Page 1

ISSN 1336-104X

Monitor03:2015 19/03/15 11:17 Page 33

Wielkanocne przygotowania

str. 5

The Dumplings: „Żyjemy chwilą obecną“ str. 8

amirP Aprilis

str. 27


Monitor03:2015 19/03/15 11:13 Page 2

Szanowni Państwo, Czytelnicy „Monitora Polonijnego“, Członkowie i Przyjaciele Klubu Polskiego na Słowacji!

P

odobnie jak w latach ubiegłych, również w tym roku Klub Polski został zarejestrowany jako organizacja, mogąca przyjmować dotacje 2 % z podatków za rok 2014 od osób fizycznych i prawnych. Działalność klubowa jest realizowana przede wszystkim dzięki wielkiemu zaangażowaniu działaczy i członków Klubu na terenie całej Słowacji. Nasza organizacja otrzymuje dotacje głównie od instytucji rządowych Słowacji i Polski, ale równie ważne jest wsparcie, którego może nam udzielić każdy z Państwa, darując nam 2% swoich podatków. Ta darowizna jest niezmiernie ważna dla nas, bowiem to właśnie ona pomogła nam w realizacji zadań w roku ubiegłym, szczególnie w jego pierwszym półroczu. Warto podkreślić, że gdybyśmy nie otrzymali tych środków, nie bylibyśmy w stanie zrealizować wszystkich imprez. Wierzymy, że przekazanie 2 % z podatków na rzecz Klubu Polskiego z pewnością pomoże nam w realizacji jego działań również w roku bieżącym.

Jak to zrobić?

Szczegółowe informacje, jak to zrobić, znajdują się na stronie www.rozhodni.sk. Firmy i osoby prowadzące działalność gospodarczą w końcowej części zeznania podatkowego za rok 2014 wpisują tylko nazwę, IČO i adres naszej organizacji – szczegóły na ww. stronie www.rozhodni.sk. Firmy mogą przekazać 2% na rzecz organizacji, jeśli w roku 2014 i 2015 do dnia złożenia zeznania podatkowego i uiszczenia należności podatkowych przekazały którejkolwiek organizacji pożytku publicznego darowiznę w wysokości minimum 0,5% należnego podatku (wówczas należy wypełnić pola 1 i 2 części IV zeznania podatkowego), w przeciwnym razie mogą przekazać 1,5% należnego podatku wybranej organizacji (wypełniając pole 3 części IV zeznania podatkowego). Informacja dla urzędu o odbiorcy 2% Państwa podatku to jego pełna nazwa, IČO i adres, czyli: Poľsky klub - spolok Poliakov a ich priateľov na Slovensku, IČO 30807620, Nam. SNP 27, 814 99 Bratislava.

Informacje o zarejestrowanych na rok 2015 organizacjach (w tym o Klubie Polskim) znajdują się na www.rozhodni.sk. Mamy nadzieję, że wykorzystają Państwo tę możliwość wsparcia Klubu, która właściwie nic nie kosztuje poza odrobiną czasu, poświęconego na wypełnienie formularzy. Przy okazji pragnę podziękować osobom, które na rzecz Klubu Polskiego przekazały środki finansowe ze swoich podatków za rok 2013, bowiem dzięki nim możliwa była realizacja niektórych zadań programowych i pokrycie kosztów administracyjnych naszej organizacji w trudnym dla niej okresie. Zwracam się do Państwa też z prośbą o zainteresowanie swoich przyjaciół i znajomych naszym czasopismem „Monitor Polonijny”, które jest nie tylko komentatorem działalności słowackiej Polonii, ale i specyficznym łącznikiem między jego czytelnikami a Polską. Ponadto zapraszam do zaglądania na naszą stronę internetowej www.polonia.sk. Z uszanowaniem i pozdrowieniami TOMASZ BIENKIEWICZ Prezes Klubu Polskiego na Słowacji

Osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę muszą w swoim (właściwym dla miejsca zamieszkania) Urzędzie Skar bowym przedłożyć potwierdzenie od pracodawcy o zapłaceniu podatku wraz z oświadczeniem o przekazaniu jego 2% na rzecz Klubu Polskiego. Wzory druków znajdują się na stronie internetowej www.rozhodni.sk. Warto wspomnieć, że jeśli osoba zatrudniona przepracowała min. 40 godzin na rzecz organizacji, której chce przekazać 2%, może w rzeczywistości przekazać jej aż 3% obliczonego podatku. 2

MONITOR POLONIJNY


Monitor03:2015 19/03/15 11:13 Page 3

„Tak, to ja“ – potwierdził mój mąż przez domofon. Właściciel głosu, który chciał od niego potwierdzenia tożsamości, przedstawił się jako pracownik ubezpieczalni, sprawdzający, czy pacjent nie symuluje choroby i czy jest obecny w domu. Po chwili mąż z ręką na temblaku zmierzał już do furtki, by ją otworzyć kontrolerowi, gdy nagle usłyszał: „Prima aprilis!“. Przy furtce stałam ja ze znajomym, który to wcielił się w rolę groźnego kontrolera. W ten oto sposób 1 kwietnia w ubiegłym roku zrobiłam psikusa mężowi, który miał złamaną rękę. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ właśnie zbliża się prima aprilis. Pamiętają może Państwo, jak kilka lat temu z okazji 1 kwietnia publikowaliśmy na łamach „Monitora“ śmieszne zdjęcia? W tym numerze naszego pisma chcemy nawiązać trochę do tamtej tradycji i zaprosić Państwa do zabawy, polegającej na odgadnięciu, czyje zdjęcia publikujemy na str. 27. Zadanie to wydaje się z pozoru proste, bowiem fotografie przedstawiają osoby znane w naszym środowisku polonijnym. My jednak utrudniliśmy identyfikację tychże osób, publikując ich zdjęcia… z dzieciństwa. Wierzymy, że mimo to poradzą sobie Państwo z postawionym zadaniem. Dla zwycięzcy konkursu przygotowaliśmy nagrodę! Więcej szczegółów na str. 27. Ponieważ zbliżają się Święta Wielkanocne, temu tematowi poświęcamy kilka materiałów, publikując między innymi wypowiedzi naszych czytelników na temat 40-dniowego postu (str. 4 – 6). W tym roku przypada 10. rocznica śmierci papieża Jana Pawła II, zapraszamy więc do wspomnień na temat wielkiego Polaka (str. 7). Niedawno Bratysławę odwiedził polski duet z Zabrza, który w Polsce uznano za największą sensacją muzyczną ubiegłego roku. Mowa o zespole The Dumplings, z którego członkami rozmawiał nasz wysłannik. Rozmowę tę prezentujemy na stronie 8. Większość z nas już czuje wiosenny powiew entuzjazmu, stąd w naszym piśmie kilka artykułów poświęconych tej wspaniałej porze roku. Są wśród nich artykuł adresowany do dzieci (str. 31), czy materiał o przylatujących do nas bocianach (str. 19). A poza tym, jak zawsze, zachęcamy Państwa do zapoznania się z treścią pozostałych artykułów, publikowanych w stałych i lubianych rubrykach „Monitora“. Życząc wesołych świąt i mokrego śmigusa-dyngusa, życzę też miłej lektury naszego pisma. W imieniu redakcji

Im więcej ciebie, tym mniej Z KRAJU ANKIETA Wielkanocne przygotowania Mądry i dobry – błogosławiony WYWIAD MIESIĄCA The Dumplings: „Żyjemy chwilą obecną“ Z NASZEGO PODWÓRKA Przewodnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Bocian do odstrzału KINO-OKO Dużo hałasu o nic SŁOWACKIE PEREŁKI Betlejem Słowacji POLSKA MEDIALNA Nowe szaty premier Kopacz (cz. II) BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI Kryminał dygresyjny WAŻKIE WYDARZENIA W DZIEJACH SŁOWACJI Haviva Reik z Rożniawy OKIENKO JĘZYKOWE Czy należy uprościć polską ortografię? POLAK POTRAFI Wielkie kino i Polak-emeryt Prima aprilis CZUŁYM UCHEM Misterny plan Natalii OGŁOSZENIA ROZSIANI PO ŚWIECIE Ale Sajgon! MIĘDZY NAMI DZIECIAKAMI Kalendarz pani Wiosny PIEKARNIK Święto wszelkiej obfitości

4 4 5 7

8 10 18 19 20 21

22 22

23

25 26 27 28 28 30 31 32

ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Agata Bednarczyk, Agnieszka Drzewiecka, Katarzyna Pieniądz, Magdalena Zawistowska-Olszewska KOREŠPONDENTI: KOŠICE – Urszula Zomerska-Szabados • TRENČÍN – Aleksandra Krcheň JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik ZAKLADAJÚCA ŠÉFREDAKTORKA: Danuta Meyza-Marušiaková ✝(1995 - 1999) • VYDAVATEĽ: POĽSKÝ KLUB • ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • IČO: 30 807 620• KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel: 031/5602891, monitorpolonijny@gmail.com • BANKOVÉ SPOJENIE: Tatra banka č.ú.: 2666040059/1100 • EV542/08 • ISSN 1336-104X Redakcia si vyhradzuje právo na redigovanie a skracovanie príspevkov Realizované s finančnou podporou Úradu vlády Slovenskej Republiky – program Kultúra národnostných menšín 2015

www.polonia.sk MARZEC 2015

3


Monitor03:2015 19/03/15 11:14 Page 4

„Im więcej ciebie, tym mniej” Te

słowa wielkiego przeboju Natalii Kukulskiej chodzą mi zawsze po głowie, gdy myślę o porzą dkach. Artystka śpiewała oczywiście o rozterkach miłosnych, ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, że refren jej piosenki znakomicie nadaje się do skomentowania sytuacji, w której bałagan wokół nas wydaje się bez reszty opanowywać naszą przestrzeń życiową. Wiosna i nadciągające święta wielkanocne to oprócz postnej diety również czas porządków. Gospodynie masowo myją okna, gospodarze trzepią dywany, dzieci zapędza się do sprzątania szaf, biurek i zakamarków własnych pokojów. Kto ma ogród, grabi grządki, kto balkon – czyści i odkurza donice. To wszystko związane jest z magicznym wpływem coraz mocniej świecącego słońca – po pro-

stu chce się nam wyjść na dwór, zamienić puchową kurtkę na cieńszą, wyciągnąć rower… jednym słowem odetchnąć głębiej świeżym, wiosennym powietrzem. Jednak nie jest łatwo porzucić nagromadzone wraz z zimą dobra – dodatkowe kilogramy w pasie czy wytrenowane podczas długich zimowych wieczorów lenistwo. Wyszperane w szafach przedmioty, już prawie wyrzucone, znowu lądują gdzieś w kącie. Bo człowiekowi trudno się przestawić z czasu zimowego na letni – dosłownie i w przenośni. I chociaż wraz z nastaniem wiosny każdy chyba przeżywa przypływ energii i sił, to jednak trochę później emocje opadają i stare nawyki biorą górę nad postanowieniami. Może w tym roku bardziej się zmobilizować? Kilka lat temu przeczytałam w kobiecym tygodniku o idei minimalizmu w nowym wydaniu – oto grupa ludzi w różnym wieku postanowiła ograniczyć swoje osobiste przedmioty do stu sztuk. Zainspirowani blogami entuzjastów niegromadzenia rzeczy postanowili spróbować, czy da się tak żyć na co dzień – i okazało się, że tak! Można swoje osobiste drobiazgi, ubrania, kosmetyki, buty zmieścić w przysłowiowej walizce? Wydaje się niemożliwe? A jednak…

urodzin aktorki prezydent Bronisław Komorowski odznaczył ją Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

STULECIE URODZIN świętowała 6 lutego jedna z najbardziej lubianych polskich aktorek Danuta Szaflarska, znana m.in. z ról w pierwszych powojennych filmach „Zakazane piosenki“ i „Skarb“. Ostatnio zagrała w filmach Doroty Kędzierzawskiej „Pora umierać“ i dokumencie „Inny świat“. Z okazji okrągłych 4

W WARSZAWIE 14 lutego doszło do pożaru Mostu Łazienkowskie go, jednej z głównych arterii w stolicy, łączącej prawo- i lewobrzeżną część miasta. Po ugaszeniu pożaru most został zamknięty do odwołania – ponownie zostanie oddany do użytku prawdopodobnie pod koniec roku. Prokuratura Okręgowa WarszawaPraga wszczęła śledztwo w sprawie wspomnianego pożaru.

„Zminimalizowani” przekonują, że wiele z naszych zagracających przestrzeń elementów – nienoszonych ubrań, przeczytanych książek i gazet, drobnych sprzętów gospodarstwa domowego, po prostu jest nam niepotrzebna! Korzystamy przecież codziennie tylko z kilku z nich, reszta leży odłogiem czasami całe lata. Wiem, że wszyscy jesteśmy przywiązani do naszych pamiątek, ale może chociaż przez chwilę, w ramach wiosennych porządków, zastanowimy się nad tym pomysłem, o którym w wolnych chwilach można poczytać na stronach prostyblog.com czy produktywnie.pl Coś w tym jest – przecież im bardziej obrastamy w przedmioty, tym częściej musimy się nimi zajmować, porządkować, dbać, przestawiać. To zabiera czas, który moglibyśmy przeznaczyć na inne nasze aktywności – sport, rozrywkę czy spacer. Gromadzenie rzeczy rozleniwia, a wiosną powinno się zrzucić, choćby symbolicznie, starą leniwą powłokę i ode-

MAŁGORZATA SZUMOWSKA otrzy mała 14 lutego w Berlinie Srebrnego Niedźwiedzia dla najlepszego reżysera za film „Body/Ciało“, w którym główne role zagrali Janusz Gajos i Maja Ostaszewska. „IDA“ Pawła Pawlikowskiego otrzymała 22 lutego Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Stało się to podczas 87. gali Akademii Filmowej w Los Angeles. To pierwszy w historii polskiego kina Oscar w tej kategorii. Główne role w filmie zagrały Agata Kulesza i Agata Trzebuchowska. „Ida“ to jeden z najbardziej

nagradzanych polskich filmów. Wcześniej zdobył też m.in. nagrodę Brytyjskiej Akademii Sztuk Filmowych i Telewizyjnych (BAFTA) w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny; Nagrodę Parlamentu Europejskiego LUX Prize oraz hiszpańską nagrodę Goya dla najlepszego filmu europejskiego. W POLSCE 1 marca po raz czwarty obchodzono Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych. Z tej okazji podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim ogłoszono nazwiska kolejnych 5 zidentyfikowanych dzięki m.in. IPN ofiar staliniMONITOR POLONIJNY


Monitor03:2015 19/03/15 11:14 Page 5

Wielkanocne przygotowania Środzie Popielcowej w katolickim kalendarzu przychodzi czas na 40-dniowy post, który jest przygotowaniem do Świąt Wielkanocnych. Zadaliśmy więc pytanie naszym czytelnikom, czy przestrzegają postu, czy też w dzisiejszych czasach jest już on przeżytkiem.

Po

tchnąć pełną piersią. Nie na darmo tradycja dodała nam do początków wiosny wyrzeczenia związane z Wielkim Postem; zwyczaj ograniczania się i głodówki ma wyjątkową moc terapeutyczną – pozwala oczyścić się po zimie, zrzucić nadmiar tkanki tłuszczowej i nabrać znowu apetytu na świeżą lekkostrawną kuchnię. Cieszmy się wiosną, świętami, nowym początkiem, który daje nam przyroda. Skorzystajmy z wyczekiwanej aury i naprawdę odmieńmy coś w sobie i swoim otoczeniu – żadna inna pora roku nie daje nam takiej symbolicznej możliwości. Czas, gdy dnia i słońca przybywa, tak naprawdę jest dość krótki – już pod koniec czerwca znowu znaczną wydłużać się noce, lato z reguły służy relaksowi, jesień dotyka nas melancholią, a zima to przecież czas przetrwania. Celebrujmy zatem ten świeży czas, dobrze przeżyjmy święta, a nasze postanowienia wielkopostne niech przetrwają AGATA BEDNARCZYK jak najdłużej. zmu, wśród nich sanitariuszki AK Danuty Siedzikówny „Inki“. Rodziny zabitych odebrały z rąk prezydenta Bronisława Komo rowskiego i prezesa IPN Łukasza Kamińskiego noty identyfikacyjne. Danuta Siedzikówna ps. Inka, sanitariuszka 5. Wileńskiej Brygady AK, została aresztowana w 1946 roku. Była torturowana i skazana na karę śmierci przez gdański Wojskowy Sąd Rejonowy została stracona 28 sierpnia 1946 roku. Miała 18 lat. Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych został ustanowiony w 2011 roku. MARZEC 2015

Piotr Konstanty Starosielec, Dunajska Streda

N

igdy nie przestrzegałem 40-dniowego postu. Post nie kojarzy mi się konkretnie ze świętami chrześcijańskimi, ale raczej ze zdrowym stylem życia, a ten nie jest mi obcy. Jestem z tych wierzących niepraktykujących. Mieszkałem w wielu krajach, ostatnio w Anglii, staram się więc mieć elastyczne podejście do międzynarodowych tradycji, choć oczywiście te polskie są dla mnie ważne. Eksperymentuję ze zdrowym sposobem życia, odmawiam sobie niektórych łakoci, ale moją motywacją jest dobra kondycja fizyczna. Nie zaobserwowałem w związku z postem, który przeprowadzam co jakiś czas, żadnych duchowych konsekwencji.

Krystyna Zindlerová, Bratysława

ZDJĘCIE STANO STEHLIK

W

moim rodzinnym domu nigdy nie przestrzegano 40-dniowego postu, stąd i ja nigdy nie wprowadzałam postu do swojego domu. Owszem, w piątki nie jem mięsa. Mój syn też tego przestrzega. Jeśli chodzi o przygotowania do świąt, to teraz częściej się modlę, chodzę na gorzkie żale, odmawiam różaniec.

WŁADZE ROSJI odmówiły 2 marca Bogdanowi Borusewiczowi, marszałkowi Senatu, wjazdu do tego kraju. Borusewicz miał stać na czele polskiej delegacji uczestniczącej w pogrzebie zamordowanego opozycjonisty Borysa Niemcowa. Wobec takiej sytuacji Pol skę podczas uroczystości pogrzebowych reprezentował wiceszef MSZ Konrad Pawlik, odpowiedzialny za sprawy wschodnie. FILM „BOGOWIE“ Łukasza Palkow skiego, opowiadający o życiu Zbi gniewa Religi, jednego z najznakomitszych polskich kardiochirur-

gów otrzymał 2 marca Polską Nagrodę Filmową Orły 2015 w kategorii najlepszy film. Palkowski odebrał też statuetkę dla najlepszego reżysera. Za najlepszych aktorów pierwszoplanowych uznani zostali Tomasz Kot (za rolę Zbigniewa Religi w „Bogach”) i Maja Ostaszewska (za rolę żony pułkownika Ryszarda Kuklińskiegio w filmie „Jack Strong”). W POLSCE toczy się kampania przed zaplanowanymi na 10 maja wyborami prezydenckimi. Do tej pory zamiar ubiegania się o najwyższy urząd w państwie zade-

klarowało 17 kandydatów, w tym obecny prezydent Bronisław Komorowski oraz kandydat PiS Andrzej Duda. BRONISŁAW KOMOROWSKI, deklarując 5 lutego zamiar ponownego ubiegania się o najwyższy urząd w państwie, mówił, że na jego decyzję wpłynęły m.in. wysokie oceny jego działalności przez ostatnie pięć lat, wyrażane przez Polaków. Z kolei Andrzej Duda zapowiedział, że jednym z pierwszych projektów, które zgłosiłby do Sejmu, byłoby cofnięcie reformy emerytalnej. MP 5


Monitor03:2015 19/03/15 11:14 Page 6

Ojciec Michał Krysztofowicz, Marianka

W

naszej wspólnocie zachowujemy post w każdy piątek tygodnia, z naszymi braćmi umówiliśmy się tez, że w każdą środę na naszym stole będą posiłki bezmięsne. To tradycja kultywowana od wielu lat. W Wielki Piątek czy w Środę Popielcową z kolei jemy tylko jeden posiłek dziennie. Jeżeli chodzi o wiernych, myślę, że większość przestrzega zasad, które stworzył Kościół. Z drugiej strony coraz częściej obserwuję, że są i tacy, którzy sami decydują się na post, nie zawsze wsłuchując się w głos Kościoła. Bardzo często słyszę od wiernych, że jest im w życiu ciężko, więc dlaczego mieliby jeszcze dodatkowo z czegoś rezygnować. Żyjemy szybko, co często powoduje, że niektórzy podchodzą do wymogów Kościoła z dystansem. Kiedy rozmawiamy o poście, nale-

ZDJĘCIE STANO STEHLIK

ży zaznaczyć, że istnieje też post duchowy. Polega on na stawianiu sobie coraz wyższej duchowej poprzeczki. W poście fizycznym odejmujemy sobie, na przykład rezygnujemy ze

słodyczy, ale w życiu duchowym - dokładamy. O co chodzi? Jeżeli ktoś ma problem, by odmówić jedną dziesiątkę różańca, to chcąc dać z siebie więcej, do tej dziesiątki dodaje sobie drugą. Jest to taki rodzaj umartwiania się, bo jeżeli ta pierwsza dziesiątka różańca stanowi problem, to dodatkowa będzie kosztowała jeszcze więcej wysiłku. Ale należy podejść do tego w ten sposób: jeżeli coś sporo kosztuje, to za tym czymś kryje się coś cennego. Czemu ma służyć post? Właściwe rozumienie postu to szansa na zbliżenie się do Boga. W poście chodzi o to, by spojrzeć na siebie oczami Boga, to znaczy na nowo odkryć w sobie dar dziecka, które potrzebuje wsparcia, dobrego słowa, ale i upomnienia w pozytywnym sensie. To wszystko, co przeszkadza nam być dziećmi, post pozwala odsunąć na bok. Post to wydarzenie duchowego charakteru, a nie tylko ograniczenia w jedzeniu.

Paweł Piekarzewski, Koszyce

Ewa Baltazarowicz, Revišné

N

N

ie przestrzegamy postu 40-dniowego, ale w piątek nie jadamy w ogóle mięsa. Kiedyś prawdopodobnie post służył bardziej refleksji, był to okres odmawiania sobie czegoś, na przykład alkoholu czy papierosów. No i dodatkowo to pewnie też okres na zrobienie rachunku sumienia przed świętami. Czy u nas w rodzinie to działa? To sprawa indywidualna. W Wielki Piątek staramy się nie przejadać i przeżyć ten dzień bezkonfliktowo. Oczywiście święta są dla nas szczególnym przeżyciem, w tym roku pewnie będą jeszcze bardziej wyjątkowe, bowiem czekamy na przyjazd dzieci. Syn od jakiegoś czasu mieszka i pracuje w Bratysławie, córka natomiast gra w koszykówkę w Polsce.

6

ie przestrzegamy postu. W moim rodzinnym domu przestrzegaliśmy piątkowego postu, czyli nie jedliśmy w ten dzień mięsa, ale obecnie cieszę się, kiedy moje córki niejadki jedzą cokolwiek, więc z odmawiania sobie mięsa już nic nie zostało. Czterdziestodniowy post przed Wielkano cą jest pewnie uzasadniony w bardzo katolickich rodzinach, ale my zbyt często nie chodzimy do kościoła. Moje dzieci wiedzą teoretycznie o tym zwyczaju, nawet starsza córka niedawno pisała referat na ten temat. Ale na teorii się skończyło. Nigdy tego nie praktykowaliśmy. Post to nie tylko ograniczenie się w jedzeniu, ale na przykład też i w zabawie. Ale my tu, na Orawie, nie mamy zbyt wielu okazji do zabawy. Tutaj na wsi nikt hucznych zabaw nie urządza, a i my raczej nie jeste-

śmy zabawowi, więc dla nas to nie problem, by nie szaleć podczas postu. Największym wyrzeczeniem dla mnie byłoby odmówienie sobie na przykład czekolady, którą uwielbiam i która jest moją słabością. Pewnie by mi to na dobre wyszło, od razu lepiej bym wyglądała! Jak jesteśmy w Polsce, a w tym roku będziemy, to pościmy w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę do chwili poświęcenia pokarmów. RED MONITOR POLONIJNY


Monitor03:2015 19/03/15 11:14 Page 7

D

ziesięć lat temu, 2 kwietnia 2005 roku odszedł jeden z najwybitniejszych Polaków w historii – papież Jan Paweł II, czyli Karol Wojtyła. Okres jego pontyfikatu to czas wielkich zmian w polskiej polityce, gospodarce i społeczeństwie, zmian, których Jan Paweł II stał się niejako symbolem. Większość z nas doskonale pamięta jego pontyfikat, a zwłaszcza ostatnie miesiące jego życia, gdy powoli przegrywał walkę z ciężką chorobą. Miliony ludzi na całym świecie modliły się za niego w tym czasie, z trudem wyobrażając sobie, jak będzie wyglądał świat bez tego niezwykłego człowieka, który zdawał się rozumieć i czuć więcej niż inni, a choć zajmował najwyższą pozycję u władzy, zarażał innych skromnością i prostotą kontaktu. Szczególnie mocno przeżywała śmierć papieża–Polaka młodzież całego świata. Karol Wojtyła miał z młodymi ludźmi niesamowity kontakt, często w homiliach nawiązywał bezpośredni dialog z grupami zebranymi na placach modlitw, żartował i wspominał swoje beztroskie lata. Był też pomysłodawcą organizowanych do dziś Światowych Dni Młodzieży (kolejne odbędą się w przyszłym roku w Krakowie). Opłakującą swojego duchowego ojca młodzież nazwano „pokoleniem JP2”. Dziesięć lat temu uważano, że to pokolenie, tak głęboko przeżywające odejście Karola Wojtyły i zmierzch pewnej epoki w dziejach kościoła, dojrzeje w duchu głębszej refleksji, rozwoju wiary i praktyki papieskich encyklik. Polskiego papieża kochali nie tylko chrześcijanie – dużym szacunkiem darzyli go wyznawcy innych religii, zwłaszcza że Jan Paweł II dążył do dialogu pomiędzy wyznaniami. Uczył katolików szanować Żydów, spotykał się z przywódcami islamu. Głosił, że tolerancja religijna musi wiązać się z miłością bliźniego, nawet jeśli jest on innowiercą. Za takie gesty dobrej woli szanowali go też ateiści. Choć trudno się dy skutuje o boskich prawach z ludźmi, MARZEC 2015

jego imieniem ulic i placów. Ten duch odnowy z upływem czasu zaczął słabnąć i faktycznych naśladowców myśli Karola Wojtyły dziś jest znacznie mniej niż wtedy. Poza uwielbieniem pojawiły się też głosy krytykujące jego pontyfikat, w kontekście skandali wstrząsających Kościołem. Również pokolenie JP2 wydaje się być rozproszone w codziennych troskach, skupione bardziej na doczesności ciała niż wieczności duszy. Czasami można mieć wrażenie, że Jan Paweł II został uwięziony w tych wszystkich pomnikach, obrazach, rocznicach, a jego niesamowita charyzma, mądrość i zdolność formułowania trafnych sądów, łączących człowieka z jego wiarą, nie mogą wydostać się na wolność, by funkcjonować w przestrzeni międzyludzkiej. Już za chwilę ruszą kolejne obchody rocznicowe. Świętować będą zarówno hierarchowie kościelni, jak i władze świeckie w wielu krajach świata. Przybędzie monumentów, patronatów nad instytucjami i uroczystych akademii. Ale czy przybędzie wiary? Jan Paweł II to dziś święty, ktoś, do kogo możemy się modlić, gdy nie dajemy sobie rady w życiu. Ilu chrześcijan, zagubionych we współczesności innowierców i ateistów nadal pamięta o duchowym przewodnictwie Karola Wojtyły? Nie tylko z sentymentem wpatrując się w obraz na ścianie i żałując, jak to kiedyś za naszego papieża bywało, ale sięgając po jego liczne pisma, książki, czyli tam, gdzie nadal tkwi prawdziwy Jan Paweł II? „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali” – te słowa wypowiedziane podczas kazania na Jasnej Górze zyskały po dziesięciu latach nowe znaczenie. Jeśli bowiem chcemy widzieć w Karolu Wojtyle swojego duchowego przewodnika, sami musimy żyć jego filozofią, zgłębiać ją, choćby nawet wokół nas nie było ani jednego papieskiego pomnika. AGATA BEDNARCZYK

Mądry i dobry

– błogosławiony którzy w te prawa nie wierzą, to Karol Wojtyła szukał punktów wspólnych, łączących kodeks etyczny ateisty z przykazaniami chrześcijanina. Zmienił nawet powołany przez Pawła VI Sekretariat dla Niewierzących w Radę do Spraw Kultury, by przenieść akcenty funkcjonowania pomiędzy niewierzącymi a wierzącymi. Jan Paweł II był niestrudzony również w swoim podróżowaniu – żaden papież przed nim nie odwiedził tylu krajów na całym świecie. Odbywając ponad sto pielgrzymek zagranicznych i około 140 podróży po Włoszech, papież trzykrotnie pokonał odległość pomiędzy Ziemią a Księżycem. Jedno dziesięciolecie to dobry moment na podsumowania. Czy idee Jana Pawła II przetrwały do dziś? Co się stało z pokoleniem JP2? Ile ze świętości Karola Wojtyły towarzyszy wierzącym i niewierzącym ludziom na całym świecie? Kiedy na papieskim tronie zasiadł następca Jana Pawła II Benedykt XVI, w jednym z pierwszych wywiadów zastrzegł, że nie jest w stanie rywalizować z charyzmą swojego poprzednika. Chrześcijanie wciąż mieli przed oczami spokojną i pełną życzliwości twarz poprzedniego papieża, wiele osób właśnie w momencie śmierci Karola Wojtyły uwierzyło w Boga. Kanonizacja wielkiego Jana Pawła stała się tematem numer jeden na wiele miesięcy. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że okres żałoby po śmierci polskiego papieża to najpierw szok, spontaniczne pojednania różnych grup społecznych, wielka akcja stawiania pomników i nazywania

7


Monitor03:2015 19/03/15 11:14 Page 8

The Dumplings: „Żyjemy chwilą obecną“ Czy nazwa zespołu The Dumplings, która w języku angielskim oznacza ‘pierogi’, to nawiązanie do Waszych kulinarnych upodobań? Kuba Karaś: W świecie pierogi kojarzone są w miły sposób z Polską (śmiech). To według nas dobra nazwa dla zespołu. Dla nas ważne było, by nazwa była w języku angielskim, dzięki czemu możemy być łatwiej rozpoznawalni również za granicą. Nazwę można tłumaczyć także jako ‘kluski’, również ‘kluski śląskie’. Pochodzicie z Zabrza, podobnie jak ja. Czujecie się patriotami lokalnymi? KK: Po śląsku co prawda nie mówię, ale czuję się Ślązakiem. Bo tu chyba bardziej chodzi o stan umysłu, prawda? Kiedy będąc w innej części Polski, poznajemy kogoś nowego i pojawia się taka specyficzna nić porozumienia, to w dziewięćdziesięciu procentach okazuje się, że ten ktoś jest ze Śląska (śmiech). Czytelnicy „Monitora Polonijnego” to Polacy mieszkający na Słowacji, niektórzy od wielu lat. Bylibyście w stanie wyjechać na stałe za granicę i osiedlić się poza Polską? KK: Dzisiaj czasy są inne, granice otwarte. Dlaczego nie? Byłyby to dla nas nowe doświadczenia, nowi ludzie... Justyna Święs: Przecież nie trzeba osiadać nigdzie na stałe. Podróżowa nie jest dzisiaj łatwiejsze i można po prostu przenosić się z miejsca na miejsce, a my jesteśmy otwarci na inne kraje i poznawanie innych kultur.

„Kiedy będąc w innej części Polski, poznajemy kogoś nowego i pojawia się taka specyficzna nić porozumienia, to w dziewięćdziesięciu procentach okazuje się, że ten ktoś jest ze Śląska“. 8

I

ch kariera rozpoczęła się w Internecie, kiedy na YouTubie umieścili swoje utwory. Zwykli nastolatkowie z Zabrza, czyli 19-leni Kuba Karaś i 18-letnia Justyna Święs, tworzący zespół The Dumplings, zostali okrzyknięci największą sensacją muzyczną 2014 roku! Teraz koncertują na największych scenach w Polsce, śpiewają za granicą. Nam udało się porozmawiać z nimi po koncercie, który odbył się w bratysławskim klubie KC Dunaj. Był to drugi koncert tego zespołu na Słowacji! Spotkanie z uśmiechnięta, skromną parą, z którą bez skrępowania przeszliśmy na ty, było ujmujące. Artyści, którzy w krótkim czasie zdążyli odnieść spektakularny sukces, nie sprawiają wrażenia niedostępnych gwiazd. Mimo zmęczenia i późnej pory cierpliwie i z uśmiechem odpowiadali na pytania „Monitora Polonijnego“. Zdajecie sobie sprawę, że właśnie dzięki występom zagranicznym stajecie się ambasadorami naszego kraju i polskiej kultury? KK: Nie... (śmiech). Zdarza się nam przeczytać zagraniczną recenzję na nasz temat, ale, według mnie, z tym „ambasadorowaniem“ to chyba przesada. JŚ: Coraz więcej reakcji na naszą muzykę dochodzi do nas z zagranicy. Publiczność za granicą reaguje inaczej niż w Polsce? KK: Tak, zdecydowanie! JŚ: Zachowanie publiczności jednak trochę się różni, co najbardziej zauważalne jest właśnie na Słowacji, gdzie po raz pierwszy mieliśmy okazję wystąpić w zeszłym roku. Byliśmy totalnie zaskoczeni reakcją fanów na Grape festivalu. Zaśpiewali razem z nami „Betonowy las”, który znali na pamięć; zresztą był to koncert, na którym słuchało nas chyba najwięcej jak dotąd ludzi. W Bratysławie też są fantastyczni ludzie – potwierdzili to podczas naszego drugiego słowackiego koncertu! Ten koncert odbył się w klubie, występowaliście jednak także na kilku

wielkich scenach festiwalowych. Preferujecie występy kameralne czy masowe? KK: Wszystko zależy od klimatu muzyki, ale trochę przyjemniej występuje się jednak w mniejszych klubach; wtedy jest lepszy kontakt z publicznością. Nie dzieli nas ogromna scena i dwumetrowa ściana z bramek... Przyjemnie jest, gdy fani są dosłownie na wyciągnięcie ręki, kiedy można usłyszeć dokładnie, co mówią. Wówczas też jest intymniejsza atmosfera. JŚ: Wszystko zależy od konkretnego miejsca i sytuacji. Na Grape festivalu, o którym wspominaliśmy, scena była umieszczona bardzo wysoko, a nas otaczała ogromna przestrzeń. Widok z takiej wysokości na ogromne rzesze publiczności był naprawdę niesamowity! Po roku macie już na koncie występ na Off Festiwalu, a w tym roku zagracie na słynnym Openerze w Gdyni. Podobno jeszcze nie zdążyliście wziąć udziału w festiwalach jako widzowie, ale od razu wskakujecie na scenę? JŚ: Festiwale są fantastyczne, a nam jest dane poznać wspaniałych ludzi zarówno spod sceny, jak i zza kulis. MONITOR POLONIJNY


Monitor03:2015 19/03/15 11:14 Page 9

„Byliśmy totalnie zaskoczeni reakcją fanów na Grape festivalu. Zaśpiewali razem z nami Betonowy las, który znali na pamięć“. Styl życia artystów bywa męczący. Odczuwacie to na własnej skórze? JŚ: Powoli zdajemy sobie z tego sprawę, że z naszej pasji możemy się utrzymać już w dorosłym życiu. Oczywiście jest to też po prostu praca, bywamy zmęczeni, ale nadal jest to głównie przyjemność. KK: Chyba już nie potrafilibyśmy żyć bez naszej muzyki. Gdy już raz spróbuje się takiego trybu życia, nie chce się wracać do czegoś innego. Stałe etaty nie dla Was? JŚ: Zdecydowanie nie! (śmiech) W ubiegłym roku w maju wydaliście pierwszy krążek i podpisaliście kontrakt ze znaną wytwórnią płytową. Takie zobowiązanie nie ogranicza Waszych wyborów, choćby w kwestiach muzyki, którą chcecie robić? JŚ: Nie, absolutnie! Myślę, że pod żadnym względem nie dalibyśmy się ograniczyć muzycznie... KK: Negocjacje z wytwórnią trwały długo i kontrakt został tak skonstruowany, że mamy w tym wszystkim dużo wolności – umowa nie narzuca nam absolutnie niczego. Cały czas jesteśmy w tym wszystkim sobą.

KK: Druga płyta będzie chyba bardziej nasza... Na „No bad days” określaliśmy powoli swój styl, teraz będzie to swego rodzaju przypieczętowanie, kim jesteśmy jako The Dumplings.

przez naszego wspólnego przyjaciela. Kolega bardzo interesuje się reżyserią i chciał spróbować swoich sił (śmiech). Chyba nawet wykorzystaliśmy tam jakieś pomieszczenia szkolne (śmiech).

Dużą wagę przywiązujecie do strony wizualnej – mam tu na myśli oprawę graficzną Waszej płyty, jak i spójne stylistycznie teledyski. KK: My wnosimy pewien pomysł i inspiracje, natomiast realizacją zajmują się specjaliści w dziedzinie obrazu. W przypadku teledysków jesteśmy na początku pytani o to, co konkretnie by nam odpowiadało... JŚ: ...a później pracuje nad tym ogromna rzesza ludzi.

Mam wrażenie że w Waszych teledyskach dobrze czujecie się także jako aktorzy. Pociąga Was również ten rodzaj sztuki? JŚ: Pociąga, jak chyba każdego młodego człowieka, ale muzyka jest jednak dla nas najważniejsza. Chcemy, aby w teledyskach było nas jak najmniej. Muzycy zazwyczaj tworzą widea, które opowiadają tylko o nich, my chcemy pojawiać się najwyżej gdzieś w tle, między innymi ludźmi.

Jak powstał Wasz pierwszy, półamatorski teledysk, czarno-biały obraz do utworu „Nie słucham”, nakręcony w Zabrzu, od którego zaczęła się Wasza popularność w Internecie? JŚ: Tak, teledysk powstał w Zabrzu, nakręcony został amatorską kamerą

Cały czas mówicie o muzyce jako swojej pasji. Czy teraz, kiedy jest ona Waszą pracą, potraficie jeszcze słuchać muzyki w wolnym czasie? JŚ: Dla kogoś, kto tworzy muzykę, to bardzo ważna rzecz. KK: Inspirujemy się wieloma artystami. Żeby wiedzieć, co w muzyce się dzieje, trzeba nieustannie jej słuchać.

Podobno pracujecie nad nową płytą? KK: Tak, mamy nadzieję, że ukaże się jeszcze w tym roku. Zazwyczaj nagranie drugiej płyty bywa trudniejsze, nie da się uniknąć porównań z debiutanckim albumem. Obawiacie się tego? KK: Trochę obawiamy się reakcji, ale jesteśmy przygotowani na każdą opinię. JŚ: Nie boimy się tego, jaki ostatecznie materiał powstanie, ale – przyznam – czekamy z ciekawością na późniejsze recenzje. Wiadomo, że nowa płyta będzie trochę inna od poprzedniej. MARZEC 2015

9


Monitor03:2015 19/03/15 11:14 Page 10

Nie macie siebie czasami dość? Spięcia się zdarzają? JŚ: Spięcia są, ale na pewno nie jest tak, że mamy siebie dość... KK: Nawet najlepsze małżeństwa się kłócą, a my przecież nie jesteśmy małżeństwem (śmiech)! JŚ: Tyle przeszliśmy już razem... KK: ...że do rozwodu raczej nie dojdzie (śmiech). Może brzmi to śmiesznie, gdy się ma, tak jak w naszym przypadku, osiemnaście i dziewiętnaście lat. Jesteście jeszcze licealistami. Jak się Wam udaje pogodzić koncertowy tryb życia z nauką? Macie indywidualny tryb nauczania w szkole? JŚ: Wręcz przeciwnie, tak jak nasze koleżanki i koledzy musimy być obecni na każdych zajęciach, pisać sprawdziany i zaliczać kolejne klasówki i semestry. KK: Na koncert do Bratysławy przy jechaliśmy podczas ferii. Właśnie dlatego, że mamy ferie, mogliśmy przyjąć tę propozycję. Ja w tym roku zdaję maturę, muszę zatem szczególnie przyłożyć się do nauki (śmiech). Nie mamy ze strony nauczycieli żadnej taryfy ulgowej. No to na koniec ulubione pytanie potencjalnych pracodawców: jak widzicie siebie za pięć, dziesięć lat? JŚ: ...jak my tego pytania nie lubimy (śmiech)! KK: Przez ostatni rok zmieniło się tak wiele, że trudno nam powiedzieć, co będzie jutro. JŚ: Nie chcemy o tym myśleć, najlepiej chyba będzie napisać, że żyjemy chwilą obecną (śmiech). ARKADIUSZ KUGLER 10

Podaj dalej! Z

bliża się godzina osiemnasta, a 8 mar ca na placu Hviezdoslava rozlega się głośne „Halo! Tutaj!”. To Kasia Tulejko przyciągająca uwagę nieśmiało kręcących się przy fontannie Polaków. Po chwili grupa kilkunastu znanych i nieznanych sobie ludzi ściska sobie dłonie, wita się, przedstawia. Gorąca czekolada w chłodny wieczór to dobry pomysł. I kiedy już każdy trzyma w rękach filiżankę, zaczyna się „kółeczko” – kto, skąd i dlaczego znalazł się właśnie tutaj. Jednak najbardziej interesuje wszy stkich, jakie plany ma

ZDJĘCIE: ALICJA JAWORSKA-ZIMA

Tworzycie zgrany duet artystyczny i bardzo dobrze rozumiecie się na scenie. Jak wygląda Wasze życie pozamuzyczne? Czy przyjaźnicie się również na co dzień? JŚ: Tak, tak! KK: Jesteśmy przyjaciółmi również poza sceną, bo trudno nimi nie być, spędzając ze sobą tyle czasu. Robienie muzyki to dość intymna sprawa i nie da się tego robić z kimś, kogo dobrze się nie zna.

Klub Polski Bratysława na najbliższy rok. Gdzie, kiedy i przy jakiej okazji będzie się można znowu spotkać i porozmawiać. Kasi buzia się nie zamyka – pełna zapału opowiada o inicjatywach i pro-

jektach. Pierwszy dzień wiosny to okazja do wspólnego topienia marzanny. Na kwiecień zaplanowany jest miniturniej tenisa stołowego, potem w planie są śmichy-chichy przy oglądaniu „Seksmisji“

Onirycznie, elektronicznie. Naturalnie... po polsku

C

iemna sala bratysławskiego klubu CK Dunaj 5 lutego zaczęła wypełniać się publicznością już w chwilę po tym, jak zespół The Dumplings zakończył swoją próbę i zniknął za kulisami. Sama próba opóźniła się, stąd wiadomo było, że godzina rozpoczęcia koncertu trochę się przesunie. Naturalnie spotęgowało to panującą w klubie od wcze snego wieczoru atmosferę oczekiwania i ekscytacji. Gromadzący się pod sceną goście nie zaliczali się tylko do nastolatków i młodzieży, jak można byłoby oczekiwać; wśród nich można było w półmroku dostrzec także

wiele osób w średnim i starszym wieku. To, co je wyraźniej odróżniało, to pewien dystans dzielący ich od sceny, zdradzający zapewne nastawienie do tego rodzaju muzyki i – być może - inny rodzaj przeżywania. W końcu na niewielkiej scenie, w sumie nie wiadomo skąd pojawili się Justyna i Kuba. Nieśmiały ukłon, szybkie sprawdzenie instrumentów i sympatyczne polskie „Dzień dobry” sprawiły, że od razu zawładnęli publicznością. Ze sceny spokojnie popłynęły elektroniczno-akustyczne dźwięki, uzupełniane przez nastrojową oprawę świateł i projektorów. W miarę ZDJĘCIA: ARKADIUSZ KUGLER


Monitor03:2015 19/03/15 11:14 Page 11

Juliusza Machulskiego. Zaś 1 maja pod centrum handlowym Eurovea odbę-

dzie się promocja Polski i Polaków pod nazwą „Z Polską na ty”, na którą

już teraz zapraszamy nie tylko Polaków, ale i ich znajomych i nieznajomych Słowaków! Na jesieni będzie okazja pośpiewać i potańczyć przy muzyce na żywo podczas „Polskich szant na Dunaju”. Oprócz tego grono Polaków spotka się tradycyjnie z okazji Świąt Wielkiej Nocy czy Bożego Narodzenia. Plany są, pomysły są, więc jest nadzieja, że i chętnych do udziału w tych przedsięwzięciach nie zabraknie! Wszystkich czeka dobra zabawa! KATARZYNA RZENTARZEWSKA

Tym, któr zy chcą na bieżąco śledzić działania Klubu Polskiego, przypominamy adres klubowej s trony internetowej www.pol oni a.sk oraz s trony brat ysławskich klubowiczów na Facebooku http s://www.facebo ok.com/KlubPol skiBrat ysl awa?fref=ts. Ci, którzy informacje o wydar zeniach chcą otr zymywać za pośrednictwem e-maili, mogą napisać pod adresem klubpolskibrat yslawa@gmail.com prośbę o przesyłanie biulet ynu.

rozbrzmiewania znanych wielu słuchaczom nut „Słodko-słonego ciosu”, „How many knives” czy „Man Pregnant” z tłumu zaczęły dobiegać pełne zachwytu komentarze zarówno w języku polskim, jak i słowackim. Nikt nie narzekał na późną porę... Najwidoczniej na takie wydarzenie warto było czekać. Na pytanie Kuby, czy... może mówić po polsku, publiczność odpowiedziała gromkim „Taaaak, ánooo”. Widać było, że wraz z upływem czasu napięcie i niepewność występujących artystów stopniowo maleje. Młody duet zaczął wchodzić w interakcję z publicznością, która chętnie przyłączała się do rytmicznych oklasków i odpowiadała na pytania zespołu. Te najbardziej znane utwory polskiej grupy - „Technicolor Yawn” i „Betonowy las” – publiczność odśpiewała w całości razem z młodymi muzykami, którzy zupełnie się tego nie spodziewali. W bardzo umiejętny sposób przeplatali oni szybsze utwory z tymi spokojniejszymi, co MARZEC 2015

wymagało też szybkich zmian instrumentarium (instrumenty klawiszowe, gitara elektryczna, komputer) oraz barwy głosu Justyny, głosu – dodajmy – niesamowitego. Szybkie i bezproblemowe przechodzenie z klimatu w klimat przez młodych muzyków budziło podziw, podobnie jak ich zgrana współpraca na scenie. Widać było, że Justyna i Kuba rozumieją się doskonale. I tylko trudno powiedzieć, czy koncert był taki krótki, czy to czas zleciał tak niesamowicie szybko. Na zakończenie tego wspaniałego onirycznego wieczoru muzycy brawurowo zagrali utwór „Unconscious”, będący coverem piosenki innego polskiego duetu – Rebeka (jego członek Bartosz Szczęsny jest również producentem płyty „The Dumplings”). Kiedy Justyna i Kuba pożegnali się z publiczno-

Spotkanie koszyckiej Polonii

P

rezes Klubu Polskiego w Koszycach Stefania GajdošováSikorska zaprosiła członków organizacji na spotkanie, które odbyło się 27 lutego w siedzibie Domu Mniejszości Narodowych w Koszycach. W kameralnym gronie rozmawiano o problemach klubowiczów, ich radościach, planach i projektach. Klubowicze umówili się, że co miesiąc (w każdy ostatni piątek miesiąca) będą odbywać spotkania, których celem będzie nawiązanie więzi (lub jej pogłębianie) między Polakami mieszkającymi w Koszycach oraz przyjaciółmi Klubu Pol skiego. Kolejne spotkanie koszyckiej Polonii odbędzie się 27 marca o godz. 16. 30 w sie dzibie Domu Mniejszości Narodowych w Koszycach na ulicy Mäsiarskiej 35. Serdecznie zapraszamy! RED.

ścią i zeszli ze sceny, świeże wrażenia podpowiadały tylko jedno: cudowny koncert! Pogłoski o tym, że muzyka duetu zyskuje, kiedy odtwarzana jest na żywo, w pełni się potwierdziły. Niewątpliwa w tym zasługa bijącej od Justyny i Kuby wrażliwości oraz skromnej i nienachalnej, ale w pełni widocznej scenicznej charyzmy. Faktycznie, to muzyka zespołu jest na pierwszym planie i mimo że pełna jest elektronicznych brzmień, odtwarzana na żywo zyskuje na naturalności. Fanom zespołu oraz tym, których dopiero zaciekawił fenomen młodego polskiego duetu, mogę tylko poradzić, iż „The Dumplings” trzeba posłuchać (przeżyć?) na żywo. Miejmy nadzieję, że już niedługo będzie tutaj, na Słowacji, ponowna okazja do tego. ARKADIUSZ KUGLER 11


Monitor03:2015 19/03/15 11:14 Page 12

A

by tradycji stało się zadość, tak jak co roku 7 marca w Dubnicy nad Wagiem spotkali się członkowie Klubu Polskiego Środkowe Poważe, by uczcić Dzień Kobiet. Na spotkanie przybyli też burmistrz Dubnicy nad Wagiem Jozef Gašparík oraz konsul RP Jacek Doliwa wraz z małżonką Renatą, a także przedstawiciele miasta Dubnica – wiceburmistrz František Mikolášek, kierownik sekretariatu Juraj Džima, radny Robert Rataj, dyrektor Podstawowej Szkoły Arty-

12

Dzień Kobiet

w Dubnicy nad Wagiem

stycznej Naděžda Provazníková oraz redaktor naczelna lokalnego pisma Stanislava Bubenková. Nie zabrakło też oczywiście naszych miłych pań, które przybyły z Klubu w Trenczynie i w Dubnicy oraz

z zaprzyjaźnionego Klubu Seniorek z DCA. Spotkanie rozpoczęły przemówienia gości. Burmistrz miasta w swoim wystąpieniu przedstawił nowemu panu konsulowi dotych-

MONITOR POLONIJNY


Monitor03:2015 19/03/15 11:14 Page 13

Po życzeniach przyszedł czas na przedstawienie muzyczne w wykonaniu dzieci ze szkoły muzycznej w Dubnicy nad Wagiem pod kierownictwem Martiny Holej. Dzieci grały na akordeonie solo lub w duecie z nauczycielką oraz śpiewały pieśni ludowe. Na zakończenie Kristinka Vašeková wyrecytowała po polsku wierszyk z podziękowaniami dla pań. Po części oficjalnej wszyscy udali się do suto zastawionych stołów, by móc skosztować domowych wypieków pań. Degustacjom towarzyszyły miłe rozmowy. ALEKSANDRA KRCHEŇ czasową współpracę z Klubem Polskim i wyraził chęć wspierania jego działań w przyszłości. Złożył też miłe życzenia obecnym paniom z okazji ich święta. Następnie głos zabrał konsul Jacek Do liwa, który po słowacku podziękował wszystkim za dotychczasowe działania na rzecz mniejszości polskiej. Podkreślił też, że jeszcze w Warszawie słyszał same dobre rzeczy o działalności tego oddziału Klubu Polskiego. Następnie, już po polsku, zwrócił się do zebranych pań i, składając im życzenia, podkreślił, że kobiety są ważne nie tylko w dniu swego święta, ale cały rok, i że należy doceniać ich trud i prace.

GORACĘ PODZIĘKOWANIA DLA ZBYSZKA PODLEŚNEGO I PAŃ Z KLUBU W DUBNICY NAD WAGIEM ZA ZORGANIZOWANIE I PROWADZENIE CAŁEJ UROCZYSTOŚCI ZDJĘCIA: MARIÁN DAMBORÁK, IRENA ŠUJAK

MARZEC 2015

13


Monitor03:2015 19/03/15 11:14 Page 14

Śledzik u ojca Michała Ostatki, zwane też śledzikiem (nazwa ta przyjęła się w naszym kraju dopiero w latach 60. XX wieku) lub podkozioł-

W

zeszłym roku polonijny śledzik cieszył się dużym zainteresowaniem, dlatego tegoroczny karnawał Klub Polski Bratysława postanowił pożegnać również w Mariance pod Bratysławą. Dzięki zaproszeniu i uprzejmości o. Michała Krysztofowicza oraz o. Tymoteusza Góreckiego członkowie KP spotkali się 17 lutego w Domu Pielgrzyma przy tamtejszym kościele.

kiem (w Wielkopolsce), odbywały się zawsze w ostatni wtorek karnawału. Zgodnie z tradycją była to ostatnia okazja, by nagrzeszyć przed Wielkim Postem, a w związku z tym huczne zabawy i hulanki trwały do rana. Członkowie KP Bratysława, chcąc podtrzymać tę tradycję, jak za dawnych czasów w noc poprzedzającą Środę Popielcową świętowali pożegnanie karnawału. I choć spotkanie obyło się bez głośnej muzyki i tańców, to jednak na stole staropolskim zwyczajem pojawił się śledź oraz inne smakołyki. Nie zabrakło


Monitor03:2015 19/03/15 11:14 Page 15

również chleba własnego wypieku, pasty domowej roboty oraz słowackich i polskich słodyczy. Kilka wspólnie spędzonych godzin w przepięknej i zabytkowej sali Domu Pielgrzyma upłynęło w radosnej atmosferze, której towarzyszyły śmieszne opowieści i wspominki oraz plany, dotyczące kolejnych polonijnych imprez, umożliwiających wzajemne poznanie się,

integrację środowiska duchownego ze świeckim oraz spędzenie miłych chwil w sympatycznym towarzystwie Klubowy śledzik był też znakomitą okazją, by bliżej poznać ojca Michała, który obecnie sprawuje posługę przełożonego generalnego w Mariance, najstarszym sanktuarium maryjnym na Słowacji. Czas zimowych balów i maskarad dobiegł końca. Pożegnaliśmy karna-

wał, ale z nim na szczęście nie skończyły się spotkania Klubu Polskiego, który planuje kolejne akcje w najbliższych tygodniach – m.in. wspólne oglądanie polskich filmów, turniej gry w tenisa stołowego czy topienie Marzanny. Zatem do zobaczenia wkrótce na następnych spotkaniach polonijnych. MAGDALENA ZAWISTOWSKAOLSZEWSKA

ZDJĘCIA. STANO STEHLIK

MARZEC 2015

15


Monitor03:2015 19/03/15 11:15 Page 16

Via Benedictina W

Centrum Języka i Kultury Polskiej przy Uniwersytecie Mateja Bela w Bańskiej Bystrzycy 17 lutego odbył się wernisaż wystawy „Via Benedictina – dziedzictwo benedyktyńskie w Europie Środkowej”, gromadzącej zdjęcia klasztorów benedyktyńskich z terenu Czech, Polski, Słowacji i Węgier. Zbiór fotografii jest pokłosiem konkursu zorganizowanego w ramach projektu współfinansowanego przez Fundusz Wyszehradzki. Jury oceniło ponad 440 zdjęć szesnastu byłych i aktualnych klasztorów benedyktyńskich Europy Środkowej i wybrało trzy najlepsze zdjęcia oraz po jednym najciekawszym z każdego klasztoru. Rezultaty tego wyboru można obejrzeć na wystawie, któ-

ra jest jednocześnie elementem szerzej zakrojonego projektu o tej samej nazwie, mającego zwrócić uwagę turystów podróżujących po Europie Środkowej i poszukujących nowych, ciekawych miejsc na benedyktyńskie dziedzictwo. Fotografie prezentują najstarsze klasztory w poszczególnych krajach Wyszehradzkiej Czwórki. To właśnie benedyktyni odegrali bardzo ważną rolę w początkowej fazie kształtowania się państwowości Czech, Polski i Węgier, związaną z procesem chrystianizacji tych krajów. Byli obecni na dworach książęcych i królewskich, uczyli pisać i czytać, zakładali pierwsze klasztory, stanowiące wzór z jednej strony architektury romańskiej, a z drugiej gospodarki rolnej i rze-

Relacja ITF Slovakiatour & Danubius Gastro W

iosna już za pasem. Niedługo trzeba będzie poważnie zabrać się do planowania wakacyjnych wojaży. Wiedzą o tym również organizatorzy międzynarodowych targów ITF Slovakiatour & Danubius Gastro, które jak zwykle odbyły się w ostatni styczniowy weekend w Braty sławie. Targi te składają się z dwóch równoległych wystaw, mających już długoletnią (odpowiednio 21- oraz 22-letnią) tradycję, a adresowane są do wszystkich zainteresowanych turystyką i gastronomią. Na dwóch piętrach centrum wystawowego Incheba nie brakowało także wystawców prezentujących najnowsze trendy związane z fitnessem i łowiectwem – nic dziwnego zatem, że tegoroczne targi odwiedziło aż 62 393 osób. Targi uroczy16

ście otworzył prezydent Republiki Słowackiej Andrej Kiska, a jednym z pierwszych gości był nowy prezydent Bratysławy Ivo Ne srovnal. W związku z promocją naszego kraju – o czym poniżej – targi odwiedził też ambasador RP Tomasz Chłoń. Bilet wstępu na imprezę uprawniał do udziału w losowaniu nagród, w tym wycieczki do egzotycznych krajów, a każdy odwiedzający otrzymał drobne upominki od partnera wyda-

rzenia – firmy Kaufland. Ale to z pewnością nie główny powód, dla którego wystawa cieszyła się – jak co roku – takim powodzeniem. Magnesem przyciągającym wielkie rzesze ludzi były i są perfekcyjnie przygotowane stoiska europejskich i pozaeuropejskich krajów, prezentacja turystycznych regionów, a także biur podróży, hoteli i restauracji. Każdy wystawca stara się przyciągnąć jak największą uwagę, oferując nie tylko kolo-

rowe katalogi i możliwość degustacji przywiezionych ze sobą lokalnych specjałów, ale także umożliwiając nieskrępowaną rozmowę z przedstawicielami danego hotelu lub organizacji turystycznej. Kolejny krok, czyli rezerwacja wymarzonego urlopu, jest potem łatwiejsza, a jeśli ktoś zdecyduje się na nią podczas targów, z pewnością może liczyć na bonusy i atrakcyjną cenę. Fani międzynarodowej kuchni, amatorzy wina jak i smakosze kawy także nie byli zawiedzeni. Liczba odbywających się degustacji oraz konkursów (jak na przykład coroczny konkurs na najlepszy bratysławski rogalik lub najlepszego baristę) z pewnością nie pozwalał na nudę. Po raz pierwszy gościom targów zaprezentowały się MONITOR POLONIJNY


Monitor03:2015 19/03/15 11:15 Page 17

miosła. Poprzez wieki klasztory były nie tylko ważnymi centrami duchowości, ale również ośrodkami kultury. Niektóre z nich przetrwały, po innych zostały tylko materialne ślady dawnej świetności. Na wystawie można zobaczyć obiekty stale będące klasztorami benedyktyńskimi, jak Tyniec czy Lubiń w Polsce, ale i te, które dziś pełnią już inne funkcje lub należą do innych zgromadzeń, jak chociażby klasztor w Hronskim Beňadiku na Słowacji. W uroczystym otwarciu wystawy w Bańskiej Bystrzycy wzięli udział, wygłaszając krótkie wykłady, dr hab. Mi-

chał Gronowski OSB z Tyńca, ojciec Michal Mária Kukuča OSB z jedynego obecnie funkcjonującego klasztoru benedyktyńskiego na Słowacji – z Sampora niedaleko Bańskiej Bystrzycy, histo-

ryk sztuki Marta Sztwiertnia z Muzeum Opactwa Benedyktyńskiego w Tyńcu. JAKUB PACZEŚNIAK Centrum Języka i Kultury Polskiej Uniwersytet Mateja Bela, Bańska Bystrzyca

PROJEK T WSPARŁA KATEDRA HISTORII UMB, A JEGO PREZENTACJA ODBYŁA SIĘ DZIĘKI WSPARCIU INST Y TUTU POLSKIEGO W BRAT YSŁAWIE, K TÓRY W DRUGIEJ POŁOWIE MARCA BR. W YSTAWĘ ZAPREZENTUJE U  SIEBIE. w tym roku dwa państwa: Stany Zjednoczone oraz Seszele, które korzystając z premierowego udziału, chciały pokazać się z jak najlepszej strony. Na amerykańskim stoisku do przejażdżki legendarną drogą 66 zachęcał lśniący Harley Davidson, a do wakacji w tropikalnym raju zachęcali jego przedstawiciele ubrani w tradycyjne stroje narodowe. Oczywiście nas najbardziej interesowały polskie akcenty, których jak co roku nie brakowało. Unia Europejska, której członkami są oba nasze kraje, mocno promuje współpracę transgraniczną, czego odbiciem są prezentujące się na bratysławskich targach euroregiony. Jednym z nich był Euroregion Karpaty, do którego należą między innymi polski Rzeszów i słowacki Svidnik. Miejscowo ści te prezentowały po raz pierwszy swoją markę MARZEC 2015

Carpathia, pod którą promowane będą produkty turystyczne regionu. Swoją bogatą ofertę w tym właśnie zakresie prezentował Rzeszów, który dzięki wykorzystaniu środków europejskich stał się w ostatnim czasie lokalnym centrum turystyki kongresowo-wypoczynkowej. Obecność na targach Euroregionu Beskidy wykorzystała również Bielsko-Biała, prezentując w Bratysławie ofertę dla miłośników nart i górskich wypraw. Małopolska Organizacja Turystyczna (MOT) przedstawiła miejsca dobrze już znane Słowakom, nic dziwnego, że jej stoisko cieszyło się szczególnym powodzeniem. Królewski Kraków i papieskie Wadowice należą do ulubionych celów weekendowych i wakacyjnych wojaży Słowaków. Ciekawostką była prezentacja polskich Pienin i doliny Dunajca, mająca zachęcić

do odwiedzin polskiej strony tych dobrze znanych Słowakom gór oraz do spływu Dunajcem z polskimi flisakami. Energia, z jaką przyciągali polscy górale do swojego stoiska, może sprawić, iż ich słowaccy koledzy poczują w tym sezonie oddech „konkurencji”. Dzięki stoiskom MOT zagraniczni goście mogli również dowiedzieć się o istnieniu polskiego Szlaku Architektury Drewnianej, tak przecież lubianej i popularnej na Słowacji. Góry Świętokrzyskie są na Słowacji z pewnością mniej znane niż polskie Tatry, a zmienić ten stan rzeczy próbowała obecność stowarzyszeń promujących agroturystykę w re-

jonie świętokrzyskim. Taki typ wypoczynku, gdzie górskie wędrówki są połączone z dłuższym zakwaterowaniem poza miastem, jest szczególnie bliski Słowakom – wydaje się więc, że tego typu propozycja to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Zainteresowanie największymi targami turystycznymi i gastronomicznymi na Słowacji rośnie z roku na rok. Nic nie wskazuje zatem, by nie miały się one odbyć i w następnym roku. Pełni ciekawości, jak Polska będzie prezentować się podczas ich kolejnej edycji, możemy zabrać się już za planowanie tegorocznych urlopów. Kto odwiedził wspomniane targi, może mieć jednak problem z wyborem tej jednej z ofert spośród wielu innych, równie atrakcyjnych. A gdyby tak w tym roku wybrać się na wakacje dwa razy? ARKADIUSZ KUGLER 17


Monitor03:2015 19/03/15 11:15 Page 18

Przewodnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Mottem naszego dziağania

jest

yâ, Ķwiat – rozumieâ, Polsce – sğuŕyâ, Europô – tworz razem z Polonià i dla Polonii

Granicą, wśród których są: projekty wspierające naukę języka polskiego, promocja kultury naszego kraju, ochrona praw Polonii i Polaków za granicą, budowanie pozytywnego wizerunku Polski, współdziałanie na rzecz ochrony polskich miejsc pamięci na świecie, zatwierdzanie planowanych wydatków placówek dyplomatyczKolonie i obozy w Polsce to dla wielu dzieci polskiego pochodzenia jedyna czôsto okazja do odwiedzenia kraju swoich przodków. Waŕne jest, by ten czas zostağ wykorzystany jak najlepiej, a mğodzi ludzie wrócili do swoich domów peğni pozytywnych wraŕeġ i motywacji do utrzymywania wiôzi z Polskà. W 2014 roku w ramach projektów wspóğfinansowanych przez MSZ zorganizowano 111 turnusów kolonijnych,

w których udziağ wziôğo ponad 5000 dzieci polonijnych z 15 krajów: z Ukrainy, Biağorusi, Litwy, Kazachstanu, Rumunii, Moğdawii, Rosji, Ğotwy, Uzbekistanu, Czech, USA, Kanady, Wôgier, Buğgarii oraz z Niemiec. Jednym z waŕniejszych elementów wyjazdów kolonijnych byğ kontakt z dzieâmi mieszkajàcymi w Polsce. Dlatego szczególnie wspieraliķmy projekty, w które angaŕowane byğy równieŕ dzieci z naszego kraju. Letnie obozy organizowane byğy w wielu regionach Polski, miôdzy innymi w Mağopolsce, na Ķlàsku i na Pomorzu. W trakcie pobytu uczestnicy mieli moŕliwoķâ udziağu w wielu wycieczkach, podczas których poznali najciekawsze polskie miejscowoķci i zabytki. Dodatkowo MSZ sfinansowağo w 2014 roku kolonie dla dzieci z Donbasu. Z tego ciôŕko doķwiadczonego regionu Ukrainy przyjechağo do Polski ponad 250 dzieci. Organizacjà ich pobytu zajmowağo siô Wielkopolskie Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich, Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie oraz Caritas Archidiecezji Warszawskiej.

Fot. ©iStock.com/Sage78

wspiera Polonię i Polaków za graKolonie i obozy w Polsce nicą. Jest on dostępny pod adresem: http://www.msz.gov.pl/pl/ jak_dyplomacja_wspiera_polonie_i_polakow_za_granica___ praktyczny_przewodnik Na wstępie publikacji można przeczytać fragment wystąpienia ministra spraw zagranicznych Grzegonych na rzecz Polonii i Polaków rza Schetyny, które miało miejsce składanych w formie projektów. w Sejmie jesienią ubiegłego roku, kieZnaczącą część publikacji MSZ dy to przedstawiał informacje o priopoświęca informacjom na temat rytetach polskiej polityki zagraniczwspierania projektów polonijnej. Mówił wtedy, że globalne zaanganych, co odbywa się w ramach żowanie Polski oznacza także dbałość o utrzymanie więzi z blisko 20-milionową rozsianą po świecie Polonią. „Aktywizacja zawodowa i polityczna młodszych pokoleń Polonii, ich zaangażowanie społeczne, sprzyjają utrwalaniu Rola Polonii i Polaków za granicà we wspóğczesnym ķwiec relacji Polski z krajami ich zaie

Fot. Stowarzyszenie Parafiada

olskie MSZ przygotowało swoisty praktyczny przewodnik z informacjami o tym, jak nasza dyplomacja

Polska jest wszôdzie tam, gdzie sà Polacy

Fot. Mariusz Ciszewski

P

być poświęcone (np. nauczanie języka polskiego, wsparcie mediów polonijnych, wzmacnianie pozycji środowiska polskiego). Z bogato ilustrowanej publikacji można się też dowiedzieć, jak uzyskać dofinansowanie na organizację koncertu, spotkania autorskiego czy wsparcie organizacji polonijnej. Zaprezentowano w niej również niektóre projekty – zgłoszone m.in. przez fundacje, stowarzyszenia, jednostki samorządu terytorialnego, szkoły – które udało się już zrealizować. Są wśród nich takie przedsięwzięcia, jak: „Biało-Czerwone ABC. Program wspierania oświaty polskiej na Ukrainie“ Fundacji Wolność i Demokracja; wsparcie dla szkół nauczających języka polskiego, w języku polskim i o Polsce w Wielkiej Brytanii, inicjowane przez Stowarzyszenie Wspólnota Polska; „Pro-Media: nowa jakość na Wschodzie – Litwa“ Pomoc Polakom na Wschodzie, inwesty-

umacnianie umacnianie pozycji pozycji PolskiPolski na arenie na arenie miôdzynarod miôdzynarod owejowej

cje w infrastrukturę Domów Polskich, renowacje miejsc pamięci w Bawarii; Rozmowy o polskich losach – spektakle wyjazdowe Teatru Polskiego z Toronto (Fundacja Oświata Polska za Granicą). Na jednej z plansz przedstawiono też informacje o polskiej diasporze na świecie. MSZ przygotowało także film na temat współpracy z Polonią. (https://www.youtube.com/watch?v =RJI2zB_C-tc) MP

dziağanie dziağanie na rzecz na rzecz budowania budowania i umacniania i umacniania porozumieni porozumieni a i pojednania a i pojednania miôdzy miôdzy narodami narodami promowanie promowanie idei integracji idei integracji europejskiej europejskiej kreowanie kreowanie nowych nowych idei widei stosunkach w stosunkach bilateralnych bilateralnych i miôdzynarod i miôdzynarod owych owych tworzenie tworzenie sieci sieci powiàzaġ powiàzaġ gospodarczy gospodarczy ch ch ksztağtowan ksztağtowan ie i promowanie ie i promowanie wizerunku wizerunku nowoczesne nowoczesne j Polski j Polski

pielôgnowan pielôgnowan ie pamiôci ie pamiôci historycznej historycznej i dziedzictwa i dziedzictwa narodowego narodowego moderowan moderowan ie dialogu ie dialogu miôdzypoko miôdzypoko leniowego leniowego patriotyczne patriotyczne wychowanie wychowanie mğodego mğodego pokolenia pokolenia uczestniczen uczestniczen ie w globalnych ie w globalnych procesach procesach polityczno-s polityczno-s poğecznych poğecznych wspieranie wspieranie rozwoju rozwoju PolskiPolski przezwyciôŕ przezwyciôŕ anie negatywnyc anie negatywnyc h h stereotypów stereotypów i uprzedzeġ i uprzedzeġ wspieranie wspieranie dwujôzyczno dwujôzyczno ķci ķci

Ministerstwo Spraw Zagranicznych o Polsce, Polonii i Polakach za granicà

Doceniamy szczególnà rolô, jakà Polonia i Polacy za granicà odgrywajà w ksztağtowaniu przyjaznych stosunków swoich krajów zamieszkania z Polskà.

Wspieramy dziağania wğàczajàce Poloniô we wspóğpracô gospodarczà z krajem.

Polityka polonijna jest wielowektorowa i ma zróŕnicowane geograficznie priorytety. Jednà obecnie z najwaŕniejszych kwestii sà migracje w ramach Unii Europejskiej, ochrona z kolei na kierunku wschodnim oraz dbağoķâ praw mniejszoķci polskich o polskie dziedzictwo kulturowe, a w Ameryce Póğnocnej promowanie Polski. pozytywnego wizerunku

mieszkiwania oraz umacniają dobry wizerunek naszego państwa“ - podkreślał Schetyna. MSZ w swoim przewodniku przybliża m.in. zadania Departamentu Współpracy z Polonią i Polakami za 18

W ķlad za zmieniajàcà siô rolà Polonii i Polaków za granicà muszà iķâ dziağania, by ten potencjağ wykorzystaâ.

Fot. Mariusz Ciszewski

Jesteķmy dla wielu osób krajem dajàcym szanse i moŕliwoķci rozwoju.

czterech funduszy, dotyczących: szkolnictwa polskiego, kultury i sztuki, ochrony dziedzictwa narodowego, opieki nad miejscami pamięci, kolonii i obozów dla dzieci i młodzieży. Przewodnik zawiera szczegółowe informacje na temat możliwości dofinansowywania projektów polonijnych poprzez publiczne konkursy dotacyjne – podaje warunki udziału w konkursach i tematykę, której mogą

Polonia jest dla nas waŕnym partnerem w prowadzeniu polskiej polityki zagranicznej.

Wsparcie dla szkóğ nauczajàcych jôzyka polskiego,w jôzyku polskim i o Polsce w Wielkiej Brytanii, Stowarzyszenie Wspólnota Polska (projekt dwuletni)

Celem projektu jest wsparcie oķwiaty polskiej w Wielkiej Brytanii poprzez utrzymanie pomoc w tworzeniu nowych i rozwój istniejàcych szkóğ placówek. Projekt zakğada polskich oraz otwarcie ok. dwudziestu nowych trzydziestu w 2015 r. Rozszerzenie szkóğ polskich w 2014 r. i kolejnych sieci szkóğ w Wielkiej Brytanii zwiàzane jest z rosnàcym zapotrzebowaniem polskiego jako jôzyka ojczystego spowodowanym ekspansjà na naukô jôzyka demograficznà emigracji polskiej. placówek jest Polska Szkoğa Wzorem dla nowo powstajàcych Sobotnia im. Marii Konopnickiej na Willesden Green w Londynie, w ramach projektu realizowanego dofinansowywana równieŕ przez Stowarzyszenie Wspólnota Polska. Szkoğa ta dziağa prôŕnie obecnie ponad 600 uczniów. od 60 lat, uczôszcza do niej Waŕnà rolô w ŕyciu szkoğy i polskich uczniów odgrywa Koğo Przyjacióğ Harcerstwa; harcerstwo. Od 1965 r. istnieje utworzone zostağy takŕe druŕyny w szkole harcerskie oraz grupa dla najmğodszych „Skrzaty”.

Szkoğa.PL w Irlandii, Fundacja Edukacja dla Demokracji (projekt

Fot. Wğodzimierz Iszczuk

Wychodzimy naprzeciw wszystkim tym, którzy wiàŕà swoje nadzieje z Polskà.

Dziķ bycie czôķcià Diaspory nie powinno oznaczaâ odciôcia siô od Polski, lecz godne reprezentowanie jej za granicà.

dwuletni)

Projekt skierowano do prawie 3500 dzieci i mğodzieŕy w wieku szkolnym, przebywajàcych w gğównych skupiskach Polaków w Irlandii: w Dublinie, ze swoimi rodzicami Cork, Cavan, Limerick, Galway, miejscowoķciach. W ramach ale równieŕ w mniejszych projektu uczniowie szkoğy polskiej w Cavan przygotowali której zapoznali siô z historià Akademiô 3 Maja, podczas Konstytucji Majowej, w szkole w Waterford nauczyciele uczniów konkurs wiedzy zorganizowali dla swoich o Powstaniu Warszawskim, natomiast ponad 70 dzieci Punkcie Konsultacyjnym uczàcych siô w Szkolnym przy Ambasadzie RP w Dublinie udağo siô z wakacyjnà przedsiôwziôcia realizowane wycieczkà do Polski. Wszystkie w ramach projektu ğàczyğ wspólny cel podtrzymywania kulturà i tradycjami. kontaktu z polskim jôzykiem,

MONITOR POLONIJNY


Monitor03:2015 19/03/15 11:15 Page 19

Bocian do odstrzału P

rzysłowie mówi, że rok będzie taki, jak pierwszy ujrzany bocian, ale może się okazać, że wkrótce zabranie tych pięknych ptaków na naszych łąkach. Białe upierzenie, czarne lotki, czerwony dziób i nogi - to bocian biały, typowy polski ptak, którego pojawienie się zwiastuje rychłe nadejście wiosny, a któremu Karol Linneusz nadał naukową nazwę Ciconia ciconia. Jest to jeden z naszych największych ptaków – jego skrzydła osiągają rozpiętość nawet do 2 metrów, a masa ciała wynosi 3-4,5 kg. Bociany białe występują na większości terenów Europy, ale najwięcej ich przylatuje do Polski, Słowacji, Czech i Austrii. Boćki, po czterech miesiącach spędzonych na sawannach Afryki, docierają do Polski w drugiej połowie marca i w kwietniu, a odlatują pod koniec sierpnia, co oznacza, że spędzają u nas zaledwie trochę ponad cztery miesiące, zaś ich wędrówka trwa około dwóch miesięcy – dziennie pokonują nawet 500 km. Bocianom przypisuje się przynoszenie dzieci, mówi się też, że są dozgonnie wierne. Tak naprawdę wierność nie jest ich mocną stroną. Ptaki te łączą się w pary tylko na jeden sezon, a dwa bociany w lęgowisku to nie zawsze te same, które mieszkały tu przed rokiem. Stałe jest natomiast gniazdo, które w życiu ptaków jest najważniejsze i które może ważyć nawet 3 tony. W Polsce boćki mają 50 tysięcy gniazd, czyli o co czwartym bocianie na świecie można powiedzieć, że jest Polakiem! Bocianom nie brakuje u nas żyznych gleb, rozlewisk i moczarów, gdzie mogą do woli żerować. W Polsce bocian jest gatunkiem chronionym, ale – niestety – zagrożonym. Sytuacją zaniepokojeni są MARZEC 2015

ornitolodzy w wielu krajach, gdyż w zachodniej Europie bociany na polach to coraz rzadszy widok, a ich liczebność z roku na rok drastycznie maleje. Nasze bociany, wędrując z afrykańskich zimowisk, lecą szlakiem wschodnim przez Bliski Wschód i Bałkany, omijając Morze Śródziemne. Po pokonaniu szlaku przez Saharę odpoczywają i nabierają sił w Libanie, Syrii i Sudanie, gdzie niestety giną z rąk bezmyślnych i okrutnych ludzi, żądnych rozrywki i wrażeń. W zeszłym roku z niedowierzaniem przeczytałam kilka artykułów o rzezi bocianów, odkrywając bolesną prawdę o przerażającej skali polowań na ptaki wędrowne. Chociaż od 1994 roku w Libanie obowiązuje zakaz polowań na bociany, to stale giną ich tam tysiące. Na portalach społecznościowych i w Internecie wciąż trwa swoisty festiwal zdjęć z martwymi boćkami. Libańczycy zabijają boćki, by udowodnić swą sprawność – wielkość i liczebność trofeów ma odzwierciedlać ich status. Na bociany polują całe rodziny – na publikowanych zdjęciach widać nawet małych chłopców z bronią w ręku. Świadkowie opisują, iż do migrujących ptaków strzela się zarówno w dzień, jak i po zmroku. Zdarza się, że do nocujących boćków podjeżdżają auta, oślepiając je reflektorami, z których wyskakują pseudomyśliwi, wybijając nieszczęsne ptaki. Niestety, Liban to nie jedyne państwo, w którym zabija się bociany. Mordowanie boćków stało się „sportem narodowym“ także w krajach europejskich, takich jak Włochy, Grecja, Cypr czy Malta.

Organizacje ekologiczne alarmują o sytuacji tych ptaków w Libanie co najmniej od kilku lat, ale niestety problem staje się coraz poważniejszy. Dlatego w miesiącach nasilonej migracji ptaków organizacje przyrodnicze, ekologiczne i ornitologiczne potęgują kampanię informacyjną oraz apele o ratunek dla tych wspaniałych ptaków.

Widząc wiosną (i nie tylko) bociany, pomyślmy, jak daleką i niebezpieczną drogę przebywają, i cieszmy się ich widokiem. Nie traćmy też nadziei, że wspólnie uda się nam powstrzymać polowania na te wspaniałe ptaki, by nie tylko w tym roku, ale i w latach następnych móc je podziwiać na naszych polach i łąkach. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

19


Monitor03:2015 19/03/15 11:15 Page 20

Dużo hałasu o nic

K

iedy słyszę, że do kin wchodzi nowa polska superprodukcja, to czuję dreszcze. Jak w znanym przysłowiu, które tłumaczy, czym są uczucia ambiwalentne, czyli takie, które towarzyszą upadkowi w przepaść naszej teściowej w naszym nowym mercedesie. Polska superprodukcja? Serio? Początkowo czuję radość, że może tym razem się uda i będziemy mieć wreszcie twór choć trochę przypominający amerykańskie widowiska filmowe, a już za chwilę dopada mnie pesymistyczna wizja tekturowych dekoracji, fatalnych efektów specjalnych tworzonych za pomocą komputera Atari i kolejna klapa z kategorii „1920 Bitwa warszawska”. Bałam się, że tego rodzaju zawstydzenie i niesmak dopadną mnie już po pierwszych minutach dzieła o wdzięcznym tytule „Hiszpanka”. Tak się nie stało, przynajmniej nie w pierwszych minutach. Film w reżyserii Łuksza Barczyka pomimo pięknej strony wizualnej nie okazał się daniem wykwintnym. Miłym zaskoczeniem było to, czego się najbardziej obawiałam. Wizualnie film odpowiada bowiem najwyższym standardom kina światowego. Pięknie kadrowany, ze wspaniałym prowadzeniem kamer, kolorystyką, scenografią, zdjęciami. Wszystko to zapiera dech w piersiach. Nawet efekty specjalne mile mnie zaskoczyły, bo gdzie miał być wybuch, tam buchało ogniem,

20

gdzie padały strzały, tam podskakiwałam w kinowym fotelu. Właśnie za to należą się twórcom brawa i gratulacje. I na tym koniec. Ładne to było, ale nudne i głupie okrutnie! Potrawa została zaserwowana tak, jakby się jadło oczami – smakowało niestety jak stary kalosz gotowany w trocinach. Piękna oprawa wizualna to efekt niebotycznie wysokiego budżetu – film kosztował bowiem aż 25 milionów złotych, z czego 4 miliony stanowiło dofinansowanie z Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej, czyli z pieniędzy podatników. Swoje dorzucił Urząd Marszałkowski i liczni sponsorzy. Wszyscy sponsorzy byli przekonani o tym, że film będzie opowiadał o jedynym wygranym polskim powstaniu, tzn. powstaniu wielkopolskim, i będzie reklamą regionu. Ktoś ładnie oskubał licznych donatorów, bo powstania w filmie jest około 12 minut, a Wielkopolski tyle, co kot napłakał. Scenariusz opowiada w sposób nieudolny i nudny o chiromantach, wirujących stolikach i seansach spirytystycznych. Nie mam nic przeciwko samej fabule, bo w okresie, w którym rozgrywa się akcja, faktycznie panowała

moda na tego typu rozrywki ezoteryczne. Gdy jednak mam oglądać wywoływanie duchów, to chciałabym się trochę bać, trochę obgryźć paznokcia, trochę się spocić ze strachu i czekać w napięciu, co dalej. A ja z zażenowaniem wzdychałam i co rusz, spoglądając na zegarek, zastanawiałam się, kiedy się skończą te katusze. Nuda, brak logiki, aż chciało się krzyknąć: „Kończ waść, wstydu oszczędź!”. W filmie wzięła udział plejada polskich gwiazd (Frycz, Gierszał, Peszek) oraz kilkunastu aktorów zagranicznych. Nawet nie będę Państwu opisywać, co kto i jak grał. Zażenowanie dopadało mnie bowiem w każdej sekundzie, bo wszystkich tych artystów cenię i szanuje. W sumie nie miało znaczenia, że grała pierwsza liga, skoro zagrała jak drużyna osiedlowa z prowincji. Z pewnością można było te wydane miliony spożytkować lepiej, np. sfinansować pięć innych filmów pełnometrażowych. „Hiszpanka” nie przypadła do gustu ani krytykom, ani widzom. W weekend otwarcia film obejrzało około 16 tysięcy osób. Dla porównania, średniawa komedia Piotra Wereśniaka „Wkręceni 2” w ten sam weekend miała 132 tysiące widzów. Jeszcze przed premierą zostałam zbombardowana wielkoformatowymi plakatami, które krzyczały do mnie, iż to „filmowe arcydzieło” i „historia, która przekracza granice wyobraźni”. Faktycznie trzeba mieć bardzo rozbudowaną, wykraczającą poza wiele granic wyobraźnię, aby zrozumieć, kto na to dał pieniądze i czemu scenariusz jest aż tak zły, a aktorzy tak drewniani, że można by kołki strugać. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA

MONITOR POLONIJNY


Monitor03:2015 19/03/15 11:15 Page 21

D

zięki słowackim przyjaciołom, mieszkającym w Nitrze, odwiedziłam to urocze miasto kilkakrotnie w ciągu ostatnich lat. Często przechadzaliśmy się po starówce, za każdym razem kończąc spacer na malowniczym wzgórzu zamkowym. To właśnie tu znajduje się katedra św. Emerama – najcenniejszy obiekt zamkowy i najstarszy kościół diecezjalny na Słowacji.

Nitra, podobnie jak Rzym, leży na siedmiu wzgórzach, a na jednym z nich wznosi się katedra, powstała z połączenia budynków trzech świątyń: romańskiego kościoła z XI wieku, pierwotnie gotyckiego tzw. kościoła górnego z XIV wieku oraz kościoła dolnego z XVII wieku. Obecna siedziba biskupstwa nitrzańskiego znajduje się w miejscu dawnego słowiańskiego grodziska, miejsca rządów wielu książąt i władców. Świątynia poświęcona została św. Emeramowi, żyjącemu w VII wieku, uznanemu za męczennika i świętego, który w średniowieczu cieszył się wielkim kultem na terenach Słowacji, Czech, Austrii oraz Niemiec. Kiedy po raz pierwszy zwiedzałam katedrę, moją uwagę zwrócił układ budowli – główne wejście prowadzi do dolnego koMARZEC 2015

Betlejem Słowacji

ścioła, który z górnym łączą szerokie schody. Katedra na przestrzeni stuleci była kilkukrotnie przebudowywana. W historię świątyni wpisały się liczne najazdy, wojny i klęski żywiołowe. Dzisiejszy, głównie barokowy kształt uzyskała w latach 1710  – 1736. Z tego też okresu pochodzi jej przepiękne wnętrze. Widziałam je kilka razy, ale dopiero uczestnicząc w koncercie organowym, zorganizowanym przez KP Nitra, miałam możliwość dokładnie przyjrzeć się niesamowitym malowidłom, freskom i artefaktom chrześcijańskim. Nie mogłam oderwać wzroku od przepięknych barwnych malowideł Gottlieba Antonia Galiardiego. Wzru szające dźwięki organów roznosiły się po budowli, podkreślając okazałość marmurów, wielkich kolumn,

rzeźb i stiuków. Najbardziej zachwycił mnie główny ołtarz, przedstawiający zdjęcie z krzyża, będący dziełem austriackiego rzeźbiarza Jana Perneggera i stanowiący jedną z najcenniejszych pamiątek. Najstarszym zabytkiem wśród rzeźb są kamienie nagrobne biskupów. Przyglądając się bogatemu wystrojowi kościoła, dostrzegłam ciekawą ambonę, ołtarze św. Jana Nepomucena i św. Barbary oraz ołtarz Trójcy Świętej, zaprojektowany przez Domenica Martinellego. Unikatem katedry są tabernakulum, wyjątkowe dzieło florenckich rzeźbiarzy z 1497 roku, oraz relikwie św. Cyryla i Metodego, św. Emerama oraz św. Andrzeja Świerada (polskiego świętego) i jego ucznia św. Benedykta. Interesujące są także organy, pocho-

dzące z XVII wieku, oraz chrzcielnica z brązu z wyrzeźbionymi postaciami i imio nami Jezusa i dwunastu apostołów. Z kolei w archiwum kapituły znajdują się najstarsze dokumenty Słowacji, tzw. akty zoborskie z 1111 i 1113 roku. Kościół w swojej historii miał liczne polskie epizody. W X wieku na zamku władał książę wegierski, ożeniony z polską księżniczką Adelajdą, która po śmierci męża rządziła księstwem nitrzańskim. Cztery stulecia później biskupem miasta został Michał Mieszko z rodu Piastów. Katedra św. Emerama jest zarówno bezcennym zabytkiem, jak i znaczącym ośrod kiem katolicyzmu na Słowacji i celem corocznych pielgrzymek. Miejsce to odwiedził w 1995 roku papież Jan Paweł II, który podkreślił znaczenie nitrzańskiego bi skupstwa dla narodów słowiańskich, nazywając miasto Betlejem Słowacji. Na jego cześć postawiono pomniki, a jego imieniem nazwano zamkowy plac. Serdecznie zapraszam do odwiedzenia Nitry, tego wyjątkowego miasta, pełnego sztuki, piękna i historii z polskimi akcentami. MAGDALENA ZAWISTOWSKAOLSZEWSKA

ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

Słowackie perełki

21


Monitor03:2015 19/03/15 11:16 Page 22

Polska

N O W E ❷

medialna S

esja premier Ewy Kopacz dla kolorowego magazynu Viva! była przez kilka tygodni tematem numer jeden zarówno w poważnych mediach, jak i na plotkarskich portalach internetowych. Przypomnijmy – przy materiale o premier Kopacz drobną czcionką umieszczono informację o tym, skąd wykorzystane w sesji ubrania pochodzą, gdzie można je kupić i ile kosztowały. Premier została posądzona o bycie słupem ogłoszeniowym, reklamowanie bardzo drogich marek, na które nie stać przeciętnych Polaków, i o postawę nielicującą ze sprawowanym przez nią urzędem. Gdyby tego rodzaju zarzuty formułowali tylko polityczni przeciwnicy Kopacz, pewnie przeszłyby one bez echa. Nie od dziś wiadomo, że w rękach opozycji orężem przeciw rządzącej ekipie może stać się wszystko. I to niezależnie od tego, po której stronie sceny politycznej aktualnie znajduje się rzeczona opozycja. Zamiast merytorycznej oceny rządzących mamy próby skompromitowania ich poprzez wyciąganie tzw. haków, pisanie o mniejszych i wię-

S Z A T Y

kszych skandalach natury obyczajowej, wyliczanie pieniędzy, wydanych rzekomo z publicznej kasy. Te chwyty stosowały i lewica, i prawica polskiej sceny politycznej. Nie dziwi zatem, że ze śmiertelną powagą można cynicznie opowiadać o tym, że premier zamiast troszczyć się o los kraju stroi się w absurdalnie drogie fatałaszki, reklamując ich producentów, i pozuje do zdjęć, które zostaną wyretuszowane. Należy bezwzględnie wykorzystać każdą okazję, aby wbić szpilę w politycznego przeciwnika. Dziwi jednak to, że media, choć doskonale wiedzą, jak produkuje się sesje – czyli wiedzą, że stroje są wypożyczane, że informacja o tym, gdzie można je kupić to standardowa procedura, nie reklama – mimo wszystko biorą udział w tych politycznych przepychankach. Czy premier wypada reklamować drogie ubrania, czy premier wypada udzielić wywiadu kolorowemu pismu? Drodzy redaktorzy poważnych serwisów, doświadczeni dziennikarze – przecież doskonale znacie odpowiedź na te pytania. Czy rzeczywiście lepiej wikłać się w polityczne rozgrywki między partiami i podgrzewać populistyczne zarzuty, za-

P R E M I E R miast opowiedzieć opinii publicznej o kulisach powstawania takich sesji, wyjaśnić nurtujące kwestie? I może przypomnieć, kto do tej pory w podobnych sesjach brał udział? Pamiętam okraszony pięknymi zdjęciami wywiad z prezydentem Lechem Kaczyńskim i Pierwszą Damą Marią Kaczyńską (również i tam drobnym drukiem umieszczono informacje o markach ubrań!), stylizowane i retuszowane sesje Małgorzaty Tusk, Hanny Gronkiewicz-Waltz, Włodzimierza Cimoszewicza czy Jarosława Kaczyńskiego. Wymieniać można długo; wszystkie ukazały się na łamach magazynu Viva! Konwencja była taka sama, jak w przypadku premier Ko pacz i jakoś wówczas nikt nie podnosił larum, że następuje obraza urzędu itp. Poza chęcią znalezienia nośnego tematu-samograja nie widzę żadnego innego powodu, dla którego media powinny zajmować się kwestią informacji o markach ubrań, wykorzystanych w sesji dla Vivy! Niesmak pozostawia ich oburzenie sprawą, zadawanie pytań o rzekomo skandaliczną sytuację i łaskawe przyjmowanie – moim zdaniem zupełnie niepotrzeb-

Kryminał dygresyjny

M

ichała Witkowskiego można kochać albo nienawidzić, ale przedstawiać go chyba nikomu nie trzeba. Autor głośnego „Lubiewa”, pierwszej polskiej powieści gejowskiej, to kolorowy ptak polskiej literatury, a obecnie także – jako Miss Gizzy – bloger modowy. Jednych drażni, inni go uwielbiają, zaś ona sam, nie bacząc na nic, jest taki, jaki jest. Skupiony na sobie i własnej autopromocji nikomu się nie podlizuje, otwarcie mówi o depresji, skłonnościach samobójczych, zakłada kapelusz

22

z kurzych łapek i pozuje na ściankach, mając to wszystko, co o nim mówią, w nosie. Choć jako osoba wzbudza wiele kontrowersji, trzeba pamiętać, że jest to obecnie jeden z niewielu rodzimych literackich produktów eksportowych. Je-

go książki przetłumaczono na 30 języków, m.in. angielski, niemiecki, fiński, szwedzki, norweski, francuski, hiszpański, niderlandzki, hebrajski, węgierski, słoweński, litewski, chorwacki, ukraiński, koreański, czeski, słowacki, rumuński,

włoski, serbski, duński, łotewski, estoński. W 2014 roku nakładem Świata Książki w serii „Nowa proza polska” ukazał się kryminał „Zbrodniarz i dziewczyna”. Jest to po „Drwalu” druga część trylogii. Kto się jednak spodziewa klasycznego kryminału, ten chyba nie zna MONITOR POLONIJNY


R

Monitor03:2015 19/03/15 11:16 Page 23

K O P A C Z nych – tłumaczeń premier, że nie brała udziału w wielu tego typu sesjach, nie zna ich specyfiki. Szczytem hipokryzji było roztrząsanie tej sytuacji przez Monikę Olejnik, weterankę okładek i wywiadów w kolorowych pismach. Nie mniejsze zdumienie budził potępiający w czambuł pracowników kancelarii premiera Kazimierz Marcinkiewicz. „Ktoś z kancelarii premier powinien za to polecieć. Gdybym ja był na jej miejscu, byłyby dymisje” – grzmiał na antenie TVN24. Doprawdy, trzeba wyjątkowego cynizmu, żeby zapraszać Kazimierza Marcinkiewicza, borykającego się z ogromnymi wizerunkowymi problemami, mającego na koncie kuriozalne sesje zdjęciowe nie tylko dla Vivy!, i traktować go jak autorytet. Czy kancelaria premier Kopacz popełniła błąd? Na pewno wypadało chociaż przejrzeć poprzednie numery gazety, zwłaszcza z sesjami innych polityków, i ewentualnie poprosić o niepodawanie do publicznej wiadomości cen i pochodzenia ubrań. Co nie zmienia faktu, że kwestia nowych szat pani premier nie powinna być głównym tematem w mediach czterdziestomilionowego narodu. KATARZYNA PIENIĄDZ

twórczości Witkowskiego, który ani w modzie, ani w literaturze, ani w życiu prywatnym nie robi nic, co byłoby klasyczne. W „Zbro dniarzu i dziewczynie” mamy kilka trupów, seryjnego mordercę i śledztwo policyjne, jednak autor używa elementów kryminału jedynie po to, aby w sposób dygresyjny opowiedzieć o sobie i swojej wizji współczesnego świata. Michaśka, jak sam siebie nazywa, spycha konwencję kryminału na dalszy plan i robi litera cki show, który można przyrównać do pozowania na czerwonym dywanie fotoMARZEC 2015

Haviva Reik z Rożniawy

Ż

ydzi z Palestyny w Słowackim Powstaniu Narodowym – na pierwszy rzut oka takie sformułowanie wydaje się sztuczne i niedorzeczne! Gdzie Rzym, a gdzie Krym! A jednak… Żydzi pojawili się na ziemiach słowackich w XIII wieku. W XIV wieku mieszkali już w  kilku miastach. Największym skupiskiem żydowskim była Bratysława, gdzie mieszkało wówczas około 800 Żydów. W XVII i w pierwszej połowie XVIII wieku arystokracja węgierska, mając na celu podniesienie poziomu gospodarczego, zaczęła planowo osiedlać Żydów w  swoich dobrach jako zarządców, karczmarzy i dzierżawców stawów. Od lat dwudziestych XVIII wieku na ziemie słowackie napływali Żydzi z Czech, Moraw i Śląska, gdzie zostały wówczas wprowadzone limity dopuszczalnej liczby zawieranych małżeństw żydowskich. Centrum żydowskiego życia religijnego i  kulturalnego stała się Bratysława. Na początku XVIII wieku powstała tu jeszywa (uczelnia talmudyczna), która szybko stała się znanym w  całym świecie żydow-

reporterom z „Pudelka”. Świat popkultury miesza się z literaturą najwyższych lotów, makabryczne sceny z prosektorium przeplatają się z cynicznymi dygresjami na temat ludzkiej mentalności, cielesności, fizjologii. Specyficzne poczucie humoru w połączeniu z brawurowym językiem i jakże celnym zmysłem obserwatorskim jest jak mieszanka wybuchowa. Choć Witko wski pisze głównie o Wit kowskim i można by wywnioskować, że jest zakochanym w sobie egocentrykiem, to trzeba przyznać, że takie zapatrzenie

WAŻKIE WYDARZENIA W DZIEJACH SŁOWACJI

skim centrum intelektualnym. Wielką sławę uzyskała ona w czasach rabina Chatama Sofera (znanego także pod niemieckim nazwiskiem Mosze Schreiber), który rządził bratysławską gminą żydowską przez 33 lata (1806 1839). Miał on wykształcić 120 rabinów, był bezkompromisowym strażnikiem tradycji żydowskiej w wersji konserwatywnej i przeciwnikiem judaizmu reformowanego. Jeden z jego synów (miał dziesięcioro dzieci) został z  czasem głównym rabinem Krakowa, posłem do Rady Rzeszy w  Wiedniu z  okręgu Kołomyja w  Galicji i  członkiem parlamentar-

w siebie jest niezwykle atrakcyjne literacko. To, co autor pisze o sobie, jest prześmieszne i pełne autoironii, jak np. przemyślenia Michaśki o tym, że skoro przytyła po antydepresantach, to pewnie nikt już nie

będzie chciał pójść z nią do łóżka. Witkowski pisze o sobie, ale nie pozostawia nam złudzeń co do swoich kompleksów. Polska rzeczywistość oczami Michaśki jest prawdziwa aż do bólu. Mnie dodatkowo zachwyciło zobrazowanie mo jego ukochanego Wrocławia, który obok Witkowskiego jest drugim bohaterem powieści. Dla kogo jest ta książka? Dla tych, którzy lubią łamanie konwencji, soczysty, nowoczesny język i dużą dawkę sarkastycznego poczucia humoru. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA 23


Monitor03:2015 19/03/15 11:16 Page 24

nego Klubu Polskiego. Zaś jeden z zięciów został głównym rabinem Wiednia. Żydzi na Słowacji byli silnie podzieleni – jedni skupiali się wokół tzw. Synagogi Neologicznej, powstałej w roku 1869, inni wyznawali  judaizm ortodoksyjny. Na wschodzie Słowacji część społeczności żydowskiej tworzyli chasydzi, potomkowie Żydów przybyłych z polskiej Galicji. Słowacki ruch narodowy od końca XIX wieku kształtował się między innymi pod hasłem „Na Słowacji – po słowacku” i głosił hasła ograniczenia roli Żydów w życiu gospodarczym. Popularny stał się antysemityzm. W momencie powstania Państwa Słowackiego w 1939 roku żyło w nim około 80 tysięcy Żydów, co stanowiło ponad 3,5% ludności kraju.

Jednym z najbardziej dramatycznych momentów najnowszej historii Słowacji była deportacja 58 tysięcy Żydów słowackich w 1942 roku do obozów zagłady. Do pociągów z własnej inicjatywy i w nieokupowanym kraju doprowadzali Żydów członkowie Gwardii Hlinki i urzędnicy Państwa Słowackiego. Ponadto Słowacja zapłaciła jeszcze III Rzeszy za przejazd deportowanych osób do „miejsca przeznaczenia”. Baraki w podobozie Birkenau w Auschwitz w sporej mierze zbudowali żydowscy więźniowie ze Słowacji. Znacząca grupa Żydów została zwolniona z obowiązku wyjazdu jako tzw. użyteczni Żydzi. Kilkanaście tysięcy z nich wywieźli do obozów koncentracyjnych później, po wybuchu powstania słowackiego, Niemcy. 24

Jednocześnie już od końca XIX wieku grupki Żydów emigrowały zgodnie z religijnymi nakazami do Palestyny. Wiedzeni ideałami syjonizmu chcieli budować tam „narodową siedzibę żydowską”. Żydzi mieszkający w Palestynie, tzw. jiszuw, nie zwrócili wystarczającej uwagi na los braci w Europie i holocaust. Do dzisiaj jest to tematem rozliczeń w Izraelu. Zresztą wiedza o tragedii Żydów europejskich bardzo powoli rozchodziła się po świecie. Latem 1942 roku, kiedy w obozach zagłady mordowano już masowo, działacze Światowej Agencji Żydowskiej zastanawiali się, czy prawdziwe są pogłoski, iż naziści mają wobec Żydów plany zagłady! W 1944 roku w Palestynie zaczęto formować u boku Brytyjczyków pierwszy większy żydowski oddział wojskowy – Brygadę Żydowską – który wiosną 1945 roku znalazł się w północnych Włoszech. Działacze żydowskiej samoobrony w Palestynie – Hagany (a dokładnie członkowie jej elitarnego oddziału Palmach) wystąpili z projektem organizacji grup, które potem były przerzucane do południowowschodniej Europy i tam pomagały ratować Żydów i organizować ich ruch oporu. Takie grupy przygotowano dla Węgier, Rumunii, Jugosła wii, Bułgarii, Austrii i Słowacji. We współpracy z brytyjską organizacją dywersyjno-wywiadowczą SOE (Special Operation Executive) wybrano kilkadziesiąt osób niedawno przybyłych do Palestyny z Europy i znających dobrze realia swoich byłych ojczyzn. Tych bojowników żydowskich latem 1944 roku przerzucono stopniowo do ich krajów pocho-

dzenia. Zaplanowano, że grupa słowacka liczyć będzie czterech mężczyzn i jedną kobietę. Tą kobietą była Marta Reich z Rożniawy, działaczka ruchu na rzecz tworzenia kibuców w Palestynie Haszomer Hacair, której udało się wyjechać ze Słowacji prawie w ostatnim momencie w roku 1939. W Palestynie zmieniła imię i nazwisko na hebrajskie Haviva Reik i stała się specjalistką od uprawy cytryn. W 1942 roku wstąpiła do brytyjskiej pomocniczej wojskowej służby kobiet i otrzymała stopień sierżanta. W 1944 roku miała 30 lat. Brytyjczycy protestowali przeciwko udziałowi kobiet w skokach spadochronowych za linią frontu, ale dla Hagany była to sprawa niezwykłej wagi ideologicznej. Kiedy okazało się, że Anglicy gotowi są zrzucić na Słowację jedynie mę żczyzn, wykorzystano fakt, że po wybuchu powstania na lotnisko koło Zwolenia miała lecieć amerykańska misja wojskowa. Właśnie na pokładzie wiozącym tę misję 17 września 1944 roku znalazło się też miejsce dla Havivy Reik. Cała pięcioosobowa grupa spotkała się pod koniec września 1944 roku na Słowacji w Bańskiej Bystrzycy. Zespół z Palestyny organizo wał na terenach opanowanych przez powstańców pomoc dla Żydów, którym udało się uchronić przed deportacjami, i starał się zorganizować ewakuację żydowskich sierot przez Węgry do Palestyny. Po decyzji powstańców o opuszczeniu Bańskiej Bystrzycy ok. 40 Żydów wspólnie, w jednej kolumnie opuściło miasto i ukrywało się w  górach w okolicy Pohronskiego Bukovca. Na początku listopada 1944 roku grupa została wykryta przez od-

MONITOR POLONIJNY


Monitor03:2015 19/03/15 11:16 Page 25

Czy należy uprościć polską ortografię? J

Marta Reich/Haviva Reik

dział ukraińskiej Waffen SS. Havivę przewieziono do Bańskiej Bystrzycy, tam przesłuchiwano, prawdopodobnie torturowano, a 20 listopada rozstrzelano w Kremničce, w rowie przeciwczołgowym. Jednemu z członków grupy żydowskiej udało się przeżyć i doczekać przyjścia Armii Czerwonej. Po wojnie wrócił on do Palestyny. W 1952 roku zwłoki trzech pozostałych członków grupy ekshumowano i uroczyście przewieziono do Jerozolimy, gdzie pochowano je w narodowym panteonie na Wzgórzu Herzla. Postać Havivy Reik przemawia do wyobraźni i dzisiaj. Siły zbrojne Izraela mianowały ją pośmiertnie podpułkownikiem. Jej imieniem nazwano jeden z kibuców, a w wielu miastach izraelskich (a także w jednym z miast Kanady) są ulice jej imienia. Uhonorowała ją także Bańska Bystrzyca, nadając jej w roku 1990 tytuł honorowego obywatela miasta. ANDRZEJ KRAWCZYK MARZEC 2015

ak tylko sięgam pamięcią, ciągle się pojawiały i pojawiają głosy sugerujące, a nawet domagające się uproszczenia polskiej ortografii. Powody? Że jest ona zbyt skomplikowana, że po co nam ch i h, których nie rozróżniamy w wymowie, podobnie jak u i ó czy ż i rz, że dzięki likwidacji znaków diakrytycznych zniknie problem dysgrafii… Ostatnio jednak – mam wrażenie – postulaty w sprawie uproszczenia pisowni się nasiliły. Związane jest to prawdopodobnie z rozwojem technologii dotyczącej komunikowania się – chodzi o SMS-y, e-maile i całą komunikację elektroniczną. W tego rodzaju porozumiewaniu się używanie typowych polskich liter, czyli ó, ł, ż, ę, ą, ć, ś, ź, ń, jest często kłopotliwe, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie posiada się polskiej klawiatury lub korzysta się z obcojęzycznych edytorów tekstu. Wielu z Państwa coś na ten temat zapewne wie. Nieużywanie polskich liter wynika ponadto z czystego lenistwa lub wygody. Pisanie tych wszystkich ą czy ę łączy się z dodatkowymi czynnościami – trzeba coś nacisnąć, coś przełączyć, co wymaga czasu i wysiłku, a człowiek – jak wiadomo – jest leniwy z natury. Na marginesie dodam, że problem nie dotyczy tylko języka polskiego. Pojawia się w każdym języku, który w piśmie posługuje się specyficznymi dla siebie znakami. Słowacy przecież w komunikacji elektronicznej równie często nie używają swoich typowych liter (tych, z oznaczeniem długości czy miękkości). Swego rodzaju rewolucyjne zmiany w pisowni przeprowadził pod koniec lat 90. XX w. rząd niemiecki, zastępując np. literę ß przez ss. Nie skończyło się to najlepiej, bowiem na te odgórnie wprowadzone zmiany gwałtowanie zareagowali zwykli użytkownicy języka niemie ckiego, którzy do dziś w większości nie opanowali uproszczonych zasad i chcieliby przywrócenia starego systemu. Wróćmy jednak do polskiej ortografii. Okazuje się, że teksty, pisane bez specyficznych znaków są z reguły odczytywane poprawnie, a zatem znaki te wydają się zbędne i to właśnie ich usunięcia dotyczą najczęściej postulaty upro -

szczenia polskiej ortografii. Oczywiście na zasadzie, że każda akcja powoduje reakcję, pojawiają się też głosy broniące owych znaków. Chcąc uświadomić Polakom, jak ważne jest stosowanie polskiej diakrytyki, zorganizowano kampanię pod hasłem „Język polski jest ą-ę“ (www.jezykpolskijestae.pl). Kampania ta, przebiegająca pod patronatem Rady Języka Polskiego, podkreśla szczególnie, iż nieużywanie polskich znaków w pisowni, prowadzi do zaniku wyróżnialności języka polskiego od innych języków. Ale czy to jedyny argument, by specyficzne polskie litery zostawić w spokoju? Chyba nie! Wyniki badań, przeprowadzonych na potrzeby akcji (http://jezykpolskijestae.pl/ pdf/Znaki_diakrytyczne_badanie.pdf) informują, że 58 % Polaków uważa, iż pisanie z użyciem polskich liter jest przejawem staranności i dokładności nadawcy, zaś 48% wspomina, że jest przejawem szacunku wobec odbiorcy. By pokazać, jak śmieszny jest język ojczysty pozbawiony swoich charakterystycznych cech, organizatorzy wspomnianej kampanii namówili gwiazdy polskiej sceny muzycznej, by te zaśpiewały swoje piosenki tak, jakby polska diakrytyka nie istniała (np. https://www. youtube.com/watch?v=h03cp73mpt8&t =37). I chyba to ośmieszenie zakusów na polską pisownię się udało, bowiem brzmienie owych nagrań rzeczywiście wywołuje salwy śmiechu. Zatem, proszę Państwa, dbajmy o polszczyznę, używając wszelkich charakterystycznych dla niej ogonków, kreseczek czy kropeczek, bo warto! Bo w tej pisowni kryje się często cała historia naszego języka, bo po nich można od razu poznać, że to właśnie nasz język. A jeśli po powyższych moich krótkich wywodach ktoś z Państwa nadal ma jeszcze wątpliwości, czy znaki diakrytyczne są potrzebne, to aby go przekonać do ich używania, zacytuję prof. Jerzego Bralczyka, znanego polskiego językoznawcy, który kiedyś powiedział: „Jest różnica, czy zrobisz komuś laske czy łaskę!”. Wesołych Świąt! MARIA MAGDALENA NOWAKOWSKA 25


Monitor03:2015 19/03/15 11:16 Page 26

Wielkie kino

ły, nieprzewidywalny, poruszający, intensywny” – wyliczał z nieskrywanym entuzjazmem. W szumie filmowych sukcesów Polaków zaginął nieco wyczyn polskiego podróżnika Aleksandra Doby, który samotnie przepłynął przez Atlantyk, a przecież jego historia mogłaby stanowić doskonały materiał na film. Doba to nietu-

19 kwietnia 2014 w New Smyrna Beach na Florydzie. Łącznie przepłynął ponad 12 tysięcy kilometrów! Ten niezwykły wyczyn Polaka zapewnił mu podziw i uznanie m.in. czytelników amerykańskiej edycji znanego magazynu National Geographic, którzy podczas plebiscytu na Po dróżnika Roku 2015 właśnie jemu postanowili przyznać ten tytuł. Doba cieszy się z tego wyróżnienia i podkreśla, że sukces i spełnienie swojego wielkiego marzenia zawdzięcza ciężkiej pracy, doświadczeniu i intensywnym treningom.

zinkowa postać, z imponującą siłą woli i… mięśni. Wykorzystując tylko ich moc, jako pierwszy człowiek w historii samotnie przepłynął kajakiem Atlantyk, rozpoczynając podróż w Europie i kończąc ją w Ameryce Północnej. I to w wieku 68 lat! W czasie trwającej 160 dni wyprawy zmagał się z kilkoma silnymi sztormami, walczył z Prądem Zatokowym, radził sobie z urwanym sterem i zmagał z pułapką wiatrową w Trójkącie Bermudzkim. Swoją niewiarygodną podróż rozpoczął 5 października 2013 roku w Lizbonie, a zakończył

„Przygotowywałem się od 34 lat. Cały ten czas uprawiałem turystykę kajakową. Zaczynałem od rzek i jezior, potem wypłynąłem na Bałtyk i tak coraz dalej i dalej, aż w końcu zdobyłem upragniony ocean (...) Przez ten czas miałem szansę zdobyć niezbędne doświadczenie, pozyskać sprzęt, zahartować ciało i ducha, oraz zbudować specjalny kajak. Pewnie, że byli ludzie, którzy chcieli bym odpuścił bądź nie wierzyli we mnie. A ja udowodniłem! Polak - emeryt też potrafi!” – mówił w jednym z wywiadów. KATARZYNA PIENIĄDZ

i Polak-emeryt POLAK POTRAFI

N

ajwiększy polski sukces w ciągu ostatnich kilku miesięcy? Z pewnością Oscar dla Idy Pawła Pawlikowskiego. Na zdobycie najważniejszej nagrody w branży filmowej polscy twórcy czekali wiele lat. Cieszył Oscar za całokształt dorobku, przyznany Andrzejowi Wajdzie, cieszyły Oscary dla Pianisty Romana Polańskiego oraz nagrody przyznawane w mniej znaczących kategoriach, jak zdjęcia i muzyka. Jednak Nagroda Akademii w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny jest jeszcze bar dziej wyjątkowa. Ida nie jest superprodukcją z obsadą skrzącą się największymi nazwiskami światowego kina i budżetem przyprawiającym o zawrót głowy. Pawlikowski, choć jest cenionym reżyserem, nie ma tak silnej pozycji jak Polański czy Wajda, zaś grające główne role Agata Kulesza i Agata Trzebuchowska nie są magnesem dla międzynarodowej widowni. Oszczędna w formie, 26

mało efekciarska, skupiająca się na bolesnym rozdziale polskiej historii Ida nie wydawała się oscarowym pewniakiem. Tym cenniejsza wydaje się statuetka, którą Pawlikowski przywiózł z Los Angeles. Najnowsze sukcesy polskiej kinematografii to nie tylko Ida. Na ostatnim festiwalu filmowym Berlinale reżyser Małgorzata Szumowska została uhonorowana Srebrnym Niedźwiedziem za Body/Ciało. Matthew Weiner, zasiadający w składzie jury tegorocznego berlińskiego festiwalu, nie krył zachwytów nad obrazem Szumowskiej, podkreślając, że „zawiera głęboką psychologiczną prawdę i jest próbą zmierzenia się z ludźmi i światem”. Komplementów nie szczędził też Karel Och, dyrektor artystyczny festiwalu w Karlowych Warach. „Śmia-

MONITOR POLONIJNY


Monitor03:2015 19/03/15 11:16 Page 27

a m i r P Aprilis

P

rzed prima aprilis postanowiliśmy wrócić do tradycji i trochę się zabawić. Zrobimy to jednak trochę inaczej niż przed kilku laty, kiedy to z okazji 1 kwietnia publikowaliśmy zabawne zdjęcia słowackiej Polonii z dowcipnymi komentarzami. Tym razem do zabawy zapraszamy także Państwa! Zadaniem Państwa jest odgadnąć tożsamość znanych z naszego środowiska osób, widniejących na zdjęciach publikowanych poniżej, które to osoby były przedstawiane na łamach „Monitora Polonijnego”. Aby zadanie nie było zbyt proste, prezentujemy naszych bohaterów na zdjęciach z ich dzieciństwa.

Wśród osób, które odgadną tożsamość prezentowanych osób, rozlosujemy wspaniałą nagrodę, czyli 7 tomów fantastycznej powieści Andrzeja Sapkowskiego pt. „Wiedźmin“.

Fundatorem nagrody jest Klub Polski Bratysława.

❾ Odpowiedzi prosimy przesyłać do 3 kwietnia pod adresem redakcji: monitorpolonijny@gmail.com. O tym, kto znajduje się na zdjęciach, dowiedzą się Państwo w następnym numerze „Monitora“, w którym opublikujemy także rezultaty naszej zabawy. RED. MARZEC 2015

27


Monitor03:2015 19/03/15 11:16 Page 28

Amatorski Turniej

Gry w Tenisa Stołowego

Klub Polski Bratysława zaprasza wszystkich w wieku od 5 do 105 lat do udziału w Amatorskim Turnieju Gry w Tenisa Stołowego o Puchar Konsula RP w RS!

Misterny plan Natalii Natalia Kukulska wydała właśnie nową płytę, zatytułowaną Ósmy plan. To niezwykle intrygujący, zaskakująco udany i warty poznania materiał. Zaryzykuję stwierdzenie, że w dotychczasowym dorobku piosenkarki zdecydowanie najlepszy. Kukulska bardzo zgrabnie i bezpreCzulym tensjonalnie połączyła swoją nieskrywauchem ną fascynację stylem R&B z surowym, elektronicznym brzmieniem syntezatorów. Z taką stylistyką wokalistka eksperymentuje zresztą od kilku lat; klubowe, taneczne brzmienia pojawiły się już na świetnym albumie Sexi Flexi (2007) i zdominowały krążek CoMix (2010). Ósmy plan, podobnie zresztą jak przywołany CoMix, to kompozytorski efekt współpracy Kukulskiej i jej męża, perkusisty Michała Dąbrówki. Trzeba przyznać, że tworzą w studiu bardzo zgraną parę i doskonale się uzupełniają. Małżeństwo odpowiada również (wspólnie z guru polskich producentów muzycznych Marcinem Borsem) za ostateczne brzmienie albumu. Do wspomnianego zestawu jedenastu premierowych utworów, które składają się na Ósmy plan, dołączono drugi krążek z alternatywnymi, jazzowymi wersjami siedmiu z nich. Ta „druga twarz“ Ósmego planu została nagrana na żywo w podkrakowskich Alvernia Studios. Kukulskiej towarzyszył kwartet smyczkowy Atom String Quartet. Proszę wierzyć – te same utwory, niby tylko w innych aranżacjach, a jednak różnica w percepcji ogromna. To zdecydowanie coś więcej niż często zamieszczane na płytach remiksy regularnych utworów. Ósmym planem Kukulska udowadnia, że ma pomysł na siebie jako artystkę. Nie boi się eksperymentów, nie kopiuje innych, choć bacznie przygląda się aktualnym trendom. Szkoda, że w Polsce rzadko mówi się o muzycznych dokonaniach Kukulskiej, większą wagę przywiązując do jej rodzinnych koneksji i zawsze patrząc na nią przez pryzmat pamiętnych hitów z czaKATARZYNA PIENIĄDZ sów dziecięcej twórczości. 28

Mile widziane będą reprezentacje z innych miast! Planowany termin to niedziela 19 kwietnia. Termin ten może ulec zmianie. O wydarzeniu będziemy informować na bieżąco na Facebooku oraz na stronie www.polonia.sk Zgłoszenia i uwagi dotyczące turnieju prosimy kierować pod adresem: kasiaklub.ba@gmail.com Najważniejsza jest zabawa w dobrym towarzystwie!

Topienie Marzanny Klub Polski Bratysława serdecznie zaprasza wszystkich na pożegnanie zimy, czyli tradycyjne topienie marzanny! Do udziału w imprezie zachęcamy całe rodziny z dziećmi i słowackimi (choć nie tylko) przyjaciółmi. Dla wszystkich zaplanowaliśmy zabawy, konkursy i skromne niespodzianki. Spotkanie rozpocznie się w niedzielę, 22 marca, o godz. 14.00 w lokalu Polepole (ul. Kazanská 58, Podunajské Biskupice). Jego program obejmuje przemarsz z marzanną nad Mały Dunaj i jej topienie, następnie powrót do lokalu, gdzie będzie kontynuowana wspólna zabawa. Dzieci prosimy o przygotowanie wiosennych wierszyków oraz piosenek i zaprezentowanie ich pozostałym uczestnikom spotkania. Wszystkich zachęcamy do przyniesienia własnych wypieków! Herbatę i kawę zapewni organizator, zaś inne napoje będzie można kupić na miejscu we własnym zakresie. W przypadku brzydkiej pogody nad Mały Dunaj (tak to udamy się samochodami. skoordynujemy, by osoby, które nie posiadają auta, mogły się z kimś zabrać),

Więcej informacji u Kasi Tulejko: 0903 455 664 MONITOR POLONIJNY


Monitor03:2015 19/03/15 11:16 Page 29

Życzenia Serdeczne gratulacje składamy Magdalenie i Piotrowi Michnom z okazji narodzin ich syna Antka, który przyszedł na świat 3 lutego. Antku, witaj wśród nas! Życzymy Ci wszelkiej pomyślności, zdrowia i samych radosnych dni! Przyjaciele z Klubu Polskiego Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych wszystkim Czytelnikom „Monitora Polonijnego“, Członkom Klubu Polskiego, Przyjaciołom składam w imieniu naszej organizacji najserdeczniejsze życzenia zdrowia, radości, smacznego jajka, mokrego dyngusa oraz samych sukcesów! Tomasz Bienkiewicz prezes Klubu Polskiego na Słowacji

UwAGA! CZyTelNICy! Informujemy, że kto chce wesprzeć naszą działalność wydawniczą, może dokonać wpłat w Tatra banku (nr konta: 2666040059, nr banku 1100). Nowych odbiorców „Monitora Polonijnego” prosimy o podanie redakcji swojego adresu, pod który ma być im przesyłany. Kontakt z redakcją: monitorpolonijny@gmail.com

Konkurs rysunkowy DL A DZ IEC I I MŁODZ IEŻY Redakcja „Monitora Polonijnego” ogłasza konkurs, adresowany do dzieci i młodzieży, pod hasłem

PIES REKSIO NA SŁOWACJI Bohaterem prac plastycznych ma być pies Reksio, ulubieniec polskiego serialu animowanego, powstałego w latach 1967–1990 w Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej w reżyserii i według scenariusza Lechosława Marszałka. Zadaniem uczestników konkursu jest narysowanie lub namalowanie (technika dowolna) psa Reksia w słowackiej scenerii lub podczas odwiedzin w ich domach, ewentualnie w trakcie spotkania z posiadanymi przez nich zwierzątkami. Prace konkursowe prosimy przesyłać pod adresem redakcji naszego pisma do 10 czerwca br. pocztą tradycyjną lub elektroniczną. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w lipcowym numerze „Monitora”. Wyłonieni przez specjalne jury autorzy najlepszych prac otrzymają nagrody, zaś wszyscy uczestnicy upominki.

Niedziela Palmowa oraz święcenie pokarmów Serdecznie zapraszamy do Marianki – sanktuarium Matki Bożej – na mszę świętą, która odbędzie się 29 marca o godz. 17.00. W tym dniu przypada Niedziela Palmowa, podczas której tradycyjnie poświęcimy przyniesione palmy. Po eucharystii spotkamy się przy wspólnym stole, by wybrać i nagrodzić najpiękniej przyozdobioną palmę. Niech zatem nie zabraknie w nas kreatywności i chęci włączenia się w to dzieło. Jednocześnie pragniemy też zaprosić wszystkich na święcenie pokarmów, które odbędzie się w Wielką Sobotę, 4 kwietnia, o godz. 15.00 również w Mariance. Zachęcamy do zdobienia koszyczków ze święconką, z których wybierzemy najładniejszy. Jego wykonawcę czekać będzie miła niespodzianka. O. Michał Krysztofowicz CCG

W Y B Ó R Z P R O G R A M U I N S T Y T U T U P O L S K I E G O N A M A R Z E C 2 015 Ë FEBIOFEST 2015

Ë ANIMATION IN ACTION

20-26 marca, Bratysława W ramach bloku Polskiego Filmu Współczesnego zostaną zaprezentowane nowości kinowe: BOGOWIE, reż. Łukasz Palikowski, 2014 HARDKOR DISKO reż. Krzysztof Skonieczny, 2014 • JACK STRONG reż. Władysław Pasikowski, 2014 MIASTO 44, reż. Jan Komasa, 2014 ONIRICA – PSIE POLE reż. Lech Majewski, 2013, oraz cyfrowo opracowane filmy archiwalne: POCIĄG, reż. Jerzy Kawalerowicz, 1959 WSZYSTKO NA SPRZEDAŻ, reż. Andrzej Wajda, 1968

22 marca, godz. 15.00, Bratysława, Kino Lumiére, Špitálska 4 Animation in Action to projekt mający na celu popularyzację klasycznej animacji dla dzieci i będący wspólnym przedsięwzięciem archiwów filmowych w Katowicach, Bratysławie, Pradze i Budapeszcie. W ramach polskiej prezentacji na ekranie pojawią się ulubione przez dzieci postawy filmowe: Reksio, Bolek i Lolek, Koziołek Matołek itd. Więcej informacji: www.aic.sk.

MARZEC 2015

Ë WIECZORY DYSKUSYJNE ÚPN:

ŚW. PAPIEŻ JAN PAWEŁ II 26 marca, godz. 17.00, Bratysława, Instytut Polski, Nam. SNP 27 • W dyskusji udział weźmie Andrzej Grajewski, polski politolog i były członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, obecnie zastępca redaktora naczelnego katolickiego tygodnika „Gość Niedzielny”. Ë JANUSZ MUCHA: ODRODZENIE SOCJOLOGII W POLSCE

PO 1956 ROKU • 27 marca, godz. 14.00, Bratysława, Instytut Socjologii SAV, Klemensova 19 Wykład wybitnego polskiego socjologa prof. Janusza Muchy z Wydziału Nauk Humanistycznych Akademii Górniczej-Hutniczej w Krakowie. ięcej informacji: www.sociologia.sav.sk. 29


Monitor03:2015 19/03/15 11:16 Page 30

Ale Sajgon! ❶

„S

ajgon!“ w polskim języku mówionym oznacza ‘bałagan, bezład, brak organizacji’. Czy prawdziwy Sajgon to rzeczywiście nieład? Sprawdzam to sama na własnej skórze, bowiem przed pięciu laty podjęłam wyzwanie, by zamieszkać w Wietnamie.

„Good morning Vietnam!“ Sajgon to dawna nazwa największego miasta Wietnamu, który obecnie nazywa się Ho Chi Minh. Do Wietnamu wygnały mnie sroga zima i śnieg po pas, które przeżywałam w Trójmieście. Nie była to moja pierwsza przeprowadzka, wcześniej już mieszkałam ponad dwa lata poza granicami Polski i nadal chciałam odkrywać nieznane miejsca, szczególnie te, gdzie jest więcej słońca. Po Australii i Indiach propozycja zamieszkania w Wietnamie, którą otrzy małam od mieszkającej już tam koleżanki, wydała mi się atrakcyjna. To właśnie ta koleżanka zasugerowała, bym posłała swoje CV do szkoły, w której pracowała i która potrzebowała nauczyciela angielskiego. I tak po trzech rozmowach kwa lifikacyjnych, w marcu 2010 roku wylądowałam 30

w Ho Chi Minh City. O Wietnamie wiedziałam niewiele. Jedyne skojarzenie, które mi przychodziło do głowy związane z tym krajem, to film „Good morning Vietnam” z Robinem Williamsem. Ale właśnie dlatego podróże są piękne, bowiem uczą, pozwalają odkrywać i doświadczać nowych przeżyć.

Miękkie lądowanie Początki nie były trudne. Pracę miałam przynajmniej przez kilka pierwszych miesięcy, co zdecydowanie redukowało stres związany z pobytem w nowym miejscu. Mogłam też liczyć na wsparcie wspomnianej już koleżanki, dla której Sajgon był domem od kilku miesięcy, więc mnie dużo łatwiej było odnaleźć się w nowej rzeczywistości. To koleżanka prowadziła, a raczej woziła mnie motorem po ulicach Sajgonu, pokazując gdzie się jada, robi zakupy i imprezuje. Jej przyjaciele stali się także moimi nowymi znajomymi, a jeden z nich jest teraz moim bliskim przyjacielem.

Jednośladem Pierwsze zaskoczenie to duża liczba motocykli na ulicach. Motocykl bowiem jest tu najpopularniejszym środkiem transportu. Pięcioosobowa rodzina podróżująca na je dnym motorze, kierowca przewożący materac czy lodówkę to codzienne widoki. Mnie zajęło kilka miesięcy zanim zdecydowałam się na samodzielną jazdę tym dwukołowym pojazdem. Początkowo korzystałam z Xe Om’a, pana na motorze, który był moim taksówkarzem, tyle że na motorze. Xe Om jest tańszy od zwykłej taksówki i szybszy – dużo łatwiej manewruje się motorem niż samochodem, szczególnie w korkach, na chodniku czy jadąc pod prąd. W pewnym momencie miałam nawet swojego prywatnego Xe Om’a, który czekał na mnie przed i po pracy. Ostatecznie współlokatorzy przekonali mnie, bym sama wsiadła na motor, szczególnie, że większość obcokrajowców świetnie sobie z tym radzi. Przy liczbie pojazdów na wietnamskich ulicach, wśród

których dominują motocykle, jazda nimi jest bezpieczna. Tu nie da się jechać szybciej niż 40 km/h. Warto jednak pamiętać, że zielone, żółte i czerwone światła oznaczają dokładnie to samo, czyli „jedź”. No, chyba że za skrzyżowaniem czeka policja – wtedy i tylko wtedy przestrzegane są zasady ruchu drogowego. Wówczas też widać, jak nagle wszyscy zwalniają, a nawet się zatrzymują. Podczas jazdy najważniejsza jest jednak pełna koncentracja – nigdy nie wiadomo, skąd ktoś wyjedzie. Wietnamczyk na drodze zawsze się gdzieś spieszy i nigdy nie martwi się o pozostałych użytkowników dróg. Po kilku lekcjach wieczorową porą, gdy ulice są spokojniejsze, choć nigdy puste, coraz swobodniej czułam się w roli kierowcy. Do tego stopnia, że obecnie rzadko kiedy ruszam się gdzieś bez motocykla.

Z peleryną pod pachą Motocykl jest tu bardzo przydatny, ale co robić, kiedy pada? A w Sajgonie pada dość często i dużo – od maja do listopada. Mimo nieprzyjaznej aury motor pozostaje głównym środkiem transportu, należy jedynie bacznie obserwować niebo, by wiedzieć, kiedy wyjść z pracy czy domu, aby zdążyć przed deszczem. No i zawsze warto mieć przy sobie pelerynę przeciwdeszczową, taką do kostek. Tylko wtedy, kiedy woda sięga po kolana, przeczekuje się ulewę w suchym, bezpiecznym miejscu. Pora deszczowa nauczyła mnie, by zawsze MONITOR POLONIJNY


Monitor03:2015 19/03/15 11:17 Page 31

Sajgonki i inne Wspomniałam o lodówce, święcącej pustkami, więc chyba czas się wytłumaczyć. Do tej pory rzadko w życiu gotowałam, bo nie musiałam. Na studiach jedzenie w słoiczki pakowała mama, w Indiach razem ze współlokatorami jedliśmy zwykle coś lokalnego, a w Australii mieszkałam z kucharzem. Wietnam też nie rozbudził we mnie umiejętności kulinarnych, bo zjeść można tu tanio i pysznie w lokalnych restauracjach. Wietnamskie przysmaki są niedrogie, szczególnie te, konsumowane na ulicy. Świeże lub smażone sajgonki, zupka Pho, placek Ban Xeo, czy wszelkie połączenia warzyw z różnymi makaronami i mięsem to potrawy w cenie mniej więcej 60 000 dongów (około 3 dolarów). Oczywiście lokalne restauracje również istnieją i jedzenie tam jest równie pyszne, choć trochę droższe. A gdy już wietnamskie smaki się znudzą, to pozostaje cała gama innych. Nietrudno znaleźć restauracje, oferujące przysmaki kuchni włoskiej, francuskiej, hinduskiej czy meksykańskiej. ANNA SEMMERLING, WIETNAM Dokończenie w następnym numerze „Monitora“ MARZEC 2015

KalendarzPani Wiosny D

wudziestego pierwszego marca rozpoczyna się kalendarzowa wiosna. To najbardziej oczekiwana pora roku. Jednak tak naprawdę wiosna przychodzi, kiedy chce. Czasami bardzo szybko, a czasami wysyła nieśmiałe sygnały. Zupełnie po cichutku, niepostrzeżenie, często jeszcze w pokrytych śniegiem ogródkach, zanim wyrośnie trawa pojawiają się pierwsze kwiaty, a wśród nich przebiśniegi, miodunki i sasanki. Po zimowej nieobecności powraca także wiele gatunków ptaków. Najbardziej charakterystycznymi zwiastunami nowej pory roku są jaskółki i bociany. Z nadejściem wiosny dni stają się dłuższe od nocy, świat nabiera barw, cała przyroda budzi się do życia. Wiośnie towarzyszą również święta wielkanocne, które w tym roku świętować będziemy na początku kwietnia. Święta te związane są z najważniejszym wydarzeniem w kościele katolickim, a mianowicie ze zmartwychwstaniem Pana Jezusa. Wydarzeniom religijnym towarzyszą pewne zwyczaje, które na świecie są bardzo różne. Do polskich tradycji należą: strojenie palm wielkanocnych, malowanie pisanek, pieczenie mazurków i bab wielkanocnych, święcenie koszyczków z pokarmami oraz śmigus-dyngus, zwany też lanym poniedziałkiem. W Niemczech i Francji w okresie wielkanocnym dzieci szukają słodyczy, które dorośli chowają w domach lub ogrodach. Najmłodsi wierzą, że przynosi je wielkanocny

zajączek. W Wielkiej Brytanii dzieciaki urządzają zawody w turlaniu jajek z górki. Wygrywa osoba, której jajko się nie rozbije albo rozbije się jako ostatnie. W Szwecji dziewczynki przebierają się za wielkanocne wiedźmy, pukają do domów i krzyczą „Wesołej Wielkanocy”, za co dostają drobne pieniądze oraz słodycze. W USA urządzane są konkursy na najpiękniejszy wielkanocny kapelusz. W wiosennym kalendarzu warto zwrócić uwagę na pewne daty: ILUSTRACJA: SONIA PACZEŚNIA

mieć coś do jedzenia w lodówce. Spotkania czy kolacje ze znajomymi odwoływane z powodu deszczu to norma. Mimo niedogodności pogodowych to jazdy na motocyklu chyba będzie mi brakować najbardziej, gdy już zakończę swoją przygodę z Wietnamem.

1 kwietnia

Prima aprilis Nazwa pochodzi z łaciny i oznacza pierwszy dzień kwietnia. To dzień żartów i płatania niewinnych figli, za które nikt się nie obraża.

Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci

2 kwietnia

To święto książki, obchodzone w rocznicę urodzin Jana Christiana Andersena, autora baśni, które zna cały świat.

Światowy Dzień Ziemi

22 kwietnia

Święto naszej planety jest okazją, by zwrócić uwagę na otaczające nas środowisko. Akcje, które są organizowane z tej okazji, mają na celu promowanie postaw ekologicznych. Przykładem może być akcja zbierania i segregacji śmieci, oszczędzania wody i energii elektrycznej. BEATA OŚWIĘCIMSKA I SONIA PACZEŚNIAK


Monitor03:2015 19/03/15 11:17 Page 32

przepisami, pochodzącymi z jej rodzinnych stron (pani Renata urodziła się w Brnie), które nie tylko mogą urozmaicić wiosenno-świąteczną kuchnię, ale przydadzą się, gdy dolegliwości trawienne dadzą o sobie znać od czasu do czasu. Kto lubi nalewki, wie, że najlepszym lekiem na bolący brzuch jest orzechówka. Pani Renata proponuje przyrządzić ją w następujący sposób:

Gdy po czterdziestodniowym poście zasiądziemy znów do stołów i spojrzymy na wspaniale wypieczone szynki, pachnące pasztety i gotowe do obrania pisanki, niewątpliwie choćby przez chwilkę pomyślimy, jak to wszystko zniesie nasz żołądek. Warto zatem już zawczasu przygotować sobie sprawdzony przepis na zdrowotny trunek, który poradzi sobie nawet z solidnym przejedzeniem. Pani Renata Doliwa, żona polskiego konsula w Bratysławie, podzieliła się z nami dwoma

Orzechówka Składniki:

Sposób przyrządzania

• 10 zielonych orzechów

Orzechy i cytryny pokroić w drobną kostkę, zasypać cukrem i zmieszać. Spirytus rozcieńczyć z wodą w proporcjach 50:50 i zalać nim owoce. Przechowywać w ciemnym i chłodnym miejscu, od czasu do czasu mieszając, aż rozpuści się cukier. Po 40 dniach nalewka jest gotowa.

włoskich wielkości około 3 cm (zrywanych z drzewa w czerwcu) • 2 cytryny • 1/2 kg cukru • 1 l spirytusu, koniecznie czystego (wódki smakowe nie wchodzą w grę)

Ale zanim nas coś rozboli od solidnego jedzenia, najpierw trzeba zasiąść do stołu i spróbować po kolei tych wszystkich mięsiw, pasztetów i wędlin. A do nich przyda się sos, zwany w Czechach diabelką, przyrządzony według innego przepis pani Renaty.

Diabelka Składniki:

Sposób przyrządzania

• 1 mały majonez • 1 mała puszka

Wszystkie składniki mieszamy i odstawiamy do lodówki do następnego dnia, bo wtedy sos jest lepszy.

przecieru pomidorowego

• 1-2 ząbki czosnku, drobno starte

• trochę drobno startego żółtego sera do zagęszczenia masy

Teraz już nie będzie wymówki, gdy ktoś nałoży nam na talerz dodatkową porcję szyneczki – bo sos jest naprawdę pyszny! A w czerwcu nie zapomnijcie przygotować orzechowej nalewki, wtedy już każde kolejne święta miną zdrowiej i weselej. AGATA BEDNARCZYK

Monitor Polonijny 2015/03  
Monitor Polonijny 2015/03  
Advertisement