Page 1

nr 12 / 2016 (64)

8 - 19 czerwca

ISSN 2391-8535

...O NORMALNOÅšCI [1]


OKIEM REDAKCJI

TEMAT NUMERU

KOŚC

Wydarzenia i Opinie

...o normalności

Z ży Kośc

[8]

[26]

Reform ciąg dalszy

Normalne normy

Mateusz Ponikwia

Małgorzata Różycka

[5

Strumienie łaski, z

Rafał G

[30]

Szaleństwo unormalnione, szalona normalność

Felietony [12]

Rafał Growiec

Patriotyzm koszulkowowrzeszczący

[36]

Wojciech Urban

Normalność do hurtu Ada Maksymiuk

[16]

Historii to się ucz! Adrian Hulbój

Pis Świ

[60

O chrupaniu diable w

Rafał G

[40]

Nie jesteśmy zwierzętami, czyli leming też człowiek Wojciech Urban

Myśli niekontrolowane

[46]

Dlaczego potrzebujemy kwalifikować się jako normalni?

[20]

Szaleństwo życia

Mateusz Nowak

Maciej Puczkowski

[50]

Znieczulica - czy stała się normalnością? Lena Ciepielak

[2]

Felie Pobo

[6

Strac wielkie Kajetan


CIÓŁ

ycia cioła

56]

e, nie tylko z Piekar

Growiec

mo ęte

0]

u Chrystusa i kagańcu

Growiec

RECENZJE

COŚ WIĘCEJ

Filmy

Rozmowy

[70]

[80]

Incredible Hulk czyli trudne początki MCU

Bóg "wyszedł z mody" - rozmowa z Jakubem Zaborskim

- "Incredible Hulk" (2008)

Emilia Ciuła

Mateusz Nowak

Refleksje Książki

[84]

[74]

Pisane na ciele

Świadectwo zagłady

Ada Maksymiuk

Adrian Hulbój

[88]

- Wojciech Tochman "Dzisiaj narysujemy śmierć"

Wdzięczność a zdrowie

eton ożny

Agnieszka Chmielowiec

64]

ch ma e oczy Garbela

[3]


Redaktor Naczelna: Anna Zemełka

Redakcja: Emilia Ciuła

Kajetan Garbela

Rafał Growiec

Mateusz Nowak

Krzysztof Małek

Maciej Puczkowski

Mateusz Ponikwia

Wojciech Urban

Małgorzata Różycka

Korekta: Andrea Marx Alicja Rup

Współpraca: Lena Ciepielak

Adrian Hulbój

Marcin Kożuszek

Michał Musiał

Anna Kasprzyk

Krzysztof Reszka

Łukasz Łój

Maciej Zębik

Kontakt: strona internetowa: www.mozecoswiecej.pl e-mail: mozecoswiecej@gmail.com współpraca i teksty: wspolpraca.mcw@gmail.com promocja i reklama: promocja@mozecoswiecej.pl [4]


Dołącz do nas! wspolpraca.mcw@gmail.com

[5]


[6]


OKIEM REDAKCJI ïƒ [7]


WYDARZENIA I OPINIE

REFORM CIÄ„G DALSZY

[8]


Mateusz Ponikwia

P

odczas piątkowej konferencji prasowej, premier

Beata Szydło

przedstawiła podstawowe założenia nowego programu wsparcia systemu mieszkaniowego.

Zdaniem szefowej rządu,

zaprezentowane rozwiązanie może w sposób korzystny wpłynąć

na sytuację rodzin najuboższych i wielodzietnych.

P

rojekt pod nazwą zakup. Zdaniem Beaty Szydło Zgodnie z przedstaw„Mieszkanie Plus” ma zaprezentowane rozwiązanie ionymi założeniami proprzede wszystkim sta- stanowi nie tylko realizacje gramu, mieszkania dostępne nowić wsparcie budownic- kolejnej obietnicy wyborczej, mają być w dwóch opcjach. twa społecznego. Głównym ale przede wszystkim wpi- Pierwsza z nich odnosi się filarem programu zostanie suje się w szerzej zakrojoną jedynie do samego wynajmu, Narodowy Fundusz Miesz- kategorię działań rządu uk- druga z kolei ma prowadzić kaniowy, złożony przede ierunkowanych na wspieranie po określonym czasie do wszystkim z gruntów stanow- rodzin. Premier podkreśliła, uzyskania własności. W zaiących własność Skarbu leżności od wybranego Państwa. To właśnie wariantu, różnie mają państwowe nieruchozostać ukształtowane Kazimierz Smoliński uchylił mości będą wykorzysceny czynszu. Koszt się od odpowiedzi na pytanie tane do budowy tanich wynajmu powinien osmieszkań na wynajem. cylować miedzy kwotą o prognozowaną liczbę Zadaniem Funduszu 10, a 20 zł/m2. Natomiwybudowanych mieszkań, będzie przekazywanie ast, w przypadku chęci zastrzegając przy tym, że nie chce gruntów pod budownpóźniejszego przejęwprowadzać w błąd i podawać ictwo mieszkaniowe. cia własności należy Program tanich liczby, która mogłaby okazać się liczyć się z koniecmieszkań adresowany znością dopłaty 20% niewspółmierna i nieprzystająca do jest przede wszystkim podstawowej kwoty rzeczywistości. do osób, które nie dysczynszu miesięcznie. ponują odpowiednimi Kazimierz Smolińsśrodkami finansowymi ki, wiceminister infrasżeby wynająć mieszkanie na ze jest to pierwsza komplek- truktury i budownictwa wywarunkach komercyjnych sowa próba zażegnania prob- jaśnił, że do Funduszu mogą albo też nie są w stanie uzyskać lemów mieszkaniowych Po- zostać włączone także grunty kredytu hipotecznego na jego laków. inne niż państwowe, np. sta-

[9]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

nowiące własność gmin. Zauważył on bowiem, że gminy już w tej chwili zgłaszają chęć udziału w rządowym programie mieszkaniowym. Niewykluczone jest również przeprowadzanie przedsięwzięć budowlanych na gruntach prywatnych, jeżeli właściciele takich nieruchomości będą zainteresowani przystąpieniem do programu. Z kolei Andrzej Adamczyk, szef resortu infrastruktury i budownictwa wskazał, że budżet państwa nie zostanie w żaden sposób obciążony kosztami finansowania podejmowanych przedsięwzięć. Zdaniem ministra, Narodowy Fundusz Mieszkaniowy – operując na nieruchomościach, które zostaną przekazane – wygeneruje środki finansowe niezbędne do realizacji całego programu. Stosownie do informacji przekazanych przez przedstawicieli Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, od grudnia ubiegłego roku prowadzone są szczegółowe działania mające na celu weryfikację potencjalnych gruntów mogących wziąć udział w programie i tym samym stać się elementami Funduszu. Mimo ponad półrocznego okresu poświęconego na analizę danych, nie udało się dotąd ustalić powierzchni przeznaczonej na realizację rządowego projektu. Nieco niepokoić może brak przedstawienia konkretnych założeń i szczegółowych wyliczeń. Przedstawiciele rządu nie byli w stanie podać przewidywanej liczby nowopowstałych mieszkań. Kazimierz Smoliński uchylił się od odpowiedzi na pytanie o prognozowaną liczbę wybudowanych mieszkań, zastrzegając przy tym, że nie chce wprowadzać w błąd i podawać liczby, która mogłaby okazać się niewspółmierna i nieprzystająca do rzeczywistości. Powściągliwość ministra należy oceniać pozytywnie, w szczególności mając na względzie, że echa zapowiedzi – poczynionych przez poprzedni rząd Prawa i Sprawiedliwości – budowy 3 milionów mieszkań wciąż nie milkną w niektórych przekazach politycznych i medialnych.

[ 10 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

Chociaż z prezentacji planu wynika, że nowe mieszkania mają zostać wzniesione w różnych częściach kraju, to jednak nie do końca wiadomo gdzie konkretnie mogą powstać. Minister zaznaczył tylko, że powołany zostanie Narodowy Operator Mieszkaniowy. Zadaniem tej wyspecjalizowanej jednostki, określonej mianem operatora zastępczego, będzie koordynowanie realizacji całości przedsięwzięcia na obszarze całego kraju. Podmiot ten zostanie obarczony także odpowiedzialnością za przydział

mieszkań poszczególnym rodzinom. Beata Szydło zaznaczyła, że preferowane będą rodziny wielodzietne. Warto podkreślić, że nikt nie zostanie z góry wykluczony z projektu. Jedynie może okazać się tak, że osoby z wyższymi dochodami będą plasowały się na odleglejszych miejscach w kolejce oczekujących. Samą ideę tanich mieszkań popierają także reprezentanci opozycji. Jednak zdaniem Ryszarda Petru przedstawiony przez PiS program „Mieszkanie Plus” nie stanowi realizacji pomysłu zwiększenia dostępności ryn-

[ 11 ]

ku mieszkaniowego, a jest jedynie przejawem czysto politycznej zagrywki. Polityk zwraca bowiem uwagę, że zgodnie z zamierzeniami, pierwsze mieszkania mają zostać oddane do użytku pod koniec 2018 lub na początku 2019 roku, czyli w przeddzień kampanii wyborczej w nadchodzących wyborach parlamentarnych. 


FELIETONY

PATRIOTYZM KOSZULKOWOWRZESZCZÄ„CY

[ 12 ]


Wojciech Urban

M

amy problem z patriotyzmem.

Świadczy o tym to, że w ogóle nie potrafimy o patriotyzmie dyskutować. Gdy tylko ktoś taką debatę spróbuje rozpocząć, od razu rozlega się krzyk: „O Matko Bosko, lewaki Ojczyznę szkalujo!!!”.

M

amy prasę specjal- stu jest apel o opracowanie krzykiem, że wstyd, żenada i istyczną, o której przez szkoły wytycznych, porażka. Idiotycznymi argujeszcze niedaw- co mieści się w granicach mentami, sprowadzającymi no nikt spoza branży nie przyzwoitości i pozytywne- się w skrócie do tego, że w słyszał – „Głos Nauczyciel- go patriotyzmu, a co je prze- tekst nie dotyczy tego, czeski”. I w tejże specjalisty- kracza. go nie dotyczy (sic!). Serwis cznej, skierowanej do bardzo prawy.pl zarzuca: „Równwąskiego i specyficznego ocześnie brakuje w tekście HISTERIA ZAMIAST HISTORII grona odbiorców zostaje skiMagdaleny Goetz sprzeciwu Jak natomiast na tenże odnośnie wzorów z napisami erowany tekst pod tytułem: „Patriotyczna rewia mody w artykuł zareagowały bie- takimi jak: „Umiarkowanda-prawicowe portale? szkole. Jak reagować ie wredna suka”, „Pona to zjawisko”. W szło w cycki”, „I’m artykule czytamy porn star” (jestem m. in., że: „niektóre gwiazdą porno), z Zresztą, na litość Boską! Jeżeli ciuchy wyglądają trzynastolatka przychodzi do szkoły wkomponowanym niemal elegancko”, napisem „Bitch” w koszulce z napisem: „I’m porn ale „są i takie, które (suka) i „sex”, czy obok haseł nawiązu- star”, to chyba dla kogoś po studiach napisem „Matka jących do historii Polka” obok głowy pedagogicznych oczywiste jest, że mają przedstawiakozła na wzór symsytuacja wymaga interwencji. jące agresję grafibolu zespołu Meki (np. żołnierza tallica”. celującego z broni Nie wiem domaszynowej prosto w wid- Mniej więcej tak, jak środow- prawdy, co tekst typu: „poza)”. Czyli że zjawisko jest isko „Gazety Wyborczej”, szło w cycki” ma wspólnego niejednoznaczne. Ma zarów- reagowało na wizytę pre- z patriotyzmem. A artykuł no pozytywne, jak i negaty- mier Szydło w Watykanie. z „Głosu Nauczycielskiego” absurdalnym właśnie odzieży patriotywne aspekty. Konkluzją tek- Całkowicie

[ 13 ]


diach pedagogicznych oczywiste jest, że sytuacja wymaga interwencji. Natomiast część odzieży patriotycznej (powtarzam – tylko część. W samym tekście padają stwierdzenia, że sporo patriotycznych koszulek czy bluz ma naprawdę wartościowy przekaz i wysoką estetykę) sprawia taki problem. Z jednej strony odwołuje się do patriotyzmu – wartości pozytywnej, jednocześnie posługuje się jednak przemocą. Rodzi się pytanie, czy takie zestawienie jest konieczne? Czy jest w jakikolwiek sposób usprawiedliwione?

źródło: www.wikipedia.org

cznej dotyczył. Nie wiem, czy ukazały się tam inne teksty dotyczące mody szkolnej, nie mam dostępu do archiwalnych numerów, więc nie miałem możliwości sprawdzenia. Jestem jednak prawie pewien, że zarzucający autorce – Magdalenie Goetz – iż nie dotyka problemu odzieży promującej np. używki czy wulgarne postawy seksualne, również takiego trudu nie podjęli. Zresztą, na litość Boską! Jeżeli trzynastolatka przychodzi do szkoły w koszulce z napisem: „I’m porn star”, to chyba dla kogoś po stu-

[ 14 ]

PATRIOTYCZNA FRUSTRACJA

Przemoc to raz. Innym problemem jest to, w jaki sposób młodzi ludzie identyfikują się z widniejącą na ich odzieży symboliką. Jaką motywacją kierują się, zakładając koszulkę z motywem husarii. A przede wszystkim, czy ją rozumieją, wiedzą, do jakich wydarzeń się odnosi. Do tego można mieć uzasadnione wątpliwości. Lekcje historii w szkołach są okrojone (to kolejny problem, o którym zaraz). Skąd więc gimnazjaliści czy uczniowie szkół średnich mają czerpać wiedzę o prz-


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

eszłości? Przecież, że nie z książek. Statystyki czytelnictwa rozwiewają co do tego wszelkie wątpliwości. Jedynym źródłem jest Internet. I znów śmiem wątpić, że uczeń Zespołu Szkół Zawodowych czyta w wolnych chwilach fora czy serwisy historyczne. Można oczywiście bronić, że w ostatnich kilku latach organizowane jest mnóstwo wydarzeń, spotkań, rekonstrukcji i marszów patriotycznych, w większości poświęconych Żołnierzom Wyklętym, ale nie tylko. Zjawisko jak najbardziej godne pochwały, z tym że do zaznajomienia się z historycznymi zawiłościami zupełnie nie wystarczające. Skoro więc świadomość jest mglista, powraca pytanie o motywację. Ta w istocie jest oczywista. Wzmożone zainteresowanie młodych ludzi patriotyzmem i sympatie dla poglądów konserwatywnych, to po prosty wyraz młodzieńczego buntu. Skoro 15, 20 lat temu patriotyzm zaczął być uznawany za passe, to naturalne jest, że następne pokolenia, na złość starszym pójdą w tą stronę. A gdy jeszcze dodamy, że naturalny, młodzieńczy bunt zlewa się z rosnącą frustracją społeczną – bezrobocie wśród młodych, brak perspektyw, rozbite rodziny. Tak uskutecznia się przepis na patriotę, świętującego rocznicę odzyskania niepodległości wyrywaniem kostki brukowej w stolicy „ukochanego” kraju. Zjawisko marginalne? Dziś – tak. Jutro? Zobaczymy. Na nauczycielach spoczywa obowiązek, żeby do eskalacji takich postaw nie dopuścić. Artykuł pani Goetz to ma na celu. A że rozkrzyczanym troglodytom, podającym się za patriotów to przeszkadza? Cóż, świadczy to tylko o tym, jak wielkie zadanie przed nauczycielami – ale i przed całym społeczeństwem – stoi. 

[ 15 ]


FELIETONY

HISTORII TO SIĘ UCZ!

[ 16 ]


Adrian Hulbój

„K

to nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości ani prawa do przyszłości”- te słynne słowa wypowiedział

Józef Piłsudski, postać, której chyba nie trzeba przedstawiać. Chyba, bo poziom wiedzy historycznej wielu Polaków jest dramatycznie niski.

N

ie trzeba szukać idzie z góry. Skoro tak, gdzie woczesnej z upodobaniem daleko, żeby stwi- należy szukać elit, które po- kreuje się na lidera opozycji. erdzić, że to praw- winny wzbudzać autorytet Równie chętnie ośmiesza się da. Wystarczy na Youtubie w społeczeństwie? Oczywiś- swoją znajomością historii. obejrzeć popularny program cie w parlamencie. Jak więc Bo według niego w 1773 roku „Matura to bzdura”, albo można mieć pretensje do miał miejsce „Sejm Głuchy”, zrobić zwykłą sondę uliczną. statystycznego Jana Kowal- a w zamach majowy odbył Okaże się, że wielu się w 1935 roku. rozmówców zrobi Warto by powielkie oczy, gdy szukać przyczyn Szacunek do historii to nie tylko wiedza zapytamy ich o takiego stanu rzecna jej temat. To także, a może przede najważniejsze wyzy. Jako jedną z darzenia i postaci wszystkim, godne upamiętnienie bohaterów nich wskazałbym z historii naszesystem edukacynarodowych i ofiar zbrodni popełnionych go kraju. I co jest jny. Podręczniprzeciwko narodowi. zatrważające, ten ki do historii są powszechny brak wypełnione mawiedzy występuje sami wydarzeń z nie tylko u starszych ludzi, skiego, skoro nasi posłow- całego świata. Zamiast wyktórzy lata szkolne mają już ie niemal na każdym kro- selekcjonowanej i dokładnej za sobą. Nie, zjawisko to ku okazują całkowity brak wiedzy na temat historii kradotyczy w znacznej części szacunku do historii? Weźmy ju nauczyciele muszą omamłodych, którzy dopiero co przykład posła SLD Pawła wiać Wojnę Dwóch Róż, czy skończyli swoją edukację. Jońskiego, który twierdził, walki o koronę Hiszpanii… Ale czy możemy obwin- że powstanie warszawskie To tematy pasjonujące, iać przeciętnego Polaka o wybuchło w 1988 roku. Os- ale czy są nam potrzebne? jego brak wiedzy history- tatnio najczęściej się mówi o W 2015 roku zdawałem cznej? Podobno przykład Ryszardzie Petru. Poseł No- rozszerzoną maturę z his-

[ 17 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

torii. Historia na moich lekcjach dotarła do 1956 roku. I tak całkiem nieźle w skali kraju. A zagadnienia takie jak Żołnierze Wyklęci czy rzeź wołyńska w moich książkach zajmowały jakieś pół strony. Wybitni bohaterowie, tacy jak Witold Pilecki, czy generał August Fieldorf “Nil” byli ledwie wspominani w małej ramce. Dla odmiany cały rozdział poświęcono Francji w czasach Ludwika XIV. Po prostu fenomenalnie. Szacunek do historii to nie tylko wiedza na jej temat. To także, a może przede wszystkim, godne upamiętnienie bohaterów narodowych i ofiar zbrodni popełnion-

ych przeciwko narodowi. Niestety, na przeszkodzie temu staje poprawność polityczna. W tym roku będziemy obchodzić 73. rocznicę rzezi wołyńskiej. Brutalnej zbrodni ukraińskich nacjonalistów przeciw narodowi polskiemu, przez wielu historyków określanych mianem „ludobójstwa potwornego” (łac. „genocidium atrox”). A jak do sprawy podchodzi nasz parlament? 17 lipca 2013 przyjęto ustawę, w ramach której wydarzenia z Wołynia określa się „czystką etniczną, o znamionach ludobójstwa”. Przez lata kolejne rządy konsekwentnie spychały całą sprawę pod dywan. Przecież

[ 18 ]

- idąc tokiem myślenia naszego parlamentu - priorytetem nie jest rozliczenie się z przeszłością. Nie, ważniejsze jest utrzymywanie poprawnych stosunków z Ukrainą, gdzie Stepan Bandera, dowódca UPA do dzisiaj w wielu kręgach uznawany jest za bohatera narodowego. A w tej atmosferze przyjaźni polsko-ukraińskiej żyją ludzie, żyją rodziny pomordowanych. Toczą oni walkę o sprawiedliwość i pamięć. Niestety, nadaremnie. Bo cóż znaczy te 100, czy 200 krzyży znajdujących się w miejscach kaźni Polaków, gdy wiele masowych grobów Polaków nie jest nawet zaznaczon-


czliwą walkę z komunistami. A dziś ich pamięć jest opluwana. Przez byłych ubeków, żyjących z wysokich państwowych emerytur. A także przez osobliwości medialne, dla których ważniejsza jest sława niż obowiązek dziennikarza - służba społeczna. Bo komu służy Tomasz Lis, nazywając „Łupaszkę”, jednego z najwybitniejszych Żołnierzy Wyklętych, „mordercą cywilów”? Historia Polski pisana jest krwią milionów żołnierzy walczących o jej wolność i suwerenność. To dzięki nim żyjemy dziś w niepodległym państwie. Tymczasem, zamiast oddać naszym bohaterom

szacunek, plujemy na ich groby i depczemy pamięć o nich. Mając w pamięci słowa wypowiedziane przez Józefa Piłsudskiego, pielęgnujmy wiedzę o naszej historii. Bo bez tego zamiast silnego, zjednoczonego narodu zostaniemy zbiorem obcych sobie ludzi, pozbawionych wszelkich wartości. 

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

ych? Co znaczą setki wspomnień, dziesiątki wydawanych książek, skoro niewielu ludzi chce je przeczytać? Wymagamy od innych narodów szacunku dla naszej historii. Gdy jeden z amerykańskich senatorów użył sformułowania „polskie obozy śmierci” spadła na niego lawina krytyki. I słusznie. Ale ta krytyka powinna spotkać całe nasze społeczeństwo. Za brak szacunku do historii. Groby Polaków, którzy walczyli o wolność kraju, a więc i naszą, są rozsiane po całej Europie. W leśnych mogiłach spoczęło tysiące Żołnierzy Wyklętych, toczących rozpa-

[ 19 ]


M Y Ś L I N I E KO N T RO LO WA N E

SZALEŃSTWO ŻYCIA

[ 20 ]


Maciej Puczkowski

Z

jednej strony wiemy, że wszystko w tym życiu jest marnością.

Jeśli ktoś cokolwiek pokochał z tego, co przemija - pokochał marność. Razem z tym przeminie. Z drugiej strony świat jest tak bardzo pociągający, a nasza pycha taka słodka. Wydaje nam się, że robimy w życiu coś ważnego, tymczasem zmierzamy ku śmierci.

T

emu, co jest marno- rzeć prawdzie w oczy i nie ści z pochwały? Tymczasem ścią, nie warto po- przyznać się do szaleństwa. przysparza mi to więcej święcać ani minuty Z czego bowiem się cieszę, pracy i odbiera więcej żyżycia. Tymczasem tak urzą- dostając awans w pracy jak cia. Wieczność oddaję w zadziliśmy sobie świat, że mian za wymierne zyski w zmuszamy się nawzajem postaci podwyżki. Któż do życia marnościami. jednak nie lubi awansów Świat mami nas karierą Bowiem aby żyć, trzei pochwał? Lecz nie doba jeść, aby jeść, trzeba zawodową, uczy jak być bardziej stałbym awansu, gdyby zarabiać, aby zarabiać nie wiązał się on w jakiś efektywnymi, jak pogłębiać - robić rzeczy nikomu sposób z korzyścią dla swoje umiejętności. Czemu mam niepotrzebne, a służąpracodawcy. A choćbyce jedynie powiększaniu się uczyć zarządzania swoim śmy tylko otrzymali sam dobrobytu. Czy jest to czasem i wyłuskiwania z życia tytuł , który uważany jest dobrobyt państwa, czy za prestiżowy, a który każdej najmniejszej chwili jeśli osoby prywatnej, nie jest żadnej innej korzyści by i tak ostatecznie sprzedam ją za sobą nie pociągał, już wart ani jednej mojej chwili. Jednak chleb jest, za parę złotych? O tym, jak tę byśmy się cieszyli. Nawet gdyż przedłuża te chwile, jeśli ktoś przyzna mi rachwilę sprzedać i jak przekonać dzięki którym dorastam cję w sprawie zupełnie kupca o jej wartości, również do wieczności. Pod chlebłahej, czuję pewną błobem zaś możemy rozurozpisują się liczne poradniki. gość w duszy - czy to nie mieć wszystkie te rzeczy, pycha kusi mnie słodyczą które są nam niezbędne ku śmierci? do życia. Jak jednak się wyrwać Wpadliśmy więc w obłęd. nie z tego, że pomnażam z tego szaleńczego kręgu? Wmawiamy sobie, że robimy własną chwałę? Czy nie py- Jeśli swoje uczucia zaangacoś ważnego, żeby nie spoj- cha skłania mnie do rado- żuję w jakąkolwiek sprawę,

[ 21 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

staje się ona dla mnie ważna, choćby była największą marnością. Czy ci, którzy tworzą gry komputerowe, nie uważają swej pracy za ważną? Czy nie denerwują się, kiedy upływa termin i nie wzmagają swych wysiłków, jakby ów termin był czymś rzeczywiście istotnym? Jesteśmy skłonni przypisać wagę do wszystkiego, co zajmuje nam czas po to tylko, żeby nie przyznać się, że go marnujemy. Uważamy przecież literaturę za coś bardzo ważnego, a książki otaczamy niemalże czcią. Tymczasem ile z tych pozycji, które czytamy, ma rzeczywistą wartość? Większość to nic nieznaczące historie ubrane czasem w jakąś niesamowitość - jak to się dzieje w gatunku “fantasy”. Dobrze jeszcze kiedy nie wyrządzają nam

one szkody, ale bywa i tak, że wywołują w nas smutek i cierpienie, który bynajmniej nie służy żadnemu dobru, a tylko udręczeniu. Poezję też wysoko cenimy, a przecież w starożytności nie bez powodu byli mistrzowie, którzy postulowali poetów wypędzić ze społeczeństwa, gdyż uważali ich za apostołów kłamstwa i złudy. Tyle słów namawia nas, żeby podążyć za nimi. Świat mami nas karierą zawodową, uczy jak być bardziej efektywnymi, jak pogłębiać swoje umiejętności. Czemu mam się uczyć zarządzania swoim czasem i wyłuskiwania z życia każdej najmniejszej chwili jeśli i tak ostatecznie sprzedam ją za parę złotych? O tym, jak tę chwilę sprzedać i jak przekonać

[ 22 ]


kupca o jej wartości, również rozpisują się liczne poradniki. Sprzedaliśmy się bożkowi, którego uczyniliśmy własnymi rękami. est naszym dziełem, ale złożyliśmy mu hołd i zapanował nad nami. My nadaliśmy mu życie, a on nam życie odbiera. Jest złudą i marą, a łudzi nas życiem, które jest śmiercią. Tak bardzo my stajemy się nierzeczywiści i nieprawdziwi, jak on jest nieprawdziwy. Jak się nazywa? Rozwój? Dobrobyt? Dobroczynność? PKB? Przyjmuje zwykle nazwy, które udają rzeczy dobre. Życie naprawdę kojarzy nam się z rzeczami takimi jak odwiedzanie dalekich krain, zdobywanie szczytów lub z ogólnie pojętą aktywnością. Tymczasem aby żyć napraw-

dę, należy poznać Tego, Który Jest naprawdę. Kiedy będziemy żyć naprawdę, będziemy żyć wiecznie. Życie w złudzeniu rozmyje się razem z tym złudzeniem. Do tego, aby Go poznać, mamy życie doczesne, a trwonimy je na marności, zmuszając się do tego wzajemnie.

[ 23 ]


[ 24 ]


TEMAT NUMERU ïƒ [ 25 ]


T E M AT N U M E RU

NORMALNE NORMY

[ 26 ]


Małgorzata Różycka

K

iedy słyszy się o kimś , że jest normalny , wiadomo , o co chodzi .

Czy aby na pewno mamy na myśli to samo ? No właśnie , „ normalny ”, czyli jaki ?

P

rzymiotfinicje normalnonik „norści posiadają zamalny” narówno indywidua, Każdy trzeźwo myślący człowiek stręcza często powinien zatem podchodzić do każdej jak i grupy, opiewielu kłopotów rając się nie tylnormy krytycznie, zastanowić się, na w komunikacji ko na aktualnym międzyludzkiej. jakiej podstawie powstała, została stanie wiedzy, ale W zasadzie każ- przyjęta w danej grupie i czym zdążyła także na ogóldy zna to słowo nych wartościach, już poskutkować. i pada ono z naodziedziczonych szych wielokrotschematach mynie w ciągu dnia. ślowych czy też DECYDENCI Jednakże niejednokrotnie temperamencie. Dlatego Wedle jednej ze słowni- też słowo „normalny”, choć okazuje się, że pod tym pojęciem ludzie rozumieją kowych definicji „normal- samo w sobie neutralne, jest skrajnie różne rzeczy. Słow- ny” posiada właściwe sobie punktem wyjścia do oceny, nik języka polskiego podaje cechy. O tym, jakie to cechy, co nakłada na jego użytkowcztery znaczenia słowa nor- musi ktoś zadecydować. Jed- ników pewną odpowiedzialmalny: „taki, jaki powinien nostka? Gremium znawców ność. być”, „najczęściej spotyka- danego tematu? SpołeczeńSKLASYFIKOWANI ny”, „zdrowy psychicznie i stwo? Obojętne, czyje kryteNiejednokrotnie mówi się fizycznie”, „mający wszyst- ria przyjąć, ponieważ tak czy kie przypisane sobie cechy, tak wprowadza to element o kimś , że to normalna rotypowy”. Wprowadza to już wartościujący. Z łacińskiego dzina, albo że ktoś normalnieco więcej konkretu, ale „norma” to nic innego jak nie wygląda. Po takim opisie pole do interpretacji wciąż miara, reguła, przepis. W słusznie oczekujemy kogoś pozostaje duże. Czy to jest praktyce powoduje to po- odpowiadającego naszym źródło problemów, jakie dział na to, co spełnia dane wyobrażeniom, niewyłamumamy na co dzień z nor- kryteria oraz to, co się w nich jącego się z dobrze znanych i nie mieści. Swoje własne de- oswojonych schematów. Jeśli malnością?

[ 27 ]


jednak tak się nie dzieje, powstaje dysonans, bardzo często negatywnie wpływający na percepcję danej osoby. Nierzadko klasyfikacja za pomocą przymiotnika „nienormalny” prowadzi do powstania uprzedzeń, które wcale nie muszą się okazać słuszne, a wyplenić je jest bardzo trudno. Trudno za każdym razem dopytywać rozmówcę, na podstawie jakich założeń używa słowa „normalny”, jednak warto zachować moim zdaniem w pamięci te fakty i nieco ostrożniej podchodzić do różnych „normalności”, jakie by też one nie były. NORMA ZMIENNĄ JEST

Mimo że norma wydaje się czymś stałym, pewnym, ugruntowanym, to nie jest jednak niezmienna. Weźmy na przykład normy obyczajowe. To, co dla pokolenia moich dziadków było rzeczą absolutnie nie do pomyślenia – wspólne mieszkanie przed ślubem – aktualnie mało kogo jeszcze dziwi. Akceptację zyskało wiele zachowań, które przez stulecia uchodziły za niedopuszczalne. O odwrotnej sytuacji można mówić w przypadku fizycznego karania dzieci. Normalny dawniej klaps wywołuje współcześnie oburzenie i niezgodę. Każdy trzeźwo myślący człowiek powinien zatem podchodzić do każdej normy krytycznie, zastanowić się, na jakiej podstawie powstała, została przyjęta w danej grupie i czym zdążyła już poskutkować. Może się bowiem okazać, że za „normalnością” ukrywa się błędne przekonanie, albo też zwyczajna ludzka głupota, mająca z normalnością niewiele wspólnego.

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

RARYTAS NORMALNOŚCI

Patrząc na nasze nowoczesne społeczeństwa, odkrywam coraz większy rozdźwięk pomiędzy zasadami chrześcijańskiego życia a normami, jakie regulują życie społeczne. To, co dla chrześcijan jest absolutnie normalne, niekoniecznie uchodzi za takie wśród ogółu. Jako dziecko byłam jeszcze „normalna” i nie różniłam się jakoś wybitnie od moich rówieśników. Teraz, kilkanaście lat później, należę

[ 28 ]


NORMALNE CZYLI NIJAKIE?

Wiele, zwłaszcza młodych, osób broni się dzisiaj przed określeniem „normalny”. Nie chcą być tacy jak wszyscy. Podobno należy się wyróżniać, nie wolno dać się zaszufladkować przynależnością do jakiejś kulturowej subpopulacji. Stąd też nagminnie podkreślana potrzeba ekspresji własnego „ja”, najlepiej w sposób, w jaki nie zrobił tego nikt wcześniej. Powoduje to przesuwanie się granic coraz dalej, a co za tym idzie, także zmianę definicji normalności. Strach przed byciem normalnym to chyba tak naprawdę paradoksalny strach przed odkryciem własnej tożsamości oraz przynależności do pewnej grupy, rządzącej się swoimi normami. Normalne, czyli nijakie? Niekoniecznie, ponieważ w obrębie zdrowych zasad pozostaje wiele miejsca na indywidualność. Trzeba tylko do tego dojrzeć. NORMALNE - NIEIDEALNE

Ksiądz Jan Twardowski w wierszu „Bliscy i oddaleni” pisał: „byliby idealni lecz wad im zabrakło”. No właśnie. Normalny, czyli zdrowy i taki, jaki powinien być. Normalny człowiek jest zatem prawdziwy, jest sobą. Nawet jeśli przymiotnik „normalny” ma w sobie jakiś posmak zwyczajności i nie intryguje w ciągu pierwszych dwóch nanosekund (potem już pewnie tak), to jednak jest swojski, co daje poczucie bezpieczeństwa. Tak samo jak autentyczność. I takiego normalnego, czyli nieidealnego człowieczeństwa sobie życzę. 

[ 29 ]

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

do pewnej dosyć wąskiej grupy, kierującej się rzeczywiście na co dzień moralnością chrześcijańską. Na swoim własnym przykładzie widzę, jak szybko normy mogą się zmienić i człowiek może zmienić status z „normalny” na „nienormalny”, skoro to słowo oznacza także „najczęściej spotykany”. Dokąd to wszystko zmierza? Czy „normalność” w dawnym tego słowa znaczeniu to już wyłącznie rarytas dla koneserów?


T E M AT N U M E RU

SZALEŃSTWO UNORMALNIONE, SZALONA NORMALNOŚĆ

[ 30 ]


Rafał Growiec

Ś

wiat się zmienia , a wraz z nim definicja normalności .

Z achowania ,

urządzenia i stroje dziwaczne sto lat temu

dziś są codziennością .

I

na odwrót

wiele pomysłów

naszych przodków jeży nam włosy na głowie .

C

Nasz podróżnik ujrzałby zy normalność jest wehikułu, przybysz od razu rzeczą zmienną? zauważyłby duże trudności panie zaś w spodniach, co Oczywiście, przynaj- w odróżneniu mody mę- jeszcze w latach 50. XX wiemniej w takim stopniu, w skiej i damskiej. Zapewne ku było dalece niestosowne, jakim zmienia się rzeczywi- uznałby, że doszło do jakie- gdyż taki styl był dobry dla chłopki. W XIX wiestość wokół nas i psyku spódnice na rzecz chika ludzi. Weźmy nogawic zrzucały na przykład choćby Dziś zapewne niewielu skandalistki. Dopiestan dzisiejszy jeśli wpadłoby na pomysł, by ro Coco Chanel we chodzi o styl rządów pojechać pociągiem (a niekiedy współpracy z Marlei stan sprzed dwuną Dietrich sprawiły, stu lat. Rozpad syspodstawiano specjalne składy), że wyższe sfery potemów kolonialnych by w odległym mieście obejrzeć woli, z właściwą sospowodował, że świat powieszenie gwałciciela i bie dozą ostrożności przestał myśleć euroi konserwatyzmu, zapocentrycznie i nimordercy. częły uważać kobiece kogo już nie dziwi, że spodnie za dość elew gospodarce Afryki więcej do powiedzenia mają goś dziwnego pomieszania ganckie, by nosiła je panna z Chiny niż Francja czy Niem- ról, a być może i do rozpadu dobrego domu, a niekonieczcy. Co by się stało, gdyby po- normalnego społeczeństwa. nie robotnica, która zastąpidróżnik w czasie z XIX wie- Ujrzałby wielkie dziury w ła męża przy taśmie czy proku przybył do nas, do roku uszach panów, jakby żyw- stytutka. Problem pojawiłby 2016, a zaraz potem nas za- cem wyjęte z rycin opisu- się, gdyby nasz podróżnik brał na wycieczkę w swoje jących życie dzikich ludów w czasie zechciał się ożenić Afryki czy Amazonii. Po- z którąś z tych panien. Otóż czasy? nadto zszokowałyby go licz- nie znalazłby znanych sobie BABOCHŁOPY ne kolczyki i ogólna niechęć instytucji swata, swatki czy Po opuszczeniu swojego do elegancji. przyzwoitki i być może był-

[ 31 ]


wypracowany autorytet. Pewnym odchyłem od normy byłaby też dla niego edukacja obowiązkowa. W XIX wieku, zwłaszcza na wsiach, nikt nie przykładał się zbyt mocno do kontrolowania obecności na lekcjach. Wiadomo – w domu czasem trzeba pomóc, krowy wydoić, chałupę oporządzić. Zawodu uczyli rodzice lub inny opiekun w praktyce, tylko najbardziej zaawansowane prace wymagały odpowiedniego przeszkolenia. Nie było też emerytur – to właśnie liczne potomstwo i wnuki, nawet o innym nazwisku, zapewniały jakąś nadzieję na kąt i coś do zjedzenia na starość. Nasz podróżnik w czasie wyśmiał-

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

by oburzony bezpośredniością, z jaką mówimy o sprawach łóżkowych. Zainteresowany przyczynami tej zmiany, nasz wędrowiec zaszedłby do szkoły, by sprawdzić, czy to tam uczą takich dziwactw, czy też młode pokolenie nie szanuje swoich profesorów. I znowu by się zdziwił, gdyż edukacja też zmieniła się o blisko sto osiemdziesiąt stopni. Zamiast dość purytańsko urządzonej sali, niezliczonych czytanek, powtarzania formułek i kar cielesnych za nieuwagę, zobaczyłby klasy pełne pomocy dydaktycznych, ale też nauczyciela, którego prawa są tak ograniczone, że ratuje go tylko i wyłącznie

[ 32 ]

by nas, że ufamy politykom bardziej niż własnej zaradności. Zapewne zdziwiłby też naszego gościa z wieku XIX wieku fakt, że demokracja ma się o wiele lepiej niż za jego czasów, choć nabyła też kilka nowych patologii. Nie do pomyślenia w jego czasach było istnienie ogólnoświatowych organizacji pokroju WHO. Chwilowy sojusz ekonomiczny, wojskowy – tak. Ale żeby kraje i narody rezygnowały z własnej suwerenności na rzecz takiej Unii Europejskiej? Zauważyłby też nasz podróżnik w czasie, że o ile dawniej każdy chciał być normalny, to teraz normą jest


[ 33 ]

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

nienormalność i to do niej się dąży. Nie wypada „być typowym” – należy mieć jakieś dziwne hobby, słuchać indyjskiego punk-rocka z Bollywood, oglądać kino klasy B, albo chociaż farbować włosy na kolor odstający od naturalności. Mniejszości jest tak wiele i stały się tak liczne, że powoli stają się większością. Zdziwiłby się też nasz gość z przeszłości, gdyby usłyszał, ile rozmawia się o ekologii. Sto lat temu był to temat raczej z rzadka poruszany, a skargi na dym z fabryk czy wyniszczanie środowiska naturalnego były raczej domeną ludzi zatroskanych o zdrowie ludzkie czy ekscentrycznych. Ale przecież w XXI wieku ekscentrykiem jest każdy szanujący się, normalny człowiek. Stąd pochylamy się nad losem zwierząt, które sto lat temu nastręczały nam jedynie dylematu, czy podajemy kaczkę na obiad, czy na kolację, a niedźwiedzia wypchać i postawić w salonie, czy też skórę położyć przed komin- gusta ciążyły ku burkini. W kiem. modzie codziennej eleganckie damy stosowały dość poUDUSIĆ SIĘ MOŻNA wszechnie gorsety, które wyA teraz wyobraźmy so- szczuplały sylwetkę, jednak bie, że w ramach rewizyty, kosztem zdrowia. to my teraz lecimy do wieku Na pewno człowieka XXI XIX. W modzie męskiej nie wieku szokowałaby nas fazauważymy zbyt wiele dzi- scynacja wojną, której wszak wactw. Może dość oryginal- doświadczano wtedy częściej ne stroje kąpielowe, które nie niż za naszych czasów. I to pozwalały się zanadto opalić. nie w postaci relacji w TV, ale Patrząc na tamtejsze kreacje, poprzez stratę najbliższych, mogłoby się wydawać, że powołanych do wojska. Kam-

panie zbrojne były wtedy powszechnie akceptowalną metodą rozwiązywania sporów międzynarodowych. Podobnie z publicznymi egzekucjami – spełniały one funkcję wychowującą, odstraszającą, ale dla wielu gapiów głównie rozrywkową. Nawet zwolennicy zakazu takich spektakli podnieśliby nam ciśnienie – wielu z nich gardziło robieniem ze śmierci igrzyska tylko ze względu na to, że


to plebejska rozrywka. Dziś zapewne niewielu wpadłoby na pomysł, by pojechać pociągiem (a niekiedy podstawiano specjalne składy), by w odległym mieście obejrzeć powieszenie gwałciciela i mordercy. Czymś zupełnie normalnym w XIX wieku, a dziś niedopuszczalnym były małżeństwa aranżowane. Tak jak w kręgach arystokratycznych, tak i na wsiach czasem ważniejsza od woli młodych była sytuacja ekonomiczna obu rodzin. Zapomniane w dzisiejszych czasach pojęcia „wiano” i „posag”, czy po prostu sprawy spadkowe nieraz były ważne zwłaszcza na wsi, gdzie szukano nie tylko dobrej gospodyni, ale też posiadaczki pola przylegającego do tego, które ojciec chciał przekazać synowi. Irytowałaby nas pewnie maniera wielu klas wyższych, by unikać mezaliansów i by wykluczać z towarzystwa np. Jacka Malczewskiego, którego Potoccy na salony nie wpuszczali ze względu n małżeństwo z córką aptekarza. Frustrująca zdawałaby się nam powolność życia. Przyzwyczajeni do czasów, gdy mail do Stanów Zjednoczonych trafia do skrzynki adresata najdalej pod wieczór tego samego dnia, narzekalibyśmy nawet na telegraf, choćby nasz gospodarz uważał go za szczyt techniki. Nudziłoby nas zapewne także tempo podróży, gdy rekordy prędkości pociągów wahały się w okolicach 120 km/h, a samochodów pod koniec XIX wieku – około „setki”. I to w optymalnych warunkach. Gdybyśmy zaś zaszli do kościoła, nawet katolickiego, uderzyłaby nas szkoła egzegetyczna, każąca wszystkie wydarzenia biblijne traktować jak prawdę historyczną i olbrzymi konflikt nauki i wiary. A przecież nie cofnęliśmy się aż tak daleko, ledwo sto lat w nasz krąg kulturowy. Nie widzieliśmy ani dziwacznych sportów Azteków, ani wróżących z wnętrzności (także ludzkich) wieszczków, latających cyrków w USA ani chińskich dam o zabandażowanych stopach. A przecież dla tych wszystkich ludzi były to zachowania jak najbardziej normalne. 

[ 34 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

[ 35 ]


T E M AT N U M E RU

NORMALNOŚĆ DO HURTU

[ 36 ]


Ada Maksymiuk

O

panowani presją opinii publicznej coraz bardziej

koncentrujemy się na tym, co należy zrobić, a nie na tym, czego tak naprawdę byśmy chcieli.

Ogromna potrzeba

dopasowania odgrywa coraz większą rolę w społeczeństwie,

stopniowo nas deklasując, dając nam iluzję satysfakcji z przeciętnych efektów.

Dlaczego chcemy rzeczy zwykłych, kiedy moglibyśmy osiągnąć coś niezwykłego?

K

W psychologii norma jest cia tzw. normalności stała ażdego dnia uczymy się od życia cze- pojęciem dość rzadkim i ce- się tak ważna w dzisiejszym lowo unikanym przez spegoś nowego. Z społeczeństwie? reguły są tą kwestie O ile wcześniej zamykające się w kanormę stanowił szenonie dobrego zachoreg zachowań ogólnie Frodo, Harry, Jane Eyre, Clark wania i prawidłowego przyjętych w danej Kent wszyscy byli zwykli, funkcjonowania w kulturze, mam wrażewszyscy byli też niezwykli. Ten społeczeństwie. Do nie, że w dzisiejszych dzisiaj odbija się nam czasach pojęcie norwielki dowód na to, że to co w uszach echo głosu normalne i modne niekoniecznie my stało się współnaszych mam mómierne z pojęciem daje nam całkowite spełnienie. wiących: “Siedź protrendu i mody. Ze Większość z nas w głębi duszy sto, nie jedz palcami, smutkiem obserwunie garb się, nie mów ję, że nie wystarczy czeka na moment, w którym z pełnymi ustami”. już zachowywać się Ekskalibur wybierze właśnie jego. Każda z tych lekcji podobnie do wszystmiała swój cel. Mielikich. Istotnym stał się śmy opanować zasady ubiór, ścieżka kariery, savoir-vivre, by móc dopa- cjalistów, ze względu na jego sytuacja w życiu prywatnym, sować się do reszty świata i szerokie granice. Skoro więc używane aplikacje, wartość płynnie funkcjonować wśród nawet profesjonaliści starają telefonu czy gatunek psa. jego praw i norm, nie odzna- się nie używać tego terminu, Nastolatkowie prześcigają czając się specjalnie swym ponieważ jest on niemożliwy się w wyznaczaniu trendów, nieobyciem. To miało nam do sklasyfikowania, dlacze- skazując na grupową banigo owa potrzeba osiągnię- cję tych, którzy nie posiadasłużyć za gwarant szczęścia.

[ 37 ]


ją markowej pary trampek. Podążając za ogólnie przyjętymi normami, samodzielnie i konsekwentnie wyzbywamy się części naszej osobistej wolności, często nie zdając sobie z tego nawet sprawy. Co więcej, kult przeciętności maskujący się pod nazwą normy coraz bardziej rozprzestrzenia się też w szkołach i całym systemie edukacji. Ustalone z góry analizy wierszy czy klucze do wypracowań maturalnych skutecznie zamykają drzwi kreatywności, a może nawet wielu talentom. Akceptowalną i jedyną dopuszczalną odpowiedzią stało się przeciętne minimum, łatwe do spełnienia przez wszystkich. Szare umysły i przeciętne idee stały się bezpieczną formą przetrwalnikową w liceach. Skoro więc norma zdaje się nam szkodzić, dlaczego jej potrzebujemy? By odpowiedzieć na oba postawione przeze mnie pytania, odwołam się do mądrości praojca wszystkich potrzeb, Abrahama Maslowa. Jego piramida uwzględnia element, na który powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, a mianowicie potrzebę przynależności. Maslow usytuował ją na jednym z niższych szczebli, dając jednocześnie do zrozumienia, jak fundamentalny ma ona charakter. Żyjąc zgodnie z ustalonymi normami, zaspokajamy właśnie tę potrzebę. Pragniemy być w grupie, czuć się jej częścią i nie wyróżnić się specjalnie. Gdy już należymy, choćby do najmniejszej grupy, jesteśmy w stanie odnaleźć i osiągnąć szczęście. Z podążania za normami płynie poczucie akceptacji, to zaś pozwala budować poczucie bezpieczeństwa. Należy jednak zauważyć, że gdy potrzeby niższego rzędu zostają zaspokojone i gdy już osiągamy szczyt piramidy, możemy napotkać na swojej drodze wielki życiowy paradoks. Maslow mówi o potrzebie samorealizacji, która według mnie wiąże się ściśle z poczuciem wyjątkowości. Każdy z nas uwielbia filmy i książki, w których główny bohater, choć niepozorny i zwyczajny, dokonuje rzeczy niesamowitych - niczym Artur, który staje się królem Brytanii. Jeśli przyjrzymy się dokładniej, dalej opierając się na zasadzie wyjątkowości, możemy tylko mnożyć istniejące już przykłady. Frodo, Harry, Jane Eyre, Clark Kent - wszyscy byli zwykli, wszyscy byli też niezwykli. Ten wielki dowód na to, że to co normalne i modne nie ko-

[ 38 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

niecznie daje nam całkowite spełnienie. Większość z nas w głębi duszy czeka na moment, w którym Ekskalibur wybierze właśnie jego. Moim zdaniem nigdy nie powinniśmy tych myśli porzucać. W dzisiejszych czasach, tak bardzo szeroko definiowana normalność może jedynie doprowadzić do całkowitej homogenizacji społeczeństwa, zaprzepaszczając wszelkie szanse na szczęście dla umysłu potrzebującego czegoś więcej niż spełnienia podstawowych potrzeb. Moim zdaniem kluczowym rozwiązaniem jest osiągnięcie równowagi w fatalnym i ironicznym zderzeniu normalności z wyjątkowością, by być w stanie odkryć swój prawdziwy potencjał. Chęć przynależności i dopasowania za wszelką cenę, niejednokrotnie niszczy to, co w nas piękne i jedyne w swoim rodzaju. Przestrzeganie norm oraz stawianie za priorytet tego, “co powiedzą inni” powinno stanowić jedynie wskazówkę, nie zaś kompletną instrukcję postępowania. Pamiętajmy, wielkie postacie cechowały się odmiennością, a ich siła tkwiła w wyjątkowości, która jest antytezą wszystkich narzuconych norm. 

Ustalone z góry analizy wierszy czy klucze do wypracowań maturalnych skutecznie zamykają drzwi kreatywności, a może nawet wielu talentom. Akceptowalną i jedyną dopuszczalną odpowiedzią stało się przeciętne minimum, łatwe do spełnienia przez wszystkich. Szare umysły i przeciętne idee stały się bezpieczną formą przetrwalnikową w liceach. [ 39 ]


T E M AT N U M E RU

NIE JESTEŚMY ZWIERZĘTAMI, CZYLI LEMING TEŻ CZŁOWIEK

[ 40 ]


Wojciech Urban

W

całej modzie narosłej wokół hipsterów , lemingów itp . chodzi o jedno .

L udzie

niż pozwalają na to

P olsce warunki . w

F

chcieliby żyć lepiej ,

ala pseudosocjolog- – nieraz skrajnie odmi- przaśności rodzimej polityicznych artykułów o ennych – przekazów. A w ki, stworzył karierę memową nowym zjawisku już większości prześmiewczych. Aleksandra Kwaśniewsdawno rozbiła się o skały Najdogodniejszym dla nich kiego. Memy z alko-Olkiem codzienności. O hipster- środowiskiem stał się Inter- stały się do tego stopnia popach, lemingach czy słoik- net. Bo niewiele kosztuje, ularne, że przestały być hipach mówiło się swego czasu bo zapewnia anonimowość, sterskie. Hipsterski Maoizm wiele, ale głównie został więc zamnieprawdę. Nikt knięty, by po kilku nie przeprowW ten sposób prawica zinterpretowała dniach powrócić adził sensownych jako Nowoczeżartobliwe porównanie z for badań. Zaansny Maoizm. W internetowych wedle klasycznych gażowany reporkilkudniowej taż Filipa Chaprzerwie powprawideł marksistowskiej ideologii. jzera może jest stało oczywiście Wedle frazy: „byt kształtuje w stanie zwrócić kilkanaście fanświadomość”. Ironia godna hipstera uwagę na nowe pejdży żerujących pierwszego sortu. zjawisko, ale nie na popularnośpróbuje go nawet ci oryginału. Ale zrozumieć. gdy Hipsterski Pewne jest jedno: to można zachować dystans. Maoizm dopiero wykuwał bardzo wyraziste określe- Internet zaczął kształtować swoją popularność, sami nia. Silnie nacechowane co i jak mówi się o nowych hipsterzy nie byli już niczym – głównie negatywnie. I subkulturach. nowym. W pewnym stopniu to jest źródłem ich popzaczęli wytwarzać trendy. ularności. Jednocześnie, ze Hipsterskich blogów Z KTÓREJ STRONY HIPSTER MA SERCE? względu na własną wyrazisi funpage’y powstawało I tak mieliśmy Hipsterski w międzyczasie multum. tość, posłużyły do zamanifestowania bardzo różnych Maoizm, który drąc łacha z Ciekawą ich cechą jest skrzy-

[ 41 ]


wienie na prawo. W gruncie rzeczy, hipsterskością dziś jara się tylko ten, kto „ma serce po prawej stronie”. A to i z tego tylko powodu, że toczy z niej „bekę” (no, jedna tylko może Jola Szymańska święcie wierzy, że rzeczywiście da się być Hipster Katoliczką). Lewica z hipsterami rozstała się już dawno. Ci, którzy hipsterów wymyślili, to awangarda kulturowa. Gdy ich „dziecko” stało się nazbyt popularne, gdy zaczęło zyskiwać naśladowców, oni po prostu poszli dalej. Tak, jak od lat idą członkowie artystycznych bohem. Co jednak z tymi, którzy zatrzymali się na poziomie „modnego hipsterstwa”, wciąż traktując je poważnie? Tak zwanymi „młodymi, wykształconymi i z wielkich ośrodków”. Ich mentalność wyśmiewa nawet facebookowy profil o takiejże nazwie. Choć w istocie owi „młodzi…” to owoc mezaliansu. Krzyżówki hipstera z lemingiem.

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

TROCHĘ ŚMIESZNE, TROCHĘ TRAGICZNE

Kiedyś byli stawiani w radykalnej opozycji. Gdy dziennikarz „Wyborczej” próbował swoim czytelnikom wytłumaczyć trendy młodszych pokoleń, mądrze konstatował: „hipster gardzi tym, co kręci leminga”. Domeną hipstera miała być stara kamienica i praca jako freelancer, leminga – apartament w nowym osiedlu i posada w korpo. Jednak obie grupy zachwycały się nowoczesnością, postępem symbolizowanym iPhonem, kubkiem ze Starbucksa i japońskim jedzeniem. Z tą różnicą, że hipsterzy szukali nowych trendów dlatego, że były nowe, świeże, nierozpropagowane. Lemingi z kolei przejmowały je, gdyż kojarzyły się z dobrobytem. Z awansem społecznym. Taki przynajmniej obraz można było wynieść z obserwacji dyskursów – tego, co i jak mówili utożsamiający się z lemingami, czy hipsterami, a także co o nich mówiono. Leming to dziecko kulturowej wojny do-

[ 42 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

mowej, jaka od lata toczy się w Polsce. Oś sporu opiera się na tym, co zrobić z własną tożsamością. Lemingi to ci, którzy bez większych protestów wymieniliby ją na lepszy standard życia. Tak określiła i nazwała ich druga strona, prawicowo-patriotyczna. Nazwę przejęto od gatunku sympatycznych zwierząt futerkowych, u których zaobserwowano dość egzotyczny zwyczaj popełniania stadnego samobójstwa. Dalsze badania wykazały, że po prostu biedne futerkowe nie są świadome tego, co robią. Gdy ogarnie ich panika, zaczynają biec w bliżej nieokreślonym kierunku. Dobiegając nad przepaść, widzą ją tylko zwierzątka na czele. Nie są w stanie się zatrzymać, czy zmienić kierunku, popychane przez masę innych lemingów, które nie widząc przepaści, nie mają powodów, by zaprzestać szaleńczego pędu. Określenie początkowo pojawiało się w dyskusjach na forach internetowych jako żartobliwe porównanie. Z czasem poważni panowie publicyści zaczęli je rozpowszechniać na łamach prawicowych periodyków. Ciągle chodziło jednak o metaforę zgubnego w skutkach instynktu stadnego. Ale metafora ta świetnie nadawała się do zracjonalizowania popularności Donalda Tuska i przyczyny długich rządów PO. Lemingom – bezmyślnym, egoistycznym i materialistycznym młodym ludziom – zaczęto zarzucać wszelkie zło toczące kraj. Czytają bezkrytycznie Newsweek i oglądają TVN. Pracują od rana do nocy w lokalnych oddziałach zagranicznych korporacji. A skoro pracują w korpo, to muszą pić kawę ze Starbucksa, mieć iPhona i wszędzie chwalić się swoim statusem materialnym. Do tego dołożono kredyt we frankach, mieszkanie w nowej, modnej dzielnicy i czytanie Paulo Coelho. W ten sposób prawica zinterpretowała żartobliwe porównanie z for internetowych wedle klasycznych prawideł marksistowskiej ideologii. Wedle frazy: „byt kształtuje

[ 43 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

świadomość”. Ironia godna hipstera pier- dzaju na truskawki w Holandii. Z kolei ci, wszego sortu. którzy znaleźli pracę w kraju, nie mogą być jej pewni. Są w sporej mierze na umowach GRYZIENIE SIĘ Z CODZIENNOŚCIĄ na czas określony. Przykład Grecji czy HiszMożna nawet powątpiewać o występowa- panii pokazuje, że w razie kryzysu najpierw niu lemingów. Skojarzenie młodych ludzi z na bruk lecą oni – młodzi. wyborcami Platformy było efektem kampanii Spełnienie wielkiego snu, jakim było politycznej tej partii w 2007 roku. „Zabierz opuszczenie wsi i zamieszkanie w dużym babci dowód”, bo zagłosuje na PiS, a PO to mieście mogło być możliwe tylko dzięki młodość, świeżość etc. Tymczasem bezrob- kredytom. Jeszcze parę lat temu większość ocie wśród młodych jest dwa razy większe brała je we frankach, co jawiło się jako naniż dla pozostałej części populacji. A jest jlepsza i najbardziej pewna inwestycja. W tak tylko dlatego, że kolejne tysiące, rok w efekcie leming stoi między niepewnym, nierok korzystają z otwarcia granic i niższych regularnie płacącym pracodawcą a wymagapodatków na Wyspach, czy większego uro- jącym żelaznej dyscypliny bankiem. Stoi, nie

[ 44 ]


mając niczego. Nawet realnego wykształcenia, pomimo ukończenia wyższej uczelni, gdyż studia przedstawiane jako pewna szansa na lepszą pracę okazały się oszustwem. Współczesny leming okazuje się prekariuszem. Prekariat, spolszczenie angielskiego terminu precarity, to nazwa nowej grupy społecznej, jaka pojawiała się w społeczeństwach dojrzałego kapitalizmu. To stan braku stabilności. Nieustanny lęk przed pogorszeniem sytuacji. To 1500 zł na rękę, bez urlopu, bez chorobowego, mimo dwóch języków obcych biegle, sążnistego CV i trzydziestki na karku. A to obraz niezbyt pasujący do chwalenia się nim w social media.

Leming polski, wbrew temu, jak chcieliby go widzieć szyderczo-prawicowi publicyści, okazuje się nie lemingiem, a chomikiem w ciasnej klatce. Albo szczurem. Zarówno chomiki, jak i szczury nie mają poglądów. Mają tylko potrzeby do zaspokojenia. Gdy to się nie udaje, muszą wyładować frustrację. Kilkanaście lat wstecz służyły temu akcje typu „zabierz babci dowód”, czy inne inicjatywy, które miały nas zbliżyć do Europy. Dziś lepszą okazją są patriotyczne marsze. Ale w istocie i w jednym, i w drugim chodzi o to samo. Żeby tekturowy kubek z kawą, na którym widnieje zagraniczne logo, nie był luksusem, a zwykłą codziennością. 

[ 45 ]


T E M AT N U M E RU

DLACZEGO POTRZEBUJEMY KWALIFIKOWAĆ SIĘ JAKO "NORMALNI"?

[ 46 ]


Mateusz Nowak

N

ie spodziewam się , by wiele obrońców praw członków

LGBT

czytało ten tekst , jednak zaznaczę tu wprost

potępiam gejów , lesbijek , transwestytów . ich własne życia .

P arady

Do

-

nie

nich należą

równości to jednak co innego .

N

ormalność to jedno pozostanę tylko w obrębie człowiek jest stworzeniem z tych pojęć, które naszego społeczeństwa. stadnym, mało kto decydusą wybitnie częsCo nam daje bycie "nor- je się na samotność z wyboto nadużywane. Bo czym malnymi"? ru. Naturalnym odruchem tak naprawdę jest jest poszukiwanie normalność? W kolegów, przyjateorii dostosociół, miłości. ChNie czarujmy się, człowiek jest waniem się do cemy być akcepstworzeniem stadnym, mało kto ogólnie przytowani, lubiani jętych w społecprzez innych decyduje się na samotność z zeństwie norm i ludzi, a więc niewyboru. Naturalnym odruchem jest zasad. Oczywiśjednokrotnie muposzukiwanie kolegów, przyjaciół, cie różne społecsimy się dostozeństwa, różne też sować do norm miłości. Chcemy być akceptowani, normy. Przykładprzyjętych w lubiani przez innych ludzi, a więc owo trudno danym środowniejednokrotnie musimy się dostosować oczekiwać, żeby isku. do norm przyjętych w danym przenieść norDzięki temu malność mieszmożemy się kwalśrodowisku. kańców Amaifikować jako zonii do naszych "normalni", a inrealiów europejskich. Dla Po pierwsze, wtopie- nym zwracać uwagę, że są nich normalne jest cho- nie się w tłum. Skoro nie "nienormalni". Oczywiście dzenie publicznie niemalże wyróżniam się, jestem często wedle naszych osnago, natomiast dla nas jest podobny do innych, nikt obistych, subiektywnych to niebezpieczny, dewiacy- mnie nie wyśmieje i będę odczuć lub ludzi wśród jny odchył, za który moż- miał święty spokój. których przebywamy. I w na nawet trafić za kratki. Po drugie, poczucie teorii wszystko niby gra, tyMówiąc więc o normalności, wspólnoty. Nie czarujmy się, lko jak czytam to, co doty-

[ 47 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

chczas napisałem, to nasuwa się jeden wniosek - bycie normalnym jest przeraźliwie nudne. Czy tak faktycznie jest? Przecież niejednokrotnie słyszymy tanie hasełka typu "tylko wariaci są coś warci". A ludzie prześcigają się w robieniu rzeczy dziwnych, często odstających od przyjętych norm. Mimo to nie są potępiani, a słowo "nienormalny" w ich odniesieniu niejednokrotnie ma wydźwięk raczej pozytywny. O co więc

tak właściwie chodzi? Oczywiście o to, żeby umieć wypośrodkować i nie dać się zwariować. Jasne, możemy robić rzeczy szalone, ekstremalne, śmiać się, wariować z przyjaciółmi, udowadniając często, że pod naszymi kopułami nie jest całkiem normalnie, gdy wspólnie wpadamy na głupie pomysły. Na co dzień jednak, gdy chodzimy do szkoły, do pracy, wtapiamy się w społeczeństwo, zachowujemy się normalnie. I jak dla mnie, jedna

[ 48 ]

i druga rzecz świetnie się ze sobą łączy, są to zachowania w pełni akceptowalne. Dotyczą przecież zapewne większości z nas. Innym rodzajem bycia "normalnym" jest odcinanie się od tego, czego nie rozumiemy lub nie akceptujemy. I tu wkracza wątek zapowiedziany na początku. Mamy więc choćby homoseksualistów, transwestytów, całe LGBT, a po drugiej stronie ludzi, którzy mówią na siebie właśnie "normalni". Odcina-


Wręcz często przynosi to odwrotny skutek do zamierzonego. Jednak z drugiej strony jak człowiek widzi, w jaki sposób zachowują się ci ludzie na paradach równości, to w duchu dziękuje Bogu, że jest w pełni "normalny". I tu właśnie tkwi odpowiedź na pytanie postawione w tytule. Potrzebujemy kwalifikować się jako "normalni", by często móc sobie spojrzeć

śmiało w lustrze w oczy. By cieszyć się z tego, że coś łączy nas z większością, a człowieczeństwo jeszcze nie upadło. Normalność jest siłą, dzięki której nasze cywilizacje jeszcze nie wymarły. I oby tak pozostało jak najdłużej. 

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

my się od tej drugiej strony, jakby nas parzyła, boimy się, że choćby krótkotrwały kontakt sprawi, że zostaniemy wręcz wyklęci. Jasne, społeczeństwo się zmienia, coraz bardziej to akceptuje. I z jednej strony dobrze. To są tacy sami ludzie jak my, również mają prawa, zasługują na elementarny szacunek. Nic nie da wymachiwanie szabelką i groźne hasła nacjonalistów.

[ 49 ]


T E M AT N U M E RU

ZNIECZULICA – CZY STAŁA SIĘ NORMALNOŚCIĄ?

[ 50 ]


Lena Ciepielak

W

dzisiejszym świecie pewne zachowania przestają być czymś kontrowersyjnym , wywołującym oburzenia , a stają się czymś , na co przestajemy już zwracać uwagę .

C oś ,

co kiedyś było nie do przyjęcia ,

dzisiaj jest na porządku dziennym .

C zy

przyzwyczailiśmy się do

negatywnych zachowań wśród społeczeństwa , czy po prostu boimy się reagować ?

K

ażdego dnia jesteśmy adomi tego, co dzieje się na wdził drugą osobę, czemu świadkami ludz- naszej planecie, nie mamy w większości nas brakuje kich tragedii, zła, pojęcia, co dzieje się na wrażliwości, współczucia. drugim krańcu świata. W Ciągle słyszymy w mediach cierpienia czy przemocy. o tym, że ludzie bezNie zawsze wiemy, jak karnie znęcają się nad zachować się w danej zwierzętami. Przecież to sytuacji, bo czasem Obojętność jest tak kieruje nami strach i powszechna, że nie jesteśmy są żywe istoty, które tak samo czują jak my, więc bezradność, ale mimo w stanie ani tego zmienić, dlaczego patrzymy na wszystko jest w nas chęć to, nie reagując? Czemu ani na to wpłynąć. Jedynie pomocy. Niestety, w dzisiejszym świecie coraz możemy starać się pokonywać musi dojść do tragedii, żeby ludzie zaczęli mniej jest ludzi, którzy strach, który najczęściej za działać? To straszne i są w stanie wyciągnąć nią stoi, a to pomoże nam w okropne, że populacrękę do drugiego człowja jest zdolna do takich ieka. W ludziach zaczyjej zminimalizowaniu. poczynań, ale jeśli nie na rodzić się obojętność mamy wpływu na zwyna ludzką krzywdę, brak rodnialców, to powinchęci pomocy. Czasem lepiej niektórym, jest przejść obo- takich przypadkach nie niśmy działać przeciwko jętnie i „nie mieszać się” w zawsze jesteśmy w stanie nim. Nie potrafię uwierzyć, cudze sprawy, niż zwycza- pomóc, lecz często jest tak, że w reszcie społeczeństwa że do tragedii dochodzi na nie ma za grosz zwykłych, jnie zainterweniować. naszych oczach. Zastanawia ludzkich uczuć. Nie rodzimy BRAK WRAŻLIWOŚCI mnie, czemu tak często poz- się z brakiem wrażliwości, Często nie jesteśmy świ- walamy na to, by ktoś krzy- wrażliwość tak naprawdę

[ 51 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

jest w każdym z nas, mniej lub bardziej ukry- gnębionej przez kolegę z klasy w czasach szta. Dlatego trudno mi powiedzieć, że stał się kolnych ? Ile razy przyglądaliśmy się jak nasz on normalnością. szef dręczy kolegę/koleżankę ze stanowiska obok? Zastanówmy się teraz, na ile z tych OBOJĘTNOŚĆ wszystkich przypadków zareagowaliśmy, czy Obojętność - zjawisko, z którym spo- postawiliśmy się w tej sprawie? Teraz zdajetykamy się najczęściej w naszym życiu. Jest my sobie sprawę z tego, że wycofywaliśmy ona niczym zaraźliwa choroba, która roz- się w cień i udawaliśmy, że czegoś nie widprzestrzenia się po świecie. Spotykana jest zimy. Można obojętność nazwać czymś norwszędzie i dość często, dlatego trudno z nią malnym, ponieważ nigdy do końca nie wiewalczyć. Z obojętnością jest trudniej niż z my, co nią kieruje. Czy jest to strach, który brakiem wrażliwości, gdyż ona nie jest w st- nas paraliżuje, bezradność czy może jednak anie w nas odżyć i obudzić pewnych uczuć. zwykły brak zainteresowania ludzkim losem. Obojętności najczęściej towarzyszy brak Obojętność jest tak powszechna, że nie jestzainteresowania. W naszym otoczeniu cza- eśmy w stanie ani tego zmienić, ani na to sem dochodzi do przemocy, zarówno psy- wpłynąć. Jedynie możemy starać się pokonychicznej, jak i fizycznej, w różnych miejs- wać strach, który najczęściej za nią stoi, a to cach, w szkole, w pracy itd. Niektórzy z nas pomoże nam w jej zminimalizowaniu. pozwalają na to, by często to ludzie silniejsi znęcali się nad słabszymi. Jesteśmy świadZNIECZULICA kami ludzkiej krzywdy. Ile razy ktoś z nas O znieczulicy mogłabym mówić godzinprzeszedł obojętnie obok kolegi/koleżanki ami. To ogólne słowo, które gromadzi wiele

[ 52 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

innych słów związanych z brakiem jakichkolwiek żywych, pozytywnych uczuć wobec bliźniego. Do niej również zaliczają się omówione dwa wcześniejsze pojęcia. Znieczulica nazywa to wszystko, co hamuje wielu przed zapobieganiem krzywdzie innego człowieka. Niekiedy jej objawy możemy nazwać normalnością, niekiedy czymś, co nie powinno mieć miejsca. CZY ZGODĘ NA KRZYWDZENIE INNYCH MOŻNA NAZWAĆ NORMALNOŚCIĄ ?

Trudno według mnie nazwać normalnym coś, co nie powinno się dziać, trudno mi nazwać normalnością brak wrażliwości na zło, które obecnie panuje, bo czym normalnym jest to, że większość nie reaguje na cierpienie innego człowieka lub żywej istoty? Sami zgodzicie się, że brzmi to nieracjonalnie. Z niektórymi uczuciami można walczyć, niektóre natomiast rodzą się z powodów, na które nie zawsze mamy wpływ. I tutaj właśnie

mówię o wspomnianej wcześniej obojętności. Za nią stoi wiele innych uczuć, o których nie zawsze mamy pojęcie, stąd jest tak częsta wśród nas. Natomiast nie wierzę, by nikt nie miał w sobie chociaż odrobiny wrażliwości, wierzę, że jest ona w każdym, a w niektórych nieco uśpiona. Nie mogę zgodzić się z tym, że brak wrażliwości jest czymś normalnym. Znajdą się jednak i tacy, którzy uważają ją już za taką. Na pewno wiem jedno, że będąc po tej dobrej stronie powinniśmy zwalczać zło i robić wszystko by mu zapobiegać. 

[ 53 ]


[ 54 ]


KOŚCIÓŁ  [ 55 ]


Z ŻYCIA KOŚCIOŁA

STRUMIENIE, NIE TYLKO ŁASKI, Z PIEKAR

[ 56 ]


Rafał Growiec

P

Śląskie, jak co roku, w ostatnią niedzielę maja stały się celem tysięcy pielgrzymów z całego Śląska, uczestniczących w Stanowej Pielgrzymce Mężczyzn i Młodzieńców. iekary

L

iczące 60 tysięcy Sobieski prosił w Piekarach ściółek zastąpiono pojemmieszkańców miasto o zwycięstwo nad Turkami. niejszym kościołem muropo raz kolejny przyjęło Na początku XVIII w. obraz wanym, wzniesionym przez około 100 tysięcy pielgrzy- oryginalny wywieziono do miejscową ludność za jej mów z całej archidiecezji Opola, a w Piekarach zosta- środki i własnymi siłami. katowickiej. Przybyli nie tyl- ła raczej niedokładna kopia. Wojenna i powojenna histoko mieszkańcy aglomeracji Mimo to nie zanikł zwyczaj ria obrazu jest dość bogata śląskiej, ale także – korony podagórale z Trójwrowane przez si. Wśród gości Piusa XI w 1925 byli także parr. zostały zraboSiostra Gaudia Skass mówiła o tym, że lamentarzyści wane najpierw nawrócenie grzeszników to zadanie dla oraz samorząw czasie okudowcy. pacji nazistowszarego Kowalskiego. Podkreślała rolę Bożego Miłosierdzia i zachwyt Boga nad tymi, skiej, następne NIE PĘDZEL TU – w roku 1984. MOCEN którzy choć upadają, ciągle walczą. Te drugie udaPielgrzymki ło się odzyskać, do sanktuarium spoczęły jednak Matki Sprawiew archiwum diedliwości i Miłości Społecznej sięgają XVII wie- pielgrzymek, co jeden z du- cezjalnym. Dopiero w 2015 ku, gdy nie tylko wypraszano chownych skomentował sło- roku zostały poświęcone przed obrazem Najświętszej wami: „Nie pędzel tu mocen, przez papieża Franciszka i Maryi Panny z Dzieciąt- ni praca człowieka, ni drze- 25 sierpnia przywrócone obkiem koniec zarazy, ale i gdy wo, ni płótno, jeno Duch razowi. Od 1962 r. kościół sam obraz pielgrzymował Boży, który sobie to miejsce nosi tytuł bazyliki mniejszej. Matka Piekarska jest patrondo Pragi, by tam uporać się i ten lud upodobał”. W XIX w. drewniany ko- ką archidiecezji katowickiej, z epidemią. W 1683 r. Jan

[ 57 ]


a jej oficjalny tytuł to Matka Sprawiedliwości i Miłości Społecznej. To wezwanie sprawia, że bardzo często właśnie z piekarskiego wzgórza rozlega się głośne wołanie Kościoła o sprawy społeczeństwa. Na piekarską kalwarię wraz z pielgrzymami przybywali nie tylko biskupi, ale też przyszli papieże (Achilles Ratii – Pius XI, Karol Wojtyła wielokrotnie jako kardynał, Benedykt XVI przeleciał nad Piekarami w czasie pielgrzymki w 2006 r.) i inne ważne postaci Kościoła (brat Roger, Matka Teresa z Kalkuty) i polityki (J. Piłsudski, R. Buttiglione, J. Kaczyński, B. Komorowski). DESZCZ? HAKUNA MATATA!

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

Tradycją jest, że na Piekary się idzie. Choć coraz popularniejsze są pielgrzymki rowerowe, konne, hulajnogowe, autokarowe, to jednak kto może i komu się chce, ten idzie pieszo. Z Katowic jest to ok. 16 km w jedną stronę, głównie przez „obszary zabudowane”. Trzeba się uzbroić w dobre buty, a także w dobrą prognozę pogody

[ 58 ]

i stosowne ubranie. Co bardziej doświadczeni i niechętni staniu niosą ze sobą także stołki wędkarskie. Tym razem pogoda nie rozpieszczała pielgrzymów. Padało mniej lub bardziej intensywnie od rana, rozpogodziło się dopiero po mszy. W efekcie z kalwarii spływały istne potoki. Bp Clement Mulenga z Zambii (szedł wraz z parafianami z Bytomia – 8 km) nie przejmował się tymi trudnościami. „Hakuna Matata” – mówił. Abp Wiktor Skworc w czasie powitania chwalił obecnych, że są „pielgrzymami na każdą pogodę”. W ramach powitania pochwalił też obecny program „dobrej zmiany”, wskazując, że programy Rodzina 500+ i 75+ są realną realizacją postulatów sprawiedliwości społecznej. Z kolei kard. Dziwisz uznał, że poprawa aury to zasługa Jana Pawła II, do którego modlił się w czasie podróży z Katowic. Osobiście zapraszał wszystkich na Światowe Dni Młodzieży do Krakowa. Mszę świętą koncelebrowali zgromadzeni biskupi, ale także neoprezbiterzy z Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego. Kolekta przeznaczona była na budowę Domu Pielgrzyma „Nazaret”, który powstaje przy kalwarii. Homilię wygłosił prymas Polski, abp Wojciech Polak. Mówił o wierze, którą prezentował rzymski setnik, wolnej od kurzu i naleciałości, ale także o roli rodziców w wychowaniu religijnym dzieci i potrzebie niedzieli „Bożej i naszej”. Goście z zagranicy W czasie godziny młodzieżowej na pytania odpowiadał bp Mulenga. W jego diecezji Kabwe posługują księża ze Śląska oraz siostry boromeuszki z Mikołowa. Z kolei w czasie nabożeństwa majowego obecny był bp Jean-Louis Balsa z diecezji Viviers we Francji. Przyznał on, że we Francji zorganizowanie takiej pielgrzymki byłoby niemożliwe. Podjął temat kobiet


w Piśmie Świętym: Ewy pytającej o własny stan, bezdzietnych staruszek – Sary i Elżbiety. Jako wzór postawił Maryję, której wiara i dziewictwo pozwoliły pokonać ludzkie niedoskonałości. Siostra Gaudia Skass mówiła o tym, że nawrócenie grzeszników to zadanie dla szarego Kowalskiego. Podkreślała rolę Bożego Miłosierdzia i zachwyt Boga nad tymi, którzy choć upadają, ciągle walczą: „O tym, że Bóg jest większy niż każdy grzech i niż wszystkie problemy świata. Że Bóg kocha grzesznika, Bóg nie brzydzi się grzesznikiem!”. ŁYCHA DZIEGCIU

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

Standardowo, takie wydarzenie religijne, a przede wszystkim – masowe – musiało zwrócić uwagę wszelkiej maści handlarzy, którzy urządzili największy na Śląsku odpust. O ile można zrozumieć zainteresowanie różnych wydawnictw katolickich, sklepiku bazyliki, czy Fundacji Pro, zbierającej podpisy pod projektem ustawy antyaborcyjnej, o tyle irytująca jest obecność wszelkiej masy straganów z „chłamem”. Co jakiś czas nad tłumem wiernych świstała kulka z pistoletu-zabawki, a nad samym miastem unosił się majestatycznie wypełniony helem dinozaur. Jest to jednak specyfika każdego większego zgromadzenia ludzkiego. Z Piekar nie tylko ciekł deszcz, nie tylko pachnisło popkornem i kiełbasą śląską; nie tylko zamanifestowano siłę męskiej pobożności, ale także umocniono ją, wskazano drogi do jej rozwoju. Nie dało się poruszyć wszystkiego, to oczywiste. Część spraw abp Skworc zostawił na pielgrzymkę kobiet w sierpniu. 

[ 59 ]


PISMO ŚWIĘTE

O CHRUPANIU CHRYSTUSA I DIABLE W KAGAŃCU

[ 60 ]


Rafał Growiec

N

Pisma Świętego i czytać je w pewnym osobliwym dialekcie. Jezus nie mówi – On rzecze. Nie je, a spożywa. Rodzi się jednak pytanie – czy język Biblii na pewno jest taki grzeczny i wzniosły? auczyliśmy się słuchać

T

łumaczenie Biblii roz- się językiem używanym tylko powinien czytać szakaw (czyli bija się o dwa podsta- w liturgii. Żydzi w diasporze „lec”, „położyć się”). wowe problemy. Po lepiej znali grekę, a i w Ziemi Podobnie ugrzecznili Izapierwsze, biorąc pod uwa- Świętej z czasem zaczął do- jasza nasi tłumacze. W kolejgę sam charakter tekstu na- minować aramejski. Jako że nej tyradzie przeciwko nietchnionego i obecnych na jego Pismo było używane do czyn- wierności Izraela, czytamy, że kartach postaci, wydaje się, że ności świętych, nie znajdzie- „wszystkie nasze dobre czyny ich język także powinien być my tam żadnych dosadnych są jak skrwawiona szmata” odpowiednio szlachetny. Po stwierdzeń czy wulgaryzmów. (64,5). Mocne? Bo „szmata”? drugie, tłumacze (może z racji Ba! Nie ma nic, co byłoby zbyt Hebrajskie słowo chatame wychowania w duchu klasyczoznacza „nienej eleganczysta” i odcji) bardziej nosisięprzede Język angielski jest bardzo dźwiękonaśladowczy, cenili piękwszytkim do nieprawdaż? „Trogon” można tłumaczyć jako no języka nieczystości niż wierność „gryźć, żuć, chrupać”. A my mamy piękne, wzniosłe r y t u a l n e j . tekstowi. Czyli równie „spożywać”. Chodzi w końcu o Ciało Jezusa, Czy jednak dobrze moprawda? to oznacza, gło chodzić że język bio nieczyblijny wolny zanurzone w profanum – na stość z powodu miesięcznego jest od słów uznawanych po- przykład defekacji, ale także krwawienia kobiet. Ceniące wszechnie za wulgarne? zabijania czy choroby. Dodat- współczesne brzmienie przekowo komentarze masoreckie kłady winny więc mieć w tym LINGUA SACRA, VITA Ketiv/Qere (napisane/czytaj) miejscu: „wszystkie nasze doPROFANA Gdy pytamy o Stary Testa- wyjaśniały często, jak czytać bre czyny są jak zużyta podpament, musimy brać pod uwa- dany wyraz, by uniknąć nie- ska”. Co nie znaczy, że nie ma gę, że napisano go w dużej świętych spraw. I tak na przymierze w języku hebrajskim, kład, lektor zamiast czytać podtekstów, które czytelne dla który po pewnym czasie stał szagal („zgwałcić”) w Iz 13,16, odbiorców w epoce, w któ-

[ 61 ]


ale również skrajnie niehonorowe. Sprawiedliwość Dawida uchroniła prześladującego go władcę przed losem Tywina Lannistera. Dość dosadnie kpił z czcicieli Baala także Eliasz, gdy wyzwał ich na próbę. Przypomnijmy – aby dowieść fałszywości kultu bożka, nakazał postawić dwa ołtarze i przygotować dwie ofiary. Wygrać miał ten, kto pierwszy złoży, czyli spali ofiarę, bez użycia ognia. Miał wygrać ten, kto pierwszy dostanie ogień z nieba. Polewając swoją żertwę wodą i patrząc na samookaleczających się kapłanów Baala, Eliasz dworował sobie z ich bóstwa. „Może jest zamyślony albo zajęty, albo udaje się w drogę”. Tłumaczenie Tysiąclatki nie oddaje jednak podwójnego kontekstu słowa „szih” (znaczy ono także „udać się na bok”). Tak, Eliasz insynuuje, że Baal jest tak ludzki, że chwilowo udał się do latryny i dlatego nie może wysłuchać swych proroków.

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

rej powstałą księga, uciekają nam w translacji. Przyjrzyjmy się choćby scenie, w której Rut kładzie się u stóp Booza… A właściwie najpierw „odkrywa jego nogi” (Rt 3, 4). Tymczasem bliskowschodni ubiór męski – suknia czy też tunika okrywająca dolne części ciała, opasywana wokół bioder, gdy potrzebna była wygoda (praca, walka) sprawiał, że odkrywano nogi raczej podczas sytuacji intymnych i osobistych – jak kopulacja. Stąd Księga Powtórzonego Prawa zakazuje odkrywania „brzegu płaszcza swego ojca” (Pwt 23, 1), czyli kazirodztwa. Saul wszedł do jaskini Engaddi, by „okryć sobie nogi”, czym daje Dawidowi okazję do zamachu (1 Sm 24). Są w końcu miejsca, gdzie król piechotą i bez obstawy chodzi. Saul prawdopodobnie poszedł do jaskini za potrzebą. Musiał odłożyć broń, zapewne też zdjąć trochę zbroi. Zgładzenie go w tym momencie zapewne byłoby proste,

[ 62 ]

CZY JEZUS KLĄŁ?

Nowy Testament został napisany po grecku, jednak nie była to greka homerycka, ale dialekt koine, prostszy i nieco mniej elegancki, także mniej precyzyjny. Stąd wynikają nie tylko problemy świadków Jehowy (którzy uważają, że „stauros” znaczy „pal” nie tylko u Homera, ale i u Marka), ale też poważne konsekwencje w odbiorze Ewangelii. I nawet w codziennych modlitwach. „Błogosławiony owoc żywota twojego, Jezus” – tak brzmi oficjalny polski przekład „Zdrowaś Mario” i zapewne większość współczesnych myśli o owocu życia, w sensie potomstwa. Wersja łacińska ma „fructus ventris tui”, za greckim „ho karpos tes kojlias su”. Czyli „owoc brzucha/macicy twojej”. Polska wersja zresztą jest archaizmem, gdyż w średniowieczu „żywot” oznaczał także brzuch. Weźmy choćby mowę eucharystyczną Jezusa, konkret-


nie jedno słowo z J 6, 57 w wydaniu Tysiąclatki: „kto Mnie spożywa”. W oryginale mamy czasownik „trogon”, więc według konkordancji Stronga, pochodną słowa „trogo”: „to gnaw, munch, crunch”. Język angielski jest bardzo dźwiękonaśladowczy, nieprawdaż? „Trogon” można tłumaczyć jako „gryźć, żuć, chrupać”. A my mamy piękne, wzniosłe „spożywać”. Chodzi w końcu o Ciało Jezusa, prawda? Przecież jego nie można chrupać, ani nawet jeść… Tymczasem to właśnie to dosadne stwierdzenie spowodowało, że wielu słuchaczy przestało chodzić za Jezusem. Nieładne słówko wymsknęło się też świętemu Pawłowi w Liście do Filipian (3, 8). Używa tam na określenie swojego dawnego życia słowa „skybala”, które w Tysiąclatce oddane jest jako „śmieci”, a dosłownie oznacza „żer dla psów, odpadki ze stołu”. Ks. Wujek oddaje

je jako „gnój”, z czym zgodziłby się każdy, kto u Stronga przeczyta, że „skybala” to „dung”. Możliwa jest też interpretacja „ścierwo” (jako zwłoki zwierzęcia lub ludzkie, rozwłóczone przez psy). Dobra, to wszystko apostołowie, ale Jezus poza dosadnym językiem w mowie eucharystycznej na pewno nie był zbyt wulgarny… W stosunku do ludzi nie. Choć nie waha się nazywać ich „hipokrytami” czy „diabłem” (J 6, 70), to jednak najmniej uprzejmy jest wobec diabła prawdziwego. Część egzegetów dostrzega w burzy na jeziorze (Mk 4, 35-41) aktywność diabelską. Jezus zmierza do kraju pogańskiego, gdzie później uzdrowi opętanego Gerazeńczyka, więc zły duch wychodzi Mu naprzeciw. Jezus każe morzu: „Siopa, pefimoso”, czyli dosłownie „ucisz się, załóż sobie kaganiec” (4, 39). Jak pan zamyka pysk ujadającego psa, tak Chrystus każe burzy się za-

[ 63 ]

mknąć. Tego samego określenia używa nieco wcześniej (1, 25), wypędzając demona. Pojawia się ono też w odpowiedniej formie, gdy Jezus zamyka usta swoim polemistom. Spotkałem się z próbą przetłumaczenia tego zwrotu dość dosadnie jako „stul pysk”. Dziwnie brzmiałoby w niedzielę z ambony, nieprawdaż? W dziejach przekładów Pisma Świętego wiele „umknęło w przekładzie”. W Starym Testamencie autorzy oryginału celowo tworzyli system eufemizmów, by ocalić święty tekst od profanacji. Nowy Testament przyniósł pewną swobodę językową, przypominającą prorocką bezpośredniość Izajasza i Eliasza. Szkoda, że tłumacze okradają nas z tego chropawego piękna na rzecz podniosłego, ale nieco zafałszowanego tonu. 


FELIETON POBOŻNY

STRACH MA WIELKIE OCZY

[ 64 ]


Kajetan Garbela

K

ażdy z nas się boi.

Nie tylko ci zagubieni, samotni, biedni, bezrobotni, chorzy. Także ci pewni siebie, bogaci, posiadający kochającą rodzinę, dobrą pracę i końskie zdrowie. Nie ma i nie będzie na tym świecie człowieka, który choć przez chwilę nie odczuwałby strachu. To uczucie może nas prowadzić tak samo do zła, jak i do dobra…

M

yślę, że to właśnie ten zabił Abla. Pismo Święte to, by ta osoba nie wychodzipod wpływem mówi nam, że doszło do tego, ła przed szereg – bo skoro ja strachu zgrzeszyli ponieważ Bóg przyjął ofiarę nie mam, to czemu ona ma pierwsi rodzice. Szatan za- Abla, zaś na to, co ofiarował mieć? – a może nawet cichą siał w ich sercach obawę o to, mu jego brat, nie chciał nawet nadzieję na to, że utrudniaże Bóg tak naprawdę jąc komuś dojście do ich nie kocha. Egoszczęścia, w pewien istycznie broni przed sposób chronimy je Autorytety Izraela poczuły się nimi czegoś, co chce dla siebie. zagrożone, obawiały się, że ten nowy zachować tylko dla A dlaczego IzraNauczyciel zszarga ich reputację, przez siebie, a co zawiera w elici chcieli Jego sobie owoc z drzewa co nie będą już mieli żadnego wpływu śmierci, dlaczego zakazanego. Zabrazdradził go Judasz? na lud i zostaną pozbawieni czci. nia im zjedzenia go, Jezus w trakcie swowięc pewnie nie ma jej ziemskiej misji do końca szczerych inten- spojrzeć. Kain był człowiek był uznawany przez Żydów cji, nie chce pełni szczęścia, zazdrosnym, czyli tak na- za Mesjasza, którego obiecamoże boi się, że staną się Mu prawdę pełnym obawy o to, że ła im tradycja – wojownika, równi, a co za tym idzie, będą jego kosztem może się komuś który zgromadzi liczne wojMu zagrażali? Pod wpływem bardziej w życiu poszczęścić. ska, pokona Rzymian, przetych słów Ewa i Adam mogli Że Bóg może mu coś odebrać gna najeźdźców i odtworzy odczuć w swoich sercach nie- i przekazać innemu człowie- Królestwo Izraela. Wierzyli pewność. To właśnie strach kowi, którego bardziej kocha, oni, że to Mesjasz poprowadoprowadził do wygnania z albo przynajmniej kogoś fa- dzi ich w boju, tymczasem Raju, grzechu pierworodne- woryzować, a o nas zapomi- Jezus nawoływał do tego, by go, utraty relacji człowieka z nać. Wtedy naturalną reakcja oddać cesarzowi, co cesarBogiem. obronną jest nienawiść do tej skie, a także zadawał się z Zapewne i on był mo- osoby i chęć zaszkodzenia cudzoziemcami, jak choćtorem grzechu Kaina, gdy jej. Ma to na celu dbałość o by Samarytanką i rzymskim

[ 65 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

Setnikiem z Kafarnaum. Mamy nawet w Ewangelii odnotowane pytanie uczniów o to, kiedy nastąpi restauracja państwa izraelskiego. Tymczasem Jezus nauczał całkiem innych rzeczy, które dla wielu były zbyt trudne do przyjęcia. Mówił o całkiem innym Królestwie, nie z tego świata – Królestwie Niebieskim, do którego powinniśmy dążyć. Nauczał o panowaniu Boga, a nie Szatana czy też jakiegokolwiek ziemskiego władcy nad człowiekiem, o wyzwoleniu, ale z niewoli grzechu, a nie spod jarzma nieprzyjacielskiej okupacji. Gdy wjeżdżał do Jerozolimy, widzieli w Nim przyszłego króla, nazywali Synem Dawida, rzucali pod nogi osła, na którym jechał, palmy. Jednak Jezus nie garnął się do przejęcia władzy, nie zapowiadał walki o niepodległość. Zapewne wielu pobożnych Żydów bało się tego, że Jezus nie spełni ich nadziei - że gdy obwołają Go królem, On nie będzie chciał odrodzenia Królestwa Izraela. Jakby tego zawodu było mało, pewnie jeszcze czeka ich wówczas karna interwencja rzymskich legionów. Postanowili więc wydać Nazarejczyka w ręce władz i żądać jego śmierci, byle tylko nie był przyczyną problemów lub rozczarowania zwykłych mieszkańców Izraela. Jakby tego było mało, ganił niektóre zachowania uczonych w Piśmie i Faryzeuszów, wytykał ich nieszczerość, brak miłosierdzia dla bliźnich, niezrozumiałość Pisma i dewocję. To musiało się nie podobać. Autorytety Izraela poczuły się zagrożone, obawiały się, że ten nowy Nauczyciel zszarga ich reputację, przez co nie będą już mieli żadnego wpływu na lud i zostaną pozbawieni czci. A co wtedy poczną, skoro jak mówił Chrystus, nakładają na innych ciężary, których sami nie chcą nosić, i jeszcze żyją z ich ofiar? Na pewno dużą rolę w wydaniu decyzji o zabiciu Jezusa miała ich własna próżność, strach przed utratą pozycji społecznej i urażona miłość własna. Starszyzna żydowska w większości wolała nie iść za słowami Jezusa, ponieważ wówczas musieliby uznać własne błędy i niedoskonałość.

[ 66 ]


łóstwa, za który żydowskie prawo przewidywało śmierć. Ten rodzaj strachu mógł również natchnąć przebywającego w więzieniu Jana Chrzciciela do wysłania uczniów do Jezusa z pytaniem, czy jest On wyczekiwanym Mesjaszem. Mówię tutaj o strachu motywującym, konstruktywnym. Nie jest on podszyty egoizmem, poszukiwaniem własnej, wymiernej korzyści. Ma on na celu albo troskę o innych ludzi, o to, by nie stała się im krzywda, albo też poszukiwanie prawdy i utwierdzenia w tym dobru, które robimy. Jest to strach człowieka odpowiedzialnego, wrażliwego na potrzeby i krzywdy innych. Jak i strach człowieka, który stara się iść drogą Boga, który traktuje swoją misję bardzo poważnie i bierze pod uwagę to, że mógł się pomylić, coś po ludzku schrzanić. Dlatego prosi Pana o utwierdzenie w wyborze, który podjął, i odpowiedź, czy do tej pory aby na pewno pełni Jego wolę. Nawet Jezus w czasie swojego ziemskiego życia się bał. Tak bardzo, że gdy modlił się w Ogrójcu, pocił się krwią. Nas też jeszcze wielokrotnie najdzie strach, obawa o najrozmaitsze rzeczy, osoby, wydarzenia. A gdy już się to stanie, starajmy się bać strachem motywującym, strachem, który może budować nas i naszych bliźnich, a nie tym, który prowadzi do grzech, zniszczenia i bólu. 

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

A to jest jednoznaczne z utratą twarzy i pozycji, których tak skwapliwie bronili. Wygodniej było nazywać Chrystusa bluźniercą i przypiąć mu łatkę buntownika, wroga Rzymu, dążąc do jego śmierci, niż z uwagą słuchać głosu Boga. To wszystko przykłady strachu destrukcyjnego, który prowadzi do zła, oddalenia się od Boga, zniszczenia lub nawet pozbawienia życia nas samych czy też bliźnich. Postępujemy wówczas bardzo egoistycznie, byle tylko chronić swoją pozycję. Byle nikt inny nie miał lepiej, niż my, nie wymądrzał się, nie wynosił ponad nas, nie zawiódł naszych oczekiwań. Nie oszukujmy się – każdy z nas ma w sobie pokusę, by takie właśnie rzeczy robić w obronie własnego interesu. Przecież musimy dbać o własne szczęście, dobrobyt, pozycję w towarzystwie, autorytet! Szkoda tylko, że ten rodzaj strachu praktycznie zawsze jest rozbieżny z przykazaniem miłości bliźniego i do niczego dobrego nie prowadzi… Jednak jest jeszcze inny strach. To ten strach, który odczuwał Abraham, gdy prosił Boga o ocalenie Sodomy i Gomory, jeśli znajdzie w nich odpowiednią ilość sprawiedliwych. Obawiał się bowiem, że spotka ich niezasłużona kara. To również ten strach, który odczuwał święty Józef, gdy chciał oddalić od siebie brzemienną Maryję. Zależało mu wtedy na tym, by nie oskarżono ją o grzech cudzo-

[ 67 ]


[ 68 ]


RECENZJE ïƒ [ 69 ]


FILMY

"INCREDIBLE HULK", CZYLI TRUDNE POCZÄ„TKI MCU

[ 70 ]


Mateusz Nowak

N

aukowiec poddaje się zabiegowi.

Zostaje napromieniowany olbrzymią dawką promieni Gamma. W efekcie przemienia się w zielonego giganta, niepowstrzymaną, niezniszczalną i destrukcyjną siłę. Na scenę wkracza niesamowity Hulk. Tylko czy aby na pewno niesamowity?

W

2008 roku kował tę serię był co praw- jako głównego przeciwnika włodarze Mar- da "Iron Man", jednak to Bannera, to otrzymujemy vela jeszcze "Incredible Hulk" jest pro- całkiem niezłą obsadę. Po nie wiedzieli, że osiem lat dukcją, z którą tym razem raz kolejny jednak potwipóźniej każda ich produk- się mierzę. To już nie pier- erdza się, że nawet najlepsi cja będzie niekwestion- wsza próba przeniesienia aktorzy nie są gwarantem owanym hitem światowego przygód wielkiego zielone- sukcesu filmu. box office'u. Podjęli Geneza powstajednak próbę przenia Hulka została niesienia uniwer- Mało mamy tu jednak zabawy, do której w tej produkcsum komiksowego ji przedstawiona później przyzwyczaił nas Marvel. Nie na ekrany kin. Lata błyskawicznie. Dla jest ani za poważnie, ani zbyt luźno, niepowodzeń, pomniej obeznanych, trochę bez wyrazu i w zawieszeniu, rażek powodowały, może być to dość że Marvel w latach jakby twórcy nie do końca wiedzieli, w n i e z r o z u m i a ł e . 90-tych stał na skMamy przebitkę jakim kierunku pójść. raju bankructwa. kilku scen, widzimy Ratując się przed że główny bohater upadkiem sprzedał m.in. go potwora na ekrany kin. jest poddawany jakiemuś Sony prawa do wizerunku Zaledwie pięć lat wcześniej zabiegowi. Coś idzie nie tak, Spider-mana, a 20th Cen- mogliśmy przecież oglądać przemienia się w zielonego porażkę giganta, niszczy co popadtury Fox prawa do całej se- spektakularną rii X-Men. Ówczesne ra- filmu z Ericiem Baną w nie i ucieka. Następnie mija towanie trupa podtrzymało roli Bruce'a Bannera. Tym pięć lat, Banner ukrywa się życie firmie, aż w końcu, razem w głównej roli obsa- gdzieś w brazylijskich favewłaśnie w 2008 roku, doszło dzono Edwarda Nortona, a lach. Stara się prowadzić do początku projektu, który miłość jego życia zagrała Liv możliwie jak najspokojniedziś znamy pod nazwą Mar- Tyler. Gdy dodamy do tego jsze życie. Widzimy, że częsWilliama Hurta jako gener- to sprawdza swoje tętno, by vel Cinematic Universe. Filmem który zapocząt- ała Rossa oraz Tima Rotha pod żadnym pozorem nie

[ 71 ]


źródło: kadr z filmu

/ m at e r i a ł y d y s t r y b u t o r a

przekroczyć 200 uderzeń na minutę. Dodatkowo prowadzi badania i szuka drogi, by się uleczyć i wrócić do swojego życia. Taka sytuacja jednak nie trwa wiecznie, w końcu zostaje odnaleziony. Za wszelką cenę chce go z powrotem sprowadzić generał Ross, by móc nad nim zapanować i stworzyć z niego śmiercionośną broń. Zaczyna się więc ciągła walka i pościg za pościgiem. Jako film akcji na pewno "Incredible Hulk" spełnia założenia. Raczej trzyma w napięciu, sceny walk są dobrze poprowadzone, a komputerowo wygenerowany Hulk wygląda całkiem przyjemnie. I na tym chyba

kończą się zalety. Głównym problemem filmu jest scenariusz, w którym możemy znaleźć naprawdę sporo luk. Wiele rzeczy pozostaje niedopowiedzianych, a motywacje postaci nie zawsze wydają się wiarygodne. Dodatkowo są one napisane do bólu typowo. Tak więc generał to oczywiście twardziel, nieprzejednany wojskowy, którego nic nie przekona do zmiany zdania. I ma fatalne kontakty z córką. Córka oczywiście jest ukochaną Bannera. I nie wiem czy to wina Liv Tyler, czy źle napisanej postaci, ale jest ona po prostu do bólu nudna. Nie wzbudza żadnych emocji. Ot, kolejna stereotypowa postać kobieca - ma przede

[ 72 ]

wszystkim dobrze wyglądać, być wierna i oddana do samego końca oraz widzieć w głównym bohaterze to, czego nie widzą inni. Główny czarny charakter też pozostawia wiele do życzenia. Postać bardzo szybko do zapomnienia. Z tym jednak Marvel ma problemy do dzisiaj. Film ratuje na pewno Norton. To jednak za mało, żeby uznać "Niesamowitego Hulka" za produkcję udaną. Niby pod dostatkiem jest tu tego, czego oczekuje się od filmów o superbohaterach, czyli porządnej rozwałki, co akurat pozostaje dużym atutem. Mało mamy tu jednak zabawy, do której później przyzwyczaił nas Marvel. Nie


jest ani za poważnie, ani zbyt luźno, trochę bez wyrazu i w zawieszeniu, jakby twórcy nie do końca wiedzieli, w jakim kierunku pójść. Poza tym sporo niedociągnięć, historia mocno przewidywalna, nie zaskakuje, a przede wszystkim nie bardzo pokazuje niesamowitość Hulka. Zdecydowanie więcej wyciągnięto z zielonego stwora w "Avengers" z 2012 roku, mimo że tam był przecież postacią jedną z wielu. Od premiery minęło już ponad 8 lat, a my nadal nie doczekaliśmy się kontynuacji "Incredible Hulk". Dla porównania przecież wspomniany już "Iron Man" był na tyle udany, że doczekał się

dwóch kontynuacji i jest najważniejszą postacią całego uniwersum. Nie wiem czy to tylko dlatego, że solowy film o Hulku był niezbyt udany, czy Marvel faktycznie ma jakieś problemy z prawami do jego wizerunku. Nie zmienia to faktu, że początek MCU wyszedł bardzo przeciętnie. Dość powiedzieć, że w dalszej fazie rozwoju uniwersum zmieniono odtwórcę głównej roli (na Marka Ruffalo), a o postaci granej przez Liv Tyler zupełnie zapomniano, niejako odcinając się od nieudanej inauguracji. Dopiero w niedawnym "Kapitanie Ameryce: Wojnie bohaterów" ponownie pojawił się generał Ross, jednak jako postać

[ 73 ]

zdecydowanie na dalszym planie, bez której można było się obejść. Słowem podsumowania, "Incredible Hulk" to film, który można obejrzeć dla niezłej rozwałki oraz jako uzupełnienie wiedzy o MCU, jednak nie jest to pozycja, która zapada w pamięci na długie lata. Na pewno fani zielonego giganta oczekiwali o wiele więcej i nadal z nadzieją patrzą w przyszłość, oczekując, że Marvel nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i niesiony falą ostatnich sukcesów, da nam w przyszłości Hulka w solowym filmie, na którego zasługujemy. 


KSIĄŻKA

ŚWIADECTWO ZAGŁADY

[ 74 ]


Adrian Hulbój

G

łośno przełykam ślinę i mrugnięciem pozbywam się łez płynących z oczu.

Na dziś przeczytałem wystarczająco dużo, wystarczy. Drżąc odkładam książkę na stół. Po chwili jednak ponownie biorę ją do ręki.

M

imo że czytanie cieństwa. A 16 lat później aborcji, bo chłopak przyo ludobójstwie w w zatłoczonym studenckim pomina jej o upokorzeniu i Rwandzie spra- akademiku, cudem przeżyły bólu, jakich doznała. To kraj wia mi niemal fizyczny ból, rzeź Tutsi dzieli pokój Hutu, miliona kobiet zarażonych nie mogę przestać. Żadna z synem oprawców swojej ro- wirusem HIV, dla których dotychczas przeczytanych dziny. brakuję leków. To kraj, w pozycji nie zrobiła na mnie Rwanda w opisie To- którym ziemia niemal cotakiego wrażenia jak repor- chmana to kraj, w którym dziennie odsłania kości poterska opowieść „Dzisiaj dręczyciele i oprawcy są mordowanych. Do takiego Narysujemy właśnie miejsca Śmierć” Wojcieprzybywa WojAutor odwiedza także więzienia i zakłady ciech Tochmann cha Tochmana. Jest rok 2010. Reporter przymusowej pracy, gdzie rozmawia z Od ludobójtworzy niezwyHutu, oskarżonymi o udział w tej masowej stwa w Rwankłą mozaikę hizbrodni. Rozmawia z ludźmi, którzy dzie, okrutnej storii. W jego zbrodni plemiereportażu przezostali oskarżeni o udział w masakrze, nia Hutu wobec mimo że, jak twierdzą, nie mieli z nią nic platają się opouprzywilejowawieści Tutsi i wspólnego. nych Hutu mija Hutu, dzięki 16 lat. W kraju czemu czytelwielkości wojenicy mogą lepiej wództwa śląskiego w kilka zmuszeni do wspólnej eg- zrozumieć powody, które tygodni wymordowano 1,8 zystencji. To kraj, w którym popchnęły Hutu do mordów. miliona ludzi. W obecności matka Tutsi nienawidzi swo- Bo zamiarem autora, jest nie katolickich księży, przy bier- jego syna. Bo został poczęty tylko opis samego ludobójności organizacji między- w wyniku gwałtu popełnio- stwa, ale także odpowiedź na narodowych dochodziło do nego przez Hutu. Teraz, ko- najważniejsze pytanie, jakie aktów bestialskiego okru- bieta żałuję, że nie dokonała może stawiać sobie reporta-

[ 75 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

żysta- „dlaczego”. I myślę że mu się to udało. Tochman pokazuje Rwandę jako kraj podziałów. Wysocy, smukli Tutsi, stanowiący mniejszość są grupą uprzywilejowaną, a niscy, krępi Hutu będący większością w państwie pełnią wobec nic poddańczą rolę. I to był punkt zapalny, który zadecydował o rzezi na Tutsi. Wojciech Tochman w najmniejszych detalach opisuje zbrodnie w Rwandzie. To właśnie w niezwykłej plastyce tego opisu należy szukać, skąd tytuł książki. Reporter w sposób niezwykły aktywizuje wyobraźnie czytelników, dlatego obrazy okrutnej rzezi stają przed oczami i na długo zajmują miejsce w naszej pamięci. Czy może być coś bardziej wymownego, niż porównanie odgłosu pękającej na wskutek ciosu maczety czaszki, do dźwięku krojonej kapusty? Sam obraz kreślony jest rękoma kilku świadków, opowiadających o swoich traumatycznych doświadczeniach. Najwięcej szczegółów opowiada Leonard, 24 letni student, a także późniejszy przyjaciel Tochmana. Obrazy powstające z tych opowieści pokazują okrucieństwo Hutu wobec Tutsi, ale… Ale nie można powiedzieć, że ta książka jest opowieścią wyłącznie opowieścią o krwiożerczych Hutu, mordujących bezbronnych i niewinnych Hutu. Nie. Autor odwiedza także więzienia i zakłady przymusowej pracy, gdzie rozmawia z Hutu, oskarżonymi o udział w tej masowej zbrodni. Rozmawia z ludźmi, którzy zostali oskarżeni o udział w masakrze, mimo że, jak twierdzą, nie mieli z nią nic wspólnego. W ten sposób Tochman pokazuje słabość systemu sądowniczego Rwandy- instytucje sądów ludowych nie dają najmniejszych szans oskarżonemu, gdyż wystarczy jeden świadek zeznający na jego niekorzyść, by doprowadzić do wyroku skazującego. Niejednokrotnie niesłusznego, jak można się domyślić, gdyż ta instytucja stwarza Tutsi okazję na zemsty za swoje krzywdy i zemstę na Hutu. Recenzując książkę Tochmana, trzeba wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Otóż, kry-

[ 76 ]


tylko opowieść o zbrodni, która pozbawiła życia miliony mieszkańców Rwandy. „Dzisiaj narysujemy śmierć” to także, a może przede wszystkim relacja z kraju, który od 18 lat próbuję uporać się ze skutkami ludobójstwa. Rwanda- kraj wypełniony cierpieniem, w którym byli kaci mówią „dzień dobry” niedoszłym ofiarą. Tochman w bezbłędny sposób dostrzega to wszystko i przedstawia czytelnikowi. Tworzy tym sam niezwykle przemawiającą do wyobraźni opowieść o Rwandzie- kraju kości zagrzebanych w ziemi i kobiet chorych na AIDS. Gdyby istniał przedmiot „Jak pisać o ludobójstwie”,

mógłby mieć tylko jednego wykładowcę. Wojciecha Tochmana. Sposób, w jaki autor uchwycił ludobójstwo w „ Dzisiaj narysujemy śmierć”, a wcześniej w książce reportażowej „ Jakbyś kamień jadła”, opowiadającej o skutkach ludobójstwa w dawnej Jugosławii sprawia, że dłonie same składają się do oklasków. Choć ciężko klaskać, gdy ręce drżą tak jak w hipotermii. Bo na takie właśnie reakcje trzeba się przygotować, sięgając po reportaże Wojciecha Tochmana. 

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

tycy często zarzucają, że ma ona charakter anty kościelny. Reporter opisuje wpływ kościoła katolickiego na sytuację w Rwandzie. Kościół w pewien sposób utrwalał różnice między Hutu, a Tutsi, faworyzując przedstawicieli tego pierwszego plemienia. Najbardziej wstrząsające dla wielu może być opis rzezi Tutsi, której Hutu dokonali w kościele, przy bierności polskich księży. Czy świadczy to o antyklerykalnym charakterze książki? Bynajmniej, Tochman po prostu spełniał swój reporterski obowiązekwyciągał na światło dzienne prawdę, niezależnie od tego jak niewygodna by nie była. Książka Tochmana to nie

[ 77 ]


[ 78 ]


COŚ WIĘCEJ  [ 79 ]


ROZMOWY

BÓG „WYSZEDŁ Z MODY”

[ 80 ]


Emilia Ciuła

Ś

wiat gwiazd – sława, pieniądze, wyzwolenie. Publiczny wizerunek to jedna strona medalu, jak wygląda druga? Jak żyć wiarą, w świecie show-biznesu?

Historia Jakuba Zaborskiego to opowieść o pokonywaniu własnych słabości, walce o marzenia i stawania w obronie Boga, który w pewnych środowiskach po prostu „wyszedł z mody”.

zyką – śpiew w kościele i tak zostało do teraz. Muzyka sakralna od zawsze była i jest blisko mnie. Kiedy poszedłem do szkoły średniej, ktoś zauważył, że śpiewam. Zacząłem jeździć

i dodawały odwagi, by próbować swoich sił w muzyce. Skąd decyzja, aby wziąć udział w programie „Must be the music. Tylko muzyka”?

To długa historia. Składała się ona z wielu etapów. Emilia Pi e r w s z y m Ciuła: Kiedy z nich była zacząłeś swochwila, kieWe wszystkich ludziach szukam dobra, nawet ją przygodę z dy stwiertych, którzy mnie ranią. Wygrana w programie muzyką? dziłem, była dla mnie skokiem na główkę do świata że jestem Jakub Zashow-biznesu. Zmieniłem się. Na szczęście Bóg gruby i saborski: Był to czysty przy- postawił mi na drodze ludzi, którzy uświadomili motny. Modliłem się padek. Już mi to, jaki straszny się stawałem. wtedy do od najmłodBoga, aby szych lat dał mi siłę. nie miałem przyjaciół, dlatego na prze- na koncerty i przeglądy. Ta- Byłem nieszczęśliwy i jeśli kór starałem się być śmiały, kie okazje zdarzały się rzad- nie odpowiedziałby na moje bardziej się pokazać, ode- ko, a ja dodatkowo byłem modlitwy, pewnie nie byłoby zwać. Pewnego dnia, (jesz- nieśmiały. Gdy odważyłem mnie już na tym świecie. Z cze w szkole podstawowej) się wyjść do ludzi, spotka- Jego pomocą wziąłem się za podczas lekcji religii siostra łem się z ciepłym przyję- siebie, schudłem prawie 40 zakonna potrzebowała ko- ciem. Wszystkie pochwały, kg. Następnie poznałem Piogoś, aby zaśpiewał psalm. które usłyszałem, pomagały tra, który zaimponował mi Od razu się zgłosiłem. To był mi zacząć akceptować siebie umiejętnością komponowania utworów. Zainspirował mój pierwszy kontakt z mu-

[ 81 ]


mnie i również spróbowałem swych sił w tej sztuce. Napisałem pierwszą piosenkę. Z racji tego, że miałem rok przerwy podczas studiów, pomyślałem, że skoro mam trochę wolnego czasu, to spełnię swoje marzenie z dzieciństwa i pójdę do talent show. Wiedziałem, że to jest ten moment, że nadszedł czas, aby pokonać swoją nieśmiałość. Poszedłem na casting do „Must be the music. Tylko muzyka” i udało mi się przejść do kolejnego etapu. Tam zachęcono mnie do dalszego komponowania. Okazało się, że znani artyści oraz ludzie docenili moją twórczość i umiejętności. Zwyciężyłem. Jak wygrana zmieniła Twoje życie? Nagle rozpoczęła się selekcja ludzi. Moi znajomi się podzielili. Wielu z nich sobie o mnie przypomniało, a kilkoro się odsunęło, ponieważ nie mogło znieść myśli, że coś osiągnąłem. Było mi przykro, gdyż nie umiałem sobie z tym poradzić. We wszystkich ludziach szukam dobra, nawet tych, którzy mnie ranią. Wygrana w programie była dla mnie skokiem na główkę do świata show-biznesu. Zmieniłem się. Na szczęście Bóg postawił mi na drodze ludzi, którzy uświadomili mi to, jaki straszny się stawałem. Jaką rolę w całej tej historii odegrał Bóg? Bóg jest blisko mnie praktycznie od urodzenia. Im jestem starszy, tym wiara ta staje się coraz bardziej świadoma. Gwiazdy w show-biznesie często nie afiszują się wiarą. Niektóre owszem, mówią o niej otwarcie, ale żyjemy w czasach, kiedy wiara nie jest rzeczą, którą się można pochwalić. Bóg po prostu „wyszedł z mody”. Ludzie kojarzą religię z pstrymi regułkami. Media bardzo źle kreują Kościół. Wyciągają z niego to, co złe. Staram się to zmienić, mówię o miłości, ponie-

[ 82 ]


Świat celebrytów wypełniony jest ksenofobicznymi poglądami. Aby istnieć, ludzie sławni muszą być wyzwoleni i iść z duchem czasu. Seks to tylko jedna z kart przetargowych. Sławy pojawiające się na czerwonych dywanach zmieniają się po to, by wciąż o nich mówiono. Ja również lubię wizualne zmiany, ale nie będę zmieniał tego, co mam w sercu. Kocham Boga, wyznaję jego

prawdy, co jest trudne w dziPowoli staram się sprostać siejszych czasach. problemom dnia codzienCo powiesz o stwierdze- nego. Koncertuję, studiuję, niu: „Pieniądze szczęścia nie jeżdżę po kraju. Wygrana w programie otworzyła mi wiedają”? le możliwości. Dzięki niej Wielu moich znajomych z mogę współtworzyć muzyczbranży mówi, że są nieszczę- ną oprawę na Światowe Dni śliwi pomimo pieniędzy, któ- Młodzieży. Wymaga to ode re posiadają. Dlaczego? Bo mnie nie tylko przygotowaim więcej masz, tym więcej nia muzycznego, ale również chcesz. Możesz być wykształ- duchowego. Jest to dla mnie cony, być profesorem, ale je- ogromny zaszczyt i wiem, że śli nie zaakceptujesz siebie Bóg zaplanował to wszystko. takim, jakim jesteś – będziesz Mogę na Nim polegać, a zanieszczęśliwy. To, że ktoś jest wierzenie Mu moich trosk, to nieperfekcyjny, sprawia, że najlepsza decyzja, jaką kiedyjest idealny. Nauczyłem się, kolwiek podjąłem.  że nie mogę metkować ludzi, a sądzenie człowieka po pozorach i powierzchowności często bywa zgubne. Zwyciężyłeś w programie i co dalej?

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

waż Bóg jest miłością. Nie dzieli ludzi, nieważne kim jesteś, On cię kocha i akceptuje. Ludzie mają bardzo ograniczoną wiedzę odnośnie do Kościoła, dlatego wolą ksenofobicznie podchodzić do tematu. Boją się tego, czego nie znają.

[ 83 ]


REFLEKSJE

PISANE NA CIELE

[ 84 ]


Ada Maksymiuk

P

rzez jednych nazywane sztuką oraz sposobem autoekspresji, przez

innych - oszpecaniem ciała lub potrzebą szokowania. Jeśli dokładniej posłuchamy, możemy zauważyć, że ilu ludzi, tyle odmiennych opinii

na temat tatuażu. Dziś odrobina tuszu jest w stanie doprowadzić do

zupełnej marginalizacji człowieka. Czy słusznie?

O

d czasu kiedy skoń- szłam ze studia wiedziałam, się, skąd tyle wrogości do czyłam 16 lat, wę- że dokonałam właściwego czegoś, co niejednokrotnie drowałam oczyma wyboru. Nigdy nie żałowa- można nazwać dziełem sztuwyobraźni przez setki, jak łam mojej decyzji, chciałam, ki? nie tysiące różnych wzorów żeby tatuaż był widoczny, Tatuaże istniały od wiei grafik, by znaleźć coś, co niczym uśmiech na twarzy, ków. Ötzi, który zmarł ok. spełniłoby moje oczekiwa- kiedy jestem szczęśliwa. 3300 lat p.n.e. (wg polskiej nia, coś, co byłoby odzwierLos pokierował moją we- Wikipedii), jest najstarszą ciedleniem kłębiących się w wnętrzną radością trochę europejską mumią, która głowie myśli posiadała i mojej osow sumie 61 bowości, co Każdy z nas ma prawo do podjęcia tego wyboru, tatuaży na przylegałocałym ciekażdy też ma prawo zaklasyfikować tatuaż by tak komle. W wiejako coś złego lub jako coś interesującego. fortowo do lu plemioNajważniejsze w tym wszystkim jest to, że ciała, że stanach tatuaże łoby się się odmienność, choć czasem tak bardzo niezgodna miały nie integralną tylko znaz naszymi osobistymi poglądami, nie musi częścią nie czenie rytukoniecznie łączyć się z czymś złym. tylko skóry, alne, ale też ale i mnie. świadczyły Kilka lat późo prestiżu, niej, z odkładanymi od ja- inaczej. Bardzo szybko przy- ponieważ dostępne były jekiegoś czasu pieniędzmi, pomniałam sobie, że żyjemy dynie dla wojowników. Pisał postanowiłam spełnić moje w świecie nastawionym na o nich nawet Juliusz Cezar. marzenie, znajdując mu ide- opiniotwórczość i krytykę, Większość osób zdaje się alne miejsce w rzeczywistym co nauczyło mnie chować zupełnie zapominać o ich świecie. Bardzo denerwowa- ten tatuaż przed niektóry- historycznym znaczeniu, łam się wizytą, ale gdy wy- mi oczami. Zastanawiałam mając w głowie jedynie ko-

[ 85 ]


ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

notacje więzienne czy mafijne. Oczywiście, nie można się z tym nie zgodzić. Powszechnie wiadomo, że jest to szeroko używany znacznik przynależności, wierności i hierarchii kryminalnej. Właśnie z tego powodu tatuaże stały się w oczach pokolenia naszych rodziców prawie zupełnie nieakceptowalne. Prowadzę osobistą krucjatę, by zmienić to podejście. Należy pamiętać, że wielu tatuażystów to prawdziwi artyści, a dzieła wychodzące dosłownie spod ich igły są na tak wysokim poziomie, że wielu rysowników czy malarzy nie powstydziłoby się ich na kartce czy płótnie. Zdaję sobie sprawę, że posiadanie czy dobór tatuażu jest kwestią osobistą. Każdy z posiadaczy nosi w sercu swoje własne, często osobiste powody i przekonania. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby nie dać za wygraną uprzedzeniom, ponieważ za każdym z tych małych dzieł naskórnych kryje się inna historia i zupełnie inna osoba. Dla mnie było to połączenie świata muzyki, literatury i antyku. Za pośrednictwem trzech słów byłam w stanie dokładnie zdefiniować to, kim jestem, co jest dla mnie ważne i ukoronować moje trzy życiowe pasje. Jest to fenomenalny sposób wyrażania naszych uczuć i przeżyć. Jest to też kawałek historii, który można nosić blisko ciała, tak by zawsze o czymś pamiętać. Zdaję sobie sprawę, że każdy cynik powiedziałby mi teraz w twarz, że do takiego utrwalania służą blogi, dzienniki i pamiętniki, ale to tylko świadczy o tym, że nie są w stanie zrozumieć ich prawdziwego znaczenia. Wielu też śmieje się pod nosem, wytykając nieelegancki wygląd tatuażu, na który wypływa upływający czas. Oczywiście mają rację, biologia nie pozwoli temu dziełu trwać w idealnym stanie, ale które płótno się nie starzeje? Skóra naturalnie się pomarszczy, kolory wyblakną, wyraźne linie zaczną się zacierać. Jednak, gdy staniemy otwarcie oko w oko z lustrem, zauważymy, że nie tylko tatuaż się zmieni, całe ciało ulegnie deformacji, a tatuaż będzie tylko jego małą częścią, która na zawsze będzie przypominać o tym jednym

[ 86 ]


[ 87 ]

ź r ó d ł o : w w w . p i x a b ay . c o m

szalonym dniu, kiedy zdecydowaliśmy się go zrobić. Będzie to wspomnienie tego chłopaka czy dziewczyny, którzy zdecydowali się zmienić część siebie w małe dzieło sztuki. Każdy z nas ma prawo do podjęcia tego wyboru, każdy też ma prawo zaklasyfikować tatuaż jako coś złego lub jako coś interesującego. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że odmienność, choć czasem tak bardzo niezgodna z naszymi osobistymi poglądami, nie musi koniecznie łączyć się z czymś złym. Nie każdy tatuaż to szkarłatna litera kryminalisty. Czasami jest to po prostu odbicie naszej wyobraźni, a odwaga, by pokazać to odbicie światu, na pewno zasługuje na szacunek. Coraz trudniej jest być sobą, gdy mamy świadomość, że krytyka jest teraz stałym pożywieniem opinii publicznej, ale jeśli naprawdę czegoś chcemy, to czy nie warte jest to ryzyka? Sam proces tworzenia nie jest aż tak bolesny, jak się ogólnie przyjęło mówić. Moim zdaniem jest to jedna z tych opowieści, która ma odstraszyć tych mniej zdeterminowanych. Każdy z nas ma inną tolerancję na ból, różne miejsca na ciele są też inaczej unerwione, ale nie ma lepszego środka przeciwbólowego jak pomieszanie ekscytacji z odrobiną adrenaliny. Chciałabym tez podkreślić, że nie jest to jedna z tych rzeczy, którą koniecznie trzeba zrobić w życiu. Znam wiele szczęśliwych osób, które przeżywają swoje dni zupełnie się nad tym nie zastanawiając, realizując samych siebie na zupełnie innych płaszczyznach. Jest to jednak coś, co na pewno warto rozważyć i poddać rewaloryzacji. Nie bez powodu cała dziedzina jest nazywana Sztuką Tatuażu. Sztuka w swej definicji nie przemawia do każdego, nie jest dla każdego dostępna, ale gdy się ją zrozumie, gdy się ją poczuje, można doświadczyć czegoś naprawdę wspaniałego, a w tym wypadku, można nawet stać się sztuką samą w sobie. 


REFLEKSJE

WDZIĘCZNOŚĆ A ZDROWIE

[ 88 ]


Agnieszka Chmielowiec

„W

każdym położeniu dziękujecie. Taka jest bowiem wola Boża w

Chrystusie Jezusie względem was” (1 Tes 5,18)

B

oże, pokaż mi jak żyć. Boże, pokaż mi co znaczy kochać siebie. Boże, pokaż mi jak być Żoną. – to tylko nieliczne z moich licznych intencji. Wiele rzeczy nie wiem. Nie mam pojęcia, dlatego pytam. Nie ludzi, którzy też są omylni, a Boga (który czasem posługuje się także ludźmi). Wiem, co znaczy nie umieć żyć we wdzięczności. Jeśli ani Maraton Wdzięczności, ani dotychczasowe argumenty otaczających Cię ludzi jakoś Cię nie przekonują to opowiem Ci o jeszcze jednym – Twoim zdrowiu! Tak, nie pomyliłam się. Od wdzięczności uzależnione jest zdrowie. Okazuje się, że osoba o wdzięcznym sercu doświadcza o wiele więcej radości i szczęścia w swoim życiu niż człowiek stale narzekający i niezadowolony ze wszystkiego. Naukowcy potwierdzają, że ludzie wdzięczni są nie tylko szczęśliwsi, ale i zdrowsi. Słowo Boże mówi, ze wdzięczne serce jest najlep-

szym lekarstwem dla zgnębionego ciała (Prz 17,22). Może dlatego „biegnąc” w Maratonie Wdzięczności przeżywamy tyle radości, bo ta pochodzi wprost z Nieba? A Radość w Bogu daje Siłę, która pozwala radzić sobie z przeciwnościami znacznie lepiej . Wtedy i nasze ciało otrzymuje nowe siły, a emocje są chronione od złego. Biblia jest bardzo realna, bardzo życiowa! Wracając do wdzięczności to ona pozwala oderwać wzrok od udręczeń, poczucia krzywdy czy trosk o codzienność. W efekcie nasze ciało zyskuje swoją witalność, odnawia się młodość komórek, a narządy i tkanki wchodzą w proces samouleczania, bo i w taki mechanizm sam Stwórca wyposażył nasze ciała (nie wierzysz? Wystarczy, że się przetniesz, a po kilku dniach nie ma znaku po skaleczeniu - nasze organy wewnętrzne też się odnawiają jeśli mają odpowiednie warunki w organizmie). „Wdzięczność jest kluczem

[ 89 ]

do Chwały Boga” – powiedziała kiedyś Marlenka, moja Przyjaciółka. I ma rację! To dziękowanie za to, co się ma sprawia, że nasz umysł nabiera Bożej perspektywy, a Duch Święty wprowadza nas w Pokój, który jest prezentem od samego Boga. Czy nie chciałbyś dawać prezentu osobie wdzięcznej? Bóg także tak robi! Ma dla nas pełnię i obfitość, ale my nie dostrzegamy tych wspaniałości. Pewne jest jeszcze jedno: badania medyczne dowodzą, że długotrwałe przeżywanie złości i urazy powoduje obciążenia fizyczne i psychiczne. A to osłabia układ odpornościowy organizmu i narządy wewnętrzne. Co zrobisz z tą wiedzą - Twoja sprawa. Dziś wiem, że praktykowana codziennie wdzięczność to jeden z najcudowniejszych sposobów doświadczania obfitości i radości życia! Lubię siebie i chcę być wolna, chcę być wdzięczna! A Ty?


Dołącz do nas! wspolpraca.mcw@gmail.com

[ 90 ]

Może coś Więcej nr 12 / 2016 (64)  

Może coś Więcej... O NORMALNOŚCI

Może coś Więcej nr 12 / 2016 (64)  

Może coś Więcej... O NORMALNOŚCI

Advertisement