Issuu on Google+


Sylvain Reynard Ekstaza Gabriela 042500

1


Prolog Florencja, rok 1290 Kartka wypad³a na pod³ogê z dr¿¹cej d³oni poety. Siedzia³ nieruchomo kilka minut niby pos¹g. Potem wsta³, g³oœno zgrzytaj¹c zêbami, i wzburzony wybieg³ z domu, nie zwracaj¹c uwagi na meble i delikatne przedmioty, ignoruj¹c wspó³mieszkañców. By³a tylko jedna osoba, któr¹ pragn¹³ teraz zobaczyæ. Pospiesznie przemierza³ ulice, bieg³ niemal¿e, w miarê gdy zbli¿a³ siê do rzeki. Stan¹³ na skraju mostu, ich mostu, i przez ³zy wypatrywa³ na brzegu najmniejszego choæby œladu swej ukochanej. Nigdzie jej nie by³o. Nigdy nie wróci. Jego ukochana Beatrycze zniknê³a.

5


6


A ja o wtórnym z królestw œpiew u³o¿ê, Gdzie siê duch ludzki z grzesznej myje pleœni, Gotuj¹c stan¹æ na niebieskim dworze. Dante Alighieri, Boska Komedia, Czyœciec, Pieœñ I, 46.

7


8


Rozdzia³ 1 Profesor Gabriel Emerson czyta³ najœwie¿sze wydanie florenckiej „La Nazione”, siedz¹c nago na ³ó¿ku w swoim apartamencie Palazzo Vecchio w Gallery Hotel Art. Obudzi³ siê wczeœnie i zadzwoni³ po obs³ugê hotelow¹, ale nie móg³ siê oprzeæ i wróci³ do ³ó¿ka, by spojrzeæ raz jeszcze na œpi¹c¹ m³od¹ kobietê. Le¿a³a na boku, cicho oddychaj¹c, mia³a zaró¿owione policzki od wpadaj¹cych przez ogromne okna promieni s³onecznych, a w jej uchu skrzy³ siê diamentowy kolczyk. Zachwycaj¹co pognieciona poœciel pachnia³a seksem i drzewem sanda³owym. Spojrzenie jego szafirowych oczu przesunê³o siê leniwie po nagiej skórze dziewczyny i jej d³ugich ciemnych w³osach. Gdy wróci³ do lektury, poruszy³a siê i jêknê³a. Zatroskany Emerson odrzuci³ gazetê. Unios³a kolana do piersi, zwijaj¹c siê w k³êbek. Mrucza³a coœ pod nosem i Gabriel przysun¹³ siê bli¿ej, by us³yszeæ co, lecz nie by³ w stanie rozró¿niæ s³ów. Nagle jej cia³em wstrz¹sn¹³ dreszcz, a z ust wyrwa³ siê rozdzieraj¹cy okrzyk. Wymachiwa³a rêkami, walcz¹c z okrywaj¹c¹ j¹ poœciel¹. – Julianno? – Delikatnie po³o¿y³ d³oñ na jej ramieniu, ale skuli³a siê i odsunê³a od niego. Zaczê³a, mamrocz¹c, wymawiaæ jego imiê, raz po raz, a w jej g³osie s³ychaæ by³o panikê. – Julio, jestem tutaj – Gabriel podniós³ g³os. Ponownie wyci¹gn¹³ rêkê w jej stronê, gdy usiad³a nagle, g³oœno ³api¹c powietrze.

9


– Dobrze siê czujesz? – Mê¿czyzna przysun¹³ siê bli¿ej, opanowuj¹c pragnienie, by j¹ obj¹æ. Oddycha³a nierówno. Podnios³a dr¿¹c¹ d³oñ do oczu, kiedy bada³ j¹ czujnym spojrzeniem. – Julio? Po d³ugiej, pe³nej napiêcia chwili spojrza³a na niego szeroko otwartymi oczami. – Co siê sta³o? – Zmarszczy³ brwi. – Mia³am koszmar – odpar³a, prze³ykaj¹c œlinê. – Czego dotyczy³? – By³am w lesie za domem twoich rodziców, w Selinsgrove. – Dlaczego mia³abyœ œniæ o czymœ takim? – Gabriel uniós³ brwi, a¿ zetknê³y siê z ciemnymi oprawkami jego okularów. Julia zaczerpnê³a powietrza, podci¹gaj¹c poœciel pod sam¹ brodê. Bia³a tkanina poch³onê³a jej drobn¹ postaæ i u³o¿y³a siê niby ob³ok na materacu. Dziewczyna przypomina³a mu ateñski pos¹g. – Julianno, porozmawiaj ze mn¹. – Emerson delikatnie przesun¹³ palcami po jej skórze. – Sen zacz¹³ siê cudownie – powiedzia³a wreszcie. – Kochaliœmy siê pod gwiazdami, zasnê³am w twoich ramionach. Kiedy siê obudzi³am, ciebie nie by³o. – Skurczy³a siê pod przenikliwym spojrzeniem jego oczu, ale on nie ustêpowa³. – Œni³o ci siê, ¿e kocha³em siê z tob¹, a potem ciê zostawi³em? – powiedzia³ to ch³odno, by zamaskowaæ niepokój. – Ju¿ raz obudzi³am siê w sadzie bez ciebie – przypomnia³a mu cicho. Ogieñ w jego brzuchu zgas³ natychmiast. Wróci³ myœlami do owego magicznego wieczoru szeœæ lat wczeœniej, kiedy rozmawiali i obejmowali siê niewinnie. Obudzi³ siê nazajutrz rano i odszed³, zostawiaj¹c œpi¹c¹ nastoletni¹ wówczas dziewczynê sam¹. Z pewnoœci¹ jej zdenerwowanie by³o zrozumia³e i budz¹ce wspó³czucie. – Kocham ciê, Beatrycze. Nie opuszczê ciê. Wiesz o tym, prawda? – Odgina³ jej zaciœniête palce jeden po drugim i ca³owa³ ze skruch¹. – Bola³oby bardzo, gdybym mia³a ciê teraz straciæ.

10


Ze zmarszczonym czo³em Gabriel obj¹³ Juliê ramieniem, przyciskaj¹c jej policzek do swej piersi. Wspomnienia k³êbi³y mu siê w g³owie, gdy wraca³ pamiêci¹ do tego, co wydarzy³o siê poprzedniego wieczoru. Po raz pierwszy zobaczy³ j¹ nag¹ i wprowadzi³ w tajniki mi³oœci. Ona podzieli³a siê z nim sw¹ niewinnoœci¹; uzna³, ¿e uczyni³ j¹ szczêœliw¹. By³ to z pewnoœci¹ jeden z najlepszych wieczorów jego ¿ycia. Zastanawia³ siê nad tym przez chwilê. – ¯a³ujesz wczorajszej nocy? – zapyta³. – Nie. Cieszê siê, ¿e by³eœ moim pierwszym. Tego chcia³am, od kiedy siê poznaliœmy. – To zaszczyt byæ twoim pierwszym. – Pochyli³ siê, nie spuszczaj¹c wzroku z dziewczyny. – Ale chcê byæ te¿ twoim ostatnim. – Dotkn¹³ jej policzka, przesuwaj¹c kciukiem po skórze.

Uœmiechnê³a siê i unios³a wargi na spotkanie jego ust. Zanim zd¹¿y³ j¹ obj¹æ, telefon odezwa³ siê dŸwiêkiem kurantów Big Bena. – Nie zwracaj na niego uwagi – wyszepta³ Gabriel z naciskiem, napieraj¹c na jej cia³o. – Myœla³am, ¿e ona nie bêdzie ju¿ do ciebie dzwoniæ. – Spojrzenie Julii pobieg³o ku iPhonowi le¿¹cemu na biurku. – Nie odbieram, wiêc nie ma to znaczenia. – Uniós³ przeœcierad³o i ukl¹k³ pomiêdzy jej nogami. – W moim ³ó¿ku istniejemy tylko my. Szuka³a wzrokiem jego spojrzenia, gdy ich nagie cia³a zetknê³y siê. – Nie my³am zêbów. – Odwróci³a g³owê, kiedy Gabriel pochyli³ siê, by j¹ poca³owaæ. – Niewa¿ne. – Dotkn¹³ ustami jej szyi, wyczuwaj¹c jêzykiem przyspieszony puls. – Chcia³abym siê najpierw umyæ. – Nie pozwól, by Paulina zniszczy³a to, co mamy. – Zirytowany, wspar³ siê na ³okciu.

11


– Nie robiê tego. – Próbowa³a wyœlizgn¹æ siê spod niego, zabieraj¹c przeœcierad³o, ale zd¹¿y³ je z³apaæ. Spojrza³ na ni¹ sponad okularów z ³obuzerskim b³yskiem w oku. – Potrzebujê tego przeœcierad³a, ¿eby poœcieliæ ³ó¿ko. Jej wzrok przesun¹³ siê z bia³ej tkaniny, któr¹ œciska³a w d³oni, na jego twarz. Gabriel wygl¹da³ jak pantera gotowa do skoku. Rozejrza³a siê za czêœciami garderoby rozrzuconymi po pod³odze. By³y poza jej zasiêgiem. – O co chodzi? – zapyta³, skrywaj¹c uœmiech. Julia zarumieni³a siê i mocniej chwyci³a materia³. On, chichocz¹c, puœci³ swój koniec i z³apa³ dziewczynê w ramiona. – Nie musisz siê wstydziæ. Jesteœ piêkna. Gdyby spe³ni³o siê moje ¿yczenie, ju¿ nigdy nie za³o¿y³abyœ ¿adnego ubrania. Z³apa³ ustami p³atek jej ucha, delikatnie dotykaj¹c lœni¹cego klejnotu. By³ pewny, ¿e jego przybrana matka, Grace, by³aby szczêœliwa, wiedz¹c, ¿e jej kolczyki trafi³y do Julii. Z³o¿y³ jeszcze jeden krótki poca³unek na jej szyi, a potem odwróci³ siê, by usi¹œæ na krawêdzi ³ó¿ka. Julia wœlizgnê³a siê do ³azienki, ale zdo³a³ jeszcze zobaczyæ kusz¹cy zarys jej pleców, gdy, tu¿ przed drzwiami, odrzuci³a przeœcierad³o, którym by³a owiniêta. Szoruj¹c zêby, myœla³a o tym, co siê wydarzy³o. Seks z Gabrielem by³ niezwykle emocjonuj¹cym doœwiadczeniem i jeszcze teraz jej serce dr¿a³o na samo wspomnienie. Nie by³o to zaskakuj¹ce, bior¹c pod uwagê ich wspóln¹ historiê. Pragnê³a go od czasu, gdy spêdzili w jab³oniowym sadzie romantyczn¹ noc, po której Julia obudzi³a siê sama. Gabriel zapomnia³ o niej, pogr¹¿aj¹c siê w alkoholowo-narkotykowym nastroju. Minê³o szeœæ d³ugich lat, zanim zobaczy³a go ponownie, a on jej nie pozna³. Kiedy spotka³a go pierwszego dnia seminarium magisterskiego na Uniwersytecie w Toronto, by³ atrakcyjny, lecz zimny, niczym odleg³a gwiazda. Nie przypuszcza³a wtedy, ¿e zostanie jego kochank¹. Nie uwierzy³aby, ¿e ten porywczy i arogancki profesor odwzajemni jej uczucie.

12


Istnia³o tyle rzeczy, o których wczeœniej nie mia³a pojêcia. Seks by³ jedn¹ z tych rzeczy. Dozna³a zazdroœci, jakiej nie doœwiadczy³a nigdy dot¹d. Myœl o Gabrielu robi¹cym to, co robili ze sob¹, z jak¹œ inn¹ kobiet¹, a w jego przypadku raczej z wieloma innymi kobietami, by³a dla niej tortur¹. Julia wiedzia³a, ¿e jego romanse by³y inne od tego, co ³¹czy³o ich oboje – ¿e w tych zwi¹zkach nie by³o g³êbszego uczucia. A jednak rozbiera³ tamte kobiety, widzia³ je nagie, wchodzi³ w nie. Ile z nich pragnê³o go potem? Paulina. Ona i Gabriel pozostawali w kontakcie ju¿ d³ugo po tym, jak wspólnie poczêli i stracili dziecko. Nowe seksualne doznania pozwoli³y Julii spojrzeæ inaczej na jego przesz³oœæ i myœleæ o Paulinie z wiêkszym wspó³czuciem. Teraz ba³a siê jeszcze bardziej, ¿e mog³aby straciæ Gabriela na rzecz jej albo jakiejœ innej kobiety. Chwyci³a krawêdŸ toaletki, czuj¹c, jak zalewa j¹ fala niepewnoœci. Gabriel kocha³ j¹; wierzy³a w to. Ale by³ te¿ d¿entelmenem, który nigdy nie przyzna³by siê do tego, ¿e ich zwi¹zek nie satysfakcjonuje go w pe³ni. A co z jej w³asnym zachowaniem? Zadawa³a pytania i mówi³a, podczas gdy wiêkszoœæ kochanków zapewne milcza³aby. Uczyni³a naprawdê niewiele, aby go zadowoliæ, a kiedy próbowa³a, powstrzymywa³ j¹. Przypomnia³y jej siê s³owa by³ego ch³opaka, wwiercaj¹ce siê krzykiem w jej umys³ niczym kl¹twa: Jesteœ oziêb³a. Bêdziesz kiepska w ³ó¿ku. Odwróci³a wzrok od lustra, zastanawiaj¹c siê, co mog³oby siê staæ, gdyby Gabriel nie by³ z niej zadowolony. Widmo seksualnej zdrady podnios³o z³owrogi ³eb, o¿ywiaj¹c wspomnienie Simona w ³ó¿ku z jej wspó³lokatork¹.

13


Wyprostowa³a siê. Je¿eli przekona Gabriela, by okaza³ cierpliwoœæ i uczy³ j¹, by³a pewna, ¿e zdo³a go zadowoliæ. Kocha³ j¹. Da jej szansê. Nale¿a³a do niego, tak jakby wypali³ swe imiê na jej skórze. Wchodz¹c do sypialni, Julia zauwa¿y³a, jak znika za drzwiami prowadz¹cymi na taras. Na biurku sta³ piêkny purpurowy wazon z kolorowymi irysami. Inny kochanek zamówi³by czerwone ró¿e, ale nie Gabriel. Otworzy³a liœcik zatkniêty wœród kwiatów: Moja najdro¿sza Julianno, dziêkujê ci za Twój bezgraniczny dar. Jedynym, co posiadam wartoœciowego, jest moje serce. Nale¿y ono do Ciebie. Gabriel Przeczyta³a liœcik dwukrotnie, czuj¹c, jak w jej sercu wzbiera uczucie mi³oœci i ulgi. Nie by³y to s³owa mê¿czyzny niezaspokojonego lub rozczarowanego. Wygl¹da³o na to, ¿e nie podziela³ jej obaw, jakiekolwiek by nie by³y. Gabriel, bez okularów i koszulki, opala³ siê na materacu. Patrz¹c na jego dwumetrowe muskularne cia³o, Julia mia³a wra¿enie, ¿e nawiedzi³ j¹ sam Apollo. Wyczu³ jej obecnoœæ; otworzy³ oczy i zachêci³ j¹, ¿eby usiad³a mu na kolanach. Zrobi³a to, a on obj¹³ j¹ i poca³owa³ namiêtnie. – Hej, ziemia do Julii – mrukn¹³, zdejmuj¹c jej zagubion¹ rzêsê z policzka. Przyjrza³ siê uwa¿nie twarzy dziewczyny. – Co siê sta³o? – Nic. Dziêkujê za kwiaty. S¹ piêkne. – Proszê bardzo. Ale wygl¹dasz na zaniepokojon¹. Chodzi o Paulinê? – Musn¹³ wargami jej usta. – Jestem z³a, ¿e do ciebie dzwoni, ale nie o to chodzi. – Jej twarz pojaœnia³a. – Dziêkujê ci za liœcik. By³o w nim to, co tak bardzo chcia³am us³yszeæ.

14


– Cieszê siê. – Uœcisn¹³ j¹ mocniej. – Powiedz mi, co ciê trapi. – Czy wczoraj dosta³eœ wszystko, czego oczekiwa³eœ? – Przez chwilê bawi³a siê paskiem szlafroka, a potem ujê³a jego d³oñ. Spojrza³a na niego. – Dziwne pytanie. – Gabriel odetchn¹³ gwa³townie, zaskoczony. – Wiem, ¿e dla ciebie to nie by³o to. Nie by³am zbyt… aktywna. – Aktywna? O czym ty mówisz? – Nie robi³am wiele, by ciê zadowoliæ. – Sp³onê³a rumieñcem. – Zadowoli³aœ mnie ogromnie. Wiem, ¿e by³aœ zdenerwowana, ale prze¿y³em wspania³e chwile. Nale¿ymy do siebie – w ka¿dym sensie. Co jeszcze ciê niepokoi? – Pog³aska³ czubkiem palca jej zarumieniony policzek. – Za¿¹da³am, ¿ebyœmy zamienili siê miejscami, kiedy wola³eœ, ¿ebym by³a na górze. – Nie za¿¹da³aœ, raczej poprosi³aœ. Szczerze, Julianno, chcia³bym us³yszeæ, jak czegoœ ode mnie ¿¹dasz. Chcia³bym wiedzieæ, ¿e pragniesz mnie tak samo desperacko jak ja ciebie. – RozluŸni³ siê i zarysowa³ w powietrzu kilka kó³ek wokó³ jej piersi. – Marzy³aœ, by twój pierwszy raz by³ taki, a nie inny. Ja chcia³em ci to ofiarowaæ, ale czu³em niepokój. A co, je¿eli nie jest ci dobrze? Je¿eli nie jestem wystarczaj¹co ostro¿ny? Wczorajsza noc dla mnie tak¿e by³a pierwsz¹. Wypuœci³ j¹ z ramion, by podaæ jej œniadanie – kawê latté i tacê z jedzeniem. By³y na niej: ciastka i owoce, tosty i krem orzechowoczekoladowy, jajka na twardo i ser, a tak¿e kilka pralinek Bacio Perugina, które boy, zachêcony sutym napiwkiem, pobieg³ kupiæ podobnie jak ekstrawagancko wygl¹daj¹cy bukiet irysów w parku botanicznym Giardino dell’Iris. – Zamówi³eœ ucztê. – Julia odwinê³a czekoladkê i zjad³a j¹, przymykaj¹c oczy na znak odczuwanej przyjemnoœci. – Obudzi³em siê dziœ rano g³odny jak wilk. Poczeka³bym na ciebie, ale… – Potrz¹sn¹³ g³ow¹, siêgn¹³ po winogrono i wycelowa³ w Juliê z ³obuzerskim b³yskiem w oku. – Otwórz usta.

15


Pos³ucha³a go, a on w³o¿y³ jej do ust winogrono, kusicielsko przeci¹gaj¹c palcem po jej dolnej wardze. – Bardzo proszê, musisz to wypiæ. – Poda³ jej kieliszek wody sodowej z sokiem ¿urawinowym. – Jesteœ nadopiekuñczy. – Julia przewróci³a oczami. – Tak siê zachowuje mê¿czyzna, który jest zakochany i chce, ¿eby jego ukochana by³a zdrowa, aby mogli siê kochaæ bez koñca. – Potrz¹sn¹³ g³ow¹ i mrugn¹³ do niej szelmowsko. – Nie bêdê pytaæ, sk¹d znasz siê na takich sprawach. Daj mi to. – Chwyci³a kieliszek i opró¿ni³a zawartoœæ do dna. Spojrza³a na Gabriela, gdy ten zachichota³. – Jesteœ zachwycaj¹ca. Pokaza³a mu jêzyk, po czym na³o¿y³a sobie jedzenie. – Jak siê czujesz? – zapyta³ z wyrazem troski na twarzy. – W porz¹dku. – Julia prze³knê³a kawa³ek sera Fontina. Zacisn¹³ usta, jakby ta odpowiedŸ mu siê nie spodoba³a. – Fizyczna mi³oœæ zmienia relacje miêdzy mê¿czyzn¹ a kobiet¹ – stwierdzi³. – Hm, nie jesteœ zadowolony z powodu tego, co zrobiliœmy? – Jej zaró¿owione policzki zblad³y nagle. – Oczywiœcie, ¿e jestem zadowolony. Próbujê siê tylko dowiedzieæ, czy ty te¿. A po tym, co dot¹d powiedzia³aœ, martwiê siê, ¿e nie. – Kiedy by³am na studiach, kole¿anki z akademika zbiera³y siê czasami i rozmawia³y o swoich ch³opakach. Któregoœ wieczora zaczê³y opowiadaæ o swym pierwszym razie. – Julia skuba³a brzeg szlafroka, unikaj¹c badawczego wzroku Gabriela. – Tylko niektóre mia³y dobre wspomnienia. – Przygryz³a koniuszek palca. – Pozosta³e historie by³y straszne. Jedna dziewczyna by³a molestowana jako dziecko. Kilka zosta³o zmuszonych do seksu przez narzeczonego lub ch³opaka, z którym posz³y na randkê. A kilka stwierdzi³o, ¿e ich pierwszy raz by³ zupe³nym nieporozumieniem – ch³opak sapa³ g³oœno i szybko skoñczy³. Myœla³am, ¿e je¿eli to wszystko, na co mogê liczyæ, wolê pozostaæ dziewic¹.

16


– To straszne. Julia utkwi³a wzrok w tacy z jedzeniem. – Chcia³am byæ kochana. Postanowi³am, ¿e wolê czysty platoniczny zwi¹zek od relacji seksualnej. W¹tpi³am, bym kiedykolwiek znalaz³a kogoœ, kto da³by mi jedno i drugie. Simon z pewnoœci¹ mnie nie kocha³. Teraz jestem w zwi¹zku z bogiem seksu i nie mogê daæ mu tej przyjemnoœci, jak¹ on daje mnie. Gabriel uniós³ brwi. – Bogiem seksu? Mówi³aœ to ju¿ wczeœniej, ale wierz mi, nie jestem… Uciszy³a go i spojrza³a mu prosto w oczy. – Ucz mnie. Wiem, ¿e ostatnia noc nie by³a dla ciebie tak satysfakcjonuj¹ca jak zwykle, ale obiecujê, ¿e je¿eli bêdziesz cierpliwy, poprawiê siê. – ChodŸ tutaj. – Gabriel zakl¹³ pod nosem. Przyci¹gn¹³ j¹ ku sobie i obj¹³. Milcza³ przez chwilê, a potem g³oœno westchn¹³. – Zak³adasz, ¿e moje dotychczasowe doœwiadczenia seksualne by³y ca³kowicie satysfakcjonuj¹ce, ale to nieprawda. Da³aœ mi to, czego nigdy wczeœniej nie mia³em – mi³oœæ i seks jednoczeœnie. Jesteœ moj¹ jedyn¹ kochank¹ w prawdziwym tego s³owa znaczeniu. – Oczekiwanie na kobietê i jej urok s¹ dla tego doœwiadczenia kluczowe. Z ca³ym przekonaniem mogê powiedzieæ, ¿e twoje powaby i moje oczekiwania by³y nieporównywalne z wszystkim, co dot¹d zna³em. Dodaj do tego doœwiadczenie pierwszego seksu w ¿yciu… Brak mi s³ów. – Poca³owa³ j¹ delikatnie na znak, ¿e mówi powa¿nie. Julia skinê³a g³ow¹, ale coœ w tym geœcie zaniepokoi³o go. – Przyrzekam, ¿e ci nie kadzê. – Umilk³, jakby starannie rozwa¿a³ to, co mia³ zamiar powiedzieæ. – Ryzykuj¹c oskar¿enie o bycie neandertalczykiem, powinienem zapewne wyznaæ, ¿e twoja niewinnoœæ jest ogromnie poci¹gaj¹ca. Myœl o tym, ¿e to ja móg³bym ciê uczyæ seksu… ¿e ktoœ tak skromny mo¿e byæ jednoczeœnie tak namiêtny… – urwa³, przygl¹daj¹c siê jej uwa¿nie. – Mog³abyœ staæ siê bardziej bieg³a w sztuce mi³oœci, ucz¹c siê nowych sztuczek i pozycji, ale nie

17


staniesz siê bardziej atrakcyjna albo seksualnie poci¹gaj¹ca. Nie dla mnie. Julia nachyli³a siê i poca³owa³a go. – Dziêkujê za tak troskliwe zajêcie siê mn¹ ostatniej nocy – wyszepta³a, a jej policzki sp³onê³y ró¿em. – Co do Pauliny, za³atwiê to. Proszê, przestañ o niej myœleæ. – Opowiesz mi o swoim pierwszym razie? – Julia skupi³a siê ponownie na jedzeniu, pokonuj¹c pokusê, by odpowiedzieæ przekornie. – Wola³bym nie. Zajê³a siê ciastkiem, próbuj¹c wymyœliæ bezpieczniejszy temat. Od razu przysz³y jej do g³owy ekonomiczne problemy Europy. – Pamiêtasz Jamie Roberts? – Gabriel potar³ d³oñmi oczy, zas³aniaj¹c je na chwilê. Wiedzia³, ¿e ³atwo mo¿e sk³amaæ, jednak po tym, co mu da³a, Julia zas³ugiwa³a na to, by poznaæ jego sekrety. – Oczywiœcie. – Z ni¹ straci³em dziewictwo. – Opuœci³ d³onie. Julia unios³a brwi. Jamie i jej dominuj¹ca matka nigdy nie by³y dla niej zbyt mi³e, zawsze czu³a do nich awersjê. Nie mia³a pojêcia, ¿e konstabl Roberts, prowadz¹ca œledztwo w sprawie Simona który miesi¹c wczeœniej napad³ na Juliê, by³a pierwsz¹ kochank¹ Gabriela. – Nie by³o to jakieœ wielkie doœwiadczenie – powiedzia³ cicho. – Rzek³bym nawet, ¿e z gatunku tych, które zostawiaj¹ blizny. Nie kocha³em jej. By³o oczywiœcie wzajemne przyci¹ganie, ale nie by³o prawdziwego uczucia. Chodziliœmy do liceum w Selinsgrove. Jednego roku siedzieliœmy razem na historii. – Wzruszy³ ramionami. – Flirtowaliœmy i spêdzaliœmy mi³o czas po szkole i wreszcie… – Jamie by³a dziewic¹, ale sk³ama³a i powiedzia³a, ¿e nie jest. W ogóle nie zwraca³em uwagi na to, co mówi. By³em g³upim samolubem. – Zakl¹³. – Powiedzia³a, ¿e nie bola³o bardzo, ale by³a krew. Czu³em siê jak zwierzê, odt¹d zawsze tego ¿a³owa³em. – Gabriel skuli³ siê i Julii wydawa³o siê, ¿e dostrzega emanuj¹ce z niego poczucie winy. Od jego opowieœci zrobi³o jej siê niemal niedobrze, ale z drugiej strony sporo ona wyjaœnia³a.

18



Ekstaza gabiela