Page 6

Beata Wojnarowska mieszka w Bratysławie od 22 lat. Przez wiele lat współpracowała z polskim biurem podróży, które prowadzi jej mama. Jej praca polegała głównie na pilotażu wycieczek do Grecji. Po kilku latach nieustannych podróży zdecydowała, że zdobyte doświadczenie wykorzysta we własnej firmie. „Pół miesiąca spędzałam za granicą, a po przyjeździe do Bratysławy musiałam nadganiać wszystkie zaległości. To było szalone tempo, trudno było zadbać odpowiednio o rodzinę“ – wspomina. Na szczęście mogła liczyć na pomoc życzliwych sąsiadów, którzy podczas jej nieobecności opiekowali się jej synkiem.

Między Polską a Słowacją Moi rozmówcy współpracują zarówno ze Słowakami, jak i z Polakami. Jak postrzegają polskich turystów? Jadwiga Vargová ocenia polskich klientów jako bardziej wymagających pod względem informacji. „Więcej rzeczy ich ciekawi, co może wynikać z licznych powiązań historycznych Polski na przestrzeni dziejów. By móc ich oprowadzać po różnych zabytkach, należy się odpowiednio przygotować, bowiem z ust Polaków częściej padają szczegółowe pytania “ – ocenia moja rozmówczyni. Podczas wyjazdów, niestety, i Polacy, i Słowacy bywają konfliktowi. „Jednego dnia idą na kolanach do Fatimy, a następnego się kłócą“ – opisuje Vargová. Paweł Jurkiewicz twierdzi, że Polacy są hojni, w restauracjach dają napiwki, wynajmują droższe hotele, ale często ich zachowanie jest kłopotliwe. „Polski turysta to wypisz wymaluj jakby Pan Wołodyjowski z szabelką po boku, dobrze wygląda, wydaje niemałe pieniądze, ale jak go coś wyprowadzi z równowagi, szabelką walczy“ – mówi. Często spotyka się na Słowacji z negatywną oceną Polaków. Według niego tu wciąż pokutuje 6

myślenie o Polakach jako o handlarzach czy przemytnikach. „Brakuje pozytywnej promocji Polski“ – jednoznacznie ocenia mój rozmówca. Jurkiewicz zwraca również uwagę na lekkomyślność polskich turystów, którzy często zapominają o ubezpieczeniu zdrowotnym. „Byłem świadkiem wielu wypadków naszych rodaków i, niestety, często rodziny ofiar musiały płacić spore pieniądze za lekkomyślność członków rodziny“ – wyjaśnia. Beata Wojnarowska ocenia polskich klientów z jednej strony jako wymagających i walczących o swoje prawa, z drugiej strony jako szczodrych i z gestem. „W Polsce każdy, kto pracuje w branży, wie, że aby pozyskać klienta, musi czasami coś dorzucić gratis, a więc jeśli coś takiego się zdarzy również na Słowacji, polscy klienci potrafią być wdzięczni i sypną groszem“ – opisuje. „Często turyści są tak zrelaksowani, nierzadko za sprawą alkoholu, że mam wrażenie, jakbym się opiekowała grupą młodzieży, która opuściła mury szkolne i jest z dala od swoich rodziców“ – dodaje. Wojnarowska wie, że Polacy lubią i potrafią się bawić, dlatego oprócz informacji o zabytkach musi zawsze wiedzieć, gdzie w pobliżu zakwaterowania znajdują się nocne lokale, by jej goście mogli potańczyć. I, jak twierdzi, nie ma tu znaczenia, czy są to studenci, czy emeryci. „Niedawno na prośbę pielgrzymów załatwiałam, by specjalnie dla nich lokal nocny był otwarty do rana!“ – wspomina. Paweł Jurkiewicz stara się wyjść na przeciw wszystkim oczekiwaniom swoich klientów, ale nie o wszystkim decyduje sam, bowiem współpracuje z innymi biurami. „Niektórzy jeszcze nie zrozumieli, że klientowi należy zapewnić odpowiednie warunki podczas wypoczynku, a jeśli coś zawodzi – przeprosić i zaoferować coś w za-

mian, by klienta nie stracić, ale zatrzymać“ – opisuje. Beata nie raz musiała zakasać rękawy przed przyjazdem grup z Polski, kiedy to do ostatniej chwili słowaccy współpracownicy nie byli odpowiednio przygotowani na przyjazd gości. „Od rana czekałam w pewnym ośrodku wypoczynkowym na autokar z moimi klientami i trochę się zniecierpliwiłam, kiedy zobaczyłam, że w pokojach panuje rozgardiasz“ – opisuje. „Po mojej interwencji pracownicy ośrodka uspokajali mnie, że wszystko zdążą przygotować na czas, ale, niestety, godzinę przed przyjazdem turystów sama przewlekałam pościele, by się potem nie wstydzić“.

Uśmiech, wytrzymałość i silne zdrowie Moi rozmówcy twierdzą, że trudno utrzymać się z pracy w dziedzinie turystyki. Jadwiga Vargová zajmuje się więc również tłumaczeniami, Paweł Jurkiewicz handlem oraz sprzedażą biletów lotniczych i biletów na imprezy sportowe i kulturalne. Beata Wojnarowska przez jakiś czas zajmowała się również handlem, obecnie postawiła na rozwój biura turystycznego. Kiedy nie obsługuje własnych klientów, oprowadza po Bratysławie innych, których goszczą pozostałe biura podróży. W sezonie pracują czasami od świtu do nocy. Wiedzą, że muszą być mili i uśmiechnięci. „Przecież klienci jadą na odpoczynek, więc trzeba im zapewnić odpowiednie warunki“ – mówi Vargová. „W tej branży trzeba być przede wszystkim wytrzymałym“ – ocenia Jurkiewicz, a Wojnarowska dodaje, że potrzebne też jest silne zdrowie i umiejętność pertraktowania, by pogodzić czasami zwaśnione strony. Twierdzi ponadto, że zajmując się turystyką trzeba po prostu lubić ludzi i być komunikatywnym. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA MONITOR POLONIJNY

Monitor Polonijny 2006/07-08  
Monitor Polonijny 2006/07-08  
Advertisement