Page 1


FOTO: ARKADIUSZ GRZESZCZYK

Spotkanie polskich księży pracujących na Słowacji W Kosiniak-Kamysz. „Cieszę się, że w tym kraju jest tylu polskich „ambasadorów” – mówił. – Swoją pracą i posługą dajecie dobre świadectwo o naszej oczy nie”. Spotkanie służyło również wymianie doświadczeń duszpasterskich zdobytych na terenie słowackiego Kościoła. Szczególny akcent położono na pracę na rzecz budzenia powołań do kapłaństwa i życia zakonnego. Konsul Rzeczypospolitej Wojciech Biliński, który był inicjatorem spotkania, wyjaśniał nowe zasady pobytu obywateli Unii Europejskiej w Republice Słowackiej. Niestety, okazało się, że pytań jest więcej niż odpowiedzi. „Rzeczą ważną jest, abyśmy sobie uświadomili, że od 1 maja w Słowacji nie jesteśmy obcokrajowcami, ale obywatelami Unii Europejskiej” – wyjaśniał konsul. Na drugą częśç spotkania przybył abp Henryk Nowacki, nuncjusz w Republice Słowackiej – najważniejsza osoba duchowna polskiego pochodzenia pra-

cująca na Słowacji. W swojej wypowiedzi nuncjusz zachęcał polskich księży, aby w swojej pracy wykorzystywali swoje najlepsze doświadczenia z polskiego i słowackiego środowiska. „Polscy księża pracujący na obczy nie są najlepszym pomostem w budowaniu powszechności Kościoła katolickiego” - mówił dostojny gośç. Na Słowacji pracuje ponad 70 polskich duchownych, głównie zakonników: franciszkanów konwentualnych, pallotynów, pocieszycieli, saletynów, karmelitów, paulinów, klaretynów, braci szkolnych i księży diecezjalnych. Seniorem polskich księży na Słowacji jest ks. Stanisław Ługowski z diecezji nitrańskiej, który na Słowację przybył w 1990 roku. Za inicjatywę zorganizowania takiego spotkania szczególne wyrazy wdzięczności należą się Panu Konsulowi Wojciechowi Bilińskiemu i Nuncjuszowi abp. Henrykowi Nowackiemu. KS. JERZY LIMANÓWKA SAC

FOTO: ARKADIUSZ GRZESZCZYK

dniu 3 maja, święta narodowego Polaków i święta Królowej Polski, w pallotyńskim klasztorze w Hronskim Beniadiku koło Nitry miało miejsce bardzo miłe spotkanie polskich osób duchownych pracujących na Słowacji. Uroczystą mszę św. koncelebrowało około 30 polskich księży. Mszy św. przewodniczył dziekan dekanatu lewickiego ks. Jozef Mrkvica. W swojej homilii przypomniał swoje związki z polskim Kościołem, gdy jeszcze jako kleryk w latach 70-tych potajemnie wyjeżdżał do Polski. Ze wzruszeniem wspominał swoje spotkania z kardynałem Stefanem Wyszyńskim czy uczestnictwo w pieszej pielgrzymce z Warszawy do Częstochowy. Wyraził też wdzięcznośç polskim duchownym za to, że przyszli oni z pomocą słowackiemu Kościołowi w chwili jego odrodzenia po rewolucji w 1989 roku. Po mszy św. odbyło się mniej formalne spotkanie. Pierwszy zabrał głos ambasador Rzeczypospolitej Polskiej Zenon

2

Zdjęcie na okładce: Paweł Bednárčik, Relację ze Spartakiady znajdziecie Państwo na str. 12 - 13.

MONITOR POLONIJNY


Od redakcji

SPIS TREŚCI

Niedawno opowiadałam znajomym, jak powstają niektóre rubryki „Monitora Polonijnego” i wtedy usłyszałam: „Gosiu, powinnaś to wszystko napisać, żeby czytelnicy wiedzieli, jak to wygląda“. A więc dziś trochę informacji zza kulis tworzenia rubryki „Piekarnik“. Otóż, proszę Państwa, nasza koleżanka redakcyjna, która przygotowuje rubrykę z przepisami kulinarnymi, wszystkie te specjały gotuje lub piecze, a potem próbuje, zanim coś Państwu poleci. Pamiętam jej zmagania w styczniu, gdy przygotowywała przepisy na śledzie. Późnym wieczorem przysłała mi SMSa o rozpaczliwej treści: „Wszyscy już śpią, ja mam tłuste ręce od śledzi, a jeszcze robię śledzie pod pierzynką!“. Okazało się, że nasza koleżanka Majka śledzi nie lubi! Jednak już od kilku lat i Polacy, i nasi słowaccy przyjaciele podsuwali pomysł zebrania i opublikowania na łamach „Monitora” najlepszych przepisów na polskie śledzie i stąd jej poświęcenie. To, co oglądacie Państwo na ostatniej stronie naszej gazety, to dania przygotowywane specjalnie dla „Monitora”! Potem następuje sesja fotograficzna - na małą chwilę w trójkę (Majka Kadleček, Stano Stehlik i ja) zabawiamy się w aranżerów, a nasz dom (lub ogród) zamienia się w pracownię fotograficzną. Fotosesja, tak to nazywamy, jest bardzo przyjemnym etapem powstawania rubryki, bowiem pozwala nam puszczać wodze fantazji i improwizować. Jakież musiało być zdziwienie naszych sąsiadów, gdy w kwietniowe deszczowe popołudnie wyszliśmy na trawę przed dom, z kocem i koszem z szampanem i talerzami pełnymi kulinarnych specjałów. Nikt z czytelników nie domyślił się, że sceneria tej sesji fotograficznej bynajmniej nie nastrajała do majowego pikniku. W tym numerze przeczytacie Państwo o przysmakach z truskawek. Ponieważ zdjęcia do niego były wykonywane na początku maja, jest rzeczą oczywistą, że świeżych truskawek jeszcze nie było. Nasza koleżanka musiała pofantazjować, przygotowując ten odcinek „Piekarnika“. Nie zawiodła nas: stanęła w drzwiach z koszem pełnym truskawkowych frykasów i oznajmiła, że pierwszy raz robiła dżem z truskawek – mrożonych! Potem, proszę Państwa, czyli po fotosesji następuje kolejny przyjemny moment – degustacja! Myślimy wtedy o Was, drodzy Czytelnicy, i zastanawiamy się, czy i Wy bawicie się z nami i gotujecie po polsku. Zapewniam, że warto. Palce lizać! MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA REDAKTOR NACZELNA

Słowacja ma nowego prezydenta

4

Jubileusz polonistyki

4

Absolwenci polonistyki

4

Co u nich słychać?

6

Dzień Dziecka

7

Mój najpiękniejszy Dzień Dziecka.

7

Z kraju

8

Z naszego podwórka

8

Unia Europejska i co dalej?

9

Klub Polski u progu nowego 10-lecia

10

Spartakiada

12

Młodzi w Polsce słuchają

14

Kino–oko

14

Wybory do Parlamentu Europejskiego

16

Kalendarium wydarzeń

17

Bliżej polskiej książki

18

Okienko językowe

19

O olimpiadzie literatury i języka polskiego

20

Ogłoszenia

21

Dyplomacja i nie tylko

21

Polska oczami słowackich dziennikarzy

22

Między nami dzieciakami

23

Piekarnik

24

VYDÁVA POĽSKÝ KLUB - SPOLOK POLIAKOV A ICH PRIATEĽOV NA SLOVENSKU ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Paweł Bednárčik, Pavol Bedroň, Zuzanna Fajth, Ivana Juríková, Majka Kadleček, Katarzyna Kosiniak-Kamysz, Melania Malinowska, Danuta Meyza-Marušiaková, Dariusz Wieczorek, Izabela Wójcik, • KOREŠPONDENT V REGIÓNE KOŠICE - Urszula Zomerska-Szabados • JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska • V SLOVENČINE: Mária Brečková • GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik • ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • TLAČ: DesignText • KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel./Fax: 031/5602891, staste@orangemail.sk • PREDPLATNÉ: Ročné predplatné 300 Sk na konto Tatra banka č.ú.: 2666040059/1100, číslo zákazníka 142515 • REGISTRAČNÉ ČÍSLO: 1193/95 • Redakcia si vyhradzuje právo na redakčné spracovanie ako aj vykracovanie doručených materiálov, na želanie autora zaručuje anonymitu uverejnených materiálov a listov, nevracia neobjednané materiály, neodpovedá na anonymy FINANCOVANÉ MINISTERSTVOM KULTÚRY SR

CZERWIEC 2004

3


Jubileusz

Słowacja ma nowego prezydenta

D

bratysławskiej polonistyki

D FOTO: ARCHIWUM

nia 17 kwietnia w drugiej turze wyborów prezydenckich na Słowacji Ivan Gašparovič pokonał Vladimiíra Mečiara (otrzymali odpowiednio 59,91 % i 40,09 % głosów) i to on – jako drugi prezydent wybrany w wyborach powszechnych - obejmie 15 czerwca najwyższy urząd w państwie.

nia 2 czerwca 2004 r. odbędą się uroczystości jubileuszu 80-lecia lektoratu języka polskiego na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Komeńskiego w Bratysławie. Nauczanie języka polskiego ma na ww. wydziale bogatą i długą tradycję. Swojego zagranicznego lektora Uniwersytet Komeńskiego ma od 1924 r., a literatura polska jest tu wykładana od roku1925, kiedy na bratysławskim uniwersytecie zaczął pracować profesor Frank Wollman. Pierwszym polskim lektorem zagranicznym był dr Jerzy Pogonowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego, po nim funkcję tę w 1928 r. objął dr Władysław Bobek, a w 1956 r. pani mgr Halina Janaszek-Ivaničková (dziś profesor Uniwersytetu Warszawskiego). To w czasie jej działalności na Wydziale Filozoficznym powstała polonistyka jako samodzielny kierunek.

OTO KOMENTARZE ŚWIATOWYCH AGENCJI PRASOWYCH:

4

Słowaków ma jednak mieszane odczucia. Analitycy twierdzą, że różnice miedzy obu kandydatami są małe, bowiem Gašparovič wspierał kontrowersyjną politykę Mečiara podczas całego okresu, gdy ten był u władzy – twierdzi BBC. Kierowana przez Mečiara i Gašparoviča Słowacja w połowie lat 90-tych została wyłączona z pierwszych, wstępnych negocjacji z Unią Europejską i NATO z powodu niejasnej prywatyzacji oraz ingerencji w procesy demokracji i zasady państwa prawa – przypomniała PAP. Węgierskie media podkreślały, iż najniższa frekwencja w wyborach była na południu Słowacji; mieszkająca tam mniejszość węgierska nie chciała wybierać „mniejszego zła” między dwoma, wywodzącymi się z HZDS kandydatami. Czeskie media uznały, iż porażka Mečiara trochę uspokoi międzynarodową opinię publiczną, ale zwycięstwo Gašparoviča będzie mieć negatywny wpływ na sytuację w samej Słowacji; nowy prezydent będzie jeszcze bardziej niż Rudolf Schuster krytyczny wobec dziaOPRACOWAŁ łań rządu. DAREK WIECZOREK

Absolwenci polonistyki

W

związku z jubileuszem polonistyki na Uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie zapytaliśmy kilku jej absolwentów, co ich skłoniło do studiowania naszego ojczystego języka i w jaki sposób wpłynęło to na ich życie.

Marta Pančíková FOTO: M.M. NOWAKOWSKA

Zwycięstwo Gašparoviča jest trzecim i może ostatnim nokautem dla jego rywala, byłego boksera Mečiara – napisała z Berlina DPA. Jasne zwycięstwo Gašparoviča w drugiej turze wyborów to posypanie kolejną szczyptą soli ran słowackiej koalicji rządowej. Jasny outsider Gašparovič został wybrany dzięki poparciu lewicowo-opozycyjnej partii „Smer” i prawdopodobnie wielu zwolenników partii tworzących rząd. W osobie Mečiara pokonał polityka, który - choć w opozycji - w ostatnim czasie demonstracyjnie zbliżał się do centroprawicowego rządu – informuje APA z Wiednia. Nowy prezydent teraz będzie przez pięć lat przypominać koalicji rządowej jej największe błędy od czasu wyborów parlamentarnych w 1998 roku – dodaje AFP z Paryża. Rynki finansowe po pierwszej turze wyborów przygotowywały się na ewentualne zwycięstwo Mečiara. Stało się inaczej, co według analityków umocni słowacką walutę – uważa Reuters. Zaskakujący wynik. Były szef parlamentu pokonał swojego byłego szefa. Większość

kierownik Katedry Filologii Słowiańskich na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Komeńskiego, prowadzi wykłady z gramatyki języka polskiego, naukowo zajmuje się językoznawstwem porównawczym

Na studia polonistyczne trafiłam trochę przez przypadek, tzn. zgłosiłam się na uniwersytet i chciałam studiować języki słowiańskie, a na Wydziale Filozoficznym wła-

śnie otwierano kombinację języka rosyjskiego z językiem polskim. Bardzo interesowała mnie wówczas literatura piękna. Kontakty z Polakami miałam już wcześniej, choćby np. MONITOR POLONIJNY


CZERWIEC 2004

pod patronatem senatu akademickiego. Na polonistyce uczą pedagogowie słowaccy i zagraniczny lektor. Studenci i nauczyciele mają do dyspozycji bogaty księgozbiór. Ponadto wiele materiałów dotyczących literatury i języka polskiego znaleźć można również w bratysławskich bibliotekach. W dzisiejszych czasach ważne jest, jakie możliwości zatrudnienia mają absolwenci studiów polonistycznych. Otóż znajdują oni pracę często w różnych redakcjach, wydawnictwach lub instytutach naukowych, jako publicyści, literaccy krytycy lub zajmują się tłumaczeniem. Ważną rolę w życiu bratysławskiej polonistyki odgrywa Ambasada RP i Instytut Polski, z którymi Katedra Filologii Słowiańskich utrzymuje stały kontakt i które to instytucje wspierają ją w różnych przedsięwzięciach (np. przy organizacji różnych imprez o charakterze społecznoIZA WÓJCIK kulturalnym).

cznym Uniwersytetu Komeńskiego w Bratysławie pracowałam 7 lat jako nauczycielka języka polskiego i słowackiego w Prywatnym Gimnazjum Słowiańskim w Bratysławie.

Zuzana Godálová nauczycielka języka polskiego w prywatnym gimnazjum słowiańskim, obecnie na urlopie macierzyńskim O wyborze kierunku studiów zadecydował fakt, że interesował mnie polski teatr, szczególnie dramat. Studia skończyłam w 1997 roku. Moimi kolegami byli Tomáš Horváth, Tomáš Kaminský, Jana Wachatarczyk, Gabriela Zaťková. Po ukończeniu filologii polskiej i słowackiej na Wydziale Filozofi-

FOTO: ARCHIWUM

poprzez pracę wychowawczyni na koloniach w Polsce i na Słowacji. Już ponad 40 lat jestem związana z językiem polskim i Polską, którą staram się co roku odwiedzać, aby nie stracić kontaktu z polskimi przyjaciółmi i polską kulturą. Moja praca z językiem polskim to także tłumaczenia specjalistyczne, opracowywanie podręczników do nauki języka polskiego i konwersacji. Poza tym znajomość języka polskiego wykorzystuję podczas spotkań i to nie tylko w Polsce, ale i za granicą.

W ramach programu studiów odbywają się przede wszystkim zajęcia lektorskie, wykłady i ćwiczenia ze współczesnego języka polskiego i jego historii oraz literatury polskiej. Ponadto studia wymagają zapoznania się z problematyką dotyczącą historii i kultury Polski, gramatyki porównawczej, teorii komparatystyki. Program obejmuje też zajęcia praktyczne z przekładu, tłumaczenia symultanicznego i konsekutywnego. Już na II roku studenci polonistyki zobowiązani są do napisania rocznej pracy na wybrany temat związany z literaturą polską lub językiem polskim, ew. słowacko-polskimi związkami literackimi. Referują też pisemnie przeczytane książki i polskie publikacje specjalistyczne. Najlepsze prace roczne są oceniane przez pracowników Katedry i przedstawiane w konkursie studenckim (tzw. ŠVOK) na najlepszą pracę naukową. Konkurs organizowany jest co roku

FOTO: ARCHIWUM

W roku 1964 powstała samodzielna Katedra Slawistyki i Indoeuropeistyki, którą prowadził przez wiele lat profesor Šimon Ondruš. Później doc. Emil Horák zmienił jej nazwę na Katedrę Filologii Słowiańskich, której najpierw kierownikiem została pani doc. Marta Pančíková, po niej w r. 1990 stanowisko to przejął profesor Jozef Hvišč. Obecnie Katedrę prowadzi ponownie polonistka z wykształcenia i wyboru - doc. M. Pančíková. Zajęcia z języka i literatury polskiej mają charakter kompleksowy. Polonistykę można studiować w ramach specjalizacji: przekład i tłumaczenie oraz filologia polska. Studia te łączone są w ramach kombinacji z innymi. I tak przekład i tłumaczenie łączy się z innym językiem, np. angielskim, niemieckim, francuskim, włoskim, rosyjskim, a filologię polską studiuje się równolegle ze słowacystyką, rusycystyką i przedmiotami niefilologicznymi, np. teorią kultury, estetyką.

Marián Servátka doradca prezydenta Słowacji R. Schustera, były ambasador RS w Polsce Z powodu braku miejsc nie zostałem przyjęty na dziennikarstwo, chociaż mówiono mi, że egzamin

wstępny zdałem celująco. Wtedy to profesor Ondruš podsunął mi pomysł rozpoczęcia studiów na filologii polskiej i słowackiej, za co mu jestem do dziś bardzo wdzięczny. W katedrze slawistyki i indoeuropeistyki obroniłem pracę doktorską, a później dysertację kandydacką na temat stosunków polsko-słowackich. Pracowałem jako lektor języka słowackiego w Krakowie, a wspólnie z profesorem E. Tokarzem stworzyliśmy lektorat języka słowackiego na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Często wykorzystuję znajomość języka polskiego, historii, kultury i realiów Polski podczas pełnienia misji dyplomatycznych w ambasadach w Polsce, Litwie i Watykanie. IZA WÓJCIK, IVANA JURÍKOVÁ DAREK WIECZOREK 5


P

rzez rok jego mama żyła w przekonaniu, że syn, który wyjechał z rodzinnego Zaolzia do Pragi, studiuje medycynę. Marzyła o tym, że będzie księdzem, z bólem serca przyjęła wiadomość, że wybrał zawód lekarza. Gdy zdążyła się oswoić z tą myślą, czekała na nią jeszcze jedna niespodzianka: Franek Chmiel będzie „komediantem“!

Na rozstaju dróg „Zdawałem na medycynę i zostałem przyjęty“ - wspomina pan Franek -„ale coś mnie podkusiło, że postanowiłem spróbować swoich sił w szkole artystycznej. Okazało się, że zostałem przyjęty. Mogłem wybierać: medycyna albo sztuka. Wybrałem to drugie“. Nie wiedział jednak, jak poinformować rodzinę o swojej życiowej decyzji. „Zwlekałem przez rok, aż problem sam się rozwiązał“ - wyjaśnia pan Franek. Okazało się, że podczas wakacji po pierwszym roku studiów z uczelni przyszedł list informujący, gdzie student Franek Chmiel ma odbyć praktyki studenckie. Pieczątka z nagłówkiem uczelni AMÚ (Akademia múzických úměni) była informacją dla rodziny, która wciąż żyła w nieświadomości co do losów pana Franka. „Mama nie od razu moją decyzję zaaprobowała. Dopiero po jakimś czasie, gdy na moje zaproszenie przyjeżdżała do Pragi i spotykała aktorów, których znała ze srebrnego ekranu, trochę się przekonała, że zawód, który wybrałem, jest też dla ludzi“ - opowiada pan Franek.

w gronie wybitnych aktorów najwyższej klasy, których potem zapraszał do współpracy w powstawaniu filmów i inscenizacji teatralnych, które reżyserował (ma na swoim koncie m.in. 18 filmów fabularnych, ponad 100 spektakli teatralnych w teatrze telewizji). W Pradze też spotkał swoją miłość – Węgierkę o imieniu Gizela, która studiowała przemysł spożywczy na praskiej politechnice. „Nasza pierwsza randka była bardzo ciekawa: siedzieliśmy ze słownikami czesko-węgierskim i węgiersko-czeskim i sporo się napracowaliśmy, zanim się dogadaliśmy“ - wspomina pan Franek. Potem poszli do kina na węgierski film z czeskimi napisami. Ale z upływem czasu bariera językowa topniała. „Gizela miała chłopaka, ja dziewczynę, ale... W takich wypadkach, gdy trzeba walczyć o miłość, bardziej się ją ceni. I wywalczyłem“ opisuje pan Franek. Gizela i Franek pobrali się i przeżyli ze sobą 30 lat.

Co u nich

słychać?

Praskie podarunki W Pradze przygotowywał się do pracy reżysera. Tam znalazł się 6

W drodze do Bratysławy Po studiach powrócił do pracy na Scenę Polską Teatru Cieszyńskiego, ale po trzech latach otrzymał pracę w telewizji w Ostrawie. „Moja żona była trochę niezadowolona, że jest tak daleko od domu (pochodziła z Budapesztu), a nasz syn zachorował na astmę“ - opisuje

FOTO: STANO STEHLIK

Filmowe życie

pan Franek. Ale któregoś dnia otrzymał list z bratysławskiej telewizji z zaproszeniem do konkursu na stanowisko reżysera. „To żona i moja siostra wzięły inicjatywę w swoje ręce i nic mi nie mówiąc, wysłały moje zgłoszenie. Pojechałem do nieznanego mi środowiska i wyreżyserowałem jeden spektakl teatralny w telewizji. W konkursie brało udział 8 reżyserów. Konkurs wygrałem, przeprowadziliśmy się do Bratysławy, syn wyzdrowiał, a żona mogła częściej jeździć do rodziny“ wspomina Franek Chmiel.

Nagrody W filmach obsadzał najwybitniejszych aktorów Czechosłowacji: Chudika, Turzonovovą, Magdę Vašaryovą, z praskiego środowiska: Radovana Lukovskiego, Jozefa Vinklářa, Rudolfa Jelínka, Jana Holego, czy polskich aktorów: Harasiewicza, Zientarskiego, Mączkę. „Byłem otoczony najlepszymi aktorami, a to reżysera mobilizuje do rozwoju, do tego, by być krok przed nimi, by umiejętnie zgrać pracę wszystkich na planie filmowym“ - komentuje Chmiel. Jego filmy obejrzało mnóstwo ludzi w Europie, Kanadzie, Chinach. Wziął udział w różnych festiwalach, gdzie był nagradzany (w Plovdiv, Gabrowie, Szanghaju, Taszkiencie). Dziś najprzyjemniej wspomina moment odczytywania werdyktu jury. „ Nie nagrody były najważniejsze, liczyła się nobilitacja“ - twierdzi.

Podróże kształcą O tym, że podróże kształcą, pan Franek przekonał się nie raz. Czasami były to trudne doświadczenia, np. kiedy trzeba było wzywać pomoc lekarską. „Po pożegnalnym przyjęciu na festiwalu w Moskwie, będąc już na lotnisku, nasz operator filmowy bardzo źle się poczuł. Wezwaliśmy więc lekarza - starą wraczkę. Sposób leczenia wprawił w zakłopotanie i trwogę całą ekiMONITOR POLONIJNY


Spełniony reżser Dziś 73-letni pan Franek jest na emeryturze. „Czasami zdrowie nie dopisuje, ale wiem, że jest to cena za bardzo intensywne życie zawodowe“ – wyjaśnia. – „Jestem introwertykiem, zawsze tłumiłem w sobie emocje, wewnątrz wszystko bulgotało jak w garnku pod pokrywką“. Ale widać na jego twarzy zadowolenie i spełnienie. Ocenia swoją karierę zawodową jako udaną. „Wszystko to, co chciałem zrealizować, udało się“. Teraz pan Franek ma czas na podróże prywatne. Możliwości ma wiele. Jego syn niedawno wrócił z Nigerii, gdzie był czeskim ambasadorem. Wcześniej pracował w ONZ w Nowym Jorku, później wyjechał do Somalii. Ani córka (nauczycielka), ani syn (zawodowy dyplomata) nie poszli w ślady ojca. „Raz ze mną pracowali na planie filmowym, występując w bardzo małych rolach. Nie spodobało się im“ - komentuje Chmiel. Obecnie mieszka sam w petrżalskim mieszkaniu. Piętnaście lat temu zmarła jego żona. „Pięć lat byłem sam, potem ożeniłem się jeszcze raz - z lekarką“. I choć z Bratysławą jest związany od 1962 roku z nostalgią wspomina swoje Zaolzie. „Gdy przyjeżdżam w rodzinne strony, cieszę się, że rozpoznają mnie znajomi, wspominam miejsca, gdzie chodziłem na pierwsze randki. No i, jak na Zaolziaka przystało, tam rozmawiam po naszymu“. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA CZERWIEC 2004

Dzień Dziecka Dzień Dziecka chyba większości z nas kojarzy się z czymś bardzo przyjemnym. Pamiętamy chwile napięcia związane z oczekiwaniem na ten dzień, na prezenty i festyny z okazji święta najmłodszych. No i przedsmak zbliżającego się lata, a z nim wakacji. To bardzo przyjemne być w centrum zainteresowania. Teraz, gdy jesteśmy dorośli, staramy się sprawiać przyjemność naszym dzieciom. Cóż, dzieciństwo za nami, ale w myślach często wracamy do tego okresu. Pamiętacie Państwo smak dzieciństwa? Dla jednych to będą wspaniałe chwile spędzone u dziadków, inni z rozrzewnieniem wspominają bajki opowiadane przez rodziców na do-

branoc. Do smaków dzieciństwa należą też te kulinarne: zupa ogórkowa, lody na patyku albo tak zwane ciepłe lody czy oranżada (i oranżada w proszku), no i gumy-balonówy ze wspaniałym historyjkami obrazkowymi. Z dzieciństwem są związane też mniej przyjemne, jak nam się wtedy wydawało, strony: niemożność zrozumienia problemów dorosłych, nakazy i zakazy. Wtedy obiecywaliśmy sobie, że gdy dorośniemy, będziemy robić to, co będzie się nam podobać, nie pytając nikogo o zgodę. Dzień Dziecka to święto nastrające do wspomnień i radości. Dlatego też postanowiliśmy trochę powspominać. Zapraszamy więc na spacer, a jego kierunek to dzieciństwo! MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

Mój najpiękniejszy Dzień Dziecka

D

zień 1 czerwca jest niewątpliwie jednym z najprzyjemniejszych dni w roku. O wspomnienia związane ze świętem dziecka, obchodzonym właśnie tego dnia, zapytaliśmy naszych rodaków

FOTO: ARCHIWUM

pę: pani doktor poprosiła o wódkę i wlała ją do gardła chorego. Wódka okazała się lekarstwem, bowiem w ten sposób niskie ciśnienie zostało podwyższone. Pierwszy raz widziałem, jak się leczy klina klinem“ - wyjaśnia Franek Chmiel. Podróże kształcą.

Kazimierz Filipek z Bratysławy „Moje dzieciństwo na wsi w latach 60-tych wspominam jako czasy trudne, kiedy to zapracowani rodzice nie zawsze pamiętali o Dniu Dziecka. Ale nasza nauczycielka zawsze o nim pamiętała i organizowała różne przedstawienia z tej okazji, w których występowaliśmy w ręcznie robionych strojach. Wtedy najpopularniejszym kostiumem był strój kra-

kowski z nieodłącznymi elementami wykonanymi z krepy i bibuły. Po występach dorośli obdarowywali nas słodyczami i cukierkami.”

Dariusz Pawłowicz z Dunajskiej Stredy „Nie przypominam sobie jakiegoś szczególnego Dnia Dziecka w swoim życiu, ale pamiętam, że bardzo cieszyłem się na pierwszy dzień w szkole. Potem odnosiłem różne szkolno-sportowe sukcesy. I choć rodzice byli zapracowani, nie zapominali o prezentach: zegarek lub rower. Ale wtedy chyba przywiązywaliśmy do tego mniejszą wagę. Jestem pewien, że moja córka za

parę lat będzie lepiej pamiętać swoje kolejne Dni Dziecka, no i oczywiście prezenty.“

Anna Rabeková z Bratysławy „Mieszkaliśmy blisko lasu i w Dzień Dziecka całą szkołą chodziliśmy na piknik, gdzie rozpalaliśmy ognisko i organizowaliśmy różne zawody sportowe. Był to bardzo przyjemny odpoczynek na łonie natury: leżeliśmy na trawie lub biegaliśmy po lesie. W dzisiejszych czasach taki sposób spędzania Dnia Dziecka może się komuś wydać nieatrakcyjny, ale ja myślę, że były to niezapomniane chwile.” MELANIA MALINOWSKA 7


FOTO: ARCHIWUM

i kierowca ekipy Irakijczyk Assir Kamel alKazzaz.

Z

NASZEGO PODWÓRK

A

W dniu wejścia do Unii Europejskiej w Ambasadzie RP w Bratysławie odbyła się uroczystość wciągnięcia na maszt flagi Unii Europejskiej

cem medycznym do Karbali, a później do szpitala w Bagdadzie. Ich stan jest stabilny. 59. rocznicę zakończenia II wojny światowej uczczono złożeniem wieńców i wiązanek oraz uroczystą

FOTO DAREK WIECZOREK

Dziennikarz TVP Waldemar Milewicz i kamerzysta Mounir Bouamrane zginęli 7 maja w Iraku w drodze z Bagdadu do Obozu Babilon. Ranny został operator Jerzy Ernst, bez szwanku wyszedł przewodnik

Polski żołnierz pełniący służbę w Iraku starszy chorąży Marek Krajewski - zginął w wypadku drogowym w Karbali, jak poinformowało ministerstwo obrony narodowej. Dwóch polskich żołnierzy zostało rannych i przetransportowano ich śmigłow-

zmianą warty przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie Danuta Hübner, polska komisarz UE, została tegoroczną laureatką Polskiej Nagrody Europejskiej im. Roberta Schumana. Nagrodę wręczył jej w Warszawie podczas XI Spotkań Europejskich b. premier Tadeusz Mazowiecki.

Po raz pierwszy, już jako członkowie UE, świętowaliśmy obchody uchwalenia Konstytucji 3 maja. Z tej okazji 6 maja odbyło się w Ambasadzie RP spotkanie, na które przybyło wielu zaproszonych gości, m.in. były prezydent RS Michal Kovač, obecny prezydent Rudolf Schuster oraz przyszły prezydent Słowacji Ivan Gašparovič.

FOTO DAREK WIECZOREK

Dnie 1 maja flaga Unii Europejskiej zawisła także nad naszą ambasadą w Bratysławie.

W dniu 20 maja rozpoczęły się Dni Polskie na Słowacji i Dni Warszawy w Bratysławie, przygotowywane przez

Wzorem polityków, uczestnicy tej uroczystości zrobili sobie rodzinne zdjęcie. 8

MONITOR POLONIJNY


że część osób, zaskoczonych podwyżką, rezygnuje z kupna biletów.

Od 1 maja zdrożały rozrywki kulturalne: do biletów kinowych, teatralnych czy na koncerty doliczany jest 7-procentowy VAT. Pracownicy teatrów i kin już zauważają,

Instytut Polski w Bratysławie, Ambasadę RP oraz miasta: Warszawę i Bratysławę. „Cykl imprez ma na celu wzbogacenie naszych dobrych kontaktów sąsiedzkich”- powiedział na konferencji prasowej przed otwarciem Dni Polskich ambasador RP w RS Zenon KosiniakKamysz. „Poprzez tego typu imprezy chcemy przybliżyć Słowakom naszą kulturę i wiadomości o naszym kraju, bowiem tak, jak, niestety, niektórzy Polacy wciąż przed wyjazdem w Tatry mówią, że jadą w czeskie Tatry, tak być może przeciętny Słowak myli Pendereckiego z Paderewskim” - dodał ambasador. Cykl imprez polskich trwać będzie do 30 czerwca w różnych miastach Słowacji: Bratysławie, Koszycach, Trenczynie, Martinie, Bańskiej Bystrzycy, Nitrze, Topolczanach i Pezinku. Więcej informacji na stronie internetowej: polinst@ba.psg.sk CZERWIEC 2004

Ministerstwo finansów nie wyklucza obniżki akcyzy na paliwo – informuje szef resortu Andrzej Raczko. Wcześniej o takiej propozycji mówił premier Marek Belka. Na podstawie PAP oprac. Melania Malinowska.

W dniach od 17 do 22 maja na Słowacji odbyło się spotkanie radców handlowych RP pracujących w Unii Europejskiej. Było to pierwsze spotkanie po rozszerzeniu UE. Na miejsce spotkania wybrano Bratysławę dla niektórych przybyłych to był pierwszy kontakt ze Słowacją. Jak nas poinformowała Halina Gołębicka – dyrektor Departamentu Stosunków Europejskich i Wielostronnych w Ministerstwie Gospodarki i Pracy – celem spotkania było ustalenie nowych zadań dla radców handlowych w warunkach rozszerzonej Unii. „Jako państwo członkowskie obowiązują nas nowe systemy pracy. Dotychczasowe zadania w eliminacji barier w handlu Polski z innymi krajami znikają na rzecz wspierania naszych przedstawicieli handlowych, docierania do środowisk biznesu, samorządu, lobby, które tworzy opinie i przygotowuje różne projekty”- dodała pani mw i dw dyrektor.

Unia Europejska Stało się. Polska wraz ze Słowacją i innymi ośmioma państwami stała się członkiem Unii Europejskiej. Wrota europejskie zostały przed nami otwarte. Spełniło się marzenie wielu Polaków i Słowaków, którzy czekali na ten historyczny moment z radością, ale i z pewnymi obawami. Jedni uznają datę 1 maja 2004 r. za swego rodzaju „zbawienie” dla naszego narodu, inni spodziewają się najgorszego, pogorszenia warunków życiowych i upadku mniejszych gospodarstw rolnych. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że przewidzenie przyszłości politycznej Polski jest bardzo trudne. Nie tylko ze względu na nierównomierny rozwój ekonomiczny i brak bogactw naturalnych, ale przede wszystkim na balast 40 lat komunizmu. Stanisław Lem tak o tym pisze: „Czy potężna dawka europejskich reform, planów i praw, do których zostaniemy włączeni, zadziała jak środek uspokajający, czy raczej jeszcze bardziej niepokojący – powiedzieć nie potrafię”. Sytuację, w kontekście naszego członkostwa w UE, utrudnia dodatkowo współpraca z USA w sprawie irackiej, co spotkało się z niezadowoleniem tzw. Starej Europy. Do tego okrzyczano nas koniem trojańskim. Jak dotąd Amerykanie zajęci są swoimi problemami, a co ważniejsi członkowie UE straszą nas ideą Europy różnych prędko-

i co dalej? ści. Jedynym korzystnym rozwiązaniem naszej sytuacji jest wniesienie świeżego powiewu do gospodarki unijnej. Musimy stać się pomostem między UE i USA z jednej strony, a z drugiej strony między UE a Rosją, Ukrainą i Białorusią. Polskę stać przecież na nadrobienie odczuwalnego wciąż dystansu, który odzwierciedla choćby nasz PKB, stanowiący około 42 proc. średniego PKB w UE. Dlatego pojawia się przed nami nowe wyzwanie, a jest to realizacja celów Strategii Lizbońskiej, w świetle których Unia do 2010 r. ma stać się najbardziej konkurencyjną gospodarką świata. Naszym strategicznym celem jest więc dorównanie w rozwoju najbogatszym członkom Unii. Zarówno nam, jak i całej Unii potrzebny jest dynamiczniejszy rozwój, który można uzyskać poprzez reformy modernizujące opiekuńcze systemy państwa i zapewniające lepsze funkcjonowanie rynku pracy. Poza tym musimy jak najszybciej uczynić wiedzę motorem wzrostu gospodarczego. Jest to jedyny instrument umożliwiający utrzymanie wysokiego tempa wzrostu wydajności pracy i należy go maksymalnie wykorzystać. Nie możemy pozwolić, aby w dalszym ciągu najbardziej inteligentne i najzdolniejsze umysły odchodziły do Europy Zachodniej lub Ameryki. MONIKA WALCZAK 9


Klub Polski

WYWIAD MIESIĄCA

u progu nowego 10-lecia W

czerwcu odbędzie się kolejny – VI Kongres Klubu Polskiego na Słowacji. W związku z tym o podsumowanie jego dorobku poprosiliśmy prezes tej organizacji polonijnej - Lidię Gralę-Bednárčik. Klub Polski obchodzi 10. rocznicę powstania. Jak Pani ocenia jego działalność? W mojej ocenie działalność Klubu Polskiego spełniła oczekiwania założycieli, o czym najlepiej świadczą wypowiedzi uczestników ankiety publikowanej w „Monitorze Polonijnym”. Na początku były to spotkania towarzyskie, nauka języka polskiego w szkółkach polonijnych, wyjazdy dzieci i młodzieży na kolonie, letnie szkoły języka polskiego i przygotowania do studiów w Polsce. Po kilku latach działalności dzięki integracji środowiska polonijnego udało nam się zaprezentować Klub Polski i Polonię słowacką w Polsce i w państwach ościennych. Zbliża się kongres Klubu Polskiego, a jednocześnie kończy się Pani trzecia kadencja jako prezesa tej organizacji. Jak z perspektywy czasu ocenia Pani te sześć lat? Oceniam je bardzo pozytywnie. W ciągu tych sześciu lat powstały dwa nowe oddziały (według statutu - regiony) w Nitrze i na Środkowym Poważu. Za pośrednictwem Klubu udało się przedstawić twórczość ciekawych Polaków mieszkających na Słowacji. Wspólnie z Domami Polonii w Warszawie, Krakowie i Rzeszowie w 2001 roku zaprezentowaliśmy wystawy malarstwa rodziny Bergerów, a w 2002 i 2003 r. fotografii najstarszej ży10

jącej jeszcze wówczas rodaczki pani Marii Holoubkovej-Urbasiówny. W ramach Festiwalu Muzyki Kresowej odbył się koncert Orkiestry Kameralnej Bohdana Warchala. Dzięki działalności Klubu Polskiego słowacka publiczność cyklicznie zapoznawała się z polską kulturą w ramach różnych imprez, m.in. Dni Kultury Polskiej w Koszycach, Dni Polskich w Bratysławie, Dni Kultury Polskiej w Martinie, a ostatnio podczas Dubnickich Dni Przyjaźni i Folkloru. W ramach integracji Polonii z Czech, Słowacji i Węgier w 2003 roku po raz pierwszy region Środkowe Poważe zorganizował imprezę kulturalną pt. „Przyjaźń bez granic, czyli Słowacko-Czesko-Polskie Dni na Zamku w Trenczynie”. Poza działalnością kulturalną, towarzyską i oświatową wiele uwagi poświęcamy pracy z dziećmi i młodzieżą. Niezwykle ważną imprezą o charakterze integracyjnym jest niewątpliwie Zlot Młodzieży Polonijnej organizowany przez region Martin. W ubiegłym roku zainaugurowaliśmy Spartakiadę Sportowo-Kulturalną w Modrej. W ramach imprezy udało nam się zorganizować nie tylko zawody sportowe, ale również umożliwić uczestnikom, zwłaszcza tym spoza Bratysławy, zapoznanie się z funkcjonowaniem polskich instytucji działających na terenie stolicy Słowacji. W ubiegłym roku za-

inicjowaliśmy Dzień Otwartych Drzwi w Ambasadzie RP. W tym roku zapewniliśmy uczestnikom spartakiady zwiedzanie Bratysławy i udział w uroczystościach z okazji przystąpienia Słowacji i Polski do Unii Europejskiej. Jakie były najtrudniejsze momenty w pracy na rzecz Klubu? Te najprzyjemniejsze chwile pamiętamy do końca życia, a o złych staramy się szybko zapomnieć. Ale w moim przypadku nawet te trudne sytuacje kończyły się happy endem. Sześć lat temu na jednym z posiedzeń w Ministerstwie Kultury RS dowiedziałam się, że Klub Polski otrzyma bardzo niskie dotacje, które nie wystarczyłyby nawet na wydawanie „Monitora Polonijnego”. Wtedy zareagowałam w sposób typowo kobiecy – rozpłakałam się. Nie potrafiłam sobie wyobrazić sytuacji, że wrócę do naszych rodaków i powiem im, że nie mamy pieniędzy i musimy zawiesić naszą działalność. Ale wówczas koledzy z innych organizacji mniejszościowych pomogli, oddając nam część środków finansowych przyznanych im przez ministerstwo. Do trudnych i jak dotąd nierozwiązanych problemów należy kwestia pomieszczeń dla Klubu. To prawda. Tego problemu do tej pory nie rozwiązaliśmy. Członkowie naszego Klubu spotykają się dzięki życzliwości zaprzyjaźnionych instytucji, takich jak urzędy miasta (Poważska Bystrzyca), centra kultury (Martin, Nitra), muzeum (Trenczyn), klub emerytów (Dubnica) czy - jak w przypadku Koszyc - Klubu Mniejszości Narodowych. MONITOR POLONIJNY


FOTO: STANO STEHLIK

Klub nie posiada własnych środków finansowych (ze składek, z działalności gospodarczej itp.) ani nie otrzymuje dotacji na ten cel. Nawet region Bratysława nie ma swoich pomieszczeń. Przez pierwszych sześć lat istnienia Klubu spotykaliśmy się raz w miesiącu, a nawet częściej, w Ośrodku Kultury Polskiej. Od czterech lat organizujemy spotkania w Instytucie Polskim wyłącznie okazjonalnie. Każdorazowo występujemy z prośbą o umożliwienie nam zorganizowania spotkania. Klub ma na swoim koncie duże imprezy kulturalne. Niektórzy twierdzili, że wchodził na pole działalności Instytutu Polskiego, niejako go zastępując. Jak wygląda współpraca z Instytutem, skoro i jemu, i Klubowi przyświeca ten sam cel – promocja kultury polskiej? Jednym z głównych celów Klubu Polskiego (ujętych w jego statucie) jest działalność kulturalna. Organizowaliśmy imprezy dla Polaków, ich rodzin i znajomych Słowaków, chcąc ich zainteresoCZERWIEC 2004

i poszczególnym oddziałom Klubu Polskiego. Podczas Kongresu będą omawiane problemy dotyczące dalszej pracy Klubu. Co należy do najważniejszych punktów obrad? Przede wszystkim chcemy skupić się na przygotowaniu planu pracy i projektów Klubu na najbliższy okres. Chcielibyśmy rozwinąć i pogłębić współpracę klubów regionalnych z różnymi instytucjami w miejscu ich działalności, aby brać czynny udział w życiu tych środowisk. W dalszym ciągu w miarę możliwości i zapotrzebowania będziemy powiększać liczbę regionów. Jednocześnie na Kongresie przedłożymy propozycję utworzenia bardziej lub mniej formalnych grup zainteresowań, jak na przykład klubu młodych, klubu lekarzy, przedsiębiorców, nauczycieli, tłumaczy itp.

wać polską kulturą. Podczas pierwszych sześciu lat naszej działalności współpraca z Ośrodkiem Kultury Polskiej była bardzo dobra. Nie byliśmy dla siebie konkurencją, ale partnerami. W ten sposób Ośrodek zyskiwał Kończy się kolejna kadenduże grono sympatyków i gości, a Klub poszerzał swoje szeregi. cja działalności Rady Klubu Obecnie charakter współpracy Polskiego. Czy będzie Pani z Instytutem Polskim się zmienił. kandydować ponownie na stanowisko prezesa? W maju we wszystkich klubach Czy Polonia w swojej działalności może liczyć na po- regionalnych odbyły się wybory moc polskiej placówki dyplo- zarządu, delegatów na Kongres oraz kandydata na prezesa Klubu matycznej? Na pewno tak. Od początku Polskiego. O wszystkim zadecyistnienia Klubu Polskiego polska dują delegaci na VI Kongres Kluplacówka dyplomatyczna objęła bu Polskiego. Z powodu obowiąopieką i udzielała wsparcia jego zków służbowych i rodzinnych działalności. Świadczy o tym wie- nie zgłosiłam swojej kandydatury. le przykładów dobrej współpracy A jeśli nie znajdzie się odpoczątkowo z Konsulatem Generalnym, a później z Ambasadą RP powiedni kandydat na Pani w Bratysławie i z Konsulem Ho- miejsce, co Pani zaproponorowym RP w Liptowskim Mi- nuje? Mam nadzieję, że nie nastanie kulaszu. Wydział Konsularny angażuje taka sytuacja. W Klubie jest wielu się w organizację różnych im- zdolnych, ambitnych i pracowiprez polonijnych na terenie ca- tych ludzi i mam nadzieję, że jakiś łej Słowacji. Poza tym udziela kompromis znajdziemy. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA pomocy szkółkom polonijnym 11


dniach 1–2 maja 2004 r. odbyła się II Spar takiada Sportowo-Kulturalna dzieci i młodzieży pochodzenia polskiego na Słowacji. Do Bratysławy przyjechało 18 osób z Dubnicy nad Wagiem, Martina, Nitry, Szali, Suczan i yliny.

W

Głównym punktem pierwszego dnia był udział uczestników spotkania w imprezie okolicznościowej z okazji przystąpienia Słowacji i Polski do Unii Europejskiej, która miała miejsce na Rynku Głównym w Bratysławie i na której występowały zespoły muzyczne i grupy wokalne z kilkunastu państw, m. in. z Polski. Obok, na placu Franciszkańskim am-

oprócz ulotek rozdawała pyszne krakowskie krakersy i drewniane tulipany. Nie zabrakło krówek z Milanówka i bursztynu z Gdańska. Uczestnicy spartakiady od początku pomagali organizatorom, dmuchając balony i rozdając ulotki. Goście odwiedzający polskie stoisko najczęściej prosili o materiały o Krakowie i okolicy oraz o Warszawie.

szne lody, które młodzież zastała po powrocie z niego. Następnego dnia odbyły się zawody sportowe. Rozegrano je w kilku dyscyplinach, m.in. w badmintonie, piłce ręcznej, „dwóch ogniach”, rzutach do kosza i pływaniu. Pierwsze miejsce i puchar prezesa Klubu Polskiego zdobyła drużyna z Dubnicy nad Wagiem. Pozostałe drużyny otrzymały słodkie

Głównym punktem pierwszego dnia był udział uczestników w imprezie z okazji przystąpienia Słowacji i Polski do Unii Europejskiej basady państw starych i nowych członków Unii Europejskiej na specjalnych stoiskach rozdawały różnego rodzaju materiały: ulotki, katalogi, prospekty informacyjne. Dominowała oferta turystyczna. Polskie stoisko oblegały tłumy ludzi. Na zwiedzających czekały baloniki z logo Polskiej Organizacji Turystycznej i Polskich Linii Lotniczych „LOT”. Małopolska Organizacja Turystyczna 12

Kolejną atrakcją II Spartakiady było zwiedzanie Bratysławy z przewodnikiem mówiącym po polsku. W tej roli wystąpiła pani Beatka Wojnarowska, która pokazała najciekawsze miejsca Starego Miasta. Wieczorem cała grupa udała się do Modrej-Harmonii, gdzie czekała na nią pyszna kolacja. Atrakcjami wieczoru były zwiedzanie pobliskiego obserwatorium astronomicznego i duże, py-

nagrody pocieszenia. Opiekunowie dostali powidła z Łowicza, a sędzia główny lizaka - gwizdek ze stoperem, który na pewno wykorzysta na przyszłorocznej spartakiadzie. Nagrodę specjalną w postaci słodkiego serduszka - za odpowiedni doping i opiekę konsularną nad młodzieżą otrzymał pan Wojciech Biliński, który był gościem honorowym. PAWEŁ BEDNÁRČIK MONITOR POLONIJNY


Wrażenia ze spartakiady Zawody sportowe rozegrano w kilku dyscyplinach, m.in. w badmintonie, piłce ręcznej, „dwóch ogniach”, rzutach do kosza i pływaniu

imprezie zapytaliśmy niektór ych uczes tników spar t a kia dy, jak im się imrpeza podobała, czego oczekiwaliby w pr zyszłym roku.

Po

Krystyna z Dubnicy

FOTO: PAWEŁ BEDNÁRČIK

Bardzo się ucieszyłam, że mogę przyjechaç do Bratysławy i wspólnie z koleżankami i kolegami byç na rynku, zwiedziç miasto. Nie miałam żadnych planów na 1 maja. Najbardziej podobało mi się stoisko polskie, które było niezwykle kolorowe. Ładne stoiska mieli Włosi i Grecy. Podczas zawodów sportowych byłam kapitanem drużyny Dubnicy, która wygrała i zdobyła puchar prezesa Klubu Polskiego. Było to wspaniałe uczucie. Do końca nie wiedzieliśmy, czy wygramy. Drużyna Martina była bardzo dobrym przeciwnikiem. Wszyscy bardzo się cieszyliśmy. Puchar ma swoje honorowe miejsce w siedzibie naszego Klubu w Dubnicy. Szkoda tylko, że jest to puchar przechodni.

dzo zaciekawiło mnie obserwatorium astronomiczne. Szkoda, że była zła pogoda i nie mogliśmy obejrzeç gwiazd. Chciałabym następnym razem zwiedziç obserwatorium w Bratysławie.

Majka z Nitry Podobała mi się Bratysława, stoiska na rynku. Włosi dali nam piłki wodne, a na polskim stoisku dostaliśmy balony i breloczki. Z dużą niecierpliwością czekałam na zawody sportowe. Nasza drużyna zajęła pierwsze miejsce w pływaniu, ale najtrudniejsze były rzuty do kosza. Nie umiem dobrze rzucaç, a poza tym piłka była za ciężka. Chciałabym, aby następna spartakiada trwała trzy dni. Moglibyśmy dodatkowo mieç zawody w lesie. Może biegi, podchody?

Mirka z Suczan

Pierwsze miejsce i puchar prezesa Klubu Polskiego zdobyła drużyna z Dubnicy nad Wagiem CZERWIEC 2004

Ani ja, ani moja rodzina niczego szczególnego nie planowaliśmy na ten weekend. Myślałam, że ten dzień będzie jak każdy inny. Bardzo się cieszę, że właśnie w tym dniu odbywała się spartakiada i dzięki temu mogłam byç na rynku Starego Miasta w Bratysławie, gdzie odbywały się różne fajne imprezy. Najbardziej podobała mi się wycieczka po Bratysławie. Tylko szkoda, że w mieście było tyle ludzi, praktycznie głowa przy głowie. Bar-

Linda z Bratysławy W spartakiadzie brałam udział po raz pierwszy. Program był bardzo atrakcyjny. Praktycznie ciągle coś się działo. Po kolacji, zwiedzaniu obserwatorium i wycieczce na lody do pó nych godzin graliśmy w piłkę. Nikomu się nie chciało spaç. Rano po śniadaniu zawody, potem obiad. W przyszłym roku moglibyśmy dodatkowo graç w tenisa i zabawiç się w podchody. PAWEŁ BEDNÁRČIK 13


FOTO: ARCHIWUM

Zespół Bajm zadebiutował w 1978 roku na festiwalu „Opole ’78“ utworem „Piechotą do lata“ i zdobył drugie miejsce w kategorii debiutów. Piosenka stała się prawdziwym hitem. Zespół występował w składzie: Beata Kozidrak, Andrzej Pietras, Jarosław Kozidrak, Marek Winiarski. Nazwę zespółu tworzą pier wsze litery imion członków. Jego repertuar to zróżnicowana muzyka pop-rockowa, o charakterystycznym brzmieniu, z ciekawie zaaranżowanymi chórkami. Wielkim atutem Bajmu jest jego wokalistka o wspaniałym

głosie, jednocześnie autorka tekstów. Pierwszą płytę, zatytułowaną po prostu „Bajm”, zespół wydał w 1983 roku. Była ona składanką nagrań powstałych w latach 1980-1983. Znalazły się na niej takie przeboje jak: „Co mi Panie dasz”, „Józek, nie daruję Ci tej

Spievajúci

14

Z niego na uwagę zasługuje utwór „Małpa i ja”. W 1985 roku muzycy w nieco zmienionym składzie rozpoczęli pracę nad nowym albumem „Chroń mnie”. Jego przebojami stały się piosenki: „Płynie w nas gorąca krew”, „Diament i sól”, „Dwa serca, dwa smutki”.

erzy Stuhr, tento univerzálny filmový a divadelný herec, nakrútil už 5 hraných celovečerných filmov. Ako herec je uznávaným majstrom svojho remesla, avšak v úlohe filmového režiséra je jeho postavenie odlišné.

J

FOTO: ARCHIWUM

STUHR

nocy” czy „Nie ma wody na pustyni”. Nic dziwnego, że płyta stała bestsellerem, a jej sprzedaż liczy się w setkach tysięcy egzemplarzy. W1984 roku powstał nowy album pt. „Martwa woda”, który był odzwierciedleniem panującej wtedy w kraju frustracji.

Nezaradil sa totiž do žiadneho tzv. prúdu, nepodlieha módnym trendom a žánrom ani sa nevtiera do priazne publika lacnou komerciou. Snaží sa divákom ukázať svet v ktorom sa reálne nachádzajú, nastavuje im neľútostné zrkadlo aby mohli uvidieť svoj vlastný obraz. Ten býva často bolestný a krutý zároveň. Hrdinami filmov Stuhra, ktorých stvárňuje výlučne sám, bývajú inteligenti v strednom veku. Aj Józef Kozioł z filmu „Pogoda na jutro“ bol bývalým učiteľom, členom KOR a funkcionárom „Solidarnośti“. Po sedemnástich rokoch dobrovoľného azylu v kláštore sa predstaví ako spevák sakrálnych piesní na festiMONITOR POLONIJNY


Do nagrania i zaaranżowania „Nagich skał’ w 1988 roku Beata zaprosiła Kostka Joriadisa. Zespół z nowymi muzykami i w nowym brzmieniu reprezentował Polskę na wielu festiwalach, np. w Sopocie, w Szwecji, w Niemczech, w Jugosławii i w Finlandii, zdobywając tam główne nagrody. Wyjazdy na koncerty do USA stały się jednocześnie inspiracją do pracy nad płytą „Biała armia”. Później były: „Płomień z nieba” w 1993 i „Etna” wydana w 1995. Z niej to pochodzą dynamiczne przeboje „Dzień za dniem” i „Dziesięć przykazań”. Beata Kozidrak, nie rezygnując z pracy w zespole, nagrała też płytę solową. Po kilkuletniej przerwie Bajm

w 2000 r. podczas czerwcowego festiwalu w Opolu zaprezentował premierową piosenkę pt. „Lola, Lola”, zapowiadając tym samym pojawienie się na rynku nowej płyty „Szklana wody”. Krążek stał się podwójną Platynową Płytą. Szczególnym powodzeniem cieszyły się tytułowa „Szklanka wody” i „Modlitwa o złoty deszcz”. Furorę na początku następnego roku zrobiła piosenka „O Tobie”, a do kolekcji hitów z tego albumu dołączyły też „Plama na ścianie” i „Lublin, Grodzka 36a”. Popularność płyty została potwierdzona licznymi nagrodami: dwa Fryderyki, trzy Superjedynki - w tym dla najlepszej wokalistki - w 2001 r., pojedyncze Superjedynki w 2002 r. i w 2003 r.

vale kresťanských songov. Tu ho objaví jeho žena (Małgorzata Zajączkowska), ktorá podíde k nemu a pred očami rehoľných bratov mu vynadá. Vyčíta mu že ju zanechal napospas osudu s tromi malými deťmi bez prostriedkov na život. Józef sa ocitá pred bránami kláštora v športovom oblečení tak, ako si pred mnohými rokmi išiel zabehať. Jeho žena sa nad ním zľutuje a uchýli ho v garáži domu svojho milenca – novozbohatlíka. Takto sa ocitá v úplne novej situácii bez peňazí i dokladov, ktoré spálil po úteku z domu. V novej realite sa akoby nemôže vynájsť, nechápe chovanie terajších ľudí ani spoločenské pomery, ktoré nedokáže zakceptovať. Zvlášť ho znepokojujú jeho 3 deti, ktorým sa patrične nevenoval a opustil ich keď boli ešte malé. Teraz s hrôzou pozoruje svojho syna Marcina (Maciej Stuhr, ktorý sa angažuje v pofidérnej voCZERWIEC 2004

W sierpniu ubiegłego roku po 3 letniej przerwie na rynku pojawił się nowy album Bajmu, promowany singlem „Myśli i słowa“. Niewątpliwie zespół swoją popularność zawdzięcza charyzmatycznej Beacie, która kipi energią. Koncerty Bajmu, do których zespół przywiązuje dużą wagę, są prawdziwym rarytasem dla jego fanów, a umiejętność nawiązania kontaktu z publicznością pozwala muzykom uczynić z nich niezapomniane przeżycia. I choć Bajm należy już do „starszych” zespołów, to na jego koncertach bawią się trzy generacje, a grono fanów poszerza się o coraz młodszych miłośników popu. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

lebnej kampani skorumpovaného a primitívneho politika. Staršia dcéra Ola (Barbara Kałużna) je hviezdou televíznej reality–show, v ktorej nahota a sex naživo sa stávajú hlavnou náplňou programu. Mladšia dcéra Kinga (Roma Gąsiorowska – prvýkrát na plátne) je závislá od internetu, narkotík a vplyvu svojho chlapca – distributéra drog. Józef má pocit viny, snaží sa pochopiť konanie svojich detí, dajako im pomôcť. Veková a civilizačná bariéra však tomu bránia. Pre svoje deti je nepotrebným elementom, ktorý sa vkradol do ich novobohémskeho života. Keď sa opýta Kingy prečo sa nechce s ním porozprávať, tá mu odvrkne „Čo ty mi už môžeš povedať také čo nenájdem na internete?“. Jedine Ola sa ho snaží pochopiť a pomôcť mu aspoň finančne ale chýba jej voľný čas keďže jej ho pohlcuje účasť v reality-show.

Zespół Blue Cafe, który 15 maja reprezentował Polskę na Festiwalu Eurowizji w Turcji zajął 17 miejsce. Zwycięzcą została reprezentantka Ukrainy – Ruslana, która podbiła serca europejskiej publizności piosenką „Wild Dance”. Jubileuszowy – 50. konkurs Eurowizji odbędzie się za rok w Kijowie. ★

Režisér nastoluje svoje kruté zrkadlo neduhom súčasnosti formou komédie – satiry, ktorá bráni prílišnému poúčaniu, odľahčuje aroganciu a zlobu sálajúcu z medziľudských vzťahov. Ako sa na grotesknú drámu patrí, film má výrečné zakončenie. Józef opäť opúšťa svoju rodinu uteká pred zodpovednosťou i komplikovanou realitou dneška. Tento raz, keď ho žena uvidí z prechádzajúceho auta spievať v habite náboženskej sekty Harre-krishna pridá plyn. Skvelú prácu režiséra i herca v jednej osobe podporila aj odvážna kamera Eduarda Kłosińského. Film bol premietnutý v kine Mladosť v rámci európskeho kultúrneho programu V-4 Kvarteto. Vrúcny potlesk po projekcii je dôkazom, že film oslovil aj slovenského diváka. Do pozerania Váš PAVOL BEDROŇ FILMOVÝ KRITIK 15


bliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego, a zatem przynosimy Państwu najważniejsze informacje dotyczące jego działania i możliwości głosowania na eurodeputowanych.

Parlament Europejski, według sformułowania Traktatu Rzymskiego z 1957 roku, reprezentuje „narody państw zespolonych we Wspólnocie Europejskiej”. Jest jedyną instytucją wspólnotową, która obraduje na forum publicznym. Debaty, opinie oraz rezolucje są publikowane w „Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej”. Parlament jest organem opiniodawczodoradczym, a nie decyzyjnym. Z ciała doradczego Parlament Europejski przekształcił się stopniowo w parlament legislacyjny, wyposażony we władzę podobną do tej, jaką mają parlamenty narodowe – stanowi większość praw europejskich, które mają bezpośredni wpływ na życie obywateli państw Unii i jest równorzędnym partnerem Rady Ministrów.

Parlament pełni trzy ważne funkcje: 1. Dzieli z Radą Europy władzę legislacyjną. Sam fakt, że jest on organem wybieranym w wyborach bezpośrednich, pomaga zagwarantować legitymizację demokratyczną prawa europejskiego. 2. Sprawuje demokratyczny nadzór nad wszystkimi instytucjami UE, a zwłaszcza nad Komisją Europejską. Jest uprawniony do zatwierdzania lub odrzucania kandydatur komisarzy, a także ma prawo zgłaszania wotum nieufności wobec całej Komisji. 3. Dzieli z Radą Europy kompetencje w zakresie uchwalania budżetu UE i może w związku tym wpływać na wydatki dokonywane przez UE. Ostatecznie przyjmuje lub odrzuca cały projekt budżetu.

Praca Parlamentu dzieli się na dwie fazy: 1. Przygotowania do sesji plenarnych podejmowane są przez eurodeputowanych w różnych komisjach parlamentar16

nych, specjalizujących się w poszczególnych obszarach działalności UE. Kwestie poddawane pod dyskusję są również omawiane przez frakcje polityczne. 2. Właściwe sesje plenarne, w których uczestniczą wszyscy eurodeputowani, zwykle odbywają się w Strasburgu (jeden tydzień w miesiącu), czasami w Brukseli (dwa dni). W trakcie sesji Parlament debatuje nad proponowaną legislacją i przeprowadza głosowanie nad poprawkami, zanim podejmie decyzje dotyczące całych tekstów. Inne punkty w programie obrad mogą obejmować komunikaty lub zapytania ze strony Rady Europy lub Komisji Europejskiej, dotyczące bieżących wydarzeń w Unii Europejskiej i na całym świecie. Parlament Europejski posiada trzy miejsca pracy: Strasburg, Brukselę i Luksemburg. Miesięczne sesje plenarne, w których uczestniczą wszyscy eurodeputowani, odbywają się w Strasburgu – siedzibie Parlamentu. Posiedzenia komisji parlamentarnych oraz wszelkie dodatkowe sesje plenarne odbywają się w Brukseli, natomiast w Luksemburgu znajdują się biura administracyjne Parlamentu (Sekretariat Generalny). Po niedawnym rozszerzeniu o nowe państwa członkowskie Parlament Europejski będzie miał razem 732 posłów – deputowanych (MEPs). Deputowani zasiadają nie w blokach narodowych, ale według ogólnoeuropejskich frakcji politycznych, które skupiają wszystkie główne partie polityczne działające w państwach członkowskich UE. Liczbę deputowanych z poszczególnych krajów określają traktaty unijne. Obecnie Parlament składa się z siedmiu grup politycznych oraz kilku posłów niezależnych. W skład poszczególnych grup politycznych wchodzą deputowani z ponad stu narodowych partii politycznych.

Skład Parlamentu Europejskiego: PPE-DE (232) Grupa Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) i Europejskich Demokratów, Hans-Gert Poettering; PSE (175) Grupa Partii Europejskich Socjaldemokratów, Enrique Barón Crespo; ELDR (54) Grupa Partii Europejskich Liberałów i Demokratów, Graham Watson; Verts/ALE (45) Grupa Zielonych / Wolne Przymierze Europejskie, Daniel Cohn-Bendit, Monica Frassoni; GUE/NGL (50) Konfederacyjna Grupa Zjednoczonej Lewicy Europejskiej / Nordycka Zielona Lewica, Francis Wurtz; UEN (22) Grupa Unii na rzecz Europy Narodów, Charles Pasqua; EDD (17) Grupa na rzecz Europejskich Demokracji i Różnorodności, Jens-Peter Bonde, Johannes Blokland, Jean SaintJosse; NI (31) Niezrzeszeni. Deputowani są wybierani w powszechnych wyborach bezpośrednich na okres 5 lat zgodnie z systemem proporcjonalnej reprezentacji albo na podstawie regionalnej (jak na przykład we FOTO: ARCHIWUM

Wybory do Parlamentu Europejskiego Z

Włoszech, Wielkiej Brytanii oraz Belgii), albo krajowej (tak jak we Francji, Hiszpanii, Austrii, Danii, Luksemburgu i innych krajach) lub według systemu mieszanego (Niemcy). Polska będzie dyspoMONITOR POLONIJNY


nowała 54 miejscami – będzie miała więc tylu posłów w Parlamencie Europejskim, ile Hiszpania. Więcej – po 78 miejsc – przypadnie Francji, Wielkiej Brytanii i Włochom. Niemcy zachowają swoją obecną liczbę posłów – 99 miejsc. Według Traktatu z Maastricht z 1993 roku obywatele państw członkowskich Unii Europejskiej, którzy zamieszkują na terenie innego państwa członkowskiego, mają czynne i bierne prawo wyborcze na terenie tego państwa. Pierwsze bezpośrednie wybory do Parlamentu Europejskiego odbyły się w czerwcu 1979 roku. Do tej pory jego członkami byli przedstawiciele parlamentów narodowych. Obecnie prezesem Parlamentu Europejskiego jest Pat Cox (od 2002 r.). Pierwsze bezpośrednie wybory do Parlamentu Europejskiego na terenie Republiki Słowackiej odbędą się w dniu 13 czerwca 2004 w godzinach od 7.00 do 22.00. Prawo wyborcze – według ustawy nr 331/2003 Dziennika Ustaw o wyborach do Parlamentu Europejskiego – mają również inni obywatele krajów członkowskich Unii Europejskiej, którzy spełniają następujące warunki: a) najpóźniej w dniu wyborów osiągnęli 18 lat, b) mają pozwolenie na pobyt trwały na terenie Republiki Słowackiej, c) w dniu wyborów przebywają na terenie Republiki Słowackiej. Ci, którzy nie posiadają prawa pobytu stałego na terenie RS, a chcieli wziąć udział w wyborach do PE na Słowacji, powinni byli zgłosić się do 4 maja 2004, by zostać wpisanymi na listę wyborców w miejscu zameldowania. O możliwościach głosowania obywateli RP, przebywających na Słowacji, na listę polskich eurodeputowanych czytajcie Państwo w ogłoszeniach na stronie 21. Artykuł został opracowany na podstawie materiałów ze strony internetowej www.europa.eu.int, ogólnie dostępnych broszurek i ulotek na temat Parlamentu Europejskiego i wyborów do niego, prasy codziennej (dziennik „Pravda”). IVANA JURÍKOVÁ CZERWIEC 2004

Kalendarium wydarzeń 1 czerwca 1434 r. – Umiera Władysław Jagiełło, król Polski. 1926 r. – Wybór Ignacego Mościckiego na prezydenta II RP. 2 czerwca 1652 r. – Klęska wojsk polskich w bitwie z Kozakami pod Batohem. 2-10 czerwca 1979 r. – Pierwsza pielgrzymka papieża Jana Pawła II do Polski. 3 czerwca 1605 r. – Umiera Jan Zamoyski, hetman i kanclerz wielki koronny. 4 czerwca 1989 r. – Pierwsze, częściowo wolne wybory w powojennej Polsce. 7 czerwca 1492 r. – Umiera Kazimierz Jagiellończyk, król Polski. 14 czerwca 1634 r. – Pokój pomiędzy Polską a Moskwą w Polanowie. 1969 r. – W Wiesbaden umiera tragicznie Marek Hłasko, pisarz. 15 czerwca 1085 r. – Koronacja Wratysława II na króla Czech i Polski w Pradze. 17 czerwca 1025 r. – Umiera Bolesław Chrobry, pierwszy król Polski. 1501 r. – Umiera Jan Olbracht, król Polski. 1696 r. – Umiera Jan III Sobieski, król Polski. 18 czerwca 1938 r. – Uroczyste otwarcie nowego gmachu Muzeum Narodowego w Warszawie. 18/19 czerwca 1574 r. – Potajemna ucieczka do Francji Henryka Walezego, pierwszego elekcyjnego króla Polski. 19 czerwca 1963 r. – Pierwszy Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu. 21 czerwca 1305 r. – Umiera Wacław II, król Czech i Polski. 1940 r. – Rozstrzelanie przez Niemców w Palmirach pod Warszawą kilkuset Polaków, w tym Macieja Rataja i Janusza Kusocińskiego.

22 czerwca 1792 r. – Ustanowienie przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego orderu Virtuti Militari, na pamiątkę zwycięstwa wojsk polskich nad rosyjskimi pod Zieleńcami. 1966 r. – Aresztowanie przez milicję obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. 24 czerwca 972 r. – Zwycięstwo Mieszka I nad wojskami margrabiego Hodona pod Cedynią. 25 czerwca 1795 r. – Abdykacja ostatniego króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego. 1976 r. – Protesty robotnicze w Radomiu, Ursusie i Płocku przeciwko drastycznym podwyżkom cen żywności. 26 czerwca 1295 r. – Koronacja Przemysła II na króla Polski w Gnieźnie. 27 czerwca 1978 r. – Lot w kosmos pierwszego Polaka – Mirosława Hermaszewskiego. 28 czerwca 1569 r. – Unia polsko-litewska w Lublinie, tzw. unia lubelska. 1956 r. – Strajk robotników zakładów Cegielskiego początkujący tzw. wydarzenia czerwcowe w Poznaniu. 28-30 czerwca 1651 r. – Zwycięstwo wojsk polskich nad siłami kozacko-tatarskimi pod Beresteczkiem. 30 czerwca 1940 r. – Aresztowanie w Warszawie przez gestapo dowódcy Armii Krajowej gen. Stefana Grota-Roweckiego. 1946 r. – Ogólnopolskie referendum ludowe w sprawie ustroju Polski, sfałszowane przez władze komunistyczne. Oprac. WOJCIECH BILIŃSKI Zgodnie z życzeniem autora honorarium zostanie przekazane na pokrycie kosztów dystrybucji „Monitora Polonijnego”.

17


Autorzy drugiej i trzeciej książki

W

BLIŻEJ poprzednim odcinku informacji o nowych nazwiskach w polskiej prozie zwróciliśmy uwagę na to, POLSKIEJ KSIĄŻKI że nowe pokolenie autorskie pisze inaczej niż jego poprzednicy, co staraliśmy się pokazać na przykładzie prozy debiutantów: Dawida Bieńkowskiego, Michała Olszewskiego, Mariusza Maślanki i innych, których książki pojawiły się na półkach księgarskich w ostatnich trzech latach.

Jednak nowy nurt w polskiej prozie rozpoczął się wcześniej i ci, do których należy pierwszeństwo w odchodzeniu od magicznych miraży i powrót do nowego polskiego realizmu, dziś mają na swym koncie już po dwie i trzy książki. Polska krytyka literacka ogromne nadzieje wiąże z laureatem Paszportu „Polityki“ 2003 - Wojciechem Kuczokiem. Pisarz ten, urodzony w 1972, debiutował wprawdzie jako poeta tomem Opowieści samowite (1996 r.), ale swą popularność zawdzięcza przede wszystkim prozie. Już po wydaniu jego pierwszego zbioru opowiadań Opowieści słychane (1999 r.) dostrzeżono w nim wielki talent, czego dowodem była nominacja do nagrody literackiej „Nike“ oraz nagroda w konkursie Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek. Drugi tomik opowiadań Kuczoka Szkieleciarki pojawił się w 2002 r. i potwierdził, że w literaturze polskiej pojawił się naprawdę dobry autor, a znany polski krytyk literacki starszego pokolenia Henryk Bereza pisał wówczas o Kuczoku, że „to 18

gwiazda literacka z przyszłością“. W Szkieleciarkach jest wesoło, a wesoło oznacza tu nie tylko zwariowane fabuły opowiadań, ale i historyjki, np. odganiających śmierć znad łoża babci bohaterek tytułowego opowiadania czy człowieka, za którym wędrowały deszczowe chmury. Opowiedziane są one świetnym językiem, w którym nie brak gwary, żargonu szkolnego, doskonałych kalamburów czy naśladownictwa dźwiękowego różnych zjawisk. Szkieleciarki dzięki swemu komizmowi, zabawnym sytuacjom, czasem szyderstwu są wspaniałą książką na niepogodę. W 2003 roku w warszawskim wydawnictwie W.A.B ukazała się nagrodzona Paszportem „Polityki“ książka Gnój, powieść Kuczoka silnie osadzona w realiach późnego PRL-u. Jury nagrody w motywacji jej przyznania pisze: „Wojciech Kuczok - nagroda za powieść Gnój, odsłaniającą okrucieństwo życia rodzinnego, za konsekwentne tropienie polskiej zwykłości oraz wyczulenie na rozmaite odmiany współczesnego języka“. Nagromadzone w książce zło wokół chłopca K., jego ogromna koncentracja, brak jasnych chwil w jego życiu i ota-

czające go społeczeństwo ludzi zniewolonych pozwalają wysnuć przypuszczenie, że autor świadomie realizuje zaprogramowane przez siebie napisanie powieści, która by była jakimś przeciwieństwem typowej prozy o szczęśliwych latach dziecinnych i młodzieńczych. Tomasz Piątek, o dwa lata młodszy od Kuczoka, zadebiutował powieścią Heroina, która natychmiast uzyskała spory rozgłos, a jej autor został uznany za „nową nadzieję polskiej prozy“. Na fabułę Heroiny składają się przeżycia bohatera (ponoć samego autora) związane z używaniem narkotyków. Już kilka miesięcy po Heroinie, w 2002 roku, Wydawnictwo „Czarne” wydało drugą powieść Piątka Kilka nocy poza domem - prozę popularną, penetrującą świat współczesnych mediów, której bohaterem jest Maciej Niwiński, dziennikarz dużej gazety. Kilka nocy poza domem jest powieścią z kryminalną intrygą, a jej bohater prowadzi śledztwo dziennikarskie. Rosnące stężenie zbrodni, masakry uczestników imprez, w czasie których giną młode pary, zabicie prezenterki kontrowersyjnego programu telewizyjnego „Proś o 100 000“, śmierć zafascynowanego satanizmem Rabina to główne wątki. Zasygnalizowany, ale nie rozwinięty przez autora, zostaje wątek miejsca przemocy w mediach. Piątek w swojej powieści oddaje atmosferę osaczenia, strachu i zagrożenia. Obrazy rozmaitych zbrodni doprawia fantastyką i sporą dawką tajemMONITOR POLONIJNY


niczości. W tym samym klimacie pozostaje jego kolejna książka, zatytułowana Bagno (Wyd. „Czarne”, Wołowiec 2004). Tworzą ją trzy nierówne części: pierwsza to coś w rodzaju minipowieści, dwie następne to krótkie opowiadania, które można potraktować jako warianty zakończenia. Najważniejsze jest tytułowe Bagno, którego bohater, młody architekt, projektant świątyni, poszukuje sprawcy bądź sprawców zbrodni, która miała miejsce na przestrzeni podmokłych dzikich pól między warszawską skarpą ursynowską a Wilanowem. Czytelnika fascynuje to prywatne śledztwo, którego poszlaki wiodą od średniowiecznego rycerza Godarda po współczesną tajną organizację starców, mordujących młodych ludzi. Nie

brak w tej prozie uwag o kulturze pop, historii Polski, telewizji czy literaturze. Zbrodnie nagromadzone przez Piątka w Kilku nocach poza domem i w Bagnie, typowe dla tego rodzaju prozy, pytanie „kto zabił?“ zastępują pytaniem: „kto nie zabił?“ Najmłodszy z przedstawianej grupy przedstawicieli nowej polskiej prozy to Mirosław Nahacz. Gdy Wydawnictwo „Czarne” wydało w 2003 roku jego debiutancką powieść Osiem cztery, miał dziewiętnaście lat. Zaskoczył czytelników sprawnością stylistyczną, męskim powściągliwym liryzmem. Język, którym w powieści portretuje pokolenie młodych Polaków uczących się jeszcze w gimnazjach czy liceach, nie jest językiem suchej i lekkiej publicystyki, owego, niestety, częstego w młodej prozie szeleszczenia papierem. Osiem cztery to ważna literacka sonda psychologiczna i socjologiczna, zapuszczona do

O kłopotach z pisownią wielkimi literami, czyli o krakowiance i Krakowiaku

D

ziś trochę o kolejnym problemie ortograficznym, ale tym razem związanym z pisownią wielkimi literami. Co i kiedy pisać wielkimi literami po polsku? Oczywiście nie jestem w stanie omówić w naszej rubryce wszystkich zasad dotyczących tego problemu, wobec czego zajmę się tylko przypomnieniem tych, które sprawiają nam kłopoty i różnią język polski od słowackiego. Przede wszystkim inaczej zapisujemy nazwy mieszkańców miast, osiedli i wsi. W języku słowackim nazwy te, bez względu na rodzaj gramatyczny, zapisujemy wielką literą, np. Bratislavčan, Parižan, Krakovčanka. Polska norma każe je zapisywać CZERWIEC 2004

literą małą, czyli: bratysławianin, paryżanin czy krakowianka. Czy zatem błędem jest zapisanie Krakowianka wielką literą? Otóż to zależy od tego, w jakim znaczeniu wyraz ten wystepuje. Polska ortografia nakazuje pisać go małą literą wtedy, kiedy oznacza on mieszkankę Krakowa, natomiast gdy kryje on w sobie znaczenie mieszkanki regionu krakowskiego, wówczas należy go zapisać wielką literą. Dwojako można więc zapisać analogiczne nazwy, tzn. łowiczanin – mieszkaniec Łowicza i Łowiczanin – mieszkaniec regionu łowickiego, poznanianin – mieszkaniec Poznania i Poznanianin – mieszkaniec regionu poznańskiego. Ale przecież krakowianin jest równocześnie Krakowianinem! To-

młodego pokolenia imprezowego, nudzącego się, pozbawionego wszelkich ideałów, ale i wrogów, z którymi musiałoby walczyć. Bohaterzy tej powieści żyją na jałowym biegu, w rzeczywistości, w której o nic nie muszą się troszczyć, wszystko mają na wyciągnięcie ręki, nie muszą uczynić kroku, by coś zdobyć. Najlepiej charakteryzuje ich cytat: „...nam wszystko wolno, prawie wszystko, myśleć, mówić, a w dodatku nic nie musimy, nie trzeba się bić, zresztą nie ma o co, nie ma żadnych idei, jak ktoś chce może na siłę zostać harcerzem albo ministrantem, to może odnajdzie sens i podobne duperele, nam to nie jest do niczego potrzebne.“ Postawa obojętności wobec rzeczywistości to „sposób na prze-

OKIENKO JĘZYKOWE

też kiedy z kontekstu nie wynika jasno, o kogo chodzi, zawsze można ewentualny błąd w zapisie wytłumaczyć tym, że miało się na myśli właśnie tego drugiego mieszkańca. Pozostałe nazwy mieszkańców, czyli mieszkańców kontynentów, państw, krain geograficznych, prowincji, a ponadto członków narodów, ras i szczepów w obu językach piszemy wielką literą. Słowacy wielką literą zapisują przymiotniki od imion własnych, kiedy zakończone są one na -ov, np. Jánošíkov, lub -in, np. Evin, zaś gdy przymiotniki takie kończą się na -ovský czy -ský obowiązuje pisownia małą litera, np. verdiovský, štefanský. Polakom pisownia podobnych przymiotników sprawia wiele proble-

mów, albowiem muszą oni rozstrzygnąć, czy przymiotnik utworzony od imienia własnego, zakończony na -owski, -in/-yn, -ów jest przymiotnikiem dzierżawczym, tzn. czy odpowiada na pytanie czyj?, czy też przymiotnikiem jakościowym, tzn. odpowiadającym na pytanie jaki? W pierwszym przypadku zapisujemy taki wyraz wielką literą, np. Szekspirowski dramat, czyli np. napisany przez Szekspira, zaś w przypadku drugim literą małą, np. szekspirowski dramat, czyli np. w stylu Szekspira. Jak Państwo widzicie, ortografia wymaga nie tylko zapamiętywania pisowni wyrazów, ale też i myślenia przy ich używaniu. MARIA MAGDALENA NOWAKOWSKA 19


trwanie w takim świecie“ twierdzi bohater o znaczącym pseudonimie Tępy. Na kolejną książkę Nahacza nie musieliśmy długo czekać. Na początku roku 2004 Wydawnictwo „Czarne” obdarowało nas zbiorem jego opowiadań zatytułowanym Bombel. Bohaterem ich jest typowy wiejski nieudacznik, 38-letni pijaczek siedzący od świtu w swej wiosce na przystanku autobusowym, czekający na kumpla, który może po-

stawi mu setkę. W czasie tego oczekiwania na przyjście kogoś, kogo być może uda się naciągnąć, snuje on swe opowieści o Cyganach, miejskich turystach, pożarach, kumplach, którzy zapili się na śmierć. Z tych opowiadań wyłania się obraz polskiej rzeczywistości widziany z perspektywy ludzi, którzy znaleźli się na marginesie transformacji, a jej zdobycze oglądają jedynie na ekranie telewizyjnym. I znów Na-

hacz potwierdza swój talent zarówno w zakresie języka prozy, tym razem gawędy, jak i udanej penetracji ważnego problemu społecznego. W kolejnych dwu odcinkach nie udało się nam przedstawić wszystkich prozaików nowego pokolenia. Jest ich bowiem wielu. Wybraliśmy tylko niektórych (naturalnie wybór ten jest subiektywny), którzy, naszym zdaniem, są reprezentatywni dla nowego polskiego realizmu. DANUTA MEYZA-MARUŠIAK

O olimpiadzie literatury i języka polskiego Na ten temat mówiono i pisano już kilkakrotnie na łamach „Monitora Polonijnego”. Ja piszę o olimpiadzie jeszcze raz, bowiem chcę zachęcić moich młodszych rodaków do wzięcia w niej udziału. Udział w pierwszym etapie tych zawodów polega na napisaniu obszernej i samodzielnej pracy na wybrany temat, dotyczący oczywiście literatury. Jej objętość winna wynosić 10-20 stron. Pracę pisze się w kraju zamieszkania, a ma się na to dużo czasu, bo aż pół roku. Komisja Komitetu Okręgowego (uczestnicy ze Słowacji podlegają komitetowi w Krakowie) czyta wszystkie nadesłane prace i do kolejnego etapu wybiera autorów najlepszych prac. Zawody okręgowe (czyli etap drugi) składają się z dwu części. W pierwszej – pisemnej – uczestnicy piszą pracę o charakterze interpretacyjnym i test z nauki o języku polskim. W części drugiej – ustnej – uczestnicy bronią swojej pracy, napisanej w etapie pierwszym, odpowiadając na stawiane przez członków komisji pytania, związane z tematem i zawartością pracy oraz historycznoliteracką i językową wiedzą olimpijczyka. W trzecim etapie olimpiady, odbywającym się i trwającym dwa dni w Warszawie, obowiązują zasady podobne do tych, które obowiązują w Krakowie. Etap ten składa się również z dwu części: ustnej i pisemnej. W części ustnej uczestni20

cy wykazują się wiedzą z zakresu dwu zagadnień, wybranych po zakończeniu etapu drugiego. Jedno z nich związane jest z literaturą, drugie dotyczy wiedzy o języku. Kolejnego dnia zawodów wszyscy piszą pracę, którą może być rozprawka na jeden z podanych tematów, interpretacja wiersza lub analiza interpretacyjna dwu tekstów. Czasu na napisanie takiej pracy jest sporo. Udział w olimpiadzie wymaga poświęcenia dużej ilości czasu i wysiłku, ale się opłaca. Wiedza, którą się dzięki niej zdobywa, oraz doświadczenie pozostaną i będą służyły później, kiedy to zdecydujecie się studiować w Polsce, zwłaszcza na wydziałach humanistycznych. W tym roku po raz drugi wzięłam udział w takiej olimpiadzie, ale dopiero tym razem udało mi się zakwalifikować do trzeciego etapu, czyli do finałów w Warszawie. Muszę przyznać, że atmosfera panująca w Krakowie i krakowska komisja bardziej mi odpowiadały. Ludzie byli tam bardzo życzliwi i mili, choć nie oznacza to, że w Warszawie było źle. Piszę o tych zawodach jeszcze z jednego powodu. Chcę bowiem za pośrednictwem „Monitora” podziękować wszystkim osobom, które mi pomogły i nadal pomagają w osiągnięciu celów, które sobie wyznaczyłam. Tymi osobami są pani Danka Wieczorek z mężem Dar-

kiem, pani Majka Nowakowska, pan konsul Wojciech Biliński oraz moi rodzice. Ale najbardziej jestem wdzięczna samej olimpiadzie, ponieważ to ona umożliwiła mi poznanie wielkiego serca wymienionych wyżej osób. Dzięki niej poznałam też wspaniałych ludzi z Krakowa: panią Dziurzyńską-Ścibor, panią Bulską, panią Karamańską oraz prof. Doparta, którzy ogromnie mi pomagają i których bardzo szanuję. Wszyscy wymienieni umożliwili mi dotarcie do rozległej wiedzy i, chociaż nie udało mi się do końca osiągnąć tego, o czym marzyłam, oni nie zwątpili we mnie i nadal wierzą w moje umiejętności i wiedzę. Zachęcam więc przedstawicieli młodego polskiego pokolenia na Słowacji do uczestnictwa w olimpiadzie literatury i języka polskiego, bowiem, a twierdzę to z całym przekonaniem, nikt z nich nie będzie tego żałował, nie będzie przegrany. Może tylko zyskać! W tym roku uczestnicy olimpiady walczyli o indeksy na filologię polską w Polsce. Najlepsi ponadto otrzymali stypendia. Szanse są duże i warto spróbować. Zainteresowanym podaję adres internetowy olimpiady: www.olijp.ibl.waw.pl oraz, gdyby ktoś miał jakieś pytania, swój: barbara10@post.sk BARBARA CIESIELSKA (Autorka zdobyła indeks na polonistykę w Polsce – przyp. red.) MONITOR POLONIJNY


•OGŁOSZENIA•OGŁOSZENIA• KLUB POLSKI Stowarzyszenie Polaków i ich Przyjaciół na Słowacji serdecznie zaprasza na koncerty pod ogólnym tytułem „KLUB POLSKI I JEGO PRZYJACIELE” z okazji 10-lecia Klubu Polskiego. Pierwszy – „Polska muzyka znana i nieznana” – w wykonaniu kwartetu Słowackiej Orkiestry Kameralnej odbędzie się dnia 19 czerwca 2004 r. o godz. 19.00 w sali konferencyjnej hotelu SOREA Kráľovské údolie 6 w Bratysławie. Drugi – w wykonaniu orkiestry „Diabolske husle“ odbędzie się dnia 29 czerwca 2004 r. o godz. 18.00 w Ambasadzie RP przy ul. Hummelovej 4 w Bratysławie. UWAGA CZYTELNICY! Do numeru majowego „Monitora Polonijnego” dołączyliśmy kwestionariusz–ankietę z pytaniami dotyczącymi ocen artykułów ukazujących się na łamach naszego czasopisma. Przypominamy, że wypełnioną ankietę należy przesłać pod adresem podanym na kopercie najpóźniej do 10 czerwca 2004 r. Każda kartka pocztowa weźmie udział w losowaniu nagrody specjalnej – 2 biletów lotniczych do dowolnego miasta w Europie w ramach połączeń lotniczych firmy Sky Europe. Losowanie odbędzie się podczas Rady Klubu Polskiego 18 czerwca 2004 r. Wyniki opublikujemy w numerze lipcowym MP. Przy odbiorze nagrody trzeba będzie okazać majowy egzemplarz „Monitora Polonijnego” opatrzony numerem (na okładce). Konkurs dotyczy tylko prenumeratorów MP. Redakcja MP WYBORY DO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO Obywatele polscy, którzy zamierzają wziąć udział w głosowaniu, proszeni są o zgłoszenie się do Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Bratysławie i podanie następujących danych: nazwiska i imienia, imienia ojca, daty urodzenia, miejsca stałego zamieszkania wyborcy, numeru ważnego paszportu lub dowodu osobistego, a także miejsca i daty jego wydania. Spis wyborców zostanie zamknięty 8 czerwca 2004 roku. Siedzibą Obwodowej Komisji Wyborczej numer 119–Z będzie Ambasada RP w Bratysławie, ul. Hummelova 4. Głosowanie odbędzie się w dniu 13 czerwca (niedziela) 2004 roku w godzinach 8.00 – 20.00. Telefon ambasady: 02 – 5441 3196, fax: 02 – 5441 3193, e-mail: wydzialkonsularny@zoznam.sk PRZYPOMINAMY O KONKURSIE DLA MŁODZIEŻY: SZUKAMY SWOICH POLSKICH KORZENI Co wiem o najstarszych przodkach mojej rodziny? Prace w języku polskim lub słowackim należy przesyłać do 30.09.2004 r. pod adresem: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov. Warunki konkursu podaliśmy w numerze majowym. POLSKI PRODUCENT OKIEN otwierający przedstawicielstwo w Bratysławie poszukuje w celu zatrudnienia młodego pracownika do 35 lat ze znajomością języka polskiego. Kontakt 0905 303 619. WSZYSTKIM DZIECIOM i dużym i małym z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka życzymy wszystkiego najlepszego! Redakcja MP ZE SMUTKIEM ZAWIADAMIAMY, ŻE 24.05.2004 W TRENCZYNIE W WIEKU 106 LAT ZMARŁA PANI MARIA URBASIÓWNA -HOLOUBKOVÁ CZERWIEC 2004

Dalsze rozważania na temat

obiadu i śniadania (oczywiście w dyplomacji)

J

ak już pisałam w poprzednim numer- dząc, mężczyzna oczywiście na stojąco. ze „Monitora”, śniadanie dyplomaty- Jednak, gdy kobieta wita się z panią w poczne jest czymś zupełnie innym niż nor- dobnym wieku, powinna wstać. Wstać pomalne śniadanie. Rozpoczyna się pomię- winno również młode dziewczę, witając dzy 12.30 a 14.00 i trwa ok. 2 godzin. się z panem w starszym wieku itp. Jest to prawie obiad, ale mniej obfity - zuOrganizując przyjęcie bez obsługi kelpy podajemy klarowne, jeśli w ogóle je nerskiej, możemy nieco odstąpić od zapodajemy; planujemy też dania z jaj, grzy- sad obowiązujących przy tego typu przybów i jarzyn. Obiad natomiast jest wyższą jęciach. Gdy wszyscy już przyszli i podaformą przyjęcia niż śniadanie. Menu po- ne napoje zostały wypite, gospodarz mowinno być obfitsze, można podać zupę- że wyjść do jadalni i przygotować napoje -krem, przystawki z ryb; obowiązuje mięso na podręcznym stoliku, zapalić świece, na danie główne. Przyjęcie, aby było uda- napełnić kieliszki i szklanki. Po jego pone, musi być dobrze przygotowrocie gospodyni może na wane zwłaszcza, gdy nie ma na chwilę opuścić gości, by ustanim obsługi kelnerskiej. Wszywić na stole chleb, masło czy stko, co możliwe, musimy przytalerzyki z przystawką. Nastęgotować przed przyjęciem gości, pnie gospodyni zaprasza gości ustalając również, co należeć będo stołu i odpowiednio rozsadzie do obowiązków żony, a co Dyplomacja dza. Układ gości przy stole poi nie tylko winien być uprzednio przemydo męża. Gdy szatnia obsługiwana jest przez kogoś z rodziny, to ten ktoś ślany, by nie zajęło to zbyt dużo czasu. pomaga gościom zdjąć płaszcze i rozpa- Podawanie potraw gościom przy braku kować kwiaty. Po wejściu do pokoju go- obsługi kelnerskiej spada głównie na barści witają gospodarze: gospodyni wycią- ki gospodyni, która musi nad wszystkim ga rękę do małżonki gościa, a następnie czuwać. Pomaga jej gospodarz i w niedo gościa. Potem w tej samej kolejności wielkim stopniu goście. O napije dba gowita się gospodarz. Jeśli natomiast nie spodarz. Sprzątnięciem i odniesieniem ma nikogo do pomocy, gospodarz sam naczyń zajmują się tylko i wyłącznie gowita gości przy drzwiach wejściowych, spodarze, w żadnym wypadku goście. pomaga przy rozbieraniu i wprowadza do Po 3-4 godzinach w przypadku obiadu pokoju, gdzie wita ich gospodyni. lub po 2 w przypadku śniadania goście Mężczyzna pomaga przy zdejmowaniu żegnają się w pokoju, w którym odbywapalta i kobiecie, i mężczyźnie, podczas ło się przyjęcie, a następnie są odprogdy kobieta tylko kobiecie. Po przywita- wadzani przez gospodarza do szatni. niu gości gospodyni zaprasza ich do saPamiętajmy, że podejmując gości nie loniku, gdzie siadają razem, a gospodarz wolno nam w żadnej formie przymuszać proponuje aperitif, czyli jakiś napój po- ich do dobierania sobie jedzenia czy picia, budzający apetyt, np. dżin z tonikiem, sok gdy nie mają na to ochoty. Nie wolno też grejpfrutowy, pomidorowy lub whisky nikogo przymuszać do pozostania dłużej. z wodą oraz migdałki czy orzeszki. Nie Jeżeli goście chcą w pewnym momencie proponujemy słodkich napojów, gdyż podziękować nam i opuścić nasz dom, one, zamiast pobudzać, hamują apetyt. nie przeciwstawiajmy się, bo jest to po Rozmawiając z przybyłymi, gospodarze prostu niegrzeczne. KATARZYNA KOSINIAK-KAMYSZ oczekują pozostałych gości. Po przybyciu następnej pary, gospodyni wstaje i wita się stojąc, potem przedstawia już przyby- (Autorka przy pisaniu swoich artykułów w dużej mierze korzysta z „Protokołu dyplomatycznego” łym. Goście, którzy przyszli wcześniej, wiautorstwa JE E. Pietkiewicza) tają się z nowo przybyłymi - kobieta sie21


pomínam si na začiatok 70-tych rokov, keď československé médiá púšťali do éteru iba muziku, ktorú schválili súdruhovia. Zneli preto budovateľské pesničky, vyčistené beatové a neskôr rockové „angažované“ skladby, ktoré posudzovali stranícke kabinety... Vtedy som ešte žil na Spiši, teda v regióne, ktorý priamo susedí s Poľskom a ktorý sa aj v Poľsku volá Spisz... Na rodičovskej chate na Čingove v Slovenskom raji sa vtedy dala chytiť „Warszawa w programie pierwszym“ – ako verejnoprávny rozhlas a jeho prvý program na dlhých vlnách, ale na veľmi krátkych vlnách som vtedy chytil aj štvrtý program – Warszawa IV.. A to bolo pre mňa niečo celkom nevídané. Vtedy tam totiž hrali muziku, ktorú som mohol počuť iba ako underground – všetky tie Zeppeliny, Dee Purpple, Black Sabath, Nazareth... To všetko Poliaci hrali, a hrali to ako profily týchto skupín... A často. Hoci príjem na našej chate už vtedy rušili súdruhovia rušičkami, vďaka dobrej polohe som mohol túto muziku ako malý chlapec v puberte počúvať. To bol vlastne môj prvý kontakt s poľskými médiami, keď som ani len netušil, že raz sa budem prácou v médiách živiť. Už vtedy mi však bolo Poľsko veľmi sympatické, lebo ako 7-ročný chlapec som bol vtedy prvý raz v živote v Poľsku s lyžiarskym oddielom.. Bolo to v roku 1966, bola krásna slnečná zima a my sme sa vybrali na týždeň lyžovať do Zakopaného. Vtedy som sa iba učil stáť na lyžiach a náš tréner si povedal, že „rybu treba hodiť do vody, aby sa naučila plávať“, preto nás hneď na druhý deň vyviezol lanovkou na Kasprów wierch, vyše 2 tisíc metrový končiar na poľskej strane Vysokých Tatier.. Bol to pre mňa zážitok i šok zároveň, pretože som zhora išiel a padal asi tri hodiny, keďže som ešte vôbec dobre nelyžoval a navyše na Gubalówke, o pár sto metrov nižšie, sa mi podarilo zlomiť moju prvú lyžu v živote – „favoritku“.... Takže to boli moje prvé kontakty s krásnou krajinou menom Poľsko. Ani 22

vo sne mi vtedy nenapadlo, že o 25 rokov neskôr – v roku 1991 - sa tam vrátim ako zahraničný korešpondent, najprv federálnej a neskôr po rozpade spoločného štátu, aj slovenskej televízie. Bolo to splnenie krásneho sna - spoznať zvnútra krajinu našich severných susedov. Nikto sa ma totiž na výberovom konaní nepýtal na dosť podstatnú otázku – či viem po poľsky... Všetci to totiž pokladali za samozrejmosť a ja

Nespoznaní

susedia FOTO: ARCHIWUM

S

POLSKA Oczami słowackich dziennikarzy JOZEF HÜBEL REDAKTOR SLOVENSKÉHO ROZHLASU V ROKOCH 1991-95 BOL SPRAVODAJCOM ČST A STV V POĽSKU som sa tiež tak tváril... Ale začiatok nebol ľahký – síce som všetkému rozumel, ale keď som to videl napísané – bola to pre mňa španielska dedina – zhluky spoluhlások, celkom iná podoba na papieri ako v ústach.. Preto som sa zaťal – kupoval som si haldy novín a časopisov – pozeral poľskú televíziu od rána do večera a do toho som ešte počúval verejnoprávny rozhlas a Rádio ZET.. Takto som sa za tri mesiace naučil plynule hovoriť, a to dokonca tak dobre, že som si trúfol na sólo rozhovor s Lechom Walesom, legendárnym lídrom hnutia

Solidarita a vtedajším prezidentom... Warszawa sa mi po pol roku zdala tiež oveľa krajšia ako na začiatku, a po 4 rokoch sa mi z nej aj veľmi ťažko odchádzalo. Našiel som si tam veľa priateľov, prežil krásne chvíle na rôznych kultúrnych i spoločenských podujatiach, mal som tam aj svoju lásku... Aj preto niekedy s úžasom pozerám, že Slováci stále chodia do Poľska viacmenej iba za lacnejším tovarom na trhy neďaleko Nowého Targu, či inde v pohraničí... Žiadna rekreácia, prehliadky krásneho Krakówa, či iných turisticky atraktívnych miest Poľska. Samý biznis... Na druhej strane aj Poliaci k nám chodia za výhodnejšími nákupmi piva, či iného alkoholu, no mnohí z nich využívajú aj naše Tatry, prírodné kúpaliská, či iné turistické, či historické atrakcie.. Je tu teda zatiaľ nepomer v účele návštev... Prečo je to tak? Kto to môže zmeniť? Máme u nás zlý marketing? Záleží vôbec niekomu na tom, aby sme sa navzájom lepšie spoznávali? Celkom isto chýbajú informácie... Teraz ale máme šancu – sme v jednom a tom istom európskom dome – hranice medzi Poľskom a Slovenskom stratili zmysel, cestovať možno na občiansky preukaz, ale kultúry a mentalita sa zjednocovať nebudú, tie zostanú aj naďalej špecifické. Aj preto je tu teraz nová šanca lepšie sa spoznať.. Výhodné nákupy sa zrejme skončia zavedením spoločnej meny EURO – malo by sa tak stať v obidvoch krajinách okolo rokov 2008 – 2009, a to už koruny a zloté zmiznú do nenávratna. Máme šancu spoznať svoje kultúry i obyčaje. Využijeme to? Využijeme napríklad i to, že Vysoké Tatry a Zakopane by konečne mohli spojiť sily a usporiadať zimné olympijské hry spoločne? Trieštiť sily a peniaze individuálnou snahou získať olympiádu nemá zmysel a nemáme ani šancu v porovnaní s oveľa lepšie pripravenými alpskými krajinami. Ale spoločne by sme túto šancu mohli mať... Aspoň by sa chátrajúce Tatry mohli stať ozajstným lákadlom pre turistom, nielen žmýkačkou peňazí, akou sú dnes... MONITOR POLONIJNY


Jan Brzechwa

ŻÓŁW ółw chciał pojechaç koleją, Lecz koleje nie tanieją. ółwiowi szkoda pieniędzy: ,,Pójdę pieszo, będę prędzej”.

Dzisiaj o swoich zwierzęcych przyjaciołach napisali uczniowie szkółki piątkowej w Bratysławie...

FOTO: STANO STEHLIK

W języku polskim jest kilka bardzo trudnych słów. Spróbujcie powiedzieç następujące zdanie: ,,W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie“. Trudno, prawda? Ale znam jeszcze jedno trudne słowo – „żółw”. To słowo jest nie tylko trudne do wypowiedzenia, ale także do napisania.

Jest ósma rano. Zaczyna się nowy dzień w szkole. Wszystkie porządne dzieci siedzą już w ławkach i czekają na początek lekcji. Ale co to? Kto to szybkim krokiem biegnie do szkoły tak, że aż tornister podskakuje mu na plecach? Na pewno znacie takie dzieci. Takie, które zawsze się spó niają, dzień ma dla nich za mało godzin, a jedną skarpetkę potrafią wkładaç nawet dziesięç minut (zwłaszcza rano!). O takich dzieciach mówi się czasami, że nawet żółw by je wyprzedził. Albo ślimak! Choç, jeśli porządnie się nad tym zastanowię, to ślimak chyba nie, bo on ma jedną, a żółw aż cztery nogi!

Mamy odpowiednio na imię Tereska i Gregor. Jesteśmy rodzeństwem ciotecznym. Mamy wspólne żółwie, które mieszkają u Tereski. Starszy nazywa się Elfrida, mniejszy to Walentina. Mieszkają one w swoim akwarium. Musimy im 3 razy w tygodniu zmieniać wodę. Codziennie żółwie dostają śniadanie, obiad i kolację. Jedzą mięso i sałatę. Są strasznymi obżartuchami, bo mimo że je nakarmimy i tak są strasznie głodne. Są bardzo zabawne, potrafią szybko biegać, oczywiście po jedzenie. Są naszymi pupilkami. TERESKA VICIANOVÁ Z BRATYSŁAWY – 9 LAT GREGOR BABINSKÝ Z BRATYSŁAWY – 9 LAT S T RO N Ę R E DAG U J E

MAJKA KADLEČEK


Truskawki! Na targu w tradycyjnych łubiankach czerwienią się i kuszą. Ale czy ktoś z Państwa zastanawiał się, jak daleka jest droga jednej truskawki z krzaczka do kieliszka szampana? Ja zastanawiaç się nad tym nie muszę, ja to wiem! Moje pierwsze pieniądze zarobiłam właśnie ,,na truskawkach“. Pod Łodzią, w miejscowości Łagiewniki znajdowały się plantacje truskawek. Rano, jeździliśmy na pętlę tramwaju nr 8, gdzie już czekali ówcześni plantatorzy. Na plantacji dostawało się ,,swoją“ grządkę, która kończyła się aż za horyzontem. Teraz już wiecie, gdzie dojrzewają truskawki. Na niekończących się polach (jak w piosence „Beatlesów”), gdzie zbieraczy pali gorące słońce, a cień rzucają jedynie dwie piramidy łubianek: pełnych i pustych. Zupa owocowa to wspaniałe danie na upalny letni dzień, gdy nawet dzieci i muchy raczej leżą, niż latają. Taka zupa to dla niektórych danie z dzieciństwa, a dla znajomych Słowaków to najgorsze kolonijne wspomnienie z Polski. Niektórzy z nich nie chcą wierzyć, że taka zupka może pachnieć i czerwcem, i lasem, i ogrodem na wsi. A mnie pachnie mocno, jest przecież z pierwszych truskawek w tym roku!

Zupa owocowa z groszkiem ptysiowym Składniki: 50 dag owoców (wydrylowane wiśnie, truskawki, jagody, maliny), 4-5 łyżek cukru, 2 łyżki śmietany, 1 łyżka mąki. Owoce opłukać, wsypać do wody, zagotować i gotować przez 10 minut, przetrzeć przez sito albo rozetrzeć mikserem, zaprawić mąką rozprowadzoną wodą. Schłodzić, przed podaniem dodać śmietanę, grzanki albo groszek ptysiowy. ZA MIESIĄC: NA UPAŁY NAJLEPSZY JEST CHŁODNIK

Groszek ptysiowy

Koktajl owocowy

Składniki: 4 dag mąki, 3 dag smalcu, 3 łyżki wody, szczypta soli. Na małym ogniu zagotować wodę ze smalcem, wsypać mąkę, dokładnie wymieszać i zagotować. Ostudzić, dodać jajko, sól i porządnie utrzeć łyżką. Tak przygotowane ciasto odstawić do lodówki na 1 godzinę, gdzie stężeje. Następnie uformować w dłoniach kuleczki (wielkości małych landrynek), poukładać na blasze wyłożonej pergaminem, oprószyć mąką. Piec w nagrzanym piekarniku, aż będą jasnozłociste.

Składniki: kwaśne mleko (ew. jogurt naturalny, kefir), dowolne miękkie owoce (wydrylowane wiśnie, truskawki, jagody, maliny), cukier do smaku. Końcówką rozdrabniającą miksera wymieszać mleko z owocami i cukrem. Podawać schłodzone.

FOTO: STANO STEHLIK

Słodziutki dżem truskawkowy Składniki: owoce, cukier kryształ (na 1 kg owoców ok. 1/2 kg cukru) Umyte owoce włożyć do garnka, zasypać cukrem i gotować, ale niezbyt długo, by się nie rozpadły. Sok, który powstanie, można zlać do butelek albo odparować. Gotowy dżem przełożyć do wyparzonych słoików i pasteryzować (jeśli nie będzie natychmiast spożyty). MAJKA KADLEČEK

Monitor Polonijny 2004/06  
Monitor Polonijny 2004/06  
Advertisement