Page 1

nr 25 / 2016 (77)

10 - 18 grudnia

ISSN 2391-8535

...O BOHATERACH ADWENTU [1]


OKIEM REDAKCJI

TEMAT NUMERU

KOŚCIÓŁ

Wydarzenia i Opinie

...o bohaterach Adwentu

Z życia Kościoła

[8]

[18]

[32]

Zwycięstwo rewolucji

On jest Eliaszem - Jan Chrzciciel

Jutro o tej samej porze

Rafał Growiec

Rafał Growiec

Felietony [12]

Coraz bliżej święta

[22]

Czekać z zaciśniętymi zębami - Józef Oblubieniec Wojciech Urban

Emilia Ciuła

[26]

Niewiniątka a Dziecię - Święci Młodziankowie Krzysztof Małek

[2]

Małgorzata Różycka


KULTURA

RECENZJE

COŚ WIĘCEJ

Tradycje

Nowość

Legendy

[38]

[56]

[74]

Jak obchodzą Adwent w Europie?

Miara bohaterstwa

Na tropie wiedźmy – Łysa Góra

Lena Ciepielak

- "Przełęcz ocalonych" (2016)

Emilia Ciuła

Ada Maksymiuk

Życie rodzinne [42]

Cud życia, czyli o seksie inaczej Agnieszka Chmielowiec

Książka vs Film

Świat

[60]

Arabia Saudyjska – prawo czy bezprawie

Dziwna wojna

- "World War Z" (2013) Rafał Growiec

Moda [46]

Moda męska na przestrzeni wieków - cz. 2: odrodzenie, barok i wiek XIX Krzysztof Małek

Książka [66]

Hipisowskie brednie

- "Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert

Turystyka religijna

Ada Maksymiuk

[50]

Pielgrzymka do diecezji Starej Polski (cz. I) Krzysztof Małek

[3]

[78]

Ewa Skrzypczyk


Redaktor Naczelna: Anna Zemełka

Redakcja: Emilia Ciuła

Kajetan Garbela

Rafał Growiec

Mateusz Nowak

Krzysztof Małek

Maciej Puczkowski

Mateusz Ponikwia

Wojciech Urban

Małgorzata Różycka

Lena Ciepielak

Ada Maksymiuk

Korekta: Andrea Marx Karina Latosik

Współpraca: Marcin Kożuszek

Adrian Hulbój

Łukasz Łój

Michał Musiał

Kontakt: strona internetowa: www.mozecoswiecej.pl e-mail: mozecoswiecej@gmail.com współpraca i teksty: wspolpraca.mcw@gmail.com promocja i reklama: promocja@mozecoswiecej.pl [4]


Dołącz do nas! wspolpraca.mcw@gmail.com

[5]


[6]


OKIEM REDAKCJI ïƒ [7]


WYDARZENIA I OPINIE

ZWYCIĘSTWO REWOLUCJI Rafał Growiec

Ś

mierć Fidela

Castro pokazała, że obowiązuje wciąż zasada, że „o zmarłych dobrze albo wcale”. Szkoda, że treści kondolencji brzmią jak seria bardzo ponurych i bardzo suchych żartów.

E

l Commandante był 60. świat stanął na krawędzi zaawansowanego systemu resolą w oku i cierniem w wojny atomowej. Castro nie presji. I teraz nagle, po śmierboku dziesięciu ame- mógł utrzymać się tak dłu- ci stał się zaledwie „kontrorykańskich prezydentów wersyjnym” bohaterem… i bliskim współpraMIODOUŚCI cownikiem pierwNagle, ni z gruchy, ni z pietruchy, ŻAŁOBNICY szych sekretarzy. fanatycy demokracji, praw człowieka Rewolucje koOtwarcie wspierał i pokojowych działań, tworzą peany na munistyczne w komunistycznych Połurewolucjonistów cześć dyktatora, zbrodniarza, człowieka Ameryce dniowej doczekały między innymi w żyjącego jak król na koszt swoich się szeregu uwielAngoli, wysyłając tam wojska. To jego obywateli tylko dlatego, że gdy się z nimi bianych bohaterów – jak Ernesto Che przyzwoleniu na spotykał, mówił o pokoju, równości, Guevara, wyrosły rozmieszczenie tuż wolności i postępie. pośmiertnie na hepod nosem Ameryrosa i ikonę popkulkanów rakiet balistycztury. Dziś do tego grona nych zdolnych przenosić głowice jądrowe zawdzię- go przy władzy bez usuwania dołączył także Fidel Castro. czaliśmy kryzys kubański, przeciwników politycznych Sądząc po kondolencjach który spowodował, że latach ze świata żywych za pomocą płynących z całego świata,

[8]


go ONZ, Peter Thomson: „Z wielkiej miłości do swej ojczyzny i narodu kubańskiego, poświęcił życie dla ich dobrobytu i rozwoju”. Szef Komisji Europejskiej Jean Claude-Juncker napisał: „Zmarły Fidel Castro był jedną z historycznych postaci ubiegłego wieku, wcieleniem kubańskiej rewolucji, a dla wielu – bohaterem”. Niekiedy wyrazy żalu trudno ocenić jednoznacznie. Tam, gdzie tylko mógł, Castro dbał o swoje dobre imię. Nie wpadał przecież na forum ONZ i nie opowiadał, jak to jego ludzie spałowali jakichś ubranych na biało studentów, czy jak kolejny dysydent rozpoczął głodówkę w więzieniu. W Japonii, na przykład, Fidel zapisał się jako orędownik…

pokoju. W 2003 r. odwiedził Hiroszimę i mocno wypowiadał się za rozbrojeniem atomowym. Oczywiście ostro atakował przy tym USA, a także twierdził, że w czasie kryzysu kubańskiego jego naród mógł spotkać ten sam los, co Japończyków. CASTRO WIECZNIE ŻYWY

Bardziej zrozumiałe są kondolencje płynące z krajów, których władze jasno popierają ideę rewolucji kubańskiej i nie tylko. I tak Nicolas Maduro, prezydent Wenezueli, napisał na Twitterze o tym, że „wszyscy rewolucjoniści powinni kontynuować wysiłki” Castro, który wraz z Hugo Chavezem utorował „lewicową drogę do wyzwolenia”. Odważne słowa w kraju, w

ź r ó d ł o : w w w . k u lt u r a . d z i e n n i k . p l

umarł człowiek wielki, a skoro wielki, to też kontrowersyjny. Pomijam wszelkie łzy wylewane przez zwolenników rewolucji od „Razem” po Komunistyczną Partię Japonii. Jednak choćby kondolencje płynące z ONZ sprawiają, że człowiek trzy razy sprawdza, czy na pewno piszący je zapoznali się z biografią zmarłego. Rzecznik sekretarza generalnego ONZ, Ban Ki-moona, napisał: „Prezydent Fidel Castro zostanie zapamiętany dzięki przywództwu rewolucji kubańskiej i postępom na Kubie w dziedzinie edukacji, walki z analfabetyzmem i zdrowia. Jego rewolucyjne ideały niewielu pozostawiły obojętnymi”. Nie mniej miodu na trumnę lał przewodniczący Zgromadzenia Ogólne-

[9]


którym powoli zaczyna brakować już wszystkiego i naród dojrzewa do rewolucji – głównie z powodu niekompetencji lewicowego rządu. Władymir Putin podkreślił dobre stosunki, jakie zawsze łączyły Kubę Castro i Rosję, w podobnym tonie wypowiedział się Michaił Gorbaczow. Prezydent Chin i sekretarz generalny tamtejszej partii komunistycznej ogłosił, że „Fidel Castro będzie żył wiecznie”. Premier

Słowacji, Robert Fico, chwalił Castro za niezależność od polityki. „Kuba nikomu nie zagrażała i chciała tylko żyć swoim własnym życiem” – napisał, zapominając o tych Kubańczykach, którzy nie chcieli żyć życiem, jakie przewidzieli dla nich bracia Castro.

Dom, z którego ustępujący prezydent, Barack Obama, delikatnie wskazał na to, że z Castro nie wszyscy się zgadzają: „Wiemy, jak ta chwila wypełnia Kubańczyków – na Kubie i w Stanach Zjednoczonych – potężnymi emocjami, przypominającymi niezliczone sposoby, na jakie Fidel Castro odmienił życie jednostek rodzin i całego narodu kubańskiego. Historia odnotuje i oceni ogromny wpływ tej pojedynczej postaci na ludzi świat dookoła niej”. Paradoksalnie, najlepiej w nastroje kubańskich emigrantów wpisał się Donald Trump, który w swoim oświadczeniu stwierdził mię-

dzy innymi, że Castro przez prawie sześć dekad ciemiężył swój lud. Doskonale współgra to z eksplozją radości, która po śmierci dyktatora wybuchła wśród Kubańczyków w Stanach. Trump, który wygrał głosami głównie białych obywateli USA, starał w czasie kampanii zaskarbić sobie przychylność emigrantów z kraju Fidela, chętniej zresztą wspierających republikanów niż demokratów.

DWUGŁOS AMERYKI

Stonowaną wypowiedź wysunął Biały

ź r ó d ł o : w w w . k u lt u r a . d z i e n n i k . p l

I CO Z TEGO?

Czytając kondolencje po śmierci Castro, można przestraszyć się potęgi śmierci. Nagle,

[ 10 ]


ni z gruchy, ni z pietruchy, fanatycy demokracji, praw człowieka i pokojowych działań, tworzą peany na cześć dyktatora, zbrodniarza, człowieka żyjącego jak król na koszt swoich obywateli tylko dlatego, że gdy się z nimi spotykał, mówił o pokoju, równości, wolności i postępie. Ci, którzy niepokoją się prawami kobiet w Polsce, nie widzą nagle problemu prześladowań gejów na Kubie. Wszystko to oceni

historia – mówią jednym głosem i Obama, i szefowa unijnej dyplomacji. Dziś oceniamy tylko to, co ewentualnie można nazwać dobrem. Niepokoi, że we wszystkich tych wypowiedziach wybija się przede wszystkim podziw dla rewolucjonizmu, dla lewicowego wyidealizowania kolejnych przewrotów w Ameryce Łacińskiej. Nieważne, jakie mamy dowody i

relacje, jakie zagrożenie stwarzał Castro dla swoich obywateli – ważne, że był częścią ruchu, który zmieniał świat na lewo. Zrozumiałym jest, że kondolencje pisze się o zmarłym, ale do żywych. Nikt nie chce psuć sobie stosunków z wciąż żywym Raulem Castro. Czy jednak potrzebne są do tego peany na cześć obalenia jednego reżimu i wprowadzenia drugiego, nie mniej krwawego? Dobrym i chwalebnym przykładem są tu stonowane słowa papieża Franciszka, który wyraził ubolewanie z powodu śmierci Fidela, łączył się w bólu z rodziną, ale ani słowem nie po-

chwalił jego czynów. W tym świetle okazało się, że tak naprawdę te wszystkie wzniosłe słowa o demokracji nie mają większego znaczenia, bo wielkim tego świata zależy przede wszystkim na dobrych stosunkach z władzą Kuby, nieważne ilu więźniów politycznych ona trzyma. 

[ 11 ]


FELIETON

CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA… Emilia Ciuła

A

dwent

– czas oczekiwania na narodziny Jezusa. To właśnie przez

te kilkadziesiąt dni można na nowo poczuć niesamowitą rodzinną atmosferę, która nabiera specyficznego wyrazu wyłącznie w okresie świąt

Bożego Narodzenia.

Sposób oczekiwania na również do zatracenia się w cieszą się dzieci. Być może przyjście Jezusa dorosłych i czynnościach, które niszczą wiąże się to z prezentami, dzieci zasadniczo się różni. ten magiczny czas. które odnajdą pod choinDziecko czeka całym ką, ale myślę, że dla sobą, nie potrafi co najmniej połousiedzieć na miejwy z nich najważLudzkość wymyśliła również inne scu. Wspanianiejsza jest prósposoby, by zachęcić ludzi nie tylko łym sposobem, ba zrozumienia do przeżywania świąt, ale również do by wspomóc jego tajemnicy, która niecierpliwe oczewłaśnie się dzieje. zatracenia się w czynnościach, które kiwanie, są kalenNa codziennych niszczą ten magiczny czas. darze adwentowe roratnich mszach, wypełnione czekoktóre są odprawiane ladkami lub zabawkaku czci Marii Panny, na mi oraz wieczorne roratnie pamiątkę przyjęcia dobrej DZIECIŃSTWO W msze. Ludzkość wymyślinowiny, maluchy zapalaADWENCIE ła również inne sposoby, Jak już wcześniej wspo- ją swoje lampiony, których by zachęcić ludzi nie tylko mniałam, z oczekiwania na wykonanie wymaga od nich do przeżywania świąt, ale przyjście Jezusa najbardziej i ich rodziców sporo wysił-

[ 12 ]


źródło: www.tvn24.pl

ku. Po zapadnięciu zmroku dzieci wędrują ze świecącymi lampionami przez miasto, zmierzając na roraty. Kolejnym ważnym etapem dla małych odkrywców jest obserwacja zmian, które dokonują się z tygodnia na tydzień w kościołach: zapalają się kolejne świece symbolizujące dany tydzień adwentu i w zależności od parafii pojawia się symbol zbliżającego się Jezusa (np. cotygodniowe przenoszenie figurki Jezusa w kierunku żłóbka). Dodatkowo księża wymyślają szereg motywacyjnych nagród dla tych najbardziej wytrwa-

łych dzieci, które codziennie oddają swoją godzinę zabawy na spotkanie z mającym się za chwilę narodzić Jezusem. Atmosfera, którą namacalnie da się wyczuć, przyciąga do kościoła nie tylko maluchów. W tym okresie rodzi się coś niesamowitego, co podświadomie czują wszyscy ludzie na całym świecie, chociaż nie do końca zdają sobie z tego sprawę – rodzi się nadzieja. Nawet ci, co nie obchodzą świąt, czują, że za chwilę wydarzy się coś, co zmieni oblicze ziemi i przemieni ludzkie serca – Bóg zejdzie na ziemię.

[ 13 ]

PADAJ, ŚNIEGU, PADAJ

Nic tak nie cieszy podczas wolnych świątecznych chwil jak zabawa w śniegu. Nie jest to tylko dobry sposób na zintegrowanie rodziny, ale również na odsunięcie trosk i problemów na ten krótki czas. Biały puch cieszy szczególnie tych najmniejszych, którzy z pewnością, za odpowiednią namową rodziców, wybiorą zabawę w śniegu niż kolejną grę na komputerze lub bajkę w telewizji. Nic również nie podsyca radosnego oczekiwania jak mróz, który pięknie maluje okna i śnieg skrzypiący pod sto-


źródło: www.tvn24.pl

pami podczas wędrówki na roratnią mszę. Chociaż wielu ludzi narzeka, że znowu nasypało za dużo śniegu, to zima ma być zimą, a w czasie zimy i świąt – śnieg jest oczekiwany i wskazany.

niepotrzebnych prac. Ile trzeba posprzątać, każdy widzi, a czas świąt nie musi kojarzyć się tylko i wyłącznie ze ścierką i myciem podłogi, ponieważ nie to jest najważniejsze.

UMYJ OKNA DLA JEZUSA

Od kilkunastu lat na polskich stołach króluje napój zwany Coca-Colą. Stał się on największym łupem i szczęściem małych dzieci, a i niejeden dorosły - mimo świadomości szkodliwości działania tego trunku na organizm - z pełną świadomością sięga po szklankę ze zdaniem na ustach: „Na coś trzeba umrzeć”. Firma Coca-Cola postanowiła również stworzyć szereg reklam świątecznych z ciężarówką, która gna przez zaśnieżony świat, aby wszystkim spragnionym dostarczyć napój. Oczywiście kunszt wykonania

Wiele, szczególnie z tych świeżo upieczonych, pań domu pragnie, aby ich cztery kąty prezentowały się wspaniale podczas wizyty rodziny w czasie wigilii. Oglądający telewizję są bombardowani serialowymi obrazami, w których mieszkania i domy bohaterów wręcz lśnią od czystości i ilości zawieszonych ozdób. Powszechnie wiadomo, że to fikcja, ale nie wszyscy potrafią oddzielić ją od rzeczywistości. Przedświąteczne porządki to największa zmora domowników, których zmusza się do

[ 14 ]

A NA KONIEC COCA-COLA


źródło: www.tvn24.pl

reklamy jest naprawdę wysoki. Oglądając ją, nie można nie odczuć, że w tym trwającym zimowym czasie dzieje się coś tajemniczego i niesamowitego. Obraz szczęśliwych ludzi ze szklanką napoju o ciemnym zabarwieniu przemawia do psychiki człowieka, który pomimo mrozu i zimna udaje się do sklepu, aby na wigilijnym stole nie zabrakło Coca-Coli. PO CO TE ŚWIĘTA?

Coroczne obchodzenie świąt jest nie tylko uczczeniem jednego z najważniejszych chrześcijańskich wydarzeń. To nie tylko pamiątka narodzin Odkupiciela, bez którego dusze nie mogłyby być zbawione, ale również czas przemiany zatwardziałych ludzkich serc. Wszyscy ludzie bez wyjątku potrzebują nawrócenia. Każdy człowiek grzeszy, nie ma

takiego, kto - w myśl Ewangelii - nie musiałby rzucić kamienia. Jednak czas adwentu daje szansę na zmianę i zrozumienie, że są w życiu ważniejsze rzeczy niż posprzątane mieszkanie, prezenty i uczta godna królów – szansa na przyjęcie Boga, który puka do drzwi, nie prosząc o nic więcej, tylko ludzki czas i obecność w tej szczególnej chwili. Jest to również chwila, kiedy spędzamy czas z bliskimi, z którymi od dawna się nie widzieliśmy lub odwiedzamy naszych zmarłych na cmentarzach. Bóg rodzi się, aby zjednoczyć chrześcijan z całego świata i dać świadectwo, że człowiek został zbawiony. 

[ 15 ]


[ 16 ]


TEMAT NUMERU ïƒ [ 17 ]


T E M AT N U M E RU

ON JEST ELIASZEM...

JAN CHRZCICIEL

[ 18 ]


Rafał Growiec

A J

dwent ma wielu bohaterów , ale żaden nie wpisuje się w

Chrystusa lepiej niż syn Zachariasza - J an zwany Chrzcicielem . przygotowanie na przybycie

an był ostatnim prorokiem Starego Testamentu i pierwszym Nowego. Jego styl wyznaczył kanon zachowania prawdziwie radykalnych kaznodziei – nie tylko jeżeli chodzi o prosty ubiór i pokarm. Skąd jednak się on wziął? Co o nim pisze Biblia? ZACZNIJMY OD KOŃCA

A teraz zajrzyjmy do Ewangelii według św. Marka, najstarszej z relacji o życiu Jezusa: „Jak jest napisane u proroka Izajasza: »Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, dla Niego prostujNawet imię wybrał dziecku cie ścieżki!«. Wystąpił Jan Chrzciciel na puBóg – greckie „Ioannes”, styni i głosił chrzest hebrajskie „Jochanan”, co się nawrócenia na odtłumaczy jako: „Bóg jest łaskaw”. puszczenie grzeCzyż jest lepsze imię dla tego, który chów” (Mk 1, 2-3). przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów”. A na jego końcu słowa: „Oto ja

Pojawienie się Jana na scenie biblijnej nie było zaskoczeniem. Patrząc na głosił chrzest na odpuszczenie żydowski układ PiWYBRANIEC I grzechów? MISTRZ sma, na końcu działu Marek zaczyna więc Proroków (Nebiim) znajtak, jak gdyby chciał okazać, dujemy Księgę Malachiasza. poślę wam proroka Eliaże wystąpienie Jana jest realiKróciutka księga zatytułowasza przed nadejściem dnia zacją wielowiekowych zapona jest dość dosadnie: „WyPańskiego, dnia wielkiego i wiedzi. Po chrzcie w Jordanie rok. Mowa Pana do Izraela za strasznego. I skłoni serce ojpierwszy ewangelista traci pośrednictwem Malachiasza ców ku synom, i serce synów zainteresowanie Chrzcicie(Mal'aki)” (Ml 1, 1). Ostatni ku ojcom, abym nie przyszedł lem. Relację o jego śmierci rozdział zaczyna się od takiej i nie poraził ziemi przekleńwprowadza jakby mimochooto zapowiedzi: „Oto Ja wyślę stwem” (Ml 3, 23-24). dem, komentując reakcję Heanioła mego (mal'aki), aby

[ 19 ]


PROROK JAK OGIEŃ

Jan jest postacią niezwykle charyzmatyczną.

[ 20 ]

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

roda Antypasa na wieści o działalności Chrystusa (Mk 6, 17) i wraca w krótkiej wzmiance Jezusa o tym, że z Eliaszem postąpiono tak, jak było o nim napisane (Mk 9, 13). Mateusz trzyma się tej relacji, wprowadzając jeszcze ostrą krytykę faryzeuszy i saduceuszy (Mt 3, 7) i coś dziwnego, jakby wątpliwości Jana co do tego, czy Jezus jest tym, kogo miał zapowiadać (Mt 11, 2-15). Łukasz rozbudowuje wątek wyjątkowości Chrzciciela, wprowadzając jeszcze jedną zapowiedź: anielską. Gabriel, zanim udał się do Nazaretu, pół roku wcześniej stanął przed Zachariaszem, starcem, który pożegnał już się z nadziejami na potomstwo. To jemu przedstawił plan Boga wobec Jana. Ten ma być poświęcony Bogu, to znaczy - ma być nazirejczykiem. Ktoś by pomyślał, że Bóg w tym momencie zakpił ze swojego kapłana. „Dam ci syna, ale masz mi go oddać”. Iście Abrahamowa tragedia. Nawet imię wybrał dziecku Bóg – greckie „Ioannes”, hebrajskie „Jochanan”, co się tłumaczy jako: „Bóg jest łaskaw”. Czyż jest lepsze imię dla tego, który głosił chrzest na odpuszczenie grzechów? Zachariasz nie uwierzył posłańcowi Bożemu i dlatego musiał zamilknąć. Być może gdyby się zaśmiał, zostałby tylko skarcony, jak Sara (Rdz 18, 11-15). Ta niemoc, cofnięta we właściwym czasie, stała się kolejnym dowodem na to, że nie ma tu mowy o zwykłym dziecku. Po chrzcie Łukasz bezpośrednio wspomina uwięzienie (Łk 3), a potem poselstwo od Jana (Łk 7). Najwięcej miejsca Janowi Chrzcicielowi poświęca Jan Ewangelista. Nie jest to szczególnie dziwne – sam w końcu był jego uczniem i to za jego nakazem zaczął towarzyszyć Jezusowi (J 1, 35-37). Apostoł jasno podkreśla w kolejnych wypowiedziach, że pustelnik znad Jordanu nie jest Mesjaszem, a jedynie jego zwiastunem (np. J 3, 22-36). Wspomina też o pewnej rywalizacji między uczniami Chrystusa a Chrzciciela. Co dziwne, ten Ewangelista nie podaje żadnych szczegółów dotyczących śmierci swego duchowego mistrza.


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

Nie bez kozery ściągały do niego tłumy, które potem, gdy został uwięziony i stracony, przystąpiły do Jezusa. I nikt nie marudził, że dziwak żyjący na pustyni, bez rodziny i dzieci, nie może zrozumieć problemów celnika z żoną i piątką dzieci, czy żołnierza pełniącego niewdzięczną służbę na rzecz okupanta rzymskiego. Budził podejrzenia elit tak religijnych, jak i politycznych. A jednak nawet Herod, który go uwięził, z chęcią słuchał tych nauk (por. Mk 6, 20). Jan miał dar tworzenia w ludziach rozdarcia wewnętrznego. Król, zdaje się, wzywał go na przesłuchania głównie po to, by obcować z człowiekiem sprawiedliwym, a nie po to, by znaleźć dowód na zbrodnię obrazy majestatu. Wiedział, że Jan ma rację. Jednocześnie wiedział, że nie może mu jej przyznać, gdyż wtedy podważyłby własny autorytet. A i spór Jana z Herodiadą pokazuje go jako proroka starotestamentowego, obrońcę Prawa, konkretnie zapisu o lewiracie. Także jeśli chodzi o rytuał chrztu, Jan był świadom, że jest on tylko zapowiedzią jakiegoś znacznie ważniejszego obmycia. A uczniowie Chrzciciela? Czy dobrze przygotowali się na przybycie Mesjasza? Jedni za Nim poszli – jak Jan i Andrzej. Inni jeszcze długo chrzcili, nie znając nauki Jezusa o Duchu. A i byli tacy, jak Apollos – który zachował naukę o Jezusie jako Mesjaszu, ale nie wiedział, że istnieje jakiś inny chrzest niż Janowy (Dz 18, 24-28). Po odkryciach z Qumran podejrzewano Chrzciciela o kontakty z esseńczykami (quasizakonnym stronnictwem religijnym) czy inspirację ich dualizmem i celibatem. Niejeden święty inspirował się losem prostego kaznodziei znad Jordanu, pogromcy niemoralności, wskazującego grzesznikom drogę do nawrócenia. Porażająca pokora wyrażała się najlepiej w słowach, że za nim idzie ktoś, komu nie jest godny nawet rozwiązać rzemyka u sandałów. A pamiętajmy, że zdejmowanie obuwia było pracą niewolników. Dlaczego Jan jest bohaterem adwentu? Gdyż wskazał sposób przygotowania się na dzień Pański – nie tylko dla świętych, ale także dla tych, którzy podobno nie mają prawa nimi być. 

[ 21 ]


T E M AT N U M E RU

CZEKAĆ Z ZACIŚNIĘTYMI ZĘBAMI JÓZEF OBLUBIENIEC

[ 22 ]


Wojciech Urban

M

ilczenie św . J ózefa traktuje się jako dowód jego wielkiej pokory i posłuszeństwa

B ogu . T rudno

jednak stwierdzić ,

czy milczy z pokory czy raczej z powodu zaciśniętych

zębów . J akby nie było , jako wzór przeżycia adwentu jest

w sam raz .

C

hoć to jeden z naj- nasz zasób wiedzy o nim. kający nowego opiekuna dla ważniejszych świę- Dochodzą co prawda apo- swojej podopiecznej zwołali tych (wymienia się go kryfy, jednak należy je trak- z okolicy wszystkich wdowobowiązkowo w modlitwie tować z wielką ostrożnością. ców, a na Józefa wskazała im eucharystycznej), za wiele “Protoewangelia św. Jakuba”, gołębica. Eksponowanie wieku św. o nim właściwie nie wiado- najstarszy apokryf opisująmo. W ewangeliach mamy cy dzieje poczęcia Jezusa, Józefa oraz jego wcześniejszego małżeństwa miało tłuzachowane dwa rodowody maczyć, skąd w ewangelii Jezusa. Mateusz i Łukasz biorą się „bracia Jezusa”. Wedle apokryfu Józef podają rozbieżne listy Wedle apokryfu Józef Jego ziemskich przodpoczątkowo nie miał żenić początkowo nie miał ków, które rozchodzą się się z Maryją. Do ślubu doszło, żenić się z Maryją. Do po Dawidzie, a schodzą aby ukryć jej ciążę, poczęcie ślubu doszło, aby ukryć dopiero przy św. Józefie. Jednak według Matusza, zaś miało miejsce w czasie, jej ciążę, poczęcie zaś miejsce w czasie, ojciec Józefa miał mieć gdy Józef opuścił swój dom miało gdy Józef opuścił swój na imię Jakub, według na trzy miesiące z powodów dom na trzy miesiące z Łukasza – Heli. Bibliści powodów zawodowych. zawodowych. rozbieżność tę tłumaczą Przeczy temu zarówno tym, że św. Łukasz w zasaMateusz, jak i Łukasz, obaj dzie umieścił w swojej ewanpowstał dopiero pod koniec mówiący o zaręczynach Magelii rodowód Maryi. II wieku naszej ery. Jeśli jej ryi z Józefem jeszcze przed APOKRYFICZNE BAJKI wierzyć, Józef był wdowcem, zwiastowaniem. Wiemy, że Józef miał któremu polecono otoczyć Apokryfy zaczęły pobyć z zawodu cieślą i przez opieką 12-letnią wówczas wstawać w okresie, gdy kweewangelistów nazywany jest Maryję, która jak dotąd wy- stionowano autentyczność człowiekiem sprawiedli- chowywała się w Świątyni chrześcijaństwa, między inwym. I to w zasadzie cały Jerozolimskiej. Kapłani szu- nymi podważając boskość

[ 23 ]


Jezusa. Stąd tendencja do opisywania okoW ogóle Łukasz niewiele miejsca poświęliczności narodzin Jezusa jako niemożliwych ca Józefowi. Wspomina, że był mężem Maryi, bez Bożej ingerencji. I chociaż mają wiele poszedł się zapisać do Betlejem, był obecny przy narodzinach i wypełdo powiedzenia o św. Józenił obowiązki związane fie, trudno je traktować w Cały czas jest jednak z ofiarowaniem w świątym wypadku inaczej niż przedstawiany jako tyni. Cały czas jest jedbajki. towarzysz Maryi. Sam nic nie nak przedstawiany jako EWANGELICZNE robi, po prostu jest. Nawet gdy towarzysz Maryi. Sam DOMYSŁY nic nie robi, po prostu rodzice szukają 12-letniego jest. Nawet gdy rodzice Pozostają zatem domysły. Więc domyślamy szukają 12-letniego już już chłopca po pewnej się, że skoro Bóg wyferalnej pielgrzymce, narracja chłopca po pewnej febrał Józefa na opiekuralnej pielgrzymce, narskupia się na Maryi, Józefa na i wychowawcę sworacja skupia się na Majego Syna, musiał być pozostawiając całkowicie w ryi, Józefa pozostawiając to mężczyzna ze wszech całkowicie w jej cieniu. jej cieniu. miar wyjątkowy. Stąd Mateusz, opisując okookrzyknięto go patronem liczności narodzenia, przedmężczyzn i ojców. Znaczenie Józefa podkre- stawia perspektywę Józefa. Mówi o tym, że śla się na podstawie tego, co miał usłyszeć chciał ją potajemnie odprawić – na margiwe śnie. Anioł w relacji Mateusza powie- nesie, cóż to za dowód jego wielkoduszności, dział Józefowi między innymi, że ma nadać proszę pomyśleć, co w tak patriarchalnej kuldziecku imię Jezus. A że w Biblii imię ozna- turze musiało czekać samotną pannę z dzieccza tożsamość, interpretuje się ten fragment kiem – od czego odwiódł go anioł, który ukatak, że Józef miał nadać Jezusowi tożsamość zał mu się we śnie. Po odejściu mędrców ze i charakter. Łukasz podaje jednak, że dziec- Wschodu miał następny sen, aby uciekać z ku imię nadał anioł w momencie zwiasto- Jezusem do Egiptu, a po śmierci Heroda trzeci, że może już wrócić do Izraela. wania.

[ 24 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

kory czy raczej z powodu zaciśniętych zębów. Żaden z ewangelistów nie użycza Józefowi Bo uczciwie musimy przyznać, że Józef musiał głosu. A przecież swoje do powiedzenia ma mieć sporo determinacji i samozaparcia, żeby choćby Zachariasz, ojciec Jana Chrzciciela, na to wszystko nie machnąć ręką. W końcu nie który dyskutuje z oznajmującym mu ojcostwo jego dziecko. Heroizmem było już podjęcie się aniołem, zaś po narodzinach syna, wyśpiewu- opieki nad Nim i jego Matką. A żeby zostawić je hymn Benedictus, który na stałe wszedł do majątek i włóczyć się po dalekich krajach w liturgii. Ewangeliści przywołują także słowa obawie przed własnym królem? I to nie z poElżbiety, rozradowanej przybywodu własnego wyboru. Jego ciem ciężarnej Maryi, czy życie wywróciła do góry Nawet tak starca Symeona w świątynogami decyzja Maryi w epizodyczne postacie, ni Jerozolimskiej. Nawet momencie zwiastowania. jak pasterze czy mędrcy ze tak epizodyczne postaNawet jeśli anioł wicie, jak pasterze czy męWschodu coś w ewangeliach dziany we śnie przekodrcy ze Wschodu coś w nał Józefa, że dzieciątko mówią. Nie, żeby jakieś ewangeliach mówią. Nie, w brzuchu narzeczonej mądrości, ale nawet żeby jakieś mądrości, rzeczywiście poczęło się ale nawet proste pytanie proste pytanie przytoczone z Ducha Świętego, to i przytoczone dosłownie dosłownie podkreśla pewną tak w drodze do Egiptu podkreśla pewną podmusiał nieźle kląć pod podmiotowość biblijnej miotowość biblijnej ponosem. A przynajmniej postaci. Józef natomiast staci. Józef natomiast nie mocno zaciskać zęby, mówi nic. On tylko wyżeby nie wyrwało mu się nie mówi nic. On tylko konuje polecenia. jakieś ostrzejsze słowo. I wykonuje polecenia. Milczenie św. Józefa jako taki świetnie nadaje się traktuje jako dowód jego wielna przewodnika przez adwent. Bo kiej pokory i posłuszeństwa względem Boga. co nam więcej potrzeba, niż z zaparciem wcieTrudno jednak stwierdzić, czy milczy z po- lać usłyszane Słowo w czyn?  ŚWIĘTY NIEMOWA

[ 25 ]


T E M AT N U M E RU

NIEWINIĄTKA A DZIECIĘ ŚWIĘCI MŁODZIANKOWIE

[ 26 ]


Krzysztof Małek

T

emat niewiniątek znany jest od początku wpływu chrześcijaństwa na sztukę .

R ównież historycy oraz religioznawcy , tacy jak K arol K autsky czy J ózef K eller , podjęli się próby zbadania tego wydarzenia . U współczesnych jest to jeden z tematów , które wskazują na to , jakoby B óg był zły .

P

rzejdźmy zatem do dni. Dodając do tego sen, du). Obejmując całą podróż analizy tekstu, które- odpowiednie przerwy, brak wraz z przygotowaniami – go akcja zaczyna się dróg, teren pustynny oraz „nowo narodzony król Żyna długo przed sławnym możliwości błądzenia ter- dów” mógł mieć już około czynem Heroda. Pierw- min ten wydłuża się do oko- dwóch lat, zanim mędrcy szym elementem omawia- ło roku. Taką podróż trzeba odczytali do końca jednonej historii jest gwiazda. W było też przygotować, co razowe wydarzenie astromomencie pojawienia się daje nam około dwóch do- nomiczne, jakim była wspomiała wskazać mędrcom datkowych miesięcy. Jeże- mniana gwiazda. miejsce narodzin NoKolejnym ogniwem wego Króla (Mt 2, ukazującym nam 2b). Jest to pierwzwiązek pomiędzy Warto wspomnieć choćby prawo sza wskazówka, Sparty czy Rzymu, gdzie ojciec mógł N a j m ł o d s z y m i która wspomina o w Betlejem jest nie przyjąć swego nowo narodzonego wieku Dziecięcia. strach Heroda. potomka i zostawić go na śmierć u Mianowicie z PerWiązało się to ze sji do Palestyny zwyczajną jak na progu domostwa. Życie dzieci było jest długa droga, owe czasy prakbowiem niewiele warte i zawsze można którą trzeba przetyką mordowania było zrobić nowe. być pieszo bądź na panującego, by kozwierzętach. Załolejna osoba mogła żyć należy, że droga, jaką zająć jego miejsce. Moprzebyli mędrcy to około li byli to mędrcy, wówczas gło wiązać się to również z 2000 km. Pieszo, idąc non musieli też korzystać z go- tym, że takie znaki w histostop, w dzisiejszych warun- ścinności wielu osób (zwy- rii Izraela zawsze zapowiakach drogowych to około 18 czaje starożytnego wscho- dały problemy zarówno dla

[ 27 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

panujących, jak i dla ludzi żyjących niezgodnie z Prawem. Tłumaczyłoby to również przerażenie mieszkańców Jerozolimy, o czym wspomina tekst. Strach ten jest również o tyle niezwykły, o ile wcześniejsze czyny Heroda nie wywoływały u niego żadnych emocji. A wiemy przecież, że wymordował całą swoją rodzinę – łącznie z potomstwem. Nie można również zapominać o pomysłowości i przebiegłości, której przeciwdziałać musiał sam Bóg. Herod wiedział, że coś jest na rzeczy, dlatego zaskoczony pytaniem mędrców ugościł ich, nie odpowiadając na ich pytanie i nie wzbudzając w nich żadnego strachu. Skąd tych kilka dni? Musiał zebrać w pałacu uczonych w Piśmie, a oni nie byli jego zwolennikami. Herod bowiem oprócz okrutnego stylu życia nie był Żydem – pochodził ze znienawidzonego przez jego poddanych Państwa Idumejczyków. Zatem także stronnictwo żydowskie musiał sobie czymś zjednać. Po zbadaniu sprawy odprawił gości ze wschodu, prosząc o informację w drodze powrotnej, na co ci przystali. Był pewien, że cały plan wypali. Nie przewidział bowiem, że jest Ktoś sprytniejszy. Ostatnią deską ratunku dla niego był masowy mord. Na jak wielką skalę? Najwyższe szacunkowe wskaźniki ludności we wsi Betlejem około I wieku to 2000 osób. Po przeliczeniu dzietności, śmiertelności i ilości urodzeń chłopców w wieku do dwóch lat (około tyle miało mieć Dziecię) wychodzi 35. chłopców. Wydarzenie to jest nikle udokumentowane – poza Mt informację o tym znajdujemy jedynie w Saturnaliach Makrobiusza – ponieważ tego typu zbrodnie wówczas były normą nie tylko w prowincjach. Warto wspomnieć

[ 28 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

choćby prawo Sparty czy Rzymu, gdzie ojciec mógł nie przyjąć swego nowo narodzonego potomka i zostawić go na śmierć u progu domostwa. Życie dzieci było bowiem niewiele warte i zawsze można było zrobić nowe. Wszystkie powyższe informacje wskazują na przyczynę i skalę wydarzenia, które jest związane z osobą Dziecięcia. Tragiczny los nowego życia. Jednak pamiętać należy, że problem dotyczy Starego Przymierza. Mimo tego Bóg postąpił z nimi wg zasady, którą świat poznał około 30 lat później. Kościół odczytał to już na samym początku swojego powołania, uznając wymordowanych chłopców za świętych ochrzczonych ich ofiarą z własnego życia. W dalszej teologii zasada ta nazwana zostanie chrztem krwi. 

[ 29 ]


[ 30 ]


KOŚCIÓŁ  [ 31 ]


Z ŻYCIA KOŚCIOŁA

JUTRO O TEJ SAMEJ PORZE

[ 32 ]


Małgorzata Różycka

J

uż kilka dni przed pierwszą niedzielą

Adwentu powtarzałam w

myślach znane mi adwentowe pieśni, żeby w pełnej gotowości zameldować się na roratach i móc na całe gardło śpiewać coeli”.

„Rorate

Z mamą zastanawiałam się, czy organista znowu zaśpiewa tylko dwie zwrotki mojej ulubionej pieśni „Archanioł Boży Gabriel”, kończąc słowami „nic nie rzekła aniołowi”, które w głowach nieco uważniej słuchających wiernych wywołują mały logiczny dysonans. Tym bardziej, że Matka Boża i jej „fiat” często stanowią motyw przewodni adwentowych homilii.

N

iby ciągle mówi się uwikłani. Ale czy napraw- przyjdę”. A w Ewangelii Jeo dwóch wymiarach dę to Boże Narodzenie nu- zus przestrzegał: „Czuwajcie Adwentu: oczeki- mer (tu należy wstawić swój więc i módlcie się w każdym waniu na Paruzję, czyli po- wiek) powinno nas tak bar- czasie, byście mogli stanąć wtórne przyjście Chrystusa dzo zajmować? przed Synem Człowieczym” na końcu czasów i przygoW czasie ostatniej w tym (Łk 21,36). I wtedy w motowaniu do pamiątki jej głowie przestawiła przyjścia Zbawisię jakaś zwrotnica. ciela w tajemnicy Taka dobra zmiana. Koniec świata można rozpatrywać w Wcielenia. Mimo dwóch kontekstach: własnej śmierci, po To jest to! Przyjdę. to odnoszę wraNiebawem. Może której każdy staje przed Bogiem twarzą żenie, że aspekty nawet dziś albo w twarz i Paruzji. Oba te wydarzenia eschatologiczne za sto tysięcy lat. schodzą na dalszy łączą się z sądem, jaki Chrystus odbędzie Wszak Bóg liczy plan, przesłonięte czas nieco inaczej nad każdym z osobna, a także nad całą figurkami Dzieniż człowiek. Ale ludzkością. ciątka schodzącego On chce, żeby na po kolejnych stopNiego czekać, żeby za niach do żłóbka, kiermaNim tęsknić, żeby wypaszami świątecznymi i całym roku liturgicznym mszy trywać nadejścia Jego króletym okołobożonarodzenio- świętej uderzyły mnie sło- stwa. wym zamieszaniem, w które wa z Apokalipsy św. Jana Koniec świata można – chcąc, nie chcąc – jesteśmy (Ap 22, 7): „A oto niebawem rozpatrywać w dwóch kon-

[ 33 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

tekstach: własnej śmierci, po której każdy staje przed Bogiem twarzą w twarz i Paruzji. Oba te wydarzenia łączą się z sądem, jaki Chrystus odbędzie nad każdym z osobna, a także nad całą ludzkością. I ta wizja przeraża wielu chrześcijan na tyle, że gotowi byliby modlić się „przyjdź królestwo Twoje, ale jeszcze nie teraz”. Świadomość własnej grzeszności i możliwości wiecznego potępienia wiąże się ze strachem. Joseph Ratzinger ujmuje ten problem we „Wprowadzeniu w chrześcijaństwo” następująco: „Artykuł wiary o sądzie mówi nam o tym, że o nasze życie ktoś nas zapyta i niepodobna będzie tego pytania nie dosłyszeć. Nic i nikt nie upoważnia nas do tego, by lekceważyć sobie niezmierną powagę tkwiącą w takiej świadomości. Wskazuje ona, że życie nasze jest sprawą poważną i właśnie przez to nadaje mu godność”. Jednak nie można zapominać, że Jezus nie przyjdzie zrobić wielkiego spektaklu ze wypełnieniem apokaliptycznych wizji, by udowodnić wszystkim, że On faktycznie jest Bogiem. Potem ci „dobrzy” pójdą potem do nieba, a ci „źli” do piekła. Ratzinger pisze dalej we „Wprowadzeniu”: „Sędzia stanie przed nami nie jako ktoś zupełnie obcy, tylko jeden z nas, kto wie, co znaczy być człowiekiem, kto żył i cierpiał jako człowiek.” Nikt nie wie, kiedy i jak to nastąpi. Gotowym trzeba być w każdej chwili. Co to znaczy być gotowym? To znaczy być w stanie łaski uświęcającej. To znaczy żyć tak, by myśl o spotkaniu z Bogiem twarzą w twarz napawała raczej radością niż lękiem. Strachu najprawdopodobniej nie da się pozbyć, w końcu ponoć tylko psychopaci się nie boją. Ale świadomość, że uda-

[ 34 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

ło się zrobić z własnego życia to, co tylko się dało zrobić najlepszego, powinna pozwolić człowiekowi w pokoju oczekiwać wyznaczonego dnia. Joseph Ratzinger genialnie ujął to we wspomnianym „Wprowadzeniu w chrześcijaństwo”, pisząc: „W tym dniu trwogi chrześcijanin będzie mógł w szczęsnym zdumieniu spostrzec, że Ten, któremu została dana «wszelka władza w niebie i na ziemi» (Mt 28, 18) był przez wiarę towarzyszem drogi za jego dni ziemskich; i wydaje się, jakby już teraz przez słowa symbolu wkładał na niego ręce i mówił: «Przestań się lękać! Ja jestem»”. Autentyczna relacja z Chrystusem jest zatem gwarancją, że Paruzja będzie początkiem bezkresnego szczęścia, do którego wchodzi się przez ciasną bramę. Na koniec moich eschatologicznych dywagacji przypomniały mi się jeszcze słowa o. Jana Góry OP: „Przyjdź, Panie, przyjdź nareszcie, jak przyszedłeś już kiedyś. A co dzień nowy wschód słońca niech Ciebie nam zapowiada”. I po mszy wsiadłam do metra z postanowieniem, że jutro o tej samej porze też będę świadomie czekać na Niego. I pojutrze również. I tak aż do końca świata, albo mojego własnego. 

[ 35 ]


[ 36 ]


KULTURA ïƒ [ 37 ]


TRADYCJE

JAK OBCHODZI SIĘ ADWENT W EUROPIE?

[ 38 ]


Lena Ciepielak

A

dwent jest to okres, który stanowi przygotowanie się na ponowne

Pana Jezusa. Wierni w kościołach chrześcijańskich czekają na to święto, ponieważ jest ono jednym z najważniejszych świąt w ciągu całego roku. Jest to radosny czas w oczekiwaniu na narodziny Zbawiciela świata. przyjście

N

a adwent (łac. Ad- radości i oczekiwania. W ją w zaciszu domowym ventus – przyjście) domach przygotowują wieńce z rodziną. Najważniejszy składają się cztery z czterema świecami, które świąteczny posiłek przypaniedziele adwentowe. W pier- odpalają w każdą niedzielę da na 25 grudnia, a najpopwszą z nich rozpoczyna się adwentu. W większości nie- ularniejszą potrawą jest piecrok liturgiczny. Jest to czas, mieckich miast odbywają się zona gęś. Prezenty przynosi w którym katolicy uświada- o tej porze jarmarki świątec- Mikołaj lub Dzieciątko Jemiają sobie powtórne przyjśzus. Głównymi symbolami cie Jezusa Chrystusa. W tego czasu są światło i tym okresie podczas ciemność. To symbole Każde państwo chrześcijańskie Eucharystii dominuoczekiwania na świje kolor fioletowy, atłość, jaką jest nowo z wielkim zaangażowaniem tym kolorem również narodzony Mesjasz. przygotowuje się do Świąt Bożego nakrywa się ołtarz. Ważnymi tradycjami Narodzenia oraz mocno przeżywa Podczas mszy świętej w Niemczech w czasie kapłan zakłada ornat ten dzień, którym jest 24 grudnia. adwentu są również: w tym kolorze. Oznacznany nam kalendarz za on czas pokuty oraz adwentowy, ciasteczka przygotowanie się do jedadwentowe, które są ręcznie nego z najważniejszych świąt. zne, na których można nabyć malowane i dekorowane, a Tradycją są także odprawiane choinkę, ozdoby świątec- także mikołajki. w tym okresie o świcie msze, zne, zabawki oraz słodycze. WĘGRY tzw. Roraty, ku czci Maryi Rozbrzmiewają kolędy, a w Przygotowania do Świąt Panny. powietrzu unosi się zapach prażonych migdałów i pierni- Bożego Narodzenia trwaNIEMCY ka. Wigilia w Niemczech ob- ją na Węgrzech kilka tyW Niemczech przygot- chodzona jest mniej uroczyś- godni. Kolejne tygodnie są owania do świąt to bardzo cie niż w Polsce, spędza się poprzedzane przez święważny czas, który jest okresem ta, w zależności od rangi

[ 39 ]


źródło: kadry z filmu

/ m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

ich znaczenia. Nazywa się je: papierowymi, brązowymi, srebrnymi i złotymi. Ten ostatni oznacza, że jest już to najwyższa pora, aby zrobić ostatnie przedświąteczne porządki i zakupy. Zwyczajem na Węgrzech jest również celebracja poprzez pójście do opery, teatru, czy na koncert nawet kilka dni przed Bożym Narodzeniem. Wigilia jest bardzo istotnym dla nich dniem, gdyż wtedy spotyka się cała rodzina. DANIA

Podobnie jak w Niemczech, w Danii ważnym elementem jest wieniec adwentowy, który jest wykonany z gałązek świerkowych, przystrojony czerwonymi owocami, białymi świecami oraz czerwonymi wstążkami i mocowany na suficie. Do tradycji należy także zapalanie specjalnej świecy-kalendarza. Świeca ta ma podziałkę złożoną z 24 kresek. Tak-

ie świece zapalane są w domach 1 grudnia, bardzo często przy śniadaniu. Obowiązek zdmuchnięcia świeczki, zanim zacznie się topić kreska oznaczająca kolejny dzień, spoczywa na najmłodszych domownikach. Duńczycy także nie zapominają o kartkach świątecznych, które chętnie posyłają do swoich znajomych oraz krewnych. Na kolorowych kartkach widnieją świąteczne pieczęcie, mające już 95 lat, pochodzące prosto z Danii. Dochód z ich sprzedaży przeznacza się na potrzebujące dzieci. W czasie adwentu w Danii obchodzona jest również Noc Świętej Łucji, która przypada z 12 na 13 grudnia. Podczas tego święta odbywają się procesje małych dziewczynek i tradycyjne śpiewy. Okres przedświąteczny to czas dekoracji domów i również przystrajania świątecznego drzewka – choinki, stojącej przed domem z licznymi białymi światełkami. Również wnętrza domów są dekorowane,

[ 40 ]


głównie szklanymi kulami, gwiazdami i sercami z papieru. Noc poprzedzająca Wigilię w Danii ma niesamowitą atmosferę. Dla wielu ludzi zaczyna się wtedy czas wolny od pracy, wykorzystują tę okazję na spotkania z rodziną oraz znajomymi, obdarowują się upominkami. Jest to radosny czas w oczekiwaniu na Wigilię. WŁOCHY

źródło: kadry z filmu

/

m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

We Włoszech okres Świąt Bożego Narodzenia trwa bardzo długo, ponieważ zaczyna się 8 grudnia, a kończy 6 stycznia, w Święto Trzech Króli. W tym czasie Włosi ozdabiają swe domy poinsecjami, choinkami, a także żłóbkami. Dla większości z nich 23 lub 24 grudnia to dzień postu, który kończy się posiłkiem świątecznym po nabożeństwie o północy. W niektórych regionach Włoch prezenty można otwierać 24 grudnia po północy, w innych dopiero rano następnego dnia. 25 grudnia to dzień, w którym po świątecznym obiedzie dzieci deklamują wierszyki, za które są nagradzane małymi kwotami pieniężnymi. Następnym bardzo istotnym dniem jest 6 stycznia. Jest to dzień pojawiania się słynnej Befany, dobrej, starej, biednej wiedźmy. Zjawia się ona w nocy z 5 na 6 stycznia. Zjada orzechy, ciasteczka po-

zostawione przez dzieci, a w skarpetach zostawia prezenty. Dla grzecznych dzieci słodycze, dla niegrzecznych zaś grudkę węgla. Dla Włochów ważnym elementem oprócz choinki jest żłobek, który przypomina o Franciszku z Asyżu. On jako pierwszy opowiedział historię Bożego Narodzenia przy pomocy figurek. Figurki najczęściej przygotowywane są ręcznie i umieszcza się je (z wyjątkiem dzieciątka Jezus) w szopkach już 8 grudnia. Narodzone dzieciątko pojawia się w szopce 24 grudnia po północy. Każde państwo chrześcijańskie z wielkim zaangażowaniem przygotowuje się do Świąt Bożego Narodzenia oraz mocno przeżywa ten dzień, którym jest 24 grudnia. Jak można zauważyć, tradycje w państwach europejskich niewiele różnią się od tych naszych, polskich. Pojawiają się pewne elementy, które wszędzie stanowią istotę i symbol świąt, jak np. choinka, szopki, wieniec czy jarmarki. Wszystkich nas cieszą przygotowania, dekoracje naszych domów oraz łączy nas wspólne dzielenie się radością z ponownego przyjścia Pana Jezusa. Tak naprawdę to jest w tym wszystkim najważniejsze i o tym powinniśmy zawsze pamiętać. 

[ 41 ]


ŻYCIE RODZINNE

CUD ŻYCIA, CZYLI O SEKSIE INACZEJ

[ 42 ]


Agnieszka Chmielowiec

N

iby wszyscy wiemy , jak się przekazuje nowe życie , co więcej

-

odarto tak intymne kwestie ludzkiego życia z

wszelkiej tajemniczości .

A

jednak przy całej tej szeroko

dostępnej informacji wydaje mi się , że nie porusza

się istoty zagadnienia , a powtarza się jedynie utarte prawdy biologiczne .

A

my nie jesteśmy tylko ciałem .

ciało , ale mamy też psychikę i duszę .

P

M amy

ciało , piękne

ołączenie dwóch się dokona - nie ma szczególleży już to, co się dzieje dagamet: męskiej i żeń- nych doznań, bo na początku lej. Mężczyzna oddał swoje skiej, czyli zapłodnie- ani mama, ani tata nie wiekomórki, ale to jeszcze nie nie, to nie wszystko. Waż- dzą, że już są rodzicami. O jest życie. Tak naprawdę nie ne jest, że obie te komórki tym, aby przygotować dom wiadomo, czy dany akt sekmuszą być przygotowane i sualny zakończy się pomuszą istnieć warunki częciem dziecka, bo o do powstania nowego Człowiek nie daje życia, nie tym nie decyduje moc człowieka. Mało kto człowieka. ma mocy dawania życia, bo się zastanawia, JAK to Doskonale wiem, przekazuje jedynie to, co dostał. w zasadzie się dzieje, że można wielokrota ponieważ obecnie “Dostał”! Rodzice współpracują nie stwarzać biolojestem w tym szcze- z Bogiem w akcie stworzenia. On giczne warunki ku gólnie wyczekiwanym poczęciu (współżyć w jako pierwszy wie, że powołał stanie błogosławiookresie płodnym), a dziecko do życia, rodzice nym, podjęłam eksdziecka jak nie było, pedycję naukowo-dudowiadują się później. tak nie ma. To dramat chową, aby ten temat wielu małżeństw, któzgłębić re chciałby być rodzicami i To w zasadzie jest wielka dla dzidziusia, dowiedzą się według biologii i medycyny tajemnica – o tym, że po- po objawach, jakie zachodzą nie ma przeszkód, albo takie wstał odrębny człowiek, nikt w organizmie kobiety. Tak, to przeciwwskazania istnieją i na początku nie wie. Nie w głębi łona kobiety, w ukrymuszą czekać – zdaje się – w mamy możliwości np. tak ciu, SAMO (?) się dzieje. Do nieskończoność. Rozumiem! bardzo chcieć zapłodnienia, zapłodnienia potrzebny jest Rozumiem jak to jest, płakać, że ono się dokona, ani gdy człowiek, ale w jego mocy nie gdy przyjdzie okres, a wraz z

[ 43 ]


źródło: kadry z filmu

/ m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

miesiączką przeżywać pewnego rodzaju żałobę. Zrozumie ten, kto starał się o dzidziusia. Te trudne doświadczenia nauczyły mnie, że to nie człowiek decyduje, czy będzie miał dziecko (bo nie decyduje o życiu), lecz Stwórca. Ludzkie komórki łączą się z mocą ducha i są nim ożywione. Medycyna nie wie, jak to się dzieje, po prostu raz jest cud życia, a innym razem nie dochodzi do zapłodnienia mimo sprzyjających okoliczności. To ważne, więc raz jeszcze powtórzę: człowiek nie daje życia, nie ma mocy dawania życia, bo przekazuje jedynie to, co dostał. “Dostał”! Rodzice współpracują z Bogiem w akcie stworzenia. On jako pierwszy wie, że powołał dziecko do życia, rodzice dowiadują się później. Być może dlatego mówi się o Bogu jako Ojcu? Ponieważ On wie pierwszy o tym, że dał życie? To już są moje dywagacje – wyraźnie zaznaczam! Skoro nawet rodzice czasem się nie spodziewają, a Bóg wie, że maleństwo już istnieje to… człowiek jest zawsze owocem Bożej Miłości i współpracy z rodzicami. Tylko że w tej „trójcy” Bóg ma decydujący głos, bo On powołuje do życia nowego człowieka. Zatem u Boga nie ma dzieci niechcianych, nieplanowanych, przypadkowych czy jakichkolwiek innych. Przecież nie przeczyłby sam sobie i skoro stworzył, to znaczy, że pokochał i zapragnął tego istnienia! Dlatego dziecko nieoczekiwane, niechciane przez rodziców lub jednego z nich, odrzucone przez dalszą rodzinę, bo według nich „to już za dużo”, niechciane przez społeczeństwo, które uważa, że ma prawo do tego czy tamtego - to samo dziecko jest kochane ogromną Miłością przez Boga, tak wielką, że żadnego człowieka nie stać na podobne uczucie! Kobieta po jakimś czasie domyśla się, że spodziewa się dziecka – zna tę tajemnicę i ma możliwość przyjęcia tej wiadomości z radością albo odrzucenia jej. Czasem po wstępnym zaskoczeniu i obawach przychodzi radość. A czasem nie… Wtedy podejmuje różne, dramatyczne nieraz, decyzje. Czasem te kroki podyktowane są strachem i jej relacją z ojcem dziecka, bo jeśli

[ 44 ]


[ 45 ]

m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

/ źródło: kadry z filmu

on się ucieszy i to okaże, wówczas ona wie, że nie jest sama, ale że są razem. Jeśli jednak on się waha, czy jednoznacznie ucieka – ona szuka rady… Wiele osób frustruje to, że mama zdecydowała się zabić dziecko, ale mało kto widzi dramat kobiety, która zostaje sama i nie wie, co robić: pyta więc koleżanek, rodziny. A dziś społeczeństwo nie sprzyja macierzyństwu! Lekarze dodają swoje i mówią, że dziecko będzie chore lub umrze – dzisiejsi „prorocy”. Boże wybacz, bo swoimi sądami można wyrządzić niewyobrażalnie wielką krzywdę! I nie tłumaczę tu mam, które dokonały aborcji. One często są tak samotne i przerażone, że boję się wczuwać w ich dramatyczną sytuację. Nie każda kobieta ma opiekuńczego męża. W postawie wobec życia potrzeba serca, zrozumienia, otwartości – po prostu miłości! Doskonale wiem, że maleństwo nie jest częścią mamy. Dotarło to do nas, gdy usłyszeliśmy, jak bije jego serduszko. Kto ma dwa serca? Moje są płuca i śledziona, ale dziecko jest odrębnym człowiekiem. To jasne, że potrzebuje troski i miłości, ale kto z nas jej nie potrzebuje? Dziś wiem, że rolą mamy jest przyjąć i nie przeszkadzać. Dziecko samo zmienia ustawienie w macicy tak, że staje się ona mieszkankiem. Życie rozwija się tak dynamiczne, że my – rodzice z badania na badanie jesteśmy coraz bardziej zaskoczeni. Dziecko ma już łożysko, nie dałam mu go jako kołderki – to się zadziało samo. Mój mąż zazdrości mi czasem, że to ja mam zaszczyt noszenia dziecka. On za to nosi mnie na rękach. Wiem, że się nami zajmie, że wesprze i zrozumie, gdy hormony “dają czadu”. Wszyscy powinniśmy czekać na radosny dzień narodzin nowego człowieka, który jest owocem ludzkiej miłości zakorzenionej w Bożej Miłości – rodzi się przecież człowiek przeznaczony dla wieczności! 


MODA

MODA MĘSKA NA PRZESTRZENI WIEKÓW - CZ. 2: ODRODZENIE, BAROK I WIEK XIX

[ 46 ]


Krzysztof Małek

P O

DRODZENIE

rzebyliśmy już krótką podróż po modowych trendach męskich w czasach starożytnych i w średniowieczu .

T eraz

poraz ruszyć dalej i skupić się na odrodzeniu , baroku i wieku

XIX.

uchodziło nadal za nietakt. Ze średniowiecznych nakryć wyewoluowały zawoje, które wyglądały nieco jak wariacje na temat turbanów. Innym nakryciem męskim (sic!) były siatki koronkowe. Mimo stosowania kontrastu kolorystycznego oraz tkaninowego

śnie była mocarstwem euroW renesansie pejskim narzucającym swoją poza krojem odzieży dominację w wielu dziedziniewiele się zmieniło – nanach życia Europejczyków. dal panował trend zmniejJednym z plusów tej doszania liczby noszonych minacji było to, że codzienubrań. Dzięki takiemu roznie zmieniano odzież na wojowi mody dublet stał się czyściutką, świeżo wykrochwierzchnią odzieżą, a nogamaloną. Działo się tak, powico-spodnie przestały być nieważ wierzono, że czysta do niego przypinane. odzież uwolni od chorób Zaczęły pełnić funki jest najlepszym źróW XIX wieku stolica mody cję samodzielnego męskiej przeniosła się z Paryża dłem dbania o higienę. stroju, upodobniając Łaźnie bowiem – tak do Londynu. Tamtejszym elitom się coraz bardziej do popularne w średniowspółczesnych rurek wieczu – pod wpłyzawdzięczamy dzisiejszy strój czy getrów. Szczytem wem ówczesnych lekawizytowy, casualowy, a nawet mody na północ od rzy, kojarzących je jako codzienny. To im zawdzięczamy źródło zaraz, odeszły Alp stały się – jak najbardziej to możliwe surduty, kamizelki, spodnie oraz do lamusa. Kąpano się – bufiaste rękawy. Inkoszule, które mogą być proste zatem jak najrzadziej nym wyznacznikiem można było. bądź zdobione. trendów były sajany, BAROK I OŚWIECENIE czyli włoskie kamizelki, Nieco inaczej do temao v-kształtnych i prostokątnych dekoltach, spod których (łączenie połyskującego ma- tu mody podchodzono w wystawały koronkowe zdo- teriału z matowym) kolorem baroku. Europa podzieliła bienia i kołnierze. Nowością dominującym była czerń. się na dwa style – zachodnatomiast stał się płaski ka- Wywodziło się to z mody ni i wschodni (od Polski na pelusz, gdyż odkrycie głowy hiszpańskiej, która ówcze- wschód). W krajach wy-

[ 47 ]


źródło: kadry z filmu

/ m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

znania katolickiego i protestanckiego modę dyktowała Francja, która wówczas była hegemonem. Moda wówczas zmieniała się bardzo często – okres ten można podzielić na cztery etapy: pierwszy kontynuował modę renesansową o zmienionej kolorystyce opartej na bardzo jasnych barwach; drugi jest nam najbardziej znany, gdyż w ten sposób zawsze prezentują się słynni trzej muszkieterowie na srebrnym ekranie (obrazy van Dycka i Rembrandta); trzeci etap charakteryzuje się męskimi spodniami wzorowanymi na spódnicy, które nierzadko nimi właśnie były - dodatkowo złączone pośrodku guzikami; ostatni okres to dominacja elementów stroju żołnierskiego promowanego przez Ludwika IV, który sprzeciwiał się niewieścieniu mężczyzn. W tym

też okresie umiejscawia się powstanie przodka krawatu, którym król zachwycił się, dokonując przeglądu wojsk najemnych z Chorwacji. Za czasów Króla Słońce doszło nawet do tego, że państwowe przepisy regulowały ubiór na dworze władcy. Całość mody męskiej dopełniały peruki, które na początku w kolorze naturalnych włosów przeszły metamorfozę i stały się pudrowanymi wymyślnymi konstrukcjami. Było to tak nieporadne, że czapki zaczęto nosić w rękach, gdyż mogłyby zniszczyć fryzurę. Niestety za Francją przyszła również większa niechęć do kąpieli. Uważa się również powszechnie, że mocny zapach francuskich perfum ma swoje źródło w braku higieny oraz braku kanalizacji w Paryżu. Oczywiście elementem niezbędnym od tego

[ 48 ]

czasu stały się również młoteczki do zbijania pcheł. Na szczęście ta moda, podobnie jak ubiór nie przemawiały do mieszkańców Polski i Europy Wschodniej. Narody słowiańskie oraz leżące dalej na wschodzie uznawały kąpiel za coś zwyczajnego i koniecznego. Dlatego też naigrywały się z „francuskich modnisi”. W Polsce ukształtowały się już tradycyjne stroje szlacheckie, które będą praktycznie niezmienne do czasów późnego oświecenia. Ciekawostką jest to, że współczesny narodowy strój izraelski jest wzorowany na polskim. Moda XVIII wieku była rozwinięciem strojów zapoczątkowanych przez Ludwika XIV. Ubiór składał się z szustokoru – marynarki wywodzącej się ze stroju żołnierskiego podobnego do fraka, jednak bez jaskółczego ogona.


m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

/ źródło: kadry z filmu

Z czasem zastąpił go habit (węższa wersja), a później klasyczny frak. Spodnie zostały skrócone do połowy ud. Resztę stanowiły cienkie pończochy. Całość dopełniały czarne pantofle na niewielkim obcasie lub wysokie kozaki wzorowane na jeździeckich. Zrezygnowano natomiast z ogromnych peruk na rzecz mniejszych lub naturalnych włosów. WIEK XIX

W XIX wieku stolica mody męskiej przeniosła się z Paryża do Londynu. Tamtejszym elitom zawdzięczamy dzisiejszy strój wizytowy, casualowy, a nawet codzienny. To im zawdzięczamy surduty, kamizelki, spodnie oraz koszule, które mogą być proste bądź zdobione. Często wśród wyższych sfer używane były fraki. Jednak pod koniec wieku

stawały się one coraz bardziej wyrafinowanym strojem. Współcześnie zarezerwowanym jedynie do uroczystości najwyższej rangi, które zdarzają się jedynie raz w życiu. Oczywiście przejście z mody francuskiej na angielską nie nastąpił od razu. Miała one swoje fazy przejściowe – od bufiastych rękawów fraków i pończoch, przez surdut kształtujący sylwetkę w literę X, aż do współczesnych. Kolorystyka także zmieniała się z tęczowej stopniowo w ciemniejsze kolory jesienne, by u końca epoki królowały brązy oraz ciemne żółcienie. Rozwijająca się moda na sport nie zmieniała zbytnio strojów. Kroje pozostawały takie same, a jedynie materiały zmieniały się na lżejsze. Również temat higieny dopuścił po raz kolejny częste kąpiele. Ich brak uważany był

[ 49 ]

coraz częściej za wyraz prymitywizmu. Zaczęto również coraz śmielej używać męskich kosmetyków, głównie perfum i pomady do włosów. Zatem czy mężczyźni zmienili się tak bardzo u progu XXI wieku? Czy po chwili historii z masową odzieżą fabryczną zapomnieliśmy o indywidualizmie wyrażanym przez modę na różnego typu ubiory? Warto się zastanowić przez chwilę i pomyśleć, czy macho to jest to. Jeden bowiem będzie lepiej czuł się w ciuchach metro-, inny w drwalo-, a jeszcze inny w lumposeksualnych. Ważna jest wygoda oraz odpowiedzenie sobie na pytanie: czy faceci podlegają feminizacji czy może kobiety podlegają maskulinizacji? 


TURYSTYKA RELIGIJNA

PIELGRZYMKA DO DIECEZJI STAREJ POLSKI (CZ. 1)

[ 50 ]


Krzysztof Małek

S

tara

P olska

to określenie na ziemie : kielecką ,

częstochowską , krakowską oraz

W iąże

Z agłębie D ąbrowskie .

się to z ich stałą obecnością w państwowości

polskiej . J edynie dwa okresy zaburzyły ten porządek

rozbiory oraz

II

wojna światowa .

S

anktuaria tego regionu jedności Kościoła w ducho- jące turystycznie. Zapomina należą do wyjątkowych. wości kościelnej oraz ludowej. się jednak o jednym – gdzie Spowodowane jest to Pierwszym odwiedzonym przemysł, tam pieniądze, bliskością dwóch najważniej- miastem jest Czeladź, które więc i ciekawe formy archiszych ośrodków kultu w Pol- jest najstarszym miastem re- tektoniczne. Można do nich sce, czyli Częstochowy oraz gionu. Jego korzenie sięgają zaliczyć m.in. Dom ZakonKrakowa. Ponadto przez wie- 1238 roku. Była prywatnym ny Kongregacji Misjonarzy z le stuleci było to miejsce styku miastem biskupa krakowskie- Mariannhill, Pałac Saturna handlowego wschodu i zachoczy też Pałac Pod Filarami. du. Dla pielgrzymów najWyjazd może być Dla pielgrzymów najważniejsze ważniejsze jest jednak rozpatrywany jako sasanktuarium św. Jana jest jednak sanktuarium św. Jana modzielna dwudniowa Vianney’a w CzeladziVianney’a w Czeladzi-Piaskach, -Piaskach, które stapodróż lub trzydniowa propozycja dla konktóre stanowi miejsce modlitwy nowi miejsce modlikretnej grupy. Jedytwy o nowe powołania o nowe powołania kapłańskie. nym ograniczeniem kapłańskie. Oficjalnie Oficjalnie jest ono stosunkowo jest liczba osób – jedjest ono stosunkowo norazowo może to być młode, gdyż zostało erygowane w młode, gdyż zostamaksymalnie 25 osób. ło erygowane w 2015 2015 roku. W innym wypadku jest roku. Wezwanie nie jest problem z noclegiem bądź przypadkowe, ponieważ też cena wyjazdu może nawet jednym z fundatorów świąsię podwoić. Przewidywana go, leżącym w księstwie sie- tyni był krewny proboszcza z trasa prowadzi z południa na wierskim. Od XIX wieku roz- Ars - Wiktor Vianney. Znajpółnoc, jednak nic nie stoi wijany był w całym Zagłębiu dują się tam relikwie świętego na przeszkodzie, by ją zmo- Dąbrowskim przemysł wydo- księdza. Ciekawa jest również dyfikować. Klucz, po jakim bywczy i przetwórczy, przez bryła sanktuarium, gdyż jest polecam się przemieszczać, co większość Polaków wyklu- ona wzniesiona w stylu neopolega na chrystocentrycznej cza te rejony jako nieinteresu- romańskim południowym.

[ 51 ]


Jest to romanizm nieznany na północ od Alp w okresie średniowiecza. Następnym miejscem będzie sąsiedni Będzin - historyczna stolica Zagłębia Dąbrowskiego. Najstarsza wzmianka o mieście pochodzi z roku rozpoczynającego wiek XIV. Jego największym dobroczyńcą był Kazimierz Wielki, który w latach czterdziestych tego samego wieku uczynił z miejscowości twierdzę niemal nie do zdobycia. Mieszkańcy byli wdzięczni za ten gest tak bardzo, że postanowili owego władcę uwiecznić na zawsze w legendzie jako autora nazwy miasta. Gdy przebywał na zamku miał rzec: „Tam rosną dąbrowy, tam sosnowy, tutaj będziem My, tam Pogoń, a tam czeladź nasza, a jeżli tu mało będzie miejsca, to reszta stanie za górą”.

Miasto to jednak jest warte uwagi nie tylko ze względu na swój wiek i romantyczne historie. Jest to przede wszystkim jedno z najważniejszych miast dla żydów, które nie jest położone w Izraelu. Nasi bracia w wierze potwierdzają ten fakt każdą wycieczką do naszego kraju, gdyż program takiego wyjazdu musi zawierać trzy miejsca: Auschwitz, Kraków i Będzin właśnie. Związane jest to z działalnością wielu uznanych rabinów oraz z zachowanymi w mieście oryginalnymi prywatnymi synagogami. Niestety z ok. 80, które istniały tu przed wojną, dziś wiemy o położeniu tylko trzech, a dwie z nich możemy zwiedzać. Są to Brama Cukermana oraz Mizrachi. W obu zachowały się oryginalne freski i pewne informacje o ich losie. Pierwsza z nich swą wyjątkowość

źródło: kadry z filmu

/ m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

[ 52 ]

zawdzięcza posiadaniu dwóch poziomów. Druga natomiast jako jedna z nielicznych w Europie zachowała freski niemal wszystkich znaków zodiaku. Co równie ważne, można zwiedzić wspomniany wcześniej zamek będziński, który jest początkiem lub końcem Szlaku Orlich Gniazd. Budowla jest wyjątkowa nie tylko ze względu na architekturę, ale również zbiory uzbrojenia oraz wystawy czasowe na szczycie wieży. Niestety należy się spieszyć z jego zwiedzaniem, ponieważ wydobycie węgla w tym rejonie uruchomiło… nieczynny uskok tektoniczny. Jest to jeden z niewielu przykładów (o ile nie jedyny) na całym świecie takiego zjawiska geologicznego. Niejako całość z twierdzą stanowi podziemny schron z czasów II wojny światowej oraz Pałac Mieroszew-


m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

/ źródło: kadry z filmu

skich. Wszystkie obiekty można zwiedzać przez cały rok. Z Zagłębia Dąbrowskiego przenosimy się na Jurę Krakowsko-Częstochowską do Żarek. Jest to głównie miejscowość noclegowa o urokliwej historii i sporych możliwościach turystycznych o poranku i wieczorem. Ze względu na 600-letnią historię i ogromną liczbę żydowskich osadników (ok. 27%) miasto może zapewnić nie lada atrakcje. Oprócz szlaków kulturowych, takich jak Szlak Kultury Żydowskiej, można również spędzić chwilę na sportowo, wybierając Szlak Jurajski. Zarządcy Żarek kładą jednak nacisk na samoświadomość mieszkańców regionu, stąd też warto to wykorzystać w trakcie wieczornego spaceru, robiąc sobie sesję zdjęciową na starym mieście, które wieczorem przypomina to z lat

40. i 50. ubiegłego wieku. Za dnia interesującą ofertą są zabytki sakralne (np. kościółek św. Barbary) oraz oferta skansenów i muzeów (np. Muzeum Dawnych Rzemiosł w Starym Młynie). Na terenie miasta znajduje się również kolejny punkt naszej podróży, czyli Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej Patronki Rodzin. Celem podróży do tego sanktuarium jest modlitwa o nowe powołania do życia oraz ochrona poczętych i już zagrożonych. Opiekę nad tym miejscem sprawują paulini znani z Jasnej Góry. Swoją rolę miejsce to zawdzięcza 70-centymetrowej figurce przedstawiającej Najświętszą Marię Pannę z Dzieciątkiem na ręce. Pochodzi ona prawdopodobnie z Rusi, na co wskazuje legenda o przejeżdżającym przez to miejsce Włady-

[ 53 ]

sławie Opolczyku powracającym z Rusi na Śląsk po trudnej wyprawie. Spragniony władca wraz ze swoim wojskiem postanowił prosić o pomoc Najświętszą Panienkę. Po oracji z ziemi wybiło źródło. W tym też miejscu książę postanowił wyrazić swoją wdzięczność, pozostawiając wspomnianą figurkę w wyrzeźbionej z drewna kapliczce. Rzeźba przedstawia Maryję w stylu tzw. pięknych Madonn. Jest to forma przedstawienia wyidealizowanej rzeczywistości. W związku z tym Matka Boska ma na twarzy przedstawiony wyraz strapienia ciężarem Syna, a jednocześnie widać promyk radości z tego faktu, co może wskazywać na trudy i radości macierzyństwa. 


[ 54 ]


RECENZJE ïƒ [ 55 ]


NOWOŚĆ

MIARA BOHATERSTWA

"PRZEŁĘCZ OCALONYCH" (2016) REŻ: MEL GIBSON

[ 56 ]


Ada Maksymiuk

N

owy film wojenny , nowe oczekiwania trudnego , damskiego widza .

C zy „P rzełęcz ocalonych ” poradziła sobie z wysoką poprzeczką , którą ustawiły poprzednie produkcje z tego samego gatunku ?

G

dy tylko usłyszałam, niesamowitego człowieka. efekty specjalne. Wybuchy, że Mel Gibson reży- Biografia takiej znakomi- granaty, strzelanie to oczyseruje kolejny film, tości, jak Desmond T. Doss wiście najlepszy sposób na czekałam na jego premierę z wiązała się jednak z wielkim wzbudzenie podziwu nad niecierpliwością. Abstrahu- ryzykiem. Sama historia tego kunsztem reżyserskim. Co jąc od jego życia prywatnego, mężczyzny dawała niesamo- ciekawe, Gibson nie popełnił Gibson latami swojej pracy wite pole do reżyserskiego tego błędu. To Doss był główudowodnił jak wspaniałym popisu. ale wszyscy wiemy, nym tematem filmu, nie zaś jest aktorem, a w 1993 pole bitwy. roku zaczął zaskakiCała historia Widz nie musiał oglądać kolejnej wać w zupełnie notego wyjątkowego wej roli, stając się człowieka zostawspaniałej roli dobrze znanego już reżyserem. To coś, je opowiedziana aktora, mógł się natomiast skupić na co zdecydowanie z ogromną czułoprostolinijności, która cechowała Dossa charakter yzuje ścią. W rolę Dewszystkie wychosmonda wcielił i która idealnie została odegrana przez dzące spod jego się młody Andrew Andrew Garfielda. rąk filmy, to przede Garfield. Jeśli jego wszystkim interesujątwarz wydaje wam się cy scenariusz i niesamowita jak łatwo zepsuć potencjalnie znajoma, to dlatego, że wigłębia prezentowanych ob- dobry film. Przyznaję jednak, dzieliście go w nowych filrazów. Jego reżyseria to nie że jeśli na świecie jest reży- mach ze Spider-Manem. tylko hollywoodzkie nazwi- ser, który mógłby udźwignąć Mogę tylko przyznać, że rosko czy wielomilionowa pro- wartość tej historii, to na śnie w nim ogromny talent dukcja, to też jego własne, pewno jest nim Mel Gibson. aktorski i, moim zdaniem, ta subiektywne spojrzenie na Filmy o tematyce wojen- rola została obsadzona idealporuszaną problematykę, nej nie są żadną nowością. nie. Tym razem Mel Gibson Branża filmowa przechodzi Zaczynając od dziecińzdecydował się opowiedzieć samą siebie w tym absur- stwa, rozbijając się po drodze historię prostego, aczkolwiek dalnym wyścigu o najlepsze o alkoholizm ojca i inne pro-

[ 57 ]


źródło: www.bajki-grajki.pl

blemy rodzinne, obserwujemy, jak Desmond staje się młodym mężczyzną o wyjątkowo czystym sercu i ogromnej wrażliwości na krzywdę innych ludzi. Jego młodość przypada jednak na niespokojny czas schyłku II wojny światowej, w okresie, gdy Amerykanie toczyli krwawe i ciężkie walki z Japończykami o każdy kawałek lądu nad Pacyfikiem. Desmond mimo sprzeciwu ojca i strachu swojej ukochanej o jego życie, decyduje się wstąpić do armii. Rozwijając swoją pasję do medycyny, wiedziony ambicją i marzeniem,staje się sanitariuszem. Doss zaciąga się do wojska z przekonaniem, że w okresie, gdy wszyscy naokoło będą życie odbierać on będzie je chronić, niosąc pomoc możliwie największej ilości potrzebujących. Cały plan, choć w swych podstawach wyjątkowo szlachetny, spotkał się z ogromnym niepowodzeniem. Wyjątkowość i dobroć Doss’a wiązała się z silnie ugruntowanymi wartościami religijnymi i moralnymi. Był gorliwym Adwentystą Dnia Siódmego, pacyfistą, ale jednocześnie prawdziwym patriotą, pragnącym chronić swoją ojczyznę. Doss przysiągł sobie jednak, że biorąc udział w tej wojnie nie będzie dotykał broni, odmówił jej noszenia, a nawet nauki obsługiwania.

Taka postawa nie spotkała się jednak ze zrozumieniem ze strony wojska. Doss, wraz ze swoimi poglądami, stał się prawdziwym pośmiewiskiem. Niejednokrotnie prześladowany przez swoich „kolegów” nie ugiął się jednak, przystając przy swoim. Film w bardzo dobitny sposób pokazuje ten brak akceptacji. Wojsko pełne jest młodych, silnych, przepełnionych testosteronem mężczyzn, którzy szybko uznali Desmonda za tchórza, nie rozumiejąc jeszcze, na czym tak naprawde polegała jego cywilna odwaga. Doss nie odnalazł wsparcia ani w grupie, ani wśród swoich przełożonych. Każdy chciał się go pozbyć, wmawiając mu nawet szaleństwo, gdy jedynym, czego tak naprawdę Doss chciał, była odrobina zrozumienia dla dogmatów jego wiary oraz prywatnych postanowień. Choć mówi się, że wojna to okres największej pobożności narodu, nikt nie traktował jej wcześniej na froncie jako jedynego oręża. Mężczyźnie udało się jednak osiągnąć cel, a jego z pozoru szalony pomysł uratował potem wiele cennych istnień. Choć nieuzbrojony, niejednokrotnie poniżany, Desmond Doss nie zrezygnował ze swojej służby, nie szukał drogi powrotnej do domu. Z maniakalnym uporem chciał ratować życia

[ 58 ]


innych, ryzykując tak frywolnie swoim. „Przełęcz ocalonych” nie jest typowym filmem wojennym, moim zdaniem powinna znajdować się bardziej wśród tych biograficznych. Temat II wojny światowej nigdy wcześniej nie został pokazany tak pobocznie, co bardzo mi się podobało. W tej historii liczył się jeden człowiek, jego własna sprawa i jego wyższy cel. Gwiazdy takie jak Vince Vaughn czy Sam Worthington były postaciami drugoplanowymi, dzięki czemu film nie był tak pretensjonalny. Widz nie musiał oglądać kolejnej wspaniałej roli dobrze znanego już aktora, mógł się natomiast skupić na prostolinijności, która cechowała Dossa i która idealnie została odegrana przez Andrew Garfielda. Trudny heroizm, niesamowity upór oraz obraz męskości i odwaga, której nikt by się nie spodziewał stworzyły razem prawdziwy, kunsztowny popis talentu reżyserskiego Gibsona. Świetna ścieżka dźwiękowa trzymała w ogromnej niepewności, a strach, zaglądając w oczy walczących chłopców, przez moment był nawet wyczuwalny na sali kinowej. Film wyraźnie zbudowany jest z trzech części. Pierwsza, to życie prywatne przed armią, druga to okres szkolenia wojskowego, a

trzecia to manewry na Hacksaw Ridge. Tak jak pierwsze dwie części bardzo mi się podobały, tak niestety Hacksaw Ridge, choć powinno być punktem kulminacyjnym całej historii Dossa, miałam wrażenie, że trochę za bardzo się ciągnęło, zabierając czas na prawdziwe zakończenie. Gibson zdecydował się na relację prawdziwych bohaterów, ich wywiady sprzed lat, co jednak, w moim odczuciu, nie zakończyło całego filmu w należyty sposób. Wprawdzie możliwość zobaczenia tych postaci, tak jak wyglądali, wywołało piorunujące wrażenie z serii „nie mogę uwierzyć, że to się wydarzyło naprawdę”, to osobiście dalej czekałam na tę ostatnią scenę, w której bohater wróciłby do domu. Mimo mojej osobistej opinii co do zakończenia, uważam jednak, że jest to jeden z lepszych filmów, jakie przyszły na świat w 2016 roku. Każdy z nas czasami potrzebuje mocniejszych wrażeń, dreszczu emocji i kilku łez wzruszenia. Takie filmy jak „Przełęcz ocalonych” wyznaczają w dalszym ciągu wysoki poziom kina.

[ 59 ]


KSIĄŻKA VS FILM

DZIWNA WOJNA "WORLD WAR Z" (2013) REŻ: MARC FORSTER

& "WORLD WAR Z: WOJNA ŚWIATOWA ZOMBIE W RELACJACH UCZESTNIKÓW" AUTOR: MAX BROOKS

[ 60 ]


Rafał Growiec

P

roblem z książką

Maxa Brooksa i jej filmowym

odpowiednikiem zaczyna się już na poziomie tytułu . robi się tylko coraz ciekawiej .

P

A potem

rzyznam się szczer- tytułu. Oryginał brzmi: knął te opowieści. Jest to zbiór ze, że lubię tematykę „World War Z: An Oral His- paradokumentalny zombie w kinie. Nie tory of the Zombie War” wywiadów z ludźmi, którzy żebym lubił widok żywych (odniesienie do prawdziwej przeżyli starcie ludzkości z trupów, bo po tym się poz- książki „The Good War: An zombie do pierwszych chwil, naje dobre dzieło o nich, że Oral History of the World gdy zwłoki zaczęły ożywać w chińskich wioskach, aż jest ich bardzo mało. po wielką kontrofenDobra opowieść z Towarzyszące Gerry’emu sywę żywych. tego gatunku skupia postaci, na przykład izraelska Widzimy rozwój się przede wszystkim na ludziach żołnierka, Segen, czy szpieg Mossadu relacji – od pierwszych dni, gdy – na tym, jak zachWarmbrunn kradną trochę czasu przypadki były rzaowują się w obliczu ekranowego Pittowi, który jednak i dkie i rozproszone kryzysu, którego nikt nie był w stanie tak zostaje jedynym, który wpada na i nikt nie wiedział, co się właściwie przewidzieć i który pomysł użycia bakterii do walki z dzieje, przez wywystawia człownieumarłymi. buch Paniki, okres ieczeństwo na próbę. stabilizacji i wreszcie Bardzo dobra opowieść o zombie sprawia, że patrzymy War II)”, co zostało przez powolne zwycięstwo ludzi. na świat dokoła nas i zaczy- wydawcę przetłumaczone Od przerażenia starciem z namy się bać żywych. Dlat- na „World War Z: Wojna nieznanym wrogiem, przez ego książka Brooksa należy światowa zombie w relac- ryzykowne, odważne lub idbyć może do najciekawszych jach uczestników”. Pozost- iotyczne decyzje władz, po tego typu tworów i w pełni awiony angielski zwrot jest okres otrząśnięcia się i akodpowiednikiem angiels- ceptacji nowego status quo. zasługiwała na ekranizację. kich nazw na wojny świa- Okres Paniki pokazuje ludzWWZ towe – World War I i World kość w nie najciekawszych Zacznijmy od wzmian- War II. Podtytuł oddaje zaś barwach. Odradzają się stare kowanego już problemu formę, w jakiej Brooks zam- uprzedzenia, a dla wielu kra-

[ 61 ]


ź r ó d ł o : m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

jów jedynym ratunkiem okazuje się plan stworzony przez człowieka, którego najlepiej określa słowo „nieludzki”. Jak inaczej nazwać umysł zdolny chłodno zaakceptować ideę zapewnienia przetrwania wybranym elitom, a pozostawienie reszty jako wabik na zombie? Nowy obraz świata to nie tylko ludzie kontra zombie. To także najróżniejsze reakcje ludzkiej psychiki. Przykładem niech będą tu choćby quislingi, czyli ludzie, którzy z jakichś powodów uparli zachowywać się jak zombie. Są agresywni wobec żywych, uprawiają kanibalizm, ale z szansą na wyleczenie. Do tego zdziczałe dzieci i zwierzęta, a także Ostatni Ludzie na Ziemi, niechętnie przyjmujący powrót rządów ludzi na terenach, na których to oni byli panami i władcami. Niektórzy traktują WWZ jako satyrę, bo też sytuacje, do jakich dochodzi, są wprost tragikomiczne. Kuba przyjmująca uchodźców z USA, w tym dawnych uciekinierów z kraju Castro. Izraelczycy przyjmujący za swój mur ochronny Palestyńczyków, a porzucający zbyt trudną do obrony Jerozolimę, co powoduje podejrzliwość fanatycznych Palestyńczyków i wściekłość ultraortodoksyjnych Żydów. Celebryci organizujący w zamkniętej twierdzy reality show, w którym telewidzowie podziwiają ich reakcje na spustoszenie Manhattanu. Wielkie koncerny świadomie wypuszczające na rynek placebo i bezużyteczne gadżety do obrony przed zombie, byle tylko zarobić. Anglicy broniący się za pomocą zasobów muzealnych zamku w Windsorze i przeżywający renesans monarchii po tym, jak królowa stanęła na wysokości zadania i została z nimi zamiast uciekać do Irlandii. Obok nich są sytuacje czysto tragiczne jak bitwa pod Yonkers, przegrana z powodu chęci popisania się przed mediami, dziesiątkowanie armii rosyjskiej (w sensie: zabicie co dziesiątego żołnierza przez kolegów z oddziału) czy starcie dwóch łodzi podwodnych,

[ 62 ]


PODRÓŻE DR. LANE’A

I tyle na temat książki. A teraz film.

[ 63 ]

ź r ó d ł o : m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

które może być starciem dwóch kapitanów: ojca i syna. Błędna wiedza i brak przygotowania prowadzą do masowego exodusu na północ, gdzie szybko kończy się wszystko, co można zjeść – poza ludźmi. Nieporozumienie i brak wiedzy na temat zagrożenia prowadzą do wojny atomowej między azjatyckimi mocarstwami. Same zombie są raczej standardowo przedstawione. Wiecznie głodne, raczej powolne, gnijące trupy, których można pozbyć się tylko przez zniszczenie mózgu. Tym, co nowego wprowadza Brooks, to motyw walki morskiej, a raczej podmorskiej, z tymi istotami. Niepotrzebujące tlenu żywe trupy chodzą po dnie mórz i innych akwenów, stwarzając zagrożenie dla stref przybrzeżnych. Błogosławieństwem i problemem jest zamarzanie zombie w strefach surowych zim, które pozwala trochę odetchnąć, ale tylko do czasu, aż zamrożony potwór nie odtaje na wiosnę. Problem moralny, jak w każdej takiej fabule, powstaje, gdy ktoś zostaje ugryziony. Co robić z człowiekiem, który za chwilę może ożyć i stać się wrogiem? Jak odbudować populację w kraju już i tak spustoszonym przez wojnę i HIV? Jak zrozumieć zrzucenie broni chemicznej na uchodźców celem upewnienia się, że nikt z zarażonych nie wejdzie do strefy kwarantanny? Tu dochodzimy do kolejnego punktu, gdzie Brooks pokazuje, że WWZ to dobrze przemyślany utwór – mianowicie przygotowanie pod względem teorii i praktyki wojskowej. Dość szczegółowo opisuje działanie różnej maści sprzętu służącego do transportu, walki i namierzania, ponadto wrzuca kilka smaczków z historii. Rozpatruje walkę z zombie pod kątem czynników decydujących o zwycięstwie w starych wojnach – rekrutacji, wyszkoleniu i wyżywieniu armii, którymi nowi wrogowie nie muszą się przejmować.


Przyznam, że w związku z opóźnieniem dostawy wersji papierowej najpierw obejrzałem produkcję z Bradem Pittem. Ten zaś gra Gerry'ego Lane'a, ojca rodzinie i męża żonie, który porzucił pracę dla ONZ na rzecz bardziej bezpiecznego zajęcia w typowym amerykańskim mieście, Newark. Gdy dochodzi tam do wybuchu epidemii zombie, stary pracodawca wysyła po niego śmigłowiec, a potem stawia ultimatum: albo Lane pomoże walczyć z plagą, albo jego rodzina straci miejsce na bezpiecznym lotniskowcu i wyląduje w obozie dla zwykłych uciekinierów, gdzie od potworów będzie dzieliło ich tylko kilka metrów drutu i paru żołnierzy. Gerry rusza więc w podróż po całej zachodniej półkuli. Najpierw do Korei, gdzie dowiaduje się, że niektóre kraje zdążyły się przygotować na walkę z zombie, potem do Izraela, a wreszcie do Walii, gdzie ma nadzieję znaleźć sposób na zapewnienie bezpieczeństwa sobie,

bliskim i ludzkości. Oczywiście, nie mogło być tylko mowy o odwiedzaniu oblężonych miejsc. Porzucona w książce Jerozolima staje się punktem zbornym dla ocalałych, a potem miejscem rzezi. Towarzyszące Gerry’emu postaci, na przykład izraelska żołnierka, Segen, czy szpieg Mossadu Warmbrunn kradną trochę czasu ekranowego Pittowi, który jednak i tak zostaje jedynym, który wpada na pomysł użycia bakterii do walki z nieumarłymi. Odejście od paradokumentalnej konwencji pierwowzoru to nie jedyne, co nie spodobało się fanom papierowego WWZ. Skupienie na losach jednej rodziny, a nawet jednego człowieka, spowodowało znaczne spłycenie i zawężenie perspektywy tak czasowo, jak i geopolitycznie zmuszając scenarzystów (a było ich czterech!) do stosowania symbolicznych epizodów bez szerszego wyjaśnienia. Przede wszystkim widzimy tylko okres Wiel-

[ 64 ]


kiej Paniki, a reszta wojny jest przedstawiona tak mgliście, że autorzy równie dobrze mogli napisać: „Wypatrujcie drugiej części”. Wojna atomowa w Azji Środkowo-Wschodniej zostaje przedstawiona poprzez jeden widziany z samolotu grzyb atomowy i nie wiadomo do końca, czy to ludzie ze sobą walczą, czy ludzie z zombie. Zaś jeśli chodzi o filmowe żywe trupy, to do nich jest chyba najwięcej zastrzeżeń. Aby było szybko i efektownie, zombie zrobiły się szybkie i efektowne. Pustoszą miasta, nad którymi wznoszą się słupy dymu, powodują rozbicie samolotu, wspinają się na mury tworząc żywe wieże… Sam proces infekcji nie pozostawia zbyt wiele czasu na rozterki. Lane wylicza już na początku epidemii, że od ugryzienia do zgonu i przemiany upływa zaledwie kilka sekund. To powoduje też, że żywe trupy nie są zanadto żarłoczne. Złapią, zrobią gryza i biegną dalej, tym razem z nowym kolegą.

Prawdopodobnie wynika to z chęci stworzenia filmu dla jak największego grona odbiorców. Nie ma tu wielu krwawych scen, a ataki zombie są tak chaotyczne, że trudno skupić się na detalach. To gwarantuje filmowi dość niski próg wiekowy. Z kolei by móc spokojnie wyświetlać go w Chinach, usunięto wszelkie wzmianki, że epidemia mogła zacząć się w Państwie Środka. I nie, nie ma tu ani słowa o handlu organami więźniów politycznych. Z po części politycznych powodów usunięto wizytę Lane’a w Rosji – przede wszystkim jednak dwunastominutowa sekwencja bitwy na Placu Czerwonym kłóciła się z wizerunkiem głównego bohatera jako spokojnego ojca rodziny. Film pozostaje dobrym dziełem, choć jak słusznie zauważył Max Brooks, z książką łączy go tylko tytuł. Ta zaś mimo swojej formy jest dziełem interesującym, gdyż obnaża ludzkie i systemowe słabości i błędy. 

[ 65 ]


KSIĄŻKA

HIPISOWSKIE BREDNIE "JEDZ, MÓDL SIĘ, KOCHAJ" AUTORKA: ELIZABETH GILBERT

[ 66 ]


Ada Maksymiuk

H

ipisowskie brednie , nowy sposób życia czy dekadencki

Amerykanki? W szystko to , a nawet więcej , słyszałam , zanim w ogóle chwyciłam za tę książkę . D ziś żałuję , że stało się to dopiero teraz . wymysł bogatej

C

zasami książki być zupełnie innym prze- wcześniej trzymaliśmy w wpadają w ręce, gdy wodnikiem, niż się począt- ręce. Elizabeth Gilbert dzminie już kilka do- kowo spodziewałam. Oczy- ieli całość na 3 główne częśbrych lat od czasu ich świet- wiście, muszę tutaj dodać, że ci. Każda z nich zawiera 36 ności i fali popularności. mam taką prywatną zasadę: opowieści, kolejno z Italii, Tak właśnie trafiło do mnie zanim zacznę czytać, nig- Indii i Indonezji. Metafory„Jedz, módl się, kochaj”. dy nie szukam recenzji. Nie czne „I”, jednocześnie symNa początku nie byłam bolizowało prawdziwy zbyt entuzjastycznie cel tych podróży. „I”, z nastawiona, ale angielskiego zaimek Wszystkie nieprzychylne opinie bardzo chciałam internautów mówiące o tym, że jest osobowy „ja”, miało w końcu zobaczyć na celu podkreśleto książka o użalającej się nad sobą ekranizację z Julią nie tego, kogo tak kobiecie, świadczą niestety tylko o naprawdę będzie ta Roberts. Jedynym sposobem, żeby tym, że ktoś, kto ją czytał, po prostu książka dotyczyć. ocenić, czy była to Moim zdaniem, był jej nie zrozumiał. ekranizacja udana, to bardzo zgrabny jest oczywiście znajozabieg literacki. mość książki. Ta od jakiegoś Ogromnie zdziwiłam się, czasu leżała na półce i cze- wiedziałam wcześniej, że czytając wszystkie nieprzykała na swoją kolej. cały zamysł autorki polegał chylne recenzje internautów, Spodziewając się typowej na tym, że książka stanowiła ponieważ książka naprawdę książki, a la te z cyklu „Boso pamiętnik, nie zaś przewod- skradła moje serce. Oczywiśprzez świat”, spotkałam się nik. cie, może nie położyłabym z ogromnym zaskoczeniem. Już przy pierwszej stronie jej na miejsce obok BułhaPo tytule i okładce książka dowiadujemy się, że będzie kowa, ale mimo to, wywarła wydawała się potencjalnie to coś zupełnie innego od na mnie bardzo pozytywne podróżnicza, ale okazała się wszystkich książek, które wrażenie.

[ 67 ]


Elizabeth, a więc autorka, która wbrew wszystkim teoriom literatury chce być utożsamiana ze swoją bohaterką Liz, nie tylko rezygnuje z maski oczywistego alter-ego autora, ale otwarcie pisze, że Liz to właśnie ona. Uważam, że tego typu posunięcie wymaga ogromnej odwagi, zwłaszcza, jeśli wiemy jak bardzo osobistych przeżyć „Jedz, módl się, kochaj” dotyczy. Jeśli Liz to naprawdę Elizabeth Gilbert, to jest to, według mnie, jedna z odważniejszych kobiet, jakie chodzą po ziemi. Cała historia rozpoczyna się w momencie, gdy Liz zdaje sobie sprawę, że nie jest szczęśliwa ani w życiu, ani w małżeństwie, tonąc we wszechogarniającej rozpaczy. Jeśli ktoś z was kiedykolwiek doświadczył takiego stanu, to na pewno zrozumie, jak trudno jest się z niego podnieść. Jej się udało, ale dopiero po ogromnie długim czasie. Robiąc ten odważny krok, jakim jest porzucenie wszystkiego, co dotychczas znała, popełniając liczne błędy i coraz bardziej zapadając się psychicznie w sobie, Liz decyduje, że nadeszła pora, by zmienić swoje życie. Myślę, że wielu z nas dochodzi czasem do takich wniosków, nieliczni jednak naprawdę decydują się działać. Podróż do Italii (celowo nie używam tu nazwy Włochy, by zachować integralność z zamysłem autorki) miała na celu poszukiwanie przyjemności. Jak na życiowego rozbitka, próbującego z powrotem pozbierać swoje rozsypane kawałki, Liz nie mogła wybrać lepszej lokalizacji. Italia jest piękna i nieskomplikowana. Życie w Rzymie, choć szybkie i również nowoczesne,

[ 68 ]


ź r ó d ł o : m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

dalej ma w sobie coś z tego filmowego uroku. Liz jednak zupełnie nie skupia się na architekturze czy sztuce. Codziennie walczy, by nie dać się zwyciężyć złym myślom, które uporczywie jej towarzyszą i ją prześladują. Doświadcza jednocześnie trudności w znalezieniu definicji słowa wypoczynek, ucząc się codziennie, jak tego dokonać. Italia znana jest oczywiście ze swojej znakomitej kuchni, więc tutaj jedzenie stało się lekiem na całe zło, głównym punktem narracji, pokarmem dla ciała, ale też dla jej zbolałej duszy. Druga część ma dużo mniej hedonistyczny charakter. Indie, i całe zdobyte tam przez bohaterkę doświadczenie, pozostało dla mnie, jako czytelnika, fragmentem najbardziej odległym i najtrudniejszym do utożsamienia się. Nie chcę nazwać się ignorantką, dlatego poprzestanę na innym określeniu. W dziedzinie jogi i całej wiążącej się z tym tematem kultury jestem po prostu laikiem. Aczkolwiek wiele spraw, o których opowiadała Gilbert, wzbudziło moje żywe zainteresowanie i prawdziwą pasję odkrywcy. Chociaż sama nie szukam duchowego przewodnika, pięknym było dla mnie to, jak poprzez modlitwę na swój własny sposób udaje jej się znaleźć wewnętrzną równowagę. Gilbert nie traktuje jednak Boga w sposób tradycyjny, nie wyznaje żadnej konkretnej religii, po prostu szuka kontaktu z Bogiem, by czuć się bezpieczną i niewzruszoną na ból i troski. Dla niej każda droga jest dobra, czy poprzez medytacje, czy przez mod-

[ 69 ]


litwę. Otwarcie propaguje, że każda wiara prowadzi do Boga, jednocześnie nie narzucając nic swoim czytelnikom. Dla mnie jest to idealne podejście, przepełnione otwartością umysłu na odmienne religie i poglądy, stawiające je wszystkie na równi, nie wartościujące niczyich przekonań. Może sama nie jestem w stanie oddawać się medytacjom, ale jak najbardziej podziwiam drogę, którą Liz podjęła w celu zrozumienia samej siebie. Może i nie jest mi dane pojechać do Indii, ale różnica w jej samopoczuciu, jaką opisuje, sprawia, że muszę uznać tę część książki, jako równie wartościową z perspektywy całości. Trzecia część dotyczy wyjazdu do Indonezji, konkretnie na Bali. Może się wydawać, że prawdziwy raj na ziemi to idealne miejsce, by przestać się martwić o przeszłość. Liz podkreśla jednak za każdym razem, że walczy, by tamte myśli nie powracały, czując jednocześnie, jak staje się coraz bardziej szczęśliwym człowiekiem. Bali to miejsce pełne przesądów, dobrych i złych duchów, różnych, obcych nam obrzędów, ale zostało opisane, jako przystań pełna naprawdę pięknych, dobrych ludzi. Cała książka jest niesamowitą podróżą w głąb samego siebie, w poszukiwaniu tego, co naprawdę było Liz potrzebne, by być szczęśliwą, i to w taki sposób, jakiego naprawdę potrzebowała. Nie twierdzę, że każdy z nas powinien rzucić swoją doczesność, ale przykład Liz na pewno pokazuje, jak ważne jest wewnętrzne szczęście i jak bezsensownym jest dążenie za ustalonymi schematami. Wszystkie nieprzychylne opinie internautów mówiące o tym, że jest to książka o użalającej się nad sobą kobiecie, świadczą niestety tylko o tym, że ktoś, kto ją czytał, po prostu jej nie zrozumiał. Możliwe, że tak jak ja nie umiałam w pełni docenić części o Indiach, ktoś nie potrafił docenić całości. Prawdą jest, że jeśli nie doświadczy się takiego niszczącego bólu, który po części zrujnował, a po części odmienił życie Liz, nigdy nie zrozumie się drogi, którą przebyła i tak szczerze opisała. Dla mnie był to pamiętnik pełny zniesionego z godnością cierpienia, które nie zabiło, a zdecydowanie ją wzmocniło. Może nie jest to książka dla wymagającego czytelnika, może styl nie jest zbyt patetyczny, ale na pewno nie dam powiedzieć, że jest to książka pełna hipisowskich bredni. Jest w niej zdecydowanie więcej, ale jest to treść dostępna tylko dla tych, którzy potrafią zdobyć się, by zrozumieć więcej niż coś, co leży tylko w sferze ich własnych przeżyć. Na pewno wrócę do tej książki po więcej sił, a każdemu kto tę siłę potrzebuje znaleźć w sobie, szczerze i z serca polecam. 

[ 70 ]


ź r ó d ł o : m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

[ 71 ]


[ 72 ]


COŚ WIĘCEJ  [ 73 ]


LEGENDY

NA TROPIE WIEDŹMY – ŁYSA GÓRA

[ 74 ]


Emilia Ciuła

Ś

wiat magii jest zarówno bardzo pociągający , jak i niebezpieczny .

Według starodawnych wierzeń czarownice i czarodzieje spotykali się na sabatach , by podczas nich wymienić się wiedzą , którą zdobyli w ostatnim czasie lub oddać cześć diabelskim mocom . J ednym z takich miejsc był Ł ysiec – Łysa Góra.

N

ic dziwnego, że od ma symboliczne znaczenie acyjnej, części zwierząt, zarania dziejów – znak, którego zadaniem krwi zmarłych itd.), których ludzie albo czerpali jest komuś zaszkodzić i ot- przygotowanie wiąże się z wiedzy czarowników, albo worzyć wpływ diabła na z wymawianiem formuły się ich obawiali. Z czasem daną osobę. Można odpraw- podczas przyrządzania. Dzlęk przed diabelskimi moiałanie substancji zależy od cami sprawił, że wiele intensywności złorzeczekobiet spalono na stonia ofierze, a charaktChociaż ludzie obawiali się sie lub poddano torerystyczny ból brzucha mocy czarownic, to często z turom. Powszechnie osoby, której chciało się rozumiane „czarown- nich korzystali. Ponoć wiedźmy zaszkodzić ustępuje po ice” na co dzień nie można było odróżnić od innych wydaleniu substancji wyróżniały się z tłukobiet wypatrując w ich oczach (która przyjmuje różne mu. Kobiety parające dziwne formy). Drugim dwa koziołki. Dlatego czarownice się magią, według posposobem odprawienia dań, miały do czynie- nigdy nie patrzyły w oczy innym guseł jest zaczarowanie nia z biesami (złymi przedmiotu symbolizuludziom. duchami, które mogły jącego daną osobę i dzwnikać w ciała innych iałanie jak w rytuale „krzyludzi i kierować ich działawdzenia” poprzez laleczki niami), odprawiały gusła i ić je w dwojaki sposób. Pier- voodoo. czyniły uroki. Współcześnie wszym z nich jest bezChociaż ludzie obawigusła, które odprawiają pośrednie podanie danej ali się mocy czarownic, to osoby powiązane z szata- osobie pokarmu lub napoju często z nich korzystali. nem są związane z wyko- zrobionego ze specjalnych Ponoć wiedźmy można było naniem przedmiotu, który substancji (krwi menstru- odróżnić od innych kobiet

[ 75 ]


wypatrując w ich oczach dwa koziołki. Dlatego czarownice nigdy nie patrzyły w oczy innym ludziom. Łysa Góra stała się miejscem kultu, ponieważ wyraźnie górowała nad wioskami. Niegdyś uważano, że w miejscach wysoko umiejscowionych przepływa energia i magia, dlatego odbywały się tam sabaty i urządzano wiele obrzędów, jak np. obrzędy nocy świętojańskiej. Według wierzeń, czarownice przybywały na Łysiec na miotłach, które wcześniej smarowały specjalną maścią skomponowaną z węży, jaszczurek, wróblich piórek i żabiego skrzeku. Pokrycie całego „pojazdu” tym specyfikiem było konieczne i dawało gwarancję dotarcia na miejsce spotkania. Kiedy czarownica niedokładnie pokryła miotłę maścią, wtedy spadała i część podróży na sabat musiała pokonać pieszo. Na samym szczycie

przechodzono do sedna atrakcji, czyli rozpalenia ognia, warzenia mikstur, rozmów zdradzających nowe przepisy na eliksiry. Największą moc ich magiczne wywary osiągały w Noc Kupały. Wtedy spotkania wiedźm trwały do rana, z pierwszym pianiem koguta opuszczały ich biesy, a one same wracały do domów bogatsze o nową wiedzę. Na Łysej Górze czczono również takie bóstwa starosłowiańskie jak: Lelum i Polelum (identyczni bliźniacy Łady), Śwista, Pośwista i Pogodę. Ostatni trzej wymienieni bożkowie nosili nazwę „Triady z Łysej Góry”. Wszyscy sprawowali pieczę nad zjawiskami przyrodniczymi. Świst był bogiem wiatru, jego syn – Poświst również czuwał nad wiatrem, natomiast Pogoda opiekowała się zjawiskami atmosferycznymi. Na Łysej Górze oddawano również cześć

[ 76 ]


ź r ó d ł o : m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

zmarłym i ich duchom. W nocy z 30 kwietnia na 1 maja na jej szczycie gromadziły się tłumy, aby ugasić święty płomień, przywitać dusze zmarłych, które w tym czasie schodziły na Ziemię, a następnie na nowo rozpalić ogień symbolizujący odrodzenie. Obecnie na szczycie góry położona jest Bazylika Mniejsza pw. Trójcy Świętej i Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego. Z wybudowaniem opactwa związana jest legenda, kiedy Emeryk – syn króla Węgier ‒ udał się do swego wuja Bolesława Chrobrego z relikwiami Krzyża Świętego, nagle wśród zarośli dostrzegł jelenia, lecz gdy chciał go zabić zobaczył pomiędzy jego porożem świetlisty krzyż. Następnie ukazał mu się anioł, który poprowadził go do małego klasztoru, Emeryk zrozumiał, że właśnie w tym miejscu powinien złożyć relikwie.

Łysa Góra to miejsce pełne tajemnic. Faktem jest, że aura tego fascynującego punktu odczuwalna była już wśród Słowian. Teraz znajduje się tam miejsce kultu Krzyża Świętego. Miejsce, które według podań było opanowane przez czarne moce, obecnie rozjaśnia światło Jezusa. Chociaż pod Łysą Górą można zakupić wiele pamiątek związanych z kultem czarownic, większość turystów przybywa tu ze względu na obecność relikwii i piękne widoki, które można podziwiać podczas wspinaczki. 

[ 77 ]


Ś W I AT

ARABIA SAUDYJSKA – PRAWO CZY BEZPRAWIE?

[ 78 ]


Ewa Skrzypczyk

A

Saudyjska to miejsce surowych zasad, bezprawia i nierówności . J est nazywana „ krajem z seksualną obsesją ”. T utaj czas zatrzymał się na epoce średniowiecza . T o kraj , rabia

w którym kara śmierci transmitowana jest w telewizji

publicznej .

W Arabii Saudyjskiej prawo to islam .

S

kodyfikowanego prawa wieku. Funkcjonują trybu- taje przydzielony tłumacz. w Arabii Saudyjskiej nały, jest możliwość złoże- Zeznania jednego mężczyzny nie ma, mimo tego nia apelacji, kasacji, obow- równoważą zeznania dwóch sądy funkcjonują. Nie ma iązuje prawo do posiadania kobiet. Rodzina królewskonstytucji uchwalonej, jest obrońcy, obecny jest urząd ka nie musi odpowiadać konstytucja nadana przez oskarżyciela i sędziów po- na wezwania i stawiać się króla – Podstawowe Prawo mocniczych. na rozprawach. Stoi ponad Rządzenia - której należy prawem. przestrzegać. Nie ma koPRAWO TO ISLAM Ukamienowanie – deksu karnego, jest Saudyjczycy są zobliwymiar sprawiedlinajbardziej okrutny rodzaj gowani do jawnego manwości. Nie ma też przkary śmierci – nie angażuje ifestowania swojej wiary estępczości, ponieważ kata, tylko zgromadzony tłum. – islamu. Religia nakazuza kradzież grozi utrata dłoni. Nie ma wyWówczas krew na rękach ma je odmawianie modlitw borów powszechnych, każdy człowiek, który zdecyduje pięć razy w ciągu dnia. Wówczas miasto zamwładzę pełni rodzina się rzucić kamieniem w iera. Muttawa – policja królewska. W Arabii religijna - objeżdża okoskazanego. Saudyjskiej jest jedno, licę, wzywając do modłów, powszechne, obowiązujące wszystkich obywateli W praktyce sposoby a jednocześnie pilnuje, aby prawo – prawo szariatu. przeprowadzania rozpraw każdy sklep i restauracja Zgodnie z art. 26 ustawy sądowych pozostawiają wiele zostały zamknięte na czas zasadniczej z 1992 roku pra- do życzenia. Zdarza się, że przeznaczony dla Mahomewa człowieka są przestrze- pozwani zostają skazani bez ta. Ze względu na tak częste gane zgodnie z zasadami przedstawienia wystarcza- modlitwy meczety znajdują spisanymi w Koranie. jącej liczby wiarygodnych się nawet w centrach handTeoretycznie aparat dowodów. Czasem odma- lowych, aby muzułmanie w sądowy jest zorganizowa- wia się im prawa do obrony, każdej sytuacji mieli do nich ny według standardów XXI a obcokrajowcom nie zos- jak najłatwiejszy dostęp.

[ 79 ]


Wymiar sprawiedliwości jest zobowiązany do tego, aby orzekać według prawa spisanego w Koranie. Nigdy nie zostało ono w żaden sposób skodyfikowane. Istnieje jedynie coś takiego jak idżtihad - nowe interpretacje Koranu, który miał pomóc w wyjaśnieniu i ujednoliceniu prawa. Ostatnia przeprowadzona analiza pochodzi z XV wieku. Prawo w dużej mierze jest poddane dowolnej, subiektywnej interpretacji sędziów. Ta sytuacja sprawia, że wymiar kar jest bardzo elastyczny, zwłaszcza jeśli chodzi o przestępstwa przeciwko islamowi. Wyroki są niekonsekwentne i niespójne. Zdarza się, że podejrzany spędza w areszcie o wiele więcej czasu niż jest to dozwolone. Oficjalnie areszt powinien trwać sześć miesięcy. Nie jest nigdzie jasno zapisane, za co grożą represje. Nie ma konkretnego podziału na dobro i zło. Oskarżony nie jest w stanie powołać się na żaden przepis, artykuł czy paragraf, bo go po prostu nie ma. W Arabii Saudyjskiej obowiązuje prawo religijne, określane mianem zwyczajowego. OKO ZA OKO, ZĄB ZA ZĄB

Podczas wydawania wyroków sąd bardzo często bierze pod uwagę wolę ofiary. Wówczas kara wymierzona oskarżonemu jest równoważna z krzywdą, jaka ją dotknęła. Jeśli w wyniku okoliczności, które wyniknęły z popełnienia przestępstwa, ofiara straciła rękę, jest duże prawdopodobieństwo, że sąd nakaże odcięcie ręki oprawcy. Istnieją przypadki, w których skazańcy tracili nie tylko ręce i nogi, ale także zęby. Jednakże najbardziej kontrowersyjnym żądaniem ofiary zaakceptowanym przez sąd – lecz do tej pory niewykonanym - był wyrok nakazujący przecięcie rdzenia kręgowego. Od czasów panowania Hammurabiego niewiele się zmieniło. Nadal obowiązuje zasada „oko za oko, ząb za ząb”, dzisiaj zwana „prawem kisas”. Umowne represje za drobne przestępstwa są bardzo dotkliwe. Przywłaszczenie samochodu jest karane odcięciem nogi, kradzież – utratą dłoni. Za przekroczenie dozwolonej prędkości, oprócz grzywny, grozi także kilkadziesiąt batów. W Arabii Saudyjskiej kara chłosty jest bardzo często stosowana. Skazany zostaje ukarany publicznie, na oczach tłumu ludzi. Oprócz powszechnie stosowanych tortur w Arabii Saudyjskiej istnieje także prawo do wymierzania kary

[ 80 ]


[ 81 ]

ź r ó d ł o : m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

śmierci. Przestępstwa, za które grozi śmierć, mają szerokie spektrum: od cudzołóstwa po apostazję. Sposób wykonywania kary jest odmienny niż na Zachodzie. Odbywa się na widoku publicznym, wśród setek zgromadzonych ludzi. Zdarza się, że jest transmitowana w miejscowej telewizji. W zależności od stopnia szkodliwości popełnionego czynu sędzia ma prawo skazać oskarżonego na ścięcie, ukamienowanie, rozstrzelanie lub ukrzyżowanie. Egzekucji przez ścięcie najczęściej dokonuje się na placu Ad-Dira, zwanym też Chop-Chop Square (Plac Siekania). Ofiara, ubrana w białą szatę, z twarzą zakrytą czarnym materiałem klęczy przed zamaskowanym katem, który jednym ruchem miecza pozbawia ją głowy. Ukamienowanie – najbardziej okrutny rodzaj kary śmierci – nie angażuje kata, tylko zgromadzony tłum. Wówczas krew na rękach ma każdy człowiek, który zdecyduje się rzucić kamieniem w skazanego. Zasady kamienowania kobiet i mężczyzn są inne. Mężczyźni zostają przysypani ziemią i żwirem do wysokości bioder, natomiast kobiety – do ramion. Nieszczęśnicy zostają przykryci całunem, najczęściej mają oczy zakryte przepaską. Na komendę ludzie rzucają w nich kamieniami aż do momentu, w którym nadejdzie śmierć. Wtedy tłum się rozchodzi. W prawie, które obowiązuje w Iranie, znajduje się zapis dotyczący wielkości kamieni. Nie mogą być one zbyt duże, aby zgon nie nastąpił zbyt szybko - od jednego czy dwóch rzutów. Arabia Saudyjska podpisała Arabską Kartę Praw Człowieka, Konwencję o prawach dziecka (26 stycznia 1996) oraz Konwencję w sprawie zakazu stosowania tortur (23 września 1997), mimo tego prawa człowieka są systematycznie łamane. 


[ 82 ]

Może coś Więcej, nr 25 / 2016 (77)  

Może coś Więcej... O BOHATERACH ADWENTU

Może coś Więcej, nr 25 / 2016 (77)  

Może coś Więcej... O BOHATERACH ADWENTU

Advertisement