Page 1

ISSN 1336-104X

Monitor1_2017 2.1.2018 12:45 Page 33

Za górami za lasami za Tatrami

str. 18

Miedziana str. 25

Bańska Bystrzyca

Z Veroniką Homolovą Tóthovą nie tylko o dziewczynie str. 6 Mengelego


Monitor1_2017 2.1.2018 12:39 Page 2

rzechodnie zatrzymywali się i z zaciekawieniem spoglądali w okna In stytutu Polskiego, z których tego wieczoru rozchodziło się nie tylko światło, ale i radosna, pełna życzliwości atmosfera. A to wszystko za sprawą wyjątkowego spotkania, które odbywa się tylko raz w roku, gromadząc Polonię z różnych zakątków Słowacji.

P

Przedświąteczne spotkanie

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Mowa o tradycyjnym już spotkaniu mikołajkowo-wigilijnym, organizowanym dla słowackiej Polonii przez ambasadora RP w RS, które tym razem odbyło się w czwartek 13 grudnia w Instytucie Polskim w Bratysławie. Honory gospodarza pełnił urzędujący ambasador Leszek Soczewica z małżonką. Wśród obecnych byli m.in. konsul RP Jacek Doliwa z żoną, konsul honorowy RP Tadeusz Frąckowiak, dyrektor IP Jacek Gajewski, pracownicy ambasady oraz IP w Bratysławie, przedstawiciele Polonii, ich rodziny, najbliżsi i przyjaciele, członkowie redakcji „Monitora Polonijnego” oraz Stowa -

2

rzyszenia „Polonus”, polscy duchowni, bracia oraz siostry zakonne. Gościem specjalnym była reprezentacja kobiet unihokeja, która właśnie brała udział w rozgrywkach na Słowacji w ramach mistrzostw świata w tej dyscyplinie. Ambasador, w bardzo krótkim ze względu na niecierpliwiące się dzieci wystąpieniu życzył przybyłym zdrowych i wesołych świąt oraz jeszcze lepszego Nowego Roku. Następnie ojciec Michał Krzysztofowicz pobłogosławił opłatki wigilijne, którymi wszyscy dzielili się zgodnie z polską tradycją, składając sobie przy tym serdeczne życzenia. Wyjątko wego charakteru spotkaniu dodała wizyta Świętego Mi kołaja, który rozdawał milusińskim paczki pełne słodyczy. Na stołach pojawiły się

typowe polskie potrawy świąteczne i dania, wśród których nie zabrakło zupy grzybowej, sałatki jarzynowej, śledzika, kutii, gołąbków czy pierogów z kapustą i grzybami. Spotkanie mikołajkowowigilijne, które łączy pokolenia, było znakomitą okazją do spotkania, nawiązania nowych znajomości i podtrzymania już tych istniejących. Wspólna Wigilia polonijna upłynęła w rodzinnej, przyjaznej atmosferze,

pełnej gwaru, radosnego śmiechu i wzajemnej życzliwości. Tego wieczoru wigilijny nastrój udzielił się wszystkim przybyłym gościom i nawet gdy zgasły ostatnie światła, a IP spowił mrok, to dobre humory i radość z mile spędzonego wieczoru pozostały z naszymi rodakami jeszcze przez długi czas. Były to wyjątkowe chwile przed nadchodzącymi świętami Bożego Narodzenia. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

MONITOR POLONIJNY


Monitor1_2017 2.1.2018 12:40 Page 3

Gdy Nowy Rok nastaje… 4 Radośnie, kolorowo, wesoło, ale i całkiem na serio na ważne tematy. Tak w skrócie można by opisać to, co prezentujemy w styczniowym „Monitorze“. Bo oto na samym początku opisujemy różne przedsięwzięcia, rocznice, wydarzenia, które zapewne są ważne dla każdego Polaka, bez względu na to, czy mieszka w Polsce, czy na obczyźnie, i będą kształtować kalendarz imprez (str. 4). Kolorowo i radośnie wyglądają na zdjęciach uczestnicy wszystkich grudniowych imprez, których byliśmy świadkami, np. świątecznego spotkania, zorganizowanego przez ambasadę RP w RS w Bratysławie (str. 2), spotkania podobnego charakteru w Trenczynie (str. 12) czy w Koszycach (str. 11). W ostatnim miesiącu ubiegłego roku Klub Polski zorganizował jeszcze trzy ciekawe przedsięwzięcia, a mianowicie występ teatru XYZ z przedstawieniem „Cicha noc“ (str. 10), wystawę „Trzy siostry“ (str. 14) oraz „Wieczór pieśni adwentowych“ (str. 16). A ponieważ w tym miesiącu odbędzie się prezentacja długo oczekiwanego projektu, który był przygotowywany niemalże przez cały ubiegły rok, przynosimy relację z jednego z ostatnich etapów jego realizacji. Mowa o nagrywaniu pierwszej autorskiej płyty, które realizuje Klub Polski we współpracy ze słowackim zespołem Jablco i wieloma muzykami polskiego i słowackiego pochodzenia. Zapraszamy więc do studia nagrań, by podejrzeć artystów podczas ich pracy twórczej (str. 18). Nowy rok otwieramy też bardzo ciekawym wywiadem, który nie należy do lekkich, ponieważ porusza tematy dotyczące ekstremizmu, faszyzmu, rasizmu, obecnych dziś w przestrzeni słowackiej, polskiej i europejskiej w ogóle. Naszą rozmówczynią jest Veronika Homolová Tóthová, autorka bestselleru pt. „Dziewczyna Mengelego“, którego tłumaczenie być może niebawem pojawi się także na polskim rynku. W pracy tej młodej pisarki, ale przede wszystkim twórczyni filmów dokumentalnych, znaleźć można wiele polskich wątków, o których udało nam się porozmawiać (str. 6). Poza tym w numerze sporo atrakcyjnych artykułów w stałych rubrykach z recenzjami książkowymi i filmowymi, felietony, artykuł do dzieci i bardzo ciekawa oferta kulinarna. Życzymy miłej lektury oraz wszystkiego dobrego w Nowym Roku! W imieniu redakcji

Z KRAJU

4

WYWIAD MIESIĄCA Z Veroniką Homolovą Tóthovą nie tylko o dziewczynie Mengelego 6 Nie ma jak u babci

9

Z NASZEGO PODWÓRKA

10

Jak dostrzec nowe szanse?

22

BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI Stare, ale nowe 22 KINO-OKO Kicz dobry na wszystko 24 SŁOWACKIE PEREŁKI Miedziana Bańska Bystrzyca

25

KRZYŻÓWKA

26

Za kilka miesięcy ruszą autobusy transgraniczne 28 OGŁOSZENIA

29

ROZSIANI PO ŚWIECIE Učitelstvo v „Krajine tisíc a jednej noci“

30

MIĘDZY NAMI DZIECIAKAMI Styczniowe popołudnia 31 PIEKARNIK Jak to dawniej bywało… 32

ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Agata Bednarczyk, Agnieszka Drzewiecka, Katarzyna Pieniądz, Magdalena Zawistowska-Olszewska KOREŠPONDENTI: KOŠICE: Magdalena Smolińska • TRENČÍN: Aleksandra Krcheň JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik ZAKLADAJÚCA ŠÉFREDAKTORKA: Danuta Meyza-Marušiaková † (1995 - 1999) • VYDAVATEĽ: POĽSKÝ KLUB • ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • IČO: 30 807 620 • KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel: 031/5602891, monitorpolonijny@gmail.com • BANKOVÉ SPOJENIE: Tatra banka č.ú.: SK60 1100 0000 0026 6604 0059 • EV542/08 • ISSN 1336-104X • Redakcia si vyhradzuje právo na redigovanie a skracovanie príspevkov • náklad 550 ks • nepredajné • Realizované s finančnou podporou Úradu vlády Slovenskej Republiky: program Kultúra národnostných menšín 2017. Współfinansowane przez SWP ze środków otrzymanych od Kancelarii Senatu w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą

STYCZEŃ 2018

3


Monitor1_2017 2.1.2018 12:40 Page 4

Gdy Nowy Rok nastaje

ażdemu ochoty dodaje – głosi staropolskie przysłowie. Może niekoniecznie 1 stycznia, gdy odsypiamy sylwestrowe szaleństwa, ale na spokojnie zawsze myślimy

...k

DNIA 7 GRUDNIA Sejm debatował nad wnioskiem PO o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu Beaty Szydło. Lider Platformy Grzegorz Schetyna w swoim wystąpieniu ocenił, że premierem powinien być prezes PiS Jarosław Kaczyński, bowiem 4

o nim z nadzieją i oczekiwaniem. Planujemy poprawę własnego życia, składamy gorące obietnice sobie i bliskim, naprawdę wierząc, że wszystko ułoży się pomyślnie. Jakiż będzie ten nadchodzący rok? Oby nie gorszy, jak mawia większość ludzi. Gdyby wierzyć horoskopom, powinno być wspaniale! Wkraczamy w rok Psa, a więc zwierzęcia przyjacielskiego, pomocnego i wrażliwego. Miałby to więc być czas zacieśniania kontaktów międzyludzkich, tolerancji, unikania konfliktów. Brzmi jak bajka, nieprawdaż…? Sympatycy numerologii uważają, że liczba 18 przypomina okulary i dlatego należy założyć różowe okulary, by przebojem iść

prawdziwy rząd jest na Nowogrodzkiej, gdzie mieści się siedziba PiS. Apelował do prezesa PiS, by nie bał się i wziął odpowiedzialność za rządzenie krajem. Schetyna zapowiedział, że Beata Szydło stanie przed Trybunałem Stanu. Sejm wniosek PO odrzucił. W DNIU 11 GRUDNIA w Polsce nastąpiła zmiana szefa rządu. Dotychczasową premier Beatę Szydło zastąpił Mateusz Mora wiecki. Rząd pozostał w niezmienionym składzie, a była premier objęła w nim funkcję wicepremiera. Prezydent Andrzej Duda,

przez następne 12 miesięcy. Ten pomysł na pewno nikomu nie zaszkodzi. Zwłaszcza, że – opuszczając już świat wróżek i fantazji – czeka nas w Polsce naprawdę interesujący rok. Po pierwsze będzie to czas okrągłych rocznic: stulecia odzyskania

powołując nową Radę Ministrów, zauważył, że dotychczasowe współdziałanie z rządem „w zdecydowanej większości sytuacji było co najmniej dobre, jeżeli nie bardzo dobre“. Dodał też, że oczekuje, by ta współpraca układała się jak najlepiej, a jej drobne mankamenty znikną. PREMIER MORAWIECKI zapowiedział, że jego rząd będzie rządem kontynuacji. „Naszą latarnią, naszym punktem odniesienia będzie na pewno rodzina – bezpieczna rodzina, będzie praca – godna praca, będzie mieszkanie – mieszkanie dla wszystkich,

mieszkanie dostępne dla jak największej liczby osób“ – oświadczył. MATEUSZ MORAWIECKI 12 gru dnia wygłosił w Sejmie expose i otrzymał wotum zaufania. Nowy premier zadeklarował, że jego rząd będzie bardzo ambitny w zmienianiu państwa. „Chcemy dokonać wielkiej modernizacji Polski“ – oświadczył. Zapowiedział kontynuację polityki społecznej, większy nakład na rozwój gospodarki, zwiększenie pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej, wzrost wydatków na służbę zdrowia. ZapoMONITOR POLONIJNY


Monitor1_2017 2.1.2018 12:40 Page 5

przez Polskę niepodległości i również stulecia przyznania Polkom praw wyborczych – stąd pomysł na Rok Praw Kobiet (ciekawe, jak będzie to wyglądać w praktyce). Będziemy zapewne sporo słyszeć o dokonaniach Ireny Sendlerowej (dziesięciolecie śmierci) i twórczości Zbigniewa Herberta (dwudziesta rocznica śmierci). Kto ma pewne luki w wiedzy historycznej, powinien już teraz odświeżyć sobie daty i wydarzenia z drugiej połowy XVIII wieku, bowiem będzie to również rok jubileuszu konfederacji barskiej. Być może w związku z tym faktem czeka nas zacieśnienie kontaktów ze Stanami Zjednoczonymi, w końcu jeden z przywódców konfederatów – Kazimierz Pułaski – był jednocześnie bohaterem wojny o niepodległość USA.

Po drugie – czeka nas rok sportowych emocji. Pora zacząć odkładać drobne na telewizyjne przekąski. Potrzeba ich będzie naprawdę sporo, gdyż już w lutym będziemy mogli kibicować „naszym” podczas XXIII Zimowych Igrzysk Olimpij wiedział też zero tolerancji dla przemocy oraz równość szans dla kobiet. „Państwo jest naprawdę silne, jeśli jest w stanie obronić swoich słabszych“ – powiedział. „Kochana Europo, polski kawałek na pewno doskonale pasuje do europejskich puzzli, ale nie wolno umieszczać go niewłaściwą stroną albo wbijać na siłę. Zniszczy się wtedy i całość obrazka, i ten nasz kawałek“ stwierdził. ZA UDZIELENIEM wotum zaufania zagłosowało 243 posłów, przeciw było 192, nikt nie wstrzymał się od głosu. STYCZEŃ 2018

skich w Pjongczangu. Lato rozpocznie się mistrzostwami świata w piłce nożnej i to całkiem niedaleko od nas – w Rosji. Poza tym rozgrywanych będzie wiele sportowych imprez na europejskim i światowym szczeblu – do tych szczególnie lubianych należą łyżwiarstwo figurowe, lekkoatletyka, kolarstwo, ale nie zabraknie też pewnej egzotyki – zapasy, rugby, łucznictwo czy curling. Warto śledzić zapowiedzi serwisów informacyjnych! A po takiej dawce telewizyjnego sportu dobrze byłoby samemu się trochę poruszać na świeżym powietrzu. Jedną z okazji, żeby wyjść z domu, okażą się wybory samorządowe. Co prawda stanie się to dopiero w listopadzie, ale łatwo przewidzieć, że emocje im towarzyszące rozkręcą się dużo wcześniej. Polacy kochają kampanie wyborcze i smaczki im towarzyszące. Obecnie, gdy temperatura politycznego sporu jest już bardzo wysoka, można się spodziewać, że jesień będzie w Polsce czasem bardzo napięta, wręcz nieprzewidywalna. Na koniec powrócę jeszcze do klimatów gwiezdnych, choć niemających

W WARSZAWIE 13 grudnia odbyły się obchody 36. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. W uroczystościach zorga nizowanych przez PiS na pl. Trzech Krzyży wziął udział lider ugrupowania Jarosław Kaczyński. STAN WOJENNY został wprowadzony 13 grudnia 1981 r. przez gen. Wojciecha Jaruzel skiego; w jego wyniku zginęło ok. kilkadziesiąt osób, tysiące internowano; 31 grudnia 1982 r. stan wojenny został zawieszony, a 22 lipca 1983 r. odwołany przy zachowaniu części represyjnych przepisów.

astrologicznego charakteru – 27 lipca koniecznie zaplanujcie sobie czas na obserwację całkowitego zaćmienia Księżyca – będzie to najdłuższe zaćmienie w tym stuleciu (prawie dwie godziny). Chyba nie trzeba nikogo więcej przekonywać, że przed nami naprawdę interesujących 365 dni. Na szczęście niezależnie od zaćmień Księżyca, rozgrywek sportowych i świąt patriotycznych, jakość nadchodzącego roku najbardziej zależy od nas samych.

Życzę więc Wam, aby przyrzeczenia udało się spełnić, a własne plany mogły być zrealizowane pomyślnie. Niech zdrowie dopisuje, czas wolny się nie marnuje, a te różowe okulary niech nie zaparują od gorącej atmosfery, tylko zadają szyku przez cały rok! AGATA BEDNARCZYK

PREZYDENT ANDRZEJ DUDA poinformował 20 grudnia, że zdecydował o podpisaniu nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustawy o Sądzie Najwyższym, których był autorem. Według prezydenta wprowadzone rozwiązania będą służyły usprawnieniu wymiaru sprawiedliwości. W ZWIĄZKU z podpisaniem przez prezydenta ustaw o KRS i SN w dniu 20 grudnia Komisja Europejska zdecydowała o uruchomieniu art. 7 traktatu UE wobec Polski. Polska ma trzy miesiące na wprowadzenie rekomendacji

ws. praworządności. Wiceszef KE Frans Timmermans podkreślał, że obawy Komisji wobec Polski pogłębiły się: w ciągu ostatnich dwóch lat w Polsce przyjęto znaczącą liczbę ustaw dotyczących sądownictwa, które poważnie zagrażają niezależności wymiaru sprawiedliwości i trójpodziałowi władzy. Z APELAMI o niepodpisywanie ustaw zwracała się do prezydenta opozycja, stowarzyszenia sędziów. W całej Polsce odbywały się też protesty przeciwko ww. ustawom. MP 5


Monitor1_2017 2.1.2018 12:40 Page 6

Z Veroniką Homolovą Tóthovą nie tylko o dziewczynie Mengelego swoich książkach czy filmach Veronika Homolová Tóthová przedstawia świat czasów wojny. Tak też jest w przypadku bestselleru „Dziewczyna Mengelego“, który w tym roku prawdopodobnie zostanie wydany również w Polsce. Najbardziej interesuje ją los człowieka. Jej twórczość krąży często wokół polskich wątków, o czym udało nam się porozmawiać.

W

Podobno uważa Pani, że należy się zacząć bać wtedy, kiedy ktoś nas uspakaja, że nic złego nam nie grozi, bo ludzie na to nie pozwolą. Mówił mi to mój pradziadek, kiedy opowiadał, czym była wojna. To było zdanie, które mi utkwiło w pamięci. Bardzo często spotykam się ze stwierdzeniem, że coś się przecież nie może zdarzyć, bo ludzie na to nie pozwolą. Wtedy sobie myślę, że gdyby 70 czy 80 lat temu ktoś powiedział ludziom, co się wydarzy, co przyniesie wojna, też by zareagowali w ten sam sposób: mówiliby, że to niemożliwe, bo ludzie na to nie pozwolą. A przecież to właśnie ludzie dali na to przyzwolenie! Widząc narastający ekstremizm w Europie, należy zacząć się bać? Pani się boi? Strach we mnie wywołuje to, kiedy widzę, że nie wyciągamy wniosków z historii, nie uczymy się na błędach. Boję się tego, że nie dopuszczamy myśli, iż to się może naprawdę zdarzyć, bo przecież kiedyś już to się stało. Gdzie ludzie popełniają błędy? Sporo osób kieruje się logiką: nie jestem Żydem, więc mnie to nie do dotyczy, nie jestem Romem, więc to nie mój problem, nie jestem „pasożytem“, więc nic mi nie grozi, nie wykluczą mnie. A potem kręgi wykluczanych zataczają coraz szersze kręgi. Mogą dotyczyć również nas? Na przykład innych mniejszości narodowych czy obcokrajowców? Dziś nie, ale kiedyś może już tak. Bo to działa w ten sposób: jak się uda 6

zlikwidować pierwszą grupę „pasożytów“, to potem przyjdzie czas na kolejną i kolejną. O tym mówię podczas spotkań z młodzieżą w szkołach. Mówię młodym ludziom, że są w błędzie, jeśli myślą, że ekstremizm ich nie dotyczy, bo wydaje im się, że należą do tej dobrej grupy, przeciwko której nie są skierowane ostrza krytyki czy wręcz nienawiści. Ekstremizm dotyczy wszystkich. Posłużę się tu słowami Martina Niemöllera, niemieckiego pastora, działacza antyhitlerowskiego: „Kiedy naziści przyszli po komunistów, milczałem, nie byłem komunistą (…). Kiedy przyszli po Żydów, milczałem, nie byłem Żydem. Kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować“. Kręci Pani filmy o ludziach z czasów wojny, napisała książkę „Dziewczyna Mengelego“. Skąd u Pani zainteresowanie tą tematyką? Mój pradziadek, rocznik 1905, był wiejskim nauczycielem i nauczył mnie wrażliwości na ludzkie historie. On sam, ponieważ miał bardzo interesujące życie, był moim pierwszym obiektem badań, jak można przeżyć, pomimo przeciwności losu. Dla mnie stało się to naturalne, że zajęłam się losami tych, których życie miało się skończyć, a jednak przeżyli. Zawsze interesowały mnie przyczyny ich determinacji i jej konsekwencje w ich późniejszym życiu.

Ekstremizm dotyczy wszystkich.

Książka „Dziewczyna Mengelego“ stała się na Słowacji bestsellerem, a Pani dostała wszystkie możliwe nagrody. Jak to Pani odbiera? Przyjmuję to z wielką pokorą. Pisar ką stałam się niejako przypadkowo, ponieważ moja główna bohaterka filmu dokumentalnego, pani Viola Fischerová, nie potrafiła otwarcie przed kamerą mówić o doświadczeniach Mengelego, którym była poddawana. Wtedy, ot tak rzuciłam, że może kiedyś napiszemy książkę o jej życiu. A kiedy przyszła propozycja z wydawnictwa, bym napisała książkę o fikcyjnych osobach, pomyślałam o pani Violi. Dlaczego miałabym coś wymyślać, skoro ona tyle tego przeżyła? Rok temu, bez żadnej kampanii, tylko po reportażu telewizyjnym, w którym zapowiedzieliśmy ukazanie się książki i po bratysławskiej prezentacji publikacji z udziałem pani Violi, stała się rzecz niesłychana. Na Słowacji najczęściej mówi się o sukcesie, kiedy nakład 3 tysięcy książek sprzeda się w ciągu dwóch lat. W tym wypadku cały taki nakład został wyprzedany w ciągu pięciu dni! Na tę książkę były zapisy w księgarniach! A kiedy rok temu zrobiono dodruk, obawiano się, czy po świętach ludzie będą ją kupować. Okazało się jednak, że zainteresowanie nią rosło i rosło. Myślę, że przekroczyła ona nakład 50 tysięcy, co się na Słowacji jeszcze do tej pory nie zdarzyło. Doczekała się już tłumaczenia na inne języki? Wyszła w Czechach, w przygotowaniu węgierskie tłumaczenie i trwają rozmowy na temat polskiego wydania. Zainteresowanie przejawiło też małe francuskie wydawnictwo. Powstanie film na podstawie tej książki? Sporo osób pyta mnie o film fabularny. Ja osobiście w to się nie zaangażuję, gdyż moją specjalizacją są filmy dokumentalne. Ale gdyby taka oferta się pojawiła, to bardzo by mnie to ucieszyło. Były już takie sygnały, ale MONITOR POLONIJNY


Monitor1_2017 2.1.2018 12:40 Page 7

to na razie nic pewnego. Może potrzeba trochę czasu, ponieważ wiele historii, opisanych w różnych innych książkach, musiało poczekać 3-5 lat, zanim je sfilmowano. A ta książka ma przecież dopiero rok. Jak Pani wspomina czas pisania tej książki? Musiało to być bardzo trudne wyzwanie, pisać o tak drastycznych przeżyciach głównej bohaterki. Powtarzałam sobie, że skoro pani Viola dała radę to wszystko przeżyć i jest w stanie o tym opowiadać, to byłoby tchórzostwo z mojej strony, gdybym ja nie dała rady tego opisać. Przecież siedziałam sobie przy komputerze w cieple, we własnym domu, a ona to, o czym opowiadała, musiała przeżyć! W okropnych warunkach. Respektuję wszystkich, którzy nie chcą czytać takich historii, twierdząc, że nie dadzą rady. Ale jednocześnie nie rozumiem tego, bo to w moim odczuciu brak szacunku względem tych, którzy takie okrucieństwa musieli przeżyć. Szanuję

Na tę książkę były zapisy w księgarniach tych, którzy są w stanie o tych przeżyciach opowiedzieć. A przecież nie musieliby. Wracanie do tamtych czasów musi być dla nich bardzo bolesne. Płakałyście z panią Violą podczas pracy nad książką? Często. Obie. Na szczęście przeważały łzy szczęścia i wzruszenia. Pani Viola pięknie mówiła o swoim życiu, które miało sens. Ten sens widziała w tym, że udało się jej dwukrotnie zwyciężyć nad nazistami – kiedy urodziła dwie córki! A przecież ze względu na doświadczenia, jakie na niej prowadził Mengele, nie powinna mieć dzieci. Niedawno nakręciła Pani film o innych doświadczeniach i okrucieństwach wojny, których ofiarami stały się 74 Polki. Historia tych kobiet ma swój początek w zamachu na protektora Czech i Moraw Reinharda

Heydricha, który osiem dni później wskutek powikłań pooperacyjnych zmarł, a lekarza Karla Gebhardta, który się nimi opiekował, obwiniono za jego śmierć. Gebhardt dostał „szansę”, by uniknąć kary – najprawdopodobniej zesłania na front wschodni. Tą „szansą“ były doświadczenia na 74 Polkach, przebywających w obozie w Ravensbruck, którym wykonano na ciele rany, podobne do tych, które miał po zamachu Heydrich. Połowę z tych kobiet leczono tak jak Heydricha, a połowie podawano sulfonamidy, czyli leki, które poprzedzały pojawienie się antybiotyków. Doświadczenie pokazało, że sulfonamidy nie pomogłyby w wyleczeniu protektora Czech i Moraw. To znaczy, że Polki poddane okrutnemu doświadczenia zmarły? Pięć z nich zmarło na gangrenę jeszcze podczas doświadczeń, pięć zastrzelono i nikt nie wie, dlaczego. Pod koniec wojny starano się zlikwidować wszystkie te kobiety i tylko dzięki temu, że ukryto je w barakach, około 50 z nich przeżyło i wróciło po wojnie do Polski. Pięć niedługo potem zmarło na skutek ran i wyczerpania organizmu, a 45 już na zawsze zostało inwalidkami. Dlaczego do doświadczenia wybrano właśnie Polki? Niemcy nie chcieli robić tych doświadczeń na Żydach, bo dla nich to byli podludzie, a przecież chcieli dowiedzieć się jak najwięcej o ludzkim organizmie, podobnym do rasy aryjskiej. Wybrali Polki, które w obozie koncentracyjnym czekały na wyrok śmierci za działalność w ruchu oporu. Dotarła Pani do którejś z tych Polek? Nie osobiście, ale mam wypowiedź ostatniej żyjącej kobiety, Wandy Półtawskiej, która jest psychiatrą, była przyjaciółką papieża Jana Pawła II. Wywiad z nią uzyskałam od jednej dokumentalistki, która z nią rozmawiała w latach 90. podczas spotkania kobiet, które przeżyły obóz w Ravensbruck.

ZDJĘCIE: MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

STYCZEŃ 2018

7


Monitor1_2017 2.1.2018 12:40 Page 8

Wielu z tych ludzi pewnie nie byłoby w stanie wyrządzić komuś krzywdy, ale byłoby zadowolonych, gdyby ktoś to zrobił za nich. Słysząc o tych wszystkich okrucieństwach wojennych, aż trudno uwierzyć, że współcześnie ktoś może odwoływać się do haseł faszystowskich. Jak Pani to tłumaczy? Niektórzy naprawdę mają faszystowskie czy neonacjonalistyczne poglądy i są oczarowani polityką zachowania czystości rasy. Obecnie przejawia się to rosnącą nienawiścią do imigrantów i Romów. Wielu z tych ludzi pewnie nie byłoby w stanie wyrządzić komuś krzywdy, ale byłoby zadowolonych, gdyby ktoś to zrobił za nich. Tak samo jak podczas wojny. Ale na przykład na Słowacji partia Kotleby dostała się do parlamentu również dzięki tym, którzy głosowali na niego z frustracji, żeby pokazać rządzącym, że ich polityka im się nie podoba. Być może niektórzy uwierzyli, że Kotleba będzie inny. Teraz widać, że wykorzystuje w taki sam sposób system polityczny, jak inni politycy, zatrudniając w urzędzie swoją rodzinę, bliskich; robi to wszystko, co wcześniej krytykował. I dlatego Kotleba nie wygrał podczas listopadowych wyborów samorządowych? Wyniki były takie, bo się zmobilizowaliśmy, ale zagrożenie było realne i bliskie. Ale jeśli politycy nadal będą się zachowywać tak, jak do tej pory, kolejne wybory mogą przynieść nieprzyjemne zaskoczenie. Rozmawiała Pani kiedyś z osobami, które mają faszyzujące poglądy? Tak, podczas spotkania z młodzieżą szkolną. Już podczas jednego z nich widziałam trzech chłopców, którzy wyraźnie nie byli zainteresowani tematem naszej rozmowy. Po spotkaniu jeden z nich podszedł do mnie i powiedział, że owszem, kupi sobie moją książkę i ją przeczyta, choć i tak nie wierzy, że to, o czym opowiadałam, jest prawdą. Pisał do mnie też pewien młody mężczyzna, który po czasie przyznał się, że jest byłym neonazistą. 8

Rozmawialiśmy o tym, w jaki sposób się nim stał i jak potem przestał nim być. Okazało się, że wyrastał w mylnych wyobrażeniach. Dla niego przynależność do neofaszystów była efektem buntu przeciw systemowi. Ale kiedy stwierdził, że podstawowym elementem tej ideologii są prześladowania jakiejkolwiek mniejszości, nie pasującej do obrazu o ich idealnym świecie, wycofał się. Jak Pani reaguje, gdy ktoś w Pani obecności mówi z nienawiścią na przykład o Żydach? Nie wiem, jak reagować. Nikt z nas nie ma jednoznacznego sposobu, bo wszystko zależy od konkretnej osoby. Spotkałam się ze zdaniem, że z takimi ludźmi się nie dyskutuje. Jestem innego zdania, szczególnie po roku spotkań z młodzieżą szkolną, z którą rozmawiam na temat książki „Dziewczyna Mengelego“. Bo jeśli nie dyskusja, to co nam zostanie? Broń? Nic lepszego jak rozmowa nie istnieje. Trzeba pokazywać innym fakty, żeby wiedzieli, dokąd prowadzi nienawiść. Spotykam młodych ludzi, którzy twierdzą, że w Słowackim Państwie podczas wojny było dobrze. Komu było dobrze? Tym, którzy byli uprzywilejowani, bo nie byli Żydami, komunistami, Romami itd. O co najczęściej pytają Panią młodzi ludzie? Wielu z nich czytało książkę „Dziewczyna Mengelego“ i, co ciekawe, ich poruszają zupełnie inne fragmenty niż dorosłych czytelników. Dorośli najczęściej opowiadają, że

najtrudniejsze fragmenty w książce to te, w których występują dzieci, zaś młodzież jest zaskoczona tym, że nikt nie stanął w obronie pani Violi. Nawet jej koleżanki! One jej żałowały, ale nie ze względu na to, co się stało jej i jej rodzinie, ale ze względu na to, że była Żydówką. Młodzi nie mogą też zrozumieć, jak społeczność Lučenca, skąd pochodzi pani Viola, nie chciała jej przyjąć po wojnie z powrotem, że wielu ludzi odwracało od niej głowę. Pytają też, jak to możliwe, żeby ludzie byli aż tak źli. Co im wtedy Pani mówi? Że wtedy oficjalna polityka była nastawiona przeciwko Żydom. Jozef Tiso, polityk i ksiądz zarazem, zgodził się nie tylko na wywózkę Żydów do obozów koncentracyjnych, ale również na to, że płacono za taki transport Niemocm 500 marek za osobę! Nikt tak nie płacił. Mówię im o tej oficjalnej linii i propagandzie antysemickiej, a jednocześnie też o tym, że Słowacja to kraj, który ma najwięcej uhonorowanych tytułem Sprawiedliwy Wśród Narodów. Że jednak wielu ludzi z narażeniem własnego życia pomagało ocalić Żydów. Była Pani zapewne w Oświęcimiu wielokrotnie. Jaki obraz z obozu koncentracyjnego najbardziej Pani utkwił w pamięci? Fotografie, które robił obozowy fotograf. Tych nastoletnich dzieci, które tam musiały stanąć przed aparatem fotograficznym, a wiele z nich miało łzy i strach w oczach. Aż nie do wiary, że dziś w tym samym miejscu turyści robią sobie selfie. Nie mogę tego zrozumieć. Byłam w Oświęcimiu kilka razy i nie mam stamtąd ani jednego zdjęcia, na któ-

MONITOR POLONIJNY


Monitor1_2017 2.1.2018 12:40 Page 9

rym bym była. To przecież miejsce pamięci tylu ludzi! Po co komu własne zdjęcie z obozu koncentracyjnego? To nie jest park rozrywki! Widziałam ojca, który ustawiał rodzinę przy wagonie, by zrobić fotografię – wszyscy uśmiechali się do aparatu. Internet obiegły też fotografie posłów partii Kotleby, którzy kpili z tego miejsca i robili sobie zdjęcia w różnych dziwnych pozach. Nie rozumiem ich zachowania ani w życiu codziennym, ani tego, że jeżdżą w takie miejsca, jak Oświęcim, by tam hajlować czy wypowiadać swoje poglądy. Pewnie ze względu na takich jak oni zlikwidowano prycze, które tam stały. Dzięki takim eksponatom zwiedzający mógł sobie łatwo wyobrazić, w jakich warunkach mie szkali więźniowie, że musieli się pomieścić na tak małej powierzchni. Obecnie barak stoi pusty. To miejsce jest sterylne. Szkoda. Kiedyś też można było przejść przez barak, w którym mieściły się latryny, gdzie naraz 300 osób przez 20 sekund musiało wykonać swoje potrzeby fizjologiczne. Dziś można dotrzeć tylko do ogrodzenia. Pewnie dlatego, że tam się fotografowali turyści. Czy w swoich planach zawodowych na ten rok będzie Pani wierna tematom z czasów wojny? Tak, przygotowuję film i książkę, a może nawet dwie książki. Jedna z nich będzie o moim ulubionym bohaterze – Josefie Gabčiku, który wraz Janem Kubišem dokonał zamachu na Heydricha. Jej roboczy tytuł to „Mama kochała Gabčika“, a jej bohaterami, oprócz Gabčika, są dwie kobiety. Jedną z nich jest Anna Malinová, przyjaciółka Gabčika, która mimo brutalnych przesłuchań przez gestapo nie wydała go. Choć ją torturowano i straszono, że przyniosą głowę jej córki, Malinová się nie ugięła, przekonała Niemców, że była tylko zwyczajną kochanką, szukającą uciechy w ramionach Gabčika. Drugą bohaterką jest jej córka, Alenka, mająca w tamtym czasie 3 latka, z którą udało mi się przeprowadzić wywiad. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA STYCZEŃ 2018

Nie ma jak u babci

„Ba-ba, ba-ba” - wielokrotnie w ciągu dnia powtarza mój półtoraroczny synek i uśmiecha się na widok zdjęcia babci. Cieszy się, gdy „rozmawia” z nią przez Skype, gdy ona mu śpiewa, udaje kotka i częstuje go paluszkami, które w magiczny sposób przenikają przez szklany ekran monitora. A kiedy spotykają się naprawdę, bawią się i tańczą, a babcia rozpieszcza wnuka i częstuje słodkościami. W końcu po to są babcie! Sama pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, u babci wszystko smakowało najlepiej, zwłaszcza zupa pomidorowa, placek drożdżowy, a nawet świeża bułeczka z masełkiem opiekana nad piecem. Babcie to prawdziwa skarbnica wiedzy i życiowego doświadczenia. Moja na przykład nauczyła mnie robić na drutach, szydełkować i haftować. Razem zbierałyśmy i suszyłyśmy zioła, czytałyśmy i grałyśmy w bierki. Nikt tak nie opowiadał rodzinnych historii jak ona, a „kakałko” z jej porcelanowych filiżanek smakowało najlepiej na świecie. To jej mogłam się wyżalić i wypłakać, a ona zawsze potrafiła pocieszyć, poradzić i znaleźć rozwiązanie wielu problemów. Chociaż od jej śmierci minęło 18 lat, to wciąż wspominam ją z miłością. Babcie są niezwykle ważne w życiu dzieci, a potem nastolatków i dorosłych. Teraz, gdy sama mam rodzinę, inaczej patrzę na rolę babci i doceniam jej ogromne znaczenie w rozwoju wnuka. Ubolewam, że mój syn na co dzień nie ma babci, która odbierałaby go z przedszkola, zabierała na spacery i gotowała obiadki. Nieste ty, nawet najnowsze technologie nie zastąpią bliskości i kontaktu fizycznego, a mój synek, by spotkać się z babcią, musi pokonywać autem setki kilometrów. Już w przedszkolu uczono mnie: „,Nie ma jak babcia, jak babcię kocham / bez babci byłby kiepski los. / Jak macie babcię, to się nie trapcie, / bo wam nie spadnie z głowy włos“. Tę

piosenkę ze słowami Wandy Chotomskiej pamiętam do dziś i czasami ją nucę, zwłaszcza w Dnia Babci, który w Polsce obchodzony jest 21 stycznia, podobnie jak w Bułgarii i Brazylii. W Hiszpanii święto to obchodzone jest 26 lipca, we Francji w pierwszą niedzielę marca, natomiast w Rosji 15 października. W USA jest to święto oficjalnie zatwierdzone przez Kongres i prezydenta, ustanowione w 1978 roku przez Jimmy’ego Cartera na pierwszą niedzielę po Święcie Pracy. Niestety, nie w każdym kraju (m.in. na Słowacji) babcie mają swój dzień. A szkoda, bo babcie to najukochańsze istoty na świecie, uwielbiane przez wnuki.

W Polsce pomysł świętowania Dnia Babci pojawił się w 1964 roku za sprawą tygodnika „Kobieta i Życie”. Rok później dzień ten propagował „Express Poznański”, a w następnym roku „Express Wieczorny”. Święto stopniowo przenikało do świadomości coraz szerszej grupy ludzi, by w końcu stać się zwyczajem ogólnopolskim. Warto pamiętać o babciach w ich wyjątkowym dniu, gdyż nic tak babci nie pocieszy jak wizyta wnuków, własnoręcznie wykonana przez nich laurka i wspólnie spędzony czas, bo: „U babci jest słodko, świat pachnie szarlotką, / a może chcesz placka spróbować? / Popijasz herbatę i słońce nad światem / już świeci jak złoty samowar“. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA 9


Monitor1_2017 2.1.2018 12:40 Page 10

CiCha noC czyli bożonarodzeniowe lustro Z niecierpliwością czekałam na ten wieczór. Było warto. Tegoroczne spotkanie w ramach projektu „Boże Narodzenie w sercach nam gra“, zapoczątkowanego przez Ilonę i Marka Sobków, odbyło się 2 grudnia w bratysławskim Teatrze Ticho a spol. pod znakiem... teatru. Teatr XYZ z Wiednia jest już znany z tego, że zmusza do gimnastyki zarówno przepony, jak i szarych komórek. W spektaklu „Cicha noc“, który napisała i wyreżyserowała Magdalena Marszałkowska, było dużo humoru, ironii i sarkazmu, zabawnych scen i dialogów, a także udanej gry aktor-

skiej, choć wykonawcy nie tworzą zespołu zawodowego. Za każdym razem, gdy oglądam sztuki wspomnianej autorki, odnoszę wrażenie, że chodzi jej przede wszystkim o przekaz, o prowokowanie nas, widzów, do uwagi, zastanowienia się, zmuszenie do wejścia w skórę innego człowieka, spojrzenie z innej perspektywy, o nastawienie lustra, żebyśmy zobaczyli, jacy jesteśmy naprawdę. Każda rola, każda historia, wszystkie relacje 10

wości dla drugiego człowieka, nie mówiąc o miłości, akceptacji, szacunku? Jak nasze koncentrowanie się na sobie, bagaż doświadczeń i urazów rzutują na postrzeganie innych członków rodziny, ich potrzeby i wyznawane wartości? Dlaczego nie potrafimy przyjąć ich takimi, jacy są, albo ich nie dostrzegamy w ogóle, zapominamy o nich (czasem dosłownie), ranimy?

między postaciami, niemal każde wypowiedziane (i niewypowiedziane) zdanie, wszystkie rekwizyty, od nerwowo zdobionej choinki przez prezent w postaci wazonu po urnę z prochami, wszystko to w spektaklu służyło zadawaniu pytań. Co jest istotą świąt czy też spotkań w gronie najbliższych w ogóle? Czy przy kolacji wigilijnej najważniejszy jest rodzaj zupy, siano pod obrusem? Jakie znaczenie ma świąteczny strój i wystrój, kiedy nie ma w nas życzliZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Projekt realizowany z finansowym wsparciem Kancelarii Rady Minis trów RS, program Kultura mniejszości narodowych 2017


Monitor1_2017 2.1.2018 12:41 Page 11

Wieczór kultury mniejszości narodowych w Koszycach I A z drugiej strony, czy w rodzinnym gronie potrafimy być sami sobą? Czy przypadkiem, zamiast zdobyć się na szczerość, nie zakładamy maski, bojąc się odrzucenia? Jedna z najbardziej znanych kolęd na świecie, powstała w Austrii w początkach XIX wieku, często inspiruje artystów tak filmowych, jak i teatralnych. Nie ma chyba nic bardziej pociągającego dla scenarzystów i reżyserów, jak zestawienie ciepłego, tradycyjnego wieczoru świątecznego z wyłażącymi z szaf demonami. Faktem też jest, że w czasie Bożego Narodzenia więcej osób popełnia samobójstwo niż w innych okresach roku. Dlaczego? Może warto się nad tym zastanowić.

dąc koszyckimi ulicami nietrudno doświadczyć wielokulturowości tego miasta. Przechodząc obok wspaniałych zabytków, pamiętających nie tylko słowacką przeszłość, słysząc ludzi, rozmawiających po węgiersku czy ukraińsku, wiemy, w jakim regionie Europy się znaleźliśmy. O różnorodności Koszyc przypomniał również Wieczór kultury mniejszości narodowych, który odbył się 9 grudnia. W związku z obchodzonym w grudniu Międzynarodowym Dniem Praw Człowieka Klub Mniejszości Narodowych w Koszycach oraz Izba Pamięci Sándora Máraia wraz z koszycką Komisją Mniejszości Narodowych zorganizowały tradycyjny już koncert, na którym zaprezentowały się kultury ośmiu narodów. W tym roku odbył się on już po raz dwudziesty w pięknym wnętrzu historycznego ratusza na Hlavnej ulicy.

ZDJĘCIE: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

Ale wróćmy do teatru. Po zakończeniu spektaklu widzowie zostali zaproszeni do foyer, gdzie czekały na nich suto zastawione stoły, a Łukasz Cupał z gitarą i niesamowitym, emocjonalnym głosem porwał ich do wspólnego śpiewu kolęd (i nie tylko), do którego dołączyli także aktorzy zespołu XYZ. MONIKA BORKOWSKA

ZDJĘCIE: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

STYCIEŃ 2018

Jubileusz tego spotkania przygotowano z wielką starannością. Zadbano też o atrakcyjny program artystyczny. Niewątpliwie najwięcej braw zdobył gość specjalny wieczoru, reprezentujący słowacką mniejszość na Ukrainie – dziecięcy zespół folklorystyczny Nasza Fajta z miasta Storožnica. Dzie ci w przepięknych kolorowych strojach zaprezentowały trzy tradycyjne tańce: ukraiński, słowacki i węgierski. Swoją publiczność miał również znany z ekranów słowackiej telewizji Štefan Štec, który przez wielu był typowany na zwycięzcę popularnego folklorystycznego show „Zem spieva”. Štefan reprezentował Rusinów. Egzotycznym elementem spotkania był występ zespołu tanecznego Loto sovy kvet. Wietnamskie tancerki

stworzyły na scenie tajemniczą atmosferę, typową dla tej interesującej wschodniej kultury. Swój program przedstawili też karpaccy Niemcy, mniejszość węgierska, romska i rosyjska. Klub Polski zaprezentował polską kulturę poprzez miks utworów „Czerwone Jabłuszko“, „Hej, górale“ i „Poszła Karolinka do Gogolina“. Ponieważ muzyczny talent nie jest najsilniejszą stroną koszyckiego oddziału, wykonanie tych utworów powierzono utalentowanym koszyckim muzykom – Dušanowi Balažowi oraz Ja rosławowi Bucherowi. Dzięki oryginalnemu pomysłowi Dušana, który jest muzykiem jazzowym, gitarzystą i kompozytorem, te przepiękne utwory ludowe zostały zinterpretowane… na jazzowo, co spowodowało, że nabrały świeżego, niekonwencjonalnego charakteru, wnosząc jeszcze więcej różnorodności do całego spotkania. Na zakończenie wieczoru reprezentanci wszystkich mniejszości wspólnie złożyli przedświąteczne życzenia, każdy w swoim języku. W ośmiu różnych językach powtarzane też były słowa, takie jak tolerancja, różnorodność, rodzina czy miłość. JUSTYNA DELA KRČ ZDJĘCIA: JUSTYNA DELA KRČ

11


Monitor1_2017 2.1.2018 12:41 Page 12

Spotkanie mikołajkowo-opłatkowe w Trenczynie tym roku spotkanie mikołajkowo-opła tkowe w Klubie Polskim w Trenczynie odbyło się 9 grudnia 2017 w Ośrodku Kultury w Kubrej. Przybyło na nie wielu stałych członków z Trenczyna i Dubnicy nad Wagiem oraz nowi członkowie z rodzinami. Tradycyjnie przybył też Święty Mikołaj z aniołkiem, którzy dzięki szczodrości naszych honorowych gości – konsula Jacka Doliwy z małżonką

W

ków spotkania. Najpierw jednak konsul Doliwa złożył obecnym życzenia radosnych świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku, a potem wszyscy podzielili się polskim opłatkiem. Po wspólnym posiłku rozmowom nie było końca. Zabrzmiały też tradycyjne kolędy z gitarowym akompaniamentem Renaty Strakovej. Po raz pierwszy odbyła się też wi-

gilijna loteria, na którą fanty przywiózł sam konsul. Oka zało się, że tego wieczoru niektórzy mieli wyjątkowe szczęście. Spotkanie przebiegło w ro dzinnej atmosferze, a zakończyły je śpiewy i rozmowy klubowiczów, trwające do późnych godzin. ALEKSANDRA KRCHEŇ

– pomogli obdarować wielkimi paczkami nie tylko dzieci, ale po raz pierwszy również dorosłych. Rodziny chętnie robiły sobie pamiątkowe zdjęcia z choinką i Świętym Mikołajem. Gdy ciekawość dzieci została zaspokojona, wszyscy udali się do stołów, na których czekały wigilijne dania, przygotowane wspólnie przez organizatorów i uczestni -

ZDJĘCIA: MARIAN PAVLASEK

12

MONITOR POLONIJNY


Monitor1_2017 2.1.2018 12:41 Page 13

Bożonarodzeniowe

spotkanie polonistów w Instytucie Polskim

ez naszych nauczycielek nie zakochalibyśmy się w Polsce. A przedsięwzięcia, jak to z okazji świąt Bożego Narodzenia, tę miłość tylko umacniają. Impreza, zorganizowana 8 grudnia przy współpracy pracowników Insty tutu Polskiego z członkami Katedry języków słowiańskich Uniwersytetu Komeńskiego, zgromadziła ok. trzy dziestu osób – studentów polonistyki i studiów środkowoeuropejskich, ich wykładowców oraz pracowników

B

Instytutu Polskiego i Ambasady RP w Bratysławie. Spotkanie otworzyła doktor Magdalena Zakrzewska-Verdugo, lektor języka polskiego na UK, a następnie glos zabrał Jacek Gajewski, dyrektor Instytutu Polskiego w Bratysławie. Potem w krótkim programie studenci przedstawili kilka polskich tradycji adwentowych oraz bożonarodzeniowych. Nie zabrakło wśród nich łamania się opłatkiem i składania sobie życzeń oraz śpiewania kolęd. Odbyła się też degustacja tradycyjnych polskich dań wigilijnych, a trzeba podkreślić, że do wyboru było ich sporo. Podczas wieczoru zostały też przedstawione wróżby andrzejkowe i każdy, kto chciał, mógł z nich skorzystać. Na zakończenie odbył się zabawny kwiz, sprawdzający wiedzę uczestników spotkania na temat polskiego

Bożego Narodzenia. Miejmy nadzieję, że na takiej imprezie spotkamy się znów za rok, a może i wcześniej. Wszystkim polonistom, ale też i osobom, które interesują się językiem polskim z całego serca życzymy Weso łych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku! STELA KUBEKOVÁ I PETRA KVAŠŇOVSKÁ, I rok studiów magisterskich, polonistyka, Uniwersytet Komeńskiego w Bratysławie

ZDJĘCIA: MAGDALENA SUWARA

STYCZEŃ 2018

13


Monitor1_2017 2.1.2018 12:41 Page 14

Trzy siostry finansowemu wsparciu Kancelarii Rady Ministrów RS, program Kultura mniejszości narodowych 2017, dotującej działalność KP na Słowacji, już po raz 9 zorganizowano wystawę, która w tym roku nosiła tytuł

„Trzy siostry”, albowiem autorkami wystawianych prac były właśnie trzy siostry, czyli słowackie artystki polskiego pochodzenia: Adriana Rohde Kabele, Eva Doležalová Kabele i Monika Pú chovská. Wernisaż ich prac

ło się jednak połączyć prace artystyczne trzech sióstr. Zaprezentowane na wystawie obrazy wykonano przy użyciu farb pastelowych oraz grafiki. Natomiast niewielkie rzeźby „Gideon” oraz „Blaženosť“ zrobiono z gliny ceramicznej w połączeniu z plastikiem. Intrygujący ptakosmok („Phtacodraq”) został wykonany z drewna. Prace plastyczne zapewniły odwiedzającym wystawę gościom ciekawych artystycznych i wizualnych wrażeń. Ponadto mogli oni osobiście spotkać się z trzema autorkami i porozmawiać o ich tak artystycznym, jak i realnym świecie. Wszystkie siostry są absolwentkami szkół artystycznych. Mieszkająca w Pradze Adriana Rohde Kabele po ukończeniu Akademii Sztuk Pięknych w Bratysławie na kierunku sztuka tekstylna poświęciła się malar-

ztuka z naszych szeregów” to cykliczne przedsięwzięcie artystyczne, organizowane od kilku lat przez Klub Polski we współpracy z Instytutem Polskim w Bratysławie, promujące polsko-słowacką kul turę. W jego ramach dzięki

„S

odbył się 5 grudnia w galerii Instytutu Polskiego w Bratysławie. Przybyli goście mogli podziwiać zarówno interesujące obrazy autorstwa Adriany Rohde Kabele i Moniki Púchovskiej, jak i rzeźby wykonane przez Evę Doležalovą Kabele. „Przygotowanie tej wystawy było wyzwaniem” – mówiła Adriana Rohde Kabele podczas wernisażu. Mimo wielu trudności, uda14

MONITOR POLONIJNY


Monitor1_2017 2.1.2018 12:41 Page 15

w Nitrze i pracuje w policji jako treser psów. Wystawę urozmaicił muzyczny występ jazzowego tria „Neskorý zber” w składzie: Peter Konečný – kontrabas, Stanislav Počaji – gitara akustyczna, Peter Pre ložník – piano. MAGDALENA ZAWISTOWSKAOLSZEWSKA

stwu, portretom i tworzeniu ilustracji. Zajmuje się również projektowaniem tkanin i odzieży, a ponadto prowadzi warsztaty plastyczne dla dzieci i dorosłych oraz zajęcia aktywizacji dla ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Eva Doležalová Kabele ukończyła średnią szkołę artystyczną o specjalizacji ma larstwo i dekoracja wnętrz, po której pracowała w pracowniach artystyczno-dekoracyjnych SND. Obecnie mieszka w małej miejscowości Blatná na Ostrovie i artystycznie realizuje się w swoim ogrodzie. Pracuje jako

opiekunka w jednym z domów seniora w Bratysławie. Najmłodsza z sióstr, Monika Puchovská, ukończyła szkołę sztuki użytkowej w Bratysławie na kierunku renowacja i konserwacja rzeźby drewnianej. Kilka lat zajmowała się restauracją obrazów. Obecnie mieszka

seniorów. Swoje prace prezentowała na kilkudziesięciu indywidualnych i grupowych wystawach zarówno na Słowacji, jak i w Czechach. Ostatnim razem jej prace wystawiane były w IP pięć lat temu, dzięki Klubo wi Polskiemu.

STYCZEŃ 2018

15


Monitor1_2017 2.1.2018 12:42 Page 16

Drogocenny produkt firmowy KLUBU POLSKIEGO W NITRZE uż po raz siódmy Klub Polski w Nitrze zorganizował wieczór pieśni adwentowych. Jak co roku zachwycił on i wprowadził w nastrój refleksji, co w zabieganym przedświątecznym okresie Bożego Narodzenia bywa rzadkością. Nitrzańska katedra to miejsce godne najlepszych koncertów, a jej organy to – zdaniem Michała Grzybulskiego – rolls-royce wśród tych instru-

J

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

16

mentów. Jego zachwyt mogłam obser wować bezpośrednio podczas koncertu, kiedy siedząc na chórze, delektowałam się muzyką i oglądałam katedrę z innej niż zwykle perspektywy. Już podczas mszy świętej, celebrowanej w języku polskim, obecni

rodacy mogli przygotować się duchowo na to, co przyjść miało godzinę później. I przyszło. Na organach zagrał wspominany już Michał Grzybulski, na skrzypcach Marcin Pokusa, wspomagający też śpiewem wspaniałe śpiewaczki: Jaonnę Talarkiewicz –

MONITOR POLONIJNY


Monitor1_2017 2.1.2018 12:42 Page 17

P r o j e k t r e a l i z o w a n y z f i n a n s o w y m w s p a r c i e m K a n c e l a r i i R a d y M i n i s t r ó w R S , p r o g r a m K u l t u r a m n i e j s z o ś c i n a r o d o w y c h 2 0 17 oraz w ramach funduszy polonijnych Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej.

mezzosopran, Marię Jaskulską-Chrenowicz – sopran. Przy niemalże pełnej katedrze zabrzmiały utwory J. S. Bacha, A. Vivaldiego czy polskie pieśni adwentowe, jak „Archanioł Boży Gabriel“, „Czekam

w tym mieście. Wśród biesiadników nie zabrakło też polskich księży, którym za opiekę i gościnność dziękowała prezes nitrzańskiego oddziału Klubu oraz główna organizatorka koncertu Romana Gregušková.

Nitrę opuszczaliśmy wyciszeni, ale i usatysfakcjonowani. Tego typu przedsięwzięcia, zmuszające do zwolnienia, zatrzymania się, refleksji to rzadkość, a w związku z tym serię koncertów adwentowych można nazwać drogocennym produktem firmowym Klubu Polskiego w Nitrze. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA, Nitra na Ciebie dobry Boże“ i wiele innych. To był wspaniały koncert! Nieważne było, że chłód dawał się we znaki, nieważne były niewygodne krzesełka, ważne było wręcz mistyczne przeżycie. Tak posileni duchowo przedstawiciele słowackiej Polonii i ich przyjaciele udali się na posiłek dla ciała, by przy wspólnym stole rozmawiać nie tylko o zbliżających się świętach, ale i planach na przyszłość. Do pamiątkowej księgi Klubu Polskiego w Nitrze wpisał się ambasador Leszek Soczewica, który tutejszą Polonię odwiedził po raz trzeci. Wpisu dokonała też jego małżonka Magdalena Rędzińska-So czewica, dla której to był pierwszy kontakt z rodakami mieszkającymi STYCZEŃ 2018


Monitor1_2017 2.1.2018 12:42 Page 18

Za górami, za lasami, za Tatrami

czyli o tym, jak Po l a c y i S ł owa c y p ł y t ę n a g r y wa l i

górami, za lasami, w niewielkim domku w bratysławskiej Dubravce spotykali się Polacy i Słowacy. To, co ich połączyło, to muzyczny talent, podobne gusty oraz zainteresowania.

Za

Część naszych słowackich przyjaciół od wielu lat tworzy grupę muzyczną JaBlCo i to na ich zaproszenie do zespołu dołączyli Polacy i Słowacy polskiego pochodzenia lub Polacy duszą. I tak od początku listopada przez półtora miesiąca spotykali się w tym mane pomieszczenia ze ścianami jakby z tektury. Pod nimi głośniki, kilka statywów z mikrofonami, instrumenty, jak perkusja, kilka gitar czy pianino, oraz plątanina kabli. Ze słuchawkami na uszach przenoszę się w inny świat, świat muzyki, gdzie góralskie motywy ustępują miej-

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

łym domku, którego jedna kondygnacja to studio nagrań należące do Rastislava Dubovskiego. To właśnie tu powstały nagrania niektórych słowackich gwiazd, które występowały na festiwalu Eurowizji. Mnie się udało kilkakro -

tnie zajrzeć do studia, by poczuć twórczą atmosferę i zobaczyć na własne oczy, jak przybiegają prace nad płytą. Niewielkie wyciszo-

W projekcie wzięli udział: Ewa Sipos, Renata Straková, Dominika Moravková, Andrea Barica Cupał, Tomek Olszewski, Łukasz Cupał, Janko Moravek, Miroslav Kyselica, Tomáš Letenay, Viktor Vlasák, Stano Stehlik, Juraj Griglak, Marián Jaslovský, Richard Danel, Marek Berky, Marián Vavro, Christian Deeters, Adam Kováčik, Roman Kovács, Rastislav Dubovský, Juraj Lehuta. 18

MONITOR POLONIJNY


Monitor1_2017 2.1.2018 12:42 Page 19

sca bossa novie czy bluesowi. Przez szybę widzę szefa studia, który przed swoim komputerem czuwa nad jakością dźwięków. W słuchawkach słychać metronom i właśnie zapala się czerwona lampka, co oznacza, że materiał jest nagrywany. I tak oto do zarejestrowanych już wcześniej podkładów muzycznych dodawana jest kolejna ścieżka dźwiękowa – tym razem przed mikrofonem, również ze słuchawkami na uszach, stoi Ewa Sipos. Jej śpiew wywołuje ciarki na plecach. Pięknie! A to jeszcze przecież nie wszystko, gdyż śpiewać będą jeszcze kolejne osoby – Łukasz Cupał, Andrea Barica Cupał, Renata Straková, Dominika Moravková czy Tomek Ol szewski. A do muzyków

Muzyka: Stano Stehlik, Viktor Vlasák; słowa: Małgorzata Wojcieszyńska, Ewa Sipos, Dominika Moravková, Tomek Olszewski, Viktor Vlasák; Projekt graficzny: Stano Stehlik; ilustracje: Tatiana i Daniel Deákowie, Julia i Justyna Chovaňákove, Anna Gleb, Hubert i Benio Poradowie, Paťka i Karolina Baltazarovičove Wielogodzinna praca pozostawia po sobie liczne ścieżki dźwiękowe, z których trzeba będzie wybrać te najlepsze, by dokonać ich obróbki. W tym samym czasie trwać będą prace sce, czy Richard Danel, syn Polaka, szefa Słowackiej Orkiestry Kameralnej. Nad wszystkim czuwa szef projektu, a jednocześnie flecista i kompozytor większości utworów Stano Stehlik.

tworzących grupę Jablco dołączą jeszcze Marek Berky, syn słowackiego muzyka i Polki z Dubnicy nad Wa giem, Juraj Griglak, najlepszy basista na Słowacji, którego tato urodził się w Pol -

nad stroną wizualną wydawnictwa, czyli okładką i dołączoną do płyty książeczką. A potem już rozpocznie się ostatni etap prac – tłoczenie płyt i druk. Już 19 stycznia o godz. 17.00 w Instytucie Polskim

autorskie nagranie słowackiej Polonii i jej przyjaciół, zatytułowane „Za górami, za lasami, za Tatrami”, zostanie zaprezentowane szerokiej publiczności, a ja – w imieniu jej twórców – już teraz zapraszam na to spotkanie. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA Zachęcamy Państwa do odwiedzania grupy „Monitor Polonijny“ na Facebooku, gdzie można obejrzeć filmiki ze studia nagrań.

P r o j e k t r e a l i z o w a n y z f i n a n s o w y m w s p a r c i e m K a n c e l a r i i R a d y M i n i s t r ó w R S , p r o g r a m K u l t u r a m n i e j s z o ś c i n a r o d o w y c h 2 0 17 oraz w ramach funduszy polonijnych Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej. STYCZEŃ 2018

19


Monitor1_2017 2.1.2018 12:42 Page 20

WYCIECZKA STUDENTÓW STUDIÓW ŚRODKOWOEUROPEJSKICH UNIWERSYTETU PRESZOWSKIEGO

Zakopiańskie szlaki polskich twórców yjeżdżamy z Preszowa skoro świt. Przed nami perspektywa pięknej wycieczki, chociaż prognoza pogody nie brzmi przyjaźnie. W Zakopanem, które jest celem naszego „zajazdu” ma padać deszcz ze śniegiem. Kiedy jednak przejeżdżamy przez tunel Branisko, robi się jaśniej, a potem już w pełnym słońcu pojawiają się Tatry. Mamy nadzieję, że po polskiej stronie będzie równie pięknie. Okazuje się też, że naprawdę jest już zima, bo góry pokryte są śniegiem. Pierwszym punktem naszej wycieczki jest kaplica na Jaszczurówkach, wybudowana w latach 19041907, a zaprojektowana przez Stanisława Witkiewicza, zainspirowanego architekturą i sztuką Podhala. Kaplica uważana jest za jeden z najpiękniejszych budynków reprezentujących tzw. styl zakopiański. Jej wnętrze jest bogato rzeźbione, sufit ozdobiony dębowym żyrandolem, a drewniany ołtarz przypomina góralską chatę. Kolejne miejsce, które odwiedzamy, to Harenda i muzeum Jana Ka sprowicza. Dowiadujemy się, że podobnie jak wielu polskich artystów, Jan Kasprowicz bywał w Zakopanem wielokrotnie. Tatry go zauroczyły. W roku 1923 kupił willę właśnie na Haren dzie, znajdującej się w połowie drogi między Zakopanem a Poroninem, i tu zamieszkał na stałe ze swoją żoną Marią. Wchodzimy do wnętrza przez werandę, z której roztacza się wspaniały widok na góry. Architektoni cznie budynek przypomina typową

W

20

góralską chatę. My zwiedzamy sień, która była jadalnią, izbę „czarną” (salonik) i izbę „białą” (sypialnia) oraz galerię obrazów malarza Władysława Jarockiego, zięcia Kasprowicza. Ogląda my pamiątki po poecie i jego rodzinie: meble, obrazy, książki, fotografie. Salon ozdobiony jest portretami autorstwa Stanisława Ignacego Witkiewicza. Autokarem przejeżdżamy na Krzeptówki, aby zobaczyć Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, wybudowane jako wotum za ocalenie życia Jana Pawła II po zamachu z 13 maja 1981 roku.

stawowe informacje o życiu i twórczości kompozytora, a przede wszystkim jego kontakty z Zakopanem i folklorem Podhala. Zgromadzono zachowane po kompozytorze rzeczy osobiste, a także zrekonstruowano jego gabinet. Ostatnie miejsce, które zobaczyliśmy razem z przewodnikiem, to Cmentarz na Pęksowym Brzysku. Większość nagrobków to niepowtarzalne dzieła sztuki. Zostały wykonane z drewna lub metalu i ozdobione motywami podhalańskimi. Wiele tych pomników pochodzi z pracowni Władysła wa Hasiora. Swoje groby na cmentarzu mają ludzie zasłużeni dla Zakopanego, tacy jak Tytus Chałubiński, Stanisław Witkiewicz, Kornel Makuszyński, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Wła dysław Hasior, Sabała, Helena i Stanisław Marusarzowie, Bronisław Czech oraz przewodnicy tatrzańscy, ratownicy górscy. A teraz czas wolny przeznaczony na indywidualne spotkania z kulturą podhalańską. I to nie tylko z tą wysoką. Przed nami Krupówki, targ pod Gubałówką i liczne restauracje. Musimy przecież spróbować polskich specjałów, porównać smak polskich i słowackich oscypków. Oddajemy się ZDJĘCIA: IVANA SLIVKOVÁ

Wracamy do centrum, zostawiamy autokar na parkingu i już pieszo ruszamy na dalsze zwiedzanie. Przed nami jeszcze willa Atma i cmentarz na Pęksowym Brzysku. Idąc uliczkami Zakopanego, możemy popatrzeć na typowe dla tego miasta budynki. Podobnie wygląda też willa Atma przy ulicy Kasprusie – jedyne na świecie muzeum biograficzne Karola Szymanowskiego. Ten polski kompozytor chętnie przebywał w Zakopa nem, a pod koniec życia osiadł tu na stałe. W muzeum prezentowane są pod-

więc świątecznie przystrojonemu miastu i wczuwamy się w atmosferę bliskich już świąt. Szkoda, że to tylko jeden dzień, ale szlak został przetarty, więc na pewno tu wrócimy. Najważniejsze, że studenci są zadowoleni. Zakopane podobało się, a jedzenie smakowało. Niektórzy skusili się nawet na grzane piwo z miodem. Słowa podziękowania kierujemy do Ambasady Polskiej w Bratysławie, dzięki której mogliśmy zorganizować BOŻENA KOTUŁA tę wycieczkę. MONITOR POLONIJNY


Monitor1_2017 2.1.2018 12:42 Page 21

iniony rok był bogaty w publikacje poświęcone Polsce oraz stosunkom polsko-słowackim. Większość z nich wyszła z inicjatywy Ambasady RP w RS przy wsparciu Instytutu Polskiego w Bratysławie. Chciałbym te publikacje przedstawić czytelnikom „Monitora Polonijnego”, by zachęcić ich do zapoznania się z nimi i polecenia swoim znajomym.

M

Na początku roku ukazała się unikatowa książka, zatytułowana „Współczesne stosunki polsko-słowackie”. Powstała ona ze wspólnej inicjatywy Słowackiego Stowarzyszenia Polityki Zagranicznej (SFPA) oraz Amba sady RP w Bratysławie przy udziale uznanej instytucji analitycznej Ośrodka Stu diów Wschodnich w Warszawie. Wyjątkowość tej publikacji polega na tym, że stanowi pierwszą próbę całościowego opisu stosunków polsko-słowackich na przestrzeni ostatnich 25 lat, jak również na tym, że każdy z jej rozdziałów został napisany wspólnie przez dwu autorów – polskiego i słowackiego. Czytelnik znajdzie w tej publikacji podstawowe informacje, dotyczące politycznych i ekonomicznych aspektów wzajemnych relacji, pozwalające zrozuSTYCZEŃ 2018

Inicjatywy wydawnicze Ambasady RP w RS w 2017 roku mieć, jakie były podobieństwa i różnice między polskimi i słowackimi punktami widzenia. Z dużym zainteresowaniem spotka się z pewnością rozdział, dotyczący infrastruktury łączącej Polskę i Słowację – wszak na ten temat możemy wszyscy, podróżujący przez Karpaty, wiele powiedzieć. Polecam lekturę tej książki, gdyż pozwala ona zrozumieć, jak na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza przebiegało poznawanie i odkrywanie znaczenia stosunków polskosłowackich w Bratysławie i w Warszawie. Pełną wersję publikacji można znaleźć, klikając na link: http://www.bratyslawa.msz.gov.pl/pl /aktualnosci/wspolczesne_stosunki_polsko_slowackie

Z kolei w maju, wspólnie z dziennikiem „Hospodár ske Noviny”, polska ambasada przygotowała ponad 40-stronicowy „Netradičný bedeker po Pol’sku”, mający na celu ukazanie tych miejsc w Polsce, które są mniej znane wśród Słowa ków. Czytelnicy znajdą w nim

sugestie, dokąd pojechać na wakacje z dziećmi, gdzie w Polsce znajdują się słowackie ślady i dlaczego warto się wybrać nad Bałtyk. Czegoś nowego dowiedzą się też hobbyści, tropiący sensacje I i II wojny światowej. Publikacja znajduje się pod linkiem: www.floowie.com /sk/citaj/ano-polsko-2017

Tym z czytelników „Monitora Polonijnego“, którzy chcieliby więcej powiedzieć słowackim znajomym o epoce opisywanej przez Henryka Sienkiewicza w Trylogii, polecam czerwcowy numer miesięcznika „Histo rická Revue“, zatytułowany „Demokracja szlachecka“. Autorzy zawartych w piśmie tekstów tłumaczą m.in. fenomen Rzeczpospolitej Obojga Narodów, husarii i polskiej tolerancji religijnej. Niezwykle ważne i pasjonujące, także w kontekście współczesnych dyskusji, są artykuły poświęcone wojnom polsko-moskiewskim i stosunkom polsko-ukraińskim. A wszystko to w atra-

kcyjnej szacie graficznej, z pięknymi ilustracjami i mapami. Pod koniec lata przy wsparciu ambasady i IP ukazało się tłumaczenie książki polskiego autora Mariana Szczepanowicza „Kurierzy Słowa Bożego”. Publikacja ta dokumentuje ważną kartę pomocy polskich katolików dla słowackiego Kościoła podziemnego i współpracy między polskimi i słowackim katolikami w okresie komunizmu. Dla wielu z pewnością nowe będą informacje o osobistym zaangażowaniu kard. Stefana Wyszyńskiego na rzecz Słowaków. Czytając kolejne strony tej książki, łatwiej też zrozumieć podobieństwa i różnice między katolicyzmem polskim i słowackim, które odzwierciedlają również cechy narodowe. Książka ta jest szczególnie ważna dla słowackiej Polonii, gdyż jednym z jej bohaterów jest dobrze znany ks. Stanisław Ługowski.

Miłej lektury! PIOTR SAMEREK 21


Monitor1_2017 2.1.2018 12:42 Page 22

c e z str

e ow e?

o d ak

J

n zans s

ardzo lubię opowieść o tym, jak pewien producent butów (w jednej z wersji anegdoty był to sam Tomáš Baťa) postanowił rozszerzyć swoją obecność na światowym rynku. Wpadł na pomysł, aby zainwestować w ekspansję swojej marki w Afryce. W tym celu wysłał na Czarny Ląd dwóch przedstawicieli handlowych, którzy mieli zbadać możliwości rozwoju firmy. Pierwszy z nich po krótkim pobycie wśród miejscowej ludności wysłał telegram: „Ni-

B

kłe szanse na sukces. Stop. Tu nikt nie nosi butów”. Drugi z pracowników raportował firmie w zgoła innym stylu: „Ogromne możliwości. Stop. Tu jeszcze nikt nie nosi butów”. Kolejna anegdota jest z gatunku żydowskiego humoru i – jakże by inaczej – również obraca się wokół, jakbyśmy to dzisiaj nazwali, biznesu. Oto w niewielkim miasteczku pewien Żyd otworzył sklep z wszelkiej maści towarem. Aby przyciągnąć klientów, nad sklepem

zawiesił duży szyld, na którym widniał napis: „Tutaj najtaniej”. Dwa domy dalej podobny sklep otworzył inny kupiec. Aby móc konkurować w handlu podobnym asortymentem, nad swoim sklepem zawiesił szyld o treści: „Tutaj najlepiej”. Ponieważ wspomniana ulica biegła przez środek miasta i była najczęściej uczęszczana, nic dziwnego, że swój interes wkrótce postanowił za łożyć kolejny handlarz wyznania mojżeszowego. Do wynajęcia pozostał już tylko jeden jedyny lokal, dokładnie pomiędzy sklepami konkurentów. I choć z tego powodu wszyscy znajomi odradzali tę inwestycję, niezrażony tym sklepikarz otworzył swój sklep, nad którym pojawił się wkrótce szyld: „Tutaj wejście”. Nowy rok to nowe szanse. Wszyscy śmiało patrzymy do przodu, wierząc, że czeka nas tylko to, co dobre, że teraz będzie lepiej, niż w roku ubiegłym. A co, jeśli jednak nie? Czy to oznacza, że przepadła szansa życiowej zmiany? Bardzo łatwo jest być optymistą, gdy wszystko dobrze się układa. Gorzej dostrzec swoją szansę, gdy wszystko wokół się wali. Codzienne problemy, choroba, utrata pracy... Trudno polemizować z tym, że nadzieja odchodzi w obliczu wielkich tragedii. Ale gdy spotykają nas trudności, nieobce też wielu innym ludziom, chyba zbyt szybko się poddajemy. Oczywiście, łatwo znaleźć przyczynę. Mając ten sam punkt widzenia,

Stare, ale nowe ak połączyć tradycję z nowoczesnością w kuchni polskiej? Brzmi jak niedające się pogodzić antagonizmy? Nic bardziej mylnego. Daria Ładocha udowadnia, że jest inaczej.

J

Ta niezmordowana, pełna pomysłów kobieta, mama, kucharka, dyplomowana trenerka, autorka blogów i książek kulinarnych to osoba, dla której szczególnie ważne jest zdrowie, a co za tym idzie zdrowe odży22

wianie. Swoją najnowszą książkę „Nowoczesna kuchnia polska” (Wydawnictwo Pascal, 2017 rok) reklamuje słowami: „Jeśli z utęsknieniem wspominasz cudowny smak dzieciństwa, ale nie chcesz jeść kalorycznych,

tradycyjnych polskich dań, ta książka jest dla Ciebie!”. I faktycznie, trzeba przyznać, że Ładocha wpadła na genialny w swej prostocie pomysł – „odchudziła” znane nam wszystkim tradycyjne potrawy polskiej kuchni. MONITOR POLONIJNY


Monitor1_2017 2.1.2018 12:42 Page 23

tkwiąc nadal w jednym miejscu, nie mamy szans na zmianę perspektywy. Perspektywy w ścisłym tego słowa znaczeniu, czyli innego spojrzenia na nasze życie. Daleki jestem od „coachingowego” i motywacyjnego myślenia. Nie działają na mnie frazesy w stylu „Wyobraź sobie najnowszy model Ferrari, on już na Ciebie czeka” lub „Największym ograniczeniem dla siebie jesteś ty sam”. Nie zawsze jestem w stanie otrząsnąć się z porażki w jednej chwili. Jak każdy, doświadczyłem w życiu nagłych i twardych spotkań z betonową ścianą niemocy. Dlatego największym zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że z większości „twardych lądowań” wychodziłem mocniejszy. A co więcej, moje życie zmieniało się potem o 180 stopni. Najczęściej – na lepsze. Co było tego przyczyną? Zmiana perspektywy, oczywiście. Często wymuszona. A kto na ową zmianę spojrzenia wpłynął? Raczej nie byłem to ja. Któż bowiem widzi lepiej niż osoba, która znajduje się w innej sytuacji? Kto może ocenić wszystko obiektywnie? Spoglądając wstecz,

W swej książce zawarła całe swoje, ale i nasze dzieciństwo, kojarzące się chyba każdemu z zapachami i smakami potraw serwowanych przez mamy i babcie. Tyle, że znane nam pyszności pojawią się w nowej, współczesnej odsłonie czy też interpretacji. W książce znalazły się przepisy m.in. na krem z pomidorów z miodem i prażonymi migdałami, miodową pastę z koziego sera, tuńczyka grillowaneSTYCZEŃ 2018

doszedłem kolejny raz do wniosku, że w dobrych i złych chwilach największą wartością są bliscy nam ludzie. Znajomi, przyjaciele i rodzina. To właśnie oni wszyscy, mając swoje doświadczenia i nierzadko inne spojrzenie na świat, a przy tym –

droga jednak ma wiele skrzyżowań, na których drogowskazami mogą być doświadczenia i przemyślenia przyjaciół. I to jest jedna z pozytywnych rzeczy związanych z kolejnymi urodzinami. Myślenie, że wiem wszystko i sam sobie poradzę, za-

znając naszą sytuację – są w stanie nam pomóc. Gdy jest źle, mogą wskazać rozwiązanie, na które sami byśmy nie wpadli. Zgoda, czasem takie rady irytują, gdy powtarzane są po stokroć... Ale właśnie dlatego może coś w tym jest? Może rzeczywiście warto spróbować inaczej? Iść swoją drogą trzeba zawsze. Owa

stępuje coraz bardziej pokora i świadomość, że inni ludzie mają w zanadrzu dobre rady i lepsze sposoby na życie. Nowy rok, nowe szanse, nowe nadzieje. I tylko przyjaciele – niech będą Ci sami. I tego sobie i Państwu nie tylko w Nowym Roku życzę! ARKADIUSZ KUGLER

go w marynacie z dzikiej róży, bitki wołowe w sosie mango, placki ziemniaczane z burakiem i sosem z koziego sera, młodą kapustę z marchewką i suszonymi pomidorami czy kukurydziane ciasto z białą czekoladą i pistacjami. Pani Daria wykonała kawał dobrej roboty, bo nie tylko „odchudziła” dania, ale – co najważniejsze – przypomniała wiele tych tradycyjnych, staropolskich, o których prawie zapomnie-

liśmy. Kuchnia staropolska nie była przypadkowa, a jej

dania były bardzo przemyślane. Warto odtwarzać stare receptury, przypominać składniki tak, aby nasza kulinarna historia nie zaginęła. Idąc z duchem czasu i świadomością zdrowego odżywiania, zerknijmy do przepisów pani Darii, są naprawdę proste i zachwycające. Pokochajmy to, co stare w nowej odsłonie. Zdecydowanie polecam tę książkę. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA 23


Monitor1_2017 2.1.2018 12:43 Page 24

ilmy opowiadające historie wigilijne są osobnym gatunkiem, więc trzeba je oceniać w kategorii filmów świątecznych, a nie w kontekście całej kinematografii. Widok Świętego Mi kołaja, spełniającego ukryte marzenia bohaterów, którzy uwikłani są w problemy typu: kocha, nie kocha, ma nas wprowadzić w nastrój ciepła, wzruszeń i zapachu pierogów z grzybami. Wiadomo, że to nie są filmy, których ambicją jest zmiana losów świata czy zmuszanie do refleksji nad egzystencją. Jasne jak słońce, że

F

„Listy do M. 3” to nie Kieślowski czy Kurosawa. Zadaniem tego filmu nie jest wpłynięcie na postrzeganie świata czy pobudzenie intelektu widza. Wręcz przeciwnie! Taki film ma sprawić, że na chwilę przestaniemy myśleć, zapomnimy o stresie, sprzątaniu, niedokończonych projektach w pracy i tym, że na Wigilii będzie nielubiany wujek, gadający w kółko o polityce. Ma być lekko i przyjemne i mamy się wprowadzić w świąteczny nastrój, a reżyser trzeciej części „Listów”, Tomasz Konecki, zdaje się rozumieć zadania gatunku. 24

KiCz

dobry na wszystko Pierwsza część „Listów” okazała się hitem. Gdy film ukazał się w kinach, na polskim rynku nie było czegoś takiego. Co prawda była to ewidentna reprodukcja angielskiego przeboju „To tylko miłość”, ale co tam, polskie „Listy” były zabawne, wzruszające i „nasze polskie”, więc wszyscy przymknęliśmy oko na to, że już to gdzieś widzieliśmy. A skoro nie zarzyna się kury znoszącej złote jaja, powstała część druga, gorsza, ale przynosząca dochody, a teraz i trzecia. I tak oto powstał pierwszy w Polsce cykl filmów z tymi samymi bohaterami, których losy przecinają się w nieoczekiwanych sytuacjach w wigilię Bożego Narodzenia. Nie chciałabym Państwu zdradzić za wiele z fabuły, ale powiedzieć mogę, że sercem cyklu pozostał wątek Mikoła ja Mela, który wcale nie jest święty. To typowy antybohater, nieuleczalny kobieciarz, leń i fatalny pracownik, taki wrażliwy drań. Wcielają cy się w niego Tomasz Karolak oraz partnerujący mu

9-letni Mateusz Winek są świetnym duetem. Co prawda podobnych duetów, opartych na kontraście i kontrze, były w światowym kinie tysiące, jednak nasza para radzi sobie całkiem dobrze, a ich rozmowy, czułości i kłótnie wypadają wiarygodnie, więc dajemy się wciągnąć. Nie ma tu żenującego rubasznego humoru, do którego przyzwyczaił nas Karolak, a wręcz przeciwnie, można się nawet wzruszyć. Wątki się mnożą, epizody z życia bohaterów nakładają na siebie, powodując zamieszanie z poplątaniem. I choć film zawiera – niestety – fabularne odgrzewane kotlety, które jedliśmy już w części pierwszej i drugiej, product placement wali po oczach jak halogen, a kilka wątków nie zostaje domkniętych, przez co widz zostaje trochę z niczym, to mimo wszystko warto sobie pozwolić na takie dwie godzinki odpoczynku dla głowy. Tomasz Konecki zadbał,

aby w jego filmie nie zabrakło tego, czego każda świąteczna produkcja potrzebuje. Jest tu świąteczny kicz w postaci ewidentnie sztucznego śniegu, amerykańskich hitów bożonarodzeniowych i cukierkowych plenerów, w których Warszawa wygląda jak z zagranicznej pocztówki, ale taki właśnie kicz ma w sobie coś uspokajającego, jest tu jakaś serdeczność, ciepło i wdzięk. Z wielu wątków i epizodów najlepiej wypada duet młodych dziadków, granych przez Agnieszkę Dygant i Piotra Adamczyka, którzy, można by rzec, wymiatają! Zabrakło za to znanych z poprzednich części Maćka Stuhra i Romy Gąsiorowskiej, którzy chyba znacząco wpłynęli na sukces poprzednich dwóch części.

Bardzo miły, ciepły i pozytywny film. Nawet jeśli zbiegi okoliczności są grubymi nićmi szyte, a prawdopodobieństwo niektórych historii wiarygodne jak obietnice polityków, to raz w roku przymykam oko, wybaczam, a nawet polecam, bo dość już mam negatywnej energii, hejtowania i kłótni o sprawy ważne. Wrzućmy na luz, a Kurosawę zostawmy sobie na wiosnę. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA MONITOR POLONIJNY


Monitor1_2017 2.1.2018 12:43 Page 25

ańska Bystrzyca do tej pory kojarzyła mi się głównie z wydziałem polonistyki na Uniwersytecie im. Mateja Bela. Niedawno przekonałam się jednak, że ta nowoczesna metropolia, która jest centrum kulturalnym i gospodarczym środkowej Słowacji i jednocześnie szóstym pod względem wielkości miastem, kryje w sobie wiele ciekawych atrakcji oraz możliwości aktywnego spędzania wolnego czasu. Kiedy po raz pierwszy odwiedziłam Bańską Bystrzycę, zachwyciłam się malowniczą okolicą, w którą wkomponowane jest otoczone wzgórzami miasto. Bańska Bystrzyca leży na wysokości 350 m n.p.m. nad górnym Hronem, w Kotlinie Bańskobystrzyckiej, otulona m.in. przez Góry Kremnickie, Wielką Fatrę czy Niskie Tatry. Kolejną rzeczą, którą ujęło mnie to miasto, była zachwycająca rozległa starówka. Historyczne centrum miasta stanowi centralny plac SNP, który przekształcony został w pieszą strefę o niepowtarzalnej atmosferze, z różnokolorowymi kamieniczkami, restauracjami i kawiarenkami. To właśnie on jest dumą i symbolem miasta. Jego architektoniczną dominantą jest kompleks zamku miejskiego z XIIIXVII, który tworzą zabytki tak świeckie, jak i sakralne. Wały ziemne i palisady wokół zamku z czasem zostały zastąpione wysokimi kamiennymi murami, wzmocnionymi basztami, a na teren zamku wchodziło się po przerzuconym nad fosą zwodzonym moście. Z pierwotnych murów do dzisiaj zachowała się niewielka część, a z czterech baszt pozostały trzy: Para fialna, Górnicza i Pisarska. Jako pierwszy w XIII wieku wybudowano późnoromański kościół Wnie bowstąpienia Panny Ma rii, w którym znajduje się ołtarz św. Barbary, patronki górników, wykonany przez Mistrza Pawła z Lewoczy. Znacznie później, w 1492 r., do północnej ściany murów obronnych dobudowano kościół św. Krzyża.

B

STYCZEŃ 2018

Słowackie perełki

Miedziana

Bańska Bystrzyca Kiedy spacerowałam po rynku i podziwiałam zabytkowe budynki, moją uwagę zwróciła 34-metrowa krzywa wieża zegarowa z 1552 roku. Nazywana była Wagową, ponieważ wznosiła się obok budynku wagi miejskiej, natomiast pod więżą znajdowała się sala tortur i więzienie. Ciekawostką jest, iż od początku XX wieku wieża stopniowo odchyla się od swojej osi – jej obecne odchylenie od pionu wynosi aż 68 cm. Zwiedzając miasto, nie sposób przejść obojętnie obok intrygującej budowli w kształcie pękniętego serca. To muzeum SNP, które jest jednocześnie pomnikiem poległych w Słowa ckim Powstaniu Narodowym, które wybuchło 29 sierpnia 1944 r. i było drugim największym antyfaszystowskim powstaniem w Europie. Bańska Bystrzyca dzięki swojemu położeniu uważana jest za jedno z naj piękniejszych miast SłoZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA wacji. Jest też dogodnym punktem wypadowym w góry i do ośrodków narciarskich, takich jak Donovaly, Selce czy Šachtičky. Warto wybrać się tu zarówno latem, jak i zimą, by poczuć klimat tego miejsca oraz poznać jego historię i kulturę. Zachę cam do poznania magicznego charakteru tego miasta. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

Do zamku należał również późnogotycki Dom Macieja z 1479 r. oraz renesansowy Stary Ratusz z 1500 roku, będący obecnie siedzibą Środkowosłowackiej Galerii Regionalnej. Umocnienia zamku wielokrotnie przebudowywano, gdyż jego zadaniem było strzeżenie zarówno skarbca królewskiego, jak i urobku miedzi oraz srebra. W średniowieczu w rejonie tym krzyżowały się dwa ważne szlaki handlowe, dodatkowo w okolicy występowały bogate złoża rud, stąd Bańską Bystrzycę nazywano „miedzianą“. Miasto należało kiedyś do trójki najbogatszych środkowosłowackich miast górniczych. Początkowo wydobywano tu złoto i srebro, od połowy XIV wieku głównie miedź oraz rtęć i ołów. Natomiast w XVIII w. wydobycie rudy miedzi zastąpiono wydobyciem i przeróbką rudy żelaza.

25


Monitor1_2017 2.1.2018 12:43 Page 26

26

MONITOR POLONIJNY


Monitor1_2017 2.1.2018 12:43 Page 27

Wkraczamy w nowy rok ...a w związku z tym składamy serdeczne życzenia i zachęcamy do zabawy. Jednocześnie informujemy, że nagrodę za prawidłowe rozwiązanie poprzedniej krzyżówki o tematyce zimowej wysyłamy do pani Gražyny Zimnickiej-Michaličkiej z Myjawy. Hasło krzyżówki brzmiało: „Zima to czas lodowej zabawy“. Wszystkich miłośników krzyżówek zapraszamy do zabawy! Hasło zostało ukryte w polach oznaczonych numerami w następującej kolejności: 16 – 35 – 32 – 20 – 6 – 2 – 36 – 23 – 5 – 42 – 1 – 12 – 14 – 31 – 34 – 25 – 37 – 31 – 33 – 14 – 30 – 2 – 36 – 17 – 2 – 36 – 17 – 2 – 41 – 15. Rozwiązanie prosimy przesłać pod adresem: mwobla@gmail.com do 20 stycznia. Spośród autorów tych poprawnych wylosujemy zwycięzcę, któremu nagrodę prześlemy pocztą. Prosimy nie zapominać o podaniu swojego imienia, nazwiska i adresu pocztowego. Miłej zabawy! Red., TO

Poziomo 1 3 6 7 10 12 13

17 18 19 21 24 26 29 30 33 36 37 39 40 41 42 STYCZEŃ 2018

Kolega Toli z dobranocki Stolica Kenii Dawniej wybór króla Dochował się prawnuków Łoziński, członek KOR, były przewodniczący Solidarności w 1980 r. Stręczyciel Występowała zawsze w czarnej sukni, często nazywana Czarnym Aniołem polskiej piosenki Warzywo na kompot, rzewień Łosoś na tarle Stanisław August, ostatni król Polski Naczynie fotografa Ustawa zasadnicza Wielodźwięk utworzony z sąsiadujących z sobą dźwięków Uskok Na Ziemi i wokół Jowisza Skoczny taniec ludowy Krzew Pierwszej Kadrowej Omasta do potraw Wszędzie jego ojczyzna „Szalona“ rzeka Film komediowy o dorosłych krasnoludkach w reż Juliusza Machulskiego Ogródkowa złośliwość

Pionowo 1 2 4 5 8 9 11 14 15 16 20 22 23 25 27 28 30 31 32 34 35 38

Burda Zgorzel tkanek Tkany obraz z Wawelu Grała Basię Wołodyjowską Sosna górska, kosówka właściwa Nogi do nacierania Odłam partii, stronnictwa Bar w PKP Ryba o srebrzystych łuskach Poeta z Florencji Gruszka toaletowa Izba niższa parlamentu rosyjskiego Na kawior Opisana przez Newtona Kostur Deska nad basenem Utwór o tematyce żałobnej Dawniej zwany rejentem Miasto z fabryką autobusów Szyk Wicher nad wichrami Volkswagen jak wiatr 27


Monitor1_2017 2.1.2018 12:44 Page 28

Za kilka miesięcy ruszą autobusy transgraniczne U

dało się osiągnąć wstępne porozumienie w sprawie autobusów transgranicznych na polsko-słowackim pograniczu, o których informujemy na łamach „Monitora” od dłuższego czasu. Autobusy Zakopane – Suchá Hora, skomunikowane ze słowackimi autobusami lokalnymi, ruszą najprawdopodobniej od maja lub czerwca 2018. Z kolei od września mają ruszyć regularne autobusy z Zakopanego i Nowego Targu do Łysej Polany, skomunikowane ze słowackimi połączeniami Łysa Polana – Poprad. Jak widać, te połączenia nie mają wiele wspólnego z wariantem wypracowanym w sierpniu 2017 przez województwo małopolskie i zaproponowanym słowackim partnerom z kraju preszowskiego i żylińskiego. Przypomnijmy: Urząd Marszałkowski w Krakowie zaproponował uruchomienie od lata 2018 czterech połączeń transgranicznych, współfinansowanych przez Małopolskę, polskie samorządy lokalne oraz kraje żyliński i preszowski. Konkretnie chodziło o linie: Zakopane – Starý Smokovec – Pod banské, Nowy Targ – Červený Kláštor – Kežmarok – Poprad, Zakopane – Suchá Hora – Zverovka – Tvrdošín oraz Trstená – Jabłonka – Lipnica Wielka. Dlaczego więc te linie nie powstaną w kształcie zaproponowanym przez Małopolskę? Propozycję tę poparły lokalne słowackie samorządy, m.in. burmistrzowie miasta Vysoké Tatry i Kežmarku, jednak nawet to poparcie nie przemówiło do poprzednich władz kraju preszowskiego. Poprzednie kierownictwo tego regionu przyznało co prawda, że problem braku komunikacji transgranicznej istnieje i coś z nim trzeba zrobić, ale 28

zabrakło konkretnych decyzji. A te trzeba było podjąć do połowy grudnia, żeby móc realnie mówić o uruchomieniu połączeń od lata 2018. Znacznie lepiej układa się współpraca Małopolski z krajem żylińskim, który zaproponował, żeby połączenia bezpośrednie uruchomić od 2019 roku, a od 2018 roku utworzyć połączenia z przesiadką w Suchej Horze na Orawie. To właśnie tam pasażerowie słowackich autobusów lokalnych mają się przesiadać na autobusy użyte czności publicznej do Zakopanego (lub Kuźnic), które zapewni województwo małopolskie. Rozmowy o szczegółach tych połączeń, z udziałem samorządów lokalnych z Podhala, odbyły się niedawno w Żylinie i Krakowie. Na chwilę obecną planowane jest uruchomienie 12 kursów dziennie Zakopane – Suchá Hora, od 6 rano do 21-22 wieczorem. Poranne autobusy mają wyruszać ze stolicy polskich Tatr o godzinie 6 i 9, a w Suchej Horze mają być skomunikowane z autobusami do Zverovki w Dolinie Rohackiej. Około 7.30 rano ma wyjechać z Suchej Hory pierwszy autobus

do Zakopanego. Założenie jest takie, by autobusy skomunikowały kilka wielkich dolin tatrzańskich: Dolinę Bystrej (Kuźnice, kolejka na Kasprowy Wierch), Dolinę Kościeliską, Chochołowską i Rohacką. Chodzi m.in. o to, by turyści mogli wyjść np. z Doliny Rohackiej na graniczne szczyty Grześ, Rakoń lub Wołowiec, zejść stamtąd na polską stronę do Doliny Chochołowskiej i u jej wylotu wsiąść w autobus, który (z przesiadką w Suchej Horze) zawiezie ich do miejsca, w którym zostawili samochód lub z którego wyruszyli. Autobusy mają też służyć ruchowi lokalnemu na Podhalu. Ich zaletą ma być to, że komunikacja będzie regularna, autobusy będą jeździć zgodnie z rozkładami jazdy, czego nie można powiedzieć o obecnie funkcjonujących zdezelowanych busach. Będą też kursować poza sezonem, kiedy prywatnym przewoźnikom jazda się nie opłaca. Ważne jest też to, że turyści i mieszkańcy zyskają połączenia także późnym wieczorem – odpadnie dzięki temu dylemat, czy po godzinie 20 w ogóle coś pojedzie i czy nie będzie trzeba spędzić nocy w lesie. Organizatorzy liczą też na to, że dzięki regularnym połączeniom ludzie w końcu zaczną podejmować pracę w sąsiednim kraju: Słowacy – w Polsce, a Polacy – na Słowacji. W grę wchodzą także dojazdy na zakupy, a także np. wymiany szkolne czy wyjazdy słowackich dzieci na zajęcia pływania na baseny w Zakopanem czy Termach Chochołowskich. JAKUB ŁOGINOW

MONITOR POLONIJNY


Monitor1_2017 2.1.2018 12:44 Page 29

Z okazji 15-lecia powstania pierwszego na Słowacji – i jak dotąd jedynego – konsulatu honorowego Rzeczpospolitej Polskiej, który zaczął działać 5 stycznia 2003 roku, składamy serdeczne życzenia Tadeuszowi Frąckowiakowi, konsulowi honorowemu w Liptowskim Mikulaszu. Życzymy mu przede wszystkim wytrwałości i samych przyjemnych chwil w wypełnianiu misji. Przyjaciele z Klubu Polskiego oraz redakcji „Monitora Polonijnego“

Wyjątkowy koncert i prezentacja płyty Klub Polski zaprasza 19 stycznia (piątek) na godz. 17.00 do Instytutu Polskiego w Bratysławie (Nám. SNP 27) na spotkanie noworoczne, podczas którego zostanie zaprezentowany polsko-słowacki projekt muzyczny, czyli pier wsza autorska płyta pt. „Za górami, za lasami, za Tatrami“. Podczas wieczoru wystąpią muzycy, którzy wzięli udział w nagraniach, czyli zespół Jablco oraz goście polscy, słowaccy i polskiego pochodzenia, jak Ewa Sipos, Renata Straková, Dominika Moravková, Andrea Barica Cupał, Tomek Olszewski, Łukasz Cupał, Juraj Griglak, Richard Danel, Marek Berky i inni. Po koncercie zapraszamy na lampkę wina. Klubowiczów, jak co roku, prosimy o przyniesienie wypieków.

Wykład i dyskusja:

dwujęzyczność w rodzinie Klub Polski zaprasza rodziców (i nie tylko ich) na wykład i dyskusję na temat dwujęzyczności w rodzinie, które poprowadzi Anna Šírová-Majkrzak. Wykład odbędzie się równolegle z dziecięcym balem przebierańców, czyli 13 stycznia (sobota) o godz. 15.00 w Instytucie Polskim w Bratysławie (Nám. SNP 27). Zgłoszenia prosimy przesyłać do 7 stycznia pod adresem mailowym: klubpolskibratyslawa@gmail.com STYCZEŃ 2018

Drogim Czytelnikom, całej Redakcji oraz „Monitorowi“ samemu w nadchodzącym roku życzę wszystkiego dobrego, otwartych głów i serc, życzliwości, szczęścia, radości, mądrości, pomyślnych wiatrów, rozsądnych decyzji, a jeśli zmian, to tylko na lepsze! MONIKA BORKOWSKA Prezes Klubu Polskiego na Słowacji

Bal pRzeBieRaNcow Klub Polski we współpracy z Instytutem Polskim w Bratysławie oraz Szkolnym Punktem Konsultacyjnym zaprasza dzieci na bal przebierańców, który odbędzie się 13 stycznia (sobota) od godz. 14.30 do 18.00 w Instytucie Polskim w Bratysławie (Nám. SNP 27). W programie przewidziano: - krótki występ dzieci z polskiej szkoły, - gry i zabawy pod okiem Anety Iwan, - dyskotekę z muzyką przygotowaną przez Przemka Bochena, - zabawę, którą poprowadzi Tomek Olszewski, - pokaz kukiełek, które zaprezentuje Beata Westrych-Zázrívec, nasza rodaczka pracująca w bratysławskim Teatrze Lalek, - a na zakończenie niespodziankę! Przygotowywane są też nagrody i upominki dla dzieci oraz nagroda specjalna – bilet wstępu dla czteroosobowej rodziny do LEGENDII Śląskiego Wesołego Miasteczka. Rodziców prosimy o przyniesienie wypieków na szwedzki stół, Klub Polski zapewni napoje dla dzieci. Liczymy na kreatywność uczestników w wymyślaniu niepowtarzalnych strojów, co uwiecznimy na zdjęciach. Zgłoszenia imienne dzieci z podaniem ich wieku prosimy przesyłać najpóźniej do 7 stycznia (niedziela) pod adresem mailowym klubpolskibratyslawa@gmail.com lub pod numerami telefonów: Justyna Pilip - 0905 330 719, Klaudia Korcek – 0948 035 550 Uwaga – liczba miejsc ograniczona! Decyduje kolejność zgłoszeń!

XIII Światowe Zimowe Igrzyska Polonijne Krynica-Zdrój 2018

Zimowe igrzyska są cykliczną imprezą sportową, organizowaną przez Stowarzyszenie ,,Wspólnota Polska” w partnerstwie z polskimi samorządami. W tym roku odbędą się w Krynicy-Zdroju od 25 lutego do 3 marca 2018 r. Rejestracja uczestników odbywa się na stronie internetowej http://www.igrzyskazimowe.wspolnotapolska.org.pl/. Na tej stronie znajdują się też wszystkie szczegółowe informacje, dotyczące imprezy. Pytania jej dotyczące należy kierować pod adresem mailowym: igrzyska@wspolnotapolska.org.pl 29


Monitor1_2017 2.1.2018 12:44 Page 30

Učiteľstvo v „Krajine tisíc a jednej noci“

arodila som sa v poľsko – slovenskej rodine. Ako dieťa som vždy tužila spoznávať svet, no zároveň som sa chcela stať i učiteľkou. Netušiac, že sa tieto dve veci budú v mojom živote dať perfektne skĺbiť, som si na vysokej škole vybrala učiteľstvo anglického jazyka. Okrem toho, že ma anglický jazyk priviedol na 15 rokov do krajiny svojho pôvodu – Anglicka, zavial ma aj do úplné nečakanej destinácie – Spojených Arabských Emirátov.

N

Ako to všetko začalo Bolo to v roku 2012, kedy mi septembrová dovolenka na pláži pri Stredozemnom mori vnukla myšlienku: „Načo sa vracať do európskej zimy? Nebolo by oveľa lepšie žiť v exotike kde je stále teplo a k tomu mať len na skok k moru? Aké nádherné by bolo pozerať sa na palmy a slnkom zaliatu modrú oblohu dlhšie ako len dva týždne v júli a auguste!“. Kolegyňa vždy spomínala Dubaj ako ideálne miesto, kde neprestáva svietiť slnko a teploty v zime neklesnú pod 25 stupňov, a tak som sa po príchode domov z dovolenky pustila do intenzívneho hľadania. Svoj životopis som zaslala snáď aj stovke potenciálnych zamestnávateľov priamo v Spojených Arabských Emirátoch, ako aj agentúram zameriavajúcim sa na pracovné príležitosti pre učiteľov angličtiny.

Skúšky Čuduj sa svete, neuplynul ani mesiac a dostala som odpoveď z Kanady: „Áno, Stredná technická škola v Abu Dhabi hľadá anglického učiteľa s niekoľkoročnymi skúsenosťami“. Po pracovnom pohovore cez Skype mi bolo povedané, že po prvom úspešne absolvovanom kole som pozvaná na pohovor v Man chestri, ktorý bude vedený priamo riaditeľom a administratívnymi pracovníkmi menovanej školy. So zmiešanými pocitmi a trochu trémou som sa vybrala na tri dni do Manchestru, kde som 30

musela podstúpiť písomnú aj ústnu výberovú skúšku. Odpoveď prišla po štyroch týždňoch a bola som veľmi nadšená. Manželovi som hneď oznámila: „Podarilo sa! V januári balíme kufre a ide sa do Abu Dhabi!”.

Po prílete Let s Etihad Airways bol príjemným zážitkom, i keď sa mi v hlave premietali rôzne myšlienky: „Ako som si mohla vybrať krajinu, v ktorej som nikdy predtým nebola? Ako to len budeme sami dvaja s manželom zvládať? Nemala som sa naučiť aspoň trochu po arabsky? Čo ak budeme mať problém sa dohovoriť? Čo ak sa nám nebude páčiť nová a tak odlišná kultúra?“. Pohľad z výšky na blikajúce farebné svetlá, mrakodrapy a nalinkované bulváre Abu Dhabi vo mne hneď vzbudili zvedavosť. Príjemné privítanie na letisku a cesta do hotela, zabezpečeného školou rozptýlili akékoľvek pochybnosti. Anglicky ho vorí takmer každý a nápisy na cestných tabuliach, obchodoch, bankách, prakticky všade sú dvojjazyčné. Svoje začia tky v Emirátoch môžem popísať ako očakávanie veľkého kultúrneho šoku, ktorý sa nekonal!

tne ladiace so ‘sheilami’ a v rukách namiesto kníh iPad. Škola sa pýši tým, že je ‘bezpapierovym’ prostredím a štúdium sa uskutočňuje prostredníctvom modernej technológie. Moja práca sa zameriava na využívanie najnovších aplikácii pre efektívnu výučbu anglického jazyka. Študentky počas hodín angličtiny využívajú nielen tradičnú komunikatívnu metódu, ale sa aktívne zapájajú tvorením projektov na iPad formou filmov, slideshow, kresieb, prezentácii a kvízov.

Po piatich rokoch ako doma Píše sa rok 2018 a ja som úplne zapadla do emirátskej komunity expatov, ktorá sa nenásilne prelína s domácou arabskou komunitou. Emirátčania sú voči nám nesmierne zdvorilí a tolerantní. Kolegyne v škole sú rôznych národnosti, ba dokonca aj poľskej! Neučia len angličtinu, ale aj mediálny dizajn a mnoho z nich je úspešných aj v oblasti IT. Pravidelne sa stretávame a Poľské veľ-

Dievčenská škola Po našej úvodnej krátkej dovolenke v hoteli bol čas na orientáciu v škole priamo v centre Abu Dhabi. Je to dievčenská škola, kde sa študentky svojimi ambíciami a schopnosťami len málo odlišujú od európskych tínedžerov. Bledomodré školské uniformy perfekMONITOR POLONIJNY


Monitor1_2017 2.1.2018 12:44 Page 31

vyslanectvo v Abu Dhabi ich tiež pozýva na svoje akcie akými sú vianočné posedenia, rozhovory s veľvyslancom a národné oslavy. Je to krásny príklad ostatným veľvyslanectvám, ktoré takéto tradície nemajú. Abu Dhabi je po piatich rokoch nepochybne našim druhým domovom, narodil sa nám tu aj náš syn, ktorý pred nedávnom oslávil svoje tretie narodeniny, a ktorému na pase vždy bude hrdo figurovať miesto narodenia: Dubaj.

Styczniowe popołudnia Z

Starostlivosť Spojené arabské emiráty majú kvalitnú zdravotnícku starostlivosť. Náš chlapček tu navštevuje súkromnú škôlku, ktorú zbožňuje. Školstvo je tu tiež na vysokej úrovni, a tak sa s manželom nevieme dočkať, kedy naša ratolesť vnikne do tajov vzdelávania. Emirátska vláda sa príkladne stará o svojich občanov. Poskytuje im vynikajúce sociálne zabezpečenie a rôzne výhody vo forme bezúročných pôžičiek, prednostne právo pri výberovom konaní do zamestnania, novomanželské finančné príspevky, bezplatné vzdelanie, či školské pomôcky. Výborné plato vé podmienky pre expatov sú neporovnateľné s vyspelými krajinami.

Turisticky magnet Abu Dhabi poskytuje fantastické príležitostí na oddych a kultúru. Ko ná sa tu pravidelne svetová Formula 1, sú tu pláže, zábavné centra pre deti i dospelých ako Ferrari World či Warner Brothers, koncertné haly, zelené plochy a parky, supermoder né nákupné centra, najväčší akvapark na svete Yas Waterworld. Pred nedávnom tu otvorili i múzeum Louvre Abu Dhabi. Spoznávanie domácej kultúry sa nesie v znamení ‘Jeep safari’, kde sa návštevníci môžu nabažiť adrenalínovou jazdou pieskovými dunami v tunajšej púšti, či odviezť sa na ťavách. Milovníci chutných datlí si ich môžu odtrhnúť priamo zo stromu. Treba tiež na vštíviť dych vyrážajúcu Mešitu Šejka STYCZEŃ 2018

Zayeda. Abu Dhabi je len na skok do Dubaja, kde sa otvára ďalší svet pracovných možností a zábavy.

Všetko vždy nemôže byť naj Ak by som sa mala úprimne zamerať na negatíva spojené so životom v tejto krajine, musím určite spomenúť závratne vysoké ceny nájomného, vysoko prašné prostredie a nízku kvalitu vzduchu. S manže lom milujeme teplo a Emirátske dve oficiálne sezóny - leto a horúce leto, predsa len teploty okolo 50 stupňov a vysoká vlhkosť vzduchu vedia otráviť život. Púštnu búrku sme tu zažili niekoľkokrát, vtedy sa celé mesto zahalí do hmly žltého prachu, viditeľnosť je 2 m a na tvári treba nosiť masku. Dve veci, ktoré nám tu chýbajú sú dážď a stretnutia s našou rodinou. Hoci v krajine 1000 a 1 noci je jedla na výber, predsa len snívame o typickom maminom nedeľ nom obede.

Na zaver Po zvážení plusov a mínusov môjho pracovného pôsobenia v Abu Dhabi môžem zodpovedne skonštatovať, že pozitíva vysoko prevažujú negatíva a ja rozhodne svoje rozhodnutie presťahovať sa sem na dobu neurčitú neľutujem. Život v ma tu naučil, že odlišná kultúra krajiny predstavuje príležitosť niečo nové sa naučiť, zblížiť sa s ňou a lepšie ju pochopiť. BEATA CIGÁŇOVÁ, Abu Dhabi

astanawiałem się, o czym mógłbym wam napisać w styczniu. Choć to zimowy miesiąc, to jednak nie zawsze mamy za oknem śnieg, by bawić się na dworze, rzucać śnieżkami czy lepić bałwana. Ponieważ ciemno robi się dość wcześnie, nudziliśmy się trochę z bratem. Rodzice poradzili nam, żebyśmy zaczęli czytać książki. Do tej pory zawsze przed snem książki czytał nam jeden z rodziców. Mama czytała nam różne bajki i opowiadania po polsku, a tata był specjalistą od różnych encyklopedii i literatury słowackiej. Dziwne to było zacząć czytać książki samemu, ale gdy dostałem pierwszą książkę – „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren – spróbowałem. Opowieści o sześciorgu szwedzkich dzieciach: Annie, Brittie, Lassim, Bossim, Lise i Ollim, mieszkających w małej wiosce Bullerbyn, bardzo mnie wciągnęły. Okazało się, że dzieci, które żyły kilkadziesiąt lat temu, przeżywały bardzo podobne przygody do naszych. Bardzo się ucieszyłem, gdy mama kupiła dalszą cześć: „Bullerbyn trzy opowiadania”. Książka ta jest o wiele krótsza, ale ma piękne ilustracje. Przeczytałem ją bardzo szybko. Czytanie tak mnie wciągnęło, że nie czekałem, gdy tata zacznie nam czytać nową książkę, przyniesioną przez Świętego Mikołaja w Wigilię, ale zacząłem ją czytać sam. Ta książka to „Denník odvážneho bojka”, którą napisał Jeff Kinney. Jej bohaterem jest Greg, piszący pamiętnik o tym, jak się dostał do szkoły, w której jego koledzy byli wyżsi od niego i robili różne głupie żarty. Mogę polecić tę książkę i wam, ponieważ Greg opisuje szkolne wydarzenia bardzo ciekawie i żartobliwie. Niejednokrotnie się zaśmiejecie, czytając o jego przygodach. I choć zostało mi jeszcze do przeczytania kilka rozdziałów tego swoistego dziennika, to już myślę o kolejnej książce Astrid Lindgren, którą także znalazłem pod choinką. To „Pippi Pończoszanka”. Nie mogę się doczekać, by poznać jej przygody. JAKUB KRCHEŇ z mamą OLĄ 31


Monitor1_2017 2.1.2018 12:45 Page 32

Nowy Rok to nowe pomysły na życie. A że przed nami czas zabaw i radości, łatwo się domyślić, że z tego karnawałowego nastroju niektórzy wyjdą odmienieni i walentynki będą przeżywać już w parze. A jak we dwoje, to pewnie wkrótce przyjdzie czas na oświadczyny… A co, jeśli nie? Jak odmówić kawalerowi, by mógł z honorem przeżyć taki afront?

Czernina pana Mariana

W naszej narodowej epopei na stół stawiano wówczas czarną polewkę. I wszyscy wiedzieli, o co chodzi. Może nie w każdym domu zanosi się na oświadczyny, ale tak na wszelki wypadek warto poznać smak czerniny (lub czarniny, czasami zwanej też czarną zalewajką). Przepis od pana Mariana z Nitry radzę przećwiczyć zawczasu.

Składniki: • skrzydła, szyja i podroby z kaczki • włoszczyzna jak do rosołu • ok. 3 litry wody • liście laurowe, ziele angielskie, sól, cukier, pieprz do smaku • 5 – 6 suszonych śliwek • 200 ml świeżej krwi rozrobionej z octem (octu nie za dużo)

Sposób przyrządzania: Czerninę przygotowujemy podobnie jak rosół – mięso zalewamy wodą, dodajemy przyprawy, włoszczyznę, śliwki i doprowadzamy do wrzenia. Zbieramy pianę (tzw. szumy), by nie wpływała na klarowność wywaru. Gdy wszystko zmięknie, warzywa wyjmujemy. Do krwi z octem dodajemy trochę rosołu, dobrze mieszamy i powoli przez sitko wlewamy do garnka. Zagotowujemy. Jeśli chcemy, by zupa była bardziej zawiesista, mieszamy w garnuszku mąkę z wodą i powoli wlewamy do garnka. Czernina musi być słodkokwaśna, więc do smaku doprawiamy cukrem i octem. Kluseczki przyrządzamy szybko i prosto – starte ziemniaki odsączamy z soku, dodajemy do nich jajko, mąkę i sól, a następnie wyrabiamy, mieszając, aż powstanie gęste ciasto. Łyżką oddzielamy kluseczki i wrzucamy je na wrzątek, a po ok. 3 minutach wyjmujemy i gotowe.

Kluseczki ziemniaczane do zupy: • 1/2 kg startych na drobnej tarce ziemniaków • 1 szklanka mąki • jajko i sól

Kluseczki do miseczki, na to chochelka czerniny i posiekana natka pietruszki – pycha! Coś czuję, że ten kawaler, nawet jeśli panny nie dostanie, na obiady będzie przychodził częściej… AGATA BEDNARCZYK

Monitor Polonijny 2018/1  
Monitor Polonijny 2018/1  
Advertisement