Monitor Polonijny 2018/10

Page 1

ISSN 1336-104X

Monitor 10_2018 30.9.2018 19:15 Page 33

str. 18

Polska

czarodziejka mody

Ferdynand, Maximilian, Maria str. 21

Krzysztof Strzałka: „Warto rozmawiać str. 5 i tłumaczyć“


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:09 Page 2

Narodowe czytanie

drugą sobotę września odbyło się Naro dowe Czytanie, czyli polska akcja społeczna, propagująca znajomość literatury narodowej, w ramach której obszerne fragmenty dzieł polskich autorów odczytywane są publicznie. Przedsięwzięcie to zapoczątkował w 2012 ówczesny prezydent RP Bronisław Komorowski. W tym roku objął je patronatem prezydent An-

W

drzej Duda wraz z małżonką, a dziełem, które czytano, było „Przedwiośnie“ Stefana Żeromskiego. Do tegorocznego Narodowego Czytania włączyła się też Słowacja. Organizacją przedsięwzięcia zajął się Instytut Polski w Bratysławie, zapraszając do udziału w nim przedstawicieli Polonii, nauczycieli i dzieci ze szkoły polskiej, a także znających nasz język Słowaków. Czytanie zainaugurował dyrektor Instytutu Polskiego Jacek Gajewski, po nim Żeromskiego czytało jeszcze 15 gości. Ponie waż do projektu włączyła się też Szkoła Polska, to całą 2

I ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO

akcję połączono z uroczystym rozpoczęciem roku szkolnego. Szkoła polska, czyli Szkol ny Punkt Konsultacyjny przy Ambasadzie RP w Bratysławie działa od 15 lat i jest jedną z wielu placówek edukacyjnych, rozsianych po świecie. Szkoła podlega polskiemu Ministerstwu Edukacji Narodowej i realizuje polski program nauczania, mający

charakter uzupełniający. Nauczane w niej przedmioty to język polski i wiedza o Polsce (geografia i historia Polski), ewentualnie religia dla dzieci młodszych. Pozostałe przedmioty nauczane są w macierzystych szkołach (słowackich lub międzynarodowych) uczniów. Lekcje odbywają się w soboty, z wyjątkiem dni świątecznych, od rana do późnego popołudnia, w zależności od poziomu nauczania. Młodsi uczniowie mają 3-4 godziny lekcyjne, starsi 4-5 godzin. Do szkoły mogą uczęszczać dzieci znające język polski, ponieważ nauka odbywa się wyłącznie po polsku. Najczęściej są to potomkowie Polaków przebywających w Słowacji lub dzieci pochodzące z rodzin mieszanych. Zdarzają się również osoby, dla których język polski jest formalnie obcy, ale znają go wystarczająco dobrze, by bez problemu uczestniczyć w zajęciach.

Nauczanie odbywa się w zaprzyjaźnionej szkole w Račy, przy ul. Detvianskiej, na co dzień prowadzonej przez polskich braci szkolnych. Do dyspozycji uczniów jest też teren wokół szkoły wraz z boiskiem i biblioteka z polskimi ksią żkami. W tym roku do pierwszej klasy zapisało się 16 uczniów. W ciągu roku szkolnego do szkoły można zapisać także dzieci, które właśnie przybyły na Słowację. Pracujący w szkole nauczyciele starają się nie tylko o przekazywanie uczniom wiedzy, ale też o podtrzymywanie dobrych tradycji i pamięci o polskich świętach. Ważne jest również i to, że

mówiące po polsku dzieci mogą tu przebywać wśród rówieśników, posługujących się tym samym językiem. W tym roku, z inicjatywy Klubu Polskiego powstał przy szkole Klub Małego Po laka, który postara się o edukację najmłodszych dzieci. Zapraszamy zatem do Račy! RED.

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

MONITOR POLONIJNY


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:09 Page 3

Przyszłość w twoich rękach 4 Zauważyli Państwo, jak na naszym polonijnym poletku przeplata się tradycja z nowoczesnością? Przykładem tego mogą być tradycyjne imprezy Klubu Polskiego, jak choćby ta, organizowana od 16 lat w Trenczynie. „Przyjaźń bez granic“ w ramach olbrzymiego miejskiego festiwalu łączy w sobie tradycję z tym, co nowe, bowiem co roku oferuje nowy program i nowe atrakcje (str. 10). Tradycyjny charakter ma już w naszym piśmie rubryka „Rozsiani po świecie“, która gości na naszych łamach od 2010 roku. W tym roku przybrała jednak nieco inny charakter. Dzięki tej rubryce „wyruszyliśmy“ z naszymi bohaterami ze Słowacji m.in. do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Turcji, Niemiec, Szwajcarii, Irlandii, zaś w tym numerze zawitamy do... Polski (str. 30). Sygnalizujemy też trwające prace nad naszą stroną internetową, która niebawem zmieni swój wygląd (str. 16). Absolutną nowością w naszych działaniach jest realizacja teledysku. Mamy za sobą pierwszy dzień zdjęciowy (str. 12). Z kolei w Warszawie odbył się tradycyjny już V Zjazd Polonii Świata, a w jego ramach Światowe Forum Mediów Polonijnych, o czym informujemy na str. 14. Przynosimy też relację z wiekowego, bo już 43. Festiwalu Filmowego w Gdyni wraz z listą nowości filmowych (str. 16).. W wywiadzie miesiąca rozmawiamy z nowym ambasadorem Krzysztofem Strzałką (str. 5), a wśród mieszkańców Poważa witamy naszą rodaczkę Kamilę Zielińską, artystkę, kreatorkę mody, której prace niebawem będzie można obejrzeć na wystawie Klubu Polskiego w tym regionie (str. 18). Publikujemy też dalszy ciąg serii o mknących po szynach tramwajach. Po dwóch częściach, poświęconych tzw. tramwajowi wiedeńskiemu, przenosimy się na Śląsk (str. 24). Oprócz tego znajdą Państwo tradycyjnie ukazujące się w „Monitorze“ rubryki z recenzjami nowości książkowych, odkrywające atrakcje turystyczne na Słowacji, krzyżówkę, przepis kulinarny i wiele innych. Miłej lektury! W imieniu redakcji

ZDJĘCIE NA OKŁADCE: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

Z KRAJU

4

WYWIAD MIESIĄCA Krzysztof Strzałka: „Warto rozmawiać i tłumaczyć“ 5 Z NASZEGO PODWÓRKA

9

KINO-OKO 43 Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni 16 CO U NICH SŁYCHAĆ? Polska czarodziejka mody, której serce skradł Słowak 18 SŁOWACKIE PEREŁKI Ferdynand, Maria, Maximilian

21

DYPLOMACJA (NIE)CODZIENNA Protokół

22

BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI Smoki Stuhra

22

MKNĄ PO SZYNACH… Tramwaje na Śląsku

24

KRZYŻÓWKA

26

ZDRADZIECCY PRZYJACIELE Pyszna babka kontra pyšná babka 27 Nie tylko winobranie

28

OGŁOSZENIA

28

ROZSIANI PO ŚWIECIE W tę i we w tę

30

MIĘDZY NAMI DZIECIAKAMI Wakacje, wakacje i po wakacjach 31 PIEKARNIK Włoska poezja (nie tylko smaku)

32

ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Agata Bednarczyk, Agnieszka Drzewiecka, Katarzyna Pieniądz, Magdalena Zawistowska-Olszewska KOREŠPONDENTI: KOŠICE: Magdalena Smolińska • TRENČÍN: Aleksandra Krcheň JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Stehlik ZAKLADAJÚCA ŠÉFREDAKTORKA: Danuta Meyza-Marušiaková † (1995 - 1999) • VYDAVATEĽ: POĽSKÝ KLUB ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • IČO: 30 807 620 • KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel: 031/5602891, monitorpolonijny@gmail.com • BANKOVÉ SPOJENIE: Tatra banka č.ú.: SK60 1100 0000 0026 6604 0059 • EV542/08 • ISSN 1336-104X Redakcia si vyhradzuje právo na redigovanie a skracovanie príspevkov náklad 550 ks • nepredajné Realizované s finančnou podporou Fondu na podporu kultúry národnostných menšín. Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą Laureat Nagrody im. Macieja Płażyńskiego w kategorii redakcja medium polonijnego 2013

PAŹDZIERNIK 2018

3


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:09 Page 4

aździernik kojarzony z reguły jest jednoznacznie – to od lat miesiąc oszczędzania, czas wzmożonej kampanii antynowotworowej, miesiąc maryjny. Ale w tym roku towarzyszyć mu będą dodatkowe emocje – 21 października bowiem odbędą się w Pol sce wybory samorządowe. Tradycję w tym zakresie mamy bardzo długą – pierwszy sejm walny zgromadził się w końcu XV wieku, natomiast pierwsze demokratyczne wybory to czas tuż po odzyskaniu niepodległości – 26 stycznia 1919 roku. Ciekawe w nich było również to, że nowa ordynacja wyborcza przyznawała prawo głosu kobietom, a prawo wyborcze zyskiwało się w wieku 21 lat. Po latach komunizmu na pierwsze wybory do samorządu terytorialnego przyszło nam czekać do 1990 roku. Ówczesny prezes Rady Ministrów Tadeusz Mazowiecki zarządził je na dzień 27 maja 1990 roku. Wcześniej bowiem władze komunistyczne uznały, że ten typ obywatelskiego wpływu na krajową rzeczywistość nie jest potrzebny i w 1950 roku samorząd terytorialny został po prostu zniesiony. Polacy ciągle się uczą, jak istotne jest interesowanie się życiem lokalnych społeczności. Gmina, powiat, dzielnice dużych miast mają swoich włodarzy, a ich decyzje wpływają na naszą codzienność bardziej niż decyzje polityków, których oglądamy

P

30 SIERPNIA w 38. rocznicę Sierpnia’80 w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej odbyło się z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego uroczyste posiedzenie Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność“. „Podpisanie Porozumień Sier 4

Przys w two złość rękachich w telewizji. Ścieżki rowerowe, segregacja odpadów, osiedlowe świetlice, nowe drogi lub remonty starych – to kropla w morzu potrzeb mieszkańców konkretnych osiedli, miast czy wsi. Z takimi problemami udajemy się właśnie do władz lokalnych i od nich wymagamy jednoznacznych decyzji. Tym bardziej dziwi, że polskie wybory samorządowe mają z reguły niezbyt wysoką frekwencję – świadomość ich ważności dla naszego codziennego życia jest najwyraźniej nadal zbyt mała. Wydawać by się mogło, że łatwiej nam wybierać prezydenta, głosować na ulubione partie niż wyjść z domu, by oddać głos na ludzi z okolicy, których często znamy

pniowych było zwycięstwem jedności i woli walki“ – mówił podczas uroczystości premier. PODCZAS uroczystych obchodów 79. rocznicy wybuchu II wojny światowej w Tczewie prezydent Andrzej Duda powiedział, że 1 i 17 września to dwie czarne plamy na mapie stulecia odzyskania niepodległości i dodał: „To daty, które przypominają nam o dniach, kiedy znowu straciliśmy naszą ojczyznę, kiedy znowu Polska została rozdarta na sześć lat pomiędzy naszych dwóch wielkich wrogów, pomiędzy dwa państwa, które wtedy były państwami o ustrojach totalitarnych: przez hitlerowskie

nawet z widzenia… A tymczasem głosuje na nich nie więcej niż 48 procent uprawnionych. W porównaniu z wieloma europejskimi krajami to bardzo niewiele! Równie nie najlepiej jest z kandydowaniem kobiet, chociaż według naszych spostrzeżeń (może stereotypowych, a może życiowych) kobiety są gospodarne, lepiej orientują się w doraźnych potrzebach najbliższych. Niestety ich obecność na listach wyborczych jest bardzo mała w stosunku do liczby kandydatów płci męskiej. Niektóre partie starają się to zmienić, ale statystyki są nieubłagane. Dnia 21 października Polacy, a 10 listopada Słowacy (w tym również my

Niemcy i Związek Radziecki, przez Hitlera i Stalina“. 2 WRZEŚNIA w Warszawie odbyła się konwencja wyborcza PiS, która zainaugurowała samorządową kampanię wyborczą Zjednoczonej Prawicy. W konwencji wziął udział premier Mateusz Morawiecki, prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz kandydaci na prezydentów niektórych miast. 8 WRZEŚNIA w Warszawie odbyła się konwencja inaugurująca kampanię wyborczą Koalicji Obywatelskiej. Lider PO Grzegorz Schetyna w swoim wystąpieniu podkreślał, że tegoroczne wybory samorządowe są

najważniejsze od 29 lat. „Zaczyna się walka o przyszłość Polski, cztery bitwy, jedna po drugiej, które zdecydują, czy będziemy żyć na wschodzie, czy na zachodzie Europy, czy zwyciężymy i spełni się polski sen o wolności i dobrobycie, czy wygrają ci, którzy chcą zachęcić Polaków, aby sami odbudowali żelazną kurtynę” – mówił. 10 WRZEŚNIA w katowickim kościele św. Apostołów Piotra i Pawła został pochowany arcybiskup Szczepan Wesoły, wieloletni duszpasterz Polonii. Arcybiskup zmarł 28 sierpnia br. w Rzymie w wieku 92 lat. MONITOR POLONIJNY


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:10 Page 5

21 WRZEŚNIA pod hasłem „Euro pa ludzi wolnych. Inspirująca moc chrześcijaństwa“ obradował XI Zjazd Gnieźnieński. Pre zydent Andrzej Duda w swoim wystąpieniu zauważył, że zjazd odbywa się w wyjątkowym czasie, kiedy świętujemy stulecie odrodzenia się wolnej, niepodległej, suwerennej Polski i powrotu na mapę Europy po ponad 120 latach zaborów. 23 WRZEŚNIA odbyła się gala wręczenia nagród, kończąca 43. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Złotymi Lwami uhonorowana została „Zimna wojna“ Pawła Pawlikowskiego, film o wielkiej i trudnej miłości PAŹDZIERNIK 2018

Krzysztof Strzałka: „Warto rozmawiać i tłumaczyć“ rzysztof Strzałka 11 września złożył na ręce Prezydenta Andreja Kiski listy uwierzytelniające i od tego momentu oficjalnie reprezentuje nasz kraj jako ambasador nadzwyczajny i pełnomocny w Republice Słowackiej. Dwa dni później udało nam się z nim spotkać i porozmawiać na temat jego misji dyplomatycznej i współpracy z Polonią.

K

Pochodzi Pan z Podkarpacia, więc z racji bliskości geograficznej zna Pan Słowację na pewno lepiej niż mieszkańcy innych części Polski. W stosunkach dyplomatycznych chce Pan stawiać na tę bliskość? Słowacja jest krajem bardzo bliskim Polsce, nie tylko ze względu na sąsiedztwo, ale także z uwagi na przynależność do Grupy Wyszehradzkiej, NATO i UE. Wydaje mi się, że moje spojrzenie na ten kraj z perspektywy południowej Polski może ułatwić mi pełnienie mojej misji.

dwojga ludzi, którzy nie potrafią ze sobą być i jednocześnie nie mogą być bez siebie. Srebrne Lwy otrzymał „Kamerdyner“ Filipa Bajona. Nagrodę za całokształt twórczości, czyli Platy nowe Lwy, odebrał reżyser Jerzy Skolimowski. Jan Jakub Kolski otrzymał nagrodę za scenariusz do filmu „Ułaskawienie“, a Arkadiusz Panek za reżyserię filmu „Wilkołak“. Nagrody specjalne otrzymali: Marek Koterski za film „7 uczuć“ oraz Wojciech Sma rzowski za film „Kler“. „Kler“ otrzymał także nagrodę publiczności. Za pierwszoplanową rolę męską wyróżniony został Adam Woronowicz („Ka -

merdyner“), a pierwszoplanową rolę kobiecą Grażyna Błęcka-Kolska („Ułaskawienie“). W DNIACH 20-23 września w Warszawie odbył się V Światowy Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy, w którym uczestniczyło ponad 600 osób. Honorowy patronat nad zjazdem objął prezydent Andrzej Duda. W składzie Komitetu Honorowego byli m.in. marszałkowie Sejmu i Se natu Marek Kuchciński i Stanisław Karczewski, szef MSZ Jacek Czaputowicz. Zjazd zorganizowano w 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. MARSZAŁEK KARCZEWSKI zadeklarował, że rząd zwiększy finan-

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

– Polacy mieszkający na stałe na Słowacji) znowu dostaną szansę na konkretną zmianę w lokalnej codzienności. Rozpoczęła się kampania wyborcza i nawet jeśli wiemy, że nie wszystkie obietnice da się dotrzymać, zastanówmy się nad propozycjami kandydatów. W wyborach samorządowych naprawdę każdy głos ma znaczenie, jest sprawdzianem dla lokalnych aktywistów, na ile ich starania są popierane przez mieszkańców danej miejscowości, gminy czy powiatu. A my możemy odświeżyć swoje spojrzenie na najbliższą okolicę, przy okazji dowiadując się często, co nas prawdopodobnie czeka w przyszłości – na osiedlu, w mieście, w pobliskim lesie lub sąsiedniej wsi. To czas wielkich politycznych emocji, w których możemy wziąć udział, ale nie przed telewizorem, lecz w lokalu wyborczym. Rzeczywistość nie zawsze zmienia się po naszej myśli. Jednak ten, kto o to zawalczy, ma prawo później rozliczać kandydatów, których poparł. W innym wypadku warto chyba powiedzieć wprost: Nie chodzisz na wybory, nie narzekaj, skoro nie wykorzystujesz szansy, by coś zmienić. Na szczęście mamy jeszcze trochę czasu, by zapoznać się z programami kandydatów, by w zbliżających się wyborach oddać swój głos na któregoś z nich. AGATA BEDNARCZYK

sowanie Polonii. Szef polskiej dyplomacji zapewnił, że rząd jest gotowy do coraz większej współpracy z Polakami mieszkającymi za granicą, aby ten potencjał wykorzystać. Podczas gali z okazji V Zjazdu, która odbyła się w Operze Narodowej, nagrodę prof. Andrzeja Stelmachowskiego odebrał premier Mateusz Morawiecki. W RAMACH ZJAZDU POLONII odbyło się spotkanie jego uczestników z prezydentem Andrzejem Dudą i jego małżonką, podczas którego prezydent podziękował Polonii za prowadzenie propolskiej działalności. MP

5


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:10 Page 6

Pochodzę bowiem z województwa podkarpackiego, na stałe mieszkam z rodziną w Krakowie. Wprawdzie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w ostatnich latach nie zajmowałem się bezpośrednio Słowacją, to mam tu kontakty naukowe w ramach uniwersytetów, co pozwoliło mi na zapoznanie się z krajem, z jego funkcjonowaniem, polityką zagraniczną, obrazem międzynarodowym. Objął Pan urząd ambasadora w Bratysławie, ale Pana pierwszą miłością są Włochy, gdzie był Pan dwukrotnie na placówce dyplomatycznej. Dlaczego więc wybrał Pan Słowację? Nie będę ukrywał, że Włochy postrzegam jako drugą ojczyznę. Taki stosunek do tego kraju posiada jednak wiele osób, bo trudno nie odnieść się do całego dorobku kulturowo-cywilizacyjnego, które decydują o naszej europejskiej tożsamości. Włochy (starożytny Rzym), wraz z Grecją są podstawą kultury i cywilizacji współczesnej Europy. Włochy znam dobrze z racji tego, że ukończyłem tam studia, przebywałem na stypendiach i pracowałem na dwóch placówkach dyplomatycznych w różnych częściach Włoch: w Rzymie i w Mediolanie. A dlaczego Słowacja? Żeby lepiej poznać naszych sąsiadów i przyczynić się do wzmocnienia stosunków tego kraju z Polską. Zawsze chciałem pojechać do jednego z krajów Grupy Wyszehradzkiej, a Słowa cja z tej grupy jest najbliższa memu sercu. Poza tym kraj ten pełni ważną funkcję w procesie integracji Europy Środkowo-Wschodniej, także w ramach projektu Trójmorza, bardzo promowanego przez Polskę. Projekt ten w niedługiej przyszłości może przynieść lepszą komunikację między naszymi krajami: lepsze połączenia kolejowe, drogowe, energetyczne, internetowe. Słowacja odgrywa w nim rolę fundamentalną, gdyż wszystkie drogi z północy na południe przechodzą właśnie tędy. Będę uświadamiać słowackim rozmówcom wagę projektu Trójmorza i korzyści płynące z niego dla Słowacji. 6

Jakie są rzeczywiste szanse na poprawę połączeń naziemnych między Polską a Słowacją? Obecnie najlepsza i najszybsza droga z Krakowa do Bratysławy prowadzi przez czeskie Morawy. W najbliższych latach jest duża szansa na wybudowanie dobrych połączeń kolejowych i dróg szybkiego ruchu lub autostrad, łączących Polskę i Słowację, a więc także te dwa miasta. Po jednej i drugiej stronie należy zadbać o lepsze uwrażliwienie na te zagadnienia. Ministrowie transportu jednego i drugiego kraju spotykają się bardzo często przyjmując ważne projekty, a na poziomie regionów i samorządów obydwu krajów (zwłaszcza tych sąsiadujących ze sobą) panuje pełna zgodność poglądów i dążeń co do konieczności znaczącego polepszenia infrastruktury transportowej. Wrażliwość na te sprawy powinna być także kształtowana w społeczeństwie polskim i słowackim. Warto o tym rozmawiać, tłumaczyć, jakie będą z tego korzyści dla lokalnych społeczeństw. Po jednej i dru giej stronie granicy polsko-słowackiej pojawiają się ciekawe projekty i pomysły rozwoju sieci transportowej, z których należy skorzystać i wybrać te najlepsze zintegrowane z siecią europejską. Czasem wszakże panuje, moim zdaniem błędne przekonanie, że jak zostanie na przykład wybudowany tunel kolejowy pod Tatrami, to lokalne społeczności po obydwu stronach granicy stracą turystów. Wydaje się natomiast, że raczej zyskają gdyż wymiana turystyczna w obydwu kierunkach stanie się bardziej intensywna, a skuteczna promocja może dodatkowo przyciągnąć w Tatry zagranicznych turystów. Lepsze połączenia między Polską a Słowacją to także konkretne korzyści dla naszych południowych sąsiadów wynikające z przejazdu i tranzytu z północy, w tym z Polski, na południe Europy (zarówno osób, jak i towarów). Przełoży się to na zyski. Na pewno będę też sprzyjał inicjatywom wspólnych słowackopolskich imprez sportowych. Jedna taka wspólna nie wyszła... Może nie odwołujmy się aż do takiego dużego formatu, zacznijmy od

mniejszych, żeby na początku lepiej się sprawdzić. Góry nas łączą i to jest nasz wspólny potencjał. W sportach zimowych się dopełniamy. Słowacy mają swoje dyscypliny sportowe, w których są dobrzy, my mamy swoje, więc i podział medalowy byłby bezkonfliktowy (śmiech). Dobrze wiemy, że imprezy sportowe łączą ludzi, budują współpracę i przyjaźnie, a o to przecież chodzi. Tego rodzaju bodziec może także znacząco przyspieszyć stworzenie dobrej infrastruktury transportowej. Podczas Pańskiej prezentacji jako kandydata na ambasadora na Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych mówił Pan o priorytecie, jakim jest dbanie o pozytywny wizerunek Polski i Polaków na Słowacji. Ten kilka lat temu został nadszarpnięty przez złą renomę polskich artykułów spożywczych. Jak takich sytuacji unikać w przyszłości? Niestety, w sąsiedzkich relacjach mogą pojawiać się tego rodzaju sprawy. Trudno porównywać obydwa nasze kraje pod względem produkcji żywności i możliwości eksportowych. Słowacja potrzebuje importu żywności, gdyż nie jest w pełni samowystarczalna. Produkty żywnościowe sprowadza z Niemiec, Czech, Austrii, Polski, Ukrainy, czy dalej z południa Europy. Nie jest tajemnicą, iż można zobaczyć wielu Słowaków w Krakowie, Nowym Targu, którzy przyjeżdżają na zakupy. I to nie tylko ze względu na dobre ceny żywności w Polsce, ale i jej dobrą jakość. Po kilku dniach swojej działalności na Słowacji i pierwszych oficjalnych spotkaniach widzę dużą otwartość słowackich kolegów, w których mam nadzieję zyskać sprzymierzeńców. Zamierzam we współpracy z polskimi instytucjami promować Polskę, nie tylko w Bratysławie, ale i w innych rejonach kraju. Zależy mi na wzmocnieniu współpracy regionów, która już obecnie działa dobrze. Moim celem będzie jej dalsza intensyfikacja przy wykorzystaniu istniejących formatów, zwła szcza zaś euroregionów i programów unijnych. MONITOR POLONIJNY


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:10 Page 7

Planuje Pan również powołanie do życia nowego konsulatu honorowego na Słowacji? To też ważny element strategii i działania perspektywicznego. Na razie Polska posiada jednego konsula honorowego na Słowacji - w Liptowskim Mikulaszu. Będę się tu odwoływać do moich doświadczeń z północy Włoch. Mam nadzieję, że uda się w najbliższych latach otworzyć co najmniej dwa kolejne konsulaty honorowe. Trudno dziś mówić o szczegółach, ale na pewno chcielibyśmy mieć takie placówki w największych miastach na północy i wschodzie Słowacji.

A co z tymi negatywnymi doświadczeniami z 1968 roku? Czyżby niektórzy je wypierali? Co ciekawe, podział w społeczeństwie wiąże się z wrogością albo do Rosjan, albo do Amerykanów. W Polsce nie ma takich podziałów, mamy zupełnie inne doświadczenia. Myślę, że w Czechosłowacji od 1948 do 1989 roku system represyjny był ostrzejszy i ukształtował inną niż w Polsce mentalność, a także sposób myślenia i postrzegania Związku Radzieckiego. To wszystko ma swoje przełożenie w różnych dziedzinach życia. Weźmy choćby sektor usług w Polsce i na Słowacji. U nas został bardzo szybko odbudowany. Zresztą u nas zawsze działali drobni przedsiębiorcy, czy rzemieślnicy. Dzięki temu mogliśmy wystartować szybciej, przełamać pewne bariery. No i w Polsce nie bez znaczenia była pozycja Kościoła, niepo-

równywalna z którymkolwiek krajem Europy Środkowej. To wszystko sprawiło, że nasz kontakt z Zachodem był lepszy i szerszy po 1989 roku. Stąd też większe otwarcie Polaków. Myślę, że Słowacja poczyniła także ogromne postępy, ale weszła do NATO kilka lat później i ten okres wahań nie pozostał bez efektów na postawy pewnej części społeczeństwa słowackiego. Kraj ten jednak już obrał swoją drogę, jest bardzo aktywnym członkiem Unii Europejskiej i NATO oraz naszym wartościowym sojusznikiem i sąsiadem. Jak wyobraża sobie Pan współpracę ze słowacką Polonią? Będę chciał przede wszystkim lepiej poznać Polonię i być obecny na najważniejszych wydarzeniach przez nią organizowanych. Jest ona rozproszona po większych i mniejszych ośrodkach miejskich Słowacji i w głównej mierze dotyczy niewielkiej stosunkowo grupy osób, które zamieszkały na stałe z uwagi na pracę lub zawarcie małżeństwa. Chciałbym zachęcać Polonię do działań promocyjnych na rzecz Polski, a także poprosić o pomoc w zidentyfikowaniu na terenie Słowacji ważnych pamiątek po Polakach: tablic upamiętniających ich obecność oraz zapisów na pomnikach i cmentarzach, gdzie są pochowani polscy żołnierze.

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

Kolejnym priorytetem Pana misji dyplomatycznej, na który zwróciłam uwagę, jest wyczulanie Słowaków na obecność NATO na wschodniej flance, gdyż – jak Pan powiedział przed wspomnianą już komisją sejmową – Słowacja w tym względzie prezentuje nieco inną wrażliwość. Jak Pan jako historyk to tłumaczy? Czy tak jest tylko dlatego, że Słowacja nie graniczy bezpośrednio z Rosją? Słowacy posiadają inne doświadczenia historyczne i nie mieli tylu bezpośrednich relacji z Rosją, co my w przeszłości. Postrzegają ten kraj przez pryzmat pomocy, jaką ówczesny Związek Radziecki udzielił Słowackiemu Powstaniu Narodowemu w czasie II wojny światowej w 1944 roku. To było bardzo ważne wydarzenie dla budowy tożsamości Słowa ków. Słowacy jednym słowem, niezależnie od przynależności do partii politycznej, czują do Rosji wdzięczność za wyzwolenie. Pamięć historyczna o Rosja nach jest bardziej

pozytywna, niż w Polsce i nie zdołała jej zasadniczo naruszyć interwencja wojskowa ZSRR i Układu Warszawskiego w 1968 roku. Słowacja odwołuje się do tych doświadczeń jako młode państwo.

PAŹDZIERNIK 2018

7


ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

Monitor 10_2018 30.9.2018 19:10 Page 8

Jak Pan ocenia nasze czasopismo? Jestem mile zaskoczony i chciałbym pogratulować aktywności i wysokiego poziomu wydawnictwa. Przeglądałem poprzednie roczniki – pismo jest bardzo starannie wydawane, z dużą troską o odbiorców, z wieloma użytecznymi informacjami dla Polonii. Trzeba to docenić. Zbliża się święto odzyskania przez Polskę niepodległości. Czy będzie ono z racji 100. rocznicy obchodzone w tym roku w sposób szczególny? Na 8 listopada 2018 roku Ambasada RP w Bratysławie we współpracy z Instytutem Polskim i partnerami słowackimi przygotowuje koncert z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę i 25-lecia nawiązania relacji polsko-słowackich. Uroczystość ta odbędzie się w Teatrze Narodowym Słowacji, na którego deskach zaprezentuje się zespół Śląsk oraz Słowacki Teatr Narodowy. Po koncercie, podczas bankietu chcemy stworzyć też okazję do rozmów naszych gości – zarówno ze strony polskiej, jak i słowackiej. Takie wspólne świętowanie rocznic ważnych dla obu krajów jest dobrze odbierane przez naszych słowackich przyjaciół. Muszę też podkreślić, że nasze uroczystości rocznicowe nie zakończą się w listopadzie, ale trwać będą jeszcze kilka miesięcy. Planujemy również wydarzenia w innych miastach słowackich. 8

Zna Pan język angielski, włoski i rosyjski. Uczy się Pan też słowackiego? Uczę się języka słowackiego, dużo czytam i słucham w tym języku. Staram się także rozmawiać po słowacku, co przyjmowane jest z sympatią. Oczywiście w kontaktach dyplomatycznych posiłkuję się językiem angielskim. A co w nauce słowackiego stwarza Panu problemy? Wydawało mi się, że podobieństwo słów będzie dużą pomocą w opanowaniu tego języka, ale to są często pułapki, czyli tak zwani zdradzieccy przyjaciele. Muszę też przyznać, że znajomość rosyjskiego wcale nie ułatwia nauki słowackiego, mimo że jest tu też sporo podobnych słów – niestety, często się one mieszają na początkowym etapie nauki języka. Na pewno jednak dołożę wszelkich starań, by opanować słowacki jak najlepiej i móc rozmawiać w tym języku z przedstawicielami słowackimi. Przyjechał Pan do Bratysławy z rodziną? Tak, z żoną i 14-etnim synem, który rozpoczął tu naukę w międzynarodowej szkole w Bratysławie i dobrze się tutaj odnalazł. Moja małżonka prowadzi działalność gospodarczą w branży turystycznej, ale będzie uczestniczyła w tutejszym życiu towarzyskim. Skoro mówimy o turystyce, to chcę podpytać o Pańskie turystyczne pasje, bo przecież Słowacja oferuje świetne warunki, na przykład dla miłośników gór.

Góry to moja miłość. Uprawiam sporty zimowe: narciarstwo alpejskie i narty biegowe. Słyszałam, że jest Pan też miłośnikiem lotnictwa? To pasja z młodości - bardzo chciałem zostać pilotem i dostać się do szkoły lotniczej. Sklejałem modele samolotów, interesowałem się lotnictwem, ale choroba, którą przeszedłem w młodości, uniemożliwiła mi realizację tych planów. Chorobę udało się pokonać, ale marzeń nie mogłem spełnić. Jakie są Pańskie pierwsze spostrzeżenia po przeprowadzce do Bratysławy? Zwiedziłem niektóre zakątki miasta, okolice zamku, trochę centrum, ale tak naprawdę jeszcze nie miałem zbyt wiele czasu, by rozkoszować się urokami stolicy Słowacji. Próbowałem słowackiego specjału – bryndzowych haluszek. Smakują mi, choć z pewnością nie jest to danie, które można spożywać codziennie. Lubię też potrawy słowacko-węgierskie. Przyznam też, że choć wiedziałem, iż Słowacja jest producentem win, to dopiero tutaj przekonałem się, że są to naprawdę wina na wysokim poziomie. Produkcja wina wymaga odpowiedniego podejścia, inteligencji, cierpliwości. To musi być pasja. Słowacy zyskują coraz większe uznanie za granicą, choć konkurencja jest duża. W Polsce Słowacja kojarzona jest bardziej z piwem niż z winem, a słowackie marki są nieznane. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

MONITOR POLONIJNY


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:10 Page 9

Polskie legendy

na triennale plakatu w Trnawie

przeddzień uroczystego otwarcia dziesiątej edycji międzynarodowego konkursu Trienále plagátu Trnava, czyli 12 września, w Instytucie Polskim w Bratysławie odbył się wernisaż wystawy pt. „Polskie legendy na Triennale Plaka tu Trnawa”. Gościem był słowacki grafik Dušan Junek, który dokonał wyboru prac polskich artystów na wystawę. Wybór z ponad 7500 plakatów, zgromadzonych w ciągu 10 lat w Galerii

W

Jána Koniarka w Trnawie, nie był ani przypadkowy, ani łatwy. Warto zaznaczyć, że właśnie ta galeria jest głównym organizatorem Triennale Plakatu Trnawa. Polska szkoła plakatu jest doskonale znana i bardzo szanowana na arenie międzynarodowej, a dzięki polskim artystom-grafikom trnawskie triennale zyskało rozgłos i światowy poziom, co wielokro tnie podkreślał Dušan Junek.

Wśród przedstawionych w Instytucie plakatów znalazły się prace o różnej tematyce zarówno społecznej, jak i kulturalnej, autorstwa takich artystów, jak Jan Młodożeniec, Roman Cieślewicz, Waldemar Świerzy, Rosław Szaybo, Mieczysław Górowski, Michał Kliś, Jan Sawka, Grzegorz Marszałek, Sławomir Iwański, Tadeusz Piechura, Stasys Eidrigevičius, Władysław Pluta, Leszek Żebrowski, Lex Drewiński, Roman Kalarus. Zaprezentowany został także plakat autorstwa Lecha Majew skiego, autora logo IP na

Polski plakat jest światowym fenomen i najlepszym polskim towarem eksportowym, a wystawy polskich plakatów, organizowane na Słowacji oraz w Instytucie Polskim w Bratysławie, cieszą się ogromną popularnością. Od 1991 roku konkurs Triennale Plakatu Trnawa i towarzyszące mu imprezy pozwalają śledzić współczesne trendy oraz historię plakatu i pokrewnych dziedzin sztuk wizualnych. ZDJĘCIA MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

całym świecie, któremu w Trnawie przyznano głó wną nagrodę Master’s Eye Award za wyjątkową twórczość i promowanie projektowania graficznego. Wystawa wpisuje się w obchody 100-lecia odzyskania niepodległości Polski. MAGDALENA ZAWISTOWSKAOLSZEWSKA PAŹDZIERNIK 2018

9


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:11 Page 10

Po przyjeździe na miejsce najpierw udaliśmy się do Urzędu Wojewódzkiego, gdzie odbył się wernisaż wystawy z Muzeum Etnograficznego w Krakowie pod tytułem „Drzeworyty ludowe z Plazowa“. Byli tam obecni goście z Polski i Słowacji, a wśród nich wicekonsul z ambasady RP w RS Robert Frelik, który

Atrakcyjny dzień

w Trenczynie

w krótkim powitaniu podkreślił, jak ważna jest przyjaźń między oboma narodami. Tam poznaliśmy również organizatorów całodziennej imprezy, panie Renatę Strakovą i Ivetę Matejkovą, które towarzyszyły nam przez cały dzień. Po wernisażu pojechaliśmy do centrum, gdzie impreza miejska trwała już na całego. Na dużej estradzie właśnie trwał występ jednej z wielu grup muzycznych, prezentujących się przed trenczyńską publicznością.

rzyjaźń bez granic to impreza, którą co roku przygotowuje Klub Polski w Trenczynie. W tym roku zaproszenie na nią przyjęli jak zwykle członkowie klubu z tego miasta

P

i z innych regionów Słowa cji, ale też i sympatycy, słowaccy przyjaciele i my, którzy w celu odwiedzenia znajomych przyjechaliśmy na Słowację z Niemiec. Wy ruszyliśmy więc w sobotni

wrześniowy poranek do Trenczyna. Byliśmy bardzo ciekawi tego, co nas czeka, a przede wszystkim koncertu grupy Jablco, który miał

się odbyć na Rynku. Christiana, mego męża, tego dnia czekało ważne zadanie – miał wystąpić z zespołem i zagrać na harmonijce ustnej.

Następną gwiazdą miała być grupa Jablco. Zaczęły się przygotowania, ustawianie instrumentów, próba dźwięku. Po zapowiedzi i krótkim przedstawieniu kapeli przez Małgorzatę Wojcieszyńską, rozpoczął się 10

MONITOR POLONIJNY


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:11 Page 11

przez panie z Klubu Polskiego w Trenczynie. Potem w rodzinnej wręcz atmosferze i przy akompaniamencie gitary, na której zagrała pani Renata, śpiewaliśmy znane polskie piosenki, które znam jeszcze z dzieciństwa. Dzięki nim na chwilę

koncert. Dla mnie ważne w tym momencie było to, że teksty piosenek napisała Gosia, a muzykę Stano, czyli nasi przyjaciele, do których przyjechaliśmy na Słowację. Dumna jestem i z nich, i z męża, który dołączył do zespołu już w drugim utworze. Koncert został świetnie odebrany przez licznie zgromadzoną publiczność. Była to doskonała prezentacja słowackiej Polonii, bowiem ten wrześniowy festyn miej ski to największe przedsięwzięcie w regionie. Szkoda tylko, że nie było nam dane

wysłuchać wszystkich utworów z repertuaru grupy, gdyż czas gonił a za kulisami czekali już kolejni wykonawcy. Dodam tylko, że na scenie w Trenczynie wystąpili członkowie zespołu Jablco: Miroslav Kyselica, Janko Morávek, Viktor Vlasák, Tomaš Letenay i Sta no Stehlik, oraz Przyjaciele: Ewa Sipos, Renata Straková,

Dominika Morávková, Kri stina Hlistová, Łukasz Cupał, Marek Berky i Christian Deeters. Po koncercie ruszyliśmy do pensjonatu Na Sihoti, gdzie wszyscy goście wzięli udział w polonijnej biesiadzie. Organizatorki przygotowały pyszny poczęstunek w formie bufetu. Nie zabrakło też ciast upieczonych

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK, TOMEK OLSZEWSKI, OLA KRCHEŇ

przeniosłam się do czasów, kiedy to właśnie te utwory śpiewałam na różnych obozach, mieszkając jeszcze w Polsce. Wieczór skończył się przed północą.

Bardzo dziękujemy za możliwość udziału w tylu atrakcjach! MAŁGORZATA DEETERS, TRENCZYN

Projekt realizowany z finansowym wsparciem Funduszu wspierającego kulturę mniejszości narodowych 2018 PAŹDZIERNIK 2018

11


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:11 Page 12

iedzielny poranek jeszcze spowity w chmurach. Czy sprawdzą się optymistyczne prognozy i zaświeci słońce? Oby! Bo przecież w scenariuszu mamy piękny słoneczny dzień.

N

Akcja rozgrywa się w plenerze. Kilka scen piknikowych na kocu. Historia z lat 20. – 30. ubiegłego wieku. Tak wygląda pierwszy dzień zdjęciowy. Naszym celem jest nakręcenie teledysku do piosenki „Gdyby zmysły prysły“, która znalazła się na płycie „Za górami,

Na planie

zdjęciowym

- dzień pierwszy

Planowana premiera teledysku: 23 listopada, Instytut Polski w Bratysławie

za lasami, za Tatrami“, wydanej w tym roku przez Klub Polski. Wszystkim zebranym w parku w Dubnicy nad Wagiem towarzyszy podekscytowanie. Piękna zieleń, słońce prześwitujące przez liście drzew to idealna sceneria do naszego wideoklipu. Zjeżdżają się

aktorzy, reżyserka, operator, sztab od logistyki wydarzenia, fotografowie, pomocnicy, a kilka godzin później i catering. Po chwi-

li na plac wjeżdża przepiękny samochód w stylu retro... Co to będzie się działo przed grotą w dubnickim parku? Zastanawiają się przechodnie, zaintrygowani niezwykłym ruchem, kostiumami, kamerami... Reżyserka i kamerzysta fachowym okiem oceniają

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

OBSADA: DOMINIKA MORÁVKOVÁ, JANKO MORÁVEK, MARCIN MARSZAŁKOWSKI • REŻYSERIA: MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA • SCENARIUSZ: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA • KAMERA: JURAJ LEHUTA•KOSTIUMY: KAMILA ZIELIŃSKA, KATKA ŽGANČÍKOVÁ • REKWIZYTY: WŁODZIMIERZ BUTOWSKI • AUTO: CARCLASSIC ĎURIŠ TOMÁŠ • CATERING: ALEKSANDRA KRCHEŇ, JANKA BERKYOVÁ • LOGISTYKA W DUBNICY NAD WAGIEM: MAREK BERKY • NADZÓR I KONSULTACJE: TATIANA DRÍMAJ RECKÁ • PIOSENKA „GDYBY ZMYSŁY PRYSŁY“: MUZYKA: STANO STEHLIK • SŁOWA: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA • ŚPIEW: EWA SIPOS • PROJEKT REALIZOWANY DZIĘKI UPRZEJMOŚCI MIASTA DUBNICA NAD WAGIEM • Z FINANSOWYM WSPARCIEM FUNDUSZU WSPARCIA KULTURY MNIEJSZOŚCI NARODOWYCH RS 12

MONITOR POLONIJNY


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:12 Page 13

światło i wybierają najlepsze miejsce do ujęć piknikowych. Później kolejne: na schodach, przed murkiem, przy drzewie, na moście, w grocie, z samochodem, z góry, z dołu... Szeleszczą kartki scenariusza. Sceneria zmienia się co chwilę. Wszystko idzie zgodnie z planem, a nawet jeszcze lepiej.

Czas na rewanż CZYLI KOLEJNY MECZ SŁOWACKIEGO MSZ Z GRUPĄ POLSKĄ ałe boisko w okolicy Železnej studničky w Bratysławie. Wrześnio we popołudnie. Miejsce to samo, ale trzy miesiące później. To tu ponownie dzięki inicjatywie Milana Novotnego, byłego dyrektora Instytutu Słowackie go w Warszawie, spotykają się drużyna słowacka, składająca się z pracowników słowackiego ministerstwa spraw zagranicznych, oraz polska, którą tworzą pracownicy polskiej ambasady, Instytutu Polskiego i Klubu Polskiego. Wszyscy zawodnicy bardzo odpowiedzialnie podchodzą do wyzwania. Pola-

M

Po pracowitym dniu schodzący z planu zdjęciowego są szczęśliwi. Pierwszy etap pracy za nimi. Na początku października czeka ich kolejny – tym razem w bratysławskim lokalu. Będzie się działo! Na efekty końcowe musimy jednak poczekać do listopada. Mamy nadzieję, że będą one fantastyczne i już dziś zapraszamy na premierę RED. tegoż wideoklipu!

cy, co oczywiste, chcą osiągnąć lepszy wynik niż w czerwcu, ale widać, że ich drużyna nie jest tak zgrana jak słowacka i dlatego nie udaje im się meczu wygrać. Na szczęście wynik poprawiają. Po dwóch częściach – każda po 25 minut – osiągają rezultat 3 : 5. To już jest powód do radości, choć przecież nie o wygraną chodziło, ale o to, by się dobrze bawić i zażyć ruchu na świeżym powietrzu. Gratulacje dla zwycięzców! RED.

ZDJĘCIA: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

PAŹDZIERNIK 2018

13


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:12 Page 14

dyby chcieć opisać V Światowy Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy w liczbach, to najważniejsze byłyby te, mówiące o ponad 600 delegatach z 40 krajów świata, oraz fakt że odbył się on w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Oficjalna inauguracja zjazdu, który trwał cztery dni, odbyła się w czwartek, 20 września w Sejmie RP.

G

Silna Polonia Trzeba przyznać, że niemalże wszyscy uczestnicy zjazdu chwalili jego tegoroczną organizację. „Być w polskim parlamencie, siedzieć na miejscu jednego z posłów i widzieć wszystkich wiodących polityków z bliska, to wspaniałe uczucie“ – konstatował Marek Berky, prezes Klubu Polskiego na Słowacji i jeden z delegatów. Według niego główni organizatorzy przedsięwzięcia, czyli Sejm, Senat oraz Stowarzyszenie „Wspólnota Polska“, stanęli na wysokości zadania. „To naprawdę wspaniały gest, by na trzy dni udostępnić parlament Polakom z zagranicy“ – argumentował. Był też zaskoczony siłą i liczebnością przedstawicieli polskich organizacji na świecie. „To niesamowite, jaką siłę ma Polonia!“ – ocenił.

Spotkania Z uczestnikami zjazdu spotkali się najważniejsi polscy politycy: marszałek Sejmu Marek Kuchciński, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, ministrowie. W ogrodach Pałacu Prezydenckiego Polonusów podjął prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką. Warto podkreślić, iż to właśnie prezydent przyjął patronat nad całym przedsięwzięciem. Podczas spotkania powiedział m.in.: „Wielu z Państwa osiągnęło poza granicami Polski, tak w życiu zawodowym, jak i osobistym ogromne sukcesy. Gratuluję Wam tego z całego serca. Gratuluję i dziękuję, bo właśnie także poprzez te sukcesy reprezentują Pań stwo Polskę i tym samym nas wszystkich“.

„Nasza Niepodległa“ w Teatrze Wielkim. Podczas wieczoru pieśni patriotyczne zaprezentowały takie gwiazdy, jak Maryla Rodowicz, Kayah, Marta Cugier, Grzegorz Stróżniak, Halina Mlynková, Krzysztof Cugowski, Piotr Cugowski czy Andrzej Krzywy. „Świetne aranżacje piosenek, doskonali muzycy, chór i scenografia!“ – chwalił jednym tchem prezes, który jest też muzykiem. Kolejnym zaskoczeniem wieczoru było wręczenie nagrody im. prof. Stelmachowskiego, przyznanej po raz pierwszy przez Stowarzyszenie „Wspólnota Polska“ za zasługi

W Teatrze Wielkim „Gdyby mi ktoś na Słowacji powiedział, że spędzę ponad dwie godziny na koncercie patriotycznym i będę zachwycony, nie uwierzyłbym“ – zdradził Marek Berky po koncercie 14

MONITOR POLONIJNY


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:12 Page 15

na rzecz Polonii, Mateuszowi Morawieckiemu. Wtedy też dowiedzieliśmy się, że rząd zdecydował zwiększyć pomoc finansową na rzecz Polonii, przyznając sto milionów złotych, za co dziękował ze sceny szefowi rady ministrów marszałek Karczewski.

Dyskusje Podczas zjazdu reprezentanci różnych środowisk polonijnych debatowali z przedstawicielami polskiego rządu i parlamentu o wyzwaniach stojących przed organizacjami polonijnymi, a ponieważ pracowali w kilku grupach tematycznych, mogli skupić się na bliskich sobie zagadnieniach: kulturze, edukacji, nauce, sporcie i turystyce, duszpasterstwie i mediach.

gę opinii publicznej w kraju na sprawy Polonii i Polaków z zagranicy“ – ocenił Dariusz Bonisławski, prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, który w siedzibie Domu Polonii w jeden ze zjazdowych wie-

„Wspólnota Polska“ prof. Andrzeja Stelmachowskiego. „Dla mnie to spore zaskoczenie, że stowarzyszenie to tak silna organizacja, mająca siedzibę w tak imponującym budynku w samym sercu Warszawy“ – podsumował prezes Berky.

ZDJĘCIA: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

Na zakończenie

Dziennikarze polonijni wzięli też udział w różnych warsztatach, odwiedzili redakcje Polskiej Agencji Prasowej, Polskiego Radia i Telewi zji Polskiej. O bliskich sobie tematach dyskutowali też naukowcy, duchowni, animatorzy kultury, nauczyciele, sportowcy i harcerze. „Pozycja harcerstwa – jednego z filarów polskości na emigracji, głównie w Anglii, jest dla mnie dużym zaskoczeniem. To coś nieporównywalnego z realiami na Słowacji“ – ocenił Berky.

czorów gościł wszystkich delegatów. Wtedy właśnie dokonano odsłonięcia pamiątkowej tablicy i na dania temu budynkowi imienia pierwszego prezesa Stowarzyszenia

„Dobrze jest być Polakiem, w Polsce i za granicą. Dziękuję, że przyjęli państwo zaproszenie. To największe wydarzenie polonijne tej kadencji“ – mówił na zakończenie zjazdu marszałek Senatu Stanisław Karczewski. W sali plenarnej polskiego Sejmu zabrzmiały wszystkie postulaty, które opracowali delegaci zjazdu. Na nie politycy obiecali pozytywnie reagować. Ponad to efektem tych obrad jest obietnica krzesła poselskiego dla jednego z przedstawicieli Polonii. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA, Warszawa

We „Wspólnocie“ „Zjazd okazał się wydarzeniem, które po raz kolejny zwróciło uwaPAŹDZIERNIK 2018

15


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:12 Page 16

Nowa strona internetowa

w przygotowaniu

tym roku Klub Polski oprócz wielu imprez kulturalnych, realizuje też przebudowę swojej strony internetowej www.polonia.sk. Odpowiedzialny za to jest Tomasz Olszewski, który projekt obmyślił i realizuje. „W pierwszej fazie przeglądałem sporo stron internetowych po to, by inspirować się najlepszymi, później kreśliłem wizaże tej naszej, wymyślałem, jak powinien wyglądać nowy rozkład strony, co powinna zawierać“ – mówi, wspominając pierwszy etap prac. Później nastąpił etap szukania odpowiedniej firmy zewnętrznej, która będzie odpowiedzialna za techniczną stronę, czyli na przykład przygotowanie projektów wizualnych czy przeniesienie materiałów ze starej strony na nową. „Największą zmianą będzie wygląd strony“ – zdradza Tomasz. Będzie ona prosta, czytelna, ale i nowoczesna. „Ma iść z duchem czasu, wyglądać jak nowoczesne strony blogerów“ – podkreśla. Dostęp do informacji ma być ułatwiony, menu czytelne, dodane będą nowe funkcje, m.in. ta, której chyba najbardziej brakowało, czyli wyszukiwarka. Dodatkowym atutem ma być odpowiedni format, ułatwiający przeglądanie strony na rożnych urządzeniach: w telefonach, tabletach. „Będzie też dużo informacji, które będą aktualizowa-

W

ne, więcej przestrzeni dla lokalnych oddziałów Klubu Polskiego. Mam więc nadzieję, że włączą się w ten projekt ludzie z regionów, którzy będą mogli sami dodawać informacje“ – opisuje Tomek i precyzuje, że nie muszą to być tylko i wyłącznie wydarzenia organizowane przez Klub Polski, ale też słowackie imprezy, które mogą zainteresować naszych rodaków. „Ostatnio natknąłem się w Internecie na wiadomość, że w Galancie odbywa się festiwal klezmerski, co wydaje mi się ciekawą ofertą również dla nas“ – przekonuje. Jego zamysł jest taki, by każdy mógł proponować informacje na stronę. Te, które zostaną zatwierdzone przez administratora będą publikowane. W ten sposób będzie powstawał aktywny kalendarz wydarzeń. Tomek jest gotów przeszkolić chętnych do współpracy w prowadzeniu strony. Tu widzi pole do popisu dla uczniów polskiej szkoły czy studentów polonistyki. „Owszem, na pewno to atrakcyjne wyzwanie dla młodych, ale nie wykluczam też współpracy z aktywnymi, otwartymi, starszymi osobami“ – dodaje. W październiku będą widoczne pierwsze efekty zmian. „Testujemy stronę, powoli przenosimy całe archiwum, więc bez obaw, nic, co do tej pory było na stronie, nie przepadnie“ – uspakaja Tomek. Zmianie ulegnie też nazwa strony, na poloniask.org, ale po zadaniu starego adresu system będzie automatycznie przekierowywał na nowy. Strona będzie połączona z mediami społecznościowymi, nie tylko z Facebookiem, ale i Twitte rem, Instagramem. „Dzięki temu po zrobieniu zdjęcia i oznaczeniu go odpowiednim hasztagiem, znajdzie się ono na stronie Klubu“ – wyjaśnia na koniec autor projektu. RED. Chętnym do współtworzenia strony podajemy adres mailowy Tomka: marino108@gmail.com

16

Triumf Zimnej wojny i Kleru

obre, a nawet bardzo dobre kino, inspirujące do dyskusji filmy, trudny dla jury werdykt i skandalizująca atmosfera – to klimaty tegorocznego festiwalu polskich filmów w Gdyni. W sumie zaserwowano 150 filmów w 11 sekcjach, z czego najważniejsze, bo konkursowe były trzy: Konkurs główny, Inne spojrzenie, czyli głównie debiuty, i Konkurs filmów krótkometrażowych. Oczywiście najwięcej sensacji pojawiło się wokół filmu Wojtka Smarzowskiego Kler, któremu jury przyznało nagrodę specjalną w konkursie głównym za ważny temat społeczny. Kleru przestraszył się prezes Radia Gdańsk, nie przyznając filmowi Złotego Klakiera za najdłużej oklaskiwany film w centrum festiwalowym, jednak festiwalowa publiczność, która oblegała w tym roku wszystkie sale kinowe i wszystkie projekcje, uznała ten film za najważniejszy, głosując na niego za pomocą kuponów. Również dziennikarze przyznali Klerowi nagrodę. Kler święcił więc triumfy, bo dodatkowo otrzymał jeszcze nagrodę jury za scenografię. Film Smarzowskiego już uruchomił dyskusję o kondycji Kościoła katolickiego w Polsce, o problemach celibatu, pedofilii, pazerności finansowej i pijaństwie. Film jest dobrze zrealizowany i zagrany. Atutem są świetni aktorzy. Janusz Gajos w roli biskupa sybaryty, Arkadiusz Jakubek, Robert Więckiewicz i Jacek Braciak jako trójka kolegujących się

D

MONITOR POLONIJNY


j

Monitor 10_2018 30.9.2018 19:12 Page 17

księży to naprawdę wyraziste i ważne role. Zdjęcia do filmu były kręcone w Czechach, nieopodal Ostrawy. Drugą nagrodę specjalną przyznano filmowi Marka Koterskiego 7 uczuć. To zabawna refleksja nad naszą kondycją. Role dzieci w tym filmie zagrali znani aktorzy: Marcin Dorociński, Katarzyna Figura, Tomasz Karolak, Andrzej Chyra, Robert Więckiewicz, Maja Ostaszewska. W roli głównej, Adasia Miauczyńskiego, wystąpił natomiast syn reżysera Michał Koterski, ale – niestety – daleko mu do wcielającego się we wcześniejszych filmach Koterskiego w tę postać Marka Kondrata. Zimną wojnę, najbardziej już znany polski film Pawła Pawlikowskiego z Joanną Kulig, Tomaszem Kotem i Borysem Szycem, nagrodzono w pełni zasłużenie Złotym Lwami. Tę kameralną i liryczną opowieść o miłości i rozłące z naprawdę pięknymi czarno-białymi zdjęciami Łukasza Żala ogląda się świetnie. Reżyser powiedział w Gdyni, że to jego najbardziej osobisty film, a główni bohaterowie – Zula (Kulig) i Wiktor (Kot) – noszą imiona jego rodziców. Dzień po zakończeniu festiwalu w Gdyni film uzyskał polską nominację do Oskara

PAŹDZIERNIK 2018

dla filmu nieanglojęzycznego, a kilka dni wcześniej zdobył Gran Prix i nagrodę publiczności na Słowacji na Cinematik International Film Festival Piešťany. Srebrne Lwy jury przyznało Kamer dynerowi Filipa Bajona, pięknej, epickiej opowieści o pruskim arystokratycznym rodzie von Krauss, który od pokoleń żył na Pomorzu. De facto jest to historia rodu von Krockov, który żył w Prusach przez kilkaset lat. Bajon opowiada historie, rozgrywające się w XIX i XX wieku. Opowiada barwnie i z rozmachem, nawiązując do konwencji swego świetnego filmu Magnat sprzed ponad 30 lat. Kamer dynera kręcono z przerwami ponad trzy lata, a koszty realizacji wyniosły ponad 18 milionów złotych – to najdroższa produkcja tego festiwalu. I w tym filmie znakomitą rolę kaszubskiego patrioty Bazylego Miotka stworzył Janusz Gajos. Jury tegorocznego festiwalu nie przyznało jednak Gajo sowi żadnej nagrody, choć z pewnością należała mu się i za Kler, i za Ka merdynera. Nic więc, dziwnego, że Adam Woronowicz, odbierając nagrodę za pierwszoplanową rolę męską właśnie w Kamerdynerze, z gorzkim ironicznym uśmiechem stwierdził: „A ja sadziłem, że moja rola jest drugoplanowa, więc jestem naprawdę zaskoczony”. Największym przegranym tegorocznego festiwalu był film Małgorzaty Szumowskiej Twarz, który w Berli nie został nagrodzony Grand Prix, a w Gdyni spotkał się z kompletną obojętnością tak widzów, jak i jury.

Bardzo trudno było wybrać najlepsze role kobiece, bowiem aktorek, które zagrały znakomicie w polskich filmach, była cała plejada. Fantastyczna Agata Kulesza pojawiła się aż w trzech festiwalowych produkcjach: we wspomnianej już Zimnej wojnie, ale także w filmach Zabawa, zabawa Kingi Dębskiej i Pewnego razu w listopadzie Andrzeja Jakimowskiego. Świetna była również Gabriela Mu skała, scenarzystka i odtwórczyni głównej roli w filmie Fuga Agnieszki Smoczyńskiej, równie znakomita w filmie Koterskiego 7 uczuć. Na szczęście Fuga dostała zasłużoną nagrodę. Zdjęcia do tego filmu kręcone były na Słowacji, podobnie jak do Ułaskawienia Jana Jakuba Kolskiego, nagrodzonego za scenariusz. Grająca główną rolę właśnie w tym filmie Grażyna Błęcka-Kolska została uznana za najlepszą aktorkę pierwszoplanową, choć ta decyzja jury wzbudziła wątpliwości.

Który film festiwalowy trzeba jeszcze obejrzeć? Koniecznie Janusza Kondratiuka Jak pies z kotem. Nagrody za role drugoplanowe w tym filmie przyznano słusznie Aleksandrze Koniecznej i Olgierdowi Łukaszewiczowi. Wielkie aktorstwo! A owację na stojąco publiczność festiwalowa zgotowała Idze Cembrzyńskiej, żonie niedawno zmarłego reżysera Andrzeja Kondratiuka, któremu poświęcono ten film. Co można sobie darować po festiwalu? Nową fryzurę Katarzyny Figu ry i jej wynurzenia po filmie, którego nie widziała, film Krzysztofa Zanussiego Eter i tłumaczenia Jacka Kurskiego po tym, jak TVP Kultura ocenzurowała wypowiedź Wojtka Smarzowskiego, w której leciutko „dutknął” – jak mówił Gombrowicz – prezesa TVP. ALINA KIETRYS, Gdynia 17


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:12 Page 18

Polska czarodziejka mody,

której serce skradł Słowak

Zielińska modą żyje, na modzie się zna i modę kreuje. Kiedy zajmujemy miejsce przy kawiarnianym stoliku, dowiaduję się, że jej życiowy partner jest współwłaścicielem lokalu i to jest główna przyczyna, która od kilku lat trzyma tę trzyosobową rodzinę w Trenčianskich Teplicach. Tu mieszkają od wiosny do jesieni, tu odwiedzają ich znajomi, którym Kamila pokazuje to urokliwe miejsce na Ziemi. „Mało kto z Polaków wie o tym kurorcie, który jest na miarę tych szwajcarskich, tylko bliżej Polski i taniej“ – ocenia moja rozmówczyni. Swoich gości zabiera na wycieczki rowerowe, podczas których podziwiają okolice. Oprócz tego chętnie ćwiczy na świeżym powietrzu w miejskim parku lub odwiedza niedawno odnowione kultowe kąpielisko Żaba. Chwali też możliwości relaksacyjne i zabiegowe, jakie kurort oferuje.

Sprzedawczyni lodów

biera takie gwiazdy, jak Doda czy Anna Popek. Z sukcesami realizuje pokazy mody na światowym poziomie. Jej serce należy do Słowaka, stąd część życia spędza w jego ojczyźnie, a konkretnie w Trenčianskich Teplicach, którymi oboje są zachwyceni. Tą miłością zaraża też polskich przyjaciół, którzy tu chętnie ich odwiedzają. Nam się udało z tą uroczą parą spotkać i porozmawiać nie tylko o planowanej na październik wystawie, przygotowywanej wspólnie z Klubem Polskim.

U

Szyk i elegancja Umawiamy się w kawiarni Na korze w Trenčianskich Teplicach. Wi dzę ją z daleka. Choć mamy się dopie18

ro poznać, jestem pewna, że to ona, gdyż emanuje z niej szyk, wdzięk i elegancja, połączone z pewną nonszalancją. Jak się za chwilę przekonam podczas rozmowy, Kamila

Mężczyzna życia Kamili, Daniel Sersen, był reprezentantem Słowacji w tenisie. W kawiarni, w specjalnej gablocie stoją puchary, które zdobył podczas kariery sportowej. Kiedy pytam Kamilę, jak się poznali, wspomina spotkanie towarzyskie podczas mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku, na którym zostali sobie przedstawieni. Od razu wpadli sobie w oko. Daniel mieszkał już wtedy w Warszawie. Tu ściągnęła go pewna rodzina, która wypatrzyła go sobie jako idealnego trenera tenisa dla córki. Dziś Kamila i Daniel wraz z 4-letnim synkiem Marcelem tworzą szczęśliwą rodzinę. Dziecko wyrasta w dwujęzycznej rodzinie, gdyż tato do niego mówi po słowacku, mama po polsku. „Kiedy spędzamy więcej czasu na Słowacji, wtedy szybciej łapie język, tu jest w naturalny sposób MONITOR POLONIJNY


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:12 Page 19

zmuszony do rozmów po słowacku“ – ocenia mama chłopca. Ona sama z uśmiecham wspomina, jak sześć lat temu uczyła się słowackiego, sprzedając lody w Trenčianskich Teplicach. „Najtrudniej było wypowiedzieć štyri“ – wspomina, śmiejąc się przy tym.

Jedną nogą tu, jedną tam Kiedy pytam moją rozmówczynię, czy zamierzają się przeprowadzić na stałe do Trenčianskich Teplic, mówi mi o swoim dylemacie. „Chętnie byśmy tu zamieszkali na stałe, nawet szukamy jakiegoś loftu, który moglibyśmy przerobić na dom i moją pracownię, ale z drugiej strony to w War szawie mam swoje klientki, więc wciąż jestem jedną nogą tu, jedną tam“ – zdradza. Ta projektantka mody od wielu lat buduje z sukcesem swoją karierę w Polsce. Z kolei Daniel z racji prowadzonego lokalu, by dopilnować biznesu, musi być na miejscu. Ale i Kamila włożyła tu sporo swojej pracy. Kilka lat temu wymyślała desery lodowe, pokazuje mi też ciężkie, piękne bordowe zasłony, które uszyła własnoręcznie. Dopytuje mnie też o słowacką Polonię, której jest ciekawa, i z zadowoleniem mówi, że w tutejszej parafii jest polski ksiądz (dobrze znany Polonii ksiądz Ługowski), który chrzcił ich syna.

chwilę przekonam, ta urocza dzie wczyna ma na swoim koncie już naprawdę sporo osiągnięć.

Czerwona suknia Modą zajmuje się od 2006 roku. Kiedy wystartowała w najbardziej elitarnym, międzynarodowym konkursie „Złota Nitka“, została nagrodzona najważniejszą nagrodą prasy zagranicznej ASVOF, a jej kolekcję wyróżniła Diane Pernet (z czasopisma ELLE), co spowodowało, że została ona opublikowana w 2010 roku w brytyjskim czasopiśmie Vogue. „Wtedy wiedziałam, że idę w dobrym kierunku“ – kwituje Kamila, której prestiżowe uznania dodały wiatru w żagle – tworzyła kolekcję za kolekcją. Przyszły też propozycje współpracy przy filmie braci Skolimowskich „Ixjana. Z piekła rodem“, gdzie ubierała Annę Dereszowską i Borysa Szyca. Dziś wśród jej klientów są takie gwiazdy, jak Agata Załęcka, Anna Popek czy piosenkarka Doda. „Na 33. urodziny Dody, które były inspirowane Alicją w krainie czarów, stworzyłam dla niej ręcznie wyszywany kostium Szalonego Kape-

lusznika“ – wspomina Kamila. Z nostalgią też mówi o kreacjach stworzonych dla Anny Cyzon, Polki mieszkającej w Kanadzie, która występowała w Polsce w programach typu talent show, ale i podczas 55-lecia pracy scenicznej Stana Borysa. „Stworzyłam dla niej piękną czerwoną suknię z koronką, z odkrytymi plecami. Od kiedy ją zobaczyli w Kanadzie, mam zamówienia od Kanadyjek, więc szyję, pakuję w karton i wysyłam“ – opisuje, nie kryjąc zadowolenia. I choć to nie są tanie kreacje, to klientki ustawiają się do niej w kolejce. „Często zamawiają z wyprzedzeniem na jakieś specjalne okazje, więc muszę pilnować terminów, żeby nie dzwoniły zdenerwowane“ – mówi Kamila, która ze swoimi klientkami się zaprzyjaźnia.

Na fastrydze do ślubu Najbardziej ceni własną niezależność i to, że nie musi siedzieć za biurkiem przez osiem godziny. A kiedy jest konieczność, rzuca się w wir pracy, tak jak wtedy, kiedy dla firmy Avon tworzyła przez siedem dni kolekcję siedmiu sukien wieczorowych, inspi-

Praca pasją Kamila pochodzi z Bydgoszczy, gdzie studiowała kosmetologię. Jednak zwyciężyła inna pasja – zamiłowanie do mody, dlatego w Warszawie skończyła szkołę projektowania i kostiumografii. W dzieciństwie ubierała lalki, teraz dorosłych. „Chyba nie mogło być inaczej, jedna babcia była krawcową, a druga sprzedawała materiały“ – wspomina z uśmiechem czasy dzieciństwa, spędzanego u jednej lub drugiej babci: w Katowicach lub w Ku jawsko-Pomorskiem. Kiedy pytam ją, co jest jej największym sukcesem zawodowym, skromnie mówi, że chyba jeszcze wszystko przed nią i po chwili namysłu dodaje: „Na pewno największym sukcesem jest to, że moja praca jest jednocześnie pasją“. Jak się za PAŹDZIERNIK 2018

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

19


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:12 Page 20

rowanych perfumami. „Rano o trzeciej wstawałam, jechałam na targ, żeby wybrać świeże kwiaty, ręcznie je przyklejałam, potem przyszywałam“ – wspomina. Dopytuję ją o inne stresujące sytuacje. Wówczas przypomina sobie zro zpaczony głos w telefonie od klientki z Belgii, dla której uszyła suknię ślubną. Na cztery godziny przed ślubem w sukience pękł zamek! Okazało się, że klientka przytyła i kreacja tego nie wytrzymała. Jak sobie nasza rozmówczyni poradziła w tej sytuacji? „Byłam zestresowana, wiedziałam, że na odległość nie mogę pomóc, więc świadkowej poleciłam, żeby zszyła sukienkę już na pannie młodej“ – opisuje. „I tak na fastrydze poszła do ślubu, ale małżeństwo ma udane“ – dodaje z uśmiechem.

Złota Fatima Pytam moją rozmówczynię o jej najciekawszą kolekcję, a ona jednoznacznie wskazuje na tę ostatnią – „Ebony”, która jednocześnie była, jak sama twierdzi, najtrudniejsza. To kolekcja ubrań inspirowanych kulturą masajską, zdobiona przywiezioną z Kenii biżuterią. „Przez półtora roku wyszywałam

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

20

ręcznie wszystkie zdobienia, w ten sposób nie marnowałam czasu, siedząc w domu po urodzeniu dziecka“ – opisuje z uśmiechem. Tę kolekcję pokaże w ramach projektu Klubu Polskiego w Ilavie. Jak się okazuje, to nie będzie jej debiut na Słowacji, bowiem w ubiegłym roku wzięła udział w pokazach „Trenczyn – miasto mody“, gdzie została narodzona Złotą Fatimą w kategorii suknie ślubne i suknie wieczorowe.

W góralskiej chuście Na koniec jeszcze z kobiecej ciekawości pytam moją rozmówczynię, czy ma przepastne szafy, pełne ubrań, ale Kamila zaprzecza. Jak się domyślam z naszej rozmowy i obserwacji, ta kobieta ma w sobie specyficzną lekkość – założy na siebie cokolwiek, ale tak finezyjnie, że od razu wygląda to niebanalnie. Kamila modą się bawi i wychodzi jej to doskonale. „Pojechałam na lotnisko odebrać koleżankę góralkę, więc żeby jej zrobić przyjemność, włożyłam sukienkę, którą stworzyłam z góralskiej chusty. Kilka osób mnie zaczepiło, skąd ten model“ – opisuje i już wie, że uszyje takich więcej, bo zdjęcie tej kreacji robi furorę na socjalnych sieciach. Na koniec naszej rozmowy Kamila przypomni sobie, że właśnie rozpoczęła prace nad nowym projektem: pisze artykuły o modzie dla portalu „Kobieta z klasą”. Pierwszy poświęcony był ikonom mody. A między zdaniami dowiaduję się też, że maluje obrazy. Brawo, Kamila, z niecierpliwością czekamy na pokazy mody w ramach imprezy Klubu Polskiego i liczymy na inspirującą obecność wśród słowackiej Polonii. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA, Trenczańskie Cieplice MONITOR POLONIJNY


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:13 Page 21

rzede mną rozpościerał się malowniczy widok na niewielką wieś, skąpaną w złotych liściach, mieniących się w promieniach jesiennego słońca. Spadziste dachy, pokryte gontem, oraz bielone wapnem ściany domów wsi Špania Dolina tworzyły przepiękny pejzaż, który na długo pozostanie w mojej pamięci. Špania Dolina położona 11 km na północ od Bańskiej Bystrzycy, w górzystym rejonie na wysokości 728 m, na granicy Tatr Niskich i Wielkiej Fatry jest idealnym miejscem do odpoczynku, górskiej turystyki oraz zapoznania się z bogatą historii tamtejszego regionu. Ta urokliwa wieś, będąca dawną osadą górniczą, słynęła kiedyś w całej Europie z wydobycia rud miedzi i srebra. Pisemne wzmianki o niej pochodzą z XIII wieku, ale zakłada się, iż pierwsze kopalnie powstały tu już w 1006 roku. Przemysł wydobywczy rozwijał się w tym regionie bardzo intensywnie. Do szybów doprowadzano wodę z oddalonych aż o 36 km rejonów Niskich Tatr. W XV wieku zaczął tu powstawać unikalny wodociąg. Rozkwit górnictwa trwał do XVIII wieku, kiedy to złoża rud uległy znacznemu zubożeniu. Sto lat później spadek produkcji oraz zmiany w monarchii doprowadziły do końca wydobycia miedzi, w wyniku czego w 1888 r. kopalnie zostały zamknięte. Chociaż miedzi już się tu nie wydobywa, to do dziś we wsi znajduje się wiele rzadkich zabytkowych obiektów, związanych z górni ctwem, takich jak szyby wydobywcze, nazwane imionami (np. Maria, Ludovika), sztolnie, włazy oraz stare

Słowackie perełki

P

PAŹDZIERNIK 2018

Ferdynand, Maximilian, Maria domy górników, dzięki którym Špania Dolina uznana została za pamiątkowy rezerwat architektury ludowej. Ciekawostką jest liczący 295 metrów głębokości szyb Ferdynand, powstały ok. 1400 roku, który uważany jest za najstarszy szyb i prawdziwy zabytek techniki. Kiedy przyjechałam do wsi, od razu zauważyłam dominujący nad okolicą, wznoszący się na wzgórzu wczesnogotycki kościół Przemienienia Pańskiego z XIII wieku, z wysoką wieżą i romańskimi fundamentami. Dotarłam do niego po

zadaszonych drewnianych schodach, pokonując 162 stopnie. Zachwycałam się zabytkową architekturą budynku, jego skromnym i pięknym wnętrzemz dziełami Jozefa Hanula, barokowym ołtarzem oraz historycznymi organami. Stojąc przed świątynią, podziwiać można malowniczy widok na okolicę oraz 76 pamiątkowych parterowych i piętrowych ludowych domów górniczych, pochodzących w większości z XIX wieku. Niedaleko kościoła uwagę zwraca inna, bardzo ciekawa, pierwotnie renesansowa budowla z XVI w., nazy-

wana kołatką. Budynek ten służył jako siedziba nadzorców i inspektorów górniczych, a w jego drewnianej wieży znajdowało się urządzenie, tzw. kołatka, wzywające górników do pracy. Obecnie mieści się tu ekspozycja poświęcona koronce klockowej, której tradycja sięga tu 1883 roku. Sztukę koronek klockowych sprowadzili w ten rejon niemieccy koloniści i jest ona przekazywana z pokolenia na pokolenie. Z zainteresowaniem przyglądałam się także współczesnemu zegarowi, umieszczonemu na placu głównym, który co godzinę przedstawia scenę z życia kopalni, ukazując górników przy wydobywaniu miedzi. Najbardziej jednak podobał mi się spacer naukowo-poznawczym szlakiem górniczym, który prowadził wśród pozostałości dawnej kopalni na ogromną niezalesioną hałdę Maximilian, z której roztaczał się wspaniały widok na wieś oraz otaczające ją góry. Špania Dolina to nie tylko rezerwat zabytków archite ktury ludowej oraz spokojna miejscowość, położona w przepięknej naturalnej scenerii. To miejsce pełne historii i pamiątek górniczych tradycji, które przypominają złote czasy górnictwa w tym regionie. MAGDALENA ZAWISTOWSKAOLSZEWSKA

ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

21


yślę, że każdy Czytelnik „Moni tora” choć parę razy w życiu spotkał się z Protokołem, np. zysków i strat, a ci bardziej zaangażowani sami protokołowali zebrania, spotkania czy zmagania sportowe. Ja, mając 16 lat, zostałem sekretarzem Krakowskiego Klubu Jazdy Konnej w Krakowie i pod okiem niezwykle doświadczonego prezesa, byłego rektorem Uni wersytetu Jagiellońskiego (chodzi o prof. Teodora Marchlewskiego), musiałem skrupulatnie protokołować zebrania zarządu, formułować uchwały, a wszystko w stosownej, bezosobowej formie, w czystopisie, przedkładając go do podpisu prezesa i zatwierdzenia przez zarząd na następnym zebraniu. Ta umiejętność, nabyta niemal 60 lat temu, pozostała mi na całe życie.

M

e)

na

(ni

Protokół

lomacj yp

a

d

Monitor 10_2018 30.9.2018 19:13 Page 22

cod zie n

Ale protokół w dyplomacji to coś zupełnie innego. To zbiór zasad: od poprawnego zachowywania się (np. jak siedzieć i zachować się przy stole w czasie posiłku), przez naukę tego, co wypada, a czego nie wypada mówić i robić, po wypracowywanie stosunków dwustronnych i wielostronnych pomiędzy głowami państw, ministrami, ambasadorami, konsulami itd. Protokół dyplomatyczny to także zbiór przywilejów oraz zasad, co komu przysługuje w czasie wizyt oficjalnych, a co jest dopuszczalne (lub nie) w czasie nieoficjalnych spotkań. Każdy, kto zaczynał pracować w dyplomacji (tak jest oczywiście i dziś), musiał przeczytać gruby podręcznik i zdać egzamin z protokołu. Stosowne szkolenia dotyczyły też żon lub mężów nowych ambasadorów.

Rzecz jasna znakomita większość zasad protokołu dyplomatycznego opiera się na odpowiednich konwencjach międzynarodowych, a więc wszystkie w miarę cywilizowane kraje mają podobny protokół. Zwykle, np. w Polsce, za protokół odpowiada dyrektor protokołu dyplomatycznego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, tworzący tzw. proto kół państwowy, co oznacza, że wszystkie wizyty (wyjazdy i przyjazdy) na szczeblu głów państw i rządów, ministrów spraw zagranicznych i pozostałych ministrów są uzgadniane i koordynowane przez protokół. W niektórych krajach europejskich są także niewielkie komórki protokolarne, np. w kancelariach prezydentów czy premierów, ale zasada jest jedna – tylko szef delegacji na najwyższym szczeblu państwowym ma prawo zmieniać wcześniejsze ustalenia protokołu. Czy protokół jest potrzebny? Czy jego zasady nie są zbyt staroświeckie? Proszę sobie wyobrazić tzw. wizyty trudne w krajach o zupełnie innym ustroju lub znajdujących się w częściowej izolacji międzynarodowej. To właśnie protokoły tych państw przygotowują wszystkie szczegóły wizyt, rozmów, porozumień i umów, żeby coś poprawić, a przynajmniej nie popsuć. Dyrektor protokołu dyplomatycznego jest zazwyczaj najważniejszym

Smoki Stuhra istrz Jerzy Stuhr przekroczył siedemdziesiątkę i z tej okazji oddał w nasze, czytelnicze ręce swoje kolejne literackie dziecko, a właściwie smoki.

M

Autor, wybitny aktor, reżyser i scenarzysta po raz kolejny, bo nie jest to pierwsza jego książka autobiograficzna, wprowadza nas w zakamarki swego życia, od sięgającej do czasów habsburskiej monarchii historii rodziny Stuhrów, po22

przez lata studenckie, początki i rozkwit kariery aktorskiej, aż po czasy obecne i walkę z chorobą nowotworową. „Moje smoki na dobre i złe” (Wydawnictwo Czerwone i Czarne, 2018) to opowieść o walce na różnych poziomach życia inte-

lektualnego, wewnętrznego i doczesnego. Smokami pan Jerzy nazywa słabości, przeszkody i momenty przełomowe, bo jak sam mówi, smoki mogą być złe, ale i dobre, zaś najważniejsze jest, aby z nimi walczyć. Nawet jeśli smoka trudno

pokonać, trzeba przynajmniej próbować podjąć z nim walkę. Bardzo cenię Jerzego Stuhra za jego zarówno nieprzeciętny intelekt, jak i wybitny talent aktorski. Czytałam jego poprzednie książki i muszę powiedzieć, MONITOR POLONIJNY


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:13 Page 23

członkiem delegacji na najwyższym szczeblu państwowym. On pierwszy wchodzi na pokład samolotu prezydenckiego czy papieskiego na lotnisku w Warszawie i zaprasza głównego gościa na ceremonie powitalną. Bez protokołu na pewnym szczeblu nie byłoby dyplomacji. Ale jest także życie, nieznoszące bezwzględnych ram, które źle lub zbyt sztywno ułożone mogą stanowić różne ograniczenia i utrudnienia. Moje w tej kwestii wspomnienia są dosyć bogate i będę o nich (tzn. o nieprzestrzeganiu protokołu) jeszcze nie raz pisał. W tym numerze wspomnę oficjalną wizytę ówczesnego ministra spraw zagranicznych RP prof. Bronisława Geremka w Bratysławie w okresie, kiedy Słowacja nadrabiała swoje wcześniejsze spóźnienie w drodze do NATO.

że choć ta jest napisana równie lekko i przyjemnie jak poprzednie („lekko” nie oznacza „płytko”), to niestety wiele zawartych w niej historii zostało powielonych. Znający literacką twórczość Stuhra czytelnik może mieć wrażenie wtórności. Historie rodzinne i zawodowe, choć przedstawione z troszkę innej perspektywy kroków milowych czy też punktów zwrotnych, są nam już znane, przez co całość staje się mniej zaskakująca, mniej odkrywcza. Nie zmienia to PAŹDZIERNIK 2018

Protokół zapewnia ministrowi spraw zagranicznych w czasie oficjalnej wizyty spotkanie z głową państwa. Jeżeli program jest napięty, a zwykle tak jest, na taką wizytę przewiduje się ok. 30 minut. Oficjalne śniadanie i obiad (pisałem o tym wcześniej) wydają na zasadzie wzajemności ministrowie. A co zrobił pewnego razu w takiej sytuacji pan prezydent Rudolf Schuster, który chciał i potrzebował porozmawiać dłużej? Zaprosił mnie, ambasadora RP i zaproponował pominięcie protokolarnej wizyty w zamian za pracovne raňajky (śniadanie robocze) wcześnie rano, bez tłumaczy, w czteroosobowym składzie, ale za to trwające ok. półtorej godziny. Oczywi ście jedną z tych czterech osób był minister spraw zagranicznych RS Eduard Kukan, tak więc propozycja ominięcia protokołu była dla wszystkich korzystna. To jednak nie był koniec łamania protokołu. We trzech, śp. Bronisław Geremek, Eduard Kukan i ja, stawiliśmy się oczywiście punktualnie o 7.55 w pałacu, w salce, gdzie czekał stolik z czterema nakryciami. Dwie minuty przed ósmą wszedł pan prezydent i po przywitaniu, zgodnie ze słowackim (może bardziej koszyckim) obyczajem, zupełnie nieznanym w protokole, zadał pytanie ministrowi Geremkowi: „Chyba nie odmówi mi Pan na powitanie kieliszka mojej,

faktu, że Stuhr dobrym opowiadaczem jest i nawet jak się powtarza, to człowiek i tak nie przeskakuje kartek, tylko doczytuje je do końca. To, co łatwo zauważyć, to silne poczucie własnej wybitności autora, którego ego mocno się wybija na plan pierwszy. Nawet w opowieściach o kimś innym Stuhr opowiada tak naprawdę o sobie. Rzeko me wspomnienia o Kieślo wskim czy Swinarskim są tylko przyczynkami do opowiedzenia historii z silnym JA. Komu jak komu, ale ge-

słynnej drienkovicy?”. Trzeba było wtedy widzieć minę mojego szefa, dyplomaty z krwi i kości. Dostał propozycję „kielicha” 52-procentowego alkoholu o godzinie 8.00 rano i to na czczo! Profesor z lekko ściśniętym gardłem, co było słychać w głosie, powiedział: „Prezydentowi się nie odmawia!”. Potem, tzn. przez następne 90 minut, była już czysta dyplomacja i mądra wymiana uzgodnień, które prowadziły nasze kraje do wspólnego celu, którym była europejska i euroatlantycka wspólnota. Czy wszystko było zgodne z protokołem? Nie trzeba być drobiazgowym. Niektóre, nawet bardzo ważne sprawy trzeba umieć załatwiać bez kamer, niekiedy nawet pod (dyplomatycznym) stołem. JAN KOMORNICKI

niuszom, a do takich zaliczam pana Jerzego, warto wybaczać próżność. Szczególnie przy obecnym wysypie miernot, przekonanych o własnej wyjątkowości, wspierajmy zdrowy egoizm prawdziwych mistrzów. Osoby, które znają poprzednie książki Stuhra, nie znajdą w niej nic nowego, ale ci, którzy sięgną po raz pierwszy po jego wspomnienia autobiograficzne, niezwykle miło spędzą czas. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA 23


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:13 Page 24

Tramwaje

na Śląsku dwóch pierwszych częściach naszej serii przedstawiliśmy historię tramwaju kursującego na linii Bratysława – Wiedeń. W tym numerze przyjrzymy się tramwajom na Śląsku.

W

Pierwszy tramwaj Choć historia tramwaju wiedeńskiego jest wyjątkowa, to na terenie dzisiejszej Polski można również znaleźć różne systemy międzymiejskich tramwajów, a jak się okazuje, także i tutaj historia rozdzielała owe linie granicami. Jako szczególny przykład można podać sieć funkcjonującą w Górnośląskim Okręgu Przemysło wym (GOP), dzisiaj nazywanym konurbacją lub aglomeracją górnośląską. Pod koniec XIX wieku, gdy ziemie te należały do Prus (szerzej – do Cesar stwa Niemieckiego), związany z rewolucją przemysłową gwałtowny wzrost liczby ludności wymuszał reorganizację transportu publicznego. Istniejąca sieć kolejek wąskotorowych służyła głównie zaopatrywaniu zakładów przemysłowych (kopalń i hut) i nie nadawała się do transportu osób. Dnia 23 stycznia 1891 roku firma Kramer &Co. z Berlina zaproponowała uruchomienie na Górnym Śląsku linii tramwajowych o trakcji parowej. W dniu 24 kwietnia 1892 roku podpisano umowę między wyżej 24

sowanie trakcji parowej. Nowa linia zaczęła funkcjonować w roku 1895, liczyła 34,5 km długości i łączyła główne miasta Górnego Śląska. Podczas pierwszego roku użytkowania przewieziono nią dokładnie 853 158 pasażerów. Ciekawostką jest, że w wyniku protestów mieszkańców, narzekających na hałas w centrach Gliwic i Bytomia, parowe lokomotywy zastąpiły konie. Zalety tramwaju były jednak bezsporne i planowano dalszą rozbudowę sieci, m.in. z Gliwic do Raciborza oraz z Królewskiej Huty (Chorzowa) do Katowic. W roku 1898 rozpoczęto stopniową elektryfikację sieci, a liczba pasażerów wzrosła już kilkukrotnie (w tymże roku było to dokładnie 3 603 350 przewiezionych osób). W 1899 roku zawieszono ostatecznie ruch tramwajów konnych, a prawdopodobnie w grudniu 1901 roku wycofano z eksploatacji ostatnie parowozy. Oprócz dalszego rozszerzania linii zdecydowano o poszerzeniu prześwitu torów z wąskiego na wymiar 1435 mm (tzw. normalny).

wymienioną firmą a miastem Bytom na budowę pierwszej linii tramwajowej, która miała przebiegać z Gliwic przez Zabrze, Chebzie, Królewską Hutę i Bytom do Piekar Śląskich. Podobne umowy zawarto w tym samym czasie z gminą Zabrze i magistratem miasta Gliwice. Zgodnie z tymi umowami kolej miejska poruszałaby się po torach o szerokości 1000 mm (później zmienionej na 785 mm).

Z kartą cyrkulacyjną Koń zamiast lokomotywy Linia miała być jednotorowa z mijankami umiejscowionymi w pewnych odległościach od siebie. Do ciągnięcia wagonów przewidywano zasto-

Harmonijny rozwój sieci przerwały wydarzenia I wojny światowej. Po wojnie obszar Górnego Śląska stał się terytorium spornym między Polską a Niemcami. Plebiscyt oraz kolejne powstania śląskie doprowadziły do arbitralnego podziału ziem, który to podział znacznie skomplikował życie miejscowej ludności. Konwencja genewska o Górnym Śląsku, podpisana 15 maja 1922 roku, określała podział Górnego Śląska i przebieg nowej linii granicznej. Istotną częścią porozumienia były zasady podziału linii tramwajowych, nowa granica bowiem przecinała tory tramwajowe w siedmiu MONITOR POLONIJNY


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:13 Page 25

miejscach. Były to linie: Bytom - Królewska Huta, Bytom - Świętochłowice, Szombierki - Chebzie, Bytom Piekary Śląskie, Chebzie - Zabrze i dwa razy (!) odcinek Bobrek - Biskupice. Nowe uregulowania sprawiły, że wsiadając do tramwaju, trzeba było mieć w kieszeni oprócz skasowanego biletu również paszport. W okresie międzywojennym stosowano również inny dokument – kartę cyrkulacyjną. Był to rodzaj przepustki, wykorzystywanej w małym ruchu przygranicznym. Na mocy wspomnianej Konwencji Górnośląskiej powstały również swoiste korytarze eksterytorialne, gdzie tory przecinały terytoria przygraniczne. Ruch odbywał się na zasadzie tranzytu, pasażerowie nie mogli opu szczać wagonów do czasu wjazdu z powrotem na teren danego państwa. Tak było na przykład na linii z Katowic do Bytomia przez Chorzów Batory i Świętochłowice – Szyb Redensglück Granica / Hohenlinde West Grenze. Od tego miejsca tramwaj jechał tranzytem przez terytorium niemieckie do Piekar Śląskich. Tam tory znów przekraczały granicę w Brzezi nach (punkt graniczny Scharley Grenze / Piekary Śląskie Granica). Z powodu tych utrudnień polska transgraniczna linia do Piekar została zamknięta w 1937 roku. Uciążliwość przy takim sposobie podróżowania sprawiła, że w 1930 roku Niemcy zbudowali tzw. obejście Kuźnicy Rudzkiej. Niemiecki tramwaj z Bytomia do Zabrza nadkładał drogi, ale dzięki te-

PAŹDZIERNIK 2018

mu unikał dwukrotnego przekraczania granicy na krótkim odcinku w Rudzie. Do dziś na granicy miast Zabrza i Rudy Śląskiej stoi dawny budynek straży granicznej Hindenburg Poremba Grenze / Granica Ruda. Tramwaj z tego miejsca zmierzał do kolejnego posterunku Kuźnica Rudzka Granica / Bobrek Grenze.

Tramwaj w Cieszynie Gdy mowa o Śląsku, koniecznie trzeba wspomnieć o innej słynnej linii tramwajowej, o której śpiewa sam Jaromir Nohavica w piosence Těšínská. Powstała w 1911 roku linia łączyła centrum Cieszyna z położonym na obrzeżach głównym dworcem kolejowym. Po podziale miasta między Polskę a Czechosłowację w 1920 roku wytyczono granicę dokładnie w połowie trasy tramwajowej, na moście, po którym tramwaj przekraczał Olzę. I chociaż po podziale miasta tramwaj kursował dalej, to podczas krótkiej podroży pasażerów czekała bardzo drobiazgowa kontrola. Uciążliwości te spowodowały, że linia została zlikwidowana w 1921 roku. Dzisiaj, gdy granica na Olzie jest tylko symboliczna, a Cieszyn i Český Těšín znów funkcjonują jak jedno miasto, koncepcja wspólnego tramwaju znów jest przedmiotem publicznej dyskusji. Powstało wiele planów przywrócenia linii tramwajowej w jej historycznym kształcie, podkreślających jej znaczenie dla promocji międzygranicznej współpracy oraz niemniej ważnej roli w promowaniu turystyki. Na razie jednak cieszyński tramwaj

istnieje nadal we wspólnej świadomości mieszkańców miasta i jako swoisty symbol wykorzystywany jest podczas głośnych imprez i wydarzeń kulturalnych (jak na przykład filmowy festiwal „Kino na granicy“). Trzymajmy kciuki, aby cieszyński tramwaj powrócił na tory. Dzisiaj jego pasażerowie nie potrzebowaliby paszportów i pozwoleń, dlatego byłby on prawdziwym symbolem naszych czasów i dowodem na to, że prawdziwe granice istnieją tylko w naszych głowach. W kolejnym numerze Monitora przyjrzymy się bliżej historii bratysławskiego metra, dowiemy się o kulisach rozpoczęcia budowy i o tym, dlaczego nie została nigdy zakończona. Spróbujemy również opowiedzieć o innych niż Warszawa polskich miastach, które planują lub planowały budowę podziemnej kolei. PETER MARTINKO i ARKADIUSZ KUGLER

25


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:13 Page 26

Zapraszamy Państwa do kolejnej wspólnej zabawy, czyli rozwiązania krzyżówki, przygotowanej specjalnie dla naszych czytelników. Hasło zostało ukryte w polach oznaczonych numerami w następującej kolejności: 1 – 29 – 23 – 31 – 40 – Ń – 22 – 6 – 43 – 20 – 7 – 35 – 41 – 28 – 16 – 21 – 10 – 2 – 14 – 39 – 24 – 5 – 18 – 33 – 8 – 37 – 13 – 9 – 34 – 32 – 38 – 27

26

MONITOR POLONIJNY


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:13 Page 27

Jednocześnie informujemy, że hasło poprzedniej krzyżówki brzmiało: Dawnych piosenek urok i czar. Nagrodę za prawidłowe rozwiązanie krzyżówki przesyłamy pani Grażynie Zimnickiej-Michaličce z Myjawy. Red. T.O.

Poziomo 1. ozdobna na włókno i mąkę 2. obszary Ziemi, położone na przeciwległych krańcach dowolnej jej średnicy 6. związek endogenny, stosowany dawniej do uśmierzania bólu 9. plastikowe auto z NRD 10. imię Stwosza 12. szwedzka firma meblarska 13. przaśne hotelarstwo ludowe 15. wysiłkowy może być 17. fajtłapa 23. pełnoletni zawodnik 24. tama z kry 26. zmniejsza wartość towaru 29. prezydent Turcji 30. gruczołoznawstwo 31. hiszpańska wyspa w Balearach 32. podwalina 34. czepliwe zapięcie 36. halsztuk, fular 37. światopogląd 38. wyprawa panny młodej 40. jedna sztuka z ogółu, jeden okaz 43. konglomerat narodowości 44. ojczyzna samby 45. figura w kamieniu

Pionowo 1. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 11. 14. 16. 18. 19. 20. 21. 22. 25. 27. 28. 33. 35. 36. 39. 41. 42. PAŹDZIERNIK 2018

Lothe i Fraszyńska bagażowy na dworcu bylica głupich, draganek intuicyjny, niezrozumiały, nielogiczny z Addis Abebą może być go pół jutowy na mąkę halny lub mistral daw. raniec, ma to uczeń rozwiązła kobieta ...Wojciechowska, znana polska podróżniczka w kłosie surfingowa lub kreślarska dźwiękonaśladownictwo Ezop, Jachowicz i La Fontaine strój Afganki gips dla rzeźbiarza gorzkawo-kwaśny ojczyzna tanga rodzaj grobowca policyjny probierz religia w oczach ateistów czeski traktor rozbierały od północy i zachodu

Zdradzieccy

przyjaciele

Pyszna babka kontra pyšná babka

olacy, których słowaccy przyjaciele zabiorą w odwiedziny do swojej babci, a ona poczęstuje ich babką, powinni uważać z chwaleniem wypieku. Jeśli bowiem polski gość powie: „Pyszna babka!”, zostanie źle zrozumiany przez osobę w podeszłym wieku. Dlaczego? A to dlatego, że po słowacku nie można powiedzieć, że jakiekolwiek jedzenie jest pyšné, bowiem przymiotnik ten po polsku znaczy tyle co ‘dumny, zarozumiały’. Ponadto słowacka babka to po polsku ‘babcia’, z tym, że po słowacku babką można nazwać nie tylko mamę taty lub mamy, lecz także każdą starszą kobietę. Warto też zauważyć, że Słowacy nie zastąpią rzeczownika pani slangową babką. A jak się nazywa słodki poczęstunek po polsku zwany babką? To po prostu słowacka bábovka. MÁRIO KYSEĽ

P

27


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:13 Page 28

o k l y t e i e n i N nobra wi

olacy, przyjeżdżający po raz pierwszy na Słowację, są zaskoczeni produkcją wina przez naszych południowych sąsiadów, których kojarzą raczej z górami. Tymczasem Słowacja słynie z wina, a jesień to okres poświęcony głównie temu trunkowi. W większych i mniejszych miejscowościach odbywają się wtedy huczne winobrania. Również w Pezinku, uważanym za stolicę Małokarpackiego Winnego Szlaku, gdzie tradycja uprawy winorośli sięga 2 tys. lat, co roku odbywa się święto wina. Pierwsze pisemne wzmianki o produkcji wina w Pezinku są datowane na XII i XIII wiek, kiedy to w te rejony przywędrowali niemieccy koloniści, przynosząc ze sobą zarówno technikę uprawy winorośli, jak i ich odmiany. Uważa się, iż już Rzymianie, a jeszcze wcześniej Celtowie, przebywający na tych terenach, zajmowali się uprawą winogron, o czym świadczą liczne znalezione przedmioty. Kiedy zamieszkałam w Pezinku, z niecierpliwością czekałam na coro czne winobranie, ale po kilku latach zmęczyła mnie ta nader huczna, komercyjna impreza z głośną muzyką, karuzelami, tłumami ludzi, przeciskającymi się pomiędzy straganami z winem, żywnością, słodyczami i przeró -

P

28

żnymi bibelotami. Obecnie winobranie bardziej przypomina wiejski jarmark, na który przyjeżdżają tysiące osób. Alternatywą tego trochę kiczowatego już święta wina są Dni Otwartych Piwnic (Deň otvorených pivníc), czyli największa wędrówka po piwnicach Małokarpackiego Regionu Wina. Dwa razy do roku – wiosną w maju i jesienią w listopadzie – winiarze otwierają swoje piwnice, zapraszając wszystkich chętnych do spróbowania ich winiarskich wyrobów. Każdy, kto zakupi bilet, otrzymuje możliwość nieograniczonego próbowania wszystkich dostępnych do degustacji win, a do tego torebeczkę z kieliszkiem oraz mapkę regionu z katalogiem oznaczonych piwniczek od Bratysławy poprzez Svätý Jur, Pezinok, Modrę, Častę, Dol’any aż po Trnavę. Przez dwa dni można degustować rożne odmiany win lokalnych producentów i rozkoszować się atmosferą małych uroczych piwniczek. Przyznaję, że jako miłośniczka zarówno wina, jak i przyrody uwielbiam degustację tego szlachetnego trunku bezpośrednio w winnicach, czyli w miejscach jego powstania. Na początku lipca w Pezinku odbywa się impreza Wino i Lawenda (Víno a ľevandula), podczas której winiarze rozstawiają swoje stoiska bezpośrednio w winnicach, oferując ekstrakcyjne, aromatyczne i zharmonizowane wina. Słońce, winogrono, wino i malownicze krajobrazy są jak eliksir dla duszy i ciała, a kwitnąca lawenda sprawia, że ma się wrażenie przebywania w jednym z krajów śródziemnomorskich. Podobny charakter ma organizowany jesienią Dzień w Winni-

cach (Deň vo vinohradoch), podczas którego można raczyć się dobrym trunkiem, sycić oczy pięknymi widokami i chłonąć wyjątkową atmosferę miejsca, gdzie uprawiana jest winorośl. A żeby tego było mało, od wiosny do końca października pezińscy winiarze kochający wino i swój region otwierają winiarnie i winoteki w ramach akcji Pezinske Viechy. Charakterystyczny biało-czerwono-zielony wieniec zawieszony na drzwiach lokalu, to znak, że gospodarz zaprasza w swoje progi.

Przed nami czas wydarzeń, promujących tradycje winiarskie. Zachęcam więc do zapoznania się z dokonaniami słowackich winiarzy oraz odkrywania ciekawych miejsc i doskonałych win pięknego regionu małokarpackiego. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

Być mądrym dzięki czytaniu Klub Polski zaprasza 13-14 lub 20-21 października w Szkołe Polskiej w Račy dzieci i młodszą młodzież (9-13 lat) do wzięcia udziału w spotkaniu „Być mądrym dzięki czytaniu“. Celem warsztatów będzie wspólne tłumaczenie z języka polskiego na język słowacki opowiadania polskiego współczesnego autora/autorki. W programie wspólne czytanie, tłumaczenie opowiadania, oglądanie filmu nawiązującego do tematyki, rozmowy o książkach i wartościach. Zgłoszenia prosimy wysyłać na adres: amajkrzak@yahoo.com. Szczegóły spotkania zostaną podane po ustaleniu liczby i wieku uczestników. O udziale w projekcie zdecyduje kolejność zgłoszeń.

MONITOR POLONIJNY


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:14 Page 29

n

v a l i e I w t cer

Potrójny

ko

KLUB POLSKI we współpracy z miastem ILAVA zaprasza w sobotę 27 PAŹDZIERNIKA o godz. 16.00 do ilavskiego Domu Kultury (ul. Farska 84) na koncert z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości. Koncert poprzedzi wernisaż dwóch artystek – Kamili Zielińskiej oraz Evy Olexíkovej – zajmujących się tekstyliami i projektowaniem mody. W drugiej części, czyli w koncercie, wystąpią artyści z trzech krajów: Polski, Czech i Słowacji. Przedstawią się: Agata Siemaszko, polska wokalistka folkowa, ze swoim słowackim partnerem, znanym cymbalistą Miroslavem Rajtem, Mirka Miškechová, wschodząca gwiazda czeskiej sceny, oraz miejscowa grupa Dríst, która zaprezentuje ciekawą kombinację rocka ze skrzypcami, mająca w swoim repertuarze pieśni ludowe. Dzień wcześniej, w piątek 26 października o godz. 15.00 zapraszamy polonijne dzieci do Szkoły Muzycznej w Ilavie (ul. Pivovarská 662/80), gdzie wraz z uczniami tej szkoły będą mogły wziąć udział w warsztatach plastycznych, które poprowadzą Kamila Zielińska i Eva Olexíková.

Mirka Miškechová

Agata Siemaszko

Wstęp na imprezy jest bezpłatny

PROGRAM INST Y TUTU POLSKIEGO W BRAT YSŁAWIE NA PAŹDZIERNIK 2018

III DNI POLSKIE: CZEŚĆ, PRESZÓW!

➠ 3-31. października • Józef Piłsudski ➠ 5.10. października 12.30, LOT zaprasza do – polityk Polski i Europy, wystawa / Polski, punkt informacyjny Foyer VSA (ul. 17. novembra 1) / deptak Urodziłem się w Wadowicach, 16.00 – 17.30, Warsztaty wystawa z Muzeum Jana Pawła II turystyczno-informacyjne w Wadowicach / deptak. Odkryj LOT-u / Kawiarnia literacka piękno polskich uzdrowisk, VIOLA, Tkáčska 2 wystawa Stowarzyszenia Gmin 19.00, Mojše Band – Uzdrowiskowych RP / deptak koncert kapeli klezmerskiej ➠ 4. października • 10.40 – 13.10, / Kawiarnia literacka Warsztaty tłumaczeniowe – VIOLA, Tkáčska 2 prowadzenie: Tomasz

➠ 3– 6 października, Bratislava, Budmerice • Udział Weroniki Gogoli i Zofii Bałdygi w festiwalu literackim Novotvar.

➠ 17 października, Bratysława, sala koncertowa RTVS • Koncert Quasars Ensamble z okazji 100lecia odzyskania niepodległości. W programie utwory polskich ➠ 3 – 28 października, Bratysława, kompozytorów oraz R. Bergera, Instytut Polski, Nám. SNP 27 najbardziej znanego słowackiego Bohaterowie polskich filmów kompozytora współczesnego, animowanych - wystawa mającego polskie korzenie. fotografii i filmów animowanych z Muzeum Zabawek i Zabawy ➠ 16 października, godz. 17.00, Bratysława, Instytut Polski, Nám. w Kielcach w ramach Biennale SNP 27 • Wykład prof. Czesława Animacji Bratysława Brzozy w ramach popularno➠ 5 października, Levoča, sala naukowego cyklu wykładów kongresowa • Koncert o historii Polski XX wieku na temat Elbląskiej Orkiestry Kameralnej granic II Rzeczpospolitej. pod dyrekcją Pawła Kotli

➠ 12-14 października • Filmy Grabiński, Patrik Oriešek / polskie na festiwalu Filozofická fakulta PU POCITY FILM 2018 : (ul. 17. novembra 1) sala nr 234 w ramach Indian Summer Cicha noc, reż. 15.00 - 17.30, Dyskusja historyczna in Levoča 2018 P. Domalewski; Sprawiedliwy, nt. konsekwencji 1918 roku dla reż. M. Szczerbic; Papusza, ➠ 5 – 9 października, Bańska Słowacji i Polski – prof. Andrzej Bystrzyca, Bábkové divadlo na reż. J. Kos-Krauze, Bonusiak z Uniwersytetu rázcestí, Skuteckého 14 K. Krauze; Zimna wojna, Rzeszowskiego i prof. Peter Švorc 22. Międzynarodowy Festiwal reż. P. Pawlikowski / Kino z Uniwersytetu Preszowskiego, Teatrów Lalkowych Babkarska Scala, Masarykova 7 prowadzenie: Tomasz Grabiński / Bystrica TOUR 2018: Teatr Filozofická fakulta PU ➠ 18 października, godz. 18.00, Banialuka z Bielska-Białej (ul. 17. novembra 1) sala nr 91 Krzysztof Kobyliński z przedstawieniem Król Maciuś, 18.00, Otwarcie wystawy Marka i KK Pearls na festiwalu Grupa Coincidentia Burdzego / Galéria Atrium, Jazz Prešov / PKO Čierny z Białegostoku Florianova 6 orol, Hlavná 50 z przedstawieniem FAZA REM

PAŹDZIERNIK 2018

➠ 25 października, godz. 17.00, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 • Wieczór dyskusyjny ÚPN na temat Jan Paweł II z udziałem polskiego eksperta dr. Andrzeja Grajewskiego, politologa, redaktora tygodnika Gość Niedzielny. ➠ 30 października, Bratislava, A4, Karpatská 2 • Prezentacja spektaklu Żniwa w reżyserii Igora Gorzkowskiego i choreografii Iwony Pasińskiej w wykonaniu Polskiego Teatru Tańca z Poznania 29


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:14 Page 30

W tę i we w tę

2004 roku byłam jedną z całkiem licznej gromady zaczynającej pracę w nieistniejącej już linii lotniczej SkyEurope Airlines. I choć Bratysława miała być dla mnie kolejnym chwilowym przystankiem, spędziłam w niej kilkanaście lat.

W

Do dziś pamiętam, jak śmieszyło mnie mówienie „nech sa páči“ zamiast „proszę“. I to rozczarowanie, gdy batonik „gaštanový” nie miał nic wspólnego z naszymi polskimi czekoladkami kasztankami, a kiełbasa, wyglądająca jak nasza śląska, zawierała też paprykę... Czas upływał mi głównie wśród rodaków. Pamiętam zachwyt co niektórych nad tanim piwem i tanimi taksówkami. Bratysława jawiła się nam jako idealne miasto do imprezowania. Zresztą skwapliwie z tego korzystaliśmy. Po roku postanowiłam wracać do ojczyzny, ale na mojej drodze stanął Słowak, który dwa lata później został moim mężem. I w ten oto sposób utknęłam w Bratysławie na kolejnych 10 lat. Pogodziłam się z myślą, że tu już spędzę resztę swojego życia. Powoli przyzwyczajałam się do słowackiego stylu życia. Aczkolwiek wszystkie możliwe wolne dni, wakacje starałam się spędzać w Pol sce.

Kierunek Katowice Życie jest jednak nieprzewidywalne i trzy lata temu ze względu na pracę męża przeprowadziliśmy się do Katowic. A więc: witaj Polsko! Przeprowadzka z dwójką dzieci nie była łatwa. Katowice nie kojarzyły mi się z czymś pozytywnym (oprócz Śląskiego Wesołego Miasteczka, które uwielbiam do dziś). Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu okazały się naprawdę przyjemnym miejscem do życia – park Śląski, świetna komunikacja, mili ludzie... 30

Różnice Po przeprowadzce uzmysłowiłam sobie, że jednak niektóre rzeczy w Polsce i na Słowacji są różne, choćby kultura osobista kierowców autobusów. W końcu mogłam spokojnie wsiadać z wózkiem do autobusu czy tramwaju i nikt z tym nie miał problemu.... W Bratysła wie co rusz musiałam wysłuchiwać narzekań, które niejednokrotnie kończyły się bardzo nieprzyjemną wymianą zdań. W przedszkolu zaskoczyły mnie lekcje religii, w mie szkaniu błogi spokój – nikt nie skarżył mi się na głośne dzieci, w sklepach bardzo mili sprzedawcy. Przez lato temperatura w Kato wicach była dużo niższa niż w Bra tysławie, co dla mnie, wychowanej w Szczyrku, w wiecznych mrozach, było kolejną zaletą. Bratysławskie upały bardzo mnie męczyły.

Minusy, plusy, tęsknoty Niestety są i minusy mieszkania tutaj, do których niewątpliwie należy smog w zimie. W południowej Polsce wciąż prym wiedzie ogrzewanie mieszkań węglem i palenie śmieci. Od listopada co chwilę ogłaszane są ostrzeżenia, by ograniczać wychodzenie na dwór. Dzieci zaś tęskniły za „rožkami“ i „pribinačkami“. Za swoimi znajomymi i oczywiście „babkou a dedkom“. Mojego męża dużo rzeczy w Polsce nieustannie zaskakuje: czy to polski katolicyzm, czy fakt, że na rozpoczęciu roku szkolnego śpiewa się hymn Polski (to dla mnie takie oczywiste), czy rozbudowany system biurokracji. W Polsce urodziło się nasze trzecie dziecko i w ten sposób wpadliśmy w system wspierania rodzin wielodzietnych. Któż nie słyszał o słynnym 500 plus. Staliśmy się też posiadaczami Karty Dużej Rodziny, która daje nam np. zniżkę 37% na podróże pociągiem. Porównując ze Słowacją, to obecny system wspierania osób z dziećmi jest jednak lepszy w Polsce. Wielkim minusem jest niewątpliwie to, że nie ma tu możliwości uczenia dzieci języka słowackiego. Jednak Klub Polski na Słowacji spełnia swoją misję i jak ktoś chce się uczyć po polsku i mieć kontakt z Polakami, to jest ku temu mnóstwo okazji. W Polsce nigdy nie słyszałam o jakiś słowackich imprezach.

Dwie ojczyzny Trudno powiedzieć, czy to nasze miejsce na Ziemi na zawsze. Póki co przeprowadziliśmy się z Katowic do Szczyrku. Mąż podjął się heroicznego wyzwania, czyli opieki nad naszą trzecią latoroślą, i muszę przyznać, że idzie mu wyśmienicie. Nie wykluczam powrotu na Słowację. Zawsze będziemy mieć dwie ojczyzny. I my, i dzieci. BASIA VINTER, SZCZYRK

MONITOR POLONIJNY


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:14 Page 31

Wakacje, wakacje

i po wakacjach iem, że już się zaczęła szkoła i wszyscy powoli zapominają o wakacjach, ale ponieważ my z naszych wakacji wróciliśmy dopiero niedawno, chciałbym wam trochę o nich opowiedzieć.

W

W tym roku rodzice chcieli pojechać gdzieś, gdzie jeszcze nie byliśmy, dlatego wybrali Kalabrię we Włoszech. Ponieważ miasto Parghelia koło Tropei jest oddalone 2000 km od naszego miasteczka, zdecydowali, że pojedziemy tam pociągiem. Tę daleką podróż podzieliliśmy na dwie części. W pierwszą stronę mieliśmy się zatrzymać i zwiedzić Flo rencję, a w drodze powro tnej chcieliśmy zobaczyć Rzym. Przed wyjazdem mama zapakowała wszystkie nasze rzeczy do 4 walizek i plecaków i wyruszyliśmy na pobliski dworzec kolejowy. Każdy był odpowiedzialny za swoja część bagażu. Byliśmy ciekawi,

PAŹDZIERNIK 2018

jaka będzie ta nasza wycieczka. I choć pociąg miał spóźnienie, to na szczęście w Wiedniu zdążyliśmy z przesiadką do Włoch. Szybko znaleźliśmy swój przedział, a kiedy zrobiło się ciemno, rozłożyliśmy nasze fotele i zasnęliśmy. W nocy kilka razy się budziliśmy – a to z powodu kontroli celnej, a to w skutek hałasu, spowodowanego łączeniem naszego pociągu z innym, jadącym w tym samym kierunku. Rano, po przyjeździe do Florencji, zostawiliśmy bagaż w dworcowej przechowalni. To było naprawdę niesamowite móc obserwować budzące się do życia miasto! Około południa zrobiliśmy sobie przerwę w pięknym ogrodzie Boboli, z którego podziwialiśmy panoramę miasta. Pod wieczór udaliśmy się na inny dworzec, skąd wyruszyliśmy już na południe Włoch. Rano, po przyjeździe na miejsce zaciekawieni oglądaliśmy plażę i hotel, gdzie mieliśmy mieszkać. Jednego dnia tata wypożyczył skuter i zabrał nas na wycieczkę

po okolicy. To była wspaniała jazda! Jechaliśmy w górę serpentynami, by potem ze szczytu podziwiać morze. Pobyt na południu Włoch bardzo się nam podobał, szczególnie byliśmy zachwyceni morzem, basenem i... prawdziwą włoską pizzą. W dniu, kiedy nasz urlop dobiegł końca, pojechaliśmy wieczorem na dworzec. Okazało się, że mamy miejsca w oddzielnych w przedziałach. Ja jechałem w przedziale z mamą i innymi Słowakami, którzy także wracali z wakacji, zaś tata z bratem mieli mniej szczęścia, bo jechali z Włochami, którzy długo i bardzo głośno rozmawiali, co nie sprzyjało nocnemu odpoczynkowi. W Rzymie zostawiliśmy bagaże na dworcu, zjedliśmy włoskie śniadanie, czyli croissanta z kawą, a potem poszliśmy szukać

autobusu, który miał nas obwieźć po największych zabytkach. Autobus ten zatrzymywał się na różnych przystankach, na których mogliśmy wysiadać i wsiadać, ile razy chcieliśmy. Do dyspozycji mieliśmy też słuchawki, dzięki którym mogliśmy wysłuchać najróżniejszych informacji, dotyczących historii różnych miejsc. Wieczorem wróciliśmy na dworzec. Gdy przyjechał pociąg, okazało się, że w przedziale z nami jadą studenci z Wiednia, co zapowiadało nieprzespaną noc. Rano, gdy byliśmy

ZDJĘCIA: OLA KRCHEŇ

już w Bratysławie, byliśmy szczęśliwi, że niedługo będziemy w domu. Choć było nam przykro, że podróż się skończyła, to cieszyliśmy się, że następnego dnia spotkamy się z kolegami ze szkoły i opowiemy im o naszych wakacyjnych przygodach. JAKUB KRCHEŇ z mamą OLĄ

31


Monitor 10_2018 30.9.2018 19:15 Page 32

Są takie potrawy, bez których świat byłby uboższy. Podstawowe dania, przekąski, dobre od zawsze i na każdą okazję. Kuchnia włoska ma ich co najmniej kilka, a przepis na jedno z takich dań podesłała nam pani Anna Šírová-Majkrzak, pracująca w Bratysławie.

Ciabatta

włoski chlebek

Składniki: •400 g mąki •300 ml wody •1 łyżeczka soli •1 łyżeczka cukru •1/2 kostki drożdży •gruba sól, rozmaryn zielony lub suszony do posypania wierzchu

Sposób przyrządzania: Mąkę mieszamy z solą i cukrem. Dodajemy pokruszone drożdże i wodę. Składniki mieszamy łyżką, aby dobrze się połączyły i stworzyły dosyć kleistą, gęstą masę. Przykrywamy i zostawiamy w cieple na półtorej godziny. Po tym czasie włączamy piekarnik na 250 stopni (wcześniej wyciągając z niego blachę). Dużą blachę piekarnikową smarujemy oliwą albo

wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto posypujemy lekko mąką i dzielmy na 4 części. Z każdej części formujemy wałek i lekko przekręcamy. Zostawiamy na 15-20 minut (piekarnik wciąż mamy włączony!) Następnie smarujemy ciabatty lekko oliwą i posypujemy gruboziarnistą solą i rozmarynem. Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika na 10-15 minut. Wyciągamy i możemy jeść.

Na koniec uczta dla ducha, czyli przepis (w wersji skróconej) autorstwa Neli, córki pani Anny:

CIABATKA Daj tam łyżeczkę soli, żeby dobrze smakowało. Daj tam łyżeczkę cukru, żeby dobry smak miało. Daj tam szklankę wody, żeby było lepiące. Nie zapomnij o mące! Brzmi apetycznie, a co najważniejsze ciabattka, zwłaszcza świeżo upieczona, znika w okamgnieniu nawet bez dodatkowej okrasy, wystarczy ją polać dobrą oliwą. Na przyjęciu zastąpi chleb, doda uroku

każdej kolacji. Smakuje z kawałkiem szynki, sera, garścią oliwek. Włosi to mistrzowie prostych i genialnych smakowo rozwiązań – grzechem byłoby nie skorzystać z tej wiedzy. Smacznego! AGATA BEDNARCZYK