Page 1


•Z NASZEGO PODWÓRKA•Z NASZEGO PODWÓRKA•Z NASZEGO PODWÓRKA•

Z

2

W

ramach współpracy Galerii Petra Michala Bohuňa w Liptowskim Mikulaszu z muzeum w Bielsku-Białej dnia 6 września została zaprezentowana w Centrum Kolomana Sokola w Liptowskim Mikulaszu wystawa „Mity antyczne w sztuce na przestrzeni wieków”. Patronat nad przedsięwzięciem objął konsul honorowy RP w RS Tadeusz Frąckowiak. Wystawę można oglądać do 4 listopada br. red

D

nia 24 września Ambasada Polska w RS zorganizowała Drugie Polsko-Słowackie Warsztaty Dziennikarskie „Złotego liścia“ na temat „Polska – Słowacja – Unia Europejska. Gospodarka i prawo w mediach obu krajów”. W ich trakcie z referatami wystąpili m.in. Grigorij Mesežnikov, prezes słowackiego Instytutu Spraw Publicznych, który przedstawił analizę słowackiej sceny politycznej, oraz Piotr M. Kaczyński z Centre for European Policy Studies w Brukseli, który zrelacjonował aktualne wydarzenia polityczne w Polsce (patrz również „Wywiad miesiąca“). Warsztaty były też okazją do wspomnień z czasów komunizmu i refleksji

nad nimi, które zaprezentował mec. Ján Čarnogurski. Ponadto dziennikarze polscy i słowaccy dyskutowali o obrazie Polski i Słowacji w mediach, o ponadstandardowych stosunkach i roli mediów w ich umacnianiu. W ramach spotkania pokazano też prezentację Wrocławia, kandydującego do organizacji Wystawy Światowej EXPO 20012, a wraz z nią wystawę Wrocław 2007. Drugie już warsztaty, adresowane do dziennikarzy polskich i słowackich, z pewnością zaowocują, przyczyniając się do umacniania więzi i pobudzania wzajemnego zainteresowania naszymi krajami. mw

FOTO: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

inicjatywy kierownik Wydziału Konsularnego Ambasady RP w RS pani Urszuli Szulczyk-Śliwińskiej dnia 24 sierpnia br. odbyło się spotkanie przedstawicieli Polonii słowackiej z goszczącym w Bratysławie Zbigniewem Cioskiem – głównym specjalistą Departamentu do Spraw Polonijnych i Przemian Demokratycznych w Europie Środkowo-Wschodniej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Podczas spotkania Zbigniew Ciosek przedstawił zakres prac reprezentowanego departamentu. „Właśnie został opracowany raport, dotyczący Polonii i Polaków przebywających za granicą, obejmujący lata 1989 – 2005, na którego podstawie przygotowywany jest nowy rządowy program współpracy z Polonią i Polakami za granicą“ – poinformował. Jesienią tego roku planowane jest przyjęcie programu, opracowywanie programów szczegółowych i wdrażanie ich w życie nastąpi w roku przyszłym. „W pierwszej kolejności będziemy przygotowywać programy dla krajów, w których mniejszość polska jest znaczna i zamieszkuje zwarte obszary“ – powiedział Ciosek. Należy się zatem spodziewać, że programy dla krajów takich, jak Słowacja, będą opracowane w trochę późniejszym terminie, czyli w roku przyszłym. „Mniejsze grupy polonijne są dla nas równie ważne, jak te większe, ale w kancelarii premiera pracuje grupa tylko pięciu osób, odpowiedzialnych za koordynację tych prac“ – wyjaśnił mój rozmówca, którego celem wizyty w Bratysławie było zapoznanie się z potrzebami słowackiej Polonii. Podczas spotkania zaprezentowano działalność Klubu Polskiego na Słowacji, jego potrzeby, w tym potrzeba znalezienia lokalu na siedzibę organizacji. Omówione zostały też projekty i plany polskiej organizacji działającej w różnych regionach kraju. Przedstawiono też projekt otwarcia pierwszej polskiej galerii, imprezy adresowane do najmłodszych i inne. Zbigniew Ciosek zachęcał przedstawicieli Polonii do nawiązywania kontaktów z organizacjami polonijnymi działającymi w krajach sąsiednich, do wspólnego opracowywania projektów, które mogłyby być realizowane dzięki funduszom europejskim, dofinansowywaniu przez Fundusz Wyszehradzki. mw

MONITOR POLONIJNY


OD REDAKCJI

SPIS TREŚCI Wybory parlamentarne

4

Z KRAJU

4

SŁOWACKIE WYDARZENIA I POLSKIE SPOSTRZEŻENIA

6

myśli wydarzenia polityczne, które rozgrzewać

Ile obowiązków, tyle przyjemności, czyli co tu zrobić z październikiem…

6

będą nas przed wyborami parlamentarnymi,

Lugaricio, czyli wojna i miłość

8

które czekają Polaków 21 października. Stąd

To, co polskie, nie jest im obce

9

Jesień tego roku oferuje nam gorące klimaty. Nie mam na myśli prognozy pogody, choć, nie kryję, przyjemne promienie słoneczne byłyby mile widziane. Pisząc o gorącej atmosferze, mam na

również oferta dla czytelników naszego pisma, czyli wywiad z politologiem, który analizuje polską scenę polityczną, oraz krótki materiał

WYWIAD MIESIĄCA O miłości i nienawiści do braci Kaczyńskich

12

XV Światowe Forum Mediów Polonijnych 14

dotyczący wyborów.

III Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy

16

KINO-OKO „U Pana Boga w ogródku”

18

MŁODZI W POLSCE SŁUCHAJĄ Sopot Festiwal 2007

18

z wakacji, chociażby w formie fotografii

BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI Czy lubimy czytać?

20

zrobionych przez najmłodszych czytelników,

Potrójny polski brąz

21

którzy przysłali swoje prace do konkursu

Młodzież na wakacjach w Polsce

22

ogłoszonego w rubryce „Między nami

CZYTELNICY PISZĄ

24

OGŁOSZENIA

25

POLSKA OCZAMI SŁOWACKICH DZIENNIKARZY Poľsko, je krajina skvostov, ale nájde ich len ten, kto ich chce nájsť

26

MIĘDZY NAMI DZIECIAKAMI

27

PIEKARNIK Tym razem na pewno się uda

28

Ponieważ wrzesień obfitował w zorganizowane w Polsce wydarzenia polonijne przynosimy Państwu relacje z XV Światowego Forum Mediów Polonijnych oraz z III Zjazdu Polonii i Polaków z Zagranicy. Nie zabraknie też wspomnień

dzieciakami“. Zachęcając do wzięcia udziału w wyborach (czytaj o możliwościach głosowania na Słowacji w rubryce „Ogłoszenia“) i wspomnień wakacyjnych życzę Państwu miłej lektury. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA REDAKTOR NACZELNA

VYDÁVA POĽSKÝ KLUB – SPOLOK POLIAKOV A ICH PRIATEĽOV NA SLOVENSKU ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Agata Bednarczyk , Pavol Bedroň, Andrea CupałB a r i c o v á , A n n a M a r i a J a r i n a , M a j ka K a d l e č e k , D a n u t a M ey z a - M a r u š i a ko v á , I z a b e l a W ó j c i k KOREŠPONDENT V REGIÓNE KOŠICE – Urszula Zomerska-Szabados • JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE : Maria Magdalena Nowakowska, Małgorzata Wojcieszyńska • GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • TLAČ: DesignText • KOREŠPONDENČNÁ ADRES A: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel./Fax: 031/5602891, monitorp@orangemail.sk • PREDPLATNÉ: Ročné predplatné 300 Sk na konto Tatra banka č.ú.: 2666040059/1100 • REGISTRAČNÉ ČÍSLO: 1193/95 Realizované s Finančnou podporou Ministerstva kultúr y SR - program kultúra národnostných menšín

www.polonia.sk PAŻDZIERNIK LUTY 2007 2007

3


Wybory parlamentarne Ze

względu na sytuację polityczną w kraju już w lipcu br. zapowiadano, że w Polsce dojdzie do przedterminowych wyborów parlamentarnych, a za możliwy ich termin podawano m.in. datę 21 października 2007 roku. Dnia 7 września br. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej na mocy art. 98. pkt. 3. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej skrócił swoją kadencję. Uchwała taka musiała być podjęta większością 2/3 głosów ustawowej liczby posłów. Skrócenie kadencji Sejmu to jednoczesne skrócenie kadencji Senatu. Za skróceniem kadencji głosowało 377 posłów (151 z Prawa i Sprawiedliwości, wszyscy z Platformy Obywatelskiej – czyli130, wszyscy z Soju-

POSŁOWIE SEJMU przyjęli 7 września wniosek o jego samorozwiązaniu, złożony przez Sojusz Lewicy Demokratycznej. Za wnioskiem opowiedziało się 377 posłów, przeciw 54, a 20 wstrzymało się od głosu. Wymagana do skrócenia kadencji Sejmu większość wynosiła 307 głosów. Marszałek Ludwik Dorn podpisał uchwałę o skróceniu kadencji Sejmu. Prezydent Lech Kaczyński wydał zarządzenie wyznaczające termin wyborów na 21 października. 4

szu Lewicy Demokratycznej – 54, Polskiego Stronnictwa Ludowego – 27, trzech posłów „Samoobrony”, 7 z Ruchu Ludowo-Narodowego i 5 niezrzeszonych), 54 było przeciw (jeden z PiS, 30 z „Samoobrony, 16 z LPR, 6 z koła Prawicy Rzeczypospolitej i 1 niezrzeszony), a 20 wstrzymało się od głosu (7 z „Samoobrony”, 12 z LPR oraz 1 niezrzeszony). Tym samym Sejm V kadencji, a wraz z nim Senat zakończyły swoją działalność. Zgodnie z konstytucją, prezydent zarządza wybory do Sejmu i Senatu i wyznacza ich datę na dzień, przypadający nie później niż w ciągu 45 dni od dnia zarządzenia skrócenia kadencji Sejmu. Jednak parlamentarzyści nie zakończyli swej pracy. Zebrał się Senat (13-15 września) i na dodatkowym posiedzeniu Sejm (19-21 września). Wprowadzo-

PRZYSPIESZONE WYBORY w Polsce mogą opóźnić zakończenie negocjacji w sprawie tarczy antyrakietowej – przyznał 10 września w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” zastępca sekretarza stanu USA Daniel Fred, który zakończył w Warszawie kolejną rundę rozmów o tarczy. Do wyborów i utworzenia nowego rządu negocjacje w tej sprawie mogą się toczyć nadal, ale jedynie na poziomie ekspertów technicznych. NELLY ROKITA, żona polityka PO Jana Rokity, została 14 września doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego do spraw kobiet. Jan Maria Rokita ogłosił, że nie będzie kandydował w październikowych wyborach ani do

no poprawki do rozpatrywanych wcześniej ustaw, m.in. do ustawy związanej z organizacją Euro 2012. Posłowie musieli obradować, by ustawy mogły zostać przekazane do podpisu prezydenta. Dodatkowo, zgodnie z konstytucją, do 30 września, czyli jeszcze do obecnego Sejmu, rząd musiał skierować projekt budżetu na rok 2008. Nie oznacza to jednak, że Sejm w dotychczasowym składzie rozpocznie nad nim pracę. Przed nami wybory parlamentarne. Również obywatele polscy zamieszkujący lub przebywający poza terytorium Polski mają prawo do udziału w nich. Zatem w dniu 21 października 2007 roku udadzą się oni na całym świecie do urn wyborczych, aby wybrać swoich kandydatów do parlamentu. Na

Sejmu, ani do Senatu, oraz że wycofuje się z polityki. „Rezygnuję ze względu na to, że kocham swoją żonę“ – powiedział. BYŁY PREMIER i były lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD) Leszek Miller 15 września zrezygnował z członkostwa w tej partii. Przyczyną decyzji jest konflikt z władzami SLD (m.in. z Wojciechem Olejniczakiem), które zablokowały start b. premiera i b. sekretarza generalnego SLD do Sejmu. „To dla mnie dramatyczna decyzja. To Sojusz Lewicy Sekciarskiej” – powiedział wyraźnie poruszony Miller. LESZEK MILLER kandyduje jednak do Sejmu, ale z listy „Samo-

obrony”. Były premier będzie „jedynką” na liście tej partii w okręgu łódzkim. Na wspólnej konferencji z Andrzejem Lepperem (20 września) podziękował liderowi „Samoobrony” za to, że dał mu szansę, którą jego koledzy z LiD mu zabrali. Zapowiedział też powołanie nowego bloku „Polskiej Lewicy”. Dodał, że to ugrupowanie będzie alternatywą dla lewicy, którą określił jako niesamodzielną i niewystraszoną. UGRUPOWANIE BYŁEGO marszałka Sejmu Marka Jurka – Prawica Rzeczypospolitej – wystartuje w wyborach wspólnie z Ligą Polskich Rodzin i Unią Polityki Realnej. Ogłoszono to 10 września. Komitet wyborczy tych MONITOR POLONIJNY


czteroletnią kadencję w głosowaniu bezpośrednim i tajnym wybierzemy władzę ustawodawczą Rzeczypospolitej Polskiej – 460 posłów do Sejmu i 100 senatorów, którzy zasiądą w Senacie. O wybranych przez nas parlamentarzystach art. 104. stwierdza, że „posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców”! Prawo do wybierania m.in. posłów i senatorów (a także prezydenta oraz udziału w referendum) gwarantuje obywatelom polskich art. 62. Konstytucji RP. Prawo to ma każdy, kto najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat. Prawo to nie przysługuje jednak osobom, które prawomocnym orzeczeniem sądowym są ubezwłasnowolnione lub pozbawione praw publicznych lub wyborczych. Do Sejmu może zostać wybrany każdy obywatel polski, mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 21 lat. Do Senatu zaś każdy, mający naj-

później w dniu wyborów ukończone 30 lat (art. 99.). Kandydatów na posłów i senatorów mogą zgłaszać partie polityczne oraz wyborcy. Nie można kandydować równocześnie do Sejmu i Senatu (art. 100.). Pewną nowością obecnej kampanii wyborczej jest walka o głosy Polonii, przede wszystkim najnowszej emigracji Polaków, których największe skupiska powstały w Wielkiej Brytanii i Irlandii oraz w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Wybierają się tam przede wszystkim czołowi politycy największych partii. Frekwencja w przypadku wyborów parlamentarnych w Polsce waha się od nieco ponad 40% (w roku 2005) do 62% (w roku 1989). Średnia wynosi 46%. Eksperci szacują, że tym razem frekwencja będzie ponadprzeciętna. Wyjaśniają to tym, że im gorętsza sytuacja i ostrzejsza walka wyborcza,

ugrupowań ma nosić nazwę Liga Prawicy Rzeczypospolitej.

Lewicy i Demokratów w Kielcach.

POLSKIE MEDIA pokazały nagrania z wykładu Aleksandra Kwaśniewskiego, wygłoszonego w połowie września dla studentów Uniwersytetu im. Tarasa Szewczenki w Kijowie. Widać na nich, jak b. prezydent chwieje się i ma kłopoty z mówieniem. Wśród ukraińskich komentatorów zachowanie Kwaśniewskiego i jego wypowiedzi dla ukraińskich mediów „wzbudziły wiele kontrowersji”.

PREZYDENT LECH KACZYŃSKI z małżonką, ministrem obrony Aleksandrem Szczygłą i szefem Sztabu Generalnego WP gen. Franciszkiem Gągorem udali się 17 września – w 68. rocznicę sowieckiej agresji na Polskę – na cmentarz w Lesie Katyńskim, by oddać hołd pomordowanym polskim oficerom. Dwoma specjalnymi samolotami poleciały tam też delegacje Rodzin Katyńskich oraz kombatanci i duchowni, w tym biskup polowy WP gen. Tadeusz Płoski.

„ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI jest naszym kandydatem na premiera“ - powiedział 23 września szef SLD Wojciech Olejniczak podczas konwencji PAŻDZIERNIK 2007

UROCZYSTA PREMIERA filmu „Katyń” Andrzeja Wajdy odbyła się 17 września w war-

tym większe zainteresowanie elektoratu. Listę komitetów wyborczych zamknięto 17 września br. o godz. 16.15. Do tego czasu zarejestrowano 57 komitetów. Już wiadomo, że lista PiS będzie miała numer 6, PO – 8, LPR – 3, a PSL – 10. Nowe komitety wyborcze będą miały losowane numery – od 20 wzwyż. Ile będzie list wyborczych, okaże się niebawem. Do 19 października br. do godziny 24.00 trwa kampania wyborcza. „Niezadowolonym” wyborcom – mającym zastrzeżenia do sposobu przeprowadzenia głosowania – przysługuje prawo zgłoszenia protestu przeciwko ważności wyborów do Sądu Najwyższego. Ważność wyborów do Sejmu i Senatu stwierdza Sąd Najwyższy (art. 101.). Głosować będziemy 21 października br. od godziny 6.00 do 20.00. ANDRZEJ KALINOWSKI

szawskim Teatrze Wielkim. Po projekcji prezydent Lech Kaczyński ocenił, że ostatnie sceny były „szczególnie wstrząsające”. „Najpierw była bardzo długa cisza, a później były brawa...” – komentował reakcje publiczności prezydent. Wśród gości byli przedstawiciele władz Polski, artyści, politycy i rodziny ofiar Katynia. DZIENNIKARZ TOMASZ LIS zrezygnował z pracy w Polsacie. Przyczyną decyzji było odsunięcie go przez kierownictwo stacji od nadzorowania polsatowskimi „Wydarzeniami”. Komentując sytuację powiedział, że szefostwo od pewnego czasu podlegało „brutalnym atakom”. Na razie nie chce mówić

o szczegółach, ale zapowiedział, że być może więcej powie po wyborach parlamentarnych. Powiedział tylko, że: „Ciśnienie rosło, pod pokrywką było coraz więcej pary”. UNIKATOWY W SKALI Europy i najnowocześniejszy w Polsce kompleks muzyczno-filmowy „Toya Studios” otwarto we wrześniu przy ul. Łąkowej w Łodzi. Składa się on z 16 dźwiękowych studiów nagraniowych i reżyserek, dwóch hal koncertowo-zdjęciowych (na 2500 i 1200 osób) oraz biur i pokojów gościnnych. Łącznie jego kubatura wynosi aż 13 000 metrów sześciennych. ZUZANA KOHÚTKOVÁ, WARSZAWA 5


SŁOWACKIE WYDARZENIA I POLSKIE SPOSTRZEŻENIA Słowacjo! Moja drugo (prawie) ojczyzno! Twój łagodny klimat mnie fascynuje. Twoje wczesne wiosny i słoneczne jesienie mnie oszałamiają. Twoje długie lato i umiarkowana zima spełniają moje marzenia. Marzenia pospolitego zmarzlucha polskiego. Jestem nim – zmarzluchem, który nawet latem śpi w skarpetkach i którego rękawice i czapka to podstawowy element pakietu przeżycia zimy. Jednak zmarzluchowi na Słowacji jest całkiem, całkiem dobrze. Ja, pospolity zmarzluch polski, cieszę się, że tu jestem, że tu żyję. Że tu zostanę, jak sądzę, już chyba na wieki. Jak górnolotnie zaczęłam! Wiem, nie każdy to lubi, więc skończę przyziemnie – nie lubię października. Podpadł mi za tyle rzeczy! Za wiatr, za deszcz, za wczesny zmrok. Nienawidzę z całego serca pierwszych przygruntowych przymrozków. Gdy, dzień wcześniej jeszcze zielone źdźbła trawy, rano pokrywają się białym nalotem. Wiadomo, skończyły się przyjemne dni – przyszedł mróz. A najgorsza jest świadomość, że wszystko będzie tak marzło i marzło może nawet do marca... Pół roku mrozu przed nami. Nie lubię października w Polsce. Ale tu, na Słowacji? Czy my, przebiegli rodacy, którzy osiedliście na stałe na Słowacji, musimy się martwić październikowym mrozem? W październiku mróz? Mróz? Jaki mróz? Nie rozumiem, o czym mowa! Przecież tu nikogo nie dziwi krótki rękaw w październikowe, słoneczne popołudnie. Słowacjo, nie wiem, czy wiesz, ale jesteś… ziemią obiecaną pospolitych zmarzluchów polskich. Moją też! MAJKA KADLEČEK 6

Ile obowiązków, tyle przyjemności, czyli co tu zrobić z październikiem…

L

ubię październik. Dlaczego? Bo jesień, na całego panosząca się po świecie, potrafi być w październiku naprawdę piękna. Nikt już nie żałuje, że skończyły się wakacje, szkoła pracuje pełną parą, słowem – wszystko jest na swoim miejscu. Lubię wtedy, nie spiesząc się nigdzie, spacerować uliczkami bratysławskiej starówki z pieczonymi kasztanami w papierowej torebce, wpaść na chwilę do czekoladziarni „U Michała” i, popijając doskonałe belgijskie „kakaowe złoto”, patrzeć na dziewczyny w zamszowych kozakach, spieszące w sobie tylko znanym kierunku.

Mało kto wie, że ten czekoladowo-złoty październik jest jedynym miesiącem w roku, kiedy to zupełnie na poważnie myśli się o wartości jedzenia. Plony już przecież dawno zebrane, wino leżakuje w piwnicach, a nieliczne już młode gęsi zażywają ostatnich przechadzek po podwórku. Pierwszego października mogą spacerować spokojnie, bo to MięMONITOR POLONIJNY


dzynarodowy Dzień Wegetarianizmu, za to 16 października, w Światowym Dniu Żywności, ich los wydaje się przesądzony. Nie pierwszy raz powiem, Moi Mili, że mamy dużo szczęścia, mieszkając na Słowacji – dla Polaka wiele słowackich specjalności kulinarnych to prawdziwa egzotyka – młode wina, pieczone gęsi, loksze, haluszki, słodkokiszone marynaty i inne „smaczki” jesienią pachną i smakują naprawdę wybornie, a gdyby do tych rarytasów dołączyć i te, pochodzące z bliskiej kuchni węgierskiej czy austriackiej, to może się okazać, że jesienne wycieczki kulinarne w krótkim czasie mogą przyczynić się do tego, że staniemy się prawdziwymi smakoszami. Byle z umiarem, Moi Państwo – 24 października obchodzimy Dzień Walki z Otyłością, niech więc w czasie takich „kulinarnych podróży” więcej będzie jednak wędrowania i poszukiwania niż nie kończącej się biesiady. Odkąd pamiętam, październik kojarzy mi się również

PAŻDZIERNIK 2007

z Dniem Nauczyciela (14 października). Co prawda znienawidzone wstawania do szkoły mam już dawno za sobą, ale „akademie ku czci” nadal wspominam z łezką w oku. Pewnie też i dlatego, że z reguły po takiej akademii mogliśmy po prostu pójść do domu. Czy pamiętacie jeszcze Państwo to uczucie, gdy człowiek, nagle odseparowany od nudy geografii i demonów historii, o wpół do jedenastej CZUJE SIĘ WOLNY?! Kto wtedy naprawdę wracał karnie do domu, musiał być po prostu nieprzystosowany do życia. Przede wszystkim biegło się przecież do cukierni na pączka lub bajaderkę (znów to kuszące październikowe jedzenie!), potem robiło się rundkę po sklepach, w których co prawda i tak nic nie było, ale przyjemność przechadzania się po ogrzewanym domu towarowym „Junior”, „Wars” czy inny „Central” przybliżała nas do dorosłości. Lubiłam wtedy nawet długie październikowe wieczory, zapach palonych liści i unoszący się z kominów węglowokoksowy dym.

Ech, ta jesień – człowiek znowu czuje się starszy. I dobrze – 1 października, w Międzynarodowym Dniu Osób Starszych, można bezkarnie napić się wina w intencji długowieczności. Zanim jednak ustawię się w kolejce po emeryturę, wspomnę jeszcze mojego Pana Mareczka Listonosza, który w rozklekotanym volkswagenie od lat przynosi mi listy i jako człowiek wszystkowiedzący zawsze podrzuca parę plotek o poranku. Ale 9 października, w Światowym Dniu Poczty, aby uczcić tę jedyną w swoim rodzaju instytucję, właśnie na pocztę nie pójdę – niech okienka świecą pustkami, niech się druki awizo kurzą w samotności, a znękane ciągłymi pretensjami klientów pracownice poczty niech piją swoje kawy i zajadają kanapkami w ciszy i świętym spokoju. Widzicie Państwo, jak pracowicie zapowiada się październik? Tyle świąt, mnóstwo spraw do załatwienia. Ja zacznę od gąski, tej z czerwoną kapustą i lokszami… AGATA BEDNARCZYK

7


Lugaricio czyli wojna i miłość

Brzezina – cudownym miejscu, przystosowanym do potrzeb dzieci, rowerzystów i turystów pieszych. Zwiedzanie samego Trenczyna należy rozpocząć oczywiście od zamku, gdzie na dziedzińcu dolnym można wrzucić koronkę lub grosik do Studni Miłości, wykopanej przez zakochanego Omara, chcącego w ten sposób wykupić z rąk pana zamku swoją ukochaną Fatimę. Z kolei na Starym Mieście, przechodząc przez Dolną Bramę w Wieży Miejskiej, młode panny po-

D

awno, dawno temu, naprawdę bardzo dawno temu, bo w roku 179 n.e., nad płynącym majestatycznie Wagiem starły się wojska Germanów i Rzymian. Żołnierze Marka Aureliusza zwyciężyli i, aby upamiętnić tę chwilę, wyryli w kamieniu stosowny tekst. Jakie to szczęście, że wówczas nie znano drewnianych parkowych ławek, bo napis na nich wyryty nie zachowałby się do dziś! A tak, wybrawszy się do Lugaricio, możemy z zadumą spojrzeć na bardzo stary ślad historii. Trenczyn, cel naszej podróży, często spotykały burzliwe i namiętne wydarzenia. Pewnie dlatego, że górujący nad miastem potężny zamek już z daleka przykuwał uwagę wędrowców. Na przełomie XIII i XIV wieku mieszkał w nim pan Wagu i Tatr – Mateusz Czak. Niejeden z dzisiejszych bogaczy pozazdrościłby mu majątku i wpływów! Do dziś nie odnaleziono ani jego grobu, ani ukrytego przez niego bogactwa, więc jeśli nie interesuje Was historia czy malownicze krajobrazy, to i tak warto wybrać się do Lugaricio, aby poszukać skarbu – a nuż dopisze Wam szczęście! 8

W dawnych wiekach Trenczyn był tętniącą życiem metropolią. Oparł się też najazdowi Turków. Pani Beatrice Kolatková, która mieszka w nim od 12 lat, podkreśla, że obecnie miasto dysponuje przebogatą ofertą kulturalną, a ponadto pozwala się zrelaksować i odpocząć. Ona sama, aktywnie działająca w Klubie Literackim OMEGA, organizującym m.in. Noce z Andersenem, najbardziej lubi imprezy letnie – Muzyczne Lato, Festiwal Folkloru, Nocne Wyprawy na Zamek. W październiku w Trenczynie można posłuchać jazzu i pospacerować po najpiękniejszym wtedy parku leśnym

winny pamiętać, aby przynajmniej na chwilę zaprzestać plotkowania, inaczej bowiem nie znajdą męża. Lepiej zatem podnieść oczy i odnaleźć łaciński napis: „Jeśli Bóg nie ustrzeże miasta, ludzie go nie ustrzegą”. Dzieciom zaś pewnie spodoba się stojąca na Placu Ľudovíta Štúra fontanna z plującym wodą wodnikiem Valentinem. A tak przy okazji – to właśnie z Trenczyna pochodzi ród Štúrów, co dowodzi, że miasto to od wieków było przesiąknięte ideami patriotyzmu.

MONITOR POLONIJNY


A gdy już się nachodzimy i nazwiedzamy, siądźmy na chwilę w restauracji „Fatima”, mieszczącej się u stóp zamku. Zagląda tam czasami pani Beatrice, by przy filiżance kawy odpocząć, obserwując tętniące w dole miasto.

To, co polskie,

nie jest im obce

A Chcąc się bardziej zrelaksować, można skorzystać z zabiegów rehabilitacyjnych w leżących niedaleko Trenczańskich Teplicach, gdzie przy okazji warto zerknąć na ponadstuletni oryginalny budynek łaźni tureckiej Hammam (wewnątrz bajeczny!), a na Moście Sław spróbować dopasować swoją dłoń do odcisku którejś z gwiazd filmu. Kto wie, może okaże się, że macie rękę jak Sophia Loren? W okolicach Trenczyna, konkretnie w miejscowości Skałka, znajduje się niezwykłe miejsce – jaskinia świętych Svorada i Benedykta. Co roku odwiedzają ją setki pielgrzymów, chcących odczuć magię tego miejsca i zarazić się choć odrobiną świętości.

A wiecie, co przywieźć z Trenczyna na pamiątkę? Coś tak mocnego jak Mateusz Czak i zdrowego niczym sanatoryjne źródełko, czyli słynną na cały świat Borovičkę z Old Herold, produkowaną tutaj i idealną przy rozważaniach, dokąd wyruszyć na kolejną wycieczkę. AGATA BEDNARCZYK PAŻDZIERNIK 2007

mbitni, zdolni, wykształceni, autorytety na Słowacji i nie tylko. Na ich wypowiedzi powołują się naukowcy i dziennikarze. Publikują prace naukowe, artykuły specjalistyczne, wypowiadają się w kwestiach politycznych, historycznych, komentują aktualne wydarzenia. Nie kryją swojego polskiego pochodzenia i tego, że to właśnie Polska w dużej mierze miała wpływ na ich drogę życiową. Chcąc czytelnikom „Monitora Polonijnego“ przybliżyć sylwetki Juraja Marušiaka i Michala Vašečki, spotkałam się z nimi, aby porozmawiać nie tylko o ich pracy, ale i o polskich powiązaniach. JURAJ MARUŠIAK – pracownik Słowackiej Akademii Nauk, zajmuje się naukami politycznymi. Na początku swojej pracy badawczej koncentrował się na historii XX wieku, przede wszystkim interesował go okres po II wojnie światowej, a głównie historia Słowacji, również w kontekście bloku sowieckiego. Tematem jego pracy były stosunki między słowackimi pisarzami a władzą komunistyczną w roku 1956. Później swoje zainteresowania przeniósł na ruch dysydencki, współpracował z polskim Instytutem „Karta“. Współtworzył słownik dysydentów Europy ŚrodkowoWschodniej, którego wydanie planowane jest na grudzień br. Ostatnio w kręgu jego zainteresowań znalazły się tematy współczesne, przede wszystkim polityka zagraniczna Słowacji i stosunki międzynarodowe w regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Zajmują go współpraca w ramach Grupy Wyszehradzkiej, stosunki polsko-słowackie. „Właśnie dzięki zainteresowa-

niu polską polityką zagraniczną zacząłem się też interesować kwestiami europejskiego Wschodu. Byłem zachwycony osiągnięciami polskiej nauki w tym zakresie, tym, w jaki sposób polscy badacze zajmują się tym problemem“ – twierdzi Marušiak. MICHAL VAŠEČKA wcześniej pracował w Instytucie Spraw Publicznych w Bratysławie, a obecnie zajmuje się zagadnieniami etnicznymi – jest szefem Centrum Badań na Rzecz Etniczności i Kultury. „Ta praca nie dotyczy tylko mniejszości, ale i etniczności. Aktywnie pracujemy nad zagadnieniami migracji, śledzimy, jakie są jej negatwyne i pozytywne strony“ – wyjaśnia Vašečka. Projekty, nad którymi pracuje, realizuje zarówno na Słowacji, jak i w innych krajach, w tym również w Polsce. „W tej chwili wieloletnia współpraca wreszcie została zinstytucjonalizowana dzięki np. Funduszowi Wyszehradzkiemu“ – mówi. 9


Polskość

w wychowaniu i zaczęli mnie wysyłać na letnie spotkania polonijne do Polski, gdzie uczyłem się języka i literatury polskiej“ – wspomina. Juraj Marušiak przyznaje, że zawsze był wychowywany w duchu polsko-słowackim. „W naszym domu Polska była zawsze. Naturalne było to, że moimi autorytetami byli rodzice, zarówno mama, jak i ojciec, który jest polonistą – wspomina. – Żyłem zawsze, mając okno na świat. Oddziaływanie rodziców było bardzo ważne i wpłynęło na kształtowanie się mojej osobowości“. Znajomość języka polskiego i dostęp do polskich wydawnictw pozwalały mu zgłębiać wiedzę nie tylko o Polsce. „Czecho-

FOTO: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

Obaj moi rozmówcy otwarcie mówią o swoich polskich korzeniach (ich mamy są Polkami) i o tym, że właśnie to polskie pochodzenie miało znaczący wpływ na ukształtowanie ich charakterów. „Nie byłem wychowywany w polskim duchu, a drogi do polskości szukałem różnymi sposobami “ – otwarcie przyznaje Vašečka. Jak sam twierdzi, czasy socjalizmu w Czechosłowacji nie były łaskawe dla Polaków, stąd pewnie decyzja jego rodziców, że syn będzie wychowywany w duchu słowackim. „Paradoksalne jest to, że mama nie mówiła do mnie po

polsku – wspomina. – To były lata 70-te, kiedy panowała moda antypolska, a mojej mamie nie chciano nawet przyznać stałego pobytu na Słowacji, mimo że tu założyła rodzinę!“ – dodaje. Opisując lata 80-te, kiedy to w Polsce został wprowadzony stan wojenny, wspomina antypolską kampanię: „Tu prowadzono wtedy wyjątkowo brutalną kampanię przeciw Polsce, na przykład na łamach tygodnika Rohač, w każdym numerze publikowano dowcipy o Polakach, którzy nie mieli co jeść, ponieważ mieli Solidarność“. Polskości zaczął szukać jako nastolatek. „Kiedy miałem 12 lat, rodzice pewnie sobie uświadomili, że może popełnili błąd

10

MONITOR POLONIJNY


słowacja była krajem zamkniętym, zmiany w niej zachodziły bardzo powoli. Dzięki polskim książkom, gazetom mogłem zapoznać się z sytuacją polityczną krajów ościennych i całego świata“ – twierdzi Juraj. To z polskich podręczników uczył się historii współczesnej. „Dzięki polskim wydawnictwom dowiadywałem się, co się dzieje w moim własnym kraju“ – dodaje. Również historii Rosji czy historii dyplomacji międzywojennej uczył się z prac polskich autorów.

Czy znajomość języka polskiego pomaga im w życiu? „Świat naukowy posługuje się głównie językiem angielskim“ – wyjaśnia Marušiak, ale przyznaje, że znajomość polskiego pozwoliła mu uzyskać stypendium Kirklanda w Polsce. Michal Vašečka twierdzi, że w Polsce wiele się zmieniło. Kiedyś, według niego, Polacy potrafili docenić, że ktoś mówi ich językiem, dziś już się do tego przyzwyczaili i traktują to jako rzecz oczywistą. „Być może to są odczucia wielkiego narodu, ale głównie są to doświadczenia z Ukraińcami i Białorusinami, którzy mówią po polsku, którzy dzięki temu przeżyli w Związku Radzieckim“ – przypuszcza Vašečka. Obaj moi rozmówcy często wyjeżdżają służbowo do Polski, mają tam przyjaciół, swoje ulubione miasta. Będąc za granicą często spotykają Polaków, którzy są obecni niemalże wszędzie. „Kontakty z amerykańską Polonią bardzo mi pomogły podczas pobytu w USA – przyznaje Vašečka. – PAŻDZIERNIK 2007

FOTO: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

Otwarte drzwi

Tam czułem większą więź z Polakami, niż przebywając w Polsce“. Na moje pytanie, czy są dumni ze swojej polskości, Juraj Marušiak odpowiada, że cieszą go osiągnięcia Polski i Polaków, ponieważ często bywają oni inspiracją również dla Słowacji. Dodaje jednak, że w sporcie: piłce nożnej czy hokeju, kibicuje Słowacji. Vašečka nie kryje dumy z przeszłości narodu polskiego i jego osiągnięć. Podziw jego wzbudza fakt, że Polska

w wielu dziedzinach, jak sam określa, gra w pierwszej lidze. Docenia osiągnięcia Polaków mieszkających na całym świecie. „W Ameryce na którymkolwiek uniwersytecie zawsze spotykałem wybitnych Polaków, należących do absolutnej elity w swojej profesji“. W Stanach Zjednoczonych sam się przekonał, że polskie pochodzenie otwiera wiele drzwi, bowiem tam Polacy zapracowali sobie na duże uznanie. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA 11


O miłości i nienawiści do Drugich Polsko-Słowackich Warsztatów Dziennikarskich WYWIAD MIESIĄCA P odczas z referatem o obecnej sytuacji na polskiej scenie politycznej wystąpił politolog, pracujący w Centre for European Policy Studies

W jaki sposób zmieniła się Polska podczas dwóch lat rządów braci Kaczyńskich? Zmieniło się i dużo, i nic. To, co się zmieniło, nie ma związku z rządami Kaczyńskich i partii Prawo i Sprawiedliwość. Zmiany wiążą się z wejściem Polski do Unii Europejskiej: spadek bezrobocia o połowę – z 20 na 10 procent, 6-, 7-procentowy wzrost gospodarczy i jedna z najniższych inflacji w Europie. Ale na to nie miały wpływu rządy PiS. Tego, na co mogli wpłynąć bracia Kaczyńscy, tego nie zrobili. Mam tu na myśli reformę finansów publicznych. Za to, że reforma nie została przeprowadzona, odpowiedzialna jest cała scena polityczna.

Co się zmieniło dzięki braciom Kaczyńskim? „Dzięki“ to jest pozytywne słowo, tutaj należałoby użyć sformułowania „z powodu“, bo mówimy o konsekwencjach ich rządów. Rządy braci charakteryzują się zupełnie innym stylem rządzenia niż za czasów ich poprzedników. Zgadzam się z poglądem Jarosława Kaczyńskiego, że w Polsce z przyjściem PiS skończył się okres postkomunizmu. Oni zmienili styl polityki, społeczeństwo zostało spolaryzowane, a polityka zagraniczna została zniszczona. Okazało się, że zadania, które chcieli zrealizować, na przykład lustracja czy dekomunizacja, nie zostały dobrze przygotowane. Są niekompetentni. W rządach braci Kaczyńskich chodzi głównie o rządzenie i zyskanie władzy. Premier Jarosław 12

w Brukseli, Piotr M. Kaczyński. Na samym wstępie wystąpienia prelegent zapewnił słuchaczy, że zbieżność nazwisk z braćmi Jarosławem i Lechem Kaczyńskimi jest przypadkowa. „Nie jesteśmy spokrewnieni, ale dzięki rządom braci Kaczyńskich przynajmniej w świecie nauczono się wymawiać moje nazwisko i nie robi się błędów w jego pisowni“ – wyjaśnił. Po wykładzie gorący temat zbliżających się wyborów stał się pretekstem do rozmowy z jego autorem, którą prezentujemy czytelnikom „Monitora Polonijnego“. Kaczyński skoncentrował debatę polityczną wokół własnej osoby i nadal to robi perfekcyjnie. Stąd jego wielkie szanse na wygraną w wyborach. Wyborcom to się podoba? To jest fenomenalna gra polityczna Jarosława Kaczyńskiego i jego ludzi. To, jak ukierunkowuje debatę polityczną, jest fascynujące. Z pewnością na ten temat powstanie wiele prac doktorskich. Sytuacja w Polsce obecnie wygląda następująco: nie lubimy braci Kaczyńskich, ale kto ich zastąpi? Nie ma jasnej alternatywy. Kaczyńskim udaje się zwalczać korupcję na najwyższych szczeblach, tu może Lepper nie jest tego przykładem, ale z pewnością w kraju jest teraz mniej afer korupcyjnych, w które byli zaangażowani urzędnicy w latach poprzednich. Również telewizyjna reklamówka wyborcza PiS mówi o walce z korupcją… Podejście antykorupcyjne to silna strona tej partii. To jest pozytywne, ale w konsekwencji takiej postawy w PiS panuje absolutny brak zaufania do przedsiębiorców pry-

watnych, a co za tym idzie brak współpracy z nimi. Twierdzi Pan, że Polacy nie lubią braci Kaczyńskich, to czym wyjaśnia Pan tak duże poparcie dla nich? Polacy nie lubią braci, ale nie mają na kogo głosować. Społeczeństwo jest bardzo spolaryzowane: albo kochamy braci, albo ich nienawidzimy. Tych 30 procent ich wyborców być może głosowałoby na kogoś innego, ale nie ma na kogo. To znaczy, że Platforma Obywatelska nie jest dla nich alternatywą? Nie, ponieważ Prawo i Sprawiedliwość straszy ludzi, że Platforma stworzy koalicję z komunistami i znów będą afery korupcyjne. Nie zachwiał pozycją braci Kaczyńskich przedwczesny rozpad rządu? Ich główne przesłanie brzmi: chcieliśmy rządzić, ale nie pozwolono nam. I to jest wiarygodne? Dla tych 30 procent tak. Bracia Kaczyńscy nie starają się przekonywać nowych wyborców, ale mobilizują własnych. MONITOR POLONIJNY


braci Kaczyńskich idealnym kandydatem na premiera obydwu partii. I nie jest ważne, która z tych dwóch partii wygra wybory.

Czy może dojść do tego, że wygrają wybory tak, by mogli sami rządzić? Aż tak nie, chyba że w tych wyborach będzie niska frekwencja. Ale sądzę, że do urn pójdzie około 50 procent Polaków. Wygra ten, komu uda się zmobilizować więcej wyborców.

Co może zdecydować o wygranej w wyborach? Trudno powiedzieć, co przeważy szalę. Z pewnością decydujące byłoby to, gdyby okazało się, że premier kłamie, aby wygrać wybory. Byłby podobny scenariusz do tego na Węgrzech, gdyby ktoś przed wyborami przyłapał Jarosława Kaczyńskiego na kłamstwach. To by mogło zaważyć, ponieważ jedyne, co może osłabić pozycję Pis, to atak w samego Jarosława. Nie twierdzę jednak, że premier kłamie.

Dlaczego sądzi Pan, że w tych wyborach frekwencja będzie wyższa niż w tych dwa lata temu? Ponieważ jest większa polaryzacja społeczeństwa, a wynik wyborów nie jest jednoznaczny. Dwa lata temu zwycięzca był jednoznaczny, Polacy nie mieli więc motywacji, by głosować. Mówił Pan podczas wykładu, że PiS i PO mają bardzo podobne programy, ale inny styl polityki. Mogłoby więc dojść po wyborach do zbudowania dużej koalicji tych dwóch partii? Jasne! To chyba najbardziej prawdopodobny scenariusz, że będą rządzić PiS i PO albo PO i PiS.

Cała kampania jest postawiona na wzajemnych atakach… Absolutnie tak, ponieważ celem jest mobilizacja własnych wyborców. Kaczyński

Według Pana Jan Rokita może zostać premierem? Przecież wycofał się z kandydowania z listy PO ze względu na żonę, która podjęła pracę w kancelarii prezydenta i kandyduje do pralamentu z ramienia PiS. On się wycofał, aby mógł wrócić. Teraz to Rokita jest PAŻDZIERNIK 2007

FOTO: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

Różnice w stylu rządzenia nie będą przeszkodą? Będą. Będzie dochodziło do częstych kłótni i znów powtórzy się sytuacja z ostatnich dwóch lat. Do tej pory PiS kłóciło się z radykalnym Lepperem i Giertychem, a tym razem to będą spory między konkretnymi ministrami. Chyba że uda się pogodzić te dwa obozy Janowi Rokicie.

na przykład wygraża się, że, jeśli PO z lewicą stworzą rząd, w Polsce może się powtórzyć scenariusz z 13 grudnia 1981 r., kiedy został ogłoszony stan wojenny. A jakie szanse ma zjednoczona lewica (Lewica i Demokraci) na czele z byłym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim? Z pewnością nie odpowiadają im przedterminowe wybory. Oni powinni zdobyć 14 procent, by zaistnieć, aby się z nimi liczono. Ale bardzo interesująco wygląda droga Polskiego Stronnictwa Ludowego. Tej partii kiedyś zarzucano, że może tworzyć rząd z każdym, dziś natomiast ta umiejętność dogadania się jest oceniana pozytywnie. To właśnie PSL może wygrać wybory na wsiach. O wygranej nie będą decydować duże miasta, ale wsie i małe miasteczka.


Kto według Pana wygra? To mogą być bardzo dziwne wybory. Sądzę, że na koniec PiS przegra. Ważne jest to, co się dzieje w regionach, głównie na południowym-wschodzie Polski. To są tereny, które zdecydowanie „należą“ do PiS, ale jeśli PO uda się tam zyskać wyborców, może to się okazać decydujące. Tu chodzi o 4-5 procent głosów. Jaką rolę w kampanii odgrywają media? Dwa lata temu media walczyły o wygraną na rzecz PO, ale to nie pomogło. To prawda, ale wtedy ludziom było wszystko jedno, ponieważ oni głosowali na koalicję PO i PiS, aby zapobiec wygranej lewicy. Większości Polaków było obojętne, czy wygra PO, czy PiS. Obecnie ludzie są podzieleni na dwa obozy, a media to jeszcze podsycają. Media lubią starcia, dlatego prezentują personalne potyczki różnych kandydatów w konkretnych miastach.

XV Światowe Fo W

dniach 4 - 11 września 2007 r. na XV Jubileuszowym Światowym Forum Mediów Polonijnych spotkało się w Polsce 150 dziennikarzy polonijnych z całego świata. Znów mogłam się przekonać, że nasza Ojczyzna dba o swoich rodaków, zapraszając przedstawicieli mediów polonijnych na spotkanie integrujące tę grupę ludzi, rozsianych po całym świecie.

Czy Radio „Maryja” może przyczynić się do wygrania wyborów przez PiS? Pomoże zmobilizować wyborców PiS, ale nie pozyska nowych, ponieważ ilość słuchaczy tego radia jest stabilna. Czy pomogą PiS głosy pozyskane od wyborców Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin? Te głosy PiS już zagarnęło w 2006 roku podczas regionalnych wyborów. Obecnie pracuje Pan w Brukseli. Jak tam postrzegana jest Polska? Wszyscy modlą się o koniec rządów Jarosława Kaczyńskiego. Właściwie to jest paradoksalne, bo gdyby się naprawdę modlili, Jarosław byłby w siódmym niebie, ponieważ oznaczałoby to, że Polska jest ważna. Ale w Brukseli Polska jest obojętna, jest jakby wrzodem. Jest odbierana jako kraj, który nie pomoże, ale wiele rzeczy komplikuje. Można z tym żyć, ale lepiej byłoby pozbyć się wrzodu. Nie oznacza to, że ktoś chce się pozbyć Polski, ale że dla Brukseli lepszą alternatywą byłaby wygrana Platformy, bo to oznaczałoby zmianę stylu rządzenia. Brukseli nie przeszkadza to, że Polska walczy we własnym interesie, ale w jaki sposób to robi. Oburzające jest na przykład to, że polski premier straszy Niemcami. Bruksela jest Polską poirytowana. To smutne, ponieważ chodzi o szóste w Europie co do wielkości państwo, które mogłoby sporo wnieść do Unii. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA 14

Celem Forum jest utrzymywanie więzi między środowiskami Polonii a krajem oraz promocja gospodarki, turystyki i kultury polskiej w świecie. Inauguracja Forum odbyła się, jak zawsze, w Tarnowie. Później dziennikarze odwiedzili Warszawę i województwo maWieczór sarmacki w Wilanowie

zowieckie. W ramach Forum co roku prezentowany i promowany jest jeden z polskich regionów i miasto metropolitalne ich potencjał cywilizacyjny oraz możliwości rozwoju w dziedzinie gospodarki, kultury i turystyki. Kontakt z Polską, bezpośredni dostęp do polityków, możliwość poznania konkretnych regionów to główne atuty Forum, które wymienił jego główny organizator Stanisław Lis z Małopolskiego Forum Współpracy z Polonią. „Dziennikarze zachwycają się Polską i tymi magicznymi miejscami, związanymi z Małymi Ojczyznami, docierają tam, gdzie, jak mówią, nigdy sami by się nie wybrali“ –


W Senacie przedstawicieli mediów polonijnych gościł marszałek Senatu Bogdan Borusewicz (z prawej) oraz senator Andrzej Person – wiceprzewodniczący Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą.

dzę Modlin. To miejsce, kiedyś zarezerwowane wyłącznie dla polskich jednostek wojskowych i ich rodzin, jest obecnie otwarte dla wszystkich, choć trochę zapomniane, oczekujące na odkrycie w życiu codziennym podwarszawskiego świata (w Modlinie planowane jest otwarcie lotniska samolotów pasażerskich obsługujące turystów

W Twierdzy Modlin z okazji obchodów jej 200-lecia zaaranżowano nabór do wojska mówił Lis. I to jest prawda, bowiem prawie każdy zwiedził Zamek Królewski w Warszawie, Łazienki Królewskie czy Pałac w Wilanowie, ale dzięki Forum nie jeden z jego uczestników pierwszy raz odwiedził Twier-

ZDJĘCIA MARIUSZ MICHALSKI

orum Mediów Polonijnych

Na Zamku Królewskim gospodarzem była prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Obok niej siedzą: po prawej prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała, po lewej marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik.

Zamek w Pułtusku – siedziba Domu Polonii

przylatujących do stolicy naszego kraju). Po raz pierwszy miałam też możliwość odwiedzenia Pułtuska, gdzie wraz z pozostałymi uczestnikami Forum zwiedziliśmy przepiękną bazylikę oraz gościliśmy w imponującym zamku – sie-

Twierdza Modlin – strzały armatnie dzibie Domu Polonii. Zaś wycieczka po podwarszawskiej gminie Lesznowola pokazała nam, w ja-

ki sposób działają samorządy, jak kwitnie przedsiębiorczość oraz w jakich warunkach mieszkają elitarne rodziny. Cudownym przeżyciem była wizyta w Żelazowej Woli – dworku, w którym mieszkał niegdyś Fryderyk Chopin i gdzie w kameralnej scenerii wysłuchaliśmy jego koncertu. Uczestnicy Forum gościli też w Senacie (i to w dniu, kiedy posłowie polskiego Sejmu zadecydowali o jego rozwiązaniu!), gdzie spotkali się z senacką Komisją Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą i Komisją Kultury i Środków

Przekazu. W trakcie tego spotkania dziennikarze pytali o uprawnienia, jakie przyniesie Karta Polaka, o możliwości przekazywania i przechowywania archiwów polonijnych. Wskazywali na konieczność pracy placówek konsularnych z młodzieżą i dziećmi, a także na potrzebę reagowania na kłamstwa, dotyczące Polski i Polaków. Padło też wiele pytań o możliwości korzystania z pomocy, przeznaczonej na opiekę nad Polonią. Oficjalnego zamknięcia tegorocznej imprezy dokonał marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, a prezydent Miasta Tarnowa Ryszard Ścigała zaprosił wszystkich tegorocznych uczestników na przyszłoroczne Forum, które, po latach przerwy odbędzie się właśnie w Tarnowie i województwie małopolskim. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA, TARNÓW – WARSZAWA 15


III Zjazd Polonii i Polaków

Uroczystość otwarcia III Zjazdu Polonii w Sali Plenarnej Sejmu – wystąpienie inauguracyjne prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego

Składanie przez organizatorów i delegatów zjazdu wieńców na Grobie Nieznanego Żołnierza ZDJĘCIA: MARIUSZ MICHALSKI

Ryszard Kaczorowski – ostatni prezydent RP na Wychodźstwie

Podczas obrad w komisjach

Prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” prof. Andrzej Stelmachowski

Przedstawiciel Polonii słowackiej prezes Tadeusz Błoński wraz z delegatami z innych krajów 16

MONITOR POLONIJNY


III

PAŻDZIERNIK LUTY 2007 2007

ILUSTRACJE: TADEUSZ BŁOŃSKI

z Zagranicy

wkładu Polonii w odzyskanie niepodległości przez RP. Bardzo interesujące były debaty poświęcone promocji kultury polskiej Zjazd Polonii i Polaków za granicą i ochronie polskiego z Zagranicy, w którym dziedzictwa narodowego na obwziąłem udział na zaproszenie czyźnie. Ogromnym zainteresoprof. Andrzeja Stelmachowskiego, waniem cieszyła się komisja do prezesa Stowarzyszenia spraw ochrony polskich mniejszości narodowych, uwzględnia„Wspólnota Polska”, odbył się w dniach 22 - 26 września 2007 r. jąca sytuację naszych rodaków mieszkających w krajach byłego w Warszawie i zgromadził Związku Radzieckiego, a szczedelegatów z około 60 krajów gólnie na Białorusi. Licznie przyz całego świata. byli przedstawiciele duchowieństwa i inni zainteresowani mieReprezentując Polonię słowa- li możliwość wymiany poglądów cką, miałem możliwość brania w komisji ds. duszpasterstwa udziału we wszystkich obradach wśród Polonii. Duże zaciekawieplenarnych i pracach kilku ko- nie wzbudziły referaty i wystąmisji, które przebiegały w siedzi- pienia podczas sesji, dotyczącej bie Sejmu i Senatu RP, oraz w se- przyszłości oświaty polonijnej. sji wyjazdowej w Domu Polonii Tą tematyką zajmowała się róww Pułtusku. nież odpowiednia komisja. BarZjazd Polonii cieszył się dużym dzo intensywne i budzące spore zainteresowaniem ze strony ofi- emocje były obrady w komisji, cjalnych przedstawicieli Polski. zajmującej się ochroną dobrego W spotkaniach z delegaimienia Polski i Polatami wzięli udział prezyków oraz budową wident RP Lech Kaczyński, zerunku Polski marszałek Senatu RP Bow świecie. Interesujągdan Borusewicz, marce tematy poruszano szałek Sejmu Ludwik w komisji ds. współDorn, premier Jarosław pracy z Polonią, zwłaKaczyński oraz inni szcza, że problemy te przedstawiciele mininie ograniczają się sterstw i władz pańtylko do kontaktów stwowych. Wszyscy oni Polonii z Polską i jej wykazali duże zaintereorganizacjami, ale dosowanie sprawami Polonii. tyczą głównie organizacji, takich Sam program Zjazdu był nie- jak Europejska Unia Wspólnot zmiernie bogaty i realizowany Polonijnych. Po tegorocznych od wczesnych godzin rannych aż doświadczeniach zjazdowych do późnych nocnych. Trudno mi jestem przekonany, że i nasza w skrócie przekazać obszerne organizacja – Klub Polski na i bogate treści, które były oma- Słowacji – wstąpi do EUWP. wiane na posiedzeniach plenarNa zjeździe sporo mówiono nych i w poszczególnych komi- o emigracji ostatnich kilku lat – sjach. Poszczególne zagadnienia tzw. nowej emigracji – oraz były rozpatrywane podczas sesji o młodych za granicą, ich potrzetematycznych, dotyczących np. bach i oczekiwaniach. Tym zabudowania wizerunku Polonii gadnieniom poświęcono specjali Polski w krajach osiedlenia czy ną sesję, albowiem wykształcone

młode pokolenie emigrantów /głównie w Wielkiej Brytanii i Irlandii/ oczekuje specyficznej pomocy. Prace w sekcjach dopełniła komisja do spraw młodzieży i sportu. Szczególną uwagę polonijnych delegatów zwróciło przyjęte z aplauzem wystąpienie Wiesława Gołębiewskiego z USA – prezydenta Światowej Rady Badań nad Polonią, w którym wyraził on m.in. potrzebę ustanowienia reprezentacji Polonii w Sejmie i w Senacie. Wyniki III Zjazdu w formie wniosków i zaleceń zostały opublikowane i przekazane odpowiednim instytucjom. Przez cały czas rozmawiano też w kuluarach. I właśnie takie bezpośrednie kontakty z innymi rodakami mieszkającymi za granicą są najbardziej korzystne – również i dla nas, Polaków na Słowacji. Mam nadzieję, że nie tylko posłużą one do umacniania naszej wspólnoty, ale że wzbogacą nas, przynosząc nowe formy współpracy. Nie ważne jest, czy Polaków mieszkających poza granicami Polski jest 15 czy 20 milionów, najistotniejsze jest bowiem to, żebyśmy odczuwali wzajemne więzi i w ważnych sprawach byli zjednoczeni. TADEUSZ Z. BŁOŃSKI PREZES KLUBU POLSKIEGO – STOWARZYSZENIA POLAKÓW I ICH PRZYJACIÓŁ NA SŁOWACJI, WARSZAWA 17


O

statnio wszyscy się dokądś spieszą, ciągle gonią za sukcesem, karierą, pieniędzmi. Z tych powodów żyją w ogromnym napięciu, są wiecznie podenerwowani. Spoczywa na nich wiele obowiązków. Nie mają kiedy się odprężyć. Jednak zapewniam Państwa, że odprężyć się warto. Warto wyciszyć się, uspokoić i wczuć w sielankową atmosferę Królowego Mostu.

M Ł O D Z I

W

P O L S C E

S Ł U C H A J Ą

Taka właśnie atmosfera panuje w filmie w reżyserii Jacka Bromskiego pod tytułem „U Pana Boga w ogródku”. Jego akcja rozgrywa się w fikcyjnym małym miasteczku Królowy Most, położonym na Podlasiu, niedaleko Białegostoku. Ci wszyscy, którzy oglądali film „U Pana Boga za piecem” z 1998 roku, również wyreżyserowany przez Jacka Bromskiego, doskonale znają już to miasteczko. Ja niestety nie widziałam pierwszej części (teraz, po obejrzeniu drugiej wiem, że na pewno to zrobię!), ale mimo to, oglądając „U Pana Boga w ogródku” bawiłam się świetnie. Znajomość pierwszej części nie jest bowiem konieczna, aby zrozumieć, o co chodzi. Mimo iż akcja dzieje się w tej samej miejscowości i powracają ci sami bohaterowie – miejscowy policjant Henryk (Andrzej Beya-Zaborski) i ksiądz proboszcz (Krzysztof Dzierma), który dzięki swojej Przez trzy dni, od 31 sierpnia do 2 września, obserwowałam zmagania festiwalowe. Od dłuższego czasu festiwal jest moją ulubioną imprezą, a może nawet pewnym uzależnieniem. Nie potrafię spędzić swojego urlopu bez wzięcia w nim udziału., chociaż latem na Wybrzeżu Gdańskim odbywa się niezliczona ilość różnych koncertów większych i mniejszych gwiazd. Tegoroczna 44. edycja festiwalu była wyjątkowo zróżnicowana. Po dwóch latach eksperymentów nowy organizator – TVN najwyraźniej wy-

18

wrodzonej inteligencji, sprytnie, ale w dobrej wierze manipuluje mieszkańcami tego małego miasteczka, tłumacząc wszystko w rozbrajający sposób – główne wątki filmu koncentrują się na nowych postaciach. Do Królowego Mostu trafia fajtłapowaty, niezdarny absolwent Wyższej Szkoły Policyjnej Marian Cielęcki (Wojciech Solarz), który szkołę tę ukończył dzięki pomocy swego wysoko postawionego wujka. Nowo upieczony policjant dostaje tu właśnie przydział, ponieważ jego przełożeni sądzą, że w miasteczku panuje wręcz idylliczny spokój i że nawet on powi-

nien sobie tu poradzić. Cisza i spokój, lasy i pola, zero przestępczości (największym przewinieniem zdaje się być specjalnie naciągane przez policjantów przekroczenie prędkości, mierzonej zepsutym radarem). Czas zatrzymał się tu w miejscu. Pozornie… W tym samym czasie do Królowego Mostu przybywa skruszony gangster, świadek koronny w procesie mafii – Jerzy Bocian, prawdziwe nazwisko Czapla, pseudo-

SOPOT FESTIWAL 2007

J

uż po raz 44. Opera Leśna w Sopocie gościła artystów, występujących w ramach Międzynarodowego Sopot Festiwalu 2007. pracował własną koncepcję imprezy. I tak w tym roku w Sopockiej Operze Leśnej zobaczyliśmy wielką gwiazdę – Norah Jones, konkurs z udziałem polskich i zagranicznych wykonawców oraz koncert amerykańskich gwiazd złotej ery disco lat 70-tych, zatytułowany „Gorączka niedzielnej nocy”. Ucieszyłam się ogrom-

nie z koncertu Norah Jones, ponieważ jest ona artystką wszechstronną. W jej piosenkach można odnaleźć elementy różnych stylów muzycznych, takich jak soul, jazz, folk czy country. Mimo chłodnego wieczoru melodyjnymi i nastrojowymi balladami wprowadziła widzów w niezwykły, ciepły nastrój.

Drugiego dnia odbył się konkurs o nagrody „Bursztynowego Słowika” i „Słowika Publiczności”. Konkurs ten składał się z dwóch etapów. W pierwszym miały miejsce polskie eliminacje – spośród pięciorga wykonawców jury wybrało polskiego reprezentanta w finale, którym okazał się zespół FEEL. Tego samego wieczoru, w etapie drugim, rywalizował on z artystami zagranicznymi z Anglii, USA, Francji, Szwecji i Niemiec. „Bursztynowego Słowika” oraz nagrodę publiczności otrzymali właśnie oni – młodzi MONITOR POLONIJNY


nim „Żuraw” (Emilian Kamiński) wraz z ochroną. Jako świadkowi koronnemu zmieniono mu tożsamość i adres. Tuż za nimi podążają jednak płatni zabójcy. To właśnie dzięki tym dwóm bohaterom poznajemy prawdziwy Królowy Most. Interesujące w filmie są też wątki, dotyczące ojca i córki miejscowego komisarza policji, bowiem komisarz ciągle poszukuje kandydata na męża dla córki Luśki (Agata Kryska), a robi to w sposób zaskakujący i zabawny. Natomiast jego ojciec, stary ogniomistrz (Aleksander Skowroński), choć wciąż dostarcza mu sporo problemów, jest postacią zabawną i budzącą sympatię widza. W dniu, w którym postanowiłam pójść do kina na ten film, nie czułam się najlepiej. Byłam przygnębiona, smutna. Pogoda była fatalna, cały czas lało. Z racji tego, że nie widziałam pierwszej części filmu, nie wiedziałam, co mnie czeka. Naprawdę byłam mile zaskoczona. Odprężyłam się, a jednocześnie i ubawiłam. Film jest bowiem utrzymany w sielankowej atmosferze, nikt w Królowym Moście się nie spieszy, ciągle jest ładna pogoda, życie toczy się w odwiecznej muzycy zespołu FEEL. Z piosenką „Jest już ciemno” pokonali wszystkich wykonawców. Trzeci dzień festiwalu, podobnie jak przed rokiem, poświęcony był wspomnieniom. Tym razem w Operze Leśnej zaśpie-

PAŻDZIERNIK 2007

harmonii z naturą. Wszyscy tworzą zintegrowaną społeczność, żyją bez konfliktów, a i gangster się nawraca i rozpoczyna nowe życie. Nie ma tu w zasadzie złych ludzi. Oczywiście, reprezentują oni zarówno te złe cechy ludzkiej osobowości, jak i dobre, ale w filmie pokazano wspaniale, że człowieka można akceptować również z wszystkimi jego wadami. To właśnie dodaje widzowi optymizmu, pozwala z radością spoglądać na świat, a jednocześnie bawi, ponieważ dialogi – choć proste – są bardzo zabawne i śmieszą. To one są niewątpliwie największym atutem filmu. Bohaterowie mówią językiem prostym, dosadnym, swojskim, dla osób spoza Podlasia niektóre słowa mogą brzmieć dziwnie i mało zrozumiale, jednak są tak precyzyjnie dobrane, że świetnie oddają sedno sprawy. Fabuła może mniej zachwyca, ale rekompensuje ją świetna gra aktorska. Nie ukrywam, że niektórych aktorów widziałam na ekranie po raz pierwszy i byłam nimi zachwycona. W większości w filmie występują aktorzy z Białostockiego Teatru Lalek. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Andrzej Beya-Zaborski, któ-

wały gwiazdy złotej ery lat 70tych: Gloria Gaynor, „Village People”, „Hot Chocolate”, „Sister Sledge” i zachowujący ciągle świetną formę zespół „Cool and The Gang”. Prezenterką i gospodynią tego wieczoru była Kayah,

ry fantastycznie wcielił się w rolę komisarza policji, oraz Krzysztof Dzierga w roli księdza proboszcza. Na uznanie zasługuje również Emilian Kamiński, już dawno nie widziany na dużym ekranie. Odegrane przez niego sceny prowadzenia samochodu po pijanemu naprawdę śmieszą. Szczególnie, gdy w jednej z nich natrafia na kontrolę prędkości. Jestem również pełna podziwu dla wszystkich aktorów, którzy nie pochodzą z Podlasia, a którzy dla potrzeb filmu musieli nauczyć się mówić i śpiewać w charakterystyczny dla Kresów Wschodnich sposób. Pewnie było to trudne, ale moim zdaniem poradzili sobie znakomicie. „U Pana Boga w ogródku” nie jest na pewno filmem dla osób żądnych sensacji. To komedia godna polecenia wszystkim tym, którzy chcą się pośmiać, a jednocześnie odprężyć, zrelaksować i poznać atmosferę baśniowej krainy, gdzie dobra rozrywka, naładowane emocjami teksty idą w parze z melancholią i spokojem. Gdzie nowiny ze świata docierają niezwykle rzadko. ANNA PORADA, WROCŁAW

która nie tylko poprowadziła koncert „Gorączka niedzielnej nocy”, ale również zaprezentowała swoje największe przeboje. Otrzymała też „Bursztynowego Słowika” za całokształt twórczości. Była to naprawdę gorączka sopockiej niedzielnej nocy, albowiem podczas tego koncertu cała Opera Leśna zamieniła się w dyskotekę. „Słowik Publiczności” po raz trzeci z rzędu otrzymali polscy artyści. W roku 2005 otrzymała go Doda, rok później wyśpiewał go Jacek Stachursky, a w tym roku zespół FEEL. URSZULA SZABADOS, SOPOT 19


Czy lubimy czytać? T

ym razem poprosiliśmy czytelników naszego pisma, by przedstawili książki, które czytają, do których chętnie wracają, które ich inspirują.

Franciszek Gierszewski z Bratysławy Rubryka „Bliżej polskiej książki“, którą opracowuje Pani Danuta, jest świetnym przewodnikiem po polskiej literaturze. Dzięki niej zyskuję nieocenione rady, napisane piękną polszczyzną, wiem, co w polskiej trawie literackiej piszczy i na co zwrócić uwagę. Chciałbym tą drogą podziękować Pani Danucie za te lata przypominania nam o nowej literaturze polskiej. Z drugiej strony muszę chyba Panią Danutę zasmucić, gdyż w ostatnim czasie w kanonie moich lektur nie ma ani jednej pozycji z przedstawianych przez nią w „Monitorze”. Jestem w wieku, kiedy czyta się bardzo dużo, ale na wyrywki. Książki leżą wokół mnie. Na nocnym stoliku, w przedpokoju pod lustrem, w kuchni na stole obok filiżanki z kawą, na półce z innymi książkami, w łazience, w pokoju dziecięcym… Od czasu do czasu chwytam jedną z nich i czytam fragment, by jeszcze tego samego dnia otworzyć inną i na zupełnie inny temat. Rozgardiasz myśli, dziejów, historii. Aż dziw bierze, że jeszcze mi się to wszystko nie miesza. Niech nigdy nie nadejdzie chwila, kiedy z tego wszystkiego powstanie jeden wielki galimatias. I niech rzeczywistość nie pomiesza mi się z fikcją lub z historią. Pozwolę sobie, przytoczyć tytuły książek, które znajduję każdego dnia wokół siebie, które w ostatnich dniach i tygodniach towarzyszyły mi przy przebudzeniu, w ciągu dnia i przed snem. Pewnie ich tytuły powiedzą dużo o mnie samym. No cóż, przyrzekło się Pani Redaktor 20

BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI

Naczelnej i nie sposób teraz poprawiać swojego wizerunku. Na nocnym stoliku leżą następujące książki: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu; Henri Denis, Ewangelia i dogmaty; Karel Čapek, Krakatit, Povídky z jedné a z druhé kapsy; Josef A. Zentrich, Josef Jonáš, Věčně zelené naděje; Zbigniew Mikołejko, Żywoty świętych poprawione; Kim są Słowacy. Materiały z międzynarodowej konferencji 2004 w Krakowie; Stefan Kisielewski, Wszystko inaczej; Daniela Dvořáková, Rytier a jeho kráľ. Pod lustrem w przedpokoju leży Zostało z uczty bogów, autorstwa Igora Newerly. W kuchni na stole – Fialový hrom Jaroslava Haška i tegoż samego autora Procházka přes hranice. W zasięgu ręki w przejściu z korytarza do sypialni – Tajemnica Piłsudskiego Mieczysława Pruszyńskiego i Moje najmilšie Jána Smreka.

Romana Gregušková z Nitry Lubię czytać, tak jak chyba wszyscy, kryminały, a szczególnie te autorstwa Agathy Christie, i książki historyczne. Chociaż mogłoby się wydawać, że to skrajnie odrębna literatura, to jednak i tu, i tam coś się już wydarzyło, a mnie interesuje, dlaczego. Ktoś kogoś zabił, postąpił w ten sposób, a nie inaczej i jak to wpływa w kryminałach na życie danej osoby, a książkach historycznych na życie nawet całego narodu. Czytam na przemian – raz z półki historycznej, raz z tej kryminalnej. Obecnie każdej niedzieli w porze obiadu zaspokajam swój głód podwójny – ten ludzki dobrym obia-

dem i ten detektywistyczny, oglądając serial Poirot. Wieczorami do poduszki czytam książki historyczne. Ostatnio wpadła mi w ręce bardzo dobra książka – taka na wrześniową porę – Westerplatte Zbigniewa Flisowskiego. Książkę tę dostałam jako nagrodę w szkole średniej i czytałam ją po raz pierwszy przed laty. Teraz, podczas ponownej lektury wspominam tamten okres mojego życia, porównuję spostrzeżenia, które miałam jako nastolatka, z tymi, które mam dziś jako dorosły człowiek. Sama książka to też wspomnienia-relacje żołnierzy, którzy przeżyli szturm na Westerplatte. Co spowodowało, że tak szaleńczo się bronili, odcięci od reszty kraju, który już w połowie był zajęty przez Niemców. Gorycz kapitulacji po dniach ciężkiej walki, opuszczenie, samotność… Ich losy, przeżycia, klęska, oddanie broni i poniżenie przez wroga… Czytam i próbuję zrozumieć tych ludzi . Dlatego tak lubię czytać na przemian raz kryminały, raz książki historyczne, małe i duże ludzkie historie, jedne wymyślone, a drugie prawdziwe W tym dzisiejszym świecie telewizji i Internetu książka jest moim dobrym przyjacielem.

Mariusz Światłowski z Koszyc Wielokrotnie w rozmowach ze znajomymi, kiedy chcę się podzielić wrażeniami z tego, czego dowiedziałem się z lektury jakiegoś tekstu, słyszę pełne zdziwienia pytanie: to ty masz jeszcze czas coś czytać? Odpowiadam wtedy niezmiennie, że mam, bo chcę mieć, a czytanie daje mi po prostu przyjemność poznania nowego i jednocześnie ucieczka od złej strony codzienności. A jednak mimo Internetu (z którego na szczęście umiem efektywnie korzystać) zapach farby drukarskiej, szelest kartek, a przede wszystkim dreszczyk emocji z tajemnicy, tkwiącej w nowej książce trzymanej w ręku (przekazane mi w młodości przez rodziców i nauczycieli), powodują, że podczas (na szczęście częstych) pobytów w Polsce pędzę z wypiekami na twarzy do najbliższego „Empiku”. MONITOR POLONIJNY


Skoro samo życie pisze lepsze scenariusze, niż zdobywcy Oskarów, czasu nigdy zbyt wiele, a w chwili obecnej dosłownie każdy dzień przynosi nowe odkrycia w różnych dziedzinach nauk, to koncentruję się na literaturze popularno-naukowej, głównie z zakresu kosmologii. Krótko mówiąc, lubię czytać o tym, co dzisiejsza nauka wie (i czego nie wie) o budowie wszechświata i pochodzeniu życia na Ziemi. Od kilku tygodni, naprawdę bez żadnej przesady, z zapartym tchem czytam słynną od niedawna na całym świecie książkę (prędzej księgę – liczy bowiem prawie 500 stron) Richarda Dawkinsa pod polskim tytułem Bóg urojony. Za jej recenzję niech posłużą wypowiedzi dwóch znanych postaci polskiego życia naukowo-społecznego – prof. Jacka Hołówki (filozofa i etyka): „Dawkins argumentuje sucho i przekonująco – nie obciążajmy sobie wyobraźni bajkami o cudownym pochodzeniu żuka i żaby”; oraz Stanisława Obirka (teologa, historyka, byłego jezuity): „Dla mnie linia podziału nie przebiega pomiędzy wierzącymi i niewierzącymi, ale między spójnością bądź jej brakiem w wywodzie każdej ze stron”. A tak przy okazji, my Polacy i wszyscy przyjaciele kultury polskiej powinniśmy być dumni z tego, że dzięki liczebności potencjalnych czytelników na polskim rynku opłaca się tłumaczyć i wydawać interesujące ksiązki obcojęzyczne. Boga urojonego wydano w Polsce pod koniec wiosny tego roku, podczas gdy jego światowa premiera miała miejsce jesienią roku ubiegłego.

Ursula Perunská z Poważskiej Bystrzycy Ostatnio zachwycam się Wierszami wybranymi Wisławy Szymborskiej, które urzekają mnie dokładnością opisu i prostotą, z jaką odnoszą się do życia codziennego. Jeśli chodzi o prozę, to jest to „Europejka“ Manueli Gretkowskiej. To książka być może nieco prowokacyjna, ale dosyć bliska moim spostrzeżeniom i mojemu sposobu patrzenia na świat. PAŻDZIERNIK 2007

Potrójny polski brąz T

ak, potrójny, ponieważ polska reprezentacja zdobyła tylko – a może aż – trzy brązowe medale na XI Lekkoatletycznych Mistrzostwach Świata, które od 25 sierpnia do 2 września br. rozgrywane były w japońskiej Osace. Wśród 1981 sportowców (1051 mężczyzn i 930 kobiet) z 203 krajów było 53 lekkoatletów – 28 zawodniczek i 25 zawodników wydelegowanych przez Polski Związek Lekkiej Atletyki. Jasne było, że trudno będzie poprawić dorobek sprzed dwóch lat, kiedy to w Helsinkach srebro w skoku o tyczce wywalczyła Monika Pyrek, a w rzucie młotem brąz zdobył Szymon Ziółkowski. Apetyt na medale oczywiście był, ale realnie zakładano, że cztery medale to szczyt możliwości naszych lekkoatletów. Nie liczono też na wielkie wyniki. Wcześniej cztery medale nasi zdobyli na pierwszych mistrzostwach świata w roku 1983 w Helsinkach i 2001 w Edmonton. Brak w kadrze naszego mistrza w chodzie sportowym, którego występ zawsze gwarantował sukces, już na starcie pozbawił nas jednego medalu. Liczono jednak m.in. na męską sztafetę czterystumetrowców, tyczkarkę Monikę Pyrek, która broniła srebrnego medalu sprzed dwóch lat, a także byłą mistrzynię olimpijską Kamilę Skolimowską w rzucie młotem. Podobnie nadzieją był Szymon Ziółkowski, zawodnik AZS Poznań, mistrz olimpijski z Sydney w 2000 roku i mistrz świata z Edmonton w 2001. Cichym faworytem był dyskobol Piotr Małachowski. Poza tym poważniejszą szansę dawano biegaczkom Annie Jesień i Lidii Chojeckiej. Miejsce na podium dla któregoś z innych Polaków mieściło się w kategoriach przypadku i byłoby sensacją. Marzyły się niespodzianki i, jak zawsze, utrzymywała się wiara w przysłowiowy łut szczęścia. Polacy zdobyli w Osace trzy brązowe medale w biegach na 400 m (400 ppł Anna Jesień i Marek Plawgo oraz sztafeta 4 x 400), ale żadnego złota. Bez złota mistrzostwa świata zakończyły się dla Polski po raz szósty. Nie były to jednak najgorsze mistrzostwa dla Polaków. W 1987 roku w Rzymie nasza reprezentacja nie zdobyła ani jednego medalu, natomiast z Tokio

(1991), Stuttgartu (1993), Sewilli (1999) i Paryża (2003) wróciła z tylko jednym. W tegorocznych mistrzostwach pierwszy brązowy medal dla Polski – w biegu na 400 metrów przez płotki – zdobył wicemistrz Europy Marek Plawgo. Swym czasem – 48,12 – ustanowił też nowy rekord Polski, lepszy od poprzedniego o 0,04 (poprzedni również należał do niego!). „Złoto” wywalczył reprezentant USA z czasem 47,61. Plawgo stał się jedynym polskim multimedalistą (dzięki medalowi zdobytemu ze sztafetą) mistrzostw świata. Nawet Robert Korzeniowski nigdy nie zdobył dwóch medali na jednych mistrzostwach świata, choć w sumie zdobył aż trzy mistrzowskie tytuły i wywalczył jeden brąz. Za starty na mistrzostwach w Osace (dwa medale) otrzyma od IAAF ok. 25 tysięcy USD, może mniej, w zależności od tego, jak sztafeta podzieli się nagrodą. Anna Jesień, 28-letnia zawodniczka AZS AWF Warszawa, biegła na tym samym torze co dwa dni wcześniej Marek Plawgo, na tym samym dystansie i tą samą taktyką, zdobywając nasz drugi „brąz”! Wcześniej, w półfinale pobiła własny rekord Polski o 0,1 sek. Warto podkreślić, że na ostatnim zakręcie Polka była piąta, szósta. Pokazała niesamowitą wytrzymałość fizyczną i psychiczną i w końcówce nadrobiła straty. Widać było, że jest w formie, a że cieszy się opinią zawodniczki, która „biega bardzo równo” i jest doświadczona utrzymała tempo i odniosła sukces. Dwa lata temu na mistrzostwach świata była czwarta. Liczono wtedy jeszcze na decyzję sędziów o dyskwalifikacji Rosjanki, która jedną nogą ominęła na wirażu płotek, a potem zdobyła złoto. PZLA nie zgłosił jednak wówczas nawet protestu, 21


ponieważ prezes Irena Szewińska nie chciała drażnić „rosyjskiego niedźwiedzia”... Trzeci brązowy krążek dla Polski na mistrzostwach w Osace zdobyła męska sztafeta 4 x 100 metrów w składzie Marek Plawgo, Daniel Dąbrowski, Marcin Marciniszyn i zupełny debiutant na dużych imprezach 21-letni Kacper Kozłowski, dla którego był to dotychczas najlepszy bieg w karierze. Nasi osiągnęli jednocześnie swój najlepszy czas w tym sezonie. Według sportowych statystyk i teorii Polacy właściwie nie mogli zdobyć w tegorocznym finale medalu. Startowali przeciwko światowym potęgom w biegach: Amerykanom, Bahamczykom, Jamajczykom, Niemcom i Brytyjczykom. Za „złoto” biegacze USA dostaną do podziału 80 tysięcy dolarów, Polacy – 20 tysięcy za trzecie miejsce.

Innym się nie udało. Zawiodła Kamila Skolimowska – nie wytrzymała psychicznie, nie udało się Monice Pyrek w skoku o tyczce (nie obroniła tytułu wicemistrzyni świata). Obie zajęły najgorsze dla sportowca 4. miejsce. Druga z naszych tyczkarek, Anna Rogowska, brązowa medalistka olimpijska z Aten, została sklasyfikowana na 8. pozycji ze swoim najlepszym w tym sezonie wynikiem 4,60. Usprawiedliwiać ją mogą ew. kontuzje, które towarzyszyły jej w całym sezonie. Ciekawostką jest fakt, że siedem medali, w tym cztery złote, zdobyli w Osace podopieczni amerykańskiego trenera Lance’a Braumana, który zaledwie tydzień przed mistrzostwami wyszedł z więzienia, gdzie odsiadywał wyrok za malwersacje. Natomiast trzy złote medale zdobył Tyson

Gay. Wśród mężczyzn na jednych mistrzostwach dokonali tego wcześniej tylko Carl Lewis i Maurice Greene. W Osace trzy złota zdobyła też Amerykanka Allison Felix, wygywając bieg na 200 m oraz w sztafetach 4 x 100 i 4 x 400 m. Wcześniej trzy „złota” zdobyła na jednych mistrzostwach tylko jedna kobieta – Marita Koch z NRD, w tych samych konkurencjach. Mistrzostwa w Osace zakończyliśmy w pierwszej dziesiątce lekkoatletycznych potęg, ale... jeśli chodzi o o zdobyte punkty. Działacze z kręgów królowej sportu – bo tak nazywana jest przecież lekka atletyka – będą często przypominać zdobyte 43 punkty i dziewiąte miejsce zajęte przez reprezentację w tabeli punktowej. Tak wysoko Polska była tylko w pierwszych mistrzostwach w Helsinkach w 1983 roku,

Młodzież na wakacjach w Polsce L

atem polska młodzież mieszkająca na Słowacji uczestniczyła w obozach i warsztatach organizowanych w Polsce specjalnie z myślą o nich. Prezentujemy więc wspomnienia ich uczestników. W dniach 21 - 28 lipca brałam udział w Warsztatach Historycznych w Warszawie, które zorganizowała Fundacja „Semper Polonia” dla swoich stypendystów. W ramach tego pobytu zwiedziliśmy Muzeum Po-

wstania Warszawskiego (świetnie urządzone, ciekawa ekspozycja, zaskakujące sposoby prezentacji i niebanalne przestrzenie), Pałac Kultury i Nauki, Grób Nieznanego Żołnierza, Łazienki Królewskie, Wilanów,

Muzeum Narodowe, Muzeum Wojska Polskiego i Stare Miasto. Ponadto spotkaliśmy się z przedstawicielami Towarzystwa Opieki nad Zabytkami i z dyrektorem Biura Polonijnego panem Arturem Kozłowskim oraz prezesem Fundacji „Sem22

per Polonia” panem Markiem Hauszyldem. Warsztaty były dla mnie świetną okazją do spotkania się i porozmawiania z rówieśnikami z innych krajów: Ukrainy, Łotwy, Mołdawii czy Białorusi. URSULA PERUŇSKÁ MONITOR POLONIJNY


a więcej punktów reprezentacja zdobyła tylko raz - w Edmonton w 2001 roku (50). Podkreślano, że mniej punktów zdobyły m.in. Francja, Włochy, Hiszpania, Czechy, Ukraina i Szwecja. Najbardziej liczą się jednak zwycięstwa, a bez nich w tabeli medalowej Polska znalazła się na bardzo dalekim 35. miejscu. Gorzej było tylko raz – w Rzymie w 1987 r. W sumie na dotychczasowych lekkoatletycznych mistrzostwach świata zdobyliśmy dotychczas 21 medali – 7 złotych, 5 srebrnych i 9 brązowych. Znaczną część medali, zdobytych w historii polskich startów na lekkoatletycznych mistrzostwach świata, zawdzięczamy przede wszystkim dwóm wielkim gwiazdom, a obecnie sportowym emerytom – chodziarzowi Robertowi Korzeniowskiemu (trzy złote medale i jeden brązowy)

i skoczkowi Arturowi Partyce (dwa srebrne i jeden brązowy). Medale zdobyte na jednym dystansie spowodowały, że natychmiast zaczęto mówić, że 400 metrów przez płotki staje się polską konkurencją. Pojawiły się głosy, że jest „polska szkoła” biegów na tym dystansie. Cóż, sukces rozpalił marzenia. Dla tryumfatorów Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) przygotowało wysokie nagrody pieniężne. Za zajęcie miejsca na najwyższy podium przewidziano 60 000 USD, za 2. miejsca 30 000, a 3. – 20 000. Za ósme miejsce zawodnik powinien dostać 4 000 USD. Zdobywca rekordu świata pobitego podczas mistrzostw dostanie dodatkowo 100 000 USD! Nasza „brązowa” sztafeta dostanie do podziału 20 tysięcy. W sumie pula nagród wyniosła 7,2 mln dola-

rów, czyli 5,35 mln euro. Jednak IAAF wypłaci nagrody dopiero po otrzymaniu wszystkich wyników badań antydopingowych. Pewną „atrakcją” mistrzostw były wzmożone kontrole antydopingowe, których przeprowadzono około tysiąca! Niespecjalnie nam wyszło. A może to wina upału panującego w Osace? Dawał się on stale we znaki lekkoatletom. W dzień temperatura dochodziła do 35 stopni! W przystosowaniu się do warunków miał Polakom pomóc kilkunastodniowy obóz w Kochi. Gospodarzami następnych mistrzostw świata w 2009 roku będzie Berlin. Pozostaje mieć nadzieję, że może u sąsiadów za Odrą będzie lepiej. ANDRZEJ KALINOWSKI

Jak smakuje Kraków Ostatnia kawa, ostatnie machanie ręką na pożegnanie, zdjęcia do pokazania zrobione, rzeczy spakowane. Wsiadam do pociągu i jadę do domu. Wracam z Krakowa. Ze szkoły letniej języka polskiego i kultury polskiej. To jednak nie była tylko szkoła, ale i możliwość posmakowania Krakowa, dotknięcia artystycznego serca Polaków, nocnych spacerów po ulicach, pełnych muzyków, akrobatów, tancerzy i mimów. Była to możliwość usłyszenia słynnego hejnału miasta, z którym związanych było wiele historycznych postaci, dodających mu tak niezwykłej, charakterystycznej atmosfery, uprzyjemniającej spędzany tutaj czas. Kraków zyskał tytuł Europejskiego Miasta Kultury, co zawdzięcza nie tylko imponującemu PAŻDZIERNIK 2007

dziedzictwu kulturalnemu, ale także potencjałowi ludzi wykształconych, twórczych i pełnych inicjatywy. Pełna inicjatywy była i nasza polsko-europejska grupa studentów z Ukrainy, Białorusi, Czech i „potężna“ grupa ze Słowacji – czyli ja. Te dwa tygodnie spędziłam w fantastycznej atmosferze wśród młodych ludzi, reprezentujących nie tylko różne języki, kultury i szkoły. To, co wszystkich jednak najbardziej łączyło, to Polska. Niektórzy z nich pochodzili z krajów, które kiedyś były częścią państwa polskiego, inni mie-

li polskie korzenie, a jeszcze innym język polski na tyle się spodobał, że zaczęli się go uczyć. Przyszli poloniści, prawnicy, ekonomiści, historycy czy lekarze codziennie spotykali się na zajęciach pełnych nowych informacji o polskiej kulturze,

historii, języku i literaturze, a wiedzę przyswajali lepiej dzięki idealnej kombinacji atmosfery nauki i kultury, którą Kraków jest przesiąknięty. Jestem bogatsza o dwa tygodnie nowych znajomych, inspiracji, różnych języków, smaków, uczuć i widoków. Słowem, zdecydowanie polecam tę szkołę letnią, dlatego że to nie jest zwykła szkoła. To czas wakacji, ale efektywnie wykorzystany, podczas którego nie ma co stracić, można tylko zyskać. NINA VACHALÍKOVÁ


C Z Y T E L N I C Y

P I S Z Ą

Jesenná spomienka Je čas na zber húb. Prekrásne meniace lesy lákajú do prírody. A ten pocit potešenia z nájdeného úlovku je neopísateľný. Pred desiatimi rokmi sme sa s manželom vybrali na Kojšovu hoľu. Rastú tam hríby a výhľad od trianglu je neopísateľný. Horší je výstup na vrchol, ale keď zvládnete ten výškový rozdiel, dostanete odmenu v podobe rozhľadu na všetky svetové strany. Ak je dobrá viditeľnosť, zazriete aj začiatok Tatier. V ten septembrový deň, sediac na vrchole, pochutnávali sme si na posledných kúskoch chlebíka, ktorý som nabalila na cestu. Znenazdajky sa pred nami objavil mladý chlapec. Smeroval k nám a my sme práve dojedali posledné kúsky. Asi bol hladný. Bolo mi ľúto, že už nemám aj pre neho. Pýtal sa nás na cestu na Košice. Ochotne sme mu vysvetlili turistickú trasu po hrebeni a možnosť vrátiť sa aj autobusom z dediny. Lenže pobral sa úplne iným smerom. Huby sme mali v košíku, spokojní sme zamierili na parkovisko. Dolu sa nám kráčalo nádherne. Akoby prízrak, ďaleko pred nami križoval z lesa do lesa cestu ten istý chlapec. Bol však ďaleko. Čudovali sme sa, prečo je tu a ako sa sem dostal, keď sa pobral úplne iným smerom? Rýchlo sa nám stratil z dohľadu a vtedy sme sa rozhodli, že ak ho stretneme po ceste opäť, zoberieme ho autom domov. Oči mi behali po lese a tiež som hľadala neznámeho mládenca. Žiaľ, už sme ho nezahliadli. Chvíľu sme ešte čakali na parkovisku, ale neobjavil sa. O tri dni som náhodou zbadala v novinách oznam. Hľadá sa... odišiel z domu dňa... kto by vedel podať informácie... o jeho oblečení... volajte 24

rodičom... alebo na číslo polície... Mojím telom prebehla elektrina. Ukázala som oznam manželovi. Bez slova som vytočila číslo. Nebolo pochýb, že ide o toho istého chlapca. Rodičia prišli k nám domov. Podrobne sme im opísali celý priebeh stretnutia a, samozrejme, jeho oblečenie. Telefonovali sme si s rodičmi denne, ale bezvýsledne. Ich syn Róbert sa nevrátil. Nebolo dňa, aby som na neho nemyslela. Bol vášnivý ornitológ a pravdepodobne si šiel pozrieť a skontrolovať nové mláďatá orlov. Mesiac sa končil a nastúpil daždivý november. Zavolali mi rodičia, či by sme nešli na pátraciu akciu a ukázali miesto, kde sme ho ako poslední videli. Autami sme sa vyviezli aj so skupinou záchranárov so psami. Žiaľ, v tejto časti bolo počasie veľmi nevľúdne a nedovolilo nám pokročiť ďalej ako sto metrov. Sadla hmla, dážď bičoval, nebolo vidieť ani na pár metrov a pátracia akcia sa skončila. Rýchlo prišla zima, snehu bolo na končiaroch veľa. V marci našli pozostatky Róberta na lane nešťastne zachyteného vo vysokých konároch. Plakala som. Mladý život. Prečo sa len pobral iným smerom? Prečo odišiel z domu bez rozlúčenia? Prečo?? Nezodpovedané otázky. Na Kojšovu hoľu sme nešli niekoľko rokov. Nemohli sme. Do dnes vidím Róberta pred očami. A jeseň a hubárčenie? Vždy v tomto čase venujeme Róbertovi tichú spomienku a myslíme na to, či sme neopomenuli niečo u vlastných detí a či ich niečo netrápi. Aby nemali pocit, že musia utekať z domu bez posledného rozlúčenia. ZDENKA BLOŃSKA ZÁBORSKÁ MONITOR POLONIJNY


O G Ł O S Z E N I A • O G Ł O S Z E N I A • O G Ł O S Z E N I A • O G Ł O S Z E N I A Wydział Konsularny Ambasady RP w Bratysławie informuje, że obywatele polscy zamieszkujący lub przebywający czasowo na terenie Słowacji będą mogli wziąć udział w wyborach do Sejmu i Senatu RP, które odbędą się w dniu 21.10.2007 r. Lokal wyborczy otwarty będzie w Ambasadzie RP w Bratysławie przy ul. Hummelovej 4 od godz. 6.00 do 20.00. Na listę wyborców można się wpisać do dnia 16.10.2007 r. w Wydziale Konsularnym Ambasady RP w Bratysławie, tel. 02/59 49 02 11.

Redakcja Mniejszości Narodowych Słowackiej Telewizji Studio Koszyce informuje, że przygotowała nowe wydanie Magazynu Polskiego, które zostanie wyemitowane przez STV 2 dnia 16.10.2007 r. o godz.16.35. Powtórka programu nastąpi 17.10.2007 r. o godz. 00.40 oraz 17.10.2007 r. o godz. 10.30.

Ewie i Petrovi Baltazarovičom gratulujemy z okazji narodzin ich drugiej córeczki. Patrycja przyszła na świat 29 września. Przyjaciele z Klubu Polskiego

Uwaga! Organizatorzy 2. edycji konkursu „Współbrzmienie“ – Miejscowe Koło Regionalnego Klubu Środkowe Poważe – przedłużają termin nadsyłania prac, dotyczących przygód związanych z językiem słowackim, do 15 października br. Przedmiotem konkursu są krótkie anegdoty i opowiadania związane z zabawnymi sytuacjami, powstałymi w wyniku niezrozumienia podobnie brzmiących słów. Prace należy przesyłać pod adresem: Maria Peruňská, Rozkvet 2012/ 31-20, 017 01 Považská Bystica lub kniha46@orangemail.sk

W Y B Ó R Z P R O G R A M U I N S T Y T U T U P O L S K I E G O W B R AT Y S Ł AW I E N A PA Ź D Z I E R N I K 2 0 07 ➨ 1 – 14 października – Bratysława, Uniwersytet Komeńskiego, Šafárikovo nám. 6 • Prezentacja wystawy „Joseph Conrad – Między lądem i morzem” – o brytyjskim pisarzu polskiego pochodzenia Teodorze Józefie Konradzie Korzeniowskim (1857 - 1924) ➨ 10 października – godz. 16.30 – Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 Projekcja telewizyjnego spektaklu „Śmierć rotmistrza Pileckiego” • (2006, 85 min), reżyseria i scenariusz Ryszard Bugajski ➨ 11 – 12 października – Piešťany, kino Fontána • Międzynarodowy Przegląd Filmowy ASTROFILM – Człowiek w kosmosie – z okazji 50. rocznicy lotu pierwszego sputnika w kosmos, w programie prezentacja filmów polskiej produkcji o tematyce kosmicznej ➨ 13 października – Trenczyn, Piano Club Pod Sokolice • XIV Trenczyński Festiwal Jazzowy „Jazz pod hradom 2007” /http://www.jazzfestiwal.sk/index.php/ Koncert: Urszula Dudziak and Band /www.krab.pl/info/dudziak.html / ➨ 13 i 14 października, 20 i 21 października – Polskie słuchowisko radiowe w słowackim radiu• W programie: • 13.10. – godz. 14.05 – Radio SLOVENSKO Jerzy Andrzejewski – POPIÓŁ I NAMIĘTNOŚĆ • 13.10. – godz. 15.00 – Radio REGINA Andrzej Mularczyk – BAL STULECIA • 14.10. – godz. 8.05 – Radio SLOVENSKO Jerzy Niemczuk – BAJKA O STRASZYDLE • 14. 10. – godz. 22.30 – Radio SLOVENSKO Anna Burzyńska – IDEALNA PARA albo NAJWIĘCEJ SAMOBÓJSTW JEST W NIEDZIELE

PAŻDZIERNIK 2007

• 15.10. – 19.10. zawsze o 19.45 – Radio SLOVENSKO Czesław Janczarski – MIŚ USZATEK • 20. 10. – godz.14.05 – Radio SLOVENSKO Andrzej Mularczyk – CYRK ODJECHAŁ, LWY ZOSTAŁY • 20. 10. – godz. 15.00 – Radio REGINA Grzegorz Walczak – KAKTUS • 21. 10. – godz. 8.05 – Radio SLOVENSKO Grzegorz Walczak – PIEGUSY • 21. 10. – godz. 22.30 – Radio SLOVENSKO Stanisław Witkiewicz – MATKA

➨ 17 – 19 października – Bardejov, Humenné, Michalovce • Koncerty muzyki poważnej z udziałem tria w składzie: Joanna Ciupa – mezzosopran, Marcin Wyrostek – akordeon i Grzegorz Niemczuk – fortepian ➨ 17.10. 2007 – godz. 18.00 – Bardejov, Ratusz /Bardziejowska Jesień Muzyczna ➨ 18.10. 2007 – godz. 19.00 – Humenné, Pałacowa Sala Koncertowa /Cykl koncertów jesiennych ➨ 19.10. 2007 – godz. 18.00 – Michalovce, Zlatý býk /Michalowska Jesień Muzyczna ➨ 17 października – godz. 18.00 – Preszów, sala koncertowa PKO Koncert Boba Jazz Band z Krakowa w ramach XVI Międzynarodowego Festiwalu Jazzowego w Preszowie ➨ 18 października – godz. 18.00 i 19 października – godz. 19.00 – Bratysława, Kościół Jezuicki Koncert chorału gregoriańskiego w wykonaniu Mulierum Schola Gregoriana Clamaverunt Iusti z Warszawy pod dyrekcją Michała Sławeckiego ➨ 19 października – 14.30 godz. –

Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 Otwarcie polsko-słowackiej wystawy filatelistycznej ➨ 19 października – Bratysława – PKO Bratysławskie Dni Jazzowe 2007 /www.bjd.sk/ Koncert kwartetu Tomasza Stańko ➨ 24 października – godz. 17.00 – Koszyce, Czeskie Centrum, ul. Rázusova Dyskusja panelowa na temat „Prawa naszego ciała” (dot. aborcji, transplantacji, eutanazji itp.) w ramach Salonu Wyszehradzkiego z udziałem prof. Romana Tokarczyka z UMCS w Lubline ➨ 24 października – godz. 19.00 – Nitra, sala koncertowa Synagóga Koncert gitarzysty Tomasza Zawieruchy w ramach XXV Międzynarodowego Festiwalu Klasycznej Muzyki Gitarowej CITHARA AEDICULAE (22-27.10.) ➨ 24 października – godz. 18.00 – Bańska Bystrzyca, aula FHV UMB, Ružová 11 Projekcja filmu „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” /2006/ w reżyserii Marka Koterskiego ➨ 25 października – godz. 17.00 – Koszyce, Galeria Wschodniosłowacka, Hlavná 27 Otwarcie wystawy malarstwa Tomasza Zawadzkiego i Marka Sapetty ➨ 27 października – godz. 19.30 – Bratysława, Teatr GUnaGU, Františkánske nám. 7 Spektakl teatralny „Howie a Rookie” Marka O’Rowea w wykonaniu tatru „Kontra” ze Spiskiej Nowej Wsi w reżyserii polskiej reżyserki Klaudyny Rozhin 25


Poľsko, je krajina skvostov,

ale nájde ich len ten, kto ich chce nájsť

V

erili by ste, že u nás doma voláme zrkadlo – lusterko? Mám to ešte zo študentských čias, keď som robila vedúcu mládežníckych zájazdov do Poľska a moja tamojšia kolegyňa každé ráno hľadala v kabelke „lusterko“. Nakoniec ho vždy našla a mne sa tento, pre mňa magický výraz, navždy uchoval v pamäti.

Milovala som dlhé cesty vlakom naprieč Poľskom, večerné prechádzky po Hlavnom námestí v Krakove, po starobylej Toruni aj pri Baltiku. A nebyť neúnavnej „propagátorky“ Poľska na Slovensku pani Jolanty Graly-Bendarčikovej (iste ju mnohí dobre poznáte), telom aj dušou Poľky, ktorá si na Slovensku založila rodinu, možno by som bola na mnohé aj zabudla. Práve vďaka nej som objavila nielen pre seba, ale aj pre poslucháčov Slovenského rozhlasu – ďalšie zákutia Krakova – nielen Rynek główny a Wawel, ale napríklad aj židovskú štvrť Kazimierz. Skupinka novinárov tam bola v čase festivalu židovskej kultúry. Prechádzali sme sa po uličkách, ktoré mi pripomínali slovenský „oskarový“ film Obchod na korze s Jozefom Krónerom, obedovali za stolom s háčkovanou prikrývkou, do noci vstrebávali do seba nádherné tóny hlasov a hudby. Bol to neopakovateľný zážitok. A nebol jediný. Soľnú baňu vo Vieličke som navštívila niekoľkokrát, dokonca pred sebou na stole vedľa počítača mám kryštáliky zo soľnej bane (ktosi mi povedal, že dodávajú energiu, verím tomu). Do bývalého koncentračného tábora v Osvienčime by som už druhý raz nešla – pohľad na detské topánočky, zuby, vlasy, okuliare sa mi asi nikdy nevymaže z mysle. Každý by mal aspoň raz toto miesto navštíviť. Toto sú miesta, o ktorých sa hovorí, ale málokto napríklad na Slovensku vie, že juhovýchod Poľska, ktorý sa tiahne popri slovenskej hranici, je posiaty množstvom hradov a zámkov – niektoré z nich sú v pôvodnom stave, z iných sa stali luxusné hotely. Veľmi som bola prekvapená, keď som na začiatku prázdnin 26

POLSKA Oczami słowackich dziennikarzy

ĽUBICA HARGAŠOVÁ, REDAKTORKA SLOVENSKÉHO ROZHLASU stretla na týchto miestach veľa mladých poľských rodín so svojimi ratolesťami, ktoré sa živo zaujímali o historické súvislosti daného miesta. A práve tam som sa dozvedela, že v Poľsku je taký zvyk – vždy na začiatku prázdnin sa vyberú rodičia so školopovinnými deťmi spoznávať históriu svojej krajiny, aby vedeli, kam siahajú ich korene. Tak to na mňa zapôsobilo, že tento zvyk poľských rodín rok čo rok pripomínam vždy na začiatku letných prázdnin v našich rozhlasových reláciách. Po tohtoročnom letnom stretnutí s mladou poľskou rodinu na Trenčianskom hrade však začínam mať pochybnosti, či je to tak - tvrdili mi, že lepšie poznajú historické pamiatky Slovenska ako okolie rodného Bielo Blata... Možno výnimka potvrdzuje pravidlo, ale

akákoľvek je skutočnosť – myšlienka, odmalička spoznávať vlastné korene, je to pekná. (Asi ju budem šíriť vo vysielaní aj naďalej.) Aj názor, že naši severní susedia sa s plným nasadením pustili do rozvoja cestovného ruchu – robia to nevtieravo a dobre. Vďaka pani Bednarčikovej sme navštívili aj ľavý breh Dunajca, dokonca sme sa previezli aj na pltiach. O niekoľko týždňov neskôr som podobnú cestu absolvovala aj na slovenskej strane. Bol to veľký rozdiel - na poľskej strane štýlové chaty, rázovité penzióny, reštaurácie, služby, krojovaní pltníci, na slovenskej bufet v maringotke, jediný penzión a na poly zatvorený historický Červený kláštor. Obidva brehy Dunajca ponúkajú rovnaké možnosti a predsa niekde to ide a inde nie. Ale nielen kultúrou a históriou je človek živý – myslím si, že v Krakove robia najlepšiu „papežsku kremówku“ – diétanediéta - tomu zákusku sa nedá odolať. A dovolím si tvrdiť, že v Poľsku sú najlepšie, najväčšie a najchutnejšie čučoriedky a maliny. Kupovali sme si ich nielen od detí pri ceste, ale aj na miestnych trhoch. Škoda, že našinec si pod poľským trhom predstavuje svetre, kožuchy a sedačky, lebo poľské trhy - to sú aj rôznofarebné kytice takmer poľných kvetov v každom ročnom období a ovocia od výmyslu sveta. A ich zeleninové polievky na studeno, to je v lete balzam na dušu aj telo. Aj keď som bola v Poľsku niekoľkokrát, mojou veľkou túžbou je navštíviť Mazurské jazerá. Veľmi veľa som o nich čítala - o čistote, vôni, kráse, tichu a romantike, o možnostiach brázdiť hladinu jazier plavidlami. Vraj sú prírodnou perlou Európy? Prečo sa o nich tak málo vie? Prečo chodíme za prírodnými krásami do Nórska a Fínska? Možno preto, že nevieme, čo majú susedia. A tí od Slovenska na sever toho majú neúrekom, len sa treba zaujímať. MONITOR POLONIJNY


Rozwiązanie wakacyjnego konkursu fotograficznego

K Ą C I K C Z Y T E L N I C Z Y Czasami zdarza się, że dzieci decydują się Dziękujemy wszystkim dzieciom za przysłanie konkursu przypomną nam wszystkie cudowne rozwiązać problemy do redakcji „Monitora” przepięknych zdjęć. miejsca, które odwiedziliśmy, niektóre Chociaż tegoroczne wakacje są już dawno za niesamowite chwile, które przeżyliśmy, i parę swoich rodziców na własną rękę. Niekiedy nami, niech te zdjęcia trójki finalistów naszego wyjątkowych ludzi, których poznaliśmy. jest to zabawne, Wyniki konkursu: ❶ Marianka Jarina, lat 12 niekiedy natomiast „Moja siostra, robiąca gwiazdę nad Balłykiem“ niebezpieczne. O tym, jak udało się je rozwiązać Beacie, warto przeczytać w książce Krystyny Boglar „Każdy pies ma dwa końce”. Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1978 „PANIE SZEJKU ALBO OBYWATELU. TATO PORZYCZYŁ (POŻYCZYŁ) NOCNIK OD BRZĘKOWSKIEGO... OD KOLEGI I NIE MA PIENIĘDZY NA BENZYNĘ WIĘC PROSZĘ NAM POSŁAĆ DO BUKOWINY NAJLEPIEJ OKRĘTEM BEATA” ❸ Dominika Gregušková – lat 14 ❷ Ondrej Zachar – lat 17. Rumunia – w drodze na wakacje do Bułgarii: Razem z mamą na wakacjach we Włoszech „Ja i tak jadę szybciej niż Wy, a mam własnego szofera i samochód z klimatyzacją” Zwycięzcom gratulujemy, a nagrody książkowe prześlemy pocztą.

PAŻDZIERNIK 2007

P.S. W chwilach szkolnego zmęczenia pamiętajcie, że szejkowie nie dość, że nie mówią po polsku (warto się więc uczyć różnych języków), to jeżeli już przypadkiem mówią, to na pewno nie rozumieją naszych wątpliwości ortograficznych! stronę redaguje Moan

27


P

odobno nie wchodzi się po raz drugi do tej samej wody. Gdy coś się raz skończy, to „adios pomidory” i trzeba zaczynać od początku. I nie odwracać się za siebie. Należy iść do przodu, do przodu...

Życie przynosi jednak różne niespodzianki. Czasami trzeba dać drugą szansę komuś, czasami czemuś. A czasami sobie samemu. Niestety, często się zdarza, że druga szansa okazuje się po prostu „powtórką z rozrywki” i znowu należy się otrzepać, iść dalej i nie oglądać się za siebie. Ale jeśli chodzi o jedzenie, to czy daliście kiedyś drugą szansę jakieś potrawie? Czy znienawidzony szpinak wrócił do łask? Albo ryba czy groch? A co z owsianką? Pamiętacie standardowe drugie śniadanko w przedszkolu? Gęsta kasza z płatków owsianych na mleku i ostre łupiny ziarna, którymi się pluło po całej sali i po kolegach? Ja to pamiętam.

Ćwierć wieku temu powiedziałam sobie, że nigdy więcej jej nie zjem, że z owsianką raz na zawsze koniec! Ot, owsianka w moim życiu się skończyła.

A jednak weszłam do tej samej wody… owsianej Prawda jest naga. Czas płynie, a człowiek się starzeje. Już nie może balować pół nocy, a rano wstać, jak gdyby nigdy nic. Nie może zjeść tego, co wpadnie pod nóż i wcisnąć się w spodnie z czasów licealnych. Nie może gadać przy winie o filozofii, gdy fizjologia staje się bardziej aktualnym proble-

mem. Po prostu w pewnym wieku ciało potrzebuje błonnika, błonnika i jeszcze raz błonnika. Bez błonnika w pewnym miejscu, gdzie nawet król chodzi piechotą, „ani rusz”. Toteż ruszam, nie na kawę, nie na grzyby, nie na piwo, ale na kaszę... Choć czuję się, jakbym szła na wojnę. Zaczynam ostrożnie i kupuję półprodukt ekspresowy, czyli kaszę przetworzoną, którą wystarczy zalać wrzątkiem. I… mniam, smakuje mi! Jem ją codziennie i zaczynam się od niej uzależniać. Niestety, jak każda używka kosztuje, oj, kosztuje i to sporo. Przystępuję więc do wersji oszczędnościowej – kasza będzie z klasycznych płatków owsianych, gotowana na mleku, jak za dawnych czasów.

KASZA OWSIANA NA MLEKU Płatki owsiane przepłukać na sicie. Do garnka wlać mleko i wsypać płatki. Gotować na małym ogniu, często mieszając, aż do momentu, kiedy płatki się rozkleją, a kasza będzie gęsta. Unikając wzrokiem garnka (ojej, znowu się przypalił!), przełożyć kaszę na talerz, posypać cukrem i zjeść! ZA MIESIĄC: OPTYMISTYCZNA JESIENNA KOLACJA

MAJKA KADLEČEK


Monitor Polonijny 2007/10  
Monitor Polonijny 2007/10  
Advertisement