Issuu on Google+

R

E

F

E

R

E N

N U

D M

E

U

M

R

R B

E

Z

A P

C Ł

I A

Ą T

Ż N

2

0

1

2

Y

EXTRA RACIĄŻ Wydanie specjalne Extra tygodnika Płońsk

Przeczytaj !!! Kanalizacji nie będzie – burmistrz nie zdążył Czy ogrzewanie i ciepła woda mogą być w Raciążu tańsze?

2 grudnia W SPRAWIE ODWO£ANIA BURMISTRZA MIASTA RACI¥¯

2012

kultura !

Czy w grudniu będą wieczorami świeciły jeszcze lampy na ulicach czyli finansowa zapaść Raciąża

PGKiM pod kroplówką - setki tysięcy z miasta a wypłaty na raty Remonty mieszkań dla wybranych Stracone złudzenia – sześć lat z burmistrzem Sadowskim Kalendarium lat 2011 oraz 2012 i wiele innych ciekawych tematów!!!

admin bud¿ istra cja! et m iasta !

kanalizacja!

PGKiM!

Raci¹¿

Śmierdzący interes priorytetem burmistrza Wnioski po terminie czyli jak burmistrz Sadowski z opłatami walczył

ja! edukac

Premie i nadgodziny w szkole - przypadek czy układ?

Referendum

TWÓJ G£OS MO¯E WIÊCEJ NI¯ MYŒLISZ NIE POZWÓL ABY KTOŒ INNY DECYDOWA£ ZA CIEBIE...

NIE B¥D OBOJÊTNY

ID NA REFERENDUM! Zapraszamy do regularnego odwiedzania portalu

www.raciaz.eu Informacje związane z Raciążem, jego historią i mieszkańcami. Niezależne źródło informacji o tym, co dzieje się w mieści i okolicach oraz w samorządzie miejskim.

Bezpłatny dojazd na referendum

Uwaga!

Informujemy, że w dniu referendum będzie kursował bezpłatny bus, którym wszyscy chętni będą mogli dojechać do lokalu wyborczego w Miejskim Zespole Szkół. Bus będzie wyjeżdżał ze Stacji Paliw na ulicy Płockiej w godzinach 9, 12, 16 i 18 i będzie zbierał wszystkich chętnych z ulic położonych najdalej od lokalu wyborczego. Osoby chcące skorzystać z busa będą mogły też nim wrócić po głosowaniu do domu.

Publikacja przygotowana przy współpracy Radnych Rady Miejskiej w Raciążu


2 EXTRA N a s z e

7

R

d n i

E

F

E

R

E

N

D

Referendum

Kilka słów wstępu Szanowni Państwo, od dwóch lat reprezentujemy Was w Radzie Miejskiej miasta Raciąża i pracujemy z burmistrzem Januszem Sadowskim. Znamy dobrze sytuację miasta. Posiadając wiedzę i dokumenty potrafimy ją rzetelnie ocenić. Poznaliśmy też sposób pracy Janusza Sadowskiego. Ocena ta jest jednoznaczna - w zarządzaniu miastem dzieją się złe i niebezpieczne dla mieszkańców rzeczy a stan finansów jest w naszej ocenie tragiczny. Rada Miejska wykorzystała wszelkie możliwe prawnie środki oddziaływania na burmistrza, aby zapobiec działaniom szkodliwym dla miasta i mieszkańców. Wielokrotnie te środki zadziałały, trwa to jednak długo i nie zawsze jest skuteczne, bo środki prawne do dyspozycji Rady są ograniczone. Obecne nadszedł taki moment, że nie ma już czasu na czekanie, czy uchwały zadziałają, czy burmistrz zacznie działać i pracować, tak jak oczekują tego mieszkańcy i radni. Zagrożone jest finansowanie miasta i jego przyszłość. Jeżeli spełni się scenariusz, który już zaczął się realizować to możemy stracić fizycznie z budżetu miasta - te pieniądze zostaną nam zabrane lub będziemy musieli je zapłacić - grubo ponad 3 miliony złotych. Zagraża to inwestycjom i funkcjonowaniu miasta. Dlatego przedstawiamy tę sytuację społeczeństwu Raciąża. Konieczna jest interwencja mieszkańców i odwołanie osoby zarządzającej miastem, Janusza Sadowskiego z funkcji burmistrza. Stąd decyzja o referendum w sprawie odwołania

burmistrza. To jedyna możliwość aby sprawy miasta zaczęły toczyć się we właściwą stroną, żeby pojawiła się osoba odpowiedzialna na tym stanowisku. Sytuacja Raciąża dramatycznie się pogarsza. W niniejszej gazecie szczegółowo piszemy o finansach miasta i zarządzaniu nim przez burmistrza Sadowskiego – przedstawiamy Państwu wiedzę, którą mają radni i mieszkańcy bywający na sesjach. Zadaniem Rady Miejskiej jest przedstawienie sytuacji miasta i działań burmistrza Janusza Sadowskiego i ich konsekwencji dla wszystkich mieszkańców. Oczywiście zrobicie Państwo z tą wiedzą, co uznacie za stosowne. W Raciążu można spotkać się z opiniami, że burmistrz jest dobry, stara się, robi co może i gdyby nie Rada Miejska, która „rzuca mu kłody pod nogi”, to zrobiłby o wiele więcej. Gdy słyszycie Państwo takie zdanie, zapytajcie rozmówcę, o jakie kłody dokładnie chodzi? Ile uchwał proponowanych przez burmistrza odrzuciła Rada

Miejska? Takie sytuacje w obecnej kadencji nie miały miejsca, jeśli uchwała spełniała wymogi prawne. Wręcz przeciwnie, to Rada wielokrotnie musiała naprawiać skutki błędów burmistrza, ratując np. remont ośrodka zdrowia, na który w pewnym momencie zabrakło pieniędzy. Dzięki rozsądkowi Rady Miejskiej i poczuciu odpowiedzialności przez dwa lata nie było zagrożenia dla finansów miasta. Niestety obecne zagrożenia i nałożone kary pochodzą z zewnątrz. Od instytucji które obiektywnie oceniają podejmowane przez burmistrza Sadowskiego działania. Wniosek jest jeden - trzeba kompetentnego i operatywnego człowieka na stanowisku burmistrza, który do zagrożenia funkcjonowania finansów miasta nie będzie dopuszczał i nie będzie się do nich przyczyniał. Możecie Państwo - mając informację - w jakiej sytuacji obecnie jest miasto nic w tej sprawie nie zrobić. Nie pójść na referendum i nie głosować. Pamiętajcie jednak, iż wtedy na siebie bierzecie odpowiedzialność za to,

U

M

że miasto pogrąży się jeszcze bardziej. Nie mówcie potem, kiedy nie będzie inwestycji, podnoszone będą podatki za mieszkania i wszelkie możliwe opłaty, żeby popłacić wszystkie zobowiązania miasta powstałe w ostatnim czasie i następnych miesiącach, że tak nie może być itd. Otóż może być i zapewne będzie, jeżeli 2 grudnia 2012 roku nie zjawią się Państwo w lokalu wyborczym i nie przetną tej sytuacji. Dlatego jeszcze raz zachęcamy do zapoznania się z informacjami w gazecie, którą mają Państwo w ręku i udania się do urn wyborczych i zagłosowania za odwołaniem Janusza Sadowskiego z funkcji burmistrza miasta. Taka decyzja da nadzieję na zmiany w mieście i powrót na ścieżkę rozwoju i uniknięcie dalszych nieprzemyślanych i kosztownych pomysłów. Tutaj nie chodzi o bieżący rok czy dwa lata. Nie można dać się poniżyć i zastraszyć. Chodzi o przyszłość obecnego i następnego pokolenia Raciążaków, bo szkody mogą być nieodwracalne. Wszystkie artykuły w niniejszym wydawnictwie zostały oparte na dokumentach urzędowych, protokołach z sesji Rady Miejskiej, posiedzeniach komisji oraz informacjach dostępnych na stronach urzędowych różnych instytucji oraz wiedzy radnych. Nie są pokątnie i bez świadków rozpowszechnianymi kłamstwami, za które nie jest brana żadna odpowiedzialność, a liczy się na niewiedzę słuchacza i niemożność zweryfikowania podawanych informacji. Jako Rada Miejska zrobiliśmy co tylko mogliśmy, aby wpłynąć na burmistrza i zapobiec sytuacji, która nastąpiła i pogłębia się. Wykorzystaliśmy cały dostępny arsenał działań. Burmistrz Janusz Sadowski nie wi-

25 LISTOPADA 2012 dzi jednak w swoim postępowaniu żadnych błędów. Odpowiedzialność za dalsze losy miasta spoczywa także w Państwa rękach – mieszkańców Raciąża. Po lekturze niniejszego wydawnictwa będziecie mieć wiedzę, która powinna pomóc w podjęciu decyzji. Jeszcze raz apelujemy o udanie się 2 grudnia 2012 roku do lokalu wyborczego. Szanowni Państwo, to nie chodzi o walkę o władzę. Chodzi danie szansy miastu i odsunięcie od władzy osoby, która naszym zdaniem swoją niekompetencją zagraża Raciążowi i zupełnie nie liczy się z jego mieszkańcami. W referendum głosujemy tylko za lub przeciw odwołaniu Janusza Sadowskiego. Nie głosujemy za wyborem kolejnego burmistrza. W wypadku odwołania burmistrza odbędą się kolejne wybory i każdy kandydat będzie miał szansę wystartować. W celu ważności referendum musi w nim wziąć udział aż 3/5 liczby osób, która brała udział w poprzednich wyborach. Dlatego udział każdej osoby jest bardzo ważny. Naszym zdaniem nadszedł czas aby skończyć z rządami nieudolnego burmistrza. Przedstawiamy argumenty o tym świadczące. Jednak szanujemy też, ludzi którzy mają inne zdanie. Do wszystkich apelujemy o udział w referendum. Referendum jest najczystszą formą demokracji, głosem społeczeństwa, a obywatelskim obowiązkiem wszystkich mieszkańców Raciąża jest w nim wziąć udział i wyrazić swoje zdanie.

Grupa Inicjatywna

Radnych Rady Miejskiej w Raciążu

Procedury

Dlaczego w Raciążu odbywa się referendum? Uchwała o przeprowadzeniu referendum o odwołanie Janusza Sadowskiego z funkcji Burmistrza Miasta Raciąża jest konsekwencją nieudzielenia burmistrzowi Sadowskiemu przez Radę Miejską w Raciążu absolutorium za 2011 rok. O nieudzieleniu absolutorium wnioskowała Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej. Burmistrz próbował podważyć uchwałę o nieudzieleniu absolutorium w Regionalnej Izbie Obrachunkowej w Warszawie. Odbyło się posiedzenie Izby w Warszawie, na którym swoje racje osobiście prezentował burmistrz Sadowski. Jednak Izba nie podzieliła argumentacji Janusza Sadowskiego i podtrzymała uchwałę Rady Miejskiej. W związku z podtrzymaniem przez RIO w Warszawie uchwały o nieudzieleniu absolutorium, w dniu 3 września 2012 roku odbyła się sesja Rady Miejskiej w Raciążu, na której radni przyjęli uchwałę w sprawie przeprowadzenia referendum o odwołanie Janusza Sadowskiego z funkcji burmistrza Raciąża. Od tej uchwały Janusz Sadowski również odwołał się do Wojewody Mazowieckiego. Wojewoda podtrzymał uchwałę Rady Miejskiej o przeprowadzeniu referendum. W tym miejscu należy zauważyć, że burmistrz Janusz Sadowski pozostaje bez absolutorium nie tylko za obecnej kadencji. Już za poprzedniej kadencji burmistrz pozostawał bez absolutorium. Obala to rozpowszechniane zarzuty, jakoby obecna Rada „uwzięła się” na burmistrza. Rada Miejska poprzedniej kadencji, tak często wychwalana przez burmistrza, również pozostawiła Janusza Sadowskiego bez absolutorium za 2009 rok. Już wówczas Rada Miejska nie znalazła podstaw do udzielenia absolutorium i pojawiały się sprzeciwy wobec działań Janusza Sadowskiego na stanowisku burmistrza.

Podsumowując, referendum jest związane z działaniami lub zaniechaniami burmistrza Janusza Sadowskiego w 2011 roku, które skutkowały nieudzieleniem absolutorium za ten rok i doprowadziły do uchwały o referendum. Burmistrz Sadowski często powtarza, że Rada Miejska w Raciążu nie rozumie, że on wykonał inwestycje, że części nie mógł wykonać, że uchwała o absolutorium jest niezgodna z prawem itd. Szanowni Państwo, te same argumenty podawał pan Sadowski na posiedzeniu Regionalnej Izby Obrachunkowej i do Wojewody Mazowieckiego. Radę może pan burmistrz podejrzewać o nieobiektywność - ma prawo mieć swoje zdanie. Jednak ani RIO ani Wojewoda Mazowiecki to instytucje niezależne, a jednak podtrzymały uchwały Rady Miejskiej. Dlatego, kiedy słyszycie takie argumenty, to zapytajcie – czy tamte instytucje też są złośliwe, nieobiektywne pomyliły się czy może jednak pan burmistrz Sadowski powinien zacząć w końcu postrzegać rzeczywistość taką jaką jest i zastanowić się nad decyzjami Rady i wymienionych organów i przyjąć je do wiadomości? Może powinien w końcu zmienić swoje postępowanie?


25 LISTOPADA 2012

R

E

F

E

R

E

N

D

U

EXTRA

M

N a s z e

Scenariusze wydarzeń po 2 grudnia.

7

d n i

3

Co dalej po referendum? Bieg wydarzeń po referendum zależy od ważności głosowania referendalnego i jego wyniku. Warunkiem ważności referendum jest to, aby oddało w nim głos nie mniej niż 3/5 liczby osób biorących udział w II turze wyborów burmistrza Raciąża. W II turze wyborów w dniu 5 grudnia 2010 roku wydano 2065 kart do głosowania, frekwencja wyniosła 54,69%. W związku z tym, aby referendum w dniu 2 grudnia 2012 roku było ważne, musi w nim wziąć udział 1239 osób. W wyniku przeprowadzenia referendum możliwe są dwie sytuacje. Pierwsza: kiedy referendum okazuje się nieważne ewentualnie ważne, ale większość głosujących wypowiedziałaby się za pozostaniem Janusza Sadowskiego na stanowisku burmistrza Skutek: nic się nie zmienia. Janusz Sadowski dalej pracuje jako burmistrz, Rada Miejska także pracuje bez zmian. Druga: kiedy referendum jest ważne i większość wyborców opowiada się za odwołaniem burmistrza Sadowskiego

Obywatelska postawa

Skutek: po ogłoszeniu wyników burmistrz traci mandat i przestaje mieć prawo do wydawania jakichkolwiek decyzji, przeglądania dokumentów i robienia czegokolwiek, co jest związane z funkcją burmistrza. Janusz Sadowski staje się tak samym obywatelem jak wszyscy Raciążacy bez prawa do jakichkolwiek uprawnień administracyjnych. Ustawa o samorządzie gminnym stanowi, że w przypadku odwołania burmistrza przed upływem kadencji należy przeprowadzić wybory burmistrza. Odbędzie się głosowanie i wybory,

w których mieszkańcy sami wybiorą następnego burmistrza. Każdy chętny będzie mógł zgłosić swoją kandydaturę a społeczeństwo dokona wyboru. Wybory odbędą się w ciągu 90 dni od przeprowadzenia referendum. Co prawda ustawa stanowi, że wyborów nie przeprowadza się, jeżeli ich data miałaby przypaść w ciągu sześciu miesięcy przed zakończeniem kadencji. Nie organizuje się ich również, gdy data przedterminowych wyborów miałaby przypaść w okresie dłuższym niż sześć, a krótszym niż 12 miesięcy przed zakończeniem kadencji,

pod warunkiem że taką decyzję podejmie rada. Do końca kadencji mamy jeszcze 2 lata, więc po odwołaniu burmistrza w referendum wybory burmistrza muszą być w Raciążu przeprowadzone jeszcze raz. Nikt nie może postanowić o ich nieprzeprowadzaniu. Po przegranym referendum burmistrz Sadowski nie może podejmować już żadnych działań urzędowych. Miasto nie może oczywiście funkcjonować bez burmistrza. Dlatego na czas od referendum do czasu powołania nowego burmistrza zostanie wyznaczona osoba zarządzająca miastem przez Prezesa Rady Ministrów, często nazywana komisarzem, choć zgodnie z prawem nie jest komisarzem tylko osobą pełniącą obowiązki.

Przepis nie określa żadnych wymogów, jakie musi spełniać osoba, którą premier może wyznaczyć do pełnienia obowiązków burmistrza, niemniej zasadnym jest w takich sytuacjach opieranie się na osobach z doświadczeniem w administracji publicznej, a w administracji samorządowej w szczególności. Osoba pełniąca obowiązki posiada wszystkie prerogatywy Burmistrza, ma zatem taki sam zakres uprawnień, ale i obowiązków. Kieruje bieżącymi sprawami gminy i reprezentuje ją na zewnątrz. Podsumowując, w wypadku nie odwołania Janusza Sadowskiego sytuacja pozostaje dokładnie taka jak dotychczas, w wypadku odwołania przestaje on być burmistrzem i Raciąż czekają nowe powszechne wybory burmistrza.

Dlaczego warto wziąć udział w referendum?

Wielu osobom wydaje się, że obojętnie w sumie kto jest burmistrzem. Nic od niego nie chcę. Nie chodzę po zasiłki, pracę, pozwolenia itd. Czy w ratuszu siedzi, ten czy inny – nie obchodzi mnie to. Co to za różnica, ja nic od urzędu nie potrzebuję. Płacę podatek i to właściwie wszystko. Otóż szanowni Państwo, różnica jest i to podstawowa. Ten człowiek - burmistrz decyduje o rozpatrywaniu spraw mieszkańców, zatrudnianiu, dyrektorach szkół, urzędów. Organizuje pracę urzędu i wielu innych ludzi – od niego zależy, czy miasto działa bez zarzutu czy też są problemy. To od niego zależy, czy szkoła ma dobre wyniki na egzaminach, czy miasto jest posprzątane. Ma także inna bardzo ważną funkcję – wydaje różnego rodzaju decyzje. Zwykle mieszkańcy odczuwają to, że burmistrz jest ważny, kiedy przyjdzie pójść do urzędu z jakąś sprawą. Zwykle na początek piszą podanie w swojej sprawie. No i spodziewają się odpowiedzi. Nie zawsze przychodzi. Bywa, że mija miesiąc, dwa – nic. Żadnej odpowiedzi. Zaczyna się więc chodzenie do urzędu. Nic. Mieszkańcy szukają pomocy – na posiedzeniach Rady Miejskiej, u radnych w domach. W końcu dochodzi do konfrontacji z burmistrzem. Prośby, znowu pytania: czekam tyle czasu, obiecał Pan załatwić, napisałem itd. I wtedy zdziwieni np. słyszą od burmistrza, ale proszę Pana/Pani, przecież to było tylko pismo. A że nie ma odpowiedzi? Cóż, czy chodzi o to żeby sprawę załatwić czy odpisać. To są autentyczne teksty burmistrza Janusza Sadowskiego z sesji. A że jakoś ani pisma ani załatwienia sprawy nie ma? To już nad tym cisza. Kiedy w końcu np. jak w wypadku dziecka niepełnosprawnego za sprawę wezmą się media – wówczas w pół godziny sprawę daje się załatwić. I co wtedy można usłyszeć od burmistrza, że sprawa była 3 miesiące nie załatwiona? Ależ proszę pana, ważne, że teraz jest załatwione. Szanowny Państwo, jeśli nie chcecie, żeby burmistrz traktował Was w ten sposób, żeby pracował tak jak powinien, trzymał się przepisów i zgodnie z nimi postępował – po prostu rzetelnie wypełniał swoje obowiązki, warto iść i zagłosować za odwołaniem burmistrza.

Nie tylko dlatego jednak. Gdy na tym urzędzie siedzi człowiek, który jest w stanie okłamywać radnych i społeczeństwo, zatajać prawdę przed mieszkańcami, podpisując umowy o poufności z prywatnymi firmami, to wówczas możecie się obudzić u siebie a jakby już nie u siebie. Tak jak mieszkańcy osiedla budynków jednorodzinnych wokół cmentarza, kiedy nagle pod ich oknami mają stanąć gigantyczne wiatraki. Idziecie do burmistrza, a tu okazuje się , że burmistrz osobiście pomaga w nabywaniu ziemi pod te wiatraki biznesmenowi, który chce je budować. Narusza prawo, wydając decyzję o wybudowaniu masztu do pomiaru siły wiatru, jako decyzję lokalizacji celu publicznego, pomimo że maszt takim nie jest. Postępowanie niezgodne z prawem, ale za to w takim trybie, nie trzeba powiadamiać listami stron, że za chwilę wybudowany będzie wielki maszt. Co wtedy możecie zrobić, nie możecie liczyć na obiektywne traktowanie, równoprawne z biznesmenem? Co możecie zrobić, jeśli wasze pisma są przetrzymywane a postępowanie się przewleka? Kiedy na wasze działania burmistrz jest głuchy, ale za to za inwestora osobiście występuje o zmianę negatywnej dla wiatraków decyzji sanepidu? Otóż szanowni Państwo, możecie niestety być bezsilni – wasza pozycja zależy tylko od tego, kto siedzi w ratuszu. Jeżeli nie

będzie dobrych intencji dla mieszkańców, to nic nie będziecie mogli zrobić. Bo co można zrobić, kiedy ludzie protestują, piszą wnioski a burmistrz niby to daje decyzję negatywną na wiatraki, ale z tak oczywistymi błędami w niej, że rodzi to podejrzenia o celowe wydanie decyzji w taki sposób, aby inwestor mógł się odwołać i szybko ją podważyć. Dlatego ważne jest, aby w ratuszu był człowiek uczciwy i lojalny wobec mieszkańców – swoich wyborców. Wiatraki dotykają część mieszkańców Raciąża. Druga część, która mieszka gdzie indziej ma oczywiście do tego prawo, aby uważać, że to dobry interes. Jednak już biogazownia i jadące do niej dzień w dzień cuchnące samochody, kilkadziesiąt dziennie z odpadami poubojowymi, gnojowicą czy innym „surowcem” może skutecznie zamienić życie całego miasta w koszmar. I jak wygląda sytuacja? Burmistrz Janusz Sadowski, mając świadomość zagrożeń i smrodu, nie tylko przeszkadza w imieniu mieszkańców takiej inwestycji, ale wręcz przeciwnie – stara się tak zrobić, żeby była wybudowana. I wtedy, szanowni Państwo dopiero byście zauważyli, że nikomu w mieście nie jest obojętne, kto jest burmistrzem, Czy na tym urzędzie zasiada osoba rzetelna i odpowiedzialna, twardo stąpająca po ziemi i myśląca o interesie ogółu. Nagle możecie się codziennie budzić w smrodzie, a otwieranie okien mogło

by tylko pogorszyć sprawę. Tamtą sprawę – biogazowni zastopowała i uratowała miasto firma Energa. Kto nam jednak da gwarancję, że burmistrz Sadowski już prowadzi kolejnych rozmów o podobnych biznesach? Przecież miała już być w Raciążu sortownia odpadów i asfaltownia, mogą się pojawić i inne „aromatyczne” inwestycje. Warto też pójść na referendum i potem na wybory burmistrza po to, żeby mieć gwarancję bezpieczeństwa finansów miasta. Obecny burmistrz podejmuje takie działania, które mogą je nadwyrężyć jeszcze bardziej. Trzeba będzie spłacać za chwilę wszystkie zobowiązania, jakie zostały nałożone na miasto w ostatnim czasie. Teraz mogą być kolejne. Jeśli się tego nie zastopuje, trzeba będzie coraz więcej płacić. Z czego? Odpowiedź jest tylko jedna – ze zwiększenia podatków i różnego rodzaju opłat. Trzeba będzie podnieść podatek od nieruchomości od działalności gospodarczej i od mieszkań oraz wszelkie inne podatki. Dlatego warto iść na referendum, żeby takich podwyżek uniknąć. Szanowny Mieszkańcu, spójrz wokół siebie. Idź do parku, pospaceruj. Co widzisz wokół? Porządek, ładne rabatki i kwiatki, wszędzie trawka przystrzyżona, śmieci zebrane, ławki poreperowane i pomalowane???? Zdecydowanie nie. Następnie idź za kościół, zobacz jak wyglą-

da most na Karsówce przy PGKiM. Zobacz jak wygląda targowica miejska. To miasto woła o gospodarza. Jednocześnie setki tysięcy tylko w tym roku płyną do PGKiM za sprzątanie miasta, za utrzymanie zieleni itd. Pojedź do Glinojecka, do Drobina czy Płońska i zobacz jak tam wygląda przestrzeń miejska, jak zieleń itd. Jeśli chcesz, żeby miasto wyglądało normalnie, było czyste i posprzątane, ptaki nie robiły Ci na głowę, z którymi tyle lat ten burmistrz nie umie sobie poradzić - zagłosuj w referendum, powiedz dość temu co widzisz wokół siebie. Z tych wszystkich i wielu jeszcze innych, warto iść i wziąć udział w referendum. Żeby nie być okłamywanym, wprowadzanym w błąd. Także po to, żeby pokazać, że to nie Białoruś tylko Raciąż i nie da się zastraszyć ludzi. Również po to, żeby powiedzieć, że lokal wyborczy na drugim końcu miasta nie będzie narzędziem do zmniejszania frekwencji w wyborach. Szanowni Państwo, wszyscy pójdźmy na referendum i zagłosujmy za odwołaniem burmistrza – wtedy na 100% to się uda i nikt nie będzie musiał się obawiać żadnych aktów zemsty. Burmistrz będzie mógł co najwyżej wrócić do urzędu po swoje rzeczy. Zróbmy to wszyscy. Pójdźmy do rodzin, znajomych, kolegów – wszyscy muszą pójść, bo inaczej mowa o Białorusi w Raciążu ciągle będzie aktualna. Skończmy z tym. Dość już.


4 EXTRA N a s z e

7

d n i

R

E

F

E

R

E

N

D

U

M

25 LISTOPADA 2012

Nadzór

Dlaczego Janusz Sadowski nie otrzymał absolutorium za rok 2011?

O nieudzielenie absolutorium Januszowi Sadowskiemu ze sprawowania funkcji burmistrza wnioskowała Komisja Rewizyjna. Komisja dokonała kontroli prawidłowości wykonania budżetu miasta za 2011 rok w oparciu o przedłożone dokumenty biorąc pod uwagę aspekt celowości, gospodarności i rzetelności wydatków zgodnie z podjętymi uchwałami Rady Miejskiej oraz Zarządzeniami Burmistrza Miasta. W trakcie kontroli stwierdzono brak wykonania zaplanowanych zadań inwestycyjnych, niestosowanie ustawy „Prawo zamówień publicznych”, brak gospodarności środkami publicznymi ze strony burmistrza oraz zmniejszenie dochodów budżetowych poprzez umorzenie podatku od nieruchomości od osób prawnych spółce PGKiM (około 30 tys. zł) bez jakiejkolwiek konsultacji z Radą Miejską. Wskutek tej decyzji zostały zaniżone wpływy do budżetu miasta i ograniczone środki na wydatki inwestycyjne. W toku przeprowadzonej kontroli finansowej stwierdzono również, iż burmistrz zaniżył wpływ dochodów do budżetu miasta poprzez nieprzyjęcie pomocy finansowej, udzielonej w formie dotacji od Rady Gminy Raciąż w kwocie 30.000,00 zł, z przeznaczeniem na dofinansowanie zakupu nowego ciężkiego samochodu ratowniczo-gaśniczego dla Ochotniczej Straży Pożarnej w Raciążu. Burmistrz nie miał prawa podjąć takiej decyzji, gdyż nie leży to w jego kompetencjach. To do zadań Rady Miejskiej należy decydowanie i podejmowanie uchwał w sprawach dochodów i wydatków budżetu, a nie do osobistej decyzji burmistrza. Podjęcie takiej decyzji ze strony burmistrza jednoosobowo, wchodząc w kompetencje Rady Miejskiej i nie informując o wpłynięciu uchwały Rady Gminy Raciąż do Urzędu Miejskiego jest wręcz według Komisji karygodne i niezgodne z literą prawa. Do zadań inwestycyjnych, które nie zostały wykonane zgodnie z uchwałami podjętymi przez Radę Miejską należy zaliczyć:

- opracowanie dokumentacji i budowa punktów świetlnych w ulicy Rzewuskiego, - budowa punktów świetlnych ul. Barańskiego, - wykonanie kanalizacji deszczowej w rejonie ulic Kilińskiego i Konarskiego - wykonanie monitoringu wizyjnego w mieście. Zdaniem członków Komisji nie wykonanie powyższych zadań wynika z nienależytej staranności oraz nie podejmowania właściwie wcześnie pożądanych działań w kierunku wykonania zadań. Ponadto burmistrz nie realizował lub realizował z dużym opóźnieniem zadania bieżące dotyczące funkcjonowania miasta komunikowane przez radnych Rady Miejskiej oraz mieszkańców tego miasta, m.in. oznakowanie ulic, ustawienie znaków eliminujących ruch pojazdów o wyższym tonażu w centrum miasta, bieżące aktualizowanie strony internetowej i BIP, założenie odrębnego konta bankowego służącego do wpływu opłat za energię cieplną. Zdaniem Komisji Rewizyjnej, wykonywanie przez gminę zadań komunalnych we własnym zakresie poprzez utworzoną w tym celu jednostkę organizacyjną, jaką jest spółka PGKiM, wymaga również zawarcia umowy i zlecanie zadań w ramach negocjacji cen i zapytań ofertowych do innych wykonawców. Ustawa o samorządzie gminnym jak również ustawa o finansach publicznych, nakładają na Zarządy jednostek samorządu terytorialnego obowiązek racjonalnego, gospodarnego i oszczędnego gospodarowania środkami publicznymi. Komisja Rewizyjna zwracała uwagę na ten aspekt działalności burmistrza rok

Praktyczne informacje

Lokale wyborcze, okręgi i godziny otwarcia

temu podczas opiniowania wykonania budżetu za 2010 rok i w ocenie Komisji nie nastąpiła w tym zakresie żadna zmiana na lepsze. Przykładem takich działań jest zlecenie prac rozbiórkowych dwóch budynków przy ulicy Warszawskiej. Prace zostały zlecone bez zapytań ofertowych i zdaniem Komisji, stawki za wykonane usługi mogły być zawyżone. Zdaniem komisji burmistrz miasta poprzez zlecanie zadań, bez stosowania ustawy prawo zamówień publicznych do spółki PGKiM, prowadzi nieracjonalną i nieoszczędną gospodarkę finansową ze szkodą dla miasta. Przykładem działania na niekorzyść miasta i jego mieszkańców przez burmistrza Sadowskiego jest zdaniem Komisji podpisane w dniu 18 listopada 2011 roku porozumienie trójstronne zawarte pomiędzy gminą Miasto Raciąż, PGKiM oraz Termal Transfer Technologies Sp. z o.o.. W porozumieniu tym burmistrz zgodził się na uzależnienie wpłaty przez TTT podatku od nieruchomości od zapłaty przez PGKiM należności za energię cieplną, a także świadomie zgodził się na wyłączenie mieszkańcom miasta dostawy ciepła w przypadku nie wywiązania się PGKiM z zapisów zawartych w porozumieniu. Opieszałość ze strony burmistrza w załatwianiu niektórych spraw ważnych dla miasta oraz nieznajomość stosowania prawa doprowadziła do tego, że Rada Miejska w roku 2011 podjęła dwie uchwały obniżające wynagrodzenie burmistrzowi, dwie uchwały w sprawie złożenia zawiadomienia o podejrzeniu naruszenia dyscypliny finansów publicznych oraz dwie uchwały w sprawie za-

wiadomienia Prokuratury Rejonowej w Płońsku o podejrzeniu popełnienia przestępstw. Przykładem opieszałości ze strony burmistrza i nieracjonalnego gospodarowania środkami finansowymi jest również brak wykonania planu zagospodarowania przestrzennego miasta. Czas realizacji wynosił 5 lat, bez naliczania jakichkolwiek kar za niedotrzymanie terminu wykonania. Skutkowało to tym, iż miasto musiało płacić za wydawanie indywidualnych decyzji o warunkach zabudowy. Komisja Rewizyjna poinformowała, iż obserwuje zjawisko utajania, ukrywania i utrudniania dostępu do niektórych dokumentów, decyzji jak również brak odpowiedzi na pisma wpływające do Urzędu lub nieterminowe udzielanie odpowiedzi, co jest jednoznaczne z niestosowaniem przepisów ustawy k.p.a. Kolejnym faktem wartym odnotowania jest prowadzenie przez burmistrza rozmów z inwestorami w sprawie inwestycji niebezpiecznych lub uciążliwych dla mieszkańców miasta bez informowania społeczeństwa i radnych. Komisja Rewizyjna po wnikliwej analizie wszystkich koniecznych dokumentów negatywnie zaopiniowała wykonanie budżetu Miasta za 2011 rok. Zgodnie z zapisami art.68 ust.1 ustawy o finansach publicznych, kontrolę zarządczą w gminie stanowią działania, które są podejmowane dla zapewnienia realizacji celów i zadań gminy w sposób zgodny z prawem, efektywny, oszczędny i terminowy. Zdaniem komisji w żaden sposób burmistrz miasta nie realizuje zapisu powyższe-

go artykułu Brak jest kontroli i nadzoru ze strony burmistrza nad całością gospodarki finansowej, zaobserwować można nieradzenie sobie z podległymi pracownikami, brak nadzoru nad mieniem komunalnym. Stwierdzono również nieracjonalny wzrost kosztów inwestycyjnych, podpisywanie aneksów do umów na zadanie inwestycyjne, które realizowane są w drodze przetargu. Analiza ryzyka w gminie powinna zawsze odbywać się, podczas wstępnej oceny celowości oraz gospodarności każdego wydatku oraz dokonaniu najbardziej uzasadnionego, z finansowego punktu widzenia wyboru przedmiotu zamówienia, za co odpowiada kierownik danej jednostki.

Trochę polityki

Raciąż czy Białoruś?

Informacje, jakie dochodzą od wielu mieszkańców miasta w związku z referendum bardziej przypominają Referendum odbędzie się w niedzielę 2 grudnia 2012 roku. Lokale sytuację na Białorusi niż w wolnej Polsce. Mówi się o instrukcjach dawanych nieoficjalnie osobom zatrudnionym wyborcze będą czynne od godziny 7.00 do godziny 21.00. Burmistrz w jednostkach miejskich – pracownikom urzędu, nauczycielom w Miejskim Zespole Szkół, pracownikom Sadowski wyznaczył dwa lokale wyborcze – w Domu Kultury i Miejskim PGKiM aby nie szli na referendum, bo będą tego konsekwencje itd. Zespole Szkół. W Miejskim Zespole Szkół ul. Kilińskiego 62B tel. 23 679 11 81 głosują mieszkańcy następujących ulic: Barańskiego, Błonie, Cicha, Hankiewicza, Dworcowa, Jesionowa, Plac Piłsudskiego, Kościuszki, Kraszewskiego, Kwiatowa, Lipowa, 11 listopada, Łąkowa, Ogrodowa, Płocka, Polna, Reymonta, Słoneczna, Sportowa, Spółdzielcza, Warszawska, Wolności, Zakolejowa, Zielona. W Domu Kultury ul. Parkowa 14 tel. 679 10 78 głosują mieszkańcy ulic: Akacjowa, Basztowa, Chrobrego, Zielińskiego, Działkowa, Jana Pawła II, Juranda, Kasztelańska,

Kilińskiego, Krótka, Rzewuskiego, 550-lecia Raciąża, Leśna, Mieszka I, Dobrzańskiego, Mławska, Młodzieżowa, Nadrzeczna, Parkowa, Plac Mickiewicza, Przechodnia, Wnorowskiego, Rzeźniana, Spacerowa, Konarskiego, 19 stycznia, Szwedzka, Jagiełły, Zawoda, Ziemowita. Głosować będziemy poprzez zakreślenie literą X jednej odpowiedzi na karcie wyborczej, w zależności czy jesteśmy za czy przeciw odwołaniu Janusza Sadowskiego z funkcji burmistrza Raciąża.

Mówi się też o tym, że pracownicy niektórych zakładów pracy skarżyli się, że jest na nich wywierana presja i są informowani, że nie będą z nimi przedłużane umowy, jak firma dowie się, że wzięli udział w referendum. Trudno aż uwierzyć w to, że po dwudziestu latach wolnej Polski takie ubeckie metody mogą być jeszcze stosowane. Takie traktowanie poniża ludzi i świadczy o desperacji całego układu, który zarabiając na obecnej sytuacji, chce jak najdłużej utrzymać władze nie licząc się z mieszkańcami. W końcu jest jeszcze parę interesów do zrobienia, wynagrodzeń do wypłacenia a niektóre

interesy są w trakcie realizacji i czekają na właściwe decyzje administracyjne. Stąd powtarzane przez mieszkańców wieści mogą być prawdziwe. Reagując na te doniesienia, aby przeciwdziałać zastraszaniu mieszkańców, Rada Miejska skierowała do pracy w komisjach wyborczych swoich przedstawicieli. W każdej z trzech Komisji wyborczych przewodniczącym Komisji jest osoba wskazana do Komisji przez Radę Miejską. Przewodniczący zostali zobowiązani do zapewnienia poufności list wyborczych – listy zostaną zamknięte w komisjach i zabezpieczone ( zapakowane i

oklejone ) w taki sposób, aby nikt włącznie z burmistrzem Sadowskim nie miał do nich dostępu. Dodatkowo również system monitoringu na szkole zostanie wyłączony a kamery zakryte, tak aby nie można było nagrywać osób wchodzących do budynku w trakcie wyborów. Zapewni to tajność wyborów i niemożność późniejszego sprawdzania na kamerach, kto brał udział w wyborach. Szanowni Państwo, trzeba przełamać strach i iść na referendum. Jeśli tak będzie, to następnego dnia po referendum nie będzie się już kogo bać. Siła w nas – mieszkańcach. Przyszłość w naszych rękach.


25 LISTOPADA 2012

Sylwetki

R

E

F

E

R

E

N

D

U

M

EXTRA N a s z e

7

d n i

5

Stracone złudzenia – sześć lat z burmistrzem Sadowskim

Mija sześć lat, od kiedy stanowisko Burmistrza Miasta Raciąża pełni Janusz Sadowski. Gdy zajmował to stanowisko, dużej części ludzi, szczególnie tym którzy nie znali go bliżej wydawał się człowiekiem gotowym do pracy, otwartym na innych ludzi i ich pomysły. U większości społeczeństwa miał opinię prawdomównego, uczciwego, szczerego człowieka, który nikomu nie zrobił by krzywdy, kierującego się dobrem miasta i mieszkańców. Rozpoczynał kadencję z ogromnym kredytem zaufania. Niestety przez lata swoich rządów i swoje postępowanie u większości ludzi zdołał tę opinię diametralnie zmienić . Odwrócić o 180 stopni, zarówno w sferze intencji jego działania jak i cech charakteru.

Tak było też z radnymi. Część radnych zasiadała już w poprzedniej Radzie. W szczególności trzech przewodniczących Rady oraz przewodniczący Komisji Rewizyjnej. Jakie teraz mają wrażenia i doświadczenia we współpracy z burmistrzem Sadowskim i jak oceniają z perspektywy czasu to co działo się na początku ubiegłej kadencji, kiedy także dali kredyt zaufania Januszowi Sadowskiemu? W rozmowach z nimi szczególnie wraca sprawa połączenia w Miejski Zespół Szkół istniejących oddzielnie wówczas Szkoły Podstawowej i Gimnazjum oraz włączenia do nowo powstałego zespołu przedszkola. Powraca tez w rozmowach likwidacja Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami. Radni czują się wprowadzeni w błąd przez burmistrza Sadowskiego w tych sprawach. Burmistrz Sadowski podawał Radzie Miejskiej oficjalne argumenty, które przemawiały za połączeniem szkół: zmniejszenie kosztów, lepsze zarządzanie czasem, większe możliwości pracy nauczycieli, zarządzanie budynkiem i terenem itd. To wszystko słuszne i do tej pory można się pod tym podpisać. Jednak padały też obietnice związane z połączeniem, że nikt nie będzie zwalniany itd. Potem okazało się, że te wszystkie słuszne powody, to mogła być tylko przykrywka. Zmiany do czego innego posłużyły –obsadzeniu swoimi ludźmi stanowisk dyrektorskich. Obecnie radni przepraszają ludzi, którzy wówczas mówili im, że znają pana Sadowskiego, że ta słuszna argumentacja to przykrywka i służy to wszystko jednemu celowi – obsadzeniu stanowisk. Niestety oceniając z perspektywy czasu, jak najbardziej taka interpretacja tamtych wydarzeń wydaje się słuszna. Można się skłonić do opinii, że chodziło przede wszystkim o stołki i posadowienie na nich

swoich ludzi. Koszty funkcjonowania nie spadły, a wręcz wzrosły – szczególnie przedszkola. Za to szybko na nowych stanowiskach pojawiła się rodzina i koledzy. Wszystko to każe wątpić w szczerość intencji burmistrza. To, w jaki sposób Janusz Sadowski zachowuje się na sesjach, chyba najbardziej w oczach dużej części społeczeństwa pozbawiło burmistrza opinii prawdomównego i szczerego człowieka. To co dzieje się na sesjach i poza nimi było nie do uwierzenia na początku kadencji. Nikt się nie spodziewał chyba, że burmistrz może odpowiadając na pytania bez zmrużenia oka okłamywać radnych i społeczeństwo, a jak zostanie złapany na kłamstwie, to wyprzeć się lub przekręcać własne słowa, a w ostateczności powiedzieć jak już nie ma innego wyjścia , bo wyciągane są dokumenty, że jest bardzo dużo spraw i może danej sprawy, kwoty czy zdarzenia nie pamiętać. Jak powiedział jeden z radnych, mało kto zdaje sobie w Raciążu sprawę, że urzędowa osoba –burmistrz miasta może bez zażenowania kłamać i insynuować, a być przy tym tak przekonującym, że gdyby nie twarde dokumenty i wiedza radnego, to gotów byłby w to co mówi burmistrz Sadowski uwierzyć. Taki sposób działania burmistrza wielokrotnie było widać na sesjach. Wprowadzanie w błąd radnych, kluczenie, przekręcanie słów, nieodpowiadanie na pytania czy mówienie nieprawdy to częste postępowanie burmistrza Sadowskiego na sesjach. Zdarza się też, że przychodzą mieszkańcy do radnych i mówią, byłem w gabinecie u burmistrza, powiedział mi to i to. Nie chce realizować – pomóżcie. Czasem dokładnie to samo mówi kilka osób, będących świadkami spotkania. Po zwróceniu się przez

radnych w takiej sprawie do burmistrza, ten bez zażenowania potrafi nawet przy tych osobach wykręcać się z tego co powiedział, albo wprost powiedzieć, że to nie prawda i tak nigdy nie mówił. Potrafił np. w takiej sytuacji zapytać, czy radny ma to na piśmie, że tak mówił. To pokazuje, ile są warte słowa Janusza Sadowskiego. I jak daleko odszedł w oczach ludzi od swojej początkowej opinii uczciwego i szczerego człowieka. Trudne do zaakceptowania jest tez postępowanie burmistrza Janusza Sadowskiego wobec mieszkańców miasta. Nieodpowiadanie na składane pisma, przeciąganie postępowań każe wątpić w szczerość intencji burmistrza Sadowskiego. Burmistrz potrafi miesiąc nie załatwić sprawy istotnej dla mieszkańca, za to angażuje się w wątpliwe sprawy biznesowe. Kiedy mieszkańcy miasta składają wnioski w postępowaniu o wiatraki, to ich dokumenty są przetrzymywane do ostatnich możliwych terminów, wzywane do uzupełnienia, odmawia się im wnioskom albo pomija łamiąc prawo. Kiedy pisze inwestor – otrzymuje decyzję bardzo szybko. Kiedy burmistrz ma załatwić skutecznie sprawę dziecka niepełnosprawnego to dziecko nie chodzi miesiąc do szkoły, bo się nie da. Kiedy jednak pojawia się interes z biogazownią, to burmistrz Sadowski wie do kogo trzeba napisać pismo, świadomie podając nieprawdę w tym piśmie wprowadzając w błąd firmę, że jest to priorytetowa inwestycja miasta, a w rzeczywistości pisze na konto prywatnego biznesu. Więcej, Janusz Sadowski podpisuje umową o poufności z firmą od biogazowni. Taka sytuacja nie jest nawet dwuznaczna. Z jednej strony burmistrz Sadowski potrafi zarzekać się co do swojej uczciwości, a z drugiej

potrafi złożyć doniesienie do prokuratury na organizatora balu dobroczynnego, w którym sam brał udział i udostępnił na niego salę. Wiedząc dobrze, że na balu zebrano znaczącą sumę pieniędzy dla dzieci, i że jego postepowanie może się skończyć tym, że dzieci żadnych pieniędzy nie dostaną. Bez skrupułów składa takie doniesienie, wbrew temu co słyszy wokół – żeby tego nie robił, bo nie ma racji i postępuje obrzydliwie. Prokuratura nie stwierdza popełnienia żadnego przestępstwa. Burmistrz nigdy za to nawet nie przeprasza. Największym problemem burmistrza Sadowskiego, jak powiedział jeden z mieszkańców jest sam Janusz Sadowski. Pomimo oczywistych faktów, przepisów itd. nie potrafi on posłuchać ludzi, którzy mają na dany temat wiedzę. Decyzje podejmuje sam, czasem nie informując nawet własnych urzędników lub wbrew ich opiniom. Potem miasto i wszyscy mieszkańcy mają przez to kłopoty. Tak było z przetargiem na budynek komunalny, z umową na dofinansowanie budowy na ulicy Akacjowej i innymi inwestycjami. Tak było z rozbudową kanalizacji i oczyszczalni ścieków. Podobnie z opłatami środowiskowymi i innym karami nakładanymi na miasto. Zamiast w końcu zorganizować się, burmistrz brnie w tłumaczenia, przerzucając winę i opowiadając nic nie wnoszące historie. Bywa że ważne pisma utykają w biurku burmistrza. Jak napisała jedna z lokalnych gazet, burmistrz ma swój świat, niestety świat często oderwany od realnej rzeczywistości. Do tego świata trudno się dostać radnym czy innym osobom. Wszystko było by w porządku, gdyby burmistrz Sadowski nie brał swoich wyobrażeń za rzeczywistość, a tak niestety często jest. Od patrzenia się na kwadratowy stół i wyobrażania sobie, że stół jest okrągły stół okrągłym się nie zrobi. Trzeba wziąć narzędzia albo dogadać się ze stolarzem i przerobić go. Kiedy przez lata radni zwracali się o pilne zajęcie się opłatami środowiskowymi, wskazywali na ich niebezpieczeństwo, burmistrz uspokajał – że pilnuje, że załatwi, nie ma niebezpieczeństwa, oddalone, bo chodzi w „warszawskich butach” itd. A kiedy już przyszedł nakaz zapłaty i egzekucja na prawie milion trzysta tysięcy złotych, nie poinformował nawet o

tym skarbnika odpowiedzialnego za finanse. Tak może zachowywać się dziecko, ale nie osoba odpowiedzialna za pięć tysięcy ludzi. Z drugiej strony o powiększanie własnego majątku burmistrz potrafi dbać bardzo. Kiedy po pierwszej kadencji Janusz Sadowski miał dużo zaległego urlopu, wówczas radni prosili burmistrza, żeby choć część tego urlopu wykorzystał. Żadne prośby nie odniosły skutku, burmistrz zainkasował za urlop prawie 40 000 zł brutto. Za delegacje i ryczałt w 2011 roku burmistrz pobrał dodatkowe prawie 12 000 złotych, czyli wypłacane jest burmistrzowi co miesiąc z tego tytułu średnio kolejno 1000 zł z budżetu Raciąża. To tylko dodatki do pensji. W czasach, kiedy za sto złotych można mieć abonament komórkowy bez ograniczeń rozmów, burmistrz Sadowski wydaje na służbową komórkę z miejskiej kasy w 2011 roku 4770 zł, a do tego kolejne 1220 zł na internet. Co miesiąc średnio burmistrz wydaje na telefon i internet z miejskich pieniędzy blisko 500 zł. Czy jeśli wydawałby prywatne pieniądze, też byłby taki rozrzutny? Niestety okres rządów burmistrza Sadowskiego to w dużym stopniu czas rozczarowań. Kiedy do miasta płynęły szerokim strumieniem pieniądze, a to z urzędu pracy, a to milion prawie odszkodowania za wybudowanie obwodnicy, kolejny milion z powodu otrzymania pożyczki to łatwo było wtedy wydawać pieniądze i rządzić. Jednak to nie wymagało żadnych kwalifikacji. Każdy mógł robić to samo. Sztuką było, aby wykorzystać ten czas i przygotować miasto na trudniejsze czasy. Teraz zbieramy żniwo poprzednich lat działań burmistrza. Za chwilę będą kolejne owoce. Możemy stracić i być zmuszeni jako mieszkańcy do oddania ponad 700 tysięcy złotych dofinansowania budynku na Akacjowej, bo burmistrz beztrosko wbrew umowie przekwalifikował część lokali w tym budynku na lokale socjalne, do czego zabrania umowa w bankiem finansującym inwestycję. Podsumowując, postepowanie burmistrza u dużej części mieszkańców oraz radnych w niwecz obróciło początkowe nadzieje co do osoby Janusza Sadowskiego, nie tylko jako burmistrza ale tez jako człowieka przede wszystkim.


6 EXTRA N a s z e

7

R

d n i

E

F

E

R

E

N

D

U

25 LISTOPADA 2012

M

Budżet zagrożony

Sytuacja finansowa miasta

Szczegółowe zagrożenia dla sytuacji finansowej miasta zostały wskazane wraz z kwotami i opisami w tabeli poniżej. Jeszcze w ubiegłym roku nie było żadnych problemów. Skąd wzięły się więc te zagrożenia? Jak więc wygląda sytuacja finansowa i jakie są perspektywy na przyszłość? Sytuacja wynika między innymi z braku działań i zaniechań oraz niedotrzymywania terminów urzędowych przez burmistrza Janusza Sadowskiego. Przykładem jest sprawa opłat środowiskowych nałożonych na miasto w wysokości prawie jednego miliona trzystu tysięcy złotych. Nie jest prawdą, że nałożone opłaty nie dotyczą okresu kadencji Janusza Sadowskiego. Dotyczą śmieci składowanych wcześniej, ale opłaty są nałożone za okres od drugiej połowy 2006 roku do 2009 roku. Odsetki są naliczane od roku 2007. W tym okresie burmistrzem był Janusz Sadowski. Radni wielokrotnie ostrzegali burmistrza przed tym problemem, jednak spotykali się przez długi czas z uspokajającymi odpowiedziami burmistrza Sadowskiego. Burmistrz zamiast podjąć rozmowy, urządził nieskuteczną sądowo-administracyjną wojnę urzędowi marszałkowskiemu i przegrał w każdej instancji. Za to teraz mówi pan Sadowski, że ma dużo dokumentów i może pokazać, że się starał. Zdaniem radnych, do tego starania się powinny dołączyć kompetencje i umiejętności skutecznego działania. Na sesji słusznie jeden z radnych zapytał burmistrza, kto ma więcej dokumentów w szkole,

sprawdzianów, klasówek itp., dobry uczeń który nie ma problemów z nauką, czy taki co nie zdał do następnej klasy i wielokrotnie się poprawiał. Niestety te dokumenty mogą teraz posłużyć za potwierdzenie nieskuteczności działania. Wyszło jak wyszło – zablokowane konta i zaskoczenie urzędników. Nawet teraz tłumaczenia burmistrza obnażają przerażającą ignorancję. Oto na sesji burmistrz mówił, że nie płacił opłat środowiskowych wcześniej, bo w urzędzie nie było dokumentu, nakazującego takie opłaty płacić. Kto z Państwa ma w domu osobiste dokumenty od urzędu skarbowego, że ma płacić podatek na koniec roku? Nikt. Bo jest przepis i się go stosuje. Po prostu. Opłaty też powinny być wnoszone na podstawie przepisów prawa. Jak burmistrz Sadowski czekał na wezwanie do ich zapłacenia, no to w lipcu przyszło, tylko że dodatkowo miasto ma do zapłacenia pół miliona złotych odsetek i opłat egzekucyjnych. Z powodu niezapłacenia opłat nie mamy zaświadczenia o niezaleganiu z takowymi. Oznacza to następne straty, już dokonane i czekające w kolejce. To jak przewracające się kostki domina, które zapoczątkowało

nałożenie opłat. Lista kolejnych już dokonanych strat lub czekających w kolejce została pokazana na pierwszej stronie gazety. Miastu nie są umarzane pożyczki i musi spłacać je w całości, co oznacza dla budżetu dodatkowe wydatki prawie dwóch milionów złotych. Trzeba je zabrać z innych inwestycji i wydatków, lub powiększyć podatki od nieruchomości. To będzie oznaczało zapaść inwestycyjną miasta. Janusz Sadowski nie egzekwuje również kar od wykonawców miejskich inwestycji za opóźnienia w oddaniu prac. Podpisuje kolejne aneksy do umów. Takie działania budzą zastrzeżenia z punktu widzenia ustawy o zamówieniach publicznych i pociągają za sobą skutki takie jak przy ośrodku zdrowia, gdzie miasto straciło z tego powodu grubo ponad trzydzieści tysięcy złotych. Wskutek działań burmistrza Sadowskiego dziura w budżecie może się jeszcze powiększyć. Na ostatniej sesji radni dowiedzieli się, że wbrew podpisanej umowie z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, bez zgody banku przekształcił lokale komunalne w lokale socjalne. Nie powiadomił o tym banku. Zgodnie z umową jest to niedotrzymanie warunków i

może skutkować wypowiedzeniem przez bank umowy i koniecznością zwrotu dotacji w wysokości siedmiuset tysięcy złotych wraz z odsetkami. Pomimo takiego zagrożenia, burmistrz bez porozumienia z bankiem dokonał takiej zmiany. O poziomie myślenia burmistrza Sadowskiego świadczy to, że na pytanie na sesji Rady Miejskiej co będzie jeśli trzeba będzie zwrócić te siedemset tysięcy z odsetkami, Sadowski odpowiedział, ze napisze w tej sprawie list do ministra. Niestety do jakiego ministra już nie powiedział … Podsumowując, wzorem burmistrza Sadowskiego, który tak często odwołuje się do historii, sięgnijmy do czasów z początku jego kadencji. Często mieszkańcy Raciąża słyszą, jakie to zadłużone miasto Janusz Sadowski przejął po poprzednim burmistrzu i jednocześnie, jak bardzo to zadłużenie udało się spłacić. Nie mówi jednak o tym, że to zadłużenie nie pochodziło od spłaconych kar, zajęć komorniczych czy skarbowych. To był kredyt na budowę ciepłowni, częściowo umarzalny. Inaczej miasto by kotłowni nie zbudowało, bo nie miałoby pieniędzy. I kredyt ten na skutek ostatnich wydarzeń może nie być umorzony. A

jeśli chodzi o spłatę tych pożyczek, to Janusz Sadowski nie spłacił nawet złotówki więcej, niż było to zaplanowane w umowach jeszcze za poprzedniego burmistrza. Taki był po prostu plan. W złożonym przez burmistrza projekcie budżetu na rok 2013 wprowadzone zostały tylko dwie inwestycje. Jedną z nich jest dokończenie remontu ośrodka zdrowia, jest to konieczne, żeby ośrodek mógł działać zgodnie z prawem. Jako źródło sfinansowania tego remontu wskazywany jest kredyt. W finansach miejskich już w grudniu może dojść do takiej sytuacji, że jeśli nie zostaną odblokowane konta, to nie będzie czym płacić za oświetlenie miasta czy inne rachunki. Taka jest realna sytuacja budżetu miasta. Mieszkańcy mogą chodzić po ciemku, bo prąd może zostać wyłączony. To, co już się stało, częściowo jest nieodwracalne. Jednak trzeba myśleć o przyszłości i walczyć. Dlatego warto iść i zagłosować w referendum.

Kwota

Dlaczego istnieje prawdopodobieństwo utraty pieniądzy lub Ilość miesięcznych pensji pracownika zostały już stracone? brutto w wysokości 1500 zł

1 277 172,23 zł

Nałożone na Raciąż opłaty środowiskowe, koszty odsetek i egzekucji – kwota zablokowana na kontach urzędu

339 zł

Naliczane odsetki za każdy mijający dzień od opłat środowiskowych

450 000 zł 192 800 zł 72 900 zł 69 000 zł 173 282,51zł 34 738,24 300 000 zł 700 000

Odmowa umorzenia pożyczki na modernizację systemu ciepłowniczego w WFOŚiGW Warszawa Odmowa umorzenia pożyczki na modernizację systemu ciepłowniczego w NFOŚiGW Warszawa Już przepadło, odmowa umorzenia miasto musiało spłacić pożyczkę w całości zaciągniętą na kanalizację sanitarną z przyłączami Niewykorzystana dotacja na remont ulicy Zielonej Kwota nienaliczonych odsetek przez burmistrza Sadowskiego wykonawcy ośrodka zdrowia z tytułu przesunięcia terminu zakończenia remontu Kwota zabranego dofinansowania do remontu ośrodka zdrowia z tytułu naruszeń prawa zamówień publicznych przez burmistrza Sadowskiego Kwota odszkodowania żądanego przez nabywcę z tytułu zatajenia przez burmistrza ważnych informacji przy sprzedaży mienia komunalnego -przetarg Zagrożona zwrotem dotacja na ulicę Akacjową, burmistrz złamał warunki umowy o dofinansowanie przekształcając bez zgody banku status lokali komunalnych na socjalne

851 pensji Każde cztery dni to kolejna pensja dla jednej osoby, każdy miesiąc to pensja dla prawie 8 osób 300 pensji 128 pensji 48 pensji 46 pensji 115 pensji 23 pensje 200 pensji 466 pensji

3 269 892 zł

Kwota łączna: ponad trzy miliony dwieście sześćdziesiąt osiem tysięcy złotych

4 000 000 zł

Odrzucenie wniosków o dofinansowania na kanalizację i rozbudowę oczyszczalni, brak dofinansowania = brak inwestycji na łączną kwotę z budżetu miasta i dofinansowania na 4 miliony złotych

2177 pensji


25 LISTOPADA 2012

R

E

F

E

R

E

N

D

U

M

EXTRA N a s z e

7

d n i

7

Jak Energa przed smrodem biogazowni Raciąż uratowała

Burmistrz Sadowski i naprawdę wielkie pieniądze w tle

Biogazownia to instalacja służąca do produkcji biogazu z biomasy roślinnej, odchodów zwierzęcych, organicznych odpadów (np. z przemysłu spożywczego), odpadów poubojowych lub biologicznego osadu ze ścieków. Następnie biogaz może być wykorzystywany do produkcji prądu elektrycznego. Biogaz powstaje między innymi z gnojowicy bydła, świń, obornika bydła, świń, kur i koni, odpadków poubojowych kurczaków i innych zwierząt, kiszonki kukurydzy, traw oraz wysłodzin browarnianych. Materiały te rozkładają się, fermentują wydzielając biogaz. Towarzyszy temu nieznośny smród. Dlatego fermentacja przebiegać powinna w warunkach izolowanych. Źródłem smrodu jest także przewożenie surowców wymienionych na wstępie – gnojowicę, odpady poubojowe czy kiszonki ciężarówkami trzeba przewieźć do biogazowni. Na dobę do biogazowni może jeździć kilkadziesiąt pojazdów przywożących „surowiec”. Potem to co przefermentuje – gęstą śmierdzącą maź trzeba gdzieś przechować a następnie wywieźć. To kolejne źródło niesamowitego smrodu. Gdy wpiszemy w wyszukiwarkę internetową hasło „biogazownia”, szczególnie „biogazownia w Liszkowie” to znajdziemy mnóstwo stron opisujących protesty mieszkańców przeciwko takiej inwestycji oraz skutki dla ludzi i środowiska ich działalności. Między innymi takie: „Co zobaczyliśmy i poczuliśmy? Smród. Smród w promieniu pięciu kilometrów. Smród unoszący się również z pól, na które bez opamiętania wylewany jest cuchnący, trujący poferment (gęsta ciecz).” Taka biogazownia omal nie powstała w Raciążu. Mając bowiem wszystkie te informacje, burmistrz Sadowski próbował zlokalizować taką biogazownię w naszym mieście. W Raciążu protestów nie było, bo wszystko działo się w tajemnicy. To, że biogazownia nie powstała, zawdzięczamy tylko uwarunkowaniom zewnętrznym. Szokujący jest też język i poziom korespondencji pomiędzy burmistrzem a chcącymi biogazownię budować. I gigantyczne pieniądze w tle do zarobienia, jakie stoją za takimi inwestycjami. Jednak nie do zarobienia przez mieszkańców. Tym zostałby tylko smród tych pieniędzy a kasę zgarniałby kto inny. To już niechlubna tradycja, że o sprawach ważnych, a przy tym kontrowersyjnych, burmistrz Sadowski nie informuje ani społeczeństwa, ani Rady Miejskiej. Po raz kolejny całkowity przypadek sprawił, że sprawa budowy biogazowni w Raciążu ujrzała światło dzienne. Jednemu z radnych wpadło w ręce pismo burmistrza Sadowskiego do Energi – Operatora z dnia 22 sierpnia 2011 roku. W piśmie tym, z niezrozumiałych powodów, burmistrz występuje w imieniu prywatnej firmy. Czytamy w nim m.in. że w Raciążu prowadzone są prace przygotowawcze związane z wyborem lokalizacji zamierzenia inwestycyjnego polegającego na budowie biogazowni, że ta budowa stanowi zadanie priorytetowe dla dalszego rozwoju miasta, że jest to „nasze przedsięwzięcie”, „nasza inwestycja”. Po pismem podpisał się nie Janusz Sadowski, reprezentant prywatnej firmy, a Janusz Sadowski Burmistrz Miasta Raciąż, co sugerowało jakoby to miała być inwestycja miejska. Te ostatnie określenia to po prostu kłamstwa. O inwestycjach w mieście stanowi Rada Miejska, a ta nigdy nawet nie rozważała takiego przedsięwzięcia. A tym bardziej nie jest to priorytetowe zadanie dla dalszego rozwoju miasta. Burmistrz Sadowski pytany czemu wystąpił z takim pismem odpowiedział, że zrobił to z grzeczności dla prywatnej firmy. Szkoda, że zawsze grzeczność

burmistrza skierowana jest w takich sprawach ku prywatnym biznesmenom, a nigdy ku społeczeństwu (tak jak w sprawie wiatraków). Oczywiście nikt nie dowiedziałby się o kulisach tej sprawy, gdyby nie kolejny przypadek. Burmistrz został poproszony o pokazanie odpowiedzi z Energi, po dłuższym czasie przyniósł na posiedzenie komisji stałych Rady Miejskiej całą teczkę i próbował pokazać jedno pismo. Nie spodziewał się, że cała zawartość zostanie obejrzana. Można było wyczytać z twarzy burmistrza, że wzbudziło to w nim głęboki niepokój. To co było w teczce pokazuje o co tak naprawdę chodzi w tego rodzaju inwestycjach. Mowa o miejscach pracy, o podatkach to tylko mydlenie oczu. W grę wchodzą potężne pieniądze, padają niedwuznaczne propozycje. Ale po kolei… 1 września 2011 roku burmistrz podpisał Umowę o współpracy i zasadach zachowania poufności pomiędzy Gminą Miasto Raciąż a spółką KRI SA. W umowie tej chodziło o współpracę w zakresie przygotowania i realizacji projektów energetycznych (czytaj biogazowni). Umowa była tak poufna, że nie wiedziała o niej nie tylko Rada Miejska, ale nawet na tak ważnym dokumencie nie ma parafki radcy prawnego zatrudnianego przez Urząd Miejski. Burmistrz Sadowski nie jest prawnikiem, a mimo to sam, bez pomocy fachowca podpisuje tego typu umowy. 10 września burmistrz Sadowski otrzymał e-mail od przedstawiciela firmy JOKA, który chce zainteresować naszego włodarza budową biogazowni w Raciążu. Pisze m.in., że miasto będzie miało frontalne korzyści z posiadania biogazowni, dla której surowcem mogą być m.in. …gnojowica, serwatka, odpady gastronomiczne, odpady poubojowe… Wiedząc co to oznacza dla mieszkańców, jaki smród niesie, Sadowski wystosował odpowiedź do prezesa firmy JOKA o następującej treści: „ W nawiązaniu do rozmów przeprowadzonych z Panem Dyrektorem Ł. uprzejmie informuję, iż jestem zainteresowany współpracą z JOKA Sp. z o.o. i lokalizacją w Raciążu realizowanych przez firmę inwestycji. Uprzejmie informuję, iż Raciąż jest niewielkim, lecz prężnie rozwijającym się miasteczkiem, mającym dogodne położenie, korzystne dla potencjalnych inwestycji.” Burmistrz zadecydował jednoosobowo, że Raciąż będzie brnął w sprawę biogazowni, mimo że kilka dni wcześniej otrzymał bardzo interesujący dokument. Dostaje w nim instruk-

cje, tak jak gdyby był podwładnym niejakiego pana K. Jedną z instrukcji jest, aby burmistrz nadal rozmawiał z firmą KRI. Najciekawsze rzeczy kryją się jednak w załączniku mającym klauzulę poufności. W załączonym piśmie, wysłanym przez pana K. do burmistrza Sadowskiego i do prezesa Polmleku czytamy m.in.: „Miałem podjąć działania, żeby reprezentować burmistrza”, KRI mówiła o budowie ogromnego jak na polskie warunki obiektu biogazowego, będą z tego powodu protesty, niezadowolenie”, „obiekt ma być położony praktycznie w środku miasta, protesty”, najgorsze są surowce… co oznacza duże prawdopodobieństwo powstania dużej ilości odorów = protesty”, „należy…rozpoznać, czy 3 MWe jest osiągalne…ale bez zagrożenia związanego z pogorszeniem wizerunku przez p. Burmistrza J. Sadowskiego”. !!!! W dalszej części jest mowa o potężnych pieniądzach, które można zarobić: „Grzechem byłoby oddać projekt w postaci surowców (i biznes z tego płynący) w obce ręce. Albo inaczej, projekt biogazownia należy doprowadzić do zaawansowanego poziomu, wykonać całą dokumentację aż do pozwolenia na budowę, być może udałoby się uzyskać środki publiczne na realizację przedsięwzięcia. Wtedy inwestując do ok. 200 tys zł w wykonanie dokumentacji i potem sprzedając projekt inwestorowi uzyskać za niego kilka milionów złotych”. „Koszt budowy biogazowni wynosi 15-20 mln bez dotacji, dochód ok. 5 mln na rok, jest o co powalczyć” „Ze wskazanie obiektu (lokalizacji) płacono 15 tys. zł” „Ciekawe, atrakcyjne sektory do inwestowania to: siłownie wiatrowe…”, „od samego początku, bardzo w każdym działaniu w Raciążu wspiera mnie Burmistrz, Pan Janusz Sadowski. Może zaprosimy burmistrza na spotkanie do Lidzbarka Warmińskiego, ale na rozmowy poza obradami spotkania?”, „silnym wsparciem dla nas może być na początku Burmistrz Raciąża p. Janusz Sadowski”. Jak widać z przedstawionych cytatów gra idzie o wielkie pieniądze. Burmistrz Sadowski wiedział, że biogazownia ma być potężna, że bardzo blisko ludzkich domostw, że będzie śmierdzieć, że będą protesty, a mimo to po kryjomu, z nikim nie konsultując, służąc wszelką pomocą potencjalnym inwestorom, parł ku jej powstaniu. Rodzi się pytanie – dlaczego to robił? Odpowiedź pozostawiamy czytającym

25 września burmistrz otrzymał e-mail od dyrektora ds. inwestycji w firmie JOKA. Dziękuje on za zainteresowanie swoją propozycją i zarazem składa nowe propozycje, których realizacja oznaczałaby złamanie prawa. Proponuje m.in. sfinansowanie zmiany „studium” (zagospodarowania przestrzennego) oraz Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Jest to całkowicie niezgodne z prawem. Deklaruje ponadto każdy rodzaj współpracy, jednak warunkiem jest super dobra wola włodarzy gmin i deklarowana pełna współpraca. Autor pisma bardzo pogardliwie wyraża się o społecznościach lokalnych. Pisze, że nie zależy mu by edukować złośliwy polityczno-matolski analfabetyzm, więc nawiązuje przyjaźnie tam, gdzie zastaje dobry klimat. Czy takie pismo nie powinno ostudzić zapałów burmistrza, dla którego przestrzeganie prawa powinno być oczywistością? 30 września burmistrz Sadowski otrzymał kolejnego e-maila od pana K., w którym został poinformowany o 2 spotkaniach w sprawie „biogazowni Raciąż” – z firmą JOKA i inwestorem z Izraela. Po raz kolejny jest też zapewniany, że „biogazownia to biznes dość dobry. Po co ma go robić ktoś inny.” Można zapytać, że skoro to taki biznes, że skoro burmistrz tak był zaangażowany, że w grę wchodziły tak potężne pieniądze, to czemu

biogazownia nie powstała. Ano nie powstała dlatego, że Energa-Operator SA oddział w Płocku poinformował, iż brak jest możliwości przyłączenia biogazowni do sieci elektroenergetycznej. Tak banalny powód zastopował „cuchnącą inwestycję”. 10 października na ręce Janusza Sadowskiego wpłynęło pismo z firmy KRI dotyczące zakończenia współpracy dotyczącej projektu biogazowni zlokalizowanej w Raciążu. Powodem zaprzestania prac, jak mówi pismo, jest niska realność finalizacji z sukcesem przedsięwzięcia w krótkim czasie. Gdy opisywane powyżej fakty wyszły na jaw, burmistrz Sadowski próbował bagatelizować całą sprawę. Mówił coś o grzeczności, o luźnych rozmowach, o miejscach pracy itd. Prawda jest taka, że ktoś próbował zrobić potężny biznes kosztem mieszkańców Raciąża, którzy musieliby żyć w sąsiedztwie potężnej biogazowni i w oparach smrodu. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że burmistrz wybrany przez społeczeństwo na swojego reprezentanta, jak widać całkowicie się ze swymi wyborcami nie liczy. Z nikim nie konsultuje swoich decyzji, nawet tak kontrowersyjnych, których skutki ponosilibyśmy wszyscy przez długie lata. Jego decyzje i podejmowane działania każą wątpić w jego troskę o przyszłość miasta i mieszkańców.

Decyzje

Rozbudowy oczyszczalni ścieków nie będzie

Miasto nie otrzyma dotacji na rozbudowę oczyszczalni ścieków bo ... nie złożyło wniosku o taką dotację. Decyzję taką podjął burmistrz Janusz Sadowski. Za to złożył wniosek o dotację na rozbudowę oczyszczalni PGKiM Sp. z o.o. Raciąż, firma która balansuje na krawędzi borykając się z ciągłymi kłopotami finansowymi i długami. Jednak i PGKiM dotacji nie dostanie, jak powiedział burmistrz Sadowski z powodów proceduralnych i formalnych., cokolwiek to znaczy. Prawdopodobnie chodzi o jakieś błędy we wniosku, choć dokładnej informacji burmistrz nie potrafił albo nie chciał podać. Brak rozbudowy oczyszczalni oznacza to, że pod znakiem zapytania w ogóle staje budowa kanalizacji. Już nie tylko z powodu braku dotacji na jej budowę, ale także w związku z tym, że bez modernizacji oczyszczalni nie ma dokąd odprowadzić ścieków. Przypomnijmy, że na rozbudowę oczyszczal-

ni ścieków Rada Miejska przekazała PGKIM działkę. Niekoniecznie oznaczało to jednak, iż to PGKIM ma ubiegać się o dotację na tę inwestycję. Burmistrz Sadowski nie udzielił klarownej odpowiedzi na pytanie, co nim kierowało i jaki jest sens takiego działania, że to PGKiM Sp. z o.o. złożył wniosek o rozbudowę oczyszczalni? Dlaczego w ogóle angażowano do budowy oczyszczalni firmę, która nie ma szans na podołanie takiej inwestycji. Na razie niestety problem na jakiś czas sam się rozwiązał – miasto nie dostanie tez pieniędzy na budowę kanalizacji. Jednak w ogóle rozbudowa oczyszczalni jest konieczna, aby myśleć o rozbudowie kanalizacji.


8 EXTRA N a s z e

7

d n i

R

E

F

E

R

E

N

D

Gospodarka komunalna

Budowy kanalizacji nie będzie Kanalizacji nie będzie. To informacja zdenerwowała i rozżaliła dużą część mieszkańców naszego miasta. Szczególnie, że duża część Raciąża czeka na kanalizację dziesiątki lat. Nawet w centrum miasta nie wszędzie jest kanalizacja. Między innymi kanalizacja nie będzie budowana na ulicach: Kilińskiego, Warszawskiej, Mławskiej, Zawoda, 11 listopada, Łąkowa, Płocka, Kościuszki, Wolności, Dworcowa. Rada Miejska potraktowała budowę kanalizacji jako priorytetową inwestycję. Już prawie dwa lata temu Rada przekazała działkę pod rozbudowę oczyszczalni ścieków i mobilizowała burmistrza do podjęcia starań o dofinansowanie. Koszt inwestycji to cztery miliony złotych. Miasto bez środków z zewnątrz będzie miało duży problem z samodzielnym sfinansowaniem tej inwestycji. Radni zwracali się z interpelacjami, że trzeba działać, bo jest dużo działek przez które rury będą musiały przejść, będzie to czasochłonne, różne uzgodnienia, przepis , pozwolenia – że to będzie trwać. Wszystko zostało dopięte od strony przekazania działek i zagwarantowania budżetu na rozpoczęcie tej inwestycji. Reszta należała do burmistrza Sadowskiego. Niestety okazało się, że burmistrz Sadowski nie

wykonał wszystkich koniecznych kroków, aby złożyć pełną dokumentację do wniosku – zabrakło prawomocnego pozwolenia na budowę w czasie wyznaczonym przez Urząd Marszałkowski. Co może szokować, to na jednej z sesji Rady Miejskiej burmistrz był pytany o dofinansowanie i budowę kanalizacji - jeszcze zapewniał że wszyscy pracują pełną parą, nawet po godzinach itd. Kiedy w końcu udało się wydobyć z burmistrza termin, w jakim musi on złożyć prawomocne pozwolenie na budowę, radnym i mieszkańcom „stanęły włosy na głowie”. Otóż burmistrz stwierdził, że termin mija jutro, czyli następnego dnia po sesji. Do tego jeszcze uspokajał, że możliwe jest otrzymanie dofinasowania. To był kolejny raz, kiedy pan Sadowski swoje wyobrażenia brał za rzeczywistość. Ta okazała się

jednak zgodna z przewidywaniami i wniosek bez prawomocnego pozwolenia na budowę został odrzucony. Dlaczego tak się stało, że burmistrz nie wyrobił się z zebraniem wszystkich koniecznych do złożenia dokumentów w zaplanowanym czasie? Winnych nie ma. Wszyscy pracowali, robili itd. A to projektanci nawalili, a to obiektywnie niemożliwe było zrobienie dokumentacji itd. Niestety to kolejna sprawa, w której za działania burmistrza konsekwencje poniosą zwykli mieszkańcy. Słuchając burmistrza kolejny raz można było usłyszeć, że wystąpiły obiektywne trudności, starał się itd. Tylko czemu inni wójtowie i burmistrzowie robią takie projekty skutecznie, a u nas znowu klapa? Inni jakoś potrafią złożyć dokumenty o czasie na

U

M

dużo większe inwestycje. Jedna z gmin właśnie otrzymała 20 milionów złotych dofinansowania. A u nas się nie da. Problem. Słuchając tego jak pracowano w urzędzie nad tym projektem, można przestać się dziwić. Wyglądało to zgodnie ze słowami burmistrza Sadowskiego, jak jakieś pospolite ruszenie i wojna z czasem. Na koniec nie wyszło i cóż – nie dało się. Trudno. W tym projekcie jak w soczewce skupia się niekompetencja burmistrza, oto na dzień przed terminem próbuje on jeszcze wmówić społeczeństwu i radnym, że szansa na pieniądze jest. Dla każdego, kto się zna choć trochę na procedurach i zasadach, było oczywiste, że nie ma żadnej., bez prawomocnego pozwolenia na budowę. Czy była szansa na realizację inwestycji? Oczywiście. Trzeba było wyznać zespół który się tym zajmie, przyjąć daty na jakie mają być gotowe poszczególne dokumenty potrzebne do przedstawienia. Sprawdzić jaki dokumenty będą potrzebne, aby uzyskać te inne dokumenty itd. To wyznaczyłoby terminy i harmonogram, co na kiedy powinno być. Następnie powinno być regularnie badane zaawansowanie tego projektu – czy idzie zgodnie z harmonogramem, czy są opóźnienia, czy nie potrzeba większych zasobów do jego realizacji. Przy takim zarządzaniu projektem nie trzeba siedzieć

25 LISTOPADA 2012 po godzinach, nie trzeba pospolitego ruszenia. A sygnały o zagrożeniach spływają dużo wcześniej i można na nie zareagować – wziąć dodatkowych ludzi, firmę do projektu, podzielić itd. Należy wątpić jednak, czy w ogóle burmistrz Sadowski słyszał o takich metodach pracy , sądząc po tym, co opowiada na sesjach Rady Miejskiej.

Co to oznacza brak dofinansowania dla mieszkańców? Budowa kanalizacji łącznie z rozbudową oczyszczalni to inwestycja rzędu na 4 miliony złotych. Oznacza sto, że nie będzie ona realizowana ani w tym ani w przyszłym roku. Nie jest pewne, czy w ogóle to nastąpi. Czy to skutkuje tylko na ten rok? Nie. W przyszłych latach nie będzie stać miasta na realizację samodzielnie takiej inwestycji. Kiedy więc będzie można budować? Kiedy jest dofinansowanie. Właśnie on przepadło. A kiedy będzie jakiś kolejny program? Nie wiadomo. Perspektywa finansowa Unii na lata 2007-2013 właśnie się kończy. Z następną na kolejne lata są problemy – będzie ona obniżona w stosunku do poprzedniej. Może być tak, że kolejne dziesięciolecia spędzi duża część mieszkańców z szambami na podwórkach.

Oszczędności?

Czy ogrzewanie i ciepła woda może być tańsza?

Sprawa ceny ciepłej wody oraz ogrzewania bulwersuje mieszkańców Raciąża, a w szczególności osiedle Jana Pawła II. Od długiego już czasu nic z tą sprawą się nie dzieje, a ruchy cen są wyłącznie w jednym kierunku – ciepło i ciepła woda ciągle drożeją. Zgodnie z informacjami od firmy dzierżawiącej kotłownię, wynika to z kosztownej technologii wytwarzania ciepłej wody, stanu sieci cieplnej oraz ogólnego wzrostu kosztów zewnętrznych – ceny surowca, prądu itd. Ze wzrostem kosztów zewnętrznych niewiele można zrobić. Natomiast można zająć się kosztami zależnymi od firmy – zmienić technologię ogrzewania ciepłej wody oraz remontować niezbędne urządzenia oraz modernizować sieć cieplną. Firma Termal wyłącznie dzierżawi kotłownię i samodzielnie nie może nic zrobić. Umowa z miastem jest tak podpisana, że na bieżące remonty firma może maksymalnie przeznaczyć dziesięć tysięcy złotych. To są grosze przy całym majątku kotłowni i cenach urządzeń. Więcej nie może, musi uzgadniać to z miastem. Samodzielnie inwestować w urządzenia także nie może, bo nie jest to jej majątek – wszystko należy do miasta. Firma musi potem czekać na zwrot pieniędzy od miasta. Z tym są kłopoty. Z tego powodu firma wielokrotnie już zwracała się do burmistrza Janusza Sadowskiego o podjęcie działań służących zmniejszeniu kosztów i zmianę umowy. Firma proponowała, że zakupi kociołek do ogrzewania ciepłej wody, żeby zmniejszyć koszty tego procesu a także zwracała się o modernizację sieci ciepłowniczej. Jej przedstawiciele oświadczali również, że mogą większe pieniądze przeznaczyć na remonty – pojawiała się tu kwota pięćdziesięciu tysięcy złotych. Niestety mimo wielu pism i rozmów Termal nie doczekał się pozytywnej odpowiedzi od burmistrza Sadowskiego. Burmistrz nic w tym kierunku nie robi konkretnego. Pisma od firmy przychodzą, Rada apeluje, mieszkańcy się skarżą a sytuacja jak była taka jest. Taki brak działań ma podwójny skutek – z jednej strony przyczynia się do ciągłych podwyżek, z drugiej zaś może wpływać na stan majątku kotłowni i stan urządzeń tam zainstalowanych. Są

to urządzenia miejskie – za jakiś czas wrócą pod zarząd miasta. Może się wtedy okazać, że wraca do nas coś co trzeba natychmiast remontować. Tym bardziej, że jak kilka rzeczy Termal zrobił samodzielnie, to potem miał problemy z odzyskaniem pieniędzy od miasta i uzgodnieniami w tych sprawach z Januszem Sadowskim. Następnym razem firma zastanowi się kilka razy, nim zacznie coś remontować. Obawiając się o stan majątku, Rada Miejska wielokrotnie zwracała się do burmistrza Sadowskiego o utworzenie komisji do sprawdzenia stanu majątku kotłowni. Przez cały okres 6 lat stało się tak tylko raz. Wtedy stwierdzono ogólnie dobry stan majątku. Wytknięto częściowe uszkodzenie solarów, które miały ogrzewać ciepłą wodę. Na tym zakończyło się działanie komisji. Czemu nie doprowadzono sprawy do końca? W związku z tym, że istnieje zagrożenie dalszymi podwyżkami, Rada Miejska w Raciążu na wniosek przewodniczącego Bogusława Jeżaka podjęła uchwałę w sprawie wyznaczenia kierunków działania burmistrza, która zobowiązuje Janusza Sadowskiego do rozpoczęcia konkretnych rozmów i działań w sprawie obniżenia cen ciepłej wody. Niestety uchwała nie jest realizowana – żadne konkretne negocjacje nie nastąpiły, głównie za sprawą burmistrza. Z jednej strony burmistrz mówi, że ciepło jest za drogie, woda ciepła też, a z drugiej nic w tej sprawie konkretnego nie

robi. Nie wypowiada też umowy Termalowi, co leży wyłącznie w jego kompetencji. Radni nie chcą, aby miasto w ciemno przystąpiło do zakupu kotła, a zyski z tego będzie czerpał Termal. Nie o to chodzi. Chodzi o zmniejszenie cen. O tym jak powinno być to negocjowane, mówił na sesji burmistrzowi radny Mariusz Godlewski, który poparł uchwałę. Proponował aby do rozmów z Termalem podejść w następujący sposób: po pierwsze zmienić umowę dzierżawy, tak aby Termal płacił większe kwoty na remont majątku kotłowni z którego korzysta. Po drugie konkretnie ustalić, że np. kupowany jest kocioł do ogrzewania ciepłej wody, kosztuje on kwotę X, płaci za to miasto albo płaci za to Termal, a miasto daje ulgi w podatku, takie jak ma PGKIM, w zamian za to cena ciepłej wody i ciepła spadnie o kwotę Y. Wtedy jak będą konkretne ustalenia, można będzie rozważyć rozwiązanie czy miasto w nie wchodzi czy tez nie. Następnie przystąpić do modernizacji sieci ciepłowniczej i węzłów. Niestety wygląda jednak na to, że panu Sadowskiemu nie zależy na ustaleniu niczego z firmą Termal, bo do takich konkretnych negocjacji w ogóle nie przystąpił. To taka gra polityczna, która kosztuje wszystkich konkretne pieniądze – jest wróg krwiopijca, z którym można walczyć, zwalać też jego istnienie na innych, burmistrz może rozpowszechniać wtedy nieprawdziwe informacje, jak próbował robić to na walnym zgromadzeniu

spółdzielni, że zwracał się do Rady Miejskiej o rozwiązanie umowy, co tak naprawdę może zrobić wyłącznie on. Widać, że taka sytuacja mu odpowiada, a mieszkańcy niech płacą drożej za ciepło i wodę. Czas przeciąć te sprawę. Radzie nie chodzi o to, żeby to Termal był dzierżawcą. Chodzi o to , żeby Janusz Sadowski w końcu coś zrobił, co obniży ceny ciepła i wody. Jeśli uważa, że to kto inny powinien zarządzać kotłownią – powinien wypowiedzieć umowę. Musi to jednak odbywać się z poszanowaniem prawa i

zapewnienia ciągłości dostaw ciepła. Dlatego należy w końcu zacząć realizować uchwałę i podjąć konkretne rokowania z dostawca ciepła. Sprawa dotyczy nie tylko spółdzielni mieszkaniowej, ale także bloków komunalnych, szkół i wielu innych budynków. Alternatywą jest podziękowanie w końcu panu Sadowskiemu i wybór osoby, która będzie poważnie traktować sprawy mieszkańców. Bo ciepło i woda może być tańsza, a co najmniej może nie drożeć przez dłuższy czas. Tylko trzeba się tym zająć.


25 LISTOPADA 2012

W

I

Administracyjne sztuczki

A

D

O

M

O

Ś

C

I

EXTRA N a s z e

7

d n i

9

Trochę prawa

Cel uświęca środki czyli administracyjny sposób na niską frekwencję

Dyscyplina finansów publicznych

Przypomnijmy, że w Miejskim Zespole Szkół przy ulicy Kilińskiego głosować będą mieszkańcy ulic: Barańskiego, Błonie, Cicha, Hankiewicza, Dworcowa, Jesionowa, Plac Piłsudskiego, Kościuszki, Kraszewskiego, Kwiatowa, Lipowa, 11 listopada, Łąkowa, Ogrodowa, Płocka, Polna, Reymonta, Słoneczna, Sportowa, Spółdzielcza, Warszawska, Wolności, Zakolejowa oraz Zielona. W opinii wielu osób w ten sposób burmistrz chce wpłynąć na frekwencję w wyborach. Robiąc lokal daleko zdaniem części mieszkańców Sadowski chce, żeby ludziom po prostu nie chciało się iść głosować, żeby mieszkańcy w ogóle nie szli na referendum. Wtedy będzie ono nie ważne i Janusz Sadowski dalej będzie mógł „burmistrzować”. Dobrze, że lokal musi być położony w Raciążu, bo inaczej być może burmistrz wyznaczyłby lokal wyborczy np. w Sielunkach

go był obowiązany. Odpowiedzialność za naruszenie dyscypliny finansów publicznych ponosi osoba, która popełniła czyn naruszający dyscyplinę finansów publicznych określony przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Odpowiedzialność jest ponoszona zarówno za umyślne, jak i nieumyślne naruszenie dyscypliny finansów publicznych, przy czym podsta­wową przesłanką odpowiedzialności jest wina sprawcy. Odpowiedzialność ponosi zarówno osoba, która popełniła czyn stanowiący naruszenie, jak też osoba, która wydała polecenie do­konania takiego czynu. Postępowanie w sprawach o naruszenie dyscypliny finansów publicznych jest to szcze­ gólne postępowanie dyscyplinarne o odrębnej procedurze. Postępowanie wszczyna rzecznik dyscypliny finansów publicznych – pełniący funk-

Osoby przysłuchujące się obradom na sesjach Rady Miejskiej w Raciążu mogły nie raz usłyszeć stwierdzenia padające ze strony radnych, że burmistrz „naruszył dyscyplinę fi­nansów publicznych”, „przekroczył upoważnienie budżetowe”, „podpisał umowę z wyko­nawcą mimo braku zabezpieczonych Pomimo apeli Rady Miejskiej, burmistrz znów zapewnił wędrówkę wielu środków w budżecie” czy „przyczynił się do uszczuple­nia dochodów budżetowych”. - O co więc chodzi z mieszkańcom i dla ulic położonych z jednej strony miasta – wokół tą dyscy­pliną i budżetem? Otóż zagadnie­nie z pozoru skomplikowane wydaje się być proste i zrozumiałe. Płockiej i okolic wyznaczył lokal wyborczy w szkole na Kilińskiego czyli Pokrótce można je przed­stawić w następujący sposób. po drugiej stronie miasta. Mieszkańcy z Kilińskiego zaś będą wędrować Dyscyplina finansów publicznych polega na cję oskarżyciela, na podstawie za­wiadomienia o pliny finansów pu­blicznych, o których Rada Miejdo Domu Kultury. Dziwnym zrządzeniem losu na ulicy Płockiej w przestrzeganiu określonych przez ustawo­dawcę ujawnionych okolicznościach, wskazujących na ska w Raciążu zawia­domiła Rzecznika Dyscypliny zwyczajowym lokalu wyborczym w biurze GS ponoć ma być remont, zasad prawidłowej gospodarki finansowej środ- naruszenie dyscypliny finan­sów publicznych. Finansów Publicznych. akurat zupełnie przypadkowo i nieszczęśliwie trafiło w referendum. kami publicznymi, których naruszenie może Karami za naruszenie dyscypliny finansów puOto dwa sztandarowe przykłady „prawidłowej” Radni wskazywali inne możliwe lokalizacje np. remizę OSP w Raciążu, spowodować pociągnięcie do odpowiedzialno- blicznych są: upomnienie, nagana, kara pienięż- gospodarki finansowej środkami publicznymi w niestety jakoś również ta lokalizacja nie znalazła ona uznania w oczach ści. Naruszenie dyscypliny finansów pu­blicznych na, zakaz pełnienia funkcji związanych z dyspo- wykonaniu burmistrza Janusza Sadowskiego. uważa się za popełnione w czasie, w którym nowaniem środkami publicznymi. Karę pieniężną - Budowa sali gimnastycznej dla Miejskiego burmistrza Sadowskiego. sprawca działał lub zaniechał działa­nia, do które- wymierza się w wysokości od jednokrotności Zespołu Szkół w Raciążu – kwota zobowiązania koło Karbosiewa. I szukajcie mieszkańcy Raciąża gdzie to jest. Taka może być rzeczywista przyczyna decyzji. Rozumiemy, że burmistrz może trzymać się stołka i nie chcieć odejść. Pan Sadowski ma zapewne jeszcze sporo do zarobienia na tym stanowisku, co najmniej dwuletnią pensję. Jednak niech przekona ludzi, żeby go poparli w referendum, nie wykorzystując administracyjnych sztuczek obniżających frekwencję. Dlatego apelujemy do wszystkich mieszkańców – nie dajcie się manipulować i pójdźcie na wybory. Pokażcie burmistrzowi, że nie może w ten sposób postępować z własnymi mieszkańcami i decydować za nich, czy mają iść czy też nie, poprzez wyznaczenie oddalonych od okręgu lokali wyborczych. Nie dajmy się poniżać.

do trzykrotności miesięcznego wyna­ grodzenia osoby odpowiedzialnej za naruszenie dyscypliny finansów publicznych - obliczo­nego jak wynagrodzenie za czas urlopu wypoczynkowego - należnego w roku, w którym do­szło do tego naruszenia. Jeżeli nie jest możliwe ustalenie wysokości wynagrodzenia, karę pie­niężną wymierza się w wysokości od jednokrotności do pięciokrotności przeciętnego wyna­grodzenia. Karę zakazu pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicz­nymi wymierza się na okres od roku do 5 lat. - Jak to się ma do budżetu? Mając już pewne podstawy teoretyczne rozważanego zagad­nienia, nie sposób nie przedstawić modelowych przykładów czynów popełnionych przez Burmistrza Miasta Raciąż Janusza Sadowskiego, noszących – zdaniem radnych – zna­miona naruszeń dyscy-

przekraczającego budżet wyniosła 925.978,73 zł ! - Budowa pompowni ścieków przy ul. 19 Stycznia w Raciążu – kwota zobo­wiązania przekraczającego budżet wyniosła 46.526 zł ! Warto byłoby pokusić się o jakiś komentarz. Jednak przedstawiane na sesjach Rady Miejskiej w Raciążu wszystkie przykłady łamania dyscypliny finansów publicznych przez burmistrza Janusza Sadowskiego i ich wpływ na budżet miasta, były tak ewi­dentne, że trudno je komentować. Można byłoby zadedykować burmistrzowi złotą myśl greckiego tragediopisa­rza Ajschylosa: „Dyscyplina jest matką dobrobytu”, ale dedykacja mogłaby zostać przez niego opacznie zrozumiana. Dlatego najlepszą dla burmistrza Janusza Sadow­skiego będzie przestroga zawarta w powiedzeniu – „Nigdy nie wydawaj pieniędzy, zanim ich nie będziesz miał !”.

żona pana burmistrza. Oczywiście to wszystko jest zgodne z prawem. Jednak w oczach wielu osób przypomina to sitwę, która czerpie korzyści z koneksji rodzinnych. Sam burmistrz Sadowski nie stwierdził, aby było to coś złego. Tak wyszło – w skrócie można tak podsumować jego wyjaśnienia. Jakoś innym nauczycielom, nie mającym takich koneksji „tak” nie wyszło. Z informacji od nauczycieli wynika też, że chodzi także o inne korzyści związane z organizacją pracy. Jedni nauczyciele mają plan lekcji ułożony w taki sposób, że przychodzą na rano mają zajęcia jednym cięgiem i w miarę wcześnie

kończą. Inni zaś mają rozerwane godziny, z dużymi przerwami i kończą późno zajęcia. To na pewno wynika z planu. Tylko zgadnijcie Państwo, komu akurat trafia dobrze ułożony plan? Burmistrz nie odniósł się prawie do tego, z czego wynika przyznanie maksymalnego dodatku dyrektorowi. Stwierdził tylko, że ze względu na wielkość szkoły. Jednak do tego w regulaminie są konkretne kryteria – między innymi wyniki uczniów szkoły na egzaminach. Te jednak nie są zbyt dobre. Jak już zaznaczyliśmy, sprawą zajęła się Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej.

Kasa dla wybranych

Burmistrz daje 80 procentowy dodatek do pensji W ubiegłej kadencji Rady Miejskiej doszło do połączenia Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Miejski Zespół Szkół. Burmistrz Sadowski powołał nowego dyrektora. Pojawił się też nowy wicedyrektor Zespołu Szkół, a po włączeniu w skład Zespołu Miejskiego Przedszkola, także kierownik przedszkola. Jeszcze też w poprzedniej kadencji burmistrz Janusz Sadowski zwrócił się do Rady Miejskiej o uchwalenie nowego regulaminu wynagradzania nauczycieli w Miejskim Zespole Szkół. Między innymi zaproponował nowe stawki procentowe dodatku funkcyjnego. Dla kierownika przedszkola od 20% do 40% wynagrodzenia, wicedyrektora szkoły dodatek w wysokości od 40% do 60% wynagrodzenia a dla dyrektora szkoły aż od 50% do 80% wynagrodzenia. To ogromne pieniądze w oczach ludzi, dlatego kwota dodatku wzbudziła duże emocje wśród części radnych. Dla porównania np. w Płońsku dodatek dla dyrektora szkoły wynosi w zależności od typu szkoły i ilości oddziałów od 1000 zł do 1465 zł, dla wicedyrektora od 400 do 550 zł a dla dyrektora przedszkola od 600 do 750 zł. Są to kwoty zdecydowanie mniejsze. Zasada jest taka, że dyrektorowi szkoły wysokość dodatku określa burmistrz, a kierownikowi przedszkola i wicedyrektorowi dodatek wyznacza dyrektor Zespołu. Burmistrz w poprzedniej Radzie był wstanie doprowadzić do przyjęcia dodatków w

podanej wysokości. Obiecał, że będzie ostrożny w przydzielaniu dodatków i daleki jest od dawania dyrektorowi stawki maksymalnej. Na jednej z ostatnich sesji okazało się jednak, iż radni zostali wprowadzenie w błąd. To, czego dowiedzieli się radni spowodowało, iż skierowali wniosek do komisji Rewizyjnej o sprawdzenie sposobu zarządzania Miejskim Zespołem Szkół i przestrzegania przez dyrekcję przepisów. Okazało się bowiem, burmistrz daje maksymalny dodatek do pensji dyrektorowi – 80% wynagrodzenia dyrektora. Pan dyrektor daje maksymalny dodatek pani kierownik przedszkola, prywatnie siostrze pana burmistrza Sadowskiego. Dodatkowo konsternację w zdziwienie wzbudził fakt, iż pan dyrektor ma obniżone do 5 godzin obowiązkową do przepracowania ilość godzin lekcyjnych ( powinien mieć 10 godzin), po czym ma dodatkowe nadgodziny i otrzymuje za nie

dodatkowe pieniądze. Po co w takim razie obniżano dyrektorowi ilość godzin? Żeby dostawał dodatkowe pieniądze za nadgodziny? Łącznie obydwaj panowie dyrektorzy Zespołu Szkół mieli w poprzednim roku szkolnym średnio ponad 30 nadgodzin miesięcznie, co oznacza, że można by dać pracę dodatkowemu nauczycielowi na dużą część etatu. Dodatkowo obydwaj dyrektorzy na przemian dostają co drugi rok nagrodę od pana burmistrza Sadowskiego, które stanowią niebagatelne kwoty. Następna informacja na sesji jaka się pojawiła była równie zadziwiająca. Oto okazało się, że wyłącznie dwie nauczycielki w szkole mają półtora etatu. Inni nauczyciele nie mają aż tyle godzin. Kto? Otóż wyłącznie żona pana dyrektora i żona pana burmistrza. Pan burmistrz usiłował tłumaczyć, iż wynika to z planu – tak wypadło po prostu. Może i tak, ale okazało się, że plan układa


10 EXTRA N a s z e

7

d n i

R

E

F

E

R

E

N

D

Tajemnica jednego dokumentu

Nabici w urząd 20 marca 2012 roku, do Rady Miejskiej wpłynęła skarga na działalność burmistrza Sadowskiego. Skarżący podnosi w niej kwestie, które po raz kolejny pokazują jak nieprofesjonalnie postępuje burmistrz i jak absolutnie nie liczy się z publicznymi pieniędzmi, ryzykując wysokie odszkodowania za skutki swoich błędów i zaniedbań.

9 listopada został ogłoszony przetarg na sprzedaż prawa własności nieruchomości położonej przy ulicy Sportowej (dawny Urząd Miejski). 12 grudnia odbył się przetarg i nieruchomość została sprzedana za 101 tys. zł. Nabywca uważa, że został oszukany i będzie domagał się od miasta wysokiego odszkodowania. Twierdzi, że nie został poinformowany, że na nieruchomości ciąży decyzja Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego nakazująca rozbiórkę budynku. Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej podzieliła wątpliwości inwestora, stwierdzając nieprawidłowości w procedurze przetargowej i uznała skargę za zasadną, jednocześnie rekomendując Radzie Miejskiej złożenie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez burmistrza Sadowskiego. 6 września 2011 PINB wydał decyzję nakazującą gminie miasto Raciąż rozbiórkę budynku administracyjno-biurowego przy ulicy Sportowej w terminie do 15 października 2011 r. do 31 sierpnia 2012 r. 8 września, na potrzeby przetargu, został sporządzony operat szacunkowy, w którym oszacowano wartość nieruchomości

na kwotę 100 tys. zł. Wartość działki to 60 tys. zł., natomiast budynku 40 tys. zł. Kiedy operat wpłynął do Urzędu Miejskiego znana już była decyzja nakazująca rozbiórkę, a mimo tego w procedurze przetargowej posługiwano się operatem nie uwzględniającym tego, gdyż sporządzający

operat nie miał o nakazie wiedzy. 9 listopada 2011 r. ukazało się ogłoszenie o przetargu, w którym nie ma ani słowa o nakazie rozbiórki. Oczywistym jest, że taka okoliczność zdecydowanie wpływa na wartość przedmiotu przetargu. Burmistrz Sadowski tłumaczył się, że

U

M

w ogłoszeniu jest zapis, iż stawający do przetargu znają i akceptują aktualny stan nieruchomości bez zastrzeżeń oraz stwierdził, że potencjalni nabywcy mogli zasięgnąć informacji w Urzędzie Miejskim, w referacie odpowiedzialnym za przygotowanie przetargu. Jak ustaliła Komisja Rewizyjna, zasięgnięcie prawdziwej informacji co do stanu prawnego nieruchomości było praktycznie niemożliwe. Decyzja o nakazie rozbiórki nie wyszła z gabinetu burmistrza i nawet Komisja Przetargowa nie miała na ten temat żadnej wiedzy. Przez prawie 4 miesiące tak ważny dokument nie trafił do referatu merytorycznie odpowiedzialnego za przeprowadzenie przetargu. Jak taki fakt tłumaczy burmistrz? W swoim stylu – całkowicie infantylnie i po prostu głupio z porażającą beztroską w podejściu do ważnych urzędowych spraw. Otóż dokument przeleżał tyle miesięcy u burmistrza, gdyż w momencie jego wpłynięcia do urzędu, na zwolnieniu przebywała pani kierownik referatu, a jej zastępca był na urlopie. Te słowa dobitnie pokazują w jaki sposób burmistrz Sadowski organizuje pracę urzędu i jaki przez niego panuje bałagan. Dziwne w tej sprawie jest to, że zdaniem pracownika Referatu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, Ochrony Środowiska i Gospodarki Przestrzennej wszystkie inne decyzje dotyczące rozbiórek trafiają do tego referatu, a ten akurat „zaginął”. Co bardzo istotne, zdaniem członka Komisji Przetargowej, gdyby nakaz trafił tam, gdzie powinien, a nie leżał u burmistrza, informacja o tym nakazie musiałaby się znaleźć w ogłoszeniu o przetargu, co w oczywisty sposób wpłynęłoby na jego przebieg i prawdopodobnie na cenę. 3 stycznia 2012 roku doszło do podpisania aktu notarialnego. Przed notariuszem burmistrz

25 LISTOPADA 2012 Sadowski oświadczył, że „przedmiotowa nieruchomość (…) nie jest obciążona żadnymi długami, roszczeniami ani prawami osób trzecich, w szczególności nie jest wydzierżawiona i nie jest wobec niej prowadzone żadne postępowania sądowe ani egzekucyjne”. Przez całe postępowanie przetargowe – od sporządzenia operatu szacunkowego aż do podpisania aktu notarialnego w żadnym dokumencie nie ma żadnej wzmianki o wydanym nakazie rozbiórki. Według burmistrza Sadowskiego nieistotnym jest fakt, czy poszczególnie pracownicy mieli wiedzę na temat nakazu rozbiórki, a cała sytuacja wyniknęła z tego, że po prostu standardowo nie wpisano tej informacji do ogłoszenia o przetargu. Burmistrz dodał także, że jego zdaniem problem nie polega na tym, czy nakaz był, czy też nie. Po raz kolejny doszło do zlekceważenia prawa. I już tradycyjnie nikt nie jest winny, a zdaniem burmistrza nic się nie stało. Urząd Miejski jest instytucją, do której wszyscy powinni mieć zaufanie. Sprawa przetargu nieruchomości z ulicy Sportowej to zaufanie (delikatnie mówiąc) podważa. Trudno uwierzyć, że całą ta sprawa to tylko niedopatrzenie i przypadek. Decyzja o rozbiórce wpłynęła do Urzędu Miejskiego 3 miesiące przed ogłoszeniem przetargu i 4 miesiące przed podpisaniem aktu notarialnego. Przez tak długi okres burmistrz nie poinformował ani Komisji Przetargowej, ani zainteresowanych stron o tak ważnej okoliczności. Naraził tym samym i tak już napięty do granic możliwości budżet miasta, na kolejne straty. Nabywca nieruchomości czuje się oszukany i dochodzi nie tylko zwrotu kosztów zakupu nieruchomości, ale także kosztów rozbiórki, której jako właściciel zmuszony był dokonać. W grę wchodzi kilkaset tysięcy złotych.

Zmiany w oświacie

Miejski Zespół Szkół po pięciu latach działalności

Jest wiosna 2007 roku. Burmistrz Janusz Sadowski rozpoczyna rządy od tzw. reorganizacji oświaty, zmiany czegoś co sprawdzało się przez lata. Likwiduje Szkołę Podstawową, Publiczne Gimnazjum jako odrębne placówki, dołącza Miejskie Przedszkole i łączy je w jeden twór zwany Miejskim Zespołem Szkół. Wszystkie te sprawy przeprowadza w ówczesnej Radzie Miejskiej, która na wniosek burmistrza przyjmuje potrzebne uchwały. Radni wierzą w zapewnienia burmistrza Sadowskiego, że utworzenie Zespołu zagwarantuje nauczycielom wyższe pensje (z tzw. nadgodzin), przyniesie liczne oszczędności i będzie sprzyjać integracji środowiska nauczycielskiego . „Przecież burmistrz jest nauczycielem – argumentują optymiści. – Zrozumiałe, że będzie dbał o oświatę”. Burmistrz obsadza stanowiska kierownicze: dyrektorem zostaje człowiek postrzegany jako zaangażowany zwolennik nowego burmistrza, wicedyrektorem – osoba uważana za bliskiego przyjaciela pana Sadowskiego, a kierownikiem przedszkola – siostra burmistrza. Część środowiska nauczycielskiego próbuje protestować przeciw takim działaniom, ale ten opór słabnie, gdyż bardzo szybko pojawia się skuteczna metoda poskramiania niepokornych – lęk przed utratą pracy. Z drugiej strony dla części nauczycieli pojawiają się dodatkowe godziny, darmowe studia, nagrody, podziękowania i pochwały. Dziś po pięciu latach można stwierdzić, ze Burmistrz rzeczywiście dba …. Na pewno o swoją rodzinę i dyrektorów. I po tych pięciu latach można zapytać: Co z obietnic Sadowskiego zostało spełnione? Co zrobił dla nauczycieli, uczniów i ich rodziców? Pobudował boisko i halę sportową? Owszem, ale tym samym wykonał plany i zamierzenia poprzedniego burmistrza. Miał tylko to szczęście, że trafił na radnych, którzy rozumieli potrzeby szkoły i dali na ten cel pienią-

dze. Jednocześnie większość uczniów nadal uczy się w klasach, których wyposażenie pochodzi z ubiegłego wieku a dyrektor zwraca niewykorzystane kilkadziesiąt tysięcy do budżetu miasta. Hol szkoły zamieniono w tzw. Salę Reprezentacyjną (zwaną przez dzieci Świętą Ziemią, bo nie wolno tam wchodzić), której urządzenie kosztowało prawie 60 tysięcy złotych, gdy tymczasem w szatniach nie ma nawet szafek, a o pracowniach przedmiotowych czy nowoczesnych pomocach naukowych można tylko pomarzyć. A te wyższe pensje i premie? A nadgodziny? Owszem są, na pewno dla dyrektorów, ich żon, żony i siostry burmistrza. Niby jest to zgodne z prawem, ale czy moralne i etyczne? Co z większością nauczycieli? Nie spełniły się pokładane w połączeniu nadzieje. Koszty przedszkola znacząco wzrosły. Powszechne nadgodziny także się nie pojawiły. Jest wielu nauczycieli, którzy ledwo wiążą koniec z końcem i zmuszeni są korzystać z zapomóg i pożyczek, na które zresztą czekają miesiącami. Na pytanie, czy utworzenie Zespołu zintegrowało środowisko nauczycielskie, każdy sobie może odpowiedzieć, kto porozmawia z nauczycielami pracującymi w Zespole. Niestety pojawiają się też takie relacje, że nauczyciele ludzie

boją się odezwać, szczerze rozmawiać, część tylko zostawia dziennik w pokoju nauczycielskim i wychodzi. Cześć osób czuje się zastraszana. Przykładem najczęściej podawanym mogą być nauczyciele gimnazjum. W ich odczuciu, za to, że nie chcieli „ugiąć karków”, to w tym roku utworzono w gimnazjum tylko trzy klasy pierwsze, co zmniejszyło aż o 30 liczbę godzin nauczycielskich. Oczywiście, tym samym i portfele nauczycielskie od razu schudły. . Zapomina się o przeszłości raciąskiej oświaty, dodajmy: chlubnej przeszłości. Na oficjalnej stro-

nie internetowej miejskiego zespołu szkół historia szkoły zaczyna się w roku 2007. A gdzie się podziało poprzednie 60 lat?! Gdzie informacje o poprzednich nauczycielach – wielkich pedagogach z powołania, ale skromnych ludziach? Gdzie podział się dorobek i zasługi takich postaci, jak dyrektor Sobieski, czy zmarły niedawno dyrektor Smulski? Dlaczego nie ma informacji o dyrektor Marii Chyczewskiej, która przeprowadziła szkolę przez trudny okres transformacji ustrojowej i reformy oświaty? Nauczyciele! Pedagodzy! Pracownicy oświa-

ty! To Wy – intelektualiści od zawsze kierowaliście społeczeństwem, to Wy byliście wzorem i autorytetem dla mas, to Wy porywaliście tłumy do szlachetnych czynów i to Waszej myśli zawdzięczamy wolność i demokrację. Nie dajcie sobie tego odebrać! Walczcie o swoje! Walczcie w uczciwy i demokratyczny sposób – poprzez udział w referendum. Dajcie dobry przykład innym mieszkańcom Raciąża – niech poczują, że może jednak nie żyją na Białorusi, lecz w wolnym i demokratycznym kraju.


25 LISTOPADA 2012

R

E

F

E

R

E

N

D

U

M

Zamiatanie pieniędzy z budżetu miasta

EXTRA N a s z e

7

d n i

11

PGKiM pod kroplówką - setki tysięcy z miasta a wypłaty na raty

Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej to miejska spółka, która przez lata swej działalności dawała i daje pracę wielu mieszkańcom Raciąża. W interesie nas wszystkich jest to, żeby była to spółka prężna, wypłacalna, dobrze zarządzana. Niestety, mimo uprawiania propagandy sukcesu przez burmistrza i prezesa, mimo pompowania potężnych pieniędzy z kasy miejskiej, sytuacja PGKiM jest bardzo zła.

Rada Miejska z wielką troską podchodzi do sytuacji przedsiębiorstwa. Praktycznie nie ma posiedzenia komisji czy sesji Rady bez pytań o jego sytuację finansową. Niestety, uzyskanie prawdziwych danych bardzo często było niemożliwe. Prezes Wesołowski potrafił na jednym posiedzeniu komisji przedstawiać kilka wersji danych, różniących się od siebie. W związku z tym 7 lutego 2012 roku Rada Miejska podjęła uchwałę o przeprowadzeniu badania sytuacji ekonomiczno-finansowej przez biegłego rewidenta. Z lektury tego dokumentu płyną bardzo ponure fakty. Co prawda przez kilka lat (2007-2010) spółka generowała niewielki zysk, ale działo się to przy pomocy kreatywnej księgowości. Jak napisał biegły rewident, wynik finansowy netto w latach 2007-2010 był niski i jak wynika z analizy nie odzwierciedlał stanu faktycznego. Gdyby księgowość była prowadzona tak, jak nakazuje ustawa, zamiast zysku byłaby duża strata. W grudniu 2009 roku, w „Pulsie Raciąża”, opublikowany został artykuł o sytuacji przedsiębiorstwa. Autorem artykułu był prezes Sławomir Wesołowski. Pisał w nim, że spółka spłaciła wszystkie zadłużenia, że sytuacja jest stabilna, że lata 2007 i 2008 zostały zamknięte zyskiem, a ze wszystkich zobowiązań wobec wierzycieli wywiązuje się solidnie. Po opublikowaniu raportu widać, że prezes swój optymizm opierał (oględnie mówiąc) na błędnych przesłankach. Prezes pisał również, że z bankruta wyłania się sprawnie działający podmiot gospodarczy. Niestety, są to tylko puste słowa. Jak jest naprawdę? Z każdym rokiem sytuacja spółki pogarsza się. Na koniec 2011 roku same zobowiązania z tytułu dostaw wynosiły 347,9 tys. zł. Na taką kwotę PGKiM nie zapłacił faktur! Co więcej, w ciągu lat 20082011 dziesięciokrotnie wzrosło zadłużenie z

tytułu kredytu obrotowego. Na koniec roku 2011 spółka wygenerowała stratę w wysokości 95,9 tys. zł. Według biegłego rewidenta właściwie policzona strata powinna wynosić 344,2 tys. zł. Strata tak naprawdę jest większa o prawie 250 tys. zł. !!! Zadłużenie w kredycie bankowym wynosiło 467, 3 tys. zł, zadłużenie z tytułu zobowiązań przeterminowanych to 224 tys. zł., do tego dochodzi zadłużenie z tytułu leasingu w wysokości 154 tys. zł. Spółka generuje straty na prawie każdej działalności (poza sprzedażą wody). Straty przynosi odbiór ścieków, roboty budowlane, sprzedaż usług (gaz, nieczystości), produkcja zrębki, gospodarka mieszkaniowa. Pod zabezpieczenie kredytu zastawione są działki pod siedzibą firmy, pod ujęciem wody i pod oczyszczalnią. Czy tak wygląda sprawnie zarządzana, rozwijająca się spółka? Czy za takie wyniki i osiągnięcia należą się prezesowi podwyżki? Dla burmistrza niczym złym ani nagannym nie jest nawet 1,7 promila alkoholu w organizmie prezesa Wesołowskiego. Co więcej, burmistrz z pijanym prezesem prowadzi rozmowy dotyczące kluczowej inwestycji dla miasta, twierdząc, że prezes był zdolny do merytorycznej rozmowy. Burmistrz Sadowski, zamiast domagać się dobrego, realnego planu naprawczego, ręcznie, bez żadnej koncepcji, próbuje reanimować PGKiM. Burmistrz nie rozumie, że praw ekonomii po prostu się nie da oszukać. Dla niego ważne jest tylko to, żeby pokazać, że jest sprawniejszy od swojego poprzednika. Z roku na rok zwiększa się strumień pieniędzy płynący z miasta do spółki. Zlecanych jest wiele prac, brakuje nadzoru nad ich wykonaniem, nie kontroluje się jakości pracy. Od początku roku do 15 listopada miasto zapłaciło PGKiM 144,7 tys. zł za zamiatanie ulic !!!! Ciężko

znaleźć w Urzędzie Miejskim protokoły świadczące o odebraniu prac porządkowych, mimo przeznaczania na nie tak potężnych pieniędzy. Ale zamiatanie to nie wszystko. Za utrzymanie zieleni w tym samym okresie podatnicy zapłacili 47,9 tys. zł. Za sprzątanie targowicy i wywóz śmieci z koszy ustawionych na ulicach kolejne 43,7 tys zł. Łącznie te trzy zlecenia pochłonęły 236,3 tys. zł.!!! Czy widać efekty tych prac? Czy nasze miasto jest czyste? Ilu ludzi za te pieniądze miałoby pracę? Nikt tego nie kontroluje, nikt nic nie wymaga. Ważne tylko, aby przelewać pieniądze. Powstaje pytanie – gdzie te pieniądze są. Dlaczego pracownicy otrzymują wynagrodzenie w ratach?

Taka polityka to nic innego, jak niszczenie firmy. Kroplówka z miejskich pieniędzy to tylko doraźne rozwiązanie. Szczególnie teraz, gdy przez działania burmistrza Sadowskiego, w budżecie za chwilę może być o wiele mniej pieniędzy. Miasto daje spółce rybę, zamiast wędki. Nie promuje się pozyskiwania przychodów z zewnątrz, szukania szans, rynków. Przyzwyczaja się zarząd do łatwych pieniędzy. Co się stanie, gdy miasto nie będzie w stanie ponosić takich ciężarów? Ilu ludzi może stracić pracę na skutek krótkowzroczności burmistrza i prezesa spółki? Nikt z zarządzających spółką nie dostrzegł szansy, jaką dawał 2010 rok. Na zatrudnianie

płynęła wówczas ogromna ilość pieniędzy z Powiatowego Urzędu Pracy wspierana pieniędzmi z kasy miejskiej. Zostały one wydane na bieżące prace, które nie spowodowały długotrwałego wzrostu zatrudnienia i spadku bezrobocia w mieście. Zarówno pracującym w ramach tych prac jak i całemu miastu dużo lepiej byłoby obecnie, gdyby prace te stały się bodźcem do rozwoju produkcji i usług w naszym mieście oraz były kontynuowane już bez potrzeby ich wsparcia ze strony PUP. Można było wykorzystać ogromne pieniądze pompowane przez samorząd miejski oraz PUP w Płońsku do rozwoju tego typu działalności, które potem mogłyby samodzielnie funkcjonować bez wsparcia finansowego z zewnątrz. Była szansa zbudowania na bazie PGKiM w Raciążu solidnych ekip fachowców, które mogłyby świadczyć tego typu usługi nie tylko na rynku lokalnym, ale także poza nim. Gwarantowałoby to czas na rozruch tej działalności z dopłatami do pensji pracowników, a następnie stabilne zatrudnienie na zdobytym rynku. Możliwa byłaby także produkcja i sprzedaż np. kostki brukowej czy innych materiałów. Nie byłoby problemu z tym, że jak kończą się dopłaty z PUP to kończy się praca. W innych miastach i miasteczkach są przykłady takich firm, które pomimo tego, że są komunalne to świetnie się rozwijają i zatrudniają pracowników przez wiele lat. Wymaga to wykonania pewnych inwestycji w ramach spółki miejskiej, które warto jednak ponieść, bo ich brak już teraz mści się na działalności i przychodach spółki. Niestety burmistrz miał inną koncepcję tych prac, ludzie pracowali dopóki PUP dawał pieniądze, jak się skończyły przestali pracować. Myślenie w perspektywie dłuższej niż najbliższa kampania wyborcza, dobre pomysły, sprawna organizacja oraz nadzór nad tymi pracami mógł dać nowe, dodatkowe miejsca pracy także w obecnym roku bez potrzeby zmniejszania zatrudniania ze względu na brak pieniędzy z PUP. 6 lat zarządzania spółką przez prezesa Wesołowskiego pod nadzorem burmistrza Sadowskiego to rozpaczliwa próba udowodnienia, że się do tego nadają. Próba okupiona kosztem miejskich pieniędzy, z którymi burmistrz Sadowski się nie liczy. Jak widać, ten duet nie gwarantuje sukcesu. Wprost przeciwnie, swoją polityką prowadzą firmę ku upadkowi. Jeśli zależy nam na sprawnie zarządzanej, profesjonalnie działającej, dającej stabilne zatrudnienie spółce miejskiej, w pierwszej kolejności musimy odsunąć od władzy Janusza Sadowskiego. Inaczej w PGKiM na pewno nie będzie lepiej.


12 EXTRA N a s z e

7

d n i

R

E

F

E

R

E

N

D

U

M

25 LISTOPADA 2012

Finanse miejskie

Wnioski po terminie, nieprzesyłanie wymaganych informacji czyli jak burmistrz Sadowski z opłatami walczył

W trakcie nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej, radny Mariusz Godlewski zapytał burmistrza Janusza Sadowskiego, kto jest winien temu, że miasto poniesie ogromne koszty odsetek i egzekucji ponad nałożone opłaty. Przypomnijmy, że chodzi tu w chwili obecnej o ponad 400 000 złotych dodatkowych kosztów. Burmistrz odpowiedział, że to on czyli Janusz Kazimierz Sadowski jest temu winien. Jednak kiedy radny Godlewski zapytał, jakie konsekwencje poniesie w takim razie burmistrz za to, że mieszkańcy miasta będą musieli zapłacić 400 000 złotych praktycznie je tracąc, burmistrz Sadowski już jakby zapomniał, co powiedział wcześniej i zapytał radnego, to pan uważa, że ja za wszystko jestem winien, tak? Potem zaczął mówić o swoich działaniach, pracy urzędników itd… O tym jak burmistrz Sadowski podchodził do grożących miastu opłat, świadczą dokumenty, a nie słowa rzucane bez żadnej odpowiedzialności. Oto w decyzjach Marszałka o nałożeniu na miasto opłat znajduje się jeden wytłuszczony i jednocześnie podkreślony grubą kreską przez wydającego decyzję fragment. Brzmi on następująco: „Pismem z dnia 23 października 2009 roku zwrócono się do Strony (czyli burmistrza Sadowskiego – dopisek Raciąż.eu) udostępnienie dokumentów potwierdzających ewentualne przejęcie w administrację i eksploatację ww. składowiska przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Sp. z o.o. w Raciążu. Do dnie wydania niniejszej decyzji strona takich dokumentów nie przesłała” I dalej „Ponadto Gmina Miasto Raciąż nie przesłała Marszałkowi Województwa Mazowieckiego – pomimo wielokrotnych ponagleń – wykazów informacji o zakresie korzystania ze środowiska z tytułu składowania odpadów”. Skutkiem nie podania wymaganych informacji przez burmistrza Janusza Sadowskiego było wydanie decyzji o nałożeniu opłat przez Marszałka w trybie artykułu 288 ust.1 pkt.1 ustawy Prawo ochrony środowiska. Burmistrz Sadowski pisał do marszałka pisma i wnioski, w kolejnym wniosku zmieniał poprzedni wniosek, wycofywał itd. Jak powiedział jeden z urzędników, aż dziwne, że „się połapali o co chodzi burmistrzowi”. Marszałek wydał ostateczne decyzje w dniu 31 marca 2011

roku - kwota nałożonych opłat – łącznie 821 878 zł. Do decyzji załączona była informacja, że od podanych kwot należy naliczyć odsetki. Od powyższej decyzji burmistrz złożył odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie, które jednak decyzją z dnia 9 sierpnia 2011 roku decyzję Marszałka utrzymało w mocy. Decyzję SKO burmistrz Janusz Sadowski zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Sąd odrzucił skargę burmistrza. Czy sąd rozpatrywał merytorycznie sprawę? NIE! Pan burmistrz Sadowski spóźnił się bowiem ze złożeniem skargi w wyznaczonym czasie. WSA tak uzasadnił swoją decyzję: ” W niniejszej sprawie, jak wynika z akt administracyjnych sprawy, odpis zaskarżonej decyzji został doręczony stronie skarżącej w dniu 16 sierpnia 2011 r. Powyższy fakt potwierdził również sam skarżący w piśmie z dnia 16 grudnia 2011 r. wskazując, iż zaskarżona decyzja wpłynęła do Urzędu Miejskiego w Raciążu w dniu 16 sierpnia 2011 roku. Trzydziestodniowy termin do wniesienia skargi upłynął zatem w dniu 15 września 2011 roku. Z pieczęci umieszczonej na kopercie wynika, iż przedmiotowa skarga została nadana w Urzędzie Pocztowym w Raciążu w dniu 16 września 2011r […] Mając powyższe na uwadze należy stwierdzić, iż wniesienie skargi w dniu 16 września 2011 roku nastąpiło z naruszeniem termin.” Oddalono więc skargę w WSA z tego powodu, że burmistrz nie złożył jej w wymaganym terminie.

Poprzez to niedopełnienie obowiązków, potem już merytorycznie skarga nie była w ogóle rozpatrywana. Pozbawiono więc miasto rzeczywistej możliwości obrony na merytorycznym gruncie. Nikt już o nic nie pytał – jak to w sądzie. Nie dotrzymany termin, do widzenia. W następnych miesiącach burmistrz składał jeszcze wniosek o wznowienie postępowania. Wniosek był odrzucany przez kolejne szczeble administracyjne i sądowe. Wszędzie był odrzucany z prozaicznego powodu - złożenie go po terminie. Znów burmistrz nie zmieścił się w obowiązującym terminie przy wznawianiu postępowania. Ostatnia decyzja zapadła w marcu 2012 roku w Naczelnym Sądzie Administracyjnym i uprawomocniła się, stąd egzekucja. O tym że nastąpi egzekucja burmistrz powinien wiedzieć od lipca 2012 roku, kiedy to przyszły upomnienia o zapłatę a wszystkie decyzje się uprawomocniły. Jak napisano na wstępie burmistrz niby bierze winę na siebie za zaistniałą sytuację, ale potrzeby ukarania za niedotrzymywanie terminów i nie odpisywanie na pisma już nie widzi. Przypomnijmy, że z tego powodu wszyscy mieszkańcy miasta poniosą koszty ponad 400 000 złotych. Na odwodnienie i wybudowanie parkingów na ulicy Kilińskiego wydanych zostanie około 120 000 złotych. Zakup kotła do ogrzewania ciepłej wody za około 200 000 obniżyłby ceny ciepłej wody w mieście. To pokazuje skalę zmarnowanych pieniędzy, jeśli dojdzie

do ostatecznej egzekucji. Ile rzeczy można by w mieście za te pieniądze zrobić. Opowieść burmistrza Sadowskiego nie przekonała radnych ani społeczeństwa. Większość radnych odniosła wrażenie – kolejny raz już zresztą – że albo burmistrz Janusz Sadowski ma problem z odróżnieniem rzeczywistości od swoich wyobrażeń o niej, a swoje wyobrażenia i życzeniowe myślenie bierze za rzeczywistość, o swoich błędach i niedopełnieniu obowiązków już nie chce pamiętać, albo celowo wprowadza w błąd i okłamuje słuchaczy. Mówi bowiem o tym, że pisał pisma, robił to i tamto i nie dało to rezultatu. O tym, że nie podawał Marszałkowi wymaganych informacji, że nie składał w terminie odwołań już jakoś zapomniał lub celowo o tym nie poinformował. Nie zastanowił się też nad tym, że jak się pisze pisma, odwołuje, a wszystkie instancje kolejno je odrzucają to chyba coś jest nie tak i należy poszukać innych rozwiązań. Od pisania podań do stołu stół nie zmieni się w krzesło. Bo jest stołem i już. Tak samo są w Polsce przepisy i prawo. Choć w Raciążu nie zawsze prawo prawo znaczy, to sądy opierają się nie na pobożnych życzeniach, ale właśnie na przepisach prawa. I po prawie sześciu latach na stanowisku burmistrza pan Sadowski powinien to w końcu zrozumieć. Ile kosztowały dodatkowo miasto kolejne sprawy przed sądami, kolegium? Ile kosztowały delegacje, koszty radcy prawnego, wpisów sądowych? O tym burmistrz też nie poinformował. A na pytanie radnego Artura Gizlera o koszty przeprowadzanej

egzekucji przez Urząd Skarbowy, Sadowski próbował wmówić radnym, że jeszcze nie wiadomo. Nie wiedział chyba, że radni widzieli dokumenty, gdzie kwota egzekucji podana była wprost – grubo ponad 70 tysięcy złotych. Tyle co wybudowanie oświetlenia na sporej ulicy. Ale po co o tym informować radnych i społeczeństwo, a może nie wiedzą i dadzą się okłamać? Jak powiedział Przewodniczący Rady Miejskiej Bogusław Jeżak, o opłatach trzeba było myśleć wcześniej i porozumieć się z Marszałkiem, a nie iść z nim na wojnę. Nie dopuścić do nałożenia opłat w tej wysokości. Możemy dodać do tego, że teraz są skutki tej wojny. Tylko poniesie je społeczeństwo Raciąża a nie burmistrz. Rada Miejska co prawda jednogłośnie obniżyła burmistrzowi wynagrodzenie o około 1000 złoty do kwoty około 6 000 zł brutto miesięcznie, jednak z sali odzywały się głosy ludzi, że to i tak za duże wynagrodzenie. To jedyna konsekwencja, jak może być wyciągnięta w stosunku do burmistrza przez Radę Miejską. Rzeczywiste kwoty opłat i kosztów dodatkowych – ponad miliona trzystu tysięcy złotych poniosą mieszkańcy Raciąża. Nie jest tak bowiem, że nic się nie stało. Pensje burmistrza, urzędników i nauczycieli nie są zagrożone. Rzeczywiście burmistrz ma rację, że te grupy nie muszą się martwić o swoje pieniądze. Jednak te pieniądze trzeba skądś wziąć, czytaj zabrać z inwestycji miejskich i innych wydatków. I to odczuje każdy mieszkaniec miasta.

Urząd – dla kogo?

Najważniejsi są mieszkańcy

Podstawowym prawem każdego mieszkańca Raciąża jest oczekiwanie od burmistrza Janusza Sadowskiego oraz od Urzędu Miejskiego w Raciążu odpowiadania na składane do urzędu pisma i podejmowania decyzji w wyznaczonych przez prawo terminach. Niestety część mieszkańców skarży się, iż składa podania do urzędu i nie otrzymuje żadnej odpowiedzi, lub otrzymuje ją po długim czasie. Burmistrz twierdzi, że są to przypadki jednostkowe. Jednak zgodnie z prawem nie powinno takich być w ogóle, a poza tym zdarzają się ciągle – w poprzedniej i obecnej kadencji również. Mieszkańcy skarżą się do radnych, radni pytają jednak takie sprawy ciągle wracają. Jedną z takich spraw była sprawa mieszkańca Raciąża, który przez kilka lat nie mógł się doczekać decyzji burmistrza w sprawie posiadanych nieruchomości. Przy tym nie chodzi o to, żeby burmistrz wydawał zawsze decyzję oczekiwaną przez obywatela, ale żeby wydał ją w ogóle. Wówczas mieszkańcy wiedzą co robić, mogą się odwołać itd. Bez wydanej

decyzji czekają bezsilni i nie mogą nic zrobić. Jeśli to wiąże się z planami inwestycyjnymi lub finansowymi, może to być szczególnie dokuczliwe i brak decyzji przynosić może wymierne szkody. W przywołanej sprawie mieszkaniec miasta zwrócił się z podaniem do burmistrza Janusza Sadowskiego w maju 2008 roku o wydanie postanowienia w swojej sprawie. Przez kolejne lata kolejne pisma krążyły z obydwu stron, jednak decyzja nie została wydana i w końcu burmistrz wydał postanowienie o bezterminowym zawieszeniu postępowania. Na tę decyzję obywatel złożył zażalenie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Ciechanowie. Kolegium uchyliło postanowienie burmistrza, uznając że burmistrz naruszył obowiązujące

przepisy prawa materialnego. Kiedy mieszkaniec na podstawie postanowienia SKO zwrócił się ponownie do burmistrza o wydanie decyzji, burmistrz w odpowiedzi wydał postanowienie o zawieszeniu postępowania (?!) do 14 sierpnia 2008 roku. Potem były kolejne pisma do urzędu, na które burmistrz w ogóle nie odpowiedział. Obywatel złożył więc kolejną skargę na bezczynność burmistrza do SKO. Kolegium stwierdziło „ewidentną bezczynność” burmistrza, uznało, że „zażalenie jest w pełni uzasadnione” i nakazało załatwienie sprawy do 30 listopada 2010 roku. Burmistrz nie zrealizował zalecenia SKO, a co więcej przedłużył sobie samodzielnie termin załatwienia sprawy do 20 grudnia 2010 roku. Tego terminu również nie dotrzymał. W związku z tym do SKO trafiła ko-

lejna skarga, po której rozpatrzeniu kolegium wyznaczyło dodatkowy termin załatwienia sprawy do dnia 28 lutego 2011 roku. Zarządziło też wyjaśnienie przyczyn oraz ustalenia winnych nie załatwienia sprawy w terminie oraz nakazało podjęcie środków zapobiegających tego typu naruszeń w przyszłości. Wyznaczonego kolejnego terminu i tym razem burmistrz nie dotrzymał. Kiedy jednak mieszkaniec zwrócił się do Rady Miejskiej ze skargą na działanie burmistrza, do Najwyższej Izby Kontroli oraz do Rzecznika Praw Obywatelskich, wówczas okazało się, że sprawę można jednak załatwić. Nie trzeba czekać na zmiany przepisów na plan zagospodarowania przestrzennego. Wcześniej na sesjach informowano radnych, że głównym powodem niezałatwienia sprawy jest szerokość

drogi do działek, których wydzielenia domagał się mieszkaniec i że prawo nie pozwala na podjęcie decyzji. Okazał się, ze jeśli sprawą miał się zająć NIK i zajęła się Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej, to sprawę udało się załatwić i wydać pozywaną decyzję pomimo tego, że nic się ani w stanie faktycznym ani w prawnym nie zmieniło. O tym, że taka sytuacja nieodpowiadania na pisma nie jest odosobniona, przekonali się sami radni, kiedy okazało się np. że burmistrz otrzymywał pisma od nadzoru budowlanego i nie odpowiadał na nie – skończyło się to karami nałożonymi na miasto. Podobna sytuacja była z Wojewódzkim Zarządem Melioracji i Urządzeń Wodnych, przychodziły pisma, burmistrz nie odpowiadał, brak odpowiedzi zaś może bezpo-


25 LISTOPADA 2012

średnio przekładać się na stan rzek i zagrożenia od nich pochodzące. Sami radni też jeszcze w poprzedniej kadencji składali do burmistrza pisma, na które nie otrzymywali odpowiedzi. W związku z tym radni podjęli działania, żeby zmobilizować burmistrza do przestrzegania prawa. Podnosili problem na sesjach, apelowali, pytali jednak sytuacje takie ciągle się zdarzały. W związku z tym zwrócono się z zapytaniem do prawników, czy Rada Miejska może zdyscyplinować burmistrza upomnieniem w tej sprawie, naganą lub w podobny sposób, żeby burmistrz zaczął przestrzegać prawa. Okazuje się, że w taki sposób nie można wpływać na przestrzeganie prawa przez burmistrza. Jedynym sposobem jest ustalenie wynagrodzenia. W związku z tymi radni postanowili wstępnie ukarać burmistrza za takie postępowanie wobec mieszkańców miasta, obniżając czasowo jego wynagrodzenie. Nie można jednak podjąć uchwały o wynagrodzeniu na pewien z góry

R

E

założony czas, jest to niedopuszczalne prawnie. W związku z tym podjęto uchwałę o obniżeniu dodatku funkcyjnego. Warto zauważyć, że przeciwko obniżeniu dodatku głosował tylko jeden radny. Obecnie burmistrz Janusz Sadowski zarabia 8 150 zł. Dodatek zostanie przywrócony do poprzedniej wysokości po stwierdzeniu poprawy w zakresie przestrzegania przepisów prawa i obsługi mieszkańców. O tym, że Rada Miasta nie ma złej woli w stosunku do burmistrza Janusza Sadowskiego, świadczy fakt, iż na wniosek jego wniosek zagwarantowała dla burmistrza Sadowskiego w budżecie na rok 2011 kwotę 41 000 zł z tytułu niewykorzystanego przez niego urlopu w poprzedniej kadencji. Radni poprosili burmistrza, że obecnie skoro już ma sekretarza, to może zdecydowałby się część tego urlopu wykorzystać i nie wypłacać ekwiwalentu za urlop w całości. Część pieniędzy można by przeznaczyć na inne cele w budżecie. Taka propozycja nie znalazła jed-

F

E

R

E

N

D

nak uznania. W takim razie radni zdecydowali, skoro burmistrz nie korzystał z urlopu i nie chce tego zrobić, należy za niego zapłacić. Jednogłośnie przyjęli do wydatków budżetu kilkadziesiąt tysięcy złotych z tytułu ekwiwalentu za urlop. Rada samodzielnie w tej sprawie nic nie może zrobić. Oprócz ekwiwalentu w wysokości 41 000 zł burmistrz będzie miał oczywiście jeszcze wypłacane za każdy miesiąc wynagrodzenie z tytułu zatrudnienia w kwocie 8 150 miesięcznie. Na co liczyć powinien więc mieszaniec Raciąża w Urzędzie Miejskim i ze strony burmistrza? Otóż podstawowym prawem obowiązującym organy administracji publicznej jest Kodeks Postępowania Administracyjnego jest. Zawiera on zasady działania urzędów, w tym także Urzędu Miejskiego w Raciążu i Burmistrza Miasta Raciąża. Przypomnijmy, do jakiego traktowania w naszym urzędzie ma prawo mieszkaniec. Zgodnie z kodeksem, w toku po-

U

M

stępowania Burmistrz Miasta Raciąża powinien stać na straży praworządności, z urzędu lub na wniosek stron podejmując wszelkie czynności niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy. Powinien nim kierować wzgląd na interes społeczny i słuszny interes obywateli. Burmistrz ma obowiązek prowadzić postępowanie w sposób budzący zaufanie do władzy publicznej, jest obowiązany do należytego i wyczerpującego informowania stron o okolicznościach faktycznych i prawnych, które mogą mieć wpływ na ustalenie ich praw i obowiązków będących przedmiotem postępowania administracyjnego. Burmistrz ma obowiązek czuwać nad tym, aby strony i inne osoby uczestniczące w postępowaniu nie poniosły szkody z powodu nieznajomości prawa, i w tym celu powinien udzielać im niezbędnych wyjaśnień i wskazówek. Jako organ administracji samorządowej burmistrz powinien działać wnikliwie i szybko, bez zbędnej zwłoki

EXTRA N a s z e

7

d n i

13

posługując się możliwie najprostszymi środkami prowadzącymi do jej załatwienia. Sprawy, które nie wymagają zbierania dowodów, informacji lub wyjaśnień, powinny być załatwione niezwłocznie. Załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowanej - nie później niż w ciągu dwóch miesięcy od dnia wszczęcia postępowania, zaś w postępowaniu odwoławczym - w ciągu miesiąca od dnia otrzymania odwołania. Jeżeli mieszkańcy zwrócą się do Urzędu Miejskiego w Raciążu ze sprawami, w których Urząd nie jest właściwy, to Urząd powinien sam przesłać dokumenty do właściwego organu i poinformować o tym mieszkańca. Urząd Miejski ma obowiązek przyjąć każdy pisemny wniosek obywatela i odpowiedzieć na ten wniosek. Obowiązek udzielenia odpowiedzi lub przekazania pisma do właściwego organu jest podstawową powinnością burmistrza miasta.

Mieszkania komunalne

Remonty mieszkań dla wybranych

Czy można do mieszkania o powierzchni 30m2 kupić 32 m2 wykładziny podłogowej, 16 m 2 gresu i 16 m2 paneli podłogowych (razem ponad 60 m2 do mieszkania o połowę mniejszego) a potem kazać za to zapłacić z budżetu miasta? W Raciążu jak najbardziej … Większość ludzi, chcąc wyremontować swoje mieszkanie, odkłada pieniądze lub bierze kredyt. Taka jest norma, nikt nikomu za darmo nic nie daje. Ale w Raciążu jest inaczej. Burmistrz Sadowski, który o swoje pieniądze dba jak mało kto, nie liczy się z publicznym groszem i funduje wybrańcom generalny remont, za który zapłaciliśmy my wszyscy. Cała historia zaczyna się we wrześniu 2009 roku. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego wydał wtedy decyzję, w której zalecił remont lokalu komunalnego. Remont miał polegać na wykonaniu izolacji fundamentów, ociepleniu budynku, rozebraniu i wykonaniu nowej kuchni kaflowej, wykonaniu remontu kominów poprzez przemurowanie w miejscu spękań, rozebraniu zużytej podłogi w jednym pokoju i wykonaniu nowej podłogi. Termin wykonania remontu wyznaczony został na 15 lutego 2010 r. Burmistrz Sadowski, nie pierwszy już raz, zlekceważył Decyzję PINB. Półtora roku nie wystarczyło naszemu włodarzowi, aby wypełnić zalecenia. Spowodowało to nałożenie 15 kwietnia 2011 roku na miasto grzywny w wysokości 10 tys. zł. A to był dopiero początek kosztów. Cała sprawa pewnie została by zamieciona pod dywan, gdyby nie dociekliwość radnych. Na sesji Rady Miejskiej w dniu 19 sierpnia 2011 roku jednym z punktów porządku obrad były zmiany w budżecie miasta. Burmistrz zaproponował m.in. zmianę polegającą na zabraniu 20 tys. zł Miejskiemu Centrum Kultury, Sportu i Rekreacji i przeznaczeniu tej kwoty na remont lokalu komunalnego. Burmistrz nie raczył udzielić żadnych wyjaśnień myśląc, że uda się tę zmianę „przemycić” w natłoku innych spraw. Na szczęście się nie udało i prawda na temat skandalicznie przeprowadzonego remontu wyszła na jaw.

Okazało się, że wydatkowano znaczne kwoty, a pomimo tego nie wykonano zaleceń Inspektora Nadzoru Budowlanego. Otóż zamiast prac nakazanych w decyzji inspektora nadzoru, nie wiedzieć czemu wykonano generalny remont mieszkania, do którego wykorzystano bardzo drogie materiały, np. dwie pary drzwi za 900 zł i 700 zł, tapety, rolety, panele ścienne, kasetony sufitowe, okna itd. Nic z tych pozycji nie widniało w zaleceniach. Inspektor więc stwierdził, że zaleceń nie wykonano. A wydano mnóstwo miejskich pieniędzy. W związku z tym Rada Miejska upoważniła Komisję Rewizyjną do przeprowadzenia kontroli w tym zakresie. Komisja Rewizyjna wystąpiła do burmistrza z pismem prosząc o wyjaśnienia i przedstawienie kilku dokumentów związanych z remontem. Na odpowiedź Komisja czekała miesiąc. Co było powodem, że aż miesiąc trwało kserowanie kilku dokumentów? Porównując wypowiedzi burmistrza z 19 sierpnia 2011r. wygłoszone podczas sesji Rady Miejskiej z informacjami przedstawionymi Komisji Rewizyjnej radni powzięli podejrzenie, że ten miesiąc potrzebny był na sfabrykowanie dokumentów. Rada Miejska złożyła w tej sprawie doniesienie do Prokuratury Rejonowej. Przesłankami do takiego zawiadomienia były następujące fakty. Burmistrz Sadowski na sesji mówił m. in. „może będzie to 10 tys. zł, może mniej…”. „rzeczywiście podjęto remont tego mieszkania i okazało się, że rozpoczęto pewne sprawy i okazało się, że materiałów będzie potrzeba więcej…”, jest to trudna sytuacja, jest to osoba roszczeniowa. To mieszkanie rzeczywiście wymagało remontu, ale okazało się, że była to studnia bez dna. Rozpoczęło się remont i okazało się, że koszty są większe…”. Burmistrz na pytanie kto robił wycenę, kosztorys odpowiedział – „nie wiem”. Jak to możliwe, że w dokumentach przeka-

zanych przez burmistrza Komisji Rewizyjnej w dniu 5 października 2011 r. znajduje się kosztorys remontu sporządzony rzekomo 26 maja, a więc przed opisywaną sesją. W kosztorysie tym znajdują się wszystkie kontrowersyjne pozycje zawarte później na fakturach, w tym drzwi wewnętrzne za 739 zł czy zewnętrzne za 975 zł. Jeśli kosztorys rzeczywiście byłby sporządzony w maju, to słowa burmistrza, że koszty remontu są większe niż się spodziewano są oczywistą nieprawdą, gdyż są dokładnie takie, jak przewidywał kosztorys. Interesujące jest, że rachunek za kosztorys został wystawiony i zapłacony dopiero w grudniu 2011 roku. Kolejne wątpliwości co do prawdomówności burmistrza Sadowskiego pojawiają się podczas lektury protokołu spisanego przez komisję złożoną z pracowników PGKiM i Urzędu Miasta. Komisja ta 12 maja stwierdziła, że koniecznym jest rozszerzenie remontu ponad zalecenia Powiatowego Inspektora Nadzoru budowlanego. Dlaczego na sierpniowej sesji burmistrz wielokrotnie ostro pytany czemu doszło do wykonania prac ponad zalecenia inspektora, ani razu nie wspomniał o tej komisji i o tym protokole? Jak do powyższego protokołu i do kosztorysu mają się słowa burmistrza, że „nie zrobiono tego, co powinno być zrobione”, „zdaję sobie sprawę, że wyszło źle, ja biorę pełną odpowiedzialność”, „jest to newralgiczna sprawa, newralgiczna osoba i newralgiczne mieszkanie” lub „rzeczywiście wszystko poszło za daleko, tak nie powinno być, natomiast generalnie złożyło się na to więcej czynników. W tej chwili nie potrafię tego wszystkiego wyjaśnić…” Nagle miesiąc później na wszystko znalazły się dokumenty i wszystko można było wyjaśnić. Jak ustalono, zakupy materiałów potrzebnych do remontu odbywały się z pogwałceniem wszelkich procedur. Oto kilka cytatów

z protokołu z sesji, są to wypowiedzi wysoko postawionego pracownika Urzędu Miejskiego: - „Pani N. sama chodziła, wybierała i co chciała to brała. Wszyscy się śmieli dookoła”. - „Podobno tak to się odbywało. Mi się to w głowie nie mieści, że to nie pracownik kupował tylko pani N. Jak się o tym dowiedziałam, to mówiłam burmistrzowi”. - „Pani N. kupowała wszystko na własną rękę”. - „Ja poszłam do burmistrza i powiedziałam o tym, że ja nie wiedziałam o tym, że ceny drzwi są szokujące, można było kupić taniej”. Nikogo w Urzędzie Miejskim, z burmistrzem na czele, bo to burmistrz zatwierdzał faktury do zapłaty, nie zastanowiły ceny materiałów. Zdumienia nie wzbudził nawet fakt, że do mieszkania o powierzchni 30m2 zakupiono 32 m2 wykładziny podłogowej, 16 m 2 gresu i 16 m2 paneli podłogowych. Razem ponad 60 m2 do mieszkania o połowę mniejszego.

Faktury na te towary zostały pozytywnie zaopiniowane i skierowane do zapłaty. Do tej pory nikt w Urzędzie nie poniósł odpowiedzialności za takie nadużycia. Aby nie płacić kolejnych kar, Rada Miejska zdecydowała się na zabezpieczenie w budżecie 10 tys. zł na wykonanie zaleceń PINB. Jednocześnie radni sprzeciwili się zapłacie za opisane powyżej materiały i roboty, które nie były w zaleceniach, aż do czasu wskazania winnych i wyjaśnienia sytuacji. Co zrobił burmistrz? Nie wykonał zaleceń, a za przekazane pieniądze zapłacił większość faktur. Większość, bo niektóre firmy do dzisiaj nie doczekały się na zapłatę skierowały sprawę do sądu. Poprzez działania burmistrza Sadowskiego miasto poniesie nie tylko koszty podniesienia standardu mieszkania jednej „newralgicznej” rodzinie, ale także koszty kar, opłat sądowych itd. A zalecenia do dziś nie są zrealizowane.


14 EXTRA N a s z e

7

d n i

R

E

F

E

R

E

N

D

U

M

25 LISTOPADA 2012

Eko inwestycje?

Raciążanie nie chcą wiatraków, a burmistrz…? „Obejmując urząd burmistrza gminy miasta Raciąż, uroczyście ślubuję, że dochowam wierności prawu, a powierzony mi urząd sprawować będę tylko dla dobra publicznego i pomyślności mieszkańców miasta”… Powyższy cytat, to nic innego jak tekst ślubowania jakie Janusz Sadowski złożył obejmując zaszczytny urząd burmistrza miasta. Czy burmistrz rzeczywiście pamięta o tym co przysięgał mieszkańcom Raciąża? Zostawiamy Państwu wolne miejsce, w które po przeczytaniu poniższego artykułu, każdy będzie mógł wpisać swoją opinię. ……………………………………… ……………………………………… ………………………………………. ……………………………………… ……………………………………… ………………………………………. Sprawa budowy elektrowni wiatrowej w Raciążu miała swój początek w czerwcu 2010r. Firma Produkcyjno –Handlowa „ZEW” Dariusz Kuligowski z Legionowa, złożyła wniosek o wydanie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych dla przedsięwzięcia polegającego na budowie elektrowni wiatrowej o mocy 5 x 3.0 MW wraz z infrastrukturą techniczną na działkach w obrębie granic Raciąża. Burmistrz na wniosek inwestora z Legionowa rozpoczął procedurę administracyjną. Po protestach grupy około 100 osób, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska wydał postanowienie zobowiązujące inwestora do przygotowania „Raportu Oddziaływania na Środowisko”. W grudniu 2011r. inwestor złożył do Urzędu Miejskiego przygotowany raport i wystąpił o wydanie decyzji środowiskowej. „Powierzony mi urząd sprawować będę tylko dla dobra publicznego i pomyślności mieszkańców miasta”. Zgodnie z przepisami o udostępnianiu informacji, o środowisku i jego ochronie oraz udziale społeczeństwa w ochronie środowiska, burmistrz ma obowiązek poinformowania o tym społeczeństwo. Z obowiązku udziału społeczeństwa w toku postępowania administracyjnego nie zwalniają burmistrza również przepisy KPA (Organy administracji publicznej obowiązane są zapewnić stronom czynny udział w każdym stadium postępowania, a przed wydaniem decyzji umożliwić im wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań). Co zrobił Janusz Sadowski? 8 grudnia podpisał obwieszczenie informujące społeczeństwo Raciąża, że inwestor złożył stosowne dokumenty w sprawie budowy elektrowni wiatrowej i wyznaczył 21 dni na zapoznanie się z nimi. Warto w tym miejscu wspomnieć, że pan Janusz Sadowski wskazał, że uwagi i wnioski można składać od 14 grudnia do 3 stycznia 2011r., w okresie świąteczno – noworocznym, który bezwątpienia jest idealnym terminem na załatwianie spraw urzędowych. No cóż… wszystko dla dobra publicznego i pomyślności mieszkańców miasta. Raport środowiskowy, to decydujący w sprawie dokument, dlatego im mniej nega-

tywnych wniosków ze strony uczestników postępowania, tym lepiej dla ubiegającego się o wydanie decyzji inwestora. Strony postępowania, które zapoznały się z przedłożonym raportem jednoznacznie stwierdziły, że przedłożony raport w ogóle nie dotyczy miasta Raciąża, a podane w nim informacje opisują gminę Raciąż. W dokumencie przygotowanym na zlecenie inwestora, znalazły się informacje, które dotyczą całkiem innej gminy, a w uzupełnieniu do tego dokumentu znalazły się dodatkowo nieprawdziwe i obraźliwe informacje takie jak: „Inwestor w elektrownie wiatrowe inwestuje już od 2000r. i z doświadczenia wie, że takie protesty inicjują grupy ludzi, którzy protestują przeciwko wszystkiemu i wszystkim, nie mając stosownej wiedzy i rzetelnych informacji na temat tego przeciwko czemu protestują”. (…) W uzupełnieniu do raportu znalazły się również informacje, że Rada Miejska poprzedniej kadencji zorganizowała konsultacje z mieszkańcami, na które został zaproszony inwestor. Oczywiście, aby było jeszcze bardzie przekonywująco, byli także protestujący, ale była to niewielka grupa, która spokojnie wysłuchała bajecznej opowieści inwestora, o tym jak wielkim dobrodziejstwem są elektrownie wiatrowe. Burmistrz Janusz Sadowski bez żadnego komentarza i pisma o sprostowanie do inwestora, przesłał raport do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie i Państwowego Powiatowego Inspektora w Płońsku, oczywiście – „dla dobra publicznego i pomyślności mieszkańców” Na podstawie przedłożonych dokumentów Inspektor Sanitarny w Płońsku wydał negatywną opinie w sprawie realizacji przedsięwzięcia związanego z budową elektrowni wiatrowej w Raciążu. Co na to burmistrz Sadowski? Otóż

23.02.2012 zwrócił się do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Płońsku o zweryfikowanie stanowiska, co do planowanej budowy wiatraków na terenie miasta. Z pisma jakie wystosował Janusz Sadowski wynika, że raport został przygotowany prawidłowo, a wszelkie wątpliwości inspektora są bezzasadne. W takiej sytuacji Inspektor Sanitarny zmienił swoje stanowisko i 06.03.2012 pozytywnie zaopiniował budowę elektrowni wiatrowej. Również pozytywną opinię wydał Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie. Protestującym mieszkańcom było bardzo trudno pogodzić się z faktem, że zostali osamotnieni w „walce” przeciwko budowie elektrowni wiatrowej w Raciążu. Włodarz miasta, zamiast wesprzeć swoich mieszkańców, robił wszystko aby utrudnić im skuteczne działanie. Kolejnym etapem w procedurze administracyjnej przed wydaniem decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla planowanej inwestycji, było zorganizowanie rozprawy administracyjnej. Burmistrz Janusz Sadowski wystarał się, że zamiast jednej rozprawy odbyły się aż dwie. Wszystko za sprawą tego, że włodarz Raciąża był kompletnie nieprzygotowany i pierwszą rozprawę, która odbyła się 26.03.2012r. zawieszono, a druga tak naprawdę niczego nie wniosła do sprawy. Rozprawy przygotowane zostały w sposób niekompetentny i dalece odbiegały od przyjętych kanonów funkcjonowania administracji publicznej. W Urzędzie Miejskim w Raciążu próżno również szukać protokołów ze wspomnianych rozpraw. Zanim doszło do wydania decyzji, burmistrz Raciąża wielokrotnie przekonywał, że wie już jaką decyzję wyda, ale z uwagi na to, że jest to dla niego bardzo trudna sytuacja, prosił o trochę więcej czasu i spokoju. Więcej czasu Sadowskiemu potrzebne było

do tego, aby wydać decyzję, która nie tylko będzie korzystna dla inwestora, ale także skompromituje raciąską administrację na wyższych szczeblach. Tak w kilku słowach można podsumować ów decyzję, którą 18 czerwca Janusz Sadowski przedstawił na sesji rady miejskiej. W przygotowanym przez Urząd dokumencie, znalazł się poważny błąd merytoryczny. Janusz Sadowski odmówił ustalenia środowiskowych uwarunkowań na 5 elektrowni wiatrowych, natomiast wniosek Dariusza Kuligowskiego dotyczył budowy 4 elektrowni wiatrowych o mocy 4 x 3,0 MW każdy. Decyzja w takiej postaci, zawierająca błędy merytoryczne oraz brak logicznego uzasadnienia, pozostawiła „furtkę” inwestorowi i możliwość skutecznego odwołania się. 19 lipca wpłynęło do Urzędu Miejskiego w Raciążu odwołanie od decyzji środowiskowej burmistrza Raciąża złożone przez FPH „ZEW” Dariusz Kuligowski. Inwestor w uzasadnieniu swojego odwołania nie pozostawił „suchej nitki” na organie wydającym przedmiotową decyzję. Dariusz Kuligowski w swoim 23 stronnicowym odwołaniu zarzucił burmistrzowi Raciąża między innymi brak dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego dotyczącego przedmiotowej decyzji oraz błędne określenie przedmiotu postępowania i wydania błędnej decyzji (decyzja dotyczyła 5 elektrowni wiatrowych, a wniosek inwestora 4 elektrowni wiatrowych). Skarżący odniósł się również do braku merytorycznego uzasadnienia i sposobu prowadzenia postępowania administracyjnego. Zdaniem odwołującego „prowadzenie postępowania administracyjnego przez Burmistrza Miasta Raciąż w sposób nie budzący zaufania jego uczestników do władzy publicznej, a także w sposób sprzeczny z zasadami praworządności.

Uwagi inwestora podzieliło Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Ciechanowie, które decyzją z dnia 30 sierpnia 2012r. uchyliło decyzję burmistrza w całości i przekazało sprawę do ponownego rozpatrzenia. Pracę włodarza Raciąża oraz Urzędu Miejskiego, Kolegium dosadnie skomentowało w ostatnich zdaniach decyzji „ Na koniec Kolegium zwraca uwagę, że akta sprawy zostały przesłane do Kolegium w stanie nieuporządkowanym. Dokumenty zgromadzone zostały w kilku teczkach, bez zachowania chronologii, w jakiej zostały wytworzone. Po kilka dokumentów zostało umieszczone w jednej koszulce, co znacznie utrudnia korzystanie z nich. Brak jest również spisu dokumentów znajdujących się w aktach sprawy” Kolegium zobligowało także burmistrza do poinformowania społeczeństwa o wszczęciu postępowania i umożliwieniu stronom zapoznania się z aktami sprawy, i wypowiedzenia się co do zebranych dowodów w sprawie. Burmistrz wykonał zalecenia Samorządowego Kolegium Odwoławczego i obwieszczeniem z dnia 10 października poinformował strony o wszczętym postępowaniu administracyjnym. Z „troski” o swoich mieszkańców skrócił jednak okres wnoszenia ewentualnych uwag do 14 dni, oczywiście - „dla dobra publicznego i pomyślności mieszkańców” Kolegium w swojej decyzji wskazało aby burmistrz wyznaczył 21- dniowy termin ich składania. Jak zakończy się wiatrakowa historia? Prawdopodobnie przekonamy się po 2 grudnia. Do tego czasu Janusz Sadowski raczej nie wyda decyzji środowiskowej (2 grudnia 2012r. referendum w sprawie odwołania Burmistrza Raciąża), a to czy potężne wiatraki oszpecą nasze miasto, w dużej mierze zależy od nas - OD MIESZKAŃCÓW RACIĄŻA.


25 LISTOPADA 2012

R

E

F

E

R

E

N

D

U

M

EXTRA N a s z e

7

d n i

15

Kalendarium 2011 2011-02-16 Rada Miejska za budową kanalizacji w mieście Budowa kanalizacji w Raciążu jest jednym z podstawowych zadań samorządu miejskiego w Raciążu. W szczególności Rada Miejska nie może i nie chce tolerować sytuacji, w której centrum miasta w XXI wieku jest pozbawione systemu kanalizacji. Dlatego rozbudowa systemu kanalizacyjnego odbywa się systematycznie od dwóch kadencji. Już w poprzedniej kadencji radni przeznaczyli w budżecie miejskim kilka milionów złotych na budowę kanalizacji. Obecna Rada Miejska również popiera budowę kanalizacji i nakłania burmistrza do pilnego zajęcia się tym tematem. Największy Klub Radnych w Radzie Miejskiej, Razem dla Raciąża ustami swojego przewodniczącego Mariusza Godlewskiego na jednej z ostatnich sesji, apelował do burmistrza Janusza Sadowskiego o przygotowanie wniosku w sprawie modernizacji oczyszczalni miejskiej. Radny jednoznacznie stwierdził, że zarówno Klub Radnych Razem dla Raciąża jak i cała Rada Miejska jest za budową kanalizacji i będzie popierać każdą inicjatywę prowadzącą do jej wybudowania. W szczególności złożenie wniosków o dofinansowanie takiej budowy. Dlatego radny zwrócił się w tej sprawie do burmistrza Janusza Sadowskiego, żeby pilnie zajął się tą sprawą. Radni ze swojej strony gwarantują pełne poparcie ze swojej strony. Podobne wyrazy poparcia i zobligowania burmistrza do działania w tej sprawie pojawiają się od pozostałych radnych. Kluczowym dla rozwoju sieci kanalizacyjnej w mieście jest rozbudowanie oczyszczalni ścieków. Chodzi o dobudowanie kolejnego bloku oczyszczalni. Obecnie oczyszczalnia wykorzystuje prawie całą swoją moc przerobową. Miasto czeka obecnie na uruchomienie programu pomocowego, w ramach którego będzie aplikowało o środki na dofinansowanie tej inwestycji. Jak powiedział na sesji burmistrz miasta, nie jest jeszcze w stanie powiedzieć, kiedy program ruszy i do kiedy będzie trzeba składać wnioski. Burmistrz zapewnia jednak, że program dofinansowujący powinien ruszyć w tym roku. Jest więc szansa na przeprowadzenie tej ważnej dla mieszkańców miasta inwestycji. Istnieją dwie drogi przeprowadzenia tej inwestycji. Jedną jest przeprowadzenie jej przez samorząd miejski i przekazanie wybudowanego bloku do PGKiM sp. z o.o.. Drugą możliwością jest przeprowadzenie tej inwestycji przez PGKiM sp. z o.o. Jednak szacowany koszt tej inwestycji na poziomie być może nawet trzech milionów złotych wskazuje, że sam PGKiM nie porazi sobie z finansowaniem. Będzie konieczna w tym względzie pomoc miasta, którą na pewno Rada Miejska zapewni. W związku z pomysłem przeprowadzenia tej inwestycji przez PGKiM burmistrz miasta domaga się od Rady Miejskiej przekazania do PGKiM na własność działki miejskiej położonej obok oczyszczalni. Radni poprosili o więcej informacji w tej sprawie, gdyż uważają, że przekazanie działki z majątku miejskiego do majątku spółki nie jest konieczne do tej inwestycji, albo przynajmniej nie całej działki, gdyż dobudowany blok oczyszczalni zajmie tylko kilka arów, dlaczego więc przekazywać dużo ponad hektar. Burmistrz Sadowski na sesji nie potrafił nawet podać od razu wielkości działki. Wartości działki, nawet tej szacowanej nie przedstawił radnym w ogóle. Nie przedstawił też żadnych dokumentów ani opinii prawnych, na podstawie których radni mogliby podjąć decyzję o przekazaniu majątku tak dużej wartości. Trzeba pamiętać, iż działka przekazana do spółki nie będzie już majątkiem miejskim, będzie wyłączną własnością spółki i będzie podlegała egzekucji. W trudnej sytuacji finansowej, w jakiej jest spółka istnieje więc zagrożenie zastawienia działki przez PGKiM. Burmistrz stanowczo wykluczał taką możliwość. Jak Rada Miejska ma bez żadnych dokumentów, ekspertyz, opierając się tylko na słowach burmistrza ma wyzbyć się tak dużego majątku? Tym bardziej, że z informacji uzyskanych przez radnych wynika, że składając wniosek o pozwolenie na budowę, wystarczy zgoda właściciela terenu na prowadzenie tej budowy. Właścicielem jest miasto i bez problemu taką zgodą wyrazi. Nie ma potrzeby przekazywania na własność spółce terenów wielokrotnie przekraczających powierzchnię planowanej inwestycji. Podobna sytuacja była w przypadku inwestycji związanej z modernizacją stacji uzdatniania wody. PGKiM nie jest właścicielem terenu w ogóle, a bez problemów uzyskał zgodę i przeprowadził modernizację stacji. Do rozważenia jest fakt, że jeśli inwestycję będzie realizowało miasto, to nie będzie mogło odliczyć sobie podatku VAT. Natomiast PGKiM będzie mógł taki podatek sobie odliczyć. Jednak w przypadku tak dużej inwestycji, miasto i tak będzie musiało wspomóc finansowo PGKiM, gdyż na realizację tego przedsięwzięcia przedsiębiorstwa po prostu nie stać. Nawet jeśli VAT zostałby zwrócony, PGKiM i tak miastu go nie odda, więc dla budżetu tak naprawdę nie ma to znaczenia. Dlatego radni mają uzasadnione obawy co do celowości przekazania w drodze aportu w całości tej działki PGKiM. Radni zaniepokojeni są sytuacją gospodarczą i finansową przedsiębiorstwa i tylko dlatego mają obiekcje co do przekazania tego terenu. Może jednak to pomóc spółce, dlatego radni poważnie biorą pod uwagę możliwość przekazania tej inwestycji PGKiM do realizacji. Decyzja wstępna zostanie ostatecznie wypracowana na najbliższym posiedzeniu komisji stałych Rady Miejskiej. Należy jeszcze raz podkreślić, że decyzja o przekazaniu działki o którą zabiega PGKiM nie ma nic wspólnego z tym, czy będzie budowana kanalizacja i rozbudowywana oczyszczalnia ścieków. Decyzja o realizacji tych inwestycji już zapadła a sprawa działki zostanie rozwiązana w najbliższym czasie. Na przedostatniej sesji, radni zobligowali burmistrza, aby przygotowywał już wstępny wniosek, ewentualnie w dwóch wariantach. Na ostatniej sesji opinia radnych był identyczna – trzeba modernizować oczyszczalnię i budować kanalizację. Miasto czeka na nabór wniosków do programu

wspierającego tego typu inwestycje. Po stronie burmistrza jest przygotowanie takiego wniosku, żeby inwestycja została zakwalifikowana do dofinansowania. Burmistrz ma w tym względzie pełne poparcie całej Rady Miejskiej i mieszkańców oraz pełną odpowiedzialność za złożenie dobrego wniosku i uzyskanie dofinansowania. O determinacji Rady Miejskiej w budowie kanalizacji w Raciążu świadczy fakt, że już w poprzednich latach Rad Miejska podjęła uchwały intencyjne w sprawie zagwarantowania środków budżetowych na budowę kanalizacji w mieście i zobligowała burmistrza do wystąpienia z wnioskiem o dofinansowanie. Wówczas to burmistrz Sadowski przygotował wniosek o dofinansowanie, jednak w 2009 roku nie został on zakwalifikowany do dofinansowania. Rada Miejska liczy na większą skuteczność w tym roku i uzyskanie dofinansowania. 2011-04-17 Rekultywacja wysypiska śmieci Na rok 2011 Rada Miejska przeznaczyła w budżecie Raciąża pieniądze na rekultywację wysypiska śmieci. Wysypisko zostanie przysypane warstwami ziemi oraz wapna i zabezpieczone. Będzie to pierwszy rok, w którym w końcu po wielu latach zaczną się prace nad uporządkowaniem śmieciowiska. Pierwszy etap zostanie zakończony w tym roku. W kolejnych latach będą się toczyć następne etapy prac. 2011-05-23 Duży Park woła o gospodarza Duży Park od kilku lat systematycznie popada w ruinę. Powyrywane ławki, alejki znikające w krzakach, zielsko pleniące się wszędzie bez ładu i składu. A wszystko to posypane z góry ptasim łajnem. To samo dzieje się w małym parku. Radni od wielu lat zwracają się do burmistrza Sadowskiego o uporządkowanie tej sprawy oraz załatwienie sprawy ptaków okupujących obydwa parki. Niestety 5 lat to za mało na skuteczne załatwienie tej sprawy. Widać jak na dłoni, że brakuje tu gospodarza. Niektórzy dodają, że jak w całym mieście. Pomimo apeli mieszkańców i radnych, wydawać się może, iż to miejsce odpoczynku mieszkańców jakoś nie budzi zainteresowania zasiadającego w ratuszu Janusza Sadowskiego. Po pracach porządkowych i renowacji parku zrobionych za poprzedniego burmistrza niewiele już zostało. A szkoda, bo park mógłby być wizytówką miasta i miejscem, gdzie odpoczywają mieszkańcy. 2011-05-25 Przekazanie działki miejskiej na rozbudowę oczyszczalni W dniu 25 maja 2011 roku Rada Miejska przekazała aportem do PGKIM Sp. z o.o. działki miejskie o łącznej powierzchni 1,4646 ha związane z oczyszczalnią ścieków. Działki zostały przekazana w celu uporządkowania własności urządzeń oczyszczalni oraz działek. Należy w tym miejscu przypomnieć, że miasto czeka rozbudowa oczyszczalni ścieków. Nie jest to jednak bezpośrednio związane z przekazaniem działek, bo wystarczy do tego zgoda miasta bez dawania własności. Taka sytuacja jest np. na stacji uzdatniania wody w Witkowie, gdzie działka na której wybudowano stację należy do Miasta Raciąż oraz Gminy Raciąż. Rozbudowa oczyszczalni umożliwi budowę kanalizacji w tych obszarach miasta, które jej jeszcze nie mają. Budowa kanalizacji miejskiej została uznana za Radę Miejską za priorytetową inwestycję. Bez rozbudowy oczyszczalni nie można będzie przyjąć ścieków z nowo wybudowanej sieci kanalizacyjnej, dlatego radni zdecydowali się przekazać działkę pod rozbudowę oczyszczalni i oczekują skutecznych działań od burmistrza Sadowskiego w celu pozyskania dofinansowania do budowy kanalizacji. 2011-09-07 Ogrzewanie w blokach nie będzie działać z powodu długu PGKiM Sp. z o.o. w Raciążu u dostawcy ciepła Główny dostawca ciepła w Raciążu spółka Termal w dniu 23 sierpnia 2011 roku poinformowała, iż w związku z nieuregulowaniem należności przez spółkę PGKiM w Raciążu za dostarczane ciepło dostawa ciepła do budynków mieszkaniowych i innych obsługiwanych przez PGKiM zostanie wstrzymana do momentu uregulowania zaległości przez PGKiM w Raciążu. Sprawa wielokrotnie była poruszana na sesjach Rady Miejskiej i Komisjach, również w ubiegłej kadencji. Radni wielokrotnie wzywali burmistrza Sadowskiego oraz prezesa PGKiM do uregulowania zaległości. PGKiM nie płaci za dostarczane ciepło już od dawna. Zgodnie z informacjami podanymi radnym, zaległości są za część roku 2009, cały rok 2010 oraz cały rok 2011. Przez tyle lat PGKiM nie płaci dostawcy ciepła. Jest to tym bardziej dziwne, że większość mieszkańców płaci za mieszkania i za dostarczanie ciepła, więc pieniądze do spółki trafiają. Co się z nimi dzieje? Radni wielokrotnie słyszeli zapewnienia, że sprawa zostanie uregulowana, jednak jak do tej pory nie zrobiono tego. Nie usłyszano też żadnych konkretnych wyjaśnień od burmistrza. Zapewnił on jedynie, że jak będzie trzeba to PGKiM weźmie kredyt i spłaci zobowiązanie. Oby stało się to przed nadejściem chłodów. Trudno nawet komentować tę sprawę, powinny zająć się nią odpowiednie organy. Organem nadzorczym wobec spółki jest Rada Nadzorcza powołana przez burmistrza Sadowskiego oraz sam burmistrz jako walne zgromadzenie wspólników. Burmistrz Janusz Sadowski odpowiada za nadzór nad spółką. Rada Miejska nie ma w tym względzie kompetencji — nie może do niczego zobligować prezesa spółki. Może to zrobić burmistrz i Rada Nadzorcza. Sprawa wielokrotnie była poruszana na sesjach Rady Miejskiej i Komisjach, również w ubiegłej kadencji. Radni wielokrotnie wzywali burmistrza Sadowskiego oraz prezesa PGKiM do uregulowania zaległości. PGKiM nie płaci za dostarczane ciepło już od dawna. Zgodnie z informacjami podanymi

radnym, zaległości są za część roku 2009, cały rok 2010 oraz cały rok 2011. Przez tyle lat PGKiM nie płaci dostawcy ciepła. Jest to tym bardziej dziwne, że większość mieszkańców płaci za mieszkania i za dostarczanie ciepła, więc pieniądze do spółki trafiają. Co się z nimi dzieje? Radni wielokrotnie słyszeli zapewnienia, że sprawa zostanie uregulowana, jednak jak do tej pory nie zrobiono tego. Nie usłyszano też żadnych konkretnych wyjaśnień od burmistrza. Zapewnił on jedynie, że jak będzie trzeba to PGKiM weźmie kredyt i spłaci zobowiązanie. Oby stało się to przed nadejściem chłodów. Trudno nawet komentować tę sprawę, powinny zająć się nią odpowiednie organy. Organem nadzorczym wobec spółki jest Rada Nadzorcza powołana przez burmistrza Sadowskiego oraz sam burmistrz jako walne zgromadzenie wspólników. Burmistrz Janusz Sadowski odpowiada za nadzór nad spółką. Rada Miejska nie ma w tym względzie kompetencji — nie może do niczego zobligować prezesa spółki. Może to zrobić burmistrz i Rada Nadzorcza. Do momentu uregulowania należności nie będą ogrzewane bloki wspólnot przy ulicy 19 stycznia, blok na placu Mickiewicza oraz bloki na ulicy Kilińskiego. Brak ciepła dotyczy wyłącznie budynków obsługiwanych przez PGKiM. Bloki spółdzielcze oraz inni odbiorcy będą obsługiwani normalnie. Sprawa będzie monitorowana przez Radę Miejską. Rada nie może sama odwołać prezesa PGKiM ani narzucić żadnych działań spółce miejskiej. 2011-09-20 Burmistrz powie „dziękuję” Termalowi? Na jednej z ostatnich sesji Rada Miejska zajęła się propozycją burmistrza Sadowskiego utworzenia miejskiego zakładu ciepłowniczego jako zakładu budżetowego, którą burmistrz wniósł pod obrady Rady. Radni nie otrzymali jednak wraz z projektem uchwały planu finansowego zakładu, brak było skutków finansowych utworzenia zakładu oraz wyposażenia zakładu w majątek, co jest nieodzownym warunkiem przyjęcia uchwały, jego niespełnienie groziło uchyleniem uchwały przez nadzór wojewody. Burmistrz nie zabezpieczył także pieniędzy w budżecie na rok 2011 na działalność zakładu. Pieniądze potrzebne byłyby na zakupy zrębki opałowej, bieżące płatności i wynagrodzenia. Płatności za dostarczone ciepło zakład otrzymałby dopiero po dwóch miesiącach prowadzenia działalności. Na ten okres „rozruchu” potrzebne były pieniądze, które burmistrz powinien zabezpieczyć w budżecie, a których tam obecnie nie ma. Uruchomienie zakładu bez zabezpieczenia pieniędzy groziłoby wstrzymaniem dostaw ciepła w okresie grzewczym dla mieszkańców miasta, na co Rada nie mogła się zgodzić. Kotłownia w dzierżawie. Majątek na którym miałby działać zakład jest obecnie wydzierżawiony firmie Termal Transfer Technologies. Umowa dzierżawy opiewa na 15 lat. Miasto otrzymuje od spółki rokrocznie z tytułu dzierżawy oraz podatku około dwieście sześćdziesiąt tysięcy złotych. Kwota ta zasila budżet miasta. Nie będzie wpływała w wypadku wypowiedzenia umowy, a pokrywa ona w całości kwotę raty kredytu płaconego przez miasto na wybudowanie kotłowni. Wypowiedzenie umowy nie należy do kompetencji Rady Miejskiej. Jedyną osobą, która może wypowiedzieć tę umowę jest burmistrz Janusz Sadowski, jednak umowa do tej pory nie została wypowiedziana przez burmistrza. W związku z tym fizycznie nie było gdzie powołać zakładu budżetowego, bo majątek jakim miałby dysponować zakład jest obecnie wydzierżawiony. Radni zwrócili uwagę, że pomimo tego, że dzierżawcą jest spółka zewnętrzna, to PGKiM nie płaci od długiego już czasu za ciepło tej spółce. Pojawiła się obawa, że przejęcie kotłowni przez miasto spowoduje, że PGKiM nie będzie w ogóle wywiązywał ze swych zobowiązań za ciepło, skoro nie płaci obcej spółce, to tym bardziej może nie płacić miastu. Może to spowodować konieczność podwyżki opłaty za ciepło tym, którzy płacą, np. mieszkańcom Spółdzielni Mieszkaniowej, żeby zabezpieczyć płynność finansową ewentualnego zakładu. Na to Rada również nie wyraziła zgody. Rozwiązanie umowy i powołanie miejskiego zakładu ciepłowniczego Na sesji wskazano burmistrzowi właściwą kolejność postępowania – najpierw wypowiedzenie umowy przez Burmistrza, a następnie utworzenie zakładu ciepłowniczego przez Radę Miejską. Radni zwrócili uwagę burmistrzowi, iż wypowiedzenie umowy spółce Termal Transfer Technologies obarczone jest dużym ryzykiem odszkodowawczym. Spółka w piśmie skierowanym do Rady Miejskiej zapowiedziała dochodzenie przed sądem odszkodowania w wysokości co najmniej półtora miliona złotych. Zgodnie z umową dzierżawy może być ona rozwiązana wyłącznie w dwóch przypadkach – jeśli spółka nie płaciłaby do miasta opłaty za dzierżawę za dwa okresy lub rażąco naruszała zapisy umowy. Żaden z warunków tych nie jest spełniony. Burmistrz zaprezentował raport stworzony podczas oględzin kotłowni, gdzie wprost zapisano, że urządzenia i kotłownia są w dobrym stanie. Zarzucono jedynie drobne uchybienia dokumentacyjne. Najpoważniejszym zarzutem było nienaprawienie części uszkodzonych solarów. Jednak nawet radca prawny wynajęty do sporządzenia opinii przez burmistrza napisał, że ma wątpliwości czy jest to naruszenie rażące warunków umowy. Radni wskazali, że przed podjęciem decyzji o wypowiedzeniu umowy burmistrz powinien wziąć pod uwagę także te zagrożenia. Burmistrz jednak stwierdził, że żadnych takich zagrożeń nie widzi i że spółka Termal Transfer Technologies nie ma prawa dochodzić od miasta żadnych odszkodowań na podstawie umowy, a tylko miasto od spółki może żądać odszkodowania.

Deklaracja współpracy w sprawie obniżenia cen ciepła w mieście W takim razie radny Mariusz Godlewski w imieniu Klubu Radnych Razem dla Raciąża stwierdził, iż intencją radnych jest zapewnienie jak najtańszego ciepła w Raciążu. Radni nie zamykają żadnej drogi, także utworzenia zakładu budżetowego, jeśli zagwarantuje to niższe ceny ciepła i zabezpieczy mieszkańców. W związku z tym, iż przekazany projekt uchwały jest niepełny i może zostać uchylony przez wojewodę, zwrócił się do burmistrza o przygotowanie pełnego projektu uchwały zgodnie z ustawą i statutem miasta, który nie zostanie uchylony oraz zabezpieczenie na ten cel pieniędzy w budżecie. Projekt został zdjęty z porządku obrad do czasu jego uzupełnienia. Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej złożył zapewnienie, że jeśli burmistrz uważa, ze miasto może sobie pozwolić na wypowiedzenie umowy i taki krok uczyni, to Rada ze swej strony natychmiast powoła zakład budżetowy. Nie ma tutaj żadnych ograniczeń czasowych czy rejestracyjnych. Zakład może ruszyć prawie z dnia na dzień, ważne jednak żeby został wyposażony w środki finansowe i materialne konieczne do działania a mienie na którym ma działać było wolne od dzierżawy przez inne podmioty. Sama zaś decyzja o rozwiązaniu umowy ze spółką spoczywa jedynie w rękach burmistrza, według którego miasto z tego tytułu nie będzie płacić żadnych kar. Radni zapewnili, że jeżeli burmistrz tak zdecyduje i rozwiąże umowę, to wówczas utworzą miejski zakład ciepłowniczy. Jednocześnie w wypadku wyboru innego rozwiązania, Rada zaleciła Burmistrzowi renegocjacje umowy zawartej pomiędzy miastem a firmą Termal Transfer Technologies w celu zagwarantowania jak najlepszego stanu technicznego kotłowni oraz jak najniższych cen ciepła dla mieszkańców miasta. Zgodnie z zapewnieniami, spóła jest gotowa do rozmów w tym względzie. Burmistrz nie wypowiedział umowy Burmistrz pomimo twierdzeń o słuszności decyzji o wypowiedzeniu umowy nie zrobił jednak takiego kroku. Może to uprawdopodabniać fakt, iż w całej tej sprawie chodziło o przerzucenie na Radę odpowiedzialności za zerwanie umowy i odszkodowania, jakie musiałoby zapłacić miasto. Racjonalna postawa Rady uchroniła miasto przed odszkodowaniami i nieodpowiedzialnymi działaniami. Sprawa może mieć też drugie dno – obawę o dochodzenie przez spółkę należności od PGKiM, stąd chęć przejęcia ciepłowni. Takie podejście wynika jednak z niewiedzy, bo wierzycielem PGKiM nie jest ciepłownia jako majątek, tylko spółka Termal. Wypowiedzenie umowy nic by nie dało w tym względzie, spółka i tak mogłaby dochodzić swoich należności. 2011-10-22 Wyłączone ogrzewanie w blokach na 19 stycznia W czwartek 20 października 2011 firma Termal wyłączyła ogrzewanie w blokach na 19 stycznia z powodu nie płacenia rachunków przez PGKiM. Stało się coś, co jeszcze nigdy nie miało miejsca w historii miasta. Wyłączone zostałyby wszystkie budynki i bloki obsługiwane przez PGKiM, jednak pracownicy Termalu nie zostali wpuszczeni do pomieszczeń z zaworami. Nieszczęście bloków na 19 stycznia polegało na tym, że tam dostęp do zaworów był. Sprawa ta zbulwersowała mieszkańców, bo prawie wszyscy płacą za ogrzewanie. Padły pytania - gdzie są nasze pieniądze? PGKIM przyjmuje pieniądze za ogrzewanie i nie płaci za ciepło. Gdzie są pieniądze? W piątek 21 paźdzernika 2011 roku odbyło się posiedzenie Komisji Stałych Rady Miejskiej. Przewodniczący Rady Miejskiej reprezentując Klub Radnych Razem dla Raciąża wprowadził do porządku obrad jak pierwszy punkt sprawę wyłączenia ciepła. Burmistrz nie potrafił wytłumaczyć Radzie, co dzieje się z pieniędzmi wpłaconymi przez ludzi, co z sytuacją w PGKIM, kto odpowiada za to. Radni przypomnieli, że przecież sprawa ciągnie się od wielu lat już, że zarówno burmistrz Sadowski i prezes Wesołowski zapewniali, iż do wyłączenia ciepła nie dojdzie. W końcu burmistrz ujawnił, że PGKiM weźmie kredyt na spłatę zobowiązań. Na prośbę radnych na posiedzenie komisji przybył przedstawiciel firmy Termal. Burmistrz próbował manipulować radnymi, tłumacząc, że ma porozumienie z firmą Termal, że firma miała nie wyłączać ciepła do końca bieżącego miesiąca. Burmistrz teatralnie machał przed radnymi jakimiś kartkami. Kiedy radni poprosili o pokazanie pisemnego porozumienia to okazało się, że burmistrz nic takiego nie ma. Przedstawiciel Termalu zaprzeczył, jakoby takie porozumienie było zawarte. Kłamstwa burmistrza tym razem od raz wyszły na jaw - wyjaśnienia te okazały się równie nieprawdziwe jak i dotychczasowe obietnice. Ostatecznie okazało się, że żadnego porozumienia nie ma tego typu, a na kartkach jest tylko pismo firmy Termal o przesunięcie płatności podatku od nieruchomości. Postawa burmistrza zbulwersowała radnych tym bardziej, że odpowiedzialnością za istniejącą sytuację próbował obarczać innych. Radni wskazali, że za brak ciepła główną winę ponoszą dwaj ludzie, których decyzje bezpośrednio doprowadziły do takiej sytuacji - są to prezes Wesołowski oraz burmistrz Sadowski. Radni nie mogli się doczekać na prezesa Wesołowskiego, który w tym czasie załatwiał kredyt dla PGKIM. Kredyt nie pokrywa całości długu w Termalu, ale znaczącą jego część. Przy okazji radni dowiedzieli się, że w PGKIM ostatnio nawet pensje były wypłacane na raty. Nikt o tym nie informował radnych. Burmistrz zapomniał; też poinformować radnych o wyłączeniu ciepła i zagrożeniu zdrowia setek ludzi. W końcu okazało się po południu, że kredyt PGKIM dostał i zapłaci częściowo zobowiązanie. Jednak radni i mieszkańcy nie wierzyli w te zapewnienia, wymogli na burmistrzu przyjazd na posiedzenie komisji prezesa Wesołowskiego i okazanie przelewów. Przybył

też przedstawiciel firmy Termal. Prezes w końcu przywiózł przelewy. Po podliczeniu okazało się, przelewy nie pokryły zobowiązania PGKIM wobec Termalu w całości, jednak na osobistą prośbę przewodniczącego Jeżaka w imieniu Rady przedstawiciel Termalu obiecał włączyć warunkowo ciepło do poniedziałku, kiedy ma odbyć się spotkanie i kolejne ustalenia. Ciepło zostało włączone w godzinach wieczornych. 2011-10-22 Działki z oczyszczalnią ścieków a także inne nieruchomości PGKIM zastawione Burmistrz Miasta Janusz Sadowski oraz prezes PGKIM sp. z o.o. w Raciążu zdecydowali oddać jako zabezpieczenie kredytu najcenniejsze i najbardziej newralgiczne dla miasta miejsca. Oddali pod hipotekę działkę ze z oczyszczalnią miejską. Oddano także pod hipotekę inne nieruchomości, które ma PGKiM łącznie z jego siedzibą. Zgodnie z oświadczeniem prezesa nie wykonano żadnej wyceny oddawanych pod hipotekę nieruchomości. Wszystko to oddano w zabezpieczenie za kredyt 200 000 złotych. Burmistrz o tych zamiarach nie poinformował radnych, a wręcz udawał na komisji, że nie wie o jakie nieruchomości chodzi. Jednak jak sam wcześniej przyznał brał czynny udział w decyzji o wyborze takiej ścieżki. W trakcie obrad komisji stałych Rady Miejskiej w Raciążu radni dowiedzieli się, że działki ze stacją uzdatniania wody w Witkowie, działka z oczyszczalnią ścieków a także inne nieruchomości PGKIM w tym siedziba spółki zostały zastawione jako zabezpieczenie hipoteczne kredytu na spłatę długów. Burmistrz najpierw nie chciał poinformować radnych, czym zabezpieczył kredyt PGKIM na spłatę długów. W końcu potem dzwonił przy radnych do prezesa, niby to dowiedział jakie działki zostały zastawione. Radni nazwali tę scenę odgrywaniem komedii, bo z informacji, jakie burmistrz podawał wcześniej wynikał, że brał udział w podejmowaniu decyzji o kredycie. W końcu radnym zjeżył się włos na głowie, kiedy okazało się, że jako zabezpieczenie hipoteczne oddano cały nieruchomy majątek spółki miejskiej, w tym tak newralgiczne miejsca jak działkę z oczyszczalnią ścieków ( bez urządzeń), działkę z siedzibą i budynkami PGKiM zastawiono wszystko. Burmistrz nie poinformował wcześniej o tym fakcie radnych. Nie zwrócił się z żadnym pismem w tej sprawie, żeby tę sytuację rozwiązać inaczej. Jeśli PGKIM nie będzie płacił rat kredytu (co może się zdarzyć z dużym prawdopodobieństwem), najważniejszy majątek miasta może zostać przejęty za długi. Czy o to chodzi w tym wszystkim? Bo jak rozumieć takie decyzje. W ocenie wielu osób to może być przygotowanie do przejęcia za bezcen majątku wielkiej wartości. Można było tę sprawę rozwiązać inaczej. Miasto mogło poręczyć kredyt albo udzielić pożyczki. W środę odbędzie się sesja Rady Miejskiej, gdzie sprawa znajdzie ciąg dalszy. Prawdopodobnie zostanie złożone zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa i niegospodarności w związku z zaistniałą sytuacją i niepłaceniem za ciepło. Radni domagali się też odwołania prezesa PGKIM i wyciągnięcia konsekwencji od osób winnych doprowadzenia do takiej sytuacji. Burmistrz nie poparł tego stanowiska i nie wyciągnął wobec nikogo żadnych konsekwencji. Decyzje burmistrza i prezesa PGKIM mogą spowodować niemożność budowy kanalizacji i rozbudowy oczyszczalni ścieków, bo działkę, którą przekazała Rada Miejska na ten cel, prezes także podał jako zabezpieczenie kredytu i obciążył jej hipotekę, tak jak wszystkich innych działek. Może być tak, że żaden inny bank w tej sytuacji nie udzieli kredytu na budowę kanalizacji i rozbudowę oczyszczalni. Być może to będzie również przeszkoda w uzyskaniu dofinansowania z zewnątrz do takiej inwestycji. Kuriozalny jest fakt, że gdyby nie wyłączenie ciepła, to radni nie dowiedzieli by się o zastawieniu majątku miejskiego. 2011-10-25 Dostawy ciepła potwierdzone do 20 grudnia 2011 r W dniu 24 października 2011 roku w Urzędzie Miejskim w Raciążu doszło do spotkania władz miasta, prezesa PGKiM oraz prezesa spółki Termal. Spotkanie zostało zaplanowane w poprzednim tygodniu w celu wypracowania porozumienia gwarantującego nieprzerwane dostawy ciepła dla mieszkańców miasta. W piątek na prośbę Przewodniczącego Rady Miejskiej dostawy ciepła zostały przywrócone tymczasowo do poniedziałku. Szczegóły dalszych dostaw i ich finansowania miały zostać omówione właśnie w poniedziałek 24 października. Jednak z rana okazało się, że burmistrz Janusz Sadowski nie przyjdzie do pracy ani na spotkanie, bo jak powiedział zachorował. Wzbudziło to konsternację, w szczególności radnych, że w takim momencie burmistrz składa tego typu oświadczenie. Przed mieszkańcami poważnie stanęła możliwość ponownego wyłączenia ciepła. W końcu po perswazjach Przewodniczącego Rady Miejskiej Bogusława Jeżaka oraz innych osób burmistrz zjawił się w Urzędzie i doszło do spotkania. Ostatecznie ustalono, że PGKIM spłaci swoje zobowiązania wobec Termalu do dnia 20 grudnia 2011 roku a Termal do tego dnia nie będzie wyłączał ciepła, pomimo długu jaki ma w spółce PGKIM. Dług ma być częściowo spłacany zrębkami. Podjęto też postanowienia dotyczące podatku od nieruchomości spółki Termal wobec miasta. Porozumienie gwarantuje więc dostawy ciepła dla mieszkańców, co najmniej do dnia 20 grudnia 2011 roku. Nauczony doświadczeniem, przewodniczący Bogusław Jeżak poprosił prezesa Termalu, o natychmiastową informację do Rady Miejskiej, gdyby płatności od PGKIM za dostarczone ciepło się przestały wpływać


16 EXTRA N a s z e

7

d n i

R

E

F

E

R

E

N

D

U

M

25 LISTOPADA 2012

Kalendarium 2012 2012-01-03 Oczyszczalnia nie może a jednak może Budowa kanalizacji i rozbudowa oczyszczalni to jeden z najpilniejszych problemów w Raciążu. Wielokrotnie mieszkańcy np. ulicy Kilińskiego zwracali się do burmistrza Janusza Sadowskiego i do Rady Miejskiej o pilne zajęcie się tym tematem. Radni zwracali się do burmistrza i prezesa PGKIM o podjęcie kroków w tej sprawie. Niestety zawsze słyszeli tylko jedną odpowiedź. Oczyszczalnia pracuje już ponad swoje możliwości i absolutnie nic nie da się już podłączyć. Tylko rozbudowa oczyszczalni da możliwość podłączenia kolejnych mieszkańców. Na ostatniej sesji okazało się, że jednak można zwozić dodatkowe ścieki, przynajmniej z ubojni drobiu z Radzanowa. Nagle bowiem na tablicy Urzędu Miejskiego w Raciążu pojawiła się informacja z właściwego urzędu w Warszawie odpowiedzialnego za ochronę środowiska, że PGKiM wystąpił o zgodę na przywożenie ścieków do Raciąża z jednej z ubojni drobiu z Radzanowa. I to ścieków szczególnie niebezpiecznych wymagających specjalnej zgody. Dla mieszkańców i tak cyklicznie gazowanego smrodem Raciąża sprawa ta wydała się dziwna w dwójnasób. Raz, że czemu zwożone będą ścieki z ubojni z Radzanowa, skoro tam na miejscu zapewne jest oczyszczalnia, od razu pojawiły się plotki o tym, że smród jaki odnotowano w mieście w ostatnich dniach wynika z utylizacji tych ścieków. Dwa, że jak to jest. Dla mieszkańców nie ma miejsca na przyłączenie bo oczyszczalnia już nie daje rady a ścieki z Radzanowa to przerobi. Nic dziwnego więc, że na obrady przybyło wielu mieszkańców miasta. Jak wyjaśnił prezes PGKiM pan Sławomir Wesołowski, przywożone z Radzanowa ścieki stanowią niewielką ilość, w stosunku do całej pracy oczyszczalni. Ścieki były wielokrotnie badane i spełniają wszelkie normy z zapasem. Nie wpływają na negatywną pracę oczyszczalni. Umowa opiewa tylko na dwie beczki miesięcznie, co stanowi bardzo małą ilość przy możliwościach przerobowych oczyszczalni. I czym innym jest dostarczanie ścieków z kanalizacji, a czym innym jest dowożenie beczkowozami. Na to jest ponoć miejsce jeszcze w oczyszczalni. Radni zwrócili uwagę, że nie może być tak, ze mieszkańcom odmawia się przyłączenia do oczyszczalni, a zwozi obce ścieki. Przewodniczący Rady Miejskiej zwrócił się o zerwanie tej umowy. Radni drążyli temat, jak to w końcu jest z oczyszczalnią. Może przyjmować ścieki czy nie może. W końcu burmistrz Janusz Sadowski stwierdził, że może. Radni byli zaskoczeni tą deklaracją, bo wcześniej burmistrz składał zupełnie inne. Prezes PGKiM podtrzymał, iż jest możliwość przyłączania jeszcze odbiorców do oczyszczalni. Radni i mieszkańcy obecni na sesji byli zadziwieni tą sytuacją. Dlaczego wcześniej mówiono inaczej? Radni będą monitorować sprawę zerwania umowy na przywożenie niebezpiecznych ścieków z ubojni do Raciąża. 2012-01-03 Burmistrz informuje i czeka na wnioski w sprawie wiatraków tylko dlaczego w okresie świąteczno-noworocznym? Kolejny raz okazało się, że o ważnych dla miasta sprawach mieszkańcy nie dowiedzą się ani z Pulsu Raciąża ani od radnych. Nie dlatego, że radni lub redaktor nie chcą się dzielić informacjami, ale dlatego, że nie są o nich informowani przez burmistrza, a co za tym idzie całe społeczeństwo nie posiada wiedzy o istotnych sprawach. Tylko dzięki postawie mieszkańców, którzy zjawili się na posiedzeniu komisji stałych Rady Miejskiej radni dowiedzieli się o tym, że znów ruszyła sprawa budowy elektrowni wiatrowych w Raciążu. Otóż inwestor w dniu 18 listopada 2011 roku złożył wniosek o wydanie decyzji środowiskowych o uwarunkowaniach dla budowy elektrowni wiatrowych w Raciążu do burmistrza Janusza Sadowskiego . Zgodnie z przepisami ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko burmistrz ma obowiązek powiadomić o tym społeczeństwo. W tym czasie ukazywał się Puls Raciąża i były posiedzenia radnych, jednak jakoś żadna informacja od burmistrza nie dotarła ani do gazety ani do radnych. Za to w dniu 8 grudnia burmistrz podpisał obwieszczenie, że inwestor złożył dokumenty, że społeczeństwo może się z nimi zapoznać i wyznaczył zgodnie z obowiązkiem 21 dni na zapoznanie się społeczeństwa z raportem i innymi dokumentami w tej sprawie. Dziwnym trafem wyznaczył okres, w którym mieszkańcy raczej nie mają czasu na tego typu sprawy i myślą zupełnie o czym innym. Otóż pan Janusz Sadowski wskazał, że uwagi i wnioski można składać w Urzędzie Miejskim w Raciążu od 14 grudnia 2011 roku do 3 stycznia 2012 roku. Doskonały termin, trzeba przyznać. Ciekawe jest również to, że pomimo tego że na obwieszczeniu widnieje data 8 grudnia, konsultacje miały się rozpocząć 14 grudnia, sprawa bardzo ważna a z umieszczeniem informacji o konsultacjach w Biuletynie Informacji Publicznej czekano do 13 grudnia. Dzień przed dopiero mieszkańcy mogli się dowiedzieć szerzej, że taka sprawa w ogóle zaistniała. Tylko jeśli komuś zależy na rzeczywistej możliwości zapoznania się społeczeństwa z raportem o oddziaływaniu elektrowni wiatrowych na środowisko miasta, to wyznacza tego typu termin i czeka do ostatniego możliwego dnia, aby upublicznić go w obowiązkowym Biuletynie? Można spotkać się z opiniami, że termin mógł zostać celowo wyznaczony w taki sposób, żeby zbyt wielu ludzi raportem się nie zainteresowało. Wyznaczono go bowiem dokładnie na okres świąteczno-noworoczny. Zgodnie z artykułem 35 ustawy tylko uwagi i wnioski złożone w tym terminie będą rozpatrywane przy podejmowaniu decyzji przez burmistrza. Wszystkie inne pozostawia się bez rozpozna-

nia. Zasadne jest więc zadanie pytania, czy komuś zależało na tym, żeby wniosków i uwag było jak najmniej i dlatego wyznaczono okres świąteczno-noworoczny? Jeżeli zależało burmistrzowi na konsultacjach z mieszkańcami, dobrze byłoby ustalić inny termin i o nim szeroko poinformować, a także o znaczeniu tego czasu dla biegu sprawy. Na sesji Rady Miejskiej burmistrz Sadowski został poproszony przez radnego Mariusz Godlewskiego o wskazanie dokładnej procedury dla mieszkańców i opisania co i kiedy mogą oni zrobić w związku z postępowaniem administracyjnym w sprawie powstania elektrowni wiatrowych w Raciążu . Jednak burmistrz pomimo, że był wtedy jeszcze czas na dokładne poinformowanie społeczeństwa o wadze procedury, nie odpowiedział precyzyjnie na to pytanie ani nie podkreślił wagi wyłożenia dokumentów, nie wskazał dokładnych terminów ani nie powiedział, że tylko uwagi zgłoszone w tym czasie będą rozpatrzone a wszystkie inne pozostawione bez rozpoznania. Teoretycznie burmistrz mówił, że będzie przeprowadzona rozprawa publiczna w tej sprawie. Trzeba trzymać go za słowo, choć to on sam zdecyduje, czy taka rozprawa się odbędzie. Może jej w ogóle nie zorganizować. Niestety mając na uwadze dotychczasowe doświadczenia, można nabrać różnego rodzaju wątpliwości. Szczególnie jak się przypomni sobie artykuł w Tygodniku Ciechanowskim na początku całej sprawy, chyba sprzed roku. Nie jest intencją portalu Raciąż.eu rozstrzygać sprawę wiatraków - do tego kompetencje ma burmistrz miasta i on powinien podjąć właściwą decyzję na podstawie obiektywnych i rzetelnych przesłanek, a następnie wziąć za tę decyzję odpowiedzialność zarówno wobec mieszkańców i inwestora. Trzeba jednak stać na straży jak największego dostępu do informacji dla mieszkańców miasta, aby mogli oni mieć rzetelny pogląd na tę sprawę - niezależnie od tego czy są za budową wiatraków w mieście czy przeciw tej budowie. 2012-04-15 Pracownik prowadzący postępowanie w sprawie wiatraków wyłączony Pracownik prowadzący w Urzędzie Miejskim w Raciążu postępowanie w sprawie wydania decyzji środowiskowej został wyłączony z tego postępowania. Okazało się, że sam przez pewien czas był stroną w sprawie. To pokazuje, w jaki sposób mogą być prowadzone postępowania w Urzędzie Miejskim w Raciążu i ile warte są zapewnienia burmistrza. Otóż na rozprawie administracyjnej i burmistrz i urzędnik zapewniali, iż nie ma powodu aby wyłączać go z postępowania. Jeśli tak było, to dlaczego musiał zostać wyłączony? Prowadzenie sprawy przez urzędnika, który sam był stroną postępowania to skandal i powód do podważenia całego postępowania w sprawie elektrowni wiatrowych. Podstawową zasadą w administracji jest bowiem wyłączenie z pracownika, jeśli jest stroną w sprawie. Urzędnik miał ziemię w rejonie budowy elektrowni. Prawdopodobnie już ją sprzedał, ale nie dysponujemy informacją, na rzecz kogo zbył ziemię. Mogło to wpływać na jego decyzje. Burmistrz z urzędu powinien go wyłączyć z tego postępowania. Urzędnik figurował na każdym piśmie z instytucji zewnętrznych jako strona. Burmistrz łamiąc prawo nie wyłączył z urzędu pracownika, choć powinien od razu na samym początku tak zrobić. Obala to argumenty wysuwane przez inwestora podawane w płatnym ogłoszeniu, że rozprawa została zawieszona bez powodu – jak widać powody były i to duże. 2012-08-20 Winny złamania dyscypliny finansów publicznych W roku 2009 burmistrz Janusz Sadowski podpisał umowy na budowę sali gimnastycznej przy Miejskim Zespole Szkół oraz umowę na budowę pompowni ścieków. Umowy opiewały na kwotę prawie 1,7 mln złotych, kwota zarzucanych nieprawidłowości sięgała ponad 1 miliona złotych. Przy podpisaniu umów takiej właśnie kwoty zabrakło w budżecie. Naruszenie prawa zarzucili burmistrzowi radni jeszcze poprzedniej kadencji. Jednak ze względów politycznych, Rada Miejska ubiegłej kadencji złamała prawo i pomimo obowiązku nie zawiadomiła o naruszeniach Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych. Uczyniła to dopiero Rada obecnej kadencji. Rzecznik uznał również, iż umowy zostały zawarte z łamaniem prawa i skierował wniosek o ukaranie do Komisji Orzekającej. 2012-08-22 Zarządzanie Miejskim Zespołem Szkół Zbliża się rozpoczęcie nowego roku szkolnego. To już kolejny rok, kiedy wszystkie szkoły miejskie i przedszkole działają jako jeden zespół. Jeszcze w ubiegłej kadencji burmistrz Sadowski zaproponował połączenie Gimnazjum oraz Szkoły Podstawowej w Raciążu w jeden Miejski Zespół Szkół w Raciążu. Pomysł ten wzbudził wiele kontrowersji, pojawiły się głosy sprzeciwu pośród nauczycieli. Podnoszono, że te szkoły skupiają dzieci w różnym wieku, z innymi potrzebami w zakresie edukacji oraz różnymi celami i problemami wychowawczymi. Poza tym mówiono, że tak naprawdę nie chodzi o zmiany w funkcjonowaniu, tylko o sposób na pozbycie się dyrektorów szkól i wprowadzenie tam ludzi nowego burmistrza. Zdaniem części nauczycieli połączenie szkół miało pogorszyć ich funkcjonowanie i spowodować gorsze wyniki w nauce u uczniów. Z drugiej strony burmistrz argumentował, że w jednej fizycznie szkole (budynku) były dwie dyrekcje i dwie odpowiedzialności za mienie i bezpieczeństwo. Połączenie miało przynieść oszczędności, lepsze zarządzanie nauczycielami i ich pracą – możliwość planowania etatów i pracy, uzupełniania się. Burmistrz odrzucał argumen-

ty, ze zmiany robione są po to, aby zmienić dyrekcje szkół. Zmiana miała dać większe możliwości uczniom i nauczycielom, a co za tym idzie lepsze wyniki uczniów. Burmistrz przeforsował w Radzie Miejskiej połączenie placówek. Przyjęto odpowiednie uchwały. Po połączeniu szybko powołano zupełnie nową dyrekcję, poprzednim paniom dyrektorkom podziękowano za pracę na tych stanowiskach. Jednocześnie burmistrz Sadowski zaproponował zmiany w regulaminie wynagradzania. Zwiększyły się między innymi dodatki funkcyjne dla dyrektorów. Po jakimś czasie na wniosek burmistrza Sadowskiego do Miejskiego Zespołu Szkół przyłączono miejskie przedszkole. Najwłaściwszym miernikiem do badania poziomu nauczania w szkole są wyniki egzaminów. Te są druzgoczące dla raciąskiego zespołu. Uczniowie Miejskiego Zespołu Szkół w mieście, które aspiruje do bycia ośrodkiem miejskim dla okolicznych miejscowości, na egzaminach osiągają wyniki grubo poniżej sąsiednich wiejskich szkół. To pokazuje, że coś nie tak dzieje się w naszych szkołach. Oczywiście nie ma na egzaminach wszystkich przedmiotów, pokazują one poziom uśredniony. Są jednak uniwersalnym miernikiem. Pokazują one porównanie z innymi szkołami. To porównanie wypada dalece niekorzystnie. W miarę zadowalająco wypadły w roku 2012 wyniki w gimnazjum z języka polskiego. Gimnazjum w Raciążu zajęło co prawda dopiero dziesiątą pozycję w rankingu szkół powiatu, ale średnia była na dobrym poziomie – 62,7%. Przy średniej krajowej 65% a powiatowej 63,9%. Nie odbiegaliśmy więc znacząco od tych wartości. Lepsze od naszej szkoły były między innymi gimnazja w Uniecku i Baboszewie, gorzej wypadły pozostałe szkoły wiejskie z tereny Gminy Raciąż. Niestety już egzamin z biologii, chemii, fizyki oraz geografii wypadł gorzej. Co prawda gimnazjum w Raciążu zajęło w rankingu wyników także dziesiąte miejsce ze średnią 47,5%, (średnia powiatowa 47,4%) jednak jak widać uczniowie mieli wyniki poniżej 50%. Na usprawiedliwienie można powiedzieć, iż generalnie wyniki w całym kraju były niezbyt dobre. Przed nami między innymi były szkoły w Krajkowie (51,7%), Koziebrodach (50,7%), Baboszewie (48,9%). Gorzej wypadły szkoły np. szkoły w Uniecku (45,8%) oraz Gralewie (41,6%). Wyniki egzaminów z matematyki nie można nazwać inaczej jak porażką. Przy średniej w kraju 47%, w powiecie 45,7%, gimnazjum w Raciążu osiągnęło tylko 38,1%. Na dwadzieścia jeden szkół w powiecie płońskim gimnazjum w Raciążu zajęło dopiero dziewiętnaste miejsce. Gorzej wypadła tylko szkoła w malutkim Siedlinie i Naruszewie. A jak szkoły wiejskie? Całkiem dobrze. Koziebrody 57.7%, Krajkowo 48,8%, Unieck 46,1%, tylko Gralewo 38,3%. Wszystkie powyżej wyniku naszej szkoły. Wyniki z egzaminu gimnazjalnego z historii i wiedzy o społeczeństwie - średnia powyżej 50% – szesnaste miejsce na dwadzieścia jeden szkół. Średni poziom punktów osiąganych przez dzieci w Polsce to 61%. Średnia w powiecie to 58,3%. Średnia w Raciążu to 54,4%. Przed naszym gimnazjum jest między innymi gimnazjum w Baboszewie (62,4), Krajkowie (57,2), Uniecku (55,7%), Gralewie (55,5%). Za nami jest tylko gimnazjum Siedlinie, Nowym Mieście, Szczytnie Kroczewie i Koziebrodach. Oprócz Koziebród każde gimnazjum w ościennej gminie Raciąż wypada lepiej od miejskiej szkoły. W Miejskim Zespole Szkół odbyły się także egzaminy kończące Szkołę Podstawową. Pewnie lepiej w ogóle byłoby o nich nie wspominać. Średnia ocena w kraju z tego egzaminu to 23,18 pkt. W województwie mazowieckim 23,87 pkt. W powiecie płońskim 20,53 pkt. Średnia w mieście Raciąż to 17,86 pkt. Z dwunastu gmin naszym powiecie zajęliśmy dokładnie dwunaste miejsce. Ostatnie – nikt nie był już gorszy. Lepsze były wszystkie inne gminy. Ktoś powie statystyka, bo u nas jest tylko jedna szkoła a w gminach po kilka. Otóż nie. Jeśli brać pod uwagę średnią poszczególnych szkół podstawowych, a nie gmin, to okazuje się, że wcale nie jest lepiej. Na czterdzieści szkół podstawowych w powiecie płońskim szkoła w Raciążu zajęła trzydzieste czwarte miejsce. Przy czym najlepsza szkoła podstawowa w Kucicach uzyskała średnio 26,1 pkt, a nasza szkoła 17,9 pkt. Lepsze od naszej okazały się między innymi szkoły w Uniecku, Krajkowie, Kodłutowie oraz Gralewie. W tym roku minęła kadencja dyrektora Miejskiego Zespołu Szkół w Raciążu. Burmistrz Janusz Sadowski bez przeprowadzania postępowania konkursowego, przedłużył angaż obecnemu dyrektorowi. Oznacza to więc dobrą ocenę i opinię o pracy dyrektora i całego Miejskiego Zespołu Szkół. Na czym się jednak ona opiera? Co zrobił burmistrz, jakie dane poprosił? Patrząc na wyniki egzaminów, należałoby zadziałać i wprowadzić działania korygujące. Nauczyciele w szkole to większości Ci sami ludzie, którzy pracowali już w naszej szkole wcześniej. Trudno więc uwierzyć, że nagle zaczęli gorzej uczyć. Być może spadek wynika ze sposobu zarządzania szkołą, być może z połączenia szkół czy jeszcze z innych przyczyn. Trudno powiedzieć z zewnątrz, z czego te wyniki egzaminów wynikają. Jednak dyrektor i burmistrz powinni to wiedzieć. I przeciwdziałać temu. Ktoś może powiedzieć, ze to z biedy – braku pomocy naukowych itd. Dlaczego jednak np. w roku 2011 burmistrz Sadowski zaproponował zdjęcie z budżetu szkoły ponad 50 000 złotych, utrzymując, że nie są one potrzebne. Dyrektor nie podniósł sprzeciwu. Więc chyba wszystko jest w klasach zrobione, pomocy naukowych w szkole jest wystarczająca ilość i pieniądze nie są potrzebne. Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego egzaminy tak wypadają? Może nauczyciele pomogą w diagnozie? Co prze-

szkadza w pracy, czego brakuje? Wydaje się, iż warunki pracy wcale nie są takie dobre, jak tłumaczą władze. Czy nauczyciele mają czas i motywację do dokształcania się i szkoleń? Czy mogą korzystać z najnowszych technik nauczania? Czy nauczyciele dysponują naprawdę odpowiednim zapleczem technicznym, nowoczesnymi pomocami naukowymi? Czy są pieniądze na dodatkowe zajęcia dla nauczycieli i uczniów? Na pozalekcyjne formy pracy szkolnej, z których będą zadowoleni i uczniowie i nauczyciele? Czy nauczyciele są w sprawiedliwy, motywujący i odpowiedni do zaangażowania w pracę sposób wynagradzani? Czy czuję się dobrze w szkole, są zmotywowani do pracy? Czy podział godzin lekcyjnych jest jasny i optymalny, aby pogodzić ambicje i chęci poszczególnych nauczycieli, nie ma tutaj żadnych niezdrowych podziałów? Czy panuje dobra atmosfera pracy? 2012-09-19 Wszystkie konta Urzędu Miejskiego oraz jednostek samorządowych w Raciążu zostały zablokowane przez Urząd Skarbowy Konta Urzędu Miejskiego w Raciążu, Miejskiego Zespołu Szkół w Raciążu, Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej zostały zajęte przez Urząd Skarbowy w Płońsku. Wynika to z opłat środowiskowych nałożonych na miasto Raciąż przez Urząd Marszałkowski. Działania burmistrza Raciąża Janusza Sadowskiego można najdelikatniej nazwać jako skrajnie nieodpowiedzialne. Okazało się, że od lipca już wiedział o nadchodzącej egzekucji, a nie poinformował o tym ani Skarbnika ani Rady Miejskiej. Nie pokazał dokumentów w tej sprawie. Wręcz przeciwnie, podawał uspokajające informacje, że sprawa się toczy. W chwili obecnej żadna z jednostek samorządowych nie może wykonywać żadnych płatności. Nie można realizować bieżących płatności ani wynagrodzeń. Będzie to skutkowało kolejnymi odsetkami od przeterminowanych należności. Nie mogą być wypłacane żadne zasiłki z pomocy społecznej. Wynagrodzeń mogą nie otrzymać urzędnicy, nauczyciele. Kwota nałożonych opłat urosła do 1 mln 300 tys złotych. Radni Rady Miejskiej, Skarbnik oraz Urząd Miejski podejmą działania zmierzające do odblokowania kont. Niestety wcześniej nie mieli wiedzy o takiej sytuacji. Dowiedzieli się także o niej nie od burmistrza, ale od dyrektora szkoły, który nie mógł wykonać płatności. Burmistrz do tej pory nie poinformował o tragicznej sytuacji, nie przekazał żadnych informacji w tej sprawie ani Przewodniczącemu Rady Miejskiej ani prezydium Rady. 2012-09-24 Zabiorą miastu 1 mln 300 tys zł – nic się nie stało? W ostatnią sobotę 22 września 2012 roku odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej. Głównym tematem była sytuacja finansowa miasta. Najpierw fakty: 1. Urząd Skarbowy w Płońsku zablokował lokaty i środki na kontach Urzędu Miejskiego w Raciążu w Banku Spółdzielczym w Raciążu na kwotę 1 260 578,73 zł. 2. Za same koszty egzekucji miasto zapłaci 71 364 zł 3. Podana kwota to opłaty środowiskowe za drugie półrocze 2006 roku oraz lata 2007, 2008, 2009. 4. Z podanej kwoty 367 053,58 zł to odsetki. Odsetki są naliczane od dnia 1 lutego 2007 roku. Co na to burmistrz? Generalnie z jego słów można wywnioskować, że właściwie nic się nie stało takiego. Miasto miało na kontach pieniądze, więc tylko te zablokowano. Następne jakie będą wpływać już nie będą blokowane. Bankowi zostaną przedstawione listy płac urzędników i nauczycieli, więc bank będzie musiał z zajętych kont wypłacić przelewy z wynagrodzeniami. A burmistrz będzie się odwoływał. Czyli mieszkańcy Raciąża mają zapłacić oprócz opłat w kwocie 821 878 zł koszty odsetek i egzekucji w wysokości prawie 440 tysięcy złotych i nic się nie stało. Nic dziwnego, że wzbudziło to irytację mieszkańców i radnych. Obecnie burmistrz złożył wniosek o uznanie decyzji o nałożeniu opłat za nieważną i wniósł o wstrzymanie egzekucji. Egzekucję na razie wstrzymano. Jednak to tylko chwilowa przerwa, bowiem cała sprawa przeszła już przez kolejne szczeble: Samorządowe Kolegium Odwoławcze, Wojewódzki Sąd Administracyjny, Naczelny Sąd Administracyjny i wszędzie miasto przegrało. Decyzja jest prawomocna, stąd egzekucja. Więcej o powyższej sprawie w artykule „Wnioski po terminie, nieprzesyłanie wymaganych informacji czyli jak burmistrz Sadowski z opłatami walczył”. 2012-09-28 Mieszkańcy Raciąża mogli stracić na remoncie ośrodka zdrowia ponad 200 tysięcy złotych Dotacja do modernizacji ośrodka zdrowia na ulicy Mławskiej została pomniejszona. Ze względu na podpisanie przez burmistrza Sadowskiego łamiącego prawo aneksu do umowy, miastu Raciąż zabrano z dotacji kwotę ponad 34 000 zł. Dodatkowo burmistrz na własną odpowiedzialność zaniechał pobrania ponad 170 tysięcy złotych należnych od wykonawcy kar umownych z tytułu opóźnienia prac. Łączne miasto mogło stracić na działaniach burmistrza ponad 200 tysięcy złotych. Takie zarzuty postawiła burmistrzowi Sadowskiemu Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych i dokonała obniżki należnej miastu dotacji. Miasto Raciąż modernizuje ośrodek zdrowia na ulicy Mławskiej. Po pierwszym etapie modernizacji okazało się, że względu na podpisanie przez burmistrza Janu-

sza Sadowskiego niedozwolonego aneksu do umowy o remont ośrodka zdrowia, miasto straciło ponad 34 000 zł. Przedłużył on bowiem wykonanie umowy, która miała pierwotnie zostać wykonana w 94 dni o kolejne 212 dni, czyli o prawie dwie trzecie całego roku kalendarzowego. Jako przyczynę przedłużenia burmistrz Sadowski wskazał w umowie niesprzyjające warunki atmosferyczne. Wzbudziło to reakcję pracowników Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych sprawdzających inwestycję. Przez spory okres czasu istniało zagrożenie, że miasto straci całe dofinansowanie do remontu ośrodka, z powodu tego podpisanego przez Sadowskiego, łamiącego prawo zamówień publicznych aneksu. W końcu stanęło na zabraniu miastu ponad 34 tysięcy złotych. Dodatkowo burmistrz Sadowski nie dochodził odszkodowania od wykonawcy na kwotę ponad 170 tysięcy złotych. Tak zarzut został postawiony przez Mazowiecką Jednostkę Wdrażania Programów Unijnych. Łącznie chodzi więc o kwotę ponad 200 tysięcy złotych. W związku z tym, Rada Miejska w Raciążu w dniu 3 września 2012 roku podjęła uchwałę o zawiadomieniu Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych Regionalnej Izby Obrachunkowej we Warszawie o podejrzeniu popełnienia czynu naruszenia dyscypliny finansów publicznych przez Burmistrza Miasta Raciąż Pana Janusza Sadowskiego w związku z inwestycją Modernizacja i rozbudowa ośrodka zdrowia w Raciążu. Rada Miejska stwierdziła, że Janusz Sadowski wbrew artykułowi 144 ust.1 ustawy Prawo zamówień publicznych zawarł aneks zmieniający termin wykonania umowy o modernizację ośrodka zdrowia o 212 dni. Artykuł 144 ust.1 ustawy zabrania istotnych zmian postanowień zawartej umowy w stosunku do treści oferty, na podstawie której dokonano wyboru wykonawcy, chyba że Zamawiający przewidział możliwość takiej zmiany w ogłoszeniu o zamówieniu lub specyfikacji istotnych warunków zamówienia oraz określił warunki takiej zmiany. Zamawiający nie zastrzegł warunków dokonania zmian w umowie ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne ani w ogłoszeniu o przetargu ani w SIWZ. Ponadto warunki atmosferyczne nie uzasadniają wydłużenia terminu wykonania prac o 212 dni, który pierwotnie był określony na 94 dni. Dodatkowo w związku z podpisaniem aneksu niezgodnego z prawem oraz innymi naruszeniami prawa zamówień publicznych stwierdzonych w Informacji Pokontrolnej Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych o sygnaturach 1/2760/08 oraz MJWPU.WKP-R.420-2108/08, wskutek działań burmistrza Janusza Sadowskiego doszło do korekty finansowej rozliczanego zadania i pomniejszenia dofinansowania inwestycji o kwotę 34 738,24 zł. Rada zarzuciła burmistrzowi Sadowskiemu naruszenie artykułu 5 ustawy z dnia 17 grudnia 2004 r. o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych polegającego na nieustaleniu, niedochodzeniu oraz niepobraniu przez Burmistrza Janusza Sadowskiego należnych od wykonawcy kar umownych na kwotę 173 282,51 zł poprzez niedochodzenie od wykonawcy odszkodowania z tytułu niewykonania umowy w terminie i uszczuplenie przez to dochodów Gminy Miasto Raciąż. Aneks wydłużający wykonanie umowy naruszał prawo o zamówieniach publicznych i w związku z tym był nieważny. Zgodnie z paragrafem 12 ustęp 1 umowy GKM. OŚ.GP.341-4-10 burmistrz Janusz Sadowski powinien dochodzić odszkodowania od wykonawcy z tytułu opóźnienia realizacji umowy o wartości 0.2% wynagrodzenia wykonawcy za każdy dzień opóźnienia. Wynagrodzenie wykonawcy wynosi 408 685,16 zł, opóźnienie wynosi 212 dni. Wysokość zaniechanej kary umownej to kwota 173 282,51Łączne uszczuplenie dochodów budżetu zdaniem Rady Miejskiej to kwota ponad 200 tysięcy złotych. 2012-10-05 Wstyd na całą Polskę Kolejny raz o naszym mieście głośno w całej Polsce parę dni temu z powodu zablokowania kont. Teraz bez interwencji dziennikarza nie udało się dowieźć niepełnosprawnego dziecka do szkoły... Pomimo obowiązku prawnego nałożonego ustawami na miasto i podań matki, burmistrz Sadowski bez interwencji dziennikarza przez długi czas nie zapewnił niepełnosprawnemu dziecku dojazdu do szkoły. Dziecko przez miesiąc nie chodziło w ogóle do szkoły i siedziało d domu. Chodzi o dowiezienie dziecka z Raciąża do Baboszewa do szkoły specjalnej, gdyż w naszym mieście takiej placówki nie ma. Tłumaczenia burmistrza są żenujące. Nie zapewnił transportu, bo matka nie współpracowała z urzędem, bo było tylko pismo. A co niby miało być? Co miała zrobić matka dziecka, żeby urząd skutecznie zajął się sprawą? Zrobiła to co należy i w każdym normalnie działającym urzędzie jest podstawą – złożyła pisemne podanie. Wygląda na to że po 6 latach pan Sadowski dalej nie rozumie podstawowych zasad swojej pracy. Panie Sadowski, to kolejny raz kiedy mieszkańcy miasta muszą się za pana wstydzić. Ile czasu będziemy musieli - my mieszkańcy Raciąża się wstydzić? Ile jeszcze czasu będziemy skazani na niekompetencję? Po tylu latach w samorządzie dalej pan nie wie, że podstawowym trybem składania podań do urzędów jest tryb pisemny? Ile razy trzeba przychodzić do urzędu żeby załatwić taką sprawę? Takie traktowanie mieszkańców trudno nawet nazwać. Widać zwykły człowiek nie może nic wskórać w urzędzie, za to dziennikarz z kamerą sprawę załatwia w pół godziny. Wstyd. A gdyby nie zjawił się dziennikarz to ile jeszcze by to trwało? Czy w ogóle udałoby się załatwić tę sprawę? Mamy tu duże wątpliwości.


Extra Raciąż