Page 1

nr 5 / 2017 (83)

1 - 12 marca

ISSN 2391-8535

WIEŚ VS MIASTO Miastowe szczury kontra wieśniaki

1


OKIEM REDAKCJI

TEMAT NUMERU

KOŚC

Wydarzenia i Opinie

...o mieście i wsi

Z ży Kośc

[8]

[22]

W poszukiwaniu "Nowej Ziemi"

Miastowe szczury i wieśniaki

Mateusz Ponikwia

Felieton [12]

Ada Maksymiuk

[26]

Życie w mieście vs Życie na wsi Lena Ciepielak

Słowa, słowa, słowa... Marcin Kożuszek

[16]

Dawniej a dziś Wioletta Baran

2

Rozmowa Numeru [30]

Folklor w dobie odkrytego ciała Emilia Ciuła

[3

Ekumeniz a nie c

Wojciech

Felie Pobo

[4

"Choćby m Wszechmocn Kajetan


CIÓŁ

ycia cioła

38]

zm drogą celem

h Urban

eton ożny

44]

mnie zabił ny - ufam..." Garbela

KULTURA

RECENZJE

Historia

Nowość

[50]

[62]

Oskarowy bieg

Smutni chłopcy w blasku księżyca

Ada Maksymiuk

- "Moonlight" (2016)

Felieton Kulturalny

[66]

[54]

Legendy wiejskie, legendy miejskie

Anna Zemełka

American McDream

- "McImperium" (2016) Anna Zemełka

Rafał Growiec

[70]

W poszukiwaniu odpowiedzi

"Lekarstwo na życie" (2016) Marcin Hubka

3


Redaktor Naczelna: Anna Zemełka

Redakcja: Emilia Ciuła

Kajetan Garbela

Rafał Growiec

Mateusz Nowak

Krzysztof Małek

Wojciech Urban

Mateusz Ponikwia

Ada Maksymiuk

Małgorzata Różycka

Lena Ciepielak

Mateusz Ponikwia

Korekta: Andrea Marx Karina Latosik

Współpraca: Marcin Kożuszek

Ewa Skrzypczyk

Łukasz Łój

Klaudia Kubacka

Wioletta Baran

Marcin Hubka

strona internetowa: www.mozecoswiecej.pl e-mail: mozecoswiecej@gmail.com współpraca i teksty: wspolpraca.mcw@gmail.com promocja i reklama: promocja@mozecoswiecej.pl

4


Dołącz do nas! wspolpraca.mcw@gmail.com

5


6


OKIEM REDAKCJI ïƒ 7


WYDARZENIA I OPINIE

W POSZUKIWANIU „NOWEJ ZIEMI” Narodowa A gencja A eronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) ogłosiła w ubiegłym tygodniu , że dokonano okrycia nowego układu planetarnego zlokalizowanego w gwiazdozbiorze planet .

złożonego

Obserwacje nowej konstelacji prowadzone były od 2015 roku , najpierw z powierzchni Z iemi – przez naukowców z U niwersytetu w L iege , później także z K osmosu za pomocą T eleskopu S pitzera – przez zespół międzynarodowych badaczy . z

7

Wodnika

Mateusz Ponikwia


N

ie od dziś wiadomo, że to Astronomowie zdają się nie zważać głównie ciekawość i chęć jak na niedoskonałość aparatury umożlinajlepszego poznania otacza- wiającej obserwację nieba. Żmudne bającego świata jest motorem dania przynoszą bowiem coraz to nowe napędowym do prowadzenia odkrycia. Niewiele będzie przesady w wszelkiego rodzaju badań i obserwacji stwierdzeniu, że ostatnie z nich znowu naukowych. Twierdzenie to zachowuje zelektryzowało sporą część opinii purównież aktualność w odniesieniu do blicznej. Chodzi mianowicie o zaobserastronomicznych obserwacji Kosmo- wowanie nowego układu planetarnego su. Człowieka wciąż frapuje nazwanego Trappist-1 i zlowiele kwestii związanych kalizowanego w odległoz funkcjonowaniem ści 40 lat świetlnych od Astronomowie zdają Wszechświata. W Ziemi. W skład układu się nie zważać na szczególności ludzi wchodzi 7 planet okrąmieszkających na Zie- niedoskonałość aparatury żających gwiazdę spomi nieustannie nurtuje umożliwiającej obserwację ro mniejszą od Słońca. pytanie, czy przestrzeń Michael Gillon, astronieba. Żmudne badania kosmiczna kryje w sonom z Uniwersytetu przynoszą bowiem bie inne planety pow Liege podkreśla, że dobne do naszej, na coraz to nowe odkrycia. wszystkie odkryte plaktórych rozwinęło nety są zbudowane ze Niewiele będzie przesady bądź rozwija się życie. skał, zaś co najmniej w stwierdzeniu, że Wielu naukowców 3 z nich krążą wokół podkreśla, że niewłagwiazdy w strefie, któostatnie z nich znowu ściwe jest stawianie rej warunki pozwalają zelektryzowało sporą pytania o to, czy wyna powstanie, rozwój część opinii publicznej. stępują miejsca umożi utrzymanie organiliwiające na rozwój zmów żywych – w tzw. Chodzi mianowicie o życia. Ich zdaniem naekosferze. zaobserwowanie nowego leży raczej pytać o to, Karol Wójcicki, poukładu planetarnego. kiedy takie planety zopularyzator astronomii staną przez ludzkość doi pracownik Centrum strzeżone. Wszechświat jest Nauki Kopernik w Warszabowiem na tyle ogromny, że mimo za- wie zauważa, że niedawne odkrycie jest awansowanych rozwiązań technicznych niezwykłe przynajmniej z dwóch powostosowanych w astronomii, w dalszym dów. Przede wszystkim, po raz pierwszy ciągu jesteśmy w stanie zaobserwować zdarzyło się aby za jednym zamachem jedynie niewielką część otaczającej nas odkryto gwiazdę o masie i wielkości kosmicznej rzeczywistości. mniejszej od Słońca, wokół której krą-

9


ży aż 7 planet. Naukowiec dodaje także, że odległości oddzielające poszczególne planety w Układzie Trappist-1 są dużo mniejsze niż te dzielące planety Układu Słonecznego. Takie rozmieszczenie sprawia, że na niebie poszczególnych planet widać pozostałe skaliste ciała niebieskie. Wójcicki dodał, że do tej pory takie układy ciał niebieskich występowały jedynie jako ludzkie wyobrażenia. Wspomniał przy tym, że gdy niedawno w „Gwiezdnych Wojnach" pojawiło się ujęcie, w którym dostrzec można jak są niszczone inne planety to podniosły się głosy, że nie ma układów, w których planety są tak blisko siebie. Dokonanie odkrycia Układu Trappist-1 nastąpiło głównie dzięki pracy kosmicznego Teleskopu Spitzera. Prowadzenie dalszych wnikliwych badań, czy w odkrytym układzie planetarnym panują warunki pozwalające na rozwój życia będzie już wkrótce możliwe za sprawą nowego urządzenia astronomicznego w postaci pracującego w podczerwieni Teleskopu Jamesa Webba. Urządzenie to jest następcą Teleskopu Hubble’a i osiąga rozmiary boiska piłkarskiego. Dzięki nowatorskim rozwiązaniom technicznym będzie miało możliwość bardzo dokładnego przyjrzenia się nie tylko temu systemowi. Chociaż nie ma pewności, że w odkrytym układzie planetarnym istnieje życie, informacja o zlokalizowaniu nowej konstelacji ciał niebieskich rozbudza nadzieję na to, że oprócz rodziny ziemskiej, także w innych miejscach we Wszechświecie rozwija się życie. Thomas Zurbuchen, Dyrektor Naukowy NASA podkreśla, że w ostatnim czasie jako mieszkańcy Ziemi zrobiliśmy wielki krok w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, czy

10

www.pixabay.com


jesteśmy we Wszechświecie sami. Należy zauważyć, że obecnie dostępne technologie nie pozwalają na planowaniu jakichkolwiek misji kosmicznych związanych z nowoodkrytym układem planetarnym. Odległość między Ziemią a planetami z Układu Trappist-1 wynosi około 40 lat świetlnych. Oznacza to, że światło podróżujące z prędkością w przybliżeniu 300 000 km/s przebywa tę drogę w ciągu 40 lat. Z kolei po wysłaniu sygnału radiowego w tamtym kierunku, ewentualnej odpowiedzi można byłoby oczekiwać za około niespełna 100 lat. Nie trzeba chyba dodawać, że żaden pojazd (póki co) nie jest w stanie osiągnąć szybkości zbliżonej do prędkości światła. Najszybsze statki kosmiczne pokonałyby dzielącą odległość w ciągu około 700 000 lat. Poza tym, dystans między Błękitną Planetą a nowo odkrytą gwiazdą sprawia, że w chwili obecnej obraz gwiazdy zaobserwowany na niebie odpowiada rzeczywistemu stanowi sprzed 40 lat. Biorąc jednak pod uwagę rozmiary całego Wszechświata można powiedzieć, że oba układy planetarne (Układ Słoneczny i Trappist-1) są sąsiadami.

11


FELIETON

SŁOWA, SŁOWA, SŁOWA… S zczery

śmiech , ból i łzy

to potencjalne

skutki wypowiadanych przez nas słów .

D obrze

byłoby pamiętać , że nasza mowa ma realny wpływ na otaczającą nas rzeczywistość .

S zkoda ,

że tak bardzo lubimy się zapominać i

najpierw coś wypowiedzieć , a dopiero później pomyśleć .

Marcin Kożuszek


P

rzyznam szczerze: nie jest łatwo rodzinną kolację przy telewizorze, zrozacząć. Moje myśli od dobrych biliśmy sobie maraton dzienników pokilkudziesięciu minut walczą ze kazujących te same wydarzenia w komsobą, a opuszki palców zasta- pletnie odmienny sposób. A że każdy z nawiają się, gdzie powinny się domowników widzi rzeczywistość na skierować. W jakie tony uderzyć? Które swój strój, atmosfera w salonie natychsłowo zapisać jako pierwsze? Czy w tym miast zgęstniała. Czułem, że bez prokraju można jeszcze cokolwiek napisać, blemu możemy zawiesić w powietrzu nie zahaczając o politykę? Czy wypada ściskane nerwowo sztućce, które jakby o nią nie zahaczać, skoro to teraz abso- samoistnie przygotowywały się już do lutny numer jeden żylotu na przeciwległy cia publicznego, ale i kraniec stołu. Patrząc w telewizor, widzę podstawowy temat Koniec! - pomyprywatnych rozślałem. Wyłączam jak w zwierciadle własne mów w rodzinnym się z tej dyskusji, wady. Dostrzegam w ludziach towarzystwie? zanim się tu poz odbiornika hipokryzję i Nie chcę pisać o zagryzamy. Chcąc polityce. To mnie na moment uciec skłonności do mówienia przeraża. I, bynajmyślami do rzenieprawdy. Nienawidzę w nich mniej, nie choczy przyjemniejdzi tu o problem odruchu wypierania się własnej szych, zacząłem z wyartykułowa- przeszłości i wybielania dawnych wspominać lata niem własnego szalonej młodości, grzeszków. Denerwuję się na zdania! O wiele gdy sprawy istotne bardziej krępuje nich, mimo że jestem dokładnie zupełnie mnie nie mnie fakt, że tak zajmowały. Rzetaki sam. wielu ludzi nie ma czywiście… trudno najmniejszego problew to uwierzyć, ale jeszmu z formowaniem poglądów (i to jak cze kilka wiosen temu nie było we mnie radykalnych!), opierając się na szcząt- pokusy naprawiania wszystkiego, co zekowych informacjach, bądź, co gorsza, psute ani chęci znajdowania rozwiązań dopasowując się do linii jedynej i słusz- na wszystkie problemy tego świata. Nie nej – tej narzuconej przez przedstawi- wiem, gdzie popełniłem błąd. Nie rozucieli któregoś ze stadek. Bo „moja racja miem, co sprawiło, że dziś siedzę w sajest mojsza”, niezależnie od zdrowego lonie i pluję jadem w polityków, którzy rozsądku. chcą „mojego dobra”, czy raczej „moich Czasem czuję, że stoję pośrodku, dóbr”. okrakiem, jednocześnie po obu stroMoże rzecz w odpowiedzialności za nach barykady. Tak jak dziś, gdy jedząc każde wypowiedziane słowo, której tak

13


bardzo im wszystkim brakuje? A może problem jest dużo poważniejszy i znajduje się we mnie? Patrząc w telewizor, widzę jak w zwierciadle własne wady. Dostrzegam w ludziach z odbiornika hipokryzję i skłonności do mówienia nieprawdy. Nienawidzę w nich odruchu wypierania się własnej przeszłości i wybielania dawnych grzeszków. Denerwuję się na nich, mimo że jestem dokładnie taki sam. Całe szczęście, że słowem można nie tylko „zabić tak, jak nożem”, ale też rozbawić kogoś do łez. Do historii mojego liceum przeszła sytuacja, jaka miała miejsce na naszej lekcji angielskiego. Gdy ukochana pani profesor odpytywała klasę z tematu roślin i zwierząt, mój niesforny kolega miał za zadanie podać obcojęzyczną nazwę gołębia. Oczywiście, jak zwykle niczego się nie nauczył, więc improwizował. Niesku-

https://www.facebook.com/ZupaNaPlantach

14

tecznie. Nauczycielka chcąc uratować Darka z opresji rzuciła mu „betonowe koło ratunkowe”, podpowiadając, że jedna z możliwych odpowiedzi brzmi dokładnie tak, jak nazwa pewnej marki kosmetyków. - Aaa… to już wiem! – z zadowoleniem rzucił rezolutny Dariusz. - To będzie…Ziaja! Nie muszę chyba dodawać, że trzydzieści pozostałych minut lekcji spędziliśmy ze łzami wzruszenia w oczach, kompletnie nie mogąc się skoncentrować na omawianych zagadnieniach. I myślę sobie, że zarówno w życiu publicznym, jak i prywatnym warto mieć własne zdanie, ale nie szafować nim na prawo i lewo. „Bo lepiej jest nie odzywać się wcale i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości”. No… to ja już milczę! 


15


FELIETON

DAWNIEJ A DZIŚ J eszcze

kilkanaście lat temu wieś kojarzyła

się z rozległymi polami , łąkami , na których wypasało się zwierzęta .

O becnie

obraz ten

uległ zmianom , a różnice między wsią i miastem nie są aż tak drastyczne jak kiedyś .

K rowy

i

konie powoli znikają z naszego pola widzenia .

Wioletta Baran


M

alownicza i spokojna wieś jaką znamy z sielanek, zaczyna odchodzić w niepamięć. Słowa Jana Kochanowskiego „Wsi spokojna, wsi wesoła”, pochodzące z jego pieśni, stają się coraz mniej aktualne, gdyż obecnie mamy do czynienia z powolnym zacieraniem się granic. Wsie zaczynają się coraz bardziej rozwijać.

JAK BYŁO KIEDYŚ?

dzisiejsza wygląda jak miasto”. Taką wieś ze swojego dzieciństwa pamięta Joanna Baran. Były to późne lata 70. Ponadto kobieta przyznaje, że nie zmienił się jedynie wygląd wsi, ale także stosunki panujące między sąsiadami. Dawniej sąsiedzi byli bardziej zżyci, utrzymywało się bliższe relacje, częściej się spotykano. Obecnie mijamy się z ludźmi mieszkającymi obok nas, a bywa i tak, że się po prostu nie znamy. Tak jak w wielkim bloku.

Jeszcze kilkanaście lat temu wieś kojarzyła nam się ze zwierzętami hodowlaJAK JEST OBECNIE? nymi oraz z rozległymi polami. Nikogo Kiedy wyjedziemy poza betonową nie dziwiły kury chodzące po podwór- dżunglę, zobaczymy obraz, który w niku czy człowiek prowadzący stado krów czym nie przypomina tego, jaki opisują drogą. Ludzie cieszyli się ciszą i spoko- nasi rodzice. Nie zobaczymy traktorów jem. To właśnie to odróżniało wioski jeżdżących po żwirze, stada koni czy od wielkich miast. Rozkoszowano się jednego sklepu w obrębie pięciu kiloczystym powietrzem, a ,,ci miastowi’’ metrów. Współczesna wieś zdecydowachętnie przyjeżdżali tu, by nie różni się od tej, o jakiej odpocząć od zgiełku i opowiadają nam starsi. Pomimo postępującego hałasu. Drogi pokryWarto przyjrzeć się rozwoju wsi występują te były żwirem, nie temu bliżej. asfaltem i było to coś Jasionka, wieś poróżnice, które istnieją zupełnie normalnełożona w wojewódzoraz istnieć będą zawsze. go, coś na porządku twie podkarpackim, Jest to przede wszystkim około 10 km od stodziennym, na co nikt nie zwracał uwagi. kwestia edukacji. W mieście licy województwa. Kiedys na wsi każAby do niej dotrzeć, jest więcej możliwości. dy miał gospodarmusimy wyjechać z Są zarówno podstawówki, stwo. Mało kto miał Rzeszowa, minąć natelefon, a o stałym szkoły średnie oraz uczelnie pis „Rzeszów żegna” oświetleniu, jak obecoraz przejechać przez wyższe. nie, można było pomadwie inne wsie ‒ Trzerzyć. Nie było chodników bownisko i Nową Wieś. przy drogach, nie było nawet asfaltu. Wjeżdżając do tych miejscowości okaDrogi były po prostu żwirowe. W po- zuje się jednak, że współczesna nam równaniu ze wsią z mojego dzieciństwa, wieś diametralnie różni się od tej, jaką


www.pixabay.com

18

pamiętają nasi przodkowie. Droga pokryta jest asfaltem, a po obydwu jej stronach piesi chodzą chodnikiem. Sklepów jest co niemiara, w nocy nie panują egipskie ciemności. Aby zobaczyć bloki, nie musimy jechać specjalnie do miasta. Chcesz wysłać list lub skorzystać z bankomatu? Nawet to możesz załatwić, nie udając się poza granice wsi. Szczególnie ciekawą wsią jest właśnie Jasionka. To tu znajduje się lotnisko, a także rozwija się tak zwana strefa pracy. Powstają coraz to nowsze firmy. Jak widać, obecne wsie bardzo się rozwijają. Coraz więcej małych miejscowości jest przyłączanych do większych miast. Jeszcze kilka lat temu Budziwój był małą miejscowością. Teraz to część Rzeszowa. Zauważalną zmianą jest również to, że na wsiach nie jest już tak spokojnie jak kiedyś. Powstaje coraz więcej dróg ekspresowych przebiegających przez małe miejscowości, rozwinęła się motoryzacja, a co za tym idzie ‒ jest więcej samochodów. Rozwija się technika, następuje postęp cywilizacyjny. To wszystko ma wpływ na obecny obraz zarówno mniejszych miejscowości, jak i miast. Oczywiście istnieją również małe wsie które nie rozwinęły się tak bardzo. Wszystko zależne jest od tego, jak duża jest odległość do najbliższego miasta. Przykładowo, wsie w okolicach Bieszczad nadal mają swój urok i nie są tak rozwinięte jak inne małe miejscowości. Nadal panuje tam cisza i spokój.


STAŁE RÓŻNICE

Pomimo postępującego rozwoju wsi występują różnice, które istnieją oraz istnieć będą zawsze. Jest to przede wszystkim kwestia edukacji. W mieście jest więcej możliwości. Są zarówno podstawówki, szkoły średnie oraz uczelnie wyższe. Małe miejscowości ograniczone są do posiadania jedynie placówek podstawowych czy małych liceów, techników, zawodówek. Ponadto miasto posiada bardziej rozwiniętą sferę komunikacyjną. Autobusy kursują średnio co 15/20 minut, uruchamiane są także linie nocne. Istotną różnicą są również miejsca publiczne. Miasta mają szeroką ofertę miejsc, gdzie możemy spędzić czas, wsie ograniczają się zazwyczaj do kilku pubów czy pizzerii.

CO WYBRAĆ, WIEŚ CZY MIASTO?

www.pixabay.com

Co jest lepszą opcją, wieś czy miasto? Ilu ludzi, tyle opinii. Wybór naszego miejsca zamieszkania zależny jest głównie od naszych preferencji, upodobań. Jedni są typowymi mieszczuchami, którzy chcą mieszkać w bloku, zaś inni marzą o małym, przytulnym domku na wsi. Badania CBOS -u z 2015 roku pokazują, że 40% ankietowanych wolałaby zamieszkać na wsi, w dużym mieście jedynie 18%, zaś w średnim 22%. Miasto cechuje się szybszym trybem życia, jest wiecznie żywe, pełno w nim energii. Otaczają nas galerie handlowe, puby, kluby, restauracje. Mimo to ludzie często uciekają na wieś. Cieszy ich myśl o mieszkaniu bliżej natury. Aby być zadowolonym z wyboru, należy przede wszystkim ropatrzyć plusy i minusy tych dwóch opcji. Ważne jest to, czego pragniemy my sami. 

19


20


TEMAT NUMERU ïƒ 21


TE L MI A F E T ONNU M E R U

MIASTOWE SZCZURY I WIEŚNIAKI B ez

względu na to skąd pochodzisz , czy

urodziłeś się na wsi , czy urodziłeś się w mieście , na pewno nie raz słyszałeś

te obraźliwe określenie czy

“ mieszczucha ”,

“ wieśniaka ”. S kąd ta narodzie ?

nienawiść w

Ada Maksymiuk


M

iasto jak i wieś, choć po czę- filmach, a wysoki poziom edukacji pości tego nieświadome, funk- zwala osiągnąć każdy obrany przez nas cjonują dzięki sobie nawza- cel. Jest to miejsce, gdzie każdy jest anonijem. Mieszkańcy większych mowy i nie musi martwić się o wścibską metropolii z przyjemnością panią sklepową, i gdzie technologia i pomigrują w bardziej odległe zakątki kraju, stęp spotykają się tylko po to, by się rozrozkoszując się sielskim spokojem, tak wijać, nie zaś stać w miejscu. Miasto odbardzo charakterystyczrzuca tradycję, zastępując nym dla Polskiej wsi. ją czymś co nazywamy Podobne zjawisko modą i stylem, zmieZ wiejskiej perspektywy, pojawia się u tych, miasto to kraina wszelkich niając się co sezon, którzy zamieszkują nieustannie goniąc za mniej zaludnione, a możliwości, gdzie marzenia o zagranicznymi trenbardziej rolne tereny. karierze spełniają się niczym dami. Z perspektyWielu młodych ludzi na filmach, a wysoki poziom wy tego spokojnego ogromnie marzy o wiejskiego ganku, jest edukacji pozwala osiągnąć to na pewno kuszący swojej życiowej szansie w wielkim mieście. każdy obrany przez nas cel. obraz, szczególnie dla Wieś jak i miasto, choć młodych, ambitnych ogromnie się różnią, są ludzi. Miasto przyciąga zamieszkiwane przez takich samych lu- swoim blichtrem i w jakiś magiczny spodzi, którzy z dziwnych przyczyn, nie sza- sób homogenizuje swoich mieszkańców. nują siebie nawzajem. Czy jest to kwestia Niczym w dobrze naoliwionej maszynie, zazdrości, czy może podłoża kulturo- każdy trybik ma jakiś cel i funkcję. wego, naprawdę trudno jednoznacznie Miejskie życie bardzo silnie promookreślić. Jakiś socjolog na pewno przy- wane jest przez media, pokazujące, że znałby mi rację gdybym powiedziała, że życie w metropolii gwarantuje niesamojest to kwestia subiektywna. Nieustająca wite przygody, wspaniałe znajomości i walka tętniących życiem nowoczesnych bezkres możliwości. Prawa jednak, jak to metropolii, z sielskim krajobrazem wiej- zwykle bywa, nie jest aż taka kolorowa. skich pól i łąk, doprowadziła do narodzin Wielu przyjeżdżających do miasta ludzi wielu krzywdzących stereotypów. Gdzie nie zdaje sobie sprawy jak wymagające lepiej żyć, gdzie zostać, a skąd uciekać? jest takie życie. Metropolia jest w ciągłym ruchu i na nikogo nie czeka, przez UTOPIJNA METROPOLIA I JEJ co każdy dzień zmienia się w ogromny SZKLANE DOMY wyścig sfrustrowanych szczurów. PrawZ wiejskiej perspektywy, miasto to dą jest, że dużo łatwiej znaleźć tam prakraina wszelkich możliwości, gdzie ma- cę, jednak nikt nie wspomina, jak wierzenia o karierze spełniają się niczym na le osób poluje na to samo stanowisko.

23


Z miejskiego balkonu wydaje się, że wszyscy znajomi zdobywają dobra materialne i osiągają sukces ekonomiczny łatwiej i szybciej, co tylko potęguje poczucie niezadowolenia. Ciągłe funkcjonowanie pod presją wpływa negatywnie na praktycznie wszystkie aspekty życia, niejednokrotnie niszcząc te prywatne czy towarzyskie. Konkurencją stają się wszyscy, widać to szczególnie na renomowanych kierunkach studiów, tj. prawo czy medycyna, gdzie stawka jest wysoka, a dostęp bardzo ograniczony. To nie wyzwala najcieplejszych emocji, wręcz odwrotnie, przemienia ludzi w opętanych sukcesem i zdeterminowanych na cel, który są w stanie osiągnąć często po trupach. Sukces na wszystkich życiowych polach przypomina trochę American Dream. Mało kto jednak o tym mówi, bo przecież drogie życie w wielkim mieście to automatyczny wyznacznik prestiżu. Wielu zmęczonych takim stylem życia mieszkańców, z utęsknieniem poszukuje natury podczas urlopu, wybierając się w góry, nad jezioro, czy do lasu.

IDYLLICZNA ZACOFANA WIEŚ I “CHŁOPI”

www.pixabay.com

24

Dla “mieszczucha”, życie na wsi to symbol spokoju. Jest to kraina, gdzie ptaki śpiewają, a wieczorem można rozpalić ognisko, gdzie las pięknie pachnie, a owoce smakują jakoś inaczej, lepiej niż zwykle. Na wsi nic nie trzeba, nic nikogo nie goni, a małe kurki radośnie dziobią sobie ziarnka. Życie zwalnia, jest uporządkowane, a wszyscy naokoło dokładnie wiedzą kim jesteś, więc nie czujesz się już samotny. Mogę się założyć, że każdy, kto pochodzi ze wsi, uśmiechnął się teraz pod nosem, myśląc jak bardzo ten opis daleki jest od prawdy. Choć na pewno wieś jest mniej chaotyczna, jest to też miejsce ogromnie ciężkiej pracy, czego przyjezdni zdają się nie zauważać. Rynek


jest jeszcze bardziej konkurencyjny, bo po prostu nie jest w stanie pomieścić wszystkich poszukujących zatrudnienia osób. Do tego żadna porażka nie ukryje się przed sąsiadami, a wieczna inwigilacja życia prywatnego często prowadzi do obłędu i jest źródłem wielu frustracji. Do tego, byt materialny bardzo często podyktowany jest pogodą. Marne plony, ulewne deszcze, susza, to wszystko spędza sen z powiek i zaledwie w kilka dni może zniszczyć wszelkie owoce wielomiesięcznej pracy, skazując biednego rolnika na finansowe fiasko, i co tu dużo mówić, biedę. Życie choć zorganizowane, jest nadzwyczaj ciężkie, podyktowane przez obowiązki, od których nie można wziąć kilku dni urlopu. Bardzo często niski poziom edukacji, zamyka młodym ludziom drzwi do rozwoju, pozostawiając wieś jeszcze bardziej w tyle, za zmierzającym ku lepszemu, miastem.

“TRZEBA MILCZEĆ I UPRAWIAĆ SWÓJ OGRÓDEK”

Tak naprawdę żadna z tych lokalizacji nie warunkuje osoby, którą jesteśmy, dlatego miasto stworzone jest dla ambitnych marzycieli, którzy gonią za szczęściem, wieś dla tych, którzy kultywują spokojną tradycję i podstawowe wartości, żyjąc wg. zasad Mikołaja Reja, czy Voltaire’a. Czasy, kiedy wieś była tylko dla chłopa pańszczyźnianego, a miasto dla arystokracji, dawno minęły i nie należy o tym zapominać. Możliwe, że powstałe w tamtym okresie wzajemne uprzedzenia, pozostawiły jakieś ślady, aż do dziś. Pamiętajmy jednak, że walcząc o równość w narodzie, porzucając dawny system feudalny, postawiliśmy pierwszy krok na drodzę ku wzajemnej akcpetacji i wzajemnym poszanowaniu. Pochodzenie, czy adres nie warunkują w żaden sposób tego kim jesteśmy, bo nie raz wieśniak, chciałby być mieszczuchem i na odwrót. 

www.pixabay.com

25


T E M AT N U M E RU

WSZĘDZIE DOBRZE, ALE... W

miejscu zamieszkania rozwijamy naszą

przyszłość .

M usimy pamiętać o wszystkich plusach i minusach , które możemy napotkać , i zastanowić się nad tym , jakie miejsce jest idealne na prowadzenie wymarzonego życia . Lena Ciepielak


W

lutym w 2015 roku CenMIASTO trum Badań Opinii SpoMiasto jest dla większości z nas szanłecznej (CBOS) przeprowa- są na poprowadzenie przede wszystkim dziło badanie na temat tego, kariery, ono umożliwia nam rozwinięcie czy lepsze jest życie na wsi skrzydeł. Jest centrum, a bardziej zbioczy w mieście. W 2006 roku zaintere- rowiskiem wszystkiego tego, czego prasowanie przeniesieniem na wieś miesz- gniemy i co możemy mieć. Weźmy na kańców miast było znacznie większe tapetę np. Warszawę. Jest stolicą, czym niż w ostatnich latach. Interesującym głównie przyciąga nowych mieszkańców faktem również okazał się powód zmia- i w końcu turystów. Rozwój kariery jest ny zamieszkania. Ważnym czynnikiem, reklamą tego miasta. Świat mody, aktorjaki wskazali badani w wyborze życia stwa, polityki - to wszystko znajdziemy na wsi, był spokój - aż 48% w Warszawie. Ciekawe i zadecydowało, że jest znane sylwetki, miejKiedy zapytano, ilu to dominująca cecha. z nich chciałaby zmienić sca kultury to kolejne Natomiast jeśli chodzi napotykane atrakcje. o życie w mieście, an- miejsce zamieszkania, to aż Mówi się, że Warszakietowani w 24% wy62% osób, odpowiedziało, wa to nasze Hollywobrali, że jest to przyod i w tym kryje się że wolałoby zostać w wiązanie do miejsca sporo prawdy. Miasta, zamieszkania. Jednak miejscu, w którym mieszka zwłaszcza te większe, kiedy zapytano, ilu z obecnie, zaś 36% byłaby dają nam wiele możlinich chciałaby zmiewości i otwierają przed gotowa mieszkać w nić miejsce zamiesznami wiele drzwi. To kania, to aż 62% osób, mniejszej lub większej rozbudowane cywiliodpowiedziało, że womiejscowości. zacje, przyciągające milałoby zostać w miejscu, liony. Swoją drogą - zbuw którym mieszka obecnie, zaś dowane są tak, że wszędzie z każdego 36% byłaby gotowa mieszkać w mniej- miejsca jest blisko, czasem nie trzeba za szej lub większej miejscowości. Tylko 2% wiele się ruszać i to również w jakiś sponie była pewna swojej odpowiedzi. Przy- sób zachęca i przyciąga. glądając się temu badaniu, można łatwo stwierdzić, że jesteśmy społeczeństwem, WIEŚ które nie lubi zmian, dobrze czuję się w Wieś to piękna i przyjemna sielanka otoczeniu, w którym jest na co dzień. dla kogoś, kto ceni sobie spokój i przeWidzimy również, że wraz z rozwojem, strzeń. Niestety, oprócz swoich plusów nowymi możliwościami, ludzie wolą ma też minusy, które sprawiają, że uwamieszkać w mieście niż na wsi. Czasy się ża się je za mniej atrakcyjne niż miasta. zmieniają, jak i nasz świat. We wioskach nie znajdziemy dobrze

27


fot. Sandra Kwiatkowska

płatnego stanowiska i pracy marzeń, trudno właściwie o jakąkolwiek posadę w miejscowości, która liczy niewielu mieszkańców. Na rozwinięcie kariery też nie ma co liczyć. Małe miasta nie mają uniwersytetów, a czasem nawet szkół. Musimy się też liczyć z tym, że aby dostać się do większej miejscowości, musimy przemierzyć sporo kilometrów. Może być również problem z komunikacją, szpitalami i innymi rzeczami potrzebnymi nam na co dzień. Moim zdaniem wieś jest miejscem do życia dla osób, które nie planują wybić się na sam szczyt, to miejsce, gdzie możemy wyjechać, by odpocząć od codziennego gwaru, smogu. To piękny raj, w którym możemy się cieszyć naturą i tym co nas otacza.

SONDA: GDZIE LEPIEJ?

Wybrałam spośród znajomych dwie osoby: jedną mieszkającą w mieście i

28

jedną pochodzącą ze wsi. W krótkiej wypowiedzi opowiedziały o życiu w lokalizacji, z której pochodzą.

MARTA SMOLEC:

- Życie na wsi ma wiele wad. Według mnie dominującymi są brak jakichkolwiek instytucji kulturowych, jak i wszelkich atrakcji, które miasto może zapewnić. Często też jest duża odległość między najbliższym sklepem, szkołą czy miejscem pracy. Mieszkaniec wsi na niewiele może sobie pozwolić, jeśli chodzi o spędzanie wolnego czasu, ma również trudniejszy dostęp do służb pomocy. Co prawda, jest kilka zalet mieszkania na wsi jest. Można wymienić, np. spokój i cisza, mniejsza ilość zanieczyszczeń, spędzanie czasu na łonie natury czy piękne krajobrazy. Rzadko jednak są one przydatne w życiu. Moim zdaniem decyzja mieszkania na wsi, jak i w mieście jest subtelna i zależy tylko i wyłącznie od usposobienia człowieka.


IZABELLA KOŚCIÓŁEK:

- Jak wygląda życie w mieście? Na pewno inaczej niż na wsi, ale czy lepiej? Owszem mamy łatwiejszy i szybszy dostęp do muzeów, teatrów, kin, restauracji, uniwersytetów etc. Ale w dzisiejszym świecie wszystko idzie naprzód, postępuje więc i dla ludzi ze wsi jest to możliwe. Jedynym ograniczeniem jest czas i chęci. Co w tym trudnego, aby wsiąść w pociąg czy w busa, a nawet w samochód i dostać się do miasta? Nic. Oprócz tego jak żyje się w mieście? Głośniej i szybciej niż na wsi, a do tego wdychamy zanieczyszczone powietrze. Wszędzie tylko beton. Odwrócisz się w lewo - beton, w prawo - beton. Jeśli człowiek chce zaznać choć trochę natury, musi się udać do parku, których i tak jest bardzo niewiele. Tak samo ludzie. Teraz ludziom trudno powiedzieć nawet “dzień dobry” swojemu sąsiadowi z drzwi obok, a jak to się zdarzy, to wielkie święto. Ludzie są zamknięci, nie zwracają uwagi na innych. Na szczęście nie wszyscy tacy są. Nie mówię, że życie w mieście jest złe i nudne. Nie jest. Ale raz na jakiś czas trzeba wyjechać z miasta, by pooddychać świeżym powietrzem, by się wyciszyć i trochę zwolnić.

Każdy z nas dostrzega zalety i wady zarówno w mieszkaniu na wsi, jak i w mieście. Doceniamy to, co mamy, chociaż nie zawsze jest to do końca dobre. Niekiedy nie mamy wpływu na pewne rzeczy i nie jesteśmy w stanie ich zmienić. Zatem musimy kierować się tym, co dla nas najlepsze, tym, czego potrzebujemy i tym, czego tak naprawdę chcemy. To od nas zależy, gdzie będziemy żyć, rozwijać się i pracować. Taka analiza w postaci plusów i minusów może okazać się dla nas łatwym rozwiązaniem, które sprawi, że nasza decyzja stanie się oczywista, a my będziemy pewni, że jest ona słuszna. 

fot. Sandra Kwiatkowska

29


T E M AT N U M E RU

FOLKLOR W DOBIE ODKRYTEGO CIAŁA T emperatura na zewnątrz wzrasta , zbliża się wiosna , a z nią na ulicach zaczynają królować kwiaty i barwy . W łaśnie te elementy odzieży charakteryzuje folklor , o którym opowiada O lga Z ielińska . Emilia Ciuła


O

lga Zielińska to młoda projektantka, której tworzenie ubrań sprawia wielką przyjemność. Być może dlatego ukończyła studia na kierunku kulturoznawstwo międzynarodowe. Olga na co dzień pracuje w telewizji, a po pracy oddaje się swojemu hobby – projektowaniu niesamowitych ubrań, których każda sztuka jest wyjątkowa i niepowtarzalna.

ry, przede wszystkim kwiaty i urozmaiconą kolorystykę. W zależności od regionu Polski elementy te się różnią. Można zauważyć inne kwiaty, sposób wykonania i plecenia. Wynika to z tego, że każda grupa etniczna chciała się na swój sposób odróżniać. Kobietom też zależało na tym, żeby oddzielać się od siebie, odróżniać się wzajemnie, więc używały różnych kwiatów, w zależności od tego, czy były panną czy mężatką.

Czym właściwie jest Nic nie jest folklor? Jak go rozpoSkąd twoje zainteresokilka razy takie znać? wanie „moda ludową”. samo. To również Olga Zielińska: - Zostałam wychojest forma folkloru – Folklor jest tym, co wana w ludowej, trabyło tworzone przez dycyjnej rodzinie. Od niepowtarzalność. Te ludzi ze wsi. Folklor to pokoleń babcie i praprojekty były moimi inaczej „wiedza ludu”. babcie tańczyły w zedziećmi, włożyłam w Ludzie nie wiedzieli, spole, udzielały się. To że tworzą coś wyjątbyło ich codzienne żynie całe swoje serce. kowego. To była ich cie. Gdy dorosłam do Najpierw rysowałam, codzienność, kultutego, że też chciałabym co miałam w głowie, a ra, tradycje, sposób, w to propagować (koniec który spędzali święta, podstawówki, gimnanastępnie odbierałam ich wyroby. Wszystko, zjum) nie miałam nieod krawcowej to, co co stało się później, stety takiej możliwości. wymyśliłam. kiedy przeniesiono całą Wtedy odpuściłam, ale muzykę ze wsi do miast zamiłowanie do kultury i zaczęto odgrywać ją w wielkich or- ludowej pozostało. Wybierając się na kiestrach, filharmoniach, to był już studia do Krakowa, stwierdziłam, że folkloryzm. Każde inne przeistoczenie spełnię swoje pragnienie i znajdę na to folkloru robione pod publikę nawet w swoją drogę. celu ratowania folkloru jest naśladoPlanowałam zrobić ciuchy – współwaniem, powielaniem i ma to bardzo czesną modę powiązaną z folklorem. mało wspólnego z tradycyjnych folklo- Coś dla młodych osób, które chcą zarem. znaczać swoją przynależność kulturoOdzież z elementami folkloru za- wą i przywiązanie do folkloru. Był to wiera bardzo charakterystyczne wzo- też czas mojej pracy licencjackiej, za-

31


jęłam się więc też badaniami na ten temat. Zadawałam sobie pytania: dlaczego zaznaczamy swoją przynależność kulturową i czy rzeczywiście jesteśmy aż tacy dumni z bycia Polakami? Niestety wyniki pokazały, że zaledwie 47% spośród ankietowanych odpowiedziało twierdząco. Jakie były Twoje pierwsze kroki jako młodej, debiutującej projektantki? - Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam po stworzeniu kolekcji, było wystawienie się na targach młodych projektantów w Krakowie. Cała kolekcja rozeszła się w oka mgnieniu. Było to dla mnie bardzo ważne. Ucieszyłam się, że moje projekty się spodobały. Jednak sprzedając swoje ubrania, było mi ciężko, ponieważ zawsze robię pojedyncze sztuki. Nic nie jest kilka razy takie samo. To również jest forma folkloru – niepowtarzalność. Te projekty były moimi dziećmi, włożyłam w nie całe swoje serce. Najpierw rysowałam, co miałam w głowie, a następnie odbierałam od krawcowej to, co wymyśliłam. Było to dla mnie niesamowite przeżycie.

https://www.facebook.com/wdziejto

32

Czy planujesz swoją przyszłość połączyć z modą? - Poniekąd tak. Na pewno nie będzie to tylko jedyna rzecz, którą będę wykonywać. Ponieważ moja praca to moje hobby, a pro-


jektowanie jest odskocznią, którą kocham sercem. Czy zdarzyło ci się spotkać na ulicy kogoś w twoich ubraniach? - Ubrałam połowę swoich koleżanek i znajomych. Jestem szczęśliwa, kiedy widzę, że im się to podoba, chodzą w tym. Cieszę się, jeśli noszą to z zadowoleniem. Ale niestety z przykrością stwierdzam, że w większości ubierają to dlatego, że im się to podoba. Nie ma w tym jakiejś większej misji, zaznaczania przynależności kulturowej, albo dumy. Takie ubrania przypadają do gustu kobiecie, ponieważ w kreacjach tych odnajdzie kwiaty, które są pięknie, a piękno jest w niej zapisane. Czy każdej osobie pasuje folklor? - Nie znam takiej, której by nie pasował. Istnieją przeróżne formy ekspresji i dla ludzi, którzy lubią folklor, ale bardzo cenią sobie styl współczesny, może być to bluza w drukowane kwiaty albo sukienka przyozdobiona w haftowane róże. W zależności od stylu danej osoby folklor pasuje każdemu. W swojej kolekcji miałam krótkie męskie spodenki wyszywane w damskie folklorystyczne kwiaty i wszyscy mężczyźni, którzy je przymierzali (co prawda nie sprzedały się bo, panowie nie mogli się dopiąć) wyglądali super. Jest to dowód na to,

https://www.facebook.com/wdziejto

33


że folklor może nosić każdy, w zależności co się komu podoba. Jeżeli mężczyzna w folklorze, to w czym? - Oczywiście w męskich wzorach, czyli paskach. Z projektami dla mężczyzn jest trudniej. Stroje takie nie mają wzorów, kwiatów, można kombinować tylko z kolorystyką. Nie jest to takie chwytliwe. Najłatwiej jest pracować z folklorem gór, ponieważ jest on wciąż żywy w tamtych rejonach Polski. Ma również wzory i symbole, które można przenosić.

https://www.facebook.com/wdziejto

34

Czy planujesz swoją działalność rozszerzyć na inne miasta Polski? - Po tych targach, które przeżyłam, odezwało się do mnie bardzo dużo osób. Kontaktowały się ze mną sklepy z Jasła i Tarnowa oraz wiele kobiet z różnych części Polski. Miałam kilku klientów z Warszawy, którzy przysyłali mi później zdjęcia w moich strojach podczas różnych wyjść. To było bardzo miłe. Nie wiem, co przyniesie przyszłość. Chciałabym rozwijać moją pasję i oczywiście zawsze będzie ona ze mną, gdziekolwiek ja będę. Nic nie planuję, ale myślę, że skoro potrafiłam folklor łowicki przenieść do Krakowa i na nim pracować, to niczego się nie obawiam.


Wreszcie pytanie, które nurtuje mnie od dawna: folklor to odkrywanie czy zakrywanie? - Stanowczo zakrywanie! To, co propaguje się we współczesnej muzyce, to nie jest folklor. Na początku ludy słowiańskie bardzo się szanowały, zakrywały. Ludzie chodzili w pięknych lnianych, beżowych ubraniach. Później, jak już wszedł folklor i kultura wsi, weszły barwy lecz wciąż panowała skromność. Niemożliwe było, żeby pokazać kostkę. Mężczyznom podobały się kobiety, które miały co pokazać. Dlatego też te koszule, które się nosiło, były powiększające, bufiaste, spódnice miały po kilka warstw. Wszystko miało być zakryte, skromne i delikatne. Dziękuję za rozmowę. Świadomie noszony folklor staje się dumą przynależności kulturowej do danego regionu Polski. Olga stworzyła wiele pięknych ubrań, które podbiły serca i szafy niejednej kobiety. Stylizacje młodej projektantki można zobaczyć pod poniższym adresem:

https://www.facebook.com/ wdziejto

https://www.facebook.com/wdziejto

35


36


KOŚCIÓŁ  37


Z ŻYCIA KOŚCIOŁA

EKUMENIZM DROGĄ, NIE CELEM Nie

chodzi o to , że będąc protestantem nie ma

się szans na zbawienie .

Nie

chodzi nawet o to , że

katolicy mają w tej kwestii łatwiej ze względu na

„więcej środków” ( choć jest to jakiś argument ). C hodzi o wypełnienie B ożego zamysłu. Kościół ma być jeden , a jego głową ma być P iotr – P apież . Jakkolwiek długa i wyboista wydaje się droga , celu zmieniać nie możemy . Wojciech Urban


G

dy Sobór Watykański II oficjalnie potwierdził pozytywny stosunek Kościoła Katolickiego do ekumenizmu, wielu optymistów spodziewało się rychłego zjednoczenia. Droga okazała się dłuższa, nużąca i mimo wszystko wyboista, nie brak też było pomysłów, by iść na skróty. Wszak Duch ponaglał. I tak, jak św. Jan Paweł II był dla wielu szokiem, traktując jako braci duchownych protestanckich, tak dziś okazuje się skandalem przypomnienie, że w świetle katolicyzm nie uznaje protestanckich „starszych” za księży czy biskupów.

Ks. Chromy powiedział jednak coś, co przynajmniej zaskoczyło dziennikarza świdnickiego „Gościa”, a na pewno zelektryzowało redaktorów innych świdnickich mediów. Otóż wykładowca seminarium stwierdził, że ewangelicki biskup Waldemar Pytel w zasadzie biskupem nie jest. „Ze względu więc na brak święceń kapłańskich, z których świadomie zrezygnowano, wspólnoty protestanckie nie zachowały sukcesji apostolskiej oraz ważnej Eucharystii. Z tego samego powodu zwierzchników tych wspólnot nie należy nazywać biskupami w tym znaczeniu, w jakim mówi się o biskupach katolickich czy AŻ TU TAKI WYWIAD prawosławnych” – argumentował. Afera taka wybuchła ostatnio w dieDodać trzeba, że ks. Chromy jest cezji świdnickiej. Zaczęło się od wy- także duszpasterzem środowisk trawiadu dla tamtejszej edycji dycjonalistycznych, co w „Gościa Niedzielnego”. niektórych kościelWywiadu udzielał ks. nych kręgach oznaStety albo niestety, ogrom Zbigniew Chromy, cza infamię, herezję, wspólnych dzieł miłosierdzia, wykładowca teoloschizmę i samo zło. modlitw, medytacji słowa i gii fundamentalnej W jakiś czas po opu(czyli podstawowszelkiego dobra, jakie stało blikowaniu wywiawego zrębu prawd du, na portalu swidsię owocem ekumenicznych wiary) tamtejszego nica24.pl ukazał się wysiłków, nigdy nie sprawi, że artykuł pt. „Katolicseminarium. Rozmowa dotyczyła ki ksiądz twierdzi, bariery runą same z siebie. podsumowania Tygoże biskup Waldemar dnia Jedności ChrześciPytel nie jest biskupem”. jan w diecezji. Obchody, jak obchody: Waldemar Pytel jest zwierzchnikiem przez cały tydzień w innym kościele, wrocławskiej diecezji Kościoła ewangezborze czy cerkwi odbywało się nabo- licko-augsburskiego. Diecezja świdnicżeństwo, przewodniczyli zaszczytni ka jest w ogóle bogata w denominacje, przedstawiciele. Zasadniczo program w oprócz Kościoła katolickiego, prawoniczym nie odbiegał od tego, co organi- sławnego i wspomnianych ewangelizowano w innych diecezjach. ków, znajdują się tam także zielono-

39


świątkowcy i adwentyści. Teren od wieków był mozaiką religijną, więc po ostatnim soborze ekumenizm kwitł. Aż tu taki wywiad.

RÓŻNICE PRZESTAŁY SIĘ LICZYĆ

www.algemeiner.com

40

Jednak, jakby wywiadu było mało, kuria świdnicka wydała oświadczenie, które można streścić w słowach: „Ksiądz katolicki, to i mówi po katolicku. Ale mamy innego speca od ekumenizmu, jego trzeba pytać o takie rzeczy. Powie to samo, ale ładniej ubierze w słowa”. I oczywiście przeprosiny za naruszenie „dobrych relacji obu Kościołów”. O komentarz poproszono więc biskupa, o którego godność w całej sprawie się rozchodzi, wspomnianego Waldemara Pytla. Odpowiedział jego sekretarz, który stwierdził, że nie wierzy… w to co przeczytał w świdnickim „Gościu”. Zainsynuował spisek, podparł się Franciszkiem i stwierdził, że jest luteraninem, więc trudno, żeby się z katolickim księdzem Chromym zgadzał. „Ot, lokalna drama, za tydzień nikt już nie będzie o tym pamiętał” – można by skwitować całą sprawę. Jest to jednak dobre podsumowanie ogólnego poziomu dialogu ekumenicznego, prowadzonego przez Kościół katolicki. Jeśli wiedzę o dążeniu do jedności chrześcijan czerpać tylko z artykułów hurraoptymistycznych katolików, pisanych pod wpływem pięknych, historycznych gestów kolejnych papieży, to rzeczywiście może się trochę zmącić w główce. Takiego mącenia jest w Kościele sporo. Przy czym zawsze jest powoływanie się na sobór, który „otworzył” i „zaczął”, co światlejsi przytoczą tytuły dekretu czy papieskiej encykliki, ale żeby przeczytać i przełożyć na rzeczywistość – to za dużo.


www.businessinsider.com

Ciężko dziwić się nawet zaangażowanym, szczerze wierzącym katolikom, że zamiast wynajdować argumenty na to, ile ostatecznie Pan Jezus sakramentów ustanowił i czy samo Pismo czy jednak nie samo, gdy zamiast tego mogą razem z braćmi protestantami dać świadectwo i wyrazić siebie na koncercie Hillsonga czy przy okazji innego uwielbieniowego zamieszania. Natomiast, gdy widzą, że podczas mszy sprawowanej przez katolickiego biskupa, homilię głosi protestancki pastor, a wieczorem, na zakończenie ekumenicznego nabożeństwa, obaj, jako równi, udzielają pasterskiego błogosławieństwa, rzeczywiście może w głowie się zaląc myśl, że to już w zasadzie jedno jesteśmy. Różnice przestały się liczyć.

CELU ZMIENIĆ NIE MOŻEMY

Stety albo niestety, ogrom wspólnych dzieł miłosierdzia, modlitw, medytacji słowa i wszelkiego dobra, jakie stało się owocem ekumenicznych wysiłków, nigdy nie sprawi, że bariery runą same z siebie. Celem katolickiego ekumenizmu jest (a przynajmniej powinno być) zjednoczenie chrześcijan w jednym i jedynym Kościele Chrystusowym. Przed soborem katolicyzm jasno stał na stanowisku, że Kościół Chrystusa = Kościół katolicki. Mimo niuansowania tej doktryny wciąż uznaje, że to właśnie w Kościele katolickim jest pełnia środków potrzebnych do osiągnięcia zbawienia. Jeśli więc zwieńczeniem działalności ekumenicznej nie będzie powrót na

41


łono Kościoła katolickiego, a jedynie zadowolenie z tego, że razem się modlimy i nie strzelamy do siebie, to będzie oznaczało triumf PR nad natchnieniem Ducha Świętego. Od zawsze istnieje pokusa irenizmu – grunt, żebyśmy byli dobrymi ludźmi, przecież i tak wierzymy w jednego Boga, to nie ma się co spierać o detale. Innego zdania był jednak św. Paweł Apostoł czy św. Jan, napominający w swoich pismach pierwsze gminy przed jakimkolwiek odstępstwem od prawdy. „Choćby nawet anioł z nieba…” Schizma – ta, czy inna – była efektem grze-

www.businessinsider.com

42

chu. Oczywiście, grzech ten nie obciąża ludzi, którzy w danej wspólnocie zostali wychowani i ukształtowani. Nie chodzi o to, że, będąc protestantem, nie ma się szans na zbawienie. Nie chodzi nawet o to, że katolicy mają w tej kwestii łatwiej ze względu na „więcej środków” (choć jest to jakiś argument). Chodzi o wypełnienie Bożego zamysłu. Kościół ma być jeden, a jego głową ma być Piotr – Papież. Jakkolwiek długa i wyboista wydaje się droga, celu zmieniać nie możemy.


43


REFLEKSJE

„CHOĆBY MNIE ZABIŁ WSZECHMOCNY – UFAM…” C zęsto

w życiu człowieka dzieją się rzeczy

tragiczne .

R zeczy , których ani się nie spodziewaliśmy , ani nawet nie przyszło nam do głowy modlić się , by B óg nas od nich uchronił . W ówczas rodzi się w głowie zasadnicze pytanie : B oże , dlaczego ? Kajetan Garbela


M

łody mężczyzna niespo- w gruzy, ludzie zdradzają lub opuszczadziewanie traci pracę akurat ją, zdrowie i kariera upadają. Najpierw wtedy, gdy żona informuje prowadzi to do niedowierzania, negago o tym, że będzie ojcem. cji, potem załamania. Dla niektórych Samotna matka trójki dzieci – całkowitego, dla innych – chwiloweumiera na raka, choć leczyła się i odby- go, choć równie mocnego. Mamy różny ła pielgrzymki do Rzymu oraz do Ziemi stopień odporności psychicznej, różnie Świętej, by prosić o łaskę zdrowia. Kie- reagujemy na to, co nas spotyka, ale czarowca traci panowanie nad samocho- sem nawet najsilniejsze jednostki chcą dem i zabija trzy osoby, w tym jedyną wyć z bólu i poczucia bezsiły. córkę sąsiadów. Alkoholik od kilku lat nie WINNY? Nikt z nas nie jest idealny, tknął niczego z proKtoś powie – ale centami, aż pewnego czasem oni sami są nie zawsze doskonale dnia złamał się i upił, panujemy nad sobą, swoimi sobie winni! Mogli po czym żona wypropomyśleć, spodziepopędami, nerwami, afektami. wadziła się i wniosła wać się. Znali siebie, o rozwód. KilkuletNigdy także nie zgłębimy znali ludzi, którzy nia dziewczynka jest ich krzywdzili, więc w 100% serca i umysłu molestowana przez wystarczyło się podrugiego człowieka, by własnego ojca. Chłostawić. Być bardziej pak znajduje dobrą zawczasu zapobiec pewnym zdecydowanym, czępracę i przez kilka ściej otwierać usta, tragediom. lat odkłada pieniądze starać się przewidyna ślub i mieszkanie, wać, być przygotowaale dziewczyna zostawia go i wychodzi nym na wszystko.Przeważnie uważaza jednego z jego przyjaciół. Niespra- ją tak ludzie aroganccy lub ci, których wiedliwie oskarżona osoba spędza w taka tragedia (jeszcze) nie spotkała. aresztach kilka lat, jest posądzana o naj- Bardzo łatwo im pouczać innych i uwagorsze rzeczy i choć po wielkich udrę- żać, że są od nich mądrzejsi, więcej kach wychodzi na wolność, to z wielką warci. Każdy człowiek w swoim życiu raną na psychice. Każdy z nas słyszał przeżyje taki dramat, po którym wyda takie historie. Każdy z nas zapewne zna mu się, iż teraz nadchodzi koniec, że kogoś, kogo udziałem stały się właśnie po takim oberwaniu obuchem w głotakie doświadczenia. Albo podobne, wę już nie powstanie i nigdy nie będzie albo inne, również gorsze. Rzeczy, które dobrze. Nikt z nas nie jest idealny, nie nie śniły się w najgorszych koszmarach, zawsze doskonale panujemy nad sobą, które spadły jak grom z jasnego nieba. swoimi popędami, nerwami, afektami. Opuszcza nas szczęście, plany sypią się Nigdy także nie zgłębimy w 100% ser-

45


ca i umysłu drugiego człowieka, by zawczasu zapobiec pewnym tragediom. Wreszcie – ponosimy skutki wolnej woli zarówno naszej, jak i innych ludzi, jesteśmy także często ofiarami nieszczęśliwych przypadków. Dopustów bożych, jak to się kiedyś mawiało.

WIERNY?

Dotyczy to również relacji z Bogiem, wiary w to, co głosi Kościół. Jak łatwo jest modlić się paciorkiem w wieku kilku czy kilkunastu lat, siadać w kościelnych ławach razem z kochanymi ludźmi. Jak bardzo serce młodego człowieka rwie się ku Bogu, gdy wyjeżdża na rekolekcje, odbywa szczerą spowiedź, poznaje fajnych ludzi. Aż chce się śpiewać i klaskać na Mszy, a w szkole czy na uczelni demonstracyjnie paradować z krzyżykiem na piersi. Jak fajnie działać w duszpasterstwie akademickim, gdzie kazania głosi miły ksiądz, a wieczorami można podyskutować o Biblii, napić się herbaty, a raz na jakiś czas nawet potańczyć z atrakcyjnymi dziewczynami. Jednak i tu może się tak zdarzyć, że wszystko nagle straci sens, że już nie da się z tego czerpać takiej radości, jak kiedyś. Przychodzi zwątpienie, pytania: po co to wszystko? Może 10 lat byłem ministrantem, może od 3 lat mam stałego spowiednika, może co roku jeżdżę na solidne rekolekcje, może uważnie czytuję stosy pobożnych książek i słucham internetowych kaznodziejów, a mimo to moja wiara słabnie. Co z tego, że gdy trzeba, zamiatam kościół, zmywam po duszpasterskich kolacjach, pomagam docierać na Msze osobie niepełnosprawnej? I choć robię to wszystko z dobroci serca, nie dla poklasku, to jednak moje życie, to w świecie, jak i wewnętrzne, powoli zamiera. Dlaczego Bóg wystawia na takie próby kogoś, kto starał się być tak blisko Niego i żyć Jego nauką? To także są

46

www.pixabay.com


dopusty Boże. I także tutaj wszystkie „dobre rady” czy różnego rodzaju uwagi i przestrogi, nawet te płynące od życzliwych ludzi, mogą się na wiele nie zdać.

UFAM!

Aż prosi się, aby przytoczyć tutaj historię Hioba oraz naukę św. Jana od Krzyża o ciemnej nocy duszy. Jednak nie to jest celem tej wypowiedzi (choć oczywiście zachęcam do zapoznania się z nimi). Jedynym odniesieniem do Hioba będą wypowiedziane przez niego słowa, które dosłownie zwalają z nóg. „Choćby mnie zabił Wszechmogący – ufam”. Takiej wiary potrzebujemy w tych beznadziejnych sytuacjach. Aż nasuwa się określenie: „wiary beznadziejnej”, ale ona przecież nigdy taka nie jest! Nawet, gdyby Bóg prowadził mnie prostą drogą do śmierci, gdyby mi ją nagle i niespodziewanie zadał, dopuścił do niej – jeśli jestem wierzącym, a więc pewnym Jego miłości, wszechwiedzy i wszechmocy – ufam, że to będzie dla mnie dobre. Że On nie okaże się jakimś zwyrodnialcem pastwiącym się nad biednymi ludźmi, czerpiącym satysfakcję z ich niepowodzeń i bólu. Ufam, że jeśli dozwala na jakieś zło, to tylko dlatego, że potrafi wyciągnąć z niego jeszcze większe dobro. Choć czasem wydaje się, że oto teraz Bóg robi nam na złość i pewnie patrzy z Nieba na nasze nieszczęście, zacierając ręce, że już nigdy nam nie pomoże, że wyrzucił wszystkie nasze modlitwy i prośby do kosza – trzeba ufać, że może jeszcze z tego wyjść coś dobrego, coś pięknego. Możemy być już nawet totalnie załamani, posuwać się wręcz do bluźnierstw, ocierać się o utratę wiary, nawet apostazję – On chce, byśmy mimo wszystko zaufali i szli dalej. W końcu powiedział: „Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę” (Ap 3, 19) oraz „Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 10, 22). Wymaga to oczywiście wielkiego heroizmu. Wyjście z takiego marazmu nie jest łatwe, ale jeśli On mówi, że to możliwe, na pewno jesteśmy w stanie z niego wyjść. Dobrze przypominać sobie te słowa w momencie największej ciemności, wtedy, gdy będzie się zdawało, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia, że nie ma już nadziei, że będzie tylko gorzej. By wówczas na przekór wszystkiemu wierzyć, że są to słowa prawdziwe i walczyć, chociaż wydaje się to beznadziejne. Wtedy zdecydowanie zbliżymy się do tego, by to „przekleństwo” okazało się łaską. 

47


48


KULTURA ïƒ 49


W Y DA R Z E N I A K U LT U R A L N E

OSKAROWY BIEG U roczystość

rozdania

O scarów

to jedno z najbardziej

wyjątkowych i spektakularnych wydarzeń w

kalendarzu kulturowym .

Z

roku na rok ta prestiżowa

nagroda trafia do tych najwybitniejszych , będąc

jednocześnie najbardziej pożądaną statuetką w świecie kinematografii .

Ada Maksymiuk


K

orzystając z danych zebranych zmagań na drodze do szczęścia, też był przez portal internetowy film- już wielokrotnie ekranizowany, więc nie web.pl, możemy skorzystać z ma tutaj nic oryginalnego jeśli chodzi o jednej z najbardziej obiektyw- tematykę. Piosenki, które zostały napinych ankiet, sane specjalnie na podostępnych w sieci. trzeby tej produkcji, Najgłośniejszy z filmów Jak na ankiety insą bardzo sympaternetowe przystatyczne, ale daleko znalazł się oczywiście na ło, to internauci im jednak do swopierwszym miejscu, ze znaczącą decydują, kto najich nagradzanych bardziej zasłużył przewagą 40% głosów. Wygląda p o p r z e d n i k ó w. na prestiżową staZachwycający był na to, że rozmarzone oczy tuetkę. Co jednak jednak Jazz, film Ryana Goslinga spotkały się z odróżnia te dane pozwolił odkrywać ogromnym uznaniem nie tylko go na nowo, przystatystyczne od pozostałych, to niekomisji, ale też publiczności. pominając wielprzypadkowa grupa kość tego gatunku i badanych. Użytkownijednocześnie tworząc cy filmwebu, to grupa bardzo świado- fantastyczną ścieżkę dźwiękową. Prawmych widzów. Zobaczmy, czy polska dą jest też, że dawno jednak nie nagrospołeczność podziela opinie krytyków, dzono żadnego musicalu, a liczne naco do kategorii Najlepszy Film. wiązania do klasycznego Hollywood na pewno urzekają swoją szczerością i tęLA LA LAND sknotą za dawną świetnością. Film wyNajgłośniejszy z filmów znalazł się wołał powszechny zachwyt, zbierając oczywiście na pierwszym miejscu, ze ogromny plon nominacji. Miejmy tylznaczącą przewagą 40% głosów. Wy- ko nadzieję, że z tej wielkiej burzy, nie gląda na to, że rozmarzone oczy Ry- spadnie zbyt mały deszcz nagród. ana Goslinga spotkały się z ogromnym uznaniem nie tylko komisji, ale też puPRZEŁĘCZ OCALONYCH bliczności. Szczerze mówiąc, nie zdziwiTo zdecydowanie mój osobisty fawoło mnie to, jednak trochę rozczarowało. ryt w tegorocznym biegu po statuetkę. Czy nazwałabym ten film najlepszym, Ankietowani nagrodzili go 28% swoich jaki widziałam w zeszłym roku? Nie głosów, udowadniając, że nie trzeba być powiedziałabym. Tak naprawdę motyw tendencyjnym i że nie musi podobać postaci marzyciela, który trafia do fa- nam się to, co wszyscy każą nam podzibryki snów Hollywood, chcąc zmienić wiać. Szkoda, że zyskał tylko II miejsce, swój los i wydostać się ze swojej skoru- moim zdaniem jest głębszy niż “La La py, jest motywem dość oklepanym. Trud Land”. Jest to bardzo silny kandydat w

51


swojej konkurencji. Historia Desmonda Doss’a to opowieść o prawdziwym bohaterze, a powszechnie wiadomo, że patriotyzm jest u Amerykanów cechą narodową, więc może tym zaskarbić sobie krytyków. Nie jest to typowy film wojenny, ale bardziej biograficzny, przez co też oryginalny. Nie wiem, czy to ze względu na brak Ryana Goslinga w obsadzie, czy dlatego że wątek miłości jest tym pobocznym, a nie głównym, film nie jest aż tak głośno komentowany przez media i krytyków. Czy ma szansę okazać się czarnym koniem tego wyścigu?

NOWY POCZĄTEK

Trzecie miejsce bardzo mnie zaskoczyło. Ze wszystkich nominowanych filmów, nigdy bym nie zgadła, że to właśnie film z serii sci-fi, tak bardzo przypadnie do polskich gustów, a jednak jego filozoficzny charakter wpłynął na decyzję

www.wikipedia.pl

52

internautów. “Nowy Początek” to film, który po raz kolejny próbuje ugryźć tematykę kontaktu z istotami pozaziemskimi, bazując swoim scenariuszem na opowiadaniu Teda Chianga. Nie znając motywacji, ani intencji pozaziemskich przybyszów, Amy Adams wciela się tym razem w rolę lingwistki. Widać, że aktorka w dalszym ciągu poszukuje roli, która pozwoli jej na przełom w karierze i jednocześnie na stałe umocni jej pozycję na czerwonym dywanie. Czy uda się tym razem? Dowiemy się już wkrótce. Ta produkcja uzyskała jednak jedynie 10% wszystkich głosów, pozostając znacznie w tyle, w porównaniu do swoich poprzedników.

MANCHESTER BY THE SEA

Czwarte miejsce w rankingu Filmwebu skradł “Manchester by the Sea”, zdobywając 8% głosów ankietowanych.


W skali procentowej niewiele odróżnia go od “Nowego Początku”, jednak oba filmy różnią się od siebie diametralnie. Jest to film o dość ciężkim, depresyjnym scenariuszu, w którym reżyser w niesamowity sposób, spójnie łączy zgodność miejsca i natury, wraz z przeżyciami wewnętrznymi. Nie wiadomo czy głębia prezentowanego tematu jest w stanie wygrać z medialnym szumem na około innych faworytów, jednak jest to na pewno produkcja, która zasługuje na uwagę i kilka łez wzruszenia.

MOONLIGHT

rego mężczyzny, w niebezpiecznym świecie, zdominowanym przez narkotyki. Nieszablonowe kadrowanie oraz muzyka tworzą niesamowity efekt dla odbiorcy. Możliwe, że film nie zyskał u nas tak wielkiego poklasku, ponieważ dopiero niedawno pojawił się na ekranach polskich kin. Jak na razie zgromadził jedynie 4% oddanych głosów. Trzymajmy kciuki za naszych faworytów! Już niedługo wszystkie oczy zwrócą się w kierunku czerwonego dywanu i żadne rankingi nie zmienią listy laureatów. Niech wygra najlepszy! 

W Stanach Zjednoczonych film został bardzo dobrze przyjęty. Tematyka nie należy też do tych lżejszych, jednocześnie podkreślając, że w tym roku dominuje potrzeba na głębsze, bardziej przemyślane scenariusze. Jest to poruszająca historia młodego, ciemnoskó-

Sanktuarium Maryjne w Częstochowie

53


S Y LW E T K I

LEGENDY MIEJSKIE, LEGENDY WIEJSKIE P roces

ściągania ludności wiejskiej do

wsi wcale nie sprawił , że stare podania i legendy poszły w zapomnienie .

przeciwnie .

N owe

W ręcz

okoliczności tylko dały

pole do popisu fantastom .

Rafał Growiec


L

udzie zawsze lubili opowiadać gańskich. Duchy zapowiadające czyjąś sobie opowieści, których wiary- śmierć choćby w wierzeniach celtycgodność w uszach sceptyka co kich stały się upiorami straszącymi ponajmniej „pozostawiała wiele bożnych irlandzkich katolików. Także do życzenia”. Nie przeszkadzało w Polsce nie zawsze udało się z wyto jednak przekazywać historii czy to obraźni wypędzić stare demony i duopartych na lokalnej historii, czy czy- chy. Specyficznym odłamem legendy stej wyobraźni. Legenda to opowieść, wiejskiej jest legenda zamkowa, opisuw którą nie trzeba wierzyć, jednak w jąca skarby ukryte przez zbójców i rysposób wyjątkowy sprawia ona, że cerzy, czy błąkające się po starych mumiejsca i wydarzenia pozornie rach duchy. Popularna w Polsce zwyczajne stają się się jest także jej dworkowa godne powtarzania forma, traktująca nie Legendy wiejskie przy ogniskach, koo rycerzach i damach, przede wszystkim odnoszą minkach, czy poda o hulaszczych poczas oprowadzania się do pamięci i tłumaczą tomkach Sarmatów, turystów. świat najbliższy poprzez ucztujących i wykazujących się okrucieńdorobienie detali, od których UROCZYSKA I stwem, raz nieszczęzwykłe bagienko nabiera śliwie zakochanych, ZAMCZYSKA Legendy wiejskie innym razem opętatajemniczości, grozy i przede wszystkim odnych chciwością. Stąd uroku. noszą się do pamięci i nie tylko zamki, ale i tłumaczą świat najbliżdworki wiejskie doczeszy poprzez dorobienie detali, od któ- kały się swoich białych, czy czarnych rych zwykłe bagienko nabiera tajemni- dam. Prawdziwe wydarzenia z histoczości, grozy i uroku. Inaczej się idzie rii rodziny mniej lub więcej w okoliprzez mokradło, gdy człowiek boi się cy znaczącej zostają poddane swoistej tylko śliskiego gruntu, a inaczej, gdy racjonalizacji przez irracjonalizm (np. w głowie ma opowieści o potopionych konszachty z szatanem). za napoleońskich czasów żołnierzach. Jednocześnie wkład w lokalną miWydarzenia historyczne zresztą też są tologię miał Kościół, promując lokalne motywacją dla legend. Wszak zwykła sanktuaria także poprzez twory fabuwiejska droga, z północy na południe larne akcentujące cudowność. Stąd nie staje się sceną wielkiej historii, gdy tra- powinno dziwić, że opowieść pogańska dycja głosi, że właśnie tą trasą uciekał z o rycerzu-smokobójcy stała się kanwą Krakowa król Władysław. dla najczęstszego wyobrażenia św. JeW sporym stopniu ludowe opowie- rzego. Stare pogańskie miejsca kultu ści wiejskie bazują na przekazach po- miały być chrzczone choćby poprzez

55


wytryśnięcie świętego źródełka, jak miało to być z przeklętym wzgórzem Sobótki, gdzie odbywały się sabaty. Wieś tworzy też potwory, kreatury niespotykane w normalnych okolicznościach czy to wypadu do lasu po drewno czy przerzucania siana w stajni. Są to stwory albo pochodzące z mitologii, albo z opowieści wyolbrzymionych czy to strachem czy dumą myśliwego (który dzika wielkiego jak dom ubił, ale nie ma na to dowodów). Specyficznym źródłem legend zwierzęcych jest nieprzebyta dżungla, która przez wieki ukrywała całe miasta – dlaczego nie mógłby w jej cieniu kryć się chimiset, potwór podobny raz do niedźwiedzia, a raz do demonicznego starca? Niewiarygodne? A wierzycie w skrzyżowanie bobra i kaczki?

FACECI W CZERNI

Miasto też ma swoje tajemnice, które jego mieszkańców drażnią. Na przykład wiejskie pochodzenie. Folklor miejski nieraz powstawał jako przedłużenie folkloru wiejskiego, jakby za świeżo upieczonymi robotnikami ściągnęły i znane z ich bajań stwory. Czasem przechodzą one odpowiednią ewolucję. To nie Czarny Lud porywa dzieci, tylko Czarna Wołga. Wciąż jednak grunt

56

www.pixabay.com


pozostaje taki sam – upiększyć szarą rzeczywistość. Legendy małych miasteczek, czy miast średniowiecznych zachowywały jeszcze ten urok starych klechd, jak na przykład legenda o smoku wawelskim, o etymologii Warszawy, czy o Skarbku – duchu opiekuńczym kopalń. Legendy miejskie przechodzą więc ten sam proces, jaki znamy z opowieści dziadków. Zwłaszcza, że nawet głęboko wierzący mieszkańcy wielkich ośrodków wcale nie mają zamiaru podchodzić do życia zdroworozsądkowo, choć uważają się za bardziej racjonalnych od rodziny ze wsi. Relacja naocznych świadków, lub tych, którzy podobno coś widzieli, zostaje rozbudowana o wątki bądź to fantastyczne, bądź bardziej rzeczywiste, aż w końcu funkcjonuje w społecznej świadomości na zasadzie historii nieweryfikowalnej. Trzeba zauważyć istotny czynnik, stanowiący różnice między legendą miejską a wiejską – legenda miejska ma znacznie większe szanse dotrzeć do szerszych grup odbiorców, stąd stała się synonimem niesprawdzonej, zapewne fałszywej pogłoski żyjącej czy to w internecie czy prasie kolorowej. Legendy wielkich miast karmią się tym, że ogromne skupiska ludzkie zawsze mają jakiś zakamarek, jakąś przestrzeń, gdzie nie każdemu wolno wchodzić, albo jeżeli

57


www.pixabay.com

58


się tam zapuszcza – to tylko na własną odpowiedzialność. Stąd rozległe kanały pod wielkimi metropoliami USA doczekały się własnych smoków w postaci żyjących tam rzekomo krokodyli – z kolei w Londynie w ściekach miały żyć… ludożerne świnie. Miastu o wiele łatwiej o legendy stanowiące upiększenie wydarzeń historycznych. I tak Kraków ma swego hejnalistę poległego od tatarskiej czy mongolskiej strzały, Katowice wieżę spadochronową, z której Niemcy mieli zrzucać ciała obrońców, Wrocław Psie Pole, gdzie książę Henryk Niemców pobił. A i nie trzeba wielkiej polityki i dawnych czasów, by miejsce stało się otoczone magią legendy. Jedna z ofiar pożaru, jaki wybuchł w 1987 r. na londyńskiej stacji metra King's Cross ma się okazywać jako płacząca zjawa. Miasto też miało swoje potwory – zbrodniarzy, o których krwawych wyczynach krążą legendy, równie przesadzone, jak starożytne opowieści o skrzydlatych wężach Arabii. Zwłaszcza, gdy morderca umknie sprawiedliwości tak, jak Kuba Rozpruwacz, jego postać fascynuje coraz bardziej. Gangsterzy stali się źródłem opowieści, podobnych do tych, jakimi kilkadziesiąt lat wcześniej upiększano życiorysy zbójców. Także władza demokratyczna staje się inspiracją dla powstawania opowieści na wpół fantastycznych, które po kilkudziesięciu latach stają się legendami. Teorie spiskowe, w których CIA, Mossad czy KGB stoją za tym, czy innym zamachem czy tragicznym wydarzeniem wydają się naturalną adaptacją opowieści o konszachtach chłopów, czy panów z diabłem. Stanowią próbę wytłumaczenia dramatu poprzez odniesienie do tajemnicy, taka, jaką dopuszcza dane społeczeństwo. Jak ukochany prezydent Kennedy mógł zostać zabity pośrodku wiwatującego tłumu? Oczywiście to spisek CIA i jej biznesowych współpracowników. Legendy będą powstawać zawsze i wszędzie. Nadają one szarej rzeczywistości uroku, niosą nieraz jakieś ziarno prawdy. Łączą jednak miasto i wieś wskazując, że jest coś co łączy nas wszystkich – tych opowiadających o tym, gdzie spotkać białą damę i tych, którzy widzieli ducha na stacji metra. 

59


60


RECENZJE ïƒ 61


NOWOŚĆ

SMUTNI CHŁOPCY W BLASKU KSIĘŻYCA F ilm „Moonlight ” (2016) wzbudza skrajne emocje . Z jednej strony świetnie zrobiony obraz, z drugiej beznadziejnie opowiedziana historia . T echnicznymi rozwiązaniami można się zachwycać , ale fabuła kompletnie rozczarowuje . Anna Zemełka


P

rodukcja ma ogromne szanse, (Chiron), aż po dorosłe życie (Black). żeby zostać filmem roku. Nie- I niby wszystko układa się bardzo cklistety trudno będzie rozstrzy- wie. W gruncie rzeczy zaserwowano gnąć, czy to faktycznie za spra- widzowi dość niestrawną, emocjonalną wą całokształtu artystycznego papkę. czy może przez combo politycznej poNie zmienia to faktu, że papka podaprawności. W końcu w zeszłym roku na jest w przepiękny sposób i za to nanajważniejszą nagrodę zgarnęło „Spo- leżą się słowa uznania. Forma produkcji tlight” (2015) dzięki tematyce związa- jest przygotowana bardzo przemyślanej z pedofilią w kościelnych kręgach. nie, finezyjnie i z wyczuciem. Zdjęcia, Nic nie stoi na przeszkodzie, aby praca kamery, montaż i do tego muzyka na tegorocznej gali przepchnąć opo- tworzą spójną całość, dzięki której sewieść o homoseksualnych rozterkach ans ogląda się przyjemnie, będąc pod czarnoskórego mężczyzny. Co więcej, ogromnym wrażeniem wszystkich forAkademia będzie mogła w ten sposób malnych zabiegów. Od strony artystyczodpokutować wszelkie nej trudno cokolwiek rzekome rasistowskie zarzucić produkcji. Forma produkcji jest przewinienia. NaTwórcy mieli wizję, przygotowana bardzo groda dla „Moonliktóra skrupulatnie i ght” (2016) niewątprzemyślanie, finezyjnie i z konsekwentnie wypliwie zamknęłaby brzmiewa przez cały wyczuciem. Zdjęcia, praca na jakiś czas usta film. kamery, montaż i do tego krytykantom spod Szkoda tylko, że taga #OscarsSoWhiw fabule banał goni muzyka tworzą spójną te. całość, dzięki której seans banał, a postacie poFilm jest opotraktowane zostały wieścią o dorasta- ogląda się przyjemnie, będąc stereotypowo. Główniu czarnoskórego pod ogromnym wrażeniem nego bohatera pochłopca, który od znajemy jako zaguwszystkich formalnych samego początku bione dziecko, które zabiegów. nie ma łatwo. Trudnie do końca radzi ne sąsiedztwo, gdzie na sobie ze sobą i ze swoim narkotyki można natknąć się wszędzie, życiem. Powodem takiego stanu rzeuzależniona matka i problemy ze znę- czy jest brak ojca i uzależnienie matki cającymi się nad nim rówieśnikami. – banał. Chłopca przygarnia twardziel Wszystkie te elementy układają się na o miękkim sercu – banał. dość stereotypową historyjkę, podzieloDalej jest już tylko gorzej. Nastoletną w produkcji na trzy części. Najpierw nie życie przynosi jeszcze więcej rozdzieciństwo (Little), przez dojrzewanie czarowań, a zagubienie i ukrywane

63


przed całym światem skłonności homoseksualne sprawiają, że chłopak odstaje od reszty. Przez to jest prześladowany przez rówieśników – banał – by w końcu skończyć w więzieniu i zamienić się w dilera narkotykowego. Jedna rzecz, prowadzi do kolejnej tworząc łańcuch przewidywalności. Struktura historii formuje się w bardzo prosty sposób i brak tutaj miejsca na jakąś głębszą refleksję nad czynami czy przemianami bohaterów. Co więcej, są oni potraktowani stereotypowo i jednowymiarowo. Do każdej z postaci można przypiąć od początku filmu łatkę, która trzyma się go aż do końca. Głównym celem opowieści staje się wzbudzenie w odbiorcy jak największej ilości współczucia, jak najmniejszym kosztem. Pesymistyczna aura bezna-

64

dziei nie zmienia się ani na moment i dyktuje widzowi co ma odczuwać. Nawet wyjaśnienie tytułu filmu zdaje się być banalne i nacechowane emocjonalnie, formułując przekaz całej historii. Juan (Mahershala Ali) opowiadając chłopcu historię staruszce, która nazywała go Blue wyjaśnia, że w blasku księżyca czarnoskórzy chłopcy wydają się być niebiescy czyli smutni. Ta „niebieskość” Chirona towarzyszy mu przez cały film, nie zachodzi żadna zmiana ani w nim, ani w otoczeniu. Warstwa aktorska spełnia oskarowe oczekiwania, bo trudno komukolwiek cokolwiek negatywnego zarzucić. Wszystkie „wcielenia” Chirona są wykreowane autentycznie i bezbłędnie. Mahershala Ali został doceniony przez Akademię za rolę Juana, chociaż


za wiele szans pokazania swoich aktorskich możliwości nie miał. Również nominowana za rolę drugoplanową Naomie Harris – za kreację Pauli – wypada świetnie i tworzy postać autentyczną, pomimo stereotypów z jakich została napisana. Największe wrażenie robi na odbiorcy praca kamery. To właśnie za jej pomocą Barry Jenkins stworzył całą opowieść. Kiedy wymaga tego akcja, kamera dziko podąża za postaciami, nerwowo kołysząc całym obrazem. Z kolei w sytuacjach spokojnych, reżyser wydłuża momenty do granic możliwości, jednak robi to z wyczuciem, zatrzymując się na postaciach, ich reakcjach i detalach poszczególnych scen. Dzięki temu zbudował cały nastrój produkcji, co zdecydowanie wynagradza braki fa-

bularne i wciąga bez reszty. Osiem nominacji do tegorocznych Oscarów dla „Moonlight” (2016) trochę dziwi, ale nie jest bezzasadne. Pod względem zdjęć i muzyki produkcja została przygotowana skrupulatnie i momentami nawet finezyjnie. W filmie kuleje przede wszystkim fabuła, która jest nijaka i stworzona z samych klisz, dlatego to już powinno zdyskredytować produkcję w wyścigu po najważniejszą nagrodę filmową tego roku. DOPISEK POOSKAROWY: Najlepszym filmem na 89. gali wręczenia Oscarów okazał się „Moonlight” (2016) i zdobył finalnie trzy statuetki. I po raz kolejny trudno rozdzielić, czy chodzi o poprawność polityczną, czy kunszt artystyczny twórców... 

65


FILM

AMERICAN MCDREAM D ick M c D onald

– jak zrewolucjonizować usługi gastronomiczne . R ay K roc z kolei miał wizję – w jaki sposób sprawić , aby wszyscy pomysł M c D onaldów podchwycili . W i jego brat

M ac

mieli pomysł

ten sposób zderzyły się ze sobą dwa światy i tylko jeden z nich miał szansę na przetrwanie .

Anna Zemełka


J

ohn Lee Hancock sprawdził się już cję prowadzą Richard i Maurice McDow opowiadaniu historii opartych naldowie. na biografiach. Jego „Ratując Pana Pomysł McDonaldów opierał się Banksa” (2013) zapraszało do wy- na prostym założeniu – sprawić, aby jątkowego świata powstawania przygotowywanie posiłków dla klienMary Poppins (zarówno tej literackiej, tów przebiegało możliwie jak najszybjak i filmowej), którego tłem stało się ciej. Obmyślili więc plan, który krok po życie P. L. Travers. Tym razem Hancock kroku opisywał działanie restauracji, postanowił wprowadzić odbiorców do w której można było zjeść tanio, szybświata Ameryki lat 50., ko i smacznie. Kroc od gdzie spełnia się Amerazu to podchwycił, rican Dream. DoJest to wyjątkowo smutna przekonując McDostajemy zaproszenie naldów, aby zrobić opowieść o zderzeniu do „McImperium” z tego franczyzę i dwóch światów. Globalna (2016). Na bohatewprowadzić restaura swojej opowieści racje ze złotymi łuwizja pozbawionego Hancock wybiera kami w całym kraju. sumienia Kroca miażdzy Raya Kroca – przedI tak za sprawą wilokalny sentymentalizm siębiorcę, założyciela zji amerykańskiego McDonald's Corprzedsiębiorcy cały prostolinijnych braci poration, który po świat może się cieMcDonaldów. Przedsiębiorca niepozornych szczeszyć z McDonaldow swej chciwości zdaje belkach w końcu wych hamburgerów. wspina się na szczyt. Jest to wyjątkosię dostrzegać szerszą Kroca poznajemy wo smutna opowieść perspektywę i niezmierzone jako zdeterminoo zderzeniu dwóch możliwości. wanego sprzedawcę światów. Globalna mikserów. Dowiadujewizja pozbawionego my się, że to nie pierwszy sumienia Kroca miażdzy interes, w który Ray inwestuje. Mężczy- lokalny sentymentalizm prostolinijzna, nie mogąc znaleźć sobie miejsca, nych braci McDonaldów. Przedsiębiorciągle stara się podejmować działania ca w swej chciwości zdaje się dostrze– mniej lub bardziej skuteczne – które gać szerszą perspektywę i niezmierzone zrobią z niego milionera. Żona stara się możliwości. Mac i Dick decydują się go wspierać, ale w ogóle nie rozumie zrezygnować z tego na rzecz odpowiedciągłej potrzeby dorobienia się czegoś niej jakości swoich usług i produktów. więcej. W końcu Kroc trafia na żyłę zło- Spółka tak różnych wyobrażeń nie może ta – instynkt prowadzi go prosto do San się udać. Tym samym przypadkowe Bernardino, gdzie swoją małą restaura- spotkanie, które miało być początkiem

67


wielkiego sukcesu, staje się zgubą dla restauratorów i małymi kroczkami prowadzi do ich nieuchronnego końca. Lis wpuszczony do kurnika sieje w nim spustoszenie, póki się nie naje do syta. Michael Keaton jako Ray Kroc całkowicie podprządkował się swojej postaci i pozwolił się jej prowadzić. Nieustające zniecierpliwienie i niemożność stagnacji bohatera są widoczne w grze Keatona – niespokojnej, momentami agresywnej i nade wszystko perswazyjnej. Stworzył on kreację niejednoznaczną, bo chociaż stanowi antagonistę, to nie od razu odbiorca pała do niego niechęcią. To postać złożona i wielowymiarowa. Z jednej strony darzy się go sympatią i kibicuje – jego wytrwałość w dążeniu do wyznaczonego celu i upór są godne pochwały i inspirujące. Szkoda tylko, że idą w parze z bezwzględnością i zasadą „po trupach do celu”. Jednak nie tylko Keaton tu błyszczy, zwłaszcza że jego geniusz objawia się w dużej mierze dzięki innym. Świetnie sprawdzają się Nick Offerman jako Dick McDonald i John Carroll Lync w roli Maca McDonalda. Lekko ciapowaci, aczkolwiek bardzo błyskotliwi, występują w roli ofiar, które wpadły w sidła swojej własnej dobroduszności i naiwnej wiary w drugiego człowieka. Krok po kroku miażdżeni przez przedsiębiorczą machinę bezwzględnego Raya Kroca, w końcu zmuszeni zostają do kapitualcji i odsprzedania interesu życia.

68

fotoL materiały dystrybutora


„McImperium” (2016) to film dopracowany pod każdym względem. Hancock nie robi niczego na odczepkę, prowadzi od początku do końca spójną akcję, a jego opowieść jest odpowiednio wyważona i nie ma w niej miejsca na niepotrzebne zwroty czy przyspieszenia. Po kolei buduje historię wielkiego burgerowego imperium, pokazując poniekąd dość tragiczny koniec rewolucyjnych braci McDonald, którzy chcąc pozostać wiernymi własnym zasadom i zawodowej etyce, zostają zniszczeni przez przebiegłego Kroca. Nie jest to film będący reklamówką najbardziej znanej na świecie marki fast food, jak można było się spodziewać – chociaż niewątpliwie po seansie zachodzi nagła potrzeba posilenia się niezdrowym jedzeniem. To przede wszystkim porywająca historia powstania światowego giganta, serwującego najbardziej znane hambugery. Historia fascynująca, ale jednocześnie bardzo przygnębiająca i nie tak kolorowa, jak mogłoby się wydawać. 

fotoL materiały dystrybutora

69


FILM

W POSZUKIWANIU ODPOWIEDZI “W szystkim

nam dolega choroba .

W zbiera

w

nas niczym żółć , pozostawiając w gardle gorzki posmak .”

M oże

C zy

wszyscy szukamy lekarstwa ?

ten cichy zakątek w

odpowiedź ?

A

S zwajcarii

skrywa

może to miejsce jest czymś

więcej , niż tylko zwykłym ośrodkiem odnowy biologicznej ?

Marcin Hubka


W

lutym 2017 roku do kin Największym plusem są zaprezentowszedł film, który prawdo- wane sceny. Mowa tu nie tylko o wspapodobnie przypadnie do niałych widokach szwajcarskich Alp, lecz gustu osobom lubiącym także o najzwyklejszym ustawieniu kakryminały, czy produkcje mery w danej sytuacji. Czy to rozmowa pełne tajemnic. Gore Verbinski - autor pracowników korporacji w biurze, czy popularnych filmów, takich jak “Piraci podróż samochodem - widać ogromne z Karaibów” (części 1-3), “The Ring” zaangażowanie w odpowiednie uchwy(2002), “Rango” (2011), czy “Jeździec cenie obrazu. Z pozoru prosta i banalznikąd” (2013) prezentuna rzecz, ale zapewniam, je nam “Lekarstwo na iż jest ona naprawdę życie”. Jest to thrilistotna, a efekt widać Eekranizacja ta jest ler psychologiczny właśnie w “Lekarprzede wszystkim dla osób podchodzącym mostwie na życie”. mentami pod horKolejną moclubiących kryminały i filmy ror. Już sam kłopot psychologiczne. Jest w nim ną stroną filmu jest w zaklasyfikowaniu tajemniczość. Jeśli dużo tajemnic i praktycznie filmu do konkretnektoś oglądał “Wyna każdym kroku zmuszani spę tajemnic” (2010) go gatunku sugeruje, że nie jest on łatwy w jesteśmy do przemyśleń. Film w reżyserii Martina odbiorze. Nie znaczy Scorsesego, może zajest trudny, ale może dzięki to jednak, iż nie jest uważyć sporo podoto produkcja nie- temu wszystkie niewyjaśnione bieństw między tymi warta uwagi. dwiema produkcjawątki będą przez każdego Historia opomi. “Lekarstwo na postrzegane w inny sposób. wiada o Lockharżycie” posiada wiele cie (Dane DeHaan) wątków, które wyma- młodym, pewnym siebie gają od widza snucia doi pełnym ambicji pracowniku wielkiej mysłów, a czasami po prostu nie dają korporacji. Pewnego dnia otrzymuje jednoznacznej odpowiedzi. Do samego zadanie, aby sprowadzić swojego sze- końca nie jesteśmy pewni, czy sens filfa do Nowego Jorku. Tymczasem ten mu został przez nas właściwie odczytaprzebywa w ośrodku odnowy biologicz- ny. Prawidłowo zastosowany taki zabieg nej, gdzie mają miejsce dość nietypowe przynosi bardzo pozytywny efekt. Widz rzeczy. Sam Lockhart nie jest świadom mimo, iż nie otrzymał jednoznacznych tego, z czym będzie miał do czynienia. odpowiedzi, wychodzi z kina zadowoOkazuje się, że z pozoru proste zadanie, lony i pochłonięty rozważaniem, jakie nie będzie wcale tak łatwe do wykona- było prawdziwe przesłanie filmu. Można nia. to określić taką “dobrą niepewnością”.

71


fotoL materiały dystrybutora

72

“Lekarstwo na życie” nie jest jednak produkcją pozbawioną jakichkolwiek wad. Niestety jest parę niedociągnięć, a co gorsza - dość mocno przeplatają się z przedstawionymi powyżej zaletami filmu. Wspomniałem o “dobrej niepewności”. W tym przypadku widzimy próbę wprowadzenia jej. W efekcie jest sporo niewyjaśnionych elementów, a także wątków, które zostały poruszone, lecz nie zostały zakończone. Widz, zamiast wyjść z kina z chęcią dopatrywania się, które zakończenie będzie najrozsądniejsze, szuka jedynego rozsądnego. Drugim minusem, który w równym stopniu psuje efekt całej produkcji, jest zakończenie. Film trwa prawie dwie i pół godziny. Od samego początku budowany jest klimat tajemniczości. Kryminał i psychologia przeplatają się przez blisko dwie godziny, a wszystko zostaje zniszczone przez zakończenie, w którym otrzymujemy porcję fantastyki. Takie połączenie byłoby dobre, gdyby cały film opierał się na nim już od pierwszej minuty. Widz nie dość, że zostaje obdarowany zmianą klimatu, to wciąż ma w głowie całą masę niewyjaśnionych wątków, które poruszone zostały wcześniej. Nie można zarzucić złej gry aktorskiej. Dobór osób był naprawdę dobry. Dane DeHaan (Lockhart), Jason Isaacs (Volmer) i Mia Goth (Hannah) świetnie odegrali swoje postacie. Akcja toczyła się głównie wokół nich. Nie było zbędnych odniesień do innych postaci. Dodatkowo charakteryzacja była idealnie dopasowana, a ścieżka dźwiękowa pomagała wprowadzić nastrój odpowiedni


do danej sytuacji. W filmie jest kilka scen, które mogą wydać się drastyczne, szczególnie osobom wrażliwym. Zachowana jest jednak odpowiednia proporcja. Nie ma przesytu scen, których odbiór mógłby być kłopotliwy. Podsumowując, ekranizacja ta jest przede wszystkim dla osób lubiących kryminały i filmy psychologiczne. Jest w nim dużo tajemnic i praktycznie na każdym kroku zmuszani jesteśmy do przemyśleń. Film jest trudny, ale może dzięki temu wszystkie niewyjaśnione wątki będą przez każdego postrzegane w inny sposób. Jednak błędem było wprowadzenie zbyt dużej ilości fantastyki w ostatnich trzydziestu minutach filmu. Zachowując tu pewną proporcję i rozwijając odpowiednio pozostałe wątki, cała historia prezentowałaby się dużo lepiej. Bardzo pomagają jednak świetnie wykonane ujęcia kamer. Przedstawione widoki nieco rekompensują niedociągnięcia w opisywanej historii, jednak wciąż pozostaje ona w pamięci. Po zakończeniu filmu, nie umiemy jednoznacznie odpowiedzieć na pytania, które pojawiają się nam w głowie w czasie seansu. Możemy snuć domysły, lecz wciąż nie mamy argumentów, aby jakoś je potwierdzić.Film mógł być wykonany zdecydowanie lepiej. Moja ocena to 5/10 

fotoL materiały dystrybutora

73


Więcej na: www.mozecoswiecej.pl 74

Może coś Więcej, nr 5 / 2017 (83)  

Może coś Więcej... O MIEŚCIE I WSI

Może coś Więcej, nr 5 / 2017 (83)  

Może coś Więcej... O MIEŚCIE I WSI

Advertisement