Issuu on Google+

Karolina Komasa moje rysy szkicownik przestrzenny c.d. Galeria Miejska „Arsenał” Poznań 2009


Krzysztof Kalitko

Szkic obcego w Przestrzeni Praca Karoliny Komasy Jeżeli wędrowanie jako brak związku z wszelkim konkretnym punktem przestrzeni jest pojęciowo przeciwieństwem trwałego przywiązania do danego, konkretnego punktu, to socjologiczna forma „obcości” stanowi w pewnej mierze syntezę obydwóch tych określeń. (…)Nie mamy tu na myśli „cudzoziemca” jako wędrowca, który dziś przychodzi, jutro odchodzi, ale osobę, która dziś przychodzi, jutro zaś zostaje - niejako potencjalnego wędrowca, który, aczkolwiek nie wyruszył dalej, nie zrezygnował też całkowicie z owej swobody przychodzenia i odchodzenia”, pisze Georg Simmel w swym eseju „Obcy”. Ów Obcy doświadczany przez jednostkę, ale przede wszystkim, Obcy jako podstawowa kategoria niezbędna do zrozumienia otaczającego nas świata, skolonizowała wszystkie dziedziny humanistyki. Jego filozoficzne, antropologiczne, socjologiczne czy psychologiczne wymiary wysyciły do tego stopnia współczesną kulturę, że dyskusja na ten temat przypomina okładanie się wzajemnie po głowach niezliczoną literaturą z tego zakresu. Jak to bywa przy tego typu formach dialogu łatwo stracić z oczu, że temu „rozplenieniu” inności i Innych, Jego afirmacji, towarzyszy smutek i cierpienie, wypływająca z konstatacji, że codzienność wzajemnych relacji nie jest historią Androgyne, opowieścią o utraconej jedności i pragnieniu, które dąży do jej odzyskania, pragnieniem powrotu do pierwotnego bycia razem, jako chęci odtworzenia pierwotnej natury, powrotu do naturalnej całości i jedności, zespolenia, jedni. W tej opowieści, Eros–miłość posiada moc uleczenia dwojga ludzi i ponownego ich zespolenia, zespolenia tego, co kiedyś było jednią. Karolina Komasa ukazuje nam w swych instalacjach, że ten mit i związane z nim nadzieje są płonne, a relacja z Innym, z Drugim, to niekończący się proces poznawania i zmagania z obcością, pozbawiony pewności utworzenia więzi. Cztery elementy Szkicownika przestrzennego Karoliny Komasy, zaprezentowane w Poznańskiej galerii Arsenał, kształtują złożoną intelektualnie, lecz pełną osobistych doświadczeń narrację, wskazującą zarówno na potrzebę, pragnienie obcowania z Obcym/Innym, jak i na złożony i procesualny charakter tych relacji. Począwszy od pracy „O oswajaniu”, gdzie uczestniczymy w procesie wyłania - identyfikacji Obcego w zakreślonym przez artystkę pejzażu zewnętrznym, poprzez analogiczne doświadczenie obcego i obcości. Od procesów wewnętrznej dyferencjacji w „Nie-kocham”, aż po próby wyznaczenia miejsca i charakteru wzajemnego spotkania, które dostrzegamy i podglądamy w pracy „Wejdź proszę”. Całość spina i jednocześnie na powrót kreuje nas ku pierwszej instalacji,


szkic i refleksja nad kondycją człowieka we współczesnym świecie zarazem, praca zatytułowana „O poszukiwaniu”. Rzadko spotykana u współczesnych artystów tak ambitna, lecz pozbawiona patosu potrzeba wypowiedzi, znalazła ujście we wrażliwej i intymnej formie. Cztery elementy założenia to także cztery odsłony relacji z Obym/Innym i wobec Innego, które wprowadzają nas w główne nurty refleksji humanistycznej nad zagadnieniem inności, obcości, dystansu i wreszcie samotności, osamotnienia i alienacji. Opowieść pierwszą konstruuje autorka w oparciu o zespół siedmiu delikatnych, drewnianych elementów, niemal całkowicie pozbawionych wolumenu. Rozmieszczone w galeryjnej przestrzeni przypominają płaski, konturowy rysunek – ekspresyjny szkic, który jedynie sugeruje kształt. Te, jakby nie dodefiniowane bryły pozwalają, w akcie percepcji, dopełniać je, powoływać do życia kształty w swobodnej grze formy i przestrzeni. A dynamiczny proces powoływania i rozstawania się, zdaje się być naturalnym, pierwszym etapem obcowania z grupą rzeźb. Procesowi przyswajania i identyfikacji poszczególnych prac towarzyszy jednocześnie przyjemność zmiany pespektywy oglądu, gdzie każda zmiana punktu obserwatora otwiera możliwość odmiennej i równie fantasmagorycznej rekonstrukcji. Cienkie, graficzne niemal kształty rzeźb pozwalają na generowanie iluzji brył w przestrzeni, oraz wrażenia trójwymiarowości. Grupa obiektów, dopełniana w swobodnej grze wyobraźni, zaplata się w jedną formę, stanowiącą rodzaj ramy, układu współrzędnych, określających jedynie skrajne punkty przestrzennej kreacji. Jednocześnie, jako obraz tego aktu, jego zapis, grupa konstytuuje się wyłącznie z ową definiującą ją przestrzenią. Stopniowy proces wyodrębnienia poszczególnych siedmiu instalacji zaciera, z jednej strony, wcześniejsze wrażenie obcowania z graficzną formą pejzażu, powstającego poprzez splot kształtów. Z drugiej zaś daje możliwość nawiązania relacji z każdą z rzeźb oddzielnie, poznania ich jako samodzielnych, autonomicznych bytów i stopniowego dostrzeżenia trzeciego wymiaru tych niemal płaskich konstrukcji, geometryczne zbiory punktów stają się rzeźbiarskimi bryłami. W miękkie, łukowate kształty to także ślad organicznego, nie tyle w swej anatomicznej dosłowności, co jako jej graficzne, piktoralne , najbardziej archetypowe, wyobrażenie. Te przestrzenne znaki przywołują intuicje obcowania zarówno z pejzażem, jak i człowiekiem, jednocześnie. Niejasność, forma na granicy amorficzności, bryła na granicy rysunku i obecność na granicy jej zacierania w przestrzeni, to plastyczny opis spotkania z tym, co anonimowe, jednostkowo niezdefiniowane, które dopiero wymaga uchwycenia, wyłonienia i nazwania, nawet jeśli nazwiemy to Obcym. Obcość owego repertuaru kształtów, form rzeźbiarskich, która nie tworzy przesłanek dla jednoznacznych odniesień, czy nawet klarownego opisu kształtu, otwiera możliwości relacji emocjonalnej, odczuwania ich jako groźnych lub przeciwnie, groteskowo przyjaznych. Ten proces „uprzestrzenniania”, w którym to, co płaskie zyskuje, w akcie percepcji, trójwymiarowość, a to co wydawało się linią, odczytujemy jako bryłę, wydaje się próbą rekonstrukcji w „języku” rzeźby relacji wobec tego, co inne/obce. Nie jest to jednak prosta, antropologiczna opozycja


swoje/obce, a obce zyskuje pewną stopniowalność i gradację. Obecność granicy, kategorycznego przejścia między jednym a drugim polem nie jest wyznaczona jednoznacznie, dychotomicznie. W ujęciu antropologicznym; miejsce styku tych pól to także coś, co rozdziela to, co „nasze” od „obcego”. Stając się rodzajem zabezpieczenia, jak i jednocześnie otwierając na chaos tego, co jest obce, groźne bądź czego nie znamy. W tradycyjnych ujęciach jest również przejściem od sacrum tego co znane do profanum, tego, co znajduje się na zewnątrz, czego nie znamy, co zagraża. Sacrum zakłada oczywiście jakiś rodzaj ekskluzji, tajemnicy, oddzielenia, wyłączenia i dowartościowania. Profanum ukazywane jest jako świat brudny, obcy i przeklęty. Obcy w ujęciu baumanowskim niósł w przeszłości groźbę brudu i społecznego niepokoju. Ten wymiar obcości, choć dyskretnie obecny w pracy Komasy nie jest dominujący. Tu Obcy to raczej żyjący na wyznaczonym własnymi granicami, obszarze. Podglądany przez widza „nie-swój”, wobec których przestrzeń galerii spełnia rolę terytorialnego i funkcjonalnego separatora. Separacja ta wydaje się uzasadniona, bowiem cechuje ich wyobcowanie i inność w stosunku do tego co uznajemy za bezpieczne i swoje. Wkroczenie swojego na teren obcego odbywa się w bezpiecznej odległości i czasie, z gwarantowanym i pewnym powrotem na wcześniej wyznaczone pola. Ten rodzaj kontaktu z obcym, najbardziej powszechny we współczesnej kulturze, zachodzi zarówno w ramach skonwencjonalizowanych doświadczeń turystycznych, czy w trakcie przygodnych kontaktów z „miejskim obcym”, które niczego nie naruszają i kończą się powrotem do tego, co swoje. Artystka zdaje się wskazywać, że tego typu relacje cechuje jednoczesny brak komunikacji, bądź jej jednokierunkowość, pogłębiająca nieokreśloność obcości, jednocześnie wzmacniająca obojętność i niezrozumienie. Galeria staje się dla artystki przykładem przestrzeni skonwencjonalizowanego kontaktu, ukształtowanego przez nawykowe relacje i niezmienny dystans. W ten sposób obcy nigdy nie stanie się swoim czy mniej „obcym” może jedynie zostać skolonizowanym obcym, wizualną i komunikacyjną ciekawostką. Jednak, jak wskazuje Waldenfels, obcość jest lustrem tego, co Własne, mojej podmiotowości i jako takie jest elementem sine qua non w procesie poznawczym, a co ważniejsze, w procesie samopoznania (B. Waldenfels: Topografia obcego. Studia z fenomenologii obcego, tłum. J. Sidorek, Warszawa 2002, s. 25). Niezbędność obcego i jego nieredukowalność staje się kluczem dla zrozumienia drugiej instalacji Komasy, zatytułowanej „Nie-kocham”. Czworoboczna, niemal architektoniczna bryła zostaje przez artystkę otwarta w taki sposób, że przynależny do kubicznego bloku fragment płaszczyzny-ściany został niejako wypchnięty od wewnątrz. Powstały w tym działaniu otwór, drzwi do wnętrza bryły, jest jednocześnie częściowo przesłonięty, przez ów odrzuconym fragmentem instalacji. Ta ambiwalencja nie tworzy wrażenia otwarcia, gotowości do dialogu, wydaje się raczej obrazować wewnętrzne zmagania wyjścia ku innemu i niepełnej gotowości. Quasi-architektoniczna bryła nie jest tu jedynie emblematem przestrzeni i miejsca, ale zdaje się identyfikować miasto jako środowisko Obcego. Przestrzeń wielkomiejska pozwala doznawać tego, co gdzie indziej może być tylko niemożliwym do zrealizowania marzeniem. Ta przestrzeń, wraz ze swoimi potencjałem, jaki oferuje, iluzjami


łatwego i przyjemnego życia i wielkomiejską mitologią, staje się miejscem, w którym kształtuje się nowa etyczność jednostki. Obcość staje się modelem i stylem życia. Pozwala ona poluzować dotychczasowe reguły gry z sobą, z innymi, oswaja kulturowe tabu, afirmuje cielesność, prowadzi po ciemnych zaułkach decyzji moralnych. Miasto zatem, jest przestrzenią niekończących się aktów transgresji, a co ważniejsze, wyobcowywania się wobec własnego Ja. „Ja robi, czego się od niego oczekuje, ale to nie jestem ja, ja jest gdzie indziej, ja nie należy do nikogo, ja nie należy do mnie” (M. Dąbrowski, Swój, Obcy, Inny, Przegląd Humanistyczny3/2007, s.3). Ja zostaje poddane niekończącemu procesowi różnicowania, relatywizuje wcześniejsze normy przekonania, pozostając w stałym rozkroku między satysfakcją z powodu procesu wyzwalania się i frustracją wskutek utraty zakorzenienia. Choć przestrzeń wielkomiejska stwarza iluzję zadomowienia, to w gruncie rzeczy wykorzenia i wydziedzicza, szybciej oraz skuteczniej niż jakakolwiek inna. Etyka Obcego jest więc etyką opartą na pojęciu zróżnicowania, a nie na pojęciu identyczności, TegoSamego. Zróżnicowanie staje się zatem domeną Obcego. W ujęciu Julii Kristevej Obcy jest zmienny, otwarty na płynność i metamorfozę. W tym sensie jest zatem niebezpieczny, ponieważ przypomina o własnej podmiotowej obcości tym, którzy ją głęboko w sobie ukryli, odseparowując się od wewnętrznego abjectu i angażując w społeczny proces identyfikacji. Dyskretna różnica koloru kubicznej konstrukcji Komasy wydaje się wskazywać właśnie na tę relacyjność. Cielisty kolor zewnętrznych ścian zestawia artystka z bielą wnętrza bryły. Konstrukcja, budynek , locus podmiotu, powstaje jako coś, co ową podmiotowość nie tyle wyraża, co raczej otorbia i traktuje jak ciało obce. „Podmiot nie jest panem we własnym domu. Tak jest w powieści kryminalnej, gotyckiej. We wnętrze domu wkracza horror, rodzime przesącza się niesamowitym” (T. Kitliński: Obcy jest w nas. Kochać według Julii Kristevej. Kraków 2001, s. 15.) Katarzyna Zdanowicz-Cyganiak analizując twórczość Ewy Sonnenberg rekonstruuje proces rozpoznawania własnej cudzoziemskości podmiotu, który staje się lustrem ja. Komasa podobnie jak podmiot liryczny w wierszu wydaje się krzyczeć „zrozumiałam kto zabija”, wbijając nóż w tkankę swej instalacji. Ten gest jest jednocześnie przyznaniem się do własnej podmiotowości, a tym samym do wpisanej w nią obcości. „Zrozumiałam kto zabija” oznacza bowiem „zrozumiałam, kim jestem”. Pozostaje pytaniem otwartym, czy obcość jako świadomość różnicy, która rozbija jedność podmiotu, jego swojość, czy swojskość jest immanentna, bez względu na to, jak spójny wizerunek ukształtowaliśmy? Wydaje się, że to właśnie jest charakteryzuje współczesną podmiotowość w ujęciu Julii Kristevej: „Cudzoziemiec jest we mnie, więc wszyscy jesteśmy cudzoziemcami.” (J. Kristeva: Strangers to ourselves. Tłum. L. S. Roudiez. New York 1991) Pomimo zasadniczych różnic w ujęciu problemu obcości podmiotu także Waldenfels, autor „Topografii obcego” do pewnego stopnia zgadza się z Kristievą, pisząc o obcości, jako doświadczeniu ogólnoludzkim, a także porównując ją do rany, która nigdy się nie zabliźni. „Szczelina obcości”, powoduje, że już nigdy nie czujemy się w pełni u siebie. Konsekwencją rekonstrukcji „locus podmiotu” jako tego, zawsze już zamieszkanego przez Obcego, jest ufundowanie przestrzeni dialogu, miejsca spotkania. Taki cha-


rakter ma trzecia instalacja Komasy „Wejdź proszę”. Ciemne wnętrze wypełnia rodzaj luźno tkanej materii, sieci, która w pewnym miejscu wypiętrza się, formując rodzaj klęcznika. Ten charakterystyczny mebel wyłaniający się z wyplecionej przez artystkę „sieci”, nie pozostawia wątpliwości co do postawy, jaką proponuje przyjąć w dialogicznej relacji z innym. Ta dosłowność jest analogonem oczywistości i pewności, że tylko taka asymetria relacji daje nadzieję na głębokie, tym razem dialogiczne doświadczenie innego i inności. W tym ujęciu, w trzeciej instalacji Komasy dokonuje zasadnicza zmiana rozumienia Obcego, którego możemy traktować jak levinasowskiego Drugiego. Szukanie uzewnętrznionej Inności, w zamyśle Komasy dokonuje się podobnie jak u Levinasa, poprzez uprzedmiotowieniu Drugiego, Trzecia instalacja artystki, jakby bogatsza o doświadczenia poprzednich dwóch, nie ogranicza relacji z Innym do wartości i pojęć już nam znanych, nie pozostawia nas także w bezradnym poczuciu niedefiniowalnej obcości. Przestrzeń–wnętrze instalacji, miejsce spotkania zaświadcza, że artystka jest pewna, że w dialogu z Drugim nie sposób uciec od jego zewnętrzności, jego ciała. Ono wyraża zewnętrzność, niezależność wobec mnie, stając się emanacją Inności Drugiego. „To w niej możemy odnaleźć wdowę - osamotnioną w obliczu śmierci, wygnańca–obcego, pozbawionego swojskości czy sierotę. To w niej można również odnaleźć samotność, krzywdę i stratę”. Inny/Drugi jest więc transcendentnym obiektem zewnętrznym, którego możemy doświadczyć zarówno w zewnętrznym jego percypowaniu, jak i we wczuciu, doświadczeniu wewnętrznym, które odsłania Komasa, jako „splecione” z zewnętrznością psychiczne Jego życie. Spotkanie z Drugim, czyli porzucenie siebie i bezwzględne zatracenie się w nim, bez czego niemożliwy jest dialog, nie gwarantuje jednak całkowitego poznania go. Klęcznik w instalacji artystki wskazuje także, że Drugi to przede wszystkim tajemnica, która przekracza epistemologię, wykracza poza możliwości językowe, w którego istnieniu odsłania się to, co metafizyczne. Tutaj obcość zawarta w inności prowokuje do spotkania i dialogu, do zobowiązania etycznego i odpowiedzialności za Drugiego. Opowieść Karoliny Komasy wieńczy czwarta instalacja „O poszukiwaniu”, która, podobnie jak początkowa praca, jest ażurową konstrukcją, para-architektoniczną bryłą. Opowieść „O poszukiwaniu” jest równie dobrze opowieścią o samotnym budowaniu własnego świata. W stojących obok siebie wieżach, odnajdujemy zarówno ślad racjonalnych działań konstrukcyjnych, jak i pozbawionych logiki wypiętrzeniach brył. Nie są jednak obrazem planowanych działań – budowaniem domu, wydają się raczej obrazem jednostkowych, samotnych działań, gdzie nie ma miejsca dla procesów wspólnych, dla Drugiego. Ta metafora współczesności pogłębia dodatkowo ogólną wymowę całości pracy Karoliny Komasy. Esencją kontaktu z Innym jest porzucenie wszelkich uprzedzeń i spojrzenie w głąb, czucie tego czego nie mogą wyrazić słowa.


Krzysztof Kalitko

A Sketch of the Other in Space a Work by Karolina Komasa SUMMARY

In her installations Karolina Komasa shows that both the myth of Eros which refers to union through love and the related hopes are wishy-washy, and the relation with The Other or the Foreign is an unending process of getting to know and coming to terms with otherness, with no certainty of entering into a relationship. The exhibit is composed of four elements of the “Spatial Sketchbook”. They make up a narration which is intellectually rich yet full of personal experience. This narration indicates both a need for and a desire of making contact with The Other and the complex and process-based nature of these relations. In the work entitled “On Coming To Terms” we take part in a process of defining The Other in an outer landscape delineated by the artist. An analogous experience of The Other and otherness seen as a process of inner differentiation can be found in “I Do Not Love”. In turn, in “Please Enter” we see attempts to determine the place and nature of an encounter which we can witness in the work. The entire exhibit is linked by the work titled “On Searching Out”, a sketch which is also a reflection of the human predicament in the contemporary world; this work at the same time directs us to the first installation. The ambitious yet unstilted need for self-expression, rare among contemporary artists, has been given vent to in a sensitive and intimate form. The four elements of the exhibit are also four different incarnations of the relations with The Other or the Foreign and with respect to with The Other. They introduce us into the four main currents of the humanistic reflection on the issue of “otherness”, foreignness, distance, loneliness, solitude and alienation. The process of “spatialising”, whereby what is flat acquires a third dimension in the perception act, while what seems a line is seen as a spatial form, appears to attempt a reconstruction in sculpture of the relation to The Other or The Foreign. However, this is not a simple, anthropologic opposition My/Other, and what is foreign acquires a certain gradual character.


Szkicownik przestrzenny. O Oswajaniu Inni to Obcy. Powoli stają się Moimi Obcymi. Rozpoznanie i akceptacja przeobrażają ich w Bliskich. Przynajmniej na chwilę.


Nie-kocham Coraz mniej miejsca. Coraz ciaśniej. Wymogi, nakazy, twarde reguły. Ściśle określone działania. Mechanicznie powtarzane czynności. A ja?


Wejdź, proszę Małe, ciemne pomieszczenia wymagają podjęcia odważnej decyzji, by przekroczyć ich próg. Kryją tajemnice, które chcą zajrzeć w Twoje oczy. Czy zgodzisz cię je otworzyć? Czy zgodzę się je otworzyć?


Szkicownik przestrzenny. O Poszukiwaniu Poszukiwanie ściśle wiąże się z nadzieją na lepsze. Wyzwala potężną energię do aktywności tektonicznie kreującej świat. Jednocześnie jest niepokojąco podobne Oszukiwaniu…


Karolina Komasa Studia w latach 1991-98 na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu na kierunku rzeźba, ukończone dyplomem w zakresie rzeźby u prof. zw. Danuty Mączak i w zakresie malarstwa w architekturze u prof. zw. Jana Gawrona. W roku 2000 i 2009 otrzymała stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pracuje jako adiunkt na Wydziale Rzeźby poznańskiej ASP. Zajmuje się rzeźbą, obiektem, instalacją. ???????????????????????? ???????????????????????? ???????????????????????? ???????????????????????? ???????????????????????? ???????????????????????? ???????????????????????? ???????????????????????? ???????????????????????? ???????????????????????? ????????????????????????

Karolina Komasa - Moje rysy. Szkicownik przestrzenny c.d. Galeria Miejska „Arsenał” 28.09.-18.10.2009 projekt, realizacja katalogu: Marcin Matuszak / dokumentacja fotograficzna wystawy: Jakub Bąk resume tekstu: Bogna Błażewicz / tłumaczenie: Marcin Turski / wydawca: Galeria Miejska „Arsenał” w Poznaniu katalog wydano dzieki pomocy......


komasa