Page 1

Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 1

MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-KULTURALNY POLAKÓW W REPUBLICE SŁOWACKIEJ

POLSKA PODZIELONA 16 województw (czyt. na s.3) rocznik III.

54.

nr 5-6

sierpień 1998

cena 10 Sk

ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

Tak w sierpniu 1944 roku szli do walki młodzi uczestnicy powstania warszawskiego z Szarych Szeregów. (czyt. s. 14-15)

W 54. rocznicę czynu powstańczego ozwały się warszawskie syreny, do nich dołączyły dzwony kościołów. Spotkali się żywi, by oddać hołd poległym. Ogłoszono projekt powołania Fundacji Obrońców Warszawy, której celem będzie pomoc socjalna i medyczna dla kombatantów oraz upamiętnianie miejsc walki. Obiecano przekazać powstańcom gmach PAST-y, w którym ulokowano by Fundację na rzecz Żołnierzy AK im. gen. Leopolda Okulickiego. - „Ten gmach powinien być pomnikiem polskiego państwa podziemnego, bo ono go wywalczyło“ - powiedział Zbigniew Rathan „Halny“.

Szanowni Czytelnicy, po kilkumiesięcznej przerwie znów możemy się z Państwem spotkać my, którzy pracujemy nad przygotowaniem „Monitora Polonijnego“, z Wami, którzy go życzliwie przyjmujecie. Proszę mi wierzyć, że niepopularna decyzja o zawieszeniu rozbiegniętych prac nad wydaniem numeru 5 nie była dla mnie decyzją łatwą. Podejmując ją, zdawałam sobie doskonale sprawę z odpowiedzialności przed Wami, Czytelnikami, którzy zaufaliście nam. Nie zdawałam sobie jednak sprawy z tego, że przer wa ta będzie aż tak długa. I, chociaż nie moja to wina, Czytelników i tylko Czytelników, za to przepraszam. Wierzę w wspaniałomyślność Państwa i zapewniam, że swoją pracą będziemy potwierdzać, że jesteśmy dla Was i dla Was potrafimy i chcemy wykonywać dobrą robotę. Ponieważ przyczyny zawieszenia wydawania „Monitora Polonijnego“ nie powstały w naszej redakcji, nie przystoi nam je komentować. Prawo do tego ma wydawca, tj. Rada Klubu Polskiego, która niewątpliwie z tego prawa skorzysta i spełni swój obowiązek wobec Państwa.

Serdecznie dziękuję za wszystkie telefony z najrozmaitszych miejscowości Słowacji, w których wyrażaliście Państwo swoje zaniepokojenie. Nie mogłam Wam podać żadnej konkretnej daty dotyczącej ukazania się kolejnego numeru, ponieważ sama jej nie znałam, ale każda rozmowa z Państwem w tych niełatwych dla nas dniach dodawała nam energii, przekonywała o tym, że nasz miesięcznik jest Państwu potrzebny i dlatego warto przełknąć gorzką pigułkę (oby nie było ich więcej). Dziękuję. Oddając w Wasze ręce numer 5-6, pragnę zasygnalizować, że już w następnym numerze rozpoczniemy druk cyklu wspomnień tatrzańskich Jana Komornickiego długoletniego naczelnika Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego a obecnego Ambasadora RP w Republice Słowackiej. W kolejnych numerach m. in. wygłosimy konkurs z okazji Roku Mickiewiczowskiego, opublikujemy materiał historyczny o polskim październiku, przyniesiemy blok tematyczny związany z 80. rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości, rozmawiać będziemy z dyrektorem

biura bratysławskiego Polskich Linii Lotniczych m. in. o tym, z jakimi wrażeniami opuszcza Bratysławę. Nadal będziemy informować o dzianiu w regionalnych organizacjach Klubu Polskiego, wprowadzamy rubrykę informacji o książkach, które warto przeczytać, oraz rubrykę kontaktową Oby nasza jesień była złota. Nie zaprzestaniemy informować młodych czytelników o nowych nagraniach polskiej muzyki rozrywkowej, wrócimy do polskiej cyklistyki. - Te i wiele innych ciekawych materiałów znajdziecie Państwo na łamach „Monitora Polonijnego“. Dziękuję za życzliwość Danuta Meyza - Marušiaková redaktor naczelny UWAGA: dla lepszego kontaktu z Państwem wprowadzamy w metryczce nowy adres, na który należy kierować korespondencję do redakcji. Listy dotyczące prenumeraty prosimy kierować na dotychczasowy adres z dodaniem nazwiska Ireneusz Giebel.

Z OKAZJI NOWEGO ROKU SZKOLNEGO WSZYSTKIM, KTÓRZY ZASIĄDĄ PO OBU STRONACH KATEDRY PROFESOROM I NAUCZYCIELOM, UCZNIOM I STUDENTOM - SUKCESÓW I RADOŚCI Z POZNANIA NOWEGO ŻYCZY REDAKCJA „MONITORA POLONIJNEGO“


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 2

P

OLITYKA

2

MONITOR POLONIJNY WARSZAWSKI WOJEWODA Maciej Gielecki podjął decyzję o wprowadzeniu rozporządzenia obejmującego młodzież w wieku od 10 do 20 lat. Zgodnie z nim nastolatki obowiązuje zakaz przebywania bez opieki w ulicach miasta w godzinach od 22.00 do 6.00 rano. Decyzja ta została podjęta po pięciu miesiącach bezowocnych prac Rady Warszawy nad projektem „Małolat“, którego realizacja miałaby wpłynąć na zmniejszenie przestępczości wśród młodzieży. Przez pierwsze trzy noce trwania akcji, policjanci wylegitymowali 56 nieletnich, a 10 osób spędziło noc w policyjnej izbie dziecka. Naczelny Sąd Administracyjny w sprawie „małolatów“ wniesionej przez Rzecznika Praw Obywatelskich orzekł, że decyzja wojewody warszawskiego narusza prawa i wolność obywateli i jest nieważna.

odwołali się m. in. prokurator i obrońcy dwóch oskarżonych. Sąd apelacyjny dopatrzył się uchybień, o których prawne rozwiązanie zwróci się do Sądu Najwyższego.

10 LIPCA PRZEZ OSIEM GODZIN tysiące rolników paraliżowało Warszawę. Delegacja pikietująca przed Ministerstwem Finansów domagała się spotkania z Leszkiem Balcerowiczem, który ostatecznie nie odmówił konfrontacji. Rolnicy domagali się opłacalnych cen skupu produktów rolnych, kontraktacji skupów, korzystnych kredytów, ochrony rynku rolnego cłami, większego udziału rolników w prywaty-

•••

G

OSPODARKA

SENAT AMERYKAŃSKI, po kilkunastu godzinach debaty, ratyfikował rezolucję o przyjęciu Polski, Czech i Węgier do NATO. Za rezolucją głosowało 80 senatorów a przeciwko było 19. Senat nie zaaprobował żadnej z poprawek zaproponowanych przez opozycjonistów rezolucji. Oficjalnie postanowienie to musi zostać zaakceptowane przez parlamenty wszystkich krajów „16“, uważa się jednak, że zgoda amerykańskiego Senatu jest w tej sprawie decydująca.

••• 16 LIPCA PRZEDSTAWICIELE AWS, UW I SLD zaakceptowali ostatecznie wspólny projekt nowego podziału administracyjnego kraju. Zgodnie z nim powstanie 16 województw, czyli nie 15, jak planował Senat, ani nie 17 jak proponowało SLD. Projekt ustawy musi zostać przyjęty przez Sejm, a następnie trafi do Senatu.

•••

••• FALA POWODZI ZALAŁA 23 LIPCA Kotlinę Kłodzką. Woda uderzyła w Duszniki, Polanicę, Szczytną i okoliczne wsie. W miejscowości uzdrowiskowej Polanica Zdrój został zupełnie zniszczony pasaż spacerowy, fale wyrwały kostkę brukową i poodrywały fragmenty budynków. W powodzi zginęło co najmniej siedem osób, 1200 osób opuściło swoje domy, zniszczonych zostało kilkanaście mostów, kilkadziesiąt kilometrów dróg.

PODRÓŻUJĄC SAMOCHODEM po Polsce już na początku lipca można było zapłacić mandat według nowej tabeli. I tak na przykład za przekroczenie prędkości o ponad 50 km funkcjonariusz policji drogowej mógł zainkasować do 500 zł, jazda bez pasów grozi karą do 30 zł, omijanie auta na przejściu dla pieszych - do 350 zł, zainstalowanie w samochodzie antyradaru - 300 zł. Więcej płacą też niesforni piesi. Chodzenie po prawej stronie drogi kosztuje ich 5 zł, podobnie jak przebieganie przez jezdnię.

RZĄD ZREDUKOWAŁ listę firm o strategicznym znaczeniu dla gospodarki państwa do minimum. Powstała we wrześniu ub. r. lista liczyła ok. 400 firm. Dziś zmniejszyła się do 45, co powinno usprawnić prywatyzację. Dominują firmy zbrojeniowe lub w jakiś sposób związane z wojskiem. Strategiczne znaczenie utrzymały takie kolosy, jak: Polskie Sieci Elektroenergetyczne, Nafta Polska czy Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, spośród banków pozostał jedynie PKO BP i Bank Gospodarki Krajowej. Z listy wypadły spółki węglowe i elektrownie. Uwzględnione w niej firmy posiadają rzeczywiste, niekwestionowane znaczenie dla gospodarki państwa i nie będą podlegać prywatyzacji, przynajmniej narazie.

ULTURA

zacji. Rolnicy wprowadzili w mieście duże zamieszanie, nie dostosowali się do ustalonego planu demonstracji, zablokowali skrzyżowania, spowodowali poważne utrudnienia w ruchu drogowym i dopuścili się napaści na policjantów. ••• PREMIER JERZY BUZEK odbył podróż do USA i Portugalii. W Stanach Zjednoczonych premier uzyskał zapewnienie, że członkowstwo Polski w NATO jest możliwe już w styczniu 1999 r. Dlatego też polska armia powinna osiągnąć przede wszystkim możliwość współdziałania z armiami paktu, co wiąże się z koniecznością zakupu względnie taniego sprzętu łączności, wprowadzenia kontroli powietrznej oraz szkolenia językowego. Premier spotkał się z przedstawicielami amerykańskich Żydów w Muzeum Holocaustu, gdzie przeprowadził rozmowy na temat przygotowania wspólnego projektu zagospodarowania terenu obozu w Oświęcimiu.

KATOWICKI SĄD APELACYJNY nie podjął ostatecznej decyzji o dalszych losach procesu w sprawie pacyfikacji kopalni Wujek i Manifest Lipcowy. Po 4,5 rocznym procesie 21 listopada 97 r. Sąd Wojewódzki w Katowicach uniewinnił 11 zomowców, a w stosunku do kolejnych 11 umorzył postępowanie ze względu na przedawnienie. Oskarżeni byli o zabójstwo dziewięciu górników i zranienie 25 podczas pacyfikacji kopalni. Od wyroku

RYNEK FARMACEUTYCZNY W POLSCE podzielony jest między 400 hurtowników głównie o lokalnym zasięgu, podczas gdy w krajach UE, dystrybucja leków najczęściej zdominowana jest przez kilku potentatów. Tylko nieliczni z polskich dystrybutorów opanowali więcej

K

sierpień 1998

TEATRY ULICZNE zawładnęły ulicami polskich miast i spotykają się z coraz większym zainteresowaniem publiczności. Odbywający się w lipcu w Jeleniej Górze Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych ma już szesnastoletnią tradycję i jest najstarszym tego typu przeglądem w Europie. Podobne imprezy odbyły się w tym roku także w Jedlinie Zdroju, Wałbrzychu, Szczawnie Zdroju, Gdańsku, Krakowie, Toruniu i Warszawie. Na sopockiej plaży ma już swoje stałe miejsce teatr Atelier, noszący imię zmarłej niedawno poetki Agnieszki Osieckiej. Tegoroczny sezon zainaugurował on prapremierą spektaklu wg ostatniego tekstu autorki Darcie pierza w reż. Andre Hubnera - Ochodlo.

WIELKIM WYDARZENIEM SEZONU był jak zwykle odbywający się co roku w Mrągowie festiwal muzyki country. Obok najważniejszych polskich wykonawców tego gatunku, były też gwiazdy amerykańskie, jak: Kathy Matteaczy, Anita Cochran. Po raz pierwszy na „Pikniku country“ odbył się konkurs Country Europa, w którym wystartowało dziesięć reprezentacji krajów europejskich, m. in. z Anglii, Szwecji, Czech, Niemiec i Rosji.

W DRUGIEJ POŁOWIE LIPCA odbył się w Świnoujściu Festiwal Piosenki Studenckiej „Fama“ ‘98. W koncercie inauguracyjnym przedstawili się laureaci ogólnopolskich przeglądów i konkursów piosenki studenckiej, poezji śpiewanej oraz piosenki aktorskiej. Druga część koncertu, zatytułowana Zieleni się sen złoty

niż 2-3 proc. rynku (w UE - 80 proc.), a jest o co walczyć. Tylko w ubiegłym roku wartość sprzedaży leków wzrosła realnie o blisko 15 proc.. Przeciętnie każdy Polak wydaje jednak na lekarstwa mniej niż 50 dolarów, czyli trzy razy mniej niż mieszkaniec Unii.

MINISTERSTWO FINANSÓW przygotowało „Założenia i główne kierunki zmian systemu podatkowego w Polsce“. Założenia te przewidują ujednolicenie systemu podatkowego. Od 2000 r. wszyscy płaciliby podatki osobiste według jednej stawki, w wysokości 17 - 18 proc. dochodów. Uwzględnionemu stopniowemu zmniejszaniu podatku osobistego musiałoby towarzyszyć już w 1999 r. obcięcie większości ulg, by wpływy budżetowe nie zmniejszały się. Planowane jest też zmniejszenie do 32 proc. stawki podatku dochodowego od firm. Stawka byłaby wtedy jedną z najniższych w Europie, dzięki czemu Polska stałaby się bardzo atrakcyjna dla inwestorów. Nowość stanowi projekt objęcia podatkiem dochodowym gospodarstw rolnych.

WZRASTA ZAINTERESOWANIE wczasami lotniczymi organizowanymi przez biura podróży. Sądząc po liczbie miejsc, które biura podróży zamówiły w Locie, (obsługuje aż 82 proc. czarterów), tego lata samolotem poleciało na wakacje ćwierć miliona osób, czyli dwukrotnie więcej niż w roku ubiegłym. Zagraniczne biura podróży tak obniżają ceny, że tydzień wypoczynku nad Morzem Śródziemnym kosztuje mniej (średnio 1000 zł) niż nad Bałtykiem. dedykowana była generacji ‘68 i złożyły się na nią piosenki z repertuaru Beatlesów, Janis Joplin, Boba Dylana itd, w wykonaniu m. in. Reni Jusis i Anity Lipnickej. Nowością okazał się Koncert Przemocy z udziałem Jarosława Chojnackiego, zespołu Myslowitz i teatru Kto, a ciekawym urozmaiceniem - koncert Okudżawa i inni, w którym piosenki z repertuaru Okudżawy, Wysockiego, Rozenbauma zaśpiewali studenci szkół teatralnych.

W MIĘDZYZDROJACH odbył się Wakacyjny Festiwal Gwiazd z udziałem czołówki polskiego biznesu i sztuki. W programie znalazł się m. in. przegląd filmów Sylwestra Chęcińskiego, filmy na plaży, występy teatru Mikołaja Grabowskiego, koncerty Justyny Steczkowskiej, De Mono, wystawa Andrzeja Dudzińskiego.

LATO W POLSCE obfitowało w rozmaite imprezy kulturalne. Do ciekawszych należały odbywające się w Olsztynie Spotkania Zamkowe „Śpiewajmy poezję“, na których gościnnie wystąpili m. in. Magda Umer, Elżbieta Adamiak, Grzegorz Turnau, Jacek Kaczmarski i Stanisław Sojka. Zwolennicy muzyki poważnej mogli wziąć udział w II Letnim Festiwalu Muzyki Dawnej, który odbywał się na dziedzińcu krakowskiego Collegium Maius, lub też wyjechać do Jędrzejowa na IV Międzynarodowy Festiwal organowy. Miłośnicy folkloru mieli do wyboru Festiwal Folkloru Ludów Północy, na którym pokazały się po raz pierwszy w Europie zespoły prezentujące narody Jakucji, Kamczatki, Czukotki,

Jak przypuszczają znawcy rynku, spadek cen może być wynikiem rywalizacji dwóch wielkich biur podróży: szwedzkiego Vinga i Scan Holiday - poznańskiej firmy, której właścicielem jest Duńczyk. Polskie biura podróży, takie jak Alpina, Orbis, Travel czy Standard nie czują się zagrożone.

MIESIĘCZNIK „HANDEL“ już po raz czwarty utworzył listę największych pięćdziesięciu detalicznych i hurtowych firm handlowych w Polsce. Wśród detalistów prym wiedzie niemiecki Hit. Dotychczasowy lider, PHS, który niedawno kupiła czeska firma Interkontakt, spadł na szóstą pozycję. Na trzecim miejscu pojawił się francuski G’ eant. Z 50 największych detalistów aż 23 to firmy należące do zagranicznych inwestorów. Pozycji rodzimego kapitału bronią jedynie spółdzielcze sieci Społem. Całkowite obroty w polskim handlu detalicznym w roku ubiegłym szacuje się na 66 mld zł. Największy wzrost obrotów uzyskały zagraniczne sieci hipermarketów.

PROGRAM PRYWATYZACJI ENERGETYKI, opracowany przez ministra skarbu, zakłada jej ukończenie do 2002 r. Ministerstwo proponuje indywidualne prywatyzowanie elektrowni. Lepsze trafiłyby na giełdę a gorsze, wymagające większych inwestycji, byłyby sprzedawane strategicznym inwestorom. Program obejmie 15 wielkich elektrowni, ponad 20 elektrociepłowni i 32 zakłady energetyczne. Energetyka należy do najbardziej dochodowych gałęzi przemysłu, ale wymaga ogromnych nakładów. Karelii, Mołdawii i Ałtaju, lub na przykład odbywający się w Ciechocinku II Międzynarodowy Festiwal Piosenki i Kultury Romów.

W CZASIE DNI GRUNWALDU doszło do największej w historii potyczki Bractw Miecza i Kuszy z całego kraju, w której wzięło udział pół tysiąca rycerzy polskich i krzyżackich, w zbrojach i z uzbrojeniem wzorowanych na oryginałach. Zakon krzyżacki reprezentowali w niej bracia z Gniewu, Tczewa, Gdańska, Bytowa i Szczytna, po przeciwnej zaś stronie stanęło „pospolite ruszenie“, około 40 grup z centralnej i południowej Polski. W przeddzień wielkiej bitwy na polach grunwaldzkich odbywały się biesiady przy ogniskach, turnieje, pojedynki i pokazy średniowiecznych tańców, a rzemieślnicy w strojach z epoki prezentowali swoje umiejętności.

28 LIPCA, W WARSZAWIE w wieku 73 lat, zmarł Zbigniew Herbert eseista, autor wybitnych sztuk teatralnych, poeta o światowej sławie, wieloletni kandydat do Nagrody Nobla, laureat wielu nagród o międzynarodowym znaczeniu. Zadebiutował w roku 1956, tomikiem Struna światła, później wydał m. in. tomy: Hermes, Pies i gwiazda, Pan Cogito, Raport z oblężonego miasta. W ostatnich latach współpracował z „Tygodnikiem Solidarność“, „Czasem Krakowskim“ i „Życiem“. Przygotowała Joanna Nowak - Matloňová


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 3

sierpień 1998 iedy w marcu br. minister Wiesław Walendziak ogłosił swoją wersję nowego podziału terytorialnego Polski na 12 wielkich regionów (Pomorze Zachodnie, Pomorze Nadwiślańskie, Warmia i Mazury, Wielkopolska, Ziemia Łódzka, Mazowsze, Ziemia Lubelska, Ziemia Białostocka, Dolny Śląsk, Górny Śląsk, Małopolska Zachodnia, Małopolska Wschodnia), szerzej znaną jako projekt rządowy, odstartował potężną kampanię propagandową przeciw zmianom. Kampanię, w której interesy elit politycznych mieszały się z racjonalnymi argumentami ekonomicznymi; argumentowano więziami społecznymi, historycznymi i kulturowymi, często nie zastanawiając się nad tym, czy pojęcie małych ojczyzn ma w świadomości Polaków swe głębokie korzenie. Wydaje się, że niejednokrotnie subiektywne poczucie degradacji jakiegoś miasta, które reforma gierkowska obdarzyła rangą wojewódzkiego, przysłaniało jego realny interes nakazujący dążenie do znalezienia się w większym i silniejszym regionie. Opozycyjna SLD przeciwstawiła projektowi rządowemu i koalicyjnemu projekt własny, zgodnie z którym na nowej mapie administracyjnej kraju miało zaistnieć 17 województw. Za tą wersją podziału terytorialnego opowiedział się także prezydent Aleksander Kwaśniewski. W gorącej wielomiesięcznej atmosferze dyskusji,

K

MONITOR POLONIJNY Ustawę o podziale terytorialnym Polski na 16 województw uchwalił Sejm RP, a prezydent podpisał ją 27 lipca 1998 roku. Tak więc mamy Polskę podzieloną na 16 nowych województw. Posługując się kryterium zastosowanym przez „Gazetę Wyborczą“, która za wskaźnik ich siły przyjęła wysokość dochodów własnych województwa w milionach złotych, możemy je rozdzielić do trzech kategorii: Mamy dwa województwa mocne, tj. woj. mazowieckie z Warszawą, Płockiem, Radomiem (ponad 500 mln zł) i woj. śląskie z Katowicami, Bielskiem - Białą i Częstochową (ponad 400 mln zł). Pięć województw średnich: dolnośląskie z Wrocławiem, Wałbrzychem, Legnicą; małopolskie z Krakowem, Tarnowem, Nowym Sączem; wielkopolskie z Poznaniem, Kaliszem, Lesznem, Koninem i Piłą (każde po 201 250 mln zł); łódzkie z Łodzią, Piotrkowem Trybunalskim, Skierniewicami i pomorskie z Gdańskiem, Słupskiem (każde po 151 - 200 mln zł). Dziewięć województw słabych, z których dochodem własnym od 101 do 200 mln zł legitymują się województwa: lubelskie z Lublinem, Zamościem, Białą Podlaską i Chełmem; wschodniomałopolskie z Rzeszowem, Przemyślem, Tarnobrzegiem i Krosnem; zachodniopomorskie ze Szczecinem i Koszalinem. Do grupy województw słabych należą też wykazujące dochód własny 50 -

16 WOJEWÓDZTW Nowy podział terytorialny POLSKI manifestacji, petycji i wieców nie podważono jednak samego sensu przeprowadzenia nowego podziału terytorialnego Polski, będącego częścią wielkiej reformy administracyjnej, a wynikającego przede wszystkim z potrzeby racjonalnego zarządzenia państwem i umocnienia somorządności. Senat wprowadził poprawkę, przystając na 15 województw, opozycja pozostała przy 17. Gorąca „wojewódzka wojna“ skończyła się w nocy ze środy na czwartek, kiedy to 16 lipca o w pół do drugiej nad ranem marszałek Sejmu RP Maciej Płażyński obwieścił: „Pat przełamany“. Ma być 16 województw, a więc ani 15 jak chciał Senat, ani 17, jak chciało SDL i prezydent. Taki wspólny projekt ustawy podpisany przez szefów klubów AWS, UW i SLD zrodził się po całonocnych negocjacjach i był wynikiem wielkiego kompromisu między koalicją a opozycją. Kompromisu, który dla żadnej ze stron nie był łatwy i z którego prawdopodobnie żadna z nich nie jest w pełni zadowolona. Wydaje mi się, że zadowoleni mogą być jednak po głębszej refleksji sami Polacy. Kompromis osiągnięty przy wprowadzaniu nowego podziału administracyjnego kraju nie tylko dał szanse na wprowadzenie w życie nowych, kolejnych reform ustrojowych, ale potwierdził demokrację w Polsce, potwierdził, że spraw istotnych dla obywateli nie można załatwiać w ciszy jednego gabinetu, że demokratyczne rządzenie krajem wymaga liczenia się z obywatelem, prezydentem i opozycją. I chociaż przewodniczący klubów Unii Wolności i Akcji Wyborczej Solidarność w pierwszych swych wypowiedziach po złożeniu podpisów z dawką goryczy stwierdzali, że jest to kompromis wymuszony, to jednak należy im się szacunek, że na ten kompromis przystąpili, podobnie jak SDL i prezydentowi A. Kwaśniewskiemu, który natychmiast oświadczył: „Zamierzam uszanować ten kompromis i deklaruję gotowość podpisania ustawy uchwalonej na jego podstawie“.

PO WIELKIM KOMPROMISIE

3 100 mln województwa: lubuskie z Zieloną Górą;_opolskie z Opolem; podlaskie z Białymstokiem, Łomżą i Suwałkami; kujawsko - pomorskie z Bydgoszczą i Włocławkiem; świętokrzyskie z Kielcami oraz olsztyńskie z Olsztynem i Elblągiem. Ta sama „Gazeta Wyborcza“ przytacza jeszcze inne wskaźniki różnicujące województwa, jak dochód na głowę wynoszący w woj. mazowieckim - 104 zł, w śląskim - 89 zł, w dużej piątce, do której dołączają się kujawsko - pomorskie i zachodniopomorskie - 60 - 70 zł, gdy w pozostałych województwach wynosi on 46 - 60 zł. Nowy podział dramatycznie przyjęła Częstochowa nie widząca dla siebie miejsca w województwie śląskim. Podobnie Bielsko-Biała - tam obawiają się, że ich region zajmujący czołowe miejsce w rankingach gospodarczych zostanie wykorzystany przez walczący o życie Śląsk z oczekującą go restrukturalizacją górnictwa. Na ile przekonująca okaże się replika posłanki ze Śląska Ireny Lipowicz odpowiadającej „ ... dlaczego nam miałoby zależeć na zniszczeniu Bielskiego? Ten teren może stać się zapleczem turystycznym dla Śląska, może stworzyć zupełnie nowe możliwości“, a pieniądze na restrukturyzację górnictwa popłyną głównie z budżetu centralnego i od instytucji Unii Europejskiej. Trudno pogodzić się Koszalinowi z utratą województwa, z satysfakcją przyjmuje gratulacje z powodu przyznanej rangi wojewódzkiej Józef Szczepańczyk przewodniczący sejmiku samorządowego woj. kieleckiego. Słupsk widzi swe miejsce w woj. pomorskim. Opolanom spełnił się sen, mają swoje województwo. Po nowym podziale są zadowoleni i rozgoryczeni. Czy spełnią się ambicje jednych, czy też sceptykom będzie trzeba przyznać rację pokaże czas, a województwa zbyt dużo go nie mają, ponieważ w ustawie o podziale administracyjnym Polski mieści się przepis, że do 30 grudnia 2000 roku rząd i parlament ocenią funkcjonowanie reformy samorządowej i na jej podstawie będą mogli wprowadzić korekty. Danuta Meyza - Marušiaková


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 4

4 POLSKO - SŁOWACKA UMOWA TRANSPORTOWA W kwietniu br. minister transportu i gospodarki morskiej RP - Eugeniusz Morawski i minister transportu, poczt i telekomunikacji RS Jan Javorský podpisali w Bratysławie umowę o międzynarodowym transporcie drogowym, zastępującą umowę z 1970 roku. Umowa umożliwia przewozy dwustronne, tranzytowe w komunikacji z krajami trzecimi, przewiduje konieczność uzyskania zezwoleń na wykonywanie regularnych przewozów osób oraz ładunków, a także wymóg uzyskania zezwoleń na przewozy materiałów i ładunków niebezpiecznych, których rozmiary lub ciężar przekraczają normy dopuszczalne w danym kraju. Przewozy podlegają podatkom i opłatom drogowym, których wysokość normuje ustawodawstwo wewnętrzne obu umawiających się stron. Między Polską a Słowacją aktualnie funkcjonuje 27 przejść granicznych, z tego 3 kolejowe. Przewiduje się modernizację wielu dróg dojazdowych do drogowych przejść granicznych, a także udostępnienie niektórych przejść dla ruchu samochodowego do 3,5 tony. Nadzieje na poprawę sytuacji na granicy polsko - słowackiej wiąże się z budową drogi szybkiego ruchu Zwardoń - Żywiec.

III POSIEDZENIE POLSKO - SŁOWACKIEJ KOMISJI MIĘDZYNARODOWEJ DS. WSPÓŁPRACY TRANSGRANICZNEJ W dniach 21 - 22 maja odbyło się w polskiej Solinie III Posiedzenie Polsko - Słowackiej Komisji Międzynarodowej ds. Współpracy Transgranicznej, którego otwarcia dokonał z-ca przewodniczącego polskiej części Komisji, wicedyrektor Departamentu Konsularnego i Wychodźstwa Ministerstwa Spraw zagranicznych RP - Witold Rybczyński. Delegacji polskiej przewodniczył podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji - Krzysztof Budnik, a słowackiej prezes Urzędu ds. Strategii Rozwoju Społecznego, Nauki i Techniki - Rastislav Tóth. W trakcie posiedzenia dokonano oceny działalności poszczególnych stałych grup roboczych Komisji oraz omówiono główne kierunki prac i ich harmonogram w roku 1998. Przedmiotem obrad były także aktualne problemy współpracy transgranicznej i normy prawne regulujące tę współpracę. Informowano o działalności Euroregionów Tatry i Karpaty, a także Polsko - Słowackiej Izby Przemysłowo Handlowej w Bielsku - Białej i Słowacko - Polskiej Izby Handlowej w Żylinie. Ocena dotychczasowej działalności grup roboczych Komisji potwierdziła ich celowość oraz istotną rolę, jaką pełnią w współpracy transgranicznej. Obie strony podpisały protokół przyjmujący „Studium koordynacyjne rozwoju polsko - słowackich obszarów transgranicznych - strategiczne problemy rozwoju“, które opracowała grupa robocza ds. koordynacji rozwoju przygranicznego. Wytyczono także najważniejsze kierunki działania Komisji w roku 1998, do których w sferze gospodarczej należą: organizacja targów przygranicza (również targów turystycznych), wspieranie sektorów bankowych (rozliczanie transakcji finansowych), tworzenie bazy informacji turystycznej, inicjatywy izb przemysłowo - handlowych w Bielsku - Białej i Żylinie, inicjowanie działań promocyjnych związanych z dwustronną wymianą handlową. Kolejne, IV Posiedzenie Komisji Międzynarodowej ds. Współpracy Transgranicznej odbędzie się w II kwartale 1999 roku w województwie preszowskim.

POLSCY WYSTAWCY NA V MIĘDZYNARODOWYCH TARGACH PRZEMYSŁU MASZYNOWEGO W NITRZE Wśród zagranicznych wystawców (120 firm) uczestniczących w V Międzynarodowych Targach Przemysłu Maszynowego, które odbyły się w maju br. w Nitrze, nie zabrakło wystawców polskich. Swe produkty prezentowały następujące polskie firmy: Automatyka Przemysłowa Jerzy Dudek (Warszawa), Befared S. A. Bielsko - Biała (największy polski producent reduktorów), Dressta C O, Ltd, Stalowa Wola - joint ventur Komatsu America International CO (USA) i Huty Stalowa Wola (tradycyjny eksporter maszyn i urządzeń budowlanych na rynek słowacki), Elektrim S. A. Warszawa (producent urządzeń dla energetyki, mający swe stałe przedstawicielstwo w Bratysławie), Polna S. A. Przemyśl (automatyka przemysłowa). Opracowano na podstawie: „Ekonomiczny Biuletyn Informacyjny“ BRH Ambasady RP, Bratysława 1998, czerwiec

MONITOR POLONIJNY

sierpień 1998

Wymiana handlowa Polski z Republiką Słowacką Zgodnie ze wstępnymi danymi Słowackiego Urzędu Statystycznego polsko - słowackie obroty handlowe w I kwartale 1998 r. wynosiły 212,8 mln USD. Na osiągnięcie tych obrotów decydujący wpływ miały dostawy importowe w wysokości 135,6 mln USD. Natomiast przy odnotowanych dostawach z Polski do Republiki Słowackiej w wysokości 77,2 mln USD, tempo wzrostu eksportu było nieco mniejsze. Powyższe dane wskazują, że rok 1998 może być kolejnym rokiem wzrostowej dynamiki obrotów handlu zagranicznego pomiędzy naszymi krajami, jednakże poziom jej wzrostu może być mniejszy niż w 1997 roku. Na osiągnięty w I kw. 1998 r. poziom dostaw decydujący wpływ miała struktura dostaw zrealizowanych w omawianym okresie przy wzrastającym tempie polskiego importu. Polska po I kwartale 1998 r. zajmuje pozycje 6-ego partnera handlowego RS z 4,0 % udziałem w obrotach handlu zagranicznego ogółem, po takich krajach, jak: Niemcy 24,9%; Republika Czeska 20,5%; Rosja 7,6%; Włochy 6,4% oraz Austria 6,1%. Udział procentowy Polski w eksporcie RS ogółem wynosił 5,5% (5 pozycja), po takich krajach, jak: Niemcy 27,5%; Republika Czeska 21,8%; Austria 7,4%; Włochy 6,8%. Natomiast udział procentowy Polski w imporcie RS wynosił 2,6% (8 pozycja) po takich krajach, jak: Niemcy 22,4%; Republika Czeska 19,2%; Rosja 12,7%; Włochy 6,1%; Austria 4,8%; Francja 3,8% oraz USA 2,7%. Poziom polskiego eksportu w I kw. 1998 r. determinowały dostawy zrealizowane w grupach: paliwa mineralne i smary na wartość 20,5 mln USD, co stanowi 26,6% eksportu ogółem; wyroby przemysłowe rynkowe - 17,4 mln USD tj. 22,5%; chemikalia i wyroby pochodne - 13,1 mln USD tj. 17,0%; maszyny i środki transportu - 10,1 mln USD tj. 10,3%; żywność i zwierzęta żywe - 6,7 mln USD tj. 8,7% oraz surowce z wyjątkiem paliw - 1,4 mln USD tj. 1,8%. Łączny udział przetworzonych wyrobów przemysłowych (grupa 5-8 w/g SITC) w eksporcie RP ogółem w I kw. 1998 r. wynosił 62,9%. Ważniejszymi towarami w polskim eksporcie do RS w I kw. 1998 r. były: węgiel, miedź i wyroby z miedzi, wyroby walcowane ze stali niestopowej, oleje ropy naftowej, cynk, części zamienne i akcesoria do samochodów, meble, naczynia stołowe, tkaniny, wyroby chemii gospodarczej. Poziom polskiego importu z Republiki Słowackiej w I kw. 1998 r. zdominowały dostawy przemysłowych wyrobów rynkowych o wartości 53,4 mln USD, co stanowi 39,4 % importu ogółem; chemikalii i wyrobów pochodnych - 25,0 mln USD tj. 18,4%; maszyn i środków transportu - 19,5 mln USD tj. 14,4%; żywności i zwierząt żywych - 17,9 mln USD tj. 13,2%; paliw mineralnych i smarów 8,2 mln USD tj. 6,1%; surowców z wyjątkiem paliw - 6,0 mln USD tj. 4,4% oraz różnych wyrobów

przemysłowych - 5,5 mln USD tj. 4,1%. Łączny udział przetworzonych wyrobów przemysłowych (grupa 5-8 w/g SITC) w imporcie RP z RS ogółem w I kw. 1998 r. wynosił 76,3%. Ważniejszymi towarami w polskim imporcie z RS w I kw. 1998 r. były: oleje ropy naftowej, wyroby walcowane płaskie ze stali niestopowej, czasopisma, książkisłowniki, słód palony, chemia gospodarcza, silniki elektryczne, papier, glikol etylenowy, łożyska, nasiona rzepaku. W wymianie handlowej pomiędzy Polską i Republiką Słowacką w I kw. 1998 r. odnotowano pogłębianie się ujemnego dla strony polskiej salda towarowego z 48,4 mln USD w I kw. 1997 r. do 58,0 mln USD na koniec marca 1998 r. Na poziom ujemnego dla RP salda towarowego miała wpływ nadwyżka importu nad eksportem w następujących grupach towarowych w/g SITC: wyroby przemysłowe rynkowe - 36,0 mln USD; chemikalia i wyroby pochodne - 11,9 mln USD; żywność i zwierzęta żywe - 11,2 mln USD; maszyny i środki transportu - 9,4 mln USD oraz surowce z wyjątkiem paliw - 4,6 mln USD. Natomiast dodatnie saldo dla RP wypracowane zostało w grupach: paliwa mineralne i smary + 12,3 mln USD oraz różne wyroby rynkowe + 2,4 mln USD. To niekorzystne dla strony polskiej saldo bilansu handlowego w rozliczeniach płatniczych pomiędzy naszymi krajami w znacznym stopniu jest niwelowane (podobnie jak w roku ubiegłym) wpływami z tytułu nieewidencjonowanego handlu przygranicznego, usług transportu kolejowego i morskiego oraz usług budowlano-montażowych i uzyskanych z handlu przygranicznego. Działalność ta bezpośrednio przyczynia się do zmniejszenia bezrobocia oraz aktywizacji gospodarczej regionów przygranicznych RP. Tendencje odnotowane w sferze polsko - słowackiej wymiany towarowej są niewątpliwie wynikiem konsekwentnej realizacji przyjętego w Republice Słowackiej w 1997 r. pakietu działań zdecydowanie ograniczających import. W powyższej informacji zabrakło porównań wyników handlu zagranicznego pomiędzy RP i RS za I kw. 1998 r. z I kw. 1997 r., ponieważ od 1 stycznia 1998 r. Republika Słowacka wprowadziła nową metodę opracowywania danych statystycznych dotyczących handlu zagranicznego. Aktualnie opracowywane dane statystyczne zawierają, w przypadku słowackiego importu, informacje o towarze przywiezionym do RS i dopuszczonym do wolnego obiegu, do uszlachetniania w systemie zwrotnym oraz do procesów warunkowego uszlachetniania aktywnego (pod nadzorem celnym), a po zakończeniu tych procedur - wywiezionego z Republiki Słowackiej. Zgodnie z nową metodyką opracowywania danych statystycznych do słowackiego eksportu wlicza się już nie tylko wartość dodaną towaru, ale także wcześniej wprowadzone komponenty, które wchodzą w skład końcowego produktu. (C. I. )

Polski eksport się trzyma Wbrew temu, że silna złotówka nigdy nie sprzyja eksporterom, Narodowy Bank Polski odnotował, że po czterech miesiącach br. polski eksport wzrósł o 18,7 proc. i wyniósł 9,6 mld dolarów. Import też wzrósł, ale o 13,9 proc. do poziomu 13,8 mld dolarów. Tym samym deficyt w handlu zagranicznym był tylko nieznacznie wyższy niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Nie uzasadniony - jak dotąd - okazał się alarm w sprawie upadku handlu przygranicznego. Drobni bazarowi kupcy wprawdzie tracą, bo przyjeżdża mniej turystów ze Wschodu, ale rośnie handel hurtowy na większą skalę. Po czterech miesiącach nadwyżka w tzw. handlu nie rejestrowanym sięga 1,7 mld dolarów. W ryzach utrzymywany deficyt obrotów bieżących do maja wyniósł 2,4 mld dolarów. Rezerwy dewizowe kraju wzrosły o 3,5 mld dolarów do poziomu 24,1 miliarda. Dane wg. pat: Zyski, straty, notowania, „Polityka“ 1998 nr 27


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 5

sierpień 1998 Biorąc pod uwagę, iż wśród imprez kulturalnych z udziałem polskich artystów nie znajdujemy w zasadzie żadnych propozycji adresowanych specjalnie do dzieci, przedstawienie, które odbyło się 30 maja w Domu Kultury Ružinov, było szczególnie ważnym wydarzeniem. Ponieważ zaś wśród zaproszonych gości na widowni zasiadły nie tylko dzieci uczęszczające do Szkółki Piątkowej wraz z rodzicami, ale także słowackie dzieci z Centrum Diagnostycznego w Bratysławie oraz uczniowie młodszych klas Liceum Słowiańskiego, impreza ta była doskonałą okazją do nawiązania wzajemnych kontaktów. Z takim zresztą posłaniem polskie dzieci przyjechały do Bratysławy, taki też wydźwięk miało samo przedstawienie, w którym każda z zaśpiewanych piosenek była pocztówką skierowaną do przyjaciół, traktującą o problemach, z jakimi spotykają się młodzi ludzie na całym świecie. Każda melodia stanowiła symboliczny gest przyjaźni w stroną widowni, a każde słowo - zaproszenie do wzajemnego zbliżenia się. Dzieci zagrały swoje role z ogromnym zaangażowaniem i niekłamaną autentycznością, wszystko o czym śpiewały, brzmiało bardzo sugestywnie. Występ, będący prawdziwym przeżyciem dla samych wykonawców, zakończył się spontaniczną wymianą uścisków między młodymi artystami a dziećmi siedzącymi na widowni. Prawdopodobnie nie

MONITOR POLONIJNY wzajemnych potrzeb i oczekiwań, poprawnego regulowania stosunków wewnątrz grupy, bezbolesnego rozwiązywania konfliktów no i oczywiście współdziałania podczas pracy. W niektórych przedstawieniach bierze w końcu udział około stu wykonawców! Nic dziwnego, że dzieci z olbrzymim zaangażowaniem uczestniczą w przygotowaniu spektakli i tak bardzo przeżywają każdy swój występ. Od momentu powstania, czyli od roku 1990, zespół zrealizował kilkanaście przedstawień, które wystawił na scenach krakowskiego Teatru Ludowego, teatrów - Groteska i Bagatela, a także poza granicami kraju: we Francji, Norwegii, Portugalii, Rosji i Kanadzie. O tym, co znaczy dla nich praca w zespole, w jaki sposób przygotowywali się do wyjazdu, jak oceniają bratysławskie przedstawienie, co chcieli przekazać widzom i z jakimi wrażeniami wracają do domu, porozmawialiśmy z samymi artystami: Ewelina: - Przez ostatnich kilka miesięcy po prostu bawiliśmy się. Wujek Robert wymyślał zabawy, które my rozwijaliśmy po swojemu. Robiliśmy na przykład etiudy na temat reklamy. Dostawaliśmy hasło, a potem każdy, używając fantazji, mógł przygotować, co chciał. W czasie zabaw musieliśmy skupiać się na tym, co robimy, bo inaczej nic

DZIECI DZIECIOM I SOBIE ALBO Krakowskie „Świattomy“ w Bratysławie egoroczne obchody Dnia Dziecka, połączone z tradycyjnie już świętowanym w Szkółce Piątkowej Dniem Matki, przybrały tym razem trochę nietypową formę. W odróżnieniu od lat poprzednich, dzieci z polonijnego środowiska w Bratysławie zrezygnowały z prezentacji własnego programu artystycznego, by wziąć udział w przedstawieniu muzycznym przygotowanym przez dziecięcy zespół „Świattomy“ z Krakowa.

T

będzie to ostatnia wizyta krakowskich gości na Słowacji. Uczestnictwo w tego typu imprezach, wyglądające z pozoru jedynie na wspaniałą zabawę, ma w rzeczywistości dla dzieci z teatru „Świattomy“, wychowanków Domu Dziecka w Krakowie, o wiele większą wagę. Działalność teatrzyku jest bowiem częścią „Projektu wspierania osobowego rozwoju wychowanków krakowskich domów dziecka“, opracowanego przez jego pomysłodawcę, twórcę i autora tekstów, aktora Roberta Wyroda, który skierował swój twórczy potencjał oraz praktyczne umiejętności w zakresie pracy scenicznej na pracę z dziećmi i młodzieżą wywodzącą się ze środowisk dotkniętych patologią społeczną. Wartość społeczna pomysłu została doceniona przez Ministra Edukacji Narodowej, który uhonorował Roberta Wyroda nagrodą I - stopnia. W 1997 roku aktor otrzymał także prestiżową nagrodę australijskiej fundacji POLCUL wspierającej niezależną kulturę. Jednym z zamierzeń projektu, realizowanego w ramach działalności Centrum Młodzieży im. H. Jordana w Krakowie, jest przygotowanie wychowanków do samodzielnego życia poprzez kreowanie i popularyzowanie aktywnych i twórczych postaw. Autorzy projektu współpracują w tym celu z pedagogami, psychologami i wychowawcami, mającymi największe możliwości oddziaływania na rozwój osobowy dzieci, gdy zabraknie pozytywnych wzorców rodzinnych. W przygotowaniach do występów uczestniczą także, odbywający w teatrzyku praktykę, studenci pedagogiki i psychologii, którzy zapoznają się w ten sposób z metodą artoterapii. Realizacja samego programu wspierana jest przez profesjonalne teatry krakowskie, telewizję i Radio Kraków. Sprawą pierwszorzędną w tej poważnej zabawie w teatr są oczywiście realne korzyści, jakie odnoszą z niej dzieci, które włączają się w nią dobrowolnie, uzyskując tym samym przede wszystkim szansę atrakcyjnego spędzania wolnego czasu i odkrywania swoich nowych możliwości i często ukrytych zdolności. Uczą się także wrażliwości, otwartego formułowania własnych uczuć, opartych niejednokrotnie o bolesne doświadczenia, a co najważniejsze, nabywają umiejętności pełnego przeżywania pozytywnych doznań i wzmacniają poczucie własnej wartości. Funkcjonowanie w zespole teatralnym wymaga poza tym od wszystkich jego członków dostosowania się do

z tego nie wychodziło, uczyliśmy się słuchać się nawzajem. Poznaliśmy też lepiej sami siebie. Później zaczęliśmy się przygotowywać do wyjazdu. Robiliśmy choreografię do piosenek, analizowaliśmy je dowolnie, a później próbowaliśmy je zilustrować. Nie wiem, co robilibyśmy, gdyby nie było teatru, Chyba nic ... Podczas wczorajszego występu każdy z nas starał się jak najlepiej przedstawić to, co mieliśmy do pokazania. Chcieliśmy się zaprzyjaźnić z widownią. Ola: - jestem w teatrze rok. Na początku nie byłam całkiem do niego przekonana, ale teraz wydaje mi się, że brakowałoby mi teatru, prób. Bez teatru byłoby zupełnie inaczej. Myślę, że nasze przedstawienie podobało się publiczności. Sama słyszałam, jak ktoś śmiał się podczas piosenki Zasmarkani zakochani. Na początku baliśmy się trochę, potem cieszyliśmy się, że nie było żadnej większej wpadki. Myślę, że gdybyśmy tu byli dłużej, nawiązalibyśmy prawdziwe przyjaźnie. Spotkajmy się jeszcze raz. A co o teatrze „Świattomy“ mówi jego twórca Robert Wyrób: - „Próby w teatrze odbywają się na zasadzie zabawy. Cały cykl ćwiczeń poświęciliśmy na przykład zaufaniu. Po pewnym czasie dzieci stwierdzają, że zaufanie między nimi wzrosło, rozwija się wyobraźnia, dzieci są bardziej śmiałe, uczą się przełamywać lęk, przychodzi im to coraz łatwiej. Dzieci lubią też zabawy ruchowe. Uczymy się wyrażać uczucia, na przykład takie, jak przyjaźń inaczej, niż słowami. Na przykład mimiką, gestem, lub poprzez stworzenie odpowiedniej atmosfery. Przyjąłem taką a nie inną formułę przedstawienia, ponieważ wydaje mi się, że gdy spotykają się dwie grupy, ważniejsza jest droga, która ich łączy, która jest do przejścia, niż analizowanie naszych własnych myśli. Drogi naszych myśli skierowaliśmy właśnie w tę jedną, w ich stronę. Sądzę, że zostaliśmy zrozumiani. Chciałbym pozostawić tu myśl, abyśmy wszystkie dni w roku traktowali jako dni, w których dzieci przeżywają coś bardzo ważnego. Nie tylko 1 czerwca. Abyśmy się nauczyli przenikać myśli dzieci, abyśmy umieli patrzeć ich oczami i towarzyszyć im w tym, co przeżywają każdego dnia. Aby nie czuły osamotnienia.“ Joanna Nowak - Matloňová

5

K

LUBY INFORMUJĄ

REGION KOSZYCE Klub Polski w Koszycach ma swoje pomieszczenie. Stało się to dzięki przychylności dr Gabrieli Haščakowej, dyrektor Galerii Wschodniosłowackiej. Uroczyste otwarcie pomieszczenia w budynku galerii przy ulicy Alžbiety odbyło się w środę 8 kwietnia. W otwarciu uczestniczyła ze Strony Galerii dyr. G. Haščakowa oraz dr Juraj Bakajsza. Środowisko polonijne z radością przywitało przyjazd kierownika Wydziału Konsularnego Ambasady RP, konsula Jerzego Barczyka. Od grudnia 1997 roku działa w Koszycach Szkółka Polonijna prowadzona przez mgr Halinę Zemko. To właśnie dla dzieci, które uczą się w niej języka swych rodziców oraz poznają dzieje i kulturę kraju ich pochodzenia, konsul Barczyk przywiózł podręczniki. Szkółka, mimo trudnych warunków (przestrzennych i materialnych) jest czynnikiem integrującym nasz „mały i młody narybek“. W naszym mieście trwają ostatnie już przygotowania do otwarcia Klubu Mniejszości Narodowych w Koszycach, w których biorą udział także członkowie naszej organizacji klubowej. Uroczyste otwarcie nastąpi 8 maja w obecności przedstawicieli korpusu dyplomatycznego, których gościć będzie prezydent miasta Rudolf Schuster, on też otworzy ten dom wszystkich mniejszości narodowych żyjących na naszym terenie. Koszycka organizacja klubowa, zgodnie ze swoją tradycją jest współorganizatorką dwu wystaw artystycznych, które zostały otwarte 24 kwietnia w Galerii Artystów Spisza w Spiskiej Nowej Wsi: wystawy kolaży i obiektów graficznych Janusza Jerzego Cywickiego oraz wystawy fotografii Grzegorza Muszyńskiego i Kima Nielsena. Polskich akcentów w naszym środowisku jest więcej, ale o nich w kolejnej informacji. Tadeusz Błoński

REGION MARTIN ZAKOŃCZENIE ROKU SZKOLNEGO W MARTINIE W zadeszczone rano 20 czerwca dzieciom uczęszczającym do Piątkowej Szkółki w Martinie nie było do śmiechu, nie najlepszy nastrój zapanował też wśród rodziców i aktywistów Klubu Polskiego, którzy właśnie na ten dzień przygotowali zakończenie roku szkolnego połączone z opóźnionymi obchodami Dnia Dziecka. Impreza miała być całodzienna a odbywać się w lesie suczańskim. Wszyscy się na nią cieszyli. A tu taki deszcz. Kamień spadł nam z serca, gdy pani Irenka Zacharová zaprosiła nas do rodzinnego domku jej teściów. Zmieściło się w nim trzydziestu klubowiczów i dwudziestolitrowy kociołek na gulasz, który udało się nam ugotować dzięki wydatnej pomocy pana Zachara seniora i jego małżonki. Dla dzieci były prezenty, owoce i lody, ale największą atrakcją był dla nich pies Boro i porzeczki w ogrodzie. I dzieci i dorośli za pośrednictwem „Monitora Polonijnego“ dziękują Państwu Zacharom za gościnność, cierpliwość i dobrą zabawę.

DYREKTOR INSTYTUTU POLSKIEGO W MARTINIE 23 lipca pani Helena Jakubiková dyrektor martinskiego Centrum Kultury gościła dyrektor Instytutu Polskiego panią Wirginię Mirosławską. Przedmiotem rozmów była współpraca obu instytucji w roku 1999. Między innymi rozmawiano o możliwościach zorganizowania w przyszłym roku dni kultury polskiej w Martinie. W spotkaniu uczestniczyły również panie Z. Fajthová i I. Zacharová z Klubu Polskiego. Cezary Torebko


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 6

P O L AC Y STULECIA oniec wieku prowokuje świat do głębszych refleksji nad drogą, którą ludzkość, narody czy państwa przeszły w ostatnim stuleciu. W prasie zagranicznej wypowiadają się na ten temat ludzie bardziej czy mniej znani, pojawiają się różne ankiety i sondaże. Swoistą zabawę intelektualną zaproponował także swym czytelnikom na koniec wieku renomowany polski tygodnik „Polityka“, ogłaszając w tym roku serię plebiscytów, których wyniki mają dać odpowiedź na pytanie, jak Polacy postrzegają kończące się stulecie.

K

KAROL WOJTYŁA

W pierwszym plebiscycie poproszono o wytypowanie dziesięciu najwybitniejszych Polaków XX wieku. Na ankietę odpowiedziało ponad 6 tysięcy (!) osób. Dla ułatwienia wyboru redakcja przedstawiła listę pomocniczą, na której znalazło się 100 nazwisk, umożliwiła też czytelnikom dopisywanie własnych propozycji. Czytelnicy wybrali:

tyła, czy Józef Piłsudski oraz Ignacy Paderewski, których sukcesy są oczywiste, podobnie jak oczywisty jest sukces Jerzego Giedroyca czy też Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego, „... który przeprowadził Kościół katolicki przez trudny czas PRL“. Wśród osób, których nazwiska znalazły się

DZIESIĘCIU POLAKÓW STULECIA MARIA SKŁODOWSKA - CURIE

JÓZEF PIŁSUDSKI

IGNACY PADEREWSKI

HENRYK SIENKIEWICZ

1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. 10.

KAROL WOJTYŁA MARIA SKŁODOWSKA - CURIE JÓZEF PIŁSUDSKI IGNACY PADEREWSKI HENRYK SIENKIEWICZ LECH WAŁĘSA STEFAN WYSZYŃSKI JERZY GIEDROYC WOJCIECH JARUZELSKI WISŁAWA SZYMBORSKA

I chociaż, jak wspomnieliśmy, redakcja potraktowała ankietę jako zabawę intelektualną, komentujący jej wyniki Marian Turski („Polityka“ 1998 nr 15) stwierdził, że „... ta zabawa okazała się zarazem zupełnie miarodajnym sondażem opinii publicznej“, dającym obraz świadomości historycznej społeczeństwa. Porównanie wyniku plebiscytu „Polityki“ z sondażami dotyczącymi najwybitniejszych Polaków XX wieku przeprowadzonymi naukowo, na reprezentatywnych grupach ludności w 1987 r. (1. J. Piłsudski, 2. K. Wojtyła, 3. Wł. Sikorski, 4. K. Świerczewski, 5. M. Skłodowska Curie, 6. H. Sienkiewicz, 7. W. Jaruzelski, 8. W. Witos, 10.-11. I. J. Paderewski i B. Bierut) i w 1994 r. (1. J. Piłsudski, 2. K. Wojtyła, 3. Wł. Sikorski, 4.M. Skłodowska - Curie, 5. L. Wałęsa, 6.-7. I. J. Paderewski, H. Sienkiewicz, 8. S. Wyszyński, 9. W. Jaruzelski, 10. Wł. Anders) daje też odpowiedź, czy i w jakim stopniu zmienia się myślenie historyczne Polaków. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że sześć nazwisk z 1987 r., a osiem z 1994 r. mieści się w pierwszej dziesiątce plebiscytu z 1998 roku to można wnioskować, że „... ankieta okazała się interesującym sondażem dla psychologii społecznej i świadomości historycznej współczesnych Polaków“. Ankieta odpowiedziała na dwa pytania:“ - 1. kto zasłużył się najlepiej Polsce w XX wieku; 2. za jakie zasługi współczesny Polak przyznaje miejsce w panteonie narodowym“. Marian Turski, analizując pierwszą dziesiątkę zasłużonych Polaków, wnioskuje, iż fakt, że znalazły się w niej takie postacie jak Karol Wojtyła, Jerzy Giedroyc i Wojciech Jaruzelski, świadczy o tym, że czytelnicy „Polityki“ „... starali się unikać emocji dążąc do zobiektywizowanego wyboru“. W pierwszej dziesiątce w większości znaleźli się ludzie, którzy odnieśli sukces. Znalazło się w niej czterech noblistów, znaleźli się Karol Woj-

Liczba głosów

Procent głosujących

4950 4668 4069 2553 2518 2027 1632 1551 1443 1433

83,8 79,0 68,9 43,2 42,6 34,3 27,6 26,3 24,4 24,3

w pierwszej dziesiątce dziewiąte miejsce zajmuje Wojciech Jaruzelski, człowiek, który przez całe swe świadome życie służył systemowi, który poniósł klęskę. Wśród mało znających polskie realia powstaje pytanie, czy i w jego przypadku można przyjąć kryterium sukcesu. - Niewątpliwie tak. W świadomości około połowy społeczeństwa polskiego trwa przekonanie, że sukces gen. Jaruzelskiego polega na tym, iż dzięki wprowadzeniu przez niego stanu wojennego nie doszło w Polsce do interwencji radzieckiej, a następujące zmiany ustrojowe miały charakter pokojowy. Komentator „Polityki“ próbuje również spojrzeć na pierwszą dziesiątkę z punktu widzenia swoistego zestawu cech wymarzonych przez Polaków, pisząc: „Jan Paweł II reprezentowałby tu sławę i pobożność, Maria Skłodowska - Curie wiedzę, Piłsudski - męstwo, Paderewski - sławę i umuzykalnienie, Sienkiewicz - talent, który nie wietrzeje po ponad stu latach, Lech Wałęsa - sławę i bajeczną karierę, Stefan Wyszyński - skuteczność i pobożność, Jerzy Giedroyc - rozum i uczciwość, Wojciech Jaruzelski - zdolność do kompromisu, poczucie honoru, Wisława Szymborska - talent i urok.“ W dalszym ciągu komentarza wyniku plebiscytu „Polityki“ M. Turski analizuje pierwszą setkę spośród siedmiuset osób, które znalazły się w odpowiedziach czytelników. Znajduje się w niej 26 polityków i wojskowych, 33 literatów i dziennikarzy, 19 ludzi sztuki (muzyka, film, sztuki plastyczne, teatr), 9 uczonych, 9 sportowców, 5 osób duchownych. Lektura to pasjonująca, a wszystkich zainteresowanych odsyłam do 15 numeru „Polityki“, zachęcając jednocześnie do podjęcia próby wyboru 10 najwybitniejszych Polaków XX wieku według własnych kryterii. dmm


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 7

sierpień 1998

MONITOR POLONIJNY

7

R

OK MICKIEWICZOWSKI

Soplicowo w Czombrowie LECH WAŁĘSA

STEFAN WYSZYŃSKI

JERZY GIEDROYC

Któż z nas nie pamięta opisu Soplicowa z I księgi Pana Tadeusza: „... Śród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju, Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju, Stał dwór szlachecki, z drewna, lecz podmurowany: Świeciły się z daleka pobielane ściany, Tem bielsze, że odbite od ciemnej zieleni Topoli, co go bronią od wiatrów jesieni.“ Sprawa lokalizacji rezydencji szlacheckiej, która inspirowała A. Mickiewicza do opisów Soplicowa budziła od dawna zainteresowanie badaczy twórczości wieszcza, którzy poszukując jej prototypu wskazywali na trzy dwory w dawnym powiecie nowogródzkim (dziś na terytorium Białorusi): w Tuchanowiczach, Czombrowie oraz Soplicowie, a ostatnio w leżących na północ od Lidy Gojcieniszkach. Jolanta B. Kucharska, historyk sztuki, w artykule W kręgu Soplicowa. Kraj lat dziecinnych wieszcza Adama („Polityka“ 1998 nr 15) podjęła próbę odpowiedzi na pytania: „Czy majątek Sopliców był tylko tworem wyobraźni poety, czy też istniał jego pierwowzór? A jeśli tak, to gdzie znajdował się ów ... » dom mieszkalny niewielki, lecz zewsząd chędogi « ...“? Odpowiedź autorki jest jednoznaczna: „... wszystko wskazuje na to, że to właśnie dwór w Czombrowie, oddalony 16 km na południe od Nowogródka, zaledwie trzy kilometry od legendarnego jeziora Świteź, stanowił pierwowzór Soplicowa“, a argumenty przekonujące. Adam Mickiewicz przyszły wieszcz, w latach dzieciństwa bywał częstym gościem w Czombrowie, gdzie jego dziad Mateusz Majewski był ekonomem, tam też wychowywała się jego matka, a żona właściciela Czombrowa - sędzina Aniela Uzłowska była matką chrzestną przyszłego wieszcza. Znał więc dwór w Czombrowie z autopsji. W pobliżu Czombrowa, którego najstarszymi właścicielami byli Kurczowie herbu Radwan, na wzgórzu otoczonym dębami zwanym „Horodyszczyk“, wojewoda Stefan Kurcz wybudował ceglany zamek, z którego wprawdzie w wieku XIX pozostały już tylko ruiny, co

jednak nie wyklucza, że właśnie one stały się inspirującym pierwowzorem mickiewiczowskiego zamku Horeszków. Sam Czombrów zmieniał właścicieli. Wiadomo, że właśnie w Czombrowie w 1812 roku przebywały wojska polskie i francuskie, być może z samym Hieronimem Bonaparte na czele. W 1822 roku majątek kupił Kazimierz Karpowicz, przejmując jednocześnie długi poprzednich jego właścicieli Uzłowskich, zaciągnięte u dominikanów w celu opłacenia procesu związanego z zajazdem na Czombrów i wykupieniem się od zsyłki na Sybir. O wydarzeniu tym wspomina Mickiewicz w Objaśnieniach do IX księgi Pana Tadeusza. O podobieństwie klasycystycznego dworku w Czombrowie do opisywanego w I księdze Soplicowa świadczą też znajdujące się w zbiorach warszawskiego Instytutu Sztuki fotografie Jana Bułhaka z lat dwudziestych, z których jedną za „Polityką“ reprodukujemy. W czasie I wojny światowej większość dawnego wyposażenia dworku przepadła, ocalał jednak stary, angielski zegar z kurantem. Do argumentów świadczących za Czombrowem przemawiają, zdaniem J. B. Kucharskiej, także: najstarsza budowla czombrowska - długi wsparty na sześciu kolumnach budynek gospodarczy, wąwóz zamykający ogród, drewniana cerkiew unicka oraz klasztor i kościół w pobliskiej Wałówce, bliskość jeziora Świteź. Autorka niezwykle ciekawego artykułu odwiedziła Czombrów w 1996 roku, mylilibyśmy się sądząc, że zastała tam to co opisuje w artykule. Tylko jezioro Świteź trwa na swoim miejscu, a w pobliżu dawnego dworu na rodzinnym cmentarzu pozostały splądrowane groby dawnych właścicieli i jedna marmurowa płyta nagrobna. W maju 1940 roku Karpowicze musieli opuścić majątek; Karol i jego syn Józef aresztowani przez NKWD, potem wywiezieni, zginęli w głębi ZSRR. 16 maja 1943 roku partyzanci sowieccy spalili dwór w Czombrowie, „po mickiewiczowskim Soplicowie pozostała jedynie podmurówka“ i dokumenty archiwalne. wg. J. B. Kucharska: W kręgu Soplicowa, „Polityka“ 1998 nr 15 opracowała dmm

WOJCIECH JARUZELSKI

WISŁAWA SZYMBORSKA

Fasada dworu w Czombrowie, rok 1920 fot. Jan Bułhak


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 8

8

MONITOR POLONIJNY

Majowe Dni Olimpijczyka w Bratysławie, potem Dni Muzyki, a także spotkanie przedstawicieli władz samorządowych województwa katowickiego z ich słowackimi kolegami - to imprezy, które upoważniają mnie do nazwania maja ‘98 w Bratysławie, majem polonijnym. Jak ocenia Pani, jako przewodnicząca bratysławskiej organizacji regionalnej Klubu Polskiego, ów polonijny maj? Czym był dla Polaków tu mieszkających? Co dał obywatelom stolicy Słowacji? Jeśli oczekuje Pani na ocenę w tradycyjnej skali bardzo dobry - niedostateczny, to muszę Panią zawieść, stopni stawiać nie będę. Mogę natomiast stwierdzić, że spotkał się z przychylną reakcją prasy i to zarówno słowackiej, jak i polskiej, został też życzliwie komentowany przez radio i telewizję obu krajów. Jeszcze dziś z różnych środowisk słowackich dochodzą do mnie pochlebne opinie o poszczególnych imprezach, najczęściej połączone z pytaniem „kiedy znowu...?“ Dla naszej organizacji klubowej polonijny maj był przede wszystkim sprawdzianem umiejętności organizacyjnych oraz zdolności do współpracy z innymi instytucjami. Przecież, gdyby nie współpraca z komitetami olimpijskimi Polski i Słowacji nie byłoby Dni Olimpijczyka. Gdyby nie w sposób planowany rozwijana współpraca z Sejmikiem Samorządowym Woj. Katowickiego - nie byłoby Dni Muzyki Polskiej czy spotkania przedstawicieli samorządów. Gdyby nie stała współpraca z Instytutem Polskim z trudem rozwiązalibyśmy szereg praktycznych problemów. Gdyby nie udzielony nam przez Ambasadora RP kredyt zaufania, nie mógłby się odbyć koncert galowy Państwowego Zespołu „Śląsk“, który recenzent „Večerníka“ Martin Lesan nazwał „złotą czapką Dni Muzyki Polskiej“ w Bratysławie. Ale zatrzymajmy się może przy konkretnych imprezach, zaczynając od Dni Olimpijczyka, których idea zrodziła się w trakcie ubiegłorocznego Sejmiku Polonijnego Działaczy Polskiego Klubu Olimpijskiego w Nalęczowie. Zaraził mnie nią przede wszystkim przewodniczący Komisji Współpracy z Polonią PKOl Witold Rybczyński. W przekonaniu o celowości zorganizowania takiej imprezy upewniło mnie potem poparcie, jakie uzyskałam na miejscu w Bratysławie ze strony prof. Vladimíra Černušaka przewodniczącego Słowackiego Komitetu Olimpijskiego i jego wiceprezeski olimpijki Marii Mráčnovej. Słowacki Komitet Olimpijski stał się współorganizatorem imprezy. I wydaje mi się, że wytworzone przez nas możliwości roboczego spotkania przedstawicieli obu Komitetów w chwili, gdy ubiegają się o uzyskanie prawa do organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2006 roku miało szczególne i nie bagatelne znaczenie. Potwierdzono na nim m. in. obopólną wolę dalszego wzajemnego wspierania działalności promocyjnej obu miast kandydackich. Publiczność bratysławska mogła podziwiać wystawę plakatu olimpijskiego, a dzieci i młodzież polonijna spotkać się i zadawać pytania swym sportowym idolom. Idee sportowe i olimpijskie przybliżyło im sześciu medalistów z Montrealu. Takie spotkanie pozostaje w pamięci na całe życie. Dni Muzyki Polskiej pozwoliły zaprezentować stolicy Słowacji inną twarz regionu katowickiego, kojarzonego tu najczęściej tylko z węglem, hutami, smogiem i sadzami. Świetne koncerty w wykonaniu nie mniej świetnych interpretatorów, ich szeroka skala - od muzyki klasycznej, po rozrywkową i ludową, dała muzycznej publiczności bratysławskiej możliwość wyboru. Państwowy Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk“ zebrał wręcz burzę oklasków. W niejednym polskim i nie tylko polskim oku błysnęła łza. Z rozmów z moimi rodakami i z tymi osobami, które notują w swoim rodowodzie polskich, chociaż już bardzo odległych przodków, mogę wnioskować, że Dni Muzyki ugruntowały w nich tak poczucie dumy narodowej, jak i świadomość związków z kulturą polską.

I wreszcie spotkanie przedstawicieli samorządów województwa katowickiego z ich słowackimi kolegami, a teraz już partnerami, poprzedzone wcześniejszymi negocjacjami. Zależało i zależy nam, Polonii Słowackiej, by jak najwięcej miast słowackich i polskich współpracowało ze sobą i dlatego stworzyliśmy możliwość bezpośredniego spotkania wtedy potencjalnych a dziś już konkretnych partnerów. To że właśnie w czasie Dni Muzyki Polskiej doszło do takiego roboczego spotkania, na którym bardzo konkretnie mówiono o perspektywach i możliwościach współpracy, ustalano terminy kolejnych spotkań już w konkretnych miastach, bardzo pozytywnie ocenili główni aktorzy spotkania, przedstawiciele słowackich i polskich samorządów. I chociaż spotkałam się też z powątpiewaniem o kompetencjach naszej organizacji klubowej w tej właśnie dziedzinie współpracy, jestem przekonana, podobnie jak członkowie Klubu Polskiego region Bratysława, że zadaniem Polonii jest także stymulowanie

sierpień 1998

z przebiegu imprez promujących idee olimpijską oraz włączenia się w nie Słowackiego Komitetu Olimpijskiego, Słowaccy i polscy przedstawiciele samorządów z wdzięcznością kwitowali możliwość bezpośrednich kontaktów. Myślę, że zadowoleni wyjeżdżali również członkowie delegacji Zarządu Krajowego Wspólnoty Polskiej oraz delegacji Wspólnoty Polskiej z Krakowa, a także przedstawiciele Polaków z Czeskiego Cieszyna. Z dobrymi wrażeniami opuszczała Bratysławę delegacja Sejmiku Samorządowego z Kielc. Zadowoleni byli również współorganizatorzy wysocy przedstawiciele Sejmiku Samorządowego Woj. Katowickiego, a dla nas nagrodą było zadowolenie publiczności, wykonawców i gości. Realizacja imprez wymagała zapewne niemałych środków finansowych. Z całą pewnością nie starczyły całoroczne składki członkowskie i trzeba było się zwrócić do sponsorów. Proszę zdradzić naszym czytelnikom, czy sponsorzy chętnie sięgnęli do portfeli? Jeśli tak, to dlaczego? Niewątpliwie chętnie, bardzo chętnie. I to z kilku powodów - była to okazja do promocji ich firm na rynku słowackim, a jeśli chodzi o firmy polskie to z całą pewnością dużą rolę odegrały też względy patriotyczne - promowaliśmy przecież Polskę i jej kulturę. Swoją rolę odegrał również fakt, że sponsorzy nas znają, znają też nasze problemy, że niejednokrotnie już uczestniczyli w naszych imprezach. Niewątpliwie pomogło, że ambasador RP, pan Jerzy Komornicki zaufał nam i zechciał przyjąć patronat nad Dniami Muzyki Polskiej. Jesteśmy wdzięczni wszystkim. Na liście sponsorów nie znalazłam Ministerstwa Kultury Republiki Słowackiej, które w poprzednich latach wydatnie wspierało imprezy polonijne, np. Dni Kultury Polskiej w Koszycach. Czyżby koncepcja Dni Muzyki Polskiej nie spotkała się z aprobatą ministerstwa? Powołując się na dotychczasowe doświadczenia związane z dotowaniem imprez polonijnych przez Ministerstwo Kultury RS mogę przypuszczać, że otrzymalibyśmy taką pomoc, gdyby... Właśnie, gdyby do ministerstwa dotarł nasz projekt. Oprócz pieniędzy realizacja polonijnego maja wymagała wiele pracy a w komitecie organizacyjnym były jedynie trzy panie czynne zawodowo i mające obowiązki rodzinne. Jak radziłyście sobie? Pracy było rzeczywiście dużo. Dla każdej z nas to oznaczało co najmniej przez miesiąc tzw. trzecią zmianę. Ale chwała naszym rodzinom! Pomagały nam nie tylko często wyręczając w zajęciach domowych, ale także onitor rozmawia przy samym przygotowaniu imprez. Mężowie przymrużali oko nad naszymi późnymi powZ LIDIĄ GRALA - BEDNÁRČIK rotami do domu. W ostatnich dniach, gdy spiętrzenie prac było wielkie, włączyły się wszelkich form współpracy społeczeństwa obu krarównież inne panie, niektóre biorąc w tym celu urlopy jów. Podzielam też Pani twierdzenie o wykorzystaniu z pracy. Wtedy pomogli też niektórzy panowie, nie tylpotencjalnych możliwości mniejszości narodowych ko z klubu, ale także sympatycy słowaccy. Korzystaw procesach integracji europejskiej. W tych procejąc z okazji, wszystkim serdecznie dziękuję za tę bezsach i my chcemy uczestniczyć. interesowną pomoc. Regionalna organizacja Klubu Polskiego goNie pytam, by nie zauroczyć, kiedy w Bratyściła w maju licznych Polaków z Kraju. Moja 30sławie powtórzy się polonijny maj, ale może letnia bratysławska pamięć nie notuje tylu nazdradzi Pani, czy bratysławska Polonia spotka szych rodaków nad Dunajem, których by jednosię np. jesienią przy pieczeniu ziemniaków czył jeden cel - uczestnictwo w polonijnych imi puszczaniu latawców? prezach. Czy może Pani potwierdzić i ukonkretZ całą pewnością jesienią spotkają się nasze rodzinić moje wrażenie? ny, wspólnie z polonijnymi rodzinami z Martina w ziRzeczywiście, gościliśmy w maju w sumie 255 mie będziemy obchodzić andrzejki, a potem mikołajosób z Kraju. I co najważniejsze, nasi goście byli zaki, te będą nietradycyjne. Ale i ja, by nie zapeszyć, wichwyceni możliwością uczestniczenia w imprezach ęcej teraz nie zdradzę wierząc, że „Monitor“ będzie polonijnych. Górnicy z orkiestr dętych, czy członkotowarzyszyć naszym spotkaniom. wie zespołu z Koniakowa przyjechali i wystąpili na własny koszt. Muzycy opuszczali Bratysławę zachwyZa rozmowę i zaproszenie dziękuje ceni publicznością stolicy, olimpijczycy zadowoleni Danuta Meyza - Marušiaková

POLONIJNY

maj

M


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 9

sierpień 1998

MONITOR POLONIJNY

9

Z LISTU AMBASADORA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ W BRATYSŁAWIE JANA KOMORNICKIEGO do Lidii Grala - Bednárčik, prezesa Klubu Polskiego regionu Bratysława Bratysława, dnia 22 maja 1998 r. Szanowna Pani, na Pani ręce pragnę przekazać serdeczne podziękowania za inicjatywę, przygotowania i przebieg kończących się dzisiaj Dni Muzyki Polskiej. Jestem wdzięczny Sejmikowi Samorządowemu Województwa Katowickiego, a także szanownym Sponsorom za to, że Waszą wspaniałą inicjatywę społeczną poparli. Przebieg Dni Muzyki Polskiej 1998 w Bratysławie przyczyni się w wielkim stopniu do popularyzacji skarbnicy polskich wartości kulturowych na ziemi słowackiej. Wiem, że bez pomocy Sponsorów, a także Dyrekcji Instytutu Polskiego w Bratysławie nie byłaby możliwa realizacja tak wielu przedsięwzięć, ale wiem także, że bez Pani i Pani Grażyny Lašček, a także innych Pań i Panów z Klubu Polskiego - upartego i konsekwentnego zapału, a także ogromnej bezinteresownej pracy nie byłoby Dni Muzyki Polskiej w Bratysławie. Za to właśnie gorąco Wam dziękuję i oświadczam, że jestem dumny ze sprawowania nad Waszą Imprezą honorowego patronatu. [...] Jan Komornicki

SPONSORZY POLONIJNE GO MAJA W B R AT Y S Ł A W I E

Z LISTU PRZEWODNICZĄCEGO SEJMIKU SAMORZĄDOWEGO WOJEWÓDZTWA KATOWICKIEGO JANUSZA FRĄCKOWIAKA do Lidii Grala - Bednárčik przewodniczącej Klubu Polskiego region Bratysława Katowice, 03.06.1998 r. Szanowna Pani, proszę przyjąć serdeczne podziękowania za przygotowanie i realizację Dni Muzyki Polskiej odbywających się w dniach 18-22 maja 1998 roku w Bratysławie oraz za umożliwienie naszej delegacji pobytu w trakcie trwania tej niezwykle udanej imprezy. Jednocześnie pragnę wyrazić głęboką wdzięczność za okazaną pomoc i trud włożony w starania na rzecz realizacji współpracy pomiędzy gminami województwa katowickiego i partnerami słowackimi. Cenię sobie wysoko Pani działania na rzecz rozwoju kontaktów polsko-słowackich. Mam nadzieję, że taka forma promocji naszego województwa i nawiązane w czasie Dni Muzyki Polskiej znajomości zaowocują w przyszłości częstymi wzajemnymi kontaktami. Jeszcze raz dziękując za przychylność, w nadziei na dalszą współpracę pozostaję Janusz Frąckowiak

E. T. Dutkovej, J. P. Giebla, V. Kopála

PREZES ZARZĄDU BANKU PRZEMYSŁOWO - HANDLOWEGO W KRAKOWIE HENRYKA PIERONKIEWICZ, generalny sponsor koncertu Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk“ dla „Monitora Polonijnego“ - Bank Przemysłowo - Handlowy SA, realizując misję „Bank który myśli o Tobie“, od początku swej działalności doceniał znaczenie kształtowania przyjaznych stosunków z otoczeniem oraz tworzenia pozytywnego wizerunku w społeczeństwie. W programie działań mających na celu uzyskanie społecznego zrozumienia i aprobaty dla Banku szczególne miejsce zajmuje zarówno klasyczny sponsoring, jak i działalność charytatywna. Bank działa na terenie całego kraju, dlatego wsparcie finansowe różnych przedsięwzięć dociera zarówno do wielkich aglomeracji, jak i małych miejscowości. Niemniej jednak zawsze kierujemy się przyjętymi wcześniej kryteriami. Podstawowym zaś jest odpowiednio wysoka ranga artystyczna imprezy lub placówki kulturalnej. Promowanie dzieł i wydarzeń o największej wartości pozostaje w zgodzie z polityką kształtowania wizerunku Banku jako instytucji silnej i zasługującej na uznanie. Bank Przemysłowo - Handlowy w dwu kolejnych latach - 1996 i 1997 - otrzymał zaszczytny tytuł Mecenasa Kultury Krakowa. Takie wyróżnienie nobilituje, ale i zobowiązuje. Dlatego też Bank będzie w dalszym ciągu wspierał wydarzenia artystyczne. Z pewnością takim wydarzeniem będzie koncert zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk“ podczas Dni Muzyki Polskiej w Bratysławie. Wsparcie finansowe tego koncertu będzie dla Banku doskonałą okazją do zamanifestowania więzi z Polonią oraz zaprezentowania się na nowym rynku, jakim jest Republika Słowacka. Bank zamierza bowiem rozwijać swoją działalność nie tylko na terenie Polski, ale również w krajach bezpośrednio z nią sąsiadujących. Przy podejmowaniu decyzji dotyczącej sponsorowania koncertu ZP i T „Śląsk“ Bank kierował się z jednej strony wysokimi walorami artystycznymi, z drugiej chęcią przybliżenia szerszemu gronu polskiego folkloru, a w szczególności folkloru Górnego Śląska, który z racji sąsiedztwa wzajemnie przenikał się z folklorem i kulturą Słowacji. Henryka Pieronkiewicz Kraków 28. 04. 1998

BANK PRZEMYSŁOWOHANDLOWY SA KRAKÓW, ul. Na Zjeździe 11

CIECH SA PRZEDSTAWICIELSTWO W BRATYSŁAWIE, ul. Dobrovičová 3

FIRMA

STEBEL BRATYSŁAWA, ul. Grősslingova 20

KANCELÁRIE KOMERČNÝCH PRÁVNIKOV

BRATYSŁAWA, ul. Mlynské Nivy 42

POLIMEX - CEKOP SA PRZEDSTAWICIELSTWO W REPUBLIKACH SŁOWACKIEJ I CZESKIEJ PRAGA, ul. Vinohradská 100

POLSKIE LINIE LOTNICZE LOT BIURO W BRATYSŁAWIE, ul. Špitálska 51

PRACOWNIE KONSERWACJI ZABYTKÓW W WARSZAWIE, PRZEDSTAWICIELSTWO W BRATYSŁAWIE ul. Tomášiková 26

PRZEDSIĘBIORSTWO BUDOWLANO KONSERWATORSKIE

FILBUD, B. i J. FILIPIAK, PRZEDSTAWICIELSTWO BRATYSŁAWA - RUSOVCE, Kaštieľ

TYPO - ARS BRATYSŁAWA, ul. Roľnická 349

URZĄD KULTURY FIZYCZNEJ I TURYSTYKI WARSZAWA,, ul. Świętokrzyska 12

ZARZĄD KRAJOWY STOWARZYSZENIA „WSPÓLNOTA POLSKA“ WARSZAWA, ul. Krakowskie Przedmieście 64


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 10

Dni muzyki POLSKIEJ

Ambasador RP Jan Komornicki otwiera Dni Muzyki Polskiej

W niejednym oku błysnęła łza wzruszenia, gdy wystąpił „Śląsk“

Henryka Pieronkiewicz prezes Zarządu Banku Przemysłowo Handlowego SA w Krakowie przyjmuje podziękowania i owacje za sponsorstwo Koncertu Galowego Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk“

Ambasador RP w Bratysławie w rozmowie z współorganizatorem Dni Muzyki Polskiej Januszem Frąckowiakiem przewodniczącym Sejmiku Samorządowego Województwa Katowickiego

Zaczyna się koncert Kwartetu Smyczkowego Śląskiej Orkiestry Kameralnej

Julian Gembalski przyjmuje owacje wdzięcznych słuchaczy mistrzowskiego koncertu organowego


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 11

Takie było Trio Harmonijek Ustnych „CON BRIO“ w Bratysławie

W OBIEKTYWIE

Stana Stehlika Z Górniczą Orkiestrą Dętą Kopalni Węgla Kamiennego „Katowice“, budzącą zainteresowanie w ulicach Bratysławy, udajemy się na statek

Zadowoleni są główni sponsorzy rejsu przedstawiciele bratysławskiej placówki Polskich Linii Lotniczych LOT, już może tańczyć przewodnicząca bratysławskiej organizacji regionalnej Klubu Polskiego

Wita nas Grupa Folklorystyczna „Pod Ochodzitą“ z Koniakowa, która co odważniejszych porywa do tańca. Nastrój doskonały.


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 12

M

ÓWIMY POPRAWNIE PO POLSKU

C

ZYTELNICY WIERSZE PISZĄ

12

MONITOR POLONIJNY

sierpień 1998

Irena My - Ludzie Zacharová My - Ludzie z wykształcenia jest inżynierem ogrodnictwa, absolwentką Wyższej Szkoły Ogrodnictwa i Winiarstwa w Plodiw (Bułgaria). Ze Słowacją związana jest od 1984 roku. Początkowo pracowała w Ogrodzie Botanicznym Muzeum Narodowego w Martinie, następnie w Instytucie Doświadczalnym i Selekcyjnym w Buczynach koło Trnawy, by po czterech latach powrócić do Martina i podjąć pracę w Stacji Selekcyjnej w Bystryczce. Po urlopie macierzyńskim wraz z małżonkiem usamodzielniła się. Obecnie przede wszystkim przekłada i tłumaczy z języków polskiego i bułgarskiego. Zapytana o swe priorytety na pierwszym miejscu stawia rodzinę, indywidualny rozwój zainteresowań swoich dzieci, wspólną, rodzinną turystykę (w pięknej okolicy Suczan, w których mieszka, nietrudno o atrakcyjne trasy). I zaraz na drugim miejscu wymienia ... esperanto. Poezja ma swoje miejsce w jej wolnym czasie, którego niestety jest coraz mniej. Inaczej, jak nostalgicznie wspomina - było gdy uczyła się w szkole średniej, kiedy to zajęła II miejsce w Ogólnokrajowym Konkursie Krasomówczym na szczeblu wojewódzkim, a potem wyróżnienie na szczeblu krajowym. Dziś niełatwo jej znaleźć chwilę na pisanie wierszy. Codzienne obowiązki nie sprzyjają swobodnemu dialogowi z Muzą. Czasami jednak udaje się, najczęściej wtedy, gdy trzeba np. „skroić na miarę“ życzenia jubileuszowe (w językach polskim i słowackim), na które jubilanci niecierpliwie oczekują, bo te jej życzenia zawsze wiele mówią o nich. W jej wierszach często pojawia się temat dni szczególnych, jak np. Wigilia Bożego Narodzenia, Nowy Rok itp. Wspomnijmy również, że Irena Zacharová była współorganizatorką i pierwszym prezesem pierwszego Klubu Polskiego, który powstał w Martinie i klubowi do dziś jest wierna. Zuzanna Fajth

w głowach mamy zegary w życiowym naszym trudzie to doskonały system miary. Czas miarą zysku. Czas - pieniądze, pieniądze, a za nie wszystko, wszystko, panem, kto je posiądzie. Lecz czas jest podzielny, najczęściej przez dwa czas - wielki, niezmierny i czas - którego brak. Mamy czasu wiele na pokojowe pertraktacje; lecz nie mamy czasu wcale na wprowadzenie ich w życie. Mamy czasu wiele na marzenia o miłości; nie mamy go wcale na wytępienie zazdrości. Mamy czasu wiele na pisanie o przyjaźni; nie mamy go wcale by odkryć obłudnych błaznów. Kiedy się wreszcie odwrócą te dwie koleje czasu, kiedy do głów powrócą twórcze myśli, wygnane do lasu.

W krzywym lustrze zdarzeń zatańczył kameleon pełen zmiennych zwierzeń, jak migający neon. Uśmiechnął się jeden raz, wspomniał szczęśliwe dni, a potem skrzywił twarz, paznokcie z żalu gryzł. w sercu jego wąż czarną wstęgą się wił i wspomnienia jego wciąż gradem zwątpienia bił. Aż w lustro weszła wróżka w bieluchnym miękkim szalu, ze smutnych oczu spłynęła strużka, gorąca strużka wielkiego żalu. I na zmęczone oczy spłynął spokojny, cichy sen, wyrwał ze smutnej pomroczy nowy, choć zwyczajny dzień. I znowu lustro krzywe tęczą kształtów odmienia czarne, szare i migotliwe zmienne prawdy istnienia.

O nazwiskach kobiet w języku polskim rtykuł ten nawiązuje do poprzedniego, poświęconego odmianie nazwisk męskich. Nazwiska męskie w językach polskim i słowackim mają podobną budowę, zdawać by się mogło, że będzie to dotyczyć także nazwisk żeńskich. Tu jednak pojawiają się różnice. Nazwiska kobiet zakończone na -ska, -dzka, eka odmieniają się, podobnie jak w języku słowackim, jak przymiotniki rodzaju żeńskiego, czyli u pani Kowalskiej, z Anną Niedźwiedzką, do sióstr Różyckich. Ale pochodzące od przymiotników nazwiska typu Wesoła, Zielona, Polewana rządzą się dwojakimi prawidłami. Mogą odmieniać się przez przypadki jak przymiotniki, od których zostały utworzone (do koleżanki Wesołej, z panią Zieloną, paniom Polewanym) lub pozostają nieodmienne w postaci męskiej (pani Wesoły, z Aliną Zielony, paniom Polewany). Sygnałem, że nazwisko w formie męskiej odnosi się do kobiety, jest właśnie jego nieodmienność. Nazwiska typu rzeczownikowego mają najczęściej jedną postać tak na określenie mężczyzn, jak i kobiet. Znowu „żeńskość“ nazwisku nadaje jego nieodmienność. Słownik poprawnej polszczyzny zastrzega, że: Nazwisk żeńskich w postaci męskiej można używać wyłącznie wtedy, gdy w najbliższym kontekście występują dostatecznie jasne określniki płci osoby, o której mowa (np. pełne imię lub tytuł) [ ... ] mgr Anna Kowal, [ ... ] koleżanka Nowak pisze do pani Kowal, do Anny Kowal. (hasło nazwisko).

A

Wyjątek stanowią nazwiska zakończone na a typu Wiadera, Kaleta. Jeżeli pozostają w tej formie w odniesieniu do kobiet, mogą być odmieniane jak rzeczowniki rodzaju żeńskiego, np. z panią Wiaderą, o pani Kalecie. Pojawia się pytanie, czy nazwiska typu rzeczownikowego mają zawsze jedną postać w odniesieniu do mężczyzn i kobiet. Słyszy się przecież formy pani Nowakowa, Kowalowa. Są one poprawne, o ile nazywają żony panów Nowaka i Kowala. Język polski zachował bowiem stare, tradycyjne sposoby tworzenia nazwisk żeńskich. W porównaniu z językiem słowackim system ten jest nawet bogatszy. Nazwiska kobiet zamężnych można tworzyć dwoma przyrostkami: -owa, jeśli nazwisko męża jest zakończone na spółgłoskę lub na -o (Bartczak - Bartczakowa, Ceran - Ceranowa, Oczko - Oczkowa) lub -ina/iny, gdy nazwisko męża jest zakończone na -a (Zaręba - Zarębina, Kaleta - Kalecina, Noga - Nożyna). Inną postać mają nazwiska kobiet niezamężnych, które urabia się od nazwisk ojców. Do ich tworzenia służą również dwa przyrostki: -ówna, gdy nazwisko ojca kończy się na spółgłoskę lub na -o (cytowane wyżej nazwiska męskie miałyby żeńskie odpowiedniki Bartczakówna, Ceranówna, Oczkówna) lub -anka, gdy nazwisko ojca ma w wygłosie -a (Zarębianka, Kalecianka, Nożanka). Nazwiska kobiet zakończone na -owa odmieniają się jak przymiotniki, a więc do Kowalowej, z Kowalową, o Kowalowych. Nazwiska z przyrostkami -ina, ówna, -anka

mają deklinację rzeczownikową, czyli Zarębina do Zarębiny, nie Zarębinej, Kowalczykówna - od Kowalczykówny, nie Kowalczykównej, Skarżanka - o Skarżance. Nazwiska kobiet w takiej postaci występują w polszczyźnie literackiej coraz rzadziej. Zanika też świadomość, że są one utworzone od nazwisk męskich, że Mniszkówna to córka Mniszka, Orzeszkowa - żona Orzeszki a Zarębina - żona Zaręby. Ekspansywnym męskim postaciom nazwisk opierają się nazwiska żeńskie zakończone na owa. Inaczej jest w gwarach polskich, w których takie typy nazwisk żeńskich są bardzo popularne. Dwuczłonowe nazwiska żeńskie powstają najczęściej w wyniku dodania nazwiska męża do nazwiska panieńskiego. Słownik poprawnej polszczyzny zaleca stosowanie nazwiska panieńskiego przed odmężowskim. Częste są jednak odstępstwa od tej reguły. Powszechnie używa się formy Maria Curie - Skłodowska, z nazwiskiem męża na pierwszym miejscu. Maria Pawlikowska - Jasnorzewska w ogóle nie posługiwała się nazwiskiem panieńskim:_Pawlikowska to nazwisko po drugim mężu, Jasnorzewska - po trzecim. Omówione prawidła tworzenia i odmiany nazwisk żeńskich z pewnością nie są proste. Nic więc dziwnego, że stopniowo ustępują formy zakończone na - owa, - ina, - ówna, - anka, a szerzą się męskie postacie nazwisk. Tym bardziej, że urzędy wymagają zapisywania nazwisk kobiet bez tych przyrostków. Lidia


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 13

sierpień 1998

MONITOR POLONIJNY

13

Gdy Borys Filan dowiedział się, że chcę z nim rozmakowców w hotelu Grand za 650 koron za tydzień. Ten pinoce, podczas których „zwiedzaliśmy“ miasto. Ja na przywiać o Polsce, zareagował bardzo spontanicznie: ęknie usytuowany nad samym morzem hotel „należał“ kiekład raz wszedłem na pomnik Neptuna w Gdańsku i nie Właśnie niedawno byłem w Polsce, tym razem bardzo dyś do ludu. Jedynym minusem było to, że morze miało mogłem stamtąd zejść, musiała po mnie przyjechać straż krótko, bo leciałem Polskimi Liniami Lotniczymi przez temperaturę o około 50°C niższą niż powinno. Z tego zimpożarna. Warszawę do Tajlandii. Ale nie omieszkałem skorzystać na większość działaczy związkowych upijała się na śmierć, Z Twoich wypowiedzi, książek wynika, że jesteś z okazji, by czas w oczekiwaniu na samolot, spędzić na by móc się wykąpać, trzeba było mieć przynajmniej 3 prourodzonym podróżnikiem, ale jak to się właściwie oglądaniu miasta. Bardzo lubię Warszawę. Swego czasu mile alkoholu we krwi. zaczęło? przyjeżdżałem tu bardzo często, grywałem w koszykówkę. Chyba nie miałeś szczęścia, jeśli chodzi o pogoMoją pierwszą podróżą za granicę była właśnie podróż Teraz Warszawa wydawała mi się jak funkcjonariusz komudę, bo ja pamiętam z dzieciństwa gorące, szczęślido Polski. Jako chłopiec byłem na obozie na Orawskiej nistyczny, który kupił sobie bardzo drogi garnitur. Ma on we lata nad Bałtykiem. Priehradzie. Stamtąd już tylko kawałek do Polski. Pierwgarnitur, ale na nogach tenisówki, ponieważ mu jeszcze No oczywiście, ja ci wierzę i rozumiem, bo przecież naszego dnia wychowawcy poinformowali nas, że ten, kto zostały z dawnych czasów, a po drugie - na wszelki wypawet Eskimosi potrafią być szczęśliwi na Biegunie Północbędzie utrzymywać wzorowy porządek, ścielić łóżko i obiedek, gdyby trzeba było uciekać. nym. Potem jeździłem do Gdyni i Gdańska na turnieje korać ziemniaki, w nagrodę pojedzie pod koniec obozu na Cieszyłem się, że znowu mogłem być w Polsce. Lubię szykówki. Przeżywaliśmy nie tylko mecze, ale i „upojne“ wycieczkę do Polski. Nie miałem większych nadziei, bo Polskę i bardzo mi się podoba język nigdy nie ścieliłem łóżka, sprzątanie nie było polski. Niedawno byłem ze znajomymi moją mocną stroną, a już nie wspomnę w Tatrach, czekaliśmy w barze w kolejo obieraniu ziemniaków. Polska wtedy była ce po naleśniki, kiedy w pewnym moczymś tak odległym jak dzisiaj Bangkok. Ale mencie podeszli do nas Polacy i zapyszczęście się do mnie uśmiechnęło. Było to tali o panią z kiosku z gazetami, próbopodczas jednego meczu piłki nożnej, „niewałem im wytłumaczyć, że wyszła najbiescy“ grali przeciwko „czerwonym“. Cały prawdopodobniej na záchod, ale mnie czas było 0:0, aż doszło do rzutów wolnych. nie zrozumieli. Głośno się zastanawiali Kapitan naszej drużyny rozpędził się i już miał co może robić sprzedawczyni na zakopnąć piłkę, ale...w ostatniej chwili postanoiedy usłyszałam odpowiedź Borisa Filana w jednym z wywiadów wiłem wkroczyć do akcji, wyprzedziłem go, chodzie, dopiero po jakimś czasie zrozumieli, że chodzi o toaletę. zapytanego o najpiękniejsze miejsce na ziemi, pomyślałam, że i... po prostu strzeliłem gola. W nagrodę zosW swojej książce Tam-tamy pismoglibyśmy z nim o tym porozmawiać na łamach „Monitora Po- tałem wytypowany na tę upragnioną wycieczzesz, że już w dzieciństwie chwalikę. Na drugi dzień towarzysz dowódca wraz łeś się między rówieśnikami, że lonijnego“. Odpowiedź człowieka, który przejechał świat wzdłuż i wszerz z trzema współpracownikami i siedmioma bowiem brzmiała: MAZURY! POLSKIE JEZIORA NA MAZURACH! znasz język polski... dziećmi wsiedli do łodzi. Płynęliśmy około Tak, myśmy mówili między sobą, że dwóch godzin, a gdy się zatrzymaliśmy, wstał znamy polski i wymyślaliśmy nazwy typu: jeż - kaktus podowódca i powiedział: „Dzieci, nie wiem, czy to zauważylichodowy itp. ście, ale właśnie przekroczyliśmy wodną granicę między Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z MazuraCzechosłowacją a Polską“, na co zareagowaliśmy: „Humi, od kogo dowiedziałeś się o tym miejscu? ra!“. Łódź zawróciła. Potem napisałem do rodziców list: Na Słowacji o Mazurach krążyła legenda, jak o ja„Kochana Mamo, Kochany Tato, nawet nie wyobrażacie kiejś złotej ziemi, każdy mówił: „Mazury - tam jest prsobie jakie podniecające przygody mnie tu spotkały zepięknie“. Na pytanie, czy tam był odpowiadał pr- przed południem byłem w Polsce. W Polsce jest przezeważnie, że nie, że była tam ciocia, że kiedyś prpięknie. „ Wtedy właśnie powstały moje pierwsze trzy podzed wojną wujek, jeden sąsiad ma kolegę, a ten różnicze „czuczche“. Wiesz, co to jest „czuczche“? słyszał gdzieś w radiu. Słowem, nic konkretnego. Nie. Ale w końcu spotkałem ludzi, którzy mi powiedzieKim Ir Sen używał takiego wyrazu. „Czuczche“ to podli, że mają na Mazurach znajomego leśniczego, stawowe zasady panujące we wszechświecie. On miał który mnie tam ugości. Wziąłem więc stary samoswoje „czuczche“, ja mam swoje. Do moich należy: machód, młodą kobietę /lepiej niż odwrotnie/ i pojecharzyć o tym czymś, bardzo tego chcieć; zrobić wszystko, by łem. Tam czekał na nas przygotowany przez gospodynię wymarzona podróż doszła do skutku, powiodła się, a trzepieczony szczupak z grzybami i ziemniakami - od razu wiecim „czuczche“ jest przyjęcie tej podróży jako daru, ze działem, że będzie dobrze. Spędziłem na Mazurach miewszystkim, co ze sobą niesie. Weźmy przykład tej siąc i to, być może, był mój najpiękniejszy miesiąc. Są to mojej pierwszej zagranicznej podróży: mógłbym pofantastyczne tereny, piękne jeziora, lasy, a grzyby można wiedzieć, że przewieźli nas po jeziorze, ale nie, ja kosić kosą. Mieszkają tam fantastyczni ludzie, może dlawtedy zrozumiałem, że Polska jest piękna, przyjąłem tego, że panuje tam bieda (przynajmniej wtedy tak bydar tej podróży. Tak mnie ukształtowała ta moja piło). Moim zdaniem wszędzie tam, gdzie jest bieda, erwsza podróż za granicę, więc zawsze będę patam ludzie są dobrzy, serdeczni. Poznałem człowiemiętać o Polsce jako o czymś wyjątkowym. O pika, który był dyrektorem zakładu przetwórstwa ryb. erwszej kobiecie i pierwszym obcym kraju się nie Wyobraź sobie, że temu człowiekowi przygotowywazapomina. no konserwy rybne według jego gustów smakoNapisałeś kilka książek o swoich podróżach, wych, czyli miał osobiste, „prywatne“ konserwy z pewnością przygotowujesz coś nowego. Czy rybne, co się mało gdzie zdarza na świecie. myślałeś, żeby napisać coś o Polsce? W którym to było roku? Musiałbym lepiej poznać Polskę. Wiesz, mam wrażenie Czy ja wiem?...No, w 1928.../Śmiech/, nie jakby ta komunikacja między naszymi krajami była gor... około 75-ego. Co było tam jeszcze takie insza niż za dawnych czasów. Dziś łatwiej dostać się do teresujące? To co na przykład w Londynie Malezji niż do Polski. Kiedyś do Polski jeździło się jak kosztowało majątek, na Mazurach było bardzo do domu. Teraz jest inaczej. Nie mówię o tych, którzy tanie. Miska truskawek, która kosztowała jeżdżą na targi do Polski - nimi kieruje inna motywacja. w Londynie 5 liber, tam wtedy parę złotych. A nie zastanawiałeś się nad tym, żeby do swojeA te pachnące podgrzybki, wędzone węgogo programu „Gala show“ zaprosić jakiegoś gościa rze, dziczyzna....To wszystko na świecie kosztuje z Polski? Zawsze bywa nim Czech. Dlaczego nie olbrzymie pieniądze. Ale, niestety, z drugiej strospróbować z kimś z Polski? ny ubrania były tam wtedy bardzo drogie. Moją dobrą koleżanką jest Maryla Rodowicz, mam W tej chwili w Polsce bardzo dużo się jeszcze innych znajomych: pisarzy, reżyserów. Głównym zmieniło i jeśli chodzi o zaopatrzenie problemem w sprowadzeniu gościa do programu jest bai wybór w sklepach i ceny... riera językowa, podczas tłumaczenia umierają dowcipy. To co było drogie, drogim pozostało, I to jest jedyny problem. Myślę, że z Polski mógłbym zaco było tanie, jest już drogie...To są prosić sporo ciekawych osób. Słowacy znają polpodstawowe zmiany. ską kulturę i śmiem powiedzieć, że wiemy Podróżowałeś jeszcze gdzieś o was więcej niż wy o Słowakach. po Polsce? Oczywiście. Byłem na przykład czŻycząc spełnienia oczekiwań, za rozmowę tery razy na wczasach w Sopocie. dziękuje Tam mieszkałem z delegacją związMałgorzata Wojcieszyńska

„CZUCZCHE“ Borisa Filana

K


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 14

14

MONITOR POLONIJNY

POWSTANIE WARSZAWSKIE rzywykliśmy w naszych Kartkach z historii zajmować się dziejami dawnymi, przypominać znane i mniej znane wydarzenia, które w odległych wiekach odegrały się na ziemiach polskich. Dziś uczynimy odstępstwo, starając się przybliżyć czytelnikom 63 dni, które przed 54 laty odegrały się w Warszawie, a które zaważyły nie tylko na losach miasta i jego mieszkańców, ale wpisały się w historię II wojny światowej oraz stały się ważnym czynnikiem świadomości historycznej Polaków. Będziemy zajmować się Powstaniem Warszawskim.

P

K

ARTKA Z HISTORII

sierpień 1998

By właściwie zrozumieć sens i znaczenie Powstania Warszawskiego musimy przypomnieć warunki historyczne i polityczne, w jakich się odegrało. II wojna światowa stopniowo zbliżała się do zwycięskiego dla koalicji antyfaszystowskiej końca. W ramach Polskich Sił Zbrojnych podporządkowanych legalnemu polskiemu rządowi w Londynie walczyli Polacy ramię w ramię ze swymi sojusznikami na Zachodzie. W Afryce walczyła polska Brygada Strzelców Podhalańskich. II Korpus Polski pod dowództwem gen. Andersa walczył we Włoszech, w maju 1944 r. zasłużył się w zdobyciu Monte Casino, zdobył Ankonę i przyczynił się do zdobycia Bolonii. Pod Falaise, w Belgii i w Holandii wsławiła się dywizja gen. Stanisława Maczka. W największej operacji powietrzno-desantowej II wojny światowej pod Archem uczestniczyła I Samodzielna Brygada Spadochronowa. Sformowana w ZSRR I Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki stoczyła w październiku 1943 r. swą pierwszą bitwę pod Lenino. W styczniu 1944 r. Armia Czerwona przekroczyła granicę Rzeczypospolitej Polskiej. Po akceptacji przez mocarstwa koalicji antyniemieckiej linii Curzona tereny wyzwalane na wschód od niej ZSRR mógł traktować jako niemal własne. Dla działającej w podziemnym państwie polskim Armii Krajowej podporządkowanej rządowi londyńskiemu istotny stał się stosunek do wkraczających Rosjan. Zmianie uległ opracowany przez rząd londyński i AK plan „Burza“, którego nowa wersja objęła także planem ogólnego powstania przeciw Niemcom wielkie miasta, chodziło o ty, by przedstawiciele polskiego legalnego rządu londyńskiego mogli występować wobec wkraczających wojsk radzieckich jako gospodarze. Wspomnijmy jeszcze, że oddziały Armii Krajowej intensywnie i skutecznie uczestniczyły w wyzwalaniu terenów wschodnich, często współdziałając z armią radziecką. Szybko jednak zetknęły się z wrogością strony sowieckiej, rozpoczęło się wywożenie polskich oficerów i żołnierzy do sowieckich łagrów, rozstrzeliwanie polskich dowódców, a po operacji wileńskiej żołnierze AK zostali podstępnie aresztowani i wywiezieni w głąb ZSRR. Kiedy 22 lipca 1944 roku radio moskiewskie podało informację, że w wyzwolonym spod okupacji niemieckiej Chełmie Lubelskim (pierwsze większe miasto za linią Curzona) powstał Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego i poinformowało o ogłoszonym przezeń manifeście, stało się jasne, że strona radziecka jako jedyne legalne źródło władzy w Polsce uznaje Krajową Radę Narodową, natomiast nie zamierza kontynuować rokowań z polskim rządem londyńskim i jego delegaturą w kraju. Na marginesie dodajmy to, o czym dziś już wiadomo - PKWN powstał 20 lipca i nie w Chełmie lecz w Moskwie, a kłamstwo Stalina miało propagandowy charakter. Zgodnie z manifestem podstawą polityki zagranicznej miał być trwały sojusz ze Związkiem Radzieckim i Czechosłowacją, wspominano w nim również o sojuszu z Wielką Brytanią, Stanami Zjednoczonymi i Francją. Manifest z jednej strony określał przyszły ustrój państwa, jego granice i deklarował swobody obywatelskie, wzywał do jedności narodu w walce z okupantem niemieckim, z drugiej określał rząd londyński i jego delegaturę krajową jako władze samozwańcze i nielegalne, hamujące walkę z okupantem hitlerowskim i pchające Polskę ku nowej katastrofie. Manifest był skierowany do ludzi, którzy przez pięć lat okupacji żyli w polskim państwie podziemnym, czytali prasę konspiracyjną, brali czynny udział w konspiracji, a jeśli osobiście nie uczestniczyli w akcjach zbrojnych i propagandowych, to podziwiali je i utożsamiali się z tym państwem. I nagle ci ludzie od osób całkowicie im nieznanych dowiadywali się, że to co widzieli, w czym uczestniczyli, co przeżywali było nieważne. Nic więc dziwnego, że budziło to opór, opór potęgowany przez działania Armii Czerwonej i radzieckiego aparatu represji. Przeciw powołaniu nielegalnego rządu złożył protest wobec rządów Wielkiej Brytanii i USA premier rządu londyńskiego Stanisław Mikołajczyk. Pod naciskiem Churchila udał się też do Moskwy na osobiste spotkanie ze Stalinem. 1 sierpnia w godzinach popołudniowych wybuchło w Warszawie powstanie, mimo iż pierwotnie Warszawa, podobnie jak inne duże miasta, nie była objęta planem „Burza“. W miarę zbliżania się do Warszawy Armii Czerwonej, Sztab Komendy Głównej Armii Krajowej zdawał sobie sprawę, jak ważne jest opanowanie stolicy i przywitanie w niej Rosjan w roli gospodarzy. Decyzję o tym, że „Warszawa powinna być uwolniona od okupanta niemieckiego wysiłkiem bojowym żołnierza polskiego“ podjęli 21 lipca generałowie Tadeusz Bór - Komorowski, Tadeusz Pełczyński i Leopold Okulicki. Decyzji nie zmieniono mimo, iż 29 lipca grono wyższych oficerów Komendy Głównej AK dowiedziało się od przybyłego z Londynu emisariusza Zdzisława Jeziorańskiego, że nie można liczyć na pomoc Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Sosabowskiego, podobnie jak i na masowe zrzuty broni. Wydany przez Bora - Komorowskiego 31 lipca około godz. 18.00 rozkaz jako czas rozpoczęcia powstania wyznaczał 1 sierpień godz 17.00. Na przyjęciu tej daty zaważył bezpośrednio meldunek dowódcy Okręgu Warszawskiego, że Rosjanie zajęli Miłosną, Radość, Okuniew, Wołomin i Radzymin, a na Pradze są już radzieckie czołgi. Rzeczywistość była inna - skończył się widoczny w Warszawie przez kilka dni paniczny odwrót Niemców, a pancerna dywizja SS „Hermann Göring“ powstrzymała Armię Czerwoną i razem z czterema innymi dywizjami pancernymi rozpoczęła kontratak. Autorzy decyzji o rozpoczęciu powstania w Warszawie nie ukrywali jej politycznego charakteru - Armia Krajowa miała opanować miasto jeszcze przed wkroczeniem Armii Czerwonej, a Dowódca Armii Krajowej oraz Delegat Rządu RP mieli wobec wkraczającej armii radzieckiej wystąpić jako gospodarze stolicy. Zwycięskie powstanie miało być również argumentem Mikołajczyka w rozmowach ze Stalinem. Stąd też właściwa data wybuchu powstania była tak istotna. Niestety, gen. Bór - Komorowski nie znał zamierzeń dowództwa Armii Czerwonej ani celu jej czerwcowej ofensywy, błędnie oceniał również zdolność bojową armii niemieckiej. Ofensywa sowiecka zatrzymała się na Wiśle.


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 15

sierpień 1998

MONITOR POLONIJNY

Decyzję o powstaniu przyjęto w Londynie niejednoznacznie, np. generał Anders depeszował, że decyzję dowódcy AK uważa za nieszczęście, a wybitny działacz PPS w Kraju Kazimierz Pużak stojący na czele Rady Jedności Narodowej, zwracał uwagę na niebezpieczeństwo walki bez zapewnienia odsieczy ze strony Armii Czerwonej i bez „parasola lotniczego“. Oddziały Armii Krajowej w Warszawie w sile 50700 ludzi, w dniu 1 sierpnia dysponowały 2410 karabinami, 130 lekkimi karabinami maszynowymi, 39 karabinami masz. ciężkimi, 21 karabinami przeciwpancernymi, 608 pistoletami maszynowymi, 2818 pistoletami i rewolwerami, 4 granatnikami, 45 tys. granatów oraz zapasem amunicji na 2-3 dni walki. Oprócz oddziałów AK w Warszawie były także jednostki innych organizacji (AL, PAL, NSZ i mniejsze) w sile ok. 2500 żołnierzy, z których tylko 10 proc. było uzbrojonych. Powstanie rozpoczęło się ogólnym szturmem powstańców na rozrzucone po całym mieście niemieckie punkty oporu i zaskoczyło Niemców zaciętością walk. W czasie pierwszego szturmu poniesione straty były wysokie, po stronie polskiej wynosiły one ok. 2 tys. zabitych, po stronie niemieckiej 500. Ofensywne działania powstańcze trwały cztery dni, w ciągu których powstańcy zdobyli kilka niezwykle ważnych punktów niemieckiego oporu, m. in. Pocztę Główną, elektrownię, Państwową Wytwórnię Papierów Wartościowych, Pałac Blanka, Bank Polski na Bielańskiej. 4 sierpnia z powodu braku amunicji Komenda Główna AK zabroniła prowadzenia działań zaczepnych. Już w ciągu pierwszych dni wytworzyły się w Warszawie trzy odosobnione ośrodki walki: Śródmieście z Wolą i Starym Miastem, Dolny Mokotów i Żolibórz, co historycy uznają za największą słabość powstańczej obrony. Znakomity polski historyk Andrzej Garlicki pisze: „Powstanie poniosło klęskę w ciągu pierwszych dni walk. Przede wszystkim okazało się, że wybuchło przedwcześnie, bo w planach radzieckich Praga miała być zajęta dopiero 6 sierpnia.“ Zaraz też dodaje, że były to plany mało realne, ponieważ już w końcu lipca niemiecka obrona zaczęła tężeć, a bitwa pancerna z 29-31 lipca zakończyła się porażką Armii Czerwonej. Dowódca radzieckiej 2 armii pancernej 1 sierpnia o świcie, a więc przed wybuchem powstania, wydał rozkaz przejścia do obrony. Powstanie nie zaskoczyło Niemców, bo jak wynika z dokumentów niemieckiej 9 armii, jego wybuchu oczekiwano już od kilku dni. 5 sierpnia Niemcy rozpoczęli natarcie na Woli i w ciągu dwu dni wyparli powstańców i wymordowali ok. 40 tys. osób cywilnych. Ochotę opanowali 11 sierpnia i tu dokonali masowych mordów na ludności cywilnej. 19 sierpnia Niemcy rozpoczęli generalne natarcie na Stare Miasto, gdzie było skoncentrowanych ok. 9 tys. żołnierzy powstańczych. Walki były tam niezwykle zacięte, walczono dosłownie o każdą kamienicę, a właściwie o ich gruzy, w które Stare Miasto obrócił ogień z dział, moździeży, bomb zrzucanych przez samoloty niemieckie. 31 sierpnia powstańcy próbowali przebić się do Śródmieścia, co udało się nielicznym. 1 września dowódca Starego Miasta ppłk Karol Ziemski zarządził ewakuację kanałami. Na Starym Mieście Niemcy wymordowali rannych, a 50 tys. ludności cywilnej umieścili w obozie przejściowym w Pruszkowie. Kolejnymi celami ataków niemieckich były: Sadyba, Powiśle, a potem Śródmieście. Gdy 1 Front Białoruski zajął Pragę, Niemcy skierowali swe natarcie na Czerniaków, który był jedynym skrawkiem miasta dotykającym się Wisły w rękach powstańców. Niemcom zależało na uniemożliwieniu lądowania tam oddziałów radzieckich. 16 września udało się 3 Dywizji Piechoty wchodzącej w skład 1 Armii Wojska Polskiego pod silnym ogniem niemieckim przeprawić ok. 420 żołnierzy, którzy wspomogli powstańczych obrońców Czerniakowa. Podobną liczbę przeprawiono następnego dnia. 18 września przeprawiono dwie kompanie w rejonie Żoliborza, a 19 dwa bataliony sforsowały Wisłę między mostem Poniatowskiego a mostem średnicowym. Z 800 przeprawionych osób powróciło na prawy brzeg Wisły jedynie 164, w tym część rannych. Berlingowcy otrzymali zbyt słabe wsparcie radzieckie i kontratak łatwo ich zepchnął do Wisły. Generał Berling wydał rozkaz ewakuacji. Zrzuty radzieckie dla walczącej Warszawy rozpoczęły się dopiero w połowie września, gdy walki już wygasały. Podobnie dopiero wówczas Stalin wyraził zgodę na wykorzystywanie lotnisk radzieckich przez samoloty alianckie zaopatrujące powstańców. Te posunięcia radzieckie miały przede wszystkim znaczenie propagandowe.

Przemarsz oddziału powstańczego ulicą Warszawy

15

Nadchodzi moment kapitulacji, po zaciętych walkach część oddziałów wycofuje się kanałami 20 września dowódca Armii Krajowej utworzył z bohatersko walczących partyzantów Warszawski Korpus AK składający się z trzech dywizji. 24 września Niemcy rozpoczęli atak na Mokotów, 26 września po zaciętych walkach część powstańców wycofała się kanałami, a ok. 2 tys. skapitulowało. Niemcy zaproponowali rokowania o kapitulacji, a po ich odrzuceniu rozpoczęli atak na Żolibórz. 30 września Żolibórz skapitulował. 30 września o godz. 18.15 ppłk M. Niedzielski na rozkaz KG AK wydał rozkaz kapitulacji w wyniku nawiązania rozmów kapitulacyjnych z Bachem. Osamotnione Śródmieście otoczone ze wszystkich stron, pozbawione pomocy nie miało żadnych szans dłuższej obrony. 2 X przedstawiciele KG AK - pułkownicy Z. Dobrowolski „Zyndram“ i K. Iranek - Osmecki „Heller“ podpisali akt kapitulacji Powstania Warszawskiego zapewniający powstańcom prawa kombatanckie. Akt ten zabraniał stosowania odpowiedzialności zbiorowej wobec ludności cywilnej. Gwarantował, że ewakuacja zostanie przeprowadzona w sposób oszczędzający zbędnych cierpień. Zgodnie z postanowieniami umowy kapitulacyjnej 2 października o godz. 21.00 zakończyła się walka. Ludność cywilną ewakuowano do obozu w Pruszkowie, a następnie rozesłano do różnych miejscowości. Część młodzieży i powstańców, łamiąc postanowienia kapitulacyjne, wywieziono do obozów pracy i koncentracyjnych. W powstaniu zginęła najlepsza, najbardziej aktywna młodzież Warszawy. Poległo w nim ok. 18 tys. powstańców, a ok. 25 tys. zostało rannych. Straty ludności cywilnej wyniosły ok. 180 tys. zabitych. Straty niemieckie wyniosły ok. 17 tys. zabitych i zaginionych oraz 9 tys. rannych. Miasto zostało planowanie zniszczone przez Niemców. Bohaterska, samotna walka powstańców stała się legendą przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Równocześnie każde kolejne pokolenie Polaków podejmuje spór o sens decyzji powstańczej. Danuta Meyza - Marušiaková


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 16

16 Siedziba Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia „Wspólnota Polska“ jest imponująca, zionie wszechobecną tu atmosferą przeszłości. Nic dziwnego, skoro początki jej istnienia sięgają aż XIV wieku. W wiekach XVII i XVIII kamienica należała do znanych krakowskich rodzin kupieckich i rzemieślniczych, a obecny wygląd jej elewacji nadał jej w roku 1938 wybitny architekt i konserwator Adolf Szyszko - Bogusz. Przesyceni bogactwem architektonicznym krakowskich ulic nie dostrzeżemy być może niczego niezwykłego w jej wyglądzie zewnętrznym, renesansowy wystrój domu, pochodzący z wieku XVI, zaskoczy nas zaś bez wątpienia swoim pięknem. We wnętrzach kamienicy, odnowionych w roku 1978, dzieje się wiele. W mieszczącej się w późnogotyckich piwnicach galerii prezentują swoje prace artyści polonijni i polscy z zagranicy, tutaj także odbywają się wystawy dokumentujące życie środowisk polonijnych. Przepiękne, reprezentacyjne pomieszczenia znajdują się na pier wszym piętrze. Tu, pod renesansowymi stropami sal Arkadowej i Renesansowej organizowane są koncerty, spotkania z artystami polskimi z zagranicy, konferencje i spotkania organizacji polonijnych oraz kursy języka polskiego. Na drugim piętrze mieści się biuro Stowarzyszenia, otwarte dla rodaków przybywających do kraju ze wszystkich stron świata. Docierają tu z prośbą o pomoc w pielęgnowaniu polskości w krajach swojego zamieszkania i prowadzeniu działalności w ramach swoich organizacji polonijnych. Otrzymują środki finansowe, materiały do nauczania języka polskiego, książki oraz wszelkiego rodzaju pomoc w rozwiązywaniu konkretnych problemów. Przychodzą, by pochwalić się swoimi sukcesami, przynieść egzemplarz wydawanego poza krajem polskiego czasopisma lub ot, po prostu porozmawiać. Trzecie piętro zajmują pokoje gościnne z widokiem na Kościół Mariacki i Rynek Główny z pomnikiem Adama Mickiewicza. Goście mogą wypić kawę lub zjeść obiad w znajdującej się na parterze Klubo-Kawiarni, albo ochłodzić się pod parasolem w kawiarnianym ogródku przed „Domem Polonii“. „Polacy wszystkich krajów...“ Krakowski Oddział Stowarzyszenia „Wspólnota Polska“ jest jedną z ponad dwudziestu tego typu placówek w kraju. Współpracuje przede wszystkim z organizacjami polskimi ze Wschodu, głównie w dziedzinie oświaty i dokształcania zawodowego. Uwzględniane są jednak także potrzeby środowisk polonijnych w innych krajach. Stowarzyszenie działa niezwykle prężnie i skutecznie, sprawozdania z wykonanych zadań zaskakują ilością organizowanych w ciągu roku imprez. Co roku oddział organizuje liczne spotkania z przedstawicielami i działaczami organizacji polskich za granicą, które służą wzajemnej wymianie doświadczeń. Są to zarówno spotkania, dłuższe pobyty, jak i okazjonalne imprezy, jak na przykład uroczystość opłatkowa dla studentów polonijnych studiujących w Krakowie. Ważną dziedziną jest działalność oświatowa, w ramach której organizowane są na przykład kursy uzupełniające dla młodzieży polskiej ze Wschodu, których celem jest odpowiednie przygotowanie tamtejszych maturzystów zainteresowanych studiami w Polsce, warsztaty języka polskiego i metodyki jego nauczania, kursy języka polskiego i obozy językowe dla młodzieży polonijnej, czy śródroczne pobyty dzieci polskich ze Wschodu w szkołach w Krakowie i na Podhalu. Odbywają się tu także imprezy o specjalnym charakterze, jak np. forum środowiskowe historyków i nauczycieli ze Wschodu, kurs przysposobienia bibliotecznego, czy kurs dla liderów polskich organizacji na Ukrainie. W ramach popularyzacji kultury polskiej oddział krakowski współorganizuje Dni Polskie i przeglądy polskiej sztuki w środowiskach polonijnych, a na własnym gruncie, w Domu Polonii przyjmuje gości polskich z zagranicy prezentujących własną kulturę. Organizuje także wycieczki krajoznawcze oraz pielgrzymki do znanych miejsc kultu religijnego w Polsce. Zainteresowani korzystają także z organizowanych corocznie kolonii dla dzieci i młodzieży, z pomocy po-

MONITOR POLONIJNY legającej na przekazywaniu materiałów programowych do nauki polskiego oraz pomocy socjalnej i rzeczowej, w ramach której oddział wypłaca na przykład zapomogi finansowe dla studentów na czas ich pobytu i nauki w Polsce. O Mickiewiczu i innych... Tegoroczna Szkoła Letnia zorganizowana przez Krakowski Oddział Stowarzyszenia „Wspólnota Polska“ udała się znakomicie. Niezwykle bogaty program obejmował zajęcia z języka, historii i wiadomości o współczesnej Polsce, a realizowany był w trzech grupach - dla dorosłych, dla studentów polskich ze Wschodu oraz dla Polonii brazylijskej.

sierpień 1998 drewnianych krzesłach niemal przez trzy godziny bez przerwy. I wciąż było mało. Nie obyło się bez imprez kulturalnych. Wiadomo, jak to w Krakowie. Popołudnia i wieczory uczestnicy Szkoły Letniej spędzali na zwiedzaniu zabytków miasta, na licznych koncertach, oglądali przedstawienia w ramach Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych. Dodatkowe atrakcje wypełniały soboty i niedziele. Wiele wrażeń dostarczył spływ Dunajcem, wyjazd nad Morskie Oko czy zwiedzanie Wieliczki. Któż by nie chciał powrócić za rok do domu pod numerem czternastym... Joanna Nowak - Matloňová

Dom pod numerem CZTERNASTYM samym sercu Krakowa, pod numerem czternastym, w narożniku Rynku Głównego, gdzie bierze początek ulica Grodzka położony jest dom, którego trudno nie dostrzec. Pewnie dlatego, że tędy przecież prowadzi Szlak Królewski i nikt, podążając w swych wędrówkach po starej ulicy z Rynku na Wawel, nie może go ominąć. Napis umieszczony na różowej fasadzie zabytkowej kamienicy głosi, że znajduje się tu „DOM POLONII“.

W

Świetny dobór tematów w ramach poszczególnych bloków wykładowych nie tylko umożliwiał poszerzenie wiadomości z zakresu konkretnych dziedzin, ale przede wszystkim ułatwiał zrozumienie nowych zjawisk pojawiających się w polskiej rzeczywistości. Wykłady poświęcone były m. in. problematyce dziedzictwa kulturowego, dziejom Krakowa, kształtowaniu się polskich granic, heraldyce, polskiej sztuce, literaturze XIX i XX wieku oraz Polsce współczesnej. Szczególnie dużym zainteresowaniem cieszyły się wśród uczestników zajęcia z kultury języka polskiego prowadzone przez prof. A. Borowskiego, szefa Instytutu Filologii Polskiej UJ, podczas których słuchacze mieli okazję zapoznać się z nowymi tendencjami we współczesnej polszczyźnie, skorygować własne doświadczenia językowe, ale także porównać charakter zmian w języku polskim w zależności od kraju pochodzenia. A było co porównywać, letni studenci przyjechali tu przecież z Ukrainy, Białorusi, Rosji, ale także z zupełnie odmiennej pod względem językowym Litwy, z Estonii, Węgier, Bułgarii, no i Słowacji. Podczas analizy utworów poetyckich nieraz dochodziło do zapalczywych dyskusji. Prawdziwym zaś przeżyciem były zajęcia z udziałem dr. B. Doparta, miłośnika twórczości Adama Mickiewicza i jego epoki, wykładowcy i autora wielu prac poświęconych wieszczowi. Dr Dopart prowadził wykłady tak ciekawie i z tak dużym zaangażowaniem, że potrafił utrzymać słuchaczy na twardych

Dom Polonii w Krakowie

Kawiarenka w krakowskim Domu Polonii


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 17

sierpień 1998

MONITOR POLONIJNY

Kolonia letnia w Sobótce Spostrzeżenia opiekunki iejednokrotnie uczestniczyłam w organizowanych przez Wspólnotę Polską koloniach letnich, ale zawsze jako jedno z licznych dzieci, które Stowarzyszenie to zaprasza corocznie do kraju, skąd pochodzą ich rodzice. W tym roku byłam na nich po raz pierwszy w całkowicie innej roli - jako opiekunka grupy dzieci ze Słowacji. Było to dla mnie ciekawe doświadczenie, dzięki któremu zrozumiałam jak trudna, ale równocześnie piękna jest praca z dziećmi i dla dzieci.

N

Gdy po długiej podróży autobusem dotarliśmy do Sobótki - małego dolnośląskiego miasteczka - przywitały nas przepiękne lasy, czyste powietrze i zaskakująca cisza. Idealne miejsce wypoczynku. Niektóre z naszych słowackich dzieci były tym zaskoczone, brakowało im wielkomiejskiego hałasu i ruchu. Próbowały ten wielkomiejski zgiełk zastąpić bieganiem po korytarzach, trzaskaniem drzwiami i pokrzykiwaniem na kolegów. Ania, polska wychowawczyni, której miałam pomagać, w pierwszej chwili nie ukrywała swego przerażenia. Nasze dzieci wydawały jej się zbyt żywe i trudne do opanowania. Szybko się przekonała, że tak nie jest. Starczyło z dziećmi otwarcie porozmawiać, wyjaśnić im prawidła współżycia na koloniach i okazało się, że nasze dzieci są żywe, ale jednocześnie miłe i gdy trzeba, zdyscyplinowane. Maskotką naszej grupy była Sara, która wszędzie chodziła ze mną, a na koniec przeprowadziła się do mojego pokoju. Jej zabawne historyjki opowiadane z olbrzymim poczuciem humoru i perlisty śmiech były zaraźliwe. Ale i inni byli świetni; Iwana Prokešová np. bardzo chętnie pomagała mi w przygotowaniu różnych konkursów i aktywnie uczestniczyła w życiu kolonijnym. Największą popularnością cieszył się Lubomir Behan, nazywany Lobo. Jako najstarszy korzystał z różnych przywilejów. Mam wrażenie, że najchętniej z nocnych spacerów korytarzami budynku, w którym mieszkaliśmy; podczas nich w swojski sposób

kładł młodsze dzieci do łóżek. W polonijnej kolonii uczestniczyły oprócz naszej słowackiej grupy także dzieci z Polski i Ukrainy. Dzieci z Ukrainy wyróżniały się największą posłusznością i były bardzo wdzięczne za wszystko, co dla nich przygotowano. Być może wynikało to ze skromniejszych warunków, w których wyrastały, a może także było spowodowane innym wychowaniem w rodzinach. Jeszcze inne były polskie dzieci z domu dziecka, które dołączyły do naszej kolonii. Ta różność pochodzenia i zachowań dzieci nie przeszkadzała jednak ich bardzo dobremu współżyciu, które widoczne było na co dzień, a świątecznie demonstrowane w „międzynarodowych kolonijnych weselach“. W Sobótce byliśmy przez trzy tygodnie. Czas mieliśmy wypełniony licznymi pieszymi wycieczkami. Dwukrotnie byliśmy na całodziennych wycieczkach. Raz w Częstochowie, a raz we Wrocławiu, po którym wożono nas starym, historycznym tramwajem „Jaś i Małgosia“. Wydaje się jednak, że dzieciom najbardziej podobało się w Polkowicach, gdzie w Aqua Parku mogły się wreszcie do syta wypluskać w wodzie i poszaleć na olbrzymich toboganach. Ciekawe były ich reakcje, gdy potem poszliśmy na posiłek do McDonalda. Niektóre były w McDonaldzie po raz pierwszy. Jedno było wspólne - wielki apetyt i olbrzymia radość. W dni, kiedy pozostawaliśmy w Sobótce, odbywały się rożne gry sportowe ( mieliśmy nawet kolonijną

17 olimpiadę), najrozmaitsze konkursy i zabawy ze wspaniałymi nagrodami. Nieodłączną częścią wieczorów były cieszące się dużą popularnością dyskoteki. Z mniejszym zainteresowaniem, niestety, spotkały się lekcje języka polskiego, ale i tu wychowawczyni znalazła wyjście - uczyła dzieci polskich piosenek. Liczne mamusie były pewnie zaniepokojone, czy przypadkiem ich pociechy nie cierpią w Sobótce głodem. Powiedzmy sobie otwarcie, kuchnia polska nie każdemu dziecku odpowiadała, ale zapewniam, że żadne nie głodowało. Gdy któreś nie zasyciło się obiadem, wynagrodziło to sobie słodkim podwieczorkiem. A jak to często bywa, pod koniec kolonijnego lata wszyscy już jedli wszystko, a śniadanie bez mlecznej zupki było gotowym nieszczęściem. Najzabawniejsze i najciekawsze były ostatnie dni naszego pobytu w Sobótce. Któż by zrezygnował z poprzedzonego wielkimi przygotowaniami balu maskowego, z zielonej i czerwonej nocy, kiedy to biega się z pokoju do pokoju i smaruje pastą klamki? Dzieciaki wymyśliły jeszcze inny rodzaj zabawy smarowanie się grubą warstwą kremu i oblewanie wodą. W całym internacie panował zgiełk i chaos, jakiego jego mury pewnie dotąd nie znały. Całkowicie inny był dzień naszego wyjazdu ...Nagle spoważnieli i najwięksi wisusi, nikomu nie chciało się szaleć i żartować. Świadomość końca wesołego polonijnego lata humoru nie dodawała. Myślę, że trzy tygodnie pobytu na polonijnej kolonii było dla dzieci nie tylko wspaniałym, aktywnym wypoczynkiem, ale miały też możliwość wzbogacić swą wiedzę o kraju swych przodków, lepiej poznać język polski, zwiedzić nowe miasta, zyskać nowych przyjaciół, wykazać się umiejętnością aktywnego udziału w kolektywnych grach i zabawach. I ja, ich opiekunka, wróciłam do domu pełna nowych wrażeń. Zdobyłam też całkowicie nowe dla mnie doświadczenia. Ten pobyt bardzo dużo dla mnie znaczył i jeśli jeszcze raz będę miała podobną możliwość bycia opiekunką na polonijnych koloniach letnich, bez wahania z niej skorzystam. Agnieszka Torebková

Na Dniu Słowackim wystąpiliśmy z własnoręcznie wykonaną flagą

Kolonijna olimpiada

Idziemy na wycieczkę


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 18

W

YJĄTKOWO DLA PAŃ

18

MONITOR POLONIJNY

Co z tym gniewem? Od dzieciństwa wpajano nam, że nie należy przejawiać gniewu, a potem, gdy byłyśmy starsze, wmawiano, że kobiecie złościć się nie wypada. Tymczasem wbrew owym mądrym radom naszych matek i babć złościmy się nadal, tak jak złościły się one, ich matki i matki ich matek. Gniew bowiem nie jest grzechem, jest naszą naturalną reakcją na frustrację wywołaną otoczeniem, wywołaną samym życiem. Najczęściej nam jako potencjalnym żonom i matkom od dzieciństwa mówiono o uległości, ustępowaniu, odsuwaniu na dalszy plan własnych interesów. Czy nam dziś z tym dobrze? Odpowiedzcie sobie same. Czy więc możemy się gniewać? Współcześni psycholodzy odpowiedzą nam na to pytanie - ależ tak, nie należy tłumić swoich uczuć. Inna sprawa, czy umiemy się gniewać, bowiem od umiejętności przejawienia gniewu zależy przeci-

eż jego skuteczność. Niestety, gdy poniesie nas złość, najczęściej uciekamy się do wrzasku i szlochu. A potem jesteśmy zdziwione, dodajmy, niemile zdziwione, że takim przejawem gniewu nic nie osiągnęłyśmy. Jest nam głupio i teraz gniewamy się na siebie, złym humorem zatruwając życie nie tylko sobie, ale również otoczeniu. Nim zaczniecie się gniewać pamiętajcie, że właściwie wyrażany gniew, a więc gniew, którym możemy osiągnąć zamierzony przez nas cel, nie polega na wybuchu, wrzaskach, ciskaniu przedmiotami, trzaskaniu drzwiami, histerycznych szlochach i pogróżkach. Nasz gniew ma bezpośrednio informować określoną osobę o naszym niezadowoleniu, które ona spowodowała swoim konkretnym czynem. Ma wpłynąć na traktowanie nas przez otoczenie, ma być konstruktywny. Spróbujmy przyswoić sobie rady współczesnych psychologów zajmujących się stosunkami międzyludzkimi: - Nie reagujmy spontanicznie. Rozłoszczone, zastanówmy się, czy przyczyną naszej złości jest aktualna sytuacja, czy też przypadkiem jej korzenie nie tkwią w tym, co zdarzyło się kiedyś; - Zastanówmy się, co chcemy osiągnąć wyrażeniem gniewu. Zaplanujmy, jakie konkretne sprawy poruszymy. Unikajmy uogólnień;

Oby nasza jesień była złota... dnia na dzień nas przybywa, nas, czyli ludzi, których lata żywota mają końcówkę - siąt. Kończymy swą zawodową aktywność z własnej woli, bo to gwarantuje nam prawo, lub z woli pracodawcy, bo i jemu prawo pozwala decydować o tym kogo zatrudni. Jedni z nas na moment przejścia na emeryturę czekają, jak na zbawienie, dla innych znalezienie się poza procesem pracy oraz dotychczasowym kolektywem oznacza stres, z którego długo nie mogą się opamiętać.

Z

Rozpoczyna się jesień życia. Spróbujmy towarzyszącym jej deszczom i wiatrom nastawić odważnie twarz. Wyzbyte iluzji, które opadły z nas jak liście z drzewa, wchodzimy w okres realizmu. Wejdźmy weń pewnym krokiem. Jesień to przecież także czas konsumowania tego, co się urodziło i dojrzało. Jeżeli za jedyny owoc, który dojrzał w ogrodzie naszego żywota uznamy emeryturę co miesiąc przynoszoną przez listonosza, to najczęściej owoc to dość cierpki. Spróbujmy więc wspólnie sięgnąć po inne płody. Pierwsze tygodnie po przejściu na emeryturę najczęściej spędzamy na gorączkowym sprzątaniu mieszkania, przewracając je do góry nogami. Nie wtajemniczonemu obserwatorowi może się wydawać, że nie sprzątałyśmy co najmniej rok, rok w czasie, którego przez nasz dom przeszły dzikie hordy. Tymczasem my owymi generalnymi porządkami podświadomie chcemy udowodnić sobie i najbliższym, że jeszcze stale jesteśmy energiczne, sprawne i potrzebne. Ale czy rzeczywiście musimy sobie i światu cokolwiek udowadniać? Zatrzymajmy się na chwilę, niech ta chwila będzie dłuższa... W ulubionej filiżance przygotujmy sobie kawę czy herbatę, usiądźmy w ulubionym fotelu i rozpocznijmy dialog ze swoim ja... Nie musimy się spieszyć. Wreszcie mamy czas, czas którego nam stale brakowało, czas, który dzieliłyśmy między pracę i rodzinę. Śpieszyłyśmy się stale, od rana do wieczora. Zastanówmy się, jak mało pozostawało go dla nas, tylko dla nas. Myślę, że najczęściej wynik takiego bilansowania nie będzie wesoły. - Ile książek, które chciałyśmy przeczytać, zostało nie przeczytanych, bo czekało nas prasowanie. Z ilu pasji młodości zrezygnowałyśmy, bo trzeba było pomóc dzieciom w odrabianiu lekcji. Ile razy nie spotkałyśmy się z przyjaciółką, chociaż tak bardzo chciałyśmy z nią porozmawiać o takich zwykłych babskich sprawach? Ile razy nie weszłyśmy do galerii, chociaż reklamowana wystawa nas zainteresowała? Ile razy nie napisałyśmy listu do

bliskiej osoby, chociaż zasypiając, obiecywałyśmy sobie, że już jutro... I tak to „ile“ można mnożyć w nieskończoność. Nasze dorosłe dzieci żyją już swoimi radościami i swoimi troskami. Dzielmy je z nimi, ale nie próbujmy ich życie przeżyć za nie. My cieszmy się naszym największym luksusem, który też dojrzał w ogrodzie naszego żywota. Cieszmy się czasem, który teraz jest naszym największym bogactwem, czasem, z którego wreszcie bez wyrzutów sumienia możemy korzystać tylko dla siebie. I tak siedząc w naszym ulubionym fotelu, porozmyślajmy jak go racjonalnie wykorzystać, by dni, miesiące i lata przeżyć w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej. By było nam dobrze z sobą, by zasypiając wieczorem, cieszyć się na każde nowe rano. Wolnym czasem bogate, nie roztrwońmy tej fortuny, niech służy nam dobrze, a czy tak się stanie zależy przede wszystkim od nas. I chociaż psycholodzy radzą, by na długo przed emeryturą zrobić sobie taki program, przyznajmy z ręką na sercu, że i na to nie miałyśmy najczęściej czasu. Teraz więc zadecydujmy, co zrobimy z naszym wolnym czasem, jak go wykorzystamy, by ozłocił naszą jesień. Gdyby na to był jeden jedyny skuteczny recept, nie byłoby tylu zgorzkniałych i swarliwych starszych ludzi. Spróbujmy więc Miłe Moje Rówieśniczki zastanowić się wspólnie na łamach „Monitora Polonijnego“, co zrobić z tym czasem, jak go wykorzystać, by przynosił nam radość i satysfakcję. Czekam na listy, w których podzielicie się własnymi doświadczeniami i planami. Przywitamy i listy panów, którzy, wydaje się, potrafią z większą korzyścią dla siebie korzystać z czasu. Wstańmy z fotela, obujmy tenisówki i zdecydowanym krokiem wyjdźmy z domu. W marszu się lepiej myśli. Nie obawiajmy się jesieni, cieszmy się nią. Danuta Meyza - Marušiaková

sierpień 1998 - Naszym celem niech będzie działanie, a przeżywanie odsuńmy na dalszy plan; - W rozmowie starajmy się nie obwiniać. Zamiast tradycyjnego „Dlaczego mi to zrobiłeś?“ raczej powiedzmy „Sprawia mi przykrość to czy owo“; - Wcześniej zastanówmy się, czy chcemy osiągnąć kompromis, czy też jesteśmy zdecydowane w razie braku zmian odejść (z pracy, małżeństwa, itd); - Zrezygnujmy z emocjonalnego podejścia do problemu będącego przedmiotem gniewu. Zamazuje jego wagę; - Skupmy się na tym, jak zmienić niepożądaną sytuację, a nie na roztrząsaniu winy; - Wyrażając gniew, bądźmy przygotowane na równie gniewną reakcję naszego rozmówcy. Nie obawiajmy się jej. Nie życzę czytelniczkom, by nigdy nie znalazły się w sytuacji zmuszającej do przejawienia gniewu, jestem realistką. Życzę natomiast, by to czego uczą nas psycholodzy, przyswoiły sobie jak najszybciej. Będzie nam łatwiej żyć. Psycholog Ewa Woydyłło twierdzi: „Ludzie uczą się nie krzywdzić i nie poniżać innych, gdy widzą, że każda próba zlekceważenia kogoś wywołuje stanowczy sprzeciw.“ dmm

CZAS NA BORÓWKI BRUSZNICE Borówki, w niektórych częściach Polski zwane brusznicami, należą w kuchni polskiej do tradycyjnych dodatków do mięs. Na przykład indyk nie może obyć się bez borówek. I teraz właśnie jest czas na przygotowanie przetworu z borówek. Przepis: kilogram borówek należy przebrać, umyć i osączyć. 30 dkg cukru zagotować, stale mieszając, z 1/8 l wody. Na gorący syrop wrzucić borówki i stale mieszając, gotować ok. 15 minut. 35 dkg gruszek lub jabłek (twarde, raczej kwaśne) obrać, pokrajać na ćwiartki (duże można na mniejsze części), usuwając gniazda nasienne. Do borówek dodać owoce i razem gotować mieszając jeszcze ok. 30 minut. Gdy borówki i owoce staną się przezroczyste, gorące wkładamy do słoików i natychmiast je zamykamy. Nie pasteryzujemy. Tak przyrządzone, podajemy do mięs. W następnym numerze podamy przepis na sos borówkowochrzanowy.

MYŚLI ZASŁYSZANE I PRZECZYTANE Polityków prawicowych i lewicowych muszą chyba wytwarzać na produkcyjnych taśmach, bo nigdy nie brakuje ani jednych, ani drugich. Stanisław Romer Żądamy ośmiogodzinnego dnia myślenia! Stanisław Jerzy Lec Największym zdobywcą jest ten, kto umie zwyciężać bez bitwy. Lao - Tse


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 19

sierpień 1998

MONITOR POLONIJNY

POLSKO - SŁOWACKIE DNI OLIMPIJCZYKA Bratysława ‘98

Lidia Grala - Bednárčík w obecności ambasadora RP w Bratysławie Jana Komornickiego i najwyższych przedstawicieli polskiego i słowackiego Komitetu Olimpijskiego oraz Dyrektor Instytutu Polskiego otwiera wystawę polskiego plakatu olimpijskiego inaugurującą Polsko-Słowackie Dni Olimpijczyka w Bratysławie

19

M

ŁODZI W POLSCE SŁUCHAJĄ ODKURZONE PRZEBOJE

Z pewnością niejednego czytelnika zadowoli informacja o wydaniu przez Polskie Nagrania płyty CD Czesława Niemena. Mimo, że utwory, które znalazły się na płycie, były przebojami w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, w Polsce /i chyba nie tylko w Polsce/ wciąż cieszą się popularnością. Czesława Niemena nie trzeba przedstawiać. Każdy pamięta wielkie hity, takie jak: Dziwny jest ten świat, Pod papugami, Wspomnienie, czy Nie wiem czy to warto. Niektóre z tych nagrań gościły na szczytach list przebojów w różnych okresach /pamiętam, że w połowie lat osiemdziesiątych niespodziewanie piosenka Pod papugami była jedną z najczęściej nuconych przez małolaty piosenek / nie raz więc przeżywały swój come back. Płyta, którą mam przed sobą, powstawała po sukcesie Dziwnego świata w roku 1968. Oto jak Czesław Niemen wspomina ten okres: „Od stycznia wojażowałem z Akwarelami po świecie, a to Francja-elegancja /MIDEM/, a to jakaś europejska telewizja /Brama/, a to znowu festiwal /Bratysławska Lira/. Do tego jeszcze comiesięczne trasy po Polsce. Skoncentrować się na pisaniu mogłem tylko w drodze. I mimo, że tytuł wykiełkował pół roku wcześniej, dwanaście piosenek, wysupłanych z wolnego od koncertów czasu, nagraliśmy dopiero na przełomie maja i czerwca.“ W ten sposób powstał Sukces. Słuchając tej piosenki dzisiaj, czy pierwszy raz w życiu, czy też po raz setny, można ulec jej urokowi, a chyba przede wszystkim urokowi jej autora i wykonawcy. Myślę, że takie przeboje jak ten, „pracowały“ na image Czesława Niemena - w tamtych czasach człowieka

Między nami olimpijczykami. Mieczysław Nowicki w rozmowie z Kataríną Racovą - Lokšovą

burzliwego, rozwichrzonego, swobodnie myślącego i oryginalnego. W wywiadach - wspomnieniach jego żony - Małgorzaty Niemen /uroczej modelki/ często przewija się opis jego osoby jako człowieka na wskroś wolnego, przez niektórych odbieranego jako niebezpiecznego dla młodych dziewcząt. I oto tworzy piosenkę, której tekst chyba chwyta za serce niejedną dziewczynę: „...Sukces dla wielu ludzi miarą jest fortuna a dla mnie ponad wszystko moja miłość, mój sukces to ty“. Na płycie znalazły się utwory: Płonąca stodoła, Gdzie mak się czerwieni, Włóczęga, Narodziny miłości, Allilach, Najdłuższa noc, Jeżeli, Spiżowy krzyk, Tyle jest dróg, Niepotrzebni, Klęcząc przed tobą. NIEMEN & AKWARELE, POLSKIE NAGRANIA 1996 Małgorzata Wojcieszyńska

REDAKCJA POLECA: Tylu olimpijczyków na jednym spotkaniu - o tym się pamięta

Organizatorki Dni Olimpijczyka, panie Grażyna Lašček i Lidia Grala - Bednárčik ze złotą plakietą udzieloną im przez Polski Komitet Olimpijski (fotografie Stano Stehlik)

Na rynku polskim pojawiły się w lecie albumy popularnego piosenkarza Wojciecha Gąssowskiego uznawanego za polskiego klasyka rock ‘n’ rola, które wzbudziły olbrzymie zainteresowanie. Oba albumy - Gdzie się podziały tamte prywatki oraz Party zostały oficjalnie uznane za płyty platynowe, a wydał je potentat fonograficzny Polskie Nagrania. - Za jedno z ciekawszych wydarzeń ostatnich miesięcy na polskim rynku muzycznym krytyka uznała Trans, najnowszą płytę zespołu Firebirds. To także rock. Świetne teksty autorstwa Joanny Prykowskiej i jej intrygujący głos oraz równie dobre kompozycje Konrada Cwajdy zadecydowały o sukcesie albumu.


Monitor Polonijny 1998_5-6:Monitor Polonijny 1998_5 17/02/16 12:34 Page 20

20

MONITOR POLONIJNY

NATO DO SZCZECINA. Wojsko pozostaje tam, gdzie było, ale do Szczecina przeprowadza się dowództwo korpusu z Rendsburga w sile 80 - 100 ludzi, które wraz z 40 polskimi oficerami utworzy w Szczecinie stanowisko dowodzenia Międzynarodowego Korpusu Północno - Wschodniego. O trójstronnej współpracy wojskowej szefowie resortów obrony Danii, Niemiec i Polski pierwszy raz rozmawiali w 1994 r. Wtedy jeszcze nikt nie mówił o utworzeniu wspólnego korpusu. Pomysł jego utworzenia zrodził się później, gdy bliżej zaczęły współpracować dywizje. Ich dowódcy w sierpniu 1996 r. podczas spotkania na Rugii wystąpili z pomysłem koordynacji działań na wyższym szczeblu. 30 sier-

Z

zedawanych leków). Po załamaniu się rynków wschodnich eksport polskich leków zmniejszył się o jedną trzecią. Dzięki pozostałym dwu trzecim fabryki leków mogą spłacać zaciągnięte kredyty potrzebne na unowocześnienie produkcji i dostosowanie jej do standardów GMP (Dobrej Praktyki Wytwórczej), która od wielu lat obowiązuje na rynkach europejskich. Wprowadzenie GMP wymaga zainwestowania do 2000 r. 967,7 mln zł - na ten cel idą w tej chwili niemal wszystkie zyski ze sprzedaży. Nie są one duże, ponieważ ceny na leki krajowe umieszczane na listach refundowanych cen ustala minister finansów. Zaczęta w 1994 r. prywatyzacja, od 1997 r. nabrała nieco większego tempa.

RÓŻNYCH SZUFLAD

pnia 1997 r. powołano Trójstronną Grupę Roboczą (po 4 przedstawicieli z każdego państwa) z niemieckim generałem Karlem - Heinzem Latherem na czele. Szefem polskiej grupy został płk Adam Misztal z Dowództwa Wojsk Lądowych. Pracowało też siedem podgrup roboczych. Pierwsze dowództwo korpusu tworzyć będzie Duńczyk na etacie generała broni, jego zastępca Polak generał dywizji, a szefem sztabu będzie Niemiec - generał brygady. Dowódca i szef sztabu muszą być fachowcami. Polski generał będzie się przygotowywał do objęcia dowództwa korpusu, co nastąpi, zgodnie z przyjętą zasadą, za trzy lata. W skład korpusu wejdą: polska 12 Szczecińska Dywizja Zmechanizowana, niemiecka 14 Dywizja Grenadierów Pancernych z dowództwem w Neubrandenburgu i duńska Dywizja Zmechanizowana z dowództwem we Fredericii. Będzie to korpus wielonarodowy, ale nie będzie podporządkowany NATO. Każda dywizja pozostanie dywizją narodową i będzie stacjonować na własnym terytorium a o jej użyciu decydować będzie własny rząd. Wspólny będzie jedynie sztab korpusu, w którym służyć będzie ponad setka oficerów, podoficerów i cywilnych pracowników. Całkowicie polska będzie kompania zabezpieczenia sztabu (kucharze, ochrona, kierowcy, urzędnicy). Obiekty sztabu będzie strażyć pluton polskich żandarmów, a za łączność będzie odpowiadać międzynarodowy pluton.

CENA UBIEGŁOROCZNEJ POWODZI zweryfikowana przez polski Główny Urząd Statystyczny wzrosła.Woda całkowicie zniszczyła 7,2 tys. domów, wdarła się do 48 tys. mieszkań, a 7,2 tys. rodzin straciło dach nad głową. Aż 5 mld złotych pochłoną koszty napraw dróg, mostów, kanalizacji, wodociągów, oczyszczalni ścieków, szkół, przedszkoli i innych obiektów użyteczności publicznej. Na kolejne 2,9 mld złotych swoje straty wyceniły przedsiębiorstwa, a 2,7 mld zł wielka woda zabrała rolnikom. Wartość zniszczonego wyposażenia gospodarstw domowych ocenia się na 1,5 mld złotych. W sumie GUS doliczył się strat rzędu 12,2 mld złotych. Usuwanie skutków powodzi potrwa 3-4 lat. Do tej pory wydano na ten cel 3 mld złotych, a do końca br. suma ta wzrośnie jeszcze o 2,5 mld.

DŁUGI POLSKIE I OBCE Polski dług zagraniczny wynosi 34,5 mld dol. W tym roku zostanie on powiększony o dodatkowe 700 mln. W latach 1998 - 2000 nastąpi kulminacja spłat przez Polskę odsetek od zadłużenia, choć najtrudniejszy dla Polski będzie rok 2008, kiedy na długi trzeba będzie wydać z budżetu ok. 4,7 mld dol. Ale nie tylko Polska winna jest światu. Na liście dłużników Polski znajduje się 16 państw, które zalegają ze zwrotem udzielonych im kiedyś kredytów. Łącznie są Polsce winne ok. 1,2 mld dol. W przypadku większości dłużników Trzeciego Świata jedyną szansą odzyskania przez Polskę pieniędzy jest ustalenie spłat za pośrednictwem wymiany barterowej, czyli towar za towar.

POLSKI RYNEK FARMACEUTYKÓW tworzy 320 firm. Czołówkę tworzy 14 przedsiębiorstw należących dawniej do zrzeszenia Polfa, z których siedem fabryk ma największą rentowość. Mimo, że fabryki te cechuje wysoka rentowność, z trudem konkurują z zachodnimi koncernami, kontrolującymi w tej chwili 65 proc. polskiego rynku (pod względem wartości spr-

HACKERZY W POLSCE. Mniej informowanym wyjaśniamy, że hackerem jest człowiek włamujący się i wykradający dane z cudzych komputerów, a w skrajnych przypadkach niszczący ich zawartość. W Polsce Internet pojawił się przed pięciu laty, a wraz z nim pojawili się hackerzy, którzy uważają, że nie ma systemów bezpiecznych i każde hasło, stosując odpowiedni program, można złamać. W Polsce hackerzy w maju 1997 r. wdarli się do komputerów Biura Informacyjnego Rządu i zmienili jego nazwę na Centrum Dezinformacyjne Rządu, a miesiąc później w telewizyjnym programie „Tok - Szok“ pokazano tężejącą twarz dyrektora Rządowego Centrum Informacji Gospodarczej, zapewniającego właśnie o bezpieczeństwie rządowego systemu informacyjnego, gdy autorzy pokazali na monitorach strony wyciągnięte dzień wcześniej z rządowych komputerów. Wcześniej hackerzy włamali się do Naukowej Akademickiej Sieci Komputerowej, zmieniając jej nazwę na Niezwykle Aktywną Siatkę Kretynów, co było zemstą za zapowiedzianą przez NASK podwyżkę cen usług. Dla polskich hackerów najbardziej interesujące jest włamywanie się do tzw. routerów, czyli węzłowych komputerów poszczególnych sieci odpowiedzialnych za przepływ informacji, ponieważ można np. zablokować kontakt Polski ze światem. Trzeba jednak zauważyć, że jest to dość nieszkodliwe, bo dobry fachowiec potrafi w kwadrans odtworzyć połączenie. Nowy kodeks karny, który będzie obowiązywać w Polsce od 1 września, zawiera rozdział „Przestępstwo przeciw ochronie informacji“, uznający za przestępstwo m. in. kradzież informacji, niszczenie integralności komputerowego zapisu informacji, sabotaż komputerowy, rozpowszechnianie wirusów komputerowych. Za dokonane przestępstwa grozi kara od 3 do 8 lat pozbawienia wolności.

JAKIE KWALIFIKACJE INTELEKTUALNE potrzebne są ludziom pełniącym ważne funkcje w państwie - takie pytanie zadał kilkunastu osobom ze świata nauki, kultury i prasy redaktor „Przekroju“ Kazimierz Targosz. Ich odpowiedzi komentuje, a niektóre cytuje w numerze 12 tygodnika. Stąd pochodzi też wypowiedź pisarza Stanisława Lema: „Od polityków wymagam, by po pierwsze dbali o interes państwa polskiego, a nie własny czy swojej grupy. Po drugie powinni być zainteresowani w sprawach tego świata i mieć własne zdanie na ten temat. Po trzecie powinni być wykształceni w szerokim tego słowa rozumieniu. Wiedza jest potrzebna, bo chroni przed naciskami, daje odwagę bronienia własnych racji, jeśli służą one Polsce, nawet gdyby szkodziły osobiście. Jestem oczywiście za tym, aby politycy posiadali ogólną ogładę, posługiwali się biegle ojczystym językiem, ale są to w naszej rzeczywistości postulaty trochę utopijne. Mówi się często, że politycy powinni być przede wszystkim skuteczni. Chciałbym w związku z tym przypomnieć, że najskuteczniejszym politykiem XX wieku był Adolf Hitler.“

KRAK W KALIFORNII Polski kalifornijczyk z Los Angeles, Andrzej Kołodziej, nadał założonemu przez siebie klubowi artystycznemu imię - KRAK. Nasz rodak jest malarzem, uprawia również poezję. Założony przez niego klub skupia polskich malarzy i poetów, co pozwala Kołodziejowi na organizowanie ekspozycji obrazów połączonych z wieczorami poetyckimi. Nawiązał kontakt z amerykańskimi poetami mieszkającymi w Kalifornii i w czasie festiwalu sztuki w Los Angeles zorganizował całonocny „maraton poetycki“ z udziałem 12 najlepszych poetów z południowej Kalifornii i czołówki poetów z KRAKA. Niedawno Kołodziej stał się zwycięzcą konkursu prestiżowego miesięcznika „Lucididy“ z Houston. Jako artysta malarz przeszedł od malarstwa abstrakcyjnego do figuratywnego, chętnie też maluje pejzaże i martwą naturę. na podstawie prasy polskiej i relacji programu pierwszego Polskiego Radia przygotowała Barbara

sierpień 1998

Ś

MIEJMY SIĘ Z „PRZEKROJEM“

Prosimy nie powtarzać Przekonania to nie gacie, nie należy ich zbyt często zmieniać.

O Wacusiu - Wynaleziono nowy, rewelacyjny pas odchudzający. Zakłada się go wokół lodówki tak, żeby nie można było otworzyć drzwi. Od red.: Humor tu zamieszczony przedrukowaliśmy z „Przekroju“.

R

EDAKCJA INFORMUJE:

• korespondencję należy adresować Danuta Meyza - Marušiaková Náb. arm. gen. L. Svobodu 42 811 02 Bratislava a dotyczącą prenumeraty Ireneusz Giebel Monitor Polonijny, ul. Mlynské Nivy 42, 821 09 Bratislava; • kontakt telefoniczny - 07/5313 187 (wtorek 9.00 - 12.00 godz., środa 18.00 - 20.00 godz.); • zastrzega sobie prawo do opracowania redakcyjnego nadesłanych materiałów oraz do skrótów; materiałów, które nie zamówiła, nie odsyła; nie czyta anonimów; • gwarantuje tajemnicę korespondencji, jeśli autor sobie życzy i oprócz nazwiska poda wybrane hasło.

V Y D Á VA P O Ľ S K Ý K L U B ŠÉFREDAKTORKA Danuta Meyza - Marušiaková REDAKCIA: Ireneusz P. Giebel, Joanna Nowak - Matloňová STÁLI SPOLUPRACOVNÍCI: Zuzana Laščeková, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik ADRESA: Mlynské Nivy 42, 821 09 Bratislava tel. 5313 187. Rozširuje Poľský klub. Registračné číslo 1193/95. Z dodaných predlôh vytlačil LÚČ - vydavateľské družstvo, Bratislava, Špitálska 7. FINANCOVANÉ MINISTERSTVOM KULTÚRY SR

Monitor Polonijny 1998/5-6  
Monitor Polonijny 1998/5-6  
Advertisement