Issuu on Google+

Sponsor nagrody dla autora „Relacji Roku 2013”

Sponsor nagród dla laureatów rankingu „Moto -Turysta Roku 2013”

Se z on 2 0 1 3

01.04.2013 - 31.03.2014

Tytuł:

Wiosenna wycieczka z Tatrami w tle

Autor:

Leszek / Moto-Turysta 151 >>>

Ranga M-T:

Przewodnik >>>

Numer relacji:

03/2013/Turystyczne wojaże

R e l a c ja o b ję t a r a n k i n g a mi " M o t o - T u r y s t a R o k u 2 0 1 3 " & " W y p r a wa R o k u 2 0 1 3 " Data wyprawy

Data nadesłania relacji

Data publikacji relacji

26-27.04.2013

28.04.2013

03.05.2013

W ostatni weekend kwietnia wybraliśmy się zobaczyd spóźnioną wiosnę podhalaoską. W piątek przed południem ruszyliśmy przez Dobczyce i dalej Zakopianką do Skawy, sprawdzid co też porabia nasz kolega – pilot i motocyklista. Jacek kooczył właśnie prace przy terenowym kamperze, którym zamierza wyruszyd na podbój Kazahstanu, więc nie po drodze mu było, by pojechad z nami. Wypiliśmy zatem pyszną herbatę i pojechaliśmy dalej w kierunku Zakopanego. Ale by setny kolejny raz nie jechad tą samą trasą, ze Skawy pojechaliśmy na Rabę Wyżną. I to był strzał w dziesiątkę, bo droga piękna, wiodąca wzdłuż kolei żelaznej, a asfalt jak marzenie. W sumie kilkanaście kilometrów samych zakrętów. Wyjeżdżamy w Klikuszowej i tam niestety włączamy się w ruchliwą w ten piątkowy dzionek, trasę. Człapiąc wśród samochodów dojeżdżamy do Ustupu na przedmieściach Zakopanego, a chwilę później lądujemy u zaprzyjaźnionych gazdów na pysznym góralskim obiedzie. Halka jest chora, ale Staszek potrafi świetnie gotowad! Jest góralska kwaśnica pod żeberka z grulami. Pycha! Tak wypasieni i wzmocnieni kawą jedziemy do najlepszego narciarza wśród motocyklistów, czyli

Jasia Rippera. Ojcem jego był słynny przed wojną kierowca wyścigowy Jan Ripper, wielokrotny zwycięzca wyścigów do Morskiego Oka, jeżdżący kultowym Bugatti, członek „Elity Jeźdźców Automobilowych” Automobilklubu Lwowskiego. 1z4


Jasiek proponuje, że poprowadzi nas urokliwą pętlą z Tatrami w tle. Ruszamy zatem wpierw do Kościeliska a później na Gubałówkę. Tam obowiązkowo focimy, bo pogoda piękna, a góry nigdy takie same nie są! Ruszamy dalej w kierunku Dzianisza, z góry, przez lasy. Same winkle! Nie dojeżdżając do Chochołowa Jasiek na swojej sprytnej Hondzie odbija na Ciche i Czerwienne. Co chwilę robimy postój by nasycid się pięknym widokami. Jedziemy dalej na Ratułów. Nigdy tu nie byłem. Wkoło piękne hale całe fioletowe od krokusów. U nas już dawno przekwitły, a tu po prostu eksplodowały

feerią koloru. Miejscami nie widad zieleni! Oczywiście kolejne foty z piękną panoramą. Za gwiazdy robią Jasiek i Krysia. Z Ratułowa kierujemy się na Nowe Bystre a później Noski. Przejeżdżamy obok placu budowy, gdzie powstaje klika drewnianych domów. Chwila refleksji, że chciałoby by się w takim na stare lata zamieszkad, ale to tylko marzenie – to nie na naszą kieszeo… Domykamy

pętlę

i

ostro

podjeżdżamy

pod Gubałówkę, by kilka chwil później zjechad do Kościeliska. Tam, przy WDW Kościelisko żegnamy się z Jaśkiem. On jedzie do chałupy a my wieczorem odbieramy

nagrodę

„mototurystyczną”

STA.

W Kościelisku bowiem odbywa się wiosenne spotkanie GWCPL. Zostajemy więc na noc. Ten piękny w czasach realnego socjalizmu obiekt jakby zapyział i na pewno obniżył loty. Standard z bardzo wysokiego obniżył się do średniej krajowej. Pozostały widoki. Z

balkonu

naszego pokoju, jakby na wyciągnięcie ręki pyszni się Giewont. I wystarczy. Rano szybkie śniadanie i jedziemy dalej.

2z4


Przecież nie obeszło by się bez lotniczego akcentu w naszej wycieczce. Celem jest lotnisko w Nowym Targu, gdzie odbywają się zawody sterowanych radiem makiet szybowców. Zadaniem pilotów jest, by po starcie za modelem samolotu wznieśd się i uzyskad czas lotu 10 minut. Pogoda jest termiczna, więc spora grupa pilotów zalicza maksa. Wygląda to bajecznie. Co chwilę startuje zespół samolot – szybowiec. Dwie holówki uwijają się jak prawdziwe, a my obserwujemy zmagania urzeczeni.

Rozglądam się po lotnisku i namierzam obiektywem samotną postad. Człowiek – ptak. Stoi samotny, jakby na coś czekał. Nie wytrzymałem i podszedłem do niego. Okazało się, że to skoczek spadochronowy w specjalnym wing suit’cie, w który można szybowad w czasie lotu z zamkniętym spadochronem. Kuba – bo tak miał na imię skoczek z Krakowa – czekał właśnie na samolot wywożący, który miał lada chwila przylecied do zabezpieczenia skoków. Za zgodą Kuby zrobiłem foty. Prawda, że wygląda niesamowicie?

Obserwujemy jeszcze start ciężkiej Cessny ze skoczkami, ale już nie obserwujemy ich skoku, bo na niebie szybko pojawiają się chmury.

Nadciąga fen. Ponieważ meteo straszy opadami a my wieczorem wybieramy się do opery przeto szybciutko wskakujemy na goldaska i prujemy do domu.

3z4


Jeszcze tylko ponownie odwiedzamy Jacka, bo jest u niego nasz portalowy kolega Paweł Brodaty Miś z Rafikiem. Piętnaście minut gawędy z chłopakami i… kierunek dom, w którym lądujemy godzinę później.

I tak oto w pół weekendu i po przejechaniu trochę ponad 300 kilometrów sprawdziliśmy postępy wiosny na Podhalu i obejrzeli piękne zawody, a wisienką na torcie była premiera Orfeusza i Eurydyki…

Pozdrawiamy wszystkich Moto-Turystów, Leszek i Krysia / M-T 151

4z4


Wiosenna wycieczka z Tatrami w tle