Page 1

ISSN 1336-104X

Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:33 Page 33

str. 4

Podróż w przyszłość

Izabela str. 5 Trojanowska: „Byłam buntowniczką“

str. 25

SUKCESY made in Poland


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:29 Page 2

Szanowni Czytelnicy!

R

Moje korzenie 2014 W ZDJĘCIA: DOMINIKA GREGUŠKOVÁ

ok 2015 to rok, w któKatolickim Centrum Wolnerym „Monitor Polonijgo Czasu w Nitrze w piątkony“ obchodzi swój okrągły jubileusz – pod koniec tego we popołudnie 5 grudnia odbyła się roku upłynie 20 lat od poja- dziecięca akademia „Moje korzenie“. wienia się pierwszego nu- Przedsięwzięcie przyciągnęło barmeru naszego pisma. Ma- dzo liczną widownię: wszystkie miejmy nadzieję, że Klub Polski sca na sali – siedzące i stojące – były jako wydawca nie będzie zajęte, ba, niektórzy nawet oglądali musiał walczyć z problema- program, stojąc na korytarzu. Dzieci mi finansowymi, tak jak to miały przed przedstawieniem barbyło w latach ubiegłych, dzo dużą tremę, a ich rodzice jeszcze czego konsekwencją było większą. Na szczęście wszystko się na przykład w roku ubie- udało, a występ dzieci polskiego pogłym kilka numerów łączo- chodzenia, które deklamowały wierślił wagę tego typu przedsięwzięć. Z konych naszego pisma, ukazulei dyrektor centrum Martin Čepček jących się co dwa miesiące. powiedział, że na zajęcia, różne kółka W styczniu Klub Polski zainteresowań, które odbywają się złożył wnioski do Kancelaw centrum, uczęszcza około 940 dzieci, rii Rady Ministrów RS o doa te polskie, poprzez swoją inność, tacje na nasze sztandarowe wynikającą z pochodzenia, nadają imprezy oraz na wydawaośrodkowi kolorytu. nie miesięcznika, zaś jesieA później, na wspólnym spotkaniu nią ubiegłego roku – do polonijnym pojawił się Święty Mikołaj. fundacji w Polsce. Mamy Ponieważ wszystkie dzieci były bardzo więc nadzieję, że dotacje grzeczne przez cały rok, to i worek otrzymamy i będziemy mogli kontynuować wszyprezentów był wyjątkowo duży i ciężstkie zaplanowane przed - szyki i śpiewały piosenki, spotkał się z olki. Mikołaj okazał się wyrozumiały, schosięwzięcia. wał rózgi i rozdał dzieciom paczki ze słobrzymim zainteresowaniem, również ze A tymczasem oddajemy strony słowackiej publiczności, która dyczami oraz kolorowe flamastry. Dodaw Państwa ręce numer z zainteresowaniem przysłuchiwała się tkowym prezentem były książki od konłączonoy: styczniowo-luto- brzmieniu polszczyzny. sula Jacka Doliwy. wy. Mając na uwadze ubieWspólne występy dzieci słowackich Panu Konsulowi oraz wszystkim, którzy głoroczne cięcie kosztów i  polskich, uczęszczających do przyczynili się do realizacji i biorąc pod uwagę możli- Centrum Wolnego Czasu, przynaszej akademii, dziękujemy, a w Nowym Roku życzymy wość powtórzenia się ta- czyniają się do ich integracji, samych szczęśliwych i udakiej sytuacji, zdecydowali- a jednocześnie podkreślają kulnych dni. W imieniu Klubu śmy o wydaniu numeru łą- turę narodu, z  którego pochoPolskiego Nitra czonego na początku roku, dzą. Występy powiodły się, ROMANA GREGUŠKOVÁ a nie w czasie, kiedy Klub a w nagrodę dzieci otrzymały Zgodnie z życzeniem autorek honorarium Polski organizuje więcej książki, wręczone przez konsuzostanie przeznaczone na działalność przedsięwzięć, o których la Jacka Doliwę, który podkreadministracyjną szkółki polonijnej w Nitrze redakcja „Monitora“ informuje prawie na gorąco. Życzę Państwu, naszym Czytelnikom dużo sukcesów, zdrowia i miłej lektury, zachęcając do wsparcia naszej działalności wydawniczej (więcej informacji na str. 28). TOMASZ BIENKIEWICZ prezes Klubu Polskiego, PRZEDSIĘWZIĘCIE ZREALIZOWANO Z FINANSOWYM WSPARCIEM KANCELARII RADY MINISTRÓW RS, wydawca „Monitora Polonijnego“ PROGRAM KULTURA MNIEJSZOŚCI NARODOWYCH 2014. 2

MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:29 Page 3

Pamiętają Państwo, co robili dokładnie 20 lat temu? Gdzie Państwo wtedy mieszkali (ja jeszcze w Polsce), gdzie pracowali, jakie radości i troski Państwo przeżywali? Jak wyglądało wtedy życie słowackiej Polonii? Kiedy chcę sprawdzić jakieś wydarzenia Klubu Polskiego na Słowacji, często zaglądam po prostu do archiwalnych numerów „Monitora Polonijnego“, na łamach którego opisywane są wszystkie najważniejsze polonijne przedsięwzięcia. Ale 20 lat temu one nie mogły być odnotowane, bo… jeszcze nie było „Monitora“. Dopiero miał powstać. Stało się to pod koniec 1995 roku. W tym roku więc stuknie nam dwudziestka. Pierwsze „dzieścia“! Tak, tak, w dorosłość już wkroczyliśmy prawie dwa lata temu, za kilka miesięcy będziemy mogli o sobie mówić, nawiązując do tytułu znanej autobiograficznej powieści Marka Hłaski, „Piękni dwudziestoletni“. Wkroczyliśmy więc w ciekawy rok jubileuszowy. A tymczasem zapraszamy do wspomnień, tych najświeższych, dotyczących wydarzeń z życia Klubu Polskiego, które odbyły się w grudniu i styczniu. A jest co wspominać, bo przedsięwzięć tych było sporo, na przykład kolędowanie w Nitrze (str. 15) czy w Bratysławie (str. 12), mikołajkowe spotkania w Trenczynie (str. 14) i Bratysławie (str. 16) czy wieczory poświęcone artystom polskiego pochodzenia: Janowi Bergerowi z okazji wydania jego monografii (str. 13) oraz Zdence ZaborskiejBłońskiej przy okazji wystawy jej prac (str. 10). A jeśli wspominamy, to przenieśmy się jeszcze bardziej wstecz – w lata 70. i 80. za sprawą rozmowy z Izabelą Trojanowską („Wywiad miesiąca” – str. 5). W pierwszym numerze tegorocznego „Monitora“ patrzymy też do przodu dzięki naszej redakcyjnej koleżance, która wybrała się w „Podróż w przyszłość“ (str. 4). Zachęcamy też, by przeżywać tu i teraz, cieszyć się krótkim w tym roku karnawałem, w czym może nam pomóc doskonały przepis na smalec, publikowany w rubryce kulinarnej (str. 32). Natomiast dzieci, i nie tylko, zachęcamy do uprawiania sportów zimowych w górach (str. 31) lub turystycznej wycieczki do Starej Bystrzycy, której atrakcje opisuje nasza koleżanka, odsłaniająca przed nami uroki słowackich miast i miasteczek (str. 21). Oprócz tego zachęcamy do przeczytania wielu innych artykułów, które przygotowaliśmy dla Państwa zarówno w stałych rubrykach, jak i innych. Życzę Państwu miłej lektury naszego niemalże już dwudziestoletniego pisma.

Podróż w przyszłość

4

Z KRAJU

4

WYWIAD MIESIĄCA Izabela Trojanowska: „Byłam buntowniczką“

5

Z NASZEGO PODWÓRKA

9

KINO-OKO Tajemnica w obietnicy

20

SŁOWACKIE PEREŁKI Astrolabium

21

WAŻKIE WYDARZENIA W DZIEJACH SŁOWACJI Słowacy w legii czechosłowackiej, czyli o powstaniu 7. Pułku Tatrzańskiego (cz. 2)

22

CZUŁYM UCHEM Natalia Przybysz elektryzuje

23

POLSKA MEDIALNA Nowe szaty premier Kopacz (cz. I) 24 BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI Filmowe medytacje

24

POLAK POTRAFI Sukcesy made in Poland

25

OKIENKO JĘZYKOWE Słowo roku 2014

27

SPORT!? Nowy sezon?

28

OGŁOSZENIA

29

ROZSIANI PO ŚWIECIE Z orchideą w tle (cz. 3)

30

MIĘDZY NAMI DZIECIAKAMI Zimą w górach

31

PIEKARNIK Zanim zaczniemy pościć…

32

ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Agata Bednarczyk, Agnieszka Drzewiecka, Katarzyna Pieniądz, Magdalena Zawistowska-Olszewska KOREŠPONDENTI: KOŠICE – Urszula Zomerska-Szabados • TRENČÍN – Aleksandra Krcheň JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik ZAKLADAJÚCA ŠÉFREDAKTORKA: Danuta Meyza-Marušiaková ✝(1995 - 1999) • VYDAVATEĽ: POĽSKÝ KLUB • ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • IČO: 30 807 620• KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel: 031/5602891, monitorpolonijny@gmail.com • BANKOVÉ SPOJENIE: Tatra banka č.ú.: 2666040059/1100 • EV542/08 • ISSN 1336-104X Redakcia si vyhradzuje právo na redigovanie a skracovanie príspevkov Realizované s finančnou podporou Úradu vlády Slovenskej Republiky – program Kultúra národnostných menšín 2015

www.polonia.sk STYCZEŃ - LUTY 2015

3


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:29 Page 4

Podróż w przyszłość W

sylwestrową noc chyba wszyscy myślimy o tym samym – co przyniesie nowy rok? Czy będzie lepszy, czy gorszy od mijającego? W sprawach osobistych możemy spytać wróżki, która pewnie coś tam ujrzy w szklanej kuli, ale jeżeli chodzi o zadania, stojące przed całymi narodami, ba, całym światem, lepiej poprzestać na przypomnieniu sobie, które wydarzenia nasi rządzący już wpisali w swoje grafiki na dopiero co rozpoczęty rok. Przede wszystkim w Polsce będzie to rok świętego Jana Pawła II i Jana Długosza. Jan Paweł II, jeden z najwybitniejszych Polaków w historii, wyniesiony do godności świętego, jest zarazem najpopularniejszą osobą w naszym kraju, jeżeli chodzi o upamiętnienie i kult osoby. Dziesiąta rocznica śmierci polskiego papieża, która przypada 2 kwietnia 2015 roku, z pewnością w setkach miejsc Polski i całego świata zostanie uroczyście uczczona. Jan Paweł II był przecież wyjątkowym człowiekiem nie tylko dla chrześcijan, także wyznawcy innych religii oraz ateiści widzieli w nim często kogoś szczególnego, filozofa i człowieka o wielkim sercu. Możemy więc z góry założyć, że zarówno w życiu kościoła, jak i w szkołach, instytucjach publicznych i innych miejscach, objętych patronatem św. Jana Pawła II, będzie się w tym roku wiele działo.

W WIGILIĘ, 24 grudnia 2014 r. w wieku 61 lat przegrał walkę z chorobą nowotworową reżyser i scenarzysta filmowy Krzysztof Krauze, twórca takich filmów, jak „Dług“, „Mój Nikifor“, „Papusza“, „Plac Zbawiciela“. 4

Nieco inaczej sprawa się ma z Janem Długoszem – w tym roku mija sześćsetna rocznica urodzin znakomitego polskiego kronikarza. I choć postać to znana głównie ze szkolnych lekcji historii, to zasługi oddane przez Długosza dla upamiętnienia ważnych momentów najdawniejszej polskiej państwowości są ogromne, a z powodu zwykłej ludzkiej niewiedzy niedoceniane. Kształtowanie się państwa polskiego, pradawne wierzenia, szczegóły geograficzne – to wszystko odnajdziemy w jego największym dziele, czyli „Rocznikach”, dzięki którym wiemy m.in. dokładnie, jak przebiegała bitwa pod Grunwaldem. Nadchodzący rok powinien przynieść znaczące ożywienie w dziedzinie kultury – z okazji 250. rocznicy powstania Teatru Narodowego w Warszawie będzie to bowiem Rok Polskiego Teatru. I choć świetnych przedstawień i oczekiwanych premier nie brakuje, to z pewnością dobrze przyjęta będzie reaktywacja chociażby Teatru Telewizji czy dotar-

cie ze sztukami teatralnymi do mniejszych miejscowości (może i ja się wreszcie doczekam!). Widownie teatrów w dużych miastach pękają w szwach, na najlepsze przedstawienia bilety rozchodzą się na pniu – ale przecież to tylko kropla w morzu potrzeb! Edukację teatralną powinno się rozpoczynać już w przedszkolach, by systematycznie wdrażać małego człowieka w zaczarowany świat wielkiej sceny, kurtyny i aktorów na wyciągnięcie ręki. Jednakże emocje rozgrywające się na deskach teatru to drobnostka w porównaniu z apogeum uczuć, których doznamy zapewne w związku z przypadającymi na rok 2015 wyborami – parlamentarnymi i prezydenckimi. Polityka w Polsce to temat-rzeka, a po ostatniej kompromitacji z liczeniem wyborczych głosów możemy się spodziewać, że obie strony politycznej barykady będą z właściwą sobie troską o głosy zachęcać nas do udziału w wyborach i zagłosowania na tych najlepszych oczywiście. Oj, rok zapowiada się ciekawie! Gdyby tak można było, wzorem bohaterów wielu filmów i książek, przenieść się w przyszłość i zerknąć, co też ona przyniesie… niestety, nie mamy wehikułu czasu. Przypomina to akcję filmu „Powrót do przyszłości”, którego bohaterowie przemieszczając się raz w przyszłość, raz w przeszłość trafiają nawet do roku 2015, który w filmowym wydaniu nieco odbiega od tego prawdziwego. A jaki ten rok będzie, nikt nie wie – i tak jest chyba najlepiej! AGATA BEDNARCZYK

W BOSTONIE 26 grudnia 2014 r. po ciężkiej chorobie, z którą zmagał się przez wiele lat, zmarł Stanisław Barańczak, poeta, krytyk i tłumacz. Miał 68 lat. Był czołowym poetą pokolenia tzw. Nowej Fali, jednym z najznakomitszych tłumaczy poezji w XX w.

wieści to „Sennik współczesny“, „Wniebowstąpienie“, „Kalendarz i klepsydra“, „Mała Apokalipsa“. Konwicki był także wybitnym reżyserem, twórcą takich filmów, jak „Ostatni dzień lata“, „Zaduszki“, „Salto“, uznawanych za klasykę polskiej kinematografii.

SIÓDMEGO STYCZNIA w Warszawie w wieku 88 lat zmarł Tadeusz Konwicki, jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy powojennych. Jego najbardziej znane po-

W DNIU 9 STYCZNIA zmarł w Warszawie jeden z czołowych polityków lewicy – Józef Oleksy. Był premierem, dwukrotnie marszałkiem Sejmu. Miał 68 lat.

FILM „IDA“ Pawła Pawlikowskiego został nominowany do Oskara w kategoriach obraz nieanglojęzyczny oraz zdjęcia. Do tej samej nagrody w kategorii krótkometrażowy dokument nominowane zostały polskie filmy „Joanna“ Anety Kopacz i „Nasza klątwa“ Tomasza Śliwińskiego. RZĄD PRZEDSTAWIŁ 7 stycznia plan naprawy spółki Kompania Węglowa. Zakładał on likwidację 4 kopalń, przeniesienie 6 tys. ludzi oraz MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:29 Page 5

Izabela Trojanowska: „Byłam buntowniczką“ Pierwsze sukcesy sceniczne osiągnęła Pani na Festiwalu Piosenki Radzieckiej, potem na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Jak do tego doszło? W moim rodzinnym domu muzyka była obecna zawsze: bracia grali na gitarach, mama nuciła sobie piosenki Przybylskiej, Kunickiej czy German. Z muzyką byłam oswojona od dziecka, nie wyobrażam sobie życia bez niej. Lubiłam śpiewać dla siebie. Nie wiedziałam, że może się to spodobać publiczności, ale przekonałam się o tym, występując na szkolnych akademiach. Tak, tak, kiedyś za komuny organizowano coś takiego jak akademie. Zasłynęłam z występów w mojej szkole w Olsztynie, gdzie śpiewałam i deklamowałam wiersze. Właściwie stałam się taką dyżurną artystką, którą wypożyczały sobie też inne szkoły. A ponieważ w Olsztynie było sporo jednostek wojskowych, które organizowały międzykoszarowe festiwale piosenki żołnierskiej, dyrektor mojej szkoły wysłała mnie i na taki przegląd. Zaśpiewałam wtedy piosenki z repertuaru Ireny Santor „Powrócisz tu“ i Breakoutów „Gdybyś kochał, hej“. To były moje początki.

Wtedy Festiwal Piosenki Radzieckiej to była nasza szansa na sukces. Nie było innej. osłony dla 5,2 tys. zwalnianych osób. Propozycja ta wywołała na Śląsku falę protestów i strajków w kopalniach. Ostatecznie 17 sty cznia podpisano porozumienie między związkami zawodowymi a rządem, które zmieniło początkowe propozycje premier Ewy Kopacz. LESZEK MILLER (SLD) ogłosił 9 sty cznia nazwisko kandydata swojej partii na prezydenta RP. Będzie nim Magdalena Ogórek, 36-letnia doktor nauk humanistycznych, histoSTYCZEŃ - LUTY 2015

O

barwnym życiu Izabeli Trojanowskiej, jej sukcesach i rozczarowaniach udało mi się porozmawiać z artystką w Wiedniu, przed koncertem Budki Suflera, z którą występowała gościnnie. Występ na Festiwalu Piosenki Radzieckiej był wtedy przepustką do sukcesu czy obciachem? Muzyka nie jest obciachem. Wtedy Festiwal Piosenki Radzieckiej to była nasza szansa na sukces. Nie było innej. Piosenka rosyjska to przecież kopalnia przepięknej muzyki! A moja wygrana na Festiwalu Piosenki Radzieckiej spowodowała, że poczułam się jak królowa świata! Że właśnie ja, moja interpretacja rosyjskiego utworu... Trójkę zwycięzców automatycznie zaproszono na debiuty opolskie, gdzie – ku mojemu zdziwieniu – dostałam pierwszą nagrodę. Większość koleżanek i kolegów laureatów związała się wtedy z estradą, a ja postanowiłam, że zostanę aktorką.

zycznych w TVP2, do Studia Gama. Byłam rozdarta, a profesor, która udzielała mi lekcji śpiewu klasycznego, zabroniła śpiewania innych gatunków muzycznych. Musiałam więc wybrać: albo rock, albo opera. Wtedy mój mąż przypomniał sobie, że w Lublinie chodził do jednej szkoły ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

Co zaowocowało Pani debiutem w filmie „Strachy“. Potem była „Kariera Nikodema Dyzmy“, a później wróciła Pani do śpiewania. Dlaczego? W trakcie zdjęć do filmu „Strachy“ dostałam angaż do Teatru „Syrena” w Warszawie. Wtedy marzyłam, by śpiewać w operze. Jednocześnie zapraszano mnie do programów mu-

ryk Kościoła, komentatorka telewizyjna. Wcześniej swojego kandydata ogłosiło też Prawo i Sprawiedliwość – został nim obecny europoseł Andrzej Duda. O najwyższy urząd w państwie zamierza się ubiegać też Janusz Palikot. Startu w wyborach nie ogłosił jeszcze urzędujący prezydent. Wybory prezydenckie odbędą się w maju. Z OGARNIĘTEGO WOJNĄ Donbasu na Ukrainie 13 stycznia do Polski przyleciało 178 osób polskiego

pochodzenia. Zostały one ulokowane w ośrodkach w Rybakach i w Łańsku w woj. warmińsko-mazurskim. Wszystkie złożyły wnioski o pobyt stały w Polsce. PO DECYZJI BANKU Centralnego Szwajcarii (SNB) z 15 stycznia, znoszącej minimalny kurs wymiany franka, kłopoty zaczęli mieć polscy kredytobiorcy, którzy wzięli kredyty w tej walucie. Jest ich ok. 550 tys. Decyzja SNB oznacza dla nich znaczącą podwyżkę rat.

W DNIU 22 STYCZNIA doszło do zmian w otoczeniu premier Ewy Kopacz. Po prasowych doniesieniach, że prowadziła szkolenia medialne dla opozycji, pracując dla Kopacz, gdy ta była marszałkiem Sejmu, odwołana została rzeczniczka prasowa rządu Iwona Sulik. Dymisję złożył też szef doradców Adam Piechowicz oraz szefowa gabinetu premier Jolanta Gruszka. MP

5


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:29 Page 6

Gwiazdy polskiego popu były bardzo klasyczne – w pięknych sukienkach z falbankami rozkładały rączki i śpiewały o niczym. z Romkiem Lipką. Spotkanie z nim i Budką Suflera przyniosło kolejny zwrot w moim życiu. Z Budką w rockowym stylu nagrałam piosenkę „W rytmie disco“, która w pierwotnej wersji była dyskotekowa. Potem zadzwonił do mnie Romek z propozycją, że bardzo chętnie nagraliby ze mną całą płytę. I tak się stało. Zrezygnowałam więc z opery, a życie sceniczne pochłonęło mnie całkowicie. Byłam szczęśliwa. Jak Pani wspomina czasy spędzone z Budką Suflera? Fantastycznie, choć były też trudne momenty. W tamtych czasach trzeba było szukać wytrychu do pozamykanych drzwi. Przed Panią? Chciałam wnieść coś nowego, a ówczesne gwiazdy polskiego popu były bardzo klasyczne – w pięknych sukienkach z falbankami rozkładały rączki i śpiewały o niczym. Tak na wszelki wypadek, bo cenzura nie puszczała innych tekstów. Śpiewały więc o miłości, a w refrenie było sporo la la la. I nic te piosenki ze sobą nie niosły poza tym, że było miło. Ja byłam buntowniczką, byłam młoda, chciałam czegoś więcej. Udało się? Tak, miałam szczęście. Ponieważ udawało mi się dostawać paszport, co

w tamtych czasach nie było łatwe, to trochę jeździłam po świecie i widziałam kilka fajnych koncertów. Zrozumiałam, że na scenie niekoniecznie trzeba zadowalać się tylko minimalnym środkiem wyrazu, ale można pokazać coś więcej. Posiadamy przecież jeszcze inne zmysły poza słuchem, prawda? Dlatego postawiła Pani na wygląd – wystrzępione włosy, oryginalne stroje, postawione kołnierze? Tak zrodziła się moda na Trojanowską? Tak. Byłam bardzo odważna, co mogło się źle skończyć. Dziś łatwo mi o tym mówić, bo wtedy się udało, ale… Wygląd, styl ubierania się mógł powodować jakieś reperkusje? Moje kostiumy budziły kontrowersje, na przykład garsonka Thierry Muglera była wyśmiana przez dyrektora sopockiego festiwalu, który powiedział mi, bym zdjęła z siebie wieszak. Posunął się nawet do tego, że publicznie żartował na temat mojego ubrania. A cała sala, złożona z kolegów artystów, huczała od szyderczego śmiechu.

I co się wydarzyło? Proszę sobie wyobrazić, że wszyscy ci, którzy mnie tak potępiali, chwalili potem mój strój, patrząc mi prosto w oczy. Ale „Pieśnią o cegle“, którą zaśpiewała Pani ubrana w białą koszulę z czerwonym krawatem, tak jak młodzież z ZSMP, wywołała Pani spore poruszenie, ba, nawet protesty. Tak, ZSMP (Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej – przyp. od red.) pisało protesty. Na szczęście wszystko jakoś się rozeszło po kościach. Lubiła Pani prowokować? Tak, przecież „Pieśń o cegle“ była prowokacją, swoistym nawiązaniem

Co wtedy Pani czuła? Że nie mam z kim rozmawiać. Że będzie ciężko, ale i tak zrobię swoje. Udało się? W Sopocie nie udało mi się wystąpić w tej garsonce, założyłam więc sukienkę z czarnej tafty od teściowej. Natomiast w Opolu przeforsowałam swój czarny lateksowy płaszczyk. Na próbach pokazywałam się w białej, prawie ślubnej sukni, w której kazano mi wystąpić, ale na

Pierwsze sukcesy zaczęła odnosić na początku lat 70. jeszcze pod nazwiskiem panieńskim Schütz. Potem zasłynęła jako aktorka, by na przełomie lat 70. i 80. wrócić na scenę muzyczną. Była wtedy ikoną mody, a jej przeboje „Karmazynowa noc“, „Wszystko, czego dziś chcę“, „Pieśń o cegle“ czy „Tyle samo prawd ile kłamstw“ śpiewała cała Polska. Potem na jakiś czas słuch o niej zaginął, bowiem wyemigrowała na Zachód. Na ekrany TVP wróciła 17 lat temu, wcielając się w postać Moniki Ross-Nawrot w serialu „Klan“. Wydała też kolejne płyty, nadal koncertuje. 6

koncert ubrałam płaszcz i pomyślałam sobie: niech się dzieje, co chce!

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:30 Page 7

do jednej z piosenek z filmu „Kabaret” Boba Fosse’a. Jest tam taka scena, kiedy to śpiewa chłopiec z HitlerJugend, a wszyscy wstają i wykonują gest Heil Hitler. Naszą piosenką chcieliśmy pokazać, że u nas jest podobna organizacja, ZSMP, która robi młodzieży wodę z mózgu.

Byłam przekonana, że wyprowadzą mnie w kajdankach. Czy to prawda, że na którymś Pani koncercie pracownicy ambasady ZSRR opuścili salę? Rzeczywiście tak było, kiedy wręczano mi po raz trzeci z kolei nagrodę Kuriera Polskiego „Złoty Gwóźdź” dla najpopularniejszej Polki. Na uroczystości w pierwszych rzędach siedzieli pracownicy ambasady ZSRR i innych zaprzyjaźnionych ambasad, a trochę dalej przedstawiciele kultur, ludzie honoru... I takim okazał się być Lucjan Kydryński (dziennikarz, konferansjer, publicysta – przyp. od red.). Powiedziałam tam wtedy coś, czego nie wolno było mówić, ponieważ trwał już stan wojenny. Podziękowałam za nagrodę, mówiąc, że została mi ona udzielona za okres wielkiej nadziei wszystkich Polaków. Zapanowała cisza. Byłam przekonana, że wyprowadzą mnie w kajdankach. Ci z ambasady wstali i wyszli. Potem znów zapadła cisza. Ludzie się bali, ale potem wstał Kydryński i zaczął bić brawo. Po nim wstała jego żona. Potem znajomi, przyjaciele, a potem już wszyscy. To była taka owacja na stojąco, że jak dziś sobie o tym przypominam, to – nawet w tej chwili – przechodzą mnie ciarki. Kiedy zeszłam ze sceny, usłyszałam złowrogi syk, że teraz to już z pewnością nie pojadę na koncerty do Związku Radzieckiego. Był to dla Pani policzek? Nie. Liczyłam się z większymi konsekwencjami. Pogrożono mi tylko, że następnym razem mój mąż pójdzie „na ochotnika“ do ZOMO (Zmecha nizowane Oddziały Milicji Obywatelskiej – przyp. od red.) STYCZEŃ - LUTY 2015

Czuła Pani, że zmienia rzeczywistość? Młodość kipi, krew nie woda. Nie mogłam inaczej postąpić. Oczywiście obawiałam się tego, co może się stać, ale wtedy nie byłam jeszcze matką, więc odpowiadałam tylko za swoje życie. Było mi lżej, kiedy mogłam pokazać, jakie są moje przekonania. To takie bardzo polskie, bo my tacy jesteśmy: ambitni, szczerzy do bólu i… niech się dzieje co chce! Wtedy miałam okazję i ją wykorzystałam. Dostawała Pani propozycje ze strony partii, by z nią współpracować? W stanie wojennym miałam propozycje, o których nie chcę wspominać. Wiedziano, że mam wpływ na młodzież, więc próbowano mnie przekabacić. A wie pani, że w podróż poślubną udaliśmy się z mężem właśnie do Bratysławy? Tak? Zaraz po ślubie zostawiliśmy gości, wsiedliśmy do samolotu i polecieliśmy do Bratysławy. Tam zapytaliśmy pierwszego taksówkarza, gdzie jest fajny hotel. Dostaliśmy też adres piwniczki, gdzie można było napić się wina i potańczyć. Tak spędziliśmy nasz miodowy tydzień. Była Pani związana zawodowo z Czechosłowacją? Tak, zapraszano mnie do telewizji. W czasie stanu wojennego w Polsce brałam udział w Intertalencie w Gottwaldovie (dziś to znów Zlín – przy. red.). Wtedy Karel Gott występował jako gość specjalny, a my z Jitką Zelenkovą dostałyśmy wyróżnienia. Z tego Gottwaldova przywiozłam olbrzymi kryształ, który do dziś stoi na półce. Dostałam go po kryjomu, ponieważ z uwagi na stan wojenny w Polsce Czesi nie mogli mi go wręczyć publicznie. Chcieli mnie jednak jakoś uhonorować, bo publiczności spodobałam się do tego stopnia, że nie chciała mnie puścić ze sceny.

Nie uciekałam, bo nikt mnie nie gonił. Potem wszystko się skończyło, ponieważ podjęła Pani decyzję o emigracji. Opisywała Pani tamte czasy jako marazm, kiedy to wszystko było małe i skundlone… Tak przecież było! Uciekała Pani przed czymś? Nie uciekałam, bo nikt mnie nie gonił. To była moja decyzja. Wyjechałam na koncerty do Holandii, a ponieważ moja rodzina – mama i brat – mieszkali za granicą, chciałam ich odwiedzić. Wiedziałam, że zostanę dłużej, ale nie myślałam, że na stałe. Nie planowałam tego. Co spowodowało, że Pani została? Dowiedziałam się, że w Polsce pisano, iż uciekłam. Mało tego, rozpuszczono plotkę, że kontynuuję karierę w pornobiznesie. Poczułam się urażona. Co, potem po przyjeździe miałabym się tłumaczyć z tego?! Gorszych kłamstw już wymyślić nie można było! Oczywiście, że ludzie do końca w nie nie uwierzyli. Dlaczego wybrała Pani Berlin? Moja mama wtedy mieszkała w Düsseldorfie, więc by być bliżej niej, najpierw wybraliśmy z mężem Kolonię, a dopiero później przenieśliśmy się do Berlina. Do dziś wydaje mi się, że Berlin jest najwspanialszym miejscem do mieszkania: leży blisko Polski, a na dodatek jest taki międzynarodowy i barwny. Czuje się Pani członkiem tamtejszej Polonii? Nie, ja się czuję Polką mieszkającą w Berlinie. Owszem, jeżeli trzeba pomóc, to biorę udział w jakichś przedsięwzięciach. Moja córka tam studiuje prawo na uniwersytecie, jest teraz na drugim roku, wcześniej skończyła antropologię kulturową w Wiedniu.

To takie bardzo polskie, bo my tacy jesteśmy: ambitni, szczerzy do bólu i… niech się dzieje co chce! 7


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:30 Page 8

Jak się Pani czuła na Zachodzie? Na początku byłam zachwycona – miałam święty spokój, mogłam chodzić na bosaka, nie malować się, nikt mnie nie rozpoznawał. W tej chwili jest trochę inaczej, bo nas Polaków wszędzie jest pełno. Dzień dobry słyszę na każdym kroku i w każdym kraju. To oczywiście jest przyjemne, ale utrudnia bycie anonimową. Wtedy tą anonimowością się cieszyłam, odpoczywałam, rozwijałam swoje różne hobby, a mam ich mnóstwo: szycie, projektowanie, rysowanie, malowanie, szydełkowanie, wyszywanie, robienie koszy itd. Nie nudziłam się, miałam wreszcie święty spokój.

Młodość kipi, krew nie woda. powanie w tym serialu niewątpliwie sprawia mi dużo przyjemności. Dzięki „Klanowi“ zamieszkałam znowu w Warszawie, nagrywam płyty i spełniam swoje muzyczne marzenia. To, że jestem zapraszana przez takie zespoły jak Mafia czy Budka Suflera do wspólnego koncertowania, jest bardzo przyjemne. Mam jeszcze niespełnione różne inne marzenia, ale mam nadzieję, że niedługo je zrealizuję, bo do tej pory wszystko, co sobie przedsięwzięłam, zawsze udawało mi się jakoś zakończyć sukcesem. Następnym etapem będzie musical. W Pani reżyserii? Z Pani udziałem? To jest jeszcze carte blanche.

Zmiany ustrojowe przyniosły również zmiany w Pani życiu. Coraz częściej bywa Pani w Polsce. Wróciłam zawodowo.

Czyli, gdyby posłużyć się tytułem Pani ostatniej płyty, „Życia zawsze mało“? Zawsze mało! Wie pani, to nie jest łatwy kawałek chleba, tu trzeba ciężko, ciężko pracować. W każdym zawodzie potrzebna jest pasja, a gdy ona naprawdę jest, jak w moim przypadku, wtedy można przetrzymać wszystko. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA, WIEDEŃ

To serial „Klan“, w którym występuje Pani już ponad 17 lat, ponownie otworzył Pani furtkę do polskiego świata artystycznego? Poza „Klanem“ wszystkie moje projekty zawodowe były bardzo ambitne, ale wystę-

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

Obserwowała Pani upadek muru berlińskiego? Nawet na nim tańczyłam!

Jeden raz do roku czyli Wigilia w ambasadzie

Jest taki dzień, tylko jeden raz do roku, Dzień, zwykły dzień, który liczy się od zmroku. Jest taki dzień, gdy jesteśmy wszyscy razem…

T

ak śpiewali wspólnie Polacy, którzy 13 grudnia przyjęli zaproszenie ambasadora RP w RS Tomasza Chłonia z małżonką Jolantą oraz konsula RP Jacka Doliwy i przybyli do siedziby Ambasady Rzeczypospolitej w Bratysławie na coroczne polonijne spotkanie wigilijno-noworoczne.

Zastanawialiśmy się, czy to odpowiednia data na spotkanie wigilijne – mówił ambasador Tomasz Chłoń, który w swoim wystąpieniu nawiązał do szczególnej daty dla każdego Polaka, wprowadzenia stanu wojennego przed 33 laty. Życzył rodakom i ojczyźnie tego, co najlepsze, i zaprosił wszystkich do wspólnego podzielenia się poświęconym przez polskich duchownych opłatkiem wigilijnym. Tego dnia ambasada RP w Bratysławie była wspólnym domem dla naszych rodaków mieszkających na Słowacji. Licznie przybyli do ambasady przedstawiciele Klubu Polskiego ze wszystkich regionów, ich rodziny, najbliżsi i przyjaciele, członkowie Stowarzyszenia „Polonus“ oraz redakcji „Monitora Polonijnego“, polscy duchowni i bracia zakonni składali sobie świąteczne życzenia, łamiąc się opłatkiem, który jest symbolem pojednania i przebaczenia, znaMONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:30 Page 9

kiem przyjaźni i miłości. Gdzieś daleko został zgiełk dnia codziennego, troski i urazy, a wielka polska rodzina na Słowacji była tego wieczoru razem, spędzając chwile w przyjemnej i radosnej atmosferze. Wyjątkowego charakteru spotkaniu dodały polskie kolędy, wykonane przez Zespół Pieśni i Tańca „Ziemia Lęborska”, który zaraz po koncercie w Eurovei przybył do ambasady, by wspólnie ze zgromadzonymi zaśpiewać najpiękniejsze polskie kolędy: „Wśród nocnej ciszy”, „Przybieżeli do Betlejem”, „Bóg się rodzi”, „Cicha noc”, „Lulajże Jezuniu”, a także kolędę kaszubską. Piękny repertuar zespołu przy akompaniamencie skrzypiec i akordeonu oraz barwne, oryginalne stroje ludowe członków zespołu, cudownie podkreśliły nietuzinkowość polskich kolęd i urok kaszubszczyzny. Adam Mickiewicz

mawiał: Niezwykłe jest bogactwo kolęd polskich i niepospolite są ich wartości artystyczne. Nie wiem, czy inny kraj może pochwalić się zbiorem podobnym do tego, który posiada Polska. Wspólne kolędowanie i wigilijna atmosfera wzajemnej życzliwości nie pozostawiła nikogo obojętnym na te piękne i radosne bożonarodzeniowe pieśni. Podobnie jak w poprzednich latach na stolach pojawiły się wykwintne typowo świąteczne polskie potrawy i dania, przygotowane przez szkołę gastronomiczną z Cieszyna. Atrakcją wieczoru, podobnie jak rok temu, był występ ambasadora oraz członków Klubu Polskiego w Bratysławie – Stanislava Stehlika i Tomasza Olszewskiego. Panowie wykonali kilka kolęd we własnej aranżacji przy wokalnym wsparciu zgromadzonych gości i członków grupy „Ziemia Lęborska”. Muzycznym hitem okazała się natomiast piosenka „Dzień jeden w roku”, autorstwa Seweryna Krajewskiego, która wzruszyła obecnych zarówno piękną melodią, jak i oddającymi charakter tego spotkania tekstem. Niektórzy goście jeszcze długo nucili słowa świątecznej piosenki:

Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy, Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory. Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich, Dzień, który już każdy z nas zna od kołyski. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

ZDJĘCIE: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

STYCZEŃ - LUTY 2015

9


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:30 Page 10

Pastelowy świat

Zdenki Błońskiej Zaborskiej

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

P

onury grudniowy dzień zmienił się w wielobarwny świat, dzięki czemu innego wymiaru nabrała otaczająca rzeczywistość. Wszystko to za sprawą przedświątecznej wystawy Zdenki BłońskiejZaborskiej, zatytułowanej „Pastelowy świat“. Uroczyste jej otwarcie odbyło się 9 grudnia w Instytucie Polskim w Bratysławie. Organizatorzy przedsięwzięcia przygotowali dla głównej bohaterki wieczoru niespodzianką. Był nią wzruszający, wręcz zapierający dech w piersiach występ sopranistki Adria -

10

ny Banašovej, która wykonała lubiane przez Zdenkę Błońską-Zaborską arie z... „Carmina Burana“. Jak się okazało, występ ten był olbrzymim przeżyciem nie tylko dla autorki prezentowanych prac, ale

wszystkich licznie przybyłych gości. Artystka i pedagog w Szkole Sztuki Użytkowej na Wydziale Grafiki Użytkowej w Koszycach przedstawiła na płótnie swój świat wewnętrznych

pytań, odpowiedzi i pojmowania otaczającej rzeczywistości. Kolorowe obrazy, zaprezentowane przez autorkę, są jej wypowiedzią i interpretacją przeżywanych chwil, emocji i radości, towarzyszących różnym etapom życia. Zdenka Błońska-Zaborska urodziła się i mieszka w Koszycach, studiowała grafikę filmową i telewizyjną oraz kulturę książki i pisma na Akademii Sztuk Plastycznych w Pradze. Dziś uczy w szkole oraz zajmuje się tworzeniem ilustracji, projektowaniem graficznym oraz malarstwem i wzornictwem. W twórczości malarki po-

MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:30 Page 11

jawiają się też ilustracje sennych wizji. Zapytana o inspiracje, stwierdziła, iż jest to otaczający ją świat, a obrazy powstają jako forma odreagowywania codzienności. Zdenka Błońska-Zaborska była inicjatorką i realizatorką projektu dziecięcego workshopu zatytułowanego „Krok za krokiem w kierunku sztuki“, cieszącego się ogromnym zainteresowaniem dzieci i młodzieży polonijnej z całej Słowacji. Oprócz tego była twórcą i realizatorką Fit Artu, czyli wędrówek ze sztuką w plenerze, który to projekt miał za zadanie szerzenie wiadomości z zakresu sztuki oraz rozwijanie zdolności artystycznych wśród członków Klubu Polskiego. Artystka zdobywa nagrody i wyróżnienia, pre-

zentuje swoje prace na licznych wystawach indywidualnych i zbiorowych. O tym, że jej twórczość jest doceniana, świadczą nagrody, które otrzymała, jak choćby Nagroda Złota Sowa Polonii w kategorii sztuki współczesnej – Wiedeń 2011 czy Wyróżnienie Honorowe, przyznane przez Prezesa Stowarzyszenia Pastelistów Polskich podczas Międzyw Bratysławie. Wystawę można było podziwiać w grudniu i na początku stycznia. Powstała ona w ramach cyklicznego projektu „Sztuka z naszych szeregów“, dzięki finansowemu wsparciu Kancelarii Rady Ministrów RS, Program Kultura mniejszości narodowych 2014. MAGDALENA ZAWISTOWSKAOLSZEWSKA narodowego Biennale Pasteli Nowy Sącz 2010. Wernisaż Zdenki Błońskiej-Zaborskiej był okazją do osobistego poznania autorki prezentowanych prac i jej barwnego pastelowego świata. Organizatorem wystawy był Klub Polski Bra tysława we współpracy z Instytutem Polskim

STYCZEŃ - LUTY 2015

11


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:30 Page 12

O tym, jak nam Boże Narodzenie

w sercach zagrało P

olakom oraz ich przyjaciołom z Bratysławy i okolic, którzy przyjęli zaproszenie na wyjątkowy koncert zorganizowany przez Klub Polski, okres poprzedzający święta Bożego Narodzenia z pewnością nie będzie się kojarzyć tylko z zakupami, gotowaniem, pieczeniem, czyli z przedświąteczną bieganiną. W piątkowy wieczór 12 grudnia w pięknej Sali Moyzesovej wzięli oni udział w niecodziennym koncercie, w którym wystąpił Zespół Pieśni i Tańca „Ziemia Lęborska” oraz bratysławski dziecięcy zespół folklorystyczny „Čečinka”. Koncert nosił nazwę „Boże Narodzenie w sercach nam gra“ i rzeczywiście, kiedy artyści rozpoczęli swój występ, czuć było magię świąt. „Bóg się rodzi”, „Gdy śli czna panna“, „Lulajże Jezu niu“ to tylko niektóre z kolęd, które zabrzmiały tego wieczoru. Szczególną uwagę zwróciła ciekawa inter-

Po koncercie ambasador RP w RS Tomasz Chłoń złożył życzenia świąteczne w imieniu swoim i obecnych na sali – konsula Jacka Doliwy i dyrektora programowego Instytutu Polskie go Jacka Gajewskiego. Podziękował też obu zespołom za oryginalny występ. Ale na tym wieczór się nie zakończył, bowiem główni organizatorzy przedsięwzięcia – Ilona i Marek

pretacja kolędy „Dzisiaj w Betlejem“, która – ku zaskoczeniu słuchaczy – rozpoczęła się jakby w zwolnionym tempie, by potem nabrać rozpędu w synkopowym rytmie. „Ziemia Lęborska“ to wielopokoleniowy, liczący obecnie ponad 40 osób, zespół amatorski, który powstał w 2004 roku. W jego

skład wchodzi chór, kapela i dwie grupy taneczne. Głównym przesłaniem grupy jest popularyzacja folkloru kaszubskiego, czemu dała ona wyraz również w Bratysławie, śpiewając jeden z utworów po kaszubsku i odgrywając kaszubską scenkę z kolędnikami.

Występy polskie były przeplatane słowackimi kolędami z Kysuc, Terchovej czy wschodniej Słowacji. Śpiewały je dzieci z zespołu „Čečinka”. Na koniec obie grupy połączyły siły i wspólnie wykonały najbardziej znaną kolędę „Cicha noc“.

Sobkowie – zaprosili wszystkich na poczęstunek. Była więc okazja, by spróbować polskich i słowackich specjałów, jak również porozmawiać z dawno niewidzianymi rodakami czy poznać zaproszonych przez nich na koncert przyjaciół i członków rodzin.

Ta urocza promocja Polski, ale też szczególna integracja Polonii ze środowiskiem słowackim potwierdziły zasadność nazwy przedsięwzięcia, bowiem rzeczywiście Boże Naro dzenie zagrało tego wieczoru w sercach wszystkich obecnych! MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

Projekt został zrealizowany z finansowym wsparciem Kancelarii Rady Ministrów RS - Program „Kultura mniejszości narodowych 2014” oraz ambasady RP w RS 12

MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:30 Page 13

Pejzażysta malujący krajobraz swojej duszy

iedy pytają się mnie co malu ję, jestem zawsze zakłopotany. Tak, maluję krajobrazy, ale nie jestem pejzażystą w tradycyjnym sensie… Krajobraz jest wycinkiem, fragmentem, nigdy nie da się namalować cały“ – w taki sposób na łamach monografii ocenia swoje prace Jan Berger. Ten artysta polskiego pochodzenia w ubiegłym roku świętował 70. urodziny i właśnie z okazji jego jubileuszu z inicjatywy jego córki Xenii Bergerovej powstała monografia poświęcona artyście. W publikacji znalazło się ponad 200 reprodukcji prac malarza, a oprócz tego teksty jemu poświęcone, które napisali Ľudovit Hološka, Xenia Lettricho vá, Michaela Jurovská. Z Janem Ber gerem wywiad przeprowadził Stanislav Balko. W książce znalazły się też listy adresowane do jubilata, pisane przez jego przyjaciół, artystów, członków rodziny. Sam Berger stworzył chronologiczny zapis swojego życia. Tę część, okraszoną zdjęciami z prywatnego archiwum, nazwał „Zamiast kalendarza“. STYCZEŃ - LUTY 2015

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

„K

W monografii znalazły się informacje poświęcone zarówno ojcu – Józefowi Bergerowi, jak i jego córce – Xenii Bergerovej. Publikację zamyka podsumowanie w języku angielskim. Przypomnijmy, że Jan Berger urodził się w 1946 roku w Třincu na Zaolziu. W 1953 roku jego rodzina została zmuszona do opuszczenia Cieszyna i przeniosła się do Bratysławy. Pan Jan miał wtedy 9 lat. Po ojcu odziedziczył zamiłowanie do sztuki, nic więc dziwnego, że wybrał studia plastyczne. „To chyba byłoby uwieńczeniem marzeń mojego ojca, który również malował, ale niestety nie dożył dnia, kiedy ja dostałem się na studia“ – mówił Jan Berger w rozmowie dla „Monitora Polonijnego“ (marzec 2010, „W zgodzie z tym, co w duszy gra“). Bo hater monografii jest absolwentem Słowackiej Szkoły Artystyczno-Przemysłowej i Wyższej Szkoły Sztuk Plasty cznych, gdzie studiował pod

okiem profesorów Rudolfa Fily i Jána Mudrocha. W ciągu wielu lat stał się cenionym artystą plastykiem i profesorem. Pracy pedagogicznej i artystycznej poświęcił w sumie 40 lat. I choć sześć lat temu przeszedł na emeryturę, to wciąż jest aktywny, a jego nazwisko otwiera jego podopiecznym drogę do kariery. „O ile nasz malarz jest pejzażystą, to maluje krajobraz swojej duszy“ – napisała w monografii Michaela Jurovská, dziennikarka, krytyk literacki, eseistka. I ten krajobraz duszy przyciąga od lat sympatyków twórczości Jana Bergera, jego przyjaciół, kolegów, rodzinę oraz rodaków. Tak też było 11 grudnia 2014 roku w Café Ber linka, mieszczącej się w SNG w pałacu Esterházych w Bratysławie, gdzie odbyła się prezentacja monografii, wydanej przez wydawnictwo RECO. Jan Berger jest nadzwyczaj skromną osobą, nawet podczas uroczystości jemu poświęconej wystąpił tylko w krótkim przemówieniu i to pod koniec wieczoru. To ceniony artysta, uroczy człowiek, cechujący się elegancją – nic więc dziwnego, że wydarzenia sygnowane jego nazwiskiem gromadzą liczną publiczność. W imieniu naszych rodaków życzymy mu kolejnych sukcesów i inspiracji artystycznych, zdrowia i radości. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

13


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:31 Page 14

Spotkanie mikołajkowo-opłatkowe w Trenczynie ZDJĘCIA: MARIAN PAVLASEK I JAN KRCHEŇ

z dzieci, choć oczekiwały jego przyjścia, trochę się przestraszyły i chowały za rodzicami, ale Mikołaj okazał się bardzo łagodny i obdarował wszystkich zebranych, którzy później śpiewali znane i mniej znane kolędy. Spotkanie w gronie polonijnym okazało się po raz kolejny wspaniałą okazją, by pośpiewać, porozmawiać, podzielić się radościami, planami na przyszłość – jak w prawdziwej rodzinie. Kiedy nadszedł czas rozstania,

T

renczyńską tradycją stały się już spotkanie mikołajkowo-opłatkowe, które są przede wszystkim pretekstem do rozmów z dobrymi przyjaciółmi, znajomymi z Klubu Polskiego. Podobnie jak w poprzednim roku, również i tym razem wiele powodów do radości miały nie tylko dzieci, ale i dorośli, którzy przygotowali prezenty także dla siebie wzajemnie. W związku z tym nie tylko dzieci nie mogły się doczekać przybycia Mikołaja…. Ale jak to przystało na prawdziwą Wigilię, spotkanie rozpoczęło się tradycyjnym łamaniem się opłatkiem i wzajemnymi życzeniami. Najpierw – jak co

14

roku – prezes Klubu Pol skiego w Trenczynie Renata Straková złożyła najle psze życzenia Heni, najstarszej członkini Klubu, a później już wszyscy życzyli sobie wszystkiego, co najlepsze. Potem wspólnie zasiedli do polsko-słowackiej kolacji wigilijnej, a więc na stole nie mogło zabraknąć

tak ryb, jak i sałatki ziemniaczanej. I choć niektórzy nie zdążyli jeszcze zjeść, to do drzwi już dzwonił Święty Mikołaj. Niektóre

wrócił Mikołaj, który pozował do pamiątkowych zdjęć ze wszystkimi uczestnikami. ALEKSANDRA KRCHEŇ

Organizatorzy dziękują Wydziałowi Konsularnemu Ambasady PR w Bratysławie za finansowe wsparcie spotkania oraz wszystkim uczestnikom za wzbogacenie wspólnego stołu pysznymi, tradycyjnymi wypiekami świątecznymi.

MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:31 Page 15

dawnych, zaśpiewane przez wykonawców, ubranych w epokowe stroje. Po zakończeniu programu w katedrze wszyscy przenieśli się do domu oo. salwatorianów, by wspólnie biesiadować do późnych godzin wieczornych. ZDJĘCIA: DOMINIKA GREGUŠKOVÁ

Wieczór kolęd w Nitrze C

zas świąteczny to najpiękniejszy i chyba najbardziej wyczekiwany okres kolędowania i  weselenia się w gronie rodzinnym i z bliskimi. Także dla nitrzańskiej Polonii, która zaraz po świętach Bożego Narodzenia, po niedzielnej mszy świętej w języku polskim odprawianej w nitrzańskiej katedrze mogła spotkać się na wspólny kolędowaniu. Ujmujący występ grup Musica Poetica oraz Vox wprowadził zgromadzonych w niezwykły nastrój. Zabrzmiały kolędy z akompaniamentem instrumentów

PRZEDSIĘWZIĘCIE ZREALIZOWANE Z FINANSOWYM WSPARCIEM KANCELARII RADY MINIS TRÓW RS, PROGRAM KULTURA MNIEJSZOŚCI N ARODOW YCH 2014 STYCZEŃ - LUTY 2015

Serdecznie dziękujemy oo. salwatorianom za umożliwienie tak miłego spotkania, szczególne podziękowania za całoroczną posługę – msze święte odprawiane w języku polskim – składamy ojcu Rafałowi. ROMANA GREGUŠKOVÁ Zgodnie z życzeniem autorek honorarium zostanie przeznaczone na działalność administracyjną szkółki polonijnej w Nitrze

W trakcie spotkania dwoje naszych dzieci odebrało nagrody, otrzymane za udział w konkursie, ogłoszonego na łamach „Monitora Polonijnego”, którego celem było przedstawienie Bolka i Lolka na Słowacji. Mamy nadzieję, że będą one dodatkową zachętą do udziału w kolejnych tego typu konkursach. 15


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:31 Page 16

Familijne spotkanie noworoczne

wszystkich do wspólnej pracy i aktywności na rzecz Klubu Polskiego, uczestnictwa w spotkaniach polonijnych, jak również uiszczenia składki członkowskiej i wsparcie działalności wydawniczej, czyli „Monitora Polonijnego”. Głos zabrał także prezes KP Tomasz Bienkiewicz, który z kolei opowiedział w kilku zdaniach o działalności regionalnych oddziałów KP, wymieniając sztandarowe imprezy,

KLUBU POLSKIEGO BRATYSŁAWA

J

est już tradycją, że spotkanie świąteczno-noworoczne Klubu Polskiego Bratysława odbywa się w połowie pierwszego miesiąca nowego roku. Tym razem miało ono miejsce 15 sty cznia w Instytucie Polskim w Bratysławie. Na spotkanie przybyło mnóstwo naszych rodaków z rodzinami, ich znajomi i przyjaciele oraz członkowie Klubu Polskiego. Spotkanie poprowadziła prezes KP Bratysława Katarzyna Tulejko, która po serdecznym przywitaniu przybyłych gości przedstawiła działalność Klubu Polskiego, jego główne cele

i założenia. Pani prezes zdała relację z działalności Klubu w minionym roku, dziękując działaczom za ich zaangażowanie i ogrom pracy włożony w krzewienie polskiej kultury. Wspomniała o sztandarowych imprezach polonijnych, zorganizowanych w 2014 r., zwłaszcza o projekcie „Z Polską na Ty”, który cieszył się olbrzymim zainteresowaniem zarówno ze strony Polaków, jak i Słowaków i który przyciągnął na nabrzeże Dunaju rekordową liczbę osób – ponad 37 tysięcy. Katarzyna Tulejko poinformowała też o planach na rok bieżący, zachęcając

Spotkanie koszyckiej Polonii

16

K

takie jak koncert organowy w Nitrze, festiwal w Trenczynie „Przyjaźń bez granic” czy Dubnickie Dni nad Wagiem. Tomasz Bienkiewicz pochwalił również bratysławskie przedsięwzięcie „Z Polska na Ty”, które kolejny raz okazało się strzałem w dziesiątkę i odbiło się szerokim echem w lokalnych mediach. Pierwsze w tym roku spotkanie polonijne zaszczycił swoją obecnością także konsul Jacek Doliwa z małżonką, który ucieszył się z tak licznego uczestnictwa w spotkaniu naszych rodaków, zwłaszcza młodych mał-

oszycka Polonia spotkała się 23 stycznia w siedzibie Domu Mniejszości Narodowych w Koszycach na pierwszym w tym roku zebraniu. „Nie było nas dużo, bo część osób usprawiedliwiła swoją nieobecność spowodowaną wirusem grypy, ale cieszy mnie to, że na naszym zebraniu pojawiły się też nowe osoby z Koszyc i Preszowa“ – relacjonowała Stefania Gajdošová-Sikorska, prezes Klubu Polskiego Koszy-

ce. Podczas spotkania przy kawie, herbacie i polskim serniku zostały omówione planowane przez klub przedsięwzięcia, w tym letnie warsztaty twórcze, zatytułowane „Krok za krokiem w kierunku sztuki“, adresowane do dzieci i młodzieży, które od kilku lat prowadzi właśnie Gajdošová-Sikorska. Klubowicze rozmawiali też o możliwości zorganizowania wspólnej zabawy karaoke. Red. MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:31 Page 17

żeństw z dziećmi. Faktycznie, na spotkanie wyjątkowo licznie przybyli rodzice z dziećmi, w tym wiele nowych osób. To właśnie najmłodszym klubowiczom w tym dniu rozdano mikołajkowe prezenty. Ponadto podczas spotkania wręczono nagrody za konkurs rysunkowy dla dzieci i młodzieży na temat „Bolek i Lolek na Słowacji”, ogłoszony w zeszłym roku na łamach naszego miesięcznika. Tematem prac byli bohaterowie najsłynniejszej polskiej kreskówki, którzy niedawno obchodzili swoje 50-lecie. Do chwili obecnej przygody niesfornych chłopców obejrzało około miliarda ludzi w 80 krajach na całym świecie! Bolek i Lolek byli na Dzikim Zachodzie, a nawet odbyli podróż dookoła świata, a dzięki dzieciom polonijnym w ubiegłym roku odwiedzili także Słowację! Spotkanie świąteczno-noworoczne upłynęło w miłej i prawdziwie rodzinnej atmosferze. Było znakomitą okazją do wymiany życzeń noworocznych, większej integracji środowiska

polonijnego i poznania nowych osób. Wspólnie spędzony czas umiliły pyszne wypieki klubowiczek, a o zabawy dla dzieci postarała się Halinka Medvedová. Impreza noworoczna kolejny raz pokazała, że rośnie nam najmłodsza, jakże liczna generacja, a inwestycja w dzieci jest ważnym elementem pracy na rzecz Polonii. Niech zatem familijna atmosfera i radość chwil spotkania świąteczno-noworocznego pozostanie z nami przez wszystkie dni tego roku i niech on będzie dla Klubu Polskiego oraz jego członków najlepszym rokiem ze wszystkich już minionych.

Nagrody dla dzieci biorących udział w konkursie „Monitora Polonijnego“ zostały sfinansowane przez autorów piszących do naszego pisma, którzy zrzekają się na ten cel swojego honorarium, zaś upominki książkowe, również do paczek świątecznych, ufundowała Biblioteka Narodowa w Warszawie. Przedsięwzięcie odbyło się dzięki wsparciu finansowemu Referatu Konsularnego Ambasady RP w RS, Klubu Polskiego oraz gościnności Instytutu Polskiego w Bratysławie. Organizatorzy dziękują klubowiczom za przygotowanie własnych wypieków. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

ZDJĘCIA: TOMASZ OLSZEWSKI

P

od koniec ubiegłego roku na swoim koncie kolejny sukces odnotował Ta deusz Frąckowiak. Nasz rodak jest dobrze znany czytelnikom „Monitora Polo nijnego“ z tego, że chętnie wspiera Polonię i Polaków na Słowacji, nie tylko ze względu na pełnioną funkcję konsula honorowego RP w Liptowskim Mikulaszu, ale i z potrzeby serca (więcej na ten temat publikowaliśmy w wywiadzie miesiąca w numerze lipco-

STYCZEŃ - LUTY 2015

Transakcja roku wo – sierpniowym w 2010 roku pod tytułem: „Spła cam dług Polsce“). Firma Verex Holding, której Ta deusz Frąckowiak jest współwłaścicielem, dokonała właśnie transakcji roku - stała się inwestorem finansowym kąpieliska termalnego w Bešeňovej. Ve rex Holding znany jest z ró żnych działań biznesowych

i handlowych – posiada hurtownie, farmę drobiu, znaną z produkcji jaj, handluje materiałami instalacyjnymi, działa też na rynku nieruchomości. Jego roczne obroty wynoszą ok. 120 milionów euro, a jego oddziały zatrudniają ponad 600 osób. Tadeusz Frąckowiak za swoją działalność otrzymał

Nagrodę im. Eugeniusza Kwiatkowskiego, prestiżowe wyróżnienie w dziedzinie przedsiębiorczości. Verex już wcześniej inwestował w turystykę. Frąckowiak zapowiada, że Aquapark Thermal Park Bešeňová będzie prowadzić we współpracy z menadżerami z Tatra Mountain Resorts – znanego pod Tatrami giganta sektora turystycznego, właściciela między innymi Aquaparku RED Tatralandia. 17


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:31 Page 18

Wydawnictwo „Absynt” na tropach polskiego reportażu S

ława polskiej literatury reportażowej już dawno przekroczyła granice Polski. O Ryszardzie Kapuś cińskim i Melchioru Wańkowiczu wykłada się na uniwersytetach europejskich i pozaeuropejskich. Jednak to za sprawą najmłodszego pokolenia polskich reportażystów – z Mariuszem Szczygłem na czele – możemy obserwować w ostat-

nich latach renesans polskiej kultury w bliskich Polsce Czechach oraz na Słowacji. Czeski rynek wydawniczy był zawsze większy i bardziej dynamiczny od słowackiego, a gdy dodamy do tego uwarunkowania historyczno-językowe, nie będzie zaskoczeniem, iż wszelkie nowe prądy i mody literackie docierały do Bratysławy już od drugiej połowy XX wieku głównie z kierunku Pra gi. Wydawane w Republice Czeskiej książki Mariusza Szczygła cieszyły się powodzeniem również na Słowacji, a to, że były po czesku, nie stanowiło problemu. Rosnący głód polskiego reportażu nad Dunajem sprawił jednak, że w 2012 roku nakładem niewielkiego bratysławskiego wydawnictwa ukazało się pierwsze słowackie tłumaczenie bestselleru Mariusza Szczygła 18

„Gottland”. Wpływ na zainteresowanie reportażem miał sam autor książki, który podczas odwiedzin i wieczorów autorskich na Słowacji opowiadał o swoim zaangażowaniu w popularyzację tego gatunku, między innymi poprzez założenie w Polsce Instytutu Reportażu i Wydawnictwa „Dowody na Istnienie”. Słowacy nie znający języka polskiego mają mimo to ograniczoną możliwość dostępu do tego typu polskiej literatury. Przekłady – najczęściej tylko najgłośniejszych, wybranych tytułów – ukazują się z opóźnieniem i, jak już wspomniano, w 99% są to przekłady na język czeski z przeznaczeniem na czeski rynek książki. Na słowackim rynku pojawił się jednak projekt, który chce zaradzić tej sytuacji. Nowo powstałe Wydawnictwo „Absynt” to pomysł przyjaciół – Polaka i jednocześnie słowakofila Filipa Ostrowskiego oraz Słowaka polskiego pochodzenia Juraja Koudeli. Jak mówią obaj pasjonaci, cho-

dzi o przybliżenie słowackiemu czytelnikowi nie tylko polskiej, ale również światowej literatury reportażu z najwyższej półki. Działalność „Absyntu” nie jest nastawiona na zysk, zatem oprócz wykorzystania własnych środków założyciele liczą na wsparcie również ze strony różnego rodzaju funduszy, stypendiów i darowizn. Jakie książki będą się ukazywały w polskosłowackim „Absyncie”? Dobór autorów ma być podyktowany aktualnością tematu, dokładnością jego opracowania i odwagą autora w znajdowaniu odpowiedzi na niewygodne pytania. Ambicją wydawnictwa jest przybliżać tytuły autorów nagrodzonych za swoją twórczość lub za walkę w obronie praw człowieka. Co więcej, wysoki poziom dzieł ma znaleźć odbicie także w doskonałej formie edytorskiej. Wygląd okładki, rodzaj papieru i krój pisma nie będą bowiem przypadkowe – przy pracy nad wydaniem każdego tytułu podlegać

będą starannej analizie. Jak zdradzają założyciele „Absyntu”, już na początku 2015 roku wydany zostanie pierwszy tytuł znanego polskiego autora. Książka Pawła Smoleńskiego „Oczy zasypane piaskiem” (w słowackim przekładzie „Oči zasypané pieskom”) otwierać ma cykl zatytułowany „Przeklęci reporterzy” („Prekliati reportéri”). W zapowiedziach są przekłady książek znanych już polskim czytelnikom. Doceniona w Europie książka Wojciecha Tochmana „Jakbyś kamienie jadła” („Akoby si kameň jedla”) przybliża skutki ostatniej wojny domowej na Bałkanach, „Czasy seconhand” (Časy second hand”) białoruskiej

autorki Swietłany Aleksijewicz opisuje mający się nadal świetnie gatunek człowieka zwanego homo sovieticus. Swojego pierwszego przekładu na język słowacki doczeka się również Lidia Ostałowska i będzie to oczywiście jej najbardziej znany tytuł „Cygan to Cygan“ („Cigán je Cigán“). Najmłodszą generację polskich reportażystów reprezentować będzie prze kład wydanego już w języku angielskim zbioru tuMONITOR POLONIJNY


reckich reportaży Witolda Szabłowskiego „Zabójca z miasta moreli“ („Vrah z mesta marhúľ“). Dystrybucja książek niszowego wydawnictwa ma odbywać się z  pominięciem wielkich sieci, a główną rolę w popularyzacji jego działalności mają odgrywać Internet oraz zainteresowane współpracą media i instytucje kulturalne. Wkrótce ma ruszyć strona internetowa www.absynt.sk, która oprócz internetowego sklepu ma również propagować reportaż na Słowacji. Główna siedziba „Absyntu“ znajduje się daleko od gwaru wielkomiejskiego, w niewielkim miasteczku Krá sno nad Kysucou, położonym w malowniczym regionie Kysuce. Widać tu podobieństwo do polskiego wydawnictwa „Czarne”, które mimo lokalizacji swojej siedziby w Wołowcu w Beskidzie Niskim odniosło krajowy sukces i wywarło znaczny wpływ na polski rynek książki, skutecznie promując reportaż z  najwyższej światowej półki. Pozostaje zatem wierzyć, że losy „Absyntu“ na Słowacji potoczą się podobnie. Trzymamy kciuki za ten słowacko-polski projekt literacki! ARKADIUSZ KUGLER

STYCZEŃ - LUTY 2015

ZDJĘCIE: KATARZYNA TULEJKO

Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:31 Page 19

Słowacka Polonia

duszy nasi rodacy zakupili wszystko to, co maluszek potrzebuje: pieluchy, środki higieny, butelki, śpioszki, pościel, kocyk, a nawet łóżeczko. Zgłosiły się rodziny, które odstąpiły w dobrym stanie rzeczy po swoich dzieciach, m.in. zabawki czy ubranka. Pewne małżeństwo specjalnie kupiło wózek z komisu i osobiście zawiozło go do Gabčikova, gdzie mieszka Vivien ze swoją rodziną. „Nie spodziewałam się aż tak pozytywnej reakcji od tak dużej liczby osób. Byłam naprawdę zaskoczona” – powiedziała wzruszona Kasia Tulejko. „Pomoc cały czas napływa. Paczki docierają za moim pośrednictwem, ale dowozicie je również sami…” – pisała na Facebooku Kasia, która dzięki temu przedsięwzię-

otwiera swoje serce dla małej dziewczynki O kres Świąt Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas w roku. Otwiera serca ludzi, łączy, wyczula na potrzebę pomocy i dzielenia się z innymi. To czas, kiedy stajemy się bardziej empatyczni i wrażliwi na otaczający nas świat i inne osoby. W Polsce przed świętami wiele organizacji oraz osób publicznych przygotowuje prezenty dla dzieci z domów dziecka lub z biednych rodzin. Jak co roku w ramach akcji Szlachetna Paczka prezydent RP Bronisław Komorowski z małżonką, a także artyści, sportowcy i celebryci przygotowali podarunki dla rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej. Szczególne zrozumienie i empatię wykazali również nasi rodacy mieszkający na Słowacji, którzy niemal natychmiast odpowiedzieli na apel pomocy dla nowonarodzonej Vivien, która ważyła zaledwie 2700 gramów. Dziewczynka przyszła na świat jako czwarte dziecko w naprawdę biednej rodzinie. Potrzebne było dosłownie wszystko, gdyż niemowlę nie miało nawet pieluch ani śpioszków, a po urodzeniu opuściło szpital w ubrankach, które zostawiły tam wcześniej inne mamy. Krytyczna sytuacja materialna małej Vivien poruszyła Katarzynę Tulejko, która na początku gru dnia 2014 roku spontanicznie zamieściła na portalu społecznościowym apel o pomoc materialną dla niemowlęcia. Na jej prośbę od razu zareagowali Polacy – członkowie Klubu Polskiego mieszkający w Bratysławie i okolicach. Paczki y darami dotarły również z Martina. Z własnych fun-

ciu poznała nowych mieszkających na Słowacji Polaków. Dzięki zaangażowaniu Polonii na dwa tygodnie przed świętami Bożego Narodzenia maleństwo miało już naprawdę wszystko. Zainteresowanie pomocą i losami małej słowackiej dziewczynki spowodowało, iż został utworzony specjalny profil na Facebooku, gdzie zamieszczane są informacje oraz zdjęcia Vivien. Wiele osób wciąż dopytuje o dziewczynkę oraz jej rodzeństwo, chcąc wspomóc materialnie także pozostałe dzieci. Wśród nas jest tak wiele osób, chcących pomóc, że z pewnością nie była to jednorazowa akcja. Człowieczeństwo to wyzwanie. Pomagając innym, mamy świadomość, że robimy coś dobrego, z drugiej strony sami się cieszymy, widząc, że nasza pomoc jest potrzebna, a co za tym idzie, my sami jesteśmy potrzebni. Można iść przez życie, udając, że nie dostrzega się nieszczęścia i potrzeb innych ludzi. Czasem ich nawet nie widać. Wielkie serce to takie serce, które potrafi pomóc. Okazało się, że takich serc nie brakuje wśród słowackiej Polonii. W imieniu Kasi Tulejko i Vivien dziękujemy wszystkim, którzy otworzyli serca i, pomagając dziewczynce, zapewnili jej realną szansę na poprawę sytuacji, dobry start życiowy, a przy tym normalne, pierwsze w jej życiu święta Bożego Narodzenia. Trzymam kciuki za małą Vivien, życząc jej, by otrzymała równie dużo miłości i czułoMAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA ści. 19


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:31 Page 20

Tajemnica w obietnicy

M

iłość jest piękna, dodaje skrzydeł, pozwala bujać w obłokach i przenosić góry. Ale czy na pewno? Do czego może prowadzić miłość nastolatków, która jest nie tylko głupia i ślepa, ale i okrutna?

Film „Obietnica” w reżyserii Anny Kazejak idealnie wpisuje się w nurt modnych w ostatnich latach produkcji, takich jak „Bejbi blues”, „Galerianki”, „Wszystko, co kocham” czy „Sala samobójców”, poruszających problematykę współczesnej polskiej młodzieży. Każdy z tych filmów czymś mnie poruszył, jednak do każdego z nich miałam także zastrzeżenia. Gdy było dobrze, a nawet robiło się lepiej, to wtedy coś zaczynało zgrzytać. Tym bardziej jestem zaskoczona swoją reakcją na film „Obietnica”, powstały w wyniku polskoduńskiej kooperacji. Rza dka to dla mnie przyjemność zobaczyć polski film, który najzwyczajniej w świecie podobał mi się w całości i to pod każdym względem! Główną zaletą tego obrazu jest prawdziwość, wyziera-

20

jąca z każdego najmniejszego nawet detalu. Bohaterką filmu jest Lila, nastolatka jakich tysiące, ani ładna, ani brzydka, zakochana w Janku, koledze ze szkoły. Jej rodzice są rozwiedzeni i choć kochają Lilę, nie mają z nią kontaktu, nie potrafią do niej dotrzeć i chyba nawet nie próbują. Historia szara, zwyczajna, ale nie z punktu widzenia zagubionej w świecie swoich emocji nastolatki. Lila jest postacią niezwykle złożoną, z jednej strony bardzo wycofana, nieobecna, momentami apatyczna, z drugiej nosząca w sobie ogromne pokłady buntu i agresji. Zakochany w niej Janek składa na początku filmu przyrzeczenie – i to jest ta tytułowa obietnica – które jest tak samo enigmatyczne, jak główna bohaterka. Widz może się domyślać, co jest istotą owej obie-

tnicy, ale pozostaje ona tajemnicza i niejednoznaczna jak cały film. To, co najbardziej ujęło mnie w tym obrazie, to brak jednoznaczności, operowania szablonami klasyfikującymi bohaterów jako dobrych lub złych. Tu nikt nie jest postacią pozytywną lub negatywną, wszyscy są ludźmi, jakich znamy z naszego życia, z krwi i kości. Równie prawdziwie wypada konflikt pokoleń, a raczej konfrontacja dorosłych ze światem swoich dzieci – młodzież, szukająca poczucia bezpieczeństwa, atencji rodziców i jej poczucie braku zrozumienia w opozycji do rodziców, którzy kochają

i chcą pomóc swoim latoroślom, ale kompletnie nie mają pojęcia, jak się do tego zabrać, czego efektem jest ich bierność, aż do momentu, kiedy coś się wydarzy. „Obietnica” to do bólu prawdziwa historia zagubionych ludzi zarówno młodych, jak i starszych. To film bardzo spokojny, zredukowany, momentami statyczny, jednak dzięki twórcom (scenariusz, reżyseria, prowadzenie kamery itd.) oglądający go widz siedzi jak na szpilkach. Ten spokój i opanowanie wprowadzają go w stan napięcia i nerwowości, są jak cisza przed burzą. To kino bardzo emocjonalne, które pozostawia odbiorcy ogromną wolność interpretacji. Na wielkie brawa zasługują wszyscy aktorzy – to kolejna rzadkość w polskim kinie ostatnich lat! Eliza Rycembel i Mateusz Więcławek jako Lila i Janek zauroczyli mnie swoją grą, którą można przyrównać do striptizu emocjonalnego. W drugoplanowych rolach popis aktorstwa dali Andrzej Chyra, Dawid Ogro dnik, Jowita Budnik, Magdalena Popławska i Bartłomiej Topa. Film polecam zwłaszcza osobom lubiącym kino psychologiczne. Fanom strzelanin i pościgów odradzałabym ze względu na tempo. Tu nikt nikogo nie goni, ale… bomba i tak tyka! MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA

MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:31 Page 21

Astrolabium Do

Starej Bystrzycy (słow. Stará Bystrica) przyjechałam wieczorem. Był już zmierzch, kiedy rzuciłam bagaże i wybiegłam w poszukiwaniu otwartej jeszcze restauracji. Jakież było moje zdziwienie, gdy na głównym placu Michała Archanioła zobaczyłam wielki, nowoczesny zegar, który właśnie wygrywał kuranty. W okienku zegara pojawiły się figurki świętych, przesuwające się w rytm muzyki. W wieżyczce zegara dojrzałam aż dwa dzwony. Jeden z nich wybijał czas, drugi wygrywał melodię. Oczarowana przypatrywałam się poruszającym się postaciom siedmiu świętych: Cyryla i Metodego, Andrzeja Swierada, Bystrika, Gorazda, Benedykta oraz Wojciecha. Takie cudo w takim miejscu! Tego się nie spodziewałam. Nagle zapomniałam o głodzie i zaczęłam dokładnie przyglądać się pięknie oświetlonemu zegarowi, jego formie i kolorom. Zegar astronomiczny (Orloj) zaj muje centralne miejsce wielkiej dre wnianej rzeźby, której gontowe kształty przedstawiają postać Matki Boskiej Siedmiobolesnej, patronki Sło wacji. W jego zakamarkach dostrzegłam popiersia sześciu słowackich bohaterów narodowych: księcia Pri biny, Świętopełka, Antona Bernolaka, Ludovita Štúra, Miroslava Rastislava Štefánika i Andreja Hlinki. Moją uwagę zwrócił także marmur mieniący STYCZEŃ - LUTY 2015

już sama. W tym niepozornym miejscu zatrzymali się także turyści z Czech i Niemiec, a według miejscowej księgi gości miejsce to odwiedzili również Włosi, Amerykanie, a nawet Australijczycy. Trudno się dziwić, gdyż zegar ten jako jedyny na świecie pokazuje prawdziwy czas słoneczny i uważany jest za najdokładniejszy. Ponadto jest nie tylko pierwszym, ale i największym na Słowacji tego typu przyrządem do odmierzania czasu i jednocześnie największą drewnianą rzeźbą w kraju. Idea budowy współczesnego zegara powstała podczas rekonstrukcji głównego placu w mieście. Zapoczątkowała ona realizację oryginalnego pomysłu, by stworzyć niezwykły zegar astronomiczny, na wzór tych najsłynniejszych – w Pradze czy w Ołomuńcu. Jako ciekawostkę dodam, iż dokumentację techniczną projektu przygotował architekt i członek Klubu Polskiego – Ivan Jarina z Marianki. Wielu z nas zachwyca się pięknem zegara na praskiej starówce lub dokładnością szwajcarskich chronometrów, nie wiedząc, iż Słowacja ma równie wyjątkową maszynę do mierzenia czasu. Chociaż zegar liczy sobie zaledwie kilka lat (postawiono go w 2009 r), to warto na własne oczy zobaczyć ten światowy unikat. Niech zatem zegar astronomiczny w Starej Bystrzycy odmierza wszystkim pomyślny czas w 2015 roku, wybijając jedynie godziny szczęścia i radości. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

Słowackie perełki

się drobinkami złota. Ten efekt uzyskano dzięki draperii, wykonanej z ryolitu, zwłaszcza jej dolnej części, gdzie umieszczono okrągłe otwory, a w nich przejrzyste tabliczki ze złotego onyksu – jedynego marmuru wydobywanego na Słowacji, który zawiera w swej strukturze złote nitki. Zegar zachwycił mnie formą, ale jego sercem jest piękne astrolabium, czyli pomiarowy przyrząd astronomiczny do wyznaczania położenia ciał niebieskich nad horyzontem. Okrągła płyta astrolabium jest wielobarwna, a każda barwa odpowiada inej porze dnia: czarna oznacza noc, czerwona to świt, zaś niebieska dzień. Wskazówka porusza się po różnobarwnych polach na tarczy zegara w zależności od położenia słońca, wyznaczając nie tylko ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA godziny, dni, miesiące, pory dnia i nocy, ale także pozycję słońca w zodiaku oraz fazy księżyca. Warto też wspomnieć, iż wśród licznych linii astrolabu znajduje się południk, na którym leży Stara Bystrzyca, dzięki czemu można wyczytać położenie słońca na niebie względem tego właśnie punktu na Ziemi. Kolejnego dnia, podziwiając zegar astronomiczny w promieniach słońca, nie byłam

21


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:32 Page 22

słowacy w legii czechosłowackiej czyli o powstaniu 7. pułku tatrzańskiego

C

zwartego marca 1918 rorunku Penzy – zbliżały się WAŻKIE ku żołnierze 12. KompaWYDARZENIA do Uralu. Na stacji Kistendej nii 7. Pułku Korpusu Czecho- W DZIEJACH 28 marca – już daleko w głębi słowackiego w Rosji odjechaRosji – dowództwo 7. pułku SŁOWACJI li z miejsca formowania w kieobjął kapitan Radola Gajda, runku Kurska. O powstaniu tej jewówczas traktowany jako bohater, po dnostki pisaliśmy w poprzednim nuwojnie zaś, po objęciu przywództwa merze „Monitora”. Był to jedyny odczeskich faszystów stał się niesławną dział legii, złożony wyłącznie ze postacią czeskiej historii XX wieku. Słowaków. W zamierzeniu twórców Ot, ironia historii. legii słowacki miał być cały 7. pułk, Duże miasto Penza stało się wyzwaale do miejsc tworzenia się czechoniem dla Czechosłowaków. Miejscosłowackich oddziałów nie dotarło aż wy komitet bolszewicki, spełniając tylu Słowaków. W 12. kompanii było warunki porozumienia z Niemcami, 173 żołnierzy. zapowiedział, że przepuści oddziały Podróż pociągiem polegała główKorpusu jedynie pod warunkiem, że nie na staniu i czekaniu, ponieważ żołnierze oddadzą broń. Paradoks pobrakowało paliwa. Czasem w ciągu legał na tym, że miejscowym bolszednia pokonywano zaledwie 50-100 wikom przewodzili… czescy komisakilometrów. Niekiedy żołnierze murze. Zwołano naradę komendantów sieli robić wypady do pobliskich lapociągów (było ich ponad 200!). sów, by uzyskać drewno, stanowiące Wynegocjowano, że załoga każdego paliwo dla lokomotywy. Na więkpociągu ma prawo do obrony własnej szych stacjach szukali jedzenia, a czazostawić sobie 84 karabiny i 1 karasem po prostu kradli je, rozbijając lobin maszynowy. Resztę broni z ciężkalne magazyny i sklepy, terroryzując kim sercem zdecydowano się oddać. miejscową ludność (tak zresztą robili Postój w Penzie trwał tydzień. wszyscy – i czerwoni, i biali). Panował Korpus Czechosłowacki ruszył dalej; totalny chaos. Bolszewicy uciekali wjechał do Azji, na Syberię. Mijały dalprzed armią niemiecką, która weszła sze tygodnie. Dla Czechów i Słowana Ukrainę. Niejednokrotnie się zdaków trwająca miesiącami podróż byrzało, że dalej jechał ten pociąg, któreła zupełnie nowym doświadczeniem go komendant dał kolejarzom więkżyciowym. Z tęsknoty za domem maszą łapówkę albo głośniej krzyczał, lowali na wagonach hasła o tym, jak wymachując przed nosem zawiadowpiękna jest Praga i Tatry. Z opustoszacy pistoletem (co jednak nie było tak łych wiosek zabierali bezdomne psy, bardzo skuteczne, bowiem prawie a w jednym z pociągów objawił się wszyscy grozili kolejarzom bronią). nawet niedźwiedź, któremu w „tieDnia 10 marca pułk przeszedł swój płuszce” zbudowano klatkę. chrzest bojowy. Na stacji Bachmacz Rząd bolszewicki oczekiwał, że doszło do walk z wkraczającymi do Czechosłowacy w dużej części wstątego miasta oddziałami niemieckimi. pią do Armii Czerwonej. Poczuł się Dwa czechosłowackie pułki przez zawiedzony, gdy do tego nie doszło. trzy dni uniemożliwiały Niemcom Warto tu dodać, że do bolszeposuwanie się na wschód. Bitwa pod wickich oddziałów wstąpiło Bachmaczem – w istocie szereg starć wówczas wielu jeńców opóźniających – stała się legendą Kor - węgierskich i niemiecpusu i jednym z ważnych punktów kich. Czesi i Słowacy maideologii czechosłowakizmu na narzyli przede wszystkim stępne 20 lat. o powrocie do domu. Przez Połtawę i Biełgorod pociągi W pierwszej połowie z Czechosłowakami zmierzały w kieroku 1918 wciąż wierzy22

li, że ten powrót oznacza drogę na zachód, do Rosji centralnej, a stamtąd – po rozbiciu Austro-Węgier – do nowopowstałej Czechosłowacji. W maju 1918 roku stosunki czechosłowacko-bolszewickie się popsuły. Zaczęło dochodzić do konfliktów na stacjach; miejscowi Sowieci próbowali rewidować przejeżdżające pociągi; jeden z transportów starł się z jadącym w przeciwną stronę pociągiem zbolszewizowanych byłych jeńców węgierskich (17/18 maja w Czeljabińsku). Za Uralem Czechosłowacy nawiązali łączność z alianckimi misjami wojskowymi. Chociaż prezydent Masaryk już na początku 1918 roku porozumiał się z bolszewikami w sprawie neutralności Czechosłowaków w ich walce z Białymi, wojskowe dowództwo Korpusu pod wpływem alianckich misji poparło „wszechrosyjski” rząd admirała Kołczaka. Oddziały Korpusu Czechosłowackiego w zaistniałej sytuacji (rozpuszczenie do domu żołnierzy i likwidacja struktur starej armii carskiej oraz zaledwie początek formowania zarówno wojsk Białych jak i Czerwonych) opanowały dworce i stacje rozjazdowe na środkowej Syberii aż do jeziora Bajkał. Siódmy pułk 25 maja przy użyciu broni zajął stację i miasto Marinsk, przez które trzeba było przejechać w kierunku na Krasnojarsk, a później walczył o tunele (w sumie było ich 40) na południe od Bajkału. Historycznym paradoksem było to, że sporą część czerwonoarmistów, walczących z Czechosłowakami, tworzyli byli jeńcy niemieccy i węgierscy, którzy wstąpili do Armii Czerwonej. Wspierając rząd Kołczaka, Czecho słowacy wsparli jego oddziały przy zajmowaniu Uralu, a potem pomogli w zdobyciu Ufy i Kazania. Od marca 1919 roku aż do lutego 1920 roku 7. pułk stacjonował w Tomsku w Zachodniej Syberii i miał za zadanie pilnować ładu i porządku na kilkusetkilometrowym odcinku linii kolejowej. Od jesieni 1919 roku sytuacja admirała Kołczaka zaczęła się pogarszać. W listopadzie musiał on opuścić swoją dotychczasoMONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:32 Page 23

wą stolicę – Omsk. Francuzi poprosili Czechosłowaków, aby ci wzięli pod ochronę przywódcę Białych i dołączyli do jednego ze swoich pociągów rezerwę złota Banku Rosji. Pogarszały się też nastroje w Korpusie. Żołnierze tęsknili za domem i pod wpływem bolszewickiej propagandy zdarzało się, że odmawiali wykonania rozkazów. Od grudnia 1919 roku Korpus Czechosłowacki przemieszczał się w kierunku Pacyfiku i Mandżurii, opanowanej przez Japończyków. Wzmagał się opór organizowany zarówno przez bolszewików, jak i eserowców. Przed Irkuckiem bolszewicy zagrodzili Korpusowi drogę: zażądali wydania admirała Kołczaka. Ta sprawa rzuca cień na historię legii czechosłowackiej, bowiem za możliwość przejazdu wydała ona Kołczaka bolszewikom, którzy rozstrzelali go 7 lutego 1920 roku. Dnia 24 kwietnia 1920 roku 7. pułk dojechał do Władywostoku. Tam trwała już ewakuacja, organizowana przez Amerykanów i Brytyjczyków. Na 42 statkach do Europy odpłynęło ponad 70 tysięcy Czechosłowaków. Ich droga wiodła głównie przez Singapur, Indie i Kanał Sueski do Triestu. Droga 7. pułku była jednak nietypowa. Jego żołnierze czekali miesiąc na załadunek, by w końcu odpłynąć na pokładzie angielskiego statku „Ixion” i dopłynąć do… Vancouver w Kanadzie. Stamtąd pięcioma pociągami przewieziono ich do Quebecu we wschodniej Kanadzie. Dla Słowaków, żyjących już od kilku lat w Rosji, prawdziwym szokiem kulturowym był fakt, że Kanadyjczycy rozładowali ich statek w dwie godziny! Na pokładzie dwóch statków żołnierze 7. pułku wypłynęli 27 i 28 czerwca 1920 roku z Kanady do Cuxhaven (Hamburga). Stamtąd pociągami przez Niemcy przewieziono ich do Pilzna, gdzie formalnie powitał ich w ojczyźnie minister obrony narodowej. W kilka dni później, 31 lipca, pułk przyjechał do Nitry, którą wyznaczono na jego garnizon. Po przyjeździe specjalnym rozkazem wszyscy żołnierze dostali 3-miesięczny urlop repatriacyjny. Mogli pojechać do domów. Ich podróż dookoła świata się skończyła. Nie była to jednak podróż w 80 dni, jak u Verne’a – dla większości trwała ANDRZEJ KRAWCZYK ponad 5 lat. STYCZEŃ - LUTY 2015

Natalia Przybysz elektryzuje

J

eżeli jutra nie ma, ja nie Ta płyta to jest „muzyka droprzestaję śpiewać/To moja gi”. Większość piosenek nadaje sutra serca. wyciszam się/ się na podróż, ociera się trochę W wodzie umarłam dawno, o country. Klimat Neila Younteraz opadam na dno/ Poga – powiedziała. – W tym prozwalam sobie zniknąć, po jekcie są podróże do źródła moprostu brzmię – ten chwytliich fascynacji i choć nie wiem, wy refren Sutry serca grupy się wszystko potoczy, mam Czulym jak Sistars dekadę temu nuciła wrażenie, że w tym miejscu na uchem jakiś czas pozostanę. Miło jest prawie cała Polska. Zaproponowana przez tworzące Sistars sio- czuć pod stopami grunt, a konsekwenstry Natalię i Paulinę Przybysz wy- cja muzyczna to zapewnia - dodała. smakowana mieszanka popu, r&b i hip-hopu bardzo spodobała się słuchaczom i krytykom. Ukoronowaniem ogromnej popularności Sutry serca było wyróżnienie jej Fryderykiem w kategorii Produkcja muzyczna roku (2004). Dwa lata później siostry Przybysz zawiesiły działalność grupy i postanowiły skupić się na karierach solowych. Paulina, występująCałość brzmi bardzo spójnie i intryca także pod pseudonimem Pinna- gująco. Przybysz w wybranej przez siewela, współuczestniczyła w pro- bie stylistyce jest konsekwentna i aujektach różnych polskich wyko- tentyczna. Na szczególną uwagę zasłunawców i wydała dwa autorskie al- gują na nowo zaaranżowane piosenki bumy, Soulahili (2008) i Renesoul z repertuaru Miry Kubasińskiej Do ko(2011). Na artystyczny dorobek go idziesz? oraz Czesława Niemena drugiej z sióstr, Natalii, składają się Kwiaty ojczyste. Przybysz zdradziła, że cztery płyty – Maupka comes ho- zwłaszcza ten drugi utwór ma dla niej me (2008), Gram duszy (2010) szczególne znaczenie. To jest piosenka oraz nagrana w hołdzie Janis Jo- Czesława Niemena z tekstem pisarza plin Kozmic Blues: Tribute to socrealistycznego Tadeusza Kubiaka. Janis Joplin (2013) i najnowsza, Natalia Niemen zaprosiła mnie do wydana w końcówce ubiegłego udziału w koncercie „Niemen mniej roku, Prąd. Właśnie przy tej ostat- znany” i miałam wybrać jakikolwiek niej chcę zatrzymać się na dłużej. utwór do wykonania wraz z nią. Stylistycznie kompozycje, składa- Został ze mną ten utwór, „wbił się” w jące się na Prąd, mocno nawiązują moją duszę, więc zdecydowałam się do muzyki lat 60. i 70. ubiegłego zabrać go w podróż z tą płytą – wyjastulecia. Natalia Przybysz wciąż po- śniała we wspomnianym już wywiazostaje pod dużym wpływem Janis dzie dla GW. Joplin. To jednak absolutnie nie zaSzanse na to, że Prąd powtórzy korzut, bo nie mamy do czynienia mercyjny sukces nagrań Sistars są zniz prostym naśladownictwem, ale kome. Żadna z piosenek nie spełnia z twórczym ukłonem w stronę po- kryteriów kwalifikujących do bycia radziwianej inspiracji. Natalia Przy - diowym przebojem. Za trudne, za emobysz kłania się z wdziękiem, ale nie cjonalne, zbyt dobrze napisane. Uzupada na kolana. W opublikowanym pełnione odważnymi, bezpośrednimi niedawno wywiadzie dla Gazety tekstami. Ani lekkie, ani łatwe. Czy Wyborczej zdradziła, że inspirują- przyjemne? Owszem, ale to przyjemcych ją podczas powstawania ność dla koneserów. KATARZYNA PIENIĄDZ Prądu wykonawców było więcej. 23


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:32 Page 24

Polska

N O W E ❶

medialna P

amiętam czasy przedziwnej koalicji Prawa i Sprawiedliwości z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin. Trudno określić współpracę tych ugrupowań jako płynną i zgodną; do stabilizacji na polskiej scenie politycznej było wówczas daleko. Niezliczone konferencje, briefingi poświęcone błahostkom, afery oraz częste grożenie zerwaniem koalicji (do którego na jakiś czas doszło), roszady personalne… To wszystko sprawiało, że dziennikarze żyli w ciągłej gotowości do raportowania newsów i nadawania pilnych depesz. Tematów na czołówki serwisów informacyjnych nie brakowało. Telewizja TVN 24 przeżywała wówczas czasy swojej największej świetności. Na żywo emitowano nawet najmniej istotne wystąpienia koalicyjnych polityków lub chociaż komentarze ekspertów do aktualnej sytuacji w kraju. Każda z wiadomości, przesuwająca się na specjalnym pasku u dołu ekranu (tzw. ticker), była oznaczona jako pilna albo z ostatniej chwili.

S Z A T Y

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że teraz, kiedy polska polityka jest znacznie spokojniejsza i bardziej przewidywalna, media tęsknią za wspomnianymi czasami chaosu. Z utęsknieniem wypatrują wiadomości i sytuacji, które można rozdmuchać do rangi ogólnonarodowego problemu. Tuż przed Bożym Narodzeniem 2014 okazało się, że nie ma w Polsce ważniejszego tematu niż sesja zdjęciowa premier Ewy Kopacz, która ukazała się w magazynie Viva! Sesja towarzyszyła krótkiemu wywiadowi. Premier opowiadała w nim

P R E M I E R o wartościach wpojonych jej przez rodziców, relacjach z własną córką oraz o tym, jak odnajduje się w roli babci. Nic wyjątkowo odkrywczego ani kontrowersyjnego. Stary jak świat sposób na ocieplenie wizerunku, na pokazanie ludzkiego oblicza polityka kojarzonego tylko z jego oficjalną rolą i często dla wielu niezrozumiałymi sprawami. Jestem taki/taka, jak wy – to zwykle przesłanie takiego profesjonalnie przygotowanego wywiadu, które ma w przyszłości pomóc gromadzić polityczny kapitał. Jednak nie treść wywiadu zwróciła uwagę mediów, a towarzyszące mu zdjęcia bardzo eleganckiej, niezwykle korzystnie prezentującej się premier Kopacz. Zdjęcia oczywiście wygładzone i wyretuszowane w programie graficznym, ale w żadnym stopniu nie uwłaczające godności urzędu premiera. Takich sesji, z podobnymi zdjęciami, było już w Polsce wiele, nie tylko w dwutygodniku Viva! Fotografowano urzędujących i byłych prezydentów z małżonkami, premierów, politycznych liderów z lewicy i prawicy. Fotografowano i retuszowano. W zapierają-

Filmowe medytacje

Ż

yjąc w czasach permanentnego szpagatu pomiędzy pracą, domem, życiem rodzinnym, karierą, stresującymi rozmowami z szefem i gotowaniem obiadu, coraz rzadziej znajdujemy czas na chwilę refleksji. Nie dostrzegamy istotnych szczegółów, uznając je za drobiazgi, i pędzimy dalej, na oślep, bo coś nas goni. „Kinopassana.Sztuka oglądania filmów” (Insty tut Wydawniczy Latarnik, 2014) to książka, która w sposób niezwykle przystępny, ciekawy i dowci pny opowiada o zbawiennym wpływie, jakie na na24

sze życie ma oglądanie filmów, jak mogą one zmienić nasze postrzeganie rzeczywistości. Jej autor, znany wydawca, krytyk filmowy i teatralny, To masz Raczek wprowadza nas nie tyle w świat kinematografii, co medytacji filmowej. Autor od lat praktykuje Vipassanę, buddyjską technikę medyta-

cyjną, która zakłada, że w ciszy i pełnym skupieniu, w oderwaniu od bodźców uczymy się wrażliwiej spoglądać na świat, ludzi i samych siebie. Jak zauważa Raczek, siedzenie w ciemnej sali kinowej i wejście w filmową historię spełnia większość warunków Vipassany. Utożsamienie się z bohaterem,

jego problemami lub przygodami może stanowić nie tylko chwilową rozrywkę, ale przyczynek do głębokich rozmyślań, wzruszeń, oczyszczenia. To, co mnie najbardziej ujęło w tej książce, to prostota przekazu, prostota myślenia, brak zadęcia i przeintelektualizowaneMONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:32 Page 25

SUKCESY made in Poland

K O P A C Z

Z

akończony dopiero co rok 2014 był dla Polski udany. Dumne Polak potrafi! przemykało mi przez głowę, gdy w mediach pojawiały się doniesienia o osiągnięciach polskich naukowców, lekarzy, polityków, sportowców. Wymieniać można długo, a lista i tak nie będzie kompletna. Cykl wydawniczy, inne pomysły, a czasem po prostu brak miejsca sprawiły, że nie o wszystkich ubiegłorocznych dokonaniach Polaków mogłam napisać. Zamknięcie starego roku i początek nowego, będące zwykle pretekstem do sporządzania rankingów i podsumowań, kuszą jednak i mnie, aby choć część polskich sukcesów Anno Domini 2014 przypomnieć.

politycznych. To cieszy, zwłaszcza że Tusk zostaje przewodniczącym Rady Europejskiej ćwierć wieku po przemianach ustrojowych w Polsce i ledwie dziesięć lat po przystąpieniu naszego kraju do Unii Europejskiej.

POLAK POTRAFI

cych dech w piersiach sceneriach i strojach kosztujących zawrotne pieniądze. Strojach, dodajmy, pieczołowicie wybieranych przez stylistów i wypożyczanych na potrzeby sesji. Zdjęciom zwykle towarzyszyła umieszczona drobną czcionką, gdzieś w mało widocznym miejscu, krótka informacja o tym, skąd wykorzystane w sesji ubrania pochodzą, gdzie można je kupić i ile kosztują. Taka informacja pojawiła się również przy materiale o premier Kopacz. I rozpętała burzliwą dyskusję. Premier została posądzona o bycie słupem ogłoszeniowym, reklamowanie nieprzyzwoicie drogich marek, na które nie stać przeciętnych Polaków, i o postawę nielicującą z urzędem, który sprawuje. KATARZYNA PIENIĄDZ Ciąg dalszy w kolejnym numerze „Monitora“

go mądrzenia się. Raczek pisze: „W kinie nie ma widzów lepszych i gorszych, nie ma mądrzejszych i głupszych. Nie ma też znaczenia, ile kto widział wcześniej filmów, jaką ma erudycję czy wyobraźnię”. Autor nie uczy nas, jak oglądać filmy, jego książka to raczej taki spacer, na który nas zabrał, aby opowiedzieć nam o swoich doświadcze niach, a co my, czytelnicy z tą wiedzą zrobimy, zależy tylko i wyłącznie od nas. Brawo za brak mentorskiego tonu! Czyta się to świetnie i przez cały czas ma się wrażenie, że STYCZEŃ - LUTY 2015

DONALD TUSK SZEFEM RADY EUROPEJSKIEJ Premier Donald Tusk został wybrany na nowego szefa Rady Europejskiej. To oczywiście przede wszystkim jego osobisty sukces i duży krok w karierze. Dla Polski ta nominacja jest wyrazem uznania i sygnałem, że politycy z naszego kraju liczą się w międzynarodowych stosunkach

autor rozmawia właśnie z nami. Kinopassana jest ponadto bardzo dowcipna, przytacza wiele anegdot i historii z życia autora, wśród nich aferę wokół filmu „Kac Wawa” czy rozmowę z Zygmuntem Kałużyńskim na temat filmu „Okręt“. A co mówi sam Tomasz Raczek? Prze de wszystkim zachęca do dzielenia się emocjami, które wywołują w nas filmy. „Opowiadajcie więc bliskim o filmach, które widzieliście. To jeden z najelegantszych i najdyskretniejszych sposobów mó wienia o sobie, bez po sądzenia o egocentryzm.

Szef Rady Europejskiej, poza wypełnianiem funkcji reprezentacyjnych, odpowiada za przygotowywanie i prowadzenie spotkań na szczycie europejskich przywódców; w trakcie ich negocjacji stara się uwzględnić i pogodzić interesy wszystkich państw członkowskich. Do tego niezbędne będą doskonała organizacja, talent dyplomatyczny i znajomość języków obcych, szczególnie angielskiego. Tę ostatnią Tusk, już po ogłoszeniu nominacji, obiecał doprowadzić do perfekcji.

Nie bójcie się przyznawać do tego, co wywołało w was skrajne emocje – doprowadzając do łez lub

strachu spędzającego sen z powiek. Zapewne to, co przy okazji opowiecie o sobie, nie będzie się zresztą ograniczało do samego filmu. Postąpicie jak ja przed chwilą: przypomnicie sobie, gdzie oglądaliście opowiadany film, kiedy to było, a może nawet – z kim poszliście do kina i co się potem wydarzyło. Kolekcjonujcie te opowieści także dla siebie, bo one mogą się stać rodzinnymi bądź intymnymi albumami i działać na wyobraźnię skuteczniej niż zdjęcia”. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA 25


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:32 Page 26

ZWYCIĘSKI MECZ Z NIEMCAMI I INNE OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE W meczu eliminacyjnym do Euro 2016 polscy piłkarze pokonali drużynę niemiecką 2:0. To pierwsze w historii zwycięstwo Polaków nad Niemcami. Sensacyjne, bo bilans meczów rozegranych w przeszłości między obiema reprezentacjami nie pozostawiał złudzeń, kto był fawo-

rytem: sześć remisów i aż dwanaście poniesionych porażek. Wydawało się, że wygrana z naszymi zachodnimi sąsiadami pozostanie w sferze marzeń, zwłaszcza że w piłce nożnej są oni aktualnie mistrzami świata. Z kronikarskiego obo-

wiązku przypomnę, że pierwszą bramkę dla naszej drużyny zdobył Arkadiusz Milik, drugą zaś Sebastian Mila. Niezapomnianych sportowych wrażeń dostarczyli kibicom również polscy siatkarze, którzy sięgnęli po tytuł mistrzów świata, zwyciężając w dwunastu z trzynastu rozegranych meczów. Dodatkowo za najlepszego zawodnika całego turnieju uznano Mariusza Wlazłego. Nie wypada pominąć także olimpijczyków, któ rzy na igrzyskach w Soczi zaprezentowali się doskonale, zdobywając aż sześć medali, w tym cztery z najcenniejszego kruszcu. Dwa złote krążki zdobył Kamil Stoch, po jednym Justyna Kowalczyk (biegi narciarskie) i – nieoczekiwanie – Zbigniew Bródka (łyżwiarstwo szybkie).

PRZEDŚWIĄTECZNY CUD Tylko niepoprawni optymiści mogli oczekiwać szczęśliwego zakończenia tej historii. Dwuletni Adaś, prawdopodobnie lunatykując, wyszedł z domu w środku nocy. Ubrany jedynie w koszulkę i skarpetki, spędził blisko pięć godzin na sięgającym minus 10° C mrozie. Kiedy po gorączkowych poszukiwaniach został odnaleziony przez jednego z policjantów, znajdował się w stanie skrajnej hipotermii.

PIES-PAJĄK PODBIJA ŚWIAT Najchętniej oglądanym w serwisie YouTube w ubiegłym roku filmem był Mutant Giant Spider Dog Polaka Syl westra Wardęgi. Ponad 100 milionów osób na całym świecie obejrzało, jak pies w przebraniu pająka sieje postrach na ulicach Warszawy. Szczerze mówiąc, zupełnie nie ro26

MIĘDZYNARODOWY SUKCES IDY Film Pawła Pawlikowskiego oczarował tak widzów, jak i krytyków, co zdarza się niesłychanie rzadko. Takiego gorącego przyjęcia już od dawna nie miała żadna z polskich produkcji. Do tej pory Ida została uhonorowana wieloma liczącymi branżowymi nagrodami, m.in. Europejską Nagrodą Filmową w kategorii Najlepszy film europejski 2014. Zdaniem ekspertów, ma ogromne szanse na zdobycie Oscara.

Temperatura jego ciała była niewiarygodnie niska – zaledwie 12,7° C. Na szczęście w ratowanie chłopca od początku zaangażowało się Małopolskie Centrum Leczenia Hipotermii Głębokiej. To zespół lekarzy pracujących w krakowskich szpitalach, którzy są przeszkoleni w leczeniu osób skrajnie wychłodzonych (np. zasypanych przez lawiny). Dzięki ich wiedzy, doświadczeniu i doskonałej organizacji udało się uratować malca, którego rokowania były beznadziejne.

zumiem fenomenu tego filmu; ani mnie nie przestraszył, ani nie rozbawił. Jednak jestem w zdecydowanej mniejszości. Wardęga dzięki pomysłowi z psimi przebierankami zdobył ogromną popularność i całkiem spore pieniądze. O twórcy filmu i jego psie wspominały międzynarodowe serwisy informacyjne, z CNN i BBC na czele. KATARZYNA PIENIĄDZ MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:32 Page 27

M

oda na różne plebiscyty nie mija... Wręcz przeciwnie, tego rodzaju głosowań przybywa. Mamy już coroczne plebiscyty na najlepszego sportowca, kobietę, polityka, grę komputerową, nauczyciela, fryzjera, ratownika, burmistrza, a nawet wikarego oraz proboszcza i wiele, wiele innych. Dlaczego więc nie miałoby być plebiscytu na słowo roku? Taki właśnie plebiscyt odbywa się w Polsce już od kilku lat pod auspicjami Instytutu Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego we współpracy z Narodowym Centrum Kultury. I choć jest on rodzajem zabawy, to jednak podłoże ma solidne! Otóż prowadzącym plebiscyt językoznawcom chodzi o wybór pojęcia (wydarzenia, przedmiotu czy myśli), które użytkownicy języka są skłonni traktować jako najważniejsze. W tym celu śledzą oni media i wybierają kolejno słowa dnia, tygodnia, miesiąca. Kryterium wyboru jest zwiększona częstotliwość występowania słowa w danym okresie w porównaniu z okresem porównawczym, mierzonym w miesiącach lub latach. Pozwala ono uchwycić słowa (nazwiska, nazwy miejsc, firm, orga nizacji, a także rzeczowniki pospolite, czasowniki i przymiotniki), które mówią o tym, kto był bohaterem dnia, czym zajmowali się politycy i urzę dnicy, na kim i na czym koncentrowało się zainteresowanie dziennikarzy i czytelników. Słowo roku jest wybieSTYCZEŃ - LUTY 2015

Słowo roku 2014 rane przez dwa gremia. Pierwsze to kapituła plebiscytu, złożona z najwybitniejszych polskich językoznawców, zaś drugie to internauci. Ci pierwsi na podstawie wcześniej wyłonionych słów miesiąca, którymi były: awizo, pączek, aneksja, separatysta, powódź, taśma, upał, wirus, konwój, dżihadysta, szpieg, liczyć, kilometrówka i choinka, wybrali słowo roku 2014, którym została… KILOMETRÓWKA! Być może niektórzy z Państwa spytają, co to takiego, bowiem wyraz ten nie został odnotowany do tej pory w żadnym słowniku. Jest swoistym nuworyszem na językowych salonach, ale nie jest też słowem nowym, gdyż w terminologii administracyjnej oznacza „koszty używania samochodu prywatnego do celów służbowych na podstawie faktycznie przejechanych kilometrów”. A dlaczego właśnie ten wyraz zyskał tytuł słowa roku? W uzasadnieniu decyzji kapituły prof. Walery Pisarek wspomniał, iż ten właśnie wyraz stał się symbolem, jak ujawnienie drobnego oszustwa polityków zatrzęsło systemem władzy w Polsce. „Niechże kilometrówka jako słowo roku stanie się groźnym memento dla tych, którzy pozwalają sobie na drobne przekręty, i dla tych, którzy je tolerują” – powiedział znany językoznawca. Drugie miejsce w tegorocznym głosowaniu kapituły zajęły ex ae-

quo: procedury, selfie, separatysta, taśmy i zielone ludziki.  Inaczej w swoim głosowaniu, które trwało do końca stycznia, zdecydowali internauci. Ci słowem roku 2014 wybrali separatystę, który to wyraz pojawia się ostatnio codziennie w tragicznym kontekście ukraińskiej wojny. Wybrana przez językoznawców kilometrówka znalazła się na drugim miejscu wraz z aneksją. Co ciekawe internauci poszerzyli ofertę słów nominowanych do słowa roku – znalazły się w niej następujące wyrazy i wyrażenia: wybory  (sfałszowane), selfie, oznaczyć, tagi i otagowany post, masakra, beka, Pendolino, łoł, szczujnia, bynajmniej,  zielone ludziki, uprzejmi ludzie, święty, zapitka, twitteromania, target, studniówka, system wyborczy, smartfon, przewodniczący, projekt, odejście, bezglutenowy, narracja, lajki i lajkować, kredyt,  kompromitacja, kobieta z brodą, klimat, klawo, instagram, gender, exit poll,  embargo, epicki,  dron, dodać, być eko, bieda, afera (taśmowa), Ukraina, Soczi, Krym.

Uff... Wszystkie one o czymś mówią, są pewnego rodzaju logo wydarzeń lub spraw, o których było głośno, choć niekoniecznie wszystkie są zrozumiałe przez odbiorcę nieśledzącego dokładnie polskich mediów, np. mieszkającego za granicą. I takim wyrazem jest chyba szczujnia. Określenia tego użył niepokorny poseł PO Stefan Niesiołowski pod adresem – jak sam powiedział na łamach „Gazety Wyborczej” – „prawicowych (głównie) portali internetowych żywiących się ludzką nienawiścią i głupotą”. Tłumaczył też, skąd się wziął użyty przez niego neologizm. Otóż nawiązuje on do szczwalni, budynku cyrkowego z czasów Sta nisława Augusta, w którym szczuto zwierzęta, konkretnie niedźwiedzie. Wyjaśnienie logiczne, zrozumiałe i przekonujące. Ale czy jest to wyraz, który warto zapamiętywać? Chyba nie, bowiem tylko przez chwilę był on hitem medialnym i nie zasługuje na miano swoistego evergreenu. Najważniejsze jednak, by nie był potrzebny! A czy potrzebny jest plebiscyt na słowo roku? Czemu nie! Jeśli coś dobrze służy upowszechnieniu kultury języka ojczystego, to niech trwa. Zresztą każdy plebiscyt to rodzaj zabawy. A zatem bawmy się, tym bardziej że właśnie trwa karnawał! MARIA MAGDALENA NOWAKOWSKA 27


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:32 Page 28

Nowy sezon? T

aaak. Nowy rok rozpoczęty, nowy sportowy sezon przed nami. Zapowiedzi zawodników, obietnice trenerów czy działaczy i marzenia kibiców rozkręcają się. A jeszcze mamy przed oczyma ubiegłoroczne sukcesy: dwa złote medale na igrzyskach olimpijskich w Soczi, które zdobył Kamil Stoch, złoto panczenisty Zbigniewa Bródki i Justyny Kowalczyk, startującej pomimo złamanej kości stopy… Dalej zdobycie Kryształowej Kuli przez Stocha. Potem 12 medali naszej reprezentacji na lekkoatletycznych mistrzostwach Europy! Nasi kolarze też się popisali i zdobyli mistrzostwo świata. Wspaniałym sukcesem było finałowe zwycięstwo nad Brazylią i mistrzostwo świata w siatkówce, wywalczone na własnym boisku przez naszą męską reprezentację, będący powtórką po 40 latach! I jeszcze absolutna radość: piłkarska reprezentacja Polski 11 października 2014 roku po raz pierwszy w historii pokonała reprezentację Niemiec – 2:0! Po tak udanym minionym roku, kiedy sukces gonił sukces, apetyty nam urosły. Nie sposób nie liczyć na sukcesy np. naszej narodowej piłkarskiej jedenastki. Z pewnością przez cały bieżący rok nadzieje będą rozpalać przede wszystkim eliminacje do XV Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej, które w 2016 roku odbędą się we Francji. Zwycięstwo nad reprezentacją Niemiec będzie przypominane we wszystkich możliwych kombinacjach. „Mistrzowie świata rzuceni na kolana!” – tak krzyczały nagłówki polskich gazet po triumfie w War szawie. Trener Adam Nawałka został okrzyknięty ojcem historycznego sukcesu. Do dziś nie chce się wierzyć! To zwycięstwo będzie przypominane przy każdym meczu eliminacyjnym. Liczymy na powtórkę! Drugi mecz z Niemcami już (!) 4 września. Trwa sezon 2014/2015 Pucharu Świata w biegach narciarskich. Do jego zakończenia 15 marca w norweskim Oslo podczas maratonu narciarskiego emocji dostarczać nam będzie

28

Justyna Kowalczyk. Wprawdzie nasza Królowa Zimy zajmuje teraz 8. miejsce, a niestety coraz częściej króluje jednak w kolorowych magazynach, nie na trasach biegowych, to liczymy na nią. Druga nasza biegaczka, Sylwia Jaśkowiec, jest na 58. miejscu, kolejna, Ewelina Marcisz, zajmuje 83. miejsce. Podobnie jak biegi, w pierwszym kwartale roku towarzyszyć nam będą również emocje związane ze skokami narciarskimi. Najlepszy nasz Piotr Żyła jest obecnie na 21. miejscu, Kamil Stoch na 23. Reszta daleko, bardzo daleko. Miejmy nadzieję, że do finału XXXVI sezonu Pucharu Świata – konkursu, który odbędzie się 22 marca 2015 roku w słoweńskiej Planicy układ w klasyfikacji zmieni się dla nas na lepszy. W roku bieżącym wielkie imprezy sportowe nam nie grożą, no, może poza lekkoatletycznymi mistrzostwami świata w Pekinie. Cieszyć będą jednak sukcesy biało-czerwonych w dowolnej dyscyplinie i na każdej sportowej arenie. Szansa pojawi się również w czerwcu na pierwszych europejskich igrzyskach olimpijskich, które rozegrane mają zostać w Baku. To nowość w europejskich zawodach, ale sukcesy naszych byłyby dobrym rozpoczęciem nowej sportowej tradycji. Nie sam sport wiąże się jednak ze sportem. Czasy się zmieniają, zawodnicy nie tylko trenują i startują. Od lat już ci wyróżniający się, co nie jest jednoznaczne z najlepszymi, stają się celebrytami, czyli są po prostu znani (sławni?). Zarabiają, bywają, komentują. Różnie z tym bywa. Nasza Królowa Zimy zalewa nas opowieściami o swoich prywatnych przejściach, zakrętach życiowych i załamaniach. Czy informacje o romansie, po-

ronieniu, leczeniu depresji itd. to jeszcze temat do rubryk sportowych? Signum temporis… Wszystko się zmienia. Żyjemy i kibicujemy po prostu w innych czasach. Systematycznie zdarza się zaistnieć w mediach, zwłaszcza tych niesportowych, jednemu z naszych najważniejszych skoczków narciarskich. Komentato rzy zastanawiają się, na czym polega popularność Piotra Żyły, co sprawia, że bywalców portali społecznościowych i nie tylko ciekawi to, co on powie, bo zwykle słychać tylko jego infantylny rechocik i głupawe dowcipy. Nasz całkiem zdolny skoczek cofa nas do czasów, gdy sportowca kojarzono raczej z kimś prymitywnym. Prawdopodobnie skoczek wyczuł swoje kilka minut i stara się po prostu na tym prymitywizmie zarobić… Czy to jeszcze wiadomości sportowe? Przed takimi „sportowymi” newsami nie da się jednak uciec. Bądźmy gotowi i na sportowy świat celebrytów. Co będzie dominować w medialnych doniesieniach? Miejmy jednak nadzieję, że nie będzie to życie prywatne naszych reprezentantów, lecz ich sportowe sukcesy ku radości kibica i chwale Rzeczypospolitej. Przed nami emocje zimowe, potem nie zabraknie ich też wiosną i latem. Czas biegnie szybko. Niebawem będzie już prawie pewne, czy w 2016 zagramy na europejskich mistrzostwach piłkarskich we Francji. Szanownym Czytelnikom życzę wielu ANDRZEJ KALINOWSKI emocji! Zgodnie z życzeniem autora jego honorarium zostanie przekazane na nagrody dla dzieci, biorących udział w konkursach „Monitora”.

Uwaga! Czytelnicy! Informujemy, że kto chce wesprzeć naszą działalność wydawniczą, może dokonać wpłat w Tatra banku (nr konta: 2666040059, nr banku 1100). Nowych odbiorców „Monitora Polonijnego” prosimy o podanie redakcji swojego adresu, pod który ma być im przesyłany. Kontakt z redakcją: monitorpolonijny@gmail.com MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:32 Page 29

Tradycyjny śledzik w Mariance Klub Polski Bratysława zaprasza wszystkich chętnych na tradycyjnego śledzika. Spotkanie odbędzie się w ostatni dzień karnawału, 17 lutego o godz.18.00 w sali Domu Pielgrzyma w Mariance. Jak większość naszych imprez i ta ma charakter składkowy, więc tylko od nas zależy co znajdzie się na stole! Osoby, chcące przenocować w Domu Pielgrzyma, informujemy, że istnieje taka możliwość za symboliczną opłatą, a w związku z tym nasze zaproszenie kierujemy też do naszych członków i przyjaciół spoza Bratysławy! Wszelkie informacje pod adresem e-mail: kasiaklub.ba@gmail.com

Serdecznie zapraszamy na uroczystość wprowadzenia w urząd rektora

o. Tymoteusza M. Góreckiego ze Zgromadzenia Braci Pocieszycieli, która odbędzie się w kościele Najświętszego Serca Jezusowego w Zlatych Morawcach 8.02.2015 o godz. 10.00. Podczas Eucharystii o. Tymoteusz złoży wyznanie wiary i wierności w prowadzeniu wiernych w obecności Przełożonego Generalnego o. Michała Krysztofowicza oraz ks. dziekana Mariana Javora.

WYBÓR Z PROGRAMU INSTYTUT POLSKIEGO W BRATYSŁAWIE Ë HISTORIA STOSUNKÓW POLSKO-

Ë PRESZOWSKIE DNI GITARY

TURECKICH W FOTOGRAFII 3 lutego, godz. 18.00, (udział w wernisażu na zaproszenia) Bratysława, Instytut Polski, Nam. SNP 27 • Wystawa prezentująca 59 zdjęć, pochodzących ze specjalnej kolekcji 34. sułtana Imperium Osmańskiego Abdulhamida II, powstała z okazji 600-lecia nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską a Turcją. Otworzą ją ambasador RP na Słowacji Tomasz Chłoń i ambasador Republiki Turcji na Słowacji Lebibe Gulhan Ulutekin. Do 8 lutego wystawa będzie prezentowana w galerii, a następnie zostanie przeniesiona do witryn okiennych instytutu od strony ul. Klobučníckiej (do 28 lutego br.)

KLASYCZNEJ: M. DYLLA 6 lutego, godz. 18.30, Preszów, Divadlo J. Záborského, Námestie legionárov 6 W ramach preszowskiego festiwalu gitary klasycznej wystąpi wirtuoz gitarowy Marcin Dylla, który przez amerykański „Washington Post” został uznany za jednego z najbardziej utalentowanych gitarzystów na świecie. Więcej informacji: www.marcindylla.com, www.djz.sk.

Ë WIECZOREK GRAPE: THE DUMPLINGS 5 lutego, godz. 21.00, Bratysława, KC Dunaj, Nedbalova 3 Festiwal Grape przygotował imprezę pt. „Wieczorek Grape”, na którym wystąpi polski zespół THE DUMPLINGS, który w 2013 roku stał się największą sensacją na rynku krajowym. Wokalistkę, 17-letnią Justynę Święs, oraz producenta i muzyka, 18-letniego Kubę Karasia, łączą żywe electro, pop, popularne melodie i rytmy taneczne. Więcej informacji: www.grapefestival.sk, www.tlkshw.sk. Ë PÓŁSŁOWO J. CILLER 5 lutego, godz. 17.00, Bratysława, Instytut Polski, Nam. SNP 27 Podczas swojego tradycyjnego wieczoru Dušan Junek przywita światowej sławy scenografa i kostiumologa Jozefa Cillera. STYCZEŃ - LUTY 2015

Ë M. PIASECKI: FOTOGRAFIA 12 lutego, godz. 17.00, Bratysława, Instytut Polski, Nam. SNP 27 Marek Piasecki należy do grupy czołowych polskich artystów fotografików XX wieku. Obok Beksińskiego, Lewczyńskiego, Schlabsa, Dłubaka i Obrąpalskiej uważany jest za klasyka polskiej fotografii. Wystawa będzie czynna do 15 marca. Ë MUZYKA POEZJI: SLAM POETRY 14 lutego, godz. 19.00, Bratysława, Dom Kultury Lúky, Vígľašská 1 W ramach drugiego festiwalu oryginalnych tekstów autorskich odbędzie się konkurs recytacji poezji Poetry Slam, z udziałem Romana Boryczki, znanego z udziału w Alzheimer’s Poetry Project i uczestnictwa w projektach warszawskich poetów i z okazji 90. rocznicy urodzin K. Kamila Baczyńskiego. Więcej informacji: romanboryczko.com, kzp.sk.

Ë VIA BENEDICTINA 18 lutego, Bańska Bystrzyca • Benedyktyni odegrali bardzo ważną rolę w początkowych etapach tworzenia państwowości Czech, Polski i Węgier, związanych z procesem chrystianizacji. Ich klasztory były nie tylko ważnymi ośrodkami duchowości, ale także ośrodkami kultury. Trasa Via Benedictina łączy historyczne klasztory benedyktynów, które dzisiaj często pełnią funkcje muzeów, ośrodków kultury itp. Wystawa czynna do 13 marca. Ë SALON BUDYNKÓW DREWNIANYCH 2015 20 lutego, Bratysława, Austriackie Forum Kultury, Astória Palace, Hodžovo námestie 1 • Dziesiąty prestiżowy przegląd nowoczesnych konstrukcji drewnianych zaprezentuje nowoczesne trendy w budownictwie drewnianym. Na wystawie można będzie obejrzeć 45 drewnianych budynków, zaprojektowanych z udziałem młodej architekt Magdaleny Zawady z Gdańska. Wystawa potrwa do 6 marca. Ë SZTUKA NA GŁOWIE. POLSKA SZTUKA WSPÓŁCZESNA 26 lutego, Bratysława, Kunsthalle, Nam. SNP 12 Wystawa współczesnej polskiej sztuki wizualnej, przygotowana przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, zaprezentuje prace ponad 50 autorów, od klasyków po twórców najmłodszych, z których wielu znanych jest na arenie międzynarodowej. Wystawa czynna do 30 czerwca Ë MICHAŁ TOKAJ TRIO: THE SIGN 28 lutego - 1 marca, Bratysława, Koszyce Trasa koncertowa tria z okazji wydania albumu The Sign. Album jest swego rodzaju kroniką wydarzeń, doświadczeń i refleksji polskiego pianisty jazzowego Michała Tokaja z okresu intensywnego koncertowania za granicą w okresie ostatnich dziesięciu lat. Trio uzupełniają basista Michał Barański i perkusista Łukasz Żyta. Więcej informacji: michaltokaj.com, www.hevhetia.com. 29


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:32 Page 30

Tygiel językowy Istnieje zresztą określenie Peranakan, dotyczące osób pochodzących z Singapuru, ale wywodzących się z różnych grup etnicznych. Peranakan w zasadzie określa grupę pochodzącą z małżeństw chińsko-malezyjskich, która wytworzyła nawet własną, trochę oddzielną subkulturę i nieco zmodyfikowała język malajski, tworząc własny dialekt, tzw. Baba-malay. Trzeba bowiem wiedzieć, że angielski nie był od początku pierwszym językiem używanym w Singapurze. Jeszcze 50 lat temu, akurat kiedy Singapur powstawał jako niezależne państwo, dominującym językiem był malajski. Liczni przybysze z Chin (i nie tylko) starali się opanować ten język. Toteż wśród starszego pokolenia Singapurczyków chińskiego pochodzenia można spotkać wielu mówiących po malajsku. Tym językiem posługuje się również obecny premier Lee Hsien Loong, dla którego pierwszym językiem jest oczywiście mandaryński. Wśród starszej Polonii mamy mieszkającego w Singapurze od 50 lat Stanleya Zagrodnika, który – chociaż urodzony w Ka nadzie – mówi pięknie po polsku, ale również i po malajsku. Angielski stał się językiem oficjalnym nieco później, a decyzję w tej sprawie podjął pierwszy premier Singapuru Lee Kwan Yew, wychodząc z założenia, że język angielski jest bardziej uniwersalny, a nowoczesne państwo, potrzebujące specjalistów z zewnątrz, będzie w ten

Z orchideą w tle

S

ingapur to mieszanka kultur, wyznań, tradycji i grup etnicznych. Na niewielkim terytorium mieszka kilka milionów osób o różnych rysach twarzy czy odcieniu skóry. Czasem można odgadnąć, skąd dana osoba pochodzi, a czasem jest to już singapurska mieszanka rasowa. sposób atrakcyjniejsze dla przybyszów. Nie zrezygnowano jednak z języków narodowych i w związku z tym niemal każdy młody Singapurczyk jest co najmniej dwujęzyczny.

Tygiel kulinarny O tożsamości świadczy nie tylko język. Tu, w Singapurze, bardzo widoczne są również zwyczaje i kultura poszczególnych grup etnicznych. Nie chodzi tylko o własne święta, ale też o życie codzienne, np. ku chnię w wydaniu singapurskim. Jedzenie jest bowiem w tym kraju nie tylko zwykłą potrzebą ludzką, ale pewnego rodzaju celebracją. Liczba restauracji, jadłodajni, punktów sprzedaży żywności jest tutaj niespotykanie duża. Dla przybyszów spoza Azji bardzo atrakcyjne i egzotyczne są stosunkowo tanie tzw. food courts, skupiające w jed-

nym miejscu zespoły małych restauracji, reprezentujących kuchnie poszczególnych krajów regionu.

Pałeczkami albo widelcem i łyżką Zanim zdecydujemy się na konkretną ofertę, musimy podjąć decyzję, czym jemy. Do wyboru są pałeczki lub nieco zmodyfikowane sztućce: widelec i łyżka. Czasami warto zaopatrzyć się w jedno i drugie. Ktoś zapyta, gdzie nóż? Jak pokroić schabowego? No cóż, noże bywają tylko w drogich restauracjach. W tych tanich nie są konieczne. Tutejsze kuchnie azjatyckie przewidują raczej małe, drobno pokrojone kawałki mięsa. Przybysza z Polski może zdziwić widok kucharza krojącego kotlet nożyczkami. Pytanie, co można tu zjeść, należałoby w zasadzie odwrócić: czego tutaj nie ma? Jeżeli trafimy do

dużego food court, np. bardzo popularnego Lau Pa Sat, możemy rozpocząć ucztę od zupy laksa. Nazwa pochodzi od specjalnej malajskiej rośliny, a sama zupa jest robiona na mleczku kokosowym, z krewetkami, tofu, specjalnym ciastem rybnym i makaronem ryżowym. Warto poprosić o wersję mniej ostrą, jako że na nasze, polskie podniebienie może być zbyt pikantna. Główne danie wymaga głębszego zastanowienia, chyba że po pysznej laksie nie mamy już miejsca w żołądku, co jest całkiem możliwe. Ale warto spróbować sataji, małych szaszłyków, smażonych z różnego rodzaju mięs. Podawane są z pysznym, słodkawym sosem na bazie orzeszków ziemnych. Amatorów dań orientalnych może skusić oferta kraba w sosie pieprzowym. Są też liczne owoce morza, bardzo popularne i smaczne pierożki dim sum (gotowane na parze) z mięsem, krewetkami; jest też ich wersja wegetariańska. Zwykły kurczak jest tutaj podawany na wiele sposobów, a popularne wśród Chińczyków danie chicken rice jest dla wielu gospodyń powodem do dumy. Zresztą, oprócz tych znanych nam kurczaków, można znaleźć również szokujące nieco przybyszów kurczaki o czarnej barwie mięsa. Podobno są pyszne...

Z zakłopotaniem Można śmiało stwierdzić, że Singapur to raj dla podniebienia. Ale jest też pewien kłopot dla nas, dyplomatów. Kiedy organizujemy tzw. zasiadane kolacje

Zgodnie z życzeniem autora jego honorarium zostanie przeznaczone na nagrody dla dzieci, biorących udział w konkursach ogłaszanych przez redakcję. 30

MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:32 Page 31

i zapraszamy przedstawicieli gospodarzy, musimy zawsze pytać o ich ograniczenia żywieniowe. Ostatnio miałem na kolacji m.in. singapurskiego Hindusa (nie je wołowiny), Malezyjczyka (nie je wieprzowiny), żona jednego z nich, nie wiem jakiego pochodzenia (nie je ryb). W takich przypadkach uniwersalne menu nie wchodzi w rachubę. Trzeba być bardzo ostrożnym, aby nie popełnić błędu i nie urazić zaproszonych osób. Podobnie rzecz się ma z alkoholem – jedni chętnie wypiją lampkę wina, dla innych jest to wykluczone. Co zatem robić? Pierwszą naukę pobrałem, kiedy składałem listy uwierzytelniające u prezydenta Singapuru. Po oficjalnej ceremonii miałem rozmowę z prezydentem Tonym Tan z udziałem naszych żon. Kiedy gawędziliśmy przy herbacie, zauważyłem, że Pierwsza Dama Singapuru trąca się filiżanką herbaty z moją żoną. Nawet mi się to spodobało. I tak wycieczka po kraju, którego symbolem jest orchidea, o czym pisałem w poprzednich częściach artykułu, dobiega końca. Oczywiście nie sposób opisać wszystkich aspektów życia w Singapurze, starałem się przedstawić tylko te najciekawsze, które zwróciły moją uwagę w ciągu kilku miesięcy, które tu do tej pory spędziłem. Mam nadzieję, że wprowadziłem Państwa choć trochę w zaułki państwa, które postrzegane jest jako Azja dla początkujących. ZENON KOSINIAK-KAMYSZ, ambasador RP w Singapurze, w latach 2003 - 2007 ambasador RP w RS STYCZEŃ - LUTY 2015

Z

bliża się czas ferii zimowych. Nie wiem, jak Wy, ale ja lubię ten okres spędzać na sportowo. Jeśli natura nie poskąpi swoich zimowych bogactw, to śnieg czy lód da się znakomicie wykorzystać. Uwielbiam jeździć na nartach i ślizgać się na łyżwach po lodzie. A przyznam, że obu tych czynności nauczyłam się dopiero niedawno. Ale nie tylko o sporcie chciałam dzisiaj opowiedzieć. Zainteresowało mnie coś innego. Góry. Do jazdy na nartach są niezbędne. No, chyba że ktoś woli zamiast jazdy w dół stokiem bieganie na nartach… Podobno też świetna zabawa. Ja jednak na razie wolę zjeżdżanie. A do tego musi być jakaś góra. Zastanawialiście się, jak takie góry powstają? To bardzo ciekawy proces. Mówiąc w skrócie, pojawiają się one w wyniku ruchów skorupy ziemskiej. Naukowcy mają na ten temat wiele teorii. Na przykład taką, że spotykające się ze sobą ogromne bloki skalne, naciskają na siebie wzajemnie, po czym niektóre z nich zostają wyniesione ponad inne. Mogą w taki sposób powstawać wielkie lub nieco mniejsze góry albo pofałdowany delikatnie teren. Góry mogą mieć różne kształty. Czasami tworzą się wielkie pęknięcia, czyli uskoki, wzdłuż których wypiętrzają się lub zapadają olbrzymie bloki skalne. Góry mogą też powstawać na skutek procesów magmatycznych – tzn. że wulkan, wyrzucając lawę, przyczynia się do ich rośnięcia. Istnieją też całe łańcuchy górskie. Te powstają z zagłębienia terenu, gromadzącego osady, które zostają następnie ściśnięte i wypiętrzone. Takim górskim łańcuchem są na przykład występujące

Zimą w górach w naszej części Europy Karpaty wraz z ich najwyższym pasmem, leżącym na pograniczu Polski i Słowacji, czyli Tatrami. Warto zapamiętać, że z ogólnej powierzchni Tatr 22,3% znajduje się w granicach Polski, a ok. 77,7% na terytorium Słowacji. W Tatrach da się śmigać na nartach bardzo przyjemnie, w Polsce na przykład na Kasprowym Wierchu, na Słowacji na Chopoku. Jest tam mnóstwo ośrodków narciarskich. Są specjalne części stoków wydzielone dla dzieci. W Tatrach można też spotkać rówieśników, dobrze się z nimi bawić i rozmawiać zarówno po polsku, jak po słowacku. I oczywiście podziwiać piękne górskie widoki. Gorąco (tylko tak, żeby się śnieg nie roztopił!) polecam Wam taką formę spędzania wolnego czasu! Do zobaczenia na stoku! Niech żyją góry! SONIA PACZEŚNIAK z pomocą mamy – Beaty Oświęcimskiej


Monitor01:Monitor01 29/01/15 11:33 Page 32

W karnawale trzeba jeść słodko i tłusto, więc zanim nadejdą postne dni i ubogi w świeże warzywa przednówek, zaszalejmy trochę w kuchni, szykując coś sytego, tłustego i

przede wszystkim bardzo smacznego. Pani Grażyna Stando-Jagodzińska podzieliła się z czytelnikami „Piekarnika” przepisem na swojski smalec – idealny na chłodne miesiące.

smalec Składniki: • pół kilo słoniny (świeżej, nie wędzonej) pokrojonej w kostkę • 1 cebula (pokrojona w drobną kostkę) • 1 jabłko (starte na grubej stronie tarki) • sól • majeranek

Sposób przyrządzania Pokrojoną w kostkę słoninę (pamiętajmy, aby nie mleć słoniny przez maszynkę do mięsa, bo nie będzie skwarek) topimy w garnku na średnim ogniu. Gdy się stopi i będzie miała złoty kolor, dodajemy cebulę. Chwilę jeszcze smażymy, do momentu, gdy skwarki będą brązowe – wtedy dodajemy jabłko, majeranek i od razu

ZDJĘCIA: GRAŻYNA STANDO-JAGODZIŃSKA

zdejmujemy z ognia. Doprawiamy solą i przelewamy do glinianego naczynia lub słoika. Czekamy aż wystygnie. A potem tym świeżo przygotowanym smalcem możemy już smarować chleb, a na wierzch położyć ewentualnie plasterek kiszonego ogórka.

UWAGA! W fazie smażenia smalcu można dodać trochę wędzonej słoniny lub wędzonego boczku. Smalec można wysmażać ze słoniny węgierskiej świni – mangalicy. Jest trochę inna niż polski tradycyjny smalec, ale taka słonina świetnie się wysmaża i lepiej się kroi.

Czy wiecie, jakie zapachy roznoszą się po domu, gdy tak prażymy dobrą słoninkę? Jestem przekonana, że słoiki z ogórkami same się odkręcają, a grube kromki chleba ustawiają rzędem w kolejce do smarowania. A jeśli ktoś potrafi upiec domowy chlebek, to już jesteśmy w kulinarnym niebie. Karnawał jest krótki! Podarujmy sobie odrobinę szaleństwa, a jeśli sami organizujemy jakąś imprezę, nie zapomnijmy o tak prostej, ale smacznej zakąsce. Smacznego i dobrej zabawy! AGATA BEDNARCZYK

Monitor Polonijny 2015/01-02  
Monitor Polonijny 2015/01-02  
Advertisement