Page 1

TYLKO 10gr

KURIER CODZIENNY WOKÓŁ SKOMPLIKOWANEJ OSOBOWOŚCI WOKULSKIEGO WYWIAD Z IGNACYM RZECKIM NA TEMAT ŻYCIA STANISŁAWA WOKULSKIEGO

czoraj w godzinach popołudniowych doszło do wybuchu w ruinach zamku w Zasławiu. Nie wiadomo jeszcze czy ktoś zginął. Jedyną informacją jaką dysponujemy jest to, że w tym samym dniu pan Stanisław Wokulski zakupił w sklepie dynamit. Czyżby nieszczęśliwie zakochanemu Wokulskiemu udało się tym razem skończyć ze sobą?. Pamiętamy, że już wcześniej pan Stanisław usiłował targnąć się na swoje życie, ale wtedy został uratowany przez pracownika naszej kolei, dróżnika Wysockiego.

W

Ponieważ Wokulskiego nikt od wczoraj nie widział, nie ma go też u siebie w domu, nie wie o nim nic nawet jego najlepszy przyjaciel Ignacy Rzecki, można przypuszczać, że wybuch w ruinach zamku nie był przypadkowy, a jego ofiarą jest Stanisław Wokulski. Kim był Stanisław Wokulski? Dlaczego targnął się na własne życie, które tak konsekwentnie planował i realizował? Czy powodem tak desperackiego kroku była nieszczęśliwa miłość do Izabeli Łęckiej? Z tymi pytaniami zwróciliśmy się do pana

Ignacego Rzeckiego, który jak wcześniej wspomniałem był jedynym jego przyjacielem i znał go doskonale, jego życie, problemy, sukcesy.

Panie Ignacy czy jest Pan przekonany, że Wokulski zginął w tych ruinach zamku? Panie redaktorze chciałbym głęboko wierzyć, że to nieprawda, że Stanisław Wokulski rzeczywiście wyjechał i ma się dobrze. Ale ta niewiedza i niepewność jest gorsza dla mnie niż najokrutniejsza prawda.

Wiem, że znał Pan Stanisława Wokulskiego bardzo dobrze. Czy zatem mógłby Pan opowiedzieć nam o jego życiu tym zawodowym i osobistym? Myślę, że tak, że nawet wobec zaistniałych okoliczności i tych strasznych przypuszczeń o jego tragicznej śmierci powinienem o Nim opowiedzieć i przybliżyć wszystkim czytelnikom Waszego pisma postać Stanisława Wokulskiego, bo dla mnie był On człowiekiem niezwykłym ale bardzo nieszczęśliwym .


Str. 2

KURIER CODZIENNY

Na początek prosiłbym, aby przybliżył na badania naukowe. Był docenianym naPan czytelnikom postać Wokulskiego z ukowcem, otoczonym szacunkiem wśród pelat młodości. Jak odnalazł się w społe- tersburskich towarzystw naukowych. czeństwie Warszawy? Otóż Panie Redaktorze Wokulski to przedstawiciel roczników, których przeżyciem pokoleniowym było powstanie styczniowe w 1863 r. Pokolenie Stacha nazywano, jak zapewne Pan Redaktor wie, pokoleniem straconym. Stanisław był od zawsze człowiekiem skrytym, skromnym, szczerym i pracowitym. Potępiał fałsz i obłudę innych ludzi, zwłaszcza arystokratów. Był nieco zamknięty w sobie, z nikim nie łączyły go bliższe kontakty. Wokulski miał jednak pewną wadę. Z początku zawsze bardzo wytrwale dążył do założonego sobie celu i był na najlepszej drodze by go osiągnąć, ale kiedy był już u jej kresu, jego chęci opadały, zapał wygasał i nigdy nie potrafił nic zrealizować do końca. A jeżeli nawet udało mu się doprowadzić coś do sukcesu, osiągnąć jakieś zwycięstwo, to miał poczucie, że zrobił coś nieistotnego, że osiągnął cel, który nie był tak naprawdę jego, nie sprawiał mu przyjemności, zadowolenia, nie dawał poczucia spełnienia. Jako młody chłopiec, mimo szlacheckiego pochodzenia, trafił do sklepu i restauracji Hopfera, ponieważ ojciec jego stracił cały majątek. Najbardziej wtedy ze wszystkich rzeczy pragnął się uczyć, to też wszystkie z trudem zarobione pieniądze wydawał na książki, pomagali mu trochę znajomi studenci i nie chwaląc się tu w żaden sposób też miałem swój udział w tej pomocy. W końcu młody Wokulski dostał się do Szkoły Głównej. Po dwóch latach studiów zaangażował się w działalność spiskową i organizowanie demonstracji religijno – patriotycznych, poprzedzających powstanie. Przerwał studia, walczył w oddziale partyzanckim i po jakiejś potyczce został uwięziony i zesłany na Syberię. Czas zesłania spożytkował

Wrócił w 1870 r., ale nie potrafił znaleźć sobie miejsca w nowej, popowstaniowej rzeczywistości, nie mógł wrócić na studia, nie było też dla niego pracy. Przeżywał frustrację, czuł się oszukany, zwłaszcza, że nie znalazł uznania w społeczeństwie ani jako uczony, ani jako bohater. Rezygnuje z dalszej nauki i rzuca się w wir interesów, prowadzi udaną działalność handlową, rośnie jego fortuna. Jednakże tu, w polskiej stolicy nie cieszy się on już takim poważaniem jak wśród emigrantów, warszawiacy podchodzą do niego z dystansem, prezentują nieufność w stosunku do jego osoby. Zupełnie nie rozumieją jego działań. Ci, co od zawsze zajmowali się handlem uważają, że Wokulski powinien zająć się nauką, że bardziej pasuje do środowiska uczonych, a myśliciele, uczeni uważali, że lepszą droga dla niego jest kupiectwo i handel. Nikt nie uważał go za swojego, wszędzie był przyjmowany chłodno i bez entuzjazmu. To powoduje, że ambitny Stanisław nie może przez pół roku znaleźć sobie zajęcia. Dopiero moja protekcja umożliwiła mu podjęcie pracy w sklepie wdowy Minclowej, z którą następnie się ożenił, co również nie przysporzyło mu przyjaciół. Niechęć do niego pogłębiła się jeszcze po śmierci kobiety, kiedy Wokulski odziedziczył po niej duży majątek a społeczność warszawska nazwała go pasożytem, który żeruje na solidnej i ciężkiej pracy wcześniejszych pokoleń Minclów. Miał jednak poczucie wielkiej pustki, które zostało uzupełnione przez świadomość, że ten krok jest traktowany jako zaprzedanie się w zamian za majątek kilku pokoleń Minclów. Wokulski żył bez celu, stracił poczucie sensu swojej egzystencji, czuł, że gnuśnieje. Po śmierci żony powrócił do swych naukowych pasji, ale i to nie przyniosło mu wewnętrznego spokoju i satysfakcji, pogrążył się w apatii i nudzie.


T YL KO 1 0g r

Dopiero gdy zobaczył w teatrze Izabelę Łęcką i zakochał się, a jego życie, można by powiedzieć , zmieniło się diametralnie. Ona stała się jego nową drogą i celem, jej został podporządkowany cały świat Wokulskiego, a nawet ona stała się tym światem.

wyćwiczoną w salonowej sztuce rozmowy i to w kilku językach, ma eleganckie maniery, umie flirtować i kokietować mężczyzn, ale nie potrafi ocenić ludzi według ich rzeczywistej wartości „kocha się” w Rossim i Molinarim, pozwala sobie na poufałości ze strony łowcy posagów – Starskiego, cieszy się adoracją panów Niwińskiego, Malborga i Tak istotnie, każdy chyba zna choć po Szastalskiego, a za Wokulskiego decyduje trosze historię tej wielkiej miłości, a się w końcu wyjść pod naciskiem rodziny, licząc na jego pieniądze i na to , że on zaczy Pan Panie Rzecki chciałby nam o ślepiony wielką miłością do niej pozwoli się niej opowiedzieć? bez trudu jej oszukiwać. No cóż Panie Redaktorze trudno pominąć ten wątek w życiu Stanisława Wokulskiego, I tu Panie redaktorze mogę tylko powieprzecież to właśnie miłość do Izabeli dostar- dzieć, bo kompletnie tego nie rozumiem, że czała mu z jednej strony motywacji do dzia- ta niezwykła, rozumem tłumiona , wypędzałania, a z drugiej sam Pan wie, wielu przy- na z serca, miłość Wokulskiego do Izabeli trwała wbrew jego przecież dojrzałej mąkrości i upokorzeń. drości życiowej. Stanisław wychowany na Była to Panie Redaktorze kochany miłość romantycznej poezji, a następnie nowoczenieodwzajemniona, ślepa, bezgranicznie śnie przecież wykształcony, miał serce robeznadziejna, krępowana przesądami i wy- mantyka. I myślę, że właśnie z tego powodu mogami towarzyskich konwenansów. Wokul- jego miłość musiała dotyczyć, podobnie jak ski cały czas walczył z samym sobą, z włau mickiewiczowskich bohaterów, obiektu snym sumieniem, obawiał się samozakłama- nieosiągalnego w postaci Izabeli Łęckiej. nia i miłosnego zaślepienia. Przeżywał męki Musiała być to miłość trudna i nieodwzajemzazdrości, zwątpienia, upokorzenia, wielo- niona, miłość wielka i romantyczna, która krotnie przekonywał się o obojętności i ob- daje tylko cierpienie. I cóż ponosi w tej miłudzie ukochanej kobiety i mimo przebłyłości klęskę, jak wszyscy romantyczni kosków trzeźwego krytycyzmu nie potrafił zre- chankowie. Nie pomogło mu w tym jego rezygnować z uczucia do niej. alne myślenie, to że zawsze stąpał twardo Chciał ją poślubić nie dlatego, że była ary- po ziemi, w miłości widocznie wznosił się ponad nią. Nie dostrzegł, że więcej i pręstokratką, lecz dlatego, że widział w niej anioła, nie próbował ją kupić, pragnął by go dzej mógłby osiągnąć, gdyby nie traktował pokochała. Nie zdawał sobie jednak sprawy, Izabeli jak anioła, a raczej w sposób bardziej zdecydowany. że obiekt jego miłości i uwielbienia to kobieta niezdolna do odwzajemnienia jego Miłość jego do Izabeli była zbyt czysta i miłości, kobieta, którą cechuje chłód uczu- wielka, a jego ukochana, uwielbiana poniżaciowy, która ponad wszystko stawia swoją ła go na każdym kroku za jego pochodzenie pozycję i konwenanse. Jest kobietą świetnie społeczne oraz zawód kupca.

Str. 3


Myślę Panie Redaktorze , że dobrze się stało, że nie doszło do tego małżeństwa, bo byłoby ono dla Stanisława klęską gorszą niż zerwanie z Izabelą. Bo tak naprawdę nic ich nie łączyło, a nawet powiem więcej – dzieliło ich wszystko.

mu, że nie wolno trwonić pieniędzy na naukę, bo Wokulscy będą wtedy coś znaczyć, jeśli uda im się odzyskać majątek po przodkach. Ale Stanisław chciał chociaż, oczywiście dla Izabeli, naśladować styl życia, obyczaje i maniery arystokracji. Kupił nawet powóz, klacz wyścigową, uczył się angielMiłość, która go opanowała nie dała mu jedskiego, wyrobił dyplom szlachecki. Ale munak szczęścia, przeciwnie sprawiła, że poszę Panu, Panie Redaktorze powiedzieć, że głębiła się jego samotność, poczucie obcowiele razy mówił mi, że się wstydzi swojego ści, brak przynależności do jakiekolwiek postępowania, że postępując w ten sposób społecznej grupy. czuje ogromną pogardę dla samego siebie.

Przedstawił nam Pan bardzo obszernie historię pięknej ale zarazem tragicznej miłości Stanisława Wokulskiego do Izabeli Łęckiej. Zgadzam się w pełni z panem, że to była klęska Wokulskiego na polu życia osobistego. Ale przecież nie można mówić o klęsce pana Stanisława na gruncie zawodowym czy społecznym. Rzeczywiście, przecież Stanisław piął się stale do góry na polu zawodowym i społecznym. Jeżeli chodzi o awans na polu zawodowym to kolejno był to awans z subiekta na studenta uniwersytetu, uznanego naukowca, potem poważanego i zdolnego kupca, który najpierw pomnożył w Bułgarii niewielki fundusik, a potem już stale powiększał interesy i dochody, organizując spółkę do handlu ze Wschodem, prowadząc transakcje w Paryżu i współpracując z bogatym rosyjskim kupcem.

Kiedy tak pana słucham, Panie Rzecki to mam wrażenie , że pan Stanisław Wokulski jest bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. Przepraszam, że panu w tym momencie przerwę, ale muszę panu podziękować za jedno słowo, które pan przed chwilą powiedział, a które dla mnie jest wyrazem nadziei i otuchy – przepraszam ale oczy zachodzą mi łzami.

O jakie słowo panu chodzi, panie Ignacy? Jest!, że pan powiedział, że Stanisław jest, że gdzieś tam żyje, może nawet znalazł wreszcie swoje szczęście na które czekał tyle lat.

Tak bardzo bym chciał, żeby wrócił tu do Warszawy, żebyśmy mogli znowu rozmawiać Natomiast awans społeczny to co innego, to całymi godzinami. Tak bardzo chciałbym go wejście do salonów arystokracji. Za wszelką jeszcze zobaczyć! cenę chciał zbliżyć się do arystokracji i właśnie w tym celu robił majątek. Ale Panie Redaktorze co ja tu będę ukrywał, przecież Panie Rzecki życzę zatem, aby spełnikażdy się domyśli dlaczego to robił, a raczej ło się panu to ostatnie pana marzenie. Myślę, że czytelnicy naszego pisma dla kogo? . Przecież ten awans zarówno też chcieliby wierzyć, że pan Staniekonomiczny jak i społeczny nie był jego celem, a był tylko środkiem mającym dopro- sław Wokulski nadal jest wśród żywadzić do małżeństwa z Izabelą. Także sam wych i ma się dobrze. pan widzi, że jego wszystkie starania, całe jego życie kręciło się wokół tej kobiety. I tak naprawdę te starania zdały się na nic, Dziękuję Panu za rozmowę i życzę rybo według arystokracji o wartości człowieka chłego spotkania starego dobrego nie decyduje jego charakter, ani wiedza, przyjaciela Stanisława Wokulskiego. ani pieniądz, lecz pochodzenie, tytuł, herb i majątek ziemski. Wiedział o tym doskonale Dziękuje Panie Redaktorze. ojciec Wokulskiego, który zawsze tłumaczył Redaktor Michał Pielka

Wokół skomplikowanej osobowości Wokulskiego  

Redaktor Michał Pielka

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you