Page 1

Monitor Polonijny 1998_2:Monitor Polonijny 1998_2 17/02/16 15:37 Page 1

MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-KULTURALNY POLAKÓW W REPUBLICE SŁOWACKIEJ

rocznik III.

nr 2

luty 1998

Nowy KODEKS DROGOWY w Polsce (czyt. na s. 8)

cena 5 Sk

Za wybitne zasługi

W dniu 11 lutego br. w Instytucie Polskim w Bratysławie Ambasador RP w Republice Słowackiej Jan Komornicki udekorował obywateli słowackich wysokimi polskimi odznaczeniami nadanymi im 28 listopada 1997 roku przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Aleksandra Kwaśniewskiego. Za wybitne zasługi w rozwijaniu polsko słowackiej współpracy zostali odznaczeni: Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej prof. Ján Findra; Krzyżami Oficerskimi Orderu Zasługi: doc. Ferdinand Buffa, gen. maj. Ján Čmilanský, doc. Štefan Drug, prof. Jozef Hvišč, František Mrázik; Krzyżami Kawalerskimi Orderu Zasługi tłumacze literatury polskiej: Vlastimil Kovalčík, Jozef Marušiak, Miroslava Wlachovská. Ambasador Jan Komornicki, dekorując odznaczonych, wyraził m. in. radość, że może nosicielom wysokich odznaczeń, z których każdy ma swe szczególne zasługi w kształtowaniu stosunków polsko słowackich, przejawić głęboki szacunek za dotychczasowe dokonania. „W imieniu wszystkich tych, z którymi udało się nam wytworzyć cenne stosunki z ludźmi po drugiej stronie gór“ - podziękował za uznanie zasług nestor i współtwórca Słowackiej Służby Górskiej, 84 - letni František Mrázik.

W

SPÓLNOTA POLSKA

Foto: Peter Procházka

Ośrodek ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturowego ziałalność Stowarzyszenia „Wspólnota Polska“ to nie tylko pomoc organizacjom polonijnym w świecie, nie tylko szkolnictwo polonijne, różne formy pobytu dzieci i młodzieży w kraju pochodzenia ich rodziców, zjazdy i konferencje. Do mniej znanych form działalności należy prowadzenie Ośrodka ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturowego poza Granicami Kraju. Ośrodek ds. Dziedzictwa Kulturowego został powołany przez Zarząd Krajowy Stowarzyszenia „Wspólnota Polska“ 22 kwietnia 1993 roku. Jego powołanie było realizacją przez Stowarzyszenie uchwały Zjazdu Polonii Świata (odbył się w Krakowie w sierpniu 1992 r.) w sprawie „ratowania polskich dóbr kultury, zabytków i pamiątek historycznych na Wschodzie“. Wkrótce powołano Radę Programową Ośrodka złożoną z wybitnych specjalistów. Radzie przewodniczy prof. Zygmunt Świechowski, a jej członkami są: prof. Ryszard Brykowski, dr Wojciech Fijałkowski, dr Marian Kornecki, ks. Eugeniusz Kościółko, prof. Wojciech Kurpik, prof. Tadeusz Polak, dr Michał Woźniak. Pracami Ośrodka kieruje prof. R. Brykowski, który jest członkiem Zarządu Krajowego Stowarzyszenia „Wspólnota Polska“. Prof. R. Brykowski tak określa pracę Ośrodka: „Podstawowe działania Ośrodka to działania informacyjne i doradcze dla polskich środowisk poza krajem, które otaczają lub w przyszłości otoczą opieką polskie zabytki architektury, dzieła sztuki i pamiątki historyczne, w zakresie ich ochrony konserwacji i odbudowy.“

D

Ograniczone środki finansowe, jakimi na ten cel dysponuje „Wspólnota Polska“, określają zakres działań, które przede wszystkim polegają na delegowaniu specjalistów, proponujących prace konserwatorskie oraz na wykonywaniu ekspertyz i ewentualnych prac projektowych. Do podstawowych zadań należy również „budzenie u naszych Rodaków na Wschodzie zrozumienia znaczenia narodowych dóbr kulturalnych i potrzebę ich ochrony“. W tym celu Ośrodek, wspólnie z Zarządem Głównym Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, zorganizował dla rodaków z Białorusi, Litwy, Łotwy i Ukrainy dwa Kursy Miłośników Zabytków Ojczystych i Pamiątek Historycznych (trzeci kurs zorganizował samodzielnie Zarząd TOnZ). Działaniami Ośrodka zamierzonymi na zachowanie dziedzictwa kulturalnego na Wschodzie objęte są przede wszystkim te zabytki sakralne oraz zabytki kultury cmentarnej (groby, nagrobki, kaplice, rzeźby, świątynie), które nie budzą „merytorycznych zastrzeżeń co do ich polskiego charakteru i przynależności do polskiej kultury“. Wykonano szereg objazdów rozpoznawczych, np. już w 1993 r. przeprowadzono objazd północnej i środkowej części Wołynia (39 miejscowości). W 1994 r. przeprowadzono rozpoznanie konserwatorsko-inwentaryzacyjne 10 kościołów na Pokuciu, wydając równocześnie zalecenia do prac konserwatorsko-budowlanych dla niektórych zabytków ruchomych i malowideł

ściennych. W wyniku rozpoznania powstała dokumentacja fotograficzna i opisowa, a także wystawa „Kościoły Pokucia“. Oględziny na Pokuciu objęły m. in. 5 cmentarzy rzymskokatolickich, pomniki legionowe oraz w Kołomyi pomniki: Adama Mickiewicza (z 1898 r.) i Ofiar Kosaczowa z lat 1918 - 1919, a także tablice pamiątkowe Tadeusza Kościuszki (z 1894 r. na ścianie Ratusza) i Zygmunta Krasińskiego (z 1912 r. w kościele pojezuickim). W 15 miejscowościach Białorusi, Litwy i Ukrainy przeprowadzono indywidualne rozpoznanie konserwatorskie, „bądź udzielając na miejscu wstępnego instruktażu konserwatorskiego, bądź wykonując obszerniejsze opracowania konserwatorskie, przekazane następnie proboszczom“ - stwierdza prof. R. Brykowski. Wspólnie z TOnZ zorganizowano prace konserwatorskie przy trzech drewnianych rzeźbach rokokowych z 3 ćwierci XVIII w. znajdujących się w kościele w Stanisławowie. Bezpośrednie prace konserwatorskie Ośrodek prowadził w kościele pobrygitkowskim w Grodnie (portale) oraz w kościele farskim w Nowogródku (nagrobek Jerzego Dussiatskiego z 1643 r.). Najpoważniejszą akcją Ośrodka było podjęcie starań i konkretnych czynności związanych z przeniesieniem wzniesionego w 1771 r. drewnianego kościoła z Wiszenek do Kowla. Lista dokonań Ośrodka „Wspólnoty Polskiej“ ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturowego poza Granicami Kraju jest znacznie bogatsza niż udało się nam tu przedstawić, sygnalizując czytelnikom „Monitora“ jego istnienie i program. (przygotowano na podst. art. R. Brykowskiego [w:] Biuletyn Stowarzyszenia „Wspólnota Polska“ 1996 nr 12)


Monitor Polonijny 1998_2:Monitor Polonijny 1998_2 17/02/16 15:37 Page 2

P

OLITYKA

2

MONITOR POLONIJNY 13 GRUDNIA 1997 R., W SZESNASTĄ ROCZNICĘ wprowadzenia stanu wojennego odbywały się w wielu miastach Polski manifestacje, marsze milczenia i msze święte w intencji jego ofiar. Liga Republikańska oraz Konfederacja Polski Niepodległej zorganizowały niezależnie od siebie manifestacje przed rezydencją gen. Wojciecha Jaruzelskiego. O uznanie systemu komunistycznego i rządów PZPR za zbrodnicze i wymierzone przeciwko najistotniejszym interesom narodu polskiego zaapelowali do Sejmu i Senatu RP uczestnicy I Walnego Zjazdu Stowarzyszenia Represjonowanych w Stanie Wojennym Regionu Śląsko - Dąbrowskiego.

wej wobec zarzutu oszustwa. Zarzucono im umyślne działanie na szkodę spółki ROK Corporation z Jarocina, współwydawcy pisma w latach 199193, która przekazała na jego rozwój 600 tys. zł. i od tego czasu nie otrzymała swojego udziału w zyskach. Chodzi o sumę w wysokości ponad 3,5 mln nowych złotych.

ZA NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA MINIONEGO ROKU w Polsce tygodnik „Wprost“ uznaje m. in.: uchwalenie nowej konstytucji, VI pielgrzymkę Jana Pawła II do kraju, wybory parlamentarne i powstanie rządu Jerzego Buzka, zaproszenie Polski do NATO i Unii Europej-

W BRUKSELI SZEFOWIE DYPLOMACJI 16 krajów należących do NATO podpisali protokoły o przystąpieniu Polski, Czech i Węgier do sojuszu. W trakcie negocjacji poprzedzających ten akt Polska zobowiązała się wypełnić wszystkie obowiązki wynikające z członkowstwa w pakcie. Zaaprobowanie jej udziału w NATO uważane jest przede wszystkim za wynik sukcesu transformacji politycznej i gospodarczej Polski.

OSPODARKA

G ULTURA

K

24 GRUDNIA, W 199. ROCZNICĘ URODZIN ADAMA MICKIEWICZA został zainaugurowany Rok Mickiewiczowski. W ramach jego obchodów w Warszawie i Poznaniu odbędą się sympozja naukowe. Wszystkie uniwersytety w Polsce planują zorganizowanie konferencji mickiewiczowskich, a w wielu krajach świata odbędą się sesje naukowe poświęcone wieszczowi. Przygotowane jest też wydanie naukowe pism Mickiewicza obejmujące 27 tomów, a do księgarń trafi popularnonaukowa edycja jego dzieł w 17 tomach, kronika życia i twórczości autora oraz listy.

KSIĄDZ JAN TWARDOWSKI wydał nowy tom poezji p. t. Jak tęcza co sobą nie zajmuje miejsca, który zawiera ponad 350 wierszy ze wszystkich dotychczasowych zbiorów. Książka ukazała się nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego w znanej „celofanowej“ serii Biblioteki Poetów. Wyboru utworów i ich opracowania dokonała Aleksandra Iwanowska. Debiut Jana Twardowskiego przypada na rok 1937, następny tomik ukazał się dopiero dwanaście lat później. Największą popularność autor zdobył w ostatnich dwóch latach.

ZAKOPANE ZGŁOSI OFICJALNIE w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim chęć organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Poparcie dla tej deklaracji wyrazili m. in. prezydent Aleksander Kwaśniewski, premier Jerzy Buzek i Sejmowa Komisja Kultury Fizycznej. Inicjatywa ta uzyskała aprobatę 82% mieszkańców Zakopanego i 66% społeczeństwa Polski.

REDAKTOR NACZELNY ZNANEGO TYGODNIKA „WPROST“ Marek Król oraz dwaj inni członkowie jego kierownictwa zostali postawieni przez Szefa Prokuratury Krajo-

W CZELADZI ZOSTAŁO OTWARTE największe centrum handlowe w Polsce pod nazwą M1. Parterowa hala była budowana przez siedem i pół miesiąca, a jej powierzchnia wynosić będzie 50 tys. m. kw. Inwestorem przedsięwzięcia jest największy koncern handlowy w Europie wykazujący obroty w wys. 62 mld. DM — niemiecka spółka Metro AG. Spółki Metra mają już w Polsce kilkadziesiąt du-

27 GRUDNIA UB. R. WESZŁA W ŻYCIE USTAWA O CUDZOZIEMCACH. Określa ona m. in. status osób posiadających więcej niż jedno obywatelstwo. Nowością jest paragraf nakazujący obcokrajowcom przyjeżdżającym do Polski posiadanie poza paszportem i wizą także „środków niezbędnych do pokrycia kosztów przejazdu, pobytu i wyjazdu“. Środki te nie są konieczne, jeśli cudzoziemiec posiada zaproszenie, które musi być zaewidowane w miejscu jego pobytu w Polsce. Wprowadzono cztery rodzaje wiz, z których najkrótsza, pobytowa wydawana jest na sześć miesięcy.

MISJA MIĘDZYNARODOWEGO FUNDUSZU WALUTOWEGO dokonała kolejnej, półrocznej oceny gospodarki. Według szefa misji Gerarda Belangera powodem do niepokoju wciąż pozostaje rosnący deficyt obrotów bieżących, który jednak nie powinien osiągnąć w roku bieżącym niebiezpiecznej granicy 6-8%, jeżeli w Polsce prowadzona będzie restrykcyjna polityka gospodarcza. Popiera on także propozycję Narodowego Banku Polskiego, by zwiększyć zakres wahań kursu złotego rynku.

skiej, powódź tysiąclecia, a także strajki anestezjologów, umorzenie śledztwa w sprawie Ryszarda Kuklińskiego oraz start prywatnej telewizji TVN.

13-LETNI CHŁOPIEC - PRZEMEK CZAJA zginął w Słupsku podczas starcia policji z kibicami sportowymi. Zgon nastąpił w wyniku urazu głowy, jakiego doznał wpadając na słup po pobiciu przez policjanta. Ocenia się, że interwencja policji była uzasadniona, lecz sposób jej wykonania i zastosowane środki były niewspółmierne do zaistniałej sytuacji. Wydarzenie wywołało falę demonstracji skierowanych przeciwko policji.

KLUBY AKCJI WYBORCZEJ SOLIDARNOŚĆ I UNII WOLNOŚCI zgłosiły swych przedstawicieli do Rady Polityki Pieniężnej, która w przyszłości ma osiągnąć duży wpływ na kształt polityki finansowej państwa.

luty 1998

żych sklepów. 25% akcji działających do tej pory w Polsce spółek przejął Bank Handlowy SA. Do 1998 r. holding będzie zatrudniał w Polsce ok. 10 tys. osób. Liczba sklepów zachodnich firm handlowych w Polsce wzrosła w ciągu pięciu lat z 330 do ok. 950.

80 MLN ECU PRZEZNACZYŁ FUNDUSZ PHARE na realizację inwestycji autostradowych w Polsce. Jest to już druga darowizna PHARE z przeznaczeniem na te cele. Środki te zostaną wykorzystane na budowę obiektów obwodnicy autostradowej Poznania i na odcinek autostrady A4.

W CIĄGU 11 MIESIĘCY UBIEGŁEGO ROKU w Polsce sprzedano łącznie prawie 441 tys. samochodów osobowych. W tym roku liczba ta powinna wzrosnąć do ok. 470 tys. Największy udział na polskim rynku mają, podobnie jak przed ro88 CZOŁOWYCH PRZEDSTAWICIELI POLSKIEJ KULTURY wystąpiło w obronie czasopisma „Wiadomości Kulturalne“, którym minister kultury i sztuki zamierza cofnąć dotacje. Wśród sygnatariuszy znaleźli się m. in. Jerzy Giedroyc, Józef Hen, Kazimierz Kutz, Jerzy Kawalerowicz, Ewa Łętowska, Wiesław Myśliwski, Wojciech Żukrowski. Czasopismo to, określane przez jego obrońców jako kompetentne i wszechstronne, nie jest w stanie utrzymać się na rynku bez wysokiej dotacji, jaką otrzymywało do tej pory.

WĘGIERSKIE RADIO nadało 11 stycznia pierwszą w historii audycję dla Polonii. Półgodzinny program nadawany będzie w każdą niedzielę. Węgierska Polonia liczy ok. 10 tys. osób i jest pod tym względem piątą z 13 mniejszości narodowych w tym kraju. Polacy na Węgrzech zrzeszeni są w dwóch organizacjach polonijnych, mają swój ogólnokrajowy samorząd oraz liczne organizacje w poszczególnych miastach, posiadają swój własny program w telewizji oraz wydają dwa miesięczniki.

POLSKI PEN CLUB przyznał doroczne wyróżnienia. Laureatem nagrody Jana Parvandow-

kiem, Fiat i Daewoo, a najczęściej sprzedawanymi modelami są Fiat Cinquecento, FSO Polonez, Polski Fiat 126 oraz Daewoo Tico.

Z BADAŃ EKONOMICZNEGO STANU gospodarstw domowych wynika, że najczęstszym celem gromadzenia pieniędzy przez Polaków jest urlop, na który oszczędza 69% respondentów. 24% zamierza przeznaczyć swe oszczędności na remont mieszkania, 17% na odzież, a 14% na samochód. Ok. 9,5% Polaków oszczędza na meble, zamianę domu lub na pomoc rodzinie.

SEJM PODJĄŁ DECYZJĘ o przyjęciu znowelizowanej przez rząd ustawy o VAT i podatku akcyzowym. W Polsce wzrosną w tym roku ceny energii elektrycznej, gazu, paliw oraz ceny alkoholu i wyrobów tytoniowych. Zapowiadana jest także kolejna podwyżka cen leków. skiego został Stanisław Barańczak. W dziedzinie przekładu nagrodzeni zostali: Justinas Marcinkiecius, tłumacz m. in. dzieł Mickiewicza na litewski, Carlos Marrodan Casas, tłumacz Marqueza i Vargasa Llosy, Piotr Sommer, tłumacz dzieł anglojęzycznych na polski, oraz Clare Cavanagh, tłumaczka polskiej poezji na angielski. Nagrodę edytorską przyznano Redakcji Programów Literackich radiowej „Dwójki“.

Z OKAZJI STULECIA URODZIN i dwudziestopięciolecia śmierci znanego polskiego malarza Jana Cybisa zorganizowano w warszawskiej Zachęcie monograficzną wystawę jego dzieł. Ekspozycja obejmuje 350 obrazów olejnych oraz liczne akwarele i rysunki. Pochodzący ze Śląska Opolskiego artysta związany z grupą kapistów zwolenników koloryzmu spędził 9 lat w Paryżu, skąd pochodzą inspiracje francuskim postimpresjonizmem. Część swojej drogi twórczej spędził w Krakowie, a następnie w Warszawie. Jest autorem niezwykle ciekawego Dziennika z lat 19541966. Przygotowała Joanna Nowak - Matloňová


Monitor Polonijny 1998_2:Monitor Polonijny 1998_2 17/02/16 15:37 Page 3

luty 1998

MONITOR POLONIJNY

K

LUBY INFORMUJĄ

REGION BRAT YSŁAWA W styczniu w Katowicach spotkałam się z licznymi przedstawicielami Sejmiku Samorządowego Województwa Katowickiego. Celem naszych rozmów było szczegółowe omówienie planu współpracy Klubu Polskiego region Bratysława z Sejmikiem w 1998 roku. Omówiliśmy: • organizację Dni Muzyki Polskiej w Bratysławie; • współpracę regionalną gmin woj. katowickiego z gminami północnej Słowacji; • prezentację województwa katowickiego w Bratysławie; • współpracę kulturalną i oświatową. W dniach od 18 do 22 maja br. Klub Polski region Bratysława we współpracy z Sejmikiem Samorządowym Województwa Katowickiego zorganizuje Dni Muzyki Polskiej w Bratysławie. Przez pięć wieczorów rozbrzmiewać będzie muzyka polska. Odbędą się: koncert organowy Michała Banasika; koncert Kwartetu Smyczkowego Filharmonii Śląskiej; koncert 4osobowego Zespołu Harmonijek Ustnych z Mysłowic oraz koncert zespołu dżezowego. W programie nie zabraknie muzyki ludowej; zespoły z Koniakowa i Chorwackiego Grobu koncertować będą na statku. Szczegółowo

omówiliśmy zobowiązania wynikające dla obu stron z podjętej decyzji o wspólnej organizacji Dni Muzyki Polskiej. W dniu 18 maja br. po koncercie organowym inaugurującym Dni odbędzie się spotkanie burmistrzów miast woj. katowickiego z burmistrzami miast północnej Słowacji zainteresowanymi podpisaniem umów o współpracy. Na przełom września i października planowana jest prezentacja województwa katowickiego w Bratysławie, o której rokowała z Sejmikiem dyrektor Instytutu Polskiego Wirginia Mirosławska. Czeka nas wiele ciekawych imprez, które SSWK zorganizuje wspólnie z Instytutem. Członkowie Komisji Kultury i Edukacji Sejmiku Samorządowego z zainteresowaniem przyjęli program szkół patronackich sformułowany przez „Wspólnotę Polską“. Do 15 marca br. zostaniemy poinformowani, która szkoła z woj. katowickiego obejmie patronat nad bratysławską Szkółką Piątkową. W grudniu br. na zaproszenie Klubu przyjedzie do Bratysławy zespół ludowy, który zaprezentuje śląskie zwyczaje świąteczne. Lidia Grala - Bednárčik

REGION M A R T I N Przedświąteczne spotkanie - Martińskie spotkanie dzieci z okazji św. Mikołaja opóźniło się mniej więcej o tydzień. Powód - gorące prośby do patrona miasta, św. Martina, aby przyjechał na „białym koniu“. Niestety, próśb nie spełnił. Nie przeszkodziło to jednak w pysznej zabawie. Dzieciaki z zapałem „ubierały“ choinkę w scenografii pani mgr Izy Štefko, łowiły „ryby“ i z wypiekami na twarzy rysowały św. Mikołaja. Dorośli podziwiali ich zręczność i umiejętności, kibicując i zachęcając do zabawy. W przerwach wszyscy chętnie korzystali z poczęstunku, przygotowanego przez troskliwe mamusie. Złotym gwoździem programu były prezenty od św. Mikołaja. Potem dzieci oglądały polskie bajki na wideo a starsi gawędzili przy kawie zadowoleni, że spotkali się przed świętami Bożego Narodzenia i to w licznym gronie. W Martinie to już tradycja. Trzy generacje - W Martinie i okolicy żyją już trzy generacje Polonusów, co uświadomiliśmy sobie podczas pierwszego tegorocznego spotkania klubowego, które odbyło się 1 lutego. Bodźcem do tego stwierdzenia były tematy poruszane w bezpośredniej rozmowie z naszym szanownym gościem, panem konsulem Jerzym Barczykiem. Właśnie wtedy doliczyliśmy się trzech pokoleń - od dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym poprzez młodzież stu-

dencką, dorosłych w wieku produktywnym do osób młodych duchem, choć w wieku nestorskim - 78 lat. Nasze pytania adresowane konsulowi dotyczyły praw i obowiązków rezydenta na terenie Polski i Słowacji, podwójnego obywatelstwa, statusu mniejszości narodowej. Odnotowaliśmy również duże zainteresowanie możliwością studiów w Polsce. Przede wszystkim z tego powodu gościliśmy w Martinie Polonusów, którzy przyjechali aż z Heľpy. Nowa członkini naszego Klubu przy okazji zasięgnęła informacji o naszej szkółce języka polskiego. Skoro o szkółce mowa, to w jej inwentarzu pojawiła się nowa pomoc dydaktyczna - radiomagnetofon, który pan konsul J. Barczyk przekazał na ręce przewodniczącego Klubu Cezarego Torebki oraz prowadzącej zajęcia Zuzanny Fajth. Szkoda tylko, że nie mamy pomieszczenia należącego na stałe i bez ograniczeń do Klubu, gdzie można by w pełni wykorzystać posiadany przez nas księgozbiór, fono- i wideotekę oraz obejrzeć program polskiej telewizji, bo mamy przecież antenę do odbioru telewizji satelitarnej. Wydaje się, że samo życie podpowiada nam cele przyszłej działalności. Zuzanna Fajth

• Z M IA NA • Z M IANA • Z M I ANA • Z M IA NA • Spotkania Polaków z Bratysławy i okolicy od marca będą odbywać się w każdą pierwszą środę miesiąca w nowej czytelni Instytutu Polskiego w Bratysławie, nám SNP 27 w godz. od 16 30 do 1800. Serdecznie zapraszamy.

3

KOMUNIKATY UWAGA KANDYDACI NA STUDIA W POLSCE Prezesi organizacji regionalnych Klubu Polskiego w Bratysławie, Koszycach i Martinie posiadają przykłady testów egzaminacyjnych, które obowiązywały w 1997 r. Mimo iż testy są corocznie modyfikowane, to te ubiegłoroczne pomogą wam zorientować się w zakresie wymaganych wiadomości i stanowią doskonały materiał ćwiczeniowy. Do dyspozycji są następujące testy: z języków polskiego, angielskiego i niemieckiego, z historii, chemii, fizyki, biologii, geografii i matematyki. Adresy przewodniczących: Lidia Grala - Bednárčik, ul. H. Meličkovej 9, Bratislava; Tadeusz Błoński, Americká trieda 3, Košice; Cezary Torebko, ul. Gandiho 3/16, Martin.

STUDIUM DYRYGENTÓW CHÓRÓW POLONIJNYCH KOSZALIN ’98 Zarząd Krajowy Stowarzyszenia „Wspólnota Polska“ informuje za naszym pośrednictwem, że w terminie od 5 do 18 lipca 1998 r. odbędzie się w Koszalinie Studium Dyrygentów Chórów Polonijnych, które organizują Zarząd Krajowy Stowarzyszenia „Wspólnota Polska“, Oddział Stowarzyszenia „Wspólnota Polska“ w Koszalinie oraz Ministerstwo Kultury RP. Studium jest pięcioletnie (corocznie dwa tygodnie, zawsze w lecie). Program obejmuje ćwiczenia z zakresu dyrygowania, emisji głosu indywidualnej i zbiorowej, metodyki prowadzenia zespołów śpiewaczych, polskiej literatury chóralnej, aranżacji na różne rodzaje zespołów wokalnych i wokalno-instrumentalnych. Uczestnikami Studium mogą być absolwenci uczelni muzycznych - podstawowych, średnich i wyższych. Zajęcia odbywają się w toku indywidualnego kształcenia w zależności od stopnia przygotowania zawodowego uczestnika. Prowadzone są w języku polskim. Kurs jest bezpłatny. Koszty pobytu pokrywa Stowarzyszenie „Wspólnota Polska“. Uczestnicy, po zakwalifikowaniu, zobowiązani są opłacić we własnym zakresie koszty podróży z kraju zamieszkania do Koszalina oraz drogę powrotną. Ponadto są zobowiązani do ubezpieczenia się na czas pobytu w Polsce. Kandydaci na Studium Dyrygentów proszeni są o zgłoszenie się pisemne lub telefoniczne do 10 marca br. u prezydenta Klubu Polskiego, JUDr E. T. Dutkovej, Mlynské Nivy 42, 821 09 Bratislava, tel. 521 35 59.

CZYTELNICY WIERSZE PISZĄ Coraz częściej dowiadujemy się, że nasi czytelnicy piszą wiersze, piszą w języku polskim bądź słowackim. Niektórzy już swe utwory drukowali, inni piszą dla siebie, „do szuflady“, jeszcze inni tworzą wiersze okolicznościowe dla przyjaciół i znajomych. Myślę, że sprawimy im radość, informując, że od numeru marcowego wprowadzamy na naszych łamach nową rubrykę Czytelnicy wiersze piszą. W niej będziemy zamieszczać po jednym wierszu napisanym i nadesłanym do redakcji przez czytelników. Wiersze można pisać w językach polskim lub słowackim, a te które opublikujemy, będziemy honorować na zasadzie naszych stawek. Autorom, którzy nie chcą ujawniać swego nazwiska przed czytelnikami, proponujemy posługiwanie się pseudonimem (ale imię i nazwisko należy przesłać do wiadomości redakcji!). Będziemy zadowoleni, gdy autorzy prześlą nam po kilka swoich utworów, co ułatwi wybór materiału do druku. Ucieszy nas również dołączenie fotografii autora, Wierzymy, że najbliższa poczta przyniesie nam Wasze wiersze. Częstotliwość ukazywania się rubryki Czytelnicy wiersze piszą zależy od materiałów, które od Państwa otrzymamy.


Monitor Polonijny 1998_2:Monitor Polonijny 1998_2 17/02/16 15:37 Page 4

4

MONITOR POLONIJNY

luty 1998

ZEM - NEBO - PEKLO - RAJ NA MARGO VÝSTAVY MARKA JAROMSKÉHO V TURČIANSKEJ GALÉRII

Jaromského práce osamote i ako inšta-

lovaný celok sú neobyčajne pôsobivé, zvláštne. Hmota diel „pulzuje“, je presiaknutá emotívnosťou, ktorá akoby vyvierala priamo zo srdca, podobne ako melódie bluesovej hudby, ktorými na vernisáži komentoval svoje práce sám autor. Ich zvláštna príťažlivosť vyviera z ich vizuálnej podoby a duchovnej náplne, pri ktorej sa zlieva sakrálne a profánne, mystické a každodenné, osobné a nadosobné. Vo svojej tvorbe Jaromski do istej miery vypovedá o veciach a javoch blízkych tomu poznaniu, ktoré vo svojom filmovom diele Obeť tak silne vypovedal Tarkovskij. Po tom, čo bolo zatiaľ bez ďaľších súvislostí konštatované, je už čitateľ zaiste presvedčený, že autorka tohto príspevku prinajmenšom mystifikuje a glorifikuje, sugerujúc výnimočnosť umelca. Je preto potrebné uviesť fakty o samotnom autorovi. Marek Jaromski sa narodil v roku 1953. Na Akademii Sztuk Pięknych vo Varšave študoval grafiku so špecializáciou na drevoryt pod vedením prof. M. Chrostowskej, u ktorej po absolutóriu ostal pôsobiť ako asistent. V 80. rokoch patril k najúspešnejším poľským umelcom. Jeho kariéra postupovala ľahko a rýchlo. O to väčšie bolo prekvapenie okolia, keď sa zrazu tomuto všetkému obrátil chrbtom, „zmizol zo scény“, opustil zamestnanie i výslnie úspechu. Pohodlie veľkomesta a materiálne blaho vymenil za život na samote pri dedinke Ponikiew, v chudobnej a monotónnej mazovskej krajine. Prestal ho zaujímať zákon masmédií, v ktorom platí, že o kom sa nepíše, o kom sa nehovorí - ten nie je dôležitý a zaujímavý - prestane „existovať“. Úloha veľkého umelca zrazu stratila preňho príťažlivosť, prestal túžiť po ďaľších uznaniach, cenách, stratil obavy o svoju kariéru i o to, či ho tvorba uživí. Stal sa slobodným a nezávislým od bludného kruhu sľubujúceho bohatstvo a nesmrteľnosť. Pre jeho životný pocit a postoj je totiž určujúca viera, viera ako vnútorné presvedčenie. On sa naozaj riadi Bibliou, žije podľa nej. Ona mu určuje životné hodnoty a motivuje tvorbu. Preto dokázal po rokoch „závideniahodného, spoločensky úspešného“ života začať všetko

polovice januára do 22. februára mali možnosť návštevníci Turčianskej galérie v Martine vidieť zaujímavú a svojím spôsobom jedinečnú výstavu. Slovenskému publiku sa na nej predstavil súčasný poľský umelec Marek Jaromski. Realizácia projektu - jeho inštalácia, či presnejšie tvorba - trvala štyri dni, počas ktorých vzniklo aj niekoľko nových diel - priamo „na mieste a pre miesto“. Jaromski našiel v sieňach galérie nielen priestor na vystavenie svojich prác, ale aj podnet na jeho priame výtvarné /duchovné/ dotvorenie /maľbami na stenách, objektmi v priestore i na architektonických článkoch/. Koncepcia výstavy - spolu s formou vernisáže - bola blízka princípu hromadného jednotného umeleckého diela /Gesamtkunstwerk/ a ako jednotný organizmus mala svoje metaforické, symbolické významové roviny.

Od

Marek Jaromski: Žne II. - Ponikiew Duża, drevoryt, 84x118 cm

odznovu a úplne ináč. Nestal sa pritom moralistom, ani proklamátorom asketického života, ani mĺkvym introvertom. Svoju voľbu vníma ako osobnú záležitosť, formu viery i bytia, ktoré mu poskytuje naplnenie, vnútorné šťastie, robí ho schopným lásky. Metamorfózu prekonala nielen jeho forma existencie, ale aj forma tvorby. Aj tá sa oslobodila od vonkajších vzorov a konvencií. Jaromski s tvorivou slobodou a výtvarnou ľahkosťou artikuluje ťažko artikulovateľné. Jeho práce sú technicky náročné, opreté o dokonalé vedomosti a zručnosť v ovládaní výtvarných technológií. Pritom sa zároveň vymykajú klasickým postupom a hraniciam, oslobodzujú sa od nich a pre ideu nachádzajú autentickú, absolútnu formu. Celý výtvarný proces podriaďuje slobode výrazu. V ňom sa všetko stáva sémantickým, symbolickým znakom - hmota materiálu /papiera/ - jej štruktúra, faktúra, farba, formát a tvar, plocha a povrch, do ktorého robí zásahy - grafické, maliarske, priestorové. Abstraktné štruktúry hmoty, obsahujúce vo svojich vrstvách aj materiálne prvky /piesok, zem, kamienky, trávu, lino .../, sú rovnako významovo dôležité ako figuratívne znázornenia - vizionársky pôsobiace motívy /tuláci, proroci, psi, anjeli, ruže, baranček .../. Vlastnú technológiu tvorby papiera /pri ktorej mu niekedy pomáha aj manželka, preto diela signuje spolu s jej menom/ a grafík nazval „papierografia“. Každé jeho dielo je unikátne, neopakovateľné. Pri určení techniky si autor zjednodušuje úlohu a mnohé svoje diela klasifikuje ako linoryty či (jeho vlastný patent) zemoryty. Tieto sú však zároveň aj papierovými reliéfmi, asamblážami, maľbami, objektmi ... Nezáleží mu na technikách, ovláda ich suverénne a využíva ich podľa potreby. Netrpí dokonca ani vo vzťahu k sebe, nemá komplex výnimočnosti. Svoju tvorbu vníma s pokorou ako prácu dávajúcu zmysel jeho bytiu. Nad týmto bytím sa však vznáša mystérium a v takejto tvorbe je aj čosi šamanské. Jaromského príbeh umenia akoby písali anjeli. Tí, ktorých nosí v sebe, ktorých namaľoval na steny siení martinskej galérie. Tí, ktorí sú silnejší ako celý zástup diablov ... Katarína Sokolová


Monitor Polonijny 1998_2:Monitor Polonijny 1998_2 17/02/16 15:37 Page 5

WR A S T A N I E

maju 1974 r. zdałam w Polsce maturę i z koleżanką podjęłyśmy decyzję, że wyruszamy w świat. Droga w świat prowadziła przez biuro zatrudnienia, gdzie dowiedziałyśmy się, że możemy wyjechać do DDR albo Czechosłowacji. Wybrałyśmy Bratysławę. Bez zgody rodziców załatwiłam paszport i już 4 lipca maszerowałam w Bratysławie do fabryki Matador. Mieszkałyśmy w hotelu robotniczym. W jednym pokoju po 3 osoby, wspólna umywalnia i WC. Były to nędzne pomieszczenia, w zimie ogrzewane olejowymi piecykami. Na oddziale, gdzie pracowałam, było kilka młodych dziewczyn, z którymi się zaprzyjaźniłam. Starsze kobiety spoglądały na mnie z ukosa. Początkowo nie umiałam ani słowa po słowacku, więc posługiwałam się językiem angielskim. Było to dla nich interesujące, ponieważ one uczyły się w szkole tylko języka rosyjskiego. Zawsze uśmiechnięta, nie bałam się żadnej pracy. Pani majstrowa była przyjemną osobą. Mówiła mi często „Krystynko, ty nasze »słoneczko«, mieli ci dać lepszą pracę“. Po trzech miesiącach bez większych problemów rozmawiałam po słowacku, ale przytrafiła mi się bardzo śmieszna przygoda. Panią majstrową wszyscy nazywali Anča. Z urlopu posłałam jej pocztówkę z pozdrowieniami, którą zaadresowałam Anča Švarcová. Nie wiedziałam, że Anča to imię Anna. Przywitała mnie z uśmiechem, w ogóle się nie gniewała. Powiedziała - teraz wiem, jak mnie nazywają. Przeprosiłam ją i nadal żyłyśmy w przyjaźni. W pracy dziewczęta często śpiewały ludowe piosenki, a ja się od

K

ONKURS

W

MONITOR POLONIJNY

nich uczyłam. Chodziłam na dyskoteki, zwiedzałam Stare Miasto. Pamiętam, że gdy raz kupowałam sałatkę rybną, chciałam powiedzieć jak najlepiej i zamiast prosić o „treskę“ poprosiłam o „trieskę“. Sprzedawczyni popatrzyła na mnie zdziwiona. Szybko jednak naprawiłam błąd, kupiłam sałatkę i wyszłam ze sklepu, śmiejąc się. Jedna ze słowackich koleżanek stała się moją przyjaciółką. Odwiedzałyśmy się. Zaprosiłam ją też do Polski, gdzie spędziłyśmy wesoły urlop. Mamy dużo wspomnień. Raz zaprosiła mnie na swoje urodziny. U niej poznałam mojego przyszłego męża. Był to jej kuzyn. Miły, uprzejmy i taki cichy. Zaczęliśmy razem „chodzić“ i między nami zakwitła miłość. Po upływie pół roku zdecydowaliśmy się wstąpić w związek małżeński. Zaczęło się bieganie po urzędach, załatwianie dokumentów i ich tłumaczenie. Mąż wziął pożyczkę i urządziliśmy małe wesele. W niewielkim pokoiku przeżywaliśmy szczęśliwe chwile oczekiwania na powiększenie rodziny. Były to najpiękniejsze dni w moim życiu. Bez problemów urodziłam córkę. Staliśmy się rodzicami. Po paru miesiącach mąż otrzymał jednopokojowe mieszkanie. Za pożyczkę kupiliśmy meble, telewizor, pralkę i lodówkę. Żyliśmy skromnie, ale szczęśliwie. Za dwa lata nasza mała rodzinka powiększyła się o syna. Mieszkanie już było zbyt małe, więc mąż złożył podanie o większe. Otrzymaliśmy 3 pokojowe, które pomału zaczęliśmy urządzać. Mąż, z zawodu stolarz, dużo rzeczy porobił sam. Raz w roku jeździliśmy na urlop do Pol-

5

ski. Rodzice nam pomagali jak tylko mogli. Odpoczywaliśmy w domu moich rodziców, pili wiejskie mleko, odwiedzali ciocie i wujków. Po skończeniu urlopu macierzyńskiego znalazłam zatrudnienie w banku. Początki były trudne a odpowiedzialność duża. Liczyć potrafię dobrze, ale gorzej było z gramatyką. Dzieci zaczęły chodzić do szkoły, a ja im pomagałam i uczyłam się razem z nimi. Jeszcze dzisiaj rozmyślam nad twardym i miękkim „i“, gdzie dać kreskę, a gdzie kropkę. W banku miałam bardzo dobrego kierownika, dzięki któremu szybko robiłam karierę. Dostałam dyplom „Najlepszego Pracownika“, pracowałam w związkach zawodowych, robiłam gazetki itd. Niektóre pracowniczki mi zazdrościły, ale myślę, że to normalne zjawisko. Moją wizytówką były wyniki pracy. Do banku została też przyjęta moja koleżanka ze szkolnej ławy, z którą przyjechałam do Czechosłowacji. Pracuje w innym dziale. I jej praca się podoba i jest z niej zadowolona. Kierownictwo banku darzy mnie zaufaniem. W naszych warunkach każdy człowiek, niezależnie od narodowości i koloru skóry, jeśli jest uczciwy i pracowity, znajdzie sobie miejsce w świecie. Uważam, że życie jest jak waga, kołysze się raz w prawo raz w lewo. Apeluję do Polaków żyjących na terenie Słowacji, aby więcej czasu poświęcali na wspólne spotkania i wzajemnie sobie pomagali. Byłoby wspaniale, gdyby władze obu państw uchwaliły dla nas podwójne obywatelstwo.

PRACA KONKURSOWA

luty 1998

Krystyna Kubišová

PAMIĘCI POLSKO - ŻYDOWSKIEJ Andrzej Pietrasik, burmistrz Płońska, które jest miastem członkowskim Światowego Stowarzyszenia Miast Pokoju AVIMP oraz nosicielem przyznanego w 1997 r. ONZ-owskiego tytułu „Messenger of Peace“, w imieniu inicjatorów i organizatorów Konkursu Pamięci Polsko - Żydowskiej gorąco zachęca Polaków i Żydów, zarówno zamieszkałych w Polsce, jak i za granicą do udziału w nim. „Idea Konkursu zrodziła się w Płońsku z potrzeby zgłębienia wspólnych kart przeszłych i obecnych losów Polaków i Żydów, nieodłącznie związanych z historią obu narodów, a także z potrzeby udokumentowania wspólnych doświadczeń, ukazanych przez pryzmat indywidualnych ludzkich biografii.“ Inicjatorem i organizatorem konkursu są władze samorządu Płońska. Konkurs jest organizowany we współpracy z Wyższą Szkołą Humanistyczną w Pułtusku. Patronat nad nim objął wybitny polski socjolog prof. Jan Szczepański. Konkurs współfinansują: Rząd Stanów Zjednoczonych Ameryki, Fundacja im. Stefana Batorego oraz Samorząd Płońska. Organizatorzy adresują Konkurs przede wszystkim do tych Polaków i Żydów, którzy pamiętają przeszłe zdarzenia, wychodząc z założenia, że ich wspomnienia mogą dopomóc nam w zrozumieniu tego, jak kształtowało się poczucie wspólnoty kulturalnej w świadomości historycznej Polaków i Żydów. Jest on adresowany także do ludzi mło-

dych, których pogląd na współczesne stosunki polsko-żydowskie został w znacznej mierze ukształtowany przez środki przekazu. Formuła programowa Konkursu jest otwarta. Zgłaszane prace mogą mieć charakter wspomnień, dzienników, wywiadów, form literackich, reportaży, felietonów oraz zbiorów dokumentacyjnych (ikonograficznych, piśmienniczych czy audiowizualnych). W przypadku prac o charakterze naukowym przedmiotem refleksji winny być opisy faktów i zdarzeń. Uwzględniane będą: - zapisy doświadczeń żydowskich i polskich, wynikające z ich wzajemnych kontaktów, niezależnie od tego, jakiego czasu dotyczą ani jakiej natury dowodzą (świadczących o wzajemnym porozumieniu bądź o jego braku); prace ukazujące wspólne aspekty życia społecznego, gospodarczego, religijnego, kulturalnego i obyczajowego, np. wspólne formy spędzania czas wolnego; - zapisy zarówno losów jednostkowych, jak i procesów zachodzących w środowiskach polskich i żydowskich; - zapisy doświadczeń, wynikających z kontaktów z polskimi i żydowskimi instytucjami kulturalnymi, jak również będących rezultatem oddziaływania twórczości polskiej lub żydowskiej. Jedyną przyjętą przez organizatorów cezurą czasową jest ograniczenie problematyki prac konkursowych do doświadczeń wieku XX. Prace (dotąd nie publikowane) można nadsyłać w języku polskim, angielskim, hebrajskim i jidysz. Do

prac należy dodać niezbędne dane osobowe informujące o miejscu zamieszkania, wieku, wykonywanym zawodzie itp. oraz dokładne określenie, jakiego okresu, typu doświadczeń i czasu dotyczy praca. Termin nadsyłania prac upływa 15 sierpnia 1998 r., a jego finał odbędzie się w Płońsku, wiosną 1999 roku. Główna nagroda (1000 USD) nosi imię Dawida Ben Guriona - obywatela Płońska, który tam się urodził i tam kształtował swój charakter, stając się następnie pierwszym premierem odrodzonego Izraela. Wartość trzech kolejnych nagród wynosi 2000 USD. Przewidziane są również nagrody dodatkowe ufundowane przez sponsorów Konkursu. Prace i wszelką korespondencję związaną z Konkursem należy kierować na adres: Urząd Miejski w Płońsku Sekretariat Konkursu ul. Płocka 39 09 - 100 Płońsk (tel. 0-23/662-27-25 fax:0-23/662-55-11) Andrzej Pietrasik, burmistrz miasta, które przez pięć stuleci Polacy i Żydzi wspólnie budowali, tworząc jego niepowtarzalny klimat, ponosząc odpowiedzialność za jego kształt zarówno w wymiarze materialnym, jak i duchowym, prosząc redakcję o rozpropagowanie Konkursu, wyraża przekonanie, że: „podjęcie próby oglądu historii mijającego stulecia przez pryzmat indywidualnych doświadczeń nabiera szczególnej wagi właśnie dziś, u schyłku stulecia totalitaryzmu, w ostatniej dekadzie drugiego tysiąclecia oraz w obliczu jednoczenia się Europy.“


Monitor Polonijny 1998_2:Monitor Polonijny 1998_2 17/02/16 15:37 Page 6

6 Leszek Długosz

„Luty 82“ Choć dzień w kagańcu zimy jeszcze - Szaleje terror nocą Funkcjonariusze mrozu - chociaż O świcie i pod wieczór Ścigają Każdy ślad odwilży Ale w południe - spójrzcie - Nie da się już ukryć! Te pojedyncze Krople Strużki Po cichu jak się dogadują Jak się jednoczą Jawnie rwą Potoki - Nie da się zagłuszyć Słuchajcie południowe strony dachów Jak już stamtąd płynna Wiarygodna mowa! Czujecie - co donosi powietrze? - Nawet odległych pól prowincje Najściślej pilnowane rezerwaty Całymi połaciami Podbiegają wodnistym kolorem Zwątpienia - To runie. Runąć musi Bo nie umarła Pod powierzchnią ziemi - zieleń Obudzi się. I ruszy Bądź pozdrowiona więc, Leszczyno Krucha Patronko pierwszej linii Najśmielsza rewolucjonistko Emisariuszko szalona Ty która pierwsza - Gdy las w okowach jeszcze - Śniegi kopne w polach Ty która pierwsza - z nagą chorągiewką kwiatu Pierwsza Na zwiad ruszasz - Bądź pozdrowiona - Topnieje serce na widok takiej wiary.

MONITOR POLONIJNY

luty 1998

eszek Długosz, pieśniarz, kompozytor, autor ośmiu zbiorów poetyckich, twórczo i duchowo związany z Krakowem, wystąpił podczas Dni Kultury Polskiej w Koszycach z recitalem. Spytaliśmy go o to, jak jego twórczość odbierana jest za granicą i czym są dla niego kontakty z Polonią.

L R

OZMOWA „MONITORA“

Leszek Długosz:

Odpowiedzialność jest ogromna... Pańskie dzisiejsze spotkanie z przedstawicielami Polonii nie jest pierwszym tego rodzaju. Bardzo często wyjeżdża Pan za granicę, gdzie występuje także dla Polaków tam mieszkających. Myślę, że bez popadania w patos można Pana nazwać ambasadorem polskiej kultury. Czy brzemię tej odpowiedzialności nie ciąży? Odpowiedzialność jest ogromna. Po pierwsze człowiek chce sam dobrze wypaść, po wtóre chce być dobrze postrzegany jako przedstawiciel cenionej kultury. Ponieważ, jeśli dzieje się to w obecności cudzoziemców tej czy innej części świata, jest niezwykle ważne, czy to co robię, jest uznawane za pracę na wysokim poziomie. Jest to wizytówka poziomu intelektualnego i muzycznego kraju, z którego pochodzę. Rzutuje to naturalnie na samopoczucie żyjących tam Polaków. Jest dla nich ważne, czy inni odbierają ich jako przedstawicieli kultury, która ma coś do zaoferowania. Rzeczywiście w tym sensie czuję się trochę w roli propagatora czy ambasadora polskiej kultury. Zdaję sobie więc sprawę z tej odpowiedzialności, ale lubię te wyjazdy, te kontakty. Po prostu dobrze się czuję w tej skórze. Spotkania podobne do dzisiejszego są tylko fragmentem Pańskiej działalności artystycznej. Która z cech Pana twórczości najbardziej uwidacznia się właśnie przy takich okazjach? Myślę, że mam jakiś dar upraszczania w moich tekstach problemów więzi międzyludzkiej. Odnoszę często wrażenie, że moja obecność zbliża ludzi. Jest to fantastyczne uczucie, kiedy widzę, że moje działania artystyczne sprawdzają się w praktyce. Jest to także związane z trochę niekonwencjonalnym sposobem prezentacji, z próbami bezpośrednio nawiązywania kontaktu z publicznością, który jest często dla odbiorcy czymś nieznanym, świeżym i nowym. Niejednokrotnie pełnię też swego rodzaju oświatową rolę, wyjaśniając przy okazji pewne sprawy, odwołując się do historii czy literatury. Obserwując reakcję słuchaczy trudno nie zauważyć, że porusza Pan czułe struny, przywodzi na myśl przeszłość, którą zostawili w innym kraju. Oczywiście, mam świadomość tego, że przywożę ludziom ich wspomnienia, skojarzenia z ich młodości, z Polski. Jest to nieuniknione. Moje piosenki są

w końcu bardzo polskie, znajdują się w nich typowe rekwizyty, typowa przyroda, melodyka, a ludzie pamiętają mnie z czasów, kiedy sami byli o wiele młodsi. Oczekują, że coś z tego im przywiozę, bo są odcięci od kraju i od swojej własnej przeszłości, są jednak ciekawi nowego. Sprowadzenie mojej roli tylko do tej sentymentalnej strony byłoby i niebiezpieczne i mało. Mam także zawsze do zaproponowania coś aktualnego. Muszę więc wciąż pamiętać, by harmonijnie połączyć obie te funkcje. A co z percepcją Pańskiej sztuki? Kim jest jej odbiorca? Na moje koncerty przychodzi zwykle wyselekcjonowana publiczność. Na pewno lepiej przygotowana intelektualnie i bardzo wrażliwa. Są to ludzie, którzy mają określone potrzeby i dlatego się tu pojawiają. Już na wstępie jest to więc swego rodzaju selekcja. Chociaż zdarzają się różni ludzie, ktoś, kto jest lepiej przygotowany, więcej z moich tekstów odczyta. Najbardziej jednak jest potrzebna jakaś chęć, wrażliwość, otwarcie na pewnego rodzaju problematykę. Ogólnie moje piosenki są bardzo uniwersalne, ponieważ dotyczą pewnych sytuacji i człowieka w ogóle. Mówią o tym, jaki jest człowiek, jakie ma problemy, jak spostrzega swoje przemiany, zadania, które przed nim stoją. A wszystko to nie jest zarezerwowane wyłącznie dla tzw. polskiego środowiska. Dlatego też o moich piosenkach mogę powiedzieć, że są uniwersalne, ale o charakterze polskim. Równie dużo bliskich mu problemów może w nich odnaleźć Polak, jak i człowiek nie znający polskich realiów, człowiek innej nacji. Wszystko zależy od tego, jaki jest w środku, czego pragnie, co mu zagraża. Spodobało mi się Pańskie przyrównanie Koszyc do Krakowa, które zabrzmiało podczas wystąpienia. Czy rzeczywiście odczuwa Pan jakieś analogie? Nie jestem po raz pierwszy na Słowacji, po raz pierwszy za to odwiedziłem Koszyce. Jestem mile zaskoczony wyglądem miasta, spodziewałem się czegoś zupełnie innego. Rzeczywiście jest tu coś, co można by porównać z Krakowem. Kwestia pewnych proporcji, pewnego nastroju, pewnej stylistyki pojawiającej się na zasadzie podobieństw architektonicznych. Jest to bez wątpienia miasto z silnym piętnem historii. rozmawiała Joanna Nowak - Matloňová


Monitor Polonijny 1998_2:Monitor Polonijny 1998_2 17/02/16 15:37 Page 7

luty 1998

MONITOR POLONIJNY

7

Odlatywaliśmy z Wiednia, gdzie tempebek), piękne tarasy z widokiem na ratura wynosiła 3 °C, nic więc dziwnego, morze i góry z bogatą roślinnością, zaże gdy zbliżaliśmy się do Antalii, bacznie pachem cytryn i pomarańczy. Gdzieniśledziłam na ekranie monitora informacje egdzie są ciekawe kawiarenki urządo temperaturze powietrza. O dwunastej zone na skale nad samym morzem, w nocy, w chwili naszego lądowania, gdzie można odpocząć od zgiełku w Antalii na termometrze było +16 °C. i gwaru rozpędzonego, głośnego miPierwsze wrażenie po wejściu do hali asta. A trzeba przyznać, że ruch uliczna lotnisku nie było zbyt imponujące. Przy ny jest tam strasznie męczący, każdy okienku, w którym sprzedawano wizy, trąbi i jeździ w brawurowy sposób. Nie a do którego niemal każdy musiał poraz widziałam, że na ulicy, która wydadejść, stała długa kolejka. Trochę mi to wała mi się dwupasmową, może zmieprzypomniało czasy kryzysu w Polsce, kiścić się pięć samochodów i wykonać edy każdy ustawiał się w kolejce i bez slalom między przechodniami. Zapach dyskusji, bez szemrania brał, co mu darosnących na drzewach cytryn i pomawano. Od pracowników słowackiego biurańczy miesza się z zapachem spalin. ra podróży dowiedziałam się, że dla turysWiększość samochodów nie ma katalitów z państw byłego bloku socjalistycznezatorów, na ulicach najczęściej spotygo Turcy mają ulgowe ceny na wizy. Nieskanymi samochodami są stare fiaty mitety, była to czysto teoretyczna informacrafiiori, stare samochody podobne do ja. O żadnej dyskusji na ten temat nie było Daci i... stare Škody już nie spotykane nawet mowy. Trzeba było zapłacić żądaną tu, na Słowacji. kwotę, w przeciwnym razie nie zostałby Absolutną rewelacją komunikacyjną są mi zwrócony paszport, a napierający tłum autobusy kursujące po Antalii. Każdy Turcji wybrałam się pod koniec listopada, a więc zniecierpliwionych „kolejkowiczów“ był autobus ma swoją wyznaczoną trasę już i tak dostateczną presją.Przy wyjściu w okresie częściowego turystycznego uśpienia. wypisaną na przedniej szybie. Kierowcy z budynku lotniska czekali na turystów zatrzymują się tylko na żądanie, czyli gdPobyt tam traktowałam jako ucieczkę przed pracownicy biur podróży. Gdy zostaliśmy ziekolwiek chcesz wsiąść na jego tra„wypatrzeni“ przez właściwego pracowni- jesienną szarugą, mgłami i deszczem. Turcja, a konkretnie leżąca sie, starczy dać znak ręką a autobus się w zatoce nad Morzem Śródziemnym Antalia obiecywała słońce. zatrzyma, w razie potrzeby szofer cofka tego „naszego“ biura, natychmiast pojawił się chłopak, który wyrwał nam z rąk Przeplatają się tam jakby dwie pory roku: około południa - lato, po nie, by ułatwić pasażerowi wejście. Nikt bagaże i udał się w sobie tylko znanym ki- południu i wieczorem - wiosna. Przyznam się, że chociaż prospekty więc nie musi się spieszyć z obawy, że erunku. Oczywiście popędziłam nie tyle kierowca zamknie mu przed nosem obiecywały ciepło, pakując ubranie przed wyjazdem, wahałam się... drzwi. za nim ile za moim bagażem. Jak się poPasażer nie musi kupować bileW końcu nieśmiało wrzuciłam do torby kilka letnich rzeczy. tem okazało, usłużność tragaży jest tów, ale po wejściu do autobusu podaje w Turcji zupełnie normalną sprawą. Od kierowcy pieniądze. Jedna jazda, bez tego momentu nie musieliśmy się obawiać o nasze rzewinno dziwić, że obok stoiska z odzieżą jest stragan z rywzględu na długość przemierzanej trasy, kosztuje czy - wszystko było dostarczone na miejsce. bami, czy przyprawami. Obsługujący nie są ludźmi nie50 000 lir, czyli około 10 Sk. Jeśli podróżujący zajmie Z niecierpliwością oczekiwałam na nowy dzień - jaka śmiałymi, każdy z nich „walczy“ o klienta różnymi sposomiejsce z tyłu autobusu, to pieniądze podaje sąsiadowi będzie pogoda? Było przepięknie, słońce odbijające się bami. Na każdym kroku więc słychać zachęcających z przodu i tak z rąk do rąk wędrują aż do kierowcy. Kaod tafli morza, plaża, piasek... Nieliczni turyści zażywali swój towar, wystarczy zerknąć na jakąś rzecz a sprzeżdy, gdy chce wysiąść, mówi to kierowcy, a ten natychkąpieli morskich i słonecznych, Turcy i Turczynki z pasją dawca już ją pakuje. Normalne jest tzw. „zagajanie“, czymiast się zatrzymuje. Zdarza się, że czasami zatrzymuje łowili ryby. W parkach, na skwerkach, w kawiarniach li pytanie w przyjacielski sposób o to skąd jesteś, jak się się co parę metrów, bo taka jest potrzeba pasażerów. i restauracjach z obsługą na zewnątrz panował ruch - tumasz, w czym ci pomóc itd. Ani w sklepach, ani na baW Antalii jest bardzo dużo pięknych bloków mieszkalreckie rodziny urządzały sobie niedzielny piknik na świezarze nie są wypisane ceny sprzedawanych artykułów nych, niektóre jeszcze w trakcie budowy. Architektura żym powietrzu, niektórzy siedząc na kocach wspólnie (kupujący nie otrzymuje rachunku, nie ma też kas fiskaljest nowoczesna, budynki są w pastelowych kolorach, modlili się do Allaha. Każdego dnia w całym mieście roznych). Turcy zawsze podają tzw. pierwszą cenę, oczez oszklonymi ścianami i wieloma balkonami. Na balkobrzmiewały pięć razy w ciągu dnia śpiewy z tamtejszych kując, że klient będzie się targować. Podczas dyskusji nach znajdują się wbudowane kominki, uprzyjemniające meczetów. Modlący się siedzą wtedy przed meczetem na temat ceny trzeba być bardzo ostrożnym, bowiem killetni czas przy grillowanych potrawach. Wokół budynna ziemi i bez butów, kobiety mają głowy przykryte ka wersji cenowych podawanych przez obsługującego, ków są piękne skwerki, place zabaw dla dzieci i baseny. chustkami. Wiara w Allaha jest manifestowana w mieja na dodatek w kilku walutach, wymaga trzeźwego umyAle.... parę metrów dalej znajdziecie wysypisko śmieci, scach publicznych w postaci proporczyków, nalepek, na słu. Ceny w tureckich lirach są zawrotne - 1 złoty = bałagan, sterty butelek i nikomu to nie przeszkadza.... przykład w autobusach. Większość młodych dziewczyn 50 000 lir /=10 SK/. Każdy sprzedający chce sprzedać A wszytko to okala przepiękna przyroda. chodzi „normalnie“ ubrana, ale dosyć często można jak najwięcej, nierzadko się więc zdarza, że gdy kupuBardzo interesująca jest turecka muzyka, szczególnie spotkać kobiety z tradycyjnymi chustkami na głowie jesz jedną rzecz sprzedawca ci zapakuje dwie i przygota nowoczesna, inspirowana ludowymi elementami. Turi w specyficznych długich sukniach. Jak wyglądają mężtuje „tylko dla ciebie“ tzw. „specjalną cenę“. „Specjalne cy mają też dobrze opracowane do tej muzyki teledyski czyźni? Według mnie większość jest dosyć zaniedbana ceny“ zdarzają się tylko „dzisiaj“, jest to więc swego roprzemyślane ujęcia, ciekawe rozwiązania. Natomiast filw porównaniu ze stylem mężczyzny nowoczesnego. Nie dzaju „nagroda“ dla tych, którzy potrafią się szybko demy w większości wydawały mi się naiwne. Ich bohaterazwracają uwagi na swój wygląd, nie zależy im też na prcydować . „Nagrodzony“ często doznaje rozczarowania, mi są: on - piękny Turek, ona - długowłosa blondynka. zyjemnym zapachu. Większość ma bardzo ciemną kargdy za chwilę w sklepie za rogiem zobaczy tę samą W trakcie projekcji filmowych, czy innych programów, na nację skóry, co w połączeniu z nie ogoloną brodą daje rzecz za niższą cenę. W Turcji człowiek musi się nauprzykład muzycznych (tych jest strasznie dużo), emitodosyć przerażający obraz. Tamtejsze sklepy z odzieżą są czyć specyficznej odporności - nie sposób zajrzeć do wane są półgodzinne bloki reklamowe. Czasami zdarza bardzo dobrze zaopatrzone. Antalia - miasto takie duże każdej kawiarni, restauracji, czy sklepu, choć zachęcasię, że program przerwany przez reklamy, nie ma już jak Bratysława, może pochlubić się najróżniejszymi sklejący dokładają wszystkich sił, by cię przekonać, że właswojego dalszego ciągu. pami, i tymi małymi, i dużymi, i sklepami światowych śnie tu powinieneś zostawić swoje pieniądze. Już nawet Cóż, jest jeszcze wiele innych dziedzin życia, których firm. Dla chcących robić zakupy są całe handlowe ulice, małe dzieci biegają po ulicach, proponując sprzedaż nie zarejestrowałam w trakcie krótkiego, bo tygodniowepasaże, centra no i oczywiście bazary ze swą specyficzzwiędłych, połamanych goździków. Podziw turystów go pobytu. Jest to inna kultura, inny sposób życia, choć ną atmosferą. Bazarowe stoiska są przeróżne i całkowibudzą spacerujący po ulicach chłopcy i mężczyźni z witak jak wszędzie spotkać można ludzi i dobrych, i złych. cie przypadkowo rozmieszczone. Nikogo więc nie poelkimi tacami na głowie. To też jest chwyt reklamowy, Małgorzata Wojcieszyńska bowiem widząc twoje zainteresowanie (albo i nie), natychmiast podchodzą do ciebie i zdejmują z głowy wielką tacę z... precelkami, których „musisz“ spróbować . Antalia ma piękne centrum historyczne. Wąskie uliczki z licznymi kawiarenkami i sklepami z pamiątkami ( po drodze stoją czyścibuty, którzy też czekają na swój zaro-

Do Turcji za słońcem

Do


Monitor Polonijny 1998_2:Monitor Polonijny 1998_2 17/02/16 15:37 Page 8

8

MONITOR POLONIJNY

Nowy

KODEKS DROGOWY w Polsce 1 stycznia 1998 r. obowiązuje w Polsce nowy, liczący 152 artykuły kodeks drogowy. Kodeks zmienia wiele dotychczas obowiązujących przepisów i na nie przede wszystkim chcemy zwrócić uwagę naszych zmotoryzowanych czytelników, by oszczędzić im w czasie pobytu w Kraju pieniędzy wydanych na mandaty. Od 1 stycznia obowiązują w Polsce nowe limity prędkości, inne zasady używania świateł, wykonywania niektórych manewrów i poruszania się rowerów. Policja zdobyła nowe uprawnienia, są nowe kategorie praw jazdy i nowe rygory egzaminacyjne. Kodeks jest bardzo szczegółowy, reguluje nawet zasady udzielania sobie pierwszeństwa przez pieszych na chodniku.

Od

Obecnie przepisy kodeksu dotyczą wszystkich dróg, a nie jak dotychczas tylko publicznych. Dotyczy to w szczególności tzw. stref zamieszkania, czyli dróg wewnątrz osiedli mieszkaniowych. W naszej informacji zwracamy uwagę na najważniejsze zmiany, o których przyjeżdżający samochodem do Polski, winien pamiętać. DROGA - do dróg twardych zaliczono również te, które są pokryte nawierzchnią żwirową. Wprowadzono definicję tunelu, jako „budowli na drodze oznaczonej odpowiednimi znakami drogowymi“, co wynika z wprowadzonego obowiązku używania świateł mijania podczas przejeżdżania przez tunele. PRĘDKOŚCI - nowy kodeks rozbudował przepisy dotyczące prędkości, różnicując dopuszczalne limity w zależności od rodzaju pojazdu i typu drogi. Utrzymano dotychczasową dopuszczalną prędkość na terenie zabudowanym, a jednocześnie podwyższono większość dotychczasowych limitów (patrz tabela). MANEWRY - w kodeksie znalazły się przepisy precyzujące zasady wykonywania manewrów. Najważniejsza zmiana dotyczy ustalenia pierwszeństwa w sytuacji, gdy kierujący zamierzają wjechać na ten sam pas ruchu. Ustalono, że należy tu przenieść zasady obowiązujące na skrzyżowaniach i przyznające pierwszeństwo jadącemu z prawej. Rozbudowano też przepis dotyczący manewrów wymijania (czyli przejeżdżania obok pojazdu jadącego w przeciwnym kierunku), omijania (przejeżdżania obok stojącego pojazdu) oraz cofania. W przypadku samochodu stojącego i sygnalizującego zamiar skrętu w lewo omijanie może się odbywać tylko z prawej strony. W przypadku cofania należy ustąpić pierwszeństwa innym pojazdom lub uczestnikom ruchu (a więc także pieszym). Wprowadzono zakaz jazdy wzdłuż po chodniku, a także parkowania na pasie rozdzielającym jezdnie oraz na ścieżkach drogowych. Rozszerzono zasady zachowania szczególnej ostrożności m. in. podczas przejeżdżania obok pojazdu do nauki jazdy, omijania pojazdu przeznaczonego do przewozu osób niepełnosprawnych, w czasie wsiadania i wysiadania osoby niepełnosprawnej. WYPRZEDZANIE - na kierowcę nałożono dodatkowy obowiązek upewniania się, czy jadący za nim nie rozpoczął wyprzedzania, a jadący przed nim nie zasygnalizował takiego zamiaru lub też nie będzie zmieniał kierunku jazdy lub pasa ruchu. Dotychczasowy zakaz wyprzedzania przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia, na zakręcie oznaczonym znakami ostrzegawczymi i na skrzyżowaniach ograniczono jedynie do pojazdów silnikowych. Na skrzyżowaniach dopuszczone zostało wyprzedzanie pojazdów sygnalizujących zamiar skrętu, pod warunkiem, że nie wjedzie się na część jezdni przeznaczoną dla ruchu w kierunku przeciwny. Można wyprzedzać na przejazdach przez tory tramwajowe, tam gdzie jest ruch kierowany (sygnalizacja świetlna lub osoba ku temu oprawniona). Od 1 stycznia, poza obszarem zabudowanym, można wyprzedzać pojazdy uprzywilejowane. MIGANIE - ustawodawca daje zgodę na ostrzeganie się światłami przed niebiezpeczeństwem, nie wolno robić

luty 1998 tego jedynie wówczas, gdyby mogło dojść do oślepienia jadącego z przeciwnego kierunku. Zakazane są natomiast „antyradary“ i ich przewożenie „w stanie wskazującym na gotowość użycia“. ŚWIATŁA - tu sporo nowości. Tylne światła przeciwmgłowe można obecnie włączać tylko, gdy „zmniejszona przejrzystość powietrza ogranicza widoczność na odległość mniejszą niż 50 m“. Przednie światła przeciwmgłowe można wykorzystać także w warunkach normalnej przejrzystości powietrza, ale tylko na drogach krętych, które będą oznaczone odpowiednimi znakami (znak „inne niebiezpieczeństwo“ z tablicą „droga skrętu“). Najważniejszą zmianą jest wydłużenie obowiązku całodobowego używania świateł mijania. Obecnie okres ten zaczyna się 1 października i kończy ostatniego dnia lutego. Można używać świateł drogowych w terenie zabudowanym, jeśli droga jest nieoświetlona. Wprowadzono obowiązek używania odpowiednich świateł również podczas postoju wynikającego z warunków ruchu drogowego (np. w korku, przed przejazdem drogowym itd.). Jeśli postój trwa ponad jedną minutę, a przed nami i za nami stoją inne pojazdy, jesteśmy z obowiązku zwolnieni. HOLOWANIE - kodeks zezwala, by holowany zamiast trójkąta ostrzegawczego był oznaczany żółtą błyskającą lampą. Zlikwidowano zakaz holowania samochodu, którego stan techniczny umożliwia jazdę, dopuszczono holowanie na autostradach, ale tylko przez pojazdy do tego przeznaczone (tzn. pomoc drogową). Zakazuje się holowania pojazdu kierowanego przez osobę nietrzeźwą. ROWER - od stycznia rowerzyści mogą korzystać z chodników, ale tylko wzdłuż dróg, na których dopuszczony jest ruch samochodów z prędkością wyższą niż 60 km/h i tylko wówczas, gdy nie jest możliwe korzystanie z jezdni. Na chodnikach rowerzysta ustępuje pierwszeństwa pieszemu, natomiast na skrzyżowaniach ścieżek rowerowych z normalnymi drogami to rowerzysta ma pierwszeństwo przed samochodami. DZIECKO - wprowadzony został obowiązek przewożenia dziecka w foteliku ochronnym, jeśli jego wzrost i waga nie pozwalają na bezpośrednie wykorzystanie pasów (przepis wejdzie w życie od 1 stycznia 1999 r.). Zakaz przewożenia dzieci na przednim siedzeniu obowiązuje we wszystkich pojazdach (także w autobusach). Wolno to robić jedynie wówczas, gdy dziecko podróżuje w specjalnym foteliku, a samochód nie jest wyposażony w poduszkę powietrzną. Nie zezwala się na przewożenie dodatkowo jednego dziecka ponad dopuszczalną liczbę pasażerów przewidzianą w dowodzie rejestracyjnym. NOWE ZNAKI - w ciągu najbliższych miesięcy pojawią się nowe znaki, które w dużej części wynikają z konieczności dostosowania systemu znakowania do treści nowego kodeksu. TELEFON KOMÓRKOWY - wśród nowych przepisów kodeksu drogowego pojawił się zakaz używania telefonu komórkowego, o ile aparat nie jest wyposażony w „urządzenie głośno mówiące“. (Oprac. na podstawie: Co nowego w kodeksie drogowym, „Polityka“ dot. spec. do nr. 1 z 1998, teksty A. Grzeszak, rys.M. Raczkowski)


Monitor Polonijny 1998_2:Monitor Polonijny 1998_2 17/02/16 15:37 Page 9

K

ALEJDOSKOP SPORTOWY

M

ÓWIMY POPRAWNIE PO POLSKU

luty 1998

MONITOR POLONIJNY

9

Mysikrólik, antyfeminista i pseudo-Polak, czyli o pisowni łącznej i rozdzielnej Dlaczego piszemy łącznie eksmąż, swawola, Wielkanoc, jasnoniebieski, ale biało-czerwony, eks-Amerykanin? W każdym z przytoczonych wyrazów dostrzegamy podobne części składowe, a ich pisownia jest różna. Otóż kryteria rządzące łączną i rozdzielną pisownią wyrazów mają w języku polskim charakter umowny. Te konwencjonalne zasady są co jakiś czas ujednolicane i upraszczane. Ostatnie zmiany wprowadzono w 1997 r. Omawia je Nowy słownik ortograficzny języka polskiego. Czy te zmiany prowadzą rzeczywiście do uproszczenia łącznej i rozdzielnej pisowni wyrazów? Owszem, została uproszczona pisownia nie z różnymi częściami mowy, ale wiele wyrazów o podobnej budowie podlega różnym regułom ortograficznym. Spróbujmy przyswoić sobie kilka tych zasad. Jako jeden wyraz traktowane są tzw. zrosty. Są to takie polączenia wyrazowe, których części składowe zatraciły swoje pierwotne znaczenie. Wymieniony w tytule mysikrólik nie jest królikiem ani myszą, ale maleńkim ptakiem leśnym. Części składowe wyrazu mysikrólik nie mają już znaczenia podstawowego. Podobnie ma się rzecz z wyrazem psubrat. Człowiek określany tak niewybrednie nie jest przecież bratem psa. Znowu mamy do czynienia z utratą podstawowych znaczeń części składowych wyrazu. Oto inne przykłady takich zrostów: lwipyszczek, maminsynek, rzeczpospolita, Wielkanoc (możliwy jest też zapis Wielka Noc), zmartwychwstanie, dlatego, lekceważyć. Wierzyć swojemu poczuciu językowemu czy zajrzeć do słownika? Raczej zajrzeć do słownika.

Znacznie łatwiej jest przyswoić sobie reguły pisowni z przedrostkami. Obowiązuje w zasadzie pisownia łączna. Piszemy więc anormalny, aspołeczny, antyfeminista, hiperinflacja, kontrrewolucja, międzyludzki, minispódniczka, okołoksiężycowy, panslawistyczny, podbramkowy, pseudoartysta, wicedyrektor. Są jednak wyjątki od tej reguły. Te, na szczęście, dadzą się ująć w pewne ramy. Jeżeli przedrostki występują w połączeniu z nazwami własnymi, czyli imionami, nazwiskami, nazwami narodowości i nazwami geograficznymi, stosuje się po nich łącznik. Zgodnie z tą zasadą napiszemy pseudo-Polak, (lub super-Polak, w zależności od tego, jakie cechy przypisujemy temu Polakowi), eks-Amerykanin, post-Jugosławia, mini-Paryż. Taką samą pisownię mają połączenia z członami niby- i quasi-. A więc: niby-romantyczny quasi-Polak oddawał się działalności niby-artystycznej. Niestety, i tu mamy wyjątki - w terminach przyrodniczych cząstkę niby- pisze się łącznie. Mamy więc nibynóżkę i nibybłonę, nibytorebkę i nibyliść. Z takim słownictwem spotykamy się raczej rzadko. Wiele kłopotów sprawia pisownia przymiotników i wyrażeń przymiotnikowych. Reguły są tu jednak logiczne i prawdopodobnie będą obowiązywać jeszcze długo. Jeżeli główne znaczenie przymiotnika niesie drugi człon wyrazu, obowiązuje pisownia łączna. Rzymskokatolicki znacza „katolicki w obrządku rzymskim“. Jasnoniebieski to „niebieski o jasnym odcieniu“, oliwkowozielony - „zielony o odcieniu oliwek“. W każdym z tych przymiotników

główne znaczenie zawarte jest w drugim członie katolicki, niebieski, zielony - człon pierwszy tylko modyfikuje, dopełnia to znaczenie. Jeżeli jednak obydwie części przymiotnika złożonego mają znaczenie równorzędne, piszemy je z łącznikiem. Flaga polska jest biało-czerwona, czyli jedna jej część jest biała, druga czerwona i żaden z tych kolorów nie jest mniej ani bardziej ważny. Wyrazy nazywające te kolory mają też równorzędne znaczenie, pisane są więc z łącznikiem. Słownik może być słowacko-polski, polsko-francusko-niemiecki, jedna z uczelni krakowskich nazywa się Akademia Górniczo-Hutnicza. We wszystkich przytoczonych przykładach człony składowe mają jednakową ważność. Bardzo podobną budowę mają wyrażenia typu dziko rosnący, nowo otwarty. Pisane są jednak rozdzielnie. Pierwszy ich człon jest przysłówkiem, a drugi przymiotnikiem lub imiesłowem przymiotnikowym odmiennym. Tego typu wyrażenia pisze się rozdzielnie. Możemy zjeść lekko strawny posiłek w nowo otwartej restauracji, przeczytać ściśle naukowy, ale łatwo zrozumiały tekst. Śnieg może być lśniąco biały, dzień niesłychanie dobry. Z często obecnie używanych wyrażeń warto zapamiętać, jak należy pisać: nowo mianowany, średnio zamożny, wysoko kwalifikowany, zdalnie sterowany. Znowu czekają na nas pułapki w postaci wyjątków jasnowidzący „jasnowidz“, płyta długogrająca „longplay“. Zawsze bezpieczniej jest sięgnąć po słownik ortograficzny. Lidia

PAWEŁ NASTULA

NAGANO 1998

sportowcem roku

Reprezentanci władz sportowych 14 stycznia, na konferencji prasowej w warszawskim hotelu „Mariot“ przedstawili dziennikarzom skład kadry, 40 olimpijczyków, którzy będą reprezentować Polskę na Olimpiadzie w Nagano. Wszystkie koszty związane z wyjazdem reprezentacji, lekarzy i osób towarzyszących zostaną pokryte przez Polską Fundację Olimpijską oraz MKOl. W 40-osobowej ekipie znalazło się 25 zawodników i 15 zawodniczek. Sportowcom towarzyszyć będzie 18 osób - trenerów i obsługi technicznej. Szefem misji olimpijskiej jest Zbigniew Pacelt. Polacy o laur olimpijski będą walczyć w następujących dyscyplinach: biathlon, bobsleje, łyżwiarstwo figurowe, łyżwiarstwo szybkie, narciarstwo alpejskie, narciarstwo klasyczne - skoki i biegi, saneczkarstwo, snowboard. Z. Pacelt, oceniając reprezentację, powiedział m. in.: „Powinni dać z siebie tyle, na ile ich stać. Wierzę w możliwość naszych sportowców i jestem przekonany, że dostarczą powodów do dumy. Nigdy nie było presji wynikowej.“ Do Nagano udaje się także prezydent RP, Aleksander Kwaśniewski, który w sierpniu ubiegłego roku otrzymał osobiste zaproszenie od przewodniczącego Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, Juana Antonio Samarancha. Prezydent w czasie swojej wizyty w Kraju Kwitnącej Wiśni spotka się z cesarzem oraz z premierem Japonii.

17 stycznia tuż przed jedenastą wieczorem na Balu Mistrzów Sportu w warszawskim hotelu „Victoria“ ogłoszono wyniki Plebiscytu „Przeglądu Sportowego“, „Sportu“ i „Tempa“ na 10 Najlepszych Sportowców Polski 1997:

1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9.

10.

PAWEŁ NASTULA - judo (AZS AWF Warszawa) ROBERT KORZENIOWSKI - lekkoatletyka (Wawel Kraków) RAFAŁ KUBACKI - judo (AZS AWF Wrocław) ANDRZEJ COFALIK - podnoszenie ciężarów (Śląsk Tarnowskie Góry) ARTUR PARTYKA - lekkoatletyka (ŁKS Łódź) TOMASZ GOLLOB - żużel (Jutrzenka Polonia Bydgoszcz) KRZYSZTOF HOŁOWCZYC - automobilizm (Automobilklub Olsztyński) RENATA MAURER - strzelectwo (Śląsk Wrocław) TOMASZ KUCHARSKI i ROMAN SYCZ - wioślarstwo (AZS AWF Gorzów Wlkp. i Zawisza Bydgoszcz) ZENON JASKUŁA - kolarstwo (Mapel - GB)

Statuetki „Championa“ odebrali również: Trener Roku - Wojciech Borowiak; w imieniu Drużyny Roku, czyli mistrzów świata w siatkówce juniorów, jej szkoleniowiec - Ireneusz Mazur; organizatorzy Imprezy Roku - turnieju tenisowego Warsaw Cup by Heros; niestrudzony Promotor Sportu Polskiego - Czesław Lang i Junior Roku kajakarski mistrz świata w tej kategorii wiekowej, Marek Twardowski.

ZBIGNIEW BONIEK PRZESTRZEGA Zbigniew Boniek w felietonie zatytułowanym Dość gigantomanii! („Magazyn Sportowy“ 1998 nr 2) przestrzega szefa UKFiT, Jacka Dębskiego przed inwestowaniem z budżetu państwa 800 miliardów starych złotych w Stadion Śląski zwany przez niektórych także Stadionem Narodowym. Autor, który sam na tym stadionie przeżył wiele emocji i wzruszeń uważa, że w erze telewizji zgromadzenie takiej masy ludzi, która by go wypełniła jest niemożliwe. Stadion byłby, zdaniem Bońka, w najlepszym razie wykorzystany trzy, a najwyżej cztery razy w roku. Boniek proponuje rozdzielenie owych 800 miliardów na 20 innych stadionów (na każdy po 40 miliardów), „z zaznaczeniem, że cała suma musi pójść na modernizację, a w dodatku biznesplan musi zakładać wybudowanie tuż obok trzech boisk dla dzieci. Warszawa, Kraków, Łódź, Poznań - tam zainwestujmy. Czasy gigantomanii się skończyły ...“ na podst. prasy polskiej dmm


Monitor Polonijny 1998_2:Monitor Polonijny 1998_2 17/02/16 15:37 Page 10

MONITOR POLONIJNY

luty 1998

kolorycie dawnych miast decydowało przede wszystkim mieszczaństwo. O jego roli w stołecznym Krakowie wspominaliśmy niejednokrotnie, dziś zajmiemy się mieszczaństwem warszawskim, które, nie ukrywajmy, kształtowało się wolniej, a swą rolę w życiu politycznym państwa zademonstrowało przede wszystkim udziałem w pracach Sejmu Czteroletniego i tworzeniu Konstytucji 3 maja. Nas jednak w tej chwili interesują mieszczanie Warszawy z czasów wcześniejszych.

O

K

ARTKA Z HISTORII

10

MAŁY MONITOR

Ratusz Staromiejski wg. Z. Vogla

Mieszczaństwo, stanowiące podstawowy człon mieszkańców Warszawy, wyodrębniło się ze społeczności w okresie średniowiecza i kształtowało się wraz z rozwojem miasta. Od czasów nadania Warszawie prawa chełmińskiego (przed r. 1373), głównym zajęciem mieszczan stał się handel i rzemiosło, a prawa i obowiązki normowały najpierw książęce, a potem królewskie przywileje. Podobnie jak w innych miastach Polski mieszczaństwo warszawskie było zróżnicowane zarówno pod względem prawnym, jak i społeczno-majątkowym. Główną warstwę tworzył patrycjat kupiecko-bankierski, a także niektórzy co bogatsi rzemieślnicy. Patrycjat zamieszkiwał przede wszystkim Starą Warszawę, to on sprawował władzę w mieście i był właścicielem znacznej części nieruchomości. Do drugiej warstwy, zwanej pospólstwem, należeli średnio zamożni rzemieślnicy, drobni kupcy, właściciele kramów i oni także posiadali posesje. Wyrobnicy, służba domowa, furmani, tragarze, a także tzw. margines społeczny tworzyli najliczniejszą, ale równocześnie najuboższą, trzecią warstwę zwaną plebsem. Nie każdy mieszczanin był obywatelem Warszawy. Obywatelstwo miejskie posiadały jedynie dwie pierwsze warstwy. Obywatelstwo było dziedziczne, a o jego uzyskaniu decydowało urodzenie z prawego łoża (ze związku małżeńskiego), co najmniej roczny pobyt w mieście, posiadanie nieruchomości, zawarcie małżeństwa, przedstawienie dwóch poręczycieli, złożenie ustalonej opłaty oraz zobowiązanie się do przestrzegania praw i rozporządzeń władz miejskich. Liczną grupę mieszkańców Warszawy stanowili rzemieślnicy najrozmaitszych branż. Pod koniec XVI wieku stanowili oni 40% ogółu mieszkańców Starej Warszawy, a 50% mieszkańców Nowej Warszawy. Z chwilą gdy miasto stało się stolicą kraju, rzemiosło gwałtownie rosło. Historycy przypuszczają, że w czasie rozkwitu miasta w XVI - XVIII w. około 10 - 15% ogółu ludności stanowili wielcy kupcy - hurtownicy, pełniący jednocześnie funkcje bankierów i lichwiarzy. W życiu miasta ważną rolę odgrywały bractwa i korporacje. Jeszcze w średniowieczu powstały dwie tego typu organizacje patrycjatu Starej Warszawy: bractwo ławników i bractwo kupieckie. Oba nie tylko spełniały zadania samorządowe i ekonomiczne, ale także organizowały życie towarzyskie swych członków. Wśród rzemieślników podobną rolę pełniły cechy, których na początku XVII w. było w Starej Warszawie 20. To one wpływa-

Mieszczanie warszawscy ły na kształtowanie się obyczajowości mieszczańskiej i kultury życia codziennego. Zajmowały się nawet tak mało ważnymi z dzisiejszego punktu widzenia sprawami, jak np. przepisami o zachowaniu się, czy sposobami ubierania. Bractwo Kurkowe (strzeleckie) od 1539 r. trzy razy do roku urządzało dla wszystkich mieszkańców miasta zawody strzeleckie z nagrodami. Owe bractwa i korporacje były zamknięte dla pospólstwa i plebsu. Do czasów oświecenia dużą rolę w życiu miasta odgrywały także parafie. Z końcem XVI i na początku XVII wieku możemy już mówić o kształtowaniu się w Warszawie mieszczańskiej elity intelektualnej, którą tworzyli wykształceni, przejawiający literackie bądź naukowe zainteresowania patrycjusze, duchowni, urzędnicy miejscy oraz mieszkańcy pełniący funkcje na dworze królewskim. Historycy wymieniają tu przede wszystkim J. Giza, S. Makowskiego, W. Gnatowskiego, P. Mankiewicza, M. Niedziałkowicza, Ł. Drewna, W. i B. Baryczków i A. Jarzębskiego. Mieszczaństwo do połowy XVII wieku było znaczną siłą w Warszawie, lecz po potopie szwedzkim coraz silniejszy wpływ w mieście zaczęła zdobywać szlachta, a przede wszystkim magnaci. Stara Warszawa już przed rokiem 1376 posiadała swój główny organ samorządu miejskiego, a była nią Rada, w skład której wchodziło początkowo sześciu wybieranych co roku rajców z burmistrzem na czele. Od połowy XVI w. Radę Starej Warszawy tworzyło 12 rajców. Sześciu nowo obranych rajców tworzyło radę rządzącą zwaną nową, a sześciu rajców starej rady stanowiło organ doradczy (pełnili urząd dożywotnie i byli powoływani na zasadzie kooptacji). Porządek sprawowania władzy przez radę został opracowany w 1579 roku, a w 1580 r. zatwierdzony przez króla Stefana Batorego. Rada sprawowała nie tylko władzę administracyjną, ale także sądowniczą. Sądowi radzieckiemu podle-

gali mieszczanie, (rzadziej szlachta), poddani szlacheccy oraz Żydzi. Z grona rajców wywodzili się kierownicy działów administracji miejskiej (szafarz, podskarbi, prowizor szpitalny itp.). Dostojni rajcy Starej Warszawy urzędowali w ratuszu zbudowanym w XV wieku na środku Starego Rynku. I chociaż pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1429 roku, więcej o tym jak wyglądał dowiadujemy się z drugiej wzmianki pochodzącej z roku 1478. Wówczas był to niewielki murowany budynek w stylu gotyckim z przystawioną do niego wieżą. Przecież wtedy żaden ratusz nie mógł obyć się bez wieży. Później wieżę zwieńczyła blaszana syrena, obracająca się na wietrze. A w samym ratuszu mieściła się sala dla burmistrza i rajców, skarbiec, archiwum, więzienie i pomieszczenia dla straży miejskiej. Wokół ówczesnego ratusza znajdowały się liczne kramy, stragany, jatki, a w jego piwnicach sprzedawano dwa rodzaje piwa: piątkowskie i wareckie. Pod koniec wieku XVI włoski architekt przebudował ratusz w typowym dla tego okresu stylu renesansowym. Nie ominął siedziby rajców pożar Starego Rynku w r. 1607. Po nim nastąpiła gruntowna przebudowa. Wieża ratuszowa zyskała baniasty hełm, poniżej którego pojawiła się galeryjka dla trębaczy. Rajcy miejscy i bogaty patrycjat, który zamieszkiwał staromiejski rynek, nie byli zachwyceni budami i straganami otaczającymi reprezentacyjny przecież budynek i dlatego pewnie w 1701 roku ratusz obudowano parterowym budynkiem mieszczącym sklepy, który nieco przypominał krakowskie Sukiennice. Wspomnieliśmy, że do kompetencji Rady należała władza sądownicza. Niektóre wyroki wykonywano publicznie właśnie przed ratuszem, bo tam stał pręgież i tzw. „kuna“ albo „klatka“ żelazna z kratami. To w tej „kunie“ wystawiano na widok publiczny nieuczciwe przekupki, rzeźników, piekarzy, nierządne dziewki i wszelkiego rodzaju przestępców skazanych przez sądy ławnicze i koronne. Przed „kuną“ był wbity słup z tablicą, na której wypisane było nazwisko skazańca, popełnione przestępstwo i rodzaj kary. „Kuna“ przetrwała do lipca 1810 roku, a ostatnią karę pręgierza wykonano 6 listopada 1850 roku. Pręgierz i „kuna“ były wówczas postrachem dla przestępców. Myślicie, że pomogłyby i dziś? Danuta Meyza - Marušiaková


Monitor Polonijny 1998_2:Monitor Polonijny 1998_2 17/02/16 15:37 Page 11

luty 1998

MONITOR POLONIJNY

11

Harcerstwo polskie za granicą M i klub młodych korespondentów

ŁODZI W POLSCE SŁUCHAJĄ

Gdybym była w Waszym wieku - Młodzi Czytelnicy „Monitora Polonijnego“ - tzn. gdybym rozpoczynała studia wyższe, uczęszczała do liceum, czy do starszych klas szkoły podstawowej, gdybym pochodziła z rodziny słowacko - polskiej, czy polsko - słowackiej (wybierzcie sobie określenie, które Wam bardziej odpowiada) pozazdrościłabym swoim rówieśnikom rozsianym po całym świecie możliwości, które daje im życie polonijne. W pewnym momencie wyrasta się z kolonii, czy mikołajek i chce się czegoś zupełnie innego, czuje się potrzebę większej aktywności, czy częstszego kontaktu z rówieśnikami pochodzącymi z podobnych rodzin. Myślę, że niewielu z Was wie, iż na całym świecie młodzi ludzie, o podobnym do Waszego rodowodzie, posiadają swoje drużyny harcerskie. Polskie harcerstwo poza granicami Kraju nawiązuje do tradycji polskiego skautingu, a także czerpie wzory z dorobku organizacyjnego Związku Harcerstwa Polskiego działającego od bardzo wielu lat w środowiskach brytyjskich, czy amerykańskich. Setki polskich drużyn harcerskich rozsianych po wszystkich kontynentach to doskonała forma wspólnego spędzania czasu młodych ludzi, utrzymywania kontaktów z krajem skąd pochodzą rodzice, a jednocześnie jedna z najlepszych szkół samodzielności. Harcerze nie odmówią przyjęcia zaproszenia do Polski na obozy pod namiotami, a ich rodzice nie będą im bronić takiego spędzenia wakacji, bo wiedzą, że organizacja harcerska dobrze przygotowała ich dzieci do samodzielności i mają zaufanie do znanych im miejscowych instruktorów, drużynowych i zastępowych. Nie będę pisała o harcerstwie w Ameryce, czy dalekiej Kanadzie, ale chciałabym byście wiedzieli, że np. na Litwie działa Związek Harcerstwa Polskiego na Litwie, że we Lwowie młodzi mają Lwowski Harcerski Hufiec „Barć“, że na Białorusi Społeczne Zjednoczenie

Harcerstwa Polskiego składa się z 8 drużyn, w których działa ponad 150 harcerzy, a Związek Harcerstwa Polskiego na Białorusi zrzesza 24 drużyny harcerskie i 7 drużyn zuchowych skupiających około 500 osób. I jeszcze bliżej - na Węgrzech przy Polskim Stowarzyszeniu Kulturalnym im. J. Bema, które w tym roku będzie obchodzić 40-lecie swej działalności, działa drużyna harcerska im. Józefa Bema prowadzona przez Endre Kondora. Harcerstwo polskie działa również w Republice Czeskiej czy na terenie Niemiec. Drużyny harcerskie są bądź samodzielne, bądź też działają samodzielnie przy istniejących organizacjach polonijnych, zawsze jednak mogą liczyć na konkretną pomoc harcerskich struktur w Polsce i to już od chwili zrodzenia się idei zorganizowania drużyny. Czy czar harcerskiej piosenki, ogniska, rajdów, biwaków, obozów, satysfakcji ze zdobytych sprawności ogarnie i Was? Odpowiedź musicie dać sami. A ja w tej chwili proponuję młodym ludziom, Wam, Czytelnikom „Monitora Polonijnego“, współpracę z naszą redakcją, założenie czegoś w rodzaju klubu młodych korespondentów, którego członkowie będą regularnie przysyłać do nas krótkie informacje o wszystkich przejawach współpracy słowacko - polskiej w ich miejscowości, o wystawach, przyjazdach polskich delegacji, występach polskich zespołów, czy wyjazdach zespołów słowackich do Polski, o współpracy w sporcie itd. Chodzi nam o zwięzłe i prawdziwe informacje, które będziemy mogli opublikować. Korespondencję można nadsyłać w językach polskim lub słowackim. Każdemu z Was, kto zgłosi chęć zostania młodym korespondentem „Monitora“, prześlemy dokładną instrukcję, jak taka informacja powinna wyglądać. Zachęcamy - piszcie do nas.

Anna Maria Jopek jest artystką, która otrzymała staranne wykształcenie muzyczne - obroniła dyplom w klasie fortepianu w Akademii Muzycznej. Jednak muzyka klasyczna nie stała się jej ulubionym nurtem, ale jazz. O jazzie artystka wypowiada się: „Jazz bazuje na naszej słabości. Jeśli mam chrypkę, w każdym innym gatunku muzyki musiałabym odwołać występ. Natomiast gdybym po czterech nie przespanych nocach zaśpiewała koncert jazzowy, byłby niesamowity. Każdy przydech, wydech, chrypka dodałyby mu tylko prawdy“. Anna Maria Jopek zaczynała wokalną karierę na deskach klubów jazzowych. Nie oczekiwała wielkiej sławy, bo jak twierdzi, jazz jest w tej chwili sztuką elitarną, której słucha zaledwie 4% ludzi. Oprócz jazzowych interpretacji udzielała swojego głosu w reklamach. Pewnego dnia została zauważona i z jedną piosenką Ale jestem zakwalifikowana na festiwal Eurowizji. W 1997 r. w Dublinie śpiewała dla 350 milionów słuchaczy. Mimo dużego aplauzu publiczności, nie wygrała. Piosenka jednak stała się przebojem i wraz z wideoklipem bardzo często gości na ekranach polskiej telewizji. W podobnym klimacie powstawały kolejne piosenki w wykonaniu Anny Marii, które ukazały się na płycie Ale jestem pod koniec ubiegłego roku. Korzenie utworów sięgają muzyki etnicznej, płyta ma charakter popowy. Na płycie oprócz tytułowej piosenki znalazły się: Tao, Cud namiętności, Zanim zasnę, Li moom poola, Wiem i chcę, Nie przychodzisz mi do głowy, Trudno u-cha-cha, Dłoń zanurzasz we śnie, Joszko Broda, Białe żagle, czarne żagle, Psalm. Ze względu na instrumentarium to płyta bardzo klasyczna, piosenkarka bowiem nie uznaje żadnych nowinek elektronicznych, syntetycznych barw.

Danuta Meyza - Marušiaková

K

ONKURS BŁYSKAWICZNY

Konkurs błyskawiczny: wychodząc z założenia, że przysłowia są mądrością narodu, drukujemy poniżej dwa polskie przysłowia, których teksty są jednak niepełne. Zadaniem uczestników konkursu jest ich uzupełnienie o brakujące słowa (w miejsce kropek). Wypełniony tekst (ten w ramce) należy wyciąć, nakleić na karcie pocztowej i przesłać do 15 marca na adres redakcji. Wybrani drogą losowania trzej autorzy poprawnych odpowiedzi otrzymają drobne upominki.

• Do ...............................................................................świat należy. • Oko za ...........................................................................ząb za ząb. Imię i nazwisko: .................................................................................... Wiek: .................................................................................................. Ulica: .................................................................................................. Miasto: ................................................................................................

Wszystko więc, co się znalazło na płycie, zostało zagrane przez żywego człowieka, począwszy od dźwięków gitary i fletni, po drumlę, okarynę czy prawdziwy liść. Na wiosnę natomiast ukaże się jazzowa płyta pt. Szeptem. Znajdą się na niej najpiękniejsze piosenki polskie lekko ujazzowione, począwszy od Hemara i Ordonki, a skończywszy na zespole Hey. Płyta została zaaranżowana przez wokalistkę wspólnie z Marcinem Kydryńskim, który jest jej producentem (Marcin Kydryński - syn znanego konferansjera Lucjana Kydryńskiego, organizator Jazz Jambore, prywatnie narzeczony piosenkarki). Małgorzata Wojcieszyńska


Monitor Polonijny 1998_2:Monitor Polonijny 1998_2 17/02/16 15:37 Page 12

12

MONITOR POLONIJNY

POLITYKIEM ROKU został wg sondażu CBOS, przeprowadzonego w grudniu, A. Kwaśniewski, który zdobył 20 proc. wskazań, drugi był M. Krzaklewski - 9 proc., trzeci W. Cimoszewicz - 4proc., a czwarty J. Buzek - 2 proc. W tym samym sondażu zapytano o najważniejsze wydarzenie dla Polski minionego roku, 40 proc. ankietowanych wskazało na wybory parlamentarne, 15 - powódź, 12 - utworzenie nowego rządu, 10 - wizytę papieża, 6 - zaproszenie do NATO, 4 - uchwalenie nowej konstytucji.

KONIEC Z PARTYJNĄ FIKCJĄ w Polsce sygnalizuje dziennik „Rzeczpospolita“, informując, że do końca grudnia tylko 40 partii złożyło wnioski o zarejestrowanie do Sądu Wojewódzkiego w Warszawie, zgodnie z nową ustawą o partiach politycznych. Dotychczas w rejestrze zapisanych było 370 partii. Wystarczyło zebrać 15 podpisów dla założenia partii. Obecnie minimum wynosi tysiąc osób.

POGORSZENIE SIĘ nastrojów w Polsce sygnalizuje sondaż CBOS. W ankiecie z 11-16 grudnia 1997 r. 43 proc. zapytanych udało, że

Z

RÓŻNYCH SZUFLAD

już tylko 16,2 proc. Eksperci stoją również na stanowisku, że choć rośnie deficyt handlu zagranicznego, to jednak nie ma powodów do podejmowania radykalnych działań ograniczających import. Trzeba natomiast wpływać na zmianę jego struktury, tak by towary sprowadzone z zagranicy stymulowały rozwój gospodarczy.

TABLICA Z DATOWNIKIEM odmierzającym dni do końca wieku została umocowana w centrum Warszawy, u zbiegu ulic Szpitalnej, Zgody i Chmielnej.

USTAWA O CUDZOZIEMCACH, która w końcu ub. r. weszła w Polsce w życie, na nowo reguluje zasady i warunki ich wjazdu, pobytu i wyjazdu z Polski. Przepisy ustawy są korzystne dla repatriantów. Polacy wracający z Zachodu muszą sami zapewnić sobie mieszkanie i utrzymanie, a budżet centralny i gminny wspomaga jedynie repatriantów ze Wschodu. Nowa ustawa nic nie mówi o bezpaństwowcach i nie określa kryteriów pochodzenia polskiego, które powinno stosować się wobec repatriantów.

IMPORTUJEMY NIE TAK WIELE twierdzą eksperci polskiego Rządowego Centrum. Studiów Strategicznych po przeprowadzeniu analizy polskiego importu. Ich zdaniem powodem do niepokoju nie jest wielkość importu, która jest znacząco niższa niż w innych krajach zbliżonych do Polski poziomem rozwoju, lecz jego struktura. Zbyt duży udział mają artykuły zaopatrzeniowe, a za mały towary inwestycyjne (maszyny i urządzenia). Zdaniem ekspertów nie stanowi natomiast problemu import konsumpcyjny, jeśli w 1992 r. stanowił on 19,4 proc. ogólnego importu, to w połowie roku ubiegłego

POLSKO - SŁOWACKA „IZBA PRZEMYSŁOWO - HANDLOWA“ powstała pod koniec ub. r. w Bielsku-Białej. Jak donosi „Ekonomiczny Biuletyn Informacyjny“ wydawany przez Biuro Radcy Handlowego Ambasady RP w Bratysławie (dalej: EBI) na jej założycielskim walnym zgromadzeniu 7 listopada przyjęto statut Izby i nakreślono ramy działalności na najbliższy okres. Izba ma przyczynić się do zintensyfikowania współpracy między naszymi krajami, szczególnie między małymi i średnimi firmami. Od września 1996 r. działa w Żylinie Słowacko-Polska Izba Przemysłowo-Handlowa.

LATA KORZYSTNE DLA ROZWOJU w Polsce budownictwa handlowego i hotelowego prognozuje European Construction Research. Szacuje się, że tylko w 1998 r. w Polsce przybędzie ok. 400 tys. m kw. powierzchni sklepowych, a wartość inwestycji wyniesie ok. 590 mln. dolarów. Ożywienie tego budownictwa związane jest z inwazją wielkich sieci handlowych, ale i polscy inwestorzy mają w tym swój udział. W ślad za kupcami idą inwestorzy hotelowi. Są to m. in. Szwedzi i Francuzi. Polski Orbis planuje do r. 2002 całkowicie odnowić swoją bazę hotelową, inwestując ok. 240 mln. dolarów.

CENTRUM DIAMENTOWE, jedyne w Europie Środkowej, powstanie w Poznaniu zdecydowała o tym Światowa Rada Federacji Giełd Diamentowych. Zaplanowano, że do pierwszej transakcji dojdzie w roku 2001. Jerzy Włodawiec, wiceprezes ds. Europy Wschodniej koncernu Belgian Diamond Supliers, ma nadzieję, że poznańskie Centrum szybko przerodzi się w prawdziwą giełdę diamentów, ale w przypadku rynku kamieni szlachetnych „szybko“ oznacza przynajmniej trzydzieści lat. W wyniku analiz oczekuje się, że klienci Centrum rekrutowaliby się z Niemiec, Rosji, Europy Środkowej, państw arabskich, a nawet z Indii. Zdaniem wiceprezesa Belgian Diamond Supliers o klientach zadecyduje nie tylko znakomite położenie geograficzne Poznania, ale przede wszystkim fakt, że tutejsze Centrum Diamentowe powstaje we wpółpracy z potentatami tego rynku (wg. P. Gajdziński: Poznań w diademie, „Polityka“ 1997 nr 52).

Ś

MIEJMY SIĘ Z „PRZEKROJEM“

Prosimy nie powtarzać Żeby kiepski dowcip wywołał spontaniczne salwy śmiechu, musi koniecznie być opowiedziany przez szefa.

O Wacusiu - Ale heca! - zawołał syn Falczaka. - Dyrektor naszego banku wrócił do domu, pocałował żonę i powiedział, „A teraz, panno Lolu, dokończymy dyktowanie tego listu“. Od red.: Humor tu zamieszczony przedrukowaliśmy z „Przekroju“.

W 1997 R. WZROSŁA LICZBA TURYSTÓW SŁOWACKICH odwiedzających polską strefę przygraniczną. Turystyka ta ma przede wszystkim charakter handlowy. Tegoroczny rekord padł na przejściu granicznym Vyšný Komárnik - Barwinek, gdzie w jedną październikową sobotę granicę słowacko-polską przekroczyło 28 tys. turystów, 5 tys. samochodów osobowych i ponad 200 autobusów (EBI).

sytuacja w kraju idzie w złym kierunku (12 proc. więcej niż w listopadzie), a 37 proc., że w dobrym (14 proc. mniej). Równie złych nastrojów CBOS nie notował od upadku rządu H. Suchockiej w 1993 r.

luty 1998

CENTRUM MŁODZIEŻOWEJ PRZEDSIĘBIORCZOŚCI działające przy Fundacji im. Batorego od kilku lat wprowadza do szkół elementy ekonomii stosowanej i przedsiębiorczości. Działalność rynkowa uczniów jest zajęciem nadobowiązkowym, ale coraz popularniejszym. Wkrótce między młodymi polskimi przedsiębiorcami prowadzącymi szkolny sklepik czy teatr a ich zagranicznymi rówieśnikami ma być nawiązana współpraca. Na podst. prasy polskiej Barbara

R

EDAKCJA INFORMUJE:

• korespondencję należy adresować Monitor Polonijny, ul. Mlynské Nivy 42, 821 09 Bratislava; • kontakt telefoniczny - 07/5313 187 (wtorek 9.00 - 12.00 godz., środa 18.00 - 20.00 godz.); • zastrzega sobie prawo do opracowania redakcyjnego nadesłanych materiałów oraz do skrótów; materiałów, które nie zamówiła, nie odsyła; nie czyta anonimów; • gwarantuje tajemnicę korespondencji, jeśli autor sobie życzy i oprócz nazwiska poda wybrane hasło.

V Y D Á VA P O Ľ S K Ý K L U B

ŠÉFREDAKTORKA Danuta Meyza - Marušiaková REDAKCIA: Ireneusz P. Giebel, Joanna Nowak - Matloňová STÁLI SPOLUPRACOVNÍCI: Zuzana Laščeková, Małgorzata Wojcieszyńska GRAFICKÁ ÚPRAVA: Stano Carduelis Stehlik ADRESA: Mlynské Nivy 42, 821 09 Bratislava tel. 5313 187. Rozširuje Poľský klub. Registračné číslo 1193/95. Z dodaných predlôh vytlačil LÚČ - vydavateľské družstvo, Bratislava, Špitálska 7. FINANCOVANÉ MINISTERSTVOM KULTÚRY SR

Monitor Polonijny 1998/2  
Monitor Polonijny 1998/2  
Advertisement