. np. Laudum ziemi warszawskiej, Warszawa 15 XII 1671, PAU-PAN, rkps 8348, k. 196v, 197v; Z. Hundert, Między buławą a tronem…, dz. cyt., s. 222.

86


starosty Jana D. Krasińskiego, który od trzech lat pozostawał na usłudze Rzeczypospolitej poza komputem. Przyjęcie 100 porcji piechoty na swój żołd pozwoliło usankcjonować służbę części żołnierzy z jednostki, która w 1671 roku miała zalecone rozwiązanie. Dzięki takiemu zabiegowi, zaproponowanemu przez sejmik warszawski, doświadczeni żołnierze mogli nadal pozostać na służbie (choć formalnie tylko przez jeden kwartał) i brać udział w kampaniach wojennych – jak choćby w obronie Kamieńca w 1672 roku. Ziemia warszawska wywiązała się też właściwie z  konstytucji sejmu 1673 roku w sprawie wystawiania żołnierzy dymowych. Jej chorągiew jazdy – w  przeciwieństwie do wielu innych – uczestniczyła w  kampanii chocimskiej 1673 roku. Mimo iż zaraz po wielkim zwycięstwie nad Osmanami jednostka ta uległa rozwiązaniu, to godnie zaprezentowała swoją ziemię w  działaniach zbrojnych. Postawę jej docenił w końcu hetman wielki Jan Sobieski, który polecił sejmikowi warszawskiemu, by wypłacił nagrodę dla kadry oficerskiej swojej roty dymowej. W ten sposób możemy ostatecznie skonstatować, że ziemia warszawska w latach 1671–1673 starała się rzetelnie realizować politykę obronną Rzeczypospolitej poprzez wystawianie własnych zaciągów wojskowych, a to świadczy o istnieniu wśród jej mieszkańców poczucia odpowiedzialności za los całego państwa polsko-litewskiego, a nie tylko własnej prowincji.

Streszczenie: W 1670 r. sejm, pod wpływem zagrożenia kozacko-tatarskiego, uchwalił zaciąg wojsk przez województwa i ziemie koronne, na potrzeby wsparcia regularnej armii koronnej. Uchwała obowiązywała także ziemię warszawską, która początkowo postanowiła wystawić chorągiew konną pod dowództwem kasztelana warszawskiego Jana Zygmunta Oborskiego. Do jej sformowania ostatecznie nie doszło, ale szlachta warszawska uchwaliła wystawić 100-osobowy oddział pieszy. Nie formowała go jednak od podstaw, tylko przyjęła na swoje utrzymanie istniejącą kompanię piechoty Wacława Dobszyca, która pozostawała na służbie poza komputową armią koronną. Jednostka ta miała służyć na żołdzie szlachty warszawskiej tylko przez jeden kwartał 1671 r., ale ostatecznie brała udział w wojnach z Kozakami, Tatarami i Turkami do początku 1673 r. – po czym w ramach regimentu pieszego Jana Dobrogosta Krasińskiego przeszła na utrzymanie skarbu państwa. W 1673 r., w trakcie przygotowań do kampanii chocimskiej, ziemia warszawska – podobnie jak inne województwa i ziemie Korony, została zobowiązana do wystawienia dymowej roty konnej, poprzez zaciąg jednego żołnierza z 30 dymów (gospodarstw) w dobrach dziedzicznych. Chorągiew ta została sformowana i pod dowództwem rotmistrza Stanisława Rogowskiego walczyła w bitwie pod Chocimiem 10-11 listopada 1673 r. Po zwycięskiej batalii chorągiew została rozwiązana, ale hetman wielki koronny Jan Sobieski zwrócił się do sejmiku ziemi warszawskiej, by ten uchwalił oraz wypłacił dla jej rotmistrza i porucznika nagrodę. Słowa kluczowe: Rzeczpospolita, pospolite ruszenie, wojsko komputowe, Michał Korybut Wiśniowiecki


Zbigniew Hundert

ARMED FORCES RAISED BY THE LOCAL GOVERNMENT OF THE WARSAW LAND IN THE YEARS 1671–1673

From the second half of the 16th century up to the times of King August II, the organisation of the Polish-Lithuanian Commonwealth Army allowed for local governments to raise their own armies. Among those, we can distinguish units meant to supplement the standing army, funded from the State Treasury, and the so-called territorial defence units, whose main responsibility was to, among others, fight banditry and provide for the safety of a given province, land or county1. The so-called dymowe or łanowe (lit. “chimney” and “acreage”) units were also raised by local governments and consisted of soldiers levied from selected estates according to their sizes measured in łan (acre) or dym (smoke, or chimney – referring to a single estate) (for example one mounted man was to be levied from each 30 dyms i.e. houses of inherited property). Noblemen often raised dymowe units to avoid participating personally in the levée en masse2. All types of armies raised by local governments were formed 1 D. Kupisz, Wojska powiatowe samorządów Małopolski i Rusi Czerwonej w latach 1572–1717, Lublin 2008, p. 23–65, 131–134. Cf. an earlier description of local armies in: J. Wimmer, Wojsko polskie w drugiej połowie XVII wieku, Warsaw 1965, p. 21. 2 Some administrative units, like the Podlaskie Province or the Łuków Land, were legally allowed to fulfil the levée en masse duty through łanowe units. For example, according to the resolution of the 1674 Convocation Sejm, the nobles living in the Podlaskie Province were to levy one hussar cavalryman from each 20 voloks and one cossack cavalryman from each 10 voloks; see: L.A. Wierzbicki, Pospolite ruszenie w Polsce w drugiej połowie XVII wieku. Ostatnie wyprawy z lat 1670–1672, Lublin 2011, p. 311–312.

89


Zbigniew Hundert

through resolutions of sejmiks – or other nobility assemblies with legislative powers – which provided specific information as to the forms of recruitment, types of units and their sizes, payment rates, sources of funding, names of commanders and time of service. Certain central administrative bodies also took part in the process of formation of such units, with royal chancelleries issuing conscription lists to each cavalry captain (‘rotamaster’). Among the armies raised by local governments, there also appeared units enlisted by the Warsaw Land. They have not yet been a separate subject of research, but several studies have mentioned their contribution to the armed forces of the Commonwealth. We therefore already possess a certain body of knowledge regarding the participation of the Warsaw Land’s army units in military conflicts of the Polish-Lithuanian Commonwealth at the turn of the 17th century. In 1578, the entire Masovian Province took serious measures to provide Zygmunt Waza, the king-elect, with military support necessary to stand against his rival to the throne, Maximilian Habsburg. In order to raise sufficient forces, each Masovian particular sejmik – including the one held in Warsaw – was to field a cavalry chorągiew (‘banner’). Due to the lack of source materials, however, it is impossible to specify the extent to which the Warsaw Land fulfilled the requirements imposed by the resolutions of the Masovian General Sejmik3. Such information is available when it comes to the first phase of the Khmelnystky Uprising in 1648, when following the defeat and dispersion of the standing kwarciana (“quarter”) army, a decision was made to create the Crown Armed Forces on a territorial basis, through enlistments organised by sejmiks. Among the general efforts made by local governments to recreate the Crown Army in 1648 – which, according to Albert Borowiak, amounted to 16,120 horses and men – the forces raised by the Masovian Province were a significant contribution – with 1,420 men, they constituted 9% of all created forces. The Warsaw Land raised a hussar chorągiew of 200 horsemen, commanded by Jan Grzybowski, the Alderman of Warsaw. Together with the entire Masovian pułk (‘regiment’), the unit took part in the infamous Battle of Pyliavtsi in September 16484. The Warsaw Land also raised its military units in the years 1671–1673, a period which marked the last of the 18th century’s large-scale enlistments of military forces by local governments for the purpose of meeting the wartime needs of the Commonwealth. This issue has already been mentioned in works dealing with military history. Forces raised by the Warsaw Land between 1671 and 1673 (excluding the dymowe units serving in the Khotyn Campaign) 3 M.A. Pieńkowski, “Koronne zjazdy i sejmiki szlacheckie wobec wojny o tron Polski w latach 1587–1588”, in: Studia nad staropolską sztuką wojenną, vol. 3, ed. Z. Hundert, K. Żojdź, J.J. Sowa, Oświęcim 2014, p. 25–26. 4 A. Borowiak, “Wojsko powiatowe przed kampanią piławiecką 1648 roku”, in: Studia nad staropolską sztuką wojenną, vol. 2, ed. Z. Hundert, Oświęcim 2013, p. 142–144, 155–160; J. Sokołowska, “O zabieżeniu niebezpieczeństwom…”. Szlachta ziemi warszawskiej wobec wojny na Ukrainie 1648–1653”, in: Z dziejów wojskowości polskiej: epoka staropolska – czasy zaborów – czasy najnowsze, ed. D. Milewski, Kraków 2011, p. 52. Cf. J. Wimmer, Wojsko polskie…, op. cit., p. 46.

90


Armed forces raised by the local goverment of the Warsaw land in the years 1671–1673

were briefly described in the work focusing on the participation of the Crown Army in the conflict between anti-monarchist opposition and the supporters of King Michał Korybut in the years 1669–16735. The same issue has also been raised in the work of Jacek Kaniewski, which presents the attitude of Crown Sejmiks to the internal problems of the Commonwealth during the reign of Michał Korybut Wiśniowiecki. This publication, however, only briefly summarises the resolutions on army enlistments adopted by the sejmiks and does not provide their detailed analysis6. It is therefore necessary to expand on the findings described in the aforementioned works, concerning both the implementation of the 1670 Sejm Act on Army Enlargement by the Warsaw Land and the enlistment of dymowe units for the purposes of the Khotyn Campaign in 1673. So far, regional armies raised during that period have been described in detail for the following provinces: Kraków Province, Sandomierz Province, Lublin Province, Belz Province, Volhynian Province, and Ruthenian Province, together with the Halych Land and the Chełm Land7. Recently, an exhaustive study of the enlistments carried out by the Poznań and Kalisz Provinces (including the dymowe units raised in 1673) has also been published8. The army of the Masovian Province, however, has not yet been subject to any research analysis9. This research gap may, at least to some extent, be filled through an analysis of the armies raised in the Warsaw Land. Before 1673, the necessity to enlarge the Crown Army with help from local governments was motivated by the looming war with the Ottoman Empire and its fiefs (including the Cossacks under the command of Petro Doroshenko) and by the country’s internal political conflict. In 1667, the Comput Crown Army was reduced to 12,800 men. Due to the undergoing military operations against allied Cossack and Tartar forces, Grand Marshal and Field Hetman of the Crown Jan Sobieski managed to preserve, apart from the permanent units, 3,100 infantrymen from the German enlistment, which served as an auxiliary force (the regiments were to be paid 600,000 zlotys as a guarantee of their service). The units that remained in the Comput Army in 1667 were subject to a new system of financing, with funds being provided by Province

5 Z. Hundert, Między buławą a tronem. Wojsko koronne w walce stronnictwa malkontentów z ugrupowaniem dworskim w latach 1669–1673, Oświęcim 2014, p. 246–263; the work attempts to reproduce the effort of the Crown Sejmiks to organise armies in 1671 and 1672. 6 J. Kaniewski, Sejmiki koronne wobec problemów wewnętrznych za panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego (1669–1673), Katowice 2014, p. 495–647 (esp. p. 585–588). 7 D. Kupisz, Wojska powiatowe samorządów…, op. cit., p. 279-298; Idem, Wojsko powia­towe województwa wołyńskiego w XVII wieku, “Науковий вісник Волинського національного університету імені Лесі Українки”, 2009, vol. 22, p. 182–188. 8 Z. Hundert, “Powiatowe chorągwie kozackie (pancerne) województw poznańskiego i kaliskiego w latach 1671–1673”, in: Do szarży marsz, marsz… Studia z dziejów kawalerii, ed. A. Smoliński, vol. 6, Toruń 2015, p. 63-105. 9 So far, the military aspect has been the subject of detailed analysis in relation to the attitudes of Masovian nobility (including the Płock and Rawa provinces) in the years 1665–1674; see: M.A. Pieńkowski, “Sejmiki mazowieckie wobec urzędów oraz działalności polityczno-wojskowej hetmana i marszałka koronnego Jana Sobieskiego w latach 1665–1674”, in: Marszałek i hetman koronny Jan Sobieski i jego czasy (1665– 1674), ed. D. Milewski, Warsaw 2014, p. 127–152.

91


Zbigniew Hundert

and Land Sejmiks (except for 700 hussars, whose pays were covered by the Crown Treasury, through the so-called quarter tax). This way, the Army was to be financed without the participation of the State Treasury (through the socalled repartition), which theoretically was meant to increase the nobility’s influence on the Army. Due to Sobieski’s political manoeuvring, however, the reduced forces still remained chiefly under the control of the Field Hetman (from 1668 – the Grand Hetman of the Crown), who supported the Court of Jan II Kazimierz and the French candidacy to the Polish throne, which was opposed by the vast majority of noblemen10. After Michał Korybut Wiśniowiecki was elected king, Hetman Sobieski and the leaders of the pro-French faction, whose candidate had not managed to win the election, joined the opposition11. Sobieski started to exploit his strong influence on the Crown Army in his political battle against the Court of Michał Korybut. When, in 1670, the Army needed to be enlarged in order to stand against the joint Cossack and Tartar forces (backed by the Sublime Porte, which was preparing for a war with the Commonwealth), the enlargement was meant to be carried out in a way that would grant the nobility and the king as much control as possible over the newly raised forces while not allowing for the new enlistment to strengthen the opposition. It was believed that such goal could be achieved if the forces were raised by regional governments12. Binding resolutions regarding the enlargement of the Army were adopted during the second 1670 Sejm, which took place between 9 September and 31 October. It was the third Sejm meeting held during Michał Korybut’s reign and the first one to be brought to an end. During the two previous ones, the proceedings were vetoed by the opposition with the aim of destabilising the country and weakening the king’s position. The third Sejm, which turned out to be the Court’s biggest success in the conflict with its detractors, was not dissolved because the noblemen assembled through a levée en masse. The pressure from the mobilised nobility led to the proceedings being successfully closed13. The Sejm Act on Army Enlargement has already been extensively discussed in Polish historiography. For the purposes of a less exhaustive work, however, it should be noted that according to the stipulations of the Act, 12,000 soldiers were to be raised by local governments. Each sejmik was obliged to raise

10 Details of the reduction of the Army in 1667 and the introduction of the repartition: Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 34–83. Description of the 1667 military campaign: W. Majewski, Podhajce – letnia i jesienna kampania 1667 r., Studia i Materiały do Historii Wojskowości, 1960, vol. 6, part 1, p. 47–99. 11 See e.g. Z. Hundert, Wojsko koronne wobec elekcji 1669 roku, Studia z Dziejów Wojskowości, 2014, vol. 3, p. 91–114. 12 D. Kupisz, Wojska powiatowe samorządów…, op. cit., p. 281–282; Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 246. 13 A detailed account of these events can be found here: L.A. Wierzbicki, Pospolite ruszenia w Polsce…, op. cit. p. 113–153. More about the 1670 Sejm held in autumn: K. Przyboś, “Wstęp”, in: Diariusz sejmu zwyczajnego 1670 roku, ed. K. Przyboś, M. Ferenc, Kraków 2005, p. XV–XXI; M. Sokalski, Między królewskim majestatem a szlachecką wolnością. Postawy polityczne szlachty małopolskiej w czasach Michała Korybuta Wiśniowieckiego, Kraków 2002, p. 130–139.

92


Armed forces raised by the local goverment of the Warsaw land in the years 1671–1673

twice as many soldiers as they had recruited through repartition (only the Ruthenian Province, together with the Chełm Land, were allowed to recruit less men than they had already funded). The service of the newly enlisted units was to begin on 1 May 1671 and last at least two quarters of a year. Each sejmik had the faculty to extend the time of service depending on the developments in the battle zone. Pays provided for the conscripts were to be equal to those of the members of the Comput Army. The members of the standing Crown Army were not allowed to transfer to the regional units; likewise, the conscripts of the locally raised armies could not join the Comput Forces14. The Act on Army Enlargement was also binding for the Masovian Province, along with the Warsaw Land. Through repartition, the province disposed of two full infantry regiments and a part of a third one. These units were: 300 men commanded by Oberszter (Colonel) Ernest Denhoff (promoted to Major General in 1670); 250 men commanded by Major General Franciszek Andrault de Buy, the Alderman of Tczew, succeeded by Obeszter Michał Żebrowski ca. 1668; 100 men constituting a part of the infantry regiment commanded by Oberszter Władysław Denhoff, the Alderman of Starogard (from 1672 – the Chamberlain of Pomorze)15. In total, the Masovian Province consisted of 650 infantrymen raised through German enlistment, which, by virtue of the 1670 Sejm Act, obliged them to raise further 650 men. As evidenced by the resolutions adopted by the local sejmik, the Warsaw Land itself funded only a part of Ernest Denhoff ’s infantry regiment16; its exact headcount has not yet been established. Nonetheless, it seemed obvious that a land whose capital was the place where the Sejm took place and where Polish kings resided should be actively engaged in carrying out new enlistments. In 1671, King Michał Korybut decided to call a levée en masse. The decision led to country-wide confusion, since noblemen were allowed to substitute their personal participation in the campaign with forces raised through enlistment. This in turn led to various infringements of the Act on Army Enlargement as 14 The 1670 Sejm Acts, in: Volumina Legum (below: VL), ed. J. Ohryzko, vol. 5, Petersburg 1860, p. 30– 31; Diariusz sejmu zwyczajnego 1670 roku…, op. cit., pp. 106–109; J.A. Chrapowicki, Diariusz, cz. 3, Lata 1669–1673, ed. L.A. Wierzbicki, Warszawa 2009, p. 112. Discussion of the Act, et al: D. Kupisz, Wojska powiatowe samorządów…, op. cit., p. 280–281; K. Zając, Wojsko Rzeczpospolitej w latach 1668–1673, Studia i Materiały do Historii Wojskowości, 1960, vol. 5, p. 218; J. Wimmer, Wojsko polskie…, op. cit., p. 161; T. Korzon, Dola i niedola Jana Sobieskiego 1629–1674, vol. 2, Kraków 1898, p. 429–430; Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 246–247. 15 Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 61–62. The outcome of the repartition in the Masovian Province diverged largely from what had been planned; at first, apart from E. Denhoff’s regiment, the province was to keep different units; see: different versions of the army register from 1.08.1667, the National Archive in Kraków. Sądeckie Municipal Records, file number: 131, p. 331–340, Central Archives of Historical Records in Warsaw (below: AGAD), Zbiór Branickich z Suchej, file number 42/56, sheet 389–390v; the Czartoryski Library in Kraków (below: B. Czart.), manuscript 162, p. 493–497; the National Library, Library of the Zamojski Fee Tail (below: BN, BOZ), manuscript 1175, p. 249–252. 16 See: the Warsaw Land Instruction from 14 XII 1667 and sejmik resolutions from 27 XI 1670, 15 I 1671, 2 IV 1671, 21 IV 1673, National Library of the Polish Academy of Learning and the Polish Academy of Sciences in Kraków (below: PAU-PAN), manuscript 8348, sheet 154, 168v–169, 171v, 172v, 179v, 181v, 211.

93


Zbigniew Hundert

some noblemen chose to personally take part in the levée en masse and did not organise enlistments, while others substituted their participation with raised forces – generally, however, with dymowe/łanowe units and not professional armies17. Moreover, the enlistment of new units in 1670 was hindered by the convocation of the Treasury Tribunal in February with the intention to cover the outstanding payments for the Crown Army, especially the amount due for its military service in the years 1663–166718. In order to gather the due amount, each province was forced to introduce a number of high taxes. The Warsaw Land, too, had to deal with this issue19. Moreover, the land was obliged to provide running payments for the chorągiew and regiments raised through repartition. All these factors made it difficult for the Warsaw Land to meet the requirements of the 1670 Act on Army Enlargement. As a result, hardly any local military unit began its service on 1 May 1671, i.e. the date set out in the resolution adopted by the Sejm. By then, most sejmiks had not even started to discuss the implementation of the process of enlistment. The noblemen of the Warsaw Land were no exception – they first took up the issue during the sejmik held on 12 June 1671. At first, the Warsaw Sejmik discussed the organisational aspects of the levée en masse. The authorities followed the example of the Podlaskie Province and adopted a resolution stipulating that a nobleman’s personal participation could be substituted with łanowe units – he had to provide one cossack horseman (cossack units were a type of light or medium cavalry, also referred to as pancerni [“armoured”]) for each 10 voloks (ca. 440 acres) of land he owned. The number of horses due to be sent from each volok and village was to be established according to the 1653 guidelines, included in the municipal records of Warsaw20. Raising łanowe units as a part of the levée en masse was intended to be – as underlined in the resolution – an implementation of the act on “increasing the Commonwealth’s power” adopted during the latest Sejm meeting. During the first quarter of their service, the cavalrymen were to be paid 150 zlotys for each horse – “so that the enlisted soldiers would duly and properly serve the Commonwealth.” Warsaw Castellan Jan Zygmunt Oborski was appointed the cavalry captain; his responsibility was to “lead the company of our great noblemen, riding the finest horses and armoured 17 See: L.A. Wierzbicki, Pospolite ruszenie w Polsce…, op. cit., p. 155–163; D. Kupisz, Wojska powiatowe samorządów…, op. cit., p. 282–283; Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 247. 18 More about the 1671 Treasury Tribunal: Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 305–310. 19 During the proceedings of the 1670 Sejm, the representatives of the Warsaw Land declared to contribute the equivalent of 14 rates of the chimney tax (The 1670 Sejm Acts, in: VL, vol. V, p. 43, act: Deklaracyje województw i ziem koronnych i pobory od nich pozwolonych). However, the process of collecting the tax proved to be inefficient. According to the Sejm«s accounts, presented by the treasurer during the 1672 Winter Sejm, the tax collector managed to execute mere 164 złotys out of the expected 590 złotys and 5 shillings. Such amount could only cover pays for a small number of soldiers; see: Accounts of the 1672 Sejm, AGAD, Archives of the Crown Treasury (below: ASK), section II, file number 62, sheet 10. 20 The Warsaw Land Laudum (Resolution), Warsaw 12 VI 1671, PAU-PAN, manuscript 8348, sheet 185; L.A. Wierzbicki, Pospolite ruszenie w Polsce…, op. cit., p. 170; J. Kaniewski, op. cit., p. 586–587. For more details of the Warsaw Land’s enlistment of łanowe units during the 1653 levée en masse and the system of enlistment implemented, see: J. Sokołowska, op. cit., p. 56–57.

94


Armed forces raised by the local goverment of the Warsaw land in the years 1671–1673

as cossacks should be; lead them as proudly as a senator should and with as much honour as our land deserves.” Oborski did not have much time to form his chorągiew – on 25 July he was to bring his unit to the camp in Stanisławowo (located in the neighbouring Czersk Land); moreover, on 5 July, the unit was to show up for inspection carried out in Grochów (currently a district in Warsaw) by especially assigned commissioners. The cavalry captain himself waived the so-called “ghost fellowships” (a form of emolument paid for a fictitious number of men in chorągiew) in order not to understate the factual size of the cossack rota raised in Warsaw. In return, Oborski was to be given 3,000 zlotys as a “kitchen fund” during the first quarter of his unit’s service. The amount would be provided through one levy of the łanowe tax – 15 zlotys for each volok of land. The “kitchen fund” was supposed to cover the purchase of boilers for the chorągiew. Oborski was also responsible for hiring a barber surgeon and a chaplain; however, their wages would not be covered by the “kitchen fund,” but by the equivalent of pays for four horsemen – meaning that the pays would not correspond with the factual number of soldiers in the unit. As a result, the funds reserved for paying the barber surgeon and the chaplain amounted to 600 zlotys in the first quarter. The function of Oborski’s deputy, i.e. the colonel, was entrusted to Stanisław Rogowski who too was a citizen of the Warsaw Land. His emolument was to be covered by a half of one levy of the łanowe tax. The resolution adopted by the sejmik also stipulated that a nobleman, if he wished so, could personally participate in the enlistment as a member of the company levied from his estate. In such cases, the enlisted nobleman would be exempt from fees determined by enlistment receipts and, additionally, would be paid for his services. Similarly, if a nobleman wished to enlist his son, brother or other relative, the cavalry captain was obliged to accept such fellows, provided that they “mount fine horses and are properly equipped.” A chorągiew raised in such a manner was to serve for a quarter of a year, but if other provinces decided to keep their armies for another three months, the Warsaw Land would follow suit and keep its cossack rota, with soldiers paid in the “quarter mode” (the same way the Comput Army paid its cossack chorągiews – 41 zlotys for each horse)21. Any further prolongation of the service would have to be discussed and approved by the sejmik. The discussed resolution seems to be fairly detailed, but it nonetheless does not provide specific information as to how many poczets (“fellowships”) should form one chorągiew, nor does it specify the exact number of men in each chorągiew. In the resolution adopted by its sejmik, the nobility of Warsaw wished for their “strenuous and bloody quest to bring honour to the Commonwealth and to redeem all lost provinces de integro.”22 They chose Castellan Jan Zygmunt 21 The discussion of the resolutions on the organisation of Oborski’s łanowe units of cossack cavalry, along with direct quotes, is based on: The Warsaw Land Laudum, Warsaw 12 VI 1671, PAU-PAN, manuscript 8348, sheet 185v–188. Cf. J. Kaniewski, op. cit., p. 587. 22 The Warsaw Land Laudum (Resolution), Warsaw 12 VI 1671, PAU-PAN, manuscript 8348, sheet 188.

95


Zbigniew Hundert

Oborski as their commander. At the time, Oborski was the highest-ranking official in the county and was highly esteemed by the noblemen of the Warsaw Land; during Sejm assemblies taking place at the end of the 1660s and the beginning of the 1670s, they put forward several proposals to raise the rank of the Castellan of Warsaw, an office assumed by Oborski at the end of 1654, from a “bench senator” to a “chair senator.” It is unclear whether Oborski had ever served in the professional army, but he definitely had military experience. He excelled in combat during the recapture of Warsaw from the Swedish forces in 1656 as well as a year later, during the town’s defence against Transylvania. In 1657, he led the Masovian section of levée en masse23. It can therefore be concluded that the Castellan of Warsaw was well prepared to organise and lead the Warsaw chorągiew of cavalry in a military campaign. Nonetheless, the dymowe unit commanded by Oborski in 1671 never reached the combat zone, as the Warsaw Land Sejmik which convened on 27 July introduced changes to the resolution adopted during its previous proceedings. Since “other provinces and lands made the town of levée en masse foray, so have we - convinced ea aemulatione et exemplo – agreed to send the infantrymen”. In consequence, merely a month and a half after having decided to raise a rota of horsemen, the Warsaw Land replaced its cavalry chorągiew with an infantry unit, thus squandering at least a part of the funds collected through tax levies – Oborski’s rota was ready to battle and the sejmik, having dissolved it after such a short period, still had to provide payments for the cavalry captain and “so that, as a chivalrous cavalry captain, he was discreet and willing to please some of the society noblemen with his banner’s campaign”24. In 1671, the Warsaw Sejmik was not the only one to cause significant confusion by making changes in official resolutions; unfortunately, similar actions were taken in many other regions. The chaotic actions of local governments are best exemplified by the “higher” provinces, for instance the Poznań Province and the Kalisz Province. At first, the noblemen of the Greater Poland settled upon raising dymowe units, but soon abandoned the initial strategy and decided to personally participate in the levée en masse. Eventually, however, the nobility of Poznań and Kalisz returned home from the camp in Lublin and vouched to send substitution in the form of their local armies25. 23 A. Keckowa, “Oborski Jan Zygmunt”, in: Polski Słownik Biograficzny, Wrocław–Warszawa–Kraków– Gdańsk 1978, vol. 23, p. 437–438. Oborski’s bravery during his military service in the period of the Deluge is underlined by J. Choińska-Mika, Sejmiki mazowieckie w dobie Wazów, Warsaw 1998, p. 119. During Michael Korybut’s reign, Oborski was probably one of the monarch’s avid supporters; see: J. Matyasik, Obóz polityczny króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego, Warsaw 2011, p. 63. 24 The Warsaw Land Laudum (Resolution), Warsaw 27 VII 1671, PAU-PAN, manuscript 8348, sheet 190–190v. Oborski’s choragiew was also mentioned in the General Masovian Sejmik’s resolution from 20 VII 1671, as a unit due to be paid; see: the General Masovian Sejmik Resolution, Warsaw 20 VII 1671, PAU-PAN, manuscript 8334, sheet 188. In the work Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 254–255 I was yet unable to indicate whether Oborski’s chorągiew had been organised and when it had been dissolved. 25 L.A. Wierzbicki, Pospolite ruszenie w Polsce…, op. cit., p. 193–195; D. Kupisz, Wojska powiatowe samorządów…, op. cit., p. 283. See also: Instrukcja urodzonemu Mikołajowi Narzymskiemu, chorążemu płockiemu, dworzaninowi pokojowemu JKM do wielmożnych hetmanów od JKM posłanemu dana z kancelarii mniejszej koronnej, 7 IX 1671, AGAD, Libri Legationum, file number 25, sheet 258.

96


Armed forces raised by the local goverment of the Warsaw land in the years 1671–1673

The infantry unit which, by virtue of the resolution adopted by the Warsaw Land on 27 July 1671, was to replace J. Z. Oborski’s cavalry rota, was not supposed to be formed from scratch. The resolution reads as follows: “Since the time is far too short to raise the infantry units, and His Lordship Dobszyc, the oberster of His Royal Highness, commands his people who are ready for the comput, people he has been commanding suo sumptu et stipendio to serve the Commonwealth, he has now decided to willingly offer his people to assist us in our current military expedition”. The Warsaw Land, therefore, decided to implement the Act on Army Enlargement by employing an already existent infantry unit remaining in service of the Commonwealth but not funded through the army budget of the Crown. Following the stipulations of the resolution, the land enlisted 100 infantrymen (one company); their service was to commence on 1 August 1671 and last only a quarter of a year. After this period, were it not included in the army budget, it would be dissolved. Each man was to be paid 12 zlotys each month, which amounted to the quarterly pay of 36 zlotys. The sejmik administered three levies of the łanowe tax to cover the payment. The local government also designated a commissary responsible for overseeing the company; the function was entrusted to Jan Dobrogost Krasiński, the Crown Referendary and the Alderman of Warsaw26. The infantry unit raised by the Warsaw Land warrants particular attention, as it constituted a part of Jan D. Krasiński’s regiment, which in 1667 did not join the comput army but remained in service as an auxiliary force. As mentioned before, this was due to the manoeuvres of Hetman Sobieski27. In 1667, Krasiński’s regiment consisted of 400 men and was stationed at the garrison in Bila Tserkva28. In 1670, the Royal Court, fearing Sobieski’s influence on the army, sought dissolution of the auxiliary infantry, which was to be carried out at the beginning of 1671. Nonetheless, Sobieski, along with his political and military entourage, made efforts to retain several companies which had been part of the dissolved regiments, claiming that the units would prove useful in the forthcoming military campaign29. One of the regiments dismissed at the king’s order was owned by a member of one of the most prominent Masovian families, a royal dignitary and a local alderman – Jan D. Krasiński30. The referendary’s influence also extended to the Warsaw Sejmik; 26 The Warsaw Land Laudum (Resolution), Warsaw 27 VII 1671, PAU-PAN, manuscript 8348, sheet 189–190 (quote: sheet 189–189v.). Cf. Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 254, 256; J. Kaniewski, op. cit., p. 587. 27 Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 256, 309. 28 See: The Crown Army budget from 1 VIII 1667, Czart. B., manuscript 162, p. 497, BN, BOZ, manuscript 1175, p. 252; J. Wimmer, Wojsko polskie…, op. cit., p. 156; Idem, Historia piechoty polskiej do roku 1864, Warsaw 1978, p. 242–243. 29 Z. Hundert, Z.: Między buławą a tronem…, op. cit., p. 63–64, 182–183, 308–309. 30 More on the Krasiński family’s status in Masovia: see e.g. J. Dzięgielewski, “Mazowszanie w życiu publicznym Rzeczypospolitej od rokoszu Zebrzydowskiego do abdykacji Jana Kazimierza”, in: Mazowsze w procesach integracyjnych i dezintegracyjnych w Rzeczypospolitej XVI–XVII wieku. Studia i szkice, ed. J. Dzięgielewski, Warsaw 2010, p. 101; Idem, “Mazowszanie na urzędach centralnych w XVI–XVII wieku”, in: Mazowsze na pograniczu kultur w średniowieczu i nowożytności, ed. M. Dygo, Pułtusk 2007, p. 105; J. Choińska-Mika, op. cit., p. 8, 12. More about J.D. Krasiński: see e.g. M.A. Pieńkowski, Sejmiki mazowieckie wobec urzędów…, op. cit., p. 129–130.

97


Zbigniew Hundert

he most probably used his power to convince the sejmik to temporarily enlist one of the companies belonging to his regiment. The company came under the command of Oberszterlejtnant (Lieutenant Colonel) Wacław Dobszyc (in the resolution adopted by the sejmik, he is referred to as an oberster), who was a member of a wealthy noble family settled in the Duchy of Opava (currently Czech Silesia). He started his service in the Commonwealth’s military in 1649, during an enlistment carried out by Karol Ferdynand Waza, the Bishop of Wrocław. He devoted his entire life to his career in the Crown Army and reached the rank of Major General (he died in 1697). In 1663, he became an officer in Krasiński’s regiment31. All these circumstances lead to the conclusion that the Warsaw Land, probably being persuaded by Krasiński, did not allow for the dissolution of a unit composed of experienced army men led by Dobszyc. This fact proved to have a major significance in 1671, during military operations carried out against the Cossacks and the Tatars. On 31 October 1671, having completed three months of service, Dobszyc’s company was not dissolved (as stipulated in the sejmik resolution), nor did it gain funding through repartition. Similarly, Krasiński’s regiment was still in service. It has not been established whether the infantry unit selected from the referendary’s regiment and enlisted by the Warsaw Land took part in the military operations taking place at the turn of 1671. Historical records mention, however, that at the beginning of 1672, Sobieski summoned Wacław Dobszyc to stand before the Hetman Court32. Krasiński’s infantry regiment, officially comprising 200 men (according to Stanisław Makowiecki, the factual number of soldiers in the unit was 150), was incorporated into the garrison which, between 15 and 25 July 1672, was engaged in the futile defence of Kamenets from the attacks of the Ottoman Army. During the siege of the town, Krasiński’s infantry unit was led by Captain Jan Bukar and Captain Jakub (Jan?) Kulikowski; Dobszyc was not present in Kamenets at the time33. Despite Dobszyc’s abscence, in December 1672 Sobieski granted hiberna (accommodation and board for troops during winter time) to Krasiński’s regiment, which comprised as many as 240 men; in the document outlining the distribution of funds and places of accommodation provided for soldiers, the unit was mentioned as “men commanded by His Lordship Dobszyc.”34 31 M. Wagner, Słownik biograficzny oficerów polskich drugiej połowy XVII wieku, vol. 2, Oświęcim 2014, p. 74–76, entry: Dobszyc Wacław Wilhelm. 32 From Warsaw 26 III 1672, PAU-PAN, manuscript 368, sheet 137v. 33 J. Sobieski writing to Andrzej Trzebicki, the Bishop of Kraków, from Gołąb on 4 VIII 1672, in: Pisma do wieku i spraw Jana Sobieskiego, ed. F. Kluczycki, vol. 1, pt. 2, Kraków 1881, p. 1039–1040; Opisanie szturmowania do Kamieńca Podolskiego przez cesarza tureckiego, in: Ibid., p. 1060; S. Makowiecki, Relacyja Kamieńca wziętego przez Turków w roku 1672, ed. P. Borek, Kraków 2008, p. 67–69; J. Woliński, Oblężenie Kamieńca w 1672 roku, in: Ibid., Z dziejów wojen polsko-tureckich, Warszawa 1983, p. 32–33; Z. Hundert, Garnizon wojskowy Kamieńca Podolskiego w latach 1667–1672 – zarys problematyki, “Saeculum Christianum”, 2015, vol. 21, p. 147–148. 34 Dystrybuta starostw i dzierżaw na regimenty trybem cudzoziemskim służące, w województwach brzeskimkujawskim i inowrocławskim na konsystencją, hiberna zaś w prowincji pruskiej, stanęła w Szczebrzeszynie, 4 decembris 1672, AGAD, Zamoyski Family Archive, file number 3112, p. 387; Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 368.

98


Armed forces raised by the local goverment of the Warsaw land in the years 1671–1673

In 1673, when the Commonwealth was preparing its army for the Khotyn Campaign, the infantry unit, comprising 200 men, was incorporated into the Comput Army, with Krasiński as the commander. It was also treated as a former enlistment. Seeing that the army was going through the process of enlargement, the number of men in the referendary’s regiment was doubled; therefore, during the Khotyn Campaign, Krasiński had 400 men under his command35. At that time, the unit was not employed by the Warsaw Land – in April 1673, the region was still indebted to the part of Krasiński’s unit enlisted and put under Dobszyc’s command in 1671. It was not until then that the Warsaw sejmik ruled to pay the due amount to Dobszyc’s men; the funds necessary to cover the debt were to be gained through three levies of the łanowe tax36. The enlistments carried out in 1671 turned out to be a disillusionment of previously unforeseen proportions and a clear fiasco of the royal military policy (reinforcement of armed forces other than the Crown Comput Army). To make matters worse, in 1672, the Ottoman Empire openly entered into war with the Commonwealth. The Polish-Lithuanian State found itself fully unprepared for the attack, seeing that two Sejms which convened in 1672 were dissolved and, therefore, no resolution on army enlargement was adopted. Although the 1670 Sejm Act provided a legal basis for raising new units, most local armies raised in 1672 were not sent to fight against the Ottoman Empire, but mostly used as a substitute of noblemen’s participation in the levée en masse or as a leverage against political opposition37. In 1672, the Warsaw Land presumably did not raise its own units; instead, the men sent first to the royal camp near Gołąb and later to the camp in Lublin were enlisted as a part of the levée en masse. It is fairly probable that the nobility of Warsaw did not participate personally (viritim) in the campaign, but fulfilled their duty through raising łanowe units, as they had done in 1671. This supposition is supported by the declarations made during the Warsaw Sejmiks convened in December 1671 and January 1673 – those declarations reflect certain preferences of the nobility of Warsaw. In 1673, the noblemen declared that in case they were to “go to war in vim of the levée en masse,” they would raise one cossack horseman for each 10 voloks and one hussar horseman for each 20 voloks of their estate38. This information, however, is not substantial

35 Komput wojska JKM Rzptej polskiego i cudzoziemskiego zaciągu, starego i nowego podług ordynacyi Rzptej na sejmie anno 1673 uczynionej i postanowionej, AGAD, Revenue and Army Records (below: ASW), section 86, file number 61, sheet 3v; Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 364. In 1674, Dobszyc became the commander of his own infantry unit; see: J. Wimmer, Materiały do zagadnienia liczebności i organizacji armii koronnej w latach 1673–1679, Studia i Materiały do Historii Wojskowości, 1961, vol. 7, part 2, p. 428–433. 36 The Warsaw Land Laudum (Resolution), Warsaw 21 IV 1673, PAU-PAN, manuscript 8348, sheet 211v. 37 Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 258–263. For details of the 1672 political crisis in the country, see e.g. L.A. Wierzbicki, O zgodę w Rzeczypospolitej. Zjazd warszawski i sejm pacyfikacyjny 1673 roku, Lublin 2005, p. 15–127. 38 Sejmik register of the Warsaw Land, Warsaw 15 XII 1671 and 4 I 1673, PAU-PAN, manuscript 8348, sheet 193v–194, 208. Cf. J. Kaniewski, op. cit., p. 587–588.

99


Zbigniew Hundert

enough to confirm that in 1672 the Warsaw Land fulfilled the obligation of participating in the levée en masse though the enlistment of łanowe units. It is certain that other lands in the Masovian Province raised their local armies in 1672. Among the units raised was the Liw Land’s heavy cavalry chorągiew of 100 men led by Konstanty Ludwik Oborski, the Castellan of Liw, which arrived at the camp in Lublin on 5 November39, or the Czersk Land’s cossack cavalry rota of 60 men, enlisted after the Gołąb-Lublin nobility convention40. The Warsaw Land, which in 1672 did not levy forces for the purposes of the Gołąb Confederation supporting King Michał Korybut, reconsidered raising their own local army in 1673 – after the Court and its opposition came to an agreement and took action against the Ottoman Empire. In order to face the Ottoman Porte, the 1673 Sejm (also known as the Pacification Sejm) ordered for the Crown Comput Army (excluding the Lithuanian forces) to be enlarged to 31,300 men41. Another resolution adopted by the Sejm was meant to increase the military capability of the country. The resolution obliged local governments to raise a number of dymowe units which, in total, would comprise as many men as the Comput Army. By virtue of the 1673 Sejm Act, each sejmik was to levy “one horseman with proper equipment” from each 30 dyms of inherited estate and one infantryman from each 20 dyms of royal and church-owned estates. It was also specified that the dymowe units were to arrive to a designated camp four weeks after the conclusion of relational sejmiks at the latest42. During its relational sejmik convened on 21 April 1673, the Warsaw Land raised the subject of the Sejm Act and started to implement the plan of raising dymowe units. First, Stanisław Rogowski was appointed as the cavalry captain of the future cavalry unit; as mentioned before, he had been assigned to lead the łanowy unit raised by Warsaw in 1671. Rogowski (died in 1699) had already had certain military experience. In 1665, he served in the Crown Army in the cavalry pułk led by Stanisław “Rewera” Potocki. As a member of this formation, he joined the military confederation supporting the case of Jerzy Sebastian

39 See: the Liw Land Sejmik resolutions, Liw 27 VIII 1672 and the camp between Domanice and Przewory 19 IX 1672, PAU-PAN, manuscript 8322, sheet 164v–165, 168–168v; Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 254, 260–261. Cf. J. Kaniewski, op. cit., p. 610. 40 The Czersk Land Laudum (Resolution), Czersk 28 XI 1672, PAU-PAN, manuscript 8319, sheet 405–405v; J. Kaniewski, op. cit., p. 584. In the work Z. Hundert, Między buławą a tronem… (op. cit., p. 254), the unit raised by the Czersk Land was omitted due to an oversight and is not included in the list of local armies raised by the Masovian Province. More about the Gołąb-Lublin nobility convention and the confederation established to support the king: A. Przyboś, Konfederacja gołąbska, Tarnopol 1936; L.A. Wierzbicki, O zgodę w Rzeczypospolitej…, op. cit., p. 19–35. 41 See: M Wagner, Wojna polsko-turecka w latach 1672–1676, vol. 1, Zabrze 2009, p. 317; J. Wimmer, Wojsko polskie…, op. cit., p. 173–177; Z. Hundert, Husaria koronna w wojnie polsko-tureckiej 1672–1676, Oświęcim 2014 (2nd edition), p. 348–349. Crown Forces, organised in 1673, amounted to 33,520 horses and men; see: Komput wojska JKM Rzptej polskiego i cudzoziemskiego zaciągu…, AGAD, ASW, diary 86, file number 61, sheet 1–3v, 5. More about the 1673 Sejm: L.A. Wierzbicki, O zgodę w Rzeczypospolitej…, op. cit., p. 217–282. 42 The 1673 Sejm Acts, in: VL, vol. V, p. 59–60. More about the decisions regarding national defence and the acts adopted by the Pacification Sejm: L.A. Wierzbicki,O zgodę w Rzeczypospolitej…, op. cit., p. 239–282.

100


Armed forces raised by the local goverment of the Warsaw land in the years 1671–1673

Lubomirski, which proves that he was more than just an ordinary soldier43. It is also believed that in the years 1664–1665, Rogowski was the cavalry captain of units of wybraniecka infantry raised by the Lublin Province and the Bełżec Province; nonetheless, this chapter of his career has not been confirmed44. In any case, it is certain that he was trusted by the local nobility (or was backed by a patron), seeing that he was offered the post of an officer in the Warsaw Land’s army for the second time in two years. The resolutions adopted by the local government in Warsaw did not include any details and their scope was limited to designating the cavalry captain. Any specifics were to be discussed on 4 May, during the General Sejmik of the Masovian Province. Nonetheless, in their resolution issued on 21 April, the local authorities called on the people of the Warsaw Land to “have the funds or units waiting in the wings in anticipation of the military expedition, in consonance with the constitution, and according to the number of chimneys on their estates, so that [we are able to], along with other Reipublicae provinces, summon those people in the most orderly way, as stated in our legally-binding constitution.”45 The nobility of Warsaw, therefore, was urged to prepare for raising their own units or to provide funds necessary to pay the enlisted soldiers. The requirement of levying one horseman from each 30 dyms proved to be a logistic difficulty for the Warsaw Land, seeing that, until then, they had based their system of enlistments on voloks converted to łans (unit used to measure area), not dyms (unit used to measure number of households). The issue most probably drove the local government to postpone the adoption of any resolutions regarding the enlistment until the meeting of the General Sejmik of the Masovian Province; the local authorities wrote that “since it is impossible to raise a full chorągiew in our land, we therefore need to approach the noble representatives of other lands of our region during the provincial assembly and ask for their help in completing our enlistment.”46 It can be seen, therefore, that the amount of dyms owned by the Warsaw Land was not sufficient to raise a full cavalry unit and the region had to rely on supplements from other lands located in the Masovian Province. The General Sejmik convened on 4 May 1673 was dominated by the issues concerning the enlistments of cavalry and infantry units. The latter were to 43 M. Nagielski, “Działania zbrojne rokoszu Jerzego Lubomirskiego w roku 1665”, in: Idem, Druga wojna domowa w Polsce. Z dziejów polityczno-wojskowych Rzeczypospolitej u schyłku rządów Jana Kazimierza Wazy, Warsaw 2011, p. 240–241. 44 M. Wagner, Słownik biograficzny oficerów…, op. cit., vol. 1, Oświęcim 2013, p. 235–236, entry: Rogowski Stanisław. The accounts of the Sejm presented in 1668 name Rogowski as the cavalry captain of wybraniecka infantry raised by the Lublin Province (in the years 1665–1666) and the cavalry captain of the Bełżec Province (no date provided). As the cavalry captain of Lublin, Rogowski is mentioned without a first name, and as the cavalry captain of Bełżec – with the name Stefan. It can be therefore doubted whether it was Stanisław Rogowski who was the cavalry captain of wybraniecka infantry; see: The 1668 Sejm Accounts, AGAD, ASK, section II, file number 61, sheet 113–113v. Cf. J. Wimmer, Wojsko polskie…, op. cit., p. 310. 45 The Warsaw Land Laudum (Resolution), Warsaw 21 IV 1673, PAU-PAN, manuscript 8348, sheet 212–212v. Cf. J. Kaniewski, op. cit., p. 588. 46 The Warsaw Land Laudum (Resolution), Warsaw 21 IV 1673, PAU-PAN, manuscript 8348, sheet 212v.

101


Zbigniew Hundert

be organised by the entire province (and not by local sejmiks); in accordance with the Sejm Act, one infantryman was to be levied from each 20 dyms in royal and church-owned estates. The process of raising the provincial infantry unit was to be overseen by Jan Linkhauz – an experienced officer who had been the obester of the Comput Army’s dragoon regiment until 167147. As far as cavalry was concerned, every cavalry captain was advised to form their chorągiews out of men who were “well uniformed and owned a horse.” In the first quarter of the year, each horseman was to be paid 150 zlotys, out of which 30 zlotys would be deducted in order to cover the traktaments (pays) of the elders (positions such as cavalry captain, colonel, warrant officer). In the second quarter, the decisions regarding the pay of each horseman and the system of collecting funds for pays of the elders were left within the discretion of each local sejmik. Finally, the Masovian Sejmik discussed the Warsaw Land’s appeal to supplement its chorągiew with men from other lands of the Masovian Province; the resolutions adopted by the sejmik stipulated the following: “each estate which summons a cavalry captain and which, in consonance with agreements with other estates, will raise the units of 100 horses each.”48 The Warsaw Land could therefore ‘merge’ its forces with those from another land (which at that time remained unspecified) in order to form a full chorągiew of 100 men led by Rogowski. After the General Assembly of the Masovian Province, another sejmik of the Warsaw Land took place on 18 May with the primary goal of introducing detailed clarifications to the resolutions regarding the enlistment of dymowe units. The pay for each horseman in Rogowski’s rota was set to 170 zlotys for half a year’s worth of service (i.e. for two quarters), with 30 zlotys deducted for Rogowski’s traktament. The Warsaw Land, therefore, attempted to conform to the regulations adopted by the Masovian General Sejmik, according to which, in the second quarter of their service, Rogowski’s men would be paid only 20 zlotys each. Each dym of the Warsaw Land was to lay down the amount of 7 zloty and 20 groshes for the purpose of funding the local unit. Rogowski’s rota was to begin its service on 1 June which meant that the chorągiew would serve until 30 November 1673. The obligation of the Warsaw Land’s cossack cavalrymen was to report for duty “well equipped and mounting fine horses.” The chorągiew was ordered to gather in Błoń or in Tarczyn – depending on where it would be easier for the cavalry captain to group his men. On 5 June the unit was to show up near Czerniaków for inspection carried out by designated officials (including Oborski, the Castellan of Warsaw). Afterwards, the rota was to follow the order of the king or the Crown Hetmans and arrive at a selected assembly point. At the same time, the resolution adopted by the Warsaw Land stipulated that throughout the period of its service (i.e. 47 Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 52, 157–158. See also: M. Wagner, Słownik biograficzny…, op. cit., vol. 1, Oświęcim 2013, p. 171–172, entry: Linkhaus (Linkhauz, Linkaus) Jan. 48 The resolutions of the General Sejmik of the Masovian Province, Warsaw 4 V 1673, PAU-PAN, manuscript 8334, sheet 192–193v. Cf. J. Kaniewski, op. cit., p. 611 (with errors).

102


Armed forces raised by the local goverment of the Warsaw land in the years 1671–1673

half a year), Rogowski’s chorągiew was to remain under the jurisdiction of the hetmans or a designated regimentarz (deputy commander). The same resolution also provided that Colonel Linkhauz’s infantry unit was to be raised along with Rogowski’s cavalry; it was to serve for half a year49. The content of the aforementioned resolutions demonstrates that the local nobility made earnest attempts to contribute to the enlargement of the Crown Army organised for the needs of war against Turkey. The dymowe unit raised by the Warsaw Land in accordance with these guidelines took part in the Khotyn Campaign and the Battle of Khotyn (10 and 11 November 1673). Its participation can be verified by the analysis the resolutions adopted on 4 April 1674 during the local relational sejmik, which stipulated that: “in order to reward high merits or, for that matter, losses incurred as a result of the Khotyn expedition by Honourable Cavalry Captain Stanisław Rogowski and Samuel Czosnowski, the lieutenant of our land, we thereby recommend the szelężne50 administrator to set aside one thousand Polish zlotys, as declared by the Honourable Marshall and Great Crown Hetman.”51 Not only does this quote constitute a confirmation of the involvement of Rogowski’s chorągiew in the events of the Khotyn Campaign, but it also shows that the unit excelled in the military operations carried out against the Ottoman Empire, so much so that Hetman Sobieski appealed for Cavalry Captain Rogowski and Lieutenant Czosnowski to be financially rewarded in recognition of their merits. After the victorious Battle of Khotyn, the Warsaw Land’s chorągiew, which was to end its service at the end of November 1673, was dissolved after making its way back to Masovia. This assumption finds its confirmation in the words of Sobieski, who wrote a letter informing Primate Florian Kazimierz Czartoryski (who served as the interrex after the death of Michał Korybut on 10 November) that a large part of the army, including provincial forces, returned to the Commonwealth upon completing their quarter of service52. Moreover, it is known that Rogowski’s chorągiew was not included in the army budget, unlike the dymowe units that stayed in the combat zone at the beginning of 1674 – among them the infantry regiment led by Jan Linkhauz, comprising 400 men. The unit garrisoned in the town of Medzhybizh (in Podolia), following its recapture from the Turks; the document confirming this fact refers to the unit as a dymowe infantry of the Czerski Land, rather than the entire

49 The Warsaw Land Laudum (Resolution), Warsaw 18 V 1673, PAU-PAN, manuscript 8348, sheet 215v–216v. Cf. J. Kaniewski, op. cit., p. 588. 50 An indirect tax, 10% of the income generated from the sale of alcohol. 51 The Warsaw Land Laudum (Resolution), Warsaw 6 IV 1674, PAU-PAN, manuscript 8348, sheet 236v. More about the Khotyn Campaign and the Battle of Khotyn: see e.g. M. Wagner, Wojna polska-turecka…, vol. 1, p. 339–394; Idem, “Bitwa pod Chocimiem 1673 roku”, in: Historia Militaris Polonica, ed. J. Gmitruk, W. Włodarkiewicz, Warsaw 2012, p. 78–90; Z. Hundert, Husaria koronna…, p. 347–373. 52 J. Sobieski to F. K. Czartoryski, from Dawidów upon Prut 21 XI 1673, in: Pisma do wieku…, vol. 1, part 2, p. 1343.

103


Zbigniew Hundert

Masovian Province53. In May 1674, when the Crown Army was to be paid for its service during the 1673 Khotyn Campaign, Linkhauz’s regiment was listed in the so-called Khotyn Donative Act as comprising 202 men (according to the register drawn up on 10 November 1673). The dragoon company of 86 men which was a part of the Masovian Province’s dymowe regiment was counted separately54. As mentioned before, the Masovian regiment became a part of the Comput Army at the turn of 1673; in February, Linkhauz was replaced as the unit’s commander by titular Oberster Andrzej Modrzewski, the Podczaszy (Deputy Cup-bearer) of Sieradz; it is worth noting that during the 1673–1674 interregnum, Modrzewski led a unit operating in the area of Medzhybizh55. The Battle of Khotyn marked the penultimate instance of centrally planned local enlistments in the 17th century; the last such action was carried out in 1676, when it was resolved that all raised dymowe forces were meant to supplement already existing regiments of the Comput Army and not constitute separate units. This resolution was also binding for the Masovian Province, including the Warsaw Land – it is known that the province was obliged to raise 804 infantrymen, who were to join three infantry regiments, including the Royal Regiment led by General Ernest Denhoff, well known among the nobility of Warsaw56. After the 1676 Campaign, it was not until the Great Northern War that the enlistment of łanowe units, dymowe units, and local armies was reinstated57. It has not been established whether the Warsaw Land raised its own units in the years 1702–1717; this issue is yet to be thoroughly analysed by historians. It is worth mentioning, however, that in the period of thirty years following the Khotyn Campaign, only the Sejmik of Warsaw raised local units meant to meet the military needs of the entire country. In 1675, the Warsaw Land was the only land in the entire Crown to do so. On 8 August 1675, in view of “enemy forces prowling in visceribus and the decimated and shattered Crown Army,” the Warsaw Land Sejmik raised a cossack cavalry unit comprising 120 men, with Jan Zygmunt Oborski, the Castellan of Warsaw, as the cavalry captain; the unit was to serve for a quarter of the year, starting 53 Komput wojsk koronnych z podziałem chorągwi jazdy zaciągu polskiego na pułki 1673, ed. Z. Hundert, Studia z Dziejów Wojskowości, 2013, vol. 2, p. 321–322, the work also includes a list of dymowe units included in the army budget in late 1673 and early 1674. 54 Komput wojska JKM i Rzptej tak chorągwi i regimentów do donatywy Rzptej należący die 25 Maj 1674 anno pisany, AGAD, ASW, section 86, file number 61, sheet 18–24v; Z. Hundert, Husaria koronna…, op. cit,, p. 145, 425–430. 55 See: list of units commanded by A. Modrzewski in the area of Medzhybizh drawn up on the basis of register made at Dzicz Racka, 29 XI 1673, BN manuscript 6659, p. 144; J. Wimmer, Materiały do zagadnienia liczebności…, op. cit., p. 430–431, 436. More on the activities of Modrzewski’s unit in the spring of 1674: see M. Wagner, “Działania wojenne na obszarach mołdawskich, podolskich i ukraińskich wiosną 1674 roku”, in: Studia Historyczno-Wojskowe, vol. 2, ed. M. Nagielski, K. Bobiatyński, P. Gawron, Zabrze 2008, p. 174–176; Idem, Wojna polsko-turecka…, op. cit., vol. 2, p. 22–25. 56 ”Podział i przyłączanie wypraw dymowych z w-dztw i ziem in a. 1676 vigore sejmu coronationis do regimentów w służbie kwarcianej zostających pieszych postanowiony”, in: Przyczynki do wojny 1676 r., ed. J. Woliński, Przegląd Historyczno-Wojskowy, 1930, vol. 2, book 1, p. 151; 1676 Sejm Acts, in: VL, vol. V, p. 169–170; J. Wimmer, Wojsko polskie…, op. cit., p. 190–193; Z. Hundert, Husaria koronna…, op. cit., p. 393–394. 57 D. Kupisz, Wojska powiatowe samorządów…, op. cit., p. 298.

104


Armed forces raised by the local goverment of the Warsaw land in the years 1671–1673

from 1 September 167558. The decision of the sejmik merits a special mention, since it points to the significant involvement of the Warsaw Land in the issue of the Commonwealth’s defence. Summing up, in the years 1671–1673, the Warsaw Land raised local armies meant to meet the military needs of the Polish–Lithuanian Commonwealth, with the scope of their efforts being largely dependent on its financial capabilities. It is important to remember that the local nobility was not very wealthy; in addition, it was often obliged to provide room and board (which was usually quite costly) for the Royal Guard59. In 1671, the Warsaw Land adopted a resolution on raising a cavalry dymowe unit in order to implement the 1670 Sejm Act, provide additional forces for the Commonwealth’s Army, and fulfil the obligation of the levée en masse called by the king. However, seeing that other provinces sought various means to depart from duty of participating in the levée en masse, the nobility of Warsaw decided to follow suit and substituted their cavalry rota with an infantry unit. Even though it generated additional costs, the decision ultimately seemed to be a right one, since the nobility of Warsaw did not form a new unit from scratch, but employed part of the infantry regiment led by Jan D. Kosiński, the local alderman, which for the previous three years had remained in service without being included in the army budget. This helped clarify the official status of a number of men belonging to the unit, which was to be dissolved in 1671. Thanks to the solution adopted by the Warsaw Sejmik, those men could remain in service (even though the newly formed unit was to be dissolved after three months) and take part in military campaigns, for instance in the defence of Kamenets in 1672. The Warsaw Land also satisfied the obligations of the 1673 Sejm Act on the Enlistment of dymowe Units. Its cavalry chorągiew – unlike forces raised by other lands – took part in the 1673 Khotyn Campaign. Even though it was dissolved shortly after the grand victory over the Ottoman Empire, it proudly represented Warsaw during military operations. The soldiers’ efforts earned the appreciation of Grand Hetman Jan Sobieski, who ordered the Warsaw Sejmik to provide financial rewards for the officers of the dymowe unit. We can thus arrive at the conclusion that in the years 1671–1673, the Warsaw Land made efforts to diligently implement the Polish-Lithuanian Commonwealth’s defence policy by raising local armies, which means that the land’s inhabitants felt responsible not only for their own province, but also for the entire country.

58 The Warsaw Land Laudum (Resolution), Warsaw 8 VIII 1675, PAU-PAN, manuscript 8348, sheet 243v–245. Grand Hetman of Lithuania Michał Kazimierz Pac was notified of the unit’s enlistment by Grand Chancellor of Lithuania Krzysztof Pac in a letter sent from Warsaw, dated 6 VIII 1675 (a later date should probably be provided); see: B. Czart., manuscript 173, p. 435. 59 During Michał Korybut’s reign, the Royal Guard stationed in the Warsaw Land each year, which was often underlined in the resolutions adopted by its sejmik; see e.g. the Warsaw Land Laudum (Resolution), Warsaw 15 XII 1671, PAU-PAN, manuscript 8348, sheet 196v, 197v; Z. Hundert, Między buławą a tronem…, op. cit., p. 222.

105


Abstract: Faced with the threat posed by Cossacks and Tatars, the Sejm passed, in 1670, a conscription law for the Crown lands and provinces, with a view to supplementing the Crown’s standing army. The law applied to Warsaw Land as well, which originally planned to supply a cavalry unit under Castellan Jan Zygmunt Oborski. The plan finally fell through, instead Warsaw nobles decreed to contribute an infantry unit of 100 men. However, instead of forming a new unit, they took over an already existing company of Wacław Dobszyc, which had remained in service outside the Crown’s comput units. The unit was supposed to be financed by Warsaw nobles for one quarter of the year 1671, but finally kept being used in battle against Cossacks, Tatars and Turks until early 1673, after which, as part of Jan Dobrogost Krasiński infantry regiment, it went on to be financed by the Treasury. In 1673, amidst Chocim campaign preparations, Warsaw Land was required, like other Crown’s provinces and lands, to contribute a cavalry unit based on ‘chimney’ levy, with one soldier recruited for each thirty “chimneys” (households) in a hereditable estate. The unit was formed and fought the battle of Chocim (10-11 November, 1673), under cavalry captain Stanisław Rogowski. Following the victory, the company was dismissed, but Grand Hetman of the Crown Jan Sobieski called on the government of Warsaw Land to decree and pay a reward to its commander. Keywords: the Polish-Lithuanian Commonwealth, Poland, mass mobilization (pospolite ruszenie), army, Michał Korybut Wiśniowiecki


Oskar Sjöström

Bitwa pod Warszawą 21 lipca 1705 roku1

Decydujący moment Szwedzkie oddziały pod dowództwem generała lejtnanta Karla Nierotha mimo doskwierającego upału stały w pełnej gotowości pod murami Warszawy. Zgrupowanie składało się jedynie z  trzech regimentów kawalerii z Östgöta, Smålandu i Upplandu – łącznie liczyło nie więcej niż 2000 żołnierzy. Wraz z  nimi na pozycjach rozmieszczonych było 60 żołnierzy pieszego regimentu ze Skaraborgu, którzy w chwili, gdy zaalarmowano o zbliżającym się nieprzyjacielu, przypadkiem znajdowali się w pobliżu2. Na okolicznych polach, na których rosło zboże, zgromadzili się mieszczanie, aby przyjrzeć się nadchodzącej bitwie, i zapewne nie bez nadziei na dobrą rozrywkę. Tymczasem część szlachty, która poparła Szwedów, w panice opuszczała stolicę w obawie przed konsekwencjami, jakie przyniosłoby zwycięstwo wojsk saskich. Z  kolei inni zostali przez wzgląd na honor lub dając w  ten buńczuczny sposób wyraz swoistej obojętności wobec własnego losu w razie porażki Szwedów. Przykładem takiej postawy było zachowanie marszałka konfederacji generalnej warszawskiej Piotra Jakuba z  Paradyża Bro1 Bitwa miała miejsce 31 lipca 1705 roku według nowego stylu. Zgodnie z obowiązującym w Szwecji od 1 marca 1700 roku do 30 lutego 1712 roku kalendarzem szwedzkim, stanowiącym wariant kalendarza juliańskiego, opisane w artykule starcie autor datuje na 21 lipca 1705 roku [przypis tłumacza]. 2 G. Adlerfelt, Karl XII:s krigsföretag 1700–1706, wyd. S.E. Bring, Stockholm 1919, s. 263; E. Bensow, Kungl. Skaraborgs regementes historia, t. 2: Från Breitenfeld till Fredrikshald 1631–1718, Göteborg 1944, s. 351; W. Stenhammar, Östgöta kavalleriregemente i Karl XII:s krig, Linköping 1918, s. 72.

107


Oskar Sjöström

nisza, który chętnie podążył za Nierothem na plac boju, aby swym mieczem przysłużyć się Szwedom3. Bez wątpienia był to kulminacyjny moment wojny. W przypadku porażki Szwedów Warszawa zostałaby zajęta przez wojska saskie, zaś wątłe negocjacje o pokój i sojusz z Polakami niechybnie zostałyby zerwane. Było to także zagrożenie dla władzy Stanisława Leszczyńskiego, którego koronacja, planowana w najbliższym czasie, mogła ulec nie tylko przesunięciu, ale w ogóle odwołaniu. Co gorsza (dla Szwedów), istniała możliwość, że całe z trudem uzyskane poparcie polskiej szlachty dla wykreowanego przez nich marionetkowego króla zostanie nie tylko ograniczone, ale całkowicie utracone4.

Cena Warszawy Od zachodu, wzdłuż drogi z Błonia, na pole bitwy zmierzały siły saskie oraz wierne Augustowi II oddziały polskie. Dowództwo nad tym wojskiem, niemal pięciokrotnie przewyższającym pod względem liczebności zgromadzonych pod Warszawą Szwedów, sprawował generał lejtnant w służbie saskiej Otto Arnold Paykull. Podległe mu jednostki skręciły na południe, w kierunku Woli, wówczas jednej z  podwarszawskich wsi, i  ustawiły się w  zwartym szyku bitewnym wzdłuż drogi z  Rakowca do Warszawy, wzbijając wielkie tumany pyłu, które uniosły się nad przyszłym polem bitwy, znacząco ograniczając widoczność. Mimo to przewaga wojsk polsko-saskich nad Szwedami, nawet w takich warunkach, była zdecydowana, zwłaszcza że nie tylko wyraźnie oskrzydlały oddziały Nierotha, ale dodatkowo ustawione były głębiej, bo aż w trzech rzutach. Szwedzi zdawali sobie sprawę, że porażka pociągnie za sobą katastrofalne skutki. Z kolei Sasi walczyli o najwyższe cele. Zwycięstwo oznaczało nie tylko zdobycie Warszawy, będącej przecież centrum poparcia politycznego dla Szwedów w Polsce. Utrata miasta była równoznaczna z rozpadem proszwedzkiej konfederacji i upadkiem rządów Stanisława, co z kolei stanowiłoby całkowite zaprzepaszczenie dotychczasowych szwedzkich osiągnięć. Fakt, że do obrony Warszawy pozostawiono wyłącznie trzy regimenty kawalerii, skusił liczącego na łatwy sukces Paykulla. Miał on do dyspozycji duże zgrupowanie kawalerii, składające się z  4000 saksońskich kirasjerów i dragonów oraz z 6000 polskiej jazdy (prowadzonej przez co najmniej sześciu marszałków konfederacji sandomierskiej)5.

3 G. Adlerfelt, dz. cyt., s. 264; F.G. Bengtsson, Karl XII:s levnad, t. 1: Till uttåget ur Sachsen, Stockholm 1935, s. 379. 4 S. Backman, Från Rawicz till Fraustadt: studier I det stora nordiska krigets diplomati 1704–1706, Lund 1940, rozdz. 5; J. Rosén, Det karolinska skedet: Karl XI:s och Karl XII:s tid, Lund 1963, s. 312–314. 5 Liczebność sił sasko-polskich nie została dotychczas dokładnie ustalona, przyjmuje się, że składały się one z 12 saskich regimentów kawalerii i dragonii – w przybliżeniu 4000 ludzi, oraz z 90 chorągwi polskiej jazdy, każda po 65 ludzi. Zob. W. Stenhammar, dz. cyt., s. 72–73.

108


Bitwa pod Warszawą 21 lipca 1705 roku

Poważne konsekwencje ewentualnej porażki Szwedów Nieroth nie mógł liczyć na żadne posiłki. Główne siły szwedzkie pod dowództwem samego króla wciąż obozowały w okolicach Rawicza, zaś tego lata Karol XII przejawiał niezwykły dla siebie brak zainteresowania prowadzeniem aktywnych działań wojennych. Ta militarna bezczynność była najprawdopodobniej spowodowana oczekiwaniem na rezultaty działań podjętych na płaszczyźnie dyplomatycznej. Polska nie była jedynym krajem, z którym Szwecja prowadziła negocjacje. Dla wszystkich europejskich dyplomacji od czasu wybuchu wielkiej wojny północnej sprawa polska stała się jednym z elementów poważnego, międzynarodowego kryzysu, zwłaszcza że istniało niebezpieczeństwo nałożenia się tego konfliktu na trwającą wojnę o sukcesję hiszpańską. Głównym celem, jaki Szwedzi zamierzali osiągnąć drogą zbrojną, była detronizacja Augusta II, idea ta spotkała się jednak z negatywnym odzewem na całym kontynencie. Ostra krytyka nie pochodziła wyłącznie ze środowiska patriotycznie nastawionej części polskiej magnaterii, dla której kwestie niezależności oraz respektowania obowiązujących w Rzeczypospolitej praw były istotne. Również tacy potentaci jak cesarz, czy papież z niepokojem odnosili się do tego zamiaru6. Tymczasem Francuzi postawili sprawę jasno: obiecali uznanie Stanisława i  poparcie dla jego władzy, pod warunkiem że Karol XII wyświadczy im w zamian przysługę, która polegać miała na przeniesieniu wojny z Polski na terytorium Saksonii, tak by odciążyć wojska francuskie walczące w  Niemczech. Naturalnie scenariusz, zgodnie z  którym zwycięska armia szwedzka pomaszerowałaby na zachód, mroził krew w żyłach wszystkich koalicjantów sprzymierzonych przeciwko Ludwikowi XIV. Dlatego los Warszawy stał się ważnym elementem w wielkiej międzynarodowej rozgrywce, a nadchodzące rozstrzygnięcie przyciągało uwagę wielu. Możliwe, że Karol XII popełnił największy błąd, nie pozostawiając do obrony Warszawy większej liczby żołnierzy. W każdym razie dalszy rozwój sytuacji politycznej oraz przyszła pozycja Szwecji, a być może i szansa na generalne zwycięstwo chwilowo zależały od 2000 szpad w wojsku Nierotha7.

Wypadki poprzedzające bitwę Wiadomość o nadchodzącym ataku Paykulla na Warszawę dotarła do kwatery głównej Nierotha 18/28 lipca. Nikt jednak nie mógł przewidzieć, z której strony nastąpi uderzenie. Susza nie pozostała bez wpływu na poziom wody w Wiśle, wyznaczającej przecież główną linię obrony miasta, co dawało możliwość sprawnego przeprawienia się przez rzekę wojsk sasko-polskich przy6 S. Backman, dz. cyt., s. 318–321; C. von Rosen, Bidrag till kännedom om de händelser, som närmast föregingo svenska stormaktsväldets fall, t. 1: Sveriges ställning till Polen 1701–1704, Stockholm 1936, s. 313–315. 7 S. Backman, dz. cyt., s. 204–229.

109


Oskar Sjöström

najmniej w kilku punktach. Dysponujący głównie kawalerią Paykull dzięki szybkim manewrom mógł niespodziewanie zaskoczyć przeciwnika zarówno z północy, jak i z południa, z czego zresztą zdawano sobie sprawę. Z tego powodu Nieroth wyprawił dla zebrania informacji o wrogu dwa oddziały, po 180 ludzi każdy. Komendę nad pierwszym, skierowanym na północ patrolem powierzono podpułkownikowi Jonowi Stålhammarowi. Drugim, wysłanym na południe, dowodził podpułkownik Klas Bonde8. Trzydziestodziewięcioletni Bonde żołnierką parał się od 1687 roku, ale w toku swojej burzliwej kariery przewinął się przez wiele armii. Swoje prawdziwe powołanie odkrył dopiero podczas kampanii w  Polsce, gdzie zdobył szacunek i  uznanie zwierzchników. Był postrzegany jako godzien zaufania, a ponadto umiejący działać samodzielnie oficer, wobec czego często wysyłano go na czele podjazdów. Słynął z gorliwego wykonywania obowiązków, zwłaszcza ze stanowczego pobierania kontrybucji dla szwedzkiej armii, więc jego nazwisko szybko stało się znienawidzone pośród Polaków9. Zwiad Bondego spieszył się, aby osiągnąć przeprawę w  okolicach Zakroczymia, miasta położonego około 30 kilometrów na południe od stolicy. Dla Bondego misje takie jak ta były niemal codzienną rutyną. Prawdopodobnie z  tego powodu, gdy dotarł do brodu, nie zachował należytej ostrożności. Jadąc w  szpicy oddziału, składającej się tylko z  dwudziestu ludzi, 20/30 lipca o zmierzchu Bonde natknął się prosto na awangardę Paykulla, która właśnie przeprawiała się przez Wisłę. Nagłe i niespodziewane spotkanie nie pozostawiło podpułkownikowi innej możliwości, jak tylko natrzeć na liczniejszego przeciwnika, mającego do dyspozycji około 500 jeźdźców, co umożliwiłoby opóźnienie jego przeprawy i zyskanie czasu na dotarcie wsparcia w postaci reszty oddziału. Szanse na powodzenie były znikome, ponieważ na każdego Szweda przypadało około 20 Polaków, wobec czego w krótkim czasie cała szpica patrolu została wycięta w pień. Niebawem na miejsce dotarło pozostałych 160 kawalerzystów z oddziału Bondego. Przeciwnik dysponował jednak wówczas jeszcze większą przewagą. Niektóre źródła wspominają nawet o 5000 żołnierzy, którzy zdołali przeprawić się przez rzekę. Szwedzi ani przez moment nie zawahali się i  poszli w ślady swojego brawurowego, ale też niezbyt rozsądnego dowódcy. Z dobytą bronią przystąpili do ataku, wpadłszy pośród liczniejszego wroga, aby wkrótce podzielić los zmasakrowanych towarzyszy. Garstce udało się jednak utorować sobie drogę przez nieprzyjacielskie szeregi i  pośpieszyć z  powrotem na północ, do Warszawy, w celu zaalarmowania obrońców o nadejściu armii Paykulla z południa. Nieroth wiedział, że nie pozostaje mu nic innego, jak tylko zebrać tylu żołnierzy, ilu zdoła, i stawić nieprzyjacielowi czoło w otwartym polu10.

8 G. Adlerfelt, dz. cyt., s. 262; C. Grimberg, H. Uddgren, Svenska krigarbragder, Stockholm 1914, s. 228. 9 V. SBL, A. Lewenhaupt, Karl XII:s officerare: biografiska anteckningar, t. 1, Stockholm 1921, s. 70. 10 C. Grimberg, H. Uddgren, dz. cyt., s. 228–229.

110


Bitwa pod Warszawą 21 lipca 1705 roku

Początek bitwy Pod Warszawą 21/31 lipca dwie armie wreszcie stanęły naprzeciwko siebie. Jako pierwszy decyzję o ataku podjął Nieroth, kładąc w  ten sposób na szali życie wszystkich żołnierzy w swoim niewielkim, liczebnie wyraźnie ustępującym przeciwnikowi zgrupowaniu. To natarcie łatwo mogło przeistoczyć się w powtórkę odważnego, lecz brzemiennego w skutki ataku przeprowadzonego przez podpułkownika Bondego poprzedniego wieczoru, tyle że w większej skali. Z chwilą gdy Sasi oflankowali szwedzkie linie, Nieroth musiał podzielić podległe sobie oddziały na dwa skrzydła, zmuszone operować bez centrum. Powstała w  ten sposób luka była słabym punktem Szwedów, ponieważ nieprzyjaciel mógł ją wykorzystać, aby zaatakować z flanki lub nastąpić na tyły zaangażowanych we frontalną walkę szwedzkich skrzydeł. Taki rozwój wypadków niewątpliwie niepokoił każdego dowódcę tej epoki. Pieczę nad prawym skrzydłem sprawował sam Nieroth na czele swojego regimentu kawalerii ze Smålandu, wspierany przez regiment kawalerii z Upplandu dowodzony przez pułkownika Carla Gustafa Kruuse. Na lewym skrzydle operował pułkownik Jacob Burenskiöld, pod którego komendą znajdował się regiment kawalerii z Östgöta. Najdalej wysunięty względem prawego skrzydła pozostawał kapitan Sven Kafle wraz ze swymi 60 ludźmi z regimentu pieszego ze Skaraborgu, którzy pozostawali ukryci w wysokim zbożu z  muszkietami gotowymi do oddania salwy. Szwedzi posuwali się naprzód, wzbijając tumany pyłu. Było około ósmej rano i nadszedł czas, aby żołnierze zarobili na swój niewielki żołd oraz wywiązali się z obowiązku zaprzysiężonego względem króla i ojczyzny11. Paykull, obserwując niebieskie szeregi nacierającej na niego armii szwedzkiej, z zadowoleniem musiał wspominać potyczkę stoczoną poprzedniego dnia z wysłaną na rekonesans grupą Bondego. Niewykluczone, że ten sukces dał jemu i jego ludziom poczucie, że zwycięstwo jest już przesądzone12. Mogło się bowiem wydawać, że płytkie linie, w jakich uszykowani byli Szwedzi, nie powinny stanowić dla niego przeszkody w osiągnięciu upragnionego celu, to znaczy samej Warszawy i upadku wrogiej konfederacji. Na drodze do oczekującej w obrębie murów miejskich chwały stała wyłącznie garstka szwedzkiej kawalerii. Jednakże Bonde, zanim zginął, pokazał Paykullowi i jego podkomendnym, że Szwedów pokonać można wyłącznie w zażartej walce. Uznanie i szacunek budziło poczucie, że przyjdzie się teraz zmierzyć z „zadziwiającym rodzajem przeciwnika, który z  niezrównaną samodzielnością gotów był stawić czoło przeważającej potędze, walczyć, póki starczy sił, i prędzej wybrałby śmierć, niż odwrócił się do nieprzyjaciela plecami”13. Stanisław Poniatowski, który przebywał przy głównym zgrupowaniu szwedzkiej armii, zaświadczył w swoich wspomnieniach, że nieugięte ataki, 11 Tamże, s. 230–231; W. Stenhammar, dz. cyt., s. 72. 12 G. Adlerfelt, dz. cyt., s. 262–263. 13 F.G. Bengtsson, dz. cyt., s. 377.

111


Oskar Sjöström

co w przypadku Bondego miało samobójcze skutki, zaszczepiły w żołnierzach Paykulla „pewien strach [przed Szwedami], choćby przewaga liczebna była po ich stronie”14. W  tym sensie szwedzcy jeźdźcy, którzy polegli poprzedniego dnia, wspomogli swoich biorących udział w bitwie towarzyszy.

Taktyka szwedzkiej kawalerii Ciężka europejska kawaleria miała w zwyczaju przystępować z dużą prędkością do ataku na broń białą. Szarżujący skwadron działał na zasadzie tarana, który wbijał się w  linie wroga, zwykle obierając sobie za cel ich najsłabszy punkt, dzięki czemu wywoływał zamieszanie, które miało doprowadzić do ucieczki przeciwnika. Jednakże nigdzie ta bitewna taktyka nie została rozwinięta do takiej perfekcji jak w Szwecji. Tradycyjnie kawalerię postrzegano jako pewien dodatek, przedłużenie „ramion” armii, jej główne zadania polegały na nękaniu flank przeciwnika, unieszkodliwieniu jego jazdy czy pościgu za uciekającą piechotą. Dla odmiany, w szwedzkiej armii to właśnie kawalerię uważano za główny rodzaj broni, od którego zależało zwycięstwo, i to ją wykorzystywano do wymierzania nieprzyjacielowi najcięższych ciosów. Z tego powodu szwedzka jazda walczyła z niespotykaną w Europie finezją i  szybkością. Żołnierze poddawani byli treningowi, który stanowił bardzo istotną część ich codziennego życia. Miało to wielkie znaczenie, ponieważ skwadrony atakowały w  zwartych liniach, zaś jeźdźcy przemieszczali się z dużą prędkością w szyku „kolano za kolanem”. Dlatego szwedzki skwadron, o ile mógł operować w odpowiednich warunkach, był przerażającą machiną wojenną, daleko bardziej skuteczną i śmiercionośną niż luźniej uszykowana jazda saska czy polska15.

Szwedzi nacierają Z dużą prędkością Szwedzi rzucili się w kierunku wroga, który przywitał ich gradem pocisków. Gdy doszło do bezpośredniego starcia, skutki szarży były bardzo poważne (il.1). Regiment kawalerii ze Smålandu osiągnął sukces już przy pierwszym ataku, ponieważ spędziwszy z  pola 3000 litewskiej jazdy, puścił się za nią w pościg, który był prowadzony na dystansie przynajmniej 20 kilometrów. Pozostałe jednostki początkowo również osiągnęły przewagę, lecz wkrótce spotkały się z  zaciętym oporem. Naturalnie Paykull usiłował wykorzystać przestrzeń między szwedzkimi skrzydłami w celu zaatakowania 14 S. Poniatowski, Stanislaus Poniatovskis berättelse om sina öden med Karl XII, ”Historisk tidskrift”, 1890, t. 10, s. 196. 15 G. Artéus, Karolinsk och europeisk stridstaktik 1700–1712, Linköping 1972, s. 32–39; C. Bennedich i in., Karl XII på slagfältet: karolinsk slagledning sedd mot taktikens utveckling från äldsta tider, t. 3, Stockholm 1919, s. 522–525; D. Chandler, The art of warfare in the age of Marlborough, Staplehurst 1990, s. 28–30; H. Seitz, Svärdet och värjan som armévapen, Stockholm 1955, s. 208–210, 315–318.

112


Bitwa pod Warszawą 21 lipca 1705 roku

1. Zachariasz Wolff (rys.), Gottfried Christian Pingeling (ryt.), Uszykowanie wojsk polsko-saskich i szwedzkich przed bitwą pod Warszawą 1705 r. (fragment); 1744, papier, miedzioryt; MHW 8242/Pl, fot. Ewald Pawlak / Zachariasz Wolff, Gottfried Christian Pingeling, The Battle Array of the Polish-Saxonian and Swedish forces, before the battle; 1744; MHW 8242/Pl

113


Oskar Sjรถstrรถm

2. C. Albrecht (ryt.), Plan bitwy warszawskiej 1705 r.; miฤ™dzy 1705 a 1718, papier, miedzioryt; MHW 8244/Pl, fot. Ewald Pawlak / C. Albrycht, Battle of Warsaw 1705, initial plan; between 1705 and 1718; MHW 8244/Pl

114


Bitwa pod Warszawą 21 lipca 1705 roku

ich z flank i wdarcia się na tyły. Aby to osiągnąć, pchnął tam sześć skwadronów saskiej kawalerii, które wykorzystały lukę, odbiły w lewą stronę i zaatakowały z boku regiment kawalerii z Upplandu, w chwii gdy przystępował on do natarcia, czym wywołały niemałe zamieszanie w szwedzkich szeregach16. Najdalej wysunięty na lewo regiment z Östgöta walczył przeciwko centrum wrogiej armii, składającemu się z  prawie 3000 Sasów, którzy wytrzymali pierwsze uderzenie i bronili się dostatecznie długo, aby Polacy w dużej liczbie oskrzydlili i zaatakowali od tyłu podkomendnych Burenskiölda17. Jednakże kawalerzyści z  Östgöta parli z  taką furią, że saski środek uległ ich frontalnemu natarciu i poszedł w rozsypkę, zaś Szwedzi, „nie troszcząc się o wdzierających się na ich flankę i tyły Polaków”, rzucili się w pogoń za uciekającymi18. Sasi zdołali jednak opanować panikę w swoich szeregach i ponownie sformowali szyk bitewny, tak że po krótkiej chwili Burenskiöld przeprowadzał nowy atak przeciwko nim, tym razem zasilony przez kilka skwadronów regimentu kawalerii z  Upplandu, który w  międzyczasie zdołał odeprzeć oskrzydlających go Sasów. Walka ponownie zrobiła się bardzo zażarta, duże straty poniósł zwłaszcza regiment z Östgöta, który w kulminacyjnym momencie został wsparty przez 60 piechurów ze skarabordzkiego regimentu, którzy „stali po szyję w życie, i należycie sformowani oddawali swoje salwy”19 (il.2).

Bitwa dobiega końca Gdy Nieroth powrócił na pole bitwy ze swym regimentem kawalerii ze Smålandu, aby kontynuować walkę, ta już niemal wygasła. Zażarta batalia trwała od sześciu godzin i Szwedom pozostało tylko rozprawić się z  częścią polskich chorągwi, które zapewne w  nadziei na łupy operowały za szwedzkimi liniami20. Do ich poskromienia oddelegowano podpułkownika Jona Stålhammara, który poprzedniego dnia, podobnie jak poległy Bonde, dowodził podjazdem, z tym że jemu polecono sprawdzić przeprawy na północ od Warszawy. Na widok szarżującego z dobytą bronią podpułkownika i jego ludzi przeciwnik pierzchł w kierunku Wisły i, jak nazajutrz napisał w liście do żony Stålhammar, „obserwowałem 300 Polaków szukających ratunku w rzece, z której żaden już nie wyszedł”21. Dotychczas podpułkownik nie brał udziału w tak dużej bitwie, siłą rzeczy rozemocjonowany tym przeżyciem relacjono16 C. Grimberg, H. Uddgren, dz. cyt., s. 231; W. Stenhammar, dz. cyt., s. 73. 17 G. Adlerfelt, dz. cyt., s. 263. 18 C. Grimberg, H. Uddgren, dz. cyt., s. 232. 19 E. Björck, Rustmästare Björcks anteckningar 1701–1719, w: Karolinska krigares dagböcker jämte andra samtida skrifter, t. 3, oprac. A. Quennerstedt, Lund 1907, s. 91. 20 G. Adlerfelt, dz. cyt., s. 263–264; C. Grimberg, H. Uddgren, dz. cyt., s. 232–233; W. Stenhammar, dz. cyt., s. 73–74. 21 J. Stålhammar, Öfverstelöjtnanten vid Smålands kavalleri Jon Stålhammars bref till sin fru Sofia Drake 1700–1708, w: Karolinska krigares dagböcker jämte andra samtida skrifter, t. 7, oprac. A. Quennerstedt, Lund 1912, s. 102.

115


Oskar Sjöström

wał, że „Bóg mi świadkiem, wielokrotnie byłem otaczany tego dnia, lecz Pan czuwał nade mną”22. Starcie dobiegło końca. Na polu bitwy leżały setki ciał – rannych i poległych. Po stronie szwedzkiej zginęło około 150 żołnierzy, tyle samo było rannych. Straty Sasów i Polaków wynosiły prawdopodobnie 500 zabitych i dwukrotnie więcej rannych, lecz trzeba przyznać, że w  odniesieniu do tej epoki rzadko kiedy dysponujemy dokładnymi danymi, a w przypadku omawianej bitwy sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że części ciał zapewne nie doliczono się ze względu na wysokie zboże, które je skutecznie ukryło. Jakkolwiek to stwierdzenie wydawałoby się oderwane od rzeczywistości z punktu widzenia przeciętnego żołnierza, nie ulega wątpliwości, że dla Szwedów było to ważne zwycięstwo w wymiarze politycznym. Dzięki Nierothowi i jego ludziom Karol XII prawdopodobnie uniknął wydarzenia, które byłoby gwoździem do trumny realizowanego przezeń planu detronizacyjnego23.

Sąd nad Paykullem Bitwa miała również swój godzien uwagi epilog prawny. Otóż w jej trakcie do niewoli dostał się sam Paykull, który „wpadł do rowu”, gdy regiment kawalerii z  Östgöta ponownie ścierał się z  saską jazdą. Cenny jeniec był z  pochodzenia Inflantczykiem, poddanym króla szwedzkiego, wobec czego został uznany za zdrajcę, które to przestępstwo karano wówczas śmiercią. Pomimo całej ostrożności niefortunnego dowódcy, niemającego już żadnych powiązań ze Szwecją ani dóbr w  Inflantach, nie udało mu się uniknąć procesu. Przewieziony do Sztokholmu, po krótkim czasie został stracony. Nim do tego doszło, podjął ostatnią próbę uniknięcia kary, oferując wyjawienie całej swojej tajemnej wiedzy z zakresu alchemii w zamian za łaskę. Wpływowy Urban Hjärne osobiście zwracał się z listowną prośbą do Karola XII, wstawiając się za tym utalentowanym człowiekiem, który pomógłby naprawić stale pogarszającą się sytuację finansową państwa. Król jednak odmówił i polecił wykonać wyrok śmierci „bez względu na to, co obiecał on [Paykull] dokonać w sztuce chemii”24.

22 Tamże. 23 S. Backman, dz. cyt., s. 209–213; J. Rosén, dz. cyt., s. 314–315. 24 F.G. Bengtsson, dz. cyt., s. 378–379.

116


Bitwa pod Warszawą 21 lipca 1705 roku

Ordre de bataille Wojsko sasko-polsko-litewskie Sasi Pierwsza linia (od prawej do lewej strony)

Żołnierzy

Garde du Corps

500

Leibregiment kirasjerów

250

Kirasjerzy Steinaua

250

Kirasjerzy Gersdorffa

250

Dragoni Milchaua

250

Leibregiment dragonii

250

Druga linia (od lewej do prawej) Dragoni Brausego

240

Kirasjerzy królowej

240

Kirasjerzy Kurprinza

240

Kirasjerzy Steinaua

240

Dragoni Goltza

240

Dragoni Schulenburga

240 Odwód

Kirasjerzy Eichstädta Odkomenderowani kirasjerzy

225 200

Siły polsko-litewskie Lewe skrzydło (Litwini) 25 chorągwi po 65 żołnierzy 25 chorągwi po 65 żołnierzy Prawe skrzydło (Polacy) 20 chorągwi po 65 żołnierzy 20 chorągwi po 65 żołnierzy

Szwedzka armia Regiment kawalerii z Östgöta

800

Regiment kawalerii Upplands tremännings

400

Regiment kawalerii ze Smålandu

740

Regiment pieszy ze Skaraborgu

60

przekład Karol Żojdź 117


Streszczenie: Sytuacja króla-elekta Stanisława Leszczyńskiego była trudna, gdyż poparcie dla niego rozciągało się tam, gdzie panowanie szwedzkie, a więc w Wielkopolsce, na Pomorzu i na Warmii oraz w części Mazowsza. Dlatego też należało jak najszybciej doprowadzić do koronacji Leszczyńskiego i do zawarcia pokoju ze Szwecją. Choć królowie Polski, zgodnie z tradycją, byli koronowani w Krakowie to Karol XII chciał, by Stanisław Leszczyński został intronizowany w Warszawie. By to osiągnąć Szwedzi musieli odzyskać wpływy w Warszawie. Karol XII wydał więc rozkaz gen. Magnusowi Nierothowi, stacjonującemu dotychczas w Gnieźnie, by wraz z 3 regimentami kawalerii ruszył w kierunku Warszawy dla ochrony zjazdu konfederacyjnego. W niniejszym artykule autor analizuje sytuację militarną obu walczących stron, zwraca uwagę na uszykowanie wojsk i ich liczebność. Według jego obliczeń, stosunek armii szwedzkiej do połączonych sił sasko-polskich wyniósł 1:5. W tym przypadku to nie liczebność armii, lecz obserwacja posunięć strony sasko-polskiej podczas dotychczasowych konfrontacji i wyciąganie z nich wniosków, doprowadziły do szwedzkiego zwycięstwa. Słowa kluczowe: Bitwa pod Warszawą, Wielka Wojna Północna, Karol XII, August II


Oskar Sjöström

The Battle of Warsaw, 21 July 1705

A decisive moment The Swedish Army, under the command of Lieutenant General Karl Nieroth, stood arranged in the boiling heat outside the city walls of Warsaw. It consisted of merely three cavalry regiments, the Östgöta, Smålands and Uppland tremännings, no more than 2,000 men in total. Deployed with them were also 60 men from the Skaraborg Infantry Regiment who happened to be nearby when the alarm of the enemy’s approach was sounded.1 In the surrounding fields, where grain stood high, townspeople gathered in order to watch the upcoming battle and certainly hoped for an entertaining spectacle. Polish nobles who had embraced the Swedes were seen fleeing from the capital in panic, afraid of being captured by the Saxons. Others had stayed for the sake of pride or in defiant indifference of their destiny following Swedish defeat. One of those, Polish Confederation Marshal Petrus Jacobus von Paradis Bronitz (Piotr Jakub Bronisz z Paradyża), followed Nieroth to battle, eager to swing his sword for the Swedes.2

1 G. Adlerfelt, Karl XII:s krigsföretag 1700–1706, Stockholm 1919, p. 263, E. Bensow, Kungl. Skaraborgs regementes historia, vol. II. Från Breitenfeld till Fredrikshald 1631–1718, Göteborg 1944, p. 351, W. Stenhammar, Östgöta kavalleriregemente i Karl XII:s krig, Linköping 1918, p. 72. 2 G. Adlerfelt, op. cit., p. 264; F.G. Bengtsson, Karl XII:s levnad, vol. 1. Till uttåget ur Sachsen, Stockholm 1935, p. 379.

119


Oskar Sjöström

It was a decisive moment. Had the Swedes lost the day, Warsaw would have been occupied by the Saxons, and fragile negotiations for peace and allegiance between the Swedes and Poles which had been in progress would have been ruined. King Stanisław’s regime threatened to be so weakened that his coronation, an event soon to take place, would be postponed or even cancelled. Even worse for the Swedes, all the hard-bought support that they had actually been able to summon from the Polish nobles for their vassal king would be decimated or totally scattered.3

The price of Warsaw Along the road from Błonie in the west, the Saxon-Polish army marched to the battlefield. It was an army numbering almost five times the Swedish forces and was commanded by Saxon Lieutenant general Otto Arnold Paykull. It turned south towards Wola, one of Warsaw’s suburbs, and arranged in a compact line of battle along the road from Rakowiec ??? to Warsaw. Great clouds of dust drifted towards the Swedish lines and obscured the vision, but they could still grasp the extent of the Saxon-Polish army which outflanked them considerably, and in addition measured three lines deep. The Swedes knew that defeat would be a veritable catastrophe. The Saxons, on the other hand, had a great stake to win. Not only would Warsaw, the centre of Swedish support in Poland, fall in their hands. Along with the city, the entire Swedish friendly Confederation and Stanisław’s regime would fall, signaling an immense collapse of the Swedish war effort. The fact that Warsaw at the moment was defended by only three cavalry regiments enticed Paykull the promise of success. He had a large cavalry army under his command: 4,000 Saxon cuirassiers and dragoons as well as some 6,000 Polish horsemen (led by no less than six noble marshals!).4

The great consequences of an eventual Swedish defeat Nieroth could not count on any reinforcements. The Swedish Royal Army was still in quarters in Rawicz, and Charles XII showed an unusual lack of interest in campaigning this summer, possibly occupied with numerous diplomatic events that were occurring in his headquarters. Poland was not the only nation with which Sweden negotiated. The Polish question had become an issue of great international concern since the Great Northern War, and in the mind of every European diplomat risked to overlap with the ongoing war of Span-

3 S. Backman, Från Rawicz till Fraustadt: studier I det stora nordiska krigets diplomati 1704–1706, Lund 1940, chapter 5, J. Rosén, Det karolinska skedet: Karl XI:s och Karl XII:s tid, Lund 1963, p. 312–314. 4 The size of the Saxon-Polish army has never been established in exact numbers, although it consisted of a core of twelve (12) Saxon Cavalry and Dragon regiments – approximately 4,000 men – and ninety (90) Polish squadrons, each of them 65 men strong. W. Stenhammar, op.cit., p. 72–73.

120


The Battle of Warsaw, 21 July 1705

ish succession. August’s dethronement, the foremost Swedish military goal, faced strong negative reactions throughout the whole continent. Harsh criticism was heard not only from patriotic Polish magnates, burning with sudden passion for matters of independence and Constitution, but also from powers such as the Kaiser and the Pope.5 The French had made it clear that they would only support Stanisław’s regime if Charles XII was willing to make a service in return, namely to move the war from Poland into Saxony, thereby easing French military efforts in Germany. That scenario naturally threatened the coalition against Louis XIV, since they all but wanted to see the successful Swedish armies come marching westward. Warsaw’s fate was, therefore, an important cog in a great international power play, and there were many who followed the events with interest. It was possible that Charles XII had committed a major error by not strengthening Warsaw’s defenses with more troops. The further advancement of Swedish politics, perhaps even the chances for success in general, now depended on the two thousand swords of the Nieroth’s army.6

Events preceding the battle The news of Paykull’s imminent advance on Warsaw reached Nieroth’s headquarters on 18 July. However, nobody knew from what direction he could be expected to attack. A drought had dried out the Vistula River, Warsaw’s foremost defensive line, and as a consequence made several crossing points possible for the fast-moving Saxon-Polish army. With the mobility of his force, Paykull could and was expected to maneuver quickly and show up unexpectedly from either north or south. Nieroth, therefore, immediately ordered two reconnaissance parties of 180 men each in order to prevent any unpleasant surprise-attack. One of the detachments, led by Lieutenant Colonel Jon Stålhammar, was commanded north. The other, under the resolute command of Lieutenant Colonel Klas Bonde, headed south.7 Bonde was 39 years old and had been a soldier since 1687. He had served Swedish as well as foreign flags throughout his dramatic career. He had found his proper element during the Polish War and won respect and approval among fellow generals. He was reckoned as a trustworthy and independent officer and had thus often been used in reconnaissance roles. Since he was always notorious in all his duties, especially in his forceful collecting of contributions for the Swedish army, his name had become infamous among the Poles.8

5 S. Backman, op.cit., p. 318–321, C. von Rosen,, Bidrag till kännedom om de händelser, som närmast föregingo svenska stormaktsväldets fall, vol. 1. Sveriges ställning till Polen 1701–1704, Stockholm 1936, p. 313–315. 6 S. Backman, op.cit., p. 204–229. 7 G. Adlerfelt, op.cit., p. 262; C. Grimberg, H. Uddgren, Svenska krigarbragder, Stockholm 1914, p. 228. 8 SBL, V., A. Lewenhaupt, Karl XII:s officerare: biografiska anteckningar, vol. 1, Stockholm 1921, p. 70.

121


Oskar Sjöström

Bonde’s detachment had hasted to a stream located near Zakroczym, some thirty kilometers south of the Polish capital. For him, missions like this one had become routine. As a result, he was not as careful as he should have been when he reached the ford. Riding ahead of his detachment with only 20 men, on 20 July at dusk, Bonde stumbled right into Paykull’s avant-garde just as they were practicing over the Vistula. The sudden and unexpected encounter left Bonde with no other choice than to charge the enemy lines, which probably consisted of 500 men, in an effort to delay themat the crossing long enough to be reinforced by the rest of his detachment. The odds were tremendously poor: for every Swede there were twenty Poles, and the entire party was immediately cut to pieces. Soon afterwards, the remaining 160 cavalrymen from Bonde’s unit arrived. The enemy troops, however, had now increased considerably. Some sources report that 5,000 men had already managed to cross. The Swedes did not hesitate for a moment to repeat Bonde’s recent foolhardiness. They attacked with swords in hand into the midst of the enemy’s multitude and were soon massacred in the same fashion as their former commander. A sufficient number, however, succeeded in fighting their way through and hasted back north to Warsaw in order to alarm the Swedish defenders of the upcoming arrival of Paykull’s army from the south. Nieroth found that all he could possibly do was rallying as many soldiers as he could and engaging the enemy in an open field.9

The battle begins On 21 July the two armies finally faced each other outside Warsaw’s city walls. Nieroth decided to attack. In doing so, he risked every man’s life in his small and numerically inferior army. The charge could develop into a larger version of Bonde’s brave but fateful attack the evening before. Since the Saxon army outflanked the Swedish line, Nieroth was forced to divide his line into two separate wings which were to operate without a center. This gap was the Swede’s weak spot, allowing the enemy to concentrate its strength in order to attack both wings in the flanks and from the rear. This was a terrifying scenario for any commander in the historical era in which armies used to resolve combat front against front. On the right, Nieroth commanded his own regiment, Smålands Cavalry Regiment, together with the Upplands Tremännings Regemente under command of colonel Carl Gustaf Kruuse. On the left, colonel Jacob Burenskiöld led his Östgöta cavalry regiment. Somewhere furthest out towards the right, concealed in the high grain, the 60 men on foot from the Skaraborg’s Infantry Regiment, under command of a captain Sven Kafle, deployed ready with their muskets. The Swedish line moved forward in the fluttering grain, creating great clouds 9 C. Grimberg, H. Uddgren, op. cit., p. 228–229.

122


The Battle of Warsaw, 21 July 1705

of dust. It was approximately 8 a.m. and the time came for the soldiers to earn their small pay and fulfill their sworn duty to the king and the fatherland.10 Paykull, watching the blue lines of the Swedish army advance towards him, was much pleased with the success against Bonde’s party the previous day. Perhaps with that event in mind he and his men were certain of the impending victory.11 The thin line of remaining Swedes should nott be an obstacle for his great reward: Warsaw and the imminent collapse of the Sweden friendly Confederation. There were only a handful of Swedish cavalry standards between him and all the glory that loomed beyond the city walls. However, prior to being cut from his saddle, Bonde had, taught Paykull and his mounted horde that nothing would ever be won against the Swedes without a tough fight. It could not have been without wonder and respect that Paykull’s men now rode to meet “this remarkable sort of enemy, who with unmatched self-reliance was prepared to charge any superior force, fighting as long as they were able and clearly finding it natural to die, even mounted, than to turn one’s back on the enemy”.12 In his memoirs, Pole Stanisław Poniatowski who followed the Swedish main army testifies that the relentless – and in Bonde’s case suicidal – attacks instilled Paykull’s troops with “a certain fear [of the Swedes] even though they were numerically superior to them”.13 In that respect, the Swedish riders’ sacrifice the previous day would help their brethren in a battle the following day.

Swedish cavalry tactics It was usual among European heavy cavalry to ride to the attack with cold steel at great speed. An assaulting squadron acted like a battering ram that crashed into the enemy’s line, usually at the weakest point, and caused disorder and flight. But nowhere had this battle tactics been developed to such perfection as in Sweden. Cavalry was conventionally viewed as prolonged arms of an army, its main role being the harassment of enemy flanks, meeting with the opposing cavalry or mopping up fleeing infantry. In the Swedish army, the cavalry was instead used as a key instrument of victory and it was from the cavalry that the hardest hammer blow would strike. This had resulted in the Swedish cavalry fighting with finesse and speed that was unique in Europe. The cavalrymen were strictly drilled – training was an enormously important part of daily life for all Swedish riders – and usually functioned tremendously well in a collected troop. The squadrons attacked with closed lines, the men riding arm in arm with immense speed – always at the edge, and whatever appeared before the formation was completely splintered

10 C. Grimberg, H. Uddgren, op.cit., p. 230–231, Stenhammar 1918, p. 72. 11 G. Adlerfelt, op.cit., p. 262–263. 12 F.G. Bengtsson, op.cit., p. 377. 13 S. Poniatowski, Stanislaus Poniatovskis berättelse om sina öden med Karl XII, in: Historisk tidskrift, 1890, vol. 10, p. 196.

123


Oskar Sjöström

by its veryspeed and weight. Therefore, a Swedish squadron was, if operating under proper circumstances, a terrifying war machine, far more effective and deadlier that loose squadrons that the Saxons and Poles chose to fight with.14

The Swedes charge The Swedes rode at high speed straight at the enemy and were met by rolling salvos. They then crashed in. The shock was severe: the Smålands Cavalry Regiment succeeded, in its first attack, to rout 3,000 Lithuanian horsemen and pursued them for a good twenty kilometers in steady fighting (ill.1). The other units also achieved initial advantages but soon hit stubborn resistance. Paykull naturally used the gap between the Swede’s flanks in order to attack them in both flank and rear. Six Saxon squadrons passed through, swung to the left and struck the Upplands Tremännings Regiment in the flank as they were advancing, causing disorder.15 The Östgöta Cavalry, farthest out on the left, met the core of Paykull’s troops, almost 3,000 Saxons, who resisted the first Swedish charge and then defended themselves for so long that the Poles attacked the Östgöta regiment in great numbers in both flank and rear with “attack on attack”.16 Burenskiöld’s Östgöta Cavalry, however, attacked with such frenzy that the Saxons in the front could not hold their ground against them. They turned and fled and the Swedes pursued them, utterly “unconcerned of the attack that the Polish cavalry directed at their flank and rear”.17 The Saxons quickly stopped and reformed for battle again, and after a short pause Burenskiöld resumed the attack against them, now supported by several squadrons of the Upplands Tremänning Regiment which had succeeded in throwing back the Saxons who had hit them in the flank. The fighting became severe again and the Östgöta Cavalry lost many of its men. However, finally the sixty men of the Skaraborg’s infantry came to their assistance, who, “stood in thick rye, all in a line and with only their heads showing, giving their salvos”18 (ill. 2).

The battle ends Nieroth was able to hurry back to the battlefield with the Smålands Cavalry following his first advance, but the battle was already over –furious fighting

14 G. Artéus, Karolinsk och europeisk stridstaktik 1700–1712, Linköping 1972, p. 32–39 , C. Bennedich, et al., Karl XII på slagfältet: karolinsk slagledning sedd mot taktikens utveckling från äldsta tider, Vol. III, Stockholm 1919, p. 522–525, D. Chandler, The art of warfare in the age of Marlborough [1976], Staplehurst 1990, p. 28–30, H. Seitz, Svärdet och värjan som armévapen, Stockholm 1955, p. 208–210, 315–318. 15 C. Grimberg, H. Uddgren, op.cit., p. 231, W. Stenhammar, op.cit., p. 73. 16 G. Adlerfelt, op.cit., p. 263. 17 C. Grimberg, H. Uddgren, op.cit., p. 232. 18 E. Björck, Rustmästare Björcks anteckningar 1701–1719, in: Karolinska krigares dagböcker jämte andra samtida skrifter, ed. A. Quennerstedt, vol. III, Lund 1907, p. 91.

124


The Battle of Warsaw, 21 July 1705

had gone on for six hours – and the only thing left to charge was some Polish squadrons that had moved behind the Swedish battle line in the hope of finding something to loot.19 Lieutenant Colonel Jon Stålhammar, who the day before had been reconnoitering north of the city with a detachment like the one Bonde had been heading when he lost his life, attacked them sword in hand and they fled towards the Vistula in order to save themselves. “And”, Stålhammar wrote in a letter to his wife the following day, “I watched 300 Polish men out in the river, and no person came out”. Stålhammar who had not been involved in any major battle before and had been clearly affected by the events, wrote that “God is my witness: I was surrounded many times that day, but God helped me”.20 The battle was over. On the field lay hundreds of dead and wounded: around 150 Swedes had died and an equal number were wounded. Probably 500 Saxons and Poles died and approximately twice as many were wounded (the exact number was always difficult to determine at the time, but this particular battle was more difficult than others since the high grain in the fields concealed numerous bodies). It was a necessary victory for the Swedish military goals, however abstract that might have been for an average Swedish soldier. Thanks to Nieroth and his men, Charles XII perhaps avoided what could have been an enormous deathblow to his dethronement policy.21

Paykull to trial The battle also resulted in a notable juridical epilogue. In the midst of the battle, Paykull was taken prisoner as “he fell down into a ditch” at the same moment the Östgöta Cavalry and the Saxons crashed into each other for the second time. He was originally from Swedish Livonia and as such was considered a traitor – an offense that was punishable by death at the time. Paykull, however, had been careful to break all ties with Sweden and he did not possess any property in Livonia. Practically, , he was not at all Swedish. But formalities prevailed and Paykull was shipped to Stockholm where he was soon executed. He did all that was possible to avoid his bitter fate - he even promised to revealall the secret knowledge in alchemy he had acquired. Mighty Urban Hjärne himself appealed in a letter to Charles XII to pardon this talented man who clearly could be of great help in improving the failing Swedish state finances. But the King refused to listen and allowed the death sentence to be carried out “notwithstanding what he [Paykull] promised to do in the art of chemistry”.22

19 G. Adlerfelt, op.cit., p. 263–264, C. Grimberg, H. Uddgren, op.cit., p. 232–233, W. Stenhammar, op.cit., p. 73–74. 20 J. Stålhammar, Öfverstelöjtnanten vid Smålands kavalleri Jon Stålhammars bref till sin fru Sofia Drake 1700–1708, in: Karolinska krigares dagböcker jämte andra samtida skrifter, ed. A. Quennerstedt, vol. VII, Lund 1912, p. 102. 21 S. Backman, op.cit., p. 209-213; J. Rosén, op.cit., p. 314–315. 22 F.G. Bengtsson, op.cit., p. 378–379.

125


Oskar Sjöström

Orders of Battle Saxon-Polish-Lithuanian Army Saxons 1st line (right to left)

Żołnierzy

Garde du Corps

500

Leibregiment Cuirassier

250

Steinau’s Cuirassier

250

Gersdorff ’s Cuirassier

250

Milchau’s Dragoons

250

Leibregiment Dragoons

250 2nd line (left to right)

240

Brause’s Dragoons Königin Cuirassier

240

Kurprinz Cuirassier

240

Steinau’s Cuirassier

240

Goltz’ Dragoons

240

Schulenburg’s Dragoons

240 Reserve

225

Eichstädt’s Cuirassier Commanded Cuirassier

200

Polish-Lithuanian Left Wing(Lithuanians) 25 Banners (companies) each of 65 25 Banners (companies) each of 65 Right Wing (Poles) 20 Banners (companies) each of 65 20 Banners (companies) each of 65

Swedish Army Östgöta Cavalry Regiment

800

Upplands Tremännings Cavalry Regiment (Kruse’s)

400

Smålands Cavalry Regiment

740

Skaraborgs Infantry Regiment

60

Translated by Dan Schorr

126


Abstract: The situation in which King Elect Stanisław Leszczyński found himself was difficult as he only enjoyed support across the territories under Swedish rule, namely Wielkopolska (Great Poland), Pomerania, Warmia (Ermeland) and part of Mazovia. Therefore, Leszczyński’s coronation was a matter of urgency, as was making peace with Sweden. Although Polish kings were traditionally crowned in Kraków, Charles XII wanted Stanisław Leszczyński to be enthroned in Warsaw. To be able to do that, the Swedish had to regain control of Warsaw. Charles XII issued an order for general Magnus Nieroth, hitherto stationed in Gniezno, to set out towards Warsaw together with three cavalry regiments in order to protect the Confederation rally. The author of the article analyses the military situation of the opposing forces, with special attention to the armies’ array and number. According to his count, the ratio of Swedish army to joint Saxo-Polish forces was 1:5, in which case what led to Swedish victory was not the numerical superiority but a thorough analysis of Saxo-Polish moves in previous clashes and ability to draw conclusions. Keywords: Battle of Warsaw, Great Northern War, Charles XII, King August II


Jerzy Dygdała

Wcześniej niż Komisja Brukowa? Próby uporządkowania Warszawy w latach trzydziestych XVIII wieku

Pierwsze inicjatywy i projekt wzniesienia kamiennego mostu W  świetle dotychczasowych badań pierwsze udane próby uporządkowania ulic warszawskich, ich brukowania i budowy kanałów wiążą się z działalnością utworzonej około 1740 roku Komisji Brukowej, energicznie kierowanej od roku 1742 przez marszałka wielkiego koronnego Franciszka Bielińskiego1. Wskazuje się wprawdzie, że pierwszą taką komisję powołano na sejmie 1685 roku2, ale podjęła ona próby bardziej efektywnej działalności chyba dopiero w roku 1693. Wtedy to, lub raczej dopiero przed 1701 rokiem, architekt Tylman z Gameren dokonał pomiarów ulic oraz ich zabudowy w mieście i na przedmieściach w celu określenia kosztu położenia bruku wzdłuż poszczególnych nieruchomości i  odpowiedniego obciążenia finansowego ich właścicieli. 1 Zob. prace syntetyczne: K. Konarski, Warszawa w  pierwszym jej stołecznym okresie, Warszawa 1970, s. 116–120; A. Zahorski, Warszawa za Sasów i Stanisława Augusta, Warszawa 1970, s. 56–57; Dzieje Warszawy, red. S. Kieniewicz, t. 2: M. Bogucka, M.I. Kwiatkowska, M. Kwiatkowski, W. Tomkiewicz, A. Zahorski, Warszawa w latach 1526–1795, Warszawa 1984, s. 359–360; a także I.T. Baranowski, Marszałek Franciszek Bieliński, Warszawa 1919, s. 10–15. 2 Volumina legum, wyd. J. Ohryzko, t. 5, Petersburg 1860, f. 726–727: „Naprawa dróg i  kanałów miasta Warszawy i cirkumferencji”.

129


Jerzy Dygdała

Warto zaznaczyć, że już wcześniej wykonywał on wiele prac dla ówczesnego marszałka wielkiego koronnego Stanisława H. Lubomirskiego, faktycznego przewodniczącego tejże komisji3. Wydarzenia polityczne związane z wojną północną uniemożliwiły realizację tego projektu, choć decydujące znaczenie mogły mieć wysokie koszty przedsięwzięcia, obliczone na 142 580 złotych polskich (złp). Mieszkańcy Warszawy, których liczba zresztą znacząco spadła w wyniku działań wojny północnej i epidemii dżumy, zmuszeni do opłacania rozmaitych kontrybucji na wojska polskie, saskie, szwedzkie i rosyjskie, nie byli w stanie udźwignąć tego dodatkowego ciężaru. Według Franciszka Giedroycia August II po odzyskaniu korony na nowo powołał reskryptem z 1710 roku tę samą komisję4, nie ma jednak żadnych śladów jej działania. Skomplikowana sytuacja polityczna związana z utworzeniem antykrólewskiej konfederacji tarnogrodzkiej nie sprzyjała zresztą takim przedsięwzięciom. Przeprowadzając obszerną kwerendę w gazetach pisanych i korespondencji z lat 1732–1736, dotyczącą schyłku panowania Augusta II, okresu bezkrólewia i następnie tzw. wojny sukcesyjnej polskiej, niespodziewanie natknąłem się na nieznane dotychczasowym badaczom informacje dotyczące prac przy porządkowaniu warszawskich ulic, kopaniu kanałów, a  nawet zamierzonej budowy stałego, kamiennego mostu przez Wisłę. Znajdowały się one głównie w gazetach i listach metrykanta koronnego Andrzeja Cichockiego, bliskiego współpracownika podkanclerzego Jana Aleksandra Lipskiego (zaufanego człowieka dworu saskiego), oraz w  korespondencji Krzysztofa Mioduszewskiego, burgrabiego (intendenta) pałacu Radziwiłłów przy Krakowskim Przedmieściu. Pierwsza wiadomość o  zachodzących wówczas zmianach w  Warszawie i okolicach pochodzi z drukowanej gazety „Kuryer Polski” (z 16 kwietnia 1732) i dotyczy zakończenia prac przy budowie kalwarii usytuowanej przy drodze do Ujazdowa. Jak podkreślono, wzniesiona ona została na koszt króla Augusta  II, a  jedna z  tych kaplic „marmurowa, włoską manierą wystawiona, ma kosztować 10 tys. czer[wonych] złot[ych]”, czyli dukatów (18 000 zł polskich). W Wielki Piątek 11 kwietnia 1732 roku po raz pierwszy przeszła wzdłuż 33 kaplic kalwaryjskich uroczysta procesja inaugurująca nabożeństwa pasyjne5. Następnego dnia (17 kwietnia 1732) Andrzej Cichocki w swojej gazecie pisanej poinformował o zamiarze króla Augusta II powierzenia urzędu marszał3 K. Konarski, dz. cyt., s. 116; Dzieje Warszawy, t. 2, s. 193; S. Mossakowski, Tylman z Gameren (1632–1706). Twórczość architektoniczna w Polsce, Warszawa 2012, s. 20; J. Putkowska, Rewizja i pomierzenie na pręty ulic warszawskich przez Tylmana z Gameren jako materiał źródłowy do badań nad rozwojem przedmieść Warszawy w drugiej poł. XVII wieku, „Kwartalnik Urbanistyki i Architektury”, 1974, t. 19, z. 2, s. 157–166. Tekst tej rewizji opublikowano drukiem, zob. Źródła do dziejów Warszawy. Rejestry podatkowe i taryfy nieruchomości 1510–1770, wyd. A. Berdecka, J. Rutkowska, A. Sucheni-Grabowska, H. Szwankowska, t. 1, Warszawa 1963, s. 257–276. 4 F. Giedroyć, Warunki hygeniczne Warszawy w wieku XVIII. Ulice i domy, Warszawa 1912, s. 11. Informację tę powtórzył A. Przybylski (Ulice i mosty Warszawy, kartka z przeszłości, Warszawa 1936, s. 83) oraz K. Konarski, dz. cyt., s. 118. 5 „Kuryer Polski”, nr 121, s. 118: Z Warszawy 16 IV 1732, zob. szerzej A. Lutostańska, Z problematyki projektów rozbudowy Ujazdowa w czasach saskich. Kalwaria ujazdowska, „Biuletyn Historii Sztuki”, 1967, t. 29, nr 3, s. 327, tam też pełny cytat z „Kuryera Polskiego”.

130


Wcześniej niż Komisja Brukowa? Próby uporządkowania Warszawy

ka nadwornego koronnego (wakującego od 5 maja 1730 roku po zgonie Stefana Potockiego) dotychczasowemu wojewodzie chełmińskiemu Franciszkowi Bielińskiemu. Dalej pisał, iż monarcha zamierza zbudować w Warszawie kamienny most przez Wisłę „na 38 arkadach”. Każda z nich miałaby kosztować 5000 talarów, czyli 40 000 złp. Wynikałoby z tego, że całość tego przedsięwzięcia pochłonęłaby ogromną kwotę 1 520 000 złp. Cichocki jednocześnie wyjaśnił, w  jaki sposób, zapewne zdaniem dworu królewskiego, można byłoby pozyskać odpowiednie fundusze na ten cel. Otóż należałoby niejako opodatkować osoby, które uzyskują nominacje na wysokie urzędy (proporcjonalnie do ich znaczenia) i otrzymują nadania na królewszczyzny. Cichocki podał też proponowaną wysokość takich opłat. Za urząd wojewody krakowskiego kandydat powinien uiścić 3000 talarów (24 000 złp), za województwo chełmińskie 1000 talarów (8000 złp), za godność marszałka nadwornego koronnego dać 2000 talarów (16 000 złp), a za łowiectwo koronne 100 dukatów (1800 złp). Kandydaci do starostw lanckorońskiego i żarnowieckiego mieliby zapłacić po 600 dukatów (10 800 złp). Na tym nie kończyły się bynajmniej pomysły dworu zmierzające do uporządkowania Warszawy. Cichocki stwierdził, że w celu oczyszczenia ulic, także na przedmieściach, wszyscy bez wyjątku, w tym i klasztory, mają corocznie uiszczać stałą opłatę. Również August II obiecał wesprzeć finansowo to przedsięwzięcie i ma dokładać do uzyskanej w ten sposób kwoty po 8000 złp, tak „aby codziennie 12 kar [fur, jednokonnych wozów dwukołowych] błoto woziło”6. Można zaznaczyć, że informację o zamierzonej w czasach Augusta Mocnego budowie mostu na 38 kamiennych arkadach (nie podając jednak konkretnej daty tego projektu) zamieścił już Apolinary Przybylski, powołując się na niepublikowany tekst Wiktora Gomulickiego7. Wcześniej saski historyk sztuki Jean Louis Sponsel w wydanej w 1909 roku w Dreźnie pracy Der Zwinger, die Hoffeste und Die Schlosspläne zu Dresden stwierdził, że jakieś plany stałego mostu w Warszawie opracował znany architekt Gaetano Chiaveri8. Tydzień później, 24 kwietnia 1732 roku, donosił Cichocki, iż w niedzielę 20 kwietnia król wręczył nominacje księciu Kasprowi Lubomirskiemu na województwo krakowskie, Janowi Ansgaremu Czapskiemu na województwo chełmińskie, Franciszkowi Bielińskiemu na marszałkostwo nadworne koronne oraz Jerzemu Augustowi Mniszchowi na łowiectwo koronne. Okazało się, że zgodnie z wcześniejszymi informacjami wpłacili oni na budowę mostu odpowiednie kwoty, choć niższe, niż zapowiadano. Lubomirski uiścił 300 dukatów (5400 złp), Bieliński 200 dukatów (3600 złp), Czapski 300 dukatów (5400 złp), a  Mniszech 50 dukatów (900 złp). Pieniądze te przekazali ówczesnemu referendarzowi koronnemu Antoniemu Sebastianowi Dembowskiemu, blis­kiemu 6 Archiwum Państwowe w  Toruniu, Katalog II, dział XIV, t. 63 (dalej cyt. APTor., Kat. II, XIV, 63), k. 39: Gazeta pisana [Andrzeja Cichockiego], Z Warszawy 17 IV 1732. 7 A. Przybylski, dz.cyt., s. 79. 8 Zwrócił na to uwagę J. Lileyko, Zacharias Longuelune i Gaetano Chiaveri inspiratorzy późnego baroku w architekturze warszawskiej, w: Sztuka 1 poł. XVIII wieku. Materiały sesji Stowarzyszenia Historyków Sztuki, Rzeszów, listopad 1978, red. H. Lisińska, Warszawa 1981, s. 130.

131


Jerzy Dygdała

współpracownikowi króla Augusta II, późniejszemu biskupowi płockiemu i kujawskiemu. Cichocki stwierdził, że sprawami budowy mostu i oczyszczania warszawskich ulic ma się zająć nowy marszałek nadworny Franciszek Bieliński, a król ostatecznie obiecał dawać na ten cel po 2000 talarów (16 000 złp) rocznie. Według doniesień Cichockiego już zrobiono 12 kar (wozów) do wywożenia śmieci i  nieczystości, a  co więcej, wymierzono ulice9. Ta ostatnia informacja była zresztą chyba przedwczesna. Z informacji Andrzeja Cichockiego wynika, że August Mocny powierzył kierownictwo prac nad porządkowaniem Warszawy Franciszkowi Bielińskiemu. Nie był to przypadek. Bieliński, urodzony w 1683 roku, od dawna należał do stronników saskich, w  1713 roku został cześnikiem koronnym, w  latach 1714–1738 pełnił funkcję podskarbiego ziem pruskich, co dało mu spore doświadczenie w sprawach finansowych (to on doprowadził do wprowadzenia w Prusach Królewskich ustawodawstwa podatkowego Sejmu Niemego z 1717 roku), a w 1725 roku otrzymał nominację na wojewodę chełmińskiego. Był niewątpliwie wybitną osobistością o  dużej energii i  stanowczości. W  relacjach Cichockiego nie ma mowy o utworzeniu wówczas jakiejś nowej komisji, czy o  wznowieniu dawnej. Nie natrafiłem też na ślad powołania takiej komisji w  księgach Sigillat Metryki Koronnej, gdzie rejestrowano wszystkie dokumenty wychodzące z  kancelarii królewskiej. Jednak Dagmar Vogel, autorka najnowszej, obszernej biografii saskiego ministra Henryka von Brühla, twierdzi, że Franciszek Bieliński stanął wówczas na czele nowo powołanej Komisji Brukowej (Pflastersteinkommission). Powołuje się zresztą na list tegoż Brühla do ministra i gubernatora Drezna Augusta Christopha Wacker­bartha z  25 czerwca 1732 roku, w  którym jest mowa o  tym, że na dworze w  końcu pomyślano o przekształceniu Warszawy w raj i o położeniu na ulicach bruków10. Brühl prosił także Wackerbartha o  wyszukanie w  Saksonii 10–12 doświadczonych brukarzy, których można byłoby sprowadzić do Warszawy. Wackerbarth tłumaczył, że będzie z  tym sporo kłopotów, gdyż w  Saksonii także odczuwa się brak tych rzemieślników, zapewnił jednak Brühla, że zlecił to zadanie znanemu architektowi i wysokiemu urzędnikowi saskiego Urzędu Budowlanego Johannowi Christophowi Knöffelowi11. Trudno powiedzieć, czy stwierdzenie Dagmar Vogel, oparte na dość niejednoznacznej wzmiance w  liście Henryka Brühla o  powołaniu w  kwietniu bądź raczej w czerwcu 1732 roku Komisji Brukowej w Warszawie, odpowiada rzeczywistości. Nie dysponujemy żadnymi innymi przekazami źródłowymi potwierdzającymi ten fakt. Nie można jednak wykluczyć, że na dworze kró9 APTor., Kat. II, XIV, 63, k. 37: Gazeta pisana [Andrzeja Cichockiego], Z Warszawy 24 IV 1732. Warto dodać, że w Gdańsku już u schyłku XVI wieku na 12 takich jednokonnych wózkach (Karren) miano wywozić poza miasto nieczystości, zob. D. Kaczor, Utrzymywanie czystości w wielkich miastach Prus Królewskich XVI– –XVIII wieku, Gdańsk 2014, s. 252–254. 10 D. Vogel, Heinrich Graf von Brühl. Eine Biografie, Bd. 1: 1700–1738, Hamburg 2003, s. 238, cytat z listu H. Brühla: „Endlich ist man gesonnen das Warschau zu einem anderen Paradies zu machen und den Pflastern auf denen Strassen einzufűhren”. 11 Tamże, s. 239.

132


Wcześniej niż Komisja Brukowa? Próby uporządkowania Warszawy

lewskim istotnie zamierzano powołać taką komisję, może nawet upoważniono wówczas Franciszka Bielińskiego do dobrania sobie do pomocy kilku osób, które miały ją w przyszłości stanowić. Gdyby rzeczywiście zalążek tej komisji powstał w 1732 roku, to później, około 1740 roku, po uzupełnieniu składu, mogła ona na nowo podjąć działalność. Z dużą dozą pewności można przyjąć, iż pomysły budowy mostu i uporządkowania warszawskich ulic wiązały się z przygotowaniami do tzw. kampamentu, czyli wielkich manewrów wojsk polskich i saskich, które miały się odbyć w sierpniu 1732 roku na polach między Czerniakowem a Wilanowem. Król przywiązywał znaczną wagę do tych manewrów, na które miało przybyć wielu znamienitych gości. Nie wykluczałbym zresztą, że z inicjatywą uporządkowania miasta wystąpił ówczesny kandydat na marszałka nadwornego Franciszek Bieliński. Wzorem dla planów wzniesienia w Warszawie kamiennego, wieloarkadowego mostu przez Wisłę zapewne był podobny most w stolicy Saksonii Dreźnie, praktycznie na nowo zbudowany w latach 1728–1730. Warto zresztą zauważyć, że tak w ówczesnych gazetach pisanych, jak i w wydawanym drukiem od schyłku 1729 roku „Kuryerze Polskim” pojawiało się wiele informacji o rozbudowie Drezna, wznoszeniu tam nowych pałaców i budynków użyteczności publicznej, wreszcie o modernizacji otaczających miasto nowożytnych fortyfikacji ziemnych. Można przypuszczać, że jeżeli nawet wstępną koncepcję warszawskiego mostu opracował niedawno przybyły z Petersburga Gaetano Chiaveri12, to pomocą służyli mu architekci zatrudnieni w Warszawie w królewskim Urzędzie Budowlanym (Bauamt), na którego czele stał wówczas Joachim Daniel Jauch. Korzystali oni zapewne z doświadczeń drezdeńskich i, co więcej, wiedzieli, jakie koszty pociągnie za sobą ta budowa. W przypadku Warszawy byłyby one wyższe, gdyż kamień na filary i przęsła trzeba byłoby sprowadzać z odległych kamieniołomów (z Gór Świętokrzyskich lub z okolic Krakowa), podczas gdy w  Dreźnie odpowiedni materiał był dostępny praktycznie na miejscu. Koszt budowy mostu nie był zresztą chyba zbyt duży, choć mogłoby się to tak wydawać. Wiosną 1765 roku niejaki „major Teutsch” przedstawił królowi Stanisławowi Augustowi kolejny projekt wzniesienia murowanego, kamiennego, czteroprzęsłowego mostu przez Wisłę, którego koszt budowy oszacował na zawrotną sumę 655 000 dukatów (11 790 000 złp, czyli dwukrotność ówczesnych rocznych dochodów Skarbu Koronnego). Nic też dziwnego, że członek Komisji Skarbu Nadwornego, znany finansista i skarbowiec Jan Beniamin Steinhauser określił to jako szaleństwo („die Leute sind

12 Gaetano Chiaveri pracował w Petersburgu od roku 1717 do 18 VIII 1727, wyjechał z  tego miasta najwcześniej w kwietniu 1728 roku; już wcześniej szukał zatrudnienia w Warszawie (u ministra Jakuba Henryka Flemminga), w związku ze zgonem Flemminga 30 IV 1728 roku sprawa stała się nieaktualna. W latach 1729–1730 przebywał w Rzymie. Potem zjawił się w Warszawie, gdzie mógł wykonywać różne prace na rzecz miejscowych klasztorów i  magnatów. W  służbie Augusta II pojawił się dopiero wiosną 1732 roku. Zob. W. Boberski, Domicilium Varsoviense. Fundacja biskupa Teodora Potockiego dla jezuitów koronnych (1721), „Biuletyn Historii Sztuki”, 2012, t. 74, nr 3–4, s. 547–549; opieram się także na informacjach doktora hab. Jakuba Sito.

133


Jerzy Dygdała

gantz toll mit ihren Proiecten”)13. W późniejszych doniesieniach Cichockiego z lat 1732–1736 nie pojawiają się już żadne informacje o zamiarach budowy stałego mostu przez Wisłę w Warszawie. Wygląda na to, że na dworze zorientowano się, że koszt tego przedsięwzięcia będzie zbyt wysoki. Poza tym August II, wciąż marząc o zapewnieniu korony polskiej swemu synowi Fryderykowi Augustowi, nie bardzo chciał zrażać sobie czołowych magnatów, obciążając ich przy nominacjach swego rodzaju „podatkiem mostowym”. Dlatego też w zasadzie nie ma śladów, by jakieś osoby mianowane na wysokie urzędy czy też otrzymujące nadania na starostwa wpłacały później jakiekolwiek kwoty na budowę mostu w Warszawie. Nie można jednak wykluczyć, że przez pewien czas jeszcze zbierano w ten sposób pieniądze na ten cel. Otóż podczas obrad sejmiku województw kujawskich w Radziejowie 20 sierpnia 1740 roku do instrukcji dla posłów na sejm wstawiono punkt, w którym domagano się, by posłowie na sejmie przeprowadzili dochodzenie i zbadali, w czyich rękach znajdują się „pieniądze na most pod Warszawą od urzędów zebrane”14. Trudno w tej chwili stwierdzić, czy na prowincji pamiętano jeszcze akcję pozyskiwania pieniądzy na most warszawski z  1732 roku, czy też i  później dwór próbował pobierać od nominacji na urzędy jakieś opłaty przeznaczone na ten cel. Warto tylko dodać, że na tym sejmiku wyraźnie dominowali stronnicy „familii” Czartoryskich i możliwe, że to z inspiracji przywódców tego stronnictwa zgłoszono ten wniosek.

Porządkowanie i brukowanie ulic Bardziej szczegółowe wiadomości o planach uporządkowania warszawskich ulic zamieścił Cichocki w gazecie pisanej z 1 maja 1732 roku: „W  poniedziałek [28 kwietnia 1732] Król JM objeżdżał parokonnym wózkiem kazerny, które wystawić kazał dla kawalerii swojej, [k. 41v] tak na Wielopolu15, jako i w Kazmierzowskim quondam [niegdyś] Ogrodzie16. Prospiciendo [dbając] zaś, aby ulice tuteczne tym czystsze były i kanały defluxum debitum [należyty odpływ] miały, commissit [zlecił] tego curam [troskę] Król JM architektowi nowemu Mr Claverio Włochowi, naznaczywszy mu pensję ze skarbu swego. Insuper [ponadto] przydał mu za kolegę P Fontane, którzy będą privi-

13 APTor., Kat. II, I, 3361, s. 650: J.B. Steinhauser do Ch. Klosmanna, Warszawa 28 III 1765. Tym majorem Teutschem był królewski geometra Maciej Deutsch, który podpisywał się czasem jako major. Sporządził on w latach 1754–1773 wiele planów dzielnic Warszawy dla Komisji Brukowej, wyznaczył też przebieg wielu nowych ulic; zob. E. Szwankowski, Praga na tle najstarszego swego planu, „Biuletyn Historii Sztuki i Kultury”, 1949, t. 11, nr 1/2, s. 71. 14 A. Przybylski, dz. cyt., s. 83; A. Pawiński, Dzieje ziemi kujawskiej, t. 5: Lauda i instrukcje, Warszawa 1888, s. 85. 15 Wielopole, jurydyka założona w 1693 roku przez Ludwikę Marię, wdowę po kanclerzu wielkim koronnym Janie Wielopolskim między obecnymi ulicami Grzybowską, Żabią, Elektoralną i  Ciepłą. Wzniesiono tu w latach 1730–1733 trzy budynki koszar tzw. mirowskich. 16 Teren wokół Pałacu Kazimierzowskiego przy Krakowskim Przedmieściu, w  1732 roku zbudowano tu przed pałacem koszary dla Gwardii Koronnej.

134


Wcześniej niż Komisja Brukowa? Próby uporządkowania Warszawy

legiati et iurati ad taxanda palatia et alia aedificia [uprzywilejowani i zaprzysiężeni do taksowania wartości pałaców i innych budynków], od czego brać będą fl. [złp] 1 od sta”17. Niewątpliwie jest tu mowa o wspomnianym już znakomitym architekcie włoskim Gaetano Chiaverim (1689–1770), który od 1717 roku działał w Rosji, a w Warszawie pojawił się jesienią roku 1727, pracując na rzecz tutejszych klasztorów i magnatów. Dotychczas przyjmowano, że dopiero w 1736 roku został przyjęty do służby u Augusta III18. Tymczasem z informacji Cichockiego wynika, iż został on architektem królewskim już w kwietniu 1732 roku. Jego najsłynniejszym dziełem jest oczywiście dworski kościół katolicki (Hofkirche) w  Dreźnie. Kolegą, który miał mu pomagać, był znany architekt warszawski i przedsiębiorca budowlany pochodzenia włoskiego Józef (Giuseppe) Fontana (ok. 1670–1741). Wiadomość ta jest w pełni wiarygodna, gdyż w księgach Sigillat Metryki Koronnej odnotowano nieco później, bo pod datą 23 maja 1732 roku, wystawienie przez Augusta II dokumentu, na mocy którego architekci Fontana i Chiaveri mieli dokonać oszacowania wartości murowanych domów warszawskich19. W  początkach maja 1732 roku Cichocki donosił, że „w  niedzielę [4 maja] ad sonum tubae [przy dźwięku trąby] publikowano tu ordynację marszałkowską intuitu [względem] chędożenia ulic i już mocno się koło nich krzątają”20. Najprawdopodobniej było to zarządzenie wydane przez marszałka wielkiego koronnego Józefa Mniszcha, bo to on odpowiadał za utrzymanie porządku i bezpieczeństwa w stolicy podczas pobytu w niej monarchy21. Jak dotąd ani w aktach Metryki Koronnej, ani w innych zbiorach archiwalnych i bibliotecznych nie natrafiono jednak na tekst tej ordynacji. W następnych numerach gazety pisanej Andrzeja Cichockiego z 1732 roku nie spotykamy już informacji o pracach nad porządkowaniem ulic ani o planach wzniesienia mostu w Warszawie. Szczególne zainteresowanie redaktora wzbudzały natomiast przygotowania do kampamentu czerniakowskiego. Pisał więc o  przygotowaniach do budowy obozu generalnego między Czerniakowem a Wilanowem, gdzie 300 żołnierzy z Gwardii Koronnej osusza łąki i  równa teren, o  wznoszeniu tam jakiejś sali i  innych budynków, w  tym pawilonu, skąd król i najznamienitsi goście mieliby przyglądać się manewrom, wreszcie o kopaniu studni dla zaopatrzenia żołnierzy w wodę, rowu (fosy?) i usypaniu szańca22. W końcu lipca i w pierwszej połowie sierpnia dominowa17 APTor., Kat. II, XIV, 63, k. 41: Gazeta pisana [Andrzeja Cichockiego], Z Warszawy 1 V 1732. 18 J. Kowalczyk, August II i architekci warszawscy, „Kwartalnik Architektury i Urbanistyki”, 1988, t. 33, z. 1, s. 15; J. Lileyko, dz. cyt., s. 130, 133. 19 Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie (cyt. AGAD), Sigillata, t. 22, s. 172: „Literae constitutionis aestimatorum Nobilium Josephi Fontanna et Cajetani Clavieri architectorum pro fabriciis tam novis quam veteribus ex solido muro erectiis”, Warszawa 23 V 1732. 20 APTor., Kat. II, XIV, 63, k. 44v: Gazeta pisana [Andrzeja Cichockiego], Z Warszawy 8 V 1732. 21 H. Perzanowska, Urząd marszałkowski w okresie rządów Józefa Mniszcha, „Acta Universitatis Wratislaviensis”, Historia, 1966, t. 12, s. 87–89. 22 APTor., Kat. II, XIV, 63, k. 49, 59, 65: Gazety pisane [Andrzeja Cichockiego], Z Warszawy 22 V, 26 VI i 24 VII 1732.

135


Jerzy Dygdała

ły w tych gazetach szczegółowe doniesienia o przebiegu kampamentu. Ostatecznie manewry zakończyły się w sobotę 16 sierpnia, w niedzielę król wydał ucztę dla „Panów officierów”, a w poniedziałek żołnierze „zabrawszy namioty, całe obozowisko spalili i wymaszerowali na górę” na Mokotów23. Zapewne w tym czasie, latem i jesienią 1732 roku, trwały prowadzone przez architektów Józefa Fontanę i Gaetano Chiaveriego prace nad wymierzeniem warszawskich ulic i spisaniem znajdujących się przy nich nieruchomości. Wszystko wskazuje na to, że sporządzili oni taki spis, gdyż na jego podstawie kapitan korpusu inżynierów C.F. Hübner wyrysował szczegółowy plan Warszawy. Jerzy Lileyko, omawiając zespół planów i widoków Warszawy z lat 1733–1740, tzw. elekcyjnych (bo wiążących się z wyborem Augusta III na króla), postawił tezę, iż plan Hübnera powstał w 1733 roku, tuż po elekcji Wettyna, „może na zlecenie saskich władz wojskowych, które wobec powszechnej antysaskiej opozycji mogły się spodziewać zbrojnego oporu Warszawy”, miałby więc służyć saskim oddziałom wkraczającym do stolicy i następnie w niej kwaterującym24. W rzeczywistości do Warszawy weszły jednak w połowie października 1733 roku wojska rosyjskie, a Sasi zjawili się tam dopiero jesienią 1734 roku. Ani w Warszawie, ani też na Pradze, gdzie odbyła się elekcja Augusta III, nie było wówczas żadnych oficerów saskich. Tak więc plan Hübnera mógł powstać najwcześniej w drugiej połowie 1732 roku (ewentualnie już po zgonie Augusta II wiosną–latem 1733 roku) lub dopiero w latach 1735–1736, kiedy to doszło do umocnienia się pozycji Augusta III na tronie polskim, a sam król wraz z licznym dworem przebywał w Warszawie. Podstawą tego planu był zapewne wykaz nieruchomości znajdujących się wzdłuż warszawskich ulic sporządzony wcześniej przez Fontanę i Chiaveriego25. Nasuwa się jednak pytanie, czy przypadkiem nie ułatwili oni sobie zadania, wykorzystując wcześniejszy pomiar ulic Tylmana z  Gameren z  około 1700 roku. Otóż Hanna Szwankowska, publikując ten Tylmanowski pomiar, zauważyła w przedmowie, że istnieje jego późniejsza kopia, na której umieszczono wprawdzie długość poszczególnych posesji przy ulicach (w prętach) tak jak to jest w oryginale, ale opuszczono taksę, czyli koszt bruku przypadający na daną nieruchomość, a co ważniejsze, nazwiska niektórych właścicieli bardziej odpowiadają późniejszej taryfie podatkowej z 1743 roku niż wcześniejszej z około 1700 roku26. Można w tej sytuacji wysunąć ostrożną hipotezę, że kopia ta to właśnie dzieło Fontany i Chiaveriego, którzy, chcąc przyśpieszyć pracę, nieco tylko zaktualizowali wcześniejszy pomiar Tylmana z Gameren. 23 AGAD, Archiwum Radziwiłłów, dział V (cyt. AGAD, AR, dz. V), nr 342, s. 22: Gazeta pisana [Andrzeja Cichockiego?], Z Warszawy 21 VIII 1732. 24 J. Lileyko, Widoki i plany Warszawy wykonane w latach 1733–1740, tak zwane elekcyjne. Przyczynek do związków polityki i sztuki, w: Studia nad sztuką renesansu i baroku, t. 3, red. A. Maśliński, Lublin 1995, s. 82. 25 J. Putkowska (dz. cyt., s. 158), analizując rewizję Tylmana z Gameren, stawia wprawdzie tezę, że korzystał on z wcześniejszego planu Warszawy Augustyna Locciego, wydaje się jednak, że w rzeczywistości to raczej ta dokładna rewizja, podająca wymiary kolejnych nieruchomości wzdłuż ulic, była podstawą późniejszych planów miasta uwzględniających podział na poszczególne działki. 26 Źródła do dziejów Warszawy..., dz. cyt. t. 1, s. 258, kopia ta znajduje się w AGAD, Warszawa Ekonomiczna, nr 1431, k. 55–60.

136


Wcześniej niż Komisja Brukowa? Próby uporządkowania Warszawy

Fakt podjęcia wówczas zabiegów o uporządkowanie ulic stolicy potwierdzają sformułowania nieco późniejszej instrukcji sejmiku przedkonwokacyjnego ziemi warszawskiej z 11 marca 1733 roku. Okoliczna szlachta, która tłumnie zjawiła się na sejmiku odbywającym się w kościele św. Marcina przy ul. Piwnej, skarżyła się w instrukcji sejmikowej m.in. na bezprawne ścieśnianie ulic na przedmieściach przez stawianie ogrodzeń przed pałacami, dworami i kamienicami oraz na niszczenie tam bruków. Wezwała też marszałka wielkiego koronnego Józefa Mniszcha, by podjął akcję naprawy bruków i  przeznaczył na nią pieniędze niedawno zebrane na mocy przywileju Augusta II. Zaznaczyła w  instrukcji, że nie wiadomo, u  kogo obecnie się one znajdują, należy więc tę sprawę zbadać, odebrać pieniądze i spożytkować je na ten cel. Dodatkowo wysunięto postulat, by do prac przy oczyszczaniu ulic użyć żebraków i włóczęgów27. Z treści tej instrukcji jasno wynika, że zgodnie z reskryptem Augusta II (z  23 maja 1732?) zaczęto ściągać pieniądze przeznaczone na porządkowanie i brukowanie ulic od właścicieli nieruchomości. Można tylko przypuszczać, że akcja ta została zawieszona po wyjeździe króla z Warszawy jesienią 1732 roku. Informacje zawarte w  późniejszych listach Krzysztofa Mioduszewskiego z połowy 1735 roku wskazują, że akcję brukowania ulic ponownie podjęto dopiero po przybyciu do Warszawy nowego władcy Augusta III w listopadzie 1734 roku. Można przypuszczać, że stało się to z inicjatywy marszałka nadwornego Franciszka Bielińskiego, który wprawdzie w 1733 roku, po pewnych wahaniach, opowiedział się po stronie Stanisława Leszczyńskiego, ale po upadku Gdańska uznał 29 czerwca 1734 roku Augusta III. Do Warszawy powrócił 18  grudnia 1734 roku i przystąpił do pełnienia swej funkcji28. Z początkiem lipca 1735 roku Mioduszewski pisał do swojej mocodawczyni, księżny Anny z  Sanguszków Radziwiłłowej, że cztery woły, które przysłała do Warszawy i które były przeznaczone „na kuchnię” jej syna marszałka nadwornego litewskiego Michała Kazimierza Radziwiłła, zostały z polecenia młodego księcia użyte do wożenia kamieni i  piasku „na wybrukowanie ulicy przed bramą” pałacu radziwiłłowskiego. Mioduszewski w związku z tym zwraca uwagę, że potrzeba będzie wozów, zaprzęgów i parobków29. Dwa tygodnie później narzekał, że uciekło dwóch stróżów pilnujących wołów, a kamieniarz sam nie poradzi sobie z układaniem bruku; „potrzeba mu do pomocy ludzi przynajmniej 2, bo kamienie wielkie. Kiedy je przyjdzie osadzać, to i po kilku ludzi nic im nie radzi, choć też i jancza27 Fragment tej instrukcji zamieścił Józef A. Gierowski w  swej edycji źródłowej Rzeczpospolita w  dobie upadku 1700–1740. Wybór źródeł, Wrocław 1955, s. 153–154: „Ulice po przedmieściach jedne zagrodami licentiose przed pałacami, kamienicami i dworami ściśnione, inne świeżo pozagradzane, objeżdżającym są incomodo i bruki depravant. Upraszać będą JW JMP marszałka w. k[or]. IMM PP posłowie, aby to ad suam orbitam przywieść rozkazał. Na których to poprawę i  aukcję publico commodo bruków collecta świeża od przywilejów z dyspozycji śp. Króla JM znaczna, wiele by dopomogła, a ignotum u kogo haesit, o windykację i aplikację jej instabunt”. Na tę instrukcję powołuje się też H. Perzanowska, dz. cyt., s. 89. 28 APTor., Kat. II, t. 3353, s. 603: Gazeta pisana [Andrzeja Cichockiego] dla Christiana Klosmanna, Z Warszawy d. 23 XII 1734. 29 AGAD, AR, dz. V, nr 9733/II, s. 53: Krzysztof Mioduszewski do Anny Radziwiłłowej, Z Warszawy 6 VII 1735.

137


Jerzy Dygdała

rzy [radziwiłłowscy] będą pomagać”. Dodawał, że roboty wiele, „a czas krótki”30. W końcu zdenerwowany zwrócił się do księżny Radziwiłłowej z prośbą „o przysłanie podwód 10 do wożenia kamieni na bruk, bo te woły nie wystarczą tego i dziesiątej części, ponieważ z 500 wozów kamieni jeszcze potrzeba brukarzowi, a piachu co niemiara, aby te co największe doły wybrukował, bo wszy[s]tkiego bruku przeciwko całego pałacu i za pół roka ten dziad nie wybrukuje”31. Ponieważ sprawa ta nie pojawiła się w  kolejnych listach Mioduszewskiego, można sądzić, że ostatecznie prace brukarskie posuwały się w  przyzwoitym tempie i Krakowskie Przedmieście przed pałacem Radziwiłłów zostało gdzieś u schyłku 1735 roku pokryte kamiennym brukiem. Można tu dodać, że w Gdańsku już w XVI wieku wybrukowano główne ulice, przy czym władze miejskie pokrywały koszt wyłożenia kamieniami jedynie ich środkowej części, zaś obowiązek brukowania poboczy przylegających do poszczególnych domów spadał na barki właścicieli tych nieruchomości32.

Zarządzenia porządkowe z doby bezkrólewia – most pontonowy Śmierć Augusta II, która nastąpiła 1 lutego 1733 roku, zapewne wstrzymała realizację większości projektów zmierzających do uporządkowania Warszawy. Kontrolę nad miastem przejął wówczas marszałek wielki koronny Józef Mniszech. Zaraz też wydał Dyspozycję przestrzegania bezpieczeństwa w Mieście Warszawie podczas Interregnum A. 173333. Polecił zamykać wieczorami szynki i gospody, pilnować, aby ludzie luźni nie włóczyli się nocami po ulicach, przewidywał wysyłanie konnych patroli do miasta (jeśli tylko do Warszawy, to chorągwie lekkiej jazdy), na przedmieścia (Nowy Świat, Aleksandrię, Leszno, Nalewki) i w najbliższe okolice (do Lasku Bielańskiego, na Powiśle i na Pragę). Ponadto Gwardia Koronna miała patrolować obszar Nowego Miasta, a chorągiew węgierska (marszałkowska) utrzymywać porządek na Starym Mieście. Ustalił też trasy przemarszu poszczególnych patroli. Wartownie miały się znajdować w  Bramie Krakowskiej, w  nowych koszarach na Wielopolu, na Podwalu niedaleko ul. Kapitulnej, na Krakowskim Przedmieściu przy ul. Trębackiej i naprzeciwko kościoła Bernardynów, przy pałacu hrabiego Józefa de Montmorency (generała wojsk saskich, męża Agnieszki Emercjanny Pociejowej) koło ul. Senatorskiej oraz przy Pałacu Saskim. Kolejne informacje dotyczące zmian w  Warszawie podczas bezkrólewia pochodzą z  początku kwietnia 1733 roku. Zaczęto wówczas przygotowywać 30 Tamże, s. 55–56: Krzysztof Mioduszewski do Anny Radziwiłłowej, Z Warszawy 22 VII 1735. 31 Tamże, s. 58: Krzysztof Mioduszewski, Punkta dla Anny Radziwiłłowej, [Warszawa], 8 VIII 1735. 32 D. Kaczor, dz. cyt., s. 329–332. 33 Biblioteka Książąt Czartoryskich w  Krakowie, rkp. Muzeum Narodowego, nr 32, s. 11–13: „Dyspozycyja przestrzegania bezpieczeństwa w  Mieście Warszawie podczas Interregnum A. 1733”, Warszawa [około 2–3 II 1733]. Inny egzemplarz tej „Dyspozycji” przechowywany jest w Bibliotece Ossolineum we Wrocławiu (sygn. 6611, s. 9–12), treść tego zarządzenia omawia H. Perzanowska, dz. cyt., s. 89–90.

138


Wcześniej niż Komisja Brukowa? Próby uporządkowania Warszawy

Pałac Saski na przyjęcie komisarzy (dyplomatów) nowego elektora saskiego Fryderyka Augusta II, którzy mieli reprezentować jego interesy. Pozdejmowano wówczas ze ścian obicia i wyłożono kirem przeznaczone dla nich dolne pokoje, a ponadto zaczęto podwyższać mur otaczający Ogród Saski34. W  okresie bezkrólewia na ogół stawiano w  Warszawie most pontonowy (łyżwowy, na łodziach i statkach) przez Wisłę, aby ułatwić przeprawę przez rzekę szlachcie przybywającej do stolicy na elekcję35. Już przed sejmem konwokacyjnym, rozpoczynającym się 27 kwietnia 1733 roku, natłok ludzi chcących skorzystać z  przewozu promowego przez Wisłę sprawił duże kłopoty z  przeprawą. Odnotował to Krzysztof Mioduszewski w  liście do swej mocodawczyni, księżny Anny z Sanguszków Radziwiłłowej36. Podczas obrad tego sejmu podjęto uchwałę o  zleceniu obu podskarbim, koronnemu i  litewskiemu, budowę mostu przez Wisłę, a także szopy senatorskiej i okopu na polu elekcyjnym37. Nie wyznaczono wprawdzie terminu zakończenia tych prac, ale zgodnie z dotychczasową praktyką most pontonowy powinien stanąć dwa tygodnie przed rozpoczęciem obrad sejmu elekcyjnego. W 1733 roku sejm ten został zwołany na 25 sierpnia. W „Kuryerze Polskim” datowanym na 1 lipca 1733 roku podano zwięzłą informację, że „most przez Wisłę actualiter budować zaczęto”38. Niestety ani w tej drukowanej gazecie, ani w pisanych periodykach Andrzeja Cichockiego nie pojawiła się wiadomość o zakończeniu budowy tego mostu i oddaniu go do użytku. Nie bardzo też wiemy, w jakim miejscu łączył on oba brzegi Wisły. Mógł on biec śladem pierwszego stałego mostu z lat 1568–1573 stojącego na wysokości ul. Mostowej, ale później mosty łyżwowe wznoszone na elekcje, a także podczas wojen szwedzkich stawiano także w innych miejscach, m.in. między Solcem a Kępą (Saską), na przedłużeniu ul. Spadek na Nowym Mieście, a także między ul. Bednarską a obecną ul. Okrzei na Pradze, gdzie potem, w 1775 roku, zbudowano nowy most pontonowy przez Wisłę39. Warto zresztą zauważyć, że sprawa pokrycia najrozmaitszych wydatków państwowych wywoływała wówczas istotne kontrowersje. Już pod koniec obrad sejmu konwokacyjnego i podczas obrad konferencji prymasa Teodora Potockiego z senatorami 1 VI 1733 roku podskarbi wielki koronny Franciszek Maksymilian Ossoliński twierdził, że skarb koronny jest pusty i nie ma skąd brać środków między innymi na sfinansowanie poselstw do obcych dworów,

34 AGAD, AR, dz. V, nr 2250/I, s. 41: Andrzej Cichocki do Michała Kazimierza Radziwiłła, Z Warszawy 4 IV 1733; APTor., Kat. II, XIV, 63, k. 139: Gazeta pisana [Andrzeja Cichockiego], Z Warszawy 16 IV 1733. 35 Zob. B. Hensel-Moszczyńska, O  budowie mostu na elekcję w  1632 r., „Almanach Muzealny”, 2001, t. 3, s. 45–56; T. Zarębska, Mosty w  Warszawie przedrozbiorowej w  kontekście urbanistycznym, w: Mosty, dzieła sztuki i inżynierii, zabytki, red. B. Wierzbicka, Warszawa 2001, s. 51–52; A. Wejnert, Wiadomość o mostach na Wiśle pod Warszawą (1376–1864), „Rocznik Warszawski”, 1970, t. 8, s. 10–11. 36 Codzienne kłopoty, wielkie interesy i  podwójna elekcja. Korespondencja radziwiłłowskich urzędników z  księżną Anną z  Sanguszków Radziwiłłową i  jej synem Michałem Kazimierzem z  1733/1734 roku, wyd. J. Dygdała, Warszawa 2013, s. 12 (list z 25 IV 1733). 37 Volumina legum, t. 5, Petersburg 1860, f. 589. 38 „Kuryer Polski”, nr 184, s. 438: Z Warszawy 1 VII 1733. 39 T. Zarębska, dz. cyt., s. 46–52.

139


Jerzy Dygdała

utrzymanie grandmuszkieterów (kadetów), budowę mostu w Warszawie i szopy elekcyjnej, a nie będzie przeznaczał na to swoich prywatnych pieniędzy. Ostatecznie jednak środki na te przedsięwzięcia się znalazły40. Most przez Wisłę został oddany do użytku zapewne na kilka tygodni przed elekcją. „Kuryer Polski” donosił, iż 25 sierpnia 1733 roku „XJM prymas [Teodor Potocki] częste ma wizyty województw, ziem i powiatów litewskich, przechodzących zza Wisły ad campum electoralem”41. Na tymże polu elekcyjnym doszło jednak do rozłamu i przeciwnicy Stanisława Leszczyńskiego odłączyli się od większości elektorów i udali na Pragę. Mimo to 12 września doszło do wyboru Stanisława Leszczyńskiego na króla. Mniejszość zgromadzona na Pradze złożyła manifest przeciw tej elekcji, po czym, obawiając się ataku ze strony stronników króla Stanisława, wycofała się na wschód, pragnąc połączyć się ze zbliżającymi się wojskami rosyjskimi, które z początkiem sierpnia wkroczyły do Rzeczypospolitej w  celu doprowadzenia do elekcji elektora saskiego Fryderyka Augusta II. Andrzej Cichocki, obszernie informując o tych wydarzeniach, pisał, że na polu elekcyjnym na Woli, zaraz po nominacji króla Stanisława „szopę [w której obradowali senatorzy] pocięto i  spalono”. Wycofujący się przeciwnicy Leszczyńskiego „zrzucili w  nocy [16/17 września] dyle z mostu, który dziś [17 września] naprawiono i piechotą od Gwardii Koronnej osadzono”. Jednocześnie Gwardia Koronna po złożeniu przysięgi wierności nowemu monarsze zaciągnęła warty w Zamku Królewskim, a  pilnująca dotąd Zamku piechota wojewody kijowskiego (a  zarazem starosty warszawskiego) Józefa Potockiego stamtąd odeszła42. Stronnicy króla Stanisława, obawiając się nadciągających wojsk rosyjskich, już 20 września uszkodzili most, tak by uniemożliwić poruszanie się po nim, a 23 września go spalili43. Zresztą sam Leszczyński, w towarzystwie małej grupy najbardziej zaufanych osób, późnym wieczorem 22 września opuścił Warszawę i udał się do Gdańska44. Nowy regimentarz generalny, wojewoda kijowski Józef Potocki, podjął przygotowania do obrony miasta. Chcąc między innymi utrudnić Rosjanom przeprawę przez Wisłę „kazał po wszy[s]tkich przeprawach furwachty rozstawić i wszy[s]tkie statki, galery, prumi [promy], czółna z tamtej strony Wisły częścią tu przeprowadzić, częścią pozatapiać”45. Jednocześnie polecił dyplomatom państw wspierających przeciwników Leszczyńskiego, to jest Saksonii, Rosji i Austrii, natychmiastowe opuszczenie Warszawy. Ponieważ odmówili, oddziały koronne podjęły próbę zajęcia Pałacu Saskiego, gdzie przebywało kilkudziesięciu żołnierzy saskich (dyplomaci sascy i  rosyjscy 40 APTor., Kat. II, dz. I, t. 4790, s. 1, dz. XIV, 63, k. 159: Gazety pisane [Andrzeja Cichockiego], Z Warszawy 28 V i 4 VII 1733. 41 „Kuryer Polski”, nr 192, s. 477: Z Warszawy 26 VIII 1733. 42 APTor., Kat. II, dz. XIV, t. 63, k. 200: Gazeta pisana [Andrzeja Cichockiego], Z Warszawy 17 IX 1733. 43 APTor., Kat. II, dz. XIV, t. 63, k. 188v: Gazeta pisana [Andrzeja Cichockiego], Z Warszawy 24 IX 1733. 44 J. Dygdała, Bydgoski epizod w  życiu Stanisława Leszczyńskiego – wokół ucieczki króla do Gdańska we wrześniu 1733 roku, „Zapiski Historyczne”, 2014, t. 79, z. 2, s. 76–80. 45 AGAD, AR, dz. XXXIV, nr 351, s. 18–20: Gazeta pisana [Andrzeja Cichockiego], Z Warszawy 1 X 1733.

140


Wcześniej niż Komisja Brukowa? Próby uporządkowania Warszawy

schronili się w ambasadzie cesarskiej, której Polacy nie ośmielili się atakować). Po dwudniowym oblężeniu i  ostrzale z  armat Sasi się poddali46. Przy okazji doszło wówczas do rabunków w kilku pałacach należących do czołowych stronników saskich, m.in. w siedzibie wojewody podlaskiego Michała Józefa Sapiehy na Wielopolu i w rezydencji biskupa poznańskiego Stanisława Józefa Hozjusza przy ul. Świętojańskiej. Intendenta pałacu radziwiłlowskiego przy Krakowskim Przedmieściu Krzysztofa Mioduszewskiego przez dwa dni przetrzymywano w areszcie, jego żonę pobito, a w pałacu powybijano okna. Inna rzecz, że Mioduszewski, przewidując taki obrót spraw, już wcześniej ukrył najcenniejsze rzeczy i obicia ścienne w warszawskim klasztorze karmelitanek47.

Rosjanie w Warszawie – odbudowa mostu i próby fortyfikowania miasta Pierwszego października 1733 roku wojska rosyjskie po dotarciu do linii Wisły okopały się „tam, gdzie most był na Pradze” i rozpoczęły z okolic Skaryszewa ostrzał pozycji polskich. Jednocześnie Rosjanie zaczęli wydobywać z rzeki statki uprzednio tam zatopione przez Polaków (stan wody był wyjątkowo niski), a kilka dni później podjęli nieudane próby przeprawienia się przez Wisłę pod Siekierkami i pod Żeraniem na tratwach zbudowanych z rozebranych chałup48. Tymczasem 9 października 1733 roku regimentarz Józef Potocki wycofał się z wszystkimi oddziałami wojska koronnego wiernymi Leszczyńskiemu z Warszawy na południe. Korzystając z tego, głównodowodzący wojsk rosyjskich generał Piotr Pawłowicz Lacy „zaraz kazał pod Skaryszew dobyte dwa dubasy i  kilka czółnów sprowadzić i niemi w sobotę [10 X] przedpołudniem przeprawić piechotę moskiewską, której kilkaset zaraz przez kazmirowskie kazernie przeszed[ł]szy, poszło do pałacu posła cesarskiego [Heinricha W. Wilczka przy ul. Miodowej] na warty, a potym inni w Pałacu Królewskim [Saskim] i w pałacach bliskich jego rozłożyli się, a sam JMP gen. Lesse [Lacy] stanął w pałacu XJM kasztelana wileńskiego [Kazimierza Czartoryskiego]49. Potym subsequatibus diebus [w następnych dniach] piechota, podobywawszy promów, galerów etc., przeprawiła się i dotąd przeprawuje, robiąc spiesznie most na spławach [pontonach], aby kawaleria, działa i wozy na tę stronę przebywały”50.

46 Tamże, s. 18-20. 47 Codzienne kłopoty, s. 115, 148–149 (listy K. Mioduszewskiego z 6 IX i 8 X 1733). 48 AGAD, AR, dz. XXXIV, nr 351, s. 20 i APTor., Kat. II, XIV, 63 k. 201: Gazeta pisana [Andrzeja Cichockiego], Z Warszawy 1 i 8 X 1733. 49 Pałac Kazimierza Czartoryskiego stał przy ul. Krakowskie Przedmieście 42/44, na miejscu obecnego hotelu Bristol. 50 APTor., Kat. II, XIV, 63, k. 197: Gazeta pisana [Andrzeja Cichockiego], Z Warszawy 15 X 1733.

141


Jerzy Dygdała

Według Cichockiego przejęcie Warszawy przez Rosjan odbyło się spokojnie. „Do P prezydenta [Warszawy – Józefa Benedykta Loupiego] posyłał JMP gen. Lesse [Lacy] upewniając go de omni moda securitate [o wszelkich środkach bezpieczeństwa], którą też zaraz w niedzielę [11 października] otrąbiono, aby wszystkiego dowożono, deklarując płacić, żeby piekarze chleba na wojsko moskiewskie, którego przez kilka dni defectum [brak] mieli, subministrent [dostarczali] za pieniądze. Jakoż dotąd strictam [ścisłą] Moskwa zachowuje disciplinam, surowie excessivus [popełniających występki] karząc. Po wszystkich domach, kamienicach, pałacach rewidowali i spisowali zboża i leguminy [żywność], aby in defectu [w braku] chleba [k. 197v] na wojsko oneż kupować mogli, najmniejszej po pałacach, etiam [także] nieprzyjaznych sobie, nie czyniąc szkody”51. W tydzień później Cichocki potwierdzał, że Rosjanie zachowują ścisłą dyscyplinę, wszystko „za pieniądze kupując, których cursum [kurs] otrąbiono, aby ruble po zł 8, a kopijki po gr 3 brano. […] Od tutejszego miasta JMP Lesse [Lacy] gen. pretendował, aby z każdej kamienicy i dymów, sine exceptione [bez wyjątku], po 6 korcy mąki żytniej na prowiant dla ludzi moskiewskich wydawano i  lubo magistrat tutejszy offerebat [oferował] pieniądze, żadną miarą akceptować ich gen Lesse nie chce, asserendo [twierdząc], że on nie kontrybucji żadnych, tylko chleba dla konserwacji sustencji [utrzymania] wojska […] potrzebuje i z miastem zgodził się na dwanaście set korcy mąki”52. Pisał ponadto Cichocki, że Rosjanie „około mostu na Wiśle dotąd śpiesznie robią, płacąc cieślom, a drzewa i deszczki do niego gdzie znajdą to zabierają, aby kawaleria, wozy i artyleria z municjami jak najprędzej przez Wisłę przechodzić mogła”53. W  świetle gazety pisanej innego autorstwa w  Warszawie nie było wówczas aż tak spokojnie i miło. Rosjanie, obawiając się powrotu wojsk polskich wiernych Leszczyńskiemu, podjęli próby ufortyfikowania miasta. Zachowując „ostrożność okopują [się] przy gościńcach tu będących i drzewa długiemi g[w]oździami nabijane kładą”. Żołnierze rosyjscy zajęli kwatery w  dotychczasowych koszarach Gwardii Koronnej na Wielopolu, przy Pałacu Kazimierzowskim i za Nowym Miastem (na Żoliborzu?). „Po wszystkich kamienicach popieczętowali leguminy [żywność] jaki[e] kto miał, spisują ludzi. W tym mieście nakazali prowianty na tydzień wyda51 Tamże, k. 197–197v. 52 Tamże, k. 203–203v: Z Warszawy 22 X 1733. 53 Tamże.

142


Wcześniej niż Komisja Brukowa? Próby uporządkowania Warszawy

wać: 6 korcy mąki żytniej, której korzec płacić teraz zł 11. Kiedy miasto prosiło komizerancji [zmniejszenia, złagodzenia] tak się umówili, że wydadzą na ten prowiant 1800 korcy mąki i na to przystał JMP gen. Lesse [Lacy]. W klasztorze oo. bernardynów wzięto także 300 korcy żyta targiem, aby wojsko miało sufficentiam [wystarczająco] chleba, którego zbywało w podróży”54. Także późniejsze gazety pisane tegoż anonimowego autora potwierdzają informacje, iż Rosjanie bynajmniej nie czuli się zbyt pewnie w  Warszawie. Bezpośrednio przed świętami Bożego Narodzenia 1733 roku nakazali mieszczanom dostarczyć sporą liczbę worków, częściowo przeznaczonych na przechowywanie sucharów, a częściowo „jeżeli tego potrzeba wyciągać będzie, dla obrony, piaskiem one napełniając, z pomiędzy których strzelać mogą i do Pałacu Królewskiego [Saskiego] także potrzebować będą, jeżeli go przyjdzie fortyfikować. Dlatego z samego Miasta Starej Warszawy dają tych worów 2800 i do tego koni 50”55. Tydzień później okazało się, że wezbrana Wisła zerwała nowo wzniesiony przez Rosjan most. W tej sytuacji zorganizowali oni przewóz przez rzekę, pobierając opłaty od przewożonych osób i  pojazdów. Według tej gazety rosyjski komendant Warszawy generał Johann Ludwig Lubras zachowywał wśród swych żołnierzy pełną czujność i  ostrożność, „nie tylko szyl[d]wachy [warty] częste i mocne nakazał, ale też głębokie rowy pokopać po wszy[s]tkich ulicach i przedmieściach, puszczając tylko do przejazdu drogę i nie puszczają nikogo, etiam [także] na targ przyjeżdżających bez solucji [opłaty] i stąd nie wypuszczają similiter [podobnie]”. Trzydziestego pierwszego grudnia Rosjanie wykopali rów na ul. Bednarskiej między karmelitankami a  dworem podskarbiego wielkiego koronnego F.M. Ossolińskiego i  położyli wzdłuż rowu „drzewa nabijane, alias [inaczej] ostrowie”56. O ostrożności generała Lubrasa, który przeniósł swoją kwaterę do pałacu kanclerzyny wielkiej koronnej, wdowy Ewy Szembekowej, przy ul. Długiej, pisał też nieco później Andrzej Cichocki. Potwierdził fakt zniesienia przez wodę mostu pontonowego. Nieco inaczej przedstawił natomiast sprawę opłat pobieranych przez Rosjan od przywożonej do Warszawy żywności. Otóż generał Lubras „ogłosić kazał ad sonum tubae [przy dźwięku trąby], aby ludzie ze wsiów bezpiecznie na targi wszy[s]tkiego dowozili, nie obawiając się żadnych ekstorsji (które niektórzy oficierowie moskiewscy, każąc sobie od wozów płacić, czynili), a przez to ludzi odstraszali, że mało co przywożono”57. Tymczasem w Krakowie 17 stycznia 1734 roku odbyła się koronacja Augusta III. W Warszawie generał Lubras zorganizował uroczystości z tej okazji w niedzielę 24 stycznia. We wszystkich kościołach bito w dzwony i śpiewano Te Deum laudamus. Oddano salwy z dział, a zgromadzona na Rynku Starego Miasta piechota rosyjska strzelała na wiwat z karabinów. „Sam JMP generał Lubras z ofi54 AGAD, AR, dz. IV, teka 623, nr 148, s. 111: Gazeta pisana, Z Warszawy 22 X 1733. 55 AGAD, AR, dz. XXXIV, nr 351, s. 55: Gazeta pisana, [Z Warszawy] 24 XII 1733. 56 Tamże, s. 53: Gazeta pisana, [Z Warszawy] 31 XII 1733. 57 AGAD, AR, dz. XXXIV, nr 356, s. 4: Gazeta pisana [Andrzeja Cichockiego], Z Warszawy 13 I 1734.

143


Jerzy Dygdała

cierami był u fary [św. Jana] na nabożeństwie i kazaniu”, a wieczorem była bardzo piękna i kosztowna iluminacja „po całym mieście i na przedmieściach”58. Skądinąd wiemy, w jaki sposób Rosjanie przymuszali do tej iluminacji. Zagrozili, że jeżeli w oknach domów i pałaców nie będzie zapalonych lamp i świec, to zostaną w tych budynkach zakwaterowani żołnierze, których właściciele nieruchomości będą musieli utrzymywać59. Inna rzecz, że Krzysztof Mioduszewski bardzo narzekał na postępowanie Rosjan, którzy zajęli radziwiłłowski dworek na Grzybowie, gdyż warty stojące przy pobliskich okopach odpoczywały tam w nocy, a tamtejsi gospodarze musieli dostarczać opału i świec. Zresztą ponieważ zaprzestano wówczas przywozić drzewo do Warszawy (bo Rosjanie je zabierali), to żołnierze rosyjscy zaczęli rozbierać płoty, przeznaczając je na opał60. Ponownie iluminowano Warszawę 8 lutego 1734 roku, kiedy to generał Lubras wydał uroczysty bal z okazji urodzin carowej Anny. Spodziewano się wówczas szybkiego przybycia do stolicy króla Augusta III, który po swej koronacji wciąż jeszcze przebywał w Krakowie. Dlatego też „miastu tutejszemu kazano uprzątać miejsca zawalone, aby ulice wolne zostawały i ochędożone. Bramę triumfalną zaczęto robić na Krakowskim Przedmieściu ex opposito [naprzeciwko] oo. bernardynów. Tamże, trochę bliżej ku Bramie Krakowskiej, szaniec sypią, na którym armata stać będzie i ognie arteficjalne [sztuczne]”61. O  finalizacji prac przy wznoszeniu tej bramy triumfalnej pisał w  połowie marca Krzysztof Mioduszewski62. Ponieważ August III odłożył swój przyjazd do Warszawy, została ona ostatecznie ukończona dopiero przed 25 listopada 1734 roku, kiedy to monarcha po raz pierwszy przybył do stolicy63. Z  gazet pisanych Andrzeja Cichockiego wiemy, że w  lutym i  marcu 1734 roku generał Lubras zamierzał na nowo postawić most pontonowy przez Wisłę i to na wysokości ul. Mostowej (a właściwie na jej przedłużeniu, czyli ul. Boleść). Kazał też w tym celu „pospisywać wszystkie szkuty, także zatopione, pod Warszawą będące”, a ponadto „drzewo z Szulca [Solca] zwozić i tarcice, rozebrawszy salę od JMP w-dy lubelskiego [Jana Tarły] niedawno zbudowaną64, sprowadzić pod Prochownię [u  wylotu ul. Boleść]”65. Sądząc z  późniejszych informacji Cichockiego o przeprawianiu się przez Wisłę, Rosjanom nie udało się jednak zbudować tego mostu. Wobec spodziewanego przybycia do Warszawy Augusta III żołnierze rosyjscy w  połowie sierpnia 1734 roku opuścili Zamek Królewski, który miał 58 APTor., Kat. II, dz. XIV, t. 63, k. 212v: Gazeta pisana [Andrzeja Cichockiego], Z Warszawy 28 I 1734. 59 Codzienne kłopoty, s. 179 (list K. Mioduszewskiego z 15 I 1734). 60 Tamże, s. 184 (list K. Mioduszewskiego z I/II 1734). 61 AGAD, AR, XXXIV, nr 356, s. 1–2: Gazeta pisana, Z Warszawy 11 [II] 1734. 62 Codzienne kłopoty, s. 198 (list K. Mioduszewskiego z 17 III 1734). 63 Wjazd Augusta III i brama triumfalna zostały przedstawione na obrazie Johanna Samuela Mocka, zob. Pod jedną koroną: 300-lecie unii polsko-saskiej. Kultura i sztuka w czasach unii polsko-saskiej, Warszawa 1977, t. 1, s. 112–113, poz. kat. nr II 46. 64 Przypuszczalnie przy ul. Solec, na posesji odstąpionej później Adamowi Tarle, staroście jasielskiemu, na której w 1740 roku stał dworek; zob. J. Lileyko, Widoki i plany Warszawy..., dz. cyt., s. 78. Trudno przypuszczać, by informacja ta dotyczyła sali na Czerniakowie wzniesionej przed kampamentem z 1732 roku. 65 APTor., Kat. II, dz. XIV, t. 63, k. 218v i 222: Gazety pisane [Andrzeja Cichockiego] dla Christiana Klosmanna, Z Warszawy 27 II i 12 III 1734.

144


Wcześniej niż Komisja Brukowa? Próby uporządkowania Warszawy

zostać możliwie szybko odnowiony i naprawiony. Rosjanie przenieśli się na Krakowskie Przedmieście, choć nadal jeszcze ich warty stały w bramach miejskich. Posterunki na Zamku obsadzili Sasi, którzy zamieszkali w koszarach. Gwardia Koronna zajęła kwatery na przedmieściach. „Na niektórych ulicach dla przejazdu lepszego szańce już porozkopywano”66, ale na przedmieściach jeszcze je umacniano. Ostatecznie bezpośrednio przed przybyciem do Warszawy Augusta III żołnierze rosyjscy z początkiem listopada 1734 roku opuścili miasto, przenosząc się między innymi do Pułtuska. Sasi podjęli jednak wówczas dodatkowe środki mające zapewnić bezpieczeństwo monarsze. Polecili na przykład zarządcy pałacu Radziwiłłów Krzysztofowi Mioduszewskiemu „zakopać” bramkę (furtę) prowadzącą do Wisły, „palisadami obić i  wpół ulicy, niedaleko mojej kuchenki, rów wielki wykopali”67.

Budowa nowych kanałów Brak korespondencji Krzysztofa Mioduszewskiego z 1732 roku nie pozwala przedstawić prac prowadzonych wówczas przy budowie kanału odprowadzającego wodę z  Krakowskiego Przedmieścia, przeprowadzonego bezpośrednio przy tamtejszym pałacu Radziwiłłów (obecnym Pałacu Prezydenckim). Dowody świadczące o wykonaniu w 1732 roku, a może nawet i w pierwszych miesiącach 1733 roku, prac przy porządkowaniu ulic, a także budowie kanałów znajdujemy dopiero w późniejszych listach Mioduszewskiego do księżny Anny z Sanguszków Radziwiłłowej. Otóż 5 czerwca 1734 roku o godzinie ósmej rano doszło do zawalenia się niedawno wymurowanego kanału między oficynami pałacu Radziwiłłów przy Krakowskim Przedmieściu a  zabudowaniami klasztoru Wizytek. Naruszony został wtedy także mur pałacowej oficyny. Kanał uległ zniszczeniu na długości 15 sążni (około 27 m). Rosyjski pułkownik ze stacjonującego wówczas w  Warszawie carskiego garnizonu zażądał, ze względów bezpieczeństwa, natychmiastowego zamurowania tego odcinka. Zarządca pałacu Krzysztof Mioduszewski twierdził, że „potrzeba by mularzów z piąci i pomocników do nich z drugie pięć, żeby porozbierali cegłę, toby za niedziel dwie wymurowali ten kawał muru”68. Pozwał jednak do sądu mistrza murarskiego wykonującego uprzednio te prace, przypominając mu, że ostrzegał go przed możliwością spowodowania katastrofy budowlanej. Ten jednak odpierał zarzuty, twierdząc, że podjął się tego zadania na wyraźne polecenie marszałka nadwornego Franciszka Bielińskiego. W sprawę był chyba zamieszany też znany architekt Jan Zygmunt Deybel, który miał nadzorować 66 APTor., Kat. II, t. 3353, s. 569: Gazeta pisana Andrzeja Cichockiego [dla Christiana Klosmanna], Z Warszawy 24 IX 1734. 67 AGAD, AR, dz. V, nr 9733/I, s. 185–186: Krzysztof Mioduszewski do Anny Radziwiłłowej, Z Warszawy 7 XI 1734. 68 AGAD, AR, dz. V, nr 9733/I, s. 161–162: Krzysztof Mioduszewski do Anny Radziwiłłowej, [Warszawa] 7 VI 1734.

145


Jerzy Dygdała

te prace. Mioduszewski usiłował znaleźć jakiegoś mistrza murarskiego, który naprawiłby uszkodzoną ścianę i wymurował na nowo zniszczony odcinek kanału. Żaden nie chciał się jednak zgodzić na prowadzenie tych prac za sumę poniżej 1000 złp. Ostatecznie wstępnie umówił się „ze słusznym architektem”, że wybrukuje on zniszczony kanał za 1000 złp, ale ten „kontraktu nie chciał podpisać, ani roboty zaczynać, póki pieniędzy nie będzie”69. Ostatecznie dopiero z początkiem sierpnia 1734 roku Mioduszewski sfinalizował kontrakt z jakimś mistrzem murarskim, przewidywał jednak, że ostateczny koszt robót przekroczy 1000 złp70. Prace murarskie trwały co najmniej do początku listopada 1734 roku. Fundamenty zostały położone na głębokości około 160–170 cm („w chłopa w głąb”), doszły do tego arkady i sklepienie. Wynika z tego, że kanał został poprowadzony pod powierzchnią wąskiej uliczki (obecnej ul. Karowej?) schodzącej ku Wiśle. Mioduszewski zdawał sobie sprawę, że koszt będzie większy, niż to wstępnie uzgadniano, dlatego też prosił właścicielkę pałacu księżnę Annę z  Sanguszków Radziwiłłową o  przesłanie mu dodatkowo 200 złp. Donosił przy tym, że wizytki pragną, by ten cały kanał (aż do Wisły?) był murowany, i gotowe są pokryć połowę kosztów. Tak przynajmniej doradził im ich architekt Karol Bay. Mioduszewski zwrócił jednak uwagę, że całość prac kosztowałaby wtedy aż 5000–6000 złp71. Wkrótce okazało się, że nie trzeba było skąpić pieniędzy, tylko należało doprowadzić te prace do końca. Z początkiem lipca 1735 roku, zapewne po większych opadach deszczu, „z  tego kanału między pannami wizytkami w  uliczce straszne rowy woda powybijała, więcej w głąb niżeli na półtora chłopa w drugim miejscu, a tak wspólnie podrywa fundamenta, tak pod murem WXM [Anny Radziwiłłowej], jako też i  pod panieńskim [klasztornym]”. Zdaniem Mioduszewskiego będzie się tak działo i w przyszłości, dopóki „ten kanał nie będzie wyprowadzony aż do końca muru do Wisły ciągnącego się”. Mioduszewski udał się w tej sprawie do marszałka nadwornego koronnego Franciszka Bielińskiego, skarżąc się na jego architekta „Fontanego” (Józefa Fontanę), który przypuszczalnie projektował ten kanał w 1732 roku. Bieliński odpowiedział mu, że kiedy kazał ten kanał budować, to księżna Anna Radziwiłłowa nie chciała się kontaktować ani z  nim, ani z  wizytkami. Kończąc rozmowę, „JMP marszałek powiedział, że architekt to czynił, com ja rozkazał, jak wiele pieniędzy wystarczyło, to za to tak wiele zrobił. Kto temu winien, ponieważ tak wiele razy rekwirowałem [prosiłem] pieniędzy na dokończenie tego kanału i zawsze mi rekuzowano [odmawiano]”72. Informacje zawarte w tym liście jeszcze raz potwierdzają aktywność marszałka Bielińskiego, przejawianą już w 1732 roku, w dziele porządkowania miasta, a co więcej, wskazują na czynny udział w tych pracach architekta Józefa Fontany.

69 Tamże, s. 164–165: Krzysztof Mioduszewski, Punkta dla Anny Radziwiłłowej, [Warszawa] 11 VI 1734. 70 Tamże, s. 174: Krzysztof Mioduszewski do Anny Radziwiłłowej, [Warszawa] 7 VIII 1734. 71 Tamżę, s. 179: Krzysztof Mioduszewski, Punkta dla Anny Radziwiłłowej, [Warszawa] 1 IX 1734. 72 AGAD, AR, dz. V, nr 9733/II, s. 51–52: Krzysztof Mioduszewski do Anny Radziwiłłowej, Z Warszawy 6 VII 1735.

146


Wcześniej niż Komisja Brukowa? Próby uporządkowania Warszawy

Miesiąc później sytuacja stała się znacznie bardziej poważna. Padające przez dwa dni i dwie noce ulewne deszcze sprawiły, że zawaliły się dwa filary kanału w ulicy (obecnej Karowej?) między pałacem radziwiłłowskim a klasztorem Wizytek, a dwa kolejne zostały uszkodzone. Mioduszewski obarczał winą saskiego generała Polentza, który między koszarami Kazimierzowskimi a kościołem św. Krzyża kazał wykopać rów i postawić tam mostek. Sprawiło to, że woda z całego Krakowskiego Przedmieścia spływała w kanał między mury w ulicę (Karową?). Mioduszewski interweniował u generała, prosząc, by zasypał rów i rozebrał ten mostek, a także by pozwolił zamurować kratę, przez którą z ulicy woda spływa do kanału. Polentz odpowiedział, że tego nie uczyni, gdyż sprawa kanału należy do kompetencji marszałka nadwornego Franciszka Bielińskiego, a nie Radziwiłłów jako właścicieli pałacu. Na dalsze nalegania Mioduszewskiego w kwestii zamurowania kraty odparł, że nie może się na to zgodzić, gdyż woda zalałaby miasto. Mioduszewski wskazywał, że woda może przecież spływać „na Kapitułę” (przy tzw. Dziekance?, na ul. Krakowskie Przedmieście 56), gdzie są dawne kanały. Polentz nie zmienił jednak zdania i stwierdził, że księżna Anna Radziwiłłowa po przyjeździe do Warszawy powinna rozmówić się w tej sprawie z marszałkiem Bielińskim73. Znów mamy tu potwierdzenie roli odgrywanej wówczas przez Franciszka Bielińskiego w akcji porządkowania warszawskich ulic. Nie ulega wątpliwości, że jeszcze wiosną 1736 roku sprawa kanału między pałacem radziwiłłowskim a klasztorem Wizytek wciąż nie była załatwiona. Krzysztof Mioduszewski złożył manifesty oskarżające architekta Jana Zygmunta Deybla o złe przygotowanie inwestycji (jeszcze w 1732 roku?). Z wizji lokalnej wynikało, że filary są naruszone i mur niedługo się osunie. Mioduszewski chciał pozwać Deybla przed sąd asesorski (kanclerski) i prosił księżnę Annę Radziwiłłową o 100 złp na wstępne koszty procesu. Innym sposobem poprowadzenia tej sprawy byłoby złożenie pozwu do sądu grodzkiego warszawskiego, skąd można byłoby apelować do sądu kanclerskiego. Tam, jak pisał Mioduszewski, decyzje podejmuje znany ze swej prawości kanclerz wielki koronny, biskup chełmiński Andrzej Stanisław Załuski, więc można byłoby liczyć na sprawiedliwy wyrok. Mioduszewski ostrzegał jednak, że Deybel cieszy się protekcją marszałka nadwornego Franciszka Bielińskiego, więc sprawa nie będzie łatwa. Zresztą, jak stwierdzał Mioduszewski, „już mi mówił JMP marszałek dwa razy, żebym dał temu architektowi [Deyblowi] pokój; odpowiedziałem JM niechaj kanał wyprowadzi do Wisły, będzie miał pokój”74. Księżna Radziwiłłowa przez dłuższy czas nie podejmowała jednak żadnych decyzji i dlatego też Mioduszewski kilka miesięcy później nieśmiało doradzał, by jednak pozwać architekta Deybla, nim mury zupełnie się zawalą, gdyż one „dalej wytrzymać nie mogą, 73 Tamże, s. 59–60: Krzysztof Mioduszewski, Punkta dla Anny Radziwiłłowej, [Warszawa] 8 VIII 1735. Szerzej o  przebiegu dawnych kanałów odprowadzających wodę z  warszawskich ulic do Wisły zob. F. Giedroyć, Wodociągi i kanały miejskie. Z dziejów higieny w dawnej Polsce, „Przegląd Historyczny”, 1907, t. 4, z. 2, s. 233–237. W Gdańsku już w połowie XVI w. wprowadzono obowiązek montowania żelaznych kratek na odpływach wody z poszczególnych posesji do ulicznych rynsztoków, zob. D. Kaczor, dz. cyt., s. 349. 74 AGAD, AR, dz. V, nr 9733/II, s. 76: Krzysztof Mioduszewski do Anny Radziwiłłowej, Z Warszawy 15 III 1736.

147


Jerzy Dygdała

daj Boże do wiosny”75. W późniejszej korespondencji Mioduszewskiego sprawa ta się już nie pojawiła. Skądinąd wiemy, że problem ten rozwiązała później Komisja Brukowa i dopiero w 1746 roku doprowadzono do Wisły kanał „między PP Wizytkami”, na co wydano przeszło 2530 złp76.

Przewóz przez Wisłę Krzysztof Mioduszewski już przed sejmem konwokacyjnym z 1733 roku skarżył się na tłok przy przewozie przez Wisłę. Po zniesieniu przez wodę w końcu grudnia 1733 roku drugiego mostu pontonowego zbudowanego przez Rosjan znowu można było przekraczać rzekę jedynie na pokładzie łodzi i promów. Incydent, do jakiego doszło we wrześniu 1735 roku, pozwala nam bliżej przedstawić funkcjonowanie tego przewozu. Bezpośrednio przed sejmem pacyfikacyjnym 1735 roku, na który mieli zjechać książęta Radziwiłłowie z licznym dworem i ich przyjaciele oraz szlacheccy klienci, Krzysztof Mioduszewski, pragnąc ułatwić przewiezienie tych osób, a także karet i wozów z rzeczami, kupił niewielki stateczek („dubasek”) i wynajął na cały okres sejmu przewoźników, którzy mieli przewozić radziwiłłowskich ludzi i ich ekwipaże. Tymczasem niejaki Siemaszko, pisarz przewozu należącego do wojewody kijowskiego (a zarazem starosty warszawskiego) Józefa Potockiego, polecił tych przewoźników zabrać do swego dworku, obił ich kijami i zapowiedział, „że każe porąbać dubasek”, dodając, niech książęta Radziwiłłowie „nie rządzą moim przewozem”. Oburzony tym czynem Mioduszewski tłumaczył, że przecież swoje statki i łodzie do przewozu mają warszawscy jezuici, wizytki czy książęta Czartoryscy i „każdemu się godzi wozić” przez Wisłę. Zapowiedzial też, że zaprowadzi przewoźników na obdukcję do urzędu grodzkiego, a po przyjeździe księżny Anny Radziwiłłowej skieruje sprawę do sądu marszałkowskiego. Jego zdaniem Siemaszko (a więc pośrednio i starosta warszawski Józef Potocki) nie może monopolizować przewozu przez Wisłę, gdyż jest to sprzeczne z  prawem. Wściekły dodawał w  liście do swej mocodawczyni, że dzieje się tak, „bo z ubogich ludzi ledwo skóry nie zedrze, kiedy od fury [z] jednym koniem po tynfie [1 złp 6 gr], po pół talera [4 złp] zdziera i trzeba trzy dni albo więcej stać, zaczym przewiezie”, a ma tenże Siemaszko do dyspozycji tylko mały prom „i to bardzo mizerny”, na którym się zmieści ledwo cztery czy pięć wózków77.

*** Z przytoczonych w niniejszym artykule informacji wynika, że do powołania Komisji Brukowej w Warszawie mogło dojść już wiosną 1732 roku, choć jest to 75 Tamże, s. 82: Krzysztof Mioduszewski do Anny Radziwiłłowej, Z Warszawy 19 VIII 1736. 76 F. Giedroyć, Wodociągi i kanały..., dz. cyt., s. 234. 77 AGAD, AR, dz. V, nr 9733/II, s. 67–68: Krzysztof Mioduszewski do Anny Radziwiłłowej, Z  Warszawy 18 IX 1735.

148


data niepewna. Natomiast niewątpliwie podjęto wówczas akcję porządkowania oraz brukowania ulic i budowy kanałów. Poważnie myślano też o wzniesieniu kamiennego mostu przez Wisłę i co więcej, zaczęto zbierać na ten cel pieniądze. Nie ulega wątpliwości, że pomysły te pojawiły się w najbliższym otoczeniu króla Augusta II i wiązały się z przygotowaniami do wielkich manewrów wojskowych mających się odbyć na Czerniakowie. Pracami nad porządkowaniem Warszawy już wtedy kierował Franciszek Bieliński, dopiero co mianowany marszałkiem nadwornym koronnym. Zdobyte wtedy doświadczenia w  pełni wykorzystał po 1740 roku, przewodnicząc kolejnej Komisji Brukowej. W latach trzydziestych XVIII wieku w prace nad porządkowaniem Warszawy zaangażowani byli tak znani architekci pracujący dla dworu królewskiego i  czołowych magnatów, jak Józef Fontana, Gaetano Chiaveri oraz Jan Zygmunt Deybel.

Streszczenie: Z przytoczonych w niniejszym artykule informacji, opartych głównie na gazetach pisanych autorstwa Andrzeja Cichockiego oraz listach intendenta warszawskiego pałacu Radziwiłłów Krzysztofa Mioduszewskiego wynika, że akcja porządkowania ulic Warszawy zaczęła się już w 1732 r., a nie dopiero po utworzeniu tzw. Komisji Brukowej w 1740 r. Z pośrednich źródeł mogłoby wynikać, że wiosną 1732 r. doszło do powołania Komisji Brukowej w Warszawie, choć jest to informacja niepewna. Natomiast niewątpliwie podjęto wówczas akcję porządkowania oraz brukowania ulic i budowy kanałów. Poważnie myślano też o wzniesieniu kamiennego mostu przez Wisłę i co więcej zaczęto zbierać na ten cel pieniądze. Nie ulega wątpliwości, że pomysły te pojawiły się w najbliższym otoczeniu króla Augusta II i wiązały się z przygotowaniami do wielkich manewrów wojskowych mających się odbyć na Czerniakowie. Pracami nad porządkowaniem Warszawy już wtedy kierował Franciszek Bieliński, dopiero co mianowany marszałkiem nadwornym koronnym. Zdobyte wtedy doświadczenia w pełni wykorzystał po 1740 r. przewodnicząc kolejnej Komisji Brukowej. W latach trzydziestych XVIII w. w prace nad porządkowaniem Warszawy zaangażowani byli tak znani architekci pracujący dla dworu królewskiego i czołowych magnatów, jak Józef Fontana, Gaetano Chavieri oraz Jan Zygmunt Deybel. Słowa kluczowe: Komisja Brukowa, Franciszek Bieliński, most na Wiśle 1732, porządkowanie ulic, budowa kanałów


Jerzy Dygdała

Earlier than Street Comission? Attempts at tidying up Warsaw in the 1730s

First initiatives and the stone bridge project In light of research conducted to date, first successful attempts at tidying up streets of Warsaw, i.e. paving them and building sewers, are linked with the activity of the Street Commission, set up in 1740 and dynamically managed by Grand Marshal of the Crown Franciszek Bieliński1. It is evidenced that the first commission of this type had been established during the sejm of 16852; it seems, however, that its first genuine attempts at productive action were made only around 1693. It was then, or rather just before 1701, that architect Tylman van Gameren took measurements of streets and buildings in the city and its outskirts in order to estimate the cost of laying cobblestones around some properties and the price to be charged to their owners. It is worth mentioning that the architect had been previously commissioned by the thenGrand Marshal of the Crown Stanisław H. Lubomirski, the actual chairman 1 See: synthesis works: K. Konarski, Warszawa w pierwszym jej stołecznym okresie, Warsaw 1970, p. 116–120; A. Zahorski, Warszawa za Sasów i Stanisława Augusta, Warsaw 1970, p. 56–57; Dzieje Warszawy, ed. S. Kieniewicz, vol. 2: M. Bogucka, M.I. Kwiatkowska, M. Kwiatkowski, W. Tomkiewicz, A. Zahorski, Warszawa w latach 1526–1795, Warsaw 1984, p. 359–360; also I. T. Baranowski, Marszałek Franciszek Bieliński, Warsaw 1919, p. 10–15. 2 Volumina legum, ed. J. Ohryzko, vol. 5, Petersburg 1860, p. 726–727: “Naprawa dróg i kanałów miasta Warszawy i cirkumferencji”.

151


Jerzy Dygdała

of the commission in question3. Political events closely related to the Northern War made the project completion unfeasible, let alone its high cost, estimated at 143,580 Polish zlotys. Warsaw residents, whose number decreased dramatically due to both the turmoil of the Northern War and the plague, had been forced to make financial contributions to Polish, Saxon, Swedish and Russian armies and were unable to meet yet another expense. According to Franciszek Giedroyć, King August II re-enacted the same commission4 by a rescript issue in 1710; there is no evidence, however, of its actions. The complex political situation stemming from the Tarnogród Confederation establishment did not work in favour of such enterprises. While conducting an extensive research in written newspapers and in correspondence from the years 1732-1736 on the last years of King August II’s reign, the following interregnum period, and subsequently the so-called War of the Polish Succession, I came across – unexpectedly - upon so far unresearched information concerning works on tidying up Warsaw streets, digging sewers and even planned construction of a permanent stone bridge over the Wisła River. The information came, in most part, from the newspapers and letters of Andrzej Cichocki, the royal chronicler and close associate of Vice-Chancellor Jan Aleksander Lipski (a trusted ally of the Saxon court) as well as the correspondence of Krzysztof Mioduszewski, a burgrave (commissary) at the Radziwiłł Palace in Krakowskie Przedmieście. The first piece of information on the subject of changes taking place in Warsaw and its suburbs at the time comes from the printed Kuryer Polski newspaper of 16 April 1732 and regards the completion of the construction of a Calvary situated along the road to Ujazdów. The article stresses the fact that the cost of construction was covered by King August II, and that one of the Calvary chapels “was to be made of marble in Italian style, and was to cost 10,000 red zlotys”, i.e. ducats (18,000 Polish zlotys). On Good Friday, 11 April 1732, a ceremonial procession marched along 33 Calvary chapels, thus inaugurating the Passion of Christ worship5. The following day (17 April 1732), in his handwritten newspaper, Andrzej Cichocki informed about King August II’s intention to nominate Chełmno Voivode Franciszek Bieliński to the post of the Court Marshal of the Crown (which had remained vacant since Stefan Potocki’s death on 5 May 1730). Later 3 F. Konarski, op. cit, p. 116; Dzieje Warszawy, vol. 2, p. 193; P. Mossakowski, Tylman z Gameren (1632–1706). Twórczość architektoniczna w Polsce, Warsaw 2012, p. 20; J. Putkowska, “Rewizja i pomierzenie na pręty ulic warszawskich przez Tylmana z Gameren jako materiał źródłowy do badań nad rozwojem przedmieść Warszawy w drugiej poł. XVII wieku”, Kwartalnik Urbanistyki i Architektury, 1974, vol. 19, no. 2, p. 157–166. Content of this revision was published in print, see: Źródła do dziejów Warszawy. Rejestry podatkowe i taryfy nieruchomości 1510–1770, ed. A. Berdecka, J. Rutkowska, A. Sucheni-Grabowska, H. Szwankowska, vol. 1, Warsaw 1963, p. 257–276. 4 F. Giedroyć, Warunki hygeniczne Warszawy w wieku XVIII. Ulice i domy, Warsaw 1912, p. 11. The information was repeated by A. Przybylski (Ulice i mosty Warszawy, kartka z przeszłości, Warsaw 1936, p. 83) and F. Konarski, op. cit., p. 118. 5 Kuryer Polski, no. 121, p. 118: Warsaw, 16 April 1732, see: A. Lutostańska, “Z problematyki projektów rozbudowy Ujazdowa w czasach saskich. Kalwaria ujazdowska”, Biuletyn Historii Sztuki, 1967, vol. 29, no. 3, p. 327, full quot. from Kuryer Polski also there.

152


Earlier than Street Comission? Attempts at tidying up Warsaw in the 1730s

in the text, the author mentioned that the monarch planned to erect a stone bridge “on 28 arches” in Warsaw over the Wisła River. Each arcade was to cost 5,000 thalers, namely 40,000 Polish zlotys, which means that the entire project would devour a colossal sum of 1,520,000 Polish zlotys. At the same time Cichocki explained, most probably quoting the officials from the royal court, how such funds could be secured for this purpose: the people who receive nominations for high posts and benefitted from royal domain should be taxed (proportionally to the post significance). Cichocki even mentioned the proposed rates of such a levy: for the post of Krakow Voivode, one ought to reimburse 300 thalers (24,000 Polish zlotys), for the post of Chełmno Voivode – 1,000 thalers (8,000 Polish zlotys), for the honour of the Court Marshal of the Crown – 2,000 thalers (16,000 Polish zlotys), and for royal hunting 100 ducats (1,800 Polish zlotys). A candidate for the post of starosta of Lanckorona or Żarnowiec ought to pay 600 ducats (10,800 Polish zlotys). These were by no means all the ideas for tidying up Warsaw proposed by the royal court. Cichocki stated that in order to clean up streets, including those on the city outskirts, everybody with no exception - and including monasteries - would be obliged to pay a regular fee. August II promised to financially support this plan as well, by contributing 8,000 Polish zlotys to the raised sum, “so that each day 12 kars (a two-wheeled wagon pulled by a horse) transported mud” 6. The information about the bridge on 38 arches to be constructed during August II’s reign was published by Apolinary Przybylski, who referred to the unpublished Wiktor Gomulnicki’s article7. Prior to that, in his work entitled Der Zwinger, die Hoffeste und diwe Schlosspläne zu Dresden published in Dresden in 1909, Saxon art historian Jean Louis Sponsel stated that certain layouts of a permanent bridge in Warsaw had been prepared by Gaetano Chiaveri8, a well-known architect. A week later, on 24 April 1732, Cichocki reported that on Sunday 20 April the king had handed the following nominations: Prince Lubomirski for the Krakow Voivode, Jan Ansgar Czapski for the Chełmno Voivode, Franciszek Bieliński for the Court Marshal of the Crown, and Jerzy August Mniszech for the Court Master of the Hunt. It turned out that in consonance with previous information they had already paid the adequate sums for the bridge construction, albeit slightly lower than promised. Lubomirski paid 300 ducats (5,400 Polish zlotys), Bieliński 200 ducats (3,600 Polish zlotys), Czapski 300 ducats (5,400 Polish zlotys), and Mniszech 50 ducats (900 Polish zlotys). Monies were passed to Antoni Sebastian Dembowski, Crown Referendary and King August II’s close associate, future Bishop of Płock and Kujawy. Cichocki stated that matters related to the bridge construction and tidying up the streets of War6 National Archive in Toruń (APTor), Catalogue II, unit XIV, vol. 63 (below: APTor., Cat. II, XIV, 63), f. 39: Handwritten newspaper [by Andrzej Cichocki], Warsaw 17 April 1732. 7 A. Przybylski, op. cit., p. 79. 8 As pointed out by J. Lileyko, Zacharias Longuelune i Gaetano Chiaveri inspiratorzy późnego baroku w architekturze warszawskiej, in: Sztuka 1 poł. XVIII wieku. Materiały sesji Stowarzyszenia Historyków Sztuki, Rzeszów, listopad 1978, ed. H. Lisińska, Warsaw 1981, p. 130.

153


Jerzy Dygdała

saw will be taken over by Franciszek Bieliński, the succeeding Grand Marshal of the Crown; the king eventually promised to assign 2,000 thalers per year (16,000 Polish zlotys) for the project. According to his report, 12 kars (wagons) for rubbish and waste removal were built; furthermore, the streets were measured9. The latter information, however, seems to be premature. In line with Andrzej Cichocki’s information, it transpires that August II made Franciszek Bieliński a head of tidying up works. It did not happen by chance. Bieliński, born in 1683, had been a Saxon court supporter for a long time. He was made the King’s Cup-Bearer of the Crown in 1713, acted as the Treasurer of Prussian lands in the years 1714-1738 which allowed him to gain extensive experience in financial matters (he introduced tax legislation in Royal Prussia, as decreed during the Silent Sejm of 1717). In 1725, he was nominated for the post of the Chełmno Voivode. He was doubtlessly a very distinguished figure, exceptionally energetic and resolute. Cichocki’s reports make no mention about setting up new commission, or resuming the old one. Neither have I come across any trace of evidence for the existence of such commission in the Sigillat volumes of the Crown Register which used to record all the bills issued by the King’s Chambers. Dagmar Vogel, the author of the latest comprehensive biography of Saxon minister Heinrich von Brühl, maintains that Franciszek Bieliński became a head of the newly established Street Commission (Pflastersteinkommission) at the time. She points to the letter Brühl sent to August Christoph Wackerbarth, the minister and governor of Dresden, on 25 June 1732 in which he revealed that at long last the court had considered turning Warsaw into paradise by paving its streets with cobblestones10. Brühl also asked Wackerbarth to find 10-12 experienced pavers in Saxony, who could be sent to Warsaw. Wackerbarth explained that this might pose some problems, because pavers were highly sought after in Saxony as well. He ensured Brühl, however, that this task had been commissioned to Johann Christoph Knöffel11, a well-known architect and high level clerk at the Saxon Building Office. It is difficult to determine whether Dagmar Vogel’s statement, based on a rather ambiguous remark in Heinrich von Brühl’s letter referring to the establishment of the Street Commission in April or rather in June 1732, bears any relation to reality. There are no other sources that would confirm it. On the other hand, it cannot be discounted that in actual fact the royal court intended to set up such a commission; perhaps even Franciszek Bieliński was made responsible to select a number of helpers who would manage the com9 APTor., Cat. II, XIV, 63, f. 37: Handwritten newspaper [by Andrzej Cichocki], Warsaw 24 April 1732. It is worth mentioning that 12 such one-horse wagons (Karren) removed waste from the city at the end of 16th century, see: D. Kaczor, Utrzymywanie czystości w wielkich miastach Prus Królewskich XVI–XVIII wieku, Gdańsk 2014, p. 252–254. 10 D. Vogel, Heinrich Graf von Brühl. Eine Biografie, Bd. 1: 1700–1738, Hamburg 2003, p. 238, quotation from the letter by H. Brühl: “Endlich ist man gesonnen das Warschau zu einem anderen Paradies zu machen und den Pflastern auf denen Strassen einzufűhren”. 11 Ibid., p.239.

154


Earlier than Street Comission? Attempts at tidying up Warsaw in the 1730s

mission in the future. If, indeed, the initial commission had been summoned in 1732, then later, around 1740, when further members joined in, it could have resumed its activity. It can be assumed with some certainty that the idea to build a bridge and tidy up Warsaw streets was related to the preparation for the so-called kampament (military parade) of Polish and Saxon armies which were to take place on the fields stretching between Czerniaków and Wilanów in August 1732. The king paid special attention to the event which would to be attended by many distinguished guests. I would not exclude the possibility that the initiative to tidy up the city had been launched by Court Marshal of the Crown, Franciszek Bieliński. The multiple arch stone bridge over the Wisła River in Warsaw was modelled on a similar project in the Saxony capital, Dresden, which had been constructed in the years 1728-1730. It is worth mentioning that handwritten newspapers from that period as well as Kuryer Polski, printed since 1729, regularly reported on the Dresden developments – articles about construction of new palaces, public utility buildings as well as contemporary field fortifications which surrounded the city. It can be assumed that even if the preliminary concept of the bridge in Warsaw was drawn by Gaetano Chiaveri12, who had recently arrived from Petersburg, he must have received some help from architects employed by the Royal Building Office in Warsaw (Bauamt), headed at the time by Joachim Daniel Jauch. They surely used their Dresden experience and, more importantly, they were aware of the cost the bridge construction would incur. The cost would have been significantly higher in Warsaw, since the stone used to build bridge piers and spans would have to be brought from distant quarries (in the Świętokrzyskie Mountains and Krakow region), while in Dresden the adequate material was basically available on site. The bridge construction cost was not that high after all, although it might have seemed so. In spring 1765 a certain “major Teutsch” presented King Stanisław August with yet another project of a four-span stone bridge over the Wisła River for an enormous sum of 655,000 ducats (11,790,000 Polish zlotys which was double annual budget of the Crown Treasury). It is not altogether surprising that Jan Beniamin Steinhauser, a member of the Court Treasury Commission, known financier and treasurer described it as complete madness (”die Leute sind gantz toll mit ihren Proiecten”)13. In Cichocki’s subsequent reports from the years 1732–1736 there

12 Gaetano Chiaveri worked in Petersburg between 1717 and 18 VIII 1727, he left the city in April 1728 at the earliest; he had already sought employment in Warsaw (with minister Jakub Henryk Flemming), but due to Flemming’s death on 30 April 1728 this deal was not concluded. He spent the years 1729–1730 in Rome. Later he arrived in Warsaw where he might have been commissioned to prepare various projects for local monasteries and magnates. He started his service for August II Mocny as late as spring 1732. See: W. Boberski, “Domicilium Varsoviense. Fundacja biskupa Teodora Potockiego dla jezuitów koronnych (1721)”, Biuletyn Historii Sztuki, 2012, vol. 74, no. 3–4, p. 547–549; I also used information by Dr Jakub Sito. 13 APTor., Cat. II, I, 3361, p. 650: J.B. Steinhauser to Ch. Klosmann, Warsaw, 28 March 1765. The above-mentioned major Teutsch was in fact the royal land-surveyor Maciej Deutsch who signed his name as major at times. He prepared numerous plans of Warsaw districts for the Street Commission and delineated many new streets during 1754-1773; see: E. Szwankowski, “Praga na tle najstarszego swego planu”, Biuletyn Historii Sztuki i Kultury, 1949, vol. 11, nos. 1/2, p. 71.

155


Jerzy Dygdała

is no mention on the intentions to build the bridge over the Wisła River in Warsaw. It seems that the court realised that the final cost of construction would be too high. After all August II Mocny, who wished to secure the Polish Crown for his son Fryderyk August, did not intend to alienate prominent magnates by burdening them with a sort of “bridge tax” at each nomination. For this reason there is hardly any evidence left of donors who had been nominated to high posts or given starosta titles, contributing any funds for the bridge construction. Nevertheless, it cannot be ruled out that the funds were still being raised in this fashon, at least for some time. Once during proceedings of the Kujawskie Province sejmik, which took place on 20 August 1740 in Radziejów, the delegate instruction included the point which demanded of delegates to conduct an investigation to find out in who held “the funds collected from councils in order to construct a bridge near Warsaw.” 14 It is difficult to ascertain whether the provinces still remembered the initiative of the fundraising action from 1732 for the bridge in Warsaw, or whether the court made any attempts at collecting fees toward this goal from nominations to high posts. It might be added that at the time the aforementioned sejmik was dominated by the supporters of the Czartoryski family and it is highly likely that it was the leaders of this very fraction who prompted such a petition.

Tidying up and paving streets More detailed information about plans to tidy up the streets of Warsaw was published by Cichocki on 1 May 1732: On Monday [28 April 1732] HM the King took a ride in a military wagon pulled by two horses, which He ordered to provide for His cavalry [k. 41v] in Wielopole15 as well as in the Kazmierzowski quondam [once] Garden16. Prospiciendo [taking care] so that the local streets would be cleaner and the sewers would have defluxum debitum [an adequate outflow], [HM the King] commissit [commissioned] his curam [concern] to a new architect Mr Claverio, an Italian gentleman, having indicated a salary for him from His royal treasury. Insuper [moreover] he provided him with a colleague Mr Fontana, who were to be privilegiati et iurati ad taxanda palatia et alia aedificia [privileged and sworn to tax the palaces and other buildings], for which they will impose [the sum of zlotys] 1 to 100.17 Without a doubt, the above paragraph refers to the aforementioned distinguished Italian architect Gaetano Chiaveri (1689–1770) who had been working 14 A. Przybylski, op. cit., p. 83; A. Pawiński, Dzieje ziemi kujawskiej, vol. 5: Lauda i instrukcje, Warsaw 1888, p. 85. 15 Wielopole, jurisdiction established in 1693 by Ludwika Maria, widow of Chancellor of Poland Jan Wielkopolski, limited by today streets: Grzybowska, Żabia, Elektoralna and Ciepła. Three barracks, the so-called “mirowskie,” were erected here in the years 1730–1733. 16 Grounds around Kazimierzowski Palace on Krakowskie Przedmieście, barracks for the Horse Guard were built in front of the palace in 1732. 17 APTor., Cat.II, XIV, 63, f. 41: Handwritten newspaper [by Andrzej Cichocki], Warsaw, 1 May 1732.

156


Earlier than Street Comission? Attempts at tidying up Warsaw in the 1730s

in Russia since 1717, and who arrived in Warsaw in autumn 1727 to work for local monasteries and magnates. So far, it was believed that he was employed to King August III’s service only in 173618, whereas according to Cichocki’s information it transpires that he had been nominated as a royal architect already in April 1732. His most famous project by far is the Catholic Church (Hofkirche) in Dresden. Chiaveri was supposed to be assisted by Józef (Giuseppe) Fontana (ca. 1670–1741), a well-known Warsaw architect and building entrepreneur of Italian origin. This information is absolutely credible - it was also noted in the Sigillat volumes of the Crown Register under a somewhat different date of 23 May 1732 that August II Mocny had issued a decree which ordered architects Fontana and Chiaveri to estimate the value of Warsaw’s masonry buildings.19 In early May 1732 Cichocki announced that “on Sunday (4 May) ad sonum tubae (with the sound of a trumpet), the Marshal’s act was published intuitu (regarding) tidying up streets and already now they are being promptly tidied up.”20 In all likelihood it was the entail act issued by Grand Marshal of the Crown Józef Mniszech, as it was his responsibility to maintain order and safety in the capital during monarch’s visit21. The text of this act, however, has not been so far located, neither in the Crown Register, nor among other archive and library stocks. The following issues of Andrzej Cichocki’s handwritten newspaper from 1732 do not include any information on tidying up works, nor on plans to build a bridge in Warsaw. The editor’s interest seems to be focused on preparations for the military parade in Czerniaków. He wrote about preparatory works regarding setting up a main camp between Czerniaków and Wilanów where 300 Royal Guard soldiers were reclaiming meadows and levelling ground; about construction of a hall and other buildings including a pavilion which would serve as an observation point for the most distinguished guests, and then about digging a well which would supply water for soldiers, a ditch (moat?) and, finally, about erecting a bulwark.22 The newspapers issued at end of July and in the first half of August were dominated by detailed accounts of the military parade proceedings. The manoeuvres eventually ended on Saturday, 16 August; on Sunday the king organized a feast for “Monsieurs officiers”, whereas on Monday soldiers “having packed the tents, burned down the whole camp and marched up” towards Mokotów.23

18 J. Kowalczyk, “August II i architekci warszawscy”, Kwartalnik Architektury i Urbanistyki, 1988, vol. 33, vol. 1, p. 15; J. Lileyko, op. cit., p. 130, 133. 19 The Central Archives of Historical Records in Warsaw (below: AGAD), Sigillata, vol. 22, p. 172: “Literae constitutionis aestimatorum Nobilium Josephi Fontanna et Cajetani Clavieri architectorum pro fabriciis tam novis quam veteribus ex solido muro erectiis”, Warsaw, 23 May 1732. 20 APTor., Cat.II, XIV, 63, f. 44v: Handwritten newspaper [by Andrzej Cichocki], Warsaw 8 May 1732. 21 H. Perzanowska, Urząd marszałkowski w okresie rządów Józefa Mniszcha, Acta Universitatis Wratislaviensis, Historia,1966, vol. 12, p. 87–89. 22 APTor., Cat. II, XIV, 63, f. 49, 59, 65: Handwritten newspapers [by Andrzej Cichocki], Warsaw 22 May, 26 June and 24 July 1732. 23 AGAD, Radziwiłł Archive, section V (cit. AGAD, AR, unit V), no. 342, p. 22: Handwritten newspaper [by Andrzej Cichocki?], Warsaw 21 Aug 1732.

157


Jerzy Dygdała

Probably during that time – in the summer and autumn of 1732 - architects Józef Fontana and Gaetano Chiaveri were busy taking measurements of Warsaw streets and listing estates situated along them. All evidence seems to suggest that they had indeed prepared such a register, as C.F.Hübner, a captain of corps of engineers, used it as the base for his detailed masterplan of Warsaw. While discussing the so-called elective set of Warsaw’s plans and vistas from the years 1733-1740 (name related to the time of August III’s election for the King of Poland), Jerzy Lileyko put forward a hypothesis that Hübner’s masterplan had been prepared in 1733, just after the Wettyn’s election, “perhaps commissioned by Saxon military authorities who, faced with widespread anti-Saxon opposition, anticipated Warsaw’s armed resistance”; therefore, the masterplan would have been used by the Saxon troops entering the capital city, and taking residence there.24 In point of fact, it was Russian soldiers that arrived in Warsaw in the mid-October of 1733, whereas the Saxons appeared there no sooner than the autumn of 1734. None of Saxon officers were present during the August III’s election, neither in Warsaw, nor in Praga (where the ceremony took place). Therefore, Hübner’s masterplan could have been drawn in the second half of 1732 at the earliest (potentially in the spring or summer of 1733, following August II’s death) or as late as in the years 1735-1736, when August III’s strengthened his position as the Polish king and resided in Warsaw with his extended court. In all likelihood the real estate list, produced earlier by Fontana and Chiaveri, served as the basis for the masterplan.25 One could pose a question, however, whether they had perhaps taken shortcuts and referred to the even older street survey produced by Tylman van Gameren in 1700. While publishing Tylman van Gameren’s measurements, Hanna Szwankowska notes in the preface that there exists a subsequent copy which contains dimensions (in rod units) of respective properties fronting streets just as found in the original, however the tax value per each property had been omitted. More importantly, some owners’ surnames are matched with subsequent tax tariffs from 1743 and not with the ones from ca. 170026. A careful hypothesis could be put forward - the copy in question constitutes a piece of work by Fontana and Chiaveri who, in order to accelerate their work process, simply updated the earlier survey produced by Tylman van Gameren. The actual commencement of tidying up streets is confirmed by the statements from the subsequent instruction of the pre-convocation sejmik of the

24 J. Lileyko, “Widoki i plany Warszawy wykonane w latach 1733–1740, tak zwane elekcyjne. Przyczynek do związków polityki i sztuki”, in: Studia nad sztuką renesansu i baroku, vol. 3, ed. A. Maśliński, Lublin 1995, p. 82. 25 J. Putkowska (op. cit., p. 158), during analysis of Tylman van Gameren’s revision, admittedly, she put forward a proposition, that he used the earlier Warsaw plan by Augustyn Locci. It seems, however, that in actual fact, it was rather the detailed revision, which included dimensions of respective properties along streets that served as a basis for subsequent city plans showing land plot divisions. 26 Źródła do dziejów Warszawy..., op. cit. vol. 1, p. 258, this copy is stored at AGAD, Warszawa Ekonomiczna, no. 1431, f. 55–60

158


Earlier than Street Comission? Attempts at tidying up Warsaw in the 1730s

Warsaw Land that took place on 11 March 1733. Local nobility, which attended the sejmik - arranged at the St Martin’s Church on Piwna Street – in large numbers, complained in the sejmik’s instruction about, among other things, lawless narrowing of streets in the suburbs by erecting fences in front of palaces, courts and tenements, and about devastation of the street paving. It urged Grand Marshal of the Crown Józef Mniszech to take action to repair the paving, and to allocate funds recently collected by August II’s prerogative for this very purpose. It was emphasized in the instruction that the present location of the funds was unknown, therefore the matter would have to be investigated, the funds would have to be recovered and used for the original purpose. Additionally, a new postulate was set forth: the tidying up works were to be carried out by beggars and vagabonds.27 It clearly transpires from the instruction that, in consonance with August II’s rescript (issued on 23 May 1732?), the action of tax collection from property owners for tidying up and paving streets had been commenced. It can only be assumed that the action was suspended following the king’s departure from Warsaw in autumn 1732. Accounts in the subsequent letters written by Krzysztof Mioduszewski in the mid1735 point to the fact that the street paving was resumed only after the newly-elected monarch August III arrived in Warsaw in November 1734. We may assume that it was initiated by Court Marshal of the Crown Franciszek Bieliński who in 1733, after some hesitation, supported Stanisław Leszczyński, but after the fall of Gdańsk on 29 June 1734 he recognised August III as the King of Poland. He returned to Warsaw on 18 December 1734 and took his post28. At the beginning of June 1735 Mioduszewski wrote to his principal Duchess Anna Radziwiłł née Sanguszko that four oxen she had sent to Warsaw “to supply the kitchen” of her son, Lithuanian Court Marshal Michał Kazimierz Radziwiłł, were being used - on the young prince’s recommendation - to carry stones and sand “to pave the street in front of the gate” of the Radziwiłł Palace. In reference to this, Mioduszewski wrote that wagons, carts with horses and hired hands would be needed29. Two weeks later he complained that two watchmen guarding oxen had run away and a stonemason would not manage laying cobblestones on his own and “he needs at least two people to help him as the stones are massive. When it comes to laying them, several people will not be able to manage, even though [Radziwiłł’s] Janissaries will help, too”. There was plenty of work and “the time was short”, he added.30 Eventually, he turned to the Duchess, perturbed, with a request “to send 10 horses with carts to carry stones for paving as the oxen will not be able to 27 Fragment of this instruction was published by Józef A. Gierowski in his source edition of Rzeczpospolita w dobie upadku 1700–1740. Wybór źródeł, Wrocław 1955, p. 153–154: “Roads on the city outskirts are barred, some licentiose crammed in front of palaces, tenements and manor houses, other just blocked, are diverted around incomodo and paving depravant. HE Grand Marshal of the Crown and MPs will be asked ad suam orbitam to deliver. For improvement of which and auction publico commodo of cobblesones collecta of privilidges by RIP King, would help singificantly, a ignotum where haesit, debt collection and application of its instabunt”. H. Perzanowska also quotes this instruction, op. cit., p. 89. 28 APTor. Cat.II, vol. 3353, p. 603: Hand-written newspaper [by Andrzej Cichocki] for Christian Klosmann, Warsaw, d. 23 Dec 1734. 29 AGAD, AR, unit V, no. 9733/II, p. 53: Krzysztof Mioduszewski to Anna Radziwiłł, Warsaw 6 July 1735. 30 Ibid., p. 55–56: Krzysztof Mioduszewski to Anna Radziwiłł, Warsaw 22 July 1735.

159


Jerzy Dygdała

complete even one tenth of the job; the stonemason still needs about 500 wagons of stone, and piles of sand to fill in the greatest pits, otherwise the old man will not finish paving the area in front of the place even in half a year.”31 Since the issue is not raised in the following letters, one may assume that the paving works were conducted at a reasonable pace and Krakowskie Przedmieście in front of the Radziwiłł Palace was paved with cobblestones by ca. the end of 1735. One may add here that main streets of Gdańsk had already been paved in the 16th century; there, the cost of the central section of a street was covered by the city authorities whereas the duty to pave side areas adjacent to properties was transferred on their owners32.

Policing orders during the interregnum period – a floating bridge Death of August II on 1 February 1733 halted the realisation of the majority of projects that had aimed at tidying up Warsaw. The control over the city was taken over by Grand Marshal of the Crown Józef Mniszech. He immediately issued An Edict on Obeying the Security Rules in the City of Warsaw During the Interregnum, A. 173333. He ordered taverns and inns to be closed in the evening, forbade ‘freefloating’ people to wander the streets at night, anticipated a possibility of sending horse patrols to the city (if to Warsaw only, then chorągiew <lit. banner, a military unit> of light cavalry), to the outskirts (Nowy Świat, Aleksandria, Leszno, Nalewki) and the adjacent neighbourhoods (the Bielański Forest, Powiśle ad Praga). Moreover, the Royal Guard was obliged to patrol the New City (Nowe Miasto) area, and the Hungarian chorągiew (belonging to the Marshal) was to keep order in the Old City (Stare Miasto). He also set marching routes for specific patrol units. Guardhouses were to be positioned at Brama Krakowska (the Krakow Gate) and at the new barracks in Wielopole and Podwale near Kapitulna Street, on Krakowskie Przedmieście by Trębacka Street and in front of the Bernardine Church by the Count Józef de Montmorency Palace (General of the Saxon Army, husband of Agnieszka Emercjanna Pociejowa) near Senatorska Street, and by the Saski Palace. Further pieces of information regarding the changes during the interregnum in Warsaw come from the beginning of April 1733. At that time the Saski Palace was preparing for the reception of the new Saxon elect Fryderyk August II commissars (diplomats) who were supposed to represent him. It was then that wall tapestries were taken off and the walls of ground floor rooms, designated for guests, were decorated with pall; additionaly, the wall surrounding the Saski Garden was raised34. 31 Ibid., p. 58: Krzysztof Mioduszewski, Punkta dla Anny Radziwiłłowej, [Warsaw], 8 Aug 1735. 32 D. Kaczor, op. cit., p. 329–332. 33 The Princes’ Czartoryski Library in Kraków, manuscipt of the National Museum, no. 32, p. 11–13: “Dyspozycyja przestrzegania bezpieczeństwa w Mieście Warszawie podczas Interregnum A. 1733”, Warsaw [ca. 2–3 Feb 1733]. Another copy of this “edict” is stored at the Ossolineum Library in Wrocław (sygn. 6611, p. 9–12), content of this instruction is explained by H. Perzanowska, op. cit., p. 89–90. 34 AGAD, AR, unit V, no. 2250/I, p. 41: Andrzej Cichocki to Michał Kazimierz Radziwiłł, Warsaw 4 April 1733; APTor., Cat.II, XIV, 63, f. 139: Handwritten newspaper [by Andrzej Cichocki], Warsaw 16 April 1733.

160


Earlier than Street Comission? Attempts at tidying up Warsaw in the 1730s

During the interregnum period, a floating bridge was usually constructed (pontoon bridge on boats and ships) over the Wisła River in order to allow nobility - arriving for the election to the capital - to cross the river35. Already before the convocation sejm which began on 27 April 1733, crowds of people who had tried to use the ferry transport across the river created substantial problems. Krzysztof Mioduszewski took note of it in his letter to his principal, Duchess Anna Radziwiłł née Sanguszko36. During the sejm proceedings it was decreed that both the Grand Treasurer of the Crown and the Grand Treasurer of Lithuania were to be responsible for constructing the bridge across the Wisła River, as well as senators’ elective pavilion and a trench on the elective camp37. Although the deadline for construction works had not been set, in line with the common practice such a pontoon bridge would have been built two weeks before the election sejm proceedings. In 1733 the sejm was called on 25 August. Kuryer Polski dated 1 July 1733 published a brief note that “construction of a bridge over Wisła actualiter has commenced” 38. Unfortunately, neither printed newspapers, nor Andrej Cichocki’s handwritten periodicals mention the bridge construction completion or its hand over. It is also difficult to determine which spots on the river banks it was supposed to connect. It could have been positioned on the site of the first permanent bridge at Mostowa Street, built in the years 1568-1573; such pontoon bridges, however, were erected at elections times and during Swedish Wars at other locations, such as: the area between Solec and Kępa (Saska), on the extension of Spadek Street in the Warsaw Nowe Miasto, and between Bednarska Street and the today Okrzei Street in the Praga district, where a new pontoon bridge over the river was constructed in 177539. It is worth mentioning that the issue of covering various state expenses was highly controversial at the time. At the end of the convocation sejm proceedings and during the proceedings of the Primate Teodor Potocki’s conference with the senators on 1 June 1733, Grand Treasurer of the Crown Franciszek Maksymilian Ossoliński claimed that the Crown Treasury was empty and there was no funding for deputation to foreign courts, maintaining grand musketeers (cadets), bridge construction in Warsaw and the elective pavilion, and that he would not be funding the above mentioned projects with his own money. Eventually the financial means for these ventures were found40. In all likelihood the bridge over the Wisła River was completed and handed over few weeks before the election. On 25 August 1733 Kuryer Polski an-

35 See: B. Hensel-Moszczyńska, “O budowie mostu na elekcję w 1632 r.”, Almanach Muzealny, 2001, vol. 3, p. 45–56; T. Zarębska, “Mosty w Warszawie przedrozbiorowej w kontekście urbanistycznym”, in: Mosty, dzieła sztuki i inżynierii, zabytki, ed. B. Wierzbicka, Warsaw 2001, pp. 51–52; A. Wejnert, “Wiadomość o mostach na Wiśle pod Warszawą (1376–1864)”, Rocznik Warszawski, 1970, vol. 8, pp. 10–11. 36 Codzienne kłopoty, wielkie interesy i podwójna elekcja. Korespondencja radziwiłłowskich urzędników z księżną Anną z Sanguszków Radziwiłłową i jej synem Michałem Kazimierzem z 1733/1734 roku, issued by. J. Dygdała, Warsaw 2013, p. 12 (letter dated 25 April 1733). 37 Volumina legum, vol. 5, Petersburg 1860, f. 589. 38 Kuryer Polski, no. 184, p. 438: Warsaw, 1 July 1733. 39 T. Zarębska, op. cit., p. 46–52. 40 APTor., Cat.II, unit I, vol. 4790, p. 1, unit XIV, 63, f. 159: Handwritten newspapers [by Andrzej Cichocki], Warsaw, 28 May and 4 July 1733.

161


Jerzy Dygdała

nounced that “the Most Rev. Primate [Teodor Potocki] has been frequently visited by (representatives) of voivodships, lands and counties of Lithuania, who arrive from the other river bank ad campum electoralem” 41. This electoral issue served as the point of rupture and Stanisław Leszczyński’s opponents left the majority of electors and set off towards Praga. Nonetheless, on 12 September Stanisław Leszczyński was elected the king. The minority who gathered in Praga proclaimed a manifesto against the election, and - fearing attacks from King Stanisław’s allies - withdrew further eastwards with the view of joining the approaching Russian troops which entered Rzeczpospolita at the beginning of August in order to secure the Polish throne to Saxon elector Fryderyk August II. Andrzej Cichocki, reporting widely on the events, wrote that immediately after King Stanisław’s nomination “the elective pavilion [where the senators convened] was demolished and burned down”. The retreating Leszczyński’s opponents “on the night [of 16 September] threw planks off the bridge, which was repaired today [17 September], and is being guarded by the Horse Guard”. The Horse Guard, having vowed their loyalty to the new monarch,simultaneously stood guard at the Royal Castle while the infantry of Józef Potocki, the Kiev Voivode (and the starosta of Warsaw at the same time), which up till then had watched over the Castle, departed42. Stanisław Leszczyński’s supporters, fearing the advancing Russian troops, already on 20 September had made some damage to the bridge to prevent any movement, and subsequently burned it down on 23 September43. Stanisław Leszczyński himself, accompanied by a small group of closest allies, left Warsaw for Gdańsk late in the evening of 22 September44. Józef Potocki, the newly-appointed regimentarz generalny (Commander of Confederations) and Kiev Voivode, started preparations for the city defence. He wanted to inhibit Russians crossing the Wisła River so “he ordered to stand guard at all crossing points and all ships, galleries, ferries and canoes (boats) from the other side of the river to be transported to the right bank, and some to be sunk.” 45 Simultaneously, he instructed diplomats who supported Leszczyński’s adversaries i.e. ambassadors of Saxony, Russia and Austria to leave Warsaw immediately. Since they refused, the cavalry made attempts at capturing the Saski Palace which housed several dozens Saxon soldiers (Saxon and Russian diplomats had found refuge at the Tsar’s embassy which Poles were afraid to attack). After a two-day siege and cannon shelling, the Saxons surrendered46. Several palaces which belonged to top Saxon supporters were 41 Kuryer Polski, no. 192, p. 477: Warsaw, 26 Aug 1733. 42 APTor., Cat.II, unit XIV, vol. 63, f. 200: Hand-written newspaper [by Andrzej Cichocki], Warsaw 17 Sep 1733. 43 APTor., Cat.II, unit XIV, vol. 63, f. 188v: Hand-written newspaper [by Andrzej Cichocki], Warsaw 24 Sep 1733. 44 J. Dygdała, Bydgoski epizod w życiu Stanisława Leszczyńskiego – wokół ucieczki króla do Gdańska we wrześniu 1733 roku, Zapiski Historyczne, 2014, vol. 79, no. 2, p. 76–80. 45 AGAD, AR, unit XXXIV, no. 351, p. 18–20: Hand-written newspaper [by Andrzej Cichocki], Warsaw 1 Oct 1733. 46 Ibid., p. 18-20.

162


Earlier than Street Comission? Attempts at tidying up Warsaw in the 1730s

looted at this occasion, amongst them the seat of Michał Józef Sapieha, the Voivode of Podlasie, and the residence of Stanisław Józef Hozjusz, the bishop of Poznań at Świętojańska Street. Krzysztof Mioduszewski, the commissary at the Radziwiłł Palace in Krakowskie Przedmieście, was held in custody for two days; his wife was beaten up and the palace’s window panes were smashed. Mioduszewski, who had anticipated such a turn of events, hid the most valuable items and wall tapestries at the Warsaw Carmelite monastery47.

Russians in Warsaw – the bridge reconstruction and attempts at fortifying the city On 1 October 1733 Russian troops, having reached the Wisła River, were digging trenches at the spot where “the bridge once stood in Praga” and opened fire from the Skaryszew area in the direction of Polish positions. At the same time Russians started fishing out ships that had been sunk in the river by Poles (the water level was exceptionally low) and few days later made unsuccessful attempts at crossing the river near Siekierki and Żerań on drafts made of dismantled huts48. Meanwhile, on 9 October 1733, regimentarz (military commander of an army group) Józef Potocki along with all cavalry regiments which remained loyal to Leszczyński withdrew from Warsaw southwards. Taking advantage of this fact, General Piotr Pawłowicz Lacy, Commander-InChief of the Russian troops “ordered to bring two conquered lighters and several canoes, and on Saturday morning on 10 October use them to bring Russian infantry over the river, of which several hundred, having marched through the Kazimierz’s barracks, walked to the imperial envoy’s palace [Heinrich W. Wilczek in Miodowa Street] to guard it, and then along with others set up a camp at the Royal Castle (Saski) and others palaces belonging to his confederates; and Honourable General Lesse [Lacy] arrived at the palace of His Excellency Castellan of Vilnius [Kazimierz Czartoryski]49. Later, subsequatibus diebus [in the course of following days] the infantry, having seized ferries, galleys etc., crossed the river and up till now have kept doing it, at the same time rapidly erecting a bridge on pontoons so that the cavalry, cannons and carts can reach the opposite river bank.”50 According to Cichocki, Russians capture of Warsaw was conducted in a peaceful manner. 47 Codzienne kłopoty, p. 115, 148–149 (letters by F. Mioduszewski dated 6 Sep and 8 Oct 1733). 48 AGAD, AR, unit XXXIV, no. 351, p. 20 i APTor., Cat.II, XIV, 63 f. 201: Handwritten newspaper [by Andrzej Cichocki], Warsaw 1 and 8 Oct 1733. 49 Kazimierz Czartoryski’s Palace was situated at 42/44 Krakowskie Przedmieście, at the site of today Bristol hotel. 50 APTor., Cat.II, XIV, 63, f. 197: Handwritten newspaper [by Andrzej Cichocki], Warsaw 15 Oct 1733.

163


Jerzy Dygdała

“Honourable General Lesse [Lacy] sent to Mr President [of Warsaw - Józef Benedykt Loupi] ensuring him de omni moda securitate [of all safety measures] which were immediately announced on Sunday [11 October], to deliver all goods, declare payment and so that bakers deliver bread to Muscovite troops, which they were defectum [short of ] for a couple of days, subministrent [brought] in exchange for money. Until now, Moscow keeps strictam [strict] discipline, punishing excessivus [offenders] severely. All houses, tenements and palaces were inspected for grains and vegetables [food] that were listed so in case of in defectu [deficiency] of bread [k. 197v] for soldiers, it could be bought, at least at the palaces, etiam [also] hostile to one another, without causing any damage.”51 A week later Cichocki confirmed that Russians still maintain strict discipline and everything “is bought with money, whose cursum [rate] was announced, so a rouble would cost 8 zlotys and kopek 3 groshes […] Honourable General Lesse [Lacy] ordered that every house and tenement sine exceptione [without exception] would hand over 6 bushels of rye flour for provisions for Muscovites and even when the local magistrate offerebat [offered] money, general Lesse would not accept it at all, asserendo [asserting] that he does not need any contributions but just bread to sustain the army […] and agreed with the city twelve hundreds bushels of flour.”52 Moreover, Cichocki wrote that Russians were “being busy with the bridge building across the river, pay the carpenters, and when they come upon a piece of wood or a plank they collect it so that the cavalry, carts and artillery with munitions can cross Wisła as soon as possible.”53 According to the paper handwritten by another author, it was neither so peaceful nor so nice in Warsaw at the time. Fearing the return of Polish troops loyal to Leszczyński, Russians made attempts at fortifying the city. While they “stay safe by entrenching themselves at the local thoroughfares and lay trees studded with long nails”. Russian soldiers took over quarters of the former Royal Guard barracks in Wielopole, at the Kaziemierzowski Palace and further from Nowe Miasto (in Żoliborz?). “They sealed all the vegetables [food] they could find in tenements and made lists of people. They ordered weekly provision of food: 6 bushels of rye flour - 1 bushel of which costs 11 zlotys. When the city asked to alleviate the conditions, it was agreed that the provision of 1,800 bushels of flour would be supplied, Honourable General Lesse [Lacy] approved the decision. At the Ber51 Ibid., f. 197–197v. 52 Ibid., f. 203–203v: Warsaw22 X 1733. 53 Ibid..

164


Earlier than Street Comission? Attempts at tidying up Warsaw in the 1730s

nardine monastery 300 bushels of rye were appropriated after some negotiations, so that the troops have sufficentiam [sufficiency of ] bread, which quickly disappeared on the way.”54 Later issues of the same newspapers written by an anonymous author confirm the information that the Russians had not been overly confident in Warsaw. Just before Christmas 1733 they ordered townsmen to provide a considerable number of sacks, which would be used to hold sea biscuits, and partially “if required, they will be emptied and filled with sand for defence purposes; one could shoot from behind them, and they may be needed to fortify the Royal Palace [Saski]. That is why they have given 2,800 pieces of the sacks and 50 horses just from the City of Old Warsaw.”55 A week later it turned out that the flooding Wisła severed the bridge that had just been built by Russians. Hence they were forced to organise transport across the river taking a toll payment for people and vehicles. According to the newspaper, Russian Commissioner of Warsaw General Johann Ludwig Lubras kept his troops fully alert and cautious. He ordered “the guard to be frequent and heavy, and deep trenches to be dug in all streets and in the suburbs, making only the road available for transport, and not letting anyone in, etiam [also] arriving without toll to the market, similiter [similarly] not letting anyone come back”. On 31 December Russians dug a trench in Bernarska Street between the Carmelite Monastery and the manor house of Grand Treasurer of the Crown, F.M. Ossoliński, and laid trees studded with nails, alias [also known as] ostrowie.”56 Andrzej Cichocki wrote about the special care that general Lubras took when he moved his quarters to the palace of Ewa Szembekowa, the Grand Marshal of the Crown’s widow, on Długa Street. He confirmed that the pontoon bridge was damaged by the river. However, his take on the issue of Russian tax on food brought into Warsaw differed somewhat from the previous account. General Lubras “ordered an announcement ad sonum tubae [accompanied by the sound of trumpet] that people from countryside should deliver all goods to markets safely, with no danger of extortion (which some Muscovite officers caused by making people pay for carts), and by doing that scared people so they provided very little.”57 In the meantime, on 17 January 1734 in Krakow, August III’s coronation took place. For this occasion, on Sunday 24 January, General Lubras organised celebrations in Warsaw. Bells tolled in all churches and Te Deum laudamus was sung. Cannon volley salute was fired, and Russian infantry which gathered at the Old City market square fired their rifles in celebration. “Honourable General Lubras himself, along with his officers, participated in the service and sermon at St. John’s Parish Church” and in the evening an extremely 54 AGAD, AR, unit IV, file 623, no. 148 p. 111: Handwritten newspaper, Warsaw 22 Oct 1733. 55 AGAD, AR, unit XXXIV, no. 351, p. 55: Handwritten newspaper, [Warsaw] 24 Dec 1733. 56 Ibid., p. 53: Handwritten newspaper, [Warsaw] 31 Dec 1733. 57 AGAD, AR, unit XXXIV, no. 356, p. 4: Handwritten newspaper [by Andrzej Cichocki], Warsaw, 13 Jan 1734.

165


Jerzy Dygdała

beautiful illumination was displayed “all over the city and in the suburbs”58. We do know how the Russians forced this illumination. They threatened that the houses and palaces whose windows did not display lit candles would have to accommodate soldiers, and the property owners would have to support them59. On the other hand, Krzysztof Mioduszewski complained a lot about Russians’ behaviour when they had taken over the Radziwiłł manor house in Grzybów, as guards which stood at adjacent trenches were taking rest while local landlords had to supply firewood and candles. As a result, firewood supplies to Warsaw were halted (because they were taken over by Russians), Russian soldiers started to dismantle fences for firewood60. On 8 February 1734 Warsaw was illuminated once again when General Lubras organized a ball to celebrate the birthday of Anna, Tsar’s wife. King August III’s arrival to the capital city was expected (he had remained in Krakow following his coronation). For this reason “it was ordered that crumbling areas were to be tidied up, and the streets to be unblocked and spruced up. The construction of an arch of triumph was commenced in Krakowskie Przedmieście ex opposito [in front of ] the of the Bernardine monastery. Also there, a bit closer to Brama Krakowska, a bulwark is being erected where a cannon was to be positioned along with fireworks.”61 Krzysztof Mioduszewski wrote about final touches during the construction works of the gate in mid-March62. It was eventually finished just before 25 November 1734, due to the postponement of King August III’s visit and his first arrival in the capital city63. Andrzej Cichocki’s newspapers inform us that in February and March of 1734 General Lubras intended to erect a pontoon bridge across the river anew at Mostowa Street (to be exact at the extension of it, i.e. Boleść Street). He also instructed that “all pants including those sunk in Wisła in the Warsaw area to be listed”, and “wood from Szulec [Solec] to be transported, and planks from the dismantled Honourable Voivode of Lublin [Jan Tarło] hall, which had been only recently erected64, to be brought to Prochownia [at Boleść Street].” 65 Judging by the subsequent information regarding the crossing the river, Russians have not managed to build the bridge. In mid-August 1734, in view of the anticipated arrival of August III to Warsaw, Russian troops abandoned the Royal Castle which was supposed to be swiftly renovated and repaired. Russians moved to Krakowskie Przemieście,

58 APTor., Cat.II, unit XIV, vol. 63, f. 212v: Handwritten newspaper [by Andrzej Cichocki], Warsaw 28 Jan 1734. 59 Codzienne kłopoty, p. 179 (letter by F. Mioduszewski dated 15 Jan 1734). 60 Ibid., p. 184 (letter by F. Mioduszewski from Jan/Feb 1734). 61 AGAD, AR, XXXIV, no. 356, p. 1–2: Handwritten newspaper, Warsaw 11 Feb 1734. 62 Codzienne kłopoty, p. 198 (letter by F. Mioduszewski dated 17 March 1734). 63 August III’s arrival and the triumphal gate were depicted on the Johann Samuel Mock’s painting, see: Pod jedną koroną: 300-lecie unii polsko-saskiej. Kultura i sztuka w czasach unii polsko-saskiej, Warsaw 1977, vol. 1, p. 112–113, no. Cat. no. II 46. 64 Probably at Solec Street, on the plot later relinquished to AdamTarło, Starosta of Jasło, where a manor house stood in 1740; see: J. Lileyko, Widoki i plany Warszawy..., op. cit., p. 78. It is unlikely that this information regards a hall, erected before the military parade of 1732 in Czerniaków. 65

166


Earlier than Street Comission? Attempts at tidying up Warsaw in the 1730s

although their guards stood firm at the city gates. Checkpoints in the castle were occupied by the Saxons who settled down in the barracks. The Horse Guard took up residence in quarters located in the city suburbs. “Bulwarks were broken up on some streets to allow for enhanced crossing”66, but they were fortified on the outskirts. Eventually at the beginning of November 1734, just before August III’s arrival to Warsaw, Russian troops left the city for, among other locations, Pułtusk. Saxons have undertaken auxiliary efforts to safeguard the monarch’s security. For example, they ordered Krzysztof Mioduszewski, commissary at the Radziwiłł Palace to “bury” the gate leading to the river, “enclose half the street with a palisade, not far from my kitchenette, and dig a large ditch.” 67

Construction of new sewers The lack of Krzysztof Mioduszewski’s correspondence from 1732 makes it impossible to present the process of construction works that were at that time conducted on a sewer which collected water from Krakowskie Przedmieście, and ran in close proximity to the neighbouring Radziwiłł’s Palace (today the Presidential Palace). The evidence confirming actions of tidying up streets and sewer construction during 1733 and even during first months of 1734 can be found in Mioduszewski’s subsequent letters to Duchess Anna Radziwiłł née Sanguszko. On the morning of 5 June 1734, at 8 o’clock, a recently completed sewer collapsed between Radziwiłł Palace’s outbuildings on Krakowskie Przedmieście and the Visitation Order monastery buildings. The palace annexe’s wall was also partially damaged. The sewer was ruined along the length of 15 sążeń (ca. 27 meter). A Russian lieutenant who at the time was stationed with his Tsar’s garrison in Warsaw demanded that this section was immediately walled up, for safety reasons. Krzysztof Mioduszewski, the Palace’s commissary, claimed that “there is a need for five masons and five assistants to pick up bricks, then they would be able to complete this wall section in two weeks” 68. He summoned the master mason who had done this job to remind him that he had warned him about the possibility of causing a building catastrophe. The master mason, however, fended off all allegations, claiming that he had commended his task following clear instructions from Franciszek Bieliński, Court Marshal of the Crown. Jan Zygmunt Deybel, a well-known architect who was supposed to supervise the works, was also involved in this issue. Mioduszewski was looking for a master mason who could repair the damaged wall and erect the previously broken sewer section anew. None of the builders, however, could agree to perform such a job for less than 1,000 66 APTor., Cat.II, vol. 3353, p. 569: Handwritten newspaper by Andrzej Cichocki [for Christian Klosmann], Warsaw 24 Sep 1734. 67 AGAD, AR, unit V, no. 9733/I, p. 185–186: Krzysztof Mioduszewski to Anna Radziwiłł, Warsaw 7 Nov 1734. 68 AGAD, AR, unit V, no. 9733/I, p. 161–162: Krzysztof Mioduszewski to Anna Radziwiłł, [Warsaw] 7 June 1734.

167


Jerzy Dygdała

zlotys. Eventually, he made an appointment with a “right architect” to pave the damaged sewer for 1,000 zlotys, but he “did not want to sign the contract and commence works without any payment” 69. Ultimately, only at the beginning of August 1734 did Mioduszewski finalise the contract with a master mason. He predicted that the final cost of construction works would exceed 1,000 zlotys70. Masonry works lasted at least until the beginning of November 1732. The foundations were laid at ca. 160-170 cm below the ground level (“a man’s height”), arcades and vaulting were also constructed. It transpires that the sewer was routed under a narrow street (today Karowa Street?) sloping down towards the river. Mioduszewski realised that the cost would be higher than initially agreed, therefore he asked Duchess Anna Radziwiłł née Sanguszko, the palace owner, to send him extra 200 zlotys. He reported that the Visitation Order wished the entire sewer (all the way to the river?) should be masonry-built and confirmed their readiness to cover a half of the total cost. In any case, that was what architect Karol Bay advised them to do. Mioduszewski pointed out that construction works would be worth as much as 5,000-6,000 Polish zlotys71. It soon turned out that being a low spender had not paid off; the works should have been finalised. At the beginning of July 1735, most likely following a substantial rain, “water created terrible holes in the sewer section in the street between the Visitation Order buildings, which were a man and a half deep at the other spot, and they make damage to foundations under the wall belonging to Her Excellency Anna Radziwiłł as well as the wall belonging to the monastery”. According to Mioduszewski, this would occur in the future as long as “the sewer was not extended all the way to the river as far as the wall end which reaches thus far”. In order to discuss this matter Mioduszewski saw Court Marshal of the Crown, Franciszek Bieliński to complain about his architect Józef Fontana, who had probably designed this sewer in 1732. Bieliński responded that when commissioning the sewer construction, Duchess Anna Radziwiłł had not wish to contact neither him nor the Visitation Order. At the end of the conversation, he said that “His Excellency Marshal stated that the architect followed my instructions, as long as money sufficed; he did a lot of work for the money. Who is guilty? I am the one who had been refused the funds, despite my repeated requests.”72 The information found in this letter again confirms Marshal Bieliński’s involvement in the tidying up Warsaw which started as early as 1732. Moreover, they indicate that architect Józef Fontana was also actively engaged during the works. A month later the situation became far more serious. Heavy rain which lasted over two days and two nights made two sewer pillars collapse in the street (today Karowa Street?) between the Radziwiłł Palace and the Visita69 Ibid., p. 164–165: Krzysztof Mioduszewski, Punkta dla Anny Radziwiłłowej, [Warsaw] 11 June 1734. 70 Ibid., p. 174: Krzysztof Mioduszewski to Anna Radziwiłł, [Warsaw] 7 Aug 1734. 71 Ibid., p. 179: Krzysztof Mioduszewski, Punkta dla Anny Radziwiłłowej, [Warsaw] 1 Sep 1734. 72 AGAD, AR, unit V, no. 9733/II, p. 51–52: Krzysztof Mioduszewski to Anna Radziwiłł, Warsaw 6 July 1735.

168


Earlier than Street Comission? Attempts at tidying up Warsaw in the 1730s

tion Order cloisters, and the other two were slightly damaged. Mioduszewski blamed Saxon General Polentz for the situation, as he had instructed digging a ditch and erecting a small bridge between Kazimierzowskie barracks and the St Cross Church. This action caused all the rainwater from Krakowskie Przedmieście stream down to the sewer between the walls in the street (Karowa?). Mioduszewski intervened at the general’s and asked him for permission to fill in the ditch, to demolish the above-mentioned little bridge and to brick up the outlet which allowed water to stream down to the sewers. Polentz refused since Court Marshal of the Crown Franciszek Bieliński was responsible for the sewer issues, not the Radziwiłł family as the palace owners. In response to Mioduszewski’s further requests to block up the outlet, he responded that he could not have agreed to this because the water would have flooded the city. Mioduszewski indicated that the water could flow onto “Kapituła” (at the so-called Dziekanka?, at 56 Krakowskie Przedmieście), where old sewers still existed. Polentz did not change his opinion and stated that Duchess Anna Radziwiłł should have discussed this matter with Marshall Bieliński straight after her arrival73. Yet again, there is a confirmation of Franciszek Bieliński’s role during the tidying up action of the Warsaw streets. It is beyond doubt that already in the spring of 1736 the issue regarding the sewer between the Radziwiłł Palace and the Visitation Order cloisters has not been resolved. Krzysztof Mioduszewski put forward a petition blaming the architect Jan Zygmunt Deybel for inappropriate preparation of the scheme (already in 1732?). According to the field visit it transpired that the pillars had been fractured and the wall would soon collapse. Mioduszewski wished to take Deybel to an assessor’s (chancery) court and asked Duchess Anna Radziwiłł for 100 zlotys to cover initial court case costs. Another way of dealing with this matter would have been to file a lawsuit at the borough court of Warsaw, and further appeal to the chancery court. According to Mioduszewski, in this court the sentence was delivered by Grand Chancellor of the Crown, Bishop of Chełmno Andrzej Stanisław Załuski, who was known for his righteousness, therefore one could count on a fair sentence. Nonetheless, Mioduszewski warned that Deybel enjoys Court Marshal of the Crown Franciszek Bieliński’s protection, so the case would be by no means straightforward. Moreover, as stated by Mioduszewski: “Honourable Marshal has already told me twice to leave the architect [Deybel] alone; I told the Marshal to extend the sewer to the river, he would have then been left alone.”74 Duchess Radziwiłł, however, has not made a decision for a long period of time and, for this reason, Mioduszewski humbly advised her several months later to sue architect Deybel 73 Ibid., p. 59–60: Krzysztof Mioduszewski, Punkta dla Anny Radziwiłłowej, [Warsaw] 8 Aug 1735. For more information about old sewer location that drained water off Warsaw streets see: F. Giedroyć, Wodociągi i kanały miejskie. Z dziejów higieny w dawnej Polsce, Przegląd Historyczny, 1907, vol. 4, no. 2, p. 233–237. As early as in the middle of 16th century, an obligation was introduced in Gdańsk. It imposed an installation of iron gratings on water outlets from respective properties onto street gullies, see: D. Kaczor, op. cit., p. 349. 74 AGAD, AR, unit V, no. 9733/II, p. 76: Krzysztof Mioduszewski to Anna Radziwiłł, Warsaw 15 March 1736.

169


Jerzy Dygdała

before the walls collapse completely, because “they would not withstand further than, God bless, next spring” 75. The subsequent correspondence does not raise this issue anymore. Yet we are aware from other sources that the problem was resolved by the Street Commission at later date and only in 1746 the sewer located “between the Visitation Order buildings” was extended to the river, which cost over 2,530 zlotys76.

Crossing the Wisła River Already before the convocation sejm of 1733, Krzysztof Mioduszewski complained about the overcrowding at the river crossing. When the second pontoon bridge, built by the Russians, had been damaged by water, the only possibility of crossing the river was on board, either by boat or ferry. The incident which took place in September 1735 allows us to present this crossing functioned. Just before the pacification sejm of 1735 which attracted the Radziwiłł family along with numerous court members, their friends and nobility’s associates, Krzysztof Mioduszewski wished to facilitate such crossing for the people, their carriages and carts filled with belongings. He therefore bought a small barge and commissioned ferrymen for the whole period of sejm’s duration to transport Radziwiłł’s associates along with their equipment. Meanwhile, a certain Siemaszko, a writer listing transport belonging to Józef Potocki, the Kiev Voivode (and starosta of Warsaw), ordered the ferrymen to be taken to his manor house where they were beaten with sticks. Siemaszko warned that “he would have the barge cut into pieces” and added that “the Radziwiłł family would not control his transport”. Mioduszewski, outraged by the incident, explained that the Jesuits of Warsaw, sisters from the Visitation Order and the Czartoryski family own some ships and boats and that “everyone has a right to operate his own transport” across the river. He also announced that the ferrymen would be examined in the borough council, and would file a lawsuit at the Marshal Court following Duchess Anna Radziwiłł’s arrival. According to Mioduszewski, Siemaszko (and by proxy Józef Potocki, starosta of Warsaw) could not monopolise the transport across Vistula because it was simply illegal. In his letter to the Duchess, infuriated Mioduszewski wrote that this was happening “because paupers are sponged when he charges 1 tynf [1 zloty 6 groshes] for a single-horse cart, demanding half a thaler [4 zlotys] and anyway, one has to queue for three days or more, before one gets to cross to the other side”. Siemaszko himself had just a small ferry, “a very inadequate one”, which can barely accommodate four or five carts77.

75 Ibid., p. 82: Krzysztof Mioduszewski to Anna Radziwiłł, Warsaw 19 Aug 1736. 76 F. Giedroyć, Wodociągi i kanały..., op. cit., p. 234. 77 AGAD, AR, unit V, no. 9733/II, p. 67–68: Krzysztof Mioduszewski to Anna Radziwiłł, Warsaw, 18 Sep 1735.

170


*** According to the information quoted in the article, it transpires that the establishment of the Street Commission in Warsaw could have occurred already in the spring of 1732, although the date remains unclear. Nonetheless, it is proven that the process of tidying up and paving streets as well as building sewers had been commenced. The construction of a stone bridge across the Wisła River was seriously considered, so much so that money collection was commenced for that purpose. Doubtlessly, all the above ideas were put forward by people from August II’s closest circles and were linked to the preparations of major military manoeuvres which were to take place in Czerniaków. Tidying up works were headed by Franciszek Bieliński, newly-appointed as the Court Marshal of the Crown. Bieliński took full advantage of the experience gained at that time while heading yet another Street Commission after 1740. During the 1730s, many distinguished architects who had previously worked at the royal court or for prominent magnates were involved in the process of tidying up Warsaw, amongst them Józef Fontana, Gaetano Chiaveri and Jan Zygmunt Deybel.

Abstract: According to the information quoted in the article, mainly coming from handwritten gazettes by Andrzej Cichocki and letters by Warsaw Radziwiłł Palace superintendent Krzysztof Mioduszewski, the work on reorganizing Warsaw infrastructure was started as early as in 1732, prior to the creation of the so-called Cobblestone Commission in 1740. Some secondary sources might suggest that the Street Commission was actually established the spring of 1732, the information is, however, not fully reliable. What is certain is that the works on ordering and paving the streets as well as developing modern sewer system commenced at that time. Additionally, a plan to build a stone bridge over the Wisla was seriously considered and, what’s more, money for that purpose started being collected. Undoubtedly, the above mentioned ideas were born among the people closely surrounding King Augustus II and were linked to the large-scale military manoeuvres due to be conducted at the riverside Czerniaków area. Already at that point, the works were headed by Franciszek Bieliński, recently nominated Grand Marshal of the Crown. The experience gained at that time was fully used when the 1740 Street Commission was established under Bieliński’s leadership. In the 1730s, many renowned architects working for the royal court and prominent magnates, including Józef Fontana, Gaetano Chiaveri and Jan Zygmunt Deybel, were involved in the city’s ordering scheme. Keywords: the Street Comission, Franciszek Bieliński, the bridge over the Wisła River 1732, tidy up streets, construction of sewers


Radosław Poniat

Warszawscy ewangelicy i katolicy w końcu XVIII wieku. Próba porównania struktur demograficznych

Pytanie o podobieństwa i różnice między społecznościami katolickimi a protestanckimi ma w  nauce długą i  godną tradycję. Wskazać tu można choćby nowożytnych podróżników wszelkich wyznań, którzy wiele miejsca poświęcali opisowi specyfiki odwiedzanych populacji. Jeśli dominowała w nich religia odmienna od wyznawanej przez danego autora, często opisywane były one jako dziwne czy wręcz pozbawione jakichś kluczowych cech właściwych „dobrym” wspólnotom1. W odniesieniu do dzisiejszej debaty naukowej większe znaczenie mają jednak prace dwóch ojców socjologii: Émile’a Durkheima i Maxa Webera. Pierwszy z  nich w  swej książce poświęconej samobójstwu sformułował tezę o  istotnych różnicach w  stopniu integracji współczesnych mu społeczności obydwu wyznań. Jedną z  konsekwencji tego zjawiska miała być większa częstość samobójstw popełnianych przez bardziej zindywidualizowanych protestantów, gdy tymczasem katolicy, mocniej zintegrowani w  ramach wspólnot,

1 Dobrym przykładem mogą tu być relacje podróżnicze analizowane w pracy Bernharda Stucka. Niemieccy protestanccy mieszczanie często dostrzegali w odwiedzanych społecznościach katolickich głównie brud, braki higieny, niedorozwój. Co ważne, dotyczyło to nie tylko ziem polskich, ale też Francji czy nawet katolickich regionów samej Rzeszy. B. Stuck, Nie Zachód, nie Wschód. Francja i Polska w oczach niemieckich podróżnych w latach 1750–1850, tłum. Z. Owczarek, R. Zielnik-Kołodzińska, Warszawa 2012.

173


Radosław Poniat

mieli rzadziej decydować się na taki krok2. Z kolei Weber, w pracach charakteryzujących się znacznie większymi ambicjami, bo zmierzających do stworzenia generalnej teorii opisującej wpływ religii na formy życia społecznego, uznał protestantyzm za ważny czynnik stymulujący rozwój gospodarczy i  zmiany społeczno-kulturowe zachodzące w Europie w epoce nowożytnej3. Pomijając tu kwestię, w jakim stopniu rozważania takie uznać można za oparte na faktach, zweryfikowane teorie, a w jakim są one tylko intelektualnymi konstrukcjami, w których rzeczywistość historyczna poświęcona została na ołtarzu teorii społecznej, przyznać należy, iż uwagi wspomnianych autorów od lat inspirują kolejne pokolenia badaczy. Od dziesięcioleci pojawiają się więc albo analizy wskazujące na rzeczywistą, większą „nowoczesność” protestantów, wyższy kapitał ekonomiczny, społeczny, ludzki czy kulturowy, jaki miał ich charakteryzować4, albo też prace z poglądem takim polemizujące5. Trudno się też dziwić, że obok historyków kultury i społeczno-gospodarczych, w dyskusji tej uczestniczą też demografowie, poszukujący cech mających wyróżniać dane populacje. W Polsce zapewne najlepiej znane badania nad tym zagadnieniem prowadzi Grażyna Liczbińska6, ale nie można też zapominać o pracach innych autorów, zwłaszcza Dariusza Chojeckiego i Agnieszki Zielińskiej7. Wyniki uzyskane przez wspominanych badaczy wskazały na istnienie rzeczywistych demograficznych różnic między katolikami a przedstawicielami wyznań reformowanych, większą „nowoczesność” drugiej z tych społeczności. Nie można jednak zapominać, że w dotychczasowych badaniach uwagę koncentrowano na wieku XIX czy wręcz XX, zaś obserwowane nierówności wynikać mogły po części nie tylko z czynników religijnych, ale też przynależności analizowanych grup do innych wspólnot etnicznych, podziałów między miastem a wsią, preferencyjnej polityki prowadzonej przez administracje państwowe.

2 E. Durkheim, Samobójstwo. Studium z socjologii, tłum. K. Wakar, Warszawa 2006. Spoglądając na świeżą datę polskiego wydania trzeba pamiętać, że francuski oryginał pracy został opublikowany już w  roku 1897. W kontekście prowadzonych tu rozważań, szczególną uwagę należy zwrócić na znaczenie, jakie Durkheim przypisał w swych analizach strukturom rodzinnym. Dostrzegane przez niego różnice w funkcjonowaniu wspólnot katolickich i protestanckich miały po części wynikać ze stopnia integracji rodzin i  kontroli, jaką obejmowały one swych członków. Spostrzeżenie takie oparte było między innymi na analizie danych dotyczących liczby dzieci w rodzinach oraz występowania celibatu definitywnego, czyli wskaźników demograficznych. 3 Obok najlepiej historykom znanego i wielokrotnie przywoływanego eseju dotyczącego etyki protestanckiej, wskazać tu też trzeba na znacznie obszerniejsze dzieło poświęcone związkom religii z ekonomią: M. Weber, Etyka gospodarcza religii światowych, t. 1–3, tłum. T. Zatorski, G. Sowinski, D. Motak, Kraków 2000. 4 D.S. Landes, Bogactwo i nędza narodów. Dlaczego jedni są tak bogaci, a inni tak ubodzy, tłum. H. Jankowska, Warszawa 2000; U. Blum, L. Dudley, Religion and economic growth. Was Weber right?, „Journal of Evolutionary Economics”, 2001, t. 11, z. 2, s. 207–230. 5 H.M. Robertson, Aspects of the rise of economic individualism. A criticism of Max Weber and his school, Nowy Jork 1959; H.R. Trevor-Roper, Religion, the reformation and social change, „Historical Studies”, 1963, t. 4, s. 18–44. 6 G. Liczbińska, Umieralność i jej uwarunkowania wśród katolickiej i ewangelickiej ludności historycznego Poznania, Poznań 2009. 7 D. Chojecki, Migrantki wielkomiejskiego Szczecina w  latach 1905–1939 (przyczynek demograficzny), w: Kobiety i  procesy migracyjne, red. A. Chlebowska, K. Sierakowska, Warszawa 2010, s. 109–126; A. Zielińska, Przemiany struktur demograficznych w Toruniu w XIX i na początku XX wieku, Toruń 2013.

174


Warszawscy ewangelicy i katolicy w końcu XVIII wieku

Prezentowany tu artykuł stanowi próbę analizy demograficznych różnic między ewangelikami i katolikami zamieszkującymi Warszawę w  końcu XVIII wieku. Jego podstawowym celem jest więc poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, czy struktury demograficzne charakteryzujące warszawskich ewangelików odbiegały znacznie od tych właściwych dla zamieszkujących miasto rzymskich katolików. W kontekście przywoływanej wyżej literatury różnic takich należałoby oczekiwać, a szczególnie uwidoczniać się one powinny w odniesieniu do wielkości gospodarstw domowych, wieku ich opuszczania przez potomstwo, udziału dzieci w populacjach. Podstawę tekstu stanowią sporządzone wówczas spisy ludności – jeden, odnoszący się do całego miasta, zawiera zestawienie populacji ewangelików, zaś drugi dotyczy katolików przebywających na terenie rzymskokatolickiej parafii św. Krzyża. Obydwa wykorzystane w  artykule spisy pochodzą z  roku 1791. Choć sporządzono je w  odpowiedzi na inne zarządzenia – rejestracji ewangelików dokonano w związku z planami prawnej regulacji sytuacji tej grupy wyznaniowej8, zaś katolików w wyniku akcji zapoczątkowanej przez komisje cywilno-wojskowe – to jednak mają one zbliżoną formę wywodzącą się z dobrze historykom znanych spisów status animarum. Ponieważ na temat źródeł tego typu napisano już wiele9, w tym miejscu wskazane zostaną jedynie ich główne elementy. Spisy tego typu zawierają informacje na temat podstawowych cech demograficznych ludności ułożone w podziale na nieruchomości (zazwyczaj uporządkowanych wedle stosowanej w  danej miejscowości numeracji domów) oraz gospodarstwa domowe. W ten sposób spis zawierał nie tylko informacje na temat wieku, płci, a czasem też stanu cywilnego i zawodu poszczególnych osób, ale też ich pozycji w rodzinach i gospodarstwach, relacji do głowy domu. Zestawienie podawało także imiona spisanych mieszkańców oraz ich nazwiska, choć w tym przypadku często zadowalano się jedynie podaniem pełnych danych gospodarza, członków rodzin opisując za pomocą formy „Anna żona”, „syn jego Kazimierz”, a w przypadku czeladzi zadowalając się zwykle jedynie podaniem imienia oraz określeń „sługa”, „chłopiec” i im podobnych. Dzięki zawartości wykraczającej poza proste zestawienie struktury płci i wieku źródła tego typu pozwalają często na pogłębioną analizę funkcjonowania historycznych populacji, niebędącej jedynie opisem ich podstawowych cech demograficznych. Spis mieszkańców parafii św. Krzyża, zachowany w AGAD w zbiorze Varia Grodu Warszawskiego pod sygnaturą 25, został przekształcony w elektroniczną bazę danych przez Cezarego Kuklo10. Z kolei dostęp do spisu warszawskich ewangelików, znajdującego się w tym zbiorze i opatrzonego sygnaturą 24, zo8 Rejestr warszawskiej ludności wyznania ewangelicko-augsburskiego z 1791 roku, opr. M. Kubaś, Warszawa 1996, s. 3. 9 C. Kuklo, Rodzina w osiemnastowiecznej Warszawie, Białystok 1991, s. 68–69; tenże, Demografia Rzeczypospolitej przedrozbiorowej, Warszawa 2009, s. 52–53, 69–72. 10 Opis zasad jego dygitalizacji odnaleźć można w pracy: C. Kuklo, W. Gruszecki, Informatyczny system rekonstrukcji rodzin, gospodarstw domowych i społeczności lokalnych w Polsce przedrozbiorowej, Białystok 1994, s. 44–105.

175


Radosław Poniat

stał ułatwiony dzięki opracowaniu przez Małgorzatę Kuraś indeksu zawierającego nazwiska wszystkich wymienionych w nim głów gospodarstw. Wprawdzie próba sporządzenia bazy danych w oparciu o sam indeks prowadzić może do licznych pomyłek11, to jednak jego istnienie należy uznać za znaczne ułatwienie przy wykorzystywaniu tego źródła. Ponieważ przedstawione tu analizy mają prowadzić do wykazania wpływu czynników kulturowo-religijnych na strukturę demograficzną badanych populacji miejskich, konieczne stało się zminimalizowanie znaczenia innych zjawisk różnicujących badane grupy. Do poważnych zakłóceń mogło tu bowiem prowadzić uwzględnienie przy opisie katolików osób zamieszkujących przy instytucjach religijnych oraz dworach magnackich. Choć w źródle takich specyficznych gospodarstw występuje niewiele, to jednak okazują się one zazwyczaj bardzo duże, liczące czasem nawet ponad sto osób, ze znaczną przewagą mężczyzn oraz wyjątkową na tle całej populacji strukturą wieku. W przypadku warszawskich ewangelików tak wielkie gospodarstwa się nie pojawiały, co zresztą nie zaskakuje w kontekście niewystępowania w wyznaniach reformowanych instytucji zakonnych oraz dominacji wśród krajowych elit katolicyzmu, co skutkowało brakiem dworów mających skupiać głównie protestantów. W takiej sytuacji dokonywanie porównań dwóch społeczności, z których jedna składała się głównie z niewielkich gospodarstw, a w drugiej występowały duże instytucje, obejmujące często osoby tylko czasowo przebywające w stolicy, oddelegowane do niej do nowicjatu lub przeniesione na krótko z głównej rezydencji jakiegoś magnata12, skutkować by mogło obniżeniem wiarygodności prowadzonych tu analiz. Dlatego też ze spisu św. Krzyża wyłączone zostały instytucje religijne oraz dwory, a pod uwagę wzięte zostały jedynie mniejsze gospodarstwa domowe. Należy też zauważyć, że sporadycznie mogło dochodzić do sytuacji, gdy w danym spisie pojawiali się przedstawiciele innych wyznań. Za przykład posłużyć tu mogą zamieszkali na Nowym Świecie pod numerem 1294 bracia Normerkowie. Pojawiają się oni zarówno w zestawieniu warszawskich ewangelików, wymieniającym: czternastoletniego Jana, trzynastoletniego Daniela, ośmioletniego Bogumiła, pięcioletniego Jakuba oraz rocznego Piotra, jak i w spisie parafii św. Krzyża. W tym drugim źródle brak jednak Daniela, ale za to pojawia się ich matka – trzydziestodwuletnia Anna Normerk. Trudno dociec, dlaczego w spisie ewangelików Annę pominięto, a wszyscy jej synowie zostali zapisani w sposób sugerujący, że tworzą oni niepowiązane ze sobą, jednoosobowe gospodarstwa domowe. Podob11 Nawet pobieżna analiza indeksu wskazuje bowiem na występujące w  nim błędy i  pominięcia. Dobrym przykładem może tu być gospodarstwo trzydziestoletniego Franciszka Lenta, w  którym występować miał też jego syn Karol – liczący także 30 lat! Jest to oczywiście pomyłka zapisu, w rzeczywistości syn miał zaledwie pół roku. Podobnych błędów, trudnych zresztą do uniknięcia przy przepisywaniu liczącego tysiące pozycji dokumentu, jest w indeksie więcej i nie pozwalają one na stworzenie bazy danych jedynie na jego podstawie, bez sięgnięcia do źródła. 12 W. Czapliński, J. Długosz, Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku, Warszawa 1976, s. 56; I. Kulesza-Woroniecka, Pozycja służby w strukturze i organizacji dworu magnackiego w XVIII wieku, w: Rodzina i gospodarstwo domowe na ziemiach polskich w XV–XX wieku. Struktury demograficzne, społeczne i gospodarcze, red. C. Kuklo, Warszawa 2008, s. 335.

176


Warszawscy ewangelicy i katolicy w końcu XVIII wieku

nie niejasna jest przyczyna, dla której uwzględniono ich w obydwu zestawieniach – czyżby chodziło tu o rodzinę mieszaną wyznaniowo, a może doszło do zwyczajnej pomyłki? Można jednak założyć, że sytuacje takie, sporadycznie tylko dające się wychwycić w sytuacji znacznej mobilności mieszkańców miasta, często zmieniających adresy zamieszkania, oraz płynnej pisowni ich nazwisk, były mimo wszystko stosunkowo rzadkie. Dalsze analizy prowadzone więc będą przy założeniu, iż takie dublowanie zapisów nie prowadziło do poważnego zakłócenia rozkładów cech demograficznych badanych populacji. Porównanie struktury gospodarstw domowych obydwu badanych populacji okazało się niestety niemożliwe. Winę za to ponosi sposób, w jaki sporządzony został spis warszawskich ewangelików. Choć ujęte w nim osoby czasem grupowane są w  gospodarstwa, określana bywa ich relacja do głowy domu czy wykonywany zawód, to jednak zaskakująco często okazują się one tworzyć gospodarstwa jednoosobowe. Można podejrzewać, że część wymienionych w ten sposób jednostek, na pozór samotnych, w rzeczywistości z kimś współzamieszkiwała. Czasem byli to zapewne nieujęci w  spisie katolicy, ale często mogli to też być inni ewangelicy. Za przykład może tu posłużyć zapis dotyczący zamieszkałej na ulicy Trembackiej pod numerem 634 rodziny Pozerów. Wedle zachowanego źródła w domu tym przebywać miał August Pozer wraz z  żoną Teresą oraz dwojgiem dzieci: dwudziestoletnim Augustem i  siedemnastoletnią Anną. Co jednak ciekawe, pod tym samym adresem zamieszkiwać też miały inne osoby o  identycznym nazwisku: osiemnastoletni Krystian, trzynastoletni Henryk i ośmioletni Bogumił, którzy tworzyli jednak odrębne, jednoosobowe gospodarstwa. Zwłaszcza w wypadku najmłodszego z nich trudno podejrzewać, że naprawdę mieszkał on i utrzymywał się samodzielnie, bez żadnych powiązań z  pozostałymi osobami noszącymi przecież identycznie brzmiące nazwisko. Trudno też zakładać, aby wymienieni pod jednym adresem Pozerowie byli w  rzeczywistości niespokrewnieni i  tylko przypadek sprawił, że znaleźli się w jednym domu. Sytuacja taka, dotycząca zresztą także innych osób ujętych w spisie, wydaje się mało prawdopodobna i należy sądzić, że w rzeczywistości wchodzili oni wszyscy w skład wspólnego gospodarstwa domowego. Podobnie zaskakująco często w spisie pojawiają się samotni rodzice sprawujący opiekę nad kilkorgiem dzieci, zazwyczaj zresztą jednej płci, tożsamej z płcią rodzica. Oczywiście istnieje możliwość, że w ten sposób zapisane rodziny naprawdę tak właśnie wyglądały, ale dzieje się to na tyle często, iż przynajmniej w niektórych przypadkach podejrzewać można jakieś pominięcia w  spisie. Niczego nie przesądzając, przywodzi to na myśl częsty w wielu wspólnotach obyczaj, aby w małżeństwach mieszanych synów chrzcić w obrządku ojca, a córki matki. Na końcu należy też wspomnieć, iż zapisane w źródle gospodarstwa okazują się właściwie całkowicie pozbawione czeladzi. Jeśli weźmie się pod uwagę badania dotyczące występowania służących domowych wśród warszawskich katolików13, wynik taki uznać należy 13 R. Poniat, Służba domowa w miastach na ziemiach polskich od połowy XVIII do końca XIX wieku, Warszawa 2014, s. 181–182.

177


Radosław Poniat

Wykres 1. Piramidy populacji warszawskich ewangelików oraz katolików zamieszkujących parafię św. Krzyża w 1791 roku. Źródło: AGAD, Varia Grodu Warszawskiego, 24, 25; Rejestr warszawskiej ludności wyznania ewangelicko-augsburskiego z 1791 roku, opr. M. Kubaś, Warszawa 1996

za całkowicie niewiarygodny. Oczywiste jest, że znaczna część gospodarstw, w tym zwłaszcza tych większych, z  małymi dziećmi lub rzemieślniczych, musiała korzystać z  pracy najemnej, a  osoby wykonujące obowiązki służącego albo czeladnika najczęściej zamieszkiwały pod dachem pryncypała. To, że w spisie takie zjawisko niemal nie występuje, świadczy o słabości źródła, a  nie braku czeladzi w  gospodarstwach warszawskich ewangelików. Można podejrzewać, że w  większości przypadków pominięcia wynikały z  faktu, iż najemni pracownicy byli katolikami i  w  związku z  tym nie zostali spisani. Część czeladzi znajduje się też zapewne wśród osób samotnych, które jednak w rzeczywistości mieszkały w gospodarstwach swych pracodawców i przez ówczesne społeczeństwo postrzegane były jako ich członkowie14. Opisane tu braki sprawiają, że w dalszych analizach pod uwagę brane będą jedynie dane najbardziej podstawowe, czyli dotyczące przede wszystkim struktury płci i wieku opisywanych populacji. Choć i w ich wypadku nie można wykluczyć sporadycznych pomyłek, zaokrągleń i pominięć, to jednak cechować się one winny największą dokładnością. Informacje zawarte w spisie ewangelików pozwalają na określenie wieku 5627 osób, w tym 3468 mężczyzn i 2159 kobiet. Z kolei spis katolików zamieszkujących parafię św. Krzyża, po pominięciu populacji klasztorów i  dworów magnackich, dostarcza danych dotyczących 12  734 mieszkańców, 5797 męż14 A. Fauve-Chamoux, Domesticité et parcours de vie. Servitude, service prémarital ou métier?, „Annales de démographie historique”, 2009, nr 177, s. 5–34.

178


Warszawscy ewangelicy i katolicy w końcu XVIII wieku

Wykres 2. Wygładzone rozkłady wieku badanych populacji w podziale na płeć. Źródło: jak wykres 1

czyzn i 6937 kobiet. Rozkład wieku tych zbiorowości zaprezentowany został na wykresie 1. Widoczne na nim piramidy populacji pozwalają na szybkie poczynienie kilku obserwacji15. Po pierwsze, dostrzec tu można stosunkowo niewielki udział dzieci. We wczesnonowożytnych społecznościach, charakteryzujących się znaczną umieralnością wśród najmłodszych kohort wiekowych, widoczne tu odsetki z całą pewnością nie pozwalałyby na odtworzenie populacji miasta w kolejnych pokoleniach. Być może część dzieci, zwłaszcza najmłodszych, nie została w  spisach zarejestrowana. Zjawisko takie jest dobrze znane demografom historycznym, wielokrotnie obserwowano je w  innych populacjach16 i  Warszawa nie była zapewne wyjątkiem od reguły. Dostrzeżone tu niedobory są jednak zbyt duże, aby przypisywać je wyłącznie brakom w rejestracji. Należy raczej stwierdzić, że stolica, podobnie jak inne nowożytne miasta, opierała swój rozwój demograficzny czy nawet zwykłe utrzymanie stanu populacji na kolejnych falach migrantów17. Przybysze byli z  reguły dorośli lub przynajmniej nastoletni i  tym tłumaczyć trzeba nadreprezentację kohort skupiających osoby powyżej dwudziestego roku życia. Po 15 Na piramidach zostały pominięte sporadyczne wystąpienia osób deklarujących wiek powyżej dziewięćdziesiątego roku życia. Zwłaszcza w przypadku katolików prowadziło to do pojawiania się nierealnych wyników, w tym nawet kobiety mającej podobno 112 lat! Tak skrajne wartości nie miały oczywiście znaczenia dla rozkładu przeciętnego wieku badanych populacji. 16 C. Kuklo, Rodzina…, dz. cyt., s. 70–71. 17 Zjawisko takie zostało bardzo dobrze wykazane w  odniesieniu do nowożytnego Gdańska – por. J. Baszanowski, Przemiany demograficzne w Gdańsku w latach 1601–1846 w świetle tabel ruchu naturalnego, Gdańsk 1995.

179


Radosław Poniat

drugie, w odniesieniu do ewangelików można zauważyć wyraźną przewagę liczby mężczyzn. Po trzecie, na obydwu piramidach dostrzegalne są tzw. skupienia wieku, czyli nadmierna koncentracja badanych deklarujących wartości kończące się cyfrą 0. W rzeczywistości wielu spośród takich trzydziestoczy czterdziestolatków było o kilka lat młodszych lub starszych, ale podczas spisu podawali oni wiek zaokrąglony, czy to dlatego, że prawdziwego nie znali, czy też nie przywiązywali do niego wagi. Zjawisko takie można dostrzec w odniesieniu do obydwu badanych populacji, choć w przypadku katolików występuje ono ze szczególną mocą. Skutkuje to niestety poważnym utrudnieniem w prowadzeniu bardziej szczegółowych analiz i porównań. Konieczne staje się tu sięgnięcie po bardziej wysublimowane techniki statystyczne, pozwalające na ograniczenie zakłóceń wywoływanych przez skupienia wieku. Rozkłady zaprezentowane na wykresie 2 stanową rezultat przekształcenia struktury wieku badanych populacji. Zamiast wartości uzyskanych w  odniesieniu do konkretnych lat, zaprezentowany został wynik procedury zwanej wygładzaniem. Wykorzystana tu metoda LOESS, nieco przypominająca dobrze historykom znaną średnią ruchomą, pozwala na obserwację trendów, a nie skupianie uwagi na wartościach dotyczących wybranych punktów. W sytuacji, gdy rozkłady wieku badanych populacji były poważnie zakłócane przez skupienia w latach zakończonych cyfrą 0, wygładzenie jest dobrym sposobem na zniwelowanie tego zjawiska. Na omawianym tu wykresie wynik takiej procedury został zaprezentowany za pomocą krzywych oddających wygładzone rozkłady wieku. Na osi y przedstawiono wartości procentowe opisujące udział osób w danym wieku wśród całej grupy ludności o określonej płci i wyznaniu. Tak więc wartość 0,5% w odniesieniu do katolickich mężczyzn w wieku 60 lat oznacza, że wedle zastosowanej tu procedury wygładzania danych, w  subpopulacji mężczyzn tego wyznania osoby liczące tyle lat stanowiły 0,5% ogółu. Widoczne pod liniami prostokąty to wykresy pudełkowe wskazujące na położenie miar pozycyjnych opisujących wiek badanych. Początek pudełka pokazuje lokalizację pierwszego kwartyla, czyli punktu, w którym znajduje się górna granica wieku 25% mieszkańców będących najmłodszymi członkami danej grupy. Pogrubiona linia w środku wyznacza medianę wieku, zaś koniec pudełka kwartyl trzeci, powyżej którego znajdować się miała najstarsza ćwierć populacji18. Dla wygody interpretacji na wykresie pominięte zostały osoby powyżej siedemdziesiątego piątego roku życia – w czasach wczesnonowożytnych grupa ta była jednak tak nieliczna, że jej ignorowanie nie będzie miało wpływu na dalsze analizy19. Obserwując rozkłady wieku zaprezentowane na wykresie 2, należy przede wszystkim zauważyć wysokie wartości procentowe pojawiające się w oko18 Czytelnika chcącego dowiedzieć się więcej na temat zasad konstruowania i interpretowania wykresów pudełkowych można odesłać do szczegółowych prac poświęconych temu zagadnieniu: M. Kopczyński, Podstawy statystyki. Podręcznik dla humanistów, Warszawa 2005, s. 42–45, R. Poniat, O wykorzystaniu wykresów pudełkowych do prezentacji danych demograficznych i o pożytku z użycia środowiska R z pakietem ggplot2, „Przeszłość Demograficzna Polski”, 2014, nr 34, s. 103–120. 19 K. Górna, Śmierć „ze starości” – o ludziach starych i długowiecznych na podstawie wybranych metryk śląskich z XVIII i pierwszej połowy XIX wieku, „Przeszłość Demograficzna Polski”, 2010, nr 29, s. 69–98.

180


Warszawscy ewangelicy i katolicy w końcu XVIII wieku

licach trzydziestego oraz czterdziestego roku życia. Występują one w przypadku wszystkich widocznych na wykresie grup, z wyjątkiem ewangelickich kobiet. Skupienia takie należy uznać za dowód na wspomniane już wcześniej znaczenie migracji dla rozwoju demograficznego Warszawy. Wśród katolików obojga płci oraz mężczyzn ewangelików znaczna część populacji przybywała do miasta już jako osoby pełnoletnie. Konsekwencją takiego zjawiska były też relatywnie wysokie mediany wieku mieszkańców. Połowa katolickich kobiet miała 25 lat lub więcej, zaś środkowa wartość w rozkładzie wieku mężczyzn tego samego wyznania wynosiła 28 lat. Jeszcze starsi okazali się mężczyźni uchwyceni w spisie warszawskich ewangelików – połowa spośród nich dożyła co najmniej trzydziestego roku życia20. Z kolei młodsze kohorty wiekowe okazują się być relatywnie mniej liczne. Widać to szczególnie w przypadku ewangelików płci męskiej – tylko 1/4 spośród nich miała mniej niż 16 lat. Nie mogło to pozwolić na odtworzenie populacji w  przypadku braku kolejnych imigrantów. Podobny, choć nie aż tak spektakularny, niedobór można dostrzec w przypadku kobiet katoliczek. Choć rozkład wieku ich współwyznawców płci męskiej przedstawia się nieco odmiennie, bo w ich wypadku najliczniejszą kategorią okazują się być najmłodsze dzieci, to jednak wciąż widoczne jest znaczenie migracji. Jedyną grupą, której struktura wieku zdecydowanie różni się od opisanych tu prawidłowości, okazują się kobiety ewangeliczki. Tylko wśród nich brak skupienia wśród starszych kohort. Wyraźnie można za to dostrzec liczebną dominację osób młodszych, co potwierdzają też kolejne kwartyle – subpopulacja ewangeliczek charakteryzuje się więc najniższym przeciętnym wiekiem. Konstatację taką potwierdza też analiza udziału procentowego poszczególnych kohort wiekowych w  badanych grupach. Aż 36% ewangeliczek miało nie więcej niż 15 lat, gdy tymczasem wśród mężczyzn tego wyznania tylko 1/4 nie przekroczyła szesnastego roku życia. W  przypadku rzymskich katolików różnice między płciami okazały się znacznie mniejsze. W tej populacji osoby mające mniej niż 16 lat stanowiły 30% kobiet i 32% mężczyzn. Obserwowane wartości procentowe sugerują, iż w przypadku kobiet ewangeliczek mniejszą rolę odgrywała migracja, a znaczna ich część pochodziła z Warszawy. Tezę o  endogennym charakterze zamieszkujących stolicę ewangeliczek zdają się też potwierdzać rozkłady zaprezentowane na wykresie 3. Widoczne na nim słupki pozwalają na bezpośrednie porównywanie struktury wieku badanej populacji w  podziale na wyznanie i  płeć. Tym razem podstawę do obliczenia odsetków stanowiły wszystkie osoby przynależące do danego wyznania. Dla wygody analizy badani zostali pogrupowani w kohorty liczące po pięć lat. Wyraźnie można tu dostrzec poważne różnice zachodzące między

20 Dla porównania, wśród opisanej przez Michała Kopczyńskiego populacji kujawskich wsi w końcu XVIII wieku mediana wieku mężczyzn wynosiła 21 lat, zaś kobiety były nawet przeciętnie o rok młodsze – por. M. Kopczyński, Studia nad rodziną chłopską w Koronie w XVII i XVIII wieku, Warszawa 1998; obliczenia wykonane na podstawie bazy danych – M. Szołtysek, CEURFAMFORM database, Kujavia, Version 0.1 [SPSS file], www.censusmosaic.org, 2011.

181


Radosław Poniat

Wykres 3. Struktura płci i wieku badanych populacji. Źródło: jak wykres 1

obydwiema badanymi populacjami. Podczas gdy wśród katolików w większości grup wiekowych przeważają kobiety, w przypadku ewangelików sytuacja z reguły jest odwrotna. Jedynie kohorty grupujące najmłodszych przedstawicieli obydwu wyznań charakteryzują się mniejszymi dysproporcjami między płciami. Ten ostatni fakt łatwo można wyjaśnić – jest on oczywistą konsekwencją struktury urodzeń, w  której proporcje między chłopcami i  dziewczynkami, mimo dopuszczalnych losowych odchyleń, są do siebie zbliżone – ale interpretacja pozostałych zjawisk wymaga już nieco więcej uwagi. Wydaje się, że w przypadku obydwu wyznań obserwujemy tu skutki procesów migracyjnych. Przybywający do Warszawy katolicy, pochodzący przede wszystkim z  Mazowsza i  pobliskich regionów, wywodzili się w  przeważającej masie ze społeczności wiejskich. Osoby takie, podejmując decyzje migracyjne, dokonywały ich w kontekście dostępnych im możliwości pracy. Ich aktywność zawodowa, co zostało już zresztą wykazane w innym miejscu21, rozpoczynała się zazwyczaj od zatrudnienia w charakterze służącego. Ponieważ przy produkcji rolnej szczególne znaczenie miała praca mężczyzn, wielu z nich zostawało parobkami i tym samym nie opuszczało wsi. Tymczasem kobiety stosunkowo łatwo mogły znaleźć zatrudnienie w  mieście. W  przypadku mniejszych gospodarstw domowych, korzystających z pracy jednej lub dwóch osób, zdecydowana większość czeladzi była właśnie płci żeńskiej, skoro kobietom płaciło się mniej i mogły one mieć bardziej zróżnicowane obowiązki. Służące, obok pomocy w produkcji i handlu czy wykonywania szerokiego zakresu prac do21 R. Poniat, Wiek opuszczania rodzinnego gospodarstwa domowego w dobie stanisławowskiej w świetle zeznań sądowych, „Przeszłość Demograficzna Polski”, 2014, nr 35, s. 7–40.

182


Warszawscy ewangelicy i katolicy w końcu XVIII wieku

mowych, odpowiadały też przecież często za opiekę nad dziećmi oraz chorymi. Od mężczyzn nie wymagano z reguły aż takiej „wielofunkcyjności”. Opisane tu zapotrzebowanie na pracę kobiet musiało prowadzić do ich ożywionej migracji do miasta. Tłumaczy to też, dlaczego wśród katolików między piętnastym a trzydziestym piątym rokiem życia obserwujemy tak znaczny odsetek kobiet. W istotnej części są to właśnie warszawskie służące. W kolejnych kohortach wiekowych, charakteryzujących się mniejszym udziałem czeladzi, skoro zawód ten wykonywały przede wszystkim osoby młode22, dysproporcje między płciami ulegają wyraźnej redukcji. Populacja zamieszkujących Warszawę ewangelików, choć też w znacznym stopniu ukształtowana przez procesy migracyjne, podlegała im w nieco inny sposób. W ich przypadku do miasta przybywali przede wszystkim mężczyźni. Widać to wyraźnie na omawianym tu wykresie. Wśród osób powyżej dwudziestego roku życia w  każdej kohorcie można dostrzec liczebną przewagę mężczyzn. W części kohort oznacza to wręcz relację 2:1 na ich korzyść! Tak wysoki udział stanowił konsekwencję migracji. Wśród przybywających do Warszawy ewangelików, pochodzących zazwyczaj z  dość odległych regionów23, zdecydowanie przeważali mężczyźni. Niższa mobilność przestrzenna kobiet skutkowała z kolei ich mniejszym odsetkiem w całej populacji oraz dominacją wśród nich osób młodszych, zapewne częściej urodzonych już w Warszawie. Na specyfikę sytuacji kobiet ewangeliczek ciekawe światło rzuca też analiza wieku, w  jakim opuszczały one rodzinne gospodarstwa domowe24. Przebieg tego zjawiska można obserwować na wykresie 4. Widoczne na nim rozkłady procentowe, zaprezentowane w podziale na płeć oraz wyznanie, pokazują udział osób nieusamodzielnionych wśród wszystkich członków danej 22 M. Kopczyński, Młodość i młodzież na Kujawach w XVIII wieku. Rzecz o czeladzi i służbie w świetle parafialnych spisów mieszkańców z 1791 roku, „Przegląd Historyczny”, 1995, t. 86, z. 3–4, s. 329–350; tenże, Studia nad rodziną chłopską w Koronie w XVII i XVIII wieku, Warszawa 1998; C. Kuklo, Czy w Polsce przedrozbiorowej służba domowa była etapem w życiu człowieka?, w: Społeczeństwo w dobie przemian. Wiek XIX i  XX. Księga jubileuszowa profesor Anny Żarnowskiej, Warszawa 2003, s. 205–212; M. Szołtysek, Life-cycle service and family systems in the rural countryside. A lesson from historical East-Central Europe, „Annales de démographie historique”, 2009, t. 119, z. 1, s. 53–94. 23 Jak zauważył Wojciech Kriegseisen, reformacja na Mazowszu w  XVI wieku „nie mogła się poszczycić żadnymi prawie sukcesami”. Choć w drugiej połowie XVIII wieku doszło do rozwoju osadnictwa ewangelickiego nie tylko w Warszawie, ale i innych miejscowościach (Wola koło Mławy, Iłów), to trudno tu mówić o powstaniu wielkich populacji, w oparcie o które kształtować by się miała migracja do Warszawy. Wystarczy przywołać badania Stanisława Litaka, który analizując wizytacje pochodzące z obszaru diecezji płockiej, wykazał, że w roku 1776 zamieszkiwało ją około 5000 protestantów. Podobne dane dla mazowieckiej części diecezji poznańskiej nie są dostępne, ale należy wątpić, aby występowały tam jakieś znacznie większe wartości. Wszystko to pozwala podejrzewać, że duża część migrujących do Warszawy ewangelików pochodziła z dalszych obszarów: Wielkopolski, Prus, Rzeszy; por. W. Kriegseisen, Ewangelicy polscy i litewscy w epoce saskiej. 1696–1763. Sytuacja prawna, organizacja i stosunki międzywyznaniowe, Warszawa 1996, s. 78–79, 88. 24 Dla prowadzonych tu analiz nie będzie miało znaczenia, czy usamodzielnienie takie stanowiło konsekwencję decyzji o podjęciu pracy zarobkowej, czy też było wynikiem konieczności związanej z osieroceniem. Wykorzystane tu źródła nie pozwalają na czynienie takich rozróżnień, choć oczywiście należy pamiętać o stosunkowo częstym w społeczeństwach nowożytnych występowaniu usamodzielnienia wywołanego rozpadem rodzinnego gospodarstwa; por. P. Laslett, Family, kinship and collectivity as systems of support in pre-industrial Europe. A consideration of the ‘nuclear-hardship’ hypothesis, „Continuity and Change”, 1988, t. 3, z. 2, s. 153–175.

183


Radosław Poniat Ewangelicy

100

Katolicy

75 Kobiety

Procent niesamodzielnych

50 25 0

100 75 Mężczyźni

50 25 0 0

5

10

15

20

25

30

0

Wiek

5

10

15

20

25

30

Wykres 4. Udział procentowy osób niesamodzielnych w kohortach do 30. roku życia w podziale na płeć . Źródło: jak wykres 1

grupy w określonym wieku. Do sporządzenia wykresu zostały wykorzystane zawarte w spisach informacje o przynależności poszczególnych jednostek do gospodarstw domowych, na których czele stali ich rodzice lub opiekunowie. W  praktyce sprowadza się to więc do podzielenia warszawiaków ujętych w źródłach na dwie kategorie. Do grupy niesamodzielnych włączone zostały osoby określone w spisach mianem: syna, córki, wnuczki, wnuka, wychowanka lub wychowanicy, ewentualnie kilkoma zbliżonymi, rzadziej spotykanymi terminami o podobnym znaczeniu. Z kolei za samodzielnych uznani zostali ci mieszkańcy miasta, którzy stali na czele własnych gospodarstw lub głów takich małżonkowie, współzamieszkujący z nimi starsi krewni (najliczniejszą grupę stanowiły tu owdowiałe matki), czeladnicy i służba. Wprawdzie z całą pewnością w  kwestii pozycji jednostek w  rodzinach badane źródła nie charakteryzują się stuprocentową dokładnością, co dotyczyć winno zwłaszcza ewangelików, w  których przypadku gospodarstwa nie były precyzyjnie rejestrowane, to mimo wszystko zgromadzone w ten sposób informacje można wykorzystać do opisu wieku usamodzielniania się przedstawicieli badanych społeczności. Ze względu na wygodę analizy zostały tu przyjęte dwa upraszczające założenia. Po pierwsze, dzieci mające pięć lat lub mniej, nawet jeśli w badanych spisach zostały zapisane w sposób sugerujący ich samodzielność, mimo wszystko uznano za znajdujące się pod czyjąś opieką. Po drugie, na wykresie pominięte są osoby przekraczające trzydziesty rok życia. W  świetle literatury dotyczącej wieku opuszczania gospodarstw domowych w nowożytnej Europie, wskazującej jednoznacznie na stosunkowo wczesne usamodziel-

184


Warszawscy ewangelicy i katolicy w końcu XVIII wieku

nianie się populacji25, decyzja taka nie będzie rzutowała na uzyskane wyniki, zaś ułatwi interpretację danych. Widoczne na wykresie 4 rozkłady procentowe wskazują na wyjątkową sytuację kobiet wyznania ewangelickiego, które opuszczały rodzinne gospodarstwa domowe w innym wieku niż przedstawiciele wszystkich pozostałych grup. Podczas gdy połowa katolików oraz mężczyzn ewangelików usamodzielniała się w okolicach piętnastego roku życia, 50% kobiet ze wspomnianej grupy pozostawało pod opieką rodziców, mając jeszcze 17 lat. Także w odniesieniu do osób już starszych ewangeliczki charakteryzowały się mniejszą mobilnością. W wieku lat 20 prawie 1/3 spośród nich nadal przebywała w rodzinnych gospodarstwach domowych, podczas gdy w przypadku wszystkich pozostałych grup zjawisko takie dotyczyło mniej niż 20% badanych. Wyjątkowość ewangeliczek ustawała dopiero w  okolicach trzydziestego roku życia, kiedy to już we wszystkich subpopulacjach niemal całkowicie zanikało zjawisko przebywania pod opieką rodziców. Opisane wyżej różnice między analizowanymi grupami, na pozór tylko niewielkie, po raz kolejny wskazują na specyfikę sytuacji kobiet ewangeliczek i, w konsekwencji, całej społeczności warszawskich ewangelików. Podczas gdy współtworzący ją mężczyźni, podobnie jak to miało miejsce w przypadku katolików, w  przeważającej masie byli migrantami, znaczna część kobiet musiała pochodzić z Warszawy. Wskazuje na to nie tylko opisana już wcześniej struktura ich wieku, ale też fakt ich dłuższego przebywania pod opieką rodziców. Podczas gdy sam akt migracji wiązał się z reguły z porzuceniem starego gospodarstwa, skoro przenosiny całych rodzin z konieczności musiały być zjawiskiem dość rzadkim, to przede wszystkim osoby pozostające w miejscu urodzenia mogły liczyć na przedłużone przebywanie w domu rodzinnym.

*** Rekapitulację przedstawionych tu analiz należy rozpocząć od stwierdzenia, iż obydwie opisywane populacje nosiły wiele cech wskazujących na ich imigrancki charakter. Uwidaczniał się on wyraźnie w stosunkowo wysokim przeciętnym wieku mieszkańców miasta, wyraźnej nadreprezentacji osób między trzydziestym a  czterdziestym rokiem życia, zaskakująco małej liczebności kohort obejmujących dzieci. Zjawiska takie stanowiły oczywistą konsekwencję migracji, rozwoju Warszawy napędzanego nie urodzeniami, ale raczej ko-

25 E. Todd, Mobilité géographique et cycle de vie en Artois et en Toscane au XVIIIe siècle, „Annales. Économies, Sociétés, Civilisations”, 1975, t. 30, nr 4, s. 730; M. Dribe, Leaving home in a peasant society. Economic fluctuations, household dynamics and youth migration in Southern Sweden 1829–1866, Södertälje 2000; P. Wallis, C.Webb, C. Minns, Leaving home and entering service: the age of apprenticeship in early modern London, „Continuity and Change”, 2011, t. 25, nr 3, s. 385–387.

185


Radosław Poniat

lejnymi falami przybyszów z innych miejscowości i regionów. Jedyną grupą, której podstawowe cechy demograficzne odbiegały od przedstawionych tu prawidłowości, były kobiety wyznania ewangelickiego. Wyróżniały je: niższy przeciętny wiek, zbliżony do tego obserwowanego na kujawskich wsiach; liczebna dominacja osób najmłodszych; niewystępowanie łatwej do dostrzeżenia grupy starszych migrantów. Konsekwencją takiej bardziej „naturalnej” struktury wieku ewangeliczek był ich stosunkowo niski odsetek w całej populacji – przyrost oparty przede wszystkim na urodzeniach nie mógł konkurować w tym względzie z przyrostem zasilanym migracjami. W rezultacie współczynnik feminizacji obserwowany wśród ewangelików wynosił zaledwie 62, co oznaczało, że na dziesięciu zamieszkujących Warszawę mężczyzn tego wyznania przypadało tylko sześć kobiet. Poważnie zakłócone proporcje między płciami uznać należy za najciekawszą cechę społeczności warszawskich ewangelików. Nabiera ona szczególnego znaczenia w przypadku porównania z katolikami przebywającymi na terenie parafii św. Krzyża, gdzie współczynnik feminizacji wynosił 119. Choć w odniesieniu do tej populacji także można mówić o nierównowadze struktury demograficznej, to była ona znacznie mniej spektakularna. Jak to już zauważono przy analizie wykresu 3, opisane tu odmienności wynikały przede wszystkim z innych wzorców migracyjnych charakteryzujących obydwie społeczności26. Inną ciekawą prawidłowością zdają się być różnice w  skłonności ewangelików i katolików do zaokrąglania swego wieku, ale jest to zjawisko wymagające dalszych badań. Wydaje się, że na podstawie wykorzystanych tu materiałów trudno wskazać na istnienie fundamentalnych i wynikających z przynależności wyznaniowej różnic w podstawowych cechach demograficznych obydwu badanych populacji. Wspomniane powyżej odmienności w strukturze płci, wieku, udziale procentowym dzieci i  momencie, w  którym opuszczały one gospodarstwa domowe, są oczywiście ważne, ale stanowią raczej konsekwencję specyfiki wzorców migracyjnych niż różnic religijnych. Jeśli więc warszawscy ewangelicy mieli już w XVIII wieku cechować się innymi strukturami demograficznymi niż zamieszkujący miasto rzymscy katolicy, poszukiwać ich należałoby raczej w strukturze gospodarstw domowych, a nie w podstawowych cechach demograficznych obydwu populacji. Próba ewentualnego zweryfikowania takiej hipotezy wymagałaby jednak sięgnięcia do innych, kompletniejszych źródeł, które pozwoliłyby na poznanie składu osobowego ewangelickich rodzin i gospodarstw domowych.

26 Tezę o innym zapleczu migracyjnym wyznawców obydwu religii potwierdzają także dane dotyczące pochodzenia osób zeznających w Warszawie w latach 1788–1794 przed instygatorami marszałkowskimi. Podczas gdy spośród 18 czyniących to ewangelików tylko jeden zadeklarował pochodzenie z Mazowsza (był to urodzony w samej Warszawie Krystyn Linder), w przypadku 471 katolików na Mazowszu urodzić się miały 144 osoby (w tym w samej Warszawie i Pradze 78). AGAD, AKP 162, 302, 311, 312, 313, 314.

186


Streszczenie: W artykule porównane zostały podstawowe cechy demograficzne dwóch populacji zamieszkujących Warszawę w  końcu XVIII wieku. Analiza danych pochodzących ze spisu warszawskich ewangelików oraz jednej z tamtejszych parafii katolickich wskazała na istnienie poważnych różnic między badanymi społecznościami. Ewangelicy okazali się być grupą silnie zmaskulinizowaną (na 10 mężczyzn przypadało tylko 6 kobiet), gdy tymczasem wśród katolików liczebnie przeważały kobiety. Co więcej, kobiety wyznania ewangelickiego okazały się być przeciętnie młodsze od katoliczek i znaczną ich frakcję stanowiły dzieci. Obydwie populacje łączył natomiast ich wyraźnie migracyjny charakter, szczególnie dobrze dostrzegany w  przypadku mężczyzn. Mediana ich wieku była stosunkowo wysoka (30 lat w przypadku ewangelików i 28 u katolików), a relatywnie rzadko występowały wśród nich dzieci. Stosunkowo wcześnie dochodziło też wśród nich do usamodzielniania się potomstwa, skoro już w wieku 15 lat ponad połowa mężczyzn obydwu wyznań oraz katoliczek mieszkało poza gospodarstwami domowymi rodziców. Na tym tle wyróżniały się jedynie kobiety-ewangeliczki, które pozostawały pod opieką rodziców przeciętnie o dwa lata dłużej. Słowa kluczowe: ewangelicy, katolicy, ludność Warszawy w końcu XVIII w., spisy ludności z 1791, demografia Warszawy


Radosław Poniat

Protestants and Catholics in Late Eighteenth-Century Warsaw: A Demographic Comparison

The issue of similarities and differences between Catholic and Protestant communities has a long and dignified tradition in academia. Suffice to mention the modern travellers of various denominations who wrote at length of the particularities of the populations they visited. If these practised a different religion than that of the author, they would frequently be described as strange or even lacking some of the key characteristics of “good” communities.1 However, within the contemporary academic debate, the work of the two fathers of modern sociology, Emile Durkheim and Max Weber, is of greater importance. The former, in his book on suicide, propounded the existence of fundamental differences in the degree of integration of both denominations. One of the consequences, he claimed, was that suicide occurred more frequently among the more individualised Protestants, while Catholics, better integrated within communities, were less likely to resort

1 The travel accounts analysed by Bernhard Stuck might be a good starting point here. German Protestant burghers often saw the Catholic communities they visited as filthy, lacking in hygiene and underdeveloped. Significantly, this applied not only to Polish lands, but also to France or even Catholic regions within German lands. B. Stuck, Nie Zachód, nie Wschód. Francja i Polska w oczach niemieckich podróżnych w latach 1750–1850, transl. Z. Owczarek, R. Zielnik-Kołodzińska, Warsaw 2012.

189


Radosław Poniat

to such an act.2 Weber, on the other hand, whose work was characterised by a much grander ambition of formulating a general theory describing how religion influences forms of social life, saw Protestantism as an important factor which stimulated economic growth and drove socio-cultural changes in modern Europe.3 Putting aside here the issue of the degree to which such considerations are based on facts and verified by theory, or are mere intellectual constructs, in which historical reality has been sacrificed on the altar of social theory it cannot be doubted that the work of both authors continues to inspire successive generations of scholars. For decades, we have witnessed either analyses that posit a factual greater “modernity” of Protestants; a greater economic, social, human or cultural capital supposed to characterise them,4 or works which argue against this position.5 It is hardly surprising then that apart from cultural and socio-economic historians, searching for traits that set certain populations apart from others, we also find demographers within this debate. In Poland, the work of Grażyna Liczbińska6 is probably the most noted attempt to tackle this question, although the work of others, such as Dariusz Chojecki and Agnieszka Zielińska, should also be mentioned.7 Their findings have revealed the existence of actual demographic differences between Catholics and Protestants, and the greater “modernity” of the latter. However, we should not forget that until now, research has largely concentrated on the nineteenth and twentieth centuries, while the disparities observed might not solely be due to religious factors, but also related to the ethnicity of the groups studied, differences between cities and the countryside, and the preferential policies of the authorities. The present article is an attempt to examine demographic differences between Protestants and Catholics in late eighteenth-century Warsaw. Its basic aim is to determine whether the demographic structure of Warsaw’s Protestant 2 E. Durkheim, Samobójstwo. Studium z socjologii, transl. K. Wakar, Warsaw 2006. Looking at the recent publication date of the Polish edition, we should keep in mind that the original appeared in 1897. Within the context of my considerations, particular attention should be paid to the significance Durkheim attributed to family structures. The differences Durkheim observed in the functioning of Catholic and Protestant communities were interpreted by him as being partly a consequence of the degree of family integration and the level of control families exerted on their members. This observation was based, among other things, on an analysis of the number of children in families and the frequency of lifelong celibacy, and therefore demographic indicators. 3 Apart from the oft-cited essay on Protestant ethics, best known to historians, we should mention a much more voluminous work on the relationship between religion and economy: M. Weber, Etyka gospodarcza religii światowych, vol. 1–3, transl. T. Zatorski, G. Sowinski, D. Motak, Kraków 2000. 4 D. S. Landes, Bogactwo i nędza narodów. Dlaczego jedni są tak bogaci, a inni tak ubodzy, transl. H. Jankowska, Warsaw 2000; U. Blum, L. Dudley, “Religion and economic growth. Was Weber right?”, Journal of Evolutionary Economics 2001, vol. 11, no. 2, p. 207–230. 5 H. M. Robertson, Aspects of the rise of economic individualism. A criticism of Max Weber and his school, New York 1959; H.R. Trevor-Roper, “Religion, the reformation and social change”, Historical Studies 1963, vol. 4, p. 18–44. 6 G. Liczbińska, Umieralność i jej uwarunkowania wśród katolickiej i ewangelickiej ludności historycznego Poznania, Poznań 2009. 7 D. Chojecki, Migrantki wielkomiejskiego Szczecina w latach 1905–1939 (przyczynek demograficzny), in: Kobiety i procesy migracyjne, ed. A. Chlebowska, K. Sierakowska, Warsaw 2010, p. 109–126; A. Zielińska, Przemiany struktur demograficznych w Toruniu w XIX i na początku XX wieku, Toruń 2013.

190


Protestants and Catholics in Late Eighteenth-Century Warsaw: A Demographic Comparison

community differed significantly from that of its Roman Catholic one. In light of the literature cited above, these differences should be expected, and particularly evident with regard to the size of households, the home leaving age and the proportion of children within the population. This analysis is based on population censuses carried out at the time. One, covering the whole city, records the Protestants living in Warsaw, while the other concerns Catholics living in the Holy Cross parish. Both censuses are from 1791. Although compiled in response to different ordinances – the registration of Protestants was carried out in relation to plans to regulate the legal status of this denominational group,8 while that of Catholics resulted from an operation initiated by the civil-military commissions – they nevertheless share a similar format deriving from status animarum records, familiar to historians. Because much has already been written on these types of sources,9 I will limit myself to their main characteristics. Censuses of this type contain basic demographic information concerning a specific population subdivided by buildings (usually sorted according to the house numbers used in a given place) and households. Thus, they include information about age, sex and sometimes also the marital status and profession of a person, as well as their role within the family and household, and relationship to head of the latter. The lists also include the names and surnames of those recorded, although in this case the authorities often limited themselves to full data for the head of the household, recording the names of family members as “Anna, wife” or “Kazimierz, his son”, and in the case of servants only the first name and position “servant”, “groom” etc. Thanks to this structure, extending beyond a simple record of sex and age, these types of sources allow for a deeper analysis of the functioning of historical populations, not restricted to their basic demographic attributes. The census of the population in the Holy Cross parish, preserved at the AGAD in the “Varia Grodu Warszawskiego” (Central Archives of Historical Records, Town of Warsaw Varia) collection, call number 25, was transferred to an electronic database by Cezary Kuklo,10 while access to the census of Warsaw Protestants, also part of the same collection (call no. 24) has been greatly facilitated by Małgorzata Kuraś, who compiled an index of all the heads of households listed in it. Although attempting to create a database based on this index alone can lead to numerous errors,11 it has nevertheless proven a great aid in studying this source. 8 Rejestr warszawskiej ludności wyznania ewangelicko-augsburskiego z 1791 roku, ed. M. Kubaś, Warsaw 1996, p. 3. 9 C. Kuklo, Rodzina w osiemnastowiecznej Warszawie, Białystok 1991, p. 68–69; ibid., Demografia Rzeczypospolitej przedrozbiorowej, Warsaw 2009, p. 52–53, 69–72. 10 The principles followed in digitising it are described in: C. Kuklo, W. Gruszecki, Informatyczny system rekonstrukcji rodzin, gospodarstw domowych i społeczności lokalnych w Polsce przedrozbiorowej, Białystok 1994, p. 44–105. 11 Even a cursory examination of the index is enough to notice the errors and omissions. A perfect example would be the household of Franciszek Lent, 30, which also contains his son, Karol, rather surprisingly also aged 30. This was clearly an error. In fact, his son was only six months old. There are many more errors of this type, difficult to avoid when transcribing a document containing thousands of records. This makes it impossible to create a database based solely on the index, without consulting the source.

191


Radosław Poniat

Since the aim of my analysis is to show the influence of cultural and religious factors on the demographic structure of the urban populations examined, I have found it necessary to minimise the importance of other phenomena differentiating the studied groups. The inclusion, in the case of Catholics, of those domiciled at religious institutions or magnate estates would have generated significant distortions. Although the source lists few such households, they usually turn out to be quite sizeable, sometimes numbering over 100 people, with a marked prevalence of men and a unique age composition compared to the whole population. In the case of Warsaw’s Protestant community, these large households are absent, which is hardly surprising since there were no monastic institutions within the Reformed churches and the Polish elites were predominantly Catholic, which resulted in there being no estates chiefly housing Protestants. In these circumstances, comparing the two communities, one composed largely of small households, the other containing large institutional ones often housing people only temporarily, whether for their novitiate or posted to Warsaw briefly from the main residence of some magnate,12 could decrease the reliability of the analysis. For this reason, I have excluded religious institutions and the estates of the nobility from the Holy Cross census, and have focused only upon the smaller households. It should also be noted that members of other denominations might have sporadically appeared in a census, for example the Normerk brothers living at no. 1294 on Nowy Świat. They appear in the register of Warsaw Protestants, which lists: Jan, 14; Daniel, 13; Bogumił, 8; Jakub, 5 and Piotr, 1; but also in the Holy Cross census. Daniel, however, is missing in the second source, while their mother Anna Normerk, 32, suddenly appears. It is difficult to guess why Anna was omitted in the Protestant census, while all her sons were recorded as though they formed unrelated, single-person households. Their inclusion in both censuses is also unclear: are we dealing with a mixed faith family, or a mere error? However, we could assume that, although such cases are difficult to resolve due to the high mobility of townspeople, who changed addresses often, as well as the lack of a fixed spelling of surnames, they were still relatively rare. I have therefore conducted my analysis on the assumption that such a duplication of records did not significantly disrupt the demographic composition of the studied populations. Unfortunately, it has proven impossible to compare the structures between the two communities because of the way in which the Warsaw Protestant census was compiled. Although those recorded in it are sometimes grouped into households, and their relationship to the head of the household or their profession is specified, in a surprising number of cases they turn out to form single-person households. We might suspect that part of the individuals 12 W. Czapliński, J. Długosz, Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku, Warsaw 1976, p. 56; I. KuleszaWoroniecka, “Pozycja służby w strukturze i organizacji dworu magnackiego w XVIII wieku”, in: Rodzina i gospodarstwo domowe na ziemiach polskich w XV–XX wieku. Struktury demograficzne, społeczne i gospodarcze, ed. C. Kuklo, Warsaw 2008, p. 335.

192


Protestants and Catholics in Late Eighteenth-Century Warsaw: A Demographic Comparison

recorded this way, seemingly living alone, did in fact live with someone else. In some cases, these would have been Catholics, who were not recorded, but could have been other Protestants. For instance, consider the record for the Pozer family, living at no. 634 on Trembacka. According to the source, the house was inhabited by August Pozer and his wife Teresa, along with two children: August, 20, and Anna, 17. What is interesting, is that others with the same surname were also registered as living there: Krystian, 18; Henryk, 13, and Bogumił, 8; however, they supposedly constituted single-person households. Particularly in the case of the youngest, Bogumił, it is highly doubtful that he lived alone and supported himself independently, without any relation to the others who shared the same surname. It is also difficult to conceive that all these Pozers, listed at the same address, were in fact unrelated and only by coincidence did they find themselves in the same house. This situation, also affecting numerous others in the census, is quite unlikely; it should therefore be presumed that these people belonged to a single household. Another astonishing feature is the frequency with which single parents appear, caring for several children, usually of the same sex, identical to that of the parent. Of course, such families could have existed, but the sheer number of these records would seem to indicate that, at least in some cases, we are dealing with some kind of omission. Without jumping to conclusions, this brings to mind the frequently observed custom in mixed marriages of baptising male children in the father’s religion and female children in that of the mother. Finally, it should be noted that in almost all cases, Protestant households are recorded as being nearly entirely devoid of servants. If we consider the research on the presence of domestic servants in Catholic households in Warsaw,13 this information seems highly unreliable. It is quite obvious that a large proportion of households, particularly larger ones with small children, or those of craftsmen, had to rely on hired help, while those filling domestic positions, or journeymen, usually lived with the master craftsman. The fact that we hardly observe this in the census, demonstrates the weakness of the source and not the lack of domestics in the homes of Warsaw’s Protestants. One might suspect that in the majority of cases, this omission resulted from the fact that this hired help was Catholic and therefore omitted. Part of the domestic help was also likely counted as single-person households, while in reality living in the same ones as their employers, and perceived by society as members of those.14 Because of the deficiencies in the source described above, for the remainder of this analysis I shall only use the most basic demographic data, i.e. those pertaining to the sex and age of the studied communities. Although even in that case, occasional mistakes, rounding errors and omissions cannot be excluded, they should be more accurate. 13 R. Poniat, Służba domowa w miastach na ziemiach polskich od połowy XVIII do końca XIX wieku, Warsaw 2014, p. 181–182. 14 A. Fauve-Chamoux, “Domesticité et parcours de vie. Servitude, service prémarital ou métier?”, Annales de démographie historique, 2009, no. 177, p. 5–34.

193


Radosław Poniat

Figure 1. Population pyramids for Protestants and Catholics living within the Holy Cross parish in 1791 Source: AGAD, Varia Grodu Warszawskiego, 24, 25; Rejestr warszawskiej ludności wyznania ewangelicko-augsburskiego z 1791 roku, ed. M. Kubaś, Warsaw 1996

The information provided by the Protestant census allows us to identify the age of 5627 persons, including 3468 men and 2159 women. The census of Catholics living in the Holy Cross parish, excluding the inhabitants of monasteries and magnate estates, provides data on 12,734 persons: 5797 men and 6937 women. Figure 1 shows the age distribution of these communities. Based on these population pyramids we can make a few quick observations.15 Firstly, there is a relatively low proportion of children. In an early modern society, characterised by a high mortality rate among the youngest age cohorts, these percentages would certainly not have been enough to maintain the population over the next generations. Perhaps some of the children, in particular the youngest, were not registered in the censuses. This phenomenon is well known to historical demographers and has frequently been observed in other populations.16 Quite certainly, Warsaw was not an exception to this rule. The shortages observed here, however, are too great to be explained away by shortcomings in the registration process. We should rather conclude that Warsaw, like other cities during the modern period, owed its demographic growth, or simply maintained its population levels,

15 Sporadic occurrences of individuals declaring their age as over 90 have been omitted from the pyramids. Particularly in the case of Catholics, this led to somewhat unrealistic results, including a woman supposed to be 112! Of course, these extreme values did not have any real bearing on average age distribution for the populations examined. 16 C. Kuklo, Rodzina…, op. cit., p. 70–71.

194


Protestants and Catholics in Late Eighteenth-Century Warsaw: A Demographic Comparison

Figure 2. Smoothed age distribution among the studied population by sex. Source: See Figure 1.

thanks to successive waves of migration.17 The newcomers were usually adults or at least adolescents, and this would account for the over-representation of cohorts above the age of 20. Secondly, with regard to Protestants, we can observe a glaring predominance of men. Thirdly, both pyramids exhibit age concentrations, i.e. an excessive concentration of people declaring their age as ending in 0. In reality, many of these 30 and 40-year-olds were either a few years younger or older, and rounded off their age, either because they did not know it precisely, or because they did not deem it important enough. We see this occurring in both of the studied populations, although preponderantly among the Catholics. Unfortunately, this poses a serious obstacle to more detailed analyses and comparisons. It becomes necessary to employ more sophisticated statistical methods in order to mitigate the distortions caused by age concentrations. The distributions in Figure 2 were obtained by transforming the age structure of the studied population. Instead of values for specific ages, the diagram presents the results of a procedure known as smoothing. The LOESS method used, somewhat resembling the moving average that historians are doubtless familiar with, allows for the observation of trends instead of focusing on specific values. Where the age distributions of the studied populations were seriously disrupted by concentrations of numbers ending in 0, smoothing is a good way of mitigating that. In this diagram, the outcome 17 This phenomenon has been clearly evidenced for early modern and modern Gdańsk, cf. J. Baszanowski, Przemiany demograficzne w Gdańsku w latach 1601–1846 w świetle tabel ruchu naturalnego, Gdańsk 1995.

195


Radosław Poniat

of that procedure has been presented via curves reflecting smoothed age distributions. The y axis shows the percentage of persons of a given age in a population of a given sex and religion. A value of 0.5% for Catholic men aged 60 therefore means that, according to the smoothing procedure applied, the sub-population of men of that religion aged 60 constitutes 0.5% of the whole. The rectangles underneath the lines are box plots indicating the placement of position measures describing the age of those studied. The beginning of the box shows the position of the first quartile, i.e. the point marking the upper age boundary for the youngest 25% of the population in a given group. The thick line in the middle marks the median age, while the end of the box marks the third quartile, above which the oldest quarter of the population can be found.18 For the sake of convenience of interpretation, those over the age of 75 have been left out of the diagram; in early modern times this group was so small that its omission will not influence further analysis.19 Looking at the age distributions in Figure 2, one should note the high percentage values around age 30 and 40. These appear for all the groups presented in the diagram with the exception of Protestant women. These concentrations should be considered evidence of the already mentioned role of migration in the demographic development of Warsaw. Among Catholics of both sexes and male Protestants, a significant part came to the city already as adults. The relatively high median ages for the population were also a consequence of this phenomenon. Half of the Catholic women were aged 25 and above, while the mean value for men of the same religion was 28. The men recorded in the Warsaw Protestant census proved even older, half of them living to at least 30.20 Meanwhile, the younger age cohorts turn out to be relatively less numerous. We see this particularly among Protestant men – only a quarter were under 16. This would not have allowed the population to be reconstituted if further immigrants failed to arrive. A similar shortage, though not as spectacular, can be observed among Catholic women. Although the age distribution of their male co-religionists presents a somewhat different picture (the youngest children turn out to be the largest category), we still see a significant role played by immigration. The only group whose age structure visibly departs from the trends described here is that of Protestant women. They are the only group without a concentration in the older cohorts. We see a clear predominance of younger individuals, as confirmed by the other 18 For more on the principles of creating and interpreting box plots, see: M. Kopczyński, Podstawy statystyki. Podręcznik dla humanistów, Warsaw 2005, p. 42–45, R. Poniat, “O wykorzystaniu wykresów pudełkowych do prezentacji danych demograficznych i o pożytku z użycia środowiska R z pakietem ggplot2”, Przeszłość Demograficzna Polski, 2014, no. 34, p. 103–120. 19 K. Górna, “Śmierć “ze starości” – o ludziach starych i długowiecznych na podstawie wybranych metryk śląskich z XVIII i pierwszej połowy XIX wieku”, Przeszłość Demograficzna Polski, 2010, no. 29, p. 69–98. 20 By comparison, for the population of late eighteenth-century Kuyavian villages described by Michał Kopczyński, the median age for men was 21, while women were on average a year younger, cf. M. Kopczyński, Studia nad rodziną chłopską w Koronie w XVII i XVIII wieku, Warsaw 1998; calculations based on the database compiled by M. Szołtysek, CEURFAMFORM database, Kujavia, Version 0.1 [SPSS file], www.censusmosaic.org, 2011.

196


Protestants and Catholics in Late Eighteenth-Century Warsaw: A Demographic Comparison

quartiles; the sub-population of Protestant women is thus characterised by the lowest average age. This observation is also corroborated by an analysis of percentages for specific cohorts in the studied groups. As many as 36% of Protestant women were 15 or younger, while only 25% of Protestant men were under 16. Among Roman Catholics the differences between the sexes were much smaller. In this population, those under 16 accounted for 30% of women and 32% of men. The percentages suggest that in the case of Protestant women, immigration played a lesser role and most of them actually came from Warsaw. The endogenicity of the Protestant women living in Warsaw also seems to be confirmed by the distributions in Figure 3. The columns shown here allow for a direct comparison of the age structure of the studied population by religion and sex. This time the percentages were calculated based on all the individuals belonging to a specific religion. For the sake of convenience, those studied were grouped into 5-year cohorts. Serious differences emerge here between both of the studied populations. While among Catholics, women visibly dominate in most of the age groups, among Protestants it is the other way round. Only the cohorts representing the youngest members of both denominations show smaller disproportions between the sexes. This last fact is easily explained: it is an obvious consequence of the structure of births, where the proportion of boys and girls, despite admissible random deviations, is similar. Although one must be more careful in interpreting other phenomena, it seems that with respect to both denominations we are witnessing here the consequences of migrations. The Catholics arriving in Warsaw, mostly from other parts of Masovia or the neighbouring regions, mainly originated in peasant communities. For these persons, the decision to migrate was taken within the context of the work opportunities available to them. Their professional activity, as already indicated before,21 usually began with employment as servants. Since male labour was of paramount importance in agriculture, many men became farmhands and therefore never left the countryside. Women, on the other hand, could find employment in the cities relatively easily. In smaller households, relying on the work of one or two people, the majority of servants were female. This was due to the fact that women were paid less and could perform more varied duties. Female servants, apart from helping with production or performing a wide array of household duties, often also cared for children and the sick. Men were seldom expected to be as versatile. The demand for this type of female labour must have caused their increased migration to cities. This would also explain the high percentage of women among Catholics aged between 15 and 35. A high proportion of these women were doubtless servants in Warsaw. In the next age cohorts, characterised by a lower proportion of servants, since those professions were chiefly 21 R. Poniat, “Wiek opuszczania rodzinnego gospodarstwa domowego w dobie stanisławowskiej w świetle zeznań sądowych”, Przeszłość Demograficzna Polski, 2014, no. 35, p. 7–40.

197


Radosław Poniat

Figure 3. Sex and age structure of the studied populations.Source: See Figure 1.

exercised by younger people,22 the disproportions between the sexes are visibly reduced. Warsaw’s Protestant population, although also shaped by migration processes to a large extent, was subject to them in a somewhat different way. In its case, it was mostly men who came to the city. We can see this clearly on the diagram. Among those aged over 20, we can see a clear prevalence of men in each cohort. In some groups, this ratio is as high as 2:1! A proportion this high was the consequence of migration. Men were manifestly the majority among Protestants coming to Warsaw, usually from quite remote regions.23 On the other hand, the lower geographical mobility of women accounted for their lower proportion within the population as a whole, and resulted in the predominance of younger people, probably often born in Warsaw. 22 M. Kopczyński, “Młodość i młodzież na Kujawach w XVIII wieku. Rzecz o czeladzi i służbie w świetle parafialnych spisów mieszkańców z 1791 roku”, Przegląd Historyczny, 1995, vol. 86, no. 3–4, p. 329–350; ibid., Studia nad rodziną chłopską w Koronie w XVII i XVIII wieku, Warsaw 1998; C. Kuklo, “Czy w Polsce przedrozbiorowej służba domowa była etapem w życiu człowieka?”, in: Społeczeństwo w dobie przemian. Wiek XIX i XX. Księga jubileuszowa profesor Anny Żarnowskiej, Warsaw 2003, p. 205–212; M. Szołtysek, “Life-cycle service and family systems in the rural countryside. A lesson from historical East-Central Europe”, Annales de démographie historique, 2009, vol. 119, no. 1, p. 53–94. 23 As Wojciech Kriegseisen has noted, the Reformation in Masovia in the sixteenth century “could boast of hardly any successes”. Although in the second half of the eighteenth century Protestant communities appeared not only in Warsaw, but also in other towns (Wola near Mława and Iłów), it is difficult to speak of large populations which could have fuelled migration to Warsaw. It would be sufficient to cite the research of Stanisław Litak, who analysed canonical visitations from the Płock diocese and demonstrated that in 1776, the area in question was inhabited by around 5000 Protestants. Similar data for the Masovian part of the Poznań diocese are unavailable, but it is doubtful we would find much higher numbers there. All of this makes it legitimate to suppose that a large number of the Protestants migrating to Warsaw came from farther away: Greater Poland, Prussia, German lands, etc.; cf. W. Kriegseisen, Ewangelicy polscy i litewscy w epoce saskiej. 1696–1763. Sytuacja prawna, organizacja i stosunki międzywyznaniowe, Warsaw 1996, p. 78–79, 88.

198


Protestants and Catholics in Late Eighteenth-Century Warsaw: A Demographic Comparison

An analysis of the age at which Protestant women left home also sheds an interesting light on the special character of this group.24 Figure 4 is an illustration of this phenomenon. The percentile distributions it shows, subdivided by sex and religion, present the proportion of dependants for a given group of a certain age. This diagram was compiled based on data on the membership of individuals in households headed by their parents or guardians. In practice, this means dividing the Varsovians recorded in the sources into two categories. The dependants’ group includes those designated in the censuses as sons, daughters, grandsons, granddaughters, wards of either sex, or those referred to by other, less frequently used terms with a similar meaning. The city inhabitants defined as independent are those who head a household or are married to the head of a household, older relatives living with them (widowed mothers being the largest group), journeymen and servants. Although the studied sources were certainly not entirely accurate in relation to the position of individuals within a family (in particular for Protestants, whose households were not registered accurately), the data collected can nevertheless be used to define the age at which members of these communities became independent. For the sake of convenience, I have used two simplifications. Firstly, for children aged up to five, even when the censuses suggest they are independent, they are nevertheless deemed to be in someone’s custody. Secondly, the diagram excludes those over 30. In light of the research concerning the home-leaving age in early modern Europe, showing beyond doubt that people became self-reliant at a relatively early age,25 this decision will not skew the results significantly, while making it easier to interpret the data. The percentile distributions shown in Figure 4 display the exceptional situation of Protestant women, since they left their households at a different age than members of all other groups. While half the Catholics and male Protestants became independent around 15, 50% of Protestant women were still dependant on their parents at 17. Also, in the case of those older, Protestant women displayed lower mobility. At the age of 20, nearly a third of them still lived in their family households, while in all the other groups, fewer than 20% of those studied did so. The uniqueness of Protestant women dissipates only at age 30, when the phenomenon of living with parents disappears nearly entirely within all the sub-populations. 24 For our analysis, whether this independence resulted from gaining paid employment or was a consequence of being orphaned, is of no importance. The sources used do not allow us to make such distinctions, although we should of course keep in mind that in early modern societies financial independence was often the forced result of households disintegrating; cf. P. Laslett, “Family, kinship and collectivity as systems of support in pre-industrial Europe. A consideration of the ‘nuclear-hardship’ hypothesis”, Continuity and Change, 1988, vol. 3, no. 2, p. 153–175. 25 E. Todd, “Mobilité géographique et cycle de vie en Artois et en Toscane au XVIIIe siècle”, Annales. Économies, Sociétés, Civilisations, 1975, vol. 30, no. 4, p. 730; M. Dribe, Leaving home in a peasant society. Economic fluctuations, household dynamics and youth migration in Southern Sweden 1829–1866, Södertälje 2000; P. Wallis, C.Webb, C. Minns, “Leaving home and entering service: the age of apprenticeship in early modern London”, Continuity and Change, 2011, vol. 25, no. 3, p. 385–387.

199


RadosĹ&#x201A;aw Poniat

Figure 4. Percentage of dependents in cohorts below age 30, according to sex. Source: See Figure 1.

The above-mentioned differences between the analysed groups, only seemingly small, since only 2-3 years, again demonstrate the exceptional status of Protestant women, and consequently of the whole Warsaw Protestant community. While the vast majority of the men in this community, like their Catholic counterparts, were migrants, a large proportion of the women must have come from Warsaw. This is shown not only by their age structure, described above, but also their prolonged cohabitation with their parents. While the very act of migrating usually entailed leaving the family household, and since it was necessarily rare for whole families to migrate, it was those staying in their place of birth who could count on a longer stay in the family home.

*** Summing up what has been said above, it is necessary to say that both of the populations exhibited many characteristics indicating migrant origins. This was clearly evidenced by a relatively high average age among city dwellers, a visible over-representation of those between 30 and 40, and astonishingly small cohorts for children. These trends were an obvious consequence of migration, Warsawâ&#x20AC;&#x2122;s demographic growth being driven by successive waves of migration from other towns and regions, rather than by births. The only group, whose fundamental demographic traits depart from the otherwise

200


Protestants and Catholics in Late Eighteenth-Century Warsaw: A Demographic Comparison

consistent picture presented here, are Protestant women. They were characterised by a lower average age, close to that observed in the villages of Kuyavia, a numeric predominance of very young people, and the lack of an easily distinguishable group of older migrants. A consequence of this more “natural” age structure for Protestant women, was a relatively low percentage of them within the entire population; growth driven primarily by births could not rival that fuelled by migration. As a result, the feminisation ratio among Protestants was only 62, which meant that for every ten Protestant men living in Warsaw there were only six Protestant women. This seriously disrupted proportion between the sexes should be seen as the most interesting feature of Warsaw’s Protestant population. It gains special significance when compared to Catholics living in the Holy Cross parish, where the feminisation ratio is 119. Although we could also speak of demographic imbalance in this population, it was much less spectacular. As already noted in the discussion of Figure 3, the differences described here were primarily a consequence of other migration patterns which characterised both communities.26 Another interesting and observable trend would be the difference between Protestants and Catholics in rounding off their self-reported ages, but this phenomenon requires further study It would seem that based on the sources used here, it is difficult to state any fundamental difference in basic demographic features between the two studied populations, which would stem from their faith. The differences mentioned above regarding sex or age structure, percentage of children and the age at which people left home, are doubtless important, but they are more the consequence of specific migration trends, independently of faith. Therefore, if already in the eighteenth century, Warsaw’s Protestants exhibited different demographic structures than the city’s Roman Catholics, these should be sought in household structure rather than in either population’s basic demographic traits. But the verification of this hypothesis would require examining other, more complete sources, allowing to discover the precise composition of Protestant families and households.

Abstract: The article is a study into the basic demographics of two population groups living in Warsaw in the late eighteenth century. The analysis of data provided by a Warsaw Lutherans census and data from one of Warsaw’s Catholic parishes points at significant differences between the two communities. The Lutheran population was found to have been male dominated (only 6 women per every 10 men), while women outnumbered men among Catho-

26 The thesis concerning different migration sources for both faiths is also confirmed by data concerning those testifying before prosecutors in Warsaw between 1788–1794. While only one of the 18 Protestants testifying declared himself to be a native of Masovia (Krystyn Linder, born in Warsaw), 144 of the 471 Catholics making their depositions were born in Masovia (including 78 in Warsaw and Praga). AGAD, AKP 162, 302, 311, 312, 313, 314.

201


lics. Moreover, Lutheran women were observed to have been younger, with a large percentage of them being underage. What was shared by both populations was their migratory character, most clearly observed among men. The age median for the latter was quite high (30 years old for Lutherans and 28 for Catholics) with children constituting a relatively small percentage of the group. Offspring became independent at a relatively young age in both populations, with over half of male 15-year-olds of both denominations and half of 15-year-old Catholic women living outside parentsâ&#x20AC;&#x2122; homes. Things were different with female Lutherans, who, on average, would stay with their parents 2 years longer . Keywords: Protestants, Catholics, Warsaw population in late eighteenth-century, population censuses from 1791, Warsaw demography


Wojciech Przybyszewski

PROCESJE BOŻEGO CIAŁA W WARSZAWIE W LATACH 1827–1863 W RELACJACH PRASOWYCH, MALARSTWIE I NA FOTOGRAFIACH KAROLA BEYERA

Zgodnie z wielowiekową tradycją w Polsce obchody święta Bożego Ciała, jednego z  najważniejszych świąt w  Kościele katolickim, odbywały się, i  nadal się odbywają, nie tylko wewnątrz kościołów, ale także poza murami świątyń, przybierając formę procesji, w których wierni, wyruszywszy z kościoła, podążali pobliskimi ulicami za swoim duchowym pasterzem (często wysokim hierarchą kościelnym delegowanym do uczestniczenia w tym obrządku), niosącym Przenajświętszy Sakrament. Procesje takie zatrzymywały się przy specjalnie urządzonych na tę okazję czterech polowych ołtarzach1, przy których 1 Urządzanie takich ołtarzy wiązało się z ponoszeniem pewnych kosztów przez Komisję Rządową Wyznań Religijnych i  Oświecenia Publicznego, o  czym świadczy zachowana w  Archiwum Uniwersytetu War­ szawskiego kopia (projekt?) listu adresowanego do tejże Komisji, napisanego w Warszawie i datowanego 22 maja 1826 roku: „Gdyż w dniu 25 Maia przypada Uroczystość Bożego Ciała w którym Ubierany bywa zawsze Ołtarz w Pałacu Kazimierowskim a że XX Missyonarze życzą sobie aby Ołtarz miałby być Ubrany upraszam zatem Wysoką Kommisyą Rządową Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego o wczesne wydanie w  tey mierze dyspozycyi, aby podpisany miałby się wystarać o  potrzebne rzeczy do ubra­ nia ołtarza gdyż sam takowych nie posiadam. Nadto gdy przedmiot ten wymaga niejakich wydatków z  tego względu upraszam Wysoką Kommisyą Rządową Wyznań Religijnych i  Oświecenia Publicznego o zaasygnowanie przynaymniey Złt 100 jak w roku zeszłym / Nayniższy sługa / P.”. (Akta tyczące się całego obwodu Pałacu Kazimierowskiego, AUW, sygn. MPK 3, k. 80); za informację o tym dokumencie, udostępnienie jego skanu oraz za zgodę na jego publikację wyrażam serdeczne podziękowanie dr. Huber­ towi Kowalskiemu z Muzeum Uniwersytetu Warszawskiego.

203


Wojciech Przybyszewski

modlono się i odczytywano lub odśpiewywano fragmenty czterech ewangelii: św. Marka, św. Mateusza, św. Łukasza i św. Jana. W Warszawie w niełatwych czasach zaborów najważniejsza procesja organizowana dla uczczenia święta Bożego Ciała (najważniejsza, bo – o ile było to tylko możliwe – podobne, choć niższej rangi procesje organizowano też w innych parafiach) wyruszała z archikatedry św. Jana. Trasa jej przemarszu ulegała jednak zmianom, a  Rynek Starego Miasta, uznawany przez samych uczestników za najgodniejsze miejsce do odbycia procesyjnych modłów, nie zawsze – czasem z powodów politycznych, czasem ze względu na inne okoliczności – mógł być w niej uwzględniany. „Od najdawniejszych lat bowiem – czytamy w jednej z warszawskich gazet – processje te wychodzące z Kościoła ś[w]. JANA, obywały się w tem uprzywilejowanem dla nich miejscu; chwilowe tylko przeszkody spowodowały przenoszenie takowych na plac kolumny Zygmunta i Krakowskiego-Przedmieścia. Naprzód w roku 1837 z powodu odnawiania Archi-Katedry, wyszła z Kościoła XX. Bernardynów, i dotąd przez ciąg lat czterech, odbywały się na tymże placu. W r. 1841 po skończeniu odnawiania Katedry powróciła na Rynek Starego-Miasta a od r. 1844, odbywała się już ciągle na Krakowskiem-Przedm[ieściu]2”. Jedną z  takich zmierzających w  stronę Rynku Starego Miasta warszawskich procesji utrwalił na obrazie olejnym, malowanym na płótnie, Marcin Zaleski (1796–1877). Dzieło to (wym.: 67 x 54 cm, sygn. p. śr.: „M. Zaleski / 1828 r.”), znane w literaturze jako Widok Krakowskiego Przedmieścia od odwachu przy kościele OO. Bernardynów3, zostało zakupione w 1952 roku w salonie łódzkiej Desy i weszło do zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi4 (il. 1). Funkcjonujący do dziś tytuł obrazu został przejęty z katalogu wystawy na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie 24 maja 1828 roku dzieło to wystawiono na widok publiczny: „Widok Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie z punktu od odwachu przy kościele OO. Bernardynów wzięty. Obraz z natury olejno malowany […]”5. Tytuł obrazu nie określa jednak właściwie tematu, czemu nie można się specjal-

2 „Kurier Warszawski”, 1861, nr 130 z 31 maja (piątek), s. 641. Na Krakowskim Przedmieściu nie odbyła się procesja w 1861 roku, o czym będzie mowa niżej. 3 Katalog Dzieł Sztuk Pięknych Piątej Wystawy, Dzieła Sztuk Pięknych Wystawione na widok publiczny w Salach Królewskiego Uniwersytetu w Warszawie dnia 28 maja 1828 roku, Warszawa 1828, poz. 10; Widoki Architektoniczne w  malarstwie polskim. 1780–1880, katalog wystawy [w  Muzeum Narodowym w  War­ szawie], Warszawa 1964, s. 47, poz. 69, il.; Marcin Zaleski (1796–1877). Wystawa monograficzna, Warszawa, grudzień 1983 – marzec 1984, katalog, oprac. Zofia A. Nowak, Warszawa 1983, s. 48, poz. 3, il. I; M. Ertman, Malarstwo polskie od XVII do początku XX wieku w zbiorach Muzeum Sztuki w Łodzi, Łódź 2009, s. 180 [obraz z tytułem: Widok Krakowskiego Przedmieścia od odwachu przy kościele OO. Bernardynów], il. 4 Nr inw. MS/SP/M/184. 5 Katalog dzieł Sztuk Pięknych Piątej Wystawy. Dzieła Sztuk Pięknych wystawione na widok publiczny w salach Królewskiego Uniwersytetu w Warszawie dnia 24 maja 1828 roku, w: S. Kozakiewicz, Warszawskie wystawy sztuk pięknych w latach 1819–1845, Wrocław 1952, s. 177, poz. 10; w  nadesłanej do redakcji „Gazety Polskiej” recenzji wystawy obraz opisany został jako: „widok Krakowskiego Przedmieścia od warty przy kościele Bernardynów do zamku” ( J.M…, Wystawa Sztuk Pięknych, „Gazeta Polska”, 1828, nr 213 z 6 sierpnia (środa), s. 852).

204


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

1. Marcin Zaleski, Widok Krakowskiego Przedmieścia od odwachu przy kościele OO. Bernardynów, olej, płótno, 1828, ze zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi, MS/SP/M/184 / View of Krakowskie Przedmieście from the guardhouse by the Church of the Bernardine Fathers, oil on canvas, 1828, collection Muzeum Sztuki in Łódź

nie dziwić, zważywszy na uwarunkowania polityczne zarówno w porozbiorowej Warszawie, jak i w realiach czasów PRL-u, kiedy obraz został zakupiony6. Tematem nie jest bowiem wyłącznie architektura (kościół Bernardynów, obecnie św. Anny, po prawej, w głębi plac z kolumną Zygmunta i zabudowania południowej pierzei pl. Zamkowego), lecz ukazana na jej tle procesja Bożego Ciała. Tylko która? Kiedy ją zorganizowano i jaka była jej trasa? Próbując odpowiedzieć na te pytania, trzeba pamiętać, że zgodnie ze wspomnianą na wstępie tradycją w  dziewiętnastowiecznej Warszawie procesji takich odbywało się wiele. Organizowano je nie tylko w dniu, w którym przypadało w danym roku święto Bożego Ciała, ale także w inne dni (szczególnie w niedzielę następującą w oktawie świątecznego czwartku, a także w kolejny czwartek), o czym mało kto dziś już pamięta, choć uporządkowanie i likwidacja większości świątecznych oktaw w kalendarzu katolickim nastąpiło dopiero w 1955 roku w wyniku reform liturgicznych Piusa XII7. W 1828 roku, zgodnie z kultywowanym na miarę możliwości zwyczajem – poza wyruszającą w dniu święta Bożego Ciała (w czwartek) z archikatedry św. 6 W  opisie obrazu zamieszczonym w  katalogu wystawy monograficznej prac Marcina Zaleskiego, która odbyła się w Muzeum Narodowym w Warszawie na przełomie 1983 i 1984 roku, znalazło się tylko jedno, ogólnikowe i nie w pełni prawdziwe zdanie odnoszące się do przedstawionych na płótnie osób: „Na ulicy tłumna procesja zdążająca do kościoła Bernardynów, przed Odwachem oddział wojska prezentujący broń” (Marcin Zaleski…, dz. cyt.). 7 Reguluje to ogłoszona przez tego papieża konstytucja Cum hac nostra aetate z 23 marca 1955 roku.

205


Wojciech Przybyszewski

Jana procesją główną – w niedzielę oktawy tego święta, 8 czerwca 1828 roku, z kilku kolejnych warszawskich kościołów parafialnych wyszły podobne pochody, które także ściągnęły wielotysięczne tłumy uczestników i obserwatorów. Jak czytamy w „Kurierze Warszawskim”8, odbyły się wtedy w stolicy „4ry uroczyste Procesje. Isza z Kościoła Ś[w]. Krzyża po Krakowskiem Przedmieściu, do ołtarzów wspaniale i  gustownie przybranych przed pałacami: Kazimierowskim, Hra[biów] [Augustostwa] Potockich, Hra[biego] [Wincentego] Krasińskiego, oraz Namiestnikowskim gdzie był ołtarz ozdobiony 4ma kolumnami obitemi axamitem, kapitele i  podstawy z  kwiatów naturalnych, na około draperie. Przykrycie tegoż ołtarza ułożone z  chorągwi kościelnych. Celebrował JW. JX. [Jan Marceli] Gutkowski Biskup Podlaski Senator. Baldakin otaczali Urzędnicy Kommissji Rząd[owej] wyznań Religijnych i Oświecenia. Temu obrzędowi towarzyszyli Profesorowie i  Uczniowie Uniwersytetu, Liceum, Konwiktu i Szkół wszelkich, oraz zgromadzenia Cechów i Bractw rozmaitych i kilka tysięcy Ludu. 2ga Procesja odbytą została po Nowem mieście z kościoła PANNY MARJI, na której celebrował JW. JX. [Franciszek Ksawery] Szaniawski Adm[inistrator] A[archikatedry] W[arszawskiej], 3cia z  Kościoła XX. Reformatów celebrowana przez JW. JX. [Jana Prospera] Burzyńskiego Biskupa Sandomi[erskiego], a  4ta z Kościoła XX. Dominkanów. Między chorągwiami zgromadzeń rzemieśniczych [!], pierwszy raz widziano nader świetną, czeladzi Młynarskiej”9. Żadna z  tych tras nie odpowiada jednak tej, którą uwiecznił na obrazie Marcin Zaleski. Czyżby więc przedstawioną na obrazie procesję należało identyfikować z  główną warszawską procesją z  okazji święta Bożego Ciała w  1828 roku? Uroczystości odbyły się wtedy w czwartek 5 czerwca, a korowód uczestniczących w nich wiernych wyruszył z katedry św. Jana na pl. Zamkowy, skąd, po obejściu kolumny Zygmunta skierował się na Rynek Starego Miasta, gdzie tradycyjnie ustawione były cztery ołtarze, kończył się zaś na powrót w katedrze. Już następnego dnia po uroczystościach informowała o tym warszawska prasa10. Niestety także ta interpretacja, zważywszy na późniejszą datę przemarszu procesji (5 czerwca 1828 roku) niż data rozpoczęcia Wystawy Dzieł Sztuk Pięknych w salach Uniwersytetu Warszawskiego, na której Zaleski zaprezentował swoje malowidło (24 maja 1828 roku), nie jest możliwa do przyjęcia. Obraz – datowany przez Zaleskiego na płótnie „1828 r.” – przedstawia zatem o rok wcześniejsze główne obchody święta Bożego Ciała w  Warszawie, o  których w „Kurierze Warszawskim” można było przeczytać: 8 Relacje z obchodów święta Bożego Ciała w Warszawie w interesującym nas przedziale czasowym mają dobrą reprezentację w  miejscowej prasie, a  najwięcej zamieścił ich właśnie „Kurier Warszawski” (zob. Bibliografia Warszawy. Wydawnictwa ciągłe 1795–1863, Wrocław–Warszawa–Kraków 1992, szp. 1437– –1438). 9 „Kurier Warszawski”, 1828, nr 153 z 9 czerwca (poniedziałek), s. 643. 10 „Kurier Warszawski”, 1828, nr 150 z 6 czerwca (piątek), s. 627.

206


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

„Wczoraj [14 czerwca 1827 roku], w uroczystości BOŻEGO CIAŁA, solenna procesja odbytą była z Kościoła Metropolitalnego do 4ch ołtarzów w Rynku Starego Miasta, wystawionych. Celebrował JW. JX. [Adam Michał] Prażmowski Biskup Płocki Senator, przy towarzyszeniu wszelkich władz urzędowych, osób znakomitych, cechów i mnóstwa ludu”11. Trzeba przy tym dodać, że o  wyborze celebranta, którym w  przypadku procesji wyruszającej z  warszawskiej archikatedry zwyczajowo był arcybiskup metropolitalny warszawski, tym razem zdecydowało nagłe zrządzenie losu. Biskup Prażmowski zgodził się bowiem przewodniczyć uroczystościom w zastępstwie zmarłego zaledwie dwa dni wcześniej arcybiskupa i prymasa Królestwa Polskiego Wojciecha Skarszewskiego (1743–1827), którego nazajutrz pochowano w tym samym kościele. Obraz, który można by zatytułować: Widok od odwachu przy kościele Bernardynów na procesję Bożego Ciała, wyruszającą z katedry św. Jana w Warszawie na Rynek Starego Miasta i  wracającą do kościoła, w  dniu 14 czerwca 1827 roku nie był jedynym dziełem Marcina Zaleskiego przedstawiającym procesję na Boże Ciało w tym mieście. Na warszawskiej Wystawie Dzieł Sztuk Pięknych w 1845 roku malarz pokazał aż 10 swoich prac, a wśród nich obraz zatytułowany w katalogu ekspozycji Widok Nowego Miasta w Warszawie w czasie procesji12. Dzieło to, wykazane w 1859 roku w katalogu Galerii Obrazów zmarłego rok wcześniej znanego kolekcjonera dzieł sztuki Tomasza Zielińskiego (1802–1858)13 – olej, płótno, wym. ok. 51,6 x 78,6 cm14 – występujące w literaturze przedmiotu także z tytułami: Plac i kościół Sakramentek w czasie procesji Bożego Ciała, Plac i kościół Sakramentek ze sztafażem wyobrażającym procesję, Widok placu i kościoła św. Kazimierza na Nowym Mieście podczas procesji Bożego Ciała, Widok rynku Nowego Miasta w Warszawie w czasie procesji Bożego Ciała, niestety, zaginęło15. W  gazetowej recenzji z  wystawy zachowała się jedynie wyrażona o nim (obok zachwytów nad innymi wystawionymi wtedy obrazami Marcina Zaleskiego) krótka, ale niezwykle pochlebna opinia: „Wnętrze kościoła Bernardynów w  Warszawie, Widok kościoła św. Jana w Warszawie w czasie restaracyi [!], i Ruiny oficyn zamkowych przy budowaniu nowego domu; Widok Nowego Miasta w czasie procesyi Bożego Ciała, tak żywo przypominają nam miejscowość, że stojąc przed temi obrazami, zdaje nam się, że na naturę patrzymy”16. 11 „Kurier Warszawski”, 1827, nr 158 z 15 czerwca (piątek), s. 651. 12 Spis dzieł Sztuk Pięknych na Wystawę Publiczną w Warszawie w roku 1845 dostawionych, poz. 146, w: S. Kozakiewicz, Warszawskie wystawy…, dz. cyt., s. 290. 13 I. Jakimowicz, Tomasz Zieliński, kolekcjoner i  mecenas, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1973, s. 204, poz. 246. 14 W przeliczeniu z cali (21½ x 32¾), którymi w opisach obrazów posługiwał się Jacenty Sachowicz, autor katalogu Galerii Obrazów Tomasza Zielińskiego (I. Jakimowicz, dz. cyt., s. 204). 15 Marcin Zaleski…, dz. cyt., s. 92, poz. 54. 16 Wystawa przemysłu krajowego w roku 1845. Obrazy, rzeźby, litografie, „Gazeta Handlowa i Przemysłowa”, 1845, nr 59 z 30 lipca (środa), s. 2.

207


Wojciech Przybyszewski

Procesję uwidocznioną na zaginionym obrazie można odnieść do tej, która w niedzielę 25 maja 1845 roku wyruszyła z kościoła Najświętszej Panny Marii i po modlitewnym obejściu ołtarzy na Nowym Mieście powróciła do tego kościoła. Już następnego dnia w sprawozdaniu z uroczystości pisał dziennikarz „Kuriera Warszawskiego”: „W  bieżącym roku szczególniej, najpiękniejsza pogoda sprzyia Procesjom BOŻEGO CIAŁA. Wczoraj odbyło się ich kilka. W  Kościele parafialnym Ś[więte]go KRZYŻA celebrował pontyfikalnie JW. JX. [Walenty Maciej] Tomaszewski Biskup Kuiawsko-Kaliski. O  godz[inie] 12tej ruszył orszak procesyjny. […] O  tymże czasie odbyła się solenna Procesja z  parafjalnego Kościoła N[ajświętszej] Panny MARII, również przy towarzyszeniu Cechów, Bractw i  mnogiego Ludu. Celebrował JW. X. [Antoni] Kotowski Biskup Nominat Sufragan Łowicki, Proboszcz tegoż Kościoła. Ewanielje śpiewane były przed dwoma Ołtarzami ubranemi w  rynku Nowego Miasta przed domami Obywatelskiemi, oraz w  kościołach PP. Sakramentek i  XX. Franciszkanów”17. Warto przy tym zauważyć, że w niektórych relacjach z przebiegu takich procesji pojawiają się – niezwykle nas interesujące – informacje na temat dzieł sztuki (głównie obrazów o treści religijnej), które umieszczano w ołtarzach ulicznych urządzanych z okazji tego religijnego święta. Oto kilka przykładów odnoszących do jednego tylko, ale wyróżniającego się pod tym względem miejsca w Warszawie – dziedzińca uniwersyteckiego przy Krakowskim Przedmieściu. Jak czytamy w  sprawozdaniu z  przebiegu procesji Bożego Ciała, która w niedzielę 29 maja 1842 roku wyruszyła z kościoła Świętego Krzyża na Krakowskie Przedmieście: „Ewanielje śś. śpiewano przy Ołtarzach ubranych przed pałacami: zwanego Branickich i Xiężnej Sapieżyny, 3-cia przy Ołtarzu przed starożytnym pałacem Kazimirowskim, nader starannie ozdobionym; szczególniej dodawały świetności Obrazy pędzla znakomitych Mistrzów [Szymona] Czechowicza, Welazkesa [Diego Rodrigues da Silva y Velázqueza] i [Juliana] Karczewskiego Wileńczyka”18. Nieco więcej o tych i innych obrazach (a także o ich ówczesnym właścicielu) można się dowiedzieć, czytając sprawozdania z podobnych uroczystości, które odbywały się w  tym samym miejscu 18 czerwca 1843, 9 czerwca 1844 i 25 maja 1845 roku. Pierwsza z wymienionych procesji zatrzymywała się przy ołtarzach wystawionych przed pałacem Branickich, szpitalem św. Rocha, pałacem hr. Win17 „Kurier Warszawski”, 1845, nr 135 z 26 maja (poniedziałek), s. 665. 18 „Kurier Warszawski”, 1842, nr 138 z 30 maja (poniedziałek), s. 669.

208


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

centego Krasińskiego i Kazimierzowskim. Jak czytamy w  gazetowej relacji, ten ostatni ołtarz, wspaniale ubrany, „zdobiły […] rzadkiej piękności rośliny, tudzież mistrzowskie Obrazy, a  szczególniej Niepokalane Poczęcie N[ajświętszej] P[anny] MARYI, dzieło Fr[a] Bartolomeo; Ś[wię]ty MICHAŁ, dz[ieło] [Jana] Kupeckiego; MATKA [BOSKA] BOLESNA, dz[ieło] [Juliana] Karczewskiego, będące własnością W[ielmożne]go Komisarza [Tomasza] Zielińskiego”19. Procesja w  1844 roku także przemieszczała się Krakowskim Przedmieściem, ale z przystankami przed ołtarzami urządzonymi „przed domem dawniej Staszica, w  Zabudowaniach Pałacu Kazimirowskiego, przed kratą Kościoła PP. Wizytek i w Pałacu Hr[abiego] Wincent[ego] Krasińskiego. Wszystkie ołtarze zdobne były w  bogate materje, kobierce, gobeliny, ciężkie szczerosrebrne świeczniki, zwierciadła, exotyczne krzewy i  kwiaty, oraz kosztowne Obrazy. W  ołtarzu w  Pałacu Kazimierowskim, umieszczony był obraz przedstawiający Narodzenie CHRYSTUSA, malowany na desce cyprysowej przed laty 300, przez Mistrza Szkoły niemieckiej Hemelinga [Hansa Memlinga] (należy on teraz do pięknego zbioru malowideł W. Tomasza Zielińskiego)20. Ramy obejmujące ten Obraz a  przedstawiające w wypukłej płaskorzeźbie taiemnice Wiary, wedle rysunku P. J[ózefa] Głowackiego21, wyrobił z drzewa tutejszy Snycer Cwejbak [Izaak Zweiback], a ozło19 „Kurier Warszawski”, 1843, nr 158 z 19 czerwca (poniedziałek), s. 761. 20 W  opisie obrazu zamieszczonym (na podstawie rękopiśmiennego katalogu Jacentego Sachowicza) w monografii I. Jakimowicz na temat kolekcji Tomasza Zielińskiego: „Maria w gronie aniołów klęczy przed żłobkiem, w którym spoczywa dziecię Jezus. Śty Józef stoi opodal ze świecą w ręku z wyrazem radości. Pasterze zdziwieni zaglądają przez okno, w górze unosi się chór aniołów śpiewających. Na pierwszym planie klęczy małżeństwo z dwojgiem dzieci bogato ubranych; zapewne jest to familia, dla której obraz ten był wykonany. Szacowne to dzieło, dziś do rzadkości się liczące, zasługuje na uwagę – HEMMELINCK v MEMLING HANS [ok. 1433–1494], szkoła flamandzka stara, NARODZENIE CHRYSTUSA. Mal[owidło] na drze[wie], wys[okość] c[ali] 33½, s[zerokość] c[ali] 24½ [80,4 x 58,8 cm])”; w bibliografii uwzględniono cytowaną tu relację z „Kuriera Warszawskiego”; ponadto, jak pisała I. Jakimowicz, „Zieliński […] zabiegał też o odpowiednią oprawę co lepszych obrazów i był dobrze zorientowany, do kogo w tej sprawie należy się zwrócić. Narodzenie Chrystusa, nie znane nam dzisiaj, a określone w zbiorze jako dzieło Memlinga (kat. A. 59), które Zieliński zaliczał do pereł swojej galerii, otrzymało wspaniałą ramę z płaskorzeźbionymi kompozycjami na temat tajemnic wiary; według rysunku Józefa Głowackiego wykonał ją w drzewie naj­ bieglejszy snycerz warszawski, Izaak Zweiback (I. Jakimowicz, dz. cyt., s. 168, poz. 59; s. 66). 21 Artysta ten wykonywał też prace na rzecz Bractwa Miłosierdzia Świętego Rocha, w  znacznej mierze zaangażowanego w organizację procesji Bożego Ciała wyruszających z kościoła Świętego Krzyża. Przy­ kładem – jeden z ołtarzy, przy którym modlono się 2 czerwca 1850 roku – „składany i przenośny, wyma­ lowany […] olejno przez W. Józefa Głowackiego, Członka rzeczonego Bractwa, i tak powszechnie znanego z licznych prac artystycznych swoich. Na szczycie Ołtarza mieści się monogram CHRYSTUSA, pod nim na plafonie symboliczne wyobrażenie DUCHA Ś[więte]go, a w samym Ołtarzu CHRYSTUS z dwoma uczniami w  Emaus. Skrzydła Ołtarza ozdobione są posągami ŚŚ. APOSTOŁÓW PIOTRA I  PAWŁA, oraz obraza­ mi czterech Ewangelistów” („Kurier Warszawski”, 1850, nr 141 z 3 czerwca (poniedziałek), s. 757) oraz „sprawiona w dzień BOŻEGO CIAŁA [22 czerwca 1851] nowa chorągiew Zgromadzenia JJPP. Lakierników. Jest ona pąsowa, pięknie przez Artystę Głowackiego malowana. Z  jednej strony wyobraża BARANKA BOŻEGO, z drugiej Ś[więte]go ŁUKASZA. Napisy wyrażają datę 19go Czerwca roku 1851, oraz nazwiska: A. Osieckiego Starszego, Witwickiego Pod-Starszego i L. Rühla, Podskarbiego wyż wspomnianego Zgro­ madzenia” („Kurier Warszawski”, 1851, nr 162 z 23 czerwca (poniedziałek), s. 857).

209


Wojciech Przybyszewski

cił podług nowo pomyślanego sposobu P. Heinz [Henryk Heinze] Fabrykant ozdób snycerskich (rama ta iest istotnie godną widzenia iako niepospolite dzieło sztuki)”22. Z kolei w przytoczonej tu już we fragmencie relacji z przebiegu niedzielnej procesji 25 maja 1845 roku wynika, że wyruszyła ona – tak jak trzy poprzednie – z kościoła Świętego Krzyża, a na orszak „składały [się] młode Dziewice niosące korony i kosze z kwiatami, oraz świece kolorowe z bukietami, Bractwa Religijne miejscowe i z innych Kościołów, Cechy PP. Rzemieślników, 45 Chorągwi i 14 ołtarzów. Dziewice w bieli utrzymywały podpory tych Ołtarzów, a Dziateczki jak Aniołki słały drogę kwiatami. Zgromadzenie XX. Misjonarzy, którego Kapłani w piękne przybrani byli ornaty, poprzedzało Celebrującego JW. Biskupa niosącego N[AJŚWIĘTSZY] SAKRAMENT. Prowadzili dostojnego Pasterza: JO. X[ią]żę Maxymiljan Jabłonowski i JW. Hr[abia] Stanisław Grabowski. Sześciu Xięży w bogatych kapach utrzymywało podpory baldakinu. Ewanielje śpiewane były przed Ołtarzami urządzonymi nader bogato i  wspaniale w  pałacu dawniej Branickich (dziś W. Lalewicza); w  dziedzińcu zabudowań Kuratorji Okręgu Nauk[owego]; przed pałacem Hr[abiego] Augusta Potockiego (niegdyś Tyszkiewiczowskim), i  przed pałacem Jenerała Hr[abiego] Wincentego Krasińskiego. Ołtarze te zdobiły kosztowne materje, drogie sprzęty, srebra, brązy, pyszne kobierce, gobeliny i makaty, rzadkie rośliny, a między temi drzewa palmowe, laurowe i cyprysowe. (Ołtarz przed pałacem Hrabiostwa Potockich urządzał Tapicer P. Caveta (Kaweta) z Paryża, którego dziełem są wszystkie obicia tego wspaniałego domu). Obrazy i Rzeźby przy Ołtarzu przed pałacem Hr[abiego] Augusta Potockiego były z  rzędu najsławniejszych Mistrzów, a  Makaty pozostałe po Królu STANISŁAWIE AUGUŚCIE. Także obrazy zdobiące w czasie tej Procesji Ołtarz w Kuratorji Okrę[gu] Nauk[owego]; są dziełami Artystów Sławian, mianowicie: Ś[wię]ty TADEUSZ przez Szym[ona] Czechowicza Krakowianina, żyjącego na początku zeszłego wieku, a  do najznakomitszych Europejskich Malarzy liczonego23; N[ajświętsza] MATKA Bolesna, przez [Juliana] Karczew-

22 „Kurier Warszawski”, 1844, nr 152 z 10 czerwca (poniedziałek), s. 729. 23 E. Rastawiecki, Słownik malarzów polskich tudzież obcych w  Polsce osiadłych lub czasowo w  niej przebywających, przez…, t. 1, Warszawa 1850, s. 107, poz. 47 („W  Kielcach w  zbiorze P. Tomasza Zielińskiego: S. Tadeusz, wielkości naturalnej”.); Z. Prószyńska, Czechowicz Szymon, w: Słownik artystów polskich i  obcych w  Polsce działających (zmarłych przed 1966 r.), t.  1, Wrocław–Warszawa– Kraków–Gdańsk 1971, s. 404 („W kolekcjach prywatnych: […] u T. Zielińskiego w Kielcach – Matka Boska z Dzieciątkiem (ol. na blasze), Św. Józef z Dzieciątkiem, Św. Tadeusz); I. Jakimowicz, dz. cyt., s. 158, poz. 12 („CZECHOWICZ SZYMON, 1698–1775, uczeń Carlo Maratti […] ŚW. TADEUSZ APOSTOŁ. W całej figurze wielkości naturalnej, głowa podniesiona ku niebu, pełna wyrazu i słodyczy; w ręku trzyma księgę, drugą błogosławi ludziom. W sukni brązowej, płaszczem koloru zielonego okryty. W oddali pod lasem autor przedstawił męczeństwo świętego, które kat spełnia wobec starosty, sędziów i żołnierzy. Szlachetność w postawie, spokój i przyjemny koloryt dzieło to odznaczają. Mal[owidło] na pł[ótnie], wys[okość] c[ali] 87¼, s[zerokość] c[ali] 47½ [209,4 x 114 cm]”).

210


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

skiego Wileńczyka, Ucznia [Jana] Rustema24; Święty MICHAŁ, przez [Jana] Kopeckiego [Kupeckiego] Szlązaka, który żył w drugiej połowie wieku XVIIgo25. Przy tymże Ołtarzu Artyści muzyczni wykonali dwa stosowne Hymny z dzieł Józefa Stefaniego”26. Tak więc wszystkie opisane tu obrazy wystawione w latach 1843–1845 w ołtarzu na dziedzińcu uniwersyteckim należały do znanej już wtedy w Warszawie i cenionej kolekcji Tomasza Zielińskiego27. Jedno z tych dzieł, szczęśliwie przetrwałe do naszych czasów, z  nową atrybucją – Gian Antonio Burrini, zamiast wymienionego w opisie z 1843 roku Fra Bartolomeo28 – możemy i tu zobaczyć w reprodukcji29 (il. 2). Natomiast obraz o nieznanej nam tematyce, który wzmiankowany był w  sprawozdaniu z  procesji po Krakowskim Przedmieściu w  1842 roku (jako „obraz pędzla […] Welazkesa”) – to zapewne Święty Franciszek Sera-

24 Obraz Juliana Karczewskiego, wymieniony w Słowniku E. Rastawieckiego (dz. cyt., s. 217: „Jego pędzla Matka Boska, obraz kościelny, jest w zbiorze P. Tom[asza] Zielińskiego”); wzmiankowany w „Słowniku Artystów Polskich” (A. Ryszkiewicz, Karczewski Julian, w: Słownik artystów polskich i obcych w Polsce działających (zmarłych przed 1966 r.), t. 3, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1979, s. 361: „Spuścizna artyst[yczna] K[arczewskiego] była niewielka; wiadomo jeszcze, że poza wymienionymi, 2 obrazy nieznanej treści były u J. K. Wilczyńskiego w Wilnie, Matka Boska u T. Zielińskiego w Kielcach, Rastawiecki natomiast posiadał szkic tuszem sceny mitologicznej, może Sądu Parysa); w monografii I. Jakimowicz (dz. cyt., s. 178–179, poz. 97, z uwagą: „Prawdopodobnie identyczny z obrazem: JULIAN KARCZEWSKI (1806–1833), Matka Boska”, pozostawiony został z  atrybucją Jacentego Sachowicza („VOUET SIMON, 1590–1649, szkoła francuska” i opisem autora katalogu obrazów śp. Tomasza Zielińskiego („MATKA BOSKA BOLESNA. Pieści koronę cier­ niową. Wyraz boleści, zarazem uwielbienia dla ciernia, które głowę jej Syna raniło, oddany jest doskonale. Mal[owidło] na pł[ótnie], wy[sokość] c[ali] 31½ s[zerokość] c[ali] 23¼ [75,6 x 56,8 cm]”). 25 Ten obraz, także przypisany przez Sachowicza Simonowi Vouetowi („ŚWIĘTY MICHAŁ WYMIERZA SPRAWIEDLIWOŚĆ CNOCIE I  WYSTĘPKOWI. Szkic do większego obrazu. Mal[owidło] na pł[ótnie], wy[sokość] c[ali] 31½ s[zerokość] c[ali] 21 [75,6 x 50,4 cm]”), w  opracowaniu I. Jakimowicz skojarzony jest z  Kopeckim (poprawnie: Janem Kupeckim), jako autorem opisywanej pracy, tylko poprzez uwagę zamieszczoną w bibliografii („Sobieszczański [F.M. Sobieszczański, Wycieczka archeologiczna w niektóre strony guberni radomskiej odbyta w miesiącu wrześniu r. z., „Biblioteka Warszawska”, 1852, t. 1], poz. 2 – jako Jan Kopecki; Inwentarz 1858 [Inwentarz majątku pozostałego po T. Zielińskim, spisany 20 VII – 4 IX 1858 r., Oddział II – Muzeum, Tytuł I – Obrazy, rkps w  zespole akt W. Mieszkowskiego, Wojewódzkie Archiwum Państwowe w Kielcach, nr 300], poz. 252, jw.”); na temat życia i twórczości Jana Kupeckiego (1666–1740) – zob.: I. Rusiniak, Jan Kupecký. Mistrz barkowego portretu, „Gazeta Antykwaryczna”, 2002, nr 6, s. 45–46. 26 „Kurier Warszawski” 1845, nr 135, s. 665. 27 Pobyt kolekcjonera w stolicy Królestwa Polskiego zbiegł się z najlepszymi latami jego urzędniczej karie­ ry. „W okresie pełnienia tej służby zyskał już dużą popularność w Warszawie, a mieszkając od 1841 [do końca 1846] roku w «Dziekance» (ul. Bednarska, nr 1677) prowadził tam […] salon o charakterze intelek­ tualnym i artystycznym” (I. Jakimowicz, dz. cyt., s. 16). 28 W  monografii I. Jakimowicz z  tytułem i  opisem Sachowicza („NAJŚWIĘTSZA PANNA NIEPOKALANA I  DYSPUTA DWÓCH DOKTORÓW KOŚCIOŁA AMBROŻEGO I  AUGUSTYNA: Maria w  chwale otoczona wieńcem cherubinów prosi Boga o zesłanie łaski Ducha Świętego na Augustyna, którego Ambroży zdaje się przekonywać w zwątpieniu. Dzieło to odznaczają dobrze oddane charaktery, swoboda w dotknięciu pędzla i bogate drapowania. Kolorem przypomina Guido Reni. Mal[owidło] na pł[ótnie], wy[sokość] c[ali] 40, s[zerokość] c[ali] 30¾”) i nową atrybucją („BURRINI GIAN ANTONIO, 1656–1727, ADORACJA MADON­ NY PRZEZ ŚW. PETRONIUSZA I DIONIZEGO AREOPAGITĘ, prawdopodobnie szkic do obrazu w kościele parafialnym w  Monghidoro, Emilii, Wł[asność] MNW, 663, zakupiony w  1885 r., prawdopodobnie od W. Bronikowskiego, jako Ferri Ciro”) oraz bibliografią rozpoczynającą się od artykułu Sobieszczańskiego z  1852 roku (F.M. Sobieszczański, dz. cyt., poz. 11 – jako Fra Bartolomeo Della Porta) (I. Jakimowicz, dz. cyt., s. 162, il. 30). 29 Gian Antonio Burrini, Adoracja Madonny przez św. Petroniusza i Dionizego Areopagitę, olej, płótno, 98 x 73 cm, nr inw.: M.Ob. 232 MNW.

211


Wojciech Przybyszewski

2. Gian Antonio Burrini, Adoracja Madonny przez św. Petroniusza i Dionizego Areopagitę, olej, płótno, ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, M. Ob. 232 MNW, fot. Krzysztof Wilczyński / Gian Antonio Burrini, Adoration of the Madonna by SS Petronius and Dionysius the Aeropagite, oil on canvas, collection National Museum in Warsaw

ficki Estebana Bartholomeo Murillo30, dzieło, które – podobnie jak pozostałe opisane tu obrazy ze zbiorów Tomasza Zielińskiego – należy uznać za zaginione. Zieliński nie miał jednak wyłączności na umieszczanie w ołtarzach swoich ulubionych malowideł. W  wielu gazetowych relacjach z  przebiegu warszawskich procesji Bożego Ciała w przyjętych tu jako ramy czasowe latach 1827–1863 można bowiem znaleźć wzmianki o  obrazach, które trafiły tam inną, nie zawsze łatwą do rozpoznania drogą. Tak było na przykład z dziełem Aleksandra Lessera Błogosławiony biskup Wincenty Kadłubek piszący kronikę w  klasztorze jędrzejowskim, które wypatrzył w  jednym z  ołtarzy sprawozdawca „Kuriera Warszawskiego”. Uroczystości odbyły się w niedzielę 25 czerwca 1848 roku, po południu, w parafii św. Andrzeja. Była tam – czytamy w sprawozdaniu – „procesja […] z Kościoła XX. Reformatów [św. Antoniego Padewskiego], po placu Bankowym. Celebrował WJX. Kanonik [Marcin] Zarzecki. Ołtarze były przed pałacem Ordynatów Zamoyskich, i domem Referendarza Stanu [Fran30 W  opracowaniu I. Jakimowicz, z  atrybucją, tytułem i  opisem Sachowicza („MURILLO BARTHOLOMEO [BARTOLOMEO] ESTEBAN, 1618–1682, szkoła hiszpańska. ŚWIĘTY FRANCISZEK SERAFICKI: Święty z rękoma wspartymi o trupią głowę leżącą na otwartej księdze modli się przed krucyfiksem. Czystość myśli objawiona na czole, słodycz niebiańska rozlana w  rysach twarzy świadczą, że w  tej chwili jest oderwany od ziemi i  napawa się rozmową z  Bogiem. Rysunek dobry, dotknięcie ze smakiem, szero­ kie, pewne, są główniejszymi zaletami tego szacownego dzieła. Mal[owidło] na pł[ótnie], wy[sokość] c[ali] 41¾, s[zerokość] c[ali] 33½ [100,2 x 80,4 cm]”) i  bibliografią rozpoczynającą się od artykułu F.M. Sobieszczańskiego z 1852 roku (dz. cyt., poz. 10 – „jako D. Velasquez”) ( Jakimowicz, dz. cyt., s. 167).

212


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

3. Aleksander Lesser, Błogosławiony biskup Wincenty Kadłubek piszący kronikę w klasztorze jędrzejowskim, szkic do obrazu, olej, płótno, 1845, ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, MP 4007 MNW, fot. Krzysztof Wilczyński / Aleksander Lesser, Blessed Bishop Wincenty Kadłubek writing his chronicle in the Jędrzejów monastery, painting sketch, oil on canvas, 1845, collection National Museum in Warsaw

ciszka] Danielskiego. W liczbie obrazów umieszczonych w  tych Ołtarzach, odznaczał się piękny wizerunek Bł[ogosławionego] WINCENTEGO Kadłubka pędzla P. Alex[andra] Lesser”31. Co to za obraz? Szkic do niego zachował się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie32 (il. 3). Z pozostałych tak zatytułowanych dzieł Lessera trzeba wymienić sygnowany przez artystę obraz olejny na płótnie z 1844 roku33, pierwotnie umieszczony w kościele w Niechmirowie nad Oleśnicą w powiecie sieradzkim, obecnie znajdujący się w kościele parafialnym św. Wawrzyńca w Stolcu koło Sieradza (il. 4), oraz inny, także olejny, ale malowany na desce, dawniej w zbiorach 31 „Kurier Warszawski”, 1848, nr 167 z 26 czerwca (poniedziałek), s. 821. 32 Aleksander Lesser, Wincenty Kadłubek, 1845, obraz sygnowany i  datowany, l.d.: „Lesser / 1845”, olej, płótno, 45 x 38 cm, nr inw. MP 4007 MNW. 33 Datowanie niepewne: informacja o sygnaturze na obrazie (obecnie zatartej) i datowaniu – na podstawie biogramu artysty wg: J. Polanowska, Lesser Aleksander, w: Słownik artystów polskich…, dz. cyt., t.  5, Warszawa 1993, s. 55); według zapisu w  karcie inwentarzowej zabytku, przechowywanej w  parafii św. Wawrzyńca w Stolcu, jest to obraz olejny na płótnie, o wymiarach (w świetle ramy) 161 x 116 cm, przedstawiający błogosławionego Wincentego Kadłubka, namalowany przez nieokreślonego twórcę około połowy XIX w. (karta założona 27 sierpnia 2003 roku przez mgr. Zbigniewa Łabęckiego z Pracow­ ni Dokumentacji Konserwatorskich ANTIQUA w  Gorzowie Śląskim); w  parafialnym archiwum znajduje się ponadto fotografia z  1902  roku przedstawiająca wnętrze dawnego drewnianego kościoła w  Stolcu z widocznym w nim opisywanym tu wizerunkiem Wincentego Kadłubka (informacja ustna przekazana przez proboszcza parafii stoleckiej ks. prałata Zbigniewa Stefańskiego, któremu autor składa serdeczne podziękowanie za pomoc w zebraniu materiałów na temat obrazu A. Lessera).

213


Wojciech Przybyszewski

4. Aleksander Lesser, Błogosławiony biskup Wincenty Kadłubek (fragment środkowy obrazu), 1844?, olej, płótno, kościół parafialny św. Wawrzyńca w Stolcu, nr inw. 13, fot. Zbigniew Stefański / Aleksander Lesser, Blessed Bishop Wincenty Kadłubek (middle fragment), 1844?, oil on canvas, St Laurence’s parish church in Stolec

byłej żony malarza Julii z Bergsonów Lesser-Blatteisowej w  Krakowie34. Który z  nich podziwiał dziennikarz „Kuriera Warszawskiego” – trudno powiedzieć. Być może na właściwy trop w tej sprawie naprowadziłoby nas kilka dodatkowych słów dodanych do przytoczonej tu niezwykle lapidarnej informacji. Lakoniczna jest też wzmianka o obrazach zdobiących ołtarz zbudowany w tym samym miejscu w  roku następnym, przy którym modlono się podczas procesji Bożego Ciała w niedzielę 10 czerwca 1849 roku: „Ołtarz przed Bankiem gustownie udrapowany, zdobiły dwa obrazy włoskie ze zbioru W. Ignacego Gepner35, po bokach; w środku zaś, obraz Ś[wię]tej MAGDALENY naturalnej wielkości, odznaczający się pięknym stylem i świetnym kolorytem; oryginał Artysty A[leksandra] Lesser, zamówiony podobno do Dünaburga”36. Wiadomo jedynie, że płótno Lessera, znane pod nieco dłuższym tytułem Św. Maria Magdalena siedząca na skale (1849) i przynajmniej dwukrotnie później powtarzane37, przeznaczone było do budującego się w tych latach kościoła św. Piotra w Okowach w Dyneburgu nad Dźwiną (Łotwa), a jego obecność w tej świątyni potwierdziła wizytacja kościoła w 1855 roku38. Obecnie w znajdującym się tam ołtarzu św. Marii Magdaleny eksponowany jest 34 J. Polanowska, dz. cyt., s. 55 35 Związek Ignacego Gepnera (1802–1867) z urządzaniem ołtarza ustawionego przed Bankiem Polskim w War­ szawie daje się wytłumaczyć prostym faktem: zbieracz pracował w tej instytucji „od 1833 r. do końca życia, […] w ostatnich latach na stanowisku naczelnika sekcji” (E. Szczawińska, Gepner Ignacy, w: Słownik Artystów Polskich…, dz, cyt., t. 2, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1975, s. 306), zamiłowanie zaś do sztuki ujawniał, zarówno tworząc kolekcję obrazów, jak i – jako malarz i litograf, uczeń Antoniego Kokulara w jego prywatnej szkole malarskiej – wykonując własne prace, z których dwie nie tak dawno zakupione zostały do zbiorów Muzeum Warszawy (Ważniejsze dary i  nabytki. Muzeum Historyczne m.st. Warszawy, Dział sztuki, oprac. J. Bochiński, A. Dąbrowska, J. Plapis, A. Zabiegałowska-Sitek, „Almanach Muzealny”, 2010, t. 6, s. 424). 36 „Kurier Warszawski”, 1849, nr 149 z 11 czerwca (poniedziałek), s. 737. 37 J. Polanowska, dz. cyt., s. 56. 38 Opis tej wizytacji przechowywany jest w jednym z archiwów w St. Petersburgu (R. Kaminska, A. Bistere, Sakrālās architektūras un mākslas mantojums Daugavpils rajonā, Riga 2006, s. 53).

214


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

inny obraz, umieszczony w zabytkowej ramie, będącej zapewne dawną oprawą dzieła A. Lessera39. Co się stało z samym obrazem, niestety nie wiadomo. Opublikowane dwa lata wcześniej w  tej samej gazecie sprawozdanie z  przebiegu głównej warszawskiej procesji Bożego Ciała, która w  czwartek 3 czerwca 1847 roku przeszła ulicami miasta, należy nie tylko do zdecydowanie dłuższych, ale i piękniejszych tego rodzaju opisów40. Nas jednak najbardziej interesuje procesja, która trzy dni później, w niedzielę 6 czerwca 1847 roku, wyruszyła z  kościoła Świętego Krzyża i  odwiedziwszy cztery ołtarze urządzone przy Krakowskim Przedmieściu, wróciła do tej samej świątyni. W „Kurierze Warszawskim”, który ukazał się następnego dnia po wydarzeniu, znajdziemy jej opis. „Jednocześnie [z pochodem, który wyruszył tego dnia z kościoła Panny Marii i  udał się na Rynek Nowego Miasta] odbyła się Procesja z  Kościoła parafialnego Ś[więte]go KRZYŻA, gdzie Summę celebrował JW. JX. [Walenty Maciej] Tomaszewski Biskup Kuiawsko-Kaliski. Procesja ta rozwinęła się wspaniale po ulicy Krakowskie Przedmieście i  dziedzińcu zabudowań Kazimierowskich. Rozpoczynały orszak religijnego obrzędu: Dziewice w białe szaty przybrane, niosące korony, kosze z kwiatami i świece w bukiety upięte. Takież Dziewice, Niewiasty zamężne i Mężczyźni, nieśli Ołtarzyki Brackie suto przyozdobione; między tymi odznaczał się Obraz Ś[więteg]o ROCHA, arcy dawny, gdyż ramy do niego iuż w r. 1704 istnieiące, kosztem Seminarzystów i  Kleryków externów Zgrom[adzenia] XX. Misjonarzy, roku wyż wspomnianego pozłocone zostały. Ołtarzyk ten, oraz drugi Ś[więt] ej ROZALJI, kosztem Bractwa Miłosierdzia Ś[więtego] ROCHA, niedawnymi czasy odnowione zostały. W około tych Świętych insygniów, Bractwa płci obiej z różnych Kościołów, tworzyły szpaler ciągły. Odznaczało się między niemi odwieczne Bractwo Ś[więte]go ROCHA przy Kościele Ś[więte]go KRZYŻA, na czele którego niesioną była wspaniała chorągiew. Chorągiew ta z przepysznego axamitu lugduńskiego, ma z iednej strony wyobrażenie misternie haftowane, Ś[więte]go ROCHA, głównego Patrona Bractwa; na drugiej Monogram ZBAWICIELA Świata. Całe Zgromadzenie XX. Misjonarzy postępowało przed Celebrującym JW. Biskupem Kuiawsko-Kaliskim. Przed dostojnym Pasterzem niosącym N[AJŚWIĘTSZY] SAKRAMENT, kilkoro dziatek iak aniołki przybranych, słało drogę kwiatami, inne niosły kosze napełnione takowemi. Podpory baldachinu utrzymywane były przez 6ciu Xięży w kapach. Ewanielje Święte śpiewane były przy Ołtarzach iak następuie: Pierwsza przed Szpitalem Ś[więte]go ROCHA; druga przy ołtarzu przed gmachem głównym zabudowań Kazimierowskich, kosztem Okręgu Naukowego Warsz[awskiego], a staraniem gorliwym W. Kazimierza Sumińskiego urządzonym. W ołtarzu tym podziwiano piękny Obraz słynnego Anibala Karasza [Annibale Carracciego], będący własnością W. Profesora [Jana Feliksa] Piwarskiego. Uczniowie Gimnazjów 39 Prof. Rucie Kamińskiej z Instytutu Historii Sztuki Łotewskiej Akademii Nauk w Rydze i prof. Jarosławowi Komorowskimu z Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie wyrażam serdeczne podzięko­ wanie za udzielone informacje na temat historii tego obrazu. 40 „Kurier Warszawski”, 1847, nr 146 z 4 czerwca (piątek), s. 707.

215


Wojciech Przybyszewski

i Szkół wraz z Profesorami asystowali przy tym ołtarzu. Trzeci ołtarz był w przedsionku pałacu Hrabiostwa Aug[ustostwa] Potockich, a czwarty w przedsionku pałacu Hrabiego Wincentego Krasińskiego; oba tak iak i dwa poprzednie, nader okazale przybrane. W czasie ewanielji drugiej w pałacu Kazimierowskim, wykonane zostały przeszło przez 100 Uczniów Gimnazjów i Szkoły obwodowej dwa Hymny (1o O! Salutaria hostia, 2o Pange lingua)41 z towarzyszeniem instrumentów dętych, kompozycji J[ózefa Andrzeja] Stefaniego i pod tegoż dyrekcją”42. Co przedstawiał i jak wyglądał umieszczony w ołtarzu słynny obraz Annibale Carracciego ze zbiorów Jana Feliksa Piwarskiego (1794–1859), profesora rysunku i malarstwa krajobrazowego w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych, której był organizatorem i współzałożycielem – tego niestety nie wiemy (na temat pozostawionej po śmierci malarza kolekcji można było przeczytać między innymi w gazetowym anonsie dotyczącym jej rozprzedaży43, pisał też o niej Józef Ignacy Kraszewski, tyle że nie o obrazach olejnych44, lecz o rysunkach i rycinach, których

41 „W 1264 roku papież Urban IV ustanowił uroczystość liturgiczną ku czci Najświętszego Sakramentu – Boże Ciało” – czytamy w  opracowaniu na temat hymnów liturgicznych napisanych przez św. Tomasza z  Akwinu. „Wtedy właśnie powstało pięć wspaniałych hymnów [a wśród nich] uznawany za najpiękniejszy hymn Tomasza z Akwinu i jeden wśród siedmiu największych hymnów w Kościele Pange lingua („Sław języku”), śpiewany na święto Bożego Ciała, również w czasie procesji przeniesienia Najświętszego Sakramentu do ciemnicy w czasie Mszy Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek. […] Niektóre fragmenty hymnów św. Tomasza stały się jakby sa­ modzielnymi utworami, bez których trudno sobie dziś wyobrazić wiele obrzędów liturgicznych. Pieśń eucharys­ tyczna śpiewana podczas wystawiania Najświętszego Sakramentu „O zbawcza Hostio” (O salutaris Hostia) to po prostu dwie ostatnie zwrotki hymnu „Słowo najwyższe ”(Verbum supernum) (Hymny św. Tomasza z Akwinu, oprac. T. Rogowski; http://koszalin7.pl/st/wiara/wiara_004.html; [dostęp 2 I 2015]. 42 „Kurier Warszawski”, 1847, nr 149 z 7 czerwca (poniedziałek), s. 723. 43 Ogłoszenie takie czterokrotnie zamieścił „Tygodnik Ilustrowany”: „ZNAKOMITE ZBIORY ARTYSTYCZNE pozo­ stałe po śp. Janie Feliksie PIWARSKIM składające się: 1. Z wielkiéj i rzadkiéj kollekcyj rycin i rysunków, tak krajo­ wych, jako też i zagranicznych artystów. – 2. Z obrazów olejnych, gwaszów i akwarelli, dawniejszych i nowszych mistrzów. – 3. Z własnych prac i różnoczasowych wydawnictw śp. Piwarskiego. – 4. Z modeli gipsowych i wzo­ rów rysunkowych dla kształcącéj się w sztuce młodzieży. – 5. Z znacznego księgozbioru, odznaczającego się dziełami sztuki wyższemi, szczególniej dla rysowników, budowniczych, inżynierów i techników. – 6. Z różnych utensyliów i materyałów artystycznych, są do nabycia z wolnéj ręki, w domu nro 1303 (36 nowy), przy ulicy Nowy świat na 2m piętrze gdzie dzwonek na lewo, od godziny 10éj rano do 7éj wieczorem” („Tygodnik Ilustrowa­ ny”, 1860, nr 38 z 16 czerwca, s. 352; nr 40 z 30 czerwca, s. 372; nr 42 z 14 lipca, s. 392; nr 44 z 28 lipca, s. 412). 44 W opublikowanym latem 1860 roku w „Gazecie Codziennej” krótkim artykule zatytułowanym Zbiory po ś.p. F. Piwarskim – niewątpliwie autorstwa Józefa Ignacego Kraszewskiego, choć przez niego niepodpisanym – znajdujemy m.in. wielce obiecującą, lecz niestety niezrealizowaną obietnicę: „Zamawiamy sobie na przyszłość wysłuchanie jeszcze słów kilku o obrazach olejnych i ręki pismach pozostałych po śp. Piwarskim, a razem o nieskończonych pracach jego” („Gazeta Codzienna”, 1860, nr 199 z 1 sierpnia (środa), s. 2); żadnej wzmianki na temat obrazów olejnych starych mistrzów, które posiadał w swoich zbiorach J.F. Piwarski, nie ma też w opo­ wiadaniu Wiktora Gomulickiego o niedoli córki malarza, Balbiny Piwarskiej, w którym czytamy m.in.: „Jedyną puścizną, którą otrzymała [po nim] była pewna ilość większych i mniejszych obrazów, zbiorek rzadkich monet i  medali oraz teki pełne rysunków, szkiców akwarelowych, sztychów i  litografii. Gdzie indziej może by to wyobrażało poważną schedę, ale u nas! – w połowie minionego wieku! […] – Zaraz po śmierci ojca [wspominała Piwarska] przychodzili do mnie i  karetami przyjeżdżali wielcy zbieracze i  wielcy panowie: hrabia [Emeryk Hutten-] Czapski, hrabia [Konstanty] Tyszkiewicz, baron Edward Rastawiecki, Mathias Bersohn, Aleksander Lesser i inni. Zakupili mnóstwo rzeczy pięknych i rzadkich. Miałam oryginalne sztychy Rembrandta, Falcka, Hondiusa, rysunki starych mistrzów włoskich i francuskich, szkice Norblina, Orłowskiego i wszystkich prawie starszych malarzy polskich, których znał mój ojciec – wreszcie nieprzebrane mnóstwo akwarel, sepii, sangwi­ nów, rysunków piórkowych, kredkowych, ołówkowych, miedziorytów i litografii ojca” (W. Gomulicki, Córka artysty, w: Warszawa wczorajsza, tekst zebrał i oprac. J.W. Gomulicki, Warszawa 1961, s. 252–253).

216


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

5. Marcin Zaleski (?), Procesja Bożego Ciała obchodząca dziedziniec przed pałacem Kazimierzowskim w Warszawie z urządzonym tam ołtarzem w niedzielę 6 czerwca 1847 roku, olej, płótno, 1847, ze zbiorów Muzeum Warszawy, MHW 2505, fot. Ewald Pawlak / Marcin Zaleski (?), Corpus Christi procession circling the courtyard in front of the Kazimierzowski Palace in Warsaw with an altar on 6 June 1847, oil on canvas, 1847, collection Museum of Warsaw

pisarz wiele zakupił do własnej kolekcji45). Wiemy za to, jak prezentowali się uczestnicy opisanej wyżej procesji, okrążający w niedzielę 6 czerwca 1847 roku wielki, porośnięty trawą, pojedynczymi drzewami i krzewami dziedziniec uniwersytecki podczas uroczystości Bożego Ciała. W zbiorach Muzeum Warszawy zachował się bowiem obraz przypisywany (chyba niesłusznie) znanemu nam już Marcinowi Zaleskiemu Procesja na Boże Ciało w 1847 roku (olej, płótno46, wym. 51,5 x 79 cm), przedstawiający – jak to niedawno ustalił Hubert Kowalski47 – to właśnie niezwykle barwne, a przy tym poruszające wydarzenie (il. 5). Jerzy Miziołek pisał przed dekadą, że ten niezwykle cenny przekaz ikonograficzny „określano [...] jako Widok dziedzińca uniwersyteckiego lub Procesja na dziedzińcu przed Pałacem Kazimierzowskim. Ostatnio udało się ustalić, że jest to 45 „Oprócz znacznego zbioru olejnych obrazów, na pierwszém miejscu położyć tu wypada tak zwaną u zbie­ raczy szkołę, czyli rysunki oryginalne malarzy polskich, których jest 224 […]. Sztychów i litografij pol­ skich jest przeszło 300” („Gazeta Codzienna”, 1860, nr 199, s. 1). 46 Tytuł i  technika obrazu zgodnie z  podpisem w  publikacji J. Miziołka, Uniwersytet Warszawski – dzieje i tradycja, Warszawa 2005, s. 147; według informacji w karcie inwentarzowej Muzeum Warszawy jest to Widok dziedzińca uniwersyteckiego, praca przypisywana Marcinowi Zaleskiemu, datowana: „po 1844 r.”, nr inw. MHW 2525 (obraz przeznaczony do konserwacji). 47 W przypisie odnoszącym się do tego obrazu, zamieszczonym w tej samej książce ( J. Miziołek, dz. cyt., s. 165, przyp. 7), czytamy: „Zob. Załęski 2003, [w:] ArsUW, il. 214 do tekstu na s. 317; por. Dzieje Uniwersytetu Warszawskiego 1807–1915, 1981, il. na s. 213, bez wskazania autora. Zagadkę przedstawienia na tym obrazie rozszyfrował Hubert Kowalski”; podane w skróconym zapisie bibliograficznym pozycje literatury to odpowiednio: K. Załęski, Zespół zabytkowy Uniwersytetu Warszawskiego, w: Ars et educatio. Kultura artystyczna Uniwersytetu Warszawskiego, red. naukowa i koncepcja tomu J. Miziołek, Warszawa 2003 oraz Dzieje Uniwersytetu Warszawskiego 1807–1915, t. 1, red. S. Kieniewicz, Warszawa 1981.

217


Wojciech Przybyszewski

procesja z okazji święta Bożego Ciała w  czerwcu 1847 roku, o  której można przeczytać w prasie warszawskiej. Jest to bodaj jedyny widok dziedzińca uniwersyteckiego, wówczas jeszcze bez gmachu Biblioteki, ukazanego od Pałacu Kazimierzowskiego. Daje on wyobrażenie, jak wyglądała przestrzeń, w której żyli uczniowie Szkoły Sztuk Pięknych i jak prezentowały się w owym czasie uniwersyteckie gmachy […]. Obraz powstał w czasach, gdy nie istniała już brama z epoki saskiej, a nowej jeszcze nie wzniesiono”48. Malowidło to (ujęte najpewniej z  okna na pierwszym piętrze pałacu Kazimierzowskiego) – choć pod względem wartości artystycznych znacznie odbiega od mistrzowskich dzieł Marcina Zaleskiego i  z  tego między innymi powodu budzi wątpliwości co do takiego właśnie autorstwa – stanowi ważny dokument życia mieszkańców Warszawy w pierwszej połowie XIX wieku. W zbiorach Muzeum Warszawy znajduje się również obraz olejny na płótnie Ulica Świętojańska w Warszawie podczas procesji Bożego Ciała, namalowany przez Jana Seydlitza (1832–1861), który obserwował uroczystości z jednego z okien pierwszego piętra nieodległej od kościoła św. Jana kamienicy, stojącej po zachodniej stronie Świętojańskiej. Obraz ma wymiary 103 x 62 cm, jest sygnowany na szyldzie sklepowym, na dole po prawej stronie: „SEIDLITZ / JAN.” i datowany (na podstawie informacji o wystawieniu dzieła na wystawie w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie w 1861 roku) na rok 1861 lub około 1861 roku49. Ukazuje on piętrzącą się ku pogodnemu, błękitnemu niebu monumentalną wieżę archikatedry św. Jana (ledwie 20 lat wcześniej ubranej w neogotycki kostium przez architekta Adama Idźkowskiego), wychodzący z kościoła w modlitewnym skupieniu procesyjny orszak z duchowym przywódcą pod ozdobnym baldachimem, przed nim niesione przez przedstawicieli bractw i cechów kościelne chorągwie oraz feretrony, a po obu stronach nabożnego korowodu – tłumnie zgromadzonych warszawiaków wyczekujących chwili, by dołączyć do uformowanego tak pochodu (il. 6).

48 J. Miziołek, dz. cyt., s. 146. 49 Zob.: Sprawozdanie Komitetu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Królestwie Polskim za rok 1874, s. 86; I. Tessaro-Kosimowa, Warszawa w  obrazach i  rysunkach XIX wieku. Katalog zbiorów Muzeum Historycznego w  Warszawie, Warszawa 1957, s. 32, poz. 32, il. (z  błędnie odczytanym sygnowaniem: „Seydlitz”); Warszawa w  latach 1795–1864. Katalog ekspozycji Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, Warszawa 1960, s. 179, poz. 424; Album Warszawski. Obraz miasta w zbiorach Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, Warszawa 2000, s. 204–205, poz. 192, il.; K. Żmuda-Liszewska, Jan Seydlitz (1832–1861) – malarz warszawskiej architektury (w 140 rocznicę śmierci), „Almanach Muzealny”, 2001, t. 3, s. 256, poz. 21, il. na s. 258; w artykule K. Żmudy-Liszewskiej na temat malarstwa w zbiorach Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, w podrozdziale Widoki Warszawy: „[…] Do czołówki warszawskich weducistów należał też Jan Seydlitz, którego twórczość wyróżnia się tym, że jest poświęcona wyłącznie widokom architek­ tonicznym stolicy. Spośród 16 zachowanych płócien tego artysty Muzeum Historyczne posiada siedem. Dla Seydlitza, jako malarza architektury, charakterystyczny jest obraz pt. „Ulica Świętojańska podczas procesji Bożego Ciała (103 x 61, z ok. 1861 r.), w którym zasadniczy temat pokazany jest jakby tylko przy okazji głównego zadania: ukazania monumentalnego dzieła architektury – fasady kościoła katedralne­ go św. Jana” oraz w  podrozdziale Obrzędy religijne: „[…] Ulica Świętojańska podczas procesji (103 x 61), pędzla Jana Seydlitza, z 1861 r. (obraz wymieniony poprzednio w «Widokach»), ukazuje procesję w Boże Ciało. Scena ujęta z  górnego punktu widzenia jest słabo czytelna pod względem rozpoznania postaci” (K. Żmuda-Liszewska, Malarstwo w zbiorach Muzeum Historycznego m. st. Warszawy, „Almanach Muzeal­ ny”, 2007, t. 5, s. 107–108 i  s. 119); nr inw. MHK 706.

218


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

6. Jan Seydlitz, Wyjście procesji Bożego Ciała z kościoła św. Jana w Warszawie na ulicę Świętojańską w czwartek 7 czerwca 1860 roku, olej, płótno, 1860 (1861?), ze zbiorów Muzeum Warszawy, MHW 706, fot. Ewald Pawlak / Jan Seydlitz, The exit of the Corpus Christi procession from the Church of St John in Warsaw onto Świętojańska Street on 7 June 1860, oil on canvas, 1860 (1861?), collection Museum of Warsaw

Przyglądając się temu dziełu – jednemu z ostatnich (jeśli nie ostatniemu), jakie namalował zmarły „niespodziewanie, i w sile wieku, bo w 28 roku życia”50 6 kwietnia 1861 roku warszawski malarz, były uczeń Szkoły Sztuk Pięknych51 – dziełu, które przedstawia, jak przyjęto w tytule obrazu, ul. Świętojańską podczas procesji Bożego Ciała, nie sposób nie zadać kilku prostych pytań związanych z tematem malowidła. Jaki był dalszy przemarsz tej procesji? Kto jej przewodził? Którzy z hierarchów Kościoła oraz wyższych urzędników Królestwa w niej uczestniczyli? I najważniejsze: kiedy się ona odbyła (bo przecież tej z 30 maja 1861 roku artysta nie doczekał)? Za odpowiedź niech posłuży gazetowa relacja z obchodów święta Bożego Ciała w Warszawie 7 czerwca 1860 roku, która najlepiej spośród wielu jej podobnych koresponduje z treścią obrazu. „Wczoraj – czytamy w piątkowym, poświątecznym wydaniu „Kuriera Warszawskiego” – jak najpiękniejsza sprzyjała pogoda uroczystemu obchodowi BOŻEGO CIAŁA, tak przez odpowiednie Nabożeństwa po Świątyniach PAŃSKICH, jakoteż i Processje. W Kościele Archi Katedralnym i Metropolitalnym Ś[więte] 50 „Kurier Warszawski”, 1861, nr 93 z 12 kwietnia (piątek), s. 434. 51 „Kurier Warszawski”, 1861, nr 90 z 9 kwietnia (wtorek), s. 427.

219


Wojciech Przybyszewski

go JANA, celebrował Summę w asystencji licznego Duchowieństwa Najdostojniejszy JX. [Antoni] Fijałkowski, Arcy-Biskup Warsza[wski] i Metropolita; a po skończeniu celebry, wyruszył z tejże Katedry orszak procesyjny, dla przejścia do 4ch Ołtarzy, urządzonych jak corocznie na Krak[owskim] Przedm[ieściu], już to kosztem Katedry, już Arcy-Bractwa Literackiego, już Towarzystwa Dobroczynności i innych osób spieszących chętnie z tego rodzaju ofiarami, dla tem większej Chwały BOZKIEJ. Cechy i Bractwa z chorągwiami, światłem i Świętemi Obrazami, rozpoczynały orszak procesyjny, za niemi szło Duchowieństwo różnych tutejszych Zgromadzeń, a nawet z dalszych stron świata przybyłe, łączące się jedną modlitwą, i nakoniec Prześwietna Kapituła Metropolitalna, poprzedzona Krzyżem Ś[wię]tym. Po nad Najdostojniejszym Arcy-Pasterzem, któremu towarzyszyli Dygnitarze tutejsi, Dyrektor Wydziału Wyznań w K[omisji] R[ządowej] S[praw] W[ewnętrznych] i  D[uchownych] Rz[eczywisty] R[adca] St[anu Walenty] Solnicki i  Wice-Prezes Banku Polsk[iego] Rz[eczywisty] R[adca] St[anu Stanisław] Szemioth; unosili podpory baldakinu Członkowie Arcy-Bractwa Literackiego. Przed N[AJŚWIĘTSZYM] SAKRAMENTEM niesionym przez Arcy-Pasterza, postępujące Dziewice w  bieli, sypały kwiaty. 20to-kilkotysięczny tłum pobożnego ludu, dopełniał tego uroczystego pochodu, grzmiąc jedną pieśnią, przedzierającą się w  Niebo. Przed każdym z  4ch Ołtarzy, odśpiewane były Ś[wię]te EWANGELJE przez Prałatów i  Kanoników Prześwietnej Kapituły Metropolitalnej, to jest: [Pawła] Rzewuskiego, [Stanisława Kostkę] Zwolińskiego, [Mateusza] Naruszewicza i  [Józefa] Wyszyńskiego. Występujące przy tej uroczystości Sierotki Warsz[awskiego] Tow[arzystwa] Dobr[oczynności], wykonywały przed Ołtarzami, pienia religijne; a gdy orszak powrócił do Archi-Katedry, Najdostojniejszy Arcy Pasterz, na zakończenie Nabożeństwa, zaintonował Salvum fac [populum tuum] i udzielił pobożnym Błogosławieństwo Przenajświętszym SAKRAMENTEM. – Nowe zupełnie dzieło religijne, to jest Msza utworu [Wojciecha] Słoczyńskiego, na tematach pieśni religijno-ludowych osnuta, wykonaną została wczoraj po raz pierwszy, podczas Nabożeństwa w Archi-Katedrze”52. Tak więc tematem (i  zarazem precyzyjnym tytułem) znajdującego się w  Muzeum Warszawy obrazu Jana Seydlitza – namalowanego w  1860 roku. (choć być może ukończonego dopiero w  1861) – jest „Wyjście procesji Bożego Ciała z kościoła św. Jana w Warszawie na ulicę Świętojańską w czwartek 7  czerwca 1860 roku”. Procesja ta skierowała się z  katedry na pl. Zamkowy, skąd, zatrzymując się przy czterech ołtarzach urządzonych przy kościele Bernardynów (św. Anny) i przy wybranych kamienicach w północnej części Krakowskiego Przedmieścia, udała się, obchodząc kolumnę Zygmunta, na powrót do kościoła. Taka trasa przemarszu nie w  pełni odpowiadała organizatorom i  uczestnikom nabożnego pochodu. Pamiętano bowiem niezmiennie o kilkusetletniej tra52 „Kurier Warszawski”, 1860, nr 146 z 8 czerwca (piątek), s. 813.

220


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

dycji obchodu święta Bożego Ciała procesją, która doprowadzała wiernych do Rynku Starego Miasta, by tam przy czterech polowych ołtarzach, wokół których gromadził się wielotysięczny tłum warszawiaków, głosić ewangelie. Nic więc dziwnego, że różnymi drogami starano się uzyskać u rosyjskiego zaborcy zgodę na taką właśnie, niechętnie widzianą przez Rosjan trasę. Wreszcie, po wielu latach starań, w 1861 roku zgodę otrzymano. W czwartek 30 maja, w dniu święta Bożego Ciała, główna warszawska procesja, składająca się z dostojników Kościoła, wysokich urzędników państwowych i licznej rzeszy wiernych, wyruszyła z archikatedry św. Jana na pl. Zamkowy, a stamtąd uliczkami Starego Miasta dotarła na Rynek, gdzie dopełniono religijnych obrządków przy czterech ustawionych tam ołtarzach, po czym wróciła po błogosławieństwo do tej samej świątyni. „Wczoraj – czytamy w  miejscowej prasie – z  powodu Święta Bożego Ciała, odbyły się uroczyste processje po niektórych tutejszych Kościołach Parafjalnych. Pierwsza z nich po odprawieniu w Kościele Archi-Katedralnym i Metropolitalnym Ś[więte]go JANA, solennego Nabożeństwa, celebrowanego przez Najdostojniejszego JX. [Antoniego] Fijałkowskiego Arcy Biskupa Warszawskiego Metropolitę, wyszła z tegoż Kościoła Katedralnego i odbyła się w Rynku Starego-Miasta, który znowu po długim lat upływie, stał się świadkiem tej Uroczystości. […] Wczoraj wznawiając odwieczny zwyczaj, lud licznie zebrał się na Starem-Mieście. Najdostojniejszemu Arcy-Pasterzowi towarzyszyli: Gubernator Cywilny Gubernji Warszawskiej [Jakub] Łaszczyński, Dyrektor Wydziału Wyznań w Kom[isji] Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego [Walenty] Solnicki, i Vice-Prezes Banku Polskiego [Stanisław] Szemioth. Podpory zaś baldakinu, ponad Przenajświętszym SAKRAMENTEM niesionym przez Najdostojniejszego Celebranta Arcy-Biskupa, unosili Członkowie Archi-Konfraternji Literackiej, którzy obok tego z światłem jarzącem pomnażali wspaniały orszak. Przed starożytnemi domami w Rynku, jak Obywatela Fukiera, Obywatelki Marji Kuśmierskiej, urządzone były wspaniałe Ołtarze, przed któremi dostojni Prałaci i Kanonicy, odśpiewali cztery święte Ewangelje; przed pierwszym JX. [Jacenty] Kondradzki [Kondracki], przed 2gim JX. [Paweł] Rzewuski, przed 3cim JX. [Mateusz] Naruszewicz, i przed 4tym będącym własnością Arcy Bractwa Literackiego JX. [Antoni] Białobrzeski. Po skończonym obrzędzie, [który] odbył się z całą wspaniałością odpowiednią tak wielkiej Uroczystości, orszak powrócił do Katedry, gdzie Najdostojniejszy Arcy-Pasterz, udzielił błogosławieństwo pobożnemu ludowi Przenajświętszym SAKRAMENTEM. W czasie Nabożeństwa wykonano na chórze dzieło religijne tj. Mszę, utworu P. [Wojciecha] Słoczyńskiego z pieśni ludowych. Tegoż dnia z równą solennością odbyła się w godzinach popołudniowych taka procesja u  Ś[w]. ALEKSANDRA, gdzie odśpiewano ŚŚ. Ewangelje przed urządzonemi Ołtarzami, jako to i przy Instytucie Głuchoniemych, w Frascati, i przed domami Gruszeckich i Xawerego Pusłowskiego. Celebrował Rektor Instytutu Głuchoniemych JX. [Jozafat] Szczygielski”53. 53 „Kurier Warszawski”, 1861, nr 130 z 31 maja, s. 641.

221


Wojciech Przybyszewski

W roku następnym – po wprowadzeniu 14 października 1861 roku stanu wojennego przez nowego namiestnika cara w Królestwie Polskim generała Karola Lamberta – utrzymanie dotychczasowej trasy procesji stało się bardzo problematyczne, a już w 1863 roku powrócono do dawnej, skróconej trasy procesji Bożego Ciała. Nic też nie wskazywało, by w następnych kilku latach miało się to zmienić. W ikonografii warszawskich procesji Bożego Ciała z tego okresu nie mamy ani jednego przekazu odnoszącego się bezpośrednio do uroczystości na Rynku Starego Miasta w 1861 roku. Mamy jednak związane z nią (i z procesjami, które odbyły się w Warszawie już trzy dni później, a także w 1863 roku) niezwykle cenne fotografie wykonane przez „pierwszego zawodowego fotografa Warszawy”54 Karola Beyera (1818–1877), co do których od dawna toczy się spór dotyczący szczegółowych ich interpretacji. Odbitki tych zdjęć – wszystkie na papierze albuminowym, o niewiele różniących się wymiarach, od 10 x 9,8 do 7,6 x 7,8 cm, naklejone na karton, wykonane z negatywów szklanych kolodionowych – zachowały się w zbiorach Muzeum Warszawy (sześć odbitek, w  tym jedna, stanowiąca dublet, bardzo zniszczona, wszystkie z daru Kazimierza Domosławskiego z Puław)55, Muzeum Narodowego w Warszawie (czternaście odbitek – z dawnej kolekcji Leopolda Méyeta)56 i Biblioteki PAU w Krakowie (jedna odbitka – w albumie należącym niegdyś do Juliana Bałaszewicza57; fotografia ta reprezentowana jest także w dwóch poprzednio wymienionych zbiorach)58. Problem datowania tych zdjęć, mimo licznych prób podejmowanych przez autorów dotychczasowych opracowań59, nie został do tej pory ostatecznie 54 D. Jackiewicz, Fotografowie Warszawy: Karol Beyer (1818–1877), Warszawa 2012, I strona okładki, „skrzy­ dełko”. 55 K. Lejko, Powstanie styczniowe i zesłańcy syberyjscy. Katalog fotografii ze zbiorów Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, Cz. 1: Powstanie styczniowe, Warszawa 2004, s. 309, poz. 626, s. 310, poz. 627, s. 311, poz. 628, s. 312, poz. 629 i 630 (dublet), s. 313, poz. 631. 56 Światłoczułe. Kolekcje fotografii w Muzeum Narodowym w Warszawie. Wystawa w 170-lecie ogłoszenia wynalazku fotografii. 10 września – 15 listopada 2009, katalog wystawy pod redakcją D. Jackiewicz i A. Masłowskiej, Warszawa 2009, s. 260, poz. 651 i 653, s. 261, poz. 654 i 656; D. Jackiewicz, Fotografowie…, dz. cyt., s. 78, 80–81 (fragment) i 130 (opis) oraz fragment zdjęcia reprodukowanego w katalogu wystawy „Światłoczułe” (s. 261, poz. 654), w znacznym powiększeniu, na okładce książki; dziewięć pozo­ stałych nie było dotąd publikowanych. 57 O działalności agenturalnej tego działającego na rzecz Rosji szpiega i prowokatora, Juliana Aleksandra Bałaszewicza (1831 – po 1877), rezydującego od 1861 roku do mniej więcej połowy lat 70. XIX w. przede wszystkim w Paryżu (ale także w Londynie i innych miastach Europy), dobrze osadzonego w środowisku tamtejszych polskich emigrantów, w którym funkcjonował, podszywając się pod zmarłego około 1847 roku na cholerę w odległym Kaukazie pułkownika Alberta Henryka Potockiego; zob. A. Potocki [ Julian Aleksander Bałaszewicz], Raporty szpiega, t. 1–2, wybór, opracowanie i studium wstępne R. Geber, War­ szawa 1973. 58 K. Lejko, Powstanie styczniowe…, dz. cyt., s. 10 (informacja w przypisie 23: „Biblioteka PAU w Krakowie, rkps 2331, t. I.”); analogiczne odbitki tej fotografii: w Muzeum Warszawy (tamże, s. 313, poz. 631) i Muze­ um Narodowym w Warszawie (Światłoczułe…, dz. cyt., s. 261, poz. 656). 59 K. Lejko, J. Niklewska, Warszawa na starej fotografii 1850–1914, Warszawa 1978; L. Lechowicz, Karol Beyer i jego zakład, w: Karol Beyer 1818–1877. Pionier fotografii polskiej [katalog wystawy w Muzeum Sztuki w Ło­ dzi, październik–listopad 1984], Łódź 1984; D. Jackiewicz, Sztuka fotografii. Portret, pejzaż, reportaż w fotografii polskiej XIX wieku, katalog wystawy [w Muzeum Narodowym w Warszawie, maj-czerwiec 1990], Warszawa 1990; W. Mossakowska, Początki fotografii w Warszawie (1839–1863), Warszawa 1994; K. Lejko, Fotografie z okresu powstania styczniowego w zbiorach Działu Ikonografii Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, „Almanach Muzealny”, 1999, t. 2, s. 201–232 ; D. Jackiewicz, Fotografowie Warszawy…, dz. cyt.

222


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

rozwiązany. Opublikowane przez Krystynę Lejko we wstępie do katalogu fotografii ze zbiorów Muzeum Warszawy uzasadnienie przyjęcia jednolitego datowania dla wszystkich zdjęć – 4 czerwca 1863 roku, zamiast najczęściej dotąd przyjmowanego ogólnego określenia: „rok 1861”60, jest przekonujące, ale tylko w odniesieniu do jednej kluczowej fotografii z widoczną w głębi kolumną Zygmunta w rusztowaniach i dwóch innych, na których można zauważyć szyld księgarni Henryka Merzbacha i  Ludwika Polaka. Nie można bowiem, bez bliższej analizy pozostałych odbitek, uznać ich wszystkich – jak zrobiła to autorka tego opracowania – za cykl fotografii wykonanych przez Karola Beyera w celu udokumentowania przebiegu jednej uroczystości Bożego Ciała w Warszawie; konkretnie tej, która odbyła się na Krakowskim Przedmieściu 4 czerwca 1863 roku. „Zachowały się też [w zbiorach, wtedy jeszcze Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, obecnie Muzeum Warszawy] zdjęcia przedstawiające uroczystość Bożego Ciała na Krakowskim Przedmieściu – czytamy w katalogu K. Lejko. – W  dotychczasowej literaturze przedmiotu czas ich powstania datuje się na rok 1861. Tak podpisana została m.in. jedyna fotografia z tego cyklu zamieszczona w albumie zdjęć należącym do Juliana Bałaszewicza. Wiarygodność tej daty budzi jednak wątpliwości, ze względu na widoczną na zdjęciach kolumnę Zygmunta w rusztowaniach. Wiadomo, że konserwację pomnika rozpoczęto w 1862 r. i rusztowania zdjęto w listopadzie roku następnego. Ponadto na paru fotografiach, m.in. na tej właśnie, która znalazła się w albumie Bałaszewicza, jest widoczny szyld księgarni Henryka Merzbacha i Ludwika Polaka, otwartej w 1862 r. przy Krakowskim Przedmieściu (nr hip. 446/pol.79)61. Księgarnia ta była miejscem spotkań literatów i działaczy niepodległościowych. Udział Merzbacha w  działaniach konspiracyjnych stał się przyczyną jej likwidacji w połowie 1863 r. Można przypuszczać, że omawiane zdjęcia dotyczą procesji Bożego Ciała w dniu 4 czerwca 1863 roku”62. Do przebiegu procesji Bożego Ciała w  czwartek 4 czerwca 1863 roku w Warszawie jeszcze wrócimy, próbując zestawić ze sobą te trzy prawidłowo rozpoznane fotografie z relacjami z ówczesnych gazet i panującą w interesu60 K. Lejko, Powstanie styczniowe..., dz. cyt., s. 10. 61 Informację o  takiej lokalizacji nowo otwartej księgarni Henryka Merzbacha i  Ludwika Polaka autorka katalogu podała, powołując się w przypisie m.in. na anons zamieszczony w jednej z warszawskich gazet: Bibliografia Warszawy..., dz. cyt., szp. 859 (otwarcie księgarni Merzbacha i Polaka)” (K. Lejko, Powstanie styczniowe…, dz. cyt., przyp. 24); ujęta w  tym wykazie „Gazeta Polska” opublikowała w  wydaniu z  31 lipca 1862 roku ogłoszenie, oznaczone jako Wiadomości księgarskie, zaczynające się od słów: „HENRYK MERZBACH I  LUDWIK POLAK, Księgarnia i  skład Nut Muzycznych, Krakowskie-Przedmieście Nr 446 (79), wprost Ks. Bernardynów. Pod powyższą firmą otwiera się w dniu dzisiejszym NOWA KSIĘGARNIA […]” („Gazeta Polska”, 1862, nr 173 z 31 lipca, s. 4); na opisywanych zdjęciach Karola Beyera szyld tej księ­ garni nie znajduje się jednak nad wejściem do pomieszczenia sklepowego w Domu Roeslerów i Hurtiga (nr 79), lecz w kamienicy Cymbaurowskiej (nr 71), co nie ma znaczenia przy poszukiwaniu argumentów przemawiających za takim czy innym datowaniem omawianych fotografii, ale wskazuje, że przed likwi­ dacją firmy „Henryk Merzbach i Ludwik Polak” (lato 1863) zdążyła ona jeszcze zmienić zajmowany lokal. 62 K. Lejko, Powstanie styczniowe…, dz. cyt., s. 10.

223


Wojciech Przybyszewski

jącym nas dniu pogodą, która w pierwszych latach rozwoju fotografii, szczególnie przy wykonywaniu zdjęć reportażowych, odgrywała kluczową rolę w powodzeniu lub niepowodzeniu zaplanowanej przez fotografa plenerowej sesji63. W tym kontekście warto też zwrócić uwagę na fakt, że na wszystkich omawianych tu fotografiach widzimy ludzi pod parasolami. Nie chronią ich one jednak przed deszczem, lecz przed promieniami silnie operującego słońca. Przy bliższym przyjrzeniu się zdjęciom zauważymy też na nich mniej lub bardziej widoczne cienie padające na bruk Krakowskiego Przedmieścia, rzucane przez nieruchomo stojące osoby, drzewa, latarnie i budynki lub związane z nimi elementy dekoracji architektonicznej, niektóre zaś z tych cieni z powodzeniem mogą pełnić rolę (prawda, że niezbyt precyzyjnych) wskazówek zegara słonecznego. To zaś, w powiązaniu z informacjami z prasy o przebiegu procesji i panującej wtedy pogodzie, pozwala na podjęcie próby nie tylko określenia dokładnego miejsca oraz daty wykonania zdjęcia, ale także wskazania przybliżonej godziny utrwalenia fotografowanej sceny. Przy takiej szczegółowej analizie fotografii przedstawiającej warszawiaków na Krakowskim Przedmieściu przed pałacem Stanisława Potockiego, w większości pod parasolami, zwróconych w kierunku północy (placu Zamkowego i dalej katedry św. Jana), zbierających się w małych grupach wokół kilku procesyjnych chorągwi – odbitki w  zbiorach Muzeum Warszawy64 i  Muzeum Narodowego w Warszawie65 (il. 7) – bez większego trudu możemy przyjąć, że została ona wykonana z balkonu domu, w którym mieścił się zakład fotograficzny K. Beyera66, w czwartek przed południem (mniej więcej około dziesiątej rano) 30 maja 1861 roku67. Za takim wnioskowaniem przemawia fakt, że wśród czytelnych na zdjęciu szyldów mamy nie tylko bardzo wyraźny napis nad wejściem do sklepu w południowym skrzydle pałacu: „KSIĘGARNIA / Skład nut muzycznych / G. Gebethnera i R. Wolffa”, pozwalający określić dolną granicę wykonania zdjęcia na rok 186168 (następny rok nie wchodzi w rachubę, ponieważ w dniu święta Bożego Ciała w 1862 roku padał deszcz i wszystkie procesje odbywały się w kościołach), lecz także ponad środkowymi drzwiami w kordegardzie duży jednowierszowy napis: „H. HIRSZEL”, odnoszący się do składu materiałów piśmiennych i rycin Henryka 63 O  takich trudnościach związanych z  brakiem dobrej pogody przy robieniu zdjęć pisała m.in. Wanda Mossakowska: „Zdarzało się czasami, że przeszkodziły mu różne okoliczności, jak np. zła pogoda podczas podróży do Łęczycy na początku lutego 1854 roku, kiedy projektował zrobić m.in. zdjęcia romańskiej kolegiaty w Tumie – por. «Gazeta Warszawska» 1854, nr 39 z 11 II, s. 4 i nr 41 z 13 II, s. 4 oraz list do J.I. Kraszewskiego datowany z Warszawy 23 grudnia 1853 roku (Biblioteka Jagiellońska, rkps 6461 IV, k. 169 v)” – W. Mossakowska, Początki fotografii…, dz. cyt., t. 1, s. 112, przyp. 442. 64 Nr inw. MHW Arch. Fot. 13167. 65 Nr inw. DI 96203/197 MNW. 66 O takim umiejscowieniu stanowiska fotografa, nie tylko w przypadku wykonywania tego zdjęcia, pisały już W. Mossakowska (Początki fotografii…, dz. cyt., t. 1, s. 112, przyp. 434) i D. Jackiewicz (Fotografowie Warszawy…, dz. cyt., s. 78). 67 Taką dzienną datę wykonania fotografii przyjęła też w monografii Karola Beyera D. Jackiewicz (Fotografowie Warszawy…, dz. cyt., s. 78). 68 Zgodnie z informacją zamieszczoną w miejscowej prasie, począwszy od 13 grudnia 1860 roku nazwa księ­ garni funkcjonującej pod firmą G. Gebethner i Spółka w Warszawie, przy ulicy Krakowskie Przedmieście 415 (nr polic. 17) ma być zmieniona na G. Gebethner i R. Wolff („Gazeta Codzienna”, 1860, nr 329 z 13 grudnia, s. 1); taką też nową nazwę widzimy na zdjęciu.

224


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

7. Karol Beyer, Warszawianie przed pałacem Stanisława Potockiego na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie przygotowujący się do procesji Bożego Ciała w czwartek 30 maja 1861 roku, 1861, fotografia, odbitka albuminowa, ze zbiorów Muzeum Warszawy, AF 13167 / Karol Beyer, Varsovians in front of Stanisław Potocki’s palace on Krakowskie Przedmieście in Warsaw preparing for the Corpus Christi procession on Thursday 30 May 1861, 1861, photograph, albumen print, collection Museum of Warsaw

Hirszla69 funkcjonującego w tym miejscu jeszcze latem 1862 roku, ale w  roku następnym już nie70. Ponadto silnie operujące słońce (które sprawiło, że w kilku miejscach na fotografii – na przykład tam, gdzie znajdują się gładkie powierzchnie szyb okiennych, pozostałe szyldy sklepowe, a nawet bardziej nasłonecznione ściany budynków – zdjęcie jest nieczytelne, „prześwietlone”) daje możliwość analizy kierunku padania i długości cieni, dzięki czemu możliwe jest określenie w przybliżeniu pory dnia, a nawet godziny wykonania zdjęcia. Przedstawia ono zatem scenę związaną z przygotowaniami do opisanej już głównej procesji święta Bożego Ciała, która wyruszyła z katedry św. Jana na Rynek Starego Miasta, gdzie „urządzone były wspaniałe Ołtarze, przed któremi dostojni Prałaci i Kanonicy, odśpiewali cztery święte Ewangelje, a  po skończonym obrzędzie”71 zakończyła się w tym samym kościele72. 69 Więcej na temat tego składu, uznawanego dziś za jeden z pierwszych w Warszawie salonów wystawowych – zob. A. Ryszkiewicz, Początki handlu obrazami w środowisku warszawskim, Wrocław 1953, s. 59–65. 70 Ogłoszenie o  odnajęciu lokalu zamieścił Hirszel 20 sierpnia 1862 roku: „Od Sgo Michała [tj. od poniedział­ ku, 29 września] do odnajęcia SKLEP z urządzeniem gazowem na Krakowskim-Przedmieściu w Pałacu Hr. St[anisława] Potockiego. Wiadomość w składzie materiałów piśmiennych, rysun[kowych] i malarskich – H. Hirszel”. „Kurier Warszawski”, 1862, nr 189 z 20 sierpnia, dodatek z ogłoszeniami, strona druga bez paginacji. 71 „Kurier Warszawski”, 1861, nr 130 z 31 maja, s. 641. 72 W jednodniówce Muzeum Historii Polski, wydanej 11 listopada 2012 roku z okazji zbliżającej się 150. roczni­ cy wybuchu powstania styczniowego, zdjęcie to zostało opublikowane z podpisem: „Tłum na Krakowskim Przedmieściu w  dniu święta Bożego Ciała, 1861 r.” (ilustracja do artykułu M. Zarychty Warszawa przed powstaniem styczniowym, w: Przed Styczniem [jednodniówka okolicznościowa, Warszawa 2012], s. 1).

225


Wojciech Przybyszewski

8. Karol Beyer, Procesja ulicą Krakowskie Przedmieście w Warszawie z kościoła Świętego Krzyża w oktawie święta Bożego Ciała w niedzielę 2 czerwca 1861 roku, fotografia, odbitka albuminowa, 1861, ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, DI 36321 MNW, fot. Piotr Ligier / Karol Beyer, Procession down Krakowskie Przedmieście in Warsaw from the Church of the Holy Cross on the octave of Corpus Christi, Sunday 2 June 1861, photograph, albumen print, 1861, collection National Museum in Warsaw

Słoneczna pogoda sprzyjała też Beyerowi trzy dni później, kiedy z wysokości balkonu na pierwszym piętrze Pałacu Staszica (ówczesnej siedziby Dyrekcji Loterii) wykonał co najmniej siedem fotografii (!), podobnych do siebie pod względem ujęć, różniących się jednak szczegółami, ponieważ dokumentują one różne fazy procesji Bożego Ciała, która wyruszyła z kościoła Świętego Krzyża na Krakowskie Przedmieście (siedem odbitek – w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie73, il. 8 i 9; jedna – w Muzeum Warszawy74, il. 10). Procesję tę zapowiedział już w piątek (31 maja 1861 roku) niezawodny „Kurier Warszawski”75, relację zaś z jej przebiegu zamieścił w poniedziałek (3 czerwca 1861 roku): „Wczoraj [2 czerwca] jako w obchodzie Uroczystości Bożego Ciała, odbyły się solenne procesje. O godzinie 12tej w południe po odprawieniu Nabożeństwa u Ś[w]. KRZYŻA celebrowanym przez Xiędza Biskupa [Henryka Ludwika] Platera Sufragana Łowickiego, liczny orszak złożony z  Duchowieństwa, Cechów z  chorągwiami i  Bractw z  Obrazami Świętemi i  światłem jarzącem, wyszedł z tegoż Kościoła dla odbycia pochodu po Krakowskiem Przedmieściu. Cztery ołtarze urządzone były: przed Kopernikiem, przed Gimnazjum Gubernjalnem w pałacu Kazimirowskim, w pałacu Hr[abiów] Aug[ustostwa] Potockich i w pałacu ś.p. Ordynata Jenerała [Wincentego] Krasińskiego, skąd po wyjściu dostojny celebrujący Pasterz odprowadzony został do Kościoła przez Hr[abiego] Ludwika Krasińskiego i  Hr[abiego] Stanisława Zamoyskiego. Tegoż dnia odbyła się takoż processja z Kościoła PANNY MARJI, a po południu 73 Nr inw. MNW: DI 96203/204, DI 36321, DI 36319, DI 36323, DI 36320, DI 36324 oraz DI 36352. 74 Nr inw. MHW: Arch. Fot. 13181 (odbitka zgodna z MNW: DI 36352). 75 „Kurier Warszawski”, 1861, nr 130 z 31 maja, s. 641.

226


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

9. Karol Beyer, Procesja ulicą Krakowskie Przedmieście w Warszawie z kościoła Świętego Krzyża w oktawie święta Bożego Ciała w niedzielę 2 czerwca 1861 roku, 1861, fotografia, odbitka albuminowa, ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, DI 36324, fot. Piotr Ligier / Karol Beyer, Procession down Krakowskie Przedmieście in Warsaw from the Church of the Holy Cross on the octave of Corpus Christi, Sunday 2 June 1861, 1861, photograph, albumen print, collection National Museum in Warsaw

z Kościołów: XX. Dominikanów i Ś[w]. KAROLA Boromeusza. Najpiękniejsza pogoda sprzyjała tym pochodom, w których tysiące pobożnego ludu przyjmowało udział”76. Tym razem atrakcją wszystkich tych fotografii, które z powodzeniem możemy nazwać reportażem – datowanych na rok 1861, a nie 1863, ze względu na brak jeszcze na zdjęciu charakterystycznej kamienicy Karola Beyera, której budowę zakończono ostatecznie w roku 1864, lecz jej mury powinny być widoczne po zachodniej stronie Krakowskiego Przedmieścia, za kamienicą Grodzickiego, już co najmniej rok wcześniej – jest możliwość zobaczenia na nich fragmentu drewniano-płóciennej konstrukcji pierwszego w  kolejności odprawiania modłów na trasie procesji ołtarza ulicznego (na pierwszym planie, z prawej, z sylwetką modlącego się anioła u szczytu), urządzonego staraniem Bractwa Świętego Rocha przed pomnikiem Kopernika, a  także sam pomysł tak niezwykłego, spektakularnego przedstawienia uczestników pochodu, tłumnie wypełniających całą szerokość nie tak wąskiego przecież w tym miejscu Krakowskiego Przedmieścia. Z  warszawskich procesji Bożego Ciała, które odbyły się w  1862 roku, nie mamy żadnych fotografii. Niesprzyjająca wykonywaniu zdjęć deszczowa pogoda w istotny sposób zakłóciła też przebieg samych uroczystości, a przygotowane na Rynku Starego Miasta cztery tradycyjnie urządzone ołtarze tym razem były już tylko symbolem niezwykłego uporu ich twórców i organizatorów obchodów tego kościelnego święta w walce z zaborcą o należne im prawa. 76 „Kurier Warszawski”, 1861, nr 132 z 3 czerwca (poniedziałek), s. 649.

227


Wojciech Przybyszewski

10. Karol Beyer, Procesja ulicą Krakowskie Przedmieście w Warszawie z kościoła Świętego Krzyża w oktawie święta Bożego Ciała w niedzielę 2 czerwca 1861 roku, fotografia, odbitka albuminowa, 1861, w zbiorach Muzeum Warszawy, AF 13181 / Karol Beyer, Procession down Krakowskie Przedmieście in Warsaw from the Church of the Holy Cross on the octave of Corpus Christi, Sunday 2 June 1861, photograph, albumen print, 1861, collection National Museum in Warsaw

Procesja w archikatedrze św. Jana w Warszawie w dniu święta Bożego Ciała, w czwartek 19 czerwca 1862 roku, ze względu na fatalną pogodę odbyła się bowiem – jak już wiemy – wewnątrz świątyni: „Wczoraj jako w uroczystość Bożego Ciała, procesja z kościoła archikatedralnego i metropolitalnego Św. Jana z przyczyny rzęsistego deszczu, wyjść nie mogła do urządzonych ołtarzy w rynku Starego Miasta i odbyła się po tejże świątyni a to w obec JW. Hr[abiego] Aleksandra Wielopolskiego Margrabiego Gonzagi Myszkowskiego Naczelnika Rządu Cywilnego Królestwa oraz wielu dostojników tak duchownych jako i świeckich, tudzież pobożnych napełniających archikatedrę. Celebrował JW. JKs. [Zygmunt Szczęsny] Feliński Arcybiskup Warszawski, prowadzony będąc przez JW. R[adcę] T[ajnego] [Jakuba] Łaszczyńskiego gubernatora cywilnego Warszawskiego i  R[zeczywistego] R[adcę] S[tanu] [Kazimierza] Krzywickiego, dyrektora głównego prezydującego w komisji rządowej wyznań religijnych i oświecenia publicznego. Podpory baldachimu nieśli: JW. R[zeczywisty] R[adca] S[tanu] [Kazimierz Mamert] Enoch, sekretarz stanu przy radzie stanu Królestwa, jenerał [Stanisław] Kierbedź naczelnik zarządu komunikacji, [Karol Ferdynand] Wojda p.o. prezydenta miasta stołecznego Warszawy, R[adca] S[tanu] [Walenty] Solnicki dyrektor wydziału wyznań i R[adca] T[ajny] [Ambroży] Zaborowski senator. Ewangelje odśpiewali: pierwszą JKs. kan[onik] metr[opolitalny] [Antoni] Dietrich, drugą JKs. kan[onik] [Jacenty] Kondracki, trzecią JKs. prałat [Paweł] Rzewuski a czwartą JKs. kan[onik] metr[opolitalny] [Jozafat] Szczygielski. Nabożeństwu asystował JKs. [Maciej] Majerczak administrator diecezji Kielecko-Krakow-

228


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

skiej. Podczas summy orkiestra wykonała mszę [Wojciecha] Słoczyńskiego, ułożoną z pieśni ludowych. Po południu o godzinie 6tej, przy wypogodzonem niebie, odbyła się takaż prosessja z kościoła parafialnego Św. Aleksandra, celebrowana przez JW. JKs. Prałata Pawła Rzewuskiego, a to do 4ch ołtarzy wystawionych: w gmachu instytutu głuchoniemych i ociemniałych na placu trzech Krzyży, przed domem hr. Aug[usta] Zamoyskiego przy ulicy Wiejskiej, w posesji Radcy [Mamerta] Pawlucia w Alei Ujazdowskiej i przy domu JW. Ksawerego Pusłowskiego. Nader liczny poczet ludu towarzyszył procesji”77. W kolejnych dniach pogoda nie poprawiła się. „W piątek wiał wicher, padał deszcz i było tak zimno, jak jesienią – odziać się trzeba było w watowane suknie”78. Mimo to procesję mającą wyruszyć (w oktawie uroczystości Bożego Ciała) z kościoła Świętego Krzyża w Warszawie w niedzielę 22 czerwca 1862 roku zaplanowano zgodnie z tradycyjnie ustaloną trasą79. Niestety pogoda znowu nie dopisała, toteż skończyło się na poprowadzeniu orszaku wewnątrz kościołów. „Wczorajsze Processje na cześć Uroczystości BOŻEGO CIAŁA odbyte, a szczególniej przedpołudniowa z Kościoła Śgo KRZYŻA, znowu wstrzymaną została, i zamknąć się musiała w murach Świątyni, a to z powodu deszczu, jaki od rana nawiedził nas wczoraj – donosił niezawodny „Kurier Warszawski”. – Cztery jednak ołtarze na Krak[owskim] Przedm[ieściu] tj. przed gmachem K[omisji] R[ządowej] W[yznań] R[eligijnych] i  O[świecenia] P[ublicznego], przed pałacami: Hr[abiów] August[ostwa] Potockich i ordynacji Krasińskich, oraz Bractwa Ś[więte]go Rocha przy Koperniku, jak najozdobniej urządzone były, świadcząc o pobożności mieszkańców, pragnących oddać hołd NAJWYŻSZEMU. Na nabożeństwie solennem w Kościele Śgo KRZYŻA, celebrował J. E. Arcy-Biskup Warszawski Metropolita [Zygmunt Szczęsny Feliński]”80. Zupełnie inaczej wyglądały procesje Bożego Ciała w  1863 roku. Ta wyruszająca z archikatedry św. Jana w dniu święta Bożego Ciała, w czwartek 4 czerwca 1863 roku, nie otrzymała zgody na wejście na Rynek Starego Miasta, zmuszona więc była powrócić na pl. Zamkowy i  Krakowskie Przedmieście. Z relacji zmieszczonej w tej samej gazecie wynika, że: „Uroczystość ta opierała się na procesjach, z  których jedna z  rana wyszła z  Kościoła Archi-Katedralnego i  Metropolitalnego Ś[więte]go JANA, a  druga o godzinie 4tej z południa z Kościoła Ś[więte]go ALEXANDRA, każda do urządzonych w tym celu Ołtarzy, przed któremi odśpiewane zostały cztery EWAN77 „Gazeta Polska”, 1862, nr 138 z 20 czerwca (piątek), s. 3. 78 „Gazeta Polska”, 1862, nr 139 z 21 czerwca (sobota), s. 3. 79 „Kurier Warszawski”, 1862, nr 139 z 21 czerwca (sobota), s. 795. 80 „Kurier Warszawski”, 1862, nr 140 z 23 czerwca (poniedziałek), s. 803.

229


Wojciech Przybyszewski

GELJE. W Kościele Archi-Katedralnym […] po skończonej summie, wyruszył orszak procesyjny, poprzedzony cechami z chorągwiami i bractwami ze światłem jarzącem i Świętymi Obrazami, a w liczbie ich i Bractwem SERCA MARJI, z którego to Bractwa wybrane dziewice, okryte w białe zasłony, unosiły wizerunek BOGA-RODZICY. Dalej szli Członkowie Archi-Konfrateryi Literackiej, oraz Duchowieństwo Zakonne i  Świeckie, Alumni Akademji Rzymsko-Katolickiej i Prześwietna Kapituła Metropolitalna z Krzyżem na czele. Za Kapitułą postępował wśród Duchowieństwa Najdostojniejszy Arcy-Pasterz, niosąc Przenajświętszy SAKRAMENT, po nad którym unoszony był baldakin, niesiony przez Członków Bractwa Literackiego. Cztery ołtarze, do których przystępował orszak, urządzone były kosztem Katedry Ś[więte]go JANA, przed Kościołem XX Bernardynów; przy gmachu War[szawskiego] Towarzystwa Dobroczynności i  przed domem naprzeciw Bernardyńskiego Kościoła, zaś kosztem Arcy-Bractwa Literackiego przed domem [Stefana] Dobrycza; gdzie za przybyciem Orszaku procesyjnego, sierotki Warsz[awskiego] Towarz[ystwa] Dobr[oczynności], wykonywały pienia religijne. Święte EWANGELJE, odśpiewali Kanonicy Prześwietnej Kapituły Metropolitalnej, JJXX. [Michał] Nowodworski i  [Jacenty] Kondracki, Proboszcz Wawrzyszewski; oraz Archi-Diakon Kapituły, Prałat [Antoni] Białobrzeski i Dziekan Kapituły Prałat [Paweł] Rzewuski. Najpiękniejsza jak być może pogoda, sprzyjała temu pochodowi, w którym cały gród Katolicki przyjął współ-udział, zasyłając z kilkudziesięciotysięcznej piersi, pobożne swe pienia do STWÓRCY, o błogosławieństwo Nieba dla całego kraju […]”81. Nieco więcej na temat samego przebiegu głównej procesji Bożego Ciała ulicami Warszawy w 1863 roku dowiadujemy się ze wspomnień najważniejszego jej uczestnika i  pierwszego celebranta, arcybiskupa Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, których fragmenty, opatrzone w stosowny komentarz, zamieścił w internecie Jarosław Szarek82. Natomiast dokumentujące to wydarzenie fotografie – o których wcześniej, w związku z dyskusją dotyczącą ich datowania i ustaleniami w tym zakresie przedstawionymi w opracowaniu Krystyny Lejko83, była już mowa – zachowały się we wszystkich trzech przywoływanych tu kolekcjach (cztery odbitki, w tym jeden dublet, w zbiorach Muzeum Warszawy84; sześć odbitek w Muzeum Narodowym w Warszawie85 i jedna w Bibliotece PAU w Krakowie86).

81 „Kurier Warszawski”, 1863, nr 125 z 5 czerwca (piątek), s. 601. 82 J. Szarek, Egzekucja zamiast procesji – http://niezalezna.pl/41832-egzekucja-zamiast-procesji [dostęp 2 I 2015]. 83 K. Lejko, Powstanie styczniowe…, dz. cyt., s. 10. 84 Nr inw. MHW: Arch. Fot. 13170 (repr. K. Lejko, Powstanie styczniowe…, dz. cyt., s. 312, poz. 629 – datowa­ nie: 4 czerwca 1863); Arch. Fot. 13186 (dublet, zdjęcie podarte); Arch. Fot. 13168 (repr. K Lejko, Powstanie styczniowe…, dz. cyt., s. 311, poz. 628 – datowanie: 4 czerwca 1863 roku; J. Zieliński, Atlas dawnej architektury Warszawy. Śródmieście historyczne. T. 7: Krakowskie Przedmieście, Warszawa 2001, il. 60 – fragment zdjęcia, datowanego ok. 1860 roku); Arch. Fot. 13165 (repr. K. Lejko, Powstanie styczniowe…, dz. cyt., s. 313, poz. 631 – datowanie: 4 czerwca 1863 roku). 85 Nr inw. MNW: DI 96203/181, DI 96203/80, DI 96203/79, DI 96203/180, DI 36339 oraz DI 36322. 86 Fotografia w albumie Juliana Bałaszewicza – rkps 2331, t. I.

230


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

11. Karol Beyer, Procesja Bożego Ciała w czwartek 4 czerwca 1863 roku na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, fotografia, odbitka albuminowa, 1863, ze zbiorów Muzeum Warszawy, AF 13186 / Karol Beyer, Corpus Christi procession on Thursday 4 June 1863 on Krakowskie Przedmieście in Warsaw, photograph, albumen print, 1863, collection Museum of Warsaw

Tym razem Beyer zainstalował się ze sprzętem fotograficznym na tarasie wybudowanej zaledwie dwa lata wcześniej przy Krakowskim Przedmieściu 64 Warszawskiej Resursy Obywatelskiej, skąd, z wysokości pierwszego piętra, miał dogodny widok na znaczną część trasy przemarszu procesji Bożego Ciała. Podążała ona – jak już wiemy – z katedry na pl. Zamkowy, z którego, po obejściu kolumny Zygmunta w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara i  postoju przy pierwszym ołtarzu, urządzonym staraniem Arcybractwa Literackiego przed domem Stefana Dobrycza, gdzie odśpiewany został stosowny fragment Ewangelii św. Mateusza, skierowała się na Krakowskie Przedmieście. Na pierwszym z reprodukowanych tu zdjęć – stanowiących de facto krótki reportaż z przebiegu tej niemającej precedensu, masowej procesji, naznaczonej zarówno patriotyczną postawą, jak i religijnym zaangażowaniem uczestniczących w niej osób – fotograf utrwalił przemarsz wiernych Krakowskim Przedmieściem w  chwili, gdy arcybiskup Feliński odprawił już modły przy drugim ołtarzu, urządzonym przed kamienicą mieszczącą magazyn ubiorów Marianny Brzozowskiej (Krakowskie Przedmieście 73, na fotografii druga kamienica z lewej), podczas których odśpiewano fragment Ewangelii św. Marka, i – pod baldachimem, z uniesionym w górę Przenajświętszym Sakramentem – skierował się w kierunku pobliskiej figury Matki Boskiej Passawskiej (il. 11). Na drugim zdjęciu – podobnym do pierwszego, ujmującym to samo miejsce w nieco bliższym kadrze – widać kolejnych uczestników wielotysięcznej precesji, podążających za swoim pasterzem niemal całą szerokością wypełnionej do granic możliwości ulicy (il. 12). Zbliżone do tego ujęcia jest zdjęcie trzecie. Na czwartym zaś widać uczestników procesji zmierzających już w stronę pl. Zamkowego. 231


Wojciech Przybyszewski

12. Karol Beyer, Procesja Bożego Ciała w czwartek 4 czerwca 1863 roku na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, fotografia, odbitka albuminowa, 1863, ze zbiorów Muzeum Warszawy, AF 13168 / Karol Beyer, Corpus Christi procession on Thursday 4 June 1863 on Krakowskie Przedmieście in Warsaw, photograph, albumen print, 1863, collection Museum of Warsaw

Zdjęcie piąte, z kolumną Zygmunta w rusztowaniach (il. 13) – wyczerpująco omówione przez Krystynę Lejko we wstępie do cytowanego tu wielokrotnie katalogu fotografii ze zbiorów Muzeum Warszawy – to z kolei spojrzenie z balkonu Resursy Obywatelskiej na uczestników uroczystego pochodu znajdujących się w większości znów na pl. Zamkowym. Jedyne, co należałoby do tego dodać, to to, że w przyjętej tu sekwencji wydarzeń prezentuje ono kolejną fazę procesji, w której uczestniczący w niej wierni wysłuchują fragmentu śpiewanej Ewangelii św. Jana przy ostatnim, czwartym ołtarzu, ustawionym przed kościołem Bernardynów, a może nawet zmierzają już w stronę archikatedry. Wybrane przez Beyera miejsce, z którego wykonał on opisane zdjęcia, nie pozwalało na skierowanie aparatu w  kierunku trzeciego ołtarza, przy którym – zgodnie z tradycją – modlono się, słuchając Ewangelii św. Łukasza. Ten ołtarz znajdował się bowiem niemal dokładnie pod stanowiskiem fotografa. W zbiorach ikonograficznych i fotograficznych Muzeum Narodowego w Warszawie znajduje się jednak jeszcze jedna fotografia, ukazująca wiernych uczestniczących w procesji Bożego Ciała, zgromadzonych przy figurze Matki Boskiej Passawskiej czy też przemieszczających się w jej pobliżu z tendencją do opuszczenia zgromadzenia wąskim fragmentem ulicy Krakowskie Przedmieście, opisana w  cytowanym już katalogu wystawy „Światłoczułe”, jako „Procesja Bożego Ciała na Krakowskim Przedmieściu [w Warszawie] i datowana 1861”87 (il. 14). Biorąc pod uwagę zgodność miejsca, z którego wykonane zostało to zdjęcie (taras Resursy Obywatelskiej), z lokalizacją wybranego przez Karola Beyera stanowiska fotograficznego, z którego fotograf dokumentował 87 Światłoczułe…, dz. cyt., s. 260, poz. 653.

232


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

13. Karol Beyer, Uczestnicy procesji Bożego Ciała w Warszawie w czwartek 4 czerwca 1863 roku na placu Zamkowym, Krakowskim Przedmieściu i przy IV ołtarzu ustawionym przed kościołem Dominikanów, fotografia, odbitka albuminowa, 1863, ze zbiorów Muzeum Warszawy, AF 13165 / Karol Beyer, Participants of the Corpus Christi procession on Thursday 4 June 1863 on Zamkowy Square, Krakowskie Przedmieście and by the 4th altar in front of the Dominican Church, photograph, albumen print, 1863, collection Museum of Warsaw

procesję Bożego Ciała 4 czerwca 1863 roku, także i tę (szóstą już) odbitkę można zaliczyć do tego właśnie zespołu fotografii. Arcybiskup Zygmunt Szczęsny Feliński za swoją niezłomną postawę w kwestiach dotyczących prawa do wyznawania wiary i kultywowania związanych z  nią tradycji w  porozbiorowej Polsce kilkanaście dni po opisanej głównej warszawskiej procesji został wygnany z  miasta i  na 20 lat zesłany w głąb Rosji. Zanim jednak do tego doszło, zdążył w niedzielę 7 czerwca 1863 roku (w oktawie święta Bożego Ciała) przewodniczyć tej właśnie procesji, która jak co roku wyruszyła z kościoła Świętego Krzyża i wypełniła uczestnikami całą szerokość Krakowskiego Przedmieścia. W gazetowej relacji czytamy: „Wczoraj w  dalszym ciągu Nabożeństw z  powodu uroczystości BOŻEGO CIAŁA, odbyły się Processje u Ś[więte]go KRZYŻA, PANNY MARJI, u Ś[w]. KAROLA Boromeusza i u XX. Dominikanów. W Kościele Ś[w]. KRZYŻA celebrował Summę Najdostojniejszy Arcy-Biskup Warszawski Metropolita JX. [Zygmunt Szczęsny] Feliński, w  asystencji licznego Duchowieństwa. Po skończonej Summie, wyruszył orszak Procesyjny, złożony z Bractw ze światłem i Obrazami, oraz z  miejscowych Cechów z  chorągwiami i  Duchowieństwa. Za niemi postępował Najdostojniejszy Arcy-Pasterz z PRZENAJŚWIĘTRZYM [!] SAKRAMENTEM, ponad którym Alumni Seminarjum Ś[więte]go KRZYŻA, unosili baldakim. Cztery ołtarze dla odśpiewania przed niemi ŚŚ. EWANGELJI, urządzone zostały przed posągiem Kopernika kosztem Bractwa Ś[więte]go ROCHA, w  pałacu Hrabiów Augustostwa Potockich i w Ordynacji Hr. Krasińskich, oraz przed domem, gdzie 233


Wojciech Przybyszewski

14. Karol Beyer, Uczestnicy procesji Bożego Ciała na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie w czwartek 4 czerwca 1863 roku, rozchodzący się po uroczystości, fotografia, odbitka albuminowa, 1863, ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, fot. Piotr Ligier / Karol Beyer, Participants of the Corpus Christi procession on Krakowskie Przedmieście in Warsaw, Thursday 4 June 1863, going home after the solemnities, photograph, albumen print, 1863, collection National Museum in Warsaw

mieści się zakład P. Karola Bayera [Beyera], a w którym to Ołtarzu umieszczony był po raz pierwszy, wizerunek cudownej BOGA-RODZICY, pochodzący z Kaplicy PP. Wizytek. Pomimo chwilowego deszczu, Processja ta nie została przerwaną a odbyła się przy asystencji kilkudziesięciu tysięcy pobożnych, otaczających orszak Processyjny. Popołudniowe dopiero Processje doznały niejakiej przerwy, w skutku ponowionego w czasie odprawiania ich deszczu”88. Niestety ani z tej procesji, ani z żadnych innych uroczystości Bożego Ciała, które odbywały się w Warszawie w 1863 roku, nie znamy nawet jednego zdjęcia pozwalającego skonfrontować przebieg wydarzeń z treścią gazetowych relacji. Trochę to dziwne, zważywszy choćby na fakt, że jeden z ołtarzy przygotowanych na niedzielną procesję 7 czerwca 1863 roku znajdował się… „przed domem, gdzie mieści się zakład P. Karola Bayera”. Trudno bowiem wyobrazić sobie, by ten znakomity warszawski fotograf, który z sumiennością świadomego swych czynów dokumentalisty utrwalił na szklanym negatywie wiele podobnych wydarzeń (w tym trzy różne, opisane wyżej procesje Bożego Ciała), nie wykonał przynajmniej kilku zdjęć uwieczniających ołtarz urządzony (zapewne przy znacznym jego udziale) przed domem, w którym miał pracownię89 (!), a wiemy,

88 „Kurier Warszawski”, 1863, nr 127 z 8 czerwca (poniedziałek), s. 609. 89 O takiej lokalizacji zakładu fotograficznego Beyera pisała niedawno D. Jackiewicz: „W 1857 roku Karol Beyer po raz trzeci i już ostatni przeniósł zakład fotograficzny, tym razem do centrum miasta. Wybrał nową kamienicę zbudowaną na posesji Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu nr hip. 389 [polic. 38]” (Fotografowie Warszawy…, dz. cyt., s. 74).

234


Procesje Bożego Ciała w Warszawie w latach 1827–1863

że przygotowując się do wyjazdu do Paryża w interesach, który nastąpił dopiero w drugiej połowie czerwca 1863 roku, był wtedy jeszcze w Warszawie90. Przyjęcie zaś tego stwierdzenia pozwala żywić nadzieję, że takie właśnie nieznane nam dzisiaj fotografie związane z procesjami Bożego Ciała w Warszawie w XIX wieku uda się jeszcze w przyszłości odnaleźć i opisać. Z pewnością wzbogaciłyby one naszą wiedzę na temat tej pięknej, a z takim trudem kultywowanej w porozbiorowej Polsce tradycji.

*** Artykuł nie obejmuje wszystkich zagadnień związanych z procesjami Bożego Ciała w Warszawie, które odbywały się w latach poprzedzających wybuch powstania listopadowego i  styczniowego, a  także w  czasie obu zrywów niepodległościowych. Dokumentuje oraz obrazuje czas, miejsce i przebieg kilku wybranych dla przykładu ważnych procesji z tego okresu, ujawnia uczestniczących w nich celebrantów, towarzyszących im w uroczystościach wysokich urzędników państwowych, senatorów, przedstawicieli bractw religijnych i delegatów warszawskich cechów, ale pomija niemal w całości opis, a także ocenę zachowań społecznych wobec odbywających się obchodów religijnego święta, które – zdaniem autora – należą do osobnej grupy zagadnień, godnej odrębnego opracowania.

Streszczenie: Tradycja organizowania procesji ulicznych związanych z obchodami święta Bożego Ciała w Warszawie należy do najstarszych i w swoim pierwotnym kształcie, uwzględniającym nie tylko dzień, w którym przypadało w danym roku to święto, ale także inne dni (szczególnie niedzielę następującą w oktawie świątecznego czwartku, a także kolejny czwartek), przetrwała do 1955 roku, kiedy to w wyniku reform liturgicznych Piusa XII uporządkowano i zlikwidowano większość świątecznych oktaw w kalendarzu katolickim. Zgodnie z tą tradycją wierni, wyruszywszy z kościoła, podążali pobliskimi ulicami za swoim duchowym pasterzem, niosącym Przenajświętszy Sakrament. Procesje czterokrotnie zatrzymywały się przy specjalnie urządzonych na tę okazję czterech polowych ołtarzach, przy których modlono się i odczytywano lub odśpiewywano fragmenty ewangelii: św. Marka, św. Mateusza, św. Łukasza i św. Jana. W czasach zaborów, najważniejsza w Warszawie taka procesja wyruszała z archikatedry św. Jana. Trasa jej przemarszu ulegała jednak zmianom, a

90 W zachowanym w  Zbiorach Ikonograficznych i  Fotograficznych Muzeum Narodowego w  Warszawie paszporcie wydanym Beyerowi w związku z tą podróżą widnieje data wystawienia dokumentu: „16 czerw­ ca 1863 r.”, z czego wynika, że fotograf wyruszył do Paryża przynajmniej kilka dni później; za udzielenie mi informacji na ten temat oraz pomoc w zebraniu materiałów do artykułu znajdujących się w tym dziale dziękuję Pani Danucie Jackiewicz, kierownikowi Zbiorów Ikonograficznych i Fotograficznych MNW.

235


Rynek Starego Miasta, uznawany przez samych uczestników za najgodniejsze miejsce do odbycia procesyjnych modłów, nie zawsze – czasem z powodów politycznych, czasem ze względu na inne okoliczności – mógł być w niej uwzględniany. Pozostałe procesje wyruszały z kościołów Świętego Krzyża, św. Aleksandra, Najświętszej Marii Panny na Nowym Mieście, św. Jacka, św. Andrzeja i św. Karola Boromeusza. W Warszawskiej prasie zachowało się wiele relacji z przebiegu tych procesji. Dzięki nim znamy nie tylko nazwiska celebransów tych religijnych obrządków oraz towarzyszących im osób, ale także wiemy jak wyglądały specjalnie wznoszone na tę okazję polowe ołtarze. Znamy też nazwy wielu umieszczonych w nich obrazów religijnych, udostępnianych przez miejscowych kolekcjonerów dzieł sztuki: Jana Feliksa Piwarskiego, Tomasza Zielińskiego i Ignacego Gepnera, a były wśród nich m.in. prace przypisywane: Hansowi Memlingowi, Fra Bartolomeo, Annibale Carracciemu, Diego Rodrigez de Silva y Velázquezowi, Janowi Kupeckiemu, Szymonowi Czechowiczowi, Julianowi Karczewskiemu i Aleksandrowi Lesserowi; kilka z nich (z częściowo zmienioną atrybucją) przetrwało do naszych czasów.

Słowa kluczowe: procesje Bożego Ciała, święta katolickie, Karol Beyer, Marcin Zaleski, malarstwo religijne


Wojciech Przybyszewski

Corpus Christi processions in Warsaw in 1827–1863 in the press, painting and the photography of Karol Beyer

In keeping with age-old tradition, Corpus Christi, one of the most important feasts in the Catholic Church, was and is still celebrated in Poland not only inside but also outside churches in the form of processions. Congregants emerge from the church following their spiritual leader (often an important church hierarch assigned to take part in the rite), carrying the Blessed Sacrament. Such processions stop at four outdoor altars1 set up for the occasion, where prayers are said and fragments of the four Gospels – Matthew, Mark, Luke and John – read out or sung. In Warsaw during the difficult period of the partitions the most important Corpus Christi procession left from St John’s Cathedral (the most important

1 The setting up of such altars was linked to certain costs which had to be borne by the Government Commission for Religious Affairs and Public Enlightenment, as evidenced by a copy (draft?) of a letter to the said commission preserved in the University of Warsaw Archive, dated Warsaw, 22 May 1826: “Since on 25th May falls the Solemnity of Corpus Christi, for which an Altar at the Kazimierzowski Palace is always outfitted, and that the Brothers Missionary desire that the Altar be fitted out, I therefore beseech the High Government Commission for Religious Affairs and Public Enlightenment to issue an early decision in this regard, so that the undersigned may obtain all that is necessary to dress the altar, since I myself possesses no such things. Moreover, since the object in question requires certain expenditures, I beseech the High Government Commission for Religious Affairs and Public Enlightenment to allot at least 100 zloty, as last year / Your most humble servant / P.”. (Akta tyczące się całego obwodu Pałacu Kazimierowskiego, AUW, call no. MPK 3, l. 80); I wish to thank Dr Hubert Kowalski from the University of Warsaw Museum for information about this document, a scan of it and permission to publish its contents.

237


Wojciech Przybyszewski

because, if possible, similar processions, though of lesser standing, were organised in other parishes). Its route, however, varied, because the Old Town Market Square, thought to be the most dignified place to stop for prayer, could not always be included, whether for political reasons or due to other factors. “From the oldest days – we read in one Warsaw newspaper – these processions, leaving the Church of St John, took place in this privileged location; only temporary obstacles would make it necessary to move them to Sigismund Column Square or Krakowskie Przedmieście. First, in 1837, as the cathedral was being renovated, [the procession] left from the Bernardine Church, and for four years in a row prayers were said in that square. In 1841, the cathedral having been restored, the procession returned to the Old Town Market Square, and from 1844 always proceeded down Krakowskie Przedmieście.”2 One such procession, headed for the Old Town Market Square, was immortalised in an oil painting by Marcin Zaleski (1796–1877). This work (dimensions: 67 x 54 cm, signed centre: ‘M. Zaleski / 1828’), known in the literature as View of Krakowskie Przedmieście from the guardhouse by the Church of the Bernardine Fathers,3 was purchased in 1952 at a Łódź Desa salon for the Muzeum Sztuki in Łódź.4 (ill. 1). The title, which is still in use, was drawn from the catalogue of an exhibition organised at the University of Warsaw where the painting had been put on public display on 24 May 1828: “View of Krakowskie Przedmieście in Warsaw taken from a spot by the guardhouse near the Church of the Bernardine Fathers. Oil painting from nature […]”.5 The title does not exactly reflect the subject, which is hardly surprising given the political circumstances both in postpartition Warsaw and in the Polish People’s Republic when the painting was purchased.6 The focus is not exclusively on the architecture (the Bernardine Church, currently St Anne’s, to the right, the square with Sigismund’s Column and the southern frontage of Zamkowy Square in the background), but on the 2 Kurier Warszawski, 1861, no. 130, 31 May (Friday), p. 641. A procession did not take place on Krakowskie Przedmieście in 1861; more on this below. 3 Katalog Dzieł Sztuk Pięknych Piątej Wystawy, Dzieła Sztuk Pięknych Wystawione na widok publiczny w Salach Królewskiego Uniwersytetu w Warszawie dnia 28 maja 1828 roku, Warsaw 1828, item 10; Widoki Architektoniczne w malarstwie polskim. 1780–1880, katalog wystawy [National Museum in Warsaw], Warsaw 1964, p. 47, item 69, ill.; Marcin Zaleski (1796–1877). Wystawa monograficzna, Warszawa, grudzień 1983 – marzec 1984, katalog, ed. Zofia A. Nowak, Warsaw 1983, p. 48, item 3, ill. I; M. Ertman, Malarstwo polskie od XVII do początku XX wieku w zbiorach Muzeum Sztuki w Łodzi, Łódź 2009, p. 180 [painting entitled: View of Krakowskie Przedmieście from the guardhouse by the Bernardine Church], ill. 4 Inv. no.: MS/SP/M/184. 5 “Katalog dzieł Sztuk Pięknych Piątej Wystawy. Dzieła Sztuk Pięknych wystawione na widok publiczny w salach Królewskiego Uniwersytetu w Warszawie dnia 24 maja 1828 roku”, in: S. Kozakiewicz, Warszawskie wystawy sztuk pięknych w latach 1819–1845, Wrocław 1952, p. 177, item 10; a review of the exhibition sent in to Gazeta Polska described the painting as: “view of Krakowskie Przedmieście from the sentry post by the Bernardine church looking towards the castle” ( J.M…, “Wystawa Sztuk Pięknych”, Gazeta Polska, 1828, no. 213, 6 August (Wednesday), p. 852. 6 The catalogue of a monographic exhibition of Marcin Zaleski’s works at the National Museum in Warsaw in 1983/1984 included only one, general, and not entirely true statement about the people represented on the canvas: “On the street, a huge procession heading towards the Bernardine church, in front of the guardhouse, a military unit displaying arms” (Marcin Zaleski…, op. cit.).

238


Corpus Christi processions in Warsaw in 1827–1863 in the press, painting and the photography of Karol Beyer

Corpus Christi procession in the foreground. Only which procession are we talking about? When was it organised and what route did it follow? When trying to respond to these questions we must keep in mind that there were traditionally several processions in nineteenth-century Warsaw. They were not only organised on Corpus Christi itself but also on other days (particularly on the Sunday following the festive Thursday and the Thursday after), a fact mostly forgotten today, even though most holiday octaves in the Catholic calendar were not systematised and abolished until 1955 by the liturgical reforms of Pius XII.7 In 1828, in keeping with the custom observed wherever possible, processions like the main one from St John’s Cathedral on Corpus Christi (Thursday) set out from a number of Warsaw parish churches on the Sunday of the Octave of the holiday – 8 June 1828 – and also attracted impressive crowds of participants and observers. As we read in Kurier Warszawski newspaper,8 that day the capital saw “4 solemn processions. The first from Holy Cross Church proceeded down Krakowskie Przedmieście to wonderfully and tastefully furnished altars in front of the Kazimierowski, the Counts [August] Potocki and Count [Wincenty] Krasiński palaces, and finally to the Namiestnikowski Palace, where an altar had been set up with four velvet-covered columns, their capitals and bases made of natural flowers and festoons all around. The awning for this altar [was] made of church banners. Officiated by HE Rev. Gutkowski, Bishop of Podlasie, Senator. Around the canopy stood officials of the Government Commission for Religious Affairs and Public Enlightenment. The rite was attended by professors and students of the University, the Lyceum, the Monastery School, and all other schools, as well as a gathering of various Guilds and Fraternities, and several thousand people. The second procession went around the New Town, emerging from the church of Our Lady, where HE Rev. [Franciszek Ksawery] Szaniawski, Adm[inistrator] of the Warsaw Cathedral officiated; the third from the Church of the Reformed Friars, officiator HE Rev. [Jan Prosper] Burzyński, Bishop of Sandomierz; the fourth from the Dominican Church. Among the banners of the artisan guilds one could for the first time glimpse the excellent banner of the journeymen millers.”9 But none of these routes corresponds to the one in Marcin Zaleski’s painting. Should the procession in the painting then be identified as the main 1828 Warsaw Corpus Christi procession? The solemnities that year took place on 5 June, when the cortege of worshippers headed from St John’s Cathedral to Zamkowy Square, whence, having walked around Sigismund’s Column, it headed to the Old Town Market Square, where the four customary altars were set up, then to return to the cathedral. The Warsaw press informed of this the next day.10 7 This was regulated by Pius XII’s constitution Cum hac nostra aetate of 23 March 1955. 8 The local press published numerous reports on Corpus Christi observances in Warsaw in the period of interest to us, with Kurier Warszawski in the lead (see Bibliografia Warszawy. Wydawnictwa ciągłe 1795–1863, Wrocław–Warszawa–Kraków 1992, col. 1437–1438). 9 Kurier Warszawski, 1828, no. 153, 9 June (Monday), p. 643. 10 Kurier Warszawski, 1828, no. 150, 6 June (Friday), p. 627.

239


Wojciech Przybyszewski

Unfortunately this hypothesis – considering that the date of the procession (5 June 1828) came after the opening of the Fine Art Exhibition at the University of Warsaw in which Zaleski exhibited his painting (24 May 1828) – is also untenable. The painting, which Zaleski dated 1828 on the canvas, therefore shows the Corpus Christi celebrations of the year before, about which one could read in Kurier Warszawski newspaper: “Yesterday [14 June 1827], as part of CORPUS CHRISTI celebrations, a solemn procession took place from the Metropolitan Church to four altars set out in the Old Town Market Square. Celebrating mass was HE Rev. [Adam Michał] Prażmowski, Bishop of Płock, accompanied by all the official authorities, distinguished persons, guilds, and a great throng of people.”11 It must be added that a sudden twist of fate had weighed on the choice of the officiator that year, normally the metropolitan bishop of Warsaw for the procession leaving from Warsaw’s cathedral. Bishop Prażmowski agreed to lead the procession in place of Wojciech Skarszewski (1743–1827), archbishop and primate of the Kingdom of Poland, who had died only two days earlier and was buried in the very same church the next day. The painting, which could be titled View from the guardhouse by the Bernardine Church of the Corpus Christi procession leaving St John’s Cathedral for the Old Town Market Square and returning to the church on 14 June 1827, was not Marcin Zaleski’s only work featuring a Warsaw Corpus Christi procession. The painter exhibited as many as 10 works at the 1845 Warsaw Fine Art Exhibition, including a painting cited in the exhibition catalogue as View of the New Town in Warsaw during a procession.12 This work (oil on canvas, 51.6 x 78.6 cm),13 included in the 1859 catalogue of the Gallery of Tomasz Zieliński (1802–1858),14 a well-known art collector who had died the year before, also mentioned in the literature under the titles The square and church of the Sisters of the Blessed Sacrament during a Corpus Christ procession with staffage representing the procession, View of the square and church of St Casimir in the New Town during a Corpus Christi procession, View of the New Town Market Square in Warsaw during a Corpus Christi procession, has unfortunately been lost.15 All that is left is a succinct, yet highly complimentary opinion in a newspaper review of the exhibition (next to praise for other paintings by Zaleski exhibited at the same time):

11 Kurier Warszawski, 1827, no. 158, 15 June (Friday), p. 651. 12 Spis dzieł Sztuk Pięknych na Wystawę Publiczną w Warszawie w roku 1845 dostawionych, item 146, in: S. Kozakiewicz, Warszawskie wystawy…, op. cit., p. 290. 13 As converted from inches (21½ x 32¾), which were the unit of measurement used for recording painting sizes by Jacenty Sachowicz, author of the catalogue of the Gallery of Paintings of Tomasz Zieliński (I. Jakimowicz, op. cit., p. 204). 14 I. Jakimowicz, Tomasz Zieliński, kolekcjoner i mecenas, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1973, p. 204, item 246. 15 Marcin Zaleski…, op. cit., p. 92, item 54.

240


Corpus Christi processions in Warsaw in 1827–1863 in the press, painting and the photography of Karol Beyer

“Interior of the Berardine church, View of Saint John’s Church in Warsaw during restoration, and Ruins of castle annexes during the construction of a new house; View of the New Town during a Corpus Christi procession – are such vibrant likenesses of the city that standing before them we think ourselves looking at the real thing.”16 The procession rendered on the lost painting might compare to the one which left the Church of the Blessed Virgin Mary and stopped for prayer at altars set up in the New Town, before returning to that church: “This year particularly, the most exquisite weather has been a boon to Corpus Christi processions [wrote a Kurier Warszawski journalist in a report on the ceremonies]. Yesterday saw a number of these. HE Rev. [Walenty Maciej] Tomaszewski, Bishop of Kuyavia and Kalisz, was the pontifical officiator at Holy CROSS parish church. At noon the cortege set out. […] At this same time a solemn procession issued forth from the parish church of the Blessed Virgin MARY, also accompanied by guilds, brotherhoods and throngs of people. Celebrating was HE Reverend [Antoni] Kotowski, Nominee Suffragan Bishop of Łowicz, the parish priest of that church. The Gospel was sung before two altars set up in the New Town market square in front of ordinary homes and in the churches of the Sisters of the Blessed Sacrament and the Franciscan Friars.”17 It should be noted that some of these accounts include information, of great interest to us, about artworks (mainly religious paintings) featured in the street altars set up for the occasion. Here are a number of examples relating to one place in Warsaw that was special in this regard: the university courtyard on Krakowskie Przedmieście. As we read in a report on the Corpus Christi procession which departed from Holy Cross Church and moved down Krakowskie Przedmieście on Sunday, 29 May 1842: “The holy Gospels were sung at decorated altars in front of the Branicki Palace and the palace of the Duchess Sapieha, the third sung before a carefully adorned altar in front of the ancient Kazimirowski Palace; gracing these with special splendour were paintings by great masters, [Szymon] Czechowicz, [Diego Rodrigues da Silva y] Velázquez and [Julian] Karczewski Wileńczyk.”18 We can find out a bit more about these and other paintings (as well as their owners at the time) from reports on similar ceremonies held in the same place: on 18 June 1843, 9 June 1844 and 25 May 1845. 16 Wystawa przemysłu krajowego w roku 1845. Obrazy, rzeźby, litografie, Gazeta Handlowa i Przemysłowa, 1845, no. 59, 30 July (Wednesday), p. 2. 17 Kurier Warszawski, 1845, no. 135, 26 May (Monday), p. 665. 18 Kurier Warszawski, 1842, no. 138, 30 May (Monday), p. 669.

241


Wojciech Przybyszewski

The first of these processions stopped at altars in front of the Branicki Palace, St Roch hospital, the palace of Count Wincenty Krasiński and the Kazimierzowski Palace. As we read in a newspaper account, the last of these altars, magnificently bedecked, “was adorned with […] plants of rare beauty and masterly paintings, particularly the Immaculate Conception of the B[lessed] Virgin MARY, by Fr[a] Bartolomeo; St MICHAEL by [Jan] Kupecki; OUR LADY OF SORROWS by [Julian] Karczewski, belonging to HE, Commissar [Tomasz] Zieliński.”19 The 1844 procession also went down Krakowskie Przedmieście, but stopped in front of altars arranged “in front of the former Staszic home, among the Kazimierzowski Palace buildings, in front of the grating of the Visitation Sisters’ Church and at the Palace of Count Wincent Krasiński. All the altars were fitted with rich fabrics, carpets and tapestries, heavy candlesticks of pure silver, mirrors, exotic shrubs and flowers and costly paintings. The altar at the Kazimierzowski Palace contained a painting of the Nativity of CHRIST, painted on a cypress board 300 years ago by a master of the German School, Hemeling [Hans Memling] (it is now part of W. Tomasz Zieliński’s beautiful collection of paintings).20 The frame holding this painting, presenting in bas-relief the mysteries of the faith according to a drawing by P. J[ózef ] Głowacki,21 was made of wood by a local carver Cwejbak [Izaak Zweiback], and gilded in a new way by Mr Heinz 19 Kurier Warszawski, 1843, no. 158, 19 June (Monday), p. 761. 20 From the description of the painting (based on the handwritten catalogue of Jacenty Sachowicz), in: I. Jakimowicz’s book on Tomasz Zieliński’s collection: “Mary, surrounded by angels, kneels before the manger in which baby Jesus is lying. St Joseph stands nearby holding a candle, an expression of joy on his face. The astonished shepherds look in through the window, a choir of angels, singing, hovers over the scene. A couple with richly dressed children kneels in the foreground; they are probably the family by whom the painting was commissioned. An eminent work, and a rare one today, it deserves attention – HEMMELINCK or MEMLING HANS [c 1433–1494], Old Flemish School, BIRTH OF CHRIST. Painted wooden panel, height 33½ inches, width 24½ inches [80.4 x 58.8 cm])”; the previously quoted report from Kurier Warszawski is included in the bibliography; moreover, as I. Jakimowicz, writes: “Zieliński […] also made an effort to ensure appropriate framing for his better paintings and knew exactly whom to turn to. The birth of Christ, unknown to us today and designated in the catalogue as a work by Memling (cat. A. 59), considered by Zieliński one of the gems in his collection, received a magnificent frame with bas-relief compositions referring to the mysteries of faith, executed according to a drawing by Józef Głowacki by Warsaw’s most gifted woodcarver, Izaak Zweiback (I. Jakimowicz, op. cit., p. 168, item 59, p. 66). 21 Głowacki also created works for the Brotherhood of the Mercy of St Roch, whose members were extensively involved in organizing the Corpus Christi procession leaving from Holy Cross church. For example, one of the altars at which worshippers prayed on 2 June 1850: “folding and portable, painted […] in oil by W. Józef Głowacki, member of the said Brotherhood, well known for his numerous artistic productions. At the top of the altar is a monogram of CHRIST, below it, on a plafond, a symbolic representation of the Holy SPIRIT, and in the very middle of the altar, CHRIST with two disciples in Emaus. The wings of the altar are adorned with figures of the HOLY APOSTLES PETER AND PAUL and paintings of the four Evangelists” (Kurier Warszawski, 1850, issue 141, 3 June (Monday), p. 757) and “the new banner of the varnishers’ guild presented on CORPUS CHRISTI [22 June 1851]. It is crimson-coloured and beautifully painted by the artist Głowacki. On one side is the LAMB OF GOD, and on the other St LUKE. The inscription reads 19th June 1851, and lists the surnames of A. Osiecki, Guildmaster; Witwicki, Deputy Guildmaster; and L. Rühl, Guild Treasurer (Kurier Warszawski, 1851, no.162, 23 June (Monday), p. 857).

242


Corpus Christi processions in Warsaw in 1827–1863 in the press, painting and the photography of Karol Beyer

[Henryk Heinze], producer of carved wooden ornaments (the frame is indeed worth seeing as an uncommon work of art).”22 Meanwhile, the already cited fragment of a report on the 25 May 1845 procession indicates that it left (like the three previous ones) from Holy Cross church, and the cortege “included young maidens carrying crowns and baskets of flowers, and coloured candles with bouquets, Religious Orders, local and from other churches, craftsmen’s guilds, 45 ensigns and 14 altars. Maidens in white held the supports of these altars, while children like angels sprinkled flowers on the way. The Congregation of the Missionary Brothers, whose priests were attired in beautiful chasubles, came ahead of the officiator, HE the Bishop, who carried the B[LESSED] SACRAMENT. HE Prince Maxymiljan Jabłonowski and HE C[ount] Stanisław Grabowski led the dignified Pastor. Six priests in richly ornamented cassocks held up the poles of the canopy. The Gospels were sung in front of altars richly and magnificently outfitted in the former Branicki Palace (today W. Lalewicz’s); in the courtyard of the School Board; in front of the palace of Count August Potocki (once the Tyszkiewicz Palace) and the palace of General Count Wincenty Krasiński. These altars were adorned with costly fabrics, expensive accoutrements, silver, bronzes, luxurious tapestries, carpets and hangings, and rare plants including palm trees, laurels and cypresses. (The altar in front of the Counts Potocki Palace had been arranged by the upholsterer P. Caveta (Kaweta) from Paris, to whom all the upholsteries of that magnificent house are owed). The paintings and sculptures of the altar in front of the palace of Count August Potocki were by the most famous masters, while the tapestries had once been owned by King STANISŁAW AUGUST. Also the paintings adorning the altar at the School Board during this procession were the work of Slavic artists, namely: St THADDEUS by Szym[on] Czechowicz from Kraków, living at the beginning of the last century and counted among the most superb European painters23; Our Lady of Sor-

22 Kurier Warszawski, 1844, issue 152, 10 June (Monday), p. 729. 23 E. Rastawiecki, Słownik malarzów polskich tudzież obcych w Polsce osiadłych lub czasowo w niej przebywających, przez…, vol. 1, Warsaw 1850, p. 107, item 47 (“In Kielce, in Mr Tomasz Zieliński’s collection: St Thaddeus, life-size”); Z. Prószyńska, Czechowicz Szymon, in: Słownik Artystów Polskich i obcych w Polsce działających (zmarłych przed 1966 r.), vol. 1, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1971, p. 404 (“In private collections: […] at T. Zieliński’s in Kielce – Madonna and Child (oil on tinplate), St Joseph and Jesus, St Thaddeus); I. Jakimowicz, op. cit., p. 158, item 12 (“CZECHOWICZ SZYMON, 1698–1775, student of Carlo Maratti […] ST THADDEUS THE APOSTLE The whole figure is life-size, the countenance raised towards the sky, full of expression and sweetness; in his hand he holds a book, and with the other he blesses the people. Clad in a brown gown, covered by a green coat. In the distance, near the forest, the author has rendered the saint’s martyrdom, his executioner doing the deed in the presence of the headman, judges and soldiers. The nobility of its stature, tranquility and pleasant colours make this work stand out. Painted on canvas, height 87¼ inches, width 47½ inches [209.4 x 114 cm]”).

243


Wojciech Przybyszewski

rows, by [Julian] Karczewski of Vilnius, a student of [Jan] Rustem24; Saint MICHAEL, by [Jan] Kopecki [Kupecki] from Silesia, who lived in the second half of the seventeenth century.25 At this altar, musicians performed two fitting hymns by Józef Stefani.”26 Thus all the paintings described here, displayed in 1843-1845 as part of the altar in the university courtyard, belonged to the collection of Tomasz Zieliński, which was already well known and esteemed in Warsaw.27 One of these works, which luckily survived albeit with a new attribution – Gian Antonio Burrini instead of Fra Bartolomeo, as cited in the 1843 description28 – can be seen reproduced here (ill. 2).29 Meanwhile the painting with unknown subject, cited in the newspaper report on the 1842 procession on Krakowskie Przedmieście as a painting by Velasquez, is most probably Saint Francis Ser-

24 Painting by Julian Karczewski, mentioned in: E. Rastawiecki’s Słownik (op. cit., p. 217: “His Madonna, a church painting, is in Tomasz Zieliński’s collection”); listed in: Słownik artystów polskich (A. Ryszkiewicz, “Karczewski Julian”, in: Słownik artystów polskich i obcych w Polsce działających (zmarłych przed 1966 r.), vol. 3, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1979, p. 361: “Karczewski’s artistic legacy was quite small; it is known that aside from the paintings mentioned, two more paintings, subjects unknown, were in the possession of J. K. Wilczyński in Wilno, the Madonna at T. Zieliński’s in Kielce, while Rastawiecki owned an ink drawing of a mythological scene, possibly The Judgment of Paris); in I. Jakimowicz’s monograph (op. cit., p. 178–179, pos. 97, with the adnotation: “Probably identical to JULIAN KARCZEWSKI (1806–1833), Madonna,” it was left with Jacenty Sachowicz’s attribution (“VOUET SIMON, 1590–1649, French School” and the description by the author of the catalogue of the late Tomasz Zieliński’s paintings (“OUR LADY OF SORROWS. Cradles the crown of thorns. Expression of pain, at the sime time adoration of the thorn that wounded her Son’s head, masterfully rendered. Painted on canvas, height 31½ inches, width 23¼ inches [75.6 x 56.8 cm]”). 25 This painting, also attributed by Sachowicz to Simon Vouet (ST MICHAEL ADMINISTERING JUSTICE TO VIRTUE AND SIN. Sketch for a larger painting. Painted on canvas, height 31½ inches, width 21 inches [75.6 x 50.4 cm]”); in her monograph, I. Jakimowicz links this painting to Kopecki (actually Jan Kupecki) via a note in the bibliography (“Sobieszczański [F.M. Sobieszczański, “Wycieczka archeologiczna w niektóre strony guberni radomskiej odbyta w miesiącu wrześniu r. z.”, Biblioteka Warszawska, 1852, vol. 1], item 2 – attribution Jan Kopecki; Inventory 1858 [Inwentarz majątku pozostałego po T. Zielińskim, spisany 20 VII – 4 IX 1858 r., Oddział II – Muzeum, Tytuł I – Obrazy, manuscript in the papers of W. Mieszkowski, State Archive in Kielce, no. 300], item 252, as above”); for more on the life and work of Jan Kupecki (1666–1740), see: I. Rusiniak, “Jan Kupecký. Mistrz barkowego portretu”, Gazeta Antykwaryczna, 2002, no. 6, p. 45–46. 26 Kurier Warszawski, 1845, no. 135, p. 665. 27 The collector’s stay in the capital of Congress Poland coincided with the golden years of his administrative career. “During his time as a civil servant he had already gained widespread popularity in Warsaw and, living in the Dziekanka (Bednarska Street, no. 1677) from 1841 on [until the end of 1846], he ran […] a salon there, of an intellectual and artistic bent” (I. Jakimowicz, op. cit., p. 16). 28 In I. Jakimowicz’s monograph, citing Sachowicz’s title and description (THE MOST HOLY IMMACULATE VIRGIN AND A DISPUTE BETWEEN TWO DOCTORS OF THE CHURCH, ST AMBROSIUS AND ST AUGUSTINE: Mary in glory, encircled by cherubs beseeches God to send the grace of the Holy Spirit down on St Augustine, whom St Ambrosius seems to have strengthened in his doubt. The work is characterized by well-rendered personalities, unhindered brush strokes and abundant drapery. In colour, it is similar to Guido Reni. Painting on canvas, height 40 inches, width 30¾ inches”) and a new attribution (“BURRINI GIAN ANTONIO, 1656–1727, ADORATION OF THE MADONNA BY SS PETRONIUS AND DIONYSIUS THE AEROPAGITE, probably a sketch for a painting at the parish church of Monghidoro, Emilia, property of MNW, 663, purchased in 1885, probably from W. Bronikowski, as Ferri Ciro”), see bibliography starting with Sobieszczański’s article from 1852 (F.M. Sobieszczański, op. cit., item 11 – as Fra Bartolomeo Della Porta) (I. Jakimowicz, op. cit., p. 162, ill. 30). 29 Gian Antonio Burrini, Adoration of the Madonna by Sts Petronius and Dionysius the Aeropagite, oil on canvas, 98 x 73 cm, inv. no.: M.Ob. 232 MNW.

244


Corpus Christi processions in Warsaw in 1827–1863 in the press, painting and the photography of Karol Beyer

aph by Esteban Bartholomeo Murillo,30 a work which, like the other paintings from Zielińśki’s collection described here, must be considered lost. Zieliński, however, did not have an exclusive right to furnish the altars with his favourite masterpieces. In many of the newspaper reports on Corpus Christi processions in Warsaw in the years 1827-1863 (adopted here as a time-frame) we find mention of paintings that arrived there via another, not always easily traceable, route. This is the case of Aleksander Lesser’s Blessed Bishop Wincenty Kadłubek writing his chronicle in the Jędrzejów monastery, recognised in one of the altars by the Kurier Warszawski reporter. The ceremony took place on the afternoon of Sunday, 25 June 1848, at Saint Andrew’s parish. There was, says the report: “a procession […] from the Reformed Friars’ Church [St Anthony of Padua], across Bankowy Square. Officiated by His Excellency Reverend Canon [Marcin] Zarzecki. The altars stood in front of the Palace of the Zamoyski landowners and the house of the State Referendary [Franciszek] Danielski. Among the paintings in these altars was a beautiful image of the B[lessed] WINCENTY Kadłubek by Alex[ander] Lesser.”31 What painting is this? A sketch for it has survived in the collection of the National Museum in Warsaw (ill. 3).32 Other similarly titled works by Lesser include a signed oil on canvas from 1844,33 originally located at the church in Niechmirów on the Oleśnica, Sieradz county, and currently at St Laurence’s parish church in Stolec near Sieradz (ill. 4), as well as an oil on wooden board, formerly in the collection of the artist’s ex-wife Julia Lesser-Blatteis née Bergson, in Krakow.34 Which of them was admired by the Kurier Warszawski journalist is difficult to say. Perhaps a few more words added to the extremely laconic information cited here might bring us onto the right track.

30 In I. Jakimowicz’s monograph, citing Sachowicz’s attribution, title and description (“MURILLO BARTHOLOMEO [BARTOLOMEO] ESTEBAN, 1618–1682, Spanish School. ST FRANCIS SERAPH: The saint, his hands resting on a skull lying on an open book, is praying before a crucifix. The purity of thought apparent on his face and a divine sweetness spread over all his features indicate that he has temporarily left the earth to enjoy a conversation with God. Well drawn, its tasteful, generous, confident touch is an asset of this eminent work. Painting on canvas, height 41¾ inches, width 33½ inches [100.2 x 80.4 cm]”), see bibliography starting with F.M. Sobieszczański’s article from 1852 (op. cit., item 10 – “as D. Velasquez”) ( Jakimowicz, op. cit., p. 167). 31 Kurier Warszawski, 1848, no.167, 26 June (Monday), p. 821. 32 Aleksander Lesser, Wincenty Kadłubek, 1845, painting signed and dated: “Lesser / 1845”, oil on canvas, 45 x 38 cm, MNW inv. no.: MP 4007. 33 Dating uncertain: information on the signature on the painting (now effaced) and dating drawn from: Polanowska, “Lesser Aleksander”, in: Słownik artystów polskich…, op. cit., vol. 5, Warsaw 1993, p. 55); according to the inventory card of the artefact at St Laurence’s parish in Stolec it is an oil painting on canvas, measuring (within the frame) 161 x 116 cm, presenting the blessed Wincenty Kadłubek, by an uknown painter, dating from around the middle of the nineteenth century (card filled out on 27 August 2003 by Zbigniew Łabędzki from Pracownia Dokumentacji Konserwatorskich ANTIQUA in Gorzów Śląski); the parish archive, moreover, includes a photograph from 1902 of the interior of the old wooden church in Stolec with the painting of Wincenty Kadłubek visible (oral information from Rev. Zbigniew Stefański, parish priest of Stolec, whom the author wishes to thank here for his help in collecting material on A. Lesser’s painting). 34 J. Polanowska, op. cit., p. 55.

245


Wojciech Przybyszewski

Laconic is also an apt term to describe the mention made of paintings adorning the altar built in the same place the following year, at which Corpus Christi prayers were said on 10 June 1849: “The altar in front of the Bank, tastefully festooned, was beautified by two Italian paintings from the collection of Ignacy Gepner35 on the sides; while in the middle a life-size painting of St MAGDALEN, distinguished by its beautiful style and excellent colours; an original by the artist A[leksander] Lesser, supposedly commissioned for Dünaburg”.36 All that is known is that Lesser’s painting, known under the somewhat longer title, St Mary Magdalen seated on a rock (1849), and repeated at least twice,37 was destined for the church of St Peter in Chains under construction in Dünaburg (Latvia), its presence in that temple being confirmed by a visit to the church in 1855.38 Today another painting is featured in the church’s altar of St Mary Magdalen, in a historic frame which was probably the one that enclosed Lesser’s painting.39 The fate of the painting itself is unfortunately unknown. The report on the main Warsaw Corpus Christi procession which walked down the streets of the city on Thursday, 3 June 1847, published two years earlier in the same newspaper is not only much lengthier but also more beautiful.40 We, however, are more interested in a procession that left Holy Cross Church three days later, on Sunday, 6 June 1847, and visited four altars on Krakowskie Przedmieście, whereupon it returned to the same church. We find it described in Kurier Warszawski the following day. “At the same time [as the procession which left on the same day from the Church of the Blessed Virgin and headed for the New Town Market Square] a procession departed from the Parish Church of the Holy Cross, where a sung mass had been celebrated by HE Reverend [Walenty Maciej] Tomaszewski, Bishop of Kuyavia and Kalisz. This procession spread out magnificently over Krakowskie Przedmieście street and the courtyard of the Kazimierowski palace buildings. Walking at the head of the religious cortege were maidens in white garments, bearing crowns, baskets of flowers and candles with bou-

35 Ignacy Gepner’s (1802–1867) involvement in setting up the altar in front of the Bank of Poland can be easily explained by the fact that he worked for the said institution “from 1833 until the end of his life […] in his final years as head of section” (E. Szczawińska, “Gepner Ignacy”, in: Słownik artystów polskich…, op. cit., vol. 2, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1975, p. 306). His love for art manifested itself both in the collections he created and in his own works as a painter, lithographer and student at Antoni Kokular’s private school of painting. Two of his works have recently been purchased for the collection of the Museum of Warsaw ( J. Bochiński, A. Dąbrowska, J. Plapis, A. Zabiegałowska-Sitek, “Ważniejsze dary i nabytki. Muzeum Historyczne m.st. Warszawy, Dział sztuki”, Almanach Muzealny, 2010, vol. 6, p. 424). 36 Kurier Warszawski, 1849, no. 149, 11 June (Monday), p. 737. 37 J. Polanowska, op. cit., p. 56. 38 A description of the visit is preserved in an archive in St Petersburg (R. Kaminska, A. Bistere, Sakrālās architektūras un mākslas mantojums Daugavpils rajonā, Riga 2006, p. 53). 39 I would like to thank Prof. Ruta Kamińska from the Institute of the History of Art, Art Academy of Latvia in Riga, and Prof. Jarosław Komorowski from the Institute of Art of the Polish Academy of Sciences for the information they kindly provided on the history of this painting. 40 Kurier Warszawski, 1847, no. 146, 4 June (Friday), p. 707.

246


Corpus Christi processions in Warsaw in 1827–1863 in the press, painting and the photography of Karol Beyer

quets bunched up around them. More maidens, married ladies and men carried small Fraternal Altars, lavishly decorated; standing out among these was a painting of St ROCH, very ancient, since its frame, in existence as early as 1704, had been gilded that year at the expense of the Seminarians and Cleric externs of the Missionary Brothers’ Congregation. This little altar and another, St Rosalia’s, had recently been renovated at the cost of the Brotherhood of the Mercy of St Roch. Around these holy insignia, brotherhoods of both sexes from various churches formed a continuous line. Standing out among them was the timeless Brotherhood of Saint Roch from the Church of the Holy Cross, at the head of which a magnificent ensign was carried. This ensign, made of luxurious Lyons velvet, has on the one side a finely embroidered image of St Roch, the chief Patron of the Brotherhood; the other side bearing the monogram of the SAVIOUR of the World. The entire Congregation of the Missionary Brothers walked before the Officiator, HE the Bishop of Kuyavia and Kalisz. In front of the dignified Pastor carrying the B[LESSED] SACRAMENT a few children like to angels strewed the way with blossoms, others carried baskets filled with the same. The canopy was held up by six priests in capes. The Holy Gospels were sung at Altars as follows: the First in front of St Roch’s Hospital; the second at an altar in front of the main Kazimierowski building, funded by the Warsaw School Board at the zealous behest of W. Kazimierz Sumiński. Inside this altar one could admire a beautiful painting by Annibale Carracci, belonging to Professor [Jan Feliks] Piwarski. Gymnasium and school students along with their teachers ministered at this altar. The third altar was in the vestibule of the Counts Aug[ust] Potocki palace, and the fourth in the vestibule of the palace of Count Wincenty Krasiński; both, like the first and second, quite sumptuously dressed. During the second Gospel at the Kazimierowski Palace, over 100 students of the District Gymnasium and School performed two hymns (1st O! Salutaria hostia, 2nd Pange lingua)41 accompanied by wind instruments, composed and conducted by J[ózef Andrzej] Stefani.”42 What was the theme of this famous painting by Annibale Carracci from the collection of Jan Feliks Piwarski (1794–1859), professor of drawing and landscape painting at the Warsaw School of Fine Arts and the school’s organiser and co-founder, and what did it look like? Sadly, we do not know (one could read about the collection Piwarski left upon his death in, among others, a newspaper 41 “In 1264 Pope Urban IV instituted Corpus Christi, a liturgical solemnity in honor of the Blessed Sacrament”, we read in a work on the liturgical hymns of St Thomas Aquinas. “It is at this time that five magnificent hymns were written, [including one] considered to be Thomas Aquinas’ most beautiful, one of the Church’s seven most important hymns, Pange lingua (Sing, my tongue), sung on Corpus Christi and also during the procession when the Blessed Sacrament is carried to the altar of repose during the Mass of the Lord’s Supper on Maundy Thursday. […] Some parts of the hymns of St Thomas have become virtually independent pieces, without which one could hardly conceive many liturgical rites today. The Eucharstic hymn sung for the Adoration of the Blessed Sacrament, O salutaris Hostia is simply the last two stanzas of the hymn Verbum supernum)”. (Hymny św. Tomasza z Akwinu, T. Rogowski; http://koszalin7.pl/ st/wiara/wiara_004.html; [accessed 2 January 2015]. 42 Kurier Warszawski, 1847, no. 149, 7 June (Monday), p. 723.

247


Wojciech Przybyszewski

announcement regarding its sale;43 Józef Ignacy Kraszewski also wrote about it, although not of the oil paintings44 but of the drawings and prints, many of which he had purchased for his own collection45). We do know, however, what the participants of the procession described above looked like as, on 6 June 1847, in celebration of Corpus Christi, they circled the enormous, grassy university courtyard, dotted with trees and shrubs. We know this because a painting attributed (mistakenly?) to Marcin Zaleski, has survived in the collection of the Museum of Warsaw. Corpus Christi Procession, 1847 (oil on canvas,46 51.5 x 79 cm) presents – as recently established by Hubert Kowalski47 – this uncommonly colourful and at the same time moving event (ill. 5). Jerzy Miziołek wrote a decade ago that this incredibly precious iconographic source “had been known [...] as View of the university courtyard or Procession in the courtyard in front of the Kazimierzowski Palace. It has recently been possible to 43 The following announcement was run four times by Tygodnik Ilustrowany: “EXCELLENT ART COLLECTION left by the late Jan Feliks PIWARSKI, comprising: 1. A large and rare collection of prints and drawings by domestic and foreign artists. 2. Oil paintings, gouashes and watercolours by both older and more recent masters. 3. Original work and publications of the late Piwarski. 4. Gypsum models and sample drawings for youth who are studying art. 5. Works from a considerable library, including numerous sophisticated volumes on art, particularly for draughtsmen, builders, engineers and technicians. 6. Different utensils and art materials are up for sale by private treaty at 1303 Nowy Świat (new no. 36), second floor, doorbell on the left, from 10 a.m. to 7 p.m.” (Tygodnik Ilustrowany, 1860, no. 38, 16 June, p. 352; no. 40, 30 June, p. 372; issue 42, 14 July, p. 392; no. 44, 28 July, p. 412). 44 In a short article, Zbiory po ś.p. F. Piwarskim [The collection of the late F. Piwarski], published in the summer of 1860 in Gazeta Codzienna, and doubtless authored by Józef Ignacy Kraszewski, although unsigned, we find a highly promising though unfortunately unfulfilled promise: “We would fain hear a bit more about the oil paintings and manuscripts left behind by the late Mr Piwarski, as well as his unfinished works” (Gazeta Codzienna, 1860, no. 199, 1 August (Wednesday), p. 2); there is no mention of any oil paintings by the old masters in the collection of J. F. Piwarski in Wiktor Gomulicki’s story about the plight of the artist’s daughter, Balbina Piwarska, in which we read, “The only bequest she received [from him] was a certain number of paintings, large and small, a small collection of rare coins and medals as well as portfolios full of drawings, watercolour sketches, engravings and lithographs. In some other place this might have been a serious inheritance, but here! In the middle of the last century! […] ‘Right after Father’s death [recalls Piwarska] great collectors and high-born gentlemen would visit me, pulling up in their coaches: Count [Emeryk Hutten-] Czapski, Count [Konstanty] Tyszkiewicz, Baron Edward Rastawiecki, Mathias Bersohn, Aleksander Lesser and others. They purchased many beautiful and rare things. I had original engravings by Rembrandt, Falck and Hondius, drawings by old Italian and French masters, sketches by Norblin, Orłowski and nearly all the older Polish painters whom my father had known; finally, an uncounted wealth of watercolours, sepia and sanguine drawings, ink, crayon and pencil sketches, copperplate engravings and lithographs of my father’s’” (W. Gomulicki, “Córka artysty”, in: Warszawa wczorajsza, text collected and ed. by J.W. Gomulicki, Warsaw 1961, p. 252–253). 45 “Ahead of a substantive collection of oil paintings one must place the so-called ‘school’, that is original drawings by Polish painters, numbering 224 […]. There are over 300 Polish engravings and lithographs” (Gazeta Codzienna, 1860, no. 199, p. 1). 46 Title and technique of the painting according to the caption in J. Miziołek’s Uniwersytet Warszawski – dzieje i tradycja, Warsaw 2005, p. 147; according to information given on the painting’s inventory card at the Museum of Warsaw it is a View of the University courtyard, attributed to Marcin Zaleski, dated: “after 1844”, MHW inv. no.: 2525 (painting awaiting conservation). 47 In the footnote referring to the painting in the same book ( J. Miziołek, op. cit., p. 165, note 7), we read: “See Załęski 2003, in: ArsUW, ill. 214 to the text on p. 317; cf. Dzieje Uniwersytetu Warszawskiego 1807–1915 1981, ill. on p. 213, with no author. The mystery of what the painting represents was solved by Hubert Kowalski”; the abbreviated sources are, respectively: K. Załęski, Zespół zabytkowy Uniwersytetu Warszawskiego, in: Ars et educatio. Kultura artystyczna Uniwersytetu Warszawskiego, ed. J. Miziołek, Warsaw 2003 and Dzieje Uniwersytetu Warszawskiego 1807–1915, vol. 1, ed. S. Kieniewicz, Warsaw 1981.

248


Corpus Christi processions in Warsaw in 1827–1863 in the press, painting and the photography of Karol Beyer

determine that it is the Corpus Christi procession of June 1847, which we can read about in the Warsaw press. It is probably the only view of the university courtyard, with the Library yet unbuilt, shown from the perspective of the Kazimierzowski Palace. It gives us some idea of the look of the space in which the students of the School of Fine Art operated daily and of how the university buildings presented themselves at the time […]. The painting dates from a time when the Saxony gate was no longer there and a new one had not yet been built.”48 This painting (most likely painted from a window on the first floor of the Kazimierzowski Palace), although in terms of artistic value inferior to Zaleski’s masterpieces – which indeed makes its authorship doubtful – remains an important document of life in Warsaw in the first half of the nineteenth century. The Museum of Warsaw collection also includes an oil-on-canvas painting, Świętojańska Street in Warsaw during a Corpus Christi procession, by Jan Seydlitz (1832–1861), who observed the ceremonies from a first-floor window in a house near St John’s Church on the western side of Świętojańska Street. The painting measures 103 x 62 cm, it is signed “SEIDLITZ / JAN.” on a store sign at bottom right, and dated (based on the information concerning its display at Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych in Warsaw in 1861) 1861 or thereabouts.49 It shows the monumental tower of St John’s Cathedral (only 20 years since having been given its neo-gothic outfit by architect Adam Idźkowski) rising towards a placid blue sky, the festive cortege leaving the church in devout concentration, its spiritual leader beneath an ornate canopy, in front of him church banners and feretories carried by representatives of fraternities and guilds, and on both sides of the pious parade a crowd of Varsovians waiting expectantly for the moment they will be able to join the procession (ill. 6). Looking at this work – one of the final (if not the final) work by the Warsaw painter, a former student of the School of Fine Arts,50 who passed away “unex48 J. Miziołek, op. cit., p. 146. 49 See Sprawozdanie Komitetu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Królestwie Polskim za rok 1874, p. 86; I. Tessaro-Kosimowa, Warszawa w obrazach i rysunkach XIX wieku. Katalog zbiorów Muzeum Historycznego w Warszawie, Warsaw 1957, p. 32, item 32, ill. (with the signature erroneously read as “Seydlitz”); Warszawa w latach 1795–1864. Katalog ekspozycji Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, Warsaw 1960, p. 179, item 424; Album Warszawski. Obraz miasta w zbiorach Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, Warsaw 2000, p. 204–205, item 192, ill.; K. Żmuda-Liszewska, “Jan Seydlitz (1832–1861) – malarz warszawskiej architektury (w 140 rocznicę śmierci)”, Almanach Muzealny, 2001, vol. 3, p. 256, item 21, ill. on p. 258; from K. Żmuda-Liszewska’s article on paintings in the collection of the Historical Museum of the City of Warsaw, sub-section Widoki Warszawy: “[…] Among the leading Warsaw landscape painters there was also Jan Seydlitz, whose art stands out by virtue of the fact that it is comprised entirely of architectural views of the capital. Of the artist’s 16 preserved canvases, seven are in the holdings of the Historical Museum. Characteristic of Seydlitz as a painter of architecture is the painting Świętojańska Street during a Corpus Christi procession (103 x 61, from ca. 1861) in which the principal theme is shown on the margins of the main task, as it were, namely the depiction of a monumental work of architecture – the façade of St John’s Cathedral”; and in the sub-section Obrzędy religijne: “[…] Świętojańska Street during a procession (103 x 61) by Jan Seydlitz, 1861 (painting already mentioned in the section Widoki Warszawy), shows a procession on Corpus Christi. The scene, depicted from above, does not properly allow for the recognition of individual figures” (K. Żmuda-Liszewska, “Malarstwo w zbiorach Muzeum Historycznego m. st. Warszawy”, Almanach Muzealny, 2007, vol. 5, p. 107–108 and 119); inv. no.: MHK 706. 50 Kurier Warszawski, 1861, no. 90, 9 April (Tuesday), p. 427.

249


Wojciech Przybyszewski

pectedly in the prime of life at the age of 28”51 on 6 April 1861 – which presents, as the title would have it, Świętojańska Street during a Corpus Christi procession, one can hardly avoid asking a few simple questions related to the subject of the work. Where did the procession go next? Who was its leader? Which Church hierarchs and prominent officials of the Kingdom of Poland took part in it? And most importantly, when did it take place (since the artist did not live to see the procession of 30 May 1861)? Let us draw our answers from a newspaper report on the 7 June 1860 Corpus Christi celebrations in Warsaw which, compared to other similar reports, best corresponds to the contents of the painting. “Yesterday – we read in the Friday, post-holiday edition of Kurier Warszawski – fair weather accompanied Corpus Christi, observed with suitable services in the Lord’s churches and with Processions. In St John’s Cathedral and Metropolitan Church, sung mass was celebrated by HE Rev. [Antoni] Fijałkowski, Archbishop of Warsaw, assisted by a large group of clergy; the celebration having been concluded, a procession issued from the Cathedral, bound for the four altars which, like every year, had been set up on Krakowskie Przedmieście at the cost of the Cathedral, the Literary Brotherhood, the Charitable Society and others gladly willing to make such offering for the greater glory of GOD. The guilds and fraternities with banners, lights and Holy Pictures, walked at the head of the procession, followed by clergy from the local congregations or even come from further afield, uniting in common prayer, and at the end the Venerable Metropolitan Chapter, preceded by the Holy Cross. Over the Most Honourable Arch-Pastor, accompanied by local dignitaries, the Director of the Department of Religious Denominations at the Government Commission of Internal and Spiritual Affairs, State Councillor [Walenty] Solnicki and the Vice President of the Bank of Poland, State Councillor Stanisław Szemioth; the poles of the canopy were held up by Members of the Literary Brotherhood. Before the BLESSED SACRAMENT carried by the Arch-Pastor walked maidens in white, sprinkling flowers. A crowd of over 20 thousand pious people completed this ceremonious parade, resounding with a common hymn, which rose up to the sky. In front of each of the four altars the Holy Gospels were sung by the prelates and canons of the Venerable Metropolitan Chapter, i.e.: [Paweł] Rzewuski, [Stanisław Kostka] Zwoliński, [Mateusz] Naruszewicz and [Józef ] Wyszyński. The orphans of the Warsaw Charitable Society appearing on this occasion, performed religious songs in front of the altars; upon the procession’s return to the Cathedral, the most Venerable Arch-Pastor, concluding the service, intoned Salvum fac [populum tuum] and gave Benediction to the pious congregation with the Blessed SACRAMENT. A wholly new religious work, a Mass by [Wojciech] Słoczyński, on themes of religious folk songs, was performed for the first time during the service at the Cathedral.”52 51 Kurier Warszawski, 1861, no. 93, 12 April (Friday), p. 434. 52 Kurier Warszawski, 1860, no. 146, 8 June (Friday), p. 813.

250


Corpus Christi processions in Warsaw in 1827–1863 in the press, painting and the photography of Karol Beyer

So we see that the subject (and exact title) of Jan Seydlitz’s painting in the Museum of Warsaw, painted in 1860 (though perhaps only finished in 1861) is The exit of the Corpus Christi procession from the Church of St John in Warsaw onto Świętojańska Street on 7 June 1860. This procession subsequently headed for Zamkowy Square, whence, having stopped at four altars set up near the Bernardine Church (St Anne’s) and selected townhouses in the northern part of Krakowskie Przedmieście, and having circled Sigismund’s Column, it returned to the church. This route did not fully please the organizers and participants of the pious march. They remembered the tradition, followed for several hundred years, of celebrating Corpus Christi with a procession that led the faithful to the Old Town Market Square where several thousand Varsovians heard the Gospels at four field altars. It is therefore no surprise that various means were employed to obtain permission from the Russian authorities for this route, to which the Russian were ill disposed. Finally, after much effort, consent was granted in 1861. On Thursday, 30 May, the feast of Corpus Christi, the main Warsaw procession, made up of church dignitaries, high state officials and a multitude of worshippers, departed from St John’s Cathedral to Zamkowy Square, whence it reached the Old Town Market Square via the streets of the Old Town, where in turn religious rites were performed at four altars, whereupon it returned to receive benediction at the above church. “Yesterday – we read in the local press – on account of Corpus Christi, ceremonious processions took place at some of the local parish churches. The first, after a solemn service at the Cathedral and Metropolitan Church of St John, celebrated by HE Rev. [Antoni] Fijałkowski, Archbishop of Warsaw, left the said Cathedral Church and took place in the Old Town Market Square, which again, after many years, bore witness to this Ceremony. […] Yesterday, renewing the age-old tradition, the people gathered in great numbers in the Old Town. The most Venerable Arch-Pastor was accompanied by: the Civil Governor of Warsaw Guberniya [Jakub] Łaszczyński, the Director of the Department of Religious Denominations at the Government Commission of Internal and Spiritual Affairs [Walenty] Solnicki, and the Vice President of the Bank of Poland [Stanisław] Szemioth. The poles of the canopy over the Blessed SACRAMENT carried by the most Venerable Officiator, the Archbishop, were held by Members of the Literary Brotherhood, who compounded the magnificent cortege with bright lights. In front of the antique houses of the Old Town Market Square, such as those of Citizen Fukier and Citizen Marja Kuśmierska, magnificent altars had been set up, before which the venerable Prelates and Canons sang the four Gospels; before the first HE Rev. [Jacenty] Kondradzki [Kondracki], before the second HE Rev. [Paweł] Rzewuski, before the third HE Rev. [Mateusz] Naruszewicz and before the fourth, belonging to the Literary Brotherhood, HE Rev. [Antoni] Białobrzeski. After the rite had been concluded, with all the magnificence proper to such a grand Ceremony, the cortege returned to 251


Wojciech Przybyszewski

the Cathedral where the most Venerable Arch-Pastor gave benediction to the pious people with the Blessed SACRAMENT. During the service, a religious work, a Mass by [Wojciech] Słoczyński on themes of folk songs, was performed in the choir. The same day, with equal solemnity, a similar procession took place in the afternoon at St Alexander’s Church, where the Holy Gospels were sung before altars set up at the Institute for the Deaf, at Frascati, and in front of the homes of the Gruszecki family and Xawery Pusłowski. The officiator was the rector of the Institute for the Deaf, HE Rev. [Jozafat] Szczygielski.”53 The following year, after the 14 October 1861 introduction of martial law by General Karl Lambert, the new Russian viceroy for the Kingdom of Poland, maintaining the procession’s current route became highly problematic and in 1863 the old shortened route was restored. Nor did anything indicate that this would change in the coming years. The iconography of Warsaw Corpus Christi processions of the period does not include a single direct mention of the ceremony held in the Old Town Market Square in 1861. But we do have some incredibly rare photographs taken by Warsaw’s “first professional photographer,”54 Karol Beyer (1818–1877), relating to it (and to other processions that took place in Warsaw three days later and in 1863). These photographs have long been the subjects of debates as to how they should be interpreted. The prints – all on albumen paper, all of similar size, ranging from 10 x 9.8 to 7.6 x 7.8 cm, glued onto cardboard, made from collodion glass plate negatives – have been preserved in the Museum of Warsaw (six prints, including one very damaged double, all donated by Kazimierz Domosławski of Puławy),55 the National Museum in Warsaw (14 prints from the former collection of Leopold Méyet)56 and the PAU Library in Kraków (one print in an album once belonging to Julian Bałaszewicz;57 this photograph is also represented in the other two collections).58 53 Kurier Warszawski, 1861, no. 130, 31 May, p. 641. 54 D. Jackiewicz, Fotografowie Warszawy: Karol Beyer (1818–1877), Warsaw 2012, front cover flap. 55 K. Lejko, Powstanie styczniowe i zesłańcy syberyjscy. Katalog fotografii ze zbiorów Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, part 1: Powstanie styczniowe, Warsaw 2004, p. 309, item 626, p. 310, item 627, p. 311, item 628, p. 312, item 629 and 630 (double), p. 313, item 631. 56 Światłoczułe. Kolekcje fotografii w Muzeum Narodowym w Warszawie. Wystawa w 170-lecie ogłoszenia wynalazku fotografii. 10 września – 15 listopada 2009, exhibition catalogue, ed. D. Jackiewicz, A. Masłowska, Warsaw 2009, p. 260, items 651 and 653, p. 261, items 654 and 656; D. Jackiewicz, Fotografowie…, op. cit., p. 78, 80–81 (detail) and 130 (description) and detail of a photograph reproduced in the catalogue of the exhibition Światłoczułe (p. 261, item 654), magnified, on the book cover; the other nine have not been published to date. 57 For more on the intelligence activities of Julian Aleksander Bałaszewicz (1831 – after 1877), a secret agent and provocateur working for Russia, residing chiefly in Paris (but also in London and other European cities) from 1861 until the mid-1870s, well-established among the local community of Polish émigrés, passing himself off as Col. Albert Henryk Potocki who had died of cholera in the Caucasus in 1847, see A. Potocki [ Julian Aleksander Bałaszewicz], Raporty szpiega, vols 1–2, selection, editing and foreword by R. Geber, Warsaw 1973. 58 K. Lejko, Powstanie styczniowe…, op. cit., p. 10 (information in note 23: PAU Library in Kraków, manuscript 2331, vol. I.”); analogous prints of the photograph: at the Museum of Warsaw (ibid., p. 313, item 631) and at the National Museum in Warsaw (Światłoczułe…, op. cit., p. 261, item 656).

252


Corpus Christi processions in Warsaw in 1827–1863 in the press, painting and the photography of Karol Beyer

The problems posed by the dating of these photographs have not been conclusively resolved in spite of numerous attempts in various publications that have appeared to date.59 The argument for dating all of these photographs 4 June 1863 (instead of the previously accepted, general designation “1861”60), which Krystyna Lejko presents in the introduction to the catalogue of photographs in the Museum of Warsaw, is persuasive, but only with regard to one key photograph on which a scaffolded Sigismund’s Column appears in the background and to two others, on which the sign of Henryk Merzbach’s and Ludwik Polak’s bookstore is visible. Without a closer analysis of the other prints one cannot – as Lejko did – identify them as a series taken by Karol Beyer for the purpose of documenting a single Corpus Christi ceremony in Warsaw – strictly speaking, the one which took place on Krakowskie Przedmieście on 4 June 1863. “Photographs presenting a Corpus Christi ceremony on Krakowskie Przedmieście have also been preserved [in the collection of the Historical Museum of the City of Warsaw, now the Museum of Warsaw]. In the literature to date they have been dated to 1861. This is the date on the only photograph in the series from the album of Julian Bałaszewicz. The accuracy of this dating, however, leaves much room for doubt because of the scaffolding around Signismund’s Column visible in these pictures. It is known that the conservation of the monument began in 1862 and that the scaffolding was removed in November of the following year. Moreover, in a number of the photographs, including the one from Bałaszewicz’s album, the store sign of Henryk Merzbach’s and Ludwik Polak’s bookstore, opened in 1862 on Krakowskie Przedmieście (plot no. 446/ pol.79), is visible.61 This bookstore was a meeting place for writers and independence activists. Merzbach’s clandestine activity was a reason for the closure of the bookstore in mid-1863. One may surmise that the pictures in question are of the Corpus Christi procession of 4 June 1863.”62 59 K. Lejko, J. Niklewska, Warszawa na starej fotografii 1850–1914, Warsaw 1978; L. Lechowicz, “Karol Beyer i jego zakład”, in: Karol Beyer 1818–1877. Pionier fotografii polskiej [catalogue of an exhibition at the Museum of Art in Łódź, October–November 1984], Łódź 1984; D. Jackiewicz, Sztuka fotografii. Portret, pejzaż, reportaż w fotografii polskiej XIX wieku, katalog wystawy [catalogue of an exhibition at the National Museum in Warsaw, May-June 1990], Warsaw 1990; W. Mossakowska, Początki fotografii w Warszawie (1839–1863), Warsaw 1994; K. Lejko, “Fotografie z okresu powstania styczniowego w zbiorach Działu Ikonografii Muzeum Historycznego m.st. Warszawy”, Almanach Muzealny, 1999, vol. 2, p. 201–232; D. Jackiewicz, Fotografowie Warszawy…, op. cit. 60 K. Lejko, Powstanie styczniowe..., op. cit., p. 10. 61 The author gives this location for the newly opened bookstore of Henryk Merzbach and Ludwik Polak based on an advertisement in one of the Warsaw newspapers: Bibliografia Warszawy..., op. cit., col. 859 (opening of the Merzbach and Polak bookstore) (K. Lejko, Powstanie styczniowe…, op. cit., note 24); In the 31 July 1862 issue Gazeta Polska, included on this list, published an advertisement, labelled Wiadomości księgarskie [Bookseller News], beginning with the words: “HENRYK MERZBACH & LUDWIK POLAK, Bookstore and sheet music store, no. 446 (79) Krakowskie-Przedmieście, across from the Bernardine Church. A NEW BOOKSTORE is being opened today by the abovementioned company” (Gazeta Polska, 1862, issue 173, 31 July, p. 4); on the pictures by Karol Beyer discussed here the bookstore’s sign does not appear above the entrance to the store in the Roesler and Hurtig house (no. 79), but on the Cymbaurowska house (no. 71), which has no relevance for the dating of the photographs, but indicates that before it closed down (in the summer of 1863) the company Henryk Merzbach and Ludwik Polak had managed to change its premises. 62 Lejko, Powstanie styczniowe…, op. cit., p. 10.

253


Wojciech Przybyszewski

We will return to the Corpus Christi procession of 4 June 1863 in order to compare these three accurately dated photographs with reports in the press and the weather conditions on that day – weather being a crucial factor when it came to the success or failure of an outdoor session in the early days of photography, particularly reportage photography.63 In this regard, it is also worth noting that people with umbrellas appear on all the photographs. These, however, are not umbrellas but parasols, protecting them from intense sunlight. Taking a closer look at the images, we also see more or less distinct shadows falling on the cobbles of Krakowskie Przedmieście, cast by people standing still, trees, lamp posts and buildings or their architectural decorations, some of which might even serve as sundials, imprecise though they be. This, combined with information in the press concerning the procession and the weather, might allow us to make an attempt not only to determine precisely the place and date on which a given photograph was taken, but even to indicate the approximate hour at which the scene was recorded. In conducting such detailed analysis of the photograph of a group of Varsovians in front of Stanisław Potocki’s palace on Krakowskie Przedmieście, most of them holding open parasols, facing north (towards Zamkowy Square and, further, St John’s Cathedral), gathering in small groups around a few of the procession banners – prints in the Museum of Warsaw64 and the National Museum in Warsaw65 (ill. 7) – we can easily establish that it was taken from the balcony of the building which housed K. Breyer’s studio66 before noon (sometime around 10 a.m.) on Thursday, 30 May 1861.67 This conclusion is supported by the fact that among the store signs legible in the photograph we not only see a very clear inscription above the entrance to the shop in the south wing of the palace which reads KSIĘGARNIA / Skład nut muzycznych / G. Gebethnera i R. Wolffa,” (BOOKSTORE / Sheet music shop / G. Gebethner and R. Wolff ) allowing us to set the lower cutoff date at 186168 (the following year has to be ruled out because in 1862 it rained on Corpus Christi and all processions were confined to inside the churches) but also – above the middle door to the 63 Such difficulties with regard to taking photographs in the absence of good weather were written about by Wanda Mossakowska, among others: “It sometimes happened that various circumstances stood in his way, for instance bad weather during the trip to Łęczyca at the beginning of February 1854, when he had planned to take photographs of the Romanesque collegiate church in Tum – cf. Gazeta Warszawska, no. 39, 11 February 1854, p. 4 and issue 41, 13 February 1854, p. 4 and letter to J. J. Kraszewski dated Warsaw, 23 December 1853 (Biblioteka Jagiellońska, manuscript 6461 IV, l. 169 v)” – W. Mossakowska, Początki fotografii…, op. cit., vol. 1, p. 112, note 442. 64 MHW inv. no.: Arch. Fot. 13167. 65 MNW inv. no.: DI 96203/197. 66 This position for the photographer, and not just for this picture, has already been written about by W. Mossakowska (Początki fotografii…, op. cit., vol. 1, p. 112, footnote 434) and D. Jackiewicz (Fotografowie Warszawy…, op. cit., p. 78). 67 This date for the photograph was also assumed by D. Jackiewicz in her monograph on Karol Beyer (Fotografowie Warszawy…, op. cit., p. 78). 68 According to information featured in the local press, as of 13 January 1860, the name of the bookstore at 415 Krakowskie Przedmieście (police no. 17) in Warsaw was to change from G. Gebethner and Co. to G. Gebethner & R. Wolff (Gazeta Codzienna, 1860, no. 329, 13 December, p. 1); we see this new name in the photograph.

254


Corpus Christi processions in Warsaw in 1827–1863 in the press, painting and the photography of Karol Beyer

guardhouse – a large, one-line inscription: “H. HIRSZEL,” referring to Henryk Hirszel’s writing materials and engravings store69 which operated there as late as the summer of 1862, but not as late as the following year.70 Moreover, the blazing sunlight (which led to certain parts of the picture being indecipherable, “over-exposed”, for example on the smooth surfaces of windowpanes, other store signs or even intensely sunlit walls) allows us to analyse the direction and length of the shadows, which in turn makes it possible to determine the approximate time of day or even the hour at which the photograph was taken. We are therefore dealing with a scene depicting preparations for the already described main Corpus Christi procession which departed from St John’s cathedral for the Old Town Market Square where four “magnificent altars were set up, before which the venerable prelates and canons sang the four Gospels, [and] after the concluded rite”71 returned to that same church.72 Sunny weather also smiled on Beyer three days later when, from the height of the first-floor balcony of Staszic’s Palace (at the time the seat of the Lottery Directors) he took at least seven photographs (!), all alike in their takes, but differing in terms of details, as they document different phases of the Corpus Christi procession which left Holy Cross church and moved down Krakowskie Przedmieście (seven prints in the National Museum in Warsaw,73 ills 8 & 9, a single print at the Museum of Warsaw,74 ill. 10). This procession had already been announced on Friday (31 May 1861) by the indefatigable Kurier Warszawski,75 which then featured a report on the event on Monday (3 June 1861): “Yesterday [2 June], as always in observing Corpus Christi, solemn processions took place. At twelve noon, after a service at Holy Cross church, celebrated by Rev. Bishop [Henryk Ludwik] Plater, Suffragan of Łowicz, a large cortege made up of Clergy, Guilds with banners and Fraternities with Holy Paintings and bright light, issued from the church to proceed down Krakowskie Przedmieście. Four altars had been set up: in front of the statue of Copernicus, in front of the Guberniya Gymnasium at the Kazimirowski Palace, at the Palace of the C[ounts] Aug[ust] Potocki and the palace of the late landowner General [Wincenty] Krasiński, after which the venerable Pastor officiator was accompanied to the church by C[ount] Ludwik Krasiński and C[ount] Stanisław Zamoys69 For more about this store, now considered to have been one of the foremost exhibition spaces in Warsaw, see A. Ryszkiewicz, Początki handlu obrazami w środowisku warszawskim, Wrocław 1953, p. 59–65. 70 A to let advertisement for the premises was placed by Hirszel on 20 August 1862: “To let from St Michael’s Day [i.e. Monday, 29 September] SHOP with gas supply on Krakowskie-Przedmieście in Count Stanisław Potocki Palace. Information from writing, drawing and art materials store – H. Hirszel”. Kurier Warszawski, 1862, no. 189, 20 August, advertising insert, second page, unnumbered 71 Kurier Warszawski, 1861, no. 130, 31 May, p. 641. 72 In a special one-off newspaper of the Museum of Polish History, issued on 11 November 2012 to mark the approaching 150th anniversary of the January Uprising, this photograph was published with the title “Crowd on Krakowskie Przedmieście on Corpus Christi, 1861” (image used in M. Zarychta, “Warszawa przed powstaniem styczniowym”, in: Przed Styczniem [special one-off newspaper, Warsaw 2012], p. 1). 73 MNW inv. no.: DI 96203/204, DI 36321, DI 36319, DI 36323, DI 36320, DI 36324 and DI 36352. 74 MHW inv. no.: Arch. Fot. 13181 (print identical to MNW: DI 36352). 75 Kurier Warszawski, 1861, no. 130, 31 May, p. 641.

255


Wojciech Przybyszewski

ki. That same day a procession from the Chuch of the Blessed Virgin Mary took place, and in the afternoon processions from the church of the Dominican Friars and of Saint Charles Borromeo. The most beautiful weather smiled on these processions, in which thousands of pious people took part.”76 This time, the attraction in all these photographs, which could easily be called a photo-story – dated 1861 and not 1863, due to the lack of Karol Beyer’s characteristic townhouse, whose construction ended in 1864, although its walls should have been visible on the western side of Krakowskie Przedmieście behind Grodzicki’s house at least a year earlier – is the glimpse they offer of a part of the wood-and-canvas structure of the first street altar along the route of the procession (in the foreground, to the right, with the figure of a praying angel at the top), set up through the efforts of the Confraternity of St Roch in front of the statue of Copernicus, as well as the very idea for this unprecedented, spectacular take of the procession participants – a crowd filling the entire width of Krakowskie Przedmieście, not exactly narrow in this place, after all. We have no photographs of the Warsaw Corpus Christi processions of 1862. Rainy weather, unconducive to taking pictures, also caused a significant disturbance to the ceremonies themselves, and the four traditional altars in the Old Town Square were this time only a symbol of their creators’ and organizers’ unbendable will to celebrate the religious holiday and thereby to exact from the partitioning power their inalienable rights. As we already known, because of inclement weather, the St John’s Cathedral Corpus Christi procession on Thursday, 19 June 1862, took place inside the place of worship: “Yesterday on the feast of Corpus Christi the procession could not go out from the metropolitan Church of St John to the altars set up in the Old Town Market Square because of heavy rain, and so took place inside the church in the presence of HE Count Aleksander Wielopolski, Margrave Gonzaga Myszkowski, Head of the Civil Government of the Kingdom of Poland as well as many dignitaries, both clerical and lay, as well as the faithful filling the cathedral. Officiating was HE [Zygmunt Szczęsny] Feliński, Archbishop of Warsaw, led by HE Privy Counselor [Jakub] Łaszczyński, Civil Governor of Warsaw, and Active State Counsellor [Kazimierz] Krzywicki, president of the government commission for religious affairs and public enlightenment. The canopy was carried by: HE Active State Counsellor [Kazimierz Mamert] Enoch, secretary of state in the council of state of the Kingdom, General [Stanisław] Kierbedź, head of the transport board, [Karol Ferdynand] Wojda, acting president of the city of Warsaw, State Counsellor [Walenty] Solnicki, director of the department of faiths, and Privy Counsellor [Ambroży] Zaborowski, senator. The Gospels were sung: the first by Metropolitan Canon [Antoni] Dietrich, the second by Canon [Jacenty] Kondracki, the third by Prelate [Paweł] Rzewuski and the fourth by 76 Kurier Warszawski, 1861, no. 132, 3 June (Monday), p. 649.

256


Corpus Christi processions in Warsaw in 1827–1863 in the press, painting and the photography of Karol Beyer

Metropolitan Canon [Jozafat] Szczygielski. Assisting at the service was [Maciej] Majerczak, Administrator of the Diocese of Kielce and Kraków. An orchestra performed a sung mass by [Wojciech] Słoczyński, based on folk songs. At 6 in the afternoon, with a clear sky overhead, a similar procession left the Church of St Alexander, officiated by HE Prelate Paweł Rzewuski, and stopped at 4 altars: inside the Institute for the Deaf on Trzech Krzyży Square, in front of the house of Count August Zamoyski on Wiejska Street, on the property of Counsellor [Mamert] Pawluć on Ujazdowska Boulevard and next to the home of HE Ksawery Pusłowski. A rather large body of people accompanied the procession.”77 The weather did not improve over the following days. “On Friday, the wind blew, it rained, it was as cold as in the fall and one had to wear padded clothes.”78 In spite of this, the procession that was to leave Holy Cross church on Sunday 22 June 1862 (the octave of Corpus Christi) was planned according to the traditional route.79 Unfortunately the weather did not comply, and in the end the processions were conducted inside the churches. “Yesterday’s processions in honour of CORPUS CHRISTI, particularly the one before noon from the Church of the Holy Cross, were stopped again, and had to be confined to the interior of the church because of the rain that was visited upon us yesterday [reported the unfaltering Kurier Warszawski.] However, four altars on Krakowskie Przedmieście, i.e. in front of the building of the Government Commission for Religious Affairs and Public Enlightenment, in front of the palace of the Counts August Potocki and that of the Krasiński landowners, and the one set up by the Brotherhood of St Roch next to the statue of Copernicus, were lavishly decorated, attesting to the piety of the citizens wishing to pay tribute to THE ALMIGHTY. HE the Archbishop of Warsaw [Zygmunt Szczęsny Feliński] officiated at the solemn service in the Church of the Holy Cross.”80 The Corpus Christi processions of 1863 presented a wholly different picture. The one leaving from St John’s Cathedral on the day of the feast itself, 4 June 1863, did not receive permission to enter the Old Town Market Square and was forced to return to Zamkowy Square and Krakowskie Przedmieście. An account in the same newspaper indicates that: “The ceremony consisted of processions, one of which left the Cathedral of St John in the morning, and another left the Church of St Alexander at 4 p.m., each heading to altars set up for the occasion, in front of which the four Gospels were sung. At the Cathedral […] after the end of the sung mass, a processional cortege 77 Gazeta Polska, 1862, no. 138, 20 June (Friday), p. 3. 78 Gazeta Polska, 1862, no. 139, 21 June (Saturday), p. 3. 79 Kurier Warszawski, 1862, no. 139, 21 June (Saturday), p. 795. 80 Kurier Warszawski, 1862, no. 140, 23 June (Monday), p. 803.

257


Wojciech Przybyszewski

set out, preceded by guilds with banners and brotherhoods with bright light and holy paintings, and among them the Brotherhood of the HEART OF MARY, from which brotherhood chosen maidens clad in white garments lifted up an image of the MOTHER OF GOD. Behind them walked members of the Literary Brotherhood as well as monastic and secular clergy, alumni of the Roman Catholic Academy and the most venerable Metropolitan Chapter with the Cross at the front. Behind the Chapter came the most venerable Arch-Pastor surrounded by clergy, carrying the Blessed SACRAMENT, above which was a canopy carried by members of the Literary Brotherhood. The four altars that the cortege approached had been set up at the expense of the Cathedral of St John in front of the Church of the Bernardine Friars; near the building of the Warsaw Charitable Society and in front of the house across from the Bernardine church; while that financed by the Literary Brotherhood stood in front of the house of [Stefan] Dobrycz where, once the cortege had arrived, the orphans of the Warsaw Charitable Society performed religious hymns. The holy GOSPELS were sung by the Canons of the most venerable Metropolitan Chapter, HE [Michał] Nowodworski and [Jacenty] Kondracki, Parish Priest of Wawrzyszew, as well as the Arch-Deacon of the Chapter, Prelate [Antoni] Białobrzeski and the Dean of the Chapter, Prelate [Paweł] Rzewuski. The most beautiful weather was conducive to this procession in which the whole Catholic city took part, raising thousands of voices in pious song to their CREATOR, asking the Heavens’ blessing for the whole country […]”81. We glean more about the 1863 main Corpus Christi procession down the streets of Warsaw from the memoirs of its most important participant and primary officiator, Archbishop Zygmunt Szczęsny Feliński, excerpts of which, with commentary, have been posted online by Jarosław Szarek.82 The photographs documenting this event – which we have already touched on in connection with the discussion as to their dating and the facts established in this regard, as set out by Krystyna Lejko83 – have been preserved in all three collections mentioned (four prints, including one double at the Museum of Warsaw,84 six prints at the National Museum in Warsaw85 and one at the PAU Library in Kraków86). This time Beyer set up his equipment on the terrace of the Citizens’ Club, built only two years earlier at 64 Krakowskie Przedmieście, from the level

81 Kurier Warszawski, 1863, no. 125, 5 June (Friday), p. 601. 82 J. Szarek, Egzekucja zamiast procesji – http://niezalezna.pl/41832-egzekucja-zamiast-procesji [accessed 2 January 2015]. 83 K. Lejko, Powstanie styczniowe…, op. cit., p. 10. 84 MHW inv. no.: Arch. Fot. 13170 (repr. Lejko, Powstanie styczniowe…, op. cit., p. 312, pos. 629 – dating: 4 June 1863); Arch. Fot. 13186 (double, photograph torn); Arch. Fot. 13168 (repr. K. Lejko, Powstanie styczniowe…, op. cit., p. 311, pos. 628 – dating: 4 June 1863; J. Zieliński, Atlas dawnej architektury Warszawy. Śródmieście historyczne. vol. 7: Krakowskie Przedmieście, Warsaw 2001, ill. 60 – detail of a photograph, dating: c 1860); Arch. Fot. 13165 (repr. K. Lejko, Powstanie styczniowe…, op. cit., p. 313, pos. 631 – dating: 4 June 1863) 85 MNW inv. no.: DI 96203/181, DI 96203/80, DI 96203/79, DI 96203/180, DI 36339 and DI 36322. 86 Photograph in Julian Bałaszewicz’s album – manuscript 2331, vol. I.

258


Corpus Christi processions in Warsaw in 1827–1863 in the press, painting and the photography of Karol Beyer

of whose first storey he had a splendid view of a large section of the procession’s route. As we already know, it proceeded from the cathedral to Zamkowy Square from where, having circled Sigismund’s Column counter clockwise and stopped at the first altar, set up by the Literary Brotherhood in front of the home of Stefan Dobrycz, where the appropriate fragment of the Gospel of St Matthew was sung, it moved towards Krakowskie Przedmieście. On the first of the photographs reproduced here – which are in fact a short photo-story of that unprecedented, mass procession, marked both by patriotic feeling and the religious zeal of the participants – the photographer recorded the worshippers walking down Krakowskie Przedmieście at the moment when Archbishop Feliński had already concluded prayers at the second altar, set up in front of the house containing Marianna Brzozowska’s clothing store (73 Krakowskie Przedmieście, second house from the left in the photograph), during which a fragment of the Gospel of Mark had been sung, and – beneath the canopy, with the Blessed Sacrament raised up – had set off in the direction of the nearby figure of the Madonna of Passau (ill. 11). On the second photograph – similar to the first, capturing the same spot somewhat closer up – we can see the next wave of participants in this manythousand-strong procession, following their pastor down the entire width of the densely packed street. (ill. 12). The third photograph presents a similar take. On the fourth, we see the participants moving towards Zamkowy Square. Photograph five, featuring Sigismund’s Column under scaffolding (ill. 13) – discussed in exhaustive detail by Krystyna Lejko in her introduction to the previously mentioned catalogue of photographs in the Museum of Warsaw – is a view from the balcony of the Citizens’ Club onto those walking in the dignified cortege, most of them back on Zamkowy Square. The only thing to be added is that in the sequence of events adopted here it presents the next phase of the procession, in which the worshippers listen to a fragment of the Gospel of St John at the final, fourth altar, set up in front of the Bernardine church, or may even already be heading back to the cathedral. The spot selected by Beyer, from which he took the above-mentioned photographs, did not allow him to direct the camera at the third altar, at which – in keeping with tradition – people prayed while listening to the Gospel of St Luke. The reason for this was that the altar was almost directly underneath the photographer’s position. The Iconography and Photograph Collection of the National Museum in Warsaw, however, includes another photograph that shows worshippers taking part in a Corpus Christi procession, assembled at the figure of the Madonna of Passau or perhaps passing it in order to leave the gathering via a narrow part of Krakowskie Przedmieście Street, captioned in the previously quoted catalogue of the Światłoczułe (Light-Sensitive) exhibition as “Corpus Christi procession on Krakowskie Przedmieście [in Warsaw], dated 1861”87 (ill. 14). Taking into account the correspondence between 87 Światłoczułe…, op. cit., p. 260, pos. 653.

259


Wojciech Przybyszewski

the place from which the photo was taken (the Citizens’ Club terrace) and the location chosen by Karol Beyer, from which he documented the 4 June 1863 Corpus Christi procession, we can safely assign this (sixth) print to the same set of photographs. Some days after the above-mentioned main Warsaw procession, Archbishop Zygmunt Szczęsny Feliński, for his unyielding attitude regarding the right to practice one’s religion and cultivate religious traditions in partitioned Poland, was removed from the city and exiled deep into Russia for twenty years. Before this happened, however, on Sunday, 7 June 1863 (the octave of Corpus Christi), he managed to lead this very procession, that left Holy Cross church as it had every year and filled the entire width of Krakowskie Przedmieście with participants. We read in the newspaper: “Yesterday, as part of continued solemnities on the occasion of CORPUS CHRISTI, processions took place at the churches of the Holy Cross, the Blessed Virgin Mary, St Charles Borromeo and the Dominican Friars. At the Church of the Holy Cross, sung mass was celebrated by the most venerable Archbishop of Warsaw, HE [Zygmunt Szczęsny] Feliński, assisted by numerous clergy. After the mass, the procession set out, made up of brotherhoods with lights and paintings, local guilds with their banners and clergy. Walking behind them was the most venerable Arch-Pastor with the MOST BLESSED SACRAMENT, above which alumni of the Holy Cross Seminary held up a canopy. Four altars for the singing of the holy Gospels were set up in front of the statue of Copernicus at the expense of the Brotherhood of St Roch, at the palace of the Counts August Potocki and on the Counts Krasiński estate, also in front of the house where Karol Beyer has his studio, which altar for the first time was fitted with the image of the miraculous MOTHER OF GOD from the chapel of the Visitation Sisters. In spite of a passing shower, the procession was not halted and took place in the company of tens of thousands of the faithful surrounding the cortege. The afternoon processions, however, were interrupted because of the rain that had once again started.”88 Unfortunately we do not know of a single picture of this procession or of any other Corpus Christi celebrations that took place in Warsaw in 1863 that would allow us to compare the events with such newspaper reports. It seems a bit odd, particularly considering that one of the altars prepared for the procession of 7 June 1863 had been set up… “in front of the house in which Karol Bayer has his studio.” It is hardly conceivable that this excellent Warsaw photographer who recorded many similar events on glass plate negatives with the persistence of a documentarian conscious of the weight of his task (including three different Corpus Christi processions, described above), did not take at least a few photos immortalizing the altar set up (probably with his involve-

88 Kurier Warszawski, 1863, no. 127, 8 June (Monday), p. 609.

260


Corpus Christi processions in Warsaw in 1827–1863 in the press, painting and the photography of Karol Beyer

ment) in front of the house where he had his studio.89 We know that he was still in Warsaw at the time, preparing for a business trip to Paris (he left in the second half of June 1863).90 On this basis we may hope that such as yet unknown photographs depicting Corpus Christi processions in Warsaw in the nineteenth century will eventually surface and make themselves available to researchers. They would definitely improve our knowledge of this beautiful tradition, cultivated against such odds in partitioned Poland.

*** This article does not discuss other issues linked to Corpus Christi processions in Warsaw in the years preceding the outbreak of the November (1830-31) and January (1863-64) uprisings and during both of these independence insurgencies. It documents the time, place and course of a number of selected examples of important processions of the period, reveals the officiators, the high-ranking officials, senators, representatives of religious confraternities and delegates of Warsaw guilds who accompanied them, but almost entirely omits to describe and interpret the social attitudes towards the observance of the religious holiday which, in the author’s opinion, belong to another set of issues which need separate study.

Abstract: The tradition of holding processions through the streets of Warsaw to celebrate the feast of Corpus Christi is one of the oldest and has survived in its original form, including not only the actual day on which the feast is observed in a given year but also the following days (especially the Sunday within the octave of the Corpus Christi Thursday and the following Thursday) until 1955, when, as a result of the liturgy reform of Pope Pius XII, most octaves in the Catholic calendar were suppressed. In keeping with tradition, having set off from their church the faithful would follow their spiritual shepherd, who was holding the Blessed Sacrament aloft, through the streets of the church’s neighbourhood. The procession would stop at four field altars, especially raised for that occasion, where a prayer was held, accompanied by reciting or singing passages from the Gospel by Mark, Mathew and John. In the period of the partitions, the most important Warsaw procession set off from Saint John’s Cathedral. Its route would often be changed and the Old

89 This location for Karol Beyer’s photography studio has recently been mentioned by D. Jackiewicz: “In 1857, Karol Beyer moved his photography studio for the third and final time, this time to the city centre. He chose a new house built on land belonging to the Visitation Sisters on Krakowskie Przedmieście, plot no. 389 [police no. 38]”, Fotografowie Warszawy…, op. cit., p. 74. 90 The date of issue “16 June 1863” figures in the passport Beyer obtained for this journey, preserved in the Iconography and Photograph Collection of the National Museum in Warsaw, which would mean that the photographer left for Paris at least a few days later. I would like to thank Danuta Jackiewicz, head of the NMW’s Iconography and Photograph Collection for providing me with this information and for her help in finding material in the said collection for this article.

261


Wojciech Przybyszewski

Town Market Square, regarded by the participants as the worthiest place for the procession prayer to be held, was not always available, be it for political or other reasons. The other processions were held around the Holy Cross Church, St Alexander’s Church, the Church of the Visitation of the Blessed Virgin Mary near the New Town Market Square, St Hyacinth’s Church, St Andrew’s Church and St Charles Borromeo Church. Warsaw press records hold numerous reports on those processions. Not only do they provide the names of the priests who celebrated the ritual and the people who accompanied them, but also details of what the field altars built for the occasion looked like. Thanks to those reports we also know the titles of many religious paintings that were part of the altars, made available for the occasion by art collectors such as Jan Feliks Piwarski, Tomasz Zieliński and Ignacy Gepner, and including works attributed to such artists as Hans Memling, Fra Bartolomeo, Annibale Carracci, Diego Rodríguez de Silva y Velázquez, Jan Kupecký , Szymon Czechowicz, Julian Karczewski and Aleksander Lesser. Some of those paintings (with partially changed attribution) have survived until today. Keywords: Corpus Christi procession, Catholic feasts, Karol Beyer, Marcin Zaleski, religious paintings

262


Izabela Lewoczewicz

Spotkanie sztuk. Aranżacje warszawskich kawiarni i barów na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku

„Architektura, rzeźba i malarstwo; bieg czasu i rozwój wydarzeń bez wątpienia prowadzą je obecnie do syntezy”1. Ta myśl Le Corbusiera, umieszczona przez Jerzego Olkiewicza jako motto artykułu o  znaczącym tytule Droga do syntezy opublikowanego w 1963 roku, przywołuje awangardowy postulat syntezy sztuk. Wydaje się on jednym z  ważniejszych postulatów polskiej myśli oraz (w  ramach skromnych możliwości) praktyki projektowej przełomu lat pięćdziesiątych i  sześćdziesiątych XX wieku. Unaocznia dążenie do silnego powiązania sztuki z życiem codziennym, poprzez uczynienie jej bardziej powszechną i użyteczną. Celem niniejszego tekstu jest zaprezentowanie i analiza palety rozwiązań plastycznych i aranżacyjnych tytułowych wnętrz warszawskich lokali, jak i okoliczności, w jakich powstawały. Ich klimat wydaje się po trosze papierkiem lakmusowym ówczesnych przemian o charakterze socjologicznym i obyczajowym. 1 Cyt. za: J. Olkiewicz, Droga do syntezy, „Projekt”, 1963, nr 6, s. 2. Modernistyczna koncepcja syntezy sztuk pod przewodnictwem architektury kształtowała się już w dwudziestoleciu międzywojennym. Pokrewny postulat wysuwał Walter Gropius w programie Bauhausu z 1919 roku w postaci awangardowej idei nowej architektury przyszłości, która „obejmie w całość architekturę, rzeźbę i malarstwo”; W. Gropius, Program Bauhausu (1919), cyt za: G. Naylor, Bauhaus, tłum. E.M. Biegańska, Warszawa 1988, s. 35. Jednak Gabriela Świtek (podobnie jak Marta Leśniakowska) wiąże nowoczesne koncepcje integracji sztuk pod wodzą architektury z jeszcze XIX-wieczną wagnerowską koncepcją Gesamkunstwerk; por. G. Świtek, Gry sztuki z architekturą, Toruń 2013.

263


Izabela Lewoczewicz

Założeniem artykułu jest nie tylko przywołanie wnętrzarskich przykładów „poodwilżowej” plastyki architektonicznej (malarstwa ściennego i ceramiki) oraz wzornictwa, ale przede wszystkim próba holistycznego wglądu w ich wzajemne interakcje2, stanowiące świadectwo stylu epoki. Wiąże się to z koniecznością zarysowania czynników, jakie w szarej, powojennej rzeczywistości PRL-u sprzyjały narodzinom „użytecznego piękna” – sznytu nowoczesności, którego namiastkę stanowiły m.in. atrakcyjne wizualnie wnętrza warszawskich kawiarni czy pawilonów handlowo-gastronomicznych. Ówczesna rzeczywistość, w jakiej działali projektanci, miała bardzo złożony charakter. Z jednej strony określały ją poodwilżowe nadzieje zmian i gorące pragnienie nowoczesności. Wiązały się one z  postulatem wspólnej służby wzornictwa, architektury oraz plastyki dla stworzenia nowej, piękniejszej warszawskiej codzienności, ideą sojuszu sztuki i  techniki oraz wiarą, że świat nowoczesnych form projektowych jest kluczem do postępu i lepszej przyszłości. Z drugiej strony charakteryzowały ją poważne ograniczenia technologiczne i materiałowe, państwowy technokratyzm, a także w pewnej mierze propagandowy, pozorowany charakter owej „szaty nowoczesności”, nie zawsze idący w parze z realnymi długofalowymi warunkami rozwoju. Poruszana tu problematyka, długo pozostająca poza polem głębszych prac badawczych, od pewnego czasu wkracza w ich krąg na fali obecnego zainteresowania dziedzictwem i codziennością PRL-u3. Wstępne światło na kontekst socjologiczny poruszanego tu zagadnienia rzuca interesujący referat Marty Kołacz pt: Nad filiżanką. Życie kawiarniane 1955–1965 jako przykład przemian w życiu obyczajowo-artystycznym Warszawy4 (przedstawiony na sesji towarzyszącej wystawie „Chcemy być nowocześni – polski design 1955–1968 w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie”). Jednakże tematyka ta, bogata zarówno poprzez wielość interesujących realizacji, jak i  złożoność problematyki, to wciąż w  dużej mierze terra incognita, oczekująca na głębsze badania. Z przyczyn obiektywnych poniższy tekst, mający charakter wybiórczy, nie wyczerpuje jej w pełni. Obejmuje tematycznie aranżacje warszawskich kawiarni oraz (selektywnie) barów szybkiej obsługi na przełomie lat pięćdziesiątych i  sześćdziesiątych XX  wieku, o szerokiej gamie zastosowanych technik dekoracyjnych (malarstwo ścienne, tkanina, mozaika, ceramika). Obok tych bardziej znanych, które pozostały w  pamięci wielu warszawiaków, przywołano tu również te „niszowe”, nie/

2 Nie zawsze jednak zachowany materiał dokumentacyjny pozwala na pełną analizę wnętrza we wszystkich jego aspektach. 3 Charakter pionierskiej varsavianistycznej dokumentacji plastyki architektonicznej PRL-u mają publikacje Pawła Giergonia o katalogowym charakterze: Mozaika warszawska. Przewodnik po plastyce w architekturze stolicy 1945–1989, Warszawa 2014 oraz Archimapa. Mozaiki warszawskie, Warszawa 2012, a  także (po części) biografia artystyczna Gabriela i Hanny Rechowiczów autorstwa Klary Czerniewskiej: Gaber i Pani Fantazja. Surrealizm stosowany, Warszawa 2011. Natomiast realia architektonicznej, w  tym handlowo­­-gastronomicznej codzienności tego okresu popularyzuje pozycja wydawnicza Jerzego S. Majewskiego: Spacerownik. Warszawa śladami PRL, 2010. Temat kulinarnej codzienności PRL-u od strony historyczno-obyczajowej dokumentuje szerzej Błażej Brzostek w publikacji: PRL na widelcu, Warszawa 2010. 4 M. Kołacz, Nad filiżanką. Życie kawiarniane 1955–1965 jako przykład przemian w  życiu obyczajowo-artystycznym Warszawy, w: Wizje nowoczesności. Lata 50. i 60. – wzornictwo, estetyka, styl życia, red. A. Kiełczewska , M. Porajska-Hałka, Warszawa 2012.

264


Spotkanie sztuk. Aranżacje warszawskich kawiarni i barów

wzmiankowane przez badaczy, o których pamięć częstokroć się zatarła. Niejednokrotnie właśnie tym realizacjom poświęcono tu szczególnie dużo uwagi ze względu na ich innowacyjne wartości projektowe. Niezwykle interesującym punktem odniesienia dla analizowanych projektów jest, częstokroć tu przywoływana, ówczesna teoretyczna myśl projektowa5, unaoczniająca/ pionierski charakter minionych zmagań w dziedzinie wzornictwa. Bogate źródło badawcze stanowi również prasa „z  epoki”. Zawarte w  niej liczne relacje, felietony, sprawozdania obficie dokumentują znaczną część wydarzeń i zjawisk, składających się na obraz ówczesnej sztuki użytkowej. Jednak szczególnie frapującym odniesieniem dla poruszanej tu problematyki były, cytowane niżej, rozmowy z  panią Danutą Duszniak, emerytowaną projektantką Instytutu Wzornictwa Przemysłowego, mającą liczne dokonania w zakresie wzornictwa (szczególnie ceramiki i tkaniny), a także architektury wnętrz6. Pragnę złożyć jej szczególne podziękowania za poświęcony czas i zaangażowanie. Powojenna rzeczywistość zniszczonej i  odbudowywanej Warszawy wiązała się z  ubóstwem lokalowym, mieszkaniowym, materiałowym. Przedwojenne lokale wraz ze swoim klimatem i klientelą stały się synonimem przeszłości, do której nie było już powrotu, miasto dźwigało się z gruzów. Jeszcze w 1945 roku publiczna konsumpcja miała charakter improwizowany. Funkcję cukierni pełniły, znajdujące się w  różnych punktach miasta, zdezelowane tramwaje, w których sprzedawano gorącą herbatę i pączki, potrzeby gastronomiczne zaspokajały zastępczo bary na kółkach serwujące najprostsze potrawy. Prawdopodobnie pierwszą otwartą po wojnie kawiarnią była zainaugurowana 4 marca 1945 roku Café Fogg przy ul. Marszałkowskiej, w której występował Mieczysław Fogg. Jednak już wkrótce zaczęły odradzać się bądź też powstawać nowe restauracje, kawiarnie i cukiernie. Uruchamiano przedwojenne lokale, często w nowych miejscach, tłumnie odwiedzane przez klientów spragnionych dobrej kuchni. Jednak powrót tzw. prywatnej inicjatywy władza zaczęła wkrótce postrzegać jako zagrożenie odrodzeniem kapitalizmu w Polsce. W kwietniu 1947 roku Hilary Minc zaatakował na plenum Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej dominację gospodarki prywatnej w handlu i rzemiośle oraz uznał za konieczne upaństwowienie tych dziedzin. W  czerwcu tego samego roku Sejm Ustawodawczy przyjął ustawy stwarzające prawne podstawy „bitwy o  handel”, jak oficjalna propaganda określała podjęte działania. Wysokie grzywny, konfiskata mienia, a  nawet wysyłanie do obozów pracy jako kary nakładane na osoby prowadzące działalność handlową, wymierzane bez konieczności udowodnienia winy, spowodowały, że prywatne restauracje i  kawiarnie zaczęły znikać z  krajobrazu miast. Zastąpiono je bezosobowymi punktami zbiorowego żywienia, niekiedy pozbawionymi nazw, opatrzonymi tylko numerami. Lokale powstające w  kolejnych latach stalinizmu (na przykład kawiarnia Stylowa na MDM, Europa czy Pod 5 Prezentowana najczęściej w magazynie „Projekt”, a niekiedy również w miesięczniku „Architektura”. 6 W artykule została opisana realizacja aranżacji kawiarni Ewa autorstwa Danuty Duszniak. Projektantka była w latach sześćdziesiątych członkiem Zarządu Sekcji Architektury Wnętrz ZPAP.

265


Izabela Lewoczewicz

Kurantami) charakteryzował zazwyczaj monumentalny, historyzujący styl7, brak intymności. Olgierd Budrewicz ironizował w Baedekerze warszawskim: „Jak kawiarnia to na trzysta miejsc. Jak knajpa, to co najmniej na sześć sal. […] Place wielkości pustyni Gobi, bramy jak do piekieł! A  Ludzie? Ludzie są śmieszni! Najchętniej odwiedzają małe kina, jak »Polonia« czy »Kultura«, lilipucie kawiarenki, jak »Gwiazdeczka« czy »Lajkonik«. Chcą takiej skali, gdzie człowiek odnajduje człowieka, gdzie można się do kogoś odezwać bez echa, powtórzonego przez marmurowe plafony”8. W  ponurej rzeczywistości stalinowskiej o  swobodzie życia kulturalnego było tylko marzyć, warszawskiej bohemie artystycznej pozostawało więc „życie towarzyskie i uczuciowe”9. Oazą na gastronomicznej pustyni powojennej Warszawy, chętnie odwiedzaną przez artystów, była Kameralna10. Bezkonkurencyjna wówczas tzw. Kamera z eleganckim jak na ówczesne czasy wnętrzem (charakterystyczny motyw szachownicy) i po części inteligencko-artystyczną klientelą11, z  legendarną postacią jej najsłynniejszego bywalca – Marka Hłaski, zaczęła tracić swoją wyjątkową rolę wraz z odwilżowym rozluźnianiem się atmosfery kulturalno-obyczajowej. Nowa, naznaczona duchem odwilżowej swobody rzeczywistość (nacechowana głodem nieskrępowania, intymności, eksperymentu) potrzebowała nowej oprawy. Wspomniane przemiany obyczajowe, w  kontekście kawiarniano-gastronomicznym, podsumowywał celnie Jerzy Olkiewicz: /można

„Współczesną formą lokalu w którym się pije kawę, przestała być ogromna hala kościoła-pałacu zastawiona mierzwą stolików […] z takim talentem i brakiem smaku odrodzona w Warszawie w ubiegłych latach, lokale, które mogą służyć za hangary i dworce samolotów. Nowoczesną formą kawiarni jest bar kawowy. Wynika to z  1) bezpretensjonalności współczesnego człowieka, 2) z jego smaku niezdolnego przyjąć pompatyczne szopki, 3) z możliwości szybkiej obsługi, 4) większej ekonomiczności, 5) większej intymności”12. Niekwestionowanym impulsem do poodwilżowych przemian obyczajowych i estetycznych był zorganizowany w stolicy w 1955 roku Światowy Fe-

7 Powstały jednocześnie w tym okresie nieliczne „pokazowe” realizacje nowoczesnych wnętrz gastronomicznych, takie jak: kawiarnia i restauracja w Centralnym Domu Towarowym (1951), hotelu MDM (1955) czy Grand Hotelu Orbis (1957). 8 O. Budrewicz, Baedeker warszawski, Warszawa 1961, s. 226. 9 Tytuł książki Leopolda Tyrmanda, opisującej środowisko powojennej warszawskiej inteligencji lat czterdziestych i pięćdziesiątych. 10 Lokal założony jeszcze pod koniec lat czterdziestych przez Związek Inwalidów Wojennych przy ul. Foksal. 11 Kawiarnię odwiedzała jednak nie tylko bohema artystyczna, ale również przedstawiciele różnych zawodów i  grup społecznych. Klimat Kameralnej przybliża m.in. publikacja: J. Mencwel, J. Wiśniewski, Stolik Zarezerwowany. Kontrkulturowe kawiarnie Warszawy 1825–1989, Warszawa 2011. 12 J. Olkiewicz, Warszawskie kawiarnie, „Projekt”, 1957, nr 5, s. 8.

266


Spotkanie sztuk. Aranżacje warszawskich kawiarni i barów

1. Kawiarnia Lajkonik, 1959, fot. Zbyszko Siemaszko / The ‘Lajkonik’ cafe, 1959, photo: Zbyszko Siemaszko

stiwal Młodzieży, który wprowadził na warszawskie ulice żywy kolor, abstrakcyjne desenie, wybujałe formy, zachodnią modę i swobodny styl bycia. Stołecznym lokalem, niemal symbolicznie wpisującym się w klimat odwilży, była kawiarnia Lajkonik (przy pl. Trzech Krzyży), która w tym samym roku zyskała nowy, oryginalny wystrój, spontanicznie ozdobiona przez jej bywalców – artystów (il. 1). Jak relacjonowała „Stolica” we wzmiance o znaczącym tytule Bunt artystów pod Lajkonikiem: „zamalowano ściany kawiarenki na biało i oddano je malarzom i satyrykom na pastwę”13. Wydarzenie to przywołał ze sporą dawką humoru Eryk Lipiński: „[...] po skończonym remoncie białe ściany czekały na artystów, ci spożywszy posiłek w  »Kameralnej«, udali się rozweseleni z  pędzlami i  farbami na plac Trzech Krzyży do »Lajkonika«, pracując tam do późnych godzin nocnych. Jakież było przerażenie dyrektorów warszawskiej gastronomii, kiedy następnego dnia rano zobaczyli napisane przez Tadeusza Gronowskiego słowo »apuD«, a na suficie odbite ślady obuwia Henryki Szujskiej”14. Artyści uzyskali jednak przyzwolenie na kontynuowanie działań. Puściwszy wodze wyobraźni, zapełnili ściany satyrycznymi rysunkami. Jak re13 Bunt artystów pod Lajkonikiem, „Stolica”, 1955, nr 8, s. 9. 14 E. Lipiński, Wspomnienia o kawiarni Lajkonik, „Stolica”, 1972, nr 43, s. 16.

267


Izabela Lewoczewicz

lacjonował Józef Łowiński, „powstało jedyne w swoim rodzaju wnętrze urozmaicone wieloma pamiątkowymi wyczynami znanych polskich artystów”15. W spontanicznym tworzeniu wystroju kawiarni uczestniczyli więc zarówno znani satyrycy i  graficy (m.in. Eryk Lipiński, Jerzy Srokowski, Jerzy Flisak, Konstanty Sopoćko, Maria Hiszpańska), rzeźbiarze (Marian Wnuk), jak i malarze oraz architekci (Jerzy Staniszkis). Jak wspominał Eryk Lipiński, artyści mogli wymalować na ścianach „to, na co mają ochotę” i nikt się nie wtrącał „ani do formy, ani do treści rysunków”16. Nieprzyzwoity rebus autorstwa Staniszkisa, wizerunek profesora Lorentza w postaci Damy z łasiczką (namalowany z  okazji sporu pomiędzy Warszawą a  Krakowem o  posiadanie tego obrazu) czy „skrzynka zażaleń” Henryka Lipińskiego to tylko przykłady przewrotnego humoru, jakim emanowała ta spontaniczna realizacja. Było to zresztą signum temporis. Jerzy Olkiewicz pisał wówczas: „Dowcip urządzenia kawiarni to chyba element podstawowy. W  lokalu, gdzie się pije kawę i  gdzie –[…] człowiek jest ożywiony i  skłonny do […] błyskotliwości – trudno się czuć jak w składzie trumien albo jak na dworcu w  Gdyni. Ożywiona atmosfera lokalu powinna wpływać na ożywienie, na udowcipnienie wnętrza”17. Kawiarnia powstała jeszcze w 1947 roku jako niewielki prywatny lokal18, dla którego rzeźbiarz Witold Ulanowski zaprojektował oświetlenie o  organicznych, fantastycznych kształtach: lampę przypominającą księżyc z kraterami oraz kinkiety na wzór postaci lajkonika. Intymne, oryginalne zarówno wnętrze, jak i  klimat Lajkonika odbiegały od przeważających wówczas monumentalnych, często odindywidualizowanych lokali. Stąd też wiecznie zatłoczona przez wierną klientelę kawiarnia cieszyła się wielką popularnością, zwłaszcza w  środowisku artystyczno-literackim. Stworzona spontanicznie, na zasadzie pełnej przekory i  dowcipu zabawy, oprawa plastyczna wnętrza harmonizowała z resztą wystroju, nie miała jednak „programowo” charakteru nowatorskiego. Józef Łowiński pisał: „Ciężkie meble i  boazeria nie mogą zepsuć doskonałego nastroju całości, stworzonego spontaniczną twórczością środowiska malarzy i grafików Warszawy”19. Kawiarnia odgrywała dużą rolę kulturotwórczą: „Nawet w  jak najbardziej poważnych skryptach, opracowywanych przez czynniki polityczne na temat kultury, figurowała nazwa Lajkonik jako swojego rodzaju kuźnia pomysłów i  kształtowania się opinii artystycznych”20. Przekorny, dowcipny wystrój Lajkonika, kontrastujący z obowiązującą w tym czasie w wielu wnętrzach gastronomicznych standaryzacją, zwiastował nadchodzące odwilżowe rozluźnienie w życiu kulturalnym, 15 J. Łowiński, Kawiarnie warszawskie, „Architektura”, 1959, nr 10, s. 432. 16 E. Lipiński, dz. cyt., s. 16. 17 J. Olkiewicz, Warszawskie kawiarnie, „Projekt”, 1957, nr 5, s. 8. 18 Założony przez siostry Marię Choniewską i Martę Jurczak. 19 J. Łowiński, dz. cyt., s. 432. 20 E. Lipiński, dz. cyt., s. 16.

268


Spotkanie sztuk. Aranżacje warszawskich kawiarni i barów

2. Kawiarnia Manekin, proj. Marian Bogusz, Kajetan Sosnowski, 1958, fot. Zbyszko Siemaszko / The ‘Manekin’ café, Marian Bogusz and Kajetan Sosnowski, photo: Zbyszko Siemaszko

obyczajowym i politycznym w stolicy, jak i w całym kraju. Trzy lata później, w  1958 roku, w  zabudowaniach krakowskich dominikanów przy ul. Siennej otwarto niewielką kawiarnię o nazwie Fafik21, którą łączyły silne więzy z krakowskim tygodnikiem „Przekrój”. Oryginalna dekoracja ścian tego niewielkiego lokalu, wykonana techniką olejną na tynku, podobnie jak Lajkonik epatowała surrealistyczno-satyryczną22 poetyką nawiązującą do szaty graficznej tego popularnego tygodnika. Józef Łowiński w  artykule Kawiarnie warszawskie z  1959 roku opublikowanym w miesięczniku „Architektura”23 dzieli założone wówczas lokale kawiarniane na „powstałe «spontanicznie» wspólnym wysiłkiem artystów i rzemieślników, częstokroć na użytek konkretnych środowisk” oraz „kawiarnie powstałe na zamówienie”24. Spontaniczność, „automatyzm”, „autogeniczność” twórczego gestu to zwłaszcza cecha aranżacji lokali, w których zadomowili się artyści. Lokalem zaaranżowanym (podobnie jak Lajkonik) spontanicznie był Manekin – kawiarnia powstała w  1958 roku w  piwnicach Staromiejskiego Domu Kultury na Rynku Starego Miasta, gdzie spotykali się artyści z kręgu warszawskiej awangardy (il. 2). Jak pisała „Stolica” z okazji otwarcia lokalu, „Klub ten, zrzeszający entuzjastów sztuki nowoczesnej, zamierza propago-

21 Piesek Fafik – maskotka „Przekroju”, stworzony został przez popularnego rysownika Zbigniewa Lengrena. Lengren był również współautorem spontanicznego wystroju Lajkonika. 22 Jednak o mniej publicystycznym charakterze. 23 J. Łowiński, dz. cyt., s. 425. 24 Rolę pośrednika pomiędzy zleceniodawcą i  artystami pełniło powstałe w  1951 roku Przedsiębiorstwo Państwowe Pracownie Sztuk Plastycznych (PSP).

269


Izabela Lewoczewicz

wać i realizować tę sztukę”25. Początkowo projekt wnętrz kawiarni przewidywał wykonanie „naśladownictw najwybitniejszych dzieł nowoczesnych malarzy, m.in. Picassa (akt kobiecy), Legera, […] Koupki”26. Następnie jednak Kajetan Sosnowski i  Marian Bogusz27 (artyści poza tą spontaniczną realizacją niezwiązani ze sztukami projektowymi) przygotowali rysunki z  nową wersją aranżacji, projekt ten jednak komisyjnie zniszczono. Postawiono na improwizację. Sklepienia i ściany pokryły wijące się dynamicznie linie i plamy przechodzące niekiedy w odrealnione zabawne „dziecinne” rysunki. Artyści zaaranżowali kawiarnię przy użyciu różnorodnych sztuk plastycznych – dominujące malarskie elementy aranżacji współgrały harmonijnie z jej ceramicznymi detalami28 o analogicznie płynnych, ażurowych, niekiedy przestrzennych formach. Można zaryzykować stwierdzenie, że multiplastyczna aranżacja Manekina była niejako papierkiem lakmusowym stylistycznych ciągot i nowinek – fermentu twórczego, cechującego młode środowisko warszawskiej awangardy artystycznej. Aranżacja przestrzenna Manekina miała, podobnie jak opisywany uprzednio Lajkonik, charakter improwizowany, na poły przypadkowy. Do kawiarni przeniesiono archaizujące meble29 ze Staromiejskiego Domu Kultury, w  którego piwnicach mieścił się klub, natomiast bar został wykonany „według wskazówek”30 dziennikarza i publicysty Remigiusza Szczęsnowicza, kierującego wówczas staromiejską placówką. Do kompozycji włączono też pozostałości rur kanalizacyjnych oraz „odpadłe tynki ocalałe w czasie wojny”31. Przyszłość, postęp, nowoczesność to kluczowe słowa postulatów i  dążeń ówczesnego środowiska sztuk projektowych. Oznaczały one śmiałą wolę przekształcania otaczającej rzeczywistości. Zwerbalizował ją Jerzy Hryniewiecki w  słynnym manifeście, otwierającym programowo pierwszy numer pisma „Projekt”: „Chcemy być nowocześni. […] Dziś piękno musi nas otaczać. […] Jesteśmy zbyt tolerancyjni dla brzydoty dnia codziennego, przejawiającej się na każdym kroku – w  mieszkaniu, w  miejscu pracy, na ulicy – anachroniczną niewspółczesnością”32. Czym więc charakteryzowała się nowoczesna aranżacja wnętrza kawiarnianego? Olkiewicz z nowoczesną stylistyką barów kawowych wiązał: „trafne odkrycie formy, która przydatność łączy ze współczesną estetyką”33. Dodawał również: „Architektura dzisiejsza koordynuje przestrzeń otaczającą człowieka w całość maksymalnie użyteczną, lecz zarazem respektującą odkrycia nowo25 tr, Otwarcie nowej kawiarni klubu Manekin, „Stolica”, 1957, nr 26, s. 5. 26 J. Łowiński, dz. cyt., s. 425. 27 Artyści współtworzący Grupę 55, zwaną też Staromiejską. 28 Przestrzenny ceramiczny ażurowy pas, ciągnący się przez całą długość sali, wpisywał się w kompozycję malarską. 29 Projektu architekta Bogdana Guerquina. 30 J. Łowiński, dz. cyt., s. 425. 31 Tamże. 32 J. Hryniewiecki, Kształt przyszłości, „Projekt”, 1956, nr 1, s. 5. 33 J. Olkiewicz, Warszawskie kawiarnie, dz. cyt., s. 8.

270


Spotkanie sztuk. Aranżacje warszawskich kawiarni i barów

czesnego malarstwa wywodzącego się z kubizmu, które zburzyły klasyczną perspektywę i  stworzyły nową, bogatszą wizję przestrzeni. Kształtowanie przestrzeni w organiczną całość jest ideałem współczesnej architektury”34. Gdyż architektura nowoczesna „nie jest stylem, jest metodą”35. Jednak nowoczesnych w pełnym znaczeniu tego słowa kawiarni nie było w tym czasie wiele. Jak pisał Jerzy Olkiewicz w 1958 roku: „powstało w ciągu ostatnich miesięcy kilka kawiarń, w których funkcja i urządzenie wnętrza są trochę bardziej współczesne, po prostu bardziej ludzkie”36. Kawiarniami „o ambicjach nowoczesności”37 były na przykład Błękitna w Ogrodzie Saskim oraz Marago. Błękitna została założona w 1957 roku przez byłe pracownice biura projektowego. Lokal ten, zaprojektowany przez Piotra Nagabczyńskiego, powstał więc pod skrzydłami protektora prywatnego, a nie państwowego38, co prawdopodobnie sprzyjało większej swobodzie w aranżacji wnętrza oraz konsekwencji przyjętych nowoczesnych rozwiązań wzorniczych i przestrzennych. Kawiarnia zwracała uwagę przestronnym, funkcjonalnym zaaranżowaniem dobrze doświetlonej przestrzeni, jej spójnością i wewnętrzną logiką. Wyznaczała ją kompozycyjna dominanta – wielka biało-żółto-czerwona tkanina o „mondrianowskich” podziałach, wprowadzająca do niej dynamiczną równowagę sił. Jerzy Olkiewicz pisał, że „te duże podziały trzymają i ustawiają całe wnętrze – doskonale pasują do jego skali”39. Ich przestrzenną kontynuację stanowiła strefa barowa („czyste”, geometryczne formy ściennych arkad oraz lady). W tę harmonijną logikę przestrzeni wprowadzone zostały płynne, dynamiczne formy kawiarnianych mebli zaprojektowanych przez Nagabczyńskiego (wykonanych z  drutu zbrojeniowego, płyt pilśniowych i  tkaniny) oraz mocne akcenty kolorystyczne zarówno abażurów sufitowych lamp, jak i pomalowanych żywym kolorem stolików. Doskonale wpisywały się one w nowoczesny prąd obowiązujący we wzornictwie, gdyż, jak postulowali współcześnie projektanci: „Niezależnie od stosowanego materiału główną zasadą jest lekka, widoczna konstrukcja niosąca […]. Poza tym szeroko stosuje się łączenie drewna lub metalu z wyplataniem […] pasami tekstylnymi. Bardzo wygodne fotele o charakterze leżakowym tworzone są przez nasunięcie luźno zwisającego wypełnienia z tkaniny na lekki szkielet z rurek metalowych”40. Te nowe formy wzornicze były jednocześnie odpowiedzią na przemiany obyczajowe. Jak pisał Jan Bogusławski w  artykule o  przekornym tytule 34 J. Olkiewicz, Przeobrażenia przestrzeni, „Projekt”, 1958, nr 5, s. 9. 35 Tamże. 36 J. Olkiewicz, Warszawskie kawiarnie…, dz. cyt., s. 23. 37 Tamże, s. 24. 38 M. Kołacz, dz. cyt., s. 129. 39 J. Olkiewicz, Warszawskie kawiarnie…, dz. cyt., s. 23. 40 J. Maass, M. Referowska, Wyposażenie mieszkań, „Architektura”, 1956, nr 2, s. 48.

271


Izabela Lewoczewicz

Dlaczego są różne krzesła na świecie, „Nasze życie codzienne unika sztucznej reprezentacyjności, obyczaj stał się naturalny i bezpośredni, stąd nasz mebel mieszkalny nie powinien posiadać cech patetycznych. […] Estetyka tego nowego mebla będzie świadczyć o  naszej epoce”41. Użyte materiały (płyta pilśniowa, drukowane tekstylia) wprowadzały do wnętrza nowe standardy nowoczesnej estetyki. W  realizacji wystroju lokalu projektanci próbowali więc wcielać w życie osiągnięcia współczesnego wzornictwa, malarstwa, jak i  architektury wnętrz, których spragnieni byli kawiarniani bywalcy, na co dzień obcujący wciąż w  przewadze z  szarą rzeczywistością odradzającej się Warszawy. W zbliżonym klimacie zaprojektowana została, otwarta w tym samym roku, kawiarnia Marago42 projektu Apolinarego Gałeckiego. Również tutaj zgrane kompozycyjnie wnętrze było owocem współpracy wspomnianego architekta z  autorką skontrastowanych w  kolorze i  kompozycji tkanin oraz abstrakcyjnych malunków na jednej ze ścian Krystyną Policzkowską43 oraz Piotrem Nagabczyńskim, który zaprojektował lekkie konstrukcje mebli (z metalowych prętów i wikliny) harmonijnie nawiązujących do kompozycji malarskich. Nurt projektowania płynnych, dynamicznych, skontrastowanych form był w tym czasie oczywiście tendencją światowego wzornictwa lat pięćdziesiątych, powstałą w odpowiedzi na powojenne potrzeby o charakterze socjologiczno-estetycznym, kiedy to „społeczeństwa chcą nie tylko odbudować straty poniesione po wojnie, […] w przedmiotach codziennego użytku chcą żywiołowych, bujnych form”44. Stąd też, obok upodobania do abstrakcji, formy organiczne stanowiły jeden z wyznaczników nowej estetyki. „Uważano je za właściwe i piękne przede wszystkim dlatego, że były ergonomiczne”45. Jak wskazują przykłady przywołanych realizacji, obok nowatorstwa stylistyczno-materiałowego w  meblarstwie oraz architekturze, rolę „nośnika nowoczesności” w aranżacji wnętrza pełniła częstokroć tkanina dekoracyjna, stanowiąca jednocześnie jego dominantę kompozycyjną. Dziedzina tkaniny artystycznej przeżywała w  tym czasie renesans, między innymi za sprawą tzw. szkoły sopockiej46, która antycypując tradycyjne wartości koloryzmu w  malarstwie, w  zakresie wzornictwa była jednak „forpocztą nowoczesności w  designie”47 dzięki inicjatywom artystycznym pracowni tkaniny dekoracyjnej48 prowadzonej pod kierunkiem prof. Józefy Wnukowej oraz prof. Jacka Żuławskiego. Ich projekty „Wywierały wpływ na kierunek myślenia

41 J. Bogusławski, Dlaczego są różne krzesła na świecie, „Projekt”, 1956, z. 1, s. 61. 42 Lokal nazwę zawdzięczał chętnie wówczas pitej rozpuszczalnej kawie o nazwie marago. Por. M. Kołacz, dz. cyt., s. 129. 43 Tamże. 44 H. Janicka, Próby rekapitulacji?, w: Użytkowa fantastyka lat 50., katalog wystawy, Muzeum Rzemiosł Artystycznych, Oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu, Poznań 1991, s. 21. 45 A. Frąckiewicz, Formy organiczne we wzornictwie, Styl lat 50., w: Wizje nowoczesności…, dz. cyt., s. 28. 46 Potoczne określenie dla nurtu stylistycznego charakterystycznego dla środowiska Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Sopocie (w 1954 roku przeniesionej do Gdańska). 47 H. Bilewicz, Jaskółki nowoczesności. Wystawa tkanin i ceramiki sopockiej w Warszawie w 1955 roku, w: Wizje nowoczesności…, dz. cyt., s. 115. 48 Pracownie na Wydziale Malarstwa i Architektury gdańskiej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych.

272


Spotkanie sztuk. Aranżacje warszawskich kawiarni i barów

artystycznej młodzieży, a stosowany przez nich typ płaszczyznowej dekoracyjności, graficznego konturowania motywów i nasycony koloryt weszły do arsenału środków formalnych tworzącego się gatunku”49. Rozwinięto też na szerszą skalę techniki wykonywania tkanin dekoracyjnych – technikę druku na tkaninie, oraz uzupełnianych ręcznie kołtryn50, wprowadzono również tkaninę wielkoformatową51. Jak pisała Józefa Wnukowa w  czasopiśmie „Projekt” w 1956 roku, „[…] współczesna tkanina dekoracyjna powinna przez swoją aktywność malarską stać się jednym z  organizatorów przestrzeni w architekturze”52. Fascynacja tkaniną projektowaną w abstrakcyjnej, organicznej stylistyce była oczywiście wówczas zjawiskiem szerszym53, o  czym świadczy krążąca po świecie pod koniec lat pięćdziesiatych wystawa tkanin z udziałem prac między innymi Jeana Arpa, Gustawa Carla Becka, André Blocka czy Józefa Jaremy, a popularna w tym czasie dekoracyjna tkanina drukowana czerpała zarówno z tradycyjnego tkactwa, jak i malarstwa sztalugowego54. Na gruncie warszawskim przełomowym momentem dla recepcji tkaniny dekoracyjnej okazała się wystawa tkanin i ceramiki sopockiej w Zachęcie w 1955 roku. W zamieszczonej w czasopiśmie „Stolica” recenzji wystawy pisano: „Warto zainteresować się wystawionymi na wystawie pracami. Mogą one ogromnie wzbogacić wnętrza kawiarń, […] wiele pomieszczeń użyteczności publicznej”55. Było to zdanie prorocze. Wkrótce tkaninowe kotary o śmiałych zestawieniach barwnych oraz nowych abstrakcyjnych, organicznych wzorach zagościły w  wielu lokalach gastronomicznych bądź jako dekoracyjna dominanta, bądź też dopełnienie malarskich kompozycji ściennych. Szybkiej recepcji tkaniny artystycznej w warszawskich wnętrzach publicznych sprzyjał również fakt, że wielu artystów, którzy ukończyli edukację plastyczną na sopockiej uczelni, podjęło aktywność zawodową już w  stolicy. Należeli do nich Hanna i Gabriel Rechowiczowie56. Ich pierwszą realizacją aranżacji lokalu gastronomicznego był wystrój klubokawiarni w Instytucie Doskonalenia i  Specjalizacji Kadr Lekarskich wybudowanym w  latach 1953–1957 przy ul. Marymonckiej. Zaprojektowali oni malarstwo ścienne oraz kotary wykonane w technice sitodruku. Wystrój kawiarni miał charakter skromny, bezpretensjonalny, użyto tanich, popularnych materiałów. Motywami, które estetycznie dominowały w  przestrzeni klubokawiarni, były malowidło ścienne projektu Gabriela Rechowicza (oparte na kontraście czerni i bieli) i oraz tkanina projektu jego żony Hanny. Stanowiły one surrealistyczno-abstrakcyjną 49 A. Demska, Hanna i  Gabriel Rechowiczowie. Tkaniny we wnętrzach, w: Wizje nowoczesności…, dz. cyt., s. 140. 50 Druki na tkaninie uzupełniane elementami domalowanymi ręcznie, następnie utrwalane chemicznie. 51 Prace nad tkaniną wielkoformatową zapoczątkował prof. Juliusz Studnicki. 52 J. Wnukowa, Tkaniny sopockie, „Projekt”, 1956, nr, s. 46. 53 Na gruncie polskim ich projektowaniem i produkcją zajmował się też Zakład Tkanin Instytutu Wzornictwa Przemysłowego oraz Spółdzielnia „Ład”. 54 M. Weber, Lata pięćdziesiąte, w: Użytkowa fantastyka lat 50..., dz. cyt., s. 12. 55 Wystawa tkanin i ceramiki w Zachęcie, „Stolica”, 1955, nr 25, s. 11. 56 Oboje studiowali w  Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w  Sopocie – Gabriel Rechowicz w  pracowni malarstwa architektonicznego, Hanna Rechowicz na Wydziale Architektury Wnętrz.

273


Izabela Lewoczewicz

transpozycję motywów organiczno-przyrodniczych. Malowidło Rechowicza oscylowało na granicy abstrakcji geometrycznych form oraz realności botanicznych motywów, emanujących surrealistyczną, bajkową poetyką. Intrygowało rytmiczną grą na poły abstrakcyjnych, na poły realnych form i płaszczyzn, dynamicznie „wciągających” widza w iluzyjną przestrzeń. To wrażenie wielopłaszczyznowości budowało we wnętrzu nastrój eterycznego niedopowiedzenia. Nawiązywała do niego wisząca tkanina Hanny Rechowicz z przetransponowanym na język abstrakcji motywem drzew i liści. Z całością współgrały fotele o nowoczesnej linii o obłych, łódkowych kształtach. Wykonane ze sklejki lub skaju na metalowym stelażu (korespondujące formą z motywami botanicznymi), okalały małe kawiarniane stoliki. Skromnemu doborowi materiałów towarzyszyła tu więc stylistyczna spójność form i środków wyrazu poprowadzona konsekwentnie „od ogółu do szczegółu”. Zbliżona poetyka wnętrza charakteryzowała wówczas również wystrój kawiarni i  cocktail-baru warszawskiego Bristolu57 zaaranżowanego według projektu Romana Wyłcana we współpracy z Rechowiczami (projekt tkanin i malarstwa ściennego). Z  „mgławicową” kompozycją autorstwa Rechowicza na ścianie baru, emanującą niepokojącym, lirycznym nastrojem, korespondowały budzące planetarne skojarzenia, wiszące nad kontuarem lampy o stożkowo-parasolowatej konstrukcji, wykonane przez inżyniera Wiktora Dmowskiego. Klimatu dopełniała również zaprojektowana i wykonana przez Rechowiczów wielka drukowana tkanina oddzielająca cocktail-bar od sąsiadującej sali, wykonana na bawełnie metodą rezerważu58. Sugestywna abstrakcja wyrazistych kolorystycznie dzwonowatych form spinała aranżację w jedną spójną stylistycznie i nastrojowo całość. Wystrój baru był pozytywnie komentowany przez Jerzego Olkiewicza: „plastyka Rechowiczów świetnie wygląda we wnętrzu, że przy całej poetyckości i delikatności nie ginie na ścianie dużej sali. […] Bar, którego wnętrze opracował arch. Roman Wyłcan, dzięki ciekawej kompozycji ściennej Rechowiczów nabrał specjalnego charakteru, nastroju i intymności”59. W latach pięćdziesiątych kontakt ze światowymi rozwiązaniami z zakresu wzornictwa i  architektury wnętrz był dość ograniczony, polskich plastyków i architektów cechowała więc tym silniejsza potrzeba obcowania z owym „lepszym”, wzorcowym światem nowoczesności projektowej. Wzmianki o dokonaniach zachodnich projektantów pojawiały się niekiedy na przykład w czasopiśmie „Projekt”, a pokazywane tam rozwiązania znajdowały częstokroć oddźwięk w realizacjach ich polskich kolegów, spragnionych azymutów nowoczesnego projektowania. W jednym z numerów tego pisma z 1957 roku60 zaprezentowane zostały realizacje architekta Ralpha Erskine’a – między innymi fragment wnętrza schroniska narciarskiego z organizującą dynamicz,

57 Projekt kawiarni i cocktail-baru został zrealizowany w 1958 roku. 58 Zabieg farbiarski polegający na zakryciu (najczęściej płynnym woskiem) części tkaniny przed farbowaniem , powstrzymujący przedostanie się barwnika w osłonięte miejsca. 59 J.O. [ Jerzy Olkiewicz], Poezja tkanin, „Projekt”, 1960, nr 1–2, s. 24. 60 J. Strachocki, Ralph Erskine, Sylwetka architekta, „Projekt”, 1957, nr 4, s. 1.

274


Spotkanie sztuk. Aranżacje warszawskich kawiarni i barów

nie przestrzeń rytmiką zwielokrotnionych pochyłych słupów podciągów o organicznych formach. Była to jedna z  bardzo wielu ówczesnych architektonicznych realizacji, jak pisał w  tym czasie Jerzy Olkiewicz, dążenia do stworzenia „nowej dyscypliny, w  pełni organicznej i  niepodporządkowanej wyłącznie dogmatowi suchej, prostopadłej geometrii”61. Próby jej realizacji zauważalne były, mimo niesprzyjających warunków, również w polskich projektach. Przykładem owej „namiastki nowoczesności” w aranżacji przestrzennej kameralnego lokalu gastronomicznego było wnętrze baru kawowego Christine62 projektu Jana Polińskiego63. Zwraca w nim uwagę strefa bufetu, wydzielona rytmicznym rzędem dynamicznych filarów o  asymetrycznych, nieco organicznych formach, których kinetyczna ekspresja zostaje optycznie zwielokrotniona poprzez lustrzane odbicia. Tę opartą na kontraście dynamikę wnętrza podkreślały dwukolorowe „niezbyt wygodne, pasujące do wnętrza meble metalowe”64 o  modnych wówczas kulkowych zakończeniach nóżek, inspirowanych konstrukcją Atomium65. Dominantę kolorystyczną stanowiła natomiast umieszczona w  tle odważna kolorystycznie, skontrastowana (grą pomarańczu i fioletu) tkanina drukowana projektu Hanny Rechowicz. Jej organiczny wzór doskonale wpisywał się w charakterystyczną dla ówczesnego wzornictwa fascynację formami biologicznymi (inspirowaną odkryciami nauki, w tym optyki) owocującą poetyką, która: „bliska jest człowiekowi przez swój intymny związek z biologią, związek z życiem”66. To niewielkie kameralne wnętrze, będące owocem współpracy artystów różnych dyscyplin, zwraca więc uwagę stylistyczną kompleksowością założenia, opartą na prymacie organicznych, dynamicznych, nowoczesnych form. Kolejnym lokalem emanującym „duchem nowoczesności” był bar kawowy Luna z  charakterystyczną antresolą, z  prowadzącymi do niej oszczędnymi w  formie metalowymi schodami, których konstrukcja budziła wówczas uznanie67. Antresola, doświetlona przeszkleniami okiennej ściany, stanowiła główny punkt odniesienia dla całej aranżacji przestrzennej. Realizacja ta, oryginalna na tle ówczesnej warszawskiej architektury wnętrz kawiarnianych, budzi dla odmiany pewne odległe skojarzenia z  rozwiązaniami zapoczątkowanymi przez Le Corbusiera68 oraz jego ideą „niewysłowionej przestrzeni” (L’espace indicible): purystycznej, przepojonej światłem i  spokojem czystych form. Zbliżone rozwiązanie przestrzenne zostało przyjęte parę lat później w realizacji kawiarni Szwajcarska – zajmującej dwie dolne kondyg61 J. Olkiewicz, Przeobrażenia…, dz. cyt., s. 14. 62 Lokal powstał przy ul. Widok przed 1960 rokiem. 63 Jan Poliński był przed wojną redaktorem naczelnym czasopisma „Architektura i Budownictwo”. 64 J. Łowiński, dz. cyt., s. 425. 65 Monumentalny, wykonany ze stali i  aluminium model  kryształu żelaza, zbudowany z  okazji  Wystawy Światowej w  Brukseli  w  1958 roku jako symbol ówczesnych naukowych oraz technicznych osiągnięć „wieku atomu”. To zjawisko „atomowej fascynacji” we wzornictwie opisuje Anna Frąckiewicz, zob. A. Frąckiewicz, dz. cyt., s. 26. 66 J.O. [ Jerzy Olkiewicz], Świat Henry’ego Moore’a, „Projekt”, 1960, nr 1–2, s. 27. 67 J. Olkiewicz, Warszawskie …, dz. cyt., s. 22. 68 Na przykład antresola w pawilonie L’Esprit Nouveau.

275


Izabela Lewoczewicz

nacje pensjonatu Zgoda projektu Zygmunta Stępińskiego i Andrzeja Ileckiego69. Wielkie przeszklenia elewacji parteru i  antresoli konweniowały tu z zastosowanymi we wnętrzu materiałami (metal, szkło, siedzenia z jasnego skaju, rtęciowe światło). Jednak choć polscy projektanci starali się być na bieżąco ze współczesnymi światowymi ideami projektowymi, to bezpośredni, stały kontakt z  najnowszymi osiągnięciami zachodnich kolegów nie był dla nich łatwo dostępny. Stąd materiały fotograficzne pokazujące zagraniczne dokonania na polu architektury wnętrz były wówczas rarytasem pożądanym przez odbiorców pism projektowych. Gościły więc one od czasu do czasu na ich stronach, znajdując oddźwięk w  warszawskich realizacjach. W  jednym z numerów „Projektu” z 1957 roku Jerzy Olkiewicz umieścił w swoim artykule zdjęcia słynnej londyńskiej kawiarni The Orrery projektu Terence’a Conrana70 powstałej w  1954 roku. Pewne analogie względem londyńskiego lokalu zauważalne są zarówno w  surrealistycznej aranżacji kawiarni Lajkonik71 (odrealniona poetyka, kosmiczne asocjacje oświetlenia, motyw czarno-białej szachownicy), jak i w większym stopniu w wystroju kawiarni i cocktail-baru warszawskiego Bristolu (projektu Romana Wyłcana72 we współpracy z  Rechowiczami). Wskazują na to planetarno-astronomiczne inspiracje obu kawiarni73, a niekiedy wręcz malarskie cytaty (jak fantastyczna pajęczyna wymalowana na sufitach obu lokali). Generalnie jednak, zarówno w jednym, jak i drugim przypadku, ewentualna londyńska inspiracja była tylko trampoliną dla nieskrępowanej wyobraźni polskich artystów. Powyższe przykłady zdają się jednocześnie wskazywać, że mimo przeszkód o charakterze politycznym i  technologiczno-materiałowym, nawet ograniczony kontakt naszych rodzimych projektantów z  dokonaniami zachodnich kolegów w  zakresie aranżacji wnętrz znajdował odzew w  ich realizacjach warszawskich lokali gastronomicznych. Nie byli oni zresztą odizolowani od zachodniego wzornictwa, mimo istnienia żelaznej kurtyny, skoro, jak wspomina Danuta Duszniak74, w  czytelni Instytutu Wzornictwa Przemysłowego można było zapoznać się z większością liczących się wówczas zagranicznych magazynów dotyczących designu. W  II połowie lat pięćdziesiątych rolę dominanty kompozycyjnej i  kolorystycznej wystroju warszawskich kawiarni pełniło najczęściej malarstwo ścienne, nadające im klimat i charakter. Przy wciąż ubogich warunkach dla

69 Budynek powstał w latach 1961–1966. Kawiarnia kontynuowała tradycje przedwojennego lokalu o  tej samej nazwie, mieszczącego się w  stojącym tu uprzednio budynku, zniszczonym w  czasie wojny. Por. K. Mórawski, W. Głębocki, Warszawa. Przewodnik turystyczny, Warszawa 1982, s. 183. 70 Legendarny projektant, twórca sklepu z nowoczesnym wzornictwem o nazwie Habitat. 71 Fotografia z  kawiarni Lajkonik została również umieszczona we wzmiankowanym artykule Jerzego Olkiewicza. 72 Według Hanny Rechowicz Roman Wyłcan podsunął Gabrielowi Rechowiczowi pomysł na „kosmiczne” kompozycje w Bristolu, por. K. Czerniewska, dz. cyt., s. 184. 73 W przypadku londyńskiej realizacji również nazwa kawiarni odnosi się do układu planetarnego. Uwagę zwraca też m.in. analogia „planetarnych” form lamp (o  stożkowo-parasolowatej konstrukcji) w  obu realizacjach. 74 Rozmowa z Danutą Duszniak przeprowadzona przez Izabelę Lewoczewicz 8 kwietnia 2015 roku.

276


Spotkanie sztuk. Aranżacje warszawskich kawiarni i barów

wnętrzarskich eksperymentów o charakterze architektoniczno-konstrukcyjnym stanowiło ono częstokroć rolę katalizatora nowoczesnej stylistyki. Towarzyszyć temu musiała zgrana współpraca projektanta wnętrz oraz mebli z  malarzem bądź grafikiem – poszukiwanie wspólnego języka form. Poodwilżową kawiarnią, której wystrój wzbudzał w  tym czasie szczególne zainteresowanie, była zlokalizowana przy placu Trzech Krzyży Antyczna75 Otwarta zaraz po wojnie, po kapitalnym remoncie w 1956 roku zyskała nową szatę projektu Janusza i Tadeusza Błażejowskich76. Nowy klimat lokalu tworzyło przede wszystkim malarstwo ścienne autorstwa Jerzego Srokowskiego i  Eryka Lipińskiego. Pełne rozmachu graficzne kontury archaizowanych postaci, zarysowane nowoczesnym, syntetycznym, na poły abstrakcyjnym językiem plastycznym77 oraz mocny, żywy kolor, nakładany zgeometryzowanymi sekwencjami, zdominowały wnętrze, nadając mu nowy oddech. „Siła ich oddziaływania na wnętrze jest bezsprzecznie wielka”78 – pisał Olkiewicz. Zaprojektowane dla kawiarni oświetlenie – eleganckie lampy sufitowe o lejowatych formach plecionych abażurów – harmonijnie współgrały z  estetyką aranżacji, gdzie, jak relacjonowano, „delikatny rytm drucianych podstawek z lampami stolikowymi – to najbardziej dystyngowany element wnętrza, jaki gdziekolwiek widzi się w  warszawskich kawiarniach”79. Ponowne otwarcie Antycznej i nowy wystrój kawiarni były więc szeroko komentowane z aprobatą w prasie80. Jednocześnie, jak w większości realizacji tego czasu, przy realizacji kawiarni dawały znać niedostatki techniczne, materiałowe: jak relacjonował Józef Łowiński, „Autorzy narzekają na wykonawstwo. Do malowania na przykład użyto zwykłej farby, zamiast przewidywanego lakieru «Nitro»”81. Należy więc podkreślić, że z jednej strony niedostatki techniczne i materiałowe (wynikające między innymi z  niedoborów technologicznych polskiego przemysłu), z drugiej nieprzetarte jeszcze do końca nowe „szlaki estetyczne” polskiego wzornictwa nie sprzyjały kompleksowej nowoczesności w projektowaniu wnętrz. Tych na poły nowoczesnych lokali powstało więc w ówczesnej Warszawie wiele. Należy wymienić tu m.in. aranżację kawiarni Ewa82 (o  „mondrianowskim” podziale kolorystyczno-przestrzennym) autorstwa Danuty Duszniak, która „zaprojektowała korzystną kolorystykę ścian z płaszczyzn podzielonych drewnianymi listwami”83. Jak wspomina projektantka, elementem humorystycznym wystroju okazało się przymocowane do ściany wykute z  żelaza godło spółdzielni „Syrena”. Oko syreny (oraz brodawka jej piersi) zostały namalowane na ścianie, co dawało „wprawiający gości w rozba75 Dawniej Marca. 76 Pojawiły się m.in. zmiany funkcjonalne – na przykład bufet przeniesiono do innego pomieszczenia, dzięki czemu sala kawiarni zyskała na przestronności. 77 Inspiracja kubizmem. 78 J. Olkiewicz, Warszawskie kawiarnie…, dz. cyt., s. 12. 79 Tamże. 80 Między innymi w „Projekcie”, „Architekturze”, „Stolicy”. 81 Scenki obyczajowe w parku w Wilanowie oraz na promenadzie w Alejach Ujazdowskich. 82 Założoną w 1959 roku przy Cukierniczej Spółdzielni Pracy „Syrena”. 83 J. Łowiński, dz. cyt., s. 426.

277


Izabela Lewoczewicz

3. Bar Praha, proj. Jan Bogusławski, Bohdan Gniewiewski, 1959, fot. Zbyszko Siemaszko / The ‘Praha’ self-service bar, Jan Bogusławski, Bohdan Gniewiewski, 1959 photo: Zbyszko Siemaszko

wienie kinetyczny efekt «śledzącego oka», budzącego skojarzenia z czujnym UB”84. Z tą czystą kompozycją geometrycznych podziałów oraz dynamiką zaprojektowanych przez artystkę lejowatych lamp harmonizowała elegancka prostota strefy baru (z drewna, metalu i szkła). Uzupełniały ją natomiast elementy dość tradycyjne w formie, na przykład kotara, oraz standardowe meble kawiarniane. Współczesne rozwiązania plastyczne były wreszcie wpisywane niekiedy w  historyzujący kontekst, tak jak miało to miejsce w  wystroju kawiarni Wilanowska przebudowanej w  roku 1958 według projektu Henryka Jaszczewskiego z malarstwem ściennym Ireny Janczewskiej oraz Kazimierza Manna. W tym archaizowanym wnętrzu historyzujące sceny ściennych murali zostały opowiedziane geometryzującym, syntetycznym językiem form, przypominającym stylistycznie ówczesną szatę graficzną literatury dziecięcej. Towarzyszyły im natomiast meble tradycyjne w  formie, niekiedy tylko lekko „uwspółcześnione”, na przykład przez „dorobienie blatów szklanych do starych dziewiętnastowiecznych nóżek z brązu”85, uzupełniane nowymi meblami metalowymi. Nieliczne nowe rozwiązania projektowe budziły natomiast kontrowersje: „ażurowe stopnie między salą pierwszą a drugą i trzecią budziły największe zastrzeżenie inwestora, który postanowił ubezpieczyć obsługę od wypadku”86. 84 Rozmowa z Danutą Duszniak przeprowadzona przez Izabelę Lewoczewicz 6 kwietnia 2015 roku. 85 J. Łowiński, dz. cyt., s. 425. 86 Tamże.

278


Spotkanie sztuk. Aranżacje warszawskich kawiarni i barów

Ścisłe współdziałanie architektury ze sztukami plastycznymi było wówczas postulatem „programowym”87– dotyczyło więc również takich realizacji architektonicznych jak kombinaty gastronomiczne czy pawilony handlowe. W 1959 roku powstał przy Alejach Jerozolimskich bar samoobsługowy Praha (il. 3) projektu Jana Bogusławskiego i Bohdana Gniewiewskiego. Jego otwarcie miało wymiar propagandowy – uważano go za przykład demokratyzacji życia społecznego. Była to inwestycja na dużą skalę – bar miał obsługiwać około 10 000 osób dziennie przy 300 miejscach konsumpcyjnych88. Cztery oddzielne wejścia prowadziły tu do sal barowych (mających 19 wyodrębnionych stanowisk do wydawania dań), zaprojektowanych w podkowę otaczającą wewnętrzne patio. Konsumpcja odbywała się w nich także na stojąco przy wysokich stołach barowych. Do wykończenia wnętrz, których kolorystykę opracowała Aniela Bogusławska, i umeblowania użyto materiałów jednocześnie nowoczesnych i eleganckich: stali lakierowanej, szkła oraz marmurów na blaty stołów i lad. Jak podsumowywał realizację recenzent „Architektury”, „Kompozycja architektoniczna wnętrz jest wynikiem ogólnej dyspozycji przestrzennej budynku baru i koncepcji parteru handlowego”89. Ten kombinat gastronomiczny, stanowiący rodzaj pasażu, trzykrotnie załamanego i owijającego się wokół wewnętrznego dziedzińca, zachwycał rozmachem. Jego wielkokubaturowy charakter (12 000 m3 baru) narzucał oczywiście wielkogabarytowy, monumentalny charakter wystroju. Kompozycję wnętrz głównej sali barowej wieńczyło malarstwo dekoracyjne autorstwa Stanisława Preyznera, natomiast sklepów frontowych – Kazimierza Gąsiorowskiego i Marii Leszczyńskiej. W nawiązaniu do nazwy baru centralny element jego wystroju stanowiła monumentalna malarska panorama czeskiej „złotej Pragi” pędzla Stanisława Preyznera namalowana w popularnej wówczas graficznej konwencji z geometryzującym, „baśniowym” ujęciem architektury, z którym konweniowała powtarzalna pasiasta dekoracja mozaikowych filarów, terakotowej podłogi, sufitu oraz zadaszeń patio. Pozostałe monumentalne akcenty dekoracyjne, autorstwa Kazimierza Gąsiorowskiego i Marii Leszczyńskiej, zostały zakomponowane w  konwencji oniryczno-abstrakcyjnej z  elementami figuralnymi. Bar Praha zapoczątkował serię warszawskich pawilonów o  charakterze gastronomiczno-handlowym90 o  nowoczesnych założeniach architektoniczno-przestrzennych. Autorzy tej realizacji Jan Bogusławski i  Bohdan Gniewiewski w  późniejszych projektach (na przykład pawilonie Chemii) „Dążąc do maksymalnej przeźroczystości przenikających się planów, wykorzystali i  rozwinęli doświadczenia, zdobyte przy realizacji baru Praha”91. Bar pełnił rolę inwestycji propagandowej – stąd przywiązywanie tak dużej wagi do jego estetyki, zarówno w kompozycji przestrzennej, jak i wystroju plastycznym. /

87 Marta Leśniakowska interpretuje w tym kontekście PRL-owską architekturę publiczną jako „starannie wyreżyserowany teatr życia mas”, w: M. Leśniakowska, Artysta strategiczny, w: Idee sztuki lat 60. Oraz inne sesje, seminaria i wystawy. Seminaria Orońskie, t. 2, red. J.S. Wojciechowski, Orońsko 1994, s. 20. 88 Por. Bar Praha w Warszawie, „Architektura”, 1959, nr 2, s. 14. 89 Tamże. 90 Takich jak Oaza, Gruba Kaśka czy Supersam. 91 A. Cz. [Aleksy Czerwiński], Przeźroczysta architektura, „Stolica”, 1961, nr 5, s. 18.

279


Izabela Lewoczewicz

Odmienne założenie aranżacji wnętrza zostało przyjęte w wybudowanym w 1961 roku na Woli barze Wenecja projektu Jerzego Sołtana oraz Zbigniewa Ihnatowicza. Ten kombinat gastronomiczny miał mieścić bar samoobsługowy na 150 miejsc, kawiarnię na piętrze oraz sklepy z wyrobami garmażeryjnymi i cukierniczymi. Idea projektantów polegała na estetycznym stopieniu stref wnętrza i zewnętrza budynku. Stąd też zastosowanie we wnętrzu surowych materiałów elewacyjnych, takich jak cegła92, będące urzeczywistnieniem idei „materiału zdyscyplinowanego”93, co spotkało się na początku z  zarzutami niektórych krytyków o „zimny, laboratoryjny” charakter94. Ściany budynku, pozbawione dekoracji plastycznej, potraktowano jako spokojny, surowy element kompozycji przestrzennej, której clou stanowiło otwarte patio. Realizacją o  dużym oddźwięku społeczno-medialnym i  spektakularnym efekcie estetycznym był pawilon Supersamu przy ul. Puławskiej. Był on obliczony na obsługiwanie od 100 000 do 200 000 mieszkańców południowej Warszawy, a  znajdujący się w  nim samoobsługowy bar Frykas mógł obsłużyć do 200 klientów jednocześnie. Oryginalna konstrukcja i bryła budynku zaprojektowanego przez Jerzego Hryniewieckiego determinowała również plastyczną dekorację wnętrza. Jej autorem był zaproszony przez architekta do współpracy Gabriel Rechowicz. Zaprojektował on gigantyczny fresk (il. 4) na ścianie oddzielającej przestrzeń baru od kawiarni oraz abstrakcyjną mozaikę, wykonaną między innymi z kamieni rzecznych oraz tynku, na ścianie oddzielającej konsumpcyjną i  handlową część pawilonu. Konsumpcja odbywała się na stojąco lub siedząco przy specjalnie zaprojektowanych meblach95 o kontrastowych akcentach barwnych (podłużnych wieloosobowych stołach z przepierzeniami i obitych skajem krzesłach obrotowych). Klara Czerniewska pisze: „Zważywszy na realia ówczesnej Polski – zgoda władz na tak powszechne upiększanie (pustych zazwyczaj) sklepów, kawiarń czy barów mogła wynikać raczej ze strategii stosowania estetycznego „bufora”, dzięki któremu konsumenci – zamiast buntować się przeciw pustym półkom – mogli kontemplować niedobory towaru w ładnym otoczeniu”96. Toteż estetyka wnętrza pawilonu (podobnie jak i jego bryły architektonicznej) była szeroko komentowana w prasie codziennej, nawet jeszcze w trakcie prac wykonawczych. Między innymi dziennikarz „Expressu Wieczornego” snuł przewidywania, że skoro pawilon zbudowano z  ultranowoczesnych materiałów jak szkło i  aluminium, to „wypełnią go frapujące rozwiązania

92 Użyto cegły klinkierowej. 93 Por. Z. Ihnatowicz, Kombinat gastronomiczny „Wenecja” na Woli w Warszawie, „Architektura”, 1961, nr 10, s. 375. 94 S. Hołówko, Alga, Wenecja, Supersam, „Projekt”, 1962, nr 5, s. 12. 95 Projektantami byli m.in. Stanisław Matuszewski i Zygmunt Pomorski. 96 K. Czerniewska, dz. cyt., s. 164.

280


Spotkanie sztuk. Aranżacje warszawskich kawiarni i barów

4. Bar Frykas w Supersamie, fresk proj. Gabriel Rechowicz, 1962, fot. Zbyszko Siemaszko / The “Frykas” bar, mural by Gabriel Rechowicz, photo: Zbyszko Siemaszko

artystyczne”97. Oryginalna, innowacyjna architektura pawilonu w naturalny sposób stała się punktem wyjścia dla poszukiwań kompozycyjnych dekoracji wnętrza. W  dekoracji Frykasa Rechowicz odszedł więc od swej charakterystycznej efemerycznej poetyki na rzecz stylistyki bardziej modernistycznej: zgeometryzowanych form, kosmiczno-industrialnych skojarzeń. Jego fresk dominował na całej długości ściany (od dołu ozdobionej pasami terakoty) oddzielającej przestrzeń baru i kawiarni od strefy sklepowej. Jego dynamiczna abstrakcyjna kompozycja, utrzymana w ciepłej, stonowanej kolorystyce brązów i czerwieni, trafnie nawiązywała układem i kolorystyką do konstrukcji obłożonego drewnem, falującego w ostrokątnych sekwencjach sufitu. Przedstawiała zamglony, kosmiczny krajobraz, przez który płynęły piętrzące się przestrzennie skrzydlate formy, budzące skojarzenia z  uchylonymi oknami do innej rzeczywistości98. Oddawało to klimat obyczajowy, zainteresowania i  tęsknoty tamtego czasu, kiedy to, jak pisał Leopold Tyrmand, „Uran, atom i  technika rakietowa weszły do repertuaru kawiarnianych rozmów, zaś gospodynie domowe omawiały w  ogonkach po masło zainteresowania swoich czternastoletnich synów cybernetyką”99. (

97 Autor fresków dla supermarketu – G. Rechowicz przystąpił już do pracy, „Express Wieczorny”, 1962 , nr 97, s. 5. 98 K. Czerniewska, dz. cyt., s. 174. 99 L. Tyrmand, Życie towarzyskie i uczuciowe, Łódź 2011, s. 303–304.

281


Izabela Lewoczewicz

„Supersam był więc ucieleśnieniem owej potrzeby »innowacji i zmiany«”100. We wspomnianym okresie dominantę większości wnętrz gastronomicznych stanowiło właśnie malarstwo ścienne o  zazwyczaj graficznym charakterze. Wytłaczanie tynku stosowano w nielicznych przypadkach, na przykład w podziemiach Domu Rzemiosła na ul. Miodowej oraz w Gwiazdeczce na Piwnej. Jednak już wkrótce, na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, projektanci wnętrz warszawskich lokali zaczęli eksperymentować z innymi, niestosowanymi dotąd w tych miejscach na szerszą skalę, technikami i środkami wyrazu, traktując niekiedy przestrzeń w bardziej rzeźbiarski sposób oraz nadając czasem plastycznej aranżacji trzeci wymiar. Apolinary Czepelewski w  artykule z  1957 roku pt. Ceramika i  szkło podkreśla: „jedność zagadnień plastycznych to najbardziej nowoczesny problem naszych czasów w plastyce w ogóle”101. Cytuje również słowa Jerzego Hryniewickiego: „Szkło i  ceramika – materiały o  wielowiekowej tradycji, są jednocześnie świetnymi materiałami budowlanymi przyszłości. Pozwolą one wyrazić pełne bogactwo plastyki architektonicznej, zagrać w architekturze barwą, połyskiem, przeźroczystością. W  nich leży wielka czystość architektury współczesnej i  trwałość jej wyrazu plastycznego. One mają siłę przezwyciężania romantycznej patyny – zachowując wieczną świeżość”102. Postulaty te wkrótce zostały wprowadzone w  życie, niekiedy z  wielkim rozmachem. Jedną z największych i najbardziej efektownych realizacji wnętrzarskich anektujących mozaikę oraz ceramikę jako naczelny środek wyrazu były zaprojektowane i zrealizowane w latach 1960–1961 przez małżeństwo Rechowiczów mozaiki w Domu Chłopa. Projektant tej realizacji architektonicznej profesor Bohdan Pniewski, zafascynowany wówczas, jak wielu ówczesnych projektantów, meksykańskimi muralami, podjął decyzję o  rozpisaniu konkursu na jej dekorację plastyczną, który wygrało małżeństwo Rechowiczów wraz z Władysławem Zychem oraz Barbarą Pniewską-Krasińską.. Stanęli oni przed niełatwym zadaniem. Budynek miał pełnić funkcje i usługowe, i  społeczne, jego adresatem była zarówno społeczność chłopska przybyła z  całego kraju, jak i  mieszkańcy Warszawy. Miał z  jednej strony epatować nowoczesnością rozwiązań technicznych i materiałowych, z drugiej – odnosić się do ludowości, tradycyjnego, chłopskiego krajobrazu i przyzwyczajeń estetycznych. W założeniu Pniewskiego „subiektywna”, „romantyczna” dekoracja plastyczna wnętrza miała być (na zasadzie kontrastu) dopełnieniem „architektury obiektywnej” – harmonijnej bryły architektonicznej, opartej na klasycznych proporcjach103. Sam Pniewski interpretował falującą linię dachu 100 K. Czerniewska, dz. cyt., s. 162. 101 A. Czepelewski, Ceramika i szkło, „Projekt”, 1957, nr 2, s. 1. 102 Tamże. 103 M. Handzelewicz-Wacławkowa, Dom Chłopa, „Architektura”, 1962, nr 1, s. 3.

282


Spotkanie sztuk. Aranżacje warszawskich kawiarni i barów

utworzonego z prefabrykowanych łupin104 jako metaforę „rozkołysanych łanów zbóż”105. Budowa kompleksu miała silny aspekt propagandowy. Warszawa miała przyciągać turystów, zwłaszcza ludność wiejską, którą nowoczesna, a jednocześnie „swojska” stolica miała zjednać dla władzy ludowej. Toteż, jak napisała Klara Czerniewska: „Charakterystyczną cechą wnętrz Domu Chłopa była dychotomia intencji twórców”106. Owa dychotomia miała jednak nie tylko aspekt funkcjonalny, ale i estetyczny. Wnętrza budynku w przeważającej mierze zaaranżowane zostały według projektu Małgorzaty Handzelewicz-Wacławkowej, która zastosowała materiały charakterystyczne dla nowoczesnego budownictwa, takie jak błyszczące lastryko, tworzywa sztuczne. Na zasadzie kontrastu – dekoracja plastyczna w postaci fresko-mozaik Rechowiczów, tworzonych według ich autorskiej artystycznej technologii, zbudowana była z  „biednych” materiałów. Stanowiły je polne otoczaki, żwir, resztki potłuczonego szkła i ceramiki nawiązujące do wiejskiego krajobrazu i tradycyjnych chłopskich materiałów dekoracyjnych. Wewnętrzny dziedziniec oraz parter z antresolami miały pełnić funkcje usługowe i społeczne, znalazły się tam między innymi restauracja, bar, klub. Gigantyczne kompozycje Rechowiczów, wypełnione zarówno organicznymi, jak i geometryzującymi formami o „ptasio-rajskich” motywach i mgławicowych deseniach, zdominowały kompozycyjnie i kolorystycznie strefę zarówno baru, jak i restauracji. Współgrało z nimi oświetlenie w postaci zawieszonych rytmicznie kulistych szklanych kloszy o żywej kolorystyce, tworzących mgławicowe konstelacje barwne. Jednak już umeblowanie restauracji i baru – standardowe, zachowawcze, niezindywidualizowane – nie współgrało z  oprawą plastyczną. Podobnie pozostałe elementy wnętrza (gładkie, lśniące podłogi i sufity) wykonane z tworzyw sztucznych pochodzących z masowej fabrycznej produkcji nie stanowiły z nią spójnej całości. Realizacja ta, finansowana ze składek rolniczych oraz z państwowej dotacji, u swego zarania powstawała na bazie ideologicznych wytycznych dotyczących jej funkcji i  założeń estetycznych. Wynikająca z  tego dychotomia intencji – z jednej strony postulat technologicznej nowoczesności, z drugiej apoteoza „chłopskiej poetyki”, bogactwa i efektowności – nie sprzyjała spójności wnętrza, którego estetyka zdaje się rozmijać z aksjomatem organicznej syntezy sztuk. Na przełomie lat pięćdziesiątych i  sześćdziesiątych wnętrza architektoniczne stają się strefą eksperymentu materiałowego, estetycznego i  funkcjonalnego, a  ich projektanci to niejednokrotnie pierwszoligowe nazwiska polskiej sztuki współczesnej. W  1963 roku w  niewielkim lokalu kawiarni Ewa, znajdującej się w  Domu Mody Polskiej przy ul. Prusa, Krzysztof Henisz modeluje rzeźbiarsko kompozycję olbrzymiej (54 m2) ceramicznej ściany. Natomiast Alina Szapocznikow tworzy dynamiczną kompozycję kraty 104 Aspekty technologiczne tego rozwiązania opisuje Marek Czapelski w: M. Czapelski, Bohdan Pniewski – warszawski architekt XX wieku, Warszawa 2008, s. 263; K. Czerniewska, dz. cyt., s. 161. 105 Informacja ta pojawia się w folderze informacyjnym Domu Chłopa z 1960 roku. 106 K. Czerniewska, dz. cyt., s. 127.

283


Izabela Lewoczewicz

oddzielającej hol wejściowy od salonu sprzedaży. Komponuje ją z falujących prętów (tworzących dynamiczną grę napięć) oraz zawieszonych na nich wielobarwnych mozaik o organicznych, zoomorficznych kształtach. Aleksander Jackowski pisał w  1963 roku w  artykule, o  znaczącym tytule Udział plastyka w  kształtowaniu wnętrza, że jest to „jeszcze jeden przykład wykorzystania możliwości, jakie daje sztuka współczesna i twórczy wkład plastyka w organizowaniu funkcjonalnego i pięknego wnętrza”107. Wnętrze Domu Mody Polskiej (projektu architektów Bronisława Eibela, Włodzimierza Ordona oraz Jerzego Gieysztora) miało charakter organiczny, potęgowany przez futurystycznie ukształtowany sufit z „kraterami” opraw klimatyzacji oraz opływowe kształty części ścian i filarów. Zaprojektowanie centralnej ściany kawiarni biegnącej ku małemu barkowi powierzono Heniszowi. Jak pisał Aleksander Jackowski, „Mógł on ograniczyć się do potraktowania jej jako płaszczyzny przeznaczonej na dekoracyjną kompozycję, ale podjął zadanie znacznie ambitniejsze – współudziału w  kształtowaniu wnętrza”108. Ceramiczna ściana jego autorstwa stanowi, poprzez dynamiczną grę napięć o  zmiennym natężeniu, kompozycyjną kontynuację wspomnianej uprzednio kraty autorstwa Szapocznikow. Dzięki swojej przestrzenności (efekt spotęgowany przez delikatne odchylenie od płaszczyzny muru) współdziałała w  kształtowaniu wnętrza. Artysta rozegrał jej „narrację” poprzez rzeźbiarską grę wypukłości i wklęsłości o różnych napięciach oraz siłę barwy (dominanta czerwieni i turkusu) szkliwionego tworzywa. Wysoka jakość techniczna tej realizacji była zasługą artysty plastyka Bolesława Książka, który specjalizował się w wypalaniu ceramiki artystycznej. ,Żywe obrazy” Henisza, jak nazywał je sam autor109, były owocem eksperymentu, który przeprowadził on na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych wraz ze wspomnianym artystą ceramikiem oraz Zygmuntem Madeyskim w warsztatach ceramicznych spółdzielni CPLiA w  Łysej Górze110. Testowali oni techniczne i  estetyczne możliwości użycia w budownictwie ceramicznych płyt o malarsko-rzeźbiarskich efektach dekoracyjnych, mających wzbogacić zarówno wnętrza, jak i  elewacje budynków. Z  aranżacją Henisza współgrały harmonijnie kawiarniane meble o  żywych kolorystycznie obiciach i  nowoczesnej formie111. Całość tego kameralnego, eksperymentalnego założenia wnętrzarskiego charakteryzowała wyjątkowa, organiczna spójność koncepcji. Na temat tej realizacji Aleksander Jackowski napisał: „Dowodzi to tylko istnienia wspólnej więzi, jaka przenika sztukę, którą ongiś dzielono na «czystą» i użytkową”.112 Te pierwsze, innowacyjne przykłady wprowadzenia do wnętrz lokali gastronomicznych technik dekoracyjnych, takich jak mozaika, relief ceramiczny, 107 A. Jackowski, Udział plastyka w kształtowaniu wnętrza, „Projekt”, 1963, nr 6/39, s. 10. 108 Tamże. 109 K. Henisz, W. Borowski, Ceramika w architekturze, „Projekt”, 1960, nr 5–6, s. 33. 110 Por. B. Kostuch, Powojenne początki ceramiki architektonicznej – trudna droga do nowoczesności, w: Wizje nowoczesności…, dz. cyt., s. 109. 111 Wyprodukowane w NRD; por. K. Krzyżakowa, Salon mody i urody, „Stolica”, 1963, nr 19, s. 17.  112 A. Jackowski, Udział plastyka…, s. 13.

284


Spotkanie sztuk. Aranżacje warszawskich kawiarni i barów

to z jednej strony próby poszukiwania nowych środków wyrazu, a  z  drugiej odpowiedź na „poodwilżowe” zapotrzebowanie na nowoczesne i atrakcyjne wizualnie sposoby estetyzacji przestrzeni publicznej. Staną się one bardzo popularnym sposobem zdobienia wnętrz i elewacji warszawskich lokali powstałych około połowy lat sześćdziesiątych. Będą to między innymi: powstały w  1964 roku kombinat gastronomiczny Oaza przy ul. Targowej, z mozaiką z odpadów szklanych i kamieni autorstwa Marii Leszczyńskiej, oraz (ozdobiony mozaikami tej samej artystki) działający od 1967 roku bar samoobsługowy Gruba Kaśka przy al. Solidarności. Będzie to również (powstała rok później przy Pasażu Wiecha) kawiarnia Zodiak oraz dawna kawiarnia dworca PKP Warszawa Wschodnia113 – gdzie clou założenia plastycznego wnętrz, a niekiedy też fasady114 stanowią mozaiki autorstwa Leszczyńskiej. Wreszcie olśniewający efekt uzyska Lech Grześkiewicz, tworząc w 1969 roku ceramiczną ścianę w cocktail-barze Grand Hotelu. Artyści, którzy na początku lat sześćdziesiątych zaczęli eksperymentować we wnętrzach z ceramiką i mozaiką, zastosują je w tym dziesięcioleciu z powodzeniem w wielu kolejnych lokalach. Będą to między innymi realizacje Krzysztofa Henisza: wnętrze kawiarni Zielona Gęś115 (1967) oraz powstały dwa lata później dawny Klub MPiK116. Zalicza się do nich także (powstały w  1969 roku) mozaikowy wystrój baru Alinka117 autorstwa Gabriela Rechowicza. Naznaczona duchem odwilży warszawska rzeczywistość drugiej połowy lat pięćdziesiatych (nacechowana głodem spontaniczności, intymności, eksperymentu) potrzebowała nowej estetycznej oprawy. Powojenne społeczeństwo, doświadczone koszmarem wojny, a następnie ponurym czasem stalinizmu, potrzebowało oddechu normalności (swobody, radości, piękna) w wielu wymiarach codzienności – emocjonalnym, społecznym, estetycznym. Potrzeba ta w naturalny sposób korespondowała z postulatami środowiska artystycznego, zamierzającego nadgonić stracony 118 dla rozwoju sztuk projektowych czas. Poprzez połączenie twórczych sił wzornictwa, techniki, architektury oraz plastyki pragnęło ono stworzyć nową, piękniejszą – nowoczesną szatę dla warszawskiej codzienności. Postulat sztuki masowo użytecznej oraz idea nowoczesności odpowiadały też ówczesnej polityce poodwilżowej władzy, pragnącej zaprezentować swoje nowe, ludzkie oblicze, nastawione jednocześnie propagandowo na postęp i lepszą przyszłość. Powstałe w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych wnętrza gastronomiczne, zaprojektowane najczęściej w  historyzującym, monumentalnym stylu, nie mogły sprostać nowym oczekiwaniom, natomiast tzw. prywatna inicjatywa w  gastronomii została zmuszona do upadłości bądź upaństwowiona. Rolę jaskółki obyczajowych i estetycznych przemian odegrały lokale pełniące rolę kulturotwórczą, 113 Kawiarnia powstała w 1969 roku. 114 Między innymi w przypadku kawiarni Zodiak. 115  Wnętrze kawiarni zlokalizowanej przy al. Niepodległości zostało zaprojektowane we współpracy z Julianem Heniszem i Bolesławem Książkiem. 116 Zrealizowany przy ul. Dąbrowskiego we współpracy z Czesławem Wielhorskim. 117 Przy ul. Puławskiej. 118 Względem rozwoju sztuk projektowych w świecie zachodnim.

285


Izabela Lewoczewicz

których aranżacje zostały stworzone spontanicznie przez artystów. Należał do nich „odwilżowy” Lajkonik, a następnie Manekin, o  improwizowanym, plastycznie multidyscyplinarnym wystroju, będącym owocem ekspresji warszawskiej awangardy artystycznej. Stanowiły one niejako preludium zmian, nie mając jednak kompleksowo (w  sensie wzorniczo-projektowym) w  pełni nowoczesnego charakteru. Swobodnej ekspresji artystycznej towarzyszył tu stosunkowo przypadkowy, tradycyjny wystrój meblarski. Zmiany o  charakterze obyczajowym, a  jednocześnie społeczno-ekonomicznym niosły za sobą potrzeby innowacji w  sposobie aranżacji wnętrz gastronomicznych. Wynikały one z  potrzeby nadania im „współczesnego” wymiaru i  klimatu: nastroju bezpretensjonalności, intymności, indywidualizmu, osiągniętego za pomocą „nowoczesnego języka form” zarówno w kontekście wzornictwa, jak i  przestrzennej aranżacji. Z  drugiej strony wiązały się z  potrzebą większej ergonomii i  ekonomiczności wnętrza, możliwością szybkiej obsługi. W  jaki sposób przebiegała realizacja tych idei w  konkretnych gastronomicznych realizacjach, pokazuje analiza zaprezentowanych w tekście lokali. Nieliczne prekursorskie na gruncie warszawskim kawiarnie tego typu (Błękitną, Marago czy Lunę) charakteryzowała konsekwencja przyjętych nowoczesnych rozwiązań wzorniczych i  przestrzennych. Były to dobrze doświetlone wnętrza o wewnętrznej logice i spójności przestrzeni, z wydzieloną strefą barową o czystych, geometrycznych formach. Kompozycyjnie stanowiła ona kontynuację abstrakcyjnej, dynamicznej, skontrastowanej kolorystycznie dekoracji plastycznej wnętrza. Harmonizowały z nią płynne, dynamiczne formy (nie zawsze wygodnych) kawiarnianych mebli o lekkiej, widocznej konstrukcji. Nowe, organiczne, w zamierzeniu ergonomiczne formy wzornicze były odpowiedzią na wspomniane przemiany obyczajowe, a użyte materiały (płyta pilśniowa, rurki metalowe, drukowane tekstylia) wprowadzały do wnętrza standardy nowoczesnej estetyki. Należy jednak podkreślić, że z jednej strony niedostatki techniczne i materiałowe, wynikające między innymi z  niedoborów technologicznych polskiego przemysłu, z  drugiej nieprzetarte jeszcze do końca nowe „szlaki estetyczne” polskiego wzornictwa nie sprzyjały kompleksowej nowoczesności w projektowaniu wnętrz. Częstokroć miała więc ona charakter połowiczny – nowoczesnym motywom towarzyszyły formy tradycyjne. Dominantę kompozycyjną omawianych aranżacji stanowiły jednak najczęściej dekoracje plastyczne w  postaci malarstwa ściennego, ozdobnych tkanin, a  także ceramiki i  mozaiki. W  warunkach wciąż ubogich dla wnętrzarskich eksperymentów o charakterze architektoniczno-konstrukcyjnym właśnie one najczęściej pełniły rolę „transmitera” nowoczesnej stylistyki. Wpisywały się w standardy nowej estetyki, którą wyznaczało upodobanie do abstrakcji oraz form organicznych. Ich projektanci to zarówno utalentowani twórcy wzornictwa i  plastyki architektonicznej Gabriel i  Hanna Rechowiczowie, Maria Leszczyńska, Danuta Duszniak oraz Kazimierz Gąsiorowski, znani rysownicy Jerzy Srokowski, Kazimierz Mann, Eryk Lipiński, jak i nie-

286


Spotkanie sztuk. Aranżacje warszawskich kawiarni i barów

jednokrotnie pierwszoligowe nazwiska polskiej sztuki współczesnej: Marian Bogusz, Kajetan Sosnowski, Alina Szapocznikow. Odcisnęli oni we wspomnianych realizacjach indywidualne piętno swych twórczych poszukiwań. Wnętrza gastronomiczne na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych stają się więc niejednokrotnie strefą eksperymentu zarówno funkcjonalnego, jak i  (częściej jeszcze) technologiczno-materiałowego, estetycznego. Należy wspomnieć w tym kontekście wykonywane autorską metodą fresko-mozaiki Rechowiczów czy ceramiczne „żywe obrazy” Henisza. Ścisłe współdziałanie architektury ze sztukami plastycznymi było wówczas postulatem programowym, dotyczyło więc również takich realizacji architektonicznych, jak kombinaty gastronomiczne czy pawilony handlowe. Sztandarowe realizacje tego okresu: bar Praha czy Supersam (z barem Frykas) miały propagandowo unaoczniać nowy, nowoczesny wymiar warszawskiej codzienności, stanowić kolejny przykład demokratyzacji życia społecznego. Stąd przywiązywanie tak dużej wagi do ich estetyki – zarówno w kompozycji przestrzennej, jak i wystroju plastycznym. Odpowiedź na nowe potrzeby, takie jak ergonomia wnętrza, możliwości szybkiej obsługi, stanowiła nowa dyspozycja funkcjonalna, między innymi aranżacja miejsc konsumpcji na stojąco i siedząco oraz wprowadzenie samoobsługowej lady typu szwedzkiego. Natomiast estetyczne clou aranżacji wnętrz gastronomicznych stanowiły najczęściej (m.in. w barach Praha i Frykas119) gigantyczne dekoracje wykonane w technice malarstwa ściennego oraz mozaiki o abstrakcyjno-onirycznej kompozycji, budzącej niekiedy luźne skojarzenia kosmiczno-scjentystyczne120, oddające ówczesne zainteresowania i tęsknoty – klimat tamtego czasu zapatrzonego w przyszłość i postęp. Niekiedy oryginalna konstrukcja i bryła budynku determinowała121 plastyczną dekorację wnętrza, czasem natomiast plastyczne dekory stanowiły estetyczną i  materiałową antynomię pozostałych elementów aranżacji122. Owo powszechne wówczas artystyczne ozdabianie wnętrz gastronomicznych pełniło prawdopodobnie rolę estetycznego amortyzatora, mającego odwrócić uwagę warszawiaków od konsumenckich niedoborów peerelowskiej codzienności. Jednocześnie stanowiło niejako urzeczywistnienie postulatów czasu odwilży, których hasłem wywoławczym była „sztuka w służbie całego społeczeństwa. Docierająca do fabryk, rzemiosła, architektury. Krocząca z postępem wiedzy i techniki”123.

119 Przeciwieństwem przywołanej koncepcji dekoracji wnętrza gastronomicznego była minimalistyczna aranżacja wnętrza baru Wenecja. 120 „Mgławicowe” kompozycje w barze Praha autorstwa Marii Leszczyńskiej i Kazimierza Gąsiorowskiego budzące skojarzenia ze sferą mikro- i makrokosmosu oraz „kosmiczny” fresk Rechowicza we Frykasie. 121 Przykładem jest aranżacja baru Frykas w pawilonie Supersamu. 122  E stetyczne zderzenie wykonanej z  „biednych” materiałów mozaiki Rechowiczów z  technologiczną nowoczesnością reszty aranżacji, wykonanej w przewadze z tworzyw sztucznych. 123 A. Wojciechowski, Drogi i bezdroża plastyki polskiej, „Projekt”, 1956, nr 2, s. 13.

287


Streszczenie: Celem tekstu jest zaprezentowanie palety rozwiązań plastycznych i aranżacyjnych wnętrz warszawskich kawiarni i barów na przełomie lat 50. i 60. Jednym z ważniejszych postulatów ówczesnej polskiej myśli oraz praktyki projektowej był awangardowy postulat syntezy sztuk. Wiązał się on z dążeniem do silnego powiązania sztuki z życiem codziennym, poprzez uczynienie jej bardziej powszechną i użyteczną. Założeniem artykułu jest więc nie tylko przywołanie wnętrzarskich przykładów „poodwilżowej” plastyki architektonicznej (malarstwa ściennego i ceramiki) oraz wzornictwa, ale przede wszystkim próba holistycznego wglądu w ich wzajemne interakcje, stanowiące świadectwo „stylu” epoki. Wiąże się to z koniecznością zarysowania czynników, które w szarej, powojennej rzeczywistości PRL-u sprzyjały „narodzinom „użytecznego piękna” - sznytu nowoczesności, którego namiastkę stanowiły m.in. atrakcyjne wizualnie wnętrza warszawskich kawiarni czy pawilonów handlowo-gastronomicznych. Z jednej strony, ówczesną rzeczywistość projektową, determinowały poodwilżowe nadzieje zmian i gorące pragnienie nowoczesności. Z drugiej - charakteryzowały ją poważne ograniczenia technologiczne i materiałowe, a także propagandowy charakter, nie zawsze idący w parze z realnie długofalowymi warunkami rozwoju. Pomimo to, wnętrza gastronomiczne na przełomie lat 50. i 60. to niejednokrotnie strefa eksperymentu zarówno funkcjonalnego, technologiczno-materiałowego, jak i estetycznego. Słowa kluczowe: kawiarnie warszawskie, bary warszawskie, polski design przełomu lat 50 i 60., techniki dekoracyjne, tkanina artystyczna, ceramika, mozaika, malarstwo ścienne


Izabela Lewoczewicz

Meeting of Arts. Interior arrangement of Warsaw cafés and bars at the turn of the 1960s

”Architecture, sculpture and painting; at the moment, the passage of time and course of events undoubtedly push them towards a synthesis”1. This idea of Le Corbusier, used by Jerzy Olkiewicz as a motto of his article entitled “Towards a Synthesis” published in 1963, recaptures an avant-garde postulate of the synthesis of arts. It appears as one of the most important postulates of Polish design philosophy and practice (as far as it was possible) of the late 1950s and early 1960s. It reflects an aspiration to form a close relationship between art and everyday life by way of making art more universal and utilitarian. This article aims to present and analyse a variety of artistic and arrangement solutions employed in the interiors of Warsaw cafés and bars, as well as circumstances in which they were fashioned. Their ambiance serves as a sort of litmus paper revealing the nature of both sociological and traditional social custom changes taking place at the time. 1 Quote from J. Olkiewicz, “Droga do syntezy” (”Towards a Synthesis”), Projekt, 1963, no. 6, p. 2. Modernist concept of a synthesis of arts, with architecture in a leading role, derives from the interwar period. Walter Gropius expressed a similar postulate in the Bauhaus program of 1919 – his was an avant-garde idea of new architecture of the future which was to embrace “architecture, sculpture and painting as a single entity” (W. Gropius, Manifesto of the Staatliches Bauhaus in Weimar (1919), quote from G. Naylor, The Bauhaus, Dutton 1969. Gabriela Świtek (along with Marta Leśniakowska) relates modern ideas of integration of arts with architecture in a leading role to the 19 th century Wagner’s concept of Gesamkunstwerk (see: G. Świtek, Gry sztuki z architekturą (Art Playing Games with Architecture), Toruń 2013.

289


Izabela Lewoczewicz

The article strives not merely to present examples of the ‘post-Thaw’2 architectural art (mural paintings and ceramics) and industrial design, but above all to offer a holistic analysis of their mutual relationship3 which is a testimony to the then prevalent style. Such an analysis calls for a brief explanation of factors which led to the birth of ‘utilitarian beauty’ amongst the grey, post-war reality of the People’s Republic of Poland – a makeshift modern style attained in the visually attractive interiors of Warsaw’s cafés or food-anddrink and retail pavilions. Their designers had to face a very complex reality. On one hand, it was a reality of the post-Thaw hope for a change and deep longing for modernity. The changes were closely related to the postulate for a joint role of industrial design, architecture and visual arts to create a new, more aesthetically pleasing “everyday style” in Warsaw. They also related to the idea of an alliance between art and technique and to the belief that the realm of modern design forms is key to progress and better future. One the other hand, it was seriously challenged by technological and material limitations, the technocratic state and, to some extent, propagandist fake nature of the ‘contemporary attire’, not always in tune with practical , long-term conditions for development. The aforementioned issues, which until recently have not been subjected to a thorough research, are presently raised as part of a general interest in the heritage and everyday life in communist Poland4. A noteworthy paper entitled Over a Cup of Coffee. The Café Life in the Years 1955-1965 as an Example of Transformation in the Social and Artistic Life of Warsaw5 delivered by Marta Kołacz during a session accompanying the ‘We Want to Be Modern – Polish Design 1955-1968 in the Collection of the National Museum in Warsaw’ exhibition6, sheds light on the sociological context of the issue in question. The issue, however, due to its complexity and abundance with interesting realisations, 2 The term coined after Ilya Ehrenburg’s novel The Thaw (1954), referring to the period from the mid-1950s until the early 1960s when repression and censorship were relaxed in the Soviet bloc, following Joseph Stalin’s death in March 1953. 3 Preserved documentation does not always allow for a thorough analysis of a given interior in all possible aspects. 4 A pioneer varsavianistic documentation of architectural art during the Polish People’s Republic period was the core of Paweł Giergoń’s catalogue publication entitled: Mozaika warszawska. Przewodnik po plastyce w architekturze stolicy 1945-1989 (Warsaw Mosaics. Guide Through Fine Art in the Architecture of the Capital 1945-1989), Warsaw 2014, Archimapa. Mozaiki warszawskie (Archi-map. Warsaw Mosaics), Warsaw 2012 as well as, to some extent, artistic biography of Gabriel and Hanna Rechowicz written by Klara Czerniewska, entitled Gaber i Pani Fantazja. Surrelizm stosowany (Gaber And Ms Fantasy. Applied Surrealism), Warsaw 2011. The architectural reality of that period, including the food-and-drink and retail functions, was described by Jerzy S. Majewski in his Spacerownik. Warszawa śladami PRL (Book of walks. Landmarks of People’s Poland in Warsaw), Warszawa 2010. The culinary everyday reality of communist Poland, depicted from the historical and social perspective, has been thoroughly documented in Błażej Brzostek’s PRL na widelcu (The Polish People’s Republic on the Fork), Warsaw 2010. 5 M. Kołacz, M. “Nad filiżanką. Życie kawiarniane 1955-1965 jako przykład przemian w życiu obyczjowo-artystycznym Warszawy” (”Over a Cup of Coffee. The Café Life in the Years 1955-1965 as an Example of Transformation in the Social and Artistic Life of Warsaw”), in: Wizje nowoczesności. Lata 50. i 60. – wzornictwo, estetyka, styl życia (Prospects of Modernity. The 1950s and 1960s Interior Design, Aesthetics, Lifestyle), ed. A. Kiełczewska, M. Porajska-Hałka, Warszawa 2012. 6 Chcemy być nowocześni – polski design 1955-1968 w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie.

290


Meeting of Arts. Interior arrangement of Warsaw cafés and bars at the turn of the 1960s

remains a terra incognita awaiting to be researched in a more comprehensive manner. For obvious reasons, the article concentrates on a narrow selection of projects and as such does not exhaust the subject matter. It covers interior arrangement of Warsaw cafés and a series of fast food bars from the turn of the 1960s which boasted a wide range of decorative techniques (murals, textiles, mosaics, ceramics). Next to the well-known addresses, still remembered by many residents of Warsaw, it recalls the ‘cutting-edge’ locations, so far not mentioned by the researchers, and as such often fading into oblivion. The article focuses on the latter places, due to the innovative design solutions applied in their interiors. A particularly interesting point of reference in the projects’ analysis is the frequently mentioned theory of design philosophy of the period7 which served as a proof of the pioneering character of endeavours in the realm of industrial design. The press from the period in question offers a rich source of information for the prospective researchers. Numerous articles, essays and reports document the vast majority of events and phenomena which were the essence of the applied art of the era. The cited below interviews with Danuta Duszniak, a retired designer from the Institute of Industrial Design, with extensive experience in the field of both industrial (especially ceramics and textiles) and interior design8. I hereby extend my sincere thanks to Ms Duszniak for her time and involvement. The post-war reality of war-weary Warsaw, damaged and in the process of reconstruction , meant shortage of accommodation, premises for retail or services, and materials. Pre-war buildings along with their ambience and social strata of their residents were synonymous with the past, and yet there was no way back to the past - the city resembled a sea of rubble. Back in 1945, public food-and-drink places were thoroughly improvised. Broken-down trams at various districts of Warsaw functioned as confectionary shops offering hot tea and doughnuts; bars on wheels were makeshift food-and-drink units offering simplest of dishes. In all likelihood, ‘Café Fogg’ on Marszałkowska Street, a venue in which Mieczysław Fogg used to perform, was the first café opened after the liberation of Warsaw. Soon, however, new restaurants, cafés and patisseries were being opened, while some old ones were being resurrected. The revived pre-war places, often at new locations, were frequently visited by clients yearning for quality cuisine. The rebirth of a so-called prywatna inicjatywa (private entrepreneurship) was soon to be perceived by the new regime as a threat of the capitalist revival in Poland. In April 1947, at the Central Committee of the Polish Workers’ Party plenum, Hilary Minc attacked the private sector domination in commerce and crafts and declared it requisite to nationalize these areas. In June of the same year, the legislatorial sejm (Polish parliament) passed laws which became a legal basis of a “battle for commerce”, 7 Often referred to in the Projekt magazine, sometimes also in the Architektura monthly. 8 The article contains a description of the realised project of the ‘Ewa’ café interior designed by Danuta Duszniak, who in the 1960s was a member of the Interior Design Section of the ZPAP [Association of Polish Artists and Designers] Board.

291


Izabela Lewoczewicz

as it was dubbed by the official propaganda. Heavy fines, confiscation of property and even deportation to labour camps were common penalties for those engaged in commerce (without a requirement to prove the accused guilty) which soon resulted in private restaurants and cafés disappearing from urban landscapes. Instead, soulless institutional eating places began to appear, often nameless, referred to by mere numbers. The units that were opened in the subsequent Stalinist years (such as ‘Stylowa’ café at the MDM (Youth Residential District), ‘Europa’ café or ‘Pod Kurantami’ café) were characterized by monumental, historicizing style9 and utter lack of intimacy. Olgierd Budrewicz described it in a somewhat ironic fashion in his Bedeker warszawski: “A café needs to accommodate 300 people. A restaurant needs to boast at least six separate rooms. […] Squares as large as the Gobi Desert, entrances like gates to hell! And the people? A funny bunch! They are most happy to visit small cinemas, such as ‘Polonia’ or ‘Kultura’, or tiny cafés such as ‘Gwiazdeczka’ or ‘Lajkonik’. They crave for a space in which one man can relate to another, where you can talk to someone without the sound echoing against marble plafonds”10. The murky Stalinist reality meant no free cultural activity, therefore all that was left for the Warsaw artistic boheme was a ‘social and emotional life’11. ‘Kameralna’ café was an oasis in the culinary desert of post-war Warsaw, and as such frequently visited by members of the artistic milieu12. The so-called ‘Kamera’ café was absolutely unrivalled at the time, with its elegant – for the period in question – interior (with the signature motif of a chessboard), its intelligentsia and artistic clientele13, including the legendary figure of its most famous guest Marek Hłasko. Soon, new cultural and lifestyle trends set in and ‘Kamera’ began to lose its special appeal: a new reality affected by freedom brought by the Thaw (marked by yearning for comfort, intimacy and experimentation) needed an entirely new setting. Jerzy Olkiewicz commented on the social change in the café/restaurant context in the following way: “An enormous hall akin to a church or a palace, filled with a sea of tables […], so aptly and tastelessly brought to life in Warsaw in recent years, a hall 9 Simultaneously, few ‘demo’ interior arrangements of food- and-drink units were realised, such as: café and restaurant at the Centralny Dom Handlowy (Central Department Store, 1951), the MDM Hotel (1955) and Orbis Grand Hotel (1957). 10 O. Budrewicz, Bedeker warszawski, Warsaw 1961, p. 226. 11 Życie towarzyskie i uczuciowe (Social and Emotional Life), title of Leopold Tyrmand’s book devoted to the pre-war Warsaw intelligentsia in the 1940s and 1950s. 12 The place was founded towards the end of the 1940s by the War Invalids Association on Foksal Street. 13 The café was frequently visited not only by the artistic boheme, but also by representatives of various professions and social groups. The ambience of ‘Kameralna’ was described in Stolik zarezerwowany. Kontrkulturowe kawiarnie Warszawy 1825-1989 (A Reserved Table. Counter-Culture Coffee Bars in Warsaw 1825-1989; Warsaw 2011) by J. Mencwel and J. Wiśniewski.

292


Meeting of Arts. Interior arrangement of Warsaw cafés and bars at the turn of the 1960s

which could just as well function as an air-shed or departure lounge, ceased to be the contemporary template for a food-and-drink unit intended for coffee drinking. The new template is now a coffee bar. It has its roots in 1.) unpretentiousness of a modern man, 2.) his taste which cannot accept any sort of pompous show, 3.) possibility of providing fast service to customers, 4.) better economy, 5.) more intimacy.”14 The World Festival of Youth organized in Warsaw in 1955 provided an indisputable impulse for the post-Thaw social and aesthetic changes. It introduced vivid colours, abstract patterns, elaborate forms, Western fashion and carefree lifestyle to the streets of Warsaw. The ‘Lajkonik’ café (at Trzech Krzyży Square) was one of the venues which almost symbolically adhered to the climate of Thaw: it was given an original makeover the same year and was spontaneously decorated by its usual guests - the artists (ill. 1). As related in the Stolica magazine under a telling title “The Artists’ Rebellion in Front of ‘Lajkonik’”: “the café walls were painted white and given over to the painters and satirists.”15 The happening was recalled in a humorous fashion by Eryk Lipiński: “[…] white walls, freshly repainted, were waiting for the artists who – having consumed their meals at ‘Kameralna’ – headed happily towards ‘Lajkonik’ on Trzech Krzyży Square, paintbrushes in hand. They kept busy there until the wee hours. The following morning, the Warsaw café managers were horrified to see the word ‘apuD’ (‘elohssA’) written by Tadeusz Gronowski and Henryka Szujska’s shoe marks on the ceiling.”16 Nonetheless, the artists were given green light to continue their activities. They let their imagination run wild and filled the walls with satiric drawings. According to Józef Łowiński “the place was one of the kind, adorned with numerous celebratory feats by famous Polish artists”17. Well-known satirists and graphic artists (such as Eryk Lipiński, Jerzy Srokowski, Jerzy Flisak, Konstanty Sopoćko, Maria Hiszpańska), sculptors (Marian Wnuk), as well as painters and architects (Jerzy Staniszkis) participated in the spontaneous act of decorating the café interior. Eryk Lipiński recalled that the artists were allowed to paint “whatever they wished” on the walls, and nobody interfered with “neither the form, nor the content of the drawings”18. Indecent puzzle authored by Staniszkis, the image of Professor Lorentz in the shape of ‘The Lady with an Ermine’ (painted to commemorate the argument over who owns the painting – Warsaw or Krakow) or the ‘box of complaints’ by Eryk Lipiński were mere 14 J. Olkiewicz, “Warszawskie kawiarnie” (Warsaw Cafés) in: Projekt, 1957, no. 5, p. 8. 15 “Bunt artystów pod Lajkonikiem” (The Artists’ Rebellion in Front of ‘Lajkonik’), Stolica, 1955, no. 8, p. 9. 16 E. Lipiński, “Wspomnienia o kawiarni Lajkonik” (Reminiscences on the ‘Lajkonik’ Coffee Shop), Stolica, 1972, no. 43, p. 16. 17 J. Łowiński, “Kawiarnie warszawskie” (Cafés in Warsaw), Architekura, 1959, no. 10, p. 432. 18 E. Lipiński, op.cit., p. 16.

293


Izabela Lewoczewicz

examples of the perverse sense of humour typical of this spontaneous artistic coup. It was in fact a particular signum temporis. As Jerzy Olkiewcz wrote at the time: “Humour seems to be a basic element of the café interior. In a place where a person drinks coffee and where […] he or she is animated and often […] quickwitted, it would be odd to feel as if one was in the coffins’ warehouse or at the Gdynia railway station. Lively ambience of the place should exert an influence on making its interior vivid and full of humour.”19 The café was established in 1947 as a small private enterprise20 for which sculptor Witold Ulanowski designed lighting in organic, fantastic shapes: a lamp reminiscent of the moon with craters and wall-mounted lights in the shape of a lajkonik21. Both the interior and the ambience of ‘Lajkonik’, intimate and original, remained in stark contrast to the majority of similar establishments at the time, often monumental and lacking individual character. The café, permanently crowded with regular guests, was highly popular, especially amongst the artistic and literary milieus. Its artistic décor - spontaneous, contrary and humorous – was in tune with the rest of interior arrangement and lacked a predetermined novel character. Józef Łowiński wrote: “Heavy furniture and paneling cannot spoil the excellent ambience of the entire space, created in a spontaneous act of the milieu of painters and graphic artists from Warsaw”22. The café played a crucial role in the culture-making process: “The name ‘Lajkonik’ appeared in the most serious publications - penned by political agents - on the subject of culture as a place where new ideas and opinions on art were being born.”23 Contrary, humorous interior arrangement of ‘Lajkonik’ contrasted with the standard binding in the majority of food-and-drink establishments at the time and as such was a harbinger of the approaching Thaw in the cultural, social and political life of the capital city and the rest of the country. Three years later, in 1958, a café called ‘Fafik’24 was opened in the premises belonging to the Dominican Order on Sienna Street. It was closely affiliated with the Krakow based Przekrój weekly. Original wall decoration of the small café – oil paint applied on plaster – expressed, similarly to ‘Lajkonik’, surrealist-satirist mood25 alluding to the artwork of the popular weekly. In his article “Cafés in Warsaw” published in 1959 in the Architektura26 monthly, Józef Łowiński distinguished between cafés which were created

19 J. Olkiewicz, “Warszawskie kawiarnie” (Warsaw Cafés), Projekt, 1957, no. 5, p. 8. 20 Established by the sisters: Maria Choniewska and Marta Jurczak. 21 One of the unofficial symbols of the city of Krakow. 22 J. Łowiński, op.cit., p. 432. 23 E. Lipiński, op.cit., p. 16. 24 Fafik the dog – mascot of the Przekrój weekly, created by well-known cartoonist Zbigniew Lengren who was also a co-author of the spontaneous decor of the ‘Lajkonik’ café. 25 However of a less journalistic nature. 26 J. Łowiński, op.cit., p. 425.

294


Meeting of Arts. Interior arrangement of Warsaw cafés and bars at the turn of the 1960s

“spontaneously” by a joint effort of artists and artisans, often with a specific social group in mind, and “cafés made-to-order”27. Spontaneity, “automatism”, “autogeny” of an artistic act was mainly typical of interior arrangement of cafés frequently visited by artists. ‘Manekin’, another spontaneously arranged café (similarly to ‘Lajkonik’), was opened in 1958 in the basement of the Old Town Community Centre at the Old Town Square and became a venue attended by artists from the Warsaw avant-garde milieu (ill. 2). Stolica reported on the café opening: “The club, intended for the enthusiasts of contemporary art, aims to propagate and realise such art.”28 Initially, the interior arrangement project envisaged “reproducing the most prominent artworks by modern painters, amongst them Picasso (a female act), Leger, […], Koupka.”29 Subsequently, Kajetan Sosnowski and Marian Bogusz30 (artists not involved in design, aside from this spontaneous project) prepared drawings with a new proposal of the interior décor. The commission, however, disposed of the project and instead chose to improvise. The vaulting and walls were covered with dynamically wiggling lines and blotches at times blending into unreal, humorous, ‘childlike’ drawings. The artists designed the interior by using a diverse spectrum of styles – dominant painted elements blended in harmoniously with ceramic details31 of similarly flowing, openwork, sometimes spatial forms. One could venture a statement that a multi-style interior décor of ‘Manekin’ was a sort of litmus paper revealing stylistic longings and novelties – creative ferment which was characteristic of the young Warsaw-based artistic avant-garde. The ‘Manekin’ spatial arrangement was – similarly to the aforementioned ‘Lajkonik’ - improvised and in a way accidental. Oldfashioned furniture32 from the Old Town Community Centre located upstairs was moved to the basement; the bar was finished “following the instruction”33 provided by journalist and writer Remigiusz Szczęsnowicz, at the time the Centre’s manager. The remnants of sewage pipes as well as “preserved plaster which had fallen off the walls during wartime”34 were all incorporated into the overall composition. Future, progress, modernity are all key notions in the postulates and goals of the art and design milieu of the era. They demononstrated an audacious will to transform the surrounding reality. This will was verbalized in a famous manifesto by Jerzy Hryniewiecki, which opened the first issue of Projekt: “We want to be modern. […] Today, we need to be surrounded by beauty. […] We must not tolerate ugliness of our daily life which transpires everywhere – in 27 The role of a middleman between an ordering party and artists was fulfilled by the Visual Arts Workshops (Pracownie Sztuk Plastycznych – PSP) National Enterprise. 28 ”Otwarcie nowej kawiarni klubu Manekin” (Opening of the ‘Manekin’ Club New Café), Stolica, 1957, no. 26, p. 5. 29 J. Łowiński, op.cit., p. 425. 30 Artists co-created Group 55, also known as Staromiejska (Old Town). 31 Spatial, ceramic, openwork band was lining the entire room, integrated into the painted composition. 32 Designed by architect Bogdan Guerquin. 33 J. Łowiński, op.cit., p. 425. 34 Ibid.

295


Izabela Lewoczewicz

our apartments, at our workplaces, in the streets – with its anachronistic nonmodernity”35. What was a modern interior décor of a café like? For Olkiewicz, the modern style of coffee places was associated with “an apt approach to form which merges usefulness with contemporary aesthetics.”36 He also added: “Today’s architecture turns the space in which a human being belongs into a whole that is utterly useful. And yet, [this useful whole] respects the achievements of modern painting which stems from Cubism and as such does away with the classical perspective. Instead, it creates a new, far richer evocation of space. Forming the surrounding space into an organic whole is the utmost ideal of contemporary architecture.”37 Modern architecture thus becomes a “method, rather than style”38. However, truly modern cafés were hard to come by at that time. To quote Jerzy Olkiewicz from 1958: “several cafés were opened over the past few months; their function and interior arrangement a tad more modern, in other words – more human.”39 ‘Błękitna’ café in the Saski Garden and ‘Marago’ café both demonstrated an “ambition to be modern”40. ‘Błękitna’ was established in 1957 by former employees of an architectural practice. The venue, designed by Piotr Nagabczyński, was founded as a so-called private rather than state enterprise41, and as such enjoyed more freedom in deciding on the interior arrangement and employing novel design and spatial solutions. The café was characterized by a spacious and functional space that was well-arranged and well-lit, by its consistency and internal logic. It was defined by a compositional dominant – large white, yellow and red textile with Mondrian-like divisions which introduced a dynamic balance of rules to the interior. Jerzy Olkiewicz wrote that “these large divisions keep the place together and set out the entire space – they fit the scale of the venue perfectly.”42 The bar zone was their spatial extension (“pure” geometrical forms of wall arcades and the bar counter). Fluid, dynamic forms of the café furniture designed by Nagabczyński (and produced using munition wire, chipboard and textiles) were introduced to the harmonious logic of the interior. The vivid colour scheme of suspended fishnet lampshades and table paint finish perfectly reflected the modern trend in the interior design because – to quote contemporary designers: “Regardless of the materials used, the key rule is to create a light, visible, load-bearing structure […]. Otherwise, combinations of wood or metal with 35 J. Hryniewiecki, “Kształt przyszłości” (Shape of the Future), Projekt, 1956, no. 1, p. 5. 36 J. Olkiewicz, “Warszawskie kawiarnie” (Warsaw Cafés), ibid., p. 8. 37 J. Olkiewicz, “Przeobrażenia przestrzeni” (Transformations of the Space), Projekt, 1958, no. 5, p. 9. 38 Ibid. 39 J. Olkiewicz, “Warszawskie kawiarnie” (Warsaw Cafés), ibid., p. 23. 40 Ibid., p. 24. 41 M. Kołacz, op. cit., p. 129. 42 J. Olkiewicz, “Warszawskie kawiarnie” (Warsaw Cafés), ibid., p. 23.

296


Meeting of Arts. Interior arrangement of Warsaw cafés and bars at the turn of the 1960s

woven […] bands of fabric are widely used. Comfortable armchairs of a deckchair type are produced by slipping a piece of loosely hanging fabric onto a light metal pipe skeleton.”43 These new forms of industrial design appeared in response to changes in social custom. In his perversely titled article “Why are there various types of chairs in the world?”, Jan Bogusławski wrote: “Our daily life discards a fake etiquette, the lifestyle has become more natural and direct, hence the furniture which surrounds us should not be stained by pathos. […] The aesthetics of new furniture will testify to the new era.”44 The materials used (chipboard, printed textiles) introduced a new standard of modern aesthetics to the interiors. Thus, while working on the cafés’ interior arrangement, designers strived to employ the latest styles of modern industrial design, painting and interior design for which the café guests –faced with the grey reality of Warsaw in reconstruction on a daily basis – yearned for. ‘Marago’ café45, opened the same year, was designed in a similar vein according to Apolinary Gałecki’s project. The interior arrangement was a result of cooperation between the architect and Krystyna Policzkowska46, author of a composition of textiles in contrasting colours and abstract paintings on one of the walls, and Piotr Nagabczyński who designed light framework furniture (made of metal bars and wicker) which remained in harmonious configuration with the paintings. The trend to design fluid, dynamic, contrasting forms was a widespread tendency in the 1950s industrial design all over the world and stemmed from the post-war socio-aesthetic needs, at a time when “societies not only wish to recover from war damages, […] [but also wish for] effervescent and opulent forms in everyday objects.”47 Hence, aside from predilection towards the abstract, organic forms were one of basic elements of the new aesthetics. “They were considered right and beautiful mostly due to their ergonomics.”48 The aforementioned examples of realised projects suggest that – aside from the stylistic-material novelty in furniture and architecture – a vehicle of modernity, as far as interior arrangement was concerned, was often played by decorative textiles, its compositional dominant. Decorative textile was in its heyday at the time, partially due to the activity of the so-called Sopot School49 which – anticipating traditional values of Colourism in painting – was the

43 J. Maas, “Wyposażenie mieszkań” (Apartment Furnishings), Architektura, 1956, no. 2, p. 48. 44 J. Bogusławski, “Dlaczego są różne krzesła na świecie?” (Why are there various types of chairs in the world?), Projekt, 1956, vol. 1, p. 61. 45 The café was named after instant coffee marago, very popular at the time. See: M. Kołacz, op.cit., p. 129. 46 Ibid. 47 H. Janicka, “Próba rekapitulacji?” (An Attempt at Recapitulation?) in: Użytkowa fantastyka lat 50., katalog wystawy (Utalitarian Sci-fi of the 1950s. Exhibition Catalogue), Muzeum Rzemiosł Artystycznych, National Musuem, Poznań Branch, Poznań 1991, p. 21. 48 A. Frąckiewicz, “Formy organiczne we wzornictwie. Styl lat 50.” (Organic Forms in Industrial Design. The 1950s Style) in Wizje nowoczesności… (Visions of Modernity…), op.cit., p. 28. 49 A common name for the stylistic school typical of the milieu of the College of Visual Arts in Sopot (moved to Gdańsk in 1954).

297


Izabela Lewoczewicz

“harbinger of modernity in design”50 owing to the artistic initiatives of the decorative textiles faculty51 run by Prof. Józefa Wnukowa and Prof. Jacek Żuławski. Their projects “exerted influence on the way artistic youth thought about art; a type of horizontal decorativeness, graphic contouring of motifs and well-saturated colours were included in the menu of formal devices in a newly created genre.”52 The techniques of decorative textiles production were developed as well – printing on textile technique, coltrine53- printed textiles with additional motifs painted by hand and chemically preserved, introduction of multi-format textiles54. To quote Józefa Wnukowa in the Projekt magazine from 1956: “[…] contemporary decorative textile should organize the architectural space due to its painting-like quality.”55 Fascination with textiles designed in abstract, organic styles was a widespread phenomenon at the time56, as proved by a world tour of the textiles’ exhibition which boasted work by, among others, Jean Arp, Gustav Carl Beck, Andre Block or Józef Jarema. The popular printed decorative textiles were a combination of traditional weaving and easel painting57. In Warsaw, the 1955 exhibition of textiles and Sopot ceramics in the Zachęta gallery was a turning point in the way decorative textiles were perceived. The exhibition review published in the Stolica magazine stated that: “It is worthwhile paying close attention to the exhibited items. They could serve as a wonderful decoration of café interiors and other public utility spaces.”58 It turned out to be a prophetic statement. Before long textile curtains of vivid colour configurations and new abstract, organic patterns appeared in numerous cafés and restaurants both as a dominant decorative element and as a supplement of mural paintings. The fact that decorative textiles found their way to Warsaw public spaces was partially triggered by many graduates of the Sopot Fine Arts Academy moving to the capital, amongst them Hanna and Gabriel Rechowicz59. Their first realised project of a café interior arrangement was at the Institute of Further Education of Medical Staff erected in the years 1953-57 on Marymoncka Street. They designed murals and curtains manufactured in the screen printing technique. The café 50 H. Bilewicz, “Jaskółki nowoczesności. Wystawa tkanin i ceramiki sopockiej w Warszawie w 1955 roku” (Harbingers of Modernity. Sopot Textile and Ceramics Exhibition in Warsaw in 1955), in: Wizje nowoczesności… (Visions of Modernity…), op.cit., p. 115. 51 Faculties at the Fine Art and Architecture Department at the Gdańsk College of Fine Arts. 52 A. Demska, “Hanna i Gabriel Rechowiczowie. Tkaniny we wnętrzach” (Hanna and Gabriel Rechowicz. Textiles in the Interiors) in Wizje nowoczesności… (Visions of the Future…), op.cit., p. 140. 53 From Italian coltrina - prints on fabric complemented with hand-painted elements, which were subsequently chemically preserved. 54 Multi-format fabric production was introduced by Prof. Juliusz Studnicki. 55 J. Wnukowa “Tkaniny sopockie” (Sopot Textiles), in: Projekt, 1956, p. 46. 56 In Poland, The Faculty of Textiles at the Industrial Design Institute and “Ład” Cooperative engaged in both design and process. 57 M. Weber, “Lata pięćdziesiąte” (The 1950s), in: Użytkowa fantastyka lat 50… (The 1950s Applied Design Fantasy…), op.cit., p. 12. 58 “Wystawa tkanin i ceramiki w Zachęcie” (Textile and Ceramics Exhibition in Zachęta), in: Stolica, 1955, no. 25, p. 11. 59 They both studied at the Sopot Fine Art College – Gabriel Rechowicz at the Architectural Painting Faculty, Hanna Rechowicz at the Interior Design Faculty.

298


Meeting of Arts. Interior arrangement of Warsaw cafés and bars at the turn of the 1960s

interior arrangement was supposed to be modest, unpretentious, realised with the use of economical common materials. The mural designed by Gabriel Rechowicz (using the black and white contrast) and the textile designed by his wife Hanna were the two motifs which aesthetically dominated the interior. They were a surreal-abstract transposition of organic and natural elements. Rechowicz’s mural was a combination of abstract geometric forms and realistic botanical motifs which emanated a surrealist, fairy-tale poetics. It was intriguing due to its rhythmic correlation between semi-abstract and semirealist forms and planes which dynamically ‘attracted’ the viewer into its illusory space. The impression of multi-layered space created the ambience of etheric understatement in the interior. Hanna Rechowicz’s textile, with its motifs of trees and leaves translated into the language of the abstract, engaged in a dialogue with this understated ambience. Modern, egg-shaped armchairs perfectly blended in with the overall design; they were made of chipboard or leatherette stretched on a metal frame (its form corresponding with botanical shapes) and surrounded small coffee tables. The stylistic cohesion of forms and materials (selected with modesty) was developed consistently on all levels “from general idea to detail”. A similar concept was applied in the interior design for a café and cocktail bar at the Warsaw’s Bristol hotel60, arranged according to Roman Wycłan project with the cooperation of the Rechowicz team (textiles design and mural painting). Rechowicz’s ‘nebular’ composition on the bar’s wall emanated the unsettling, lyrical ambience. It corresponded perfectly with the lamps of cosmic shapes and conical framework akin to an umbrella, constructed by engineer Wiktor Dmowski. The ambience was further complemented by a large printed textile, made of cotton by a wax resist method61, that separated the cocktail bar area from the adjacent room. The textile was designed and produced by Ms and Mr Rechowicz. A suggestive abstract pattern of bell-like forms in intense colours combined all elements of interior arrangement into a coherent whole, both in style and mood. Jerzy Olkiewicz commented on the café’s interior: “The Rechowicz’ art looks splendid, it is clearly visible on the wall, despite being thoroughly poetic and delicate. […] The bar, designed by architect Roman Wyłcan, acquired an exceptional character, mood and intimacy, mostly due to the intriguing wall composition by Ms and Mr Rechowicz.”62 In the 1950s, due to a limited contact with the new trends in both interior and industrial design across the world, Polish artists felt an urgent need to follow the ‘superior’ model developments in contemporary design. The Projekt magazine sporadically published short pieces on the achievements of western designers, which were then reflected in the work of their Polish colleagues,

60 The café and cocktail bar project was realised in 1958. 61 Printing method in which part of a textile is covered prior to dying process (most often with liquid wax) in order to prevent the dye from penetrating the covered areas. 62 J. O. [ Jerzy Olkiewicz], “Poezja tkanin” (The Poetry of Textiles), in: Projekt, 1960, nos. 1-2, p. 24.

299


Izabela Lewoczewicz

eager to follow guidelines to contemporary design. One of the issues of 195763 presented realised projects by architect Ralph Erskine, including part of the dynamically arranged interior of a ski lodge, full of rhythmically multiplied slanted columns and beams of organic shapes. It is one of many architectural realizations of the time which, according to Jerzy Olkiewicz, represents an attempt at creating “a new discipline that is fully organic and not governed by soulless orthogonal geometry.”64 Some efforts to employ this dogma are seen in Polish projects, unfavourable conditions notwithstanding. The example of this ‘ersatz of modernity’ is visible in the interior of the ‘Christine’ café bar65 designed by Jan Poliński66 – part of the arrangement of an intimate foodand-drink place. Its focal point was the buffet area demarcated with a line of dynamically formed pillars of organic shapes whose kinetic expression was optically multiplied by mirror reflections. The contrasting interior dynamics is further emphasized by duotone “metal furniture, not terribly comfortable but fitting the interior”67. The furniture legs were fitted with ball-shaped ends inspired by the Atomium structure68 which was very fashionable at the time. A colour-dominant feature of the interior was the textile printed with very bright contrasting colours (combination of orange and purple) of Hanna Rechowicz’s design, placed as the backdrop. Its organic pattern was in tune with the then cutting-edge fascination with biological forms (inspired by scientific discoveries, especially in the field of optics) and the poetics which “was close to human beings by its intimate relation with biology, with true life.”69 This small intimate space, a fruit of cooperation between artists of multiple disciplines, draws attention due its complex design ideas based on the dominance of organic, dynamic, contemporary forms. Another café emanating with the ‘spirit of modern times’ was ‘Luna’ café bar with its characteristic mezzanine and a metal staircase, which led to it. The staircase was modest in form but its structure remained a source of widespread admiration at the time70. The mezzanine, sun-lit via a glazed wall, was the principal point of the entire interior arrangement. This realised project, standing out amongst contemporary interiors of Warsaw café bars, was remotely reminiscent of the solutions originated by Le Corbusier71, especially 63 J. Strachocki, “Ralph Erskine. Sylwetka architekta” (Ralph Erskine. Portrait of an Architect), in: Projekt, 1957, no. 4, p. 1. 64 J. Olkiewicz, Przeobrażenia… (Transformations…), op.cit., p. 14. 65 The café was opened on Widok Street, before 1960. 66 Jan Poliński, prior to WWII editor-in-chief of the Architektura i Budownictwo (Architecture and Construction) magazine. 67 J. Łowiński, op.cit., p. 425. 68 Monumental model of an iron crystal, made of steel and aluminium, built in Warsaw on the occasion of the World Expo in Brussels in 1958, as a symbol of scientific and technological achievements of the “era of an atom”. The phenomenon of ‘fascination with an atom’ in design was described by Anna Frąckiewicz, see: A. Frąckiewicz, op.cit., p. 26. 69 J. O. [ Jerzy Olkiewicz]: “Świat Henry’ego Moore’a” (The World of Henry Moore), in: Projekt, 1960, nos. 1-2, p. 27. 70 J. Olkiewicz, “Warszawskie..” (Warsaw…), op.cit., p. 22. 71 For example: the mezzanine at the L’Esprit Nouveau pavilion.

300


Meeting of Arts. Interior arrangement of Warsaw cafés and bars at the turn of the 1960s

his idea of the ‘unspeakable space’ (L’espace indicible): purist, filled with light and peacefulness of neat forms. A similar spatial solution was employed several years later at the ‘Szwajcarska’ café accommodated on the two bottom floors of the ‘Zgoda’ boarding house designed by Zygmunt Stępiński and Andrzej Ilecki72. Large glazing of the ground and mezzanine level elevations corresponded with the materials used in its interior (metal, glass, light-coloured leatherette applied on seating, mercurial lighting). Even though Polish designers strived to follow contemporary ideas in the world interior design, their access to their western colleagues’ achievements was often problematic. Photographic material presenting the interior design news from abroad was scarce and as such very much sought-after by the design magazines’ readers. Published sporadically, they were immediately echoed in projects realised in Warsaw. In one of the issues of Projekt from 1957, Jerzy Olkiewicz published an article illustrated with photos of a famous London ‘The Orrery’ café designed by Terence Conran73 and opened in 1954. Certain analogies to the London café can be spotted in both the surrealist arrangement of the ‘Lajkonik’ café74 (unreal poetics, cosmic associations in lighting design, motif of black-and-white chess board) and – to a perhaps larger extent – the interior design of the café and cocktail bar of the ‘Bristol’ hotel (designed by Roman Wyłcan75, in cooperation with the Rechowicz couple). These similarities are demonstrated by the planetary-astronomical inspirations clearly visible at both locations76, and sometimes almost direct artistic quotations (such as a fantastic cobweb painted on the ceilings of both cafés). In general terms, however, in both aforementioned examples, the presumptive London inspirations were a mere trampoline for the untrammeled imagination of Polish artists. The examples described above indicate that – despite the obstacles of political, technological and material nature – even a limited contact of home designers with the achievements of their western colleagues in the field of interior design was reflected in the realised projects of the Warsaw cafés. They were not exactly isolated from the western industrial design, despite the Iron Curtain, since – as Danuta Duszniak77 recalls – there were issues of most of the leading contemporary design magazines available at the reading room of Institute of Industrial Design. In the late 1950s, mural paintings usually served as a compositional and colour dominant, determining the ambience and character of interior ar72 The building was erected in the years 1961-1966. The café was a continuation of the pre-war traditional coffee shop of the same name, which was located at the very spot, in the building which was demolished during WWII. See: K. Mórawski, W. Głębocki, Warszawa. Przewodnik turystyczny (Warsaw. Tourist Guide), Warsaw 1982, p. 183. 73 A legendary designer, creator of the ‘Habitat’ store with contemporary design. 74 Photograph of the ‘Lajkonik’ café also illustrated the above mentioned article Jerzy Olkiewicz. 75 According to Hanna Rechowicz, Roman Wycłan inspired Gabriel Rechowicz to design ‘cosmic’ compositions at the Bristol hotel; see: K. Czerniewska, op.cit., p. 184. 76 In the case of the London café, even its name pertained to the planetary system. One should also pay attention to the analogy of ‘planetary’ forms of lamps (of conical, umbrella-like shapes) in both projects. 77 Interview with Danuta Duszniak was conducted by Izabela Lewoczewicz on 8 April 2015.

301


Izabela Lewoczewicz

rangements of Warsaw cafés. Due to the modest grounds for experimenting with architecture and structure, time and again murals acted as a catalyst of contemporary style. A smooth cooperation of an interior designer, furniture designer and painter or graphic artist was requisite; together, they were supposed to seek a common language of forms. Café ‘Antyczna’ on Trzech Krzyży Square78 was one of the cafés of the post-Thaw period whose interior arrangement stirred particular interest. Opened shortly after the end of the war, it was thoroughly refurbished in 1956 according to Janusz and Tadeusz Błażejowski’s project79. Mural paintings by Jerzy Srokowski and Eryk Lipiński created a brand new ambience in the place. Graphic contours of archaic silhouettes, drawn in a truly fresh, synthetic, semi-abstract visual language80, as well as vivid colours applied in geometrical sequences dominated the space and breathed some fresh air into it. “Their impact on the interior is irrefutably massive”81, wrote Olkiewicz. The specially designed café lighting – elegant ceiling lamps with weaved shades of funnel-like forms – was in tune with the aesthetic style of the arrangement in which, according to the accounts: “a delicate rhythm of wire pedestals of table lamps - the most refined element of the interior ever seen in a Warsaw café.”82 ‘Antyczna’’s reopening and its new interior arrangement were widely commented and applauded in the press83. Simultaneously, similarly to the majority of interior arrangement projects of that period, technical and material shortcomings were clearly palpable. Józef Łowiński related: “The designers complain about their projects’ execution. For example, a basic paint was used to finish the walls, instead of the specified ‘Nitro’ emulsion.”84 It is important to remember that, on one hand, technical and material deficiencies (due to, among other factors, technological inadequacies of Polish industry), on the other, still new and not fully defined ‘aesthetic path’ of Polish industrial design meant that the contemporary interior design was not widespread. Very many quasi-modern interiors were designed in Warsaw at the time, amongst them café ‘Ewa’85 (with its Mondrian-like colour and spatial divisions) designed by Danuta Duszniak who “designed a pleasant colour scheme on the walls made of planes divided by wooden trims”86. As the designer herself recalls, a humoristic element of the interior arrangement was an iron-cast emblem of the ‘Syrena’ Co-op fixed onto the wall. The siren’s eye (as well as her nipple) were painted on the wall which resulted in a “kinetic effect of ‘a stalking eye’ which amused the guests by an obvious association 78 Formerly Marca. 79 The changes were functional – for example, by moving the counter to another room, the café’s main area became far more spacious. 80 Inspired by Cubism. 81 J. Olkiewicz, “Warszawskie kawiarnie…” (Warsaw Cafés), op.cit., p. 12. 82 Ibid. 83 Among others, in: Projekt, Architektura, Stolica… 84 Daily life scenes at the Wilanów park and along the promenade in the Ujazdowskie Avenue. 85 Opened in 1959 at the ‘Syrena’ Confectionary Workers’ Coop. 86 J. Łowiński, op.cit., p. 426.

302


Meeting of Arts. Interior arrangement of Warsaw cafés and bars at the turn of the 1960s

with the vigilant Security Service.”87 The pure composition of geometrical divisions and the dynamics of funnel-like lamps designed by the artist were in tune with the elegant simplicity of the bar area (made of wood, metal and glass). It was complemented by the elements which were rather traditional in form, such as a curtain and standard café furniture. Contemporary artistic solutions were often employed in a historicizing context, as was in the case of the ‘Wilanowska’ café refurbished in 1958 according to Henryk Jaszczewski’s project, with mural paintings by Irena Janczewska and Kazimierz Mann. The archaizing interior was equipped with historicizing scenes painted on the walls in a geometrical synthetic formal language reminiscent of children literature’s illustrations typical of the period. They were accompanied by furniture which was traditional in form, at times slightly ‘modernized’, for example by “adding glass table tops to old bronze table legs stemming from the 19th century”88, and complemented by new metal furniture. A number of design solutions employed stirred some controversy: “the owner expressed reservations about the open tread stairs leading from the first to the second and third halls, and decided to insure the café personnel against accidents.”89 A close cooperation of architecture and fine arts was a ‘program’ postulate90 of the era – it was followed in such architectural projects as food-and-drink conglomerates (ill. 3) and shopping pavilions. The ‘Praha’ self-service bar, designed by Jan Bogusławski and Bohdan Gniewiewski, was opened on Jerozolimskie Avenues in 1959. The formal opening ceremony was a propagandistic event – the bar was considered an epitome of democratization of social life. It was a large-scale venture – the 300-seat bar was to serve approximately 10,000 people daily91. Four separate entrances led to the bar rooms (each equipped with 19 separate counters via which meals were served) designed on a horseshoe layout surrounding the inside patio. People would consume their meals standing at tall bar tables. A mix of contemporary and elegant materials was used to finish and furnish the interior: lacquered steel, glass and marble table and counter tops. The colour scheme of the interior was designed by Anna Bogusławska. To quote the reviewer from Architektura: “Interior architectural arrangement is the result of a general spatial disposition of the building and in harmony with the concept for the ground floor retail units.”92 This food-and-drink conglomerate - a 4-section mall of sorts surrounding the inner courtyard - was widely admired for its scale and panache. Its impressive cubature (12,000m³ bar area) imposed a monumental multi-dimensional charac87 Interview with Danuta Duszniak conducted by Izabela Lewoczewicz on 6 April 2015. 88 J. Łowiński, op.cit., p. 425. 89 Ibid. 90 In this context, Marta Leśniakowska interprets public architecture in the People’s Republic of Poland as a “carefully directed theatre of the life of the masses”, in: M. Leśniakowska “Artysta strategiczny” (A Strategic Artist) in: Idee sztuki lat 60. oraz inne sesje, seminaria I wystawy. Seminaria Orońskie (The Ideas in Art of the 1960s and Other Sessions, Seminars and Exhibitions. The Orońsko Seminars), vol. 2, ed.: J.S. Wojciechowski, Orońsko, 1994, p. 20. 91 See: “Bar Praha w Warszawie” (Praha Bar in Warsaw), in: Architektura, 1959, no. 2, p. 14. 92 Ibid.

303


Izabela Lewoczewicz

ter on the interior arrangement. Decorative painting by Stanisław Preyzner adorned the main bar area whereas paintings by Kazimierz Gąsiorowski and Maria Leszczyńska decorated the front shops. The interior’s central element was a monumental painted panorama of Czech ‘Golden Prague’ – referring to the bar’s name – authored by Stanisław Preyzner and executed in a popular graphic style of the era, with geometrical fairytale-like take on architecture, complemented by repetitive striped mosaic decoration on the columns, terracotta floor, ceiling and patio roof. The remaining monumental decorations designed by Kazimierz Gąsiorowski and Maria Leszczyńska were incorporated in an oneiric-abstract fashion with extra figurative elements. The ‘Praha’ bar was the first of Warsaw mixed-use food-and-drink and retail pavilions executed with contemporary architectural and spatial postulates in mind93. In their later work (for example the ‘Chemia’ pavilion), project authors Jan Bogusławski and Bohdan Gniewiewski “used and further developed experiences acquired while working on the ‘Praha’ bar, in order to achieve maximum transparency of their interlocked floor plans.”94 The bar served as a propagandist scheme – hence the attention paid to its aesthetic value, both to its spatial arrangement and to artistic decorations of the interior. An altogether different interior arrangement solution was employed in the ‘Wenecja’ bar in the Wola district of Warsaw, built in 1961 according to Jerzy Sołtan and Zbigniew Ihnatowicz’s project. This food-and-drink conglomerate was intended to house a self-service bar for 150 guests, a café on the first floor as well as food and confectionary stores. The designers’ idea was to aesthetically merge the areas outside and inside the building, hence the usage of raw elevation materials such as brick95 in the interior. The method epitomized the idea of a ‘disciplined material’96, and was initially met with criticism by some reviewers who dubbed the interior ambience as “cold and laboratory-like”97. The building’s walls, devoid of artistic adornments, were treated as an orderly raw element of the spatial arrangement, its focal point being an open patio. The ‘Supersam’ pavilion on Puławska Street was a spectacular achievement for the social and media response it received and for the aesthetic effect it produced. It was meant to serve between 100,000 and 200,000 residents of southern Warsaw, while the ‘Frykas’ bar housed in the pavilion were to accommodate up to 200 guests. The original structure and mass of the pavilion designed by Jerzy Hryniewiecki determined the interior’s artistic decorations. The architect invited Gabriel Rechowicz to cooperate. The artist designed an enormous fresco on the wall (ill. 4) dividing the bar area from the café, as well as an abstract mosaic made of pebbles and plaster on the wall separating the 93 Projects such as ‘Oaza’, ‘Gruba Kaśka’ or ‘Supersam’. 94 A. Cz. [Aleksy Czerwiński], “Przezroczysta architektura” (Transparent Architecture), in: Stolica, 1961, no. 5, p. 18. 95 Clinker brick was used. 96 See: Z. Ihnatowicz, “Kombinat gastronomiczny ‘Wenecja’ na Woli w Warszawie” (‘Wenecja’ Food-andDrink Conglomerate in the Wola District of Warsaw), in: Architektura, 1961, no. 10, p. 375. 97 S. Hołówko, “Alga, Wenecja, Supersam”, in: Projekt, 1962, no. 5, p. 12.

304


Meeting of Arts. Interior arrangement of Warsaw cafés and bars at the turn of the 1960s

food-and-drink and retail units of the pavilion. Food was consumed while standing or sitting at the specially designed furniture98 made of contrasting colours (large, elongated tables with screens and swivel chairs upholstered with leatherette). Klara Czerniewska wrote: “Considering the everyday reality of Poland at the time, the government’s consent for such a widespread adornment of (usually empty) stores, cafés or bars could stem from the strategy of an aesthetic ‘buffer’ which allowed the clients to contemplate the lack of goods in a pleasant environment, rather than protest against the empty shelves.”99 Hence, the pavilion’s interior aesthetics (as well as the architectural mass of the building) was widely commented on in the daily press, even during the building construction. The Express Wieczorny (Evening Express) journalist, for example, anticipated that – since the pavilion had been built of ultramodern materials such as glass and aluminium, it must be “filled with intriguing artistic solutions”100. Pavilion’s original and innovative architecture became a point of departure for seeking ways to decorate its interior. While decorating ‘Frykas’, Rechowicz abandoned his typical ephemeral poetics and instead opted for more modernist stylistics: geometrical forms and cosmic-industrial associations. His fresco dominated the entire length of the wall (fitted with stripes of terracotta at the bottom) which subdivided the bar and café from the retail area. The form of this dynamic, abstract composition delivered in a warm mellow colour scheme of brown and red was in dialogue with the ceiling, paneled in wood and undulating in acute-angled sequences. It depicted a foggy, cosmic landscape with winged forms piling up and floating across it, as if they were windows opened to another reality101. It reflected the contemporary social climate, interests and longings which prevailed at the time when, as Leopold Tyrmand wrote: “Uranus, atom and rocket science entered the repertoire of casual chats at café tables, whereas housewives queuing for a bar of butter discussed their 14 year old sons fascination with cybernetics.”102 Thus, ‘Supersam’ was the embodiment of the very need for “innovation and change”103. The dominating element of the majority of food-and-drink places at the time was mural painting, most often in the style of graphic art. The embossed render was used sporadically, for example in the underground passage of Dom Rzemiosła (The House of Crafts) on Miodowa Street and in ‘Gwiazdeczka’ on Piwna Street. Soon, however, at the turn of the 1960s, the designers of War98 Designed by, among others, Stanisław Matuszewski and Zygmunt Pomorski. 99 K. Czerniewska, op.cit., p. 164. 100 “Autor fresków dla supermarketu – G. Rechowicz przystąpił już do pracy” (The Author of Frescoes for the Supermarket – G. Rechowicz Has Already Set Off to Work), Express Wieczorny, 1961, no. 97, p. 5. 101 K. Czerniewska, op.cit., p. 174. 102 L. Tyrmand, Życie towarzyskie i uczuciowe (Social and Emotional Life), Łódź 2011, pp. 303-304. 103 K. Czerniewska, op.cit., p. 162.

305


Izabela Lewoczewicz

saw cafés and bars’ interiors began experimenting with other techniques and devices, so far unused - at least not in such premises, and not on a wider scale. They began treating the space in a more sculptural way, sometimes adding a third dimension to the artistic arrangement. In his article entitled “Ceramika i szkło” (Ceramics and Glass) published in 1957, Apolinary Czepelewski wrote: “The unity of visual art related issues is the most contemporary of all problems in fine arts of our times.”104 He quoted Jerzy Hryniewiecki: “Glass and ceramics – materials known for centuries, and yet, simultaneously, fine building materials of the future. They will allow us to fully express the richness of visual arts in architecture, and to play with colour, gloss, transparency in architecture. They possess the utmost purity of contemporary architecture and the permanency of its artistic expression. They can conquer the effect of romantic mellowing – simply by preserving their eternal crispness.”105 These postulates would soon be implemented, at times with great panache. One of the biggest and most glamorous interior design projects employing mosaic and ceramics as its main devices was the mosaic at Dom Chłopa (Farmers’ House), produced by the Rechowicz couple in the years 1960-1961. Professor Bohdan Pniewski, author of the architectural project, was at the time fascinated – as were many designers of this period – with Mexican murals. He organized a contest for visual art decoration of the building which was won by Ms and Mr Rechowicz, together with Władysław Zych and Barbara Pniewska-Krasińska. The winners were faced with a difficult task. The building was to house both service and social functions, addressed at the farmers’ community from all over Poland as well as residents of Warsaw. It was supposed to, on one hand, stun with cutting-edge technical and material solutions, on the other, relate to folk culture, to the traditional farmers’ landscape and its aesthetic familiarity. According to Pniewski’s idea, “subjective”, “romantic” artistic decorations should (based on contrast) complement the “objective architecture” – a harmonious architectural mass, based on classical proportions106. Pniewski himself interpreted the undulating roof line made of prefabricated shell structures107 as a metaphor for a “swaying field of grain”108. Construction of this building complex reflected a powerful propagandist aspect. Warsaw needed to attract tourists, especially from the countryside; a modern but at the same time homely capital was supposed to endear them to the People’s government. Hence, to quote Klara Czerniewska: 104 A. Czepelewski, “Ceramika i szkło” (Ceramics and Glass) in: Projekt, 1957, no. 2, p. 1. 105 Ibid. 106 M. Handzelewicz-Wacławkowa, “Dom Chłopa” (Farmers’ Houses), in: Architektura, 1962, no. 1, p. 3. 107 Technological aspects of this solution was described by Marek Czapelski in: M. Czapelski, Bohdan Pniewski – warszawski architekt XX wieku (Bohdan Pniewski – Warsaw Architect of the 20 th Century), Warsaw 2008, p. 263. 108 Information published in the Farmers’ House informational booklet of 1960.

306


Meeting of Arts. Interior arrangement of Warsaw cafés and bars at the turn of the 1960s

“The characteristic trait of the Farmers’ House interior was the dichotomy of their authors’ intentions.”109 The dichotomy had both functional and aesthetic aspects. The building’s interior was arranged, in most part, according to the project of Małgorzata Handzelewicz-Wacławkowa who applied materials typical of modern construction, such as glossy terrazzo and polymers. Contrastingly, visual art decoration of the Rechowicz team’s fresco-mosaics, produced in consonance with their signature artistic technology, was made of ‘inexpensive’ materials: pebbles, gravel, pieces of broken glass and ceramics referring to the rural landscape and traditional rustic decorative materials. The inside courtyard and the ground floor with mezzanines were to fulfill service and social functions: they housed, among others, a restaurant, a bar and a club. The Rechowicz’ enormous compositions were filled with both organic and geometrical forms, ‘bird-of-paradise-like’ motifs and nebular patterns; their form and colour scheme dominated the bar and restaurant area. The matching lighting was provided by rhythmically suspended spherical lamp shades - made of vibrant colours glass - which constituted nebular constellations of sorts. The restaurant and bar furniture, however, was standard, conservative and non-customized and as such did not blend in with artistic decorations. The remaining elements of the interior arrangement (smooth glossy finishes of floors and ceilings) made of polymers mass produced in factories did not match the décor either, and did not contribute to one coherent whole. The project, financed by farmers’ donations and state subsidies, was realised from the very onset according to ideological guidelines referring to its function and aesthetic premises. The dichotomy of intentions stemming from the above – on one hand a postulate of modern technology, on the other apotheosis of the ‘peasant poetics’, opulence and glamour - did not add to a consistent interior arrangement. Therefore, its aesthetics seem to be further removed from an axiom of the organic synthesis of arts. The turn of the 1960s saw architectural interiors as a sphere of material, aesthetic and functional experiments, their designers being the top Polish contemporary artists. In 1963, Krzysztof Hemisz sculpted a large (54 square metres) ceramic wall in a small ‘Ewa’ café at the Polish Fashion House (Dom Mody Polskiej) on Prusa Street. Alina Szapocznikow, meanwhile, created a dynamic composition of a trellis dividing the entrance hall from the sale area. The artists used undulating bars (engaged in dynamic mutual tensions) as well as multi-colour mosaics of organic, zoomorfic forms suspended off them. In the article of a telling title “Visual Artist’s Role in the Interior Arrangement” of 1963, Aleksander Jackowski dubbed it a “yet another example of making use of possibilities offered by contemporary art and creative input of a visual artist in arranging a functional and beautiful interior.”110 The Polish Fashion House décor (designed by the architects: Bronisław Eibel, Włodzimierz Ordon 109 K. Czerniewska, op.cit., p. 127. 110 A. Jackowski, “Udział plastyka w kształtowaniu wnętrza” (Visual Artist’s Role in the Interior Arrangement) in: Projekt, 1963, no. 6/39, p. 10.

307


Izabela Lewoczewicz

and Jerzy Gieysztor) was organic in character, further enhanced by a futuristically shaped ceiling featuring ‘craters’ of air conditioning system and oblong forms of some walls and pillars. Design of the café’s central wall leading to a small counter was assigned to Krzysztof Hemisz. Aleksander Jackowski wrote: “He could have limited himself to treat it as a surface intended for decorative composition, yet he decided to take up a task far more ambitious – a cooperation in the interior arrangement.”111 The ceramic wall he had designed constituted – through a dynamic tension play of varied intensity – a compositional extension of the aforementioned trellis designed by Szapocznikow. The trellis, owing to its multi-layered quality (the effect enhanced by a subtle slant off the wall plane), plays an integral part in the interior arrangement. The artist ‘steered’ the narration through sculptural play – of varied intensity - between convexity and concavity, and the colour intensity (with dominating red and turquoise) of the glazed material. Bolesław Książek, the artist specializing in firing of artistic ceramics, was responsible for high technical standards during the project’s execution. Henisz’s ‘live images’, as the author dubbed them himself112, were the result of an experiment conducted at the turn of the 1960s in cooperation with the aforementioned ceramic artist Zygmunt Madeyski at the ceramic workshop of the CPLiA (Cepelia – The Central Office of Folk Art Industry) cooperative in Łysa Góra113. They tested technical and aesthetic possibilities of potential use of ceramic tiles to painterly-sculptural decorative effects which were supposed to adorn buildings’ interiors and external facades. Henisz’s arrangement were in tune with matching café furniture upholstered with bright-coloured material and modern in form114. As a whole, this cosy, experimental interior concept was characterized by an exceptional organic cohesion of its main idea. Aleksander Jackowski described the project in the following words: “It simply proves the existence of a special bond between arts which had previously been divided into the ‘pure’ and the ‘applied’.”115 The first innovative examples of introducing decorative techniques such as mosaic or ceramic reliefs in food-and-drink places were simultaneously an expression of seeking new devices and a response to ‘post-Thaw’ demands for modern, visually attractive ways of making public spaces aesthetically pleasing. They will become a very popular method of decorating interiors and elevations of Warsaw food-and-drink premises opened in the mid-1960s, amongst them ‘Oaza’ on Targowa Street, a food-and-drink conglomerate opened in 1964 with mosaics made of broken glass and pebbles designed by

111 Ibid. 112 K. Henisz, W. Borowski, “Ceramika w architekturze” (Ceramics in Architecture) in: Projekt, 1960, nos. 5-6, p. 33. 113 See: B. Kostuch, “Powojenne początki ceramiki architektonicznej – trudna droga do nowoczesności” (Post-war Beginnings of Architectural Ceramics – a Hard Way to Modernity), in: Wizje nowoczesności… (Visions of Modernity…), op.cit., p. 109. 114 Produced in the DDR; see: K. Krzyżakowa, “Salon mody i urody” (House of Fashion and Beauty), in: Stolica, 1963, no. 19, p. 17. 115 A. Jackowski, “Udział plastyka…” (Visual Artist’s Role…), op.cit., p. 13.

308


Meeting of Arts. Interior arrangement of Warsaw cafés and bars at the turn of the 1960s

Maria Leszczyńska, and the ‘Gruba Kaśka’ self-service bar on Solidarności Avenue, opened in 1967 and adorned with mosaics designed by the same artist. There was also the ‘Zodiak’ café, opened a year later in the Wiecha Arcade, and the former café at the Warszawa Wschodnia (Warsaw East) Railway Station116 in which a focal point of the artistic decoration of the interior and fragments of the elevations117 are mosaics designed by Maria Leszczyńska. Finally, Lech Grześkiewicz achieved a stunning effect with a ceramic wall in the Grand Hotel’s cocktail bar, produced in 1969. The artists who began experimenting with ceramics and mosaics in the interiors of the early 1960s would continue to employ this form of decoration in numerous other premises throughout the decade. Krzysztof Henisz, for example, designed the interior of the ‘Zielona Gęś’ café118 in 1967 and the former MPiK (International Book and Press) club119 two years later; the mosaic decorations of the ‘Alinka’120 bar opened in 1969 were designed by Gabriel Rechowicz. The Warsaw reality of the late 1950s, marked by the climate of Thaw (hunger for spontaneity, intimacy and experimentation), needed a new aesthetic setting. The post-war society, having experienced the horrors of World War II and then the gloomy years of the Stalinist period, longed for a breath of normalcy (freedom, joy and beauty) on many levels of everyday life: emotional, social and aesthetic. This need corresponded in a natural fashion with postulates of the artistic milieu striving to make up for the wasted time121 which could have been spent on the development of art and design. By merging creative powers of industrial design, technique, architecture and visual arts, it strived to create a new, far more attractive attire for the daily life in Warsaw. The postulate of mass applied art along with the idea of modernity were in tune with the post-Thaw politics of the then government eager to present its new human face, and whose propaganda was to promote progress and ensure a better future. The interiors of eating places which had been opened in the first half of the 1950s were in most cases designed according to a historicizing, monumental style and as such did not live up to new expectations. The so-called prywatna inicjatywa (private enterprise) in the food-and-drink industry, on the other hand, was driven to bankruptcy or nationalized. Places which played a culture-making role, and whose interior arrangement had been spontaneously designed by artists served as harbingers of both social and aesthetic change. One of them was the post-Thaw ‘Lajkonik’ café, and later the ‘Manekin’ café which was designed in a spontaneous multi-disciplinary fashion – a fruit of cooperation and artistic expression of Warsaw art avantgarde. They were, so to speak, a prelude of the changes, even though their in116 The café was opened in 1969. 117 Among others, in the case of ‘Zodiac’ café. 118 The interior of the café located on Niepodległości Avenue was designed in cooperation with Julian Henisz and Bolesław Książek. 119 Opened on Dąbrowskiego Street, in cooperation with Czesław Wielhorski. 120 On Puławska Street. 121 Wasted in relation to the development of art and design in the West.

309


Izabela Lewoczewicz

terior arrangement was not of a completely contemporary character. A free artistic expression at both of the above mentioned premises was accompanied with a relatively random traditional furniture choice. Changes in traditional social custom, as well as socio-economic changes brought the need for innovation in the way interiors of eating places had been arranged. They stemmed from the urgency to equip them with ‘contemporary’ dimension and the ambience of unpretentiousness, intimacy and individualism which was achieved through a ‘modern language of forms’ both in the context of industrial design and spatial arrangement. On the other hand, they entailed the need for more ergonomic and economical interior and the possibility to provide clients with fast service. The way these ideas were implemented was presented through the study of particular locations described in the article. A number of trend-setting Warsaw cafés (‘Błękitna’, ‘Marago’ or ‘Luna’) were characterized by the consistency of applied design and spatial solutions: well-lit interiors logically arranged into coherent spaces, with separate bar area designed of pure, geometrical forms. Stylistically, the bar area was a continuation of the abstract, dynamic artistic decoration of the interior, executed in contrasting colours. Flowing, dynamic forms of café furniture (not necessarily comfortable) made of lightweight visible framework were in tune with the overall design. New organic, ergonomic forms of industrial design elements were a response to the aforementioned changes in social custom, whereas the materials used (chipboard, metal bars and printed textiles) introduced the standards of modern aesthetics to the interiors. It should be stressed, however, that on one hand technical and material deficiencies which stemmed from technological shortcomings of Polish industry, on the other – as yet not fully defined ‘aesthetic path’ of Polish industrial design - did not contribute to the overall modernity in interior design. Therefore, modernity was only partial – contemporary motifs were accompanied by traditional forms. Most often, however, a compositional dominant of the discussed projects were artistic decorations, namely mural paintings, decorative textiles as well as ceramics and mosaics. Since the conditions for architectural-structural experiments in interior design were still modest, artistic decorations were most frequently responsible for transmitting the contemporary stylistics. They followed standards of a new aesthetics, marked by penchant for abstract and organic forms. Amongst their authors were talented industrial designers and visual artists: Gabriel and Hanna Rechowicz, Maria Leszczyńska, Danuta Duszniak and Kazimierz Gąsiorowski; well-known cartoonists: Jerzy Srokowski, Kazimierz Mann, Eryk Lipiński; and often top Polish contemporary artists: Marian Bogusz, Kajetan Sosnowski, Alina Szapocznikow. They all left an individual mark of their artistic quests in the aforementioned projects. Interiors of eating places from the turn of the 1960s were often an arena for functional, aesthetic and – perhaps even more frequently – technologicalmaterial experiments, such as fresco-mosaics produced by Ms and Mr Rechowicz or the ceramic ‘live images’ by Krzysztof Henisz.

310


Meeting of Arts. Interior arrangement of Warsaw cafés and bars at the turn of the 1960s

Close cooperation of architecture and visual arts was a ‘program’ postulate at the time, applied to such architectural projects as food-and-drink conglomerates and retail pavilions. The flagship realisations of the era - the ‘Praha’ bar or ‘Supersam’ (which housed the ‘Frykas’ bar) - were intended as the epitome of a new, contemporary dimension of everyday reality of Warsaw, a further example of democratization of social life. Hence the important role of the aesthetic aspect – both in spatial compositions and artistic decorations. New demands such as ergonomics of the interior or possibility of fast service were met by functional disposition: arranging both seating and standing places for consumption and introducing a Swedish-type self-service counter. The aesthetic focal points of eating places’ interior arrangements most often were (among others in the ‘Praha’ and ‘Frykas’ bars122) monumental decorations. They took the form of mural paintings and mosaics of abstract-oneiric composition which sometimes evoked cosmic-scientologist associations123 and epitomized the interests and longings of the period – the ambience of an era looking out into the future and progress. At times, an original structure and mass of the building determined124 artistic decoration of its interior; at other times artistic décor was an aesthetic and material antinomy of the arrangement’s remaining elements125. Widespread artistic adornments of Warsaw eating places’ interiors served as an aesthetic buffer which was to divert people’s attention from many deficiencies of daily life in the Polish People’s Republic. Simultaneously, it was an epitome of the postulates of the Thaw period, its mission statement being: “Art in the service of the entire society. [Art] reaching factories, crafts and architecture. [Art] following in the footsteps of progress in science and technique.”126

Abstract: The aim of the article is to present a range of artistic and space arrangement solutions in café and restaurant interiors at the turn of the 1960s. Underlying Polish design theory and practice of that time was the avant-garde postulate of synthesis of arts. That entailed attempts at integrating art into everyday life by bringing it into the public sphere and making it utilitarian. Therefore, rather than quoting examples of interior artwork (murals and ceramics) and design of the time following the political thaw of October 1956, the author of the article aims at a holistic insight into how those two were intertwinned, creating what can be called “period style”. She briefly presents fac122 A n antithesis of the above mentioned concept of an eating place interior design was a minimalistic arrangement of the ‘Wenecja’ bar interior. 123 ‘Nebular’ compositions in the ‘Praha’ bar produced by Maria Leszczyńska and Kazimierz Gąsiorowski which evoked associations with the micro- and macrocosmic sphere, and a ‘cosmic’ fresco by Rechowicz at the ‘Frykas’ bar. 124 Example: ‘Frykas’ bar in the Supersam pavilion. 125 Aesthetic clash of the Rechowicz’ mosaic produced from ‘inexpensive’ materials and the technological advancement of the interior arrangement remaining elements, produced in most part of polymers. 126 A . Wojciechowski, “Drogi i bezdroża plastyki polskiej” (Ways and Sideways of Polish Visual Arts) in: Projekt, 1956, no. 2, p. 13.

311


tors which made it possible for “functional beauty” to be born amidst the grey reality of post-war communist Poland, giving the latter a touch of modern style, the semblance of which was reflected in the aesthetics of the interiors of Warsaw cafés and eateries. On the one hand, the design of that time was shaped by hopes raised by the thaw and yearning for modernity. On the other, it was subject to grave technology and material constraints and conditioned by propaganda, not always in line with long-term realistic economic prospects. Despite all that, café and restaurant interiors of the 1950s and 1960s came to serve as a zone of experimentation with regard to functional arrangement, technology and materials as well as aesthetics. Keywords: Warsaw cafés, Warsaw bars, Polish design at the turn of the 1960s, decorative techniques, decorative textiles, ceramics, mosaics, mural paintings


MUZEUM / MUSEUM


Agnieszka Dąbrowska

Nakrycia głowy w zbiorach Muzeum Warszawy

Zespół nakryć głowy zgromadzony w Muzeum Warszawy stanowi część, liczącego blisko 1500 obiektów, zbioru ubiorów i akcesoriów mody. Pierwsze eksponaty tego rodzaju trafiły do muzealnych zasobów na początku lat osiemdziesiątych XX wieku. Od tego czasu zbiór znacznie się rozrósł – dzisiaj liczy ponad 100 pozycji inwentarzowych. Większość obiektów powstała w I połowie XX wieku, pojedyncze datowane są na przełom wieków XIX i XX i czasy wcześniejsze. Do zbiorów zakwalifikowano także kilka kapeluszy z lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Najliczniej reprezentowane są kapelusze, toczki i czapki damskie, mniej jest nakryć głowy przeznaczonych dla panów, a zaledwie kilka eksponatów to czapeczki dziecięce. Zebrane zabytki pozwalają nam poznać większość trendów kapeluszniczej mody XX wieku, ale niestety nie stanowią pełnej ich reprezentacji. Nie posiadamy na przykład damskich kapeluszy secesyjnych ani rozłożystych ozdobnych kapeluszy, modnych około roku 1910. Nie mamy turbanów noszonych w latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku i kapeluszy z lat pięćdziesiątych i  sześćdziesiątych żartobliwie nazywanych „salaterkami” i „tamburynami”. Liczymy, że z czasem uda się te braki uzupełnić. Osobny zespół stanowią nakrycia głowy będące częścią różnych uniformów, na przykład stroju służbowego lub związanego z przynależnością do stowarzyszeń, jak czapki studenckie i uczniowskie, „dekiel” członka studenckiej korporacji, czapka dorożkarska czy czapka członka towarzystwa wio317


Agnieszka Dąbrowska

ślarskiego. W zbiorach Muzeum Warszawy posiadamy również wojskowe nakrycia głowy, które niniejsze opracowanie pomija. Wśród zgromadzonych obiektów szczególnie cenne są dla nas te, które powstały w Warszawie. Stanowią one niewielki, ale ciekawy przyczynek do badań nad dziejami rzemiosł związanych z wytwarzaniem nakryć głowy, czyli kapelusznictwa i modniarstwa, których warszawskie tradycje należą do najznakomitszych. Najstarsze informacje o czapnikach w Starej Warszawie pochodzą z połowy XVII wieku. Wiadomo, że warsztat filcowniczy prowadziła wówczas „czapniczka – wdowa”. Na przełomie XVII i XVIII wieku w mieście funkcjonowało czterech kapeluszników. Dawna pracownia filcownika zajmowała zazwyczaj jedną izbę, która mieściła kocioł z parującą wodą, koryto do folowania i piec. Wytwarzano tu różne nakrycia głowy oraz zimowe obuwie, skarpetki, kołnierze, a czasem całe okrycia. Najpierw sortowano oczyszczoną wcześniej wełnę lub sierść, rozbijano ją smykiem gręplarskim i gręplowano na wiklinowej kracie, następnie spilśniano przez moczenie w gorącej wodzie lub poddawanie działaniu pary i wałkowanie na stole. Dodatkowo surowiec folowano w foluszu – korycie z drewnianymi stęporami. Po ręcznym rozwałkowaniu powstawała jednolita masa uformowana w płaty, z których wykrawano płaskie elementy. Nakrycia głowy modelowano na mokro na drewnianych formach, czasem je farbowano, przeczesywano, zdobiono pasmanterią lub piórami. Jeden pracownik warsztatu wykonywał rocznie około 200–300 nakryć głowy1. W XVIII wieku sławę zyskały warszawskie kornety, czyli czepce. Ich popularność barwnie opisuje Jędrzej Kitowicz2. W II połowie XVIII wieku w Warszawie działało około ośmiu manufaktur kapeluszniczych3. Największa z nich należała do Jana Pauleta. W 1792 roku odnotowano działalność 43 kapeluszników. Cech kapeluszników powstał w 1830 roku. Jego siedzibę ulokowano przy ulicy Trębackiej 11. W 1916 roku cech zrzeszał 79 członków (16 majstrów, 56 czeladników i 7 uczniów). Patronem warszawskich kapeluszników był św. Jakub4. Nakrycia głowy formowane z futer lub nimi podszywane produkowali także kuśnierze. Działające w XIX wieku pracownie kapelusznicze określały się zazwyczaj jako „fabryka” i „magazyn”, a klientom oferowały: „wyroby swoje własne i zagraniczne z najwyborniejszych materjałów, najwykwintniejszego gustu i  najmodniejszych fasonów, na każdą porę roku. [...] kapelusze damskie filcowe, aksamitne, materjalne, z  piór, ryżu, słomki oraz najrozmaitszą modną fantazyją, niemniej pióra, wstążki, woalki, siatki i najróż1 I. Turnau, Rzemiosła włókiennicze, odzieżowe i skórnicze 1655–1795, w: Z dziejów rzemiosła warszawskiego, red. B. Grochulska, W. Pruss, Warszawa 1983, s. 189 i nast. 2 J. Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III, t. 2, Wrocław 2003, s. 534 –535. Koniec XVIII wieku wraz z modą na ekstrawaganckie fryzury i nakrycia głowy przyniósł rozkwit europejskiego modniarstwa. Por. S. Jones, A personal view, w: Hats: an anthology by Stephen Jones, London 2009, s. 15–16. 3 I. Turnau, dz. cyt., s. 239. 4 Tamże, s. 471. Patronami kapeluszników są także św. św. Filip, Błażej, Marcin, a modystek św. Katarzyna z Aleksandrii.

318


Nakrycia głowy w zbiorach Muzeum Warszawy

1. Festyn w Alejach Ujazdowskich (?), Atelier „Bernardi”, fotografia naklejona na kartonik, ok. 1900 r., Warszawa, w zbiorach MW od 1975 r.

norodniejsze przybory do kapeluszy damskich. Kapelusze męskie cylindrowe jedwabne, filcowe jasne i czarne. Kapelusze składane atłasowe i tybetowe oraz kapelusze fantazyjne, filcowe, kortowe, pluszowe aksamitne, ryżowe itp.”5. Właściciele deklarowali również „ceny nader korzystne” oraz „rozległe stosunki za granicą z  pierwszorzędnemi domami”, co pozwolić miało „największym żądaniom zadosyć uczynić i pod każdym względem zadowolnić”6 (il. 1). Wiele firm założonych w  trzeciej ćwierci XIX wieku z  powodzeniem działało do wybuchu II wojny światowej. Tak było na przykład z zakładami cenionych wytwórców kapeluszy męskich, takich jak: M. Reczyński7, R. Cieszkowski8, E. Mieszkowski9, J. Młodkowski10. 5 Ogłoszenie reklamowe magazynu Teodora Weight, w: W. Dzierżanowski, Przewodnik warszawski informacyjno-adresowy na rok 1869, Warszawa 1869, dział III, s. 59. 6 Tamże. 7 Firma mieściła się przy ul. Przejazd 11. Działała od 1860 roku. Por. Na pogotowie ratunkowe. Kalendarz informacyjno-encyklopedyczny na rok zwyczajny 1906, Warszawa 1906, s. 32. 8 Wytwórnia powstała w 1864 roku. Założycielem był Stefan Cieszkowski. Firma działała przy ul. Chmielnej 14, dzisiaj mieści się przy ul. Targowej 18. Por. W. Tymiński, Płonące meloniki. Rozmowa z Aliną Cieszkowską, właścicielką pracowni kapeluszy i czapek, http://wyborcza.pl/duzyformat/1,136812,15692035, Plonace_ meloniki.html [dostęp 21 IV 2015]. Por. przyp. 77. 9 Firma działała przy Nowym Świecie 53. Miała filie przy ul. Marszałkowskiej 109, w Alejach Jerozolimskich 44 i przy ul. Targowej 18. Po wojnie rodzina Mieszkowskich próbowała odtworzyć firmę, nigdy jednak nie udało się odbudować jej przedwojennej pozycji. Sklep z eleganckimi nakryciami głowy działał w różnych miejscach Warszawy do roku 1970. Por. E. Mieszkowski w: Warszawa międzywojenna w  pamięci jej mieszkańców, wyd. 2, Warszawa 2012, s. 46–55. 10 Sklepy Młodkowskiego mieściły się przy ul. Marszałkowskiej 92 i przy pl. Trzech Krzyży 18. W zbiorach Muzeum Warszawy znajduje się kapelusz (MHW 28084) zakupiony w tej firmie. Por. W. Tymiński, dz. cyt., oraz o losach rodziny Młodkowskich http://ambiznes.eu/o-firmie.html [dostęp 21 IV 2015]. W latach międzywojennych kapelusze Młodkowskiego reklamował Eugeniusz Bodo. R. Wolański, Eugeniusz Bodo. „Już taki jestem zimny drań”, Poznań 2012, s. 192.

319


Agnieszka Dąbrowska

2. W salonie modystki, ilustracja z okładki żurnala, repr. za: „Przegląd Mód”, 1927, nr 12, s. 1

W II połowie XIX wieku w Warszawie funkcjonowało wiele pracowni modystek, zajmujących się wytwarzaniem i sprzedażą damskich nakryć głowy11. Był to zawód zdominowany przez kobiety. Często żona prowadziła pracownię kapeluszniczą obok pracowni krawieckiej męża12. Zofia Gaszyńska-Dolińska, analizując sytuację pracujących kobiet po I  wojnie światowej, przypominała, że u  schyłku XIX wieku zdecydowana większość kobiet zatrudnionych w różnych zawodach była związana z przemysłem i rzemiosłem produkującymi odzież. Autorka przedstawiała statystyki dowodzące, że modniarstwo zapewniało zatrudnienie bardzo dużej rzeszy kobiet. Komentując sytuację w 1919 roku, wskazywała na zastój w interesach wynikający z  powojennego zubożenia społeczeństwa oraz na popularność przeróbek i  napraw. Drobiazgowo i  krytycznie analizowała warunki pracy kobiet w tym przemyśle13. Tradycyjny warsztat modniarski wyposażony był w  główki – wzorniki rozmiarów, wzorce do kształtowania formy, imadło do rozciągania kapeluszy, parownicę do rozciągania filcu i palnik spirytusowy. Pomieszczenie, w którym klientki dokonywały wyboru kapelusza, urządzano czasem jak salon: zaopatrywano w wygodne fotele, duże lustra, eleganckie komody na modniarskie ak11 A. Dąbrowska, Warszawski szyk. O handlu związanym z modą damską w Warszawie w latach 1860–1914, „Rocznik Warszawski”, 2007, t. 35, s. 144–146. 12 Np. pani Włodkowska. Por. „Bluszcz”, 1876, nr 19, s. 73. 13 Z. Gaszyńska-Dolińska, Krawczynie i  szwaczki chrześcijańskie w  Warszawie w  pierwszych miesiącach 1919 r., „Bluszcz”, 1922, cz. 1 – nr 2, s. 17; cz. 2 – nr 3, s. 25; cz. 3 – nr 6, s. 49; cz. 4 – nr 7, s. 57; cz. 5 – nr 8, s. 65; cz. 6 – nr 13, s. 105; cz. 7 – nr 14, s. 113; cz. 8 – nr 16, s. 129.

320


Nakrycia głowy w zbiorach Muzeum Warszawy

cesoria. Przykład takiego wnętrza ilustrują fotografie zamieszczane w tekstach reklamowych pracowni Chapeaux de luxe14 czy firmy Brochwicz15 (il. 2). Wzory oferowanych klientkom kapeluszy były zazwyczaj sprowadzane z Paryża, Właścicielki pracowni na początku sezonu udawały się do Francji i przywoziły stamtąd modele, które w Warszawie służyły jako wzorce. Sprowadzały po kilkadziesiąt takich kapeluszy16, które często pochodziły z cieszących się ogromnym prestiżem paryskich pracowni modniarskich, m.in. Karoliny Reboux17, Maison Virot18, Rauschnitz19, Mme Lewis, Les soeurs Legroux, Mantèle Thérese20, Signorino21, Loys22, Hertz et Boyer23. Nazwy warszawskich magazynów modniarskich zawierały zwykle nazwisko lub imię modystki, często używano także nazw w języku francuskim24 jak: Parisienne25, Varsovienne26, Chapeaux modèles27, Chapeaux de luxe28. Większe pracownie, jak na przykład Lotha29, S. Wieman30, Ostaszewskiej31, regularnie zamieszczały w warszawskiej prasie ogłoszenia reklamowe32. W  gazetach ogłaszały się również warsztaty oferujące odświeżanie i przeróbki kapeluszy33, a także szkoły modniarskie34. Wszystkie pracownie przyjmowały zamówienia na kapelusze żałobne, ale niektóre zakłady specjalizowały się w  tej dziedzinie, na przykład NathalieAline przy ulicy Marszałkowskiej35. 14 Ilustracja przemysłu i handlu polskiego. Gubernja warszawska, Warszawa 1911, s. 192. 15 Tamże, s. 191. 16 Np. w  1876 roku magazyn pani Włodkowskiej sprowadził 10 modeli paryskich, a  firma Bosz 40. Zob. „Bluszcz”, 1876, dod. do nru 19, s. 73. 17 Wyroby tej pracowni można było nabyć np. w warszawskim magazynie pani Bogowolskiej. Zob. „Bluszcz”, 1876, dod. do nru 20, s. 78. 18 Salon firmy działał w Warszawie przy ul. Marszałkowskiej. Por. „Bluszcz”, 1910, dod. do nru 40, s. 443. Modele tej marki można było nabyć m.in. w magazynach Bogowolskiej, zob. „Bluszcz”, 1876, dod. do nru 20, s. 78; Kitzman, zob. „Bluszcz”, 1876, dod. do nru 45, s. 177; B. Hersego, zob. „Bluszcz”, 1891, dod. do nru 22, s. 97 i Bosz, zob. „Bluszcz”, 1891, dod. do nru 18, s. 79. 19 Dostępne w magazynie B. Hersego. Zob. „Bluszcz”, 1891, dod. do nru 27, s. 97. 20 Można było je spotkać w magazynie Bogowolskiej. Zob. „Bluszcz”, 1876, dod. do nru 20, s. 78. 21 Sprowadzał je magazyn pani Suskiej. Zob. „Bluszcz”, 1900, dod. do nru 41, s. 163. 22 Dostępne w magazynie pani Suskiej. Tamże. 23 Modele oferował magazyn pani Suskiej. Tamże. 24 Zdarzały się nawet angielsko-francuskie hybrydy, jak nazwa magazynu przy ul. Moniuszki:  High life de Varsovie. Zob. „Bluszcz”, 1911, dod. do nru 42, s. 464. 25 Np. „Bluszcz”, 1903, dod. do nru 19, nlb. 26 Np. „Bluszcz”, 1908, dod. do nru 31, s. 356. 27 Np. „Bluszcz”, 1912, dod. do nru 21, s. 247. 28 Ilustracja przemysłu..., dz. cyt., s. 192. 29 M.in. „Tygodnik Ilustrowany”, 1901, nr 21, s. 420; zob. także J. Zieliński, Atlas dawnej architektury ulic i placów Warszawy , t. 7, Warszawa 2001, s. 34. 30 M.in. „Tygodnik Ilustrowany”, 1906, nr 12, s. 236. 31 M.in. „Tygodnik Ilustrowany”, 1910, nr 8, s. 162. 32 Por. A. Janiak-Jasińska, Aby wpadło w oko... O reklamie handlowej w Królestwie Polskim w początkach XX wieku, Warszawa 1998, s. 98, 101. 33 Np. pracownia Marii Szczygielskiej przy ul. Hożej 42 m. 10. „Bluszcz”, 1911, dod. do nru 12, s. 127. Zajmującą się odświeżaniem kapeluszy firmę Berbiec, działającą przy ul. Nowy Świat, wspomina J. Kopeć, Dziecko dawnej Warszawy, Warszawa 1981, s. 119. 34 Np. szkoła cechowa panien Kałczyńskich funkcjonowała przy Hożej 21. Zob. „Bluszcz”, 1911, dod. do nru 38, s. 403. 35 J. Waydel-Dmochowska, Jeszcze o dawnej Warszawie, Warszawa 1960, s. 325.

321


Agnieszka Dąbrowska

Elegantki o skromnych budżetach samodzielnie dekorowały swoje kapelusze, inspirując się modelami eksponowanymi w  oknach wystawowych warszawskich modystek. Robiły zakupy w składach fabrycznych oferujących formy słomkowe lub filcowe i same ozdabiały kapelusze piórami, kwiatami, „fantazjami”, wstążkami, woalkami, klamrami czy szpilkami. Składy fabryczne usytuowane były w okolicach Długiej, Nalewek i Przejazdu36, a najpopularniejszy mieścił się w Pasażu Simonsa. Osobną gałąź galanterii, ściśle związaną z  modniarstwem, stanowiła produkcja sztucznych kwiatów. Ich wytwarzaniem zajmowały się głównie kobiety, często były to zubożałe, zmuszone zarabiać na życie szlachcianki. To rzemiosło nie wymagało osobnej pracowni ani specjalistycznego sprzętu czy kosztownych materiałów. Wystarczył stół, lampa, trochę aksamitu, płótna, jedwabiu, drutu i paciorków. Najwięcej warsztatów mieściło się przy ulicy Niecałej37, kilka działało także przy Chmielnej38, Długiej39, Freta40, Placu Krasińskich41, Marszałkowskiej42 i  Miodowej43. Wytwórnie sztucznych kwiatów zazwyczaj ulokowane były na pierwszym piętrze. W Warszawie organizowano kursy wyrobu sztucznych kwiatów, co pozwoliło niejednej kobiecie na „emancypację” – umożliwiło bardzo skromne utrzymanie rodziny44. W Warszawie produkowano kwiaty na potrzeby miejscowych elegantek oraz na eksport – część produkcji sprzedawana była w prowincjonalnych miasteczkach, a część wysyłana na wschód, między innymi do Moskwy, Petersburga, Charkowa. Pracownię tego rodzaju prowadziła na przykład Maria Sempołowska, matka Stefanii45. Największą sławą wśród warszawianek cieszyły się kwiaty z warsztatu Wandy Siwińskiej, mieszczącego się przy Krakowskim Przedmieściu46. Sztuczne kwiaty produkcji własnej bądź sprowadzane z  zagranicy oferowano także w  niektórych sklepach z kapeluszami47. Modnym uzupełnieniem damskiej kreacji były również pióra. Warszawską potentatką w tej branży była pani Gliwic48. 36 O wytwórniach słomkowych kapeluszy w okolicach ul. Freta około 1869 roku pisze J. Zieliński, Atlas..., dz. cyt., t. 3, Warszawa 1996, s. 176, 37 J. Waydel-Dmochowska, Dawna Warszawa, Warszawa 1959, s. 319. 38 Pod nrem 12 działała wytwórnia Wilhelminy Krzemińskiej. J. Zieliński, Atlas..., dz. cyt., t. 2, Warszawa 1996, s. 54. 39 W latach sześćdziesiątych XIX wieku były tam trzy pracownie. J. Zieliński, Atlas..., dz. cyt., t. 3, Warszawa 1996, s. 202. 40 Tamże, s. 176. 41 J. Zieliński, Atlas..., dz. cyt., t. 8, Warszawa 2002, s. 15. 42 Zakład Leontyny Karskiej. J. Zieliński, Atlas..., dz. cyt., t. 10, Warszawa 2004, s. 141. 43 Bardzo duża wytwórnia D. Fleischera mieściła się pod nrem 23. J. Zieliński, Atlas..., dz. cyt., t. 11, Warszawa 2005, s. 125. 44 Obok buchalterii, szycia rękawiczek, kroju sukien i  introligatorstwa. Zob. H. Mortkowicz-Olczakowa, Panna Stefania, Warszawa 1961, s. 16. Kursy pana Łojki przypomina H. Duninówna, Kobieto, puchu marny!..., Łódź 1965, s. 152. 45 Mieściła się ona przy Zielnej 5. Działała od 1878 roku. H. Mortkowicz-Olczakowa, dz.cyt., s. 15. 46 J. Waydel-Dmochowska, Dawna..., dz. cyt., s. 319–320; W. Marrené-Morzkowska, Wystawa pracy kobiet, „Tygodnik Ilustrowany”, 1897, nr 47, s. 923 i nast. Por. „Bluszcz”, 1882, dod. do nru 23, s. 90; 1884, dod. do nru 19, s. 90. 47 Reporterki „Bluszczu” optowały za wykorzystaniem rodzimej produkcji. Zob. np. „Bluszcz”, 1880, dod. do nru 22, s. 126 ; 1882, dod. do nru 23, s. 90 ; 1884, dod. do nru 50. 48 Np. „Bluszcz”, 1885, dod. do nru 14, s. 63. 

322


Nakrycia głowy w zbiorach Muzeum Warszawy

Danych na temat najpopularniejszych wśród warszawskich elegantek na przełomie XIX i XX wieku. pracowni modniarskich dostarczyła nam między innymi Jadwiga Waydel-Dmochowska49. Kapeluszowym zagłębiem50 były jej zdaniem okolice Długiej51, Żabiej, Kruczej52 i Chmielnej53. Wśród renomowanych warsztatów kronikarka wymienia  firmy: L. Bosz i  Suska przy Wierzbowej, Besançon przy Trębackiej, Marczewska przy Czystej54, Maison Elvire przy Czystej55, Au Printemps przy Berga, S. Wiemann przy Mazowieckiej56 czy Chapeaux de luxe przy Erywańskiej57. Piękne kapelusze oferował również Salon Mód Natalii Kamińskiej na Mazowieckiej 20, działający aż do lat trzydziestych XX wieku, magazyn mód Edwarda na Kruczej58 oraz magazyn Pani, prowadzony przez Marię Kominkową przy Chmielnej59. Powodzeniem cieszyły się nakrycia głowy z pracowni Henriette60, prezentowane warszawskiej publiczności podczas pokazów mody organizowanych wspólnie z  właścicielem znanego magazynu Gustawem Zmigryderem61. Zainteresowanie budziły kapelusze eksponowane na „rewiach” mody w słynnej artystycznej kawiarni Sztuka i Moda, prowadzonej przez Zofię Raczyńską-Arciszewską62. Dla większości rzemieślników wytwarzających nakrycia głowy wybuch II wojny światowej oznaczał kres działalności. Po 1945 roku kilka pracowni podjęło próby reaktywacji, działała na przykład pracownia Marii Kominkowej63, w postaci skromnych rodzinnych warsztatów odrodziły się, niegdyś ekskluzywne, firmy Mieszkowski i Cieszkowski64. W zbiorze Muzeum Warszawy do najcenniejszych nakryć głowy zaliczamy najstarszy obiekt w  tej grupie – czapkę Adama Parzniewskiego (MHW 16675/g ). To element stroju dworzanina Anny Wazówny sprzed 1612 roku, wydobyty z krypty w warszawskiej katedrze. Czapka, o kształcie zbliżonym do 49 J. Waydel-Dmochowska, Jeszcze..., dz. cyt., s. 323–331. 50 Informacje o  licznych pracowniach działających w  innych okolicach podaje także J. Zieliński, Atlas…, dz. cyt., 1–11, passim. 51 J. Zieliński, Atlas..., dz. cyt., t. 2, Warszawa 1996, s. 202. 52 M.in. pod nrem 36 działał Magasin Francais.. J. Zieliński, Atlas..., dz. cyt., t. 8, Warszawa 2002, s. 102. 53 Na Chmielnej pod nr 37 był sklep Aurea, pod 24 J. Majowskiego, pod 23 Smorońskiego. J. Zieliński, Atlas..., dz. cyt., t. 2, s. 57. 54 Magazyn Mód G. Marczewskiej mieścił sie przy ul. Czystej 8. „Tygodnik Ilustrowany”, 1910, nr 2, s. 40. 55 Zob. „Bluszcz”, 1909, dod. do nru 48, s. 532. 56 Maison Wieman Modes działał przy ul. Mazowieckiej (zob m.in. „Tygodnik Ilustrowany”, 1905, nr 17, s. 320), a potem przy Wierzbowej („Tygodnik Ilustrowany”, 1914, nr 19, s. 380). 57 Pracownia działała przy Kredytowej 16 od 1911 roku. J. Zieliński, Atlas..., dz. cyt., t. 8, Warszawa 2002, s. 34; Ilustracja przemysłu..., dz. cyt., s. 192. 58 Por. kapelusz z czarnej słomki MHW 27438. 59 O  innych pracowniach modystek przy ul. Elektoralnej, Krakowskim Przedmieściu, Mokotowskiej wspomina J. Zieliński, Atlas..., dz. cyt., t. 3, Warszawa 1996, s. 79; t. 7, Warszawa 2001, s. 34, 40 ; t. 11, Warszawa 2005, s. 297. 60 Kapelusz tej firmy przechowuje Muzeum Mazowieckie w Płocku (MMP/S/5825). 61 Firma mieściła się przy ul. Mazowieckiej 6. A. Sieradzka, Moda w przedwojennnej Polsce, Warszawa 2013, s. 17–19. 62 Tamże, s. 19. 63 Tradycje tej pracowni kontynuowała popularna w latach powojennych modystka Henryka Zega, dzisiaj nawiązuje do nich Joanna Denier. Por. http://denier.pl/bio.html [dostęp 24 IV 2015]. 64 Por. przypisy 8,9, 77.

323


Agnieszka Dąbrowska

3. Cylinder w firmowym skórzanym pudle, f. Halban & Damask, przedstawicielstwo w Warszawie – f. Brunoff, cylinder – felpa, ryps, mora; pudło – skóra, aksamit, 4. ćw. XIX w., Wiedeń, w zbiorach MW od 1981 r.

półkuli, uzupełniała ubiór renesansowego eleganta, składający się z peleryny, kurtki, spodni, pończoch i szala, ale nie stanowi z nimi kompletu, zapewne została dodana do ubioru pogrzebowego65. Wśród nakryć głowy z  przełomu XIX i  XX wieku warto wyróżnić cylinder wraz z obitym skórą pudłem (MHW 21012/a-b). Ten czarny pluszowy kapelusz z wysoką główką i niewielkim rondem lekko odchylonym do góry ma wewnątrz podszewkę z szarej mory. Pochodzi z wiedeńskiej wytwórni Halban & Damask, której przedstawicielstwo w  Warszawie miała firma Brunoff66. Eleganckie, obite brązową skórą pudło wyłożone jest wewnątrz złocistym aksamitem (il. 3). Cylindry noszone były już w średniowieczu, ponownie zyskały popularność w  epoce biedermeieru. Używano ich powszechnie do końca XIX wieku. Na początku wieku XX i w czasach międzywojennych stanowiły uzupełnienie stroju na szczególnie uroczyste okazje. Mogły być atłasowe lub pluszowe. W ciągu dnia noszono cylindry szare, do stroju wieczorowego obowiązywały czarne. Odmianą cylindra jest szapoklak (MHW 27505), czyli kapelusz ze składaną główką (fr. chapeau claque)67. U schyłku XIX wieku cylindry coraz częściej były zastępowane przez meloniki – kapelusze z  niską, pókuliście zakończoną główką, z  wąskim, lekko wywiniętym po bokach rondem, z  otokiem z  szerokiej taśmy. Panowie nosili je od lat osiemdziesiątych XIX wieku do lat trzydziestych XX wieku. Ich forma ulegała niewielkim zmianom, dotyczącym na przykład wysokości główki czy szerokości ronda68. W  zbiorach Muzeum Warszawy mamy kilka dość podobnych do siebie czarnych me-

65 Por. Album warszawski. Obraz miasta w zbiorach Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, Warszawa 2000, s. 79. 66 Magazyn firmy Brunoff zlokalizowany był przy ul. Elektoralnej. 67 Por. L. Nalewajska, Moda męska w XIX i na początku XX wieku, Warszawa 2010, s. 133–140. 68 Tamże, s. 142.

324


Nakrycia głowy w zbiorach Muzeum Warszawy

4. Kapelusz męski letni typu kanotier, f. M. Reczyński, słomka, skóra, ryps, papier, przed 1914 r., Warszawa, w zbiorach MW od 1996 r.

loników pochodzących z firm warszawskich: T. Bednarowski69 (MHW 23129), Bruno70 (MHW 22306/a-b), Roman Cieszkowski (MHW 25289) oraz Karol Goeppert i Roman Cieszkowski71 (MHW 21339), H. Lauer72 (MHW 22716), Henryk Markuszewicz73(MHW 22281). Na mniej formalne okazje, na przykład w  czasie letniej kanikuły, panowie używali kapeluszy słomkowych. W zbiorach Muzeum Warszawy mamy kanotier z warszawskiej firmy M. Reczyński74 (MHW 24791; il. 4). To typowe letnie nakrycie głowy – kapelusz ze słomki w naturalnym kolorze, z płaską główką, okoloną otokiem z brązowej rypsowej tasiemki, z prostym niedużym rondem. Noszono takie w II połowie XIX wieku, aż do lat trzydziestych XX wieku75. Na przełomie stuleci został zaadaptowany również przez kobiety, jako uzupełnienie kostiumu, i stał się atrybutem emancypantek. Z czasem kanotiery zastąpiły kapelusze typu panama i kaszkiety, używane wcześniej przez robotników. Letnie kaszkiety szyto z jasnych płóciennych tkanin, w innych porach roku używano do ich wyrobu wełen. Kaszkiety chętnie zestawiano ze strojami sportowymi76. W zbiorach muzeal69 Firma od 1913 roku mieściła się w  hotelu Bristol, posiadała przedstawicielstwa wytwórni z  Londynu i Wiednia. Melonik jest produkcji angielskiej. W zbiorach Muzeum Warszawy posiadamy jeszcze cylinder zakupiony w sklepie Bednarowskiego (MHW 22012/a-b). 70 Melonik jest w komplecie z firmowym pudłem. Firma Bruno została założona przez Brunona Edmunda Umgeltera w 1882 roku. Mieściła się przy ul. Elektoralnej 5. 71 Tę łódzką fabrykę założyli w 1884 roku Karol Goeppert i Daniel Grethler. Od roku 1902 Karol Goeppert prowadził zakład samodzielnie, od 1928 roku firma istniała jako Spółka Akcyjna Fabryka Kapeluszy Filcowych „Karol Goeppert”. Współpracowała z wieloma warszawskimi firmami, m.in. z Brunem i Mieszkowskim. Fabryka produkowała kapelusze do połowy lat pięćdziesiątych. Por. http://www.polskaniezwykla. pl/web/place/41145,lodz-byla-fabryka-kapeluszy.html [dostęp 21 IV 2015]. Por. też: Moda w dwudziestoleciu międzywojennym 1918–1939 [katalog wystawy w Muzeum Narodowym w Poznaniu], Poznań 2001, s. 33. 72 Sklep mieścił się przy ul. Marszałkowskiej. Por. J.S. Majewski, Warszawa nieodbudowana. Lata trzydzieste, Warszawa 2005, s. 177. 73 Melonik wyprodukowała znana firma Hückel Sohne, działająca od 1923 roku w Skoczowie. Warszawska firma Henryk Markuszewicz, ulokowana przy ul. Elektoralnej 3, zajmowała się dystrybucją jej wyrobów. 74 Firma działała od roku 1860 do lat międzywojennych przy ul. Przejazd 11. Por. Dary..., dz. cyt., s. 305 75 F. Boucher, Historia mody. Dzieje ubiorów od czasów prehistorycznych do końca XX wieku, Warszawa 2003, s. 461. Por. L. Nalewajska, dz. cyt., s. 142. 76 A. Sieradzka, Tysiąc lat ubiorów w Polsce, Warszawa 2003, s. 222–224.

325


Agnieszka Dąbrowska

5. Kapelusz damski, f. Reva, jedwab, aksamit, ryps, ok. 1910 r., Paryż, MHW 25914, w zbiorach MW od 2003 r.

nych mamy biały kaszkiet płócienny firmy St. Laskowski (MHW 26797) z lat trzydziestych XX wieku i  kaszkiet wełniany ze znanej firmy Roman Cieszkowski77 (MHW 28450).. Kaszkiety były popularne również w latach powojennych. Wśród przykładów męskich powojennych kapeluszy posiadamy także dwa kapelusze typu fedora z miękką główką i szerokim rondem (MHW 28180, MHW 28181)78. Ten typ nakrycia głowy pojawił się w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Jego nazwa pochodzi od tytułowej bohaterki dramatu Victoriena Sardou, granej przez Sarę Bernhardt w  takim właśnie kapeluszu. Fedory, a  także podobne do nich homburgi i trilby79 stanowiły atrakcyjną alternatywę dla sztywnych meloników. Modę na te miękkie kapelusze lansowali na przykład słynący z elegancji król Anglii Edward VII i brytyjski premier Anthony Eden. W naszym zbiorze kapeluszy damskich najstarszym obiektem jest datowany na początek XX stulecia jedwabny kapelusz z koncentrycznie ułożonych plis, z otokiem z aksamitnej taśmy, z tyłu formującej kokardę (MHW 25914). Kapelusz pochodzi z paryskiej firmy Reva (il. 5). Wśród damskich kapeluszy międzywojennych odnajdziemy charakterystyczne dla lat dwudziestych XX wieku kapelusze z okrągłą główką i wąskim rondkiem, nazywane kloszami lub kaskami80. Najbardziej klasyczny w  formie jest granatowy filcowy kask (il. 6) ozdobiony atłasową tasiemką, uformowaną z  boku w  rodzaj płaskiej kokardy (MHW 26956). Mamy również dwa bardziej strojne kapelusze, dekorowane pasmanterią, piórami i  sztucznymi kwiatami (MHW 27810, MHW 27811). Warto także wspomnieć pochodzącą z pracowni w Berlinie czapeczkę (il. 7) z fantazyjnie drapowanego beżowego szyfonu (MHW 26031). Bogato reprezentowane są kapelusze z lat trzydziestych XX wieku. Ta dekada słynie z  rozmaitości i  inwencji w  dziedzinie damskich nakryć głowy. 77 Por. melonik MHW 25289. Zob. przyp. 8 78 Oba pochodzą ze Skoczowskich Zakładów Wyrobów Filcowych, kontynuujących tradycję fabryki Hückel Sohne. Por. przyp. 73. 79 Zbliżony fason nosił nazwę trilby. Por. G. O’Hara Callan, Fashion and fashion designers, London 2002, s. 125, 239. Por. MHW 28084. 80 A. Sieradzka, Moda...., dz. cyt., s. 46, 50.

326


Nakrycia głowy w zbiorach Muzeum Warszawy

6. Kapelusz damski typu kask, filc, wstążka atłasowa, taśma rypsowa, lata 20. XX w., Warszawa, w zbiorach MW od 2008 r.

Wykonywane z filcu, słomki lub włosia kapelusze przybierały oryginalne kształty inspirowane Chinami, Hiszpanią, Anglią, Rosją. Przypominały pierożki, stożki, czapeczki katowskie, kubełki, mycki, mandarynki, talerzyki deserowe. Pod koniec lat trzydziestych pojawiła się moda na kapelusiki tyrolskie, turbany, siateczki i  płócienne czapeczki. Kapelusz dopasowywano do rękawiczek lub torebki. Często bywał czarny lub biały, zdobiły go wstążki i woalki81. W zbiorach mamy efektowny czarny kapelusz stożek (MHW 2948), kapelusz granatowy typu capeline, czyli z  szerokim rondem, zdobiony fantazyjnie marszczoną tkaniną (MHW 25212) i  zabawny toczek z  kokardkami (MHW 26955). Wśród zgromadzonych w muzeum letnich nakryć głowy są kapelusze i toczki różnego fasonu wykonane z jasnej słomki (na przykład MHW 25837, MHW 26954, MHW 27200, MHW 27201, MHW 27202). Dość liczną grupę stanowią kapelusze czarne. Ten kolor był bardzo modny, uważano go za odpowiedni dla osób starszych. Czasem świadczył także o żałobnym charakterze tego elementu garderoby, często uzupełnianego wówczas welonem lub woalką (por. na przykład MHW 25755, MHW 25212, MHW 25312, MHW 25623, MHW 25753, MHW 26030). Wśród damskich nakryć głowy z lat trzydziestych posiadamy kilka kapeluszy zaopatrzonych w metki warszawskich modystek, na przykład Heleny Sobolewskiej82 (słomkowy kapelusz MHW 27200 (il. 8) i słomkowy toczek MHW 27206), H. Zaremby83 (aksamitny brązowy toczek MHW 27202), firmy Edwarda (czarny kapelusz słomkowy MHW 27438). Ciekawostką jest kapelusz ślubny firmy M-me Georgette84 (MHW 25836; il. 9) z rafii w kolorze écru, z szerokim rondem i otokiem z bladoróżowego szyfonu, dekorowanym bukiecikiem tradycyjnie używanych przy okazji ślubów kwiatów pomarańczy. Na uwagę 81 A. Dziekońska-Kozłowska, Moda kobieca XX wieku, Warszawa 1964, s. 235–237. Por. Z. Zawadzka, Coś o kapeluszach, „Moja Przyjaciółka”, 1938, nr 21, s. 567. 82 Magazyn działał przy ul. Kruczej 42. Reklamował się jako „firma chrześcijańska”. Por. „Bluszcz”, 1921, nr 10, s. 7. 83 Pracownia mieściła się przy Nowym Świecie 37. Kapelusz plażowy pochodzący z tej firmy znajduje się również w zbiorach Centralnego Muzeum Włókiennictwa CMW 73/02/O/261. 84 Dary i darczyńcy. 70 lat Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, Warszawa 2006, s. 316.

327


Agnieszka Dąbrowska

7. Wnętrze kawiarni „Ziemiańska”, Józef Rapacki (1871–1929), płótno, olej, w zbiorach MW od 1973 r.

zasługuje również letni kapelusz z Domu Towarowego Braci Jabłkowskich85 (MHW 23612). To miękki kapelusz z wysoką i dość wąską główką i szerokim rondem, usztywniony stebnowaniem, uszyty z kretonu w barwne kwiaty. Spośród kapeluszy z czasów II wojny światowej warto wymienić te w typie męskim (MHW 27034, MHW 26957) oraz filcową siatkę na włosy (MHW 26959), uzupełniającą modne w tych latach uczesanie86. Powojenne nakrycia głowy reprezentowane są bardzo skromnie. Osobliwością wydają się dzisiaj popularne w latach sześćdziesiątych kapelusze i berety wykonywane z celofanu87 (por. MHW 25610, MHW 27040, MHW 27063). Dużo bardziej efektowna jest datowana na lata pięćdziesiąte amarantowa czapeczka z piórami (MHW 25754). W skromnym muzealnym zbiorze akcesoriów dziecięcych zwracają uwagę dwie filcowe czapki, dekorowane ażurowymi nacięciami (MHW 26962 i MHW 28085; il. 10). Osobnego omówienia wymagają nakrycia głowy będące pamiątkami warszawskich instytucji i  stowarzyszeń. W  tym zespole mamy czapkę dorożkarza z  lat międzywojennych (MHW 24541), stanowiącą komplet z  granatowym szynelem (MHW 24542). To czapka z daszkiem, z okrągłą, płaską główką, wykona-

85 Tamże, s. 317. 86 G. O’Hara Callan, dz.cyt., s. 222. W czasie wojny często zupełnie rezygnowano z  kapeluszy na rzecz czapek, chustek i szali. Por. K. Trojanowski, Moda w okupowanej Francji i jej polskie echa, Warszawa 2014, s. 385. 87 Por. Dary i darczyńcy..., dz. cyt., s. 340.

328


Nakrycia głowy w zbiorach Muzeum Warszawy

8. Kapelusz damski, f. Helena Sobolewska, słomka, ryps, guma, drut, l. 30. XX w., Warszawa, w zbiorach MW od 2008 r.

na z granatowego sukna i czarnej ceraty. Pochodzi ze znanej warszawskiej firmy Antoni Tuczyn, specjalizującej się w wyrobie służbowych nakryć głowy88 (il. 11). W pracowni tej bardzo chętnie zamawiano również czapki uczniowskie i studenckie. Przed wojną były one w powszechnym użyciu, każda uczelnia określała charakterystyczne dla siebie fason i kolory89. W zbiorach mamy kilka takich studenckich czapek, między innymi ze szkoły Wawelberga i Rotwanda (MHW 27963) z główką z brązowego sukna, otokiem z białej i czerwonej taśmy, tekturowym daszkiem oraz ze Szkoły Nauk Politycznych (MHW 26633) z ciemnofioletowego aksamitu, z czarnym lakierowanym daszkiem90. Posiadamy również przedwojenne czapki uczniowskie z Gimnazjum im. Tadeusza Reytana (MHW 22637)91 i Prywatnego Gimnazjum Męskiego Wojciecha Górskiego (MHW 16472). Ten zespół uzupełnia dekiel, czyli czapka należąca do członka korporacji „Patria”, z okrągłą spłaszczoną główką z sukna w kolorze amarantowym, ozdobiona rozetą ze srebrzystego sznurka, z daszkiem z czarnej lakierowanej skóry 92(MHW 25870; il. 12). 88 Firma Antoni Tuczyn miała sklepy przy ul. Podwale 2 (w  1906 roku pod nr. 16) i  Marszałkowskiej 83. Działała od 1870 roku. Por. Na pogotowie ratunkowe..., dz. cyt., s. 42. Firmę Tuczyna i innych wytwórców czapek uczniowskich wspomina S. Zieliński, Kiełbie we łbie, Poznań 2009, s. 147–149. 89 Czasem swoje kolory ustalają także wydziały uczelni. W  latach międzywojennych czapka studencka bywała uzupełnieniem ubioru literatów, nosili je np. M. Grydzewski i J. Lechoń. Por. S. Koper, Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 2010, s. 171. K. Gałczyńska tak wspominała zakup swojej studenckiej czapki w 1953 roku: „[...] z wywieszonych list dowiedziałam się, że zostałam studentką Uniwersytetu Warszawskiego. [...] Kazano mi kupić sobie czapkę. [...] Czapkę kupiliśmy razem z  ojcem na Krakowskim Przedmieściu. Po latach próbowałam uzmysłowić sobie, gdzie ten sklep mógł się znajdować. I jedyne miejsce, w którym go widzę, to gdzieś w bezpośredniej bliskości z pomnikiem Mickiewicza […]. Czapka była śnieżnobiała, z  błyszczącym daszkiem, «pachnąca nowością». Przez całą jesień będziemy w  domu «pracować» nad intensywnym jej postarzeniem: najlepiej nadawała się do czyszczenia butów. W listopadzie uchodziłam już za wieloletnią studentkę UW – o tym mówiła moja czapka. Ojciec był z niej niepomiernie dumny. Każdemu, kto do nas wówczas przychodził, demonstrował ją, informował, że należy do córki, która właśnie została studentką”. K. Gałczyńska, Jak się te lata mylą..., Warszawa 1989, s. 55. O  czapkach studenckich i uczniowskich pisze M. Szubert, Leksykon rzeczy minionych i przemijających, Warszawa 2003, s. 50–52. 90 Nakrycia głowy studentów medycyny i  farmacji do zbiorów pozyskało Muzeum Farmacji, oddział Muzeum Warszawy (MF 748, MF 3348, MF 3349, MF 3350, MF 3351). 91 Czapka powstała w pracowni A. Tuczyna. Por. przyp. 88. 92 Czapka została wykonana w  latach trzydziestych XX w. przez warszawską firmę F. Tomaszewskiego. Do muzeum przekazano ją razem z innymi pamiątkami korporacyjnymi. Por. Dary i darczyńcy..., dz. cyt., s. 314; M. Szubert, dz. cyt., s. 56–57.

329


Agnieszka Dąbrowska

9. Kapelusz ślubny, f. „M-me Georgette”, rafia, żorżeta, atłas, płótno, drut, masa stearynowo-woskowa, 1932, Warszawa, w zbiorach MW od 2002 r.

10. Czapeczka dziecięca, filc, l. 30. XX w., Warszawa, w zbiorach MW od 2008 r.

Wspomnieć warto także o pamiątce związanej z Warszawskim Towarzystwem Wioślarskim – czapce w typie marynarskim, z płaską, okrągłą główką pokrytą białym płótnem, z granatowo-czarnym otokiem i z daszkiem z czarnego celuloidu. Nad daszkiem umieszczony został emblemat Towarzystwa: znaczek mosiężny z Syreną w kartuszu, pod corona muralis, z kotwicą i skrzyżowanymi wiosłami w tle i z wstęgami po bokach93 (MHW 26575). Kilka słów warto poświęcić akcesoriom związanym z  użytkowaniem nakryć głowy. Oprócz elementów do dekoracji: sztucznych kwiatów (na przykład MHW 25734), różnorodnych piór (między innymi: MHW 27228, MHW 26029) czy małego wypchanego ptaszka (MHW 23946), w  zbiorach mamy długą szpilkę zakończoną łezkowatą sztuczną perłą do mocowania kapelusza na fryzurze94 (MHW 27875). Posiadamy także szczoteczkę do czyszczenia kapeluszy – to wyrób reklamowy łódzkiej fabryki kapeluszy Karola Goepperta (MHW 24730), która sprzedawała swoje wyroby w Warszawie między innymi za pośrednictwem firm Mieszkowskiego i  Cieszkowskiego. Ponadto w zbiorach mamy kilka pudeł na kapelusze: wykonanych ze skóry i jej imitacji, stanowiących komplety z  cylindrami (na przykład MHW 21012/2, MHW 93 Czapka pochodzi z pracowni M. Modzelewskiego, z siedzibą przy ul. Mokotowskiej 67. 94 Por. M. Szubert, dz. cyt., s. 267.

330


Nakrycia głowy w zbiorach Muzeum Warszawy

11. Reklama firmy czapniczej Antoniego Tuczyna, repr. za: Na pogotowie ratunkowe. Kalendarz informacyjno – encyklopedyczny na rok zwyczajny 1906, Warszawa 1906, s. 42

22996/b), kartonowych cylindrycznych do meloników (na przykład MHW 22306/b) i fornirowych do damskich kapeluszy, uzupełnionych rzemiennym uchwytem, pomocnym podczas podróży95 (MHW24377/a-b, MHW 27257/a-b, MHW 27258/a-b). Przekonanie, że kapelusz jest nieodzownym uzupełnieniem eleganckiego stroju, zanikło w pierwszych latach po II wojnie światowej. Definitywnie przestał wówczas obowiązywać podział na panny „kapeluszowe” i „chustkowe”, pozwalający określić status społeczny warszawianek96.. W  II połowie XX  wieku noszenie kapelusza bywało przejawem konserwatyzmu albo fantazji, a  nawet ekstrawagancji. Miłośniczkami kapeluszy pozostały artystki, podtrzymujące tradycje określone niegdyś przez Lucynę Messal97 czy Hankę Ordonównę98. Konsekwentną, w życiu prywatnym i zawodowym, admiratorką tego nakrycia głowy była Hanka Bielicka99. Moda PRL-u  nie sprzyjała kapeluszom, mimo że pojawiały się one we wzorcowych kolekcjach Mody Polskiej, szczególnie za czasów Jadwigi Grabowskiej, która sama występowała w  nieodłącznym turbanie. Propozycje Mody Polskiej bazowały na znakomitych, sprowadzanych z  zagranicy tworzywach, ale dostępne były tylko dla wąskiego grona uprzywilejowanych

95 Tamże, s. 221. 96 Por. I. Krzywicka, Wspomnienia gorszycielki, Warszawa 1992, s. 73. 97 J. Waydel-Dmochowska, Jeszcze..., dz. cyt., s. 329, opisuje jeden z kapeluszy Messalki, który był przez warszawianki powielany. Ilustrują to fotografie ze zbiorów Muzeum Warszawy. Por. A. Dąbrowska, Warszawskie elegantki. O wzorcach elegancji i ich naśladownictwie w damskiej modzie w Warszawie na przełomie XIX i XX w., „Kronika Warszawy”, 2001, nr 2 (146), s. 12–13. 98 A. Sieradzka, Moda.., dz. cyt., s. 16. 99 H. Bielicka, Uśmiech w kapeluszu, Łódź, [bdw], s. 10–14.

331


Agnieszka Dąbrowska

12. Czapka, tzw. dekiel, członka korporacji „Patria”, f. Franciszek Tomaszewski, sukno, skóra, tkanina bawełniana, aplikacja pasmanteryjna, l. 30.XX w., Warszawa, w zbiorach MW od 2002 r.

klientek100. Kapelusze pojawiały się czasem jako element stroju młodzieżowego w kolekcjach Grażyny Hase i Barbary Hoff101, mimo to rzadko widać je było na warszawskiej ulicy, zdominowanej przez chustki, dzianinowe czapki i berety. Noszony przez mężczyzn filcowy beret z „antenką” stał się symbolem chłoporobotnika, a berety z moherowej wełny, popularne od lat siedemdziesiątych XX wieku, w latach dziewięćdziesiątych zyskały status godła jednej z  formacji politycznych102. Zanikło modniarskie rzemiosło, choć trzeba odnotować próby jego odrodzenia w działalności dwóch współczesnych nam i  zyskujących coraz większe uznanie warszawskich modystek Joanny Denier103 i Marty Ruty104.

Headgear collection at the Museum of Warsaw The headgear collection in the holdings of the Museum of Warsaw is part of the clothing and accessories collection comprising almost 1,500 items. Majority of objects come from the early 20th century, while a few date back to the 19th century or earlier. The collection is supplemented by a number of hats from the 1950s, 60s, 70s and 80s. The main body of the collection is made up of women’s hats, toques and caps, with men’s headgear represented to a lesser extent and children’s caps limited to just a few objects. The collection is representative of major trends in the 20th century headgear fashion.

100 Por. V. Szostak, Jadwiga Grabowska. Warszawska Grabolka podbija świat mody http://www. wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100958,12275304,Jadwiga_Grabowska_Warszawska_Grabolka_ podbija_swiat.html [dostęp 25 IV 2015]. 101 Por. np. A. Pelka, Texas-land. Moda młodzieżowa w PRL, Warszawa 2007, s. 43, 81. 102 Popularność tego beretu stała się tematem psychologicznych analiz. Por. P. Szarota, Od skarpetek Tyrmanda do krawata Leppera. Psychologia stroju dla średnio zaawansowanych, Warszawa 2008, s. 164–174. 103 Por. www.denier.pl. 104 Pracownia Marty Ruty mieści się przy ul. Solec 97.

332


There is an independent sub-group comprising headgear worn as part of service, work or organisation uniforms by pupils, students (including members of fraternity-type associations), cab drivers or members of boat clubs. We attach special importance to the objects originally produced in Warsaw. They constitute a small but significant contribution to the research into the history of crafts related to headgear - hatmaking and milinery, i.e. crafts in which Warsaw tradition is esteemed for its unique excellence.


Monika Siwińska

Projekty metaloplastyczne Julii Keilowej w kolekcji platerów Muzeum Warszawy

Prace metaloplastyczne Julii Keilowej wykonane w okresie międzywojennym dla warszawskich firm platerniczych stanowią jeden z  ciekawszych przykładów udanej współpracy między przemysłem a projektantem. W jej wyniku powstały produkty o wysokim poziomie artystycznym, na których kupno stać było średnio zamożnego klienta. Współcześnie prace autorstwa Keilowej są niezwykle cenione i poszukiwane na rynku antykwarycznym. W  zbiorach Muzeum Warszawy w  kolekcji platerów1 znajduje się interesujący zespół prac tej artystki. Pierwsze obiekty trafiły do zbiorów w  latach siedemdziesiątych XX wieku bez dokonania ich atrybucji. Ustalenie autorstwa tych przedmiotów nastąpiło dopiero w toku dalszych prac badawczych prowa1  Platerami powszechnie nazywamy przedmioty wykonane z  metali i  ich stopów (np. miedź, mosiądz) pokrytych metalem szlachetnym, np. srebrem. Technikę platerowania wynaleziono w Anglii w 1742 roku. Polega ona na mechanicznym pokrywaniu arkusza blachy (pierwotnie miedzianej, potem wykonanej z mosiądzu lub tzw. białego metalu) srebrem metodą walcowania. W 1841 roku zaczęto pokrywać metale srebrem w  sposób przemysłowy, stosując metodę elektrolizy (galwanizację). Poszukiwania tanich technologii produkcji i  materiałów doprowadziły do wprowadzenia na rynek różnorodnych stopów zbliżonych wyglądem do srebra, np. veritu w 1907 roku przez firmę Norblina czy bielnika w 1926 roku przez firmę Frageta. W skład kolekcji platerów Muzeum Warszawy wchodzą przedmioty wykonane za pomocą różnych technologii i  materiałów. Gromadzone są one w  oparciu o  ofertę warszawskich firm zajmujących się wytwarzaniem przedmiotów użytkowych, które swym wyglądem miały imitować srebra. Zakłady produkujące platery nie ograniczały się do wykorzystywania jednej technologii wytwórczej – co dokumentuje muzealna kolekcja. Pisząc o kolekcji Muzeum, w celu uproszczenia nazewnictwa posługuję się głównie określeniem „platery” w odniesieniu do produkcji warszawskich firm, niezależnie od tego, czy wyroby te powstały metodą walcowania blach, powlekania amalgamatem czy też w wyniku galwanizacji.

335


Monika Siwińska

dzonych nad rozbudowującym się zasobem. Zasiliły one kolekcję nie ze względu na osobę projektanta, ale jako wyrób warszawskiego przemysłu. Rozpatrywane w takim kontekście nabytki te bardzo dobrze ilustrują podstawowe założenia przyświecające utworzeniu i rozbudowie kolekcji platerów. Powstała ona bowiem z  myślą o  dokumentowaniu znaczenia jednej z  ważniejszych w II połowie XIX wieku i na początku XX gałęzi warszawskiej wytwórczości2. W  tym czasie w  Warszawie istniało kilka dużych oraz kilkadziesiąt małych zakładów oferujących wyroby platerowane, galwanizowane i  wykonane z metali imitujących srebro. Muzeum gromadzi przedmioty użytkowe pochodzące z największych firm, np. Norblina, Frageta, Braci Henneberg, jak i z niewielkich zakładów, takich jak Teodora Groszkowskiego, Adolfa Kummera, Franciszka Wolskiego. Zgromadzone obiekty pozwalają prześledzić techniki i rodzaje materiałów stosowanych przez warszawskich wytwórców. Ich jakość i rozmaitość wskazuje na poziom wykonawstwa poszczególnych warsztatów. Ponadto kolekcja stanowi cenny dokument rozwoju i  przemian, jakim podlegał na przestrzeni przeszło stu lat wycinek kultury materialnej związany z dekoracją i wyposażeniem warszawskich domów. Imbryki, koszyczki, patery, sztućce, świeczniki, żardiniery, cukiernice, serwisy obiadowe stanowiły kiedyś zespół nieodzownych akcesoriów wchodzących w  skład inwentarzy średnio zamożnych i  zamożnych warstw społecznych. Dzięki uprzemysłowieniu produkcji i  stosowaniu tańszych zamienników drogich materiałów przedmioty tego rodzaju znalazły się także w domach mniej zamożnych mieszkańców. Platerowany komplet sztućców od Frageta stanowił pożądany element wyprawy ślubnej panny młodej. Zestaw do herbaty czy też dekoracyjny samowar z tej firmy lub na przykład od Norblina ozdabiały niejedno towarzyskie spotkanie. Liczba i rodzaj przedmiotów używanych przy stole, których przykłady zasilają obecnie muzealną kolekcję, doskonale obrazują skomplikowane zasady XIX-wiecznego savoir-vivre’u. W  początku lat siedemdziesiątych XX wieku, kiedy zbiór warszawskich platerów powstawał3, skupiono się na pozyskiwaniu obiektów jak najbardziej różnorodnych, tak pod względem firm, przeznaczenia, jak i formy i dekoracji, którą im nadano. W ciągu kolejnych lat powstała kolekcja, w której skład wchodzą przedmioty użytkowe i dekoracyjne wytwarzane od lat dwudziestych XIX wieku, po rok 1939. Kolekcja ta jako całość ilustruje również przemiany stylistyczne dokonujące się w dekoracji przedmiotów użytkowych. Najstarsze obiekty nawiązywały jeszcze do empirowych sreber4. W  latach czterdziestych i pięćdziesiątych XIX wieku powstawały głównie przedmioty w stylu Ludwika Filipa z silnie wybrzuszonymi partiami i nakładkami w formie wici roślinnych. W tym czasie wkraczały również style historyzu2  J. Paprocka-Gajek, Platery warszawskie w  latach 1822–1914, Muzeum Pałac w  Wilanowie, Warszawa, 2010, s. 6. 3  W  1969 roku w  zbiorach Muzeum znajdowało się jedynie 11 sztuk platerów, dzisiaj ich liczba to 643 pozycje inwentarzowe w  zbiorze głównym oraz 817 pozycji inwentarzowych w  wydzielonym zbiorze platerów Anieli i Tadeusza Wysiadeckich. 4  W tej stylistyce utrzymany jest lichtarz z firmy Frageta (MW 22/W).

336


Projekty metaloplastyczne Julii Keilowej w kolekcji platerów Muzeum Warszawy

jące – neorokoko i neobarok, a  w  wyrobach związanych z  kultem również neogotyk. W  latach siedemdziesiątych modne stało się pokrywanie brzuśców i  ścianek naczyń giloszowaniem5. Ostatnia ćwierć XIX wieku wzbogaciła zasób stosowanych motywów o  dekoracje naturalistyczne. Wytwarzano na przykład kałamarze w kształcie słoni6 czy świeczniki o plastycznych trzonach w formie ludzi i zwierząt7. Początek XX wieku stał się królestwem secesji, lata trzydzieste to okres, w którym w platerach warszawskich pojawiło się art déco. Bogaty i  różnorodny pod względem stylistycznym zbiór Muzeum Warszawy pozwala na prześledzenie motywów funkcjonujących w  stołecznych wyrobach. Przy opisywaniu dekoracji należy pamiętać, że charakter produkcji, zwłaszcza największych firm, opierał się na powtarzalności i wytwarzaniu najbardziej atrakcyjnych modeli przez długie lata. Dlatego też na przykład chętnie kupowana przez nabywców cukiernica w stylu Ludwika Filipa mogła powstać w latach pięćdziesiątych XIX wieku, jak również tuż przed I wojną światową. W datowaniu przedmiotów pomagają znaki firmowe umieszczane na wyrobach8. Zakupione w 1973 i 1979 roku trzy obiekty zaprojektowane przez Julię Keilową – dwie tace i cukiernica9 – stanowią przykład znakomitej recepcji art déco w platernictwie warszawskim. W tym czasie w kolekcji nie było wyrobów utrzymanych w tym nurcie stylistycznym, nabycie więc przedmiotów, w których znalazły wyraz tendencje panujące we wzornictwie okresu międzywojennego, wzbogaciło zbiór o ważne dla jego przekrojowego i opisowego charakteru obiekty. Rozmaitość zgromadzonych w Muzeum Warszawy przedmiotów stanowi znakomity materiał wyjściowy do przeprowadzenia szerszych analiz nad rozwojem i przemianami stołecznego platernictwa. Podczas opracowywania kolekcji wyodrębniono kilka grup problemowych. Jedną z nich jest określenie pochodzenia wzorów wykorzystywanych w  warszawskich zakładach i  fabrykach. Na skutek zniszczenia w  czasie II  wojny światowej zasobów archiwalnych wytwórni, jak i  ze względu na obiegowy charakter modeli stosowanych w  XIX-wiecznej produkcji jest to zadanie najczęściej niemożliwe do zrealizowania. 5  Giloszowanie to rodzaj grawerunku złożonego z  drobnych, płytkich nacięć, tworzących bogaty geometryczny ornament o  powtarzających się motywach. Do tworzenia tego typu dekoracji służy maszyna zwana giloszarką. Por. M. Gradowski, Dawne złotnictwo, Warszawa 1984, s. 67. 6 Taki kształt ma kałamarz o numerze inwentarzowym MHW 20599. 7  W zbiorach Muzeum Warszawy znajdują się np. kandelabry, których trzon ma formę pazia w historycznym stroju (MHW 20690/1–2), albo lichtarze z  figurką psa wspierającego się o  trzon (MHW 21314 i  MHW 22275). 8  W  zbiorach muzeum znajdują się dwie prawie identyczne cukiernice utrzymane właśnie w  stylu Ludwika Filipa. Dzięki znakom udało sie ustalić, że jedną z nich (MHW 22667) wykonano w 1849 roku, drugą (MHW 28041/a–b) można wydatować na lata 1896-1915. System oznakowań stosowany przez poszczególne firmy nie zawsze pozwala na precyzyjne datowanie. Pamiętając o długoletnim stosowaniu raz wprowadzonych modeli oraz opierając się na systemie znakowania wyrobów przez poszczególne firmy, datowanie można niekiedy zawęzić tylko do pewnego przedziału czasowego. 9  Cukiernica owalna (MHW 18202) została zakupiona w 1973 roku, tacę dwusierpową (MHW 20477) i tacę ze stożkowato wywiniętymi krawędziami (MHW 20476) zakupiono w 1979 roku.

337


Monika Siwińska

W czasach, gdy działalność projektowa nie podlegała ochronie, firmy swobodnie kopiowały modele wprowadzone na rynek przez inne wytwórnie. Jeśli dany wyrób był popularny i dobrze się sprzedawał, producenci powielali go, wyrabiając w identycznej lub bardzo zbliżonej do pierwowzoru formie10. Chętnie sięgano do zagranicznych wzorników i z nich czerpano inspiracje. W XIX-wiecznej produkcji przemysłowej nie przywiązywano wagi do projektowania i tylko w nielicznych przypadkach można ustalić autorstwo modelu11. Sytuacja zaczęła się zmieniać wraz z  nastaniem XX wieku. Wzrost znaczenia sztuki użytkowej zaowocował zatrudnieniem przez duże zakłady platernicze artystów tworzących oryginalne wzory. W latach trzydziestych wśród twórców współpracujących z tą gałęzią przemysłu znalazła się Julia Keilowa – absolwentka Szkoły Sztuk Pięknych w  Warszawie. Stworzone przez nią modele zdobyły duże uznanie w oczach współczesnych. Prace te, wpisując się w ogólne trendy epoki, mają cechy świadczące o dużej indywidualności twórczej projektantki. Wyróżniają się zwartą, czytelną konstrukcją i rzeźbiarskim podejściem do formowania i zestawiania poszczególnych klarownie wyodrębnionych części. Kształt tych przestrzennych struktur jest dogłębnie przemyślany, a ich forma podporządkowana funkcji, której miała służyć. Pojawienie się tak wyrazistej osobowości w  warszawskim przemyśle platerniczym było następstwem ogólnych przemian zachodzących w  sztuce, które doprowadziły m.in. do rozszerzenia obszarów działań twórczych na dziedziny dotychczas pomijane lub uznawane za mało istotne. Tendencje plastyczne z końca XIX i początków XX wieku dążące do nadania otoczeniu człowieka konkretnego wyrazu plastycznego przyniosły skutek w  postaci podniesienia rangi wzornictwa w produkcji wielkoseryjnej. Pod wpływem rozwijającego się w Anglii w II połowie XIX wieku ruchu Arts and Crafts postulującego odnowę sztuki i rzemiosła zaczęto dostrzegać rolę twórcy w  procesie powstawania przedmiotu użytkowego. Założenia, które w  wydaniu angielskim miały wspierać wytwórczość ręczną, zostały następnie przeniesione na grunt projektowania przemysłowego. Artyści dostrzegli, że w  realiach masowej, maszynowej techniki wytwarzania rzeczy tylko poprzez włączenie się w proces produkcji mogą przywrócić estetyczny wymiar otoczenia. W myśl nowych założeń dzięki współpracy twórcy modelu i  producenta miała wzrosnąć jakość wyrobów wykonywanych seryjnie. Idea projektowania przedmiotów codziennego użytku przez artystów świa10 Doskonałym przykładem kopiowania modnych wzorów jest podstawka pod nożyki do owoców w formie strusia, która w muzealnych zbiorach występuje w trzech egzemplarzach. Podstawki różnią się między sobą tylko drobnymi szczegółami oraz poziomem wykonania. Każda powstała w  innym zakładzie. Podstawka o  numerze inwentarzowym MHW 21340 pochodzi z  firmy Frageta, MHW 18307 z  firmy Plewkiewicza, a MW 814/W z Fabryki Wolskiej. 11  Początki nawiązywania współpracy z projektantami sięgają ostatniej ćwierci XIX wieku. W tym okresie Fraget, Norblin i  Bracia Henneberg zwracali się do polskich twórców po projekty – chodziło głównie o przedmioty tworzone na specjalne okazje, ale nie tylko. Wśród artystów projektujących dla tych fabryk w końcu XIX i na początku XX wieku można wymienić m.in. Jana Kryńskiego, Józefa Gardeckiego, Józefa Janowskiego, Władysława Wojtasiewicza; por. J. Paprocka-Gajek, Platery warszawskie..., dz. cyt., s. 120.

338


Projekty metaloplastyczne Julii Keilowej w kolekcji platerów Muzeum Warszawy

domych swej roli w formowaniu obrazu otaczającego ich świata inspirowała twórców podstaw nauczania w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych12. „Czeka nas olbrzymia praca […]. Młodemu pokoleniu przypadnie to szczęście stworzenia nowej sztuki, która obejmie całe życie polskie i zapewni następnym pokoleniom lepszą i szlachetniejszą egzystencję niż nasza”13. Słowa wypowiedziane w  1923 roku przez Józefa Czajkowskiego w  czasie wykładu inauguracyjnego w Szkole Sztuk Pięknych były podłożem programu ideowego, który kształtował sposób myślenia o sztuce nowego pokolenia artystów. W  wypowiedzi tej przejawia się, tak charakterystyczna dla modernizmu, wiara w możliwość przebudowy świata poprzez wprowadzenie nowych kanonów piękna opartych na zasadach celowości i użyteczności, co w ostatecznym rozrachunku miało prowadzić do polepszenia ludzkiej egzystencji. W  nowo otwartej w  1923 roku Szkole Sztuk Pięknych o  statusie uczelni państwowej przyjęty został model edukacji, który zakładał, że mury szkoły powinni opuszczać wszechstronnie wykształceni artyści specjaliści potrafiący kreować otoczenie w nowoczesny sposób. Miało to nastąpić dzięki programowemu wychodzeniu artystów „na ulice” i  tworzeniu odpowiednich wzorów dla wyrobów przemysłowych. Dlatego też studenci w trakcie edukacji zapoznawali się z zasadami projektowania, zgłębiali technologię wykonania obiektu oraz tajniki materiałoznawstwa. Profesorami warszawskiej szkoły zabiegającymi o jej nowatorskie oblicze byli m.in. Karol Tichy, Józef Czajkowski i  Wojciech Jastrzębowski. Podłoże teoretyczne do swych działań twórczych i  pedagogicznych czerpali z  pism Johna Ruskina, idei angielskiego ruchu odnowienia rzemiosła czy też działalności Deutscher Werkbund – niemieckiego stowarzyszenia głoszącego potrzebę kształtowania otoczenia w duchu społecznej, artystycznej i moralnej odnowy. Na gruncie rodzimym ideowym zapleczem dla programu Szkoły Sztuk Pięknych była działalność Towarzystwa Polska Sztuka Stosowana (1901–1914) i  Warsztatów Krakowskich (1913–1926). Warszawska uczelnia, odwołując się do tych założeń, miała kształcić artystów świadomych misji, jaka przed nimi stoi: upowszechnienia sztuki, która będzie odpowiadać na potrzeby współczesności. Uważano, że należy zniwelować różnice między tzw. sztuką wysoką i  stosowaną, wkroczyć w  rzeczywistość i  oddziaływać na otoczenie w sposób wychowawczy. Działania miały być nakierowane na człowieka i jego potrzeby. Efekt końcowy osiągano z poszanowaniem indywidualności twórczej. Tak wytyczony program kształcenia artystycznego motywował absolwentów warszawskiej szkoły do podjęcia współpracy z przemysłem. Z drugiej strony firmy platernicze na skutek zmiany realiów handlowych, które nastąpiły po I  wojnie światowej, gotowe były skorzystać z  pomysłów młodych projektantów. Kurczący się rynek zbytu i zmiana oczekiwań klienteli 12 Szkoła Sztuk Pięknych w 1932 roku została przekształcona w Akademię Sztuk Pięknych. 13  Sztuka wszędzie. Akademia Sztuk Pięknych w  Warszawie 1904–1944, red. nauk. J. Gola, M. Sitkowska, A. Szewczyk, Warszawa 2012, s. 66.

339


Monika Siwińska

otworzyły zakłady na nowe pomysły stylistyczne14 i współpracę z artystami. Przewartościowanie zasad organizowania produkcji było konieczne szczególnie w dużych zakładach, takich jak Norblina czy Frageta, w których dobre wyniki finansowe opierały się dotąd w  bardzo dużej mierze na sprzedaży produktów na rynek rosyjski15. Kiedy firmy zostały odcięte od tak znaczącego źródła zbytu, konieczne stało się pozyskanie nowego odbiorcy. W kraju obiecującymi klientami były dla takich zakładów instytucje i przedsiębiorstwa państwowe oraz prywatne. Wraz z odrodzeniem niepodległości młode państwo poszukiwało czytelnej stylistyki, która stanowiłaby wyraz jego odrębności i aspiracji. Niezwykle pomocna w tworzeniu tego wizualnego oblicza okazała się Międzynarodowa Wystawa Sztuki Dekoracyjnej i  Nowoczesnego Przemysłu w  Paryżu w 1925 roku. Polski pokaz został zdominowany przez wykładowców Szkoły Sztuk Pięknych w  Warszawie, m.in. Wojciecha Jastrzębowskiego, Józefa Czajkowskiego, Karola Stryjeńskiego. Zaprezentowany w  Paryżu pawilon, jego wyposażenie oraz ekspozycja w Grand Palais były ogromnym sukcesem i przyniosły ich twórcom rozgłos. Przyznano wówczas Polsce 36 Grand Prix, 31 odznaczeń honorowych i 60 złotych medali16. Nic dziwnego, że po tak spektakularnych dowodach uznania wykładowcy Szkoły Sztuk Pięknych chętnie byli zatrudniani przez polskie władze17, a artyści skupieni wokół środowiska uczelni i z niej się wywodzący stanowili dla przemysłu gwarancję powstania interesujących przedmiotów. Przekonywać mógł do tego również program szkoły, w którym tak silny akcent kładziono na umiejętności związane z projektowaniem przedmiotów użytkowych. Stylistyka, jaką proponowali warszawscy twórcy, opierała się w  warstwie ideowej na współbrzmieniu rodzimej tradycji z oczekiwaniami współczesnego człowieka. Odwoływano się do pojęć harmonii, logiki, połączenia formy i funkcji. Poszukiwano piękna, umiejętnego uwydatnienia charakteru materiału, wygody18. W  warstwie wizualnej wyroby polskich twórców mieściły się w stylu art déco, który królował w Paryżu na wystawie w 1925 roku. W kolejnych latach dekoracyjna strona przedmiotów zaczęła być coraz wyraźniej podporządkowywana ich funkcji – co uwidacznia się wyraźnie w  pracach absolwentów Szkoły Sztuk Pięknych zrzeszonych w  spółdzielni „Ład”19. Działalność tych artystów nie oderwała się jednak od zasadniczego

14  J. Paprocka-Gajek, Niecodzienne przedmioty codziennego użytku, w: „Spotkania z Zabytkami”, 2014, nr 11–12, s. 34. 15 Joanna Paprocka-Gajek, Platery warszawskie..., dz. cyt., s. 106. 16 Sztuka Wszędzie. Akademia Sztuk Pięknych..., s. 168–177. 17 Na przykład meble do konsulatów projektowali Karol Stryjeński, Karol Tichy, Wojciech Jastrzębowski, Józef Czajkowski. 18  I. Huml, „ŁAD”. Geneza – idee – program, w: Spółdzielnia Artystów Ład 1926/1996, red. Anna Frąckiewicz, t. 1, Warszawa 1998, s. 25. 19 Julia Keilowa nie należała do członków „Ładu”, jednak współpracowała ze Spółdzielnią, prezentując swą metaloplastykę na jej wystawach. Ponadto metalem w  „Ładzie” zajmował się m.in. Karol Stryjeński – nauczyciel Julii w okresie studiów w Warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych. Por. A. Frąckiewicz, Rzeczy piękne – metale Julii Keilowej, w: Wyprawa w 20-lecie [katalog wystawy MNW], Warszawa 2008, s. 286.

340


Projekty metaloplastyczne Julii Keilowej w kolekcji platerów Muzeum Warszawy

postulatu tworzenia rzeczy, których wygląd jest wypadkową starannego, harmonijnego zestawienia form, barw, materiału i przeznaczenia. Podjęcie przez zakład platerniczy współpracy z  młodym, obiecującym projektantem z  warszawskiej uczelni rokowało, iż na rynek zostaną wprowadzone produkty, których wygląd spotka się z  uznaniem spragnionych nowości klientów. Ponadto oferta odwołująca się do trendów zgodnych z postulatami władz państwowych mogła wpłynąć na złożenie przez rządowe instytucje intratnych zamówień. Kandydatura Julii Keilowej, studentki Szkoły Sztuk Pięknych, której metaloplastyka została już zauważona i nagrodzona na macierzystej uczelni20, mogła odpowiadać oczekiwaniom przedsiębiorców. Artystka dzięki nauce w warszawskiej szkole zdobyła wiedzę o projektowaniu. Specyfikę materiału oraz technologię obróbki metalu poznała, uczęszczając na zajęcia w pracowni technik metalowych, którą prowadził Karol Stryjeński21. W duchu haseł głoszonych na uczelni i postulatów zniesienia różnic między sztuką czystą i  stosowaną22 do projektowania przedmiotów użytkowych podchodziła z pełną świadomością znaczenia tej dziedziny twórczości, nie umniejszając jej wagi w  stosunku do rzeźbiarstwa, które również uprawiała23. Dla Julii Keilowej działania na rzecz przemysłu były realizacją założeń, w których duchu formowała się jej postawa artystyczna, a które zakładały, że sztuka ma kształtować otoczenie człowieka. Współpraca okazała się owocna dla obu stron. Projekty wykonane dla warszawskich firm przyniosły artystce duże uznanie, a  ich zaistnienie w publicznej sferze, omówienia i publikacje na łamach prasy zapewniały wytwórcom zbyt i prestiż. W 1937 roku na Międzynarodowej Wystawie „Sztuka i Technika w Życiu Współczesnym” w Paryżu firma Frageta z powodzeniem prezentowała wyroby projektu Keilowej24. Przedmioty te nie przeminęły wraz z  epoką, w  której powstały. Umiar i harmonijna, przemyślana forma, która je wyróżnia, sprawiły, że są one poszukiwane na rynku antykwarycznym, a nazwisko ich autorki wymieniane jest wśród najważniejszych polskich projektantów dwudziestolecia międzywojennego. W Muzeum Warszawy w bogatej kolekcji platerów nie mogło zabraknąć prac Julii Keilowej. Znalazły się one w zbiorach ze względu na niezaprzeczalną wartość i znakomite walory estetyczne, ale również jako dokument dróg, którymi 20 Jej projekty metaloplastyczne zostały nagrodzone na uczelni: dwukrotnie w  1929 i  w  1930 roku; por. A. Kasprzak, Dekoracyjny modernizm, w: Rzeczy niepospolite. Polscy projektanci XX wieku, red. C. Frejlich, Kraków 2013, s. 140. 21  Sztuka Wszędzie. Akademia Sztuk Pięknych..., dz. cyt., s. 416. 22 J. Antos, Poszukiwanie stylu polskiego, w: Rzeczy niepospolite..., dz. cyt., s. 50. 23 Keilowa rzeźbę studiowała w  pracowni Karola Breyera. Swe prace wystawiała w  Warszawie w  roku 1924, i  w  latach 1932–1938, patrz Słownik artystów polskich i  obcych w  Polsce działających, t. 3, red. J. Maurin Białostocka, J. Derwojed, Wrocław 1979, s. 392. 24 A . Kasprzak-Miler, Platery i srebra w smaku i charakterze lat międzywojennych. Projekty Julii Keilowej, w: Polskie art déco. Materiały sesji naukowej pod przewodnictwem prof. Ireny Huml i prof. Anny Sieradzkiej w Muzeum Mazowieckim w Płocku 22 maja 2006 roku, Płock 2007, s. 67.

341


Monika Siwińska

podążało warszawskie platernictwo. Te wysokiej jakości, niezwykle oszczędne, poddane rygorowi kompozycyjnemu wyroby stanowią ważną część zróżnicowanego stylistycznie zbioru. Funkcjonują w nim obok eklektycznych, przeładowanych dekoracją przedmiotów, często wykonanych w tym samym czasie co projekty Keilowej. Zgodnie z logiką handlową zakłady wytwarzały wzory, które znajdowały nabywców. Zmieniające się mody przynosiły więc w katalogach firmowych kolejne nawarstwienia modeli. Fakt, że odbiegające od dotychczasowej oferty wyroby autorstwa Keilowej wzbudziły zainteresowanie producentów, świadczy o ich otwartości na nowe tendencje w sztuce, jak i na powstanie grupy odbiorców, którzy byli zainteresowani kupnem przedmiotów o stonowanej, przeniesionej na poziom konstrukcji dekoracyjności. Znaczenie tych prac uwidacznia się szczególnie na tle innych platerów powstałych w warszawskich zakładach, w których nowe zjawiska we wzornictwie nie zawsze zyskiwały taki indywidualny i wysoki poziom opracowania. Dziś Muzeum Warszawy posiada 18 obiektów Julii Keilowej. Są to przedmioty wykonane w trzech warszawskich wytwórniach, z którymi artystka współpracowała: Frageta, Norblina i Braci Henneberg. Wśród nich znajdują się cukiernice, tace, patery, dzbanek do kawy, czarki do lodów. Jak już wspominałam, pierwsze dzieła Keilowej trafiły do zbiorów nie ze względu na powiązanie z projektantką – ich atrybucja nie była wówczas ustalona. O nabyciu zadecydowała ich uroda i stylistyka. W późniejszym czasie, po określeniu autorstwa i wyodrębnieniu szczególnie cennych zjawisk w dziejach warszawskiego platernictwa, zespół ten był poszerzany z myślą o zgromadzeniu reprezentatywnego zestawu prac artystki. Wykonane przez nią projekty stanowią znaczące zjawisko artystyczne w  katalogu wzorów, wdrożonych do produkcji w warszawskich fabrykach. Muzeum tworzy kolekcję, która ma ukazywać również spektrum możliwości twórczych stołecznego platernictwa, a w związku z tym, że działalność Julii Keilowej należy do ważniejszych wyznaczników jego osiągnięć, zbiór jej prac stanowi cenny element posiadanych i wciąż rozbudowywanych zasobów z tego zakresu. W maju 2014 roku w Muzeum Woli, oddziale Muzeum Warszawy, w ramach cyklu „Sala 1 eksponatu” pokazywana była cukiernica „Kula” Julii Keilowej (MHW 22054). Obiekt ten otwierał zaplanowany na lata 2014–2016 projekt, który ma na celu podjęcie dyskursu nad rolą eksponatu w przestrzeni muzeum oraz nad sposobami prowadzenia narracji wystawienniczej25. W 2014 roku naczelnym hasłem zaplanowanych ośmiu pokazów była „Nowoczesność”. Każdy z zaprezentowanych przedmiotów stanowił punkt wyjścia do ukazania zachodzących od końca XIX wieku przemian kulturowych, społecznych i historycznych prowadzących do powstania nowego języka artystycznej wypowiedzi. Cukiernica Keilowej była znakomitą ilustracją dwóch założeń stanowiących podstawę realizacji „Sali 1 eksponatu”. Dzięki zaprezentowaniu solo 25 Sala 1 Eksponatu – ulotka towarzysząca wystawie, MHW, 2014.

342


Projekty metaloplastyczne Julii Keilowej w kolekcji platerów Muzeum Warszawy

1. Cukiernica „kula”, projekt Julia Keilowa, Norblin i Ska, mosiądz srebrzony, tłoczony, odlewany, Warszawa, 1935, w zbiorach MW od 1983 r.

tego niewielkiego przedmiotu uwydatniony został monumentalizm i szlachetna prostota jego formy. Cała uwaga została skoncentrowana na pojedynczym obiekcie, co pozwoliło dostrzec rangę rzeczy z pozoru banalnej, podkreśliło wagę artefaktu w narracji wystawienniczej, dla której stanowił on punkt wyjścia i treść podjętych rozważań. Cukiernica w niezwykle czytelny sposób egzemplifikowała naczelne hasło prezentacji, była nośnikiem pojęć, które stworzyły kategorię nowoczesności w  sztuce. W  jej kształcie można było odnaleźć echa haseł odwołujących się do racjonalności, funkcjonalności, syntezy form, geometryzacji, zatarcia granicy między sztuką użytkową a  tzw. wysoką oraz przyswojenia tych pojęć i  dostosowania ich do potrzeb przemysłu. Kula ucieleśnia wszystkie te założenia, które w  swych pracach chciała zawrzeć Julia Keilowa. Miała ona jednocześnie cieszyć oko, być komfortowa w użyciu i stylistyką odpowiadać duchowi czasu, w którym powstała. Cukiernica mieści się niewątpliwie w  nurcie modnego w  tym czasie art déco. Jest przedmiotem dekoracyjnym, operującym jednak surową, lapidarną estetyką. W  jej prostej bryle ujawniają się tendencje lat trzydziestych XX  wieku zmierzające do uproszczenia form i budowania struktury naczyń z podstawowych figur geometrycznych oraz układów prostych płaszczyzn i  łagodnych łuków26. Projektantka przy jej tworzeniu zastosowała konkretne motywy popularne w okresie międzywojennym. Taki charakter ma rozszerzający się uchwyt, który przybrał wachlarzowatą formę – znamienną dla przed26 Tendencja ta widoczna jest np. w  projektach naczyń ceramicznych tworzonych przez artystów działających w  pracowni ceramicznej „Ładu”; por. M. Jeżewska, Pracownia ceramiczna „Ładu”, w: Spółdzielnia Artystów ŁAD 1926/1996, red. A. Frąckiewicz, Warszawa 1998, s. 298.

343


Monika Siwińska

2. Paterka „trójsierpowa”, projekt Julia Keilowa, Norblin i Ska, biały metal srebrzony, tłoczony, Warszawa, 1934, w zbiorach MW od 1981 r.

3. Popielniczka „dwusierpowa”, projekt Julia Keilowa, Wytwórnia Wyrobów Srebrnych, srebro sztancowane, Warszawa, projekt 1935, wykonanie 1945–1963, w zbiorach MW od 2013 r.

miotów powstających w tym okresie. Te wszystkie nawiązania nie odbierają jednak pracy Keilowej indywidualnego charakteru. Niebanalnym rozwiązaniem jest przekształcenie drobnego przedmiotu użytkowego w kompozycję przestrzenną i logika, z jaką zostały połączone tworzywo, forma i funkcja. Artystka, korzystając z zastanych wzorów, umiała je wykorzystać w nieszablonowy sposób, tworząc przedmioty oryginalne w wyrazie, zrównoważone, o wysmakowanym, eleganckim wyglądzie.

344


Projekty metaloplastyczne Julii Keilowej w kolekcji platerów Muzeum Warszawy

4. Taca „sierpowa”, projekt Julia Keilowa, Fraget, miedź srebrzona, tłoczona, Warszawa, 1933, w zbiorach MW od 1979 r.

Skłonność projektantki do stosowania wachlarzowatych, zakosowo zachodzących na siebie oraz promienistych kształtów ujawnia się w kilku obiektach zgromadzonych w  muzealnej kolekcji. Lubianym przez artystkę motywem były sierpowate formy obiegające brzegi przedmiotów. Można je odnaleźć w tacy (MHW 20477), popielniczce (MHW 28763) i paterce (MHW 20836). Dwa pierwsze przedmioty zostały ozdobione podwójnym sierpem, trzeci potrójnym. Zakosy te silnie dynamizują bryłę. W przypadku paterki sugestia ruchu została dodatkowo wzmocniona przez krystaliczne rozbicie wnętrza naczynia na wirowo zachodzące na siebie płaszczyzny. Z kolei powierzchnia popielniczki jest rozfalowana przez pary półkolistych zagłębień umieszczonych na zakończeniach sierpów. Źródła użycia i zestawienia aktywizujących bryłę form, które poprzez różnorodne załamywanie i odbijanie światła wprowadzają jeszcze dodatkowe ożywienie powierzchni, niewątpliwie szukać można w  założeniach włoskich futurystów wygłaszających pochwałę żywiołowości i dynamiki współczesnego im świata. Art déco to zapatrzenie w technologiczne możliwości nowego stulecia przetworzyło na estetyzujące, biegnące po diagonalach, uskokowo zestawione linie i płaszczyzny. W projektach Keilowej tendencje te zostały poddane oczyszczeniu i wysublimowaniu do prostego zestawienia sugestywnych geometrycznych form. Siła wyrazu projektowanych przez nią obiektów tkwi właśnie w umiarze, z jakim dobierała środki plastycznego przekazu, oraz w umiejętności podporządkowania ich funkcji i  plastycznej wymowie całości. Komponując przedmiot użytkowy, artystka nie zapominała o celach, dla których je tworzy. Zgodnie z ideologicznym założeniem zgodności formy przedmiotu z jego przeznacze345


Monika Siwińska

5. Koszyk ze szkłem, projekt Julia Keilowa, Bracia Henneberg, mosiądz srebrzony, tłoczony, szkło szlifowane, Warszawa, ok. 1935, w zbiorach MW od 1986 r.

6. Cukiernica „błyskawica”, projekt Julia Keilowa, Bracia Henneberg, mosiądz srebrzony, tłoczony, Warszawa, 1938, w zbiorach MW od 1985 r.

niem27 funkcja nie ustępowała w jej pracach pierwszeństwa wyglądowi. I tak zagłębienia ulokowane w sierpach popielniczki służą jako podpórki pod papierosy, same sierpy stanowią uchwyty tacy czy kołnierz patery. Motyw wachlarzowatych, zakosowo zachodzących na siebie płaszczyzn został użyty przez artystkę w  wysokim, trapezoidalnym koszyku ze szklanym wkładem (MHW 22884) znajdującym się w  zbiorach Muzeum. Zestawione w nim miękkie, łukowate płaszczyzny wzajemnie się przenikają i wyłaniają, rozchylając się ku górze, tworzą współbrzmiący ze sobą układ łagodnych linii. To właśnie one wraz z kontrastowym zestawieniem metalu i szkła stanowią stonowaną, wynikającą z formy dekorację przedmiotu. Ukosowe przełamanie linii zastosowała projektantka w  koszyczku na cukier (MHW 22438) z kolekcji platerów. Zostało ono umieszczone w zwieńczeniu kolistego pałąka. Ten wyrazisty, ekspresyjny motyw dzięki zgraniu kompozycji wybija się na pierwszy plan, nie odbiera jednak znaczenia pozostałym elementom układu. Tak jak i w innych pracach artystki, cukiernica powstała z połączenia prostych form – łuku, którego miękką krzywiznę dynamizuje ostry uskok, niecki konicznej misy i sześcianu cokołu. Wszystkie te struktury są wyważone i powiązane. Równie harmonijnie przeplatają się kształty w innej paterze z kolekcji platerów (MHW 28762), w której łączy się w spójną całość okrąg płytkiego zagłębienia z sześciobokiem kołnierza. 27 Hasło to stanowiło jedno z założeń programu kształcenia w Warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych, por. A. Frąckiewicz, Spółdzielnia Artystów Ład, w: Sztuka wszędzie…, dz. cyt., s. 25.

346


Projekty metaloplastyczne Julii Keilowej w kolekcji platerów Muzeum Warszawy

7. Patera, projekt Julia Keilowa, Fraget, mosiądz srebrzony, tłoczony, Warszawa, 1935, w zbiorach MW od 2013 r.

Geometryzacja, która była przejawem inspiracji artystów tworzących w stylu art déco ruchami awangardowymi, by następnie w duchu tego nurtu zostać przekształcona w środek dekoracyjny, znalazła wyraz w twórczości Keilowej w budowaniu naczyń z układów zestawianych z prostych brył i  płaszczyzn oraz w  dążeniu do kompozycyjnego umiaru. Tworzone przez nią przedmioty składają się z  wyrazistych, oczyszczonych, zsyntetyzowanych form. Artystka w  szczególności preferowała kule, stożki, walce, sześciany, linie biegnące po łagodnie wygiętych łukach. W dwudziestoleciu międzywojennym chętnie stosowano kontrasty barwne i fakturowe. W metaloplastyce efekt ten osiągano, zestawiając połyskliwe, srebrzyste powierzchnie naczyń z drewnianymi, zwykle czernionymi uchwytami i gałkami. Połączenia takie odnajdujemy również w pracach Keilowej. W zbiorach Muzeum Warszawy jest półkolista misa (MHW 25331), której dekoracyjne uchwyty wykończono czernionym drewnem, wydobywającym poprzez kontrast zygzakowate wcięcia metalowych części. W  drugim obiekcie – dzbanku (MHW 23227) – drewniane półłuki tworzą dwudzielny uchwyt, a czarna okrągła gałka wieńczy pokrywkę. Charakterystyczny dla okresu, w  którym powstał ten przedmiot, jest również cylindryczny, podłużny kształt korpusu i przeskalowany w swej wielkości uchwyt. Jego masywna sylwetka została jednak zrównoważona wyważonym zestawieniem dwóch przełamanych form i miękkością łukowatych kształtów. Dzbanek jest niewielkich rozmiarów (jego wysokość wynosi 13,5 cm), połączenie uproszczonych brył nadaje mu jednak monumentalny wyraz. Z archiwalnych zdjęć wykonanych w latach trzydziestych XX wieku przez Benedykta Jerzego Dorysa wiemy, że wchodził on w skład kompletu złożonego z cukiernicy, mlecznika i tacy. Na przedwojennej fotografii został uwieczniony zestaw wykona-

347


Monika Siwińska

8. Patera, projekt Julia Keilowa, Bracia Henneberg, mosiądz srebrzony, tłoczony, drewno czernione, Warszawa, 1933, w zbiorach MW od 1999 r.

9. Dzbanek do kawy, projekt Julia Keilowa, Fraget, biały metal srebrzony, tłoczony, drewno czernione, Warszawa, ok. 1935, w zbiorach MW od 1987 r.

348

10. Przybornik na papierosy, projekt Julia Keilowa, Bracia Henneberg, mosiądz srebrzony, tłoczony, Warszawa, ok. 1935, w zbiorach MW od 1986 r.


Projekty metaloplastyczne Julii Keilowej w kolekcji platerów Muzeum Warszawy

11. Taca, projekt Julia Keilowa, Fraget, biały metal srebrzony, tłoczony, Warszawa, ok. 1935, w zbiorach MW od 1979 r.

ny własnoręcznie przez Julię Keilową. Artystka od 1933 roku28 prowadziła pracownię metaloplastyczną29. Wykonywała w niej kute ręcznie obiekty, których część stała się modelami dla fabryk Frageta, Norblina i Braci Henneberg. Bogate doświadczenie, zdobywane we własnym warsztacie, i dogłębna znajomość materiału, stanowiły podstawę jej pracy twórczej, pozwalając na maksymalne wykorzystanie właściwości tworzywa i  na takie budowanie form, które podkreśla urodę metalu. Dzięki tej praktycznie zdobytej wiedzy, zestawiając ze sobą płaszczyzny, artystka umiała posłużyć się efektami świetlnymi powstającymi w wyniku odpowiedniego załamania czy wyoblenia metalicznej powierzchni w  taki sposób, by wzmacniały one plastyczną wymowę bryły. Ta dbałość o twórcze wykorzystanie właściwości tworzywa jest ucieleśnieniem postulatów głoszonych na warszawskiej uczelni, gdzie przekazywano studentom szacunek dla materiału, którego właściwości mieli poznawać w czasie samodzielnej pracy warsztatowej. Umiejętność zastosowania światła i jego refleksów do wzmocnienia wyrazu artystycznego przedmiotu uwidacznia się w pełni w przyborniku do papierosów (MHW 22895), zakupionym do zbiorów w 1986 roku. Składa się on z sześciennych form, których zacienione i wydobyte światłem ścianki budują

28 M. Czyńska, Mlecznik z pływającego okrętu, „Wysokie Obcasy”, 2012, nr 293, s. 38. 29 Pracownię Julii Keilowej opisała Nelly Samotyhowa w  1936 roku. Z  jej słów wyłania się obraz pracowni dobrze wyposażonej, umożliwiającej wykonywanie różnorodnych prac metaloplastycznych: „W  warsztacie, powiedzieć by można w  kuźni p. Keilowej stoi duży, ciężki stół, a  na nim i  przy nim narzędzia stalowe. Uderza tu wielka kolekcja młotków i  młoteczków, sprowadzonych aż z  Francji. [...] W sąsiedniej kuchni, na koksie, którego żarzenie wywołuje specjalny aparat gazowy, zasilany miechem, […]; niezbędnym szczegółem warsztatu jest ponadto wanienka z  kwasami, do której wkładany bywa każdy przedmiot przed galwanizacją”. N. Samotyhowa, Wskrzeszone rękodzieło. Metaloplastyka Julii Keilowej, „Arkady”, 1936, nr 1, s. 50.

349


Monika Siwińska

12. Taca, projekt Julia Keilowa, Bracia Henneberg, mosiądz srebrzony, tłoczony, Warszawa, ok. 1935, w zbiorach MW od 2013 r.

wielopłaszczyznową, spiętrzoną strukturę całości. W zależności od ustawienia przybornika w stosunku do źródła światła można uzyskać różne efekty plastyczne. Keilowa w udany sposób wykorzystała właściwości materiału – posługując się wypolerowanymi powierzchniami pojemników, wykreowała rozbudowany, wieloplanowy układ przestrzenny. Dzięki takim zabiegom powstał przedmiot, którego dekoracyjność jest współtworzona przez połączenie geometrycznych brył i światła. Znajomość technicznych możliwości wynikających z właściwości tworzywa zaowocowała stosowaniem przez artystkę motywów, które uwypuklały plastyczność metalu. Stąd w jej pracach często pojawiają się faliste, łukowato wywinięte struktury. W zbiorach Muzeum znajduje się taca (MHW 20476), której krótsze krawędzie zostały zrolowane ku górze w formie naprzemiennie ułożonych dwóch podłużnych stożków. Dzięki temu prostemu zabiegowi uzyskano oryginalny, wyrafinowany w swej prostocie kształt. W innej tacy (MHW 28821) wypiętrzone brzegi zostały wywinięte półokrągło ku dołowi, w kolejnej tacy (MHW 21013) zawinięte pod spód stały się wspornikami dla uskokowo wyodrębnionego lustra, a w środkowej części po zrolowaniu stały się uchwytami. W każdym z tych obiektów zawinięcie arkusza blachy podkreśla plastyczne właściwości użytego tworzywa, wykorzystuje je do stworzenia interesujących efektów wizualnych i  praktycznych rozwiązań formalnych. Całość jest spójna i logiczna w swym wyrazie. Dążenie do zjednoczenia wyglądu przedmiotu z jego funkcją i materiałem oraz stosowanie wyważonej, oszczędnej dekoracji wynikającej z  kształtu przedmiotu widoczne jest we wszystkich obiektach projektu Julii Keilowej, które Muzeum posiada w swojej kolekcji. Tak jest również w przypadku nieopisanych tutaj obiektów: pucharu nagrodowego (MHW 21150), cukiernic

350


Projekty metaloplastyczne Julii Keilowej w kolekcji platerów Muzeum Warszawy

13. Taca, projekt Julia Keilowa, Bracia Henneberg, mosiądz srebrzony, tłoczony, Warszawa, ok. 1935, w zbiorach MW od 1981 r.

(MHW 18202 i MHW 28417/a–b), czarek do lodów (MHW 22882/1–2), podstawki do cytryn (MHW 24589/a–b) i tacy (MHW 24190). Prace tej projektantki stanowią zwarty zbiór, wyróżniający się wśród innych platerów warszawskich purystyczną, wyciszoną estetyką. Wysoka kultura plastyczna Keilowej, jej wyczucie form stanowią podstawę jakości wykonywanych przez nią prac. Stosowana przez artystkę stylistyka, odpowiadając założeniom stylu art déco, jednocześnie nosi piętno jej indywidualności twórczej. Wygląd tworzonych przez Keilową przedmiotów użytkowych znalazł uznanie w  oczach współczesnych, o  czym świadczą nagrody na wystawie paryskiej w  1937 roku, indywidualna wystawa w  Instytucie Propagandy Sztuki w 1938 roku oraz opinie zamieszczone na łamach prasy. O  trafności ocen odbiorców co do założeń kształtujących twórczość Keilowej i stanowiących podstawę jej współpracy z przemysłem świadczą słowa zawarte w artykule w „Światowidzie” z 1938 roku: „Prace p. Julii Keilowej odznaczają się logiką konstrukcji i zrozumieniem charakteru metalu, z którego umie artystka wydobyć pięknie ukształtowaną formę. Przedmioty takie jak patery, popielnice i wazy harmonizują doskonale z współczesnem wnętrzem mieszkaniowem”30. W zbiorach Muzeum Warszawy obiekty autorstwa Keilowej stanowią doskonałą ilustrację przemian w  podejściu warszawskich firm platerniczych w  okresie międzywojennym do projektowania produkowanych seryjnie przedmiotów użytkowych.

30 MDD, Metaloplastyka J. Keilowej, „Światowid”, 1938, nr 16, s. 27.

351


Julia Keilowa metal waredesign in the Museum of Warsaw plated ware collection Julia Keilowaâ&#x20AC;&#x2122;s metalware artwork, commissioned by Warsaw plated tableware companies in the interwar period, provides an impressive example of successful collaboration between industry and design. The fact that such an outstanding artist found herself working for Warsaw tableware industry came as a result of a more general shift in artistic trends towards areas hitherto considered of little or no interest. For Julia Keilowa, her involvement with industry meant putting into practice the premises that underlay her artistic formation, based on the assumption that art should shape the human environment. The Museum of Warsaw holds a collection of 18 items by the artist. Objects of everyday use designed by Julia Keilowa enrich the holdings not only with their unquestionable value and aesthetic qualities, but also as evidence of the trends in Warsaw plated tableware. These products of highest quality, designed in the art deco spirit, demonstrate sophisticated simplicity and composition rigour and constitute an important part of the stylistically diverse collection.


Jacek Bochiński

Projekty warszawskiej rzeźby pomnikowej Gustawa Zemły – najnowsze nabytki Muzeum Warszawy

W 2015 roku Muzeum Warszawy zakupiło od profesora Gustawa Zemły sześć rzeźb. Są to projekty, modele lub szkice koncepcyjne związane z warszawskimi pomnikami: Polegli Niepokonani 1939‒1945, Bitwy o Monte Cassino, Henryka Sienkiewicza i  Juliusza Słowackiego (niezrealizowany). Prace poszerzają posiadaną przez Muzeum Warszawy kolekcję redukcji, modeli lub autentycznych elementów warszawskich pomników, liczącą ponad 30 obiektów. Wśród redukcji pomników w kolekcji znajdują się m.in.: Kolumna Zygmunta III Wazy (Augustyn Locci, Constantino Tencalla, Clemente Molli), pomnik Lotnika (Edward Wittig), pomnik Poległym Saperom (Mieczysław Lubelski), pomnik Fryderyka Chopina (Wacław Szymanowski), Warszawska Nike (Marian Konieczny), odlewane w  renomowanych warszawskich zakładach brązowniczych, np. Braci Łopieńskich, Karola Juliusza Mintera czy też Władysława Miecznika. Z  rzeźb pełnowymiarowych Muzeum Warszawy posiada wykonaną w  1855 roku oryginalną figurę Syreny z  Rynku Starego Miasta (Konstanty Hegel). W Muzeum znajdują się także metalowe płyty z cokołów pomników: Jana Kilińskiego, Mikołaja Kopernika, Iwana Paskiewicza oraz pomnika Poległym Saperom (dwa ostatnie nieistniejące). Jednym z priorytetów nowej polityki gromadzenia zbiorów Muzeum Warszawy jest rozbudowa właśnie tej kolekcji. Wynika to m.in. z koncepcji nowo tworzonej wystawy głównej Muzeum, na której powstaną dwie galerie prze353


Jacek Bochiński

znaczone na zbiory rzeźby. Pierwsza będzie prezentować redukcje pomników warszawskich, druga – detale architektoniczne i rzeźbę występującą w  przestrzeni publicznej stolicy. Chcielibyśmy, aby kolekcja była reprezentatywna dla wszystkich okresów, aby pokazywała rozwój stylistyczny warszawskiej rzeźby pomnikowej od pierwszej realizacji – Kolumny Zygmunta III Wazy – do prac najnowszych. Będzie ona zatem uzupełniana o przykłady sztuki współczesnej traktowanej jako kolejny etap w  ciągu rozwojowym epok artystycznych. Dla przykładu można podać, że w 2014 roku w ramach nowej strategii rozwoju kolekcji zostały zakupione dwa szkice rzeźbiarskie z brązu autorstwa Wincentego Kućmy związane z pomnikiem Bohaterów Powstania Warszawskiego przy placu Krasińskich w Warszawie (1981, MHW 29229; 1986, MHW 29230). Gustaw Zemła (ur. 1931) zaliczany jest do najwybitniejszych współczesnych polskich rzeźbiarzy zajmujących się rzeźbią pomnikową1. W latach 1952–1958 studiował w  Akademii Sztuk Pięknych w  Warszawie w  pracowniach Franciszka Strynkiewicza i Ludwiki Nitschowej. Przez ponad pół wieku – od 1958 do 2012 roku – był pedagogiem na Wydziale Rzeźby warszawskiej akademii. Pełnił funkcję jej prorektora (1973–1976) i dziekana (1983‒1986). W 1964 roku uzyskał tytuł doktora, a w 1987 roku profesora zwyczajnego. Specjalizuje się w rzeźbie pomnikowej, sakralnej i studyjno-kameralnej. Jest autorem wielu znanych pomników, które na trwałe wpisały się w pejzaż polskich miast: Powstańców Śląskich w  Katowicach (1967), Władysława Broniewskiego w  Płocku (1972), Polegli Niepokonani 1939‒1945 w Warszawie (1973), Czynu Polaków w Szczecinie (1979), Dekalogu (Mojżesza) w Łodzi (1995), Bitwy o Monte Cassino w Warszawie (1999), Henryka Sienkiewicza w Warszawie (2000). Od 1986 roku wykonał dziewięć pomników papieża Jana Pawła II, m.in. w Mistrzejowicach, Płocku, Suwałkach, Warszawie, które wyróżniają się jakością na tle setek brzydkich i banalnych pomników stawianych w całej Polsce najwybitniejszemu Polakowi XX wieku. Artysta miał ponad 20 indywidualnych wystaw w kraju i za granicą oraz uczestniczył w kilkudziesięciu zbiorowych wystawach sztuki polskiej, m.in. w Paryżu, Londynie, Berlinie, Düsseldorfie, Sztokholmie, Moskwie, Waszyngtonie. Za wybitne zasługi dla kultury polskiej, osiągnięcia w  twórczości artystycznej i  pracy dydaktycznej został uhonorowany wieloma odznaczeniami (m.in. Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Oficerskim Kawalerów Maltańskich, Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski). Jego rzeźby znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w  Warszawie, Muzeum Wojska Polskiego, Muzeum Niepodległości, Muzeum Okręgowego w  Toruniu, Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. Muzeum Warszawy ma dwie prace artysty: Warszawa (gips patynowany, około 1964, MHW 17413) i model pomnika Ernesta Malinowskiego (brąz, 1999, MHW 27943). W  latach sześćdziesiątych i  siedemdziesiątych XX wieku Gustaw Zemła należał do artystów, którzy przełamywali stereotypowe rozwiązania stoso1 Szczegółowa bibliografia na temat twórczości G. Zemły została zebrana w: Gustaw Zemła. Rzeźby 1956– –2003, red. J. Chwałek i in., Kielce 2004.

354


Projekty warszawskiej rzeźby pomnikowej Gustawa Zemły

wane w polskiej rzeźbie pomnikowej. Rezygnując z tradycyjnej realistycznej figury na cokole, artysta ujmował temat poprzez znak, symbol, metaforę. Nie opowiadał o zdarzeniach wprost, ale szukał syntezy form i skrótu myślowego, które przez rozmaite skojarzenia miały pobudzać wyobraźnię widza. Dzięki oszczędności środków wyrazu i operowaniu zwartą bryłą osiągał charakterystyczny dla siebie monumentalizm. W  pracach Gustawa Zemły widać silne inspiracje starożytną sztuką grecką i kulturą antyczną. Jednym z jego ulubionych motywów stały się skrzydła nawiązujące do uskrzydlonej postaci muzy bądź Nike, bogini zwycięstwa. Skrzydlate pomniki na trwałe weszły do katalogu najlepszych realizacji polskiej rzeźby monumentalnej (pomnik Powstańców Śląskich w Katowicach ‒ o dynamicznej wielokierunkowej formie ‒ uważany jest za jeden z  najlepszych powojennych polskich monumentów). Kojarzyły się z walką o wolność, wyzwalaniem się człowieka z krępujących go więzów, romantycznym uniesieniem. Były jednym ze sposobów heroizacji tematów, wydarzeń i  ludzkich czynów. Wiele pomników Gustawa Zemły z okresu PRL odnosi się do polskiej historii, narodowej pamięci o dramatycznych wydarzeniach XX wieku, buduje poczucie wspólnoty wokół takich wartości, jak ofiarność, poświęcenie, patriotyzm i walka o wolność. Chociaż tego typu tematyka była zgodna z  ideologią i  polityką historyczną lansowaną przez ówczesne władze, to wynikała również z potrzeby społecznej. Naród okaleczony wojennymi doświadczeniami potrzebował ich utrwalenia w pomnikach. Były to tematy ważne dla wielu artystów. Gustaw Zemła w  wywiadzie z  1986 roku mówił: „Zawsze interesowało mnie intensywne przeżycie – cierpienie, bohaterstwo, sytuacje ekstremalne, wiążące się z heroizmem”2. Opowiadał o nich prostymi środkami z dużym ładunkiem emocjonalnym, bo jak mówił: „rzeźba powinna nieść w  sobie emocje, a  nie opowiadać o  emocjach”3. Starał się więc nie tylko upamiętniać same wydarzenia, ale także oddziaływać na widza. Stąd wiele jego rzeźb przedstawia zdeformowane ludzkie ciało (cykl Niobe, lata sześćdziesiąte) czy też dramatycznie ukształtowane, na wpół abstrakcyjne formy o bogatej fakturze (cykl Spalona Warszawa, 1964). Artysta potrafił stworzyć formułę pomnika, który jest jednocześnie nowoczesny w  formie, czytelny w  wyrazie i  osadzony w tradycji. Na początku lat osiemdziesiątych dał się zaobserwować u  Gustawa Zemły – podobnie jak u wielu innych polskich twórców rzeźby pomnikowej – powrót do tradycyjnej realistycznej formy i  znacznie bardziej dosłownego języka wypowiedzi artystycznej. Rzeźbiarz coraz częściej podejmował tematykę religijną, wykorzystywał symbolikę odnoszącą się do wartości chrześcijańskich. Tworzył krucyfiksy, drogi krzyżowe, figury Najświętszej Marii Panny i świętych, papieża Jana Pawła II. Cierpienie i