Page 15

Ona (już nie) tańczy dla mnie na taaańczy dla mnieee!“ – codziennie 8-letnia Agnieszka śpiewała ten popularny w Polsce przebój. Piosenka tak jej sie spodobała, że poprosiła ojca, by ją zainstalował jako dzwonek w jej komórce. Śpiewała i tańczyła, spoglądając, czy ojciec zauważa nowe figury taneczne. Była jego oczkiem w głowie. On z zadowoleniem patrzył, jak córka przejawia zdolności ruchowe. Często za podkład muzyczny wybierała polskie hity. Cóż mogłoby bardziej cieszyć ojca, mieszkającego z dala od ojczyzny? Z matką dziewczynka rozmawiała po słowacku, z ojcem zawsze po polsku. Rodzice byli zadowoleni z równowagi, z jaką udawało im się wychowywać dziecko dwujęzycznie – w dwóch kulturach po równo. Ich pociecha uczęszczała na kółko taneczne w słowackiej szkole. Ojciec nawet planował stworzenie polonijnego zespołu muzycznego, tanecznego czy teatralnego dla uzdolnionych dzieci, by te mogły się rozwijać artystycznie w polskim duchu. Tymczasem jego córka ćwiczyła wraz ze słowacką koleżanką nowy układ choreograficzny. Oczywiście do piosenki „Ona tańczy dla mnie“. No cóż, może wolałby, by zachwycała się trochę ambitniejszym polskim repertuarem, którym mogłaby oczarować słowacką publiczność, ale cieszył się, że dziecko lgnie do JEGO kultury. Zdawał sobie sprawę, że mieszkając za granicą, trudno zainteresować potomstwo inną kulturą niż ta, w której żyją rówieśnicy. Któregoś dnia Agnieszka zasko-

„O

LUTY 2013

czyła go pytaniem: „Tato, czy my mamy w domu myszy lub szczury?“. Kiedy zaprzeczył, dziewczynka dodała: „Dzieci mi mówią, że mogę je karmić polskimi rurkami“.

i c ś e i w o p O ijnej

diach mówiono o Polsce jako importerze złej jakości towarów, co również podkreślał tutejszy minister gospodarki. Tym razem jednak czuł, że sprawa jest poważniejsza: dzieci czasami potrafią być okrutne i dla zabawy szukają wśród siebie kozła ofiarnego. Nie chciał, by jego dziecko cierpiało z powodu polskiego pochodzenia. To przez aferę, dotyczącą importowanych z Polski wafli i rurek, w których znaleziono trutki na szczury, wyśmiewano się z jego córki! Kilka dni później Agnieszka wróciła zasmucona ze szkoły. „Tato, nie rozumiem tej Eriki, przecież tak jej się podobała ta piosenka. Już miałyśmy wymyślone kroki do niej, a dziś mi powiedziała, że będzie ze mną tańczyć w duecie pod warunkiem, że wybierzemy jej ulubioną piosenkę!“ – poskarżyła się córka. Widział w jej oczach autentyczny smutek. Pocieszał ją, że w nowym polskim zespole będzie tańczyć w rytm muzyki, którą sama sobie wybierze. Nie wiedział jeszcze, że jego plany, związane z działalnością polonijną, staną pod znakiem zapytania – pełnomocnik słowackiego rządu do spraw mniejszości narodowych właśnie planował obcięcie dotacji dla tej polskiej aż o 50 procent! Kilka dni później córka poprosiła ojca, by zmienił dzwonek w jej telefonie. „Czasami trudno jest być Polakiem w innym kraju. Szczególnie wtedy, kiedy… ona już nie tańczy dla mnie“ – pomyślał. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

polorneści t

Nie raz już słyszeli uszczypliwe uwagi o polskich produktach, o których niekiedy pogardliwie mówiono poľské šmejdy (‘polskie buble’). Musiał jej wtedy tłumaczyć, że pewnie chodzi o najtańsze towary z bazarów i targowisk, które z oszczędności kupowali niektórzy Słowacy. Problem nasilił się w ubiegłym roku, kiedy w Polsce wybuchła afera z solą techniczną, sprzedawaną jako jadalna. Coraz częściej w słowackich me-

15

Monitor Polonijny 2013/02  
Monitor Polonijny 2013/02  
Advertisement