Page 1

Monitor Polonijny 1999_4:Monitor Polonijny 1999_4 17/02/16 14:31 Page 1

MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-KULTURALNY POLAKÓW W REPUBLICE SŁOWACKIEJ

R O K

JULIUSZA SŁOWACKIEGO (czyt. na s. 5 i 6) rocznik IV.

nr5

maj 1999

3 maja

cena 10 Sk

NAJWIĘKSZE POLSKIE ŚWIĘTO NARODOWE

Zaprzysiężenie Konstytucji 3 Maja przez króla Stanisława Augusta

roczystymi obchodami Święta 3 Maja naród polski przypomina sobie jedno z największych historycznych wydarzeń - uchwalenie w roku 1791 przez Sejm Wielki Ustawy Rządowej, znanej pod nazwą Konstytucja 3 Maja. Ustawa Rządowa była pierwszą konstytucją w Europie. Jej projekt przygotowało skupione wokół króla Stanisława Augusta Stronnictwo Patriotyczne, którego przywódcą ideowym był Hugo Kołłątaj. Z Kuźnicy Kołłątajowskiej wyszedł projekt ustawy zasadniczej przyznającej szerokie prawa mieszczanom, ustanawiającej Sejm za podstawowy organ ustawodawczy decydujący większością głosów, a Straż Praw, złożoną z króla, prymasa i pięciu ministrów, za władzę wykonawczą. Konstytucja 3 Maja po raz pierwszy w świecie wprowadziła odpowiedzialność członków rządu, a więc również króla, przed Sejmem. W dziedzinie społecznej najważniejsze było złamanie zasady nieingerencji państwa w sprawy chłopów. Artykuł 4 Konstytucji głosił wzięcie “ludu rolniczego pod opiekę prawa i rządu krajowego”. Na żądanie posłów jako pierwszy złożył przysięgę wierności Konstytucji król Stanisław August, a w sali rozległ się okrzyk podchwycony przez zebrane na dziedzińcu zamkowym tłumy - “Vivat król, vivat nowa konstytucja”.

U

- Polonia ma jeszcze jeden powód do uroczystego świętowania 3 Maja. Od 26 lat ten majowy dzień jest także Dniem pamięci o Polakach i Polonii żyjących poza krajem. Ustanowiła go Konferencja Episkopatu Polski w 1973 roku, nawiązując do przedwojennych tradycji obchodów Dnia Opieki nad Rodakami na Obczyźnie.

IV ZJAZD “WSPÓLNOT Y POLSKIEJ” dniach 30 - 31 stycznia br. w pułtuskim Domu Polonii obradowało IV Walne Zebranie Delegatów Stowarzyszenia “Wspólnota Polska”. Zgodnie ze statutem, 157 delegatów, reprezentujących zrzeszonych w 27 oddziałach ponad 4300 członków, wybrało władze Stowarzyszenia na następną trzyletnią kadencję. Prezesem “Wspólnoty Polskiej” został po raz czwarty prof. Andrzej Stelmachowski, głosami z sali - jedyny kandydat. Wybrano też trzydziestoosobową Radę Krajową Stowarzyszenia, która jeszcze w lutym na swym pierwszym posiedzeniu wybierze Zarząd Krajowy. Odbyły się też wybory do Komisji Rewizyjnej i Sądu Koleżeńskiego, powołanie którego przewiduje nowa wersja statutu, przegłosowana w wyniku obrad pierwszego dnia zjazdu. IV Walne Zebranie Delegatów podjęło też szereg uchwał, precyzujących bądź rozszerzających działalność programową Stowarzyszenia. I tak, na rok 2001 zaprojektowano zwołanie kolejnego Światowego

W

Zjazdu Polonii w kraju, tak jak poprzednio przygotowywany wespół z Radą Polonii Świata. W kwestii współpracy z Polonią i Polakami za granicą “Wspólnota” widzi potrzebę rozszerzania kontaktów ze środowiskami zawodowymi i rodakami nie związanymi z organizacjami polonijnymi, kładąc nacisk na wykorzystanie nowoczesnych mediów. Ważnym aspektem działalności “Wspólnoty” będzie więź z ośrodkami duszpasterskimi i parafiami różnych wyznań, a także różnorodne działania mające na celu wspieranie rodaków wszędzie tam, gdzie potrzebna jest pomoc w walce o respektowanie ich praw jako mniejszości narodowych i emigrantów. W sprawach oświaty podjęto liczne postanowienia, służące w zamyśle jej ujednoliceniu za granicą. Kontynuując program szkół patronackich, dobrze służący temu celowi, Stowarzyszenie będzie dążyć do m. in. rekonstrukcji polskiego systemu szkolnego poza granicami kraju, opracowania narodowego kanonu edukacyjnego, zapewnienia możliwości kształcenia w polskich szkołach dzieciom polskim na Wschodzie i w Republice Czeskiej; uzna-

no też za konieczne objęcie szczególną opieką szkolnictwa polskiego na Litwie. Wśród uchwał dotyczących kultury najważniejszymi są: dot. promocji kultury, ochrony polskiego dziedzictwa kulturowego za granicami oraz uznana przez zjazd za jeden z priorytetów sprawa ratowania Biblioteki Polskiej w Paryżu. “Wspólnota Polska” widzi konieczność powołania Fundacji na rzecz Biblioteki Polskiej i pragnie czynnie uczestniczyć w realizacji tego programu. Zjazd podjął też temat dalszego udziału Stowarzyszenia w szeroko rozumianej akcji repatriacyjnej, w której “Wspólnota” bierze czynny udział, jednocześnie występując do władz w imieniu przyszłych repatriantów. W kwestiach ekonomicznych podtrzymano wolę realizacji projektów służących wzmocnieniu pozycji Polaków na Wileńszczyźnie oraz na Bukowinie i Ukrainie poprzez pomoc w rozwoju m. in. rolnictwa i sadownictwa, generalnie zaś podkreślono wolę współdziałania z przedsiębiorcami polskimi i polonijnymi w zakresie nawiązywania kontaktów z krajem i vice versa. (ap) Przedruk z “Biuletynu Stowarzyszenia Wspólnota Polska” 1999, nr 2, s. 36


Monitor Polonijny 1999_4:Monitor Polonijny 1999_4 17/02/16 14:31 Page 2

P

OLITYKA

2

MONITOR POLONIJNY 12 marca w Independence w USA zostały podpisane protokoły o przystąpieniu Polski do NATO. W Brukseli, na maszty przed Kwaterą Główną NATO wciągnięto flagi Polski, Czech i Węgier. Według badań COBOS-u, przeprowadzonych bezpośrednio przed przyjęciem Polski do NATO, 60% ankietowanych Polaków popierało członkostwo Polski w Sojuszu. Przeciwko było 11%. 32% Polaków popiera stacjonowanie wojsk NATO na terenie kraju. 41% twierdzi, iż przystąpienie do Paktu będzie gwarancją niepodległości, a 42% - nową formą podporządkowania.

Premier Jerzy Buzek odwołał ośmiu sekretarzy i podsekretarzy stanu, wśród których znalazł się m.in. rzecznik rządu Jarosław Sellin, którego ma zastąpić Marek Markiewicz. Ogólnie pracę w kancelarii straci ok. 10% z ponad 600 urzędników. Równocześnie z reformą Kancelarii Premiera przebiega rekonstrukcja rządu, w ramach której ma nastąpić zmniejszenie liczby ministerstw.

W Monitorze Polskim opublikowane zostały listy osób, które przyznały się do współpracy z organami bezpieczeństwa PRL. Oświadczenia lustracyjne złożyło ok. 23 500 osób publicznych, z których ok. 300 potwierdziło swoje związki z tajnymi służbami. Dla tych, którzy przyznali się dobrowolnie, ustawa lustracyjna nie przewiduje żadnych kar i nie zabrania im pełnienia funkcji publicznych. Postępowania wyjaśniające wobec sędziów i prokuratorów z listy wdroży jednak Ministerstwo Sprawiedliwości. Osoby, którym Sąd Apelacyjny udowodni, że skłamały w oświadczeniach, nie będą mogły przez 10 lat pełnić funkcji publicznych.

K

ULTURA

G

OSPODARKA

PSL złożyło wniosek o wotum nieufności dla wicepremiera i ministra finansów Leszka Balcerowicza. Głosowanie odbyło się 18 marca. Za odwołaniem głosowało 180 posłów, przeciw - 228, głównie posłowie AWS i UW. Główne zarzuty stawiane wicepremierowi to obniżenie tempa wzrostu gospodarki, zmniejszenie eksportu i pogorszenie wyników finansowych przedsiębiorstw, które nastąpiły na skutek schładzania gospodarki, brak odpowiednich działań w celu poprawy sytuacji rolnictwa oraz doprowadzenie do rozwarstwienia społeczeństwa.

Od początku marca rozpoczęła się w Polsce walka o klientów między funduszami emerytalnymi. Większość towarzystw utworzona została przez banki i towarzystwa ubezpieczeniowe. Według szacunków mogą one pozyskać od 6 do 9 mln osób, a wraz z nimi kilka miliardów złotych pochodzących ze składek. Towarzystwa sprzedające polisy dysponują specjalnymi agentami oraz opracowanymi metodami zdobywania klienta.

Po dwumiesięcznej przerwie na Żeraniu wznowiono produkcję polonezów. Od chwili przejęcia FSO przez koreański koncern Daewoo marka ta szybko traci na popu-

Polsko-czesko-słowackofrancuski film Zabić Sekala, w reżyserii Vladimira Michalka odniósł sukces w konkursie o nagrody Czeskiej Akademii Filmowej i Telewizyjnej. Był nominowany w 13 kategoriach, w dziesięciu uzyskał nagrody Czeskiego Lwa. Trzy z nich zdobyli Polacy: Agnieszka Sitek za żeńską rolę drugoplanową, Michał Lorenc za muzykę i Olaf Lubaszenko za główną rolę męską.

W warszawskim Pałacu Kultury i Nauki odbyły się 6.Targi Książki Szkolnej “Edukacja ’99”, które są największą tego typu imprezą w tej części Europy. W tym roku w targach uczestniczyło 184 wystawców. Przedstawiły się na nich wszystkie liczące się oficyny w Polsce. Osiem największych sprzedaje rocznie książki za ponad 10 mln zł. Poza tym w targach wzięli udział edytorzy z Niemiec, Litwy, Ukrainy, Rosji i Węgier. Zaprezentowano ok. 10 tys. tytułów.

Od 9 do 15 marca we Wrocławiu odbywał się XX Przegląd Piosenki Aktorskiej. Zainaugurowały go Krystyna Janda w spektaklu “Marlene” oraz Ewa Demarczyk. Zainteresowanie jubileuszowym przeglądem

maj 1999 Przedstawiciele Związku Nauczycielstwa Polskiego podjęli okupację gmachu Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz głodówkę, która miała być wyrazem ich niezadowolenia z warunków płacowych w oświacie. W wyniku negocjacji minister edukacji zgodził się na podwyżki płac od 1 kwietnia ‘99. Nauczyciele otrzymali po ok. 105 zł, pozostali pracownicy po ok. 70 zł.

Prymas Józef Glemp został ponownie wybrany na stanowisko przewodniczącego Episkopatu Polski, który jest w praktyce zwierzchnikiem Kościoła w kraju. Zgodnie z nowymi zasadami ustalonymi w 1996 r. kadencja przewodniczącego Episkopatu trwa pięć lat i można ją pełnić tylko dwa razy. Prymas Glemp urodził się w 1929 r. w Inowrocławiu. Po ukończeniu seminarium w Gnieźnie otrzymał w 1956 r. święcenia kapłańskie. Ukończył studia prawnicze na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie. W 1979 r. otrzymał święcenia biskupie. Funkcję przewodniczącego Episkopatu objął przed osiemnastu laty, w czasach pierwszej “Solidarności”, z rąk Jana Pawła II.

Bielska Prokuratura Okręgowa oskarżyła Kazimierza Świtonia, prowadzącego od trzech miesięcy akcję w obronie krzyża papieskiego na oświęcimskim żwirowisku, o znieważenie Sejmu RP, Żydów i Niemców oraz o nawoływanie do nienawiści między Polakami i Żydami. Przyczyną oskarżenia są rozdawane przez Świtonia ulotki o obraźliwym charakterze.

larności, mimo, iż jej podstawowa wersja kosztuje tyle, ile samochód małolitrażowy, czyli ok. 5,5 tys. dolarów. Przypuszcza się, że wkrótce ich produkcja zostanie zakończona. W roku ubiegłym sprzedano tylko ok.30 tys. polonezów, czyli o 45 % mniej niż rok wcześniej.

Grupa posłów AWS zgłosiła projekt dotyczący zakazu handlu w niedzielę. Kwestia ta została podjęta przez Episkopat Polski oraz Papieża latem ‘98. Badania przeprowadzone przez Demoskop wykazały, że 60% społeczeństwa sprzeciwia się tego typu ograniczeniom. Uderzyłyby one przede wszystkim w wielkie hipermarkety, czyli sklepy o powierzchni ponad 8 tys. met-

było wyjątkowo duże. Do programu włączono dodatkowe koncerty Piwnicy pod Baranami, Krystyny Jandy, Edyty Geppert, Andr’e Ochodlo i gali laureatów XX-lecia. Festiwal wzbogaciły koncerty Caesarii Evora oraz Nicka Cave’a, któremu towarzyszyli na scenie polscy artyści: Stanisław Sojka, Anna Maria Jopek, Kazik Staszewski i Bogusław Linda. Laureatką Przeglądu została wrocławska aktorka Kinga Preis, która zdobyła również nagrody publiczności i dziennikarzy. Nagrodę Kapituły im. Aleksandra Bardiniego zdobył Wojciech Szlakowski - białostocki aktor i reżyser.

Grand Prix 21. Festiwalu Filmu Etnograficznego i Socjologicznego w Paryżu zdobył dokument Polaka Wojciecha Staronia Syberyjska lekcja. Autor jest absolwentem Łódzkiej Szkoły Filmowej. Film, będący debiutem Staronia, opowiada o Małgorzacie, absolwentce polonistyki i żonie reżysera, która wyjechała w okolice Bajkału, by uczyć polskiego rodziny dawnych zesłańców.

Prawie 6 tys. osób odpowiedziało na ankietę opublikowaną przez tygodnik “Polityka”. W plebiscycie wytypo-

rów kwadratowych. W niedzielę każdy z 80 hipermarketów odwiedza 16 tys. klientów, a każdy z nich zostawia tam średnio 80 zł. W dzień powszedni w sklepach tych kupuje ok. 8-10 tys. klientów.

Po roku negocjacji z Unią Europejską udało się zamknąć tylko trzy z 31 rozdziałów rokowań: politykę wobec małych i średnich przedsiębiorstw, naukę i badania oraz edukację. Ocenia się, że przy zachowaniu obecnego tempa dalsze negocjacje mogą potrwać aż pięć lat. Najbliższe negocjacje poświęcone będą polityce przemysłowej, wspólnej polityce zagranicznej oraz problemowi prawa audiowizualnego.

wano dziesięciu najwybitniejszych pisarzy polskich i zagranicznych oraz 10 najważniejszych książek XX wieku. Największą popularnością u Polaków cieszy się Henryk Sienkiewicz oraz jego “Trylogia”. Kolejne miejsca zajęli: Stefan Żeromski, Władysław Reymont, Stanisław Lem, Wisława Szymborska, Czesław Miłosz, Witold Gombrowicz, Stanisław Wyspiański, Sławomir Mrożek, Julian Tuwim, a wśród pisarzy zagranicznych: Ernest Hemingway, Michaił Bułhakow, Alber Camus, Umberto Eco i Thomas Mann. Najpopularniejsze książki to poza “Trylogią”: Mistrz i Małgorzata Bułhakowa, Chłopi Reymota, Dżuma Camusa i Czarodziejska góra Manna.

Z okazji 150 rocznicy śmierci Juliusza Kossaka, w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa otwarto wystawę150 prac artysty. Autor jest jednym z najsławniejszych i najdrożej sprzedawanych na aukcjach polskich malarzy historycznych. Na wystawie zobaczyć można m.in. malowane przez Kossaka legendy rodowe Potockich, Fredrów, Dunin-Borkowskich, sceny bitewne z XVII w., polowania szlachty oraz ilustracje do Ogniem i mieczem. Joanna Nowak - Matloňová


Monitor Polonijny 1999_4:Monitor Polonijny 1999_4 17/02/16 14:31 Page 3

maj 1999

MONITOR POLONIJNY

K

LUBY INFORMUJĄ

Przewodniczącą Rady Klubu Polskiego, panią Lidię Grala Bednárčik zapytaliśmy o plany Stowarzyszenia w 1999 roku Klub Polski, skupiający obok Polonii także obywateli słowackich innych narodowości zainteresowanych przede wszystkim polską kulturą, nadal ma trzy organizacje regionalne, a to w Bratysławie, Koszycach i w Martinie. Przedmiot działalności Stowarzyszenia można skrótowo określić jako pielęgnowanie tożsamości narodowej. Stąd też podobnie jak w latach ubiegłych, główna działalność klubowa koncentruje się w samych organizacjach regionalnych. Członkowie Klubu spotykają się, by dyskutować o sprawach, które ich interesują, np. o kulturze, o przeczytanych książkach, ale także o tym, co nie zawsze radosne w życiu codziennym. Poszczególne kluby regionalne i w tym roku włączają się we współpracę swych miast z zaprzyjaźnionymi miastami polskimi. Częstotliwość spotkań klubowych uzależniona jest nie tyle od woli klubowców, ale przede wszystkim od warunków lokalowych. I tu muszę wspomnieć, że w najlepszej sytuacji znajduje się koszycka Polonia, która dzięki powstaniu Klubu Mniejszości Narodowych może spotykać się co tydzień i rozwijać prawdziwe życie klubowe. W znacznie trudniejszej sytuacji są bratysławska i martińska organizacja. Ta ostatnia stara się kłopoty lokalowe rekompensować poprzez organizowanie wycieczek swych członków w atrakcyjne okolice Martina. Organizacje regionalne prowadzą, podobnie jak w latach ubiegłych, Szkółki Polonijne dla dzieci. W tym roku przy Klubie Polskim regionu Bratysława powstał pierwszy na Słowacji polonijny Dziecięcy Zespół Taneczny. O jego przyszłych sukcesach zadecyduje nie tylko oddanie prowadzącej go pani Beaty Wojnarowskiej i entuzjazm dzieci, ale przede wszystkim warunki lokalowe, które limitują częstotliwość i długość prób, a przynajmniej w początkowym okresie próby takie powinny odbywać się co najmniej raz w tygodniu. Regionalna organizacja bratysławska dla dzieci ze Szkółki Piątkowej i Dziecięcego Zespołu Tanecznego przygotowuje wycieczkę poznawczą do Krakowa, na dofinansowanie której przeznaczyła pieniądze uzyskane z loterii na pierwszym bratysławskim balu polonijnym. Organizacja martińska już po raz drugi zorganizuje we wrześniu spotkanie młodzieży polonijnej w Martinie. Już pierwsze takie spotkanie,

które odbyło się w roku 1997, potwierdziło, że jest to doskonała okazja do integracji młodego pokolenia polonijnego. Spośród imprez, które przygotowujemy dla dzieci i młodzieży we wszystkich organizacjach regionalnych warto też wspomnieć o tradycyjnych mikołajkach, które mają nie tylko zabawić, ale także przybliżyć im polskie zwyczaje bożonarodzeniowe. Na osobną uwagę zasługują dwie duże imprezy, które przygotowują organizacje regionalne Klubu Polskiego w Bratysławie i Koszycach. Pierwsza odbędzie się w mieście stołecznym, a będą nią już po raz wtóry majowe Dni Muzyki Polskiej. Natomiast w listopadzie w Koszycach odbędą się Dni Kultury Polskiej, którymi od 1996 roku przedstawia się publiczności słowackiej Polonia koszycka. Obie te imprezy są egzaminem zdolności organizacyjnych członków Klubu. Do udziału w nich staramy się pozyskać wybitnych twórców kultury z Polski oraz ze środowiska polonijnego. Przygotowanie takich imprez wyraźnie przyczynia się do integracji Polonii. Każdy z członków Klubu stara się dać z siebie to, co najlepsze. Obie imprezy, a także spotkanie młodzieży polonijnej w Martinie, możemy organizować przede wszystkim dzięki dotacjom otrzymywanym z Ministerstwa Kultury SR, dofinansowaniu ich przez Stowarzyszenie “Wspólnota Polska” oraz darom sponsorskim. Wysokość uzyskanych dotacji w dużej mierze decyduje o programie tych imprez i jego atrakcyjności. W bieżącym roku nadal wydajemy miesięcznik społeczno-kulturalny “Monitor Polonijny”, który dociera do Polonii na terytorium całej Słowacji. Rada Klubu Polskiego będzie kontynuować dotychczasową współpracę z polskimi organizacjami i instytucjami, np. z Ambasadą RP, Instytutem Polskim, Stowarzyszeniem “Wspólnota Polska”, Sejmikiem Samorządowym Województwa Śląskiego, czy z Polskim Komitetem Olimpijskim. W naszych zamierzeniach jest dalsze pogłębianie współdziałania ze słowackimi organizacjami społeczno - kulturalnymi, innymi stowarzyszeniami mniejszościowymi działającymi w Słowacji, a także nawiązanie kontaktów z organizacjami polonijnymi w krajach graniczących ze Słowacją.

Otto von Habsburg w Koszycach 20 marca Koszyce gościły Otto von Habsburga oraz jego syna Georga. 86-letni Otto von Habsburg, syn arcywojewody Karola i Zyty, księżniczki burbońsko-parmskiej, jest posłem Parlamentu Europejskiego i przewodniczącym Unii Paneuropejskiej. Dostojnego gościa powitał przed historycznym koszyckim Ratuszem prezydent miasta Rudolf Schuster ze swą świtą odzianą w historyczne togi miejskich panów. Wśród witających byli również przedstawiciele licznych mniejszości narodowych mających swe organizacje w Koszycach. Po uroczystych fanfarach, wciągnięciu na maszt flagi miejskiej i wymianie miejskiej straży uroczystość przeniosła się do Ratusza, gdzie dostojnemu gościowi przekazano dary, a Otto von Habsburg wpisał się do księgi pamiątkowej miasta. W Ratuszu zabrzmiały pieśni w językach węgierskim (Chór Csermely) i niemieckim (Chór Niemców Karpackich) oraz zaintonowana przez prezydenta R. Schustra słowacka pieśń Na koszyckiej turni. Następnie Gość zwiedził miasto, uczestniczył w uroczystym wmurowaniu tablicy upamiętniającej jego pobyt w Koszycach oraz spotkał się z koszyckim arcybiskupem. W przedwieczór Otto von Habsburg w Klubie Mniejszości Narodowych spotkał się z przedstawicielami związków i stowarzyszeń reprezentujących wielonaro-

dowościowy charakter mieszkańców miasta. Aktywny udział w tym spotkaniu wzięli przedstawiciele Czeskiego Stowarzyszenia w Słowacji, Stowarzyszenia Niemców Karpackich, Związku Rusinów - Ukraińców, Kulturalnego Związku Bułgarów, Csemadoku - Stowarzyszenia Węgrów oraz Klubu Polskiego, Stowarzyszenia Polaków i ich Przyjaciół. Gość przejawił duże zainteresowanie przedstawionymi przez nich programami organizacji mniejszościowych. Mówił o swym zaangażowaniu w szerokospektralny rozwój stosunków w Europie. W wielu wypowiedziach uczestników spotkania zabrzmiała wyraźnie wola rozwijania żywych kontaktów między poszczególnymi grupami narodowościowymi przy równoczesnym zachowaniu własnej tożsamości narodowej. Dla Polonii koszyckiej spotkanie to było kolejnym sygnałem, że przynależność narodowa nie jest przeszkodą we wzajemnej współpracy. Że można konstruktywnie współdziałać ze wszystkimi, z którymi z wyboru lub z konieczności przyszło nam żyć w jednej przestrzeni. Na “koszyckiej szerokości geograficznej” to się udaje, co w dużej mierze zawdzięczamy atmosferze tworzonej przez prezydenta miasta R. Schustra oraz ludzi z nim współpracujących. Tadeusz Z. Błoński

3

KOMUNIKATY DZIECIĘCY ZESPÓŁ TANECZNY W BRATYSŁAWIE Przy Klubie Polskim - region Bratysława powstał pierwszy w Słowacji polonijny Dziecięcy Zespół Taneczny, który pracuje pod kierownictwem choreograficznym pani Beaty Wojnarowskiej, która przez 17 lat tańczyła w Zespołe Folklorystycznym “Rzeszowiacy”, a następnie przez 5 lat w słynnej słowackiej Lúčnicy. Próby odbywają się w Instytucie Polskim w każdy drugi piątek miesiąca w godz. 17,30 - 18,30. Najbliższy termin 7 i 21 maja. Jak dotąd Zespół nie posiada nazwy, mogą ją nadać czytelnicy “Monitora Polonijnego”. Starczy nazwę wymyśleć i przesłać ją na adres: Poľský klub, Nám. SNP 27, 811 01 Bratislava. Autorzy podpisanych projektów otrzymają drobne upominki od bratysławskiego regionalnego Klubu Polskiego.

UWAGA CHŁOPCY! Chłopcy w wieku 10 - 15 lat mieszkający w Bratysławie lub okolicy wciąż jeszcze mają szansę stać się członkami pierwszego w Słowacji polonijnego Dziecięcego Zespołu Tanecznego. Zgłoszenia przyjmuje prezes regionalnego Klubu Polskiego pani Grażyna Lašček tel. 54432013 i 54432030 w godz. 9.00 - 16.00 (prócz soboty i niedzieli) lub bezpośrednio przed próbą pani Beata Wojnarowska. Pierwsi zgłaszający się mają też szansę na wzięcie udziału w tegorocznej wycieczce bratysławskiej Szkółki Piątkowej do Krakowa.

SPOTKANIA KLUBOWE KOSZYCE - spotkania członków Klubu Polskiego - region Koszyce odbywają się w każdy czwartek tygodnia o godz. 16.00 w Klubie Mniejszości Narodowych przy ul. Msiarskej nr 35. Zajęcia w koszyckiej Szkółce Polonijnej zaczynają się w każdy czwartek o godz. 16.30 w Galerii Wschodniosłowackiej przy ul. Alžbetinej. MARTIN - spotkania członków Klubu Polskiego - region Martin odbywają się w ostatnią środę miesiąca o godz. 17.00 w Centrum Kulturalnym miasta Martin przy ul. Hviezdoslavovej 5. W tym samym czasie jest czynna Biblioteka Klubowa, którą prowadzi pani Urszula Kubik.

ZAPROSZENIE Klub Polski region Bratysława serdeczne zaprasza na

Dni muzyki polskiej Impreza odbędzie się w dniach od 25 do 28 maja 1999 roku w Bratysławie. W programie koncerty muzyki poważnej i ludowej. Na zakończenie tradycyjny rejs statkiem po Dunaju. Bliższe informacje otrzymacie Państwo u pań: Grażyna Lašček w godz. 9.00 - 16.00 tel. 5443213 i 54432030 Beata Wojnarowska w godz. 8.00 - 20.00 tel. 64363029 Joanna Matloňová w godz. 16.00 - 20.00 tel. 6224788


Monitor Polonijny 1999_4:Monitor Polonijny 1999_4 17/02/16 14:31 Page 4

4

MONITOR POLONIJNY

uliusz Słowacki, największy obok Adama Mickiewicza polski poeta romantyczny, urodził się 4 września 1809 roku w Krzemieńcu zwanym “Atenami Wołyńskimi” w rodzinie profesora Liceum Krzemienieckiego, tłumacza i klasycznego poety Euzebiusza Słowackiego i Salomei z Januszewskich. Wczesną młodość przeżywał poeta w Wilnie, gdzie po śmierci męża jego matka poślubiła profesora uniwersytetu dr. Bécu. Dom państwa Bécu był miejscem spotkań wszystkich znaczniejszych osobistości z wileńskich kół naukowych i literackich, a panująca w nim atmosfera miała swój niewątpliwy wpływ na kształtowanie się przyszłego poety, który - jak powiadał Cyprian Norwid - ze wszystkich poetów “najzupełniej był poetą”. Po ukończeniu studiów prawnych na Uniwersytecie Wileńskim J. Słowacki podjął pracę aplikanta w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu w Warszawie. Po wybuchu powstania listopadowego pracował w biurze dyplomatycznym, a w marcu 1831 roku wyjechał jako kurier dyplomatyczny Rządu Narodowego do Paryża i Londynu. Po klęsce powstania pozostał na emigracji i przebywał przede wszystkim w Paryżu. Lata 1833 - 36 spędził w Genewie, kolejne dwa lata we Florencji, podróżował po Włoszech, Grecji, Egipcie i krajach Bliskiego Wschodu. Pod koniec 1838 roku powrócił do Paryża. W 1848 roku przebywał w Poznaniu, uczestnicząc w powstaniu, oraz we Wrocławiu. Gdy było już wiadomo, że powstanie zakończyło się klęską, powrócił do Paryża. Umarł 4 kwietnia 1849 roku w Paryżu i został pochowany na cmentarzu Montmartre. Wczesną twórczość, przeważnie pochodzącą z okresu warszawskiego, opublikował J. Słowacki dopiero na emigracji - Poezja t. 1 - 3 (1832 - 33), tam m.in. powieści poetyckie Arab, Jan Bielecki, Lambro; tragedia historyczna Maria Stuart oraz poezja powstańcza Hymn, Oda do wolności. W okresie popowstaniowym staje się jednym z największych poetów romantycznych i powstańczych. Powstałe

J

4 kwietnia - 150. rocznica śmierci Juliusza Słowackiego

JULIUSZ SŁOWACKI PRZEGLĄD TWÓRCZOŚCI

maj 1999 w tym czasie dramaty: Kordian (1834), Balladyna (1835), Lilla Weneda (1840) należą do największych arcydzieł polskiej dramaturgii. Sprzyjający muzie pobyt J. Słowackiego w Szwajcarii i we Włoszech znalazł swe odbicie w liryce np. Do Laury (1839), Ostatnie łączenie, Przekleństwo (1839), Rzym, Sumienie (1839), W Szwajcarii. Podróż na Wschód, w którą poeta wyruszył w 1836 roku, wiodła przez Grecję, Egipt, Syrię do Palestyny, zaowocowała swobodnym diariuszem Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu. Do najbardziej znanych liryków Słowackiego z tej podróży należy Hymn “pisany o zachodzie słońca na morzu przed Aleksandrią”. Pod wrażeniem Bliskiego Wschodu napisał m.in. poemat Ojciec zadżumionych. W roku 1838 powstał jeden z najpiękniejszych poematów Słowackiego Anhelli. Niewątpliwie pod wpływem twórczości Dantego napisał poemat o moralnych katuszach szlachcica - zdrajcy Wacław. W roku 1841 Juliusz Słowacki opublikował pięć pieśni poematu dygresyjnego Beniowski gorzkiego osądu polskiej współczesnej rzeczywistości, zwłaszcza emigracyjnej. Rzucona na tło bliskiej poecie Ukrainy, stylizowana na gawędę, powieść o podolskim szlachcicu, konfederacie barskim, awanturnikowi tamtej epoki jest pełna momentów grozy. Pojawia się w niej drwiący humor, parodia, przechodząca w karykaturę. Mistrzostwo poety, najpełniej uwidocznione właśnie w Beniowskim, zachwyciło krytyków. Dopiero po śmierci poety został wydany najczęściej wystawiany dramat Słowackiego Fantazy. Z ostatniego okresu twórczości Słowackiego pochodzą liryki, także o charakterze kontemplacyjnym. Zgoła niezwykłym utworem z tego okresu stało się dzieło uważane przez jego autora za “najważniejsze ze wszystkich, jakie kiedykolwiek napisał” - Genezis z Ducha. W rękopisach pozostały większe, przeważnie niedokończone dzieła, jak Zawisza Czarny, Samuel Zborowski, Agezylausz, Książę Michał Twerski, wydane po śmierci poety.

O b c h o d y Ro k u - “Przełom tysiącleci przyszło nam przeżywać w rytmie rocznic romantycznych poetów. Refleksja nad ich dziełami może stanowić ważny głos w dyskusji o kształcie Polski i Europy.” - powiedział premier Jerzy Buzek, który objął honorowy patronat nad obchodami 150. rocznicy śmierci JULIUSZA SŁOWACKIEGO. Uroczystość inaugurująca obchody odbyła się 4 lutego na Zamku Królewskim w Warszawie, a wzięli w niej udział także współpatronujący obchodom ministrowie kultury Ukrainy i Litwy, poświadczając wyrażoną przez prof. Alinę Kowalczykową, przewodniczącą Komitetu Obchodów Roku Juliusza Słowackiego, intencję organizatorów, by zwrócić uwagę na “wyeksponowanie z twórczości Słowackiego tych treści, które dziś są dla nas szczególnie ważne. Poczynając od ogólnego spojrzenia na tradycję kultury polskiej w jej związkach z Ukrainą i Litwą - po postawę wobec świata i cechy stylu, świetnie współbrzmiące ze sztuką współczesną”. “Jego twórczość spaja tradycję trzech narodów, nie tylko wplatał do swych dzieł motywy ukraińskie czy litewskie, więcej: współtworzyły te tradycje jego własny obraz świata. Urodził się w Krzemieńcu, na Podolu spędził kilka lat dzieciństwa ..., będąc Polakiem podkreślał zarazem przynależność do tamtych stron” - stwierdza prof. A. Kowalczykowa w obszernym wywiadzie omawiającym charakter i program obchodów, który zamieściła “Rzeczpospolita” 1999 nr 29. Obchody jubileuszowe mają stać się istotną próbą reinterpretacji twórczości J. Słowackiego, ukazania,

JULIUSZA SŁOWACKIEGO że “był » rewolucjonistą z ducha «, sens życia widział w nieustannym buncie, przeciw złu i własnej współczesności; uczył, że trzeba nieustannie łamać prawa już ustanowione, by torować drogę przyszłości.” - twierdzi prof. Kowalczykowa, autorka wielu studiów o poezji J. Słowackiego, zwracając jednocześnie uwagę na współbrzmiącą z naszymi czasami europejskość Poety i jego wszechstronne otwarcie na kulturę europejską. Organizowana przez Instytut Badań Literackich w Warszawie konferencja “Słowacki - współczesna wrażliwość” i dalsza na uniwersytecie w Poznaniu “Słowacki młodych pokoleń” będą się niosły w tonie wydobywania z jego twórczości tego, “co nas dzisiaj zaciekawia, w czym przejawia się nam bliska postawa wobec świata, wobec sztuki” - charakteryzuje najważniejsze imprezy jubileuszowe przewodnicząca Komitetu Obchodów Roku Słowackiego. Nad tym “Czy można żywić nadzieję, iż Rok Słowackiego wzbogaci świadomość współczesnych Polaków” zastanawia się Marian Sienkiewicz (“Przekrój” 1999 nr 8), odpowiadając sceptycznie: “Tak i nie. Dzieło twórcy Horsztyńskiego, gdyby chcieć je odczytać nie jubileuszowo - odsłoni dużo gorzkich problemów i dotkliwy krytycyzm pisarza wobec naszej przeszłości. A wielu z nas wolałoby się przecież karmić karmelkowo-czytankową wizją historii Polski. Wizja Słowackiego łączy w sobie tragizm dziejów narodu z bezlitosną oceną tego wszystkiego, co w nim jest

skazą i przywarą.” Obchody jubileuszowe mają także przypomnieć Słowackiego Ukrainie i Litwie. W ich ramach spotkają się w Krakowie premierzy Polski, Ukrainy i Litwy, a prawdopodobnie twórczość Słowackiego będzie jednym z tematów sesji w Kijowie. Tematom ukraińskim w jego twórczości będzie poświęcona konferencja naukowa organizowana przez Uniwersytet Marii Curie - Skłodowskiej w Lublinie. W Wilnie młodzi Ukraińcy mówić będą o Słowackim ze swojego punktu widzenia, a w Krakowie seminaria polsko - ukraińskie przygotowują profesorzy Ryszard Legutko i Andrzej Chwalba. W Roku Jubileuszowym sprawą pierwszorzędną stanie się rekonstrukcja polskimi siłami dworku rodziny Słowackiego w Krzemieńcu, który w grudniu ma zostać oficjalnie otwarty, by służyć pamięci Poety a zarazem stać się miejscem spotkań kulturalnych polskich i ukraińskich. Można również oczekiwać ukazania się na rynku księgarskim wielu różnych edycji dzieł Poety. Pomnikowa będzie 16-tomowa edycja “Pism wszystkich”, która ukaże się pod protektoratem premiera Jerzego Buzka (pierwsze tomy już w tym roku, zakończenie w 2001 r.). Przewodnicząca Komitetu Obchodów Roku Juliusza Słowackiego sygnalizuje także zmianę kanonu lektur szkolnych. “Trzeba zmienić wybory, dać młodym teksty dla nich ciekawsze, są takie. ... Nie bójmy się modernizować kanonu, wśród wielu pięknych utworów Słowackiego jest w czym wybierać” - twierdzi prof. A. Kowalczykowa dmm


Monitor Polonijny 1999_4:Monitor Polonijny 1999_4 17/02/16 14:31 Page 5

J U L I U S Z

S Ł O W A C K I

Beniowski. Poema (fragmenty) O P o l s k o! jeśli ty masz zostać m ł o d ą I taką jak ta być, co dzisiaj żyje, I być ochrzczona tą przeklętą wodą, Której pies nie chce, wąż nawet nie pije; Jeśli masz z twoją rycerską urodą Iść między ludy jak wąż, co się wije; Jeśli masz zrównać się z podstępnym Włochem: Zostań, czym jesteś - ludzi wielkich prochem!

Ambicja serce spod żeber wykradła, Sejm się nie kocha już ani też gminy; Zbiorowa ta osoba będzie jadła, Piła, wydawać dziennik, biuletyny, Gwiazdy się każdej spyta, co upadła, Jakie pryncypia ma, a księżyc z miny Arystokratą nazwie i dlatego, Że w smutnej twarzy swej ma coś - srebrnego.

Chodzi mi o to, aby język giętki Powiedział wszystko, co pomyśli głowa: A czasem był jak piorun jasny, prędki, A czasem smutny jako pieśń stepowa, A czasem jako skarga nimfy miętki, A czasem piękny jak aniołów mowa ... Aby przeleciał wszystko ducha skrzydłem. Strofa być winna taktem, nie wędzidłem.

Ale to próżna dla ciebie przestroga! Ciebie anieli niebiescy ostrzegą O każdej czarze - czy to w niej przez wroga, Czyli przez węża i pająka swego Wlane są jady. - Jesteś córką Boga I siostrą jesteś Ukrzyżowanego. Ciebie się żadna trucizna nie imie; Krzyż twym papieżem jest - twa zguba w Rzymie!

Pryncypia! o pryncypia! jak bym chętnie Powiedział prosto dziś, co o was myślę! Gdyby mi teraz w serca mego tętnie Nie brzmiała inna struna. - Więc przekryślę Te strofy. - Dusza mi zagrała smętnie, Śmiechu na ustach nie mam ni w umyśle. Wszystko prowadzi dziwnie Boża ręka, Tak dziwnie! - że mi serce wre i pęka.

Z niej wszystko dobyć, zamglić ją tęsknotą, Potem z niej łyskać błyskawicą cichą, Potem w promieniach ją pokazać złotą, Potem nadętą dawnych przodków pychą, Potem ją utkać Arachny robotą, Potem ulepić z błota, jak pod strychą Gniazdo jaskółcze przybite do drzewa, Co w sobie słońcu wschodzącemu śpiewa ...

Tam są legiony zjadliwe robactwa: Czy będziesz czekać, aż twój łańcuch zjedzą? Czy ty rozwiniesz twoje mściwe bractwa, Czekając na tych, co pod tronem siedzą I krwią handlują, i duszą biedactwa, I sami tylko o swym kłamstwie wiedzą, I swym bezkrewnym wyszydzają palcem Człeka, co nie jest trupem - lub padalcem.

Więc, polityczne moje falanstery, Bądźcie mi zdrowe! - I wy, co bez głowy Upadli z pańskiej jak z niebieskiej sfery, W arystokratów gracie, smętne sowy! Co w grze myślicie bić jak kozery Asa, choć będzie z sercem i laurowy: Was także żegnam, bez miecza rycerze, A choć mi serce pęka - śmiech mię bierze.

I gdyby stary ów Jan Czarnoleski Z mogiły powstał, to by ją zrozumiał Myśląc, że jakiś poemat niebieski, Który mu w grobie nad lipami szumiał, Słyszy, ubrany w dawny rym królewski, Mową, którą sam przed wiekami umiał. Potem by, cicho mżąc, rozważał w sobie, Że nie zapomniał mowy polskiej - w grobie. (z Pieśni V)

Lecz pokój z nimi! ... Nie, ten brud ruchomy Nie zna pokoju - więc życzenie próżne! Niechaj więc włażą w zakrwawione domy, Niech plwają na miecz - stworzenia ostróżne, Aby zardzewiał, nim będzie łakomy Ich zgiętych karków, niech mają usłużne, W jadzie maczane pióra - dusze w bagnie, Niech żyją: takiej krwi - nikt nie zapragnie.

Żeby też jedna pierś była zrobiona Nie podług miary krawca, lecz Fidiasza! Żeby też jedna pierś jak pierś Memnona! Żeby też jedna! - Ha ... to mię przestrasza. Kościuszko przeczuł was krzycząc: “Skończona!” Z krzyża swojego krzyknął tak - a wasza Pierś to pojęła, z tą myślą umiera. Chociaż mi serce pęka - śmiech mię zbiera. (z Pieśni III)

Czołem bijący w marmur Chrystusowy, Kiedym się skarżył na klątwy i zdrady, Tom się i o ten kielich krwi octowy Upomniał - i Grób zaparł się: że gady Z niego nie wyszły - lecz z urwanej głowy Ten polip odrósł i lud wyssał blady. Wygnać go była kiedyś wielka praca ... Ma nas za trupa ten szakal - i wraca. (z Pieśni I)

Jam ci powiedział, że jak bóg litewski Z ciemnego sosen wstałeś uroczyska; A w ręku twym krzyż jak miesiąc niebieski, A w ustach słowo, co jak piorun błyska. Tak mówiąc - ja, syn pieśni! syn królewski! Padłem. - A tyś już następował z bliska I nogą twoją jak na trupie stawał? Wstałem. - Jam tylko strach i śmierć - udawał!

“Biada, kto daje ojczyźnie pół duszy, A drugie tu pół dla szczęścia zachowa; Oboje w nim Bóg swym piorunem skruszy I padnie kiedyś w popiół taka głowa! Żadną łzą taki Boga nie poruszy, W modlitwie nigdy już nie znajdzie słowa, Które by kiedyś jego Bóg rozumiał, I będzie jak ten dąb umarły szumiał.

Znajdziesz mnie zawsze przed twoim obliczem, Nie powalonym, hardym i straszliwym ... Nie jestem tobą - ty nie jesteś Zniczem. Lecz choćbyś Bogiem był - ja jestem żywym! Gotów wężowym bałwan smagać biczem, Dopóki ten świat pędzisz biegiem krzywym ... Kocham Lud więcej niż umarłych kości ... Kocham ... lecz jestem bez łez, bez litości

“Będzie miał w sercu władzę odpychania Ludzi - a węże się doń zbiegać będą. Utyje kiedyś na chlebie wygnania I nieszczęśliwe dzieci go obsiędą Krzycząc: »Ojczyznę nam daj lub do spania Grobowiec sławny« - ale nie posiędą Grobu ni sławy. - I to jest przekleństwo, Które ja rzucam na nich! - ich rodzeństwo! (z Pieśni III)

Dla zwyciężonych. Taka moja zbroja! I takie moich myśli czarnoksięstwo! Choć mi się oprzesz dzisiaj - przyszłość moja! I moje będzie za grobem zwycięstwo! ... Legnie przede mną twych poetów Troja, Twe hektorowe jej nie zbawi męstwo, Bóg mi obronę przyszłości poruczył: Zabiję - trupa twego będę włóczył! (z Pieśni V)


Monitor Polonijny 1999_4:Monitor Polonijny 1999_4 17/02/16 14:31 Page 6

6

MONITOR POLONIJNY

uroczą i energiczną Polką panią Marią Hryc, matką znanego słowackiego aktora Andy Hryca, spotkałyśmy się w jedno zimowe popołudnie, by porozmawiać o tym, jak przed 55 laty znalazła się na Słowacji i co ją tu spotkało.

Z

Jak to się stało, że przyjechała Pani na Słowację? Mieszkałam u brata w Warszawie. Rodzinę miałam w Siedlcach. Zbliżało się powstanie. Ludzie zaczęli się pakować i wyjeżdżać. Rosjanie już byli przed Mińskiem Mazowieckim. Razem z przyjaciółką i jej bratem wsiedliśmy do pociągu. Nikt specjalnie nie wiedział dokąd dotrzemy. Ludzie po drodze wysiadali w Krakowie i w innych miejscowościach. My pojechaliśmy w Tatry. Miałam wtedy 21 lat. Zaczęliśmy szukać pracy, o którą było bardzo trudno. Raz siedzieliśmy w kawiarni i śpiewaliśmy piosenki, ja grałam na gitarze. Przyszli tam Słowacy, chyba byli bardzo ciekawi, jakie są polskie dziewczęta. Wśród nich był jeden wysoki chłopak, czarny, z wąsami. Nie gustowałam zbyt w brunetach, bardziej mi się podobali ciemni blondyni, ale chyba wpadłam mu w oko. Po jakimś czasie, gdy wspólnie śpiewaliśmy, wygłupialiśmy się, on podszedł do mnie ze scyzorykiem i zapytał, czy wyjdę za niego za mąż? Ponieważ to były żarty, zgodziłam się. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak ułoży się moje życie. Potem, tamtego pamiętnego lata 1944, spotkaliśmy się kilka razy w Zakopanem, ale ponieważ wakacje się skończyły, wyglądało na to, że nasze drogi się rozejdą. On wrócił

wał się eksportem drewna budowlanego. Wie pani, ja się często zastanawiam, jak potoczyłoby się moje życie, gdybym w tamtych latach nie została na Słowacji ... Wiadomo, byli ludzie, którzy zginęli, byli ludzie, którzy przeżyli ... Po moich znajomych, z którymi uciekałam z Warszawy, zaginął ślad. Nie wiem, co się stało, już nigdy się nie spotkaliśmy, próbowałam ich odnaleźć przez Czerwony Krzyż, nie udało się ... Jak wyglądały Pani pierwsze miesiące na Słowacji, jak się Pani udało zaklimatyzować? Bardzo dobrze. My mieliśmy dobry start, mieliśmy piękne nowoczesne mieszkanie, dobrą pozycję. Wie pani, co jest bardzo ważne dla kobiety? To, że mąż ją kocha, a tak było w moim przypadku. On był starszy o 9 lat, otaczał mnie wielką troskliwością. Czy historyczne uwarunkowania, koniec wojny, nadejście Rosjan zmieniły coś w Pani życiu? Gdy mieli przyjść Rosjanie, wszyscy wyjeżdżali na wieś, uciekali z Bratysławy. My też wyjechaliśmy. Po powrocie zastaliśmy opustoszałe domy, porozbijane okna. Zabraliśmy się do porządków. Następnego dnia ktoś zapukał do drzwi. Byli to Rosjanie, którzy wzięli mojego męża nie wiadomo dokąd i na jak długo... Wie

55 LAT NA SŁOWACJI

R

OZMOWA

z panią Marią Hryc do Bratysławy, gdzie mieszkał, natomiast ja ze swoimi znajomymi w poszukiwaniu pracy przekroczyliśmy granicę. Udało mi się uzyskać pracę w Starym Smokowcu w sanatorium, w kuchni. Tam żyliśmy do powstania słowackiego. Po powstaniu zbierano wszystkich uciekinierów z Polski i wsadzano do pociągu, który miał nas zawieźć do Niemiec. W tamtych czasach ludzie sobie bardzo pomagali, bez względu na to czy się znali, czy nie. Planowaliśmy, że po drodze wysiądziemy, jeśli się to uda, w Bratysławie. Gdy nasz pociąg stał w Wajnorach, udało nam się wysiąść i przesiąść się do drugiego pociągu, który nas zawiózł na dworzec główny w Bratysławie. Byliśmy wolni! Zadzwoniliśmy do znajomego doktora, który nas przyjął do siebie, a potem pomógł znaleźć mieszkanie i pracę. Robiliśmy walizki. Jeszcze dziś potrafiłabym zrobić walizkę. Zadomowiliśmy się w Bratysławie. Zaczęliśmy się spotykać w gronie młodzieży, mieliśmy też kontakt z tym czarnym panem z wąsami. Po jakimś czasie ów pan wyznał mi miłość. W styczniu odbył się nasz ślub. I tak zostałam w Bratysławie. Nie myślała Pani o tym, żeby z mężem przeprowadzić się do Polski? Nie, ja przeżyłam w Polsce bombardowania, widziałam łapanki na ulicach, wiedziałam, że tam ludzie giną, umierają. To była inna Polska. Na Słowacji ta wojna wyglądała zupełnie inaczej. Słowacy nie wierzyli nam, gdy opowiadaliśmy przed czym uciekliśmy. Z Polski mam bardzo złe wspomnienia. Zdecydowaliśmy się zostać, tym bardziej, że mój mąż był zamożny - zajmo-

pani, jak ja to przeżywałam? Przecież nie wiedziałam, co z nami będzie, nikogo nie znałam, nie znałam języka ... W strachu i niepewności przeżyłam 5 - 6 tygodni do powrotu męża. I znów wszystko wróciło do normy. Czym się Pani zajmowała na Słowacji? Nie musiałam nic robić. Na początku uczyłam się gotować. Żyło nam się bardzo dobrze aż do momentu upaństwowienia firmy mojego męża. Zakład zabrano, ale wszystkie rachunki, które trzeba było uregulować, zostawiono. Co miesiąc trzeba było płacić zaległości, a dochodów już nie było. Potem na 6 lat zabrano męża do więzienia. Wtedy mieliśmy już dwoje dzieci - Andrzej był w trzeciej klasie, Bohdanka miała wtedy 2 i pół roczku. I znów ta niepewność, nie wiedziałam przecież, kiedy mąż wróci i czy w ogóle wróci, nie wiedziałam, gdzie jest ... Miałam znajomych, którzy mi pomagali, ale w tamtych czasach ludzie obawiali się pomagać komuś takiemu jak nasza rodzina. Musiałam sobie jakoś radzić. Dopóki było co sprzedawać, sprzedawałam.

maj 1999 Potem już wiedziałam, że to na długo nie starczy. Zaczęłam szukać pracy. Chciałam ją uzyskać gdzieś w urzędzie, miałam maturę. Znalazłam miejsce w mleczarni w laboratorium. Miałam być przyuczona do tej pracy, ale ... Po rozmowie z dyrektorem wychodziłam z jego gabinetu szczęśliwa z takiego obrotu sprawy, ale już w drzwiach zadał mi pytanie dotyczące mojego męża. Odpowiedziałam prawdę, że jest w więzieniu. Widziałam jak się zmienia twarz tego człowieka. Okazało się, że tej pracy nie dostanę. Na pytanie dlaczego, dowiedziałam się, że z obawy o moje życie - z pewnością jestem w szoku, pracując więc w laboratorium zrobiłabym sobie krzywdę, za którą on ponosiłby odpowiedzialność. I znów zaczęłam poszukiwania, pukałam od drzwi do drzwi, bezskutecznie. Zaczęłam więc szyć. Miałam maszynę do szycia z czasów, kiedy przychodziła do nas do domu krawcowa. Dla spółdzielni Avana szyłam prześcieradła, fartuszki, koszulki, bieliznę z gotowych wykrojów. Potem zaczęłam się uczyć gramatyki słowackiej. Zdałam egzamin i zaczęłam uczyć dzieci w szkole podstawowej. Jak mąż wrócił z więzienia, żyło nam się inaczej. Mąż też miał problemy ze znalezieniem pracy, ale znajomi nam pomogli. Pamiętam o tych, którzy nam pomogli, ale w życiu poznałam też wielu złych ludzi, życie mnie bardzo doświadczyło. Po powrocie męża z więzienia jeszcze przez długie lata dręczyli go jacyś nieznajomi ludzie, chcieli usłyszeć nazwiska ludzi, których szukali. Te ciągłe telefony, przesłuchania, śledztwa. To nie były łatwe czasy. Na pewno z wytchnieniem przyjęła Pani zmiany w 1989 roku? Tak, wciąż biegaliśmy na Námestie SNP. Nie mogłam uwierzyć, że naprawdę się to zmieni. Moje dzieci były bardzo zaangażowane, nie ukrywam, bałam się o nie. Mąż nie dożył tych czasów, umarł w 1980 roku. Mówiła Pani, że w młodości Pani śpiewała i grała na gitarze, to pewnie po Pani syn odziedziczył zamiłowanie do muzyki i sztuki? Tak. Bardzo lubiłam śpiewać, znałam wszystkie piosenki Kiepury i inne polskie piosenki z tamtych czasów. Po ślubie zaczęłam chodzić na lekcje śpiewu, ale życie rodzinne, obowiązki nie pozwoliły mi rozwijać się. Mój mąż był temu przeciwny, zawsze twierdził, że trzeba wybrać - albo kariera, albo rodzina. Po jego śmierci, gdy już dzieci były dorosłe, zaczęłam śpiewać w chórze nauczycielskim, z którym przejechaliśmy pół świata, wydaliśmy płytę. Dzieci, oczywiście starałam się wychować tak, aby kochały sztukę. Od małego ćwiczyłam z Andrzejem wiersze na pamięć, starałam się go zainteresować kulturą, sztuką. Utrzymuje Pani kontakty z bliskimi z Polski? Rodziny już nie mam, ale mam przyjaciółkę, która podobnie jak ja jest wdową, odwiedzamy się, nasi synowie się przyjaźnią. Chętnie spotykam się z Polakami, dosyć często miałam możliwość poznawania Polaków, którzy przyjeżdżają z całego świata na leczenie do Pieszczan. Pamiętam też moje podróże do Polski i to uczucie, gdy wysiadłam na Dworcu Centralnym w Warszawie. Wie Pani, że płakałam, gdy słyszałam mowę polską... Jakie polskie zwyczaje stara się Pani zachować w swoim domu? Po ślubie starałam się wyważyć: coś z domu mojego męża, coś ode mnie. Na święta Bożego Narodzenia musi być polski opłatek, zupa grzybowa, karp. Gotuję barszcz, Andrzej to bardzo lubi. Oczywiście robię też bigos, kompot z rabarbaru, zupę szczawiową. Czego Pani brakuje z Polski, a co Pani szczególnie lubi? Chałwę. Nigdzie nie jadłam takiej dobrej chałwy, jak w Polsce. Po tylu latach przeżytych na Słowacji twierdzenie, że jest to Pani drugi dom, jest z pewnością prawdziwe? Tak, tu są moi najbliżsi, tu przeżyłam większość mojego życia. Czasami myślę o Polsce w wyidealizowany sposób, potem okazuje się, że i tu i tam ludzie mają swoje problemy. Wiem, że w moim przypadku dobrze się stało, że zostałam na Słowacji. Być może, że w ten sposób ocaliłam swoje życie? Za rozmowę dziękuje Małgorzata Wojcieszyńska


Monitor Polonijny 1999_4:Monitor Polonijny 1999_4 17/02/16 14:31 Page 7

maj 1999

MONITOR POLONIJNY

BŁĘKITNY KRZYŻ (8) T

ATRY W MOIM ŻYCIU

WSPOMNIENIA JANA KOMORNICKIEGO AMBASADORA RP W REPUBLICE SŁOWACKIEJ

90 lat temu, ściśle 29 października 1909 roku, powstało Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe - pierwsza na ziemiach polskich a druga (po austriackiej) organizacja na świecie, której statutowym celem było ratowanie ludzi w górach. Za swoje godło od samego początku TOPR przyjęło niebieski krzyż równoramienny potocznie zwany błękitnym krzyżem. Z czasem, kiedy po II wojnie światowej ratownicy tatrzańscy przenieśli ideę ratowniczą także w inne polskie góry, szkoląc specjalistów i pomagając w organizacji Beskidzkiego, Sudeckiego i Krynickiego Pogotowia - powstało GÓRSKIE OCHOTNICZE POGOTOWIE RATUNKOWE. Jego znakiem nadal był błękitny krzyż1) , a siedzibą ogólnopolskiego zarządu - Zakopane. Powróćmy jeszcze do początków ratownictwa tatrzańskiego, które pasjonowały mnie bardzo, silnie inspirując duchowo. Wspominaliśmy je w opowiadaniu PRZECIW ŚMIERCI w GÓRACH (3), przywołując dwóch głównych prekursorów idei ratownictwa: Mieczysława KARŁOWICZA, którego tragiczna śmierć 8 lutego 1909 r. w lawinie pod Małym Kościelcem w Tatrach przyśpieszyła rejestrację TOPR, oraz pierwszego naczelnika Straży Ratunkowej - Mariusza ZARUSKIEGO. Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe było stowarzyszeniem zrzeszającym członków honorowych, wspierających i fizycznych, t.j. właściwych ratowników, którzy jako zespół tworzyli Straż Ratunkową TOPR. TOPR-em kierował Zarząd, który powoływał naczelnika Straży Ratunkowej. Dokładnie 11 grudnia 1909 roku dziesięciu ratowników złożyło na ręce M. Zaruskiego, a on sam jako pierwszy na ręce Kazimierza DŁUSKIEGO2) - uroczyste przyrzeczenie, które warto przypomnieć, jako że po dziś dzień pozostało niemal niezmienione: “Dobrowolnie przyrzekam pod słowem honoru, że póki zdrów będę, na każde wezwanie naczelnika lub jego zastępcy, stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie (...) i udam się w góry, aby nieść pomoc ludziom jej potrzebującym. Postanowień naczelnika, zastępców, kierowników wypraw i akcji będę wykonywał sumiennie, rzetelnie i gorliwie pamiętając, że od mego postępowania zależy zdrowie i życie ludzkie. W pełnej świadomości przyjętych na siebie trudnych obowiązków i na znak dobrej woli przyrzeczenie powyższe przez podanie ręki naczelnikowi potwierdzam”. Uważałem zawsze, że przynależność do GOPRu staje się obowiązkiem i jest w pewnym sensie ukoronowaniem górskich wtajemniczeń dla tych, którym udało się wcześniej w pełni zakosztować turystyki, taternictwa i narciarstwa, a zdobyte doświadczenie pozwala oddawać innym to, co może stanowić o ocaleniu ich życia. Dlatego od chwili mego związania się na stałe z Tatrami i Zakopanem dążyłem do uzyskania prawa ustawienia się w jednym szeregu za wielkimi ratownikami - poprzednikami. Kiedy 30 lat temu, dokładnie w 60. rocznicę powstania TOPR-u, w dostojnych mu-

rach Dworca Tatrzańskiego3) składałem przyrzeczenie na ręce naczelnika - Michała GAJEWSKIEGO4), nie wiedziałem jeszcze, jakie obowiązki przyjdzie mi z czasem pełnić w górskim ratownictwie. Czułem jednak wielkie wzruszenie, kiedy po złożeniu przyrzeczenia i “podaniu ręki naczelnikowi” na mojej piersi znalazła się odznaka z błękitnym krzyżem. Dla mnie przyjęcie obowiązków ratownika tatrzańskiego nie było tylko znalezieniem sobie nowego miejsca w Tatrach. Był to wybór miejsca i postawy w życiu, wybór, który przybliżał mnie do drugiego człowieka, zarówno tego, z którym wiązałem się liną, idąc na ratunek, jak i tego, dla którego ludzie spod błękitnego znaku byli nadzieją ocalenia z najgroźniejszych opresji. Te i inne refleksje pojawiały się stopniowo i z czasem. Bezpośrednio jednak po przyrzeczeniu, na drugi dzień rano wsiedliśmy w wielki autokar; reprezentanci wszystkich żyjących jeszcze wówczas

7 pokoleń ratowników, i z własną kapelą góralską ruszyliśmy przez Łysą Polanę na Słowację. Najstarsi pojechali do Tatrzańskiej Łomnicy, natomiast średniacy, młodzież, no i naturalnie muzykanci wysiedli w Tatrzańskiej Jaworzynie i pomaszerowali w górę Doliny Jaworowej. Był październik 1969 roku. Pogoda jak na zamówienie: błękitne niebo, bardzo złota i czerwona, kończąca się już jesień. Przed nami majestatyczny, piramidalny masyw Lodowego Szczytu (2630 m n.p.m.), ale wcześniej, po prawej Jaworowy Mur z ciemną północną ścianą Małego Jaworowego Szczytu ( 2386 m n.p.m.), kryjącą w swoich zerwach tajemnicę śmierci króla tatrzańskich przewodników i oficjalnego zastępcy Zaruskiego - słynnego Klimka Bachledy5), który 6 sierpnia 1910 roku jako pierwszy tatrzański ratownik zginął przy próbie uratowania uwięzionego w ścianie taternika. Staliśmy nad brzegiem Żabiego Stawku Jaworowego zapatrzeni w tę ścianę i wsłuchani w Klimkową nutę, odegraną z wielką powagą przez kapelę. Następnym postojem była Lodowa Przełęcz (2380 m n.p.m). Siedzieliśmy zapatrzeni i zasłuchani w tony góralskiej muzyki, być może pierwszy raz od czasu hałaśliwych i wielkich wypraw towarzyszących Tytusowi Chałubińskiemu granej w samym sercu Tatr i na tej wysokości. Jako człowiek od dziecka związany z ochroną tatrzańskiej przyrody powinienem pewnie oprotestować to granie na stokach Kopy Lodowej (2611 m n.p.m.) w ścisłym rezerwacie słowackiego Tatrzańskiego Parku Narodowego. Tymczasem muszę wyznać, że wówczas uświadomiłem sobie, że ta zawodząca i smutna muzyka tu się narodziła, a jej tony jakoś do tego cudownego otoczenia wyjątkowo pasują. Wczesnym popołudniem schodziliśmy przez Dolinę 5. Stawów Spiskich do Tatrzańskiej Łomnicy, gdzie spotkaliśmy seniorów naszej grupy. Opowiadaniom nie było końca. “Dziadkowie” opowiadali o Mariuszu Zaruskim i swoich przeżyciach sprzed 50. lat, my opowiadaliśmy o tym, co nas tak urzekło tego dnia w Dolinie Jaworowej. Żaden z nas młodych nie wyobrażał sobie, że można mieć tyle doświadczeń i tyle lat, co nasi seniorzy. Oni zaś patrzyli na nas z sympatią i pewnością, że to co oni podjęli z takim zaangażowaniem przed wieloma laty, ci młodzi będą kontynuować z podobną determinacją. Łączyło nas podobne poczucie honoru, ale nade wszystko wspólny znak - Błękitny Krzyż.

1)

Ratownicy TOPR w czasie akcji ratunkowych nosili na lewym ramieniu opaskę z niebieskim krzyżem. Metalowe numerowane odznaki z błękitnym krzyżem i srebrną gałązką kosodrzewiny wprowadzono dopiero w 1952 r. wg graficznego projektu wybitnego kartografa, speleologa i działacza PTT i PTTK - Tadeusza ZWOLISKIEGO (1893 - 1955). 2) Kazimierz DŁUSKI (1855 - 1930) lekarz, wybitny socjalista i działacz społeczny. W latach 1900 - 1919 mieszkał w Zakopanem wraz z żoną Bronisławą (również lekarką), rodzoną siostrą Marii Skłodowskiej-Curie. W 1902 r. założył sanatorium i zakład leczniczy, nazwany później jego imieniem, którym kierował 16 lat, osiągając doskonałe wyniki w leczeniu gruźlicy. Był współzałożycielem TOPR, a w latach 1909 - 1919 pełnił funkcję prezesa Zarządu. 3) Dworzec Tatrzański - historyczna siedziba Towarzystwa Tatrzańskiego a następnie PTT, od 1874 r. lokalizowana w różnych miejscach Zakopanego. Ostatecznie (po pożarze w 1900 r.) wybudowano murowany Dworzec Tatrzański (Krupówki 12), który stoi do dziś. W Dworcu Tatrzańskim obok TT swoją siedzibę miało TOPR i GOPR, które dopiero w 75 rocznicę istnienia (1984) przeniosło się do własnej bazy przy ul. Piłsudskiego 65. 4) Michał GAJEWSKI (ur. 1928) - wybitny taternik, przewodnik i ratownik tatrzański, uczestnik ponad 500 wypraw ratunkowych, w l. 1967 - 1969 naczelnik Grupy Tatrzańskiej GOPR, członek honorowy GOPR i TOPR. 5) Klemens BACHLEDA, potocznie Klimek (1849 - 1910), będąc sierotą swoje niezwykłe kwalifikacje zdobywał ciężką pracą na służbie u bogatych gazdów, w wojsku, jako grabarz w czasie dwóch kolejnych epidemii cholery, a także jako kłusownik, tragarz, w końcu przewodnik tatrzański. Mariusz Zaruski chciał, aby Klimek był naczelnikiem Straży Ratunkowej TOPR, ten jednak odmówił, uzasadniając swoją decyzję słowami: “dyć, ja dus ludzkik na swoje sumienie nie bede broł”. Został jednak zastępcą naczelnika. W czasie bardzo trudnej wyprawy ratunkowej w pn. ścianie Małego Jaworowego Szczytu, której celem było odnalezienie i uratowanie rannego taternika S. Szulakiewicza, kiedy wszyscy utracili siły a Zaruski nakazał odwrót - Klimek Bachleda odwiązał się i poszedł dalej na poszukiwanie sam, ginąc w lawinie kamiennej, która spadając z Rówienkowej Przełęczy, porwała go ze ściany. Na wielkim nagrobnym kamieniu na nowym zakopiańskim cmentarzu wyryto napis: “Poświęcił się i zginął”. Od red.: Zgodnie z wolą Autora, honorarium za powyższy tekst przekazujemy na konto odbudowy Schroniska Zbójnickiego w Dolinie Staroleśnej (Zbojnícka chata - Veľká Studená Dolina)


Monitor Polonijny 1999_4:Monitor Polonijny 1999_4 17/02/16 14:31 Page 8

8 Janka, 34 lata księgowa, Habovka, Orava 1. Z handlem, targami, bazarami 2. Nie, Warszawa, prawda? 3. Nie wiem 4. Warszawa, Kraków 5. Nie wiem 6. Nie wiem 7. Nie znam 8. Nie wiem 9. Nie wiem, był Wałęsa, ale kto jest teraz nie wiem 10. Nie wiem 11. Słowakiem

MONITOR POLONIJNY Luboš, lat 35 dyrektor firmy, Bratysława 1. Trudne pytanie. W pierwszym rzędzie kojarzy mi się z moim byłym szefem, który był Polakiem. Tak na dobrą sprawę Polski nie znam i gdyby nie to, że służbowo byłem tam kilka razy, prawdopodobnie o Polsce nie wiedziałbym nic 2. Stolicą Polski jest Warszawa. Kraków jest starym historycznym miastem, jest tam dużo kościołów 3. To jest jakiś taniec i chyba jakiś region w Polsce. Wydaje mi się, że to będzie na północnym wschodzie Polski i są tam jeziora 4. Warszawa, Gdańsk (tam były te strajki), Gdynia, Katowice, Zakopane, Kraków, Szczecin, Cieszyn, Nowa Góra - jest takie miasto? Chyba się pomyliłem. Aha, jeszcze Wrocław 5. Odra, Wisła 6. Maria Curie-Skłodowska, innych nie znam 7. Oczywiście ludzie ze świata filmu i muzycy jazzowi. Andrzej Wajda reżyser, Daniel Olbrychski - aktor, jazzowi muzycy, ale nie pamiętam ich nazwisk. Ach, jeszcze Roman Polański 8. Jerzy Balcerowicz? Nie 9. Nie wiem 10. Nie wiem 11. Janosik podobno był Słowakiem

Vlado, 30 lat technik, Bratysława 1. Z urlopem, który spędziłem w Polsce 2. Warszawa 3. To są jeziora, region na wschodzie Polski 4. Warszawa, Gdańsk, Kraków, Wrocław, Częstochowa, Toruń, a to nie było duże miasto, potem jeszcze miasta portowe jak Szczecin 5. Wisła i mnóstwo małych rzek, które wpadają do Wisły. Od nas płynie do Was Dunajec 6. Nie wiem 7. Nie wiem 8. Nie wiem 9. Wałęsa 10. Nie wiem 11. Słowak, przynajmniej tak się u nas mówi, ale słyszałem, że to był węgierski Żyd (śmiech)

maj 1999 Miloš, 39 lat psychiatra, Bratysława 1. Duże państwo, dużo jezior, pomniki kultury, słowiański naród 2. Chyba wojwództwa 3. Nie wiem 4. Warszawa, Kraków, Poznań, Łódź, Gdańsk, Bielsko-Biała 5. Wisła, Odra 6. Sienkiewicz i ktoś z medycyny 7. Maryla Rodowicz, Daniel Olbrychski, Andrzej Wajda, Krzysztof Zanussi 8. Tadeusz Mazowiecki 9. Kwaśniewski 10. Nie wiem 11. My wierzymy, że Słowakiem, ale chyba był mieszany.

CO WIEMY OSOBIE Jano, lat 35 leśniczy, Habovka, Orava 1. Polska, czy konkretnie słowo Polak kojarzy mi się z braćmi 2. Nie, Warszawa jest stolicą Polski 3. Nie wiem 4. Kraków, Warszawa 5. Nie wiem 6. Nie wiem 7. Nie znam 8. Nie wiem 9. Wałęsa 10. Nie wiem 11. Słowakiem

Tibor, lat 38 muzyk, Bratysława 1. Z Ciechocinkiem, ponieważ tam ostatnio występowałem 2. Kraków jest stolicą województwa krakowskiego 3. Mazury to taniec 4. Warszawa, Łódź, Katowice, Rzeszów, Kraków, Poznań 5. Wisła 6. Nie wiem 7. Don Wasyl, Penderecki 8. To wiedziałem, ale zapomniałem, ostatnio o nim czytałem... 9. Nie wiem 10. Nie wiem. Na Słowacji jest Gerlach, ale w Polsce? Nie wiem 11. To jest temat do dyskusji. W Malowanym na szkle też występuje Janosik, a to przecież napisał Polak, prawda? Ale urodził się w Terchovej, a więc był Słowakiem

Janka, 26 lat redaktor Bratysława 1. Z przyjemnymi ludźmi i z przyjemną zabawą, bo zawsze, gdy byłam w Polsce, bawiłam się świetnie 2. Kraków jest stolicą mniejszego regionu Polski 3. Nie wiem 4. Bielsko-Biała, Warszawa, Katowice, Kraków 5. Nie wiem, nie chcę strzelać 6. Wiem, że dwa lata temu była to jedna pani - pisarka, taka starsza pani, ale nazwiska nie pamiętam. Chyba więcej pisarzy, zdaje się, że do nich należy też Sienkiewicz 7. Trzy kolory: Biały, Czerwony, Niebieski - bardzo znany reżyser, ale nie pamiętam nazwiska 8. Wczoraj oglądałam wiadomości i właśnie dziwiłam się, że to nie jest ten, którego ja pamiętałam, ale nazwiska ci nie powiem, nie pamiętam 9. Nie pamiętam 10. Nie wiem 11. Powinien to być Słowak, ponieważ urodził się w Terchovej

Hanna, 37 lat manager, Bratysława 1. Z papieżem 2. Stolicą Polski jest Warszawa. Kraków jest starym historycznym miastem z królewskimi tradycjami. 3. Nie wiem 4. Warszawa, Gdańsk, Kraków, Katowice 5. Odra? 6. Maria Curie-Skłodowska 7. Barbara Brylska, Wajda 8. Kwaśniewski? 9. Aha. Kwaśniewski 10. Nie wiem, ale z pewnością jest niższy niż najwyższy szczyt po słowackiej stronie 11. Oczywiście Słowakiem, teraz każdy go sobie przywłaszcza

Michal, 19 lat student uniwersytetu w Zwoleniu 1. Zima, krówki, zmieniona kolejność w zdaniu - przymiotnik nie stoi przed rzeczownikiem, serdeczni ludzie, blondynki, sanie, kożuchy, budynki, które wyglądają na stare, ale są nowe, śnieg,park, Warszawa 2. Kraków jest jednym z najbardziej znaczących miast Polski, należy do dziewięciu najbardziej interesujących miast Europy 3. To jest region w Polsce, jeziora mazurskie 4. Warszawa, Gdańsk, Kraków, Zakopane, nie to nie jest duże miasto 5. Wisła, więcej nie znam 6. Mickiewicz? 7. Czajkowski, potem Mickiewicz, Linda - aktor 8. Jerzy Buzek 9. Kwaśniewski, ale nie pamiętam imienia 10. Rysy 11. Było więcej postaci, różni zbójnicy, którzy żyli po dwóch stronach Tatr. Lud ich wspominał i z tych wspomnień powstała historia o jednym człowieku

Mini sonda na Orawie i w Bratysławie Starając się znaleźć odpowiedź na pytanie Co wiemy o sobie, zwróciłam się do dziesięciu Słowaków z następującymi pytaniami: 1. Z czym ci się kojarzy Polska? 2. Czy Kraków jest stolicą Polski? 3. Co to są Mazury? 4. Jakie znasz największe miasta Polski? 5. Jakie rzeki przepływają przez Polskę? 6. Kto z Polaków otrzymał Nagrodę Nobla? 7. Jakie znasz nazwiska ze świata kultury? 8. Kto jest premierem w Polsce? 9. Kto jest prezydentem Polski? 10. Jak się nazywa najwyższy szczyt w Tatrach po polskiej stronie? 11. Janosik był, twoim zdaniem, Polakiem czy Słowakiem? Od redakcji: Zdajemy sobie sprawę, że odpowiedzi dziesięciu przypadkowo dobranych respondentów nie mogą stanowić podstawy do żadnych uogólnień i wniosków o stanie wiedzy Słowaków o Polsce a są jedynie świadectwem znajomości kraju sąsiadującego z Polską poszczególnych osób zapytanych przez autorkę.

Gejza, lat 52 redaktor, Bratysława 1. Polska kojarzy mi się z historią, z drugą wojną światową, z walką i krzywdami. Trzymam kciuki za Polaków, chcę, aby się im powodziło. 2. Kraków to znane miasto królewskie, w historii odegrało znaczącą rolę nie tylko polityczną, ale i kulturalną, gospodarczą. Dziś jest znaczącym centrum oświatowym. Nie pamiętam, w którym to było roku, ale stolica Polski była przeniesiona do Warszawy. 3. Mazury to w pierwszym rzędzie grupa etniczna, jeziora, region w Polsce 4. Warszawa, Kraków, Łódź, Poznań, ponieważ pracuję w sferze gospodarczej, dla mnie interesujące są takie miasta portowe, jak: Gdańsk, Szczecin 5. Najdłuższą rzeką jest oczywiście Wisła, potem znana rzeka Odra, o którą w zimnej wojnie były walki wiadomo Odra, Nysa itd. Znaszego punktu widzenia bardzo ważny jest Dunajec, ponieważ symbolizuje powiązania polskosłowackie. Ma to oczywiście duże znaczenie turystyczne 6. To jest trudniejsze pytanie, nie mam pamięci do nazwisk 7. Przede wszystkim pisarze jak np. Sienkiewicz. Bardzo ważną rolę odegrał polski autor powieści science-fiction, nie potrafię sobie teraz przypomnieć jego nazwiska, ale odegrał bardzo dużą rolę w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Było to coś bardzo oryginalnego, ponieważ na naszym rynku nikt nie tworzył w podobny sposób 8. Nie zapamiętałem 9. Kwaśniewski 10. Nie wiem 11. To jest w pewnym sensie śmieszne, że przyznajemy się do zbójników, bo takich mamy obecnie bardzo dużo. Patrząc na tradycję, my oczywiście twierdzimy, że Juraj Janosik jest Słowakiem, Polacy, że Polakiem. Ja bym się bardziej przykłaniał do wersji polskiej, choćby dlatego, że Na szkle malowane było opracowane fantastycznie przez Polaków i tym Polacy zyskali rozgłos w świecie

Pytania zadawała Małgorzata Wojcieszyńska


Monitor Polonijny 1999_4:Monitor Polonijny 1999_4 17/02/16 14:31 Page 9

maj 1999

MONITOR POLONIJNY

Z

bliżający się okres urlopów i wakacji szkolnych inspiruje nas do wprowadzenia na kilka miesięcy na nasze łamy informacji o możliwościach spędzenia wakacji w Polsce. Nie przypadkowo nasz wakacyjny cykl rozpoczynamy od propozycji wypoczynku w graniczących ze Słowacją Bieszczadach; bo to nie tylko blisko, a więc oszczędność wydatków na dojazd i mała strata czasu na podróż, ale przede wszystkim duża możliwość wyboru form wypoczyku i dobra baza turystyczna. W Bieszczadach oczekują turystów hotele i schroniska górskie, schroniska - bacówki, szkolne schroniska młodzieżowe, domy turysty oraz sieć dobrych i bardzo dobrych kwater w ok. stu gospodarstwach zrzeszonych w bieszczadzkim oddziale Galicyjskich Gospodarstw Gościnnych. O tym, że Bieszczady są jednym z najpiękniejszych terenów Polski dziś już przekonywać nie trzeba. Nie należą wprawdzie do gór wysokich, ale mało gdzie w Europie można spotkać tak zdumiewającą przyrodę, jak w tej części Karpat Wschodnich, dla której charakterystyczne są połoniny - ogromne, bujne

W A K A C J E

wędrówki (noclegi w schroniskach młodzieżowych) przez “Bieszczadzkie Przełęcze”, “Obwodnicą Bieszczadzką”, “Wokół Bieszczadzkich Jezior” oraz “Szlakiem Kolejki Leśnej”. Wiodące bukowymi lasami i wielkimi, bujnymi połoninami szlaki dostarczają niezapomnianych wrażeń. Przy licznych potokach można obserwować zdążającą do wodopoju zwierzynę. Gdy po wspaniałej wycieczce zatrzymacie się w hotelu czy schronisku, spotkacie się z ludźmi kochającymi bieszczadzką przyrodę i walczącymi o jej ochronę. Dwie bieszczadzkie pętle - Wielka i Mała - stanowią wyzwanie dla rowerzystów. 147 km Wielkiej Pętli biegnie z Leska przez Baligród, Jabłonki, Cisnę, Wetlinę, Ustrzyki Górne, Lutowiska, Ustrzyki Dolne i Olszanicę do Leska. Szczególnie malownicze są odcinki od Cisnej do Ustrzyk Górnych, a następnie do Lutowisk. W czasie jazdy obwodnicą przekonuje się wysokość 872 m n.p.m., jadąc przez przełęcz nad Berchami

W

9 też Polana w gminie Czarna oraz Muczne. Wypoczynek w siodle oferują również Bieszczadzkie Schroniska i Hotele PTTK, organizując 10-dniowe turnusy umożliwiające poznanie tajników jeździectwa oraz wędrówki z przewodnikiem po wybranych trasach dzikich Bieszczad. “Końskie” wakacje oferuje wiele bieszczadzkich ośrodków i gospodarstw agroturystycznych. Na miłośnikach sportów wodnych silne wrażenie uczynią dwa duże bieszczadzkie jeziora powstałe przez przegrodzenie Sanu. Jezioro Solińskie ma po-

Arajem DY

P O L S C E

BIESZCZ łąki rozciągające się w najwyższych partiach. Najwyższym szczytem Bieszczad jest Tarnica (1346 m n.p.m.). Bujną roślinność połonin prezentuje ponad 900 gatunków flory, w tym unikatowe fiołki dackie i rojniki. W przeważnie bukowych lasach spotkać można niedźwiedzia brunatnego, jelenia szlachetnego, żubra, rysia, żbika i wilka. W Bieszczadach można zobaczyć tak rzadkie ptaki, jak orła przedniego, orlika krzykliwego, puchacza, czy puszczyka uralskiego. Węże eskulapa dochodzą tu do 2 m długości, a z płazów można spotkać salamandrę plamistą. Bieszczadzką przyrodę chroni powstały w 1973 r. Bieszczadzki Park Narodowy obejmujący obszar ponad 27 tys. ha, oraz parki krajobrazowe. W Bieszczadach, należących do najrzadziej zaludnionych terenów Polski, miłośnicy przyrody mogą nieskrępowanie obserwować, fotografować lub filmować nigdzie indziej nie spotykane rośliny i zwierzęta. W Bieszczady powinien pojechać każdy, kto lubi piesze wędrówki w nieskażonej przyrodzie. Oczekuje go tu około 300 km wytyczonych wyznakowanych przez Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze szlaków, a wędrówkę ułatwia baza hoteli górskich, prostych schronisk (prowadzonych przez PTTK), stacji turystycznych, chatek górskich i pól biwakowych. Polskie Towarzystwo Schronisk Młodzieżowych proponuje młodzieży szkolnej kilkudniowe

Górnymi. Poza terenami Bieszczadzkiego Parku Narodowego można na rowerze górskim zmierzyć się z dzikim terenem. Ścieżki ze zjazdami i podjazdami, przeprawy przez potoki, lasy i trawiaste polany dostarczają rowerzystom niezapomnianych wrażeń. Prawdziwy smak przygody daje jazda drogami stokowymi w paśmie Otrytu. Tych, którym nie chce się przywozić z sobą własnego roweru informujemy, że w Bieszczadach już można wypożyczać rowery, także górskie. Bywalcy Bieszczad twierdzą, że fascynujące jest poznawanie tej krainy z grzbietu konia. Bieszczady mają swego własnego konia - hucuła. Są to małe koniki odporne na trudy i chłody. Konne wędrówki hucułami organizuje Bieszczadzki Park Narodowy. Wędruje się wówczas specjalnie wyznaczonymi szlakami z przygotowanymi miejscami postoju. Na konie zaprasza

wierzchnię 22 km2, a Jezioro Myczkowskie 200 ha. Na ich malowniczych brzegach znajdują się liczne ośrodki wypoczynkowe i sanatoria. W Polańczyku, Solinie, Myczkowcach, Chrewcie, Taleśnicy, Wołkowyi i Bukowcu można korzystać z coraz bogatszej bazy wypoczynkowej i wypożyczać sprzęt wodny. Wyjątkowo atrakcyjne jest żeglowanie wśród gór na Jeziorze Solińskim, którego głębokość umożliwia żeglowanie łodziami wszystkich typów. Na obu jeziorach coraz popularniejszy staje się windsurfing. Zarówno żeglowaniu, jak i surfowaniu sprzyjają doskonałe warunki wietrzne. Jezioro Solińskie i Myczkowskie są rajem kajakarzy i wędkarzy, którzy wyławiają z ich wód wspaniałe szczupaki, sandacze, pstrągi i okonie. Podczas bieszczadzkich wędrówek można zobaczyć stare drewniane cerkwie, ocalałe ikonostaty w cerkwiach w Komańczy, Rzepedzi i Turzańsku. Pozostałości dawnej kultury ludowej Bojków i Lemków najlepiej zachowały się w Bandrowie oraz w dolinie rzeki Oławy i w okolicy Ustrzyk Dolnych. Zaprasza też Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, w którym m. in. znajduje się jedna z największych w Europie kolekcji ikon cerkiewnych. Wspaniałą atrakcją jest kolejka wąskotorowa, z której możemy podziwiać górzystą krainę od Majdanu do Przysłupa. dmm Oprac. wg. materiałów opublikowanych przez Urząd Kultury Fizycznej i Turystyki. Stamtąd także zdjęcia.

Informacje o Bieszczadzkich atrakcjach i warunkach zakwaterowania prowadzi: Ośrodek Informacji Tur ystycznej KROSNO ul. Piłsudzkiego 16 tel. (0-131) 432-77-07


Monitor Polonijny 1999_4:Monitor Polonijny 1999_4 17/02/16 14:31 Page 10

10

MONITOR POLONIJNY

M

ÓWIMY POPRAWNIE PO POLSKU

Nasi sąsiedzi Wiedzą sąsiedzi, jak kto siedzi.To przysłowie jest prawdziwe może w odniesieniu do naszych sąsiadów z bloku, z podwórka obok. Gorzej natomiast z wiedzą o sąsiadach dalszych, żyjących o kilkadziesiąt lub kilkaset kilometrów od nas. Często nie umiemy utworzyć nazw mieszkańców od miejsca ich zamieszkania czy regionu, z którego pochodzą. Wydaje się, że nazwanie mieszkańca stolicy nie powinno sprawiać problemu. Tymczasem słyszy się formy warszawianin i warszawiak. Która z nich jest prawidłowa? Obydwie, ale każda w innej sytuacji językowej. Nazwy mieszkańców miast utworzone przyrostkiem -anin są neutralne, wskazują tylko na pochodzenie lub miejsce zamieszkania danej osoby. Dla przykładu: w Gdańsku mieszka gdańszczanin, w Krakowie krakowianin, w Łodzi łodzianin, w Katowicach katowiczanin. Jeżeli nazwa miasta składa się z dwóch wyrazów, nazwa mieszkańca jest jednowyrazowa: Zielona Góra - zielonogórzanin, Bielsko - Biała - bielszczanin (od jednego członu nazwy miasta). Nazwy mieszkańców zakończone na -ak są nacechowane stylistycznie - wskazują nie tylko na miejsce pochodzenia czy zamieszkania danej osoby, ale dodatkowo na żartobliwy lub pogardliwy stosunek mówiącego do tak nazywanej osoby. Często mieszkańcy Krakowa określają mieszkańców Warszawy warszawiakami, ci odwdzięczają się im krakowiakami. W mowie zaciera się różnica między neutralnymi stylistycznie nazwami z przyrostkiem -anin a potocznymi nazwami z przyrostkiem -ak. Tym bardziej, że mieszkańcy stolicy, ci z dziada pradziada, sami nazywają siebie warszawiakami. Mieszanie tych dwóch typów nazw w wypowiedzi pisemnej, zwłaszcza oficjalnej, urzędowej, jest niedopuszczalne. Odpowiednikami nazw mieszkańców zakończonych na -anin i -ak są żeńskie postacie z przyrostkiem -anka. Mieszkańcy Opola to opolanin i opolanka, Rzeszowa - rzeszowianin i rzeszowianka, Bydgoszczy - bydgoszczanin i bydgoszczanka. Należy zwrócić uwagę na pewne trudności ortograficzne i fleksyjne, które sprawiają tego typu rzeczowniki. Po pierwsze - piszemy je małą literą. Mogłoby się wydawać, że pochodzące od nazw własnych rzeczowniki podlegają tym samym regułom ortograficznym, jak nazwy podstawowe. Tak jest na przykład w języku słowackim. Pisownia nazw własnych kieruje się jednak swoimi, umownymi zasadami. Problemy może również sprawiać odmiana rzeczowników z przyrostkiem -anin. W liczbie mnogiej cząstka ta ulega skróceniu o -in. Prześledźmy odmianę tego typu nazw na przykładzie rzeczownika łodzianin. W mianowniku liczby pojedynczej występuje forma łodzi-an-in, ale w liczbie mnogiej łodzi-ani-e, bez -in. Dalsze przypadki mają następujące formy: Wielu łodzian pracuje w przemyśle tekstylnym. Lubił łodzian. Z łodzianami nie pójdzie łatwo. Dlaczego źle mówisz o łodzianach? Do was się zwracam łodzianie! W żadnym z przypadków w liczbie mnogiej nie zachowała się pełna postać przyrostka -anin, jedynie -an. W nazwach mieszkańców tworzonych od obcych nazw miejscowości występują najczęściej przyrostki anin i -czyk. Zwykle mamy do czynienia z jedną ustaloną nazwą. W Bratysławie mieszka bratysławianin, w Pradze - prażanin, w Rzymie - rzymianin, ale od nazw Berlin, Wiedeń, Londyn pochodzą nazwy ich mieszkańców berlińczyk, wiedeńczyk, londyńczyk. Tym ostatnim odpowiadają formy żeńskie mające przyrostek -ka lub -anka w miejsce -czyk: wiedeń-czyk - wieden-ka, londyń-czyk - londyn-ka, berliń-czyk ma natomiast żeński odpowiednik w postaci berlini-anka. Trudno tu o wskazanie jednoznacznej i konsekwentnej zasady, w razie wątpliwości najbezpieczeniej jest zajrzeć do Słownika poprawnej polszczyzny. Lidia

maj 1999

NADWIŚLAŃSKIE IGRZYSKA OLIMPIJSKIE czerwcu dowiemy się, które z kandydujących miast będzie organizatorem Zimowych Igrzysk Olimpijskich w roku 2006. Nic jeszcze nie jest przesądzone, chociaż sceptycy (a może realiści?) twierdzą, że szanse Popradu czy Zakopanego nie są w tej konkurencji zbyt wielkie. Zobaczymy. Od szeregu miesięcy w polskim świecie sportowym mówi się coraz więcej o tym, że olimpiada letnia w roku 2012 powinna odbyć się w Warszawie. I chociaż decyzja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego co do miejsca igrzysk w roku 2012 zapadnie prawdopodobnie dopiero w roku 2007, nad Wisłą myśli się o niej już dziś jako o “Igrzyskach Nadwiślańskich” i “Ekologicznych”. Marcin Święcicki, prezydent m. st. Warszawy w lecie 1998 roku nie miał wątpliwości, że “Udźwigniemy Igrzyska Nadwiślańskie”. Uważał, iż idea zorganizowania ich w Warszawie “jest ideą, która już dzisiaj może odgrywać pozytywną rolę, zachęcając młodzież do uprawiania sportu. Z dzisiejszych 10 15 latków będą się rekrutować przyszli olimpijczycy. Musi istnieć przynajmniej taka baza, która pozwoli wyławiać spośród nich talenty sportowe”. Ideę “Warszawa 2012” poparło w lecie 1998 roku pięć warszawskich gmin. Gmina Centrum realizuje program rozwoju infrastruktury potrzebnej dla rozwoju sportu masowego; buduje się baseny, hale sportowe, boiska i inne obiekty sportowe oraz modernizuje obiekty już istniejące. Zdaniem M. Święcickiego w Warszawie jest dość terenów, na których można zlokalizować obiekty olimpijskie. Tereny pod przyszłe Igrzyska wskaże zespół ekspertów przygotowujący dla całej Warszawy tzw. Ustalenia wiążące, dotyczące terenów rekreacyjnych i sportowych. Prawdopodobnie Stadion X-lecia, dziś największy jarmark Europy, zostanie gruntownie zmodernizowany i awansuje do obiektu olimpijskiego. Andrzej Obalski, szef Komisji Ekologicznej Towarzystwa Olimpijczyków Polskich, myśli o Igrzyskach Nadwiślańskich w kategoriach ekologicznych: -”Chodzi nam o zachowanie unikalnych walorów przyrodniczych całej doliny Wisły, jedynej tego typu rzeki w Europie Środkowej i Wschodniej. Pragniemy współpracować z samorządem - na rzecz ekorozwoju gmin nadwiślańskich. Sądzę, że impuls ekologiczny igrzysk mógłby taki rozwój zdynamizować. Myślę także, iż tylko w koncepcji igrzysk ekologicznych - Warszawa, jako miasto olimpijskie zyskuje dodatkowe szanse w opinii MKOl, na zwycięst-

W

Mokotowski “Park Wodny” - największa inwestycja sportowa w Polsce

Wykorzystano materiały opublikowane w “Olimpijczyk” 1998 nr. 3 i 4. Stamtąd też ilustracje.

2012 wo w rywalizacji o prawa do organizacji tej największej i najważniejszej imprezy sportowej”. Trudno się nie zgodzić z nim, iż: “Koncepcja naturalnych, ekologicznych igrzysk dla zwykłych ludzi jest powrotem do korzeni olimpizmu. I choćby z tego powodu stanowi dla wielu ludzi atrakcyjne rozwiązanie”. Dodajmy, że na tyle atrakcyjne, by musiał się z nim liczyć Międzynarodowy Komitet Olimpijski, dokonując wyboru kandydata do organizacji Igrzysk w roku 2012. Mecenas Ryszard Parulski, wielki pasjonat sportu, przewodniczący TOP, z uporem lansujący ideę Igrzysk Nadwiślańskich, był pomysłodawcą jej promocji nad Atlantykiem przy pomocy “mostu kolarskiego”. Owym “mostem kolarskim” było przeniesienie Wyścigu “Solidarności” i Olimpijczyków 1998, po przejechaniu pięciu etapów w Polsce, na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, gdzie odbyły się cztery wyścigi klasyczne w Lancester, Wilmington, Trenton i Filadelfii. Patronat nad tą wielką imprezą objął premier RP Jerzy Buzek a organizatorami byli: znany bratysławianinom dyrektor wyścigu Mieczysław Nowicki - były kolarski mistrz świata i medalista olimpijski, wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz dyrektor techniczny Tadeusz Skorek, sędzia międzynarodowy. Pomysłodawcy, mec. R. Parulskiemu chodziło o pokazanie, że środowiska zaangażowane w przygotowanie Olimpiady Nadwiślańskiej potrafią organizować wielkie imprezy, a także o reklamę Warszawy jako przyszłego miasta olimpijskiego. W jego zamierzeniach idea “mostu kolarskiego” miała również wymiar patriotyczny, służąc wzmocnieniu więzów łączących kraj z Polonią. “Przy współdziałaniu ze »Wspólnotą Polską« ściągnęliśmy ekipę Polaków ze Wschodu i kolarzy z Ameryki” - mówił R. Parulski. W Filadelfii wyścig oglądało 700 tys. ludzi, a Amerykanie byli zachwyceni współpracą z Polakami. W bieżącym roku mec. Parulski zamierza rozciągnąć wyścig na trzeci kontynent - Australię. Po raz pier wszy z ideą zorganizowania Olimpiady w Warszawie w roku 2012 wystąpił mec. Parulski już w roku 1992, podchwycili ją olimpijczycy, przekonani, że “Olimpiada, zwłaszcza pomyślana jako Igrzyska Nadwiślańskie, obejmujące swoim zasięgiem cały bieg Wisły, to promocja dla całej Polski, to ogromny impuls duchowy, mogący pomóc nam jako narodowi odzyskać wiarę we własne siły”. dmm Imponujący kompleks sportowy Torwar I, Torwar II, Torwar III już niedługo zacznie służyć sportowcom. Fot. Wojciech Łączyński


Monitor Polonijny 1999_4:Monitor Polonijny 1999_4 17/02/16 14:31 Page 11

maj 1999

MONITOR POLONIJNY

11

ERRATA DO NR. 3 M “MONITORA POLONIJNEGO”

ŁODZI W POLSCE SŁUCHAJĄ

Szanownych Czytelników i Autorów nr. 3 “Monitora Polonijnego” serdecznie przepraszamy za usterkę, która powstała w tej fazie produkcji czasopisma, na którą redakcja nie ma już wpływu, a która polegała na odcięciu końcowych wierszy, które powinny brzmieć: s. 1 - dmm: Kultura nie zna granic szpalta 1: stosunkowo niedawno powstały Instytut Francuski posiada bibliotekę liczącą ponad 100 tys. tomów), czasopismami (np. Instytut Polski posiada 60; szp. 2: -stytut Kultury Włoskiej s. 2 - J. Nowak-Matloňová: Z Polski szp. 1: profesor Aleksander Gieysztor. Brał udział w kampanii wrześniowej, był członkiem; szp. 2: rowiec (1971), Paciorki jednego różańca (1980), Śmierć jak kromka chleba i Zawróco-; szp. 3: J. Nowak-Matloňová s. 3 - W. Mirosławska: Obchody Roku Chopinowskiego w Słowacji: z Instytutem Polskim programy poświęcone Fryderykowi Chopinowi. Uwaga Absolwenci: 422 1033 w. 1477, 1478, fax 430 1030. s.4 - D. Meyza-Marušiaková: Góry - wyzwanie czy ucieczka szp. 1: rych, a szczególnie w tych trudnych i złych. Lutowa dyskusja w Instytucie Polskim była pewną kontynuacją ich; szp. 2: -cem z jego ustawiczną potrzebą sprawdzania się. Jan Komornicki dotknął jeszcze jednego, jakże wa-; szp. 3: Adama Musialskiego - skrzypce. Danuta Meyza-Marušiaková s. 5 - J. Komornicki: Pasje i praca (7)szp. 1: Było mi jednak mało, dlatego zapisałem się na kurs przewodników tatrzańskich, a także z wielkim; szp. 2 - 3: Od red.: Zgodnie z wolą Autora honorarium za powyższy tekst przekazujemy na konto odbudowy Schroniska Zbójnickiego w Dolinie Staroleśnej (Zbojnícka chata - Veľká Studená Dolina) s. 6 - Pana Prusa uwagi przed i poświąteczne szp. 1: nie sprzedawał i w ogóle miał minę człowieka, który nie wie, po co przyszedł i co zatrzymuje; szp. 2: I otóż uroczyste, ale niezdrowe dni świąt wielkanocnych minęły niepowrotnie, przynajmniej; szp. 3: -szawskim”. Teksty za B. Prus: Kroniki, Warszawa 1956, s. 61- 62 i s. 297-298. s.7 - J. Nowak-Matloňová: Wielkanoc gdzie indziej szp. 1: komuś innemu udało się podpalić ich stos wcześniej. Wstyd padłby wówczas na całą wieś. Przy rozpalonym ogniu,; szp. 2: a jeśli dopisze pogoda i w ogródku. Joanna Nowak-Matloňová; szp. 3: pieczeń udekorować na półmisku jabłkiem. s.9 - J. Marušiak: Upadek bohatera polskiego października szp. 1: -kie państwa bloku radzieckiego, z wyjątkiem Rumunii, przerwały stosunki dyplomatyczne z Izrae-; szp. 2: -ko “dyktaturę ciemniaków”. Minister oświaty i szkolnictwa podjął bezprawną decyzję; szp. 3: mem. (dokończenie na s. 10) s. 10 - Lidia: Najstarsza polska pieśń wielkanocna szp. 1: Lidia; - jnm: Po tamtej stronie Tatr. Podręcznik języka polskiego szp. 2 - 3: Ciekawym dodatkiem do każdej lekcji jest krótki tekst związany z nią tematycznie, a poświęcony polskiej historii, kulturze lub obyczajowości. - jnm. s. 11 - Regulamin - VIII Światowy Festiwal Poezji Marii Konopnickiej: 2. W przypadku osób nieletnich należy również nadesłać kartę zgłoszenia dla każdego opiekuna. 3. Niepotrzebne skreślić. Młodzi w Polsce słuchają: przygotowała Małgorzata Wojcieszyńska. s. 12 - Z różnych szuflad szp. 1: -denckie weto w sprawie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Szczęścia ministra Pałubickiego nie umniejszył; szp. 2: na podstawie prasy polskiej i Programu I Polskiego Radia opracowała Barbara; szp. 3: metryczka Financované Ministerstvom Kultúry SR.

NORBI

stał się jednym z najpopularniejszych wykonawców tanecznej muzyki dzięki płycie nagranej w 1997 roku - Sametajm. Hitem lata 1997 była piosenka z tego właśnie albumu - Kobiety są gorące. Stacje radiowe bardzo często emitowały tytułową piosenkę Sametajm (w duecie z Natalią Kukulską), Balladę studencką, Pokręciło mi się w głowie, no i oczywiście Kobiety są gorące. Fakt, że Norbi i jego płyta to zdecydowanie najlepsza taneczna propozycja lata 97 potwierdziły nagrody: PlayBox 97 (nagroda dziennikarzy radiowych), Indywidualność Roku 1997, Dance Music Awards 97 (nagroda polskich prezenterów dyskotekowych) w kategorii przebój roku oraz - chyba najważniejsza nagroda - Fryderyk 97 w kategorii najlepszy album dance i techno. W zeszłym roku Norbi pojawił się na festiwalu w Opolu - prowadził koncert zatytułowany “Pokręciło mi się w głowie”. Obok plejady gwiazd polskiej muzycznej sceny zaśpiewał, a raczej zarecytował trzy piosenki, wśród których znalazł się ciekawy utwór promujący jego nową płytę - Nie zaczepiaj mnie. Piosenka jest opisem stanu uczuć chłopaków, którzy robią wszystko, żeby zwrócić uwagę dziewczyn, chcą im zaimponować, a tymczasem dziewczyny reagują tymi słowami: ”nie zaczepiaj mnie, bo powiem mamie...” Piosenka otrzymała oficjalny tytuł przeboju lata 1998. Nowa płyta Norbiego pod tytułem Norbi zawiera oprócz utworów tradycyjnie już utrzymanych w gorących tanecznych rytmach, także piosenki w klimacie soulowym - na przykład utwór zatytułowany Dotknij mnie jak motyl. Natomiast w piosence tajemniczo zatytułowanej Indianka usłyszeć można głos jednej z najzdolniejszych młodych sopranistek - Magdaleny Kozłowskiej oraz doszukać się motywów z gry komputerowej Tomb Raider. Ciekawą kompozycją jest również piosenka z dobrym rytmem Rozkołysz się - jest to zaproszenie do tańca i zabawy. Norbi należy do tych bardzo aktywnych młodych artystów, których oglądać można również w telewizji - prowadzi bowiem taneczną działkę Twojej Listy Przebojów w TVP 1. A oprócz tego ku uciesze jego fanów bardo dużo koncertuje po Polsce. NORBI, SAMERTAJM, POMATON EMI 1997 NORBI, NORBI, POMATON EMI 1998 Małgorzata Wojcieszyńska

Redakcja


Monitor Polonijny 1999_4:Monitor Polonijny 1999_4 17/02/16 14:31 Page 12

12

MONITOR POLONIJNY

Polak katolik wg. badań CBOS 58 proc. Polaków uczestniczy systematycznie w praktykach religijnych raz w tygodniu (i częściej). Bardziej religijne są kobiety niż mężczyźni. Najbardziej religijne są woj. podkarpackie, małopolskie i opolskie. Najmniej osób uczestniczy w praktykach religijnych w woj. zachodniopomorskim i łódzkim. 11 proc. badanych stwierdziło, że głęboko wierzy, 85 proc. wierzy, 3 proc. raczej wierzy, a tylko 1 proc. stanowią osoby całkowicie niewierzące.

“Abba Pater” - płyta z modlitwami, fragmentami homilii i przemówień Jana Pawła II, która znalazła się na rynku 23 marca, a wydana została przez koncern Sony Music w początkowym nakładzie miliona egzemplarzy, od razu stała się wydarzeniem. Oficjalnym współautorem tego fonograficznego projektu, przygotowanego dla uczczenia 2000-lecia przyjęcia chrześcijaństwa i jubileuszu dwudziestolecia pontyfikatu Jana Pawła II, jest Radio Watykan. O “Abba Pater” pyta w sklepach liczna rzesza ludzi młodych. Album, do którego muzykę w stylistyce tzw. World Music skomponowali Leonard De Amicis i Stefano Mainetti, od pierwszej chwili wpisał się w kulturę masową, trafiając do konsumenta kultury ukształtowanego przez muzykę popularną i współczesne media. Muzyka ta podkreśla uniwersalizm przesłania Jana Pawła II.

Z

RÓŻNYCH SZUFLAD

Radzie ds. Polonii i Polaków za Granicą oraz Komisji ds. Duszpasterstwa Akademickiego przewodniczy w Konferencji Episkopatu arcybiskup metropolita przemyski obrządku łacińskiego Józef Michalik, który został też zastępcą przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

Biskup bielsko-żywiecki Tadeusz Rakoczy nie godzi się na budowę kościoła na oświęcimskim żwirowisku, o co zabiega Kazimierz Świtoń.

Minister sprawiedliwości RP Hanna Suchocka przedstawiła w Paryżu swoją kandydaturę na stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy. Jej konkurentami są: Terry Davis (Anglik, socjalista) i Walter Schwimmer (Austriak, chadek).

Polska Najwyższa Izba Kontroli obchodzi 80-lecie istnienia. Powołał ją 7 lutego 1919 r. specjalnym dekretem Tymczasowy Naczelnik Państwa Józef Piłsudski. Miała badać gospodarkę finansową administracji państwowej z punktu widzenia zgodności z budżetem państwa i obowiązującymi przepisami oraz przedstawiać parlamentowi wniosek w sprawie absolutorium dla rządu. Stanowiła ciało całkowicie niezależne od rządu, a odpowiadała za swą działalność przed Sejmem. Prezes Izby miał rangę ministra. Jej pierwszym prezesem był Józef Higesberger, prawnik o dużym doświadczeniu.

Księgi polskich rekordów 1998 dokończenie (J. Paradowska, M. Janicki, W. Władyka “Polityka” 1991 nr 1) NAJBARDZIEJ TAJEMNICZA BUDOWLA to przejście graniczne w Koroszczynie w pobliżu granicy z Białorusią. Nowoczesny obiekt, spełniający standardy Unii Europejskiej stoi pusty, a od-

prawy celne odbywają się w Kukurykach. Na pytanie o powody nie uruchomienia budynku w Koroszczynie nikt nie potrafi odpowiedzieć, jeśli nie liczyć wypowiedzi prezesa Głównego Urzędu Ceł, który uznaje przejście, a zwłaszcza jedne drzwi w budynku za “wybitnie korupcjogenne”. NAJWIĘKSZYMI ULUBIEŃCAMI MEDIÓW są Leszek Miller, minister Ryszard Kalisz oraz Michał Kamiński. Za NAJPOPULARNIEJSZE SŁOWO uznano słowo rekonstrukcja. NAJTRUDNIEJSZĄ SPRAWĄ stał się krzyż na najsłynniejszym w świecie, oświęcimskim żwirowisku. Wydaje się, że problem żwirowiska nie daje się załagodzić krajowymi siłami, coraz częściej wzrok polityków i dostojników Kościoła skierowany jest w stronę Watykanu, piszą autorzy raportu.

Zwrot VAT w Polsce. Powszechnie panująca w wielu krajach zasada, że turysta zagraniczny, który zakupił jakiś towar, ma możliwość odzyskania podatku VAT, o ile przedstawi zaświadczenie na granicy, iż towar został faktycznie wywieziony, w Polsce była sprawą sporną. Nie było jasne, kto powinien być upoważniony do zwracania takich podatków turystom. Sejmowa Komisja Finansów rozstrzygnęła, że zwracać będą zarówno specjalni pośrednicy (muszą uzyskać od państwa licencję i złożyć w urzędach skarbowych odpowiednie gwarancje finansowe) oraz duże sklepy, których obroty przekraczają wartość 400 tys. zł. Zasada ta winna zacząć obowiązywać za trzy miesiące.

Michael Medved - amerykański krytyk filmowy i kulturalny, scenarzysta, autor książek, m.in. bestsellera Hollywood vs America oraz współautor głośnej książki Ocalić dzieciństwo w wywiadzie udzielonym Irenie Koźmińskiej (“Polityka” 1999 nr 12) stwierdza: “Rodzice przestali uczyć dzieci zasad etycznego i kulturalnego zachowania, a zwłaszcza uczciwości, szacunku i odpowiedzialności. Niektórzy z nich uważają, że nie powinni narzucać dzieciom swego systemu wartości, inni sądzą, że dzieci i tak gdzieś się tego nauczą. W gruncie rzeczy są to wszystko wykręty tłumaczące rodzicielskie lenistwo, albowiem nauczanie dzieci wartości i moralności to długotrwała i ciężka praca, która wymaga nie tylko ciągłego powtarzania tych samych rzeczy, ale przede wszystkim nieustannego dawania przykładu.”

Ig Nobel - to najwyższa w świecie nagroda przyznawana za absurdy i dowcipy naukowe. Funduje ją od 1991 roku amerykański matematyk i dziennikarz Marc Abrahams, wydający własne pismo zatytułowane “Annals of Improbable Research” (Rocznik badań nieprawdopodobnych). Siedzibą komitetu Ig - noblowskiego jest niewielki domek w Cambridge w stanie Massachusetts na terenie Uniwersytetu Harvarda, w którym corocznie, w czasie gdy w Sztokholmie ogłasza się laureatów prawdziwych Nobli, wręcza się lub przynajmniej ogłasza Ig Nobla. Obszernie informuje o tej antynagrodzie Jacek Kubiak w art. Parada blagierów (“Polityka” 1999 nr 14). M.in. dowiadujemy się, że w celu jej uzyskania dwaj Norwedzy Anders Baerheim i Hogne Sandvik z uniwersytetu w Bergen opublikowali w renomowanym “British Medical Journal” artykuł zatytułowany Wpływ piwa, czosnku i śmietany na apetyt pijawek, a pewien biolog z Pensylwanii otrzymał nagrodę “za zapewnienie szczęścia małżom przez aplikowanie im prozacu”. Autor Parady blagierów wyjaśnia, że jeżeli zestaw liter Ig Nobla czytamy jednym tchem, to otrzymamy angielskie słowo “ignobel”, czyli niegodny, haniebny, podły. Ig Nobel przyznawany jest też znanym osobistościom z kół politycznych, np. w 1996 r. sarkastycznego pokojowego Ig Nobla otrzymał prezydent Francji Jaques Chirac za “uświetnienie 50 rocznicy Hiroszimy próbami jądrowymi na atolu Muruoa”, a w roku 1998 premierzy Pakistanu i Indii “za agresywne pokojowe wybuchy jądrowe”. Wśród laureatów znalazł się też kościół baptystów z Alabamy wyróżniony nagrodą w dziedzinie matematyki za “wyliczenie dokładnej liczby mieszkańców stanu, którzy po śmierci pójdą do nieba”. Zdziwienie nasze budzi fakt, że jak dotąd nagrody tej nie otrzymał żaden Polak ani Słowak. Ale nic straconego. na podstawie prasy polskiej i Programu I Polskiego Radia opracowała Barbara

maj 1999

Ś

MIEJMY SIĘ Z „PRZEKROJEM“

Prosimy nie powtarzać Politycy i biznesmeni często zapominają o tym, że po śliskim, żeby nagle nie runąć, należy się posuwać bardzo drobnymi kroczkami.

O Wacusiu - Kiedy człowiek jest już dostatecznie mądry i wystarczająco doświadczony powiada Falczak - to okazuje się, że nadaje się wyłącznie na emeryturę. Od red.: Humor tu zamieszczony przedrukowaliśmy z „Przekroju“.

R

EDAKCJA INFORMUJE:

Redakcja informuje: • korespondencję należy adresować Danuta Meyza - Marušiaková Náb. arm. gen. L. Svobodu 42 811 02 Bratislava • kontakt telefoniczny/Fax 07/ 54 41 31 87 (wtorek 9.00 - 12.00 godz., środa 18.00 20.00 godz.); sprawy prenumeraty Lidia Grala - Bednárčik tel. 07/65 31 13 49 • zastrzega sobie prawo do opracowania redakcyjnego nadesłanych materiałów oraz do skrótów; materiałów, które nie zamówiła, nie odsyła; nie czyta anonimów: • gwarantuje tajemnicę korespondencji, jeśli sobie autor życzy i oprócz nazwiska poda wybrane hasło.

V Y D Á VA P O Ľ S K Ý K L U B

ŠÉFREDAKTORKA Danuta Meyza - Marušiaková REDAKCIA: Renata Majerčíková, Joanna Nowak - Matloňová STÁLI SPOLUPRACOVNÍCI: Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik ADRESA: Grösslingova 20, 811 01 Bratislava (STEBEL) e-mail: monitorpobox.sk Rozširuje Poľský klub. Registračné číslo 1193/95. Z dodaných predlôh vytlačil LÚČ - vydavateľské družstvo, Bratislava, Kozičová 7. FINANCOVANÉ MINISTERSTVOM KULTÚRY SR

Monitor Polonijny 1999/4  
Monitor Polonijny 1999/4  
Advertisement