Page 1

ISSN 1336-104X

Monitor05:MP 6/26/14 11:54 AM Page 33

c e i N

ą j y hż

wa

! e j c a k

31 str.

str. 4

Szalone lato 2014 Piotr Beczała: „Zawsze miałem pod górkę“ str. 2

XI Kongres Klubu Polskiego

str. 6


Monitor05:MP 6/26/14 11:50 AM Page 2

XI Kongres Klubu Polskiego ontynuacja rozpoczętego dzieła, osiągnięcia Klubu Polskiego, sposoby, jak zaradzić problemom związanym z brakiem dotacji z Polski na działalność polonijną, otwartość na współpracę – tak pokrótce można by streścić obrady XI Kongresu Klubu Polskiego, które odbyły się 7 czerwca 2014 r. w miejscowości HarmóniaPiesok koło Bratysławy. Kongres ten miał szczególny charakter, bowiem zbiegł się z obchodami 20-lecia Klubu Polskiego.

K

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Kontynuacja rozpoczętego dzieła Wybory staro-nowych władz Klubu Polskiego przez delegatów XI Kon gresu świadczą o potrzebie kontynuacji rozpoczętego dzieła przez prezesów, reprezentujących Klub w latach 2012-2014. Tomasz Bienkiewicz w roli prezesa, Małgorzata Wojcieszyńska i Magdalena Štujberová jako wiceprezesi Klubu Polskiego dostali zielone światło i zostali jednogłośnie wybrani na piastowane do tej pory stanowiska na kolejne dwa lata. 2

Osiągnięcia Klubu Polskiego W podsumowaniu działalności Klubu Polskiego prezes Bienkiewicz dziękował prezesom regionalnym oraz pozostałym działaczom za ich wkład pracy i realizowane przedsięwzięcia kulturalno-towarzyskie. Wśród nich były stałe cykliczne, flagowe przedsięwzięcia regionalnych klubów, jak „Polskie szanty na Dunaju“, „Sztuka z naszych szeregów“ - oba przedsięwzięcia realizowane w Bratysławie, „Przyjaźń bez granic” w Trenczynie, „Organowe koncerty“ w Nitrze czy Dubnickie Dni Polonijnej Przyjaźni i Folkloru oraz wiele innych. Prezes pochwalił też nowe inicjatywy, jak wystawę fotografii M. Kolbego w Nitrze czy „Z Polską na Ty“ w Bratysławie. Docenił też znaczenie imprez niskobudżetowych, jak „Ma jówka – potańcówka“, „Topienie marzanny“, karaoke w Bratysławie i Koszycach czy zabawy karnawałowe w innych oddziałach klubowych. Na uwagę prezesa zasłużył też wznowiony projekt rodem z Koszyc, czyli war sztaty twórcze dla dzieci „Krok za krokiem w kierunku sztuki“. Delegaci wyrazili podziękowanie za pracę Czesławowi Sobkowi i Lin dzie Rabekovej, którzy reprezentowali polską mniejszość w Kancelarii Rady Ministrów RS. Tomasz Bienkie wicz przypomniał też, że „Monitor Polonijny“ otrzymał w ubiegłym roku prestiżową Nagrodę im. Macieja Pła żyńskiego, a jego redaktor naczelna Małgorzata Wojcieszyńska została wy-

różniona medalem Bene Merito, przyznanym jej przez ministra spraw zagranicznych RP Radosława Sikorskiego. Inne odznaczenie – Amicus Legationis – otrzymał z kolei Klub Polski z rąk ambasadora RP w RS Tomasza Chłonia. O sukcesach słowackiej organizacji polonijnej mówili też goście Kongresu – ambasador RP w RS, który majowe przedsięwzięcie bratysławskiego Klubu określił „Majálesem polskiej mocy“, zaś konsul, radca-minister Grzegorz Nowacki podkreślił znaczenie nauczania języka polskiego w Nitrze i zachęcał inne oddziały stowarzyszenia do krzewienia polskości.

Jak zaradzić problemom, związanym z brakiem dotacji? O ubiegłorocznych perturbacjach, związanych z obcięciem dotacji dla polskiej mniejszości ze strony Kancelarii Rady Ministrów RS, wspomniał Tomasz Bienkiewicz, podkreślając, że problemom tym udało się zaradzić dzięki wsparciu ambasady RP w RS. Z kolei tegoroczny problem, wynikający z zupełnego braku dotacji ze Stowarzyszenia „Wspólnota Polska“ oraz z Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, które to organizacje wspierały DALSZY CIĄG NA STR. 4


Monitor05:MP 6/26/14 11:50 AM Page 3

Od redakcji „Już zasnęła“ – powiedział mój znajomy, trzymając malutką córeczkę na rękach. Nie mógł jednak zobaczyć jej twarzy, bowiem dziecko opierało głowę o jego ramię. Słyszał tylko jej miarowy oddech i czuł rozluźnione mięśnie. Wszyscy marzymy o relaksie i rozluźnieniu, dlatego z takim utęsknieniem czekamy na lato, kiedy większość z nas bierze urlopy, a dzieci mają wakacje. Letni numer „Monitora Polonijnego“ nastraja więc urlopowo i wakacyjnie! Zachęcamy w nim do odwiedzenia Polski! W tym celu nasza redakcyjna koleżanka przygotowała przegląd najciekawszych imprez, mających się odbyć w naszym kraju w lipcu i sierpniu (str. 4). Dla tych, którzy pozostają na Słowacji, Instytut Polski i Klub Polski przygotowali kilka imprez kulturalnych oraz wycieczkę pieszą. O tych przedsięwzięciach mogą Państwo przeczytać w rubryce Ogłoszenia na str. 29. Tych, którzy chętnie poznają piękno Słowacji, zachęcamy do odwiedzenia Beskidów Kysuckich (str. 24). A ponieważ dobry relaks kojarzy się z muzyką, toteż zachęcamy do jej słuchania, tym razem w wykonaniu debiutantki Sary Brylewskiej (str. 23). A skoro już o muzyce mowa… Piotr Beczała, jeden z najbardziej cenionych na świecie polskich tenorów, który niedawno gościł w Bratysławie, opowiada nam o świecie opery i wielkich sal koncertowych (str. 6). Wertując strony wakacyjnego „Monitora”, natkną się Państwo na relacje z imprez, które już się odbyły – będą mogli powspominać udaną imprezę zielonoświątkową, która odbyła się na początku czerwca w Harmonii – Piesku (str. 10), czy występ Teatru Narodowego z Warszawy, który gościł na bratysławskiej scenie (str. 16). Dzieci zainteresuje tym razem nie tylko rubryka „Między nami dzieciakami“, ale i wyniki konkursu na najpiękniejszą pracę plastyczną, który ogłosiliśmy na łamach „Monitora“ kilka miesięcy temu (str. 26). Zadaniem naszych najmłodszych sympatyków było narysowanie lub namalowanie przygód bohaterów polskich bajek, Bolka i Lolka w różnych zakątkach Słowacji. Okazało się, że choć dzisiejszy świat filmów dla dzieci jest nieco odmienny od tego sprzed kilku, kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu lat, to obchodzący w tym roku 50. urodziny Bolek i Lolek są wciąż tak samo lubiani przez dzieci. Oferta czytelnicza naszego pisma jest – jak widać – bogata i urozmaicona. Mam więc nadzieję, że każdy z Państwa znajdzie w nim coś dla siebie. Życzę miłej lektury, udanych urlopów, wakacji oraz relaksu i… choćby chwili zapomnienia. W imieniu redakcji

Szalone lato 2014

4

Z KRAJU

4

WYWIAD MIESIĄCA Piotr Beczała: „Zawsze miałem pod górkę“

6

Z NASZEGO PODWÓRKA

10

POLAK POTRAFI Polka idolka

17

KINO-OKO Wiara, sumienie, tożsamość

18

Komunista z katolickiej rodziny

19

POLSKA MEDIALNA Nowy Armani pilnie poszukiwany (cz. II)

20

BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI Anioły nad kukułczym gniazdem

20

WAŻKIE WYDARZENIE W DZIEJACH SŁOWACJI Słowacy wchodzą na arenę dziejów

22

CZUŁYM UCHEM Przyjemnie zaskakujący debiut

23

SŁOWACKIE PEREŁKI Jagodowe Beskidy

24

SPORT!? Sen o bolidzie

25

Konkurs rysunkowy rozstrzygnięty!

26

Kraków odrzucił igrzyska

28

OGŁOSZENIA

28

ROZSIANI PO ŚWIECIE „Dwa serca, dwa światy“

30

MIĘDZY NAMI DZIECIAKAMI Niech żyją wakacje!

31

PIEKARNIK W romantyczną letnią noc…

32

ŠÉFREDAKTORKA: Małgorzata Wojcieszyńska • REDAKCIA: Agata Bednarczyk, Agnieszka Drzewiecka, Katarzyna Pieniądz, Magdalena Zawistowska-Olszewska KOREŠPONDENTI: KOŠICE – Urszula Zomerska-Szabados • TRENČÍN – Aleksandra Krcheň JAZYKOVÁ ÚPRAVA V POĽŠTINE: Maria Magdalena Nowakowska, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik ZAKLADAJÚCA ŠÉFREDAKTORKA: Danuta Meyza-Marušiaková ✝(1995 - 1999) • VYDAVATEĽ: POĽSKÝ KLUB • ADRESA: Nám. SNP 27, 814 49 Bratislava • IČO: 30 807 620• KOREŠPONDENČNÁ ADRESA: Małgorzata Wojcieszyńska, 930 41 Kvetoslavov, Tel./Fax: 031/5602891, monitorpolonijny@gmail.com • BANKOVÉ SPOJENIE: Tatra banka č.ú.: 2666040059/1100 • EV542/08 • ISSN 1336-104X Redakcia si vyhradzuje právo na redigovanie a skracovanie príspevkov • Realizované s finančnou podporou Úradu vlády Slovenskej Republiky

www.polonia.sk LIPIEC-SIERPIEŃ 2014

3


Monitor05:MP 6/26/14 11:56 AM Page 4

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

Szalone lato 2014

działalność słowackiej Polonii przez wiele lat, poruszyli delegaci Kongresu. Postanowili oni wystosować list do ww. organizacji z podziękowaniem za dotychczasową współpracę, a przy okazji zapytają o powody nieotrzymania wsparcia na ten rok, podkreślając, iż brak dotacji może w znaczący sposób wpłynąć na dalsze losy stowarzyszenia.

Otwartość na współpracę O współpracy Klubu Polskiego i Instytutu Polskiego w Bratysławie mówił gość Kongresu, dyrektor programowy Tomasz Grabiński, który zachęcał Polonię do brania udziału i wspierania inicjatyw promujących polską kulturę.

Przedstawiciele Polonii z Wiednia – Andrzej Kempa i Dorota Fischer ze stowarzyszenia Światowe Igrzyska Polonijne - Polonia Austria – przedstawili dwa projekty, które mogłyby być inspirujące i ciekawe dla Polaków na Słowacji. Są nimi przedsięwzięcia „Moja Polska coraz piękniejsza”, którego celem jest przedstawienie zmian zachodzących w Polsce, oraz „Zdrowa Polska, zdrowa Europa”, polegający na prezentacji rozwoju agroturystyki i turystyki wiejskiej w Polsce z okazji 10. rocznicy wejścia do UE. XI Kongres Klubu Polskiego pokazał, że mimo różnych przeciwności losu słowacka Polonia działa aktywnie od 20 lat, a w szeregi jej organizacji wstępują reprezentanci nowego pokolenia, ciekawi ojczyzny przodALEKSANDRA KRCHEŇ ków.

NOWYM PRYMASEM Polski został abp Wojciech Polak, który 7 czerwca przejął urząd prymasowski i rządy w archidiecezji gnieźnieńskiej.

W WIEKU 79 LAT 16 maja zmarł znany pisarz Marek Nowakowski, autor takich książek, jak „Ten stary złodziej“ , „Benek Kwiaciarz“, „Trampolina“; w których w perfekcyjny sposób pokazywał obraz powojennej Warszawy. W WARSZAWIE 25 MAJA w wieku 90 lat zmarł gen. Wojciech Jaruzelski, ostatni przywódca PRL i pierwszy prezydent RP, autor stanu wojennego, wprowadzonego w Polsce 13 grudnia 1981 r. To właśnie decyzja o stanie wojennym położyła się cieniem na osobie generała. Jaruzelski ciężko chorował od 2011 r. 4

W NIEDZIELĘ, 25 MAJA, w Polsce odbyły się wybory do Parlamentu Europejskiego, które wygrała PO (32,13 proc.), wyprzedzając tylko trochę PiS (31,78 proc.). Oba ugrupowania wprowadziły do struktur europejskich po 19 europosłów. Koalicja SLD -UP zdobyła 9,44 proc. głosów, co przełożyło się na 5 mandatów. Największą niespodzianką był wynik Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego – 7,15 proc. co dało jej 4 mandaty. Również 4 mandaty uzyskał PSL, zdobywając 6,8 proc. poparcia. Porażkę poniosła koalicja Europa Plus Twój Ruch Janusza Palikota, a także Polska Razem Jarosława Gowina oraz Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry. Ugrupo -

eśli Wasze urlopowe plany nie są jeszcze do końca ustalone, wybierzcie się do Polski, by wziąć udział w jednej z kilkudziesięciu letnich imprez, mających się odbyć w czasie tegorocznych wakacji. Już od początku lipca (2-5 lipca) z mocnym uderzeniem nadciągnie OPEN’ER Festival. W tym roku w Gdyni usłyszymy nie tylko doborową muzyczną plejadę gwiazd – między innymi Lykke Li – ale również po raz pierwszy będziemy mogli podziwiać uznane eksponaty sztuki współczesnej. Z kolei we Wrocławiu, od 4 do 17 lipca, na festiwalu BRAVE spotkają się artyści, prezentujący rzadką, ginącą lub zagrożoną kulturę ze wszystkich zakątków świata. Co ciekawe, na tej imprezie będą również występować dzieci z Indii, Nepalu, Burundi, a całość dopełnią rzadkie filmy o zani-

J

wania te nie przekroczyły progu wyborczego. Europosłami zostali m.in. Jerzy Buzek, Danuta Hübner, Michał Boni, Róża Thun, Jarosław Wałęsa, Bogdan Zdrojewski, Ryszard Czarnecki, Anna Fotyga, Marek Jurek, Adam Gierek, Janusz Zemke, Janusz Korwin-Mikke. Frekwencja wyniosła 23,82 proc. Z DWUDNIOWĄ WIZYTĄ przybył do Warszawy w dniu 3 czerwca prezydent USA Barack Obama. Głównym celem jego wizyty był udział w obchodach 25. rocznicy wyborów z 1989 r. Przy okazji amerykański przywódca odbył szereg politycznych rozmów, m.in. z premierem Donaldem Tuskiem, prezydentem Bronisławem Komorowskim oraz innymi prezydentami państw Europy Środkowo-Wschodniej. Spotkał się także z nowym prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką. Zapowiedział

też, że USA zwiększą swoją obecność wojskową w Europie. Z RĄK PREZYDENTA Bronisława Komorowskiego 3 czerwca na Zam ku Królewskim w Warszawie legendarny przywódca tatarów krymskich Mustafa Dżemilew odebrał Nagrodę Solidarności im. Lecha Wałęsy. W podziękowaniu podkreślił, iż za tę nagrodę, którą uznaje za „duże moralne wsparcie“, wdzięczny jest cały jego naród. PODCZAS GŁÓWNYCH UROCZYSTOŚCI rocznicowych z okazji 25-lecia wyborów z 1989 roku, które odbyły się 4 czerwca na placu Zamkowym w Warszawie, Barack Obama pochwalił przemiany w Polsce. „Wiem, że przez całe dzieje Polacy byli w godzinach próby porzucani przez przyjaciół“ – powiedział i zapewnił, że przybył do Warszawy w imieniu Stanów Zjednoczonych i NATO, by poMONITOR POLONIJNY


Monitor05:MP 6/26/14 11:50 AM Page 5

kających kulturach świata. Przez całe lato na warszawskiej Starówce będzie można posłuchać jazzu, w tym roku już po raz dwudziesty. W każdą sobotę na Starym Mieście będzie pojawiać się inna jazzowa gwiazda. Z kolei na zachodzie Polski, w Słubicach i sąsiadującym niemieckim Frankfurcie nad Odrą, w dniach 10-18 lipca odbędzie się Międzynarodowy Festiwal Sztuki MOST. Organizatorzy zapraszają na seanse filmowe, koncerty (m.in. Tomasza Stańki), wystawy i spektakle (zaprezentowany zostanie np. znakomity „Król Edyp” Jana Klaty). W tym samym czasie w Poznaniu swoje podwoje otworzy Międzynarodowy Festiwal Filmów Animowanych ANIMATOR. W tym roku królować będą najlepsze prace polskich artystek. Od 19 lipca do 4 sierpnia w Świdnicy odbędzie się Festiwal Bachowski, a od 24 do 27 lipca do Lublina zawita zjawiskowy CARNAVAL SZTUK-MISTRZÓW, podczas którego najlepsze ze swoich sztuczek zaprezentują połykacze mieczy, akrobaci i inni nietuzinkowi artyści cyrkowi. W czasie weekendu 26-27 lipca możemy też wybrać się do Płocka, zwłaszcza jeśli twierdzić ich ciągłe zaangażowanie w bezpieczeństwo Polski. „Dzisiaj raz jeszcze potwierdzamy zasady, o które walczymy. Stoimy ramię w ramię, bo wierzymy, że ludzie i narody mają prawo do określania swojego własnego przeznaczenia, co dotyczy także Ukraińców“ – podsumował. Z kolei Bronisław Komorowski w swoim wystąpieniu zauważył, że triumfalny pochód wolności zaczął się w Polsce, a potem wywalczyli ją Węgrzy, Niemcy z NRD, Czesi, Słowacy. „W Berlinie runął mur, który dzieląc niemieckie państwo, dzielił też naród niemiecki i całą Europę“ – podkreślił polski prezydent. W 25. ROCZNICĘ czerwcowych wyborów zebrało się też Zgroma dzenie Narodowe; na wspólnym posiedzeniu posłowie i senatorowie wysłuchali orędzia prezydenta, który stwierdził, iż wybory LIPIEC-SIERPIEŃ 2014

lubimy muzykę elektroniczną, bowiem na festiwalu AUDIORIVER będzie jej w bród. Dodatkowo odbędą się tam pokazy polskiej mody niezależnej. Przełom wakacji minie pod znakiem Przystanku Woodstock (Kostrzyn nad Odrą, 31 lipca – 2 sierpnia), na którym – jak co roku – wystąpią różne gwiazdy, m.in. Marika i Kapela ze Wsi Warszawa. W Katowicach w dniach 1-3 sierpnia na OFFowej imprezie pod dyrekcją Artura Rojka, oprócz znakomitych artystów w związku z rokiem Oskara Kolberga wystąpią również twórcy ludowi. Z kolei w Kazimierzu Dolnym i Janowcu na festiwalu DWA BRZEGI (2-9 sierpnia) zapoznamy się bliżej z kinem szwedzkim; będą również lekcje warsztatu kinowego. W Poznaniu zaś na corocznej imprezie TRANSATLANTYK FESTIVAL (8-14 sierpnia) będzie można obejrzeć nie tylko filmowe premiery ambitnego kina niezależnego, ale również wziąć udział w wielu warsztatach i miniaturach. Malownicze Roztocze kusi nie tylko

4 czerwca 1989 roku i ich wynik „były momentem decydującym o sukcesie całej polskiej drogi do wolności. Wygrała je Solidarność, tworząca wówczas obóz polskiej wolności, a przegrały siły starego porządku. Tak zdecydował naród, a nie polityczne elity“. SZEF MSZ RADOSŁAW SIKORSKI jedenastego czerwca przedstawił w Senacie informację nt. polityki wobec Polonii. Poinformował o przygotowywanym „Rządowym programie współpracy z polską diasporą“; w którym m.in. znalazła się propozycja zastąpienia nazwy „Polonia i Polacy za granicą“ terminem „diaspora polska“ lub „diaspora narodowa“. Zapowie dział powstanie nowego kanału telewizyjnego dla Polonii – TV Polska – a decyzję o jego utworzeniu MSZ podjął wspólnie z TVP SA. Na pytania senatorów o głosy środowisk polonijnych, krytykują-

krajobrazami. Letnia Akademia Filmowa (8-17 sierpnia) w Zwierzyńcu zaprasza na obchody 100-lecia kina indyjskiego oraz pokazy filmowej sztuki z Gruzji. W drugiej połowie sierpnia Warszawa zostanie opanowana przez miłośników muzyki Fryderyka Chopina. W ramach festiwalu „Chopin i jego Europa” spotkają się wybitni pianiści z całego świata; odbędzie się ponad 30 rozmaitych imprez, podczas których będzie można posłuchać nie tylko muzyki Chopina, ale i innych polskich kompozytorów oraz twórców norweskich. A może czytają nas fani Justina Timberlake’a? Jedźcie koniecznie do Gdańska! Tam, 19 sierpnia odbędzie się koncert przystojnego muzyka, na który zapewne ściągną tłumy. Tegoroczne wakacje w Polsce jak zwykle zapowiadają się niezwykle ciekawie. W zabytkowych przestrzeniach miejskich sztuka różnego rodzaju spotka się ze swoimi fanami. Jestem przekonana, że i Was tam nie zabraknie. Wspaniałej zabawy! AGATA BEDNARCZYK

ce współpracę z MSZ, minister Sikorski odpowiedział, że resort uważnie słucha tych głosów i w miarę możliwości stara się na nie szybko reagować. PO UPUBLICZNIENIU przez tygodnik „Wprost“ rozmów ministrów rządu Donalda Tuska, nagranych w warszawskiej restauracji „Sowa & Przyjaciele”, Polskę dotknął kryzys polityczny. Do tej pory upubliczniono m.in. rozmowy szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem NBP Markiem Belką, b. wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza oraz b. ministra transportu Sławomira Nowaka. Opozycja domaga się dymisji ministrów, PiS zapowiada wniosek o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu; SLD apeluje do premiera o głosowanie nad wotum zaufania dla rządu; Twój Ruch składa wniosek o skrócenie kadencji Sejmu. Reagując na wy-

darzenia, premier Donald Tusk oświadczył, że nielegalne podsłuchy to próba destabilizacji państwa i próba zamachu stanu. Zapewnił jednocześnie, że sprawa będzie wyjaśniona „co do milimetra“. KOLEJNĄ POLITYCZNĄ BURZĘ wywołała akcja ABW w redakcji „Wprost“; ABW na zlecenie prokuratury zażądała od tygodnika wydania nośników nagrań z rozmowami polityków. Redaktor naczelny tygodnika Sylwester Latkowski odmówił. Działania ABW skrytykowały m.in. stowarzyszenia dziennikarskie, akcentując prawo do ochrony źródeł informacji. W zaistniałej sytuacji prezydent Bronisław Komorowski poinformował, że podjął działania zmierzające do wyjaśnienia, czy jest nadal „wola trwania obecnej koalicji większościowej i jej zdolność do brania odpowiedzialności za państwo“. MP 5


Monitor05:MP 6/26/14 11:50 AM Page 6

Piotr Beczała: „Zawsze miałem pod górkę“ W maju wystąpił Pan w Bratysławie. Jest Pan zadowolony z tego koncertu? Bardzo! Trochę byłem zaskoczony salą Słowackiego Teatru Narodowego [nowy budynek SND – przyp. od red.]. Nie jest to najpiękniejsza sala koncertowa czy operowa świata, ale sam koncert był bardzo udany. Po studiach otrzymał Pan propozycję pracy w bratysławskiej operze, którą Pan odrzucił. Dlaczego? Nie odrzuciłem, po prostu przyjąłem inną. Dostałem wówczas kilka propozycji. Najpierw odbyłem swoiste tournée w poszukiwaniu pracy, prowadzące przez Brno, Bratysławę, Linz. W każdym z tych miast zatrzymałem się na przesłuchania, które wypadły pozytywnie. Linz w 1992 roku miał wyższy status międzynarodowy niż Bratysława, dlatego wybrałem tę ofertę. Śpiewak operowy, by się rozwijać, powinien wyjechać z własnego kraju? To zależy od tego, czy pracuje na karierę regionalną czy międzynarodową. Ja traktuję swój zawód jako międzynarodowy. Po raz pierwszy pojawił się Pan na profesjonalnej scenie 26 września 1992 roku, a 20 lat później występował Pan w nowojorskiej Metropolitan Opera. Droga na operowy Mount Everest była długa i mozolna? A może usłana różami? Różnie było. Nie chcę się skarżyć, ale zawsze miałem pod górkę. Na szczęście ja bardzo lubię chodzić po górach. Nigdy nie myślałem, że będę stałym gościem na najbardziej reno mowanych scenach świata.

Nigdy nie myślałem, że będę stałym gościem na najbardziej renomowanych scenach świata. 6

swoim bratysławskim koncercie Piotr Beczała niestety nie miał dla nas czasu, bowiem spieszył się do Wiednia, gdzie właśnie trwały próby jego koncertów, mających się odbyć w najbliższym czasie. Wywiadu udzielił nam trochę później, w austriackiej stolicy. Podczas spotkania okazało się, że nasz eksportowy tenor nie ma manier gwiazdora, a wręcz przeciwnie – jest zwykłym, sympatycznym człowiekiem, który w swoim zawodzie osiągnął szczyty.

Po

A kiedy przyszły propozycje, by wystąpić na najlepszych scenach świata, najpierw je Pan odrzucił. Dlaczego? Proponowano mi występy w operach, które nie należały do mojego repertuaru, więc odmawiłem. Nie obawiał się Pan, że więcej nie zaproszą? Grałem wtedy koncerty i spektakle w Zurychu, śpiewałem gościnnie w Brukseli, Hamburgu, Berlinie, co mnie satysfakcjonowało. Przyjąłbym propozycję występu w przedstawieniu, w którym mógłbym coś pokazać. Z kolei pierwsza propozycja z Metropolitan Opery dotyczyła „Czarodziejskiego fletu“, a ja akurat żegnałem się z rolą w tym przedstawieniu, więc nie widziałem sensu, by znów poka zywać coś, co należało już do mojej przeszłości. Nigdy nie dążyłem do tego, by coś osiągnąć szybko. To troszkę jak z kulturystyką – nie da się napompować mięśni w ciągu dwóch miesięcy. Musi być zachowany naturalny proces. Owszem można go trochę przyspieszyć lub zwolnić, ale to sprawa indywidualna, zależna od predyspozycji psychicznych. Wie pani, takimi decyzjami, wbrew pozorom, jeśli się dobrze uzasadni swoją odmowę, człowiek zaskarbia sobie szacunek kierownictwa oper, ponieważ ozna czają one, że się myśli, że wie się, cze go chce, ma się plan i kieruje się instynktem, a nie przyjmuje każdą pro pozycję, która się napatoczy. A z La Scali czy Metroplitan Opery pół roku później dostałem propozycję zaśpie -

wania księcia w „Rigoletcie“ i to było dokładnie to, czego chciałem! Który koncert w sposób szczególny wpłynął na Pana karierę? Było ich wiele, ale chyba najważniejsze to te z 1996 roku. Wówczas to, będąc związany z operą w Linz, wskoczyłem na zastępstwo do Zurychu. Wtedy dostałem przezwisko „Skoczek“, ponieważ z dnia na dzień, z godziny na godzinę wskakiwałem w różne przedstawienia. Bywało tak, że tekstów uczyłem się po drodze i prosto z samolotu szedłem na próby, by jeszcze tego samego wieczoru wy stąpić w spektaklu. Po tych właśnie przedstawieniach miałem bardzo dobre recenzje, dzięki czemu rozwinąłem skrzydła i zbudowałem swoją dobrą opinię. Przeczytałam gdzieś Pańską wypowiedź, że zawód śpiewaka to ciężki kawałek chleba i niewiele ma się z tego, co się ma. Co Pan miał na myśli? Teraz próbuję nad tym panować! Rok temu kupiliśmy z żoną mieszkanie w Wiedniu, które udało nam się wygodnie urządzić – parę dni temu wyposażyliśmy je w pianino. Mamy też mieszkanie w Krakowie i dom w górach, koło Zwardonia. Korzystamy z tych dóbr, które mamy. Proszę sobie jednak wyobrazić, że miałbym piękną willę na Lazurowym Wybrzeżu. Tylko po co? Akurat Lazurowe Wybrzeże omijam, bo tam nie dzieje się nic, co by mnie zawodowo interesowało. Wielu ludzi marzy o willach, MONITOR POLONIJNY


Monitor05:MP 6/26/14 11:50 AM Page 7

Trzeba marzyć o czymś, z czego potem można korzystać.

Ma Pan też swoje miejsce w Szwajcarii? Wiem, że jest Pan jej obywatelem. Tak, od ponad roku mam szwajcarskie obywatelstwo. Mieszkaliśmy w Szwajcarii 17 lat. Po 12 latach pobytu w tym kraju można starać się o obywatelstwo. Tak się złożyło, że to Szwajcaria zabiegała o mnie.

nie dlatego, że znam kogoś, a ten ktoś zna jeszcze kogoś…

Jak to zabiegała? Osoby z gminy, gdzie mieszkam, które są odpowiedzialne za sprawy obywatelskie, chodziły do opery, więc po jakiejś premierze, podczas rozmowy zaproponowały mi poddanie się skomplikowanemu procesowi pozyskania obywatelstwa, a ja im tylko uległem. Gratuluję! To cieszy, kiedy nasi rodacy osiągają sukcesy i że to o nich zabiegają. Do Zurychu wracamy rzadko, bo wciąż jestem w podróżach, ale to też się może zmienić. Nie można być wszędzie w tym samym czasie. Ważne punkty dla rozwoju tak zwanej kariery zmieniają się i przenoszą z Nowego Jorku do Paryża, Londynu. Tak zwanej kariery? Nie lubię tego słowa, bo dzisiaj się go nadużywa. Kariery robią celebryci, którzy są znani z tego, że są znani. Mnie to nie odpowiada. Mam zawód, który staram się wykonywać najlepiej, jak potrafię. Rozwijam się

LIPIEC-SIERPIEŃ 2014

Ale w Polsce jest Pan celebrytą? Hmm, jestem w miarę znaną osobą w raczej niszowej dziedzinie, bo opera nie jest w naszym kraju zbyt popularna. Wraz z kolegami staramy się ją popularyzować, ale nigdy nie będzie tak powszechna jak muzyka pop czy inne lżejsze gatunki muzyczne. Z tym trzeba się pogodzić. A w innych krajach jest Pan celebrytą? Hmm, również nie. Wie pani, w różnych krajach słowo „celebryta“ czy „gwiazda“ jest różnie traktowane. Na przykład w Stanach Zjednoczonych nikt nie wstydzi się tego, że jest znany i bogaty, ale w Europie wygląda to trochę inaczej, są tu inne uwarunkowania środowiskowe. Podstawą mojej działalności jest jednak praca, a nie bycie znanym. To jest produkt uboczny. Oczywiście, jeżeli osiągnie się pe wien poziom rozwoju w zawodzie, który wykonuję, ten pierwiastek rozpoznawalności jest dosyć istotny, bo łatwiej sprzedać bilety na koncerty solowe. Mam ich coraz więcej, jak ten w Bratysławie czy Pradze. Każdy menadżer czy producent woli mieć do czynienia ze śpiewakiem, który jest znany.

Gdzie jest Pana dom, miejsce, w którym Pan się dobrze czuje? W Nowym Jorku, Wiedniu, Zurychu i oczywiście w Polsce. To są cztery filary mojej pracy i mojego życia. W innych krajach, gdzie mieszkamy z żoną w wynajętych mieszkaniach, dom staramy się kreować. Mamy takie przeświadczenie, że w miejscu, w którym spędzamy np. dwa miesiące, warto urządzić się tak, by czuć się jak w domu. Będąc za granicą, szuka Pan kontaktu z Polakami? Same się jakoś znajdują. Znam trochę środowisko polskie w Nowym Jorku, Londynie, Wiedniu. Ostatnio mieliśmy bardzo miłe doświadczenie w Paryżu.

ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

jachtach, pięknych miejscach. Myślę jednak, że trzeba marzyć o czymś, z czego potem można korzystać, co będzie częścią życia tu i teraz.

7


Monitor05:MP 6/26/14 11:50 AM Page 8

Nadal ma Pan w sobie ten pierwiastek dumy? Tak. Uważam, że trzeba się wzajemnie traktować z szacunkiem i respektem. Od dzieciństwa marzył Pan o śpiewie? Nie. Śpiewałem przy ognisku z gitarą, śpiewałem też w chórze w podstawowej szkole w CzechowicachDziedzicach, z którego wyrzucono mnie za brak zeszytu nutowego. W szkole średniej zafascynowali mnie Kiepura i Caruso. Co spowodowało, że został Pan śpiewakiem operowym? To kwestia spotkania osoby, która odkryje talent i zachęci do wybrania odpowiedniej drogi? Myślę, że tak. Ucząc się w technikum w Czecho wicach, trafiłem na dyrygentkę zespołu muzyki dawnej i zacząłem śpie wać w chórze szkolnym, później w chórze „Moniuszko“ i w Kameral nym Zespole Muzyki Dawnej. To właśnie ta ko bieta namówiła mnie, bym rozpoczął studia w Akademii Muzycznej w Katowicach.

8

Zawsze mieliśmy w sobie pierwiastek dumy, emanowała z nas taka niewielka rebelia i nie dawaliśmy sobie w kaszę dmuchać. W jakich proporcjach na sukces artysty wpływają talent, szczęście i praca? Kiedyś stworzyłem równanie matematyczne na karierę [śmiech], ale w moim przypadku ono jednak nie działa, bowiem w równaniu musi być jedna stała, a u mnie wszystkie dane są zmienne [śmiech]. Myślę, że najważniejszym czynnikiem jest praca. Talent oczywiście trzeba mieć i, tak jak powiedziałem, musi znaleźć się taka osoba, która go odkryje.

pierw zaaklimatyzować – nie jest zdrowo wjechać helikopterem od razu na wysokość 5 tysięcy metrów. Rozmawialiśmy na początku o drodze usłanej różami – nie ma jej! Ale wie pani, bez tego jest łatwiej, bardziej się ceni to, co się osiągnęło. No i jest się pewniejszym w tym środowisku, które jest nieprzyjazne. Jest w nim bowiem mnóstwo polityki, zazdrości, zawiści. I znów odwołam się do przykładu z gór, a konkretnie do środowiska na wysokości 5 tysięcy metrów, gdzie jest co prawda przepięknie, ale trzeba wiedzieć, jak przeżyć.

Mówił Pan, że lubi chodzić po górach, zdobywać szczyty. W tej chwili jest Pan na zawodowym szczycie? Nie nastawiam się na zdobywanie szczytów w swoim zawodzie, bo to alpinizm ekstremalny. Ludzie chcą osiągnąć Mount Everest czy Kilimandżaro. A mój zawód to raczej łańcuch górski. I to jest fajne, że zdobywając pierwszy szczyt, widzi się następne. Przed wyjściem w góry, trzeba się naj-

Pan wie, jak przeżyć? Jestem w tym środowisku tak długo, że poruszam się w miarę bezproblemowo. Wiem, że zachwycał się Pan Janem Kiepurą. Nie tylko jego talentem, ale też zdolnościami menedżerskimi. Można nadal czerpać z jego doświadczeń? A może to dziś już niekatulane? Bardzo aktualne, z tą różnicą, że dziś zatrudnia się menedżerów. Kiepura miał wyczucie własnego PR, on potrafił się świetnie sprzedać. Dzisiaj stosuje się dokładnie te same triki. ZDJĘCIE: STANO STEHLIK

Miał Pan jakieś kompleksy, wyjeżdżając za granicę? Udało się je wyleczyć? To proces, który trwa długo i jest związany z osobistym pojmowaniem świata. Nie tylko w przypadku Polaków czy Amerykanów. Czasami przecież pojawia się niepewność, wynikająca na przykład z nieznajomości języka. Te różne kompleksy są spowodowane tym, że los rzuca nas w nowe środowiska, w których trzeba się asymilować, zachowując swoją odrębność. Dla mnie trudnym doświadczeniem był pobyt w Linz, bowiem mój tamtejszy dyrektor miał problem z postrzeganiem Polaków i dawał nam to odczuć. Chyba dlatego, że my zawsze mieliśmy w sobie pierwiastek dumy, emanowała z nas taka niewielka rebelia i nie dawaliśmy sobie w kaszę dmuchać.

Zaprosił Pan Ewę Podleś i Mariusza Kwietnia do nagrania duetów, tłumacząc, że trzeba pokazać światu, iż Polacy trzymają się razem. Jest taka potrzeba? Polscy artyści się nie wspierają? Śpiewacy czy dyrygenci, niestety, nie wspierali się, co potem owocowało tym, że byliśmy gdzieś na doczepkę. Teraz cudownie się składa, że jesteśmy silną grupą, na topie, i staramy się wysłać pozytywne sygnały. To mogą być drobnostki, jak na przykład obecność na koncercie kolegi w mieście, w którym się akurat przebywa. MONITOR POLONIJNY


Monitor05:MP 6/26/14 11:50 AM Page 9

Świat to obserwuje? Myślę, że tak. Mamy problem, że polskie dzieła nie są wystawiane na scenach światowych, ale trochę sami sobie jesteśmy winni. Oczywiście grany jest „Król Roger“ Szymanowskiego, ale ile jest wystawianych oper czeskich czy rosyjskich kompozytorów? Gdyby tak zebrać dzieła Moniuszki, Nowowiejskiego i innych, uzbierałoby się parę oper, które mogłyby być wystawiane na scenach światowych. Na przykład „Straszny Dwór“ wymagałby lekkiego okrojenia, oszlifowania do takiej formy, którą by przyjęło środowisko międzynarodowe. Udaje się Panu przemycić podczas koncertów coś z polskiego repertuaru? W każdym recitalu przemycam polską muzykę. Podczas bratysławskiego koncertu zabrakło nam polskiego akcentu. Ale były czeskie! To był koncert promujący płytę, poświęconą Richardowi Tauberowi, który, jak wiemy, nie był Polakiem. Nagrał Pan płytę poświęconą właśnie Tauberowi w podobny sposób, jak to zrobiła Natalie Cole, nanosząc swój głos na ścieżkę dźwiękową, zrealizowaną wiele lat wcześniej przez swojego ojca – Nat King Cola. Nie rozważał Pan możliwości nagrania czegoś podobnego „w duecie“ z Janem Kiepurą? Musiałby się znaleźć ktoś, kto byłby zainteresowany wydaniem takiej płyty. Proszę zauważyć, że do tej pory nie powstał film o Kiepurze. Nikt nie był zainteresowany, żeby zrobić taki obraz ani o nim, ani o żadnym innym wielkim polskim śpiewaku, a to o czymś świadczy! O Annie German nakręcili film Ro sjanie, a nie Polacy! Denerwuje to Pana? Nie tyle denerwuje, bo w Polsce jestem stosunkowo rzadko. Walczę z tym, bo wiem, że to jest złe. Może powinien Pan doradzić osobom odpowiedzialnym za promocję polskiej LIPIEC-SIERPIEŃ 2014

kultury za granicą, by robili to skuteczniej? W Nowym Jorku miałem okazję spotkać prezydenta Komorowskiego i rozmawialiśmy na temat lobbowania polskiej kultury. Sądzę, że moje słowa padły na podatny grunt. Trzeba dalej ten temat drążyć. Niestety nie mogę być obecny na spotkaniach prezydenta z twórcami kultury. Co roku jestem zapraszany na takie spotkania, ale mój kalendarz koncertowy nie pozwala mi brać w nich udziału. Moje opinie są znane, więc nie muszę być osobiście na takich spotkaniach, by coś wskórać. Są tacy polscy artyści światowej klasy, którzy uskarżają się, że z Polski rzadko otrzymują propozycje występów. Jak to jest w Pana przypadku? Mam sporo propozycji, czasami są one kuriozalne. Dlaczego? Czasami mnie proszą, bym przyjechał na jubileusz jakiejś firmy. Zdarza się, że wybieram koncerty mniej płatne, ale takie, które są dla mnie wyzwaniem lub odbywają się w ciekawym miejscu. Nie zawsze kieruję się finansami, ale każde przedsięwzięcie musi mieć artystyczną oprawę. Proces planowania w moim zawodzie jest bardzo skomplikowany – ja się tym nie zajmuję, od tego mam agencję, która dostaje za to prowizję. W Polsce ciagle jeszcze próbuje się organizować koncerty tak, jak robiono to 25 lat temu. Dzwoni do mnie prywatnie jakaś sekretarka, choć przecież na mojej stronie internetowej są podane dane kontaktowe osób, odpowiedzialnych za moje koncerty. Kiedyś nie było agencji, był tylko Pagart, a jak ktoś chciał śpiewaka na wesele to dzwonił do jego teścia. Teraz tego tak się nie robi, ale w naszym kraju wciąż pokutuje takie typowe polskie myślenie, iż trzeba coś załatwić, najlepiej po znajomości. Moja agentka informuje

mnie, że dziennie przychodzi około 60, mniej lub bardziej poważnych, zapytań o możliwość moich występów w różnych zakątkach świata. Te propozycje trzeba selekcjonować i od tego mam agencję. W którym repertuarze czuje się Pan najlepiej – słowiańskim, niemieckim, francuskim czy włoskim? Wszystkie te repertuary tworzą moje zawodowe filary. Teraz może trochę więcej uwagi poświęcam repertuarowi włoskiemu i francuskiemu, słowiański natomiast stanowi około 20 procent. Najmniej jest chyba niemieckiego, bo ten jest dosyć specyficzny. Nie można koncentrować się tylko na jednym z tych filarów, bo wtedy łatwo o zaszufladkowanie. Piętnaście lat temu otrzymywałem mnóstwo propozycji, by prezentować słowiański repertuar, i mógłbym śpiewać tylko taki, ale to byłoby nierozwojowe. Jest coś takiego, jak słowiańska dusza artysty? No jest! To jest brak wyrachowania, szczerość. My nie wstydzimy się uczuć! W innych regionach świata sentymentalizm słowiański jest atutem. To komplement, nie obraza. Artyści nie-Słowianie nigdy tego czegoś nie będą mieli? Nigdy nie mówmy nigdy, bo pewien sposób traktowania siebie i wszystkiego wokół można modyfikowac. Ale to też kwestia wychowania, środowiska, w którym się wyrastało. Obserwuję kowbojskie podejście moich bardzo sympatycznych kolegów amerykańskich, którzy są zupełnie pozbawieni kompleksów. I to czasami jest bardziej rozwojowe niż ta nasza słowiańska dusza, która cierpi. Dopiero kombinacja jednego i drugiego daje najlepsze efekty na scenie. MAŁGORZATA WOJCIESZYŃSKA, WIEDEŃ

Śpiewałem też w chórze w podstawowej szkole w Czechowicach - Dziedzicach, z którego wyrzucono mnie za brak zeszytu nutowego. 9


Monitor05:MP 6/26/14 11:51 AM Page 10

Z ielone świętowanie Klubu Polskiego

brzędowość wiosennego celebrowania Zielonych Świątek ma bogatą tradycję. To ważne dziś chrześcijańskie święto Zesłania Ducha Świętego wywodzi się z prasłowiańskich obchodów święta wiosny. Według Jana Długosza było obchodzone w maju i nosiło

O

10

nazwę Stado. Wiosennemu świętowaniu przyświecał cel pobudzenia płodności i uro dzaju oraz kult zmarłych. Towarzyszyła temu magia, mająca chronić przed urokami. W tym celu do domów przynoszono zielone brzózki, palono ogniska. Gospodarstwa przystrajano zielonymi gałązkami, tatarakiem, kwiatami, a bydło, w kwietnych wieńcach, okadzano dymem ze spalonych ziół. Dziś Zielone Świątki to także dzień wolny od pracy, który warto wykorzystać na wypoczynek na łonie natury. Tegoroczny zielonoświą tkowy weekend, 6-8 czerwca, stał się okazją do wspólnego świętowania człon-

ków Klubu Polskiego. Kontynuując tradycję dubnickiego oddziału stowarzyszenia, postanowili oni spotkać się w samym środku lasu, w pięknie położonym ośrodku wypoczynkowym, znajdującym się w miejscowości Harmonia-Piesok. Pierwszą atrakcją niezwykle bogatego programu świętowania była wycieczka do miejscowego obserwatorium astronomicznego, po-

łączona z cudownym wieczornym spacerem, po którym miejsce miała wspólna kolacja. Dla około stu osób – członków Klubu Polskiego i Stowarzyszenia „Polonus“ oraz ich bliskich – które przyjechały z różnych regionów Słowacji, piątkowy wieczór miał charakter zapoznawczo-integracyjny. Sobotnie przedpołudnie zostało zaś zarezerwowane na obrady XI Kongresu Klubu Polskiego. Wzięli w nich

MONITOR POLONIJNY


Monitor05:MP 6/26/14 11:51 AM Page 11

udział prezesi poszczególnych oddziałów regionalnych oraz delegaci. W tym samym czasie reszta uczestników zielonoświątkowego spotkania korzystała z różnych atrakcji: były wśród nich wycieczki piesze, a dla dzieci malowanie twarzy czy warsztaty twórcze, prowadzone przez Gabriela Petráša, malarza i grafika z Trenczyna, znanego z przepięknych obrazów, które można było oglądać m.in. w Instytucie Polskim w Bratysławie. W godzinach popołudniowych do grona świętujących dołączyli delegaci Kongresu oraz goście specjalni, wśród których znaleźli się ambasador RP w RS Tomasz Chłoń z małżonką, konsul radca- minister Grzegorz Nowacki oraz dyrektor programowy Instytutu Polskiego

Tomasz Grabiński, a także przedstawiciele zaprzyjaźnionej Polonii austriackiej. Świętowano nie tylko wybór staro-nowych władz Klubu Polskiego, w skład których wchodzili i wchodzą prezes Tomasz Bienkiewicz i jego zastępczynie Małgorzata Wojcieszyńska i Magdalena Štujberová, ale także 20-lecie stowarzyszenia. Z tej okazji na stole pojawił się też wspaniały tort jubileuszowy, a wieczorem przyszedł czas na zabawy przy znanych przebojach

w wykonaniu grupy Stage Party. Zanim jednak to nastąpiło, uczestnicy spotkania musieli poddać się testowi z wiedzy na temat Polski i Polonii, przygotowany przez Arkadiusza Kuglera. Odpowiedzi sześciu drużyn, reprezentujących różne miasta Słowacji oraz Wiedeń, oceniało jury w składzie: Jolanta Chłoń, Grzegorz Nowacki, Tomasz Grabiński. Zwycięzcami konkursu bezapelacyjnie zostali nasi przyjaciele z Austrii, Andrzej Kempa i Dorota Fischer, ale nagrody i gromkie brawa za odwagę otrzymali wszyscy uczestnicy testu. W ten sobotni wieczór zwyczajem zielonoświątkowym, o którym opowiedział Zbigniew Podleśny z Dubnicy nad Wagiem, inicjator tego typu spotkań na Słowacji i ich wieloletni organizator, podano pyszną gorącą jajecznicę. Nie zabrakło też pieczonych kiełbasek czy domowego chleba, upieczonego przez na-

szą koleżankę Klaudię Korček z Bratysławy. Wieczorną zabawę ubarwił występ wspominanego wcześniej zespołu Stage Party, do którego dołączył Stano Stehlik.

wając stare, polskie piosenki. Rześki, niedzielny poranek poświęcono sprawom ducha – w pobliskiej kapliczce została odprawiona msza święta, celebrowana przez ojca Tymoteusza Góreckiego z Marianki. W godzinach popołudniowych natomiast trzeba było się już żegnać. Rozstanie odbywało się w fantastycznej atmosferze i przekonaniu, że warto było spędzić weekend w tak doborowym towarzystwie, i że w przyszłym roku trzeba spotkać się znowu. Podziękowania za udział w zielonoświątkowym spotkaniu należą się wszystkim jego uczestnikom, szczególne zaś

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

Tańce rozpoczął ambasador Tomasz Chłoń z małżonką. Później tańczyli już wszyscy, ale gwoździem programu okazał się poprowadzony przez Kasię Tulejko polonez. Najbardziej wytrwali uczestnicy zielonoświątkowego spotkania siedzieli przy ognisku do nocy, śpie-

Kasi Tulejko, bez której optymizmu i uśmiechu ta impreza na pewno by się nie udała, Małgosi Wojcieszyńskiej, której wsparcie podnosi na duchu nawet największego smutasa, oraz Kasi Thomas za doskonałą rolę dyżurnej i skarbniczki. Do zobaczenia za rok, może w równie magicznym i zielonym miejscu… AGNIESZKA DRZEWIECKA

Projekt został zrealizowany z finansowym wsparciem Kancelarii Rady Ministrów RS - Program „Kultura mniejszości narodowych 2014” oraz ambasady RP w RS. Nagrody dla zwycięzców konkursu zostały ufundowane przez ambasadę RP w RS, Instytut Polski w Bratysławie oraz Bibliotekę Narodową w Warszawie. LIPIEC-SIERPIEŃ 2014

11


Monitor05:MP 6/26/14 11:51 AM Page 12

Wybory do Parlamentu Europejskiego w Bratysławie

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

borczym nr 128, mieszczącym się w siedzibie Ambasady RP w Bratysławie. Z możliwości tej skorzystało 111 obywateli polskich, czyli 36 % więcej w porównaniu z poprzedni mi wyborami do PE w 2009 r. Najwięcej głosów, bo aż 48 (43 % wszystkich oddanych głosów) oddano na Platformę Obywatelską. Na drugim

olacy, mieszka jący bądź przebywający na terenie Słowacji, w dniu 25 czerwca mogli wziąć udział w wy borach do Parlamentu Europejskie go, które odbyły się w Lokalu Wy-

P

inister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zapowiedział uruchomienie nowego kanału telewizyjnego dla Polaków za granicą o nazwie TVP Pol ska, który zastąpi obecną TVP Polonia. Nowa stacja ma emitować programy, adresowane do wszystkich osób zainteresowanych polskością, promować kraj ojczysty, dostarczać informacji i wspierać środowiska polonijne, zwłaszcza na wschodzie. Jej sygnał nie będzie dostępny na terytorium Polski. Według ministra wię kszość osób przebywających na emigracji czerpie informacje o ojczyźnie z Inter -

M

12

miejscu znalazła się koalicja Sojusz Lewicy Demokratycznej – Unia Pracy, na którą zagłosowało 13 osób. O jeden głos mniej uzyskała Nowa Pra wica Janusza Korwina-Mikke (12 głosów), zaś Prawo i Sprawiedliwość otrzymało 11 głosów. Na Polskę Razem Jarosława Gowina zagłosowało 9 osób, Europa Plus Twój Ruch zdobyła 6 głosów, a Solidarna Polska i Partia Zieloni po 4 głosy. Na Polskie Stronnictwo Ludowe zagłosowały 3 osoby, zaś Ruch Narodowy otrzymał 1 głos. W Bratysławie najwięcej, bo aż 27 głosów, otrzymała Danuta Hübner z Platformy Obywatelskiej. RED.

Nowy kanał dla Polaków za granicą netu, telewizji satelitarnej i kablowej, natomiast Pola cy mieszkający na Litwie, Ukrainie i Białorusi mają utrudniony dostęp do wiadomości z Polski, gdyż rynek telewizyjny nie jest tam wystarczająco rozwinięty. Zdaniem wiceszef MSZ Ka tarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz na tym obszarze jest ogromny popyt na język polski. „To cel misyjny, nie komercyjny“ – podkreśliła w swych wypowiedziach na temat nowego programu. Radosław Sikorski, przemawiając w Senacie, stwier-

dził, iż TVP Polonia „jest w pewnym sensie nie do uratowania” i powołał się na niekorzystną umowę z firmą Spanski Enterprises Inc., na mocy której wspomniana firma nabyła wyłączne prawa do dystrybucji polonijnego kanału TVP Polonia. Jednakże portal Wirtualnemedia.pl podkreśla, że istnienie TVP Polonia jest regulowane przez ustawę o radiofonii i telewizji i TVP oraz MSZ nie mają

możliwości likwidacji tego kanału. Polskie MSZ, zobligowane do finansowania programów skierowanych do Po lonii, od dłuższego czasu krytykuje dotychczasowy kanał środowisk polonijnych za niską jakość programów. Już w styczniu ministerstwo ujawniło, że pracuje nad uruchomieniem nowego kanału, gdyż nie jest zadowolone z dotychczasowej formuły i efektów finansowego wsparcia dla TVP Polonia. Pomysł likwidacji stacji TVP Polonia po-

MONITOR POLONIJNY


Monitor05:MP 6/26/14 11:51 AM Page 13

Świętowanie Dnia Matki i Dnia Dziecka w rezydencji ambasadora rP w rs

piera były dziennikarz TVP Mariusz Max-Kolonko. Stro nę na portalu Facebook o nazwie „Chcemy likwidacji TVPOLONIA“ polubiło ponad 41 tysięcy osób. Py tanie tylko, ile z tych osób to faktyczni emigranci. Rada programowa TVP Polonia nie zgadza sie z ministerstwem, podkreślając, iż MSZ nie ma prawa ingerować w ramówkę, gdyż tego typu działania zakrawają na cenzurę. A co na to sami Polacy mieszkający za granicą? Opinie Polonusów są podzielone. Część uważa, że formuła tego programu jest przestarzała, a ponadto w dobie nieograniczonego

LIPIEC-SIERPIEŃ 2014

przysmakami z grilla, wspaniałymi wypiekami i słodyczami. Toczone rozmowy dotyczyły m.in. wyborów do Parlamentu Europejskiego, które odbywały się właśnie tego dnia. „Zaprosiliśmy wszystkich naszych rodaków, a naszą propozycję przyjęło około 50 osób“ – mówił ambasador RP w RS Tomasz Chłoń. „Jako pierwsi przybyli

dostępu do platform cyfrowych można na nich znaleźć wiele bardziej interesujących stacji. Bogdan Miłek z Polskiego Towarzystwa Medycznego w Niemczech twierdzi, że TVP Polonia „trochę trąci myszką, jest cepeliadą“. Natomiast dla milionów osób polskiego pochodzenia w USA TVP Polonia jest źródłem informacji, rozrywki i łącznikiem z krajem. Tak przynajmniej twierdzi Alicja Kuklińska z Kongresu Po lonii Amerykańskiej i Zrze szenia Nauczycieli Polskich w Ameryce. Część emigrantów ostro krytykuje pomysł likwidacji dotychczasowej

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

bramy ogrodu w rezydencji ambasadora RP w RS do ustawionych w cieniu drzew stołów prowadziła droga, oznaczona małymi biało-czerwonymi chorągiewkami. Na jej końcu 25 maja gości witał gospodarz spotkania Tomasz Chłoń wraz z małżonką. Spotkanie to było doskonałą okazją do wspólnego świętowania Dnia Matki i Dnia Dziecka. Na przybyłych czekały stoły zastawione

Od

do nas turyści z Polski, którzy przyjechali zwiedzić Bratysławę i okolice, a o możliwości odwiedzenia rezydencji dowiedzieli się podczas głosowania w ambasadzie“ – opowiadała Jolanta Chłoń. Serdeczna atmosfera, gościnni gospodarze, możliwość poznania nowych osób, które dopiero co przeprowadziły się na Słowację – tak w skrócie można opisać to niezwykłe RED. majowe wydarzenie.

stacji, nie widząc potrzeby zastępowania TVP Polonia nowym kanałem. Wiele osób uważa, iż za wszystkim stoi chęć uzyskania wpływu przez ministerstwo na nową telewizję i jej finanse. Widzowie TVP Polonia uważają, że zamiast tracić pieniądze na nowy kanał, lepiej uatrakcyjnić i zmodernizować już istniejący, który od 20 lat jest doskonale znany za granicą i ma całą rzeszę odbiorców. Emisja nowego kanału polonijnego TVP Polska przewidywana jest w pierwszym kwartale przyszłego roku, jednakże między MSZ a TVP nie została podpisana

jeszcze żadna umowa w tej sprawie, a ustalenia i spory ciągle trwają. Ze słowami krytyki i niezrozumienia spotkał się też pomysł ministra Sikorskiego, który zaproponował, by termin „Polonia” zacząć konsekwentnie zastępować innym - „diaspora”. Cóż, każdy z Polaków, żyjących poza granicami Polski, sam musi odpowiedzieć sobie, czy czuje się częścią Polonii, czy też polskiej diaspory i czy woli stację TV Polonia, czy też może nowy kanał dla Polaków za granicą. MAGDALENA ZAWISTOWSKAOLSZEWSKA

13


Monitor05:MP 6/26/14 11:51 AM Page 14

Rada Klubu Polskiego P

rezes Klubu Polskiego Tomasz delegatów na kongres, Bienkiewicz na 1 czerwca zwołał których wytypowano Radę Klubu Polskiego, która odbyła podczas zebrań w resię za pośrednictwem komunikatora gionach. Skype. Podczas posiedzenia prezesi rePrezes Bienkiewicz poinformował gionalni organizacji ustalili, że spotka- prezesów regionalnych o nieprzyznania w formie telekonferencji będą od- niu Klubowi Polskiemu w tym roku bywać się raz na dwa miesiące, a raz dotacji ani ze Stowarzyszenia „Wspólw roku w formie spotkania na żywo. nota Polska“, ani z Fundacji Pomoc W trakcie obrad przedstawiono wy- Polakom na Wschodzie. Wobec poniki wyborów władz w poszczegól- wyższego planowane przedsięwzięnych regionach. W Bratysławie prze- cia będą realizowane w miarę możliwodniczącą została Katarzyna Tulej- wości finansowych z dwuprocentoko, jej zastępcą Dorota Chmiel, skarb- wego odpisu podatkowego oraz środnikiem Katarzyna Thomas, a sekreta- ków, przyznanych na konkretne prorzem Arkadiusz Kugler. jekty przez Kancelarię Rady MiniKlubem w Trenczynie zarządzać strów RS oraz ambasadę RP. będzie Renata Straková, jej zastępcą Podczas telekonferencji omówiono będzie Agnieszka Vašeková, a kronika- też kalendarz imprez w regionach: larzem-korespondentem Aleksandra tem odbędą się warsztaty artystyczne Krcheň. ZDJĘCIE: STANO STEHLIK W Nitrze prezesem została ponownie Romana Gregušková, a jej zastępcami Teresa Šipčiak (również w roli skarbnika) i Irena Cigaň, zaś honorowym wiceprzewodniczącym Jan Piszczałka. Klub Polski Nitra ma też w swoich szeregach honorowego człon- Spotkanie wyborcze Klubu Polskiego Bratysława ka – byłego ambasadora RP w RS Jana Komornickiego. dla dzieci, organizowane przez Klub Na czele Klubu Polskiego Koszyce Polski Koszyce, w sierpniu zaś Dubnistoi prezes Stefania Gajdošová, jej za- ckie Dni Przyjaźni i Folkloru, a 1 wrzestępcą jest Urszula Szabados, skarbni- śnia w Bratysławie podczas Kulturalkiem Maria Očkaiová, a sekretarzem nego Lata wystąpi zespół ludowy Lucia Petrišinová. W Klubie Polskim „Poznań”. Na początku września odw Dubnicy nad Wagiem nie dokona- będzie się w Bratysławie „Gulaszowa no wyboru władz – reprezentantem nie“, w którym tradycyjnie udział wetego regionu pozostaje pełniący obo- zmą członkowie Klubu. Z kolei na wiązki prezesa Zbigniew Podleśny, 13 września zaplanowana jest cykliczzaś skarbnikiem Irena Šujak. Obradu - na impreza „Przyjaźń bez granic“ jący członkowie Rady Klubu Polskie- w Trenczynie, a dzień później koncert go zaproponowali, by w najbliższym organowy w Nitrze. W grudniu odbęczasie zorganizować spotkanie klubo- dzie się stała impreza bratysławskiego we w Dubnicy i zaprosić na nie jak klubu „Sztuka z naszych szeregów“, zanajszersze grono zainteresowanych tytułowana „Pastelowy świat“. Ró w celu wyłonienia aktywistów. wnież w grudniu, ale w Nitrze, zrealiPodczas posiedzenia omówiono też zowane zostanie cykliczne przedsięzagadnienia, dotyczące przygotowań wzięcie „Moje korzenie“ oraz wieczór do XI Kongresu Klubu Polskiego oraz polskich kolęd. W Bratysławie natoimprezy zielonoświątkowej, która ma miast na grudzień zaplanowano nowy charakter zjazdu słowackiej Polonii. projekt „Boże Narodzenie w sercach RED. Prezesi regionalni przedstawili listy gra“. 14

wudziestego dziewiątego maja w historycznym budynku słowackiego parlamentu w Bratysławie odbyła się konferencja „Wkład Polski w upadek komunizmu”. Udział w niej wzięły m.in. była polska premier i minister sprawiedliwości Hanna Suchocka oraz posłanka do słowackiego parlamentu i była ambasador Słowacji w Polsce Magda Vášáryová. Całość poprowadził Martina Bútora, dysydent i doradca prezydenta elekta Andreja Kiski. Konferencję, której celem było upamiętnienie 25-lecia upadku komunizmu w Polsce i Europie Środkowej, zorganizowała polska ambasada na Słowacji.

D

Gości konferencji, wśród których znaleźli się czołowi słowaccy dysydenci, m.in. prof. Miroslav Kusy, Ján Budaj, Ladislav Snopko, a ponadto przedstawiciele administracji publicznej, słowackiego parlamentu oraz ministerstw, think-thanków, wyższych uczelni, reprezentanci kultury i sztuki oraz uczniowie szkół średnich, biorący udział w konkursie na esej, przywitał ambasador RP w RS Tomasz Chłoń. W krótkim przemówieniu wspominał on okres poprzedzający pamiętne częściowo wolne wybory w Polsce, które odbyły się 4 czerwca 1989 roku. „Byłem wtedy MONITOR POLONIJNY


Monitor05:MP 6/26/14 11:51 AM Page 15

twarze tych działaczy opozycji, których głosy znaliśmy z audycji, nadawanych przez Radio Wolna Europa“ – konstatowała. Jej zdaniem żadnej innej kampanii wyborczej nie towarzyszyła tak specyficzna atmosfera, panująca wówczas w Polsce. Lawina wydarzeń, które nastąpiły po czerwcu

Wkład Polski w upadek komunizmu

1989, była imponująca: premierem został Tadeusz Mazowiecki, Polska odnowiła stosunki ze Stolicą Apostolską, powstał pakiet ustaw gospodarczych, zmieniono konstytucję, PZPR przestała pełnić kierowniczą rolę w państwie, a Polska Rzeczpospolita Ludowa stała się Rzeczpospolitą Polską. „Zapominamy, ile osiągnęliśmy, ile się zmieniło w naszym kraju; cześć Polaków chciałaby korzystać z plu sów kapitalizmu, ale zachować też same plusy z socjalizmu“ – oceniała Suchocka, po której głos zabrała

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

w wojsku, ale dokładnie pamiętam entuzjazm, który udzielił się wszystkim; każdy z nas czuł, że dzieje się coś wielkiego“ – powiedział polski ambasador. Z kolei prowadzący spotkanie Martin Bútora w swoim wystąpieniu podkreślił ogromny wkład Polski w przemiany w Europie Środkowej. Głos zabrała też Hanna Suchocka, gość specjalny z Polski, która przypomniała nastroje towarzyszące tak znaczącemu wydarzeniu historycznemu, jakim były wybory z 1989 roku. Suchocka wspominała też pielgrzymkę papieża Jana Pawła II do Polski w 1987 roku, która wpłynęła na myślenie wielu Polaków, nie tylko w kwestiach wiary w Boga, ale też wiary w lepsze jutro ojczyzny. W przedstawionym przez prelegentkę przeglądzie ważnych wydarzeń z tamtego okresu nie mogło zabraknąć wspomnień, dotyczących obrad Okrągłego Stołu. „Telewizja w wybiórczy sposób pokazywała ujęcia z obrad i dopiero wtedy poznaliśmy

Magda Vášáryová, podkreślająca rolę Polski, będącej inspiracją dla Słowaków w wielu dziedzinach. Była słowacka ambasador w Polsce wspominała lata 70. i 80. ubiegłego stulecia, kiedy to Słowacy spędzali czas w czytelni Ośrodka Kultury Polskiej w Bratysławie, gdzie mogli uzyskać informacje o różnych wydarzeniach, których nie podawały czechosłowackie media. Przypomniała też kolejne fale entuzjazmu, związane z „Solidarnością“, które docierały do Czechosłowacji. „Pamiętam, jak na festiwalu filmowym w Wenecji dostałam od Daniela Olbrychskiego koszulkę z logo Solidarności. Kiedy wróciłam do Bratysławy, miałam problemy, bo ktoś mi w tej koszulce zrobił zdjęcie“ – wspominała. „Po roku 1980 nastał czas cenzury w relacjach polsko-słowackich i choć w niektórych dziedzinach udało się ożywić relacje, to w kulturze jakby wciąż królowała cenzura“ – oceniła Vášáryová. Na zakończenie dodała: „Gdyby działacze Solidarności kalkulowali, czy opłaca się strajkować, walczyć, nigdy nie uzyskaliby wolności i niech to będzie wskazówką dla nas – dziś człowiek często waży decyzje pod względem opłacalności, zanim którąś z nich podejmie“.

W drugiej części spotkania dyrektor Instytutu Polskiego Andrzej Jagodziński przedstawił zwycięzców, ogłoszonego w styczniu 2014 r. konkursu na esej dla licealistów. Spośród 20 zgłoszonych prac wyłoniono 3 zwycięzców, którzy w nagrodę odbędą w tym roku wędrówkę śladami „Solidarności”, w ramach której odwiedzą Trójmiasto, Warszawę i Kraków. W konkursie tym dodatkowo MW wyróżniono trzy prace. 15


Monitor05:MP 6/26/14 11:52 AM Page 16

Leksykon Polaków wa z trzech tomów „Leksykonu Polaków w Republice Czeskiej i Republice Słowackiej” są już na Sło wacji. Ich prezentacja odbyła się 14 maja w Instytucie Polskim w Bratysławie. Dokonali jej autorzy: prof. Zenon Jasiński, dyrektor Instytutu Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Opolskiego (INP OU) i dr hab. Bogdan Cimała, profesor Uniwersytetu Opolskiego i zastępca dyrektora INP OU. Towarzyszył im ich uczelniany kolega dr Karol Neisch. Tom pierwszy został wydany w roku 2012, tom drugi w roku ubiegłym. Dzieło poświęcone jest Polakom mieszkającym na terenie Republiki Czeskiej i Słowackiej. Na jego kartach zostali przedstawieni zarówno Polacy, zasłużeni na polu kultury, nauki, sztuki, szkolnictwa, historii itp., jak i czescy oraz słowaccy polonofile. Materiał zawiera hasła bibliograficzne, doty-

w Republice Czeskiej i Republice Słowackiej

D

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

czące miejscowości, hasła rzeczowe, omawiające różnego rodzaju organizacje, hasła na temat prasy i wydawnictw, hasła problemowe. Rozmiary haseł uwzględniają rangę i wagę osób, organizacji czy tytułów prasowych, wielkość skupiska polskiego itd. Już w pierwszym tomie można znaleźć hasła „Monitor Polonijny“ i Klub Polski – Stowarzyszenie Polaków i Ich Przyjaciół na Słowacji, zaś w tomie drugim szczegółowo zostały przedstawione poszczególne oddziały regio-

nalne Klubu Polskiego. Hasła osobowe prezentują wybitne postaci, już nie żyjące. „Wychodzi liśmy z założenia, że dopiero po śmierci danej osoby można obiektywnie ocenić jej zasługi“ – wyjaśniał Zenon Jasiński. Z kolei Bogdan Cimała tłumaczył, że tworząc leksykon, jego autorzy obrali tzw. model holenderski, co oznacza, że żaden z tomów nie jest zamkniętą całością, nie wyróżnia konkretnych osób. Oznacza to też, iż w następnych tomach możliwe jest przedstawienie kolejnych osób – stąd prośba autorów, by zgłaszać im nazwiska polonijnych działaczy, którzy zasługują na to, by umieścić je w leksykonie. Hasła do leksykonu zbierano od lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Niestety nie można go kupić, ponieważ – jak wyjaśniali jej autorzy – jego wydanie zostało sfinansowane przez Narodowy Program Rozwoju Huma-

Teatr Narodowy gościnnie w bratysławie

ramach międzynarodowego festiwalu teatralnego Eurokontext 21 czerwca 2014 roku wystąpił w Bratysławie polski Teatr Narodowy ze sztuką „Bezimienne dzieło“ Stani sława Ignacego Witkiewi cza w reżyserii Jana Engler ta. Tego dnia sala SND była wypełniona niemal po brzegi, a wśród widzów spostrzec można było wielu znanych słowackich aktorów i reżyserów, co może świadczyć o szacunku Słowaków do polskiej twórczo-

W

16

ści teatralnej. I nic dziwnego! Przedstawienie było doskonałe: doskonała była scenografia, oświetlenie, muzyka, kostiumy, reżyseria i gra aktorska, a nawet wyświetlane napisy z tłumaczeniem na język słowacki i angielski. Absolutny perfekcjonizm tej inscenizacji mo żna zrozumieć w kontekście wiedzy, iż stanowi ona już trzecie podejście jej reżysera, Jana Englerta, do sztuki Witkacego. Podczas kolejnej realizacji wykorzystał on dalsze rozmaite możliwości realizacji scenicznej tego dzieła, wyświetlając na przykład sceny ze współ czesnych zamieszek ulicznych na bocznych projektorach podczas realnej bójki, odbywającej się na scenie. Warto podkreślić, że re żyser nie kokietuje publi -

czności modnym aktualnie uwspółcześnianiem dzieł dramatycznych, znanym z innych spektaklów. „Bezimienne dzieło“ Witkacy napisał w roku 1921, ale opublikowane zostało dopiero w 1962 roku. Nie będzie chyba truizmem, jeżeli podkreślę, że jego teść nie straciła na aktualności, nawet po prawie 100 latach! Cały dramat odbywa się między dwiema scenami. Pierwsza rozgrywa się na cmentarzu, a jej głównym tematem jest kryzys władzy, stojącej – jak hrabia Giers (świetna kreacja Jerzego Radziwiłowicza) – nad grobem jeszcze w sile wieku. Pojawiają się również artyści wyobcowani ze społeczeństwa. W jednej ze scen końcowych widzimy groź-

ną wizję czarnej, zamaskowanej masy przejmującej władzę pod hasłami unifikacji i dehumanizacji społeczeństwa. Cała reszta tego wspaniałego przedstawienia to przede wszystkim znane z innych dramatów Witkacego rozważania o rewolucji, która okazuje się oszustwem, i bezradności artysty wobec niemożliwej do zniesienia rzeczywistości. Najbardziej efektowna jest jedna ze scen końcowych, w której pod hasłami unifikacji i dehumanizacji społeczeństwa czarna masa przejmuje nad nim władzę.

MONITOR POLONIJNY


Monitor05:MP 6/26/14 11:52 AM Page 17

nistyki na lata 2012-2015, a program ten zakłada bezpłatne udostępnianie wydanych w jego ramach prac. Nakład „Leksykonu Polaków w Republice Czeskiej i Republice Słowa ckiej” wynosi 500 egzemplarzy. Można go znaleźć w wybranych bibliotekach (w tym w bibliotece Instytutu Polskiego). Podczas prezentacji publikacji autorzy przekazali kilka jej egzemplarzy poszczególnym oddziałom Klubu Polskiego oraz redakcji „Monitora PolonijRED nego“.

Uwagę w tej scenie przykuwa Grzegorz Małecki w roli Buffadera, za którą to rolę aktor był nominowany w zeszłym roku do Feliksa Warszawskiego w kategorii najlepsza drugoplanowa rola męska. Mnie ponadto zachwycił Marcin Hycnar jako Plazmonik Blödestaug. W Bratysławie aktor zagrał tę rolę już po raz drugi. Pierwszy raz w roli Plazmonika wystąpił w roku 2006, podczas Festiwa lu Szkół Teatralnych w Bratysławie, jeszcze jako student; wówczas zdobył nawet nagrodę za najlepszą rolę męską. O tym, że polski spektakl wzbudził zachwyt słowackich widzów, świadczyć może ich reakcja po przedstawieniu, kiedy to dziękowali twórcom owacjami na stojąco. ANNA MARIA JARINA LIPIEC-SIERPIEŃ 2014

tym, by podbić zagraniczne listy przebojów i oczarować publiczność poza rodzinnym krajem, polscy wykonawcy marzą od dawna. W czasach PRL sny o światowej sławie skutecznie torpedowane były przez okoliczności, w których przyszło artystom funkcjonować. Nie tylko wyposażenie studia, sprzęt czy możliwości promocji były nieporównywalne do tych zagranicznych; często przeszkodę stanowiły kwestie tak prozaiczne, jak otrzymanie paszportu. Teraz wielu z tych problemów już nie ma, a możliwości zaistnienia na scenach międzynarodowych i dotarcia do masowego odbiorcy są ogromne. Jeśli budżet nie pozwala na rozbuchaną promocję i wydanie płyty w wielkiej wytwórni, doskonale sprawdzają się media społecznościowe o niemal nieograniczonym zasięgu. Wielki przebój Gotye Somebody that I used to know został najpierw zauważony przez blogerów, a później stał się hitem w serwisie YouTube. Stamtąd, polecany i entuzjastycznie komentowany przez coraz więcej osób, wypłynął na szerokie wody. Jednak mimo potencjalnie większego pola manewru niż kilkadziesiąt lat temu, sytuacja polskich wykonawców nie zmieniła się znacząco – wciąż pozostają znani jedynie nad Wisłą. Wielkie międzynarodowe kariery, które wróżono m.in. Edycie Górniak czy Myslovitz, okazały się zupełnymi niewypałami. Proponowany przez Polaków repertuar nie brzmiał ani oryginalnie, ani atrakcyjnie dla zagranicznej publiczności, a wydane przez nich anglojęzyczne płyty sprzedawały się bardzo słabo. Tym bardziej cieszy sukces Anety Sablik, 24-letniej Polki z Bielska-Białej, która na początku maja wygrała Deutschland sucht den Superstar, niemieckojęzyczną edycję Idola. Sablik wyjechała do Niemiec dwa lata temu. Marząc o karierze piosenkarki, nawiązała współpracę z niemieckim muzykiem, obecnie jej narzeczonym, Kevinem Zuberem. W 2013 roku zdecydowała się na udział w castingu do Deu tschland sucht den Superstar. Na producentach programu zrobiła wówczas tak ogromne wrażenie, że specjalnie dla niej zdecydowali się oni zmie nić regulamin, zgodnie z któ-

O

Polka idolka rym uczestnicy powinni władać językiem niemieckim. – Ja znałam trzy słowa, jak przyjechałam na ten casting, po niemiecku – wspominała niedawno Sablik. – Umiałam tylko powiedzieć „Cześć, jestem Aneta, nie znam niemieckiego, czy możemy zacząć po angielsku”? Nieznajomość niemieckiego nie przeszkodziła wprawdzie Polce w zdobyciu sympatii oraz głosów jurorów i widzów, była jednak dla niej bardzo stresująca. – Praktycznie przez cały program nikogo nie rozumiałam (...) mnie zżerał stres, że po skończeniu piosenki znowu nie zrozumiem, co jury miało mi do powiedzenia. Dowiadywałam się dopiero za kulisami, gdy ktoś z ekipy przetłumaczył mi ich słowa. To było trudne, bo gdy nie rozumiesz języka, to nigdy nie wiesz, jak zareagować. Wszyscy się śmieją, klaszczą, ale tak naprawdę nie wiesz, czy to pozytywne, czy negatywne. I zawsze ta myśl – klaszczą, ale może dlatego, że właśnie odpadłam? – opowiadała w jednym z wywiadów. Sablik nie jest może jeszcze gwiazdą wielkiego kalibru, ale zdobyła to, o czym wielu uznanych polskich artystów może tylko pomarzyć – rozpoznawalność na jednym z największych muzycznych rynków Europy. Nie bez znaczenia są też oczywiście wygrane w programie – pół miliona euro i kontrakt z dużą wytwórnią płytową Universal Music. Wytwórnia, kując żelazo póki gorące, dopilnowała, by debiutancka płyta Sablik ukazała się kilka tygodni po zwycięskim dla niej finale. Piosenka, promująca album The One, znalazła się na pierwszym miejscu list przebojów w Niemczech, Austrii i Szwajcarii, a Sablik z dnia na dzień stała się ulubienicą niemieckiej publiczności. Czas pokaże, czy była to efemeryczna sława, czy początek wielkiej, światowej kariery. KATARZYNA PIENIĄDZ

POLAK POTRAFI

17


Monitor05:MP 6/26/14 11:52 AM Page 18

wiara, sumienie, tożsamość zy można jeszcze wnieść coś nowego do psychologicznego kina drogi? Czy można, bez oceniania i moralizowania, opowiedzieć o haniebnym epizodzie z historii Polski? Okazuje się, że tak. Mieszkający i tworzący od wielu lat w Anglii reżyser Paweł Pawlikowski stworzył dzieło kompletne, zachwycające wizualnie i zmuszające do głębokiej refleksji. Jego najnowszy film „Ida” to niesamowite połączenie oszczędności formy i intensywności treści. Fabułę można opowiedzieć właściwie w kilku słowach: przebywająca od dziecka w klasztorze Anna przygotowuje się do złożenia ślubów zakonnych. Przed zakończeniem nowicjatu ma obowiązek poznania jedynej żyjącej krewnej, ciotki Wandy, komunistycznej prokurator, o której istnie-

C

18

niu nie miała pojęcia. To dzięki nieznanej krewnej Anna poznaje rodzinny sekret i tajemnicę swojego pochodzenia. Młoda zakonnica okazuje się być Żydówką, której rodzice zostali w okrutny sposób zamordowani w czasie wojny przez sąsiadów Polaków. Anna (jej prawdziwe imię to Ida) wyrusza razem z ciotką w podróż, której celem jest poznanie tragicznych okoliczności śmierci członków ich rodziny oraz odnalezienie miejsca ich pochówku. Wspólny wyjazd w rodzinne strony oka-

zuje się jednak czymś więcej niż poszukaniem grobów. Dwie kobiety, różniące się od siebie niemal w każdym calu, poszukują przede wszystkim siebie i swojej tożsamości. Wandę i Annę dzieli wszystko – wiek, wiara, styl życia, poglądy i temperament, mimo tego nawiązują intymną relację, polegającą na fascynacji swoją odmiennością. Obie uczą się od siebie innego widzenia świata, odnajdują w sobie odwagę do dokonywania wyborów. Fabularną osią filmu jest konfrontacja dwóch osobowości. Wanda (w tej roli niesamowita Agata Kulesza) jest charyzmatyczną, cyniczną i agresywną kobietą, która emanuje pozorną siłą. Ze swej zaciętości i nieugiętości buduje fasadę. W rzeczywistości jest osobą pogruchotaną psychicznie, topiącą smutki w alkoholu i przygodnym seksie. Anna – Ida (wspaniały debiut Agaty Trzebuchowskiej) to uosobienie spokoju, bogobojności, niewinności i braku doświadczenia życiowego. Jej wiara w Boga, choć silna, zaczyna chwiać się w posadach, gdy młoda ko-

bieta odkrywa życie poza murami klasztoru. „Ida” nawiązuje do tradycyjnego kina drogi, ale nie jest tylko historią o poszukiwaniu tożsamości, to również opowieść o zwątpieniu w sens religijności zamkniętej w ryzach posłuszeństwa. Czy młoda dziewczyna, która nie zaznała życia innego niż klasztorne, powinna przyjąć śluby zakonne? Czy miłość do Boga wymaga od niej rezygnacji z normalnego życia?

Tłem do ukazania losów dwóch kobiet jest, uwierający Polaków, epizod historyczny. Pawlikowski nie ocenia jednak garstki polskiego społeczeństwa, która w czasie wojny mordowała ludność żydowską, nie stygmatyzuje jej i nie wypomina grzechów. Jego postaci nie są tylko białe lub tylko czarne, ale wielowymiarowe, targane wątpliwościami i wyrzutami sumienia. Prezentowana w filmie precyzja w konstruowaniu klimatu i konsekwencja w realizacji wizji artystycznej są godne najwyższej pochwały. Nic dziwnego, że „Ida” zdobyła nagrody na festiwalach w Gdyni, Warszawie i Londynie oraz, jako jeden z niewielu polskich filmów, zyskała uznanie na całym świecie, czego dowodem jest wprowadzenie jej do dystrybucji kinowej w całej Europie. Z ręką na sercu gorąco polecam. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA MONITOR POLONIJNY


Monitor05:MP 6/26/14 11:52 AM Page 19

Duma pani Barbary została urażona; określiła swojego męża mianem amoroso, co media z uciechą podchwyciły, i zapowiedziała rozwód. W tej nieco groteskowej historii, eksploatowanej przez brukowce – choć i tzw. opiniotwórcza prasa nie omieszkała wspomnieć o małżeńskim kryzysie Jaruzelskich – generał został sprowadzony do roli wiekowego, poczciwego lowelasa, kogoś, o kim pisze się w tonie na poły pobłażliwym, na poły pogardliwym. Ku uciesze gawiedzi. Szkoda, że sytuacja z życia prywatnego, dla niektórych może i smakowita, przesłoniła tak mediom, jak i części odbiorców, to, kim był i jaką rolę odegrał w powojennej historii Polski. Był zagorzałym komunistą, paradoksalnie wychowanym w ziemiańskiej, bardzo religijnej rodzinie patriotów. Jego dziadek, także Wojciech, walczył w powstaniu styczniowym, za co został na osiem lat zesłany na Syberię. To właśnie na jego cześć przyszły generał otrzymał swoje imię. Ojciec Jaruzelskiego, Władysław, który brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, bardzo dbał o edukację syna. Mały Wojciech nie chodził do szkoły publicznej – najpierw uczył się w domu pod okiem prywatnego nauczyciela, później był uczniem gimnazjum, prowadzonego przez oo. marian na warszawskich Bielanach. Znając późniejszą historię Jaruzelskiego, trudno uwierzyć, że wykształcono go w duchu endeckim, w poszanowaniu katolickich zasad i tradycji. Dorosły Wojciech, doświadczony zsyłką na Syberię, pracą w łagrze i śmiercią ojca, w 1943 roku trafił do I Armii Wojska Polskiego. Powierzone mu rozkazy wykonywał sumiennie, a zwierzchnicy wypowiadali się o nim z uznaniem. Nie dziwią zatem jego

LIPIEC-SIERPIEŃ 2014

Komunista z katolickiej rodziny Wojciechu Jaruzelskim na kilka tygodni przed jego śmiercią pisały głównie media plotkarskie. Żona generała, Barbara, nieostrożnie poskarżyła się jednemu z tabloidów, że leciwym mężem zainteresowana jest – z wzajemnością – zatrudniona przez niego gosposia.

O

szybkie awanse – pod koniec wojny miał już stopień porucznika i szybko pokonywał kolejne szczeble wojskowej hierarchii. W 1947 roku wstąpił do Polskiej Partii Robotniczej (przyszła PZPR). Także w jej strukturach, podobnie jak w wojsku, radził sobie doskonale. Dopiero jednak działalność w latach 1980-1981 zapewniła mu trwałe miejsce w historii Polski.

Wprowadzenie stanu wojennego Poparcie dla zrodzonej na fali strajków 1980 roku i rosnącej w siłę So lidarności, masowe protesty i wzbierające niezadowolenie społeczeństwa zdezorientowały członków PZPR i wzbudziły czujność Moskwy. Kreml naciskał na polskie władze, żądając szybkiego ustabilizowania i uspokojenia sytuacji w Polsce. Jaruzelski, stojący od lutego 1980 roku na czele rządu, zdecydował się na wprowadzenie w kraju stanu wojennego. O tej decyzji poinformował Polaków w radiowo-telewizyjnym wystąpieniu rano 13 grudnia 1981 roku. Stwierdził wówczas ze stanowczością, że ojczyzna znalazła się nad przepaścią. Wcześniej, jeszcze przed północą, zablokowano linie telefoniczne. Internowano tysiące działaczy związkowych i politycznych, zakazano strajków i manifestacji, wprowadzono cenzurę korespondencji. Na odpowiedź społeczeństwa nie trzeba było czekać długo. W reakcji

na wprowadzenie stanu wojennego NSZZ Solidarność w całej Polsce rozpoczęła akcje protestacyjne. Strajki były brutalnie pacyfikowane przez ZOMO, wzmocnione oddziałami wojska. W starciach z protestującymi ZOMO używało zwykle ślepych pocisków i gazu łzawiącego. Podczas łamania strajku w kopalni Wujek użyto jednak ostrej amunicji – zginęło dziewięciu górników. - Taktyka władz polegała na zastraszeniu ludności, po czym zamierzały one stopniowo łagodzić terror w miarę ustawania oporu społeczeństwa. Każdy krok, łagodzący rygory stanu wojennego, na przykład przywrócenie łączności telefonicznej, zniesienie godziny milicyjnej czy zwolnienie kolejnej grupy internowanych, tłumaczono postępami normalizacji – pisze historyk Wojciech Roszkowski w książce Najnowsza historia Polski 19802002 (Świat Książki 2003). To, czy Jaruzelski postąpił słusznie, wprowadzając stan wojenny, jest kwestią dyskusyjną budzącą ciągle wiele kontrowersji. Czy rzeczywiście Polsce groziła interwencja ze strony ZSRR? - Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, jak duże było ryzyko interwencji radzieckiej. Z obecnie znanych dokumentów wynika, że o interwencji takiej myślano do wiosny 1981 roku, potem jednak przywódcom Kremla udało się wytworzyć w kierownictwie PZPR wrażenie, że bez wprowadzenia stanu 19


Monitor05:MP 6/26/14 11:52 AM Page 20

wojennego interwencja Armii Radzieckiej będzie nieunikniona, mimo że jej już nie planowano. Zważywszy uwikłanie ZSRR w interwencję w Afganistanie, można przypuszczać, że akcję w Polsce podjęto by na Kremlu tylko w ostateczności – ocenia Roszkowski. Norman Davies, historyk, poproszony o opinię na temat stanu wojennego w Polsce, podkreślił, że Jaruzelski wprowadził go bardzo sprawnie technicznie, opanowując 40-milionowy kraj przy relatywnie niewielkim rozlewie krwi. – (...) w porównaniu z możliwymi okropnościami to było genialnie zorganizowane. Podkreślam, ja tego nie mówię moralnie. Jeśli Jaruzelski musiał to zrobić, to on to zrobił bardzo kompetentnie – ocenił Davies. – To jest w pewnym sensie figura tragiczna. On był człowiekiem tego systemu, miał rolę nie tylko w Polsce. Ten system był międzynarodowy: centrala była w Mo skwie, Moskwa miała swoich ludzi

w każdym kraju bloku i Jaruzelski był jednym z najważniejszych ludzi w tym bloku. On był kluczowym człowiekiem, lepiej niż inni wiedział, jaki jest dylemat. Ja wierzę, że on to zrobił w duchu najmniejszego zła – dodał. Sam generał do końca bronił swojej decyzji. – Gdybym powiedział, że wprowadzałem w Polsce stan wojenny z myślą o tym, żeby w Polsce zakwitła demokracja, to bym oczywiście kłamał (...) – powiedział w rozmowie z Małgorzatą Wojcieszyńską (cały wywiad opublikowany został w „Monitorze Polonijnym” 9/2009). – Czuję się odpowiedzialny za wszystko, co się odegrało w mojej ojczyźnie, wszystko, co było niegodziwe. Nawet jak jakiś milicjant uderzył bezprawnie pałką jakiegoś obywatela, to czuję się za to moralnie odpowiedzialny (...) Nie czuję się winny wprowadzenia stanu wojennego – podtrzymuję zdecydowanie, że stan wojenny był konieczny, był tym mniejszym złem – podkreślił. Jednak incydenty w czasie pogrzebu na Powązkach pokazują dobitnie kontrowersje wokół osoby generała, jak i podejmowanych przez niego decyzji. I zapewne jeszcze przez wiele lat naród będzie się dzielił na tych, którzy widzą w nim zdrajcę na usługach Moskwy, i tych, podkreślających jego bohaterską rolę w ocaleniu Polski przed wojną domową. KATARZYNA PIENIĄDZ

Polska

medialna obec relatywnie niskiej rozpoznawalności jurorów/prowadzą cych (wyjątkiem jest oczywiście wspomniana Anja Rubik) i ich raczej niewielkich osiągnięć, powierzenie im roli autorytetów w dziedzinie mody wydaje się mocno nietrafioną decyzją. Gdyby chociaż mieli urok i charyzmę prowadzących oryginalną, amerykańską edycję – Heidi Klum i Tima Gunna… Anja Rubik zna świat mody od podszewki i trudno odmówić jej kompetencji. Nie ma jednak charakterystycznej dla Klum energii, luzu i naturalności, a ogólne wrażenie psują dodatkowo jej problemy z dykcją. To masz Ossoliński jako mentor jest poprawny i nieco nijaki; porównywanie go z Gunnem jest jednak bezcelowe, bo Gunn, klasa sama w sobie, ustawił poprzeczkę na poziomie niezwykle trudnym do przeskoczenia. Największym nieporozumieniem w składzie jurorskim jest jednak Joanna Przetakiewicz. Desygnowana przez producentów programu na uznaną i utalentowaną właścicielkę domu mody, niewiele do show wnosi. Nieobiektywna i skupiona na własnych dokonaniach, ma małą wiedzę na temat projektowania i równie małe doświad-

W

Anioły nad kukułczym gniazdem książki, które nie nadają się na lekturę wakacyjną, mającą uprzyjemnić czas spędzany na leżaku czy w podróży. Tych książek nie można czytać w po śpiechu, bowiem wymagają skupienia. I taką właśnie pozycją jest najnowszy reportaż literacki Grażyny Jagielskiej „Anioły jedzą trzy razy dziennie. 147 dni w psychiatryku”, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Znak.

Autorka, w sposób bezkompromisowy i do bólu szczery opisuje swój pobyt na oddziale zamkniętym szpitala psychiatrycz20

nego. Znalazła się tam, bo wiem jako żona korespondenta wojennego, Wojciecha Jagielskiego, żyła w permanentnym poczu-

ciu zagrożenia, w wyniku czego doznała poważnego uszczerbku na zdrowiu psychicznym. Lęki, z którymi się borykała

i które narastały, doprowadziły ją na skraj przepaści. W snach widziała okaleczonego męża, bez kończyn czy organów weMONITOR POLONIJNY


Monitor05:MP 6/26/14 11:52 AM Page 21

NOW Y ARMANI PILNIE POSZUKIWANY (CZ . II)

czenie w branży modowej – zarzucają jej krytycy. Myślę, że jej obecność w programie jest absolutnie zbędna, a nawet szkodliwa – ocenił autor popularnego bloga Freestyle Voguing, Tobiasz Kujawa. – Prawda jest taka, że większość dziennikarzy, stylistów czy innych projektantów, słysząc słowa „kreatorka mody”, wypowiadane w jej kontekście, raczej popuka się w głowę, a ci bardziej dowcipni ewentualnie serdecznie się roześmieją. Przypomnę – La Mania (marka stworzona przez Przetakiewicz - KP) ma niecałe cztery lata i nie funkcjonuje jako synonim dobrego gustu czy świetnego wzornictwa – podkreślił. Napisanie, że w polskiej edycji Project Runway Przetakiewicz jest odpowiednikiem zasiadających w jury w amerykańskiej wersji projektantów – Zaca Posena, a wcześniej Michaela Korsa – byłoby zatem dużym nadużyciem. Kors, bezapelacyj-

wnętrznych. Długotrwałe życie w stresie odbiło się na jej psychice. W jednym z wywiadów powiedziała: „To jest kwestia nawet niemożności jazdy samochodem, wyjścia do sklepu, odwiedzenia znajomych czy w ogóle wyjścia między ludzi, zwłaszcza w tłum. Czyli takie ograniczenia w życiu codziennym, normalnym funkcjonowaniu. Pojawiają się również objawy somatyczne, czyli rozmaite stresujące historie, które LIPIEC-SIERPIEŃ 2014

nie jeden z najpopularniejszych na świecie designerów, oceniał uczestników przez dziesięć edycji. Widzowie docenili jego celne, merytoryczne, ale i pełne humoru komentarze. Plusem polskiej mutacji Project Runway jest bezapelacyjnie to, że nie przekracza granic dobrego smaku, nie wywołuje skandali i kontrowersji, jak działo się w przypadku innego formatu poświęconego modzie – Top Model. Zostań modelką. Nie brakuje jednak głosów, że w pogoni za poprawnością i neutralnością twórcy posunęli się za daleko i pozbawione pikanterii show jest zwyczajnie nudne. Czy pośród trzynastu uczestników polskiej edycji programu znajduje się genialny kreator, którego pomysły

wpływają na funkcjonowanie całego systemu nerwowego”. „Anioły jedzą trzy razy dziennie” nie jest jednak książką, mówiącą tylko o autorce i jej prywatnej tragedii. Jagielska opowiada także historię innych pacjentów oddziału, robiąc to w sposób kulturalny, z dużym szacunkiem traktując losy swoich towarzyszy niedoli. Dzięki temu poznajemy żołnierzy, którzy po powrocie z Iraku i Afgani -

zrewolucjonizują modę? Raczej nie; pomysły, przedstawione w poszczególnych odcinkach (od uczestników wymagano m.in. stworzenia sukni wieczorowej z materiałów dostępnych w markecie budowlanym, przy budżecie 180 zł; zaprojektowania ubiorów idealnych na spotkania biznesowe czy uszycia sukienki koktajlowej), nie porażały oryginalnością i świeżością. Tak jak uczestnicy muzycznych talent shows ograniczają się przede wszystkim do zaśpiewania cudzych utworów, projektanci, rywalizujący w Project Runway, przede wszystkim trawestują to, co w tym roku i poprzednich latach można było zobaczyć nie tylko w kolekcjach haute couture, ale i w mainstreamie. KATARZYNA PIENIĄDZ Od autorki: Oddanie tego tekstu do druku zbiegło się w czasie z zakończeniem pierwszej edycji polskiego Project Runway. Według danych Nielsen Audience Measurement średnia oglądalność każdego odcinka oscylowała wokół 1,6 mln widzów. Wpływy z reklam wyniosły blisko 14 mln zł. TVN jest zadowolona z wyników i w przyszłym roku planuje emisję drugiej edycji show.

stanu wskutek koszmarnych przeżyć nie mogą się odnaleźć w normalnym życiu. Na oddziale są też cywile – kobiety, szukające akceptacji, które wypaliły się zawodowo i popadły w depresję. Ten wachlarz postaci, emocji, tragedii przywo łuje na myśl „Lot nad kukułczym gniazdem”. Brak egzaltacji i histerii w książce Jagielskiej, pewien

spokój w opowiadaniu o rzeczach niezwykle bolesnych jest niesamowicie poruszający. Nie jest to książka do poduszki, ale polecam ją Państwu z całego serca. Każdemu z nas przyda się bowiem refleksja nad kruchością ludzkiej psychiki, przypominająca, że nie jesteśmy niezniszczalni. MAGDALENA MARSZAŁKOWSKA 21


Monitor05:MP 6/26/14 11:52 AM Page 22

Słowacy wchodzą na arenę dziejów udzka cywilizacja dojrzewała powoli. Ewoluujący człowiek przez tysiące lat żył najpierw w stadach, praspołeczeństwach i plemionach, nim doszedł do poziomu kultury, państwa, prawa, administracji i narodu. Wiedza na temat tej ewolucji jest ograniczona, połowiczna, pełna domysłów, a po części jest po prostu projekcją aktualnych przekonań, mitów i wiary. Wiadomo na pewno, że między III a VI w. n.e. w Europie dokonał się olbrzymi exodus żyjących tu wówczas plemion. Z nie do koń-

L

ca znanych powodów ruszyły one ze swoich siedzib, szukając nowych terenów i napadając sąsiadów. Jedno plamię, zmieniając swoje terytorium i wypychając z dotychczasowej siedziby drugie plemię, zmuszało je do drogi, to drugie napierało na trzecie… Ten chaos ponad tysiąc lat później w ukształtowanej już cywilizacji europejskiej nazwano wędrówką ludów. Nale ży pamiętać, iż wędrówka ta trwała kilkaset lat, a żyjący wówczas ludzie wcale nie musieli odczuwać zachodzących zmian jako jednej całości. To my dzisiaj wszystkie zaszłe wówczas przemiany określamy jedną nazwą. Podczas wędrówek plemiona się mieszały i rozmnażały, a przychodzące wówczas na świat dzieci 22

VI-VII w. jako piermiały często mieWAŻKIE szanych rodziców, WYDARZENIA wsze w ramach choćby dlatego, że W DZIEJACH nowego porządku zaczyna się kształczęsto były poczęSŁOWACJI tować państwo te w wyniku gwałFranków, w IX w. tów. Od VII w. wędrówki powoli zamierały i państwowo niemieckie. na poszczególnych tere- Wiek X zaś to początek hinach Europy zaczęły się storii czeskiej, polskiej i wękształtować rozmaite kultu- gierskiej. Przykład węgierry, cywilizacje i języki, które ski jest specjalny, bo naród z czasem ukształtowały róż- węgierski powstawał na bane narody. Spoiwem po- zie koczowniczych plemion, wstających społeczności by- przybyłych na Nizinę Pało wspólne terytorium. nońską z Azji jako ostatni, Rodowo-plemienne pocho- już pod sam koniec wędródzenie przestawało być od- wek ludów – na przełomie czuwalne i mieć jakiekol- VIII i IX w. Zapiski, na podstawie wiek znaczenie. To dopiero których budujemy naszą wiedzę o prehistorii cywilizacji europejskiej, powstawały w kręgu kultur posługujących się pismem, czyli kultury arabskiej albo tworzącej się religii chrześcijańskiej. Pierwsza relacja, steki lat później powstały opisująca ziemie polskie, mity o rasowym pochodze- pochodzi z połowy X w., niu i rasowej czystości. a jej autorem jest arabski Z perspektywy nauk hi- kupiec z Hiszpanii Ibrahim storycznych nie wytrzymu- ibn Jakub (czyli Ibrahim ją one krytyki i wydają się syn Jakuba). Żeby było ciekawiej, Ibrahim ibn Jakub po prostu śmieszne. Historyczna (choć fra - był Żydem, który w Europie gmentaryczna wiedza) o wę- Środkowej zajmował się zadrówkach ludów pochodzi pewne skupowaniem niegłównie z zapisów pocho- wolników na potrzeby ryndzących z obu – zachodniej ku hiszpańskiego. Najprawi wschodniej – części Cesar - dopodobniej w swych postwa Rzymskiego. W dużej dróżach dotarł jedynie do części były to zapiski poli- Pragi, a wiedzę o państwie tyczne albo geograficzne, pierwszych Piastów uzyskał opisujące barbarzyńców, czy- na podstawie zasłyszanych li ludy mieszkające poza nad Wełtawą opowieści. granicami cesarstwa, po- Biorąc pod uwagę późniejstrzegane jako zagrożenie szy rozwój ludów Europy dla spokoju i normalnego Środkowej, ciekawy okazużycia. Niektóre z tych ludów je się fakt, iż najstarszy dow ramach swoich wędró- kument, opisujący wydawek wdzierały się na teren rzenia późniejszych narocesarstwa i w V w. ostatecz- dów tego regionu, dotyczy nie je obaliły. Na przełomie przyszłych… Słowaków, któ-

rych późniejsze dzieje potoczyły się tak, że historia ich państwowości jest najkrótsza i najmłodsza w porównaniu z sąsiadami. Pierwszym dokumentem, opisującym stare słowackie dzieje, jest „Libellus de conversione Bagoariorum et Carantanorum”, czyli „Księga o dojściu do wiary Bawarczyków i mieszkańców Karyntii”. Praca została napisana w roku 871, oczywiście w języku łacińskim. W drugiej połowie IX w. umiejętność pisania i czytania była tak rzadka, a pisanie ksiąg tak trudne, mozolne i kosztowne, że trud taki podejmowano tylko w ważnych ośrodkach politycznych i z naprawdę ważnych powodów. W tym przypadku chodziło o dwór arcybiskupa w Salzburgu (który w owym czasie był kluczowym miejscem dla całej Europy Środkowej) i niepokój, wynikający z działalności misyjnej Metodego i Cyryla – powodzenie ich misji oznaczało bowiem podporządkowanie kościołowi wschodniemu ziem, na których wprowadzili oni chrześcijaństwo. Biskup z Salzburga chciał udowodnić, że ziemie Europy Środkowej zostały już wcześniej wprowadzone w orbitę chrześcijaństwa przez działalność ośrodka w Salzburgu od czasów jego założyciele św. Ruperta (ok. roku 700). Wynajęty przez biskupa autor w swojej pracy zbierał wszystkie dane historyczne i cytował znane sobie dokumenty (które, oczywiście nie zachowały się do dzisiaj), mające udokumentować i uzasadnić roszczenia MONITOR POLONIJNY


Monitor05:MP 6/26/14 11:52 AM Page 23

biskupa z Salzburga. Nie wiadomo, kim był ów autor, ale był on zapewne wykształconym księdzem, prawdopodobnie z biskupiego dworu. Z analizy tekstu wynika, że z pochodzenia był Bawarem (mówiąc dzisiejszym językiem – Bawarczykiem) i pewnie bardzo by się zdziwił, gdyby się dowiedział, że dzisiaj można by go nazwać Niemcem. A może to jednak sam biskup Adalwin napisał „Księgę…” z myślą o zaprezentowaniu jej ówczesnemu królowi Bawarii i państwa wschodniofrankijskiego Ludwikowi Nie mieckiemu? Księga jest w jednym z fragmentów opisem działalności księcia Pribiny (mógł się on również nazywać Priwina, Privuina, Priuina, Pruno), który panował w państwie (państewku? majątku?) o nazwie Nitrava, na północ od Dunaju. Panuje powszechna zgoda wśród historyków, że chodzi o dzisiejszą Nitrę. Pribina został wygnany ze swojego państwa w roku 833 przez sąsiada, księcia morawskiego Mojmira (nazywanego przez historyków także Mojmirem I). Wiemy jednak, że Pribina ok. roku 825 zbudował w swoim państwie, w Nitravie, kościół, który uroczyście poświęcił biskup Salzburga w obecności Ludwika Niemca w roku 828.

LIPIEC-SIERPIEŃ 2014

Był to najstarszy kościół w Europie Środkowej i najstarszy kościół na ziemiach słowiańskich. My, Polacy nie możemy się pochwalić takim zabytkiem. Pribinę wziął pod opiekę margrabia Marchii Wschodniej Ratbod (Ratpot), a później bezpośrednio król Bawarii Ludwik Niemiec. Pribina odegrał istotną rolę w walce króla Ludwika z Morawianami Mojmira I. Za zasługi Ludwik Niemiec nadał w połowie lat 40. wygnanemu Pribinie (wraz z drużyną) tereny nad Balatonem, gdzie ów założył, co prawda na krótko, ale dobrze prosperujące Państwo (Księstwo) Blatneńskie (Balatońskie) ze stolicą w dzisiejszej wiosce Zalavár, odległej 9 km od południowego końca jeziora Balaton. Pribina zbudował tam zamek, znany szeroko w ówczesnym świecie ze swoich mocnych fortyfikacji, mających służyć obronie cesarstwa przed Morawianami i Bułgarami. Zamek nosił nazwę Blatnohrad (lub Blatnograd). Za symboliczny początek istnienia tego państwa księcia Pribiny można uznać 24 stycznia 850 roku (znamy datę dzienną!), kiedy to został poświęcony pierwszy kościół, ufundowany przez księcia Pribinę. Pribina zginął w walkach z Morawianami, prawdopodobnie w 853 lub 854 roku. Władanie w prowincji Dolna Panonia przejął po nim jego syn Kocel. Niestety, ze względu na brak źródeł pisanych mało wiemy o tym, co jeszcze działo się w IX w. Wydaje się jednak, że wydarzenia ówczesne były tak samo dramatyczne i fascynujące jak spory i konflikty XIX i XX w. Trzeba je tylko umieć odczytać z zachowanych choćby kilku zdań, zapisanych w starych annałach. ANDRZEJ KRAWCZYK

Przyjemnie zaskakujący debiut Czulym uchem kąd przyszłaś Sary Brylewskiej to bezapelacyjnie jeden z najciekawszych tegorocznych albumów. Choć jest to pierwsza solowa płyta w dorobku artystki, określenie debiutantka jest w tym przypadku mało precyzyjne, bo w polskim show-biznesie obecna jest od dawna. Córka bardzo znanego ojca, Roberta Brylewskiego, współzałożyciela zespołów przez wielu uważanych za kultowe: Kryzys, Brygada Kryzys, Izrael i Armia, występowała z grającym reggae zespołem Enchantia, współpracowała także z tworzącym muzykę elektroniczną Hatti Vatti. Na Skąd przyszłaś zapuszcza się w zupełnie inne okolice. Jedenaście świetnie zaśpiewanych i zaaranżowanych utworów może się spodobać zarówno gustującym w muzycznym mainstreamie, jak i poszukiwaczom alternatywnych brzmień. Propozycja Brylewskiej to spójna całość, dopracowana i doszlifowana do perfekcji. Każda z piosenek udowadnia, że popowa stylistyka wcale nie musi być synonimem obciachu, tanich aranżacji, banalnych melodii i ocierających się o grafomanię tekstów. Ciepły, bardzo przyjemny głos wokalistki doskonale komponuje się z wysmakowanymi, nieco melancholijnymi kompozycjami. Jest spokojnie, wręcz intymnie, ale zdecydowanie nie nużąco. Doskonałe brzmienie Skąd przyszłaś to bez wątpienia również zasługa artystów (czy – jak niektórzy twierdzą złośliwie – przyjaciół ojca Sary, o których pomocy zwykły debiutant mógłby pomarzyć), współpracujących z Brylewską przy powstawaniu tej płyty. Swojego doświadczenia i know how użyczyli m.in. Jacek Chrzanowski z Hey, który jest nie tylko kompozytorem większości utworów na płycie, ale i jej producentem, Katarzyna Nosowska (utwory Arytmia, Stutonowo) i Krzysztof Grabowski (Chmura Wilsona). Sara Brylewska nie wytycza nowych ścieżek, nie proponuje nowych, kontrowersyjnych rozwiązań. Jej płyta nie jest głosem pokolenia i przełomem. Nie jest również skrojona pod tymczasowe trendy. To po prostu zestaw starannie zaśpiewanych i zagranych kompozycji, które uwodzą nastrojem i do których chce się wracać. Takie płyty nagrywa się teraz KATARZYNA PIENIĄDZ rzadko.

S

23


Monitor05:MP 6/26/14 11:52 AM Page 24

Słowackie perełki

Jagodowe

Beskidy uż kilka kilometrów szliśmy szlakiem, biegnącym przez karczowisko. Był letni, bezchmurny dzień, żar lał się z nieba, a my czuliśmy ogromne pragnienie. Pot ciekł strużkami, skóra piekła… marzyliśmy jedynie o odrobinie cienia. Kie-

J

dy w końcu weszliśmy w las, odetchnęliśmy z ulgą. Tak oto zapamiętaliśmy wędrówkę po Beskidzie Kysuckim. Kysuce to kraina w północno-zachodniej Słowacji, w dolinie rzeki Kysucy, granicząca z Czechami i Polską, uważana za raj dla turystów oraz miłośników przyrody. Beskid Kysucki ciągnie się od Przełęczy Zwardońskiej do granicy z Orawą. Jego najwyższym szczytem jest Wielka Racza (słow. Veľká Rača). Pasmo obejmuje kilka rezerwa24

tów przyrody i niemal w całości stanowi obszar krajobrazu chronionego. Wyodrębnienie pasma Beskidu Kysuckiego do dziś budzi kontrowersje – według najpopularniejszego polskiego podziału stanowi on część Beskidu Żywieckiego, natomiast Słowacy uznają je za osobne pasmo, Beskidem Żywieckim określając tylko tereny leżące po polskiej stronie granicy. „Mam nadzieję, że najgorszy odcinek trasy mamy już za sobą” – westchnęłam, kiedy znaleźliśmy się w lesie. Nasz plan zakładał przejście przez Przełęcz pod Senkowem, następnie przez Przełęcz pod Orłem i dojście na szczyt Wielkiej Raczy (1236 m n.p.m.). Zatrzymaliśmy się przy potoku, gdzie ugasiliśmy pragnienie i obmyliśmy twarze lodowatą, górską wodą. Tuż obok, w samym sercu lasu dostrzegliśmy dwie niezamieszkałe chaty. „Ach mogłabym tu spędzić całe wakacje” – rozmarzyłam się. Leniwie ruszyliśmy w dalszą wędrówkę, gdy nagle pod swoimi nogami zobaczyłam żmiję zygzakowatą. Prawie bym na nią nadepnęła… Ze strachu oblałam się zimnym potem. Poczekaliśmy, aż gad odpełznie, i dopiero potem ruszyliśmy dalej w las, by po kilku kilometrach wyjść

na rozległą polanę, pełną jagód. Wszędzie, gdzie nie spojrzeć, mieniły się w słońcu dojrzałe owoce. Rzuciłam się na te leśne witaminki, podśpiewując pod nosem piosenkę z dzieciństwa: „Jesteśmy jagódki, leśne jagódki...”. Wkrótce sama wyglądałam jak jagódka – fioletowe usta, fioletowe dłonie. Mąż poganiał mnie, byśmy kontynuowali wędrówkę, ale ja jak zahipnotyzowana nie mogłam się oderwać od jagodowej uczty. W końcu jednak dałam się przekonać i ruszyliśmy dalej. Po jakimś czasie nasza ścieżka połączyła się z polskim czerwonym szlakiem turystycznym. „Jesteśmy po polskiej stronie!” – wykrzyknęłam. Nie zauważyłam nawet, kiedy minęliśmy słupek graniczny! W końcu dotarliśmy na Wielką Raczę, gdzie znajduje się polskie schronisko z 1934 roku. Legenda głosi, że nazwa szczytu pochodzi

od czasownika „raczyć się“. Ponoć po zakończeniu sporów granicznych władający tymi ziemiami ród Ko morowskich wraz z węgierskimi adwersarzami urządził na granicznym wierzchołku wielką ucztę, podczas której wszyscy „raczyli się“ winem. My także się raczyliśmy, konsumując w bufecie kotlet schabowy z ziemniakami i surówką. Siedząc na werandzie i sycąc oczy pięknem gór, zastanawiałam się, jakie to niesamowite być na Słowacji, a po przejściu zaledwie kilku kroków znaleźć się w Polsce. „Jak to dobrze, że Słowacja jest tak blisko rodzinnego kraju“ – pomyślałam. Wracając do domu, zachwycałam się pięknem kysuckiej przyrody, a na usta stale cisnęły mi się słowa piosenki: „A kiedy dzień nadchodzi, dzień nadchodzi, idziemy na jagody, na jagody...”. MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

ZDJĘCIA: MAGDALENA ZAWISTOWSKA-OLSZEWSKA

MONITOR POLONIJNY


Monitor05:MP 6/26/14 11:52 AM Page 25

glądam transmisje z odbywających się w tym sezonie wyścigów Formuły 1 i zastanawiam się, jak wypadłby w nich Robert Kubica. Czy zająłby miejsce na podium? Czy testowałby nowy bolid, którym biłby rekordy prędkości?

O

Szkoda, że niefortunny wypadek, któremu uległ w lutym 2011 roku podczas rajdu Ronde di Andora przekreślił jego szanse na karierę w prestiżowej F1. Z pewnością pamiętają Państwo zatrważające medialne doniesienia na temat stanu naszego kierowcy, który doznał wówczas wielomiejscowych złamań prawej ręki i nogi oraz uszkodzenia kości dłoni, przez pewien czas pozostawał w śpiączce farmakologicznej, przeszedł kilka wielogodzinnych operacji. Żmudna rehabilitacja pomogła na tyle, że obecnie Kubica bierze udział w rajdach World Rally Championship i uzyskuje w nich niezłe wyniki. Nie ukrywa jednak, że rywalizacja w WRC nie przynosi mu tak dużej satysfakcji, jak ściganie się na torach F1, a jego świat to nie oesy, ale tor. – Brakuje mi F1. Oddałbym wszystko, żeby móc wrócić do bolidu. F1 była i wciąż jest największą częścią mojego życia – mówił niedawno w wywiadzie dla tygodnika Autosport. Po dramatycznym wypadku podczas Ronde di Andora Kubica otrzymał wsparcie i życzenia powrotu do zdrowia z całego świata. Również od wstrząśniętych rywali z toru. Jednym z nich był Michael Schumacher. – Mam wielką nadzieję, że dzięki wysiłkowi lekarzy Robert ponownie siądzie za kierownicą i wróci na tor. Liczę, że uda mu się wrócić do dawnej dyspozycji. Wszystkie swoje myśli kieruję do polskiego kierowcy i jego najbliższych. Wszystkiego dobrego, Robert – napisał wówczas Niemiec na swojej stronie internetowej. Kto wówczas pomyślałby, że niespełna trzy lata później Kubica powie, że trzyma kciuki za Schumachera, który

Sen

o bolidzie

LIPIEC-SIERPIEŃ 2014

w wypadku na nartach doznał ciężkiego urazu głowy i otarł się o śmierć? Przypomnijmy – pod koniec ubiegłego roku Schumacher w towarzystwie syna zjeżdżał na nartach w Méribel we francuskich Alpach. Podczas jednego ze zjazdów nieszczęśliwie uderzył głową o kamień. Na miejscu wypadku błyskawicznie zjawili się ratownicy. Szybko stwierdzono uraz głowy i wstrząs mózgu. Siła uderzenia była tak duża, że zdaniem lekarzy, gdyby nie kask, Schumi wypadku by nie przeżył. Potem mistrz F1 przeszedł trepanację czaszki – lekarze wywiercili mu otwory w celu zmniejszenia ciśnienia wewnątrzczaszkowego. Następnego dnia podano, że niemiecki kierowca jest w stanie krytycznym i został wprowadzony w stan śpiączki farmako logicznej. Informacja o wypadku Schumacher trafiła na czołówki serwisów informacyjnych. Słowa otuchy rodzinie Schumachera oprócz Kubicy przesyłali również inni kierowcy F1. Jenson Button napisał: Moje myśli są przy Michaelu Schumacherze, w tym tak trudnym czasie…

On bardziej niż kto inny zasługuje na słowa otuchy. Felipe Massa, który jeździł z Schumim w barwach Ferrari napisał: Módlmy się, by Bóg uchronił mojego brata! Szybkiego powrotu do zdrowia, Michael! Niech cię Bóg błogosławi. Swoje wsparcie i słowa współczucia przekazali także m.in. piłkarz Lukas Podolski i kanclerz Niemiec Angela Merkel. Przez blisko pół roku nie nastąpił żaden przełom w stanie zdrowia kierowcy legendy. Cały czas pozostawał w śpiączce, a lekarze bardzo ostrożnie wypowiadali się w kwestii dalszych rokowań. Ich tytaniczna praca przyniosła jednak efekty – w połowie czerwca słynny Niemiec wybudził się ze śpiączki. Nie oznacza to jednak jego powrotu do pełnej sprawności; czeka go długa rehabilitacja. Według informacji, podawanych przez niemieckie media, Schumacher rozpoznał swoich bliskich i potrafi komunikować się z otoczeniem. Spekuluje się, że terapia będzie kontynuowana w szpitalu w Lozannie, do którego został przewieziony w tajemnicy i przyjęty pod innym nazwiskiem. Los bywa przewrotny. Zarówno Kubica, jak i Schumacher brali udział w wyścigach F1, sporcie ekstremalnie niebezpiecznym, w którym bolidy osiągają zawrotne prędkości (nawet 350 km/h). Obaj ulegli poważnym wypadkom poza torem, oddając się swoim hobby – Kubica rajdom, Schumacher narciarstwu. Polski kierowca w chwili kraksy znajdował się u progu błyskotliwej kariery, Niemiec zdobył wszystko, co było do zdobycia. Dla obu Formuła 1 była sensem życia. Żaden do niej raczej już nie wróci. AK, KP

25


Monitor05:MP 6/26/14 11:52 AM Page 26

ilka miesięcy temu na łamach „Monitora Polonijnego“ ogłosiliśmy konkurs rysunkowy, adresowany do dzieci i młodzieży, pod hasłem „Bolek i Lolek na Słowacji“.

K

Konkurs rysunkowy

rozstrzygnięty!

Tematem prac byli bohaterowie polskich bajek filmowych, którzy niedawno obchodzili swoje 50-lecie. Pierwszy odcinek najsłynniejszej polskiej kreskówki o Bolku i Lolku zrealizowano bowiem jesienią 1963 roku. Do chwili obecnej przygody niesfornych chłopców obejrzało około miliarda ludzi w 80 krajach na całym świecie! Bolek i Lolek byli na Dzikim Zachodzie, a nawet odbyli podróż dookoła świata. W tym roku dzięki dzieciom polonijnym odwiedzili Słowację!

Do redakcji wpłynęło 17 prac konkursowych. Niektóre z nich powstały podczas warsztatów twórczych, będących częścią spotkania zielonoświątkowego, które odbyło się w Modrze-Piesku, pod okiem Gabriela Petraša.

Jury, w skład którego weszły słowackie artystki polskiego pochodzenia – Xenia Bergerová z Bratysławy, Zdenka Zaborská-Błońska z Koszyc, Stefania GajdošováSikorska również z Koszyc – oraz Stano Stehlik, grafik z Bratysławy, ogłosiło swój werdykt.

ex aequo

Karolka Baltazarovič (10 lat), Dolný Kubin

Lea Procházková (9 lat) Dunajská Lúžna ex aequo

Paťka Baltazarovič (7 lat), Dolný Kubin

26

Karol Korček (3 lata), Bratysława

Anna Maria Gleb (14 lat), Bratysława

MONITOR POLONIJNY


Monitor05:MP 6/26/14 11:53 AM Page 27

Jury przyznało też wyróżnienia:

Jaroslav Johnas (12 lat), Jarušovce

Paťka Johansová (10 lat) Jarušovce

Nagrody zostaną wręczone autorom prac jesienią. Jesienią upominki otrzymają też wszyscy pozostali uczestnicy konkursu. Warto podkreślić, że nadesłane prace – bez wyjątku – prezentowały

niezwykle wysoki poziom artystyczny i jury musiało się nie lada natrudzić, by wybrać zwycięzców. A oto nazwiska pozostałych młodych twórców, którzy wzięli udział w naszym konkursie:

Adrián Doležal (7 lat) Blatná na Ostrove

Kristína Jakušová (11 lat), Trenczyn

Sonia Pacześniak (6 lat), Bańska Bystrzyca

Katka Petrášová (12 lat), Trenczyn

Kajka Skowron (7 lat), Bratysława

Scarlet Vašeková (11 lat), Trenczyn

LIPIEC-SIERPIEŃ 2014

Magdalena Rostak (8 lat), Oravská Lesná

Kubko Krcheň (9 lat), Nemšová

Chiara Procházková (14 lat), Dunajská Lúžna

Saška Zaťková (10 lat), Kvetoslavov

27


Monitor05:MP 6/26/14 11:53 AM Page 28

o ie będzie polsko-słowackich igrzysk olimpijskich w 2022 roku – taką decyzję podjęli mieszkańcy Krakowa, którzy 25 maja wzięli udział w lokalnym referendum. Przeciwko olimpiadzie opowiedziało się aż 69,72% osób. Referendum jest wiążące, gdyż frekwencja wyniosła 35,96% uprawnionych do głosowania, czyli przekroczyła wymaganych 30%. Decyzję o zorganizowaniu olimpijskiego referendum podjął w marcu prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. Jej bezpośrednim powodem były narastające kontrowersje wokół igrzysk, a zwłaszcza zarzuty, dotyczące zbyt wysokich wydatków, wiążących się z przygotowaniami tej imprezy. W ciągu ostatnich kilku miesięcy komitet „Kraków 2022” zaliczył kilka poważnych wpadek, które nie uzyskały aprobaty krakowian. Do nich należy zaliczyć brak konsultacji z mieszkańcami, astronomicznie wysokie wydatki na przygotowanie logotypu oraz kontrowersje związane z lokalizacją wioski olimpijskiej w krakowskim parku Lotników – Kraków boryka się ze smogiem i brakiem terenów zielonych, stąd też propozycja zabudowy pod potrzeby igrzysk znacznej części parku, położonego między starym Krakowem a Nową Hutą, wywołała złość i oburzenie sporej części obywateli. Spadek poparcia dla igrzysk nastąpił również wskutek tzw. efektu Soczi. Rosyjskie igrzyska były w Polsce oceniane generalnie negatywnie – jako pokaz bizantyjskiego przepychu, związanego z gigantyczną koru pcją i marnotrawstwem środków publicznych. W dodatku, igrzyska w So czi były praktycznie zbojkotowane przez demokratyczną Europę ze względu na udział Putinowskiej Rosji w zwalczaniu kijowskiego Majdanu. Tymczasem przedstawiciele Krako wa nie tylko nie odcięli się od rosyjskich igrzysk, ale jako jedni z niewielu przedstawicieli świata zachodniego wysłali do Soczi oficjalną delegację, tłumacząc swoje posunięcie chęcią zdobycia doświadczenia w organizacji tego rodzaju imprezy sportowej. Przekaz został zrozumiany przez mieszkańców Krakowa jednozna -

N

28

odrzucił igrzyska cznie: krakowskie igrzyska mogłyby zostać zorganizowane w podobnym stylu, jak te rosyjskie, a to się ogółowi nie spodobało. Z drugiej strony igrzyska były przez wiele osób traktowane jako ogromna szansa rozwoju – zarówno dla Krakowa, jak i dla stosunków polsko-słowackich. Warto zauważyć, że w ostatnich latach Kraków i Małopolska były traktowane nieco po macoszemu, jeśli chodzi o podział finansowych środków rządowych. Kraków i okolice otrzymywały nawet czterokrotnie mniej takich środków na inwestycje, finansowane z budżetu centralnego, niż Gdańsk, Poznań, Wrocław czy Warszawa. Analitycy wskazywali na powody polityczne (Krakowem rządzi bezpartyjny, związany z lewicą prezydent Jacek Majchrowski, stąd niechęć rządzącej PO do wspierania tego miasta) oraz na fakt, iż Kraków nie był gospodarzem Euro 2012. Prezydent Majchrowski i inni zwolennicy igrzysk nie kryli, że ta impreza miała być po prostu sposobem na wymuszenie na rządzie inwestycji, które bez niej mogą Małopolskę ominąć – chodzi na przykład o szybszą moder-

nizację drogi łączącej Kraków z Zakopanem i Słowacją. Z kolei przeciwnicy igrzysk argumentowali, że inwestycje takie są konieczne, więc by zbudować autostradę czy metro w Krakowie niekoniecznie należy inwestować np. w zbędny i drogi tor bobslejowy. Zamiast tego należy raczej przeprowadzić porządną debatę na temat dokończenia procesu decentralizacji władzy, przekazania większej ilości środków i kompetencji województwom, by o inwestycjach w regionach nie decydował rząd w War szawie, ale urzędy marszałkowskie. Na pozostałe trzy inne pytania, postawione w referendum, dotyczące stworzenia systemu monitoringu, budowy metra oraz przyspieszenia budowy ścieżek rowerowych, krakowianie odpowiedzieli pozytywnie. Naj większe poparcie uzyskały ścieżki rowerowe – opowiedziało się za nimi aż 85,2% wyborców. Prezydent Majchrowski już zapowiedział, że wyniki referendum znajdą odzwierciedlenie w tegorocznym i przyszłym budżecie. Wiążący negatywny wynik referendum kończy polsko-słowackie starania o organizację igrzysk. Pojawiły się co prawda propozycje przejęcia starań olimpijskich przez Zakopane, ale jest to mało realne. Jedno jest pewne: aktualnych problemów polsko-słowackiego sąsiedztwa (np. brak połączeń autobusowych i kolejowych) nie należy rozwiązywać przy okazji wielkich igrzysk sportowych, ale niezależnie od tego typu inicjatyw. JAKUB ŁOGINOW

Piesza wycieczka i polonijny piknik w pobliżu Bratysławy Klub Polski Bratysława zaprasza na pieszą wycieczkę, połączoną z piknikiem polonijnym. Impreza odbędzie się 6 lipca (niedziela). Najpierw, o godz. 9.00, w kaplicy w Mariance odprawiona zostanie przez o. Tymoteusza Góreckiego specjalnie dla uczestników wycieczki msza św. O godz. 10.00 nastąpi zbiórka pod kościołem, a o 10.30 wymarsz do ruin zamku Pajštun, gdzie odbędzie się piknik. Przewidywany czas trwania pikniku to 2-3 godziny. W jego ramach przewidziane są gry i zabawy. O prowiant należy zadbać samemu. Koniec wycieczki planowany jest w Mariance, w Domu Pielgrzyma, dokąd wszystkich uczestników wycieczki na kawę zaprasza o. Tymoteusz (warto zadbać o ciasto do kawy!) Trasa wycieczki nie jest szczególnie trudna, aczkolwiek chwilami dość stroma. Ponieważ pokonać ją są w stanie zarówno dzieci, jak i osoby starsze, więc do uczestnictwa w wycieczce i pikniku zapraszamy wszystkich! Więcej informacji: Kasia, tel. 0903455664 MONITOR POLONIJNY


Monitor05:MP 6/26/14 11:53 AM Page 29

ogłosztenia • ogłosztenia • ogłosztenia • ogłosztenia • ogłosztenia • ogłosztenia • ogłosztenia

Koncert organowy w Nitrze

Klub Polski Nitra serdecznie zaprasza na siódmą już edycję organowego koncertu polskich pieśni, który odbędzie się 14 września o godz.16.00 w nitrzańskiej katedrze. Koncert będzie wyrazem wdzięczności za dar kanonizacji Jana Pawła II. Szczegółowy program oraz nazwiska występujących zostaną opublikowane w późniejszym terminie na stronie www.polonia.sk oraz na plakatach i w biuletynach. Przed koncertem, o godz.15.00, odbędzie się msza św. w języku polskim. Wszystkich bardzo serdecznie zapraszamy!

„Przyjaźń bez granic“ w Trenczynie Klub Polski Trenczyn zaprasza wszystkich klubowiczów i ich przyjaciół na tradycyjną, już jedenastą z kolei imprezę kulturalną pod nazwą „Przyjaźń bez granic“, podczas której przedstawi sie grupa wokalna MONK z partnerskiego miasta Tarnów. Ponadto w jej ramach dzięki współpracy z Muzeum Etnograficznym w Krakowie zostanie otwarta wystawa najstarszych fotografii Tatr i Podhala. Tegoroczne spotkanie pod trenczyńskim zamkiem odbędzie się 13 września 2014 r. w ramach festiwalu miejskiego. Program rozpocznie się o godz. 14.00 na rynku w Trenczynie. Wernisaż i wspólna biesiada gości oraz klubowiczów odbędą się w Centrum Seniora – siedzibie regionalnej Klubu Polskiego. Organizatorzy gwarantują niezapomniane wrażenia, miłą atmosferę i dobrą zabawę! W przypadku potrzeby rezerwacji noclegu należy się kontaktować z Renatą Strakovą z Klubu Polskiego Trenczyn – tel. 0908751988.

Klub Polski w Dubnicy nad Wagiem zaprasza na

Dubnickie Dni Polonijnej Przyjaźni, Współpracy i Folkloru 2014 będą one częścią XXI Dubnickiego Festiwalu Folklorystycznego. Gościem będzie 35-osobowy zespół folklorystyczny „Poznań” AWF A OTO POLSKIE AKCENTY W PROGRAMIE FESTIWALU: 29 sierpnia (piątek) godz. 20.00 – amfiteatr DUTAF – „Pod wieczór z folklorem“ 30 sierpnia (sobota) godz. 10.00 – parada strojów po ulicach Dubnicy godz. 11.00 – podium ABC – „Wszyscy, którzy spotkaliśmy się tutaj“ godz. 15.00 – CNO – uroczysta akademia godz. 20.00 – amfiteatr DUTAF – „Pod wieczór z folklorem“ 31 sierpnia (niedziela) godz. 9.30 – Kalwaria Dubnicka – słowacko-polska msza święta godz. 11.00 – podium ABC – „Pozdrowienia poranne” godz. 15.00 – hala sportowa – PROGRAM GALOWY

Zespół folklorystyczny „Poznań”

AWF w Bratysławie

Na zaproszenie Klubu Polskiego w ramach bratysławskiego Kulturalnego Lata w poniedziałek, 1 września 2014 r., wystąpi zespół folklorystyczny „Poznań” AWF. Dokładne informacje o miejscu i godzinie koncertu zostaną opublikowana na stronie www.polonia.sk w terminie późniejszym.

Szczęśliwym rodzicom, Jance i Tomkowi Tadeuszowi Frąckowiakowi, konsulowi ŻYCZENIA Madejom, składamy gratulacje z okazji honorowemu RP w Liptowskim Mikulaszu narodzin ich syna Jana Tomasza, który przyszedł z okazji jego okrągłego jubileuszu życiowego na świat 13 czerwca i któremu życzymy zdrowia składamy najserdeczniejsze życzenia zdrowia, oraz powodzenia w życiu. sukcesów oraz pogody ducha. Przyjaciele z Klubu Polskiego Przyjaciele z Klubu Polskiego

WYBÓR Z PROGRAMU WAKACYJNEGO INSTY TUT POLSKIEGO W BRATYSŁAWIE Ë 5 lipca, Koszyce • Koncert zespołu Max Klezmer Band w ramch III Festiwalu Kultury Żydowskiej „Mazal Tov” Ë 9-10 lipca, Spiska Nowa Wieś • Teatr Kontra Przedstawienie „Czkawka” Władimira Zujewa w wykonaniu Teatru „Druga Strefa” z Warszawy Ë 10-13 lipca,Trenczyn, Lotnisko • Koncert zespołu Rebeka na festiwalu Pohoda Ë 11-13 lipca, Modra • Koncert zespołu TangoStan Quintet w ramach Międzynarodowego Festiwalu Gitarowego w Modrej Ë 16 lipca, godz. 17.00, Bratysława, Instytut Polski • Polslovo XV – znani Słowacy opowiadają o swoich kontaktach z Polską. Ë 24-25 lipca, Koszyce • Koncerty Grzegorza Karnasa oraz Tria Agi Derlak w ramach Helvetia Festival LIPIEC-SIERPIEŃ 2014

Ë 25-27 lipca, Liptowski Mikulasz • Koncert zespołu Sławek Jaskułke Trio w ramach X Festiwalu Jazzowego w Liptowskim Mikulaszu Ë 31 lipca – 4 września, Bratysława, Galeria Instytutu Polskiego • Wystawa „Wieloznaczność lnu w koncepcjach twórczych E&E” Ë 1 sierpnia, Bratysława, Hviezdoslavovo nám. Koncert w ramach Staromiejskiego Lata Kulturalnego z okazji 70. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Ë 3 sierpnia, Trnawa • Koncert organisty Bogdana Narlocha podczas XIX Trnawskich Dni Organowych Ë 5 sierpnia, Bratysława • Koncert zespołu Caci Vorba w ramach Kulturalnego Lata Ë 6 sierpnia, Bratysława • Przedstawienie „Psycho-tera-polityka” Dominika Wieczorkowskiego-Rettingera w reżyserii Roberta Matyusa (SK)

Ë 6-10 sierpnia, Bańska Szczawnica • Marcel Łoziński na festiwalu 4 ŽIVLY – pokazy filmów „Jak to się robi” M. Łozińskiego i „Drogówka” W. Smarzowskiego Ë 7 sierpnia, Bratysława • Koncert organisty Piotra Rojka podczas V Katedralnego Festiwalu Organowego w Bratysławie Ë 9-17 sierpnia, Marianka • IV Międzynarodowe Kursy Mistrzowskie z udziałem skrzypaczki Anny Gutowskiej; koncert A. Gutowskiej odbędzie się 10 sierpnia. Ë 17 sierpnia, Dolny Kubin • Koncert organisty Przemysława Kapituły podczas I Festiwalu Organowego w Dolnym Kubinie Ë 19 sierpnia, Bardiów, 20 VIII Humenne, 21 VIII Michalovce • Koncerty organowe Marka Stefańskiego w ramach festiwalów organowych we wschodniej Słowacji Ë 21-23 sierpnia, Bańska Szczawnica • Koncert pianistki i wokalistki jazzowej J. Zuzanny na festiwalu Mini Jazznica 29


Monitor05:MP 6/26/14 11:53 AM Page 30

„dwa serca, dwa światy“ en rok jest dla mnie specyficzny i przełomowy – połowę życia spędziłam w Polsce, na Kaszubach, a drugą połowę w Austrii. W Polsce wpojono mi kulturę polską, patriotyzm i... swoistą wrogość do kultury niemieckiej i języka niemieckiego. O Austrii, potędze Habsburgów i ojczyźnie Hitlera, uczyłam się na lekcjach historii.

T

Był rok 1988. Z nowo wyrobionym paszportem i zaproszeniem do Austrii w kieszeni udaliśmy się wraz z mężem na poszukiwanie przygód. Jako młodzi studenci, bez większych oczekiwań ruszyliśmy na podbój świata. Po kilkunastogodzinnej jeździe samochodem przez Polskę i Czechosłowację dotarliśmy do przejścia granicznego z Austrią. Wrażenia z owych czasów to swoista mieszanka wspomnień z epoki demoludów i marzeń o Europie Zachodniej. Dobrze pamiętam stojącą po stronie czeskiej budkę celniczą, w której przeprowadzano kontrole dokumentów, towarów, bagaży, dziś opustoszałą, niszczejącą, ale wciąż straszącą podróżnych. Pamiętam też potężny, wolno poruszający się szlaban betonowy i ziemię niczyją... a kilkadziesiąt metrów dalej, za granicą... inny świat. Słońce rozświetlało piękne krajobrazy. Mknęliśmy szeroką, równą drogą przed siebie, w uszach brzmiał słynny walc „Nad pięknym, modrym Dunajem“ Johanna Straussa, niosący w sobie niesamowity ładunek optymizmu i radości życia. Już wówczas wiedzieliśmy, że powrócimy tu, ale nie sądziliśmy, że zwiążemy się z tym krajem na wiele lat. Krótko po powrocie do Polski dowiedzieliśmy się, że istnieje możliwość podjęcia pracy w Austrii. W 1989 roku, tuż po obronie dyplomu, mój mąż wyjechał za chlebem. Kilka miesięcy później, w kwietniu 1990 roku, wzięłam urlop dziekański i dołączyłam do niego. Zamieszkaliśmy w małym domku w Salz30

burgu, z widokiem na Gaisberg. Wkrótce urodziły się nasze dwie córeczki i... rozpoczęło się nowe życie! Życie bez babci i dziadka, bez znajomości języka, bez specjałów polskich, za to z rozdartym sercem i wielką tęsknotą za tym, co zostało w kraju. Rozmowy telefoniczne były strasznie drogie, a przez to i rzadkie, droga na Pomorze daleka... Z czasem jednak powiększyło się nasze grono znajomych – Polaków, dzięki którym mogliśmy cieszyć się każdym przywiezionym z ojczyzny smakołykiem i wymieniać się polskimi czasopismami czy książkami.

Człowiek nie może być dzieckiem wiecznie, musi się ważyć na wejście we „wrogie życie”. /Zygmunt Freud/ Języka niemieckiego nauczyły mnie moje dzieci, zresztą do dziś są surowymi nauczycielami. Podjęłam studia na uniwersytecie w Salzburgu. Pracy nie mogłam rozpocząć, ponieważ przyjeżdżając do Austrii, podpisałam oświadczenie, że cel mojego pobytu jest tylko turystyczny, co w tamtym czasie było prawdą. Naszym celem było bowiem wówczas uzyskanie uprawnień architekta, co miało nam zabrać trzy lata. Minęło trochę więcej... Dopiero przyjęcie obywatelstwa austriackiego w 2002 roku wyzwoliło mnie z tego zobowiązania. Ceną było jednak pozbycie się polskiego... To był bolesny, ale konieczny akt! Dziś już o tym nie myślę. Po trzynastoletnim pobycie w Salzburgu, ze względu na służbowe układy męża przenieśliśmy się w okolice Linzu. To właśnie tu nawiązałam kontakt z radiem, w którym zaczęłam prowadzić audycje w języku polskim. Częste wywiady z Polakami, dwujęzyczność i zainteresowanie kulturami obu moich ojczyzn pomogły mi wyleczyć rany, spowodowane tęsknotą za Polską. Dziś jako „Kulturlotsin“ oprowadzam zainteresowanych po Linzu, opowiadając im o Polsce. Często zadaję sobie pytanie, co zrobić, by kultura była narzędziem porozumienia, a nie przyczyną nacjonalizmu czy jakichś konfliktów. Podczas tego typu konfrontacji poruszam tematy drażliwe, związane z hi storią obu narodów, opowiadam o strajkach i stanie wojennym, zaborach, naszych tradycjach, kulturze, analizuję stereotypy, a wszystko po to, by obustronne zrozumienie było łatwiejsze. Tak, jak śpiewała Beata Kozidrak z zespołu „Bajm“ – „Dwa serca, dwa światy…“ – mam dwie ojczyzny i czuję zadowolenie z tego, co robię. DOROTA TREPCZYK, LINZ MONITOR POLONIJNY


Monitor05:MP 6/26/14 11:53 AM Page 31

ażdy zasługuje na odrobinę wypoczynku. Dorośli mają urlopy, a dzieci wakacje. Czerwiec to ostatni miesiąc, spędzany w przedszkolu czy szkole. W lipcu i sierpniu przychodzi czas na relaks. Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam wodę. Od jesieni do wiosny korzystam razem z rodzicami z kąpielisk termalnych, których jest na Słowacji wiele i gdzie zawsze jest ciepła woda, nawet jak na zewnątrz panuje temperatura poniżej zera. Lecz najlepsze miejsca na wodne szaleństwa to jednak rzeczki, jeziora i oczywiście morze. W tamtym roku odwiedziłam Krainę Tysiąca Jezior, czyli Mazury. Pływałam w kajaku po rzece, która nazywa się Krutynia. Woda była tak czysta, że widziałam, co się dzieje na dnie – wiły się tam wielkie i całkiem jeszcze malutkie ryby. Raz chciałam je złapać ręką, ale kajak zaczął się przechylać i o mało nie wpadłam do wody. Tato, który siedział za mną, kazał mi wrócić do pozycji siedzącej... No cóż, miał rację, mogłam

K

ą j y ż h Niec

! e j c a k wa

przecież wpaść do wody. A wtedy jeszcze nie umiałam pływać. Nauczyłam się dopiero niedawno, na pływalni w moim mieście, na kursach dla dzieci. Muszę jeszcze tylko popracować nad techniką pływania, ale i tak jestem szczęśliwa, że potrafię już przepłynąć basen od jednego brzegu do drugiego, wprawdzie na szerokość, a nie na długość, lecz i to drugie kiedyś mi się uda...

W tym roku na wakacje chcę pojechać nad morze. Podobno cieplejsza woda jest w południowych morzach, lecz ja postanowiłam zaplanować rodzicom i siostrze wypoczynek nad Bałtykiem. Będę tam z nimi skakać przez fale i budować zamki z piasku albo rzeźbić różne zwierzęta, też z piasku, najlepiej morskie: foki, delfiny, wieloryby... Chciałabym też zobaczyć ruchome wydmy w Słowińskim Parku Na -

rodowym. Dziadek mi mówił, że są tam nawet prawdziwe góry piaskowe, które wiatr przenosi z miejsca na miejsce. Bardzo jestem ich ciekawa. Jakby się dało, to chętnie wsiadłabym na kuter rybacki i wypłynęła na połów ryb z prawdziwymi rybakami. I jeszcze chcę pojechać do któregoś z pięknych nadmorskich miast, może do starego Gdańska... Wy pamiętajcie, że przed wakacyjnym wyjazdem warto wysłuchać dobrych rad dziadków, rodziców czy nauczycieli, dotyczących tak ważnych spraw, jak ochrona przed nadmiernym promieniowaniem sło necznym czy potrzeba uzupełniania płynów w upalne dni. Posłuchajcie też ich opowieści o różnych ciekawych miejscach. Aha, a w trakcie wakacyjnego pobytu nie zapo mnijcie wysłać najbliższym kartki z pozdrowieniami i opisem tego, jak dobrze się bawicie. Ahoj, przygodo! SONIA PACZEŚNIAK (z pomocą mamy Beaty Oświęcimskiej)


Monitor05:MP 6/26/14 11:53 AM Page 32

Lato to czas lekkiej kuchni. Obfitości warzyw i owoców towarzyszy ochota na niezbyt pracochłonne i niezbyt tłuste desery. Propozycją na taki

właśnie deser podzieliła się z nami pani Basia Vinter z Bratysławy. To pyszne – nie tylko latem – oryginalne ciasteczka księżycowe.

ZDJĘCIE: BASIA VINTER

Ciasteczka księżycowe Składniki: • 15 dag mąki • 15 dag cukru • 15 dag masła • 4 jajka • 1 łyżeczka proszku do pieczenia • 4 dag kakao • 1 łyżeczka aromatu rumowego • 20 dag cukru pudru

Sposób przyrządzania

Takie lekkie specjały są znakomitą przekąską podczas każdego letniego przyjęcia, grilla lub wycieczki. Znakomicie można je łączyć ze świeżymi owocami, bitą śmietaną i innymi dodatkami. Gdy do lukru dodamy trochę soku

z cytryny, ciasteczka zyskają orzeźwiający smak, tak przydatny, gdy za oknem upały dają się we znaki. A nocą – na zakończenie udanej imprezy – nasze smakołyki sprawią, że goście wrócą do domu rozpieszczeni księżycową słodyczą.

Mąkę, kakao i proszek do pieczenia przesiewamy przez sitko i dobrze mieszamy. Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka ucieramy z masłem, dodajemy do nich cukier i dalej ucieramy. Białka ubijamy na sztywną pianę. Do masy żółtkowej dodajemy przesiane składniki suche – mąkę, kakao i proszek. Na koniec powoli wlewamy pianę z białek i aromat rumowy. Wszystko delikatnie mieszamy. Masę wylewamy do formy, uprzednio natłuszczonej lub wyłożonej papierem do pieczenia. Wkładamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy około 15-20 minut. W tym czasie przygotowujemy lukier, mieszając cukier puder z małą ilością przegotowanej wody – lukier powinien być dość gęsty. Polewamy nim ciasto zaraz po upieczeniu i odstawiamy, by całość wystygła. Gdy lukier będzie już twardy, za pomocą kieliszka lub szklanki wycinamy z ciasta księżycowe ciasteczka. AGATA BEDNARCZYK

Monitor Polonijny 2014/07-08  
Monitor Polonijny 2014/07-08  
Advertisement