Page 1

Jan Paweł II Karol Wojtyła *1920 †2005

25


„NASZ OJCIEC ŚWIĘTY Jan Paweł II powrócił do domu Ojca” – powiedział do wiernych na placu św. Piotra arcybiskup Leonardo Sandri. Papież Jan Paweł II zmarł w sobotę 2 kwietnia 2005 roku o godz. 21.37. Przy łożu umierającego papieża zgromadzili się jego najbliżsi polscy przyjaciele i współpracownicy. Przyczyną zgonu Jana Pawła II był wstrząs septyczny, który wystąpił wraz z zapaścią sercowo-naczyniową – stwierdza świadectwo zgonu, opublikowane przez Watykan. PREZYDENT WRAZ Z RZĄDEM zarządził żałobę narodową i opuszczenie flag państwowych do połowy masztu od soboty (dnia śmierci papieża) do dnia pogrzebu, tj. do piątku, 8 kwietnia 2004 r. „Chcę wyrazić nasz najgłębszy smutek i żałobę – odszedł wielki papież, nasz najwybitniejszy rodak – Ojciec Święty, dobry ojciec nas wszystkich, wierzących i niewierzących, wyznawców różnych religii” – oświadczył prezydent Aleksander Kwaśniewski w sobotę wieczorem w Pałacu Prezydenckim. „Nie byłoby polskiej wolności bez papieża Jana Pawła II” – podkreślił prezydent. PRYMAS KS. KARDYNAŁ JOZEF GLEMP przebywał Argentynie i w ostatnich chwilach życia papieża nie było go ani w Polsce, ani w Watykanie. Wrócił do Polski w poniedziałek wie2

czorem. Po przylocie powiedział dziennikarzom, że wypełniał obowiązek duszpasterskiej opieki nad emigracją i nie żałuje wyjazdu. Dodał też, że wcześniejszy powrót z Argentyny nie był możliwy. PAPIEŻA OPŁAKIWAŁA cała Polska. Biły dzwony kościelne. Zatrzymały się samochody. Wierni wychodzili z domów, by w kościołach modlić się w intencji zmarłego Jana Pawła II. W świątyniach pano-

wała atmosfera skupienia i głębokiego smutku. Wiele osób miało łzy w oczach. W oknach ludzie zapalali świece na znak łączności z papieżem. Odwołane zostały koncerty, przedstawienia teatralne i seanse kinowe. Ludzie masowo opuszczali puby, kluby i kawiarnie. „Nie możemy się bawić, gdy papież nie żyje” – mówili. Flagi państwowe we wszystkich miastach opuszczone zostały do połowy masztu i ozdobione kirem. Wszystkie stacje radiowe i telewizyjne w Polsce zmieniły swój program i nadawały audycje o papieżu. Nie emitowano reklam, z eteru płynęła muzyka klasyczna. Gazety wydały specjalne dodatki poświęcone papieżowi. Portale internetowe zmieniły kolor na biało-czarny. „SKŁADAMY HOŁD największemu Autorytetowi naszych czasów. Człowiekowi, który sięgając do źródeł chrześcijaństwa, uczył nas odwagi

i pokory, stanowczości i wyrozumiałości, pryncypialności i otwartości, mądrości i pogody ducha” – głosi akt oddania hołdu pamięci papieża, odczytany przez marszałka Sejmu Włodzimierza Cimoszewicza podczas uroczystego zgromadzenia posłów i senatorów. „Nie ma Go już wśród żywych. Odszedł do lepszego świata, w który tak bardzo wierzył. Dzieło Jego jednak trwa. Dalsza realizacja przesłania Jana Pawła II, Wielkie-

go Papieża, ciągle przed nami” – podkreślono we wspólnym stanowisku Sejmu i Senatu. „Polska opłakuje swego najwybitniejszego syna. Zjednoczeni przez smutek i ból Polacy czczą pamięć wspaniałego, mądrego człowieka i wybitnego papieża” – powiedział marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz. DNIA 8 KWIETNIA br. o godz. 10.00 rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe Jana Pawła II. Papież został pochowany w krypcie pod bazyliką watykańską, tuż obok grobu świętego Piotra. W pogrzebie udział wzięło 176 oficjalnych delegacji, w tym polska z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewski, premierem Markiem Belką i b. prezydentem Lechem Wałesą na czele. Na placu św. Piotra i w jego okolicach zgromadziło się ok. miliona osób, w tym 300 tys. Polaków. Szacuje się, że do Wiecznego Miasta przybyło kilka milionów pielgrzymów.

Zbiorowym okrzykiem „Dziękujemy” pożegnali papieża Jana Pawła II Polacy zgromadzeni na placu św. Piotra. W PIĄTEK O GODZ. 10.00 syreny alarmowe, dzwony i klaksony obwieściły całej Polsce początek uroczystości pogrzebowych Jana Pawła II w Watykanie. W całej Polsce były one transmitowane na telebimach. Na czas pogrzebu w Polsce zamarł ruch samochodowy. W ministerstwach, urzędach centralnych i samorządowych, bankach, supermarketach i wielu firmach prywatnych, a także innych instytucjach piątek, dzień pogrzebu Jana Pawła II, został ogłoszony dniem wolnym od pracy. PODCZAS UROCZYSTOŚCI pogrzebowych papieża Jana Pawła II w Watykanie Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski uścisnęli sobie ręce. „Jeszcze wczoraj było to nie do pomyślenia, a dziś z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim przekazaliśmy sobie znak pokoju” – powiedział Wałęsa tuż przed odlotem z Rzymu do Warszawy. „Doszliśmy wspólnie do wniosku, że Ojciec Święty jednak wymusza na nas pewne zachowania i w związku z tym pokazujemy wobec świata, że ta siła od Ojca Świętego czyni cuda” – dodał. „Podaliśmy sobie ręce. Obaj czuliśmy, że tego wymaga od nas powaga chwili, że właśnie jemu – Ojcu Świętemu – jesteśmy to winni, że jesteśmy również winni to Polakom” – oświadczył prezydent Kwaśniewski. OPRACOWAŁ RADOSŁAW ŁACH MONITOR POLONIJNY


SPIS TREŚCI Tytułem wstępu

3

Kalendarium życia Karola Wojtyły

4

Wspomnienie

5

„Nie byłoby na stolicy Piotrowej

D

zień 2 kwietnia 2005 r. przejdzie do historii nie tylko jako dzień śmierci Jana Pawła II, ale zapewne wkrótce – zgodnie z katolicką tradycją – jako dzień nowego świętego, naszego Papieża. Myślę, że przez wiele lat, wspominając dzień śmierci Ojca Świętego, świat będzie pamiętał również o Polsce, o naszych reakcjach na śmierć naszego najsłynniejszego rodaka. Przez cały tydzień żałoby narodowej mieszkańcy naszego kraju łączyli się w bólu po Jego stracie. Stojąc przed pustym papieskim tronem, zapalając milion świec na Błoniach Krakowskich czy też na placu Piłsudskiego w Warszawie, nikt nie wstydził się łez. Zwalczający się na co dzień kibice różnych drużyn, zwaśnieni politycy podawali sobie ręce. Można by odnieść wrażenie, że po śmierci jest On jeszcze bardziej z nami. Pilniej wsłuchujemy się w Jego nauki, wyciągamy wnioski dla siebie samych i staramy się być lepsi. Świat patrzył z uznaniem i szacunkiem na nasze narodowe rekolekcje z udziałem katolików i niekatolików, wierzących i niewierzących. Również Polonia na całym świecie godnie żegnała Papieża. Pragnę wyrazić podziękowania uczestnikom mszy św. odprawionej za spokój duszy śp. Ojca Świetego w kościele św. Franciszka w Bratysławie. Cieszę się, że liczne grono reprezentantów Klubu Polskiego przybyło do Ambasady, gdzie mogliśmy wspólnie oglądać relację z pogrzebu Papieża. Nasza zaduma i refleksje pozostaną zapewne w nas na dłużej. Obyśmy – dziękując Opatrzności za wspaniały, długi pontyfikat Jana Pawła II – starali się nie stracić tej siły ducha, wzajemnej solidarności i poszanowania innych. Na koniec pragnę przytoczyć fragment wiersza Karola Wojtyły, poświęconego pamięci Jego Matki, jakże wpisującego się w obecny nastrój: Nad Twoją białą mogiłą cisza jasna promienieje, jakby w górę coś wznosiło, jakby krzepiło nadzieję.

Polaka, gdyby…“

6

Jak papież żartował

6

Jan Paweł II a słowacka Polonia

7

Z NASZEGO PODWÓRKA

8

WYWIAD MIESIĄCA Andrzej Wajda: „Żeby osiągnąć amerykański sukces, trzeba się bardzo napracować”

10

Wystawa „Spisz Art” w Austrii

12

MŁODZI W POLSCE SŁUCHAJĄ Krzysztof Kiljański

14

KINO-OKO Svieži náhľad na súčasnosť III. festival poľského nezávislého filmu

15

TO WARTO WIEDZIEĆ Maj 1945 roku

16

BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI „Czas kukułczych gniazd”

18

OKIENKO JĘZYKOWE „Nie lękajcie się...”

19

DYPLOMACJA I NIE TYLKO Co to jest koniak?

20

OGŁOSZENIA

20

POLSKA OCZAMI SŁOWACKICH DZIENNIKARZY

22

MIĘDZY NAMI DZIECIAKAMI Rower ZENON KOSINIAK-KAMYSZ AMBASADOR RP W RS

23

PIEKARNIK Przez żołądek do serca

24

VYDÁVA POĽSKÝ KLUB – SPOLOK POLIAKOV A ICH PRIATEĽOV NA SLOVENSKU ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Pavol Bedroň, Ivana Juríková, Majka Kadleček, Katarzyna Kosiniak-Kamysz, ks. Jerzy Limanówka, Irena Malec, Melania Malinowska, Danuta Meyza-Marušiaková, Dariusz Wieczorek, Izabela Wójcik, • KOREŠPONDENT V REGIÓNE KOŠICE – Urszula Zomerska-Szabados • JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska • V SLOVENČINE: Mária Brečková • GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik • ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • TLAČ: DesignText • KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel./Fax: 031/5602891, staste@orangemail.sk • PREDPLATNÉ: Ročné predplatné 300 Sk na konto Tatra banka č.ú.: 2666040059/1100, číslo zákazníka 142515 • REGISTRAČNÉ ČÍSLO: 1193/95 • Redakcia si vyhradzuje právo na redakčné spracovanie ako aj vykracovanie doručených materiálov, na želanie autora zaručuje anonymitu uverejnených materiálov a listov. FINANCOVANÉ MINISTERSTVOM KULTÚRY SR

MAJ 2005

3


Jan Paweł II • Karol Wojtyła • 1920 – 2005 (ważniejsze daty z życia) 18 maja 1920 W Wadowicach przychodzi na świat Karol Józef Wojtyła. jesień 1938 Po maturze zapisuje się na polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim i zamieszkuje w Krakowie. wrzesień 1940 Rozpoczyna pracę jako robotnik w fabryce chemicznej „Solvay”. październik 1942 Jako kleryk konspiracyjnego seminarium duchownego rozpoczyna studia na tajnych kompletach Wydziału Teologicznego UJ. 1 listopada 1946 Z rąk kard. Adama Stefana Sapiehy przyjmuje święcenia kapłańskie. listopad 1946 – czerwiec 1948 Studiuje teologię w Rzymie na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza z Akwinu „Angelicum”. lipiec 1948 Zostaje wikarym w Niegowici koło Wieliczki. 1948 Otrzymuje dyplom magistra teologii UJ. Na podstawie obronionej w Rzymie pracy uzyskuje tytuł doktorski w Krakowie. marzec 1949 Zostaje wikarym, a potem duszpasterzem akademickim w parafii św. Floriana w Krakowie. grudzień 1953 Jego habilitacja zostaje przyjęta przez Radę Wydziału Teologicznego UJ (w 1957 r. otrzymuje tytuł docenta). październik 1954 Rozpoczyna wykłady na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. 8 lipca 1958 Zostaje mianowany krakowskim biskupem pomocniczym. październik 1962 – grudzień 1965 Uczestniczy w kolejnych 4 sesjach II Soboru Watykańskiego. 1 stycznia 1964 Zostaje mianowany arcybiskupem ordynariuszem krakowskim. 4

„A przecież niecały umieram. To, co we mnie niezniszczalne, trwa! Teraz staję twarzą w twarz z tym, który Jest.” Jan Paweł II „Tryptyk rzymski” 29 maja 1967 Papież Paweł VI przyznaje mu godność kardynała. 16 października 1978 Zostaje wybrany 264. papieżem. Przybiera imię Jan Paweł II (22 października inauguruje swój pontyfikat). W homilii na placu św. Piotra mówi: „Nie lękajcie się. Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”. 25 stycznia – 1 lutego 1979 Odbywa swą pierwszą podróż ewangelizacyjną (Dominikana, Meksyk, Wyspy Bahama). Podczas swego pontyfikatu Jan Paweł II odbył 104 zagraniczne pielgrzymki. W ciągu 543 dni przemierzył 1 162 615 km, odwiedzając 129 narodów w 205 krajach i 617 miastach. 4 marca 1979 Ogłasza swą pierwszą encyklikę „Redemptor hominis” („Odkupiciel człowieka”). Napisał łącznie 14 encyklik. 6 marca 1979 Rozpoczyna pisać testament cytatem z Ewangelii św. Mateusza: „Czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy Pan wasz przybędzie”. 2-10 czerwca 1979 Odbywa pierwszą pielgrzymkę do Polski. Na placu Zwycięstwa w Warszawie 2 czerwca mówił: „Niech zstąpi duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”. Rodzinną ziemię odwiedził jeszcze 8 razy (1983, 1987, 1991 – dwukrotnie, 1995, 1997, 1999, 2002). 13 grudnia 1980 Prapremiera sztuki Karola Wojtyły „Brat naszego Boga” w teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. 13 maja 1981 W święto Matki Boskiej Fatimskiej podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra zostaje ciężko ranny od kul tureckiego zamachowcy (27 grudnia 1983

odwiedza w więzieniu swego niedoszłego zabójcę i przebacza mu). „Czyjaś ręka strzelała, ale Inna Ręka prowadziła kulę” – Jan Paweł II (1982). 10 października 1982 W Watykanie kanonizuje o. Maksymiliana Marię Kolbego. Łącznie dokonał beatyfikacji 1343 osób i kanonizował 482 błogosławionych. 25 stycznia 1983 Ogłasza nowy Kodeks Prawa Kanonicznego. 13 kwietnia 1986 Jako pierwszy papież odwiedza rzymską synagogę. 23 marca 1986 Otwiera Pierwszy Światowy Dzień Młodzieży, rozpoczynając tradycję dorocznych spotkań. 27 października 1986 Podczas Światowego Dnia Modlitw o Pokój w Asyżu spotyka się z przedstawicielami różnych wyznań chrześcijańskich i wielu innych religii, zapoczątkowując coroczne wspólne spotkania. 25 lipca 1989 Wznowione zostają oficjalne stosunki dyplomatyczne pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Stolicą Apostolską. 25 czerwca 1992 Zatwierdza nowy Katechizm Kościoła Katolickiego. 31 października 1992 Rehabilituje Galileo Galileusza, skazanego w 1633 r. przez św. Inkwizycję za głoszenie heliocentrycznej teorii Mikołaja Kopernika. wrzesień 1994 Ukazuje się pierwsza książka papieża pt. „Przekroczyć próg nadziei”. 14 listopada 1994 W liście apostolskim „Tertio millenio adveniente” („Na progu trzeciego tysiąclecia”) wzywa Kościół katolicki do rachunku sumienia.

24 grudnia 1999 Uroczyście otwiera Drzwi Święte Bazyliki św. Piotra, symbolicznie przekraczając próg III Tysiąclecia. 17 marca 2000 W ostatnich słowach testamentu cytuje Ewangelię św. Łukasza: „W ręce Twoje, Panie, polecam ducha mojego”. 1 sierpnia 2001 Po raz tysięczny spotyka się na audiencji generalnej z wiernymi. 6 marca 2003 Zaprezentowany zostaje poemat Jana Pawła II „Tryptyk rzymski”. 19 maja 2003 Uczestnikom pielgrzymki narodowej do Rzymu mówi: „Europa potrzebuje Polski, Polska potrzebuje Europy” i „Od unii lubelskiej do Unii Europejskiej”. 24 marca 2004 Otrzymuje najwyższe odznaczenie europejskie – Nadzwyczajną Nagrodę Karola Wielkiego – „za zasługi dla umacniania jedności europejskiej i za działalność w służbie ludzkości i pokoju”. 28 września 2003 Po raz siódmy za swego pontyfikatu ogłasza nazwiska nowych kardynałów. Prawie wszyscy obecni purpuraci zostali mianowani przez niego. 14-15 sierpnia 2004 Ciężko schorowany odwiedza sanktuarium dla ludzi chorych w Lourdes. 23 lutego 2005 Ukazuje się ostatnia książka Jana Pawła II, zatytułowana „Pamięć i tożsamość”. 27 marca 2005 Nie mogąc już mówić, w Niedzielę Wielkanocną udziela znakiem krzyża błogosławieństwa „Urbi et Orbi” („Miastu i Światu”). 2 kwietnia 2005, godz. 21.37 Jan Paweł II umiera w swoich prywatnych apartamentach w Watykanie. NA PODSTAWIE „GAZETY WYBORCZEJ” I „POLITYKI” OPRAC.

WOJCIECH BILIŃSKI MONITOR POLONIJNY


Wspomnienie M

iałem to wielkie szczęście, że byłem jednym ze świadków obserwujących historię tego pontyfikatu. Pamiętam radosne uniesienie po wyborze Karola Wojtyły na papieża w dniu 16 października 1978 roku. Podobnie jak setki tysięcy naszych rodaków 2 czerwca 1979 roku roniłem łzy wzruszenia podczas mszy na placu Zwycięstwa w Warszawie. Nie sądziłem jednak, że będzie mi dane dotknąć ręki Ojca Świętego, a tym bardziej rozmawiać z Janem Pawłem II. Przed świętami Wielkiej Nocy w 1985 r. byłem podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra i dziwnym zrządzeniem losu udało mi się znaleźć przy barierce wzdłuż drogi, którą przechodził papież, błogosławiąc obecnych. Gdy zbliżył się, ucałowałem Jego pierścień i wypowiedziałem z trudem parę słów: pogłaskał mnie po twarzy. W kilka lat później, wraz z prof. Karoliną Lanckorońską i innymi jej stypendystami pracującymi nad edycją źródeł historycznych dotyczących dyplomacji watykańskiej w Polsce, byłem przyjęty na prywatnej audiencji w apartamentach papieskich. Jako radca ambasady RP przy Stolicy Apostolskiej w latach 1994-1998 wielokrotnie miałem zaszczyt uczestniczyć, nierzadko w wąskim gronie, w spotkaniach z Janem Pawłem II w Watykanie i Castel Gandolfo. Okazją po temu były msze w prywatnej kaplicy papieskiej, oficjalne wizyty delegacji państwowych z Polski, uroczystości z udziałem korpusu dyplomaMAJ 2005

tycznego, rozmaite spotkania z rodakami czy też środowe audiencje generalne. W pamięci szczególnie utkwiły mi dwa wydarzenia. W wigilię Bożego Narodzenia 1994 roku jako kierujący polską ambasadą składałem Papieżowi życzenia świąteczne w auli Pawła VI. Rok później, na Uniwersytecie św. Tomasza z Akwinu w Rzymie, miałem możność indywidualnego spotkania. W osobistej rozmowie Ojciec Święty zapytał mnie, z którego miasta pochodzę. „Z Warszawy” – odpowiedziałem. Gdy dodałem, że rodzinne korzenie są we Lwowie, zobaczyłem w Jego oczach żywe zainteresowanie. Potoczyła się dłuższa rozmowa. Obecni w oddaleniu biskupi i dziennikarze pytali mnie później, co było jej przedmiotem. „Dyskutowaliśmy o historii Polski” – odpowiedziałem. Ostatni raz miałem możność zobaczyć Jana Pawła II w Niedzielę Wielkanocną, 27 marca tego roku, na placu św. Piotra podczas mszy św., w której osobiście wziąłem udział. Widziałem, jak milcząco błogosławił z okna swej prywatnej biblioteki „Urbi et Orbi” („Miastu i Światu”). Odebrałem to jak pożegnanie ze świadkami jego dziejowej misji. WOJCIECH BILIŃSKI

Pośród niesnasków – Pan Bóg uderza W ogromny dzwon, Dla Słowiańskiego oto Papieża Otwarty tron. Ten przed mieczami tak nie uciecze Jako ten Włoch, Oto śmiało jak Bóg pójdzie na miecze; Świat mu – to proch. Twarz jego, słońcem rozpromieniona, Lampą dla sług, Za nim rosnące pójdą plemiona W światło – gdzie Bóg. Na jego pacierz i rozkazanie Nie tylko lud – Jeśli rozkaże – to słońce stanie, Bo moc – to cud. On się już zbliża – rozdawca nowy Globowych sił, Cofnie się w żyłach pod jego słowy Krew naszych żył; W sercach się zacznie światłości Bożej Strumienny ruch, Co myśl pomyśli przezeń, to stworzy, Bo moc – to duch. A trzebaż mocy, byśmy ten Pański Dźwignęli świat... Więc oto idzie – Papież Słowiański, Ludowy brat... Oto już leje balsamy świata Do naszych łon, Hufiec aniołów – kwiatem umiata Dla niego tron. On rozda miłość, jak dziś mocarze Rozdają broń, Sakramentalną moc on pokaże, Świat wziąwszy w dłoń. Gołąb mu słowa – słowem wyleci, Poniesie wieść, Nowinę słodką, że Duch już świeci I ma swą cześć; Niebo się nad nim – pięknie otworzy Z obojgu stron, Bo on na tronie stanął i tworzy I świat – i tron. On przez narody uczyni bratnie, Wydawszy głos, Że duchy pójdą w cele ostatnie Przez ofiar stos. Moc mu pomoże sakramentalna Narodów stu, Że praca duchów – będzie widzialna Przed trumną tu. Wszelką z ran świata wyrzuci zgniłość, Robactwo – gad, Zdrowie przyniesie – rozpali miłość I zbawi świat. Wnętrza kościołów on powymiata, Oczyści sień, Boga pokaże w twórczości świata, Jasno jak dzień. JULIUSZ SŁOWACKI

5


„Nie byłoby na stolicy Piotrowej Polaka, gdyby…“

W

swoim testamencie Jan Paweł II powołał się na kardynała Wyszyńskiego, który wyznaczył mu cel: wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie. Ojciec Święty uważał to za swój obowiązek. W ten sposób chciał spłacić dług wobec swojego Wychowawcy. Rzeczywiście, w jego pontyfikacie można znaleźć wiele elementów łączących tych dwóch wielkich synów polskiego narodu. Przede wszystkim Papież Jan Pawel II uczył się od kardynała Wyszyńskiego zawierzenia Matce Bożej. Przypomnijmy, że kardynał Wyszyński, uwięziony w Komańczy, przygotował dwa wielkie projekty dotyczące kultu Matki Bożej w Polsce: Śluby Jasnogórskie i peregrynację obrazu Matki Bożej po Polsce. Król Jan Kazimierz po szwedzkim potopie w dniu 1 kwietnia 1656 roku w lwowskiej katedrze ogłosił Maryję za Królową Polski i złożył śluby wierności. W roku 1956 przypadała 300. rocznica tego aktu. Kardynał Stefan Wyszyński postanowił, aby w tym właśnie roku śluby te odnowić i przygotował ich tekst. Dnia 26 sierpnia 1956 r. na Jasnej Górze naród polski uroczyście takie śluby złożył. Zaraz potem, bo w październiku tego samego roku, Prymas został uwolniony i triumfalnie powrócił do Warszawy. Peregrynacja obrazu, która rozpoczęła

się tego samego roku, była wielkim odnowieniem wiary w Polakach. Było to do tego stopnia jawne, że ówczesne władze zdecydowały się na kuriozalny krok – aresztowanie obrazu. Peregrynacja trwała jednak dalej. Zamiast obrazu wędrowały puste ramy z bukietem kwiatów. Obchody Roku Świętego mają swój ustalony rytm. Trudno jednak nie zauważyć, że Jan Paweł II wzorował się trochę na polskich obchodach tysiąclecia chrztu Polski. Ówczesny arcybiskup Krakowa – kardynał Wojtyła, wraz z Prymasem Wyszyńskim uczestniczyli we wszystkich centralnych uroczystościach millenijnych, zorganizowanych w stolicach polskich diecezji. Wielka manifestacja wiary i odnowienie ducha w narodzie nie mogły nie uświadomić przyszłemu Papieżowi roli świętowania tak wielkich rocznic. Za jedno z największych osią-

gnięć pontyfikatu Jana Pawła II uznano wielki akt ekspiacji za grzechy Kościoła. Łatwo znaleźć związek tego aktu z gestem, który uczynił Prymas Tysiąclecia w roku 1965. W grudniu tegoż roku zredagował on list do niemieckich biskupów, który został zaakceptowany przez cały polski episkopat. Treść listu można zamknąć w jednym zdaniu: „Odpuszczamy i prosimy o odpuszczenie”. Prymasowi chodziło o zamknięcie bolesnego okresu, którym była II wojna światowa. List spotkał się z bardzo agresywną krytyką ówczesnych władz. Nie brakowało słów o zdradzie stanu. List ten jednak z pewnością przyczynił się do normalizacji stosunków polsko-niemieckich. W roku 1967 Stolica Święta ustanowiła nowe diecezje na polskich ziemiach zachodnich, których granice wytyczono po II wojnie światowej. W roku 1969 kanclerzem RFN został Willy Brandt, a wraz z nim rozpoczęła się nową polityka niemiecka wobec Polski. Jej efektem było uznanie przez RFN polskiej granicy zachodniej. Powyższe trzy wydarzenia na pewno nie odzwierciedlają całego wpływu osoby kardynała

Jak papież żartował

• Podczas wizyty w Polsce w roku 1999 papież często starał się rozładować nieznośną dlań atmosferę kultu. Pielgrzymi zgromadzeni w Elblągu przerywali Ojcu Świętemu często i głośno. Jan Paweł II skomentował to: „Ktoś się raz pomylił i zamiast wołać »Niech żyje Papież!«, zaczął wołać »Niech żyje łupież!«. Ja was do tego nie zachęcam”. Kiedy krzyczano doń: „Witaj w Licheniu”, stwierdził: „Myślałem, że mówicie »Witaj, ty leniu«”. 6

• W połowie lat 90. Jan Paweł II zaczął mieć problemy z chodzeniem: przejście dłuższego odcinka zajmowało mu coraz więcej czasu. W 1994 roku, podczas obrad Synodu Biskupów, papież z trudem podszedł do stołu prezydialnego i zamruczał pod nosem: „Eppur si muove” [,,A jednak się porusza”. Zdanie to wypowiedział Galileusz, mając na myśli Ziemię, po wymuszonym przez inkwizycję uroczystym wyrzeczeniu się swoich poglądów astronomicznych].

• Papież z Polski podbił serca Włochów natychmiast po wyborze, kiedy stanął przed mieszkańcami Rzymu i wyznał: „Nie wiem, czy będę umiał dobrze wysłowić się w waszym... naszym języku włoskim. Gdybym się pomylił, poprawcie mnie”. – Wtedy ludzie zgromadzeni na placu św. Piotra wybuchnęli śmiechem i zaczęli klaskać – komentuje ksiądz Boniecki – ponieważ Ojciec Święty właśnie w tym zdaniu zrobił błąd, wtrącając bezwiednie słowo francuskie. MONITOR POLONIJNY


Jan Paweł II a słowacka Polonia

K

Wyszyńskiego na Wojtyłę, ale na pewno wyjaśniają słowa Jana Pawła II, które wypowiedział on w październiku 1978 r., zaraz po swoim wyborze na papieża, na audiencji dla Polaków: „Księże Prymasie, pozwól, że powiem po prostu to, co czuję. Nie byłoby na stolicy Piotrowej Polaka, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem, Twojego zawierzenia”. My teraz możemy tylko dodać: nie byłoby też takiego Papieża – Jana Pawła Wielkiego. KS. JERZY LIMANÓWKA • W czasach, kiedy w kraju było tylko dwóch kardynałów, kardynał Wojtyła lubił mawiać: „W Polsce 50 proc. kardynałów jeździ na nartach! Nie jeździ ks. kardynał Wyszyński”. Innym razem ks. kardynał Wojtyła, rozmawiając z zagranicznymi dziennikarzami, zaniżył ten skład procentowy i zażartował: „W moim kraju 40 proc. kardynałów uprawia narciarstwo!”. Kiedy jeden z korespondentów zauważył, iż Polska ma przecież tylko dwóch kardynałów, kardynał Wojtyła się roześmiał: „Oczywiście, ale kardynał Wyszyński, prymas Polski, stanowi 60 procent”. MAJ 2005

iedy przed prawie 27 laty kardynał Karol Wojtyła został papieżem, w Polsce i wielu innych krajach zdziwienie nie miało granic. Karol Wojtyła okazał się zarówno dla Polski, jak i świata, nie tylko chrześcijańskiego, autorem i katalizatorem przemian religijnych i politycznych. Redakcja „Monitora Polonijnego“ zwróciła się do mnie o przypomnienie niektórych faktów związanych z papieżem, Słowacją i Polakami ze Słowacji. Przed drugą pielgrzymką na Słowację, w 1995 roku, działał już Klub Polski. Wówczas to Rada Klubu postanowiła zwrócić się do przedstawiciela Watykanu w Republice Słowackiej o przekazanie listu papieżowi, w którym prosiliśmy Ojca Świętego o spotkanie ze słowacką Polonią. List, podpisany przez prezesa i wiceprezes Klubu Polskiego, został oficjalnie przekazany nuncjuszowi. W przekazaniu listu wziął udział również ówczesny ambasador Rzeczypospolitej Polskiej prof. Jerzy Korolec. Niestety, odpowiedź do nas nie dotarła. W związku z tym swoją obecność postanowiliśmy zaznaczyć w inny sposób. Wyposażeni w duży transparent z napisem „Polacy ze Słowacji witają Ojca Świętego” udaliśmy się do Nitry, gdzie podczas spotkania z młodzieżą wystający znad tłumu transparent świadczył o trwałej obecności Polaków na Słowacji. Z takim samym transparentem nasze środowisko witało Ojca Świętego na lotnisku podczas trzeciej i ostatniej wizyty papieża na Słowacji. Chciałbym też podzielić się z czytelnikami bardzo osobistym przeżyciem. W czasie ostatniej pielgrzymki pracowałem w biurze prasowym obsługującym wizytę Jana Pawła II. Moim zadaniem było tłumaczenie tekstów homilii i wystąpień papieża oraz bezpośredni nasłuch i ewentualne wnoszenie spontanicznych dopowiedzeń Ojca Świętego do oficjalnych tekstów. Wszyscy wiemy, z jaką trudnością wówczas przychodziło mu mówienie. Żadnych dodatkowych uzupełnień więc nie było. Jednak w pewnym momencie, kiedy artykulacja słów nastręczała papieżowi niewypowiedziane udręki, w słuchawkach usłyszałem krótkie, wypowiedziane szeptem wezwanie: „Jezus, Maryja pomóż”. Było to westchnienie, takie odniosłem wrażenie, bardzo osobiste i skierowane tylko do Boga. Nie zdecydowałem się na wniesienie tej poprawki do oficjalnego tekstu. Teraz, po raz pierwszy dzielę się tą informacją z Państwem. Śmierć Jana Pawła II, choć oczekiwana, nie pozostawiła obojętnym prawie nikogo – chcę wierzyć, że nawet tych z nas, którzy nie przybyli na wspólne zgromadzenie, by razem się modlić lub oddać hołd zmarłemu papieżowi podczas specjalnej mszy odprawionej w języku polskim w Karlowej Wsi w przeddzień pogrzebu. Było to pożegnanie Polonii i pracowników polskiej placówki dyplomatycznej z największym Polakiem. Jeszcze nigdy tak wielu z nas nie spotkało się na wspólnych modlitwach. A jednak nie wszyscy. Nie całe nasze środowisko połączyło się w chwili śmierci Jana Pawła II z rodakami w kraju. Szkoda. RYSZARD ZWIEWKA 7


•Z NASZEGO PODWÓRKA•Z NASZEGO PODWÓRKA•Z NASZEGO PODWÓRKA•

CZTERY

W

skupieniu i w smutku pracownicy ambasady oraz przedstawiciele Polonii obejrzeli w siedzibie Ambasady RP w Bratysławie transmisję uroczystości pogrzebowych Jana Pawła II z Watykanu. „Dziękuję Państwu, że przyszliście do ambasady, by wspólnie pożegnać naszego rodaka – Jana Pawła II” – powiedział amabsador RP w RS Zenon KosiniakKamysz. „Wiem, że dla wielu z Państwa wymagało to dodatkowego poświęcenia, przeorganizowania zajęć, wystąpienie u pracodawcy o pozwolenie na urlop, dlatego jestem wdzięczny tym, którzy przybyli” – dodał amabasador. mw

D

zięki mediom mogliśmy być z papieżem Janem Pawłem II do jego ziemskiego końca. Wspólnie, zarówno katolicy, jak i wyznawcy innych religii, a także ateiści, przeżywaliśmy jego odejście. Teraz pozostaje nam wiara, że z „okna niebieskiego” spogląda na nas i cieszy się, że choć na chwilę świat się zjednoczył. Polska okryła się żałobą, ale i wiarą, że pomimo podziałów politycznych, społecznych, wyznaniowych i innych można być razem. My, Polacy żyjący na Słowacji, też chcieliśmy być razem. Chcieliśmy wspólnie uczcić pamięć wielkiego Polaka, Wielkiego Człowieka. I to nam się udało, bowiem w dzień poprzedzający pogrzeb Jana Pawła II, tzn. 7 kwietnia o godz. 19.30, każdy, kto tylko mógł, przybył do bratysławskiego kościoła franciszkanów w Karlowej Wsi, aby wziąć udział w mszy świętej w intencji zmarłego papieża. Było to spotkanie pełne zadumy, powagi i zamyślenia. Uczestniczyli w nim zarówno wierzący, jak i niewierzący, katolicy, ewangelicy i przedstawiciele innych wyznań, Polacy i Słowacy, dyplomaci, działacze społeczni, biznesmeni i zwykli ludzie. Wszyscy chcieli oddać hołd Janowi Pawłowi II, który już dziś nazywany jest Wielkim. Po mszy każdy z obecnych zapalił symboliczny mały znicz – płomyk nadziei. Nie pozwólmy, aby ten płomyk zgasł w nas. mmn 8

NIEBA

D

nia 14.04.2005 r. w Rotundzie przy ulicy Zbrojničnej w Koszycach została otwarta wystawa artystów polskiej narodowości, mieszkających w Polsce, Czechach, na Węgrzech i Słowacji. Otwarcia dokonał Konrad Sutarski, prezes mniejszości narodowej na Węgrzech. Premiera wystawy miała miejsce w maju ubiegłego roku w Budapeszcie, po czym prace wędrowały po wielu węgierskich galeriach. Tą wystawą, za-

tytułowaną „Cztery Nieba”, przedstawiają się artyści z czterech krajów Grupy Wyszegradzkiej. Słowację reprezentują artysta Tadeusz Błoński, pedagog bratysławskiej VŠVU Ján Berger oraz jego córka Xénia Bergerová. W Rotundzie zawisło około 70 prac dwudziestu plastyków. Wystawa jest konfrontacją różnych stylów i technik artystycznych. W Koszycach można ją było oglądać do maja. zb

SpiszArt w Rzeszowie

W

ystawa SPISZ ART od kwietnia br. jest prezentowana w galerii WSIZ w Rzeszowie, dokąd dotarła po prezentacji w galerii TPSP „Przy Bramie” w Lubline. W obu polskich miastach prezentowali ją osobiście uczestnicy Workshopu – Maria Siuta-Górecka i Stanisław Górecki. Wernisaż w Lublinie zaszczyciło swoją obecnością wielu artystów środowiska lubelskiego. W Rzeszowie udostępniono ją publiczności na początku kwietnia, jednak ze względu na żałobę po śmierci papieża organizatorzy zrezygnowali z wernisażu. t&zb

UCZNIOWIE Z ŻYWCA BĘDĄ SIĘ UCZYĆ SŁOWACKIEGO

U

czniowie Zespołu Szkół Ekonomicznych w Żywcu (woj. śląskie) od nowego roku szkolnego będą się uczyć języka słowackiego, a ich koledzy z Dolnego Kubina na Słowacji – języka polskiego. „Mimo iż języki są do siebie podobne, docierały do nas sygnały od handlowców, przemysłowców, właścicieli hoteli i pensjonatów, wreszcie od samej młodzieży, że dobra znajomość języków po obu stronach granicy jest potrzebna, choćby przy rozmowach biznesowych” – powiedział rzecznik starostwa w Żywcu Stanisław Kucharczyk. Początkowo na naukę języka sąsiadów zaplanowano dwie godziny lekcyjne tygodniowo. Lekcje nie będą obowiązkowe, ale – zdaniem Kucharczyka – już wiadomo, że będą się cieszyły dużym zainteresowaniem. dw MONITOR POLONIJNY


•Z NASZEGO PODWÓRKA•Z NASZEGO PODWÓRKA•Z NASZEGO PODWÓRKA•

Marszałek Pastusiak na Słowacji

M

arszałek Senatu Longin Pastusiak rozpoczął 29 marca dwudniową wizytę w Bratysławie od spotkania ze słowacką Polonią. Podczas odwiedzin w Instytucie Polskim zachęcał, aby zwracać się do władz słowackich o większe wsparcie dla Polonii. „Zachęcam, by nowe władze Klubu, które mają być wybrane na kongresie za miesiąc, podjęły sprawę siedziby Polonii” – powiedział. Marszałek, dziękując Polakom na Słowacji za podtrzymywanie i utrwalanie polskości, przekazał polskiej szkole w Bratysławie pomoce naukowe – atlasy, książki i mapy. Szef słowackiego parlamentu Pavol Hrušovsky przyjął marszałka polskiego Senatu na zamku w Bratysławie, gdzie pod koniec lutego odbył się szczyt amerykańsko-rosyjski. Obaj politycy krytycznie odnieśli się do pomysłu poszerzenia Grupy Wyszehradzkiej, choć nie widzą problemu w konsultowaniu ważnych kwestii środkowoeuropejskich z większą liczbą państw niż tylko w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Longin Pastusiak rozmawiał z przedstawicielami słowackich władz o braku umów między obu krajami w dziedzinie

ochrony zdrowia i w sprawie wzajemnego uznawania tytułów i stopni naukowych. Także te kwestie, jak zapewnił, spotkały się ze zrozumieniem oraz obietnicą pomocy ze strony prezydenta Ivana Gašparoviča i premiera Mikulaša Dzurindy. Podczas obydwu spotkań politycy mówili też o sprawach mniejszości narodowych. „Powiedziałem, że odnoszę wrażenie, iż Słowacy w Polsce mają więcej przywilejów niż Polonia na Słowacji” – relacjonował Pastusiak. Jako przykład podał fakt, że Słowacy mają swój dom w Krakowie, a na swoje pismo otrzymują rocznie 250 tys. zł. Tymczasem Klub Polski nie ma własnej siedziby, a miesięcznik „Monitor Polonijny” dostaje rocznie (w przeliczeniu) 28 tys. zł. „Także słowaccy rozmówcy podejmowali problemy, które ich zdaniem, wymagają pewnej korekty” – podkreślił marszałek. Chodzi m.in. o to, że według Słowaków, władze polskie zbyt późno przekazują dotacje dla organizacji słowackich w Polsce. Zasygnalizowano też potrzebę odprawiania mszy św. w języku słowackim. Pastusiak zadeklarował, że zajmie się tymi sprawami. dw

Wiadomość z ostatniej chwili

W

dniach 23 – 24 kwietnia odbył się w Liptowskim Mikulaszu nadzwyczajny kongres Klubu Polskiego, którego celem był wybór prezesa organizacji polonijnej w związku z rezygnacją z tego stanowiska pani Lidii Grali-Bednarčikovej. Nowym prezesem jednogłośnie została wybrana pani Anna Tothová, reprezentująca do tej pory Klub w Komisji ds. Mniejszości Narodowych i Grup Etnicznych przy Urzędzie Rady Ministrów RS oraz w Ministerstwie Kultury RS. „Wybór na prezesa Klubu Polskiego jest dla mnie zaszczytem. Nowe obowiązki przyjmuję na rok, na próbę” –

MAJ 2005

powiedziała Anna Tothová, która jednocześnie poprosiła o cierpliwość i wstrzemięźliwość w ocenie jej działań jako nowego prezesa. „Dajcie mi Państwo sto dni, bym mogła się bliżej zapoznać z nowymi zadaniami i obowiązkami, a dopiero potem mnie oceniajcie”. Kwestię pełnienia obowiązków wiceprezesów Klubu Polskiego nowa prezes pozostawiła do rozstrzygnięcia na najbliższym spotkaniu Rady Klubu Polskiego, które zostało zaplanowane na połowę maja. Relacja z kongresu w następnym numerze MP.

P

rzegląd filmów Andrzeja Wajdy był jedną z głównych atrakcji festiwalu „Febiofest”. Rozpoczął go film „Popiół i diament“. Sam Wajda, który wziął udział w projekcji swojego filmu, wspominał czasy jego powstawania oraz swój pierwszy pobyt w Bratysławie „Byłem tu pięćdziesiąt lat temu, a to przecież połowa okresu od kiedy powstało kino!“. Sala kina „Tatra” była wypełniona po brzegi. Wśród publiczności nie zabrakło też ministra kultury RS Rudolfa Chmela i ambasadora RP w RS Zenona Kosiniaka-Kamysza. Zgromadzeni z zainteresowaniem śledzili losy bohaterów, nakręcone przez Wajdę w 1958 roku. mw

„Ch

ciałem być artystą plastykiem, ale zbyt bardzo nudziłem się sam ze sobą, wybrałem więc drogę reżysera, który zazwyczaj pracuje z dużą grupą ludzi“ – powiedział Andrzej Wajda na otwarciu wystawy swoich prac inspirowanych Japonią. Wajda zainteresował się sztuką japońską jeszcze podczas wojny, kiedy to w Krakowie została zorganizowana wystawa zbiorów z tego kraju. Prace Wajdy zostały pokazane w Instytucie Polskim w Bratysławie. Można je tam obejrzeć do 4 maja. mw

P

od koniec marca w ambasadzie polskiej powstało nowe stanowisko – oficera łącznikowego, czyli przedstawiciela polskiej policji i resortu spraw wewnętrznych i administracji – utworzone głównie w celu koordynacji i współpracy służb policyjnych Polski i Słowacji, które objął Zbigniew Chwaliński, I radca ambasady RP w RS. Wejście naszych krajów do Unii Europejskiej przyniosło zniesienie kontroli celnej. „To ogromne wyzwanie przed policją po otwarciu granic, sytuacja, która wymaga zwiększonej współpracy w celu ochrony obywateli tych krajów przed międzynarodową przestępczością zorganizowaną“ – powiedział „Monitorowi” Chwaliński. „Naszym zadaniem jest skutecznie chronić obywateli zarówno przed większymi przestępstwami, jak i mniejszymi, np. kradzieżami samochodów“. Podobną rolę koordynatora tych prac wyznaczyła Słowacja swojemu wysłannikowi w ambasadzie słowackiej w Warszawie. mw 9


Andrzej Wajda: Żeby osiągnąć amerykański

sukces, trzeba się bardzo napracować WYWIAD MIESIĄCA J Podczas gali wręczania Oscarów, kiedy został Pan nagrodzony Oscarem za całokształt pracy, powiedział Pan, że nasze filmy pokazywały okrucieństwa nazizmu i nieszczęścia, jakie niesie komunizm. Co teraz, po upadku komunizmu, ma do zaoferowania polskie kino? Oto pytanie, które nurtuje nie tylko polską kinematografię, ale też i czeską, słowacką, niemiecką. Mam wrażenie, że ciekawe byłoby pokazanie, jak dalece my jesteśmy częścią większej całości, którą jest Europa, przez pryzmat osobistych doświadczeń, rodzinnych powiązań. Przecież jest coraz więcej małżeństw mieszanych, coraz więcej młodych ludzi kształci się za granicą, szukając dla siebie swojego miejsca. Chciałbym zobaczyć w Polsce film, który pokazałby nowego bohatera – takiego, który nie narzeka, ale rozumie, że ta rzeczywistość daje niepowtarzalne szanse, których nie można przegapić. Kto jest takim bohaterem? Nie wiem. Czy zmierzy się Pan z tym tematem? Mam zupełnie inne plany – chciałbym zrobić film o Katyniu. To projekt, nad którym pracuję od kilku lat i, mam nadzieję, że jeszcze w tym roku będę go realizować. Mam trudności ze zdobyciem scenariusza, z którego byłbym zadowolony. 10

ednym z największych wydarzeń festiwalu filmowego „Febiofest” był przyjazd do Bratysławy Andrzeja Wajdy, który otworzył przegląd swojej twórczości filmowej. Zaraz potem miałam porozmawiać z Mistrzem, z którym zdążyłam się wcześniej umówić. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że kolejka czekających na wywiad jest długa, a lista „umówionych” już zamknięta – mnie na niej nie było. „Nie dam za wygraną” – szepnęłam w duchu, ze zdenerwowaniem myśląc o organizatorach, którzy czasami dezorganizują pracę innych (…). Spotkanie z Panem Wajdą – otwartym, cierpliwym i serdecznym spowodowało, że zapomniałam o nieprzyjemnościach tego wieczoru. Ciągnąc dalej wątek tematów filmowych, nawiążę do ostatnich wydarzeń – mam na myśli śmierć papieża. Powstało wiele filmów o Janie Pawle II, ale czy myśli Pań, że temat został wyczerpany? Sądzę, że w tej chwili to nie jest odpowiedni moment, by realizować taki film. Z pewnością jest to dobry temat na film artystyczny. Z tego ogromnego dzieła, jakim było życie papieża, należałoby wydobyć jeden fragment, w którym, jak w soczewce, pokazane byłoby wszystko, co się stało później. Według mnie takim momentem jest chwila, w której Wojtyła, już jako kardynał, wybiera się na konklawe, które go wybierze na papieża. Ciekawe jest to, co się z nim w tym czasie dzieje, kim jest, jak pojmuje świat, jak go widzą jego przyjaciele oraz wrogowie, czyli władze komunistyczne. Ten film odpowiadałby o tym, że konklawe wybrało najwłaściwszego człowieka. Właściwego nie dlatego, że on się sprawdził później, ale dlatego, że był gotowy do podjęcia się zadania, które potem tak wspaniale wykonał.

Jakie dostrzega Pan różnice między polskim kinem dawniej a dziś? Dawniej mieliśmy do dyspozycji utwory literackie, które przenosiliśmy na ekran. Pisarze interesowali się tymi samymi tematami co my – filmowcy. Natomiast dziś kino polskie, po wielu latach w służbie polityki, w służbie spraw społecznych, realizuje tematy dotyczące spraw osobistych jednostki. Dziś nie ma zbyt wielu utworów literackich, które dałoby się przenieść na ekran. Większość filmów powstaje na podstawie oryginalnych scenariuszy. Jak to, przecież podczas ostatnich kilku lat powroty do literatury, realizowane na polskim ekranie filmowym święciły triumfy. Po dzieła literackie sięgał i Pan, i Hoffman, i paru innych reżyserów. Ta tendencja się nie utrzyma, ponieważ wymaga olbrzymich środków. Widz chciałby zobaczyć na ekranie nasze dzieła klasyczne, ale nie ma chętnych, którzy by to sfinansowali. MONITOR POLONIJNY


To jakie widzi Pan możliwości rozwoju polskiej kinematografii? Polskie kino jest w trudnym momencie. Trudność polega między innymi na tym, że nie ma ustawy o kinematografii, która gwarantowałaby źródła finansowania nie tylko z budżetu państwa, ale i z telewizji publicznej i telewizji prywatnych oraz z innych źródeł, które byłyby opodatkowane na rzecz kinematografii. Trzeba sobie uświadomić, że tylko my, Polacy, możemy robić filmy w języku polskim. Takie kraje, jak np. Niemcy i Francja, dokonały tego „odkrycia” i wspierają swoje kinematografie. My dopiero zaczynamy żmudną drogę. U nas powstaje dosyć dużo filmów, ale w większości są to filmy bardziej przeznaczone do telewizji niż do kina. Czasami realizatorzy, by zdobyć środki finansowe, uciekają się do sposobów koprodukcji z innymi krajami. Oczywiście, że jest łatwiej, gdy na film „poskładają się” inMAJ 2005

FOTO: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

Dlaczego? Przecież te filmy są kasowe, albowiem, przynajmniej młodemu człowiekowi, łatwiej obejrzeć film niż przeczytać książkę. Zawsze taka inwestycja niesie ryzyko. Większość filmów, które powstają w Polsce, to filmy kameralne, zrobione za niewielkie pieniądze. Nie widzę dużych producentów, którzy chcieliby zainwestować duże środki w film polski. Dystrybucja filmu tylko w Polsce nie zwraca środków zainwestowanych w realizację projektu.

ne kraje, ponieważ nie tylko dzieli się koszta, ale gwarantowana jest dystrybucja w tych krajach. Jednak trudność polega na tym, że trzeba mieć wspólny temat, aby zrobić film z Włochami, Francuzami czy Niemcami.

rów. A robić film, nie mając zapewnionej dystrybucji filmowej w kinie, mając do dyspozycji tylko telewizję, to, według mnie, tylko połowa sukcesu. Filmy pokazywane w telewizji rozpływają się w natłoku programowym.

Pan chyba nie ma problemów z finansowaniem swoich filmów, bo przecież przed nagrodzonym Oscarem łatwiej otwierają się drzwi. Tak, chociaż muszę przyznać, że łatwiej otwierają się drzwi producentów niż dystrybuto-

Które kinematografie mają szansę obronić się przed ogromnym napływem kina amerykańskiego? Wydaje się, że wszystkie. Weźmy przykład niemieckiego filmu „Goodbye Lenin”. To film zrobiony w dawnym NRD. Ogromna niemiecka widownia w całych Niemczech i nie tylko zachwyciła się nim. Oto przykład tego, że istnieją tematy z przeszłości, pokazane w trochę inny sposób, które dziś widownia przyjmuje z zaciekawieniem. Nie inaczej było z czeskim filmem „Kola”, który nagle zachwycił wielu. Pewnie jest jeszcze szereg takich tematów z przeszłości, które inaczej oświetlone, inaczej opowiedziane, mogłyby poruszyć publiczność i trafić do widza. Jakie są mechanizmy przyznawania Oscarów dla filmów nieamerykańskich? Czy istnieje jakieś lobby? Na pewno istnieje jakieś lobby. Problem polega na tym, że, aby obcojęzyczny film mógł być zauważony przez Akademię, która się składa z kilku tysięcy członków, ten film musi tam dotrzeć. To rola dystrybutorów, którzy muszą przeznaczyć środki finansowe, by film został zauważony. 11


Czy to oznacza, że Czesi czy Niemcy ze wspominanymi wcześniej filmami „Kola” i „Goodbye Lenin” mieli lepszych dystrybutorów niż my Polacy? To bardzo dobre filmy, których atutem jest uniwersalność. My najczęściej robimy filmy dla swojej widowni, które nie bardzo mogą wyjść poza kraj, ponieważ ich kontekst historyczny czy obyczajowy jest lokalny, więc trudno, żeby zwróciły na siebie uwagę. Inna była sytuacja przed laty, kiedy zaciekawienie tym, co się dzieje za berlińskim murem było o wiele większe. Teraz, kiedy Europa się połączyła, trzeba zrobić coś takiego, co innych zaciekawi. Żeby osiągnąć amerykański sukces, trzeba się bardzo napracować. W Pańskich filmach przewinęło się wielu aktorów. Dla niektórych rola u Wajdy była przepustkę do sukcesu. Przywiązuje się Pan do „swoich” aktorów? Są tacy reżyserzy, którzy pracują zawszę z tą samą grupą ludzi: z tym samym operatorem, scenarzystą czy aktorami. Ja za każdym razem sięgam po inny temat, obsadzam więc innych aktorów, innego operatora, który wydaje mi się, że lepiej zrozumie dany temat, albo innego scenarzystę, bo właśnie jemu jest bliski dany problem. Miałem szczęście do kilku aktorów, którzy potem się rozwinęli. Są to np. Daniel Olbrychski czy Stasia Celińska. Niektórzy, jak Ewa Krzyżewska, której, wydawało się, „Popiół i diament” dawał szansę rozwoju kariery, czy Małgorzata Braunek porzucili kino. Polacy są dumni z Andrzeja Wajdy, który osiągnął międzynarodowy sukces. Jest Pan wizytówką Polaków, kimś, kim się chlubimy. Co Pan na to? Nie, nie chciałbym być tak odbierany. To byłoby dla mnie bardzo krępujące. Czuję się człowiekiem, który chce jeszcze zrobić jakiś film. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

Wystawa

Spisz Art w Austrii W

raz z mężem z niecierpliwością oczekiwaliśmy gości. Nasz dom miał się stać na kilka dni bazą wypadową dla artystów plastyków, którzy wzięli udział w plenerze zorganizowanym przez Tadeusza Błońskiego – „Spisz Art”. Celem „wypadów“ była Austria, gdzie w mieście Marchegg, tuż za słowackimi granicami, w tamtejszym zamku władze miasta zdecydowały się pokazać prace artystów polskich i słowackich powstałe ubiegłego roku na Spiszu. Od lewej: artysta z Austrii FRANZ RAUSCHER, MARIA SIUTA-GÓRECKA, wiceprezydent miasta Marcheg GERHARD MAYWAL, STANISŁAW GÓRECKI, JACEK MROWCZYK, JUSTYNA GRABOWSKA, HENRIETA ĽACHOVÁ, TADEUSZ BŁOŃSKI, DUŠAN BALÁŽ, ZDENKA BŁOŃSKA-ZÁBORSKÁ, ŠTEFÁNIA GAJDOŠOVÁ, prowadzący współpracę międzygraniczną RAIMUND SCHLEDERER, STANO STEHLIK

12

MONITOR POLONIJNY


Kilkudniowy zlot był okraszony emocjami: Klub Polski prezentuje prace plastyczne po raz pierwszy w Austrii! W naszym domu gościmy kilkanaście osób z Polski i z różnych miast Słowacji! Wszystko to dodało rumieńców wydarzeniom, a tych kilka dni spędzonych razem stało się „wakacjami“ w przededniu wakacji, ucztą dla duszy i, co tu dużo kryć, wielką frajdą towarzyską. Najważniejsze było jednak to, że zaistnieliśmy w imponującym zamku austriackim, leżącym w malowniczej okolicy nad Morawą, gdzie weekend 23 – 24 kwietnia otworzył sezon wiosenny nie tylko dla przylatujących bocianów (okolica słynie z niezliczonej ilości ich gniazd), ale i dla turystów. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

Do prezentacji polskich i słowackich twórców w Austrii doszło dzięki zaangażowaniu Helmuta A. Kurza


Krzysztof Kiljański to artysta, który zaskoczył wielu. W wieku około 40 lat stał się popularny, choć tworzył już wcześniej i znany był w świecie muzyków jazzowych. Nagraniem płyty „In The Room” w wytwórni „Kayax” jako podopieczny znanej wokalistki Kayah awansował na pierwsze miejsce w zestawieniu artystów, których płyty najlepiej sprzedają się w Polsce. Jego album „zepchnął” na czwarte miejsce dotychczasowe-

go lidera, Pat Metheny Group z albumem „The Way Up”. Szersza publiczność poznała Kiljańskiego pod-

czas niedawnego występu w ramach charytatywnego koncertu „Pokonamy fale”, który odbył się w niedzielę, 6 lutego, w Warszawie. Ten występ transmitowała telewizja, dzięki czemu wokalista mógł pokazać się nie tylko obecnym tam widzom, ale i telewidzom. Przypomnijmy jednak, że Kiljański ma za sobą także występ w eliminacjach festiwalu „TOPtrendy”. Zainteresowanie wokalistą niewątpliwie spowodowały udział Kayah

Svieži náhľad na súčasnosť I I I . fe s t i v a l p o ľs k é h o n e z á v i s l é h o f i l m u

S

talo sa dobrou tradíciou poľskej televízie TVP2 prezentovať začiatkom jari prehliadku nezávislej tvorby. V tomto roku sa III. Festivalu nezávislého filmu zúčastnilo 6 snímok. Tri celovečerné a tri krátkometrážne hrané filmy. Festival sa už od I. ročníka teší širokej priazni divákov.

14

Projekcie filmov i napriek neskorým vysielacím časom vzhliadlo vyše milión divákov. Práve oni hlasovaním rozhodujú o víťazovi festivalu. Pokiaľ minulý ročník najviac hlasov získala komédia „Baśń o ludziach Stąd“ Wladysława Sikory, kabaretného umelca, tento rok

MONITOR POLONIJNY


w nagraniu jednej z jego piosenek, zatytułowanej „Prócz Ciebie Nic“, oraz jej obecność w teledysku promującym płytę. Ciekawa barwa głosu, niekonwencjonalne rozwiązania muzyczne i relaksujący nastrój płyty sprawiają, że chcemy jej słuchać. Na płycie znalazło się kilka utworów w języku polskim (i to być może jest ciekawsze, bo oryginalniejsze), reszta została nagrana po angielsku.

MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

si diváci zvolili baladický film Dominika Matwejczaka „Krew z nosa“, ktorý získal cenu za réžiu na Koszalinskych Spotkaniach Filmovych Młodzi i Film. Príbeh sa odohráva medzi panelákmi Wrocłavského sídliska. I napriek skromným finančným prostriedkom zručne vykresľuje osudy troch mladíkov, ktorí sa často bezcieľne potulujú po sídlisku, sú napádaní skínmi a venujú sa hip-hopu. Režisér poňal film ako spoločensko-sociálnu analýzu popretkávanú inteligentným humorom a zábavnými dialógmi. Ďalším celovečerným titulom bol debut 26-ročného Jacka Naglowského „Katatonia“. Osudy mladých ľudí, ktorí sa snažia vynájsť vo svete dospelých,a ktorí prežívajú prvé sklamania v láske i životné porážky. Film vyhral na minuloročnom festivale nezávislého filmu v Gdyni spolu s dielom Grzegorza Lipca „Dzień w któMAJ 2005

Pojawiła się nowa płyta Maćka Maleńczuka pt. „Proste historie“, która na półkach sieci sklepów „EMPIK” zajmuje czwarte miejsce w sprzedaży. Jest to zapis koncertów, które odbyły się w klubach całej Polski na przełomie ubiegłego i bieżącego roku. Maleńczuk postanowił dać publiczności coś autentycznego – kilkadziesiąt piosenek w ich pierwotnej, nie upiększonej wersji. Dzięki temu udało się zachować niepowtarzalną atmosferą „spojrzenia publiczności prosto w oczy”. ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★

rym umrę“. Tento film bol práve jeden z najlepšie nakrútených a najodvážnejších. Tragikomický príbeh tridsiatnika, ktorý si začína uvedomovať, že prepadol životnej rutine, jeho rodinné vzťahy a profesná kariéra sa stávajú sériou ponižujúcich kompromisov.

Rozhodne sa pre radikálne riešenie. Prefarbí si vlasy na červeno, odíde od ženy a v práci dáva výpoveď. Grzegorz Lipiec je veľkou nádejou pre poľský film. Aj krátkometrážne filmy sa venovali peripetiám mladých ľudí. Dariusz Błaszczyk vo filme „Tylko jedna noc“ ich

zobrazuje ako bojazlivých, stratených ale túžiacich po ozajstných citoch. Režisér sa núti zamyslieť nad povrchnosťou vzájomných vzťahov. Maciej Odoliński vo svojom snímku „City“ demaskuje faloš, pretvárku a dvojakú morálku politikov vládneho aparátu. Jediný film, ktorý vznikol na základe literárnej predlohy Jana Himilsbacha je snímka Łukasza Pałkowského „Nasza ulica“. Historická sonda do duše mladého židovského chlapca odohrávajúca sa v malom poľskom meste v čase nemeckej okupácie. Tretí ročník festivalu potvrdil, že aj mimo hlavného prúdu kinematografie vznikajú diela, ktoré si zaslúžia pozornosť divákov, a že aj komorne ladené príbehy určené úzkemu okruhu ľudí si môžu získať záujem širokej vrstvy divákov. Do pozerania, PAVOL BEDROŇ 15


TO WARTO WIEDZIEĆ

K

ończyła się II wojna światowa. Wojska aliantów walczyły na terenie III Rzeszy, Armia Czerwona zdobywała Berlin. Wojska marszałków Żukowa, Koniewa i Rokossowskiego ruszyły do ataku na stolicę III Rzeszy, napotykając na twardy opór. Szturm Berlina rozpoczął się 25 kwietnia. Wzięło w nim udział pół miliona żołnierzy, przełamujących obronę liczącą 75 tysięcy żołnierzy niemieckich. W dniu 2 maja dowódca obrony miasta, gen. Helmuth Weidling, wydał rozkaz zaprzestania walki. Stolica III Rzeszy się poddała.

Maj 1945 roku

Wrocław

Berlin Tego samego dnia akt kapitulacji wojsk niemieckich podpisano we Włoszech, a 5 maja admirał Hans Georg von Friedeburg podpisał akt kapitulacji wojsk niemieckich w Holandii, Danii, Norwegii i w północnych Niemczech. Admirał Karl Dönitz, stojący na czele ostatniego rządu III Rzeszy, mającego siedzibę w Flensburgu w Schleswigu-Holsteine, zwrócił się do aliantów z propozycją kapitulacji na froncie zachodnim i prowadzenia nadal wojny z ZSSR. Propozycja została odrzucona i 7 maja o godz. 2.41 w kwaterze generał Dwighta D. Eisehowera w Reims generał Alfred Gustaw Jodl podpisał akt bezwarunkowej kapitulacji. Rozejm miał wejść w życie 9 maja o godzinie 0.01. Wybór miejsca historycznego podpisu i status dość przypadkowego reprezentanta ZSSR przywódca radziecki Józef Stalin uznał za zlekceważenie wkładu Związku Radzieckiego w zwycięstwo nad faszyzmem, za policzek wymierzony własnej i narodowej dumie. Zażądał powtórzenia aktu kapitulacji. 16

Akt podpisania bezwarunkowej kapitulacji powtórzono w dniu 8 maja, tym razem w radzieckiej kwaterze głównej na berlińskim przedmieściu Karlhorst. O godz. 22.30 marszałek Georgij Żukow, któremu towarzyszyli brytyjski marszałek lotnictwa Artur Tedder, amerykański generał Karl Spaatz oraz francuski generał Jean de Lattrre de Tassigny, przyjął bezwarunkową kapitulację od feldmarszałka Wilhelma Keitla, któremu towarzyszyli generał Hans Jürgen Stumpff oraz admirał Hans Georg von Friedeburg. W Moskwie, ze względu na dwugodzinną różnicę czasu, był już 9 maja i właśnie ten dzień w Związku Radzieckim i krajach, które znalazły się w sferze jego wpływów, w tym także w Polsce, był obchodzony jako Dzień Zwycięstwa. Rząd polski z niecierpliwością czekał na wiadomość o ostatecznym ustaleniu daty Dnia Zwycięstwa. W dniu 8 maja zebrał się na specjalnym posiedzeniu, z którego protokół zachował się w Archiwum Akt Nowych. Posiedzenie prowadził premier Edward Osóbka-Morawski. Jako pierwszy zabrał głos

prezydent Bolesław Bierut, mówiąc: „Formalna kapitulacja została już podpisana przez 3 mocarstwa w Berlinie. Mimo to działania na froncie wschodnim wciąż jeszcze trwają. Nie jest wyjaśnione, czy wojska niemieckie podporządkują się warunkom kapitulacji. Sytuacja wkrótce się wyjaśni. Przerwanie działań wojennych jeszcze nie nastąpiło, ale może mieć miejsce lada godzina. W związku z tym Związek Radziecki jeszcze się nie przyłączył do ogólnego święta zwycięstwa jako jedna ze stron walczących”. Jeśli chodzi o ustalenie daty święta toczyła się żywa dyskusja, tym żywsza, że członkowie rządu uznali wówczas, iż będzie to święto narodowe, bowiem, jak powiedział marszałek Michał Rola-Żymierski: „Data 11 listopada przestaje być dla nas aktualna i zaistniała konieczność ustalenia na przyszłość dnia święta narodowego”. Daty tego święta padały jednak różne. Wiceminister sprawiedliwości na tymże posiedzeniu referował projekt dekretu o ustanowieniu Święta Zwycięstwa na dzień 10 maja. Minister pracy i opieki społecznej uważał, że za dzień końca wojny należy uznać dzień ratyfikacji aktu kapitulacji. Mówiono więc o 8, 9, a nawet o 10 maja. Przeciw daMONITOR POLONIJNY


cie 10 maja ostro zaprotestował marszałek Rola-Żymierski, mówiąc: „Ustalenie Święta Zwycięstwa na 10 maja jest błędem historycznym. Wojna jest już zakończona. Podpisano akt złożenia broni i bezwzględnej kapitulacji. Mimo to nasza armia jeszcze maszeruje i walczy Armia Czerwona. Jeżeli kapitulacja w Niemczech będzie przyjęta tylko wobec Anglii i Ameryki, a nie Rosji, to wyciągnie się z tego konsekwencje wobec tych, którzy walczą. Uznanie 8 maja za Dzień Zwycięstwa jest wskazane ze względów historycznych. Możemy świętować 9 i 10 maja, ale dzień 8 maja jest Dniem Zwycięstwa”. Spory o datę uciął prezydent Bierut, zwracając uwagę, że istnieje „konieczność przystosowania się do sytuacji międzynarodowej. Będzie świętem jeden dzień dla wszystkich, którzy brali udział w wojnie. Churchill ogłosił dzień 8 i 9 maja Świętem Zwycięstwa. W skali międzynarodowej jeden dzień zostanie ustalony. W ciągu jutra wyjaśni się”. W głosowaniu zdecydowano o odłożeniu wydania dekretu dotyczącego ustanowienia Święta Zwycięstwa, a ustalenie jego daty pozostawiono rozporządzeniu prezesa Rady Ministrów. A „jutro”, tj. 9 maja 1945 roku w większych miastach Polski na wiecach już świętowano Dzień Zwycięstwa, do którego przyczynili się także Polacy, którzy w zmaganiach II wojny światowej uczestniczyli najdłużej, bo od 1 września 1939 roku do 8 maja 1945 roku, czyli do kapitulacji III Rzeszy. Polska była pierwszym krajem europejskim, który postawił Hitlerowi zbrojny opór, płacąc za to najwyższą cenę. Polacy wnieśli ogromny wkład w walkę zbrojną z Niemcami i to zarówno na wielu frontach Europy, jak i w okupowanym kraju. Już w styczniu 1943 roku Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie liczyły 116 000, a na początku 1945 roku 165 000

żołnierzy. W wojennych zmaganiach poległo z nich 15 000, w tym prawie 2 000 lotników, a ponad 1 200 zaginęło. W okupowanym kraju w szeregach Armii Krajowej i innych organizacji wojskowego i cywilnego podziemia działało około miliona ludzi. Straty samej Armii Krajowej oblicza się na 60 000 żołnierzy. To polski wywiad przekazał aliantom maszynę do łamania szyfrów, znaną jako „Enigma”, i dostarczył danych, umożliwiających zniszczenie zarówno zakładów produkujących rakiety V-2, jak i samego modelu pocisku, a także przesyłał tysiące informacji ułatwiających niszczenie potencjału wojennego III Rzeszy. Akcje sabotażowe, dywersja kolejowa to również bezpośredni polski wkład w zwycięstwo. Ważną rolę odegrali Polacy w czasie bitwy o Anglię, w obronie Tobruku, w bitwach pod Monte Cassino i pod Falaise oraz w walkach o Holandię. Nie zapominajmy też o polskich jednostkach wojskowych, tworzonych od 1943 roku w Związku Radzieckim; choć były one instrumentem polityki sowieckiej, to dla służących w nich żołnierzy liczyła się przede wszystkim możliwość powrotu do Polski z bronią w ręku oraz bezpośrednia walka z okupantem niemieckim. Do czerwca 1944 roku armia Berlinga liczyła 80 000 żołnierzy, a potem, w wyniku mobilizacji przeprowadzonej przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, zwiększyła się do ok. 250 000 osób. Ta armia latem 1944 roku uczestniczyła w zdobywaniu przyczółków na Wiśle, w 1945 roku stoczyła ciężkie walki na Wale Pomorskim, a następnie w operacji berlińskiej. Straty wojska polskiego, walczącego u boku Armii Czerwonej, wyniosły 17 500 zabitych, blisko 10 000 zaginionych i prawie 40 000 rannych. W walkach Warszawa na Wale Pomorskim życie straciło 5 000 polskich żołnierzy, a ponad 11 000 zostało rannych, w operacji berlińskiej zginęło 7 000, a ponad 17 000 zostało rannych. Historycy twierdzą, że tak duży procent strat wynikał z zasad walki przyjętych w Armii Czerwonej, według

których życie żołnierza nie było wiele warte i np. piechotę wysyłano pod ostrzał nieprzyjaciela dla rozpoznania jego sił. W Europie, w owym pamiętnym maju 1945 roku panowały radość i smutek, szczęście i rozpacz. Świętowano zwycięstwo, za które drogo zapłacono życiem wielu milionów ofiar. Na naszym kontynencie skończyła się najkrwawsza wojna, pozostało zaś

cierpienie, bowiem nie można było doliczyć się zamordowanych, zabitych i zaginionych, bardzo często całych rodzin. Największe straty w tej wojnie poniósł Związek Radziecki: zginęło ponad 8,5 miliona żołnierzy i ok. 18 milionów ludności cywilnej – każda rodzina miała kogo opłakiwać. Polski bilans strat był również przerażający; w tej najkrwawszej z krwawych wojen europejskich zginęło blisko 6 milionów obywateli polskich. Nic więc dziwnego, że w owe majowe dni nie było euforii. Polska straciła suwerenność, Związek Radziecki narzucił jej rząd, państwo utraciło ok. 20 procent swego dotychczasowego terytorium, kraj leżał w gruzach, miliony obywateli zginęło, a tysiące musiały się ukrywać w obawie przed sowieckimi represjami. Tragiczna była wówczas dla Polaków utrata ziem wschodnich. Po z górą pięćdziesięciu latach od tego wydarzenia historyk Andrzej Friszke napisał: „Do świadomości Polaków z trudem docierała prawda, że gdyby nawet jakimś zrządzeniem losu Polska otrzymała część wschodniej Galicji [...] przyszłoby jej toczyć ciężką walkę z narodowym ruchem ukraińskim, a Lwów stałby się polskim Belfastem”. Nic dziwnego, że w Polsce radość z wyzwolenia zmącona była u wielu niepewnością oraz obawami o losy ojczyzny, ale trzeba było odbudować miasta, domy, życie rodzinne, zapewnić egzystencję tysiącom sierot oraz kalek i właśnie te cele jednoczyły wówczas ludzi spragnionych codzienności. DANUTA MEYZA-MARUŠIAK 17


Czas kukułczych gniazd W

2001 roku na tych samych łamach zachęcałam czytelników do przeczytania powieści Zbigniewa Dominy Syberiada polska, na którą czekałam ponad dwadzieścia lat. Tyle bowiem czasu upłynęło od chwili, gdy jej autor w pewną czerwcową noc, przedłużoną o brzasku słońca spacerem nad Dunajem, opowiadał nam BLIŻEJ o swym dzieciństwie i dojrzewaniu. Ten, kto po książkę POLSKIEJ KSIĄŻKI sięgnął, szybko zrozumiał, że musiało upłynąć znacznie więcej lat, nim autor zdecydował się ją wydać. Wiele musiało się zmienić w Polsce i na świecie, by powieść o losach dzieci, kobiet i mężczyzn masowo deportowanych z Kresów przez władze radzieckie na daleką Syberię mogła się ukazać, a także by autor uwolnił się od cenzury i autocenzury. Po trzech latach Domino wydał bezpośrednią kontynuację Syberiady polskiej, powieść Czas kukułczych gniazd (Wydawnictwo „Studio Emka”, Warszawa 2004). Tak jak u podstaw Syberiady... legła prywatna syberiada jej autora, który miał 11 lat, gdy spod Zaleszczyk z rodziną i sąsiadami trafił na Syberię, tak i teraz osobiste doświadczenia, obserwacje, przeżycia i przemyślenia stoją u podstaw Czasu kukułczych gniazd. Ich autor też należy do tych Polaków, o których współczesny historyk Andrzej Friszke napisał: „Wyrwani ze swych małych ojczyzn i przerzuceni na zupełnie obce im tereny Polacy z Kresów byli chyba największymi przegranymi tej wojny”. Akcja powieści Czas kukułczych gniazd rozpoczyna się w słoneczny czerwcowy ranek 1946 roku, gdy „transport kolejowy PT 2564, zmierzający z Irkucka nad Bajkałem, wolno przetoczył się przez 18

graniczny most na Bugu i stanął na stacji w Terespolu. Tym transportem po sześciu latach syberyjskiej katorgi wracali do kraju polscy zesłańcy”. Wracali nim też bohaterowie Syberiady polskiej, którzy ją przeżyli. Dalej Domino pisze: „Polska! »Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie; Ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto cię stracił...« Nikt przed Mickiewiczem i nikt po nim nie potrafił tak wzruszająco i prawdziwie oddać stanu ducha powracającego do Polski zesłańca”. Ludzie z transportu PT 2564 trafiają na Ziemie Odzyskane, młodszym czytelnikom bardziej znane jako Ziemie Zachodnie. Na stronach powieści rozgrywa się proces wtapiania się w nową rzeczywistość i to nie tylko społeczną i polityczną, ale także w nową sytuację cywilizacyjną i obyczajową. Wszystko jest tu inne niż na zamie-

szkiwanych przed syberiadą Kresach wschodnich. Bohaterowie porównują, wspominają, szukają podobieństw, gdy przyjdzie czas żniw, koszą, czego nie posiali, tak jak inni koszą to, co sami posiali. Trzymają się razem, łączy ich przeszłość, ta syberyjska i ta wcześniejsza – podolska. Teraz dzielą się wspólnymi niepokojami, radościami, jak i wiadomościami o losach tych, co zostali na Podolu, i sąsiadów, którzy osiedlili się w innych regionach Polski. Czas kukułczych gniazd to pierwsza polska powieść, która tak szeroko i wnikliwie obrazuje ów trudny proces wtapiania się w nową rzeczywistość, proces tworzenia tej nowej rzeczywistości w pierwszych powojennych latach na zachodnich kresach Polski, gdzie spotkali się uchodźcy i przesiedleńcy z różnych stron. Domino z wielką szczerością i odwagą pokazuje nie tylko losy swych rodaków, pokazuje również i swój los, bowiem narrator nosi wiele cech autobiograficznych pisarza. Autorowi nie brak też tej odwagi i szczerości przy obrazowaniu tragedii rdzennej ludności niemieckiej Ziem Odzyskanych, której część porzuciła swoje rodzinne gniazda jeszcze przed nadejściem Armii Czerwonej i Wojska Polskiego, ponosząc w toku pośpiesznej ewakuacji wielkie straty i cierpienia. Losy tej części, która pozostała, przeplatają się z losami Zabużan, którzy także zrządzeniem historii musieli MONITOR POLONIJNY


opuścić swe gniazda na wschodzie, by trafić do cudzych gniazd i w nich wychowywać swoje potomstwo. Czas kukułczych gniazd, podobnie jak wcześniejsza Syberiada..., to powieść o ludzkich losach i losy te, podobnie jak w innych powieściach Zbigniewa Dominy, tworzą fresk charakterystyczny dla klasycznej epiki, opowiedziany pięknym językiem, w którym pobrzmiewa zabużańska

melodyjność. Jego postacie kreślone są tak, jak potrafią to czynić tylko doświadczeni pisarze. A Domino takim pisarzem jest. Syberiada polska i Czas kukułczych gniazd to ostatnie i bez wątpienia najlepsze powieści Dominy, który ponadto napisał m.in. Błędne ognie, Złotą pajęczynę, Bukową Polanę, Cedrowe orzechy, Pszenicznowłosą, Sztorm, Bramę niebieskiego spokoju, Notatki

Nie lękajcie się...

OKIENKO JĘZYKOWE

W

tym smutnym okresie po śmierci papieża Jana Pawła II trudno pisać o sprawach zwykłych. Czas żałoby, szczególnie mocno przeżywanej przez Polaków, ale nie tylko, bowiem cały świat choć na chwilę zatrzymał się w zadumie, to czas szczególny. Długo zastanawiałam się, który z problemów językowych wart byłby poruszenia właśnie przy tej okazji, ale żaden nie wydał mi się godny. Śmierć wielkiego człowieka przewartościowała wszystko. Jan Paweł II był bowiem postacią wyjątkową. Swoje nauki przekazywał nam podczas wygłaszania homilii, czyli kazań objaśniających tekst biblijny, ale wówczas nie bardzo go słuchaliśmy. Cieszyliśmy się z tego, że On, papież i równocześnie Polak, jest z nami. Teraz go zabrakło, ale pozostały jego słowa, do których przywiązywał niezwykłą wagę. Każde z nich było głęboko przemyślane, odpowiednio dobrane. Zatem w tych trudnych chwilach, zamiast rozpisywać się na temat języka polskiego i jego zawiłości, zachęcam Państwa do wczytania się w prawdy, które Jan Paweł II pozostawił nam w spuściźnie. Wielokrotnie powtarzał przy różnych okazjach: „Nie lękajcie się...”. Nie lękajmy się więc i słów, które nam przekazał, a które ze względu na styl i częste przywołania pochodzące z Pisma Świętego i z łaciny nie są proste. Postarajmy się jednak te teksty zrozumieć i według nich żyć, a wówczas świat będzie piękniejszy. MARIA MAGDALENA NOWAKOWSKA MAJ 2005

spod Błękitnej Flagi. Jego proza tłumaczona była na francuski, rosyjski, ukraiński, białoruski, bułgarski, słowacki, gruziński i kazachski. Polecam lekturę Czasu kukułczych gniazd w przekonaniu, że stanie się ona dla czytelników nie tylko nieocenionym źródłem wiedzy o polskich powojennych losach, losach zwykłych ludzi, ale także silnym przeżyciem emocjonalnym. DANUTA MEYZA-MARUŠIAK

„ [...] wszyscy Polacy, zarówno ci, co mieszkają na Zachodzie, jak i ci, co mieszkają na Wschodzie, jak też ci, co mieszkają poza Polską, wśród różnych narodów, na tylu kontynentach... Ufam, że mnie słyszą! Ufam, że nas słyszą! Ufam, że mnie słyszą. Trudno by mi było pomyśleć, żeby jakiekolwiek polskie czy słowiańskie ucho, w jakimkolwiek zakątku globu, nie mogło usłyszeć słowa papieża Polaka i Słowianina“. (JAN PAWEŁ II, GNIEZNO 1979) „Proszę was: - abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało, - abyście od Niego nigdy nie odstąpili, - abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On wyzwala człowieka, - abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest największa, która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu. (JAN PAWEŁ II, KRAKÓW 1979) 19


Z

nów, niestety, okazać się może, że to, co piliśmy i nazywaliśmy dotychczas koniakiem, nawet koło koniaku nie stało…

Co to jest koniak?

Ojczyzną koleżakowane, natomiast skrót niaku jest FranS.O. informuje jakoby koniak cja, a właściwie miał 25 lat, zaś X.O. – 40 lat. tylko pewne jej Oznacza to oczywiście tylko prowincje, takie to, że w butelce znajduje się jak Charente, odrobina tak starego koniaku, Saintonge i Auale firma gwarantuje dobrą janis. Historia tego kość całej zawartości. napoju wiąże się Poszczególni producenci stoz wojną stuletnią sują też inne metody znakomiędzy Anglią wania swoich wyrobów, np. i Francją, profirma „Martell” oznacza je nawadzoną w latach 1337 – 1453. stępująco: Wtedy to francuska miejscowość 3 gwiazdki – odmiana popularna, Cognac została oblężona przez Medaillon V.S.O.P. – stary trunek, Cordon Bleu – najwyższa próba trunku. Anglików. Tamtejsi hodowcy winogron nie mieli wówczas odpowiedniej Firma „Curvoisier” robi to tak: 3 gwiazdki – popularny trunek, ilości beczek do przechowywania wiV.S.O.P. – stary trunek, na, wobec czego musieli rozpocząć Napoleon – najstarszy i najlepszy trunek. jego destylację. W ten sposób powstał koniak (z francuskiego: cognac). Od 1909 roku we Francji oboJest on wytwarzany z najlepszych wiązują przepisy mówiące, że koniagatunków białego wina, które pod- kiem możemy nazywać tylko trunki daje się destylacji, a następnie doj- wyrabiane w wyżej wspomnianych rzewaniu w dębowych beczkach ze regionach Francji. Trunki produkostarych 80- lub nawet 100-letnich wane w innych regionach bądź z indrzew. Oczywiście im dłużej nych gatunków winogron koniak w nich przebywa, noszą nazwę „brandy”. Rówtym lepiej, tym piękniejsza nież trunki produkowane jego złocista barwa oraz w innych krajach nie mogą nolepszy aromat. Tak można go sić nazwy „koniak”, lecz „branprzechowywać do pięćdziedy”. W Polsce i Jugosławii zasięciu lat, potem jakość trunmiast tej nazwy używamy Dyplomacja określenia „winiak”. ku niestety się pogarsza. i nie tylko Na etykietach butelek z koJeśli chodzi o podawanie koniakiem nie podaje się roku pro- niaku, brandy czy winiaku, to podadukcji, tak jak przy winach. Umiesz- jemy je wyłącznie do kawy, w pękacza się natomiast różne inne oznako- tych kieliszkach na krótkiej nóżce. wania, jak skróty literowe i gwiazdki. Kieliszki takie lekko zwężają się ku Tak więc koniaki średniego gatunku górze – co pozwala się delektować oznacza się trzema lub pięcioma zapachem trunku. Kształt ich pozgwiazdkami. Koniaki wieloletnie wala też na ogrzewanie zawartości będą już opisane skrótami, np. V.O.P., w dłoni, co podnosi zalety smakowe co oznacza Very Old Product (‘bar- trunku, który lubi temperaturę podzo stary wyrób’) lub V.S.O.P., czyli kojową, a nawet wyższą. NA PODSTAWIE „PRZYJĘĆ W BIZNESIE Very Superior Old Pale (‘bardzo stary, I NIE TYLKO” ORAZ „PROTOKOŁU pierwszorzędny wyrób’). Skrótami DYPLOMATYCZNEGO” E. PIETKIEWICZA V.V.S.O.P., V.V.E.S.O.P. oraz X.O. znakowane są trunki wyjątkowo długo OPRACOWAŁA KATARZYNA KOSINIAK-KAMYSZ 20

•ŻYCZENIA• Pani Lidii Grali-Bednarčikovej, która przez siedem lat pełniła funkcję prezesa Klubu Polskiego, chcemy złożyć podziękowanie za opiekę nad redakcją miesięcznika „Monitor Polonijny”, życząc wielu sukcesów w życiu osobistym i zawodowym. Nowej prezes, pani Annie Tothovej, życzymy owocnej pracy w Klubie Polskim. Redakcja Panu Antoniemu Jabłońskiemu, który w maju obchodzi 88. urodziny, życzymy dużo zdrowia, radości i jednocześnie dziękujemy za zaangażowanie na rzecz naszej organizacji polonijnej Klub Polski Region Bratysława Z okazji pięknego życiowego jubileuszu naszej drogiej solenizantce Jadwidze Vargovej życzymy zdrowia i długich lat w szczęściu i zadowoleniu w życiu osobistym i zawodowym. Dziękujemy za jej wielkie serce i pomoc okazywaną członkom Klubu Polskiego i każdemu człowiekowi będącemu w potrzebie. Członkowie KP Martin Naszemu miłemu koledze, Gabrielowi Petrašowi, z okazji 40. urodzin serdeczne życzenia zdrowia, szczęścia w życiu rodzinnym, sukcesów w pracy zawodowej oraz w działalności artystycznej składają przyjaciele z Trenczyna oraz pozostali członkowie KP Region Środkowe Poważe Szczęśliwym rodzicom – Marii i Witoldowi Berłom – przekazujemy najserdeczniejsze życzenia z okazji przyjścia na świat córeczki – Klaudii, która urodziła się 10 marca 2005 r. w Martine. Klub Polski Martin MONITOR POLONIJNY


•OGŁOSZENIA•OGŁOSZENIA•OGŁOSZENIA•OGŁOSZENIA•OGŁOSZENIA• Miejscowe koło Trenczyn zaprasza czytelników „Monitora” oraz wszystkich członków Klubu Polskiego na wernisaż wystawy prac naszego artysty – jubilata Gabriela Petraša – malarza grafika polskiego pochodzenia, zamieszkałego w Trenczynie, oraz zaproszonych artystów amatorów z Polski i Czech, który odbędzie się dnia 5 lipca w Trenczynie. Impreza ta, połączona ze spotkaniem Polaków i Polonii nie tylko Środkowego Poważa, odbędzie się w ramach spotkania „Przyjaźń bez granic”. Dokładniejsze informacje podamy w następnym numerze „Monitora Polonijnego”. Renata Straková – KP Trenczyn

Szanowni Państwo, Na prośbę naszej Czytelniczki z Warszawy – Elżbiety Juranyi, która długie lata mieszkała na Słowacji (patrz: „Monitor” nr 2/2004) dołączamy do majowego numeru „Monitora” ankietę, na podstawie której będzie ona mogła opracować dane dotyczące nas – Polaków mieszkających na Słowacji. Wypełniając ankietę, pomożemy naszej koleżance w przygotowaniu pracy magisterskiej na temat „Polska mniejszość narodowa na Słowacji“. Odpowiedzi na pytania umieszczone w kwestionariuszu prosimy przesłać pod adresem podanym na kopercie (koperty zaopatrzone są w znaczek pocztowy) do 30 czerwca. Redakcja

Klub Polski Region Bratysława zaprasza na przedstawienie teatralne amatorskiego teatru polskiego z Wiednia „Studio Teatralne Aa”, które przygotowało przedstawienie pt. „Vademecum”, będące adaptacją książki Stanisława Iłowskiego „Vademecum teatru amatorskiego”. Przedstawienie odbędzie się 21.05.2005 r. (sobota) o godz.19.00 na Jakubovym nám. 2 w „Studiu 12”. Impreza jest przygotowywana z okazji święta uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Wstęp wolny.

Wydział Konsularny Ambasady RP informuje, że nowelizacja Ustawy o Szkolnictwie Wyższym, którą przyjął Sejm RP, dopuszcza przyznawanie stypendiów rządu polskiego osobom polskiego pochodzenia/narodowości polskiej, zamierzającym studiować w Polsce. Wydział Konsularny prosi ewentualnych kandydatów na studia wyższe do Polski na rok akademicki 2005/2006 o kontakt do 15 maja br. Tel: 02/54 41 31 74, 54 41 31 96, fax: 02/544 13 193; e-mail: wydzialkonsularny@zoznam.sk.

Szanowni Czytelnicy, Ogłoszenie dotyczące wypłat rekompensat w ramach Unii Europejskiej było żartem primaaprilisowym. Dziękujemy za wszystkie telefony z pytaniami, które świadczą o tym, że uważnie czytacie nasze czasopismo i interesujecie się życiem REDAKCJA polonijnym.

Informácie k hosťovaniu Národného divadla z Varšavy: V jubilejnej 85. divadelnej sezóne pokračuje Činohra SND v projekte SLOVENSKÉ NÁRODNÉ DIVADLO A JEHO PRIATELIA, teda v pozývaní zahraničných činoherných divadiel, s ktorými má úzke výmenné kontakty. V tomto roku sa akcie /okrem Slovinského národného divadla z Ľubľany a Juhoslovanského činoherného divadla z Belehradu/ zúčastní aj Národné divadlo z Varšavy, ktoré 10. mája o 19. hodine uvedie v Divadle P. O. Hviezdoslava hru jedného z najvýznamnejších súčasných poľských dramatikov Tadeusza Slobodzianeka MERLIN v réžii mladého slovenského režiséra Ondreja Spišáka. Vstupenky sú v predaji v oboch pokladniciach Činohry SND, teda: - na Laurinskej 20 – pokladňa je otvorená v pracovných dňoch od 12. do 18. hodiny a 30 min. pred každým večerným predstavením /ak nie je vypredané/ - na Komenského námestí – pokladňa je otvorená • v pracovných dňoch od 12. do 17,30 hod. • v sobotu od 9,00 do 13,00 hod. Ceny vstupeniek:, 150,-, 130,- a 100,- Sk, Zľavy: 50 % - né pre študentov, dôchodcov, vojakov ZS, občanov zdravotne postihnutých a držiteľov karty EURO 26. Hra bude simultánne tlmočená do slúchadiel

Z P RO G R A M U I N S T Y T U T U P O L S K I E G O W B R AT YS Ł AW I E P O L E C A M Y : • 6.05. /piątek/ – Holíč, Centrum Kultury i Sportu. Wernisaż wystawy plakatów Mariana Oslislo • 8-12.05. W RAMACH PROJEKTU KWARTET KRAJÓW V4: I. 8.05. /niedziela/, godz. 15.00 – Bratysława, Pałac Prymasowski, Sala Lustrzana. Międzynarodowy panel dyskusyjny z udziałem prof. Tomasza Szaroty z Instytutu Historii PAN z okazji 60. rocznicy zakończenia II wojny światowej i 1. rocznicy wstąpienia do UE II. 10.05. / wtorek/, godz. 17.00 – IP Bratysława. Wernisaż wystawy plakatów z okresu II wojny światowej ze zbiorów MAJ 2005

Biblioteki Narodowej w Warszawie III. 12.05. /czwartek/, godz. 19.00 – Bratysława, kino Mladosť. Projekcja filmu Kornblumenblau (1988), reż. Leszek Wosiewicz IV. 12.05. /czwartek/, godz. 20.00 – Bratysława, Hviezdoslavovo nam. Koncert jazzowy Jerzy Małek Septet • 9.05. /poniedziałek/, godz. 21.00 – Uniwersyteckie Centrum Pastoralne, Bratysława, Mlynská dolina 36. Projekcja komedii S. Barei pt. „Nie ma róży bez ognia” • 19.05. /czwartek/, godz. 19.00 – Filharmonia Słowacka, Bratysława.

Koncert symfoniczny Orkiestry Filharmonii Słowackiej pod dyrekcją Marka Pijarowskiego (solista Filip Pogády – skrzypce). Program: Wojciech Kilar – Orawa; Camille Saint-Saens – Koncert na skrzypce i orkiestrę nr 3 h-mol op. 61; Piotr Czajkowski – Symfonia nr 6 h-mol Patetyczna op. 74. • 25.05. /środa/, godz. 16.30 – IP Bratysława. Spotkanie autorskie z poetą Tomaszem Różyckim, laureatem Nagrody Kościelskich z 2004 roku • 31.05. /wtorek/, godz. 16.30 – IP Bratysława. Otwarcie wystawy grafik prof. Jana Pamuły, rektora ASP w Krakowie 21


M

oje prvé spomienky na Poľsko sa spájajú s útlym detstvom a s mestom Katovice. Do Katovíc som chodieval s mamou navštíviť moju babku. Doteraz si pamätám na Katovice, celé čierne od uhoľného prachu, ale aj na nezabudnuteľné výlety do Beskýd – na husté lesy plné hríbov a malín i na malé dedinky schované ďaleko od civilizácie. Neskôr sa Poľsko stalo najmä cieľom mojich pracovných ciest. Ako výskumný pracovník, pre ktorého je novinárstvo iba koníčkom a príležitostným zamestnaním, ma fascinovala poľská vedecká produkcia v odboroch história a politické vedy. Ešte počas vysokoškolského štúdia som sa mohol presvedčiť, že na rozdiel od Slovenska a iných krajín východného bloku, kde roky komunizmu zanechali v humanitných vedách doposiaľ nezahojené jazvy v podobe degradácie kvality historických diel, si v Poľsku história udržala vysoké štandardy. Týkalo sa to aj kníh, ktoré sú predmetom môjho záujmu z oblasti najnovších dejín a dejín východnej Európy. Dokonca aj mnohé práce, vydané v rokoch neslobody, si udržali vysokú úroveň. Môžu inšpirovať súčasníka aj bez toho, aby musel čítať „medzi riadkami.“ Moje sympatie si získali poľskí intelektuáli, ktorí si zachovávali nielen vysokú erudíciu, ale aj osobnú statočnosť. Poľsko sa mi tak spája s plnými kuframi kníh, ktoré si odtiaľ vozím z každej návštevy. Najčastejším cieľom mojich ciest do Poľska sa v posledných rokoch stala Varšava. Spája sa mi s vynikajúcimi priateľmi, ktorých som tam mal možnosť spoznať. Toto mesto sa mi dokonca na deväť mesiacov stalo domovom, keď som tam získal medzinárodné štipendium. Priznávam sa, že podobne ako mnohým Poliakom, ani mne Varšava príliš neprirástla k srdcu. Aj keď na mňa pôsobila vždy chladno a neosobne, predsa len 22

POLSKA Oczami słowackich dziennikarzy

JURAJ MARUŠIAK publicista má miesta, kam sa vždy rád vraciam. Na prvom mieste sú to samozrejme nezabudnuteľné Lazienki a ďalšie parky, kam sme sa chodili prechádzať po dlhej a veľmi studenej poľskej zime. Samozrejme, je to aj miniatúrna Starówka, a v neposlednom rade príjemná nová budova knižnice Varšavskej univerzity, kde sa dala práca spojiť s romantickými prechádzkami po parku na jej streche. Neďaleko odtiaľ sa dalo relaxovať pri prekvapujúco dobrom poľskom pive priamo na brehu Visly pod holým nebom. Škoda, počul som, že tie príjemné pivárne priamo na pontónoch už zrušili… Oveľa viac ako Varšava, pripomínajúca Moskvu, mi však učarili mestá ako Krakov, Lublin, Gdansk a Wroclaw. Sú to mestá,

ktoré si zachovali svoj šarm a aj keď napríklad Lublin rozhodne nie je taký bohatý ako Varšava, čo sa podpisuje na stave jeho historických pamiatok, prechádzka po týchto mestách je skutočným zážitkom. Historické námestia i malebné zákutia sú nádherné a romantické cez deň i neskoro večer… Keďže mojím ďalším koníčkom je fotografovanie, z týchto miest si odnášam aj ďalšie suveníry v podobe fotografií. Nemôžem zabudnúť ani na križiacky zámok v Malborku. Poliaci sa chvália, že je najväčším zámkom v strednej Európe. Neviem to presne posúdiť, ale v každom prípade pri všetkej svojej majestátnosti jeho veže a hradby z červených tehál mi pripadali ako rozprávkové. Nehovoriac už o veveričke na zámockom nádvorí, ktorá vydržala turistom pózovať tak dlho, až som si myslel, že je na batérie. Našťastie nebola… Malbork, ale aj Wawel, ale aj početné poľské mestá, krčmičky na krakovskom Kazimierzi a samozrejme, obnovená Varšava, sú svedectvom dobrej práce poľských reštaurátorov, ktoré sa aj vďaka nim nestali iba strediskom bánk a úradov. Tých zážitkov by som tu mohol vymenovať ešte mnoho. V neposlednom rade je zážitkom aj poľská kinematografia. Teraz nemám na mysli iba „vážne“ filmy Andrzeja Wajdu či Krzysztofa Kieślowského, ale aj vynikajúce poľské komédie. Dávno som sa tak výborne nezasmial ako na gangsterských komédiách Olafa Lubaszenka Chłopaki nie płaczą alebo Poranek kojota. Je len škoda, že slovenský divák ich asi nikdy neuvidí, keďže preklad dialógov by bol určite veľmi náročný… MONITOR POLONIJNY


Rower Czerwona rama i czarne opony błyszczące błotniki i dzwonek dwa koła, hamulce, siodełko i łańcuch mój pojazd, metalowy przyjaciel - rower W maju nie tylko przyroda szaleje. Szaleją rowerzyści – ze szczęścia! Ten miesiąc jest stworzony wprost dla nich. Jest już ciepło, ale nie gorąco, deszcz pada tylko czasami, a przed nimi kilometry zielonych ścieżek rowerowych. Czy jeszcze pamiętacie, kiedy nauczyliście się jeździć na rowerze? Na początku pewnie nie było to takie proste. Przypominacie sobie, jak wyglądał Wiecie, kiedy został skonwasz pierwszy rower? A pamiętacie, jak się struowany pierwszy rower? Wycieszyliście z pierwszego samodzielobraźcie sobie, że ponad 150 lat nego ,,kółka” około bloku? temu! Oczywiście wtedy w ogóle nie był podobny do tych, na których jeździ się współcześnie. Pierwszy rower miał co prawda dwa koła i kierownicę, ale nie miał pedałów – by jechać, trzeba było odpychać się nogami! Stopniowo udoskonalany wynalazek zyskał ogromne koło przednie i malutkie tylne. Na pewno go widzieliście na starych pocztówkach albo filmach. Dzisiaj na rowerze jeżdżą miliony, a może nawet miliardy ludzi na całym świecie. Specjalnie dla nich są przygotowywane rowerowe trasy, mapy, rajdy i wycieczki. Nie siedźcie więc w domu przed telewizorem! Maj jest raz w roku! Dołączcie! W grupie jeździ się weselej!

Zanim wyruszycie na ścieżkę rowerową, pamiętajcie – kask na głowę, światełko odblaskowe, dzwonek, porządnie nadmuchane opony i rozsądek!

MAJMAJ 2005 2005

STRONĘ OPRACOWAŁA MAJKA KADLEČEK

23


TRUFLE CZEKOLADOWE SKŁADNIKI: • 500 g gorzkiej czekolady • kakao albo wiórki kokosowe do obtoczenia trufli • 2 łyżki bardzo mocnej kawy • 1 kostka masła • 1/2 szklanki mleka • 4 żółtka

WYKONANIE: Czekoladę pokruszyć w metalowej misce i wstawić na garnek z gotującą się wodą (kąpiel wodna). Następnie do miski z czekoladą wlać mleko i kawę. Podgrzewać, mieszając tak, by powstała jednolita czekoladowa masa. Żółtka oddzielić od białek i dodać do czekolady. Masło pokroić w kawałeczki i rozpuścić w masie. Całość przelać do naczynia z płaskim dnem, ostudzić i wstawić do zamrażalnika na 10-20 minut, by stwardniała. Na dno oddzielnego naczynia wysypać kakao albo wiórki kokosowe. Przygotować naczynie z zimną wodą i kostkami lodu, w którym należy zanurzać ręce (dzięki czemu masa nie będzie się do nich przyklejać), z zastygłej czekolady formować kulki o średnicy 2 cm, a następnie obtoczyć je w kakao lub wiórkach. Tak przygotowane trufle wstawić na kilka godzin do lodówki. FOTO: STANO STEHLIK

W maju mamy dwie możliwości. Możemy powiedzieć: „Ojej! Znowu te smutne klimaty – bzy, łzy i podobne bzdury” i... ignorować je albo wzdychać w nocy, płakać w poduszkę, mieć włos rozwiany, spojrzenie nieprzytomne... Jeśli wybierzemy tę drugą możliwość, czekają nas ciężkie czasy – pracować się nie chce, jeść się nie chce... Tylko patrzeć się chce na nieskończone wschody i zachody słońca, księżyca, gwiazd i wszystkich pozostałych ciał niebieskich. Ale nie samą miłością człowiek żyje – jeść trzeba. Na pewno już słyszeli Państwo historie opowiadane przez małżonków z wieloletnim stażem, jak wyglądały ich gastronomiczne początki. Najczęściej potrafili zrobić kanapki, w lepszym przypadku jajecznicę oraz wstawić wodę na herbatę... A jacy wtedy byli w sobie zakochani... Latka lecą – na stół „wjeżdżają“ coraz bardziej wyszukane dania i napoje, ale coś jest już nie tak... Chyba lepiej smakowały sardynki w sosie pomidorowym, jedzone dwadzieścia lat temu w nie urządzonej kawalerce. Jeśli mogę wybierać, to, przyznaję z ręką na sercu, zamiast superdań wybieram parówki, zupki w proszku, jajecznicę pięć razy w tygodniu, spaghetti bez końca, ciasta z zakalcem, twarde kotlety itd., itp. A może nie wszystko stracone? Podobno najbardziej znany amant Casanova polecał jako afrodyzjak czekoladę... Spróbować nie zaszkodzi.

,,Zakochanemu tak szczęśliwie, Tak nieszczęśliwie, jak ja umiem, Najlepiej spędzić noc w zadumie. Nad czym? Nad niczym. Ale tkliwie (...)” JULIAN TUWIM

MAJKA KADLEČEK

ZA MIESIĄC: DZIEŃ DZIECKA

Monitor Polonijny 2005/05  
Monitor Polonijny 2005/05  
Advertisement