Page 1

Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 1

MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-KULTURALNY POLAKÓW W REPUBLICE SŁOWACKIEJ

80 lat NIEPODLEGŁOŚCI

POLSKI (czyt. na s. 4 - 9) rocznik III.

nr 9-10

listopad 1998

cena 10 Sk

PREMIER RZĄDU RS

Marszałek Senatu RP

MIKULÁŠ DZURINDA

prof. Alicja Grześkowiak o mniejszości polskiej dla „Biuletynu Stowarzyszenia Wspólnota Polska“

przed wizytą oficjalną w Warszawie:

- Dla Słowacji współpraca z Polską ma bardzo duże znaczenie. Słowacja musi wysłać sygnał swoim zachodnim partnerom, że dysponuje demokratycznym potencjałem, że jest państwem, w którym już nigdy nie dojdzie do poważnych turbulencji politycznych. Że w transparentnym kontynuowaniu procesu prywatyzacji ma ambicje dogonienia gospodarek krajów rozwiniętych. Słowacja potrzebuje sojuszników, którzy by jej pomogli zwielokrotnić te sygnały, a nigdy nie ukrywałem, że za takiego, bardzo ważnego sojusznika, uważam właśnie Polskę. Zawsze twierdziłem, że życzyłbym sobie, aby moja pierwsza, oficjalna podróż zagraniczna prowadziła do Polski. Powiedział premier rządu Republiki Słowackiej Mikuláš Dzurinda, przed oficjalną wizytą w Warszawie w wywiadzie udzielonym korespondentowi „Rzeczypospolitej“ Andrzejowi Niewiadowskiemu.

Uroczystości rocznicowe lat niepodległości Polski uczcili 11 listopada przedstawiciele słowackich elit politycznych z premierem Mikulášem Dzurindą na czele, honorowi goście: b. prezydent RS M. Kováč z małżonką oraz b. minister spraw zagranicznych RP a obecny przewodniczący Towarzystwa Euroatlantyckiego A. Olechowski, a także przedstawiciele organizacji społecznych, kultury i nauki, środowisk opiniotwórczych, duchowieństwa słowackiego i polskiego oraz Polonii z Bratysławy, Koszyc i Martina, którzy przyjęli zaproszenie Ambasadora RP i pani Zofii Komornickiej na Bratysławski Zamek, by wysłuchać uroczystego koncertu Tria Silesiano z Wrocławia i wziąć udział w bankiecie. Współorganizatorem koncertu był Instytut Polski.

80

Jak Pani Marszałek postrzega sytuację mniejszości polskich w krajach ościennych i co uważa Pani za sprawy najpilniejsze do załatwienia z naszej strony? Z naszej strony wszystko jest pilne - tak duże są potrzeby naszych rodaków. W każdej dziedzinie. Przede wszystkim jest to problem polskiej oświaty, niezbędnej dla utrzymania polskiej świadomości narodowej. Polacy chcą, aby ich dzieci uczyły się po polsku, jest więc bardzo ważne, żeby istniały polskie szkoły, żeby młodzież miała możliwość dalszego kształcenia, czy to na uczelniach w kraju zamieszkania, czy to w Polsce. Jest to więc konieczność zapewnienia jej stypendiów na czas studiów i możliwość dokształcania w Polsce. Musimy też dbać o stały kontakt naszych rodaków z kulturą polską, wspomagać rozwój ich kultury, stymulować ten najważniejszy w gruncie rzeczy aspekt życia indywidualnego i grupowego. Inną z bardzo ważnych spraw jest rozwój wspólnot polskich. One powinny mieć nie tylko prawo do nieograniczonego spotykania się, ale i wspólnej pracy, wszechstronnego rozwoju. A do tego potrzebne są miejsca, czyli domy. Przy niewłaściwej polityce tamtych państw to my musimy je budować - zwłaszcza w małych miejscowościach, gdzie życie polskie przetrwało w najtrudniejszych warunkach, gdzie potrzebna jest szczególnie staranna pomoc. Prawdę mówiąc, jestem przeciwna budowaniu domów - gigantów dla Polaków, choć rozumiem, że monumentalny Dom Polski w Wilnie ma znaczenie prestiżowe. Ale uważam, że trzeba zadbać o to, by Domy Polskie powstawały właśnie w małych miejscowościach, tam, gdzie Polacy rzeczywiście nie mają się gdzie spotykać, gdzie spotykają się tylko w kościele - jeżeli jest tam kościół. Potrzebne więc są małe Domy Polskie w tych najmniejszych miejscowościach. Powinniśmy też mieć świadomość, że nie wszyscy ludzie chcą się łączyć w formalnych grupach i wstępować do Związków Polaków, natomiast ważna jest dla nich polska wspólnota religijna - trzeba szanować tę postawę i wspierać też wspólnoty parafialne. Równie ważny jest kontakt z Macierzą, a więc możliwość ścisłej współpracy z krajem, przyjazdów, stałego kontaktu - także wzajemnego, czyli polonijnych kongresów. To także obowiązek wspierania przez nas prasy polonijnej, audycji radiowych i telewizyjnych, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie dociera Telewizja Polska, a TV Polonia nie spełnia swej roli, podporządkowana najwyraźniej partyjnym interesom i bez sensu pokazująca zagraniczne seriale. To jest sprzeczne z ustaleniami i mam nadzieję, że ten kanał wkrótce zacznie pełnić rolę, dla której został powołany, czyli promować polską kulturę, także tę rozwijającą się poza granicami kraju, pokazywać dokonania Polaków za granicą i Polskę współczesną, a także służyć jako prawdziwe pole kontaktów Polonii z Polską. Z wywiadu Wielka polska rodzina udzielonego A. Paneckiej, a opublikowanego w: „Wspólnota Polska. Biuletyn Stowarzyszenia“ 1998 nr 10.


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 2

P

OLITYKA

2

MONITOR POLONIJNY Z nowym rokiem struktura policji dostosowana zostanie do nowego podziału administracyjnego kraju. Powstanie 16 komend wojewódzkich, 329 powiatowych i ponad 2 tys. komisariatów. Wszyscy komendanci wojewódzcy i powiatowi będą wybierani w konkursach, dysponować będą większą ilością policjantów, którzy częściej pojawiać się będą na ulicach. W związku z reorganizacją ok. 4 tys. policjantów zmieni swoje stanowiska. Rewolucyjnym zmianom ulegnie finansowanie policji. Koszty reformy szacuje się na 153 mln zł.

Z sondażu Ośrodka Badań Opinii Publicznej wynika, że 85% Polaków popiera aspiracje Polski do członkowstwa w Unii Europejskiej. 60% badanych uważa, że Polska powinna starać się o jak najszybsze wejście do Unii. 1/4 sądzi, że pośpiech nie jest konieczny. Ok. 8% nie chce, by Polska została członkiem UE. Prawie połowa ankietowanych ocenia, że jest słabo poinformowana o integracji z Unią.

K

ULTURA

G

OSPODARKA

16 października upłynęło 20 lat od wyboru Karola Wojtyły na papieża. Ogólnopolską inauguracją uroczystości związanych z jubileuszem była peregrynacja kopii jasnogórskiego obrazu Madonny w archidiecezji krakowskiej. Obraz ten powitało na głównym palcu Wadowic ponad 15 tys. wiernych. Prawie 20 tys. pielgrzymów z Polski, a także Polaków z USA, Belgii, Niemiec i Szwecji przywitało papieża na placu Świętego Piotra w Rzymie, podczas watykańskiej uroczystości jubileuszowej. Obecny był także m.in. prezydent Aleksander Kwaśniewski. We wszystkich kościołach w Polsce odbyły się msze dziękczynne, a w wielu miastach mnóstwo imprez dedykowanych papieżowi. W przeddzień swego jubileuszu Jan Paweł II ogłosił encyklikę “Fides et ratio” (Wiara i rozum).

Rząd przewiduje, że samorządy powiatowe będą w 4 % finansowane z dochodów własnych, w 36% z subwencji budżetu centralnego (głównie na cele oświatowe), a w 60% z dotacji przeznaczonych na konkretne cele. Dochody samorządów wojewódzkich mają pochodzić w 27% z dochodów własnych, w 21% z subwencji, a w 52% z dotacji.

Polacy, w stosunku do innych nacji, nie wydają zbyt wiele pieniędzy na leki. Wydawanych jest na ten cel tylko 3,5 % dochodów gospodarstw domowych. W sumie na zakupy farmaceutyków przeznaczają w ciągu roku 1,6 mld USD, a na jednego mieszkańca pr1 października w prawie 100 państwowych szkołach wyższych w Polsce rozpoczął się nowy rok akademicki. Studiować w nich będzie ponad 1,1 mln studentów. W Uniwersytecie Jagiellońskim, najstarszej polskiej uczelni, jest to 635 rok z kolei. W tym roku w Krakowie będzie studiowało łącznie przeszło sto tysięcy osób. W ciągu ostatnich ośmiu lat polskie szkolnictwo wyższe przeszło gruntowną transformację. Niemal trzykrotnie wzrosła liczba studentów przy niezmienionej ilości zatrudnionych nauczycieli akademickich, nastąpiła zmiana systemu wewnętrznego zarządzania uczelniami oraz decentralizacja decyzji finansowych, wzrosło zróżnicowanie programów nauczania.

2 października zmarł na zawał serca Jerzy Bińczycki, wybitny aktor, od czerwca tego roku dyrektor Starego Teatru w Krakowie. Miał 61 lat. W pamięci widzów zapisał się jako Bogumił Niechcic w ekranizacji Nocy i dni Jerzego Antczaka. Jego ostatnią filmową rolą była postać Rózeczki w Panu Tadeuszu Andrzeja Wajdy. Był jednak przede wszystkim wspaniałym aktorem teatralnym, od 1965 r. związanym ze Starym Teatrem.

Za najlepszą książkę roku 1997 została uznana mozaika mikroesejów i medytacyjnych próz Piasek przydrożny autorstwa Czesława Miłosza. Książka otrzymała Li-

listopad 1998 Projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji nie spełnia wymogów Unii Europejskiej. Przed wejściem do UE Polska powinna w znowelizowanej ustawie określić m.in: wymogi programowe dla stacji nadających z zagranicy na teren Polski, zasady przerywania reklamami filmów, nadawania audycji poświęconych telesprzedaży itp. Obecnie udział programów produkcji polskiej ma stanowić od 35 do 60 % wszystkich wyemitowanych audycji. Ma też ustalić, jaki ma być udział zupełnie nowych audycji w programach telewizyjnych nadawców unijnych odbieranych w Polsce.

Trybunał Konstytucyjny, który rozpatrywał trzy zaskarżone przez prezydenta postanowienia ustawy lustracyjnej, orzekł ostatecznie, iż jest ona zgodna z konstytucją. Ustawa została podpisana przez prezydenta, a następnie będzie ogłoszona w Dzienniku Ustaw. Po miesiącu od ogłoszenia wejdzie w życie. Dotyczyć będzie osób zajmujących ważne stanowiska państwowe, a także sędziów, prokuratorów i adwokatów. Według trybunału lustracja przyczyni się do uzdrowienia sytuacji w Polsce, a wszelkie wątpliwości rozstrzygane będą na legalnej drodze.

zypadają rocznie leki o wartości 44 USD. Tymczasem w Europie Zachodniej - ok.200 USD. Leki produkowane w Polsce są tańsze w porównaniu z zagranicznymi. Największą polską firmą pod względem wartości przychodów jest Polpharma ze Stargardu Szczecińskiego.

i krach światowych finanansów, a w rezultacie zmniejszenie się tempa wzrostu na zachodzie Europy. Sytuacja ta spowoduje osłabienie popytu na polskie wyroby i surowce oraz ograniczenie eksportu, który jest jednym z głównych motorów polskiej gospodarki.

Resort finansów ukończył prace nad projektem budżetu ‘99. Według jego założeń produkt krajowy brutto ma wzrosnąć o 5,1 %, i wyniesie 599,7 mld zł. Inflacja ma wynieść 8,1 %, a przeciętne wynagrodzenie pracowników sfery budżetowej - 1135,4 zł. Na założenia budżetu miał m.in. wpływ kryzys w Rosji (silne ograniczenie wzrostu PKB)

Stopa bezrobocia we wrześniu b.r. wyniosła 9,6 %. Obecnie w Polsce jest 1 mln 677 tys. bezrobotnych. Liczba bezrobotnych przypadających na jedną ofertę pracy wyniosła 87 osób. W ostatnich latach bezrobocie w kraju systematycznie spada, a w tym roku osiągnęło wielkość mniejszą niż średnia w Unii Europejskiej. Najwyższe bezrobocie jest zimą.

teracką Nagrodę NIKE ‘98. Jury, pod przewodnictwem Jana Błońskiego, miało do wyboru siedem książek pretendujących do nagrody: Drohobych, Drohobych Henryka Grynberga, Gorący oddech pustyni Gustawa HerlingaGrudzińskiego, Byłam, byliśmy Ireny Jurgielewiczowej, Mitologia Greków i Rzymian Zygmunta Kubiaka, Tezy o głupocie, piciu i umieraniu Jerzego Pilcha oraz Kartoteka rozrzucona Tadeusza Różewicza.

będą Dzieła zebrane Stanisława Lema. W ponad 40 tomach znajdzie się 30 tytułów. Projekt realizować będzie krakowskie Wydawnictwo Literackie.

W Krakowie ukazał się na płycie CD pierwszy multimedialny przewodnik po Wawelu. W jego przygotowaniu brali udział pracownicy zamku, pod kierownictwem jego dyrektora prof. Jana Ostrowskiego. Na jednym krążku znalazło się ponad 700 zdjęć, 13 sekwencji filmowych i 21 minut dawnej muzyki. Przewodnik szeroko przedstawia historię Wawelu, pozwala poznać zmieniającą się topografię wawelskiego wzgórza. Ponadto zawiera opis obiektów i biogramy ważnych postaci oraz słownik, w którym znaleźć można np. niektóre pojęcia z historii sztuki. Szczególnie atrakcyjna jest możliwość zapoznania się z niedostępnymi dla zwiedzających miejscami, np. z Gabinetem Holenderskim .Wydana w nakładzie 10 tys. egzemplarzy płyta kompaktowa kosztować będzie ok.150 zł.

Począwszy od października b.r., w ciągu najbliższych kilku lat wydawane

Polski PEN Club nagrodził za rok 1998 prozaika Stefana Chwina, autora m.in powieści Hanemann, uznanej za Książkę Roku 1995, oraz poetkę Urszulę Kozioł. Wśród tłumaczy wyróżniono: Jana Radożyckiego, Aleksandra Ziemnego oraz Światosława Świackiego (za przetłumaczenie Pana Tadeusza i innych dzieł na język rosyjski). Nagrodę za sztukę edytorską przyznano Januszowi OdrowążPieniążkowi. Nagrodę im.Jana Strzeleckiego otrzymał prof. Andrzej Mencwel z Uniwersytetu Warszawskiego, eseista i badacz polskiej kultury współczesnej.

Film Jana Jakuba Kolskiego Historia kina w Popielawach został uzanany za najlepszy z 17 filmów konkursowych i otrzymał Złote Lwy na XXIII Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Nagrodę za reżyserię otrzymał szef Stowarzyszenia Filmowców Jacek Bromski za film komediowy U pana Boga za piecem. Za najlepszego aktora uznano Krzysztofa Majchrzaka za rolę w filmie Kolskiego, a za najlepszą aktorkę - Maję Ostaszewską (Przystań Jana Hryniaka). przygotowała Joanna Nowak - Matloňová


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 3

listopad 1998

MONITOR POLONIJNY

3

III KONGRES KLUBU POLSKIEGO

NOWA RADA KLUBU POLSKIEGO

na Dni Muzyki Polskiej w Koszycach. Delegaci przyjęli sprawozdania prezesów oraz sprawozdanie finansowe bez dyskusji. Dyskusja powstała wokół formalnych zmian i uzupełnień do statutu Klubu Polskiego, zdecydowano m. in. o zmianie tytułu prezydenta Stowarzyszenia i wiceprezydenta na prezesa i wiceprezesa, o obowiązku zapraszania redaktor naczelnej „Monitora Polonijnego“ na zebrania Rady oraz o poprawnym brzmieniu polskiej nazwy organizacji. Obowiązująca nazwa jest następująca: Klub Polski. Stowarzyszenie Polaków i Ich Przyjaciół w Słowacji. W wyniku tajnych wyborów prezesem Klubu Polskiego została Lidia Grala - Bednárčik, a wiceprezesem - Zbyhněv Stebel, którzy z prezesami organizacji regionalnych - Tadeuszem Błońskim, Zuzanną Fajth i Grażyną Lašček - tworzą Radę Klubu Polskiego. Wybrano także Komisję Rewizyjną, której przewodniczącym został Dariusz Gleb, a członkami panie Gerecová i Izabela Štefková. W drugiej części III Kongresu, prowadzonej już przez nowo wybraną prezes L. Grala - Bednárčik dyskutowano m. in. o wysokości składek członkowskich i innych sprawach organizacyjnych oraz o perspektywach działalności klubowej.

LIDIA GRALA - BEDNÁRČIK

17 października 1998 roku odbył się w Bratysławie III Kongres Klubu Polskiego. Stowarzyszenia Polaków i Ich Przyjaciół w Słowacji. W Kongresie uczestniczyli delegaci klubów regionalnych z Bratysławy, Koszyc i Martina oraz goście: II sekretarz Ambasady RP pani Urszula Szulczyk Śliwińska p. o. kierownika Wydziału Konsularnego Ambasady RP i I sekretarz Ambasady RP pani Wirginia Mirosławska dyrektor Instytutu Polskiego, a także pan Ryszard Zwiewka, jeden z założycieli i pierwszy prezydent Stowarzyszenia. Drugą część obrad zaszczycił swą obecnością ambasador RP pan Jan Komornicki, który nowo wybranej Radzie Klubu złożył gratulacje oraz życzenia owocnej pracy dla dobra całej słowackiej Polonii oraz podziękował za wysiłek ustępującym członkom Rady. Pierwszą część obrad prowadziła dotychczasowa prezydent Klubu Elżbieta T. Dutková. Po sprawach proceduralnych (wyborach komisji mandatowej i komisji wniosków) prezesi klubów regionalnych złożyli sprawozdania z działalności w latach 1996 - 1998, a prezydent Klubu odczytała rozliczenie finansowe z przyznanych Klubowi dotacji w latach 1996 1998. Na marginesie stwierdziła, że problemy osobiste i zdrowotne przeszkadzały jej w pełni poświęcać się pracy klubowej i m. in. spowodowały pomyłkowe rozdysponowanie funduszów mimodotacyjnych „Monitora Polonijnego“

Z

dmm

apytaliśmy delegatów oraz gości III Kongresu Klubu Polskiego o to, czego oczekują od nowej Rady Klubu, czy są zadowoleni z formy, w jakiej odbywają się spotkania klubowe i jakie zmiany wprowadziliby w jego działalności.

WŁODZIMIERZ BUTOWSKI - Szenkwice Jestem w Klubie zbyt krótko, bo dopiero rok, żeby wyrażać opinię na ten temat, a zwłaszcza, aby mieć prawo do oceny. Myślę jednak, że jest zbyt mało informacji na temat praw polskich tutaj. W „Monitorze Polonijnym“ wyczytałem na przykład, że nie możemy mieć podwójnego obywatelstwa. I właśnie w tym zakresie należałoby coś zrobić. Chciałbym znać swoje prawa i obowiązki na Słowacji. Mówię o tym nie bezpodstawnie, mam konkretne problemy, które chciałbym rozwiązać. Na razie nasze spotkania to taki high light. Spotykamy się i to wszystko. Zbyt mało mówimy o konkretnych sprawach. Osobiście jestem otwarty na aktywną działalność, mam tylko pecha, że nie mieszkam w Bratysławie, ale w Szenkwicach, ta odległość trochę utrudnia kontakty. Jest to jednak tylko techniczny problem. Chcę pomóc, choć na razie nie wiem jak. Jestem bardzo zadowolony z tego, że moja córka uczęszcza do Szkółki Piątkowej. Urodziła się w Polsce, tam też mieszkała do czwartego roku życia i mówiła oczywiście po polsku. Potem przestała. W tym roku, w czasie urlopu w Polsce okazało się, że nie ma z językiem polskim żadnych problemów. To bardzo duży plus. Bardzo dziękuję nauczycielkom i kolektywowi, jestem z tego naprawdę bardzo zadowolony. ANNA RABEKOVÁ - Bratysława Jest więcej takich rodzin, które mniej więcej od 1994 roku utrzymują stosunki i spotykają się nie tylko oficjalnie, ale także bardziej prywatnie. Myślę, że wszystko to idzie w dobrym kierunku. Jest nas stale więcej i mimo, że jesteśmy „porozrzucani“ na terenie Słowacji, spotykamy się, jesteśmy razem. Szkoda, że nie mamy na to trochę więcej czasu. Brakuje mi czasem tej nieformalnej więzi. Może mogłoby to być spotkanie gdzieś w lesie, na pikniku, abyśmy mogli poznać się wszyscy, nie tylko ci, którzy trzymamy się razem już od kilku lat. Myślę, że należałoby znaleźć sposób na zaangażowanie także tych, których jeszcze nie znamy. HALINA ZEMKO - Koszyce Brakuje mi informacji. Wyjeżdżałam w tym roku z dziećmi na kolonie do Polski i okazało się, że były one zupełnie nieprzygotowane do tego wyjazdu, źle wyposażone, np. bez odpowiedniego obuwia. Nie wiedziały nic o tym, co je czeka, np. że będą mieszkać pod namiotami. Te informacje po prostu do nas nie dotarły. „Monitor“, który mógłby nam pewnych informacji dostarczyć, dociera do nas z opóźnieniem. Większość konkursów, które tam znajdziemy, jest już nieaktualnych. Najczęściej dowiadujemy się o wszystkim po fakcie, albo też tak późno, że nie ma czasu na przygotowanie naszych dzieci. Informacje o koloniach docierają też bardzo późno. W tym roku dzieci, które chciały z nich skorzystać, musiały z tego powodu zmieniać swoje plany wakacyjne. Myślę, że należałoby podnieść problem podwójnego obywatelstwa, choć rozwiązanie tej sprawy wydaje się mało realne, wręcz beznadziejne. Wydaje mi się, że jesteśmy w tej sytuacji pokrzywdzeni. Sama skorzystałabym z podwójnego obywatelstwa, gdyby była taka możliwość. Pracuję jako nauczycielka. Miałam w ręku projekt ustawy o urzędnikach państwowych, który prewidywał zmianę pozycji nauczyciela właśnie na urzędnika państwowego. Podstawowym warunkiem było tam jednak posiadanie słowackiego obywatelstwa. Jestem wykwalifikowaną

nauczycielką i jest to mój zawód. Gdyby przepis ten wszedł w życie, nie mogłabym pracować w szkolnictwie albo byłabym zmuszona do przyjęcia słowackiego obywatelstwa. RYSZARD ZWIEWKA - Bratysława Te dwa lata, które upłynęły od powołania Klubu Polskiego nauczyły nas bardzo dużo. Wydaje mi się, że wszelkiego rodzaju imprezy, jakie były organizowane do tej pory, były ukierunkowane na promocję kultury polskiej na Słowacji a nie na promocje kultury Polaków żyjących na Słowacji. I dlatego myślę, że w przyszłości powinno się bardziej zwracać uwagę na to, co my, Polacy żyjący tutaj, potrafimy zaprezentować społeczeństwu słowackiemu, ale również także wszystkim Polakom, którzy biorą czynny udział w życiu Klubu Polskiego. Powinno to być jedno z głównych zadań Klubu. Pochodzimy z różnych regionów Polski i szkoda byłoby, gdyby nasze tradycje przyniesione z Pomorza, Śląska czy też z Małopolski zanikły. Wydaje mi się, że powinniśmy je bardziej pielęgnować. Powinniśmy przeznaczać więcej środków na promocję naszej kultury regionalnej, którą tutaj reprezentujemy, a która według mnie zanika. Powinna być ona nie tylko w jakiś sposób dokumentowana, ale także promowana między nami. To bardzo ważne, by nie podcinać korzeni, które nas łączą z ziemią polską. Najważniejszą zaś sprawą jest nasza integracja. To, w jaki sposób możemy się zintegrować my wszyscy, mieszkający na Słowacji, właśnie na płaszczyźnie polskości. Porównuję trzy kongresy, które odbyły się do tej pory. Na pierwszym sala wystaw Instytutu Polskiego była pełna, podobnie było na drugim, który odbywał się w Koszycach. Na obecnym kongresie jest po pięciu delegatów z każdego okręgu i po trzech zaproszonych gości. Jest to zbyt mało na to, aby promować cokolwiek. Wydaje mi się, że stale spotykam się z tymi samymi twarzami, z tymi samymi ludźmi. Zniknęli gdzieś ci, którzy byli na pierwszych dwóch kongresach. A to nie jest dobrze. Powinniśmy zdecydowanie poszerzać liczbę członków. IZABELA STEFKOVÁ - Martin Jestem bardzo zainteresowana tym, aby kontrakty polsko słowackie utrzymywały się na lepszym, zdrowszym poziomie. Aby ani jedna, ani druga strona nie patrzyły na siebie spode łba. Aby zniknęła ta dawna polityka zagłuszania własnych błędów cudzymi błędami. Dzięki klubowi my, Polacy mieszkający na Słowacji, mamy możliwość łączyć się. Łączą nas wspólne problemy, które dzięki tym spotkaniom wydają się łatwiejsze do rozwiązania. Podstawowa korzyść z uczestnictwa w Klubie Polskim to możliwość samookreślenia, odnalezienia własnego ja oraz zadowolenia z samego siebie. Ludzie pochodzący z Polski, którzy tu przyjechali, którzy założyli tu rodziny czują się niepisanymi konsulami na terenie Słowacji. Odczuwają to jako specyficzne posłanie. Przynajmniej ja to tak odbieram. Ludzie nie są wyrwani ze swoich korzeni, ale przeniesieni z kraju razem z nimi. Kontynuujemy je przede wszystkim w naszych dzieciach, pokazując im to, co dobre, i to, co złe, aby odnalazły się w życiu bez niepotrzebnych wstrząsów. Moje oczekiwania... Abyśmy się spotykali i czuli razem dobrze. Abyśmy się nie bali mówić o swoich problemach. rozmawiała Joanna Nowak - Matloňová

PREZES Urodziła się w Kochowie. Posiada średnie wykształcenie ekonomiczne. W latach 1980 - 1986 pracowała jako w Przedhandlowiec siębiorstwie Handlu Zagranicznego Varimex w Warszawie. Po wyjściu za mąż w 1986 roku zamieszkała w Bratysławie. Jest matką dwóch synów. W latach 1989 - 1991 była zatrudniona w Ośrodku Informacji i Kultury Polskiej w Bratysławie, a w latach 1991 - 1998 w Biurze Radcy Handlowego Ambasady RP. Od sierpnia 1998 roku pracuje jako specjalista ds handlu w Przedstawicielstwie Polskich Linii Lotniczych LOT. W latach 1996 - 1998 była prezesem bratysławskiej organizacji Klubu Polskiego. Na stanowisko prezesa Klubu Polskiego. Stowarzyszenia Polaków i ich Przyjaciół w Słowacji została wybrana w tajnych wyborach na III Kongresie Klubu, w dniu 17 października br. W czasie dwuletniej kadencji zamierza podjąć działania zmierzające do większej integracji Polonii w Słowacji. Planuje nawiązanie współpracy z organizacjami polonijnymi krajów sąsiadujących ze Słowacją oraz takie kierowanie pracą klubową, by organizacja i jej członkowie godnie prezentowali kulturę polską w Republice Słowackiej.

ZBYHNĚV STEBEL WICEPREZES Urodził się w Oldrzychowicach koło Trzyńca. Maturę zdał w Technikum Elektrotechnicznym we Frensztacie. W 1978 roku ukończył studia wyższe na Wydziale Elektrotechnicznym Politechniki Bratysławskiej. Od 1979 roku mieszka na stałe w Bratysławie. Ma dwóch synów (starszy studiuje w Polsce). Pracował m. in. w resorcie ubezpieczeń. Obecnie prowadzi firmę handlowo marketingową, zajmującą się także usługami propagacyjnymi dla firm polskich na rynku słowackim. Jest tłumaczem przysięgłym z języka polskiego na język słowacki i z języka słowackiego na język polski. W latach 1994 - 1996 był prezesem bratysławskiej organizacji Klubu Polskiego. Na stanowisko wiceprezesa Klubu Polskiego. Stowarzyszenia Polaków i ich Przyjaciół w Słowacji został wybrany w tajnych wyborach na III Kongresie Klubu Polskiego w dniu 17 października br. W nowej funkcji zamierza tworzyć warunki sprzyjające poszerzeniu bazy członkowskiej Klubu oraz wytwarzaniu w organizacjach klubowych atmosfery sprzyjającej rozwojowi osobowości ich członków. Za jedno ze swych priorytetowych zadań uznaje prezentację dorobku znanych w Słowacji postaci przyznających swe polskie pochodzenie. W swym programie ma również nawiązanie współpracy z innymi organizacjami mniejszościowymi działającymi w Republice Słowackiej oraz z Polonią krajów sąsiadujących z Słowacją. Członkami Rady Klubu Polskiego ponadto zostali: prezesi organizacji regionalnych: TADEUSZ BŁOŃSKI - Koszyce ZUZANNA FAJTH - Martin GRAŻYNA LAŠČEK - Bratysława

Nowej Radzie Klubu Polskiego życzymy wielu dobrych pomysłów i inicjatyw zmierzających do rozwijania pracy Klubu Polskiego w celu umacniania tożsamości narodowej jego członków oraz propagowania kultury polskiej w Słowacji. Jednocześnie Redakcja dziękuję za współpracę ustępującej Radzie Klubu Polskiego.


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 4

4

MONITOR POLONIJNY

MROKI NIEWOLI Koniec XVIII wieku, a ściśle rok 1795, w którym dokonany został trzeci i ostateczny rozbiór Polski, na 123 lata przerwał historię naszej państwowości, wielokrotnie zagrożonej, ale trwającej nieprzerwanie - jeśli liczyć od daty Chrztu Polski - ponad 8 wieków. Dążąc do poszerzenia swoich terytoriów kosztem mniejszych państw i narodów, cesarstwa rosyjskie, pruskie i austriackie podjęły wspólną decyzję o wymazaniu naszych granic z mapy Europy. Samo wyznaczenie nowych granic znaczyło jednak niewiele, dlatego zaborcy podjęli - każdy według własnej recepty - trudne, a jak się z biegiem lat okazało, beznadziejne dzieło wynarodowienia Polaków żyjących na swoich, prastarych, słowiańskich ziemiach. Dramat rozbiorów i utratę niepodległości państwa polskiego poprzedziły niezwykle ważne, ogólnonarodowe wydarzenia, które całemu narodowi, tj. wszystkim stanom uświadomiły wspólną odpowiedzialność za losy narodu i państwa. Tym wydarzeniem było przede wszystkim uchwalenie Konstytucji

ODRODZENIE Po stu latach twardej niewoli, z końcem XIX wieku zabłysnął dla podzielonych na trzy zabory Polaków promień nadziei. Stał się nim nowy układ polityczny w Europie, w którym Niemcy i Austro-Węgry z jednej strony, a Rosja z drugiej znalazły się w przeciwstawnych blokach polityczno-wojskowych. Politycy polscy, działający w części na emigracji, w części w zaborach, stanęli przed szansą, która początkowo była ściśle związana z interesami dotychczasowych ciemiężycieli zabiegających o polskie poparcie. Po wybuchu I wojny światowej w 1914 roku, wbrew przyrodzonemu prawu polskiego narodu do jedności, przeciwko sobie stanęły armie, w których zarówno kadrę oficerską, jak i „mięso armatnie“ w ogromnej części stanowili Polacy. Wystarczy odwiedzić kilkadziesiąt wojennych cmentarzy odrestaurowanych w ostatnich latach w Małopolsce i na Podkarpaciu. Zgodnie z obowiązującym w czasie I wojny światowej wojennym prawem austriackim wszyscy polegli w bitwach chowani byli z honorami wojskowymi na wspólnych cmenta-

ROCZNICA POWROTU NA MAPĘ EUROPY JAN KOMORNICKI, Ambasador RP 3 maja w 1791 roku a w trzy lata poźniej rzach. Na tych cmentarzach w kwatedramatyczne, wsparte głównie przez rach austriackich i rosyjskich znajmasy chłopskie powstanie kościuszdziemy czasem identyczne polskie kowskie. nazwiska, owych przysłowiowych Do tych właśnie wydarzeń nawiąKowalskich, którym kazano zabizywały wszystkie zrywy i powstania jać się wzajemnie „za cara...“ lub narodowe, których przecież w ok„za cesarza...“. Utworzone resie niewoli we wszystkich trzech w 1914 roku Legiony Polskie biły NIEPODLEGŁOŚCI zaborach było bardzo wiele. Formalsię u boku państw centralnych (m. na jednak i polityczna rzeczywistość in. Niemcy, Austro-Węgry), podczas tamtych czasów była jednoznaczna gdy formowana we Francji w 1917 roi bardzo smutna. ku Armia Polska gen. Józefa HALLERA W traktacie z 1797 roku mocarstwa uzgodniły szykowała się do walki z Niemcami. W żadnym wymazanie ze słownictwa i likwidację samej nazwy z wcześniejszych, krwawo tłumionych powstań naPOLSKA. Temu uzgodnieniu zaborcy pozostawali rodowych nie wylano tyle krwi polskiej, co w czasie wierni, bo kiedy w poźniejszych latach pod napoI wojny światowej. I choć walki nie toczyły się o wolrem głównie epoki napoleońskiej i postnapoleońną Polskę, to jednak właśnie ta olbrzymia danina krskiej powstawały próby odbudowania czy choćby wi przyniosła nam upragnioną wolność. Zabiegazaznaczenia państwowości polskiej na dawnych zijący o polskie poparcie cesarz austriacki Francisemiach Rzeczypospolitej, to w samych nazwach zek Józef I i cesarz Wilhelm II Manifestem podpisaefemerycznych pseudosamodzielnych obszarów nym 5 listopada 1916 roku powołali do życia KRÓnie było „Polski“. A oto dla przypomnienia i poparcia LESTWO POLSKIE, bez ściśle określonych granic tej tezy; było Księstwo Warszawskie (1807 - 1815), i w pełni uzależnione od mocarstw centralnych, ale Królestwo Kongresowe (1815 - 1864), Wielkie po raz pierwszy, od trzeciego rozbioru - wreszcie Księstwo Poznańskie (1814 - 1848) - cieszyły one POLSKIE ! Królestwo Polskie do czasu intronizacji Polaków, bo dawały iskierki nadziei, ale równoczekróla miało być zarządzane przez 3 - osobową Radę śnie nie dawały najmniejszych szans odzyskania suRegencyjną i co było najważniejsze, dawało zalążek werenności w zjednoczonej ponownie Polsce. Wppaństwowości polskiej, wokół której mogli skupiać rawdzie naród zjednoczył się w walce na całym się patrioci ze wszystkich zaborów. Wycofanie się obszarze (chociaż głównie przeciw Rosji) w dwóch Rosji z wojny po wybuchu rewolucji październikowej wielkich powstaniach: listopadowym (1830 - 1831) w 1917 roku po raz kolejny zmieniło układ sił w Eui styczniowym (1863 - 1864), to jednak wysiłki opłaropie, dając Polsce szanse odbudowania własnej cone tysiącami ofiar poległych na polach bitewnych państwowości, bez sprzeciwu Rosji a z poparciem i straconych w egzekucjach, zakończyły się klęską. Francji, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Dzisiaj, z perspektywy historii ostatnich dwustu Ważną w tym momencie kwestią było działanie lat, mamy prawo powiedzieć, że polski naród, choć stronnictw emigracyjnych,w tym szczególnie istotw walce o odzyskanie suwerenności musiał pononym stało się utworzenie w 1917 roku we Francji posić klęski, bo miał przeciwko sobie bezwzględną lityczno-dyplomatycznego przedstawicielstwa pod solidarność zaborców, to jednak w ostatecznym nazwą Komitet Narodowy Polski, za którym stał rozrachunku zwyciężył, a klęskę poniosły plany wyobóz Narodowej Demokracji kierowanej przez Ronarodowienia Polaków. Definicja mentalności naromana Dmowskiego. Ostatnie tygodnie I wojny świadu i jego dążeń w okresie tej i każdej innej niewoli towej to jednak przede wszystkim tworzenie na ziewpisana jest najpiękniej i najprawdziwiej w pierwszą miach polskich, początkowo konspiracyjnych (jak zwrotkę Mazurka Dąbrowkiego: „Jeszcze Polska np. zalążek sił zbrojnych Polska Organizacja Wojnie zginęła póki my żyjemy“. skowa), a następnie tworzonych jawnie organów

80 lat POLSKI

listopad 1998 polskiej państwowości, wykorzystujących lokalną koniunkturę i słabości upadających zaborców. W ten sposób 28 października 1918 roku powstała w Krakowie Polska Komisja Likwidacyjna, a 30 października 1918 r. w Cieszynie (również zabór austriacki) utworzona została Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego, która skupiła przedstawicieli wszystkich polskich partii politycznych w tym regionie i 5 listopada 1918 roku zawarła pisemną umowę ze swym czeskim odpowiednikiem o tymczasowym podziale Śląska. Z kolei w Poznaniu (d. zabór pruski) 14 listopada 1918 roku powstała i ukonstytuowała się Naczelna Rada Ludowa, której zadaniem, podobnie jak Polskiej Komisji Likwidacyjnej w środkowej Galicji, było przejmowanie administracji w swoim regionie z rąk niemieckich. Naczelna Rada Ludowa w Poznaniu sprawowała polityczne zwierzchnictwo nad walczącymi w powstaniu wielkopolskim oddziałami. O wiele szerzej wyznaczone zostały cele powołanego przez Ignacego Daszyńskiego (6 listopada 1918 r.) w Lublinie Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej, który uważając się za gabinet ogólnopolski, ogłosił manifest proklamujący wprowadzenie w Polsce rządów republikańsko - parlamentarnych i zapowiadający przeprowadzenie wielu reform społecznych, w tym nacjonalizacji przemysłu i reformy rolnej. Liczne rządy i komitety regionalne powstawały żywiołowo i trudno je dzisiaj nawet zliczyć. Niech jako pewna ciekawostka historyczna służy powołanie w pierwszych dniach listopada 1918 roku Republiki Zakopiańskiej, na czele której stanął ... Stefan Żeromski. Opinia na temat osoby, wokół które mogłyby się zjednoczyć wszystkie polskie organizacje dzielnicowe, była zdecydowanie korzystna dla Józefa PIŁSUDSKIEGO, charyzmatycznego przywódcy Polskiej Organizacji Wojskowej, uchodzącego w oczach wielu Polaków za symbol bezkompromisowej postawy niepodległościowej. J. Piłsudski do czasu rewolucji październikowej walczył przeciwko Rosji, a następnie zwrócił się przeciwko Niemcom i Austriakom. W obliczu utrzymywania się podziałów dzielnicowych, a także niebiezpieczeństwa grożącego tworzącemu się państwu ze strony Rosji Radzieckiej i komunistów (także polskich), Piłsudski stawał się mężem opatrznościowym i jemu właśnie, gdy wrócił z twierdzy w Magdeburgu (10 listopada) podporządkowała się zarówno Rada Regencyjna jak i Rząd Lubelski. 11 listopada 1918 roku Józef Piłsudski objął zwierzchnictwo nad wszystkimi polskimi organizacjami, zaś 22 listopada 1918 roku został tymczasowym Naczelnikiem Państwa o bardzo szerokich uprawnieniach. Za główne i priorytetowe działanie Naczelnik uznał budowanie silnych struktur państwowych oraz zapewnienie Polsce korzystnych granic, to zaś wymagało konsolidacji i wyciszenia sporów społecznych, czemu posłużyć miały wybory do Sejmu Ustawodawczego (styczeń 1919) i uchwalenie tzw. Małej Konstytucji (luty 1919). Spór o granice państwa polskiego był wypadkową skomplikowanych dążeń i interesów wielkich mocarstw, tj. Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji. Właściwie tylko Francja, najbardziej poszkodowana przez Niemców w czasie I wojny światowej, dobrze rozumiała Polskę i popierała jej postulaty dotyczące przyszłych granic. Konferencja w Paryżu, a następnie podpisany w 1919 roku Traktat Wersalski, rozstrzygnęły wiele problemów granicznych, ale też wiele nowych otworzyły, nakazując plebiscyty narodowościowe, tworząc Wolne Miasto Gdańsk pod kontrolą Ligi Narodów itd. Najważniejszym było jednak, że Polska po 123 latach niewoli powstała z martwych, biały orzeł i białoczerwona flaga znów były legalnymi symbolami suwerennego państwa, a naród w świątyniach mógł zastąpić słowa błagania w Boże coś Polskę ze smutnego: „...Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie!“ na radosne: „OJCZYZNĘ WOLNĄ POBŁOGOSŁAW PANIE!“.


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 5

listopad 1998 Józef PIŁSUDSKI

MONITOR POLONIJNY (1877 - 1935)

Polityk ten, późniejszy mąż stanu, Marszałek Polski rozpoczął swą polityczną działalność w trakcie studiów uniwersyteckich, nawiązując kontakty z rosyjskimi narodnikami. W 1887 r. był aresztowany i zesłany na Sybir. Po powrocie z zesłania (1892) rozpoczął działalność w Polskiej Partii Socjalistycznej, od r. 1895 był członkiem Centralnego Komitetu Robotniczego, a w praktyce przywódcą partii. Aresztowany w r. 1900, zbiegł do Galicji, gdzie przygotowywał plany insurekcji. W czasie wojny na Dalekim Wschodzie, udał się do Tokio (VII 1904), gdzie bezskutecznie próbował nakłonić Japonię do poparcia ewentualnego powstania polskiego w zaborze rosyjskim. Powstańcze koncepcje Piłsudskiego po wybuchu rewolucji w Rosji (1905 r.) spotkały się z krytyką części działaczy partii i Piłsudski nie został wybrany do nowego CKR. Stanął jedynie na czele Wydziału Spiskowo Bojowego, kierującego Organizacją Bojową PPS. Przywiązywał główną wagę do działalności paramilitarnej i dlatego inspirował założenie w 1908 r. we Lwowie tajnego Związku Walki Czynnej (szkolenie oficerów i podoficerów). Te kadrowe oddziały polskie z Galicji miały wkroczyć na ziemie polskie po wycofaniu się oddziałów rosyjskich z terenów na lewym brzegu Wisły. W Galicji organizował Związki Strzeleckie, a w 1912 r. doprowadził do utworzenia Polskiego Skarbu Narodowego, a następnie Tymczasowej Komisji Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych, która mianowała go Komendantem Głównym wszystkich polskich sił wojskowych. Niepowodzeniem skończyły się jego plany wywołania powstania antyrosyjskiego na ziemiach Królestwa Polskiego, co uzależniło Piłsudskiego od Naczelnego Komitetu Narodowego, który objął polityczne zwierzchnictwo nad Legionami Polskimi. On sam został dowódcą 1 pułku (1915 dow. I Brygady). W sierpniu 1914 r. powołał tajną Polską Organizację Wojskową. W lipcu 1916 odszedł od Legionów. Ostatecznie zerwał z koncepcją wiązania losów sprawy polskiej ze zwycięstwem państw centralnych w lipcu 1917 r., kiedy doszło do jego aresztowania przez Niemców, a POW przeszła do działań antyniemieckich. J. Piłsudski stał się w oczach społeczeństwa polskiego symbolem konsekwentnych starań niepodległościowych, skierowanych przeciw wszystkim zaborcom. Po uwolnieniu z więzienia w Magdeburgu przejął władzę z rąk Rady Regencyjnej (14. 11. 1918), a 22 listopada objął stanowisko Tymczasowego Naczelnika Państwa, sprawując jednocześnie naczelne dowództwo sił zbrojnych. Po wyborach parlamentarnych Sejm Ustawodawczy powierzył mu dalsze sprawowanie funkcji Naczelnika Państwa (luty 1919), ograniczając zakres jego władzy. Nadal zachował jednak wpływ na skład kolejnych rządów i politykę zagraniczną. Traktat ryski z 1921 r. kończący wojnę polsko - bolszewicką skazał na niepowodzenie plany J. Piłsudskiego dotyczące polityki wschodniej. W tej sytuacji w 1923 r. zrzekł się wszystkich funkcji państwowych i zamieszkał w Sulejówku, wykorzystując lata 1923 - 1926 dla konsolidacji wspólnoty legionowopeowiackiej i dla zapewnienia sobie poparcia części organizacji kombatanckich, stronnictw lewicy parlamentarnej oraz ugrupowań demokratycznej inteligencji. Prowadził ożywioną akcję propagandową na rzecz swego powrotu do władzy. W maju 1926 r. dokonał przy pomocy wojska zbrojnego zamachu stanu, popartego przez partie lewicowe, od których zresztą po zwycięstwie się odciął. Po przewrocie majowym nie objął stanowiska prezydenta i nie zniósł konstytucji, ale stworzył rodzaj stanu wyjątkowego, w którego ramach jego osoba stała ponad obowiązującym prawem. Przedstawił się jako zwolennik silnego państwa, zniwelowania roli partii politycznych oraz ograniczenia uprawnień ciał ustawodawczych. Po zwycięskich dla sanacji wyborach parlamentarnych (1930 r.) sprawy państwowe zaczął odsuwać na swych najbliższych współpracowników - „grupę pułkowników“ - sobie pozostawiając politykę zagraniczną i obronność (Generalny Inspektor Sił Zbrojnych). W zakresie polityki zagranicznej zasadą Piłsudskiego był pokój dający Polsce czas na wzmocnie-

POLITYCY II RZECZYPOSPOLITEJ

80 lat NIEPODLEGŁOŚCI

POLSKI nie, dlatego też dążył do dobrych stosunków z obu sąsiadami: ze wschodu i zachodu. Załagodził stosunki z Litwą, rozwijał je z krajami nadbałtyckimi, Czechosłowacją, Węgrami i Rumunią. Do końca życia zachował wpływ na skład polskiej elity rządzącej.

Ignacy PADEREWSKI (1860 - 1941) Pianista, kompozytor, polityk, działacz społeczny. W latach 1872 - 78 studiował grę na fortepianie u J. Śliwińskiego i J. Janoty. W 1878 r. podjął pracę nauczyciela w Instytucie Muzycznym Warszawskim, rozwijając równocześnie działalność koncertową i kompozytorską. Studia kompozytorskie kontynuował w Berlinie, a pianistyczne w Wiedniu. W 1885 r. został mianowany profesorem konserwatorium w Strasburgu, w latach 1891 - 92 odbył pierwsze tournée po Stanach Zjednoczonych. Zyskał sławę jednego z najwybitniejszych pianistów świata. Jego twórczość kompozytorska utrzymana jest w stylu neoromantycznym. Działalność polityczną i społeczną rozpoczął przed I wojną światową, akcjami (przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych) na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości. Po wybuchu I wojny światowej wraz z H. Sienkiewiczem założył Komitet Pomocy Polskim Ofiarom Wojny z siedzibą w Vevey (Szwajcaria) i Polish Relief Fund w Londynie. W latach 1917 - 1918 reprezentował w USA paryski Komitet Narodowy Polski. Do kraju wrócił w roku 1918. W dniu wybuchu powstania wielkopolskiego (27 grudnia 1918) był w Poznaniu. Po próbie endeckiego zamachu stanu płk. Mariana Żegoty - Januszajtisa, Józef Piłsudski powierzył w 1919 r. bardzo popularnemu Ignacemu Paderewskiemu, związanemu z endecją, funkcję premiera. Jako polski premier i minister spraw zagranicznych Paderewski podpisał w 1919 r. traktat wersalski. Był też pierwszym delegatem Polski przy Radzie Ambasadorów, a później w Lidze Narodów. W 1936 r. staje się jednym z inicjatorów Frontu Morges, a od roku 1940 był przewodniczącym Rady Narodowej w Londynie. Zmarł w USA, a jego prochy sprowadzono do Polski w r. 1992.

Gabriel NARUTOWICZ (1865 - 1922) Był światowej sławy hydroenergetykiem, profesorem politechniki w Zurychu (1908 - 1920), budowniczym elektrowni wodnych w Europie zachodniej. Podczas I wojny światowej był prezesem Polskiego Komitetu Społecznego w Zurychu i członkiem dyrekcji Komitetu Generalnego Po-

5 mocy Ofiarom Wojny w Polsce. Po powrocie do kraju zostaje w latach 1920 - 21 ministrem robót publicznych, a w roku 1922 ministrem spraw zagranicznych. 9 grudnia 1922 r. został wybrany na pierwszego prezydenta II Rzeczypospolitej. Jego kandydaturę wysunęło Polskie Stronnictwo Ludowe „Wyzwolenie“, a poparły lewica, centrum i mniejszości narodowe. Rozwścieczeni przywódcy prawicy wygłosili prezydentowi wojnę, określając jego wybór jako „sponiewieranie Polski“ i tak zagrali na nacjonaliźmie, że 10 grudnia 1922 r. fanatyczny nacjonalista Eligiusz Niewiadomski dokonał zamachu na świeżo wybranego prezydenta. (1874 - 1938) Władysław GRABSKI Był politykiem, ekonomistą i historykiem, współzałożycielem nielegalnego Związku Pracy Narodowo - Politycznej, posłem do pierwszej, drugiej i trzeciej rosyjskiej Dumy Państwowej (1905 1912). W 1915 r. został założycielem i prezesem Centralnego Komitetu Obywatelskiego. W latach 1919 20 i 1923 - 25 był ministrem skarbu, a w latach 1920 i 1923 - 25 premierem. Opracował plan uzdrowienia gospodarki zniszczonej przez hiperinflację i z całą konsekwencją wprowadzał ten plan w życie. Istotą jego reformy była stabilizacja pieniądza oraz eliminacja deficytu budżetowego. W celu bezpośredniego podwyższenia kursu marki polskiej, korzystając z rezerwy państwowej, interweniował na giełdzie, a po uzyskaniu stabilizacji marki pol. wprowadził na jej miejsce złotego. Doprowadził do otwarcia 28. 04. 1924 r. Banku Polskiego i w r. 1924 przeprowadził reformę walutową. Zasłużył się dla sprawy stabilizacji życia gospodarczego. Od roku 1923 był profesorem Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, a w latach 1926 - 28 jej rektorem. Od roku 1925 poświęcił się wyłącznie pracy naukowej, a w r. 1936 założył Instytut Socjologii Wsi.

Wincenty WITOS

(1875 - 1945)

Był rolnikiem, działaczem ruchu ludowego, politykiem i publicystą. Początkowo związany z galicyjskim Stronnictwem Ludowym, w latach 1903 - 13 był w PSL. Był też posłem do Galicyjskiego Sejmu Krajowego, a w latach 1908 - 14 posłem do austriackiej Rady Państwa. Współzakładał PSL - „Piast“, był jego wiceprezesem, a w latach 1918 - 31 prezesem Zarządu Głównego. W 1914 r. był współzałożycielem naczelnego Komitetu Narodowego. Początkowo popierał tworzenie Legionów Polskich, a od 1915 r. zaczął wiązać nadzieje odzyskania niepodległości ze zwycięstwem ententy. W latach 1917 - 18 był członkiem Ligi Narodowej, w 1918 r. współtwórcą i przewodniczącym Polskiej Komisji Likwidacyjnej. W latach 1919 - 33 był posłem na sejm, a z krótkimi przerwami przewodniczącym klubu parlamentarnego PSL - „Piast“. W latach 1920 - 21 oraz 1923 i 1926 był premierem rządu utworzonego przez centroprawicową koalicję, której był współtwórcą. Po przewrocie majowym w 1926 r. stał się jednym z przywódców opozycji parlamentarnej. W latach 1929 - 1930 był współtwórcą Centrolewu. Skazany w procesie brzeskim na 1,5 roku więzienia. W latach 1933 - 39 przebywał na emigracji w Czechosłowacji. Był zwolennikiem zjednoczenia ruchu ludowego. W latach 1931 39 był członkiem Stronnictwa Ludowego, a w latach 1931 - 35 przewodniczącym jego Rady Naczelnej, w 1937 r. inicjatorem strajku chłopskiego. Był też jednym z inicjatorów koncepcji Frontu Morges. W marcu 1939 r. po wkroczeniu Niemców do Czechosłowacji powrócił do Polski. W latach 1939 - 41 był więziony przez Niemców, następnie ukrywał się. W 1945 r. powołany na stanowisko wiceprezydenta Krajowej Rady Narodowej, nie podjął obowiązków. Od sierpnia 1945 r. był prezesem PSL. *6


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 6

6

MONITOR POLONIJNY

listopad 1998

GDYNIA I COP Największe inwestycje II Rzeczypospolitej

W 1923 r. wpłynęły do portu w Gdyni trzy statki, w r. 1929 było ich już 1567.

P

olska z chwilą uzyskania niepodległości w 1918 roku nie była jednolitym organizmem gospodarczym; terytorium każdego Był inżynierem chemii, politykiem, dziaz dawnych zaborów posiadało odmienną strukturę łaczem gospodarczym. Podczas I wojny gospodarczą. Rozbicie gospodarcze pogłębiły światowej uczestnikiem Legionów Polskich. jeszcze działania wojenne (1914 - 1918), a także poW latach 1923 - 1926 był dyrektorem techlityka władz okupacyjnych. Podobnie różny był ponicznym Państwowych Zakładów Azotowych ziom rozwoju gospodarczego; najlepiej rozwinięte w Chorzowie. Jako minister przemysłu gospodarczo były tereny zachodnie, najsłabiej wsi handlu (1926 - 30) znacznie przyśpieszył chodnie i południowo-wschodnie. Polska była pańbudowę portu w Gdyni i floty handlowej, prstwem o strukturze rolniczo-przemysłowej, przy zyczynił się do rozwoju polskiej gospodarki czym w 1921 r. z rolnictwa utrzymywało się aż 63,8 morskiej. W latach 1931 - 32 był dyrektoproc. ludności. Z 1,8 mln robotników przemysłorem powstałej w 1927 r. Państwowej Fabrywych jedynie 750 tys. pracowało w większych zakłaki Związków Azotowych w Mościcach, a nadach przemysłowych. Przyśpieszenie rozpoczętego stępnie do roku 1935 - Zjednoczonych Pańw 1921 r. procesu odbudowy gospodarki Polski nastwowych Fabryk Związków Azotowych. stąpiło w 1922 dzięki włączeniu do Polski przemyW latach 1928 - 30 i 1938 - 1939 był possłowej części Górnego Śląska. W warunkach norłem na Sejm Ustawodawczy. Od roku 1935 malizacji stosunków politycznych zarówno przeddo roku 1939 był wicesiębiorstwa krajowe, jak i kapitał zagraniczny, zapremierem i ministrem częły podejmować inwestycje, do których m. in. skarbu. Z jego inicjazachęcała postępująca inflacja sprzyjająca kortywy rozpoczęto zystnej spłacie kredytów bankowych, obniżaniu w 1936 r. budowę realnych płac, zmniejszeniu obciążeń podatCentralnego Okrękowych. W okresie inflacji dokonywano więc gu Przemysłoweodbudowy przemysłu, rolnictwa i transportu. go - wielkiego osiąKiedy w drugiej połowie roku 1923 inflacja gnięcia I Rzeczyweszła w swą szczytową fazę - superinflację NIEPODLEGŁOŚCI pospolitej. Eugeniemożliwe stało się prowadzenie recjonalnej niusz F. Kwiatkowski gospodarki budżetowej, a także kalkulacji przebył inicjatorem polityki mysłowej. Nastąpiły reformy W. Grabskiego. Poaktywizacji gospodarczej głębiający się kryzys gospodarczy doprowadził do Polski i jej uprzemysłowienia. dalszego spadku produkcji przemysłowej. Sytuację Był też rzecznikiem utrzymania równowagi gospodarczą Polski komplikowała polsko - niemiecbudżetowej, obrońcą stałości złotego, wproka wojna celna. Ponowne ożywienie polskiej gospowadził reglamentację i kontrolę obrotu dewidarki nastąpiło po 1925 roku pod wpływem ogólnej zowego. On i skupieni wokół niego ludzie, koniunktury światowej. Produkcja przemysłowa należący w dużym stopniu do tzw. lewicy saw 1929 roku wzrosła w stosunku do roku 1926 nacyjnej, potrafili wiązać wolny rynek z intero 44 proc. W latach 1926 - 1929 powstało w Polswencjonizmem państwowym, co było zgodce wiele nowych działów produkcji, podjęto też none z najnowszymi wówczas tendencjami we inwestycje. Największą inwestycją II Rzeczypow ekonomice światowej. spolitej była budowa portu w Gdyni. Polska dostęp W czasie II wojny światowej internowany do morza uzyskała 10 lutego w roku 1920, a już 23 w Rumunii (1939 - 1945) prowadził badania września 1922 roku Sejm Ustawodawczy w związku nad historią gospodarczą świata. Ściągnięty z trudnościami z korzystaniem portu w Wolnym Mieśdo kraju, był w latach 1945 - 1948 pełnocie Gdańsku, podjął decyzję o budowie portu na temocnikiem rządu polskiego do spraw odburenie wsi rybackiej i kąpieliskowej, jaką była licząca dowy wybrzeża i przewodniczącym Komisji w roku 1921 ok. 1,3 tys. ludności Gdynia. Pod hisPlanu Rozwoju Trójmiasta. W latach 1947 torię budowy portu, która trwała od roku 1922 do 1952 był jeszcze posłem na Sejm Ustawo1930, podpisały się zarówno koniunktura gospodawczy, ale już od roku 1948 odsunięto go darcza jak i kryzys. W tych latach, dosłownie na ziezarówno od działalności gospodarczej, jak lonej łące, powstawał nowoczesny port morski. Już i politycznej. w 1923 roku otwarto port tymczasowy. Znaczne przyGłówne jego prace to: Dysproporcje. śpieszenie budowy nastąpiło od 1926 roku, kiedy to Rzecz o Polsce przyszłej i obecnej (1932), rozbudowie portu patronował Eugeniusz KwiatkowZarys dziejów gospodarczych świata ski. Projektantem i budowniczym portu w Gdyni był (1947), Zarys technologii chemicznej węgTadeusz Apolinary Wenda (1863 - 1948) - inżynier la kamiennego (1954), Nowoczesna chekomunikacji, budowniczy linii kolejowych w Rosji mia przemysłowa (1957), Dzieje chemii i Królestwie Polskim oraz portów, autor prac z histoi przemysłu chemicznego (1962).

KWIATKOWSKI EUGENIUSZ FELICJAN (1888 - 1974)

80 lat POLSKI

rii i technologii budownictwa portowego. W Gdyni powstał także port wojenny, do którego przeprowadziła się z Pucka w 1926 r. polska marynarka wojenna, oraz port rybacki, a także specjalny basen żeglarski. Z budową portu związana też była budowa w 1921 r. bezpośredniej linii kolejowej łączącej Gdynię z krajem (z pominięciem Gdańska), a w 1924 r. budowa nowej linii kolejowej, tzw. magistrali węglowej (Osowa - Kościerzyna - Bydgoszcz). Już w roku 1922 powstała w Gdyni Stocznia, w której do roku 1938 wyremontowano i zbudowano kilkadziesiąt jednostek pływających pełnomorskich i przybrzeżnych. Stale rozbudowywany port w Gdyni w roku 1933 miał już największe przeładunki spośród wszystkich portów bałtyckich, a w roku 1938 był jednym z największych portów w Europie. Wokół niego wyrosło duże i nowoczesne miasto (prawa miejskie w 1926 r.), liczące w 1939 roku 120 tys. mieszkańców. Budowa portu w Gdyni spowodowała szybki rozwój polskiego handlu morskiego, stworzenie floty handlowej i wojennej oraz rozbudowę sieci kolejowej łączącej ośrodki gospodarcze kraju z Gdynią (magistrala kolejowa Katowice - Gdynia). W 1936 roku z inicjatywy Eugeniusza Kwiatkowskiego, ówczesnego wicepremiera zaczęto na obszarze województw lubelskiego, kieleckiego i rzeszowskiego realizować drugą największą inwestycję okresu międzywojennego - budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP). Okręg ten miał stanowić region przemysłu ciężkiego w centrum kraju. O jego lokalizacji zdecydowały przede wszystkim względy strategiczne (tzw. trójkąt bezpieczeństwa) chodziło bowiem o oddalenie przemysłu zbrojeniowego od granic zachodnich kraju. Nie bez znaczenia były także względy demograficzno - społeczne; chodziło tu o przynajmniej częściową likwidację bezrobocia agrarnego, ocenianego na tych terenach na ok. 500 tys. ludzi. COP budowano w ramach czteroletniego planu inwestycyjnego. Podjęto budowę zakładów związanych z przemysłem zbrojeniowym, m. in. huty i elektrowni w Stalowej Woli, fabryk: kauczuku syntetycznego w Dębicy, samolotów w Mielcu, celulozy w Niedomicach, silników lotniczych, obrabiarek i sprzętu artyleryjskiego w Rzeszowie, elektrowni wodnej w Rożnowie. Budowę wielu zaplanowanych obiektów przerwał wybuch II wojny światowej w 1939 roku. Centralny Okręg Przemysłowy powstawał w oparciu o kapitał państwowy. Polska rządowa polityka gospodarcza w latach 1926 - 1939 stymulowała rozwój przemysłu, budownictwa, komunikacji, transportu i łączności. Rosły także dochody ludności. Oceniając ten okres II Rzeczypospolitej, można stwierdzić, że Polska weszła w tryby międzynarodowego podziału pracy i dostosowała się nie tylko do europejskich ale także do światowych wymogów. Danuta Meyza - Marušiaková


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 7

listopad 1998

MONITOR POLONIJNY

7

tycznej. Od 1951 r. żyje poza granicami kraju. „Z całą resztą mego nadającego się do upłynnienia majątku należy postąpić, Tworzy zintelektualizowaną poezję, w której domijak następuje: ma on stanowić fundusz, od którego odsetki będą corocznie rozdnującym tematem jest konfrontacja uniwersalnych zielane w formie nagród osobom, które w ubiegłym roku uczyniły najwięcej dla wartości moralnych i estetycznych z doświadczeniadobra ludzkości. Jedna część przypaść ma osobie, która dokonała największemi historycznymi człowieka XX wieku: Poemat go odkrycia albo wynalazku na polu fizyki, następna - na polu chemii, inna zastygły, Trzy zimy, Traktat moralny, Traktat poetycki, Miasto bez imienia, - w dziedzinie medycyny albo fizjologii, inna - twórcy najwybitniejszego Dalsze okolice. W esejach Zniewolodzieła literackiego o tendencji idealistycznej, ostatnia wreszcie dla ny umysł, Rodzinna Europa, Ogród osoby, która uczyniła najwięcej dla braterstwa miądzy narodami. (...) nauk, Zaczynając od moich ulic, jest moim wyraźnym życzeniem, aby przydzielając nagrody nie brano podejmuje rozważania nad istotą pod uwagę narodowości kandydatów“. poezji, otwiera nowe możliwości w zakresie interpretacji narodo- Taki zapis uczynił w swym testamencie Alfred Bernhard Nobel (1833 wych tradycji, poszukuje źródeł 1896), przemysłowiec i chemik, wynalazca dynamitu i kilku innych środków NIEPODLEGŁOŚCI kryzysu duchowego człowieka. Jest wybuchowych oraz autor 355 patentów. O prawidłową realizację testamentu twórcą powieści: Zdobycie władzy, POLSKI Dolina dba powstała w 1900 r. szwedzko - norweska Fundacja Nobla. Ona też nadzoIssy, dziennika Rok myśliwego ruje działalność instytucji wyłaniających zwycięzców i przyznających nagrody. Do oraz autorem wielu przekładów poetyckich. tej pory Polakom nie przypadła ani jedna nagroda w dziedzinie medycyny, przyznawana przez Królewski Karoliński Instytut Medyczno - Chirurgiczny. Pierwszą i jak dotąd jedyną LECH WAŁĘSA (1943) przyznaną Polakom nagrodę w dziedzinie nauk ścisłych (dokładnie w dziedzinie chemii) otrzymał w 1993 roku pierwszą polską Nagrodę udzieloną przez królewską Szwedzką Akademię Nauk, otrzymała Maria Skłodowska - Curie. Nobla za działalność

80 lat

MARIA SKŁODOWSKA - CURIE (1867 - 1934) doświadczyła tego zaszczytu dwukrotnie - po raz pierwszy dostała nagrodę Nobla w 1903 r. wspólnie z mężem, Piotrem Curie, za badania nad promieniotwórczością oraz odkrycie dwóch nowych pierwiastków, po raz drugi - w 1911 r. za wyizolowanie i badania radu i polonu, opis ich chemicznych właściwości i ich związków. Pracę rozpoczęła jako absolwentka uniwersytetu. W wyniku badań nad promieniami emitowanymi przez sole uranu, odkrytymi przez Henryka Becquerela, wysunęła pogląd o atomowym charakterze promieniotwórczości. Podczas systematycznych badań promieniotwórczych minerałów zawierających uran i tor stwierdziła z kolei, że niektóre z nich wykazują większą aktywność promieniotwórczą, niżby to wynikało z zawartości w nich uranu i toru. Rezultatem kolejnych badań było uzyskanie soli dwóch nowych pierwiastków, które nazwała polonem i radem, a następnie wyodrębnienie czystego radu. Miała wtedy 31 lat. Odkrycia Marii Skłodowskiej stanowiły przełom w nauce. Dały impuls do rozpoczęcia badań nad budową materii, spowodowały rozwój takich dziedzin, jak energetyka jądrowa, elektronika czy telekomunikacja. Pozwoliły na odkrycie wpływu promieniowania na organizmy żywe oraz możliwości leczniczego zastosowania promieniotwórczego radu.

HENRYK SIENKIEWICZ (1846 - 1916) prozaik i publicysta. Nagrodę Nobla otrzymał w 1905 roku. Pisał na łamach „Tygodnika Ilustrowanego“, „Przeglądu Tygodniowego“, „Gazety Polskiej“, „Niwy“ i „Słowa“. We wczesnej twórczości prezentował się głównie jako nowelista, twórca najbardziej wyrazistych w literaturze obrazów niedoli chłopa, autor szeregu krótszych utworów, jak np. Szkice węglem, Bartek zwycięzca, Janko Muzykant, Za chlebem. W świadomości Polaków zaistniał jako jeden z najważniejszych twórców prozy polskiej i światowej, autor powieści historycznych pisanych „ku pokrzepieniu serc“. W Trylogii, zawierającej powieści Ogniem i mieczem, Potop i Pan Wołodyjowski przedstawił niezwykle bogaty i sugestywny obraz życia w Polsce XVII, w dobie wojen kozackich, najazdu szwedzkiego i wojen z Turc-

POLSCY LAUREACI

NAGRODY NOBLA ją, a w Krzyżakach wizję zmagań wojennych Polski z zakonem krzyżackim. Polska młodzież jako pierwszą poznaje zwykle jego powieść W pustyni i w puszczy. Nagrodę Nobla uzyskał za wykraczającą poza granicę polskiej historii, przekazującą bardziej uniwersalne wartości powieść Quo vadis, osadzoną w starożytnym Rzymie za czasów panowania Nerona. Ukazał w niej tryumf chrześcijaństwa nad przemocą imperium rzymskiego.

WŁADYSŁAW STANISŁAW REYMONT (1867 - 1925) był kolejnym polskim pisarzem, którego Akademia Szwedzka w 1924 roku uhonorowała Nagrodą Nobla. Był jednym z czołowych przedstawicieli realizmu w prozie Młodej Polski, łączył w swojej twórczości żywiołowy realizm z tendencją do naturalistycznego studium środowiska i elementami modernistycznej nastrojowości i symboliki. Nowelista i powieściopisarz, autor takich utworów, jak: Fermenty, Ziemia obiecana, na podstawie której nakręcony został seriał telewizyjny, czy Rok. Powieść Chłopi, za którą otrzymał nagrodę, jest epickim obrazem życia zbiorowości chłopskiej. Jej akcja rozgrywa się we wsi Lipce pod Skierniewicami. Życie wsi i jej mieszkańców określone jest zarówno przez rytm przyrody, jak i procesy społeczne oraz konflikt instynktów i namiętności z surową regułą moralną. Utwór jest wyjątkowo bogatym źródłem szczegółowych i plastycznych opisów zajęć, zwyczajów i obrzędów wsi polskiej. CZESŁAW MIŁOSZ (1911)

stał się polskim noblistą w roku 1980. Współczesny poeta, prozaik, eseista i tłumacz. W latach okupacji niemieckiej był aktywnym uczestnikiem podziemnego życia kulturalnego w Warszawie, następnie pracował w polskiej służbie dyploma-

na rzecz pokoju, przyznawaną przez Komitet Nobla Parlamentu Szwedzkiego i wręczaną w odróżnieniu od trzech pozostałych, nie w Sztokholmie, ale w Oslo. Urodził się w 1943 roku, przez wiele lat pracował w Stoczni Gdańskiej, gdzie prowadził intensywną działalność związkową. We wrześniu 1980 r. stał się współzałożycielem NSZZ „Solidarność“, a w 1988 r. współorganizatorem strajku w stoczni. Jako przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność“ był w 1989 r. współtwórcą porozumień Okrągłego Stołu. W znacznym stopniu przyczynił się do zwycięstwa Komitetu Obywatelskiego w wyborach parlamentarnych i utworzenia pierwszego niekomunistycznego rządu w powojennej Polsce. W latach 1990 - 95 był prezydentem RP i zwierzchnikiem Sił Zbrojnych RP. Dążył do zasadniczej przebudowy ustroju politycznego i gospodarki kraju. Wydał autobiografie: Droga nadziei, Drogi do wolności, Wszystko co robię, robię dla Polski.

WISŁAWA SZYMBORSKA (1923) Polska poetka zasiadła 10 grudnia 1996 roku, w rocznicę śmierci fundatora, na Bankiecie Noblowskim z udziałem 1250 gości, na zaszczytnym miejscu obok króla Szwecji Karola Gustawa. Od 1952 r. była współredaktorką „Życia Literackiego“, gdzie prowadziła stały felieton Lektury nadobowiązkowe, wydane później w formie książkowej. W swojej poezji poświęca się analizie sytuacji egzystencjalnej człowieka, który w jej wierszach pojawia się w perspektywie wszystkiego, co go otacza. Krucha i niepewna egzystencja człowieka zagrożona jest nieustającą myślą o przyszłej nicości. Groźbie niebytu Szymborska przeciwstawia trwałą wartość osiągnięć człowieka jako twórcy kultury. Autorka dysponuje własną, bardzo indywidualną formą wypowiedzi poetyckiej odznaczającą się lapidarnością, wolną od nakazów poetyckiej mody. Dotychczas wydała zbiory: Dlatego żyjemy, Pytania zadawane sobie, Sól, Sto pociech, Wszelki wypadek, Wielka liczba, Ludzie na moście, Koniec i początek, Poezje. Przygotowała Joanna Nowak - Matloňová


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 8

8

MONITOR POLONIJNY

ył to wtorek, 31 lipca 1928 roku, od uzyskania przez Polskę niepodległości minęło zaledwie dziesięć lat, gdy dyskobolka Halina Konopacka na Igrzyskach IX Olimpiady w Amsterdamie zdobyła dla Polski pierwszy olimpijski rekord w rzucie dyskiem (39,62 m), który był jednocześnie lepszy od należącego również do niej rekordu świata. Zwróciła uwagę na startującą w Amsterdamie ekipę polską, a zwłaszcza na wyróżniające się nieprzeciętną urodą lekkoatletki polskie. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Ignacy Mościcki na wiadomość o zwycięstwie olimpijskim Haliny Konopackiej wysłał do Amsterdamu depeszę: - „Serdeczne pozdrowienia p. H. Konopackiej. Zwycięstwo i wielki triumf Polki wobec całego świata jest dowodem żywotności i niespożytej energii naszego narodu“.

B

HALINA KONOPACKA

- pierwsze olimpijskie złoto

H. Konopacką obwołano miss Igrzysk, prasa światowa prześcigała się w entuzjastycznych opiniach na temat pięknej Polki. Jeden z korespondentów niemieckich, mimo iż niemieckie gazety były niezadowolone z porażki swoich reprezentantek, donosił m. in. - „...Jej doskonałe warunki fizyczne, uroda, wdzięk i sposób zachowania się na boisku - wszystko to czyni z niej jeden z najpiękniejszych typów fizycznych w sporcie współczesnym.“ Triumfalny był powrót Konopackiej z Amsterdamu; prasa codzienna i sportowa szczegółowo opisywała zwycięstwo „heroiny stadionów“, a ona sama na łamach „Stadionu“ z 14 września tak je komentowała: - „Mój dzień zapowiadał się nieszczególnie. Od rana padał deszcz. Oślizgły dysk, miękkie koło, zimno, wiatr to niedobre prognostyki. Jedyne moje atuty - to dobre poczucie, gaz i szalona chęć zwycięstwa. [...] Z trudem odnajduję biało-czerwone chorągiewki na trybunach... słyszę okrzyki: Polska, Halina! i czuję, że i ludzie proszą mnie i dopominają się o hymn i sztandar. Jestem ogromnie podnieNIEPODLEGŁOŚCI w sporcie. Ale także - pisanie wierszy, cona. Moja biało - czerwona chomalowanie obrazów, artystyczne hafty. rągiewka z boiska musi wyrosnąć Zasłynęła w Warszawie jako „Kobieta w wielki sztandar i zawisnąć na najwyżo wspaniałej sprawności fizycznej i duszy szym maszcie. Nie wiem, czy która z konkupoetki“. Grała na fortepianie, mówiła swobodnie rentek przystępowała do rzutów z tak mocnym kilkoma językami. J. Dmowski mówi o niej - „Była ucipragnieniem zwycięstwa. Wreszcie rzucam. Już pieleśnieniem starogreckiej kalokagathii - ideału rówerwszy rzut przekonuje mnie, jak bardzo chcę wynowagi - doskonałości umysłowej, sprawności ciegrać. Zwyciężyłam i nie miałam siły cieszyć się ze lesnej, szlachetności.“ [„Olimpijczyk“ 1998 nr 3]. swego zwycięstwa. Widziałam jak cieszą się wszysW1924 r. zdobyła dwa tytuły mistrzyni Polski w kuli cy wokoło mnie, oszałamiały mnie serdeczne uścisi dysku oraz wicemistrzowski w skoku wzwyż. W 1926 ki dłoni, zewsząd płynące objawy sympatii, swoich r. ustanowiła swój pierwszy rekord świata w rzucie i obcych i te powodzie kwiatów, kwiatów.“ dyskiem. W ciągu siedmiu lat zdobyła 27 razy mistrLatem 1998 roku minęło siedemdziesiąt lat od tych zowstwo Polski w różnych konkurencjach lekkoatlewzruszających chwil, gdy na najwyższym olimpijskim tycznych. W pamiętnym roku 1928 startowała w Mistrpodium po raz pierwszy stanęła Polka, z tej okazji polzowstwach Polski w 10 konkurencjach; siedem razy ska prasa sportowa przyniosła bogate materiały biozwyciężyła, dwukrotnie była trzecia, a raz czwarta. graficzne o Halinie Konopackiej. I to właśnie dzięki W tym najszczęśliwszym dla siebie roku, jak po lanim możemy przybliżyć jej postać zarówno starszym tach określiła H. Konopacka rok 1928 - rok zdobycia miłośnikom lekkoatletyki, jak i tym młodym, którym pierwszego dla Polski złotego medalu olimpijskiego ówczesne rekordy mogą wydawać się śmieszne. poślubiła płk Ignacego Matuszewskiego (1891 Halina Konopacka urodziła się 26 lutego 1900 r. 1946) - polityka, publicystę, zwolennika Józefa Piłsudw Rawie Mazowieckiej w rodzinie Jakuba i Marianny. skiego, szefa II Oddziału Sztabu Generalnego (1919 Wywodzący się z Pomorza ród Konopackich sięgał 24), po przewrocie majowym jednego z czołowych reczasów Chrobrego, a spokrewniony był z nimi Mikołaj prezentantów prawicy, posła RP na Węgrzech (1928 Kopernik. Król Zygmunt Stary w 1543 r. pisał, że 29), ministra skarbu (1923 - 31), naczelnego redaktozawsze „chętnym i wiernym umysłem, godnie [...] ra „Gazety Polskiej“ (1932 - 36), działacza sportoweOjczyźnie służyli“. Być może, że geny znamienitych go. W rok po ślubie nakładem oficyny F. Hoesicka przodków przetrwały w pięknej Halinie. W jej wczeukazał się tom wierszy lirycznych H. Konopackiej zatysnym dzieciństwie rodzina przeniosła się do Warszatułowany Któregoś dnia..., dobrze przyjętych przez wy. W domu Konopackich bardzo dbano o staranne czytelników i krytykę. wykształcenie dzieci, o ich rozwój duchowy i fizyczny. Po ślubie nie zerwała ze sportem; w 1930 r. zwyJuż w gimnazjum Halina wyróżniała się sprawnością ficiężyła w rzucie dyskiem na III Światowych Igrzyskach zyczną. Na poważnie zetknęła ze sportem jako stuKobiecych w Pradze. W latach 1927 i 1928 zdobyła dentka filologii Uniwersytetu Warszawskiego. Została coroczną Wielką Honorową Nagrodę Sportową, otrzyzawodniczką AZS. Dysk, kula, oszczep, tenis, narcimała też Złoty Krzyż Zasługi. W roku 1931 wycofała arstwo, automobilizm, koszykówka - to ją interesowało

80 lat POLSKI

listopad 1998 się z boiska jako niepokonana dyskobolka, przekazując sztafetę uroczej Jadwidze Wajsównie z Pabianic. Pani Halina odtąd brała udział w letniskowych turniejach sportowych. Zwycieżała w miksie, raz w Mistrzowstwach Polski doszła w singlu do półfinału. Stała się wybitną działaczką sportu kobiecego, wchodziła w skład Komisji Technicznej Międzynarodowego Sportu Kobiet. Była członkinią polskiej Rady Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej Kobiet i prezesem Oddziału Warszawskiego tegoż Towarzystwa. W latach 1935 - 1936 redagowała prestiżowe czasopismo dla kobiet „Start“. Wraz z mężem Ignacym Matuszewskim, członkiem MKOl, reprezentowała Polskę na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Garmisch Partenkirchen w 1936 r., w tym samym roku na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie, a w 1937 r. na sesji MKOl w Warszawie. W latach 1938 - 1939 była członkiem zarządu Związku Polskich Związków Sportowych PKOl. Kiedy w marcu 1938 r. jako członek oficjalnej polskiej delegacji wzięła w Olympii na Peloponezie udział w uroczystości wmurowania w marmurową kolumnę urny z sercem barona Pierra de Cubertin, następca tronu symbolicznie udekorował ją, jako pierwszą osobę w nowożytnym świecie, gałązką „świętej“, dzikiej oliwki - znakiem antycznych zwyciezców olimpijskich. Z chwilą wybuchu wojny I. Matuszewskiemu powierzono odpowiedzialną misję ratowania złota Banku Polskiego przez wywiezienie go za granicę. Kawalkada składająca się z kilku miejskich czerwonych autobusów, na siedzeniach których w wielu drewnianych skrzyniach ułożono polskie złoto, ruszyła z Warszawy 7 września. Pani Halina za kierownicą dużego samochodu zamykała długi konwój. W spomnieniach H. Konopnickiej utrwalonych na taśmie magnetofonowej a udostępnionych czytelnikom przez Bohdana Tomaszewskiego („Sport Nowela“ 1998 nr 3), z zapartym tchem czytamy o owej pełnej napięcia wędrówce wiodącej na południowy wschód w kierunku granicy z Rumunią, wśród pożarów po bombardowaniach, o noclegach w stajniach i stodołach, maskowaniu aut gałęziami, o wielkim napięciu, ponieważ Niemcy, dowiedziawszy się o tym, że polskie złoto opuszcza kraj, nieustannie przez radio nadawali komunikaty. Konwój szybko przeszedł Rumunię. W Konstancy cały bagaż zabrał angielski statek towarowy, który zygzakiem z obawy przed wrogimi łodziami podwodnymi przemierzał Morze Czarne. W Konstantynopolu mężczyźni i kobiety własnymi rękami przenieśli skrzynie ze złotem na pociąg, którym dotarli do Bejrutu. Tułaczka wojenna państwa Matuszewskich nie kończy się jednak, trafiają do Francji, a po jej upadku zostają zatrzymani przy przekraczaniu granicy hiszpańskiej. J. I. Paderewski interweniuje w ich sprawie u prezydenta F. D. Roosvelta. Wypuszczeni z hiszpańskiego więzienia znajdują się w ciężkich warunkach. Potem Portugalia i Lizbona. Dzięki specjalnej wizie prezydenta USA dostają się na statek i 1 września 1942 roku wychodzą na brzeg w Nowym Yorku. I. Matuszewski jako wierny zwolennik Piłsudskiego nie został przyjęty przez gen. Sikorskiego do wojska. Zmarł w USA w 1946 roku. Pani Halina w 1949 r. wyszła za mąż za b. warszawskiego tenisistę Jerzego Szczerbińskiego. Prowadziła szkółkę narciarską, była projektantką mody, potem już na emeryturze osiadła na Florydzie, pisała, malowała kwiaty. Polskę odwiedziła trzykrotnie w latach 1958, 1970 i 1975 roku. W 50. rocznicę zdobycia przez nią złotego medalu olimpijskiego, otrzymała wysokie polskie odznaczenie państwowe, a PKOl ogłosił ten rok Rokiem Sportu Kobiet. 28 stycznia upłynie dziesięć lat od jej śmierci w 1989 r. w Daytona Beach na Florydzie. W 1990 roku urna z jej prochami została sprowadzona do Warszawy. Tak mi się marzy, by jeśli kiedyś Klub Polski będzie miał swą sekcję sportową, której zawodnicy wezmą udział w Polonijnych Igrzyskach Olimpijskich, sekcja ta nosiła imię Haliny Konopackiej, która pozostawiła nam przesłanie - „ By w sporcie osiągać sukcesy, trzeba go uprawiać con amore“. Danuta Meyza - Marušiaková


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 9

listopad 1998

MONITOR POLONIJNY

9

SŁOWACY, POLACY I KONIEC MONARCHII HABSBURSKIEJ rzed I wojną światową zainteresowanie galicyjskich Polaków wydarzeniami na Słowacji było minimalne. Traktowali je jako integralną część dziania na Węgrzech, a wzajemne kontakty ograniczały się przede wszystkim do sfery kultury. Łańcuch Karpat funkcjonował nie tylko jako naturalna granica, ale także jako granica polityczna między austriacką a węgierską częścią Monarchii Habsburskiej. Polska polityka orientowała się na współpracę z władzą austriacką i budowanie więzi w ramach wiedeńskiej Rady Państwa, w której zasiadali jedynie przedstawiciele części austriackiej. Było logiczne, że jeżeli strona polska poszukiwała partnera, we współpracy z którym mogłaby wywierać nacisk na Wiedeń, to szukała go przede wszystkim w Budapeszcie i wśród polityków węgierskich, a nie między Słowakami, którzy nie posiadali szans na zyskanie większego wpływu na wiedeńskiej scenie politycznej. Na początku XX wieku, po ożywieniu się w Europie Środkowej tzw. narodowego romantyzmu, zainteresowanie polskiej, a dokładnie mówiąc, krakowskiej inteligencji wzbudziły północne tereny Słowacji, zamieszkiwane przez górali. Kulturę mieszkańców terenów podtatrzańskich zaczęła ona traktować jako źródło autentycznej kultury polskiej, nie skażonej obcymi wpływami. Polityczna reprezentacja Polaków galicyjskich w narodowej ekspansji na górną Orawę, północny Spisz i w okolice Czadcy upatrywała szansę na wzmocnienie swego wpływu w ramach Monarchii Austro - Węgierskiej, czym mogłaby również kompensować rosnące ambicje narodowo - polityczne wschodniogalicyjskich Ukraińców. Głównym propagatorem takich poglądów stał się krakowski historyk Władysław Semkowicz, a argumentację kulturalną wnosił pisarz Kazimierz Przerwa - Tetmajer. Tam też była skierowana polska agitacja narodowa, nie spotykająca się ze sprzeciwem Budapesztu, ponieważ osłabiała silny na tych terenach wpływ polityków słowackich. Problem jednak spoczywał w tym, że inteligencja słowacka, zgodnie z poglądami większości miejscowych mieszkańców, uważała wymienione wyżej tereny za słowackie, a romantyzm narodowy istniał także na Słowacji. I jego uwaga koncentrowała się na tych samych terenach północnej Słowacji. Nieufność Słowaków budziła również orientacja Polaków galicyjskich na współpracę z wiedeńskim dworem panującym i Budapesztem, a także negatywny stosunek Polaków do idei słowiańskiej wzajemności i współpracy z Rosją. Polacy natomiast z negacją patrzyli na prorosyjskie sympatie przedstawicieli Słowackiej Partii Narodowej z Martina. W odróżnieniu od zajmujących czołowe pozycje w słowackim ruchu narodowo - politycznym konserwatywnych „Martinczanów“, którzy w Rosji upatrywali autentycznego lidera wszystkich słowiańskich narodów i przyszłego wyzwoliciela narodu spod ucisku węgierskiego, politycy z Krakowa i Lwowa uważali Rosję za największego ciemiężyciela Polaków i Ukraińców. Dlatego też między słowackimi a polskimi politykami nie istniały niemal żadne kontakty, a we wzajemnych stosunkach przewładała wzajemna ignoracja, co w przypadku sąsiadów oznacza nieufność. Podczas I wojny światowej stosunki między Polakami a Słowakami nie uległy poważniejszej zmianie. Oba narody zaczęły respektować istnienie tego drugiego dopiero w związku z dyskusjami o powojennym podziale Europy. Aktywność wzbudzały polskie dążenia do utworzenia Królestwa Polskiego przez połączenie zaboru rosyjskiego z Galicją. Przyszłe państwo polskie miało stać się częścią Monarchii Habsburskiej, co osłabiłoby pozycję pozostałych narodów, a byłoby korzystne dla Niemców i Węgrów. „Slovenský týždenník“, założony przez przyszłego przywódcę partii agrarnej, Milana Hodžę (późniejszy pierwszy Słowak pełniący funkcję premiera czechosłowackiego), w lipcu 1918 r. warował przed kontaktami między polskimi konserwatystami (Radziwiłł, Lubomirski i Jaworski) a politykami węgierskimi: Tiszem, Andrássym, Karolyim i Batthányim: „Na fundamencie ucisku narodowego nie można budować porozumienia między mały-

P

týždenník“ opublikował (w kilku częściach) artykuł Polska sława, przypominający świętność polskiego średniowiecznego państwa. Polaków nazywa słowiańskimi braćmi. Z sympatiami ustosunkowuje się do polskich dążeń do utworzenia niezależnego państwa, ostrzega, że „z tak dużym i takim narodem nie można igrać“, przy czym twierdzi, że Polska „wznosi się ku swej dawnej sławie.“ Wskazuje też na niezdolność rządów Niemiec i Austrii do reakcji na sprawę polską. Jednoznacznie twierdzi, że „zasada samostanowienia narodów spoi i ożywi wszystkie narody, między nimi nie zabraknie ani Polaków.“ „Národnie noviny“ witały przyjaźnie nakłonione artykuły ukazujące się w polskiej prasie na początku sierpnia 1918 roku, a krytykujące małą uwagę poświęcaną Słowakom. Dziennikarze polscy zaczęli pisać o Słowakach jako o „po Łużyczanach swoich najbliższych braciach w Słowiaństwie.“ Takie spojrzenie na Słowaków było w kręgach inteligencji polskiej NIEPODLEGŁOŚCI stosunkowo rzadkie. „Národnie noviny“ z uwagą jednak śledziły tego rodzaju artykuły i na początku września 1918 r. reagowały na nie artykułem przypominającym wzajemne stosunki kulturalne w przeszłości oraz nazwiska polskich naukowców i artystów, przejawiających zainteresowanie Słowakami (Linde, Bandke, Surowiecki, Rakowiecki, Maciejowski, Kucharski, Zawiliński i in.). Przypominały też zainteresowanie młodzieży słowackiej polską kulturą w latach 30. XIX wieku, inspiracje, jakich słowaccy poeci i prozaicy szukali w polskiej literaturze, szczególnie w dziełach Mickiewicza, Krasińskiego, Słowackiego i Zalewskiego. Według „Národných novín“ „nie można mówić o jakimś wyobcowaniu między nami.“ Słowacka prasa popierała również ambicje Polaków z zaboru pruskiego, zmierzające do oderwania się od Niemiec. „Národnie noviny“ 24 września 1918 r. informowały, że proniemiecko orientowana grupa w Radzie Państwa nie ma nadziei na zyskanie większości, wyrażały przypuszczenie, iż sprawę polską rozwiąże dopiero kongres europejski po wojnie.

mi narodami, zmagającymi się o swoje bycie i o swoją wolność. Pakty z węgierską szlachtą ogroziły żywot narodowy milionów i Jugosłowian, i Rumunów na Węgrzech. Pakt na skórę naszą umocniłyby władzę węgierskiej szlachty o dziesięć milionów dusz, czym by się dziś - jutro niebezpieczna stała dla tych, którzy z nią dziś, z Krakowa i ze Zagrzebia za zamkniętymi drzwiami jednają.“ Także w miesiąc później czasopismo to piętnowało wspomniane rokowania, wskazując przy tym na sprzeczności w polskim obozie politycznym. Podkreślano, że jedna część polityków opowiada się za prawem narodów do samostanowienia wspólnie z innymi Słowianami, gdy tymczasem polskie ziemiaństwo inklinuje w stronę węgierskich grafów. „Polacy będą chyba wkrótce znów wzdychać: »Wolałbym pod

Między 80 lat sympatią a animozją POLSKI

Turczynem być«“ - ostrzega Polaków tygodnik. Negatywny stosunek wobec tych kroków polskiej polityki przejawiały również martińskie „Národnie noviny“, tłumaczące interesy konserwatywnie orientowanych przedstawicieli Słowackiej Partii Narodowej, w przeważającej mierze ewangelickich intelektualistów, oraz socjaldemokratyczne „Robotnicke noviny“. Jak na razie jednak uwaga prasy słowackiej koncentrowała się przede wszystkim na wydarzeniach rozgrywających się na frontach wojny światowej, czy na politycznym wrzeniu w Niemczech i w Rosji. „Robotnicke noviny“ przejawiły również wielkie sympatie dla usiłowań Litwinów o oderwanie się od Rosji i przypominały bliskie stosunki tego kraju z Polską. „Slovenský týždenník“ w lecie roku 1918 poświęcał zaś uwagę polsko - ukraińskim sporom o wschodnią Galicję, przy czym redakcja zajmowała neutralne stanowisko. Jesienią 1918 roku w prasie słowackiej pojawiły się przychylniejsze dla Polaków nastroje. Słowacka reprezentacja polityczna zaczęła w nich widzieć potencjalnych sprzymierzeńców. W końcu września „Slovenský

Te słowacko - polskie „miodowe dni“ nie trwały jednak długo. Wydarzenia związane z rozpadem Monarchii Habsburskiej zaczęły się walić w zawrotnym tempie, a kwestia polska wytraciła się z programu dnia słowackich elit politycznych i ludności. Uwaga prasy słowackiej, co jest zrozumiałe, zaczęła koncentrować się na wydarzeniach związanych z powstaniem Republiki Czecho-Słowackiej, rewolucją w Niemczech i ucieczką cesarza Wilhelma II do Holandii. A jeśli chodzi o byłą Monarchię AustriackoWęgierską, to na Słowacji przejawiano zainteresowanie przede wszystkim wydarzeniami na Węgrzech i w krajach południowych Słowian. Wprawdzie „Slovenský týždenník“ jeszcze 11 i 18 października 1918 r. informował o oświadczeniach polskich akceptujących 14 punktów prezydenta Wilsona, domagających się udzielenia prawa na samostanowienie dla narodów Monarchii Austro - Węgierskiej i Polaków, ale fakt powstania samodzielnego państwa polskiego w dniu 11 listopada 1918 r. prasa słowacka przemilczała. Po prostu w nawale innych wiadomości, które z punktu widzenia bezpośrednich interesów Słowacji i powstającej Republiki Czecho-Słowackiej były znacznie ważniejsze, problem polski stracił na ważności. Dopiero pod koniec listopada wzmianki o Polsce znów trafiają na łamy prasy słowackiej. Juraj Marušiak (dokończenie w następnym numerze)

Od red.: Badania prasy słowackiej z lat 1917 1919 autor, który jest słowackim historykiem i politologiem, podjął na zamówienie redakcji.


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 10

10 komunikacie, złożonym Akademii Francuskiej za pośrednictwem prof. Lippmanna i ogłoszonym w sprawozdaniu z posiedzenia w dn. 12 kwietnia 1898 r., Maria Skłodowska - Curie (oba nazwiska są podpisane) oznajmiła prawdopodobieństwo istnienia w rudzie uranowej nowego pierwiastka o bardzo silnej promieniotwórczości: ...Dwie rudy uranu: smółka (tlenek uranu) i chalkolit (fosfat miedzi i uranylu) wykazują znacznie silniejszą aktywność, niż sam uran. To zjawisko jest bardzo znamienne i zdaje się wskazywać, że rudy te mogą zawierać pierwiastek znacznie aktywniejszy od uranu... Pierwszy etap odkrycia radu był skończony. Mocą swej genialnej intuicji dowiodła Maria - na razie jednak tylko samej sobie - że ów nowy pierwiastek musi istnieć. Ale trzeba wydobyć go na światło dzienne, zobaczyć - ipokazać. Trzeba, sprawdziwszy hipotezę drogą doświadczalną, móc powiedzieć: istnieje - i móc dać na to dowody. Piotr Curie śledzi postępy prac żony z namiętnym zainteresowaniem. Nie biorąc w nich bezpośredniego udziału, dopomagał jej jednak nieraz uwagami i radą. [...] Dzięki temu, w chwili kiedy ogrom zadania po prostu narzuca Marii koni-

W

MONITOR POLONIJNY

listopad 1998

do bizmutu ze swoich właściwości chemicznych. Jeśli istnienie tego metalu się potwierdzi, proponujemy dla niego nazwę „p o l o n“ - od imienia ojczyzny jednego z nas. Wybór tej nazwy dowodzi, że Maria, przyjąwszy obywatelstwo francuskie i poświęciwszy się całkowicie nauce, nie przekreśliła jednak w duszy dawnych swych patriotycznych umiłowań i ideałów. Mamy też jeszcze i drugi równoczesny dowód na to. Zanim się jeszcze pojawił jej pierwszy komunikat w Sprawozdaniach Francuskiej Akademii Nauk: „O nowym ciele promieniotwórczym, zawartym w smółce uranowej“, Maria posłała wzmiankę o tym do kraju, na ręce Józefa Boguskiego, kierownika laboratorium przy Muzeum Przemysłu i Rolnictwa, w którym ongiś wzięła po raz pierwszy probówki i kolby do ręki. Wzmianka ta została ogłoszona w miesięczniku fotograficznym „Światło“ mniej więcej w tym czasie co w Paryżu. Życie nie zmieniło się w skromnym mieszkaniu przy ul. de la Glacičre, tyle tylko, że Maria i Piotr pracują teraz jeszcze więcej. Kiedy nastały upalne dnie letnie, Maria - zdążywszy jeszcze kupić w halach owoców i usmażyć konfitur na zimę zamknęła okiennice, nadała rowery na bagaż i, jak tysiące innych paryżanek, wyjechała wraz z mężem i córką na wakacje. [...] Parę notek, skreślonych przez Marię Curie w tym pamiętnym roku 1898, wydaje się godnych przytoczenia, chociaż są nader prozaiczne - a raczej może właśnie dlatego. EWA CURIE Oto jedna z nich, na marginesie książki o godnym tytule: Kuchnia gospodarska - obok przepisu na galaretkę porzeczkową: Maria Skłodowska Wzięłam osiem funtów owocu i tyleż kryształu. - Curie w laboratorium Smażyłam dziesięć minut, potem przepuściłam prze dość gęste sito. Wyszło 14 słoików bardzo dobrej galarety, nie przezroczystej wprawdzie, ale która zato doskonale stanęła. W zwykłym szkolnym zeszycie, oprawnym w szare płótno, zapisuje młoda matka dzień po dniu wagę swojej małej Ireny, jej „menu“ i kaprysy na jego temat, daty wyrzynania się ząbków itd. Pod tą datą 20 lipca r. 1898, a więc w tydzień po komunikacie o okryciu polonu, czytamy w nim: Irena robi „pa“ rączką - zupełnie już dobrze chodzi na czworakach i mówi „gogli - gogli - go“. Przez cały dzień przebywa w ogrodzie w Sceaux, na dywanie. Tacza się po nim, wstaje, siada... A 15 sierpnia tegoż roku notatka z Aurox: Irenie wyrznął się siódmy ząbek, na dole z lewej strony. Może się utrzymać stojąc pół minuty bez niczyjej pomocy. Od trzech dni kąpiemy ją w rzece. Krzycwchodzące w skład smółki, następnie zaś mierzą promieniotzy przy tym, ale dzisiaj (czwarta kąpiel) przestała krzyczeć i wórczość każdego z wydzielonych składników. W ten sposób zaczęła się bawić, uderzając rączkami w wodę. Bawi się zmniejsza się zakres ich poszukiwań, ograniczając się do tych z kotem i goni go z bojowymi okrzykami. Nie boi się już obpartii materiału, które wykazują promieniotwórczość najwiękscych. Dużo śpiewa. Z krzesła potrafi sama wdrapać się na zą, „anormalną“. Jest to identycznie taka sama technika, jakistół.[...] ej... przy tropieniu złoczyńcy używa policja, eliminując spoW okresie pomiędzy notatką z 17 października 1898 r. śród podejrzanych osoby, przeciw którym nie ma dostateczo tym, że Irena nie biega już na czworakach, a tą z 5 stycznia nych dowodów winy, poszukiwania zaś swe skupiając na tych, 1899 r. - o jej piętnastu zębach, wkrótce zaś po notatce o słoprzeciw którym jest tych dowodów najwięcej. ikach z galaretką porzeczkową znajdujemy jeszcze jedną wzTylko że - jak się okazuje w toku pracy - państwo Curie miankę, którą warto zacytować. muszą „tropić“ aż dwóch „złoczyńców“ naraz. PromieniotPodpisali ją wspólnie Piotr i Maria Curie oraz ich ówczesny wórczość bowiem koncentruje się głównie w dwóch chemiczwspółpracownik, G. Bémont. Przeznaczona dla Akademii nie odrębnych frakcjach przerabianej rudy. Uczonym daje to Nauk i ogłoszona drukiem w sprawozdaniu z jej posiedzenia asumpt do twierdzenia, iż istnieją tu dwa odrębne ciała radiow dniu 26 grudnia 1898r., oznajmia ona istnienie w smółce aktywne. Już w lipcu r. 1898 mogą oni ogłosić odkrycie jeduranowej drugiego promieniotwórczego pierwiastka. Oto urynego z nich. wek z tego komunikatu: - Trzeba, żebyś „mu“ nadała imię - mówi Piotr do żony. ...Wyżej wyszczególnione fakty każą nam przyTa, która była panną Skłodowską, zastanawia się przez puszczać, że w tym nowym związku promieniotwórchwilę w milczeniu. Jej serce rwie się ku ojczyźnie, skreślonej czym znajduje się nowy pierwiastek, który proponuz mapy świata, i na myśl o tym, że to odkrycie stanie się zajemy nazwać radem. Nowy ten związek zawiera na pewne głośne także i w Rosji, w Austrii, w Niemczech, propopewno bardzo znaczną ilość baru, mimo to jednak nuje nieśmiało: jest on silnie promieniotwórczy. Promieniotwórczość - Może nazwalibyśmy go „polonem“? radu musi być zatem ogromna. W cytowanych już „Sprawozdaniach“ z lipca 1898 r. czytamy: ...Przypuszczamy, że ciało, które wyodrębniliśmy ze Od red.: powyższy tekst przedrukowano z książki córki smółki uranowej, zawiera nieznany jeszcze metal, zbliżony Ewy Curie: Maria Curie, PWN Warszawa 1983. zypisać jakiemuś innemu, nadzwyczaj aktywnemu ciału, które znajduje się w tych rudach w bardzo nieznacznej ilości... (Piotr i Maria Curie, Sprawozdanie Francuskiej Akademii Nauk, lipiec 1898) Piotr i Maria szukają swego „nadzwyczaj aktywnego ciała“ w jednej z rud uranowych, tzw. smółce (pechblendzie). W stanie surowym okazuje się ona cztery razy aktywniejsza, niż wydobyty z niej czysty tlenek uranu. Ale skład tej rudy jest znany dokładnie, nowy pierwiastek musi się więc znajdować w niej w ilości niezwykle małej, skoro dotychczas uszedł uwagi uczonych i precyzji chemicznych analiz! Wedle przewidywań małżonków Curie - „pesymistycznych“, jak wszelkie przewidywania prawdziwych uczonych, którzy zawsze wolą z dwóch możliwości wybierać mniej ponętną i wesołą - ów nieznany pierwiastek stanowi najwyżej 1 procent składu smółki. Jakżeby byli zakłopotani, gdyby wiedzieli - już wówczas - że nie stanowi on nawet jego jednej milionowej! Rozpoczynają cierpliwe, systematyczne badania przy pomocy własnej metody, opartej na promieniotwórczości; wpierw kolejno wydzielają drogą zwykłej chemicznej analizy ciała

Odkrycie radu eczność czyjejś współpracy, staje przy jej boku wielki fizyk, towarzysz jej życia. Przed trzema laty niezwykła miłość złączyła parę tych niezwykłych ludzi. Miłość - a może także i jakiś tajemniczy instynkt, jakieś podświadome przeczucie. Odtąd siły są zdwojone. Dwa mózgi i dwie pary rąk pracują w wilgotnym laboratorium przy ul. Lhomond, szukając cudownego, nieznanego ciała. I odtąd już w wielkim dziele małżonków Curie nie będzie można wyodrębnić udziału jej i jego. Wiemy, że Maria, obrawszy za temat swej pracy doktorskiej badania nad promieniami uranu, wykryła, że również i inne pierwiastki wysyłają podobne promienie. Wiemy, iż w wyniku badań nad licznymi rudami oznajmiła istnienie nowego pierwiastka chemicznego, bardzo silnie promieniotwórczego, i wiemy też, że to właśnie skłoniło Piotra Curie do porzucenia swych prac ówczesnych, z zupełnie innej dziedziny, aby obecnie współpracować z żoną. Ta współpraca trwać będzie aż do jego tragicznej śmierci, a więc od maja czy czerwca r. 1898 począwszy, przez lat osiem. Nie możemy dociec - i zresztą nie mamy nawet prawa dociekać, co w ciągu tych lat ośmiu wniósł w ową pracę on, a co ona, bowiem oni tego wyraźnie nie chcieli. Wielkość umysłu Piotra znamy z jego poprzednich prac, wielkość umysłu Marii wykazała nam jej wspaniała hipoteza. Zetkniemy się znów z tym umysłem samotnie pracującym, gdy Maria owdowieje i będzie sama dźwigać olbrzymi ciężar nowej nauki i pracy, wznosząc się coraz wyżej po szczelbach badań - aż do szczytu. Więc dosyć mamy dowodów na to, że w naukowym związku ich dwojga wymiana była wzajemna i równe udziały. To nam musi wystarczyć i całkowicie zaspokoić naszą ciekawość w tym względzie. Teraz już nam nie wolno oddzielać w pracy jej od niego, teraz muszą się oni dla nas złączyć w jedno tak, jak się łączą w jedno ich notatki i ich podpis zawsze wspólny - na komunikatach przesyłanych towarzystwom naukowym, na pracach ogłaszanych drukiem. Zawsze pisać będą: „stwierdziliśmy“, „zauważyliśmy“, kiedy zaś wyraźna konieczność skłania ich do oddzielenia ich roli w jakimś fragmencie pracy, taką znajdą sobie wzruszającą formę obejścia tej konieczności: Niektóre rudy, zawierające uran i tor (smółka uranowa, chalkolit, uranit) są bardzo aktywne pod względem wysyłania promieni Becguerel’ a. W poprzedniej pracy jedno z nas wykazało, że aktywność jest nawet większa od aktywności uranu i toru i wyraziło opinię, że fakt ten należy pr-

W STULECIE ODKRYCIA RADU tym roku mija sto lat od epokowego odkrycia przez Marię Skłodowską Curie i jej męża Piotra Curie dwóch pierwiastków promieniotwórczych - radu i polonu. Ten drugi nazwała tak z myślą o swej ojczyźnie - Polsce będącej wówczas pod zaborami. Wielka uczona - fizyk i chemik, współtwórczyni nauki o promieniowaniu, autorka pionierskich prac z fizyki i chemii jądrowej, urodziła się w Warszawie 7 listopada 1867 r. w domu przy ul. Freta 16, gdzie obecnie mieści się muzeum poświęcone jej pamięci. Uczyła się na pensji Jadwigi Sikorskiej, poźniej uczęszczała na zajęcia konspiracyjnego „Latającego Uniwersytetu“, któremu, jak sama przyzna, zawdzięczała racjonalistyczną postawę wobec przyrody i świata. Ponieważ w kraju kobiet nie przyjmowano na stu-

W

MARIA SKŁODOWSKA - CURIE

dia, wyjechała do Paryża i 3 listopada 1891 roku rozpoczęła studia na Wydziale Matematyczno - Przyrodniczym Sorbony. Już po drugim roku zdała egzamin końcowy i uzyskała licencjat z fizyki z pierwszą lokatą. W 1894 roku uzyskała licencjat nauk matematycznych. Poznała uczonego francuskiego Piotra Curie, swego poźniejszego małżonka. Uzyskała zezwolenie na pracę naukową przy boku męża. W jej życiu i życiu Piotra Curie rozpoczął się bohaterski okres, kiedy to kosztem wyrzeczeń, a przede wszystkim narażając zdrowie - z czego nie zdawano sobie wówczas sprawy - odkrywali jedno z tajemnic materii - promieniowanie, zaczynając od skromnych badań soli uranu. W wyniku swych badań M. Curie Skłodowska wysunęła pogląd o atomowym charakterze promieniotwórczości, podczas badań promieni-

(1867 - 1934)

otwórczych minerałów zawierających uran i tor stwierdziła, że niektóre z nich wykazują większą aktywność promieniotwórczą, niżby to wynikało z zawartości w nich uranu i toru; wraz z P. Curie wyraziła przypuszczenie, że minerały te zawierają silniejsze, niż dotąd znane pierwiastki promieniotwórcze. Dalsze badania doprowadziły do odkrycia polonu i radu, za które małżonkowie Curie otrzymali w 1903 r. Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki. W 1911 r. M. Skłodowska - Curie otrzymała Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii za pracę nad własnościami chemicznymi i fizycznymi polonu i radu oraz za prace dotyczące metod wyodrębniania, oczyszczania i pomiaru pierwiastków promieniotwórczych. Wielka Uczona, aczkolwiek przez niemal całe życie mieszkała i pracowała poza ojczyzną, utrzymywała


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 11

listopad 1998

MONITOR POLONIJNY

11

MALARSTWO Kazimierza Twardowskiego K azimierz Twardowski urodzony w 1952 roku w Olszance koło Nowego Sącza, ukończył Liceum Sztuk Plastycznych w Tarnowie. Studia na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dyplom z malarstwa otrzymał w 1977 roku. Po studiach powrócił w rodzinne strony i osiadł w Naszacowicach, gmina Podegrodzie.

na oczami artysty w całej swej zmienności i nastrojowości. Tylko tak dobry akwarelista, jakim Twardowski niewątpliwie jest, potrafi swymi pracami wywołać w nas optymistyczne uczucie, że świat tak naprawdę jest piękny i kolorowy. Jego obrazy „to jednak coś więcej niż malarska rejestracja ulotnej chwili i napotkanych widoków. Czuć w nich smak leśnego miodu, woń ziół i igliwia w upalny, gorący dzień, zapach wilgotnego mchu i mokrej, nasiąkniętej topniejącym śniegiem ziemi, mroźnego słonecznego dnia, czy wiatru wiejącego od rzeki. Słychać Od 1975 roku jego obrazy były prebrzęk much, szelest drżącego listowia, zentowane na wielu wystawach indywiduszept strumieni, szelest sunących po niealnych w Polsce, a także na krajowych bie obłoków, Czuć ciepło miłujących tę i zagranicznych wystawach zbiorowych. ziemię, zapatrzonych w nią niebieskich Znaleźć je można w polskich zbiorach oczu.“ (A. Dobrowolska, Katalog). muzealnych oraz w kolekcjach prywatNa kreowany przez Twardowskiego własnych w Polsce i za granicą, m. in. w Niemny obraz świata, którego kształt i porzączech, Austrii, Anglii, Japonii, Kanadzie dek form zależny jest już nie od modelu i Meksyku. Słowacka publiczność miała lecz od woli artysty, składa się także jego możliwość zapoznać się z reprezentatywobawa o zdrowie środowiska, w którym ną kolekcją obrazów Kazimierza Twarżyjemy. „To już nie są konkretne obrazy dowskiego w październiku br. na wystasą to uniwersalne metafory, które traktują wie w Instytucie Polskim w Bratysławie. o cudowności natury; są piękne, ale jedStarannie dobraną przez malarza kolekcnocześnie podskórnie jakby i gorzko przyję wystawionych obrazów, dopełniał topominają o jego zagrożeniu. To bardzo warzyszący jej plakat, wspaniały katalog, ważne przesłanie »ekologiczne« serie pocztówki. I chociaż jedna z najciekawtworzonych z talentem dzieł Kazimierza szych wystaw malarskich prezentowa- Kazimierz Twardowski i jego wierzby Twardowskiego nie pozwalają nam zaponych w 1998 roku przez Instytut Polski mnieć o tym, jak wiele możemy stracić, już się skończyła, w pochmurne jesienne jeżeli nie powściągniemy naszych niszczycielskich zapędów - [...] „- pisze dni, sięgamy po raz kolejny po ten katalog wydany przez nawosądecki Zwiąw katalogu o cyklu „ekologicznych“ obrazów malarza Wawrzyniec Brzozowszek Polskich Artystów Plastyków, by raz jeszcze znaleźć się w świecie Kaziki. Urzekające, doskonałe technicznie akwarele Kazimierza Twardowskiego, mierza Twardowskiego. A świat ten to pejzaże Beskidu Sądeckiego, porośjuż po ich pierwszym obejrzeniu, stają się nam bliskie, odpowiadając naturalnięte buczyną góry, ubarwione polnymi kwiatami rozległe łąki i hale, leniwe nej potrzebie każdego człowieka - piękna i harmonii. rozlewiska Dunajca. To sądeckie lato i zima, wiosna i jesień. To natura widzia-

Zimowy pejzaż (akw.) 75 x 50 cm, 1995

Z

z krajem kontakty i dopomogła w utworzeniu w 1912 r. w Warszawie pierwszej Pracowni Radiologicznej Warszawskiego Towarzystwa Naukowego, a poźniej do utworzenia w stolicy Polski Instytutu Radowego otwartego w 1932 r. Do Polski przyjechała w 1925 r. na uroczystość położenia kamienia węgielnego pod Instytut. W roku 1934 na placyku przy dzisiejszym Instytucie Onkologicznym przy ul. Wawelskiej stanął jej pomnik zaprojektowany przez Ludwikę Nitschową. Imię Maria nosi na jej cześć drugi polski reaktor atomowy w Świerku. W Lublinie istnieje od 1944 r. uniwersytet jej imienia, pierwszy jaki powstał w powojennej Polsce. W stulecie odkryć dokonanych przez małżonków Curie, Narodowy Bank Polski wyemitował dwie monety z ich sylwetkami na rewersach - złocistą dwuzłotówkę ze stopu Nordic Gold i srebrną dwudziestozłotówkę ze stylizowanym rysunkiem dmm atomu na awersie.

POLSKICH IMPREZ

Jurajski pejzaż I (akw.) 70 x 50 cm, 1996

* Od 16. 10 do 26. 10. 98 w Instytucie Polskim w Bratysławie (dalej IP) odbywały się wideoprojekcje filmu Aliny Czernakowskiej Papież - Polak. Na spotkaniu otwierającym cykl dyr. W. Mirosławska wygłosiła prelekcję n. t. życiowych etapów papieża Jana Pawła II i jego znaczenia dla narodu i państwa polskiego. * Poetyckie Zaduszki poświęcone Zbigniewowi Herbertowi odbyły się 3. 11. 98 w I. P. Esej na temat twórczości znakomitego polskiego poety wygłosił poeta słowacki, tłumacz poezji polskiej i francuskiej Vlastimil Kovalčík. Wiersze Z. Herberta (przekł. Vl. Kovalčík) recytował aktor teatrów bratysławskich Štefan Buček. * Od 6. 11 do 29. 11. 98 trwa w I. P. wystawa fotografii Malwiny Wieczorek Niedzielni dandysi, zorganizowana przez Słowacką Unię Fotografików w ramach Miesiąca Fotografii w Bratysławie. * 10. 11. 98 - odbyło się w Uniwersytecie im. J. A. Komenskiego pierwsze spotkanie n. t. doświadczeń z polską transformacją systemową, w której stronę polską reprezentował b. minister spraw zagranicznych, a obecny przewodniczący polskiego Stowarzyszenia Euroatlantyckiego dr A. Olechowski. Współorganizatorami spotkania była Ambasada RP w RS oraz Instytut Polski. * Zaproszenie: od 3. 12. 98 w Instytucie Polskim trwać będzie wystawa Ballady i romanse, będąca efektem X Ogólnopolskiego Pleneru Ilustratorów (1993 r.), którego uczestnicy tworzyli ilustracje do utworów Adama Mickiewicza. Autorami wystawianych prac są wybitni polscy ilustratorzy, artyści o międzynarodowej sławie, laureaci cenionych w świecie nagród, jak: O. Siemaszko, J. Stanny, E. Gaudasińska, W. Majchrzak, E. i M. Murawscy, T. Wilbik oraz wyróżniający się graficy młodszej generacji. Wystawę przygotowało Zamojskie Biuro Wystaw Artystycznych, specjalizujące się w upowszechnianiu ilustracji.


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 12

12

MONITOR POLONIJNY

ZBIGNIEW HERBERT 29 października 1924 - 28 lipca 1998

listopad 1998

oeta, dramatopisarz, eseista Zbigniew Herbert urodził się 29 października 1924 roku we Lwowie. Podczas wojny uczył się na tajnych kompletach gimnazjalnych. W 1943 roku rozpoczął studia polonistyczne na Lwowskim Konspiracyjnym Uniwersytecie Jana Kazimierza. W szeregach Armii Krajowej brał udział w ruchu oporu. Od roku 1944 mieszkał w Krakowie, potem w Sopocie, Toruniu, a od 1950 roku w Warszawie. Ukończył studia prawnicze i ekonomiczne w krakowskiej Akademii Handlowej i Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

P

Debiutował tomem poezji Struna światła (1956), gromadzącym wiersze z ubiegłych 15 lat, a następnie wyszły zbiory Hermes, pies i gwiazda (1957, który w 1967 roku ukazał się w przekładzie słowackim J. Hvišča i J. Mojíka), Studium przedmiotu (1961), Napis (1969), Raport z oblężonego miasta (1984), Elegia na odejście (1990). Zbiór Pan Cogito zaliczany bywa do największych osiągnięć poetyckich Herberta. W roku śmierci Poety, który być może będzie kiedyś nazywany „rokiem Herberta“ w PIW-owskiej „Kolekcji Poezji Polskiej XX wieku „ ukazały się prawie, że zebrane (bo bez paru wcześniej drukowanych wierszy) Poezje (1998). W tymże roku w krakowskim Wydawnictwie „a5) wyszedł w wyborze i układzie

Autora tom zatytułowany 89 wierszy, swoisty testament Poety. I w końcu z wrocławskiego Wydawnictwa Dolnośląskiego otrzymał czytelnik tomik Epilog burzy, w którym Herbert zdaje się nie mieć już żadnych złudzeń; pozostaje mu modlitwa (cykl Brewiarz) i strzępy wspomnień. W 1962 roku ukazał się zbiór esejów Herberta Barbarzyńca w ogrodzie, a w roku 1970 zbiór Dramatów. Zbigniew Herbert należy do najpoczytniejszych polskich poetów współczesnych poza granicami Polski. Wybory jego wierszy, a także dramaty i eseje tłumaczone były na języki : angielski, niemiecki, włoski, czeski, słowacki, holenderski i szwedzki. Umarł 24 lipca 1998 roku, a wśród odprowadzających go w tą ostatnią podróż byli na warszawskich Powązkach premier Rządu Polskiego, marszałkowie Sejmu i Senatu i oboje polscy nobliści Wisława Szymborska i Czesław Miłosz.

Kwiaty Kwiaty naręcza kwiatów przyniesione z ogrodu kwiaty nabiegłe barwą pąsowe fioletowe sine odjęte pszczołom trwonią swoje aromaty w woskowej ciszy pokoju na granicy zimy

Kwiaty komu te hojne dary nazbyt hojne komu omdlewające ciało zamieć spadające płatki niebo przeszyte bielą wapienną ciszę domu mgły się snują po polach odpływają statki

Moje zainteresowanie twórczością Zbigniewa Herberta zaczęło się w roku 1958, kiedy to rozpocząłem studia na Wydziale Filozoficznym bratysławskiego uniwersytetu, i trwa do dziś. W swoich notatkach z lektur pochodzących ze wspomnianego roku mam np. ręcznie przepisany wiersz Poety Czarna róża, którego pierwsze wersety brzmią: wynika czarna z oczu oślepionych wapnem Cały ten wiersz bardzo mnie zainteresował. Nie znając jeszcze wówczas ocen krytyków literackich, zdecydowałem się śledzić inne dzieła, które wyjdą spod pióra tego Poety. Pamiętam, jak wielkie wrażenie zrobił na mnie dramat Herberta Jaskinia filozofów, opublikowany we wrześniowym numerze „Twórczości“ z 1956 roku, z którym czytelnik słowacki mógł się zapoznać dopiero niedawno, bowiem opublikowany został w „Slovenskich pohľadach“ (przetł. J. Gerbóc). Dramat Herberta jest z jednej strony jakimś złożeniem hołdu klasycznemu Platońskiemu dialogowi z wszechludzką eg-

Język snu

Brewiarz

W HOŁDZIE ZBIGNIEWOWI HERBERTOWI Brewiarz Panie pomóż nam wymyślić owoc czysty obraz słodyczy a także spotkanie obojga płaszczyzn zmierzchu i zaranka wydobądź z fałdów morza bas czystych głębin a także dziewczynę ślepą jak przeznaczenie dziewczynę która śpiewa belcanto

zystencjonalną problematyką, obowiązującą we wszystkich czasach, z drugiej wyraża jakby sprzeciw z jego brzmieniem. Myślę, że gdzieś tu jest źródło filozofii późniejszej poezji Herberta. Poetycka twórczość Herberta przebiega łukiem. Na jego początku znajduje się wiersz Dwie krople, opublikowany w pierwszym tomiku, w którym autor na zasadzie kontrastu zestawia spustoszenie wywołane przez II wojnę światową z rodzącym się wzruszającym stosunkiem

a nade wszystko gadam

dalekosiężny zwiewny gdy porzuca gramatykę zasady fonetyki język urągania język którego nie znam

Kęzyk snu kiedy śpię jak wszyscy przed świtem nakręcam zegar

tonę na białym żaglowcu fala zmywa mnie z białego żaglowca szukam kluczy zabijam smoka który się śmieje zapalam lampę

podejrzewam że wszyscy śnią obrazami ale opowiadam sobie te wszystkie głupie historie jakbym spał w kopcu narracji

ale taki powinien być język snu język piękny

kiedy śpię w miejscu kota miedziane ciało przenika dreszcz stękamy melodia

między mężczyzną a kobietą. A na końcu Brewiarz, jeden z ostatnich wierszy, w którym Poeta wyznaję: Panie wiem, że dni moje są policzone zostało ich niewiele Tyle żebym jeszcze zdążył zebrać piasek którym przykryją mi twarz

A gdzieś w środku tego łuku, w wierszu Modlitwa Pana Cogito - podróżnika, możemy przeczytać podziękowanie Bogu za stworzenie pięknego i rozmaitego świata. Ale wierszy, w których Herbert bezpośrednio zwraca się do Boga, nie jest wiele. W większości swoich utworów uporczywie, ba aż tragicznie reflektuje świat, reflektuje go bez iluzji i naiwnego optymizmu, świat uzurpatorskiej politycznej mocy, świat boleści, przegranych i nieszczęść, w którym rzeczywiście piękna pozostaje przede wszystkim sztuka. Ostre widzenie problemów i głęboka kontemplacja Poety nie broni się przed ironią i autoironią, przed demaskowaniem zagrożeń, metafizycznym niepokojem. A jednak u Herberta sens wszystkiego nie zmierza do ślepej uliczki, czy przepaści. Poeta uznaje, że obowiązuje

kiedy śpię w miejscu kota niekiedy ciało przenika dreszcz stękana melodia słyszalna uszom wówczas zamyka się język snu niepodległy zmęczeniu czysty język słodkiej grozy

go moralny imperatyw i nie zrzekając się dialektyki, angażuje się pozytywnie. Był też Herbert znakomitym znawcą sztuki, o czym świadczy zarówno jego poezja, jak i eseje, a wśród tych ostatnich najważniejsze zawarte w jego książce Barbarzyńca w ogrodzie, która ukazała się w roku 1962. Pewne jednak pozostaje, że nie myślał, iż sztuka może być jedynym celem. Nigdy nie chodziło mu tylko o osobiste emocje i ich odzwierciedlenie w artystycznym przejawie, lecz o ponadosobiste bycie. Zbigniew Herbert należy do najsłynniejszego trójgwieździa współczesnej polskiej poezji, które tworzy wraz z Wisławą Szymborską i Tadeuszem Różewiczem. Ba... liczni krytycy i czytelnicy właśnie jemu przyznawali w nim pierwsze miejsce. Jego poezja jest mi bardzo bliska, o czym może świadczyć fakt, że przełożyłem na język słowacki około tysiąca wersetów i nieustannie poszukuję wydawcy, by i czytelnik słowacki mógł ją sobie przyswoić, poznać jej urok i głęboką mądrość jej Autora.

Vlastimil Kovalčík

Koniec A teraz to nie będzie mnie na żadnym zdjęciu zbiorowym (dumny dowód mojej śmierci we wszystkich literackich tygodnikach świata) kiedy ktoś powie patrzcie widzicie - to Zbyszek - wskazując palcem na mężczyznę który szamoce się z walizką - ale to nie ja ktoś inny nawet nie jest z tej branży nie ma mnie i nie ma zupełna pustka nawet gdybym skupił wolę w jedno ognisko nie potrafiłbym na moment nawet w błysku magnezji zaistnieć więc nie ma szlus tak po tyrańsku nie ma jakbym okazał się wrogiem rewolucji a przedtem stał bezpiecznie w słońcu wodza

Koniec


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 13

listopad 1998

MONITOR POLONIJNY

Przeciw śmierci w górach (3)

L

istopad jest miesiącem szczególnej refleksji. Powracamy myślami do tych, którzy żyli między nami, ale wyrwani przez śmierć, odeszli do wieczności. Z całą pewnością powrócę do moich wspomnień, dziś chciałbym jednak podzielić się z czytelnikami garścią refleksji o sensie górskiej śmierci, który od dawna chcieli zrozumieć ci, którzy się z nią najczęściej stykali, tj. taternicy i ratownicy.

T

ATRY W MOIM ŻYCIU

WSPOMNIENIA JANA KOMORNICKIEGO AMBASADORA RP W REPUBLICE SŁOWACKIEJ Przez ponad dwadzieścia lat, przemierzając tatrzańskie i górskie szlaki, zajmowałem się ratowaniem ludzkiego życia. Czasem mi się to udawało, czasem nie. Dziś, po latach, myślę o tym, jak bardzo trudne były moje spotkania z ludzkim cierpieniem i ludzką tragedią w górach. Często nie mogłem zrozumieć gwałtownej śmierci kogoś, kto właściwie nie popełnił żadnego błędu w sztuce taternickiej, innym zaś razem, przypadków cudownego ocalenia osoby, która według ludzkiej oceny, nie miała najmniejszej szansy i była de facto na śmierć skazana. Rozważając te kwestie, powracałem myślami do początków ratownictwa górskiego. W dniu 7 lutego 1909 roku, a więc bardzo dawno temu, rozegrała się na stokach Małego Kościelca w Tatrach, niedaleko Hali Gąsienicowej, pierwsza znana, bardzo pięknie opisana przez Mariusza ZARUSKIEGO* tragedia w górach. W lawinie śnieżnej zginął wówczas Mieczysław Karłowicz, młody wspaniały kompozytor, świetny taternik, jeden z pierwszych narciarzy. Śmierć przyszła nagle. Nikt nie chciał uwierzyć, że Mieczysław Karłowicz mógł zginąć, ale fakt był faktem.

Listki i kwiatki wierzbowe - symbol nowego życia, narodzonego na suchym kawałku drewna - zwiastował narodziny organizacji noszącej wówczas nazwę TATRZAŃSKIEGO OCHOTNICZEGO POGOTOWIA RATUNKOWEGO, zarejestrowanej dokładnie 29 października 1909 roku. Zaruski na pomniku Mieczysława Karłowicza, ustawionym u stóp Małego Kościelca, wyrył napis: NON OMNIS MORIAR. Sens tej śmierci zawarty w napisie: NIE WSZYSTEK UMARŁEM - pozwala spokojniej myśleć o ziemskim kresie każdego z nas. Od wielu lat starałem się w pierwszych dniach listopada odwiedzić jedyne w swoim rodzaju miejsce w Tatrach - symboliczny cmentarz pod Osterwą, nad Popradzkim Stawem w Dolinie Mięguszowieckiej. Pośród skał, limb, malowanych drewnianych krzyży słowackich (także pod-

13 wójnych) stoi kapliczka, a wokół niej na skałach 223 tabliczki poświęcone ludziom, którzy miłość do gór okupili własną śmiercią. Słowacki napis - » PAMIĘCI ZMARŁYM, ŻYWYM KU PRZESTRODZE « - tylko częściowo ilustruje sens tego miejsca. Za każdym imieniem na tabliczce stoi konkretny, kiedyś żywy, sprawny i kochający innych ludzi, człowiek. Ich niemałą gromadę otwiera tablica KLIMKA BACHLEDY, który w sierpniu 1910 roku jako pierwszy własne życie oddał górom za drugiego człowieka. Także w tym roku, dokładnie 9 listopada 1998 roku, przy okazji oficjalnej wizyty składanej w Popradzie, w towarzystwie burmistrza, pana inż. Štefana Kubika, znalazłem się na symbolicznym cmentarzu pod Osterwą. Myśląc o moich przyjaciołach, dobrze znanych i nieznanych, z którymi łączyła mnie górska pasja, zdałem sobie sprawę z tego, że choć w momencie umierania na pewno chcieli żyć, to jednak zawsze wybraliby góry jako miejsce swego rozstania ze światem. Tę prawdę zawsze zrozumie ten, który góry pokochał bardzo i tę swoją miłość do nich stara się przekazać innym. Czy to nie piękne ?

Przy tablicy Klimka Bachledy, 9 listopada 1998 r.

Autor z inż. Štefanem Kubikiem pod kapliczką na symbolicznym cmentarzu pod Osterwą w Dolinie Mięguszowieckiej, 9 listopada 1998 r.

Autor wspomnień jako gość honorowy Międzynarodowych Zawodów Ratowników Górskich pod Salatynem (Tatry Zachodnie) w kwietniu 1998 r. Fot. Zofia Komornicka Na stokach Małego Kościelca Mariusz Zaruski prowadził swoją pierwszą wyprawę ratowniczą. Szukał najpierw żywego, a później już tylko martwego przyjaciela. Kiedy po dwóch dniach znaleziono głęboko pod śniegiem ciało Mieczysława Karłowicza, Mariusz Zaruski, żeby oznaczyć miejsce tragedii, wbił w śnieg, jak sam opisuje w przepięknej książce Na bezdrożach tatrzańskich, witkę wierzbową wyciętą z pobliskiego drzewa. Kiedy latem wrócił do tego miejsca, znalazł ową witkę obsypaną świeżym kwieciem i młodziutkimi wierzbowymi listkami. Tu, w tej symbolice ukazuje się wielki sens śmierci człowieka, śmierci, która dała początek nowemu życiu. W tym przypadku, życiu organizacji, która z jego śmierci wyrastając, już 89 lat ratuje w górach innych. Właśnie śmierć Karłowicza była tym ostatnim bodźcem do rejestracji stowarzyszenia, którego powstania niestety nie doczekał, choć był jednym z jego pomysłodawców.

* Mariusz ZARUSKI (1867 - 1941) wybitny przedstawiciel Młodej Polski - malarz, pisarz i poeta. Żeglarz, taternik i jeden z pierwszych narciarzy. Twórca polskiego ratownictwa górskiego (1909 r.) i wieloletni naczelnik TOPR. Generał brygady i adiutant prezydenta Wojciechowskiego. Po zamachu majowym (1926 r.) zajął się organizacją polskiego żeglarstwa. W czasie II wojny światowej więziony przez NKWD, zmarł 8 kwietnia 1941 r. w twierdzy w Chersoniu nad Dnieprem (dzisiejsza Ukraina). Od red.: Zgodnie z wolą Autora, honorarium za powyższy tekst przekazujemy na konto odbudowy Schroniska Zbójnickiego w Dolinie Staroleśnej (Zbojnícka chata - Veľká Studená Dolina)


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 14

14 meryka a konkretnie Nowy Jork to dla wielu symbole wolności, bogactwa i dobrobytu. Czy to tylko skrzyżowanie ulic i gąszcz nowo powstałych drapaczy chmur? Co oferuje Ameryka? Czym tak pociąga nas - Europejczyków? Jaką w tej wielkiej Ameryce mamy pozycję my - Polacy? Na te i inne pytania starałam się znaleźć odpowiedź podczas pobytu w Nowym Jorku.

A

gorąca i mieszających się zapachów, niekoniecznie przyjemnych, nie opuszcza podróżującego aż do wejścia do pociągu. Każdy wagon jest klimatyzowany, co jest zbawienne przy tak dużej ilości pasażerów. Z drugiej strony klimatyzacja jest też przyczyną częstych przeziębień. Przejazd np. z jednego końca Manhattanu na drugi trwa około 40-50 minut, a siedzenie pod wentylatorem przez tak długi czas nie może pozostać obojętne dla zdrowia. Mieszanka podróżujących jest bardzo różnorodna, nikogo nie dziwi inny kolor skóry, rozmowy w obcym języku, inność w wyglądzie czy w zachowaniu, inność jako taka. Nowojorskie metro znane jest w świecie jako niebezpieczne, ja osobiście nie czułam się zagrożona, chociaż... Pewnego wieczoru (wieczorem, po skończeniu pracy, gdy wszyscy jadą do domów, mniej więcej około godziny 18 - 20, metro jest bardzo przepełnione) obserwowałam grupkę młodych Murzynów, którzy byli “rozsiani” po całym wagonie, krzyczeli do siebie, głośno się śmiali, chwilami miałam wrażenie, że zaraz zademonstrują swoją agresję. Jeden z nich zaczął wyjmować z torby ubrania, które najprawdopodobniej były kradzione, ponieważ miały plastykowe breloczki chroniące przed złodziejami. Demonstracja bardzo rozbawiła jego współtowarzyszy, atmosfera zdawała się być “sprzyjająca” do kolejnych wybryków... Na szczęście rozbawione towarzystwo wysiadło. Innym razem w pociągu pojawiła się smutna dziewczyna. Sprzedawała gazety. Jej oczy zdradzały, że jest jakby nieobecna. Musiała być pod silnym działaniem narkotyków. Chwilę wydawała się być niezadowolona, że nikt nie kupuje od niej towaru, w końcu dała za wygraną - jak się pojawiła, tak zniknęła. Raz w zatłoczonym wagonie metra obserwowałam młodą dziewczynę z dzieckiem, która zajęła wraz ze swoją koleżanką (też z dzieckiem) i kolegą parę miejsc, stawiając wózki w taki sposób, że nikt do tych miejsc nie miał dostępu. A ludzie stali w zatłoczonym wagonie. Nikomu nawet nie przyszło do głowy, by zwrócić jej uwagę - no cóż, jak wolność to wolność. Dziewczyna robiła wokół siebie wielki szum, w szczególny sposób naśladując małpę albo papugę i w ten sposób zabawiając dziecko. Nikt nie dał po sobie poznać, że jest niezadowolony. Potem „miła“ mama wdała się w rozmowę ze swoją koleżanką, szczegółowo opisywując jej problemy, z jakąś znajomą, cytując dosłownie treść ich pikantnych rozmów, w których nie zabrakło wulgarnych słów. Świadkami, chcąc

listopad 1998 nie chcąc, byli wszyscy podróżni. Oto cena za wolność i swobodę. Prawo dżungli panuje jeśli chodzi o zajmowanie miejsc siedzących - kto pierwszy, kto silniejszy ten lepszy. Nikt nikomu nie ustępuje miejsca. Metro dla wielu jest też miejscem wypoczynku, po całodziennej gonitwie opadają na siedzenie i zasypiają, inni podróżując spożywają posiłek lub piją kawę. Wszystkie bary szybkiej obsługi typu McDonald, Burger King czy Wendy’s (a tych jest w Nowym Jorku całe mnóstwo) pakują jedzenie czy picie w taki sposób, aby można je konsumować w dowolnym miejscu. Miejsc, gdzie można się szybko posilić czy też kupić gotowe jedzenie do domu, jest bardzo dużo, począwszy od chińskich bufetów, skończywszy na niektórych sklepach spożywczych, które oferują całą gamę gorących dań. Sklepy spożywcze są wspaniale zaopatrzone, wszędzie wielki wybór warzyw i owoców nie tylko sezonowych, ale pochodzących z całego świata. Sklepy czynne są do późnych godzin, niektóre oczywiście całą noc (nie tylko spożywcze). Wszędzie bogaty wybór. W sklepach z odzieżą po pewnym czasie już nie wiecie co jest ładne a co brzydkie. Po kilku dniach “spacerów” po sklepach zaczęłam rozumieć, dlaczego tak często widzi się niegustownie ubranych Amerykanów - moim zdaniem to sprawia przesyt i przepych. Ubrania są tańsze niż w Europie. Polak, mieszkający w Ameryce ponad 20 lat, opowiadał mi, że po 18 latach nieobecności w Polsce, przed dwoma laty wybrał się do rodzinnego kraju. Jakże był zaskoczony, że w polskich sklepach, było wszystko. Po obejrzeniu cen i porównaniu ich z niskimi zarobkami też był zaskoczony ... Widząc np. bluzkę za 70 dolarów stwierdził, że w Ameryce trzeba się dobrze nachodzić, by znaleźć tak drogą. A propos, teraz bardzo modne w Ameryce są spodnie, których krok sięga do kolan, czyli ubranie w bardzo bardzo niedbałym stylu. Już i u nas takie się noszą. Stwierdzam, że moda europejska nie różni się od amerykańskiej. I tu i tam nosi się podobne rzeczy. Zapomniałabym o bardzo ważnych ozdobach, otóż w Nowym Jorku często spotyka się młodych ludzi z kolczykami nie tylko w uszach, ale i w brwiach, w nosie, na wargach, czy na języku... O Ameryce się wie, że jest bardzo różnorodna. Widziałam wspaniałe wieżowce niemalże całe ze złota, np. Rockefeller Center, czy Trump Tower (pan Trump, jak z pewnością pamiętacie, to ten pan, który poślubił piękną Czeszkę, z którą po latach się rozwiódł). W takich budynkach mieszka się, robi zakupy, pije kawę, pływa w basenach, ćwiczy w luksusowych salach. Parę kroków dalej wieczorową porą nad wywietrznikami z metra (bije od nich ciepło) widziałam układających się do snu bezdomnych. Przechodziłam ruchliwą ulicą, której atrakcje nocnego życia przyciągają barwnymi neonami turystów i miejscowych, spragnionych zabawy i zobaczyłam przykrytą białą płachtą jakąś górkę..., był to człowiek, który już spał... Małgorzata Wojcieszyńska Dokończenie w następnym numerze.

ZDJĘCIA: STANO STEHLIK

W Nowym Jorku byłam w październiku. W czasie pierwszych spacerów ulicami tego 10 milionowego miasta doznawałam “zawrotu głowy”. Gdy człowiek patrzy w górę, kilkudziesięciopiętrowe budynki powodują, że czuje się mały jak mrówka. Podobny efekt wywoływały chyba średniowieczne budowle, których strzelistość powodowała uczucie nicości i małości w obliczu Boga. W gąszczu drapaczy chmur, przy pędzącym tłumie ludzi i pośród ruchu samochodów można poczuć się zagubionym. Tyle impulsów bombarduje ludzki umysł: wystawy sklepów (sprzedający prześcigają się w pomysłach przyciągających klientów), handlujący na ulicy, na każdym kroku możliwość zakupu zapiekanek, hot dogów, owoców czy prażonych w miodzie orzeszków - cały wachlarz zapachów... Każdy pędzi w sobie tylko znanym kierunku... Anonimowość... Ulice są tak gęsto usiane wieżowcami, że nie zdziwiłoby mnie, gdyby pracownicy biurowców widzieli nad czym pracuje kolega w sąsiednim gmachu. Budynki są tak wysokie, że miałam wrażenie, iż słońce nie oświetla ulic. Ulicami przebiegającymi ze wschodu na zachód, czyli między jedną a drugą rzeką oblewającą wyspę Manhattan, wieją wiatry, człowiek ma wrażenie, że jest tam stały przewiew. Ruch kołowy jest tak duży, że samochody w centrum miasta stoją w nieustannym korku, mimo że ulice są jednokierunkowe, co powinno ułatwiać komunikację. Poważnym utrudnieniem dla zmechanizowanych jest niedobór miejsc do parkowania, przy czym jest dużo miejsc, które z daleka mogą pocieszyć oko niedoświadczonego kierowcy, ale to miejsca - pułapki, w których parkowanie jest surowo karane, np. nie można parkować w pobliżu studzienek wodnych, które muszą być na wypadek pożaru stale dostępne. Ale i tak transport własny jest nieporównywalnie tańszy niż komunikacją publiczną, benzyna jest śmiesznie tania, ale jednorazowy przejazd metrem czy autobusem kosztuje półtora dolara. Prawdą jest, że przejazd metrem jest o wiele szybszy, w tunelu jednak nie można podziwiać miasta, ale... Metro “oferuje” inne atrakcje. Pierwsze moje wrażenie po wejściu do podziemia to niesmak: buchające gorące powietrze, uczucie

MONITOR POLONIJNY

New York, New York...


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 15

listopad 1998

MONITOR POLONIJNY

15

M

W dzień świętego Andrzeja pannom z wróżby nadzieja Dzień św. Andrzeja w kościele katolickim zamykał rok kościelny. Był więc dniem pewnego przełomu; po nim następował adwent, czas postów, skupienia i modlitw w oczekiwaniu na święto Bożego Narodzenia. Charakter tego dnia znalazł swój wyraz w jednym starym polskim przysłowiu, mówiącym: Św. Katarzyna skrzypki pogubiła, Św. Andrzej znalazł, zamknął skrzypki zaraz. Po św. Andrzeju nie godziło się urządzać zabaw i wesołych spotkań z muzyką. Od wieków wierzono, że daty przełomowe szczególnie sprzyjają wróżbom. Jeżeli św. Katarzyna uważana była za patronkę młodzieńców pragnących się żenić i wczesnym rankiem to właśnie oni losowali karteczki z żeńskimi imionami, włożone wieczorem pod poduszkę, aby dowiedzieć się, jakie nosić będzie ukochana, to wigilia św. Andrzeja należała niepodzielnie do dziewcząt. Wróżby w Andrzejki, Jędrzejki lub Jędrzejówki były wróżbami szczególnymi, bo dotyczyły wyłącznie miłości i małżeństwa. Znane były nie tylko w Polsce, ale także we wszystkich niemal krajach Europy Środkowej i Zachodniej. Gorliwie odprawiały je dziewczęta w Rosji, na Ukrainie i Białorusi, na Węgrzech, w Rumunii i na Litwie, a także w krajach śródziemnomorskich. Św. Andrzej był uważany za najlepszego ze świętych chrześcijańskich. Pierwsze wzmianki o wróżbach andrzejkowych w Polsce pochodzą z wieku XVI, a zapisał je Marcin Bielski: Nalejcie wosku na wodę, ujrzyjcie swoją przygodę. Słychałam od swojej macierze gdy która mówi pacierze w wigiliją Jędrzeja świętego, ujrzy oblubieńca swego. A św. Andrzej, uwielbiany przez dziewczęta, pomagał im nie tylko odgadnąć imię tego „przyszłego“, ale także jego pochodzenie, stan majątkowy, a nawet datę ślubu. Trzeba tylko było wierzyć w jego niezawodność i w sposób odpowiedni się zapytać. A tych sposobów było wiele. Trzeba było np. wierzyć w sny w nocy z 29 na 30 listopada - te były prorocze. W nich bowiem ukazać się miał przyszły małżonek. By mieć pewność, że ten oczekiwany pojawi się we śnie, dobrze było w pobliżu łóżka postawić miskę z wodą, a na niej zbudować z patyczków mostek, po którym przyjdzie sen o ukochanym. By włóczące się po ziemi upiory nie zakłóciły błogiego snu o miłym, drzwi domów i furtki nacierano czosnkiem, a dla większej pewności dziewczęta przed snem brały do ust trzy ząbki czosnku, które połykały dopiero w chwili, gdy ogarniała je senność. Upiory i złe duchy odstraszały też płonące przez całą noc w obejściach ogniska, do których wrzucano stare palmy, wianki z Bożego Ciała i poświęcone zioła. Dziewczęta łemkowskie wieczorem lub w nocy na ścieżce wiodącej do domu siały konopie i len, a następnie „zagrabiały“ ją

ŁODZI W POLSCE SŁUCHAJĄ

męskimi spodniami, wypowiadając po cichu zaklęcie, dzięki któremu św. Andrzej miał im zdradzić, z kim te rośliny rwać będą. W wigilię św. Andrzeja popołudniu lub wieczorem spotykały się dziewczęta na Andrzejkowe wróżby; najpopularniejsze było lanie na wodę roztopionego wosku i następnie wspólne objaśnianie zastygłej masy lub jej cienia na oświetlonej ścianie. Jeżeli fantazja dziewczynie dopisała, to zobaczyła nie tylko sylwetkę ukochanego, ale także przedmioty związane z jego pracą. Umocowane na tekturowych podstawkach dwie igły lub świeczki puszczano na wodę i z zapartym tchem obserwowano, czy się spotkają. Jeśli tak się stało, wierzono, że jeszcze w tym roku skojarzy się młoda para. Na pytanie, która z biorących udział w Andrzejkowym wieczorku dziewcząt, wyjdzie pierwsza za mąż, odpowiedzieć miały buty zdjęte z lewej nogi, ustawiane rzędem, jeden za drugim i potem kolejno przestawiane. Właścicielka bucika, który pierwszy dotknął czubkiem progu, była tą, która pierwsza miała stanąć na ślubnym kobiercu. Imię ukochanego można było poznać odliczając kołki w płocie, albo szczeble w drabinie; gdy liczba była parzysta, rozradowało się serce dziewczyny, oznaczało to bowiem niedaleki ślub. W późny Andrzejkowy wieczór dziewczęta z uwagą wsłuchiwały się w szczekanie psa, chrząkanie świń, stukanie krowich rogów, krakanie wron czy odgłos kopyt końskich w stajni. Wróżba była pozytywna, jeśli dźwięk, który usłyszały, kojarzył im się ze słowem tak. Cisza w chlewie, stajni i oborze wróżyła, że jeszcze cały rok trzeba czekać na to, by pojawił się ten upragniony, miły sercu. Czasem we wróżbach pomagały dziewczynom i inne zwierzęta, od zachowań których zależało, która ma największe szanse na szybkie zamążpójście. W tym celu np. do izby, w której odbywały się Andrzejki, wpuszczano gęsiora z zawiązanymi oczami. Szczęśliwą wybraną była ta, którą uszczypnął lub uderzył skrzydłem. Wróżb Andrzejkowych o zamążpójściu było bez liku; jedne z upływem wieków zanikały, inne, często tworzone na poczekaniu, zajmowały ich miejsce. Człowiek przecież zawsze był ciekawy tego, co czeka go w przyszłości. Tradycja wróżb Andrzejkowych przetrwała w Polsce do dziś, choć do przeszłości należy wiara w nie i namaszczenie towarzyszące kiedyś ich odprawianiu. Dziś Andrzejki to po prostu wesołe spotkanie towarzyskie dziewcząt i chłopców w domach prywatnych, klubach studenckich, czy organizacjach młodzieżowych. Osobliwością tych beztroskich zabaw jest jak dawniej syczenie wylewanego na wodę wosku, przestawiane pantofle, czy karteczki z imionami. I żadna nowoczesna dziewczyna głośno się nie przyzna, że wierzy w Andrzejkowe wróżby, ale w głębi serca... Kto wie? dmm

Grupa Myslovitz powstała w 1991 roku przy MDK w Mysłowicach. Wzięli udział w przeglądzie zespołów Garaż‘94 i zdobyli drugą nagrodę. Wkrótce nagrali trzy utwory dla Radia Łódź. Również w Łodzi zespół zagrał swój pierwszy koncert przed ponad 2,5 tysięczną publicznością. Na Mokotowskiej Jesieni Muzycznej zdobyli pierwsze miejsce. Z pierwszej płyty Myslovitz (10/10/95) nie sączą się same przyjemne piosenki, ale beatlesowskie wokale mieszają się z drapieżnością i monotonią partii gitarowych i sekcji rytmicznych. 1. 06. 1996 nastąpiła premiera drugiej płyty zatytułowanej Sun machine, natomiast 6. 10. 1997 na rynku muzycznym pojawiła się kolejna płyta Myslovitz Z rozmyślań przy śniadaniu. Jest to płyta najbardziej dojrzała nie tylko muzycznie, ale i tekstowo. Płyta, która powinna zwrócić na siebie uwagę melodyką, świeżością i energią przebojowych piosenek. Najnowszą płytę zespół nagrał w składzie: Artur Rojek - gitary, wokal, Jacek Kuderski - bas, gitara akustyczna, chórki, tamburyn, Wojtek Powaga - gitara elektryczna, Przemek Myszor - gitary, Lala - perkusja. Nowa edycja ostatniego albumu Z rozmyślań przy śniadaniu została rozszerzona o kontrowersyjną piosenkę Ale to nie był film z filmu Młode Wilki 1/2. Słowa tej piosenki wyrażają okrucieństwo, do którego bohater został posunięty poprzez częste oglądanie krwawych filmów : “... ciekawe jak to jest tak zabić...Chciałbym sobie postrzelać do dziewczyn na ulicy, ale nie do tych zwykłych, ale do tych najpiękniejszych, chciałbym patrzeć im w oczy jak marnieją i więdną...” Zespół był nominowany w kilku kategoriach do prestiżowych nagród muzycznych - Fryderyki 1997: Album Roku - Rock (Z rozmyślań przy śniadaniu), Teledysk Roku (Scenariusz dla moich sąsiadów), Zespół Roku, Wokalista Roku (Artur Rojek).

MYSLOVITZ “MYSLOVITZ”SONY MUSIC PL 1995 MYSLOVITZ “SUN MACHINE”SONY MUSIC PL 1996 MYSLOVITZ “Z ROZMYŚLAŃ PRZY ŚNIADANIU”SONY MUSIC PL 1997, druga edycja 1998. Przygotowała Małgorzata Wojcieszyńska


Monitor Polonijny 1998_9-10:Monitor Polonijny 1998_9-10 17/02/16 12:43 Page 16

16

MONITOR POLONIJNY

Dramatycznie przemówił w Sejmie prof. Leszek Balcerowicz, przestrzegając przed lekkomyślnością w polityce gospodarczej. Wicepremier mówił: „Grupa tygrysów gospodarczych stopniała ostatnio do garstki. Nie należy do niej ani Korea Południowa, ani Indonezja, ani Tajlandia, ani Malejzia, ani Hong - Kong. Kryzys ogarnia kolejne kraje. Polska musi się przygotować na taką ewentualność.“

Inflacja w Polsce w tym roku spadnie poniżej 10 proc. - stanie się to po raz pierwszy od wielu lat. Pod warunkiem, że nie wydarzy się nic nadzwyczajnego - ostrzega polska Rada Polityki Pieniężnej. Na przyszły rok Narodowy Bank Polski rokuje inflację najwyżej na 8,5 proc.

Rośnie stalowa zapora na drodze Polski do Unii Europejskiej. Urzędnicy w Brukseli stawiają bardziej stanowcze żądania, odpowiadając na

Z

RÓŻNYCH SZUFLAD

lamentów (po r. 1989) „ani razu nie podjął plenarnej debaty poświęconej sprawom upowszechnienia kultury.“ Nie oszczędza też twórców kultury i środowisk opiniotwórczych, zarzucając im brak odwagi, a także umiejętności włączenia się w proces budowania nowego państwa. Pisarz ostrzega: „Kultura polska oczywiście nie umiera, ale staje się w sposób coraz bardziej dramatyczny elitarna. Traci związek z naturalnym społecznym zapleczem. Można sobie wyobrazić, czym to grozi. Zawsze będziemy mieli kilku wielkich poetów, kompozytorów, malarzy, reżyserów, aktorów. To bardzo dużo. Ale nie znaczy wiele dla powszechnego kształtowania świadomości. Rozmawiamy tymczasem sami ze sobą. Z pola widzenia umyka gdzieś problem tożsamości narodowej. Rwie się dialog z odbiorcą.“

Udział Kościoła Katolickiego w polskim życiu politycznym, zdaniem uczestników sondażu OBOP z 5 - 8 września, jest: zdecydowanie za duży - 27 proc., raczej za duży - 39 proc., taki, jaki powinien być - 28 proc., raczej za mały - 3 proc., zdecydowanie za mały - 1 proc.

17 września 1998 roku po długiej chorobie zmarł Andrzej Trzaskowski, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli polskiego modern jazzu, pianista, kompozytor muzyki filmowej, teatralnej i baletowej, krytyk, pedagog.

• polski program rekonstrukcji hutnictwa. EU uważa, że strona polska przecenia możliwości swoich stalowni, a ich prywatyzację liczy na wyrost. Jeśli strony nie porozumieją się, może to opóźnić wejście Polski do Unii.

Deficyt w polskim handlu zagranicznym przekroczył od stycznia do lipca 10,7 mld dol. i był o niemal półtora miliarda wyższy niż rok temu w tym samym czasie.

LOT będzie obchodził siedemdziesiątkę, a uroczystości jubileuszowe odbędą się na przełomie stycznia i lutego 1999 r. Ich kulminacją będzie wielka gala w Teatrze Wielkim w Warszawie. Anna Popek z Biura Promocji PLL LOT poinformowała, że wcześniej przewidziana jest familijna feta w wielkim hangarze dla pracowników LOT-u. LOT był jednym z pierwszych przewoźników europejskich powstał, jak informowaliśmy, w 1929 r.

Od 14 października weszły do obiegu dwie nowe monety mające uczcić 20-lecie pontyfikatu Jana Pawła II. Srebrna o nominale 10 zł, została wyemitowana w liczbie 65 tys. Na awersie ma stylizowany krzyż, na rewersie popiersie Papieża - Polaka z uniesionymi ramionami. Wartość nominalna drugiej, złotej monety wynosi 200 zł. Na awersie umieszczono kielich mszalny, na stronie odwrotnej wizerunek Ojca Świętego i uniesione w powitalnym geście ręce pielgrzymów.

Respondenci CBOS od 17 do 22 września oceniali instytucje publiczne. Pozytywnie ocenia prezydenta - 80 proc. ankietowanych, co jest najwyższym uznaniem od początku tego urzędu po przełomie systemowym. Poprawiły się również notowania Narodowego Banku Polskiego, wojska, policji oraz Solidarności. Więcej głosów krytycznych niż pozytywnych oddano sądom i prokuraturze. CBOS zapytał również na kogo oddano by głos w najbliższych wyborach prezydenckich. Tu również pierwszą lokatę zajął Aleksander Kwaśniewski - 36 proc., za nim Marian Krzaklewski ok. 4 proc. i Lech Wałęsa - poniżej 3 proc. Na Jerzego Buzka głosowałby 1 proc. ankietowanych.

Władysław Terlecki - pisarz dobrze znany również na Słowacji (stosunkowo liczne przekłady), w rozmowie z Teresą Walas, opublikowaną na łamach „Dekady Literackiej“ przypomniał coś, co wydaje się wprost niewiarygodne; otóż żaden z kolejnych par-

Komitet Ratowania Nauki Polskiej powstał w Warszawie. Jego apel alarmuje: „Na naukę przeznaczamy coraz mniejszy ułamek procentu naszego produktu krajowego, zbliżając się do poziomu krajów Trzeciego Świata. Toteż nauka znalazła się w stanie zapaści i już za kilka lat nie będzie kto miał przyswajać krajowi najnowszych zdobyczy nauki światowej ani wykładać w uczelniach wyższych, a w szkołach będziemy mieli coraz marniejszych nauczycieli“. Zdaniem Leszka Balcerowicza nie można dziś zwiększyć tych nakładów bez wzrostu deficytu budżetowego. Naukowcy żądają od elit politycznych wyjaśnienia: jak pogodzić deklarowane aspiracje rozwoju poprzez kształcenie i postęp naukowy z malejącym od ośmiu lat udziałem wydatków na naukę w budżecie państwa? Jakie miejsce może zająć Polska w Unii Europejskiej z planowanym 0,452 proc. PKB na naukę w porównaniu ze średnią europejską 1,5 proc. (ponad 2 proc. w krajach wysoko rozwiniętych). Dlaczego profesorowie, wchodzący do rządu i parlamentu, odwracają się od swojego środowiska?

Ś

MIEJMY SIĘ Z „PRZEKROJEM“ Prosimy nie powtarzać Na posłów powinno się wybierać tylko takich, którzy potrafią ziewać z zamkniętymi ustami.

O Wacusiu - Kiedy kaczce jest zimno - mówi Falczak to znaczy, że należy ją natychmiast upiec. Od red.: Humor tu zamieszczony przedrukowaliśmy z „Przekroju“.

R

EDAKCJA INFORMUJE:

• korespondencję należy adresować Danuta Meyza - Marušiaková Náb. arm. gen. L. Svobodu 42 811 02 Bratislava a dotyczącą prenumeraty Ireneusz Giebel Monitor Polonijny, ul. Mlynské Nivy 42, 821 09 Bratislava; • kontakt telefoniczny/fax - 07/54 41 31 87 (wtorek 9.00 - 12.00 godz., środa 18.00 - 20.00 godz.); • zastrzega sobie prawo do opracowania redakcyjnego nadesłanych materiałów oraz do skrótów; materiałów, które nie zamówiła, nie odsyła; nie czyta anonimów; • gwarantuje tajemnicę korespondencji, jeśli autor sobie życzy i oprócz nazwiska poda wybrane hasło.

Personologia - to nowa, istniejąca od niedawna nauka zajmująca się powiązaniami między wyglądem zewnętrznym a osobowością. Jego przedstawiciele na podstawie wyglądu (np. nosa, podbródka itp.) doradzają wybór zawodu, partnera, czy kolegi. Personologia opiera się na przekonaniu, że ludzie robią karierę w określonej dziedzinie ponieważ są ... zbudowani w określony sposób. Personologię rozwinął kalifornijski sędzia, Edward Vincent Jones, który w latach 30. postanowił ustalić, czy wygląd człowieka determinuje jego zachowanie. My jednak wierzymy bardziej w siebie, w swe zdolności i umiejętności, wierzymy, że jednak wszystko zależy od nas, a nie od wyglądu naszego nosa, czy kształtu naszych łydek.

listopad 1998

Moda się zmienia, ale nie histerycznie, zapewnia nas w „Przekroju“ Barbara Hoff. Jej zdaniem zmiany są subtelne, a nie rewolucyjne. Nadal obowiązuje asymetria. Z materiałów modne są welury, szyfony, aksamity, no i jedwabie. Materiały nieco secesyjne, trochę egzotyczne - gładkie, wypalane we wzorki, wytłaczane, zmierzwione, cieniowane, błyszczące i matowe, z lekkim połyskiem, wzorki welurowe na przezroczystych tłach. Pragniecie być ultra nowoczesne, uszyjcie sobie np. kostium z pluszu - czegoś między kotarą a obliciem kanapy, radzi zawsze trzymająca rękę na pulsie mody Barbara Hoff. na podstawie prasy polskiej i Programu I Polskiego Radia przygotowała Barabara

V Y D Á VA P O Ľ S K Ý K L U B

ŠÉFREDAKTORKA Danuta Meyza - Marušiaková REDAKCIA: Ireneusz P. Giebel, Joanna Nowak - Matloňová STÁLI SPOLUPRACOVNÍCI: Zuzana Laščeková, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik ADRESA: Mlynské Nivy 42, 821 09 Bratislava tel. 5313 187. Rozširuje Poľský klub. Registračné číslo 1193/95. Z dodaných predlôh vytlačil LÚČ - vydavateľské družstvo, Bratislava, Špitálska 7. FINANCOVANÉ MINISTERSTVOM KULTÚRY SR

Monitor Polonijny 1998/9-10  
Monitor Polonijny 1998/9-10  
Advertisement