Page 1

Listopad 2013 (2/2)

NARKOTYKI Z APTEKI S.11-12 CO DALEJ Z KONTEM NA FB, GOOGLE+… PO ŚMIERCI? S. 8-9 Źródło Fot.: http://static1.stopklatka.pl

Miesięcznik Stworzony przez studentów

TEMAT MIESIĄCA

EGZORCYZMY

– MODA NA SHOW CZY WALKA ZE ZŁYM DUCHEM? S. 4-7


Spis treści Słowo wstępu………………………………….....…s.3 Sprawy Społeczne 1. Egzorcyzmy- moda na show czy walka ze złym

Rozrywka 21. Dawaj rentę!!!..............................................................s. 37 22. Świąteczne DYI!......................................................s.38-39

duchem?............................................................................s.4-7

Kuchnia i Żywienie

2. Co dalej z kontem na FB, Google+... po śmierci?........s.8-9

23.12 tradycyjnych potraw wigilijnych........................s. 40-43

3. Facebóg i jego oblicza..................................................s. 10

Sport

4. Narkotyki z apteki.....................................................s.11-12

24.Wynik ważniejszy od zabawy.......................................s.44

5. Żywność z obcym genem!........................................s.13-14

25. Sportowe krzyżówki....................................................s.45

6. Błędna decyzja- Tragiczne skutki............................s. 15-16 Źródło fot.: http://www.fundacioncepp.org.ar

Student 7. Realia na polskich uczelniach...........................................s. 17-18 8. Typy współlokatorów.........................................................s.19-20 9. Dzień lepszy od innych dni....................................................s. 21

Rynek Pracy 10.Witamy po ciemnej stronie baru................................s. 22-23

Ludzie 11. Stojący punkt widzenia..............................................s. 24 12. Niedoścignione marzenia.....................................s. 25-26

Kultura 13. Hendrix wciąż żywy.............................................s. 27-28 14. Mój niepokój ma przy sobie broń...............................s.29 15. Wielki powrót Edyty Bartosiewicz.............................s.30 16. Żyj szybko, umieraj młodo.........................................s.31 17. Komediowy Woody Allen...........................................s.32

Ciekawe Miejsca 18. Zwiedzamy Starachowice......................................s.33-34

Podróże 19. Wybuchowe wakacje..................................................s. 35 20. Wyjazd na każdą kieszeń!...........................................s. 36

2

stopka redakcyjna wydawca: dr Jolanta Dzierżyńska redaktor naczelny: Kinga Antosik Redaktor techniczny i opracowanie graficzne: Joanna Wyrębkiewicz Opracowanie stylistyczne i ortograficzne tekstów: ewa kiełbowicz autorzy tekstów: Anna zarzycka, ewa kiełbowicz, kinga antosik, dawid skrzypczyk, anna roterman, katarzyna kozdęba, Małgorzata grzywalska,wojciech rdzanek,paweł puchalski, łukasz kowalik, anna kuc, adrian gałkiewicz, michał karczewski, magdalena bielak, dawid kozera, monika skórska pomoc w opracowaniu graficznym : mateusz niekłań

Listopad 2013 (2/2)


SŁOWO WSTĘPU

Drogi Czytelniku!

W

styd się przyznać, ale przygotowując dla Was kolejną porcję „PRESSJI” sami mocno ją odczuliśmy. Tak, tak, presja towarzyszyła nam do samego końca, do postawienia ostatniej kropki nad i. Dlaczego? Bo proszę sobie wyobrazić, że o ile stworzyć coś po raz pierwszy jest trudno, o tyle powielić to i nie zrobić tego broń Boże gorzej dużo trudniej. Cały czas staraliśmy się robić wszystko lepiej, bardziej, więcej, niż w poprzednim numerze. Chcieliśmy, abyście po przeczytaniu kolejnego numeru „PRESSJI” pomyśleli „no, no… Pierwszy numer był dobry, ale drugi to już petarda!”. Bardzo zależy nam, aby to co piszemy Was zainteresowało, bo piszemy przecież o tym co i nas interesuje, a proszę pamiętać, dla dziennikarza nie ma cenniejszej nagrody niż zainteresowany tekstem czytelnik. Jesteśmy już na półmetku swojej pracy i prawie na mecie pięknej podróży zwanej studiami. Jednak nie każdy miał to szczęście, aby bez problemu dotrzeć do miejsca, w którym my teraz jesteśmy. Życie pisze nam różne scenariusze i nie każdy umie poradzić sobie z tym, który został ułożony dla niego, przez co często popada w uzależnienia, a czasami kończy wręcz tragicznie. Chcieliśmy poruszyć ten problem w artykule pt. „Błędna decyzja – tragiczne skutki”. Jest to porażająca historia opowiadająca o konsekwencjach decyzji, które podejmujemy. Myślę, że warto poświęcić chwilę na przeczytanie tego artykułu. Artykułów poruszających poważne problemy jest w tym numerze dużo więcej, bo my, studenci nie boimy się poważnych tematów, mamy swoje zdanie na temat np. GMO, które na tle najnowszych badań wypada dość blado (wprost przeciwnie do np. faszerowanych nim pomidorów), leków działających jak narkotyki, co straszne dostępnych w aptece pod postacią całkiem niewinnych leków na katar, czy życia po życiu w erze facebooka. To zarazem śmieszne i straszne, że już nie musimy bać się śmierci, bo na facebooku i twitterze nadal będziemy żyli. Jak to możliwe ? Zapraszam do lektury… Jednak nasi dziennikarze nie zapomnieli o tym, że wielkimi krokami zbliżają się Święta! Mimo, że w telewizji nie pojawiła się jeszcze reklama coca-coli z Mikołajem i słowami „Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta…” to witryny sklepowe przypominały nam o tym już po 1 listopada, kiedy to znicze zamieniono na mikołaje i sztuczny śnieg. Dlatego też w tym numerze nie zabraknie przepisów na przepyszne dania wigilijne oraz pomysłów na samodzielnie wykonane ozdoby świąteczne. Podsumowując mamy nadzieję, że ten numer spodoba się państwu jeszcze bardziej niż poprzedni, a my z dumą będziemy mogli powiedzieć „Znowu daliśmy radę”.

A ja oraz cały team tworzący dla Państwa „Pressje” chcielibyśmy złożyć Wam drodzy czytelnicy serdeczne życzenia zdrowia, radości i miłości z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. Szampańskiej zabawy Sylwestrowej i przywitania Nowego Roku w jak najlepszym humorze.

Redaktor Naczelna:

Kinga Antosik 3


Sprawy Społeczne

Źródło fot.: www.iwoman.pl

EGZORCYZMY – MODA NA SHOW CZY WALKA ZE ZŁYM DUCHEM?

W ostatnim czasie coraz częściej mamy do czynienia z modą na egzorcyzmy, która przejawia się w prasie, programach telewizyjnych czy publikacjach książkowych. nierzadko zdarza się, że ten poważny problem jest traktowany i przedstawiany jako show, mające na celu przyciągnąć uwagę jak największej liczby odbiorców. niestety egzorcyzmy podawane w takiej formie przestają być postrzegane przez ludzi jako coś niebezpiecznego, a przybierają bardziej wymiar siły ponadnaturalnej ukazywanej w filmach, często jako horror, a nie jako realne zagrożenie. najbardziej rzeczywisty obraz egzorcyzmów mogą przedstawić ludzie, którzy byli obecni przy odprawianiu tegoż rytuału, bądź ci, którzy posiadają pewną wiedzę na ten temat. w rozmowach udział wzięli – ksiądz rafał dudała opowiadający o istocie egzorcyzmów oraz grzegorz rynk – świadek obrzędu, mówiący o przeżyciach z nim związanych.

Wywiad -Jakie są opętania?

przyczyny stanów ważna i cenna jest także opinia doświadczonego psychologa czy psychiatry. Ks. Rafał: Przyczyna jest, rzec można, zawsze taka sama, wszak opętanie ma -Po czym możemy poznać, że dana charakter doświadczenia duchowego. osoba jest opętana? Jakie są tego W rozumieniu tradycji chrześcijańskiej objawy? bezpośrednią przyczyną jest trwanie w złu i jego propagowanie poprzez Ks. Rafał: Zaczyna się to bardzo współdziałanie ze złym duchem. Tak niewinnie, a i objawy wcale nie więc „praprzyczyną” jest konflikt z muszą wydać nam się na początku Prawem Bożym. W konkrecie są to tzw. szczególnie niepokojące. Mogą to być metody „naturalnego” leczenia (różdżki, stany psychiczne czy emocjonalne, np. czakramy, bioenergoterapia), spirytyzm, depresja, poczucie bezsensu, niewiara magia, wróżbiarstwo, okultyzm, prowadząca nawet do prób samobójczych. członkostwo w sektach satanistycznych Niejednokrotnie mogą towarzyszyć temu czy choćby sympatyzowanie, zmiana także dolegliwości fizyczne, jak choćby stanów świadomości, ale też nałogi, bóle głowy czy brzucha. Nieodłącznym sygnalizującym opętania, dewiacje, nieczystość seksualna. W ten „stanem” sposób należna Panu Bogu przestrzeń dręczenia czy zniewolenia jest też jawna życiowa jest oddawana we władanie niechęć do Boga, osób mu poświęconych, demonom. Chciałbym jednak już tutaj ale także do szeroko pojętej sfery sacrum dodać, że w rozeznawaniu tychże czy symboli religijnych. Trudności w skupieniu podczas Mszy świętej, 4

najczęstsze

modlitwy, niechęć do sakramentów czy też nasilające się bluźnierstwa - to także częste objawy. Niechęć czy otwarta nienawiść do Boga zawsze też prowadzi do nienawiści wobec człowieka. Duch zamieszania, sporu, nieporządku, pomówień, oszczerstw, pychy, zazdrości. - Czy istnieje jakiś utarty schemat odprawiania obrzędu egzorcyzmów? Ks. Rafał: Tak. Ów schemat nazywamy rytem. Przy czym na wstępie chciałbym zaznaczyć, że egzorcyzm to obrzęd liturgiczny, który, poprzez posługę kapłana, urzeczywistnia obecność Chrystusa. Po stwierdzeniu opętania taki egzorcyzm (zwany uroczystym) może odprawiać wyłącznie ksiądz mianowany do tej posługi przez biskupa danej diecezji. Modlitwy o uwolnienie (egzorcyzm zwykły), z uwagi na widoczne działanie złego ducha i jego wpływ na osobę, może sprawować każdy z kapłanów, także z Listopad 2013 (2/2)


Sprawy Społeczne udziałem i wsparciem osób świeckich. Co zaś się tyczy egzorcyzmu uroczystego: obrzęd powinien odbywać się w kaplicy bądź sali, gdzie będzie krzyż lub obrazy z wizerunkami Matki Bożej czy świętych. Ksiądz zwyczajowo ubrany jest w albę i stułę koloru fioletowego. Po wstępnym pozdrowieniu, znanym nam chociażby z niedzielnej Mszy świętej, następnie błogosławi wodę oraz sól, którą potem wrzuca się do wody. Kropi się nią zarówno osobę dręczoną, jak i innych uczestników liturgii egzorcyzmu. Następnie odmawia się Litanię do Świętych oraz recytuje się Psalmy (na zakończenie jest modlitwa z prośbą o uwolnienie) i proklamuje fragment Ewangelii. Po lekturze ma miejsce modlitwa z nałożeniem rąk na osobę dręczoną, której towarzyszą prośby o uwolnienie, kończone wezwaniem „Kyrie, eleison”. Potem następuje wyznanie wiary, wyrzeczenie się szatana, modlitwa „Ojcze nasz” i błogosławieństwo krzyżem osoby dręczonej wraz z błagalną formułą egzorcyzmu. Po uwolnieniu zwykle śpiewa się pieśń Magnificat, a po dziękczynieniu kapłan wypowiada prośbę do Boga, aby duch nieprawości nie miał dostępu do tej osoby i aby wypełniły ją dobroć i pokój Ducha Świętego. Obrzęd kończy się błogosławieństwem. -Jakie są stopnie dręczeń diabelskich?

Wszystko to jednak zaczyna się, rzec można, od niewinnego otwarcia furtki Złemu, często poprzez kulturowe, małoznaczące „gadżety”: horoskopy, amulety, przypisywanie rzeczom materialnym jakiejś władzy, wpływu na człowieka. Wspomnieć jeszcze można o przywiązywaniu wagi i przypisywaniu znaczenia przesądom i zabobonom, od czarnych kotów poczynając, poprzez piątki trzynastego, a kończąc na zwykłym kominiarzu i guziku. Jak widać zabobon nie ma wiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, a jednak kwitnie w narodzie – narodzie katolickim! -Jak często należy odprawiać egzorcyzmy nad jedną osobą? Ks. Rafał: Ano właśnie. Pamiętajmy, że tutaj nic się nie sumuje, a zarazem szereg lat we władaniu diabła nie „załatwi” jedna sesja i wizyta u księdza. Nierzadko podtrzymujemy w sobie to przekonanie, także wskutek kolejnych produkcji filmowych na ten temat. Bywa, że „duchowa terapia” trwa latami, choć egzorcyzmy odprawiane są co tydzień. To nie jest bowiem lekki i przyjemny „seans”, ale faktyczna walka duchowa, może nawet jedna z jej najbardziej dramatycznych form.

-Czy egzorcyzmy przedstawiane w filmach różnią się od tych w rzeczywistości? Ks. Rafał: Sięgając może do korzeni warto wspomnieć, iż w okresie wczesnochrześcijańskim egzorcyzm wiązał się raczej z charyzmatem, by z czasem dopiero stać się właściwą posługą, odrębnie ustanowioną. Jak wspomnieliśmy, posługa ta wymaga zgody miejscowego biskupa, który deleguje kapłana odznaczającego się „pobożnością, wiedzą, roztropnością, i nieskazitelnością życia i jest specjalnie przygotowany do tego zadania”. Już to nam podpowiada, że „kościelne” rozumienie egzorcyzmu odbiega znacząco od „filmowego” obrazu, gdzie dominuje raczej nastawienie na sensację, a sam obrzęd może spełniać nawet świecki, ze szczątkową wiedzą i marnym doświadczeniem. Powtórzmy: mamy do czynienia z posługą sakramentalną, nie zaś seansem dla ludzi o mocnych nerwach, zainteresowanych dawką kolejnych wrażeń. Grzegorz: To zależy o które filmy chodzi. Do tej pory oglądałem dwa, w których były egzorcyzmy – „Egzorcysta” i „Rytuał”. Niestety nie odniosę się do tego pierwszego, ponieważ nie bardzo go pamiętam, oprócz tego, że był to horror, który miał wystraszyć. Natomiast odnośnie tego drugiego tytułu mogę stwierdzić, że kilka rzeczy podobnych było – przede wszystkim ksiądz egzorcysta posługą Kościoła i w imię Jezusa rozkazuje demonowi, aby ten opuścił osobę dręczoną, osoba zniewolona/

Źródło fot.: www.dziennik.pl

-Złe duchy mają swoje imiona, czy Ks. Rafał: Można wskazać przynajmniej niektóre z nich są odpowiedzialne za kilka rodzajów i swoistych stopni ingerencji konkretne grzechy? demona, poczynając od kuszenia, a na opętaniu kończąc. Kuszenie do złego, Ks. Rafał: Tak, oczywiście. Gdzieś któremu nieraz przecież ulegamy, ma spotkałem informację, że tych imion jest na celu odwrócić naszą uwagę od Boga, ponad 120.Pismo Święte potwierdza, a w konsekwencji wybór grzechu jako zarówno Stary, jak i Nowy Testament, drogę postępowania. Czym innym jest istnienie wielości upadłych aniołów. Co już dręczenie, objawiające się chociażby więcej, demonologia (nauka o demonach) wpływem demona na stan fizyczny osoby, jest, w tradycji katolickiej, częścią ale też jej życie osobiste czy zawodowe. angelologii (tj. nauki o aniołach), stąd Następnie obsesje, które prowadzą do potrzeba szerszego odniesienia. Bardzo zaburzeń, tj. braku równowagi duchowej, ciekawym i wartym lektury, z tego punktu psychicznej czy emocjonalnej. Jest widzenia, byłby dokument Kongregacji też coś, co nazywamy nawiedzeniem Nauki Wiary Wiara chrześcijańska i diabelskim, będące efektem praktyk demonologia, który prezentuje Kościoła o okultystycznych. Dotyczy to często nauczanie szatanie jako osobowym Złu, rzeczy i miejsc, w których miały miejsce tego typu seanse. I wreszcie opętanie, przeciwniku Boga, człowieka i czyli wejście złego ducha i zawładnięcie całego stworzenia. Dokument ciałem człowieka, niejednokrotnie ten powstał w odpowiedzi na manifestujące się agresywnymi gestami, coraz głośniejsze i liczniejsze wulgarnością, bluźnierstwami. Przyczyny teorie, idee i wypowiedzi mogą być różne: od paktu szatańskiego, wielu myślicieli i teologów, poprzez uporczywe trwanie w grzechu, negujących realne istnienie a na rzucaniu przekleństw i uroków diabła. Do polskiego wydania kończąc. Zarówno Ewangelia, jak i Dzieje dokumentu dołączono także Apostolskie dostarczają nam niezliczoną nauczanie Jana Pawła II na temat liczbę przykładów potwierdzających. szatana, zwycięstwa Chrystusa

nad mocami ciemności i o doniosłej roli Maryi. Znaleźć tam można również wskazania dotyczące walki duchowej, która jakże często dzisiaj bywa pomijana i bagatelizowana. Dokument nie nowy, bo wydany w 1975 roku, ale przecież wciąż aktualny.

5


Sprawy Społeczne

opętana mówi często nieludzkim głosem, ma wstręt do wszystkiego co święte i ma niewyobrażalną siłę. Na pewno nie jest podczas egzorcyzmów tak strasznie jak to pewnie w horrorach jest pokazywane. Ja doświadczyłem wielkiego spokoju. -Jeśli mógłbyś wskazać na wspólne elementy egzorcyzmów z filmów z tymi, które widziałeś, to co by to było? Grzegorz: Przypatrzmy się właśnie „Rytuałowi”, który traktuję jako naprawdę dobrze zrobiony film podejmujący temat egzorcyzmów. Ksiądz grany przez Anthonego Hopkinsa zanim zaczęły się egzorcyzmy pobłogosławił młodego księdza – podczas egzorcyzmów, w których brałem udział również ma to miejsce – byliśmy namaszczani olejem świętym i błogosławieni. Dalej dziewczyna opętana zgadła co jest w torebce, że był to dolar. Podczas egzorcyzmów na pewno nie ma dopytywania się szatana, nie ma rozmowy w celu dowiedzenia się czegoś – jednakże demon wie co się dzieje wokoło mimo, że tego osoba egzorcyzmowana nie widziała. W filmie jest uwaga w stosunku do młodego księdza – nawet nie próbuj rozmawiać z demonem. To jest prawda – nie wolno, bo szatan jest ojcem kłamstwa, jest on upadłym duchem o wiele inteligentniejszym od nas, więc nie wolno z nim wdawać się w żadne dyskusje i gierki – i mówiąc to w związku z egzorcyzmami mam też na myśli nasze zwyczajne życie. Dziewczyna w filmie bała się krzyża, wody święconej itp. – rzeczywiście demony boją się wszystkiego co święte, boją się błogosławieństwa 6

Źródło fot. :th.interia.pl

i z wielką nienawiścią odnoszą się do księży. W filmie zaprezentowany był nienaturalny głos dziewczyny, mowa w nieznanym dla niej języku – takie zjawiska również mają miejsce. W filmie jest cały czas pokazywane, że w imię Jezusa Chrystusa ksiądz rozkazuje wyjść – tak samo i podczas prawdziwych egzorcyzmów – ksiądz egzorcysta sam z siebie nic nie może, to Jezus, Maryja, świeci i zastępy anielskie po prostu stają do walki z demonami. 5. Czy po przeżyciach związanych z udzielaniem pomocy przy egzorcyzmach pojawiły się u Ciebie jakieś stany lękowe, niepokój? Nie, nigdy nie miałem stanów lękowych po przeżyciach związanych z pomocą przy egzorcyzmach – co więcej poszło w drugą stronę, niewyobrażalny pokój w sercu i radość zawsze towarzyszyły mi w czasie i po modlitwach. Raz miałem jedynie przed pójściem po raz kolejny taki niepokój i takie przemyślenia, że może nie powinienem itd., ale jak tylko przyszedłem i zostałem pobłogosławiony przez księdza Piotra ten niepokój zniknął. Szatan zawsze będzie starał się nastraszyć, czy przedstawić coś w złym świetle – ważne, żebyśmy zaufali Panu Bogu, wówczas nie ma możliwości aby coś nam złego się stało. - Jaki cel mogą mieć księża, którzy egzorcyzmy traktują jak „show”? Ks. Rafał: Ja mam głęboką nadzieję graniczącą z pewnością, że nie ma księży, którzy swoją posługę mogliby w ten sposób traktować! Niewątpliwie obserwujemy wzrost zainteresowania

tematem, co, paradoksalnie, powinno służyć także, a może i przede wszystkim… dwóm celom. Po pierwsze: obserwujemy we współczesnej kulturze banalizację zła. Zło już nie jest moim przeciwnikiem, ale bywa rozmiękczane; grzech nie jest aż tak karygodny, a i szatan jest już raczej maskotką ubraną w szaty średniowiecznego diabełka. Tak więc rozmowa o egzorcyzmach ma zwracać naszą uwagę na realne istnienie osobowego zła. To jest punkt wyjścia. Punktem dojścia zaś musi być stwierdzenie, że to nie zło jest pociągające, nie egzorcyzm jest najważniejszy, ale Chrystus, Bóg, który zło pokonał i zwyciężył diabła! Choć człowiek ulega powabowi i wikła się w zło, Bóg nie pozostawia go samemu sobie, ale wskazuje drogę wyjścia, a jednym z narzędzi jest egzorcyzm. I księża dają i powinni dawać taki właśnie kompletny obraz. Tyle co do treści. Zaraz potem należy zwracać uwagę i na formę, której musi towarzyszyć pewna roztropność, zwłaszcza dzisiaj, kiedy wszystko zdaje się być zmedializowane. Tak więc precyzja języka i przemyślany opis, by nie narażać się na medialną pułapkę. I ksiądz-egzorcysta musi o tym wiedzieć. Gdy my stawiamy przecinek, dziennikarz może postawić kropkę. W miejscu, gdzie mówimy o złu i dopowiadamy prawdę o Jezusie, o liturgii, ale już bez gwarancji, że to zostanie uwzględnione. Ja nie jestem egzorcystą, jednak ze swojej praktyki współpracy z mediami wiem, że dobra wola w połączeniu z roztropnością da właściwy efekt końcowy. W ten sposób unikniemy niewłaściwych interpretacji zaznaczając, że egzorcyzm to nie show, spektakl, wydarzenie, temat filmu, ale narzędzie walki z diabłem. -Czy zdarza się, że osoba po egzorcyzmach nawraca się na wiarę, bądź też staje się bardziej wierząca, niż przedtem? Ks. Rafał: To jest zawsze ryzyko subiektywnego postrzegania, a próba odmierzania wiary na szalach silniejsza - słabsza, nie jest w naszej mocy. Oczywiście, egzorcyzm jako liturgia jest wydarzeniem duchowym. To nie działa jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. To Bóg, poprzez posługę Kościoła, wyzwala osobę ze zła, ale nie daje w pakiecie gwarancji, że już nigdy do tego zła nie wróci. To jest praca nad sobą, świadomość tego, skąd się wyszło, co się przeszło i robienie wszystkiego, by do tego nie wrócić. Niewątpliwie Listopad 2013 (2/2)


Sprawy Społeczne tego typu doświadczenie umacnia wiarę, jednak musimy być doskonale świadomi i tego, że diabeł ciągle czyha. Dlatego tak pilna potrzeba zrekonstruowania życia wiary: modlitwa, żywy związek z Kościołem, częsta spowiedź, Eucharystia, lektura Pisma Świętego, wspólnota. Proste, a jakże ważne środki na bolączki ducha każdego z nas, chrześcijan XXI wieku. Ważne bowiem, w myśl przysłowia, by okazać się być Polakiem (i chrześcijaninem) mądrym nie tylko „po”, ale i „przed” szkodą.

mało miało niestety wspólnego. Podczas egzorcyzmów kiedy w czasie podniesienia ksiądz Piotr wypowiadał „To jest Ciało moje, to jest Krew moja” i następnie szedł z Ciałem i Krwią Chrystusa do osoby zniewolonej i ten widok reakcji demonów spowodował, że dopiero wówczas tak naprawdę uwierzyłem jak wielki Cud dokonuje się podczas każdej Eucharystii. Niesamowite przeżycie. Drugim było, kiedy modląc się za pomocą różańca (którego bardzo nienawidzą demony) w pewnym momencie demon krzyknął, aby przestać, bo już nie może wytrzymać, a -Ile lat miałeś kiedy 1 raz wziąłeś udział potem że Maryja tu idzie, że Ona tu jest, w egzorcyzmach? kocha nas i obejmuje w tym momencie księdza Piotra. Ja wówczas stałem Grzegorz :Pierwszy raz wziąłem udział obok niego. Łzy mi po prostu kapały po 1 marca 2012r, czyli wówczas miałem 30 policzkach i wówczas poznałem co to lat. znaczy płakać ze szczęścia. -Kto Ci zaproponował udział w tym rytuale i co Cię skłoniło do tego, aby to zrobić? Grzegorz: Podczas wyjazdu do Rzymu jadąc pociągiem czytałem książkę o tematyce zagrożeń duchowych i wówczas moja koleżanka Bogusia rozpoczęła rozmowę ze mną na ten temat. Rozmawialiśmy dosyć długo i na koniec Bogusia zapytała bez ogródek czy chciałbym wziąć udział w egzorcyzmie. Pierwszą moją reakcją było lekkie przerażenie i stwierdzenie, że chyba nie byłbym w stanie, choć z drugiej strony ciekawość przechylała szalę, abym odpowiedział twierdząco. Zanim jednak podjąłem decyzję opowiedziałem o moich wątpliwościach, na co Bogusia skwitowała – weźmiesz udział, najważniejsze żebyś był w stanie łaski uświęcającej, a ja już załatwię z księdzem egzorcystą. I tak pewnego dnia pojawiłem się na pierwszym egzorcyzmie.

dnia, więc w każdym czasie powinniśmy uważać, a nie tylko w chwilach, kiedy doświadczamy zwiększonego działania Złego. -Czy „poziom” Twojej wiary wzrósł po egzorcyzmach, czy nie wywarły one na Tobie większego wpływu?

Grzegorz: Zdecydowanie tak, cały czas dziękuję Panu Bogu za to, że mogłem wziąć udział w egzorcyzmach, za to że postawił na mojej drodze takich księży, jak ksiądz Piotr i ksiądz Jarosław, za to, że zauważyłem że sami nic nie możemy uczynić, ale zawsze możemy liczyć na pomoc Boga, pomoc Maryi i naszych patronów i aniołów. Teraz trochę inaczej podchodzę do modlitwy. Nie oznacza to, że od razu jestem święty, bo jestem i będę wciąż człowiekiem grzesznym i wiem, -Jakie było Twoje główne zadanie że będę upadał, ale wiem także że jest podczas pomocy przy egzorcyzmach? coś, co jest o wiele mocniejsze od mojej grzeszności – jest to Boże miłosierdzie i Grzegorz: Głównym zadaniem była świadomość tego, że zawsze mogę liczyć pomoc w modlitwie, bo egzorcyzmy na wybaczenie. to przede wszystkim modlitwa. Ksiądz egzorcyzmuje za pomocą rytuału, ale zawsze wspomaga się modlitwami, Magdalena Bielak których znamy tak wiele, a często po prostu nie chcemy o nich pamiętać. Egzorcyzmy to rzeczywiście walka z szatanem, ale tę walkę tak naprawdę staczamy każdego

-Czy pamiętasz jakieś momenty z egzorcyzmów, które wywarły na Tobie szczególne wrażenie, godne uwagi? Grzegorz: Powiem to, co kiedyś już komuś powiedziałem, że możliwość uczestniczenia w egzorcyzmach była dla mnie najlepszymi rekolekcjami jakich doświadczyłem. Przytoczę dwie sytuacje, które były niesamowite. Pierwsza to ta, że zobaczyłem swoją bardzo małą wiarę (na marginesie cały czas proszę Pana Boga o jej podsycanie). Otóż do kościoła na msze święte oczywiście chodziłem, uznawałem że podczas podniesienia ten biały chleb i to wino zmienia się w Ciało i Krew Pana Jezusa, jednakże tak naprawdę z wiarą to Źródło fot.: www.charyzmatycy.pl

7


Sprawy Społeczne

CO DALEJ Z KONTEM NA FB, GOOGLE+… PO ŚMIERCI?

Co stanie się z naszymi kontami na portalach społecznościowych po naszej śmierci? Co z naszymi

avatarami w ulubionej grze przeglądarkowej? Czy jest możliwe ich dalsze funkcjonowanie? Czy istnieje miejsce w którym swobodnie i w bezpieczny sposób można będzie pozostawić po sobie setki loginów i haseł? Niekończącą się sieć powiązań miedzy aplikacjami czy portalami? Wiele firm proponuje nam różne rozwiązania tej kwestii, ale czy są one zgodne z naszą godnością, moralnością czy też jakąkolwiek etyką? Jest to cienka linia, która dla niektórych jest nieprzekraczalną. Dla drugich zaś jest idealnym sposobem na spokojne pożegnanie się z tym światem.

Mumifikacja konta

J

eszcze kilka, może kilkanaście lat temu zabiegi typu: zakupienie wirtualnej katakumby, czy pośmiertne publikowanie postów było całkowitą abstrakcją i nie mieściło się to w głowach nawet największym maniakom internetowym. Dzisiaj w dobie rozkwitu social mediów co raz to większa rzesza użytkowników decyduje się na takie zabiegi. Nie jest to już krępujące, ani wstydliwe. Nie zamyka się już tego tematu w jedno – tabu! Dziś często poruszany jest ten problem, a naprzeciw temu wyszły portale społecznościowe, które proponują nam wile rozwiązań. Jeżeli chcemy utrzymać jakąkolwiek kontrolę nad tym co po śmierci dzieje się z naszymi kontami musimy się wcześniej zabezpieczyć na taką okoliczność. W większości przypadków podporządkować się temu co oferują nam portale. Można by powiedzieć, że wtedy następuje swoistego rodzaju mumifikacja konta. Powolne się jego zamykanie lub w przypadku zastosowania lepszej „substancji mumifikującej”, spisanie tzw. „e-testamentu”, za pomocą którego możemy sporządzić dokładny plan dalszego bytowania konta w sposób bezpieczny i chroniący naszą prywatność. Gwiazda nigdy nie zgaśnie Jeżeli, któraś z gwiazd szołbiznesu, czy też prosta, poczciwa osoba, która jednak przez aktywność na portalach społecznościowych zyskała sobie jakiś rozgłos obawia się o to, że po jej śmierci słuch o niej zaginie. To 8

jest w błędzie. W dzisiejszych czasach nie musimy tak szybko znikać z życia publicznego po naszej śmierci. Bez większego problemu możemy jeszcze długo po odejściu z tego świata cieszyć naszym widokiem przyjaciół, którzy mogą oglądać filmik z naszym udziałem, zdjęcia czy też czytać posty umieszczane na naszej tablicy. Takie możliwości proponują nam informatycy z mieszczącej się przy 1601 Willow Road w Menlo Park, stan California USA firmy Facebook i jego nowa aplikacja „If I Die” (jeśli umrę). Pozwala ona na pozostawienie wiadomości, która będzie opublikowana po naszej śmierci. Żeby móc korzystać z tej bezpłatnej aplikacji trzeba tylko wyznaczyć trzy, najlepiej zaufane nam osoby, które potwierdzą to, że odeszliśmy z tego świata. No oczywiście trzeba najpierw uruchomić tę aplikacje, ale to w woli jasności. W znakomity sposób intencję tej aplikacji demonstruje nam krótki, ale trafiający w sedno sprawy filmik reklamujący ową aplikację. Można ją odnaleźć na „YouTube” pod tytułem: „if i die - facebook app - your message after you die” e-wola Google również wychodzi naprzeciw wymaganiom rynku i stara się w jak najbardziej humanitarny sposób sprostać co raz to bardziej narastającej frustracji użytkowników, którzy chcą wiedzieć co się stanie z ich kontami po śmierci użytkownika. Usługa za pomocą której można zdecydować co się stanie z twoim kontem Google (niezależnie czy jest to Google+, Gmail czy inne należące do tej znanej rodziny; Google synchronizuje konta, więc i w tym aspekcie wszystko załatwimy za jednym zamachem, jeśli

korzystamy z jego usług na wielu płaszczyznach) nazywa się Menedżer Nieaktywnego Konta. Użytkownik sam ustala okres czasu po który Google wyśle zapytanie na alternatywne konto e-mail. Jeśli nie uzyska odpowiedzi, oznaczać to będzie dla nich, że umarłeś i rozpoczną procedury e-woli. You have a message Jeżeli masz ochotę pozostawić komuś jakąś wiadomość po swojej śmierci, czy po prostu nie masz odwagi jej czegoś przekazać możesz skorzystać z DeadSocial. Bez zbędnych formalności w postaci prawniczych biurokracji itp. można dostarczyć wiadomość tuż po swojej śmierci za pomocą sieci internetowej. „When your heart stops beating, you’ll keep tweeting” Jeszcze dalej posunęła się aplikacja wprowadzona przez Twitter-a o nazwie LivesOn. Promuje ją znakomicie brzmiące hasło: „When your heart stops beating, you’ll keep tweeting” („Gdy twoje serce przestaje bić, będziesz dalej twitował“). Za pomocą specjalnie utworzonego w tym celu algorytmu zostaną prześledzone nasze upodobania, gusta, styl pisania i wydarzenia w których Listopad 2013 (2/2)


Sprawy Społeczne braliśmy udział. Dokładnie przypatrzy się on naszym wpisom i dzięki temu zostanie utworzona sieć zależności przedstawiająca nasze cyfrowe oblicze. Zostanie utworzona wirtualna mapa upodobań. Stwarza to możliwość niekończącej się opowieści, którą dopóki jesteśmy w trybie online możemy swobodnie kontrolować i wprowadzać wzmianki do systemu, aby w przyszłości, po naszej śmierci doskonale nas zastępował. Niekończącej się aktywności naszego konta, przejawiająca się publikowaniem twettów czy reagowaniem na zaproszenia eventów, które algorytm uzna za interesujące dla naszej osobowości i stylu użytkowania danego portalu. Aplikacja ta ma wielu zwolenników, którzy uważają ten pomysł za wyprzedzający nasze czasy. Dzięki niej można w sposób łagodny przyswoić sobie do wiadomości fakt odejścia z tego świata bliskiej nam osoby. Przez pewien czas zaglądając na łamy jej konta i niczym w pamiętniku czytać kolejne publikacje. Z drugiej zaś strony odzywają się głosy ogromnej ilości osób, która jest przeciwna takiemu zjawisku. Twierdzą, że LivesOn jest nieetyczną aplikacją. Wzbudza w człowieku tylko poczucie lenistwa i próżności.

zachwyty i zbierają z powietrza ciężkie lawiny słownej krytyki na swoje barki. Kolejna jest raczej łagodniejszej natury. Następnym sposobem za pomocą którego możemy zadbać o nasze dotychczasowe internetowe tożsamości jest stworzenie tzw. e-testamentu. Legacy Locker jest tym portalem, który pomoże nam zgromadzić w jednym miejscu i zabezpieczyć przed utratą wszystkich danych do kont bankowych online, haseł, loginów do kont internetowych, skrzynek pocztowych z których korzystaliśmy czy plików, które są dla nas ważne. Dostęp do tych informacji będą mieli wyznaczeni przez nas samych bliscy. Polskim odpowiednikiem Legacy Locker-a jest ZostawŚlad.pl. Zarówno pierwowzór jak i nasz rodzimy produkt jest bezpłatny. Konto premium można oczywiście uruchomić odpłatnie, jeżeli mamy życzenie rozszerzenia konta o dodatkowe korzyści, takie jak: zdjęcia, pliki wideo czy też chcemy przedłużyć termin przechowywania naszych plików po śmierci.

które mają przyozdobić miejsce naszego pochówku po muzykę, która ma nam towarzyszyć podczas ostatniej drogi. Wszystko to możemy zaplanować i opisać na tym portalu żeby następnie osoba, którą do tego wyznaczyliśmy, mogła odebrać listę życzeń. Jest również możliwość podglądania stereotypowych inspiracji, aby pomóc sobie w ostatecznym wyborze wystroju trumny, ubioru itd. Jeżeli jesteś aktywnym członkiem nowej cywilizacji, która utworzyła się na portalach społecznościowych? Jeśli masz życzenie pozostawić po sobie ład i porządek na łamach internetowego jarzma? Jeżeli w trosce o bliskich, za życia będziesz chciał zadbać o przekazanie możności dostępu do twoich kont osobom ci zaufanym? Droga jest prosta, a możliwości się mnożą każdego dnia. Wojciech Rdzanek

Ulżyć innym

Jeżeli ktoś ma ochotę zadbać o swój pogrzeb za życia to może skorzystać e-testament z My Wonderful Life. Po zalogowaniu się Wszystkie wcześniejsze na tym portalu (jest to tzw. portal z rodzaju propozycje aplikacji są mniej lub społecznościowych) można zaplanować bardziej kontrowersyjne. Wzbudzają swój własny pogrzeb. Od wyboru miejsca pochówku, poprzez rodzaj kwiatów,

9


Sprawy Społeczne

FACEBÓG I JEGO OBLICZA Facebook stał się nieodłączną częścią naszego życia. Towarzyszy nam na każdym kroku. Mowa tu o wszystkich, począwszy od dzieci, poprzez polityków, a skończywszy na poważnych firmach wykorzystujących go do kreowania wizerunku. Dla jednych jest krainą wolności, dla innych imperium zła. Jak wygląda zatem kompletny obraz wszystkich naszych doświadczeń związanych z tym największym wirtualnym miejscem spotkań?

P

ortal stworzony przez Marka Zukerberga w 2004 roku na Uniwersytecie Harvarda to dziś potężna firma i marka. Ustępuje miejsca jedynie kolosowi Google. Wciąż się rozwija i to na każdym polu. Z dnia na dzień zwiększa zyski, liczbę użytkowników, daje nowe możliwości. 1 na 4 osoby korzystające z Internetu posiada konto na Facebooku. Liczba profili ma niedługo wzrosnąć do miliarda. Co miesiąc na portal trafia około 30 miliardów informacji i blisko 4 miliardy zdjęć, co czyni go największą kolekcja fotografii na świecie. (dane liczbowe za: Benchmark.pl) W dobie przekleństwa pośpiechu i ciągłego braku czasu wynalazek Zukerberga, który jest narzędziem dzielenia się, to świetne rozwiązanie. Dzięki mobilności Facebooka o tym, co dzieje się u naszych bliższych i dalszych znajomych dowiadujemy się w każdej chwili, każdego dnia. Gadu Gadu to już przeżytek, coraz rzadziej też słyszymy głos znajomych w słuchawce telefonu – Facebook to najlepszy i najszybszy komunikator. Pozwala także na subskrybcję ulubionych stron, dzięki czemu trafiają do nas pożądane przez nas informacje.

10

tego w przyszłości bardzo żałować. Facebook to potencjalne źródło informacji naszych przyszłych pracodawców, sądów, wierzycieli, firm ubezpieczeniowych, ale również przestępców i prześladowców. - Niestety, Internet to nie pamiętnik, który po zapisaniu można zamknąć w szufladzie. - mówi psycholog, dr Rafał Jaros. - Wrzucając w sieć coraz więcej szczegółów z naszego życia, nie wiemy, co się dalej z tymi informacjami stanie. Poza tym łatwo przekroczyć granicę ekshibicjonizmu. W zasadzie już stanęliśmy na tej granicy. Powinniśmy więc zwracać szczególną uwagę na to, czym chcemy podzielić się z innymi, tym bardziej, że polityka prywatności Facebooka pozostawia wciąż wiele do życzenia. Serwis posiada dokładne statystyki dotyczące pochodzenia, wieku, miejsca zamieszkania czy zainteresowań korzystających z niego internautów. Dla Do porannej kawy najlepszy jest firm takie dane są bezcenne i od dawna Facebook i papieros, mawiają niektórzy. podejrzewa się, że serwis zarabia na ich Jest on też nie mniej uzależniający od udostępnianiu. tych pospolitych używek. - Jak tylko wstanę z łóżka, sprawdzam Wszystko ma swoje wady i zalety, co się wydarzyło na Facebooku przez tych wszystko jest dla ludzi. Facebook też i kilka godzin kiedy spałem. Taki mam na- nie musimy rezygnować z tego, co nam wyk, nic już na to nie poradzę – mówi oferuje. Warunek jest jeden, trzeba zacho21-letni Łukasz. wać zdrowe podejście i nie zapominać, że Psycholodzy zidentyfikowali już nowy prawdziwe życie toczy się gdzie indziej. rodzaj zaburzenia zdrowia psychicznego – FAD (Facebook Addiction Disorder), Ewa Kiełbowicz czyli uzależnienie od Facebooka. Podkreślają, że bardzo aktywni użytkownicy nie mogą poradzić sobie później z rosnącym zaangażowaniem w to, co dzieje się na portalu. Ma to duży wpływ na ich zachowanie, relacje z otoczeniem i samoocenę. Przypadki, szczególnie nastolatków, mających problemy z własną tożsamością i odnajdywaniem się w rzeczywistym świecie, są coraz częstsze, przestrzegają specjaliści. Przeciwnicy Facebooka wskazują również inne zagrożenia wiążące się z posiadaniem konta na portalu społecznościowym. Jeśli nie uważamy na to co, zamieszczamy na swoim profilu możemy Mogło by się wydawać zatem oczywiste, że Facebook zbliża nas do innych. Jednak, jak się okazuje, nierzadko posiadanie konta na portalu społecznościowym prowadzi do osamotnienia, alienacji, a nawet depresji, może być źródłem prawdziwych frustracji i cierpienia. Wynika to z przekonania, że nasi znajomi mają ciekawsze, bardziej satysfakcjonujące życie. Badanie przeprowadzone przez grupę badaczy z Uniwersytetu Humbolta i Uniwersytetu Darmstadt wykazało, że co piąty użytkownik przeglądając profile znajomych odczuwa zazdrość. Uczucie to wywołują w nas piękne zdjęcia z wakacji, podróży, ważnych uroczystości oraz statusy mówiące o odniesionych sukcesach – wszystko, czym chwalą się inni. Częste zaglądanie na Facebooka stymuluje i wzmaga zazdrość, powodując spadek zadowolenia z własnego życia.

Źródło fot. : www. google.pl

Listopad 2013 (2/2)


Sprawy Społeczne

NARKOTYKI Z APTEKI W ostatnich latach głównie wśród nastolatków zapanowała moda na branie specyficznego rodzaju narkotyków, które można dostać legalnie w każdej aptece. Chodzi tu o leki na katar i kaszel, które pozornie wydają się całkowicie nieszkodliwe. Okazuje się jednak, że zawierają one substancje, które podane w dużych ilościach dają efekt narkotyczny. Działanie odurzające ma wiele leków dostępnych bez recepty, są one bardzo popularne wśród studentów, głównie ze względu na niską cenę i ogólnodostępność.

P

racownicy apteki zazwyczaj nie widzą nic podejrzanego w tym, że młody człowiek kupuje np. tabletki na kaszel Acodin. Główna substancja powodująca psychoaktywne działanie tego leku to dekstrometorfan. Stosuje się go w leczeniu kaszlu i przeziębień, jednak na wielu portalach internetowych można znaleźć informacje, że używa się go także w celach ,,rekreacyjnych”. Studenci eksperymentują z różnymi dawkami, a następnie umieszczają w internecie opisy wywołanych efektów. Niestety nie zdają sobie sprawy z tego, że nawet zwykły, przeciwkaszlowy lek, brany w zbyt dużych ilościach, może wywołać skutki uboczne, uzależnienie a nawet doprowadzić do śmierci. - Nie mogę nic na to poradzić. Często przychodzą tu młodzi ludzie, kupują lek o nazwie Acodin. Chodzą najczęściej do różnych aptek, żeby farmaceuci nie robili

problemów. Nie mogę odmówić i im nie sprzedać, bo tłumaczą, że to przecież lek bez recepty. Mogę tylko powiedzieć, że to niebezpieczne, postraszyć policją. Ale kiedy nie chcę sprzedać, to są i tacy którzy zachowują się agresywnie, widać, że są już uzależnieni. Wolę sprzedać i nie mieć problemów - mówi farmaceuta z jednej z kieleckich aptek. Rodzice nawet jeśli znajdą lek przeciwkaszlowy u dziecka, nie widzą w tym nic dziwnego, są nieświadomi do jakich celów może być używany. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że takie leki niczym nie różnią się od narkotyków, oprócz tego, że są legalne. Za chwilę mam się spotkać z dziewczyną, która bierze Acodin od dłuższego czasu. Kiedy mówi o tym wszystkim nie wygląda na osobę w depresji czy z jakimikolwiek problemami. Wręcz przeciwnie sprawia wrażenie osoby bardzo pewnej siebie, wesołej, ma

Źródło Fot. : www. google.pl

na sobie markowe ubrania. Widać, że pochodzi z tzw. dobrej rodziny. Może to jednak tylko pozory, wszyscy przecież zakładamy różne maski, żeby nie pokazywać swoich słabości. - Kiedy zaczęłaś brać Acodin? - Za pierwszym razem namówiła mnie koleżanka. Chciałyśmy zapomnieć na chwilę o problemach, a ona brała to już od dłuższego czasu. Od razu połknęłam całą paczkę, tam jest 15 tabletek. Jeśli ktoś chce się szybko i tanio wyluzować to najlepszy jest Acodin, kosztuje tylko 5 złotych. Dla porównania jakbym chciała odlecieć po alkoholu, musiałabym mieć o wiele więcej kasy. -I jak było? Kiedy brałaś je pierwszy raz to się nie bałaś? - Pierwszy raz wzięłam w liceum. Było mi obojętne czy będę żyła czy nie. To był bardzo mroczny okres w moim życiu.

11


Sprawy Społeczne Umarł mój bliski kolega. Udawałam, że jest ok i że mogę sobie z tym poradzić, ale nie do końca tak było. Miałam znajomych, którzy brali i kiedy wszyscy namawiali mnie do spróbowania, to jednak byłam ciekawa jak to jest. - Miałaś kiedyś jakieś skutki uboczne po tym leku? - Miałam. Bolała mnie głowa, przez dwa dni czułam, że nie jestem sobą. Miałam uczucie słabości i otępienia. To jest o wiele gorsza wersja kaca, a najważniejszym skutkiem ubocznym jest gorączka i omamy, bo przecież organizm musi jakoś odreagować taką dawkę. - Ale to po wzięciu jednej paczki? - Za każdym razem jak się to bierze, to tak jest. Nie ważne jak dużo, ważne, że za dużo, bo żeby coś poczuć trzeba przedawkować dawkę dzienną. - Ale jednak bierzesz, czyli musi to też mieć jakieś fajne działanie. - Fajne? Nie opłaca się tego brać dla pięciu godzin wyciętych z życiorysu.

- Już nie biorę. - W takim razie opowiedz mi dlaczego przez pewien czas byłaś od tego uzależniona. Co się czuje po tych 15 tabletkach? - Jesteś odrętwiała, wszystko co widzisz się porusza... to znaczy ogólnie kręci ci się w głowie. Masz problemy z widzeniem, jesteś bardzo lekka, prawie latasz, nie czujesz, że idziesz. Masz problemy z odmierzaniem odległości. Wydaje ci się, że seplenisz, a mówisz zupełnie normalnie. Jest efekt takiego spowolnienia czasu, mija godzina, a ty myślisz, że minął cały dzień. Dodatkowo pamiętaj, że na każdego działa to inaczej. Są tacy którzy mają halucynacje, widzą ludzi których nie ma, albo inne nierzeczywiste obrazy. Ja takich sytuacji nie miałam, więc nie wiem, ale moja koleżanka miała. Chociaż... Raz miałam sytuację, której nigdy nie zapomnę, kiedy myślałam, że umieram i kazałam dzwonić po karetkę. Wtedy wzięłam 30 tabletek za jednym razem. Działanie poczułam po czterech godzinach. Faza była coraz 12

dostępny jedynie na receptę. Obecnie jest to jeden z najpopularniejszych leków, które młodzież stosuje w celu odurzenia.

Młodzi ludzie uzależniają się też od innych środków dostępnych w aptece, - I co było potem? często łączą je z innymi substancjami, żeby otrzymać efekt narkotyczny. Widzę - Nic. Jakoś mi przeszło. I skończyłam przed sobą studentkę 2 roku, opowiada mi z tym raz na zawsze. Nie brałam już od o swoich przeżyciach z braniem leków: roku i nie zamierzam do tego wracać, to strasznie niszczy organizm. Nie ma sensu. - Przez długi czas w liceum łączyłam leki uspokajające na receptę z Acodin powoduje silne alkoholem. Leki podkradałam uzależnienia mojej babci. Nie miałam wśród siły, nie wiedziałam po co żyję. Nienawidziłam siebie i swojego ciała, tego, że nie mogę być szczęśliwa. Dlatego brałam to wszystko, żeby zapomnieć. Nie chciałam się zabić, chciałam poczuć się po prostu dobrze. Na początku czułam błogość, nic nie mogło mnie poruszyć, nie czułam nic. Byłam otępiała, czułam odrealnienie, jakbym grała w jakimś filmie, a to nie było moje życie. Gorzej było później, czułam się tak źle jakbym umierała. Bolała mnie każda część ciała, kac był nie do wytrzymania. Mówiłam sobie młodych nigdy więcej a następnego dnia robiłam l u d z i , to samo. ma duży wpływ na - A teraz coś się zmieniło? ich psychikę. P o pewnym czasie prowadzi - Tak, ale chyba nie na lepsze. Poszłam do izolacji społecznej, problemów z po pomoc do lekarza, stwierdził depresję, pamięcią i koncentracją, a także do przepisał antydepresanty. Uzależniłam uzależnienia psychicznego. Niektórzy się od tych leków. Można powiedzieć farmaceuci mają świadomość, że tego - z nałogu w nałóg. Apteka jest moją typu leki są nadużywane przez młodzież, meliną, dostaję w niej prochy. Śmieję jednak nie zawsze potrafią odpowiednio się, że lekarze to tacy moi dilerzy. Leki, zareagować. Są one sprzedawane bez które miały mi pomóc, działają jak recepty, więc, gdy farmaceuta nie zgadza kolejne dragi. Powoli się z tym godzę. się na sprzedanie trzech opakowań, dana Czasami nie poznaję siebie. Wmawiam osoba może zwyczajnie pójść do innej sobie, że kiedyś to wszystko rzucę i będę apteki. Wielu farmaceutów przyznaje w funkcjonować jak normalny człowiek. rozmowach, że nastolatki przychodzą do Ale chyba z każdym dniem coraz aptek bez wyraźnych oznak chorobowych mniej w to wierzę. Robiłam w życiu i pytają o leki zawierające pewne wiele złych rzeczy, ale teraz na lekach substancje. Jeśli do apteki regularnie antydepresyjnych staję się kimś innym. przychodzi konkretna osoba i kupuje ten Niekoniecznie kimś kim chciałabym być. sam lek, wtedy farmaceuci zaczynają Leki tylko maskują moje problemy, bez nabierać podejrzeń. Jednak w dużych nich wszystko wróci. miastach nie stanowi to problemu, ponieważ w razie kłopotów zawsze można zmienić aptekę. Farmaceuci przyznają, Anna Roterman że lek o nazwie Acodin powinien zostać wycofany ze sprzedaży, albo być Listopad 2013 (2/2)

Źródło Fot.: www.i.wp.pl

- To po co bierzesz?

większa i był moment, w którym czułam się naprawdę dobrze, a potem myślałam, że to koniec. Nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje, leżałam, płakałam, wołałam o pomoc aż w końcu usnęłam.


Sprawy Społeczne

Źródło fot.: www.opole.pl

ŻYWNOŚĆ Z OBCYM GENEM! Organizmy genetycznie modyfikowane (GMO), są to rośliny i zwierzęta, którym wszczepione zostały geny obce (zwierząt, wirusów, bakterii). Jest to możliwe dzięki modyfikacji(zmieniając aktywność genów naturalnie występujących w organizmie, kopiując geny naturalnie występujące w organizmie i wprowadzając kopie do organizmu oraz mieszając geny dwóch różnych gatunków w jednym organizmie)

w ich genomie, czyli materiale genetycznym, przez, co nabywają one nowe cechy np. są odporne na mróz,

insekty, grzyby, wirusy, bakterie, herbicydy, miało to na rzeczy również polepszyć plonowość roślin.

K

opłacalności hodowli roślin poddanym ażdy z nas ma na, co dzień modyfikacjom DNA. styczność z żywnością genetycznie założenia (slogany) modyfikowaną, lecz nie każdy z nas jest Podstawowe wygłaszane przez koncerny : tego świadomy. Problem ten nie dotyczy tylko i wyłącznie Polaków, ale ludzi na 1. GMO, jako środek do likwidacji całym świecie. Warto więc zapoznać się z głodu na świecie. jego problematyką, aby móc dokonywać świadomych wyborów. Krajami 2. GMO zwiększają plony. produkującymi najwięcej GMO są: Stany Zjednoczone, Chiny, Argentyna, RPA, 3. GMO zmniejszają zanieczyszKanada, Brazylia. Międzynarodowy czenia gleby. Instytut Propagowania Upraw 4. Nie stwierdzono żadnych skutBiotechnologicznych(ISAAA) podaje, że ków ubocznych w spożywaniu w 2007 roku powierzchnia upraw roślin żywności z GMO. genetycznie modyfikowanych wynosiła ok. 115 milionów hektarów. Przewiduje Wszystko to nie jest jednak prawdą! się, że w 2015 roku rośliny te będą Już w 2004 roku Organizacja Narodów uprawiane na 200 milionach hektarów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i przez 20 milionów rolników. W Polsce Rolnictwa(FAO) przyznała, jest zakaz uprawiania roślin genetycznie że plony z roślin genetycznie modyfikowanych, jednak mimo tego żywność ta jest dostępna na rynku polskim. Najczęściej modyfikowane są rośliny, które mają duże znaczenie gospodarcze np. soja, kukurydza, bawełna, ryż, ziemniaki. Oczywiście to nie wszystkie rośliny, jest ich znacznie więcej, lecz te są najczęściej wykorzystywane w różnych postaciach w wielu produktach spożywczych, a my zwykli ludzie nie mamy o tym zielonego pojęcia. Zresztą komu z nas chce się sprawdzać skład produktów. P r z e w a ż n i e kupujemy to, co jest tańsze, a tańsze nie znaczy zdrowsze. Początkowo koncerny rozpowszechniające GMO próbowały zamazać prawdziwe niebezpieczeństwo dla ludzkości, ale i istot z nami Źródło fot.: www.pl.123rf.com współżyjących, formułując tezy

modyfikowanych nie są wcale wyższe, lecz niższe o kilka procent od plonów tradycyjnych. Wśród artykułów z całego świata możemy zobaczyć jak GMO wyparło rodzime uprawy i doprowadziło wiele gospodarstw do upadku, a niektórych rolników do samobójstw. Warto wspomnieć o tym, że ziarno GMO jest kilka razy droższe od ziarna niezmodyfikowanego, co również przyczyniło się do bankructw i samobójstw. Faktem jest to, że zmniejszenie chemizacji gleb nie jest prawdą, gdyż w uprawach GMO używany jest preparat ROUNDUP, który jest bardzo szkodliwy dla środowiska i zdrowia człowieka. Jego składniki przyczyniają się w największym stopniu do kwasowości gleb. Jeżeli chodzi o szkodniki to już parę gatunków uodporniło się na truciznę, którą wytwarza transgen Bt, co szkodzi środowisku, ludzkości, i w przyszłości może doprowadzić do wyniszczeń upraw przez insekty uodpornione na wszelkiego rodzaju opryski. Kolejnymi skutkami spożywania żywności genetycznie modyfikowanej są reakcje alergiczne, które mogą występować u ludzi, przez białko, ponieważ u niektórych roślin wszczepia się gen, który ma za zadanie wytwarzanie białka. Dużym problemem jest też zwiększenie toksyczności roślin, co za tym idzie mogą być zabójcze dla człowieka. Kolejną sprawą są geny mające zwiększyć odporność roślin uprawnych na środki chwastobójcze. Nie jest to jednak dobry pomysł, ponieważ poprzez pyłki i nasiona gen może połączyć się z chwastami, a skutkiem tego będzie uodporniony chwast. Tym 13


Sprawy Społeczne sposobem będzie trzeba wymyślić nową recepturę na walkę z chwastami odpornymi na środki chwastobójcze. Widzimy, że uprawianie i spożywanie roślin genetycznie modyfikowanych nie jest ani tanim, ani dobrym rozwiązaniem. Najnowsze badania przeprowadzone przez prof. Seraliniego na szczurach, karmionych kukurydzą GMO potwierdziły, że GMO wywołuje raka i zaburzenia hormonalne, które prowadzą do tego, że narządy wewnętrzne nie wykonują swojej pracy. Badania trwały 2 lata, były to najdłuższe badania przeprowadzone w kwestii GMO, gdyż wszystkie inne nie trwały dłużej niż 90 dni. Samice szczurów najczęściej miały guzy w okolicach piersi, co porównywalne jest do raka piersi u kobiet, zaś u samców częstym objawem były guzy na nerkach i w okolicach klatki piersiowej. Guzy u szczurów dochodziły do wielkości 17-stu mm, a wyobraźmy sobie teraz, jakiej wielkości guzy te były by u człowieka. Badania wykazały również, że 60% raka płuc spowodowane jest brakiem hormonów. Kolejnym ogromnym problemem jest bezpłodność wielu

kobiet na świecie( kobiety są bardziej podatne na zaburzenia hormonalne). Coraz więcej osób nie może mieć dzieci, przez co przyrost naturalny z dnia na dzień maleje i liczba ludności tym samym zmniejsza się. Wszystko to przez GMO, gdyż jak wcześniej wspomniałam narządy nie działają prawidłowo. Europejski urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) w pełni popiera badania przeprowadzone we Francji przez prof. Seraliniego. GMO jest groźne dla ludzi na całym świecie oraz innych mieszkańców naszej planety, chodzi tu przede wszystkim o zwierzęta i rośliny. Zaburzenia, jakie niesie GMO nie są odwracalne, czyli nie można ich już cofnąć, ponieważ jest to gen, który zostaje przenoszony na inne uprawy, rośliny zwierzęta i ludzi spożywających żywność genetycznie modyfikowaną. Jest to problem na skalę światową, lecz producenci GMO nie widzą problemu i nie czują się za to odpowiedzialni, myślą jedynie o pieniądzach i to naprawdę dużych, które mogą zarobić. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że szkodzą również sobie i dalszym

pokoleniom ludzkości oraz fauny i flory. Problem jest naprawdę ogromny potrzeba trochę czasu na to, aby się w niego wgłębić i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Warto jednak zastanowić się nad tym, czy faktycznie takiego życia pragniemy – z nowotworami, i innymi chorobami, z zaburzeniami w przyrodzie? Czy warto poświęcać zdrowie i ingerować w przyrodzie? Czy ktoś czuje się odpowiedzialny za to co wydarzy się w niedalekiej przyszłość? Sami musimy odpowiedzieć sobie na te pytania i zacząć walczyć o swoje prawa, rodziny i środowiska, w którym żyjemy!

Małgorzata Grzywalska

Źródło fot.: http://www.zsmwadowice.pl

14

Listopad 2013 (2/2)


Sprawy Społeczne

BŁĘDNA DECYZJA

– TRAGICZNE SKUTKI

Wśród środowiska studenckiego powszechne są przypadki osób, które z różnych przyczyn rzuciły naukę na wyższych uczelniach. Wraz z decyzją o przedwczesnym zakończeniu edukacji rodzą się liczne problemy i pytania. Jak zareagują na to bliscy i co dalej zrobić ze swoim życiem?

K

w nowym otoczeniu czuł się jak ryba w wodzie. Poznawał znajomych oraz ludzi o szerszym światopoglądzie, o który ciężko w małych miejscowościach. Nauka oraz egzaminy także nie stanowiły z początku problemu, gdyż pierwszą sesję zdał bez większych problemów. Jednak co najważniejsze nie musiał się martwić o spłatę czynszu za stację, gdyż koszty pokrywali rodzice. Choć mieszkanie dzielił wraz z piątką współlokatorów, to nie stanowiło to dla niego większego problemu.

ażdy przypadek studenta, który rzuca naukę ma wyższej uczelni wygląda bardzo podobnie. Najpierw pojawia się pewność, że jakoś to będzie, że sobie poradzi. Jednak po dłuższym namyśle pewność zamienia się w kłamstwo. Oszukuje sam siebie. Mniejszy problem jeżeli studiuje w rodzinnym mieście i opiekunowie nie muszą płacić za jego utrzymanie. Gorzej jeżeli wyjechał z małej miejscowości, rzucił studia nie mówiąc o niczym rodzicom, którzy nadal łożą na jego utrzymanie. Gdy prawda Jak się okazało były to tylko dobre złego wychodzi na jaw może stać się tragedia. początki, gdyż w trakcie drugiego semestru Idealnie pokazuje to przypadek Kamila. coś pękło. Wraz z problemami podczas Kamil pochodził z małej miejscowości drugiej sesji nasiliły się niepewności, czy oddalonej od Kielc o około 80 kilometrów, wybrany kierunek jest tym właściwym. dlatego wraz z rodzicami zdecydował Z czasem do wątpliwości dołączył brak się na wynajęcie mieszkania, aby nie motywacji. Po co to wszystko? Po co się pokonywać codziennie tak wielkiej męczyć? I stało się. Kamil nie zaliczył odległości na trasie dom - szkoła- dom. sesji letniej, a co gorsze nie powiedział Początki były obiecujące. Kierunek, o tym rodzicom. Wszystko miał już który wybrał, przypadł mu do gustu a zaplanowane – semestr letni zaliczy z niższym rokiem i wszystko się ułoży..

Jednak pół roku bezczynności podziałało katastrofalnie na Kamila. Owszem zaczął uczęszczać na letni semestr z niższym rokiem, jednak z identycznym efektem jak rok wcześniej. Liczne wymówki oraz zmyślone historyjki podziałały, rodzice nadal myśleli, że ich syn studiuje. Kamil obrał nową drogę – rozpoczął poszukiwanie pracy, aby móc utrzymać się samemu i uniezależnić od rodziców, którzy po odkryciu prawdy mogli zareagować różnie. Choć imał się różnych zajęć, nigdzie nie mógł zakotwiczyć na dłużej. Wraz z brakiem pracy i zajęcia, które wypełniłoby codzienny dzień, zaczął pogrążać się w rozpaczy, rozmyślając nad podjętymi decyzjami. Pomimo licznych rad ze strony znajomych z uczelni, aby powrócił na studia, odmawiał, gdyż ten rozdział był dla niego zamknięty. Był bez studiów, bez pracy, bez celu. Nadszedł w końcu dzień, w którym postanowił wyjawić prawdę rodzicom. 15


Sprawy Społeczne Choć ich reakcję można było przewidzieć to jednak Kamil zdecydowanie spodziewał się lżejszej riposty z ich strony. Automatycznie po zapoznaniu się z faktami rodzice zaprzestali jakiegokolwiek wsparcia dla swojego syna z przykazaniem, że jeżeli nie zdoła się utrzymać za własne fundusze w Kielcach, wraca do domu. Kamil zszokowany wizją powrotu do miejsca z którego udało mu się uciec, postanowił po raz kolejny spróbować znaleźć pracę, która umożliwiłaby mu egzystencję na znośnym poziomie, w mieście do którego tak się przyzwyczaił. Jednak i tym razem nic nie poszło po jego myśli. Mieszkał w coraz tańszych a co za tym idzie bardziej obskurnych miejscach, aby zaoszczędzić każda możliwą sumę, by nie wracać do domu. Poszukiwał pracy, która byłaby lekiem na całe zło, jednak bez większego skutku.

Pięć dni przed Nowym Rokiem popełnił kierunku, o jakim mu się nawet nie śniło, samobójstwo. w chwili gdy ją podejmował. Nie każda decyzja musi nieść ze sobą Michał Karczewski tak tragiczne konsekwencje. Warto natomiast zastanowić się kilkukrotnie nad konsekwencjami naszych wyborów, gdyż jak napisał Paulo Coelho w jednej ze *W artykule imiona bohaterów zostały swych książek: gdy człowiek podejmuje zmienione przez autora już decyzję, to trochę tak, jakby skoczył **Cytat: Paulo Coelho, „Alchemik” w wartki strumień, który porywa go w

Źródło Fot. : www.google.pl

Na święta Bożego Narodzenia, Kamil przyjechał do domu, gdzie miał nadzieję na ocieplenie relacji z rodzicami. Jednak jego oczekiwania minęły się z rzeczywistością. Rodzice postawili sprawę jasno – Kamil ma zostać w domu i pomagać ojcu przy uprawianiu ziemi oraz innych pracach. Dla byłego studenta świat się zawalił. Spełniły się najgorsze obawy. Po decyzji rodziców stan Kamila się pogorszył.

16

Listopad 2013 (2/2)


STUDENT

REALIA NA POLSKICH UCZELNIACH Niedawno rozpoczął się nowy rok akademicki, a wraz z nim… problemy studentów związane z uczelnianą dezorganizacją. Studenci narzekają na długie przerwy między ćwiczeniami, płaczą nad planem zajęć, znalezienie sali, w której odbywać się mają zajęcia często graniczy z cudem, a o tym, że w danym dniu jakieś zajęcia się nie odbędą studenci dowiadują się … stojąc pod salą i czekając na wykładowcę.

U

niwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach, ma dopiero 5 lat, a studenci wydziału humanistycznego już wypowiadają się o nim niepochlebnie. Skarżą się oni m.in. na zły plan, ponieważ całkowicie nie pasują im godziny rozpoczęcia i zakończenia zajęć, dla przykładu studenci III roku dziennikarstwa w środy, piątki i wtorki przyjeżdżają na… jedne zajęcia. Nikt nie szuka logicznego wytłumaczenia takiego, a nie innego ułożenia planu, jednak każdy zastanawia się, gdzie tutaj w tym wszystkim jest student? Student, który niekoniecznie mieszka 5 min. drogi od uczelni, a często dojeżdża po kilkadziesiąt kilometrów, tylko po to, by za godzinę wrócić, albo dowiedzieć się, że zajęć nie ma. Nie wspomnę już o fakcie, że teraz podróż na zajęcia nie trwa 5 minut nawet dla tych, którzy wynajmują mieszkania w Kielcach. Wszystko spowodowane jest tym, iż w bieżącym roku ów wydział został przeniesiony z ul. Leśnej na ul. Świętokrzyską. Tą drogą kursują tylko dwa autobusy, z których nie wszyscy mogą korzystać. Paradoksalnie, choć budynek nowy i nosi nazwę Wydziału Humanistycznego nie ma w nim miejsca dla studentów wszystkich instytutów. Na przykład wiele zajęć odbywa się na wydziale matematyczno-przyrodniczym oraz w instytutach administracji i politologii. Tak więc zajęcia na uczelni to niekończąca się wycieczka między budynkami w poszukiwaniu sal. Obiekt ten oprócz tego, że posiada wiele pomieszczeń, których istnienie nie zawsze jest zrozumiałe tj. np. ogromne pomieszczenie “na klucze” nie jest prawie w ogóle wyposażony w... ławki na korytarzach, jak również nie posiada pracowni radiowej z prawdziwego zdarzenia (co w przypadku wydziału, na którym najmodniejszy jest teraz kierunek dziennikarstwa jest bardzo

zastanawiające). Inną, choć również irytującą sprawą jest Wirtualna Uczelnia, która jest po to, by ułatwiać życie studentom! Instytucja założyła Wirtualną Uczelnię, aby ułatwić kontakt studentów z instytucją, takie przynajmniej było jej pierwotne założenie. Jednak na stronie nie ma żadnych informacji, z wyjątkiem tej, że “BRAK INFORMACJI NA TEN TEMAT” bądź też “BRAK INFORMACJI DO WYŚWIETLENIA”. Nie można znaleźć ani planu zajęć, ani wybrać promotora oraz nie pojawiają się oceny i obniża się przez to średnią ocen uczniom. Pominę już fakt, że jest to idealne miejsce do zamieszczania informacji o o d w o ł a n y c h zajęciach, czy też zmianach w planie, których oczywiście tam nie ma. Co najlepsze chcąc dowiedzieć się o zmianach przez telefon często słyszymy po drugiej stronie “proszę sprawdzić na Wirtualnej Uczelni”... Zadałam kilka pytań odnośnie naszej uczelni, prodziekanowi dr Tomaszowi Chrząstkowi, który bardzo chętnie

Kampus Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach

Uniwersytet Jagielloński w Krakowie

17


STUDENT

Źródło fot.: http://www.forumakad.pl

odpowiadał. Pierwsze pytanie było o słynną Wirtualną Uczelnię, dlaczego jest nieczytelna dla studentów( brak w niej podstawowych informacji np. o plan zajęć, czy brak wpisów ocen itp.), a dr Chrząstek odpowiedział - Mnie też się to nie podoba. Monitowałem w tej sprawie wielokrotnie, ale w odpowiedzi słyszę, że system nie osiągnął jeszcze pełnej funkcjonalności. Najlepiej będzie zasięgnąć wiedzy u źródła. Proponuję zwrócić się do Pani Kierownik wdrożenia ZSI mgr Olgi Kalińskiej. Proszę mi wierzyć, że pracownicy również mają wiele problemów z nie działającą tak jak powinna  WU. Kolejne pytanie, dlaczego studenci wydziału humanistycznego odbywają zajęcia w różnych instytutach? - Na wielu Uniwersytetach tak jest, że zajęcia odbywają się w różnych budynkach kampusu. Np. Uniwersytet Warszawski. Jak powstaną już wszystkie budynki m o ż e zajęcia będą w jednym budynku. odpowiedział prodziekan. Jak usprawnić dojazd studentów do uczelni? Czy władze uczelni nie mogą porozumieć się z Zakładem Komunikacji Miejskiej o wprowadzenie dodatkowych kursów autobusów? - Z inicjatywy władz Uczelni przedłużono trasę autobusu 114. Według mojej wiedzy trwają uzgodnienia by pojawiła się droga dojazdowa łącza Uniwersytet z Al. Solidarności.  – I ostatnie pytanie, które zadałam władzy uczelni UJK - Jak Pan doktor widzi sytuację polepszenia warunków dla studentów typu:

czekamy na realizację zamówienia. Tą sprawę poruszano już na kolegium dziekańskim. Administrator pokazał nam zdjęcia zamówionych ławek. Sądzę, że pojawią się lada tydzień. - punkt ksero, bufet studencki?  Obie te rzeczy będą mogły pojawić się w budynku po 5 latach od momentu oddania go do użytku. Tak wynika z zapisów UE. Jeśli budynek powstaje ze środków UE to nie można w nim prowadzić działalności gospodarczej przynoszącej dochód. W zasadzie te usługi mógłby być, gdyby kserowano za darmo lub prowadzono darmowy catering.

A b y nie być stronniczą postanowiłam zaczerpnąć informacji z innych źródeł . Interesowało mnie to co u nas jest największym problemem, czyli dojazdy na uczelnie, informowanie studentów w nagłych wypadkach itd. Zapytałam, więc dwie osoby z Uniwersytetu Jagiellońskiego jak długą drogę muszą przebyć na uczelnie z miejsca - wyposażenie korytarzy w ławki: proszę zadać to pytanie Pani administrator mgr zamieszkania. Moja droga na uczelnie to Agnieszce Galiszewskiej. Podobno ok. 20-25 minut tramwajem. – odrzekła Kasia z UJ. Następna, Magda stwierdziła

18

- Mnie dojazd tramwajem zajmuję 10 minut. Jednak jeżdżą także autobusy. – Zdecydowałam się zadać pytania odnośnie przekazu wiadomości. – Jak Ty jesteś poinformowana o planie na nowy rok, czy innych ważnych informacjach? - odpowiedziała jedna z nich – A o braku zajęć, to już zależy od wykładowcy. Jedni nam tak z 7 dni wcześniej maile wysyłają, a inni nie mówią. – Druga oznajmiła – Wszystko przechodzi przez usosweb. Każdy pracownik i student ma własnego uniwersyteckiego maila dzięki czemu w każdej chwili możemy się skontaktować z dowolnym wykładowcom. I tak są rozsyłane wszystkie informacje plus wiszą na uczelni na tablicach. Wiemy jakie są realia na uczelni w Krakowie. Trzeba przyznać, że dojazd mają nie tylko tramwajem, ale i również kilkoma autobusami. Sama sprawdziłam to źródło. Z powiadomieniami bywa różnie, ale zawsze mogą napisać maila do wykładowcy. Czym te różnice są spowodowane? Boję się użyć słynnego powiedzenia, że jesteśmy “sto lat za murzynami”, ale niestety nie widzę innego podsumowania tego zjawiska. Nasza uczelnia jest nowa, piękny budynek pełen okien świeci z daleka, a wiadukt prowadzący do niego jest uzbrojony w tony metalu zabezpieczające jak to mówi się żartobliwie wśród studentów “zdesperowanych studencików przed skokiem”, ale w mojej ocenie jest to niestety przerost formy nad treścią. Ciekawe, czy zmieni się sytuacja na Uniwersytecie w Kielcach. Trzymam mocno za to kciuki. Zapraszam gorąco.

Anna Zarzycka

Listopad 2013 (2/2)


STUDENT

TYPY WSPÓŁLOKATORÓW Studia to czas kiedy większość studentów wyprowadza się od rodziców i ma okazję zobaczyć jak wygląda samodzielne życie. Wiąże się to jednak najczęściej z dzieleniem mieszkania lub pokoju ze współlokatorem. Sytuacja staje się nieciekawa kiedy okazuje się, że trzeba nauczyć się żyć pod jednym dachem z zupełnie obcymi ludźmi lub z tymi, których wydawało nam się, że dobrze znamy. Najbardziej przerażające na studiach może okazać się wytrzymanie z irytującymi nawykami współlokatora. Na podstawie własnych doświadczeń i opowieści znajomych udało mi się stworzyć listę typów, które wzbudzają we mnie największe przerażenie.

Bałaganiarz

W

Zmęczona życiem Pod koniec wakacji zawsze robiła plany na to jak będzie wyglądało jej szalone studenckie życie. Później rzeczywistość wyglądała trochę inaczej. Okazywało się, że miała jakieś zajęcia przez trzy dni w tygodniu, na które przeważnie i tak nie chodziła. Chociaż trzeba przyznać, że miała dobre chęci.

z przerażenia na krześle, kiedy rozlegał się jej głośny krzyk. Okazywało się, że zombie z ,, The Walking Dead” zaatakowało głównego bohatera. W ten sposób kilkakrotnie w ciągu dnia dostawałam zawału serca. Niestety nie udawało mi się wyciągnąć jej z łóżka, bo zawsze była zmęczona. Nie ważne, że przesypiała większą część doby, a jej aktywność ograniczała się do przejścia z pokoju do kuchni i łazienki. Kiedy próbowałam namówić ją na jakąś imprezę, twierdziła, że nie ma siły. Codziennie wieczorem narzekała na to, że przecież na studiach miało być zabawnie, a ona nie ma nawet żadnych znajomych. Na

moje ciche sugestie, że może by miała, jakby chociaż raz wyszła z mieszkania, obrażona wkładała słuchawki i puszczała kolejny odcinek ,, The Walking Dead”. Szef kuchni Od rana do wieczora zajmowała się gotowaniem. Kiedy udało mi się dostać na 5 minut do kuchni żeby zrobić zupkę Vifon, patrzyła na mnie z wyższością wyjmując z piekarnika nadziewanego kurczaka. W tym akurat nie ma jeszcze nic złego, gorzej kiedy zaczynały się kuchenne eksperymenty, po których wietrzenie mieszkania trwało kilka dni. Miałam już dość duszenia się zapachem kapusty, ryb i ogórków. Czasami wybiegałam w nocy z przerażeniem w oczach kiedy czułam zapach spalenizny. Na korytarzu było biało, myślałam, że mieszkanie się pali, a ona po prostu spaliła czajnik. Innym razem jak twierdzi, położyła się na chwilę i usnęła, a w tym czasie pizza w piekarniku zdążyła przybrać czarny kolor. Podczas tych eksperymentów zaczynałam się bać o swoje życie i o to, że za którymś razem mieszkanie rzeczywiście się spali. Nawiedzona Pewnego razu wpadła do mojego pokoju z pytaniem - Wiesz, że tak naprawdę nie mieszkamy tu w czwórkę? Przeliczyłam w myślach wszystkich współlokatorów i doszłam do wniosku, że przecież tak właśnie jest. Okazało się, że uważała się za medium i wyczuwała w moim pokoju jakąś nieznaną obecność. Po godzinie spędzonej z nią rzeczywiście dopadło mnie przerażenie i podskakiwałam na dźwięk otwieranych drzwi. Postanowiła przeprowadzić seans spirytystyczny. Na nic zdały się moje protesty. Przyniosła sól, która prawdopodobnie miała jakieś 19

Źródło fot.: http://i1.ryjbuk.pl

ydaje mi się, że nie istnieje siła, która byłaby w stanie zmusić go do sprzątania. Do pokoju można było trafić po zapachu. Próbowałam żartować - Hej. Ktoś tutaj umarł? - ale nigdy nie załapał ironii. Obok jego łóżka znajdowała się sterta brudnych naczyń, która powiększała się z każdym dniem. Nie chciało mu się nawet odnieść jej do kuchni. W kubkach porozstawianych na każdej szafce pokoju znajdowała się pływająca pleśń. Pod biurkiem leżały puste opakowania po słodyczach a w rogach pokoju pudełka po pizzy. Czystość ubrań sprawdzał wąchając je i na podstawie zapachu decydował czy można je jeszcze założyć. Pod łóżkiem było specjalne miejsce na brudne skarpetki. Plusem było to, że nie trzeba było dekorować pokoju na Halloween, bo w rogach pojawiły się naturalne, całkiem spore pajęczyny. Czasami obawiałam się, że jakiś insekt spadnie mi na głowę, dlatego moje odwiedziny w tym pokoju ograniczałam do minimum. Ciekawe opowieści krążyły też o jego szafie, nosiła słynną nazwę - ,,wrota do piekieł”.

Nastawiała budzik na 7:00 i rzeczywiście budził, ale niestety tylko mnie i to co 10 minut. Wydaje mi się, że chyba nawet go nie słyszała, żeby móc go wyłączyć. Budziła się w południe, ale i tak nie wstawała z łóżka. Miała w nim laptop, w który z uporem wpatrywała się przez cały dzień oglądając wszystkie możliwe seriale. Cały czas mówiła do siebie, bo akcja wciągała ją tak bardzo, że musiała na głos komentować każdą sekundę serialu. Najgorsze były momenty ciszy, kiedy np. czytałam książkę, zapominając o wszystkim i po chwili podskakiwałam


STUDENT właściwości odpędzające złe moce. Związała nas jakimiś nitkami, zapaliła świeczki i ze śmiertelną powagą kazała mi czytać ze sobą słowa zaklęcia znalezionego w internecie. Naprawdę starałam się zachować powagę, ale kiedy uświadomiłam sobie bezsens tej sytuacji co chwilę wybuchałam niekontrolowanym śmiechem. Za co mierzyła mnie mrożącym krew w żyłach spojrzeniem. Podobno przeze mnie seans się nie udał, bo nie potrafiłam zachować powagi. Słyszałam, że teraz mieszka z koleżanką i jej wujkiem, który nie żyje od 5 lat.

zajęte przez bliżej nieznane osoby, które raczej nie były w stanie już z niego wstać. Czasami przychodzi ten czas, kiedy nawet student musi się pouczyć, niestety u niego ten czas nigdy nie nadchodził. Impreza była zawsze, nigdy nie wiedziałam kto tym razem będzie siedział w mojej kuchni. Na nic nigdy nie miał kasy, alkohol przecież kosztuje. Zadziwiająco szybko kończyły się moje szampony i żele pod prysznic, bo jak później przyznał, myślał, że są wspólne. Najbardziej irytowało mnie kiedy przyprowadzał swoje dziewczyny, które wyjadały mi jedzenie z lodówki.

Niewidzialna Spotykasz się z tym typem jeśli wiesz, że teoretycznie z kimś mieszkasz, ale tak naprawdę nie jesteś pewny. Bo nie widać jej ani nie słychać i czasami zastanawiasz się czy naprawdę istnieje. Kiedy przypadkiem spotkasz ją na korytarzu albo mruknie ci pod nosem jakieś ,,cześć” albo i nie, chyba zależy od jej humoru. Najgorzej spotkać się z nią w kuchni, kiedy zapada ta niezręczna cisza i nawet jeśli starasz się nawiązać jakąś rozmowę, nie zmusisz jej do dłuższej wypowiedzi. Cały czas siedziała w swoim pokoju, czasami poważnie zastanawiałam się nad tym, czy coś je i czy przypadkiem nie praktykuje jakiejś odmiany wampiryzmu. Jej półka w lodówce była prawie pusta, nigdy nic nie gotowała. W nocy ciągle świeciło się u niej światło, więc chyba też nie sypiała. Nikt jej nigdy nie odwiedzał, prowadziła jakieś swoje sekretne życie, coś tam studiowała, ale nikt nie wiedział co. Wychodziła tylko wtedy, kiedy drzwi do mojego pokoju się zamykały i była pewna, że nikogo nie spotka. Czasami miałam wrażenie jakby nie była stąd, tylko z jakiejś innej planety. Wieczny imprezowicz Zawsze wiedziałam, kiedy wracał do mieszkania, bo od razu kuchnia była pełna butelek wódki, a lodówka zapełniona piwami. Kiedy wstawałam rano czułam się jak w jakiejś melinie. Zapach papierosów i alkoholu roznosił się po całym mieszkaniu. Jakież było moje zdziwienie kiedy wróciłam późno i okazało się, że moje łóżko jest już 20

przestrzegała. Jeśli zdarzyło mi się wrócić później do mieszkania, na drugi dzień widziałam jej oceniające spojrzenie i komentarze na temat trybu życia jaki prowadzę. Wydawało mi się, że wie na mój temat więcej niż ja sama. Słyszałam rady na temat tego, w jaki sposób powinnam rozwiązywać problemy w swoim życiu i jak powinnam postępować. Kiedy wreszcie zaczęłam ją ignorować obraziła się śmiertelnie i przestała się odzywać. Była perfekcyjną panią domu, moje próby gotowania i sprzątania spotykały się z ironicznym uśmiechem, bo ona i tak zrobiłaby to lepiej. Często kręciła się za ścianą albo wpadała na chwilę, żeby sprawdzić co akurat robię i czy aby nie marnuję swojego czasu na jakieś bezsensowne czynności. Łowczyni Wychodziła z domu wieczorem i wracała nad ranem. Była jak to sama nazywała na tzw. polowaniu. Raz spędziła całą noc w barze z jakimś Anglikiem. Najlepsze było to, że ona mówiła tylko po polsku, a on tylko po angielsku. Najwyraźniej znaleźli jakiś inny sposób na porozumiewanie się. Kleiła się do każdego chłopaka, który pojawił się w naszym mieszkaniu. To, że nie mieszkała przecież sama lub że spałam w łóżku obok nie stanowiło dla niej żadnego problemu. Rzucanie się na innych chłopaków, kiedy miała swojego też nie było dla niej niczym dziwnym. Psychofanka

Rodzic Czułam się tak jakbym mieszkała z mamą. Cały czas musiała wszystko kontrolować. Zostawiała mi kartki z konkretnymi zadaniami do wykonania: ,,Nie umyłaś naczyń!”, ,,Pamiętaj, że w tym tygodniu ty wynosisz śmieci”. Potrafiła przygotować grafik sprzątania na cały miesiąc i restrykcyjnie go

Siedziała przez całe dnie przed komputerem oglądając teledyski znanych zespołów. Prawie nie wychodziła z mieszkania, słuchała samych smętów i narzekała, że już do końca życia będzie sama. Zamiast wyjść i poznać jakichś ludzi płakała nad swoim losem przy balladach i patrzyła na zdjęcia znanego piosenkarza w którym była zakochana na zabój. Oczywiście żaden chłopak z realnego świata nie miałby najmniejszych szans przy tym idealnym, wykreowanym przez jej wyobraźnię.

Anna Roterman Listopad 2013 (2/2)


STUDENT

DZIEŃ LEPSZY OD INNYCH DNI

REPORTAŻ

Świetlica Rafael w podkieleckiej Cedzynie działa już od dawna. Zapisałam się do niej w Zależało mi na znalezieniu dla siebie jakiejś aktywności, która zajęłaby moją uwagę. Na złam adres e-mail do Centrum Wolontariatu i wysłałam tam swoją wia-

domość.

po którym wybrałam ten nie inny, ośrodek. Uznałam, że moja pomoc

przy-

tamtym roku w listopadzie. stronie

studiuje.eu

znala-

Zaproszono mnie na szkolenie, da się pracownikom

świetlicy.

P

ierwsza moja wizyta. Jadę tam, nie znając za dobrze adresu. Wysiadam na niewłaściwym przestanku, a był wtedy straszny śnieg - pierwszy w tamtym roku. Gdy dotarłam na miejsce, byłam cała przemoczona. Kolorowy budynek z napisem ,,Rafael” poznałam od razu. Wokół duże podwórko, na jego tyłach boisko i plac zabaw. Do sali z dziećmi poprowadziła mnie jedna z opiekunek. Pierwsze co mi się tam rzuciło w oczy to kolorowe rysunki. Jest ranek, około godziny dziesiątej. Na sali, w okręgu, siedzi około piętnaścioro dzieci. Na oko widać, że nie są równolatkami - przedział wiekowy to mniej więcej od trzech do dziesięciu lat. Większość stanowią chłopcy. Po środku stoi figura Matki Boskiej. Jestem tym mocno zaintrygowana… Jest z nami Agnieszka Stawarska, jedna z dwóch najważniejszych osób tutaj. Rafael został bowiem założony przez nią i siostrę zakonną Agatę. Agnieszka przy powitaniu kazała mi zwracać się do niej po imieniu. Nie tyczy się to rzecz jasna dzieci, dla których my wszystkie jesteśmy paniami. Zwyczajowo każdy dzień tutaj rozpoczyna się modlitwą zaczynaną po tym, jak jedno z dzieci zapala świece i stawia ją obok figury. Wszyscy modlimy się do Archanioła Rafaela, patrona tego miejsca. Każdy tu może wymienić swoją intencję modlitewną, do czego zachęca siostra Agata i stara się ośmielić do tego zebranych. Przechodzimy do sali gimnastycznej. Pod ścianą leżą poduszki i piłki. Bawię się nimi z dziećmi. Puszczamy sobie z magnetofonu muzykę, a ich zadaniem jest, gdy melodia ucichnie znaleźć sobie poduszkę i na niej usiąść. Poduszek jest zawsze o jedną mniej niż bawiących się, dlatego stale ktoś odpada, aż do wyłonienia się jednego wygranego. Podobne zabawy widujemy na weselach przy okazji oczepin. Później bierzemy do rąk dużą chustę, którą wprawiamy w ruch udając, że jest to falująca woda. Pod

spodem ukrywa się jedna dziewczynka, a inna biegająca po chuście usiłują ją stale złapać. Naszym zadaniem jest jej to utrudnić. Około trzynastej – w międzyczasie zdążyliśmy odbyć mecz piłki ręcznej z najmłodszymi- odwiedza nas pan grający na bębnach. Każde z dzieci dostało po bębenku, ja też. Rozpoczyna się nauka grania. Każdy trzyma między nogami powierzony instrument i naśladuje ruchy muzyka. -Największe zwierzę na świecie?- śpiewa pan. - „Żyrafa!” -odpowiadają dzieci. - Najszybsze zwierzę na świeci? -„Ge-pard” , sylabizuje chórek. - Najcięższe zwierzę na świecie? - ,,Hi-po-po-tam!”. W rytm własnych słów uderzamy rekami o bębenki. Potem nauka nut, ale nie zwyczajna, bo wymyślona specjalnie pod kątem tego, co najbardziej przemawia do wyobraźni dzieci. Pan ma ze sobą maskotki o różnej wielkości - słoniki. Ustawia je wszystkie przed nami w kolejności od największego do najmniejszego, by pokazać siłę z jaką należy uderzyć w bębenek. Mały miś - lekko, większy - mocniej, duży najmocniej. Tym sposobem dzieciaki uczą się gamy. Wychodzę z Agnieszką i z drugą opiekunką do kuchni, by robić kanapki dzieciom. Po czternastej jemy. Nasz muzyk budzi duże zainteresowanie wśród naszych podopiecznych - zasypują go pytaniami o żonę, o granie, o wymarzony prezent od Mikołaja... Rozbawia mnie szczególnie najmłodsze z dzieci i jego pytanie : ,,-Czy widział pan lwa?”. Muzyk musi już jechać, więc pomagamy mu znieść instrumenty do samochodu i zaraz potem biegniemy

do sali lepić z masy solnej. Kwiatki, serduszka, własne imiona - wszystko. - Pomoże mi pani ulepić czołg? - Nie umiem lepić takich rzeczy! - W taki razie ulepi mi pani helikopter? - Ręce mi opadają do ziemi - Wojtuś! – chwytam się pierwszej lepszej deski ratunku – Jakie Ty masz piękne imię! Może zechcesz je ulepić? - Wojtuś zawiedziony odszedł do innych dzieci, jednak gdy się przekonał, że nikt nie umie ulepić czołgu, wrócił i poprosił mnie o pomoc w lepieniu swego imienia. Po wykonaniu figurki Agnieszka wkłada wszystkie prace do piekarnika. Wypalają się jakiś czas, a potem je malujemy i udajemy się do sali telewizyjnej na film ,,Lessie wróć”. Po seansie krótka partyjka gier planszowych i powoli rozchodzimy się do domów. Po dzieciaki zgłaszają sie rodzice, po mnie przyjeżdża autobus numer 14. Opiekunowie tych dzieci to osoby pracujące, choć nie zawsze. Przyjść może tutaj każdy, udział w zajęciach jest bezpłatny. Dzieciaki cały czas są tutaj uśmiechnięte, mają co robić. Są to zawsze zajęcia kształcące. Ich rodzice w tym czasie nie muszą się martwić o to, co się dzieje z ich pociechami. Mogą spokojnie poświęcić się swoim obowiązkom, innym niż rodzicielskie. Idea takiej działalności jest jak najbardziej szczytna i potrzebna. Oby było jak najwięcej takich miejsc i przede wszystkim wolontariuszy, którzy zechcą bezpłatnie swoje wolne godziny spędzać w takich miejscach. Ja ze swojego pierwszego dnia w Rafaelu wracałam z poczuciem, że się na coś przydałam, że było fajnie i że rozrywkę z tego miałam i ja. Anna Kuc 21


RYNEK PRACY

WITAMY PO CIEMNEJ STRONIE BARU

Źródło fot.: www.muno.pl

Parafrazując znaną, telewizyjną reklamę, kobieta, która pracuje za barem wcale nie jest kierowniczką wodopoju. Okazuje się, że niemal wszystkie panie unikają rozmowy na temat prawdziwego, klubowego życia. Wydawało mi się, że ich milczenie wynika z zasady, że brudy pierze się we własnym domu. Jednak to strach przed właścicielami tych lokali, bojaźń przed dilerami narkotyków i niepewność co może zrobić nieobliczalny gość, o którym powie się zbyt dużo, jest przyczyną tej małomówności.

O

dwiedziłem kilka kieleckich klubów. Gdy się przedstawiłem i chciałem porozmawiać o nocnym życiu, barmanki spoglądały na mnie jakbym chciał od nich coś niewyobrażalnego. Udało mi się porozmawiać z jedną, chociaż akurat tego dnia nie miałem takiego zamiaru. Przypadek sprawił, że w jednym z klubów spotkałem studentkę, która pracuje tam jako „kierowniczka wodopoju”. Kazała mi przysiąc, że nie zdradzę z kim rozmawiałem i gdzie pracuje. Na potrzeby tego tekstu nazwijmy ją Ewą. - Do godziny 21, nieraz do 22 jest w miarę spokojnie – opowiada moja rozmówczyni. – Później się zaczyna. Zachowanie ludzi jest coraz dziwniejsze. Wydawałoby się, że po wypiciu dwóch piw lub jednego drinka jest to niemożliwe, tymczasem, spoglądając na salę widzę osoby, które ewidentnie się czymś wspomogły. Chociaż wiem kto handluje tymi wspomagaczami, nie mam pojęcia co jest sprzedawane. 22

Każdy wie, że narkotyki są w klubach, lecz nikt z tym nic nie robi. Właściciele lokalów zwyczajnie boją się zemsty za rozgonienie interesu.

pijanych osób nie trudno jest o agresję, nie tylko słowną. Dlatego konieczna jest ochrona, która stoi przy wejściu do lokalu i pilnuje porządku.

Ewa jest dość atrakcyjną dziewczyną. Dlatego bardzo często otrzymuje niedwuznaczne propozycje. Czasami ktoś się zachwyca na przykład jej biustem, mówiąc „Ależ masz cycki!” albo figurą, określając ją mianem „niezłej dupy”.

- Z tego co zauważyłam wystarczy krzywe spojrzenie, wywrócone piwo, czy też głupia odzywka, a zaraz w ruch idą pięści. Całe szczęście mamy odpowiednich ludzi, którzy szarpiących się i agresywnych delikwentów wyprowadzają na zewnątrz i tam pomagają im ostudzić swój temperament. Trafiają się osoby, które bardzo narozrabiają. Zdarzały się połamane stoliki, potłuczone kufle i butelki. Takich ludzi „nagradzamy” dożywotnim zakazem wstępu.

- Już się do tego przyzwyczaiłam ale wcale nie jest to przyjemne gdy nabuzowany koleś tak się do mnie odzywa – kwituje sprawę barmanka. Czasami mam ochotę dać takiej osobie w twarz, ale byłoby to równoznaczne z utratą pracy. Najgorzej jest gdy muszę wyjść zza baru i podejść do stolika. Bywa, że jestem poklepywana po pupie, ktoś mnie złapie za udo, a ja – bo tak każe właściciel – muszę się uśmiechać i przeinaczyć taką sytuację w żart. Większe kluby w weekendy są wręcz oblegane. W dużym skupisku

Alkohol działa na obie płci. Nie tylko mężczyźni ulegają zgubnym skutkom wysoko procentowych trunków. To właśnie w klubach dziewczyny tracą hamulce i kontrole nad sobą. - O tym, to mogę napisać książkę! – mówi Ewa. – Widziałam wiele, a słyszałam jeszcze więcej. Listopad 2013 (2/2)


RYNEK PRACY Niektóre to nawet piją więcej od facetów! Seks w toaletach to normalka, a samo obmacywanie zaczyna się już w loży – kontynuuje. - My nie pijemy w pracy, przez co zwracamy uwagę na takie szczegóły. Dziewczyny po alkoholu tracą nad sobą kontrolę, a faceci to wykorzystują. Kilka postawionych drinków, tanich tekstów, często wystarczą by uwieźć pijaną studentkę i zaciągnąć ją do łóżka. Trochę to przykre, bo pewnie, gdyby nie alkohol, to do takich sytuacji by nie dochodziło. Jeśli chodzi o pijące dziewczyny, to szczególnie utkwiła mi w pamięci klientka, która siedząc w loży przy barze, bez skrępowania wymiotowała wprost na swoje buty. Była wielce zdziwiona kiedy wraz z ochroną wyprowadzaliśmy ją z klubu, uważała, że przecież nic wielkiego się nie stało. Tylko ktoś to potem musi posprzątać – wzdycha barmanka. Kluby odwiedzają wszyscy. Znajdują się osoby, które przychodzą do nich nie dla dobrej zabawy, ale by wzbogacić się czyimś kosztem. Głośna muzyka, tłumy i ogólne zamieszanie stwarza doskonałą okazję do kradzieży.

- Często giną torebki i telefony komórkowe, czasem także portfele – wymienia dziewczyna. – Wystarczy na chwilę zostawić jakąś rzecz samą, a możliwe, że ta, zaraz zyska nowego właściciela. Trafiali się klienci, którzy twierdzili, że zostali okradnięci podczas tańca na parkiecie. Czasem są tam takie tłumy, że nawet nie poczujemy kiedy ktoś grzebie nam w kieszeniach spodni. Dlatego lepiej cały czas pilnować swoich rzeczy, nigdy nie wiadomo kto akurat znajduje się w klubie. By jedni mogli się bawić, drudzy muszą pracować, a praca za barem to nie tylko nalewanie alkoholu. Do tego dochodzi także sprzątanie, jak się okazuje, nie tylko stolików i brudnych kufli. - Musimy sprzątać także łazienki, a to nie jest zbyt przyjemne. Zwłaszcza jeśli chodzi o toalety męskie – opowiada wyraźnie zniesmaczona Ewa. – Tutaj jest najgorzej! Panowie mają widoczny problem z celowaniem do muszli klozetowej. Zdarza się także, że ktoś nie wytrzyma i zwymiotuje w kolejce

do kabiny. A my po zamknięciu klubu musimy to potem wszystko wyczyścić. Czasem jest tak tragicznie, że musimy to robić jeszcze w trakcie trwania imprezy. To chyba jest najbardziej niewdzięczny aspekt tej pracy. Jak widać nocne życie nie jest tak barwne i kolorowe jakby mogło się wydawać, a kluby to nie tylko miejsce, gdzie możemy potańczyć i spotkać się z przyjaciółmi. Rzadko możemy usłyszeć z pierwszej ręki co tak naprawdę dzieje się w knajpach. Barmanki wolą milczeć, bo pracodawcy nie lubią narzekań i zdradzania faktów o narkotykach i kradzieżach. - Mam też cichą nadzieję, że osoby, które przeczytają o tym wszystkim, zobaczą, że nasza praca jest naprawdę ciężka i chociaż odrobinę ją uszanują – dodaje na koniec Ewa.

Paweł Puchalski

Źródło fot.: www. wikiopedia.org

23


LUDZIE

STOJĄCY PUNKT WIDZENIA

Źródło fot.: www.portalwolow.p

Z

imny poranek, delikatnie zatłoczony autobus – to początkowy przystanek, prawdziwa mordęga rozpocznie się kilka postojów dalej. Nawet się nie obejrzysz a Twoje miejsce siedzące staje się łakomym kąskiem dla babulek, babć i babsztylów w charakterystycznym berecie. Oczywiście ustępuję miejsca, tak jak uczono mnie od zawsze w domu, ale na usta ciśnie się kwaśne pytanie:

głosów, krzyków i co chyba najlepsze – zapachów. Doświadczam chyba zbyt mało czułości bo tak okropnie pokochałem poranne przytulanie z milutką, smarkającą i pokaszlującą panią z unoszącym się wokół miłym fetorkiem. Modlę się tylko by nie zaczęła zagadywać i dopytywać – czemu nigdy nie trafiają mi się ładniutkie, młode kobiety? To ten zwierzęcy magnetyzm, jaki magnetyzm takie zwierzątka... Ależ ja uwielbiam zapaszek swojskiej kiełbasy o poranku! Bułeczki, mielonki, paszteciki, mlaskanie, trajkotanie i krzyki młodziutkich dziewoi o złamanym paznokciu (tak, tak, nawet nie wiecie jaka to katastrofa), wredności nauczyciela chemii i zawodzie miłosnołóżkowym, tu zakładam słuchawki – nie chce znać pikantnych szczegółów życia seksualnego prawdopodobnie -

trzynastolatki. Kolejny przystanek i kolejny dorzut różnej maści indywiduów, nie jest jednak tak źle – gwoździem programu jest kontroler, a raczej dwóch, popularnie nazywanych po prostu „kanarami”. Popłoch w autobusie widoczny jest natychmiast, już wiemy kto ma bilet a kto niestety zgubił, zapodział albo „tylko jeden przystanek jadę panie!” Kontroler dociera do słodkiego babsztyla z torbami okupującego moje miejsce, i czego się dowiadujemy? „Ależ skasowałam, to kasownik zepsuty, jak to tak […]” Pani walczy niezwykle zajadle jak na grobowy spokój kontrolerów, ku mojemu zdziwieniu rusza do kasownika – potrafiła przepchnąć dwóch rosłych mężczyzn – i jeszcze skasowała bilet! Wychodząc słyszę jeszcze jak wyzywa ich od hien żerujących na biednych pasażerach, chamów i „inne miłe epitety”. Może drogę powrotną pokonam piechotą?

Dawid Skrzypczyk

„Torebeczkom się nóżki zmęczyły?” Istna plaga atakuje nasz zewsząd, bo oto w pewnym sensie zrozumiały szturm na miejsca staje się chamskim przepychaniem a miejsca siedzące zajmują torby, toboły i wypchane reklamówki. Jest ósma rano, gdzie one to wszystko nakupowały od bladego świtu?! Mimo wszystko gryzę się w język, nie warto. Nie zrozumie, nie odpowie, burknie lub zruga – niech ma i łypie na wszystkich wokoło wzrokiem pełnym dumy ze swoich sprinterskich wyczynów – nie uwierzycie jaką prędkość rozwija miła lub niemiła babcia ze spożywczego w wyścigu po wolne miejsce. Pal licho jeśli mamy wystarczająco miejsca do wystania - jednak poranny autobus to tłok, wesolutki miszmasz 24

źródło fot.: http://i.wp.pl

Listopad 2013 (2/2)


LUDZIE

Źródło fot.: www.wokolzycia.blox.pl

NIEDOŚCIGNIONE MARZENIA

-Moim marzeniem było studiowanie… - tak rozpoczyna się rozmowa ze studentką administracji, której największą pasją jest muzyka. Zaczynała śpiewać od piosenek Alexi Ulalala, a obecnie pracuje nad AVE MARIA J.S.Bacha.

-Twoją pasją jest muzyka. Dlaczego dziećmi i dzięki posiadanej wiedzy zamkniętą w sobie i nigdy nie lubiłam więc zdecydowałaś się studiować administrację, a nie kierunek bliski muzyce?

- Moim marzeniem było studiowanie wokalistyki. Niestety, dostanie się na ten kierunek wiązało się z koniecznością gry na dowolnym instrumencie. Ponieważ pochodzę z rodziny wielodzietnej nie miałam możliwości uczęszczania na zajęcia dodatkowe z gry na instrumentach, bo wiązało się to z dużymi kosztami. W związku z tym musiałam zrezygnować ze studiowania wokalistyki na rzecz administracji. - Gdybyś miała taką możliwość to na jakim instrumencie chciałabyś uczyć się grać? - Jako instrument muzyczny już od dziecka fascynowała mnie gitara, jednak z czasem zrozumiałam, że to nie jej dźwięki urzekają mnie najbardziej. Od jakiegoś czasu keyboard wzbudził we mnie duże zainteresowanie. Gdybym miała taką możliwość, to bez wahania chciałabym poświęcić swój czas na naukę gry na tym instrumencie. - Jak odnajdujesz w nowej dla siebie roli bycia przewodniczącą chóru? - Bycie przewodniczącą jest rzeczą trudną. Osoby, współpracuje chcą być w związane z muzyką, a swoim umiejętnościom im się rozwijać. Ponadto,

chóru nie z którymi przyszłości ja dzięki pomagam pracuje z

łatwo mi korygować ich ewentualne błędy. Jest to zadanie wymagające, ale jednocześnie satysfakcjonujące. Bycie przewodniczącą to wyzwanie, ciężka praca, a przede wszystkim bardzo odpowiedzialne stanowisko. Jednak dzięki dużemu zaangażowaniu i zapałowi jaki pokładam w tą pracę efekt końcowy sprawia mi wiele radości i staje się rzeczą przyjemną. - Czy łatwo ci pogodzić pasję ze studiowaniem? - Łączenie pasji ze studiowaniem hmm … to z kolei nie jest rzeczą łatwą, a niezwykle ciężko pogodzić jest obie, bo każda z nich wymaga dużego zaangażowania i nakładu pracy. W tej chwili zdecydowanie więcej uwagi poświęcam nauce niż pasji, a ponieważ jestem na III roku, związane jest to głównie z pisaniem pracy licencjackiej. - Skąd zrodziło się w tobie zainteresowanie muzyką i jakie były tego początki?

- Pamiętam jak od najmłodszych lat śpiewałam zawsze do magnetofonu (śmiech). W dzieciństwie miałam swój ulubiony błyszczący magnetofon z kolorofonami. Zawsze, gdy pojawiała się tylko okazja włączałam muzykę i śpiewałam swoje ulubione kawałki. Pierwszą piosenką, którą uwielbiałam jako przedszkolak to utwór z repertuaru Alexia. W związku z tym, że byłam osobą

występować publicznie, ciężko mi było się zmobilizować się do występów przed publicznością. - Więc jak to się stało, że trafiłaś do chóru kościelnego? - Mój talent muzyczny odkryła mama, która nieustannie mobilizowała mnie do występów publicznych. Mi jednak bardzo ciężko, było przełamać strach, aż do momentu, gdy moja siostra zaprowadziłam mnie do chóru parafialnego. Tam bardzo szybko zaklimatyzowałam się, zaczęłam doskonalić swoje umiejętności wokalne i co najważniejsze coraz łatwiej mi było występować na scenie. - Jak dalej potoczyła się Twoja przygoda z muzyką, po tym jak przełamałaś swój strach przed publicznością? - Przystąpiłam wtedy do warsztatów wokalnych prowadzonych przez organizatora Zielonej Nutki. Uczestniczyłam w nich ponad półtora roku. - Na czym polegały warsztaty w Zielonej Nutce? - Warsztaty odbywały się raz w tygodniu. Polegały na ćwiczeniach z prawidłowego oddychania, rozluźniania przepony, ćwiczenia różnych utworów muzycznych itp. Następnie do każdego z utworów przypisywana zostawała jedna lub dwie osoby, która później prezentowała utwór na naszej gminnej 25


LUDZIE scenie. Niewiele osób z naszego grona miało również możliwość uczestniczenia w międzynarodowym festiwalu piosenki i tańca, ponieważ ograniczona ilość uczestników, jak również posiadanie talentu i odpowiedniej kwoty pieniężnej były wariantami obligatoryjnymi do uczestnictwa .. niestety ja nie mogłam w nim uczestniczyć, gdyż brakowało mi właśnie tej ostatniej rzeczy - funduszy. Po prostu nie było mnie stać na to, by wziąć udział - Jak aktualnie rozwija się twoja kariera? - Realizowanie kariery nie jest łatwe szczególnie dla osób pochodzących z małego miasteczka, gdzie nie ma ośrodków pomagających takim osobom jak ja, nie ma sponsorów, a dostęp do podobnych organizacji w mieście również opiera się o kwestię finansową. Dlatego ja swój talent mogę rozwijać tylko i wyłącznie w kościele. Śpiewam w każdą niedzielę na mszy. Występowałam również na peregrynacji obrazu, na bierzmowaniu i podczas misji świętych. Najwięcej jednak pracy wymagano ode mnie, gdy do naszej parafii przywieziono relikwie krzyża świętego. Wtedy sam biskup powiedział ”Gdybym był papieżem już dawno zabrał bym was do Watykanu”. To było bardzo miłe i dało nam dużo motywacji do dalszej pracy i chęci udoskonalania tego, co już potrafimy. Ostatnio zaczęłam się uczyć pieśni AVE MARIA J.S.Bacha,. Jest to trudna pieśń, ale jak to mówią dla chcącego nic trudnego. Chór jest cząstką tego co tak naprawdę chciałabym robić, a dzięki niemu chodź w małym stopniu mogę to realizować.

Źródło fot.: http://radiozgierz.pl

Żródło fot.: http://tylkotaniec.pl/

- Jakiej muzyki lubisz słuchać poza tą którą śpiewasz? - Jeśli mam sprecyzować dokładnie, to nie mam swojego ulubionego rodzaju muzyki. Po prostu lubię piosenki, które wpadają łatwo w ucho. Życzę Ci, żeby udawało Ci się zawsze pogodzić pasję z tymi przyziemnymi sprawami. Mamy nadzieję, że kiedyś będziemy mogli przeprowadzić z Tobą wywiad do rubryki „Najmocniej świecące gwiazdy muzyczne” . Dziękuję za rozmowę

Monika Skórska 26

Źródło fot.: http://www.rubasznyseba.com/ Listopad 2013 (2/2)


KULTURA

HENDRIX WCIĄŻ ŻYWY Czy istnieje coś gorszego niż nagła pobudka? Niespodziewana ucieczka z objęć Morfeusza może porządnie rozsierdzić człowieka. Ale tym razem nie żałowałem tej nieprzyjemności. Z pięknej krainy snu wyrwał mnie dźwięk dzwonka do drzwi. To odwiedził mnie znajomy z elektryzująca wiadomością.

K

Na fot. Jimmi Hendrix

Źródło fot.: http://2.bp.blogspot.com

oncert Hendrixa w Kielcach! – obwieścił od progu. - Przecież on nie żyje – odparłem zdumiony. A może to jeszcze sen? - Oczywiście nie Jimmi, ale krew z krwi, jego brat, Leon Hendrix – rozwiał wątpliwości.

jak najlepszą, mogłem więc spodziewać się przyzwoitego przedstawienia. Nie chciałem jednak niszczyć sobie przyjemności z odbioru muzyki, więc nie sugerowałem się słabej jakości nagraniami dostępnymi na portalu Youtube, i nie przysłuchiwałem się im uważnie.

Tym samym dowiedziałem się, że młodszy o kilka lat krewny słynnego na całym świecie gitarzysty, koncertuje i nagrywa pod nazwą The Leon Hendrix Band, szerząc ducha muzyki zmarłego brata – jak sam zwykł mówić w wywiadach. Niezwłocznie zaopatrzyłem się w bilety, których oczywiście lwią część miejsca zajmował ogromny napis – HENDRIX. Ponad to, nadruk głosił że to niezwykłe wydarzenie muzyczne odbędzie się dwudziestego dziewiątego kwietnia w Pałacyku Zielińskich. Dom Środowisk Twórczych słynie z tego że kieruje się możliwie najwyższym poziomem widowisk oraz oprawą tychże, możliwie

Sądnego dnia dwudziestego dziewiątego, miesiąca zwanego łżykwiatem, przybyłem na miejsce do Pałacu zacnego Pana Zielińskiego, niech mu ziemia lekką będzie, w komitywie przedniej by oddać się zabawie i swawoli na występach sławnych poetów, bardów i muzykantów. Przybyłem, jasne to i oczywiste, zawczasu, by w odpowiednich fluidach do zabawy przystąpić, a i o skosztowaniu tamtejszej zupy chmielowej nie zapomnieć. Szczerze przyznać muszę, że pokrzepiło się me serce gdy hołubiąc spocony kufel piwa doszła mnie wieść że towarzyszyć artystom zza wielkiej wody będą rodacy – Łukasz

Gorczyca z Krosna i zacny Pan Tomasz Dominik, bębniarz znany z formacji takowych jak Homo Twist i Pudelsi. W urokliwym ogródku na tyłach Pałacyku ujrzałem przy barze znajomą mi z plakatów postać. Leon Hendrix, we własnej osobie, odbierał drinki dla siebie i swojego „bandu” – chwiejnym krokiem zanosząc je do stolika. Mimo zapadających ciemności, jasno widziałem że to nie pierwszy napój wyskokowy tego wieczoru. Wyglądał na porządnie „rozluźnionego” i dość prymitywnie podrywał młodziutkie dziewczyny proszące o autografy. Tak w ogóle, chce ktoś kupić autograf Hendrixa? Jego gitarzysta solowy, Chaz DePaolo - abstynent, czego dowiedziałem się później, przyglądał się temu z rozbawieniem i zażenowaniem zarazem. Polska część zespołu, razem z fotografem, szybko się ulotniła. Czekając przed sceną zastanawiałem 27


KULTURA

28

Po, mimo wszystko, udanym koncercie udało mi się nawet z nim porozmawiać, gdy w pustym już ogródku na tyłach obiektu konserwował gitarę i popijał piwo bezalkoholowe. Od kilkunastu lat jest niepijącym, więc albo rock’n’roll albo umiejętności. Przyznał że w Polsce zarabia lepiej niż w Nowym Jorku w którym mieszka, i z którego pochodzi. Bardzo przypadł mu do gustu Olsztyn i piękna okolica, gdzie rozglądał się za domkiem dla siebie – mamy zdecydowanie lepsze jedzenie, i młodzież mówił. Przyznam że tym mnie zadziwił. W całej Polsce spotykał ludzi dojrzalszych i całkiem innych niż to samo pokolenie z U.S.A – gdzie ludzie patrzą całkowicie

inaczej na świat. To miłe że cudzoziemiec widzi więcej pozytywów w naszym kraju niż my sami. Gdy spytałem o Leona i całą tą szopkę przyznał to, czego nietrudno się chyba domyślić. Hendrix kasuje większość zarobku nie za umiejętności a za nazwisko.

Dawid Skrzypczyk

Na Fot. Leon Hendrix

Źródło fot.: http://www.kolbudy.pl

się czy Leon w ogóle się na nią wtoczy, a jeśli tak – czy będzie w stanie zaśpiewać. Widocznie rock’n’rollowcy mają swoje tajne sposoby nieznane zwykłym śmiertelnikom bo gwiazda wieczoru wskoczyła na podest w świetnej kondycji jak na swoje sześćdziesiąt cztery lata. Nadal wyglądał jak na lekkim rauszu i byłem pewien że jego butelka z popularnym napojem nie była wypełniona tylko odrdzewiaczem, ale wokalista i gitarzysta zarazem trzymał się nad wyraz dobrze. I koncert byłby, i chyba mimo wszystko był dobry gdyby nie jeden problem. Frontman. I wcale nie chodzi mi tutaj o alkohol lub inne środki, który pewnie miały jakiś wpływ na całą postawę, a najzwyklejsze w świecie – umiejętności. Bo Leon Hendrix rozpoczął grę na gitarze w wieku pięćdziesięciu czterech lat, i chyba za daleko się od tamtej pory nie posunął. Nie obrażając niczyjego talentu, młody adept gry na gitarze, zgarnięty z ulicy mógłby go z powodzeniem zastąpić. Co do jego śpiewu... To był. I tyle. Wokalista był z premedytacją wyciszany przez dźwiękowca, zagłuszany przez resztę muzyków – skądinąd niesamowicie się spisujących – co dawało złudzenie jako takiej poprawności. Poza tym Leon bawił się dobrze, nad wyraz energicznie jak na swoje starcze lata, szkoda tylko że nie wiedział nawet w jakim mieście. Na całe szczęście wiedział w jakim kraju, ale tylko dzięki porannemu Pytaniu na Śniadanie w TVP. Band wykonywał głównie utwory „napisane” przez Leona, ale nie stronił od kompozycji tragicznie zmarłego Jimmiego. Piosenki tego pierwszego nie były tak genialne i inspirujące jak jego brata, ale bez wahania mogę powiedzieć że był w nich rockowy pazur i brzmienie „ciężkiego bluesa”. Niesamowite wrażenie zrobił na mnie DePaolo, to zdecydowanie jeden z najlepszych gitarzystów jakich widziałem na żywo. Solówki i aranżacje utworów w jego wykonaniu były na światowym poziomie, a wykonanie Little Wing przyprawiło o gęsią skórkę.

Listopad 2013 (2/2)


KULTURA

MÓJ NIEPOKÓJ MA PRZY SOBIE BROŃ odwalił kawał dobrej roboty, niestety prawdopodobnie ktoś z góry kazał mu zrobić przejścia w sztuce, które polegały na niesamowicie przyśpieszonym efekcie stroboskopu, od którego dostawałem oczopląsu. Styl taki wpasował się w koncepcję przedstawienia bardzo dobrze, co niestety nie zmieni faktu, że efekt zmusza do zamknięcia oczu wrażliwsze osoby.

P

jest odzwierciedleniem innych zjawisk społecznych i incydentów których nowoczesny człowiek, choć ogląda na co dzień, nie zauważa. Mnogość i szybkość zmian tych obrazów może nieco zmącić umysł. Przedstawienie bowiem ma bardzo zmienne tempo akcji. Różnorodność obrazów, na zmianę szybka i wolna narracja, wszystko to połączone stylem z muzyką i światłami. Elementy adaptują się do siebie idealnie.

remiera sztuki odbyła się 29 października w Teatrze im. Stefana Żeromskiego w Kielcach o godzinie 19:00. Ja spektakl obejrzałem o tej samej godzinie następnego dnia, ponieważ bilety na premierę zostały wykupione w zawrotnym tempie. Napisana została przez młodego dramaturga Mateusza Pakułę, wyreżyserowana przez Julię Mark. Natomiast muzykę tworzył na bieżąco uroczy duet Antoni Skolias O muzyce wystarczy powiedzieć tylko: (perkusja) oraz Mr Krime (konsola rewelacja. Dwóch panów siedziało na didżejska). widocznym backstage’u, z którego na Sztuka opowiada historie Guliwera żywo odgrywali utwory. Pojawia się kilka wędrującego po wyspach Liliputów. Jest świetnych adaptacji znanych piosenek, to luźna nawiązanie do książki Jonathana w tym np. Briana Adamsa oraz Amy Swifta, tylko, że tamten starał się Winehouse, których wokal wykonywali ukazać naturę ludzi w ogóle, natomiast n i e n a g a n n i e aktorzy. „Mój niepokój(…)” koncentruje się sami I oczywiście na patologii współczesności, a przede wszystkim charakterystyce młodego charakterystyczne perkusji: pokolenia wychowywanego na dość dla „Ba dum, tss”, kontrowersyjnych ideałach. Moim zresztą powala na zdaniem, dość mocno Pakuła przerysował kolana. Muzyka ten obraz. świetnie też wkomponowuje Guliwer odbywa swoją wędrówkę po w czterech w sumie wyspach, każda z nich się jest inna. Targają nimi inne problemy, żyją p r z e k a z y w a n e na nich inni Liliputowie o zgoła różnych akurat treści. usposobieniach. Jedni się kochają, inni oświetlenie nienawidzą, tamci mają wspólnego wroga, Za odpowiedzialny jeszcze następni łączą się w bólu po Mateusz wspólnej stracie. Inaczej również reagują był Wajda. Reżyser na przybysza. Niektórzy są nastawieni ś w i a t e ł wrogo, inni przyjacielscy. Każda wyspa

Powiem szczerze, że wybierając się do teatru spodziewałem się cudów. Nasłuchałem się opinii wychwalających sztukę pod niebiosa, co nie do końca okazało się prawdą. Spektakl jest dobry, ale szczęka nie opada. Zjawiska społeczne są za mocno przerysowane przez autora. Natomiast świetny poziom aktorstwa przyciąga uwagę. Aktorzy przedstawiają emocje w sposób odczuwalny aż w tylnich rzędach widowni. Mimo wszystko jest to kawał dobrej roboty, która co niektórych może wbić w fotel. Mnie nie wbiła, ale po części należę już do pokolenia, które sprawy opisywane przez Pakułę zna na wylot. Można było zaobserwować to również po reakcjach widzów. Ludzie starsi zachowywali powagę przy sytuacjach, na które młodsi widzowie reagowali salwami śmiechu. Niektórym może też nie przypaść do gustu duża wulgarność wypowiedzi bohaterów, ale czy tak właśnie nie jest? Przekleństwa słyszymy teraz wszędzie. Moja ocena to 8/10.

Adrian Gałkiewicz

29


KULTURA

WIELKI POWRÓT EDYTY BARTOSIEWICZ! Od 15 lat czekamy na nową płytę Edyty Bartosiewicz. W czerwcu po raz pierwszy w radio można było posłuchać nowej piosenki pt.: Rozbitkowie. A 1 października miała miejsce premiera całej płyty „Renovatio”. Czy okaże się hitem?

E

dyta Bartosiewicz ikona lat 90., była ulubienicą ogromnej liczby słuchaczy, solowe płyty były hitami, w sumie na swoim koncie ma prawie milion sprzedanych płyt. Jej piosenki takie jak Skłamałam, Jenny, Sen, czy Przemoknięte serca miast to muzyka znana wszystkim młodym i starszym słuchaczom. Wiele z tych przebojów pojawiało się jako podkład muzyczny w serialach oraz filmach (Magda M., Teraz albo nigdy, Nigdy w życiu itp.). Ostatnia jej solowa płyta to Wodospady łez, która ukazała się w 1998 roku. Do 2000 roku nagrała 5 albumów solowych. Od tego czasu Edyta Bartosiewicz występowała na scenie sporadycznie na zaproszenie innych zespołów czy wokalistów.

„Renovatio” jest krążkiem, który nadaje się do każdej rozgłośni radiowej. Wielki powrót Edyty Bartosiewicz z pewnością się udał. Ogromne brawa dla wokalistki, która po 15 latach odważyła się wrócić na scenę z długo obiecywaną płytą. Fani Edyty na pewno się nie zawiedli na swojej idolce. Płyta już

zyskała status złotej, gdyż sprzedała się w nakładzie 15 tyś. Egzemplarzy. Utwory, które znajdują się na płycie warte są przesłuchania i czytaniu tekstu. Miejmy nadzieję, że następna płyta Edyty będzie hitem tak jak ta i poprzednie.

Anna Zarzycka

Ponad miesiąc temu ukazał się nowy krążek zatytułowany „Renovatio”. Jej piosenki nie różnią się za bardzo od tych sprzed 15 lat. Zachowuję krztę niedojrzałości, jak zawsze można usłyszeć lekko zachrypnięty głos Edyty Bartosiewicz. Wokalista w dwóch utworach stara się zmienić kierunek niż ten znany z lat 90. W piosenkach pojawia się jak zwykle gitara akustyczna i gitara elektryczna przy refrenach oraz popowa perkusja. Stosunkowo więcej mamy na „Renovatio” śpiewania na granicy melorecytacji („Cień”, „Madame Bijou”). Edyta Bartosiewicz połączyła jednak wszystkie stworzone przez siebie kompozycje zmysłowością, delikatnością i spokojem, który emanuje od każdej z nich. Są to utwory przepełnione bagażem doświadczeń, których zaletą jest ich prawdziwość, jednak nie znajdziemy tak poruszających kawałków jak za najświetniejszych lat jej kariery (Sen, Jenny). na fot. Edyta Bartosiewicz z nową płytą

30

Listopad 2013 (2/2)


KULTURA

ŻYJ SZYBKO, UMIERAJ MŁODO

„Wyścig” to perfekcyjnie zrealizowane kino rozrywkowe oparte na prawdziwej historii i pewny kandydat do Oscara za najlepszy film roku.

R

eżyser filmu, Ron Howard, po raz kolejny wykorzystuje sprawdzoną przez siebie w filmie „Frost/Nixon” konwencję starcia dwóch silnych, przeciwstawnych charakterów. Jak się okazuje, jest to patent na dobry film. „Wyścig” opowiada o dwóch najbardziej utalentowanych kierowcach Formuły 1 z lat siedemdziesiątych, Angliku Jamesie Huntcie i Austriaku Nikim Laudzie oraz ich zajadłej rywalizacji o Mistrzostwo Świata zwieńczonej epicką bitwą. Historia ta oparta jest na konflikcie charakterów. Hunt, w tej roli świetny Chris Hemsworth, to celebryta czerpiący garściami ze swojej popularności. Natomiast genialnie zagrany przez Daniela Bruehla Lauda, to typ aspołeczny, zdeterminowany w dążeniu do celu. Obaj mają coś do udowodnienia, obu na drodze do sukcesu stanie miłość. Akcja filmu rozkręca się powoli, dając czas na poznanie filozofii życia obu kierowców, którzy z każdą minuta stają się coraz bardziej niejednoznaczni. Wątek rywalizacji dwóch legendarnych kierowców staje się pretekstem do postawienia pytań, które wyłaniają się ze spalin i próbują przedrzeć

przez ryk silników. Co jest ważniejsze, osobiste szczęście czy kariera? Czy warto ponosić ryzyko w imię obsesji? Czy w walce o tak wielka stawkę jest jeszcze miejsce na honor i szacunek do rywala? Dzięki temu «Wyścig» urasta do rangi uniwersalnej historii. Najnowsze dzieło Rona Howarda, to film doskonały pod każdym względem. Począwszy od gry aktorskiej, poprzez udźwiękowienie, skończywszy na wiernym oddaniu klimatu i ducha lat siedemdziesiątych. Nie może być inaczej, gdy na planie spotykają się Howard, Morgan i Zimmer - czołówka reżyserów, scenarzystów i kompozytorów. Choć w Polsce Formuła 1 nie cieszy się zbytnią popularnością i pewnie wielu z nas ten film wyda się nie warty uwagi, to naprawdę warto wybrać się na niego do kina i dać się porwać emocjom kipiącym na torze. Nie opuścisz sali zawiedziony, nawet jeśli nie interesujesz się tym sportem

Ewa Kiełbowicz 31


KULTURA

KOMEDIOWY WOODY ALLEN Rzym, Paryż, Londyn, które z tych miast najbardziej do ciebie pasuje? Przenieś się do świata romantyzmu, który proponuje jeden z najorygnalniejszych artystów współczesnego kina. Zabawne, wzruszające i pełne komplikacji, takie właśnie są komedie Woody’ego Allena. Do ,,pocztówek z podróży’’, bo tak często określa się jego filmy należą choćby: Zakochani w Rzymie, O Północy w Paryżu, Poznasz przystojnego bruneta. Zakochani w Rzymie

Z

adziorny, błyskotliwy humor z ujmującą muzyką, to tło, na którym dominuje temat szybkiej sławy i przereklamowanej cnotliwości. Komedia niemal jak w kalejdoskopie przedstawia historie kilku osób w jednym z najbardziej urokliwych miast w Europie. Tych kilka zabawnych a jednocześnie odrębnych opowieści prezentuje na swój sposób bohatera, czyżby był nim ... Rzym? Ponadto spotykamy tu młodego studenta architektury, który zauroczył się przyjaciółką swojej narzeczonej Monicą, przeciętnego mężczyznę, który z dnia na dzień staje staje się celebrytą. Poznajemy również dwie skrajnie różne rodziny, które połączy ślub dwoja zakochanych w sobie młodych ludzi, niejako na wzór szekspirowskiej historii Romea i Juli we współczesnej wersji. W jednej z ról sam reżyser, Woody Allen,

który powrócił do aktorstwa po latach przerwy. Dużym plusem tej ekranizacji jest to, że opowiadanymi historiami praktycznie nie da się znudzić, chwilami pozostaje nawet pewien niedosyt, a każda z nich unikatowym sposobem zaciekawia. Komedia kusi widza obsadą aktorską, w której pojawiają się m.in. Penelope Cruz jako Anna, Jesse Eisenberg w roli Jacka. O Północy w Paryżu Oczami romantycznego Paryża śledzimy losy niedawno zaręczonej pary. W rolach głównych Rachel McAdams jako Inez, kojarzona z ekranizacją Polowanie na druhny oraz Owen Wilson w roli Gila. Jak każda miłość tak i ta musi przejść przez wiele zakrętów i zawirowań. Ta, na pierwszy rzut oka nieskomplikowana historia miłosna zostaje wystawiona na próbę. Chodź to typowe dla romansów, to ciekawe jak wybrną z niej bohaterowie? Na drodze do szczęścia

stanie znawca sztuki, Paul, grany przez Michaela Sheena, a także zagadkowa muza Adrianna (Marion Cotillard). Niczym w baśniowy sposób w samą północ podczas samotnego spaceru po mieście zakochanych, Gil trafia do lat 20. minionego stulecia. Poznaje tam wybitne osobistości m.in. Picassa czy Salvadora Dali. Interesująca jest tu także postać Carly Bruni, która od kuchni oprowadzi bohaterów po niezwykłych zakamarkach Paryża. Chodź początkowe sceny filmu ukazują panoramiczne widoki miasta, to całe 100 minut ujmuje wyjątkowością. Klatka po klatce mijają kolejne zakątki nad Sekwaną. Zobaczymy tu standardowe obrazki: turystów przed Luwrem, zakochane pary i dużo więcej. Jak zakończy się ta współczesno-historyczna opowieść o miłości? Jak odmieni się życie Inez i Gila? Poznasz przystojnego bruneta Kolejnym punktem na mapie podróży Woody’ego Allena jest Londyn. Do szarego życia typowych Londyńczyków reżyser wprowadza: szalone namiętności, pożądanie i znane jak amen w pacierzu skomplikowane relacje damsko-męskie. Najciekawszym zabiegiem jest tu wieloplanowość akcji. I co ciekawe, widz nie gubi się w wątkach, dzięki wyrazistym kreacjom aktorskim. W wielkim skrócie, ta komedia to miłosny trójkąt gwiazd, seria poplątanych, przypadkowych romansów, które prowadzą do zabawnych komplikacji. W rolach głównych zagrali Gemma Jones, jako łatwowierna kobieta po przejściach (Helen). Ponadto, Naomi Watts i Josh Brolin jako skłócone małżeństwo (Sally i Roy). Tom Sharpsteen & His Orlandos’s zostali wyróżnieni na ścieżce dźwiękowej w tym filmie. Z ich repertuaru pojawiły się takie utwory jak: When My Baby Smiles At Me, Only You (And You Alone) oraz My Sine.

Monika Skórska 32

Źródło fot. http://www.filmweb.pl

Listopad 2013 (2/2)


CIEKAWE MIEJSCA

Kąpielisko Piachy w Starachowicach

ZWIEDZAMY STARACHOWICE Starachowice - miasto leżące w województwie świętokrzyskim, nad rzeką Kamienną. Znajduje się niecałe 5 kilometrów od miasta dowcipów, czyli Wąchocka. Piękny widok na Góry Świętokrzyskie, Wielki Piec, kościół pod wezwaniem św. Trójcy – to wszystko można zobaczyć właśnie tam.

P

Trochę historii

rzypuszcza się, że nazwa Starachowice wzięła się od nazwiska rodziny Starzechowskich, którzy dzierżawili kuźnice w XVI wieku. Do roku 1817 osada stanowiła własność zakonu cystersów z Wąchocka. Do I połowy XIX wieku Starachowice stały się największym i najważniejszym ośrodkiem przemysłu metalowego Królestwa Polskiego. Starachowice początkowo były wsią. Obok kuźni istniała miejscowość Wierzbnik, która dziś stanowi starówkę miasta Starachowice. W 1939 roku Wierzbnik i wieś Starachowice połączono i powstała miejscowość Wierzbnik-Starachowice. Jednak po wojnie w 1949 roku zaczęto używać już tylko samego Starachowice. W okresie międzywojennym miasto to było ważnym ośrodkiem przemysłu zbrojeniowego, ponieważ leżało w Centralnym Okręgu Przemysłowym (COP), w którym odbywała się produkcja dział „Bofors”. Oprócz Wielkiego Pieca, działały kopalnie rud żelaza, z których siecią wąskotorową do huty dowożono rudy z okolicznych kopalni. W 1948 roku utworzono Fabrykę Samochodów Osobowych „STAR” im. Feliksa Dzierżyńskiego (FSC „STAR”). Dzięki fabryce powstały liczne osiedla mieszkaniowe, ponieważ fabryka FSC „STAR” zatrudniała ponad 20 tysięcy pracowników. Dodatkowo w Starachowicach powstały inne zakłady, np.: jedyny w Polsce Zakład Topienia

Bazaltu, który prowadzi produkcję do dziś oraz Starachowickie Przedsiębiorstwo Przemysłu Drzewnego, a także do 1968 roku działał Wielki Piec. Pod koniec lat 90. Fabryka FSC „STAR” miała już kilku właścicieli. Jednym z nich był MAN, obecnie w fabryce MAN Bus produkuje się szkielety autobusów. W tym samym okresie stworzono Specjalną Strefę Ekonomiczną Starachowice, dzięki której liczba bezrobotnych znacznie spadła. Co warto zobaczyć w Starachowicach? Na pierwszy ogień pójdzie Wielki Piec, który jak wspomniałam wcześniej został wybudowany przez zakon cystersów z Wąchocka. Najstarsze budynki pochodzą z 1840 roku. W ruinach znajduje się

najstarszy budynek, który należał do dyrekcji huty. W muzeum znajdują się hala spustowa, hala dawnej maszynowni, obok łaźnia, dwie hale odlewnicze ,cegielnia, dmuchowa parowa, kotłownia, dawny budynek administracyjny, kawał górny i dolny. A także Muzeum Regionalne PTTK oraz siedziba i schronisko PTTK z roku ok. 1840. Kolejny obiekt wart zwiedzenia to budynek mieszkalny z 1840 roku przy ul. Sportowej. Następny - kościół św. Trójcy wzniesiony w 1681 r. Budynek dawnej poczty z II połowy XIX wieku, czy Cmentarz Żydowski, który jest jednym największych w regionie. Powstał pod koniec XIX wieku i funkcjonował do 1946 roku. Cmentarz katolicki wart jest wspomnienia, został założony w 1860 roku. Znajduje się tam

Cementarz Żydowski w Starachowicach

33


CIEKAWE MIEJSCA 30 nagrobków z XIX w. Oraz kościół pw. Wszystkich Świętych, który na początku był drewniany, jednak spłonął w latach 80. XX w. Z kościoła ocalały malowane temperą na desce obrazy autorstwa Zofii Baudoin de Courtenay. A także Skałki, pomnik przyrody. Rekreacja nad Kamienną W Starachowicach w okresie wakacji jest wiele miejsc do spędzenia mile czasu. Na przykład dwa zalewy. Jeden to Zalew Piachy, a drugi to Zalew Lubianka. Nad wodą można poopalać się na piasku, niedaleko usytuowane są stoły z ławkami, gdzie można organizować różnego rodzaju imprezy. Dla dzieci fajną zabawą są fontanny blisko skałek. Znajdują się tam ławki, gdzie można przysiąść i odpocząć. Obok jest też bar, w którym można spotkać się ze znajomymi. Przez Starachowice prowadzą szlaki rowerowe i są to na przykład: czerwony szlak turystyczny prowadzący ze   Skarżyska-Kamiennej  do  Kałkowa, czarny szlak rowerowy prowadzący ze   Świętomarzy  do  Iłży oraz niebieski szlak rowerowy prowadzący ze  Skarżyska-Kamiennej  do  Ostrowca Świętokrzyskiego.

Kościół Pw. św. Trójcy

Wszystko to sprawia, że Starachowice to kolejny punkt na mapie Polski zasługujący na zwiedzenie. Nie pozostaje nic innego jak spakować plecak i ruszyć w kierunku… Starachowic. Starachowice ul. Ostrowiecka

Anna Zarzycka

Starachowice z lotu ptaka

34

Listopad 2013 (2/2)


PODRÓŻE

WYBUCHOWE WAKACJE Wakacje zazwyczaj kojarzą się z odpoczynkiem od pracy i codziennych trudów. By odpocząć wybieramy nadmorskie kurorty, ciepłe kraje, wyjeżdżamy w góry lub po prostu zostajemy w domu. Istnieją jednak osoby, dla których to zdecydowanie za mało. W poszukiwaniu mocnej dawki adrenaliny i przełamania nudy wybierają kraje ogarnięte wojną.

T

urystyka wojenna to „rozrywka”, która dopiero się rozwija. Niedawno zjawisko to dotarło także do naszego kraju i znalazło kilku śmiałków, którzy postanowili zaryzykować i wybrać ekstremalną formę wypoczynku. Polskie biura podróży nie mają jeszcze tak bogatej oferty, jak te za granicą. Ale jeśli przejrzymy propozycje, znajdziemy wycieczki do Iranu i Iraku. Nawet wysoka ilość ofiar, które pochłania wojna lub zamachy terrorystyczne nie są w stanie odstraszyć turystów. Jedni jadą podziwiać, drudzy ze względu na konflikt Istnieją dwa typy śmiałków, którzy decydują się na taki wyjazd. Jedni jadą podziwiać zabytki i miejsca, które są ciekawe ze względu na ich przeszłość, a drudzy tylko i wyłącznie ze względu na konflikt w kraju, który wybrali. Od dawna ludzie jeździli tam, gdzie wojna pozostawiła po sobie ślad – zniszczone miasta lub miejsca walk. Dla niektórych osób to jednak zbyt nudne, chcą czegoś niepowtarzalnego i dającego sporej

dawki adrenaliny. Zamiast podziwiać zabytki, obserwują wybuchy bomb. Popularnością cieszą się spacery po miejscach, gdzie jeszcze przed kilkoma dniami lub nawet godzinami trwała regularna bitwa.

że nikt ich za to nie skaże – tam ludzie giną codziennie. Na szczęście są to tylko pojedyncze przypadki, większość chce po prostu obserwować walki z bliska.

Syria wiedzie prym

Mimo szansy utraty życia ludzie decydują się na takie wyjazdy. Zamachy terrorystyczne, liczne porwania dla okupów, zbłąkane kule, które mogą ranić lub zabić, nie są wystarczającym ostrzeżeniem. Turystyka wojenna jest wybierana, gdyż jest inna od reszty form wypoczynku. Po powrocie z takich wakacji ludzie mają pewność, że gdy będą chwalić się swoimi wakacjami, nie usłyszą, że ktoś ze znajomych już tam był. Afganistan, Irak, Iran, Somalia, czy wspomniana wcześniej Syria cały czas przyciągają rzeszę śmiałków, którzy chcą zafundować sobie wybuchowe i nie zapomniane wczasy.

Syria to teraz najbardziej popularny kraj dla turystyki wojennej. Odkąd konflikt związany z wojną domową zaostrzył się, na granicę z Izraelem ściągają turyści. Przewodnik rozdaje lornetki, dzięki którym mogą z bezpiecznej odległości obserwować miejsca, w których toczona jest walka. Widok eksplodujących ładunków wybuchowych i słyszalne wystrzały z broni palnej przyciągają ludzi, a całość zastępuje im film akcji. Istnieją tacy, dla których to zdecydowanie za mało. Niektórzy jadą do Syrii na własną rękę i przyłączają się do partyzantów by zasmakować prawdziwej wojny. Większość robi to z czystej ciekawości, jednak są jednostki, które chcą zwyczajnie posmakować ludzkiej krwi i kogoś zabić. Wyjeżdżając do Syrii mają pewność,

Wyjazd mimo zagrożeń

Paweł Puchalski

35


PODRÓŻE

WYJAZD NA KAŻDĄ KIESZEŃ!

C

oraz większymi krokami zbliżają się Święta Bożego Narodzenia oraz Sylwester. Wszyscy z utęsknieniem wyczekujemy przerwy świątecznej. Już teraz wiele osób planuje jak ją spędzić, co robić i gdzie wyjechać. Oczywiście większość z nas pragnie spędzić święta w domu razem z rodziną, jednak coraz częściej zdarza się, że wybieramy wyjazdy w góry, czy też za granicę. Największym zainteresowaniem oczywiście cieszy się nasze polskie Zakopane. Jest najbliżej i pomimo tego, że prawi każdy już tam był, nadal chętnie je odwiedzamy. Głównie dlatego, że można tutaj jeździć na nartach uczyć się snowboard’u, czy też spacerować po górach, aktywnie wypocząć na świeżym powietrzu . Zakopane jest dostosowane do potrzeb ludzi w każdym wieku poczynając od dzieci. Znajdziemy tu ciekawą rozrywkę dla każdego. Dzieci i młodzież większość czasu poświęcają na zabawę na śniegu, natomiast starsi poświęcają częściej czas na zwiedzanie zabytkowych miejsc tego pięknego miasta. Dużą popularnością wśród zwiedzających cieszy się kościółek Matki Boskiej Częstochowskiej potocznie nazywany „starym kościółkiem”, który został zbudowany w 1847 roku. Duża liczba turystów odwiedza także Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku – z grobami wybitnych polaków takich jak: Tytus Chałubiński, Stanisław Marusarz, czy Kazimierz PrzerwaTetmajer. Należy także zwiedzić willę pod Jedlami projektu samego Stanisława Witkiewicza, która reprezentuje styl zakopiański i oczywiście podczas zwiedzania nie można nie zobaczyć chaty Sabały na Starych Krzeptówkach. Nikt z odwiedzających Zakopane nie może przegapić pobytu na najbardziej znanej ulicy miasta czyli ul. Krupówki, gdzie można kupić piękne pamiątki dla przyjaciół i rodziny. W Zakopanem nie 36

brakuje również miejsc gdzie można dobrze potańczyć i spędzić miło czas. Kluby i dyskoteki w Zakopanem cieszą się największym zainteresowanie w przerwie świątecznej podczas nocy Sylwestrowej. Ceny wyjazdu dla kilkuosobowej grupy wahają się wtedy w granicach od 150 do 300 zł od osoby, w zależności od rodzaju zakwaterowania, w hotelach, czy pensjonatach. Prawie każde biuro podróży już teraz posiada ofertę wyjazdu na Sylwestra lub ferie za granicę w bardzo niskich cenach. Te wyjazdy są przygotowywane dla studentów i młodzieży, którzy nie mają zbyt wielkich funduszy na wyjazd i na przykład na powitanie Nowego Roku za granicą. Za niecałe 300 złoty można pojechać na 3 dni do Czech, a konkretnie do Pragi. Za taką cenę w 3 dni można zobaczyć piękno tego miasta poprzez zabytki z różnych okresów architektury takich jak gotyk, secesja, renesans, barok, czy współczesność. Stare Miasto charakteryzuje się ozdobami, wykończeniami, wąskimi uliczkami, różnego rodzaju dachami oraz słynnymi figurami na Moście Karola. Jednym z głównych zabytków Pragi jest siedziba dawnych królów Zamek Hardaczyny, który znajduje się na wzgórzu zamkowym, jest tak bardzo widoczny, że zwiedzający nie będzie w stanie go nie zauważyć. Zwiedzanie należałoby rozpocząć od Starego Miasta a dosłownie od jego Rynku, gdzie do tej pory znajdują sie domy z XI wieku. Każdy z tych domów posiada własną, jedyną w swoim rodzaju nazwę. Następnie kolejne miejsce które można zobaczyć to Wełtawa. Nad rzeką znajduje się kolosalnych rozmiarów Wieża Mostowa, która zarazem pełni funkcję bramy wjazdowej na  Most Karola. Most ten znany wszystkim z wielu produkcji filmowych jest chyba jednym z najbardziej znanych zabytków na świecie. Poza tradycyjnymi zabytkami, w które obfituje Praga, czas można spędzić także w inny ciekawy sposób. Jednym z głównych powodów, który przyciąga turystów do Czech jest oczywiście piwo. Czeskie piwo  ma niepowtarzalny smak, dodatkowo przyjemność ze spożywania tego trunku ułatwia jedyny w swoim rodzaju klimat czeskiej piwiarni. Hospody obfitują w

świetną atmosferę pełną zabaw, śmiechu i wesołych rozmów. Zabytkiem którego nie można pominąć jest Fontanna Křižíkova, która stała się ewenementem na skalę europejską. Wrażenie, które wywołują wszystkie obrazy sprawiają, że każdy obserwator ma problem z opisaniem emocji i przeżyć, które w nich zaszły. Tryskająca woda, gra świateł oraz towarzysząca im muzyka klasyczna daje niepowtarzalny efekt. Nie można nie skorzystać z takiej okazji i nie zobaczyć tego wszystkiego co oferuje nam Praga.. Oferty biur podróży i ich ceny różnią się oczywiście ze względu na miasta, do których chcą wyjechać ich klienci. Wszystkie wyjazdy dla młodzieży wahają się w granicach od 300 do 800 zł od osoby . Ceny są więc przystępne dla każdego . Wyjazd do stolicy Francji dla jednej osoby wynosi około 800 zł . To nie jest wygórowana cena za spędzenie 3 dni w stolicy miłości. Każdy kto tam pojedzie bez względu na wiek czy pochodzenie musi zobaczyć wieżę Eiffla , Luwr, który jest najpiękniejszym z paryskich pałaców. Znajduje się w nim jedno z największych na świecie muzeów sztuki. Możemy w nim zobaczyć takie dzieła jak Mona Lisa Leonarda Da Vinci, czy też Śmierć Marii Caravaggia. Nie można nie odwiedzić słynnych  Pól Elizejskich, na których  położony jest słynny  place de l’Étoile  i   Łuk Triumfalny, który uznaje się za jedną z najbardziej znanych budowli Paryża. Każdy zwiedzający powinien także wybrać się do przepięknej Katedry Notre Dame. Możliwość zobaczenia Paryża i jego zabytków jest bezcenna, dlatego warto korzystać z ofert biur podróży i zwiedzać miasta, które kochamy. Święta już niedługo, na pewno wszyscy, którzy marzą, aby spełnić swoje marzenia i wyjechać na kilka dni znajdą najodpowiedniejszą dla siebie ofertę, nie przepłacając.

Katarzyna Kozdęba

Listopad 2013 (2/2)


ROZRYWKA

DAWAJ RENTĘ!!! To co bawi i cieszy w dzisiejszej rzeczywistości największe rzesze ludzi to, oprócz polityków, oczywiście kabaret. Idąc na występ owego kabaretu, odcinamy się od rzeczywistości, dajemy się ponieść emocją, zabawie. Tak było i tym razem...

W

sobotę (9 listopad) w Samorządowym Centrum Kultury w Busku-Zdroju odbył się występ Kabaretu Skeczów Męczących. Ja miałem to szczęście, że zdążyłem zakupić jedne z ostatnich biletów, które rozeszły się w zastraszającym tempie, więc publika jak najbardziej dopisała. Kiedy na scenie pojawili się Karol Golonka oraz Marcin Szczurkiewicz, publika ucichła, lecz tylko na chwilę. Już po kilku słowach „prowadzących” występ, na scenie pojawiła się reszta członków kabaretu czyli Jarosław Sadza i Michał Tercz, wywołując lawinę oklasków i śmiechów samym wyglądem. Po kilku minutach przyszedł czas na pierwszy skecz, jakim była piosenka kabaretowa w wykonaniu Karola Golonki i Marcina Szczurkiewicza. Jak się okazało, mimo iż skecz podobał się wszystkim, to był zaledwie wstęp do kolejnych, coraz „mocniejszych” skeczów.

rozpoczynając skecz „MOPS” kilkoma słowami wstępu, publiczność pokładała się ze śmiechu. Marek i Brunhilda, bo takie imiona w owym skeczu noszą członkowie kabaretu, kilkakrotnie improwizowali, np przy wyjściu z sali kilku osób, czym jeszcze bardziej rozbawiali publiczność. Kulminacyjnym momentem występu był skecz zatytułowany „Napad na ZUS” gdzie, ponownie Jarosław Sadza i Marcin Szczurkiewicz wcielili się w niezbyt inteligentnych bandytów usiłujących wyciągnąć rentę. Mężczyzna ubrany w damskie rajstopy, po prostu musiał doprowadzić ponownie

publiczność do łez. Podczas występu kolejny raz członkowie kabaretu musieli improwizować, co trzeba przyznać robili w doskonały sposób. Na koniec występu w BuskuZdroju, Kabaret Skeczów Męczących, na „bis” zaprezentował jeszcze jeden skecz. Po występie członkowie kabaretu wyszli do publiczności oczekującej pod sceną, z chęcią pozując do zdjęć oraz rozdając autografy, czym pozwolili poznać się bliżej ze strony bardziej „normalnej”.

Dawid Kozera

Skecz o królu i studentach pozwolił członkom kabaretu na jeszcze większe rozbawienie publiczności, niejako przygotowując na prawdziwe „bomby”. Na scenie pojawił się Jarek Sadza grając mężczyznę zamkniętego w psychiatryku. W tym momencie trzeba oddać „cesarzowi co cesarkie”, genialna rola Jarka, który bez słów, bazując jedynie na mimice twarzy potrafił doprowadzić widownie do łez. Końcówka skeczu tylko podtrzymywała atmosferę. Kiedy na scenie ponownie pojawili się Jarosław Sadza i Michał Tercz

Na Fot. Dawiad Kozera i Kabaret Skeczów Męczących

37


ROZRYWKA

ŚWIĄTECZNE DIY! Nie macie pomysłów i zastanawiacie się, co będzie zdobić wasze świąteczne stoły itp. i jakie prezenty kupić swoim bliskim na Święta Bożego Narodzenia? My Wam pomożemy, aby upominki były naprawdę wyjątkowe. To nic trudnego! Musicie jedynie poświęcić trochę czasu na samodzielne wykonanie podarunków lub ozdób świątecznych. Nie martwcie się, w rzeczywistości to nic trudnego, a my krok po kroku wytłumaczymy Wam jak należy to wykonać. W dodatku z pewnością zaskoczycie swoich bliskich, gdyż prezenty będą niepowtarzalne. Poniżej przedstawimy parę prostych rzeczy, które można zrobić samemu w łatwy i szybki sposób. Mamy nadzieję, że spodobają się Państwu nasze pomysły i wykorzystacie je w Waszych domach. 3. MAKARONOWE ŚNIEŻYNKI.

Do wykonania potrzebujesz: makaron (różne kształty), klej, nożyczki, śnieg w sprayu, farby (różne kolory), sznureczki. Możesz również dodać ozdoby typu cukier, brokat itp.

1. ŻARÓWKOWE PINGWINKI. Do wykonania potrzebujesz: zwykłych żarówek, farb akrylowych (czarnej i białej), pędzelek, niebieskiego i pomarańczowego markera, wstążkę, lub sznurek, klej, nożyczki, skarpetki dla niemowląt.

a) Na początku zaprojektuj, jakiego kształtu będą śnieżynki, po czym sklej je. b) Następnie pomaluj farbkami na dowolny kolor..

a) Żarówki dokładnie umyj lub wytrzyj, ponieważ muszą być odtłuszczone i pomaluj czarną farbą akrylową.

c) Możesz przyozdobić śnieżynki śniegiem w sprayu, brokatem itp.

b) Gdy żarówki będą już suche, każdej namaluj biały brzuszek pingwinka. Pozostaw do wyschnięcia.

2. BOMBKA CD.

c) Następnie namaluj pingwinkom markerem oczka ,buźkę, nosek, rumieńce.

Do wykonania potrzebujesz: stare zniszczone płyty CD lub DVD, bombki (nowe przezroczyste), klej, nożyczki.

d) Za pomocą kleju przyklej wstążeczkę, sznureczek, każdemu pingwinkowi tak, by można było go powiesić na choince.

a) Potnij płyty na drobne części( może być to ciężkie zadanie do wykonania, gdyż płyty są dość twarde)

e) Ze skarpetek dla niemowląt odetnij część, która przeznaczona jest na palce i przełóż ją przez sznureczek. W ten sposób powstanie czapeczka dla pingwinka. VOILA GOTOWE!

d) Po wyschnięciu zrób pętelki ze sznureczka i przymocuj klejem na makaronowej ozdobie. VOILA GOTOWE!

b) Nanieś na bombkę odrobinę kleju i pojedynczo przyklejaj kawałki pociętej płyty. c) Gdy obkleisz całą bombkę włóż do niej kawałek lśniącej wstążki lub materiału, aby nie było widać śladów po kleju. VOILA GOTOWE!

38

Listopad 2013 (2/2)


ROZRYWKA

5. PAPIEROWA CHOINKA. Do wykonania potrzebujesz: starą gazetę. Ciężko będzie opisać mi wykonanie tej choinki, dlatego też użyję zdjęć do pokazania jak prawidłowo wykonywać poszczególne zadania. Zatem zaczynajmy. 1. Na początku zaginamy kartkę w sposób widoczny na obrazku. 2. Kartkę zawijamy jeszcze raz.

3. Następnie róg, który wystaje poza gazetę zawijamy do środka.

4. Te czynności powtarzamy, aż do ostatniej kartki w gazecie w ten sposób powstanie nam bardzo oryginalna, a zarazem piękna choinka. 5. Końcowy efekt. 4. LAMPIONY ZE SŁOIKÓW.

VOILA GOTOWE!

Do wykonania potrzebujesz: słoiki (mogą być przeróżne), stara gazeta lub książka, klej, nożyczki, ozdobny sznureczek lub wstążeczka. a) Słoik przewiąż sznurkiem. b) Następnie weź stronę z gazety i owiń nią słoik ( przyklej gazetę klejem). W gazecie przed przyklejeniem możesz wyciąć wzór np. serce, koło itp. Będzie to ciekawie wyglądało. c) Na koniec do środka włóż świeczkę. VOILA GOTOWE!

39


KUCHNIA I ŻYWIENIE

12 TRADYCYJNYCH POTRAW WIGILIJNYCH

Każdy z nas wspomina Święta Bożego Narodzenia, przypominają mu się wtedy czasy kiedy był mały. Na stołach znajdowało się wtedy mnóstwo pyszności o rozmaitych zapachach i aromatach. Na wszystko patrzyliśmy z wielkim zdumieniem i ciekawością. Chwilami chcemy powrócić do tych pięknych obrazków sprzed lat. My przypomnimy Wam smak dawnych lat. Potrawy, które wybraliśmy są tradycyjne i sprawdzone. Niech te Święta będą tak cudowne i kolorowe jak wtedy, kiedy byliśmy dziećmi. podanych składników wyrobić ciasto na pierogi. Rozwałkować i wykrawać szklanką kółka. Na wykrojone kółka nakładać farsz i lepić pierogi. W osolonej wodzie gotować partiami zlepione pierogi. Po ugotowaniu pierożki można podsmażyć na patelni.

Propozycja 1. Zupa Grzybowa. Porcja na 6 osób. Składniki: - 50 g suszonych grzybów

Propozycja 4. Bigos staropolski.

- 1 marchewka

Porcja na 10 osób.

- 1 cebula

Składniki:

- kostka rosołowa

- 1 kg kapusty kiszonej

- 1/3 selera - 200 g śmietany - pieprz - sól Sposób przyrządzenia: Suszone grzyby wrzuć do wody(2 l), postaw na małym ogniu ,aż się zagotują. Pokrój warzywa i dodaj je do gotujących się grzybów. Dopraw do smaku pieprzem i solą. Pozostaw na ogniu pod przykryciem, żeby powoli się gotowało. Kiedy zupa nabierze koloru dodajemy śmietanę. Zupa jest gotowa, można podawać ja z kluskami np. łazanki. Propozycja 2. Keks bakaliowy. Porcja na 3 osoby. Składniki: - 50 dag bakalii(wybór należy do Was) - 2 łyżki miodu - 3 jajka - 1 łyżeczka cukru kryształu Sposób przyrządzenia: Bakalie pokroić na mniejsze kawałki 40

- 0,5 kg białej kapusty wrzucić do miski i wymieszać z miodem, jajkami i cukrem. Całość wylewam do brytfanki. Piec w 180 stopniach przez 25 minut. Przed podaniem posypać cukrem pudrem.

Propozycja 3. Pierogi kapustą i grzybami.

- 0,5 kg żeberek - 20 dag pieczeni wieprzowej - 20 dag schabu pieczonego - 40 g suszonych grzybów - 25 dag suszonych śliwek - 2 jabłka

Porcja: 30 pierogów.

- 2 cebule

Składniki:

- ½ szklanki czerwonego wina

Na ciasto: 3 szklanki mąki, 1 szklanka ciepłej wody, pół łyżeczki soli.

- sól

Na farsz: 35 g grzybów suszonych, 35 dag kapusty kiszonej, cebula, sól, pieprz, olej. Sposób przyrządzenia: Grzyby ugotować w nie dużej ilości wody. Pokroić warzywa(kapusta, cebula). Cebulę podsmażyć na oliwie, do zarumienienia. Następnie dodać kapustę i grzyby. Przyprawić pieprzem i solą. Wlać 2 szklanki bulionu z grzybów do warzyw i gotować pod przykryciem, aż cała woda wyparuje. W tym czasie z Listopad 2013 (2/2)


KUCHNIA I ŻYWIENIE - ok. 4 litrów wody

- 3 pietruszki

Sposób przyrządzenia:

- pół selera

Wszystkie składniki dodaj do garnka z wodą i gotuj, aż suszone owoce napęcznieją. Na koniec dopraw przyprawami. Gotowe.

- 3 cebule

Propozycja 6. Karp w galarecie. Porcja na 6 osób. Składniki: - karp - pieprz - cukier - łyżeczka majeranku i rozmarynu - 4 nasionka jałowca - 4 liście laurowe - kilka ziarenek ziela angielskiego Sposób przyrządzenia: Kilka godzin wcześniej zalać grzyby i śliwki wodą tak, aby namiękły. Grzyby gotujemy, śliwki odcedzamy. Kapustę kiszoną pokroić drobno, zaś kapustę białą pokroić w paski i przelać gorącą wodą, aby zmiękła. Następnie kapustę kiszona i białą wrzucić do garnka i dusić na ogniu. Obrać jabłka i zetrzeć na tarce lub pokroić w drobną kostkę. Pokroić mięso, grzyby śliwki i wrzucić do garnka z kapustą. Cebulę pokroić, podsmażyć dodać do garnka. Wszystko przyprawić do smaku i wymieszać. Gotowe. Propozycja 5. Kompot z suszu. Porcja ok. 4 l kompotu Składniki:

- 1 marchewka - 1 pietruszka - żelatyna - sól - pieprz - ziele angielskie - liść laurowy

- sok z cytryny - sól - pieprz - cukier - olej - 40 g koncentratu pomidorowego Sposób przyrządzenia: Rybę przypraw pieprzem, solą i skrop sokiem z cytryny. Następnie smaż na oleju i układaj na talerzu. Marchewkę, pietruszkę, selera zetrzyj na tarce. Cebulę pokrój i podsmaż na gorącym oleju, aż do zarumienienia. Wrzuć pozostałe warzywa, podduś, podlej wodą. Pod koniec dodaj koncentrat i przyprawy.

- gałązka rozmarynu - 1 cebula Sposób przyrządzenia: Marchewkę, pietruszkę, cebulę obierz i pokrój. Podsmaż na masełku. Karpia wyfiletuj. Podsmażone warzywa przełóż do garnka, dodaj resztki po filetowaniu. Dolej wody i gotuj przez 25 minut, oczywiście wcześniej doprawiając bulion rybny przyprawami. Odcedź i filety karpia podziel na mniejsze kawałki i wrzuć je do wywaru. Rybę gotować 8 minut, po czym wyjąć na talerz i udekorować. Do bulionu dodać żelatynę i po ostygnięciu zalać karpia galareta.

Propozycja 7. Łazanki z makiem i bakaliami. Porcja na 6 osób. Składniki: - 400 g makaronu - 450 g maku - 1,5 łyżki masła - Po 100 g migdałów, orzechów, moreli suszonych, fig suszonych, rodzynków.

- 40 dag suszonych śliwek - 3 jabłka - 3 suszone gruszki

Propozycja 7. Ryba po grecku.

- 1/2 soku z cytryny

Porcja na 5 osób.

- 3 łyżki miodu

Składniki:

- łyżeczka cynamonu

- 60 dag filetów z dowolnej ryby

- 4 suszone goździki - 4 daktyle

- 5 marchewek

41


KUCHNIA I ŻYWIENIE miodem i dodaj płatki owsiane po 4 minutach dodaj resztę

Propozycja 10. Barszcz wigilijny. Porcja na 12 osób. Składniki: - 3,5 kg buraków - 3 litry wody - mała garść suszonych grzybów - 6 ziaren ziela angielskiego - 4 liście laurowe - sok z cytryny - 2, 5 jabłka pokrojonych w ćwiartki - 4 goździki - 1,5 łyżki octu - sól

- 3 łyżki miodu - łyżka cukru waniliowego Sposób przyrządzenia: Makaron gotuj w osolonej wodzie. Odcedź. Mak gotuj w mleku przez 10 minut, następnie odcedź i zmiel dwukrotnie. Bakalie podsmaż na maśle i dodaj mak. Duś przez jeszcze 5 minut i dodaj miód. Pomieszaj z makaronem.

Propozycja 8. Pieczone jabłuszka. Porcja na 1 osobę. Składniki: - jabłko - miód - masło - płatki owsiane - posiekane orzechy - rodzynki - migdały - imbir cynamon do smaku Sposób przyrządzenia: Odetnij wierzch jabłka, wytnij część z nasionami, która znajduje się wewnątrz jabłka. W rondelku podgrzej masło z 42

składników i podsmaż, aż zgęstnieją. Jabłka napełnij takim farszem i wstaw do piekarnika na 30 minut (piec w 190 stopniach). Propozycja 9. Kapusta z grochem. Porcja na 6 osób. Składniki: - 2 kg kapusty kiszonej - 3 szklanki grochu - 6 ziaren ziela angielskiego - 3 liście laurowe - smalec - 1 cebula - 3 łyżki mąki - sól - pieprz Sposób przyrządzenia: Groch namoczyć przez kilka godzin i ugotować, aż będzie miękki. Kapustę pokroić i gotować z zielem angielskim, liśćmi laurowymi. Ugotowaną kapustę i groch wymieszać. Zrobić zasmażkę: na smalcu podsmaż cebulkę dodaj mąkę i podlej wodą z kapusty. Połącz z grochem i kapustą dopraw.

- pieprz Sposób przyrządzenia: Grzyby, buraki, ziele angielskie, liście laurowe, jabłka, goździki, jabłka zagotować w wodzie dodając wcześniej ocet. Gotować do tej pory, aż buraki zmiękną, uzupełniając wodę, która odparowała. Doprawić przyprawami i zagotować. Propozycja 11. Śledź w śmietanie. Porcja na 2 osoby. Składniki: - 2 filety śledziowe - Cebula - ogórek kiszony - 1 jajko na twardo - 4 łyżki majonezu - 4 łyżki śmietany - łyżeczka musztardy - sól - pieprz Sposób przyrządzenia: Filety pokroić w paski. Cebulę posiekać w piórka i zalać gorącą wodą oraz przelać zimną(zahartować). Jajko i ogórka również pokroić. Wszystko Listopad 2013 (2/2)


KUCHNIA I ŻYWIENIE razem wymieszać wraz ze śmietaną, majonezem i musztardą. Na koniec przyprawić do smaku. Propozycja 12. Piernik wigilijny. Porcja na 10 osób. Składniki: - 3 szklanki mąki - 2 szklanki cukru

Mamy nadzieję, że korzystając z naszych przepisów będziecie mogli cieszyć się smacznymi i sytymi Świętami Bożego Narodzenia. A dla pań małe przypomnienie – drogie Panie, pamiętajcie, w święta wszystkie diety idą w kąt, bo to co świąteczne nie tuczy! 

SMACZNEGO! Życzy ekipa „PRESSJI”

- 2 szklanki mleka - 1 ½ kostki margaryny - 3 jajka - 3 łyżki powideł śliwkowych - 2 łyżki kakao - 2 łyżki sody - 5 dag rodzynek - 5 dag łuskanych orzechów włoskich - 1 ½ przyprawy do piernika Sposób przyrządzenia: Mąkę wymieszać z sodą oraz kakao, przesiać do dużej miski. Margarynę utrzeć z cukrem na puszystą masę. Podczas ucierania wbijać po jednym żółtku. Dodać powidła, mleko, porcjami wsypywać mąkę cały czas mieszając. Na końcu dodać rodzynki, orzechy, przyprawę do piernika oraz ubitą na sztywno pianę z białek. Delikatnie wymieszać. Przelać do formy i piec przez 1 godzinę w 180 stopniach. Zimny piernik można polać polewą czekoladową. Krótki przepis na dobrą polewę czekoladową. Składniki: - ½ kostki margaryny - ½ szklanki cukru kryształu - 2 łyżki kakao - 2 łyżki wody Wszystko razem zagotować, aż cukru nie będzie czuć.

43


SPORT

WYNIK WAŻNIEJSZY OD ZABAWY Matki płaczą, ojcowie się denerwują, trenerzy gestykulują przy linii bocznej. Cyrk na zielonym boisku. A wszystko to po to, aby ich córka lub syn osiągnął sukces. Podczas meczu ich dzieci toczą walkę z rywalem, tuż obok rodzice rozgrywają swój własny mecz.

Z

a kilka minut rozpocznie się spotkanie w Lidze Juniorów Młodszych między Czarnymi, a Czerwonymi. Przed stadionem sporo zaparkowanych samochodów. Ale jeszcze nie wszystkie dzieciaki są w szatniach. Podjeżdża zielone BMW, z którego wyskakuje rudowłosy 12-latek. Matka uchyla szybę i krzyczy: Uważaj na siebie. Wpadnę tuż po meczu, może nawet zdążę na końcówkę. Nie wie nawet, że jej syn mecz rozpocznie na ławce rezerwowej. Zespoły wychodzą na boisko, rozpoczyna się mecz, jakich w Polsce co tydzień tysiące. – Młody dawaj, ostro w nich – słyszę krzyk oszalałego kibica Czarnych, który wywołuje natychmiastową reakcje drugiej strony. 5 mężczyzn podchodzi do delikwenta i stara się mu przemówić do rozsądku. Na szczęście, kończy się na reprymendzie słownej. Jak się dowiedziałem to kierownik drużyny. Jemu wszystko wolno, daje pieniądze na zespół. Jego syn wcale nie jest dobrym zawodnikiem, nie przykłada się do treningów, ale trener nie ma wyboru. Synek gra w pierwszym składzie. Nerwową atmosferę rozładowuje matka drużyny Czerwonych. Arbiter napomina młodego pomocnika, by nie grał z opuszczonymi getrami. – Panie sędzio, jemu pękła gumka i dlatego mu spadają. Synku, mam sznurek może nim zawiążesz? – proponuje zatroskana brunetka, wywołując salwę śmiechu u pozostałych rodziców. Chłopiec spuszcza głowę i czerwony jak cegła ucieka na drugą stronę boiska. A tam chyba jakiś pokaz mody. Nie chodzi tu o stroje, (bo to zwykłe koszulki z nadrukowanymi numerkami), tylko o buty. Czerwone, białe, niebieskie. Wszystkich kolorów nie da się zapamiętać. Rozejrzałem się po trybunach, ujrzałem Sławomira Majaka, trenera III ligowego zespołu, który

wspomina: - Gdy byłem w ich wieku nie mieliśmy takiego wyboru. Były jedne zwykłe granatowe korkotrampki. Teraz rodzice walczą między sobą, które dziecko ma droższe. Za 200, 500, 700 złotych. Byle w drużynie nikt nie miał ładniejszych – opowiada były reprezentant Polki. Goooooool!!!! – wrzask rodziców drużyny Czarnych niesie się po całym stadionie. Wysoki chłopiec przedarł się lewą stroną i technicznym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi drużyny Czerwonych. Usłyszałem od kilku rodziców, że to wielki talent, chyba jeden z największych w drużynie. Niestety, pochodzi z biednej z rodziny, której nie stać na opłacanie zgrupowań. Zdarzało się, że parę razy chłopiec nie jechał na obóz, a trener nie wystawiał go do składu. Takie sytuacje zwłaszcza wśród najmłodszych roczników to norma. W przerwie meczu zdarza się sytuacji nie spotykana na boiskach Ekstraklasy. Do trenera Czarnych pochodzi lekko podpity mężczyzna, wylewając swoje żale: - Porażaaaaaka panie trenerze, z taką grą nie dziwię się, że my tak słabo gramy. Trener stoi jak słup soli, chyba nie spodziewał się takiej reakcji. Co ma zrobić, jest uzależniony

Fot. Łukasz Kowalik

od pieniędzy rodziców i musi stawiać na dzieci bogatych opiekunów. Wracamy na boisko. Chociaż w tabeli zespoły dzieli przepaść z każdą minutą stawka meczu wydaje się rosnąć: Wywal ją! Nie przyjmuj! Wywaaal! – krzyczy na swojego syna ojciec środkowego obrońcy. Najchętniej sam by wbiegł na boisko, aby tylko pomóc swojej drużynie. Nie on jeden. Im bliżej końca, tym więcej rodziców wydeptuje linię boczną boiska. Koniec meczu. Drużyna Czarnych wygrywa 1:0. Ale radości dużej nie ma. Rodzice zwycięskiej drużyny otaczają trenera. I się zaczyna: Czemu mój syn nie gra w pierwszym składzie? Panie trenerze moje dziecko lepiej wykonuje rzuty wolne od tego z 6 na plecach. I tak bez końca. To właśnie rodzice. Chodzą na mecze swoich drużyn, dopingują najczęściej przy linii bocznej. W takich sytuacjach jesteśmy świadkami dwóch meczów. Tego, w którym uczestniczą dzieci walczące o punkty dla swojego zespołu, i drugiego - to indywidualny mecz rodziców o to, aby ich pociecha była najlepsza.

Łukasz Kowalik Listopad 2013 (2/2)

44


SPORT W tej wykreślance ukrytych zostało 10 rzeczowników związanych ze sportem. Odszukaj je

źródło: http://druzyna-pawiany.blog.onet.pl/ źródło:http://druzyna-pawiany.blog.onet.pl 45


"Pressja" miesięcznik studencki, nr II  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you