Page 1

ISSN 1336-104X

Monitor05:2015 04/05/15 11:16 Page 33

Kenia zew tury str. 30

na

str. 5

tuż za miedzą Tomasz Chłoń: „Historia jest źródłem optymizmu“ str. 9

Skansen tętniący życiem str. 25


Monitor05:2015 04/05/15 11:12 Page 2

„Pragnąłbym zostać reporterem”

Żegnamy Władysława Bartoszewskiego Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Władysława Bartoszewskiego, jednego z najbardziej cenionych – zarówno w kraju, jak i za granicą – Polaków, Europejczyka, obywatela świata, rzecznika pojednania między narodami, wielkiego człowieka, kierującego się chrześcijańską miłością bliźniego. Władysław Bartoszewski zmarł w pią tek, 24 kwietnia, w szpitalu MSW w Warszawie. Miał 93 lata. Do ostatnich godzin życia był aktywny – tego dnia opuścił swój gabinet około 15. Zmarł tak, jak żył – w biegu… Niełatwo żegnać człowieka, który tak silnie zaznaczył swoją obecność w życiu publicznym. Przez ostatnie lata Bartoszewski pełnił funkcję sekretarza stanu w Kancelarii Rady Ministrów (był doradcą w kwestiach porozumienia polsko-niemieckiego). Dwukrotnie zajmował stanowisko ministra spraw zagranicznych, był autorem kilkudziesięciu książek historycznych i tysiąca innych publikacji, dotyczących m.in. powstania warszawskiego, stosunków polsko-żydowskich i polsko-niemieckich. Na wieść o śmierci Władysława Bartoszewskiego natychmiast zareagował prezydent Bronisław Komo rowski: „Odszedł wielki Polak, a jego śmierć jest ogromną stratą dla nas wszystkich”. Prezydent zwrócił uwagę na zasługi Bartoszewskiego w walce z okupantem w czasie drugiej wojny światowej, później jako działacza opozycji antykomunistycznej, a także człowieka, który miał ogromny wkład w budowę pojednania polsko-niemieckiego. „Myślę, że te zasługi będą się składały na wewnętrzne przeko2

nanie nas wszystkich, że Władysław Bartoszewski jest takim wzorem metra z Sevres polskiego patriotyzmu. Bardzo bym chciał, aby w tej roli w dalszym ciągu funkcjonował w naszej świadomości i naszych sercach jako przykład patriotyzmu otwartego, ale żarliwego. Otwartego na innych, działającego na rzecz pamięci, ale i współczesności” – powiedział prezydent. Na znak żałoby na gmachach prezydenckich oraz sejmowych flagi państwowe zostały opuszczone do połowy masztu.

Świadek historii W osobie Władysława Bartoszewskiego odszedł kolejny przedstawiciel pokolenia, które wchodziło w dorosłość w pierwszych latach wojny. Bartoszewski urodził się w 1922 roku, maturę zdał w 1939. We wrześniu brał udział w obronie Warszawy. Podczas wojny potajemnie studiował polonistykę na Uniwersytecie War szawskim, a od maja 1940 roku pracował dla Polskiego Czerwonego Krzy ża. Jesienią 1940 roku trafił do obozu koncentracyjnego Auschwitz, z którego za wstawiennictwem Czerwo nego Krzyża zwolniono go 8 kwie tnia 1941 roku. Po opuszczeniu obozu zaangażował się w działalność Armii Krajowej, Frontu Odro dzenia Polski, był także członkiem Rady Pomocy Żydom „Żegota”. Brał udział w powstaniu warszawskim, później podjął działalność konspi racyjną w Krakowie. W latach powojennych był wielokrotnie aresztowany za działalność patriotyczną w czasie wojny.

Dwunastoletni Władek Bartoszewski marzył o tym, żeby zostać geografem lub reporterem. Na łamach „Mojego Pisemka. Tygodnika obrazkowego dla dzieci” 30 czerwca 1934 roku pisał: „O ile nie będę mógł zostać geografem, bo w życiu się różnie warunki układają, pragnąłbym zostać reporterem. W tym celu potrzebna jest znajomość języków obcych. Uczę się w szkole i w domu języka niemieckiego, czytam w tym języku różne książeczki i bardzo go lubię. Reporterem chciałbym zostać dlatego, że lubię bardzo pisać różne sprawozdania, fotografować i dlatego, że mam niezłą wymowę”. Jego marzenie spełniło się po wojnie. Od końca lat 50. pisał m.in. dla „Stolicy” i „Tygodnika Powszechnego”, współpracował także z Radiem Wolna Europa. Pracował również jako wykładowca, m.in. na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a później na kilku uczelniach niemieckich. W 1980 roku przystąpił do „Solidarności”, był internowany w czasie stanu wojennego. Od 1995 roku, desygnowany przez prezydenta Lecha Wałęsę, pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego. Ponownie stanowisko to obejmował w latach 2000–2001 w rządzie Jerzego Buzka. Od listopada 2007 roku piastował urząd pełnomocnika rządu ds. dialogu międzynarodowego.

Zapisany w księdze proroków Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce, wspominając Władysława Bartoszewskiego, podkreślił jego odwagę i niezwykłą umiejętność przebaczania. „Kiedy odchodzi człowiek, zmienia się gramatyka – mówiąc o nim, zaczynamy używać wyłącznie czasu przeszłego – ale tacy ludzie nie umierają, żyją nadal w swoich książkach, ideach, myślach, doświadczeniu, świadomości” – mówił Weiss. Na koniec dodał, że Władysław Bartoszewski już ma swoje miejsce w historii, ale z pewnością powinien się znaleźć także w księdze proMARZENA DOBOSZ roków. MONITOR POLONIJNY


Monitor05:2015 04/05/15 11:12 Page 3

Mam dla Państwa dwie informacje – jedną dobrą, drugą złą. Od której zacząć? Ponieważ w takich sytuacjach większość zwykle chce najpierw usłyszeć tę gorszą wiadomość, więc i my podamy ją jako pierwszą. Złą wiadomością jest to, że ze Słowacją i z nami pożegnał się ambasador RP w RS Tomasz Chłoń, który podjął się nowych wyzwań i niespodziewanie dla nas wszystkich wyjechał po zaledwie ponad dwóch latach pełnienia misji dyplomatycznej. W związku z tym w rubryce „Wywiad miesiąca” (str. 9) prezentujemy pożegnalną rozmowę z nim. A ta dobra wiadomość? Ta dotyczy słowackiej Polonii, którą ambasador bardzo chwalił – zarówno podczas uroczystości w ambasadzie, w obecności dyplomatów i polityków (więcej w relacji na str. 13), jak i we wspominanym już wywiadzie, w którym podkreślił, jak bardzo cenił sobie współpracę z nami. Jako wzorcowe przykłady działalności polonijnej kończący swą misję ambasador wymienił nasze pismo i jedną z imprez Klubu Polskiego. „Tak jak Monitor jest wizytówką dziennikarstwa polonijnego, tak impreza Z Polską na Ty jest wizytówką działalności polonijnej“ – powiedział. I właśnie ta impreza odbyła się już po raz trzeci 1 maja na nabrzeżu Dunaju w Bratysławie. Co działo się podczas niej, jakie atrakcje przygotowali nasi rodacy ze stolicy Słowacji, przeczytają Państwo na str. 16. Ambasador pochwalił też jedną z rubryk „Monitora”, na którą dawno już Państwu nie zwracałam uwagi, wychodząc z chyba słusznego założenia, że żyje ona swoim życiem i nie potrzebuje specjalnych zachęt, by ją czytać. Mowa o rubryce „Rozsiani po świecie“, którą publikujemy na łamach naszego pisma już ponad pięć lat. Dzięki naszym rodakom mieszkającym w różnych krajach gościliśmy już niemalże na wszystkich kontynentach. Przypomnę więc tylko tegoroczne nasze „wycieczki“ do Singapuru czy Wietnamu. W tym numerze „Monitora“, dzięki naszej rodaczce, z którą udało mi się nawiązać kontakt, zawitamy ponownie do Afryki. Tym razem do magicznej Kenii (str. 30). Ale nie będziemy też stronić od wypraw tuż za miedzę, bowiem w tym roku to pobliski Wiedeń gości 60. Konkurs Piosenki Eurowizji. Stąd w niniejszym numerze cały blok materiałów na ten temat, bo być może ktoś z Państwa zechce się wybrać na tenże festiwal, by wraz z tamtejszą Polonią wesprzeć polską kandydatkę. (str. 4 – 8). A skoro o rywalizacji mowa, to nie może zabraknąć relacji z pierwszego turnieju tenisa stołowego. Kto go wygrał i jakie było zainteresowanie tym wydarzeniem sportowym? Odsyłamy Państwa do relacji zamieszczonej na str. 12. No a oprócz tego w numerze inne ciekawe materiały przygotowane przez naszych współpracowników. Życzę miłej lektury w imieniu całego zespołu.

Widowisko jakich mało

4

Z KRAJU

4

Eurowizja tuż za miedzą

5

ANKIETA Eurowizja na żywo?

7

WYWIAD MIESIĄCA Tomasz Chłoń: „Historia jest źródłem optymizmu“

9

Z NASZEGO PODWÓRKA

13

POLSKA MEDIALNA Zmierzch epoki

20

BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI Kto lubi być Polakiem?

20

WAŻKIE WYDARZENIA W DZIEJACH SŁOWACJI Moshe Sofer z Bratysławy w dziejach Żydów, czyli jak być Żydem we współczesnym świecie

21

CZUŁYM UCHEM Powrót po dwóch dekadach

23

KINO-OKO Polski trup lepszy od skandynawskiego

24

SŁOWACKIE PEREŁKI Skansen tętniący życiem

25

POLAK POTRAFI Dobra passa trwa

26

OKIENKO JĘZYKOWE O pewnej niewiadomej…

27

Mistrzowie narzekania

28

OGŁOSZENIA

28

ROZSIANI PO ŚWIECIE Kenia – zew natury

30

MIĘDZY NAMI DZIECIAKAMI Unia. Jedność w różnorodności

31

PIEKARNIK Najlepszy podarunek

32

ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Agata Bednarczyk, Agnieszka Drzewiecka, Katarzyna Pieniądz, Magdalena Zawistowska-Olszewska KOREŠPONDENTI: KOŠICE – Urszula Zomerska-Szabados • TRENČÍN – Aleksandra Krcheň JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik ZAKLADAJÚCA ŠÉFREDAKTORKA: Danuta Meyza-Marušiaková ✝(1995 - 1999) • VYDAVATEĽ: POĽSKÝ KLUB • ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • IČO: 30 807 620• KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel: 031/5602891, monitorpolonijny@gmail.com • BANKOVÉ SPOJENIE: Tatra banka č.ú.: 2666040059/1100 • EV542/08 • ISSN 1336-104X Redakcia si vyhradzuje právo na redigovanie a skracovanie príspevkov Realizované s finančnou podporou Úradu vlády Slovenskej Republiky – program Kultúra národnostných menšín 2015

www.polonia.sk MAJ 2015

3


Monitor05:2015 04/05/15 11:12 Page 4

Widowisko jakich mało W

ydaje się, że Konkursie Piosenki Eurowizji istnieje od zawsze. W Polsce, w ubogich rozrywkowo latach komuny masowo oglądało się w telewizji festiwale piosenki w Opolu, Sopocie i właśnie Eurowizję, która dawała przedsmak wielkiego świata i możliwość zerknięcia na nieosiągalną wówczas scenę europejską.

Konkurs ów był kuźnią talentów – na szerokie wody sławy wypłynęły dzięki niemu m.in. zespół ABBA, duet Bacarra, a także wokalistki Celine Dion oraz Olivia Newton-John czy piosenkarz Julio Iglesias. Setki innych uczestników o podobnej sławie marzyło, więc zawsze można było liczyć na jakiś kontrowersyjny, przyciągający uwagę występ. Tak zdarzyło się między innymi w ubiegłym roku, gdy reprezentująca Austrię Conchita Wurst, „kobieta z brodą”, zdobyła najwięcej głosów i wygrała konkurs, zapraszając tym samym na tegoroczny konkursu do Wiednia. Reprezentanci Polski biorą udział w Eurowizji od roku 1994. Wtedy to właśnie podczas naszego debiutu na scenie konkursu w Dublinie Edyta Górniak wywalczyła dla Polski drugie miejsce, co jak do tej pory było naj-

większym polskim sukcesem w tym konkursie. Nikt więcej nie powtórzył jej osiągnięcia, choć w szranki stawali na ogół artyści wysokiego formatu – Justyna Steczkowska, Kasia Kowalska, Mieczysław Szcześniak, Anna Maria Jopek, Piasek, Ich Troje. Od roku 2003 Telewizja Polska organizuje nawet krajowe eliminacje do Eurowizji, by zachęcić widzów do aktywnego głosowania na najciekawsze piosenki. Nie przełożyło się to jakoś specjalnie na wyniki naszych reprezentantów, ale na pewno zapewniło telewidzom wiele zabawy, zwłaszcza gdy prezentowane utwory odbiegały od rozumianego potocznie słowa „przebój”. Dla polskich fanów Eurowizji jest jasne, że nie do końca udało się nam znaleźć przepis na sukces w tym konkursie. Telewizja Polska, krajowy organizator imprezy, wydaje się robić wszystko, by umożliwić zaprezento-

1940 r. funkcjonariusze NKWD rozstrzelali ok. 22 tys. polskich obywateli, elitę przedwojennej Polski, przetrzymywanych w Kozielsku, Ostaszkowie, Starobielsku.

TRZECIEGO KWIETNIA minęła 75. rocznica zbrodni katyńskiej; w uroczystościach rocznicowych przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie wziął udział prezydent Bronisław Komorowski, premier Ewa Kopacz, rodziny ofiar, kombatanci. Prezydent podkreślił, że XX wiek nie zna drugiej takiej zbrodni. Jak dodał, dzisiejsza wolność Polski to efekt ofiary i wysiłku kilku polskich pokoleń, ale jej fundamentem jest pamięć o zbrodni katyńskiej i walka o pra wdę. Przypomnijmy – wiosną 4

DNIA 10 KWIETNIA minęło 5 lat od katastrofy samolotowej pod Smoleńskiem, w której zginęło 196 osób w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką Marią. W rocznicowych obchodach na cmentarzu wojskowym na warszawskich Powązkach uczestniczył prezydent, premier oraz rodziny ofiar. Na Powązkach znajduje się kwatera, w której pochowanych jest 28 ofiar katastrofy. PIS UCZCIŁ PAMIĘĆ ofiar, składając kwiaty i zapalając znicze przed Pałacem Prezydenckim. „Pań-

wanie się każdemu profesjonalnemu wykonawcy, widzowie głosują z reguły na najpopularniejszego artystę, ale polskie kompozycje nie wzbudzają u międzynarodowej publiczności żadnych emocji. Chyba, że chodzi o emocje nie bardzo związane z muzyką. W ubiegłym roku Polskę reprezentował duet Donatan i Cleo z utworem „My Słowianie”, tancerkami z „Mazowsza” i skąpo ubranymi fotomodelkami. Występ niewątpliwie przyciągnął uwagę, zdobywając w kilku krajach nawet 1. miejsce w głosowaniu widzów, ale wzbudził też kontrowersje – np. pewien szwedzki dziennikarz uznał publicznie, że roznegliżowane modelki to czysty seksizm. A zatem, czy występ i sama piosenka podobałaby się tak bardzo, gdyby obfite biusty zeszły ze sceny? Tego się już nie dowiemy, bo w tym roku Polskę będzie reprezentować ktoś zupełnie odmienny – woka-

stwo polskie nie zdało egzaminu jeśli chodzi o postępowanie po katastrofie smoleńskiej“ – mówił lider partii Jarosław Kaczyński. RADA WARSZAWY zdecydowała, że pomnik upamiętniający ofiary tragedii smoleńskiej powstanie u zbiegu ul. Trębackiej i Focha, ok. 100 m od Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu. PiS zwraca uwagę, że miasto nie jest pełnoprawnym właścicielem tego terenu. W LUBECE 13 kwietnia zmarł w wieku 87 lat pisarz Günter Grass, laureat literackiej Nagrody Nobla, honorowy obywatel Gdańska, autor słynnej gdańskiej trylogii „Blaszany bębenek“, „Kot i mysz“, „Psie lata“. Urodził się

w Gdańsku i tam spędził dzieciństwo. Był bardzo zaangażowany na rzecz pojednania polsko-niemieckiego. W 2006 roku ujawnił, że pod koniec wojny służył w hitlerowskiej Wafen-SS. PREZYDENT BRONISŁAW KOMOROWSKI ratyfikował 13 kwietnia konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, która ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji. BURZA PO SŁOWACH dyrektora FBI Jamesa Comeya, który zasugerował, że Polacy byli odpowiedzialni za Holokaust. W dniu 19 kwietnia ambasador USA w Polsce Stephen Mull został wezwany do MONITOR POLONIJNY


Monitor05:2015 04/05/15 11:12 Page 5

listka Monika Kuszyńska, którą wskazała specjalna komisja ekspertów bez udziału widzów. Fani muzyki popularnej pamiętają Monikę Kuszyńską jako wokalistkę zespołu Varius Manx. Od 2006 roku, kiedy to uległa wypadkowi, piosenkarka porusza się na wózku inwalidzkim. I to właśnie sprowokowało krytyczne głosy kilku komentatorów rodzimej sceny muzycznej, czy to aby nie z litości wybrano tę, a nie inną osobę. Sama artystka tłumaczy, że piosenka „In the Name of Love”, którą napisała wraz z mężem, została zainspirowana hasłem przewodnim tegorocznej Eurowizji „Building Bridges” (‘budując mosty’). Mało tego dzięki tej piosence piosenkarka będzie miała okazję pokazać, że każdy człowiek może się podnieść, nawet z największego dna, i cieszyć się życiem. Życzymy więc Monice Kuszyńskiej powodzenia – na Eurowizji naprawdę wszystko się może zdarzyć. A i dla nas – czy na Słowacji, czy w Polsce – otwierają się nowe możliwości. Pierwszy bowiem raz występy konkursowe będą niemalże za miedzą. Co prawda bilety na konkurs finałowy mają kosztować sporo, ale z pewnością festiwalowi towarzyszyć będą liczne imprezy, które warto byłoby zobaczyć, by przekonać się na własne oczy, jak ta Eurowizja wygląda. AGATA BEDNARCZYK MSZ, gdzie otrzymał notę z protestem oraz wezwanie do przeprosin. W przemówieniu, wygłoszonym 15 kwietnia z okazji Dnia Pamięci o Holokauście w Waszyngtonie, Comey tłumaczył, że najbardziej przerażającą lekcją Holokaustu jest to, iż pokazał on, że ludzie są w stanie zrezygnować z indywidualnej moralności i przekonać się do prawie wszystkiego, poddając się władzy grupy. „W ich mniemaniu mordercy i ich wspólnicy z Niemiec, Polski, Węgier i wielu, wielu innych miejsc nie zrobili czegoś złego. Przekonali siebie do tego, że uczynili to, co było słuszne, to, co musieli zrobić“ - dodał Comey. Po kilku dniach dyrektor FBI w liście do ambasadora RP w Waszyngtonie napisał, że żałuje, iż powiązał Polskę z Niemcami. MAJ 2015

tuż za miedzą od chmurką za darmo, ale w hali widowiskowej Stadthalle za wejściówki trzeba będzie zapłacić od 14 euro na koncert półfinałowy do 390 euro za bilet tzw. złotej kategorii na koncert finałowy. Mowa oczywiście o festiwalu Eurowizji, który odbywać się będzie tuż za miedzą – w Wiedniu, oddalonym od Bratysławy zaledwie 60 kilometrów.

P

PODCZAS PIERWSZEJ publicznej wypowiedzi na temat kontrowersji, jakie wywołało jego przemówienie o Holokauście, Comey powiedział, że żałuje, iż wymieniał nazwy państw, ale nie przeprosił Polski i podtrzymał swoją opinię, że w każdym kraju okupowanym przez nazistów byli ludzie, którzy kolaborowali z nazistami. ÓSMY MAJA będzie Narodowym Dniem Zwycięstwa – zdecydował 24 kwietnia Sejm, który jednocześnie zniósł obchodzone dotychczas 9 maja Święto Zwycięstwa i Wolności. POLSKIE MSZ nie zgodziło się na wjazd na terytorium Polski rosyjskich motocyklistów z klubu „Nocne Wilki“, zaprzyjaźnionego z pre-

Od Mozarta do Conchity Austria, kojarzona głównie z Mozartem, Straussem i muzyką klasyczną wysokich lotów, nie zachowuje się jak zmanierowana arystokratka, z góry spoglądająca na swą krewną z ludu. Wręcz przeciwnie! Austriacy uwielbiają Eurowizję i zawsze gorąco kibicują swoim reprezentantom. Gdy w roku 1966 Austriak Udo Jürgens wygrał konkurs piosenką „Merci, Chérie”, cały kraj czekał na powtórkę tego sukcesu. Po niemal pięćdziesięciu latach wreszcie się udało – kontrowersyjna Conchita Wurst zapewniła Wiedniowi zaszczyt bycia gospodarzem kolejnej edycji festiwalu, który co roku przyciąga miliony fanów z Europy i reszty świata. zydentem Władimirem Putinem. W dniu 24 kwietnia ministerstwo przekazało rosyjskiej ambasadzie w Warszawie notę dyplomatyczną z informacją o odmowie wjazdu. „Nocne Wilki“ zamierzają przejechać trasą Moskwa-Berlin, by uczcić 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej. DNIA 24 KWIETNIA w wieku 93 lat zmarł Władysław Bartoszewski, historyk, więzień Auschwitz, żołnierz AK, działacz Polskiego Państwa Podziemnego, uczestnik powstania warszawskiego, więzień stalinowski, działacz „Solidarności“. W wolnej Polsce dwukrotnie pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych. Był kawalerem Orderu Orła Białego. Ostatnio pracował jako sekretarz stanu

i pełnomocnik premiera do spraw dialogu międzynarodowego w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Władysław Barto szewski został pochowany 4 maja na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. W 101. ROCZNICĘ urodzin Jana Karskiego (24 kwietnia), który jako pierwszy poinformował zachodnie państwa o zagładzie Żydów dokonywanej w Polsce przez Niemców, do kin wszedł film „Jan Karski i władcy ludzkości“ w reżyserii Sławomira Grunberga. Według twórców dokumentu film jest hołdem dla Jana Karskiego, emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego. MP

5


Monitor05:2015 04/05/15 11:12 Page 6

katu Eurowizji ze sloganem „Building Bridges”, nawołującym do tolerancji i akceptacji, czyli budowania mostów ponad społecznymi przepaściami.

Czym chata bogata…

Bileciki do wyboru, do koloru Przedsprzedaż biletów rozpoczęła się już w połowie grudnia ubiegłego roku. Bilety na odbywające się w ramach Eurowizji koncerty (półfinały, finał) podzielono na sześć kategorii. Ten najważniejszy koncert – finałowy – można będzie obejrzeć w wiedeńskiej hali za 42 euro w sektorze z miejscami siedzącymi, ale z ograniczoną widocznością, w trochę lepszym miejscu za 98 euro, zaś miejsca stojące kosztują 220 euro. Z kolei za bilety kategorii B trzeba zapłacić 220 euro, kategorii A – 290 euro, a kategorii Gold – 390 euro.

Gdzie kupić? Ponieważ żyjemy w czasach globalnej wioski i mało kto kupuje bilety przy okienku w kasie, również organizatorzy Eurowizji zadbali o to, aby bilety były łatwo dostępne dla wszy stkich fanów, chcących zobaczyć Songcontest live, przenosząc ich sprzedaż niemal w całości do sieci internetowej. Dystrybucją biletów zajmują się zatem dziesiątki sklepów i platform internetowych. Każdy z nich ma jasno i przejrzyście skonstruowaną stronę graficzną, która ułatwia wybranie dnia, koncertu i kategorii biletu. Trzeba jednak uważnie patrzeć na ceny, gdyż w wielu przypadkach są one wyższe, niż te początkowo proponowane przez organizatorów. Na przykład na trzy tygodnie przed finałem, można znaleźć w sieci bilety w cenie ponad 600 euro! Naj bezpieczniejszym, autoryzowanym i bardzo popularnym w Austrii skle6

pem internetowym, specjalizującym się w kolportażu biletów jest www.oeticket.com. Organizatorzy na oficjalnej stronie www.stadthalle.com zastrzegają, że jedna osoba może dokonać zakupu jedynie 2 biletów na koncert finałowy lub 4 na półfinały.

Gorączka sobotniej (i nie tylko) nocy? O Eurowizji sporo mówi się w mediach, ale w Wiedniu jeszcze nie widać jej szaleństwa i gorączki. Owszem, w wielu miejscach można zobaczyć zapowiadające wydarzenie plakaty, ale tak jest zawsze, bowiem tu zawsze dzieje się wiele – wystaw, koncertów i wydarzeń kulturalnych jest tak dużo, że trudno powiedzieć, by plakaty zapowiadające festiwal zdominowały miasto. Na kilka dni przed półfinałami wszystko może ulec zmianie i Wiedeń może przeobrazić się w je dno wielkie miasteczko festiwalowe. Wiedeńczycy bowiem kochają przebieranki i imprezy uliczne typu open air, więc spodziewać się można kolorowych grup w strojach narodowych i korowodów fanów. Póki co najwię kszą reklamą są tramwaje, oklejone foliami z nadrukiem oficjalnego pla-

Austria wydała na organizację Eurowizji ok. 25 milionów euro. Cała impreza przebiegać będzie pod hasłem ochrony środowiska. Wiedeń jest miastem wzorcowym na skalę światową, jeśli chodzi o ekologię. I tym razem, przy okazji tak olbrzymiego przedsięwzięcia władze chcą to podkreślić. Cały sprzęt i aparatura wykorzystane podczas festiwalu będą energooszczędne i zasilane energią odnawialną, pobieraną w 100 % z elektrowni wodnych, wiatrowych i spalania masy biologicznej. Aby ograniczyć emisję dwutlenku węgla (czyli zmniejszyć ruch samochodowy) i zachęcić gości festiwalowych do korzystania z komunikacji miejskiej, wszystkie bilety i akredytacje na Euro wizję upoważniają do darmowego poruszania się po mieście wszystkimi środkami transportu miejskiego.

Tolerancja i życie bez barier Kolejnym hasłem przyświecającym Eurowizji jest tolerancja i życie bez barier. Wszystkie wydarzenia będą zaopatrzone w specjalne podjazdy, ułatwiające poruszanie się osobom na wózkach inwalidzkich bądź z innym upośledzeniem ruchowym. Każdy koncert będzie nadawany z napisami, z tłumaczem języka migowego oraz ze specjalną wersją audio dla osób niewidomych i niedowidzących.

O Monice słów kilka Polska po raz osiemnasty weźmie udział w Eurowizji. Tym razem reprezentować nas będzie była wokalistka zespołu Varius Manx Monika Kuszyńska, która od kilku lat rozwija swoją karierę solową. Nasza kandydatka ma bardzo dobre notowania mediów europejskich, które chwalą jej subtelną balladę z przesłaniem „In The Name of Love“. O artystce pisze się głównie w kontekście jej wypadku, podkreślaMONITOR POLONIJNY


Monitor05:2015 04/05/15 11:12 Page 7

jąc, że się podniosła po tragedii. Nie jest to bynajmniej jakieś użalanie się nad nią, pokazywana jest raczej jako pozytywny przykład, wzór do naśladowania, co w Austrii spotyka się z ciepłym przyjęciem. Nikt tu nie skupia się na jej wózku inwalidzkim i nie biadoli, że ona taka nieszczęśliwa. Nikt też nawet nie wspomina, w przeciwieństwie do głosów z Polski, że Monika Kuszyńska być może jest uczestniczką w konkursie, by brać ludzi na litość. Osoba, głosząca takie rzeczy w Austrii, zostałaby medialnie zlinczowana. Taka jest mentalność Austriaków. Gdyby nie takie ich poglądy, nie byłoby sukcesu Conchity Wurst, którą prezentują z dumą, jako żywe oświadczenie ideologiczne.

Wiedeńska wioska muzyczna Dla tych, którzy odwiedzą Wiedeń, lecz nie zdobędą biletów na galę, miasto przygotowało wiele atrakcji. Pierwszym, najważniejszym i najbardziej spektakularnym miejscem spotkania fanów Eurowizji będzie plac przed ratuszem z wioską festiwalową – Eurovision Village. Będzie to oficjalna miejscówka Song Contest-Public Viewing. Już 19 i 21 maja na olbrzymich telebimach będą tam transmitowane półfinały konkursu. Szacuje się, że 23 maja przed ratuszem finał obejrzy na żywo kilka tysięcy osób. Miasto przygotowało wiele atrakcji, które od wczesnych godzin przedpołudniowych będą umilać czas widzom. Każdy znajdzie tam coś dla siebie – zarówno starsi, jak i najmłodsi. Zapo wiadane są liczne rozrywki dla całych rodzin. Na scenie pod chmurką odbywać się będą koncerty na żywo, na których wystąpią uczestnicy znani z poprzednich edycji Eurowizji. Już teraz na placu ratuszowym ustawiona MAJ 2015

jest olbrzymia wieża, której zegar odlicza czas do rozpoczęcia finału Songcontest. W całym Wiedniu odbywać się będą imprezy tematyczne i wspólne oglądanie zarówno półfinału, jak i najbardziej oczekiwanego konkursu finałowego. Najpopularniejsze lokale, takie jak Sand in the City, Pratersauna czy Hawidere, rozgrzewają telebimy do czerwoności i czekają na fanów muzyki, spragnionych wspólnych emocji i kibicowania ulubionym wykonawcom i krajom.

Austriacka Polonia a Eurowizja Również wiedeńska Polonia nie pozostaje w tyle, przygotowując się do dopingowania naszej kandydatki. Piosenkarka może liczyć na ogromne wsparcie Polaków, którzy zapowiedzieli, że ubrani w koszulki z orzełkiem i z polskimi flagami w ręku będą agitować na ulicach Wiednia na jej rzecz. W największej polskiej dyskotece wiedeńskiej, klubie Utopia, odbędzie się impreza, poświęcona w całości Eurowizji. Transmisję z festiwalu będzie można śledzić na kilku rozstawionych w całym lokalu ekranach, a menadżerka klubu Patrycja Matuszewski obiecuje nagrody dla tych, którzy prawidłowo wytypują zwycięzcę konkursu. Swój udział w tym wydarzeniu potwierdzają różni działacze polonijni. „Nasza ekipa sportowa i sympatycy polonijnego

sportu będą się wspólnie bawić podczas Eurowizji w Utopii. Mamy przygotowane polskie gadżety, koszulki, flagi itp. Ustaliliśmy również, że podczas trwania festiwalu będziemy starali się jak najczęściej pokazywać w Wiedniu w barwach narodowych i koszulkach z napisami Polska” – mówi Andrzej Kempa, prezes Stowarzyszenia SIPPA – Światowe Igrzyska Polonijne Polonia Austriacka.

Niespodzianka Klub Utopia przygotował jeszcze jedną niespodziankę dla polskich fanów muzyki rozrywkowej i konkursu Eurowizji. Otóż 16 maja, na tydzień przed finałem Eurowizji, na klubowej scenie pojawi się sama Monika Kuszyńska, która zaśpiewa kilka swoich piosenek, w tym konkursową „In The Name of Love“. Jest to nie lada gratka dla wszystkich chcących osobiście poznać gwiazdę i na żywo usłyszeć jej piosenki. Wiedeń serdecznie zaprasza i czeka na Was! MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA Wiedeń

Eurowizja na żywo?

W

Hali Miejskiej w Wiedniu, czyli tuż za miedzą, 23 maja odbędzie się 60. Konkurs Piosenki Eurowizji. Taka bliskość geograficzna tego wydarzenia nie musi się tak szybko powtórzyć, bo – przypomnijmy – konkurs organizuje ten kraj, który wygrał ubiegłoroczną Eurowizję. Wiedeń gości europejską śmietankę muzyczną dzięki wygranej w 2014 roku Conchity Wurst z Austrii. Dla nas, Polaków mieszkających na Słowacji, szczególnie tych z Bratysławy, to okazja do zobaczenia na żywo tego olbrzymiego wydarzenia. Postanowiliśmy więc zapytać czytelników „Monitora Polonijnego“, czy zamierzają z tej okazji skorzystać i wybiorą się do Wiednia, by wspierać naszą reprezentantkę, Monikę Kuszyńską, byłą wokalistkę zespołu Varius Manx, która zaśpiewa utwór „In The Name Of Love”. 7


Aleksandra Grudzińska-Franek, Kvetoslavov

E

urowizja to fajny konkurs, w ramach którego rywalizują ze sobą wykonawcy z różnych krajów Europy. Miło, że prezentacja piosenki połączona jest zawsze z prezentacją kraju, z którego piosenkarz lub zespół pochodzi. Często też w samej piosence wykorzystywane są ludowe rytmy, charakterystyczne dla danego kraju. Szkoda, że Polska nigdy nie wygrała. Może jeszcze wszystko przed nami? Trzymajmy kciuki!

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

Monitor05:2015 04/05/15 11:12 Page 8

Marcin Byliński, Bratysława Katarzyna Thomas, Bratysława

P

amiętam, że Eurowizję oglądałam zawsze z rodzicami. Były to majowe weekendy i zazwyczaj organizowaliśmy w tym czasie rodzinnego grilla, podczas którego śledziliśmy zmagania piosenkarzy i zespołów. W Eurowizji podoba mi się to, że występują przedstawiciele różnych krajów. Widać wówczas silny wpływ Polonii, która głosuje na polskiego reprezentanta. Niestety, nie wygrywamy, ale widocznie wokaliści z innych państw są lepsi. W zeszłym roku, mimo że mieliśmy mocny polski zespół, to Conchita Wurst okazała się najlepsza. Uważam, że zaśpiewała bardzo ładnie, pokazała wysoką klasę i dobry głos. Eurowizja jest ciekawym przedsięwzięciem, ale nie wybieram się do Wiednia, choć oczywiście będę trzymała kciuki za naszą reprezentantkę.

E

urowizję oczywiście oglądałem. Kiedyś to był poważny konkurs, ale w dzisiejszych czasach to masakra! Gdzie te czasy, kiedy triumfowała ABBA i podobni wykonawcy? Słowację dawniej reprezentował Modus, najlepszy zespół w tamtych czasach, czy Tublatanka, ale niestety ani Słowacy, ani Czesi, ani Polacy nigdy Eurowizji nie wygrali. Do Wiednia absolutnie się nie wybieram. Relacji z festiwalu w telewizji nie będę oglądał, bo po prostu nie ma czego oglądać!

Katarzyna Tulejko, Bratysława

D

la mnie konkurs Eurowizji to kicz i ustawka, aczkolwiek w zeszłym roku siedziałam przed komputerem i razem ze znajomi z Polski i Austrii na bieżąco komentowałam to, co się działo. Nikt z nas wcześniej nie interesował się Eurowizją, ale w pewnym momencie wszystkich poniosły emocje, kiedy okazało się, że może wygrać kontrowersyjna Conchita. A my trzymaliśmy kciuki za Cleo i Donatana. To było ciekawe: z jednej strony mężczy8

glądałem Eurowizję, ale jakoś nie mam superopinii na temat ogólnego poziomu tego konkursu, w którym bardziej dominuje kicz i tandeta niż wartości artystyczne. Pamiętam na przykład edycję, kiedy wygrał zespół Lordi. Tak naprawdę to nie muzyka miała znaczenie, ale kreacja artystyczna. Podobnie było z wygraną Conchity Wurst. Mam wrażenie, że ten konkurs przyjął bardziej formę środka politycznego. Dla mnie zwycięstwo Conchity było przejawem pewnej ideologii. Jeśli chodzi o system oceniania występujących, to myślę, że jest to naturalne, iż Słowacy i Czesi będą głosowali na siebie, a Polska na swoich sąsiadów. Jednak może warto zastanowić się nad sposobem oddawania głosów. Nie wybieram się na Eurowizję, do Wiednia pojechałbym raczej na koncert The Killers lub Faith No More.

ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

Julius Vinter, Bratysława

O

zna, który przybrał postać seksownej kobiety z brodą, a z drugiej strony symbol seksu – piękne, słowiańskie dziewczyny z dużymi biustami. Piosenki, prezentowane na Eurowizji, to utwory łatwo wpadające w ucho o niskim poziomie, w związku z czym nie pamiętam ani ich, ani wykonawców. No może z małymi wyjątkami – jedna z fajniejszych piosenek, która utkwiła mi w pamięci, to „Fairytale“ Aleksandra Rybaka, chłopaka grające-

go na skrzypcach. Sposobu oceniania zupełnie nie rozumiem – na pewno nie jest do końca sprawiedliwy. Myślę, że gdyby oceniano tylko głos i piosenkę, to nasza tegoroczna reprezentantka Monika Kuszyńska miałaby szansę na wygraną, gdyż dość dobrze śpiewa. Obawiam się jednak komentarzy, że liczymy na litość, ponieważ wokalistka jest niepełnosprawna.

Często tak było, że konkurs wygrywały kontrowersyjni wykonawcy, ale z drugiej strony tej kontrowersji było tak dużo, że się mogła już przejeść. Może więc w końcu oceniane będą piosenki, a nie kto jak wygląda, kim jest itd. Nie wybieram się do Wiednia, to nie jest impreza, na którą poświęciłabym czas i pieniądze. W moim odczuciu to typowa rozrywka telewizyjna. Nie planuję oglądania Eurowizji, ale jeśli akurat będę miała czas, to pewnie zerknę na ekran telewizora. MAGDALENA ZAWISTOWSKAOLSZEWSKA MONITOR POLONIJNY


Monitor05:2015 04/05/15 11:13 Page 9

poruszyło to, na co państwo zwracali uwagę, mówiąc, że ta sprawa dotyka was osobiście, że dzieci Polaków są szykanowane w szkołach. Te państwa sygnały były dodatkową motywacją, by problemem zająć się jeszcze bardziej. Cieszę się z efektów, które osiągnęliśmy, ale musimy sobie powiedzieć szczerze, że na pełną zmianę wizerunku pewnie będziemy musieli jeszcze poczekać. Główny nacisk położyliśmy na promocję. Wykonaliśmy ogromną pracę promocyjną w mediach, starając się pokazać polską żywność i jej produkcję od jak najlepszej strony. Chociaż są takie regiony Słowacji, bardziej oddalone od Polski, których mieszkańcy tak często nie weryfikują jakości naszych produktów. Ci, którzy mieszkają blisko polskich granic, często robią zakupy właśnie w Polsce. Warto wspomnieć, że te wzajemne wizyty to 15 milionów odwiedzin rocznie, z czego 7 milionów to goszczący w Polsce Słowacy. Oczywiście, wiele osób przekracza granicę wielokrotnie.

Tomasz Chłoń: „Historia jest źródłem optymizmu“

A

mbasador RP w RS Tomasz Chłoń spędził zaledwie ponad dwa lata w służbie dyplomatycznej na Słowacji, podczas których wykazał się bardzo aktywnymi działaniami na rzecz pozytywnego wizerunku Polski. Opuszcza Bratysławę, ponieważ wzywają go inne obowiązki – właśnie przyjął propozycję objęcia nowej funkcji – pełnomocnika do spraw szczytu NATO w Polsce, który odbędzie się w 2016 roku. Zanim opuścił Słowację, udało się nam przeprowadzić z nim rozmowę podsumowującą jego działalność dyplomatyczną. Było to w dniu, kiedy prezydent RS Andrej Kiska odznaczył go medalem prezydenckim za zasługi i rozwój stosunków polsko-słowackich oraz szerzenie dobrego imienia Republiki Słowackiej za granicą.

MAJ 2015

Właśnie tego dotyczył ten cytat, dlatego go przywołuję. Działaliśmy sprawnie i razem. Sygnały z całej Słowacji, które w naszym odczuciu wskazywały na niewłaściwy stosunek do polskiej żywności, spotykały się z naszą stanowczą reakcją.

Skoro, jak Pan twierdzi, jesteśmy w połowie drogi do celu, to co jeszcze przygotowuje polska strona, by poprawić wizerunek polskiej żywności? Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wspólnie z ambasadami na Słowacji i w Czechach przygotowuje późną wiosną, wczesnym latem dużą kampanię.

Udało się w ciągu tych dwóch lat zażegnać problem? Wydaje mi się, że sporo się zmieniło, choć chyba jesteśmy w połowie drogi do celu. Mną również

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

Nasze pierwsze spotkanie, kiedy obejmował Pan urząd ambasadora, zaowocowało wywiadem, którego tytuł brzmiał: „Krytyka jest motorem postępu“. Nawiązując więc do tej Pańskiej wypowiedzi sprzed ponad dwóch lat zapytam, czy często spotykał się Pan z krytyką na Słowacji? No to mnie pani troszkę zaskoczyła (śmiech). Nie, ja bym był daleki od zaczynania rozmowy podsumowującej czas spędzony na Słowacji od krytycznych odniesień. Tym bardziej, że jedna sprawa, która na początku mojej pracy w Bratysławie nas wszy stkich martwiła, została dość skutecznie zażegnana. Dzięki zaangażowaniu ambasady i środowiska Polaków na Słowacji. Mam na myśli kwestie związane z wi zerunkiem polskiej żywności na Słowacji.

Pańskim planem na czteroletnią misję dyplomatyczną było zwiększenie wymiany handlowej między Polską a Słowacją z 6 do 10 miliardów dolarów. Jakie wyniki udało się osiągnąć po dwóch latach? Obecnie ta wymiana wynosi 8 miliardów euro rocznie, a to już jest imponująca kwota. To przecież więcej niż z Austrią czy Węgrami, co daje wiele powodów do satysfakcji. Starałem się tę dyplomację ekonomiczną prowadzić bardzo aktywnie. Nadal w tej wymianie dominuje motoryzacja, ale sporo w niej też, mimo wszystko, polskiej żywności.

9


Monitor05:2015 04/05/15 11:13 Page 10

Rozmawiamy w przededniu wyborów prezydenckich. Pewnie mi Pan nie zdradzi, na którego z kandydatów odda swój głos, ale zapytam tak: Czy sądzi Pan, że będziemy mieć tego samego prezydenta? Odbędzie się druga tura wyborów? Jestem zwolennikiem brytyjskiego podejścia do wyborów, a to oznacza, że są one dość intymną sprawą. Brytyjczycy bodaj nawet w rodzinie nie dzielą się informacjami na temat swoich wyborczych preferencji, więc na potrzeby naszej rozmowy przyjmijmy brytyjski model odpowiedzi (śmiech). A jeśli chodzi o wyniki, myślę, że trzeba mieć świadomość tego, że ostatnie sondaże pokazują wyraźną przewagę obecnego prezydenta, aczkolwiek – w moim odczuciu – dojdzie do drugiej tury. Część wyborców lekceważy wybory, uznając, że ich głos i tak nic nie zmieni. Nie wiem, do jakiego stopnia podobne myślenie może się pojawiać wśród naszych rodaków na Słowacji, ale z pewnością Pańska argumentacja może przekonać ich, by poszli do urn. Wie pani, ja w ogóle jestem zwolennikiem aktywności politycznej. Brakuje nam większego zaangażowania w demokrację i nie mogę zgodzić się 10

z takim myśleniem, że pojedynczy głos nie ma znaczenia, że wszystko rozstrzyga się gdzie indziej. Jestem przekonany, że wyborcy są ogromną siłą. Kiedyś nawet zastanawiałem się, czy w Polsce nie powinno się wprowadzić obowiązku głosowania. Nie mam żadnych wątpliwości, że warto głosować. Wybory są też okazją, by dorośli mogli pokazać młodszemu pokoleniu, czym jest demokracja, głosując w obecności swoich pociech. Przecież przyjście na wybory do ambasady jest niecodziennym wydarzeniem, które można celebrować jako ważny moment, będący okazją do wyrażenia swojego zdania. W akcie wyborczym jest dużo symboliki, co w dzisiejszym świecie może wydawać się mało cool. Niech Państwo korzystają z demokracji, pokazują młodszym pokoleniom, że to ma znaczenie. Wie pani, mnie się wydaje, że w tych państwach, gdzie aktywność wyborcza jest wysoka, wybierane są lepsze rządy. Ci, którzy nie biorą udziału w głosowaniu, odbierają sobie prawo do krytykowania tego, co robią wyłonione w wyborach rządy czy prezydenci. Co Pana najbardziej zaskoczyło na Słowacji? O wielu rzeczach już mówiłem w swoich wypowiedziach dla mediów czy na blogach. Z całą pewnością widzę więcej pozytywów. Wy daje mi się, że Słowacja jest miejscem niekwestionowanego sukcesu, awansu i modernizacji. I nie dotyczy to tylko Bratysła wy, która – według staty-

styk – należy do zamożniejszych miejsc na mapie Europy i świata. To tempo słowackich zmian zaskakuje. Tak jak Polska zaskakuje. My idziemy ramię w ramię ze Słowacją, jak dwie siostry. Próbujemy dogonić peleton, który wystartował dawno temu, kiedy my jeszcze grzęźliśmy w komunizmie. I choć Słowacja miała polityczny moment zawahania w latach 90., to szybko potrafiła dogonić pozostałą trójkę z Grupy Wyszehradzkiej. Ba, nawet ją przegonić, jeżeli chodzi o wprowadzenie euro. To jest niesamowite! Jeśli pyta mnie pani o zaskoczenia, to z pewnością były nimi słowackie wina, o których mówiłem już nie raz. Zaskoczeniem był też pewien model gospodarczy. Nie chcę go wartościować, podkreślę tylko, iż Polska jest krajem o ogromnej liczbie małych, aktywnych przedsiębiorców, natomiast Słowacja jest krajem, gdzie dominują potentaci – jest tu więcej dużych graczy.

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

Skoro rozmawiamy o zakupach, to przypomniałam sobie, że jeden z kandydatów na prezydenta – Andrzej Duda – robił zakupy na Słowacji, by pokazać, jakim błędem byłoby dla Polski przyjęcie euro. Jak Pan postrzega kwestię wprowadzenia euro w Polsce? Nie chcę wchodzić w dysputy między kandydatami o najwyższy urząd w Polsce, natomiast doświadczenia krajów, które w ostatnich latach przyjęły euro, pokazują, że można tę operację przygotować tak, by ceny nie wzrosły. I tak było na przykład w Estonii, na Litwie, Łotwie, na Słowacji. Różnice w cenach żywności w Polsce i na Słowacji mają swe źródła gdzie indziej, w skali konkurencji, w systemach podatkowych.

Tak zwanych grubych ryb. I to ma przełożenie na ceny. Wynika to z konkurencji. U nas za komunizmu były elementy gospodarki wolnorynkowej, również w rolnictwie. Na Słowacji nie. Stąd większa konkurencja w Polsce, ale też inne rozwiązania podatkowe; u nas podatek na żywność jest zróżnicowany, na Słowacji jest jeden, ten najwyższy. Czasami w reportażach podróżniczych powtarza się informacja, że turyści na Słowacji mogą natrafić na pozamykane restauracje, kluby, muzea. Mnie się to też przytrafiło. Pojechałem do Medzilaborec, a tam muzeum Andy Warhola po16 godzinie w niedzielę zamknięte… Nie udało się Panu zwiedzić tego muzeum? No nie, widziałem je tylko z zewnątrz, co też było ciekawe. Będę musiał tam jeszcze pojechać. Skoro zeszliśmy na tematy turystyczne, to powiem pani, że dla Polaków dużym zaskoczeniem może być krajobraz Słowa cji. Przecię tny Polak wy-


Monitor05:2015 04/05/15 11:13 Page 11

obraża sobie Słowację jako kraj, gdzie są Tatry, a potem to już pewnie jakieś niziny. A to przecież nie tak! Warto przejechać się po tym kraju, by zobaczyć jego piękno i zróżnicowany krajobraz. A jeśli już mowa o podróżach po Słowacji, to zwrócę uwagę na jeszcze jedną sprawę. Wie pani, my powinniśmy się uczyć od Słowaków bezpiecznej jazdy na drogach. Wypadkowość na Słowacji jest poniżej średniej unijnej, zaś śmiertelność w Polsce powyżej. Dopiero niedawno weszły w Polsce surowsze przypisy drogowe, a Słowacja potrafiła wprowadzić je dużo wcześniej i dzięki temu ocalić ileś ludzkich istnień. A jakie było Pańskie największe zaskoczenie na Słowacji? Chyba jednak stosunek do historii z Rosją w roli głównej. Tu można się spotkać z innym spojrzeniem niż to polskie. Przyznam, że zastanawiałam się, czy poruszy Pan ten temat. Z czego to wynika według Pana? Paralele bywają niebezpieczne, ale czasami, dla uproszczenia, żeby wytłumaczyć zawiłości historii, ludzie się nimi posługują. Ja czasem porównuję relacje, łączące historycznie Polaków i Rosjan, z relacjami Słowaków i Węgrów. Sprawy takie są trudno porównywalne, szczególnie gdy patrzymy na historię najnowszą, i jestem daleki od krytykowania innych narodów, ale Słowacy współtworzyli państwo, w którym narodem dominującym byli Węgrzy, potem Austriacy i Węgrzy. Polacy w pe wnym momencie swojej historii znaleźli się pod zaborami trzech krajów. Ten najtrudniejszy, najbardziej bolesny, przeciwko któremu toczyły się najbardziej krwawe powstania, to zabór rosyjski. Pamięć o tym w świadomości naszego narodu pozostała. Słowacy nie mieli takich doświadczeń z Rosją i to determinuje ich spojrzenie na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. To spojrzenie jest szczególnie ważne teraz w kontekście wydarzeń na Ukrainie. Czy rok od wybuchu wojny na Ukrainie widzi Pan różnice w podejściu do tego problemu między Polską a Słowacją? MAJ 2015

Trzeba zaznaczyć, że mówimy o wojnie rosyjsko-ukraińskiej. Część mediów na zachodzie pisze o kryzysie ukraińskim, a on jest rosyjsko-ukraiński! Słuszna uwaga. Zatem jak postrzegana jest wojna rosyjsko-ukraińska przez te dwa kraje? Powiedziałbym tak, że w Polsce jest dużo większy niepokój związany z tym, co się dzieje między Rosją i Ukrainą, niż na Słowacji. Słowacy też powinni się niepokoić? Kiedy mówimy naszym słowackim partnerom, że jesteśmy zaniepokojeni, spotykamy się ze zrozumieniem, zwłaszcza tej części osób, które dobrze znają naszą historię. Trudno jednak wymagać od Słowaków, by znali dobrze historię Polski. Słowacy nie mają powodów do niepokoju? Myślę, że czują się zaniepokojeni, ale nie na tak dużą skalę, jak Polacy. Zauważył Pan pewne różnice w intensywności, może też zabarwieniu relacji wydarzeń rosyjsko-ukraińskich w mediach polskich i słowackich? Zauważam pewne różnice. Myślę, że ważne jest to, by nie kreować paniki, ale poczucie troski o bezpieczeństwo w Europie. Nie dajmy się wpuścić w pułapkę, że jesteśmy przerażeni tym, co się dzieje w Rosji, polityką rosyjską, różnymi prowokacjami z użyciem siły. Musimy o tym mówić, ale nie w kontekście skazanych na porażkę, jeśli nie spełnimy żądań drugiej strony. Powinniśmy być zaniepokojeni, ale nie okazywać strachu. Strach jest najgorszym doradcą. Jeśli zaczniemy się bać, to ten strach można będzie wykorzystać, by narody europejskie podzielić. Media niosą odpowiedzialność za to, jak komentują sprawy międzynarodowe. Na Słowacji są środowiska ewidentnie protransatlantyckie, liberalne, związane z niektórymi dziennikami, a z drugiej strony mamy do czynienia z ludźmi, którzy wyrażają opinie bardziej wyrozumiałe dla decyzji podejmowanych w Moskwie.

Jak choćby premier Słowacji? Pamiętajmy o tym, że sankcje względem Rosji są w Unii podejmowane jednomyślnie przez szefów państw i rządów UE. A co do osób, które wyrażają opinie bardziej wyrozumiałe dla decyzji podejmowanych w Moskwie, nie dziwi Pana to, że Ján Čarnogurský tłumaczy politykę Putina w zaskakujący sposób? Przecież on był więziony za czasów komunizmu, walczył o wolność, dla wielu był bohaterem i wzorem. Jakoś nie wyobrażam sobie na przykład Lecha Wałęsy organizującego protesty przeciw bazom NATO, tak jak to robi Čarnogurský. Wie pani, można zadać sobie pytanie, czy to jest niezrozumiała dla nas polityka byłego premiera, czy raczej jego autentyczne przekonanie. Być może on z punktu widzenia chrześcijańsko-narodowego stoi w naturalnej opozycji wobec liberalizmu, który kojarzy się z Unią i NATO? Pamiętajmy, że Jan Čarnogurský walczył też o wolność słowa, trudno mu więc zarzucić, że z tej wolności korzysta. Ale w sprawie Rosji ja się z nim fundmentalnie nie zgadzam. Co przeważy na Słowacji: rusofilia czy rusofobia? Strasznie trudno jest prorokować. Jeszcze rok temu, zapytany przez redaktora SME, czy dojdzie do wojny domowej na Ukrainie, twierdziłem, że w ogóle nie wyobrażam sobie działań wojennych na terenie Ukrainy. Prorokować jest niełatwo, widząc, że dochodzi do konfrontacji dwóch różnych systemów wartości, wyznawanych przez elity polityczne, w jakimś stopniu i ludzi z jednej i drugiej strony. Nie będzie więc Pan prorokował również w sprawie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego? Jako urodzony optymista wierzę, że jednak dojedzie do opamiętania po stronie, która dokonała agresji na terenie innego państwa europejskiego, i że ten kryzys przetrwamy. Przecież Europa przeszła przez nie jeden kryzys. Historia może uczyć ostrożności, ale jest też źródłem optymizmu. 11


Monitor05:2015 04/05/15 11:13 Page 12

Niektórzy, odnosząc się właśnie do historii, przestrzegają przed Słowacją, która w 1939 roku zaatakowała Polskę. Czy to zbyt daleko idące oceny obecnej sytuacji? Ja nie mam wątpliwości, że Słowacja pozostanie w nurcie proeuropejskim. Te idee są tutaj bardzo mocno zakorzenione. Jestem absolutnie pewny, że młode pokolenia Słowaków będą na tyle silnie związane ze światem demokracji, w którym wyrastały, że ich nie odrzucą. Musiałby się stać jakiś kataklizm, żeby Słowacja i Słowacy znaleźli się na nowym zakręcie dziejowym. Jestem absolutnie przekonany, że to jest nowoczesny naród. A jednak, podobnie jak w Polsce, zdarzają się tu afery korupcyjne, o których ostatnio głośno… Oczywiście, Słowacja ma swoje problemy. Jak słyszę o korupcji na Słowacji, kiedy padają zarzuty od naszych zachodnich partnerów, to troszkę się we mnie krew burzy, bo system rajów podatkowych stworzono w tychże państwach, które nas krytykują. Tak się zastanawiam, że sytuacja bezpieczeństwa na świecie musi być poważna, skoro porzuca Pan Bratysławę, by organizować szczyt NATO? Szczyt NATO to poważna sprawa. I to w takim czasie, kiedy coraz częściej mówi się o zagrożeniach… Mieliśmy w Polsce szczyt Rady Europy w 2005 roku, konferencje ministerialne NATO, prezydencję Unii Europejskiej, czyli ważne wydarzenia. Natomiast nigdy nie byliśmy gospodarzem szczytu NATO i to w tak newralgicznej sytuacji bezpieczeństwa. Warszawa latem 2016 roku będzie miejscem, gdzie będą podejmowane ambitne decyzje. Czy to oznacza, że spodziewa się Pan, iż konflikt rosyjsko-ukraiński zmusi NATO do bardziej stanowczego działania? Myślę, że możemy się spodziewać większego stacjonowania stałych sił NATO w naszym, i nie tylko naszym,

12

kraju. Przyczyni się to do tego, że NATO będzie mogło znakomicie odgrywać tę rolę, którą zawsze odgrywało. To był teatr polityczno-obronny, który nigdy nie musiał wystepować ze swoim przedstawieniem. Element odstraszania w Sojuszu Północnoatlantyckim był najbardziej skuteczny. Decyzja o rozszerzeniu NATO o nasze kraje była decyzją słuszną. NATO było gwarantem pokoju w Eu ropie i powinno nim pozostać. To jest fascynujące wyzwanie, dlatego mimo wielkiego przywiązania do Słowacji, zgodziłem się podjąć tego zadania, które czeka na mnie w Warszawie. Na szczęście w Polsce jest zgoda polityczna i wsparcie ze wszystkich szczebli co do tego przedsięwzięcia. Cały team Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Obrony Narodowej i inne ministerstwa i instytucje będą pracowały na ten sukces. Kto będzie Pana następcą na Słowacji? Jestem przekonany, że będzie to najlepiej przygotowana osoba. Jeszcze w tym roku? Myślę, że tak. Ambasadę czekają spore wyzwania, bo przecież na Słowacji będzie szczyt premierów związany z prezydencją Słowacji w Grupie Wyszehradzkiej. Będzie posiedzenie międzyrządowe polsko-słowackie, będą spotkania ministerialne, prezydenckie… Czy ambasadę czeka w tym roku przeprowadzka do centrum miasta? Tak, trudno jeszcze dziś powiedzieć, czy to będzie latem, czy jesienią. Na początku naszej rozmowy wspominał Pan o współpracy ambasady z Polonią przy piętnowaniu nagannego traktowania polskiej żywności. Jak Pan ocenia słowacką Polonię i jej działalność? Za jeden z ważnych ośrodków w tym środowisku uważam „Monitor Polonijny“, wokół którego ogniskuje się życie Polonii. Tu artykułowane są pewne idee, tu widać życie polonijne.

„Monitor“ odnosi się też do tego, co dzieje się w Polsce. Bardzo fajny jest też ten dział, w którym przedstawiana jest Polonia na świecie. Nie pozostaje to bez echa. Poza tym to ważny ślad państwa działalności, który nie pozostanie jedynie gdzieś w naszej ułomnej i ulotnej pamięci, ale który będzie kontynuowany przez młodych, którzy kiedyś przejmą pałeczkę i będą sięgać do tych źródeł. Trzeba podkreślić, że „Monitor“ jest bardzo ładnie redagowany, pisany pięknym językiem, ze wspaniałymi fotografiami i grafiką. Gratuluję! Oby więcej takich wydawnictw polonijnych. Dziękuję w imieniu wszystkich tworzących pismo, a przy okazji podkreślę, że rzeczywiście mamy świetnych współpracowników, którzy na wszystkie te pochwały zasługują. Imprezy, które animowaliście, są świetną promocją Polski wśród Słowaków. Waszym sztandarowym przedsięwzięciem jest majowa impreza w centrum Bratysławy, podczas której dziesiątki tysięcy osób mogą zobaczyć pokazy, występy muzyczne, teatralne, wystawy, a ponadto mogą się zabawić wspólnie z Polakami. To ważne, by takie sztandarowe przedsięwzięcie utrzymać. Zachęcam Was – nie odpu szczajcie! Tak jak „Monitor“ jest wizytówką dziennikarstwa polonijnego, tak impreza „Z Polską na Ty“ jest wizytówką działalności polonijnej. Chapeau bas! Ceniłem sobie aktywność i spotkania z Polonią w Nitrze, Trenczynie i Dubnicy nad Wagiem, lubiłem wizyty w Koszycach, choć mogłyby być częstsze, oraz współpracę z konsulem honorowym Polski Tadeuszem Frąckowiakiem z Liptowskiego Mikulasza. Również na uwagę zasługuje środowisko na północy Słowacji, bardzo aktywne w Żylinie, czy telewizja „Severka”, która sporo uwagi poświęca sprawom Polski. Podobają mi się też działania, których efektem są polskie biblioteki w różnych miastach północnej Słowacji plus aktywność gospodarcza. To wszystko pokazuje potencjał słowackiej Polonii, który jest związany z preferencjami i zainteresowaniami liderów polonijnych. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA MONITOR POLONIJNY


Monitor05:2015 04/05/15 11:13 Page 13

„J

esteście najwspanialszą Polonią na świecie! Jesteście dumni, ambitni, wymagający i tacy pozostańcie” – tymi słowami zwrócił się ambasador RP w RS Tomasz Chłoń do Polaków przybyłych do siedziby ambasady RP w Bratysławie w dniu 16 kwietnia. Dzień ten był wyjątkowy i na długo pozostanie w pamięci przybyłych gości. W siedzibie ambasady RP na Słowacji odbyły się bowiem jednocześnie obchody polskiego Święta Naro-

dowego 3 Maja oraz uroczystość pożegnania urzędującego ambasadora RP w RS Tomasza Chłonia. Licznie przybyłych przedstawicieli elit politycznych, kulturalnych i gospodarczych oraz organizacji polonijnych i dyplomatów już od progu witali ambasador Tomasz Chłoń z małżonką Jolantą, I radca Piotr Same rek oraz attache obrony płk Zbigniew Komański. Najpierw rozbrzmiały hymny słowacki i polski, a potem głos zabrał gospodarz uroczystości, który przypomniał o znaczeniu uchwalo-

MAJ 2015

Obchody Trzeciego Maja oraz zakończenie misji dyplomatycznej ambasadora RP Tomasza Chłonia nej 3 maja 1791 roku konstytucji, która – jak się powszechnie przyjmuje – była pierwszą w Europie i drugą na świecie (po konstytucji amerykańskiej z 1787 r.) nowoczesną spisaną konstytucją. Ambasador, który przemawiał w 3 językach: po słowacku, polsku i angielsku, podkreślił znaczenie współpracy oraz dobrych stosunków polsko-słowackich, a także poinformował zgromadzonych, iż kończy misję dyplomatyczną na Słowacji. Szczególne słowa skierował do Polonii. Zabrzmiały one jak najpiękniejsze uznanie i podzięko-

namalowany na jedwabiu obraz, autorstwa naszej rodaczki Štefanii GajdošovejSikorskiej, przedstawiający ambasadora wraz z małżonką na tle biało-czerwonej flagi. Obraz ten można było oglądać w 2013 roku podczas wystawy „Droga jedwabna”, prezentowanej w Bratysławie, Trenczynie i Koszycach. Uroczystość umiliły pyszne polskie potrawy i przekąski, które tradycyjnie już przygotował Zespół Szkół Eko -

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

wanie za trud Polaków mieszkających na Słowacji, włożony w krzewienie polskości. Ten wzruszający moment z pewnością na długo pozostanie w sercach uczestników ceremonii. Przedstawiciele Klubu Polskiego, w składzie Tomasz Bienkie wicz, prezes KP, Štefania Gajdošova-Sikorska, prezes KP Koszyce, oraz Małgorzata Wojcieszyńska, redaktor naczelna „Monitora Polonijnego“, wręczyli gospodarzowi pożegnalne prezenty: trzy roczniki polonijnego pisma w twardych oprawach oraz

no mi czno-Gastro no mi cznych z Cieszyna. Państwu Tomaszowi i Jolancie Chłoniom serdecznie dziękujemy za czas poświęcony członkom Klubu Polskiego, za pomoc, otwartość i serdeczność. Życząc Im wielu sukcesów tak w życiu zawodowym, jak i prywatnym, nie mówimy do widzenia, ale do zobaczenia! MAGDALENA ZAWISTOWSKAOLSZEWSKA 13


Monitor05:2015 04/05/15 11:13 Page 14

M

ało brakowało, a nie odniosłaby tak spektakularnego sukcesu, ponieważ... zgłosiła się do grupy średniozaawansowanej podczas Turnieju w Tenisa Stołowego o Puchar Konsula RP. Dopiero za namową nauczyciela, brata Macieja Dziambora, zdecydowała się zagrać w grupie zaawansowanej. I wygrała! Mowa o Aleksandrze Głębockiej, nastolatce, która zdobyła najważniejsze trofeum.

Turniej Tenisa Stolowego o Puchar Konsula RP Do turnieju w niedzielne popołudnie 19 kwietnia stanęło prawie 40 uczestników. „Sama byłam zaskoczona, że zaledwie 12 godzin od ogłoszenia tego wydarzenia na jednym z portali społecznościowych, zgłosiło się aż 18 osób“ – wspomina Kasia Tulejko, pomysłodawczyni i główna organizatorka turnieju z Klubu Polskiego Bratysława. Pomysłem zainteresowała innych, którzy zostali partnerami przedsięwzięcia: konsul RP w RS Jacek Doliwa objął patronat honorowy, Szkoła im. Jana de La Salle w Bratysławie udostępniła pomieszczenia, w której turniej się odbywał, zaś patronat medialny spra-

wowali: „Monitor Polonij ny“, portale www.polonia.sk oraz Polonia Sport. Rozgrywki odbywały się na kilku stołach pingpongowych jednocześnie. Uczestnicy mogli się zapisać do jednej z trzech grup, w zależności od stopnia umiejętności gry w tenisa stołowego. A były to grupy: początkująca, średniozaawansowana oraz zaawansowana. W każdej z nich zostali

wyłonieni zwycięzcy oraz zdobywcy drugich i trzecich miejsc, których uhonorowano nagrodami; pozostali uczestnicy otrzymali pamiątkowe dyplomy. Rywalizacja we wszystkich kategoriach była równie zacięta. Nie przeszkadzało to jednak w dobrej zabawie uczestników. Zawo dnicy reprezentowali wszystkie kategorie wiekowe. Po blisko trzygodzinnej rywalizacji przyszedł czas na rozstrzygnięcie i ogłoszenie wyników. „Chcę podziękować wszystkim zgromadzonym za to, że walczyli zacięcie podczas pojedynków, i powiedzieć, że przede wszystkim liczy się udział.

Akcję uważam za udaną i już teraz zapraszam wszystkich do udziału w następnej edycji turnieju“ – powiedział, ogłaszając wyniki, konsul Jacek Doliwa, który osobiście pogratulował każdemu uczestnikowi. „Cieszę się, że pan konsul jako pierwszy odpowiedział na moją propozycję objęcia patronatem tej imprezy i współpracy przy niej“ – powiedziała Kasia Tulejko. Pierwsze miejsca w grupie początkującej zajęła Kasia Tulejko, wśród zawodników średniozaawan-

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

14

MONITOR POLONIJNY


Monitor05:2015 04/05/15 11:14 Page 15

Pod wspólnym

drzewem

sowanych najlepszy okazał się Julius Vinter, a w grupie zaawansowanej zwyciężyła Aleksandra Głębocka. Julius – zwycięzca drugiej grupy, usłyszawszy żartobliwe uwagi, że reprezentując wysoki poziom gry, powinien był zgłosić się do grupy zaawansowanej, zdecydował się przekazać swój puchar osobie, która zajęła w jego grupie drugie miejsce. Tą osobą okazała się... Basia Vinter, jego żona. I w ten sposób puchar i tak został w rodzinie. Aleksandra Głębocka, zwyciężczyni w grupie zaawansowanej i jednocześnie uczennica Szkoły im. Jana de La Salle, opowiedziała mi między innymi o uczestnictwie w kilku poprzednich turniejach pingponga oraz treningu pod okiem brata Maćka. Zwie rzyła się, że najtrudniejszy dla niej był pojedynek ze

Stanem Stehlikiem, który zajął III miejsce w jej grupie. Całe wydarzenie uwieńczono na wspólnym zdjęciu, po zrobieniu którego wszyscy przeszli na mały poczęstunek, przygotowany przez organizatorów w świetlicy. Przyznam, że jako uczestnik turnieju z niecierpliwością będę czekał na jego kolejną edycję, oczywiście trenując, bowiem do perfekcji jeszcze trochę mi brakuje. MARCIN BYLIŃSKI, MW

Wyniki rozgrywek Grupa początkująca ❶ KASIA TULEJKO ❷ DOROTA CHMIEL ❸ SIMONA OZOGANYI

ZDJĘCIA. KATARZYNA TULEJKO

W

ostatnią niedzielę kwietnia po mszy świętej odprawianej w języku polskim w sanktuarium Matki Bożej w Mariance członkowie Klubu Polskiego spotkali się u mieszkających właśnie w Mariance Anny i Ivana Jarinów, którzy zaprosili ich na przyjemne biesiadowanie do swojego domu. Dzięki typowo letniej aurze spotkanie mogło się odbyć na tarasie i w ogrodzie. Warto jednak wspomnieć, iż w centrum domu, zaprojektowanego przez gospodarza, rośnie kwitnącą o tej porze jabłoń. Zaproszenie na poczęstunek przyjęli oprócz członków Klubu Polskiego również ojcowie sprawujący posługę kapłańską w Mariance. Państwo Jarinowie niezwykle ciepło i serdecznie przyjęli gości. Sielankowej atmosferze niedzielnego popołudnia towarzyszyły sympatyczne rozmowy, będące doskonałą okazją do pogłębienia starych znajomości i zawarcia nowych, a także do tego, by złożyć życzenia urodzinowe gospodarzowi i zaśpiewać mu gromkie sto lat. Spędzony w Mariance czas umiliły pyszne wypieki i smakołyki, a kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, rozpalono ognisko. Tego wieczoru po Mariance niosły się polskie śpiewy, a w powietrzu unosił się zapach ogniska i pieczonych kiełbasek. Państwu Annie i Ivanowi serdecznie dziękujemy za gościnność i mile spędzony czas w doborowym towarzyMAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA stwie.

Grupa średniozaawansowana: ❶ JULIUS VINTER ❷ BASIA VINTER ❸ JACEK KACZYŃSKI Grupa zaawansowana: ❶ ALEKSANDRA GŁĘBOCKA ❷ IVO ZIMA ❸ STANO STEHLIK KWIECEŃ 2015

15


Monitor05:2015 04/05/15 11:14 Page 16

„C

zy będzie jakaś luka w programie, byśmy w ciszy mogli nagrywać rozmowy?“ – zapytał dźwiękowiec jednego ze sztabów telewizyjnych, które przybyły na plac przy Eurovei w Bratysławie, gdzie odbywała się impreza Klubu Polskiego „Z Polską na Ty“. Ów pracownik telewizji ciszy się nie doczekał, gdyż program przedsięwzięcia, trwający od południa do późnych godzin wieczornych, był wypełniony co

z polską na Ty czyli dOskOnalE zaplanOwana iMprOwizacja

„Żyj kolorowo“

do minuty. Chcieliśmy bowiem, by tego dnia było o Polsce głośno, by oddychało się polską atmosferą, a zatem o żadnych przerwach czy przestojach nie mogło być mowy.

Spacerkiem wzdłuż Dunaju Każdy, kto 1 maja wybrał się w Bratysławie na spacer wzdłuż Dunaju, przechodząc obok galerii Eurovea, nie mógł nie zauważyć zaparkowanych, kolorowych „maluchów“ z klubu 126 Bratislava. Niektóre z nich podczas imprezy „Z Polską na Ty” zyskały jeszcze na kolorach, bowiem ich właściciele pozwolili je pokolorować najmłodszym gościom, zaś dla starszych wymyślili konkurs w przeciąganiu liny, do której doczepiony był „maluch“. To zadanie brawurowo wykonał Krzysztof Majka. 16

Z myślą o najmłodszych organizatorzy najważniejszego przedsięwzięcia organizowanego już po raz trzeci przez bratysławską Polonię, przygotowali warsztaty twórcze, które poprowadziła Stefania Gajdošová-Sikorska z Koszyc. Prace plastyczne, obrazujące postacie z polskich bajek, zostały ocenione, a autorzy trzech najładniejszych otrzymali nagrody. Bajkowej atmosfery dopełniała makieta z Bolkiem i Lolkiem, którą już rok temu przygotował Klub Polski Bratysława, by goście imprezy choć na chwilę mogli się wcielić w bajkowych bohaterów i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Do zdjęć chętnie pozowali zarówno młodzi, jak i starsi, a wszystkim twarze ozdabiała Jarmila Zaťková. Jeśli komuś z młodszych uczestników imprezy było mało atrakcji, mógł jeszcze poskakać na nadmuchiwanym zamku.

ktakl na podstawie powieści Witkacego. Wystąpili w nim aktorzy, pnący się po siatce tworzącej ściany kuli, którym towarzyszyła taka trochę psychodeliczna muzyka. Całość wraz z chłodem wieczoru i lekkim wiatrem przyprawiała widzów o dreszcze.

Na pierwszy rzut

Intrygująca „Pandora“ Od samego rana niecodziennego charakteru nabierała druga część placu obok Eurovei. Tu bowiem umieszczona została scena, na której odbywały się niemalże wszystkie występy. Naprzeciw niej znajdowała się scena alternatywna, czyli kulisy spektaklu „Pandora“ w wykonaniu Teatru Formy z Wrocławia. Największym i najcięższym rekwizytem okazała się ważąca ponad 300 kg kula, której zmontowanie zajęło kilka godzin. Wieczorem, odpowiednio podświetlona, przyciągała wzrok wszystkich zgromadzonych. Teatr pod kierownictwem Józefa Markockiego, goszczący na polonijnej imprezie „Z Polską na Ty“ już po raz trzeci, i tym razem nie zawiódł. Przygotował bowiem niebanalny spe-

Nim jednak na scenie zagościła „Pandora”, goście polskiego pikniku mogli uczestniczyć w różnych innych atrakcjach muzycznych, sportowych i wizualnych – a było ich co nie miara. Jako pierwszy wystąpił duet Betti and Bobas, który zaśpiewał znane i lubiane współczesne polskie piosenki. Później miejsce na macie pod sceną zajęli sportowcy z Klubu Sportowego Chaos Bratislava, którzy podczas kilku wejść, zaprezentowali sztuki walki: brazylijskie jiu jitsu w wykonaniu dzieci, muay thai w wykonaniu kobiet oraz MMA w wykonaniu mężczyzn.

MONITOR POLONIJNY


Monitor05:2015 04/05/15 11:14 Page 17

Nowości techniki Innego rodzaju pokazy przygotowali naukowcy z Warszawskiej Politechniki, którzy objaśniali, jak funkcjonują roboty, drukarki 3D czy inne nowości techniczne. Każdy mógł „się pobawić“ przywiezionymi z Polski nowinkami, których prezentacje cieszyły się ogromnym zainteresowaniem.

wszystkich do poloneza. Odtańczony wspólnie przez Słowaków i Polaków polski taniec narodowy poruszył serca wszystkich obecnych.

Rozgrzewka muzyczna Ale na tym się nie skończyło. O polskie akcenty na scenie zadbał też MPAP kwar-

Nie tylko do kąpieli W ramach spotkania „Z Polską na Ty” odbyły się też pokazy mody, promujące produkty polskich producentów – stroje kąpielowe firm SEBA i SELF oraz buty i dodatki firmy Wojas. Pokazy gromadziły wielu widzów, podobnie jak w zeszłym roku. Chcąc je trochę urozmaicić, pod koniec trzeciego pokazu organizatorzy przygotowali niespodziankę – na wy-

biegu oprócz pięknych modelek w bikini pojawił się… model w kąpielówkach.

Coś dla oczu, uszu i nóg Kiedy przyszedł czas na występ zespołu Sillmarion, w skład którego wchodzą trzy osoby polskiego pochodzenia, było oczywiste, że będzie to uczta dla oczu i uszu. Tym razem jednak okazało się, że była to też uczta dla… nóg. Sillmarion bowiem pokazał kilka tańców z różnych zakątków świata, w tym również z Polski, a na koniec zaprosił MAJ 2015

tet, który tworzy rodzeństwo Głębockich, wspierane przez słowackiego perkusistę. Młodzież rozgrzała publiczność, skocznie podskakującą w rytm znanych przebojów, takich jak „Jadą wozy kolorowe“ czy „Hej, sokoły!“. Po nich miejsce na scenie zajęła lubiana grupa Taryfa Nocna Band, która wykonała zarówno polskie, jak i światowe evergreeny. Wszyscy śpiewali „Nie płacz, Ewka“ polskiego zespołu Perfect czy „Simply the best“ z repertuaru Tiny Turner i wiele innych.

Ale bigos! W tym roku – w porównaniu z rokiem poprzednim – na placu przed Euroveą sta-

nęło kilka nowych stoisk. Oprócz wspomnianego już stoiska naukowców z Politechniki Warszawskiej, pojawił się stragan, promujący atrakcje turystyczne Polski, obsługiwany przez naszą rodaczkę Alicją Jaworską – Zimę. Tu też można było zaopatrzyć się w starsze numery „Monitora Polonijnego“. Obok stał namiot, w którym

królowali Tomasz Fijałkowski i Lucia Lovasová. Nasz polski kucharz dzień wcześniej w Domu Pielgrzyma w Mariance przygotował polskie potrawy, by podczas polonijnej majówki przed Euroveą częstować nimi gości. Dzięki jego staraniom wszyscy mogli skosztować nie tylko chleba ze smalcem, ale i zupy ogórkowej czy bigosu.

Nauka, zabawa, smaki „Chciałam, żeby tegoroczna impreza była trochę bogatsza, niż poprzednia, oferowała coś, czego wcześniej jeszcze nie było, więc postawiłam na naukę, zabawę i smaki“ – powiedziała Kasia Tulejko, prezes Klubu Pol skiego Bratysława i główna organizatorka imprezy. Wygląda na to, że ten wyznaczony cel udało się osiągnąć, dzięki czemu grono miłośników Polski się zwiększyło, bowiem tego dnia polskie stoiska i sceny przed Euroveą mimo przelotnego deszczyku cieszyły się sporym zainteresowaniem. „Takie przedsięwzięcia nie tylko pokazują pozytywną twarz Polski, ale również jednoczą nas “ – kon statowali zgodnie Kasia Tho-

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Organizatorzy dziękują wszystkim współpracownikom oraz partnerom, dzięki którym impreza „Z Polską na Ty“ mogła się odbyć Współorganizatorem przedsięwzięcia był Instytut Polski w Bratysławie • Projekt wsparli: Kancelaria Rady Ministrów RS, Program Kultura Mniejszości Narodowych 2015, Ambasada RP w RS • Generalny partner – Wojas. • Partnerzy: Eurovea, Koral, FEBA, SELF, www.jasika.sk, 126 Bratislava, Car Wash, Chopper. • Medialni partnerzy: Monitor Polonijny, www.polonia.sk, Ženy v meste, Polonia Sport

17


Monitor05:2015 04/05/15 11:14 Page 18

Festiwal Hory a Mesto 2015 mas i Arek Kugler, pomocnicy organizatorki i mistrzyni improwizacji. „Do przedsięwzięć, wymagających zgrania wielu elementów, trzeba mieć dużo cierpliwości, ale trzeba też umieć załatać jakąś nieplanowaną dziurę w programie czy czyjeś niedopatrzenie. To również dla mnie dobra lekcja życia, która mnie przekonuje, że improwizacja to chyba moja druga natura“ – dodaje z uśmiechem. Zadowolenie malowało się też na twarzy konsula Jacka Doliwy, który na imprezę przybył z małżonką. Przemawiając do bratysławskiej publiczności, pochwalił największe polonijne przedsięwzięcie, nad którym patronat honorowy sprawował ambasador RP w RS Tomasz Chłoń. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA

„Od śmierci w dolinach zachowaj nas Panie” Jerzy Kukuczka

W

Bratysławie odbył się po raz kolejny festiwal filmowy „Hory a mesto”, prezentujący filmy o tematyce górskiej i sportach ekstremalnych. Nagrodę w kategorii V4 otrzymał polski film „Jurek” w reżyserii Pawła Wysoczańskiego o największym polskim himalaiście Jerzym Kukuczce, nakręcony w 25. rocznicę jego śmierci na Lhotse. Przypomnijmy, że Jerzy Kukuczka jako drugi człowiek na świecie zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. Po nim jako piąty człowiek dokonał tego kolejny Polak – Krzysztof Wielicki, a jako dwudziesty z kolei – Piotr Pustelnik. Ci ostatni byli gośćmi festiwalu „Hory a mesto” w latach ubiegłych.

co słychać w polonusie?

S

towarzyszenie Polonus z siedzibą w Żylinie informuje na swojej stronie internetowej o imprezach polonijnych organizowanych w tym regionie. Sporo tu ogłoszeń o przedsięwzięciach, które miały miejsce jesienią i zimą ubiegłego roku. Jednym z nich było jesienne spotkanie z Michałem Jagiełłą, które odbyło się w żylińskiej bibliotece w związku z prezentacją jego książki pt. „Słowacy w polskich oczach“. Innym jesiennym przedsię18

Bratysławska publiczność jeszcze pewnie pamięta film „Kukuczka“ Jerzego Porębskiego, który był prezentowany na festiwalu 3 laty temu wraz ze słowami Reinholda Messnera: „Nie jesteś drugi, jesteś wielki!“, pochodzącymi z listu gratulacyjnego po zdobyciu przez Kukuczkę ostatniego z 14 ośmiotysięczników. Wypowiedź ta odzwierciedla podziw dla stylu Polaka, który zdobył wszystkie szczyty w ciągu ośmiu lat, z czego 11, idąc nowymi trasami. (Reinhold Messner Koronę Himalajów zdobywał przez 16 lat). Film Pawła Wysoczańskiego jest udaną próbą przedstawienia kompletnego obrazu postaci Kukuczki. Nie jest to laurka w ro cznicę jego śmierci, ale obraz, przedstawiający polskiego himalaistę jako niezwykle zdeterminowanego człowieka, zdobywającego kolejne szczyty, czasami za wszelką cenę. Reżyser wykorzystał nieznane archiwalne nagrania i dopełnił

wzięciem, na które zapraszał Polonus, była trzydniowa wycieczka pod hasłem „Szlakiem Orlich Gniazd“, czyli edukacyjno-poznawczy wyjazd rodzinny, którego celem było zwiedzenie zamków w Babolicach, Mirowie, Ogrodzieńcu, Birowie i Pszczynie. Wycieczka była zaplanowana na początek października. Z ciekawszych imprez, które już na stałe wpisały się w jesienny kalendarz „Polonusa“, warto wspomnieć VIII Żylińskie Forum Mniejszości Narodowych. Jeszcze w grudniu odbyły się warsztaty, dotyczą-

obraz Kukuczki o współczesne wypowiedzi przyjaciół i rodziny, himalaistów Reinholda Messnera i Carlosa Carsolia oraz kilku Szer pów. Film w sposób bardzo intrygujący zadaje pytania, dotyczące trudnych decyzji każdego himalaisty. W jednym z wywiadów Paweł Wysoczański mówi: „Czy pasja może być racjonalna? Nie wydaje mi się. Czy wartościowe jest jedynie to, co użyteczne, praktyczne? Nie rozumiem tych, którzy krytykują alpinistów, mówiąc, że to, co robią, jest nieracjonalne, niepotrzebne. Dla mnie są wynalazcami, odkrywcami. Czy po-

ce powstania warszawskiego, zorganizowane w bibliotekach wojewódzkich w Żylinie i Liptowskim Mikulaszu. Natomiast 29 grudnia, według publikowanego na stronie Polonusa ogłoszenia, została otwarta kolejna biblioteka polska, tym razem w Bytczy. Na tychże stronach brak informacji o tegorocznych przedsięwzięciach Polonusa. Znajdują się tam jedynie ogłoszenia bieżące – jedno z ostatnich dotyczy zbliżających się wyborów prezydenckich. RED. MONITOR POLONIJNY


Monitor05:2015 04/05/15 11:14 Page 19

ezja jest użyteczna? Czy jest niezbędna do życia? Przecież można bez niej żyć. A jednak świat byłby bez niej ubogi. Podobnie jest ze wspinaniem. Himalaizm na pozór jest ryzykanctwem, poświęcaniem swojego życia, uczuć rodziny, ale kiedy oglądam skupienie na twarzach ludzi uczestniczących w spotkaniach z himalaistami, tego, jak ludzie są głodni tych opowieści, jak inspirujące one potrafią być, to wiem, że wspinanie ma sens”. Warto podkreślić, że film „Jurek” zdobył również główną nagrodę na tegorocznym międzynarodowym festiwalu filmów górskich w Vancouver. Był to kolejny sukces 35-letniego reżysera Pawła Wysoczańskiego, który wcześniej za swój film „Kiedyś będziemy szczęśliwi” z 2011 roku zdobył wiele prestiżowych nagród. Na koniec trzeba wspomnieć jeszcze o innym ciekawym polskim akcencie na tegorocznym festiwalu „Hory a mesto”. Chodzi o słowacki film „Žiť pre vášeň“ (Żyć dla pasji) Pavla Barabaša, który zdobył główną nagrodę w kategorii SKAŁA. Film opowiada o największym polskim taterniku dwudzie stolecia międzywojennego Wiesławie Stanisławskim (1909 –1933), który podczas swojego krótkiego życia dokonał ponad 140 pierwszych wejść na szczyty polskich i słowackich Tatr. Jego śladami podąża dwóch młodych słowackich wspinaczy, którzy w poetyckich wspomnieniach Stanisławskiego odkrywają piękno górskiej wspinaczki. ANNA MARIA JARINA „Gdy człowiek robi coś z głębi swojego serca, robi to najlepiej“. Wiesław Stanisławski MAJ 2015

Twórczość Sergiusza Piaseckiego po raz pierwszy na Słowacji P opradzkie „Divadlo Commedia” we współpracy z wydawnictwem Goralinga wystawiło po raz pierwszy tragikomedię „Zapiski oficera Armii Czerwonej” w reż. Vlada Benki, przygotowaną na podstawie powieści Sergiusza Piaseckiego o tym samym tytule. Premiera miała miejsce na scenie w Popradzie-Spiskiej Sobocie. Dzięki profesjonalnej dramaturgii powieści i brawurowej grze aktorskiej Michala Nováka, który wcielił się w głównego bohatera Miśkę Zubova, członka Komsomołu i wielkiego wielbiciela Stalina, teatr zajął pierwsze miejsce w Okręgowym Konkursie „Scénická žatva” w kategorii teatrów dorosłych. To zwycięstwo dało mu przepustkę do konkursu ogólnosłowackiego. W sobotę, 11 kwietnia 2015 r. słowaccy widzowie mieli okazję po raz pierwszy zetknąć się z twórczością Sergiusza Piaseckiego, o którym w Polsce chyba niesłusznie zapominano, zaś na Słowacji ciągle jeszcze nie odkryto. Żaden z jego utworów dotychczas nie był wystawiany, ba, nawet nie został przetłumaczony na język słowacki. Pierwszą jaskółką stała się jedna z jego kontrowersyjnych powieści „Zapiski oficera Armii Czerwonej” , którą po raz pierwszy wydano w 1957 r. w Londynie. Przedstawia ona sytuację po 17 wrześniu 1939 r. na tzw. wschodnich Kresach, tzn. terenach wschodniego pogranicza dawnej Polski, przynależących przed II wojną światową do polskiego terytorium państwowego, a obecnie stanowiących nie odłączną część Ukrainy, Białorusi i Łotwy. Właśnie w tym dniu Armia Czerwona oficjalnie rozpoczęła okupację polskich Kresów. Wystawiona na podstawie powieści Piaseckiego o tym samym tytule tragikomedia pozwala widzom wniknąć głęboko w psychikę bohatera, który stopniowo od-

ZDJĘCIA: RICHARD GERENYI

słania swoje słabości: tchórzostwo, ślepe posłuszeństwo, chamstwo i brak empatii. Na ich oczach stopniowo przekształca się z typowego nieśmiałego zwykłego człowieka stalinowskiej ery, zachowującego się według szablonu bolszewickiej ideologii i gotowego umrzeć za swojego przywódcę w walce z mieszczańskim wrogiem, w aroganckiego i pewnego z siebie karierowicza, nie mającego żadnych zahamowań moralnych. Ta zabawno-smutna historia zmanipulowanego człowieka, który nie potrafi swobodnie i niezależnie myśleć i działać, przynosi również i dziś aktualne przesłanie, dotyczące nie tylko dyktatury bolszewickiej, której Piasecki z głębi duszy nienawidził i przeciwko której całe życie aktywnie przeciwdziałał, ale stawia krytyczne lustro jakiemukolwiek despotyzmowi i tyranii, prowadzących ostatecznie do moralnego bankructwa jednostki, narodu i całej ludzkości. Wydawnictwo Goralinga planuje „Zapiski...” zaprezentować słowackim czytelnikom w formie książkowej. Prezentacja książki odbędzie się już w listopadzie br. w ramach Targów Książki Bibliotéka w bratysławskiej Inchebie. Wraz z nią zaprezentowany zostanie także opisywany wyżej spektakl teatralny. INGRID MAJERIKOVÁ „Divadlo Commedia” powstało w 1968 r. Za inscenizację sztuki „Málka”, inspirowanej nowelą F. Švantnera, teatr uzyskał Nagrodę za Osiągnięcie Twórcze Roku, przyznaną przez Ministerstwo Kultury RS, i reprezentował Słowację na Ogólnoświatowym Festiwalu w Monako w 2005 r. Do Monako członkowie teatru powrócili w 2013 r., tym razem ze spektaklem „Neprebudený” Martina Kukučína. Dyrektorem generalnym i artystycznym tegoż teatru jest od 1972 r. Vlado Benko. 19


Monitor05:2015 04/05/15 11:14 Page 20

Polska

Z M I E R Z C H

medialna W

ciągu blisko dwóch dekad od otrzymania koncesji na nadawanie TVN z mało znanej stacji z aspiracjami stał się potężnym graczem na medialnym rynku; niekwestionowanym liderem, który wyznacza trendy. Inwestując gigantyczne nakłady finansowe i sporo ryzykując, pokazał Polakom, jak może wyglądać telewizja tworzona z rozmachem i wizją. Konkurencja i medialna branża niejednokrotnie powątpiewały w powodzenie programowych propozycji TVN i kolejnych biznesowych projektów jej szefostwa. Sceptycznie wypowiadano się o pierwszym emitowanym w Polsce reality show, Big Brother, który ostatecznie okazał się ogromnym komercyjnym sukcesem. Na całkowitą porażkę eksperci skazywali kanał informacyjny TVN 24. Mylili się, bo bardzo szybko zaczął on na siebie zarabiać i stał się ważnym miejscem politycznej debaty. To właśnie na jego antenie transmitowano na żywo sejmowe konferencje i briefingi (m.in.

z Kancelarii Premiera); tam też ujawniono tzw. taśmy Renaty Beger. Medioznawcy wieszczyli klęskę także polskiej wersji formatu Taniec z gwiazdami - jednak i tu racja była po stronie TVN, dobitnie poparta wysokimi słupkami oglądalności. Sukcesem okazały się również kanały tematyczne – motoryzacyjne TVN Turbo, lifestylowe TVN Style i pogodowy TVN Meteo. Nie wypada nie wspomnieć także o produkowanych przez stację serialach – Magdzie M., Kasi i Tomku, Majce, 39 i pół – które cieszyły się wielką sympatią telewidzów. Wypromowały one, zresztą podobnie jak inne programy ze stajni TVN, dziesiątki celebrytów. Dbałość o podsyca-

E P O K I nie popularności własnych gwiazd zawsze była wpisana w politykę tej stacji. Piszę o TVN podsumowująco, bo oto w dziejach stacji kończy się pewna epoka. W marcu tego roku jej dotychczasowy właściciel, Grupa ITI, sprzedał ją koncernowi Scripps Network Interactive. Amerykanie kupili większościowy pakiet 52,7 procent akcji spółki, za który zapłacili 584 miliony euro (czyli około 2,4 miliarda złotych). O sprzedaży TVN mówiło się w branży od dawna, a wśród potencjalnych nabywców wymieniano takie tuzy, jak Time Warner, Discovery Communication, 21st Century Fox czy Bauer Media Group. Analitycy spodziewali się, że kwota transakcji sięgnie nawet 3,5 miliarda złotych. „Jesteśmy dumni i szczęśliwi, że oddajemy TVN w dobre ręce Scripps Network Interactive. Biorąc pod uwagę, że od założenia TVN w 1997 roku zbudowaliśmy tę firmę od podstaw (...), było dla nas ważne, by zapewnić jej ciągłość, jakość i niezależność” – skomentował sprzedaż TVN Bruno Valsangiacomo, prezydent i współzałożyciel Grupy ITI. Równie entuzjastyczni byli

Kto lubi być Polakiem?

M

onika Richardson do niedawna kojarzyła się głównie z telewizyjnym dziennikarstwem proeuropejskim na wysokim poziomie.

W ostatnich latach, niestety, zajęła się głównie medialną promocją swego najnowszego małżeństwa, wyskakując z każdej szafy i spozierając na nas z kolorowych okładek magazynów zamglonym ze szczęścia wzrokiem. W świadomości telewidzów i czytelników zaczęła funkcjono20

wać jako ta, która buduje szczęście na cudzym nieszczęściu. A szkoda, bo jest to kobieta wykształcona, inteligentna i znająca się na swoim fachu. Z zaciekawieniem sięgnęłam po jej zbiór wywiadów „Lubię być Polakiem” i… nie zawiodłam się. Pani Monika na swych rozmówców wy-

brała osoby ze świata kultury, sztuki i nauki, które z Polską są związane w bardzo różny sposób – poprzez obywatelstwo, pochodzenie, związki rodzinne czy też pracę zawodową. Rozmówcami dziennikarki są m.in. Agnieszka Holland, Jan A. P. Kaczmarek, Leon Tarasewicz, Liliana Komo-

rowska, a także cudzoziemcy, tacy jak Anne Applebaum, Norman Davies, Nigel Kennedy czy Martha Meszaros. To właśnie ci ostatni, patrzący na nas z zewnątrz, nadają ciekawą perspektywę rozmowom MONITOR POLONIJNY


Monitor05:2015 04/05/15 11:14 Page 21

przedstawiciele Scripps. „Transakcja ta stanowi ważny krok w nieustającym strategicznym umacnianiu naszej międzynarodowej pozycji oraz zapewnia nam znaczący wzrost zasięgu w Europie” – wyjaśniał Kenneth W. Lowe, przewodniczący rady nadzorczej, prezes zarządu i dyrektor generalny Scripps Network Interactive. W Stanach Zjednoczonych oferta Scripps dociera do 190 milionów odbiorców. To przede wszystkim kanały tematyczne; m.in. bardzo popularny poświęcony prowadzeniu domu i ogrodu Home & Garden TV oraz kulinarny Food Network. Bardzo prawdopodobne, że produkowane za granicą programy zdominują anteny tematycznych kanałów TVN, a być może nawet je zastąpią – są już gotowe, dostępne i zapełnienie nimi ramówki będzie zwyczajnie tańsze niż przygotowanie polskich wersji. Zastanawiające są także dalsze losy TVN 24. Scripps nigdy nie miał w swojej ofercie kanału informacyjnego i nie angażował się w politykę, stawiając na treści atrakcyjne dla odbiorców sympatyzujących z każdą z politycznych opcji. Niewykluczone więc, że dość jasne preferencje dziennikarzy stacji będą musiały zostać co najmniej mocno stonowane. Czy zobaczymy poważniejsze zmiany programowe i obsadowe oraz to, w jakim kierunku podąży TVN pod wodzą nowego właściciela, zapewne okaże się już nieKATARZYNA PIENIĄDZ długo. na temat Polski i tego, czym jest nasza narodowa tożsamość. Wybitni ludzie, którzy – choć są obywatelami świata – stają się Polakami niejako z wyboru i dzielą się z nami swoim obrazem Polski. Ich ciepłe słowa, opisujące nasz kraj, są ważne i potrzebne, bo sami zbyt często skupiamy się na brakach i mankamentach naszej ojczyzny, zapominając, że jest ona krajem intrygującym i niezwykle ciekawym. Z wielkim zainteresowaniem czytałam też wywiady z rodakami, którzy zdecydowali się na życie MAJ 2015

Moshe Sofer z Bratysławy w dziejach Żydów CZYLI JAK BYĆ ŻYDEM WE WSPÓŁCZESNYM ŚWIECIE

K

iedy się jedzie nabrzeżem Dunaju z centrum Bratysławy w kierunku Devina, naprzeciwko hotelu Kempinski można zobaczyć resztki starego cmentarza żydowskiego. Jadąc nieco szybciej, można ich w ogóle nie zauważyć. Niestety, świat idzie dalej i pozostałości dawnego życia giną w tle współczesności. Trzeba się dokładnie przyjrzeć, by zauważyć, że w jednym miejscu zbudowano coś na kształt małego mauzoleum. Wewnątrz znajduje się grób Mozesa Schreibera. Tak w języku jidysz nazywał się Moshe Sofer (to wersja hebrajska jego nazwiska), najbardziej znany Żyd z Bratysławy i ze Słowacji w całej historii, który był także jedną z najważniejszych osób w świecie żydowskim I połowy XIX wieku. Kim był Moshe Sofer i na czym polega jego znaczenie w dziejach żydowskich? Pod koniec XVIII wieku, w rozkwicie oświecenia świat żydowski znalazł się na rozdrożu. W dawnym feudalnym społeczeństwie wszystko było jasne i ustalone. Żydzi mieli przypisane sobie miejsce. Nie mogli miesz-

emigracyjne. Ich wspomnienia o Polsce przed przemianami oraz obrazy tego, jak prezentuje się ona teraz, to jak ćwiczenie pamięci. Tak często zapominamy o cie mnej stronie przeszłości i o tym, co było złe, że nie zauważamy ogromnego postępu, poprawy i wyjścia na prostą w ekspresowym tempie. Najbardziej jednak podobał mi się wywiad z wybitnym skrzypkiem jazzowym, Anglikiem

kać w normalnych dzielnicach, musieli nosić odmienny strój, aby można było ich z daleka rozpoznać, święcili

mieszkającym w Krakowie, Nigellem Kennedym, który na pytanie dziennikarki, czy nie jest mu w Polsce za ciężko, powiedział: „Ale ten kraj bardzo mi się podoba. Nie mieliście dotąd dostępu do dużych pieniędzy. Może z tego powodu jesteście czasem nieszczęśliwi. Ale myślę, że wyszło wam to na dobre. (…) Dobrze jest być niejednorodnym. Mieć własne cele, oryginalne pomysły.

Mieć swoją dumę i nie bać się o tym mówić”. Książkę „Lubię być Polakiem”, wydaną w 2008 roku przez Wydawnicto Dolnośląskie i nadal dostępną w księgarniach, polecam serdecznie nie tylko emigrantom i osobom interesującym się kulturą, ale wszystkim. A po cichu liczę, że pani Monika wróci do profesjonalnego dziennikarstwa i przestanie być gwiazdą sponsorowanych kolorowych sesji fotograficznych, których efekty można oglądać na okładkach „Gali” czy „Vivy”. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA 21


Monitor05:2015 04/05/15 11:14 Page 22

sobotę, a nie niedzielę jak ich sąsiedzi, mieli swoją specyficzną koszerną kuchnię, poza handlowymi i usługowymi kontaktami żyli w swoim własnym świecie i mówili własnym językiem, opartym na staroniemieckim z dodatkami hebrajskiego, polskiego i rosyjskiego (filolodzy do dzisiaj spierają się, czy jidysz to odrębny język). Żydzi nie mogli wykonywać wielu zawodów – nie pracowali na roli, nie byli urzędnikami, wojskowymi czy policjantami. Nie zastanawiano się nad podziałem i rozczłonkowaniem społeczeństwa – szlachta, arystokracja, duchowni, chłopi, mieszczanie – wszystko było częścią normalności. Wszyscy byli podzieleni i gdzieś przypisani. Przyzwyczajono się do tego i uznawano za odwieczny naturalny porządek świata. Sąsiedzi z innych ulic trzymali się na dystans od Żydów, ale i Żydzi byli zadowoleni, że mogą żyć w swoim własnym świecie, do którego nikt im się nie wtrącał. Wielu Żydów było wybitnymi krawcami, szewcami, stolarzami. Powszechnie znani i cenieni byli żydowscy lekarze i akuszerki. Żydzi wyspecjalizowali się – po części dlatego, że byli do tego zmuszeni – w handlu, prowadzeniu karczm i udzielaniu pożyczek. Znani byli ze swej religijności pełnej tradycyjnych nakazów i zakazów (dokładnie 613) orientalnego pochodzenia. Niestety, przez swą odmienność często przyjmowano ich z niechęcią, czasem z lękiem. Historia Europy pełna jest antysemickich uprzedzeń i gwałtów; niektórzy twierdzą, że przodowali w nich ci, co się najbardziej u nich zadłużyli. W czasach nowożytnych najwięcej Żydów, bo mniej więcej połowa, żyło na ziemiach polskich. Żydzi w zachodniej Słowacji i w Bratysławie pochodzili z Czech, Moraw, Austrii i Niemiec. Ale Żydzi ze wschodniej Słowacji i Spisza pochodzili z ziem polskich, z Galicji. W połowie XVIII wieku oświeceniowa modernizacja, upowszechnienie oświaty, idee równości i braterstwa zmieniły świat, a przynajmniej Europę. Wszyscy ludzie mieli być 22

równi, a więc także Żydzi stać się mieli obywatelami jak wszyscy inni. Nowe budziło strach i niepokój. Przez świat przetaczały się dwie równoległe, ale przeciwstawne sobie tendencje – jedna dotyczyła modernizacji, zaś druga uporczywego trzymania się starego świata i obyczajów. Narastał antysemityzm z hasłami, by nie dopuścić do wyjścia Żydów z narzuconych im norm, zawodów i zwyczajów. Sami Żydzi byli podzieleni – jedni cieszyli się, że będą mogli żyć jak pozostali ludzie, zaś drudzy uważali, że nowe zwyczaje oznaczają koniec żydostwa i religii judaistycznej. Przywódcą konserwatystów w Bratysławie i w całych ówczesnych Węgrzech był właśnie Moshe Sofer. Celem jego życia i pracy było spisanie zasad tradycyjnego żydowskiego życia i wychowanie rzeszy rabinów, którzy mieli iść w świat pilnować, by Żydzi nie odstępowali od swych zasad, zwyczajów i przepisów. Była to jego odpowiedź na tzw. haskalę – ideologię modernistów i asymilatorów żydowskich. Żywiołem i dziełem życia Moshe Sofera była szkoła rabiniczna, którą stworzył w Bratysławie, tzw. Pressburg Yeshiva (jesziwa to w świecie żydowskim szkoła teologiczna, coś jak seminarium duchowne w świecie katolickim). Sofer urodził się we Frankfurcie nad Menem w roku 1762 (dwa lat przed objęciem tronu w Polsce przez

króla Stanisława Augusta; w roku 5523 kalendarza żydowskiego). Pochodził z rodziny rabinów. Był cudownym dzieckiem: od piątego roku życia uczył się kabały (żydowskiej mistyki liczb i liter), mając 10 lat rozpoczął studia teologiczne. Kiedy miał lat 13, zaczął wygłaszać swoje religijne wykłady. Przez prawie 10 lat jeździł w Niemczech od miasta do miasta, ucząc się sztuki interpretacji Talmu du (ale także historii i astronomii) od znanych rabinów. W roku 1782 w ślad za swoim głównym mistrzem rabinem Natanem Adlerem przeniósł się na Morawy, a w roku 1794 sam został rabinem w gminie Strażnice koło Hodonina. W roku 1806, kiedy stał się już sławny, zaakceptował propozycję wspólnoty żydowskiej z Bratysławy i objął stanowisko rabina tego miasta. Tutaj skoncentrował się na utworzeniu, a później prowadzeniu szkoły teologicznej dla przyszłych rabinów, która miała wychowywać ich w duchu konserwatyzmu i jak najbardziej tradycyjnego i formalnego przestrzegania żydowskich praw i zwyczajów. Rabin Sofer prowadził swoją jesziwę przez 33 lata. Za swoje motto przyjął twierdzenie: „Innowacja jest zakazana przez Torę”, a za podstawę liturgii i wzór norm obyczajowych uznał księgę Szulchan Aruch z XVI wieku. Jego jesziwa stała się znana w całej Europie Środkowej. Były lata, że studiowało w niej jednocześnie nawet 500 chłopców. Wykształciła setki rabinów. Historycy uznają ją za największą żydowską szkołę rabiniczną

MONITOR POLONIJNY


Monitor05:2015 04/05/15 11:14 Page 23

Powrót po dwóch dekadach U cioci na imieninach jest flaszka, dwie butle wina; śledź, pączki i wieprzowina, są goście i morowo jest!

W

od czasów starożytnych. Bez przesady można powiedzieć, że swoją pracą Moshe Sofer wpłynął na kształt kultury i sposób życia żydów środkowoeuropejskich, zwłaszcza węgierskich. Jedni uważają go za wielkiego człowieka, ponieważ utrzymał żydostwo węgierskie w tradycyjnym kształcie, modlą się do niego i pielgrzymują do jego grobu. Inni zaś obarczają go odpowiedzialnością za zacofanie i ciemnotę mas. Niezależnie od oceny jego osobowość i dorobek są do dzisiaj żywe i dyskutowane. Rabin Sofer przez całe życie pisał komentarze do Tory, ale nigdy ich nie opublikował. Tysiąc dwieście z nich wydano dopiero po jego śmierci w latach 50. i 60. XIX w. w specjalnym sześciotomowym wydaniu. Zapewniło mu to nieśmiertelność w świecie żydowskim i tytuł „ojca judaizmu ortodoksyjnego”. Rabin Sofer miał 3 synów i 7 córek. Jeden z jego synów został później głównym rabinem Krakowa. Moshe Sofer zmarł w roku 1839. Liczne poświęcone mu synagogi i domy modlitwy Żydów pochodzenia węgierskiego działają do dzisiaj w Izraelu i USA. W Jerozolimie działa odnowiona po II wojnie światowej i holocauście Pressburger Yeshiva. W świecie chasydzkim autorytetem jest rabin Yochanan Sofer, w piątej generacji potomek Moshe Sofera, który stoi na czele społeczności Erlau (chasydów z Eger), liczącej ok 600 rodzin. Dom rabina Sofera w Bratysławie stał dokładnie w tym miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się hotel Ibis. Przetrwanie grobu Moshe Sofera ortodoksyjni Żydzi uznają za cud. ANDRZEJ KRAWCZYK MAJ 2015

1995 roku lider T.Love Muniek Staszczyk i znany z Daab Andrzej Zeńczewski założyli grupę Szwagierkolaska. Muzyka, którą zaproponowali wówczas słuchaczom, mocno odbiegała od ich wcześniejszych dokonań. Na warsztat wzięli bowiem utwory Stanisława Grzesiuka, popularyzatora przedwojennego warszawskiego folkloru, a przede wszystkim piewcę stołecznego Czerniakowa. Na szym celem było przypomnienie starych „warsiaskich” songów ulicy (...). Piosenki te mocno nas wówczas inspirowały. Ich siłą była tzw. życiowa prawda, prawda miejskiego bruku, mówiąca o życiu, śmierci, ludzkich namiętnościach – bez lukru i politycznej poprawności. Sam Grzesiuk, będąc fantastycznym interpretatorem, nie był autorem tych pieśni, urodziła je ulica, choć są napisane piękną, przedwojenną polszczyzną – opowiadał o genezie Luksusu Muniek Staszczyk. Debiutancki album Szwagierkolaski Luksus (listopad 1995), zawierający nieco uwspółcześnione aranżacje wspomnianych warszawskich ulicznych ballad, okazał się wielkim sukcesem – 250 tysięcy sprzedanych egzemplarzy zaowocowało przyznaniem mu statusu podwójnej platynowanej płyty. Do dziś zresztą pozostaje jednym z najlepiej sprzedających się wydawnictw w historii polskiej fonografii. Luksus nagrodzono także Fryderykiem w kategorii album roku – muzyka tradycji i źródeł. Triumfy święcił również promujący płytę utwór U cioci na imieninach, który spodobał się zarówno starszym, jak i młodszym słuchaczom i przez długie tygodnie znajdował się

w czołówkach list przebojów. Muniek Staszczyk wspominał po latach w jednym z wywiadów, że komercyjny sukces Luksusu bardzo podreperował stan jego konta i pozwolił na kupno dużego mieszkania na warszawskiej Ochocie. Pod koniec kwietnia, po dwudziestu latach od premiery Luksusu, ukazała się jego reedycja. Na krążku, oprócz znanych już utworów, których brzmienie zostało cyfrowo odświeżone i poprawione, znajdują się dwie dodatkowe kompozycje, nagrane przez zespół w lutym 2015. Pierwsza z nich to Bujaj się, Fela, znany warszawski standard wykonywany w przeszłości zarówno przez Stanisława Grzesiuka, jak i Mieczysława Fogga. Druga, autorstwa Szwagierkolaski, zatytułowana Lisa Bon, została wybrana na utwór promujący nową wersję Luksusu. Tegoroczna reedycja to nie lada gratka dla tych, którzy mają egzemplarz albumu tylko w starej wersji kasetowej – jakość dźwięku na płycie jest nieporównywalnie lepsza. To również doskonała okazja do zapoznania się z tym krążkiem, jeśli nie zrobiło się tego wcześniej. Warto, bo to solidnie przygotowany, ciekawy materiał, po dwudziestu latach od premiery zasłużenie zaliczony do klasyki gatunku. KATARZYNA PIENIĄDZ

Czulym uchem

23


Monitor05:2015 04/05/15 11:15 Page 24

Z

aginiona para policjantów, trup młodej prostytutki, nielegalna bimbrownia na bagnach, małe miasteczko otoczone lasami, szaro, buro i – ogólnie biorąc – pogoda pod psem. Tak mogłoby wyglądać telegraficzne streszczenie wielu kryminałów rodem ze Skandynawii. Dlaczego je lubimy? Bo są mroczne, oszczędne w środkach i bardzo realistyczne, a prawdziwe zło czai się zawsze za rogiem, w sąsiedzie, wujku i nas samych. Po szwedzki model kryminału sięgali już wszyscy, łącznie z mistrzami kina tego gatunku rodem z Hollywood. Schematy niedobranej pary detektywów, którzy w prowincjonalnym miasteczku rozwiązują zagadkę okrutnych morderstw sprawdziły się już u braci Cohen w „Fargo” czy w fantastycznym serialu „The Killing”. Nie trzeba było długo czekać, aż po sprawdzone wzor-

24

Polski trup lepszy od skandynawskiego

ce sięgną polscy filmowcy, którym osobiście bardzo dopinguję, ale równocześnie się o nich boję. Ile razy czymś się zainspirują, wychodzi z tego oczywista kopia marnej jakości. A tu proszę, niespodzianka! Szczęka mi opadła na seansie „Jezioraka” Michała Otłowskiego, bo film zachowuje idealny balans pomiędzy czerpaniem z tego, co już sprawdzone w kinie światowym, a pewną oryginalnością, polegającą na spolszczeniu głównych elementów. Łatka pierwszego polskiego kryminału skandynawskiego nie jest ani złośliwa, ani negatywna. Akcja filmu toczy się na Mazu rach, których przyroda tworzy idealne kulisy zbrodni.

Patrząc na mroczne lasy, bagna i łąki spowite mgłą aż chciałoby się powiedzieć: Tak, tu należy kogoś zabić, zakopać, podtopić! Gdy do malowniczej, choć mrocznej scenerii dodać podejrzane postaci snujących się kłusowników, rybaków, skorumpowanych policjantów i szemranych bimbrowników oraz kobietę policjantkę w zaawansowanej ciąży, mamy gotowy przepis na

pełnokrwistych bohaterów skandynawskich rodem spod Olsztyna. Otłowski, który jest zarówno autorem scenariusza, jak i reżyserem ma niezwykły dar opowiadania w sposób zredukowany, spokojny, wręcz cichy. W jego filmie nie ma wybuchów i pościgów, a historia trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Bez zbędnych, przegadanych dialogów, konkretnie i przejrzyście prowadzi nas za rękę od sceny do sceny, a my idziemy za nim jak zahipnotyzowani. Brawurowo w swe role wcielili się Jowita Budnik jako ciężarna podkomisarz Iza Dereń i Sebastian Fabijański jako aspirant Wojciech Marzec. Ona – niedostępna, chłodna profesjonalistka z problemami osobistymi, on – młody, narwany, pełny wiary w sprawiedliwość. Para bardzo nierówna i przez to ciekawa. Właściwie pochwała należy się całej obsadzie, która gra bardzo równo, nikt nie odstaje, nawet najmniejszy epizod to perełka (gościnnie Agata Buzek jako Wilhelmina). Polecam wszystkim gorąco! Na tym filmie można naprawdę poczuć zimny pot spływający po plecach. Kto się lubi bać i denerwować, powinien to zobaczyć. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA

MONITOR POLONIJNY


Monitor05:2015 04/05/15 11:15 Page 25

Słowackie perełki

B

iałe bluzki, krochmalone koszule, czerwone wstążki we włosach i wirujące spódnice. Przypadkiem znalazłam się w tętniącej życiem, kolorami i muzyką XIX-wiecznej słowackiej wsi. Skansen Vychylovka to rekonstrukcja krajobrazu i środowiska naturalnego wraz z prezentacją architektury ludowej i stylu życia oraz kultury ludu mieszkającego w regionie Kysuce w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku. Ta obecnie największa etnograficzna ekspozycja na terenie Słowacji powstała na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Skansen znajduje się w dolinie Chmura, na terenach należących do miejscowości Nová Bystrica, ponad 20 km na południowy wschód od Čadcy i stanowi część chronione-

go Parku Krajobrazowego Kysuce. Muzeum Wsi Kysuckiej stworzono, by uratować najwartościowsze obiekty architektury ludowej z miejscowości, które zostały zatopione w wyniku budowy zapory wodnej niedaleko Novej Bystricy. W tym celu do Muzeum Wsi Kysuckiej przeniesiono domy mieszkalne, budynki gospodarcze, sakralne i techniczne z kilku miejscowości i wsi. Przechadzałam się po rozległym terenie idyllicznego skansenu, umiejscowionego w otoczeniu malowniczej przyrody, i przyglądałam się różnego rodzaju drewnianych chatom oraz budynkom wiejskim charakterystycznym dla tego regionu. Zgromadzono tutaj 34 obiekty, m.in. dom mieszkalny U Rybov z Riečnicy, gospodarstwo U Hruškuliaka, tartak, cmentarz z żelaznymi krzyżami czy dom wójta Adama Po ništa z Riečnicy. Miałam wrażenie, że czas się zatrzymał. Spodziewałam się błogiej ciszy i śpiewu ptaków w smu tnej, opustoszałej wiosce, a tymcza sem panował tu gwar i radosny rozMAJ 2015

Skansen tętniący życiem

gardiasz, rozbrzmiewała ludowa muzyka, trwały tańce zespołów folklorystycznych. Dzieci i młodzież ubrane były w stroje ludowe. Można było spróbować tradycyjnych potraw kysuckiej kuchni, jak również przyjrzeć się pracy dawnych rzemieślników. Moją uwagę zwróciły zachowane w doskonałym stanie obiekty, nazywane cholwarkami (cholvárky), przeznaczone dla pasterzy, oraz piękna biała kaplica Marii Panny Różańcowej z miejscowości Zborov nad Bystricou. Bezcennym zabytkiem, który zwiedziłam, był również najstarszy dom mieszkalny z 1806 roku z Oščadnicy oraz gospoda ze wsi Korňa. Oglądając stary drewniany młyn, nagle usłyszałam świst lokomotywy parowej. Zdziwiłam się bardzo, gdyż takie pociągi nie są już użytkowane. Co zatem robi parowóz w środku lasu? – pomyślałam. Wybiegłam na zewnątrz i ze zdumienia przetarłam oczy. W niedalekiej odległości przede mną między drzewami przetoczyła się sapiąca i buchająca parą stara lokomotywa z 1915 roku, która jest zachowaną i starannie odrestaurowaną częścią dawnej kysucko-orawskiej wąskotorowej kolejki leśnej, służącej do

ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

zwózki drewna. Dawniej trasa kolejki obejmowała ponad 110 km torów, z czego 61 km tworzyło główną trasę, a resztę stanowiły bocznice. Niestety, użytkowanie kolejki zakończono pod koniec 1971 roku, a tory zdemontowano. Pozostawiono jedynie 8 km trasy z cennym systemem zwrotnic, jednym z dwóch w zachowanych do dziś w Europie. Obecnie przez skansen przebiega odnowiony kilkukilometrowy odcinek, po którym kursuje zabytkowa leśna kolejka wąskotorowa, wykorzystywana jako atrakcja turystyczna. Vychylovka to fascynujące i niecodzienne miejsce, esencja słowackiego folkloru z zabytkową kolejką wąskotorową, która jest unikatowym zabytkiem techniki o znaczeniu ogólnoświatowym. Już teraz serdecznie zapraszam na wszelkie atrakcje oferowane w tym uroczym, pełnym historii i tradycji miejscu, a zwłaszcza na odbywające się w maju pokazy folklorystyczne i festiwal muzyki ludowej. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA 25


Monitor05:2015 04/05/15 11:15 Page 26

C

ałkiem niedawno na łamach „Monitora Polonijnego” pokusiłam się o zestawienie największych polskich sukcesów Anno Domini 2014. Czas płynie niewiarygodnie szybko; niebawem zamkniemy pierwsze półrocze 2015 roku… Już teraz, po kilku miesiącach, śmiało można oczekiwać, że rok bieżący będzie co najmniej równie udany i obfitujący w sukcesy Polaków co poprzedni. Na początek – niezapomniane osiągnięcia polskich sportowców.

POLAK POTRAFI

gnął podczas Tour de Pologne – przez dwa etapy był jego liderem, a w klasyfikacji generalnej zajął drugie miejsce. Tegorocznymi sukcesami udowadnia, że wciąż jest w fantastycznej formie. W kwietniu zwyciężył w prestiżowym wyścigu Amstel Gold Race. Po zdobyciu mistrzostwa świata (w wyścigu ze startu wspólnego w hiszpańskiej Ponferradzie we wrześniu 2014) triumf w Amstel Gold Race to

Dobra passa trwa Już w styczniu mogliśmy cieszyć się razem z Rafałem Sonikiem z jego historycznego zwycięstwa w 37. Rajdzie Dakar. Sonik ze znaczącą, bo blisko trzygodzinną przewagą nad rywalami, wygrał w klasyfikacji quadów. Warto pamiętać, że choć zwycięstwo w Rajdzie Dakar jest prawdopodobnie jego największym sukcesem, to lista wcześniejszych sportowych osiągnięć Sonika jest imponująca – drugie miejsce w Rajdzie Dakar 2014, trzykrotne zwycięstwo w Pucharze Świata FIM i zwycięstwo w ubiegłorocznym Rajdzie Faraonów, pierwsze miejsce w Abu Dhabi Desert Challen ge 2014 – by wymienić tylko kilka najnowszych. Doskonale podczas tegorocznego Rajdu Dakar zaprezentował się również Krzysztof Hołowczyc, we-

teran polskich sportów motorowych, który w klasyfikacji kierowców samochodów zajął trzecie miejsce. Trudno nie dostrzec i nie podziwiać coraz większych osiągnięć kolarza Michała Kwiatkowskiego. Pierwsze znaczące sukcesy zaczął odnosić osiem lat temu. Zdobył wówczas tytuł mistrza Europy juniorów w wyścigu szosowym ze startu wspólnego i wicemistrza Europy juniorów w jeździe

indywidualnej na czas. Zwyciężył również w wyścigach we Włoszech, Polsce i Czechach, co wywindowało go na szczyt rankingu juniorów Mię dzynarodowej Unii Kolarskiej. Kolej ne sezony tylko umocniły jego pozycję. W roku 2012 świetny wynik osią26

druga najcenniejsza wygrana w jego dotychczasowej karierze. Kwiatkowski wielokrotnie podkreślał w wywiadach, że czuje głód zwycięstw. W połączeniu z jego nieprzeciętnym talentem i wyjątkową pracowitością z pewnością przyniesie on spektakularne efekty. Powodem do dumy niezaprzeczalnie jest tytuł „najlepszy sportowiec świata“, który organizacja SportAccord przyznała w kwietniu siatkarzowi Mariuszowi Wlazłemu. Kapituła SportAccord, wraz z biorącymi udział w specjalnym plebiscycie kibicami, uznała, że jeśli chodzi o osiągnięcia sportowe w 2014 roku Wlazły nie miał sobie równych. Przypomnijmy – to właśnie on poprowadził polską reprezentację do złotego medalu mistrzostw świata w siatkówce, które odbyły się w naszym kraju. Mało tego, został wybrany najbardziej MONITOR POLONIJNY


Monitor05:2015 04/05/15 11:15 Page 27

wartościowym zawodnikiem całego turnieju. W rozgrywkach klubowych natomiast jako atakujący PGE Skry Bełchatów wywalczył tytuł mistrza Polski. Głośno jest też o Robercie Lewandowskim, polskim piłkarzu grającym w barwach Bayernu Monachium. O jego fenomenalnym występie w meczu przeciwko FC Porto w ćwierćfinale Ligi Mi strzów donosiły wszystkie liczące się media. Bayern pokonał FC Porto bardzo wysoko, bo aż 6 : 1, i awansował do półfinału LM. Dwie z bramek zdobył Lewandowski i, jak podkreślają eksperci, to właśnie on „zatopił Porto”. „Robert Lewandowski poprowadził wspaniałych Bawarczyków do zwycięstwa 6:1. Bayern szybko znalazł się na odpowiednim torze i już po 45 minutach prowadzili 5:0” – napisał angielski „Mirror”. „Pierwszy gol Lewandowskiego, który padł po szybkiej akcji Bayernu z pierwszych podań, jest jedną z najpiękniejszych bramek w historii europejskich rozgrywek” – ocenili dziennikarze portugalskiej telewizji RTP. Futbolowi eksperci spodziewają się doskonałych występów Lewandowskiego w dalszych etapach rozgrywek LM. A już za miesiąc na łamach „Monitora Polonijnego” o pozasportowych osiągnięciach zdolnych Polaków. Mamy z kogo być dumni! KATARZYNA PIENIĄDZ

MAJ 2015

O pewnej niewiadomej... P

amiętają państwo lekcje matematyki i równania najpierw z jedną, a potem dwiema i trzema niewiadomymi? I choć pewnie dziś z wiedzy na ten temat nie za dużo zostało – bo przecież tak jak organy nieużywane ulegają zanikowi, tak i wiedza nieużywana ulega zapomineniu – to na pewno wszyscy pamiętają do dziś owe trzy niewiadome, czyli x, y, z. Literki jak literki. Dwie z nich, czyli y i z wchodzą w skład dzisiejszego polskiego alfabetu, który jest – przypomnę – oparty na alfabecie łacińskim i składa się z 32 liter: aąbcćdeęfghijklłmnńoóprs ś t u w y z ź ż. Jak widać, brak w nim trzeciej ze wspomnianych niewiadomych, czyli litery x. Mimo to litera ta dość często pojawia się w tekstach pisanych po polsku, Występuje w wyrazach pochodzenia obcego, np. telex, taxi, a ponadto można ją spotkać w polskich nazwiskach, tradycyjnie zapisywanych z użyciem x, np. Axentowicz, Axer, pojawia się też w rodzimych skrótowcach, głównie będących nazwami firm związanych z eksportem, np. Budimex, Hortex, a także w nazwach leków, np. oxeladin, maalox. Czy zatem wykorzystywanie jej w pisowni innych polskich wyrazów jest błędem? Niektórzy twierdzą, że zapis za pomocą tegoż x jest lepszy, bo krótszy – zamiast dwu liter – ks – tylko jedna! Ponadto pisownia z x nadaje leksemom trochę takiego światowego charakteru, a przecież dziś światowość w modzie. Faktem jest też, że niektóre wyrazy, takie jak np. seks, ekspres, zapisane za pomocą x (sex i express), wyglądają – moim zdaniem – bardziej naturalnie, bowiem są to dość dawno przyjęte pożyczki z języka, w którym nasz problematyczny x istnieje i ma się nadzwyczaj dobrze. Przy okazji warto zauważyć, iż droga wyrazów obcych, zawierających x, do całkowitego spolszczenia jest choćby ze względu na tę literę wydłużona. Litera x, występująca na końcu wyrazów (tych, w których pojawia się legalnie), była długo przyczyną problemów związanych z ich odmianą. Dlatego też Rada Języka Polskiego w roku 2008 przyjęła uchwałę, mówiącą, iż takie wy-

razy możemy zapisywać dwojako: w przypadkach zależnych w miejsce x, kończącego wyraz w mianowniku, możemy zapisać połączenie liter ks, np. Hortex, Horteksu, (o) Horteksie; Hend rix, Hendriksa, (o) Hendriksie, lub pozostawić owo tematyczne x, np. Hortexu, Hortexowi, (o) Hortexie; Hendrixa, Hendrixowi, (o) Hendrixie. Skąd to całe zamieszenie z x? Czy nie lepiej byłoby zaakceptować je i wprowadzić, a właściwie przywrócić do polskiego alfabetu? Litera ta przez wiele wieków wchodziła przecież w skład alfabetu staropolskiego, o czym świadczą dawne zapisy, np. xiążę, xiążka. Ale nie spodobała się reformatorom polszczyzny z 1830 roku, którzy podjęli pierwszą próbę pozbycia się jej, argumentując, iż zapis polski oparty jest na głoskach, a zatem jedna litera powinna odpowiadać jednemu dźwiękowi. Drugą próbę wyrugowania x podjęto prawie sto lat później, w roku 1918. I ta próba okazała się skuteczna, przynajmniej z punktu widzenia zasad polskiej ortografii. Jak się jednak okazuje, życie, a właściwie użytkownicy polszczyzny starają się owe zasady zweryfikować. Lubią oni x, choćby ze względu na to, iż umożliwia im krótszy zapis wyrazów, co w dobie SMS-ów i e-maili jest niezmiernie ważne, a ponadto przyczynia się do łatwiejszego przyswajania wyrazów obcego pochodzenia do polszczyzny. O tym, że litera ta wraca do łask, może też świadczyć (oprócz wspomnianej już uchwały Rady Języka Polskiego z 2008 r.) świadome jej użycie w nazwie pewnego ambitnego programu telewizyjnego poświęconego literaturze, noszącego tytuł Xięgarnia. Być może takowy zapis jest tylko chwytem perswazyjnym, mającym zwrócić uwagę odbiorców na ów program, ale faktem jest, że otwiera on furtkę dla litery x, by ta mogła wrócić do polszczyzny. I choć pierwsze jaskółki wiosny nie czynią, to tę wiosnę niechybnie zapowiadają. Zatem jest ogromna szansa, że i x ponownie zasili polski alfabet. MARIA MAGDALENA NOWAKOWSKA 27


Monitor05:2015 04/05/15 11:15 Page 28

Mistrzowie narzekania Zielone Świątki U

wielbiam narzekać. Można powiedzieć, że zaraz po jedzeniu i spaniu to moja największa pasja. Niestety fakt, że są lepsi ode mnie, nieraz nie pozwala mi zmrużyć oka, a i chleb często traci swój smak. Wymienienie wszystkich mistrzów narzekania oznaczałoby dla papieru nadużycie zaufania, którym mnie darzy, a dla mnie posypywanie świeżych ran solą. Dlatego też ograniczę się do przedstawienia jedynie kilku z nich. Pierwszym z nieśmiertelnych czempionów narzekania jest bliżej nieokreślona grupa ludzi. Wiecznie niezadowolonych. Mogą mieszkać w Łodzi, Bratysławie, Wrocławiu, Nitrze czy na drugim końcu świata. Nieważne. Zasada zostaje ta sama. Za całe zło tego świata odpowiadają inni: politycy, bo kradną, biznesmeni, którzy do wielkich pieniędzy dochodzą wyłącznie przez matactwa i oszustwa, no i osoby o wyższym statusie zawodowym, które zawdzięczają go jedynie znajomościom i rodzinnym koneksjom. Oni – mistrzowie narzekania – nigdy by tego nie zrobili. Dlaczego więc, mógłby się ktoś zapytać, nie próbują zmienić tego stanu rzeczy, angażując się w politykę? To bardzo proste, skwitują nie bez kręcenia nosem. Ponie waż to niemożliwe. Politycy trzymają władzę, biznesmeni kasę, a osoby o wyższym statusie zdążyły już położyć łapę na najwyższych stanowiskach i pozycjach. Druga grupa mistrzów narzekania, którą chcę przedstawić, to znajomi, których poznałem w słowackiej stolicy. Ci za swój cel biorą Bratysławę, w ich ocenie brzydkie kaczątko, w dużej mierzej pozbawione walorów kulturalnych, 28

estetycznych i towarzyskich. Co ciekawe, najczęściej do tych wniosków dochodzą, przesiadując w nieklimatyzowanych lokalach osiedlowych Dubravky, Lamača, Devinskej Novej Vsi, Petržalky czy Vrakuni. Swój czas dzielą między pracę a dom oraz drogę do pracy i z pracy. Skąd więc ich takie, a nie inne spojrzenie na Bratysławę? Tego nie wyjaśniają. Do tej grupy zaliczyć można też pewnego mojego znajomego, który dwa lata mieszkał w Bratysławie. Co w tym czasie robił? Oczywiście narzekał! Nic mu się nie podobało: praca, miasto, ludzie. Dziś, wspominając tamten okres, robi to także w sposób negatywny, mimo że już tam nie pracuje, nie mieszka i nie spotyka się z ludźmi stamtąd. Tę krótką listę poświęconą mistrzom narzekania zamyka moja była koleżanka z pra cy, którą, oprócz Bratysławy, denerwowały przerwy obiadowe. A precyzyjniej rzecz ujmując, to to, że mogła z nich korzystać dopiero po powrocie kolegi z biura, w którym pracowała. Tym kolegą byłem ja, więc na mnie wylewała swoją złość, gdyż w jej mniemaniu obiad zabierał mi zbyt dużo czasu. No a na domiar złego ja potrafiłem wynegocjować sobie lepsze wynagrodzenie niż ona. Na grobie pisarza Charlesa Bu kowskiego widnieje napis: „Nie próbuj“. Według wdowy po nim ma on stanowić przesłanie, aby nie próbować czegoś robić, tylko po prostu to robić. Mistrzowie narzekania nawet nie próbują. Wolą skupić się na swoim do mistrzostwa opanowanym rzemiośle. Na narzekaniu. MARCIN BYLIŃSKI

w plenerze!

klub polski Bratysława zaprasza w dniach 29-31 maja na zielone Świątki do Harmonii-piesku. impreza rozpocznie się w piątek wieczorem, a zakończy w niedzielę po obiedzie. w jej ramach planowane są m.in. wspólne ognisko, tradycyjna zielonoświątkowa jajecznica, zabawa taneczna do muzyki na żywo, warsztaty plastyczne dla dzieci, rozgrywki między rodzinami i wiele innych atrakcji. liczba miejsc jest ograniczona. zgłoszenia prosimy kierować po adresem: kasiaklub.ba@gmail.com

Konkurs recytatorski W czerwcu Szkolny Punkt Konsultacyjny w Bratysławie przy współudziale Klubu Polskiego w Bratysławie organizuje konkurs recytatorski pt. „Kochamy polską poezję“. Konkurs przeprowadzony zostanie w kilku kategoriach wiekowych: I – dzieci do lat 10 II – osoby w wieku 11 - 15 lat III – starsza młodzież i kategoria dodatkowa: 30+, czyli dorośli!!! Propozycja udziału w konkursie w tej ostatniej kategorii, jest skierowana do wszystkich członków Klubu Polskiego na Słowacji. Przedmiotem konkursu jest polska poezja, którą można będzie zaprezentować także po słowacku. Szczegóły wkrótce! Zainteresowani mogą się zgłaszać do kierownik Szkolnego Punktu Konsultacyjnego przy Ambasadzie RP Moniki Holzwieser: monikact@poczta.fm (także telefonicznie: +43 69911962261) lub do Klubu Polskiego w Bratysławie. MONITOR POLONIJNY


Monitor05:2015 04/05/15 11:15 Page 29

W TRENCZYNIE

Warsztaty tworcze dla dzieci polonijnych -

Wernisaż i zabawa

Klub Polski Koszyce organizuje w terminie od 11 do 18 lipca warsztaty twórcze dla dzieci polonijnych w wieku od 7 do 15 lat. Plener odbędzie się w Žiarskej Dolinie, niedaleko Liptowskiego Mikulasza. Dla dzieci członków Klubu Polskiego wpisowe wynosi 30 euro, dla pozostałych 60 euro. Więcej informacji udziela organizatorka Štefania Gajdošová: 0905797645, e-mail: gajdosova.stena@atlas.sk

Z okazji 50. urodzin Gabriela Petraša Klub Polski Trenczyn organizuje 13 czerwca 2015 r. w siedzibie Klubu wernisaż wystawy, prezentującej życiowy dorobek artystyczny autora. UWAG A! LICZBA MIEJSC OGRANICZONA! DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ Po nim odbędzie się tradycyjna zabawa klubowa, na którą zaproszeni są wszyscy klubowicze i ich przyjaciele. Do tańca zagra lubiany DL A DZ IEC I I MŁODZ IEŻY i sprawdzony zespół Jozefa Knajbla. Redakcja „Monitora Polonijnego” przypomina, że został ogłoszony konkurs, adresowany do dzieci i młodzieży, pod hasłem

Konkurs rysunkowy

Życzenia

Z okazji życiowego jubileuszu wszystkiego najlepszego, zdrowia i kolejnych długich lat aktywnego, szczęśliwego życia, satysfakcji w pracy zawodowej, społecznej, a przede wszystkim ciągłego rozwijania talentu plastycznego i zadowolenia z pracy twórczej Gabrielowi Petrašovi, długoletniemu członkowi Klubu Polskiego, z całego serca życzą klubowi przyjaciele z Trenczyna.

PIES REKSIO NA SŁOWACJI

Bohaterem prac plastycznych ma być pies Reksio, ulubieniec polskiego serialu animowanego, powstałego w latach 1967–1990 w Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej w reżyserii i według scenariusza Lechosława Marszałka. Zadaniem uczestników konkursu jest narysowanie lub namalowanie (technika dowolna) psa Reksia w słowackiej scenerii lub podczas odwiedzin w ich domach, ewentualnie w trakcie spotkania z posiadanymi przez nich zwierzątkami. Prace konkursowe prosimy przesyłać pod adresem redakcji naszego pisma do 10 czerwca br. pocztą tradycyjną lub elektroniczną. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w lipcowym numerze „Monitora”. Wyłonieni przez specjalne jury autorzy najlepszych prac otrzymają nagrody, zaś wszyscy uczestnicy upominki.

W Y B Ó R Z P R O G R A M U I N S T Y T U T U P O L S K I E G O N A M A J 2 015 Ë POLACY NA FRONTACH II WOJNY ŚWIATOWEJ

Do 31 maja, Bratysława, Hviezdoslavovo námestie Ë II WOJNA ŚWIATOWA W POLSKIM FILMIE

6-26 maja, Bratysława, kino Lumiére K1, Špitálska 4 Ë TRADYCJE KRAKOWSKIE

7 maja, godz. 10.00, Koszyce, Východoslovenské múzeum, Nám. Maratónu mieru 2 Ë DZIEŃ EUROPY

7 maja, godz. 10.00-21.00, Bratysława, Hlavné námestie Więcej informacji: ec.europa.eu/slovensko. Ë DYSKUSJA: WSPÓŁCZESNE MEDIA

11 maja, godz. 17.00, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27

Ë DNI FOTOGRAFII

16 maja, godz. 16.00 0 Levice, kawiarnia Na korze, Štúrova 15 Ë NOC MUZEÓW: POLISH BLUES SHOW II

16 maja, godz. 18.30, Bratysława, Múzeum obchodu, Linzbothova 16 Więcej informacji: www.rockvmuzeu.sk. Ë KONCERTY ZESPOŁU SOUNDCHECK

17 maja, godz. 19.00, Koszyce, Kasárne/Kulturpark, Kukučínova 2 19 maja, godz. 18.00, Bratysława, Zichyho palác, Ventúrska 9 Ë ŚW. JAN PAWEŁ II

I JEGO POSELSTWO W EUROPIE ŚRODKOWEJ 18-20 maja, Nitra, Uniwersytet Konstantyna Filozofa, Hodžova 1. Ë KORONKA KONIAKOWSKA

19-22 maja, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 13 maja, Bratysława, Nitra, Bańska Szczawnica, Żylina • coroczna impreza, Ë DZIEŃ POLSKI: RENESANS CZY REWOLTA? 20 maja, Bańska Bystrzyca, prezentująca dorobek literatury europejskiej. Akadémia umení, Ján Kollára 22 Ë MICHAŁ JAGIEŁŁO: SŁOWACY POLSKIMI OCZAMI Ë DYSKUSJA: POLSKA SZTUKA WSPÓŁCZESNA 14 maja, godz. 18.00, Bratysława, 20 i 27 maja, godz. 17.00, Bratysława, KC Dunaj, Nedbalova 3 Kunsthalle/Dom umenia, Nám. SNP 12 Ë NOC LITERATURY: OLGA TOKARCZUK

MAJ 2015

Ë CIRKUL’ART: CIRCO PITANGA

22 maja, godz. 20.00, Bratysława, Medická záhrada, Šapitó Ë TOMEK STĘŻALSKI QUARTET

23 maja, godz. 19.00, Liptowski Mikulasz, Reduta, ul. 1. mája 3903 Ë EKOTOPFILM – ENVIROFILM 2015

25-29 maja, Bratysława, Hotel Tatra, Nám. 1 mája 5 • 25-29 maja, Bańska Bystrzyca, Európa SC, Cinemax, Na Troskách 25 Ë WI+OJCIECH TOCHMAN:

AKOBY SI KAMEŇ JEDLA 26 maja, godz. 17.00, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 Ë ROMANANTYZM I ODRODZENIE NARODOWE:

JOANNA GOSZCZYŃSKA 28-29.05., Bratysława, Ústav slovenskej literatúry SAV, Konventná 13 Ë MACIEJ WILSKI, FAUSTYN CHEŁMECKI: IKONA

STYLU. MALARSTWO I ACTION PAINTING 29 maja, godz. 18.00, Bratysława, Instytut Polski, Nám. SNP 27 Ë BRaK • 29-31 maja, Bratysława, Pisztoryho

palác, Štefánikova 25 BRaK, czyli Bratysławski festiwal literacki 29


Monitor05:2015 04/05/15 11:15 Page 30

Kenlazewnatury lotniska w Nairobi mieli mnie odebrać studenci, ale spóźnili się jakieś 15 minut. Dziś te 15 minut nie uznałabym już nawet za spóźnienie, wtedy byłam zdenerwowana! Tak osiem lat temu rozpoczęła się moja przygoda życia, która trwa do dziś.

Z

Egzotycznie Zawsze lubiłam tułać się po świecie: rok studiów za granicą w ramach programu Erasmus, autostopem po Europie, z plecakiem po Polsce, nikogo więc nie zdziwiło to, że po obronie pracy magisterskiej zdecydowałam się na poszukiwanie pracy poza Europą. Moje marzenie nie dotyczyło konkretnej destynacji, chciałam jechać dokądś, gdzie jeszcze nie byłam, poza Europę, im dalej, bardziej w nieznane, tym lepiej. Z racji tego, iż skończyłam studia ze specjalizacją inwestycje i nieruchomości, marzyła mi się kariera pośród drapaczy chmur w Dubaju. Ale dostałam propozycję praktyk w dużej korporacji z branży nieruchomości w…. Nairo bi w Kenii. Cóż, nie były to Zjednoczone Emiraty Arab skie, ale moje główne priorytety były zachowane: daleko, egzotycznie, jeszcze mnie tam nie było, więc... biorę! Wyjechałam w 2007 roku, na trzy miesiące. Osiem lat później wciąż tu jestem i nie zanosi się, bym miała ten cudowny kraj opuścić!

Co ma łyżka do kurczaka? Pamiętam pierwszy posiłek, kiedy dostałam łyżkę i kurczaka, nie chcąc niko30

go urazić, bardzo się męczyłam, żeby zjeść skrzydełko za pomocą łyżki, mając ogromną ochotę wziąć je po prostu w rękę. Nowo poznana koleżanka śmiała się z moich nieudolnych starań, w końcu zabrała mi ową łyżkę i kazała jeść jak człowiek, czyli rękoma właśnie. Dziś to ja się śmieję na wspomnienie pierwszych wrażeń. Wiele rzeczy, które wtedy mnie dziwiły, dziś wydają mi się bardzo logiczne i zrozumiałe.

Kochaj albo rzuć Afryka albo pochłania, albo irytuje. Albo się ją kocha, albo należy porzucić. Może też denerwować ze względu na brak punktualności, chaos, nieodpowiedzialność, gorąco i kurz. Jeśli tak się zdarzy, to po dwutygodniowym urlopie wczasowicz opuszcza ją z ulgą, zapewne zachowując jednocześnie miłe wspomnienia. A innych, w tym mnie, zachwyca piękna pogoda, natura, spokój i pewien dystans mieszkańców tego kraju do samych siebie, do życia. Każdego dnia zdaję sobie sprawę, że w tym miejscu czuję się dobrze i tak właśnie chcę żyć.

Kiedy kołnierzyk uwiera Po skończeniu praktyki, w trakcie której zajmowałam się wyceną nieruchomości dla parków narodowych, wiedziałam, że nie chcę jeszcze wyjeżdżać. Spędzałam praktycznie każdy dzień w buszu, jeżdżąc między parkami, podziwiając dziką zwierzynę, szukając budynków, których, jak można się domyślić, w parkach jest niewiele. Była to cudowna praca, ale niestety po skończeniu projektu, musiałam wrócić do pracy biurowej. Kołnierzyk koszuli uwierał w szyję, krzesło przy biurku stało się niewygodne… Stolica Kenii – ogromne, wiecznie zakorkowane miasto – nie przypadła mi do gustu. Postanowiłam więc przenieść się nad Ocean Indyjski do Mombasy. Brakowało mi konkretnego planu, nie miałam też zapewnionej pracy, wiedziałam tylko, że chcę żyć i pracować w bliskości z naturą. Nie było łatwo, ale imałam się czego mogłam: pracowałam w szkole nurkowania, w handlu nieruchomościami, jako instruktor kitesurfingu, tłumacz języka polskiego.

Safari i inne atrakcje W końcu otworzyłam z mężem biuro Costo Tours & Adventure Activities, zajmujące się organizacją safari, sportów wodnych i wycieczek po Afryce Wschodniej. I to był strzał w dziesiątkę!!! Praca w Kenii na pewno nie jest przysłowiową bułką z masłem. Korupcja, brak sumienności, opóźnienia i wiecznie pojawiające się nieoczekiwane trudności potrafią dać w kość. Ale z drugiej strony mieszkanie w okolicy Oceanu Indyjskiego, wyjazdy do parków narodowych na sawannę, wypady na Kilimandżaro i tysiące innych wrażeń wynagradzają te trudności. Safari stało się pasją zarówno moją, jak i męża. W parkach narodowych spędzamy połowę naszego życia i, mimo że jest to nasza praca, nie odczuwamy zmęczenia, przebywając całe dni w otoczeniu zwierząt, ptaków i podziwiając najpiękniejsze wschody i zachody słońca.

I jeszcze jeden i jeszcze... rok Początkowo przedłużałam swój pobyt co roku o następny rok. Rodzina łudziła się, że wreszcie mi się znudzi, zatęsknię za cywilizacją i wrócę do Gdyni. Ale kiedy dwa lata temu wyszłam za mąż za Kenijczyka, mój powrót do ojczyzny stał się mało prawdopodobny. Przyszedł też czas przyznać się przed samą sobą, że ja tu po prostu mieszkam. I wcale tego nie żałuję. Przybywający do Mombasy polscy turyści z reguły się dziwią, że zdecydowałam się mieszkać MONITOR POLONIJNY


Monitor05:2015 04/05/15 11:15 Page 31

w tak biednym i mało cywilizowanym kraju.

Stereotypy Duże zainteresowanie budzi też fakt, że wyszłam za mąż za rodowitego Kenijczyka. Według stereotypów powinnam być zamykana w lepiance i gotować oraz sprzątać dla tuzina naszych umorusanych dzieci. Rzeczywistość jest zgoła inna, czasem wydaje mi się, że mój mąż jest bardziej nowoczesny niż ja. Tak też się składa, że bardzo lubi gotować i chętnie uczestniczy w obowiązkach domowych, a do tego jest wykształconym, mądrym człowiekiem. W stereotyp więc się specjalnie nie wpisuje. Teddy ma bardzo dużo dystansu do siebie, więc bawią go reakcje ludzi, przybywających po raz pierwszy do Afryki. Często robi sobie żarty, udając, że nie umie obsługiwać telefonu czy mówić po angielsku.

Współczucie Kiedy spotykam się z polskimi turystami, jedziemy na safari, a oni...? Współczują mi, że co jakiś czas nie mam prądu (świeczki nie kojarzą mi się już z romantyczną kolacją, ale właśnie z brakiem prądu), ciepłej wody w łazience oraz że nie wszędzie jest zasięg telefoniczny. Ja z kolei obserwuję tych turystów w parku narodowym, prawdopodobnie jednym z piękniejszych miejsc na ziemi, gdy nie mogą oderwać się od swoich tabletów, telefonów i innych cudów cywilizacji i… też im współczuję. ASIA SZNAJDERSKA, KENIA Dokończenie w następnym numerze „Monitora Polonijnego“ MAJ 2015

Unia. jedność w różnorodności K

ilka dni temu podczas zajęć w szkole pani zadała pytanie, jak wygląda flaga Unii Europejskiej i co to w ogóle jest ta Unia. Z udzieleniem odpowiedzi na pierwsze pytanie nikt w klasie nie miał kłopotu. Wszyscy wiedzieliśmy, że na błękitnym tle znajduje się dwanaście gwiazd. Co do drugiej odpowiedzi, to już nie było tak łatwo. Wprawdzie wiele słyszeliśmy na temat Unii w telewizji, czasem co nieco od naszych rodziców czy dziadków, ale dokładnie nikt z nas nie umiał wyjaśnić, czym Unia jest. Nasza pani powiedziała nam, że Unia Europejska oficjalnie powstała w 1993 roku, ale jej początki sięgają lat 50. XX wieku. Po zakończeniu II wojny światowej przywódcy kilku europejskich państw chcieli zapewnić swoim obywatelom życie w poczuciu bezpieczeństwa. Liczyli, że kraje, połączone wspólnym interesem, nie będą dążyły do konfliktów, ale będą wzajemnie się wspierały. Początkowo Unię tworzyło 6 krajów, z czasem jednak się okazało, że wzajemna współpraca przynosi wiele korzyści i obecnie Unia Europejska liczy już 28 członków. Polska i Słowacja dołączyły do niej w tym samym czasie, a mianowicie w maju 2004 roku.

Myślę, że Unia przypomina trochę szkołę. Wszyscy, choć do niej należymy, jesteśmy inni i mamy rożne zainteresowania. Jedni z nas lubią czytać, inni wolą zajęcia sportowe, jeszcze inni świetnie radzą sobie z matematyką. Ale jeśli się lubimy, to możemy na siebie liczyć i wzajemnie sobie pomagać. Czasami jednak wśród szkolnych kolegów zdarzają się konflikty. Niekiedy wynikają one z odmiennych poglądów na tę samą sprawę. By do nich nie dochodziło, musimy umieć ze sobą rozmawiać i akceptować wzajemne odmienności.

Z ciekawostek unijnych: Dziewiętnaście krajów spośród wszystkich członków używa wspólnej waluty, którą jest euro. Jedna strona monety euro jest wspólna dla wszystkich państw, na drugiej znajdują się symbole kraju, w którym powstała. W Unii Europejskiej mieszka ponad 500 milionów osób. Stolicą Unii Europejskiej jest Bruksela. Przygotowały: BEATA OŚWIĘCIMSKA i SONIA PACZEŚNIAK

A teraz zadanie! Za pomocą strzałek przyporządkuj baśniowe postaci, do krajów Unii, z których pochodzą ich autorzy.

SZWECJA

NIEMCY

DANIA

WŁOCHY

POLSKA

FRANCJA 31


Monitor05:2015 04/05/15 11:16 Page 32

Co podarować ukochanej osobie, by sprawić jej największą radość? Najlepiej coś wykonanego własnoręcznie…

Tort cytrynowy Składniki:

Sposób przyrządzania:

Coś słodkiego… Ciasto! Pani Teresa Samerek, żona I radcy Ambasady RP, w swoim domu częstuje wszystkich tortem cytrynowym. Ponieważ zbliża się Dzień Matki, dzięki pani Teresie mamy wspaniałą inspirację, co podać do kawy w tym szczególnym dniu. BISZKOPT: • 100 g mąki pszennej • 150 g cukru pudru • 5 żółtek • 7 białek

PONCZ: • 200 ml przegotowanej i ostudzonej wody • 3 łyżki soku z cytryny • 1 łyżka cukru

DEKORACJA Z BITEJ ŚMIETANY: • 250 ml dobrze schłodzonej śmietanki kremówki 30% • 1 czubata łyżka cukru

BISZKOPT: Białka ubić na sztywną pianę. Żółtka utrzeć z cukrem pudrem, dodać białka, delikatnie wymieszać łyżeczką. Dodać skórkę otartą ze sparzonej wrzącą wodą cytryny (tylko żółta część), delikatnie wymieszać. Wsypać mąkę, krótko miksować na najniższych obrotach. Wyłożyć do blaszki o wymiarach 24 x 24 cm lub do okrągłej tortownicy o średnicy 28 cm. Piec ok. 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 170°C. Ostudzić. MASA KISIELOWO-CYTRYNOWA: Cytryny umyć, sparzyć wrzącą wodą. Zetrzeć z nich cienko skórkę (tylko żółtą część) i wycisnąć sok (ok.100 ml). Masło, cukier, skórkę cytrynową zagotować w 2 szklankach wody. Wlać sok cytrynowy. Do 100 ml zimnej wody dodać mąkę ziemniaczaną i mąkę pszenną, dobrze wymieszać. Wymieszane mąki wlać do gorącego płynu maślano-cytrynowego (nie wrzącego), ugotować gęstą masę kisielową. Od razu rozsmarować na cieście. Odstawić do schłodzenia. Na ciasto wylać przygotowaną, tężejącą już galaretkę. Udekorować bitą śmietaną.

MASA KISIELOWO-CYTRYNOWA: • 3 cytryny • 1 szklanka cukru • 3 i 1/2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej • 1 czubata łyżka mąki pszennej • 100 g masła • 1-2 galaretki cytrynowe

PONCZ: Do wody dodać cukier i sok z cytryny, mieszać do rozpuszczenia cukru. Jeżeli idzie o sok, to radzimy cytrynę przed przekrojeniem masować, czyli rolować przez chwilę np. po blacie kuchennym, delikatnie naciskając dłonią. Dzięki temu wydobędziemy z cytryny jej pełny smak. Tak przygotowanym nasączyć biszkopt. ZDJĘCIA: TERESA SAMEREK

Wszystkim mamom życzymy słodkiego życia! AGATA BEDNARCZYK

Monitor Polonijny 2015/05  
Monitor Polonijny 2015/05  
Advertisement