Page 1

ISSN 1336-104X

Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:51 Page 33

Gdy piłka w grze… str.4

O milczących świadkach str.25

i nie tylko

Nowa prezes Klubu Polskiego

Monika Borkowska: „Różnorodność w nas jest najciekawsza“str.6


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:47 Page 2

Co przyniósł XII Kongres Klubu Polskiego? J

uż od jakiegoś czasu wiadomo było, że 14 maja, podczas kongresu, pożegna się z nami pełniący funkcję przez dwie kadencje prezes Klubu Polskiego Tomasz Bienkiewicz, którego służbowe obowiązki wezwały do Polski. W napięciu oczekiwaliśmy na to, jakie zmiany przyniesie zjazd delegatów naszej organizacji, którzy do Dubovej przybyli z różnych regionów Słowacji: z Koszyc, Nitry, Dubnicy nad Wagiem, Trenczyna i Bratysławy.

Należy podkreślić, iż oprócz formalnych sprawozdań prezesa i komisji rewizyjnej, które wymagały należnej im powagi, całe spotkanie przebiegło w miłej, wręcz rodzinnej atmosferze. Szczere łzy wzruszenia towarzyszyły momentowi pożegnania dotychczasowego prezesa, zaś uśmiechy zadowolenia ogłoszeniu wyboru nowego prezesa, którym jednogłośnie została Monika Borkowska. Wywiad z nową prezes Klubu Polskiego prezentujemy w niniejszym numerze „Monito ra“ na stronie 6. Jej zastępczyniami będą pełniące funkcje wiceprezesów przez ostatnie dwie kadencje Małgorzata Wojcieszyńska i Magdalena Štujberová. 2

Spotkanie w Dubovej było też okazją do rozmów nie tylko o bolączkach związanych z polonijną działalnością, ale i o klubowych sukcesach i osiągnięciach. Warto nadmienić, że tylko w ubiegłym roku Klub Polski zrealizował aż 13 przedsięwzięć ze wsparciem finansowym Kancelarii Rady Ministrów RS, a kilka innych pokrył z własnych środków lub ze wsparciem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, Stowarzyszenia „Wspólnota Polska“ lub Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. W tym roku zaś już odbyły się imprezy tradycyjne, jak Dzień Kobiet w Dubnicy nad Wagiem, „Z Polską na Ty“, czy Zielone Świątki, organizowane przez bratysławski oddział klubu, a także inne przedsięwzięcia, jak turniej ping-ponga czy zwiedzanie Bratysławy. Już wkrótce odbędą się kolejne, np. Szanty na Dunaju w Bratysławie, Przyjaźń bez granic w Trenczynie, obóz artystyczny dla dzieci „Krok za krokiem w kierunku sztuki”, organizowany przez oddział koszycki, koncert organowy i akcja „Moje korzenie“ w Nitrze, a także przedświąteczne kolędowania, odbywające się każdego

roku w Bratysławie i Nitrze, oraz wystawa w ramach przedsięwzięcia „Sztuka z naszych szeregów“. Swoje wydarzenie będzie miał też „Monitor Polonijny“ – jesienią odbędą się kolejne warsztaty dziennikarskie. Nostalgiczny charakter miało pożegnanie prezesa Bienkiewicza, który wyraził podziękowania wszystkim współpracownikom oraz tym osobom, które przez ostatnie lata wspierały działalność klubową, przekazując 2% z podatku. Chwalił też owocną współpracę z ambasadą, konsulem honorowym w Liptowskim Mikulaszu czy Instytutem Polskim w Bratysławie. Bezpośrednio mógł podzięko-

wać konsulowi Jackowi Doliwie oraz nowej dyrektor Instytutu Polskiego Monice Krzepkowskiej, którzy byli gośćmi honorowymi kongresu, na którym nie zabrakło też serdecznych rozmów, snucia wspólnych planów. Wszyscy byli zadowoleni, że słowackiej Polonii, działającej w Klubie Polskim, udało się wyłonić nowe władze, zapewniając w ten sposób ciągłość działania, i że z nowymi pomysłami i nową energią wkracza ona w kolejny okres funkcjonowania. Optymizmem napawa też to, że na kongresie już 22-letniej organizacji pojawiły się też osoby nowe, młode, poznające kulisy polonijnej działalności. Nowym władzom życzono powodzenia i sił w realizacji celów. Do tych życzeń się dołączamy, obiecując wsparcie w realizacji niełatwych zaALEKSANDRA KRCHEŇ dań. ZDJĘCIA: STANO STEHLIK


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:47 Page 3

Kiedy chodziłam jeszcze do szkoły czy studiowałam, czerwiec, mimo że to piękny letni miesiąc, kojarzył mi się z wytężoną pracą. No bo przecież trzeba było jeszcze przysiąść przed ostatnimi klasówkami, poprawić oceny, nauczyć się do sprawdzianów, kolokwiów, egzaminów, zdobyć zaliczenia... Można powiedzieć, że my w Klubie Polskim najważniejsze zaliczenia w tym roku zdobyliśmy w maju. Bo oto 1 maja grupka zapaleńców zorganizowała w Bratysławie promujące nasz kraj megawydarzenie pod hasłem „Z Polską na Ty“. Relację z tego przedsięwzięcia mogą Państwo przeczytać na stronie 10. Nie minęły dwa tygodnie, a odbył się zjazd Polonii z różnych zakątków Słowacji, podczas którego obchodziliśmy Zielone Świątki – str. 12. Również w maju Klub Polski podczas XII Kongresu wybrał nowe władze, o czym informujemy na str. 2, zaś na str. 6 publikujemy wywiad z nową prezes Klubu Moniką Borkowską. Teraz czekają nas inne emocje, bo oto wielkimi krokami zbliżają się mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Za pośrednictwem artykułu naszej redakcyjnej koleżanki na str. 4 nastrajamy i zachęcamy do wspólnego kibicowania naszej reprezentacji. Bratysławski oddział Klubu już szykuje strefę kibica – więcej na ten temat w ogłoszeniach na str. 29. Będziemy mocno trzymać kciuki za naszych: i Polaków i Słowaków. A żeby te emocje nas nie wypaliły, zachęcamy do wyciszenia się przy lekturze pozostałych artykułów. Znajdą Państwo wśród nich i te, dotyczące turystyki – tym razem zapraszamy na Devin (str. 19), a w Polsce do Puszczy Białowieskiej (str. 22). Zrelaksować będą się Państwo mogli także, słuchając muzyki, czytając książki czy oglądając filmy – poszczególne rekomendacje, przygotowane przez naszych redakcyjnych kolegów i koleżanki, przeczytają Państwo odpowiednio na str. 20 i 23. A skoro czerwiec, to i truskawki! Specjalnie dla Państwa publikujemy przepis naszej czytelniczki na wyśmienity tort truskawkowy – str. 32. Natomiast najmłodszych zapraszamy na wyścigi kolarskie (str. 31). Mamy nadzieję, że tegoroczny czerwiec upłynie nam bez stresów, czego Państwu i sobie serdecznie życzymy. W imieniu redakcji

Gdy piłka w grze…

4

Z KRAJU

4

WYWIAD MIESIĄCA Monika Borkowska – nowa prezes Klubu Polskiego: „Różnorodność w nas jest najciekawsza“ 6 Z NASZEGO PODWÓRKA

9

SŁOWACKIE PEREŁKI Śladami najstarszych dziejów Słowacji

19

CZUŁYM UCHEM Kortez. Wrażliwy „Bumerang”

20

BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI Rozmawiajmy

20

Kraina żubra

22

KINO-OKO Nie kupujcie syrenek

23

Losy rozrzuconych po świecie

24

WSPOMNIENIA (NIE)DAWNE O milczących świadkach i nie tylko

25

WAŻKIE WYDARZENIA W DZIEJACH SŁOWACJI Historia z happy endem

26

Autobusowa rewolucja na Podhalu

27

OGŁOSZENIA

28

ROZSIANI PO ŚWIECIE Dubaj - kraina ekspatów (2)

30

MIĘDZY NAMI DZIECIAKAMI Zawody rowerowe

31

PIEKARNIK Klejnoty wczesnego lata

32

ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Agata Bednarczyk, Agnieszka Drzewiecka, Katarzyna Pieniądz, Magdalena Zawistowska-Olszewska KOREŠPONDENTI: KOŠICE – Magdalena Smolińska • TRENČÍN – Aleksandra Krcheň JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik ZAKLADAJÚCA ŠÉFREDAKTORKA: Danuta Meyza-Marušiaková ✝(1995 - 1999) • VYDAVATEĽ: POĽSKÝ KLUB • ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • IČO: 30 807 620• KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel: 031/5602891, monitorpolonijny@gmail.com • BANKOVÉ SPOJENIE: Tatra banka č.ú.: 2666040059/1100 • EV542/08 • ISSN 1336-104X • Redakcia si vyhradzuje právo na redigovanie a skracovanie príspevkov • náklad 550 ks • nepredajné Realizované s finančnou podporou Úradu vlády Slovenskej Republiky – program Kultúra národnostných menšín 2016 a Stowarzyszenia „Współnota Polska“

www.polonia.sk CZERWIEC 2016

3


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:47 Page 4

Gdy piłka w grze… W

szystko może się zdarzyć. I chyba dlatego miliony Polaków z niesłabnącą nadzieją zasiadają przed telewizorami zawsze, gdy nadarza się okazja, by obejrzeć interesujący mecz. A kiedy zaczynają się rozgrywki na skalę europejską lub światową, zainteresowanie piłką nożną osiąga wręcz apogeum. Emocje piłkarskie właśnie przed nami. Przez miesiąc, od 10 czerwca do 10 lipca, we Francji odbywać się będą XV Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej. W turnieju wystartują 24 drużyny i potrzeba będzie aż

DNIA 24 KWIETNIA – 65 lat po śmierci – na Cmentarzu Wojsko wym na Powązkach pochowany został Zygmunt Szendzielarz, ps. Łupaszka, legendarny żołnierz podziemia antykomunistycznego. Szef MON pośmiertnie awansował go do stopnia pułkownika. W uroczystościach pogrzebowych wziął udział prezydent Andrzej Duda, który mówiąc o żołnierzach wyklętych, podkreślił, że Polacy wiedzą dziś doskonale, że w tamtych czasach, trudnych, beznadziejnych, to oni za4

51 meczów, by wyłonić zwycięzcę. Rozgrywki potoczą się na stadionach dziesięciu miast. Co ciekawe, przygotowania do tak spektakularnej imprezy trwają zazwyczaj kilka lat. Na przykład oficjalne logo mistrzostw zostało zaprezentowane już trzy lata temu, co dało czas producentom rozmaitych gadżetów do przemyślenia swojej oferty pamiątkowej. Jeszcze wcześniej, bo w roku 2010, podjęto

chowali się jak trzeba. Zygmunt Szendzielarz, ps. Łupaszka został skazany na karę śmierci w 1950 r. Wyrok wykonano 8 lutego 1951 r. Miejsce jego pochówku było nieznane; szczątki „Łupaszki“ zostały zidentyfikowane w 2013 r. podczas ekshumacji przeprowadzonych przez IPN na tzw. łączce na wojskowych Powązkach. TRZECIEGO MAJA po ciężkiej chorobie zmarł arcybiskup senior archidiecezji gdańskiej Tadeusz Gocłowski. Przez 24 lata był głową gdańskiego Kościoła; w roku 1988 uczestniczył w rozmowach w Magdalence; był też członkiem Rady Stałej Episkopatu Polski, kawalerem Orderu Orła Białego. W DNIACH 28-29 kwietnia w War szawie przebywała delegacja Komisji Weneckiej, która prowadziła

decyzję, że gospodarzem EURO 2016 zostanie właśnie Francja. Skład sędziowski wybrano w grudniu 2015 roku – warto podkreślić, że po raz pierwszy na tego typu imprezie będzie można oglądać polskiego arbitra Szymona Marciniaka. Aby zagrać w finale, trzeba przejść przez eliminacje. Dla kibiców to wielkie emocje. Z kim będzie grała polska drużyna? Czy to będzie silna grupa? A może słabsza? Jedna i druga opcja gwarantuje wiele wrażeń, ale rodzi także nieskończone spekulacje – czy rywalizując z mocnymi wyjdziemy z grupy? A może mecze ze słabszymi drużynami będą okazją do oglądania wielu goli? „Tego nie wie nikt…” – jak śpiewał kiedyś Bohdan Łazuka w „Tajemnicach mundialu”. Ostatecznie nasz narodowy zespół zagra w grupie D, z Niemcami, Irlandią, Szkocją, Gruzją i Gibraltarem. Słowacka drużyna znalazła się w grupie C i będzie rywalizować z Hiszpanią, Ukrainą, Białorusią, Macedonią i Luksembur giem. Słowacja to debiu-

rozmowy z polskimi władzami, gościła w parlamencie, spotkała się z przedstawicielami korporacji prawniczych, RPO oraz z organizacjami pozarządowymi. Spotkania dotyczyły nowelizacji ustawy o policji, zmieniającej zasady inwigilacji. W DNIU FLAGI RP, 2 maja, prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas wystąpienia w Sejmie przypomniał, że w przyszłym roku minie 20 lat obowiązywania konstytucji, uchwalonej w 1997 r., i stwierdził, iż obecny czas to dobry moment na podjęcie prac nad jej zmianą. RÓWNIEŻ PREZYDENT Andrzej Du da w swoim wystąpieniu z okazji święta Konstytucji 3 maja podkreślił, że należy się pochylić nad konstytucją z 1997 r., która jest

„konstytucją czasu przejściowego“. Z OKAZJI ŚWIĘTA Konstytucji 3 maja prezydent Andrzej Duda odznaczył Orderem Orła Białego Wandę Półtawską, specjalistkę z zakresu psychiatrii, byłą więźniarkę niemieckiego obozu koncentracyjnego w Ravensbruck, zaprzyjaźnioną z Janem Pawłem II, Zofię Romaszewską, opozycjonistkę w czasach PRL, oraz Bronisława Wildsteina, dziennikarza i publicystę. DRUGIEGO MAJA w Polsce obchodzono Dzień Flagi Rzeczypospo litej Polskiej. Jest to także Dzień Polonii i Polaków za Granicą. „Wobec biało-czerwonych barw wszyscy jesteśmy jednakowi i wszyscy jesteśmy równi“ – mówił tego dnia prezydent Andrzej Duda, który wręczył odznaczenia zasłużoMONITOR POLONIJNY


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:47 Page 5

tant tegorocznych mistrzostw, więc tym bardziej spodziewamy się entuzjazmu kibiców i niesamowitych emocji na trybunach i przed telewizorami. No właśnie – gdy się jest prawdziwym fanem piłki nożnej, gdy ma się w domu wszystkie niezbędne akcesoria kibica – szaliki, czapeczki, trąbki – to największym marzeniem staje się bezpośrednie uczestnictwo w meczu. Ale to nie takie proste. Do dystrybucji w Polsce przeznaczono 33 tysiące biletów spośród 800 tysięcy. Najtańsze to wydatek 25 euro, najdroższe – finałowe – nawet 895 euro! Może więc taniej i weselej będzie oglądać mecze przed telewizorem – w domu, pubie, na ulicznych telebimach. Możliwości jest naprawdę sporo. Do mistrzostw w piłce nożnej szykują się przecież nie tylko drużyny i ich kibice, ale i restauracje, bary, sprzedawcy telewizorów, sklepy spożywcze, stoiska z gadżetami. Jednym słowem zarobić chce wielu, więc uważaj, kibicu, i z głową zaplanuj swoje wydatki. A co mają zrobić ci, których piłka nożna nie interesuje? Choć wydawałoby się, że na czas meczów dru-

nym za działalność polonijną. Prezydent przygotował projekt ustawy, który przewiduje, że ucząca się poza granicami młodzież polonijna, będzie mogła korzystać z ulg komunikacyjnych i wstępów do muzeów i parków narodowych na takich samych zasadach jak polscy uczniowie i studenci. RZĄD BEATY SZYDŁO przedstawił 11 maja wyniki raportu na temat 8 lat rządów koalicji PO-PSL, z których wynika, że w tym czasie Polacy stracili ok. 340 mld zł. Premier zarzuciła poprzedniej ekipie, że jej działania wynikały z innych pobudek niż interes państwa. „Szans i możliwości, które odebraliście Polakom, policzyć się nie da“ – oświadczyła. „Platforma i PSL nie rządziły państ wem; to było trwanie i czerpanie z władzy profitów“ – dodała. CZERWIEC 2016

żyny narodowej wszyscy stajemy się fanami futbolu, to jednak znajdą się też niezainteresowani tym sportem. Ale – powiedzmy szczerze – nie mają oni żadnych szans, by odizolować się od EURO, chyba że wyjadą na działkę. Cztery lata temu w czasie jednego z meczy polskiej drużyny byłam w kinie i nagle, gdzieś w połowie seansu, ciemność rozświetliły ekrany telefonów. „Jest! Gol!” – rozległy

Raport rządu spotkał się z burzliwą repliką opozycji. PO oceniła, że jest to spektakl i nieudana odpowiedź na wielotysięczny marsz KOD, który przeszedł ulicami Warszawy. W WIEKU 76 LAT, 12 maja zmarła Maria Czubaszek, pisarka, autorka piosenek, scenarzystka, dziennikarka. Pracowała w Programie I Polskiego Radia, potem związała się z radiową Trójką, w której występowała m.in. w „Powtórce z rozrywki“. Jej piosenki śpiewali m.in. Andrzej Dąbrowski, Ewa Bem, Grażyna Łobaszewska, Kry styna Prońko czy Alibabki. W DNIU 17 MAJA rząd Beaty Szydło podsumował pół roku swej działalności. „Realizujemy bardzo ambitny i niełatwy program, który jest potrzebny Polakom“ – powie-

się najpierw pojedyncze, a później już zbiorowe okrzyki radości. Chwilę trwało, zanim emocje opadły. Film wyświetlano dalej, ale uczucie wspólnoty nie znających się widzów pozostało na długo. I takich emocji życzę wszystkim zarówno fanom, jak i krytykom EURO 2016, a towarzysząca mistrzostwom jedność pod narodową flagą niech utrzyma się na dłużej. AGATA BEDNARCZYK

działa premier. Podkreśliła przy okazji, że społeczeństwo zagłosowało na wizję godnego życia dla wszystkich. PREMIER BEATA SZYDŁO 20 maja odniosła się do komunikatu Komisji Europejskiej w sprawie sytuacji w Polsce. Zapowiedziała, że rząd nie ulegnie żadnemu ultimatum. Skrytykowała opozycję za przenoszenie sporu politycznego do Brukseli. Podkreśliła, iż jej rząd chce, by Europa szanowała polską suwerenność, wybory i tradycje. Zaznaczyła, że nikt poza państwem polskim nie może rozwiązać sporu dotyczącego Trybu nału Konstytucyjnego. Wystąpienie premier spotkało się z ostrą krytyką opozycji. PO zarzuciła PiS, że nie przestrzega konstytucji w Polsce. „Czeka panią Try bunał Stanu, pani premier“ –

zwracał się do Szydło Sławomir Neumann (PO). Tego samego dnia, 20 maja, głosami PiS i Kukiz’15 Sejm przyjął uchwałę, w której wezwał rząd do „przeciwstawienia się wszelkim działaniom przeciwko suwerenności państwa“. W głosowaniu nie wzięły udziału kluby PO, Nowoczesna i PSL. W WARSZAWIE gościł wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans, który 24 maja przybył do Polski w związku z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego. Wiceszef KE rozmawiał m.in. z premier Beatą Szydło, która po spotkaniu z nim oświadczyła, że rząd zaproponował rozwiązania, mogące zażegnać spór wokół TK. Timmermans zadeklarował wsparcie Komisji w wypracowaniu wyjścia z kryzysu. MP 5


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:47 Page 6

Nowa prezes Klubu Polskiego

Monika Borkowska:

„Różnorodność w nas jest najciekawsza“ Jesteś związana z dwoma oddziałami regionalnymi Klubu Polskiego: Nitrą, z racji zamieszkania, i Bratysławą, gdzie często bywasz i uczestniczysz w klubowych przedsięwzięciach. To dobry start dla prezesa organizacji, która działa w kilku miastach Słowacji. Jak byś opisała Klub Polski na podstawie porównania doświadczeń z tych dwóch miast? Polonia to środowisko bardzo różnych ludzi, pochodzących z różnych regionów Polski, z różnymi światopoglądami. To właśnie ta różnorodność w nas jest najciekawsza. Ma ona swoje plusy i minusy, jak wszystko w życiu. Trudno jest wszystkim dogodzić, ale z drugiej strony można wykorzystać szeroki wachlarz tej różnorodności. A jakie są różnice, na przykład między Nitrą a Bratysławą? To się często zmienia, wszystko zależy od ludzi, którzy tworzą daną społeczność. W tym momencie w Nitrze bardziej aktywne są osoby z dłuższym stażem, natomiast w Bratysławie to spektrum jest różnorodne z tego względu, że ludzie w Klubie często się zmieniają – jedni przychodzą, inni odchodzą. Przyczyną tego jest szersza oferta pracy w słowackiej stolicy, z której Polacy korzystają. Kto wie, może coś podobnego jak w Bratysła wie będziemy obserwowali i w Ni trze, kiedy ruszy tu fabryka Jaguara. Różne też są imprezy polonijne w tych miastach. Na przykład w Nitrze mamy bardzo ciekawe koncerty muzyki klasycznej, comiesięczne msze w katedrze i spotkania u ojców salwatorianów. W Bratysławie, oprócz ambitnych wydarzeń, częściej odbywają się imprezy towarzyskie, typu karaoke, śledzik czy wspólne kibicowanie podczas meczy. Jest z czego wybierać i tu, i tam. 6

P

odczas XII Kongresu Klubu Polskiego, który odbył się 14 maja w Dubovej, wybrano nowego prezesa największej i najdłużej działającej na Słowacji organizacji polonijnej. Została nim Monika Borkowska spod Nitry, która członkiem Klubu jest niemalże od momentu jego powstania. O planach i spostrzeżeniach dotyczących rozwoju organizacji rozmawiałyśmy kilka dni po objęciu przez nią nowej funkcji. Klub Polski obejmuje swoją działalnością też inne miasta. Co zamierzasz robić, by dotrzeć do jak największej liczby naszych rodaków rozsianych po całej Słowacji? Mam pomysł, by za pomocą ankiety dowiedzieć się od naszych członków, jakie mają zainteresowania, czym się zajmują, czego oczekują od Klubu. Z pewnością mają oni jakieś ciekawe pomysły, inicjatywy, jak uatrakcyjnić działania klubowe. Planuję odwiedzić wszystkie oddziały naszej organizacji, by porozmawiać z ich członkami. Większość tychże członków wydaje się aktywna, zastanawiam się więc, jak trafić do ludzi, którzy o nas nie wiedzą. Dobrze pamiętam siebie z czasów, kiedy studiowałam w Bratysławie i kiedy to stwierdziłam, że brakuje mi rodaków na obczyźnie. Wtedy postanowiłam nawiązać kontakt ze środowiskiem polskim. Być może są gdzieś tacy ludzie, którzy nawet nie mają pojęcia, że coś takiego jak Klub Polski istnieje. Może w odnalezieniu ich pomocne będą niektóre media publiczne oraz społecznościowe czy instytucje lokalne. A jak Ty odnalazłaś drogę do Klubu? Podczas studiów w Bratysławie udałam się do Instytutu Polskiego, gdzie dowiedziałam się o istnieniu słowa ckiej Polonii. Potem, kiedy przeprowadziłam się do Nowych Zamków, odszukałam Klub Polski w Nitrze.

A jak trafiłaś na Słowację? Paradoksalnie przywiodła mnie tu fascynacja językiem i kulturą węgierską oraz kontakty na Węgrzech. Małżeństwo z mężczyzną, będącym obywatelem słowackim, pochodzącym z tutejszej mniejszości węgierskiej, próby czasu nie przetrwało, ale pozostała mi znajomość języka węgierskiego. Obecnym moim mężem jest Słowak. Jego pasją są sporty długodystansowe – maraton, długi triathlon, tzw. Ironman. Mam troje dzieci. Córki już mają rodziny, które się z roku na rok powiększają. Najstarsza, która jeszcze niedawno zarzekała się, że nie będzie mówić po polsku, wyszła za mąż za Polaka i mieszka w Polsce (śmiech), druga związała się z Czechem i mieszka w Bratysławie. Jesteśmy więc tak różnorodną rodziną, jak Grupa Wyszehradzka, w skład której wchodzą cztery nacje: polska, słowacka, węgierska i czeska (śmiech). Dzięki temu dobrze znamy problemy związane z byciem mniejszością narodową. Jest to pewien paradoks, bo dzięki emigracji, jak sądzę, mam bardziej obiektywny ogląd rzeczywistości, pewien dystans, a jednocześnie wzmocniła się moja więź z Polską i polskością, w pewien sposób utracona. Czy czegoś Ci w dzisiejszej ofercie klubowej brakuje?

Jesteśmy tak różnorodną rodziną, jak Grupa Wyszehradzka, w skład której wchodzą cztery nacje: polska, słowacka, węgierska i czeska. MONITOR POLONIJNY


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:47 Page 7

Oferta Klubu jest bardzo bogata, każdy tu znajdzie coś dla siebie. Ale jeśli mamy stawiać poprzeczkę jeszcze wyżej, może powinniśmy popracować nad poziomem naszego języka polskiego. Ja osobiście odczuwam niedosyt pod względem oferty językowo-literackiej. Wiem, że nie jestem w tym odosobniona, ponieważ wiele osób z Klubu potwierdziło odczucie braku czystości języka polskiego. I to bardzo bolesne. Chodzi o naleciałości z języka słowackiego, większe lub mniejsze, które zanieczyszczają nasz polski. Trudno zachować czystość językową w przypadku tak podobnych języków, jak polski i słowacki. Nie wiem, jak o to zadbać, by to wyplewić. Może poprzez jakieś specjalne kursy dla nas? Albo quizy czy łamigłówki językowe, które zmusiłyby nas do pozbycia się niepoprawnych słów? Pewnie przydałaby się tu pomoc fachowców – językoznawców. Może wspólnymi siłami uda nam się wymyślić odpowiednią formę pracy nad tym zagadnieniem?

Trudno zachować czystość językową w przypadku tak podobnych języków, jak polski i słowacki. To mogłoby nas uwrażliwić na popełniane błędy. Poza tym coraz mniej ludzi czyta, więc może moglibyśmy zorganizować jakieś spotkania literackie, wspólne czytanie polskiej literatury, spotkania z pisarzami, poetami, prezentacje młodych autorów. Myślę też nad tym, co zobaczyłam podczas imprezy „Z Polską na Ty“, kiedy pod okiem i z pomocą grupy Sillmarion, w której mamy swoich ludzi, Polacy i Słowacy wspólnie tańczyli poloneza. Wtedy przyszło mi do głowy, że może moglibyśmy otworzyć coś, co na Węgrzech jest bardzo popularne. Mam na myśli domy tańca, w których Węgrzy uczą się na przykład czardasza. My moglibyśmy zacząć z polskimi tańcami.

To ciekawy pomysł. Chyba można by zaprosić większe grono osób do współtworzenia takich quizów, bo wszyscy pewnie mamy na swoim koncie wpadki językowe, na które ktoś nam zwrócił uwagę i którymi moglibyśmy się podzielić z innymi.

Korzystaliście też z zajęć szkółki polonijnej, która istnieje już wiele lat w Nitrze? Tak, oczywiście. Córka Monika, która studiowała pedagogikę, w pewnym okresie nawet udzielała się tam, pomagając w zajęciach – organizowała warsztaty dla dzieci. Po studiach, dzięki rekomendacji Klubu Polskiego, wyjechała do Warszawy na staż w Sejmie.

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

MONIKA BORKOWSKA urodziła się w Łodzi, potem mieszkała z rodzicami w Kędzierzynie-Koźlu na Śląsku Opolskim. Ma dwóch przyrodnich braci. Na Słowacji od 1985 roku. Jest absolwentką Wydziału Konserwacji Sztuki bratysławskiej Akademii Sztuk Pięknych. Od 2005 roku pracuje w Galerii Sztuki w Nowych Zamkach; specjalizuje się w konserwacji malarstwa sztalugowego.

Mówiąc o języku polskim nie sposób nie wspomnieć nauczania od najmłodszych lat. Jakie jest Twoje podejście do tego zagadnienia? Mnie bardzo zależało na tym, żeby dzieci mówiły po polsku. Do dzieci i wnuków staram się mówić i pisać wyłącznie po polsku. W czasach, kiedy nie było Internetu, pisałam listy do rodziny do Polski, pod każdym takim listem prosiłam, by córki napisały po polsku chociaż jedno zdanie od siebie. Z moim najmłodszym, obecnie 12-letnim synem też mówię po polsku, podobnie jak z wnukami. Wychodzę z założenia, że nieważne, czy dziecko odpowiada po polsku, czy po słowacku, i tak słuchając języka polskiego, słuchając tego, co się do niego mówi po polsku, uczy się go. To nasze domowe, naturalne lekcje językowe. Natomiast doceniam lekcje języka i kultury w tutejszych polskich szkółkach i szkołach, bo nic nie zastąpi pracy dobrych pedagogów.

CZERWIEC 2016

7


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:48 Page 8

Do tej pory współpraca między naszą mniejszością a innymi polegała na sporadycznym braniu udziału w niektórych imprezach innych mniejszości. Czy dzięki Twojej znajomości węgierskiego Klub Polski nawiąże kontakty z największą mniejszością na Słowacji – węgierską? Mam nadzieję, że tak. Znajomość języka może być pomocna w nawiązywaniu kontaktów. Może uda nam się też nawiązać współpracę z Polakami mieszkającymi na Węgrzech. Przecież Klub Polski odwiedzają bliscy sąsiedzi – Polonia z Brna i Wiednia, więc dlaczego nie otworzyć się też na południe?

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

Klub ma 22 lata, od wielu lat jesteś jego członkiem. Jak oceniasz jego rozwój? Organizowane są coraz ciekawsze imprezy. „Monitor“ wyszlachetniał, dojrzał i wcale mnie to nie dziwi, że redakcja i twórcy „Monitora“ otrzymują nagrody dziennikarskie. Dużo pracy potrzeba, by utrzymać na pewnym poziomie to, co już osiągnęliśmy. Ale według mnie warto, bo widzimy odzew wielu ludzi. W dzisiejszych czasach jest to jesz-

8

Nasza sytuacja jest specyficzna. Nas coś łączy. Mamy wspólny mianownik, którego nie znajdziemy w Polsce. cze cenniejsze, bo przecież cały świat stoi otworem, a jednak znajdują się tu ludzie, którzy chętnie się spotykają, nawiązują przyjaźnie, lgną do siebie i szkoda byłoby, gdyby ta idea upadła. Dzięki Klubowi zawartych zostało przecież wiele przyjaźni, a wielu członków Klubu otrzymało szansę rozwoju. To trzeba umieć docenić, dlatego to podkreślam. Czasami jednak pojawiały się głosy, że skoro mieszkamy blisko Polski, mamy Internet, łatwy dostęp do wiadomości, to może działania Klubu już nie są potrzebne. Nasza sytuacja jest specyficzna. Nas coś łączy. Mamy wspólny mianownik, którego nie znajdziemy w Polsce. Życie na emigracji, takiej czy innej, jednak niesie ze sobą pewną specyfikę. Nie zrozumie nas Polak, który mieszka w kraju. Każdy z nas potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem, chce być wysłuchany

i zrozumiany. To jest naturalna potrzeba człowieka. Ja sama Klubowi zawdzięczam wiele, więc moją nową rolę w charakterze prezesa odbieram jako spłatę długu wdzięczności za to, że ktoś kiedyś przygarnął mnie, zainteresował się mną, podał pomocną dłoń, wysłuchał, porozmawiał. Różnorodność może być przez niektórych odbierana jako pretekst do zwalczania tych innych. Jak temu zapobiec? Łagodzić, godzić, by konflikty, który obserwujemy w dzisiejszym świecie, nie przeniosły się na łono Klubu. Wiadomo, każdy ma swój charakter, osobowość, poglądy i każdy ma do tego prawo. Mamy demokrację i wolność słowa. Oczywiście to nie oznacza przyzwolenia na przemoc, nienawiść, podburzanie, krętactwa. Wśród Polonii jest miejsce dla wierzących, niewierzących, ludzi o różnych poglądach. Naszym zadaniem jest szukanie tego, co nas łączy, a nie dzieli. My chcemy kultywować naszą kulturę, której brakuje nam na obczyźnie. Coraz częściej obserwujemy, że na świecie dochodzą do głosu ludzie o poglądach ekstremalnych; na Słowacji nawet do parlamentu dostała się partia Mariana Kotleby. Powinniśmy się tego jako mniejszość obawiać? Milcząc, nic nie robiąc, w gruncie rzeczy popieramy zło, jak stwierdziło to paru mądrych ludzi na przestrzeni dziejów, a doświadczyły na sobie miliony. Może jest za wcześnie na jakąś panikę, ale trzeba dmuchać na zimne. Słowo kształtuje świadomość, a następnie rzeczywistość. Jest bronią, sto razy powtarzane zmienia mentalność. Powtarzane wciąż slogany ksenofobiczne, obojętne do kogo adresowane, mogą się stać zalążkiem agresji. Dlatego uważam, że należy reagować, zabierać głos w dyskusji. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA MONITOR POLONIJNY


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:48 Page 9

Święto Konstytucji 3 maja gów. Po wysłuchaniu hymnów Słowacji i Polski głos zabrał gospodarz uroczystości, który w krótkim przemówieniu przypomniał, iż Konstytucja 3 maja była pierwszą konstytucją w Europie, a drugą na świecie po amerykańskiej.

Z

okazji Święta Narodo wego Trzeciego Maja ambasador RP w RS Leszek Soczewica wraz z małżonką zaprosili wielu gości – słowackich polityków, samorządowców, naukowców, dyplomatów, urzędników, przedstawicieli du chowieństwa, kultury, nauczycieli czy Polonii. Przy jęli ich 5 maja w bratysławskim Muzeum Wodocią CZERWIEC 2016

Potem był czas na zacieśnianie relacji polsko-słowackich, wymianę poglądów, a także na rozkoszowanie się specjałami polskiej kuchni, przygotowanymi przez polskich RED. kucharzy.

9


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:48 Page 10

Z Polską po raz na Ty czwarty!

J

uż od początku roku trwały przygotowania do tegorocznego największego przedsięwzięcia Klubu Polskiego, którym jest zapoczątkowana przez Kasię Tulejko impreza pod hasłem „Z Polską na Ty“.

Rozpoznawalna marka To całodzienne, plenerowe megawydarzenie, składające się z wielu występów, pokazów i warsztatów, w tym roku przygotowali: Kasia Rzentarzewska, Dorota Cibińska, Małgosia Wojcieszyńska, Stano Stehlik, Tomek Fijałkowski, Lucia Lova sová i Alicja Jaworska-Zima. To też ważne wydarzenie dla Centrum Eurovea, które od czterech lat gości Polonię na nabrzeżu Dunaju. Jego menedżerowie zaraz po zakończeniu jednego przedsięwzięcia informują, że kolejny 1 maja znów może należeć do Klubu Polskiego, by mógł on promować polską kulturę. A to znaczy, że marka Klubu jest już rozpoznawalna i budząca zaufanie, zaś hasło „Z Polską na Ty“ na stałe zostało wpisane w kalendarz wydarzeń nad Dunajem.

skiego mógłby zaoferować słowackim widzom, co rodziłoby pozytywne skojarzenia? – zastanawiali się organizatorzy, układając program przedsięwzięcia. Nie od razu przyszli na TEN pomysł. Potrzebnych było kilka spotkań, wymiany poglądów, dyskusja na jednym z portali społecznościowych, w końcu przyszedł czas na decyzję – film! Przecież polski film jest marką samą w sobie. A skoro film, to może jakiś znany serial? A skoro znany serial, to może „Czterej pancerni i pies“? I tak się stało. Co prawda czołgu nie udało się zdobyć, wypożyczenie samochodu wojskowego okazało się też nie lada wyzwaniem, bowiem jedyny będący w zasięgu możliwości został sprzedany na dzień przed wydarzeniem, ale ratunkiem okazał się wojskowy gazik, którego z Wrocławia dostarczył zaprzyjaźniony szef Teatru Formy Józef Markocki. A zatem był wóz wojskowy, byli czterej pancerni, był i pies. „Najbardziej podobał mi się właśnie ten element imprezy“ – mówiła przed kamerami słowackiej telewizji aktorka i polityk Magda Vašaryo vá, która na polonijną imprezę przybyła wraz z mężem Milanem Lasicą

i wnuczką. Postaci z polskiego serialu wzbudzały zainteresowanie wszystkich przechodniów, którzy chętnie się z nimi fotografowali.

Smaki Krakowa i nie tylko Na jednym filmie się nie skończyło. Podczas majowego spotkania nad Dunajem zaprezentowany został film, wyprodukowany przez Słowacką Telewizję i pokazujący smaki Krakowa. O kulisach jego powstania zebranym przed Euroveą widzom opowiadała jego współautorka Alexandra Popovičová. Była to też zachęta do odwiedzin Krakowa, który już niebawem będzie gospodarzem Światowych Dni Młodzieży i będzie gościć papieża. Wiedza na temat Krakowa i polskich smaków została też sprawdzona przez organizatorów imprezy w konkursie, którego zwycięzcy otrzymali nagrody ufundowane przez zaprzyjaźnione firmy oraz Instytut Polski. Podczas majowej imprezy zachęcano też do smakowania polskich specjałów kulinarnych. W tym celu przygotowano bufet, w którym królował polski kucharz Tomek Fijałkowski,

Czterej pancerni i pies W latach ubiegłych były warszawy i syrenki, były też i maluchy. Czym więc Klub Polski mógłby jeszcze zaskoczyć? Co charakterystycznego pol10

MONITOR POLONIJNY


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:48 Page 11

wspierany przez Lucię Lovásovą. W ich ofercie znalazły się chleb ze smalcem, bigos i zupa ogórkowa. Oczywiście nie brakowało też polskich krówek i lizaków, rozdawanych przez hostessy wraz z ulotkami, promującymi bratysławską imprezę polonijną.

Słowacko-polskie występy Do przejścia na Ty z Polską zachęcali też słowaccy artyści, mający jakieś związki z polską kulturą. Polską muzykę ludową, tę góralską, zapre-

zentował zespół Kuštarów. Na scenie pojawił się też jazzowo-bluesowy zespół Jablco, który przygotował nową interpretację hymnu polskiego. Grupa ta zaprosiła do wspólnych występów polskiego wokalistę z Galanty Łukasza Cupała. Swoje umiejętności zaprezentował także słowacki zespół taneczny Sillmarion, w którego szeregach jest trzech Polaków. Grupa, oprócz tańców dawnych, greckich, hiszpańskich, amerykańskich, pokazała też tańce polskie, a na koniec zaprosiła wszystkich do wspólnego poloneza. Przyglądanie się kilkudziesięciu osobom, wykonującym poszczególne figury tegoż specyficznego polskiego tańca, było wyjątkowym przeżyciem. W tym roku na scenie pojawił się też

inny słowacki zespół taneczny, S3T KIDZ, skupiający tańczące breakdance dzieci, także naszych rodaków. Umiejętności taneczne młodych tancerzy przyciągnęły tłumy widzów.

Artystycznie i sportowo „To dla mnie duże wyróżnienie“ – komentowała Stefania Sikorska-Gajdošová z Koszyc, która, jak co roku, poprowadziła warsztaty artystyczne dla dzieci. Wśród nich znalazła się też wnuczka Magdy Vašaryovej i Milana Lasicy, którzy asystowali jej podczas zajęć. Tuż obok swoje stanowisko miała Jarmila Zaťková, malująca przeróżne wzory na twarzach dzieci. Z kolei żongler Benjamin Morvay zabawiał nie tylko dzieci, pokazując swój kunszt. W pobliżu sceny stał nadmuchiwany zamek, w którym najmłodsi goście mogli sobie dla zabawy poskakać. Do ruchu zachęcały widzów też pokazy sztuk walki w wykonaniu grupy Chaos oraz Gracie Barra Draculino – oba zespoły są prowadzone przez Polaków.

Wisienka na torcie Pod koniec dnia zaprezentowali się goście prosto z Polski. Najpierw był to popowo-rockowy zespół Taryfa z Nowego Targu, w wykonaniu którego zabrzmiało wiele znanych i lubianych polskich przebojów. A kiedy zapadał już zmierzch, na alternatywnej scenie zapaliły się światełka w minidomku, z którego wyszła para młodych ludzi, „starzejąca się” na scenie podczas opowiadania historii swego życia. „Ta opowieść to historia życia moich rodziców, którą nosiłem w ser-

cu. Zaczyna się jeszcze przed wojną i trwa dalej, poprzez nią i czasy komunistyczne aż po współczesność“ – wyjaśniał Józef Markocki, szef Teatru Formy z Wrocławia, autor przedstawienia i aktor w jednej osobie. Poruszająca opowieść, pokazana za pomocą gestów, nastroiła publiczność nieco nostalgicznie. Po hucznym, głośnym i kolorowym dniu pełnym atrakcji ten wysublimowany spektakl stał się pięknym zwieńczeniem dnia bratysławskiej Polonii – swoistą wisienką na torcie. Warto jeszcze dodać, że wśród gości, biorących udział w tegorocznej imprezie „Z Polską na Ty”, byli ambasador RP w RS Leszek Soczewica z małżonką, jego zastępca Piotr Samerek z małżonką, a także konsul Jacek Doliwa i inni pracownicy polskiej ambasady w Bratysławie. Swoją obecnością organizatorów wsparli też dyrektor Instytutu Polskiego Monika Krzepkowska z rodziną i jej zastępca RED. Jacek Gajewski.

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Projekt realizowany pod patronatem Ambasa dora RP w RS Leszka Soczewicy we współpra cy z Ins t ytutem Polskim z finansowym wspar ciem Kancelarii Rady Minis trów RS, program Kultura mniejszości narodowych 2016, oraz w ramach funduszy polonijnych Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej. PAR TNERZY MEDIALNI: Monitor Polonijny, www.polonia.sk. Ženy v meste, Link to Poland PAR TNER GENERALNY: Wojas PAR TNERZY: Eurovea, Car Wash CZERWIEC 2016

11


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:48 Page 12

Zazielenił się świat! Piękna zieleń, las, cisza i tylko śpiew ptaków… Właśnie w takiej scenerii odbywało się w tym roku spotkanie zielonoświątkowe Klubu Polskiego. Zielone Świątki to nie tylko święto zesłania Ducha Świętego, ale i również święto wiosny. I chyba trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce, by je obchodzić, niż chata Fugelka w Dubovej, na obrzeżach Małych Karpat.

Zaproszenie na polonijny majowy weekend 13 – 15 maja przyjęli rodacy z różnych rejonów Słowacji: Koszyc, Revucy, Nitry, Trenczyna, Żyliny, Dubnicy nad Wagiem, Galanty, Pezinka i oczywiście Bratysławy, a nawet i Wiednia. Zainteresowanie imprezą przerosło oczekiwania organizatorów, ale dzięki ich zaangażowaniu dla każdego znalazło

12

się miejsce. W sumie do ośrodka zawitało około stu osób – jedni spędzili tu cały weekend, inni przyjecha-

li tu tylko na którąś z wybranych atrakcji. A trzeba przyznać, że było w czym wybierać – dla każdego coś miłego! W piątkowy wieczór miały miejsce występy gitarowe naszych utalentowanych rodaków, Łukasza Cupała, Wojtka Zmarza oraz Tomasza Olszewskiego. Były też trwające do rana rozmowy. W przyjemnej atmosferze i przy świetnej muzyce można było odpocząć po trudach podróży, zawierając nowe znajomości lub odświeżając te starsze, bowiem czasem odległość sprawia, iż coroczne spotkanie Polaków jest jedyną okazją, by się spotkać i wspólnie spędzić czas.


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:48 Page 13

Sobotnie atrakcje adresowane były zarówno dla najmłodszych, jak i tych starszych uczestników zielonoświątkowego spotkania. Dzieci brały udział w zawodach sportowych, zorganizowanych przez brata Macieja Dziambora z pomocą Basi Vinter, Gabrieli Usowskiej i innych rodziców. Rozdzielone na pięć grup dzielnie walczyły w każdej konkurencji. Strzelanie krążkiem hokejowym do bramki, skakanie na ska-

kance, petang czy skoki na odległość – to tylko niektóre z dyscyplin. Największą atrakcją było rzucanie prawdziwymi starymi słowackimi halerzami oraz trening sztuk walki, przeprowadzony przez Kamila Cibińskiego. Zabawy było co niemiara. Każdy z uczestników otrzymał nagrodę z rąk konsula Jacka Doliwy, który jako gość honorowy pojawił się w Dubovej wraz małżonką. Na spotkanie zielonoświątkowe przybyła również pani Monika Krzepkowska, dyrektor In-

stytutu Polskiego w Bratysławie. Sobotnie popołudnie należało do uczestników z artystyczną duszą. Pod pilnym okiem Stefanii Gajdošovej-Sikorskiej z Klubu Polskiego w Koszycach malowały dzieci. Temat to początki państwa polskiego. Były więc zamki, księżniczki, rycerze, a nawet smoki! Natomiast dorośli uwieczniali piękno otaczającej przyrody podczas warsztatów plastycznych, prowadzonych przez nową pre-

zes Klubu Polskiego Monikę Borkowską. Pracowity dzień zakończyła pyszna kolacja z grilla, której częścią była oczywiście słynna zielonoświątkowa jajecznica.

13


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:48 Page 14

Latający uniwersytet w Bańskiej Bystrzycy

ZDJĘCIA: MIŁOSZ WALIGÓRSKI

Na Potem wystąpił zaprzyjaźniony z Klubem Polskim zespół muzyczny Wanda i Jurek z Wiednia. Wykonywane przez nich największe polskie i zagraniczne przeboje spowodowały tłok na zaimprowizowanym parkiecie. Tańcom towarzyszyła loteria, którą prowadziła Dorota Ci bińsky, do której główne fanty przekazał właściciel ośrodka Gerhard Hrabovský. Pozo stałe nagrody w postaci książek i napojów zapewnił Klub Polski. Dochód z loterii zasili budżet bratysławskiego od-

działu Klubu Polskiego, organizatora całego przedsięwzięcia. W niedzielę rano odbyła się msza święta w języku polskim, odprawiona przez ojca Tymoteusza Góreckiego, który do Dubovej przyjechał ze Złotych Morawiec. Po obiedzie uczestnicy tegorocznego spotkania zielonoświątkowego wyruszyli w drogę powrotną do swoich domów, zabierając ze sobą wspomnienia mile spędzonego czasu, które muszą przetrwać przynajmniej rok, aż znów się wszy stko zazieleni. JOANNA KOLLAROVIČ

przełomie kwietnia i maja Centrum Języka i Kultury Polskiej przy Uniwersytecie Macieja Bela w Bańskiej Bystrzycy odwiedziło czworo gości z Polski, mających przeprowadzić wykłady. Z północy przyjechali Alicja AndrzejewskaZając z bratem Piotrem Andrzejewskim oraz Andrzej Sadecki, z południa zaś Paweł Bukowski. Spotkania z nimi odbyły się 21 kwietnia i 2 maja 2016 roku. Wspomniane wyżej rodzeństwo, reprezentujące – odpowiednio – Muzeum

Narodowe i Uniwersytet Gdański, przygotowało ciekawy blok malarsko-literacki. Pani Alicja opowiedziała o największym arcydziele w zbiorach muzealnych Polski Północnej, czyli „Sądzie Ostatecznym” Hansa Me mlinga, pan Piotr natomiast – o maszynach w twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza. Oba wystąpienia zostały bogato zilustrowane reprodukcjami obrazów oraz zdjęciami. Po wykładach prowadzący sprawdzili zaangażowanie słuchaczy, zadając im pytania, na które

Projekt realizowany z finansowym wsparciem Kancelarii Rady Minis trów RS, program Kultura mniejszości narodowych 2016, oraz w ramach funduszy polonijnych Minis ter s twa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej 14

MONITOR POLONIJNY


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:48 Page 15

błyskawicznie otrzymali poprawne odpowiedzi. Tym najszybszym Alicja Andrzejewska-Zając wręczyła książkę „Hans Memling. Sąd Ostateczny”, przygotowaną we współpracy Magdaleną Podgórzak, zaś Piotr Andrze jewski zamiast nagród rozdawał szerokie uśmiechy oraz piękne okrągłe zdania o życiu Witkacego. Drugą odsłoną bańskobystrzyckich spotkań z nauką były wykłady majowe z udziałem Pawła Bukowskiego z Uniwersytetu Środkowolub Polski Bratysława podczas zebrania 29 maja wybrał nowe władze europejskiego w Budapeszcie oraz Andrzeja Sadelokalne. Prezesem został Arkadiusz Kugler, jego zastępcą Dorota ckiego z Ośrodka Studiów Cibińska, zaś skarbnikiem Katarzyna Rzentarzewska. Wschodnich w Warszawie. Pierwszy z prelegentów ARKADIUSZ KUGLER pochodzi z Zabrza, w przystępny sposób przedw Bratysławie mieszka 2 i pół roku, pracuje stawił nader interesujące, w międzynarodowej korporacji. Z wykształcenia acz skomplikowane zagatechnik telekomunikacji oraz bibliotekarz. dnienie, jakim jest wpływ W ramach turystycznej pasji oprowadza osiemnastowiecznych zabopolskich turystów po Bratysławie, pisze artykuły rów na stosunek do edukao Słowacji, między innymi jako współpracownik cji w różnych regionach internetowego portalu Port Europa, zaś pasją współczesnej Polski, drugi muzyczną dzieli się z czytelnikami „Monitora natomiast z charakterystyczPolonijnego“. W poprzedniej kadencji wchodził ną dla siebie swadą wdał się w skład zarządu Klubu Polskiego Bratysława, był w dyskusję na temat polskoodpowiedzialny głównie za imprezy turystyczne. słowackiej historii i wzajemnych stosunków w ramach DOROTA CIBIŃSKA pochodzi z Siemianowic Śląskich, w Bratysławie mieszka od 4 lat. Grupy Wyszehradzkiej. Nie Z wykształcenia jest magistrem zabrakło i wątków kontrowersyjnych, na przykład kwefizjoterapii i fizjoterapią głównie się stii granic na Spiszu i Ora- zajmuje. Od początku pobytu na Słowacji wie, jednak dzięki koncyliaaktywnie działa na rzecz Polonii, cyjnemu nastawieniu obu współorganizowała takie imprezy, jak stron nie doszło do rękoczy„Z Polską na Ty“, czy Zielone Świątki. nów, a jedynie do wymiany W poprzedniej kadencji lokalnych władz zdań. klubowych pełniła funkcję wiceprezesa. Wszystkie spotkania wzbuJest też współpracownikiem dziły ogromne zaintereso„Monitora Polonijnego“. wanie studentów polonistyKATARZYNA RZENTARZEWSKA pochodzi ki UMB oraz miłośników z Warszawy, w Bratysławie mieszka kultury polskiej z całego reod dwóch lat. Z wyksztalcenia gionu, co pozwala wysnuć ekonomistka. Pracuje w Dziale Analiz wniosek, że w Bańskiej By Makroekonomicznych Erste Bank, strzycy powoli tworzy się zajmuje się analizami polskiej swoisty latający uniwersytet, gospodarki. Aktywnie uczestniczy skupiający wielbicieli nauki w Klubie Polskim, była główną i sztuki z obu stron granicy organizatorką imprezy słowacko-polskiej. MIŁOSZ WALIGÓRSKI „Z Polską na Ty“.

Nowe władze lokalne w KP Bratysława

K

CZERWIEC 2016

15


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:49 Page 16

Dwudziestopięciolecie firmy VEREX

się nie tylko branżą spożywczą, ale i elektrotechniczną oraz turystyczną. „Podczas tych wielu lat pracy nauczyłem się, że nie zawsze wystarczy mieć wspaniałe pomysły, ale trzeba zawsze znaleźć odpowiednich ludzi, z którymi te pomysły można realizować, ponieważ tylko zakończone inicjatywy, przynoszą sukces“ – konstatował Tadeusz Frąckowiak. Potem były gratulacje, życzenia, serdeczne słowa i występ gwiazdy wie-

P

iątkowe popołudnie 6 maja mogło być dla wielu leniwym wstępem do zbliżającego się weekendu. Ale nie dla blisko trzystu osób, dla których w dużej sali Domu Kultury w Liptowskim Mikulaszu przygotowano pięknie nakryte stoły i mnóstwo niespodzianek. Wszystko zostało zaplanowane do najdrobniejszych szczegółów. Gości witała kapela góralska, której żywa muzyka nastrajała optymistycznie. Optymistycznie nastrojeni byli też gospodarze. Nikogo to nie dziwiło, bowiem dwudziestopięciolecie działalności w biznesie,

który przynosi dochody i daje pracę ponad 600 osobom, jest powodem do radości i dumy. Na twarzach akcjonariuszy spółki Verex widać było zadowolenie. Z wyjątkową serdecznością witali oni gości, wśród których byli ambasador RP w RS Leszek Soczewica z małżon16

ką, I radca ambasady RP w RS Piotr Samerek, prezydent Liptowskiego Mikulasza Ján Blcháč z małżonką, wiceminister spraw wewnętrznych Rudolf Urbanovič z małżonką i wielu, wielu innych.

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

„Zaczynaliśmy w 1991 roku od eksportu artykułów spożywczych i rolniczych do Polski, potem założyliśmy hurtownie z artykułami spożywczymi na Liptowie i Orawie, a już w 1993 roku wybudowaliśmy pierwszy na Słowacji supermarket“ – wspominał nasz rodak Tadeusz Frąckowiak, szef firmy i jej założyciel. Powodów do dumy było więcej, ponieważ w ciągu 25 lat firma zaczęła inwestować i poszerzać swoje działania. Obecnie zajmuje

czoru… Zuzany Smatanovej. Goście mogli spróbować też wyszukanych dań i napojów. Mogli też potańczyć w rytm skocznej muzyki góralskiej lub popowych przebojów. Kilka godzin dobrej zabawy w dobrym smaku i dobrym towarzystwie odpowiednio oddało nastrój spotkania i poziom przedsiębiorstwa, które już ćwierć wieku nadaje ton słowackiemu biznesowi. Nas cieszy, że autorem tego sukcesu jest Polak z krwi i kości, który potrafił wykorzystać potencjał zarówno swój, jak i współpracowników oraz regionu, a także własne doświadczenie i naukę, którą pobierał w Polsce i w Niemczech. Z powodzeniem można powiedzieć, że Verex to już światowa marka na światowym poziomie. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA, Liptowski Mikulasz MONITOR POLONIJNY


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:49 Page 17

Wizyta ambasadora RP w Konsulacie Honorowym W

Rynku Liptowskiego Mikulasza, a więc w samym sercu miasta znajduje się Konsulat Honorowy Rzeczpospolitej Polskiej. To miejsce wyjątkowe, ponieważ to jedyny taki konsulat w mieście, jedyny polski konsulat honorowy na Słowacji i – w skali międzynarodowej – jedyny konsulat w miejscowości o statusie niższym niż stolica województwa. To właśnie tu – jak wskazują statystyki – trafia najwięcej turystów z Polski. „W sezonie zimowym często mamy ręce pełne pracy, choćby z powodu wypadków na stokach“ – mówi kon-

CZERWIEC 2016

sul honorowy Tadeusz Frąckowiak. Jego słowa potwierdza obecny podczas spotkania lekarz, ordynator i wicedyrektor liptowskiego szpitala powiatowego, Jan Drobčo, często opatrujący złamane kończyny polskich miłośników białego szaleństwa. Opiekę nad polskimi pacjentami ułatwia mu doskonała znajomość języka polskiego, która nie dziwi, bowiem jego małżonka Jolanta Drobčo jest Polką i mimo że od wielu lat mieszka na Słowacji, to żyje sprawami polskimi, pracując właśnie w liptowskim konsulacie. O kulisach pracy tej wyjątkowej placówki dowiedzieliśmy się sporo podczas szczególne-

go spotkania z konsulem honorowym Tadeuszem Frąckowiakiem. Spotkanie to miało miejsce 7 maja, kiedy to Liptowski Mikulasz odwiedził ambasador RP w RS Leszek Soczewica w towarzystwie małżonki Magdaleny oraz I radcy ambasady RP w RS Piotra Samerka. Konsul Frąckowiak opowiadał też o pracy na rzecz biznesmenów polskich na terenie Liptowa i poza nim. Nic dziwnego, temat jest mu bliski, bowiem 25 lat temu złożył tu firmę Verex, która w ciągu tego czasu się rozrosła i obecnie zatrudnia ponad 600 pracowników. RED.

17


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:49 Page 18

UROCZYSTY APEL z okazji święta Konstytucji 3 maja U Nowy pełnomocnik ds. mniejszości

R

ada Ministrów RS 13 kwietnia mianowała nowego pełnomocnika ds. mniejszości narodowych. Został nim László Bukovszky, który w strukturach urzędu pełnomocnika ds. mniejszości narodowych pracował za czasów Lászlóa Nagya. Wcześniej pracował między innymi jako dyrektor sekcji Instytutu Pamięci Narodowej – obecnie jest członkiem Rady Nadzorczej tejże instytucji. Był też rzecznikiem praw obywatelskich partii Most-Híd. RED.

czniowie Szkolnego Punktu Konsultacyjnego przy Ambasadzie RP w Bratysławie uczcili święto Konstytucji 3 maja. Z tej okazji dla społeczności szkolnej przygotowali część artystyczną o patriotycznej i rocznicowej wymowie. Młodzi aktorzy przybliżyli fakty z historii, ważne nie tylko dla Polski, ale i Europy. Niezwykła akademia, której gościem honorowym był konsul RP w RS Jacek Doliwa, wywołała wzruszenie i poczucie jedności JC z Ojczyzną.

ZDJĘCIA: JOLANTA CABAN

Mistrz Pięknego Czytania K

to nie chciałby zostać mistrzem pięknego czytania? Pewnie każdy, ale nie każdy znalazł na tyle odwagi, by stanąć do konkursu. Jak na pierwszą edycję przedsięwzięcia, zorganizowanego przez Szkolny Punkt Konsultacyjny przy Amba sadzie RP w Bratysławie i Forum Polsko-Słowackie, udział

18

w nim był jednak imponujący – 23 kwietnia w Instytucie Polskim w Bratysławie stawiło się 21 uczniów z SPK, by zaprezentować własną interpretację wybranych fragmentów prozy. Dobór te kstów był różnorodny. Ucz niowie czytali wybrane fra gmenty powieści, autorstwa między innymi Zbigniewa Dmitrocy, Zofii Staneckiej, Malgorzaty Srekowskiej-Zaręby, Grzegorza Kasdepke, Agnieszki Stelmaszyk, Ryszarda Kapuścinskiego czy Magdy Papuzińskiej. Ich poziom zrozumienia i interpretacji był bardzo wysoki. Jury, w skład którego weszli m.in. konsul RP w RS Jacek Doliwa i kierownik SPK w Bratysławie Monika Holzwieser, przyznało nagrody

w czterech kategoriach. Pierwsze miejsca zajęli Maja Bochen (klasy I-III SP), Anna Cupal (klasy IV-VI SP), Antoni Samerek i Paweł Samerek (gimnazjum) oraz Izabela Lacková (liceum). Pozostali uczestnicy otrzymali wyróżnienia. Honorowy patronat nad konkursem objęli Ambasador RP w Bratysławie Le -

szek Soczewica i Instytut Polski w Bratysławie. Celem przedsięwzięcia było budzenie zainteresowania wartościową literaturą dziecięcą i młodzieżową, dbałość o kulturę słowa, kształcenie umiejętności pięknego czytania i rozumienia tekstu. Wszystkim laureatom gratulujemy, powtarzając za Umberto Eco: „Kto czyta książki, żyje podwójnie”. JC

ZDJĘCIA: FORUM POLSKO-SŁOWACKIE

MONITOR POLONIJNY


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:49 Page 19

Słowackie perełki

Śladami

najstarszych dziejów Słowacji

K

iedy 12 lat temu po raz pierwszy zwiedzałam Bratysławę, to właśnie ruiny zamku Devin zachwyciły mnie najbardziej. Jednak nie wszyscy odwiedzający słowacką stolicę wiedzą, że ta prawdziwa perła znajduje się zaledwie 8 kilometrów od jej centrum. Devin, niegdyś niewielka naddunajska wieś, dziś jest turystyczną dzielnicą Bratysławy. Na wysokiej, wapiennej skale w miejscu, gdzie Morawa wlewa się do Dunaju, wznoszą się majestatyczne ruiny potężnego średniowiecznego zamku. To wyjątkowy pomnik historii narodu słowackiego i jeden z najważniejszych zabytków Europy Środkowej. Miejsce ma niezwykły urok i bardzo chętnie odwiedzane jest zarówno przez przyjezdnych, jak i samych bratysławian. Sprzyjające właściwości strategiczne tegoż obszaru docenili już w starożytności Celtowie i Rzymianie, którzy zakładali tu swoje obozy graniczne. Pierwsze ślady osadnictwa na wzgórzu Devín datowane są na dobę neo litu (5 tys. lat p.n.e.), natomiast naj-

CZERWIEC 2016

starsze pisemne wzmianki pochodzą z połowy IX wieku, co czyni z Devina jedną z najstarszych zachowanych twierdz w tej części Europy. Zamek był doskonałym miejscem, pozwalającym na kontrolę skrzyżowania najważniejszych szlaków europejskich: dunajskiego i bursztynowego. Książę Państwa Wielkomorawskiego Rościsław zbudował tu słowiański gród, a monarchowie węgierscy uczynili bramą Królestwa Węgierskiego. W 1809 roku opuszczoną twierdzę wysadziły w powietrze wojska napoleońskie.

minionego stulecia i systematycznie prowadzono przez kolejne dziesiątki lat. To tu odkryto m.in. zwęglony bochenek chleba z V w. n.e., świątynię z okresu wczesnego chrześcijaństwa czy ślady osadnictwa z epoki brązu. Wyznaczoną ścieżką dotarłam aż na sam szczyt górnej części zamku (obecnie jest ona restaurowana). Roztacza się stamtąd malowniczy widok na całą okolicę, a przy bezchmurnej pogodzie dojrzeć można nawet Alpy. Patrząc na mieniącą się w słońcu wodę i porosłe lasami brzegi, rozmyślałam o ludziach, którzy w czasach żelaznej kurtyny, narażając życie, w pogoni za wolnością próbowali przedostać się przez biegnącą tuż obok granicę z Austrią. To właśnie z powodu podejmowanych licznych prób nielegalnego przekraczania granicy część twierdzy była przez długi czas zamknięta. Przed opuszczeniem ruin przyjrzałam się jeszcze wystawie przedmiotów wydobytych z nich oraz ekspozycji muzealnej, przybliżającej historię tego miejsca. ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

Zamczysko było własnością wielu rodów szlacheckich m.in. rodziny Batorych, którzy na najbardziej wysuniętej nad Dunaj skale wybudowali tzw. Basztę Dziewiczą (Panenská Veža). Z wieżą związane są liczne i tragiczne legendy o nieszczęśliwie zakochanych dziewczętach skaczących w odmęty rzeki. Jej wizerunek znajdował się na monecie o nominale 50 halerzy i banknocie 500 koron. W okresie odrodzenia narodowego i starań o niepodległość w XIX wieku Devin stał się ważnym symbolem narodowym. Przechadzając się po rozległym terytorium warowni, zauważyłam w kilku miejscach ślady badań archeologicznych. Prace wykopaliskowe rozpoczęto tu już w latach 30.

Warto wspomnieć, że co roku na Devinie odbywają się pokazy rycerskie, a także uroczystości o charakterze patriotycznym, organizowane na pamiątkę wycieczki Ľudovita Štúra i jego towarzyszy, która miała miejsce 24 kwietnia 1836 roku. Zaś 5 lipca obchodzone jest tu uroczyście święto Cyryla i Metodego. W tym roku 7 lipca odbędzie się też wyjątkowy koncert z okazji objęcia przez Słowację prezydentury w Radzie Unii Europejskiej. Zachęcam do spędzenia na Devinie letniego popołudnia, by móc nasycić oczy pięknymi widokami i pooddychać historią tegoż tak ważnego dla Słowaków miejsca. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA 19


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:49 Page 20

Kortez.

Wrażliwy „Bumerang” Czulym uchem

N

ie wiem jak Państwo, ale ja dobrze pamiętam czas w polskiej muzyce, kiedy na scenach królowały młode i utalentowane wokalistki – Kasia Kowalska, Kasia Nosowska, Edyta Bartosiewicz, Anita Lipnicka, Kayah – nazwiska można by tu długo wymieniać... Jestem jednak pewien, że w muzycznym świecie, tak jak w przyrodzie, istnieje równowaga. Oto bowiem mamy w naszym kraju czas, kiedy na listach przebojów królują utwory młodych, wrażliwych, a czasami również niepokornych panów. Jednym z nich jest na pewno Kortez, czyli Łukasz Federkiewicz.

Ten urodzony w 1989 roku „bluesman spod bloku, który ani nie gra bluesa, ani nawet nie mieszka w bloku” – jak powiedział o nim jeden z dziennikarzy – śpiewa o męskich uczuciach w niespotykany dotąd sposób. Słuchając utworów niespełna trzydziestoletniego wykonawcy, można odnieść wrażenie, że powstały one na kanwie przeżyć sędziwego już człowieka. O sile osobowości młodego wokalisty świadczy także niezwykła droga, która doprowadziła go do wydania wymarzonego krążka. Najpierw było klasyczne wykształcenie muzyczne, potem hip-hop,

słuchany z kolegami z osiedla i siłowni, a później pragnienie zaistnienia w świecie i nieudany występ w eliminacjach do głośnego telewizyjnego programu dla młodych talentów. Korteza dostrzegł tam jednak jeden z sędziów, który jest producentem muzycznym. Razem nagrali piosenkę „Zostań“, która z kolei zachwyciła znanego prezentera radiowego, Piotra Stelmacha. W efekcie granej w radiowej Trójce piosenki na punkcie wokalisty zaczęła szaleć cała Polska. Wydana bardzo szybko tzw. EP-ka z kilkoma piosenkami Korteza nie zaspokoiła apetytu słuchaczy, a wręcz go zaostrzyła. Okazało się bowiem, że piosenkarz naprawdę ma talent, a two rzone dotąd do szuflady utwory idealnie trafiają z przekazem do zmęczonej elektronicznym popem publiczności. Jesienią 2015 ukazała się wreszcie jego debiutancka, pełnowymiarowa płyta, zatytułowana „Bumerang“. „Bumerang” jest jak cała dotychczasowa twórczość Korteza. To przede wszystkim smutne ballady o miłości, z których od czasu do czasu przebija się promyk słońca. To delikatne trącanie gitarowych strun i klawiszy pianina, które są jednak tylko tłem dla hipnotyzującego głosu wokalisty. Trudno ukryć, że cała ta otoczka podoba się przede wszystkim kobietom, chociaż, jak już wyżej wspomniano, to

Rozmawiajmy

B

ardzo lubię czytać wywiady, ale ponieważ sama je czasem przeprowadzam, jestem krytyczna co do sposobu ich prowadzania. Jednak gdy do czytelniczego stołu zaprasza sam mistrz Tomasz Raczek, nie mam wątpliwości, że spędzę czas dobrze i mądrze. „Kultowe rozmowy” to książka wydana przez Instytut Wydawniczy „La tarnik” w 2016 roku, powstała dzięki programowi telewizyjnemu o tym samym tytule. Prowadzący, Katarzyna Marcysiak i To 20

masz Raczek, wybrali najciekawsze rozmowy z kobietami znanymi i niespodziewanymi i przenieśli je z małego ekranu na papier. Dlaczego powielać format

telewizyjny, a przeprowadzone przed kamerami rozmowy drukować? Najlepiej opowiada o tym sam autor i jednocześnie wydawca Tomasz Raczek:

„Coraz rzadziej rozmawiamy. Wydaje nam się, że to robimy, ale tak naprawdę pozorujemy rozmowy. Zadajemy nic nie znaczące pytania albo prowokujeMONITOR POLONIJNY


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:49 Page 21

głównie panowie pomogli wypromować Korteza. Przyznaję, że i mnie urzekły ascetyczne nuty i nie potrafię się od nich uwolnić. Zupełnie jak od powracającego bumerangu... Dziesięć przesłuchanych po kolei piosenek z płyty pozostawia niedosyt i zmusza do ich kolejnego odtworzenia. Trudno wskazać najsłabszy utwór, bowiem mimo stylistycznego podobieństwa każdy z nich jest na swój sposób oryginalny. Duża w tym zasługa tekstów, które wyszły spod piór tak znanych w środowisku autorów, jak Roman „Graftman“ Szczepanek, Agata Trafalska czy Ten Typ Mes (Piotr Szmidt). Jeżeli musiałbym wybierać, najmniej do mnie przemówił utwór tytułowy oraz „Ludzie z lodu“, chociaż to oczywiście subiektywna opinia. Trudno mi też wskazać najlepsze kawałki; zasłużenie jest to

my. Skoro nie jesteśmy ciekawi, co myślą inni, coraz rzadziej zadajemy sobie także trud, żeby zorientować się, co myślimy my sami. Z nami jest inaczej – nam zależy! Nam, to znaczy Kasi Marcysiak i mnie. Lubimy pytać, ale jeszcze bardziej lubimy słuchać”. I to się czuje. Czytając wywiady z „Kultowych rozmów”, ma się wrażenie osobistego spotkania, bycia i słuchania tych wszystkich, jakże fascynujących kobiet, wśród których są i te bardzo znane, i te, o których słyszymy po raz pierwszy. Rozmowy szczeCZERWIEC 2016

na pewno hitowe „Zostań“ czy „Od dawna już wiem“. Niebanalnym tekstem i kołyszącym rytmem urzeka utwór „Z imbirem“, którego można słuchać bez końca. „Pocztówka z kosmosu“ jest z kolei ciekawym zabiegiem stylistycznym: relacja lotu kosmicznego stanowi pretekst do opisania – a jakże – relacji łączącej mężczyznę i kobietę. Płyta Korteza zwraca uwagę nie tylko muzyczną zawartością, ale też minimalistyczną, niesamowicie turkusową okładką. „Bumerang“ wydany został również w rozszerzonej wersji – wraz z płytą dodatkową „Szkice“, za-

re, momentami wręcz intymne, zaskakują ciepłem i otwartością. Czy to Olga Lipińska, Jadwiga Barańska, Krystyna Prońko, Iza bela Trojanowska, czy też Zdzisława Sośnicka, wszy stkie znane nam wielkie gwiazdy pokazują się od mniej znanej, osobistej strony. Czytelnik ma też możliwość poznania mniej popularnych, lecz nie mniej fascynujących kobiet, jak choćby Marzeny Kubaszew skiej, więźniarki, recydywistki która swoją resocjalizację wplotła w pisanie sztuk teatralnych, czy Wir ginii Szmyt, która mając

wierającą próbne wersje zapisu piosenek, nagranych na płycie głównej w zmienionych aranżacjach. Od niedawna fani muzyka, przywiązani do tradycyjnych nośników, mogą cieszyć się również winylową wersją albumu. Wobec dużego zainteresowania płytą nie dziwią nabite plany koncertowe muzyka. Kortez zagra w tym roku w dużych i małych polskich miastach, m.in. na Open’er w Gdyni. Być może nie wszystkim z Państwa uda się dostać na koncert, sama jednak płyta powinna stanąć na półce każdego melomana. Nie tylko „wrażliwca“. ARKADIUSZ KUGLER

ponad 70 lat została DJ-ką. Dla mnie najważniejszy okazał się wywiad z Marią

Czubaszek. Przeczytałam go, będąc na urlopie, na plaży, zaśmiewając się do łez. Po powrocie do hotelu dowiedziałam się, że Pani Maria zmarła i zrobiło mi się niezwykle smutno. Przecież jeszcze przed chwilą „słuchałam” tego, co miała do powiedzenia, byłam świadkiem przepływu myśli, rozmowy. Czytajmy, rozmawiajmy i słuchajmy. Czas mija tak szybko. Dobrze, że są wywiady. Dzięki nim, zostają słowa, także tych, którzy odeszli. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA

21


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:49 Page 22

P

olska słynie z piękna natury, zabytków i bogatej historii. Ma wiele wyjątkowych regionów. Jednym z nich jest Puszcza Białowieska, będąca częścią Podlasia, regionu o bogatej tradycji, fascynującej kulturze i osobliwej przyrodzie. To właśnie tu spędziłam z mężem majowy weekend.

Cud natury ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

Puszcza Białowieska to olbrzymi kompleks leśny, zajmujący 1500 km . Leży na pograniczu Polski i Białorusi, z czego część polska stanowi nieco ponad 42% całości jej powierzchni. To tu zachowały się ostatnie fragmenty lasu o charakterze pierwotnym. Bogata flora i fauna tego miejsca obfituje w tysiące gatunków rzadkich, zagrożonych i chronionych. Białowieski Park Narodowy utworzony został w 1932 r. W 1977 r. uznano go za jeden ze światowych rezerwatów biosfery, a 2 lata później wpisano na Listę światowego dziedzictwa kulturalnego i przyrodniczego UNESCO. To jedno z najpiękniejszych miejsc na wypoczynek, idealne na piesze wędrówki i wyprawy rowerowe.

Specyficzny pejzaż kulturowy Puszcza Białowieska to nie tylko połacie lasów, łąk i bagien, ale także małe wioski i miasteczka z bogatą historią i kulturą, jak np. Białowieża czy Hajnówka, zwana bramą do Puszczy Białowieskiej. My zatrzymaliśmy się w niewielkiej miejscowości Narewka, położonej nad rzeką o tej samej nazwie. W ubogiej i spokojnej wsi ludzie żyją własnym rytmem, w zgodzie z przyrodą. Sami wyrabiają kiełbasy, wędliny i kiszki, pieką chleb

i ciasta, a także przygotowują nalewki na bazie ziół. Kuchnia tych rejonów jest zdrowa, pyszna i niezwykle aromatyczna, oparta głównie na warzywach, mięsie, grzybach i ziołach. Jeszcze teraz pamiętam smaki i zapachy potraw, którymi uraczył nas gospodarz, u którego się zatrzymaliśmy. W puszczy i jej okolicach od wieków żyją Polacy, Białorusini, Tatarzy i Rosjanie. To prości, ale bardzo sympatyczni i życzliwi ludzie. Uwarunkowania geograficzne i historyczne sprawiły, że zamieszkiwany przez nich region charakteryzuje się różnorodnością kulturowo-religijną i bogactwem obrzędów.

Wizytówka Białowieskiego Parku Narodowego Symbolem parku jest żubr, który w XVIII wieku prawie całkowicie wyginął. W 1919 zabito ostatniego przedstawiciela tegoż gatunku. Ponownie do puszczy sprowadzono żubry z ogrodów zoologicznych. Pierwsze wyhodowane okazy wypuszczono na wolność w 1952 roku. Dziś żyje tu około 500 tych zwierząt, 22

które najczęściej spotyka się o świcie lub zimą, kiedy to wybierają się na swoje ulubione żerowiska. Ich życie można obserwować online na stronie internetowej Lasów Państwowych (http:// www.lasy.gov.pl/informacje/kampanie_i_akcje/zubryonline), dzięki zainstalowanej na śródleśnej polanie kamerze. Oprócz króla puszczy nieodłącznym elementem białowieskiego krajobrazu jest bocian. Jadąc starym autobusem po zrujnowanej drodze, zachwycaliśmy się malowniczymi krajobrazami lasów i łąk, niewielkimi drewnianymi domami, na płotach których wisiały gliniane dzbanki i garnki. Nigdy wcześniej nie widziałam tylu bocianów. Prawie na każdej chacie znajdowało się bocianie gniazdo. Mówi się, że jeśli na dachu domu zagnieździ się bocian, to mieszkającą w nim rodzinę czeka zdrowy i dostatni żywot.

Puszcza zagrożona Puszcza Białowieska zachowała się jako jeden z nielicznych w Polsce lasów naturalnych bez ingerencji człowieka. Dlatego ze zdumieniem i złością przyjęłam informację o zgodzie ministra środowiska Jana SzyMONITOR POLONIJNY


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:50 Page 23

szki o zwiększonej wycince drzew oraz medialnej propagandzie, mającej przekonać opinię publiczną, że bez wycinki puszcza zginie. Upubliczniony aneks do „Planu urządzenia lasu“, przewiduje wycinkę aż 52 tys. m drzew. To ponad ośmiokrotnie więcej niż dotychczas! Szukanie pieniędzy na spełnienie obietnic wyborczych posuwa się tak daleko, że chciwość i głupota zwyciężają nad zdrowym rozsądkiem. Przed planem nadmiernej wycinki ostrzegają zarówno ekolodzy, naukowcy, jak i organizacje, m.in. Komitet Ochrony Przyrody PAN, Państwowa Rada Ochrony Przyrody (obecnie 32 spośród 39 członków Rady zostało zwolnionych z pracy za

krytykę wycinki), Greenpeace, WWF, Fundacja Greenmind i ClientEarth. Natomiast Rada Europy zadecydowała, że nie przyzna Puszczy Biało wieskiej prestiżowego wyróżnienia – Dyplomu Obszarów Chronionych – które miało wzmocnić jej pozycję na mapie europejskich skarbów przyrody. Czas pokaże, jaki los czeka Puszczę Białowieską, dumę naszego kraju. Tymczasem zachęcam Państwa do odwiedzenia tego wyjątkowego miejsca o niezwykłych walorach przyrodniczych i poznawczych, zanim doświadczy ono tzw. dobrej zmiany. MAGDALENA ZAWISTOWSKAOLSZEWSKA CZERWIEC 2016

Nie kuPujCie syrenek

P

rzeczytałam, że powstał polski horror taneczno-muzyczny z elementami thrillera i science fiction. Zabrzmiało to w mojej głowie jak radosna pieśń, że oto ktoś ma odwagę łamać stereotypy, ma dystans i oryginalny pomysł. Gdy się okazało, że w filmie tym ma zagrać plejada najlepszych aktorów od Kingi Prajs, przez Magdalenę Cielecką, Katarzynę Herman po Jakuba Gierszała, zawyłam z zachwytu, że oto szykuje się nam polska wersja „Miasteczka Twin Peaks”, że będzie absurdalnie, zaskakująco i inteligentnie. Tak, jak zawyłam przed seansem, tak wyłam w oniemieniu aż do napisów końcowych. To, co zobaczyłam, spełniło wszystkie oczekiwania, ale w zupełnie innym kontekście. Owszem, „Córki dansingu” w reżyserii Agnieszki Smoczyńskiej zaskoczyły mnie, ale bardziej niż uśmiech cisnął mi się na usta grymas bólu. Znowu obiecałam sobie gruszki na wierzbie. Bądźmy szczerzy, kino polskie nie jest gotowe na eksperymenty rodem z Davida Lyncha. O czym to miało być? Dwie syreny, Złota (Michalina Olszańska) i Srebrna (Marta Mazurek), trafiają do rozrywkowego zespołu muzycznego, grającego na dansingach. Wszystko dzieje się w czasach ciężkiej komuny, lud się bawi, zespół pobłyskuje cekinami, wódka się leje, trup ścieli się gęsto, porucznik MO jest lesbijką, a wszystko okraszone polskimi hitami muzyki rozrywkowej z tamtych lat. Taki scenariusz w konwencji „zabili go i uciekł” mógłby się obronić, bowiem nagromadzenie absurdu i wielopiętrowe metafory mogłyby być największym atutem tego filmu. Niestety. Zrobiło się płasko tam, gdzie miała być głębia – cekiny i pióra w pupie nie są tymi niuansami psycholo-

gicznymi, które znamy z Almodovara. Pomysł był, ale realizacja się rozleciała. Znowu coś nie zagrało, coś się rozeszło w szwach i wyszło żenująco, głupawo i nudno. Czy to scenariusz Roberta Bolesty, czy reżyseria Agnieszki Smoczyńskiej, tego nawet nie chce mi się analizować. Ładne to było, wizualnie nawet momentami bardzo smaczne. Prajs z Cielecką nie zawiodły i widać, że dawały z siebie wszystko. Aktorzy tak, kolorystyka tak, zdjęcia tak. Cała reszta NIE! Coś, co mogło być intelektualnym wyzwaniem, mariażem po czucia humoru i refleksji, okazało się wydmuszką. To taki talon na balon, obiecujący złote góry, a serwujący pustkę. Poszukiwanie miłości, bycie innym, odszczepieńcem (syreny) to piękny temat, który u Lyncha został wspaniale poprowadzony choćby w „Człowieku słoniu”, na którym płakałam, poruszona do głębi, choć wiem, że człowiek słoń nie istnieje, tak jak nie istnieją syreny. Metafora, gdy dobrze poprowadzona, może bardziej wzruszać niż kawa wyłożona na ławę. W „Córkach dansingu” ani metafora, ani kawa na ławę, ani nieszczęśliwa miłość nie łapią za gardło. Tu w gardle rośnie wielka klucha złości, że poświęciło się dwie godziny życia na film, który udaje COŚ, a jest niczym. Film dostał kilka nagród, to fakt, twórcy uzyskali pieniądze z Instytutu Sztuki Filmowej, to fakt. Czy ktoś był pod wpływem narkotyków? Czy może decydenci po przeczytaniu scenariusza myśleli tak, jak ja, że szykuje się nowa fala abstrakcji na miarę Monty Pythona, surrealizmu Lyncha? Ja się czuję oszukana. To było do bani. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA 23


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:50 Page 24

Losy rozrzuconych po świecie W

maju właśnie minął rok od otwarcia Muzeum Emigracji w Gdyni i już wiadomo, że to miejsce przyciąga. W starannie odnowionym i zrekonstrowanym zabytku gdyńskiej architektury, czyli w dawnym Dworcu Morskim przy Nabrzeżu Francuskim, mieści się muzeum, które doj rzewało do obecnego kształtu przez kilka lat. Pomysł bowiem zrodził się już w roku 2012. A Dworzec Morski to miejsce, z którego w latach 30. ubiegłego stulecia odpływali Polacy w świat, opuszczając zazwyczaj ojczyznę na stałe. Na starych fotografiach pokazano czekające w hallu dworca tłumy ludzi z bagażami, utrwalono chwile radości i smutku, twarze pełne nadziei, ale i niepokoju. Czesław Miłosz pisał, że emigracja może człowieka zniszczyć albo niezmiernie wzmocnić. I właśnie ta myśl dodawała optymizmu życiowego Ag nieszce Holland, znanej i cenionej reżyserce, która przyznaje, że całe życie spędziła na walizkach. Po raz pierwszy wyjechała na studia do Pragi, a potem w świat, do pracy. Po wpro wadzeniu stanu wojennego nie mo gła wrócić do kraju w obawie o re presje. Rozłąkę przeżywała ogromnie. Dopiero kiedy jej córka Kasia mogła przyjechać do Paryża, postanowiła zostać tam dłużej. Oczywiście dzisiaj mieszka i w Polsce, i w świecie. Jej hi storia została odnotowana wśród setek innych opowieści w dokumentach, gromadzonych w Muzeum Emi gracji w Gdyni. I niemal każda z nich mówi o tęsknocie, nostalgicznych wspomnieniach, snach, w których 24

wracają obrazy z dzieciństwa. Pracownicy muzeum spisują losy emigrantów, archiwizują wypowiedzi ludzi, którzy opuścili Polskę. Wspomnienia i materiały filmowe realizowane są we współpracy z Gdyńską Szkołą Filmową i stanowią bardzo ważną część działań, dokumentacyjnych muzeum. Dla młodych zwiedzających powstał interesujący komiks historyczny o Gdyni z lat 20., zatytułowany Miasto z widokiem. W styczniu tego roku Florian Staszewski, fotograf, który ponad 20 lat pływał na MS Batory, przekazał 220 zdjęć, dokumentujących życie na statku w latach 50. i 60. Niezwykłe to fotografie, pokazujące i codzienne zdarzenia, spotkania, podróże, i koncerty, występy gwiazd estrady, np. Anny German, Kaliny Jędrusik, Violetty Villas, Ireny Kwiatkowskiej, Wiesława Gołasa, Wojciecha Pokory. Staszewski fotografował też pasażerów i załogę. Wiele jego zdjęć do tej pory nie było publikowanych. Ciekawa jest dokumentacja, dotycząca realizacji filmów fabularnych na Batorym. Wszak na tym statku kręcono wiele scen filmu Żona dla Australijczyka Stanisława Barei z Elżbietą Czyżewską i Wiesławem Gołasem, czy zabawną komedyjkę o przyjeżdżających do kraju trzech rodakach z Ameryki. Film Jadą goście, jadą ma dzięki tym zdjęciom niezwykłą dokumentację. Także unikatowe wartości mają zdjęcia, dokumentujące ratowanie przez załogę MS Batory w 1967 roku rozbi tków z frachtowca Jacobe Werol me.

Badacze dziejów emigracji zgodnie podkreślają, że nie ma chyba zakątka na kuli ziemskiej, gdzie nie spotkałoby się śladów polskich emigrantów. Podstawę Muzeum Emigracji w Gdyni stanowi ekspozycja stała, która opowiada o wielu zdarzeniach i losach Polaków od XIX wieku do współczesności. To swoisty opis exodusu do różnych miejsc na świecie, dramatycznych losów emigrantów zarobkowych w II Rzeczpospolitej i emigrantów politycznych z czasów PRL. Są też opowieści najnowsze, o emigracji zarobkowej z początku XXI wieku. Wystawa cieszy się popularnością szczególnie wśród ciekawych świata. Nowoczesna placówka pozwala zwiedzającym aktywnie uczestniczyć w ekspozycji. Można osobiście prześledzić losy wielu rodzin, obejrzeć makietę słynnego „szczęśliwego statku”, czyli transaltantyku MS Batory, można obejrzeć filmy, w tym odnaleziony obraz z 1928 roku „Zew morza”, zabawną historię o fascynacji morzem i… oficerami marynarki handlowej. Polacy wędrowali i migrowali przez wieki. Pdobnie jak przedstawiciele innych nacji, gdy nie dało się z ró żnych względów żyć w ojczyźnie, szu kali swego szczęścia w świecie. Słusznie się podkreśla, że dzieje polityczne, społeczne, gospodarcze i religijne Europy to historia migracji. I zawsze ci, którzy wyjeżdżali i zadamawiali się w innym świecie, musieli się dostosowywać do kultury i działań polityczno-społecznych swoich nowych ojczyzn. Muzeum Emigracyjne w Gdyni także i to uświadamia zwiedzającym. ALINA KIETRYS, Gdynia

MONITOR POLONIJNY


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:50 Page 25

O milczących świadkach i nie tylko W pewnym sklepie Prowincjonalne miasteczko, a w nim skromny stolarz, który otrzymuje propozycję przejęcia sklepu galanteryjnego, prowadzonego przez staruszkę wdowę. Najpierw ogarnia go podniecenie możliwością wzbogacenia się, potem wszystko się zmienia: i bieg wydarzeń, i jego podejście do sprawy. Tyle po krótce opis akcji filmu. I to nie byle jakiego filmu, ale oscarowego! Pierwszego filmu w Europie Wschodniej, który w 1966 roku otrzymał Oscara w kategorii filmu nieanglojęzycznego! Mowa oczywiście o czechosłowackim filmie „Sklep przy głównej ulicy“ w reżyserii Jána Kadára i Elmara Klosa, który ukazuje okres narastania nastrojów nacjonalistycznych i antysemickich, sposób pozyskiwania ich zwolenników i wreszcie samą wywózkę Żydów do obozów zagłady przy akceptacji milczącej większości. I niby wszystko rozgrywa się w prowincjonalnym miasteczku, to wydarzenia, które w nim miały miejsce, mają charakter ogólniejszy. Wielkim atutem tegoż filmu był – mimo grozy i beznadziejności sytuacji – łagodny humor i ucieczka od rzeczywistości w świat fantazji.

Odkurzone znów aktualne? Skąd taki temat w tym miejscu naszego czasopisma? Nowości filmowe przedstawiamy w rubryce „Kino-oko“, a tu odkurzamy stary film. I nie jesteśmy jeCZERWIEC 2016

dyni, którzy to robią. Niedawno ponownie pokazała go też Telewizja Słowacka. I słusznie. Każdy powinien go zobaczyć. Obawy z powrotu tamtych czasów pojawiły się po ostatnich wyborach, kiedy do słowackiego parlamentu dostała się partia Nasza Słowacja Mariana Kotleby, który nie kryje swojej fascynacji faszyzmem i Jozefem Tisą. W związku z tym podniosła się dyskusja, dotycząca nauczania historii w słowackich szkołach. Słowakom, tak jak i innym narodom, trudno jest zmierzyć się z bolesną przeszłością – niektórzy woleliby nie wracać do wojennej przeszłości, oddzielając ją grubą kreską.

Prowincjonalny, a jednak światowy Wróćmy jeszcze na chwilę do filmu, który nakręcono na podstawie książki i scenariusza Ladislava Grossmana, który na własnej skórze przeżył holocaust i razem z żoną cudem przeżył obóz koncentracyjny. „Sklep przy głównej ulicy” nakręcono na wschodzie Słowa cji, w Sabinovie, z którego pochodził autor. Ponieważ Ján Kadár, jeden z reżyserów filmu, pod koniec lat 60. wyemigrował, film, jak to wtedy było w zwyczaju, znalazł się na półce i przeleżał na niej aż do lat 90. Po -

Wspomnienia

(nie)dawne

dobno pani Ida Kamińska, ówczesna dyrektor Teatru Żydowskiego w Warszawie, nie bardzo chciała wziąć udział w prowincjonalnym filmie, ale to właśnie dzięki niemu zdobyła nominację do Oscara i sławę w Ameryce oraz na całym świecie. Jak wspomina Zuzka Krónerová – córka Jozefa Krónera – po premierze filmu jej ojciec otrzymał mnóstwo listów z gratulacjami, ale też i wiele szkalujących go za to, że wystąpił w roli, stawiającej w niekorzystnym świetle słowackie społeczeństwo. Podobno, jak mówi pani Zuzka, jej ojciec wybrał się na lotnisko do Pragi, gdzie miał dołączyć do ekipy, która leciała do Ameryki na galę wręczenia Oscarów. Na tę okazję przygotował sobie parę garniturów, by godnie reprezentować czechosłowacką kinematografię. W Pradze okazało się jednak, że zamiast niego leci jakaś bardzo ważna towarzyszka z Pragokoncertu i w ten sposób on został z tymi garniturami na lotnisku.

Dobrobyt kontra okrucieństwa wojny Oceny Państwa Słowackiego były i są różne. Starzy ludzie, którzy pamiętają czasy II wojny światowej, a którym nie zabierano majątków, których nie wysyłano do obozów zagłady, czasy Państwa Słowackiego uważają często za szczęśliwy okres swego życia. Są przekonani, że Słowacja była

państwem dobrobytu i dostatku, podczas gdy wokół szalała wojna. Usprawiedliwiają oni posunięcia prezydenta Jozefa Tisy, podkreślając, że działał na rzecz dobra narodu. Ponieważ partia Mariana Kotleby chciała przypomnieć rocznicę skazania i powieszenia Tisy, do którego doszło 18 kwietnia 1947 r., warto przypomnieć, jak doszło do wykrycia jego kryjówki po wojnie. Tiso uciekł przed zbliżającą się Armią Czerwoną do Austrii, gdzie ukrywał się w klasztorze kapucynów w Kremsmünster. Wpadł przypadkowo, na skutek zachowania swego kierowcy, który został zatrzymany przez patrol amerykańskiej policji wojskowej, ponieważ przebywał na ulicy po godzinie policyjnej. Zatrzymany był zdenerwowany, nie znał żadnego języka, a ponadto miał słowiańskie nazwisko. Odstawiono go więc do strefy radzieckiej, gdzie w sztabie byli również Sło wacy. Jeden z nich zaczął go przesłuchiwać i wkrótce się zorientował, że ma do czynienia z kimś ważnym. Po otwarciu zaparkowanego przy klasztorze samochodu znaleziono w nim paszport dyplomatyczny na nazwisko Tisy, którego wkrótce aresztowano. Po przewiezieniu byłego prezydenta do Bratysławy osadzono go w areszcie na tyłach znanego Justyczaku. Potem w wyniku procesu skazano na karę śmierci. Po odmowie udzielenia łaski ze strony parlamentu czechosłowackiego i samego Gottwalda wyrok wykonano. STANISŁAWA HANUDELOVÁ 25


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:50 Page 26

Historia z happy endem Pierwszym publicznym działaniem członków tej grupy było wydanie oświadczenia w sprawie Holocaustu na Słowacji i słowackiej współwiny tej tragedii. Był to dla nich jako katolików imperatyw moralny i poczucie, że walkę o wolność i demokrację dla Słowaków trzeba zacząć od takiego właśnie rozliczenia. Jednocześnie było to dobre posunięcie w celu publicznego ujawnienia się z imienia i nazwiska, gdyż komunistycznym władzom ze względu na międzynarodową opinię publiczną niezwykle trudno było represjonować ich za taką deklarację.

Rozgłos pierwszej akcji zachęcił ich do następnej – większej, bardziej widocznej, otwartej na zwykłych ludzi. Čarnogurský i Mikloško mieli kontakty ze słowackimi rodakami w Kanadzie (którzy właśnie przygotowywali światowy kongres Słowaków za granicą) i to podsunęło im pomysł, zorganizowania demonstracji, pokazującej światu, w tym i Słowa kom w Kanadzie, że Słowacy nie godzą się z reżimem, w którym muszą żyć. Na początku 1988 roku członkowie opisywanej grupy wezwali do pierwszej od 1968 r. jawnej demonstracji antykomunistycznej w Cze chosłowacji. Warto dodać, iż wezwanie to było podpisane ich prawdziwymi nazwiskami i zawierało ich aktualne adresy zamieszkania. Demonstra cja miała się odbyć pod hasłem obrony prawa do uczestnictwa w mszy świętej. Reżim akceptował uczęszczanie do kościoła ludzi starych, ale ludziom młodym i w sile wieku groził za to brak możliwości awansu, wykre26

WAŻKIE WYDARZENIA W DZIEJACH SŁOWACJI

D

ziałająca w środowisku katolickich studentów w sposób niesformalizowany od przełomu lat 70. i 80. grupa przyjaciół [pisaliśmy o tym w poprzednich numerach „Monitora”], skupionych wokół prawnika Jána Čarnogurskiego i matematyka Františka Mikloški, w roku 1987 pod wpływem obserwacji tego, co dzieje się za granicą (działalności opozycjonistów w Polsce i na Węgrzech, tzw. pierestrojka w Związku Sowieckim, powstania „Karty 77”) oraz oceny, że system husakowski wszedł już w fazę gnicia i rozkładu, postanowiła wyjść na ulicę i ujawnić swoje istnienie. ślenie z listy oczekujących na mieszkanie, uniemożliwienie podejmowania studiów przez dzieci czy chociażby rozmowa wychowawcza na policji. Nieanonimowe wezwanie do demonstracji było przełamaniem bariery strachu i nie mogło nie zrobić wrażenia na ludziach, słuchających go np. za pośrednictwem Radia Wolna Europa. Organizatorzy akcji sformułowali trzy żądania: prawo Kościoła do mianowania biskupów bez ingerencji państwa (dotychczas Watykan musiał ustanawiać dla Czechosłowacji tajnych biskupów, których nazwisk nie ogłaszał), prawo do nieskrępowanego uczestnictwa w obrzędach religijnych i żądanie przestrzegania praw obywatelskich w Czechosłowacji. Ten ostatni postulat został przyjęty po dłuższych wahaniach i rozterkach, czy nie spowoduje oskarżenia ze strony władz o upolitycznianie ruchu religijnego. W końcu jednak zaakceptowano go jako wyraz solidarności z czeskim, laickim ruchem dysydenckim. Mikloško, Čarnogurský i ich przywódca duchowy ksiądz i matematyk Vladimír Jukl (były wieloletni więzień polityczny) wzywali - częściowo

za pośrednictwem ulotek, ale głównie w formie ustnie przekazywanej informacji podczas mszy w bratysławskich kościołach - do przyjścia wieczorem 25 marca 1988 r. na plac Hviezdoslava w centrum Bratysławy i kilkuminutowej pokojowej obecności tam z zapaloną świeczką. I tyle. Tylko tyle i aż tyle. Manifestacja miała odbyć się w spokoju i ciszy, bez żadnych transparentów. Ludzie mieli po prostu pokazać, że są, że przestali się bać. Demonstracja bratysławska miała być jednym z ogniw protestu przeciwko sytuacji na Słowacji, organizowanego na całym świecie przez emigracyjny Światowy Kongres Słowaków. W dniu 25 marca wczesnym rankiem wszyscy trzej organizatorzy demonstracji zostali zabrani z domów przez policję na przesłuchania, które trwały do późnego wieczora, czyli do momentu zakończenia demonstracji. Ale na wskazane miejsce zbiórki przyszło około 10 tys. ludzi. Słowackie ZOMO zamknęło cały rejon zaplanowanej manifestacji, jednak co najmniej 2 tys. osób udało się dostać na plac. Kiedy zapalili świeczki i zaczęli śpiewać hymn narodowy, dziesiątki tajniaków próbowały im owe świeczki wyrywać z rąk. Wcześniej przygotowane regularne oddziały policji z armatkami wodnymi zaatakowały tłum. Policja wkroczyła brutalnie – zgromadzonych przewracano na ziemię, kopano i bito. Na plac wjechały specjalne ciężarówki, do których wpychano zatrzymanych. Aresztowano 141 osób. Rozmiarami demonstraMONITOR POLONIJNY


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:50 Page 27

Autobusowa rewolucja na Podhalu

cji zaskoczeni byli wszyscy – i władze, i organizatorzy, i dysydenci z Karty 77, którzy początkowo dystansowali się od tej akcji jako nie politycznej, a jedynie katolickiej. Władze czechosłowackie do końca starały się prowadzić twardą politykę wobec Kościoła i ruchu dysydenckiego. Ostatni działacze opozycyjni na Słowacji, w tym Ján Čarnogurský, trafili do więzienia jeszcze 14 sierpnia 1989 r., kiedy to w Polsce Tadeusz Mazowiecki kompletował swój niekomunistyczny rząd. Bezpośrednią przyczyną aresztowań był sukces następnej akcji katolickich dysydentów – wielotysięcznej pielgrzymki do Nitry. Rząd niepokoił spadek strachu wśród ludzi. Jego zdenerwowanie wzbudziło kolejne wezwanie do manifestacji, mającej się odbyć 21 sierpnia, w rocznicę inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Dla „przywrócenia dyscypliny” zdecydowano się na areszt pięciu przywódców opozycji, którym miano wytoczyć wspólny proces o rozbijanie republiki. Na tej samej ławie oskarżonych mieli zasiąść katolik Ján Čarnogurský oraz komunista, filozof i profesor Miroslav Kusý.

CZERWIEC 2016

Czasy już się jednak zmieniały. Na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ o los bratysławskiej piątki upomniał się w oficjalnym wystąpieniu sekretarz stanu USA James Baker. A w Polsce, gdzie istniał już pierwszy niekomunistyczny rząd Tadeusza Mazowieckiego, w dniach od 3 do 5 listopada studenci wrocławscy zorganizowali wielki Fe stiwal Niezależnej Kultury Czeskiej i Słowackiej, podczas którego w wypełnionym po brzegi teatrze przekazano poparcie dla przebywających w więzieniu Słowaków. Ostatecznie do procesu doszło 14 listopada 1989 r., czyli trzy dni przed wybuchem aksamitnej rewolucji. Profesora Kusego skazano na osiem miesięcy więzienia, pozostałych uniewinniono. Zwolniono jednak tylko trzech oskarżonych. W więzieniu nadal przebywał Čarnogurský, bo prokuratura zapowiedziała odwołanie od wyroku. Uwolniono go dopiero jedenaście dni później decyzją szefa partii Gustava Husaka. Po dwóch tygodniach Čarnogurský został powołany na stanowisko wicepremiera Czechosłowacji, a półtora roku później objął funkcję pierwszego premiera Słowacji... Była to więc historia z happy endem. ANDRZEJ KRAWCZYK

„Nigdy nie przypuszczałem, że będę się cieszyć jak dziecko z jakiegoś autobusu” – powiedział niedawno znajomy zakopiańczyk, komentując pojawienie się na ulicach Zakopanego autobusu miejskiego. Z dniem 11 kwietnia po raz pierwszy w historii Zakopanego uruchomiona została komunikacja publiczna. To dobra wiadomość nie tylko dla mieszkańców i turystów odwiedzających stolicę polskich Tatr, ale pośrednio także dla Polaków na Słowacji. Burmistrz Zakopanego Leszek Dorula chce bowiem rozszerzać system komunikacji publicznej o sąsiednie gminy, być może również te, leżące po słowackiej stronie granicy. Na to jednak będziemy musieli poczekać. Na razie trzymajmy kciuki, by wprowadzenie komunikacji publicznej w samym Zakopanem okazało się sukcesem. Nie jest to bowiem takie pewne, bowiem uruchomienie na razie jednej linii autobusowej traktowane jest na Podhalu jak rewolucja. Burmistrz miasta, który stoi za tym pomysłem, musiał zmierzyć się z licznymi wpływowymi grupami interesów, którym komunikacja publiczna jest nie na rękę. Obecnie komunikacja zbiorowa na Podhalu funkcjonuje na bazie prywatnych busów. Ma to swoje zalety – zwłaszcza w sezonie turystycznym busy jeżdżą dość często, dzięki nim można łatwo dotrzeć m.in. na Łysą Polanę, skąd po przejściu na słowacką stronę można kontynuować podróż słowackimi autobusami. Niestety, taki system ma też sporo wad – pojazdy są ciasne, niewygodne i przestarzałe, poza sezonem kursują rzadko i nieregularnie, problem z korzystaniem z nich mają osoby starsze i niepełnosprawni. W porównaniu z busami autobusy miejskie stanowią zupełnie nową jakość. Są to nowoczesne Solarisy – niskopodłogowe, ekologiczne, dostępne dla niepełnosprawnych. Zaletą miejskiej komunikacji jest także przyjazny system opłat za przejazd. Bilety można kupić w znajdujących się w pojazdach automatach – oprócz biletów jednorazowych (normalny kosztuje 3 zł) dostępne są także miesięczne. W planie, po powstaniu kolejnych linii, jest wprowadzenie jednolitego systemu biletowego dla całego Podhala. „Taki jednolity system jest kluczowy, bowiem łatwość i ekonomiczne uzasadnienie sprzyjają częstszemu korzystaniu z komunika27


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:50 Page 28

cji publicznej. Wszystko będzie odbywać się etapami” – tłumaczy wiceburmistrz Zakopanego Wiktor Łukaszczuk. Przyłączenia się do systemu zakopiańskiego nie wykluczają wójtowie sąsiednich gmin Poronin, Kościelisko i Bukowina Tatrzańska (w tej ostatniej leżą przejścia graniczne ze Słowacją – Łysa Polana i Jurgów). Częścią podhalańskiego systemu komunikacji publicznej docelowo mogłaby stać się również kolej, co postulują aktywiści kampanii społecznej „Pociąg – autobus – góry”. Zabiegają oni m.in. o utworzenie kursującego co pół godziny szynobusu na trasie Zakopane – Nowy Targ. Stacje kolejowe w Zakopanem, Poroninie czy Nowym Targu stałyby się lokalnymi węzłami, na których można by się przesiąść na autobus, a wszystko to w ramach wspólnego biletu. W marzeniach obejmującego również komunikację publiczną po słowackiej stronie Tatr.

Brzmi jak fantastyka? Biorąc pod uwagę trwającą od wielu lat mizerię komunikacyjną na naszym pograniczu, nie sposób nie odbierać tych zapowiedzi sceptycznie. Szansą na zmianę tego stanu rzeczy są jednak środki unijne. „Do tej pory w ramach Programu współpracy transgranicznej PL-SK 2007-2013 nie było możliwości realizacji projektów organizujących komunikację publiczną. W związku z tym najważniejszym działaniem Euroregionu „Tatry” w omawianej sprawie był wniosek do Polsko-Słowackiej Grupy Roboczej przygotowującej Program Interreg V-A Polska-Słowacja 20142020 w sprawie włączenia kwestii dotyczących transportu na pograniczu polsko-słowackim. „Nasza inicjatywa spo tkała się ze zrozumieniem Grupy Robo czej” – mówi Antoni Nowak, dyrektor biura Euroregionu „Tatry” w Nowym Targu. Od kilku miesięcy samorządy mają możliwość pozyskania środków na wspólny system biletowy i integrację połączeń na polsko-słowackim pograniczu i nie wykluczone, że władze Zakopanego z tej możliwości skorzystają. JAKUB ŁOGINOW 28

Życzenia

Naszym redakcyjnym współpracownikom Magdzie i Tomkowi Olszewskim składamy serdeczne życzenia z okazji narodzin Ich synka, który przyszedł na świat 24 maja. Viktorze, witaj między nami! Życzymy Ci powodzenia w życiu! Przyjaciele z redakcji „Monitora Polonijnego“ oraz Klubu Polskiego

Polski żurek w okolicach Trnawy! W miejscowości Boleraz, 8 km od Trnawy, w kierunku Senicy i Hodonina, 12 maja otwarto pensjonat z restauracją „Čmelák”. Serdecznie zapraszamy wszystkich na polski żurek (kucharz został wyszkolony w Krakowie), czy lampkę dobrego wina. Do dyspozycji mamy też 5 pokoi, saunę i hydromasaże, własny parking, taras letni. Więcej na: www.cmelak.sk lub pod numerem telefonu: 0918 888 665

P r ac a w g a s t r o n o m i i Przyjmę do pracy w pensjonacie „Čmelák” osobę z doświadczeniem w gastronomii i znajomością języka polskiego. Zgłoszenia telefoniczne: 0918 888 665 lub 0915 920 156.

Nabór do Szkolnego Punktu Konsultacyjnego przy Ambasadzie RP w Bratysławie na rok szkolny 2016/2017. Zapisy do szkoły odbywają się od 25 kwietnia do 23 czerwca 2016. Zgłoszenia na: bratyslawa@orpeg.pl lub (+ 48) 690 018 107. Wiecej na www.polonia.sk

NAGRODA ZA ROZWIĄZANIE KRZYŻÓWKI W poprzednim numerze „Monitora“ opublikowaliśmy krzyżówkę filmową. Jej rozwiązanie to hasło: „KOCHAM POLSKIE KINO“. Nagrodę za prawidłowe rozwiązanie otrzymuje pani GRAŽYNA ZIMNICKA-MICHALIČKA z Myjavy. Serdecznie gratulujemy! A wszystkich wielbicieli krzyżówek już teraz zapraszamy do wspólnej zabawy w kolejnym numerze naszego pisma. W przygotowaniu krzyżówka o tematyce letniej. Redakcja „Monitora Polonijnego“ MONITOR POLONIJNY


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:50 Page 29

Poszukujemy Pracownika CRedit & ColleCtioN RepReseNtative z językieM polskiM miejsce pracy: Bratysława

Strefa kibica

w Bratysławie

Nie oglądaj mistrzostw Europy w piłce nożnej w domu! Klub Polski Bratysława organizuje strefę kibica w Red Cafe (Račianske mýto 1). Pierwszy mecz polskiej reprezentacji odbędzie się 12 czerwca o godz. 18.00, a przeciwnikiem Polaków będzie Irlandia Północna. Kolejny mecz – z Niemcami – rozegrany zostanie 16 czerwca o godz. 21.00, zaś ostatnie spotkanie grupowe z Ukrainą zostanie rozegrane 21 czerwca o godz. 18.00. Wierzymy, że na tym Polska nie zakończy udziału w mistrzostwach, zatem planujemy wspólne oglądanie kolejnych rozgrywek. Spotykamy się zawsze pół godziny przed meczem. Strój kibica i dobry humor obowiązkowe! Nie możemy zapewnić, że Polacy zwyciężą, ale gwarantujemy wieczory pełne emocji. Kontakt do organizatorki Doroty: +421 944 690 365

data rozpoczęcia: asaP

kluczowe oBowiązki: zapewnienie prawidłowej konfiguracji nowych klientów – zarządzanie głównymi danymi klientów/ aktualizacja danych na centrali, sprawozdania oraz zarządzanie/ aktualizowanie danych klienta, jeśli chodzi o warunki sprzedaży/ limity, zbadanie oraz zapewnienie klientom bezpiecznych oraz realnych warunków płatności odpowiednich dla obu stron, aplikacja Cash - przetwarzanie przychodzących płatności od klientów, uzgadnianie na bieżąco głównych kont klientów, komunikacja z działem obsługi klienta / sprzedaży, dotycząca rozwiązywania zaległych płatności po z góry określonych terminach, weryfikacja oraz badanie roszczeń klienta (noty debetowe) kwestionowanie nieuprawnionych roszczeń, autoryzacja procesów oraz zatwierdzanie roszczeń w systemie sap (tworzenie not kredytowych), wykonywanie rutynowej kontroli kredytowej na nowych kontach i uzyskiwanie dodatkowych informacji, jeśli jest to niezbędne, codzienna komunikacja telefoniczna bądź pisemna z klientami prośba o brakujące dokumenty (konsultacje, jeśli chodzi o płatności, reklamacje itp.) wymagane doświadczenie i umiejętności: preferowane wykształcenie o podobnym profilu, minimum 2-5 lat doświadczenia w średniej lub dużej firmie na podobnym stanowisku, doświadczenie w branży dóbr konsumpcyjnych/ branży detaliczne, duże doświadczenie z pracą z Ms office, systemem raportowania korporacyjnego, sap oraz zawansowana znajomość programu excel będą dodatkowymi atutami. zdolność analitycznego rozwiązywania problemów, doskonałe umiejętności komunikacyjne (w mowie i piśmie) w języku angielskim + znajomość języka polskiego oraz słowackiego / czeskiego będzie dodatkową zaletą, dbałość o szczegóły oraz inicjatywność. umiejętność szybkiego reagowania w konkretnej sytuacji oraz wielozadaniowość, umiejętność zachowania spokoju w sytuacjach stresowych, zdolność do samodzielnej pracy, jak również do pracy w zespole. kontakt: jana lubá jana.luba@balanced-hr.com 0948 948 150

Balanced HR s.r.o, Business Center Bratislava Mlynské Nivy 48, 821 09 Bratislava

P R O G R A M I N S T Y T U T U P O L S K I E G O W B R AT Y S Ł A W I E C Z E R W I E C 2 016 Ë A. CIEŚLIŃSKA: ROZMIARY PAMIĘCI 8 czerwca, godz. 17.00, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 • Wystawa Wymiary pamięci Agnieszki Cieślińskiej jest wspomnieniem o Mariuszu Kazanie. Ë 25-LECIE GRUPY WYSZEHRADZKIEJ 9 czerwca, godz. 9.45, Bratysława, Ambasada Republiki Węgierskiej, Sedlárska 3 Panelu dyskusyjny na temat początków Grupy Wyszehradzkiej. Ë BARTOSZ DWORAK KWARTET 11 czerwca, godz. 16.00, Bratysława, Hviezdoslavovo nám. • Kwartet jazzowy w składzie: Bartosz Dworak (skrzypce), Kuba Dworak (kontrabas), Piotr Matusik (fortepian), Szymon Madej (perkusja). Ë H. CEBULA: WYSTAWA KARYKATURY 15 czerwca, godz. 17.00, Bratysława, witryny galeria IP, Klobučnícka ul. CZERWIEC 2016

Ë ART FILM FEST 2016 • 17-25 czerwca, Košice • Pokazane zostaną filmy: Córki dancingu w reż. A. Smoczyńskiej oraz Ja, Olga Hepnarová, w reż. T. Weinreba, P. Kazdy. Ë S. MROŻEK: KAROL • 22 czerwca, godz. 19.00, Spišská Nová Ves, Spišské divadlo, Radničné nám. 4 Inscenizacja dramatu Sławomira Mrożka. Ë DISKUSNÝ VEČER ÚPN: POZNAŇ 1956 23 czerwca, godz. 17.00, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 W dyskusji o poznańskim czerwcu 1956 udział wezmą Paweł Sasanka i Petr Blazek Ë POLSLOVO: JÁN M. BAHNA 29 czerwca, godz. 17.00, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 Gościem wieczoru będzie Jan M. Bahna, słowacki architekt

Ë FESTIWAL KULTURY ŻYDOWSKIEJ MAZAL TOV • 29 czerwca, Koszyce, godz. 17.00, KLUB, Štúrova 11 • Wystawa komiksów, wykłady i warsztaty dotyczące komiksów Moniki Powalisz. godz. 19.30, Tabačka Kulturfabrik, Gorkého 2 Berjozkele - koncert Olgi Bilińskiej z Kacprem Szroederem (instrumenty dęte) i Michałem Moniuszką (kontrabas) Ë FEST ANČA 29 czerwca – 2 lipca, Żylina, Stanica ŽilinaZáriečie, Závodská cesta 3 Międzynarodowy Festiwal Animacji. Ë WYSTAWA SOCHA A OBJEKT: TAMARA BERDOWSKA • 30 czerwca, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 Polskim gościem festiwalu będzie Tamara Berdowska. Ponadto będzie można zobaczyć prace innych polskich rzeźbiarzy. 29


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:50 Page 30

Dubaj - kraina ekspatów

W

pierwszej części opowieści z Dubaju starałam się pokazać, że największa różnicą pomiędzy Dubajem a moim rodzinnym Lublinem odczuwalna jest rano. W Dubaju nikt nie pyta, jak jest na dworze, i nikt nie radzi w związku z tym, w co się ubrać. Oprócz tego porównać z tym miejscem można niemalże wszystko, o czym na Wtorkowych Kawkach rozmawiam z koleżankami przybyłymi tu z różnych krajów.

zji, która ma zapewnić miastu byt, kiedy skończy się ropa; przedsięwzięcia jak najbardziej udane – obecnie dochody z ropy stanowią mniej niż 6% rocznego całkowitego PKB Dubaju.

Autochtoni a ekspaci Ten dynamiczny rozwój przekłada się też na skład społeczeństwa. Trudno mówić o mieszkańcach Dubaju, mając na myśli jedynie rodowitych obywateli Emiratów.

Polskie „dzień dobry“ bez uśmiechu W Anglii, gdzie mieszkałam przez kilka lat, zanim trafiłam do Emiratów, nie jest jeszcze tak źle. Trochę gorzej w Polsce, gdzie spędziłam ostatnie święta i jeszcze czuję się tym zmęczona. Najtrudniejsze są pierwsze dni po wylądowaniu w Warszawie. Uderzają mnie posępne miny sprzedawców i taksówkarzy. Dziwi, że można powiedzieć „dzień dobry”, nie uśmiechając się przy tym. Na obczyźnie mieszkam już prawie dziesięć lat. Odwiedzając w tym czasie Polskę, zaobserwowałam ogromną poprawę, ale do uśmiechniętej reszty świata jednak nam jeszcze sporo brakuje.

Za pracą albo za mężem Temat, który omawiamy w gronie koleżanek przybyłych tu z różnych krajów, przesuwa się na początki każdej z nas w Emiratach i na to, dlaczego tu jesteśmy. Powody są w zasadzie tylko dwa: albo przyjechałyśmy tu w związku z pracą naszą, albo pracą męża. Odzwiercie dla to tymczasową naturę tego miejsca. W Emiratach wiza rezydencka wydawana jest na trzy lata tylko osobom zatrudnionym, samozatru dnionym albo najbliższej rodzinie takich osób. Co trzy lata trzeba ją odnawiać, przy okazji poddając się obowiązkowym badaniom – bycie nosicielem groźnych wirusów praktycznie uniemożliwia przebywanie na dłużej w ZEA. Nie ma tu pro30

gramów ani funduszy emerytalnych dla przyjezdnych. Nie ma też podatków od dochodu ani VAT (przynajmniej do 2018 roku). Istnieje jednak wiele opłat, które nieoficjalnie nazywamy podatkiem zakamuflowanym. Każda rejestracja, odnowienie dokumentów, pieczątka – wszystko podlega opłacie. Specjalnie mnie to jednak ani nie dziwi, ani nie oburza, bo w końcu państwo to przedsiębiorstwo, które powinno zarabiać. A to Dubaj potrafi lepiej, niż większość innych miast na świecie. Inwestycje w turystykę, w infrastrukturę morską i powietrzną, budowa kolejnych najwyższych, najszerszych, najszybszych, naj, naj, naj to nie tylko spełnianie ambicji szejków. To realizacja wi-

Autochtoni stanowią tu mniej niż 13% ludności, reszta to my – ekspaci. Dlatego też kiedy ktoś pyta mnie, jak się żyje w arabskim społeczeństwie, nie do końca mogę na to pytanie odpowiedzieć uczciwie. Moi sąsiedzi pochodzą z Chin, Libanu, Anglii, Korei, Indii, Iranu i Chile. Moi znajomi przedstawiają podobną mieszkankę. Idąc deptakiem wzdłuż morza, na przestrzeni pięćdziesięciu metrów można usłyszeć dwanaście języków. I chociaż arabski jest językiem oficjalnym, to angielski pozwala przetrwać, pracować i zawierać znajomości. Znajomości, które często zastępują rodzinę. Bo przecież jakoś na tym „tymczasie”, czasem ciągnącym się latami, trzeba funkcjonować. MONITOR POLONIJNY


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:58 Page 31

Doświadczenia emigracyjne Wśród moich znajomych nie ma zbyt wielu Polaków. To zaledwie trzy, może cztery osoby, z którymi utrzymuję regularny kontakt. Nie wynika to z celowego unikania Polonii, po prostu nigdy nie czułam potrzeby posiadania polskich znajomych za wszelką cenę. Lubię otaczać się ludźmi, z którymi łączy mnie coś więcej niż język ojczysty. Najlepiej czuję się w towarzystwie osób, które mają podobne doświadczenia emigracyjne. Bo emigracja zmienia. Rozciąga, uelastycznia. Czasem proces ten jest bolesny. Zawsze jednak nieodwracalny. Dużo łatwiej jest mi więc porozumieć się z kimś, kto metamorfozę tę ma już za sobą, niż z emigracyjną „świeżynką”, która za wszelką cenę chce, aby tutaj było tak jak w Polsce, ale lepiej. To tak nie działa.

Życzenia z okazji wielu świąt Nasze śniadanie, podczas którego żegnamy koleżankę, wracającą do swojego kraju, dobiega końca. Żegnam się z Katie i obiecuję odezwać, kiedy następnym razem odwiedzę Wyspy. Mówi, że będzie jej nas brakowało. Myślę, że nie tylko nas. Że będzie jej bardzo trudno być znowu w domu. Rozciągnięta i uelastyczniona będzie rzeczy widzieć inaczej niż jej najbliżsi sąsiedzi. Będzie trochę mniej pasować. Nie tak jak tutaj, w Dubaju, gdzie przez to, że prawie nikt nie jest u siebie, u siebie tak naprawdę są wszyscy. Kraina ekspatów. Pozostałe dziewczyny też się zbierają do wyjścia. Na zakończenie rozmawiają o różnych świętach, które tu obchodzimy. Najbardziej cieszą się z nich dzieciaki: europejskie, azjatyckie, arabskie. Bo na moim osiedlu życzenia składamy sobie z okazji róznych świąt: Diwali, chińskiego Nowego Roku, Bożego Narodzenia i oczywiście Eid. MARTA ALI, DUBAJ

Zawody rowerowe Jak może pamiętacie, pisałem wam już, że całą rodziną lubimy jeździć na rowerach. W naszej okolicy są drogi dla rowerzystów, po których jeździmy i to nawet często. Ale ponieważ nie ma ich zbyt dużo, to już się nam trochę znudziły. Gdy tata opowiedział nam o zawodach, organizowanych na naszej drodze rowerowej, to bardzo się ucieszyliśmy, że spróbujemy czegoś nowego. Byliśmy przekonani, że wygramy, ponieważ bardzo dobrze znamy trasę. Zawody „Zdobądź Sarnie Wzgórze” zaplanowano na 1 maja, więc przygotowywać się do nich zaczęliśmy już wcześniej. Jeździliśmy z tatą planowaną trasą i sprawdzaliśmy czas przejazdu. W dzień wyścigów przybyliśmy całą rodziną na start, gdzie zapisaliśmy się do odpowiedniej kategorii na 5 km w kolarstwie szosowym. Zapisano nam czas startowy i mogliśmy ruszyć w drogę. Zaraz po starcie rozdzieliliśmy się na dwie grupy. Ja pojechałem razem z tatą, a młodszy brat razem z mamą. Jechałem najszybciej, jak tylko mogłem i… udało się. Na mecie okazało się, że osiągnięty przez nas czas był lepszy od tych z treningów. Chwilę potem na metę dotarła mama z Filipkiem. Ich czas też był lepszy od wcześniejszych. Zadowoleni poszliśmy coś zjeść i dopingować innych uczestników.

Tata postanowił spróbować swoich sił w jeszcze jednej kategorii – 12 km w kolarstwie górskim. Czekaliśmy na niego na mecie. Długo go wypatrywaliśmy, a kiedy przyjechał, to prawie go nie zauważyliśmy, bo go od dołu nie poznaliśmy. Teraz już nie pozostawało nam nic innego tylko czekać na ogłoszenie wyników. Wydawało się nawet, że wygram zawody w swojej kategorii, ale na koniec wyprzedził mnie jakiś starszy chłopak. Było mi trochę smutno, ale potem stwierdziłem, że jak na początek drugie miejsce to bardzo dobry wynik. Nasze rodzinne zawody zakończyliśmy w miejscowej lodziarni, obiecując sobie częstszy udział w podobnych. JAKUB KRCHEŇ z mamą ALEKSANDRĄ

REBUS !" ,-"("." ,-"("."

"

#$%"

"

+ +

&'"(")*" &'"(")*" /

"

/

CZERWIEC 2016

31

"


Monitor06:Monitor06 03/06/16 11:51 Page 32

Truskawki… Któż ich nie lubi? Najsmaczniejsze owoce lata zdecydowanie królują w deserach. Nie mogło więc zabraknąć

w „Piekarniku” przepisu na truskawkowy tort – w prostym, choć eleganckim stylu. Taką wersję podesłała nam pani Justyna Pilip.

truskawkowy tort Składniki: • 4 jajka • 1 szklanka mąki (3/4 szklanki mąki ziemniaczanej i 1/4 szklanki mąki krupczatki lub zwykłej) • 1 szklanka cukru (można dać nieco mniej lub zastąpić cukrem trzcinowym)

• 1 łyżeczka proszku do pieczenia • 250 ml śmietany kremówki • 2 opakowania (2 x 250 g) serka mascarpone • ok. 2 łyżek cukru pudru • 2 galaretki truskawkowe • świeże truskawki

Sposób przyrządzania: NAJPIERW BISZKOPT Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno. Następnie wsypujemy cukier, dodajemy po jednym żółtku, ubijając tak długo, aż rozpuści się cukier. Wtedy dodajemy stopniowo mąkę, wymieszaną z proszkiem do pieczenia, przesiewając ją do masy białkowej. Teraz mieszamy już tylko łopatką, powoli i delikatnie, aż do połączenia składników. Okrągłą formę o średnicy 25 cm wykładamy

papierem do pieczenia i smarujemy masłem (papier i formę). Masę wylewamy do formy, wygładzamy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 165° C (bez termoobiegu). Pieczemy około 40 minut – do suchego patyczka. Po upieczeniu ciasto odstawiamy w formie przewróconej do góry dnem, zostawiając szparkę na wylot pary. Po całkowitym wystygnięciu biszkopt wyjmujemy z formy.

ZDJĘCIA: JUSTYNA PILIP

TERAZ KREM Śmietanę ubijamy na półsztywno, potem dodajemy mascarpone cukier puder. Wszystko miksujemy na gładki krem.

PORA NA TORT Biszkopt kroimy na dwie warstwy równej grubości, nasączamy je wodą zmieszaną z sokiem z cytryny lub wódką. Na spodnią warstwę nakładamy połowę kremu, a na nim układamy truskawki. Drugą część biszkoptu cieniutko smarujemy kremem i tą kremową stroną nakładamy na warstwę dolną z ułożonymi już truskawkami. Resztą kremu smarujemy górę i boki biszkoptu. Na wierzchu układamy truskawki. Zakładamy szczelnie obręcz tortownicy i wylewamy zaczynającą się ścinać galaretkę. Tak przygotowany tort najlepiej pozostawić na noc, aż do całkowitego ścięcia się galaretki. Potem już tylko serwujemy… Pycha, czyż nie? AGATA BEDNARCZYK

Monitor Polonijny 2016/6  
Monitor Polonijny 2016/6  
Advertisement