Issuu on Google+

nr 1

(34)/2014 Cena 4,50 zł w tym 23% VAT ISSN 1897-919X www.sens.xido.pl

PRZESTAŃ JEŚĆ I ZACZNIJ SIĘ ODŻYWIAĆ PIES NA… CUKIER!

Małgorzata

RUDNIK

POŻEGNANIE Z CUKRZYCĄ

CUKIER JEST NIEMODNY! SZUKAMY NATURALNYCH ALTERNATYW ANTONI HUCZYŃSKI ŚLEDŹ I SPARTANIE


START Wstępniak

MAGAZYN DLA DIABETYKÓW „SENS” Magazyn wydawany dla Abbott Laboratories Poland, ul. Postępu 21B, 02-676 Warszawa REDAKTOR NACZELNA Kamila Bigaj-Rajchman WYDAWCA

Agencja Wydawnicza Musqo ul. Tuwima 31, 90-020 Łódź tel.: (42) 209-39-36 www.musqo.pl REDAKTOR PROWADZĄCA Małgorzata Chmiel KIEROWNIK PROJEKTU Marcin Biedrzycki REDAKTOR MERYTORYCZNY dr Bogumił Wolnik SEKRETARZ REDAKCJI Agnieszka Wiśniewska sens@musqo.pl PROJEKT GRAFICZNY I SKŁAD DTP Przemysław Ludwiczak KOREKTA Hanna Opala WSPÓŁPRACA dr Łukasz Bojarski, dr Maciej Chałubiński, Ewa Dziekan, Marcin Pacho, Robert Ziębiński, Marysia Ramotowska, Iza Farenholc, Alicja Hojda, Magdalena Kacalak, Marek Lewoc, Ewa Łuszczuk, Marta Sadkowska, Wojciech Pastuszka, Beata Pawlikowska, Ewa Pliszka-Marczak, Łucja Ptak, Jarosław Rżewski, Aneta Łańcuchowska, Kamil Nadolski, Emilia Przybył, Joanna Jachmann, Agata Gregorowicz, Katarzyna Kosmala ZDJĘCIA Justyna Ejsmont, Marcin Stępień, Przemysław Ludwiczak, East News, MW Media, BEW, Getty Images, Depositphotos REKLAMA Aneta Figiel, a.figiel@musqo.pl, tel.: 500-267-784

Drodzy użytkownicy glukometru Optium Xido Czytając wywiad z Antonim Huczyńskim, człowiekiem już 92-letnim, ale pełnym sił, zdrowia i zapału do życia, poczułam, jak wyjątkowa jest to osoba. Ludzie tacy jak on zarażają chęcią do dbania o siebie, pozytywnego myślenia, ale przede wszystkim skutecznie oduczają narzekania… Mam nadzieję, że i Was zauroczy optymizm tego wiekowego młodzieńca. Szczególnie, że za oknem z dnia na dzień coraz więcej zieleni i trudno przejść obok tego obojętnie. Każdego roku, gdy przychodzi wiosna, jak mantrę powtarzam wszystkim diabetykom: to Wasza pora roku! I to z kilku powodów. Po pierwsze, jak pokazują badania, w okresie wiosenno-letnim chorzy na cukrzycę czują się lepiej i leczą skuteczniej niż zimą. Po drugie, ciepła pora oznacza więcej możliwości ruchu, który działa zbawczo nie tylko na regulację cukrzycy, ale także na otyłość, dotlenienie naszego ciała i dobry nastrój. Jeśli potrzebujecie więcej argumentów, by docenić wiosnę, to przypomnę Wam, że za chwilę wszystko zacznie kwitnąć, a stragany wypełnią się owocami i warzywami, których zimą próźno szukać. Wiosna to również czas, kiedy więcej się uśmiechamy. A jeśli o uśmiechu mowa, to oczywiście najlepiej mieć ten śnieżnobiały i przede wszystkim zdrowy! O tym, jak o zęby powinien dbać diabetyk, piszemy w dziale „Strefa ciała”. Tam też znajdziecie inne porady, m.in. jak sprawić, aby Wasz oddech był świeży niczym bryza.

Kamila Bigaj-Rajchman

DRUK

Wydawca nie odpowiada za treść opublikowanych reklam. Wydawca ma prawo odmówić przyjęcia reklam bez podania przyczyny.

Lista punktów serwisowych glukometru Optium Xido dostępna jest na www.xido.pl

03


04

START Spis treści

SŁODKI STRAGAN 05 Listy 06 Biblioteka/Księgarnia 07 Ciekawostki 11 Sprawdź, czy to ma sens Wybieramy 13

11 CUKIER

JEST NIEMODNY!

najlepszą alternatywę dla białego cukru i sztucznych słodzików.

Sylwetki

POD OKIEM SPECJALISTY 16 Medycyna Naukowcy nie ustają w wysiłkach opra-

16

WYŚCIG NAUKI Z CUKRZYCĄ

21 24

cowania nowych, bardziej skutecznych procedur terapeutycznych i leków przeciwcukrzycowych.

Praktyka Pojęcie „zdrowe odżywianie” to termin, który dopiero niedawno zagościł w naszych kuchniach i głowach. Quiz

HARTUJ DUCHA 25 Wywiad Na wywiad z Antonim Huczyńskim umówi-

47

29

ŚLEDŹ I SPARTANIE

29

33

37

PRZYJAŹŃ MIĘDZY GATUNKAMI

łem się w jego warszawskim domu.

Style życia Człowiek zamieszkuje Ziemię wraz ze zdumiewającą różnorodnością gatunków zwierząt, ale jedynie znikomej ilości nadaliśmy uprzywilejowany status ulubieńca. Miejsce Zwykle odwiedzamy i znamy Kampinoską, Białowieską i… na tym koniec. A nawet jeśli – idąc głębiej w las – odwiedzamy też inne, to często nawet nie znamy ich specyfiki… Felieton

STREFA CIAŁA 39 Zdrowie O nieświeżym oddechu zwykliśmy mówić –

41

21

PRZESTAŃ JEŚĆ I ZACZNIJ SIĘ ODŻYWIAĆ

nieprzyjemny zapach z ust. Jest jednak w tym określeniu pewne przekłamanie – oczywiście brzydka woń stamtąd pochodzi, ale nie zawsze właśnie tam powstaje. Problem może zaczynać się znacznie głębiej.

Zdrowie Nasze zęby nie muszą być idealnie równe, ani nawet śnieżnobiałe, ale powinny być zdrowe.

Moda 47 Kuchnia 49 Rozrywka 44

www.sens.xido.pl


SŁODKI STRAGAN Listy

Droga Redakcjo, mam wyregulowaną cukrzycę, stosuję odpowiednią dietę, ale zdarzają się momenty, gdy nie mam ochoty niczego jeść, bo nie mam apetytu, np. wieczorem. Byłoby mi to na rękę, bo chciałabym schudnąć, ale mam obawy. SENS Chciałabym zatem zapytać, czy w porze kolacji, mając idealny wynik glukozy, mogę nic Magazyn dla diabetyków nie jeść, a potem nie brać w ogóle insuliny? Oraz drugie pytanie, czy jeśli mam za wysoki cukier (160-200), mogę również nic nie zjeść i nie brać insuliny? Janina z Bochnii, 79 lat

Odpowiada

dr n. med. Beata Sztangierska

Specjalista pediatrii i diabetologii z Katedry i Kliniki Pediatrii, Diabetologii i Endokrynologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego Szanowna Pani, odpowiedź na zadane pytania o tyle nie jest prosta, że nie precyzuje Pani, w jakim systemie (konwencjonalnej czy intensywnej insulinoterapii) i jakie otrzymuje Pani insuliny. Jeśli otrzymuje Pani przed kolacją mieszanki insulin krótko działającej i długo działającej lub z analogiem szybko działającym, bez względu na poziom glikemii nie może Pani jej nie podać. Insuliny długo działające (baza) z mieszanek zabezpieczają bowiem prawidłowy poziom glikemii w nocy i następnego dnia rano. Jeśli ich Pani nie poda, nocna i ranna glikemia będzie wysoka, pomimo niezjedzenia kolacji. Jeśli nie chce Pani jeść kolacji, należy rozdzielić wieczorną mieszankę np. na analog szybko działający podawany do kolacji (insulina na jeden posiłek) i insulinę długo działającą na noc (baza). Wtedy przy prawidłowej glikemii przed kolacją będzie Pani mogła ją pominąć i nie podawać insuliny szybko działającej. Na noc musi Pani oczywiście wstrzyknąć insulinę długo działającą (baza). Jeśli przed kolacją glikemia

będzie nieprawidłowa, nic nie pomoże niezjedzenie kolacji. Potrzebuje Pani wstrzyknięcia dawki insuliny korekcyjnej, np. analogu szybko działającego i oczywiście wstrzyknięcia na noc insuliny bazalnej. Jeśli zaś przed kolacją otrzymuje Pani klasyczną insulinę krótko działającą (insulina na dwa posiłki), a nie chce Pani jeść dwóch posiłków przed snem, należy wymienić insulinę krótko działającą na szybko działający analog podawany do kolacji (insulina na jeden posiłek). Wtedy przy prawidłowej glikemii w porze kolacji będzie mogła ją Pani pominąć i nie podawać insuliny, a przy nieprawidłowej glikemii wstrzyknąć dawkę korekcyjną analogu. Na noc oczywiście należy wstrzyknąć insulinę bazalną.

05


06

SŁODKI STRAGAN Biblioteka/Księgarnia

Robert Ziębiński

Dziennikarz i pisarz. Założyciel i pomysłodawca firmy „Dzika Banda”. O kinie i muzyce przez ostatnią dekadę pisał na łamach „Newsweeka”, „Tygodnika Powszechnego”, „Przekroju”.

Z KSIĘGARNI „Mapa czasu” Félix J. Palma, Wydawnictwo Sonia Draga cena od 40 zł

Rzeczywistość składa się z zabawnych paradoksów. Otóż zanim sięgnąłem po „Mapę czasu”, dosłownie kilka godzin wcześniej obejrzałem „Podróżnika w czasie”. Stary film fantastyczny z Malcolmem McDowellem, opowiadający historię pisarza H.G. Wellesa, wyruszającego w przyszłość, by schwytać Kubę Rozpruwacza (który użył przypadkowo wehikułu czasu). Czytam sobie „Mapę czasu”, a tu proszę: w niej też pojawia się i Welles, i Kuba Rozpruwacz, i wehikuł czasu, i masa komplikacji wynikających z bezmyślnego ingerowania w wydarzenia. Czy Palma zna ten film? Być może.

Podobieństwa między jego powieścią a filmem są, ale bez obaw. „Mapa…” to nie kolejna tania fantastyczna powieść dla pryszczatych chłopców, którym marzy się wycieczka w czasie. Félix J. Palma w swojej książce z jednej strony składa hołd klasycznej powieści, z drugiej w uroczy i niebywale intrygujący sposób bawi się literaturą wiktoriańską zgrabnie wplatając nienachalny romans… Oto w Londynie roku pańskiego 1896 otwiera się pewne tajemnicze stowarzyszenie, które umożliwia… podróże w czasie. I tak jeden z bohaterów będzie próbował uratować swoją ukochaną, pewna pani wyruszy w przyszłość, by odkryć miłość, a na H.G. Wellsa polować będzie pewien dość nieciekawy typ. Palma, pisząc „Mapę czasu”, przede wszystkim bawi czytelnika świetną narracją, postaciami, zapętlaniem wątków. Owszem to literatura rozrywkowa – pewnie, że tak. Ale jest to rozrywka na absolutnie najwyższym poziomie. A jeśli „Mapa czasu” przypadnie Wam do gustu, to mam dobrą wiadomość. To pierwsza część „wiktoriańskiej trylogii”, a następne tytuły już wkrótce.

Z BIBLIOTEKI „Ludzie Smileya” John le Caré, Wydawnictwo Amber, dostępna w bibiotekach

Fakt, powieść Johna le Caré ukazała się dość dawno, bo w 1979 r. Fakt, że trwała wówczas zimna wojna, a podział polityczny świat był zupełnie inny. Cóż jednak z tego, skoro trzydzieści pięć lat później „Ludzi Smileya” czyta się wyśmienicie i wciąż z wypiekami na policzkach. „Ludzie…” to trzecia część „trylogii Karli” - cyklu, w skład którego wchodzą: „Druciarz, krawiec, żołnierz, szpieg”, „Jego uczniowska mość” i „Ludzie…” właśnie. Ale bez obaw, każdą z tych książek można czytać osobno, łączy je ze sobą nie intryga, a postać głównego bohatera, genialnego emerytowanego szpiega Geor-

KONKURS

WYDAWNICTWA

Dla czterech pierwszych osób, które 10 maja w godzinach 1000-1200 prześlą mejl na adres sens@musqo.pl w tytule wpisując MÓJ GLUKOMETR XIDO, mamy po dwie książki: „Mapę czasu” Félixa J. Palmy oraz „Ludzi Smileya” Johna le Carrégo. Książki ufundowało wydawnictwo Sonia Draga.

ge’a Smileya. W „Ludziach…” były pracodawca po raz kolejny wzywa Smileya, by pomógł rządowi uporać się z kryzysem. Tym razem w jednym z londyńskich parków ktoś brutalnie zamordował rosyjskiego generała. Jakby tego było mało, okazuje się, że generał był także brytyjskim szpiegiem, a jego śmierć może wywołać skandal dyplomatyczny. Smiley musi rozwiązać zagadkę, której tropy szybko zaprowadzą go w rewiry wielkiej władzy i polityki. Ta książka to świetny przykład klasycznego brytyjskiego thrillera szpiegowskiego, gdzie bardziej od galopującej na złamanie karku akcji liczy się psychologia postaci i powolna, ale pełna zagadek i dziwacznych narracyjnych zakamarków fabuła. Czyta się to wyśmienicie, a co więcej - mimo upadku muru berlińskiego i ZSRR tak naprawdę „Ludzie…” nie stracili nic ze swojej aktualności. Wystarczy tylko że szpiegów, KGB i generałów podmienimy w myślach na dyrektorów międzynarodowych korporacji…


SŁODKI STRAGAN Ciekawostki

„NA OKO”, CZYLI MIARA PRECYZJI

JUŻ NIEDŁUGO POZIOM CUKRU WE KRWI BĘDZIEMY MOGLI BADAĆ… NA OKO. I NIE MA W TYM NIC Z SZARLATANERII CZY BRAKU PROFESJONALIZMU, WRĘCZ PRZECIWNIE. Wszystko za sprawą naukowców z Google X Lab, którzy pracują nad soczewkami kontaktowymi dla diabetyków, monitorującymi poziom glukozy i wyświetlającymi proste informacje o stanie zdrowia. Urządzenie złożone jest z anteny bezprzewodowej, czujnika oraz chipa, który umieszczony pomiędzy dwiema warstwami soczewki, mierzy wysokość cukru w cieczy łzowej raz na sekundę. Badacze pracują nad sposobem, w jaki szkła mogłyby się sprawdzić jako system wczesnego ostrzegania. Miernik jest na razie prototypem, jednak firma szacuje, że w ciągu pięciu lat będzie można wprowadzić go do szerokiej produkcji. MP

GRYKA NA CUKIER

TANIA, PYSZNA, ZDROWA I JAK SIĘ OKAZUJE, POMOCNA W ZAPOBIEGANIU CUKRZYCY TYPU 2. ORAZ KONTROLI POZIOMU CUKRU. Jeśliby zapytać Polaków, które zboże jest ich zdaniem najbardziej tradycyjnym polskim przysmakiem, to pewnie większość bez zastanowienia krzyknęłaby: kasza gryczana! I tu mocno by się pomylili, bo popularna gryka ma niewiele wspólnego ze zbożami. Bliżej jest jej do rabarbaru czy szczawiu niż do pszenicy czy żyta. Być może właśnie stąd pochodzą jej niezwykłe zdolności zdrowotne. Jak pokazują badania, kasza gryczana nie tylko obniża poziom złego cholesterolu i ciśnienia krwi, ale ma pozytywny wpływ na cukrzycę i jej rozwój. Jak przypuszczają badacze, składnikiem gryki, który odpowiada za te niezwykle właściwości jest chiroinositol. To dzięki niemu u osób spożywających tę kaszę zaobserwowano niższy poziom cukru oraz mniejszą insulinooporność. Nie pozostaje nam nic innego, jak zaprosić naszych Czytelników do zasmakowania w tym typowo polskim daniu. MarB

POKAŻ KIEŁKI!

ZNUDZIŁY CI SIĘ KISZONKI, MROŻONKI I SZAROŚĆ NA TALERZU? MASZ OCHOTĘ NA COŚ ŚWIEŻEGO I KOLOROWEGO? WYBIERZ KIEŁKI! Uwaga, nadchodzi sezon drogich, sztucznie pędzonych nowalijek. Szukając na straganach oznak wiosny, nie daj się złapać na coś, co tylko z pozoru jest zdrowe. Zamiast nowalijek wprowadź do swojego menu ich zdrową wiosenną alternatywę, czyli kiełki. Teraz jest na to najlepszy czas! W kiełkujących nasionach uaktywniane są enzymy, dzięki którym obfitują one w duże ilości witamin. Co więcej, proces kiełkowania powoduje, że złożone substancje zapasowe (białka, węglowodany i tłuszcze) skumulowane w nasionach rozkładane są na związki prostsze, łatwo przyswajalne przez organizm. Kiełki są wprost stworzone dla diabetyków, gdyż mają niski indeks glikemiczny i niewiele kalorii. Możesz kiełkować właściwie wszystkie dostępne nasiona, pamiętając jednak o tym, aby były wolne od substancji chemicznych. Najłatwiejsze do kiełkowania są nasiona rzodkiewki – zacznij od nich, a z czasem możesz stać się domowym potentatem w produkcji kiełków dla całej rodziny! Kiełki nasion są doskonałym źródłem mikroelementów, soli mineralnych oraz innych składników odżywczych. Są również mniej kaloryczne od samych nasion i produktów z nich wytwarzanych. MarB

07


08

SŁODKI STRAGAN Ciekawostki

WIOSNA, PORA DIABETYKÓW!

POCIESZAJĄCE ODKRYCIE NAUKOWE ŁÓDZKICH DIABETOLOGÓW. JAK POKAZUJĄ ICH BADANIA, WIOSNA TO DOBRY OKRES DLA OSÓB Z CUKRZYCĄ TYPU 1. Wiosną i latem Europejczycy cierpiący na tę chorobę czują się o wiele lepiej i leczą skuteczniej niż jesienią i zimą. Odkrycia tego dokonali lekarze z łódzkiego szpitala dziecięcego przy ul. Spornej. Wyniki opublikowali w najważniejszym europejskim piśmie branżowym „Diabetology”. Mają one znaczenie we wszelkich badaniach klinicznych, gdzie do tej pory nie uwzględniano czynnika pogody, otrzymując w ten sposób wyniki niemiarodajne. Zdaniem naukowców dawkowanie insuliny chorym powinno się zmieniać zgodnie z porami roku. Najlepsze dla diabetyków są miesiące sierpień i wrzesień. W tym okresie mogą nawet zmniejszać dawki insuliny. Najgorsze natomiast to styczeń i luty. W zimnych miesiącach wzrasta ponadto zachorowalność na cukrzycę. Dla porównania, chorzy zamieszkujący półkulę południową najlepiej czują się w lutym i marcu. Łódzcy naukowcy wykazali również, że u dzieci wpływ pogody na stan zdrowia i przebieg cukrzycy jest silniejszy niż u dorosłych. MgCh

Czy:

• musisz dbać o poziom cukru we krwi? • chcesz utrzymać prawid∏ową wagę? • odchudzasz się? Pomoże Ci regularne stosowanie preparatu Doppelherz® aktiv Dla diabetyków + Morwa, którego składniki: • zmniejszają przyswajanie cukrów z pokarmu • zawierają witaminy i substancje mineralne zalecane w diecie cukrzycowej i odchudzającej • zmniejszają łaknienie na słodycze. Preparat dostępny w aptece

Z morwą – cukier Ci nie podskoczy!


SŁODKI STRAGAN Ciekawostki

Ewa Dziekan

COŚ ZA COŚ 5 ALTERNATYW DLA NIEZDROWYCH PRZEKĄSEK SĄ W ŻYCIU TAKIE CHWILE, KIEDY CHĘĆ NA COŚ SŁODKIEGO PRZYCZEPI SIĘ DO CZŁOWIEKA I CHODZI ZA NIM, NIE DAJĄC SPOKOJU. POZWOLENIE SOBIE NA DROBNE ODSTĘPSTWO OD DIETY RAZ NA JAKIŚ CZAS NIE JEST DUŻYM PROBLEMEM, ALE CO ZROBIĆ, GDY OWO „COŚ” TOWARZYSZY NAM NA KAŻDYM KROKU? SPRÓBUJ WYBRAĆ WÓWCZAS ZDROWĄ ALTERNATYWĘ DLA POPULARNYCH SMAKOŁYKÓW!

Zamiast kolorowego napoju wybierz domowej roboty ice tea

Zamiast ziemniaczanych chipsów ekochipsy z jarmużu

Napój gazowany, nawet ten rekomendowany jako zawierający zero kalorii, to nic dobrego dla naszego organizmu. Liczne badania pokazały, że spożywanie kolorowych napojów gazowanych ma związek z chorobami metabolicznymi i otyłością. Zamiast tego zrób w domu własną, zdrową ice tea (zaparz i wystudź ulubioną herbatę, dodaj trochę soku z cytryny i osłódź niewielką ilością ksylitolu bądź stewii, na koniec dodaj kilka kostek lodu, i gotowe).

O szkodliwości chipsów nie trzeba nikogo przekonywać, a mimo to coraz więcej osób nie potrafi sobie ich odmówić. Świetną alternatywą będą tu chipsy z cieszącego się coraz większą popularnością jarmużu, nazywanego często najzdrowszym warzywem świata. Wystarczy umyty, porwany i skropiony oliwą jarmuż wstawić na 10-15 min do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Po wyjęciu nasze ekochipsy lekko solimy i gotowe!

09


10

SŁODKI STRAGAN Ciekawostki

Zamiast orzechowego batonika pyszna mieszanka studencka

Zamiast lodów niskokaloryczna galaretka

Czekoladowe batoniki i wafelki stały się dietetyczną zmorą naszych czasów. Ich powszechna dostępność powoduje, że sięgamy po nie coraz częściej. Tymczasem to pozbawione wartości odżywczych kalorie, co gorsza często naszpikowane niezdrowymi tłuszczami trans. Zamiast nich przygotuj sobie mieszankę ulubionych orzechów i suszonych owoców (najlepiej bez dodatku cukru i niskokalorycznych, takich jak morele czy jagody goi).

Lody to bomba kalorii i indeks glikemiczny sięgający zenitu. Z tego powodu na poobiedni deser lepiej zaserwować domową galaretkę. Aby ją przygotować, potrzebujesz: sok wyciśnięty z pięciu pomarańczy, 2-3 łyżeczki żelatyny oraz dowolne mrożone owoce. Sok z pomarańczy należy wlać do rondelka i zagotować. Następnie zdjąć rondelek z palnika i wsypać żelatynę. Mieszać, aż żelatyna się rozpuści, a następnie przelać do foremek wypełnionych wcześniej mrożonymi owocami.

Zamiast krakersów i słonych paluszków granola z ziarnami

Lubisz sięgać po słone przekąski, oglądając ulubiony serial? Jak pokazują badania, to najgorszy rodzaj podjadania, bo nie kontrolujesz wówczas ich ilości. Jeśli nie możesz pozbyć się tego nawyku, nigdy nie bierz przed telewizor dużych ilości przekąsek. Zawsze odsyp w małą miseczkę rozsądną porcję. Zamiast niezdrowych kupnych krakersów i paluszków przygotuj sobie na patelni prażone ziarna słonecznika, sezamu i lnu. Możesz je posolić odrobiną niskosodowej soli.

KONKURS PRODUCENTA: CZY MORWA POMAGA ZADBAĆ O POZIOM CUKRU WE KRWI? DLA PIERWSZYCH 10 OSÓB, KTÓRE DO 15 MAJA PRZYŚLĄ POPRAWNĄ ODPOWIEDŹ NA TO PYTANIE, MAMY PREPARATY DOPPELHERZ AKTIV DLA DIABETYKÓW + MORWA. ROZWIĄZANIA MOŻNA WYSYŁAĆ NA ADRES: AGENCJA MUSQO, UL. TUWIMA 31, 90-020 ŁÓDŹ LUB NA ADRES E-MAIL: SENS@MUSQO.PL


SŁODKI STRAGAN Sprawdź, czy to ma sens

Magdalena Pietraszkiewicz Biolog, dietetyk

CUKIER JEST NIEMODNY!

Patronem cyklu jest glukometr

A PRZEDE WSZYSTKIM NIEZDROWY! WYBIERAMY NAJLEPSZĄ ALTERNATYWĘ DLA BIAŁEGO CUKRU I SZTUCZNYCH SŁODZIKÓW

B

iały cukier stał się nieodłącznym towarzyszem życia współczesnego człowieka. Sacharoza zadomowiła się w naszej diecie i ukrywa pod wieloma postaciami. To nie tylko podstawa słodyczy, przekąsek i dodatek do kawy lub herbaty, ale również wszechobecne kolorowe napoje i przemysłowo przetworzona żywność (gotowe potrawy lub półprodukty do szybkiego przygotowania). Niestety producenci traktują coraz częściej cukier jako niezbędny dodatek smakowy nawet do produktów niekojarzonych potocznie ze słodkim smakiem, jak choćby keczup czy chleb. Szczęśliwie, wskutek wzrostu problemu nadwagi, otyłości oraz związanych z nimi chorób metabolicznych, takich jak cukrzyca, odnotowuje się coraz większe społeczne zrozumienie problemu szkodliwości sacharozy dla zdrowia. Świadomi konsumenci poszukują zdrowszej alternatywy, sięgając często po kontrowersyjne słodziki syntetyczne. Badania naukowe pokazały jednak, że długotrwałe

spożycie w większych ilościach sztucznych dodatków może być toksyczne i powodować u osób wrażliwych rozwój schorzeń metabolicznych. Najlepszym rozwiązaniem byłaby rezygnacja z dosładzania napojów i potraw. Ale co zrobić, gdy nie potrafimy rozstać się ze słodkim smakiem? Rozwiązaniem, nie tylko dla osób cierpiących na cukrzycę, wydają się być tzw. naturalne substancje słodzące, jak miód, stewia, ksylitol, fruktoza, syrop z agawy, melasa trzcinowa czy syrop klonowy. Która z nich jest najlepsza? A może wszystkie są równie bezużyteczne? Najważniejsze to, jak zwykle, zachować zdrowy rozsądek i nie popadać w skrajności, słodząc np. wszystko ksylitolem. Pamiętajcie, że również wśród słodzików naturalnych nie ma idealnego, który można bezkarnie stosować bez ograniczeń. Najlepszym rozwiązaniem jest poznanie słabych i mocnych stron naturalnych słodzików i używanie z umiarem na zmianę kilku z nich.

11


Substancja słodząca

Skład chemiczny

Ilość węglowodanów w porcji (10 g)

IG

Zalety, wady, uwagi

Cukier rafinowany

sacharoza

10 g

70

Sacharoza, powstająca w procesie krystalizacji soku z buraków lub trzciny cukrowej, podczas którego usuwane są inne ekstrakty, w tym niestety jedyna wartościowa pod względem składników odżywczych melasa.

NIE

*

Cukier nierafinowany, brązowy

sacharoza, melasa

10 g

65

Nieoczyszczony w takim stopniu, jak tzw. „cukier biały”. Kolor zawdzięcza melasie powstającej w procesie obróbki trzciny cukrowej. Melasa zawiera wartościowe substancje mineralne, jednak jej ilość nie jest wystarczająca, by można było mówić o znaczących korzyściach zdrowotnych. Uważajcie na imitacje, w skład których wchodzi rafinowany cukier buraczany oraz brązowy palony karmel.

NIE

*

Miód

glukoza, fruktoza

8g

55-80

Jest źródłem witamin, kwasów organicznych, flawonoidów roślinnych (w zależności od rodzaju miodu), antyoksydantów, minerałów (sole wapnia, potasu i magnezu), enzymów, a także substancji antybakteryjnych, takich jak inhibina i lizozym. Naturalny prebiotyk. Uważajcie z jego podgrzewaniem, bo temperatura powyżej 40°C pozbawia go zdrowotnych właściwości.

TAK w ograniczonych ilościach

***

Stewia

glikozydy stewiolowe 100%

3

Pozyskiwany z liści ekstrakt jest 300 razy słodszy od cukru buraczanego i nie podwyższa poziomu glukozy we krwi, a wręcz aktywnie go obniża. Uwaga: oryginalny produkt powinien zawierać 100% glikozydów stewiolowych. Najlepiej kupcie suszone liście stewii, z których łatwo sami przygotujecie słodki napar.

TAK

*****

Ksylitol

cukier z kory brzozy: ksylitol 99%, inne węglowodany 1%

8

Wytwarza się go z włóknistych części roślin (szczególnie z kory brzozy) oraz kolb kukurydzy. Metabolizowany przy minimalnym udziale insuliny. Zapobiega rozwojowi bakterii beztlenowych w przewodzie pokarmowym. Przywraca właściwe pH śliny, zapobiega próchnicy, pomaga w zachowaniu zdrowych zębów i dziąseł, poprawia metabolizm, zmniejsza łaknienie cukru, zwiększa przyswajanie wapnia. Ogranicza rozwój pleśni i drożdżaków w układzie pokarmowym.

TAK – do 40 g dziennie

*****

Fruktoza

100% fruktozy

10 g

20

Naturalnie występująca w owocach. Niewielkie dawki mają korzystny wpływ na gospodarkę węglowodanową organizmu (niski IG), substancja 2 razy słodsza od sacharozy, minimalny udział metabolizmu, więc niepotrzebna jest insulina. Nie należy spożywać fruktozy w dużych ilościach, gdyż ma ona negatywny wpływ na metabolizm tłuszczów – sprzyja otyłości, powoduje wzrost poziomu trójglicerydów i cholesterolu LDL oraz prowadzi do uszkodzeń wątroby.

NIE

*

Syrop klonowy

100% przefiltrowanego syropu z pnia klonu

6,5 g

65

Zawiera mniej kalorii i nieznacznie większą ilość składników mineralnych niż miód, lecz podobnie jak on ma działanie antyseptyczne. UWAGA: 100 g produktu dostarcza 261 kcal oraz 67 g węglowodanów. Tańsze imitacje produktu zawierają tylko 3% syropu klonowego, reszta to głównie syrop kukurydziany o wysokim stężeniu fruktozy, cukier rafinowany i/lub sztuczne substancje słodzące.

TAK w ograniczonych ilościach

***

Syrop z agawy

100% syropu z agawy

8g

15

Nektar z agawy jest naturalnym słodzikiem o przyjemnym neutralnym smaku. Ma stosunkowo niski indeks glikemiczny, ponieważ zawiera dużą ilość fruktozy. I to właśnie powoduje, że powinniśmy go unikać.

NIE

*

Melasa trzcinowa

melasa z trzciny cukrowej (glukoza, fruktoza)

7g

55

W odróżnieniu od innych substancji słodzących zawiera znaczącą, pod względem wartości odżywczych, ilość witamin i minerałów, w tym wapnia, magnezu, potasu i żelaza. Powstaje poprzez trzykrotną obróbkę termiczną syropu trzcinowego. Ma niższy indeks glikemiczny niż biały cukier, lecz dostarcza 290 kcal oraz 72 g węglowodanów w 100 g produktu.

TAK w ograniczonych ilościach

***

Przydatność w diecie Ocena diabetyka


Marcin Pacho

SŁODKI STRAGAN Sylwetki

POŻEGNANIE Z CUKRZYCĄ BYŁA DIABETYCZKĄ PRZEZ 24 LATA. W 2010 R. JAKO PIERWSZA OSOBA W POLSCE PRZESZŁA WYPRZEDZAJĄCY PRZESZCZEP TRZUSTKI, DZIĘKI KTÓREMU POŻEGNAŁA SIĘ ZE „SŁODKĄ PRZYJACIÓŁKĄ”. DZIŚ MAŁGORZATA RUDNIK CIESZY SIĘ ŻYCIEM BEZ CUKRZYCY, ALE WCIĄŻ POWTARZA: TAKA OPERACJA NIE JEST ROZWIĄZANIEM DLA WSZYSTKICH. Czy jest coś, co mimo wszystko lubiłaś w cukrzycy? Zabrzmi to paradoksalnie, ale tak. Choroba sprawiła, że stałam się osobą bardzo uporządkowaną i pokorną wobec życia. A to się bardzo przydaje. W szkole podstawowej wiedzieli o mojej cukrzycy tylko moi nauczyciele. Najbliższa koleżanka dowiedziała się po około 4 latach od momentu zachorowania. Zawsze ukrywałam ten fakt w przekonaniu, że nie chcę mieć żadnej taryfy ulgowej, wręcz przeciwnie, wymagałam

od siebie więcej, i to chyba też zasługa choroby. Czułam się gorsza, a chciałam być lepsza, byłam więc bardziej systematyczna, udowadniałam sobie, ale przez to i innym, że na dużo mnie stać. Choroba nauczyła mnie też dbania o kondycję. Przez lata przekonywałam się, że muszę być aktywna, bo po prostu tego wymaga ode mnie terapia. Poza tym choroba pomogła mi wyrobić nie tylko zdrowe nawyki, ale i potrzebę prawidłowego odżywiania.

13


14

SŁODKI STRAGAN Sylwetki

I ta „słodka” wiedza została Ci do dzisiaj… I na pewno pozostanie do końca życia, bo ja nie odpuszczam! (śmiech). Aktywność i dietę mam już w swojej naturze, zmieniła się tylko motywacja działań – robię coś nie dlatego, że muszę, ale dlatego, że chcę. Również dzięki cukrzycy mam to szczęście, że umiem docenić to, co dostaję. Wiem, że dieta czy aktywność to nie kwestie restrykcji chorobowej, ale po prostu zasady zdrowego stylu bycia, który powinien być bliski wszystkim, bez względu na to, czy są chorzy, czy nie. Niestety nie każdy myśli w ten sposób. Tak już jest, że nie ceni się tego, co się dostało, jeśli nie ma się świadomości, że mogło tego nie być, że można to stracić. Taki brak bardzo ogranicza perspektywę widzenia… Co masz na myśli? Zwykle traktuje się coś tak niewinnego jak sok jako alternatywę dla wody, a nie jako posiłek, którym przecież jest. Podobnie jest z drobnymi przekąskami. Ta świadomość i wiedza o odżywianiu przychodzą wraz z chorobą metaboliczną, taką jak cukrzyca. Pamiętam, jak kiedyś podczas zakupów w hipermarkecie natrafiłam na jedną z degustacji produktów spożywczych. Zostałam zaproszona do spróbowania chipsów. Hostessa częstowała kolejne osoby, a ja dostrzegłam, że 90% próbujących miało nadwagę. Pomyślałam, że ci ludzie pewnie odchudzają się i ciągle twierdzą, że nic nie jedzą, że są wciąż na diecie, ale jak to mówią, „waga stoi w miejscu”. Jestem przekonana, że gdyby pomyśleli o jedzeniu tak jak ja i policzyli wszystkie produkty, które spożywają, to okazałoby się, że ich waga jest adekwatna do ilości pochłanianych kalorii. Nie zdają sobie sprawy z tego, że choć jedzą niewiele, drugie tyle zjadają w nieprzemyślanych posiłkach i napojach, a do tego dojadają np. podczas marketowych degustacji. Cukrzyca była dla Ciebie zatem dobrą nauczycielką… Tak, ale przynosiła znacznie więcej złego. Nie jest bowiem tak, że moja decyzja o przeszczepie była fanaberią. Nie poddałam się transplantacji tylko po to, by poprawić sobie komfort życia, ale po to, by żyć. Choć oczywiście w chwili operacji była ona wykonywana jako zabieg polepszający jego jakość, to jednak determinował ją fakt, że w przyszłości mogłabym potrzebować jej ze wskazań życiowych. Stan, w jakim byłam, był jednym z warunków, jaki należy spełniać, aby móc w ogóle ubiegać się o tego typu zabieg. Nie każdy zatem może poddać się takiej operacji… W moim przypadku była to bardzo chwiejna cukrzyca, niezwykle trudna to ogarnięcia, i związane z tym początkowe powikłania w nerkach, które w przyszłości mogły doprowadzić do ich niewydolności. Wskazaniem do tego typu zabiegu jest także retinopatia cukrzycowa oraz częste hipoglikemie, powodujące utratę świadomości.

To wskazania decydują, że nie jest to powszechna metoda leczenia? Są ważne, podobnie jak fakt, że nie ma tylu organów do przeszczepu. Choć to okrutnie zabrzmi, trzeba zaznaczyć, że muszą to być trzustki najwyższej jakości. Co więcej, osoby, które poddają się takiej operacji, muszą mieć bardzo wysoką samodyscyplinę, bo jeśli powikłania, o których wspomniałam, wynikają z zaniedbań, to wielce prawdopodobne, że tacy chorzy będą mieli również problem z dbaniem o przeszczepiony organ. Wówczas zniszczą nie tylko pracę lekarzy, ale i o wiele bardziej narażą swoje życie. Uważam, że jeśli nie ma powikłań, a chory potrafi żyć z cukrzycą, nie ma sensu ryzykować komplikacji, które operacja ze sobą niesie. Nie możemy zapominać, że jest to zabieg bardzo inwazyjny, który może zakończyć się nawet śmiercią. Takie ryzyko było również w Twoim przypadku? Tak, ale mimo wszystko postanowiłam spróbować. Z natury jestem osobą, która zawsze dąży ku lepszemu. Wiedziałam, że zmiany cukrzycowe, jakie już zaszły w moim organizmie, nie cofną się, mogą się zatrzymać, ale mogą też się pogłębiać. Wciąż miałam w świadomości sposób, w jaki przez dużą część życia leczono moją cukrzycę, wspomnienie strzykawek determinowało moje dążenia. Kiedy przed operacją dowiedziałam się, że właściwie czekam tylko na potwierdzenie zgodności z dawcą, z jednej strony byłam przerażona, ale z drugiej była nadzieja i szansa na spełnienie marzenia o byciu zdrową. To wszystko działo się tak szybko. Myślałam o tym, że przecież mam tyle spraw do załatwienia w pracy i poza nią. Pytałam samą siebie: Co ja narobiłam? Czy ja naprawdę chcę tego przeszczepu? Czy ja przeżyję? Co będzie dalej, jeśli się nie uda? Miałam w głowie tysiące pytań bez odpowiedzi. Ale było warto. Wiele mówisz o tym, ile dobrego przeszczep wniósł do Twojego życia. Czy jednak nie spotkałaś się z opiniami, że być może czasami niepotrzebnie robisz nadzieję innym diabetykom? Nie tylko w wywiadach, ale i na swoim blogu mówię o tym wiele po to, aby uświadomić, na czym przeszczep polega, od A do Z. Nigdy nie skupiam się na stwierdzeniu, że operacja poprawiła mi życia, że byłam cukrzykiem, ale już nie jestem i kropka. Zawsze dodaję, że moje zdanie nie jest zachętą, ale jedynie informacją dla innych, że z jednej strony są zalety, a z drugiej nie tylko obostrzenia, zalecenia, ale i możliwość powikłań, które zagrażają życiu. Mówię o tym, chcąc przybliżyć wiedzę o transplantologii w ogóle. Z jednej strony, po to by przekonywać, że człowiek po przeszczepie nie jest osobą ułomną, której operacja jedynie przedłuża egzystencję, a o życiu pełną piersią może zapomnieć. A z drugiej, po to by unaocznić, że taka wiedza pomaga ocenić ryzyko i lepiej rozumieć, że w przypadku wyprzedzającego przeszczepu trzustki nie jest to rozwiązanie dla każdego diabetyka i jest stosowane w ściśle określonych przypadkach.


SŁODKI STRAGAN Sylwetki

W MOIM PRZYPADKU BYŁA TO BARDZO CHWIEJNA CUKRZYCA, NIEZWYKLE TRUDNA TO OGARNIĘCIA

Nauka z czasów choroby pozostała, a czy pozostały też jakieś obostrzenia? Czy mimo przeszczepu nadal musisz badać cukier? Choć coraz rzadziej, jednak nadal to robię. Nie z konieczności czy przyzwyczajenia, ale dla spokoju ducha. Lekarze nie wymagają tego ode mnie, ale ja wolę upewnić się, że wszystko jest dobrze. Myślę o tym, że przecież nadal mogę stracić tę trzustkę. Takie prawdopodobieństwo nigdy nie zniknie. Ale obostrzeń jako takich nie ma – są jedynie zdrowe przyzwyczajenia. Kiedy byłam chora na cukrzycę zdarzało się, że miałam problem z pojadaniem między posiłkami, szczególnie latem, gdy wszędzie pełno jest pysznych owoców. Zawsze bardzo lubiłam czereśnie i ilekroć stawały przed oczami, tyle razy sięgałam po chociaż jedną. W sumie potrafiłam między posiłkami zjeść ok. 10-15 sztuk. Każdy diabetyk wie, ile to WW. A potem dziwiłam się, dlaczego poziom cukru jest podwyższony. Choć teraz choroba mnie nie hamuje i mogłabym w gruncie rzeczy bez ograniczeń sięgać po chipsy czy czereśnie, zastanawiam się, po co? Jeśli coś jest niewskazane, to niestety bardziej kusi. Często diabetycy mówią do mnie: „ty to masz dobrze, bo możesz już wszystko jeść bez ograniczeń”. Na co ja odpowiadam: „mogę, ale jem tylko to, na co mam ochotę, a poza tym dbam też o moją wagę”. Dla mnie przeszczep trzustki to nie przepustka do nieograniczonego jedzenia wszystkiego, co popadnie, ale szansa na świadome życie w zdrowiu, bez powikłań cukrzycowych. A jakie nowe zasady musiałaś przyswoić ze względu na przeszczep? Na stałe muszę przyjmować leki immunosupresyjne, które zapobiegają odrzuceniu nowej trzustki. Również z troski o nią i jej tolerancję muszę unikać kontaktu z osobami zainfekowanymi bakteriami czy wirusami. Teoretycznie jestem o wiele bardziej podatna na zwykłe przeziębienie niż człowiek bez przeszczepu, bo leki, o których wspomniałam, obniżają moją odporność. W praktyce nie odczuwam jednak tego. Na pewno też nie mogę pić soku grejfrutowego, który nasila działanie tych leków, co nie jest wskazane, bo jak w przypadku każdej terapii leczenie niesie za sobą także skutki negatywne. Z tymi wszystkimi restrykcjami najtrudniej było do roku po przeszczepie. Z czasem organizm staje się bardziej odporny, a ryzyko maleje. Czy właśnie tak wyobrażałaś sobie życie po przeszczepie? Tak, bo marzyłam o tym, że od dnia przeszczepu moje życie będzie pozbawione ograniczeń związanych z cukrzycą. Nigdy nie znałam, a może nie pamiętałam życia bez cukrzycy, bo zachorowałam, kiedy byłam małym dzieckiem i od tego czasu każdy dzień planowałam, myśląc o chorobie. Przeszczep miał być tym wydarzeniem, które te problemy zlikwiduje i tak się stało, a ja mimo to byłam zaskoczona. Kiedy już na własnej skórze doświadcza się czegoś dobrego, to nawet jeśli wiedzieliśmy, jak będzie to wyglądało, jest to dla nas coś zadziwiającego.

15


16

POD OKIEM SPECJALISTY Medycyna

dr Łukasz Bojarski Autor jest biochemikiem i dziennikarzem naukowym. Pracuje w firmie Celon Pharma Sp. z o.o., w której zajmuje się rozwojem nowych leków.

Ilustracje:

Joanna Krótka

WYŚCIG

NAUKI Z CUKRZYCĄ

CUKRZYCA TO JEDYNA CHOROBA NIEZAKAŹNA, KTÓRĄ ŚWIATOWA ORGANIZACJA ZDROWIA OFICJALNIE UZNAŁA ZA EPIDEMIĘ XXI W. BY OGRANICZYĆ JEJ ROZWÓJ, NAUKOWCY NIE USTAJĄ W WYSIŁKACH OPRACOWANIA NOWYCH, BARDZIEJ SKUTECZNYCH PROCEDUR TERAPEUTYCZNYCH I LEKÓW PRZECIWCUKRZYCOWYCH. KTÓRE Z NICH SĄ DOSTĘPNE JUŻ DZIŚ, A NA KTÓRE MUSIMY JESZCZE POCZEKAĆ?

W

ciągu ostatnich trzech dekad liczba pacjentów ze zdiagnozowaną cukrzycą wzrosła o trzy czwarte – dziś na całym świecie na cukrzycę choruje ponad 300 mln osób. W Polsce liczbę chorych na tę groźną chorobę szacuje się na 3 mln osób. Na szczęście wiedza na temat cukrzycy i arsenał dostępnych metod jej leczenia także systematycznie się powiększają.

PRZYCHODZI DIABETYK DO TRANSPLANTOLOGA…

Historia współczesnych sposobów leczenia cukrzycy sięga roku 1922, w którym kanadyjski lekarz Frederick

Banting podał wyizolowany przez siebie preparat cielęcej insuliny pierwszemu pacjentowi. Dziś insulina, choć w znacznie udoskonalonej postaci, wciąż stanowi podstawę terapii cukrzycy typu 1., a także jest stosowana u części pacjentów z cukrzycą typu 2. W przypadku pierwszej z wymienionych odmian cukrzycy układ odpornościowy traktuje komórki wysp trzustkowych jak intruzów i wytwarza skierowane przeciwko nim przeciwciała. Ten proces nazywa się reakcją autoimmunologiczną. To za jej sprawą dochodzi do nieodwracalnego zniszczenia wspomnianych komórek i całkowitego uzależnienia pacjentów od

podawanych z zewnątrz preparatów insuliny. Insulinoterapia wymaga od pacjentów wypracowania pewnych nawyków, częstego monitorowania stężenia glukozy we krwi i adekwatnego modyfikowania dawek insuliny. Tu na szczęście z pomocą przychodzą nowoczesne glukometry i pompy insulinowe. Niestety u niektórych pacjentów nawet szczególna dbałość o dietę i regularne przyjmowanie insuliny w pieczołowicie dobranych dawkach nie zapewniają zadowalającej kontroli cukrzycy. Chorzy narażeni są na przykre i ryzykowne konsekwencje zbyt niskiego lub zbyt wysokiego stężenia glukozy we krwi. Postęp,


POD OKIEM SPECJALISTY Medycyna

17


18

POD OKIEM SPECJALISTY Medycyna

który w ostatnich latach dokonał się w transplantologii sprawia, że w takich przypadkach lekarze coraz częściej zalecają tzw. wyprzedzający przeszczep trzustki. Choć sam zabieg jest metodą inwazyjną, to jednak jego skutki są nie do przecenienia. W wyniku przeszczepu zostaje przywrócone nie tylko wytwarzanie naturalnej insuliny, ale też cały wewnętrzny system monitoringu poziomu glukozy we krwi. Choć pacjenci zmuszeni są do przyjmowania do końca życia leków zapobiegających odrzuceniu nowego organu, to jednak brak konieczności zażywania insuliny znacznie poprawia komfort ich życia. W Polsce takie zabiegi wykonywane są od nieco ponad 3 lat, m.in. w warszawskim Szpitalu im. Dzieciątka Jezus. W USA na listach oczekujących

W 2013 R. POLSCY LEKARZE JAKO PIERWSI NA ŚWIECIE PRZEPROWADZILI UDANY ZABIEG PRZESZCZEPU WYSP TRZUSTKOWYCH POD ŚLUZÓWKĘ ŻOŁĄDKA METODĄ ENDOSKOPOWĄ. NOWA METODA SPRAWIA, ŻE PACJENT MOŻE OPUŚCIĆ SZPITAL JUŻ NASTĘPNEGO DNIA PO PRZESZCZEPIE.

na wyprzedzający przeszczep trzustki znajduje się ponad 3 tys. pacjentów. Tymczasem lekarze poszukują już alternatywy dla przeszczepów całej trzustki. Takie podejście jest w pełni uzasadnione, biorąc pod uwagę, że wytwarzające insulinę wyspy trzustkowe stanowią zaledwie ok. 2% masy całego organu. Pozostała część trzustki wydziela soki trawienne, a jej funkcja nie jest upośledzona przez cukrzycę. Procedura przeszczepu wysp trzustkowych rozpoczyna się od ich izolacji z organu dawcy. Zawiesinę wyizolowanych wysp wszczepia się następnie do żyły wrotnej, która odprowadza krew z nieparzystych organów jamy brzusznej do wątroby. Zabieg przeprowadza się mało inwazyjną metodą, najczęściej niewymagającą przecinania powłok brzucha. W stosunku do przeszczepu całej trzustki jest on więc mniej obciążający dla pacjenta, przez co mogą skorzystać z niego m.in. osoby starsze lub cierpiące na choroby układu krążenia. Specjaliści ze wspomnianego wcześniej polskiego ośrodka mają na tym polu niemałe osiągnięcia. W 2013 r. jako pierwsi na świecie przeprowadzili udany zabieg przeszczepu wysp trzustkowych pod śluzówkę żołądka metodą endoskopową. Nowa metoda sprawia, że pacjent może opuścić szpital już następnego dnia po przeszczepie.

Z WIZYTĄ U HEMATOLOGA

Zarówno transplantacja wysp trzustkowych, jak i całej trzustki niesie ze sobą ryzyko wznowienia reakcji autoimmunologicznej i ponownego upośledzenia wydzielania insuliny. Lekarze starają się ten proces ograniczyć poprzez zastosowanie coraz doskonalszych leków regulujących funkcję układu odpornościowego. Jednak do tej pory nie udało się całkowicie wyeliminować ryzyka wystąpienia ponownej autoagresji. Rozwiązanie tego problemu może leżeć w rękach hematologów, którzy prowadzą badania nad metodą leczenia cukrzycy za pomocą przeszczepu szpiku kostnego. Idea zabiegu polega na tym, aby „wyzerować” układ odpornościowy pacjenta i sprawić, by „zapomniał” o swym niszczycielskim działaniu na komórki wysp trzustkowych. Taka terapia przebiega dwuetapowo. W pierwszej fazie leczenia pobudza się szpik kostny do wytwarzania dużej liczby komórek macierzystych, które następnie izolowane są z krwi pacjenta. W drugim etapie niszczy się szpik za pomocą leków, po czym podaje się pacjentowi preparat jego własnych komórek macierzystych, które pozwalają odbudować szpik kostny. Także na tym polu polscy lekarze mają spore osiągnięcia. Specjaliści z Centralnego Szpitala


POD OKIEM SPECJALISTY Medycyna

NOWOCZESNA FARMAKOTERAPIA CUKRZYCY TO JEDNAK NIE TYLKO NOWE PREPARATY INSULINY. ŚWIADCZY O TYM PRZYKŁAD WPROWADZONYCH NA RYNEK W MINIONYM ROKU NOWYCH LEKÓW, KTÓRE OBNIŻAJĄ STĘŻENIE GLUKOZY WE KRWI NA DRODZE INNOWACYJNEGO MECHANIZMU DZIAŁANIA.

Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego jako pierwsi w Europie i drudzy na świecie mogą pochwalić się sukcesami w leczeniu cukrzycy typu 1. tą nową metodą. Z przeszczepu szpiku w sposób szczególny skorzystać mogą pacjenci, u których dopiero co zdiagnozowano chorobę i których trzustka jest jeszcze częściowo sprawna. Łączy się także zabiegi przeszczepu szpiku kostnego z

transplantacją wysp trzustkowych, co pozwala znacznie ograniczyć ryzyko ponownej reakcji autoimmunologicznej. Najbardziej nowoczesne podejście stanowi połączenie przeszczepu szpiku kostnego i komórek wytwarzających insulinę, które zostały uzyskane z komórek macierzystych pobranych np. z tkanki tłuszczowej pacjenta. Takie metody znajdują się jednak na wczesnym etapie badań i obecnie charakteryzują się umiarkowaną skutecznością.

BEZ FARMACEUTY I BIOLOGA ANI RUSZ

Wyizolowanie insuliny przez Bantinga dostarczyło lekarzom potężnej broni do walki z cukrzycą. To oręże było przez lata udoskonalane dzięki postępowi inżynierii genetycznej i biologii molekularnej. Obecnie 70% stosowanej insuliny jest identyczne z ludzką, a nawet od niej doskonalsze, pomimo że produkują ją organizmy tak proste, jak drożdże piekarskie (S. cerevisiae) i pałeczka okrężnicy (E. coli). Nie są to jednak zwykłe drożdże ani bakterie, lecz takie, do których wprowadzono ludzki gen kodujący insulinę. Zastosowanie nowoczesnych metod inżynierii genetycznej pozwoliło na opracowanie insulin o zmodyfikowanych właściwościach. Dzięki temu możemy dziś stosować tzw. analogi insuliny, które np. charakteryzują się bardzo szybkim początkiem (10-20 minut od wstrzyknięcia) i krótkim czasem działania. Te cechy pozwalają na stosowanie insuliny tuż przed, w trakcie, a nawet zaraz po posiłku. Takie preparaty niemal idealnie naśladują fizjologiczną reakcję na posiłek i często stosowane są w skojarzeniu z insulinami długo działającymi, które zapewniają podstawowe, niezależne od posiłków zapotrzebowanie na ten hormon. Najnowocześniejsze insuliny długodziałające utrzymują swoje stałe stężenie we

krwi przez ponad 40 godzin. Analogi insuliny zapewniają coraz doskonalszą kontrolę poziomu glukozy we krwi, a ich stosowanie wiąże się z niskim ryzykiem hipoglikemii i późnych powikłań cukrzycy. Nowoczesna farmakoterapia cukrzycy to jednak nie tylko nowe preparaty insuliny. Świadczy o tym przykład wprowadzonych na rynek w minionym roku nowych leków, które obniżają stężenie glukozy we krwi na drodze innowacyjnego mechanizmu działania. Polega on na zablokowaniu odbywającego się w nerkach naturalnego procesu odzyskiwania glukozy z moczu z powrotem do osocza krwi (w tzw. moczu pierwotnym znajduje się duża ilość glukozy, która trafia do niego w wyniku filtracji krwi). To sprawia, że znaczna część glukozy jest wydalana z organizmu, a jej poziom w osoczu ulega istotnemu obniżeniu. Tak oto nowoczesna farmakologia sprawiła, że cukier w moczu – objaw, któremu cukrzyca zawdzięcza swoją łacińską nazwę (diabetes mellitus – słodki mocz) – nie musi świadczyć o słabej kontroli cukrzycy, ale o zażywaniu przez pacjenta najnowocześniejszych leków. Udoskonalone insuliny, nowoczesne metody chirurgiczne i bardziej skuteczne leki – oto czym już dziś dysponują diabetolodzy. Wraz z postępem nauki wachlarz możliwości leczenia cukrzycy będzie się jeszcze poszerzał. To gra o wysoką stawkę, bo przecież chodzi o to, by pacjenci z cukrzycą mogli żyć pełnią życia.

19


• Zaburzenia ukrwienia mózgu Profilaktyka: Cardiobonisol + Memobon • Retinopatia cukrzycowa - uszkodzenia siatkówki mogące prowadzić do ślepoty (85% chorych na cukrzycę ma w różnym stopniu uszkodzoną siatkówkę) • Zaćma i jaskra cukrzycowa Profilaktyka: Oculobon + Venobon • Choroba niedokrwienna serca, zawał UWAGA: z powodu uszkodzenia włókien nerwowych można nie czuć bólów wieńcowych. Profilaktyka: Cardiobonisol + Cardiobon • Ochrona trzustki Profilaktyka: Vitalbon – zmiatacz wolnych rodników • Cukrzycowe stłuszczenie wątroby Profilaktyka: Hepatobon • Nadwaga Profilaktyka: Chitobon + Regulobon • Cellulit Profilaktyka: Adipobon mono • Utrzymanie prawidłowego poziomu glukozy Glukobonisan + Memobon • Nefropatia cukrzycowa: białkomocz, a w fazie zaawansowanej niewydolność nerek • Infekcje dróg moczowych Profilaktyka: Nefrobonisol + Urobon • Bóle brzucha, wzdęcia Profilaktyka: Gastrobonisol, pomocniczo: Gastrobon • Bóle stawów i kręgosłupa Profilaktyka: Artrobon + Balsam kręgowy • Miażdżyca zarostowa tętnic kończyn dolnych Profilaktyka: Lipobon + Vitalbon • Polineuropatia cukrzycowa - bóle, pieczenie i drętwienie stóp i dłoni Profilaktyka: Vitalbon + Memobon • Stopa cukrzycowa - owrzodzenia trudno się gojące - czasami konieczność amputacji Profilaktyka: Venobon + Apibon + Venobon krem

Do nabycia: apteki i zielarnie w całym kraju lub sprzedaż wysyłkowa: 33 861 86 71, 602 214 616

BONIMED Żywiec, ul. Stawowa 23, www.bonimed.pl

ZDANIEM SPECJALISTY Prof. dr hab. n. med. Artur Kwiatkowski Katedra i Klinika Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie W jakim stopniu sukces pierwszego przeszczepu wyprzedającego przełożył się na zainteresowanie chirurgicznymi metodami leczenia cukrzycy? Pierwsze w Polsce przeszczepienie wyprzedzające samej trzustki odbiło się szerokim echem w świecie diabetologicznym, zarówno wśród pacjentów, jak również wśród lekarzy. Należy podkreślić wkład prof. Leszka Czupryniaka, prezesa Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, który zaprosił nas, transplantologów, na zjazd Towarzystwa do Łodzi, gdzie mieliśmy możliwość zaprezentowania efektów naszej pracy, czyli wkładu chirurgii w leczenie cukrzycy, mówiąc o przeszczepach wyprzedzających trzustki, przeszczepach symultanicznych (trzustki z nerką) oraz przeszczepach wysp trzustkowych. Kontynuacją współpracy obu środowisk była obecność przedstawicieli środowiska diabetologicznego podczas sesji poświęconej transplantacji trzustki i wysp trzustkowych podczas Kongresu Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego w Bydgoszczy. Lekarze diabetolodzy zrozumieli, jak pracujemy i jakie korzyści może to przynieść wybranym pacjentom. Otwartość prof. Czupryniaka przekłada się na całe środowisko diabetologów, a poprzez nich na pacjentów. To duży plus. Minusem pozostaje brak rozwiązań systemowych (np. w ramach Narodowego Programu Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej). Z racji tego, że temat jest ciągle „żywy”, w dużej mierze dzięki Małgosi Rudnik (czyt. s. 13), która jest najlepszym rzecznikiem tej metody leczenia, zgłasza się do nas wielu pacjentów, liczących na wyleczenie z cukrzycy. Niestety większość z nich nie rozumie, że nie jest to metoda dla wszystkich, limitowana dostępnością narządów do przeszczepienia, którą rozważa się tylko w przypadku chwiejnej cukrzycy. Po czterech latach od przeszczepu wyprzedzającego pani Małgosi trzeba powiedzieć, że jej obecny stan zdrowia jest bardzo dobry, ona sama pozostaje zdyscyplinowaną, współpracującą pacjentką, która jest autentycznym partnerem w leczeniu dla swoich lekarzy.


POD OKIEM SPECJALISTY Praktyka

Magda Pietraszkiewicz Biolog, dietetyk

PRZESTAŃ JEŚĆ I ZACZNIJ SIĘ ODŻYWIAĆ

POJĘCIE „ZDROWE ODŻYWIANIE” TO TERMIN, KTÓRY DOPIERO NIEDAWNO ZAGOŚCIŁ W NASZYCH KUCHNIACH I GŁOWACH. JEDNAK JEGO OBECNOŚĆ TO DOWÓD NA TO, ŻE ZWIĘKSZA SIĘ ŚWIADOMOŚĆ ZWIĄZKU WIELU WSPÓŁCZESNYCH CHORÓB CYWILIZACYJNYCH ZE SPOSOBEM ŻYWIENIA. CZY JEDNAK POTRAFIMY SKORZYSTAĆ Z TEJ WIEDZY? CZY JESTEŚMY MĄDRZEJSI OD NASZYCH PRZODKÓW, KTÓRZY TEJ WIEDZY NIE MIELI?

N

a długo przed tym, jak polski uczony Kazimierz Funk odkrył witaminy (1912 r.), naukowcy i lekarze dowodzili słuszności twierdzenia, jakoby składniki pożywienia miały konkretny wpływ na zdrowie człowieka. Świadczą o tym chociażby dawne zalecenia, by przy chorobach oczu spożywać wyciśnięty sok z wątroby. Dziś wiadomo, że chodziło o witaminę A, która w dużych ilościach koncentruje się właśnie w wątrobie. Podobnie w przypadku szkorbutu występującego w XVIII w. u marynarzy, dość szybko zauważono związek jego występowania z niedoborem witaminy C i leczono go skutecznie sokiem z limonki.

BINGO – JESTEŚ TYM, CO JESZ!

Sto lat temu problemy żywieniowe koncentrowały się na zgoła innych niż obecnie kwestiach. Wówczas wiele osób cierpiało z powodu niedożywienia, co skutkowało niedoborami żywieniowymi i schorzeniami takimi jak krzywica, szkorbut czy beri-beri. Współcześnie

cierpimy raczej z powodu nadmiaru, a odkrycia naukowe jasno pokazują silne powiązania między sposobem odżywiania a chorobami przewlekłymi, jak choroba wieńcowa serca, nowotwory czy cukrzyca. Niestety, spożywanie pokarmów w krajach rozwiniętych coraz częściej staje się „narzędziem” do świętowania ważnych wydarzeń, aktem przyjemności, która wykracza daleko poza dostarczenie niezbędnych do podtrzymania życia i zdrowia składników odżywczych. Należy o tym pamiętać, jeśli chcemy zrozumieć złożoność procesu wyboru żywności, jakości stosowanej diety czy zmiany nawyków żywieniowych.

SPOŻYWCZY PRZEMYSŁ CIĘŻKI

W ciągu ostatniego stulecia postęp technologiczny spowodował łatwiejszy dostęp do żywności, co doprowadziło do zmiany wzorców żywieniowych, a kiedy w latach 30. XX w. technologia żywności wyodrębniła się jako oddzielna dziedzina

nauki, nastąpił szybki rozwój wszystkich gałęzi przetwórstwa surowców żywnościowych. Zwiększyło to asortyment dostępnych produktów spożywczych, których skład niestety często znacznie odbiegał od surowca wyjściowego. Głębokie zmiany zaszły także w rolnictwie. Nowe gatunki roślin i zwierząt, coraz większe uzależnienie od mechanizacji, wysokie nakłady nawozów, pestycydów, petrochemicznych paliw oraz zaangażowanie dużych korporacji na wszystkich etapach produkcji i obrotu żywnością i stopniowe uprzemysłowienie produkcji żywności doprowadziło, oprócz zwiększenia dostępności, także do spadku cen żywności. Niestety zmiany w sposobie produkcji żywności doprowadziły także do zmian w jej składzie, przykładowo mięso zwierząt hodowanych w ciasnych zagrodach ma

21


22

POD OKIEM SPECJALISTY Praktyka

znacznie wyższe i mniej korzystne ze względów zdrowotnych proporcje kwasów tłuszczowych omega-6 do omega-3, niż tych wypasanych na pastwisku. Hodowla przemysłowa drobiu dała podobny skutek. Na podstawie danych Amerykańskiego Departamentu Rolnictwa z 2006 r. odnotowano np. znaczny spadek zawartości białka, wapnia, żelaza, fosforu, ryboflawiny i kwasu askorbinowego w drobiu w ciągu ostatnich 50 lat. Chleb, który obecnie jemy, jest już z innej – niestety gorszej – mąki niż ten wypiekany przez nasze babki. Inny jest też proces jego produkcji, dawniej pieczony na zakwasie, dziś z użyciem drożdży i spulchniaczy. Rolnictwo bowiem to dopiero początek, swoje robi też przemysł spożywczy. Wysoko przetworzona żywność, która jest zbyt kaloryczna i uboga w składniki odżywcze, stała się powszechnie dostępna. Jeśli chcesz zatem zmienić coś na lepsze w swojej diecie, zacznij od rezygnacji z gotowych, wysoko przetworzonych produktów (np. mrożone posiłki, półprodukty, gotowe przekąski, wyroby cukiernicze itp.). Wszędzie tam, gdzie możesz, wybierz produkt mniej przetworzony: razową mąkę zamiast białej, domowy chleb na zakwasie zamiast napompowanego chemią pieczywa z marketu, własnoręcznie wyciśnięty sok zamiast tego z koncentratu…

KALORIA KALORII NIE RÓWNA

Niestety standaryzowane jadłospisy powstające w oparciu o tzw. wymienniki białkowe, węglowodanowe oraz tłuszczowe zakładają, że wszystkie produkty spożywcze w obrębie danej kategorii są podobne pod względem odżywczym. Według takiego rozumowania określone ilości masła orzechowego oraz mięsa z piersi kurczaka dostarczają takiego samego białka, a ciastka oraz kromka chleba pełnoziarnistego – węglowodanów. W grupie wymienników tłuszczowych znajduje się masło, utwardzane margaryny oraz oliwa z oliwek, a przecież każ-

dy z tych produktów ma zgoła odmienny wpływ na zdrowie człowieka. Takie wymienniki, choć bardzo przydatne w planowaniu diety diabetyka, pomijają istotny fakt, że kaloria kalorii nie równa. Dostrzegają to badania naukowe sposobu odżywiania, skupiające się na związku między nadmiernym spożyciem pewnych składników pokarmowych a rozwojem niektórych przewlekłych chorób. Do chorób, które odznaczyły się piętnem na cywilizacji XX i początków XXI w., należą przede wszystkim cukrzyca, choroba wieńcowa, nadciśnienie tętnicze, nowotwory czy choroba Alzheimera. Ich związek z odżywianiem jest już dla nas jasny.

SKĄPANI W ZŁYM TŁUSZCZU

Przykładem szukania związku między nadmiernym spożycie danego składnika a zdrowiem może być zamieszanie wokół tłuszczów i olejów. Spożycie tych składników pozostawało względnie stałe w pierwszej połowie XX w., by następnie zacząć gwałtownie rosnąć, m.in. za sprawą rozkwitu branży fast-food, i do roku 1999 zwiększyło się o 78 proc. Wtedy właśnie wzrosła również częstość występowania chorób serca. W 1960 r. dzięki badaniom epidemiologicznym ustalono związek między poziomem cholesterolu w surowicy krwi a ryzykiem zachorowania na chorobę wieńcową. Zaczęto zwracać szczególną uwagę na zawartość tłuszczów nasyconych w diecie, pojawiło się wiele zaleceń dietetycznych mówiących o zamianie masła i smalcu na oleje roślinne i margaryny, zawierające wielonienasycone kwasy tłuszczowe (PUFA). Z kuchni wypędzono „niezdrowe” masło, olej kokosowy, a przy okazji również jajka, wylewając dziecko wraz z kąpielą, bowiem przez jakiś czas ważne różnice między poszczególnymi rodzajami tłuszczów nie były poprawnie rozumiane. Przede wszystkim to, że tłuszcze nienasycone są bardziej wrażliwe na utlenia-

DO CHORÓB, KTÓRE ODZNACZYŁY SIĘ PIĘTNEM NA CYWILIZACJI XX I POCZĄTKÓW XXI W., NALEŻĄ PRZEDE WSZYSTKIM CUKRZYCA, CHOROBA WIEŃCOWA, NADCIŚNIENIE TĘTNICZE, NOWOTWORY CZY CHOROBA ALZHEIMERA. ICH ZWIĄZEK Z ODŻYWIANIEM JEST JUŻ DLA NAS JASNY.


POD OKIEM SPECJALISTY Praktyka

nie niż te nasycone, co czyni je z kolei bardziej podatnymi na jełczenie. Źle znoszą też wysoką temperaturę i jeśli używamy ich do smażenia, to zamiast kroku w kierunku zdrowia, robimy krok w tył. Poza tym, chociaż prawdą jest, że wielonienasycone oleje obniżają poziom cholesterolu w surowicy krwi i same w sobie nie zawierają frakcji cholesterolowej, przez długi czas nie zdawano sobie sprawy także z tego, że niektóre formy kwasu linolowego (omega-6), te najbardziej rozpowszechnione w olejach roślinnych, mogą przyczynić się do tworzenia stanów zapalnych w organizmie, jeśli spożycie kwasów tłuszczowych omega-3 nie jest wystarczające. Innymi słowy, aby olej roślinny działał prozdrowotnie, musi być zachowany odpowiedni stosunek kwasów omega-6 do omega-3. Obecnie większość ekspertów zgadza się, że powinien on wynosić

od 1:1 do 5:1 („British Journal of Nutrition”). Niepokoi fakt, że obecnie stosunek spożycia tych kwasów dla większości ludności wynosi od 20:1 do 50:1. Spożycie zbyt wielu tłuszczów omega-6 w postaci wysoce przetworzonych olejów roślinnych jest szczególnie szkodliwe, gdyż w procesie wielokrotnej rafinacji pozbawia się ich naturalnych substancji odżywczych. Dodatkowo większość z tych olejów pochodzi od roślin modyfikowanych genetycznie, np. sojowy i kukurydziany, co sprawia, że mogą mieć w składzie kontrowersyjne antygeny i herbicydy. Okrzyknięcie tłuszczów nasyconych dietetycznym grzechem głównym spowodowało również wrzucenie do jednego worka wszystkich ich rodzajów. Tymczasem dziś już wiemy, że niektóre tłuszcze nasycone są zdrowe. Tak jest w przypadku oleju kokosowego złożonego w więk-

szości ze średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych (MCFA), których działanie istotnie różni się od działania długołańcuchowych kwasów tłuszczowych (LCFA) powszechnie występujących w większości produktów spożywczych. Coraz więcej jest też badań o prozdrowotnym i przeciwmiażdżycowym działaniu tłuszczów mlecznych. W Polsce o tym, że masło jest zdrowe przekonuje m.in. prof. Grażyna Cichosz z Uniwersytetu w Olsztynie, która od lat zbiera wyniki potwierdzające tę tezę. Niestety przejście do nienasyconych olejów spożywczych przyniosło kolejną niezamierzoną konsekwencję. Na początku XX w. proces uwodorniania olejów roślinnych był częstą metodą przedłużania okresu trwałości pożywienia oraz był stosowany dla poprawy smaku wyrobów cukierniczych. Jednak kolejne odkrycia wykazały, że proces częściowego nasycenia olejów prowadzi również do powstawania tłuszczów trans, szczególnie niezdrowej postaci nienasyconych kwasów tłuszczowych. Są obecnie uważane za główne czynniki ryzyka chorób serca, a producenci żywności dążą do ich ograniczenia lub całkowitej eliminacji. Jak wykazały badania, do najzdrowszych olejów roślinnych ze względu na ich skład i właściwości zalicza się olej lniany, rzepakowy, kokosowy oraz oliwę z oliwek.

POLUKROWANI

Kolejnym ważnym składnikiem, który zdominował dietę współczesnego człowieka i w sposób pośredni lub bezpośredni przyczynił się do rozwoju wielu chorób metabolicznych, jest niewątpliwie cukier. Zapewnia potrawom słodki smak i przyczynia się do wzrostu kaloryczności diety. Brak danych sprawia, że trudno jest ustalić, kiedy cukier stał się głównym środkiem słodzącym w każdej części świata, ale pewne jest to, że nastąpiło to stosunkowo niedawno. Od XVIII w. wzrost konsumpcji cukru jest ściśle związany z industrializacją, spożywa-

23


1. a) b) c)

2. a) b) c)

3.

a) b) c)

4. a) b) c)

5. a) b) c)

6. a) b) c)

7. a) b) c)

8. a) b) c)

Historia współczesnych sposobów leczenia cukrzycy sięga roku 1922, kiedy to: Frederick Banting podał preparat cielęcej insuliny pierwszemu pacjentowi Frederick Banting dokonał pierwszego na świecie przeszczepu trzustki Frederick Banting zastosował glukometr do mierzenia poziomu cukru we krwi Najnowocześniejszy rodzaj insuliny to: insulina ludzka insulina analogowa wyciąg z cielęcej trzustki W Polsce liczbę chorych na cukrzycę szacuje się na: 15 mln osób 3 mln osób 100 tys. osób Który z poniższych produktów jest najbardziej przemysłowo przetworzony: kasza gryczana pizza mrożona z pieczarkami masło Którego z poniższych tłuszczów nie powinieneś używać do smażenia: olej kokosowy smalec olej rośliny (np. słonecznikowy) Aby olej roślinny działał prozdrowotnie, musi w nim być zachowany odpowiedni stosunek kwasów omega-6 do omega-3 musi być utwardzony, np. margaryna roślinna musi być ogrzany do wysokiej temperatury Które z olejów roślinnych uznawane są w świetle najnowszych badań za najbardziej korzystne dla zdrowia: kokosowy, lniany, rzepakowy oraz oliwa z oliwek kukurydziany, sojowy oraz słonecznikowy margaryna, masło roślinne oraz olej uniwersalny Rafinowany biały cukier to: bogactwo błonnika i ważnych minerałów niezbędne źródło zdrowych węglowodanów prostych puste kalorie, które szkodzą Odpowiedzi: 1 a │ 2 b │ 3 b │ 4 b │ 5 c │ 6 a │ 7 a │ 8 c

niem przetworzonej żywności oraz słodkich napojów. Ze wszystkich produktów spożywczych rafinowany cukier jest uważany za jeden z najbardziej szkodliwych. W 1997 r. Amerykanie wydali szacunkowo 23,1 mld dolarów na słodycze i gumy. Przeciętny Amerykanin spożywa rekordową ilość 27,3 kg słodyczy. Cukier rafinowany nie zawiera błonnika, minerałów, białek, tłuszczów ani enzymów, to tylko puste kalorie. Do metabolizowania spożytych węglowodanów prostych, z jakich składa się rafinowany cukier, potrzeba innych substancji, w tym mineralnych, co oznacza, że tym samym tracimy je z organizmu. Oczywiście, eliminując całą grupę węglowodanów (do której należy również sacharoza), można doprowadzić do braków żywieniowych, ale cukier sam w sobie nie może być traktowany jako pożywienie. W czasach gdy brakowało żywności i człowiek musiał robić zapasy, duża zawartość cukru wydawała się być dobrym rozwiązaniem, tak by przetrwać zimę lub okresy suszy. W dzisiejszym świecie stały dostęp do słodkich pokarmów stanowi ogromny problem zdrowotny, gdyż tak naprawdę nie ma określonej bezpiecznej ilości cukru, która nie powodowałaby zmian w organizmie człowieka. Z punktu widzenia odżywiania i biologii ewolucyjnej, zmiany, które wywarły negatywny wpływ na zdrowie populacji ludzkiej to przede wszystkim: ogólnie zmniejszone spożycie owoców i warzyw, nadmiar energii ze sztucznie przetworzonej żywności o wysokiej zawartości węglowodanów oraz zanieczyszczenie produktów spożywczych poprzez rolnictwo, proces przetwórstwa i ich przechowywanie. Wymienić też należy standaryzowanie systemów żywienia dla ludności świata bez korekt dokonanych w określonej populacji. Dobrym tego przykładem są przewlekłe choroby i otyłość Eskimosów oraz rdzennej ludności amerykańskiej, spowodowane wprowadzeniem do diety, opartej prawie całkowicie na białku i tłuszczach, rafinowanych produktów z pszenicy i cukru. Dziś mamy szeroką wiedzę dotyczącą związku żywności ze zdrowiem, tylko od nas zależy, czy będziemy potrafili z niej skorzystać.

QUIZ SPRAWDŹ SWOJĄ WIEDZĘ


Marcin Pacho

HARTUJ DUCHA Wywiad

ŚLEDŹ I SPARTANIE NA WYWIAD Z ANTONIM HUCZYŃSKIM UMÓWIŁEM SIĘ W JEGO WARSZAWSKIM DOMU. ZŁAPAŁEM GO W BIEGU, JAK CHYBA KAŻDY, BO PAN ANTONI PO PROSTU NIE POTRAFI SIĘ ZATRZYMAĆ.

Z

daleka wita mnie głośnym „dzień dobry!” i zamaszyście pozdrawia ręką. Potem prowadzi do pokoju, którego drzwi, otwarte na oścież (mimo, że to połowa marca), wychodzą na ogród. Zanim usiądziemy przy stole, Pan Antoni w pośpiechu zbiera rozrzucone tu i ówdzie hantle i z uśmiechem na ustach znanym tysiącom internautów z filmików, na których prezentuje swój codzienny trening, pyta, w czym taki 92-latek jak on może mi pomóc. Kiedy mówię o naszym magazynie i czytelnikach, przerywa w pół zdania i rzuca: „to trzeba im pomagać, żeby nie spoczęli na laurach i nie czekali na Godota. Nigdy nie jest za późno, żeby wziąć się za siebie, tak jak ja to zrobiłem…” Panie Antoni, ale to chyba nieprawda, co czasami czyta się o Panu, że po prostu pewnego dnia postanowił Pan, że będzie ćwiczył i ot tak, konsekwentnie wytrwał w tym postanowieniu? Siła i motywacja musiały być w Panu od zawsze… Wszystko zaczęło się w dzieciństwie, kiedy miałem 10 czy

11 lat. W owym czasie często chorowałem na zapalenie płuc, zawsze niemal na granicy śmierci. Wówczas nie znano antybiotyków i leczono mnie poprzez przylepianie do uda gorczycznych plastrów, które piekły przy zdejmowaniu, stawiano mi bańki na piersiach, aplikowano bolesne zastrzyki. Ale tak naprawdę niewiele to pomagało. Choroba, a także liczne przeziębienia i grypy, powracały regularnie co roku. A ja miałem tego dość. Byłem cherlawy i blady. Kiedy patrzyłem na siebie w lustrze, miałem żal do życia. Tak biadoląc zobaczyłem kiedyś mojego ojca ćwiczącego w drugim pokoju. Pomyślałem: a dlaczego by tak nie wziąć z niego przykładu? I zaczął Pan ćwiczyć… Rozrysowałem na kartce 10 podstawowych ćwiczeń, spisałem ruchy głowy, nóg, pompki, przysiady… i tak wedle planu trenowałem intensywnie przez cały rok. Niestety nie zauważyłem żadnej różnicy, nadal byłem mały, nadal cherlawy. Ale jednak wzrosła moja siła – w zmaganiach z kolegami miałem zde-

25


26

HARTUJ DUCHA Wywiad

cydowanie pewniejszy chwyt niż oni. To zmotywowało mnie do dalszych ćwiczeń. Mimo że mięśni nabrałem dopiero jako 20-latek, wyraźnie widziałem, jak wzrasta moja sprawność i utwierdzałem się w przekonaniu, że te wszystkie lata nie poszły na marne, że praca przynosi efekty i… tak mi zostało do dziś. Nie ma Pan ochoty czasami odpuścić, np. kiedy za oknem szaleje ulewa i przyjemniej jest usiąść w ciepłym fotelu? Ciepły fotel? Nie mogę spać w domu, w którym jest cieplej niż 10-12 stopni. Tylko taka temperatura gwarantuje głęboki i zdrowy sen! A jeśli chodzi o ćwiczenia, nie wyobrażam sobie dnia bez ruchu, tak jak inni nie wyobrażają siebie dnia bez lenistwa przed telewizorem. Kiedy warunki za oknem nie sprzyjają wyprawie do lasu, ćwiczę w domu – to dla mnie żaden problem – mam swoje hantle, ciężarki, ściskam sprężyny. Ćwiczenia fizyczne to jednak chyba nie wszystko? Oczywiście, dlatego z czasem pomyślałem o tym, że warto wspierać swój organizm także właściwą dietą. Zacząłem więc dużo czytać – wciąż mam pod ręką kilkanaście książek poświęconych zaleceniom dietetyków. Przeglądałem je i wybrałem to, co moim zdaniem przynosi mi najwięcej korzyści. I tak zakochałem się w śledziu! Nienasycone kwasy tłuszczowe, witamina D, łatwo przyswajalne białko – nic, tylko brać i jeść, i tak też robię – codziennie rano, na śniadanie. Żadnych odstępstw? Żadnych. i choć może brzmi to zabawnie – nie ma się z czego śmiać, bo to przecież kwestia mojego życia, mojej sprawności i siły! Połówkę odmoczonego śledzia zjadam codziennie z cebulą, czosnkiem, papryką, oliwą z oliwek i wyłącznie razowym chlebem. Kiedyś lubiłem paryskie bułki, potrafiłem zjeść całą na raz, i to bez popijania. Ale teraz na starość nie ma dla mnie nic gorszego. Dziś potrzebuję więcej błonnika, bo bez niego mógłbym tylko nabawić się zaparć, problemów jelitowych, chodzić zgarbiony, jak niektórzy moi znajomi, i myśleć o wiecznie zbolałym żołądku. I nie ma w tym śniadaniu miejsca na sól czy cukier? W zupełności wystarczy mi tyle soli, ile jest w rybach, warzywach, chlebie, oliwie. A cukier? Przecież to na dłuższą metę podstępna trucizna. Śniadanie śniadaniem, ale co dalej? Jem tylko dwa razy dziennie, rezygnuję z przystawek i kolacji, ale oczywiście jeśli chodzi o ten zwyczaj, nikomu go nie polecam, bo przecież każdy ma inne potrzeby i możliwości, a i dietetyk ma tu wiele do powiedzenia. Po mięso sięgam tylko kilka razy w miesiącu – kupuję pierś z indyka lub polędwicę wołową – źródło żelaza, dzięki któremu mam siłę do ćwiczeń i nie męczę się po każdym ruchu.


HARTUJ DUCHA Wywiad

Trening, dieta… znam takich, którzy robią to samo, a przecież choroby ich nie omijają… I mnie także nie omijały. Pamiętam, kiedy pracowałem jeszcze zawodowo jako weterynarz, a była to ciężka praca w terenie, często się przeziębiałem, dokuczał mi katar, a czasami łapało mnie tzw. lumbago. Choroby nie trwały długo, ale powracały. Czytałem wówczas wiele o krioterapii i jej zbawiennym wpływie już na starożytnych Egipcjan. Postanowiłem spróbować. Zaczęło się zimą w 1976 r. od codziennego nacierania rąk śniegiem, później nacierałem również twarz, aż kolejnej zimy rozpocząłem w ogrodzie codzienne bose spacery po śniegu. Przechodzący nieopo-

NIE WYOBRAŻAM SOBIE DNIA BEZ RUCHU, TAK JAK INNI NIE WYOBRAŻAJĄ SIEBIE DNIA BEZ LENISTWA PRZED TELEWIZOREM. dal domu ludzie krzyczeli, abym szybko wrócił do środka, bo przecież się przeziębię. A ja robiłem to po to, by nie chorować! Co więcej, wciąż było mi mało, bo z roku na rok byłem coraz bardziej odporny, a przeziębienia były coraz rzadsze. Sprowadziłem więc 200-litrową beczkę, nalałem do niej wody,a kiedy zamarzła na około 5 cm, rozbiłem lód i zanurzyłem się po szyję. Żona stojąc w oknie pukała się w czoło. Wrażenie zanurzania było upiorne, ale nie zrezygnowałem. Do dziś ciepłej wody w kąpieli używam tylko na początku, by się umyć, potem spłukuję ciało wodą chłodną, by na koniec wziąć lodowaty prysznic.

I mimo obaw sąsiadów i rodziny nie przeziębił się Pan? Nie, ale mój entuzjazm zaszkodził młodszym. Córka po spacerze boso po śniegu zaraz położyła się do łóżka, a wnuk naśladując mnie wskoczył do mojej beczki. Ciężko i na długo zachorował, a ja do tej pory pluję sobie w brodę, że na to pozwoliłem. Dlatego zawsze powtarzam, że moje zwyczaje nie są dla wszystkich, a szczególnie nie dla tych, którzy chcieliby je przejąć bez przygotowania i zahartowania. W moim przypadku sprawdzają się doskonale – nie wiem, co to przeziębienie, choroby dróg oddechowych, reumatyzm i zawsze mam przewagę nad tymi, którym radę daje byle bakteria. Nie ma jednak pewności, że taka terapia pomoże każdemu – ważne, by inspirując się mną, szukać swojej drogi, swojego sposobu na zdrowie. Pan sam, mimo diety, ćwiczeń i krioterapii szukał jeszcze dalej? Tak, bo wciąż było mi mało – pomyślałem wszak, że przecież liczy się nie tylko kondycja fizyczna, ale i psychika. Zwłaszcza na starość trzeba dbać o szare komórki. Zacząłem dużo czytać, pisać listy do znajomych, sięgałem po szarady i rebusy, w końcu opanowałem obsługę komputera. I tak oto powstał swego rodzaju kodeks, który opisałem w książce „Mój sposób na długowieczność”. Będzie wydana? Kiedy się ukaże? Myślę, że pod koniec lata lub na początku jesieni. Trzeba ją jeszcze dopracować, oczyścić stylistycznie. Musi być także sprawdzona przez jakieś mniej entuzjastyczne oko. Nie wiem bowiem, czy nie przesadziłem w opisach diety, ćwiczeń czy krioterapii. Nie dla każdego lodowata kąpiel w beczce to cudowne życie (śmiech). Poza tym nie mogłem pominąć kwestii, które mnie nurtują – filozofii, fizyki kwantowej i mojej miłości do Spartan. Ale czy nie jest tego wszystkiego w sumie zbyt wiele – tego nie wiem, okaże się. A skąd ten podziw dla Spartan? Imponuje mi ich siła, wytrwałość, waleczność – a skoro osiągali sukcesy prowadząc taki styl życia, to znaczy, że jest w nim wiele racji. I w związku z tym nie pozwala Pan sobie na chwile lenistwa? Nie jestem hedonistą czy epikurejczykiem. Wygoda i luksus nie są dla mnie. Kiedy mam ochotę na coś słodkiego – mówię na głos: Nie! Jeśli będziesz jadł słodycze, te bezwartościowe węglowodany – to sobie tylko zaszkodzisz. Co ważne, stawiam do pionu nie tylko samego siebie. Kiedy w tzw. tłusty czwartek córki odwiedziły mnie z pączkami, wygłosiłem taką przemowę, że ze strachu każda zjadła tylko po połowie (śmiech).

27


Umie Pan zatem przekonywać… Mówię dosadnie, a to przekonało wszystkich w rodzinie do śledzi, cebuli, czosnku. Choć na początku narzekali, że przecież śmierdzą, że to trudne, teraz jedzą, bo widzą efekty – rzadziej chorują! Mówię im np. o legionach rzymskich, które były zawsze w doskonałej kondycji i odnosiły zwycięstwa, bo ciągnęły za nimi wozy z ukwaszoną cebulą, czosnkiem i kapustą. Dzięki temu nie chorowali, walczyli i zwyciężali. Jest jakaś dziedzina życia, którą się Pan nie zajmuje? Inspiruje mnie wszystko i staram się zdobytą wiedzę przekładać na swoje życie. Spartanie byli twardzi, a skoro ich podziwiam, to jak mogę być miękki? Jak mógłbym położyć się brzuchem do góry i udawać kogoś, kim nie jestem. I nie ma znaczenia mój wiek, bo to tylko kartki z kalendarza, które wyrzucę za parkan. Liczy się moje samopoczucie. Zawsze powtarzam, parafrazując Mickiewicza – silny jestem, cięższą dajcie mi zbroję – i tę cięższą zbroję wziąłem i biorę każdego dnia. A nie męczy Pana ta popularność, telewizja, liczne wywiady? Nie, bo jestem optymistą. We wszystkim widzę pozytywy i czerpię z takich kontaktów przyjemność, która udziela się innym, w tym moim bliskim. Wszyscy oni są zadowoleni, bo dla nikogo nie jestem kłopotem, nie obciążam ich problemami, a jest to dla mnie bardzo ważne. Robię to, co daje mi satysfakcję i przekonuję innych, że to właśnie jest moja sztuka życia – być sobą, czyli być sprawnym do ostatniego dnia. A co zatem poradziłby Pan naszym Czytelnikom? Jeśli masz te kilkadziesiąt lat, nie bądź kukłą swojego losu i bierz go w swoje ręce. Człowiek jest szczęśliwy tylko wtedy, gdy potrafi taki być. Jeśli leżysz, to lepiej żebyś wstał, jeśli stoisz, lepiej żebyś szedł, a jeśli idziesz – biegnij. Nie dryfuj, tylko kieruj swoim losem. Stawaj się filozofem swojego życia, bo nie ma w nim nic za darmo – żeby brać, trzeba zawsze też dać coś od siebie. Poczekaj na moją książkę, w której nie tylko opisuję, co robię, ale i dlaczego. Każdy mój zwyczaj i każdy pomysł uzasadniam, by powiedzieć innym: nie musisz robić tego co ja, ale poznaj mój sposób i znajdź w nim siebie. Nie mam recepty na ciebie, mam tylko swój przykład, który może cię zainspirować. A czego można Panu życzyć? Tylko nie zdrowia (śmiech), bo mam go pod dostatkiem. Mogę się nim dzielić z innymi, bo, proszę pana, ludziom trzeba pomagać!


HARTUJ DUCHA Style życia

Beata Kulisiewicz Oligofrenopedagog, nauczycielka i wykładowca akademicki

PRZYJAŹŃ

MIĘDZY GATUNKAMI CZŁOWIEK ZAMIESZKUJE ZIEMIĘ WRAZ ZE ZDUMIEWAJĄCĄ RÓŻNORODNOŚCIĄ GATUNKÓW ZWIERZĄT, ALE JEDYNIE ZNIKOMEJ ILOŚCI NADALIŚMY UPRZYWILEJOWANY STATUS ULUBIEŃCA.

N

a proces udomowienia zwierząt można patrzeć z dwóch perspektyw. Teoria ewolucjonistyczna głosi, że proces domestykacji odbywał się w interesie gatunku ludzkiego i powiększania szans jego przetrwania. Z drugiej strony, według teorii neodarwinistycznej, niektóre gatunki zwierząt wybrały dome-

stykację, aby przetrwać. Sprzeczność interesów? A może obopólna korzyć? Co decyduje o tym, że nasza współpraca z pewnymi gatunkami zwierząt układa się pomyślnie, a z innymi jest niemożliwa? Zaledwie kilkanaście lub co najwyżej kilkadziesiąt genów odróżnia nas od szympansa. Pomimo to, naczelne nie

są zainteresowane współpracą z człowiekiem. Tak więc podobieństwo biologiczne nie jest decydujące. Naczelne nie ewoluowały wraz z człowiekiem, nie były od niego zależne, nie musiały więc obserwować człowieka i uczyć się odczytywania jego reakcji, przewidywania zachowania, by przeżyć. A co tak nie-

29


30

HARTUJ DUCHA Style życia

zwykłego ma w sobie pies, że właśnie jego, spośród 4236 innych gatunków ssaków, wybrał człowiek na swojego przyjaciela? Co sprawia, że zdecydowaliśmy się dzielić z nim nasze życie, dom i zasoby ekonomiczne? Nie ma innej, tak wielkiej więzi międzygatunkowej, jak ta między człowiekiem i psem. Wybór tego czworonoga jest zapewne w jakimś stopniu sprawą przypadku historycznego, konsekwencją tego, że psy, czy raczej wilki, znalazły się we właściwym miejscu i czasie, gdy nasi przodkowie oswajali i udomowiali różne gatunki dzikich ssaków. Niewątpliwie jest jednak w przypadku psów istotne stały się ich umiejętność kontaktowania i komunikowania się z człowiekiem. To dlatego pies awansował do miana naszego najlepszego przyjaciela. Zdaniem Paula Tacona i Colina Pardue, pies i człowiek wspólnie ewoluowali, wywierając na siebie znaczący wpływ. Według ich koncepcji, współistnienie ze sforami wilków, a później psów, nauczyło naszych przodków pokojowego współdziałania w ramach grupy. Jest to widoczne choćby w technice grupowych polowań, identycznej u wilków oraz dzikich psów, jak też w łowieckich społecznościach ludzi. Śladem wpływu psich zachowań na zachowania człowieka może być silne przywiązanie ludzi do własnego terytorium, niewystępujące u żadnego innego gatunku naczelnych.

BLISKI TOWARZYSZ Jedną z korzyści, jakie do dziś daje nam posiadania zwierzaka, jest budzenie motywacji do działania, która stanowi fundament rozwoju człowieka i jego aktywności. Ma ona związek z wieloma procesami, które są odpowiedzialne za rozpoczęcie, ukierunkowanie,

KONTAKT ZE ZWIERZĘCIEM REDUKUJE OBJAWY, KTÓRE SĄ ZWIĄZANE ZE STRESEM, WPŁYWA RELAKSUJĄCO NA SAMOPOCZUCIE CZŁOWIEKA. UDOWODNIONO, ŻE POSIADANIE PSY CZY KOTA WPŁYWA POZYTYWNIE NA CIŚNIENIE KRWI I POZIOM CHOLESTEROLU BĘDĄCYCH CZYNNIKAMI RYZYKA CHORÓB UKŁADU KRĄŻENIA.

podtrzymanie i sfinalizowanie zadania. Jej brak może doprowadzić do apatii i bezczynności. Obecność zwierzęcia w domu powoduje, że człowiek podejmuje liczne działania, które są związane z zapewnieniem czworonogowi odpowiedniej opieki, a także motywuje do konstruktywnego spędzania czasu. Istotne są także korzyści społeczne. Każdy człowiek odczuwa potrzebę afiliacji społecznej. Szuka kontaktów z innymi osobami, co daje mu poczucie przynależności do określonej grupy. Przebywanie w towarzystwie zapewnia również w pewnym zakresie poczucie bezpieczeństwa oraz wzajemnego wsparcia. Brak kontaktu z innymi ludźmi, niemożność przebywania z nimi często może powodować poczucie pustki i osamotnienia. Nie da się pominąć korzyści emocjonalnych. Pierwszą z nich jest dawanie

właścicielowi poczucia bezpieczeństwa. Potrzeba bezpieczeństwa jest według Maslowa jedną z podstawowych potrzeb człowieka, który dąży do jej zaspokojenia poprzez poszukiwanie w swym otoczeniu stałości i przewidywalności, dających mu oparcie i podstawę do zaspokojenia innych potrzeb.


HARTUJ DUCHA Style życia

miało wpływ na funkcjonowanie człowieka w tym obszarze. Jednak te podstawowe procesy poznawcze są zawsze częścią bardziej złożonego mechanizmu, na który wpływa obecność czworonoga. Pierwszą korzyścią w tej kategorii jest zmiana postrzegania świata. Twierdzi się, że posiadacze zwierząt towarzyszących, postrzegają świat w sposób bardziej pozytywny. Cechuje je także wyższy poziom optymizmu, są bardziej zadowolone z życia i mają więcej pozytywnych oczekiwań wobec przyszłości. Drugą korzyścią jest poprawa samooceny, czyli poczucia własnej wartości. Niskie poczucie własnej wartości powoduje, że człowiek źle funkcjonuje, wycofuje się z lęku, że poniesie porażkę, często obwinia i oskarża innych za swe niepowodzenia. Wysoka samoocena natomiast powoduje, że człowiek staje się bardziej pewny siebie, czuje się kimś ważnym i wartościowym, co wpływa na odczuwanie pozytywnych emocji i motywuje do podejmowania wyzwań.

PIES NA ZDROWIE!

Zwierzę towarzyszące spełnia te oczekiwania. Właściciel potrafi przewidzieć jego zachowania, ma świadomość, że po powrocie do domu zastanie swojego czworonoga, który zawsze przywita go z taką samą radością. Zwierzak staje się dla człowieka swoistego rodzaju oazą spokoju i ikoną stałości.

RAZEM NA DOBRE I ZŁE

Kolejną kategorią korzyści wynikających z posiadania zwierząt towarzyszących, a w szczególności psa, są walory poznawcze. Nie mówimy tu jednak o takich procesach jak pamięć czy uwaga, ponieważ nie ma bezpośrednich dowodów na to, by posiadanie zwierząt

Nie zapominajmy, że posiadanie psa niesie również ze sobą korzyści zdrowotne, chodzi o to, że zwierzęta mogą mieć również pozytywny wpływ na zdrowie fizyczne swoich właścicieli. Badania dowodzą, że obecność psa w stresujących dla człowieka sytuacjach wpływa na poziom napięcia i zdenerwowania, obniżając go. Kontakt ze zwierzęciem redukuje objawy, które są związane ze stresem, wpływa relaksująco na samopoczucie człowieka. Udowodniono także, że posiadanie zwierząt domowych obniża ciśnienie krwi czy poziom cholesterolu, będące czynnikami ryzyka chorób układu krążenia. Nie ma wątpliwości, że psy mogą zrobić niesamowite rzeczy, które poprawiają jakość naszego życia. Na przykład odpowiednio przygotowa-

31


32

HARTUJ DUCHA Style życia

CO TAK NIEZWYKŁEGO MA W SOBIE PIES, ŻE WŁAŚNIE JEGO, SPOŚRÓD 4236 INNYCH GATUNKÓW SSAKÓW, WYBRAŁ CZŁOWIEK NA SWOJEGO PRZYJACIELA? CO SPRAWIA, ŻE ZDECYDOWALIŚMY SIĘ DZIELIĆ Z NIM NASZE ŻYCIE, DOM I ZASOBY EKONOMICZNE? ny i wyszkolony pies staje się często niezbędnym pomocnikiem chorego na cukrzycę. Potrafi „wywąchać” zachodzące w organizmie zmiany chemiczne przy obniżaniu się poziomu cukru we krwi, zmiany, których sam chory nie jest jesz-

cze świadomy i ostrzec o nadchodzącym kryzysie. Posiadanie „serwisowego psa” pozwala zdobyć niezależność i poczucie bezpieczeństwa, gdyż brak zdolności przewidywania ataków może blokować jakąkolwiek aktywność. A tak czło-

ZDANIEM SPECJALISTY mgr Ewa Dziekan Oligofrenopedagog, dogoterapeuta, diabetyk W niektórych przypadkach pies sygnalizujący niskim poziom cukru we krwi u swojego właściciela jest w stanie znacznie ułatwić życie choremu. Psy takie są szczególnie polecane osobom na intensywnej insulinoterapii, którym przytrafiają się hipoglikemie, jednak nie odczuwają niedocukrzenia. Także dzieciom, osobom mieszkającym samotnie lub uprawiającym wyczynowo sport oraz diabetykom, u których zdarza się hipoglikemia we śnie. Odpowiednio wyszkolony pies ma za zadanie trącić chorego w udo, przynieść mu glukometr i pojemnik z glukozą. Jeśli dia-

wiek czuje się bezpieczny i niezależny. Nie jest więc przesadą stwierdzenie, że zwierzęta nie tylko mają wpływ na poprawę poziomu ludzkiego życia, ale mogą je także uratować.

betyk nie reaguje, zwierzę ma za zadnie włączyć alarm, aby powiadomić bliskich o zagrożeniu. Takie szkolenie trwa od pół roku do roku, a pies biorący udział w szkoleniu jest ściśle selekcjonowany. Czworonóg musi mieć odpowiednie predyspozycje, m.in. węchowe, musi chętnie współpracować z człowiekiem i nie może być agresywny. Należy jednak pamiętać, że pomimo wyszkolenia psa i przejścia odpowiedniego egzaminu, w dalszym ciągu nasz czworonożny przyjaciel wymaga kontynuacji ćwiczeń i sprawdzania jego umiejętności. Pies uczony jest, aby odpowiednio reagować w warunkach domowych, glukometr oraz pojemnik z glukozą muszą być zawsze w tym samym miejscu, dostępnym dla psa. Pies także nie spełni swojego obowiązku, kiedy głęboko śpi. Pies sygnalizujący zwiększa bezpieczeństwo chorego, ale niestety nie daje stuprocentowej gwarancji. Nie należy zapominać, że nadal podstawową terapią cukrzycy jest systematyczne mierzenie poziomu cukru we krwi za pomocą glukometru, właściwe dawkowanie insuliny oraz stały kontakt z lekarzem diabetologiem.

Ty świnio! Świnie kojarzą nam się co najwyżej z chlewem, błotem i niedzielnym obiadem, nie uświadamiamy sobie zazwyczaj, jak bardzo inteligentne są te zwierzęta. Nie bez przyczyny stanęły na czele rewolucji w „Folwarku zwierzęcym” George’a Orwella. Świnia domowa, pochodząca od dzika, według naukowców posiada inteligencję porównywalną do trzylatka, co stawia ją w czołówce najinteligentniejszych zwierząt na świecie. Keller Breland, który pierwszy wykorzystał badania B.F. Skinnera do tresury, powiedział kiedyś „Time’owi”, że świnie to najinteligentniejsze zwierzęta, z jakimi pracował. Są towarzyskie, potrafią okazywać uczucia, mają dobrą pamięć i węch. Pod względem inteligencji górują nad psami. W niemieckiej policji pracują świnie wykrywające narkotyki, w Polsce prosiak Olivier szkolony jest do uczestniczenia w akcjach poszukiwawczych. Świnie coraz częściej szkolone są także do pomocy człowiekowi tak jak psy asystujące. Powoli zmienia to wizerunek świni w naszych oczach i coraz więcej osób zgodzi się ze słowami Winstona Churchilla „Lubię świnie. Psy patrzą na nas z szacunkiem, koty z pogardą, a świnie jak na równych sobie”.


HARTUJ DUCHA Miejsce

Marcin Pacho

CO W PUSZCZY PISZCZY?. ZWYKLE ODWIEDZAMY I ZNAMY KAMPINOSKĄ, BIAŁOWIESKĄ I… NA TYM KONIEC. A NAWET JEŚLI – IDĄC GŁĘBIEJ W LAS – ODWIEDZAMY TEŻ INNE, TO CZĘSTO NAWET NIE ZNAMY ICH SPECYFIKI… OT, LAS TO LAS. A POLSKA PUSZCZAMI STOI I TO WŁAŚNIE U NAS POZOSTAŁA OSTATNIA W EUROPIE PUSZCZA, KTÓRA NADAL PRZYPOMINA DZIKIE LASY PIERWOTNE.

P

uszcze w całym kraju można zliczać w dziesiątkach. Choć nie wszystkie, z geograficznego i botanicznego punktu widzenia w pełni zasługują na to miano, to z pewnością bronią go swoją urodą. Ucieczka w bór, odludzie, dzicz – niekiedy bliżej niż nam się zdaje – to czasami jedyne rozwiązanie, by oderwać się od zabieganego betonowego świata. Oto kilka najpiękniejszych naszych puszcz.

NIE TYLKO ŻUBRZE OSTĘPY

Puszcza Białowieska, królująca na północno-wschodniej granicy Polski, to największe w Europie skupisko drzew-pomników. Warto o tym pamiętać i wypatrywać nie

tylko żubrów, których jest ostoją, ale i wyjątkowych okazów roślin, potężnych jak dąb, bo to one głównie zachwycają, czego dowodzi fakt, że wielu tutejszych bywalców, jak i tych, którzy dbają o te sięgające nawet 43 m dęby, zwie ich skupiska dębowymi sanktuariami. Podlaska Puszcza, od lat na liście UNESCO, ostatnia taka w Europie, obejmująca naturalny las o charakterze tego, jaki rozciągał się w tej strefie lasów przed wiekami, choć dzika, jest nam przyjazna. Dzięki sieci szlaków powstałych z inicjatywy twórców tutejszego parku narodowego, pozwala łatwo dotrzeć do swoich najbardziej urokliwych zakątków, a tutejsze ścieżki edukacyjne ułatwiają poznanie wielu ciekawostek tego miejsca i jego mieszkańców.

33


34

HARTUJ DUCHA Miejsce

GDZIEKOLWIEK JEDNAK RZUCI NAS SZLAK, ZAWSZE BĘDZIEMY MIELI OKAZJĘ DO SPOTKANIA SWOISTEGO GOSPODARZA TEGO TERENU

TAK BLISKO, TAK DALEKO

AUGUSTOWSKIE UROCZYSKO

Kto nie był, temu trudno uwierzyć, że tak blisko warszawskiej metropolii możemy zaszyć się w puszczańskiej dziczy. A jednak Puszcza Kampinoska ma wszelkie jej walory. Wystarczy choćby rzut oka na malownicze, zwłaszcza wiosną, bagna w okolicach Zaborowa Leśnego, ponad które jednak wznieść się bardzo łatwo, bo to właśnie najbardziej interesująca (na skalę Europy!) cecha tej puszczy – spacer po jej ostępach to naprzemiennie bagna i wydmy. Gdziekolwiek jednak rzuci nas szlak (doskonale oznaczony, choć szanujący charakter dziczy), zawsze będziemy mieli okazję do spotkania swoistego gospodarza tego terenu, łosia. Bez problemu można tu znaleźć także ślady historycznej, militarnej przeszłości tego miejsca, szczególnie we wrześniu, podczas inscenizacji słynnej bitwy nad Bzurą. Przyroda pozostaje tu jednak najważniejszym elementem i to na niej należy skupić uwagę. A to przynosi efekty! Niedawno na terenie Kampinoskiego Parku Narodowego został odnaleziony bardzo rzadki gatunek ważki, iglica mała, która dotychczas nie była widziana na Mazowszu.

Na Podlasiu, oprócz okolic Białowieży, jedną z najpiękniejszych jest Puszcza Augustowska. I nie trzeba się o tym długo przekonywać, wszak gdyby było inaczej, nie śpiewano by o niej piosenek – przecież słynne „Augustowskie noce” Marii Koterbskiej to nie tylko wspomnienie tutejszych jezior, ale i lasów. Puszcza jest ostoją m.in. jelenia szlachetnego, bobrów, piżmaków, a także jenotów. Uwagę spragnionych odludzia przykuwają jednak przede wszystkim leśne mozaiki nad słynną Rospudą i uroczysko Święte Miejsce, punkt dawnego religijnego kultu, które zasługuje na uwagę głównie dzięki ujściu Jałówki – zwanej cudowną ze względu na jej nietypową cechę. Rzeczka okresowo zmienia swój bieg.

LOTEM HUSARZA Puszcza Stobrawska, nazwana tak od dorzecza Stobrawy, w którym leży, określana jest też mianem Borów Stobrawskich. Zachwyca swym krajobrazem właśnie dzięki rzekom. Od południa „opiera się”


HARTUJ DUCHA Miejsce

bowiem także na Odrze i Nysie Kłodzkiej. To właśnie z ich dolinami związane jest życie tutejszych gatunków, głównie ptaków, takich jak np. kania ruda (która jest symbolem tutejszego parku krajobrazowego), muchołówka białoszyja czy koszatka. W borach można także podziwiać olbrzymie stare buki, a wiele najcenniejszych partii lasu to pozostałość po Puszczy Śląskiej, należącej do piastowskich książąt brzeskich. Bogactwo przyrody ma odzwierciedlenie w świecie owadów. To właśnie tutaj żyje jedna z największych ważek europejskich – husarz władca. Wyprawa w poszukiwaniu tego okazu to nie lada gratka, ale amatorom włóczęgi do gustu powinna szczególnie przypaść wycieczka z Czaplińca przez tamę na Stobrawie i dalej, daleko jak oczy

w Stańczykach. Nie każdy wie, że leżą one na terenie Puszczy Rominckiej. A warto spuścić wzrok i spojrzeć nieco niżej, bo flora i fauna są tutaj niezwykłe i nie ma przesady w twierdzeniu, że ta puszcza przypomina… tajgę. Historia mówi, że w przeszłości jej obszar był uważany przez Prusów za siedzibę bogów, których obecności upatrywali w lasach, jeziorach i strumieniach. Mimo upływu wieków jest tu nadal magicznie – dowodem jest pewna odmiana storczyka – gółka wonna. Choć ta bardzo rzadka roślina występowała w Polsce wyłącznie w Tatrach, okazało się, że doskonale czuje się także w tym nizinnym i „surowym” klimatycznie miejscu na północy kraju.

poniosą, lewym brzegiem rzeki. To trudna, ale warta wysiłku podróż. Zobaczymy tutaj bowiem unikatowe wiekowe turzycowiska i niezwykłe grądowe zalesienia.

W PUSTYNI I W PUSZCZY

STORCZYK Z TAJGI Okolicepograniczazobwodemkaliningradzkim słynne są głównie dzięki wiaduktowi

To nieprawda, że nasze wybrzeże ma monopol na piękne wydmy. Są one również największą atrakcją Puszczy Noteckiej. Piaskowe wały urozmaicają jej krajobraz, tworząc labirynt dolin i pagórków. Choć ich wysokość sięga średnio 20 m, to jednak często przekracza 30 m. Nad wszystkimi

35


36

HARTUJ DUCHA Miejsce

góruje Wielka Sowa, która mierzy aż 42 m. Paradoksalnie spora część centrum Puszczy Noteckiej to teren ubogi w wodę, który jednak nadrabia na pograniczu licznymi jeziorkami. W całości ten drugi co do wielkości kompleks leśny w Polsce, nad którym czuwa – będący symbolem miejsca – jeleń, tworzy krajobraz niezwykły. Nie od dziś krążą legendy, że to właśnie Puszcza Notecka zainspirowała Henryka Sienkiewicza do napisania słynnej powieści o Stasiu i Nel, wszak to nie tylko bardzo liczne lasy, ale i jeden z najbardziej „pustynnych” terenów w kraju.

W CZERWONY BÓR! Najwięcej polskich puszcz jest na Mazurach, a tą dla wielu najpiękniejszą, mimo że mało znaną, jest Puszcza Borecka, nazywana również Czerwonym Borem. Mówi się, że przy odrobinie wyobraźni można poczuć tutaj atmosferę dawnych puszcz Jaćwingów i Prusów. I jest w tym wiele racji, nie trzeba się bardzo wysilać, by przenieść się w czasie – tutejsze lasy urzekają swoją jakby niezmienną od wieków naturą. Charakteru nadają im liczne torfowiska i jeziora polodowcowe, ale przede wszystkim

moreny. Niektóre przekraczają wysokość 200 m n.p.m., a najwyższa z nich, tzw. Lipowa Góra, mierzy aż 223 m. W leżącej w granicach Puszczy wsi Wolisko możemy skorzystać z platformy widokowej, z której można podziwiać niektóre okazy żubrów z 60 mieszkających dziś na tym terenie.

NIEMOŻLIWE, A JEDNAK Perłą Ziemi Sandomierskiej jest z kolei Puszcza Niepołomicka, będąca niegdyś ulubionym miejscem polowań polskich władców, zapewne dlatego, że stanowiła nieprzeniknione ostępy, co zresztą znalazło odbicie w jej nazwie. „Niepołomny” to przecież niemożliwy do przejścia. Słynne są tutejsze rezerwaty – w tym Lipówka, w której czuwa się nad ponaddwustuletnim skupiskiem dębów i grabów oraz Długosz Królewski, gdzie króluje przywodząca na myśl wręcz prehistoryczne krajobrazy paproć o tej właśnie nazwie. Zwraca uwagę jednak przede wszystkim królestwo zwierząt – również tych wyjątkowych, bo „reliktowych”, które fascynują już z samej nazwy – m.in. gadożera, raroga czy kobuza.


HARTUJ DUCHA Felieton

Beata Pawlikowska Pisarka, podróżniczka, autorka ponad 40 książek podróżniczych, coachingowych i językowych. Prowadzi audycję „Świat według Blondynki” w Radiu ZET. Organizuje egzotyczne wyprawy, których jest przewodnikiem. www.beatapawlikowska.com oraz facebook.com/BeataPawlikowska

POPROSZĘ OBIAD

Z

NA ŚNIADANIE!

azwyczaj wszyscy się dziwią, kiedy mówię, co mam ochotę zjeść na śniadanie. To znaczy dziwią się w Europie, bo dla kogoś w Indiach, Ekwadorze, Peru czy Tanzanii moje zamówienie jest oczywiste i nie wymaga wyjaśnień. W Europie nauczono nas najbardziej niezdrowego i nielogicznego sposobu odżywiania się. Grzanka z białego chleba, trochę dżemu i kawa. I to ma być śniadanie? Biały chleb zrobiony ze sztucznie wybielonej mąki, z której usunięto 95% wartości odżywczych, do tego dżem z dodatkiem syropu glukozowo-fruktozowego, którego szkodliwość dawno udowodniono i… kawa, która wprawia serce w przymuszony przyśpieszony bieg. To ma być zdrowe? To ma dostarczyć Ci energii do życia? Przyznam, że nie zdawałam sobie z tego sprawy, dopóki nie zaczęłam podróżować. Piszę te słowa w świętym mieście Varanasi nad Gangesem. Właśnie wróciłam z małego baru, gdzie rozczochrany kucharz zawinięty w koc przyrządził mi królewskie śniadanie. Gorące curry z ziemniaka i kalafiora z dodatkiem miękkiego placka chapati. Ach, jakie to było pyszne!

Patronem cyklu jest glukometr

Za nic w świecie nie zamieniłabym tego na zimną kanapkę ani tym bardziej przemysłowo zrobione płatki kukurydziane z chemicznymi przyprawami. I dlatego w Polsce mam czasem problem. W restauracji albo w hotelu szukam czegoś, co byłoby świeże, gorące i pełnowartościowe, i wyobraźcie sobie, że takich rzeczy na starym kontynencie raczej się nie podaje! Można dostać jajecznicę, ale z proszku albo co najwyżej zrobioną z jajek z przemysłowego chowu, czyli od kur siedzących przez całe życie w klatkach, biednych, nieszczęśliwych, otumanionych lekarstwami. Nie jem takich jajek. Bo przecież jajko to komórka ciała kury, w której jest zapisany cały stan jej ciała i umysłu. Nieszczęśliwa, trzymana w niewoli kura znosi tylko równie nieszczęśliwe i wywołujące choroby jajka. Można dostać też grzanki, ale zrobione z przemysłowo udoskonalonego chleba. W każdym takim bochenku znajduje się mniej więcej trzydzieści różnych syntetycznych proszków i dodatków. To nie może być zdrowe. Spróbuj poprosić w polskiej restauracji, żeby na śniadanie ktoś ugotował ci ziemniaka z kalafiorem. Kucharz powie, że to niemożliwe. Dlaczego? Bo ziemniaki zaczną gotować dopiero po południu. I dlatego tak bardzo lubię podróżować daleko od Europy. Jestem teraz w północnych Indiach, nad Gangesem. Codziennie rano na ulicach rozstawiają się małe wózki z parującymi garnkami. Wszyscy jedzą gorące śniadanie. Najbardziej popularny jest mały usmażony placek z nadzieniem z ziemniaków zalany gorącym sosem z ciecierzycą, podany w jednorazowej miseczce wytłoczonej z suchych liści. Są też inne drobne dania – placki smażone na miejscu z warzywami albo gotowane na parze. A tuż obok czeka sprzedawca herbaty z gorącymi imbrykami. Wszystko świeże, robione na miejscu, na Twoich oczach, z najprostszych składników: ziemniaków, ciecierzycy, soczewicy, zielonego groszku, kalafiora. I tak pyszne i zdrowe, że nie może się z tym równać najbardziej wykwintne śniadanie z polskiej restauracji.

37


38

HARTUJ DUCHA Felieton

dr hab. Łukasz Łuczaj Botanik, wykładowca, popularyzator przyrody i działacz na rzecz jej ochrony. Członek Rady Redakcyjnej międzynarodowego pisma „Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine” i twórca nowego polskiego pisma „Etnobiologia Polska”. Znany z publikacji na temat dzikich roślin jadalnych.

MADE IN

O

CHINA

zaletach wzbogacania naszej diety o dziko rosnące zie- Osobno suszy się niektóre bardziej gorzkie gatunki (np. bylicę) na lone warzywa liściowe pisałem już na łamach „Sensu” i pewnie karmę dla świń. Nie dziwi więc, że mięso tamtejszych zwierząt nanie raz będę Wam o tym przypominał. Chwasty charakteryzują się biera pięknego aromatu i jest ciemniejsze niż mięso świń hodowawiększym bogactwem mikroelementów, witamin i antyoksydantów nych przemysłowo. Przeciętnie jedna wiejska rodzina hoduje jedną niż warzywa uprawne. Jeśli zbierzemy je z czystego ekologicznie świnię w roku i jest to, poza kilkoma kurczakami, główne źródło miejsca, nie będą miały też w sobie metali ciężkich, pestycydów mięsa na cały rok, zakonserwowane na przykład w postaci wisząani genów wszczepionych im przez biotechnologiczne korporacje. cych pod sufitem chaty owędzonych bekonów i szynek. Niektóre Sposobów na wykorzystanie tych dzikich bomb witaminowych jest dzikie warzywa (np. lebioda) są tam tak wysoko cenione, że mięwiele i w różnych kuchniach świata przyrządza się je zupełnie ina- dzy rzędami kukurydzy pozostawia się je tak długo, aż podrosną czej. Tym razem chciałbym zabrać Was do Państwa Środka, byście do zbioru. Dzikie warzywa stanowią w górskich chińskich wioskach prowincji mogli zobaczyć, jak robi się to w Chinach. Daleki Wschód jest miejscem, gdzie dzikie warzywa cieszą się Shaanxi zwykle przystawkę do każdego z trzech posiłków. Wrzuca szczególnym poważaniem – od Japonii aż po Indonezję w diecie się je na kilka minut do gotującej wody, potem odcedza i kropi osobno podgrzanym tłuszczem, na który wsypano odrobinę czosnku, ludności obszarów wiejskich znajdziemy wiele dzikich chwachilli, pieprzu syczuańskiego i czasem imbiru. Zdarza stów. Kiedy po raz pierwszy odwiedziłem serce Chin się też, że smaży się je na gorącym oleju z tymi – góry Qinling, długi równoleżnikowy łańcuch przyprawami. Często wrzuca się jej do zupy dzielący Chiny na pół – na część północną z szerokim domowym makaronem przypoi południową – byłem zaszokowany ogromminającym włoskie tagliatelle. ną liczbą gatunków roślin, które ludzie Proste jedzenie, bez nabiału (którego pozyskują do jedzenia wprost z natury. się tam w ogóle nie używa), oparte na W ciągu trzech krótkich wypraw do wiomakaronach z różnych zbóż, ryżu, prosek jednego z masywów w tym paśmie stych plackach i zupach, z bardzo małą górskim nasz zespół badawczy zanoilością mięsa, połączone z ciężką pracą tował używanie około dwustu dzikich na roli powoduje, że ludzie są niezwyroślin jadalnych, w tym ponad połowę kle szczupli. Doprawdy trudno byłostanowiły warzywa liściowe. Okresem, by znaleźć tam autochtona z nadwagą, w którym jada się ich szczególnie dużo, a cukrzyca jest chorobą wyjątkowo rzadjest wiosna, kiedy to wychodzące z zieLIŚCIE ką. Pomimo, że obecnie w Chinach jedzenia mi pędy są wyjątkowo smaczne, delikatne, DZIKICH ROŚLIN nie brakuje, ludzie wciąż pamiętają głód miękkie i u wielu gatunków pozbawione w latach 1959-1961, kiedy to zmargoryczy. Jest to pracowity czas dla caSMAŻONE PO CHIŃSKU ło kilkadziesiąt milionów mieszłych społeczności wiejskich. Każ20 dkg liści wybranego gatunki dzikich roślin, nakańców tego kraju. A w mojej dego dnia do wiklinowych koszy dają się tu młode liście takich gatunków, jak: podagryczpamięci na długo pozostanie zbiera się stosy różnorodnych nik, barszcz zwyczajny, komosa (lebioda), babka zwyczajna czy pokrzywa, 1 papryczka chilli, kilka ziaren pieprzu syczuańobraz dziarskich sześćdziedzikich warzyw. Następnie są skiego, mały kawałek imbiru, 2 ząbki czosnku, odrobina cukru, sięciolatków, prowadzących one rozkładane na matach, ocet. Czosnek, chilli i imbir oraz umyte liście posiekać. Rozgrzać mnie po górskich skarpach by promienie słońca przygotowały je do przechowy- olej w woku. Gdy będzie już gorący, wrzucić pieprz syczuański, imbir, i pokazujących kłącza, któwania przez resztę roku. czosnek, wlać sos sojowy, intensywnie zamieszać i po kilku sekundach re wtedy, jako kilkuletnie Suszone rośliny wystarczy wrzucić liście. Liście smażyć krótko, tylko tyle, żeby się obkurczyły, za- dzieci, piekli, aby przeżyć potem zalać gorącą wodą leżnie od ilości i faktury liści oraz temperatury ognia od kilkudziesięciu do następnego dnia. sekund do 5 minut. Podczas smażenia intensywnie mieszać i przewrai po kilkunastu minutach cać w woku. Można dolać kilka łyżek wody. Doprawić płaską łyżeczką można już je przyrządzać. cukru i podobną ilością octu, jeszcze raz zamieszać i podawać jako przystawkę do jajecznicy, mięsa, ryżu lub chleba.


STREFA CIAŁA Zdrowie

Małgorzata Chmiel

ODETCHNIJ Z ULGĄ!

NIEŚWIEŻY ODDECH MOŻE UPRZYKRZYĆ ŻYCIE, BO KTO BĘDZIE CHCIAŁ PRZEBYWAĆ Z „MRUKIEM”, KTÓRY CAŁY CZAS MILCZY? TRUDNO WYTŁUMACZYĆ, ŻE POWODEM JEST STRACH PRZED ZAPACHEM Z UST. JEDNAK NIEPRZYJEMNY ODDECH WPŁYWA NIE TYLKO NA NASZE OTOCZENIE, PRACĘ I RODZINĘ, ALE MA ZWIĄZEK ZE ZDROWIEM I MOŻE BYĆ SKUTKIEM WIELU DOLEGLIWOŚCI. O NIEŚWIEŻYM ODDECHU ZWYKLIŚMY MÓWIĆ – NIEPRZYJEMNY ZAPACH Z UST. JEST JEDNAK W TYM OKREŚLENIU PEWNE PRZEKŁAMANIE – OCZYWIŚCIE BRZYDKA WOŃ STAMTĄD POCHODZI, ALE NIE ZAWSZE WŁAŚNIE TAM POWSTAJE. PROBLEM MOŻE ZACZYNAĆ SIĘ ZNACZNIE GŁĘBIEJ.

U DENTYSTY Najczęstszymi przyczynami problemu są choroby przyzębia i samych zębów. Jeśli jednak odwiedzamy dentystę przynajmniej raz na pół roku, to łatwo możemy zapobiegać zapaleniu dziąseł czy rozwiniętej próchnicy. Tym samym możemy ograniczyć występowanie bakterii. To produkty ich metabolizmu, głównie lotne związki siarki, są odpowiedzialne za tworzenie przykrego zapachu. W wielu przypadkach przyczyną problemu jest nieusuwany nalot na języku. Bakterie

gromadzące się w jego tylnej części są trudne do zlikwidowania podczas rutynowych zabiegów higienicznych, a nawyk oczyszczania grzbietu języka jest nadal mało popularny – podkreśla stomatolog, dr n. med. Aleksandra Hilt* i dodaje: – W przypadku diabetyków dużą rolę odgrywa zmniejszone wydzielanie śliny, zwiększona jej lepkości i stężenie glukozy oraz mniejsza zawartości substancji bakteriobójczych i odczynu kwaśnego. Diabetycy są podatni na infekcje grzybicze * Adiunkt Zakładu Stomatologii Wieku Rozwojowego UM w Łodzi.

39


40

STREFA CIAŁA Zdrowie

Candida albicans, nie tylko w jamie ustnej, ale też w przełyku czy gardle. Jest to związane z częstymi zakażeniami i wielokrotnym stosowaniem antybiotykoterapii oraz problemami z utrzymaniem równowagi metabolicznej. Niezależnie od leczenia (uzupełniania ubytków, usuwania kamienia i osadu) dentysta, mając lepszy ogląd naszej jamy ustnej niż my sami, wskaże nam błędy i powie, które miejsca wymagają lepszej pielęgnacji. Dodatkowo wyrówna ewentualne braki we wcześniejszych uzupełnieniach, w których gromadziły

się bakterie. To właśnie osad, kamień i nierówne plomby są najlepszą pożywką dla bakterii. Musimy reagować już na pierwsze oznaki (np. nieprzyjemny posmak tuż po umyciu) – bo bakterie w ustach nie tylko powodują przykry zapach, ale mogę również wpływać na choroby serca, a nawet być przyczyną zapalenia opon mózgowych. Jeśli nasz stomatolog odrzuci choroby przyzębia jako źródła nieprzyjemnego zapachu (również na podstawie badania RTG), może zalecić konsultację z dietetykiem lub gastrologiem.

U DIETETYKA / U LEKARZA Duże ilości kawy, papierosy, słodkie i tłuste jedzenie mogą powodować złe trawienie i zaleganie pokarmu w jelitach, wpływając na zapach oddechu – przekonuje Magdalena Makarowska, biotechnolog i dietetyk z Centrum Natura w Łodzi (www.centrum-natura.pl). – Czasem wystarczy zrezygnować z przypraw typu czosnek, ostra papryka i cebula, wydzielających lotne związki siarki, odstawić używki oraz wprowadzić dietę lekkostrawną. Zdarza się, że nadmiar mleka krowiego, zawierającego laktozę, również przyczynia się do problemów z oddechem. Błędem jest także stosowanie na własną rękę restrykcyjnych, niskokalorycznych, jednoskładnikowych diet – podkreśla Makarowska. Prowadzą one do zaburzenia w organizmie równowagi kwasowo-zasadowej i kwasicy metabolicznej lub mocznicy. Skuteczne może okazać się wprowadzenie do diety dużych ilości zielonych warzyw, które oprócz antyoksydacyjnych witamin i minerałów zawierają chlorofil o właściwościach detoksykujących i chelatujących metale ciężkie z pożywienia. Warto wzbogacić dietę w błonnik w postaci łupiny babki płesznika – pobudza ona pracę jelit, przez co usprawnia trawienie. Pomoże również picie zielonej herbaty czy świeżych soków warzywnych. Jeśli mimo zmian menu wyczuwamy w ustach zapach amo-

niaku połączony ze słono-słodkim niesmakiem, charakterystyczny dla osób cierpiących na mocznicę lub niewydolność nerek – warto skonsultować się z nefrologiem, a jeśli pojawia się „mysi” zapach nieświeżych ryb lub lekko siarkowy oddech, który może świadczyć o niewydolności wątroby lub trzustki – z hepatologiem. Zapach przypominający ser pleśniowy połączony z bólem gardła i wydzielaniem się czopów ropnych to objaw charakterystyczny dla zapalenia migdałków, zatok przynosowych, oskrzeli lub anginy – wątpliwości rozwieje laryngolog. Nieprzyjemna woń występująca po antybiotykoterapii może oznaczać grzybicę układu pokarmowego, głównie infekcję drożdżakiem Candida albicans, a nieustająca kwaśność w ustach związana z niemiłym oddechem, pieczeniem w przełyku i zgagą to zwykle oznaki wrzodów żołądka lub dwunastnicy oraz zakażenia Helicobacter pylori. Jeśli zapachowi towarzyszy na przemian kwaśny i gorzki posmak, a do tego odczuwamy ból w tzw. dołku podsercowym (często mylony z zawałem serca), to prawdopodobnie mamy refluks – w takich przypadkach warto odwiedzić gastrologa. A kiedy niechciana woń jest połączona z odczuciem słonego smaku na języku – może to być oznaka nerwicy żołądka i sygnał do kontaktu z psychologiem lub psychiatrą.

W DOMU / W DROGERII Bez względu na leczenie nie możemy zapominać o codziennej higienie ust, począwszy od uzupełnienia szczotkowania zębów, języka i dziąseł o nitkowanie i płukanie, przez sięganie po gumy do żucia, po okresowe płukanki domowe (np. naparem z szałwii, natki pietruszki czy rumianku, a także wodą z dodatkiem wody utlenionej). Zęby szczotkujmy, akcentując mycie wieczorne i róbmy to zawsze po zjedzeniu dań z nabiałem, włóknistymi mięsami, słodyczy i produktów pozostawiających w ustach liczne, szczególnie małe drobiny (mak, truskawki). Nici dentystyczne dostosujmy do szerokości przerw międzyzębowych. Na nic zda się skrupulatne czyszczenie nicią zbyt cienką, która niedostatecznie dotyka obu sąsiadujących ze sobą zębów. Płyny do płukania stosuj-

my nawet kilka razy dziennie – nie tylko doraźnie odświeżają oddech, ale i wypłukują resztki jedzenia (w tym te wymiecione przez nić), a dzięki zawartości alkoholu odkażają i wyrównują pH. Trzeba jednak pamiętać, że alkohol wysusza śluzówki, które są podatniejsze na ponowny atak bakterii – dlatego warto wypróbować też płukanki bezalkoholowe. Z kolei niesłodzone napary ziołowe łagodzą stany zapalne i nawilżają nie tylko jamę ustną, ale także migdałki i przełyk. Wszystkie te zasady powinny być komplementarne – nawet jeśli płyn do płukania sprawdza się doskonale, nie rezygnujemy z cotygodniowych seansów z szałwiową herbatką. Lepiej chuchać na zimne, by zawsze chuchać świeżo!


STREFA CIAŁA Zdrowie

Małgorzata Marszałek

?

CO NA

ZĄB

NASZE ZĘBY NIE MUSZĄ BYĆ IDEALNIE RÓWNE, ANI NAWET ŚNIEŻNOBIAŁE, ALE POWINNY BYĆ ZDROWE. CUKRZYCA NIE WYKLUCZA OCZYWIŚCIE „HOLLYWOODZKIEGO UŚMIECHU”, JEDNAK STANOWI POWAŻNE WYZWANIE DLA ZDROWIA I URODY JAMY USTNEJ.

D

la statystycznego Kowalskiego jama ustna sprowadza się do zębów, te zaś do leczenia próchnicy. Tymczasem w przypadku osób z cukrzycą ewentualna próchnica to jedynie wierzchołek góry lodowej, a spektrum problemów wynikających ze słodkiej przypadłości jest znacznie szersze. Jakub Munk, lekarz dentysta ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, do głównych bolączek pacjentów z cukrzycą zalicza zapalenia przyzębia, kandydozy (zmiany grzybicze), zaburzenia czucia i temperatury, uczucie słodyczy w jamie ustnej, jej suchość i wykwity na błonie śluzowej. Powszechne są też zmiany próchnicowe, przy czym pojawiają się one dodatkowo na nietypowych powierzchniach zębów.

ZAAWANSOWANA DIAGNOSTYKA W kontekście powyższych informacji nasuwa się jeden wniosek – swoją „szczękę” powinniśmy powierzać specjalistom, którzy patrzą na jamę ustną

kompleksowo. – Doświadczony stomatolog zwraca uwagę na ogólną kondycję i wygląd pacjenta, a badanie zębów pod kątem próchnicy to jeden z wielu elementów, które powinien wykonać podczas wizyt. Do zakresu diagnostyki lekarza stomatologa należą: ocena symetrii twarzy, zabarwienia i stanu powłok skórnych, bolesność uciskowa zakończeń nerwów, stan węzłów chłonnych, wreszcie ocena błony śluzowej policzków, warg, języka i dziąseł, a także stan mięśni narządu żucia i stawów skroniowo-żuchwowych. Zęby, oprócz tego, że muszą być zdrowe, bez ubytków próchnicowych, powinny odpowiednio się ze sobą kontaktować w szeregach zębowych, a zęby przeciwstawne muszą stanowić stabilne podparcie podczas gryzienia – mówi Jakub Munk. I dodaje, że tak wnikliwa kontrola stomatologa może dawać lekarzowi podstawy do stwierdzenia, że ma do czynienia z osobą chorą na cukrzycę typu 2., nawet jeśli ona sama jeszcze o tym nie wie (odsetek niezdiagnozowanych pacjentów jest znaczący).

Obecność schorzeń nieadekwatnych do wieku czy stanu ogólnego pacjenta oraz brak efektów leczenia może świadczyć o zaburzeniach ogólnoustrojowych, takich jak chociażby właśnie cukrzyca. W tej sytuacji pacjent powinien zostać skierowany do lekarza pierwszego kontaktu w celu wykonania podstawowych badań. Z drugiej strony, np. krótkotrwała cukrzyca wcale nie musi przekładać się na kondycję jamy ustnej. Jeśli więc chorujemy od niedawna, a choroba jest pod kontrolą, może zdarzyć się, że stomatolog jej nie zauważy. Nie oznacza to, że nie zna się na swoim fachu, jedynie nie pojawiły się jeszcze w jamie ustnej objawy świadczące o zaburzeniach metabolicznych.

CUKIER URUCHAMIA LAWINĘ Wśród diabetyków często słyszy się stwierdzenia, że ich problemy z zębami wynikają ze słodkiej śliny. Trop ten wydaje się zupełnie logiczny – wszyscy wiedzą, że cukier niszczy zęby i trze-

41


42

STREFA CIAŁA Zdrowie

ba go ograniczać – jednak nie oddaje do końca złożoności problemu. Sedno sprawy nie tkwi w zębach, tylko w zaburzeniach metabolicznych organizmu – za zmiany chorobowe w obrębie jamy ustnej odpowiada w głównej mierze nadmiar glukozy we krwi. Z powodu hiperglikemii pogarsza się ukrwienie tkanek, obniża ich zdolność do obrony przed zakażeniem, zdolność gojenia i odbudowy. To predysponuje do występowania stanów zapalnych. Cukrzyca, szczególnie źle wyrównana, jest uznana za czynnik prowadzący do rozwoju schorzeń przyzębia. Jest też wyzwaniem po ekstrakcji zęba czy po urazach mechanicznych, bo może utrudniać gojenie. Innymi słowy, diabetycy nie tylko są bardziej narażeni na infekcje jamy ustnej, ale przebiegają one u nich znacznie gwałtowniej. Słodka ślina także może mieć negatywny wpływ na zdrowie zębów, gdyż jest to idealne środowisko do namnażania się bakterii. Nasze zęby są atakowane ciągle przez bakterie próchnicotwórcze, takie jak m.in. Lactobacillus acidophilus i Streptococcus mutans obecne w płytce nazębnej. U diabetyków proces ten jest nasilony. Dlatego, jak radzi nasz ekspert, warto wybierać pasty do zębów zawierające substancje wzmacniające szkliwo, dzięki czemu spowalniamy proces demineralizacji oraz uzupełniamy ubytki minerałów.

CO PRZYNOSI ŚLINA NA JĘZYKU? Obecność śliny w ustach to nie przypadek, działa ona dezynfekująco – przez to, że nieustannie ją połykamy, „wymiatamy” bakterie z jamy ustnej do żołądka. Jest to zjawisko pożądane, choć u diabetyków często zaburzone z powodu niedostatecznej ilości śliny – charakterystycznej, szczególnie przy przecukrzeniu, suchości jamy ustnej. W ramach prawidłowej profilaktyki za-

leca się osobom cierpiącym na niedostatek śliny stosowanie preparatów ślinozastępczych w formie żelu lub płynu.

SKALA RYZYKA – Cukrzyca może mieć wpływ na wszystkie procedury, które naruszają ciągłość tkanek. Zaliczamy do nich leczenie kieszonek dziąsłowych, usuwanie zębów, wszczepiania implantów, resekcje wierzchołków zębów oraz wszystkie inne zabiegi mikro- i makrochirurgiczne – mówi Jakub Munk. Nie oznacza to oczywiście, że diabetyk nie może usunąć zęba i uzupełnić ubytku implantem. Ważne jest, by zabiegi te

poprzedzało dobre wyrównanie cukrzycy. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że proces gojenia tkanek będzie dłuższy i np. będzie wymagał antybiotykoterapii. Osoby z cukrzycą mogą zęby wybielać oraz prostować za pomocą stałych aparatów ortodontycznych. Choć tutaj znowu sprawa nieco się komplikuje – aparaty utrudniają należytą higienę, która w przypadku diabetyków musi być tym bardziej zaostrzona. W przeciwnym razie po zdjęciu aparatu, może okazać się, że większość zębów ma ubytki. Innymi słowy, każdy zabieg w obrębie jamy ustnej u diabetyków powinien być przeprowadzony po indywidualnej ocenie stopnia zaawansowania cukrzycy.


STREFA CIAŁA Zdrowie

CUKRZYCA, SZCZEGÓLNIE ŹLE WYRÓWNANA, JEST UZNANA ZA CZYNNIK PROWADZĄCY DO ROZWOJU SCHORZEŃ PRZYZĘBIA.

PROFILAKTYKA DIABETYKA Dobra higiena jamy ustnej nakazuje szczotkowanie zębów minimum dwa razy dziennie – rano i wieczorem, a w miarę możliwości także po posiłkach. Choć szczotkowanie wydaje się czynnością niewymagającą większej filozofii, warto poprosić lekarza lub higienistkę stomatologiczną o wskazanie właściwej techniki, dobór szczotki i pasty odpowiednich dla naszych zębów i dziąseł. Pamiętajmy, że zęby są trójwymiarowe i czyszczenie nawet przez przepisowe trzy minuty, ale tylko jednej powierzchni (np. od frontu przy

górnych jedynkach i dwójkach) nie świadczy o prawidłowej higienie. Co równie ważne – sama szczoteczka to za mało – do dokładnego czyszczenia zębów niezbędne są wykałaczki, nici dentystyczne, szczotki do przestrzeni zębowych i irygatory oraz płyny do płukania jamy ustnej. – W ramach profilaktyki stomatologicznej zalecam diabetykom regularne kontrole u dentysty co 6 miesięcy i leczenie na bieżąco pojawiających się nieprawidłowości, we wczesnej fazie ich wystąpienia. Leczenie najprawdopodobniej będzie znacznie wykraczało poza stomatologię zachowawczą. Diabetycy często mają problemy z odsłoniętymi szyjkami zębowymi i zanikiem przyzębia, co nieuchronnie prowadzi do rozchwiania zębów. Z tego powodu warto stosować szyny relaksacyjne (zakładane na noc), które spowalniają proces niszczenia zębów i okolicznych tkanek. Tak zwane słabe zęby

43

trzeba zabezpieczać. Zdemineralizowane szkliwo, podatne na próchnicę, trzeba poddawać regularnym zabiegom fluoryzacji. Niedoskonałości powierzchni zębowych, takie jak głębokie bruzdy zębowe, należy zabezpieczać lakami szczelinowymi, a zęby zmienione próchnicowo leczyć zachowawczo przy pomocy plomb lub koron protetycznych. Do profilaktyki należy zaliczyć także regularne usuwanie kamienia nad- i poddziąsłowego oraz osadów zębowych. Kluczowym elementem leczenia jest jednak prawidłowa profilaktyka cukrzycy – im choroba jest bardziej wyrównana, tym zdrowsza jest jama ustna.

ZDANIEM SPECJALISTY Jakub Munk Lekarz dentysta, wykładowca w Katedrze Dysfunkcji Narządu Żucia i Ortodoncji Śląskiego Uniwersytetu Medycznego Czy lekarza stomatologa należy informować o cukrzycy? Lekarze doceniają rzetelne informacje, mające wpływ na planowanie i przebieg leczenia. Dlatego zachęcam do informowania o chorobie nawet na każdej wizycie. Sami musimy dbać o własne bezpieczeństwo. Na pierwszej wizycie lekarz zbiera standardowy wywiad. Informacje zdobyte w badaniu podmiotowym zapisywane są w kartotekach, przechowywanych w formie papierowej lub elektronicznej. Może się jednak zdarzyć, że podczas kolejnej wizyty le-

karz prowadzący nie zwróci uwagi na zapis w karcie. To może mieć dramatyczne konsekwencje i dla pacjenta, i dla lekarza. Dlatego rekomenduję dbanie o własne bezpieczeństwo przez delikatne przypomnienie o występującym schorzeniu. Taka współpraca z lekarzem zdecydowanie nie powinna zostać źle odebrana, a zapewni obopólne korzyści. Zachęcam też do interakcji. Pacjent ma prawo pytać specjalistę o rzeczy, które związane są z jego zdrowiem, a stomatolog powinien udzielać informacji w sposób dla niego zrozumiały. Kwestie poruszane na fotelu dentystycznym często wydają się proste i oczywiste. Dla lekarza! Niezwiązany z medycyną pacjent może nie pojmować najprostszych zasad profilaktyki, leczenia i współpracy z lekarzem, a sukces leczenia zależy też od tego, że dwie strony dobrze się rozumieją – lekarz wie np. o problemach z niewyrównaną cukrzycą, pacjent dostaje wytyczne odnośnie leczenia i higieny w sposób dla niego zrozumiały.


STREFA CIAŁA Moda

44

Magdalena Kacalak

WIELKA SKUCHA

MODA TO OSOBLIWA SZTUKA. COŚ, CO W JEDNYM SEZONIE JEST WIELKIM HITEM, ZA ROK MOŻE OKAZAĆ SIĘ WIELKĄ POMYŁKĄ. TRENDY ZMIENIAJĄ SIĘ NIEUSTANNIE, RZECZY BRZYDKIE CZY DZIWNE OTRZYMUJĄ MIANO KULTOWYCH, BY POTEM ZNIKNĄĆ W ODMĘTACH NIEPAMIĘCI. TRUDNO SIĘ W TYM POŁAPAĆ, DLATEGO DZIŚ POKAZUJEMY WAM TOP 9 MODOWYCH GRZECHÓW, KTÓRYCH NA PEWNO POPEŁNIĆ NIE MOŻNA.

1.

PLASTIKOWE SANDAŁY

Plastikowe sandały wyglądające jak butki krasnoludka. Wiemy, że są wygodne, nie przemakają i nadają się na każde warunki, ale ich wygląd woła o pomstę do nieba. Żadna szanująca się wielbicielka mody nie pozwoli na ich obecność w swojej szafie. Jedynym wyjątkiem mogą tu być dzieci. Co ciekawe, śniegowce marki Crocks są mimo wszystko dość popularne – choć mają podobny kształt, wykonane są jednak z oddychających, ciepłych materiałów.

2.

SKARPETY I SANDAŁY Niereformowalny grzech główny Polaków – przypadłość narodowa. Wyjdź latem na ulicę i licz mężczyzn w sandałach i skarpetach – szybko dojdziesz do pięćdziesięciu! Coś niezwykłego: pełnia lata, upał sięgający zenitu, a panowie w skarpetach. Czy męska stopa to tak wstydliwa część ciała, a może męskie stopy są w tak opłakanym stanie? Apel do pań: tylko Wy możecie wydać wojnę związkom sandałów ze skarpetami!


STREFA CIAŁA Moda

4.

BIELIZNA

3.

PODKOLANÓWKI I RAJSTOPY Kwestia delikatna. Dobrze dobranej bielizny nie widać, a więc mówimy „nie” wystającym zza bluzki ramiączkom biustonosza – szczególnie podczas spotkań biznesowych może nas to mocno zdyskredytować. Jeśli masz stanik usztywniany, marszczony lub z kwiatkami, zwróć uwagę, by jego wzór nie odznaczał się na ubraniu. Pilnuj też tego, by pod białą bluzkę nie zakładać bielizny w innym kolorze. Takie rzeczy uchodzą Miley Cyrus, ale nie poważnej kobiecie.

5.

ZBYT OBCISŁE / ZBYT LUŹNE

Cieliste rajstopy są teraz na cenzurowanym, szczególnie te z połyskiem. Pogrubiają nogę i dają niechciany efekt lat 80. W zamian używaj rajstop matowych lub rajstop w sprayu, które kupisz w każdej drogerii. Podkolanówki to kolejny drażliwy temat. Każda z nas ich czasem używa, ale żadna nie powinna ich pokazywać. Jeśli nosisz spódnicę do kolan lub równą z podkolanówkami, załóż jednak pończochy. Wystające spod spódnicy bądź opuszczające się na łydce podkolanówki wyglądają wyjątkowo nieestetycznie.

Osoby o większym rozmiarze mają tendencję do zakładania zbyt luźnych ubrań, by ukryć nadmiar kilogramów. Nie jest to dobry pomysł – takie ubrania zaburzają proporcje i ukrywają czasem bardzo ładnie zbudowaną sylwetkę, choć w rozmiarze XL. Wybierajcie ubrania dopasowane, ale nie krępujące ruchów, podkreślające kształty. Z drugiej strony niektóre osoby w zaawansowanym wieku wybierają zbyt obcisłe, nawet przy dobrej figurze, ubrania. Za mocne odsłanianie nóg czy pokazywanie głębokiego dekoltu w pewnym wieku także nie przystoi. Umiar jest najlepszą radą i złotym środkiem dla pań w każdym rozmiarze.

45


STREFA CIAŁA Moda

46

8.

OSTRE CZUBKI

6.

ZŁOTO I KORALE

Choć szpice znowu są w modzie, to jest to przykład obuwia, którego należy unikać, także ze względów zdrowotnych. To lekcja, że trendy trzeba także traktować z rozsądkiem i wybierać dla siebie tylko to, co nie zrobi nam krzywdy. Po pierwsze, to buty, które deformują stopy i pobudzają halluksy do wzrostu. Ściskają stopę, przez co nie układa się ona prawidłowo, a na tym cierpi kręgosłup. Faktycznie wydłużają nogę, ale dobrze wyglądają tylko u szczupłych osób o wąskich stopach. Unikajcie ich jak ognia!

Polki mają na sumieniu grzech nadmiaru. Często błędnie uważają, że im więcej, tym lepiej. W efekcie, gdy szykują się do wyjścia, przyjmują opcję prawdziwie odświętną i nakładają na siebie tony biżuterii. Wyraziste kolczyki towarzyszą naszyjnikowi, ten bransoletce (niejednej!) oraz kilku pierścionkom na palcach dłoni. Jeśli decydujecie się na więcej niż 2 sztuki biżuterii, pamiętajcie, że tylko jedna z nich może rzucać się w oczy. Reszta powinna być delikatna i symboliczna. Nie mieszajcie też ze sobą srebra, złota i kamieni sztucznych z prawdziwymi. Jeśli zastanawiacie się, czy nie jest czegoś za dużo, znaczy to, że tak właśnie jest!

9.

7.

REKLAMÓWKI Każda z nas nosi ze sobą przysłowiowe siaty. Mogą to być zakupy spożywcze, modowe, książki czy środki czystości. Może to być jedzenie, które zabieramy ze sobą do pracy na lunch. Niestety, wiele z nas trzyma na takie okazje w torebce plastikową reklamówkę oznaczoną logotypem marki, którą ostatnio nabyłyśmy. Lubimy chwalić się torebkami Hugo Bossa czy papierowymi torbami z Zary, które są u nas w powszechnym użyciu. O wiele lepiej będzie odłożyć je na torby do śmieci, a przy sobie nosić płócienne, ekologiczne torebki z fajnymi hasłami. Można je kupić w każdym sklepie, są wielokrotnego użytku i nie niszczą środowiska.

SUKIENKI TYPU BUSTIER Mówi się o nich, że to krój dla księżniczek – odkryte ramiona, dekolt i połowa pleców. Sukienka o usztywnionym gorsie ciasno przylega do ciała i trzyma się go dzięki wbudowanemu stanikowi. Niestety, jest to powszechny błąd wizytowych sukien Polek. Każda z nas marzy o tym, żeby założyć taką sukienkę, ale nie każda powinna. Taki krój obnaża wiek i stan skóry jej właścicielki. Jeśli jednak decydujecie się na nią mimo to, nie zdejmujcie towarzyszącego jej bolerka czy sweterka.


STREFA CIAŁA Kuchnia

47

Katarzyna Kosmala Diabetyk i autorka bloga: www.rodzinne-gotowanie.pl

CIASTO Z KASZY JAGLANEJ

1 SŁOIK POWIDEŁ ŚLIWKOWYCH (250 G) 2 SZKLANKI KASZY JAGLANEJ (UGOTOWANEJ)

2 JABŁKA (STARTE NA TARCE)

4 ŁYŻKI MĄKI ORKISZOWEJ

3 ŁYŻKI BUŁKI TARTEJ

6 JAJEK

1 KOSTKA ZMIELONEGO TWAROGU 3/4 SZKLANKI RODZYNEK ZALANYCH NA 15 MINUT CIEPŁĄ WODĄ

Wartość odżywcza 1 porcji przy założeniu że z całości otrzymamy ok.20 porcji. Waga porcji ok. +/- 70 g: Energia: 102 kcal / Białko: 4,6 g / Tłuszcze: 2,0 g / Węglowodany: 15,6 g / Błonnik: 1,4 g / ŁG: 57 / WBT: 0,4 / WW: 1,5 Wartość odżywcza całej porcji po uwzględnieniu strat wartości odżywczej: Energia: 2054 kcal / Białko: 91,8 g / Tłuszcze: 41,4 g / Węglowodany: 316 g / Błonnik: 25 g / ŁG: 57 / WBT: 7,4 / WW: 31,5.


48

STREFA CIAŁA Kuchnia

Białka ubijesz szybciej dodając szczyptę sody

3

1

2

Białka ubić na sztywną pianę .

Rodzynki osączyć na sitku.

Żółtka utrzeć do białości .

4 Do żółtek dodać pozostałe składniki , wymieszać dokładnie i powoli dodawać ubite białka.

5

Wylać na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia.

6 Piec ok . 40-50 minut w temp. 180 st. C.


STREFA CIAŁA Rozrywka

ZNAJDŹ 10 RÓŻNIC

ZAPRASZAMY DO SZUKANIA RÓŻNIC POMIĘDZY ILUSTRACJAMI.

49


DLA PIERWSZYCH 4 OSÓB, KTÓRE DO 15 MAJA PRZYŚLĄ POPRAWNE ROZWIĄZANIE KRZYŻÓWKI OD A DO Ż ( Z POPRZEDNIEJ STRONY) CZEKAJĄ KSIĄŻKI „AMON. MÓJ DZIADEK BY MNIE ZASTRZELIŁ” WYDAWNICTWA PRÓSZYŃSKI I S-KA. JEST TO PRAWDZIWA HISTORIA CZARNOSKÓREJ JENNIFER TEEGE, KTÓRA MAJĄC 38 LAT, DOWIEDZIAŁA SIĘ, ŻE JEST WNUCZKĄ AMONA GÖTHA. PRAWIDŁOWE ROZWIĄZANIA MOŻNA WYSYŁAĆ NA ADRES: AGENCJA MUSQO, UL. TUWIMA 31, 90-020 ŁÓDŹ LUB NA ADRES E-MAIL: SENS@MUSQO.PL

KRZYŻÓWKA NUMERU 1.

KONKURS

DLA PIERWSZYCH 18 OSÓB, KTÓRE DO 15 MAJA PRZEŚLĄ POPRAWNE ROZWIĄZANIE KRZYŻÓWKI NUMERU 1. CZEKAJĄ NAGRODY – ZESTAWY KOSMETYKÓW Z LINII ZIAJA MED KURACJA DERMATOLOGICZNA AZS: KREM KOJĄCY NAWILŻAJĄCY, KREM REGENERUJĄCY NATŁUSZCZAJĄCY, NATŁUSZCZAJĄCY OLEJEK DO KĄPIELI I POD PRYSZNIC ORZ EMULSJA NATŁUSZCZAJĄCA DO CIAŁA. PRAWIDŁOWE ROZWIĄZANIA MOŻNA WYSYŁAĆ NA ADRES: AGENCJA MUSQO, UL. TUWIMA 31, 90-020 ŁÓDŹ LUB NA ADRES E-MAIL: SENS@MUSQO.PL


Załóż skrzynkę e-mail, by mieć pełne wsparcie w walce z cukrzycą!

m l, Ja mea-m i a adres Ty? a Nie masz jeszcze skrzynki e-mail? Załóż ją, nie ma na co czekać! By dobrze radzić sobie z cukrzycą, potrzebujesz informacji i motywacji. Chcemy dostarczać Ci ich więcej drogą elektroniczną, czyli poprzez wiadomości wysyłane na Twóją skrzynkę e-mail. Jeśli założysz konto e-mail i wyślesz nam z niego wiadomość o treści „DIETA” na adres sens@musqo.pl, dołączysz do grona pacjentów zainteresowanych sposobami radzenia sobie z chorobą. W odpowiedzi wyślemy Ci na dobry początek 3 przepisy na zdrowe potrawy, przygotowane przez naszych dietetyków. Założenie adresu e-mailowego jest bardzo proste. Zajmuje kilka minut i zawsze możesz poprosić o pomoc dzieci lub wnuki.

SENSowna pomoc w zarządzaniu cukrzycą... w Twojej skrzynce e-mail! Zachęca magazyn SENS



Sens 1 2014