Page 1

nr 1/ 2017 (79)

2-15 stycznia

ISSN 2391-8535

COACH = AUTORYTET

Dlaczego potrzebujemy motywacji do życia? 1


OKIEM REDAKCJI

TEMAT NUMERU

KOŚC

Wydarzenia i Opinie

...o coachingu

Z ży Kośc

[8]

[28]

Kultura to ludzie, kultura to miasto

Nic w życiu nie osiągniesz. I chcesz o tym czytać

Ada Maksymiuk

[4

Kościoła z uchod

Rafał G

Rafał Growiec

Felieton [12]

Do wojny w Polsce doprowadzą dziennikarze Anna Zemełka

[18]

Cała prawda o studenckich windach Klaudia Kubacka

[22]

Pokolenie technologii Wioletta Baran

2

[32]

Coach wszechmogący Wojciech Urban

[38]

Oszukańcze autorytety Anna Zemełka

Świad

[4

Wiele w otrzym

Emilia


CIÓŁ

ycia cioła

44]

problem dźcami

Growiec

ectwo

48]

więcej macie

a Ciuła

KULTURA

RECENZJE

Turystyka religijna

Nowość

[54]

[68]

Pielgrzymka do diecezji Starej Polski

Co się stało z Emmą?

(cz. II)

- "Osobliwy dom Pani Peregrine" (2016)

Krzysztof Małek

Emilia Ciuła

Cywilizacje [58]

Arabia Saudyjska – sytuacja kobiet Ewa Skrzypczyk

Film [72]

Opowieść o młynarzumordercy - "Diabelski młyn" (2016) Marcin Hubka

Tradycje

Serial

[62]

[76]

Świat na opak, czyli o karnawale Ada Maksymiuk

Rzecz o chorych ludzkich pragnieniach - "Wesworld" (2016-) Anna Zemełka

Książka [82]

Niekończąca się intryga - "Język sekretów" Dianne Dixon Wioletta Baran

3


Redaktor Naczelna: Anna Zemełka

Redakcja: Emilia Ciuła

Kajetan Garbela

Rafał Growiec

Mateusz Nowak

Krzysztof Małek

Wojciech Urban

Mateusz Ponikwia

Ada Maksymiuk

Małgorzata Różycka

Lena Ciepielak

Mateusz Ponikwia

Korekta: Andrea Marx Karina Latosik

Współpraca: Marcin Kożuszek

Ewa Skrzypczyk

Łukasz Łój

Klaudia Kubacka

Wioletta Baran

Marcin Hubka

strona internetowa: www.mozecoswiecej.pl e-mail: mozecoswiecej@gmail.com współpraca i teksty: wspolpraca.mcw@gmail.com promocja i reklama: promocja@mozecoswiecej.pl

4


Dołącz do nas! wspolpraca.mcw@gmail.com

5


6


OKIEM REDAKCJI ïƒ 7


WYDARZENIA I OPINIE

KULTURA TO LUDZIE, KULTURA TO MIASTO E uropejska S tolica K ultury , to już brzmi dumnie . C o roku , od 1985 począwszy , jedno z piękniejszych miast europejskich

ma szansę otrzymać właśnie taki tytuł .

P olsce , W rocław .

W

tym roku ten zaszczyt przypadł to miano dumnie nosił

Ada Maksymiuk

a


I

nicjatorką tego interesującego poPolska jest krajem bardzo bogatym mysłu była grecka minister kultury, kulturowo, wśród laureatów znalazł Melina Mercouri. W 1985, podczas się już w 2000 roku Kraków, a w 2016 spotkania Rady Unii Europejskiej, dołączył do niego Wrocław. Czy udazaproponowała wprowadzenie ta- ło nam się godnie propagować naszą kiego tytułu. Według niej tego rodzaju kulturę i sztukę? Czy Wrocław spełnił nominacja miała znacznie wpłynąć na swoją kulturalną misję, czy wszystko proces integracji państw członkow- było tylko sztuczne, wymuszone, na skich. Kultura miała stać się narzędziem pokaz i dla pieniędzy? Cóż, wnioskując do wzbudzenia zainteresowania państw z wielu opinii, które Wrocław otrzysobą nawzajem, wpływając jednocze- mał, wygląda na to, że miasto poradziśnie na turystykę i hanło sobie z tym zaszczydel. Ten pomysł tem znakomicie. został przyjęty W tym mieście Przez cały rok mieliśmy okazję z wielkim ennigdy nie bradoświadczyć we Wrocławiu kultury kowało chęci, tuzjazmem, a Ateny stały się na naprawdę europejskim, wysokim dlatego że jest pierwszą Euroto miasto barpoziomie. Odwiedzający miasto artyści pejską Stolicą dzo nastawione wyrazili nawet głębokie przekonanie, na studentów. Kultury. Wraz z upłyWjego żyłach że powinno ono nosić ten tytuł wem lat procepłynie młoda, dożywotnio. Wrocław nie zostawił dury nieco się chętna do dziamiejsca na nudę. skomplikowałania krew, dzięły. Wybór miast ki czemu wszystjest ogromny, dlakie organizowane tego Unia ustanowiła długą listę pod- wydarzenia nie służyły do pompowastawowych warunków, które zgłoszony nia pieniędzy, ale znalazły naprawdę kandydat musi spełniać, zanim w ogó- wielu sympatyków, którzy chętnie brali le zostanie wzięty pod uwagę. Od 2005 udział w bogatym programie rozrywroku wybierane są 2 państwa Unii Eu- kowym. ropejskiej, z których następnie wybiePrzez cały rok mieliśmy okazję dora się, zgłaszane 9 lat wcześniej, miasta. świadczyć we Wrocławiu kultury na Konkurencja oczywiście jest ogromna naprawdę europejskim, wysokim poze względu na niesamowitą możliwość ziomie. Odwiedzający miasto artyści promocji własnego kraju i regionu. Do- wyrazili nawet głębokie przekonanie, datkową atrakcją dla takiego miasta jest że powinno ono nosić ten tytuł dożyteż unijna dotacja, która w 2010 roku wotnio. Wrocław nie zostawił miejsca wyniosła nawet 1,5 mln euro! na nudę.

9


Rozpoczynając ceremonią, której nadano nazwę „Przebudzenie”, 17 stycznia z czterech dzielnic wyruszyły cztery Duchy Wrocławia: Duch Wielu Wyznań, Duch Innowacji, Duch Odbudowy i Duch Powodzi. Każdy z nich symbolizował inny rozdział historii miasta. Wysokie na kilka metrów instalacje Duchów, które były zaprojektowane przez francuskiego artystę Philippe Geoffroy, spotkały się na Rynku, tworząc wspólny spektakularny finał. Za każdym Duchem szedł korowód składający się z artystów i mieszkańców. Bardzo mocny początek nie rozleniwił miasta. Od „Przebudzenia” cały czas coś się w nim działo. Następnie odbył się koncert jedynego w swoim rodzaju Ennio Morricone, miała też miejsce inauguracja Wrocławia, jako Światowej Stolicy Książki wg UNESCO, która przyciągnęła wielu fanów literatury, a nawet wspaniałego Jo Nesbo, Światowy dzień Jazzu, kolejne, doroczne bicie gitarowego Rekordu Guinnessa, koncert Davida Gilmoura czy Rammsteina, dwie edycje Europejskiej Nocy Literatury, Noc Muzeów, a do tego hiszpańska noc „Zarzuela”, dni kin europejskich, specjalne ceny biletów, kolejne coroczne edycje wielu wakacyjnych festiwali czy Olimpiada Teatralna, która stanowiła główną jesienną atrakcję, to wszystko przeprowadziło nas przez wyjątkowo kulturowy rok. Wszystkie te atrakcje doprowadziły nas aż do grudnia, do rozdania Europejskiej Nagrody Filmowej, na którą przyjechały gwiazdy światowego formatu, tj. Pierce Brosnan czy Hugh Grant, a następnie do Weekendu Zamknięcia Programu ESK, podczas którego zorganizowano aż 100 różnych, równolegle odbywających się wydarzeń. Co jednak ważniejsze, ani granty, ani ciekawy program nie byłyby w stanie wyczarować tej magicznej atmosfery, którą mogą stworzyć tylko zaangażowani w projekty ludzie, a przede wszystkim mieszkańcy.

10

www.pixabay.com

www.pixabay.com

www.pixabay.com


Miasto postawiło bardzo silny nacisk na wspólną integrację, czyniąc z kultury dobro ogólnodostępne, a nie zamknięte za eleganckimi drzwiami Opery. Jak mówił sam prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz: „Trudno wyliczyć choć małą część tego, co widzieliśmy we Wrocławiu w mijającym roku. Ale największą satysfakcję przyniósł fakt uczestnictwa we wszystkich wydarzeniach wielomilionowej widowni. Wrocławianie zaakceptowali i polubili Europejską Stolicę Kultury. To niezwykle ważne. Wierzymy bowiem, że uczestnictwo w kulturze to wzbudzanie empatii społecznej, poczucie odpowiedzialności za tych, z którymi współżyjemy, za świat, który nas otacza. Nie ma nic lepiej kształtującego nasze życie indywidualne oraz zbiorowe niż uczestniczenie w kulturze, korzystanie z niej i tworzenie. Takie przyzwyczajenia chcieliśmy zbudować wśród wrocławian. Jestem przekonany, że nam wszystkim się to wielkie przedsięwzięcie powiodło. Mam silne poczucie, że Wrocław jest piękną Europejską Stolicą Kultury. Nigdy z tego miana nie zrezygnujemy. ESK to nie koniec, a początek drogi”. Jego słowa podsumowały całe przedsięwzięcie w idealny sposób. To zrozumienie władz, płynące ze świadomości tego, jak ważną częścią są jego mieszkańcy, zagwarantowało ogromny sukces Wrocławiowi. Na wiele lat pozostanie wspominany jako jedna z najciekawszych stolic kultury i chociaż pięknych miast w Europie nie brakuje, możemy być dumny, że to właśnie polskie miasto błyszczało tak silnym blaskiem na całą, przechodzącą ogromny kryzys kulturowy, Europę. Mimo tak burzliwego czasu na arenie politycznej Wrocław pozostał niewzruszony, propagując jedynie to, co dobre i wartościowe, przypominając o tym, że kultura nas nie tylko uszlachetnia, ale też tworzy i definiuje to, kim tak naprawdę jesteśmy. 

11


FELIETON

DO WOJNY W POLSCE DOPROWADZĄ DZIENNIKARZE To,

co się dzieje od pewnego czasu w

mediach to już paranoja i odmęty szaleństwa .

D ziennikarze , strasząc wojną , nie mają świadomości ( albo mają i jest to jeszcze bardziej perfidne ), że sami tę wojnę rozpętują . Anna Zemełka


M

edialna czwarta władza ma kazywanie tego, w jaki sposób myśleć i się dobrze – całkiem spraw- co myśleć, aby to było dobre. nie zarządza sumieniami Im dalej w las, tym bardziej przestają oraz umysłami odbiorców. się liczyć zasady dobrego smaku, zasaSpołeczeństwo robi się co- dy dziennikarskiej etyki, oraz jakiekolraz głupsze (jasne, fakt to smutny, ale wiek prawo. Przestało się liczyć sprawniestety prawdziwy) i dzanie informacji (bo nie rozróżnia, że kto w dzisiejszym w tej całej czarświecie ma na to Jeśli coś nie idzie po naszej myśli, no-białej walce czas?), plotka to jest milion odnowy fakt, a słoto zawsze przecież można to tak cieni szarości, ukształtować, żeby sprawiedliwość wo pisane zastęktóre powodupują obrazki, bo była po naszej stronie. I jest to zasada ją, że nic nie przecież to się jest takie, jak dotycząca wszelkiej maści media bez łatwiej przyjsię wydaje. A wyjątku, niezależnie od wyznawanej mie. Czytać co medialne hieny prawda potrafrakcji politycznej. potrafią to wyfimy, ale robimy korzystać wręcz to pobieżnie, bez idealnie, tworząc nie próby zrozumienia, tylko własną rzeczywistość zgodną z bez dociekliwości i badania różnych narzuconą linią redakcyjną, ale rów- źródeł. Powód jest prosty: nie ma na to nież napuszczając jednych na drugich. czasu ani większej chęci, bo po co się Przez to z kolei konflikt jest nieunik- zastanawiać, skoro jeden czy drugi Ikniony. I może zakończyć się rozlewem siński poda nam, co w danym temacie krwi. trzeba myśleć?

DZIENNIKARZE PONAD PRAWEM

Marzy mi się świat, w którym dziennikarstwo to tylko informowanie, a jeśli ktoś chce się dzielić swoimi różnorakimi opiniami i poglądami, to niech działa na własną rękę i nie nazywa tego dziennikarstwem. Czasy jednak się zmieniają. Media to nie tylko miejsce pozyskiwania informacji, ale również przestrzeń, w której gadające głowy próbują kształtować opinie innych. Krytyczne myślenie zeszło na dalszy plan, więc do dziennikarzy należy prze-

KŁAMSTWA NASZE POWSZEDNIE

Przez to, że nie wymaga się od czytelnika krytycznego myślenia i konfrontowania przyswojonych informacji, naginanie rzeczywistości do własnych potrzeb to codzienna norma w mediach głównego nurtu. Jeśli coś nie idzie po naszej myśli, to zawsze przecież można to tak ukształtować, żeby sprawiedliwość była po naszej stronie. I jest to zasada dotycząca wszelkiej maści mediów bez wyjątku, niezależnie od frakcji politycznej. Skoro już trzeba podać czytelnikowi,

13


co ma właściwie myśleć, to podajmy mu własną prawdę. Problem polega na tym, że wszystko, co nie jest prawdą, jest najzwyklejszym na świecie kłamstwem. I nie chodzi tutaj tylko o nieprawdziwe i zmyślone informacje (które nomen omen pojawiają się równie często, co inne prawdo-podobne twory), ale również różnego rodzaju półprawdy, niepełne informacje czy nawet prawdy od odpowiedniej strony podane. Dzisiaj chodzi już nie tylko o to, co podajesz, ale w jaki sposób to robisz. Myślenie innych można kreować na wiele sposobów, podobnie jak wiele jest różnych metod manipulacji. Prawda się przereklamowała i jest niemodna. Prawda już ludzi nie kręci, bo to, co zmyślone, jest o wiele ciekawsze i zdecydowanie o wiele bardziej atrakcyjne.

BARANI PĘD

Kolejnym problemem jest również to, że ludzie to barany. Zdaję sobie sprawę, że, brzmi to brzydko, obraźliwie i w ogóle nie powinnam czegoś takiego pisać. Problem w tym, że sama często takim baranem jestem. Wyłączam myślenie i mknę za innymi, powtarzając raz po raz zasłyszaną bzdurę, która wydawała mi się prawdą, skoro tylu „mondrych” ludzi to powtarza. Ludzie to barany, bo biegną w jednym kierunku i najgorsze jest to, że nawet jeśli ktoś myśli inaczej niż inni, inaczej niż grzmią o tym media, to i tak będzie biegł z innymi baranami, żeby przypadkiem się nie wyróżniać w tłumie i nie wyskoczyć z jakąś głupotą, zsyłając na siebie niechęć i pobłażliwość innych. I tak sobie my, te biedne baranki, biegniemy w stronę przepaści. W końcu w nią wpadniemy i się roztrzaskamy.

14

www.pixabay.com


WOLNE MEDIA NIE ISTNIEJĄ

Warto tutaj jeszcze zastanowić się przez chwilę, o jaką wolność mediów chcą niektórzy walczyć. Może to być twierdzenie daleko idące, ale ci, którzy najgłośniej drą się o wolne media – szczególnie jeśli idzie o dziennikarstwo spod znaku Czerskiej – są najbardziej zniewoleni. Pojęcie wolnych mediów nie istnieje i trudno mówić o istnieniu czegoś takiego, skoro światem rządzi pieniądz, a zdecydowana większość kapitału medialnego usytuowana jest poza granicami naszego kraju. Jak więc medium może być w pełni wolne i obiektywne, skoro pogrywa zgodnie z aranżacją wybraną przez swojego właściciela.

Wolne media nie mogą istnieć. Albo inaczej: media nie mogą być wolne w pełni, jeśli stoi nad nimi lalkarz, pociągający za sznurki zgodnie z poglądami, które w danej chwili są dla niego bardziej wygodne (czyt. bardziej opłacalne). Nikt mi nie wmówi, że osoba, której pracodawca płaci za wykonywaną pracę, będzie zachowywała się inaczej, niż jest to od niej wymagane. I ma to miejsce po każdej ze stron barykady, bo jeśli za tymi stoi gruba ryba, to za tymi drugimi może stać jeszcze grubsza. Więc jak tu w ogóle mówić o wolności mediów? A już na pewno nie powinni o niej mówić wszyscy ci, którzy znajdują się na liście płac zagranicznych koncernów, bo nie dość, że już z wolnością mają niewiele

www.pixabay.com

15


wspólnego, to jeszcze nierzadko działają na szkodę Polski (będącej narodem czy będącej państwem – jak kto woli to definiować).

WOJNA POLSKO-POLSKA

Wszystko to jednak ma miejsce po obu stronach medialnej machiny. „Prawackie” media mają swoje autorytety, a „lewackie” mają swoje. Te pierwsze gloryfikują swoich bohaterów ustanowionych zgodnie z własnym widzimisię, a zaś te drugie wybierają swoich mężów stanu, których lansują, ile wlezie. A wszystko to kreowane, aby przekazać każdemu, kto ma inne poglądy: my mamy jedyną świętą rację, a ty jesteś o wiele „głupsiejszy” od nas! I tak sobie trwa ta wojna polsko-polska. Niby jeden naród, a podzielony. Niby jedno państwo, a dwie zupełnie różne od siebie rzeczywistości. Niby społeczeństwo będące wspólnotą, a tak naprawdę jeden by drugiego pozabijał, przez to że ten czy tamten śmie myśleć inaczej i widzieć sprawy w nieco innym świetle.

JAK JA NIENAWIDZĘ TEGO KACZYŃSKIEGO!

www.pixabay.com

16

Problemem największym w tej małej wojence jest nienawiść. Nie od dziś wiadomo, że jeśli ktoś nie potrafi w sposób krytyczny podejść do różnorakich kwestii, to kieruje się instynktami prymitywnymi. Zaś nienawiść z nich jest prymitywna najbardziej i zdecydowanie najłatwiej ją w ludziach wzbudzić. Wystarczy odpowiednio pokierować jakimś newsem, umiejętnie poprowadzić zdania i dostosować styl wypowiedzi, aby z kogoś zrobić persona non grata. I ktoś taki znajdzie się po każdej stronie - niezależnie od poglądów. Bo jedni nienawidzą tego, a drudzy nienawidzą tamtego. Wzajemna spirala nienawiści się


nakręca. A kręcić się musi nieustannie, bo jak ludzie nie mają wspólnego wroga, to już nic ich we wspólnocie łączyć nie będzie. Człowiek zawsze musi mieć poczucie, że przeciwko komuś gra i koniec końców z kimś wygrywa. Zdaje się jednak, że najbardziej znienawidzoną osobą w ostatnim czasie jest Jarosław Kaczyński (o fenomenie niechęci wobec niego rodzi się tekst, ale na inną okazję). To względem niego rozsiewa się przepełnioną jadem narrację agresywności, w której dominują gniewne tezy o zawłaszczaniu sobie Polski przez prezesa PiS. Można za nim nie przepadać, można również się z nim nie zgadzać. Jednak morze pomyj i wulgaryzmów wylewane na niego na różnorakich stronach „anty-” zakrawają bardziej pod mentalne wariactwo i trudną do zdefiniowaną paranoję niż cywilizowaną dyskusję. Gwoździem do tej nienawistnej trumny są życzenia śmierci skierowane do „Kaczora”, wieszczenie drugiego tupolewa, do którego pasowałoby tego „Karakana” wpakować, a momentami nawet groźby. Że portale społecznościowe są miejscem zbydlęcenia i wszechobecnego zchamienia ludności podobno myślącej, jest faktem, jednak taka tematyczna szopka prezentowana przez media wszelkiego nurtu przechodzi ludzkie pojęcie. A cała ta nienawiść bierze się oczywiście z mediów. Jeśli ktoś samodzielnie myśleć nie potrafi, a krytyczne postrzeganie rzeczywistości staje się umiejętnością nie do opanowania, to musi wsłuchiwać się w opinie innych i bezmyślnie je powielać. A media – mając tego doskonałą świadomość – perfidnie to wykorzystują. Bo jak hajs się nie zgadza, to chociaż „dokopmy” tym, których tak bardzo nienawidzimy. 

www.pixabay.com

17


FELIETON

CAŁA PRAWDA O STUDENCKICH WINDACH M ieszkając w akademiku na dziewiątym piętrze , student docenia E lishę O tisa , którego uznaje się oficjalnie za

wynalazcę windy .

Ta,

której używa się

D omu S tudenckim nr 2 w K rakowie , wygląda na tyle , ile liczy sobie lat konserwator budynku Z byszek K rupka . w

Klaudia Kubacka


E

ksploatowana przez ponad czter- niej nikt nie dodzwoniłby się nawet dzieści lat miewa ,,gorsze dni”. do zakładu pogrzebowego o chwytliDlatego w razie ewentualnego wej nazwie ,,Dobra Nowina”, którego zacięcia się pomocą służy przy- naklejka widnieje na wewnętrznych cisk alarmowy. Ale od dziesiątej drzwiach dźwigu. W poniedziałki do pierwszej - tylko on - ponieważ po rano, kiedy o niej myślę, stwierdzam z tym czasie pan Zbyszek wraz z kolega- przykrością, że pewnego dnia ta winmi udaje się na piwo. Na szczęście fir- da zawiezie kogoś do grobu zamiast do ma dźwigu, Emergenzamatic, zadbała pralni na pierwszym piętrze. o rozwiązanie takiej niekomfortowej Ale są również takie momenty, kiesytuacji i w razie awarii podaje swój dy nie możemy skorzystać z windy, telefoniczny kontakt z niemieckim nu- ponieważ jest zablokowana między merem kierunkowym. piętrami. W czasie, gdy ktoś czeka na Gdyby jednak ktoś przypadkiem przybycie pana Zbyszka, nam pozopodczas swobodnego spadania w win- staje jogging na dziewiąte piętro po dzie zechciałby zadzwonić do naszych schodach. Jeżeli ktoś narzeka na brak sąsiadów w Niemczech, musiałby się bliskości z drugim człowiekiem, domy rozczarować. Złapanie zasięgu w sta- studenckie zapraszają do swoich wind. lowej konstrukcji o 2 To tam, co rano wszymetrach kwadratoscy stoją na baczność wych graniczy tutaj upchani jak śledzie Najprawdopodobniej nikt z cudem. W tej syw słoiku. tuacji przypomina Można wtedy nie dodzwoniłby się nawet mi się jedna z repoczuć, że zgniatado zakładu pogrzebowego o klam Play’a. I tak jąca cię osoba obok chwytliwej nazwie ,,Dobra zastanawiam się, należy do organiNowina”, którego naklejka jak to jest, że ,,tam zacji Greenpeace gdzie Kuba Wojei właśnie dlatego widnieje na wewnętrznych wódzki jeszcze nie codziennie z dudrzwiach dźwigu. dotarł, tam korpochem idei ekologii racja Play łapie zaoszczędza na wodzie sięg trzech sieci”, a w przy wieczornej toaletej windzie nie mam go nawet na jed- cie. Lub też ma katar i w przeciwieńnej kresce na moim LG 65 z pakietem stwie do innych nie czuje, że człowiek, 4 mix. który właśnie wszedł do środka, wylał Zamiast tego automatycznie pojawia szklankę playboya na swoje ubranie. się tryb samolotowy. Adekwatny do sy- Podziwiam jednak tych ludzi, a kontuacji w, której ktoś właśnie spadałby z kretnie dotyczy to kobiet, które potradwunastego piętra. Najprawdopodob- fią mimo wszystko w takich trudnych

19


warunkach nakładać make-up przy lustrze znajdującej się w windzie. W każdym razie ich twarz jest olśniewająca, przy czym lustro wygląda jakby pani Zosia, sprzątaczka, pozbywała się usilnie smug tuszem do rzęs i szminką. W windzie ponadto przewożone są różne rzeczy. Raz widziałam, jak konserwatorzy wprowadzali cztery metrowe baniaki z jakimś płynem do dźwigu. Podobno z wodą, jak twierdzili, jednak w takiej sytuacji nie pytasz, w jakim celu aż na dwunaste piętro, skoro hydraulika jest w całym bloku. W tym czasie masz się cieszyć, że udźwig windy wynosi 800 kg, a ty nie masz nadwagi. Jeżdżąc kilkakrotnie w pośpiechu windą, prawie każdemu choć raz zdarzyło się pomylić piętra. I tak zdarza się, że wysiadając z niej, otwieramy drzwi do pokoju i uświadamiamy sobie, że nasz współlokator albo zakupił nową podłogę do przedpokoju albo znowu weszliśmy do 803 i po raz kolejny będziemy się tłumaczyć dlaczego. Tak więc należy być wdzięcznym Elishy Otisowi za jego wynalazek i za to, że uwzględnił on wszystkie ,,skutki uboczne” swojego dzieła, jak również za to, że jego winda dostarcza nam więcej rozrywki niżeli samego pierwotnego celu.  www.pixabay.com

20


21


FELIETON

POKOLENIE TECHNOLOGII D źwięk

migawki ,

SMS- a

oraz głośna

melodia wybrzmiewająca prawie z każdej kieszeni przeciętnego

człowieka na ulicy .

T akie

odgłosy

już nas nie dziwią , są one dla nas

codziennością .

J esteśmy technologii .

pokoleniem

Wioletta Baran


Ż

yjący w XXI wieku ludzie są świa- nym, a zarazem kontrowersyjnym przydomi rozwoju cywilizacji, a co za kładem jest turystka z Francji, która zwietym idzie - techniki. Świat w ostat- dzając tajlandzki park narodowy Khao nich latach uległ wielu zmianom. Yai postanowiła zrobić sobie sellfie z… Pojawiło się mnóstwo gadżetów, krokodylem. Okazało się jednak, że gad których założeniem jest ułatwienie lu- nie miał ochoty na zdjęcie i zaatakował dziom życia. Komunikacja międzyludz- kobietę. ka nigdy nie była łatwiejsza od obecnej. Dokumentowanie naszego życia oraz Chcesz z kimś porozmawiać? Wystarczy, chwalenie się przed znajomymi i obcyże włączysz komórkę lub komputer. Je- mi jest czymś, co robimy nieustannie. steś ciekawy, co robi twój Podążając za modą na znajomy? Zajrzyj na Snapchata, InstagraFacebook, Snapchat ma i Facebooka, zaDokumentowanie naszego i Instagram. Technikładamy tam konta życia oraz chwalenie się ka ci we wszystkim ze względu na naprzed znajomymi, ale również szych znajomych. pomoże. Ale czy naprawdę tak jest? obcymi jest czymś co robimy Chcemy mieć łatwy Warto się nad tym i przyjemny kontakt nieustannie. głębiej zastanowić. z innymi ludźmi. Gadżety takie jak taWystarczy jedynie się blety i laptopy są czymś na zalogować. Celem rozwoju porządku dziennym. Obecnie wielu z nas techniki była chęć pomocy ludziom. Jednie wyobraża sobie życia bez telefonu. Do nak warto zwrócić uwagę, że często się o pracy bez komórki? Do szkoły? To jest dla tym zapomina. Obecnie nastała moda na nas wręcz niewykonalne. Przywiązanie dokumentowanie każdej chwili z naszego do gadżetów staje się tak mocne, że nie je- życia. Robienie sobie zdjęć w domu, na steśmy w stanie przestać z nich korzystać. uczelni, w pracy czy nawet na ulicy staje A wszystko między innymi przez aplika- się czynnością naturalną. Dla ułatwienia cje, które w nich mamy. Podczas randki, tej czynności powstały nawet selfiesticki. na spotkaniu rodzinnym, a nawet w cza- Nikogo już nie dziwi para nastolatków sie świąt używanie smartphona staje się z wyciągniętą do góry ręką i telefonem. czymś naturalnym. I tutaj codziennością Chęć głoszenia całemu światu, co w tej są słowa piosenki: ,,But first let me take a chwili się robi, staje się... czymś wręcz naselfie”. turalnym. Słowa utworu mimo, że tak błahe, mają - Snapchata używam prawie codzienswoje spełnienie w dzisiejszym świecie. nie, lubię też po prostu odbierać snapy Wiele osób bierze sobie je do serca i nie od innych. Dzięki temu wiem, co robią patrząc na jakiekolwiek konsekwencje, moi znajomi - otwarcie przyznaje Aduparcie dąży ich spełnienia. Ekstremal- rianna Piwońska, 20-letnia studentka.

23


www.unsplash.com

Z kolei 23-letnia Natalia mówi, że Instagram i Snapchat są dla niej wręcz uzależnieniem. Dodawanie zdjęć i hasztagów to dla niej świetna zabawa. Staje się to czynnością codzienną. Szczerze mówiąc, takie zachowanie mnie osobiście nie dziwi. Młodzi ludzie chcą być ze sobą na bieżąco. Prawdą jest to, że kiedy nie będziesz obecny na Facebooku, Snapchacie czy Instagramie przez cały dzień, następnego dnia zasypie cię kilkadziesiąt powiadomień i wiadomości. W taki sposób dzisiaj komunikuje się świat. Wszystko za pomocą Internetu. Ale oczywiste jest również to, że trzeba mieć umiar. - Ja bym nie usunęła Facebookaszczerze przyznaje Iwona, 20-letnia studentka. Z własnego doświadczenia wiem, że korzystanie z social mediów jest koniecznością w dzisiejszym świecie. Bo w jaki sposób poznałabym wcześniej swoją grupę, z którą obecnie studiuję? Wszystko dzięki Facebookowi. Bo przecież bez tego zapoznałabym się z innymi studen-

24

tami dopiero 1 października. To właśnie tam przed rokiem akademickim poznałam większość osób, na Facebooku. Taka sytuacja była również 3 lata wcześniej, gdy miałam zacząć naukę w liceum. I takie doświadczenie ma większość młodych ludzi. Współczesność wręcz wymusza od ludzi korzystanie z różnorakich urządzeń. Nawet starsi ludzie zaczynają używać technologii. Dzięki temu odnajdują swoich starych znajomych, z którymi już dawno stracili kontakt. Bo jak inaczej? Kto w dzisiejszych czasach chciałby jeździć po miejscowościach i szukać dawnych znajomych? Przywykliśmy do wygody. Nie taki wilk straszny jak go malują. Jednak warto tę sprawę rozpatrzyć z kilku stron. Technika nie służy jedynie dobru, ma swoje złe strony. Przez ciągłe korzystanie z niej stajemy się uzależnieni. Wielu ludzi może się zapierać, że tak nie jest, ale spójrzmy na to racjonalnie. Kto w obecnych czasach wyjdzie z domu bez telefonu? Zapewne nieliczni. Brak nam samokrytyki.


Internet jest kopalnią informacji, co sprawia, że możemy znaleźć wiele dowodów na to, iż wpływa on szkodliwie. Przykładem może być popularne nagranie na znanym serwisie internetowym YouTube. Uzyskało aż ponad 910 tysięcy wyświetleń, a przedstawia nastolatka, który wpadł w furię, gdy matka usunęła mu konto w znanej grze, WOW. Zachowanie chłopaka można nazwać wręcz amokiem ponieważ w złości niszczy rzeczy wokół siebie oraz wykrzykuje groźby. Jest to więc rodzaj silnego uzależnienia. Problem ten dotyka nie tylko nastolatków, ale również i młodsze osoby. Wystarczy spojrzeć na dzieci uczęszczające do podstawówki. Nawet tam, na przerwach 8- czy 9-latki korzystają z telefonów. Pakiet Internetu? Dzieci mają to od razu. Gadżet ten jest nie tylko ułatwieniem kontaktu z rodzicem, ale również nową zabawką, którą mogą się pochwalić przed innymi. Analizowanie korzystania z technologii rozpatruje wielu badaczy oraz organizacji. Zajęła się tym między innymi Firma Dscout, która prowadzi analizy dotyczące urządzeń mobilnych. Badania przez nią wykonane wykazały, że typowy użytkownik telefonu dotykał go średnio 2617 razy dziennie. Ekstremalni użytkownicy robili to ponad 5400 razy dziennie. Takie analizy otwarcie ukazują problem. Liczby te zaskakują oraz szokują ludzi. Większość jednak, mimo to, nic z tym nie robi. Społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy, że korzystanie z technologii jest nie tylko rozrywką, ale również chorobą.

Wielogodzinne przesiadywanie przy komputerze zostało zakwalifikowane pod chorobę. Dokładniej jest to nazywane Patologicznym Używaniem Komputera/Internetu. Autorem tej klasyfikacji jest dr Ivan Goldberg- nowojorski psychiatra, który jako jeden z pierwszych zaczął badać ten problem. Badacze analizujący problem uzależnienia od technologii, otwarcie przyznają, że nadmierne korzystanie z urządzeń sprawia, że ludzie mogą mieć przez to osłabione zdolności samokontroli czy nawet uszkodzoną pamięć krótkotrwałą. Takie badania poparte dowodami naukowymi powinny skłonić do refleksji. Gadżetowym pokoleniem możemy określić prawie cały świat. Wszyscy stajemy się uzależnieni od wygody, a co za tym idzieod technologii. Trzeba jednak pamiętać by wyznaczyć granice. Bo co się stanie gdy tego nie zrobimy? Może dojdzie do tego, że całkowicie znikną osobiste relacje interpersonalne. Ludzie przestaną się ze sobą spotykać, wszyscy staniemy się robotami uzależnionymi od technologii. Czy będziemy wpisywać nasze problemy w wyszukiwarkę Google zamiast porozmawiać z innym człowiekiem? A może już teraz świat zmierza ku temu? Badania CBOS z 2013 roku ukazały, że już wtedy, dostęp do sieci nie był problemem. 97% ankietowanych miało dostęp do Internetu. Przeciętnym czasem spędzania czasu na korzystaniu z Internetu były 3 godziny. Jak jest teraz? Minęły cztery lata, a uzależnienie to stało się jeszcze większe. Porównywane jest już z nałogiem hazardu czy z alkoholizmem.. 

25


26


TEMAT NUMERU ïƒ 27


TE L MI A F E T ONNU M E R U

NIC W ŻYCIU NIE OSIĄGNIESZ. I CHCESZ O TYM CZYTAĆ W

czasach , gdy ludzie poświęcają sporo

czasu i pieniędzy na coaching kwestią

czasu było powstanie satyry na ten trend .

D laczego

jednak ta kpina cieszy się taką popularnością ?

Rafał Growiec


„K

ażdy ma jakiś talent. wrzucające na facebooka artykuły o tyAle na twoim nie da tułach takich jak „5 sposobów na zmiasię zarobić”. „Na rynku nę pracy na lepszą”. brakuje rąk do pracy. Coaching wmawia ludziom, że jedyny Ale akurat nie twoich”. problem, jaki stoi między nimi a realizaHistorie ludzi, którzy rzucją marzeń leży w psychice. cają pracę w korporaNie ważne jest pochocji, by założyć sklep dzenie, poprzednie Ironia i kpina stanowią z herbatami świaszkoły, sytuacja na bezpieczne pogranicze ta w mieście, gdzie rynku pracy, czy ludzie piją tylko między śmiesznymi kotkami wygląd. Wystarczy Sagę. Tyle tylko z a portalami dla samobójców. w siebie wierzyć, jednego profilu na by spełnił się wielTak samo antycoaching to facebooku, „Magaki American Dream zynu Porażka”. Kilbufor bezpieczeństwa między nad Wisłą, Odrą czy ka godzin lektury huraoptymizmem elit i rekinów Rawą. Jest to oczyw tygodniu może wiście utopia, w finansjery a czystym żalem doprowadzi do dektórą wierzyć mogą raperów ze slumsów. likatnej depresji. A jedynie niepoprawjednak ruch na stroni optymiści. I z tych nie i opinie w komentaoptymistów drwią ci, którzach świadczą, jest popyt. Dlaczego? rzy tworzą strony szydzące z coachingu i ci, którzy z nich czerpią rozrywkę.

ZMĘCZENIE MATERIAŁU

Coaching wszedł do życia młodych, niekoniecznie wykształconych ludzi pracujących zwłaszcza w firmach z ambicjami światowymi. W języku biznesu zastąpił rozmowę kierowniczą. W końcu przetłumaczony na angielski „trening” lepiej brzmi niż „ochrzan za niskie wyniki”. Także ci, którzy chcieli osiągnąć w życiu coś więcej zaczęli szukać sposobów na zbudowanie potencjału, który wykraczał poza sztywne ramy zawodowych kompetencji. Szukali sposobu na bycie ambitnymi, rzutkimi, odważnymi i pomysłowymi. Na tym żeruje właśnie biznes coachingowy – od profesjonalnych trenerów po strony

ŚMIECH PRZEZ ŁZY

Z czego się śmieją? Z samych siebie się śmieją. Autor „Magazynu Porażka” wskazuje w wywiadzie dla natemat.pl, ale także w swoich tekstach na portalu fpiec.pl na jak najbardziej poważne elementy psychologiczne, socjologiczne i gospodarcze, które sprawiają, że niby żartobliwe historie jak najbardziej mają prawo zaistnieć w rzeczywistości. Polak przechodzi przez niezbyt skuteczny system edukacji, karmiony wielkimi wizjami z reklam i cudacznych seriali, mając niewielkie szanse na coś więcej niż średnia 26 metrów kwadratowych na głowę, zwłaszcza jeżeli nie

29


zostawi mu ich w spadku babcia. Właściciel wynajmowanego domaga się ośmiuset złotych czynszu za miesiąc, a pensja po pięciu latach studiów rzadko kiedy przekracza magiczną barierę tysiąca pięciuset złotych. W telewizji zaś widzi istną propagandę sukcesu, gdzie jedynym problemem bohatera jest wykorzystanie szansy danej przez scenarzystę. Więc Polak wchodzi na Magazyn Porażka, lajkuje i komentuje. W ten sposób poniekąd oswajamy się z tym, że nie tylko nas nie stać na porządne mieszkanie, a dokonywane w młodzieńczym porywie wybory życiowe nie tylko w naszym wypadku okazały się tragedią. Tym bardziej, że coachingowy sposób myślenia zupełnie nie przystaje do polskich warunków, ignoruje nadwiślańskie dawno zastałe układy i tradycje. Świat skupiony na konsumpcji stara się – mniej lub bardziej skutecznie – wpajać pewne schematy, szablony i stereotypy, stanowiące najczęściej próbę adaptacji realiów zachodnich „na nasze”. Więc czysto zdroworozsądkowo staramy się powstrzymywać i nie dać ponieść emocjom. Uderzając w coaching, uderzamy w to, co nas stworzyło, w marzenie o tym, żeby z zera stać się milionerem. Z drugiej strony są ci, którzy czytają opowieści o młodych, ambitnych ale bez nadziei na przyszłość absolwentach iranistyki i drwią z nich, pewni, że osiągnęli zasłużony wyrzeczeniami i ciężką pracą sukces. Dla takich osób kpiny z coachingu, to sposób na podbudowanie swojego ego i spojrzenie z góry na innych.

ZBYT WESOŁO

www.pixabay.com

30

Gdy pytamy o popularność antycoachingu, musimy zrozumieć, że jest on częścią szerszego nurtu, którego symbolem jest Dismaland Banksy'ego. Gdy coś jest zbyt piękne, by było prawdziwe, mamy tendencję do sprowadzania


wyobrażonego ideału na ziemię, a najlepiej jeszcze sześć stóp pod nią. Siła buntu wobec ideału i radości wyraża się np. w popularności „demotywatorów”. Jak sama nazwa wskazuje, serwis ten powstał, by ludzi demotywować, pozbawiać chęci do działania. Przynajmniej pozornie. Był to typowy mechanizm obronny przed przesłodzeniem, gdy Internet zalewały tony słodkich, wesołych obrazków i pocieszających czy wzruszających historii. Ironia i kpina stanowią bezpieczne pogranicze między śmiesznymi kotkami a portalami dla samobójców. Tak samo antycoaching to bufor bezpieczeństwa między huraoptymizmem elit i rekinów finansjery a czystym żalem raperów ze slumsów. Pozwala nieco wyważyć emocje, nie nabierając przy tym cech smętnego moralitetu. Przytoczone na wstępie historie i hasła rzadko kiedy pozwalają na beztroski wybuch śmiechu, ale też raczej nie powodują rozdzierania szat. Jest wreszcie inny rys psychologiczny, który powinien być sklasyfikowany w psychopatologii jako mania wbijania szpil. Jest to być może najbardziej niebezpieczny czynnik krążący wokół antycoachingu. Chodzi tu o tych, którzy sami nie chcąc nawet nic zmienić w swym życiu; tych, którzy takie wysiłki podejmują uważają za ofiary propagandy sukcesu. Dla nich lektura Magazynu Porażka może być usprawiedliwieniem dla własnej stagnacji. W końcu – skoro i tak nie ma nadziei na lepsze jutro, to można chociaż pośmiać się z tych, co próbują je osiągnąć, a czasem nawet „lekko” pomóc im w zderzeniu z twardą rzeczywistością. Co to jest więc, ten cały antycoaching? Zdroworozsądkowe podejście do życia, kpina z marzycieli, czy oportunistyczny bunt przeciw propagandzie sukcesu? A może po prostu zmieszanie wszystkiego razem w dobrych proporcjach? 

www.pixabay.com

31


T E M AT N U M E RU

COACH WSZECHMOGĄCY F anatycznych

G rzesiaka

wyznawców

M ateusza

najłatwiej znaleźć pod artykułami

krytykującymi najpopularniejszego coacha w

P olsce . O n

sam zdaje się twierdzić , że

jeśli jego rady nie działają na tobie , to twoja

„ bardzo

wielka wina ”.

Wojciech Urban


J

ak sam mówi w wywiadach, w pl, mateusz-grzesiak.pl, mateuszgrzedomu się nie przelewało, a nie siak.tv, mg-pmm.com, do tego kanał na chciał żyć w świecie, w którym YouTube i blog w serwisie NaTemat.pl. czegoś mu brakuje. Najpierw za- Wszędzie wyeksponowane jego zdjęcia kuwał – zawsze świai osiągnięcia. Przerośnięte dectwo z czerwoego? Odpowiedź na nym paskiem. zapotrzebowanie Na jednym ze szkoleń pyta Ale polska szkorynkowe? Po proła przekazywała zgromadzonych: – Przyszliście na stu budowanie polskie myślenie, szkolenie z personal brandingu, marki. Na jednym które zamyka ze szkoleń pyta czy na Grzesiaka? Jasne, że na człowieka w ciazgromadzonych: Grzesiaka! – Mateusz Grzesiak to – Przyszliście na snej ramce. Dlatego nauczył się nie coach, człowiek sukcesu, autor szkolenie z perjęzyków obcych, sonal brandingu, książek i szkoleń. Mateusz Grzesiak zaczął podróżoczy na Grzesiaka? to przede wszystkim marka. wać i pracować za Jasne, że na Grzegranicą. I teraz uczy siaka! – Mateusz innych, dzięki czemu Grzesiak to nie coach, zrealizował swoje młodzieńcze posta- człowiek sukcesu, autor książek i szkonowienie – nigdy nie być biednym. leń. Mateusz Grzesiak to przede wszystkim marka. NIE CZŁOWIEK, A MARKA Budowane marki to rzecz droga, co Dorobek ma rzeczywiście imponują- pokazują choćby szkolenia przez Grzecy. Zna 8 języków obcych – w 5 prowa- siaka prowadzone. Ale to również modzi szkolenia (m.in. w Brazylii, Anglii, zolna dbałość o wizerunek medialny. Włoszech, Niemczech czy na Ukra- Zanim więc media zaczęły go przedstainie). Jest autorem 11 książek. Wydana wiać jako najpopularniejszego coacha w w 2015 roku „Success and Change” zo- Polsce, sam kazał podpisywać wszelkie stała uznana najpopularniejszą książ- swoje wypowiedzi jako: „Mateusz Grzeką psychologiczną roku. 12 lat studiów siak – psycholog, trener, najpopularniejdające dwa tytułu magisterskie i ukoń- szy coach w kraju”. A że do niedawna o czone studia doktoranckie. Ponad 10 coachingu w kraju niewiele się mówiło i lat temu zrzucił 30 kg w 6 miesięcy i od do dziś nie bardzo wiadomo, co to jest, tego czasu nie opuszcza siłowni. media stwierdzenie Grzesiaka kupiły. To wszystko można znaleźć na jego licznych stronach internetowych. „JESTEŚ LEKIEM NA CAŁE ZŁO…” Wszystkie sygnowane jego nazwiskiem: Grzesiak chwali się, że wie, co mómateuszgrzesiak.com, mateuszgrzesiak. wić, aby przekonać słuchacza do okre-

33


ślonego efektu. Chwali się na przykład ukończonymi studiami doktoranckimi (kierunek: zarządzanie). Nie figuruje jednak w bazie Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, a więc doktoratu nie obronił. Choć oczywiście, studia doktoranckie nie muszą kończyć się uzyskaniem stopnia doktora. Odnotowuje jednak swoje studia III stopnia, ponieważ – jak sam twierdzi – Polacy są bardzo

www. mateuszgrzesiak.com

Problem jest też z określaniem Grzesiaka mianem coacha. W zasadzie ma do tego prawo. W Polsce bowiem zawód „coach” nie jest w żadne sposób regulowany. Podobnie jak z pisaniem książek, czy nagrywaniem płyt – bez specjalnego wykształcenia można zacząć pisać książki czy nagrywać kolejne utwory, a jedynym kryterium oceny są ludzie, którzy ten produkt zdecydują się (bądź nie) kupić. Podobnie każdy może wyjść na scenę i mówić ludziom, że

34

mocno nastawieni na wiedzą akademicką. Dodaje, że zbyt mocno, co jednak nie przeszkadza mu podkreślać swojego akademickiego wykształcenia, do którego dodaje również wykłady na Oksfordzie. Jak ustaliła Kalina Błażejowska z „Tygodnika Powszechnego”, chodziło o udział w płatnym seminarium, które na terenie uczelni zorganizowała jedna z polonijnych organizacji.

www.youtube.com

mogą osiągnąć wszystko – tak jak robi to Mateusz Grzesiak. Tyle że, jakby nie bawić się nazewnictwem, to już nie jest coaching. Coach nie jest trenerem, coaching nie jest szkoleniem. Coach przede wszystkim słucha, następnie zadaje pytania w taki sposób, by klient sam znalazł najlepszą odpowiedź. Jak twierdzą byli współpracownicy Grzesiaka, Mateusz sam zna najlepiej odpowiedzi, na wszystkie pytania (choć co kilka miesię-


cy są to diametralnie różne odpowiedzi) i reaguje furią na najmniejsze przejawy krytyki. Bloger Michał Szafrański podsumował wystąpienie Grzesiaka na National Achievers Congress (dwudniowy kongres z licznym udziałem mówców motywacyjnych z Polski i świata) w 2013 roku: – Oczywiście receptą na te wszystkie nasze rozterki mają być szkolenia Mateusza.

www. mateuszgrzesiak.com

ka stanie się książką bardzo dobrą!”. Król niewiele mówi wprost o Grzesiaku, mimo tego i tak jest postrzegany za naczelnego krytyka „najpopularniejszego coacha w Polsce”. Sam deklaruje, że nie chce za dużo mówić na ten temat, żeby nie psuć opinii całemu środowisku, nie szczędzi jednak klawiatury, żeby opisywać niechlubne praktyki branży, której liderem jest Mateusz Grzesiak. Uwagi Grzesiakowi nie szczędzi z kolei Cezary Bachlej, autor bloga diligitio.wor-

WSPÓŁPRACOWNICY I HEJTERZY

Były współpracownik Grzesiaka, Artur Król, na swoim blogu zrecenzował jedną z książek („Wyjątkowy nauczyciel”) dawnego kolegi: – Ta książka idealnie nadaje się na podstawę do triku magicznego. Magik wchodziłby na scenę i zapowiadał sztuczkę: „Panie i panowie, za chwilę dokonam zmiany jednego słowa i przeciętna książ-

www.youtube.com

dpress.pl. – Będziemy pokazywać w jaki sposób działa ludzka psychika, dowiesz się tu jakich technik używają manipulatorzy typu Mateusz Grzesiak – deklaruje w Intrze bloga. Linkuje również do tekstów i filmów, mających obnażać metody manipulacji stosowane przez Grzesiaka. Większość linków jest nieaktywna. Google podpowiada, że niektóre wyniki mogły zostać usunięte na mocy europejskich przepisów o ochronie danych osobowych. W końcu o markę trzeba dbać…

35


Bachlej zaczął pisać bloga poświęconego wątpliwym praktykom Grzesiaka po tym, jak na fanpejdżu Grzesiaka napisał krytyczny komentarz dotyczący jednego ze szkoleń. Komentarz został usunięty a Bachlej dostał bana. O takich praktykach mówi wiele osób – choć w większości anonimowo, dodając, że największą agresję wywołują u Mateusza precyzyjne i merytoryczne komentarze. Faktem jest, że w mediach społecznościowych głosy krytyczne znikają po nawet kilku godzinach. Przyznać jednak trzeba, że działalność Grzesiaka wydaje się być legalna – po części z tego powodu, że branża, którą się zajmuje, nie jest w żaden sposób regulowana. Istnieją w Polsce organizacje coachingowe, które wydają certyfikaty i zobowiązują swoich członków do przestrzegania kodeksu etycznego, jednak nigdzie nie jest powiedziane, że aby być coachem trzeba taki certyfikat posiadać. Grzesiak nie jest certyfikowany przez żadne polskie stowarzyszenie coachingowe, więc nie obowiązująco ustalane przez nie kodeksy. Z kolei usługi przez niego oferowane są niemierzalne, więc próba uzyskania odszkodowania na drodze powództwa cywilnego jest nierealna. Standardowa, choć niepisana, zasada głosi: „Ja jestem autorytetem, jeśli coś nie działa, to twoja wina”. Ciężko tu uniknąć religijnych konotacji.  www.mateuszgrzesiak.com

36


37


T E M AT N U M E RU

OSZUKAŃCZE AUTORYTETY W

dobie postępującego kryzysu elit ,

doświadczamy również kryzysu autorytetów .

W zorów

godnych naśladowania brak , dlatego

z pomocą i wybawieniem przychodzą trenerzy

personalni , stając się dla ludzi prawdziwymi wyroczniami , mówiącymi jaki żyć .

Anna Zemełka


K

ryzys prawdziwych autorytetów woju i do osiągnięcia sukcesu, bo u każsprawia, że pojawia się coraz wię- dego człowieka co innego się sprawdzi. cej tych oszukańczych, które bu- Prawdziwy autorytet będzie stymulował dując swoją własną markę próbu- naszą potrzebę nieustannego rozwoju i ją stworzyć nowe znaczenie tego będzie natchnieniem. Co ważne, autosłowa, nieco spłycone. Pojawiają się me- rytet nie będzie tego robił tylko słowem, dialni eksperci, którzy chociaż są specjali- ale przede wszystkim swoim postępostami w jakiejś dziedzinie, to wypowiada- waniem. Będzie najlepszym wzorem dla ją się na tematy, o których innym oraz przykładem nie mają pojęcia. Liczy dobrego życia i zasad, Praca nad sobą to się jednak to, że są które sam wyznaje. niewątpliwie coś dobrego, znani, dlatego naRozwój natoleży liczyć się z ich miast ma wynikać zwłaszcza z punktu widzenia zdaniem i słuchać nie tyle z chwytlichrześcijańskiego, gdzie człowiek tego, co mają do wych hasełek, ale jest powołany do świętości powiedzenia, mimo przede wszystkim że często są to zwyze znalezienia pai na tę świętość powinien czajne brednie. sji w swoim życiu. nieustannie pracować. Podobnie bywa z Coaching definiowacoachingiem. Trenerzy ny jest jako proces, którego personalni mogą stawać się znawcami w celem podniesienie skuteczności człotym, w jaki sposób ludzi motywować do wieka w życiu zawodowym i pomoc w działania, jednak to nie czyni z nich au- osiągnięciu założonego planu. Może stać torytetów. Zdaje się jednak, że ludzie po- się świetnym dodatkiem do budowania dążają za coachami i układają sobie życie swojej przyszłości, ale trudno żeby stał pod ich dyktando. I może to czyni ich ży- się do tego fundamentem. cie lepszym, tylko czy jest fundamentem MENTOR, AUTORYTET, COACH? prawdziwego rozwoju? Zanim człowiek Ken Robinson w swojej książce zacznie bezkrytycznie wsłuchiwać się w pociągające slogany, warto żeby się nad „Uchwycić Żywioł” dużo miejsca poświęca rozwojowi osobistemu (a właścitym chwilę zastanowił. wie narodzinom coachingu), ale przede ZAINSPIROWAĆ SIĘ wszystkim skupia się na tym, jak ważne Autorytet przede wszystkim pomaga jest być dla innych mentorem. Jego zdaczłowiekowi się zainspirować. Nie mówi niem, potwierdzonym przykładami z drugiemu jak ma żyć, nie dyktuje goto- życiu znanych ludzi, aby w pełni wykowych porad i przepisów na szczęśliwe i rzystać swoje możliwości najważniejsze dobre życie. Nie przekaże również se- jest odnaleźć swój żywioł. Jest to jednak kretnych tajników potrzebnych do roz- bardzo trudne, jeśli najpierw nie odnaj-

39


dzie się swojego mentora, który tak nas poprowadzić, że sami wydobędziemy swoje najlepsze cechy i talenty. Nie każdy na takiego mentora się nadaje i co więcej, nie jest to cecha, której można się nauczyć.

CHARYZMA VS WIEDZA

Niestety w przypadku coachingu ogromne znaczenie ma charyzma danego trenera personalnego, a niekoniecznie jego wiedza w jakiejś konkretnej dziedzinie. Bywa to zgubne, bo ludzie coraz częściej skupiają się na tym w jaki sposób ktoś coś mówi, a nie na tym o czym. Forma przewyższa treść przez co i pustosłowie może znaleźć wiernych fanów, ważne że będzie przekazane z odpowiednią mocą. Można motywujący cytat powiedzieć na dwa sposoby. Pierwszy: porywający tłumy, chwytliwy, zachęcający. Drugi: zmuszający do myślenia, oparty na przykładach i doświadczeniu. Oczywiście jedno nie wyklucza drugiego: można przecież wiedzę przekazywać z odpowiednią charyzmą i dzięki temu porywać tłumy. Ważne jest w tym wszystkim również, aby tę wiedzę odpowiednią przekazywać. Najistotniejsze to motywować do działania i rozwoju, a nie pouczać; budzić chęć do zmiany, a nie dyktować jedyną prawdziwą drogą. Podsumował to w wywiadzie („Może coś Więcej” nr 3/2015) dr Marek Lasota, dla którego autorytet to: „człowiek, który posiada wiedzę ogólną o świecie czy w jakiejś dziedzinie szczegółowej i my jesteśmy o tym przekonani, że jego wiedza jest na tyle głęboka, jest owocem wieloletnich dociekań czy studiów, że możemy mu zaufać. A trzecią rzeczą jest mądrość. Chodzi dokładnie o postawę wobec osób oczekujących odpowiedzi. Autorytet to jest człowiek, który nie będzie wobec nas natrętnie dydaktyczny i moralizatorski, bo zwyczajnie takich ludzi nie chcemy, nie jesteśmy na nich otwarci.” Autorytet ma być więc liderem, który ludzi inspiruje, a nie im nakazuje. Oczywiście charyzma odgrywa ważną rolę, bo bez niej trudno dotrzeć do innych, ale nie może być ona wiodącą cechą – najważniejsza jest wiedza i doświadczenie życiowe.

POWIEDZ MI JAK MAM ŻYĆ

W sporym uproszczeniu coach to osoba, która mówi innym, jak powinni żyć. Dzieli się specjalnymi zasadami, nierzadko w otoczce eksperckiej i specjalistycznej, które mają w człowieku pobudzić motywację do życia, zachęcić go do zdobywania celów i wreszcie w rezultacie pomóc w osiągnięciu szczęścia.

40

www.pixabay.com


Czasem jednak jakiś bodziec jest człowiekowi niezbędny. Domeną coachingu jest rozwój osobisty, choachowie odpowiednim słowem i odpowiednimi technikami (nierzadko manipulacji, jednak nie jest to przecież reguła) potrafią tak człowieka zmotywować, że ten postanowi coś zmienić w swoim życiu. Ciekawym spostrzeżeniem dzieli się o. Jacek Prusak SJ wywiadzie dla Deon.pl: „Drugi człowiek jest często dużą pomocą, ale to oczywiście nie oznacza, że można się rozwijać i odkrywać te rzeczy tylko w coachingu, tylko na rekolekcjach i tylko na psychoterapii. Nie. Ale jest to pomocne. Pewnych rzeczy sami nie zrobimy, bo będzie nam trudno pokonać zniechęcenie, które się pojawia, czy nawet lęk, kiedy musimy skonfrontować się z naszym psychologicznym cieniem.” Trudno więc tylko negatywnie odbierać działania opierające się na coachingu, tak samo jak trudno krytykować ludzi, którzy tym się zajmują. Człowiek często musi na czymś swoją przemianę życiową oprzeć, na czymś swoje szczęście musi zbudować, dlatego rady specjalistów bywają niezbędne. Trzeba jednak uważać żeby nie popaść w iluzję i nie pójść za autorytetem, który sprzedaje nic innego jak samo pustosłowie.

WSZYSTKO JEST POTRZEBNE

Trudno jednak wyrokować i skreślać całkowicie coaching, który przecież może być czymś dobrym i potrzebnym. Praca nad sobą to niewątpliwie coś dobrego, zwłaszcza z punktu widzenia chrześcijańskiego, gdzie człowiek jest powołany do świętości i na tę świętość powinien nieustannie pracować. Dlatego jeśli drugi człowiek może kogoś do tego zachęcić i w tym pomóc, to jest to coś dobrego. Warto jednak z pewną dozą krytycyzmu podchodzić do coachów, którzy obiecują osiągnięcie szczęścia za pomocą kilku prostych i czasem banalnych twierdzeń. Nie mogą oni przysłaniać prawdziwych autorytetów, a to co mówią nie może być brane za pewnik. Tym bardziej nie może wyrokować nad naszym życiem, bo to w jaki sposób je przeżyjemy zależy tylko i wyłącznie od nas. 

41


42


KOŚCIÓŁ  43


Z ŻYCIA KOŚCIOŁA

KOŚCIOŁA PROBLEM Z UCHODŹCAMI K westia

stosunku chrześcijan , w tym

katolików do ofiar wojny w się na forum publicznym

S yrii

K atowic

pojawiła wraz z

zapowiedzą magistratu , że miasto przyjmie rodzinę uchodźców z

A leppo .

Rafał Growiec


J

ak łatwo się domyślić, nie trzeba było czekać nazbyt długo na reakcje mniej lub bardziej kulturalne, ale głównie przeciwne. Syryjczyków utożsamia się z islamskimi terrorystami, a także powierza „opiece” kiboli, którzy mają z nimi zrobić porządek.

Z Rynku pod siedzibę CKI ruszyła sześćdziesięcioosobowa manifestacja, której uczestnicy chcieli dostarczyć notę, w której „Mieszkańcy Aglomeracji Śląskiej” informują, że nie życzą sobie muzułmanów, dopóki ci nie ustalą między sobą, czy wolno zabijać w imię Allaha. Imam nie mógł jednak wyjść, PETYCJA I MARSZ gdyż akurat trwały piątkowe modlitwy. Wszystko zaczęło się od petycji do Narodowcy zatrzymali się pod siedziprezydenta Marcina Krupy, pod którą bą CKI, skandując antyislamskie hasła zbierane są podpisy w Internecie. Jej i „wypie****ać” Osobna petycja trafić głównym celem jest zachęcenie Rady miała do rąk prezydenta Krupy, została Miasta Katowice, by przygotować się jednak jedynie odczytana przed Urzęna przyjęcie rodziny uchodźców z Sy- dem Miasta. rii. Mieszkańcy miasta już we wrzeTo nie pierwsza tego typu akcja katośniu ubiegłego roku słyszeli obietnice, wickiego ONR. Podczas Marszu Antyże uciekinierzy z ogarniętego wojna imigracyjnego w 2015 roku skandowaAleppo znajdą nad Rawą bezpieczny no między innymi „Ole, islam pie***ę”, kąt. Obecnie podpisało się pod nią 366 czy „Kopacz, chcesz Murzyna?”. osób, podczas gdy cel orNie obyło się bez ganizatorki wynosi uwag pod adresem 500. metropolity kaZdaniem ONR są bardziej Katowicki odtowickiego, abp. dział Obozu Na- potrzebujący Polacy i to im w imię Wiktora Skworrodowo Radyca, który zaape„porządku miłosierdzia” należy kalnego utworzył lował, by każda najpierw pomóc. Arcybiskup ich własną kontrpeparafia na terezdaniem, „nie wie, co mówi”. tycję, pod któnie archidiecezji rą zbierał podpisy pomogła jednej row piątek 30 grudnia, dzinie syryjskiej. Nie w dniu pogrzebu Łukasza Urbana, za- wskazał dokładnie, czy lokalna wspólmordowanego przez terrorystę polskie- nota katolicka ma ich przyjąć u siebie, go kierowcy. Jej celem jest wstrzymanie czy wesprzeć uchodźców w obozie np. finansowania przez magistrat Centrum w Turcji. Ważne, że zdaniem ONR są Kultury Islamskiej. Odbywa się to w bardziej potrzebujący Polacy i to im w formie wymaganego przez prawo pol- imię „porządku miłosierdzia” należy skie opłacania pensji dwóch nauczycieli najpierw pomóc. Arcybiskup ich zdareligii. niem, „nie wie, co mówi”.

45


CO TO JA MÓWIŁEM?

Problem w tym, że zdaniem narodowców, ludzie, którzy są spoza kultury europejskiej, którzy nie wyrośli na Mickiewiczu, Słowackim i Chestertonie są skazani na życie według standardów XV -wiecznych jeśli nie XI-wiecznych, czy V-wiecznym. Gdy brzegi Włoch i Grecji szturmowały pontony pełne młodych mężczyzn, nacjonaliści wytykali zdjęcia z tych de-

santów, szukając między młodzieńcami z iPhonami kobiet z dziećmi. Gdy proponuje się ściągnięcie tych rodzin, zarzuca się ojcom bycie dezerterami. Wszak każdy prawdziwy Polak-katolik w sytuacji, gdy kraj rozdzierany jest przez tysiąc frakcji wspieranych przez różne światowe potęgi, zostałby i walczyłby jak Wyklęci, a nie uciekły z córkami, chroniąc je tym samym przed gwałtem z rąk ISIS/ najemników rosyjskich/rebeliantów.

www.algemeiner.com

Matki, córki? Zakutane w hidżaby wylęgarnie terrorystów! One ściągną swoich mężów do Polski tworząc dzielnice radykalnych islamistów, którzy będą wysadzać nasze jarmarki bożonarodzeniowe i centra handlowe! A jednak, jak mówi moja znajoma, która dojechała do Gruzji autostopem – nie każdy muzułmanin myśli o tym, by zabić niewiernych. Ale ona jest otumanionym światowcem, któremu pierwszy lepszy kibol obalający rząd Tuska wytłumaczy na podstawie zdjęć z Niemiec i komentarza pisanego w polskiej redakcji, że między demonem a muzuł-

46

maninem jest tylko taka różnica, że demon ma rogi, a muzułmanin nie.

OBROŃCY WIARY I OJCZYZNY

Szybko wychodzi na wierzch, jaki jest prawdziwy cel ONR. Powołując się na wiarę chrześcijańską interesują się głównie interesem narodu. Wiara jest elementem, którego jedynym celem jest wspieranie Polaków w realizacji ideałów narodowych. Ale jest to katolicyzm sztandarowy, który może i powołuje się na pewne ważne wydarzenia z przeszłości, jednak czerpiąc z nich tylko to, co wygodne.


Interesuje ich tylko to, że papież Urban II wezwał do krucjaty, a Sobieski pobił Turka. Gdy jednak pytamy o ogólne wartości chrześcijańskie i pewien poziom kultury, narodowcy się oburzają. Kultura na marszach ONR, ich estetyka, głoszone hasła są jedynie uwznioślonymi zachowaniami kibolskimi. Gdy narodowcy idą przez miasto widzimy jak gdyby ruchomą trybunę stadionową z podającym okrzyki przewodnikiem i

chórem, któremu wszystko jedno, czy śpiewa o Legii Warszawa, czy o Lidze Muzułmańskiej. Byleby tylko było mocno i stanowczo. I w mentalności narodowców nieraz odbija się kibolstwo. Kto mieszka na terenie Katowic, ma iść za Gieksą. Całe osiedla mają być oznaczone wlepkami i graffiti, by intruz dobrze wiedział, na czyj teren wchodzi. Malowałeś pół dnia ścianę, a zaraz potem ktoś napisał na

www.businessinsider.com

niej, że „zabić Ruch”? Pamiętaj, że twoja praca nie jest nic warta, gdy trzeba zaznaczyć podział terytorialny. A że wlepki z emblematami sportowymi mieszają się z wizerunkami Żołnierzy Wyklętych i Maryją Panną? Podobnie z wiarą „narodową”. Polak musi być katolikiem. Element protestancki, żydowski, ateistyczny jest podejrzany, gdyż ucieka z szablonu geograficznego podziału. Gdy władza kościelna idzie na przekór jego trendom, wtedy narodowiec chętnie słucha opowieści o masonach i liberałach, którzy opanowali wysokie stanowiska kościelne. Wtedy potrzeb-

ny jest człowiek-symbol, młody, rzutki i buńczuczny, który podziela pasje narodowców i ich retorykę. Nie zgani, gdy padną wulgaryzmy, powie, który biskup jest przekupiony, a który po prostu Żydem. A jeśli ten człowiek-symbol jest jeszcze suspendowany – wtedy jest już gotowym kandydatem na ołtarze. To smutne, że najgłośniejszymi obrońcami narodu są ci, którzy reprezentują jego najniższe instynkty i najniższą kulturę. Jest to chyba znak czasów, gdzie najwięcej racji ma ten, który zrobi najwięcej dymu. 

47


ŚWIADECTWO

WIELE WIĘCEJ OTRZYMACIE

Z adziwiające

jest to , jak wiele pretekstów i

wytłumaczeń potrafi znaleźć osoba , której nie chce się wyjść ze swojej wygodnej

skorupy lenistwa .

W stanie z „ duchowej

kanapy ” wcale nie wymaga wielkiego

heroizmu , ale oczu otwartych na krzywdę innych .

Emilia Ciuła


Ś

więty Mateusz pisze: „Wszyst- zycję uczestniczenia w tym wydarzeko więc, co byście chcieli, żeby niu niewiele się zastanawialiśmy. Każdy wam ludzie czynili, i wy im wziął, co mógł. Zebrało się kilka paczek czyńcie!” (Mt 7, 15), a któż z z cukierkami, ciastkami, czekoladami, nas nie chciałby mieć wsparcie wzięliśmy instrumenty i z lekkim lęw chwilach słabości, niemocy i czasie kiem, rozdzieleni na grupy, ruszyliśmy choroby? Czas nie oszczędza nikogo. szpitalnym korytarzem. Nie patrzy łaskawym okiem, ale postęPierwsze moje wrażenie? Strach i puje i wcześniej czy później, człowiek niepokój, wciąż pojawiające się pytana nowo stanie się bezbronny tak jak nie ‒ czy dam radę? Z pozornie odważnoworodek. Uciekając ną miną i początkowo od tych myśli, lunieśmiałym śpiedzie nie dostrzewem weszliśmy gają, jak bardzo W tej naszej pozornej bezsilności do pierwszej sali. się oszukują. Po chwili strach dostrzegłam siłę, którą można Unikając miejsc, zamienił się w rozprzestrzenić w swoim życiu, gdzie cierpienie poczucie niedominuje nad obejmując wiele jego aspektów, jeśli sprawiedliwości. radością, nie zorientuje się, że ona istnieje. Bez Spojrzenie na lusposób poznać dzi, którzy cierspostrzeżenia jej i oswojenia się z tajemnicy krupią, było trudnym chego życia. Aby nią nie będzie można jej odnaleźć. doświadczeniem, docenić coś, trzetym bardziej, że ba to najpierw stranie byliśmy w stanie cić, ale aby docenić życie, nic na to zaradzić. Kolędy trzeba poznać smak, uczucie i widok popłynęły z naszych ust, a wraz z nimi cierpienia. pojawiło się kolejne uczucie – potrzeba Dlatego też z grupą znajomych z bliskości. Zauważyłam, jak serdeczne Dominikańskiego Duszpasterstwa gesty w stosunku do innych osób są dla Akademickiego Beczka – „Absolwen- nich ważne, dotknięcie ich dłoni, potami” i kilkorgiem wolontariuszy, dzia- wiedzenie dobrego słowa. Wielki głód łających przy Uniwersytecie Jagielloń- bliskości innych, u chorych osób, był skim, wybraliśmy się do krakowskiego porażający. Nasze odwiedziny sprawiły ZOLu (Zakładu Opiekuńczo-Leczni- zarówno wiele radości jak i wzruszeń. czego). Nasza pomoc miała polegać na Niektórzy pacjenci byli tak cierpiący, śpiewaniu kolęd oraz obecności przy że nie mogli nawet otworzyć oczu. Wistarszych osobach, które przebywały w dzieliśmy jednak, że czują naszą obecszpitalu. ność, są wdzięczni, a nierzadko po ich Kiedy jeden z kolegów rzucił propo- policzkach spływały łzy.

49


W tej naszej pozornej bezsilności dostrzegłam siłę, którą można rozprzestrzenić w swoim życiu, obejmując wiele jego aspektów, jeśli zorientuje się, że ona istnieje. Bez spostrzeżenia jej i oswojenia się z nią nie będzie można jej odnaleźć. W tym dniu mogłam być w wielu miejscach. Mogłam siedzieć na swojej wygodnej kanapie i oglądać kolejny serial, mogłam robić cokolwiek innego, ale Bóg pokierował mnie w drugą stronę. Chociaż nie umiałam dobrze grać na moim instrumencie, okazało się to nieważne. Największą przeszkodą, z jaką musiałam się zmierzyć, było przełamanie bariery przed spotkaniem z człowiekiem cierpiącym, stanięcie twarzą w twarz z bezsilnością i bólem oraz wyciągnięcie ręki w geście zrozumienia oraz współczucia. Ujęcie pacjentów za dłoń i złożenie im życzeń było jedyną rzeczą, którą mogłam dla nich zrobić. Wtedy zrozumiałam, że tak naprawdę dałam bardzo mało, ponieważ o wiele więcej otrzymałam. Otrzymałam dar rozeznania, że nic nie jest w stanie zastąpić kontaktu z drugim człowiekiem, że tylko on może uzdrawiać i sprawiać radość. Przychodząc do pacjentów, daliśmy im nadzieję, że Bóg rodzi się również dla nich, często zagubionych i zapomnia-

50

www.pixabay.com


nych, a wieść o Nim przyszła do nich wraz z kolędami, które wyśpiewaliśmy. Po 3 godzinnym śpiewie wszyscy byliśmy bardzo zmęczeni. My – młodzi ludzie, którzy przyzwyczajeni są do swoich wygód i duchowych kanap, żyjemy w świecie lenistwa. Każdy goni za swoimi interesami, gubiąc sens życia. Zostawiamy chorych ludzi za murami szpitala, zapominając o ich istnieniu. Są zamknięci, więc odcinamy się od nich. Paradoksem jest to, że Bóg zawsze znajdzie drogę dotarcia do drugiego człowieka. Często burzy mury delikatnym podmuchem wiatru, w tym mury, którymi obwarowane było moje serce. Tym razem nie szeptał, ale radośnie krzyczał i śpiewał o swoim narodzeniu, wysyłając nas tam, gdzie była potrzeba. Nie czuliśmy się ważni, ale czuliśmy się wdzięczni, że to właśnie my mogliśmy uczestniczyć w tym wydarzeniu. Ten krótki wolontariat (myślę, że każdy, kto był tam razem ze mną, się z tym zgodzi) był świadectwem dobra, które na długo pozostanie w naszych wspomnieniach i sercach. Obcowanie blisko cierpienia jest obcowaniem blisko Boga, przebywaniem blisko granicy Jego namacalnej obecności oraz zadziwieniem, że ofiarowując siebie, dużo więcej można otrzymać. 

51


52


KULTURA ïƒ 53


TURYSTYKA RELIGIJNA

PIELGRZYMKA DO DIECEZJI STAREJ POLSKI (CZ. II)

W

numerze przedświątecznym zaczęliśmy

swe pielgrzymowanie w regionie , który odwiecznie należał do

P olski . M a

ona

charakter ściśle religijny podczas którego

odkrywamy również elementy narodowe . sposobem

T ym zwiedziliśmy już C zeladź , B ędzin , Ż arki i C zęstochowę . Krzysztof Małek


N

astępnym punktem podczas ścią Sanktuarium Pasyjno-Maryjnewyjazdu jest jedno z centrów go. Za profetyczny początek parafianie Jury, czyli Częstochowa. Miasto uznają wiek XIV, kiedy na patrona paliczy sobie 190 lat w obecnym rafii wybrano świętego Andrzeja. Rzekształcie, gdyż zostało połączo- czywisty początek kalwarii sięga dopiero ne z dwóch różnych miejscowości – Sta- 1936 roku, gdy proboszcz ks. Wincenty rej Częstochowy, o rodowodzie średnio- Spirra ustawił na czternastu wzgórzach wiecznym, oraz Częstochówki. po jednym krzyżu. Miało to odwzoroHistoria sanktuarium nie notuje wywać wały jasnogórskie. W ten sposób faktów dotyczących początków kultu. powstała druga największa w późniejPrzypuszcza się jedynie, szej diecezji częstochowże obraz został sproskiej droga krzyżowa. wadzony na Jasną Z wielkiego miasta przenieść Następnie w latach Górę w XIV wieku, 60. powstały kasię należy do niewielkiej wsi aby zaopiekowaplice. Jej fundatoWąsosz Górny. Znajduje się li się nim paulini. rami byli wierzący Znacznie bardziej podlegający ówczetam niewielkie sanktuarium romantyczna jest snej parafii i niemaryjne, którego specyfiką jest legenda, która trakmal każda ze stacji obrzęd ślubny. Młode pary po była sponsorowana tuje o sprowadzeniu tego wizerunku sakramencie ściągają obuwie przez jedną wieś. z Rusi przez księcia W wyniku reform i na boso udają się pod obraz, opolskiego Wławewnątrzkościelby oddać cześć Najświętszej dysława. Warto też nych lat 80. ksiądz zaznaczyć, że jest proboszcz Zygmunt Dziewicy. to jedno z nieliczPilarczyk dodał nowe nych tak wielkich sankstacje, które mają przedtuariów, w których oddawana cześć nie stawiać, razem z drogą krzyżową, całość polega na objawieniach. cierpienia Chrystusa. Jest to zatem ideZ wielkiego miasta przenieść się na- alne miejsce, by zrozumieć sens swojeleży do niewielkiej wsi Wąsosz Górny. go cierpienia. Ciekawostką jest odkryty Znajduje się tam niewielkie sanktuarium przypadkowo grób majora Henryka Domaryjne, którego specyfiką jest obrzęd brzańskiego (pseudonim Hubal) walcząślubny. Młode pary po sakramencie cego w AK, którego naziści bali się rówściągają obuwie i na boso udają się pod nież po śmierci. obraz, by oddać cześć Najświętszej DzieJezus nie skończył swojego życia w wicy. bólu, dlatego i nam należy pamiętać, że Jednak celem pobytu w tej miejsco- to nie koniec. W związku z tym warto wości jest droga krzyżowa będąca czę- odwiedzić Sanktuarium Grobu Bożego

55


Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się”

Parafia św. Andrzeja - Sanktuarium Pasyjne i Maryjne

56

w Miechowie. Znajduje się tam pierwsza replika Bożego grobu, która powstała poza Jerozolimą. Jego fundatorem w 1163 roku był Jaksa herbu Gryf. Przyczyną wystawienia tak ważnego pomnika wiary było złożenie ślubu przed konfraternią Zakonu Kanoników Regularnych Stróżów Grobu Chrystusowego. Gdy budowa kościoła została ukończona Jaksa przekazał go sprowadzonemu z Jerozolimy kanonikowi. Następnie po upadku Królestwa Jerozolimy, do czasu wybudowania lokalnych sanktuariów, pątnicy zaczęli przybywać do polskiego sanktuarium. Lokalne legendy do faktu dodają kolejny element tzn. replika grobu Pańskiego ma stać na ziemi sprowadzonej przez Jaksę z Jerozolimy. Całość znajduje się w bazylice, w której znajdujemy elementy romańskie, gotyckie oraz barokowe. Po tak wyczerpującym dniu należy udać się na nocleg, który przewidziany został w Kielcach. Raz kolejny mamy do wyboru odpoczynek bierny ze znajomymi lub aktywne zwiedzanie miasta. Choć miasto nie kojarzy się z ośrodkiem turystycznym, są tam miejsca warte uwagi. Dla odważnych jest możliwość wybrania się na skałki w otaczające miasto Góry Świętokrzyskie. Nieco bardziej spokojni odnajdą się na spacerze po jednym z rezerwatów przyrody czy też w krajobrazowych parkach. Już w mieście różnica pomiędzy najwyższymi i najniższymi punktami sięga do 200 metrów. Największym zabytkiem Kielc jest jednak Pałac Biskupów Krakowskich. Oprócz tego znajdziemy tam wiele kościołów, z Katedrą Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny na czele. Warto również zajrzeć do Dworku Leszczyków oraz Pałacyku Zielińskiego. Ostatni dzień wpisuje się w lekcję z zakończonego Roku Miłosierdzia, bowiem jedną z nauk, jakie mieliśmy wynieść jest ta, że Boże miłosierdzie trwa cały czas. Nieważne, kiedy ktoś żył czy


żyje nadal. Przypomnieniem tego mają być dwa ostatnie pomniki – Sanktuarium Miłosierdzia Bożego oraz Sanktuarium Jana Pawła II w Krakowie. Pierwsze z nich związane jest z siostrą Faustyną Kowalską, historią jej powołania, “Dzienniczkiem” oraz objawieniem Chrystusa, po którym został namalowany wizerunek Jezusa Miłosiernego. Za modela posłużył spowiednik zakonnicy. Jedynie wizerunek głowy przedstawia Zbawiciela. Skutkiem tego powstało najbardziej znane na świecie nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia. Niemal jedną całość z powyższym stanowi Sanktuarium świętego Jana Pawła II. To centrum pielgrzymkowe jest problematyczne, ponieważ jest to jedno z trzech tego typu obiektów w Polsce. Następne jest w Toruniu, a trzecie będzie w Warszawie. Bryła świątyni wzorowana jest na planie ośmiokąta charakterystycznego dla wczesnych budowli bizantyjskich. Czymś, co już nie zaskakuje, jest dwupoziomowość tego sanktuarium. Jednak specyficzne jest rozmieszczenie relikwii – w dolnym kościele relikwii znajdują się te związane z życiem papieża, czyli ampułka z krwią z kliniki Gemelli oraz krzyż pastoralny, w górnym natomiast znajduje się relikwia płyty nagrobnej z relikwiarzem w formie ewangeliarza, który specyficznie był zamknięty przez wiatr. Poprzez wystrój, podobieństwo oraz tematykę wpisuje się ono w cykl sanktuariów narodowych, na które od niedawna panuje moda w Polsce. Po zwiedzeniu sanktuariów warto się udać na miejski rynek do jednej z kawiarni bądź też bardziej ekskluzywnie do Okrąglaka na Kazimierzu na zapiekankę – nigdzie w Krakowie nie ma lepszych. 

Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się”

Sanktuarium Maryjne w Częstochowie

57


TURYSTYKA RELIGIJNA

ARABIA SAUDYJSKA – SYTUACJA KOBIET

W

hierarchii społecznej kobieta zawsze

znajduje się na pozycji niższej niż mężczyzna .

M usi

być mu posłuszna i dostosować się do

powszechnie panującego prawa . sprawuje rolę mahram , czyli

M ężczyzna opiekuna ,

który decyduje o najważniejszych aspektach jej życia

( edukacja ,

małżeństwo , zabiegi

medyczne ).

Ewa Skrzypczyk


A

by podjąć pracę lub założyć konto w banku, kobieta potrzebuje pisemnej zgody swojego opiekuna lub jego obecności podczas prowadzonych rozmów. W przeciwnym razie żadna instytucja czy jednostka nie wykona zamówionej usługi. Jest to niepisana reguła, jednakże zarówno lekarze jak i nauczyciele nie zamierzają rezygnować z uznawanej tradycji.

„OPIEKA”

kuna (nomos) zostaje splamiony. Z tego zwyczaju zrodził się rytuał „honorowego zabójstwa”. Polega on na tym, że mężczyzna ma prawo zabić kobietę, jeśli ta dopuści się powyższego przestępstwa. Zdarzały się przypadki, w których takiego morderstwa dopuszczał się rodzony ojciec kobiety. Powodem była odmowa poślubienia kuzyna (została ukamienowana przed budynkiem sądu) czy wymiana wiadomości na Facebooku.

Pierwszym opiekunem dziewczyny POKREWIEŃSTWO MLEKA jest ojciec, później mąż, czasem brat lub W Arabii Saudyjskiej został wyróżkuzyn. Kobieta ma zakaz przebywania niony jeszcze jeden rodzaj pokrewieńw miejscach publicznych bez swojego stwa, tzw. „pokrewieństwo mleka”. Więź opiekuna. Jeśli dopuści się takiego czy- między kobietą a mężczyzną rodzi się w nu, to grozi jej nakaz wylegitymowania momencie, w którym zostanie on pięsię i zatrzymania przez policję religijną. ciokrotnie nakarmiony mlekiem z jej W niektórych, bardziej tradycyjnych piersi. Bywa tak, że kobieta karmi w ten częściach Arabii Saudyjskiej, takie za- sposób wszystkie dzieci z rodziny jej chowanie wiąże się z męża, co ma poprawić oskarżeniem o proich stosunki w przyDziewczynki są najczęściej stytucję. szłości. Kobietom nie Jadąc taksówignorowane przez swoich wolno rozmawiać ką, Saudyjka musi ojców, którzy nie poświęcają z obcymi, czyli korzystać z usług im należytej uwagi. Od małego taksówkarza man i e sp ok re w n i o nymi mężczyznającego zagraniczznają swoją rolę w hierarchii mi (w momencie społecznej. Ojciec nie spędza ne pochodzenie. zaślubin, męscy W praktyce ‒ nie czasu ze swoją córką, bo tak członkowie rodziwolno jej wsiąść nakazuje tradycja. ny męża stają się do samochodu z krewnymi kobiety. mężczyzną będącym Wówczas nie musi się Saudyjczykiem, natoobawiać oskarżenia o nierząd). Takie miast jest to dozwolone, jeśli nakarmi naruszenie zasad jest karane aresztem go własnym mlekiem. lub chłostą. Co więcej, nie tylko honor Zdarza się, że kobiety muszą korzykobiety (ird), ale także honor jej opie- stać z taksówek, ponieważ nie wolno

59


im prowadzić samochodu. Ośrodki nauki jazdy odmawiają przyjmowania ich na kursy, mimo że nie jest to oficjalnie zakazane. Inny powód stanowi nikab – materiał zakrywający oczy. W bardzo dużym stopniu ogranicza widoczność na drodze, a niewystarczająca widoczność może prowadzić do wypadków. Każda kolizja naraża na kontakt z ob-

cymi mężczyznami. W ten sposób koło się zamyka. Gdyby kobieta została pobita przez swojego opiekuna, nikt nie udzieliłby jej pomocy. Aby złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i dostać się na komendę, musiałaby skorzystać z usług taksówkarza ‒ a nie wiadomo, czy w okolicy pracowałby jakiś będący obywatelem innego kraju –

www.pixabay.com

albo poprosić o pomoc mężczyznę. Nie wolno jej rozmawiać z obcymi, a prośba o to, aby oprawca wyświadczył taką przysługę jest zwyczajnie nielogiczna. Jeśli szczęśliwym zbiegiem okoliczności udałoby się jej dotrzeć na komisariat, żaden z policjantów bez pośrednictwa opiekuna nie będzie chciał z nią rozmawiać. Kobietom zabrania się nawet zapinania pasów podczas jazdy samochodem, aby nadmiernie nie eksponować biustu. Kolejny raz tradycja jest stawiana ponad bezpieczeństwem.

60

Dziewczynki są najczęściej ignorowane przez swoich ojców, którzy nie poświęcają im należytej uwagi. Od małego znają swoją rolę w hierarchii społecznej. Ojciec nie spędza czasu ze swoją córką, bo tak nakazuje tradycja. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja chłopców. Znajdują się na uprzywilejowanej pozycji. Głowy rodziny od początku uczą swoich potomków odpowiedniego zachowania i reguł panujących w saudyjskim społeczeństwie. Przygotowują ich do roli opiekunów.


MAŁŻEŃSTWO DLA PRZYJEMNOŚCI

Mężczyzna może mieć cztery żony i niezliczoną ilość kochanek, kobieta musi być wierna swojemu mężowi. „I dozwolone wam jest poszukiwać żon poza tymi, które zostały wymienione, i używajcie swego majątku, biorąc je pod ochronę, a nie oddając się rozpuście. A żonom dajcie wynagrodzenie, albowiem doznaliście od nich przyjemno-

ści” (Koran, sura IV). To jedna z wielu zasad postępowania zapisana w Koranie, której posłuszni są Saudyjczycy.

jest oparta na prawach spisanych w Koranie. Mimo że te liczą sobie kilka tysięcy lat, wciąż są uznawane za aktualne i systematycznie wdrażane w życie. Dopóki saudyjskie społeczeństwo nie przestanie patrzeć na drugiego człowieka przez pryzmat religii, ignorując bezpieczeństwo i nie dbając o jego dobro, dopóty żadne zmiany światopoglądowe nie będą możliwe. 

Jednym z przywilejów mężczyzn jest obyczaj mut'a, czyli tzw. „małżeństwo dla przyjemności” / „małżeństwo tymczasowe”. Trwa ono od jednej godziny do dziesięciu lat. Po upływie tego czasu obie strony rozchodzą się bez konieczności przeprowadzenia postępowania rozwodowego.

SZANSA NA ZMIANĘ?

Zmiany obyczajowe w Arabii Saudyjskiej dokonują się bardzo powoli i zmierzają w odwrotnym kierunku do tych na Zachodzie. W najbliższym czasie nie należy się spodziewać kulturowych rewolucji. Zachowania Saudyjczyków są poparte wielowiekowymi tradycjami i naukami Mahometa. Ich egzystencja

61


TRADYCJE

ŚWIAT NA OPAK, CZYLI O KARNAWALE Co

roku , zaraz po świątecznej krzątaninie

przychodzi styczeń , a w powietrzu każdego

dnia coraz głośniej słychać jedno , dzielnie przepędzające nudę , słowo

- “ karnawał ”!

Ada Maksymiuk


W

zachodnio chrześcijańskiej skłania się w kierunku przekonania, kulturze, karnawał funk- że ta forma celebracji ma podłoże ścicjonuje już od stuleci, jest śle religijne i nie pojawiła się wcześniej, to okres zimowych balów niż chrześcijaństwo. W średniowiemaskowych lub balów prze- czu karnawał był nie tylko pojedynczą bierańców, różnych parad i wielkiej za- szaloną imprezą, ale wielkim festiwabawy. Najczęściej rozpoczyna lem rozpasania. Rozpusta, się wraz ze świętem obżarstwo, choć tak Trzech Króli i końbardzo w kontrze z Niewielu wie, że karnawał czy się we wtorek doktryną Kościoła, to nie tylko tradycja z punktu nie była w żaden przed Środą Popielcową. Z etymowidzenia socjologicznego, jego sposób potępialogicznego punktu na w tym okresie. cechy przedarły się również widzenia, słowo Według kulturodo literatury. W tej dziedzinie znawcy, Wojciecha karnawał, pochodzi od włoskiego nazywa się to karnawalizacją. Dudzika, karnawał carnevale, z łacimiał spełniać sweTen termin literaturoznawczy ny: carnem levāre go rodzaju funk("mięso usuwać"), odwołuje się właśnie do ludowej cję dydaktyczną, co w rzeczywistości pokazując grzech kultury karnawału. oznaczało przygotojako wszechobecny, wanie do nadchodządotykający każdego. cego postu. Człowiek miał za zadanie zrozumieć, że Dzisiaj kojarzy nam się przede wszyst- chce się z tego świata uwolnić, wracając kim z tymi największymi i najgłośniej- na drogą pobożności i cnoty, otrząsaszymi obchodami, min. z karnawałem jąc się tym samym z pustych ziemskich w Rio de Janeiro, czy w Wenecji. Oba uciech. miasta słyną ze swoich karnawałowych DUŻO I TŁUSTO tradycji, robiąc z nich prawdziwe widoOkres karnawału był też okresem obwisko, przyciągające tysiące, jak nie miżarstwa. Widmo nadchodzącego postu liony turystów. nadawało temu wydarzeniu ogromny JAK TO SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO? kulinarny rozmach. Nie liczyła się zbytTak naprawdę nie do końca wiado- nio wykwintność prezentowanych dań. mo jak rozpoczęła się tradycja karna- Im bogatszy był dom, tym większa ilość wału. Wielu badaczy chętnie cofa się jedzenia od którego uginał się stół. Nie aż do antycznych Saturnalii, ponieważ ma zbyt wielu źródeł, które skupiałby przepełniały je wszelkiego typu uczty i się na przekazaniu jakichkolwiek karzabawy. Jednak coraz więcej ekspertów nawałowych przepisów. Wbrew wszel-

63


kim oczekiwaniom, kuchnia miała być po prostu tłusta i mięsna. Dlaczego? Ze względu na swoją wysoką cenę. Mięso zawsze było dobrem ekskluzywnym, wyznacznikiem dobrobytu. Cały festiwal dań wiązał się też z ogromnym pijaństwem. Tutaj też nie liczyła się jakość przelewanych trunków, ale ich ilość. Mikołaj Rej, w “Żywocie Człowieka Poczciwego” napisał że ludzie: “czasem i krzyżem padają, a po ziemi się jako bydło walają, lejąc sobie w gardło”, co daje nam dość obrazowy opis sytuacji. Nowożytny karnawał stracił znaczną część swojego rozmachu. Nikt już tak bardzo nie folguje swoim zasadom na czas karnawału, ale wiąże się to również ze spadkiem poważania postu. Cała ta

www.pixabay.com

64

karnawałowa energia wyśrodkowała się gdzieś pomiędzy wszystkim co wypada, a czego nie, zachowując jedynie drobne elementy z poprzednich lat.

KARNAWAŁ A LITERATURA

Niewielu wie, że karnawał to nie tylko tradycja z punktu widzenia socjologicznego, jego cechy przedarły się również do literatury. W tej dziedzinie nazywa się to karnawalizacją. Ten termin literaturoznawczy odwołuje się właśnie do ludowej kultury karnawału, gdzie wszystkie normy zostają zawieszone, a świat na chwile staje na głowie, zaburzając wcześniej ustaloną hierarchię. To pojęcie wprowadził w 1929 roku, w książce “Problemy poetyki Dostojewskiego”, Michaił Bachtin, by potem w 1969 roku

www.pixabay.com


www.pixabay.com

rozwinąć swoje zdanie w “Twórczość Franciszka Rabelais'go, a kultura ludowa średniowiecza i renesansu.” Zdaniem Bachtina, karnawalizacja to w literaturze tworzenie świata na opak. W tym świecie odrzucone są powszechnie panujące zasady i zwyczaje, również w stosunkach międzyludzkich, a uwaga zwrócona jest w kierunku ogromnej względności jakiegokolwiek wcześniej istniejącego porządku, z zaczerpnięciem elementów profanacji, błazenady, mieszaniem tonów języka. Jest to świat w którym to co u góry, zamienia się miejscem z tym, co na dole. Bardzo znamienna dla okresu karnawału opozycja śmiechu z powagą, była tym czego Bachtin szukał w literaturze, umacniając swój pogląd o istnieniu tego zjawiska. W powieści karnawalizacja objawia się w wielogłosowości, mieszaniu stylów niskiego z wysokim, zniwelowanym dy-

www.pixabay.com

stansem między narratorem, a światem przedstawionym, użyciem elementów skandalu, relatywizmu moralnego, groteski czy parodii oraz mieszania komizmu z powagą.

NOWE CZASY

Dziś karnawał nie jest tak hucznie celebrowany. Choć wszyscy spragnieni jesteśmy rozrywki, aparat władzy nie decyduje się na takie drastyczne odwrócenie porządku, jakie miało miejsce w średniowieczu. Wtedy karnawał stanowił wentyl bezpieczeństwa, który przywrócił równowagę w uciśnionym społeczeństwie. Dzisiaj pozostają nam protesty, które owszem, choć groteskowe, dalekie są od karnawału. Miejmy nadzieję, że ta tradycja niczym niepowstrzymanej radości nigdy nie zaniknie. 

65


66


RECENZJE ïƒ 67


NOWOŚĆ

CO SIĘ STAŁO Z EMMĄ?

K ażdy z nas zna historię A licji w K rainie C zarów . C o się dzieje w przypadku , gdy A licja staje się młodzieńcem o imieniu J ake , a K raina C zarów zamieniona zostaje na pętlę czasową ? „O sobliwy dom P ani P eregrine ” (2016) – hit czy kit ? Emilia Ciuła


H

istoria zaczyna się jak wiele ci, które z biegiem czasu stają się dla innych. Nieśmiały, zwyczaj- niego rodziną, ale jego losy są nieco ny chłopak, którego życie nie odmienne niż wspomnianej powyżej oszczędza, kiedyś zafascyno- dziewczynki. Wszystkim wspaniałym wany opowieściami swojego przygodom towarzyszy oczywiście wądziadka, teraz wyśmiewany przez nie tek miłosny głównego bohatera i jedprzez rówieśników. Samotnik czasem nej z osobliwych, władających powieopiekujący się swoim starym dziad- trzem nastolatki – Emmy Bloom (Ella kiem. Jak to bywa w filmach, nagle ży- Purnell). W chwili największego zacie płata mu figla. Gdy chłopak klęczy grożenia ze strony upiorów i głucholprzed poturbowanym przez tajemną ców (upiorów, które jeszcze nie ewoluistotę dziadkiem, ostatnią wolą starusz- owały) para nie tylko jest sobie wierna, ka jest, aby odwiedził on ale również broni młodsze sierociniec, w którym dzieci przed dostaniem się wychował i wszedł się w ręce wroga. Tim Burton wplata do tajemniczej „pętli”, Wszystkie filmy gdzie czekać miały na wiele magicznych wątków, reżyserowane przez niego osobliwe dzieci Tima Burtona chagubiąc zarazem rytm i Pani Peregrine. rakteryzują się ponuwszystkich wydarzeń. W życiu Jake’a porą scenerią i charakWszystko wydaje się jawiają się potwory terystycznymi przez rodem z prawdziwych niego fantastycznymi poniekąd „dziwne” i koszmarów. Nic dziwwątkami. Widz, któwymieszane. nego, że nastolatek ry obejrzał inne dzietajemnicze istoty, któła, które wyszły spod re zaatakowały jego dziadka, ręki reżysera („Edward Notłumaczy jako halucynacje wynikające życoręki”, „Alicja w Krainie Czarów” z szoku doznanego podczas odnalezie- itd.) zauważy, że „Osobliwy dom Pani nia umierającego staruszka. Machina Peregrine” nie różni się za bardzo od wydarzeń rusza i odtąd już nic nie bę- wymienionych wyżej produkcji. Tim dzie takie samo. Cały znany nastolat- Burton wplata wiele magicznych wątkowi świat zmienia się nie do pozna- ków, gubiąc zarazem rytm wszystkich nia. wydarzeń. Wszystko wydaje się ponieChociaż historię Jake’a (Asa Butter- kąd „dziwne” i wymieszane. field) można porównać z przygodami Wielkim minusem tej produkcji jest Alicji, to zasadniczo się od niej różni. również to, że film różni się zasadniczo Owszem, chłopak tajemniczym wej- od książkowego pierwowzoru napisaściem wchodzi do pętli czasowej, gdzie nego przez Ransoma Riggsa. Wielkim spotyka niesamowite osobliwe dzie- szokiem było odkrycie, że Emma w

69


filmie straciła swoją osobliwość, tracąc również na wrażeniu, jakie robiła podczas czytania powieści. W świecie, który przedstawił pisarz, była ona pełną temperamentu młodą dziewczyną, której talentem było władanie ogniem. Dziewczyna pełniła funkcję strażniczki i obrończyni dzieci. Pełna nieufności do obcych początkowo wzięła Jake’a za wroga. Filmowa Emma Bloom przejęła osobliwość książkowej Olive. Jej atrybutem stało się powietrze i chociaż

fotoL Twentieth Century Fox Film Corporation

fotoL Twentieth Century Fox Film Corporation

70

nie brakowało jej odwagi, emanowała delikatnością i wrażliwością. Również charakter samego głównego bohatera został zmieniony. W powieści młodzieniec był pewien obaw i strachu. Walczył ze swoim strachem równie rozpaczliwie, jak z napotkanymi głucholcami, natomiast na ekranach kreuje się jako pewny siebie młodzieniec, który początkowo nie wie, czego chce, jednak później przejmuje rolę dowódcy i naczelnego wodza osobliwych


dzieci, który kieruje i nadzoruje całą wyprawę i akcję ratowania ymbrynek (opiekunek osobliwych dzieci, które potrafią panować nad czasem, tworząc pętle czasowe i zamieniać się w ptaki). Te rażące zmiany powodują, że ocena filmu w oczach widza, który przeczytał książkę, spada. Ci, którzy tego wcześniej nie zrobili, z pewnością będą pod wrażeniem scenerii, którą prezentuje Burton. Wspaniała opowieść o odwadze i (jak to zwykle bywa) walce

dobra ze złem wypełniona jest moralnymi przekazami. Wspaniała muzyka, której twórcami byli Matthew Margeson i Michael Higham wprowadza widza w magiczny, osobliwy świat. Choć produkcja rażąco kłóci się ze światem przedstawionym w powieści, będzie doskonałym wyborem dla fanów filmów science-fiction, którzy lubią ponurą scenerię i filmy reżyserowane przez Burtona. 

71


FILM

OPOWIEŚĆ O MŁYNARZUMORDERCY H istoria

o żądnym krwi młynarzu kojarzyć

się może z horrorem w starym stylu .

O puszczone

budynki , nawiedzone domy i

grupa osób zdana tylko na siebie w walce z głównym antagonistą .

D obry

materiał

na film czy może opowieść przy obozowym ognisku ?

Marcin Hubka


N

ick Jongerius dopiero zaczy- w tej wycieczce mają swój własny cel. na swoją karierę jako reżyser. Trasa przewidywała odwiedzenie staWcześniej miał udział jako rych wiatraków, a także poznanie ich producent kilku ekranizacji, historii oraz funkcji jakie pełniły. W m.in. „Frankentein’s Army”. pewnym momencie autobus ma nieJongerius miał już styczność z pracą planowany postój, po którym już nie przy powstawaniu horrorów, co poka- może ruszyć. Niefortunnie się złożyło, zujejego debiutancki film „Diabelski że w tym miejscu ciężko o dobry zasięg Młyn”. Produkcja ta jest typowym „sla- w telefonach, który umożliwiałby sprosherem”. Schemat filmów tego rodza- wadzenie pomocy. W pobliżu znajduje ju jest dość oczywisty. Fabuła toczy się się jedynie stary wiatrak, a także pewien wokół grupy osób, które muszą stawić tajemniczy jegomość. Od tego momenczoła nieprzewidywalnetu zaczyna się przygoda mu wrogowi. Zazwybohaterów spośród czaj akcja toczy się w których nie wszyscy Nick Jongerius nieco miejscu niepozwaza sobą przepadaprzerobił standardowy lającym bohaterom ją. Łączy ich jednak na najzwyklejszą szablon „slasherów”, ale nie jedna rzecz. Każdy z ucieczkę. Jongerius nich dopuścił się w zmienia to faktu, że część nieco urozmaicił ten swoim życiu czegoś, akcji jest przewidywalna, schemat, przez co za co musi zapłacić, historia przypomistając przed „wrotaa bohaterowie postępują na nieco ekranizację mi piekieł”. Różnice nielogicznie. którejś z ogniskowych charakterów, a także opowieści. Trochę tazamknięcie akcji filmu jemnicy, parę drastycznych w odludnej części Amsterscen, włączenie w akcję cząstki świa- damu było interesującym posunięciem ta nadprzyrodzonego i udekorowanie ze strony autora. Po pierwszych dziatego wszystkiego efektami specjalnymi łaniach antagonisty film wydaje się być może dać zdumiewający efekt. Jednak przewidywalny, jednak nie jest to do w tym przypadku widz może odczuwać końca prawda. pewien niedosyt. W powstanie scenariusza zaangażoW filmie mamy do czynienia z kil- wali się Chris W. Mitchell, który swój koma osobami. Wszyscy są obcokra- wkład miał także w produkcji „Franjowcami, którzy przypadkiem na siebie kenstein’s Army” oraz Suzy Quid, któtrafili podczas wycieczki po odleglej- ra swoją karierę dopiero zaczyna, a szych miejscach Amsterdamu. Każda „Diabelski Młyn” jest pierwszy na jej z osób jest bardzo charakterystyczna. koncie. Zamysł Jongeriusa i tej dwójki Początkowo wiemy tylko, że wszyscy był dobry. W efekcie jednak otrzyma-

73


liśmy produkcję, w której szczególnie rażąca jest naiwność i obojętność bohaterów, a także brak związków przyczynowo-skutkowych. Działania podejmowane przez wycieczkowiczów są nielogiczne i nawet nie widać, aby były one podejmowane pod wpływem emocji, co byłoby do przyjęcia. Na kwestie związane ze śmiercią lub zagrożeniem życia bohaterowie reagują, jakby od momentu zepsucia się autokaru wiedzieli, co ich czeka. Z kolei wątki powiązane z młynarzem -mordercą są dość niedopracowane. W dalszym rozwoju akcji pojawia się więcej niedopowiedzeń. Bywa, że pozostawienie pewnych wątków bez jednoznacznego zakończenia czy wyjaśnienia, nadaje produkcji charakterystycznego wydźwięku. Widz, chociaż zmuszony zostaje do domysłów, nie czuje „pustki” związanej z fabułą. Jeżeli taki zabieg miał być wprowadzony w „Diabelskim Młynie”, to nie do końca się udał. Widz może odczuwać swego rodzaju niezaspokojenie. Wykorzystanie efektów specjalnych i mrocznych krajobrazów nie rekompensuje braku związanego z fabułą. Aktorstwo również nie stoi na najwyższym poziomie. Na wyróżnienie zasługuje jednak Patrick Baladi. Doskonale odegrał rolę Douglasa Westa ‒ borykającego się z problemami w pracy ojca, który ewidentnie stara się zataić coś przed synem i nie okazuje mu tyle zainteresowania, ile powinien. Reszta aktorów nie potrafi wczuć się w swoje postaci. Inne elementy fil-

74

fotoL materiały dystrybutora


mu nie są w stanie tego „zatuszować”, przez co ogólny odbiór jest nieco gorszy, niż mógłby faktycznie być. Sam młynarz, w którego wcielił się Kenan Raven, jest bardzo ciekawą postacią, jednak zbliżenia na twarz nasuwają widzowi pytanie „Czy duszno jest w tej masce?” Charakteryzacja mogłaby być na nieco większym poziomie. Można by nieco łagodniej spojrzeć na ten szczegół, gdyby sam młynarz był bardziej zaangażowany w to, co robi. Gdy nieprzyjaciel zaczyna swoje „polowanie”, widzimy ciekawą pierwszą akcję i widz liczy na podobny poziom w dalszej części filmu. Tutaj również nie należy spodziewać się zbyt wiele. Jest parę elementów zaskoczenia, lecz czy są one na tyle dobre, aby rekompensowały małą ilość bardziej brutalnych scen? Nick Jongerius nieco przerobił standardowy szablon „slasherów”, ale nie zmienia to faktu, że część akcji jest przewidywalna, a bohaterowie postępują nielogicznie. Obecnie panuje moda na stosowanie w horrorach jump scare’ów i screamerów. Tutaj plus dla reżysera za pójście bardziej w stronę klimatu niż głośnych efektów dźwiękowych. Minusem jednak jest tworzenie tego nastroju. Jak wspomniałem wcześniej, historia o młynarzu nadaje się do opowiadania przy ognisku. Gdzieś, gdzie nieopodal może stoi pewien stary młyn. W skali od 1 do 10 oceniam film na 4.  fotoL materiały dystrybutora

75


SERIAL

RZECZ O CHORYCH LUDZKICH PRAGNIENIACH W estworld

to miejsce , w którym

człowiek może robić co chce bez zahamowań

To

gwałcić , zabijać , kraść .

również miejsce , które uaktywnia

prawdziwe oblicze człowieka : oderwane od jakiejkolwiek moralności .

O blicze

człowieka , który chciałby być bogiem .

Anna Zemełka


T

rudno zrecenzować serial, któ- poczuć się zupełnie kimś innym, może ry całą ludzką rasę przedstawia robić co mu się podoba. Gospodarzami tylko i wyłącznie w złym świe- parku są bowiem roboty, specjalnie zatle. Trudno ocenić opowieść, programowane, aby nie zrobić gościom w której główną ofiarą stają się krzywdy. Za to gość może znęcać się do maszyny, a odbiorca zaczyna współ- woli nad tubylcami, dając upust swoim czuć uciśnionym przez człowieczą najgłębiej skrywanym żądzom, które w rękę robotom. Przy całym tym smut- serialu ograniczają się do morderstw, nym przesłaniu i odczłowieczającym dzikiego seksu, pijaństwa i rabunków. człowieka podejściu do tematu, „WeGdzieś pomiędzy tymi rozbrykanystworld” to serial naprawmi gośćmi, dającymi upust dę dobry i niezaprzeswym chorym praczalnie wciągający. gnieniom, toczą się Finał pierwszego sezonu Wszystko za sprapoboczne, a jednak wą przede wszysto wiele ważniejsze dla wielu może okazać się kim dwóch elemenwątki – z Arnoldem rozczarowujący. Zamiast tów: mistrzowskiej w głowach maszyn, gry aktorskiej oraz zaserwować jakieś sensowne dziwnym labirynszczegółowo przetem, buntującymi zamknięcie istotniejszych myślanej formy się gospodarzami wątków, twórcy zdecydowali przedstawienia hiczy próbą przejęcia storii. Połączenie się wprowadzić jeszcze więcej parku przez korpojednego z drugim niewiadomych. Zakończenie rację Delos. Prodaje mieszankę wbiblem w tym, że im pozostaje otwarte. jającą odbiorcę w fobliżej końca sezonu, tel. tym więcej poboczFabuła kręci się wonych wątków się otwiera kół eksploatowanego ostatnio z dużą i trudno wywnioskować, do czego to intensywnością (głównie w filmie: wszystko prowadzi i czy będzie mia„Ex-Machina”, „Morgan”, „Chap- ło jakieś sensowne zakończenie. Przez pie”, „Transcendencja” czy chociażby cały czas oglądania, z odcinka na od„Lucy”) tematu sztucznej inteligencji cinek, towarzyszy nam coraz większa oraz granic ludzkiej świadomości, któ- nadzieja na to, że finał wiele spraw rą stara się przenieść do świata tech- rozjaśni i zagwarantuje spektakularne nologii. Westworld to specyficzny park zakończenie. rozrywki, utrzymany w tematyce dziSerial jest dopracowany w każdym kiego zachodu, westernów, kowbojów najmniejszym szczególe i właściwie i głośnych napadów na banki. Wcho- trudno znaleźć jakiekolwiek błędy. dząc do takiego parku, człowiek może Odbiorca czuje się zahipnotyzowany

77


fotoLHBO

78

przepięknymi zdjęciami, współgrającą z nimi ścieżką dźwiękową i skrupulatnym montażem. Praca kamery oddaje w pełni emocje rozgrywające się w każdej scenie, głównie przez dokładność zbliżeń i przemyślane ekspozycje zamknięte w zgrabnych kadrach. Do tego dochodzi przywiązanie do detali – twórcy stworzyli nastrój właśnie przez skupienie się na szczegółach. Jednym z nich jest ciągle esksponowana, niemal aksamitna, skóra na ciałach gospodarzy, pokazująca ich perfekcję wykonania. W odniesieniu do nieidealnych i niedoskonałych ludzi, piękne, gładkie, umięśnione ciała robotów sprawiają, że jawią się one jako ulepszone i pozbawione jakichkolwiek skaz wersje zwykłych ludzi. Największe wrażenie robi jednak gra aktorska. Wcielający sięfotoLHBO w postaci gospodarzy aktorzy pokazali ogromny kawał prawdziwego talentu, wykorzystując całe zaplecze swojej mimiki, gestykulacji i w końcu słownej ekspresji, aby jak najdobitniej ukazać „komputerową” psychikę maszyny. Bezkonkurencyjna zdaje się być Evan Rachael Wood w roli Dolores, która od pierwszych minut serialu kradnie show i przyciąga uwagę odbiorcy. Jeffrey Wright jako behawiorysta Bernard Lowe również stworzył świetną kreację, a dodatkowo biorąc pod uwagę dalsze losy jego postaci, tym bardziej należy mu się pełne uzna-


nie za to, co potrafił osiągnąć dzięki swojemu talentowi aktorskiemu. Chociaż zdawać by się mogło, po pierwszych odcinkach serialu, że młodsze pokolenie przyćmi główną gwiazdę produkcji, Anthony’ego Hopkinsa, to jednak niespełna osiemdziesięcioletni aktor ma jeszcze wiele do powiedzenia i pokazania. Stworzona przez niego postać Dra Roberta Forda, pomysłodawcy parku rozrywki i wizjonera, jawi się z początku jako pocieszny dziadek, który już nic więcej nie ma do zrobienia i jest jedynie dodatkiem do całego przedsięwzięcia. Z czasem jego bohater uwydatnia swoje prawdziwe oblicze, pokazuje emocjonalną bezwzględność i znudzenie życiem. Trudno przewidzieć jego kolejne poczynania, jak i trudno odgadnąć prawdziwe zamiary. Chociaż jego zachowanie jest wyważone, chociaż w żadnej ze scen nie dał się ponieść emocjom, a każdą sytuację przyjmuje ze stoickim spokojem, jakby nad wszystkim panował, to jest w jego postaci coś niepokojącego, co stawia ją na skraju szaleństwa. Finał pierwszego sezonu dla wielu może okazać się rozczarowujący. Zamiast zaserwować jakieś sensowne zamknięcie istotniejszych wątków, twórcy zdecydowali się wprowadzić jeszcze więcej niewiadomych. Zakończenie pozostaje otwarte, co rozwściecza jeszcze bardziej, jeśli weźmie się pod uwagę, że

fotoLHBO

79


drugi sezon zaplanowany jest dopiero na 2018 rok. Fani pozostali z wieloma niewiadomymi, a ilość nowych zagadek do rozwiązania jest odwrotnie proporcjonalna do tych faktów, które udało się już ustalić. Na każdy wątek, który udało się wyjaśnić, przypada kolejnych dziesięć, które dopiero się rozkręcają. Z jednej strony daje to wiele nowych możliwości zaskoczenia widza w kolejnych sezonach. Z drugiej, ci bardziej niecierpliwi raczej porzucą następne serie w obawie przed niekończącym się pasmem znaków zapytania i zawiłych tajemnic. Bardzo smutna wizja człowieczeństwa rodzi się w serialu Jonathana Nolana i Lisy Joy – rozwój cywilizacji powoduje, że człowiek wyzbył się jakichkolwiek moralnych zasad, liczy się

fotoLHBO

80

przede wszystkim zaspokajanie pragnień. Co więcej, owe pragnienia stają się coraz bardziej bestialskie, przesuwają się poza jakiekolwiek granice dobrego smaku i ogólnie pojętej przyzwoitości. Następuje coraz większe zezwierzęcenie ludzkości. Jest to swego rodzaju paradoks, bo z jednej strony widzimy w produkcji człowieka, który chce być bogiem, który dąży do tego, aby osiągnąć pełnię swoich możliwości i panować nad swoim tworem (gospodarze). Człowieka, który uważa, że jest najdoskonalszym ze stworzeń i który mianował się ich wszechmocnym stwórcą. Z drugiej strony to człowiek, który bez zahamowań daje upust swoim najpodlejszym pragnieniom, będąc przy tym nieustannie niezaspokojonym. 


81


SERIAL

NIEKOŃCZĄCA SIĘ INTRYGA J eśli

szukasz przyjemnej , ale trzymającej

w napięciu książki na melanchonijny , pełen

przemyśleń wieczór ,

“J ęzyk sekretów ” jest właśnie dla ciebie . D ianne D ixon jest jedną z niewielu pisarek , które potrafią utrzymać czytelnika w napięciu do samego końca . I ntryga wciąga czytelnika do samego końca . Wioletta Baran


„P

orywająca powieść Data informuje go, że zmarł bowiem w o zdradzie, tragedii wieku 4 lat. “Justin przybył w poszukii tajemnicy rodzin- waniu grobu ojca. Znalazł grób matki. nej”- takie słowa mo- I swój własny”. żemy znaleźć na tylnej Migawki wspomnień z przeszłości, okładce książki. Idealnie opisują one kłopoty z żoną, kłótnie z teściami oraz fabułę przedstawioną w powieści. Wo- nieustanna chęć dojścia do sedna sprakół tych trzech słów osnuta jest cała wy powoduje, że Justin coraz bardziej akcja przedstawiona w powieści. pogrąża się w przeszłości. Ponadto Dianne Dixon opisuje historię mło- sprawę utrudnia mu jego siostra, któdego, bo zaledwie 33-letniego Justina ra zatrzaskuje mu drzwi przed nosem. Fishera. Mężczyzna prowadzi życie Żona nie jest w stanie go zrozumieć, a wraz ze swoją żoną, Amy, oraz ma- wielu kłopotów przysparzają mu rówłym synkiem, Zackiem. nież teściowie. Świat Z pozoru nic nie mężczyzny coraz wyróżnia mężbardziej zaczyMożna śmiało powiedzieć, czyzny, jednak na tracić sens. że autorka jest jedną z niewielu skrywa on w soMimo wszystbie przerażającą ko postanawia pisarek, które potrafią wciągnąć tajemnicę. Nie czytelnika bez reszty w świat książki. dowiedzieć się jest świadomy wszystkiego, co Gdy zaczniesz zagłębiać się w jej tego, jak wygląmożliwe o swoświat, nie będziesz w stanie odejść jej przeszłości. dało jego dzieciństwo, nie paPomaga mu w od tej historii. mięta nic z tego tym jego przyjaokresu. W jego głociel, a zarazem terawie pojawiają się jedynie urywki, któ- peuta. Ale czy zwykła terapia pozwoli re nie są w stanie niczego mu podpo- mu zrozumieć, co naprawdę zdarzyło wiedzieć. Migawki, krótkie przebłyski się trzydzieści lat temu? Chęć dotarcia wspomnień prześladują go każdego do prawdy sprawia, że 33-latek załadnia. Jedyną frazą, która nieustannie muje się i jest skłonny nawet popełnić nie może dać mu spokoju, jest “Lima samobójstwo. Kłopoty z żoną coraz Street 822”. To za tymi słowami Justin bardziej utrudniają mu jego własne postanawia podążać i odkryć praw- śledztwo,a mężczyzna gotowy jest podę. Idąc za tymi wskazówkami, Justin święcić wszystko, by dowiedzieć się, znajduje swój rodzinny dom, a nawet kim tak naprawdę jest. groby rodziców. Co ciekawe, dziwi go Ciekawym zabiegiem zastosowanie tylko fakt, iż jego rodzice nie żyją. nym przez autorkę jest połączenie żyPrzy ich grobie widnieje jego własny. cia Justina z życiem jego matki, Caro-

83


line. Rozdziały przeplatają się, co daje czytelnikowi możliwość spojrzenia na akcję z dwóch perspektyw: roku 2005 oraz 1975. Taka konstrukcja sprawia, że cała fabuła jest jeszcze bardziej zawiła, ale tym samym intrygująca oraz stale trzymająca w napięciu. Pomimo tego Dianne Dixon nie zdradza żadnego szczegółu, dzięki któremu czytelnik mógłby domyślić się zakończenia. Wręcz przeciwnie - zmusza do przemyśleń, które w żaden sposób niczego nam nie podpowiadają. Można więc śmiało powiedzieć, że autorka jest jedną z niewielu pisarek, które potrafią wciągnąć czytelnika bez reszty w świat książki. Gdy zaczniesz zagłębiać się w jej świat, nie będziesz w stanie odejść od tej historii. Wątpliwość jednak może budzić okładka książki. Patrząc na nią, można stwierdzić, że nie odzwierciedla ona w żaden sposób treści dzieła. Przedstawieni na niej bohaterowie nie oddają emocji opisanych w książce. Okładka w moim naiwnym przekonaniu powinna stanowić ciąg fabuły, przedstawiać jakiś istotny element z historii. W przypadku tej opowieści tak nie jest. Pokazuje ona sprzeczny obraz, ukazując sielankowe życie dwojga ludzi na plaży. Wprowadza to w pewien sposób jakieś niedociągnięcie, a wręcz nieporozumienie. Okładka jest więc mylna. Język książki nie budzi wątpliwości. Stylizowany jest na potoczny, książka pełna jest zwrotów mających zaciekawić czytelnika oraz wręcz go

84

okładka książki


zbulwersować. Ponadto takie zastosowanie języka potocznego sprawia, że historię czyta się łatwo i szybko. Czytelnik nie musi co chwilę przystawać, by zastanowić się nad znaczeniem danego słowa. W książce możemy znaleźć również wulgaryzmy. W tym wypadku nie jest to jednak wadą, a zaletą. Oddają one emocje bohaterów. Sprawia to, że stają się oni bardziej realistyczni, bliżsi nam. Możemy bez trudu utożsamić się z nimi, czytając powieść. Są oni zwykłymi ludźmi z niezwykłą historią. Trudno jest jednak przypisać jeden konkretny gatunek książce. Jest to połączenie powieści psychologicznej z thrillerem. “Język sekretów” jest powieściowym debiutem autorki. Znalazł się na liście Top 10 księgarni internetowej Amazon. Tę książkę można polecić każdemu czytelnikowi, który ciekaw jest intryg oraz tajemnic rodzinnych. Trzeba jednak wiedzieć, że nie jest to historia dla kogoś o słabych nerwach. Pełna jest momentów smutnych, a chwilami przerażających. Dlatego jest ona skierowana do osób dojrzałych emocjonalnie, które będą w stanie poradzić sobie z trudem podejmowanego tematu, ale również pewnym rodzajem kontrowersji. Warto sięgnąć po tę książkę chociażby ze względu na zakończenie. Nie jesteś w stanie wyobrazić sobie, co czeka cię na samym końcu powieści. Prawda może okazać się zatrważająca. 

85


Więcej na: www.mozecoswiecej.pl 86

Może coś Więcej, nr 1 / 2017 (79)  

Może coś Więcej... O COACHINGU

Może coś Więcej, nr 1 / 2017 (79)  

Może coś Więcej... O COACHINGU

Advertisement