Issuu on Google+

TRENCZYN 2004


prezes:

Lidia GralaBednárčik e-mail: j.bednarcik@lot.sk (do 30. 07. 2004)

prezes:

Tadeusz Z. Błoński wiceprezesi:

Zuzanna Fajth

Zbyhn v Stebel

e-mail: zuzana.fajth@interia.pl e-mail: stebel@stebel.sk tel: 02/653 14 789 tel./faks: 02/526 33 001 (tylko od 20.00 do 21.00) adres: Klemensova 7, 811 09 Bratysława

e-mail: tadeusz@blonski.sk tel./ faks: 055/63 62 99 adres: Americka tr. 3, 04 013 Koszyce wiceprezes: Urszula Zomerska-Szabados zarząd: Jadwiga Glezgo, Paweł Piekarzewski, Ala Adamčik, Halina Zemko, Helena Gerecová

prezes:

Beata Wojnarowska e-mail: gtb@stonline.sk tel. 02/6436 3029 tel. kom. 0905 640 920 adres: Chrobákova 1, 841 02 Bratysława wiceprezesi: Małgorzata Wojcieszyńska, Majka Kadleček, Zofia ·ramková, Antoni Jabłoński

prezes:

Zbigniew Podleśny e-mail: klub.polski@stonline.sk albo zbyszek.dca@stonline.sk tel: 042/442 4590 tel. kom: 0902 372 167 adres: Centrum I 55/139-22, 018 41 Dubnica nad Váhom wiceprezesi: urzędujący w Trenczynie

Renata Straková Romana Gregušková e-mail: greguskova@interia.pl tel: 037/652 43 23 adres: ·tefaniková 64, 949 01 Nitra

e-mail: trencin@tnt.sk tel: 032/ 7430 264, tel. kom: 0908 751 988 adres: Pádivého 6/14, 911 01 Trenczyn

prezes:

urzędujący w Poważskiej Bystrzycy Danuta Cingelová e-mail: danuta.c@stonline.sk tel: 042/433 0069, tel. kom: 0904 502 512 adres: Dolný Moštenec 216 017 01 Poważska Bystrzyca

Irena Zacharová

skarbnik: Irena ·ujaková

wiceprezesi: Irena Cigaňová i Teresa ·ipčiak

e-mail: pirin@nextra.sk tel: 043/ 42 93 655 adres: Komanského 29, 038 52 Sučany skarbnik, opieka nad biblioteką: Urszula Kubik 2

FOTO: STANO STEHLIK

prezes:

Przedstawiciel Klubu Polskiego reprezentujący Klub na zewnątrz (nie wchodzący w skład Rady Klubu) w Komisji ds. Mniejszości Narodowych i Grup Etnicznych przy Urzędzie Rady Ministrów RS oraz w Ministerstwie Kultury RS - Anna Tothová

Zdjęcie na okładce: Stano Stehlik. Relację z imprezy „Przyja ń bez granic“ znajdziecie Państwo na str. 20-21.

MONITOR POLONIJNY


SPIS TREŚCI

Od redakcji Wreszcie mamy lato! Bez względu na to, czy będziecie je Państwo spędzać na plaży, w górach czy w domu, mamy nadzieję, że podwójny numer „Monitora Polonijnego” będzie Wam towarzyszyć. Przygotowaliśmy stałe rubryki, ale i trochę nowości. Do wspomnień nakłoni Państwa zapewne artykuł o wakacyjnych miłościach, w planach związanych z wyjazdem do Polski pomogą artykuły przygotowane właśnie pod tym kątem. Nowością będzie opowiadanie napisane przez naszego czytelnika. Ponieważ miesiąc czerwiec obfitował na Słowacji w polskie wydarzenia kulturalne, społeczne i polityczne, nie braknie z nich relacji. Zachęcam też do czytania rubryki „Co u nich słychać?”. Tym razem przedstawiamy w niej wybitnego Polaka mieszkającego w Bratysławie, który może w kręgach polskich nie jest tak znany, jak na to zasługuje. W „Wywiadzie Miesiąca” dowiecie się Państwo między innymi, jak słowacką Polonię ocenia marszałek Senatu. Oferujemy też wiele innych artykułów, do lektury których gorąco zachęcam. Bawcie się Państwo dobrze, odpoczywajcie. Do zobaczenia czy raczej „do przeczytania” we wrześniu. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA REDAKTOR NACZELNA

Kongres Klubu Polskiego Z kraju Po wyborach do Parlamentu Europejskiego Zgromadzenie Parlamentarne NATO Gašparovič: „Chcę być prezydentem obywatelskim“ Kalendarium wydarzeń Z naszego podwórka Wakacyjna miłość Podróż za jeden uśmiech? Prezenty ze Słowacji Połączenia komunikacyjne z Polską Co u nich słychać? Tak krawiec kraje, jak mu materii staje Przyjaźń bez granic Młodzi w Polsce słuchają Kino-oko Spotkanie w Martinie To warto wiedzieć Bliżej polskiej książki Dni Polskie na Słowacji Przezroczysty labirynt Ernest Bryll i przyjaciele Konkurs dla uczniów słowackich Dyplomacja i nie tylko Opowiadanie Zbliża się olimpiada Peter Tomko mistrz Słowacji TAEKWON-DO Ogłoszenia Okienko językowe Polska oczami słowackich dziennikarzy Między nami dzieciakami Piekarnik

4 7 7 8 8 9 10 12 12 14 15 16 18 20 22 22 24 25 26 28 28 29 30 31 32 34 35 36 37 38 39 40

VYDÁVA POĽSKÝ KLUB - SPOLOK POLIAKOV A ICH PRIATEĽOV NA SLOVENSKU ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Paweł Bednárčik, Pavol Bedroň, Zuzanna Fajth, Ivana Juríková, Majka Kadleček, Katarzyna Kosiniak-Kamysz, Melania Malinowska, Danuta Meyza-Marušiaková, Dariusz Wieczorek, Izabela Wójcik, • KOREŠPONDENT V REGIÓNE KOŠICE - Urszula Zomerska-Szabados • JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska • V SLOVENČINE: Mária Brečková • GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik • ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • TLAČ: DesignText • KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel./Fax: 031/5602891, staste@orangemail.sk • PREDPLATNÉ: Ročné predplatné 300 Sk na konto Tatra banka č.ú.: 2666040059/1100, číslo zákazníka 142515 • REGISTRAČNÉ ČÍSLO: 1193/95 • Redakcia si vyhradzuje právo na redakčné spracovanie ako aj vykracovanie doručených materiálov, na želanie autora zaručuje anonymitu uverejnených materiálov a listov, nevracia neobjednané materiály, neodpovedá na anonymy FINANCOVANÉ MINISTERSTVOM KULTÚRY SR

LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

3


FOTO: STANO STEHLIK

VI Kongres Klubu Polskiego

K

olejny, VI Kongres Klubu Polskiego odbył się w dniach 19–20 czerwca 2004 r. w bratysławskim hotelu „Sorea”. Podczas obrad, w których wzięli udział prezesi, delegaci ze wszystkich regionalnych klubów oraz zaproszeni goście, została podsumowana działalność Klubu. Poszczególne oddziały regionalne przedstawiły swoje działania na rzecz krzewienia polskiej kultury i nauczania języka polskiego oraz integracji środowiska polonijnego.

FOTO: STANO STEHLIK

Na uwagę zasługiwały nowe projekty z kalendarza imprez, jak np. workshop artystów w Jahodnej czy koszyccy kolędnicy, którzy „nieśli dobrą nowinę”. Obydwa zrealizował Region Koszyce. Nowością były też Dubnickie Dni Przyjaźni, których poziom został oceniony bardzo wysoko.

4

Przypomniane zostały imprezy cykliczne, jak bal polski w Bratysławie, zlot młodzieży w Martinie, impreza „Przyjaźń Bez Granic” w Trenczynie, „Teatralna Nitra” czy „Dni Polskiej Kultury” w Koszycach. Dużym zainteresowaniem cieszyła się również spartakiada dla młodzieży. Nowe projekty przedłożył Region Środkowe Poważe, który zamierza zorganizować w Trenczynie konkurs fotograficzny imienia Marii Urbasiówny-Holoubkovej, ad-

resowany do młodzieży z krajów Grupy Wyszehradzkiej. Ważnym elementem prezentacji dorobku naszej organizacji, szczególnie najmłodszych członków Klubu, może okazać się Festiwal Folkloru Mniejszości Narodowych w Tornali (27-29.08), w którym udział wezmą dzieci z klubów regionalnych, min. z Poważskiej Bystrzycy, Nowej Dubnicy i Nitry. Kolejnym ważnym punktem obrad był problem zmian systemu pracy w Ministerstwie Kultury RS, z czym wiąże się przesunięcie terminu podpisania umów o dotacje projektów, złożonych przez Klub Polski w ministerstwie. Sprawozdanie zrelacjonowała p. Anna Tothová - przedstawiciel Klubu Polskiego w Komisji ds. Mniejszości Narodowych przy Ministerstwie Kultury RS, Później Beata Wojnarowska przedstawiła sprawozdanie Komisji Rewizyjnej,

MONITOR POLONIJNY


Pamiątkowe zdjęcie podczas przerwy w obradach Gościem klubu była p. Maria Hrycová czyli informacje o gospodarzeniu przez Klub środkami finansowymi. Pierwszą część obrad zamknęło sprawozdanie prezes Klubu Polskiego Lidii Grali-Bednárčik. Potem udzielono absolutorium ustępującej Radzie Klubu Polskiego i wybory nowego prezesa. W wyniku głosowania prezesem Klubu na kolejną kadencję 2004–2006 została wybrana ponownie Lidia Grala-Bednárčik. Wiceprezesami są Zuzana Fajth oraz Zbyhněv Stebel. Przedstawicielem Klubu Polskiego w Ministerstwie Kultury RS oraz przedstawicielem Klubu w Radzie ds. Mniejszości Narodowych i Grup Etnicznych przy Urzędzie Rady Ministrów RS pozostała Anna Tothová. Ważną dziedziną w działalności klubowej jest nauczanie języka polskiego w ramach zajęć szkółek piątkowych. Jak się okazało, powstanie rok temu szkoły polskiej zachwiało w niektórych regionach pracę tych szkółek, np. w Martinie działalność szkółki została zawieszona. Po kilku miesiącach okazało się jednak, że, jak relacjonowali delegaci, nie wszystkie dzieci polonijne są w stanie sprostać wymaganiom stawianym przez szkołę polską, a wysokie koszty podróży uczniów mieszkających poza Bratysławą stały się częstym argumentem LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

w przerwaniu nauki. Wobec powyższego delegaci złożyli wniosek o zorganizowanie konsultacji szkolnych w terenie. Ten problem był również omawiany podczas popołudniowego spotkania z kierownikiem wydziału konsularnego, który zaproponował oddzielne spotkanie w tej sprawie kierownik Szkolnego Punktu Konsultacyjnego z przedstawicielami Polonii. Temat nauczania języka polskiego cały czas przewijał się podczas kongresowych obrad. Klub, kładąc nacisk na kształcenie dzieci, w tym roku po raz pierwszy organizuje kolonie, a właściwie obóz językowy na Słowacji (310 lipca - Modra Harmonia), na którym młodzież pod okiem fachowców będzie się uczyć i odpoczywać w atrakcyjnym pod względem turystycznym regionie.

FOTO: STANO STEHLIK

FOTO: STANO STEHLIK

Prezes Klubu poinformowała, że w ciągu 2 lat 14 polonijnych studentów po akceptacji Klubu Polskiego uzyskało stypendia. Warunkiem ich uzyskania była praca na rzecz Klubu. Kolejne tematy poruszane przez uczestników kongresu to nowelizacja statutu Klubu Polskiego, możliwości współpracy z innymi organizacjami, szukanie nowych możliwości dofinansowania działalności Klubu. Na zakończenie pierwszego dnia obrad przybyli zaproszeni goście: ambasador RP w RS Zenon Kosiniak–Kamysz, kierownik wydziału konsularnego Wojciech Biliński, dyrektor Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Andrzej Chodkiewicz i przedstawiciel tegoż stowarzyszenia Jadwiga Lenard. Tematem spotkania była działalność klubowych szkółek piątkowych, nauczanie w szkole polskiej oraz edukacja nauczycielek języka polskiego. Poza tym obecni delegaci zostali poinformowani o planach otwarcia konsulatu honorowego w Koszycach, a w terminach późniejszych i w innych słowackich miastach. Omówiono też kwestię stypendiów i studiów w Polsce, które były ważnym bodźcem w nauce języka polskiego. Niestety, jak poinformował dyrektor Chodkiewicz, stary system rekrutacji się skończył. Teraz będzie wprowadzany system stypendiów dla osób z „nowej” Unii, tzn. chętni do uzyskania stypendium będą mogli zwrócić się o nie do „Wspólnoty Polskiej” po uzyskaniu miejsca na uczelni. (informacje na www.polonia-polska.pl albo www.wspolnota.pl ).

5


FOTO: STANO STEHLIK

Drugiego dnia obrad redaktor naczelna „Monitora Polonijnego“ Małgorzata Wojcieszyńska omówiła warunki pracy redakcji i przedstawiła plany na przyszłość. Szczególnie podkreślila możliwość dotarcia do młodszego pokolenia czytelników poprzez zachęce-

6

nie go do wzięcia udziału w konkursach dla dzieci i młodzieży ogłaszanych na łamach czasopisma. Majka Kadleček omówiła wyniki ankiety przeprowadzonej wśród czytelników „Monitora“, dyskutowano też na temat pozyskiwania nowych odbior-

ców tego czasopisma. Redaktor naczelna wystąpiła z pomysłem zorganizowania warsztatów - szkolenia redaktorów piszących do „Monitora“. Podsumowaując działalność 10-letniego Klubu Polskiego prezes organizacji L. Grala-Bednarčik oceniła osiągnięcia Klubu, jednocześnie poinformowała o skromnych obchodach jego okrągłej rocznicy z uwagi na dysponowanie niewielkimi środkami finansowymi (relacja z koncertu na str.10). Kongres Klubu Polskiego zakończył się akceptacją wniosków, których realizacja doprowadzi do rozwoju i rozszerzenia działalności organizacji polonijnej działającej aktywnie na terenie Słowacji. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA ILUSTRACJE: TADEUSZ BŁOŃSKI

MONITOR POLONIJNY


FOTO: ARCHIWUM

Jacek Kuroń, jeden z najbardziej znanych i cenionych polskich polityków, współtwórca Komitetu Obrony Robotników, działacz „Solidarności“, poseł na Sejm, minister, historyk, publicysta i wielki społecznik – zmarł 17. czerwca w warszawskim szpitalu. Miał 70 lat.

Na Placu Zamkowym w Warszawie odbył się specjalny koncert, podczas którego zabrzmiała IX Symfonia Ludwika van Beethovena. Orkiestrę Teatru Wielkiego Opery Narodowej poprowadził słynny argentyński tenor - Jose Cura. LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

Po wyborach FOTO: ARCHIWUM

do Parlamentu Europejskiego

Śmierć 2 saperów w Iraku, którzy zginęli 8 czerwca, nie była wynikiem ich nieprawidłowej pracy przy rozminowaniu terenu. Był to atak moździerzowy - poinformował na konferencji prasowej w Obozie Babilon w Iraku gen. Piotr Czerwiński. O 40 zł na tysiąc litrów PKN „Orlen“ obniżył hurtowe ceny benzyny. Powodem jest spadek kursu dolara oraz tendencja spadkowa notowań produktów gotowych na międzynarodowych giełdach paliw. Decyzja PKN „Orlen“ oznacza, że w sprzedaży detalicznej w sieci stacji tej spółki benzyna staniała o blisko 4 grosze na litrze. FOTO: ARCHIWUM

FOTO: ARCHIWUM

W dniu 25. czerwca odbyły się uroczystości z okazji 15-lecia odrodzonego Senatu. Politycy, którzy wzięli udział w obchodach są zgodni, że Izba wyższa jest potrzebna dla dobrego funkcjonowania państwa. Przyznają jednak, że warto pomyśleć o zmianie w jej działaniu.

Prezydent Aleksander Kwaśniewski ponownie desygnował Marka Belkę na premiera. NA PODSTAWIE PAP OPRAC. MELANIA MALINOWSKA

W

dniu 13 czerwca br. odbyły się największe wybory w historii Europy. Obywatele państw członkowskich Unii Europejskiej wybierali posłów do Parlamentu Europejskiego. Po raz pierwszy w wyborach mogli uczestniczyć również obywatele polscy. Do głosowania uprawnionych było 29 813 034 obywateli polskich mieszkających zarówno w kraju, jak i za granicą. Na polskich listach wyborczych znajdowało się 1887 kandydatów, w tym 444 kobiety. Najmłodszy polski kandydat miał 21, a najstarszy 80 lat. W Polsce utworzono 25 093 obwody wyborcze. Dodatkowo obywatele polscy mogli głosować w 165 obwodach poza granicami kraju i 9 na polskich statkach morskich. Na listę wyborców w Ambasadzie RP w Bratysławie zapisało się 51 obywateli RP mieszkających na terenie Słowacji lub przebywających tu czasowo. Lokal wyborczy w ambasadzie zamknięto o godz. 20.00. Ważny głos oddało 77 obywateli polskich, jeden głos był nieważny. Wśród głosujących było 28 naszych rodaków, którzy, przejeżdżając przez Słowację lub będąc tu turystycznie, zgłosili się w lokalu wyborczym z odpowiednim zaświadczeniem uprawniającym do głosowania wydanym przez komisje w kraju. Najwięcej głosów - 22 - oddano na listę numer 12, czyli Unię Wolności. Faworytem był były szef polskiej dyplomacji, profesor Bronisław Geremek, który otrzymał 20 głosów. Drugie miejsce uzyskała lista numer 1 - Platforma Obywatelska, gdzie faworytem był Paweł Piskorski, na którego zagłosowało 10 osób. Inny były szef polskiego MSZ, Dariusz Rosati otrzymał 9 głosów na liście Socjaldemokracji Polskiej. Na PSL i na PiS oddano po 8 głosów. Liga Polskich Rodzin i KPEiR-PLD uzyskały po 5 głosów, a kandydat tej ostatniej - Roman Jagieliński 4 głosy. Komitet Wyborczy Wyborców Ogólnopolski Komitet Obywatelski „OKO” z listy numer 11 otrzymał 3 głosy, a SLD-UP otrzymały tylko jeden głos. Na pozostałe listy, w tym „Samoobrony“ i Unii Polityki Realnej nie oddano głosów. Polskie wybory do Parlamentu Europejskiego wygrała Platforma Obywatelska, uzyskując 24,1% poparcia. Drugie miejsce zajęła LPR z 15,92% głosów, a trzecie PiS z 12,67%. Pozostałe partie, które przekroczyły próg wyborczy, otrzymały kolejno: „Samoobrona“ – 10,78% głosów, SLD-UP – 9,35%, UW – 7,33, PSL – 6,34 i Socjaldemokracja Polska – 5,33%. Absolutnym rekordzistą w ilości otrzymanych głosów jest J. Buzek z PO, który otrzymał 173 tys. głosów, a partia zyskała 15 miejsc. Bronisław Geremek z UW (partia zyskała 4 mandaty) otrzymał 114 tys. głosów. Oprócz niego partię w Brukseli będą reprezentować J. Onyszkiewicz i J. Kułakowski. LPR będzie miała 10 posłów, wśród nich będzie B. Pęk. Socjaldemokrację Polską reprezentować będzie były szef MSZ, Dariusz Rosati. SLD–UP, które zdobyło 5 mandatów reprezentują m.in. M. Siwiec i B. Liberadzki. PiS będzie mieć 7 posłów, „Samoobrona“ zdobyła 6 a PSL 4 mandaty. Frekwencja w Polsce wyniosła 20,87%. ANDRZEJ KALINOWSKI 7


Z

NATO

gromadzenie Parlamentarne NATO, które tworzą wybrani parlamentarzyści 26 państw należących do Paktu, obradowało na przełomie maja i czerwca w Bratysławie. Uznano, że do kolejnego rozszerzenia Paktu mogłoby dojść jeszcze przed 2007 rokiem. Do NATO dołączyłyby wtedy Albania, Chorwacja i Macedonia, które od dawna ubiegają się o członkostwo. Zgromadzenie zwróciło się do państw członkowskich, aby skierowały do Afganistanu dodatkowych żołnierzy i sprzęt. „Żołnierze są tam niezbędni dla zapewnienia bezpieczeństwa wyborców“ - powiedział przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego NATO Doug Bereuter. W Bratysławie wystąpił między innymi generał Andrzej Tyszkiewicz, który przedstawił swoje doświadczenia z Iraku - do stycznia tego roku był tam dowódcą dywizji wielonarodowej. Wielu parlamentarzystów po jego przemówieniu dziękowało Polsce za jej wkład w stabilizację Iraku - powiedział szef polskiej delegacji, marszałek Senatu Longin Pastusiak. Zgromadzenie Parlamentarne NATO będzie monitorować zbliżające się wybory na Ukrainie, gdyż - jak wyjaśnił Pastusiak - „Nie wiadomo, czy opozycja będzie miała dostęp do mediów i równe szanse w prowadzeniu kampanii wyborczej“. Dyskutowano także o zapewnieniu bezpieczeństwa dziennikarzy pracujących w rejonach konfliktów zbrojnych - w latach 1994-2003 zginęło ich tam 347. Stolica Słowacji podczas posiedzenia Zgromadzenia Parlamentarnego NATO przypominała oblężone miasto. Obowiązywały nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, a niektórzy sprzedawcy zamknęli sklepy, zabijając witryny deskami. Zapowiadane wielotysięczne manifestacje się nie odbyły. DAREK WIECZOREK 8

Gašparovič: „Chcę być

prezydentem obywatelskim“

D

nia 15 czerwca obowiązki prezydenta Słowacji objął Ivan Gašparovič. „Chcę być prezydentem wszystkich obywateli Słowacji, nie chcę być prezydentem tylko dla polityki i polityków” – powiedział nowy prezydent „Monitorowi Polonijnemu”. „Jestem w innej sytuacji, niż moi dwaj poprzednicy; obowiązki prezydenta obejmuję, gdy Słowacja już jest członkiem UE i NATO. Oczywiście jest konieczne, aby Słowacja w tych organach pozytywnie się wyróżniała, choć będzie to trudne, bo na naszej scenie politycznej istnieje trudna sytuacja; nie ma ochoty do współpracy zarówno między partiami koalicji rządowej, jak i opozycji. Między posłami jest wiele różnorodnych konfliktów, a rządowi ledwo udaje się przepychać w parlamencie własne projekty ustaw, bo nie współdziała z opozycją” – uważa Gašparovič. „Mój pierwszy krok, to zrobić wszystko, aby zwłaszcza prezydent państwa, premier i szef parlamentu współpracowali ze sobą, bo dziś między tymi najważniejszymi osobami w państwie kontakt jest słaby” – zapowiedział. „Jestem jednym z tych, którzy preferowali wejście do NATO i UE, bo zwłaszcza Unia daje możliwości szerszej współpracy państw w Europie, udostępnia ogromny rynek zbytu. Jest pytanie, czy nowi członkowie

UE będą traktowani na równi z tzw. starą Europą. Dlaczego jestem trochę ostrożny wobec UE? Po rozpadzie wspólnego państwa z Czechami uzyskaliśmy suwerenność, a teraz część naszych uprawnień oddajemy Unii” – powiedział. „Jeżeli chodzi o Grupę Wyszehradzką, to wiele zależy od tego, czy jej członkowie będą się wzajemnie wspierać, bo jak się stało już wiele razy, na coś się umówiliśmy, a w rokowaniach z Unią Europejską występowaliśmy prawie solo. Grupa Wyszehradzka tak, może większa o niektóre państwa, ale musi w niej obowiązywać wzajemne zrozumienie” – uważa nowy słowacki prezydent. „Oczywiście, że moja pierwsza oficjalna wizyta zagraniczna będzie do Pragi. Mamy taką niepisaną umowę z Czechami, że pierwsze wizyty składamy u naszego byłego partnera ze wspólnego państwa. Tę umowę niechętnie bym złamał, ale moje kolejne wizyty będą do naszych sąsiadów: Polski, Austrii i Węgier” – zapewnił Gašparovič „Monitor Polonijny”. DAREK WIECZOREK FOTO: ARCHIWUM

W Bratysławie obradowało Zgromadzenie Parlamentarne

MONITOR POLONIJNY


Kalendarium wydarzeń 1 lipca 1924 r. – Wprowadzenie złotego polskiego jako nowej waluty. 2 lipca 1966 r. – Umiera Jan Brzechwa, poeta, satyryk, autor książek dla dzieci. 4 lipca 1610 r. – Hetman Stanisław Żółkiewski zwycięża wojska rosyjskie pod Kłuszynem. 1934 r. – We Francji umiera Maria Skłodowska-Curie, dwukrotna laureatka Nagrody Nobla. 1939 r. – Władysław Wagner jako pierwszy Polak kończy samotny rejs dookoła świata. 1943 r. – W katastrofie lotniczej w Gibraltarze ginie Wódz Naczelny generał Władysław Sikorski. 7 lipca 1572 r. – Umiera Zygmunt II August, ostatni król Polski z dynastii Jagiellonów. 8 lipca 1343 r. – Pokój polsko-krzyżacki w Kaliszu. 9 lipca 1339 r. – Zjazd władców Polski i Węgier w Wyszehradzie. 14 lipca 1894 r. – We Lwowie odbywa się pierwszy na ziemiach polskich mecz piłkarski. 15 lipca 1410 r. – Zwycięstwo wojsk polsko-litewskich nad armią Zakonu Krzyżackiego pod Grunwaldem. 1434 r. – Koronacja Władysława III, zwanego później Warneńczykiem, na króla Polski. 17 lipca 1399 r. – Umiera Jadwiga Andegaweńska, królowa Polski. 1440 r. – Koronacja Władysława III na króla Węgier. 19 lipca 1947 r. – W Rzymie ukazuje się pierwszy numer polskiego miesięcznika emigracyjnego „Kultura”, wydawanego później w Paryżu. 1989 r. – Zgromadzenie Narodowe wybiera generała Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta Polski.

LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

20 lipca 1797 r. – We Włoszech po raz pierwszy rozbrzmiewa publiczne „Mazurek Dąbrowskiego”, obecny hymn Polski. 22 lipca 1944 r. – Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN), utworzony dzień wcześniej w Moskwie, wydaje manifest zw. lipcowym. 1952 r. – Sejm uchwala konstytucję PRL, wzorowaną na konstytucji ZSRR. 25 lipca 1932 r. – Polska i ZSRR podpisują układ o nieagresji. 1969 r. – Umiera Witold Gombrowicz, pisarz. 27 lipca 1930 r. – Polscy szachiści wygrywają olimpiadę szachową w Hamburgu. 30 lipca 1941 r. – Polska i ZSRR podpisują w Londynie układ o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych i wzajemnej pomocy w wojnie z Niemcami. 31 lipca 1853 r. – Ignacy Łukasiewicz instaluje wynalezioną przez siebie lampę naftową w szpitalu we Lwowie. 1 sierpnia 1944 r. – Wybucha powstanie warszawskie. 4 sierpnia 1944 r. – W powstaniu warszawskim ginie Krzysztof Kamil Baczyński, poeta i żołnierz. 5 sierpnia 1772 r. – Rosja, Prusy i Austria podpisują w Petersburgu akt I rozbioru Polski. 1864 r. – W warszawskiej cytadeli zostaje stracony Romuald Traugutt, przywódca powstania styczniowego. 8 sierpnia 1934 r. – W Warszawie powstaje Światowy Związek Polaków z Zagranicy. 14 sierpnia 1385 r. – Podpisanie pierwszej unii polsko-litewskiej w Krewie. 1941 r. – W celi głodowej w Oświęcimiu umiera ojciec Maksymilian Kolbe. 1980 r. – Początek strajku w Stoczni Gdańskiej. 1991 r. – Światowy Kongres Młodzieży w Częstochowie z udziałem Ojca Świętego.

15 sierpnia 1920 r. – Przełamanie ofensywy wojsk Armii Czerwonej pod Warszawą, tzw. cud nad Wisłą. 1966 r. – Umiera Jan Kiepura, światowej sławy śpiewak operowy. 17 sierpnia 1919 r. – Wybucha pierwsze powstanie śląskie. 19 sierpnia 1506 r. – Umiera Aleksander Jagiellończyk, król Polski. 1920 r. – Wybucha drugie powstanie śląskie. 21 sierpnia 1471 r. – Koronacja Władysława Jagiellończyka na króla Czech. 22 sierpnia 1584 r. – Umiera Jan Kochanowski, poeta. 23 sierpnia 1939 r. – ZSRR i Niemcy podpisują w Moskwie układ, który ustala podział Polski, tzw. pakt Ribbentrop-Mołotow. 24 sierpnia 1989 r. – Tadeusz Mazowiecki zostaje premierem Polski. 28 sierpnia 1927 r. – W Spale odbywają się pierwsze ogólnopolskie dożynki. 30 sierpnia 1942 r. – Zakończenie ewakuacji Wojska Polskiego (armii gen. W. Andersa) z ZSRR do Iranu. 1980 r. – Władze PRL podpisują porozumienie ze strajkującymi robotnikami w Szczecinie. 31 sierpnia 1863 r. – Papież Pius IX ogłasza modły za Polskę, która walczy w powstaniu styczniowym. 1933 r. – Zostaje odkryta prehistoryczna osada w Biskupinie. 1980 r. – Władze PRL podpisują porozumienie ze strajkującymi pod przywództwem Lecha Wałęsy robotnikami w Gdańsku. Oprac. WOJCIECH BILIŃSKI Zgodnie z życzeniem autora honorarium zostanie przekazane na pokrycie kosztów dystrybucji „Monitora Polonijnego”. 9


FOTO: STANO STEHLIK

S

potkanie z Polonią było jednym z punktów programu wizyty marszałka Senatu RP Longina Pastusiaka w Bratysławie. W piątkowy wieczór, 28 maja w Ambasadzie RP marszałek spotkał się z działaczami Klubu Polskiego oraz kierownikiem i uczniami szkoły polskiej. Przedstawił kryteria pomocy Polakom mieszkającym za granicą, za którą odpowiada Senat. „Finansujemy państwa działalność, odpowiadamy na państwa potrzeby, choć zdajemy sobie sprawę z tego, że potrzeb jest więcej niż możliwości finansowych naszego budżetu” - powiedział Pastusiak. Potem wymienił przykłady konkretnej pomocy, którą podczas ostatnich dwu lat finansował Senat poprzez „Wspólnotę Polskią” i Fundację „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Po części oficjalnej szanowny gość poświęcił czas na rozmowy i wywiady udzielone „Monitorowi Polonijnemu” (patrz str. 18–19) oraz uczniom szkoły polskiej. mw 10

Z NASZEGO Hurrra! PODWÓRKA Już wakacje!

U

czniowie Szkolnego Punktu Konsultacyjnego przy Ambasadzie RP w Bratysławie w sobotę, 26 czerwca 2004 r. po raz ostatni w tym roku szkolnym przyszli do szkoły. Tego dnia nie było już jednak lekcji. Dzieci i młodzież otrzymały polskie świadectw MENiS, promujące ich do następnej klasy. Takich świadectw wręczono 40, albowiem tylu uczniom (10 – to dzieci polskie, 30 – dzieci polonijne) udało się zakończyć pomyślnie pierwszy rok edukacji w nowopowstałej polskiej placówce szkolnej. Były tez nagrody, kwiaty, uśmiechy... Uroczystość uświetnili swoją obecnością ambasador RP Z. Kosiniak-Kamysz, konsul RP W. Biliński oraz dowódca polskiej brygady z Topolczan plk. W. Klimas. Licznie przybyli też rodzice, ciekawi wyników w nauce swoich pociech, a wszystko to filmowała polska TV Polonia. Uczniom i ich nauczycielom życzymy słonecznych wakacji! mmm

Z

okazji 10-lecia Klubu Polskiego podczas VI Kongresu Klubu w dniu 19 czerwca odbył się w bratysławskim hotelu Sorea koncert Orkiestry Kameralnej Bohdana Warchala zatytułowany Polska muzyka znana i nieznana, podczas którego zabrzmiały utwory m.in. Stanisława Moniuszki, Fryderyka Chopina, Grażyny Bacewicz oraz Romana Bergera. Obecny na koncercie Roman FOTO: STANO STEHLIK

W

obecności prezesów Klubu Polskiego i delegatów na VI Kongres Klubu Polskiego 18 czerwca odbyło się losowanie głównej nagrody – biletów lotniczych do wybranego miasta i z powrotem, ufundowanych przez firmę „Sky-Europe” - spośród ankiet, w których czytelnicy „MP” anonimowo wypowiadali się na temat artykułów publikowanych w czasopiśmie. Kupony losowali Irena Zacharová - prezes Klubu Polskiego Region Martin, i Tadeusz Błoński - prezes Klubu Polskiego Region Koszyce. Szczęście zaś uśmiechnęło się do posiadacza ankiety nr 137052004. Warunki odbioru nagrody publikujemy w rubryce „Ogłoszenia”. mw

Berger, kompozytor polskiego pochodzenia, poinformował, że zaprezentowane suity na temat ludowych pieśni z Zaolzia skomponował na prośbę Ewalda Danela – szefa Orkiestry Kameralnej z okazji 10-lecia organizacji polonijnej na Słowacji. Ten wyjątkowy koncert był z założenia swego rodzaju przeglądem zakamarków muzyki polskiej z różnych okresów, a dla obecnych na sali słuchaczy

FOTO: KREŠIMIR KOPĆIC

M

ecz piłkarski pomiędzy drużyną dyplomatów akredytowanych w Bratysławie Lyscom’s CD Lions, którą prowadzili ambasador Serbii i Czarnogóry Miroslav Kopečni oraz ambasador RP Zenon Kosiniak-Ka-

mysz, a drużyną piłkarską Czesko–Polsko–Słowackiej Brygady z Topolčan, którą zorganizował zastępca dowódcy brygady płk Wojciech Klimas, odbył się w dniu 9 czerwca br. Do gry poprowadził MONITOR POLONIJNY


FOTO: STANO STEHLIK

FOTO: STANO STEHLIK

W

czerwcowe popołudnie 4.06.2004 r. Klub Polski Region Bratysława zorganizował dla najmłodszych uczniów szkółki piątkowej z okazji Dnia Dziecka wycieczkę do ogrodu zoologicznego. Jej uczestników zachwyciły egzotyczne zwierzęta widziane na żywo, a szczególnie małpka, która, jak się wydawało, specjalnie na życzenie dzieci wykonywała specjalne sztuczki: parskała i wydawała dziwne dźwięki. Długi spacer po zoo okazał się doskonałą lekcją nie tylko nauki języka polskiego, ale też formą zacieśniania więzi wśród najmłodszych. Później cała gromada, pełna wrażeń, udała się lody. Wycieczkę sfinansowano ze środków uzyskanych podczas VI Balu Polskiego w Bratysławie. mw

dowódca brygady gen. Mikuláš Regula. Drużyny rozegrały zacięty mecz, którego rozstrzygnięcie przyniosła dopiero obfitująca w wiele dramatycznych sytuacji podbramkowych końcówka drugiej połowy spotkania. Po trudnej walce z bardzo dobrze grającą drużyną wojskowych wygrali dyplomaci wynikiem 4:3. Po części sportowej patron imprezy - ambasador Z. KosiniakKamysz zaprosił uczestników na przyjacielskie spotkanie na terenie Ambasady. LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

W drużynie dyplomatów oprócz samego ambasadora aktywnie grali pracownicy administracji panowie Ireneusz Boczko i Janusz Świętosławski oraz niżej podpisany. Za najlepszego zawodnika meczu uznano Christopha Vauthey’a - konsula Szwajcarii. Najlepszym graczem drużyny wojskowych był czeski pułkownik Zbyňek Janečka, a najlepszym graczem drużyny dyplomatów - reprezentant ambasady Chorwacji - Miro Bradvica. Rewanż zapowiedziano na jesień br. ANDRZEJ KALINOWSKI

FOTO: STANO STEHLIK

FOTO: STANO STEHLIK

ponadto podróżą do kraju, do której nastrajała nie tylko warstwa muzyczna, ale i wykład E. Danela, który w naszym języku ojczystym opowiedział historię konkretnych utworów. Po koncercie odbyło się przyjęcie z okazji 10-lecia Klubu Polskiego. „Klub obchodzi swoje urodziny” - powiedziała na przywitanie jego prezes i jednocześnie organizator koncertu Lidia GralaBednárčik. „Chcę więc, żebyście się Państwo czuli jak na urodzinach kogoś bliskiego, na których nie może zabraknąć wyśmienitej atmosfery, różnych smakołyków i tortu ze świeczkami”. Obecni goście zaintonowali Sto lat na cześć szanownego „jubilata”. mw

U

czniowie szkółek piątkowych w regionach Bratysława, Nitra, Poważska Bystrzyca i Dubnica nad Wagiem zakończyli rok szkolny. W sumie 44 uczniów uczyło się pod okiem nauczycielek języka ojczystego swoich przodków. Dzięki wsparciu ze strony konsulatu dzieci otrzymały zarówno świadectwa, jak i nagrody książkowe oraz słodkie upominki. mw 11


J. Tuwim

Wakacyjna miłość L

atem zakochać można się wszędzie. Na koloniach w Ustce, na wczasach w Szczyrku i „pod gruszą” w Węgierskiej Górce. Na Kasprowym i Tarnicy. W pociągu, na szlaku, w kajaku i na rowerze.

Wakacyjna miłość może być szczęśliwa i nieszczęśliwa, krótkotrwała albo wieczna, czasami odwzajemniona, a czasami nie. Jaka jest letnia miłość? Demokratyczna. Przeżył ją chyba każdy - bez względu na wiek, płeć i światopogląd. Za wyrażeniem „wakacyjna miłość” kryje się obsesyjne zaglądanie do skrzynki pocztowej, dyskretne czyhanie na listonosza (dlaczego chodzi tylko raz dziennie?), astronomiczne rachunki za telefon (ach! te połączenia międzymiastowe, nie wspominając o międzynarodowych...). Jak kończy się letnia miłość? Listów jest coraz mniej, a telefon też jest jakiś droższy... A gdy przyjdzie wiosna, wakacyjna miłość jest już najczęściej tylko wspomnieniem. Czasami jednak letnia miłość przetrwa, pokona czas, odległość, a nawet granice... Tak stało się w przypadku niektórych czytelników „Monitora Polonijnego”. Czy ich historia nie jest podobna do Państwa historii?

FOTO: ARCHIWUM

„Od twoich listów pachniało w sieni, Gdym wracał zdyszany ze szkoły, A po ulicach w lekkiej jesieni Fruwały za mną jasne anioły.”

Melania Malinowska, Bratysława Z moim mężem, Słowakiem, Petrem poznaliśmy się na wakacjach. Spotkaliśmy się w Ameryce w 1998 r. To była taka wakacyjna miłość. Gdy wróciłam

do Polski, Peter został w Ameryce. Nie widzieliśmy się przez 8 miesięcy. Dzwoniliśmy do siebie, a rachunki za telefon były strasznie wysokie. Kolejny raz poleciałam do Ameryki, aby spotkać się z Petrem. Potem, będąc już – ja w Polsce, a on w Słowacji, odwiedzaliśmy się wzajemnie. Aż w końcu zdecydowałam się przeprowadzić na Słowację. Pomimo tego, że była to taka wakacyjna miłość, została przypieczętowana związkiem małżeńskim.

POŁĄCZENIA KOMUNIKACYJNE Z POLSKĄ

P

Podróż za jeden uśmiech?

A jakie są w ogóle możliwości podróżowania ze Słowacji do Polski? Tradycyjnym środkiem lokomocji jest pociąg. Czasy, gdy do pociągu najlepiej (czytaj: najskuteczniej) można było dostać się przez okno (żeby zająć miejsce siedzące czy „dobre” stojące), już dawno za nami. Teraz sytuacja wydaje się diametralnie różna. Pociągi jeżdżą puste, gdyż ludzie chętniej korzystają z samochodów. Najczęstszym argumentem niekorzysta-

nia z przewozu PKP są nieodpowiednie godziny odjazdu pociągu - komentuje sytuację Ewaryst Waligórski - radca d.s. transportu w Ambasadzie RP. Niektóre pociągi są wycofywane z rozkładu, jak np. pociąg relacji Bratysława–Kraków, czego przyczyną było - jak wyjaśnia przedstawiciel PKP Barbara Kurjanowicz słabe zainteresowanie pasażerów. Cóż, kiedyś partnerskie miasta (tzw. mesta družby) już niewiele łączy. Bratysława i Kraków żyją swoim życiem. Niewątpliwym plusem pociągów jest fakt, że kursują one każdego dnia, a standard usług PKP bardzo się poprawił. Aby pasażer czuł się dobrze, oferuje mu się kawę czy inne napoje bezpośrednio do przedziału. Wspomniany już radca Ewaryst Waligórski, chcąc dotrzeć do Polski, wybiera pociąg, albowiem, jak

amiętacie Państwo film „Podróż za jeden uśmiech”? Niektórzy westchną z nostalgią: „Gdzie te czasy?!” A tu wakacje za pasem, więc będzie okazja, żeby wybrać się do Polski. Z pewnością większość z Państwa ma już przetarte, sprawdzone szlaki, które jak najszybciej doprowadzą do bliskich, do domu.

12

mówi: „Wsiadam do wagonu, czytam sobie gazetę i nic mnie nie obchodzi. Dojeżdżam na miejsce bez stresu”. Inni rezygnują z tego rodzaju transportu z uwagi na nasilające się kradzieże lub na stosunkowo wysoką cenę biletu. Autobusowe połączenia z Polską, choć niedrogie, nie cieszą się zbyt wielkim zainteresowaniem. Być może zniechęca długi czas podróży, (np. z Bratysławy do Warszawy ok. 13 godzin). Jak nas poinformowała pracownica bratysławskiego dworca autobusowego, liczba podróżujących autobusami do Polski jest niewielka. Autobusy nie są w pełni wykorzystane, mimo że polski przewoźnik podstawia 25-osobowe minibusy. Coraz większą popularnością cieszą się połączenia lotnicze. Z pewnością atutem już od ponad dwóch lat jest fakt, że MONITOR POLONIJNY


FOTO: ARCHIWUM

FOTO: ARCHIWUM

pobraliśmy się, pomimo iż dni, które spędziliśmy razem, można było policzyć na palcach jednej ręki. W tym roku będziemy obchodzić już 31. rocznicę ślubu. Boże jak ten czas leci!

Maria Bieliková, Bratysława Moja historia jest typowo wakacyjna. Po IV roku studiów byłam w ówczesnej Czechosłowacji na praktyce, w ramach tzw. bezdewizowej wymiany studentów między Politechniką Łódzką i SVŠT.

Poznaliśmy się w „V klube”, gdzie przypadkowo siedzieliśmy obok siebie (mąż tam był z inną grupą polskich studentów z Poznania) i była to chyba miłość od pierwszego wejrzenia. Po roku pełnym problemów ze spotkaniem (zamknięte granice z powodu pryszczycy itp.)

Polskie Linie Lotnicze LOT uruchomiły bezpośrednie połączenie z Bratysławy do Warszawy – wcześniej do Warszawy trzeba było lecieć z Wiednia. Drugim czynnikiem powodującym wzrost zainteresowania przelotami jest pojawienie się nowego przewoźnika – „SkyEurope”, który w swojej ofercie ma również połączenie z Warszawą. „SkyEurope” kusi niskimi cenami biletów – od 990 Sk w jedną stronę (plus opłaty lotniskowe), w przypadku odpowiednio wczesnej rezerwacji biletu. „Cena przelotu w konkretnym terminie zależy od tego, jak wcześnie bilet zostanie zarezerwowany. Im bliżej czasu odlotu, tym wyższa cena”wyjaśnia Pavol Mladý ze „SkyEurope”. Klienci się cieszą, bowiem im większa konkurencja, tym lepsze oferty cenowe, np. rodzimy LOT w odpowiedzi na propozycję konkurencji oferuje przelot na trasie Bratysława-Warszawa i z powrotem w cenie 1890 Sk (plus opłaty lotniskoLIPIEC - SIERPIEŃ 2004

Maria Petrik, Koszyce Moja wakacyjna miłość rozpoczęła się zupełnie nieoczekiwanie na początku sierpnia 1978 r., kiedy to z grupą

we) przy zakupie biletu z wyprzedzeniem 28 dni. „Pojawienie się nowego przewoźnika »SkyEurope« oceniam pozytywnie, twierdzi Waligórski - choć sądzę, że niskie ceny mogą być po części chwytem reklamowym”. W przypadku, gdy klient chce podróżować samolotem do innego miasta Polski, szeroką gamę połączeń krajowych oferuje LOT – z przesiadką w Warszawie. Firma „SkyEurope” bada dopiero możliwości uruchomienia odlotów z innych miast Polski. Co wybrać, gdy oferta jest bogata? Zapytaliśmy przedstawicieli obu firm, w jaki sposób zachęciliby klientów do wyboru właśnie ich przedsiębiorstwa. Dyrektor Polskich Linii Lotniczych LOT w Bratysławie Lidia Grala-Bednárčik stawia na tradycję - 75 lat doświadczeń: „Przekonać klienta jednym zdaniem to trudne zadanie: LOT to tradycja, nowoczesna flota, gościnność, smaczne posiłki

dziewczyn – siatkarek z Polski wybrałyśmy się na obóz niedaleko Trebiszowa na Słowacji. Naszym celem było przygotowanie się do nowego sezonu w siatkówce. Codzienny trening traktowałyśmy jako sportowe wakacje. Miałam wtedy 19 lat, właśnie zdałam maturę i egzamin wstępny do 2–letniego studium pomaturalnego. Wtedy zjawił się on – mój przyszły mąż. Po dwóch miesiącach odwiedził mnie w Polsce, a 2 lata później, w 1980 r. odbył się nasz ślub. Mamy czwórkę dzieci. Najstarszy syn ma dziś 22 lata, najmłodszy 7 lat. MAJKA KADLEČEK ULA ZOMERSKA-SZABADOS

i dobre ceny”. „Na decyzję podróżnego może mieć wpływ dobra oferta cenowa – przekonuje przedstawiciel »SkyEurope« - i fakt, że klient poprzez możność dostosowania swojego terminu przelotu, którego cena zależy np. od stopnia zainteresowania klientów, wpływa na cenę swojego biletu”. Cóż, każdy podróżny ma swoje kryteria wyboru. Może to być zamożność portfela, czas podróży czy jeszcze inne czynniki. Ja najczęściej jeżdżę samochodem z uwagi na konieczność zabierania ze sobą psa. Podróż z Bratysławy do Warszawy zwykle zabiera mi ok. 7 godzin i pewnie byłaby o wiele bardziej przyjemna, gdyby nie fatalna jakość polskich dróg. Niestety, na wyraźną poprawę warunków jazdy w Polsce wszyscy kierowcy będą zmuszeni z pewnością jeszcze trochę poczekać. MELANIA MALINOWSKA MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA 13


Prezentyze Słowacji C

zas wakacji, czas podróży to okazja, by odwiedzić rodzinę lub znajomych w Polsce. Przed wyjazdem każdy z nas zastanawia się, czym obdarować bliskich. W czasach, gdy w każdym europejskim kraju znajdujemy na półkach tych samych sieci hipermarketów takie same produkty, trzeba trochę pomyśleć, by czymś zaskoczyć i sprawić przyjemność.

Przygotowując ten materiał, staraliśmy się poprzez rozmowy z czytelnikami „Monitora Polonijnego” i ankietę przeprowadzoną drogą internetową wysondować, co Państwo kupujecie przed wyjazdem do Polski. Najczęściej na prezenty patrzymy przez pryzmat naszych upodobań i smaków. Pamiętam swoje wielkie odkrycie jesienią, kilka lat temu na Słowacji: kasztany jadalne! Oglądając kiedyś „Stawkę większą niż życie“ – jeden z polskich seriali wszechczasów – cytowaliśmy: „Najlepsze kasztany są na placu Pigalle“, ale mało kto z nas znał ich smak. W Polsce nadal jest to niewątpliwie towar, który pojawia się jako rarytas przywożony zza granicy. Na południu Słowacji to owoc rosnący na wyciągnięcie ręki. Dobrze, możecie Państwo powiedzieć, że jest to owoc jesienny, więc nie nadaje się na prezent letni. Ale przecież pewną wariacją na temat kasztanów jest kasztanowe purée! O ile nie każdy przekonuje się do kasztanów (bo za suche, bo zbyt gorzkie), to słodkie szaleństwo – kasztanowe purée (mrożone kostki w sprzedaży znajdują się w lodówkach marketów) z bitą śmietaną – zyskuje, przynajmniej w kręgu moich znajomych, coraz większe grono sympatyków. Również z jesienią wiązało się moje kolejne odkrycie – burčiak. To młode, nie całkiem gotowe, pracujące jeszcze wino najlepiej smakuje podczas winobrania - im14

prezy obchodzonej co roku w Bratysławie i okolicy. Wtedy można spróbować różnych gatunków tego poniekąd zdradliwego napoju: pije się go jak oranżadę, która jednak szybko uderza do głowy. Z burčiakiem jest jednak pewien problem, albowiem zakręcenie butelki z wciąż pracującym i bulgocącym napojem grozi wybuchem. I jak go przewieźć setki kilometrów do Polski? Znam takich, którym to się udało. Ale jeśli nie chcemy ryzykować, bezpieczniejszym prezentem z pewnością będzie po prostu słowackie wino. I tu mamy bardzo szeroki wybór! Tym bardziej, że Polacy odkrywają ten trunek i stał się on teraz w naszym kraju naprawdę modny. Trudno radzić, które wino jest lepsze, które go-

rsze, bo to kwestia upodobań. Jedno jest jednak pewne - pytane przeze mnie osoby najczęściej wymieniały słowacki alkohol jako prezent wywożony do Polski. I to nie tylko wino, ale i ten mocniejszy: śliwowicę, „morelowicę” i inne. No i oczywiście piwo

(plus słone pagače „na ząb“). Pamiętam, jak moi znajomi po przyjeździe do Bratysławy podpytywali mojego męża, które słowackie piwo poleciłby im na prezent dla bliskich. Małżonek mój wymienił kilka gatunków. Znajomych zaintrygował jednak „Smętny Mnich“, jak je nazwali i tego właśnie piwa szukali w pierwszym sklepie, do którego wstąpili. Ich wzrok utkwił na półce ze „Smętnym Mnichem“ i bez zastanowienia poprosili ekspedientkę, aby im sprzedała wszystkie stojące tam butelki z tymże napojem. Ekspedientka, trochę zaskoczona, spełniła życzenie klientów. Jakież było ich zdziwienie, gdy po powrocie do Wrocławia okazało się, że kupili, owszem „Smädnego mnicha“, ale bezalkoholowego! Do bryndzovych halušków nie każdy się od razu przekona, ale ci, którzy zasmakowali w tym słowackim specjale często zamawiają u swoich znajomych ze Słowacji specjalne naczynie, dzięki któremu mogą we własnym domu w Polsce przygotowywać prawdziwe słowackie halušky. Tym podarunkiem jest oczywiście cedzak, przez który przeciera się ciasto haluškowe. Zabawnie wyglądała pewna znajoma, która przed wyjazdem do Polski niosła w siatkach kilka „srebrnych“ cedzaków haluškowych, by następnie obdarować nimi znajomych. Słowacja chlubi się wyrobami z drewna i ludowym rzemiosłem, ale podobne przedmioty znajdziemy i w polskich sklepach z rzemiosłem artystycznym (ach, ta nasza bliskość!), trudniej więc znaleźć oryginalne upominki, które kojarzyłyby się nam tylko ze Słowacją. Nasi czytelnicy znaleźli coś oryginalnego, czego nie mamy w Polsce, np. figurki z liści kukurydzy. Zamieszczamy listy najczęściej kupowanych na Słowacji upominków oraz artykułów spożywczych i napojów, którymi obdarowujecie Państwo swoich bliskich w Polsce. Być może będą one pomocne tym, którzy w gorączce urlopowej nie bardzo wiedzą, co kupić przed wyjazdem. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA ILUSTRACJE: TADEUSZ BŁOŃSKI MONITOR POLONIJNY


Lista upominków:

Połączenia komunikacyjne z Polską

1. Figurki ze słomy i liści kukurydzy 2. CD z nagraniami muzyki poważnej, rozrywkowej, zespołów ludowych albo orkiestr dętych 3. Gliniane wyroby z okolic Modrej, szkło produkowane w Lednickim Rovnym, typowo słowackie kubki i garnuszki 4. Drewniane łyżki do miodu i drewniane pokrywki do słoików z miodem 5. Rękawice kuchenne 6. Cedzaki do robienia halušków 7. Drewniane dziadki do orzechów 8. Kieliszki z długą szyjką do śliwowicy 9. Kolorowe albumy o Słowacji lub Bratysławie 10. Ścienne kalendarze z fotografiami Słowacji

Połączenia lotnicze

Oprócz tego wymienialiście Państwo: nasiona rzadkich roślin, obrusy, prasę, nowości wydawnicze, pomoce do nauki języka słowackiego, przybory malarskie (pędzle, farby, akwarele, tusze itp.), szklanki i kufle do piwa, świeczki o rozmaitych kształtach i zapachach.

Lista artykułów spożywczych i napojów: 1. Alkohole, przede wszystkim wino; z mocnych alkoholi: śliwowica, „morelowica”, wódka, ziołowe nalewki jak demänovka czy becherovka, brandy, rum, ajerkoniak, no i oczywiście piwo 2. Korbačiki, czyli warkocze z sera 3. Bryndza (najlepiej w drewnianym skopku) 4. Słodycze (najczęściej czekolada „Studentska pečeť”, cukierki „Lentilky” i wafle „Fidorki”) 5. Salami, pikantne kiełbasy 6. Ciasto ziemniaczane w proszku 7. Miód 8. Parzenica 9. Ser do smażenia 10. Knedle Poza tym wymienialiście Państwo: kasztany, kasztanowe purée, pasty na bazie sera (czosnkową, z sera pleśniowego, szynkową), pagače, kofolę, melony, arbuzy, słowacki ryż typu tarhoňa, papryczki peperoni, ocet owocowy, oblatki (suche opłatki z cienkiego ciasta), kompoty i dżemy morelowe, sos tatarski, „Zlatý klas” – budyń w proszku, budynie, które gotuje się na wodzie, jogurty śmietankowe, słowackie pieczywo typu rożki, kawę i napój „vinea“. LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

OFERTA PLL LOT: Bratysława – Warszawa: poniedziałek, środa, piątek, niedziela; wylot: 13.50, przylot: 15.15 Warszawa-Bratysława: poniedziałek, środa, piątek, niedziela; wylot 11.50, przylot 15.15. Cena biletu z Bratysławy do Warszawy i z powrotem wynosi 1890 Sk plus opłaty lotniskowe w przypadku rezerwacji na 28 dni przed odlotem. Adres: Bratysława, ul. Špitalska 51, tel.02/5296 4007 do 31.07.2004!!! Po tym terminie w biurze na II piętrze bratysławskiego portu lotniczego. Więcej informacji na www.lot.com OFERTA „SkyEurope”: Od 2 maja do 29 sierpnia: poniedziałek, środa, piątek, niedziela; wylot z Bratysławy: 12.50, przylot do Warszawy: 14.20. Od 30 sierpnia do 30 października: poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, piątek, niedziela; wylot z Bratysławy: 12.50, przylot do Warszawy: 14.20. Bilety na loty ze „SkyEurope” można rezerwować w Internecie pod adresem www.skyeurope.com oraz telefoniczne centrum rezerwacji pod numerem: 02/4850 4850 Adres: „SkyEurope”, Ivanská cesta 26, 820 01 Bratysława, tel 02/4850 1111, e-mail: info@skyeurope.com Ceny biletów lotniczych w jedną stronę wynoszą od 990,- Sk plus opłaty lotniskowe.

Połączenia autobusowe Firma PKS Cieszyn zapewnia połączenie autobusem na trasie Bratysława–Warszawa (przez Cieszyn, Żory, Katowice, Częstochowę) tylko w sezonie letnim, tzn. od 1.06. do 24.09. Cena biletu w jedną stronę wynosi 850 Sk.

Przejazdy tylko raz w tygodniu: wyjazd z Warszawy o 17.15 w czwartek, przyjazd do Bratysławy o 5.50 w piątek; wyjazd z Bratysławy o 21.20 w piątek, przyjazd do Warszawy o 10.10 w sobotę. Więcej wiadomości na: www.eurolines.sk

Połączenia kolejowe „BATORY” Bratysława – Warszawa: odjazd o 19.50, przyjazd na dworzec Warszawa Zachodnia o 6.19; Warszawa – Bratysława: odjazd ze stacji Warszawa Wschodnia o 20.33, przyjazd do Bratysławy o 8.20 (pociąg jedzie do Budapesztu, wagon jadący do Bratysławy – sypialny). „POLONIA” Bratysława – Warszawa: odjazd o 14.44, przyjazd do stacji Warszawa Centralna o 22.06. Warszawa – Bratysława: odjazd ze stacji Warszawa Wschodnia o 7.16, przyjazd do stacji Bratysława Główna o 14.50. „BEM” Bratysława – Szczecin (przez Wrocław i Poznań): odjazd o 21.44, Wrocław - 5.10, Poznań 7.50, Szczecin - 10.51. Szczecin – Bratysława: odjazd o 16.40, Poznań – 19.25, Wrocław – 22.08, Bratysława – 6.06. Z uwagi na niezliczoną możliwość kombinacji połączeń kolejowych z przesiadkami podaliśmy tylko połączenia bezpośrednie. Orientacyjne ceny biletów: II klasa na trasie Bratysława–Warszawa–Bratysława ok.2700 Sk plus cena miejscówki (ok. 180 Sk); Bratysława-Szczecin i z powrotem ok. 2800,- Sk; Bratysława-Wrocław i z powrotem ok. 2000 Sk, dopłata do miejsca w wagonie sypialnym II klasy w pociągu „Bem” ok. 67O Sk; I klasy - 100O Sk, kuszetka w tym pociągu – 45O Sk. Koleje oferują 40% zniżki dla podróżujących w dwie strony. Więcej informacji: www.pkp.com.pl 15


P

omysł spotkania z Romanem Bergerem – wybitnym kompozytorem, muzykiem, teoretykiem muzyki pochodzącym z Cieszyna podsunął mi pan F. Chmiel, którego przedstawialiśmy w poprzednim odcinku tej rubryki. Doszło do niego w jedno z czerwcowych popołudni. Na przywitanie mój rozmówca wręczył mi książkę i powiedział: „Tu jest mój życiorys, bowiem szkoda czasu, żebyśmy rozmawiali o mnie”. Udało nam się jednak poruszyć różne tematy, a mój interlokutor, choć skromny i trochę skryty, okazał się człowiekiem niezwykle interesującym.

Muzyczne początki „Na pytanie, skąd się wzięło moje zainteresowanie muzyką, nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć” - przyznał Berger. Podczas wojny kontakt z muzyką był ograniczony. Jedynym oknem na świat było radio, ale słuchanie go groziło karą śmierci. Pozostały więc chorały w niedzielę w kościele oraz muzyka ludowa. No i oczywiście nauka gry na fortepianie pod okiem przyjaciółki mamy. Nasz bohater wyrastał w muzykalnej rodzinie: mama trochę grała na fortepianie, ojciec czasami na skrzypcach. „Wtedy uczyłem się podstaw, ale nie pociągało mnie zgłębianie tajników muzyki w tej wersji” - przyznaje Berger. Do fascynującego zetknięcia z muzyką doszło dopiero po wojnie. „Niestety, z ogromnym opóźnieniem, jak wszystko w moim życiu, a pewnych rzeczy nie da się dogonić” - ocenia (po wojnie miał 15 lat – przyp. red.). Impulsem okazał się szereg recitali chopinowskich na zamku w Cieszynie, których pomysłodawcą był zaprzyjaźniony z rodziną Bergerów profesor Hadyna – założyciel zespołu pieśni i tańca „Śląsk”. Roman Berger naukę teorii muzyki rozpoczął u prof. Gawlasa, który był organistą w Cieszynie i który zdecydował za swojego ucznia o podjęciu przez niego studiów w Państwowej

Z muzyką za pan brat FOTO: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

Wyższej Szkole w Katowicach.

A miała być architektura Marzeniem ojca pana Romana była inna droga dla syna – architektura. „Ojciec chciał studiować architekturę, ale za namową swojej mamy wybrał teologię” - wyjaśnia Berger. „Zawsze wracał do malarstwa i osiągnął wysoki poziom w tej dziedzinie”. Jego obrazy są prezentowane w Galerii Narodowej w Bratysławie, Oświęcimiu, Bańskiej Bystrzycy i innych miastach. Przed śmiercią został członkiem Związku Słowackich Artystów Plastyków. Czy więc zainteresowanie sztuką malarską mogło mieć wpływ na dzieci? Młodszy brat Romana – Jan jest malarzem, ale i sam Roman przyznaje, że namiętnie rysował - do dziś ma w szufladzie swoje prace, których nigdy nie prezentował. „Może mogłem iść w tym kierunku?” - przez chwilę głośno się zastanawia i uśmiecha na myśl o prezentacji swoich prac.

Co u nich

słychać?

16

Muzycznej

Z Cieszyna do Bratysławy Ojciec pana Romana – Józef podczas wojny siedział w więzieniu w Cieszynie, potem przebywał w obozach koncentracyjnych w Oświęcimiu i w Dachau. „Cudem z tego wyszedł i został skierowany na roboty przymusowe do Heidelbergu, dziesiejszego Kędzierzyna” - wspomina pan Roman. Po wojnie został wybrany zwierzchnikiem kościoła ewangelickiego w Czeskim Cieszynie. „Ojciec naraził się tym, że walczył o oczywiste prawa: o istnienie Kościoła” - mówi Berger. W 1952 roku rodzinę Bergerów odwiedzili zwierzchnicy z Pragi i dali ultimatum: albo cała rodzina wyjedzie „dobrowolnie, z przyczyn zdrowotnych” z Cieszyna do Polski lub do Bratysławy albo... I tu nastąpiło odwołanie do przeżyć Józefa Bergera w obozach koncentracyjnych. „Ojciec zdecydował o wyjeździe do Polski, ale nazajutrz okazało się, że »propozycja« się zmieniła. Pozostał nam tylko kierunek Bratysława” - wspomina pan Roman. Przenieśli się do Bratysławy, a Roman został zmuszony do przerwania studiów w Katowicach. MONITOR POLONIJNY


Trudne czasy Studia w klasie kompozycji skończył z wyróżnieniem w Bratysławie (1956 r.). „Pamiętam moje pierwsze zaskoczenie, które przeżyłem w Bratysławie - opowiada Berger, - kiedy to jako student w klasie fortepianu u profesora Nemetha-Šamorinskiego grałem Debussyego i dowiedziałem się od odgórnej kontroli, że tym repertuarem propagujemy nieprzyjacielską ideologię... To był Debussy!” Od 1956 roku zaczął uczyć gry na fortepianie w konserwatorium, później pracował w Studiu Dźwiękowym w czechosłowackiej telewizji. Od 1969 roku wykładał muzykę współczesną oraz propedeutykę kompozycji w katedrze teorii VŠMU. Życie muzyczne w Czechosłowacji okazało się zupełnie inne od tego w Polsce „Tu panował socrealizm na serio” - ocenia Berger. „W Polsce muzycy mogli wykładać, co chcieli. Tu teoria muzyki współczesnej była tabu, odbierana jako antysocjalistyczne tezy”. Roman Berger jako jeden z pierwszych przełamał to tabu. Był za to represjonowany, a jako zwolennik Praskiej Wiosny w 1971 roku został usunięty ze Związku Kompozytorów i uczelni, a w konsekwencji z życia muzycznego. Wszystkie jego próby wyjazdu do Polski w celu zgłębiania wiedzy zostały udaremnione. „Nie dostałem paszportu. Powiedziano mi, że prędzej pozwolą mi na wyjazd do Wiednia niż do Polski” - wyjaśnia. W 1977 roku zyskał staż, a w 1980 część etatu w Instytucie Sztuki Słowackiej Akademii Nauk, bez możliwości awansu, ponieważ w 1977 roku odmówił obrony pracy habilitacyjnej, uwarunkowanej egzaminem z marksizmu.

i zastanawia się nad tym, czego człowiek potrzebuje do rozwoju „Zbyt wielka swoboda jest niebezpieczna. Owszem, kompozytor potrzebuje maksimum koncentracji, bo problemy nie sprzyjają tworzeniu. Ale paradoksalnie w takich sytuacjach dochodzi się do rezultatów lepszych, innych niż wtedy, gdy wszystko jest tak, jak być powinno. Stąd wywodzi się moja polemika o kryzysie sztuki: jeśli wszystko jest możliwe, to nic nie ma sensu”. Nasz rozmówca przyznaje, że nigdy nie miał idealnych warunków do tworzenia. Uważa, że jego dorobek jest ilościowo bardzo skromny. „Nie oceniam swoich utworów, to nie jest moja sprawa” mówi. „Uznanie innych to fakt, ale i satysfakcja i przyjemność”. W Encyklopedii PWN zostały wymienione jego największe dzieła: „De profundis” na baryton, fortepian, wiolonczelę i instrumenty elektroniczne, „Exodus“ I i IV (81-82), sonata z tematem Szymanowskiego (83).

Po upadku komunizmu W Bratysławie poznał swoją miłość – Słowaczkę i tu się ożenił. Po upadku komunizmu powrócił do życia publicznego i podjął działalność społeczną - został doradcą ministra kultury i kierownikiem komisji ministerstwa szkolnictwa ds. nowej koncepcji wychowania muzycznego. Po 1989 roku już nie myślał o wyjeździe do Polski z uwagi na chorobę żony. Z drugiej strony nie potrafiłby już sobie wyobrazić życia w rodzinnym Cieszynie. „To jest teraz zupełnie inne, obce mi miasto, ale planuję dłuższą pieszą wędrówkę po Beskidach Cieszyńskich, bo byłem namiętnym turystą i taternikiem, a teraz to zaniedbałem”.

Twórca ceniony

Polskie związki

„Niczego nie żałuję, było tak, jak było” - podsumowuje pan Roman

„Czuję się Polakiem i nie rozumiem, jak można zmienić narodo-

LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

wość. Po tylu latach spędzonych w Bratysławie Polska w moich oczach została wyidealizowana. Będąc Polakiem, który nie mógł wyjechać do kraju, ten zakazany owoc wydawał mi się pociągający. Obecnie odczuwam różne smaki: i słodycz, i gorycz, ale to nie osłabia mojego poczucia więzi z ojczyzną” - wyjaśnia Berger. W Polsce gości bardzo często, jest zapraszany na różnego rodzaju wykłady, koncerty, festiwale. Zasiadał jako członek jury w konkursie im. Witolda Lutosławskiego. „Miałem okazję poznać Lutosławskiego osobiście. Robiliśmy we dwójkę pierwszą selekcję do konkursu. To były niekończące się rozmowy” wspomina. Między innymi dlatego podjął się przygotowania referatu na temat twórczości mistrza, z którym wystąpi w listopadzie na zakończenie Roku Lutosławskiego na Zamku Królewskim w Warszawie. „Musiałem podjąć to wyzwanie, bo niepojęty jest dla mnie temat tej konferencji: Witold Lutosławski: kompozytor narodowy? Zastanawiam się, kto wpadł na taki pomysł?” - wyjaśnia Berger. W Katowicach na prośbę rektora Akademii Muzycznej ma wystąpić z prelekcją na temat stylu późnego w muzyce. „Nie potrafiłem odmówić organizatorom udziału i postaram się tam powiedzieć, mam nadzieję, coś kontrowersyjnego”. Na październikowe „Bratislavské hudobné slavnosti” na prośbę Ewalda Danela – szefa Kameralnej Orkiestry im. B. Warchala przygotowuje utwór premierowy. Obecnie tworzy suity na temat ludowych pieśni z Zaolzia. Roman Berger, jak widać, jest stale zapracowany i choć często odmawia swojego udziału w różnego rodzaju imprezach muzycznych, jest obecny. Nie tylko poprzez swoją muzykę. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA 17


Tak krawiec kraje,

WYWIAD MIESIĄCA

jak mu materii staje P

odczas wizyty marszałka Senatu RP Longina Pastusiaka w Bratysławie, który przybył do stolicy Słowacji na wiosenną sesję Zgromadzenia Parlamentarnego NATO, rozmawialiśmy z nim na tematy dotyczące Polonii, za którą Senat ustawowo jest odpowiedzialny. Wejście Polski do Unii Europejskiej spowodowało, że z naszego kraju sporo osób wyjeżdża na Zachód w poszukiwaniu pracy. Czy to może przynieść liczebny wzrost Polonii? Wejście Polski do UE rzeczywiście powoduje, że ruch osobowy między Polską a pozostałymi krajami Unii wzrasta dzięki ułatwieniom w podróżowaniu. Częstym powodem wyjazdów, głównie młodzieży, jest poszukiwanie pracy i nowych szans za granicą. Przyczyną jest wysokie bezrobocie w Polsce, które w tej chwili sięga 20%. Wyjeżdżająca młodzież jest zainteresowana tym, żeby kilka lat popracować, zaoszczędzić jakieś środki, by po powrocie do Polski zainwestować je i w kraju kontynuować swoją karierę. Wątpliwe jest więc to, że ci ludzie na stałe powiększą grono Polaków mieszkających za granicą. Czy napływające informacje z Anglii, która jest oblegana przez Polaków, powodują, że w Europie zaczynają się nas obawiać? Wiele krajów obawia się zalewu swojego rynku pracy, ponieważ same mają kłopoty z zatrudnieniem. Wspomniała pani Anglię - to jeden z tych 18

krajów, które nie wprowadziły żadnych ograniczeń przed napływem polskiej siły roboczej. Takie samo stanowisko zajęły Szwecja i Irlandia, pozostałe kraje wprowadziły ograniczenia w różnym stopniu, najbardziej restrykcyjnie podeszli do tego Niemcy i Austriacy. Na tych rynkach pracy obowiązuje ograniczenie dla Polaków na okres 7 lat. Jest to formuła 2 plus 3 plus 2, czyli po dwóch pierwszych latach po wejściu Polski do Unii Europejskiej Niemcy i Austriacy dokonają analizy rynku pracy. Jeżeli okaże się, że Polacy nie zagrażają temu rynkowi, to restrykcje zostaną rozluźnione, jeżeli zagrażają, to ograniczenia zostaną przedłużone o następne trzy lata itd. Z Anglii jednak płyną głosy wołające o pomoc w związku z gromadnym napływem Polaków, na których nie zawsze czeka praca, ale często wielkie rozczarowanie. Problem polega na tym, że wielu ludzi, wyjeżdżając do Anglii, ma nadmierne oczekiwania. W Polsce działają różne organizacje, które obiecują pracę, dobre warunki, płace, czerpiąc przy tym korzyści materialne. Tymczasem okazuje się, że realia są inne, bo

rynek pracy w Anglii też jest nasycony. I tu dochodzi do rozczarowania. Ci ludzie, którzy uwierzą w obiecywane złote góry, koczują na dworcach, padają ofiarą oszustw. Boleję nad tym i ostrzegam młodych ludzi, żeby nie dali się nabierać rzekomym agentom, pomagającym ludziom w poszukiwaniu pracy w Anglii. Senat odpowiada za kontakty kraju z Polonią i wspiera jej przedsięwzięcia. Według jakiego klucza są rozdzielane środki finansowe na rzecz Polonii na świecie? Na ten cel wykorzystywane są środki z budżetu Senatu, czyli pieniądze polskiego podatnika. Większość - ponad 60% środków - była przeznaczana na rzecz pomocy Polakom na Wschodzie. Jest to Polonia, która działa dopiero od 10 lat, bowiem wcześniej nie miała możliwości podtrzymywania swojej tożsamości narodowej. Polacy zza naszej wschodniej granicy przed 10 laty zaczęli się organizować, artykułować swoje interesy, budować polską tożsamość, uczyć się na nowo języka polskiego, dlatego otaczamy ich szczególną troską. Ale w ciągu ostatnich dwóch lat zauważyłem, że znacznie wzrosła liczba wniosków o udzielenie pomocy organizacjom polonijnym działającym na Zachodzie, w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii, Afryce Południowej. MONITOR POLONIJNY


Jakie widzi Pan alternatywne rozwiązanie, by realizować zamierzone cele w podtrzymywaniu polskości? Ponieważ Słowacja ma gospodarkę rynkową, radzę szu kać środków, pobudzając przedsiębiorców polskich firm do sponsoringu. W krajach, gdzie jest więcej firm polskich, to one sponsorują działalność struktur polonijnych. Spróbujcie sięgnąć do tych nielicznych polskich firm, które tutaj działają. Dobrze byłoby, gdyby na Słowacji było więcej polskich inwestycji. Ale handel polsko-słowacki się rozwija, co dobrze rokuje na przyszłość. W ubiegłym roku obroty między Polską a Słowacją wyniosły 1,8 miliarda.

LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

Trzy miesiące temu rozmawiałam z ministrem spraw zagranicznych, sygnalizując problem Klubu Polskiego – brak lokalu. Wtedy minister Cimoszewicz obiecywał, że się zainteresuje tą sprawą. Czy sprawy posunęły się do przodu? To pytanie trzeba zadać panu ministrowi Cimoszewiczowi. Minister Cimoszewicz wtedy wskazywał na Senat, któremu Pan przewodniczy, i obiecywał poparcie w tej sprawie. Nie przypominam sobie, żebyśmy otrzymali od Was jakiś wniosek. My wspomaga-

my oczywiście organizacje polonijne, pomagamy w utrzymaniu takich lokali, więc jeżeli znajdziecie lokal, który będzie odpowiadał Waszym potrzebom, jest szansa, że będziemy mogli pomóc w przeznaczeniu środków na jego wynajem i utrzymanie. Inicjatywa musi wyjść z Waszej strony. Klub Polski obchodzi 10-lecie. Czego Pan życzy naszej młodej organizacji? Jestem pod wrażeniem tego, co robicie i życzę Wam, żeby w drugim 10-leciu Klub Polski jeszcze bardziej zdynamizował i uwszechstronnił swoją działalność. Jako senator ziemi gdańskiej zwracam się do Was słowami marynarzy: „Tak trzymać!“ MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

FOTO: STANO STEHLIK

Jakie miejsce w tej hierarchii zajmuje słowacka Polonia? Diaspora polonijna w Słowacji nie jest liczebnie duża, bo według różnych szacunków jest was 5, 8 czy 10 tysięcy. W ciągu ostatnich dwóch lat z funduszy senackich przeznaczyliśmy około 140 tysięcy złotych na finansowanie różnych przedsięwzięć na Słowacji, min. nauki języka polskiego, spartakiady, imprez kulturalnych, festiwali, pomocy dla nauczycieli języka polskiego. Wiem, że tych potrzeb jest więcej, bo otrzymujemy trzy razy więcej wniosków, niż jesteśmy w stanie pomóc, ale tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Dysponujemy ograniczoną ilością środków, więc tyle, ile możemy, przeznaczamy na Państwa potrzeby.

19


FOTO: STANO STEHLIK

Przyjaźń bez granic

FOTO: STANO STEHLIK

Studenci polonistyki z Uniwersytetu Mateja Bela w Bańskiej Bystrzycy na początku zatańczyli poloneza na dziedzińcu zamku

FOTO: STANO STEHLIK

Tadeusz Błoński, kurator wystawy, a jednocześnie organizator workshopu z ramienia Klubu Polskiego Region Koszyce

rzyja ń bez granic« to nie tylko nazwa przedsię wzię cia, nasza współpraca wypływa z autentycznej przyja ni“ - powie działa podczas inauguracji impre zy Klubu Polskiego Region Âro dko we Poważe dyrektor Muzeum Trenczyńskiego Katarina Babičová.

»P

20

MONITOR POLONIJNY


Zamek w Trenczy nie stał się siedzibą prezentacji kultury polskiej, czeskiej i słowackiej. LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

FOTO: STANO STEHLIK

Jak na atmosferę plenerową przystało, nie zabrakło śpiewów przy d wię kach gitary i długich rozmów niu grupy szermierzy „Wagnus“ z Trenczyna oraz scenki rodzajowe w języku polskim w wykonaniu studentów pokazane zostały w baszcie na murach obronnych zamku. Późnym popołudniem na uczestników imprezy czekał kolejny punkt programu: otwarcie wystawy prac fotograficznych Anity Andrzejewskiej „Światło, cień i gest“, która została zorganizowana przy współpracy Ambasady RP w RS oraz Instytutu Polskiego w ramach Dni Polskich na Słowacji. Klub Polski Region Środkowe Poważe pochwalił się też umiejętnościami recytatorskimi uczniów uczęszczających na zajęcia szkółki piątkowej. „To wizytówka pracy naszych dzieci i ich nauczycielki“ - wyjaśniła Danuta Cingelová, prezes Klubu Polskiego w Poważskiej Bystrzycy. „Te dzieci do niedawna nie potrafiły mówić po polsku, ale odpowiednia motywacja i poziom nauki w szkółce pozwoliły im dziś na występ przed publicznością“ dodała. Do późnych godzin wieczornych trwało spotkanie Polaków i zaprzyjaźnionych Słowaków w plenerze na obrzeżach Trenczyna w Centrum Kultury „Sihoť”, które zakończyło całodzienne imprezy.

„W zeszłym roku po programie artystycznym spotkaliśmy się na przyjęciu w jednej z reprezentacyjnych sal Trenczyna. W tym roku, pomyślałam sobie, że można by to zmienić“ - wyjaśniła główna organizatorka przedsięwzięcia Renata Straková. „Skoro naszym hasłem jest przyjaźń, więc najlepszym miejscem do jej nawiązywania byłoby łono przyrody i stąd pomysł spotkania przy ognisku, przy wspólnym stole na świeżym powietrzu“. Jak na atmosferę plenerową przystało, nie zabrakło śpiewów przy dźwiękach gitary, pieczenia kiełbasek i długich rozmów. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

FOTO: STANO STEHLIK

W przepięknej scenerii na zamku otwarta została wystawa prac powstałych w zeszłym roku podczas Wokrshopu „Jahodna Art“. „Są to prace autorstwa artystów różnych narodowości“wyjaśnił Tadeusz Błoński, będący kuratorem wystawy, a jednocześnie organizatorem workshopu z ramienia Klubu Polskiego Region Koszyce. „Organizując ten plener, liczyliśmy na to, że prace będą reakcją na otaczającą nas przyrodę i tak się stało“ - dodał. Zamek w Trenczynie stał się siedzibą prezentacji kultury polskiej, czeskiej i słowackiej. Podczas imprez wystąpiły zespoły „Estampida“ (Trzebinie– Kraków) oraz „Musica Poetica“ i „Fistulatoris Consort“ z Trenczyna. Program artystyczny wzbogacili studenci polonistyki z Uniwersytetu Mateja Bela w Bańskiej Bystrzycy, którzy na początku zatańczyli poloneza na dziedzińcu zamku, z którego rozpościera się malowniczy widok na miasto. Walki szermierskie w wykona-

Otwarcie wystawy prac fotografi cznych Anity Andrzejewskiej „Âwiatło, cień i gest“ 21


NIKIFOR V SUKNI tu leto. âas prázdnin, do vo leniek a nefalšo va ného relaxu. Aj na ša rubrika Kino-oko bude preto v odľahčenom duchu. Nazrieme v nej do kuchyne slá vnych filmových tvorcov priamo na pľaci, zistíme čo nového chys tajú do kín a spoznáme aké va vrí ny zožali na svetových fórach poľské filmy.

Je

Po niekoľkoročných prípravných prácach pristúpil režisér slávneho ,,Długu“ Krzystof Krauze k nakrúcaniu hraného filmu o Nikifore Krynickim. Dej filmu sa odohráva v rozpätí rokov 1960-68 v nádhernýcch scenériach Krynicy pričom jeho hlavným motívom je nerozlučné priateľstvo slávneho maliara s Marianom Włosinskim. Nikifor prišiel za Marianom do Krynice na sklonku života. Jeho návšteva však trvala dlhých sedem rokov. Ani ťažká nákazlivá choroba Nikifora nenarušila ich krásny vzťah hoci Włosinski mal ženu i dve deti. Zostáva mu verný až do smrti. Manželka režiséra Joanna KośKrauze, spoluscenáristka poňala film ako 22

štúdiu umelcovej duše a nie jeho životného príbehu. Rieši v ňom dilemu tvorivého talentu a nezávislosti tvorcu od vplyvu popularity, peňazí a okolitého sveta. V roli Nikifora uvidíme prekvapujúco 84-ročnú herečku Krystynu Feldman, vynikajúco pretvorenú Máriou Dziewulskou do podoby muža. Podoba je priam šokujúco presná. Skvelý nápad, Pán režisér! Keďže miesto za kamerou si zabezpečil odborník na slovo vzatý Krzystof Ptak, očakávame zaujímavý film. V súčasných reáliách Krakowa sa naopak odohráva krimi-story Juliusza Machulského ,,Vinci“. Príbeh sa snuje okolo krádeže známeho obrazu Leonarda da Vinci

Zespół „Sistars” powstał dwa lata temu i występuje w składzie: BarteQ (Bartek Królik - gitara basowa, wokal, kompozycja, aranżacja, produkcja), Maru$ (Marek Piotrkowski-Rhodes, klawisze, programowanie, kompozycja, aranżacja, produkcja), N’Talia i Lil’Sista (Natalia i Paulina Przybysz - wokale, teksty, kompozycja), U1 (Marcin Ułanowski - bębny, groove),

FOTO: ARCHIWUM

FOTO: ARCHIWUM

Na festiwalu w Opolu zespół „Sistars” otrzymał 32 200 głosów w plebiscycie publiczności, pokonując takich wykonawców, jak Renata Dąbrowska, Ania Dąbrowska, „De Mono”, Ewelina Flinta, „Kashmir”, „Łyczacza”, Patrycja Markowska, Dorota Miśkiewicz, „Offside”, „Pudelsi”, Marcin Rozynek, Hania Stach. H H H H H H H H Czterysta głosów mniej podczas konkursu premier otrzymali „Pudelsi” z utworem „Dawna dziewczyna”, a trzeci był Marcin Rozynek z „Następny będziesz ty”.

H H H H H H H H W Opolu swoje 30. urodziny obchodził zespół „Budka Suflera”. Wśród gości nie zabrakło wykonawców współpracujących z zespołem w ciągu ich wielu lat pracy, takich jak Felicjan Andrzejczak czy Urszula. Zespół przypomniał też, że na początku kariery pomocną dłoń podał im i razem z nimi zaśpiewał zmarły niedawno Czesław Niemen. Utwór wykonywany przez Niemena przypomniał syn wokalisty „Budki Suflera” Piotrek Cugowski. Przypomniano też, że z „Budką” występowała niegdyś Anna Jantar. Piosenkę z jej repertuaru zaśpiewała jej córka Natalia Kukulska. H H H H H H H H

,,Dáma z łasiczką“, ktorý svojou štruktúrou nadväzuje na slávny ,,Vabank“. Majster inteligentnej manipulácie s divákom obsadil do hlavných postáv svojho najnovšieho projektu: Roberta WięckieMONITOR POLONIJNY


Przemo (Przemek Maciołek gitara). We wrześniu ubiegłego roku pojawił się ich pierwszy album „Siła Sióstr”. Płyta ta powstawała półtora roku. Zawiera 18 utworów, z czego 6 nagranych jest w języku angielskim. „Sistars” prezentują różnorodne style muzyczne R’n’B, hip-hop, jazz itp. Wśród gości w nagraniu wzięli udział m.in. „Tede”, „Numer Raz”, „O.S.T.R.”, „CNE”, „WSZ”, „Apex” i Anna Szarmach. Od czasu premiery teledysku (pierwsza połowa 2003 r.) do utworu zatytułowanego „Spadaj” zespół „Sistars” cieszy się niesłabnącą popularnością, podsycaną kolejnymi kawałkami. We wrześniu 2003 r. wystartował drugi wideoklip z udzia-

łem „Sistars” - zespół wystąpił gościnnie u boku „Tede” w utworze „Zeszyt Rymów” z płyty „3H - Hajs, Hajs, Hajs”. Zespół wziął udział w tegorocznych eliminacjach do festiwalu Euorowizji, a Tatiana Okupnik, wokalistka zwycięskiego „Blue Cafe”, życzyła „Sistars”, by eliminacje były

wicza, Borysa Szyca, Jana Machulského a debutantku Kamilu Baar, ktorá bude jedinou ženskou postavou. Premiéra filmu je naplánovaná na september. Koncom augusta začne nakrúcať svoj nový film ,,Mistrz“ un fanne teriblle poľského filmu Piotr Trzaskalski, tvorca známeho ,,Ediho“. Teraz hrdinom jeho príbehu bude 45-ročný Rus, cirkusový umelec-vrhač nožov, ktorý putuje s cirkusom po Európe. Jedného dňa vypustí z klietok divé šelmy a ocitne sa bez práce. Stretáva mladú prostitútku, ktorú sa snaží vymaniť z problémov. Onedlho sa k ním pridá chlapec hrajúci na akordeóne ako aj mladá Francúzska. Spoločne cestujú po Poľsku a hrávajú predstavenia. Titulný hrdina sníva o Paríži. Tak majster ako i chlapec putovaním zakrývajú svoju temnú minulosť. Putovanie je vlastne metaforou ich ľudských osudov. Ide o univerzálny príbeh priateľstva, lásky, útekov a zodpovednosti. Film podobne ako ,,Edi“ bude snímaný formou dlhých záberov kamerou Piotra Sliskowského. Hlavnú postavu si zahrá ruský herec Konstantyn Lawronienko, známy z filmu

,,Návrat“(ocenený Zlatym Levom v Benátkach). V ďalších úlohach uvidíme Jaceka Braciaka a Teresu Branna, absolventku divadelnej akadémie z Warszawy ako aj Moniku Buchowiec, študentku Łodżskej filmovej školy. Záver nakrúcania je plánovaný na október a premiéra na festivale v Berlíne počiatkom budúceho roka.

LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

FOTO: ARCHIWUM

Zaujímavosti: Poľsky film vo svete Film Jerzého Stuhra ,,Pogoda na jutro“ (recenzia v minulom čísle - získal cenu Fipresci MFF vo Wiesbaden ako aj cenu festivalovej poroty v Los Angeles. Film zaháji aj 12. ročník festivalu Art film v Trenčianských Tepliciach za osobnej účasti režiséra. Do súťažnej sekcie 39. MFF v Karlových Varoch bol zaradený film režiséra Konrada Niewolského ,,Symetria“. ,,Zmruż oczy“ Andrzeja Jakimowského vyhral hlavnú cenu na 47. MFF v San Franciscu. V rámci filmových trhov Marche du film v Cannes bolo premietnutých 12 poľských filmov

dla grupy tym, czym dla „Blue Cafe” były rok wcześniej. Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie, bowiem grupa „Sistars” zyskuje coraz większą popularność. Kolejnym przełomem w jej karierze był niewątpliwie tegoroczny festiwal w Opolu, co zapowiadał już koncert w przededniu prawdziwego Opola – „HipHop Opole”, podczas którego wykonawcy wystąpili na specjalnej scenie przy Placu Kopernika. Natomiast podczas koncertu premier w Opolu „Sistars” zdobył nagrodę publiczności i jurorów za piosenką zatytułowaną „Sutra”. Drugiego dnia festiwalu, 29 maja zespół odebrał „SuperJedynkę” za debiut roku. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

z obdobia posledných dvoch rokov. Publikum mohlo zhliadnuť: ,,Przemiany“ Barczyka, ,,Zmruż oczy“ Jakimowského, ,,Warszawe“ Gajewského, ,,Dotkni mnie“ Jadowskiej a Stankiewicz, ,,Symetrie“ Niewolského, ,,Żurek“ Brylského, ,,Białą sukienkę“ Kwiecińského, ,,Ciało“ Konieckého i Saramonowicza, ,,Króla Ubu“ Szulkina, ,,Ediego“ Trzaskalského, ,,Pogoda na jutro“ Stuhra a taktiež v premiére televízny film režiséra Radosława Piwowarského ,,Królowa chmur“.

Vyznamenaní Na katolíckej univerzite vo Valencii (Španielsko) počas sympózia o výchovnom poslaní filmu bol Krzysztof Zanussi ocenený titulom Doctor honoris causa. To isté vyznamenanie získal aj Roman Polański od filozofickej fakulty najväčšej rímskej univerzity La Spienza. Blahoželáme! S prianím príjemného prežitia dovolenkových či prázdninových chvíľ VÁŠ PAVOL BEDROŇ FILMOVÝ KRITIK 23


W

FOTO: TOMASZ TRANCYGIER

dniu 24 kwietnia b.r. gościem Klubu Polskiego w Martine był Waldemar Ireneusz Oszczęda. Pan Waldemar urodził się w Opocznie na Kielecczyźnie. Ze Słowacją jest związany od roku 1979, kiedy przyjechał tu na studia w Wyższej Szkołe Komunikacji i Łączności (VŠDS) do Žiliny. Podczas studiów założył rodzinę, z którą do dziś mieszka w Žiline.

Spotkanie w Martinie Jego zainteresowanie i zafascynowanie Słowacją, odkrycie tego, co łączy Polskę z tym ciekawym krajem, wywołało w nim nieodpartą chęć pisania oraz doprowadziło do podjęcia współpracy z niektórymi pismami regionalnymi. Najpierw ze słowackimi (m. in. był to „Žilinský večerník“), następnie z redakcją polskiego „Tygodnika Piotrkowskiego”, miesięcznikami: „Goniec Staszowski”, „Piotrkowski Informator Kulturalny”, „Goniec Świętokrzyski” oraz z „Almanachem Muszyny”. W latach 1994-1995 redagował i wydawał wraz ze swoją rodziną pisemko „Skierka”, przeznaczone dla Polaków żyjących na Słowacji. Jego dotychczas wydane książki to: „Po drugiej stronie Tatr” (1996), „Słowacja trochę bliżej, czyli ciekawostki słowackie” (1999), „Impresje słowackie, czyli Słowacja jeszcze bliżej” (2001) – wspólnie z M. A. Zarębskim ze Staszowa, „Wieści ze Słowacji” (2002). W roku 1997 Zarząd Główny Towarzystw Regionalnych w Polsce przyznał mu medal pamiątkowy im. Aleksandra Patkowskiego, a w roku 2003 polskie ministerstwo kultury uhonorowało go odznaką „Zasłużony Działacz Kultury”. W 1998 roku Waldemar Oszczęda zajął drugie miejsce w konkursie literackim o Słowacji, zorganizowanym przez Ambasadora Republiki Słowackiej w Polsce. W serdecznej i przyjemnej atmosferze klubowego „Popołudnia z autorem” padło wiele pytań i odpowiedzi, z których zamieszczamy te najciekawsze. W jaki sposób pisanie i publikowanie w prasie i wydawnictwach różnych relacji o Słowacji i Polsce zmieniło się w pisanie książek? Najpierw był pomysł tłumaczenia słowackich bajek i opowieści. Już w 1992 roku zacząłem pracę nad pierwszą książką - wyborem i tłumaczeniem tekstów z dzieł takich znanych słowackich autorów, jak P. Dobšinský, A. Marec, A. Habovštiak i czeskiej autorki B. Něm24

covej. Książka „Po drugiej stronie Tatr”, z ilustracjami mojej córki Nadii, została wydana w 1996 roku przez Staszowskie Towarzystwo Kulturalne jako kontynuacja serii słowackiej Biblioteki Staszowskiej. W późniejszych publikacjach już pisałem o samej Słowacji, o jej historii i współczesności, urokach tego pięknego kraju oraz o wspólnych polsko-słowackich sprawach.

Jaki jest charakter następnych publikacji? Czy są to książki historyczne? Chociaż historia mnie zawsze fascynowała, to jednak pod tym względem jestem amatorem. Moje książki nie są więc publikacjami specjalistycznymi. Nie mają również charakteru przewodników turystycznych. Staram się je po prostu pisać tak, aby zainteresowały i trafiły do jak największej grupy czytelników. W księgozbiorach wielu znanych bibliotek uniwersyteckich w Polsce lub Internecie

moje książki są różnie zaklasyfikowane. Czasami znaleźć je można pod hasłem „historia”, gdzie indziej „geografia”. Jestem technikiem z wykształcenia, ale humanistą z zainteresowania. Z jakich źródeł Pana książki są finansowane? Pierwsza książka została wydana dzięki środkom finan-

sowym uzyskanym przez byłego ambasadora Słowacji w Polsce ze słowackiego funduszu „Pro Slovakia”. Wydanie „Słowacji trochę bliżej” i „Impresji słowackich” możliwe było dzięki środkom prywatnym, uzyskanym od konsula honorowego Słowacji w Polsce - pana dr. Piotra Styczyńskiego. Do załatwienie wymienionych funduszy wydawniczych przyczynił się osobiście prezes STK - Maciej A. Zarębski. „Wieści ze Słowacji” natomiast finansowały na moją prośbę władze samorządowe Opoczna. Czyli miasta rodzinnego... Tak. Znaczna część tej książki jest poświęcona Opocznu. Zawiera m.in. sfabularyzowaną przez mnie opowieść o nazwie miasta, rozważania o bliźniaczych herbach miasta i postaci jego patrona. Realne są natomiast relacje o długoletnim partnerstwie miasta i jego przyjacielskich kontaktach ze słowackim mias-

tem Bytča, do których udało mi się doprowadzić w 1998 roku. Z satysfakcją powiedzieć dziś mogę, że współpraca rozwija się na różnych płaszczyznach i w różnych dziedzinach. Cieszą mnie zwłaszcza wymiany i pobyty grup dzieci i młodzieży. IRENA ZACHAROVÁ MONITOR POLONIJNY


W

Dwie sierpniowe rocznice TO WARTO WIEDZIEĆ Pierwszego sierpnia 2004 roku Warszawa spełni swój obowiązek wobec tych, którzy przed sześćdziesięciu laty swoje życie i młodość poświęcili dla ojczyzny i wolności, uroczyście otwierając w dawnej zabytkowej elektrowni tramwajowej przy ulicy Przyokopowej 28 na Woli Muzeum Powstania Warszawskiego. Przebiegająca na wschodzie od końca czerwca do końca sierpnia 1944 roku rozległa operacja wojskowa, w ramach której jednostki radzieckie zdobyły Białoruś, Ukrainę zachodnią oraz wschodnie tereny

FOTO: ARCHIWUM

dniu 1 sierpnia Polacy złożą hołd tym, którzy przed sześćdziesięciu laty wyszli na ulice Warszawy, najczęściej tylko z opaską, opatrunkiem osobistym i jednym granatem, by w walce z okupantem niemieckim zademonstrować prawo Polski do wolności, ujawnić potencjał Polski Podziemnej, a jednocześnie podjąć próbę zmuszenia Stalina do respektowania rzeczywistego układu polskich sił politycznych. Złożą hołd żołnierzom warszawskich oddziałów Armii Krajowej, które w sile 50700 ludzi, podejmując 1 sierpnia nierówną walkę z dobrze uzbrojonym okupantem, mieli do dyspozycji tylko 2410 karabinów, 130 lekkich karabinów maszynowych, 39 karabinów maszynowych ciężkich, 21 karabinów przeciwpancernych, 608 pistoletów maszynowych, 2818 pistoletów i rewolwerów, 4 granatniki, 45 tys. granatów oraz zapas amunicji na 2-3 dni walki. Złożą hołd żołnierzom Armii Ludowej (ok. 500) i Narodowych Sił Zbrojnych (ok. 800) oraz innych mniejszych grup oporu, z których tylko 10 proc. było uzbrojonych. Polacy 1 sierpnia złożą też hołd bohaterskim mieszkańcom Warszawy, którzy w czasie Powstania Warszawskiego dali przykład niezwykłej solidarności, ofiarności, samoorganizacji oraz jedności. Na opanowanych przez powstańców terenach przystąpiły do działania budowane w konspiracji struktury życia cywilnego, krajowe delegatury rządu emigracyjnego, różne ugrupowania polityczne, ukazywała się prasa, konspiracyjne radio „Błyskawica“ nadawało audycje słuchane nie tylko w Warszawie, ale także w Anglii. Między dzielnicami istniał system łączności radiowej, działała poczta polowa obsługiwana przez młodzież harcerską. Z pełnym poświęceniem pracowała służba sanitarna i powstańcze szpitale. Mieszkańcy Warszawy gasili podpalone domy, pomagali znosić rannych, na podwórkach i skwerach chowali poległych. LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

Polski, wyłoniła kwestię dalszych losów Słowacji; jej wewnętrznego systemu politycznego i miejsca w nowej Europie. Rozpadał się faszyzujący reżim dr. Józefa Tiso, tracący pod wpływem zwycięstw koalicji antyfaszystowskiej swą dotychczasową bazę socjalną. Słowacy stanęli przed koniecznością wyboru. I przed sześćdziesięciu laty wybrali... Dnia 29 sierpnia 1944 roku wybuchło Słowackie Powstanie Narodowe, obejmując swym zasięgiem przede wszystkim

Słowację środkową, ale także niektóre tereny Słowacji zachodniej i wschodniej. Z nadzieją na utworzenie społeczeństwa obywatelskiego i na powstanie autentycznych, demokratycznych elit słowackich, opartych na zaufaniu tutejszych obywateli, walkę powstańczą podjęły niektóre patriotyczne jednostki wojskowe i liczne oddziały partyzanckie, do których wstępowali mężczyźni i kobiety, a przede wszystkim młodzież, głównie z terenów Horehronia, górnej Nitry, Turca i Liptowa. W sześćdziesiątą rocznicę Słowackiego Powstania Narodowego Słowacy złożą hołd bohaterom bojów pod Strecznem, Martinem, Czremosznym, Rużomberkiem, Telgartem, Hronską Dubrawą, Bańską Szczawnicą, na górnej Nitrze i w wielu innych miejscach pamięci narodowej. Złożą hołd pracownikom Powstańczego Radia Bańska Bystrzyca. Składając hołd żołnierzom i dowódcom Słowackiej Armii Powstańczej, partyzantom i politykom, nie zapomną o tysiącach często bezimiennych mężczyzn i kobiet, rolników i leśników, lekarzy i pielęgniarek, którzy z narażeniem własnego życia pomagali powstaniu i stali u boku jego uczestników w trudnym czasie po kapitulacji. Zarówno Powstanie Warszawskie, jak i Słowackie Powstanie Narodowe, stanowiące integralną część europejskiej walki narodowowyzwoleńczej lat 1943-1944, skierowanej przeciw faszystowskim Niemcom, zakończyły się klęską wojskową, spowodowaną nie tylko przewagą militarną przeciwnika czy błędami taktycznymi ich organizatorów. Pod tą klęską podpisało się również zainteresowanie Związku Radzieckiego podporządkowaniem sobie terytoriów Europy środkowej i wschodniej. Swą rolę odegrała też postawa aliantów; dla Churchilla, jak i Roosevelta głównym celem było wówczas utrzymanie i poszerzenie współpracy ze Związkiem Radzieckim, a sprawa polska czy słowacka były dla nich sprawą błahą. Oddając hołd uczestnikom obu powstań, pamiętamy, że Powstanie Warszawskie, które dowiodło gotowości Polaków do walki o swą niezawisłość, 25


niewątpliwie spowolniło sowietyzację Polski, a prawdopodobnie także zadecydowało o tym, że zachowała ona określoną autonomię wewnętrzną w bloku sowieckim i Związek Radziecki nigdy, ani w roku 1956, ani w latach 1980-1981, nie zdecydował się wobec Polski na interwencję zbrojną. Słowackie Powstanie Narodowe sprawiło, że Słowacy po II wojnie światowej zostali uznani za partnera przy podejmowaniu decyzji o przyszłej Czechosłowacji i ocaliło przed dyskredytacją ideę słowackiej tożsamości narodowej. Po sześćdziesięciu latach o przebiegu obu powstań wiemy już wiele. Prace historyków polskich i słowackich opublikowane po 1989 roku, nieskrępowane cenzurą, sprostowały ich tendencyjną i często wręcz kłamliwą interpretację narzucaną przez komunistycznych ideologów. Wiedząc o powstaniach wiele, stale jeszcze nie wiemy wszystkiego. Otwierające się archiwa londyńskie i moskiewskie przynoszą historykom coraz to nowe materiały, a interpretacja zarówno Powstania Warszawskiego, jak i Słowackiego Powstania Narodowego leży dziś właśnie w kompetencji historyków, a nie polityków. Do tematów stale jeszcze otwartych należy np. udział Słowaków w Powstaniu Warszawskim oraz udział Polaków w Słowackim Powstaniu Narodowym. Jak dotąd o powstańcach słowackich, walczących na ulicach Warszawy, najwięcej materiału przyniosła niewielka broszurka Słowacy w Powstaniu Warszawskim (Wybór źródeł), opracowana przez Józefa Ciągwę i Jana Szpernogę, a wydana w 1994 roku w Krakowie przez Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Czechów i Słowaków w Polsce. O udziale Polaków w Słowackim Powstaniu Narodowym możemy dowiedzieć się przede wszystkim ze wspomnień Stanisława Majewskiego, zatytułowanych Pokłonić się skałom (Warszawa 1980), oraz z badań sondażowych Juraja Mauriaka, przeprowadzonych na zlecenie „Monitora Polonijnego” w Muzeum Słowackiego Powstania Narodowego, których wyniki zostały opublikowane w numerach 7.-8. i 9. „Monitora” z 1997 roku. Oba tematy czekają jeszcze na swoich autorów, a organizacje mniejszościowe - słowacka i polska mogłyby podjąć się roli ich inspiratora. DANUTA MEYZA-MARUŠIAK 26

Do czytania na piasku i trawie K

rytycy wybrzydzają, kręcąc nosem, wydawcy wydają, a kobiety kupują i czytają. Niepotrzebny tu wielki wysiłek, by domyślić się, o jaki rodzaj książek chodzi - naturalnie o powieści popularne, pisane przez kobiety i adresowane przede wszystkim do kobiet, bowiem męski czytelnik, jeśli już po nie sięgnie, głośno nie przyzna się do tego, że je przeczytał (jeśli nie jest krytykiem).

Wszystko zaczęło się od triumfalnego wejścia do czytelniczego obiegu Dziennika Bridget Jones napisanego przez Helen Fielding. Sukces jego polskiego wydania (poznańskie wydawnictwo) „Zysk i S-ka” zachęcił polskich wydawców nie tylko do wydawania tzw. powieści kobiecych, ale też, poprzez ogłaszanie kolejnych konkursów, do inicjowania ich powstawania. Polskie autorki odpowiadają kolejnymi powieściami na kolejne wezwania wydawców, inne, mające już określoną pozycję, takich wezwań nie potrzebują. Do nich należą przede wszystkim niezawodna Katarzyna Grochola, o której powieściach Serce na temblaku, Podanie o miłość, Nigdy w życiu już pisaliśmy. Barbara Kosmowska, której Teren prywatny, choć napisany przed kilku laty, stale cieszy się popularnością. Nie słabnie też zainteresowanie czytelniczek powieściami Krystyny Nepomuckiej. Śmiało możemy powiedzieć, że w ostatnich latach nurt kobiecy w polskiej literaturze popularnej jest coraz sil-

BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI

niejszy, czego niestety nie możemy twierdzić o polskiej powieści kryminalnej. Polska powieść kobieca nie podąża ślepo śladami Bridget Jones; wiele w niej polskich realiów, nieśmiertelnych babskich marzeń o zmianie własnej osobowości, ale także o wielkiej miłości, choć mężczyzna w tych powieściach najczęściej jest infantylny i bez kobiecej opieki bezradny. Jest w niej ponadto trochę sensacji i na szczęście dość dużo humoru. Tak więc, drogie czytelniczki, jest w czym przebierać i z czego wybierać, kompletując lekturę urlopową. Jeśli nie należycie do zaciekłych przeciwniczek „babskiego pisania”, jeżeli macie już za sobą lekturę powieści Grocholi, Nepomuckiej czy Kosmowskiej, to zachęcam do sięgnięcia po dwie „owocowe” powieści Izabeli Sowy: Smak świeżych malin i Cierpkość wiśni, obie wydane przez Wydawnictwo „Prószyński i S-ka”. Z tych, o których dziś chcę napisać, właśnie one wydają mi się najciekawsze. Obie MONITOR POLONIJNY


opowiadają o wkraczaniu w dorosłość młodych dziewcząt. Ich bohaterki - Malina i Wiśnia - są studentkami pierwszego roku studiów, wyrwanymi z rodzimego gniazda, z trudem zrywającymi pępowiny łączące je z rodziną. Obie, ciesząc się z uzyskanej niezależności, poszukują własnej drogi, próbując zaistnieć w nowym, odkrywanym przez siebie świecie. Zarówno Smak świeżych malin, jak i Cierpkość wiśni są napisane świetnym i barwnym językiem. O sprawach poważnych mówi w nich autorka z niegasnącym humorem. Humorem zabarwione są też celne obserwacje obyczajowe, zdarzenie goni zdarzenie, silną kreską rysowane charaktery bohaterów są zróżnicowane, a cała fabuła tkwi w polskich realiach. No i naturalnie, w tego typu powieściach inaczej być nie może, głównym problemem jest miłość. Warto też przeczytać debiutancką powieść Katarzyny Pisarzewskiej Halo, Wikta!, wydaną w 2002 roku przez „Świat Książki”. Czytelniczki ujmie dość frywolny stosunek autorki do rzeczywistości i odważne kreowanie świata kobiecych fantazji. To książka bardziej satyryczna niż realistyczna. Zgrabnie i ciekawie skomponowana, zdobędzie LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

przychylność czytelniczek autoironią i humorem. A fabuła żona gangstera (takiego prawdziwego), jego ozdoba, a równocześnie przedmiot do bicia, traci pamięć i zmienia się nagle w przeciwieństwo samej siebie - obiecuje lekturę lekką i barwną. Znacznie mniej barwna jest powieść Ireny Matuszkiewicz Gry nie tylko miłosne („Prószyński i S-ka” 2002). Autorka dość popularnej Agencji złamanych serc tym razem ogranicza swą powieść przede wszystkim do biurowych plotek. Jej 25-letnia bohaterka „najlepiej by się czuła w silnych męskich ramionach, najchętniej sławnego i przystojnego aktora”. Mamy w tej powieści i sensację, i morderstwo, wielkie uczucia i wahania, ale ani to, ani przedziwne układy rodzinne nie są w stanie wzbudzić w nas większego entuzjazmu, tym bardziej, że powieściowe postacie są dość szablonowe, a dowcip płytki. Większego entuzjazmu nie wzbudziła we mnie też powieść Grażyny Plebanek Pudełko ze szpilkami („Zysk i S-ka” 2002), będąca efektem konkursu na „Dziennik polskiej Bridget Jonem” i właściwie

zaprzeczeniem filozofii jej angielskiego prototypu. Ale być może to tylko moja wina, że nie potrafiłam wejść w położenie 29-letniej bohaterki zmagającej się na 230 stronach najpierw z ciążą, a potem z sobą samą jako matką, mającą dylemat: dziecko czy kariera, a potem dziecko czy ona sama. Zachęcam natomiast do przeczytania sympatycznej i zabawnej powieści Manueli Kalickiej Tata, one i ja („Świat Książki” 2002). To zgrabnie napisana proza, wykorzystująca język literacki, potoczny i slang. Autorka świetnie operuje anegdotą i czyni trafne obserwacje obyczajowe. Romanse matki (też egzotyczne), nagłe wzbogacenie się ojca-rockmana, jego romanse, kolekcja typów kobiecych, życie towarzyskie - cały ten świat widziany oczami piętnastolatki to treść tej bezpretensjonalnej powieści, powieści, wnoszącej pogodę i radość życia oraz optymistyczne przekonanie, że nie ma takiej sytuacji, z której nie byłoby wyjścia. Życząc czytelniczkom po wakacyjnej lekturze „babskich” książek kolorowych optymistycznych snów, jednocześnie ostrzegam te, które takie książki rozczarują: nie miejcie do mnie pretensji, mogłyście na trawie czy piasku czytać Norwida albo Prousta. Wybór zawsze należy do was. DANUTA MEYZA-MARUŠIAK

27


D N I

I

P O L S K I E

nstytut Polski w Bratysławie, Ambasada RP oraz miasta: Warszawa i Bratysława przygotowały cykl imprez pod nazwą „Dni Polskie na Słowacji” i „Dni Warszawy w Bratysławie”, które trwały od 20 maja

W

do końca czerwca br. Oferta kulturalna była bardzo bogata, a dzięki temu, że imprezy odbywały się w kilku miastach Słowacji, mogła dotrzeć do szerokiej rzeszy Słowaków, choć jej promocja mogłaby być lep-

Muzeum Wojciecha Lofflera w Koszycach 28 maja br. została otwarta wystawa polskiego malarza Krzysztofa Motyki pod tytułem „LABIRYNT”. Projekt wystawy powstał dzięki współpracy Instytutu Polskiego w Bratysławie z Państwową Galerią w Tarnowie. „Moja twórczość to obsesja” - definiuje autor wystawy Krzysztof Motyka. „Już trzy lata temu przestałem malować, zacząłem robić instalacje i wyszedłem z nimi na ulicę. To 28

N A

S Ł O W A C J I

sza. „Cel, czyli prezentacja Polski, został osiągnięty” podsumował wydarzenia kulturalne ambasador RP w RS Zenon Kosiniak-Kamysz. „Chcielibyśmy w przyszłości powtórzyć tego typu spotkania”. Według ambasadora oferta kulturalna była bardzo bogata, co nie znaczy, że nie mogłaby być szersza pod względem promocji gospodarczej „Inaczej patrzymy na rzeźby Magdaleny Abakanowicz, które znalazły uznanie wśród koneserów sztuki, a inaczej na konkurs wiedzy o Polsce, który dla mnie był jednym z sympatyczniejszych punktów programu” - wyjaśnił KosiniakKamysz i dodał, że ambasada przyjęła zobowiązanie corocznej organizacji konkursu. Za najatrakcyjniejszy punkt programu ambasador uznał koncert fortepianowy w wykonaniu Leszka Możdżera otwierający „Dni Polskie”. Zadowolenie wyraził też dyrektor Instytutu Polskiego Jerzy Kronhold, który

na potrzebę „Monitora Polonijnego” sporządził listę najlepszych przedsięwzięć kulturalnych. „Według mnie najatrakcyjniejszym akcentem naszych imprez była wystawa rzeźb Magdaleny Abakanowicz. Nie bez znaczenia w tym przypadku było miejsce prezentacji – Art Museum w Čunovie” - ocenił Kronhold. Za drugie najciekawsze przedsięwzięcie oznaczył spotkanie z Ernestem Bryllem. „Myślę, że nawet gdybyśmy co roku organizowali spotkania z autorem wciąż popularnego Na szkle malowane, zainteresowanie byłoby olbrzymie” - wyjaśnił. Na trzecim miejscu wg dyrektora Instytutu Polskiego uplasował się wspominany już Leszek Możdżer i jego recital fortepianowy. Czytelnikom „Monitora Polonijnego” przedstawiamy recenzje z kilku imprez, które odbyły się w ramach „Dni Polskich” na Słowacji. mw

Przezroczysty labirynt sposób, który pozwolił mi wyjść do ludzi. Pozwolił na dużą oglądalność i skuteczność”. Motykę pociąga działanie w przestrzeni. Według niego widz jest wygodny, nie lubi chodzić do galerii, a więc trzeba go osaczyć i zmusić do myślenia. „Nie traktuję sztuki jako wartości komercyjnej” - wyjaśnił Motyka. „Jest to moja osobista wypowiedź,

a bardziej mi zależy na tym, żeby w tej wypowiedzi było więcej emocji, a mniej wiedzy”. Zadaniem artysty, według Motyki, jest wskazanie odbiorcy drogi do bezinteresownej refleksji nad światem, w którym wszyscy żyjemy. Nad światem, który, mimo iż wydaje się nam znany i oczywisty, zawiera wiele nieznanego – jest labiryntem. URSZULA ZOMERSKA-SZABADOS MONITOR POLONIJNY


S

pośród licznych imprez, które w tym roku odbywały się w Słowacji w ramach Dni Polskich, na szczególną uwagę zasługuje spotkanie z Ernestem Bryllem – pisarzem, poetą, dramaturgiem, dyplomatą.

zem mowa była wyłącznie o przedstawieniu „Na szkle malowane”. Właściwie już od samego początku atmosfera spotkania przesiąknięta była magią dramatu o legendarnym zbójniku, o którego pół żartem, pół serio spierają się Słowacy z Polakami. Do wytworzenia te„Na szkle malowane”, którego jże atmosfery przyjest Ernest Bryll autorem, czynił się nie tylko pobiło w Słowacji wszelkie sam autor, ale rówrekordy popularności nież słowaccy odtwórcy głównych ról w przedstawieniu: Slezáček oraz Dočolomanský - niezapomniany Janosik. Na chwilę jakby wszyscy zapomnieli, że „Na szkle malowane” nie jest już wystawiane ani w Krakowie, ani w Bratysławie. Powróciły pytania dotyczące jego interpretacji artystyczwieczna skłonność do narzekań nej w różnych krajach, powrócinad niesprawiedliwością losu, ła niepowtarzalna atmosfera. historii... Reagując na rzeczywis- Sam autor, mówiąc o fenomenie tość lat 80-tych i 90-tych XX oraz słowackiej inscenizacji, nie krył pierwszych lat XXI wieku, autor zadowolenia, ale i pewnego zażeubolewa nad utratą ludzkiej god- nowania zarazem. Wielki sukces ności, poczucia piękna, wewnę- słowackiej wersji jego dramatu trznej czystości. Znając ludzkie spowodował bowiem, że przedsłabości, zawsze jednak staje po stawienie zaczęło żyć swoim włastronie „małego”, „zwykłego” snym życiem. Słowacy uwierzyli człowieka, a w panoszącym się w rodzime pochodzenie „Na chaosie dostrzega światełko na- szkle malowanego”. Wielu widziei. Prowadząca do niego dro- dzom nawet do głowy nie przyga powinna być jednak skropio- chodzi, że jego autorem jest na łzami, przyznaniem się do Polak - Ernest Bryll. O autorstwie win, wyciągnięciem dłoni: „Trze- Brylla pamiętało jednak słowacba o pomoc prosić/ I ludzi prze- kie Narodowe Centrum Oświaty (Národné osvetové centrum), prosić” (2002). Po recytacji prowadzący spot- którego przedstawiciel wręczył kanie Juraj Slezáček - dyrektor Bryllowi medal im. Daniela Gaartystyczny Teatru im. P. O. Hviez- briela Licharda - najwyższe słodoslava w Bratysławie otworzył wackie odznaczenie za zasługi dyskusję nad twórczością gościa. w dziedzinie kultury osnutej na Jednak, jak przed dwoma laty, kanwie twórczości ludowej. IRENA MALEC gdy Bryll ostatnio gościł w Instytucie Polskim, również i tym ranarodowym) zagubieniem, przeciętnością, małością: „Kiedy się mały z małym tylko nudnie kłóci/ Lud nie może być wielkim. I traci nadzieję...” (1992). Do częstych motywów należy niepewność ludzkiego istnienia, niezdolność podjęcia wyzwania,

FOTO: ARCHIWUM

Ernest Bryll i przyjaciele Spotkanie to odbyło się w poniedziałek 7.06.2004 r. w Instytucie Polskim w Bratysławie i zostało nazwane „Ernest Bryll i jego słowaccy przyjaciele”. Bryll ma w Słowacji rzeczywiście wielu przyjaciół. Tylu osób, ile przybyło na to spotkanie, dawno w Instytucie nie widziałam. Ernest Bryll bowiem nie jest w Słowacji twórcą nieznanym. A jeśli nawet ktoś nie zna jego nazwiska, na pewno kilkakrotnie widział przedstawienie „Na szkle malowane”, którego jest autorem, a które pobiło w Słowacji wszelkie rekordy popularności. Tegoroczne spotkanie z Bryllem i jego słowackimi przyjaciółmi zostało poświęcone poezji mistrza. Specjalnie na tę okazję słowacki poeta Vlastimil Kovalčík przetłumaczył dziesięć wierszy E. Brylla z ostatnich 20 lat jego twórczości. Każdy utwór najpierw w oryginale przeczytał sam autor, a następnie można było wysłuchać słowackiego przekładu w podaniu aktorów słowackiego teatru dramatycznego: Štefana Bučki i Michala Dočolomanskiego. Recytowane wiersze to refleksja autora nad ludzkim (również LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

29


Konkurs dla uczniów słowackich:

Čo viem o Poľsku FOTO: MARIA MAGDALENA NOWAKOWSKA

W

sobotę, 5 czerwca, w budynku Instytutu Polskiego odbył się finał konkursu wiedzy o Polsce, zatytułowany „Čo viem o Poľsku”, którego adresatem były dzieci i młodzież słowacka.

Pomysłodawcą konkursu jest pan ambasador Zenon KosiniakKamysz, zaś realizatorem Szkolny Punkt Konsultacyjny przy Ambasadzie RP w Bratysławie z panią kierownik Ireną Malec na czele. Do konkursu przystąpiło około 300 ucz30

Test składał się z piętnastu pytań, dotyczących różnych dziedzin. Po jego zakończeniu zawodnicy byli pojedynczo zapraszani do egzaminu ustnego. Każdy z nich losował dwie karteczki: jedną z nazwą polskiego miasta, a drugą z nazwiskiem Polaka - laureata Nagrody Nobla. Następnie przedstawiał zdobyte wiadomości na dany temat. Po części ustnej zawodnicy udali się na mały poczęstunek, a komisja zajęła się podliczaniem punktów.

FOTO: MARIA MAGDALENA NOWAKOWSKA

FOTO: MARIA MAGDALENA NOWAKOWSKA

estników z całej Słowacji, a ci, którzy przeszli do drugiego etapu, zjawili się w sobotę w Instytucie Polskim. Przebieg konkursu nadzorowała komisja, w skład której wchodzili: Irena Malec, Maria Magdalena Nowakowska oraz Wojciech Biliński. Uczestnicy konkursu zostali rozdzieleni na dwie grupy, które po kolei przechodziły do sąsiedniego pomieszczenia, gdzie uczniowie rozwiązywali 15-minutowy test sprawdzający ich wiedzę o Polsce.

MONITOR POLONIJNY


Kiedy punkty zostały już zliczone, a wyniki były komisji znane, wszyscy zgromadzili się w głównej sali Instytutu, gdzie ogłoszono zwycięzców oraz rozdano nagrody. Główną nagrodę stanowił przelot samolotem z Bratysławy do Warszawy i z powrotem oraz weekend w Warszawie, nagrodą drugą był rower górski, a trzecią radiomagnetofon. Była też i czwarta nagroda w postaci pióra ministerialnego z godłem Polski. Pozostali uczestnicy konkursu też nie odeszli z pustymi rękami, ponieważ każdy z nich dostał nagrodę pocieszenia i różne upominki. Pierwsze miejsce zajęła Slávka Štefková z Bratysławy, która będzie mogła teraz poznać Polskę bezpośrednio podczas pobytu w Warszawie. Po zakończeniu części oficjalnej zawodnicy mogli skorzystać z przygotowanego dla nich poczęstunku i wpisać się do kroniki polskiej szkoły. Cały konkurs przebiegał w miłej, przyjemnej atmosferze. Chyba każdy z jego uczestników wrócił do domu zadowolony. Mam nadzieję, że w przyszłości podobnych imprez będzie więcej. ŁUKASZ JOŃCA (uczeń II klasy gimnazjum Szkolnego Punktu Konsultacyjnego w Bratysławie) LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

O strojach dyplomatów

C

hcąc przybliżyć Państwu życie codzienne dyplomatów, postanowiłam zająć się dzisiaj strojami męskimi, obowiązującymi na co dzień i od święta.

Mężczyźni mają do dyspozycji kilka • Frak uszyty jest z czarnego sukna, strojów w zależności od okazji. I tak: ma klapy pokryte atłasem. Do tego pa• Strój weekendowy, to sportowe sują spodnie z podwójnymi lampasaspodnie oraz obuwie, do tego koszula mi z zewnętrznej strony nogawek, kokolorowa, w kratę lub pasy oraz kurt- szula ze sztywnym gorsem, kołnierzyka lub sweter. Strój ten nadaje się na kiem z zagiętymi rogami oraz biała wycieczki, spacery i wczasy. muszka. Konieczne są też czarne skar• Ubranie sportowe koordynowa- petki i lakierki oraz zegarek kieszonne składa się z marynarki z grubsze- kowy, gdyż do fraka nie pasuje nogo niż spodnie materiału, mowoczesny, na rękę. Frak z czarże być w kratę, oraz ze spodni ną kamizelką to najelegantszy z innego materiału, ale dobrastrój dzienny. Zaś z kamizelką nych tak, by razem tworzyły białą – to już strój wieczorowy, całość. Buty do tego mogą być tzn. po godz. 19. • Smoking jedno- lub dwuz klamrą lub z frędzlami, dobrane do koloru spodni. Dyplomacja rzędowy uszyty jest z cienkiego • Ubranie spacerowe może i nie tylko czarnego materiału, klapy ma wykładane atłasem. Spodnie być jedno- lub dwurzędowe, całość uszyta jest z tego samego materia- mają pojedynczy lampas na zewnętrzłu. Może być w różnych kolorach, np. nej stronie nogawek. Wymagana do popielate, niebieskie, brązowe. Do te- tego koszula ma półsztywny gors go biała lub kolorowa koszula. Buty do i mankiety oraz kołnierzyk odkładany jasnych ubrań – brązowe lub czarne, lub z zagiętymi rogami. Do tego muszą do szarych i granatowych – czarne. być: czarna muszka, takież skarpetki Takie ubranie nadaje się do pracy, do oraz lakierki lub gładkie, sznurowane, kina, na spacer, na „lampkę wina”, czarne buty. Smoking jest strojem wieczorowym, odpowiednim na obiad, a nawet na koktajl. • Ubranie wizytowe może być przyjęcie bufetowe, bal czy koncert. w kolorze granatowym lub ciemno- Nie nosi się go w dzień. Mężczyzna musi pamiętać o doboszarym. Do tego koszula biała lub inna w odcieniu pastelowym i sznurowane rze odpowiedniego obuwia – do jaobuwie. Ubranie to może być strojem śniejszych ubrań buty mogą być i dziennym, i wieczorowym. Może być brązowe lub czarne. Do ubrań spacenoszone podczas śniadań, koktajli, rowych mogą również mieć grubszą obiadów oraz innych uroczystości, je- podeszwę. Do ciemnych wizytowych śli na zaproszeniu nie wymieniono in- ubrań pasują tylko czarne buty. Pamiętajmy również o zasadzie, że im elenego stroju. • Żakiet uszyty jest z ciemnoszarego gantsze ubranie, tym cieńsza podesukna i ma zaokrąglone poły sięgające szwa w butów. Do fraka i smokingu kolan. Do tego muszą być sztuczkowe można założyć lakierki. Dyplomata pospodnie, czarna lub ciemnoszara kami- winien iść za modą, ale nie do przesazelka, szary krawat, szare lub czarne dy. Nie powinien ubierać się zbyt skarpetki oraz czarne, gładkie buty. odświętnie, gdy jest to niepotrzebne. Jest to strój dzienny na oficjalne uro- Lepiej być ubranym skromniej, niż czystości z udziałem osób zajmujących wypada, aniżeli przesadnie elegancko. KATARZYNA KOSINIAK-KAMYSZ najwyższe stanowiska w państwie. 31


Barbarzyńca T. R. Weich

OPOWIADANIEE Było to w lipcu, czyli w lecie. A w lecie, tak szef powiedział, zawsze jest mniej pracy, bo to sezon urlopowy. Jednak to lato nietypowym musiało być. Cały miesiąc po dwanaście i więcej godzin pracowaliśmy. W tym dniu nie było inaczej. Kartę podbiłem za piętnaście dziewiąta, ledwo zdążyłem na autobus. 69a zawiózł mnie na Südbahnhof, a tam biegiem pognałem na siódmy peron. Pociąg już czekał. Usiadłem w pustym przedziale, zawsze tak robię, bo kiedy czytam, chcę mieć spokój. Z plecaka Cegłę wyjąłem, tak nazywam „Europę“ Davies’a, i czytać ją zacząłem. Nie cieszyłem się jednak długo samotnością, ponieważ, kiedy pociąg ruszył, do przedziału dwoje ludzi weszło. Mężczyzna i kobieta, chyba żona jego. Zaczęli coś mówić, obficie przy tym gestykulując. Mężczyzna spojrzał na mnie, dwa palce lewej ręki wystawił, prawą na fotele pokazując. Domyśliłem się z gestu tego, że o wolne miejsca pyta. Skinąłem głową i chciałem do czytania wrócić, jednak mężczyzna nie przestawał mówić, rękami poprzedni gest powtarzając. Dłonią otwartą fotele wskazałem, co znaczyć miało, że jasne, mogą usiąść sobie, jeśli chcą. Mężczyzna 32

upewnił się jeszcze dwa razy, aż w końcu on i żona jego usiedli. Wróciłem do Davies’a. Przeczytałem dwa zdania, kiedy klepnięcie w kolano poczułem. - Romania - powiedział, pokazując na siebie palcem, a potem popłynął potok niezrozumiałych dla mnie słów. Uśmiechnąłem się do niego i zatopiłem wzrok w tekście. Znowu klepnięcie w kolano. - Bukarest? Bukarest? – pytał, machając ręką w kierunku lokomotywy. Zmarszczyłem czoło, nad słowami jego się zastanawiając. Rumun sięgnął do kieszeni, bilet z niej wyciągnął i pod oczy mi go podstawił. „Bukarest“ widniało na bilecie. - Nie! – odpowiedziałem po niemiecku, w końcu jeszcze w Wiedniu byliśmy. - Ten pociąg jedzie do Bratysławy. - Bukarest? - Nie, Bratislava. - Bratislava? – Sięgnął do drugiej kieszeni i kartkę jakąś z niej wyciągnął. Czarno na białym „Bratislava“ napisane tam było. - Tak, – odparłem – Bratysława. - Bukarest – pokazał na siebie i na żonę swoją, a potem znów machnął ręką w stronę lokomotywy. - Nie, nie Bukareszt. Bratysława. - Bratysława? – facet pokiwał głową i znowu pokazał mi kartkę. - Tak, Bratysława. - Venetia? Po tym, posypało się wiele innych słów. - Venetia? – zrozumiałem – Bratislava? – I gość pokazał mi kartkę. - Bratysława – odparłem ponownie. - Venetia? Tego już było dla mnie za wiele. Spociłem się, bo zupełnie nie wiedziałem już, o co temu Rumunowi chodzi. Czy chce jechać do Bratysławy, Wenecji czy może Bukaresztu? Jego żona tylko się mi przyglądała, uśmiechając się przy tym. Zacząłem i ja uśmiechać się, znowu, choć wcale do śmiechu mi nie było. Pot zalewał mi oczy. - Nie rozumiem – próbowałem się wymigać, w tekst Cegły uciekając. Ale gdzie tam, nic nie pomogło. Wenecja, Bratysława, Bukareszt były stale pojawiającymi się słowami, w gąszczu innych, rumuńskich. Wszedł do przedziału jakiś Austriak i usiadł naprzeciw mnie, a obok Rumuna. Udało mi się, Rumun uczepił się tamtego. MONITOR POLONIJNY


- Bukarest? – padło pytanie z ust „R“. Nowy nie załapał z początku, ale kiedy „R“ pokazał mu bilet i kartkę z napisem „Bratislava“, po niemiecku zaczął wyjaśniać, że wszystko gra, tylko że w Bratysławie przesiąść się muszą. - Bratysława? – Znów to samo. - Tak, Bratysława. Musicie się przesiąść w Bratysławie. Ja w tym wszystkim udziału nie brałem, czytałem, a przynajmniej usiłowałem to robić. Litery, słowa, zdania. Przerzuciłem nawet parę kartek, jednak co czytałem? - „Wenecja, Bukareszt, Bratysława“, - zupełnie nie wiedziałem. Ale przynajmniej spokój miałem, pot mógł mi z czoła wyschnąć, trochę. Austriak stale jednak bój toczył. - Venetia? – Moje usta zaczęły w uśmiech się formować. – Venetia? Zaskoczony Austriak chwilę milczał, aż w końcu się odezwał: - Wien! To jest Wiedeń, nie Wenecja! Wiedeń.

LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

- Wien?! – Zdumiał się Rumun – Wien! – Postukał się po głowie – Viena! – Coś po rumuńsku powiedział, potem znowu powtórzyło się słowo Wenecja. Ale towarzyszył temu zaprzeczający ruch głowy – Wien, Viena. – Uśmiech pojawił się na twarzach obu. Znaczy, że się dogadali. Rumun spojrzał na mnie z dezaprobatą, język wystawił, w palce jednej ręki go chwycił, drugą ręką gest ucinania nożem wykonał, języka znaczy się. I wyszło na to, że ja barbarzyńca jestem, z którym dogadać się nie można. Przecież każdy Rumun wie, że Romania, to dawna Rzymu prowincja, a Rumuni to ostatni, prawdziwi Rzymianie. A Rzymianie, to przecież starożytnych Greków spadkobiercy. Ci gardzili wszystkimi nie mówiącymi ich językiem, bełkoczących, to po grecku BARBAROS jest, znaczy barbarzyńca. Bratysława, 12.08.2002 ILUSTRACJE: TADEUSZ BŁOŃSKI

33


Zbliża się olimpiada P

rawdopodobnie każdy, kto widział kiedyś fotografie przedstawiające starogreckie amfory, pamięta namalowane na nich tajemnicze postacie jeźdźców, oszczepników, biegaczy czy atletów. To m.in. w ten sposób uwieczniano ówczesnych sportowców i zwycięzców zawodów, dawnych olimpiad. Postacie dawnych idoli sportu były popularnym motywem przedstawianym na mozaikach, uwiecznianym przez starożytnych rzeźbiarzy i artystów w przeróżnych formach.

RUBRYKA SPORTOWA

34

dystansach, zapasy, skok w dal, boks, rzut dyskiem i oszczepem. Innymi popularnymi zawodami były bardzo niebezpieczne wyścigi kwadryg. Starożytni sportowcy-zwycięzcy otrzymywali wieniec laurowy i zyskiwali wie-

FOTO: ARCHIWUM

Starożytne igrzyska rozgrywano w wielu miejscach, jednak najsławniejsze odbywały się w Olimpii, gdzie według legendy Zeus miał walczyć na pięści ze swym ojcem Kronosem o władzę nad światem, a Apollo prześcignął w biegu skrzydłonogiego posłańca bogów Hermesa i pokonał, walcząc na pięści, boga wojny Aresa. W starożytnej Grecji sport był tak ważny, że urósł do rangi filozofii życiowej, a zawody sportowe należały do elementów wychowania. Ćwiczenia fizyczne przygotowywały również do walki, były sposobem samodoskonalenia się i motorem stałej rywalizacji. Igrzyska starożytne organizowano przy okazji różnych uroczystości, np. pogrzebów ważnych osobistości i świąt religijnych. W okresie hellenistycznym igrzyska organizowano w około 200 (!) miejscowościach. Termin igrzysk obwieszczano 10 miesięcy przed ich rozpoczęciem. Następowało wtedy zawieszenie broni, bowiem uczestników jednoczył święty ogień olimpijski – do dnia dzisiejszego symbol igrzysk. Sportowcy przechodzili na specjalne diety i zajmowali się już tylko treningami. Rozgrywano wtedy dyscypliny, uznawane dziś za klasyczne, czyli biegi na różnych

czną sławę. Prozaicznym wymiarem zwycięstwa była strona materialna. Dodatkowo, bardzo często nagrodami były konie, woły czy wykształcone w pracach domowych branki. Motywacją dla rywalizujących była też wizja polepszenia swego statusu społecznego. Zyskiwali oni honorowe miejsca w teatrze, zwolnienia podatkowe, darmowe jedzenie itp. Np. w Atenach już w IV w. p.n.e. zwycięzca otrzymywał 500 drachm, a zwycięzca w igrzyskach istmijskich (organizowanych ku czci Posejdona) 100 drachm, co było równe rocznym zarobkom robotnika! Udział w igrzyskach oraz ich oglądanie były bezpłatne. Nie oznacza to, że pięciodniowy pobyt na igrzyskach należał do tanich – już wtedy wszyscy chcieli przy tej okazji zarobić. Dla niektórych oglądanie igrzysk było śmiertelnym niebezpieczeństwem. Panny i wdowy mogły bowiem oglądać zmagania zawodników, natomiast mężatki obowiązywał całkowity zakaz oglądania zawodów. Złapane na tym „przestępstwie” była karane śmiercią. Już w tamtych czasach, niestety, dochodziło do walk pomiędzy kibicami poszczególnych zawodników. Wprawdzie przerwa pomiędzy ostatnimi starożytnymi igrzyskami a współczesną erą olimpijską trwała niebagatelne 1500 lat, ale, chcąc oddać hołd pięknej tradycji, twierdzi się, że igrzyska olimpijskie rozgrywane są regularnie już od roku 776 p.n.e.! Iskrą rozpalająca nowożytny ogień olimpijski były wykopaliska prowadzone pod koniec XIX w. na terenach Olimpii w Grecji. Wraz z kolejnymi odkryciami i wydobywanymi przedmiotami odżywała idea igrzysk. Pierwsze igrzyska olimpijskie ery nowożytnej rozpoczęły się 6 kwietnia 1896 roku w Atenach. Rozegrano wówczas zawody w tradycyjnych dyscyplinach, ale wymyślono też i nowe. Rywalizowano bowiem w takich dyscyplinach, jak m.in. rzut dyskiem, zapasy, wioślarstwo, tenis, podnoszenie ciężarów, pływanie, szermierka, jeździectwo, strzelanie z rewolweru, wspinanie się po linie. Odbył się MONITOR POLONIJNY


LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

tycznych. Wyłamała się wtedy Rumunia, która zyskała wielkie owacje podczas otwarcia. Później tylko pojedyncze kraje (Kuba, Libia, KRLD) ogłaszały indywidualny bojkot igrzysk. Niestety, dzisiejsze plagi sportu, czyli przede wszystkim doping i korupcja, dotyczą też olimpiad. Jakie wrażenia, poza spodziewanymi skandalami (już dziś mówi się o „tradycyjnym” dopingu i ew. atakach terrorystycznych) przyniosą nam najbliższe igrzyska, zobaczymy wkrótce, bowiem niebawem, 13 sierpnia br,. rozpocznie się kolejna olimpiada ery nowożytnej, która wraca do swej kolebki – Grecji. ANDRZEJ KALINOWSKI

FOTO: URSZULA ZOMERSKA-SZABADOS

FOTO: ARCHIWUM

również bieg maratoński, zaś rozegranie zawodów żeglarskich i wioślarskich uniemożliwił sztorm w Pireusie. Już pierwsze nowożytne igrzyska zostały zbojkotowane. Zbojkotowała je najpotężniejsza w tamtym okresie i zarazem najlepiej zorganizowana federacja – gimnastyczna. W Atenach pojawili się jednak gimnastycy niemieccy i... bez problemów zwyciężali nad pozostałymi, którzy byli najczęściej zupełnymi amatorami. Pierwsi zwycięzcy otrzymali symboliczne nagrody – srebrne i miedziane medale, dyplomy i gałązki oliwne. Trudno jednak uczestników tej olimpiady nazwać sportowcami-amatorami, gdyż część z nich to ludzie całkowicie przypadkowi. Rzut dyskiem wygrał Amerykanin, który po raz pierwszy wziął dysk dopiero na statku, płynąc na igrzyska. Pierwszy tryumfator trójskoku zwyciężył już kilka godzin po przybyciu do Grecji. Srebrny medal w maratonie kolarskim zdobył zawodnik niemiecki, który wystartował przypadkowo, a do Grecji dostał się statkiem jako pasażer na gapę! Od tego czasu, na każdych kolejnych igrzyskach, jeśli chodzi o kwalifikacje zawodników, jest już lepiej. Coraz częściej jednak amatorstwo staje się pojęciem względnym. Od reaktywowania igrzysk idea olimpijska, propagująca szczytne cele, została wielokrotnie wykorzystana i nadużyta. We współczesnej erze olimpijskiej nikt nawet nie sili się na wzywanie do zawieszenia broni, co więcej, konflikty w tym zbrojne - wkroczyły na stadiony. Największą tragedią nowożytnych ig-

rzysk olimpijskich był zamach terrorystyczny w wiosce olimpijskiej w Monachium w roku 1972. Wówczas to w jedenastym dniu igrzysk pięciu członków palestyńskiej organizacji zbrojnej zaatakowało mieszkania izraelskich sportowców. W wyniku niestarannie przeprowadzonej akcji policji zginęło 3 terrorystów, którzy zabili 9 sportowców–zakładników. Igrzyska kontynuowano. Z kolei igrzyska w Atlancie w roku 1996 zakłócił wybuch bomby. Do dziś nie wiadomo, kto był sprawcą eksplozji, w wyniku której śmierć poniosły dwie osoby, a 111 zostało rannych. Idee olimpijskie wykorzystywały też wielkie mocarstwa i ich sojusznicy do politycznych rozgrywek. W roku 1980 państwa zachodnie zbojkotowały igrzyska w Moskwie. Miał to być odwet za rozpoczęcie przez ZSRR wojny w Afganistanie. Spośród 141 narodowych komitetów olimpijskich tylko 81 zgodziło się wziąć w igrzyskach udział, a 16 z nich startowało pod flagą olimpijską, bez używania swych symboli narodowych. Cztery lata później 15 państw bloku wschodniego zbojkotowało igrzyska w Los Angeles. Powodem było podanie przez Moskwę informacji o zagrożeniu dla sportowców z państw socjalis-

Peter Tomko mistrz Słowacji TAEKWON-DO TAEKWON-DO, koreańska sztuka walki, znaczy dosłownie: „tae” – ‘praca nóg’, „kwon” – ‘praca rąk’, „do” – ‘intuicja, zmysłowość, nauka’. Sport ten wymaga specjalnej dyscypliny, szacunku, pokory i panowania nad sobą. Wzmacnia kondycję fizyczną, umysłową i duchową. Przedstawiamy Państwu wielokrotnego mistrza w Taekwon-do w kategorii juniorów. Jest nim Peter Tomko z Koszyc. Pochodzi on z mieszanej rodziny: mama Polka, ojciec Słowak, ma 15 lat i uczęszcza do 8 klasy szkoły podstawowej w Koszycach. Teakwon-do trenuje od 4 lat w klubie sportowym DO-ITF „Charkowska” w Koszycach. W sumie zdobył 9 nagród oraz dyplomów w kategorii juniorów. Peter jest naszym reprezentantem zarówno na Słowacji, jak i za granicą. W maju tego roku na mistrzostwach Europy „Sofia 2004” w Bułgarii spośród 600 reprezentantów z 27 państw grupa koszyckich juniorów z Petrem na czele zdobyła trzecie miejsce zespołowe. Niebawem odbędą się eliminacje do mistrzostw świata w Australii, w których nie może zabraknąć Petra i jego zespołu. Problem jednak tkwi w braku sponsorów. Miejmy jednak nadzieję, że mimo wszystko młodym sportowcom uda się godnie reprezentować naszą zjednoczoną Europę. URSZULA ZOMERSKA-SZABADOS 35


• O G Ł O S Z E N I A • O G Ł O S Z E N I A • O G Ł O S Z E N I A • O G Ł O S Z E N I A •

P

odczas posiedzenia Rady Klubu Polskiego w Bratysławie w dniu 18 czerwca 2004 r. odbyło się losowanie nagrody ufundowanej przez firmę „SkyEurope”. Przypomnijmy, że bezpłatne bilety lotnicze rozlosowano wśród 53 czytelników - prenumeratorów „Monitora Polonijnego”, którzy odpowiedzieli na pytania ankiety dotyczącej oceny artykułów naszego pisma, a umieszczonej w dodatku do numeru majowego MP. Losowanie odbyło się w obecności przedstawicieli Rady Klubu Polskiego oraz delegatów na kongres. Wylosowano kupon z nr 137052004. Osobę posiadającą kupon z tym właśnie numerem (jest on umieszczony na okładce majowego egzemplarza „Monitora Polonijnego”) prosimy o zgłoszenie się po odbiór nagrody (dwa bilety do dowolnego miasta w Europie w ramach połączeń firmy „SkyEurope”) do redaktor naczelnej M. Wojcieszyńska (tel. 0905 623 064) albo do wicekonsula A. Kalinowskiego (tel. 02 / 544 13 196) najpóźniej do 5.08. 2004. Jednocześnie informujemy, że wylosowano też numer dodatkowy, który zostanie opublikowany w numerze wrześniowym w przypadku nieodebrania w wyznaczonym terminie nagrody przez osobę z pierwszego losowania. Redakcja MP gratuluje wygranej.

Informujemy, że Klub Polski ma swoją stronę internetową: www.polonia.sk Drodzi Czytelnicy! Z uwagi na niedoskonałość systemu wpłat za prenumeratę „Monitora Polonijnego” prosimy o pomoc. Wszystkie wpłaty dokonane za pomocą przekazów pocztowych są czytelne, ale wpłaty dokonane na konto banku nie zawierają danych o wpłacającym. W niektórych przypadkach na wyciągu figuruje nazwisko wpłacającego i, jeśli osoba jest nam znana, odszukujemy jej adres. Niestety bywa i tak, że na wyciągu bankowym nie figurują ani nazwisko, ani żadne inne dane, które pomogłyby nam rozszyfrować, kto jest wpłacającym. Jeśli Państwo wiecie o takich osobach, które dokonały wpłaty, ale nie otrzymują „Monitora”, prosimy o przekazanie im prośby o skontaktowanie się z panem S. Stehlikiem (0907 139 041, staste@orangemail.sk) w celu uzupełnienia danych. Zaistniałą sytuacją czujemy się zakłopotani i przepraszamy za opóźnienia w przesyłaniu pisma. Wydawca 36

„Monitor Polonijny” i jego wydawca Klub Polski ogłaszają wielki konkurs dla młodzieży na temat:

SZUKAMY SWOICH POLSKICH KORZENI Co wiem o najstarszych przodkach mojej rodziny? WARUNKI KONKURSU:

• Prace w języku polskim lub słowackim należy przesyłać pod adresem: Małgorzata Wojcieszyńska, redaktor naczelna, 930 41 Kvetoslavov. • Objętość prac nie jest ograniczona, mile widziane będą fotografie oraz rysunki drzewa genealogicznego. • Aby zapewnić anonimowość, prosimy o oznaczanie prac godłem (dowolnym znakiem graficznym), które należy też umieścić na dołączonej do pracy kopercie zawierającej kartkę z godłem oraz imieniem i nazwiskiem, a także dokładnym adresem autora. • Termin nadesłania prac mija 30 września br., a wyniki zostaną ogłoszone w numerze grudniowym „Monitora Polonijnego”. • Prace oceni jury powołane przez organizatorów konkursu. NAGRODY: I. SPRZĘT ELEKTRONICZNY ALBO SPORTOWY (do wyboru) o wartości 3000 SK II. RADIOMAGNETOFON Z ODTWARZACZEM CD III. DYKTAFON IV. ZEGAREK Istnieje możliwość przyznania nagród dodatkowych. Fundatorami nagród są: Klub Polski Region Bratysława (ze środków uzyskanych z loterii na VI Balu Polskim), Konsulat Ambasady RP w RS, firma TEAMCONSULT Wierzymy, że konkurs zainteresuje wielu młodych ludzi, bowiem chyba każdy jest ciekaw, skąd pochodzi, kim są jego przodkowie i gdzie żyli, czym się zajmowali, jakie były najciekawsze wydarzenia, mające wpływ na losy rodziny. Przy opracowywaniu tematu pamiętać należy o tym, że każdy człowiek jest interesujący i każdy jest inny, trzeba tylko się starać, aby dostrzec te różnice. Rada dla „konkursowiczów”! Bez pomocy rodziców, dziadków, stryjków, stryjenek, wujków i wujenek, a często także znajomych rodziny i sąsiadów trudno będzie spełnić warunki konkursu. Warto więc pytać, pytać i pytać! Pomocne będą też stare albumy rodzinne, listy. Może w Waszych rodzinach zachowały się dzienniki lub notatki któregoś z Waszych przodków? Może macie rodzinną kronikę, w której odnotowywano ważniejsze rodzinne wydarzenia? Dobrym źródłem informacji mogą okazać się księgi parafialne i lokalne archiwa. Przed Wami wakacje! To odpowiedni czas, by odwiedzić rodzinę i znaleźć potrzebne materiały. OWOCNYCH POSZUKIWAŃ ŻYCZĄ ORGANIZATORZY KONKURSU MONITOR POLONIJNY


• O G Ł O S Z E N I A •

Podróże z dowodem osobistym!!! Wydział Konsularny Ambasady RP w Bratysławie informuje, że od dnia 1 maja br. obywatele polscy mogą przekraczać granice państw Unii Europejskiej zarówno z paszportem, jak i z dowodem osobistym starego i nowego wzoru. Uwaga! Służby graniczne poszczególnych państw UE mają prawo odmówić wjazdu na teren kraju osobie, której dokument (paszport lub dowód osobisty) jest uszkodzony, zawiera nieaktualne zdjęcie itp. KLUB MARTIN INFORMUJE, że zlot młodzieży polonijnej odbędzie się w dniach 1-3 października 2004 r. Zgłoszenia należy przesłać do 15.09.2004 pod adresem: Irena Zacharová, Komenského 29, 038 52 Sučany, tel./fax: 043/4293655, e-mail: pirin@nextra.sk. • Ż YC Z E N I A • Ż YC Z E N I A • KLUB POLSKI REGION BRATYSŁAWA, rodzice oraz uczniowie dziękują paniom: Danusi Wieczorek, Ewie Sipos i Małgorzacie Wojcieszyńskiej - nauczycielkom szkółki piątkowej - za ich trud i pracę. Szczególne podziękowania kierują pod adresem p. Ewy Sipos nauczycielki grupy przedszkolnej, która przechodzi na urlop macierzyński. Panu Tadeuszowi Frąckowiakowi - Konsulowi Honorowemu RP w Liptowskim Mikulaszu - z okazji 50. rocznicy urodzin najserdeczniejsze życzenia składa Wojciech Biliński Kierownik Wydziału Konsularnego w Ambasadzie RP w Bratysławie Serdeczne życzenia Księdzu Stanisławowi Ługowskiemu z okazji 30-lecia święceń kapłańskich składa Klub Polski. Czytelnikom „Monitora Polonijnego” życzymy udanych wakacji, urlopów i każdego dnia pięknej pogody. Redakcja MP oraz Wydawca LIPIEC - SIERPIEŃ 2004

„Jak to z cudzysłowem bywa”

O

cudzysłowie pisałam już kiedyś na łamach „Monitora Polonijnego”, ale wówczas zwracałam uwagę na odmianę wspomnianego wyrazu.

Ponieważ nadal spotykam się z jego niepoprawną odmianą, a repetitio est mater studiorum (łac. ‘powtarzanie jest matką wiedzy’), pozwolę sobie przypomnieć, iż wyraz ten odmienia się tak, jak inne rzeczowniki męskie twardotematowe i w miejscowniku liczby pojedynczej (odpowiadającym na pytanie: w kim? w czym?) obowiązuje wyłącznie forma: w cudzysłowie!!! Często używana w tym przypadku forma w cudzysłowiu jest błędna, podobnie jak błędne są formy dopełniacza (kogo? czego?): cudzysłowa czy cudzysłowia, albowiem poprawna forma to: cudzysłowu!!! Cudzysłów jest również przyczyną naszych innych problemów. Okazuje się bowiem, że nie bardzo wiemy, kiedy go używać. Zatem dziś krótko o stosowaniu cudzysłowu. Termin cudzysłów wymyślił i utrwalił pod koniec XVIII w. Onufry Kopczyński, autor m.in. „Gramatyki dla szkół narodowych“. Interesujący nas znak graficzny składa się z dwóch części: otwierającej i zamykającej, i wystepuje w trzech wariantach: apostrofowym („ “), definicyjnym (‘ ‘) i ostrokątnym (» « lub « »). Cudzysłów definicyjny, jak sama nazwa wskazuje, stosowany jest najczęściej do przytaczania definicji wyrazów, np. cukrzyk to w znaczeniu potocznym ‘człowiek chory na cukrzycę‘. Cudzysłów ostrokątny w postaci: » « stosowany bywa głównie do wyróżniania w tekście cudzysłowu w cudzysłowie, zaś w postaci: « » - służy do wyodrębniania znaczeń w pracach naukowych i słownikach. W tekstach najczęściej stosowany jest cudzysłów apostrofowy. Pełni on przede wszystkim funkcję znaku cytowania, czyli wyodrębnia wszelkie przytoczenia wyrazów, cudzych słów, fragmentów utworów, tytułów dzieł i ich części, np. W „Nowym słowniku języka polskiego“ zamieszczone są zasady pisowni polskiej; Wyraz „kobieta“ ma swoją własną historię; Wszyscy pytają: „Kiedy będzie lepiej?“. W powyższych przykładach cudzysłów

OKIENKO JĘZYKOWE można pominąć, gdy cytowany fragment wyróżniony jest innego rodzaju czcionką, np. W Nowym słowniku ortograficznym zamieszczone są zasady pisowni polskiej; lub gdy cytowany fragment występuje po dwukropku, a koniec przytoczenia jest jednoznaczny, np. Wszyscy pytają: Kiedy będzie lepiej? Wyrazy, nie będące częścią składową cytatu, wydziela się najczęściej myślnikami, przy czym stosuje się wtedy jeden cudzysłów, np. „Wczoraj – powiedział Marek – byliśmy na wycieczce“. Cudzysłów służy też do wyodrębniania wyrazów i grup wyrazów użytych w innym znaczeniu niż znaczenie podstawowe. Współcześnie można zaobserwować zjawisko nadużywania cudzysłowu w tym zakresie. Trzeba jednak przyznać, że w tym przypadku norma poprawnościowa pozostawia nam trochę swobody. Ale tylko trochę. Nie należy bowiem ujmować w cudzysłów wyrazów stosowanych przenośnie (zwłaszcza w stylu potocznym), niepoprawnych oraz grup wyrazów stanowiących związki frazeologiczne. Błędne i zbędne jest ujęcie w cudzysłów wyrazów w następujących przykładach: Politycy „nabrali wody w usta“; Studenci „wkuwają“ do egzaminów. Ze względów znaczeniowo-stylistycznych cudzysłowu możemy użyć (ale nie musimy) w sytuacji stosowania wyrazów w znaczeniu ironicznym, np. Niektóre „zabytki“ szpecą miasto; a ponadto gdy wprowadzamy do tekstu wyraz obcy stylistycznie, co przede wszystkim dotyczy użycia wyrazów i wyrażeń potocznych w stylu naukowym, np. „Zjadanie“ końcówek wyrazów podczas recytacji u dzieci jest przejawem... Uważajmy więc przy stosowaniu cudzysłowu i nie przesadzajmy z jego używaniem, a właściwie nadużywaniem. Całe szczęście, że pojawia się on tylko w pisowni, dzięki czemu nie słychać naszych ewentualnych błędów w tym zakresie. MARIA MAGDALENA NOWAKOWSKA 37


R

az dávno som videla v televízii dokument o Poľsku, ukazovali staršie zábery z Varšavy, a presne si pamätám, ako som si povedala: „pôsobí to tak nevľúdne, pochmúrne, šedé mesto, ako tam ľudia môžu žiť?

turistov, čo ho obdivujú, umelcov aj pseudoumelcov, ktorí ponúkajú svoj talent... Náhodou ten mladý gitarista s etno hudbou bol skvelý... Tu to žije, cítite to a vnímate veľa iných podnetov, ktoré zamestnajú vašu fantáziu. No, ale to, že vidím za 5 minút asi desiateho chalana s ružičkou, to už nie je fantázia, ale varšavská realita. To tu je dnes nejaký sviatok? Nie, to idú chlapci na rande. U nás je to taký zvyk - kúpiť dievčaťu ružu – vysvetľuje

Raz nedávno – som Varšavu navštívila, a presne si pamätám, ako som si povedala: „to je tak fantastické mesto, tu by som chcela žiť!“ Pamätám si na prvé pocity - prekvapenie a očarenie, a vážne nemám tendenciu preháňať, len niekedy – napr. pri zážitkoch z Poľska, ale to len preto, že sú pre mňa naozaj úžasné. Prvé prekvapko nedávneho poľského pobytu prišlo takmer ihneď, pri ubytovaní. Trojhviezdičkový – vraj štandardný hotel..., ale naozaj len „vraj“. Čistučký, krásne zariadený, priestranná izbička, na vankúši ako pozornosť – čokoládka. Viete, že som na chvíľku dostala chuť normálne na tú krásne postlanú posteľ vyskočiť a skákať od radosti, že tuto budem chvíľu bývať? Myslím si, aj keď je to naozaj väčšinou len o prespatí, že hotely Oczami słowackich dziennikarzy vedia pomôcť atmosfére a pocitu z miesta. SANDRA VYCHLOPENOVÁ A keď som v inom meste spala v dvojhviezREDATKORKA RÁDIA EXPRESS dičkovom, a bol ešte krajší..., uistila som sa v tom, že poľskí páni hoteliéri, robíte to dobre. Tento úvodný príjemný zážitok sľuboval sprievodkyňa. Tak nielen „piękni“, ale aj ďalšie... prišli, len čo sme sa odviezli do cent- gentlemani sú tí mladí Poliaci. „To mi się pora mesta. Tí, čo ste tam boli – aj vám behal doba“. Asi som sa zaľúbila... do Varšavy. A to doslova mráz po chrbte, keď ste sa prechád- som vtedy ešte nevedela, že tam majú kostol zali po starých uličkách, obdivujúc krásne fa- pre študentov, kde sa môžu, ak vyšľapú hore sády domov, a potom sa dozvedeli, že toto na vežu, zosobášiť zadarmo. Tak som si tú všetko bolo cez vojnu úplne zničené? A že vežu obzerala, zahryzujúc do sernika (tento po všetkých katastrofách, čo vtedy národ po- tvarohový národný zákusok chutí skvele) stihli, sa dokázal dať s neuveriteľnou silou a pochlipkávajúc wiśnióvku (aj tá chutí skvedokopy, a presne podľa starých záznamov le, len to neprežente). postaviť na ruinách, odznova, kameň po kaAni ja nepreženiem, keď poviem, že Varmeni – nové –identické mesto? Vtedy mi na- šava ma očarila postupne, no a Krakov – to ša sprievodkyňa, mimochodom asi najlepší potom musela byť láska na prvý pohľad. prototyp všetkých milých poľských vlastnos- Vlastne na druhý – spomínam si na školské tí pokope, povedala vetu, ktorá Poliakov vraj časy, keď sme tu boli na divadelnom festivavystihuje: „To nam musi wyjść!“ Aj keď bolo le – mimochodom, Poliaci, máte výborné diveľmi zle a ťažko, ľudia dokázali nájsť v sebe vadlo – na Kantorove predstavenie neviem silu a začať odznovu. Ako by sa to niekedy zabudnúť ani po 15 rokoch ...Keby som vehodilo aj dnes, však? dela spievať, asi by som túto časť zanôtila, Keď už som pri tej sile: čo iné ju môže o Krakove sa totiž inak nedá. Znovuobjavoevokovať, ako Barbakan – opevnenie chrá- vanie a pripomínanie si uličiek, pamiatok... niace proti nepriateľom kedysi, a chrániace aj A viete, že som po tých rokoch našla toho dnes – zaľúbencov, ktorí sa tu prechádzajú, istého pána optikára, čo mi kedysi predal

To nam musi

FOTO: STANO STEHLIK

wyjść

POLSKA

38

okuliare, čo predal, vlastne za symbolickú sumu daroval, a ešte ma o rok prišiel navštíviť do Bratislavy? Aj ľudia robia toto miesto čarovným: pán kostolník, ktorý každú hodinu musí vyšľapať na vysokánsku vežu kostola Mariacki, odkiaľ sa rozozvučí trúbenie. Áno, presne tie krakovské, čo počujete napoludnie vo viacerých kútoch sveta rozhlasom v priamom prenose. Milí určite v minulosti boli aj bohémski umelci, čo si išli do krčmičky Jama Michalika v centre vypiť na sekeru, ktorú potom splatili svojím talentom – obrazmi, soškami, suvenírmi – môžete ich obdivovať dodnes a stoja za to, veru – chvalabohu, že pánom bohémom tak chutilo... Aj mne zachutilo pivko v jednej z nespočetných kaviarničiek na Rynku Glownom. A keď vám k tomu starký s husličkami do uška nôti: „O sole mio“ máte naozaj pocit, že meníte klímu, a nachádzate sa niekde v Stredomorí pri popoludňajšej sieste. Korzo pohodových turistov, ale aj miestnych, a viete, že ani z nich sa fakt nikto po tom námestí neponáhľal? Prechádzku po ňom si naozaj treba vychutnať všetkými zmyslami. Ja som napríklad všetkými zmyslami lúštila hádanku, ktoré z tých okien na jednej budove je falošné – len nakreslené. Je to to... nie, nepoviem, choďte si to vyskúšať sami. Ja som si v Krakove vyskúšala aj fantastický sprievod: Sviatok draka (pravidelný a vyhlásený krakovský sviatok) zaplnil uličky metajúcimi sa, výskajúcimi, farebnými, rozšantenými dráčikmi všetkých detských kategórií, predstavte si, jedného sme našli aj v kočíku... a sprievod nás doviedol až k Wawelu. Vždy ma fascinuje majestátnosť a múdrosť týchto stavieb, keď si predstavím, koľko toho pozažívali, čo okúsili, kto všetko sa tých múrov dotýkal, kto po tých schodoch kráčal... dýcha to na vás. A do tejto historickej spomienkovej fantázie vám zrazu zasiahne fantázia iná – súčasná – to keď sa z kostola pohol svadobný sprievod. Krásny pár sľúbiaci si vernosť na mieste, kde pred stáročiami zažívali svoje lásky tí, čo teraz odpočívajú vo wawelských hrobkách...To miešanie časov minulých a dneška má zvláštne čaro a k tomuto miestu akoby patrí. Aspoň tak mi to chodilo po rozume pri prechádzke pozdĺž Wawelu a Wisly – odporúčam zaľúbencom, úžasné miesto. POKRAČOVANIE V ĎALŠOM ČÍSLE ČASOPISU MONITOR POLONIJNY


Jedno na świecie jest pewne: wakacje zawsze nadejdą! Już od lutego marzymy o tym, dokąd w tym roku pojedziemy i co tam zwiedzimy. Ale, tak z ręką na sercu, jakie są Wasze najmilsze wspomnienia z wakacji? Wyprawa na wulkan? Rejs statkiem po Nilu? Łapanie królików, którym „ktoś” otworzył klatki? Wieczór na werandzie z kocurem sąsiadów? Czasami te najzwyklejsze letnie przeżycia zostają najdłużej w pamięci. Wybierzcie którąś z naszych propozycji, a obiecuję, że w tym roku przeżyjecie wspaniałe wakacje.

Dużo słońca, trochę deszczu, długich wieczorów i wczesnych ranków – niezapomnianych wakacji życzy redakcja „Monitora Polonijnego”.

Propozycje na wakacje 2004 • • • • • • • • • • • • • • • • •

chodziç boso po trawie, pójśç na jagody i nie zgubiç się w lesie (chyba że na chwileczkę), obserwowaç bociany na łące, urządziç podchody (koniecznie w nocy!), pozrywaç jabłka w sadzie, zobaczyç tęczę po deszczu, najeśç się lodów do syta i nie dostaç anginy, szukaç bursztynów na plaży, nauczyç się karmiç kury, zbieraç szyszki pod sosną, opaliç sobie nos, grabiç siano na polu, zrobiç zdjęcie wiewiórkom, robiç z babcią konfitury, znale ç piórko sowy, zobaczyç w lesie zaskrońca. jeśç gorący chleb z wiejskiej piekarni.

„Zwierzęta można mieç”

S T RO N Ę R E DAG U J E

MAJKA KADLEČEK

mie wcześniej coś o naszym zakupie powiedzieli, nigdy w życiu byśmy tych myszek nie mieli.

FOTO: STANO STEHLIK

Zwierzęta można mieć, to rzecz oczywista. Ale nie każdy może je posiadać, na przykład ja (moja rodzina i ja jesteśmy alergikami). Mój tata i ja jesteśmy uczuleni na sierść psa, moja mama zaś na futerko kota. Lecz przejdźmy już do rzeczy. Wszystko zaczęło się od tego, że mój brat oglądał film o myszoskoczkach i postanowił sobie takie zwierzątka nabyć. Któregoś dnia, wraz ze mną i za

pozwoleniem taty) kupił w sklepie zoologicznym parkę wymarzonych myszoskoczków. W domu jednak była awantura, ponieważ mama nic o tym zakupie nie wiedziała. Po dwóch tygodniach myszoskoczków było już 7, po czterech - 12 i tak dalej. W końcu daliśmy ogłoszenie, że oddamy za darmo kilka myszek i zaraz ktoś się zgłosił. Znów mieliśmy tylko dwa gryzonie, dla bezpieczeństwa matkę i córkę. Po paru miesiącach z powodu wyjazdu do Bratysławy musieliśmy je jednak oddać do sklepu. Mój brat jest jednak zdania, że gdybyśmy ma-


Najbardziej znanym chłodnikiem jest chłodnik litewski. Skąd taka nazwa? Czy jego przepis przybył do Polski wraz z królem Władysławem Jagiełłą? A może królewscy kucharze podawali chłodnik w upalny lipcowy dzień poprzedzający bitwę pod Grunwaldem? Historię zostawmy jednak historykom, ponieważ nas czeka inna bitwa – bitwa o botwinkę. yczę zwycięstwa!

Chłodnik litewski

ZA MIESIĄC: NA KECZUP POMIDOROWY NAJLEPSZY JEST PRZEPIS DOMOWY!

TE HL IK OS TA N :S

czyli nasza botwinka, rosną. Na podstawie dostępnych danych, tj. temperatury powietrza, opadów deszczu i stopnia pracowitości hodowcy, należy wyliczyć, kiedy sąsiad będzie buraki przerywał. W tym terminie najlepiej już nie opuszczać naszego stanowiska za płotem. Wreszcie nastał ten czas... Nasz sąsiad przerywa grządki młodych buraczków... „Panie sąsiedzie, mamy taką małą prośbę, te buraczki nam się przydadzą...” Bitwa wygrana, botwinka nie skończyła w kompoście!

TO

Słowację można przejść od Matry, przez Fatrę po Tatry, ale botwinki, czyli młodziutkich buraczków z nacią, nie znajdziemy. Na jej uzyskanie istnieją trzy sposoby. Ten pierwszy, niby najprostszy, to po prostu przywieźć ją z Polski. Ale sezon na botwinkę jest krótki, a warzywo w podróży zwiędnie. Drugi sposób, to wyhodować samemu. Ale nie każdy ma ogród, czas i talent do warzyw. Trzeci sposób, to sposób dla przebiegłych, choć nie najłatwiejszy. W swojej okolicy należy wypatrzyć, który sąsiad hoduje buraki. Niby od niechcenia często spacerować obok jego ogrodu i obserwować, jak jego buraki,

FO

FOTO: STANO STEHLIK

Składniki: litr zsiadłego mleka (ew. rzadkiego kefiru, jogurtu naturalnego), kilka łyżek śmietany, kawałek kurczaka, burak, po jednym pęczku botwinki, rzodkiewki, koperku i szczypiorku, świeży ogórek, jajka ugotowane na twardo, ew. ząbek czosnku, sól i pieprz do smaku. Buraka ugotować w całości, następnie zetrzeć na tarce i już nie gotować (w ten sposób zachowa piękny kolor). Botwinę umyć i drobno pokroić, ugotować w wywarze z buraka. Mięso z kurczaka ugotować, a następnie pokroić na małe kawałki. Pozostawić do ostygnięcia. Rzodkiewkę i ogórek umyć i drobno pokroić. Koperek i szczypiorek posiekać. Do zsiadłego mleka dodać śmietanę, połączyć z botwinką, tartym burakiem i mięsem z kurczaka, dodać pokrojone warzywa i zieleninę. Doprawić solą i pieprzem oraz ew. roztartym ząbkiem czosnku. Wstawić do lodówki na przynajmniej godzinę. Podawać z ugotowanymi jajkami.

MAJKA KADLEČEK


Monitor Polonijny 2004/7-8