Page 1

Monitorek12

12.11.09 09:46

Strรกnka 33


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 2

ZDJĘCIA: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

Przyjęcie z okazji święta państwowego Z okazji Narodowego Święta Niepodległości 12 listopada w ambasadzie RP zgromadzili się licznie przybyli goście, wśród których nie brakowało osobistości ze świata polityki, kultury, mediów oraz przedstawicieli Polonii. Ambasador RP w RS Andrzej Krawczyk w krótkim przemówieniu nawiązał do 91. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości i przypomniał wydarze-

Niezwyk∏y koncert „F

le Świętej Rodziny na placu Jana Pawła II. Repertuar koncertu odwoływał się do najpiękniejszych polskich tradycji walki o niepodległość – polskich pieśni hymnicznych, które przez stulecia kształtowały nasz patriotyzm i naszą miłość do Ojczyzny. Zabrzmiały między innymi: „Bogurodzica”, „Gaude Mater Polonia”, „Boże coś Polskę”, „Czerwone maki na Monte Cassino”, „Żeby Polska była Polską”, „Mury”, wy-

konane przez Chór „Elsner Coro” Państwowej Szkoły Muzycznej II st. im. Józefa Elsnera w Warszawie i Orkiestrę Symfoniczną Państwowej Szkoły Muzycznej II st. im. Józefa Elsnera w Warszawie pod batutą Piotra Wajraka oraz solistów: Dorotę Laskowiecką – sopran, Marię Ślipską – wiolonczela, Juliana Paprockiego – klarnet. Znakomicie dobrany repertuar nie pozostawił obojętnym ani Polaków, ani też Słowaków, którzy licznie przybyli na koncert. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

undacja Cultura Animi ma przyjemność zaprosić Państwa na niezwykły koncert, którego celem jest uświetnienie przez Polonię słowacką obchodów 91. rocznicy Odzyskania Niepodległości Polski“. Tymi słowami rozpoczynał się list, który otrzymałam za pośrednictwem poczty elektronicznej. Z zaciekawieniem wybrałam się na koncert, który odbył się 7 listopada w bratysławskim koście-

nia z 17 listopada 1989 roku, mające miejsce w ówczesnej Czechosłowacji, czyli aksamitną rewolucję. mw

2

MONITOR POLONIJNY

G


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 3

Drodzy Czytelnicy, Polacy mieszkający na Słowacji! Ulice i witryny sklepów zaczynają już rozbłyskiwać świątecznymi dekoracjami i kolorowymi światełkami – to znak, że szybkimi krokami zbliża się Boże Narodzenie i koniec roku. Nadchodzi czas wzmożonej krzątaniny, smakowitych wypieków i gorączkowych przygotowań do najbardziej rodzinnych ze świąt, ale także czas podsumowań i refleksji. Mijający rok nie należał do najłatwiejszych – coraz więcej rodzin zaczęło odczuwać skutki pogarszającej się sytuacji gospodarczej, wiele planów trzeba było odłożyć na później. Wielokrotnie jednak mogliśmy się przekonać, że w trudnych chwilach możemy na siebie liczyć. Jako ambasador to samo mogę powiedzieć o polsko-słowackich stosunkach, które mimo wielu ograniczeń, spowodowanych światowym kryzysem gospodarczym, udało się zacieśnić i rozwinąć. Wkrótce nadejdzie Nowy Rok, a wraz z nim nowe nadzieje i oczekiwania. Pozwólcie więc, Drodzy Czytelnicy, abym złożył Wam serdeczne życzenia spokojnych, pełnych radości i rodzinnego ciepła Świąt Bożego Narodzenia, a w Nowym Roku zdrowia, wszelkiej pomyślności oraz sukcesów w życiu osobistym i zawodowym. ANDRZEJ KRAWCZYK Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej na Słowacji

Rocznica, o której nikt nie pamięta Z KRAJU Z polskich półek sklepowych pod choinkę OPOWIADANIE ŚWIĄTECZNE Zacznijmy od miłości WYWIAD MIESIĄCA Pavel Mikula o systemie grantowym Z NASZEGO PODWÓRKA Granica wciąż dzieli CO U NICH SŁYCHAĆ? Z wiarą pokonać najgorsze POLSKO-SŁOWACKIE ZWIĄZKI HISTORYCZNE Wielka polityka środkowoeuropejska MŁODZI W POLSCE SŁUCHAJĄ Gaba Kulka TO WARTO WIEDZIEĆ Z historii rozszyfrowania Enigmy BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI Nie tylko dla kobiet SPORT!? Złoto w siatce CZYTELNICY PISZĄ Przegląd polskiej prasy OKIENKO JĘZYKOWE Bożonarodzeniowy event KINO-OKO „Nigdy nie mów nigdy” SPACER WSPOMNIEŃ Miasto, które się „często chowa” OGŁOSZENIA ROZSIANI PO ŚWIECIE W skandynawskiej rodzinie MIĘDZY NAMI DZIECIAKAMI Świąteczne kartki PIEKARNIK Rozpieszczony koniec roku

4 4 6 7 8 10 15 16

18 19 20 22 24 25 26 26 27 28 29 30 31 32

Informujemy, że koszty roczne prenumeraty naszego czasopisma na rok 2010 będą wynosić 12 euro (emeryci, renciści, studenci – 10 euro). Do końca roku 2009 obowiązuje cena promocyjna – 10 euro (dla emerytów, rencistów i studentów – 8 euro). Wpłat należy dokonywać w Tatra banku (nr konta 2666040059, nr banku 1100). Dokonując wpłaty prosimy o napisanie w formularzu bankowym imienia i nazwiska. Nowych prenumeratorów prosimy o zgłoszenie adresu, pod który „Monitor” ma być przesyłany. Kontakt do redakcji: monitorp@orangemail.sk lub nr tel. 0907 139 041.

V Y D Á VA P O Ľ S K Ý K L U B – S P O LO K P O L I A KOV A I C H P R I AT E ĽOV N A S LOV E N S K U Š É F R E D A K T O R K A : M a ł g o r z a t a W o j c i e s z y ń s k a • R E D A KC I A : A g a t a B e d n a r c z y k , A n d r e a C u p a ł - B a r i c ov á , A n n a M a r i a J a r i n a , A l i c j a Ko r c z y k - C h o v a n e c , I n g r i d M a j e r í ko v á , D a n u t a M ey z a - M a r u š i a ko v á , M a g d a l e n a P i e t z KO R E Š P O N D E N T I : KO Š I C E – U r s z u l a Z o m e r s ka - S z a b a d o s • N I T R A – Monik a Dik aczowa • T R E N Č Í N – Aleksandr a Krcheň J A Z Y KO VÁ Ú P R AV A V P O Ľ Š T I N E : M a r i a M a g d a l e n a N o w a ko w s k a , M a ł g o r z a t a W o j c i e s z y ń s k a G R A F I C K Á Ú P R AVA : S t a n o C a r d u e l i s S te h l i k • A D R E S A : N á m . S N P 27 , 814 4 9 B r a t i s l a v a • KO R E Š P O N D E N Č N Á A D R E S A : M a ł g o r z a t a W o j c i e s z y ń s k a , 9 3 0 41 K v e t o s l a v o v, Te l . / F a x : 0 31 / 5 6 0 2 8 91, m o n i to r p @ o r a n g e m a i l . s k P R E D P L AT N É : R o č n é p r e d p l a t n é 12 e u r o n a ko n to Ta t r a b a n ka č . ú . : 2 6 6 6 0 4 0 0 5 9 / 110 0 R E G I S T R A Č N É Č Í S L O : 119 3 / 9 5 • E V I D E N Č N É Č Í S L O : E V 5 4 2 / 0 8 Realizované s Finančnou podporou Ministerstva kultúr y SR - program kultúra národnostných menšín Dofinansowano ze środków Senatu RP dzięki pomocy Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie“

www.polonia.sk GRUDZIEŃ 2009

3


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 4

Rocznica, o której nikt nie pamięta

K

ażdego roku w grudniu prześcigamy się w podsumowaniach. Co wydarzyło się niezwykłego, tragicznego, kto zmarł, jakie rekordy pobito…

A we mnie, nieco przekornie, obudziła się chęć przypomnienia momentu z przeszłości, który nigdy tak naprawdę znaczący nie był, choć rozbudzony przez masową wyobraźnię żył na przekór zdroworozsądkowym tłumaczeniom znawców – pamiętny „koniec wie-

ku” w grudniu 1999 roku. Żadna epoka się wtedy nie zakończyła, bo dopiero 31 grudnia 2000 roku zamykał dwudziesty wiek, ale magia nowej daty z „dwójką” z przodu podziałała na wszystkich elektryzująco. W telewizji straszono nas awariami systemów elektro-

pojechał nawet do Brukseli na szczyt Unii Europejskiej.

PREZYDENT LECH KACZYŃSKI 16 listopada trafił do szpitala. Lekarze wykluczyli grypę i chorobę wieńcową. Powodem jego problemów zdrowotnych była infekcja i zwykłe przeziębienie. W związku z tym na kilka dni odwołany został udział prezydenta w zaplanowanych wydarzeniach. Lech Kaczyński nie 4

nicznych, brakiem prądu, kasacją kont bankowych. Wizjonerzy, których nigdy przecież nie brakowało, zapowiadali koniec świata, klęski żywiołowe, katastrofy – słowem – nowy (chociaż wcale nie nowy) wiek miał się rozpocząć z przytupem. Pamiętacie, że nic złego się nie stało? A jaką ulgę odczuliśmy wszyscy, bo, budząc się w noworoczny późny poranek, mogliśmy ze spokojem uczyć się oryginalnej daty, mając świadomość życia w ciekawych czasach. No i od tamtych euforycznych chwil minęło dziesięć lat! Znowu mamy grudzień, znów podsumowania, kolejny raz będziemy sobie życzyć, aby przyszłość okazała się pomyślna i bezpieczna. Ale zanim to nastąpi, zatrzymajmy się przez chwilę nad tym minionym dziesięcioleciem, powspominajmy trochę, żebyśmy w pełni zdali so-

STŁUCZONY KRĘGOSŁUP i naderwane mięśnie nogi – to efekt zderzenia się Lecha Wałęsy z niemieckim kamerzystą podczas obchodów obalenia muru berlińskiego w Berlinie. Po powrocie do Polski były prezydent zaczął się uskarżać na ból nogi, nie mógł wstać z krzesła. Trafił więc do szpitala, gdzie podłączono mu kroplówkę. Po dokładnych badaniach został wypuszczony do domu pod warunkiem stawiania się na wizyty kontrolne.

POD KONIEC LISTOPADA obie polskie izby parlamentarne przyjęły ustawę o grach hazardowych w trybie przyspieszonym. Po wybuchu skandalu z podsłuchanymi przez CBA rozmowami Zbigniewa Chlebowskiego z biznesmenem Ryszardem Sobiesiakiem premier ogłosił antyhazardową krucjatę. Zgodnie z tzw. ustawą hazardową, gry na automatach będą dozwolone tylko w kasynach. Automaty, przynoszące niskie wygrane, będą mogły funkcjonować tylko do czasu wygaśnięcia udzielonych na nie zezwoleń, a nowe nie będą już wydawane. Prezydent

Lech Kaczyński podpisał ustawę 27 listopada. DNIA 21 LISTOPADA Polska przypomniała sobie trzecią rocznicę jednej z najtragiczniejszych katastrof górniczych w Polsce, która miała miejsce w kopalni „Halemba” w Rudzie Śląskiej. Tego dnia w 2006 roku doszło tam do wybuchu metanu, w wyniku czego zginęło 23 górników. W LISTOPADZIE MINĄŁ drugi rok rządów Donalda Tuska. Ekipa rządząca jest zadowolona ze swoich osiągnięć. Opozycja MONITOR POLONIJNY


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 5

bie sprawę, jak wiele się w naszym życiu zmieniło. Rok 1999 to czas, kiedy Polska zyskała nowy podział administracyjny. Utworzono 16 województw, które z małymi modyfikacjami funkcjonują do dziś. Przystąpiliśmy do NATO, a w telewizji zaczęły się pojawiać pierwsze nowocześnie kręcone seriale. W roku 2000 Andrzej Wajda dostał Oskara

za całokształt twórczości. Rozpoczął działalność pierwszy polski komunikator językowy Gadu Gadu oraz pierwszy bank internetowy mBank. Ku rozpaczy miłośników motoryzacji zakończono produkcję fiata 126p – słynnego „malucha”. W Katyniu otwarto cmentarz polskich i rosyjskich ofiar NKWD, a Jugosławia przestała być państwem komunistycznym. Rok 2001 przyniósł tragiczne wydarzenia w World

twierdzi, że ten czas został zmarnowany. DO SENATU TRAFIŁ projekt uchwały o poszanowaniu krzyża, której autorem jest senator PiS Piotr Andrzejewski. Jest on reakcją na decyzję Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, dotyczącą skargi z Włoch, że wieszanie krzyży w szkołach narusza wolność religijną uczniów i prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. PiS chce poprzeć projekt uchwały, odcinając się od wyroku Trybunału. GRUDZIEŃ 2009

Trade Center w USA, ale zarazem w tym samym czasie wysłano w kosmos pierwszego gwiezdnego turystę. W Polsce był to urodzaj na nowe partie – powstała PO, PiS, LPR. Od roku 2002 mamy w Europie nową walutę – euro. W Polsce zapanowała małyszomania, pojawiły się anomalie pogodowe i afera Rywina. Rok 2003 przebiegał pod znakiem zmian na arenie międzynarodowej – USA wytoczyła wojnę Irakowi. Rok 2004 to wejście do Unii Europejskiej nowych państw – w tym Polski i Słowacji. Na Ukrainie pomarańczowa rewolucja doprowadziła do władzy Wiktora Juszczenkę. Od roku 2005 działa najpopularniejszy serwis internetowy You Tube, a kiedy umierał Jan Paweł II, w Polsce rodziło się „pokolenie JPII” – noszące w sobie pamięć o niezwykłym człowieku. Rok 2006 to dla polskiej sceny politycznej trudny czas – ministrami w rządzie zostali R. Giertych i A. Lep-

W POLSCE ZMARŁO już 17 osób, będących nosicielami wirusa A/H1N1. Zakażonych jest prawie 700 osób (dane z końca listopada). U żadnej z ofiar śmiertelnych wirus A/H1N1 nie był bezpośrednią przyczyną śmierci. Ludzie ci chorowali na inne obciążające organizm choroby. Światowa Organizacja Zdrowia nakazała krajom członkowskim ogłoszenie pandemii grypy typu A/H1N1, pierwszej od 41 lat globalnej epidemii grypy. JEDEN Z ZABÓJCÓW polskiego inżyniera Piotra Stańczaka został

per, co spotęgowało afery i w efekcie kompromitację władzy państwowej. W roku 2007 nawiedził Polskę huragan Kirył, a do klientów trafił pierwszy iPhone. Rok temu nękały nas silne wiatry, a powódź w Tatrach przesunęła granicę polsko-słowacką o kilkadziesiąt metrów na korzyść Polski. Na świecie rozpoczął się kryzys gospodarczy, którego skutki odczuwamy każdego dnia.

Tak wygląda nasza dziesięcioletnia przeszłość w pigułce. Wojny, katastrofy, zamachy, a zarazem ogromny rozwój Internetu, elektroniki i medycyny. Czego mamy więc sobie życzyć na święta i Nowy Rok? By to, co na świecie złego, nas omijało, a z tego, co dobre, byśmy korzystali do woli. Zmiany są nieuchronne, ale, kierując się ku nowemu, nie zapominajmy, że na nas spoczywa odpowiedzialność za pamięć o przeszłości. Pamiętajmy więc. Wszystkiego dobrego. AGATA BEDNARCZYK

schwytany - powiedział w Polsat News szef polskiego MSZ Radosław Sikorski. Talib został aresztowany w Islamabadzie. Przyznał się do zabójstwa polskiego geologa, porwanego w Pakistanie we wrześniu 2008 roku. JAROSŁAW HASIŃSKI został prezesem Polskiego Radia. Rada nadzorcza wybrała go na to stanowisko 19 listopada. „POTOP” JERZEGO HOFFMANA to najlepszy film historyczny w dziejach polskiego kina, z kolei „33 sceny z życia” to najlepszy polski

film ostatniego sezonu – taką decyzję podjęli czytelnicy magazynu „Film”, którzy po raz kolejny przyznali swoje nagrody „Złote Kaczki”. INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ uruchomił kolejny portal internetowy, tym razem poświęcony kulturze niezależnej w PRL-u. Według Doroty Koczwańskiej-Kality z IPN, bez twórców kultury niezależnej dużo trudniej byłoby Polsce odzyskać niepodległość w 1989 roku. ZUZANA KOHÚTKOVÁ 5


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 6

Z polskich półek sklepowych

pod choinkę

G

rudzień to czas prezentów i stresów przy zakupach. Jak uniknąć nietrafionego prezentu? Co wybrać z szerokiej oferty produktów? Oto nasze propozycje z polskich półek sklepowych.

by spełniły się wszystkie Państwa marzenia.

Na DVD trafił ubiegłoroczny kinowy hit w reżyserii autora „Seksmisji”. Ostatni film Machulskiego to romantyczna komedia o czasach PRL, która uczy, że należy doceniać to, co się ma. Na ekranie m.in. Sylwia Dziorek, Maciej Marczewski, Maja Ostaszewska, Ilona Ostrowska, Danuta Szaflarska, Robert Więckiewicz. Śmiech gwarantowany.

Powstały latem 1999 w podwarszawskiej miejscowości Ostrówek zespół „Pustki” wyrasta na najciekawszą polską grupę muzyczną. Rok po wydaniu krążka „Koniec kryzysu”, który spotkał się z zachwytem słuchaczy i recenzentów, wydaŁ właśnie swoją nową płytę, która śmiało ubiegać się będzie o miano najlepszego polskiego wydawnictwa muzycznego roku 2009. Zespół „Pustki” –

6

z udziałem m.in. Kasi Nosowskiej, Artura Rojka – na nowej płycie proponuje materiał do wierszy Juliana Tuwima, Władysława Broniewskiego, Tadeusza Gajcego, Bolesława Leśmiana czy Antoniego Słonimskiego. Idealny prezent dla każdego melomana.

Bożego Narodzenia życzymy czasem miłości i pokoju,

Ile waży koń trojański? Monolith Video, cena 49,99 zł.

MUZYKA

Z okazji zbliżających się Świąt Państwu, by te święta były

FILM Juliusz Machulski

Pustki Kalambury Chaos Managment Group/Agora SA cena 34,99 zł.

Szanowni Czytelnicy!

W tym numerze „Monitora“ przygotowaliśmy dla Państwa opowiadanie świąteczne oraz propozycje prezentów pod choinkę.

Wesołych Świąt! Redakcja

LITERATURA Jan Polkowski Cantus Wydawnictwo a5 cena 16 zł.

Być może największe literackie wydarzenie mijającego roku. Jan Polkowski – jeden z najznakomitszych polskich poetów urodzonych po wojnie – po prawie 20 latach milczenia wraca z bardzo osobistym zestawem wierszy. I to jakich! Poeta w historii literatury zapisał się jako adresat wiersza Marcina Świetlickiego „Dla Jana Polkowskiego” – manifestu poetów pokolenia „bruLionu”. „Zamiast powiedzieć: ząb mnie boli, jestem/ głodny, samotny, my dwoje, nas czworo,/ nasza ulica – mówią cicho: Wanda/ Wasilewska, Cyprian Kamil Norwid,/ Józef Piłsudski, Ukraina, Litwa,/ Tomasz Mann, Biblia i koniecznie coś/ w jidysz” – kpił Świetlicki. To wszystko prawda, ale w „Cantus” Polkowski robi to dalej w sposób genialny. Ci, którzy lubią czytać, będą zachwyceni. ŁUKASZ GRZESICZAK MONITOR POLONIJNY

G


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 7

Zacznijmy od miłości W

igilia w domu dziecka różniła się od zwykłej kolacji tylko tym, że na stole, oprócz zupy, innej każdego dnia, pojawiał się biały chleb, zastępujący opłatek, i jedno danie więcej. W jej wspomnieniach brakowało choinki, zapachu pieczonych ciast, wypchanych cukierkami skarpet, a przede wszystkim miłości. Do dziś pamięta, jak pani Luiza ukradkiem spoglądając na zegarek, starała się jak najszybciej położyć dzieci spać, by wrócić do swojego domu i dopiero tam zacząć naprawdę świętować. W rodzinie. Wśród bliskich. Bliskość bowiem podczas Bożego Narodzenia jest bardzo ważna, tak ważna, jak ważny jest dobór odpowiednich ziaren, potrzebnych do pieczenia opłatków. Bez nich Wigilia to tylko bardziej uroczysta kolacja, a bez bliskości to tylko zwykłe, rutynowe spotkanie przy stole. Żeby było. Każdego roku, przez dwadzieścia lat Anna marzyła o prawdziwych świętach. Z choinką, opłatkiem i miłością. Jej rodzice zginęli w czasie wojny: ojciec walczył w powstaniu warszawskim, a matkę, która uczyła języka polskiego na tajnych kompletach, zabili gestapowcy. Przygarnęła ją pani Luiza, która opiekowała się większością sierot z jej osiedla. Po wojnie mąż pani Luizy został wysokim urzędnikiem państwowym, dlatego nie miała ona problemu z uzyskaniem zgody na otwarcie domu dziecka. Co roku organizowała wigilię dla osieroconych dziewcząt, dając im tym samym namiastkę normalnego życia. Te kilkadziesiąt minut, spędzonych na wspólnym śpiewaniu kolęd, których nauczyły się na lekcjach muzyki, było dla nich najlepszym prezentem świątecznym. Zamykały oczy i wyobrażały sobie, że są dorosłe, że mają własne dzieci, którym śpiewają te piękne pieśni. Wyobrażały sobie swoich mężów i zapachy tych wszystkich potraw, o których tylko słyszały od pani Luizy, że powinny być, a których z różnych względów – najczęściej finansowych, nie było. Te chwile dawały im szczęście, które musiało starczać na dłużej. Nader często wspominały ten GRUDZIEŃ 2009

Opowiadanie świąteczne

wyjątkowy wieczór, pisały o nim w swoich pamiętnikach, zasypiały z nadzieją, że kiedyś w końcu i do nich zawita upragnione szczęście. A wraz z nim upragniona choinka, przystrojona kolorowymi bombkami. Marzyły o dniu, w którym to one, jak pani Luiza teraz, będą uczyły swoje dzieci śpiewać kolędy. Kiedy Anna skończyła dwadzieścia lat poznała Pawła. Szukała pracy, a znalazła wielką miłość. Wchodząc do urzędu pracy ze zdenerwowania upuściła teczkę, Paweł pomógł jej pozbierać rozsypane dokumenty. Później pomógł pozbierać się jej samej. Zamieszkali razem. Każdego dnia ich wspólnego życia Anna ze strachem zamkniętym w wielkim szczęściu uczyła się normalnie żyć. Gotowanie dla Pawła sprawiało jej taką samą radość, jak kiedyś umawianie się z nim na randki. Oboje chcieli być razem… na zawsze. Zbliżały się święta. Anna zachowywała się tak, jakby po raz pierwszy w życiu miała przeżyć coś, co dla wielu osób stało się tylko zwykłą tradycją. Nie wiedziała, kiedy powinno się ubrać choinkę, kiedy trzeba było zrobić zakupy, żeby niczego nie zabrakło, jaki prezent kupić, by sprawił radość obdarowywanemu… Tego dnia Paweł wrócił wcześniej z pracy. Zastał ją siedzącą przy stole, próbującą nagryzmolić coś na dużej białej kartce. Płakała. – Nie wiem, jak się mam do tego zabrać… Nie wiem, co kupić… – wyrzuciła z siebie i mocno wtuliła się w jego ramiona. – Zacznijmy, kochanie, od tego, co najważniejsze… – usłyszała. – Kocham Cię… i chcę, żebyś została moją żoną. Wyjdziesz na mnie? W ręku trzymał złoty pierścionek z dużym błękitnym oczkiem. Anna patrzyła na niego z niedowierzaniem. – Tak… – wykrztusiła i poczuła jakby to szczęście, o którym tak często marzyła, o które modliła się każdego wieczoru, właśnie zapukało do jej drzwi. Wtulona w ramiona Pawła zrozumiała, od czego tak naprawdę powinna się zaczynać świąteczna lista potrzeb. Tak, tak. Od miłości. MATEUSZ KUMOROWSKI ILUSTRACJA TADEUSZ BŁOŃSKI

7


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 8

Pavel Mikula

o systemie grantowym

System grantowy Ministerstwa Kultury RS przewiduje dofinansowanie działalności kulturalnej Polaków zamieszkałych na Słowacji. Jak Pan ocenia działalność Klubu Polskiego? Bardzo dobrze. Wziąłem udział w kilku imprezach, zorganizowanych przez Klub Polski, i za każdym razem widziałem, że pieniądze, które zostały przeznaczone na ich realizację, były wykorzystane zasadnie. Wziąłem udział w koncercie w Nitrze, dwa lata temu byłem na otwarciu polskiej biblioteki w Żylinie. Z kolei o imprezach, które odbywają się w Bratysławie, krążą bardzo pochlebne opinie, które słyszałem od moich współpracowników z ministerstwa. Klub Polski prowadzi działalność wydawniczą, wydając nasze czasopismo -Monitor Polonijny. Jak Pan je ocenia? To profesjonalne czasopismo, na bardzo wysokim poziomie. Tworzący ten miesięcznik przyłożyli się do niego, inwestując swoje przygotowanie zawodowe, a my cieszymy się, że mogliśmy dołożyć się do tego dzieła finansowo. Jak w porównaniu z pozostałymi mniejszościami ocenia Pan tę polską? Jest bardzo aktywna, każdy region ma jakiś specyficzny sposób działania. Zawsze znajdzie się wśród was jakiś entuzjasta, który potrafi działać. Podziwiam was, jesteście zdecydowani, widać, że wiecie, czego chcecie. Na które dziedziny działalności mniejszości narodowych kładziecie Państwo szczególny nacisk? Zdajemy sobie sprawę, jak bardzo ważna jest praca z dziećmi, dlatego uważamy, że obozy, kolonie, których celem jest kształcenie 8

W

iększość imprez, organizowanych przez Klub Polski na Słowacji, jest dofinansowywana przez Ministerstwo Kultury Republiki Słowackiej. Koniec roku to czas podsumowań, ale i planowania na rok następny, dlatego poprosiliśmy dyrektora Działu Kultury Mniejszości Narodowych i Społecznych Pavla Mikulę o ocenę naszej działalności, jak też o przedstawienie perspektyw finanasowania przedsięwzięć kulturalnych w 2010 roku.

dzieci w języku mniejszości narodowych, to bardzo ważna praca, która będzie owocować w przyszłości. Jaka kwota pieniędzy będzie przeznaczona przez Ministerstwo Kultury na przedsięwzięcia dla polskiej mniejszości na 2010 rok? W 2009 roku polska mniejszość otrzymała 63 tysięcy euro. Dofinansowanie otrzymało 17 projektów z działu tak zwanej żywej kultury, jedno czasopismo oraz jedna książka. Z roku na rok ministerstwo zwiększało dotacje, przeznaczone dla wszystkich mniejszości narodowych. Z uwagi na kryzys w następnym roku prawdopodobnie nie dojdzie do zwiększenia dotacji, ale chcielibyśmy zostać przynajmniej na tegorocznym poziomie finansowym. Budżet właśnie został zatwierdzony. W tej chwili wiemy, ile pieniędzy dostanie Ministerstwo Kultury. To trochę mniej niż w roku ubiegłym. W zeszłym roku szukaliśmy oszczędności w ramach ministerstwa, obniżone zostały między innymi wynagrodzenia pracowników ministerstwa, jednak minister zdecydował, że nie będziemy oszczędzać kosztem grantów dla mniejszości narodowych. Czy to oznacza, że dotacje dla mniejszości będą traktowane priorytetowo również w 2010 roku?

To praca dla ekonomistów, którzy będą musieli wszystko przeliczyć. Na początku roku będziemy wiedzieli, ile pieniędzy będziemy mogli przeznaczyć na różne przedsięwzięcia. Należy pamiętać o tym, że na Słowacji jest sporo zabytków, wpisanych na Światową Listę Dziedzictwa Narodowego UNESCO, które wymagają inwestycji. W złym stanie jest również siedziba filharmonii rozpoczęto remont tego budynku i te prace trzeba będzie dokończyć. Wszystkie wydatki należy przeliczyć i tak jak w rodzinie zdecydować, co będzie priorytetem, a co będzie musiało poczekać. O przydzieleniu środków decydują komisje grantowe jako organ doradczy ministra kultury. W tym roku wnioski o granty można było składać do 10. listopada. Czy oznacza to zatem, że decyzje, dotyczące dofinansowania mniejszości, zostaną podjęte wcześniej niż w latach poprzednich? Tak, to jeden z naszych priorytetów. Zdajemy sobie sprawę, że wcześniej przyznane środki pomogą w realizacji projektów wydawniczych czasopism. Są takie dziedziny kultury, których realizację można przesunąć na późniejsze terminy, ale jak wydawać miesięcznik, nie dysponując środkami finansowymi? Przecież nie można przesunąć w czasie wydania numeru styczniowego na czerwiec. MONITOR POLONIJNY

G


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 9

tacyjną imprezę, wymagającą większego dofinansowania, a potem kilku mniejszych w regionach, traktowanych jako uzupełniające. W takich przypadkach obrady komisji trwają pół godziny, ponieważ jej członkowie wiedzą, czego chcą i nie zachowują się jak konkurencja.

Czy zdarzają się burzliwe obrady komisji grantowych, na których ich członkowie nie mogą ustalić między sobą, na co chcą przeznaczyć środki finansowe? Mamy dobre doświadczenia z Chorwatami, Karpackimi Niemcami, którzy spotykają się jeszcze, zanim zasiądzie komisja grantowa, i ustalają między sobą, które przedsięwzięcia kulturalne są dla nich ważne. Najczęściej najpierw decydują o środkach, przyznawanych na wydawanie czasopisma, potem wybierają jedną reprezen-

ZDJĘCIE: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

W skład komisji grantowej wchodzą przedstawiciele danej mniejszości narodowej. Według jakiego klucza dobierani są członkowie komisji? Kandydatury osób do komisji dostajemy od konkretnych mniejszości. Najczęściej te mniejszości, które są porozrzucane po całej Słowacji, przygotowują projekty w swoich regionach. Dobrze jest więc, gdy członkiem komisji jest reprezentant danego regionu, bowiem może on wesprzeć swój projekt.

Dlaczego zdecydował się Pan swoje profesjonalne zdolności poświęcić pracy na rzecz mniejszości narodowych? To chyba przeznaczenie. Studiowałem socjologię. Skończyłem studia i po 1968 roku podjąłem pracę jako dyrektor centrum obliczeniowego w pewnej dużej fabryce. Później pracowałem w Słowackiej Akademii Nauk, gdzie zajmowałem się socjologią mniejszości narodowych na Słowacji. W 1984 roku zająłem się badaniami nad mniejszościami. Po 1989 roku zostałem doradcą w dziedzinie praw człowieka i mniejszości narodowych ministra spraw zagranicznych Milana Kňažko. Jako doradca pracowałem dla kolejnych ośmiu ministrów. Byłem też doradcą Jana Figela, sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i negocjatora przed wejściem Słowacji do Unii Europejskiej. Przygotowywałem też okrągły stół mniejszości narodowych, który powstał z inicjatywy prezydenta RS Michala Kovača. Po ostatnich wyborach parlamentarnych otrzymałem propozycję pracy w ministerstwie kultury. Jest Pan więc profesjonalistą w swojej dziedzinie. Co mógłby Pan doradzić polskiej mniejszości narodowej, by jej działalność była jeszcze bardziej efektywna? Chciałbym życzyć polskiej mniejszości, by nadal realizowała tak atrakcyjne projekty, a nam dostatecznej ilości pieniędzy, byśmy mogli wesprzeć wszystkie jej projekty w takim stopniu, by obie strony były zadowolone. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

GRUDZIEŃ 2009

9


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 10

ZDJĘCIE: ROBERT PORADA

„Kaberet E…” przed Państwem się gnie

drugi przybyli, by zaprezentować się przed słowacką Polonią. Tym razem Adam Turczyński i spółka zaserwowali

C ZDJĘCIE: ROBERT PORADA

zy można śmiać się z niesprawności? A konkretnie z niesprawności polskiej służby zdrowia? Otóż można, ba, nawet niektórzy powiedzą: A cóż nam pozostało?

10

Humorystyczne przedstawienie przygotowała grupa Polonii wiedeńskiej, która działa pod nazwą „Kabaret E…“. Na zaproszenie Klubu Polskiego Bratysława po raz


12.11.09 09:46

Stránka 11

ZDJĘCIE: ROBERT PORADA

Monitorek12

nam dowcip z sal szpitalnych, obnażający polski system służby zdrowia i zachowania nas samych w obliczu choroby. Całość programu była okraszona występami wokalnymi siedmioosobowego zespołu z Wiednia. Bratysławska sala Teatru „A-Ha” pękała w szwach. Przedstawienie stało się doskonałą okazją do spotkania Polonii, a roz-

mowy w kuluarach w przerwie i po przedstawieniu przyczyniły się do zacieśniania więzi między Polakami zamieszkałymi w Bratysławie i okolicy z tymi z Wiednia. Gościem honorowym wieczoru był Bogusław Dubiński, kierownik Wydziału Konsularnego Ambasady Polskiej w Wiedniu. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Leszek Możdżer

PROJEKT ZOSTAŁ SFINANSOWANY ZE ŚRODKÓW MINISTERSTWA KULTURY RS – SEKCJI KULTURY MNIEJSZOŚCI NARODOWYCH

po raz drugi w Koszycach

W

historycznej sali ratusza w Koszycach w sobotni wieczór 14 listopada rozbrzmiewała muzyka jazzowa. Dla nas Polaków był to wieczór szczególny, bowiem w ramach festiwalu „Jazz for sale” wystąpił nasz pianista – najlepszy z najlepszych – Leszek Możdżer. To właśnie on był niezaprzeczalną gwiazdą wieczoru. Gdyby porównać jego poprzedni występ w Koszycach, dwa lata temu w ramach Dni Kultury Polskiej, z tym ostatnim, to trzeba powiedzieć, że tym razem był jeszcze lepszy. Możdżer stał się światową gwiazdą, a jego popularność wykroczyła już poza elitarny krąg fanów jazzu. Jego recitalu publiczność słuchała z zapartym tchem, doskonale wyczuwając intencje artysty i entuzjastycznie reagując na nie. Wirtuozowska muzyka improwizowana, to fenomen przeznaczony dla znawców. URSZULA SZABADOS 11


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 12

Spotkanie teatralne w Koszycach

Na

małej scenie Państwowego Teatru w Koszycach 24 listopada odbył się spektakl, na który przybyli członkowie Klubu Polskiego Koszyce oraz ich przyjaciele. Wystawiano sztukę Teatru Miejskiego z Bielsko Białej, opowiadającą o nas – Polakach i Słowakach, czyli bliskich sąsiadach. Żyjemy blisko siebie, ale stosunkowo mało o sobie wiemy. To, co najbardziej zbliża ludzi, to bez wątpienia sztuka. Przekonaliśmy się o tym podczas spektaklu „Intercity”, w którym wystąpiło dwóch aktorów: Robert Talarczyk, reprezentujący Polskę, oraz Igor Sebo, reprezentujący Słowację. Autorem spektaklu jest Igor Sebo, Słowak mieszkający w Pradze. Sam tytuł „Intercity” mówi za siebie. Akcja rozgrywa się w pociągu, a bohaterowie to oczywiście Polak i Słowak, którzy myślą, że nie mają ze sobą nic wspólnego. W tej humorystycznej opowieści o przypadkowym spotkaniu przedstawicieli dwóch nacji zawarta jest głęboka metafora. Twórcy spektaklu doskonale podpatrzyli i przenieśli na scenę nasze cechy, kompleksy i przesądy. Odzwierciedlili różnice językowe. Pokazali, jak mało wiemy osobie, o historii naszych państw i polityce, mieszkając obok siebie. Dobra sztuka, dobry spektakl, kulturalna publiczność, krótko mówiąc był to udany wieczór, który zakończył się spotkaniem przy lampce wina w restauracji u Konrada Schönfelda. URSZULA SZABADOS

Polski wieczór słuchowiska radiowego J

est oczywiste, że Festiwal Twórczości Radiowej (Festival rádiovej tvorby), organizowany przez Słowackie Radio (Slovenský rozhlas), nie mógł się obejść bez udziału polskich słuchowisk i polskiego teatru radiowego. W konkursie w kategorii adaptacja radiowa, aranżacja i przekład znalazły się sztuki radiowe Anny Burzyńskiej „Najwięcej samobójstw zdarza się w niedzielę” i Stanisława Witkiewicza „Mutermajn”. Oprócz tego w ramach festiwalu odbył się wieczór polski, czyli spotkanie z pracownikami Polskiego Radia i twórcami różnych słuchowisk. Udział w nim wzięli Irena Piłatowska ze Studia Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia i trójka reżyserów: Andrzej Brzoska, Waldemar Modestowicz i Jan Warenycia. Każdy z gości reprezentował i prezentował inną dziedzinę twórczości Polskiego Radia. Irena Piłatowska interesująco mówiła o reportażu

radiowym i o spotkaniach, na których słucha się ich publicznie. Spotkania takie odbywają się na przykład latem w parkach lub w bibliotekach w obecności autorów reportażu, a niekiedy także jego bohaterów. Przedstawiła też reportaż młodej dziennikarki Patrycji Gryszyńskiej-Ruman, zatytułowany „Winna nieWiNna”, opowiadający historię Stanisławy Rachwał, byłej więźniarki Auschwitz, która po wojnie jako członek organizacji WiN (Wolność i Niezawisłość) została skazana na karę śmierci i która w krakowskim więzieniu spotkała się z byłą oprawczynią z obozu. Andrzej Brzoska i Waldemar Modestowicz prezentowali dział sztuki teatralnej. Pierwszy opowiadał o staraniach Polskiego Radia, prowadzących do zainteresowania młodych ludzi słuchowiskami, dotyczącymi klasyki, zaś drugi przedstawił sztukę, napisaną dla radia przez Julię Panufnik i zatytu-

W

Liptowskim Mikulaszu w dniach 20 – 22 października odbyła się zorganizowana przez Euroregion „Tatry” konferencja, poświęcona ruchowi turystycznemu na Słowacji, w której wziął udział Tadeusz Frąckowiak – konsul honorowy RP w RS. Podczas konferencji zostały omówione możliwości większego zainteresowania Polaków słowacką ofertą turystyczną. red 12

MONITOR POLONIJNY

G


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 13

łowaną „Tim O’Brian i dziewczyny”, która w dowcipny sposób opowiada o miłości Polki i Irlandczyka. Ostatni gość, reżyser i scenarzysta Jan Warenycia, zajmujący się słuchowiskami radiowymi dla dzieci i prowadzący w radiu zajęcia dla dziecięcych aktorów, przedstawił swoją metodę pisania bajek wielowarstwowych, które na pierwszy rzut oka przeznaczone są dla dzieci, ale których adresatem są również i dorośli. Mimo że fragmenty słuchowisk były prezentowane w języku polskim, to widać było, że wśród zgromadzonych wzbudziły szczere zainteresowanie i miły wieczór zakończył się długą dyskusją, co tylko potwierdziło słowa dyrektora Rádia „Devín” Silvestra Lavríka i dyrektora programowego Slovenského rozhlasu Ľuboša Machaja, że Polskie Radio i twórczość w nim prezentowana mogą być bogatym źródłem inspiracji dla słowackich twórców radiowych. MILICA URBANÍKOVÁ

GRUDZIEŃ 2009

Michnik: „Agentem był każdy, kto żył przed 1989 rokiem“

„W

działaniach obecnych dekomunizatorów nie widzę nic oryginalnego“ – powiedział znany polski dysydent, bojownik o prawa człowieka i założyciel jednego z najbardziej popularnych polskich dzienników „Gazety Wyborczej“, podczas swojego przemówienia na konferencji Forum Środkowoeuropejskiego. Na proces tak zwanych lustracji patrzy przez trzy pryzmaty: przez pryzmat historyka, analityka i obywatela. Według jego słów lustracje są objawem towarzyszącym wielkim zmianom. „Obecni dekomunizatorzy robią to samo, co bolszewicy po zyskaniu mocy. Natychmiast zaczęli szukać agentów ochrony, a obcych agentów szukali aż do końca swojego panowania. Jeszcze w 1953 roku został zabity dawny szef sowieckiej tajnej policji Lavrentij Berija, po tym, jak został obwiniony ze współpracy z ochroną“. Archiwum komunistycznych tajnych służb są potrzebne przede wszystkim tym, którym nie wystarczą mechanizmy prawnego państwa, twierdzi Michnik, który od 1989 roku jest znany jako przeciwnik tak zwanych lustracji i czystek politycznie umotywowanych. Ostrzega, że chodzi przede wszystkim o pewien rodzaj politycznej walki i działań polityków: „Jeśli ktoś chce wyeliminować polityczną konkurencję, metoda lustracji może w tym pomóc”. Jednocześnie podkreślił, że sam proces lustracji ma charakter selektywny. „Ze współpracy można obwinić każdego, kto w tym czasie żył. Jeśli mielibyśmy rzeczywiście opisać wszystkie nasze kontakty z aparatem tajnych służb tak, jak tego wymaga polskie prawo lustracyjne, w tym przypadku nie zostawałoby nam nic innego, jak kłamać. Ja nie jestem w stanie wyłapać wszystkich swoich kontaktów z aparatem bezpieczeństwa“. Michnik jednocześnie poddał w wątpliwość wiarygodność materiałów, które zostały zachowane w archiwum tajnych służb, działających w pań-

stwach komunistycznych: „Komunistyczny reżym był zbudowany na kłamstwie, kłamała oficjalna propaganda, kłamały oficjalne statystyki, były więc tajne służby jedynymi instytucjami, które mówiły prawdę, w których nikt nie kłamał? Czy aparat bezpieczeństwa to jacyś prawdomówni franciszkanie?“ – pytał. Jako historyk zwrócił uwagę na to, że materiały, znajdujące się w archiwum służb bezpieczeństwa komunistycznych państw, mówią, podobnie jak jakiekolwiek dokumenty historyczne, w pierwszym rzędzie o ich autorach, czyli o oficerach służb bezpieczeństwa, a nie o dysydentach. „Czy potrafimy sobie wyobrazić, że ktoś pisałby historię ruchu oporu we Francji wyłącznie na podstawie materiałów gestapo? Bo w Polsce pojawiło się sporo autorów, którzy chcą pisać historię ruchu dysydenckiego i antykomunistycznej opozycji tylko na podstawie materiałów aparatu bezpieczeństwa“ – powiedział na koniec swojego przemówienia Adam Michnik. Podczas Forum Środkowoeuropejskiego, które miało miejsce w Bratysławie 17 – 18 listopada 2009 roku z okazji 20-lecia aksamitnej rewolucji, wystąpił również polski dziennikarz mieszkający w Szwecji Maciej Zaremba. Organizatorem konferencji było stowarzyszenie „Projekt forum”, będące wydawcą między innymi internetowego portalu „Salon.eu.sk”, który przynosi codziennie aktualizowany przegląd esejów i felietonów, publikowanych w prasie europejskiej i światowej, kładąc nacisk na wydarzenia, dotyczące krajów Europy Środkowej. Gośćmi konferencji byli też były czecho-słowacki prezydent Václav Havel, francuski politolog Jacques Rupnik, słoweńska pisarka Slavenka Drakulić, słowaccy politolog Martin Bútora i ekonomistka Brigita Schmögnerová i wiele innych ważnych osobistości europejskiego życia publicznego. JURAJ MARUŠIAK 13


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 14

ZDJĘCIA: MAŁGORZATA & TOMASZ SIKORA

Jak zostać sławnym fotografikiem A

lfons Skowronek, wybitny fotografik z Polski, w świecie znany także pod pseudonimem Willy Ponce, wystawiał swoje prace we wszystkich znanych galeriach świata – w tym również w nowojorskiej MOMie, w muzeum Guggenheim, w paryskim Centre Pompidou, w Luwrze i w National Gallery Sydney. Tylko wśród Polaków jest wciąż nieznany. Ale nie ma się co dziwić, skoro istnieje tylko w wyobraźni swego twórcy, fotografika Tomasza Sikory. W listopadzie obaj panowie – ten wymyślony i ten rzeczywisty – zawitali do Bratysławy, by pokazać swoje dzieła w galerii Insty-

tutu Polskiego w ramach Miesiąca Fotografii. Wystawa, która potrwa do 4 grudnia, nosi tytuł „Nadzwyczajny ekshibicjonista”. Na każdej z prezentowanych fotografii widnieje Tomasz Sikora na tle jednej spośród wspomnianych już galerii, a w ręku trzyma dzieło Alfonsa Skowronka. A może odwrotnie? Trudno bowiem odróżnić od siebie tych dwóch fotografików. Na wernisażu pojawił się jednak tylko jeden pan Sikora. Ponieważ to orygi-

nalny fotografik z oryginalnymi pomysłami, to i wernisaż nie mógł mieć zwyczajnego charakteru. No, może nie sam wernisaż, ale na pewno jego zakończenie, kiedy to musiano rozlosować dwadzieścia katalogów wystawy, albowiem chętnych do jego nabycia było ponad 130, co świadczyć może o tym, iż wystawa na pewno wzbudziła jakieś emocje. A jak właściwie trzeba rozumieć cały ten pomysł z fotograficznym alter ego autora? Chodzi o schizofre-

20. rocznica aksamitnej rewolucji W

dniach 17-18 listopada w Bratysławie uroczyście obchodzono 20. rocznicę aksamitnej rewolucji. Z tej okazji na Słowację przybył marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, który 17 listopada wziął udział w uroczystej gali z udziałem zaproszonych przewodniczących i wiceprzewodniczących 14

parlamentów Polski, Czech, Chorwacji, Węgier, Austrii, Słowenii, Szwecji, Niemiec, Litwy, a także przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka. Z kolei 18 listopada odbyło się rocznicowe spotkanie, w którym wzięli udział także byli słowaccy uczestnicy wydarzeń z listopada 1989 roku – J. Čarnogur-

nika czy prawdziwego ekshibicjonistę? Ani o jednego, ani o drugiego. Jak wyjaśnił sam autor jest to po prostu recepta na to, jak zostać słynnym fotografem. Otóż wedle swojego upodobania trzeba sobie wybrać galerię, wejść tam, zrobić zdjęcie z własnym dziełem i potem już tylko się chwalić, gdzie się wystawiało. Jak widać na przykładzie Alfonsa Skowronka, sposób ten jest bardzo skuteczny. MILICA URBANÍKOVÁ

ský, M. Čič, F. Mikloško, R. Schuster, B. Zala. Zaproszeni przewodniczący i wiceprzewodniczący parlamentów wygłosili krótkie przemówienia, w których odnieśli się do wydarzeń z listopada 1989 r. W tym samym czasie odbyły się też inne imprezy z tej okazji, przygotowane przez organizacje pozarządowe i środowiska opozycyjne, z udziałem gości z Polski – A. Michnika, K. Czyżewskiego. jf MONITOR POLONIJNY


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 15

Granica wciąż dzieli

W

krótce minie druga rocznica wydarzenia, na które z utęsknieniem czekali nie tylko żyjący na Słowacji Polacy – rocznica wejścia naszych krajów do strefy Schengen. Jednak w ciągu dwóch lat od fizycznej likwidacji granic zmieniło się o wiele mniej, niż można by się było spodziewać.

Bez samochodu ani rusz Zlikwidowanie kontroli granicznych nie spowodowało ani trochę poprawy połączeń komunikacyjnych między oboma krajami. Z Krakowa czy Nowego Targu nie kursuje ani jeden autobus do Popradu czy na Orawę – do miejsc bądź co bądź tłumnie odwiedzanych przez polskich turystów. Przyczyna braku połączeń leży nie tyle w ekonomii, co w przepisach – jak twierdzą właściciele firm transportowych, uzyskanie osobno polskiej i słowackiej licencji jest po prostu za drogie i wymaga za dużo zachodu. W tej sytuacji niezmotoryzowanym podróżnym nie pozostaje nic innego, tylko podjechać do przygranicznej miejscowości jednym busem, przejść pieszo na drugą stronę i tam poczekać na kolejny bus czy autobus. Ale i to nie zawsze jest możliwe - odległość między polskim a słowackim przystankiem wynosi często nawet kilka kilometrów, a rozkłady jazdy po obu stronach granicy nie są ze sobą skoordynowane. I tak jedyny sposób, aby transportem publicznym z Zakopanego dostać się na Orawę, to jazda lokalnym autobusem do Chochołowa i przejście 2,5 kilometra do Suchej Hory. Stamtąd raz na godzinę, dwie odjeżdża słowacki autobus do Trstenej. Przejechanie raptem czterdziestu kilometrów zajmuje więc nierzadko kilka godzin. Jeszcze gorzej jest w okolicach Chyżnego – między Trsteną a Jabłonką, skąd można już GRUDZIEŃ 2009

w miarę dogodnie pojechać w głąb Słowacji, nie kursuje ani jedna regularna linia autobusowa.

Euroregion nic nie pomoże Taka niespójność komunikacyjna na pograniczu krajów, wchodzących w skład Unii Europejskiej, nie jest tylko przypadłością naszych krajów. Pokonywanie tego typu problemów jest jednym z priorytetów polityki wspólnotowej, a służyć temu mają takie narzędzia, jak unijny fundusz Polska-Słowacja czy zarządzające nimi euroregiony. Jednak praktyka jest inna: o ile pewne sukcesy w zapewnieniu spójności komunikacyjnej pogranicza ma Euroregion „Beskidy” (np. specjalna tania taryfa kolejowa dla przewozów transgranicznych), to nie można już tego powiedzieć o działalności Euroregionu „Tatry”. Analiza projektów, dofinansowanych przez wspomniany euroregion, daje podstawy do stwierdzenia, że wspierane są raczej przedsięwzięcia drugorzędne, a wnioskodawcy idą po linii najmniejszego oporu. Ze świecą szukać natomiast poważnej publicznej debaty na temat tego, jak pokonać wspomnianą już niespójność komunikacyjną. Dobrym sposobem na to byłyby np. warsztaty, pomoc prawno-organizacyjna i promocyjna dla przedsiębiorców, którzy chcieliby uruchomić transgraniczną linię mikrobusową, ale niestety nikt o tym nie myśli.

Przez granicę tylko na przejściach Jednym z najważniejszych przywilejów, uzyskanych dzięki Schengen, jest możliwość przekraczania granicy poza przejściami granicznymi, mówiąc obrazowo – w polu. Marna jednak z tego pociecha, gdyż nikt nie zadbał o to, by usunąć porastające granicę chaszcze i niebezpieczne rowy. Na pograniczu, zwłaszcza na Orawie i Spiszu, często jest tak, że lokalne drogi czy ścieżki dochodzą z obu stron niemal do samej granicy lub biegną równolegle do niej, ale brakuje stu, dwustu metrów, by je połączyć. Czasem wystarczyłoby po prostu wytyczenie szlaku, usunięcie zmurszałych pni i wycięcie zarośli na odcinku kilkuset metrów, by dystans między dwoma sąsiednimi miejscowościami skrócić o dwadzieścia kilometrów. Za przykład niech posłuży rejon Doliny Chochołowskiej, gdzie można by przedłużyć polską Drogę pod Reglami o zaledwie kilometr w stronę granicy, by uzyskać wygodne połączenie z kurortem w Oravicach, prowadzące drogą leśną przez Orawską Dolinę Cichą. Na powstanie tego i wielu podobnych ciągów komunikacyjnych jednak się nie zanosi. Jak widać, mimo układu z Schengen granica wciąż jest czymś więcej niż tylko kreską na mapie, a na zmianę tego stanu rzeczy będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. JAKUB ŁOGINOW 15


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 16

Z wiarą

pokonać najgorsze

Z

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

namy się już ponad 10 lat. Ewa Sipos – Polka z Żuław wraz z mężem Słowakiem oraz trójką dzieci mieszkają w jednej z podbratysławskich wsi. To szczęśliwa rodzina, pełna optymizmu. Trudne chwile, które przeżyła, jeszcze bardziej ją scaliły, choć inne rodziny po takich doświadczeniach często się rozpadają… Ta przetrwała… silniejsza.

Mają pięknie urządzony dom, w którym na ścianach wiszą obrazyaranżacje z różnych materiałów, wykonane przez Ewę własnoręcznie. „Może kiedyś w przyszłości zajmę się architekturą wnętrz?“ – zastanawia się na głos moja rozmówczyni. Obecnie przebywa na urlopie macierzyńskim, ale jej plan dnia jest wypełniony po brzegi. Rozmawiamy przyciszonym głosem, bowiem jej najmłodsze dziecko właśnie zasypia. „Gdybyś wstąpiła do nas pod wieczór, zobaczyłabyś, jaki panuje rozgardiasz, kiedy każde z dzieci wymaga czegoś od ciebie…“ – wyjaśnia z uśmiechem, jakby odgadując moje myśli. W tym momencie zastanawiałam się bowiem, jak ona musi sobie dobrze radzić, skoro nie widać po niej zmęczenia ani żadnego zgorzknienia, wynikającego z trudnej sytuacji losowej. 16

Z Robertem poznali się w Anglii, dokąd przyjechali do pracy. Potem każde z nich wróciło do swojego kraju, próbując tam znaleźć sobie miejsce dla siebie. Jednak po pewnym czasie do Polski zawitał Robert i poprosił Ewę o rękę. Zamieszkali na Słowacji, gdzie na świat przyszła ich pierwsza córka Natashka. Kiedy wybudowali i urządzili swój dom, w październiku 2004 roku urodziła się Ninka. Na początku rozwijała się prawidłowo, ale kiedy miała trzy miesiące, jej zachowanie zaczęło niepokoić rodziców. „Jako już doświadczona matka zauważyłam, że Ninka jest apatyczna“ – wspomina Ewa. Potem z dnia na dzień obserwowała pogarszający się stan zdrowia dziecka, które przestało reagować na bodźce, miało zamglone, rozbiegane oczy. „Jak każde MONITOR POLONIJNY


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 17

dziecko Ninka przeszła obowiązkowe szczepienia – rozpamiętuje Ewa, – ale drugą serię zastrzyków otrzymała zaraz po chorobie. Być może to spowodowało jej problemy zdrowotne“. Dziś nikt nie jest w stanie powiedzieć, co naprawdę było przyczyną pogarszającego się stanu zdrowia dziecka. Dziewczynka została poddana różnym badaniom, które wykazały, że miała epileptyczne ataki. Jeden z lekarzy stwierdził, że może to być choroba metaboliczna, co w tym przypadku mogłoby oznaczać, iż mózg produkuje śmiercionośne toksyny. Diagnoza brzmiała jak wyrok – zdaniem lekarzy dziecko miało przeżyć maksymalnie dwa, trzy lata. „Ninka miała 7 miesięcy, a ja, dowiedziawszy się w szpitalu, ków. „Najstarsza córka wie, że Ninka jest inna, ale jest z niej bardzo dumna. – opisuje Ewa – W szkolnym wypracowaniu napisała, że jej siostra jest bardzo zdolna“. Ewa wspomina, że kiedy dowiedziała się o chorobie dziecka, zapragnęła mieć kolejne. „Jasne, że istniały obawy, czy urodzi się zdrowe“ – wyjawia i dodaje, że oboje z mężem postanowili, że jak Ninka zacznie chodzić, powiększą swoją rodzinę. Ninka postawiła swoje pierwsze kroki, kiedy miała że mogę ją stracić, znalazłam się jakby nad przepaścią – opisuje moja rozmówczyni. – Walczyłam sama ze sobą w obliczu Boga, stając przed nim i poddając się Jego woli“. I nagle jeden z leków zaczął działać! Dziś Ninka ma pięć lat i jest dzieckiem autystycznym. „Jest dużym bobasem, nosi pieluchy, chodzi, nie mówi, żyje w swoim świecie. Nawet nie wiemy, ile rozumie z tego, co do niej mówimy“ – opisuje jej mama, która codziennie zawozi córkę do specjalistycznego przedszkola, oddalonego od ich domu o ponad 30 kilometrów, i stamtąd ją odbiera. Tam pod okiem specjalistów dziecko uczy się komunikowania za pomocą obrazGRUDZIEŃ 2009

dwa lata i dwa miesiące. W ubiegłym roku w maju na świat przyszedł Alex. „Jego obecność uzdrowiła sytuację w rodzinie – ocenia moja rozmówczyni. – Jak każde małe dziecko syn skierował na siebie uwagę“. Okazało się, że to właśnie od niego Ninka uczy się najszybciej różnych zachowań. „Chyba go trochę podpatruje, bo obserwując Aleksa, nauczyła się przytulać do nas i pewnie w ten sposób przekazuje nam sygnały miłości“ – konstatuje Ewa, nie kryjąc wzruszenia. Rodzice mają nadzieję, że może za jakiś czas dziewczynka zacznie mówić, bowiem logopeda stwierdził, iż ma ku temu predyspozycje: wydaje dźwięki, pracuje językiem. Ewa nie kryje zadowolenia z tego, że ich rodzina poradziła sobie w obliczu trudnej próby życiowej. Wie, że tego typu sytuacje mogą spowodować rozpad małżeństwa i rodziny, albowiem jej członkowie często nie są w stanie pogodzić się z losem i nawzajem obarczają się winą za zaistniałą sytuację. „Nas ta sytuacja zbliżyła do siebie – ocenia moja rozmówczyni. – Co tu dużo mówić, my jesteśmy szczęśliwi, że mamy wyjątkowe dziecko. Nie każdy może mieć takie!“. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA 17


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 18

Wielka polityka środkowoeuropejska wieków średnich, czyli o przyczynach i skutkach zjazdu w Wyszehradzie Ważną rolę w stosunkach między Polską i Węgrami odgrywały ziemie słowackie, z którymi prowadzono handel solą, winem, suknem i rudami z gór środkowej Słowacji. Handel był podstawą kontaktów osobistych, a te z kolei skutkowały wydarzeniami politycznymi. Głównym partnerem Polski w tym okresie były Koszyce, ale swoje znaczenie miał również Preszów i miasta spiskie z Lewoczą i Spiską Starą Wsią na czele. Polska i Węgry, czyli państwa wyznaczające stosunki w regionie, na początku XIV wieku wchodziły w okres zjednoczenia, którego efektem był rozwój gospodarczy i polityczny oraz rozkwit kulturalny. Po trudnym dla Polski XIII wieku Władysław Łokietek w roku 1320 zjednoczył ziemie polskie i został koronowany na króla Polski. Karol Robert Andegaweński zaczynał podobnie jak Łokietek, czyli od konieczności zjednoczenia kraju i podporządkowania sobie możnowładców. Kiedy w roku 1301 jako 11-letni chłopiec przybył z rodzinnego Neapolu na Węgry, jego władza była bardzo słaba. Ukradziono mu nawet koronę i przez kilka lat nosił jej atrapę; w 1307 roku książę Siedmiogrodu zamknął go na kilka miesięcy w więzieniu, zaś na Słowacji miejscowi możnowładcy, czyli Matusz Csaky z Trenczyna i Omodej Aba z Koszyc, w praktyce nie uznawali jego władzy królewskiej. Dopiero w roku 1312, dzięki bitwie pod Rozhanovcami Karol Robert pokonał niepokornych wielkorządców, ale podporządkowywanie sobie całych Węgier nastąpiło dopiero w latach 1317-1318. Oznacza to, że praktycznie i Polska, i Węgry na drogę stabilizacji i silnej władzy centralnej weszły w tym samym czasie. Za panowania Karola Roberta na Węgrzech rozpoczął się okres prosperity. Król opanował inflację, zreorganizował system podatkowy, 18

W

XIV wieku ukształtowała się już mapa polityczna Europy Środkowej. Ziemie nad Dunajem, Wisłą i Wełtawą włączyły się w nurt życia europejskiego: chrześcijaństwo zapuściło głęboko korzenie, pojawiły się miasta i warstwa ludzi piśmiennych (choć wciąż było ich niewielu), rozwijał się handel między poszczególnymi regionami, zaczęto stawiać murowane budowle i tworzyć pierwsze praprzedsiębiorstwa – głównie kopalnie, zarówno węgla, jak i różnego rodzaju rud. Kształtowała się polityka, będąca realizacją pewnych świadomych koncepcji organizacji państwa i układów międzynarodowych. wprowadził nową monetę (wybijaną w Kremnicy na Słowacji). Swoją politykę wiązał z Polską. Wyrazem tego aliansu było poślubienie Elżbiety, córki króla polskiego Władysława Łokietka. W roku 1335, czyli już po śmierci Łokietka, Karol Robert porozumiał się z jego następcą Kazimierzem Wielkim. Na spotkaniu w Trenczynie uzgodniono pomysł zwołania wielkiego zjazdu władców środkowoeuropejskich, na którym miało dojść do wielkiego pojednania dotychczasowych rywali – króla polskiego Kazimierza z królem czeskim Janem Luksemburskim. Jednocześnie miano opracować zasady współpracy w regionie, dotyczące np. wzajemnych ułatwień dla kupców z Polski, Czech i Węgier. Karol Robert, występując w roli pośrednika pomiędzy władcą z Krakowa i władcą z Pragi, zaprosił ich do swej nowej stolicy Wyszegradu nad Dunajem. Konferencja była wielkim sukcesem. Efektem jej ustaleń było, używając dzisiejszego języka, powstanie ugrupowania regionalnego, stanowiącego źródła dzisiejszych koncepcji integracji europejskiej. I nie było dziełem przypadku to, że 600 lat później realizowanej na gruzach upadającego systemu komunistycznego idei współpracy środkowoeuropejskiej nadano nazwę „współpraca wyszehradzka”. Termin ten wszedł już na stałe do światowego języka polityki. Konfe-

rencja wyszehradzka przyczyniła się również do zmiany orientacji geopolitycznej Kazimierza Wielkiego, który swoją uwagę skierował na wschód. To właśnie w Wyszehradzie pojawił się pomysł, by zamiast zajmować się Śląskiem, skoncentrować się na ekspansji na wschód, zaczynając od przyłączenia do Polski Mazowsza, co stało się 4 lata później (dopiero wtedy do Polski została włączona Warszawa). Podczas zjazdu wyszehradzkiego król Czech Jan Luksemburski za 20 tysięcy groszy praskich zrzekł się pretensji do korony polskiej, w efekcie czego król Kazimierz został uznany za władcę Polski na forum międzynarodowym – do tego czasu uważano go jedynie za króla Krakowa. Poprzez zbliżenie z Czechami polskiemu królowi udało się przełamać dotychczasowy bardzo groźny dla Polski sojusz czesko-krzyżacki. Ustalenia wyszehradzkie wpisały się również w największą politykę europejską: połączone siły Polski i Węgier stawały po stronie Luksemburczyków przeciwko Habsburgom i Wittelsbachom, co w istotny sposób definiowało mapę polityczną Europy. Obaj główni aktorzy spotkania wyszehradzkiego – Kazimierz Wielki i Jan Luksemburski zgodnie z zasadami polityki doby średniowiecza stałość ustaleń przypieczętowali i potwierdzili umowami małżeńskimi, na podstawie których córka króla MONITOR POLONIJNY

G


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 19

polskiego Elżbieta miała poślubić wnuka króla Czech Jana. Rozpoczynał się mocarstwowy okres w dziejach Polski. Po kilku latach Kazimierz Wielki, nie mogąc doczekać się męskiego potomka, wynegocjował z Węgrami obietnicę, że po jego śmierci władcą obu krajów – Polski i Węgier zostanie syn jego siostry Ludwik. W 1355 roku podpisano stosowne dokumenty, a w roku 1370, po śmierci Kazimierza Wielkiego zaplanowany układ polityczny zaczęto wprowadzać w życie. Na wschodzie Europy powstała wielka siła polityczna. Regentką na tronie Polski została siostra zmarłego króla, czyli matka Ludwika Węgierskiego, który w roku 1374 przyjechał nad polską granicę do Koszyc, gdzie dla pozyskania sympatii polskiej szlachty udzielił jej przywilejów, spisanych w dokumencie, zwanym paktem koszyckim, będącym swego rodzaju aktem założycielskim stanu szlacheckiego w Polsce. Koszyce stały się centralnym punktem nowego państwa polskowęgierskiego. Do szczęścia brakowało tylko męskiego potomka. Niestety, Ludwik Węgierski zmarł w roku1382, nie doczekawszy się syna. Karta historii się obróciła… Szlachta polska i węgierska podzieliła się na dwa obozy: zwolenników starszej córki Ludwika Marii i jej męża Zygmunta Luksemburskiego oraz zwolenników młodszej Jadwigi i jej męża Władysława Jagiełły. Drogi obu krajów zaczęły się rozchodzić. Zygmunt i Jagiełło na wiele lat stali się zaciekłymi rywalami. Polska zwróciła się na północ i zaangażowała w walki z Krzyżakami, a nad Węgrami pojawiło się niebezpieczeństwo tureckie. Nawiasem mówiąc, szlachta z Górnych Węgier, czyli z terenów dzisiejszej Słowacji, prawie w całości opowiedziała się za Jadwigą i Jagiełłą. Zwycięstwo pod Grunwaldem w 1410 i klęska pod Warną w 1444 otwierały nowy rozdział w historii. ANDRZEJ KRAWCZYK Zgodnie z życzeniem autora jego honorarium zostanie przekazane na nagrody dla dzieci, biorących udział w konkursach ogłaszanych na łamach „Monitora“.

GRUDZIEŃ 2009

GABA KULKA O

statnio sporo słychać o wokalistce, która stała się jednym z największych odkryć na polskim rynku muzycznym. Chodzi o młodą piosenkarkę, pianistkę i kompozytorkę Gabrielę Kulkę, porównywaną często do Kate Bush czy Tori Amos. Młoda warszawianka, córka sławnego skrzypka Konstantego Kulki (z którym nota bene miałam przyjemność studiować w Gdańskiej Akademii Muzycznej), ze swoim niepozornym wyglądem, ale niesamowitym talentem narobiła sporo zamieszania w polskiej muzyce pop. Debiutowała w 2001 roku, występując w warszawskich klubach i kawiarniach. Kilka lat później zyskała nominację Programu III Polskiego Radia do nagrody „Mateusza” za poszukiwanie własnej, oryginal-

nej koncepcji artystycznej. W roku 2003 wyszła jej pierwsza płyta „Beetween Miss Scylia and a Hard Place”. Dwa lata później artystka wzięła udział w nagraniu albumu „Food for Thought” z cowerami grupy „Iron Maiden”, na którym wykonała jedną piosenkę. W roku 2006 wydała drugą płytę, zatytułowaną „Out”, na której znalazły się jej autorskie kompozycje w stylu jazzowo-kabaretowym, śpiewane przy akompaniamencie fortepianu. Na przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu w 2008 roku zajęła III miejsce. W tym roku, a dokładniej 4 maja roku ukazała się jej nowa płyta, nosząca tytuł „Hat, Rabbit”. Zawiera 13 premierowych piosenek, w tym singlowe „Niejasności”. Ten album przyniósł Gabi ogromną popularność, stał się wydarzeniem roku, a co najważniejsze osiągnął status złotej płyty. Ja usłyszałam ją po raz pierwszy na tegorocznym SOPOT FESTIWALU, kiedy podczas koncertu, poświęconego pamięci Czesława Niemena, wykonywała piosenkę „Marionetki” z jego repertuaru. I muszę przyznać, że zainteresowała mnie ogromnie. Gaba Kulka ma aktorskie zacięcie i nutkę szaleństwa. Jej twórczość jest żywiołowa. Swoją muzykę nazywa progresywnym popem i z pewnością stanowi niezwykle ciekawe zjawisko na polskim rynku muzycznym. URSZULA SZABADOS 19


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 20

Z historii rozszyfrowania Enigmy

Z

łamanie szyfrów niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma, uznawane za jedno z najważniejszych wydarzeń II wojny światowej, do lat siedemdziesiątych XX wieku było jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic wywiadów. Pierwsza informacja o udziale Polaków w złamaniu kodu niemieckiej maszyny szyfrującej pojawiła się w roku 1973, jednak do końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia zasługi rozszyfrowania Enigmy przypisywano Brytyjczykom, mimo iż jako pierwsi zrobili to właśnie Polacy. Dopiero otwarcie po pięćdziesięciu nasłuchu radiowego. Ich uwadze um„W końcu grudnia 1932 latach archiwów brytyjskich i pięcioletknął bowiem fakt wprowadzenia przez roku trójka młodych nia współpraca historyków brytyjskich Niemców w 1926 roku we flocie wopolskich matematyków i polskich, ukoronowana wydaniem jennej maszyny szyfrującej. Dopiero złamała kod niemieckiej wtedy, kiedy w lipcu 1928 roku także w 2005 roku w Londynie i Warszawie maszyny szyfrującej, pierwszego tomu wielkiego Raportu niemieckie wojska lądowe zaczęły stoo współpracy wywiadów brytyjskiego sować podobne szyfrowanie, polskie którą sami Niemcy i polskiego w czasie II wojny światowej uważali za cud techniki“. Biuro Szyfrów metodami statystycznyoraz tuż przed nią i nieco po niej, ujami ustaliło, że jest ono dziełem maszyny wniło prawdziwą historię wielkiej opeszyfrującej. Dalej pomógł przypadek – storii polskiego wywiadu radiowego racji, jaką było rozszyfrowanie Enigmy, w styczniu 1929 roku na warszawskim z czasów wojny z bolszewicką Rosją i prawdziwą rolę Polaków w złamaniu Okęciu podejrzenie celników wzbudziw latach 1918-1920, oceniając dokonaniemieckich szyfrów. ło zachowanie pewnego pracownika nia por. Jana Kowalewskiego, napisał: Historia polskiego wojskowego wyambasady niemieckiej, żądającego „Owoce jego pracy dawały najwyższym wiadu radiowego zaczęła się jesienią w sposób agresywny natychmiastowepolskim czynnikom wojskowym i poli1918 roku, a wiosną 1919 roku polskie go wydania przesyłki, adresowanej do tycznym, a przede wszystkim Józefowi Piłsudskiemu wgląd w najtajniejsze służby kryptograficzne zostały ujęte filii jednego z przedsiębiorstw niemiedecyzje wszystkich stron konfliktu” w strukturę Sekcji Szyfrów, przekształckich w Polsce. Przesyłkę mu wydano, (G. Nowik: Szyfrołamacze, „Polityka” coną jesienią tegoż roku w Biuro Szyale wcześniej sfotografowano jej zawar2005, nr 32). frów Oddziału II Informacyjnego Sztatość – była to cywilna Enigma. Analitycy Warto wiedzieć, że polski radiowybu Głównego Wojska Polskiego. Pierwwywiadu doszli do wniosku, że budowiad wojskowy w dwudziestoleciu sze wielkie sukcesy Wydział II Oddziału wa wojskowej maszyny szyfrującej momiędzywojennym obejmował swym naInformacyjnego, czyli radiowywiad, odże opierać się na jej cywilnym odposłuchem nie tylko Rosję, ale i wszystkie notował w latach 1919-1920 w czasie wiedniku. Przez podstawioną firmę zasąsiadujące z Polską państwa. Wiadowojny z bolszewicką Rosją. Wówczas to kupiono od Niemców cywilną Enigmę. mo, kiedy ten wywiad złamał szyfry na przełomie sierpnia i września 1919 Wcześniej jeszcze Biuro Szyfrów OdRosji, nie wiadomo, kiedy złamał szyfry roku por. Jan Kowalewski złamał pierwdziału II Sztabu Głównego Wojska PolCzechosłowacji, Węgier czy Litwy. sze klucze szyfrowe Armii Czerwonej, skiego zwróciło się do prof. Zdzisława Polaków szczególnie interesowały co umożliwiło Polakom odczytanie koKrygowskiego, twórcy Wydziału MateNiemcy, jednak przez dłuższy czas nie respondencji bolszewickiej z frontów matyki Uniwersytetu Poznańskiego, potrafili tradycyjnymi metodami rozwojny domowej na Ukrainie, Kaukazie z prośbą o zorganizowanie w Poznaniu szyfrować materiałów, zdobytych drogą i w południowej Rosji. Później udało tajnych kursów kryptologii dla najzdolmu się złamać kolejne szyfry rosyjskie, np. Armii Ochotniczej czy Białej Floty Czarnomorskiej. Do współpracy przy łamaniu szyfrów Kowalewski wciągnął profesorów Uniwersytetu Warszawskiego i Lwowskiego Stanisława Leśniewskiego, Stefana Mazurkiewicza i Wacława Sierpińskiego, wybitnych przedstawicieli polskiej szkoły matematycznej. por. Jan Kowalewski Marian Rejewski Henryk Zygalski Jerzy Różycki Grzegorz Nowik, znawca hi20

MONITOR POLONIJNY


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 21

niejszych studentów matematyki. Spośród kilkunastu chętnych wybrano trzech najlepszych, znających także dobrze język niemiecki. Byli to Marian Rejewski, Henryk Zygalski i Jerzy Różycki. To właśnie oni mieli pracować nad łamaniem nowoczesnych niemieckich szyfrów mechanicznych przy wykorzystaniu metod matematycznych, głównie kombinatoryki i probabilistiky.. Marian Adam Rejewski (1905 – 1980) na kurs kryptologii zaczął uczęszczać na początku 1929 roku. W marcu tegoż roku obronił pracę magisterską i wyjechał do Getyngi. Pretekstem były dwuletnie studia z zakresu statystyki matematycznej i ubezpieczeniowej, ale tak naprawdę chodziło o pogłębienie znajomości języka niemieckiego, niezbędnego w pracy nad dekodowaniem mechanicznych szyfrów niemieckich. Po roku Rojewski przerwał studia w Niemczech i powrócił do Poznania, gdzie rozpoczął pracę asystenta na Uniwersytecie. Równocześnie na niepełnym etacie pracował w poznańskiej filii Biura Szyfrów, gdzie prowadził dekryptaż niemieckich meldunków radiowych. Po likwidacji poznańskiej filii Biura Szyfrów Rejewski wraz z Zygalskim i Różyckim we wrześniu 1932 r. zaczęli pracować w Biurze Szyfrów Sztabu Głównego w Warszawie. Pierwszym zadaniem, jakie im powierzono, było rozszyfrowanie 4-literowego szyfru Kriegsmarine. W październiku tegoż roku, gdy jeszcze trwały prace nad złamaniem wspomnianego szyfru, Marian Rejewski w największej tajemnicy rozpoczął swe zmagania z szyfrem nowej niemieckiej maszyny Enigma I, którą Niemcy coraz częściej wykorzystywali do szyfrowania korespondencji. Wspomnijmy, że pierwsza wersja Enigmy, nieposiadająca przełącznicy kablowej, została złamana przez Biuro Szyfrów jeszcze przed rokiem 1931, ale prace nad dekryptażem Enigmy I nie przynosiły pożądanego rezultatu. Rejewski, przystępując do łamania szyfrów Enigmy, rozumiał tylko zasadę funkcjonowania tej maszyny. Aby jednak odkryć jej tajemnicę musiał jeszcze poznać sposób okablowania wirGRUDZIEŃ 2009

ników kodujących oraz klucz dzienny, zawierający typy wykorzystywanych wirników, kolejność ich osadzenia w maszynie, położenie początkowe oraz sposób połączeń na przełącznicy kablowej, która zmieniała kolejność pary znaków. Nie wnikając w szczegóły, wspomnijmy, że to właśnie Rejewski jako pierwszy w historii kryptoanalizy zastosował w niej metody matematyczne. Użył twierdzenia matematycznego, o którym pewien profesor matematyki powiedział, że „było twierdzeniem, które wygrało wojnę”, a amerykański historyk David Kahn po latach napisał, że „rozwiązanie tej zagadki było oszałamiającym osiągnięciem, które wyniosło Rejewskiego do panteonu największych kryptoanalityków wszech czasów”. Dzięki wspomnianemu twierdzeniu w ciągu tygodni kilku Rejewskiemu udało się odkryć sposób okablowania wirników Enigmy I. W końcu grudnia 1932 roku trójka młodych polskich matematyków złamała kod niemieckiej maszyny szyfrującej, którą sami Niemcy uważali za cud techniki. Rejewski odczytał pierwszą depeszę niemiecką. Prace nad złamaniem szyfru przyspieszyła współpraca z wywiadem francuskim oraz informacje, uzyskiwane przez wywiad. W 1933 roku w posiadaniu polskiego wywiadu była już pierwsza kopia wojskowej Enigmy. Zbudowano ją w warszawskiej

fabryce „Ava”, a poszczególne elementy składano w całość w ośrodku w Pyrach. Od tej chwili polski wywiad mógł odczytywać niemiecką korespondencję wojskową, a uzyskanymi informacjami dzielił się z wywiadami francuskim i brytyjskim. Enigma była podobna do arytmometru, wyposażonego w korbę, której ruch powodował obrót tarczy z cyferkami. Posiadała klawiaturę, przypominającą tę z maszyny do pisania, oraz obracające się walce z literami. Ustawienie tych walców warunkowało rodzaj kombinacji szyfru. Kombinacja ta była uzależniona również od systemu wtyczek, który można było zmieniać każdego dnia, a tym samym każdego dnia można było zmieniać i szyfr. Niemcy nieustannie udoskonalali wojskową Enigmę oraz sam proces szyfrowania, a Rejewski, Zygalski i Różycki musieli za nimi nadążać, opracowując nowe techniki, umożliwiające regularne odczytywanie szyfrogramów. Praca nie była łatwa, np. gdy w pierwszych dniach listopada 1937 Niemcy wymienili walec obrotowy Enigmy, cały opracowany przez Rejewskiego katalog kart trzeba było przeliczyć od nowa. Udało się to w rekordowym tempie; już w styczniu 1938 roku jednostka Biura Szyfrów odpowiedzialna za dekryptaż odczytywała około 75 proc. przechwytywanych meldunków, szyfrowanych za pomocą Enigmy. Na kolejną zmianę zasad kodowania i przesyłania kluczy dziennych, wprowadzoną przez Niemców 15 sierpnia 1938 roku, polscy kryptolodzy odpowiedzieli wprowadzeniem nowej techniki – Rejewski skonstruował urządzenie, nazwane bombą kryptologiczną, składające się z sześciu połączeń kopii maszyny Enigma i napędzane silnikiem elektrycznym, zdolne znaleźć klucz dzienny, potrzebny do złamania szyfru, w ciągu dwu godzin. Do połowy listopada zbudowano sześć takich urządzeń. W tym samym czasie powstały też perforowane płachty Zygalskiego.

„Oficer wywiadu brytyjskiego komandor Wilfred Dunderdale – pierwowzór Jamesa Bonda, agenta 007 – przywiózł do Londynu przesyłkę, która później zmieniła przebieg II wojny światowej. Była to polska wersja niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma”. 21


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 22

Kolejna niemiecka modyfikacja metody kodowania z 15 grudnia 1938 roku znacznie skomplikowała dekryptaż. Teraz rozszyfrowanie kodowanych tekstów wymagałoby już sześćdziesięciu bomb kryptologicznych Rejewskiego i tyleż kompletów płacht Zygalskiego, ale niestety koszty ich wyprodukowania piętnastokrotnie przekraczały budżet całego Biura Szyfrów. Kolejne, wprowadzone przez Niemców w styczniu 1939 roku modyfikacje kodowania zmniejszyły możliwość łamania szyfrów za pomocą bomb. Polski wywiad przekazywał Francuzom i Anglikom uzyskiwane przez Biuro Szyfrów niemieckie depesze wojskowe, nie ujawniając jednak swym sojusznikom sposobu ich uzyskiwania. Dopiero świadomość, iż wojna z Niemcami jest nieunikniona i że polskie środki nie starczą, by móc łamać kod nie-

ustannie modyfikowanej niemieckiej Enigmy, spowodowała, iż Sztab Generalny Wojska Polskiego w porozumieniu z rządem zdecydował się poinformować sojuszników o złamaniu przez Polaków kodu niemieckiej maszyny szyfrującej. Stało się to na kilka tygodni przed wybuchem II wojny światowej – 25-26 lipca 1939 roku na tajnej konferencji polskich, francuskich i brytyjskich kryptologów, która odbyła się w Warszawie i w tajnym ośrodku Biura Szyfrów „Wicher” w Pyrach. Wówczas to reprezentantom brytyjskiego i fran-

cuskiego wywiadu przekazano jeden egzemplarz Enigmy i ujawniono im matematyczne metody jej dekryptażu. W dniu 16 sierpnia 1939 roku oficer wywiadu brytyjskiego komandor Wilfred Dunderdale – pierwowzór Jamesa Bonda, agenta 007 – przywiózł do Londynu przesyłkę, która później zmieniła przebieg II wojny światowej. Była to polska wersja niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma, używanej przez siły zbrojne i aparat bezpieczeństwa Trzeciej Rzeszy, oraz otrzymane od Polaków dokładne informacje, jak łamać jej szyfr. W Wielkiej Brytanii nad łamaniem niemieckich szyfrów pracowano w utajnionym ośrodku Bletchley Park. Już na przełomie 1939 i 1940 roku Brytyjczycy wraz z Polakami ponownie odzyskali zdolność łamania szyfrów Enigmy. Jednak dalsze prace nad deszyfracją należały już tylko do Brytyjczyków, a póź-

Nie tylko dla kobiet

W

ostatniej tegorocznej notatce o polskich książkach pragnę przedstawić kilka nowych pozycji, które wyszły spod piór czy raczej z komputerów polskich autorek, wśród których są i te sprawdzone, których nie jedną książkę już czytaliśmy, i te mniej znane, które dopiero ubiegają się o przychylność czytelnika.

Do tych sprawdzonych należy niewątpliwie Krystyna Nepomucka, która sympatią i uznaniem czytelników cieszy się już od ponad przeszło pół wieku. Tym razem obdarzyła nas tomem szesnastu opowiadań, zatytułowanych Oczekiwanie („Akapit Press”, 22

Łódź 2008). Opowiadania, utrzymane w lekkim tonie, czasem komiczne, charakteryzuje różnorodna tematyka, a jedno z nich mówi nawet o wędkarstwie. Autorka opowiada o czasach minionych i ludziach, którzy pozostawili po sobie ślady w ulotnej pamięci. Mówi o miłości i śmierci, o przemijaniu i kochaniu. Wspomina całą galerię postaci, które odegrały jakąś rolę w jej życiu. Nie poszukuje wymyślnych form, jej wypowiedź literacka jest jasna, a język urozmaicony, gdy trzeba – wyszukany i elegancki, kiedy indziej, gdy znajduje to uzasadnienie, potoczny, a czasem nawet wulgarny. Oczekiwa-

nie raz jeszcze potwierdza, że autorka jest pisarką niebanalną, stale zaskakującą czytelnika i budzącą jego podziw. Skoro zaczęliśmy od opowiadań, to przy nich zostańmy; z całą pewnością wart polecenia jest tomik dziewięciu opowiadań debiutantki Anny Urbanek, zatytułowany Ptaki („Tygiel Kultury”, Łódź 2008), które łączy empatyczna konieczność mówienia o ułomności i ludzkim kalectwie. Z tego tomiku promieniuje ogromna wrażliwość autorki i jakieś szczególne wyciszenie. Te opowieści o samotności, starości czy zniedołężnieniu, dzieciństwie, młodości wesołej i młodo-

ści zatrutej zdradzają, że ich autorka ma szczególny talent zarówno do analizy psychologicznej, jak i do kreślenia obrazów codzienności. Jej książkę warto przeczytać. Piaskowa Góra („W.A.B.”, Warszawa 2009) to druga z kolei książka Joanny Bator, książka, której czytelnik współczesnej polskiej literatury nie powinien pominąć. Joanna Bator napisała fascynującą sagę Polaków, na których losach odcisnęła piętno historia. Akcja obejmuje okres od

MONITOR POLONIJNY


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 23

„Złamanie szyfrów Enigmy w czasie wojny, u którego podstaw była wiedza, uzyskana przez polski wywiad, przyczyniło się do skrócenia II wojny światowej o co najmniej dwa lata”. niej, od 1942 roku także do Amerykanów. Dziś, po otwarciu archiwów brytyjskich i wspólnych pracach badawczych historyków polskich i angielskich nie ma wątpliwości, że to właśnie wiedza, uzyskana od polskiego wywiadu, stała się podstawą sukcesów brytyjskiej kryptologii w czasie II wojny światowej. Znawcy przedmiotu są zgodni, że wkład Mariana Rejewskiego polegał przede wszystkim na opracowaniu kart i cyklometru oraz zaprojektowaniu bomby kryptologicznej. Wkład Henryka Zygalskiego na opracowaniu perforowanych płacht, a najmłodszego z trójki, Jerzego Różyckiego na opracowaniu drugiej wojny światowej po rok 2005, zaś jej miejsce to przede wszystkim wielki blok mieszkalny Babel na wałbrzyskim osiedlu, ale także kopalniane hałdy, Szczawienko, Kresy Wschodnie czy mazowiecka wieś Zalesie. To również sam Wałbrzych, który zniszczony i opuszczony po hitlerowskiej klęsce, stał się miejscem dającym szansę życiowym rozbitkom. Mieszkańcy miasta są naznaczeni prowincjonalną małością, zaradni w czasie małej stabilizacji, a potem gotowi zrobić wszystko, by osiągnąć dobrobyt Zachodu. Niestety, nikomu się to nie udaje. Piaskowa Góra to książka o kobietach zdrowego rozsądku, emanujących jakąś pierwotną siłą biologiczną, o mężczyznach w tle, o ludzkiej głupocie i zazdrości, o źle pojętym tradycjonalizmie, o bylejakości życia i zaprzepaszczeniu szans. To książka gorzka, ale prawdziwa, dobrze napisana, od której trudno się oderwać. GRUDZIEŃ 2009

metody zegarowej dekryptażu. Teraz kryptolodzy brytyjscy przyznają, że bez metod, wypracowanych przez polskich kryptologów, możliwość odczytania przez Brytyjczyków szyfru Enigmy byłaby nikła; Hugh Sebag-Montefiore uważa np. że złamanie kodów, wykorzystywanych przez Wehrmacht i Luftwaffe nie nastąpiłoby wcześniej niż w listopadzie 1941 roku po przechwyceniu egzemplarza Enigmy i książki kodowej. A jeśli chodzi o najtrudniejszy kod marynarki wojennej, dopiero po roku 1942, po zdobyciu niemieckiego okrętu podwodnego U-110 i czterech okrętów meteorologicznych. Gordon

Całkowicie inna w swym nastroju jest nowa powieść Anny Ochimowskiej, znanej autorki utworów dla dzieci i młodzieży. Jej Trzecie oko („W. A. B.”, Warszawa 2009) to powieść dla dorosłych, opowieść o kobiecie i mężczyźnie, o ich samotności, mimo iż stale są razem, o pustce i tajemnicy. W tej niewielkiej powieści autorce udaje się pokazać świat ludzi zagubionych, poszukujących, ludzi jakże często niezdolnych do kultywowania głębszych więzi, a równocześnie tęskniących za tym, co trwałe. Fantazja autorki, jej zręczność w budowaniu narracji to siła tej książki. I na koniec książka Hanny Samson Flesz. Zbiorowy akt podświadomości („W. A. B.”, Warszawa 2009). To pełna błyskotliwych spostrzeżeń, zabawna proza o naszej rzeczywistości. I choć utrzymana jest w tonie humorystycznym, to z jej kart często wyziera smutek. Autorka, znana przede wszystkim ja-

Welchman, pracujący w czasie wojny w słynnym ośrodku w Bletchley Park, uważa, iż Sekcja Hut 6 tego ośrodka bez uzyskanej od Polaków szczegółowej wojskowej wersji Enigmy oraz instrukcji sposobu jej obsługi nigdy nie złamałaby szyfrów Wehrmachtu czy Luftwaffe. Historyk angielski Sir Harry Hinsley, który także pracował w Bletchley Parku, jest zdania, że złamanie szyfrów Enigmy w czasie wojny, u którego podstaw była wiedza, uzyskana przez polski wywiad, przyczyniło się do skrócenia II wojny światowej o co najmniej dwa lata, a może nawet i cztery. Złamanie szyfru Enigmy, a później informacje o tajnej broni Hitlera V-1 i V-2 są uznawane za najważniejsze osiągnięcia polskiego wywiadu i najważniejszy polski wkład w wywiadowcze zwycięstwo aliantów nad Trzecią Rzeszą. DANUTA MEYZA-MARUŠIAK

ko dziennikarka i psycholog, mówi o sobie: „Urodziłam się po to, żeby pisać”, i Fleszem udowadnia, że naprawdę tak jest. Akcja powieści rozpoczyna się w momencie zgłoszenia się kilku kobiet na badanie opinii o nowym, ekskluzywnym magazynie, opowiadającym o gwiazdach i gwiazdeczkach. Dyskusja na temat „FLASH” szybko jednak ulega zmianie, bo jej uczestniczki zamiast mówić o czasopiśmie, mówią o sobie

i mają własne zdanie na temat niemal wszystkiego, począwszy od małżeństwa poprzez in vitro, aborcję i komunizm, a kończąc na własnym życiu codziennym, które nie rozgrywa się w światłach ramp. We Fleszu czytelnik znajdzie też wiele celnych uwag na temat mass mediów, żyjących z nadmuchanych skandali i promocji celebrytów, stanowiących dla wielu kobiet codzienną lekturę. Książka ta, napisana z pasją właściwą dziennikarce Hannie Samson, przynosi dużo prawdy o świecie, w którym żyjemy, prawdy wcale nie łatwej do akceptacji. Przedstawione wyżej pozycje literackie są bardzo różnorodne, jednak zawsze w centrum ich uwagi znajduje się współczesny człowiek wraz ze swoimi problemami i pytaniami, na które nie zawsze potrafi znaleźć odpowiedź. Być może czytelnik odnajdzie w nich także siebie. DANUTA MEYZA-MARUŠIAK 23


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 24

Złoto w siatce We wrześniu stało się coś niesamowitego. Rok po przegranym przez Polaków meczu w Pekinie, rozegranym z Włochami (2:3) o wejście do strefy medalowej, niemal ci sami zawodnicy znaleźli w sobie siłę, by po życiowej klęsce porwać się na życiowy sukces. Na Mistrzostwach Europy (ME) w Turcji reprezentacja Polski zdobyła złoty medal! Po raz pierwszy w historii została mistrzem Europy! Podczas czempionatu białoczerwoni w pięknym stylu wygrali wszystkie spotkania, a z meczu na mecz prezentowali się coraz lepiej. Droga do złotego medalu była prosta: osiem meczów – osiem wspaniałych zwycięstw! Bilans jest za-

tem imponujący: 24 sety wygrane i 7 przegranych. Nasi rozpoczęli od zwycięstwa nad Francją (3:1). Drugie zwycięstwo odnieśli nad Niemcami (3:1). Pierwszą rundę grupową zakończyli zwycięstwem nad Turcją (3:0). Druga runda to zwycięstwa nad Hiszpanią (3:2), Słowacją (3:2) i Grecją (3:0). Najtrudniejsze podczas turnieju były mecze z Hiszpanią i Słowacją. W walce o finał nasze orły pokonały Bułgarów, a to, co pokazały w trakcie tego meczu, było czymś niesamowitym – nie dali rywalom żadnych szans, zwyciężając 3:0. W finale z Francją to nasi byli faworytami, ale już pierwszy set pokazał, że wygrać nie będzie im łatwo. Francuzi ryzykowali, a ich zagrywki przynosiły efekty. Nasi siatkarze mieli kłopoty w przyjmowaniu piłki. Przeciwnicy bronili się przed ich atakami i wyprowadzali skuteczne kontry. Prowadzili 10:7. 24

O

kres świat Bożego Narodzenia powinien być radosny i optymistyczny. Przypomnijmy sobie zatem wydarzenie, które w mijającym roku sprawiło kibicom chyba najwięcej radości. Chodzi oczywiście o sukces naszej narodowej reprezentacji siatkarzy. Nasi się nie poddawali. Systematycznie odrabiali straty – rewelacyjnie sprawował się w ataku Piotr Gruszka. Wyszli na prowadzenie 22:19. Rywale zażarcie walczyli o każdą piłkę. Nasi wykazali jednak dużą odporność i pierwszą partię wygrali 29:27. Drugi set to również zacięta walka. Francuzi prowadzili, ale po zmianie Polakom szło lepiej. Szybko doprowadzili do remisu, a po chwili odskoczyli na kilka punktów. Wygrali 25:21. Trzeci set naszym zawodnikom zupełnie się nie układał. Przeciwnicy systematycznie zwiększali przewagę. W pewnym momencie wygrywali nawet 18:7! Zmiany w naszym zespole niewiele pomogły i ten set wygrali Francuzi. W czwartym żadna drużyna nie osiągnęła przewagi większej niż dwa punkty. Francuzi nie potrafili zablokować decydujących ataków Gruszki, który zakończył i set, i cały mecz. Wygraliśmy!!! Po raz drugi w turnieju Polacy odnieśli zwycięstwo nad Francją. I po raz drugi 3:1! Nasza reprezentacja narodowa dokonała rzeczy niebywałej. Została mistrzem Europy! Ponadto najstarszy zawodnik naszej drużyny, 32-letni Piotr Gruszka, który trzykrotnie brał udział w igrzyskach olimpijskich, a którego trzy lata temu nie było w podstawowej szóstce, został uznany za najlepszego zawodnika turnieju (MVP). Zdaniem ekspertów to właśnie on scalił wokół siebie mistrzowską drużynę. Z kolei kapitan naszej reprezentacji Paweł Zagubny odebrał nagrodę dla najlepszego rozgrywającego. W drodze do złotego medalu trzykrotnie wygraliśmy do zera –

z Turcją, Grecją i w półfinale z Bułgarią. Pamiętajmy, że przed turniejem w Turcji nawet najwięksi optymiści nie przypuszczali, że nasi siatkarze mogą osiągnąć tam taki sukces, tym bardziej, że z powodu kontuzji z kadry wypadło trzech podstawowych zawodników. Wydawało się, że bez nich będzie niezwykle ciężko o dobry wynik. Zmiennicy spisali się jednak rewelacyjnie. Na słowa uznania zasługuje cała drużyna wraz z trenerem Argentyńczykiem Danielem Castellanim, który dokonał tego, czego nie udało się jego poprzednikom – doprowadził Polskę do mistrzostwa Europy. Złoci medaliści wrócili do Polski z prawie dwugodzinnym opóźnieniem. Nie zdążyli jeszcze wysiąść z samolotu, a już oklaskami witała ich obsługa lotniska. Straż Graniczna przygotowała dla nich specjalną bramkę, ozdobioną białoczerwonym szalikiem, zdjęciem całej drużyny i wielkim napisem: „Brawo!”. Gorąco witali ich też kibice. Potem aktualni mistrzowie Europy odkrytym autobusem przejechali na pl. Defilad, gdzie znów czekali na nich kibice. Wraz z nimi na ogromnym telebimie obejrzeli powtórkę z ceremonii wręczenia złotych medali, a tłum odśpiewał hymn polski i hymn polskich siatkarzy – „Pieśń o małym rycerzu”. Mistrzów Europy na śniadanie zaprosił prezes Rady Ministrów Donalda Tusk. Sportowcy zgodnie twierdzili, że „było oczywiście bardzo smaczne, była jajecznica, wędlina, owoce (…) Spędzili bardzo miło czas, w doborowym towarzystwie”. Paweł Zagumny w rozmowie z premierem nawiązał do zbli-

żających się mistrzostw świata we Włoszech w 2010 r.: „Mam nadzieję, że za rok znowu zjemy z panem śniadanko”. Co Tusk zripostował: „Jeśli będą podobne okoliczności, to zapraszam nawet na obiad i kolację”. Bartosz Kurek, który w klubie cały sezon siedział na ławce, a w mistrzostwach pokazał się z bardzo dobrej strony, stwierdził, że „premier okazał się sympatycznym, całkiem na luzie człowiekiem”. Wszystkich zaskoczył trener Daniel Castellani, który zdjął z szyi swój złoty medal i podarował go Tuskowi, twierdząc, że „należy mu się to jako przedstawicielowi wszystkich polskich kibiców”. Zagumny zaś podkreślał rolę trenera, któremu „udało się zintegrować drużynę (…) Mamy teraz dobry fundament, trzeba budować górę i myśleć o mistrzostwach świata”. Premier pogratulował siatkarzom także w imieniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Trenerowi reprezentacji wręczył Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, a zawodnikom Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski. Niejako w zamian otrzymał pamiątkową koszulkę polskiej reprezentacji ze swoim nazwiskiem. Wątpliwości dziennikarzy budziło odwołanie poniedziałkowego spotkania mistrzów z prezydentem. Siatkarze zgodnie mówili, że o żadnym spotkaniu nie wiedzieli, a trener długo nie mógł zrozumieć, że jego praca może uszczęśliwić tylu ludzi. Polska znów stała się krajem siatkówki, tak jak 30 lat temu, kiedy podczas

MONITOR POLONIJNY


Monitorek12

12.11.09 09:46

igrzysk w Montrealu siatkarze Wagnera wygrali w finale z ZSRR (Związek Socjalistycznych Republika Radzieckich), a piłkarze Górskiego przegrali mecz o złoto z NRD (Niemiecka Republika Demokratyczna). Drogi naszych siatkarzy i piłkarzy zawsze się jakoś splatają. Od trzech lat jednak ich związek polega na tym, że siatkarze wyprowadzają nas z depresji, do której doprowadzają nas piłkarze. Teraz znowu im się to udało. Za zdobyte mistrzostwo reprezentacja dostanie pół miliona złotych premii. Tyle obiecał Polski Związek Piłki Siatkowej. Działacze liczą, że nagroda będzie większa dzięki sponsorom. Wszystko wskazuje bowiem na to, że główni sponsorzy – Plus GSM i Adidas – również nagrodzą finansowo mistrzów Europy. Premie dla siatkarzy wyglądają jednak skromnie w porównaniu z tymi, które mieli otrzymać piłkarze za awans do mistrzostw świata w 2010 roku – obiecano im 5 milionów złotych! Warto podkreślić, że siatkarze mieli większą widownię niż orły Leo! Finałowy mecz siatkarskich mistrzostw Europy Polska - Francja obejrzało na „Polsacie” 5,7 mln widzów, a na Polsacie Sport kolejny milion. Spotkanie to zgromadziło przed telewizorami łącznie 6,7 mln osób, co dało stacjom nadawczym ponad 40 % udziału w rynku! Mecz piłkarskiej reprezentacji ze Słowenią, transmitowany przez TVP, obejrzało 4,6 mln widzów, a wcześniejsze spotkanie kadry piłkarskiej z Irlandią Północną 5,6 mln osób. Po zakończeniu eliminacji do mundialu w RPA, kiedy to polska piłka nożna sięgnęła dna, siatkówka ma szansę stać się najważniejszym sportem zespołowym w Polsce. Oj, cieszy to złoto, cieszy! ANDRZEJ KALINOWSKI Zgodnie z życzeniem autora jego honorarium zostanie przekazane na nagrody dla dzieci, biorących udział w konkursach ogłaszanych na łamach „Monitora“.

GRUDZIEŃ 2009

Stránka 25

N

ie tak dawno odwiedziłam stare śmieci, czyli miasto, w którym spędziłam dłuższy okres swojego życia. To miasto to oczywiście Bratysława. Nie było mnie tu dość długo i przyznam, że miasto mile mnie zaskoczyło. Zmieniło się do tego stopnia, że niekiedy nie wiedziałam, gdzie się znajduję. Również moi przemili gospodarze – polsko-słowackie małżeństwo – przygotowali kilka niespodzianek. Pomogła im w tym grupa zaprzyjaźnionych Polaków, mieszkających na Słowacji, którzy nawiązali ze sobą kontakt za pośrednictwem portalu internetowego www.nasza-klasa.pl. Początkowo na forum o Słowacji „!Słowacja” wymieniali ze sobą krótkie informacje i doświadczenia, związane z ich nowym miejscem zamieszkania, a po pewnym czasie spotkali się właśnie w domu moich gospodarzy. Obecnie stanowią fajną paczkę osób w różnym wieku, różnych profesji i z różnym stażem zamieszkania na Słowacji. Wspólnie postanowili zrobić niespodziankę jednej ze znajomych Polek, poznanej na spotkaniach Klubu Polskiego, i razem uczcić jej urodziny. Z mężem koleżanki-jubilatki uzgodnili wcześniej miejsce i termin spotkania. Mąż miał zarezerwować stoliki w ulubionej restauracyjce jubilatki i przyprowadzić ją na spotkanie. Z koleżanką-jubilatką i jej mężem znamy się jeszcze z okresu mojego pobytu na Słowacji i dla mnie niespodzianką było zaproszenie mnie przez jej znajomych na obchody jej urodzin. Natomiast ona sama… Możecie sobie Państwo wyobrazić jej minę, kiedy weszła do lokalu, w którym miała spędzić wieczór tylko z mężem, a w którym czekało na nią jedenaście osób, wśród nich i ja, które razem zaśpiewały jej „Sto lat”. Powiedziała tylko: „No nie, uszczypnijcie mnie! To niemożliwe!”. A potem już żartom nie było końca. Dziś, kiedy wspominam to spotkanie, uśmiecham się sama do siebie. O kolejnej niespodziance – zaproszeniu na herbatkę do pani Krysi – dowiedziałam się następnego dnia. Choć pani Krysia mieszka na Słowacji od bardzo

CZYTELNICY PISZĄ

dawna, dopiero teraz miałam okazję ją poznać. Pani Krysia już wcześniej utrzymywała kontakty z kilkoma paniami Polkami, które, podobnie jak ona, trzydzieści lat temu wyszły za mąż za Słowaków, jednak, wcześniej panie nie miały zbyt dużo czasu dla siebie ze względu na wychowywanie dzieci, pracę zawodową i prowadzeniu domu. Bliższy kontakt ze sobą nawiązały dzięki „Monitorowi Polonijnemu”, co mocno podkreślały w rozmowach ze mną. Dzięki niemu są na bieżąco z tematyką, poruszaną na łamach tegoż pisma. Pani Małgosia zdradziła mi nawet, że kiedy otrzymuje „Monitor”, odkłada wszystko na bok i studiuje go od deski do deski. To rytuał, w którym, jak powiedziała, nikt z domowników nie śmie jej przeszkodzić. Trzeba przyznać, że to spotkanie, które w swoim mieszkaniu na X piętrze przygotowała pani Krysia dla swoich kilkunastu znajomych pań wraz z mężami, było niezwykle udane. A ja miałam zaszczyt w nim uczestniczyć. Przyjemnie wspominam swoją wizytę na starych śmieciach. Spotkałam dawnych i nowych przyjaciół. Myśląc o czasach, kiedy i ja mieszkałam w Bratysławie, dochodzę do wniosku, że było to bardzo dawno temu. Dziś, jeśli ludzie chcą nawiązać ze sobą kontakt, dotrzeć do siebie i obcować ze sobą, mają ku temu niezliczone okazje i możliwości. Wszyscy moi znajomi, i ci starzy, i ci nowi, podkreślają, że cenią sobie to szczególnie, ponieważ, przebywając z dala od swoich rodzin w Polsce, odnaleźli na Słowacji przyjaciół, z którymi stworzyli namiastkę „polskiego domu”. Kochani przyjaciele! Trzymajcie tak dalej!!! Z pozdrowieniami ELA JURANYI-KRAJEWSKA 25


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 26

Przegląd

Rząd Donalda Tuska 16 listopada obchodził drugie urodziny. To półmetek, jeśli zakładać, że pozostanie u władzy do końca czteroletniej kadencji. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” w tekście „Dwa lata rządu Donalda Tuska” (16 listopada) dokonali podsumowania działań ekipy rządzącej. Najwyżej ocenili gospodarkę, politykę zagraniczną i przygotowanie do „Euro 2012”. „Wchodzimy do pierwszej ligi” – tak o polskiej polityce zagranicznej napisał Jacek Pawlicki. „Nowy rząd wszystko zmienił” – to z kolei ocena naszych przygotowań do wielkiej piłkarskiej imprezy, dokonana przez Piotra Skwirowskiego, zaś Agata Nowakowska pochwaliła pracę osób odpowiedzialnych za gospodarkę: „Rząd ma dobry projekt budżetu na 2010 r., zapowiedź przyjęcia euro w 2012 r. i tzw. mapę drogową, opisującą, jak chcemy to zrobić, oraz zniesienie absurdalnych i kosztownych przywilejów emerytalnych”. Najsłabiej w ocenie „Gazety Wyborczej” wypada infrastruktura. Andrzej Kublik napisał: „Od obecnego rządu można oczekiwać, by przestał kierowcom mydlić oczy i powiedział jasno, jakie drogi zamierza zbudować, kiedy i za ile”. Analizując całość prac rządu, „Gazeta Wyborcza” ocenia go na słabą, ale jednak czwórkę w uczniowskiej skali. Piotr Semka w „Rzeczpospolitej” (17 listopada) przekonywał, że działania ekipy Tuska oceniane są z większą pobłażliwością niż te rządu Jarosława Kaczyńskiego. „Różnica między ocenianiem rządu PiS a rządu PO spro-

PO-PSL: „Jednym z najpoważniejszych błędów tego rządu było utrzymanie bez zmian trzech instytucji, które były fundamentami państwa PiS – CBA, IPN i mediów publicznych. Przypuszczam, że w grę wchodziły pewne szlachetne motywy – chodziło, o to, żeby uniknąć podejrzeń o jakiekolwiek polityczne motywy zmian w tych instytucjach. A fakt, że Platforma była w czasach PiS uwikłana w tworzenie tych instytucji i umacnianie ich, odgrywa też pewną rolę” – stwierdził prezes Fundacji Batorego. Pewnie zupełnie przypadkowo w tę dyskusję polityczną wpisał się listopadowy numer literackiego miesięcznika „Lampa”, który opublikował najnowsze wiersze Krzysztofa „Grabaża” Grabowskiego – lidera formacji „Pidżama Porno”, „Strachy Na Lachy”, laureata „Paszportu Polityki”. „Tyś podsłuchowa pluskwa tajna/ Kasztan wyciągnięty z łajna/ Kiedy ja mówię wolność zaraz grozisz mi wojną/ Kiedy drugą stroną drogi chcę przejść/ Więc kiedy ja mówię wolność, nie mów mi że nie wolno/ Moja wolność to żaden Twój grzech” – napisał w wierszu „Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w chuja”, który w wersji śpiewanej promuje album grupy „Strachy Na Lachy”. Płyta, nosząca tytuł „Dodekafonia”, ma się ukazać w przyszłym roku. Teledysk do piosenki „Mieszkam w kraju...” miał swoją premierę w listopadzie na portalu „facebook.com”. ŁUKASZ GRZESICZAK

polskiej

prasy wadza się do jednej istotnej rzeczy. Rozmaite błędy poprzedniej ekipy kreowano w wielu mediach jako dowód na kryzys państwa i stan zagrożenia polskiej demokracji. Porażki lub niekiedy bardzo groźne praktyki obecnego rządu – pozbawione tej otoczki zagrożenia każdego Polaka – jawią się jako grzeszki, które – choć przykre – nie zmieniają biegu świata” – napisł w artykule „Dwa lata hasła Tusku musisz (trwać)”. Drugie urodziny rządu Tuska zbiegły się z 20. rocznicą III RP. Na tym szerszym tle sytuację w Polsce ocenił Aleksander Smolar – politolog, prezes Fundacji Batorego – w ciekawej rozmowie „Zaufanie, dialog i kontrola”, opublikowanej w miesięczniku gospodarczym „Nowy Przemysł” (Grudzień 2009). „Żyjemy w państwie kalekiego prawa. To się wyraża nie tylko w jakości prawa, ale również w stosunkach społeczeństwa do niego” – przekonywał Smolar. Podkreślał, że kuleje także zaufanie społeczeństwa do elit i zaufanie elit do siebie: „U nas często kompromis uważa się za przegraną, a nie za sukces. Sam fakt dogadania się jest podejrzany”. Skrytykował także rząd

Bożonarodzeniowy event O

statnio wszędzie spotykam się z pojedynczym (oczywiście gramatycznie) eventem lub jego wersją mnogą, czyli eventami. Już sam zapis sugeruje obcość wyrazu. Źródłem tej pożyczki jest oczywiście najczęstszy fundator polskich zapożyczeń, czyli język angielski, o czym informuje też angielska wymowa – [ivεnt]. No tak – zapis angielski, wymowa (niby)angielska, ale odmiana czysto polska! Bo przecież wszędzie można też spotkać ten leksem z pol26

skimi końcówkami fleksyjnymi, np. „W Internecie jest już mnóstwo eventów”, „Od evntu do eventu…”, „Pomyślmy o evencie tematycznym, np. bożonarodzeniowym”. W angielskim event oznacza tyle co ‘wydarzenie, zdarzenie, wypadek’. Na próżno szukać tego wyrazu w słownikach języka polskiego. Albo nie zadomowił się jeszcze na tyle, by zasłużyć sobie na odnotowanie w nich, albo też wznowienia i uzupełnienia tychże słowników wydawane są

zbyt rzadko i nie zdążyły jeszcze tego zrobić. Jedyną informację na jego temat znalazłam w internetowej „Wikipedii”. O dziwo, według niej event to ‘określenie w języku potocznym, używane w odniesieniu do wydarzenia związanego z muzyką elektroniczną (np. festiwalem) lub z grami MMORPG (oznacza specjalne wydarzenie w grze, „święto“)’. Żadne jednak ze znalezionych przeze mnie użyć te-

go wyrazu nie dotyczyło muzyki elektronicznej!!! Ponadto w podanej definicji podano, iż „określenie to zostało zaczerpnięte z zachodniej kultury pod koniec 2004 roku”. Czyżby zatem w ciągu pięciu lat znaczenie interesującego nas leksemu uległo aż takiemu przesunięciu? A może jego polskie znaczenie dopiero się kształtuje? Wszystkie przykłady użyć eventu łączą go z marketingiem (tym politycznym MONITOR POLONIJNY

G


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 27

Najnowsza polska komedia romantyczna, która właśnie weszła na ekrany polskich kin, nosi tytuł „Nigdy nie mów nigdy”. Film Wojciecha Pacyny to ciekawa propozycja na wprowadzenie się w pozytywny nastrój podczas kolejnego ponurego wieczoru. Jesień to taka pora roku, kiedy do kina trzeba chodzić na komedie. Sama też tak zrobiłam i humor mi się poprawił. Pomyślicie, kolejna polska komedia romantyczna – znowu to samo. Mnie się jednak wydaje, iż pomimo powielenia wielu stereotypów, ten film mimo wszystko wnosi coś nowego. Główna bohaterka Ama (w tej roli Anna Dereteż) i pojawiają się głównie w reklamach i ogłoszeniach firm, zajmujących się organizacją różnego rodzaju wydarzeń i spotkań, np. „Organizując eventy nigdy nie popadamy w rutynę. Naszym klientom zawsze proponujemy nieszablonowe pomysły oraz ciekawe miejsca na ich realizację”; „Eventy są nierozłącznie kojarzone z marką. Zależy nam na tym by w pamięci zaproszonych gości pozostały same dobre skojarzenia z imprezą, ponieważ to przełoży się na długotrwałą sympatię i zaufanie do marki”. No właśnie – „skojarzenia z imprezą”. Wychodzi na to, że event to GRUDZIEŃ 2009

szowska) to typowa trzydziestoletnia businesswoman ze stolicy, dla której liczy się tylko praca. Zawodowo jest head hunterem, czyli pracuje w agencji pośrednictwa pracy, wyszukując dla różnych firm odpowiednich osób na konkretne stanowiska. Właśnie w ten sposób poznaje Marka (Jan Wieczorkowski), którego wybrała na idealnego kandydata do pracy w amerykańskiej firmie z siedzibą w Dolinie Krzemowej. Mimo iż na pozór to typowa karierowiczka, która przypadkowo poznanych mężczyzn traktuje przedmiotowo, to jednak później się okazuje, że nie jest aż taką egoistką, że myśli nie tylko o pracy i że chciałaby adoptować dziecko. Uwagę w filmie zwracają też inne postacie: przyjaciółka Amy Edyta (Edyta Olszówka) oraz jej nowy partner życiowy (w tej roli Robert Więckiewicz) i jej syn. To właśnie Edyta pomaga Amie w podejmowaniu życiowych decyzji, związanych głównie z adopcją i flirtem z Markiem. W filmie pokazano współczesne realia, bo przecież do nich należy sa-

synonim imprezy, która w polszczyźnie zrobiła niesamowitą karierę. Pochodzi z włoskiego impresa i kiedyś miała wyjątkowo negatywne konotacje. A dziś? Każde wydarzenie to impreza! Impreza kulturalna, sportowa, a nawet religijna czy kościelna! „Uniwersalny słownik języka polskiego” definiuje ją jako ‘widowisko, koncert, zabawę, loterię fantowę, zawody sportowe itp. organizowane w celach rozrywkowych, propagandowych lub dochodowych’. A może to ta niezwykła popularność imprezy oraz jałowość wydarzenia spowodowały, iż Polacy zatę-

motna kobieta około trzydziestki, ciężko pracująca, dopiero zastanawiająca się nad ewentualnym założeniem rodziny. Ama jest profesjonalistką w tym, co robi, do momentu, kiedy spotyka się z Markiem, łamiąc w ten sposób relacje klient – pracodawca. Kolejna, z pozoru krótka znajomość (Marek wyjeżdża przecież do Stanów Zjednoczonych) przeradza się w coś więcej. Ama zaczyna się zmieniać. Czy jest to jedynie chwilowa zmiana? Co ją spowodowało? Czy związek Amy i Marka na odległość ma sens? Jaki będzie finał tej znajomości? Odpowiedzi na te pytania znajdą Państwo, oglądając „Nigdy nie mów nigdy”. Krytycy ocenili ten film negatywnie, ale widzom on się bardzo podoba. O ile ci pierwsi na portalu onet.pl przyznali mu 4 gwiazdki na 10 możliwych, to widzowie dali mu 8 gwiazdek. Sami Państwo wiedzą, że o wartości filmu najlepiej przekonać się osobiście, a zatem serdecznie zapraszam do kina. MAGDALENA PIETZ POZNAŃ

sknili za czymś oryginalnym, co będzie nazywało nowe zjawisko lub nowe jakości tego starego, których istniejące w polskim systemie wyrazy ich zdaniem nie są w stanie nazwać należycie? Polska rzeczywistość się zmienia. Wydarzenie (np. kulturalne) było dobre, ale w okresie PRL-u, impreza w okresie transformacji, a teraz, być może pora na event. Pamietacie Państwo „kaowca” z kultowego filmu Marka Piwowskiego „Rejs”? Dziś zapewne nazywałby się event menagerem! Aż chciałoby się zawołać: O tempora, o mores!, by potem ponarzekać na zmie-

niający się świat i zmieniający się wraz z nim język. Tylko po co? Przed nami, parodiując niektórych kreatorów języka, różne eventy bożonarodzeniowe. Zaraz po nich kolejne – noworoczne. W związku z tym życzę Państwu, abyście i w czasie Świąt, i w Nowym Roku byli cierpliwi w stosunku do różnych innowacji językowych, nawet jeśli rażą, bowiem język zapewne sam sobie z nimi poradzi, jeśli okaże się, że niczemu nie służą. A poza tym życzę oczywiście zdrowia, szczęścia, miłości, pieniędzy itd. MARIA MAGDALENA NOWAKOWSKA 27


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 28

Miasto, które się

„często chowa”

W

naszą ostatnią podróż wybierzemy się do Częstochowy – magicznego miasta, które znają wszyscy Polacy. Częstochowa słynie z bazyliki i klasztoru, które znajdują się na Jasnej Górze.

Obecnie miasto należy do województwa śląskiego, chociaż do 1999 r. (przed reformą administracyjną) wchodziło w skład województwa małopolskiego, co było uzasadnione jego położeniem geograficznym i historycznym, albowiem leży na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, gdzie początek mają liczne szlaki turystyczne, np. Szlak Orlich Gniazd, Szlak Jury Wieluńskiej, Szlak Walk 7. Dywizji Piechoty, co zapewne zainteresuje miłośników turystyki pieszej. W Częstochowie znajdują się liczne muzea, jak np. Muzeum Historii Kolei, Muzeum Hanny Poświatowskiej, Muzeum Archidiecezji Częstochowskiej czy też rezerwat archeologiczny kultury łużyckiej, do których na pewno warto zajrzeć. Oprócz tego ciekawe wystawy można obejrzeć w ratuszu miejskim, który sam wart jest obejrzenia zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Jeżeli chodzi o życie kulturalne Częstochowy, to toczy się ono przede wszystkim w Filharmonii Częstochowskiej oraz Teatrze im. Adama Mickiewicza. Od 2004 r. co roku organizowana jest „Noc kulturalna”, mająca zachęcić mieszkańców oraz turystów do zwiedzania miasta. 28

Oczywiście, będąc w Częstochowie nie można nie odwiedzić Jasnej Góry, do której dotrzemy, idąc al. Najświętszej Maryi Panny. To zarówno największe, jak i najważniejsze miejsce sakralne w Polsce, które co roku odwiedzają miliony Polaków. Niektórzy z nich docierają tu jako pielgrzymi, inni jako turyści. Na Jasną Górę przybywają też cudzoziemcy - w 2008 r. było ich tutaj 3,5 mln z 81 krajów. Obowiązkowo trzeba odwiedzić bazylikę ze słynnym obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, by potem pospacerować po jasnogórskich alejach i z wieży klasztoru obejrzeć panoramę miasta, która przy pięknej pogodzie zapiera dech w piersiach.

W Częstochowie znajdują się też inne kościoły, które warto zwiedzić. Do nich należą np. neogotycka archikatedra Świętej Rodziny, katedra Matki Boskiej Królowej Apostołów, kościół św. Jakuba Apostoła oraz cmentarz żydowski (w dzielnicy Zawodzie). Miasto żyje również sportem, o czym zapewnia Katarzyna Tulejko – rodowita częstochowianka, która ze Słowacją związana jest już 15 lat. Królują tutaj „czarny sport”, czyli żużel („Włókniarz”), oraz siatkówka (AZS Częstochowa – jedna z najlepszych drużyn w Polsce). Wieczorem można miło spędzić czas w tutejszych klubach i kawiarniach. Pani Kasia poleca „Rurę”, gdzie grają reggae, ostatnio bardzo popularne w Częstochowie. Warto także wstąpić do „Paradoksu” (głównie muzyka jazzowa) oraz do „Babiego Lata”, dokąd wstęp mają tylko kobiety. Panowie, chcąc tam wejść, muszą założyć czerwoną perukę. Ulubionym miejscem pani Kasi jest jednak herbaciarnia „Cafe Belg”, mieszcząca się przy al. NMP, w której nigdy nie było miejsca dla palaczy. Jak Państwo widzą, Częstochowa to nie tylko Jasna Góra. Można tu także wybrać się na liczne piesze wycieczki lub obcować ze sztuką w rozmaitych muzeach, a także zabawić się i posłuchać dobrej muzyki w którymś z klubów czy pubów, ewentualnie pokibicować na stadionie. Serdecznie zapraszam do CzęstoMAGDALENA PIETZ chowy! POZNAŃ

MONITOR POLONIJNY

G


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 29

UWAG A!!! Informujemy, że koszty roczne prenumeraty naszego czasopisma na rok 2010 będą wynosić 12 euro (emeryci, renciści, studenci – 10 euro). Do końca roku 2009 obowiązuje cena promocyjna – 10 euro (dla emerytów, rencistów i studentów – 8 euro). Wpłat należy dokonywać w Tatra banku (nr konta 2666040059, nr banku 1100). Dokonując wpłaty prosimy o napisanie w formularzu bankowym imienia i nazwiska. Nowych prenumeratorów prosimy o zgłoszenie adresu, pod który „Monitor” ma być przesyłany. Kontakt do redakcji: monitorp@orangemail.sk lub nr tel. 0907 139 041.

G R U D Z I E Ń ➨ SALON WYSZEHRADZKI 8 grudnia, godz. 17.00, Bratysława, Węgierski Instytut Kultury, Palisády 51 Dyskusja panelowa Ofiary ustawy: litery prawa a język prasy o ustawach medialnych w krajach V4 z udziałem dziennikarza Marka Pędziwola, środkowoeuropejskiego korespondenta wiedeńskiego dziennika gospodarczego „WirtschaftsBlatt”.

W

I N S T Y T U C I E

➨ DR L. L. ZAMENHOF – AUTOR ESPERANTA 15 grudnia, godz. 17.00, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 Prezentacja książki o Ludwiku L. Zamenhofie o twórcy znanego sztucznego języka

➨ KONCERT ŚWIĄTECZNY 16 grudnia, godz. 18.00, Prešov, PKO - Čierny orol •W programie: polskie i światowe kolędy, arie i pieśni • Soliści: Jarosław ➨ MISSES MODULAR 11 grudnia, godz. 21.00, Trenczyn, Wewióra (tenor) - absolwent Klub Lúč, ul. Kniežaťa Pribinu 2 Akademii Muzycznej 12 grudnia, godz. 20.00, w Bydgoszczy oraz Oskar Bratysława, A4 – nultý priestor, Bąkiewicz (fortepian) – Nám. SNP 12 absolwent Akademii Koncert zespołu muzycznego Muzycznej w Katowicach w składzie: Marceł Arp ➨ BLISKIE PRZESTRZENIE (syntetyzatory), Marta Od 16 grudnia 2009 do Dzwonkowska (śpiew), Marta 8 stycznia 2010, Bratysława, Warelis (śpiew, pianino Instytut Polski, Nám. SNP 27 elektroniczne) i Tomasz Matusiak Wystawa prac polskiego (perkusja) Koncert w Bratysławie artysty plastyka Waldemara odbędzie się w ramach festiwalu Rudyka „Nu Dance Fest”. ➨ JESZCZE MOŻNA OBEJRZEĆ ➨ ZOKOPIANY MEERSCHAUM 14 grudnia, godz. 19.00, Do 16 grudnia, Bratysława, Bratysława, Hlavné námestie Galéria HIT, Hviezdoslavovo Koncert zespołu góralskiego pod nám. 18 kierownictwem Jana KarpielaWystawa polskiego malarza, Bulecki, potomka starej rodziny plastyka i krytyka sztuki muzyków z Zakopanego. Rafała Jakubowicza GRUDZIEŃ 2009

Szanowni Czytelnicy! Na imprezy, organizowane przez Klub Polski, jego członkinie przygotowują wyśmienite smakołyki. Często pytacie Państwo nas, jak przygotować te smaczne wypieki czy inne dania, dlatego od nowego roku zamierzamy w rubryce „Piekarnik“ prezentować te przepisy, które cieszyły się największym zainteresowaniem Państwa. Prosimy więc Czytelników o przysyłanie pod adres e-mail redakcji (monitorp@orangemail.sk) przepisów na ulubione dania i potrawy.

P O L S K I M

POZA PROGRAMEM IP POLECAMY ➨ RECITAL FORTEPIANOWY PIOTRA ANDERSZEWSKIEGO 3 grudnia, godz. 20.00, Bratysława, Moyzesova sieň SF, Vajanského nábrežie 12 Koncert v ramach festiwalu muzycznego BHS W programie utwory R. Schumanna, J. S. Bacha, L. Janáčka, L. v. Beethovena ➨ FIGLE 3-6 grudnia, Trenczyn, Artkino Metro, Choč – FK 23 9 grudnia, Koszyce, Gallery s. r.o., FK Cinofil 11 grudnia, Námestovo, Kultúra Projekcja filmowa (reż. Andrzej Jakimowski, PL, 2007, 95 min.) ➨ DANA ŁUKASIŃSKA: AGATA SZUKA PRACY 8 grudnia, godz. 18.30, Nitra, Divadlo A. Bagara, Svätoplukovo nám. 4 Przedstawienie teatralne ANDRZEJ SAMARONOWICZ: TESTOSTERON 10 grudnia, godz. 18.30, Nitra, Divadlo A. Bagara, Svätoplukovo nám. 4 29 grudnia, godz. 18.30, Nitra, Divadlo A. Bagara, Svätoplukovo nám. 4 Komedia teatralna

➨ ARTYŚCI Z UNIWERSYTETU RZESZOWSKIEGO 12 grudnia, godz. 16.00, Spiska Nowa Wieś, Galéria umelcov Spiša, Zimná 46 Otwarcie wystawy ➨ VIZUAL ART 15 grudnia, godz.16.00, Spiska Nowa Wieś, Galéria umelcov Spiša, Zimná 46 Otwarcie wystawy prac 7. Workshopu Klubu Polskiego w Koszycach 2009 ➨ NA SZKLE MALOWANE 29 grudnia, godz. 19.00, Żylina, Mestské divadlo, Horný val 3 Musical Ernesta Brylla i Katarzyny Gärtner o Janosiku w rockowej wersji w wykonaniu Teatru Miejskiego w Żylinie ➨ NA SZKLE MALOWANE 30 grudnia, godz. 19.00, Bratysława, Nová scéna, Kollárovo nám. 20 Musical Ernesta Brylla i Katarzyny Gärtner w reżyserii Jána Ďurovčíka – w roli głównej Ján Slezák 29


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 30

C

zasami dzwonię do redakcji fińskich pism, aby sprzedać im jakiś tekst. Właściwie mógłbym z miejsca mówić po szwedzku. Szwedzki jest drugim językiem oficjalnym Finlandii i mówi nim prawie każdy wykształcony Fin. Mówi, to nie znaczy, że zawsze chce mówić. Dlatego zaczynanie rozmowy po szwedzku jest, jak mawiał pan Zagłoba, niepolityczne. Zanim Finlandia po I wojnie światowej wybiła się na niepodległość, należała przez kilkaset lat do Szwecji. Pod koniec XVIII wieku po fińsku mówili tam jedynie chłopi, zamieszkujący lasy w centrum kraju, a klasy wyższe, średnie oraz całe wybrzeże mówiły po szwedzku. Nawet przez większość okresu przynależności Finlandii do Rosji (1815-1918) szwedzki był oficjalnym językiem w sądach i urzędach. Od połowy XIX w. Finowie zaczęli wybijać się na niepodległość – póki co tę językową i kulturową. Ta walka o narodową tożsamość ostrze miała zwrócone przeciwko szwedzkiej dominacji. Po powstaniu niepodległej Finlandii około dziesięcioprocentowa szwedzkojęzyczna społeczność w tym kraju, mieszkająca głównie wzdłuż wybrzeża, zachowała modelowe wręcz prawa mniejszości i wpływy – ma je zresztą do dziś. U Finów pojawił się jednak kompleks Starszego Brata. Günter Grass w swojej Trylogii Gdańskiej wspomina, że kiedy w knajpach Wolnego Miasta Gdańska spotykali się szwedzcy i fińscy marynarze, to bójka była gwarantowana. W ramach „odszwedzania” języka Finowie w okresie międzywojennym wyrugowali szereg słów zbyt szwedzko się kojarzących, w tym poczciwy „telefon”, zastępując go 30

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

W skandynawskiej rodzinie

słowem „puhelin”, co oznacza coś jakby „mównicę”. Z podobnych powodów czyścili język z naleciałości polskich i słowiańskich Litwini na Litwie Kowieńskiej. Do dziś język szwedzki jest w większym lub mniejszym zakresie nauczany we wszystkich szkołach Finlandii i, co gorsze, jeszcze do niedawna był obowiązkowym przedmiotem maturalnym. Piszę „co gorsze”, gdyż był on i nadal jest traktowany przez fińskich uczniów jak dopust boży, mniej więcej tak samo jak kiedyś rosyjski przez polskich uczniów w PRL. Przed mistrzostwami świata w hokeju Finowie zwykle mówią coś w rodzaju: „Oczywiście, chcemy zdobyć mistrzostwo świata, ale przede wszystkim chcemy dołożyć Szwedom!”. Faktycznie, w meczach ze Szwedami grają wyjątkowo ostro, mimo że na co dzień

wielu z nich gra w szwedzkich klubach. Przegranego ze Szwecją dramatycznego finału na ostatniej zimowej olimpiadzie Finowie do dziś nie mogą przeboleć. Dlatego zawsze zaczynam z Finem rozmowę po angielsku, a na szwedzki przechodzę tylko wtedy, jeśli on sam to zaproponuje. Rywalizacja szwedzko-norweska odbywa się przede wszystkim na nartach biegowych. Ostatnie dziesięciolecia to dominacja norweska z małymi przebłyskami szwedzkimi, z której to powodu Szwedzi bardzo cierpią. Z Danią sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana. Po wycofaniu się z Polski w 1656 r. roku Szwedzi z łatwością pokonali Danię, po czym na mocy pokoju w Roskilde w 1658 roku zajęli bogate prowincje Skane, Blekinge i Halland, czyli prawie połowę Danii. Do dziś w Duńczykach siedzi ta strata. W sporcie nie mają oni jak tego kompensować, bo w sportach zimowych nie istnieją, a w letnich siły są wyrównane. Pozostaje im więc poczucie wyższości nad „barbarzyńcami” z północnych świerkowych lasów oraz masa przesądów. Otóż przeciętny Duńczyk uważa, że Szwecja to realizacja utopii Orwella, z wszechwładnym państwem, które wydaje ogromną ilość biurokratycznych ukazów, potulnie wykonywanych przez obywateli. Siebie Duńczycy uważają za wyluzowanych, rozkoszujących się życiem mieszkańców najlepszego kraju na świecie. I żeby było śmieszniej, Szwedzi dość pokornie znajdują się w tych przesądach i od zawsze odczuwają pewien kompleks niższości wobec Duńczyków. Jednak wewnątrzskandynawską rywalizację o Świętego Mikołaja zdecydowanie wygrywa Finlandia, gdzie ów święty mieszka w położonym pod kołem polarnym mieście Rovaniemi. Można go tam odwiedzić lub wysłać do niego list. TADEUSZ RAWA SZTOKHOLM, SZWECJA MONITOR POLONIJNY

G


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 31

Świąteczne kartki Zbliżają się mikołajki i święta Bożego Narodzenia. Zosia i Antek postanowili napisać list do Świętego Mikołaja. Aby sprawić mu niespodziankę, samodzielnie przygotowali specjalną świąteczną kartę. Gdy mama zobaczyła efekt ich pracy, krzyknęła zachwycona: - Jaka piękna kartka świąteczna! Może przygotujecie więcej takich ręcznych pocztówek? Wyślemy je rodzinie i znajomym. Dzieci się zgodziły i zabrały do pracy. - Ciekawe, kto wymyślił pierwszą pocztówkę? – zapytał Antoś. Zosia podbiegła do komputera i w oknie wyszukiwarki wpisała odpowiednie hasło. - Zaraz się dowiemy – powiedziała. w Anglii, Niemczech i Szwajcarii. Od roku 1875 zaczęły być używane oficjalnie w korespondencji międzynarodowej. 2. W 1900 roku w Polsce odbył się konkurs na zwięzłą nazwę ilustrowanej karty pocztowej. Wygrał go Henryk Sienkiewicz, proponując nazwę „pocztówka”. 3. Kartka pocztowa, prezentująca krajobraz lub miasto, to widokówka.

- Sprytny i pomysłowy był ten angielski dyrektor muzeum – stwierdził Antek. - Zaoszczędził dużo czasu na wypisywaniu wielu kartek i na pewno bardzo zaskoczył przyjaciół – przytaknęła Zosia.

4. Idea kartek świątecznych rozwijała się już wcześniej. W roku 1843 sir Henry Cole, dyrektor Muzeum Wiktorii i Alberta w Londynie, zamówił u znajomego malarza świąteczny rysunek z życzeniami. Powielił go w drukarni i podpisane kartki wysłał do znajomych. Na pamiątkę tej historii wspomniane muzeum organizuje co roku konkurs na ręcznie wykonane kartki świąteczne.

Może i Ty przyłączysz się do Zosi i Antka? Zobacz, jaką techniką bliźniaki wykonały swoje kartki. Przygotuj sobie blok techniczny, kolorowe wycinanki, nożyczki oraz klej. Poniżej prezentujemy trzy kartki świąteczne, wykonane przez rodzeństwo.

❶ Kartkę bloku technicznego zginamy na pół. ❸ Wycięte elementy kolejno naklejamy na pierwszej stronie świątecznej kartki.

ILUSTRACJE KATARZYNA UFNAL

A oto ciekawostki, które odkryły dzieci na temat historii pocztówki: 1. Heinrich von Stephan zaproponował wprowadzenie wysyłania karty bez koperty na konferencji pocztowej w Karlsruhe 30 listopada 1865 roku. Pierwsze karty pocztowe zostały wysłane dopiero 1 października 1869 roku na terenie ówczesnych AustroWęgier. Wśród nich były również kartki świąteczne. Rok później karty pocztowe przyjęły się

❷ Z kolorowego papieru wycinamy elementy obrazka.

KATARZYNA UFNAL GRUDZIEŃ 2009

31


Monitorek12

12.11.09 09:46

Stránka 32

Boże Narodzenie rozpoczyna okres przyzwolenia na największe obżarstwo, które kończy się wraz z końcem karnawału. Co prawda, chcąc się wbić w świąteczne i taneczne kreacje, należałoby trochę zacisnąć pasa, ale gdy zimno i ciemno na dworze, najprostszym sposobem poprawienia sobie nastroju jest delektowanie się jakimś

pachnącym, smacznym daniem. Idealnie byłoby, gdyby nie wymagało ono zbyt długiego zalegania w kuchni. Zatem poniżej przepisy na dania szybkie, ale efektowne i, jak mawia moja znajoma, genialne w swej prostocie.

Śledzie imbirowo-orzechowe Składniki: • 1/2 kg śledzi matiasów • szklanka oleju słonecznikowego • łyżeczka posiekanego świeżego imbiru • mała laska cynamonu, • 5 goździków, 6 ziarenek pieprzu, 2 ziarenka ziela angielskiego,

• 25 dag suchego piernika • 25 dag posiekanych orzechów włoskich • 2 łyżki miodu, najlepiej gryczanego • 2 łyżki winnego octu

Sposób przyrządzania: Śledzie namoczyć w wodzie (jeśli są słone), a następnie pokroić na większe kawałki i ułożyć w słoiku. Zagotować olej z dodatkiem imbiru, cynamonu, goździków, pieprzu i ziela angielskiego.

Gdy przestygnie, zalać nim śledzie i szczelnie zakręcić w słoiku. Potrzymać w lodówce 2 dni. Następnie przygotować pastę – wymieszać miód z octem, startym na tarce piernikiem

i posiekanymi orzechami. Wyjęte z zalewy śledzie ułożyć na półmisku, obłożyć pastą, przykryć folią i wstawić na 3 godziny do lodówki.

Jabłka pieczone Sposób przyrządzania: Jabłka wydrążyć ostrym nożykiem od góry, w otwory nałożyć po łyżce dżemu i wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Piec tyle czasu, by owoce lekko

napęczniały, ale nie popękały, czyli około 15 minut. Gorące wyjąć, przełożyć na talerze i, okraszając obficie lodami, podać natychmiast na stół.

Składniki: • kilka twardych jabłek • kwaskowy dżem • lody waniliowe, ewentualnie sos do lodów

Ciepłych, pachnących życiem kolejnych dwunastu miesięcy! AGATA BEDNARCZYK

Monitor Polonijny 2009/12  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you