Page 1

ISSN 1336-104X

Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:33 Page 33

O Europejskiej str.6 Stolicy Kultury 2016 z Rafałem Dutkiewiczem


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:26 Page 2

Wigilia

z ambasadorem

Ś

więta Bożego Narodzenia to szczególny czas, pełen spokoju, ciepła i radości, kiedy gasną wszelkie spory. To okres przepełniony życzliwością, który należy świętować wspólnie z najbliższymi. Wigilia w polskiej tradycji jest uważana za najbardziej świąteczny i rodzinny dzień w roku. I dlatego wielu Polaków mieszkających na Słowacji z niecierpliwością oczekuje właśnie tego jedynego wyjątkowego święta – Wigilii, organizowanej przez Ambasadę RP w RS.  Odbyła się ona 16 grudnia, po raz pierwszy w Instytucie Polskim w Bratysławie, a przybyłych na nią gości powitał ambasa-

dor Leszek Soczewica, który swoją funkcję objął w listopadzie ubiegłego roku. Przy okazji opowiedział o kilku faktach związanych z przeprowadzką ambasady do nowego lokalu, o tym, dlaczego przyjechał na Słowację, o swojej fascynacji tym krajem, zwłaszcza słowackimi Tatrami. Zapewnił też rodaków o chęci kontaktowania się z Polonią oraz wzajemnej współpracy między obu krajami (wywiad z ambasadorem ukazał się w grudniowym MP 12/2015). Potem nastąpiło tradycyjne łamanie się opłatkiem, symbolizujące pojednanie i przebaczenie, i składanie sobie świątecznych życzeń. Jak co roku w bożonarodzeniowym spotkaniu udział wzięli oprócz ambasadora

konsul RP w Bratysławie Jacek Doliwa z małżonką, wicekonsul, I sekretarz Piotr Wardak, radca Piotr Samerek, pracownicy Instytutu Polskiego, członkowie redakcji „Monitora Polonijnego”, bracia zakonni oraz przedstawiciele Polonii z Bratysławy, Nitry, Trenczyna, Dubnicy nad Wagiem, Koszyc, Żyliny, ich rodziny, najbliżsi i przyjaciele. Na najmłodszych uczestników spotkania czekały

specjalne świąteczne paczki, pełne słodyczy, zaś na wszystkich suto zastawione stoły, na których znalazły się typowo polskie dania wigilijne, przygotowane przez uczniów szkoły gastronomicznej z Cieszyna. Tegoroczne spotkanie wigilijne upłynęło w miłej, pełnej życzliwości atmosferze, wśród rozmów i wzajemnego składania sobie życzeń. Były to naprawdę radosne chwile słowackiej Polonii z polskim ambasadorem. MAGDALENA ZAWISTOWSKAOLSZEWSKA

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:26 Page 3

Aż się wzruszyłam… Po Krakowie i Koszycach to trzecie bliskie memu sercu miasto, które spotkał taki zaszczyt. Mowa o Wrocławiu, który w tym roku pełnić będzie funkcję Europejskiej Stolicy Kultury. Dla mnie – rodowitej wrocławianki – to fakt szczególny. Nie będę jednak zanudzać Państwa swoimi wrocławskimi wspomnieniami, ale przyznam, że jestem pod wrażeniem. Pod wrażeniem tego, co Wrocław osiągnął i co chce zaprezentować w tym roku. O ambitnych planach, a także o aktualnych wydarzeniach z życia Wrocławia udało mi się porozmawiać z jego prezydentem Rafałem Dutkiewiczem, a zapis tej rozmowy mogą Państwo przeczytać na stronie 6. w rubryce „Wywiad miesiąca”. Jak to zazwyczaj bywa, w styczniowym numerze naszego miesięcznika rozbrzmiewają jeszcze echa wydarzeń roku poprzedniego. W ten sposób wspominamy obfitujący w imprezy kulturalne szczególny okres świąteczno-noworoczny, stąd i rubryka „Z naszego podwórka“, mapująca te wydarzenia od Koszyc poprzez Nitrę, Trenczyn, Dubnicę nad Wagiem, Bańską Bystrzycę czy Żylinę aż po Bratysławę, jest tym razem wyjątkowo bogata – relacje z poszczególnych imprez mogą Państwo przeczytać na stronach 10 - 19. W poprzednim numerze opublikowaliśmy krzyżówkę, autorstwa naszego redakcyjnego kolegi, która była nie tylko sprawdzianem wiedzy o Polsce czy Słowacji, ale i o życiu polonijnym. Doszły do nas głosy, że spodobała się Państwu ta zabawa, więc w tym numerze na str. 26. czeka na Państwa kolejne wyzwanie. Zaś w rubryce „Rozsiani po świecie“ mogą Państwo zajrzeć na wyspę Gotland. Jeśli w poprzednim numerze „Monitora“ zainteresowała Państwa historia polskiej Chanel, to w tym prezentujemy jej fascynujący ciąg dalszy, w którym mowa m.in. o kulisach powstania „Mody Polskiej”– rubryka „Polak potrafi“ na str. 22. Poza tym w numerze stałe lubiane rubryki, w których omawiamy zawiłości języka polskiego, recenzje książkowe, filmowe, muzyczne czy atrakcje turystyczne. Miłej lektury i wszystkiego dobrego w Nowym Roku! W imieniu redakcji

Co nam przyniesie nowy rok?

4

Z KRAJU

4

WYWIAD MIESIĄCA O Europejskiej Stolicy Kultury 2016 z Rafałem Dutkiewiczem 6 Z NASZEGO PODWÓRKA

10

KINO-OKO Diva niespełniona

20

SŁOWACKIE PEREŁKI Herbatka w Mariance

21

POLAK POTRAFI Nadwiślańska Chanel (cz. II) 22 BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI Triki wielkich reżyserów stosowane w polityce?

22

WAŻKIE WYDARZENIA W DZIEJACH SŁOWACJI Imperium starożytnego Rzymu nad Dunajem

24

KRZYŻÓWKA

26

CZUŁYM UCHEM Fisz Emade Tworzywo: „Mamut“

27

OKIENKO JĘZYKOWE Słowo roku 2015

28

OGŁOSZENIA

29

ROZSIANI PO ŚWIECIE Gotlandia – mój wymarzony port

30

MIĘDZY NAMI DZIECIAKAMI Rycerzem być!?

31

PIEKARNIK A gdy śniegu nie będzie…

32

ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Agata Bednarczyk, Agnieszka Drzewiecka, Katarzyna Pieniądz, Magdalena Zawistowska-Olszewska KOREŠPONDENTI: KOŠICE – Magdalena Smolińska • TRENČÍN – Aleksandra Krcheň JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik ZAKLADAJÚCA ŠÉFREDAKTORKA: Danuta Meyza-Marušiaková ✝(1995 - 1999) • VYDAVATEĽ: POĽSKÝ KLUB • ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • IČO: 30 807 620• KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel: 031/5602891, monitorpolonijny@gmail.com • BANKOVÉ SPOJENIE: Tatra banka č.ú.: 2666040059/1100 • EV542/08 • ISSN 1336-104X • Redakcia si vyhradzuje právo na redigovanie a skracovanie príspevkov • náklad 550 ks • nepredajné Realizované s finančnou podporou Úradu vlády Slovenskej Republiky – program Kultúra národnostných menšín 2016 a Stowarzyszenia „Współnota Polska“

www.polonia.sk STYCZEŃ 2016

3


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:26 Page 4

Co nam przyniesie nowy rok? W

znosząc noworoczny toast, zastanawiamy się, co też nas spotka w nadchodzącym roku. „Oby gorzej nie było” – takie życzenia od lat zyskują na popularności, pewnie dlatego, że zmian nie lubimy, a one w ostatnich latach są coraz częstsze i czasami się wydaje, że gonią się wzajemnie. Spokojnie – wystarczy odrobina optymizmu w oczekiwaniu na dalszą i bliższą przyszłość. Zwłaszcza, że rok 2016 już na początku ma dla nas bonus – dodatkowy dzień – 29 lutego! Co prawda wypada on w poniedziałek, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by przyjemnie zaplano-

wać choćby wcześniejszą niedzielę. Rok przestępny – bo 2016 właśnie takim rokiem jest – w wielu krajach łączy się z różnymi przesądami i zwyczajami. Na przykład w Anglii i Irlandii 29 lutego to dziewczęta mogą prosić o rękę swych ukochanych. W Luksemburgu z kolei tego dnia płeć żeńska obdarowuje męską preclami, by zasugerować kierunek swych uczuć. W Polsce nie wiedzieć czemu uznaje się czasami, że w roku przestępnym nie należy się przeprowadzać, a zwierzyna domowa urodzona w tym czasie nie za dobrze się chowa. No cóż, nawet osobom urodzonym 29 lutego społeczeństwa różnych państw pro-

w Dzienniku Ustaw orzeczenia TK z 3 grudnia (wówczas Trybunał uznał, za niekonstytucyjny wybór 2 sędziów przez Sejm poprzedniej kadencji). Jak podkreślano, jest to przestępstwo urzędnicze.

CIĄG DALSZY ostrego sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego, który nie zakończył się 9 grudnia, kiedy to TK orzekł o niekonstytucyjności pięciu zapisów noweli ustawy o Trybunale, przygotowanej przez Prawo i Sprawiedliwość. Chodzi m.in. o możliwości ponownego wyboru sędziów w miejsce wybranych 8 października (w poprzedniej kadencji Sejmu), a mających zastąpić tych, których kadencja wygasała 6 listopada 2015 r., o wygaszeniu kadencji obecnego prezesa i wiceprezesa TK oraz o możliwości dwukrotnego powołania na prezesa Trybunału. WEDŁUG PIS do sporu o TK doprowadziła Platforma Obywatelska, uchwalając w poprzedniej kadencji ustawę o Trybunale. PO mówi o kryzysie konstytucyjnym i kryzysie demokracji. Oburzenie opozycyjnych partii - PO i Nowoczesnej wywołał też brak publikacji 4

PO ZŁOŻYŁA doniesienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa urzędniczego przez szefową KPRPM Beatę Kempę w związku z brakiem publikacji ww. orzeczenia. „PiS idzie na wojnę z państwem prawa“ – oceniła Platforma. Również Nowoczesna złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Kempę w związku ze sprawą publikacji wyroku Trybu nału. Ostatecznie wyrok został opublikowany. W WARSZAWIE i w kilkunastu innych miastach w Polsce (m.in. Wrocławiu, Poznaniu, Szczecinie) 12 i 19 grudnia odbyły się protesty w obronie niezależności TK, zaś 9 stycznia w obornie wolności mediów zorganizowane przez Komitet Obrony Demokracji, którego założycielem jest Mateusz Kijowski. W Warszawie w grudniu manifestujący zebrali się przed gmachem Trybunału, zaś w styczniu przed siedzibą Telewizji Polskiej.

gnozują albo życie pełne szczęścia i miłości, albo – wręcz przeciwnie – nieustającego pecha… Jakby nie było, niektóre wydarzenia roku 2016 są już niemalże pewne. Choćby fakt, że najbliższe dwanaście miesięcy w Polsce to Rok Henryka Sienkiewicza i Rok Feliksa Nowowiejskiego. Ile razy w telewizji uraczy się nas ekranizacją Trylogii? Czy dzieci będą śpiewały Rotę, by sięgnąć do jednego ze źródeł polskiego patriotyzmu? Zobaczymy… Rocznic historycznych będzie w tym roku więcej: zarówno organy państwowe, jak i władze kościoła w Polsce planują huczne obchody 1050. rocznicy chrztu Pol-

W NIEDZIELĘ 13 grudnia, w 34. rocznicę wprowadzenia w Polsce stanu wojennego, przez Warszawę przeszedł V Marsz Wolności i Solidarności. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił, że w sporze wokół TK nie chodzi o demokrację, a o zablokowanie szykowanej przez PiS wielkiej przebudowy Polski. Według różnych szacunków w marszu wzięło od 15 do 40 tys. osób. Manifestacja przeszła z placu Trzech Krzyży pod siedzibę Trybunału Konstytucyjnego. WEDŁUG KACZYŃSKIEGO PiS chce zmienić TK tak, by chronił on prawa obywateli i konstytucję, ale nie w ten sposób, że ta konstytucja obowiązuje jednych, a innych nie. „Warszawska ulica już nawet w czasie tej ich demonstracji potrafiła na to odpowiedzieć. Mnie może tej odpowiedzi w całości nie wypada zacytować. Zaczynała się tak: Cała Polska z was się śmieje” – powiedział. „Komuniści i złodzieje“ – dopowiedział tłum. SZEROKIM ECHEM odbiły się wydarzenia z 18 grudnia w nocy w Centrum Kontrwywiadu NATO. MON poinformował, że pełnomocnik szefa resortu ds. utworzenia Centrum Eksperckiego Kontrwy-

wiadu NATO Bartłomiej Misiewicz wprowadził nowego p.o. dyrektora CEK NATO płk. Roberta Balę do tymczasowych pomieszczeń Centrum, użyczonych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego. WEDŁUG BYŁEGO ministra obrony Tomasza Siemoniaka (PO) bezprecedensowa nocna akcja w Centrum to absolutny skandal. „Tracimy wiarygodność w Sojuszu” – oświadczył. „W historii NATO nie zdarzyło się coś takiego, żeby kraj członkowski zaatakował placówkę NATO“ – dodał. ZDANIEM MISIEWICZA wprowadzenie nowego p.o. dyrektora CEK NATO odbyło się pokojowo i bez najmniejszego kłopotu; o realizacji poinformowano słowackich partnerów. W OCENIE BIURA prasowego Kwatery Głównej NATO w Brukseli działania w Centrum Eksperckim Kontrwywiadu w Polsce to sprawa polskich władz. Również premier Słowacji Robert Fico uznał, że wydarzenia w CEK NATO to suwerenna sprawa Polski. Centrum Eksperckie Kontrwywiadu NATO zostało utworzone z inicjatywy służb Kontrwywiadu Wojskowego Polski i Słowacji. MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:26 Page 5

ski. To bardzo dawne, choć brzemienne w skutki wydarzenie, decydowało o kierunku polskiego rozwoju przez wiele wieków, a same dzieje dynastii Piastów, odświeżane ostatnio dzięki modzie na opowieści o początkach różnych państwowości, są na tyle ciekawe i barwne, że zainteresują nie tylko miłośników historii i polityki. Wiele się będzie działo również w sporcie – latem nasze emocje z pewnością rozgrzeją XXXI Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro oraz XV Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej. Na początku lipca w Warszawie odbędzie się spotkanie na najwyższym szczeblu – szczyt NATO. Również w czasie wakacji, od 26 lipca do 31 lipca w Krakowie będzie miało miejsce spotkanie młodzieży z całego świata w raDNIA 28 GRUDNIA weszła w życie kolejna nowela ustawy o Trybunale Konstytucyjnym autorstwa PiS. Tego samego dnia została podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę i opublikowana w Dzienniku Ustaw. Według prezydenta zmiany przyczynią się do wzmocnienia pozycji TK. PiS uznał, że nowela kończy spór wokół Trybunału. Opozycja zaś stwierdziła, iż jest to zamach na prawa obywatelskie. Nowelizacja przewiduje, że Trybunał ma orzekać w pełnym składzie, liczącym co najmniej 13 na 15 sędziów TK. Orzeczenia pełnego składu będą zapadać większością 2/3 głosów, a nie zwykłą większością, jak dotychczas. Wnioski będą rozpatrywane według kolejności wpływu. Nowe przepisy spotkały się z krytyką środowisk sędziowskich i opozycji. PO, NOWOCZESNA oraz I Prezes Sądu Najwyższego złożyli skargę do Trybunału na nowelę ustawy o TK. PO wnosi o uznanie za niezgodną z konstytucją całej nowelizacji ustawy o TK. Rozprawę zaplanowano na 12 stycznia. OSTATNIE DNI GRUDNIA ubiegłego roku były czasem wytężonej praSTYCZEŃ 2016

mach Światowych Dni Młodzieży, na które przyjedzie też papież Franciszek, którego ta wizyta będzie pierwszą w naszym kraju. A że Kraków leży blisko granicy ze Słowacją, to nie ma się co zastanawiać, gdyż może to być niepowtarzalna okazja, by papieża zobaczyć, a przy okazji poznać fantastycznych młodych pielgrzymów z całego świata. No i zwiedzić jedno z najpiękniejszych polskich miast. Z Krakowa autostradą na zachód dojedziemy do Wrocławia, a wizyta w tym mieście powinna być obowiązkowa dla wszystkich miłośników kultury. W roku 2016 Wrocław pełni bowiem funkcję Europejskiej Stolicy Kultury, a w związku z tym zaplanowano tam mnóstwo imprez i spektakli.

cy Sejmu i Senatu, które w trybie ekspresowym pracowały nad kilkoma projektami PiS, w tym dotyczącymi sztandarowych reform, zapowiadanych jeszcze w kampanii wyborczej. Parlament debatował nad ustawami bardzo często do późnych godzin nocnych - nawet w Wigilię i Sylwestra. Nadzwyczajny tryb procedowania, gdy ważne projekty były uchwalane w ciągu kilkudziesięciu godzin, krytykowała opozycja. W DNIU 30 GRUDNIA Sejm znowelizował ustawę o służbie cywilnej. Przewiduje ona, że wyższe stanowiska będą obsadzane w drodze powołania, a nie konkursu. Bez konkursu będzie też powoływany prezes ZUS. 31 grudnia ustawę bez poprawek przyjął Senat. TAKŻE 30 GRUDNIA Sejm znowelizował ustawę o radiofonii i telewizji, a następnego dnia przyjął ją Senat. Nowela skraca kadencje obecnych zarządów i rad nadzorczych Telewizji Polskiej i Polskiego Radia. Zaproponowane przez PiS nowe przepisy spotkały się z ogromną krytyką opozycji. Według PiS celem zmian jest „ucywilizowanie sytuacji w mediach publicznych, które obecnie

Jesienią, gdy po sportowych i kulturalnych emocjach zabierzemy się z powrotem do pracy, świat z zainteresowaniem będzie się przyglądał wyborom prezydenckim w USA. Nowego amerykańskiego prezydenta poznamy 8 listopada, a jak wiadomo, będzie on miał ogromny wpływ na losy świata. Jaki będzie dla nas rok 2016? Czym nas doświadczy? Oby tylko czymś, na co czekamy z radością! Nie zapominajmy, że często mamy wpływ na przyszłość. Zatem niezależnie od wydarzeń na świecie wykorzystajmy te dobre wróżby roku przestępnego i pokierujmy swoim losem, pozwalając sobie na odrobinę szaleństwa. Powodzenia! AGATA BEDNARCZYK

są tubą byłej partii rządzącej, kwaterą kłamstwa i siedliskiem resortowych dzieci i nominatów politycznych“. Nowela spotkała się z krytyką przedstawicieli mediów. Na znak protestu do dymisji podali się szefowie Telewizji Publicznej: TVP1, TVP2, TVPInfo oraz TVP Kultura. Od 1 stycznia Program I PR emitował o każdej pełnej godzinie hymn Polski na zmianę z hymnem UE. Według redaktora naczelnego radiowej Jedynki Kamila Dąbrowy jest to forma zwrócenia uwagi na „zagrożenie pluralizmu i wolności słowa w mediach“. KOMISARZ UE ds. gospodarki cyfrowej i społeczeństwa Guenther Oettinger opowiedział się za objęciem Polski nadzorem Komisji Europejskiej, podając za powód m.in. zmiany w mediach. NIE BĘDZIE obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Sejm znowelizował 30 grudnia ustawę o systemie oświaty, a następnego dnia przyjął ją bez poprawek Senat. Zgodnie z nowelą przygotowaną przez PiS dzieci będą rozpoczynać naukę w wieku siedmiu lat, po rocznym obowiązkowym przygotowaniu przedszkolnym dla

sześciolatków. W miejsce obowiązku przedszkolnego dla pięciolatków wprowadzone zostaje prawo dzieci pięcioletnich do wychowania przedszkolnego. Utrzyma ne zostaje też prawo do wychowania przedszkolnego dla dzieci czteroletnich. PREZYDENT Andrzej Duda w noworocznym orędziu, wygłoszonym 31 grudnia, życzył wszystkim Polakom, aby w coraz większym stopniu stawali się wspólnotą. „Łączy nas kultura, język, a przede wszystkim miłość do ojczyzny. Łączy nas historia: w przy szłym roku będziemy obchodzić 1050-lecie chrztu Polski, wydarzenie, które w dużej mierze ukształtowało nasz naród, naród miłujący wolność, waleczny, dumny, a jednocześnie tolerancyjny wobec innych nacji i innych wyznań“ – podkreślił. STOWARZYSZENIE DZIENNIKARZY Europejskich, Międzynarodowa Federacja Dziennikarzy, Europejska Federacja Dziennikarzy i Komitet Ochrony Dziennikarzy zwróciły się 4 stycznia do Rady Europy ws. ustawy o mediach publicznych w Polsce. MP 5


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:27 Page 6

O Europejskiej Stolicy Kultury 2016 z Rafałem Dutkiewiczem Czym może poszczycić się Wrocław – Europejska Stolica Kultury 2016 roku? Co w przygotowaniu? Po pierwsze to rozbudowa infrastruktury kulturalnej. Dzięki temu, że jesteśmy Europejską Stolicą Kultury, uruchomiliśmy Narodowe Forum Muzyki, wcześniej wyremontowaliśmy Teatr Muzyczny „Capitol”. To są przykłady inwestycji, których by nie było, gdyby nie wyzwanie związane z Europejską Stolicą Kultury, na której siedzibę przeznaczyliśmy dawny, kiedyś kultowy bar „Barbara”. TEN dawny bar „Barbara”? Koło przejścia podziemnego przy ulicy Świdnickiej? Tak. Kiedyś, za moich czasów studenckich tam się chodziło na bigos i krem sułtański. Z kolei w Rynku będzie otwarte Muzeum „Pana Tadeusza“, czyli muzeum dedykowane relikwii piśmiennictwa polskiego, bowiem rękopis „Pana Tadeusza“ znajduje się właśnie we Wrocławiu. Otworzymy Muzeum Teatru na placu Wolności. To będzie muzeum poświęcone gównie Henrykowi Tomaszewskiemu (reżyser, tancerz, założyciel i dyrektor Wrocławskiego Teatru Pantomimy – przyp. od red.). Po trzecie otworzymy Centrum Historii „Za jezdnia”. To też rodzaj muzeum, centrum wystawiennicze, gdzie będziemy opowiadać o tożsamości Wrocła wia, o tym, jak ludzie przyjeżdżali do Wrocławia po II wojnie światowej i co się działo w mieście – dekada po dekadzie aż po okres, kiedy Polska odzyskała wolność. Oprócz tego uruchomimy trzy albo cztery nowe domy kultury. Infrastruktura kulturalna Wrocławia jest więc dużo bogatsza. Drugi aspekt naszej całorocznej imprezy to program, który zawiera 400 różnych przedsięwzięć, a na każde

P

onad 400 przedsięwzięć kulturalnych, przy czym na każde składa się kilka wydarzeń, huczna inauguracja pod hasłem „Przebudzenie“, zaplanowana na weekend 15 - 17 stycznia, w której weźmie udział ponad 1300 artystów, 200 chórzystów, 50 żołnierzy, około 300 rowerzystów i za którą odpowiedzialny jest brytyjski reżyser Chris Baldwin (współtwórca m.in. ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Londynie) – to tylko skrót tego wszystkiego, co czeka we Wrocławiu jego mieszkańców i turystów. Miasto to w tym roku pełni zaszczytną funkcję Europejskiej Stolicy Kultury. I między innymi o tym, a także o innych aktualnych tematach rozmawialiśmy z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem.

przedsięwzięcie składa się kilka wydarzeń. W programie imprezy różnego charakteru, jak na przykład wręczenie Europejskich Nagród Filmowych pod koniec roku czy olimpiada teatralna. Ale także wydarzenia mniejszej rangi, np. koncerty zespołów ze szkół wrocławskich w kilkunastu parkach miejskich. Będą wydarzenia, w których wrocławianie, mam nadzieję, będą masowo brali udział, tak jak uroczysta inauguracja Europejskiej Stolicy Kultury. Będą też kameralne wydarzenia, czyli dla każdego coś miłego. I wreszcie trzeci aspekt związany z Europejską Stolicą Kultu ry to nasza ogromna nadzieja, że do Wrocławia przyjedzie więcej turystów, a z drugiej strony, że wrocławianie będą jeszcze chętniej, jeszcze częściej odwiedzać muzea, teatry, sale koncertowe, domy kultury. Jeśli chodzi o gości zagranicznych, liczycie głównie na Niemców? Liczymy na sąsiadów, czyli Sło waków, Czechów, Niemców. Oczywiście liczymy też na niedaleko od nas położoną 5-milionową aglomerację berlińską.

Przez wiele lat Wrocław był na mapie Polski nie tyle zapomniany, co pomijany. 6

Niemieccy goście już odkryli kulturalne uroki Wrocławia, od wielu lat bowiem magnesem dla nich są na przykład przedstawienia opery wrocławskiej. Tak, to prawda. Przyjeżdżają za kulturą, a potem odkrywają smaki kulinarne, odwiedzają restauracje. To bardzo miła turystyka, nie tylko za piwem. Jaka jest rola Europejskiej Stolicy Kultury? Nikt tak do końca nie wie, na czym to polega, każdy próbuje ogarnąć to wyobraźnią i każdy ma różnego rodzaju oczekiwania. Dlaczego bardzo prężny multikulturowy Wrocław będzie prezentował się pod hasłem „Przebudzenie“, jakby do tej pory spał? Trzeba by zapytać autora projektu, czyli Chrisa Baldwina (brytyjski reżyser przedstawień performance – przyp. od red.), co konkretnie miał na myśli. Ja to odczytuję w ten sposób, że jak się coś zaczyna, to jest potrzebny sygnał. W biegach start wyznacza strzał z pistoletu, lekcje w szkole rozpoczynają się na dźwięk dzwonka, natomiast w połowie stycznia na wrocławskim Rynku rozdzwonią się dzwonki, które zainicjują początek MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:27 Page 7

przedsięwzięcia i spowodują, że się obudzą duchy Wrocławia. To przebudzenie dotyczy nie tyle nas, co duchów. Tych będzie kilka, ale nikt z nas, oprócz Chrisa, nie wie, jakie to duchy. Wszystko owiane jest tajemnicą. W ten sposób Chris chce opowiedzieć o historii Wrocławia, a duchowość ma wypełnić rok 2016. Doczytałam się, że Wrocław liczył na 100 milionów złotych dotacji państwowej. Dostał ją? Tak. Wystarczy na wszystkie projekty? To jest dużo pieniędzy. W normalnych okolicznościach na różnego rodzaju wydarzenia z zakresu kultury wydajemy rocznie z budżetu Wrocławia 150 milionów, a w tym roku dokładamy dodatkowo 50 milionów, więc w sumie dysponujemy 300 milionami. Czyli Wrocław zaprezentuje się z rozmachem? To bardzo dużo pieniędzy, ale ważne jest, by pieniądze zostały wydane tak, aby pozostał po nich ślad materialny bądź mentalny w głowach wrocławian i przyjezdnych.

Dopełniamy aktu wpisywania Wrocławia w mapę świata i mapę Polski. Z której imprezy Pan się najbardziej cieszy? Jest ich kilka. Wystawa „Siedem cudów Wrocławia“, adresowana jest do gości zagranicznych, ale też i do Polaków. Przez wiele lat Wrocław był na mapie Polski nie tyle zapomniany, co pomijany. Takie Pan odnosi wrażenie? Tak było. Wystarczy otworzyć atlasy z lat 70., z którego dzieci uczyły się historii, na których zaznaczone były: Kraków, Warszawa, Gniezno, Poznań. W latach 80. pojawił się jeszcze Gdańsk jako kolebka „Solidarności“, ale tu, gdzie leży Wrocław, było puste miejsce. My więc dopełniamy aktu wpisywania Wrocławia w mapę Polski i mapę świata. W jaki sposób? Na przykład mówiąc o siedmiu cudach, czyli – tak jak już wspomniałem – o rękopisie „Pana Tadeusza“. Albo proszę bardzo, o pierwszym

zdaniu zapisanym po polsku w Księdze Henrykowskiej, która również znajduje się we Wrocławiu. Będziemy ją pokazywać w ratuszu. Ta księga została ostatnio wpisana na listę Pamięć Świata UNESCO. Księga Henrykowska jest średniowiecznym przykładem na to, że przestrzeń, w której mieszkamy, ma wielokulturowe tradycje, bowiem została napisana przez niemieckiego mnicha po łacinie, a zdanie, które jest pierwszym polskim zdaniem, jest zapisem wypowiedzi Czecha, mówiącego do swojej żony Polki. I co więcej, to zda nie genderowo jest właściwe, bo on do niej mówi: ‘odpocznij, a ja będę za ciebie pracował’. A jak to brzmi w oryginale? Nie potrafię tego zacytować – ówczesny polski brzmiał trochę jak mieszanka czeskiego, słowackiego i polskiego. Czym jeszcze może się Wrocław pochwalić? Choćby tym, że iloraz inteligencji wymyślił jeden z wrocławskich naukowców, i tym, że z przedwojennego Wrocławia pochodziło 10 noblistów. Poza tym chciałbym zwrócić uwagę na postać kardynała Bolesława Kominka, który w latach sześćdziesiątych był jednym z  ojców pojednania europejskiego. W 1965 roku biskupi polscy wysłali list do biskupów niemieckich, w którym napisali: „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Autorem tego listu był właśnie wrocławianin. Mało tego, kardynał Kominek, zapytany, dlaczego napisał list tej treści, argumentował już w 1966 roku (!), że nacjonalizmy są z przeszłości, Europa jest naszą przyszłością. Że należy myśleć o rozwiązaniach dla przyszłej Europy, w której znikną granice, a każde z państw członkowskich jakiejś federacji będzie musiało zrezygnować z części swojej suwerenności. Tylko wtedy w Europie zapanuje pokój i dobrobyt. Zwracam uwagę, że to była połowa lat sześćdziesiątych!

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

STYCZEŃ 2016

7


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:28 Page 8

Skoro mówimy o zrzekaniu się części suwerenności, to niedawno na wrocławskim Rynku odbyła się demonstracja nacjonalistów, którym wyraźnie nie podoba się takie pojmowanie świata. Podpalili nawet kukłę symbolizującą Żyda. To psuje wizerunek miasta. Przez Europę płynie fala ruchów prawicowo-nacjonalistycznych, którym trzeba się przeciwstawiać. Złożyłem zażalenie do prokuratury i mam nadzieję, że przestępca, który spalił kukłę Żyda, będzie ukarany. Świat jest tak skonstruowany, że nie ma społeczeństw idealnych. Ani Bratysława, ani Berlin, ani Paryż nie mogą poszczycić się tym, że nie mają złodziei. I choćbyśmy się nie wiem, jak starali, to takie karygodne występki będą się zdarzały. Chodzi o to, by były one w wyraźnej mniejszości i by je natychmiast potępiać i eliminować. Podczas różnych wyborów w Polsce listy nacjonalistów nie cieszą się zbytnim powodzeniem, co jest dobrym zjawiskiem. Relatywnie najmniej głosów zyskują oni właśnie we Wrocławiu. Owszem, w naszym mieście jest pewna grupa nastawiona nacjonalistycznie, ale ona jest społecznie odsuwana i nie zyskuje aplauzu wyborczego. Wrocław stanął na wysokości zadania i wrocławianie na moją prośbę przybyli na plac Wolności, by zaprotestować przeciwko tejże nacjonalistycznej ekipie. Wśród przemawiających byli rektorzy różnych wrocławskich uczelni, ale i przedstawiciele wszystkich wyznań i kościołów reprezentowanych we Wrocła wiu. Wszyscy stanęli solidarnie, ramię w ramię, i powiedzieli, że nie ma zgody na takie zachowanie. Wrocław, podobnie jak inne duże polskie miasta, stał się też miejscem innej manifestacji - Komitetu Obrony Demokracji. Jak Pan odbiera ten sygnał? Polskę elektryzują też inne napięcia pomiędzy dwoma, bardzo silnymi prądami ideowymi. Niestety, pomiędzy tymi prądami pogłębia się już i tak już bardzo głęboka przepaść. Jedna ze stron koncentruje się wokół partii rządzącej, czyli Prawa i Spra 8

Używanie kultury do celów politycznych jest nadużywaniem kultury. wiedliwości, które podziela prawicowo-republikańskie myślenie. Z drugiej strony wyrasta coraz silniejszy nurt demokratyczny. Problem polega na tym, że PiS, dążąc do reformowania państwa, zdaje się naruszać pewne reguły państwa prawa, co wywołuje tego właśnie rodzaju napięcie. Może to mieć wpływ na zaplanowane przedsięwzięcia kulturalne we Wrocławiu? Mam ogromną nadzieję, że wrocławskie przedsięwzięcie, zwane Europejska Stolica Kultury, ominą wszelkie konteksty polityczne. Ale hasła płynące z Europejskiej Stolicy Kultury mogą być lepiej słyszalne, więc któraś z demonstrujących stron może to wykorzystać. Używanie kultury do celów politycznych jest nadużywaniem kultu-

ry. Ja oczywiście niezwykle cenię wolność wyrażania myśli i zgromadzania się. Doceniam też skalę i chęć demonstrowania poglądów, natomiast mówiąc o Europejskiej Stolicy Kultury, mówimy o wydarzeniach artystycznych. To jest innego rodzaju przestrzeń. Nie chciałbym, żeby wydarzenia kulturalne roku 2016 były wydarzeniami odnoszącymi się bezpośrednio do kwestii politycznych, bo w takim przypadku przyczynią się do polaryzacji, a zatem będą dzielić, a ja bym chciał, żeby rok 2016 był dla wrocławian rokiem, który będzie ich łączyć. Ale nie zawsze wydarzenia kulturalne łączą. Niedawno przecież spektakl „Śmierć i dziewczyna“, wystawiany przez wrocławski Teatr Polski, wywołał spore kontrowersje. Głównie z powodu nagości. Głos w tej sprawie zabrał nawet minister kultury, poddając w wątpliwość zasadność wystawiania tego typu sztuk. W moim przeświadczeniu zabieg, którego dokonał Krzysztof Mieszko-

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:28 Page 9

wski, dyrektor Teatru Polskiego, był zabiegiem marketingowym. Prowokacją? Tak mi się wydaje. I nie wiem, czy w dobrym stylu. W żaden sposób nie odnoszę się do spektaklu jako takiego, który moi znajomi, ci, którzy go widzieli, oceniają jako bardzo dobry. Widział Pan to przedstawienie? Nie, właśnie z tego powodu, że nie szanuję tego rodzaju marketingowego podejścia. Krzysztof Mieszkowski chciał sprowokować i sprowokował. Ale – według mnie – ta prowokacja dokonywała się w innej niż artystyczna przestrzeni. Mój odbiór tego wydarzenia w tym znaczeniu jest nieco krytyczny, ponieważ Teatr Polski jest tak dobrym teatrem, że nie potrzebuje tego rodzaju operacji marketingowych. Dlatego uważam, że jego dyrektorowi należy się za teatr – absolutny szacunek, za to jak prowokuje – nie do końca.

A jak będzie się Panu współpracowało z nowym rządem? W żadnym z dotychczasowych rządów nie miałem tylu bliskich znajomych, ponieważ w obecnym rządzie jest silna reprezentacja z Dolnego Śląska. Ale Pan sympatyzuje z Platformą Obywatelską? Tak, jestem wprost związany z Platformą. Wie pani, ja tutaj (w ratuszu przyp. od red.) siedzę już 13 lat. W okresie rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej, których byłem wielkim przeciwnikiem, nie było żadnego problemu, kiedy trzeba było podejmować wyzwania na skalę krajową. Różniliśmy się ideowo, ale wspólne realizowaliśmy projekty, niezależnie od tego, że politycznie ich krytykowałem. Potem, za czasów kolejnych rządów, było już tylko gorzej.

Za teatr - absolutny szacunek, za to jak prowokuje - nie do końca. Teraz można krytykować? Tego nie wiem. Bardzo bym chciał, aby obowiązywała zasada, że tramwaje, przedszkola, dzieci w przedszkolach nie mają ideowego charakteru. Z niepokojem obserwuję, iż podziały w Polsce się pogłębiają i nabierają charakteru plemiennego, czyli albo jesteś z naszej bandy, albo nie. To bardzo szkodliwe. Kolejne pytanie dotyczy Polski i Słowacji... Czy Janosik był Polakiem? (śmiech) A Pan sądzi, że był? Nie, był Słowakiem, ale to ważna postać w legendach po obu stronach Tatr. No i okazał się ważny w pewnej sytuacji. Posłużył jako pretekst do zaczepki. Zaczepiał Pan „na Janosika“? Tak. Kiedy się ubiegaliśmy, by to właśnie we Wrocławiu znalazła się siedziba europejskiego instytutu technologicznego, chciałem się spotkać z komisarzem unijnym ze Słowa -

STYCZEŃ 2016

cji, Janem Figlem. Unikał spotkań ze mną, więc sprawdziłem w kalendarzu, kiedy będzie obecny w parlamencie europejskim w Strasburgu i wybrałem się tam. Czekałem na niego na korytarzu, a kiedy go zobaczyłem, zapytałem głośno po polsku, czy Janosik był Polakiem. On się zatrzymał i powiedział, że oczywiście był Słowakiem. W ten sposób rozgorzała dyskusja pomiędzy nami, a potem przeszliśmy do tematu, który chciałem z nim omówić. Ach, ta bliskość Słowaków i Polaków! Chciałabym zwrócić Pana uwagę na jeszcze jeden aspekt tejże bliskości – chodzi o podobieństwo nazw dwu miast, Wrocławia, znanego też pod łacińską nazwą Vratislavia, i Bratysławy. Czy to dostateczny powód, by nawiązać bliższą współpracę? Tak, Vratislavia i Bratislava. Tym bardziej, że V  i B  są często mylone. Zainteresuję się tym. Chętnie bym się wybrał do Bratysławy. To piękne miasto. Dawno temu, kiedy wracaliśmy z żoną z wakacji w dawnej Jugosławii, zatrzymaliśmy się w Bratysławie i spaliśmy na jakimś skwerze. Była noc, nawet nie rozbijaliśmy namiotu, tylko nadmuchaliśmy materace. Kiedy się obudziliśmy, zobaczyliśmy imponujący widok – nad nami był zamek! Wróćmy do Wrocławia: którzy wrocławianie, według Pana, są wizytówką miasta? Z historycznych postaci przywołałbym jednym tchem: Grotowskiego, Tomaszewskiego i Różewicza. A ze współcześnie żyjących? Jedną z  najfantastyczniejszych instytucji kultury we Wrocławiu jest Ossolineum, czyli znakomita biblioteka, więc wymieniłbym dyrektora Adolfa Juzwenkę, dzięki któremu Ossolineum się odrodziło. Tak się składa, że przyjaźnię się z Władkiem Frasyniukiem i razem działaliśmy w stanie wojennym. On jest ikoną tej ważnej dekady „Solidarności“. Pewnym symbolem Wrocławia jest też kardynał Gulbinowicz, nasz senior, który przyjechał do nas z Wilna. To on jest autorem pomysłu stworzenia Dziel9


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:29 Page 10

nicy Wzajemnego Szacunku, gdzie się mieszczą świątynie czterech wyznań. Przywołałbym też dyrektor opery Ewę Michnik, jako wielkiej klasy artystkę i znakomitą autorkę innowacji, czyli wielkich plenerowych spektakli operowych, na które przychodzą dziesiątki tysięcy wrocławian i przyjezdnych. Przywołałbym artystów związanych z teatrem: z  jednej strony Konrada Imielę jako szefa i kreatora Teatru Muzycznego „Capitol”, który jest najlepszym teatrem muzycznym w Polsce, i Krzysia Mieszkowskiego, niezwykle kontrowersyjnego człowieka, twórcę wspaniałego teatru. A pisarz Marek Krajewski? Jak najbardziej! I w aspekcie literackim, i w aspekcie promocyjnym Wrocławia. Większość swojego czasu spędzają we Wrocławiu pianista Leszek Możdżer i reżyser Waldek Krzystek. Gdyby zaś zapytać Polaków o popularnych wrocławian, to myślę, że wymieniliby przede wszystkim językoznawcę profesora Jana Miodka, który jest naszym najbardziej rozpoznawalnym skarbem, choć muszę zdradzić, że raz w jakimś plebiscycie udało mi się z nim wygrać.

Pan wygrywał różne plebiscyty i zyskiwał różne nagrody, m.in. tygodnika „Newsweek” za pierwsze miejsce w rankingu prezydentów miast. I to trzykrotnie! Otrzymał też Pan tytuł „Superprezydenta“ w 2013 r. Co trzeba mieć w sobie, by odnosić takie sukcesy? Odpowiem żartem, dobrze? Za nim zostałem prezydentem miasta byłem headhunterem, czyli łowcą głów. Kiedyś przedstawiałem kandydata na wysokie stanowisko menedżerskie w firmie IBM. Ten kandydat przeszedł już rozmowy kwalifikacyjne w Londynie i Stanach Zjednoczonych. Przed nim było ostatnie spotkanie w Warszawie. Z wykształcenia był matematykiem, podobnie jak ja. Komisja poprosiła go, by krótko powiedział coś o sobie. On się zastanowił i oświadczył: „No, bystry jestem!” (śmiech). MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA, WROCŁAW

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

10

Świat w obrazach „Wygląda to tak, jakby Jan Berger był częścią zupełnie innej czasoprzestrzeni, jakby jego obrazy były z innego okresu” – powiedziała córka artysty, współtwórczyni wystawy zatytułowanej „Obraz”, której wernisaż odbył się 2 grudnia w Instytucie Polskim w Bratysławie w ramach cyklicznego projektu „Sztuka z naszych szeregów“. Ten wybitny i ceniony artysta polskiego pochodzenia żyjący w Bratysławie w ubiegłym roku świętował okrągły jubileusz życiowy. Jednakże dopiero teraz udało się z tej okazji zorganizować wystawę, której towarzyszyła bogato ilustrowana monografia poświęcona twórczości artysty, wydana z okazji jego 70. urodzin.

Jan Berger urodził się w 1944 w Trzyńcu na Zaolziu. W wieku 9 lat wraz z rodziną musiał opuścić Cieszyn i przeniósł się do Bratysławy. Po ojcu odziedziczył zamiłowanie do sztuki, której poświęcił całe życie. Jest absolwentem Słowackiej Szkoły Artystyczno-Przemysłowej i Wyższej MONITOR POLONIJNY


ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:29 Page 11

Jana Bergera

Szkoły Sztuk Plastycznych, gdzie studiował pod okiem profesorów Rudolfa Fily i Jána Mudrocha. Brał udział w licznych międzynarodowych wystawach i sympozjach. Jego dorobek artystyczny pokazywany był podczas wystaw nie tylko na Słowacji (Braty-

sława, Nitra, Bańska Bystrzyca, Martin), w Czechach (Praga, Liberec, Brno) czy Polsce (Warszawa, Kraków, Poznań, Gdańsk, Katowice, Rzeszów), ale także w Wiedniu, Rzymie, Berlinie, Londynie, Meksyku czy Nowym Jorku. Jego dzieła znajdują się w zbiorach Muzeum Sztuk Pięknych w Rio de Janerio czy w kolekcji Parlamentu Europejskiego w Brukseli. O tym, jak cenionym artystą, a także profesorem akademickim, pedagogiem i ilustratorem jest Jan Berger, świadczy zainteresowanie wystawą oraz liczba osób przybyłych na jej wernisaż, który poprowadziła Małgorzata Wojcieszyńska. W zorganizowanym już po raz 7. przedsięwzięciu „Sztuka z naszych szeregów“ udział wzięli obecna dyrektor Instytutu Polskiego Monika Krzepkowska, były dyrektor Andrzej Jagodziński, dyrektor programowy

Jacek Gajewski, konsul RP w RS Jacek Doliwa z małżonką, reprezentantka Kancelarii Rady Ministrów RS Ivana Šostaková, a także znawcy sztuki, rodzina, przyjaciele artysty oraz członkowie KP Bratysława. Nie zabrakło też kamer telewizyjnych RTVS i TA3. Wernisaż umilił występ zespołu Jablko. Wystawa prezentuje kilkanaście obrazów z każdego dziesięciolecia twórczości artysty oraz jego pracy dyplomowej. Goście podziwiać mogli takie prace olejne, jak „Dyskrecja”, „Żółta dynia”, „Klasyczny dialog”, „W toni”, „Boa”, „Gościnność”, „Dzban”. Na prezentowanych płótnach dominuje wir kolorów oraz motywy graficzne, abstrakcyjne, martwa natura, refleksyjny realizm oraz krajobrazy. Tegoż dnia, mimo że za oknem panował przedświąteczny zamęt, w przytulnym wnętrzu Instytutu Polskiego zebrani goście mieli okazję przenieść się do innego, barwnego świata sztuki, świata obrazów Jana Bergera. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

W ys tawa zos tała zorganizowana pr zez Klub Polski Brat ysława we współpracy z Ins t ytutem Polskim w Brat ysławie dzięki finansowemu wsparciu Kancelarii Rady Minis trów RS, program Kultura mniejszości narodowych 2015


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:29 Page 12

Bo wciąż na jawie widzę i co noc mi się śni, że TA, CO NIE ZGINĘŁA, wyrośnie z naszej krwi. Edward Słoński

ZDJĘCIA: MAGDALENA SUWARA

M

inęło już 97 lat od odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach niewoli. My, uczniowie i nauczyciele Szkolnego Punktu Konsultacyjnego przy Ambasadzie RP w Bratysławie, wiemy o tym i postanowiliśmy tę rocznicę uczcić w sposób szczególny, przygoto-

wując i prezentując pod koniec listopada ciekawy i dynamiczny program artystyczny, który w obrazowy sposób przypomniał losy naszej ojczyzny od zaborów po rok 1918. Scenariusz zawierał treści historyczne, pieśni i wiersze, a został przygotowany przez uczniów z różnych grup wiekowych pod kierunkiem mgr Jo lanty Caban. Wspólny śpiew „Pieśni legionów” oraz recytacje poezji patriotycznej pozwoliły nam lepiej zrozumieć rozterki i uczucia walczących o niepodległość oraz podziwiać ich niezło mną wiarę w zwycięstwo. Uwagę wszystkich obecnych przyciągały nie tylko deklamacje, ale też starannie przygotowana dekoracja. Po występach głos zabrał gość specjalny – płk Zbi gniew Komański w niezwykle interesujący sposób przekazał wiele cennych informacji na temat współcze12

Mamy niepodległą

snego Wojska Polskiego, a ponadto opowiedział o możliwościach kształcenia w klasach mundurowych w szkołach średnich oraz o istniejących w Polsce wojskowych szkołach wyższych. Uświadomił wszystkim obecnym, że praca w wojsku – pomimo wielu wyrzeczeń i szeregu niebezpieczeństw – stanowi źródło ogromnej satysfakcji. Na zakończenie oficjalnej części akademii ambasador RP na Słowacji Leszek Soczewica skierował słowa uznania dla nauczycieli, dzieci i młodzieży za przygotowa-

nie przedstawienia, podkreślając jego wartość wychowawczą i artystyczną. Obecnym na sali rodzicom podziękował zaś za ich trud, wkładany w wychowanie dzieci w duchu przywiązania do historii i polskich tradycji. Wśród gości specjalnych nie zabrakło też konsula Jacka Doliwy. Uroczystość stała się też okazją do wręczenia nagród laureatom szkolnych konkursów – literackiego i plastycznego – na temat rekonstrukcji bitwy pod Wiedniem, która miała miejsce w Bratysła-

wie 3 października br. Tego przyjemnego obowiązku podjął się ambasador Leszek Soczewica zaś płk Zbigniew Komański rozdał uczniom drobne upominki. Potem wszyscy udali się na poczęstunek, przygotowany przez Radę Rodziców, którego największą atrakcją była zupa „polowa”. Co roku w naszym kraju 11 listopada świętuje się rocznicę odzyskania niepodległości. Cieszymy się, że również nasza szkoła dochowuje tej tradycji i że o sprawach ważnych, dotyczących tożsamości narodowej, ojczyzny czy patriotyzmu, możemy opowiadać wierszem i pieśnią. Dziękujemy naszym wspaniałym gościom za przybycie i skierowane do nas słowa, a naszym rodzicom za obecność i wsparcie. Uczniowie Gimnazjum SPK w Bratysławie

MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:29 Page 13

D

Moje korzenie

ziecięca Akademia „Moje korzenie 2015” odbyła się w Pastoralnym Centrum Wolnego Czasu w Nitrze na dwa dni przed dniem Świętego Mikołaja. To spowodowało, że dzieci miały podwójną tremę – przed publicznym występem i z powodu spotkania z mikołajem. W wypełnionej po brzegi sali panowała gorąca atmosfera, która jednak stopniowo, po każdym kolejnym występie ulegała rozluźnieniu. Akademię otworzył krótki występ dziecięco-młodzieżowego zespołu tańca nowoczesnego, a potem na scenę weszły dzieci z kółka języka angielskiego, które opowiadały o świątecznych zwycza-

jach w Wielkiej Brytanii i zaśpiewały kolędę „Jingle bells”. Po nich na scenę wkroczyły ubrane w ludowe stroje dzieci z węgierskiego przedszkola, prezentujące świąteczne zwyczaje.

2015

Z polskim programem wystąpiły dzieci z kółka języka polskiego. Natalka Gancarčik oraz Šimon Olejnik pięknie recytowali po polsku bożonarodzeniowe wierszyki, zaś Magdalenka Horvath niczym anioł zaśpiewała kolędę „Dzisiaj w Betlejem“, za co otrzymała szczególnie gorące brawa. Na koniec polskiego programu, poprowadzonego przez Romanę Greguškovą, zabrzmiały życzenia świąteczne i noworoczne – oczywiście po polsku. Potem wystąpili gitarzyści, grający popularne kolędy, a po nich dyrektor Martin Čepček krótko przedstawił działalność Centrum, do którego uczęszcza około 970 dzieci.

Nas szczególnie cieszy udany występ naszych dzieci, którym udało się zainteresować polskimi tradycjami wigilijnymi licznie przybyłych gości. Drugą część spotkania stanowił skromny, ale pyszny poczęstunek. Wszystkie obecne polskie dzieci doczekały się też mikołaja, który

w zamian za recytację wierszyków lub zaśpiewanie polskich piosenek wręczył im prezenty. Spotkanie, któremu towarzyszyła niezwykła rodzinna atmosfera, sprzyjało integracji zarówno najmłodszych członków Polonii, jak i ich rodziców. BEATA BIĘGA

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Rady Ministrów RS, program Kultura mniejszości narodowych 2015 oraz Stowarzyszenia „Wspólnota Polska“ STYCZEŃ 2016

13


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:29 Page 14

Mikołaj w Trenczynie

W

tym roku mikołaj odwiedził Trenczyn na spotkaniu mikołajkowo-opłatkowym, które odbyło się 4 grudnia. Późnym popołudniem spotkaliśmy się w Klubie Na Sihoti, by spędzić czas z przyjaciółmi i znajomymi. Po przywitaniu konsula Jacka Doliwy z małżonką, którzy pierwszy raz odwiedzili Trenczyn, przyszedł czas na odwiedziny mikołaja, przybyłego z dalekiej Laponii. Najbardziej

podzielnia się opłatkiem i złożenia sobie życzeń świątecznych i noworocznych. Na stole pojawiły się typowe domowe dania, a na koniec wyśmienity deser. Potem przyszła kolej na niespodziankę, czyli drobne prezenty dla dorosłych klubowiczów, które zostawił mikołaj. W tym roku z okazji Bożego Narodzenia Klub Polski z Trenczyna postanowił pomóc swojemu członkowi

Łukaszowi w realizacji jego marzenia. Łukasz od wielu lat jest przykuty do wózka inwalidzkiego, a jego marzeniem jest profesjonalny komputer, który byłby dla niego oknem na świat. Dlatego też obecni na spotkaniu przekazali skromny podarunek finansowy mamie Łukasza, wierząc, że

ZDJĘCIA: ALEKSANDRA KRCHEŇ

szybko uda mu się zebrać potrzebne środki i już wkrótce będzie mógł on odwiedzać wszystkie dostępne wirtualnie miejsca. Ulegając świątecznej atmosferze, zebrani śpiewali polskie kolędy, a na koniec „Cichą noc”, którą tradycyjnie wykonali w dwóch językach. Serdecznie dziękujemy organizatorom za przygotowanie wspaniałej uroczystości. ALEKSANDRA KRCHEŇ niecierpliwe były maluchy, które pó źniej musiały wykazać się odwagą i zaśpiewać piosenkę lub powiedzieć wierszyk, aby dostać podarunek od specjalnego gościa. Prezentujące swe umiejętności dzieci wraz rodzicami, niekiedy ich zastępującymi, spisali się dobrze, bowiem po chwili worek z prezentami był już pusty. Mikołaj pojechał do innych dzieci, a reszta obecnych udała się na kolację wigilijną. Rozpoczęła się ona tradycyjnie, od 14

W imieniu swoim oraz syna Łukasza chciałabym serdecznie podziękować wszystkim przyjaciołom z Klubu Polskiego w Trenczynie za wsparcie finansowe, które było ich spontaniczną odpowiedzią na prośbę mojego syna o pomoc w realizacji jego marzenia. Ja sama nie jestem w stanie kupić synowi profesjonalnego sprzętu, umożliwiającego mu przeniesienie się w wirtualną rzeczywistość, dzięki czemu mimo wózka inwalidzkiego mógłby podróżować po świecie i odwiedzać miejsca, których normalnie nigdy by nie zobaczył. O swoich marzeniach Łukasz opowiada na stronie internetowej lukasvrdream.com, dzięki czemu już wiele osób wsparło prowadzoną przez niego zbiórkę, przez co być może jego cel zostanie wkrótce osiągnięty. Jeszcze raz dziękujemy! RENATA STRAKOVÁ MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:29 Page 15

Wieczór polskich pieśni adwentowych i kolęd W

niedzielę, 13 grudnia, w katedrze św. Emerama w Nitrze po mszy świętej w języku polskim i już w świątecznej atmosferze odbył się koncert polskich kolęd i pieśni adwentowych z czasów gotyku i renesansu. Zespół Musica Poetica i grupa wokalna VOX przedstawiły staropolskie pieśni przy akompaniamencie starodawnych instrumentów. Artyści wystąpili we wspaniałych strojach z epoki, co słuchającym ich śpiewu pozwoliło się przenieść myślami w odległą przeszłość. Przez chwilę poczuli się oni jak na dworze królewskim, w oczekiwaniu Tego, który ma się narodzić w Betlejem. Czas adwentu, czyli ocze kiwania, to również czas śpiewania psalmów. W tę

grudniową niedzielę zabrzmiał więc psalm 138. z Psałterza Dawidów Jana Kochanowskiego, wielbiący boskie miłosierdzie. A że po czasie oczekiwania nadchodzi czas radości, w programie koncertu nie mogło zabraknąć pięknych kolęd, takich jak Hola, hola, pasterze z pola, Powiedźcie pasterze mili, Zjawiło się nam dziś coś nowego.

Na ten wyjątkowy koncert przybyli do Nitry wyjątkowi goście z ambasadorem RP Leszkiem Socze -

ZDJĘCIA DOMINIKA GREGUŠKOVÁ

wicą i konsulem Jackiem Doliwą na czele, którzy wzięli udział także w przedwigilijnym spotkaniu ni-

trzańskiej Polonii. Wszystkim uczestnikom – zarówno przybyłym gościom, jak i gospodarzom oo. salwatorianom – składamy serdeczne podziękowania. Te szczególne przekazujemy ks. Rafałowi za całoroczne sprawowanie mszy świętej w języku polskim i polonijną posługę duszpasterską. ALICJA KORCZYK CHOVANEC, ROMANA GREGUŠKOVÁ

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Rady Minis trów RS, program: Kultura mniejszości narodowych 2015 oraz S towar zyszenia „Wspólnota Polska“ STYCZEŃ 2016

15


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:30 Page 16

Narodzenie Boże w sercu nam gra K

olędy są nieodłączną częścią polskiego Bożego Narodzenia. Podobnie jak choinka, prezenty czy barszcz z uszkami stanowią jeden z jego wielu elementów, na które czekamy przez cały rok. I pewnie dlatego wieczór kolęd, zatytułowany „Boże Narodzenie w sercu nam gra”, który miał miejsce 12 grudnia w Pałacu Zichych w Bratysławie, zgromadził aż tylu gości. Wśród nich byli Polacy mieszkający w Bratysławie i okolicach, ich najbliżsi i przyjaciele, Słowacy, członkowie redakcji „Monitora Polonijnego”,

księża i miłośnicy kolęd. Spotkanie zaszczycili swoją obecnością ambasador RP w RS Leszek Soczewica, konsul Jacek Doliwa z małżonką, I radca Piotr Samerek z małżonką oraz ojciec Michał M. Krysztofowicz. W koncercie wystąpił ze-

16

spół wokalno-instrumentalny Ad libitum z Krakowa oraz kwartet MPAP z Malinova. To właśnie wykonane przez nich kolędy i pastorałki stworzyły na chwilę magiczny nastrój świąt, a także przywołały wspomnienia wigilii z lat dzieciństwa - choinki, prezentów, wyczekiwanej pierwszej gwiazdki na niebie, pasterki i oczywiście wspólnego śpiewania kolęd w gronie rodzinnym. Kolędy to bowiem specyficzny skarbiec wartości religijnych, narodowych i artystycznych.

Wśród 25 wykonanych podczas bratysławskiego spotkania utworów znalazły się najpiękniejsze polskie i słowackie kolędy o ży wym, radosnym brzmieniu, jak: „Pójdźmy wszyscy do stajenki”, „Hola, hola pasterze z pola”, „Bóg się rodzi” czy „Przybieżeli do Betlejem pasterze”, a także pieśni spokojne i refleksyj-

MONITOR POLONIJNY ZDJĘCIA: STANO STEHLIK


Ciekawym przerywnikiem między poszczególnymi utworami była scenka, przedstawiająca rozmowę 9-letniej Hani (Hania Dąbrowska) ze św. Mikołajem (Marek Sobek). W rolę narratora wcielił się Radosław Dąbrowski, ojciec małoletniej aktorki. Czytane scenki ne: „Jezus malusieńki”, „Nie było miejsca dla Ciebie”, „Mroźna cisza”. Przepięknie zabrzmiała ostatnia z kolęd, „Cicha noc, święta noc”, odśpiewana wspólnie przez wszystkich obecnych.

Część prezentowanych pieśni bożonarodzeniowych wywodzi się z tradycji ludowej, część to kompozycje wybitnych polskich kompozytorów. Podobnie jest z tekstami kolęd – twórcami niektórych są najwięksi polscy poeci.

w Bańskiej Bystrzycy Na

nie tylko urozmaiciły muzyczne świętowanie, ale poruszyły też kwestie postrzegania przez dziecko świąt i okresu adwentu. Rozważania dotyczyły także prezentów, bliskości i oczywiście Wigilii. Po kolędowaniu przyszedł czas na łamanie się opłatkiem i smaczny poczęstunek. Choć do Wigilii pozostawały jeszcze prawie dwa tygodnie, to w ten sobotni wieczór w Pałacu Zichych panowała prawdziwie świąteczna, rodzinna atmosfera, a magia zbliżających się świąt sprawiła, że Boże Narodzenie zagrało w sercach wszystkich obecnych. MAGDALENA ZAWISTOWSKAOLSZEWSKA

Projekt zrealizowany został dzięki finansowemu wsparciu Kancelarii Rady Ministrów RS, w ramach programu Kultura mniejszości narodowych 2015. STYCZEŃ 2016

Adam Miklasz

ZDJĘCIE: MIŁOSZ WALIGÓRSKI

Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:30 Page 17

początku grudnia w Bańskiej Bystrzycy przebywał prozaik i dramaturg Adam Miklasz, autor dwóch powieści – „Polskiej szkoły boksu” (2007), traktującej o emigracji Polaków do Wielkiej Brytanii po 1 maja 2004 roku, oraz osadzonego w realiach Nowej Huty „Ostatniego meczu” (2011) – a także współtwórca antologii współczesnych legend miejskich „Bękarty wołgi” (2015). Pisarz przyjechał na zaproszenie Centrum Języka i Kultury Polskiej, które od 2012 roku działa przy Katedrze Języków Słowiańskich Uniwersytetu Macieja Bela. Drugiego grudnia w samo południe spotkał się ze studentami, pracownikami polonistyki i zainteresowanymi mieszkańcami miasta. Pasjonująco opowiedział o własnej twórczości, metodach realizacji pomysłów, specyfice pisania dla teatru, kłopotach finansowych, na jakie narażony jest prawie każdy początkujący pisarz itd. Wykład wzbudził zainteresowanie słuchaczy, którzy zadawali pytania m.in. na temat inspiracji, warsztatu pisarza, relacji między fikcją a rzeczywistością w dziele literackim czy konsekwencji komponowania tekstów z kluczem. Na koniec Adam Miklasz przygotował konkurs wiedzy o Polsce. Spośród podchwytliwych pytań jedno szczególnie zelektryzowało publiczność. Chodziło o miasto, zamieszkałe przez największą liczbę Polaków. Większość uczestników bez wahania wskazała Warszawę, podczas gdy poprawną odpowiedzią było Chicago. W rezultacie wywiązała się polemika, co jednak w żaden sposób nie wpłynęło na dobrą atmosferę spotkania. Zwycięzcy konkursu otrzymali kilka egzemplarzy „Bękartów wołgi” i „Ostatniego meczu”, zaś autora tychże książek nagrodzono brawami i zaproszono do ponownych odwiedzin bańskobystrzyckiej uczelni. MIŁOSZ WALIGÓRSKI, lektor języka polskiego na UMB w Bańskiej Bystrzycy

ZDJĘCIE: DRAGANA WALIGÓRSKA

17


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:31 Page 18

Świąteczny Poemat Klubu Polskiego w Koszycach

Ta opowieść wigilijna rozpoczęła się piątkowo. Piętnastego dnia miesiąca, o punkt piątej. Daję słowo, przyszli wszyscy zaproszeni, rzecz to jasna, z polskiej nacji. Byli również przyjaciele, ze Słowacji, na kolacji. Tego roku, nasza grupa, z przyjaciółmi, rodzinami, Spotkaliśmy się na Hlavnej, w Karczmie Młyn, wraz z dzieciakami. Zasiedliśmy za dwa stoły, było nas tam ze trzydzieści... polskich dusz. W tej restauracji więcej z nas się nie pomieści. Dla niektórych to spotkanie, tak radosne i tak miłe, było wielkim zaskoczeniem. I już spieszę z wyjaśnieniem. Otóż wszyscy tam przybyli, jak mąż jeden, w jednej chwili zrozumieli, iż Klub Polski ciągle rośnie, ciągle żyje. Jest nas więcej, są i nowi. Tego się nie zapomina: stara gwardia, nowe twarze, rozmawiali jak rodzina! Uroczyste to spotkanie członków klubu koszyckiego, rozpoczęło się toastem i przemową. Dodać trzeba... iż Stefania, prezes klubu, nas Polaków tu w Koszycach nasyciła nasze dusze, przemawiając... aż na licach pojawiły się rumieńce. Tu i ówdzie również łezki, ze wzruszenia, rzecz to jasna. Tak mówiła, nasza Stenia. Nadszedł czas i na życzenia, i łamanie się opłatkiem. Wyściskaliśmy się mocno, jak mąż z żoną, dziecko z matką. Każdy z gości z drżeniem w głosie składał wszystkim wszem życzenia: zdrowia, szczęścia, bożej łaski. Najskrytszych marzeń spełnienia.

ZDJĘCIA: MAGDALENA SMOLIŃSKA

A na stole prócz grzybowej i łososia tak pysznego Stały ciastka i pierniczki, kielich wina wybornego. Były śmiechy oraz chichy, rozmowom końca nie było. Kilka godzin przeleciało i spotkanie się skończyło. Wszyscy razem, jak rodzina, która przy świątecznym stole się spotkała, przeżyliśmy piękne chwile. Za to chwała... dwóm osobom, które chciały czas i miejsce rezerwować, i spotkanie wigilijne Polaków zorganizować. Prezes klubu Gajdošová-Sikorska, którą wszyscy Stenią zwiemy, i pan Attila Lovasz, z klubu mniejszości narodowych, wam serdecznie dziękujemy! MAGDALENA SMOLIŃSKA 18

MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:31 Page 19

Sylwester w Dubnicy nad Wagiem organizatorka tegorocznego polonijnego sylwestra Irena Šujaková. I choć impreza na przełomie lat bywa już dubnickim zwyczajem, do końca jej uczestnicy nie wiedzieli, czy i tym razem się odbędzie. „Proble-

my zdrowotne i niepewność, czy ktoś dotrze po świętach do Dubnicy, trochę nam krzyżowały plany, ale jak widać, wszystko się udało!“ – ocenia z zadowoleniem. Zabawa przebiegała w gro-

nie blisko dwudziestu osób, nie tylko Polaków, ale i zaprzyjaźnionych Słowaków. Przybyli też rodacy z Trenczyna. „Zaprosiliśmy naszych pomocników, którzy włączają się w przygotowania naszych sztandarowych imprez, jak Dubnickie Dni Przyjaźni i Folkloru, bo warto się spotykać nie tylko na gruncie roboczym, ale i podczas zabawy“ – mówiła Irena Šujaková. Na stołach królowały dania i wypieki, przygotowane przez uczestników, nie zabrakło też tradycyjnej słowackiej kapustnicy.

Na

cygańską nutę i oczywiście w barwnych strojach! Takie hasło przyświecało tegorocznej imprezie, która odbyła się w siedzibie Klubu Polskiego w Dubnicy nad Wagiem. „Było to zorganizowane spontani cznie. Skrzyknęliśmy się tuż po świętach Bożego Naro dzenia“ – opisuje główna

ZDJĘCIA: IRENA ŠUJAK

Składam serdeczne podziękowania naszym paniom z dubnickiego Klubu Polskiego, które przygotowały przedsięwzięcie: Irce Šujak, Danucie Berky i Jance Jankovcovej i Annie Obetkovej. ZBIGNIEW PODLEŚNY

Co tam słychać w „Polonusie”?

Z

aglądając na stronę internetową organizacji polonijnej „Po lonus“ z Żyliny, dowiadujemy się o tradycyjnym listopadowym przedsięwzięciu Forum Mniejszości Na STYCZEŃ 2016

rodowych, które odbyło się pod patronatem wojewody żylińskiego Juraja Blanara już po raz dziewiąty. W jego ramach miały miejsce nie tylko prezentacje uczestników, ale

Nowy 2016 rok dubnicka Polonia przywitała razem ze słowackimi przyjaciółmi, co wróży doskonałą współpracę na cały rok. I chyba nikogo nie dziwi celowo użyte słowo „wróży“, bowiem był to wieczór cyRED. gański.

i konkurs wiadomości o mniejszościach narodowych, zatytułowany „Co wiemy o sobie?“, występ zespołu pieśni i tańca z okolic Żywca, a także prezentacja zwyczajów andrzejkowych. RED. 19


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:31 Page 20

DE

a ivniespełniona

lżbieta Czyżewska była niekwestionowaną gwiazdą polskiego kina lat sześćdziesiątych. Dzięki niezwykłej charyzmie porównywana bywała do Marilyn Monroe.

Stała się też ówczesnym symbolem kobiecości. Jej role komediowe („Żona dla Australijczyka”, „Giuseppe w Warszawie”) czy dramatyczne („Wszystko na sprzedaż”) przeszły do historii kina. Gdy pod koniec lat sześć dziesiątych wyemigrowała do Ameryki, wydawało się, że komu jak komu, ale jej spełni się american dream i zrobi karierę. Owszem, przemknęła kilkukrotnie przez ekran, pojawiając się w amerykańskich produ kcjach, ale nigdy już nie osiągnęła statusu gwiazdy, który miała w Polsce. W grudniu 2015 na ekra20

ny polskich kin wszedł poświęcony Elżbiecie Czyżewskiej film dokumentalny „Aktorka“, wyreżyserowany przez Kingę Dębską i Marię Konwicką. To klasyczny pełnometrażowy dokument, zrobiony „po bożemu”, w którym wypowiedzi znajomych Czyżewskiej przeplatają się z materiałami archiwalnymi, fotosami i fragmentami jej kreacji aktorskich. Pomimo tej konwencji film ogląda się z zapartym tchem, jakby to była dobra fabuła kryminalna czy dramat. A dra-

matu w życiu Czyżewskiej było sporo. Z piedestału polskiej gwiazdy pierwszoligowej spadła za sprawą małżeństwa z ówczesnym peerelowskim wrogiem publicznym numer jeden, dziennikarzem Davidem Halberstamem, i musiała opuścić ojczyznę. W Ameryce nie mogła się przebić z powodu silnego akcentu, który uniemożliwiał jej starania o główne role. Niespełnienie w zawodzie, tęsknota za krajem i pracą oraz rozsypujące się małżeństwo doprowadziły ją do szukania zapomnienia w alkoholu. Dziwni pseudoprzyjaciele,

wykorzystujący jej gościnność polscy emigranci szukający schronienia w jej otwartym domu, role pisane dla niej, w których obsadzano amerykańskie aktorki, dzikie bankiety i napady szału – tym wypełnione było życie tej niezwykłej kobiety. Tak przynajmniej wynika z filmu „Aktorka”. Dębska i Konwicka stworzyły film spójny, choć opierający się na kontrastowych wypowiedziach przyjaciół Czyżewskiej. Pomimo tego, iż dowiadujemy się o niej rzeczy bardzo osobistych, wręcz intymnych, to film nie odziera jej z tajemniczości, której aura unosi się w trakcie jego oglądania. Ta tajemniczość wynika z kontrastów i sprzeczności. Do-

wiadujemy się wiele, ale nie jesteśmy w stanie stwierdzić, kto mówi prawdę o samej Elżbiecie, aktorce, divie, kobiecie, która miała wszystko, by potem to wszystko stracić i już nigdy nie odzyskać. Świetny film, wzruszający, intrygujący, poruszający. Dodatkowymi smaczkami są przyjaciele i znajomi Czyżewskiej, którzy wystąpili w filmie: Andrzej Wajda, Beata Tyszkiewicz, Meryl Streep, Daniel Olbrychski oraz wielu amerykańskich pisarzy, aktorów i dramatopisarzy. Gorąco polecam! MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:32 Page 21

„Po

mszy zapraszam na kawę i herbatę do Domu Pielgrzyma” – tak zawsze po nabożeństwie mawiał o. Tymo teusz Górecki. Spotkania te były okazją spędzenia czasu w miłym towarzystwie rodaków, przy sma cznych wypiekach. Dzięki nim udało mi się odkryć to sakralne, pełne historii i cudów miejsce, zagubić w jego długich i mrocznych korytarzach, a nawet spędzić tu noc. Marianka znajduje się 12 km od Bratysławy i jest jednym z najsłynniejszych i najstarszych sanktuariów maryjnych na Słowacji. Klasztor na przestrzeni wieków znany był pod różnymi nazwami. Najstarsza, zapisana w dokumencie fundacyjnym, wydanym w 1377 r. przez króla Ludwika Węgierskiego, to Thall, w źródłach z końca XVII w. znaleźć można też nazwę Maria Thall. Nazwa Marianka pojawiła się po raz pierwszy w 1676 r. Obecnie używana jest ona zarówno w odniesieniu do kościoła, jak i przyklasztornej wsi. Dzieje Marianki są ściśle związane z Zakonem Paulinów. Kiedy klasztory paulińskie na Węgrzech zostały zniszczone przez Turków, paulini przenieśli się do Marianki. Pierwszym generałem, wybranym w tym miejscu, a jednocześnie pięćdziesiątym przełożonym generalnym Zakonu Pauli nów był o. Szymon Bartulicz. Od tego czasu miejsce to stało się głównym domem zakonu, a większość zakonników stanowili Polacy. Marianka była ważnym ośrodkiem religijnym i kulturowym. O paulinach przypomina ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

STYCZEŃ 2016

Słowackie perełki

Herbatka w Mariance znajdująca się na zewnątrz, wyryta w kamieniu postać św. Pawła I Pustelnika oraz fragmenty herbu zakonu. Także w kościele przetrwały paulińskie akcenty, m.in. freski znajdujące się na sklepieniu świątyni i po prawej stronie nawy oraz rzeźbione palmy, kruki i lwy, nawiązujące do herbu Zakonu Paulinów. Moją uwagę zwróciły liczne legendy, którymi owiane jest to miejsce. Według najstarszej, z 1661 r., pewien zbójnik żyjący w tych lasach miał żonę, która urodziła mu chore dzieci. Grzesznik dostrzegł w tym karę bożą i przyrzekł poprawę. W nocy przyśniła mu się Matka Boska, która nakazała mu, by udał się do Marianki i umył dzieci w pobliskim źródełku, istniejącym do dziś. Zbójnik to uczynił. Dzieci zostały uzdrowione, a on w piasku owego źródełka zobaczył figurkę Matki Boskiej z Dzieciątkiem. W tym miejscu postawił kapliczkę z figurką. Obecnie niewielka, mierząca 42 cm drewniana postać Matki Boskiej znajduje się w głównym ołtarzu świątyni.

Zaciekawiła mnie ró wnież historia kościoła, który zburzony przez Turków został odbudowany w barokowym stylu w 1377 r. przez cesarza Leopolda I Wielkiego i oddany pod duchową opiekę paulinom. Po kasacie zakonu sanktuarium zajmowali się księża diecezjalni. Dzięki staraniom proboszcza ks. Józefa Talcika pieczę nad sanktuarium przejęło Zgromadzenie Braci Pocieszycieli z Getsemani, jednak w dobie komunistycznych prześladowań klasztor im odebrano. Dopiero po zmianach w Europie Środkowo-Wschodniej, w 1990 r. bracia pocieszyciele wrócili do Marianki i są tam do dnia dzisiejszego. W ramach spaceru warto przejść się jedyną w swoim rodzaju drogą krzyżową z pięćdziesięcioma rzeźbami naturalnej wielkości, wybudowaną obok kościoła w 1930 r., biegnącą w wąwozie wzdłuż wypływającego ze źródełka potoku. Budowa tejże drogi trwała sześć lat, a na uroczystość jej poświęcenia przybyło ok. 80 000 pielgrzymów. Obecnie Marianka prowadzi ożywioną działalność duszpasterską, a co roku odwiedzają ją tłumy pielgrzymów z kraju i zza granicy. Dla naszych rodaków w każdą drugą niedzielę miesiąca odbywa się tu msza św. w języku polskim, a po niej o. Michał M. Krysztofowicz, sprawujący obecnie posługę przełożonego generalnego, zaprasza wszystkich na kawę i herbatę. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:32 Page 22

G

abarytowo Feniks nie robił imponującego wrażenia. Był małym pawilonem, dobudowanym do zniszczonego budynku przy Marszałkowskiej 35. Jednak, biorąc pod uwagę jego znaczenie, użyte przeze mnie określenie dom mody wcale nie jest przesadzone. – Warszawa była w proszku, ruiny, ciemności – i w tym jej pierwsze pokazy mody... W jasnej sali te śliczne dziewczyny. Ona wskrzesiła przedwojenny styl, nadała powojennej Warszawie ton – wspominała po latach Xymena Zaniewska, scenografka.

Warto dodać, że Grabowska w tamtym okresie była jedyną aktywnie tworzącą polską projektantką. To właśnie u niej w nowe stroje zaopatrywały się zarówno żony najważniejszych urzędników państwowych oraz partyjnych dygnitarzy, jak i zdegradowane po wojnie hrabiny. Fakt, że w sukienkach i eleganckich kostiumikach Grabolki gustowały również kochanka Bieruta i żona Gomułki, był tajemnicą poliszynela. Nie uchroniło to jednak Feniksa przed smutnym końcem – w 1947 roku został on dekretem

Nadwiślańska

Chanel ❷ Bieruta zlikwidowany jako niedozwolona inicjatywa prywatna. Poddanie się i porzucenie marzeń o tworzeniu wielkiej mody nawet nie przeszło Grabowskiej przez myśl. Wprost przeciwnie; utrata Feniksa, choć niewątpliwie dotkliwa, zmotywowała ją do dalszej pracy. Kiedy tylko mogła, bacznie śledziła zagraniczne trendy, tworzyła autorskie kolekcje i organizowała pokazy. Wciąż jednak miała wrażenie, że chce i może osiągnąć więcej. W końcu uznała, że szczęściu trzeba dopomóc i razem ze swoją koleżanką, Marią Borowską, obmyśliła intrygę, która zaowocowała powstaniem Mody Polskiej. – Gra bowska razem ze znajomą Marią Borowską, która przed wojną pracowała w cyrku i występowała w Berli nie, jeździły do NRD na Targi Lipskie i coś tam próbowały kupować, załatwiać. I któregoś razu wróciły, poszły do Ministerstwa Handlu Wewnętrznego i powiedziały, że na Targach Lipskich oczekują polskiej mody, że chcą tam promować polską firmę,

POLAK POTRAFI

tylko trzeba taką firmę założyć. I tak powstało Biuro Mody do Współpracy z Targami Lipskimi – opowiadał w jednym z wywiadów Jerzy Antkowiak, projektant i bliski współpracownik Grabowskiej. Grabolka została dyrektorem artystycznym owego biura, a wkrótce potem zostało ono przekształcone we wspomnianą Modę Polską. Grabowskiej zależało na tym, by Moda Polska kształtowała dobry smak i propagowała prawdziwą elegancję. Obeznana w świecie paryskiej mody, wciąż utrzymująca kontakty z tamtejszymi projektantami, poprzeczkę postawiła bardzo wysoko. Nie interesowały jej zachowawcze i nudne ubrania, jakie wówczas dominowały w sklepach bloku wschodniego. Sama zresztą była symbolem doskonałego stylu. Lubiła klasykę; świetnie skrojone kostiumy w stono-

Triki wielkich reżyserów stosowane w polityce?

Z

nane powiedzenie mówi, że nie powinniśmy oceniać książki po okładce. Drodzy Czytelnicy, niech nie zwiedzie Państwa i nie zniechęci tytuł, bowiem „Sztuka reżyserii” Zygmunta Hübnera to nie jest pozycja dla teatrologów, reżyserów czy ludzi z branży teatralnej.

To przystępnie i interesująco napisane kompendium wiedzy ogólnej na temat teatru, filmu i kultury, skierowane do każdego, kto ogląda i lubi filmy oraz bywa w teatrze. To książka 22

dla każdego człowieka, zainteresowanego Polską, jej historią i kulturą, dla czytelnika o szeroko pojętych zainteresowaniach nie tylko humanistycznych. Choć przepełniona jest wiedzą

akademicką, to napisana jest niezwykle przystępnie, prostym językiem, okraszona wieloma cytatami i anegdotami z życia znanych nam twórców teatru i filmu.

Hübner był wybitnym intelektualistą, reżyserem, publicystą, dyrektorem teatrów i pedagogiem. Napisana przez niego „Sztuka reżyserii” ukazała się drukiem w 1982 i przez ponad MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:32 Page 23

wanych barwach i tweedowe żakieciki àla Coco Chanel, do których zawsze przypinała fantazyjne broszki. Nieodłącznym i chyba najbardziej ekstrawaganckim elementem jej stylizacji był jedwabny kolorowy turban. Jeśli wierzyć opowieściom, miała ich dziesiątki i nie lubiła się z nimi rozstawać. Moda Polska pod jej wodzą zachwycała świeżością projektów oraz starannością i jakością wykonania. – Ona nie prowadziła firmy przemysłowej, tylko wzorcownię – jej projekty inspirowały inne domy mody, służyły za wzór. Na pokazy kolekcji Mody Polskiej zjeżdżali szefowie fabryk odzieży, technolodzy z fabryk tkanin. W ruch szły ołówki, rysowano sukienki, płaszczyki, długość i szerokość rękawa, a tkaniny brano pod lupę, dotykano, wąchano – opowiadała Marta Sztokfisz, autorka biografii Grabowskiej Caryca polskiej mody, święci i grzesznicy. Istotnie, Moda Polska nie szyła ubrań na przemysłową skalę; była raczej atelier, w którym powstawały krótkie serie ubrań. Zespół projektantów, krojczych i krawcowych (wielu z nich współpracowało z Grabowską jeszcze przed wojną) w pocie czoła przygotowywał dwie kolekcje, składające się ze stu kompletnych ubiorów. Dzięki determinacji Grabowskiej, która kategorycznie stwierdziła, że przedsiębiorstwo nasze nie może pozwolić sobie na szycie ubiorów z tkanin tuzinkowych ani na stosowanie pospolitych dodatków, Moda Polska 30 lat nie doczekała się wznowienia. Aż do roku 2015, kiedy to Fundacja Teatru Myśli Obywatelskiej Teatru im. Zygmunta Hüb nera postanowiła naprawić ten błąd. Fundacja pokusiła się o bardzo ciekawy zabieg wydawniczy – do rąk czytelników trafiło coś w rodzaju przedruku oryginału. Nowa, twarda okładka kryje w swoim wnętrzu kolejną okładkę – oryginał z roku 1982 – a w niej, na dobrej, jakości, grubym papierze kojarzącym się z albumami STYCZEŃ 2016

szybko znalazła się na uprzywilejowanej pozycji. Nie tylko zaczęła dostawać dewizy na tkaniny z Zachodu, uzyskała również wyłączność na najlepsze partie tkanin z krajowych fabryk. Umiejętność prowadzenia negocjacji z partyjnymi dygnitarzami była zwykle dodatkowo wsparta argumentem siłowym. Grabowska miała trudny charakter i nie znosiła sprzeciwu. Kiedy rozmowy przybierały niekorzystny dla niej obrót, chwytała w rękę kryształową popielniczkę i ciskała nią na oślep. Zdarzało się, że wychodząc na ważne spotkanie, zabierała ją

o sztuce, znajdują się zeskanowane strony, zaczerpnięte ze wspomnianego już oryginału. Dzięki temu zabiegowi obcujemy jakby z książką w książce, w której zatrzymano ducha historii. Jedynymi dodatkami do wersji oryginalnej są wstęp oraz zakończenie od obecnego wydawcy. Jest to niewątpliwie gratka dla miłośników polskiej kultury, którym nie są obce nazwiska Swiniarski, Kantor, Grotowski czy Wajda. Oprócz archiwalnych zdjęć, rycin

ze sobą na wszelki wypadek. – Naprawdę rzucała! Popielniczka leżała na jej biurku, brała i rzucała w cokolwiek, w faceta, w lustro – wspominał Jerzy Antkowiak. – Albo mówiła tak: „Jureczku, daj mi popielniczkę, bo idę do ministerstwa”. Poprawiała turban, brała popielnicę i ruszała. Władza tolerowała wybuchowy charakter Grabowskiej, bo komunistom zależało na tym, by mieć firmę, którą można pochwalić się za granicą. Zdaniem Antkowiaka, władza snobowała się na Modę Polską. (...) Moda Polska to był wentyl, władza mogła powiedzieć: No proszę, u nas też jest moda! Niemniej kiedy Moda Polska miała już ugruntowaną pozycję i renomę, w 1967 roku postanowiono pozbyć się Grabowskiej i zastąpić ją kimś innym. Po jednym ze skończonych pokazów delegacja złożona z przedstawicielki działu kadr, rady zakładowej oraz dyrektora wręczyła jej bukiet kwiatów i włożone w kopertę wymówienie. Grabowska wymówienia nie przyjęła, bukietem cisnęła w kadrową, a najbliższym współpracownikom kazała iść do sklepu po wódkę. Ciężko przeżyła rozstanie z Modą Polską. Zaczęła chorować, przestała o siebie dbać. Na pokazy nowych kolekcji przychodziła jednak do końca. Umarła w 1988 roku. Moda Polska upadła dziesięć lat później. KATARZYNA PIENIĄDZ

i obrazów, zebranych przez autora, w tej książce znajdą Państwo wiele anegdot i cytatów, jak choćby ten, autorstwa Augusta Strindberga: „Reżyser, podobnie jak kapelmistrz, jest osobą budzącą niechęć, ponieważ siedzi na swoim stołku tylko po to, by czynić uwagi”. A w naszych obecnych czasach, kiedy w polityce dzieje się, jak się dzieje, warto poświęcić chwilę refleksji nad tym,

czym jest reżyseria nie tylko w teatrze czy filmie. Hübner cytuje Johny’ego Deweya: „Politycy i generałowie, którym się powiodło i wyrośli na mężów stanu, jak Cezar lub Napoleon, mają w sobie coś z reżyserów wielkich widowisk”. Dajmy sobą manipulować w świecie rozrywki i sztuki (ale tylko tam) i poznajmy triki wielkich reżyserów. Za praszam do lektury! MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA 23


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:32 Page 24

Imperium starożytnego Rzymu n

K

tóregoś dnia w kwietniu 1852 roku nad Trenczynem przechodziła wichura. Naporu wiatru nie wytrzymało jedno z wielkich drzew na skale zamkowej. Stara topola się wywróciła, a wyrwane korzenie zrobiły ogromną dziurę w ziemi. Przy porządkowaniu terenu po nawałnicy w dole na wysokości 4 metrów od poziomu gruntu znaleziono duży kamień, który po odczyszczeniu okazał się tablicą z resztkami napisu w języku łacińskim. Oto tekst, który udało się na nim odczytać: VICTORIAE AVGUSTORV (rzymska łacina nie rozróżniała „V” a „U”, więc oczywiste, że jest to „Augustoru”, co dawało sens w sformułowaniu „Victoriae Augustorum”, co znaczy ‘zwycięstwu cesarzy’; „m” na końcu się nie zachowało) EVERCITUS QUILAV GARICIONESEDITMIL LIIDCCCLV I mniejszymi literami: MAXIMIANUSLECLEGIIADCVR F. Nie było łatwo nadać sens temu napisowi, ale też nie było problemem – dla człowieka z klasycznym wykształceniem – nadać temu napisowi formę zrozumiałą dla dzisiejszego czło-

24

wieka; trzeba pamiętać, że starożytni nie zwracali uwagi na przerwy między wyrazami, a co najmniej raz twórca napisu pomylił się i zamiast „G” wykuł „C” (prawdopodobnie był to miejscowy rzemieślnik, który nie znał dobrze łaciny). Biorąc pod uwagę wszystkie te uwarunkowania, można przypuszczać, że pełna wersja tego napisu brzmi: Victoriae Augustorum Exercitus, Qui Laugaricione Sedit mil(ites – to rozwinięcie skrótu stosowanego przez Rzymian) L(egionis – rozwiniecie skrótu) II DCCCLV Maximilianus Leg(atus) Leg(ionis) II AD(iutricis) Cur(avit) F(aciendum).

Co po polsku znaczy: Zwycięstwu (czytaj: dla upamiętnienia zwycięstwa) Cesarzy [i] wojska 855 żołnierzy II Legionu, stacjonującego w Laugaricium (rzymska nazwa dzisiejszego Trenczyna), Maximimianus, legat II Legionu Pomocniczego uczynił (czytaj: ten kamień poświęcił). Napis odczytał miejscowy proboszcz i historyk amator Ľudovit Stark. O swoim odkryciu zawiadomił wszystkich, których tylko mógł, bowiem słusznie uznał, że jest on bardzo ważny dla chwały Trenczyna. Dowodzi bowiem, że stacjonowały tu rzymskie legie, które w okolicy odniosły jakieś zwycięstwo. To z kolei oznacza, że starożytne państwo rzymskie rozciągało się poza tzw. limes Romanus, czyli granicę Dunaju. Odkrycie proboszcza z Trenczyna odbiło się szerokim echem także poza granicami ówczesnej monarchii habsburskiej. Rozpoczęła się dyskusja, czy napis nie został przypadkiem sfałszowany. Wielki autorytet i znawca historii starożytnego Rzymu Niemiec Theodor Mommsen na początku wypowiadał się krytycznie o znalezisku. Dopiero kiedy w roku 1890 dostarczono mu gipsowy odlew tablicy, uznał ją za oryginalną. Wielu historyków czeskich i węgierskich przed I wojną światową zajmowało się analizą napisu z Trenczyna, ponieważ rozszerzała ona wiedzę o starożytnej historii regionu. Najpierw trzeba było rozwiązać problem datowania tablicy i ustalenia, o którym zwycięstwie i której wojnie mogła być mowa w tekście i czy wymieniony MaxiMONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:32 Page 25

u nad Dunajem mianus pojawia się gdzieś w rzymskiej historii. I nagle przyszła wiadomości z miasta Zana w Algierii, gdzie na terenie byłego rzymskiego fortu archeolodzy znaleźli podstawę słupa pod jakiś lokalny pomnik, na którym odczytali napis, iż stacjonujący tam oddział, któremu pomnik był poświęcony, to II Legion Pomocniczy, dowodzony przez Marcusa Valeriusa Maximianusa, który niegdyś miał garnizon w Aquincum (dzisiejszy Budapeszt), w roku 179 uczestniczył w wojnie przeciwko Markomanom za Dunajem i spędził jedną zimę w Laugaricium, czyli Trenczynie. I w tym momencie wszystko było już jasne. Niestety, tablica w Trenczynie niszczeje. Zanieczyszczone powietrze w XX i XXI wieku powoduje, że kamień wietrzeje, a litery stają się coraz mniej czytelne. Tablicę już trzykrotnie poddawano restauracji. Czas jednak jest nieubłagany i nie wykluczone, że za kilkadziesiąt lat napisu nie będzie można już odczytać. Podczas kolejnych oględzin na marginesie tablicy w trzech różnych miejscach odkryto ślady po fragmentach kolejnych liter; napis zapewne był dłuższy – może zawierał opis jakiejś historii, jak w przypadku wspomnianego już napisu na słupie z Algierii. Ale tego nie dowiemy się już nigdy. A sama inskrypcja? Jest dzisiaj (jeszcze!) turystyczną atrakcją. Można ją obejrzeć w przeszklonej galerii wewnątrz centralnego hotelu w Trenczynie, który obecnie nazywa się „Tatra”. Warto też kilka słów poświęcić tzw. wojnom markomańskim. Rzym w os tatnich 50 latach przed naszą erą rozciągnął swoje panowanie do linii Dunaju. Kilkadziesiąt lat później na tym terenie założono dwie prowincje: w 9 roku n.e. Pannonię (dziś to mniej więcej teren Węgier, austria ckiego Burgenlandu wraz z Wie dniem), a w 40 roku Noricum (teren Austrii naddunajskiej i wschodnie kawałki Bawarii). W połowie II wieku nad granicą Rzymu pojawiły się plemiona germańskie, które zwano barSTYCZEŃ 2016

WAŻKIE WYDARZENIA W DZIEJACH SŁOWACJI

barzyńcami. Po północnej stronie Dunaju najbardziej znani wówczas byli Markomanowie, a wśród nich Wandalowie, którzy przybyli prawdopodobnie z terenu dzisiejszej środkowej Polski i niszczyli wszystko, co napotkali na swej drodze (stąd dzisiejsze znaczenie słowa „wandal”, czyli ‘człowiek umyślnie niszczący czyjąś lub wspólną własność, zwłaszcza do-

wielkiego obozu wojskowego Carnuntum, z którego Rzym miał panować nad całym regionem, oraz sąsiadującego z nim ośrodka handlowego Vindobona, dzisiejszego Wiednia, który powstał w odległości kilkudziesięciu kilometrów od obozu wojskowego, by nie stanowić pokusy dla służących w Carnuntum żołnierzy. Car nuntum to dzisiejsza wieś Petronell koło Hainburga, co prawda położona w Austrii, ale bardzo blisko Bratysławy. To właśnie tutaj Marek Aureliusz napisał swoje słynne dzieło.

bra kulturalne’). Od roku 167 barbarzyńcy próbowali się wedrzeć zbrojnie na tereny Rzymu i tam osiedlić. W 170 roku przypuścili niszczycielski szturm. Z dużym wysiłkiem Rzymia nom udało się odeprzeć atak, a nawet przejść do kontruderzenia. Legiony rzymskie zaczęły obsadzać tereny dzisiejszych południowych Moraw i południowo-zachodniej Słowacji. Tworzyli tam osady przejściowe i obozy wojskowe. Cesarz Marek Aureliusz (żyjący w latach 121-180, znany chyba bardziej jako filozof-stoik i autor nieśmiertelnych „Rozmyslań”) planował dalsze rozszerzenie imperium i utworzenie nowej prowincji na północ od Dunaju. Sporo czasu spędzał nad dunajską granicą, patronując budowie

• • • Na terenie Słowacji odkryto kilka rzymskich inskrypcji. Niestety, większość z nich znajduje się na fragmentach kamieni, wykorzystanych później jako materiał budowlany – stąd znajdowane są przy przebudowach piwnic i fundamentów. Inskrypcja z Trenczyna jest najbardziej znana i stanowi podstawę do wykreślenia mapy imperium starożytnego Rzymu. Dowodzi, że rzymska cywilizacja przekroczyła granicę Dunaju, a Trenczyn stanowił jej najbardziej wysunięty na północ dzisiejszej Europy Środkowej punkt. Niestety legiony nigdy nie dotarły do dzisiejszych ziem polskich… ANDRZEJ KRAWCZYK 25


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:32 Page 26

Po raz drugi zapraszamy Państwa do zabawy, czyli rozwiązania krzyżówki, przygotowanej z myślą o słowackiej Polonii, która dotyczy Polski i Słowacji. Rozwiązanie hasła prosimy przesyłać pod adresem: mwobla@gmail.com do 27 stycznia.

Hasło ukrte jest w polach oznaczonych numerami w następującej kolejności: 13 – 11 – 3 – 10 – 36 – 6 – 27 – 37 – 48 – 44 – 29 – 5 – 8 – 37.

Spośród autorów nadesłanych rozwiązań wylosujemy zwycięzcę, któremu nagrodę prześlemy pocztą. Nie zapomnijcie podać w mailu swoich danych: imienia, nazwiska i adresu pocztowego. Miłej zabawy! Red., To

1 2

3

4 5

6

7 8 9

10

11

12

13

14

15

16 17 19

20

18

21 22

23

24 25

26

27 28

29

30 31

33

34

35

36

37

38

39 42

32

40

41

43

44

45

46

47 48 www.CrosswordWeaver.com

Rozwiązanie hasła kRzyżówki: W poprzednim numerze „Monitora Polonijnego“ opublikowaliśmy krzyżówkę,

zdrobniale nie zaglada slowacki raj dla narciarzy ACROSS w której było ukryte hasło: „Jubileusz”. Prawidłowe rozwiązaniasie nadesłały panie Aleksandra Krcheň z Nemšovej oraz poloniny Warszawskii Palac Kultury i informujemy, za przejazd 30 Tam slynne 28 Oplata Gražyna Zimnicka-Michalička z Myjavy, którym gratulujemy3 zwycięstwa jednocześnie iż upominki pietruszka … 32 Herbu zielona Baranami pocztą. w Krakowie 29 Gdy idzie, szykuj cieple 2 Podprześlemy Redakcja MP buty! 34 Imie artysty, który spiewal, 5 Zima dzieci je uwielbiaja 4 General w telewizji 13 jak to jest na wczasach grudnia 6 Hu, hu, ha, nasza ... zla 30 Zagle na lodzie / Zimowy 26 MONITOR POLONIJNY sport na jeziorze 35 Miasto slynnego polskiego 8 Marek, znany aktor 7 Hobby prezydenta rapera Komorowskiego 10 Kiedys w niedziele rano dla 31 Piosenki dla dzieci dzieci 37 Miasto festiwalu polskiej 33 Z niego kwasna zupa 9 Piec plus trzy minus zero


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:32 Page 27

Poziomo 2. 4. 7. 9. 11. 14. 16. 17. 19. 23. 24. 26. 27. 28. 29. 30. 31. 33. 36. 38. 42. 43. 46. 47. 48.

Pod Baranami w Krakowie Generał w telewizji 13 grudnia Hobby prezydenta Komorowskiego Pięć plus trzy minus zero Zespół dziecięcy, Noego Kościuszkowskie, listopadowe, styczniowe Zimowa przerwa w szkole Mikołaj, kanonik – w 1520 r. administrator dóbr Olsztyna Miasto pod ziemią Komiksowy przyjaciel Kajka Pierwiastek Skłodowskiej Maszyna szyfrująca z czasów II wojny światowej Nie ciemna, ale… – słowacki raj dla narciarzy Opłata za przejazd Gdy idzie, szykuj ciepłe buty! Żagle na lodzie / Zimowy sport na jeziorze Piosenki dla dzieci Z niego kwaśna zupa W krainie czarów Kunigesburg po polsku Zygmunt, który przeniósł stolicę do Warszawy /Król-dzbanek Niesłodka kopalnia Hałabała Pierwszy król Polski Konik, ale nie morski

Pionowo 1. Któremu koniowi w zęby się nie zagląda 3. Warszawski Pałac Kultury i… 5. Zimą dzieci je uwielbiają 6. Hu, hu, ha, nasza ... zła 8. Marek, znany aktor 10. Kiedyś w niedziele rano dla dzieci 12. Szkolna zbiórka 13. Mały biały kociak z kreskówki / Miał czarnego leniwego przyjaciela kota 15. Imię byłego prezydenta Polski 18. Podstawa demokracji 20. Warzywno-betonowe osiedle w Bratysławie po polsku 21. Polskie koleje – skrót 22. Podstawowe badanie serca – skrót 25. Siedziba Uni Europejskiej zdrobniale 30. Tam słynne połoniny 32. Herbu zielona pietruszka 34. Imię artysty, który śpiewał, jak to jest na wczasach 35. Miasto słynnego polskiego rapera 37. Miasto festiwalu polskiej piosenki… 39. Dwie deski na śniegu 40. Słynny polski statek i król 41. Wojciech prowadzący „Szansę na sukces” 42. Czekoladowy zamek w Krakowie 44. Siedziba greckich bogów 45. Jego noga w dziecięcym przekleństwie STYCZEŃ 2016

Fisz Emade Tworzywo: „Mamut“ C

hociaż płyta znanego hiphopowego duetu Fisz i Emade ukazała się pod koniec 2014 roku, dopiero teraz miałem okazję przesłuchać ją jako całość. Wydaje się, że chwila na recenzję to odpowiednia, album bowiem zdążył zdobyć uznanie krytyków i słuchaczy. Dowodem są choćby nagrody Fryderyków za rok 2015 uzyskane w kategoriach: album roku (kategoria: elektronika / Indie / Alternatywa), utwór roku („Ślady“) oraz teledysk roku („Pył“). O popularności płyty „Mamut“ świadczy również wydana niedawno poszerzona reedycja oraz jej edycja analogowa (winylowa). Panowie Fisz oraz Emade nie są nowicjuszami na muzycznej scenie. Pod pierwszym z pseudonimów ukrywa się syn Wojciecha Waglewskiego Bartosz. Ten kompozytor, wokalista i instrumentalista zdaniem wielu przewyższa talentem swojego ojca. Emade to z  kolei Piotr Waglewski, drugi syn Wojciecha i młodszy brat Bartosza. Wybrawszy w swojej karierze bardziej hiphopową drogę, nie stroni jednak od współpracy z  bratem i  ojcem, czego owocem jest kilka wspólnych płyt (m.in. „Męskie Granie“), przy słuchaniu których trudno się zorientować, gdzie się kończy, a gdzie zaczyna autorstwo i kompozytorski wkład w dzieło każdej ze wspomnianych wyżej osób. Wróćmy jednak do płyty „Mamut“. Po przesłuchaniu całości nie da się jednoznacznie powiedzieć, że jest to hip-hop; to bardziej mieszanka wielu różnych stylów – ambientu, elektroniki czy alternatywnych brzmień. Na przykład otwierający płytę „Pył“ (z  gościnnym udziałem Justyny Święs z „The Dumplings“) to pulsujący basowym rytmem taneczny kawałek, który bardzo szybko wpada w ucho. Wspomniany już nagrodzony teledysk do tegoż utworu za sprawą ciekawego scenariusza spra wia, że lekkie z pozoru słowa piosenki nabierają nowego znaczenia. „Bieg“ to z  kolei monotonny, chilloutowy utwór, w którego tle słyszymy instrumentarium tak charaktery-

styczne dla duetu Fisz & Ema de, czyli klawisze i trąbkę. To również rasowy, w tym wypad- Czulym uchem ku hiphopowy wokal i tzw. loopy (zapętlenia) oraz skrecze. Utwór „Zwiedzam świat“ promował jako singiel cały album, jest zatem najlepiej rozpoznawalny. Charakterystyczne elektroniczne brzmienie przypomina przeboje słynnego w latach 90. francuskiego duetu „Air“ czy grupy „Talking Heads“. Kolejny muzyczny majstersztyk to utwór „Wojna“, opowiadający o  ludziach, widzących sens życia w podburzaniu do nienawiści, przez co wydaje się jak najbardziej na czasie... Piosenka robi wrażenie nie tylko za sprawą dusznego muzycznie klimatu. Łatwo rozpoznawalny głos Katarzyny Kowalskiej, śpiewającej w refrenie: „Jeśli serce masz, to nie bój się“, niesie zatem pozytywne przesłanie. Zaskakuje utwór „Ślady“. Powolne, leniwe dźwięki  pianina przywodzą na myśl bardziej francuską kafejkę niż klub hiphopowy... Po chwili jednak leniwie recytowany tekst pochłania całkowicie. W całej tej beczce miodu, którą jest „Mamut”, jest niestety i mała łyżka dziegciu. Piosenka „Piwnica“ jest chaotyczna, brzmi jakby nagrana na siłę, wyłącznie w celu wypełnienia miejsca. Po przesłuchaniu całości nie mam jednak wątpliwości, że „Mamut“ to kolejna genialna płyta duetu Fisz&Emade. Od poprzedniej, wydanej w 2011 roku i zatytułowanej „Zwierzę bez nogi“, odróżnia ją większy eklektyzm, dzięki czemu ma szansę dotrzeć do szerszego kręgu słuchaczy. Ogromne zróżnicowanie utworów sprawia, że można ich słuchać na wyrywki, w zależności od nastroju. Zdecydowa nie polecam to wydawnictwo nie tylko fanom hip-hopu, francuskiej elektroniki czy ambientu. Na tej płycie każdy znajdzie coś dla siebie i  na pewno zatrzyma na dłużej. Dzięki „Mamutowi“ można poszerzyć swoje muzyczne horyzonty, czego i Państwu, i sobie życzę w nowym roku 2016. ARKADIUSZ KUGLER 27


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:33 Page 28

Słowo roku 2015 N

ikogo chyba nie zaskoczyło, że w plebiscycie na słowo roku, organizowanym od pięciu lat przez Instytut Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego we współpracy z Naro dowym Centrum Kultury i Fundacją Języka Polskiego, zwyciężył rzeczownik „uchodźca”. Warto podkreślić, iż wybór kapituły, złożonej ze znanych językoznawców: Jerzego Bartmińskiego, Jerzego Bralczyka, Renaty Przybylskiej, Andrzej Markowskiego, Jana Miodka, Walerego Pisarka i Haliny Zgółkowej, był po raz pierwszy jednomyślny. Tak samo jak językoznawcy zagłosowali internauci. O plebiscycie na słowo roku już pisałam w tej rubryce przy okazji zeszłorocznych wyników (MP nr 1/2015), kiedy to zwyciężyły „kilometrówka” (słowo roku językoznawców) i „separatysta” (słowo roku internautów). Przypomnę tylko, że w tymże plebiscycie chodzi o wybór pojęcia (wydarzenia, przedmiotu czy myśli), które użytkownicy języka wydają się traktować jako najważniejsze. Cały proces wyboru trwa rok, przy czym oba gremia decyzyjne – kapituła i internauci – śledząc media, wybierają kolejno słowo dnia, tygodnia, miesiąca, a na koniec słowo roku. Zwykle było tak, że to słowo grudnia zostawało słowem roku. Nie dotyczy to jednak ostatniego plebiscytu. „Uchodźca” został odnotowany bowiem jako słowo sier pnia (obok „imigranta”). Obserwacja zwycięskich słów poszczególnych miesięcy odzwierciedla wydarzenia z nimi związane, dominujące i w mediach, i życiu społecznopolitycznym. Wystarczy przyjrzeć się słowom, które wygrały w ostatnich miesiącach: we wrześniu, kiedy to niektóre państwa zaczęły stawiać płoty i mury, mające powstrzymać uchodźców przed przekraczaniem granic państwowych w plebiscycie zwyciężyła właśnie „granica”; słowem 28

października zostały „parlament” i „sejm”, bowiem te rzeczowniki były odmieniane wówczas przez wszystkie przypadki w związku ze zdobytą większością jednego ugrupowania politycznego w polskim Sejmie i Senacie, czyli w polskim parlamencie; w listopadzie pierwsze miejsce zajęły „niepodległość” i „smog”, albowiem to właśnie w listopadzie 1918 r. Polska odzyskała niepodległość, zaś w roku ubiegły z okazji narodowego święta dominowały dyskusje na temat różnego pojmowania tejże „niepodległości”. Drugim słowem listopada został „smog”, który pojawił się w wielu polskich miastach, stwarzając zagrożenie dla ich mieszkańców, zaś w grudniu dominującym słowem stał się „trybunał”, ze względu na spory wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego, trwające do dziś. Wróćmy jednak do słowa roku, do „uchodźcy” – dlaczego właśnie ono zwyciężyło? I to zdecydowanie! W komentarzu (zamieszczonym na stronach plebiscytu: http://www.slowanaczasie.uw.edu.pl/) do słowa sierpnia, którymi zostały rzeczowniki „uchodźca” i „imigrant”, można przeczytać, iż zapewne będą się one pojawiały coraz częściej w związku ze wzrostem znaczenia problemu uchodźstwa. A że ten problem, niestety, budził i budzi w Europie ogromne zain-

teresowanie nie tylko polityków, ale i zwykłych obywateli, przyczyniając się do ich głębokiego podziału, wpływając na kierunki zmian politycznych, to trzeba przyznać, iż wybór „uchodźcy” na słowo roku 2015 jest jak najbardziej uzasadniony. Można się tylko zastanawiać, dlaczego nie zwyciężył „imigrant”, lecz „uchodźca” będący polskim odpowiednikiem „emigranta”. Okazuje się, że wraz z narastającym problemem uchodźstwa zmieniło się trochę znaczenie poszczególnych słów. Otóż „imigrant” i „emigrant” zmieniają kraj pobytu z dowolnych względów (pierwszy przyjeżdża, drugi wyjeżdża), często w poszukiwaniu lepszego życia, zaś „uchodźca” (z ang. refugee) jest zmuszony opuścić swój kraj z powodu wojny, klęski żywiołowej, przyczyn politycznych. A zatem widać, że słowo to zostało napełnione wartościami emocjonalnymi, mającymi jakoby odzwierciedlać pozytywny stosunek do oznaczającego go desygnatu, pewną poprawność polityczną – łatwo odmówić pomocy imigrantom czy emigrantom, ale trudno to zrobić wobec uchodźców. Niestety, wraz z końcem roku 2015 problem uchodźstwa nie zniknął, nie zniknęły też problemy, kryjące się za innymi słowami, które w roku ubiegłym zwyciężały w plebiscytach na słowo miesiąca… Nowy rok zawsze przynosi jakieś nadzieje, w związku z czym życzę nam wszystkim, by za słowami miesiąca roku 2016 kryły się wydarzenia czy pojęcia tylko pozytywne. MARIA MAGDALENA NOWAKOWSKA

MONITOR POLONIJNY


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:33 Page 29

ANKIeTA ADreSOWANA DO NASZycH cZyTeLNIKóW

MAGAZYN MNIEJSZOŚCI NARODOWYCH Zachęcamy do obejrzenia polskiego Magazynu Mniejszości Narodowych, który zostanie wyemitowany w programie STV2 w dniu 18.01. o godzinie 15.35. W programie będzie można obejrzeć m.in. relacje z imprezy jubileuszowej „Monitora Polonijnego“ i otwarcia wystawy „Sztuka z naszych szeregów“, prezentującej dzieła Jana Bergera.

ŻYCZENIA Z okazji Nowego Roku wszystkim Czytelnikom, Rodakom, słowackim Przyjaciołom składam najserdeczniejsze życzenia zdrowia, powodzenia, obfitości. Niech się Państwu darzy! Tomasz Bienkiewicz Prezes Klubu Polskiego na Słowacji

OgłOszenie O pracę

Szanowni Państwo! Przypominamy, że w poprzednim numerze „Monitora“ oraz na stronie internetowej www.polonia.sk opublikowaliśmy ankietę, w której pytamy Państwa o upodobania, oczekiwania, podpowiedzi związane z tematami poruszanymi w naszym piśmie. Wszystkie Państwa informacje, uwagi i postulaty są dla nas niezmiernie ważne i pomocne, albowiem chcemy, by „Monitor” odzwierciedlał Państwa potrzeby i upodobania. Wierzymy, iż z Państwa pomocą ten cel osiągniemy. Prosimy więc jeszcze raz o wypełnienie ankiety i przesłanie jej do 20 stycznia 2016 roku pod adresem: Małgorzata Wojcieszyńska, Kvetoslavov 162, 930 41 Kvetoslavov. Ankietę można też pobrać ze strony www.polonia.sk i przesłać pod adresem e-mail: mwobla@gmail.com Redakcja MP

Informujemy, że kto chce wesprzeć naszą działalność wydawniczą, może dokonać wpłat w Tatra banku (nr konta: 2666040059, nr banku 1100). Nowych odbiorców „Monitora Polonijnego” prosimy o podanie redakcji swojego adresu, pod który ma być im przesyłany. Kontakt: monitorpolonijny@gmail.com

Firma ARKADA specjalizująca się w kompleksowych usługach projektowych, budowlanych, w tym robotach remontowych budynków mieszkalnych, przemysłowych, użyteczności publicznej oraz zabytkach, poszukuje osoby do stałej współpracy w ramach słowackiej grupy kapitałowej ARKADA Slovakia, s.r.o. OPIS STANOWISKA: - samodzielne przygotowywanie dokumentów przetargowych w oparciu o ustawę Prawa zamówień publicznych (analiza SIWZ, kompletowanie dokumentów ) - przygotowywanie zapytań ofertowych; - nadzorowanie robót budowlanych; - przedmiarowanie robót; - analizowanie dokumentacji projektowej

WYMAGANIA: - znajomość języka słowackiego (biegła) oraz języka polskiego (komunikatywna); - wykształcenie wyższe kierunkowe (budowlane); - bardzo dobra znajomość prawa zamówień publicznych; - bardzo dobra samoorganizacja; - prawo jazdy;

Kontakt: biuro@arkada-architektura.pl

www.arkada-architektura.pl

W Y B Ó R Z P R O G R A M U I N S T Y T U T U P O L S K I E G O S T Y C Z E Ń - L U T Y 2 0 16 Ë JOANNA ZEMANEK – WYSTAWA

„WYSTĄPIŁ BŁĄD” 12 stycznia, godz. 17.00, Bratysława, Instytut Polski, Nam. SNP 27 Wystawa jest realizacją Nagrody Instytutu Polskiego w ramach międzynarodowej objazdowej wystawy współczesnej twórczości artystycznej Textile Art of Today. Ë MAGDA PISKORCZYK

- URSZULA STOSIO 22 stycznia, godz. 19.00, Bratysława, Múzeum obchodu, Linzbothova 16 Koncert jazz-bluesowego duetu Magdy Piskorczyk i Urszuli Stosio. Ë KONCERT Z OKAZJI

MIĘDZYNARODOWEGO DNIA PAMIĘCI OFIAR HOLOKAUSTU 26 stycznia, godz. 19.00, Bratysława, Moyzesova sieň, Vajanského nábrežie 12 Koncert z okazji otwarcia stałej ekspozycji Holokaustu w Seredzi. STYCZEŃ 2016

Ë PÓŁSŁOWO – MIAN RESUTÍK

27 stycznia, godz. 17.00, Bratysława, Instytut Polski, Nam. SNP 27 Tradycyjny wieczór Dušana Junka, tym razem z Milanem Resutíkiem, dyplomatą, publicystą i literatem. Ë PIOTR APOLINARSKI – FOTOGRAFIE Ë 4 lutego, 17.00, Bratysława, Instytut

Polski, Nam. SNP 27 Wystawa fotografii dokumentalnych z Syrii, Ukrainy i obozów dla uchodźców autorstwa Piotra Apolinarskiego, fotoreportera i dziennikarza, współpracującego z agencjami i wydawcami całej Europy i USA. Ë RYSZARD ŻOŁĘDZIEWSKI - SAKSOFON

8 lutego, godz. 18.00, Bratysława, Instytut Polski, Nam. SNP 27 Całodniowe warsztaty prowadzone przez Ryszarda Żołędziewskiego, jednego z najbardziej znanych współczesnych polskich saksofonistów a o godz.18.00 udział gościa w koncercie wraz z pianistą słowackim Ladislavem Fančovičem.

Ë RYSZARD KAPUŚCIŃSKI – IMPÉRIUM

11 lutego, godz. 18.00, Bratysława, KC Dunaj, Nedbalova 3 Promocja słowackiego przekładu zbioru reportaży Ryszarda Kapuścińskiego, zatytułowanego „Imperium” i mówiącego o upadku Związku Radzieckiego, ostatniego imperium XX wieku. Ë MIĘDZY MNICHEM I SZATANEM. TATRZAŃSKIE

ŚWIATŁO I CIEŃ | TATRY. KONCERT DLA DWOJGA 11 lutego, godz.17.00, Bratysława, Instytut Polski, Nam. SNP 27 (okna od ul. Klobučníckiej) Prezentacja eksperymentalnych prac fotograficznych Krzysztofa Wojnarowskiego, przedstawiających koloryt tatrzański, z udziałem poety Michała Jagiełły, prezentującego swoją poetycką twórczość tatrzańską. Ë PRESZOWSKIE DNI GITARY KLASYCZNEJ:

RYSZARD BAŁAUSZKO 11-12 lutego, Preszów, PKO Čierny orol, Hlavná 50 Polskim gościem międzynarodowego festiwalu gitarowego będzie gitarzysta, profesor Akademii Muzycznej F. Chopina w Warszawie Ryszard Bałauszko, który poprowadzi kursy interpretacyjne. 29


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:33 Page 30

Gotlandia – mój wymarzony port

Z

imowy dzień. Słońce ostro rozświetla Lublin, tylko że to już nie jest moje miasto. Spędzając święta Bożego Narodzenia w Polsce, przekonałam się, gdzie naprawdę jest mój dom, za którym tęsknię, gdy dokądś wyjeżdżam. I już nie znajduje się on w Polsce, ale w Visby, stolicy szwedzkiej wyspy Gotlandii.

Wyspa Wikingów Gotlandia – szwedzka wyspa potomków wikingów o pow. 3150 km , licząca 57 tysięcy mieszkańców. W XI-XIV w. wchodziła w skład północnoniemieckiej Hanzy. W 1361 r. zajęli ją Duńczycy. W XIV-XV w. była ośrodkiem bałtyckiego piractwa – siedzibą Bractwa Witalijskiego, siejącego postrach na Bałtyku. Piratów z wyspy przepędzili w 1398 r. Krzyżacy pod wodzą jakże dobrze nam znanego Ulryka von Jungingena, po czym zaanektowaną wyspę sprzedali w 1409 r. Szwecji. W 1570 r. na mocy traktatu podpisanego w Szczecinie wróciła ona pod protektorat Danii, aby w 1645 r. znaleźć się na powrót we władaniu szwedzkim. W 1808 r. została podbita przez Rosjan, którzy zarządzali nią przez kilka miesięcy.

Potencjał turystyczny Gotlandia to wyspa o niesamowitym potencjale turystycznym, słynąca z bardzo łagodnego klimatu, W 2012 r. odwiedziło ją ok. 2 mln turystów. To najbardziej słoneczne miejsce w Szwecji, gdzie znajduje się ponad 40 rezerwatów przyrody, rosną trufle, stanowiące dużą część eksportu, i żyje charakterystyczne dla wyspy zwierzę – owca tutejszej, gotlandzkiej odmiany o ślicznej, kręconej szarej wełnie. Nie lada atrakcją turystyczną są też 93 kościoły, w większości zbudowane w XII wieku w stylu romańskim i gotyckim,. 30

Miasto Róż Stolicą i bijącym sercem wyspy jest Visby (w staronordyckim języku Vis – ‘miejsce składania ofiar’, by – ‘wieś’), nazywane dziś Miastem Róż lub Miastem Ruin, liczące 24 tysiące mieszkańców. Główną jego atrakcją jest przepiękne Stare Miasto, zwane też wewnętrznym, gdyż okala je mur warowny z XII wieku o długości 3,4 km i wysokości 11 m, w którym są 4 bramy i kilkanaście baszt. Co ciekawe, powstał on, aby chronić bogate mieszczaństwo przed ubogą resztą ludności z wyspy. Na Starym Mieście znajduje się wiele małych, pięknych, starych domków w stylu duńskim, których fronty są oplecione krzewami wielobarwnych róż. Są tu też wąskie uliczki z knajpkami, park Almedal, kolorowy ogród botaniczny, wspaniałe muzea oraz port wraz z nadbrzeżem pełnym restauracji. Uwagę zwraca największa w Europie lodziarnia, oferująca ponad 200 smaków lodów!

W sezonie i poza nim Na wyspie rozróżnia się dwie pory roku – poza sezonem turystycznym, kiedy jest cicho i spokojnie, większość atrakcji turystycznych jest zamknięta, a w ulubionych knajpkach można spokojnie zjeść lunch, oraz zaczynający się wraz z nadejściem czerwca i trwający do końca sierpnia sezon letni.

Podczas wakacji prawie każdy tydzień ma swój specyficzny charakter – jest więc tydzień Almedal (60-letnia tradycja spotkań partii i polityków z wyborcami, debaty i dysputy); tydzień sztokholmski, na który zjeżdżają się i przypływają pięknymi jachtami mieszkańcy stolicy; tydzień średniowieczny, podczas którego miasteczko wygląda jak 600 lat temu, odbywają się turnieje rycerskie, pokazy rękodzielnictwa, biesiady, jarmarki i uliczne sztuki teatralne, a mieszkańcy chodzą przebrani w średniowieczne stroje; tydzień nauki czy kultury.

Dom Pippi Langstrumpf W pobliżu Visby znajduje się park rozrywki, niedaleko którego na potrzeby filmu wybudowano Villa Villakula, czyli Willę Śmiesznotkę, czyli dom Pippi Langstrumpf, najbardziej chyba znanej postaci stworzonej przez Astrid Lindgren. Na północy leży wysepka Fårö, na którą przed turystami uciekają Gotlandczycy i która słynie z Rauków – skalnych naturalnych rzeźb, strzegących wyspy przed złymi mocami. Fårö była też ukochanym miejscem reżysera Ingmara Bergmana – tam też mieści się jego grób. Kolejną wysepką wartą uwagi jest Stora Karlsö – najstarszy w Europie rezerwat przyrody.

Spełnienie marzeń Decydując się na emigrację, nie sądziłam, że uda mi się spełnić marzenie dzieciństwa, a mianowicie zamieszkać nad morzem. I to tak blisko, bo znajduje się ono ok. 200 m od naszego domu. Na Gotlandii na świat przyszedł mój syn Antoś, na gruncie szwedzkim Anton, i ten fakt spowodował przełom w moim życiu, wypełniając je bezgranicznym szczęściem. WERONIKA PARDUS-GIERBLIŃSKA, GOTLANDIA W następnym numerze „Monitora“ dokończenie artykułu, z którego dowiedzą się Państwo m.in. o trudnych początkach naszych bohaterów w Szwecji i o szwedzkich specjałach kulinarnych. MONITOR POLONIJNY


ZDJĘCIE: ALEKSANDRA KRCHEŇ

Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:33 Page 31

Rycerzem być!? P

krzyżówka

od choinkę mama dostała specjalny prezent – meble do kącika, który od dłuższego czasu stał pusty. Razem z tatą cały dzień składaliśmy więc biurko i biblioteczkę, żeby zrobić mamie niespodziankę. Jednak mama przyszła z pracy trochę wcześniej i nie udało nam się jej zupełnie zaskoczyć.

STYCZEŃ 2016

Mimo to była bardzo szczęśliwa. Ale bardziej cieszyliśmy się my z bratem, ponieważ przy okazji sprzątania kartonów i pudeł po meblach wymyśliliśmy fantastyczną zabawę w rycerzy. Do niej potrzebne były nam zbroje. Ale najpierw wycięliśmy tarcze, na których namalowaliśmy swo-

je herby. Później zrobiliśmy miecze i umieściliśmy je w specjalnych pokrowcach. Próbowaliśmy też wykonać hełmy, ale mama się śmiała, że nie wyglądamy w nich jak rycerze. Nasza zabawa wzbudziła w nas ciekawość. Chcie liśmy wiedzieć, z jakich części składały się rycer-

skie zbroje – tym bardziej, że mieliśmy jeszcze sporo kartonów do wykorzystania – więc informacji na ten temat zaczęliśmy szukać w Internecie. Okazało się, że taka zbroja składała się z wielu elementów: hełmu, kirysu, czyli takiej osłony tułowia, którą z przodu chronił napierśnik, a z tyłu naplecznik. Na ręce rycerze zakładali naręczaki, które składały się z zarękawi, nałokci, opach i naramienników. Pozostałe części ciała rycerza osłaniały tarcze opa chowe, obojczyk, rękawi ce, nabiodrówki. Na nogach rycerze nosili nakolanniki, nagolenniki oraz trzewiki. Te wszystkie części tworzyły zbroję płytową. Z czasem wykształciły się dwa główne rodzaje zbroi. W zależności od miejsca wykonania były to zbroje północnowłoskie (mediolańskie) i zbroje niemieckie, zwane też gotyckimi. Surfowanie po Interne cie uświadomiło nam, że naszym zbrojom daleko do doskonałości, ale co tam – przynajmniej mieliśmy wspaniałą zabawę. ALEKSANDRA KRCHEŇ Z SYNAMI

Część zbroi, chroniąca ręce rycerza Inaczej zbroja niemiecka W ręku rycerza Znak rycerzy i szlachty Trzymana w drugiej ręce przez rycerza Ubranie rycerza

31


Monitor01:Monitor01 11/01/16 09:33 Page 32

Ostatnie zimy odzwyczaiły nas od białych widoków za oknami. Tym bardziej więc życzę nam wszystkim, aby od nowego roku zrobiło się bajkowo jak na pocztówkach z ferii zimowych. Wtedy karnawał naprawdę może być szalony, pełen imprez z ogniskami, kuligami i grzanym winem. Gdyby jednak śniegu zabrakło i południowe wiatry przyniosły ciepłe powietrze, spokojnie można zaprosić gości na imprezę z murzynem w tle.

Tego murzyna każdy może stworzyć w kilka chwil, niestety – a może na szczęście – konsumpcja owego pysznego wypieku trwa równie krótko jak jego przygotowanie. Noworoczny „Piekarnik” otwieram przepisem z mojego zeszytu, ale pomysł na ciasto przygotowane według niego dostałam od mistrzyni wypieków, mojej sąsiadki Bożeny.

imprezowy murzyn Składniki (na dużą blachę): • 4 szklanki mąki • 1,5 szklanki cukru • 2,5 łyżeczki sody • 3 łyżki kakao • 1 łyżka przyprawy do piernika • 1 łyżeczka cynamonu • 2 jajka • 1 szklanka oleju • 2 szklanki mleka • 2 łyżki miodu • 2 standardowe słoiki dżemu (śliwkowego, wiśniowego lub po prostu ulubionego, może być też jeden duży słoik)

Sposób przyrządzania: W dużej misce dobrze wymieszać ze sobą mąkę, cukier, sodę, kakao, przyprawę do piernika i cynamon. Następnie dodawać po kolei, cały czas mieszając, jajka, mleko i olej. Jeszcze raz dobrze wymieszać, a na koniec dodać dżemy i miód. Dobrze połączyć i wylać na blachę,

wyłożoną papierem do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 50 min. Pod koniec pieczenia można otworzyć piekarnik i sprawdzić patyczkiem, czy wypiek już gotów (patyk musi być suchy!). Można polać polewą, posypać cukrem pudrem, w zależności co kto lubi…

ZDJĘCIE: AGATA BEDNARCZYK

Murzyn Bożeny to hit wśród moich znajomych i sąsiadów. Dzielnie znosi wszelkie modyfikacje przepisu podstawowego, a prawdziwe gospodynie lubią go przede wszystkim za to, że pochłania wszystkie dżemy z poprzedniego sezonu, z którymi – jak wiadomo – nie ma co zrobić. Wypiek nie pochłania dużo czasu na przygotowanie, oszałamiająco pachnie już podczas pieczenia i… najszybciej znika na każdej imprezie. Smacznego! AGATA BEDNARCZYK

Profile for Monitor Polonijny

Monitor Polonijny 2016/1  

Monitor Polonijny 2016/1  

Advertisement