Page 1

Miesięcznik w języku polskim i angielskim / Monthly magazine in english and Polish

www.migranthome.co.uk

THE

MIGrant at hoME

issue 1/July 010 Free/Bezpłatny

World Cup Fever Gorączka Mundialu Slovakia - historical outline

Success of the pilot issue

Summer spark memories of...

Słowacja - zarys historyczny

Sukces numeru pilotażowego

Letnie wspomnienia...

8-11

4-5

26-27


{start}

Letter from editor T here have been lots of magazines and publications started by different minorities that have responded to the need of their fellow countrymen, to provide a source of information about the country that they now work and live– England. Those publications are doing a great job, however what is missing in our opinion is a platform where we can all meet. Therefore The Migrant will be published in Polish and English, and available on our website also in Russian. People from all over Europe and the world come to England and it seems that although the world is developing quickly, with fast technology and cheaper transport, what we need most is to talk to each other and learn about each other to realise that although we are all different we are also all the same, and we all have similar problems. In this time of economical downturn we are facing commonly shared

editor and co-owner

issues of unemployment, debts and family crisis. Some of these issues however, are different experiences of leaving your homeland, not seeing your children for years, finding yourself in a country that you know very little about. You are unable to progress with your life because not only cant you communicate, but also you don’t have your family around to support you, so you become isolated, lost and scared. Well, we want to open that door and create a place where we can all meet with people and organisations that care about the community in general. This is a two way street. You may feel that it is only you that is confused, unsure and surprised with the cultural differences that you are experiencing. What we have to do is stop and realise that we are here, bringing with us our cultures and traditions, which can be confusing and new to people that have lived here their whole lives.

{table of contents}

Irena Falcone

Pilot issue of „The Migrant at Home” in Newmarket

director and co-owner

{history, culture}

(editor@migranthome.co.uk)

Wojciech Szramowski

(director@migranthome.co.uk)

Slovakia - historical outline

{points of view}

Saris and Patatos Important advice for migrant parents

Katarzyna Świba - journalist Write to Kasia if you would like to publish your story (swiba@migranthome.co.uk)

{law}

Marcin Koziol – marketing

Policing the county

(marketing@migranthome.co.uk) (joannaw@migranthome.co.uk)

Emilia Falcone – trainee journalist Wlodzimierz Szymanski - Co-editor

graphic design

Michal Kownacki

contributors

Julia Childs Aleksandra Miskiewicz Milan Ligos Monika Wodecka Nicky Falcone Hertfordshire Police Authority Hertfordshire Police Constabulary

|

2

6-7

editorial team

Joanna Wójcicka -photographer

We want to create a bridge; an opportunity for you to learn as much as you can about your hosting country because by knowing about it, you will eventually feel like you are at home too. Equally, it will be an opportunity to present our culture and traditions and history, and this will help us all to integrate and accept our differences. A place is a home where there is communication. This publication will not promote any political or religious views and is not attached to any organisation. It is here to inform and support the whole community. We will not publish any offensive material whose aim is to discriminate based on race, religion, disability or sexual orientation.

{tourism}

Pomorskie - speed ahead!

{diversity and equality}

Immigrants after the British Election Points system My first hand experience of Europe

10-11

New surrounding’s from child perspective 16

Focusing on community

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

Summer sparks memories of...

24 26

12 12 14

{organizations and institutions} {profiles}

{health}

20 22

{this month’s feature} World Cup fever

18

30-31


{start}

List od wydawcy w iele środowisk mniejszościowych rozpoznało tę potrzebę komunikacji, potrzebę dostępu do informacji. Powstało wiele magazynów i publikacji na rynku, które adresują tę potrzebę. Publikacje te wydane są w językach narodowych. I w bardzo dobry sposób odpowiadają na zapotrzebowanie, na informacje rodakom, którzy mieszkają i pracują w Wielkiej Brytanii. Publikacje te cieszą się dużym sukcesem. Nie istnieje jednakże magazyn który zapewnia komunikację dwustronną. Dlatego THE MIGRANT będzie wydawany w wersji angielsko-polskiej oraz dostępny będzie w internecie w wersji angielsko-rosyjskiej. Ludzie z całej Europy i całego świata osiedlaja się w Anglii. Mimo, iż świat rozwija się szybko, z coraz bardziej nowoczesnymi technologiami i tańszym transportem, nadal najbardziej potrzebujemy rozmowy z drugim człowiekiem. Jest to jedyny sposób na wzajemne poznanie i uświadomienie sobie, iż pomimo różnic, jesteśmy tacy sami, i wszyscy mamy podobne problemy. W dobie kryzysu ekonomicznego stajemy wszyscy bez wględu

na naszą przynależność narodową twarzą w twarz z bezrobociem i jego skutkami, długami oraz rodzinnymi problemami wykreowanymi przez tę trudną sytuację. Jakkolwiek niektóre problemy dotyczą tylko określonej grupy ludzi i związane są z opuszczeniem własnego kraju, a co za tym idzie opuszczeniem domu i w konsekwencji niemożliwością zobaczenia swoich dzieci i rodziny czasami przez wiele lat. Są to również problemy związane z odnajdywaniem się w kraju, o którym wie się bardzo niewiele. Bardzo trudno jest robić postępy, rozwijać się bez znajomości języka. Ograniczona jest możliwość komunikowania się, to w połączeniu z brakiem wsparcia ze strony rodziny doprowadza do sytuacji, w której człowiek staje się odizolowany, zagubiony i przestraszony. „The Migrant” chce pomóc, stworzyć miejsce, gdzie wszyscy się spotkamy; organizacje, instytucje oraz ludzie, którym zależy na tym, aby w naszej społeczności wszyscy mogli żyć i działać na zasadach równości. Jest to droga dwukierunkowa. Czasami może nam się wydawać, że tylko my czuje-

my się zakłopotani, niepewni i zaskoczeni różnicami kulturowymi, których doświadczamy. Zatrzymajmy się i pomyślmy; my przybywamy tutaj wraz z naszą kulturą i tradycją, jest to dezorientujące dla ludzi, którzy mieszkają w Anglii przez całe życie. Chcemy stworzyć pomost łączący emigrantów z krajem, w którym mieszkają, publikując materiały umożliwiające im zdobycie wiedzy na temat życia w Anglii, ponieważ tylko dzięki zrozumieniu na czym ten kraj polega będziemy mogli poczuć się jak w domu. Równocześnie chcemy zaprezentować nasze tradycje, kulturę i historię. Mamy nadzieję, iż to pomoże nam wszystkim zintegrować się i zaakceptować wzajemne różnice. Dom jest tam, gdzie jest komunikacja. Nie będziemy publikować żadnych obraźliwych materiałów, dyskryminujących ze względów rasowych, religijnych, niepełnosprawności lub orientacji seksualnej.

{spis treści}

redaKTor nacZelnY i wspÓŁwŁaŚciciel

3

Numer Pilotażowy „The Migrant” w Newmarket

Irena Falcone

(editor@migranthome.co.uk)

preZes i wspÓŁwŁaŚciciel

{punkt widzenia} Sari i ziemniaki Przestroga dla rodziców

{historia, kultura}

Slovakia - zarys historyczny

{turystyka}

Pomorskie - cała naprzód!

{odmienność i równość} Points system Europa na własnej skórze

{organizacje i instytucje} Nowe otoczenie oczami dziecka

{profile}

Najważniejsza jest społeczność lokalna

{prawo} 8-9

Utrzymywanie porządku w hrabstwie

Summer sparks - Nicky article

{temat miesiąca} 13 15 17 19

(director@migranthome.co.uk)

21 23 25

ZespÓŁ redaKcYJnY

Katarzyna Swiba - dziennikarz napiszcie do Kasi jezeli macie temat na artykul (swiba@migranthome.co.uk)

Marcin Koziol – marketing

(marketing@migranthome.co.uk)

{zdrowie} 10-11

Wojciech Szramowski

Gorączka Mundialu

27

Joanna Wójcicka -fotoreporter (joannaw@migranthome.co.uk)

Emilia Falcone – dziennikarz

28-29

Wlodzimierz Szymanski - redaktor techniczny

proJeKT graFicZnY i sKŁad

Michal Kownacki

wspÓŁpracownicY

Julia Childs Aleksandra Miskiewicz Milan Ligos Monika Wodecka Nicky Falcone Hertfordshire Police Authority Hertfordshire Police Constabulary

The MigranT aT hoMe / july 2010 / www.migranthome.co.uk

|3


{start}

The Migrant at Home pilot issue launch at the Migrant Impact Fund conference in NEWMARKET Our magazine has received a fantastic welcome from all of the organisations attending a conference in the beautiful grounds of NEWMARKET racing course on 26th of May 2010. Nearly 300 copies have disappeared from the display area in two short breaks.

S

ince then the copies of the pilot issue have been distributed to a number of organisations, local governments, Citizens Advise Bureau, Police, Equality and Diversity council and many more. The comments we have received are overwhelmingly positive and lots of questions have been asked, one of them was: what organisation and with

what funding has this magazine been published with? This is probably the biggest compliment of all, as we are a very small team and we don’t have access to any funding. Therefore let me introduce you to the team here in England and back in Poland that is behind this new publication, and also share some good news with you, that we are dis-

tributing the July issue to your area. Our distribution points are across East Herts, Broxbourne, Hertsmere, Hertfordshire, Bedfordshire and we have also been asked to bring this magazine to Peterborough, Norfolk and Ipswich. Watch out for the August issue, as we will publish an interview with Grant Shapps the Minister of State for Housing.

Team behind The Migrant in England

irena falcone

Redaktor naczelny i współwłaściciel THE MIGRANT at HOME. AbsolEditor and co-owner of THE MIGRANT at HOME. Graduated wentka Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, magister nauk from University of Adam Mickiewicz in Poznan. Masters Degree politycznych. Członkini stowarzyszona The Institute of Legal Executiin Political Science. Associated member of The Institute of Legal ves. Wykwalifikowany i zarejestrowany tlumacz na policji i w sądach. Executives. Police and Court Interpreter recently invited to join Niedawno zaproszona do reprezentowania problemów mniejszości County Police Authority Diversity Engagement Forum. In late 80s, narodowościowych na forum County Police Authority Diversity Enwrote for a number of newspapers in Poland on a freelance basis. gagement Forum. W latach 80. współpracowała jako wolny strzelec Took part in the creation of the Gazeta Tczewska, the first indez wieloma polskimi gazetami. Współtworzyła „Gazetę Tczewską”, pendent newspaper in her hometown of Tczew, after the collapse of pierwszą niezależną gazetę po upadku komunizmu w mieście communism. After coming to England, enjoyed domestic life with her Tczew, z którego pochodzi. 22 lata temu, po przybyciu do Anglii, children. Feels very passionate about social issues, but especially close zniknęła oddając się sielance życia domowego. Pasjonatka spraw to her heart is the promotion of equality and diversity issues. społecznych, zaangażowana w lokalne wspólnoty, ale najbliższe jej sercu jest promowanie kwestii równości i różnorodności.

Katarzyna Swiba

Absolwentka dziennikarstwa i kulturoznawstwa międzynarodowego Graduate MA in International Journalism and Social CommuniUJ. Dziennikarz radiowy, prasowy, internetowy. Od wielu lat zwiącation and MA in Cultural Studies - both at Jagiellonian University. zana z portalem Onet.eu i Sympatią.pl. Do jej zainteresowań należy She is a radio, press and Internet journalist. For years has been tematyka związana z przemianami kultury, tożsamością, prawami cooperating with Onet.eu and Sympatia.pl. człowieka oraz kwestie migracji ludności. Mieszkała w Polsce, She is interested in current cultures changes, identity problems, huFinlandii, od trzech lat mieszka w UK. Prywatnie miłośniczka man rights and migration issues. She lived in Poland, Finland and for storczyków, amatorka drinków z palemką, a także globtroter. three years has been living in the UK. She loves orchids, enjoys cocktails and in her spare time likes to go globetrotting.

Marcin Kozioł

Miłośnik książek i nowych technologii. Pierwsze kroki w mediach stawiał w ubiegłym wieku na antenie radia eX.fm. Wiecznie zajęty nowymi projektami. Z The Migrant związany emocjonalnie od samego początku. Zajmuje się marketingiem, pomocą techniczną i wszystkim czym w danej chwili zająć się trzeba. Jeśli akurat ma wolne, to spędza je wymyślając w co może się jeszcze zaangażować. Prywatnie leń i miłośnik natury. Od czterech lat w UK.

Fascinated by books and new technologies. His first experiences of media were with Radio eX.fm. He is always busy with new projects. He has been linked to “The Migrant” since the very beginning. He is involved in marketing, lends technical help. If he has got a few spare moments, it just means that he is figuring out how to fill them. Enjoys nature and the occasional lazy day. Has been in the UK for four years.

Joanna Wojcicka

Magister ekonomii ze specjalnością ksiegowość. Szukając swojego miejsca Masters Degree in Economy with specialisation in Accountancy. na ziemi wyjechała na roczne studia do Sydney, gdzie ukończyła AustraWhile looking for her place on earth she went for one year to study lasian College of Natural Therapies. W Anglii mieszka od 4,5 roku. in Sydney, studied over there in a Australasian College of Natural Kocha morze i naturę. Pasjonatka fotografii i podróży. Fotografia Therapies. In England for nearly five years.She loves nature and the sea. zawsze była jej pasją odkąd pamięta, dotąd środkiem na rejestroPationate about photoraphy and travelling. Potography is a tool for her to wanie miejsc i momentow z życia prywatnego. Migrant obudził register places and moments from her private life. The Migrant at Home w niej ducha reporterskiego i jest miejscem realizacji większego magazine has awaken in her a reporter that she never thought she was. It marzenia. W przyszłości chciałaby się związać z fotografią sportu, has unabled her to see a bigger picture in her life as to speak. In the future muzyki i dzikiej natury. her dream is to specialise in sport photography, life music and wild nature.

EMILIA FALcone

lat 19, ambicje aby zostać dziennikarką oraz redagować gazety. We wrześniu zaczyna studia wydawnicze na Oxford Brooks University. Dołączyła do zespołu „ The Migrant at Home” z entuzjazmem widząc szansę wziecia udziału w wydawaniu gazety. Kocha wszystko co szalone, lubi spiewać ale nie umie spiewać, uwielbia muzykę z lat 60-tych i 70-tych, ale przede wszystkim lubi czytać książki. Jak widzi swoja przyszłość?

|

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

19 years old, aspiring journalist and publisher. Starting a publishing course at Oxford Brooks university in September. Joined ‘The Migrant at Home’ team with enthusiasm, as it is a great oppurtunity to learn about publishing. Loves all crazy things which include, singing terribly, music from the 60s and 70s, but most of all loves to read. In fact she ‘eats’ books. How does she see her future ?


{start}

Prezentacja pierwszego numeru „The Migrant at Home” na konferencji Migrant Impact Fund w NEWMARKET Nasz magazyn spotkał się z fantastycznym przyjęciem ze strony wszystkich organizacji, które uczestniczyły w konferencji 26 maja 2010 roku, w przepięknym otoczeniu toru wyścigowego w NEWMARKET. Prawie 300 egzemplarzy magazynu rozeszło się zaledwie w dwóch krótkich przerwach.

O

d tego czasu numer pilotażowy został również rozprowadzony w wielu Urzędach Miast, biurach Doradztwa Obywatelskiego, policji, Organizacji Equality and Diversity i wielu, wielu innych organizacjach. Opinie jakie otrzymaliśmy były bardzo pozytywne i przychylne, otrzymaliśmy wiele pytań związanych z publikacją. Jednym z nich było: jaka organizacja stoi za naszym magazynem i z jakich funduszy korzystamy? I to chyba jest największy komplement jaki mogliśmy otrzymać, ponieważ jesteśmy niewielkim zespołem, który nie ma dostępu do żadnych funduszy. Zatem pozwólcie, że przedstawię wam nasz angielski i polski zespół, który tworzy ten magazyn. Chcemy się również podzielić dobrą wiadomością, że lipcowy numer jest już dostępny w waszej okolicy. Nasze punkty dystrybucyjne mieszczą się w East Herts, Broxbourne, Hertsmere, Hertfordshire, Bedfordshire, ale zostaliśmy także poproszeni, by magazyn docierał do Peterborough, Norfolk i Ipswich. Nie przegap sierpniowego numeru, w którym będzie wywiad z Grantem Shappsem, Ministrem Rządu do spraw mieszkaniowych.

Zespół The Migrant w Polsce

Wojciech szramowski

Prezes i współwłaściciel THE MIGRANT at HOME. Absolwent studiów podyplomowych MBA WSP i Z im. Leona Koźmińskiego w Warszawie. Od 20 lat związany z branżą wydawniczą. Przez wiele lat szef sprzedaży Grupy Prasowej Polskapresse – wydawcy dzienników regionalnych w Polsc. Obecnie prezes zarządu Spółki Wydawnictwo Pomorskie - lokalnego lidera prasy lokalnej na Pomorzu, wydawcy m.in. tygodników lokalnych oraz serwisu internetowego portalpomorza.pl. Współzałożyciel Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, zrzeszającego 117 wydawców, z łącznym nakładem swoim gazet w ilości 817 000 egz. Prywatnie mąż i ojciec trójki dzieci: Marty, Piotra i Ani.

Masters degree in Business studies and administration from WSP I Z im. Leona Kozminskiego in Warsaw. Has been in the publishing business for more than twenty years. For many years has been the chief executive of marketing for Press Group ‘Polska Presse’- Publisher of regional daily papers. Presently Chief Executive of ‘Wydawnictwo Pomorskie’. Local leader of the regional press, publishing a number of weekly and daily newspapers and providing internet press sites at portalpomorza.pl. One of the co-creators of the association of local newspapers of which there is 117 publishers. The total distribution of these newspapers is 817,000 copies. A husband and father of three children, Marta, Piotr and Anna.

Włodzimierz Szymański

Absolwent Wydziału Ekonomiki Transportu Uniwersytetu Gdańskiego. Graduated from Gdansk University , Economics and Transport. Press Dziennikarz prasowy i internetowy. Pracował m. in. w „Przeglądzie and internet journalsist. Worked in many newspapers such as „ Sports Sportowym”, „Nowym Dzienniku” (Nowy Jork) i „Dzienniku Bałtyckim” Review” (Przeglad Sportowy ), „New Daily” (Nowy Dziennik in New (kierownik działu regionalnego). Był zastępcą szefa „Wieczoru WybrzeYork USA), „ Baltic Daily”( Dziennik Baltycki) as a sub-editor. He was ża” i redaktorem naczelnym branżowego tygodnika o biznesie medycza deputy editor of ‘Evening Seashore” (Wieczor Wybrzeza), and also an nym „MED - Info”. Obecnie kieruje zespołem „Gazety Tczewskiej”. editor of weekly magazine „MED-info”. Presently leading the team of jourW „The Migrant” zajmuje się opracowaniem redakcyjnym tekstów nalists in „Gazeta Tczewska”. With „ The Migrant at Home” involved as an oraz ich adiustacją (w j. polskim). Interesuje się sportem, historią adjustator of articles in Polish Langauage as well as a helping hands with i muzyką. editing. Privately passionate about sport, history and music.

Michał Kownacki

Student na wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki Uniwersytetu Gdańskiego. Operator DTP, redaktor techniczny w Wydawnictwie Pomorskim. W „The Migrant” zajmuje się składem artykułów, jest autorem obecnej szaty graficznej. Entuzjasta nauki, miłośnik literatury popularnonaukowej - interesuje się matematyką, informatyką oraz psychologią. W wolnych chwilach oddaje się fotografowaniu, origami oraz długim spacerom..

Student at the Faculty of Mathematics, Physics and Computer Science at University of Gdansk. DTP operator and Technical Editor in Wydawnictwo Pomorskie. With “The Migrant” involved as a designer. Enthusiast of science, and popular science books - interested in math, computer science and psychology. In his spare time: photographer, fan of origami and long walks.

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

|


{history, culture}

Slovakia - the country, which has been on the world map for only 17 years - historical outline

„There’s lightning over the Tatras, thunderclaps wildly beat …” with these words the Slovak political élite was born in 1848. One day this song by Alexander Matuška would become their national anthem. “But who are those Slovaks?” - asked emperor Franz Joseph in Vienna, and today we are asking the same question.

H

ow could it happen that in 1993 the Slovak Republic came into being? A country, which had never existed on the maps of Europe. A nation, who had never been recognised as a nation, but only as an ethnic minority. In order to understand the birth of Slovakia we should look back at early Middle Ages and examine more closely the history of the people and the area from the very beginning.

Searching for Slovakia’s roots

The term “nation” as a historical term implies many aspects. Historical, geographical, ideological, philosophical, political, linguistic, cultural aspects. Slovaks did not fulfil all the above aspects until the XVIII century. As a result, the history of Slovaks can be divided into two parts: - historical and geographical from V to XVIII c. when the history of Slovakia was a part of the other countries’ history, - ideological and political – lasting from XVIII c. until now, when modern Slovak nation has been formed. The Slavic tribes settled in the territory of present-day Slovakia in the V century AD. The first formed here state was called “Samova risa” and existed in 623-658. It was created by a Frankish merchant named Samo. But this state was never entered in the geographical borders of Europe. The second state was the Principality of Nitra - and its ruler was prince Pribina. He was converted to Christianity and built the first known Christian church of Slovakia in 823. In 833 prince Mojmír established a bigger state, uniting Nitra and Moravia into the Great Moravian Empire. Education and religion began to spread. In 863 Cyril and Methodius arrived here to teach from far away Byzantine Empire. They brought the Glagolitic alphabet. In 907 the Great Moravian Empire was conquered and annexed by the Kingdom of Hunga-

|

ry. For the following thousand years until 1918 the territory comprising modern Slovakia was a part of the Kingdom of Hungary.

The influence of education on the awakening of national spirit

Slovaks were an underestimated and unnoticed population for many centuries. For the first time in 1381 king Louis the Great noticed them and granted privileges to Slovaks living in locality Zsolna (Žilina). It was a political decision, as there were many Germans in this town, and other minorities had to be officially recognised so that they could be elected to the town council and balance it. It was then, for the first time, that ethnic minority of Slovaks was mentioned and recognised. But many centuries must pass for them to be regarded as a separate nation. But what would a nation be without its heroes and legends? Slovaks have them, even though Slovak State didn’t exist. One of the heroes is king Matthias Corvinus (Corpus in Latin means “crow”), who in 1458-1490 reigned in the Kingdom of Hungary.

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

Despite dramatic changes in history, today Slovaks have a very strong national identity. They achieve successes in sport hockey, football, winter sports, kayaking. Poetry, theatre, television, and also tourism are being developed.

Many Slovak historians believe, that he had Slovak origin and he was just the man who inspired legends, fairytales and stories about a good king who walked among people and took care of them. He founded the first university “ Academia Istropolitana” in 1467 in Bratislava (the presentday capital of Slovakia). Since then Bratislava acquired growing importance and played meaningful role in the Habsburg Monarchy. From XVI century for 300 years it was the coronation city of kings. Thanks to its particular significance, during the Enlightenment many Slovaks gained an opportunity to educate and got appreciated at the king’s court. Matthias Bel was a famous scientist, also known as “the Great Ornament of Hungary”, who came from Banská Bystrica - a Slovak town. He was one of the greatest scientists of his time. Similar to Adam František Kollár, who was known as “Slovak Socrates”. He also was the closest adviser of Maria Theresa.

“We are in the heart of Europe, we are Slovaks”.

photo Krzysztof DADAK

Milan Ligos Ed. Katarzyna Swiba

With slow revival of nations in Europe, the intellectual élite under the rule of the Habsburgs asked themselves a question: “What nation do we belong to?” In that time, when Slovak nation had never existed, they also did not have their own national identity. This awareness was beginning to arise in their hearts and minds. In 1787 a scientist, linguist, priest from Orava Anton Bernolák wrote down the grammatical rules of the Slovak language. But he wrote down the language of intellectuals, not the language of uneducated people. This oversight was supplemented by Ľudovít Štúr in 1843. In 1845 the first Slovak newspaper “Slovenskie Narodnie Noviny” was issued. A separation of the Slovak language became a national sign to recognize of Slovaks. In this way, selfappointedly, a nation of Slovaks came into being, with revolutionary movements of other nations under the rule


photo Krzysztof DADAK

{history, culture} in which again Slovaks were dependent. In 1948 the Communist Party, which was interested in central government over Czechoslovakia, seized power. Slovakia didn’t have a chance to become independent, it lived in the shadow again - this time in the shadow of the Soviet Union.

The Slovak Republic

of the Habsburg Monarchy in the background. The leader of the Slovak national revival was Ľudovít Štúr. The political élite was formed from scientists, Evangelical and Catholic priests. Then a national anthem, flag, emblem and other symbols of national belonging appeared. In 1863 “Matica Slovenská” (Slovak Institute) came into existence, where all monuments of Slovak national culture were collected. In this time legends about another national hero appeared. He was a symbol of righteousness, who robbed the rich and gave the loot to the poor – Juraj Jánošík.

Divorce with Hungary

From 1867 the formation of Slovak identity was slowed down by Hungarians. “Matica Slovenská” was closed, the party “Slovenská národná strana” was liquidated and Slovaks began to be oppressed. From 1907 the aggressive Magyarisation began. In the same year in locality Černová a Slovak priest was to serve a mass, but instead of him a Hungarian canon arrived. The local people stood in front of the church entrance and didn’t want to let the canon in. Then the Hungarian police opened fire and 15 people were killed. The event received special international attention. Polish, Swedish, Norwegian newspapers wrote about massacre of the Slovak people. The events of the I World War gave Slovakia an opportunity to separate from its oppressor. In 1918 Andrej Hlinka told on the radio “After over a thousand-year-long failure of our marriage with Hungary, we - Slovaks have decided to live together with our brothers Czech.” In this way the coun-

The fall of the Soviet Union meant an opportunity to seek autonomy for the Slovaks. Most politicians and the country élite began to think about forming a Slovak state. Without referendum, without asking people about their opinion, after rapid agreements of politicians, Vladimír Mečiar and Václav Klaus signed an agreement on a division of Czechoslovakia. Om 1 January 1993 a new country is formed - the Slovak Republic. For the first time it does not function in anybody else’s shadow, but it is an independent, autonomous, separate, democratic, cosmopolitan country. Slovaks are free.

try of Czechoslovakia was formed. The best ambassador of Slovak culture was Milan Rastislav Štefánik aviation general and diplomat. During the interwar period Czechoslovakia was a fast developing country. But at the same time stereotypes and conflicts between Czechs and Slovaks appeared. On the one hand, they were brothers, on the other hand, Slovak culture was suppressed again. For example, the official language was Czechoslovak, which was identical to Czech. The Slovak language was recognised only as a Czech dialect.

Pros and cons of independence

Disgraceful independence and return to Czechoslovakia

On the eve of the II World War outbreak Hitler gave Slovaks an ultimatum for cooperation. In return they would have their own country. Or Hitler would leave them for Czech, Poland, Hungary to divide. The President Jozef Tiso chose a union with Germans, so on 14 March, the I Slovak Republic came into being. After 200 years of fighting for its independence, Slovaks were building their own country, but still in somebody else’s shadow. This time in the shadow of Nazi Germany. Thanks to that, during the II World War Slovakia didn’t incur serious losses, the country wasn’t devastated in the extend the other European countries were. At the end of the II World War Slovakia closed the historical time circle. After the surrender of Germany the I Slovak Republic lost its protective hand, and its government in exile began to come to an understanding with Czech. In 1945 the II Czechoslovakia was reconstituted,

Slovaks were an underestimated and unnoticed population for many centuries. For the first time in 1381 king Louis the Great noticed them and granted privileges to Slovaks living in locality Zsolna (Žilina).

Since 1993 until now Slovakia has been a sovereign country for only 17 years. Historically it is the longest period of existence of this country, although the nation is young and still forming, the political élite is constantly moulding. Among positive phenomena, it must be emphasised that Slovakia has achieved a great take off and become economically stabilized, and also joined world organizations like NATO, EU, Euro zone, United Nations Organization, OECD. At last it has won international recognition. Among the disadvantages there are problems caused by the dispersion of political parties, which lets the extreme right or left wings gain votes. Despite dramatic changes in history, today Slovaks have a very strong national identity. They achieve successes in sport - hockey, football, winter sports, kayaking. Poetry, theatre, television, and also tourism are being developed. Slovakia is uncovering its treasures and it can sell them in the international arena. Ironic but true words of Alexander Matuška are still relevant today “There’s lightning over the Tatras, thunderclaps wildly beat. Let us stop them, brothers, they’ll just disappear, the Slovaks will revive. That Slovakia of ours has been fast asleep so far. But the thunder’s lightning is rousing it to come awake.”

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

|


{historia, kultura}

Słowacja - państwo istniejące na mapie

świata zaledwie 17 lat – zarys historyczny „Nad Tatrami błyskawice, gromy mocno biją…” z takimi słowami rodzi się w 1848 roku polityczna elita Słowaków. Ta pieśń Aleksandra Matuszku stanie się kiedyś ich hymnem narodowym. Tylko kto to są Słowacy? – pyta cesarz Franciszek Józef w Wiedniu, pytamy dzisiaj i my.

J

ak to się stało, że w 1993 roku powstaje państwo Słowacja? Państwo, które nigdy wcześniej nie istniało na mapach Europy. Naród, który nie był uznawany za naród, a jedynie za mniejszość etniczną. Żeby zrozumieć narodziny Słowacji, trzeba cofnąć się do wczesnego średniowiecza i od tamtego czasu przyjrzeć się historii ludności i tego terenu.

W poszukiwaniu korzeni Słowacji

Termin „naród” jako historyczny termin ma w sobie wiele aspektów. Aspekt historyczny, geograficzny, ideologiczny, filozoficzny, polityczny, lingwistyczny, kulturowy. Słowacy wypełniają wszystkie wyżej wymienione aspekty „narodu” dopiero w XVIII wieku. W związku z tym, historię Słowaków można podzielić na dwie części: - historyczno-geograficzną - od V do XVIII w., kiedy to historia Słowacji była częścią historii innych krajów, - ideologiczno-polityczną – trwającą od XVIII w. do współczesności, kiedy to tworzy się współczesny Słowacki naród. W V wieku naszej ery, na terenie współczesnej Słowacji pojawiają się plemiona słowiańskie. Pierwsze utworzone tu państwo nazywało się „Samova risa”, istniało w latach 623658. Stworzył ją kupiec z państwa Franków – Samo. Ale to państwo nigdy nie było dokładnie wpisane w geograficzne granice Europy. Drugim państwem było „Księstwo Nitrzańskie” – a władał nim książę Pribina. To on przyjął chrześcijaństwo i zbudował pierwszy kościół na Słowacji w roku 823. W 833 r. książę Mojmir ustanawia większe państwo, łącząc Nitrę i Morawy w Wielką Morawę. Zaczyna się szerzyć edukacja i religia. By nauczać, przybywają w 863 r. z dalekiego Bizancjum Konstantyn i Metod. Przynoszą ze sobą pismo „hlaholika”. W 907

|

r. Wielkie Morawy zostają pokonane i wcielone do królestwa Węgier. Przez kolejne tysiąc lat, aż do 1918 r. tereny dzisiejszej Słowacji są częścią państwa węgierskiego.

Wpływ edukacji na przebudzenie się ducha narodowego

Słowacy byli ludnością niedocenianą i niezauważaną przez wiele wieków. Po raz pierwszy w 1381 r. król Ludovit I Wielki zauważa ich i nadaje przywileje Słowakom mieszkającym w miejscowości Żylina. Było to zagranie polityczne, bo w mieście tym było wielu Niemców i inne mniejszości musiały zostać oficjalnie uznane, by mogły wejść do rady miasta i zrównoważyć ją. Wtedy po raz pierwszy wspomniana i uznana zostaje mniejszość etniczna Słowaków. Ale do uznania ich za oddzielny naród jeszcze musi minąć wiele wieków. Ale czymże byłby naród bez swoich bohaterów i legend? Mają je i Słowacy, pomimo tego, że nie istniało państwo słowackie. Jednym z bohaterów jest król Matej Korvin (Corpus z łacińskiego to wrona), który w latach 1458-1490 władał królestwem Węgier. Wielu słowackich historyków uważa, że był on pochodzenia słowackiego i to właśnie o nim powstały legendy, bajki, opowieści o dobrym królu, który chodzi między ludzi i troszczy się o nich. To on za-

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

Pomimo zawirowań wieków Słowacy dziś mają bardzo silną tożsamość narodową. Odnoszą sukcesy w sporcie – hokej, piłka nożna, sporty zimowe, kajakarstwo. Rozwija się poezja, teatr, telewizja, a także turystyka. Słowacja odkrywa swoje skarby i potrafi je sprzedać na arenie międzynarodowej.

photo Krzysztof DADAK

Milan Ligos Red. Katarzyna Swiba

łożył też pierwszy uniwersytet „Academia Istropolitana”, w roku 1467 w Bratysławie (dzisiejsza stolica Słowacji). Od tego momentu Bratysława nabrała dużego znaczenia i odegrała ważną rolę w habsburskiej monarchii. Od XVI wieku przez 300 lat była miejscem koronacji królów. Dzięki temu, że miała tak ogromne znaczenie, w czasach oświecenia wielu Słowaków miało szansę na kształcenie się i zaczęli być oni doceniani na dworze królewskim. Znanym naukowcem był Matej Bell, o którym mówiono „wielka ozdoba Węgier”, a pochodził z Bańskiej Bystrzycy – słowackiego miasta. Był to jeden z największych naukowców swoich czasów. Podobnie jak Adam Franciszek Kollar, który nazywany był słowackim Sokratesem. Był on także najbliższym doradcą Marii Teresy.

„Jesteśmy w sercu Europy, jesteśmy Słowakami”

Wraz z powolnym odradzaniem się narodów w Europie, także elita intelektualna pod panowaniem Habsburgów zadaje sobie pytanie: „do jakiego narodu należymy?”. W tym czasie, kiedy nigdy jeszcze nie istniał naród słowacki, oni także jeszcze nie mieli swojej tożsamości narodowej. Ta świadomość właśnie zaczyna się rodzić w sercach i umysłach. W 1787 r. naukowiec, lingwista, ksiądz z Orawy Anton Bernolak spisuje zasady gramatyczne języka słowackiego. Ale spisał on język inteligencji, a nie język prostego ludu. To niedopatrzenie uzupełnił Ludovit Stur w 1843 r. W 1845 r. zostaje wydana pierwsza słowacka gazeta „Slovenskie Narodnie Noviny”. Wyodrębnienie języka słowackiego, staje się narodowym znakiem rozpoznawczym Słowaków. W ten sposób, samozwańczo powstaje naród słowacki, na tle ruchów rewolucyjnych innych narodów pod panowaniem monarchii habsburskiej. Na czele słowackiego odrodzenie narodowego stoi Ludovit Stur. Z księży ewangelickich, katolickich i uczonych formułuje się elita polityczna. Wtedy


photo Krzysztof DADAK

{historia, kultura} ochronną rękę, a rząd na emigracji znów zaczyna dogadywać się z Czechami. W 1945 roku powstaje II Czechosłowacja, w której znów Słowacy nie uzyskali niepodległości. W 1948 r. partia komunistyczna przejmuje władzę i w ich interesie jest rządzić Czechosłowacją centralnie. Słowacja nie ma szans na niepodległość, znów żyje w cieniu – tym razem ZSRR.

Republika Słowacji

powstaje hymn narodowy, flaga, herb i inne symbole przynależności narodowej. W 1863 r. powstaje „Macica Slovienska” (Instytut Słowacki), gdzie zbierane są wszystkie skarby ludowe Słowaków. W tym czasie rodzą się też legendy o kolejnym bohaterze narodowym, symbolu prawości, który ograbia bogatych, a rozdaje biednym – o Juraju Janosiku.

Rozwód z Węgrami

Od 1867 r. kształtowanie się słowackiej tożsamości zostaje spowolnione przez Węgrów. Zamknięta zostaje „Macica Sloveńska”, zlikwidowana partia „Slovenska Narodna Strana”, a Słowacy zaczynają być represjonowani. Od 1907 r. rozpoczyna się agresywna madziaryzacja. W tym samym roku, w miejscowości Cernova, miała odbyć się msza św. z udziałem słowackiego księdza, jednak zamiast tego został przysłany kapłan węgierski. Lokalna ludność stanęła przed wejściem do kościoła, nie chcąc wpuścić przysłanego księdza. Wtedy to węgierska policja otworzyła ogień i zginęło 15 osób. Wydarzenie to odbiło się szerokim echem międzynarodowym. W gazetach wydawanych po polsku, szwedzku, norwesku zaczęto mówić o masakrze na narodzie słowackim. Wydarzenia I Wojny Światowej sprawiły, że Słowacja miała szansę oddzielić się od swojego ciemiężyciela. W 1918 r. Andriej Hlinka mówi w radiu „Po ponad tysiącletnim nieudanym małżeństwie z Węgrami, my - Słowacy zdecydowaliśmy się współżyć z braćmi Czechami.” Tym

samym powstaje państwo Czechosłowacja. Największym ambasadorem kultury słowackiej był Milan Rastislaw Stefanik - generał lotnictwa i dyplomata. W dwudziestoleciu międzywojennym Czechosłowacja była szybko rozwijającym się krajem. Ale w tym czasie tworzą się też stereotypy i konflikty pomiędzy Czechami i Słowakami. Z jednej strony są to bracia, ale z drugiej strony, kultura słowacka znów zaczyna być tłumiona. Na przykład językiem oficjalnym był język czechosłowacki, który był tożsamy z językiem czeskim. Język słowacki został uznany jedynie za dialekt języka czeskiego.

Niechlubna niepodległość i powrót do Czechosłowacji

W przededniu wybuchu II Wojny Światowej Hitler postawił Słowakom ultimatum o współpracy. Dzięki temu mogą mieć własny kraj. Albo Hitler zostawi ich Czechom, Polakom, Węgrom do podziału. Prezydent Jozef Tiso wybrał sojusz z Niemcami, dzięki czemu 14 marca 1939 roku powstaje I Republika Słowacji. Po 200-letniej walce o niepodległość Słowacy budują swój kraj, ale wciąż w czyimś cieniu. Tym razem w cieniu hitlerowskich Niemiec. Dzięki temu podczas II WŚ Słowacja nie poniosła większych strat, kraj nie został wyniszczony tak, jak inne państwa Europy. Wraz z końcem II Wojny Światowej dla Słowacji zamyka się historyczne koło czasów. Po kapitulacji Niemiec, I Republika Słowacka traci

Upadek ZSRR dla Słowaków oznacza szansę na autonomię. Większość polityków i elit kraju zaczyna myśleć o utworzeniu państwa słowackiego. Bez referendum, bez pytania ludzi o zdanie, po błyskawicznych umowach polityków, Wladimir Meciar i Vaclav Klaus podpisali umowę o rozdzieleniu Czechosłowacji. 1 stycznia 1993r. zostaje utworzone nowe państwo – Słowacka Republika. Po raz pierwszy państwo to nie funkcjonuje w niczyim cieniu, ale jest niezależnym, autonomicznym, samodzielnym, nowoczesnym, demokratycznym, kosmopolitycznym krajem. Słowacy są wolni.

Plusy i minusy samodzielności

Słowacy byli ludnością niedocenianą i niezauważaną przez wiele wieków. Po raz pierwszy w 1381 r. król Ludovit I Wielki zauważa ich i nadaje przywileje Słowakom mieszkającym w miejscowości Żylina.

Od 1993 r. do dnia dzisiejszego Słowacja, jako suwerenne państwo ma zaledwie 17 lat. Historycznie to najdłuższy okres istnienia tego kraju, chociaż to młody naród, który wciąż się tworzy, wciąż krystalizują się polityczne elity. Wśród pozytywnych zjawisk trzeba zaznaczyć, że Słowacja bardzo odbiła i ustabilizowała się gospodarczo, a także zaistniała wśród struktur światowych organizacji takich jak NATO, UE, strefa Euro, ONZ, OECD. Wreszcie otrzymała międzynarodowe uznanie. Do minusów należą kłopoty związane z dużym rozproszeniem politycznym partii, przez co do głosu często dochodzą skrajna prawica lub skrajna lewica. Pomimo zawirowań wieków Słowacy dziś mają bardzo silną tożsamość narodową. Odnoszą sukcesy w sporcie – hokej, piłka nożna, sporty zimowe, kajakarstwo. Rozwija się poezja, teatr, telewizja, a także turystyka. Słowacja odkrywa swoje skarby i potrafi je sprzedać na arenie międzynarodowej. Ironicznie, ale prawdziwie słowa Aleksandra Matuszku są wciąż aktualne „Nad Tatrami błyskawice, gromy mocno biją. Zatrzymajmy je, bracia, one z pewnością zamilkną, Słowacy ożyją. Ta nasza Słowacja mocno do dziś spała. Ale błyski gromu zachęcają do tego, aby się zbudziła.”

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

|


{tourism}

Pomorskie – speed ahead! s

ays the Marshal of Pomorskie Voivodeship Mieczysław Struk. Pomerania means plenty of fresh air, sunny beaches, quiet lakes, crystal clear rivers, shadowy woods and interesting historical places. Here live hospitable and friendly people. Pomorskie Voivodeship is ideal for doing sports and tourism such as windsurfing and canoeing. In Pomorskie one can hunt, fish, berry and mushroom pick, walk on foot, ride on a bike, ride a horse, sail, play with the sounds of Kashubian music, taste delicious regional dishes such as Slowinski bread or Kashubian strawberries, or to take snuff—a regional custom, unknown elsewhere. The Pomorskie Voivodeship is known for its unforgettable marine landscape. Open sea ,along with Polish Riviera comprised of a line of sea resorts offer numerous clean beaches. A wide range of hotel offers give the opportunity to choose the best place to stay. Ustka, Leba, Hel, Jastrzebia Góra, Jurata, Jastarnia, Katy Rybackie, Krynica Morska as well as Gdansk, Gdynia, Sopot guarantee both wonderful and active stay. Pomerania means not only a seabelt but also swift rivers, hundreds of charming lakes and steep slopes and picturesque moraine hills. All of these attractions have their fans. The biggest lakes—Wdzydze, called Kashubian Sea, and Charzykowskie lake are each summer full of tourists. Other interesting features of Pomerania are a chain of ribbon lakes. They create chain-like patterns. The most enchanting example of those lakes is Kolko Radunskie situated in the heart of Szwajcaria Kaszubska—a favourite route for canoeing trip. All lakes are linked by Radunia which is the unquestionable queen of all Kashubian rivers. The wealth of Pomerania is not only its rivers and lakes but also its woods covering almost 40 per cent of surface of the region. In the beechwoods growing in ravines, at the banks of the brooks one can notice even mountain plants. One can enjoy freely forest

10 |

There are many beautiful medieval Teutonic Order castles in Malbork, Gniew, Bytow, Kwidzyn, Lebork, Sztum and Czluchow.

Fot. Michał Kownacki

“The Pomorskie Voivodeship has had a lot to offer to its people as well as to tourists who regularly come to visit this part of the country. The Pomorskie Voivodeship is characterised by amazing richness of landscape. If one is to believe the old legend, it all started from the fact that God forgot about creating Pomerania and took to it in the very end. The land of Pomorskie was created out of materials that were…..”

silence, fresh air, pick and eat berries and mushrooms. Wiezyca hill towers over the chain of Szymbark hills at the altitude of 329 metres above the sea level. Wiezyca has a huge viewing tower at which one can admire the panorama of the area. During winter on the slopes of the hill there are many skiers, and in the summer there are hundreds of tourists looking for breath-taking views. What is more, in Pomerania there are many ethnic groups. The Pomorskie Voivodeship is populated by the Kashubians who are one of the most numerous ethnic groups in Poland and the other important group are Kociewiacy. On the territory of Pomorskie Voivodeship there are also two national parks, nine landscape parks and several conservation parks. The most precious protected area is Slowinski National Park—World National Park of Biosphere UNESCO. It is famous for its maritime area with moving sand dunes called “ white mountains”-- one of the rarest in Europe. Pomorskie Voivodeship offers everything that you need to fulfill tourist expectations. Tricity area is full of beaches, cafès , bars and restaurant vibrating with life till late night hours. Smaller towns have also prepared numerous tourist attractions. Apart from historical artefacts that will surely interest the fans of history, Pomerania has also other at-

The MigranT aT hoMe / july 2010 / www.migranthome.co.uk

tractions to offer such as St. Dominic’s Fair, World Championships in Amber Hunting, Strawberry Quest, various regattas, concerts and exhibitions. Part of annual cultural calendar of Tricity constitute such well known festivals as Heineken Open’er Festival,Gdynia Film Festival or Sopot Film Festival. There are many options to choose from festivals to Tricity cinemas, theatres or discos. Pomorskie Voivodeship is not only the Tricity area, the Kashubians or Kociewiacy. It includes beautiful Slupsk—the capital of Central Pomerania where you can see one of the most beautiful city halls in Poland with the viewing tower overlooking panorama of the city, 16th century Pomeranian Dukes Castle, or fertile Vistula Plains—the land of wind mills, arcade houses, drawbridges, river ports and Mennonite culture. There are many beautiful medieval Teutonic Order castles in Malbork, Gniew, Bytow, Kwidzyn, Lebork, Sztum and Czluchow. Pomeranian Checked-Houses-Land is the exceptional for the whole Poland group of villages with kept traditional half-timbered construction dated from 19th/beginning of 20th century. There are many such places not damaged by civilization , as if the time stopped. You can’t miss it! We hope that Pomerania will satisfy the tastes and expectations of the most demanding visitors. You won’t be bored in Pomorskie once you enter its welcoming lands.


{turystyka}

Pomorskie - cała naprzód! „Województwo Pomorskie ma do zaoferowania bardzo wiele zarówno mieszkańcom, jak i turystom licznie odwiedzającym ten zakątek kraju. Cechuje je niezwykłe bogactwo krajobrazu. Jeśli wierzyć starej legendzie, wzięło się ono stąd, że Pan Bóg zapomniał o Pomorzu i zabrał się za jego tworzenie na samym końcu. Ziemię pomorską tworzył więc z budulca, który pozostał mu z najrozmaitszych krain, które ukończył wcześniej. Dzięki temu nasz region skorzystał z bogactwa każdej krainy po trochu.”

W

ten sposób Marszałek Województwa Pomorskiego Mieczysław Struk zachęca do odwiedzenia regionu. Nie brak tu czystego powietrza, słonecznych plaż, cichych jezior, krystalicznie czystych rzek, cienistych lasów oraz interesujących zabytków. Nie brak również gościnnych i pracowitych mieszkańców. Województwo pomorskie to idealny teren do uprawiania sportu i turystyki np. windsurfingu i kajakarstwa. Na Pomorzu można polować, wędkować, zbierać jagody i grzyby, wędrować pieszo, jeździć na rowerze, konno, żeglować, bawić przy dźwiękach kapeli kaszubskiej, kosztować regionalnych specjałów takich jak chleb słowiński, truskawka kaszubska, czy wreszcie zażywać tabaki – regionalnego specyfiku, nieznanego nigdzie indziej. Województwo cechuje niepowtarzalny krajobraz nadmorski. Otwarte morze z Polską Riwierą, jak bywa określany ciąg miejscowości letniskowych oraz szerokie czyste plaże. Szeroka baza hotelowa daje możliwość swobodnego wyboru miejsca odpoczynku. Ustka, Łeba, Hel, Jastrzębia Góra, Jurata, Jastarnia, Kąty Rybackie, Krynica Morska, a także Gdańsk, Gdynia czy Sopot gwarantują wspaniały, również aktywny wypoczynek. Pomorze to nie tylko pas nadmorski, ale także wartkie rzeki, setki urokliwych jezior i urwiste stoki, przepastne wąwozy oraz malownicze wzgórza morenowe. Mają one swoich zwolenników wśród osób preferujących spokojny wypoczynek. Największe jeziora: Wdzydze, nazywane Kaszubskim Morzem i Jezioro Charzykowskie, przeżywają latem oblężenie przez turystów. Na szczególną uwagę zasługuje ciąg jezior rynnowych. Układają się one w łańcuchy i wianki, z których najbardziej urokliwe jest Kółko Raduńskie, leżące w sercu Szwajcarii Kaszubskiej, stanowiące ulubiony szlak miłośników spływów kajakowych. Jeziora spina Radunia – niekwestionowana królowa rzek kaszubskich.

Bogactwem Pomorza są nie tylko wody, ale i lasy, pokrywające niemal 40 proc. powierzchni regionu. W buczynach porastających wąwozy, nad brzegami potoków spotyka się nawet rośliny górskie. Można bez przeszkód korzystać z leśnych dóbr: ciszy, świeżego powietrza, jagód i grzybów. Nad okolicą góruje Wieżyca, wyrastająca z pasma Wzgórz Szymbarskich, wznosząca się na 329 m n.p.m. Wzgórze ma potężną wieżę widokową, z której podziwiać można panoramę okolicy. Zimą na stokach Wieżycy szusują narciarze, a latem roi się tu od turystów spragnionych pięknych widoków. Duże znaczenie ma również barwna kultura pomorskich grup etnicznych. Województwo zamieszkują Kaszubi, jedna z najliczniejszych w Polsce grup etnicznych, oraz Kociewiacy. Na terenie województwa znajdują się: dwa parki narodowe, dziewięć parków krajobrazowych oraz kilkadziesiąt rezerwatów przyrody. Najcenniejszym obszarem chronionym w województwie jest Słowiński Park Narodowy - Światowy Rezerwat Biosfery UNESCO. Obejmuje on unikatowy w skali europejskiej nadmorski obszar z wędrującymi wydmami zwanymi „Białymi Górami”, jednymi z nielicznych w Europie.

Pomorze to nie tylko pas nadmorski, ale także wartkie rzeki, setki urokliwych jezior , urwiste stoki i przepastne wąwozy oraz malownicze wzgórza morenowe. Mają one swoich zwolenników wśród osób preferujących spokojny wypoczynek.

Województwo pomorskie oferuje wszystko, co trzeba, aby zaspokoić różnorodne oczekiwania turysty. Trójmiasto jest pełne plaż, kafejek, barów i restauracji, tętniących życiem do późnych godzin nocnych. Inne, mniejsze miejscowości również przygotowały wiele atrakcji turystycznych. Na Pomorzu oprócz zabytków, które z pewnością zainteresują miłośników historii, na turystów czeka Jarmark św. Dominika, Mistrzostwa Świata w Poławianiu Bursztynu, Truskawkobranie, liczne regaty, koncerty i wystawy. W krajobraz Trójmiasta wpisane są liczne festiwale, m.in. znany w całej Europie Heineken Opener Festiwal, Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni, czy Sopot Festiwal. Nie tylko turysta szukający regionalnych atrakcji, ale i zwolennik bardziej uniwersalnej rozrywki wielkomiejskiej w postaci kin, teatrów czy dyskotek znajdzie tu coś dla siebie. Województwo pomorskie to nie tylko Trójmiasto, Kaszuby czy Kociewie. To również piękny Słupsk – stolica Pomorza Środkowego, w którym można zobaczyć m.in.: jeden z najpiękniejszych ratuszy w Polsce z wieżą widokową na panoramę miasta, XVI-wieczny Zamek Książąt Pomorskich. Żyzne Żuławy - kraina wiatraków, domów podcieniowych, zwodzonych mostów, portów rzecznych i kultury menonickiej. Nie brakuje także pięknych średniowiecznych zamków krzyżackich w Malborku, Gniewie, Bytowie, Kwidzynie, Lęborku, Sztumie i Człuchowie. Unikatowa w skali Polski jest tzw. Kraina w kratę, czyli wsie z zachowanym, tradycyjnym budownictwem szachulcowym z XIX i początków XX wieku. Wiele jest takich miejsc, których jeszcze nie dotknęła cywilizacja, a czas jakby się zatrzymał. Z pewnością trzeba je zobaczyć! Mamy nadzieję, że Pomorze zaspokoi gusty i oczekiwania nawet najbardziej wybrednych turystów. Nuda w Pomorskiem nie grozi nikomu, kto zdecyduje się wejść na jego gościnne ziemie.

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

| 11


{diversity and equality}

Immigrants after the British Election One of the main weapons in this year’s electoral campaign was the subject of immigration. Now we are after the election and the Conservatives are in power. What does this mean for immigrants that want to come into the UK? Kasia Swiba

P

oliticians are trying to convince us that Great Britain is not closed to immigration but at the same time, it seems like they don’t want to let too many of them in. In pre-election statements on the subject of immigration the Conservatives were proposing to create a limit to the number of people coming to the UK from outside the EU, as well as introducing periodical control of the influx of people coming in from the EU. There were talks about a quarantine period of nationals coming from countries who recently joined the European Union. The question is which of these statements will become a reality? We will see in the next few months.

Skilled Workers

It appears that the Conservatives will invite immigrants as long as they have skills in certain areas, in order to support

the British economy. It would be safe to assume therefore, that only people that are of economical use will be welcomed by the new government. How could one define the economical usefulness of an individual? Would a girl, who is a good waitress, be considered useful? Or does the UK expect only an influx of engineers, inventors and scientists? Where is the fine line?

Homeless and Unemployed

We don’t have an answer for the above question but what we do know is who is welcome here. Just before the election in Peterborough, the border agency with the help of Police and social workers were handing letters to unemployed immigrants from central and Eastern Europe warning them about deportation. In order to remain in the country they had to find a job within a specified time, or return to their country. I heard there were similar issues in

London to get rid of homeless migrants. How is it possible that we are all members of the European Union, but we can’t by the look of things, freely move within Europe?

Soul-less regulations

EU regulations are guaranteeing the free movement of people and goods across Europe. However the latter seems to not be so free to move around. If after three months, one doesn’t work or study and our means to support ourselves are finished, it looks like the country we are in have the right to deport us. It has to be said that lots of immigrants are coming to England with exaggerated expectancies, seeing Great Britain as an ‘El Dorado’ or a paradise on earth. Some have sold their apartments, cars and have gotten rid of all their belongings to come to England. The crushing reality has left some people without anything here, and nothing back at home in their own

country either. For them, going back home is not an option, they are choosing to stay here, sometimes simply because they don’t have any money to buy a ticket home. To understand this situation is quite difficult, but does threatening people with deportation help resolve the problems of these individuals and in general?

The golden medium

This is just scratching the surface of the issue called immigration. It is obvious that immigration changed the life of the immigrant as well the social structures of the countries they leave and also the country they migrate to. In our cosmopolitan world, we cannot pretend that immigration issues don’t exist, or that they are simple and primitive solutions such as ‘lets deport all the foreigners’ will solve anything, as they are unrealistic. Politicians have a very difficult task in front of them, to find a golden medium in this situation.

Points System – note from editor “The Points Based System (PBS) is a system for managing migration for those wishing to enter the UK for work or study.”

T

his system requires highly skilled foreigners coming into the UK in addition to other criteria, to have enough money to support themselves for three months until they start to earn. I can on principle agree with the above. However what does a ‘highly skilled foreigner’ mean? My experience taught me that most of the highly educated migrants that are here are doing manual work. These jobs include: warehouse operatives, forklift drivers, waiters, kitchen staff, cleaners, care workers in old people houses, builders etc. I have never gotten the chance to use my skills and education until now, and only after

12 |

trying for many years to make progress working for an English company, I realised that the only way forward for me was to work as a self-employed person in order to make a progress. How I see it, is that from now on, this country is essentially planning to operate as a company, merely purchasing labour with the view that a migrant is not supposed to become a full member of society. The migrant, in the hope of settling down in a country of his choice, has had to travel a long distance, leaving behind all that is familiar to him and often risking his life, and paying human traffickers exorbitant sums of money, has to behave like a corporate lad-

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

der-climber who seeks upward mobility by jumping from one company to another. Migration is essentially the search for opportunity and social mobility that their previous society did not provide. In Western societies, the job market is the greatest factor of opportunity and social mobility. Integration into society is not only a question of culture but also availability of work opportunities and progression with an aim to settle down. However it appears that when you get fired from your job if are a migrant, you are also getting fired by the country. So how is this points system of managing migrants going to benefit England?

Does the new government have a plan and know what skilled foreigners we need in England and in what areas? Will it offer a route of progression to those migrants that are skilled enough in order for this country to benefit from migration in a logical way? Immigrants are often some of the most enterprising individuals of another nation. If we judge people merely as a drain on resources, we are bound to find immigrants undesirable There are no simple answers or solutions to this problem, certainly we do need to have a plan to control and manage the migration in this country but do we have a plan?


{odmienność i równość}

Emigranci po wyborach

Jedną z głównych broni tegorocznej kampanii wyborczej był temat imigracji. Teraz jesteśmy już po wyborach – wygrali konserwatyści. Co to oznacza dla imigrantów i ludzi chcących przybyć do UK?

P

Kasia Swiba

olitycy przekonują, że Wielka Brytania nie jest zamknięta na emigrantów, ale z drugiej strony nie chcą wpuszczać tu każdego. W przedwyborczych oświadczeniach w kwestiach emigracyjnych, konserwatyści proponowali ustalenie limitów osób przyjeżdżających spoza UE. Także wprowadzenie okresowej kontroli obywateli przybywających z UE. Ponadto mówili, że obywatele ewentualnych nowych państw członkowskich, zostaną objęci okresem karencyjnym, nim będą mogli przyjechać i żyć w UK. Które z tych deklaracji zostaną spełnione, zapewne pokaże nam kilka najbliższych miesięcy.

Przydatni specjaliści

Konserwatyści najchętniej widzieliby u siebie emigrantów, którzy są specjalistami w danej dziedzinie, wspierając brytyjską

ekonomię. Czyli chcą tych, którzy będą przydatni społecznie. Tylko co to znaczy przydatni społecznie? Czy dziewczyna, która świetnie odnajduje się w roli kelnerki jest już przydatna, czy UK oczekuje napływu tylko inżynierów, wynalazców, naukowców? Gdzie jest ta cienka granica?

Bezdomni i bezrobotni

Tego jeszcze nie wiadomo. Natomiast wiadomo kogo UK nie chce. Tuż przed wyborami, w Peterborough pojawiły się akcje odsyłania bezrobotnych imigrantów z Europy Środkowej i Wschodniej. Funkcjonariusze Border Agency przy pomocy policji i opieki społecznej, wręczali niektórym emigrantom listy ostrzegające o deportacji. Warunkiem było znalezienie pracy – jeśli to adresatom listów się nie uda, będą musieli wrócić do domu. Później Londyn chciał w podobny sposób pozbyć się bezdomnych. Jak to możliwe jeśli jesteśmy obywa-

telami UE i możemy swobodnie poruszać się w jej obszarze?

Bezduszne przepisy

Otóż na podstawie przepisów UE mamy zagwarantowany wolny przepływ dóbr i osób, ale tych ostatnich obowiązują pewne obostrzenia. Jeśli po trzech miesiącach nie studiujemy, nie pracujemy, nie mamy żadnych środków utrzymania, kraj w którym przebywamy posiada prawo do deportowania nas. Jest to także możliwe, jeśli wchodzimy w konflikt z prawem, chociażby w takiej sprawie jak zakłócanie porządku publicznego.

Zawiedzione marzenia

Prawdą jest, że wielu imigrantów przyjeżdżało tu z wyolbrzymionym wyobrażeniem o Wielkiej Brytanii jako o Eldorado, swoistym raju na ziemi. Ludzie sprzedawali mieszkania, samochody, cały swój dobytek, zapożyczali się, by móc pojechać do Anglii. Wyobrażenia te

często drastycznie rozbiły się o rzeczywistość, pozostawiając ludzi bez niczego – ani tu, ani tam. W ich przypadku powrót do kraju nic nie zmienia, dlatego czasem wolą zostać, a czasem po prostu nie stać ich na bilet. Zrozumienie ich sytuacji jest bardzo trudne, a straszenie deportacją nie pomoże rozwiązać problemu poszczególnych jednostek.

Złoty środek

To zaledwie tylko kilka kwestii związanych z imigracją, które pojawiają się na co dzień. Emigracja do innego kraju zmienia życie zarówno emigranta, jak i strukturę społeczną. We współczesnym kosmopolitycznym świecie nie można udawać, że kwestie emigracji nie istnieją, ale nie da się też zastosować prymitywnych rozwiązań w stylu „deportujmy wszystkich obcokrajowców”. Politycy mają więc przed sobą trudne zadanie – znaleźć złoty środek.

System punktowy – notatka od wydawcy

System Punktowy jest to system mający na celu uregulowanie imigracji. Dotyczy on osób, które chcą przyjechać do UK, żeby tu studiować lub pracować.

S

ystem ten wymaga między innymi, aby wysoko wykwalifikowani obcokrajowcy przy wjeździe do UK posiadali wystarczające fundusze aby utrzymać się przez trzy miesiące nawet jeżeli nie znajdą pracy. Muszę przyznać, że zgadzam się do pewnego stopnia z powyższym stwierdzeniem. Ale co właściwie oznacza sformułowanie „wysoko wykwalifikowany” obcokrajowiec? Doświadczenie nauczyło mnie, że większość wysoko wykształconych emigrantów wykonuje prace fizyczne. Zatrudnieni są w magazynach, fabrykach, jako kierowcy wózków widłowych, kelnerki, kucharki, sprzątaczki, pielęgniarze w domach opieki społecznej, budowlańcy itp. Do niedawna (do momentu kiedy zaczęłam wydawać The

Migrant ) nie miałam szansy aby wkorzystać moje wyksztalcenie i umiejętności. Pracowałam przez wiele lat w firmie angielskiej i w pewnym momencie stało się dla mnie oczywiste, iż szanse aby zrobić postępy w mojej karierze są zerowe. Uzmysłowiłam sobie, że jedyną drogą by wykorzystać w pełni moje umiejętności i wykształcenie, jest założenie własnej firmy. W tej chwili, z mojego punktu widzenia, ten kraj zasadniczo chce funkcjonować jak firma. Nabywać siłę roboczą z założeniem, że emigrant nie powinien stać się pełnoprawnym członkiem społeczeństwa. Emigrant, w nadziei osiedlenia się w kraju, który sobie wybrał, musi bardzo czesto odbyć daleką podróż, zostawić wszystko co jest mu bliskie i znane, często ryzykować życiem, pła-

cić wygórowane ceny przemytnikom ludzi, musi wspinać się po drabinie kariery, skacząc z jednej firmy do drugiej. Migracja to zwykle szukanie nowych możliwości i awansu społecznego, który nie był możliwy w poprzednim miejscu. W „zachodnich” społeczeństwach rynek pracy jest największym czynnikiem powodujacym ruchy społeczne. Integracja ze środowiskiem jest nie tylko kwestią kultury, ale także przedewszystkim szansa na prace i rozwoj. Ostatecznym celem jest osiedlenie sie tam gdzie zarabiamy pieniadze . Jednakze wydaje sie że w systemie punktowym jeśli zostajesz wylany z pracy, jeśli jesteś emigrantem zostajesz także “wylany” z kraju. Imigranci, to zazwyczaj najbardziej przedsiębiorcze jednostki danej nacji. Jednak

jeśli oceniamy ich jedynie jako jednostki obciazajace system spoleczny to z cala pewnoscia widzimy ich jako osoby niepozadane. W tym świetle jakie korzyści ma przynieść Anglii System Punktacyjny, zarządzający emigracją? Czy nowy rząd ma plan i wie jakich wykwalifikowanych obcokrajowców, w jakich obszarach potrzebuje Anglia? Czy wyznaczy to ścieżkę rozwoju dla tych, którzy są wystarczająco wykwalifikowani i kierunek dla tego kraju, by czerpać korzyści z migracji w sposób logiczny? Nie ma prostych odpowiedzi i rozwiązań w tych kwestiach. Z pewnością potrzebujemy planu do kontrolowania i zarządzania migracją w tym kraju, ale czy naprawdę mamy jakiś plan?

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

| 13


{diversity and equality}

My first hand experience of Europe I was born in a country that is crossed by the river Vistula in the times when interesting changes were taking place. As I was growing up, the formation of the European Union was taking place, and thanks to this, I had first hand experience of what ‘Europe’ means. What does this idea mean to the average European? Different yet united, is this fiction or is it fact?

W

Kasia Swiba

hen I was just a few years old, I realised that all the people on this planet do not speak Polish and that Poland is a very small part of this world. From that moment, that ‘world’ became a mystery that I wanted to solve. I grew up in times of changes that I couldn’t understand at a young age. ‘Solidarnosc’ (Solidarity Movement), the collapse of Communism, and the first free elections, were for me as a child, empty words. The tangible changes for me were that in shops we finally had Coca-Cola and ‘Turbo’ chewing gum. However, they were so expensive we couldn’t afford to buy them anyway. Much later, those changes made sense to me, but I kept thinking that this small country, Poland, was behind in its thinking and development, in comparison to the rest of the world. I heard about the developed west and that our desire as a country was to become part of the European Union. I heard about progress and a life I didn’t know or had never experienced, and at that time, I never thought I would have the chance to experience it. Then, the year 2004 began.

Europe-Foster family

The inclusion of Poland in the EU was a stepping stone for me and it literally changed my life. I was a student then, and there were European student programmes that I could apply for. I decided to go for a scholarship under the Socrates and Erasmus programme in Finland. For six months I was living in the same house as Spanish, Italian, French, Czech, Greek and English students. We were all Europeans in Europe, and none of us was at home in Finland. In that student house, the idea of a united Europe was very clear to me, we are all different yet we are all the same. We came from different cultures, different places and different experiences, yet for the six months that we lived together, we were supporting each other, providing entertainment and we shared all of our ups and downs. This was our first taste of adult life; responsible and not so responsible. We were one big European family, communicating mainly in En-

14 |

glish, but sometimes in a mixture of all our languages. Language was not that important as we were just people, experiencing the same things and having the same emotions at this particular time in our lives. Our friendship was beyond any divides. It was at this time that I thought a united Europe was possible. When I returned home, I felt like Europe was my home also, and I could live in any corner of it. I had the impression that wherever I went, it would be like that student house in Finland. I wanted to test this feeling if it would be the same elsewhere as I was a European.

The different faces of Europe

A few years later, I decided that I would live for a while in the UK. Open to the world, with optimistic ideas about immigration, and convinced that everybody at least once in their lives had tried to live in a different country. I was in love with Europe, and enchanted by the ideas of freedom and equality. I settled down in Hertfordshire. How different this experience was, and still is, to my experiences as a student. The majority of the people surrounding me are English. It is nearly impossible not to feel different with my harsh Slovenian accent. In the shops, on the street, over the phone, I am always considered the odd one out. It is not necessarily because somebody points this out to me, but I myself see and feel the difference. Sometimes I get upset by the politeness of English people; they are courteous and pleasant, but always official to me. It makes me feel like a stranger. Because of this, it is difficult to feel at home and make friendships or to simply go for a drink. It is much easier to create a relationship with other immigrants from all over the world. They are not at home here either; therefore they seek the company of others. However this is not what I really want, I don’t want to live in closed cultural enclaves creating small countries within a country, practicing the idea of a united Europe only with other immigrants. I would like to feel that being in Europe, no matter where, you are a European at home.

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

The choice is yours

The inclusion of Poland in the EU was a stepping stone for me and it literally changed my life. I was a student then, and there were European student programmes that I could apply for.

I have to admit that in Finland and the UK, I have come across different ways of life, good and bad, have experienced an average and grey reality and got rid of any hang ups I had about being Polish. Now I can see that Poland is not that underdeveloped and in certain aspects, it is more developed than some other countries. What is certain is that every country has poor and rich people, with many living on credit. Each country has their own absurdities and it is our choice which absurdity we are willing to put up with. At this moment in my life, I decided to live in Great Britain. I adore English people, and I even like the unpredictable weather climate, but I still do not feel at home. I have the impression that Britain is divided between a ‘British’ Britain and an ‘Immigrant’ Britain. I wonder if the idea of a united Europe can only be achieved on a no-mans land, and is therefore just fiction. Recently I have read a speech of a Bundestag MP Johann Wandephul among other things he said - Europe has to become an idea of nations and not just an idea of political elites. I like that but will this ever happen?


{odmienność i równość}

Europa na własnej skórze Urodziłam się w kraju nad Wisłą, w ciekawych czasach przemian. Wraz ze mną, równocześnie rosła idea zjednoczonej Europy (European Union). Dzięki temu mogłam i nadal mogę doświadczać „Europę” na własnej skórze. Jaka ona jest dla zwykłego człowieka? Różna, ale wspólna – czy to fikcja czy fakt?

K

Kasia Swiba

iedy miałam kilka lat, dotarło do mnie, że nie wszyscy ludzie na świecie mówią po Polsku, a Polska to właściwie mały wycinek świata. Od tego momentu ten cały “świat” zaczął mnie dręczyć i nurtować. Dorastałam w atmosferze wielkich, niezrozumiałych zmian. Solidarność, upadek komunizmu, wolne wybory – dla dziecka to puste słowa, które jedynie objawiały się tym, że w sklepach pojawiła sie Coca-Cola i guma do żucia Turbo – na które i tak mnie nie było stać. Później nabrało to wszystko pewnego znaczenia, ale w świadomości pozostał pewien kompleks. Że ta mała Polska, ta moja wielka ojczyzna, jest “do tyłu” w świecie. Zaczęłam doświadczać tego, co nazwałabym kompleksem polskości. Ciągle słyszałam o rozwiniętym zachodzie, o tym, że chcemy wstąpić do Unii Europejskiej. O postępie, o życiu, którego nie znałam i którego, jak mi się wtedy wydawało, nigdy nie poznam. Aż nadszedł rok 2004.

Europejska rodzina zastępcza

Wstąpienie Polski do UE było dla mnie momentem przełomowym,

Wstąpienie Polski do UE było dla mnie momentem przełomowym, który bardzo realnie zmienił moje życie. Byłam wtedy na studiach i pojawiły się już programy europejskie, na które mogłam składać podania.

który bardzo realnie zmienił moje życie. Byłam wtedy na studiach i pojawiły się już programy europejskie, na które mogłam składać podania. Zdecydowałam sie na półroczne stypendium Socrates/Erasmus w Finlandii. Mieszkałam w jednym domu z Hiszpanami, Włochami, Francuzką, Czeszką, Słowakiem, Anglikiem i Greczynką. Wszyscy byliśmy europejczykami w Europie, ale żadne z nas nie było u siebie. W tym akademiku najlepiej urzeczywistniała się idea zjednoczonej Europy, czyli jesteśmy rożni, ale równi. Każdy z nas pochodził z innej kultury, z innego miejsca, miał inne doświadczenia, a jednak, przez te pół roku byliśmy dla siebie wsparciem, rozrywką, pomocą w problemach, dzieliliśmy smutki i radości. Smakowaliśmy wspólnie dorosłego, odpowiedzialnego i nieodpowiedzialnego życia. Byliśmy jedną, wielką, europejską rodziną, która porozumiewała się po angielsku, a czasem mieszaniną wszystkich języków. Właściwie język nie był ważny, byliśmy ludźmi o takich samych uczuciach i potrzebach, mogliśmy wiele sobie dać nawzajem. Najważniejsze były emocje, a te są ponad barierami językowymi. Moje oczy, umysł i serce otworzyło się na ideę wspólnej Europy. Po powrocie ze stypendium czułam, że Europa jest moim domem i mogę żyć w każdym jej zakątku. Wydawało mi się, że wszędzie będzie tak, jak w akademiku w Finlandii. Chciałam się przekonać, że gdziekolwiek będę mieszkała, będę w domu, bo jestem Europejką.

Inne oblicze Europy

Kilka lat później postanowiłam pomieszkać trochę w Wielkiej Brytanii. Otwarta na świat, optymistycznie nastawiona do emigracji, przekonana, że wszyscy tak robią, że każdy chociaż raz w życiu spróbował żyć gdzieś indziej. Zakochana w Europie i zauroczona ideami wolności, równości, różnic ponad podziałami, zamieszkałam w Hertfordshire. Jakże inne okazało się to doświadczenie od moich studenckich przeżyć. Ludzie, którzy mnie otaczają, to w dużej mierze Anglicy. Wśród nich nie sposób się nie wyróżniać z twar-

dym słowiańskim akcentem. W sklepie, przez telefon, na ulicy, wciąż jestem rozpoznawalna, jako „inna”. I nie dlatego, żeby ktoś mi zwracał uwagę, ale ja sama widzę i czuję różnicę. Czasem mnie denerwuje ta poprawność (politeness) Anglików. Są mili, uprzejmi, ale zawsze oficjalni – tak jakbym była obca. Trudno poczuć się tu jak w domu, nawiązać przyjaźnie, iść razem na lunch czy na drinka. O wiele łatwiej nawiązać kontakty z innymi imigrantami, z innych zakątków świata. Oni także nie są u siebie, więc lgną do towarzystwa innych. Tylko, że ja nie chcę tworzyć zamkniętych enklaw poszczególnych kultur. Małych państw w państwie. Uprawiać ideę UE tylko z innymi imigrantami. Ja chcę być u siebie – w Europie, w każdym jej zakątku, z każdym jej mieszkańcem.

Wybór należy do Ciebie

Muszę przyznać, że w Finlandii i w UK poznałam różne oblicza życia. Te lepsze i te gorsze. Doświadczyłam też tej zwykłej, szarej rzeczywistości i pozbyłam się polskich kompleksów. Dziś widzę, że obecnie Polska już nie jest zacofana, a w pewnych względach wręcz wyprzedza inne państwa. Że w każdym kraju pojawiają się problemy, że wszędzie są bogate elity i biedni ludzie, że wielu z nas żyje na kredyt. Każdy kraj ma swoje absurdy, a naszym wyborem jest w których absurdach żyć będziemy. Ja, chwilowo zdecydowałam się żyć w Wielkiej Brytanii. Uwielbiam Anglików, nawet polubiłam ten klimat, ale wciąż nie jestem tu w domu. Czasem mam wrażenie, że Wielka Brytania dzieli się na Brytanię Brytyjczyków i Brytanię imigrantów. I zastanawiam się czy wspólna Europa – może być zbudowana tylko na ziemi niczyjej, a więc jest fikcją? Czy może jest jednak szansa, by zbudować ją tutaj, na ziemi europejskiej? Podoba mi sie wypowiedź posła Bundestagu Johanna Wadephula ktora ostatnio przeczytalam, o tym, że Europa potrzebuje stać się ideą narodów, a nie elit politycznych. I chyba trudno się z tym nie zgodzić. Czy do tego dojdzie?

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

| 15


{organizations and institutions}

New surroundings from a child’s perspective The young children from Saffron Walden, had lots of fun taking pictures whilst discovering new places in surrounding areas by taking part in an interesting photography event organised by the local community group REVI (Real and Enthusiastic Voice of Integration). Monika Wodecka

REVI (Real and Enthusiastic Voice of Integration)

T

he event took place on Friday 4th of June 2010, and children of different ethnic minorities took part. The day helped them to integrate as well as making them feel more comfortable and welcome in their new homes.

The meaning of Saffron Walden

The weather was on their side blessing the day with wonderful sunshine. The start of the journey began with an introduction to Saffron Walden and its history. The manager of Saffron Walden tourist office answered lots of the children’s questions about the town and its secrets. He explained the meaning behind the name of the town that comes from the Saffron crocuses of which the spice is produced from, and Walden means valley.

Five golden rules of photography

A professional photographer shared his five golden rules with the children, which have to be followed to take a good photograph. Shortly after, the children, equipped with cameras and maps of the area, divided into groups went off to explore the town. Each group went off in a different direction and spent one hour photographing

16 |

the town. After this, they all met in the Saffron Walden museum, which celebrates its 175 year anniversary this year. They were welcomed by the curator of the museum, and shown lots of interesting exhibitions.

17 beautiful albums

The most exciting moment of the event, came when all the children received their photographs and started to create their own albums, showing their fantastic imagination, and using lots of glitter, coloured paper and ribbons. After they

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

finished, we all admired their work, 17 wonderfully decorated photo albums. It was an amazing moment, seeing the town from the eyes of children. It does look different from what we adults see everyday. If you would like to see these pictures, please come and visit the library in Saffron Walden. They are on display from the 7th of June until the 7th of July.

Integration and the secrets of photography

Two of the best albums will be displayed in the tourist in-

formation centre of the town in July. Two of the most interesting photographs will be published in this magazine in August. It was a wonderful opportunity for children of different backgrounds to feel more familiar with their town and learn a lot about its history. It was also a great way of promoting this town to the local community, as well as giving the children a little bit of knowledge about photography and its techniques. We would like to thank the manager of Saffron Walden tourist office, the manager of the library and the curator of the Saffron Walden museum for their kind help. The project was funded by Essex County Council, Arts in Essex Scheme. For more info:www.revirevi.co.uk


{organizacje i instytucje}

Nowe otoczenie – oczami dziecka

Wiele radości podczas odkrywania nowych miejsc miały dzieci z Saffron Walden i pobliskich okolic, które uczestniczyły w interesującym fotograficznym warsztacie zorganizowanym przez lokalna grupę społecznościową REVI (Real and Enthusiatic Voice of Integration). Monika Wodecka

REVI (Real and Enthusiastic Voice of Integration)

W

arsztat odbył się w piątek, 4 czerwca. Zgromadził dzieci z różnych etnicznych społeczności, by się integrować, a także by pomóc im czuć się dobrze w „nowym domu”.

Sekrety Saffron Walden

Pogoda dopisała, na niebie cały czas świeciło słońce. Początek fotograficznej podróży rozpoczął się wprowadzeniem do historii Saffron Walden i opisem jego historycznych miejsc. Manager lokalnej informacji turystycznej podzielił się wiedzą, a także sekretami związanymi z miastem i odpowiedział na trudne pytania. A także wyjawił, iż nazwa miasta pochodzi od szafranowych krokusów używanych o produkcji szafranu

17 pięknych albumów

(przyprawy), natomiast słowo „walden” oznacza dolinę.

Pięć złotych zasad

Fotograf wprowadził dzieci w tajniki fotografii informując o pięciu złotych zasadach fotografowania, pożytecznych w zrobieniu dobrego zdjęcia. Wkrótce dzieci wyposażone w aparaty fotograficzne i mapy, jak również podzielone na grupy, wybrały własne trasy (ścieżki), aby poznać ukryty Saffron Walden. Rozeszły się w różne strony i spędziły ponad godzinę fotografując miasto. By dowiedzieć się więcej o jego historii zaplanowano przystanek w Saffron Walden Muzeum, które w tym roku obchodzi 175. rocznice powstania. Dzieci zostały powitane przez kuratora i zobaczyły wiele interesujących wystaw. R

E

K

L

Najbardziej ekscytujący moment warsztatu nadszedł, kiedy dzieci otrzymały swoje zdjęcia i rozpoczęły tworzenie własnych albumów, wykazując się wyobraźnią, kreatywnością, a także zużywając tony kleju, glitteru, kolorowego papieru, wstążek, kredek, pisaków etc. W ciągu godziny mogliśmy podziwiać efekty ich pracy –17 ślicznie udekorowanych albumów ze zdjęciami. To był niesamowity moment - móc zobaczyć miasto oczami dzieci. Wygląda ono troszkę inaczej niż przez pryzmat dorosłego człowieka... Jeśli Drogi Czytelniku chciałbyś zobaczyć jak wyglądają wyniki prac dzieci, zapraszamy na wystawę albumów w bibliotece w Saffron Walden. Potrwa ona od 7 czerwca do 3 lipca. A

M

A

Integracja i tajniki fotografii

Dodajmy, że dwa najciekawsze albumy zostaną wystawione w Informacji Turystycznej w lipcu, a dwa najciekawsze zdjęcia będą opublikowane w sierpniowym wydaniu tego magazynu. Warsztat fotograficzny był doskonałą okazją, by zintegrować dzieci z różnych grup etnicznych, pomoc im poczuć się przyjaźniej w „nowym domu”, dzieląc się wiedzą na temat historii Saffron Walden. A także by promować miasto i wprowadzić dzieci w tajniki fotografii i korzystania z aparatu fotograficznego. Chcielibyśmy bardzo podziękować managerowi Informacji Turystycznej w Saffron Walden, managerowi biblioteki, jak również kuratorowi muzeum w Saffron Walden za ich szczególną pomoc przy realizacji projektu!

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

| 17


{profiles}

Focusing on community Hatfield is a town in Hertfordshire consisting of approximately 50,000 people. It has a Polish population estimated at around 4,000, roughly 8% of the population. Many are living in former student accommodation, or places with multiple residents, in houses or flats that are inadequate or poorly maintained. they migrate. Having never left my home country I can’t really appreciate what this must mean to someone. I do however, spend some of my free time helping others who are struggling with their own problems with the voluntary work that I do, this work involves supporting others during their time of need and has helped my own sense of empathy towards others grow.

Peter Hill

Station Commander, Hatfield Fire Station

T

his large sector of Hatfield’s population has been under-represented for many years. The Polish Forum and HFRS have worked in partnership to provide space for the community to meet on a regular basis. We asked Peter Hill Commander of Hatfield Fire Station to tell us about his involvement. My name is Peter William George Hill, which is a lot of names for just one person. The William and George bit seem a little Victorian to me but they are the names of my Grandfather and Father. I was raised in Hatfield and went to school there, only moving away when I left home at 18. I returned some 20 years later to purchase a house in a quiet area. I have worked in the Fire Service for 26 years from the age of 22. Looking back I feel I have enjoyed every minute of it, but know there have been some dramatic, sad and sometimes very funny moments. Overall, it really is a spectacular job to be a Fire Officer. I had worked in many locations within the County, giving me some very broad experiences. Of course I need to keep myself quite fit for my job and regularly exercise in and around Hatfield - usually running, sometimes walking. If I am out running I always spend just a few seconds wishing people a good morning or evening as I pass them by. Sometimes I get a wonderful response, where I have stopped and chatted with people, on other occasions people look at me as if I need some medical attention - but wishing people a good day always rewards me somehow. I think everyone should make just a small effort to do this and other community activities that

18 |

cost nothing and can make a small but significant difference to peoples’ lives, including their own. I have some strong views on personal responsibility, and have encouraged my two sons to work hard, learn something new everyday and be true to themselves. Often I have quoted to them Shakespeare’s words from Hamlet, when Polonius gives advice to his son Laertes who is off to France, the passage moves to lending and loaning money, harbouring good friendship and watching what comes out of ones own mouth but finishes off with something like „This above all: to thine own self be true, And it must follow, as the night the day, Thou canst not then be false to any man”. Now they look at me and say, yes yes, we know that - but they have listened and I am happy for that. I have always been impressed by the work ethic of the Polish people that I have had the privilege to meet through the Polish Forum set up and held at the Fire Station I manage in Hatfield. I read in a recent article in “The Migrant at Home” magazine about some of the psychological issues that people suffer when

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

Helping others seems engrained within my whole person. Life really wouldn’t be like it is if it weren’t for people. Much like the analogy of a torch though, they need to be turned on, onto something that is bigger than themselves. I am drawn to people who have certain strength of character and willingness to support others and can laugh at themselves. Where would we be if we couldn’t do that? I have visited Poland in recent years and have been welcomed by my friend’s family, who live in a small town called Kazimierz Biskupi , near Poznan. While sitting at my friend Marek’s dining room table I was surprised by his father making a very big effort to try and speak with me. We struggled for a long time, but it wasn’t until Marek came into the room that I was humbled by what he was trying to say. He said that he was very happy I was at his home and very pleased to meet me. He said that he was glad that an Englishman had visited him and would always welcome English people into his home. I asked him why in particular English people. He looked at me for quite a while and pointing a finger at me with a determined look on his face he said, in Polish, something that seemed very profound. I looked at my friend inquisitively, waiting for a translation, whose jaw had dropped to his

chest. What did he say I asked? My Dad said that he is glad you are here because, „You went to War for us”. I was taken aback quite some, initially thinking, „do I look that old” but then of course, recognising that he was referring to the part England played in the Second World War. I was ashamed and humbled at the same time. I know we went to war due to Poland being invaded but the Polish people were not treated as well as they could have been by us or indeed many other nations. †I smiled a big cheery smile and said you are welcome. We toasted our conversation with a cup of the best Peruvian Coffee, thanks to fair trade, as at that time of the morning it was too early even for Vodka. That came later. I have been welcomed like a ‘Polish long lost brother’ by all those from the Polish community I have invited into my Fire Station. Polish people are learning English, having Christmas Parties and other celebrations. Recently though we all shared in the grief at the sad and tragic events of the death of the Polish President Lech Kaczynski and his Government. We held a ceremony here at Hatfield Fire Station that was attended by many Polish people and dignitaries from in and around Hatfield, from within the Fire Service, with the most senior person being the Lord Lieutenant Lady Verulam representing royalty. Meeting wonderful people, supporting others in their arrival from across many miles to make a new home, make some money and raise their families is something that I thoroughly enjoy about my role as the Station Commander here at Hatfield Fire Station - long may it last. And thank you for your warmth and kindness.


{profile}

Najważniejsza jest społeczność lokalna Hatfield to miasteczko w hrabstwie Hertfordshire, zamieszkane przez około 50 tysięcy osób. Szacuje się, że jakieś 4 tysiące z nich – czyli mniej więcej 8% - to Polacy. Wielu mieszka w byłych akademikach, lub wspólnie wynajmuje mieszkania czy domy o bardzo niskim standardzie. Peter Hill

Komendant Straży Pożarnej w Hatfield

T

a stosunkowo liczna grupa mieszkańców Hatfield przez lata nie miała swoich przedstawicieli. Polskie Forum w Hatfield i HFRS (strażackie służby ratownicze) razem usiłują stworzyć miejsce, w którym polska społeczność mogłaby się regularnie spotykać. Poprosiliśmy pana Petera Hilla, Komendanta Straży Pożarnej w Hatfield, by opowiedział nam o swoim udziale w tym przedsięwzięciu. Nazywam się Peter William George Hill – całkiem dużo imion jak na jednego faceta. William i George wydają mi się nieco wiktoriańskie, odziedziczyłem te imiona po dziadku i ojcu. Wychowałem się w Hadfield i tu uczęszczałem do szkoły. Wyjechałem w wieku 18 lat, żeby wrócić jakieś 20 lat później i kupić sobie dom gdzieś niedaleko w spokojnej okolicy. W Straży Pożarnej pracuję odkąd skończyłem 22 lata, czyli już od 26 lat. Uwielbiam moją pracę – patrząc wstecz mogę powiedzieć, że dobrze spędziłem w niej każdą chwilę, choć muszę przyznać, że nie brakowało momentów zarówno dramatycznychi smutnych jak śmiesznych i wesołych. Można powiedzieć, że praca strażaka jest imponująca. Pracowałem w różnych częściach Hrabstwa Hertfordshire i miałem okazję dobrze je poznać. Muszę oczywiście dbać o swoją kondycję, regularnie ćwiczę – najczęściej biegam, a czasem spaceruję po okolicy. Kiedy spotykam na swojej drodze ludzi, zawsze zatrzymuję się, by ich pozdrowić. Reakcje, z jakimi się spotykam bywają wspaniałe, ucinamy sobie małą pogawędkę. Niektórzy jednak patrzą na mnie jak na wariata, który powinien się leczyć. Wydaje mi się jednak, że pozdrawianie ludzi zawsze w jakiś sposób wychodzi mi na dobre. Uważam, że wszy-

scy powinni to robić, tak samo jak podejmować inne działania prospołeczne – nic to nie kosztuje, a może zmienić – w sposób niewielki, lecz znaczący – życie w społeczności, życie każdego z nas. Odpowiedzialność jednostki jest według mnie bardzo ważna. Zachęcam moich obydwu synów, by ciężko pracowali, każdego dnia uczyli się czegoś nowego i postępowali zgodnie z własnym sumieniem. Często powtarzam im słowa z szekspirowskiego Hamleta – są to słowa wypowiedziane przez Poloniusza, który udziela swojemu udającemu się do Francji synowi Laertesowi różnych porad. Zaczyna od kwestii pożyczania pieniędzy i zaciągania długów, mówi też o pielęgnowaniu przyjaźni i zwracaniu uwagi na to, co się mówi, a kończy mniej więcej tymi słowami: „A najważniejsze byś zawsze był wierny samemu sobie i – co za tym idzie jak noc za dniem – byś innym też nie kłamał” [przekład Barańczaka]. Synowie patrzą na mnie i mówią: tak, tak, wiemy – a ja jestem szczęśliwy, że wysłuchali tych mądrych słów. Polska etyka pracy zawsze robiła na mnie duże wrażenie, i czuję się uprzywilejowany, że mogłem ją poznać, co zawdzięczam Polskiemu Forum, założonemu i działającemu w kierowanej przeze mnie remizie strażackiej w Hatfield. Ostatnio przeczytałem w magazynie „The Migrnat at Home” pewien artykuł poświęcony problemom psychologicznym dotykającym migrantów. Osobiście nigdy nie wyjeżdżałem na dłużej z ojczyzny, więc trudno mi wczuć się w sytuację człowieka mieszkającego w obcym kraju. Poświęcam natomiast sporo swojego czasu wolnego na pomaganie ludziom, którzy zmagają się z różnymi problemami. Pracuję jako wolontariusz – pomagam potrzebującym, co powoduje, że coraz lepiej potrafię wczuć się w sytuację migrantów.

Wydaje mi się, że chęć pomagania wypełnia całą moją osobę. Życie byłoby całkiem inne, gdyby nie ludzie. Możemy wykorzystać tu analogię do latarki – ludzi trzeba „włączyć”, zaangażować w coś, co wykracza pza ich własne sprawy. Ciągnie mnie do osób, które mają pewną siłę charakteru, u których widać chęć niesienia pomocy innym i które potrafią się śmiać same z siebie. Dokąd byśmy zaszli, gdybyśmy nie potrafili śmiać się z własnej osoby? Ostatnio byłem w Polsce, odwiedziłem rodzinę mojego przyjaciela Marka w Kazimierzu Biskupim (chyba tak się nazywa to miejsce) niedaleko Poznania. Kiedy zasiedliśmy do stołu, ze zdziwieniem zauważyłem, że ojciec Marka bardzo chce mi coś powiedzieć. Bezskutecznie usiłowaliśmy się porozumieć, dopiero Marek wytłumaczył mi, co mówi jego ojciec. Wtedy zrobiło mi się wstyd. Ojciec

mojego polskiego przyjaciela powiedział, że jest szczęśliwy, bo może gościć w domu Anglika, i że Anglicy zawsze będą mile widziani w jego domu. Zapytałem, dlaczego właśnie Anglicy. Ojciec Marka dłuższą chwilę mi się przyglądał, poczym z poważnym wyrazem twarzy i wskazując na mnie palcem powiedział coś po polsku, coś co wydawało się niezwykle ważne. Spojrzałem pytająco na Marka, któremu szczęka opadła, i z niecierpliwością czekałem na tłumaczenie. Co on powiedział?- zapytałem. Ojciec powiedział, że cieszy się, bo może

gościć cię pod swoim dachem, ponieważ „poszliście za nas na wojnę”. Zupełnie mnie zamurowało. Czy wyglądam aż tak staro, pomyślałem w pierwszej chwili. Szybko uświadomiłem sobie jednak, że ojciec Marka mówi o roli, jaką Anglia odegrała w drugiej wojnie światowej. Poczułem jednocześnie wstyd i upokorzenie. Wiem, że Anglia przystąpiła do wojny, gdy Niemcy najechały na Polskę, ale później nie traktowaliśmy Polaków tak jak na to zasługiwali, nie tylko my z resztą. Szeroko się uśmiechnąłem i podziękowałem ojcu Marka za jego słowa. Wznieśliśmy toast filiżanką najlepszej kawy peruwiańskiej (zawdzięczaliśmy ją sprawiedliwemu handlowi) – było za wcześnie na wódkę. Toast wódką wznieśliśmy później. Przedstawiciele polskiej społeczności, których zaprosiłem do naszej remizy, traktują mnie jak „dawno zaginionego brata Polaka”. Polacy uczą się tu angielskiego, organizują spotkania z okazji Bożego Narodzenia i innych świąt. Ostatnio wspólnie przeżywaliśmy żałobę po śmierci Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego i innych członków polskiego Rządu. Zorganizowaliśmy w remizie strażackiej w Hatfield uroczystość, w której udział wzięło wielu Polaków oraz wiele ważnych osobistości z naszego miasta i okolicy, a także liczni strażacy. W uroczystości uczestniczyli też Lord i Lady Verulam. Bardzo jestem zadowolony z roli, jaką mogę odgrywać jako Komendant Straży Pożarnej w Hatfield – spotykam wspaniałych ludzi, pomagam im zadomowić się w nowym miejscu setki mil od domu, wspieram ich w zarabianiu pieniędzy, utrzymywaniu rodziny i wychowywaniu dzieci. Mam nadzieję, że będę to mógł robić jeszcze przez wiele lat. Dziękuję Wam wszystkim za wasze ciepło i waszą dobroć.

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

| 19


{points of view}

Sari’s and Potatoes

After many years of travelling to England, my Polish family seem to have finally adopted some of the more multi-cultural aspects of what is now considered to be British. No longer do we hear of requests for potatoes and meat, but rather a more enthusiastic approach to trying new and exotic things, filled with chilli and spices, something that is unheard of in many parts of Poland!

hinese spare ribs, chilli con carne, seafood salad and seriously hot ravioli were all a welcome change to their usual diet, with my Aunt even asking for recipes. I wonder what my Uncle will think of his new diet!

years, and have explored all the places we have lived, all the people we have met and become well acquainted with London. It was during their recent visit that I noticed how just from yearly trips to England, they have adopted a certain British quality and openness to all things international that we have to share.

It is not just their taste buds that are a changing, but also their curiosity to explore the many cultures and backgrounds that we now have in the UK. In comparison to Poland, the UK must be a massive culture shock to a novice Eastern European traveller, where it is still relatively unheard of to have a curry house on every high street, or a shop where you can purchase any spice of your desire. Not only are our shops and restaurants different, but also the mix of people. Just walking down the road you can meet ten people who speak ten different languages. My Aunt and cousin have been coming here for many

When my mother came back from an impromptu trip to Luton with them, and showed me pictures of them all in Sari’s, did I really start to understand the positive effect that having such a diverse nation can have. When you are surrounded by every part of the world, you yourself will absorb small parts of each country. My Aunt and cousin have always loved clothes and fashion, and the beautiful multi-coloured Sari’s, with all their adornments, caught their eye and they were able to appreciate the fashion of a country completely different to their own. Just because something is different to what you are used to, does not make

c

0 |

Emilia Falcone

The MigranT aT hoMe / july 2010 / www.migranthome.co.uk

it wrong and ‘foreign’. It was a pleasure to see them all dressed up, each looking beautiful in their individual ways, like my Auntie with her pink sparkly outfit, not entirely different to her usual love of all things shiny and bright! They have now returned to Poland, but their trip here made me think just how much Europe is changing along with people’s mentality. There are many negative associations with immigration at the moment, but when such different cultures collide with a willingness to share what each other has to offer, I do not see the negative side. If not for Britain’s openness, we wouldn’t have what we now consider to be quintessentially ‘British’, a chicken vindaloo or a kebab after a night out, or Chinese takeaway shared among friends on a Saturday night. I’m visiting my Aunt this summer, and I cannot wait to try her ‘Polish’ chilli con carne, much to my Uncle’s dismay!


{{punkt widzenia}

Sari i ziemniaki

Po licznych wizytach w Anglii na przestrzeni lat moja rodzina z Polski chyba wreszcie zaakceptowała pewne przejawy brytyjskiej wielokulturowości. Nie domagają się już ziemniaków z mięsem, ale z większym entuzjazmem próbują nowych, egzotycznych potraw, z dodatkiem chilli i różnych innych przypraw, o których w wielu regionach Polski nikt nawet nie słyszał.

Ż

Emilia Falcone

eberka po chińsku, chilli con carne, sałatka z owoców morza i ravioli na ostro okazały się miłą odskocznią od ich codziennej diety, a ciocia nawet poprosiła mnie o przepisy. Ciekawe, jak wujek zareaguje na nową dietę! Zmiana zaszła nie tylko w ich kubeczkach smakowych, zmieniło się też ich podejście – nabrali ochoty do odkrywania różnych kultur i środowisk, których tak wiele mamy dziś w Wielkiej Brytanii. Na tle Polski, Wielka Brytania to prawdziwy szok kulturowy dla nowego przybysza z Europy Wschodniej, gdzie na razie restauracje serwujące potrawy indyjskie czy sklepy sprzedające wszystkie przyprawy świata należą raczej do rzadkości. Różnica dotyczy nie tylko sklepów czy restauracji, ale również mieszanki narodowości. Praktycznie na każdej ulicy można spotkać 10 osób, z których każda będzie posługiwać się innym językiem. Moja ciocia i kuzynka przyjeżdżają tu do mnie od wielu lat, więc miały okazję dokładnie przyjrzeć się

wszystkim miejscom, gdzie mieszkaliśmy i ludziom, którzy nas otaczają, oraz świetnie poznać Londyn. Właśnie podczas ich ostatniej wizyty odkryłam, jak bardzo zmieniły się od czasu pierwszego pobytu w Anglii – nabrały pewnych cech brytyjskich, stały się bardziej otwarte na wszelkiego rodzaju międzynarodowe aspekty naszego życia. Ja sama zrozumiałam korzyści płynące z życia w tak zróżnicowanym społeczeństwie w dniu, w którym moja mama pokazała mi zdjęcia z ich spontanicznej wycieczki do Luton, na których wszystkie ubrane są w hinduskie sari. Mając w bezpośrednim sąsiedztwie ludzi z każdego zakątka świata, człowiek samoistnie przyswaja małą cząstkę każdego kraju. Moja ciocia i kuzynka zawsze uwielbiały ładne stroje i ineteresowały się modą. Nic więc dziwnego, że barwne i bogato zdobione sari momentalnie przykuły ich uwagę, pozwalając im docenić modę kraju tak odmiennego od ich ojczyzny. Sam fakt, że coś odbiega od naszych przyzwyczajeń nie znaczy, że należy uznać to za coś złego lub

„obcego”. Oglądanie zdjęć było prawdziwą przyjemnością, każda z nich prezentowała się pięknie na swój własny sposób – Ciocia, na przykład, wybrała różowy, połyskujący strój, który nie różnił się aż tak bardzo tego, co zazwyczaj nosi! Ciocia i kuzynka są już w Polsce, ale ich przyjazd skłonił mnie do refleksji nad ogromem zmian zachodzących w Europie i mentalności jej obywateli. Choć chwilowo imigracja kojarzona jest z wieloma negatywnymi zjawiskami, osobiście nie widzę negatywnych aspektów zderzenia kultur, których przedstawiciele chcą podzielić się tym, co mają do zaoferowania. Gdyby nie typowa dla kultury brytyjskiej otwartość, nigdy nie poznalibyśmy pewnych elementów stanowiących teraz kwintesencję “brytyjskości”: smaku kurczaka vindaloo lub kebaba po nocnym wypadzie na miasto, czy chińskich potraw na wynos pałaszowanych wspólnie przez grupę przyjaciół w sobotni wieczór. Latem zamierzam odwiedzić ciocię i nie mogę się już doczekać polskiego wydania chilli con carne - nawet jeśli mój Wujek nie będzie szalał ze szczęścia!

www.migranthome.co.uk

Magazyn dostępny również w internecie w językach: • polskim • angielskim • rosyjskim

The MigranT aT hoMe / july 2010 / www.migranthome.co.uk

| 1


{points of view}

Important advice for all migrant parents Recently I was asked at my son’s school, to write a few basic words and sentences in Polish, like ‘please, thank you’ and similar such phrases. My initial thought was that they want to teach English speaking children our language, similarly like they teach French or Spanish.

T

hat wasn’t the case. What I learned, was that at this particular school, there were quite a few children who did not speak a word of the English language. I decided that I had to learn more about this situation, so I went to talk to the teachers at my son’s nursery. Very quickly, I realised that this was not just a problem at my son’s school, but in every school where they have Polish children. It is not just the teachers that have difficulty, but also the little ones who must become very anxious.

how can we help?

First of all I would like to give you a few examples. Try to imagine the level of stress that a child is exposed to, when he doesn’t know how to ask his teacher if he can go to the bathroom? So subsequently, he wets himself in front of other children. How does this child feel when he can’t understand a word that classmates of his age are saying? The child doesn’t know how to behave in any given situation because he doesn’t understand it, and doesn’t know what is expected of him within that peer group. I am a teacher myself, and I have come across similar situations, and I know how cruel children can be. Any sign of being different is picked upon and becomes a reason for bullying. It usually happens when teachers aren’t looking. Let’s try to picture what that 4 or 5 year old child feels, and what kind of devastating damage it has on his development. In all honesty, the only reason the child found himself in this situation, is because we made the decision to come to a foreign country, leaving the child to find its own way. Have we taken into consideration that this young child has to learn two languages at this vulnerable age in a country that is completely unfamiliar to them? Therefore, in my opinion, we as

 |

parents have to learn as much as we can about the educational system in the UK, and the methods that will allow us to help our own kids grow up in an English speaking community. It is our responsibility.

learning through play

I would like to advise you to start looking for a playgroup in your area. These groups create an opportunity to meet other parents with children your age. By participating in these groups, your children can meet with other children and develop their interpersonal skills. In Hatfield town, I run one of the groups for children up to the age of 5, and I cannot even count the situations in which I have witnessed kids attending for the first time, that have been so terrified with this new experience that they were holding on to their parents and not letting go. They just observed the other children playing, unable to participate themselves. It takes quite a long time for them to open up, but eventually they do become part of the group. Let’s remember that the next stage for them is pre-school and nursery, so you should consider playgroup participation as a stepping stone to these other changes. It is a wonderful initiative aimed to help children between the ages of 3 and 4. Most of the time, nurseries are placed next to primary schools. They are offering 15 hours per week free of charge in the school year. The main aim of nursery school is to prepare children to start formal education; it is a way of learning through play. Participation is voluntary, but I would really advise that you use this service.

be aware of penalties

In the UK, obligatory education applies to children between the ages of 5 and 16. The responsibility for a child to attend school lies with the parents

The MigranT aT hoMe / july 2010 / www.migranthome.co.uk

or legal guardians. The local council has the responsibility of organising and making available the educational system for every child, free of charge. A parent that fails to do this is in conflict with UK law. It might be a surprise for you to learn that in the UK there are financial penalties, which can be as high as £2500 The courts have the power to send those parents to attend special courses (parental classes) and they can even be sent to prison for three months. This penalty doesn’t just apply to parents who are failing their children by not sending them to school, but also to parents who don’t have control or knowledge when their kids decide not to attend, and play truant. If you would like to know more about this, I would suggest to you a few websites; www.hertsdirect. org, www.ndna.org.uk, www. education.gov.uk.

My son is doing better than me

From my own experiences, I would say that it is very ben-

eficial to use all of these opportunities in front of us to make sure that our children will not have problems with acclimatisation at school and will have a reasonable command of English before they start. My son at the age of 2, went to a pre-school, and because of that he started to learn English at an early age. Of course at the beginning he was mixing both languages, because he couldn’t distinguish between the two. But after a few months, he didn’t have any problem whatsoever of using both. The ability that he has from changing from one language to another was and still is a huge surprise to me. My little son is attending a nursery now, he is coping very well and thanks to him, I am improving my English skills by learning from him! It happens often now, that I hear my 4 year old son talking to others in English, and I don’t understand certain words or sentences. So now, in order to catch up with my little boy, I study the English dictionary every night, and as I am doing this I am laughing to myself that my son has overtaken me.

I recommend children’s centres

I hope with what I have said above, I helped some parents find their way in the English education system which is so different from our own. I would like to stress to you that children’s centres are places where parents and children (below the age of 5) can receive lots of help, but mainly our kids can participate in many activities for free! You can find these centres all over England and they are accessible to anybody. I really advise you to use them. In one of those centres we are running our own club for mothers and children, and I sincerely invite you.


{punkt widzenia}

Ważne rady dla rodziców Niedawno w szkole mojego syna poproszono mnie o napisanie kilku podstawowych słów i zwrotów w języku polskim, tj. proszę, dziękuję itp. Pomyślałam sobie, że może chcą nauczyć dzieci angielskojęzyczne naszego języka, tak jak uczą je francuskiego czy hiszpańskiego.

o

tóż nie. Okazało się, że w szkole znajduje się kilkoro 4-5-latków, które nie rozumieją dosłownie niczego w języku angielskim. Postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej w tej sprawie i porozmawiałam z nauczycielami mojego dziecka z Nursery. Wkrótce zrozumiałam, że to nie jest problem tylko tej szkoły, ale większości gdzie uczą się polskie dzieci. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę jak bariera językowa jest ogromnym kłopotem, nie tylko dla nauczycieli, ale i samych maluchów.

Jak pomóc maluchom?

Kilka przykładów. Wyobraźmy sobie jaki stres przeżywa dziecko, które nie wie jak zapytać nauczyciela czy może iść do toalety i siusia w majtki przy innych dzieciach, lub które nie rozumie co do niego mówią inni rówieśnicy. Nie wie jak się zachować w danej sytuacji, bo jej nie „czuje” i nie wie czego tak naprawdę oczekują od niego inni w grupie. Jako nauczyciel nieraz przekonałam się, że niestety w takich sytuacjach niektóre inne dzieci potrafią być okrutne - naśmiewać się, przedrzeźniać, czy wręcz prześladować takie dzieci, gdy tylko nauczyciel tego nie widzi. Wyobraźmy sobie teraz co takie małe dziecko czuje i jakie fatalne skutki w jego psychice może to wywołać!!! Przecież tak naprawdę to nasze decyzje życiowe spowodowały, że nasze dzieci nie tylko muszą odnaleźć się w innym kraju, ale i od początku swoich lat uczyć się nie tak jak rówieśnicy w Polsce jednego, ale dwóch języków. Dlatego tak ważne jest to, byśmy my rodzice wiedzieli więcej na temat edukacji w UK i sposobach, dzięki którym pomożemy naszym pociechom spokojnie wzrastać w społeczność angielskojęzyczną.

nauka poprzez zabawę

Na początek proponuję odszukać w okolicy zamieszkania

tzw. playgroups. Są to miejsca spotkań rodziców z maluchami, które dzięki temu że mogą poznać inne dzieci świetnie rozwijają swoje umiejętności interpersonalne. W Hatfield prowadzę jedną z takich grup dla dzieci do lat 5 i niestety nieraz widziałam sytuacje, gdy niektóre dzieci po raz pierwszy uczestniczące w zajęciach, trzymały się kurczowo swoich rodziców i z brakiem zaufania spoglądały jak bawią się ich rówieśnicy. Dopiero po kilku spotkaniach otwierały się na innych, a teraz doskonale czują się jako część grupy. Kolejnym etapem jest preschool i nursery - można przetłumaczyć to jako zajęcia przed-szkolne. Jest to inicjatywa przeznaczona dla dzieci w wieku 3 – 4 lat, czyli tuż przed rozpoczęciem nauki szkolnej. Nursery Schools prowadzone są przy szkołach podstawowych. Oferują 15 darmowych godzin tygodniowo w ciągu roku szkolnego. Jej bardzo ważnym elementem jest przygotowanie podopiecznych do podjęcia nauki. W tego typu placówkach kładzie się większy nacisk na naukę poprzez zabawę, niż samą zabawę. Choć jest to nieobowiązkowe to jednak naprawdę zachęcam do tego, by korzystać z tej możliwości kształcenia naszych dzieci.

Uwaga na kary!

W UK obowiązek szkolny dotyczy dzieci od lat 5 do 16. Odpowiedzialność za uczęszczanie dziecka do szkoły ponoszą jego rodzice (lub prawni opiekunowie). Do władz lokalnych należy organizacja i udostępnienie każdemu dziecku możliwości pobierania nauki nieodpłatnie. Rodzic, który nie zadbał, by jego dziecko uczęszczało na zajęcia szkolne, naraża się na konflikt z prawem. W UK występują kary grzywny w wysokości od L50 do nawet L2500 za niedopilnowanie, by dziecko chodziło do szkoły. Sąd może ponadto

skierować beztroskich rodziców na specjalne kursy (Parental Classes), a nawet skazać na karę pozbawienia wolności do trzech miesięcy. Ukarani w ten sposób mogą zostać rodzice nie tylko zaniedbujący naukę swoich dzieci, ale nawet Ci, których pociechy postanowiły samodzielnie zwiększyć ilość czasu wolnego poprzez wagary. Wszystkim, którzy chcą dowiedzieć się więcej o systemie edukacji w UK proponuję odwiedzić strony internetowe, tj. http:// www.hertsdirect.org, www.ndna. org.uk /www.education.gov.uk/ <http://www.ndna.org.uk/,www. education.gov.uk/>.

Mój synek jest lepszy ode mnie...

Z mojego doświadczenia wiem, że warto korzystać ze wszystkich danych nam możliwości, by nasze dzieci bez większych problemów zaaklimatyzowały się w tutejszych szkołach i aby doskonale posługiwały się językiem angielskim. Mojego syna zapisałam w wieku dwóch lat do pre-school, gdzie dzięki temu, że ciągle był mały bardzo szybko zaczął uczyć się języka angielskiego. Na początku oczywiście miksował języki, bo ciągle nie rozróżniał „który jest który” i kiedy jaki używać. Po kilku miesiącach nie miał już najmniejszego problemu z wysławianiem się w obu, a łatwość, naturalność przejścia z jednego języka na drugi była ogromnym, miłym dla mnie zaskoczeniem. Teraz mój synek chodzi do Nursery. Doskonale sobie tam radzi, a dzięki nie-

mu i ja pogłębiam znajomość angielskiego. A często bywają sytuację, gdy słucham jak mój czterolatek rozmawia z innymi i nie rozumiem poszczególnych słówek czy nawet zwrotów. Więc próbując dogonić w miarę możliwości umiejętności malca studiuję wieczorami słowniki języka angielskiego i śmieję się przy okazji, że tak prędko doczekałam się dnia kiedy to mój synek jest lepszy ode mnie...

Polecam children’s centres

Mam nadzieję, że dzięki temu artykułowi pomogłam choć niektórym rodzicom, którzy ciągle nie potrafią odnaleźć się w tym, tak innym od polskiego, systemie edukacji w UK. Przypominam również o tzw. Children’s Centres, czyli miejscach gdzie rodzice dzieci do lat 5 mogą otrzymać wszelaką pomoc w jakichkolwiek nurtujących ich kwestiach, a dla dzieci organizowane są przeróżne formy aktywności, oczywiście nieodpłatnie. Centra te znajdują się w całej Anglii i są ogólnodostępne. Bardzo, ale to bardzo polecam, by z nich korzystać (www.dcsf.gov.uk/everychildmatters/earlyyears/surestart/surestartchildrenscentres/ childrenscentres,<http://www. dcsf.gov.uk/everychildmatters/ earlyyears/surestart/surestartchildrenscentres/childrenscentres>). W jednym z nich właśnie i my prowadzimy nasz klub. Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w zajęciach. de havilland children’s centre travllers lane, hatfield,

The MigranT aT hoMe / july 2010 / www.migranthome.co.uk

| 3


{law}

Policing the county Policing is a tripartite arrangement, which means that the responsibilities are shared three-ways between the Home Secretary, the Police Authority and the Chief Constable.

Your ‘watchdog’ body on police services

H

ertfordshire Police Authority is the independent ‘watchdog’ body on the police and it also has significant influence on how policing is delivered in the county. Like most of the 43 police authorities in England and Wales, it has 17 members – nine county councillors and eight independent members, who between them have a wide range of skills and experience. Their role is to make sure that policing meets the needs of all communities in Hertfordshire and performs well. Hertfordshire has a well performing Force – crime has fallen in the county by 26% over the past five years and detections have continued to rise and currently stand at 35% - an all time high. We are always keen to hear about your views, concerns and issues and there are a number of ways to do this. Our members attend local meetings, community events, surgeries and forums where you can have your say, or you can contact us direct through our website – www.hertspa.org – and by email – enquiries.hpa@ herts.pnn.police.uk. If any local groups would like to hear more about the Police Authority and its work, please contact us and we can arrange for more information or a presentation.

Home Secretary • Sets national strategic direction and policing priorities • Agrees the pay and conditions for police officers • Decides how much the Police Authority will receive in Government grants Police Authority • Sets local policing priorities and targets • Sets the police budget, including the amount of Council Tax you pay towards policing • Appoints and, if necessary dismisses, the Chief Constable and Chief Officers • Holds the Chief Constable to account for police performance • Owns all police property, including police stations • Oversees the complaints process, intervenes if appropriate, and handles complaints against Chief Officers Chief Constable: • Controls and is responsible for all operational policing • Handles complaints against the police (unless referred to the Independent Police Complaints Commission)

Hertfordshire Police Authority, Leahoe House, Hertford, Herts, SG13 8DE Tel: 01992 556600 Fax: 01992 555625 email: enquiries.hpa@ herts.pnn.police.uk

T

he Hoddesdon and Cheshunt Safer Neighbourhood Teams are your dedicated policing teams, working to keep the borough of Broxbourne an even safer place to live for everyone and a ‘no go’ zone for criminals. The Neighbourhood Teams regularly carry out high visibility patrols in all neighbourhoods in the borough, including; Bury Green, Cheshunt Central, Theobalds, Goffs Oak, Flamstead End, Rosedale, Hoddesdon North, Rye Park, Broxbourne, Hoddesdon North, Waltham Cross, Cheshunt North and Wormley and Turnford. The teams are made up of Police Community Support Officers (PCSOs), Police Constables, two Sergeants and an Inspector. They are led by Chief Inspector Dave Rhodes. Under the Policing Pledge – which is our promise to you about the service you can expect from us – you can contribute to deciding the priorities your Neighbourhood Officers will deal with. A range of local meetings and events are held across the year where you can

24 |

discuss the priorities and other issues that are affecting you. To find out when these are held and to learn more about your Safer Neighbourhood Team, log onto www.herts.police.uk and click on the ‘Safer Neighbourhoods’ logo. Alternatively call 0845 33 00 222 and ask to speak to a member of the team. Always dial 999 in an emergency. The teams are committed to addressing the issues that affect people’s lives and work with partners, such as Broxbourne Borough Council, to find long term sustainable solutions to problems. For example there were 254 fewer incidents of anti-social behaviour in Broxbourne be-

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

tween April and May this year, making the borough the fourth lowest for reports of anti social behaviour in the county. The team continue to deal with the issues that concern people. Chief Inspector Dave Rhodes said: “We are working in partnership with the local council to make Broxbourne an even safer place to live for the residents we serve. I would like to welcome all members of the community to contact their neighbourhood officer with any concerns they have and also to attend the many public meetings and events we hold, where they can help set the neighbourhood priorities.”


{prawo}

Utrzymanie porządku publicznego w hrabstwie Utrzymywanie porządku publicznego to układ trójstronny, w ramach którego obowiązki są rozdzielone na Ministra Spraw Wewnętrznych, Władze Policji i Komendant Główny Policji. Minister Spraw Wewnętrznych • ustala krajową strategię i priorytety w zakresie utrzymywania porządku publicznego • ustala wysokość wynagrodzenia i warunki zatrudnienia funkcjonariuszy Policji • decyduje o kwocie dotacji rządowych dla Policji

Stuart Nagler – Przewodniczący Władz Policji Hertfordshire omawia najnowsze dane dotyczące wyników pracy Policji z Komendantem Głównym Frankiem Whiteley’em.

W

ładze Policji Hertfordshire – organ nadzorujący pracę Policji Władze Policji Hertfordshire (Hertfordshire Police Authority) to organ nadzorujący pracę Policji, który ma również znaczący wpływ na utrzymywanie porządku publicznego w kraju. Organ ten, tak jak większość z 43 organów Władz Policji z Anglii i Walii, składa się z 9 radnych hrabstwa i 8 niezależnych członków o ogromnym doświadczeniu i wiedzy. Mają oni pilnować, by utrzymywanie porządku publicznego odbywało się w sposób spełniający potrzeby wszystkich społeczności zamieszkujących Hertfordshire i dawało pozytywne wyniki. Policja w Hertfordshire działa sprawnie, dzięki czemu wskaźniki przestępczości obniżyły się w ciągu ostatnich 5 lat o 26%, a wykrywalność stale rośnie i obecnie kształtuje się na najwyższym poziomie 35%. Jesteśmy zawsze otwarci na Wasz propozycje, obawy i problemy, którymi możesz się z nami podzielić na kilka sposobów. Nasi członkowie obecni są podczas lokalnych spotkań, imprez na rzecz

Z

espoły ds. Bezpieczniejszej Społeczności (Safer Neighbourhood Teams) z Hoddesdon i Cheshunt to zespoły, których zadaniem jest pilnowanie porządku w okręgu Broxbourne, aby żyło się nam bezpieczniej, a przestępcy nie mieli tu wstępu. Zespoły te regularnie patrolują wszystkie dzielnice, takie jak Bury Green, Cheshunt Central, Theobalds, Goffs Oak, Flamstead End, Rosedale, Hoddesdon North, Rye Park, Broxbourne, Hoddesdon North, Waltham Cross, Cheshunt North czy Wormley and Turnford. Zespoły ds. Bezpieczniejszej Społeczności składają się z funkcjonariuszy służby wsparcia policji (Police Community Support Officers – PCSOs), funkcjonariuszy policji, dwóch sierżantów i inspektora. Dowodzi im nadinspektor Dave Rhodes. Deklaracja Zobowiązań w Zakresie Ochrony i Innych Działań Służb Policji na

Władze Policji • ustalają priorytety i cele w zakresie utrzymywania porządku publicznego na szczeblu lokalnym • ustalają budżet Policji, w tym wysokość podatku od nieruchomości (Council Tax) przeznaczonego na utrzymywanie porządku publicznego • wyznaczają, a w razie potrzeby także dymisjonują, Komendanta Głównego Policji i wyższych oficerów • odpowiadają za egzekwowanie wydajności pracy Policji od Komendanta Głównego • są właścicielem całego majątku Policji, łącznie z komisariatami • sprawują nadzór nad rozpatrywaniem zażaleń, w razie potrzeby interweniują oraz rozpatrują skargi na starszych oficerów Komendant Główny Policji • sprawuje kontrolę nad działalnością operacyjną Policji i ponosi za nią odpowiedzialność • rozpatruje skargi na działalność Policji (za wyjątkiem skarg złożonych do Niezależnej Komisji Policji ds. Skarg) społeczności, prowadzą również dyżury i fora, na których można wyrazić swoją opinię. Można się z nami skontaktować również poprzez stronę internetową – www.hertspa.org – lub mailowo – enquiries.hpa@herts.pnn.police.uk Gdyby jakaś grupa lokalna chciała dowiedzieć się więcej o Władzach Policji i ich pracy, prosimy o kontakt – prześlemy szczegółowe informacje lub zorganizujemy prezentację. Hertfordshire Police Authority, Leahoe House, Hertford, Herts, SG13 8DE Tel.: 01992 556600 Fax.: 01992 555625 email: enquiries.

Rzecz Obywateli (Policing Pledge) to nasza obietnica dotycząca służby, którą pełnimy – możesz wraz z nami podejmować decyzje co do priorytetowych zadań funkcjonariuszy dzielnicowych (Neighbourhood Officers). W ciągu roku odbywa się szereg spotkań na szczeblu lokalnym, podczas których możemy porozmawiać o priorytetach i innych dotyczących was bezpośrednio kwestiach. Aby dowiedzieć się, gdzie odbywają się tego typu spotkania, i zdobyć szczegółowe informacje na temat Zespołów ds. Bezpieczniejszej Społeczności, odwiedź stronę internetową www.herts.police.uk i kliknij logo „Safer Neighbourhoods”. Możesz również zadzwonić pod numer 0845 33 00 222 i poprosić o połączenie z członkiem Zespołu. W przypadku zagrożenia dzwoń pod numer 999. Zespoły mają zajmować się problemami, które mają wpływ na życie ludzkie, i współpracować z partnerami takimi jak np.

Rada Miejska Broxbourne, aby znaleźć definitywne i trwałe rozwiązania tych problemów. W kwietniu i maju bieżącego roku zanotowano w Broxbourne 254 przypadki zachowań aspołecznych mniej, dzięki czemu okręg ten zajął 4. miejsce pod względem najmniejszej liczby przypadków zachowań aspołecznych w Wielkiej Brytanii. Zespół kontynuuje wysiłki na rzecz rozwiązywania codziennych problemów obywateli. Nadinspektor Dave Rhodes podkreślił, że „działamy w porozumieniu z Radą Miejską, aby Broxbourne stało się dla jego mieszkańców miejscem jeszcze bardziej bezpiecznym . Chciałbym zachęcić wszystkich członków naszej społeczności, aby w przypadku jakichkolwiek wątpliwości czy obaw kontaktowali się z dzielnicowym funkcjonariuszem policji oraz aby brali udział w organizowanych przez nas spotkaniach, an których omawiane są nasz priorytetowe działania w danej dzielnicy”.

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

| 25


{health}

Summer sparks memories of... My father toiling in his little vegetable garden in the hot summer of 1976 with my little sister & I ‘helping’ him to pick any courgettes, runner beans, tomatoes etc that were ready for the pot.

I

Nicky Falcone

remember my family having an abundance of fresh, tasty vegetables throughout the summer most years & unusually, as children, my sister & I ate them with as much enthusiasm as we would a bag of penny sweets! I was brought up by an Italian father & an English mother, a cultural mix that isn’t unusual amongst families in Britain now but in the 70’s & 80’s, when I was at school, I was one of few children with a mixed nationality parentage. When I was young I noticed that this made me ‘different’ to the other kids, not something many young children want to be, but as I grew up I realised this was a blessing. My father’s cultural background positively influenced my life in many ways; my choice of career, some of my passions in life, my health & my diet. Without the strong Italian influence in my life I doubt that I’d be such a keen cook, probably wouldn’t gladly eat my ‘5 a day’ & wouldn’t have the passion I do for a good, healthy variety of food. To some extent, my father’s influence, led me recently to start my own ‘kitchen gardening’ business, teaching families how to plan & grow their own vegetable garden & give nutritional advice on how to cook what they’ve produced. In addition to my Dad’s influence, my reasons for starting my business were threefold: To developing a passion & talent into a profession, to save myself money on groceries & to educate people. I have a large garden space that I wanted to put to some practical use & the process of growing my own vegetables from seed was not only very rewarding, I also felt more self

26 |

sufficient. Aside from the initial outlay for setting up a veggie garden, growing my own veggies could save me up to £1000 per year on my grocery bill. Also year on year, after the initial outlay, (the cost could range from a few pounds for a few pots & grow bags on the balcony to a few hundred for several compost filled, raised beds) the cost of upkeep is minimal, a few packets of seeds, additional compost, plant food… & some hard graft. A large space to grow isn’t a necessity either, there are lots of dwarf varieties of seeds available now, adapted to be grown in pots, troughs & hanging baskets. I’ve grown some lovely dwarf broad beans & peas this year in large pots on my balcony. There has been a lot in the media recently about growing our own food, how it helps to reduce our carbon footprint, (reducing the volume of imported goods in turn reduces the need for transportation & lowers emissions). How much better home grown vegetables taste, because they are picked fresh, don’t lose their flavour or nutrients whilst being stored in transit & are largely organic. These were additional advantages when I considered ‘growing my own’. However my main aim, when starting my business, was to educate people about nutrition, especially children. Obesity, in particular childhood obesity, is of growing concern. Involving children in the process of growing fruit & veg is not only educational, it gets them doing some physical, outdoor activity & more importantly, if kids can see where their food is coming from & the process of development of plants from seed to the end product, I think it encourages them to eat what they’ve produced, a clever

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

way of getting children to eat healthily. Another Italian legacy I’ve inherited & want to pass on to other people is how to use any excess produce from the garden. Nothing my father grew got wasted or thrown out. I remember rows of pickling jars filled with a variety of colourful, marinated or pickled vegetables, trays of ripened tomatoes drying out in the summer heat before he preserved them in olive oil, large saucepans of fresh tomato sauce simmering away before being stored in the freezer. Fruit & vegetables can be stored or preserved in so many different ways, freezing, pickling, preserving in oil or salt….. Root vegetables can be stored in straw through the winter, squashes will last for weeks in a cool, dry place and fruit can be frozen, dried or made into jam, so nothing should go to waste!!

If, however, there is still more produce than you know what to do with, this could be an excuse to get involved in community projects, i.e. giving food parcels to homeless charities, swapping produce with other growers. Below is an adapted version of a Frittata my father used to make, I’ve added lots of seasonal vegetables that can be picked from a Summer vegetable garden. The bacon can be left out by vegetarians…

Summer Vegetable Frittata • • • • • • • • • • • • • •

1 small red or brown onion finely chopped 1 small red pepper diced 1 cup of peas 1 cup or broad beans – skins removed 1 small courgette diced A handful of cherry tomatoes halved 2 – 3 rashers of smoked bacon sliced finely 100g of feta cheese 1 teaspoon of smoked paprika Handful of flat leaf parsley finely chopped 4 eggs Splash of milk Three tablespoons of olive oil Salt & pepper to taste

Fry the onions, peppers, courgettes & bacon in olive oil in a frying pan until the vegetables are softened & the bacon is slightly crispy. Add the rest of the vegetables, toss together in the pan with the smoked paprika for a couple of minutes. Whisk together the eggs, milk & chopped parsley & season with salt & pepper. Crumble the feta cheese over the surface of the fried vegetables & immediately pour in the egg mixture. Fry gently on one side then put under a pre-heated grill for approx 5 minutes or until golden. Serve with a rocket & avocado salad dressed with olive oil & lemon juice & some crusty bread


{zdrowie}

Letnie wspomnienia… Pamiętam ojca mozolnie pracującego w naszym małym ogródku w gorące lato 1976 roku, oraz mnie i siostrę pomagające mu znaleźć cukinie, fasolkę i pomidory wystarczająco dojrzałe, by można je było zjeść.

Nicky Falcone

P

amiętam, że latem prawie zawsze mieliśmy w domu mnóstwo świeżych i pysznych warzyw, które razem z siostrą, rzadkość wśród dzieci, pochłaniałyśmy z takim samym entuzjazmem, z jakim dobrałybyśmy się do paczki cukierków. Mój ojciec był Włochem a matka Angielką, i choć dzisiaj taka mieszanka kulturowa nie jest ewenementem w brytyjskich domach, w latach 70tych i 80-tych byłam w szkole jednym z niewielu dzieci o mieszanym pochodzeniu. Kiedy byłam mała zauważyłam, że jestem „inna”, a dzieci zazwyczaj nie chcą być „inne”. Kiedy dorosłam zdałam sobie jednak sprawę, że to prawdziwe błogosławieństwo. Dziedzictwo kulturowe mojego ojca miało pozytywny wpływ na wiele aspektów mojego życia: wybór zawodu, pasje i zainteresowania, zdrowie i dietę. Wątpię, że bez moich włoskich korzeni polubiłabym tak bardzo gotowanie, czy jadałabym pięć porcji warzyw i owoców dziennie, a smaczna, zdrowa i zróżnicowana dieta na pewno nie stałaby się moja pasją. Między innymi pod wpływem ojca niedawno otworzyłam własny biznes „kucharskoogrodniczy” - pokazuję innym rodzinom jak planować i uprawiać przydomowe ogródki. Uczę też jak przyrządzać zdrowe potrawy, z tego co wyhodowali. Oprócz wpływu ojca, moja decyzja o założeniu własnej firmy miała trzy powody:

pragnienie, by pasję przekształcić w zawód, by ograniczyć wydatki w sklepie spożywczym i by edukować innych. Mam dość duży ogród i chciałam go wykorzystać w jakiś pożyteczny sposób, a uprawa własnych warzyw to nie tylko duża oszczędność, ale też poczucie niezależności. Choć założenie ogródka warzywnego wymagało pewnej inwestycji, własna hodowla warzyw to w moim przypadku oszczędność rzędu 1000 funtów rocznie. Co więcej, koszty rozpoczęcia uprawy (może to być kilka funtów, jeśli kupimy parę doniczek i toreb, które postawimy na balkonie, lub kilkaset, jeżeli chcemy mieć wiele podwyższonych grządek ziemi wymieszanej z kompostem) z roku na rok maleją– kilka torebek nasion, trochę nawozu, pożywka dla roślin… no i trochę ciężkiej pracy. Nie musimy mieć wiele miejsca, by zacząć uprawę roślin - dostępnych jest wiele odmian karłowatych, które można hodować w doniczkach, korytkach czy wiszących koszykach. Sama wyhodowałam w tym roku przepyszny karłowaty bób i groszek w dużych donicach na balkonie. Ostatnio w mediach wiele mówi się o korzyściach płynących z samodzielnych upraw, w tym o redukcji “śladu węglowego” (mniejsza ilość sprowadzanych towarów ogranicza zapotrzebowanie na transport i tym samym emisję spalin). Własnoręcznie wyhodowane warzywa smakują dużo lepiej niż kupowane - zjadamy je zaraz po zebraniu, zanim podczas transportu i przechowywania stracą smak i wartości odżywcze. Warzywa takie są też ekologiczne. Wymienione zalety pomogły mi podjąć decyzję o własnej hodowli. Moim głównym celem było jednak edukowanie innych, szczególnie dzieci, jak właściwie się odżywiać. Otyłość, szczególnie wśród dzieci, stanowi coraz większy problem. Włączenie dzieci

w hodowlę owoców i warzyw ma nie tylko edukacyjne walory – jest to również forma ruchu na świeżym powietrzu, a także – co według mnie jest tu najbardziej istotne - pokazując dzieciom, jak rosną warzywa, od sadzonki aż do produktu końcowego, zachęcamy je do jedzenia tego, co wyhodowały - czegoś zdrowego. Mojemu włoskiemu pochodzeniu zawdzięczam też umiejętność, którą chciałabym się podzielić - wykorzystanie wszystkiego z przydomowego ogródka. Nic, co wyhodował ojciec nie mogło się zmarnować. Pamiętam rzędy słojów wypełnionych różnymi kolorowymi marynatami czy kiszonkami warzywnymi, tace pełne dojrzałych pomidorów suszących się na słońcu a następnie zalewane przez ojca oliwą, wielkie rondle wypełnione świeżym sokiem pomidorowym gotowanym na wolnym ogniu, które miały zo-

stać zamrożone. Owoce i warzywa można przechowywać i konserwować na tyle różnych sposobów – można je zamrażać, kisić, konserwować w oleju i soli…… Warzywa korzeniowe można przez całą zimę przechować w słomie, kabaczki można trzymać w suchym, chłodnym miejscu tygodniami, a owoce można zamrozić, usmażyć czy zrobić z nich konfitury. Nic nie powinno się zmarnować! Jeśli wyhodujemy tyle warzyw, że naprawdę nie ma co z nimi zrobić, możemy potraktować to jako okazję do włączenia się w działalność społeczną, np. przekazywanie żywności organizacjom charytatywnym czy wymiany z innymi hodowcami. Poniżej podaję moje wersję przepisu ojca na frittatę - dodałam mnóstwo warzyw sezonowych, które można znaleźć w przydomowym ogródku. Wegetarianie mogą po prostu pominąć boczek...

Frittata z warzywami na lato • • • • • • • • • • • • • •

1 mała, drobno posiekana cebula (czerwona lub zwykła), 1 mała, pokrojona w kostkę czerwona papryka 1 szklanka groszku 1 szklanka bobu bez łupinek 1 mała, pokrojona w kostkę cukinia garść przepołowionych pomidorków koktajlowych 2-3 cienkie plastry wędzonego boczku 100 g sera feta 1 łyżeczka papryki garść drobno posiekanej pietruszki, 4 jaja odrobina mleka trzy łyżki stołowe oliwy sól i pieprz, do smaku

Cebulę, paprykę, cukinię i boczek podsmażyć na patelni na oliwie aż warzywa zmiękną, a boczek zrobi się chrupiący. Dodać pozostałe warzywa i mieloną paprykę, trzymać przez kilka minut na patelni. Jaja roztrzepać, dodać mleko i drobno pokrojoną pietruszkę, doprawić solą i pieprzem. Posypać usmażone warzywa serem feta, poczym natychmiast wlać roztrzepane jaja. Smażyć na wolnym ogniu z jednej strony, następnie przełożyć do podgrzanego piekarnika na około 5 minut, do uzyskania złocistego koloru. Podawać z rukolą i awokado, polanymi oliwą i sokiem z cytryny, i z grzankami. The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

| 27


{temat miesiąca}

Gorączka Mundialu Komu będziecie kibicować podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej? Julia Childs rozmawia z imigrantami którzy powiewają brytyjską flagą.

s “Oczywiście będę kibicował Anglii,” mówi Ugandan Andrew Julius Kimula, który mieszka w Wielkiej Brytanii przez ostatnie dziesięć lat i pomaga pięciorgu dzieciom w Afryce.” To dzięki Anglii jestem tym, kim jestem. Anglia dała mi zdrowie, szczęście i lepszą sytuację finansową.

 |

Julia Childs

obota, 12 czerwca, 2010. Puby są pełne, biało-czerwone flagi wiszą na szybach samochodowych, i nadzieja wisi w powietrzu. Jest to odliczanie do meczu Anglii przeciwko USA który rozpocznie się na stadionie Rustenberg w RPA. Drużyny rozgrzewają się przed swoim pierwszym wyjściem, a podróżujący z nimi kibice wyśpiewują ze swoich serc całą swoją dumę i stanowczość. W Wielkiej Brytanii wsparcie jest głośne, mocne, solidne, porywające i. . . naprawdę międzynarodowe. Dzisiaj jest taki dzień, w którym niemal wszystkie zakątki Anglii trzymają się razem. Jest to moment, kiedy ludzie gromadzą się w pubach, klubach, salach i imprezach oglądania meczy na dużych ekranach, aby wspierać swój kraj. Czas kiedy wyborem urzędników, średniej klasy robotniczej i społeczności mię dz ynaro dow ych w Wielkiej Brytanii jest kibicowanie drużynie Fabio. Emigranci, imigranci i uchodźcy stanowią podstawę wspierających Anglię i chętnie to manifestują. “Oczywiście będę kibicował Anglii,” mówi Ugandan Andrew Julius Kimula, który mieszka w Wielkiej Brytanii przez ostatnie dziesięć lat i pomaga pięciorgu dzieciom w Afryce.”To dzięki Anglii jestem tym, kim jestem. Anglia dała mi zdrowie, szczęście i lepszą sytuację finansową. Będę krzyczeć na cześć tego kraju.” Jego gorące uczucia dla Anglii podziela student Shah ze Sri Lanki. „Będę wspierał Anglie w Pucharze Świata”, mówi Shah, który rozpoczął studia w Hemel Hempstead Hertfordshire pięć lat temu. „To jest dla mnie bardzo ważne.” Moja rodzina w domu na Sri Lance też będzie oglądała ten mecz. Wiedzą wszystko o angielskich piłkarzach.” Handlowiec z Turcji mieszkający w tym samym mieście entuzjastycznie wspiera drużynę Fabio, a Grek, handlujący na rynku planuje ozdo-

bić swoje stoisko barwami Anglii. W pobliskim mieście Watford, Azjatycki sprzedawca w centrum miasta dumnie nosi koszulę Anglii i okazuje swoje poparcie. Jest imigrantem w drugim pokoleniu i pragnie pokazać, że należy do Anglii. W całej Wielkiej Brytanii, piłka nożna i Puchar Świata wydaje się być narzędziem, które łączy społeczności i narodowości. Napięcia rasowe znikają w obliczu „pięknej gry”. Różnice religijne, narodowościowe i kulturowe są złagodzone przez wspólną więź piłki nożnej.

“Kiedy ubieram czapkę i koszulę Anglii, jestem bardzo dumny”, mówi Lucky Mathebula z RPA, którzy zamieszkał w Wielkiej Brytanii dwadzieścia lat temu. „Mimo że mistrzostwa świata są w moim kraju, jestem także bardzo patriotycznie nastawiony do Anglii, ten kraj jest dla mnie dobry. Kibicuję Anglii” Okazywane publicznie międzynarodowe wsparcie dla Anglii odzwierciedla zmieniające się oblicze kraju. Wracając pamięcią do roku 66, kiedy Anglia dźwigała ciężar Pucharu Świata widzimy zupełnie inny obraz. Skład reprezentacji był biały. Trenerem był urodzony i wychowany w Anglii Sir Alf Ramsey. Ale 44 lata później, kiedy drugie pokolenie

The MigranT aT hoMe / july 2010 / www.migranthome.co.uk

imigrantów jest w składzie drużyny, a trenerem jest Włoch Fabio Capello, wsparcie jest naprawdę międzynarodowe. “Sol Campbell był dla mnie inspiracją,” mówi 55 letni Jamajczyk James Earl, rodzice którego wyemigrowali do Anglii w latach 50-tych „Przestałem chodzić na mecze w latach 70-tych, bo były tak rasistowskie, że kibice rzucali bananami w czarnoskórych graczy. Ale na szczęście Anglia jest teraz innym krajem, mającym szacunek dla czarnoskórych członków zespołu, a zawodowa liga piłkarska ma wspaniałych graczy z całego świata.” W Wielkiej Brytanii takich zawodników jak Sol Campbell, Jermaine Defoe, John Barnes i kapitan drużyny Angielskiej Rio Ferdinand uwielbiają jak w klubie tak i w całym kraju. Oni już pożegnali się z mianem imigrantów, i teraz reprezentują swój kraj na boisku piłkarskim. Przenieśmy się w niedaleką przyszłość, zobaczymy tam azjatyckich graczy przynoszących sławę reprezentacji Anglii i dzieci imigrantów z Europy Wschodniej idących w ich ślady i reprezentujących Anglię. Na dodatek do zmieniającego się składu reprezentacji Anglii, stanowisko trenera w Wielkiej Brytanii obejmują przedstawiciele różnych narodowości. Mourinho, Ancelotti, Wenger, zostawili swoje ślady w angielskich klubach. Przyjmowanie europejskich sąsiadów niewątpliwie wyszło na dobre angielskiej piłce. Piłkarze z zawodowej ligi piłkarskiej są przyciągane z wielu zakątków świata, a piłka nożna stała się pozytywnym narzędziem do walki z rasizmem i pokazuje, że integracja daje wiele korzyści zarówno na, jak i poza boiskiem. “Byłem na wielu meczach piłkarskich przez ostatnie trzydzieści lat i widziałem okropne przejawy rasizmu na i poza boiskiem“ mówi Kay Bell. “I niestety nadal bywam świadkiem rasizmu w piłce nożnej, ale w tym samym czasie widzę tysiące fanów śpiewających i skandujących


{temat miesiąca} na sześć piłkarzy z innych krajów, których oni szczerze podziwiają. Piłka nożna jest potężnym i wyrafinowanym narzędziem usuwającym przeszkody.” Kibic piłki nożnej z Londynu John Anderson uwielbia atmosferę miejscowego pubu w północnej części Londynu, gdzie liczne narodowości łączą się w ciągu dziewięćdziesięciu minut meczu. „ Będę oglądać ten mecz z moim polskim kolegą, szwagrem z Afryki i angielskimi kolegami” mówi John. „Będziemy śpiewać te same piosenki, skakać razem, jeśli Anglia strzeli bramkę i będziemy razem świętować. Jest to wspaniały widok, kiedy wszyscy są razem aby kibicować drużynie. W piłce nożnej wszyscy kibice są równi i wszystkim udzielają się takie same emocje. Takie sytuacje nie zdarzają sie zbyt często.” Możemy dyskutować, czy angielska piłka nożna stała się mocniejsza ze względu na napływ międzynarodowych graczy. Ronaldo, Zidane, i Drogba są wśród tych graczy na boisku, którzy podnoszą poprzeczkę. Anglicy muszą pracować jeszcze ciężej, aby konkurować z międzynarodowymi kolegami ze swojej drużyny aby być najlepszymi i znaleźć własne miejsce w klubie lub w kraju. Niemniej jednak, jeżeli plany rządu R

na redukcję imigracji do poziomu z początku lat 90-tych będą zrealizowane, może to mieć negatywny wpływ na piłkę nożną David Cameron twierdzi, że chciałby zobaczyć imigrację ograniczoną „dziesiątkami tysięcy” wracając do tego, co było na początku lat 90-tych. Wtedy roczny ilość imigrantów wynosiła około 50.000 w porównaniu do sięgającej do 200.000 w ostatnich latach. Zdaniem Instytutu Badań Polityki Społecznej takie posunięcie będzie wymagało drastycznych zmian w polityce, w tym wprowadzenie poważnych ograniczeń ilościowych wysoko wykwalifikowanych imigrantów spoza WE i studentów z zagranicy. Może to oznaczać, że kluby piłkarskie takie jak Arsenal i Chelsea nie będą mogły podpisać kontraktów z potencjalnie nowymi gwiazdami z takich krajów, jak Wybrzeże Kości Słoniowej i podobnych. “Nie możemy cofnąć czasu w piłce nożnej”, mówi kibic Arsenalu Evan Morgan. „Wszyscy lubimy oglądać graczy z całego światu. Nasza Premier League zapewnia dobrą rozrywkę. Są najlepsi na świecie. Miejmy tylko nadzieję, że Anglia zajdzie daleko w tym Pucharze Świata. To byłoby dobre dla wszystkich. E

K

L

Nie mogę się doczekać wspaniałego widowiska piłki nożnej. To fantastyczny widok, zobaczyć tak wielu ludzi z tak wielu krajów, kibicujących Anglii.” Nie tylko Evan tak uważa. Spójrzcie na ulice swoich miast i bądźcie świadkami wspólnej radości Mundialu, łączącej różne kultury i strony świata, flagi, koszulki, ogromna radość społeczeństwa wynikającą ze wspólnej miłości do tej pięknej gry. Imigranci niewątpliwie wzbogacają nasze życie, jak również nasze drużyny piłkarskie. Do przodu, Anglią! A

M

W piłce nożnej wszyscy kibice są równi i wszystkim udzielają się takie same emocje.

A

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

| 29


{monthly feature}

World Cup Fever Who will you be supporting during the World Cup? Julia Childs talks to migrant fans who are flying the flag for England.

S “I will support England. Of course,” said Ugandan Andrew Julius Kimula, who has been living in the UK for the past ten years and supports his five children in Africa.” England made me what I am.

30 |

Julia Childs

aturday June 12th, 2010. The pubs are full, red and white flags hang from car windows, and hope hangs heavy in the air. It’s the countdown for the England v USA match which will kick off in South Africa’s Rustenberg Stadium. The chosen squad are warming up for their very first fixture and the travelling fans are singing their hearts out with pride and purpose. Back in the UK, the support is loud, strong, solid , spirited and. . . truly international. Today is the day when almost every corner of England comes together. It’s the moment when the people gather together in pubs, clubs, front rooms and big screen events to show support their country. It’s the time when the white working class , the middle class professionals and the multi racial communities of the UK chose to get behind Fabio’s squad. Migrants, immigrants and refugees are part of the England fan base and happy to share and demonstrate their heart for England . “I will support England. Of course,” said Ugandan Andrew Julius Kimula, who has been living in the UK for the past ten years and supports his five children in Africa.” England made me what I am. England gave me my health, happiness and made me economically stronger. I will be shouting for this country.” His passion for England is shared by Sri Lankan student Shah “I will be supporting England in the World Cup,” said Shah , who began his

studies in Hemel Hempstead Hertfordshire five years ago. “Its important to me.” My family back home in Sri Lanka will also be watching the match . They know all about the England players.” Ten minutes down the road, the Turkish trader in the same town is enthusiastic about supporting Fabio’s squad and, and the Greek market trader plans to decorate his stall in the England colours. In the nearby town of Watford, the Asian shopkeeper in the town centre is proudly wearing his England shirt and showing his support. He is a second generation immigrant and keen to show he belongs to England. Across the UK, Football and the World Cup is proving to be the tool that bridges the community and brings numerous nationalities together . Multi racial tensions melt momentarily for the ‘beautiful game’. Religions, nationalities and cultural differences are eased through the common bond of football. “When I wear my England hat and shirt I turn a few heads,” said South African Lucky Mathebula who settled in the UK twenty years ago . “Even though the world cup is in my country, I am also very patriotic for England , This country has been good to me. I shout for England.” This public international display of support for England reflects the changing face of the country. Turing back the clocks to when England lifted the World Cup in 66 was a very different picture. The squad was white. The manager Sir Alf Ramsey was English born and bred. But 44 years later, second generation migrants are part of the squad , the fanbase is truly international, and the manager Fabio Capello is Italian. “Sol Cambell,,” was an inspiration to me, said 55 year old Jamaican Earl James who’s parents migrated to England in the 1950’s. “I stopped going to football in the 70s as it was so racist that fans threw bananas at the black players. But thankfully, England is a different place now. England has respect for black members in the team and the premiership has great players from all over the world. “

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

Players like Sol Campbell, , Jermaine Defoe, John Barnes and England captain Rio Ferdinand are clearly worshipped in the UK both at club and country level. They have broken through their migrant heritage and now represent their country on the football field. If we fast forward in time, it wont be long before we see Asian players earning pride of place in the England team, and the children of Eastern European migrants will be following in their footsteps and representing England. In addition to the changing face of the England squad, international managers are also being embraced in the UK. Mourinho, Ancelotti, Wenger, have made their mark with English clubs . Undoubtedly, English football is healthier for embracing its European neighbours. Premiership players are also plucked from numerous corners of the globe and football has become a positive tool to indirectly break down racism and show that integration gets results both on and off the pitch. “I have been at countless football matches over the past three decades and heard incredible racism in the ground and outside the ground“ said Kay Bell. “Sadly I still witness racism at football but at the same time there will be thousands of fans singing their hearts out and chanting for foreign players who they truly admire. Football is a powerful subtle means to break down barriers.” Football supporter John Anderson from London enjoys the atmosphere in his North London local pub where numerous nationalities come together for the ninety minute match. “I will be watching the match with my Polish pal, African brother in law and English mates,” said John. “We will sing the same songs, jump together if England score and share the celebrations. It’s a great sight to see everyone coming together to get behind the team. In football, everyone and every supporter is equal and sharing the same emotions for the team. That doesn’t happen too often” It could be argued that English football has become stronger due to the influx of international play-


{monthly feature}

Julia Childs with football fans in South Africa June 2010.

ers. Ronaldo, Zidane, and Drogba are amongst the players on the pitch who have raised the bar . Home grown players must work even harder to compete against their international team mates to be the best and earn a place for their club or country. Yet, if the Governments plans to cut immigration to the level of the early 1990s are implemented, the result could have a negative impact on football David Cameron has stated that he would like to see immigration capped by “tens of thousands” putting it back to what it was in the early 1990’s. Then, net annual immigration was around 50,000 compared to closer to 200,000 in recent years. The Institute of Public Policy Research says that the move would require drastic changes to policy including putting severe limits on the number of highly skilled immigrants from outside of the EU and on overseas students. In real terms this could mean that clubs like Arsenal and Chelsea may not be able to sign potential new stars from such countries as the Ivorie Coast and beyond. “We cant turn the clocks back on football,” said Arsenal

fan Evan Morgan. “We all enjoy watching world players. Our premiership is so entertaining. The best in the world. Lets just hope England go far in this World Cup. It would be good for everyone. I can’t wait to get stuck into some great football. It’s a fantastic sight to see so many people from so many places supporting England.”

Evan is not alone in his thinking. Take a look down your high street today, witness the shared joy of the World Cup, the coming together of different cultures and corners of the globe, the flags, the bunting, the shirts, the sheer joy of communities sharing a common love of the beautiful game. Immigrants have undoubtedly enriched our lives as well as our football teams. Come on England!

It’s a great sight to see everyone coming together to get behind the team. In football, everyone and every supporter is equal and sharing the same emotions for the team. That doesn’t happen too often

The Migrant at home / july 2010 / www.migranthome.co.uk

| 31


ThiS iS a PaPer VerSion oF The inTerneT SiTe

Magazine also available on-line in Polish, English and Russian

Magazyn dostępny również w internecie w języku polski, angielskim oraz rosyjskim

www.migranthome.co.uk 3 |

The MigranT aT hoMe / july 2010 / www.migranthome.co.uk

To JeST WerSJa PaPieroWa STronY inTerneToWeJ

Migrant Home 02  

http://www.migranthome.co.uk/

Advertisement