Issuu on Google+

Cena deraliczna-4,99PLN Nr 12 17 Maj 2012

Social Times

Ważne tematy:  Barok  Oświecenie

A w tym numerze:

 Romantyzm  Modernizm  Strefa Rozrywki

 Kolejny rozrywkowy rebus,  Konkursowa krzyżówka (do wygrania zacny sprzęt AGD oraz buty sielskie),

 Powiększona strefa rozrywki,  Więcej grafiki,  Więcej stron,  Nowa oprawa graficzna,

 Niższa cena,  Prezent: klawe klapki Wertera,  Szokujący artykuł o miłości,  Więcej news’ów,  Same fakty

I wiele więcej!

Redakcja — Serowe wzgórza: Komandor_paszczaK, Sandra Gryziegłowa, Andrzej QŃski.


STR. 2

SOCIAL TIMES

BAROK Postacią literacką z tego okresu, która mnie szczególnie zirytowała, jest Świętoszek, tytułowy bohater komedii Moliera. Dlaczego? Postaram się to przedstawić

na z nich nie mieści się w kategoriach zachowań i działań Tartuffe’a. Wręcz przeciwnie – całe jego życie w domu, bądź co bądź jego wybawcy, to jedno pasmo oszustw i nikczemności. Tak jego historię opisuje Doryna:

na poniższym schemacie:

Tytułowy Świętoszek to religijny hipokryta, który swoją fałszywą pobożnością mami Orgona, aby położyć rękę na jego majątku. Jego charakterystyka wyraźnie wskazuje, że nie jest to człowiek działający zgodnie z zasadami i normami moralnym. Nie jest on bynajmniej człowiekiem przyzwoitym, wzbudza wręcz odrazę. Posuwa się do matactw, oszustw posiłkując się pobożnymi sloganami i pseudopraktykami. Dlatego właśnie mnie zirytował, ponieważ uważam, że człowiek powinien pozostawać w służbie wartościom, które są uniwersalne i obiektywne – prawdzie, dobru i pięknie. Kiedy bowiem służy PRAWDZIE, realizuje DOBRO, a wtedy staje się PIĘKNYM. Żad-

„(…) trudno już ścierpieć, a zwłaszcza Patrzeć, jak ten przybłęda w domu się rozgaszcza, Jak ten dziad, co gdy przyszedł, buty miał podarte, (…) Dzisiaj, zapominając łatwo o swej nędzy, Do roli pana domu ciśnie się czym prędzej”. Osobiście nie znoszę ludzi dwulicowych, hipokrytów – zwłaszcza religijnych, którzy pod płaszczykiem „niby wartości” gotowi są sprzedać nie tylko siebie, ale także swoich bliskich. Udają świątobliwych, a w życiu są zwykłymi


NR 12 17 MAJ 2012

nikczemnikami. Takim właśnie jest Świętoszek - uosobienie fałszu i hipokryzji, człowiek na pozór pobożny i prawy, w rzeczywistości chciwy intrygant, wykorzystując swój płaszcz świętości, niszczy i wyzyskuje ludzi. Molier wyraźnie ośmieszył ten typ ludzi, i dzisiaj także zasługują oni na szyderstwo. Jednakże w epoce Baroku nie brakowało także pozytywnych bohaterów, wśród których niewątpliwie znajduje się osoba zwycięskiego hetmana spod Chocimia Karola Chodkiewicza. Przedstawił ją Wacław Potocki w eposie: Transakcja wojny chocimskiej, który dotyczy wojny z Turkami. Postać Hetmana mnie zaciekawiła z tego względu, że imponują mi ludzie twardzi, zasadniczy, którzy nie boją się ostrych słów, a w sprawach istotnych dla narodu są bezkompromisowi. Poza tym pozostają skromnymi i dbającymi nie o interesy własne, ale o dobro wspólne ogółu. Takim właśnie jest wódz Chodkiewicz.

Poznajemy go poprzez mowę, którą wygłasza do wszystkich Polaków i Litwinów. „Obróci się Chodkiewicz czołem na swe szyki, Gdzie widząc zgromadzone wszystkie pułkowniki I rotmistrze, i wielką część z narodów obu Żywej młodzi, starego trzyma się sposobu”. Logicznie i w przemyślany sposób konstruuje swoją przemowę, w której wykazuje się on znajomością psychologii swoich adresatów. Odbiorcami retorycznego wywodu są wszyscy Polacy i Litwini, dla których najważniejszymi wartościami są: dobroć i

STR. 3

wolność Ojczyzny - Polski, którzy pragną zasłużyć się w boju, jako odważni bohaterowie. Wódz kieruje swój apel do każdego patrioty posiadającego „serce żywe”, w którym „krew igra”, a także wzywa do czynnego udziału w walkach wychowanych w rycerskiej tradycji sarmatów. „Wam ubogich poddanych chrześcijańskie gminy, Ojczyste na ostatek ściany i kominy Pokazuje z daleka Matka utrapiona; Pod wasze się z tym wszytkim dziś kryje ramiona, Do was obie wyciąga ręce wolność złota, Niech się sam w swych poganin obierzach umota!” Przywódca stwierdza, że wygląd nie stanowi o potędze i wartości wojska, ale przede wszystkim podstawą rycerskości jest dusza i serce przepełnione patriotyzmem. Motywuje on do walki swoich żołnierzy poprzez chwyty oratorskie, które odwołują się do misji, jaką winni oni wypełnić, stwierdza, iż „on jest skromny, o oni wielcy, oddani Bogu, Ojczyźnie i Królowi”, od nich bowiem zależy przyszłość narodu. Zwraca także uwagę na to, że Ojczyznę przecież stanowią ich dzieci, rodziny, ich najbliżsi, to naród, to jedność. Wzywa rycerstwo do walki z wrogiem, który dba o wygląd zewnętrzny armii, nie potrafi zaś stoczyć boju. Przywołuje także chwalebną przeszłość Polaków za Bolesława Chrobrego. Używając powyższych argumentów hetman buduje morale i podtrzymuje bojowego ducha rycerzy. „Tedy do tak nikczemnej, marnej szewskiej smoły Sarmatów będę równał? Naród, który z szkoły Marsowej pierwsze przodki, stare dziady liczy Który wprzód w szabli niźli w zagonach dziedziczy, Którym Chrobry Bolesław, gdy Rusina zeprze, Żelazne za granicę postawił na Dnieprze, Gdy Niemca, co w fortecach i w swej ufał strzelbie, Takież kazał kolumny kopać i na Elbie. Tylą tedy tryumfów ozdobione dłonie, Tylą nieprzyjacielskiej krwie kurzące bronie, Skorośmy niespokojne skrócili sąsiady, Podnieśmy na Turczyna, z którym dziś do zwady Pierwszy raz przychodzimy”.


STR. 4

SOCIAL TIMES

Przedstawia się przy tym jako równy swojemu audytorium, chwaląc żołnierzy i przypominając im wszelkie cnoty polskiego rycerstwa. A wszystko to z niezwykłym oratorskim kunsztem, w patetycznym stylu – jednym słowem po mistrzowsku. „Ani mnie ust natura formowała z miodu, Ani też tam oracyj trzeba i wywodu, Gdzie Bóg, Ojczyzna i Pan swoje składy święte W archiwie piersi waszych chowają zamknięte”.

Osobę hetmana Chodkiewicza przywołałam także i dlatego, że może dzisiaj warto przedstawiać tak godne i wartościowe postaci, którym szeroko pojęte dobro Ojczyzny leżało głęboko w sercu. Tak trochę brakuje mi tego ducha patriotyzmu, szczególnie w młodzieży, mnie wychowano w poszanowaniu i kultywowaniu pewnych ważnych tradycji narodowych, stąd też postaci historyczne, będące wzorami, są dla mnie ważne.

Józef Brandt – Bitwa pod Chocimiem

OŚWIECENIE Poszukując bohatera czy też bohaterki z tej epoki, co do której miałabym zająć stanowisko wynikające z tematu pracy, natknęłam się na Laurę, z wiersza Franciszka Karpińskiego: „Laura i Filon”. Wiersz traktuje o miłości, a zatem tematyka jakże bliska nastolatce w każdym czasie i każdej przestrzeni. Zainteresowana, kilkakrotnie przeczytałam ów wiersz, i muszę powiedzieć, że mnie zaciekawił. Zresztą

poniższy komiks argumentuje moje stanowisko, które jednakże należy osobiście zinterpretować.


NR 12 17 MAJ 2012

STR. 5


STR. 6

SOCIAL TIMES


NR 12 17 MAJ 2012

Natomiast wyraźnie zirytował mnie poemat heroikomiczny Ignacego Krasickiego: „MONACHOMACHIA”. Tu w zasadzie nie ma jednego bohatera – są nim mnisi – ojciec Gaudenty, skory do bijatyk, przesądny ojciec Rajmund, czy wreszcie ojciec Hilary, troszczący się o zasób piwniczek klasztornych. A jednak wszyscy oni razem są w pewnym stopniu uosobieniem mnicha tamtej epoki, a może nie tylko tamtej? Prześledźmy pokrótce konflikt pomiędzy świątobliwymi. Poeta w swoim dziele odsłania prawdziwe oblicze polskich klasztorów, w którym panuje „wielebne głupstwo”, „święta prostota” (w znaczeniu prostactwo). Dzięki niespójnej kompozycji mnisi zostali ukazani w różnych sytuacjach, poza scenami zbiorowymi, odnajdujemy tu także zbliżenia na życie codzienne jednostek. Imiona mnichów również pracują na komiczną wymowę utworu, same w sobie niezbyt bawią, ale wymienione naraz w jednej oktawie, czasem z dwuznacznie brzmiącymi przydomkami (Hermenegildus od siedmiu boleści), stanowią już powód do śmiechu. Charakterystyczne dla wszystkich mnichów jest wysypianie się na puchu, podnoszenie kielicha przy każdej okazji oraz nieuctwo. Przypomnijmy choćby wielką wyprawę na poszukiwanie klasztornej biblioteki. Gorące dyskusje w klasztorze nie zostały przerwane przez dźwięk dzwonu wzywającego na modlitwę, ale przez ogłoszenie posiłku. Ciekawym przykładem komizmu są przemowy poszczególnych świętych ojców, które parodiują styl retoryczny saskiego baroku. Bohaterowie utworu to mnisi z zakonu karmelitów i dominikanów, określani jako „wielebne głupstwo”, „święci próżniacy”. Ich życie płynie na jedzeniu i piciu trunków, spaniu, są grubi i utuczeni. Za największą katastrofę uważają utratę gąsiorów i dzbanów z piwnicy, są zacofani, księgi czynią tylko narzędziem walki- z uczonych ksiąg dowiadują się, że po nocy następuje dzień. Brak im pokory, kierują się zazdrością i pychą. Bezprzedmiotowy spór wzniecony przez jędzę niezgodę- uczona dysputa z braku argumentów przeradza się w bijatykę na kaptury, księgi i talerze. Zwaśnionych mnichów godzi wzniesienie wielkiego pucharu. Ignacy Krasicki ukazuje zakony żebrzące jako ostoję ciemnoty, pijaństwa, zacofania, Postacie zakonników wzbudzają wesołość swoim wyglądem i zachowaniem. Dysputa, na którą dominikanie wyzywają karmelitów , przeradza się w bójkę na pięści, kufle a nawet święte księgi. Ojciec Hilary ostrzega przed walką na kufle z domini-

STR. 7

kanami, mówiąc: "Pijemy my dobrze, ale lepiej oni ". Ojciec Elizeusz mówi: "Trzeba się uczyć, upłynął wiek złoty". Pieśń piąta wprowadza nas w zajadłą walkę mnichów, w której: „Lecą sandały i trepki i pasy, Wrzawa powszechna przeraża i głuszy." Każdy walczy oddzielnie, na kufle, różańce, księgi i kropidła. Ojciec Hijacynt mówi: "Chciałby uniknąć bitwy z całej duszy, (...) Już się wymykał- wtem kuflem od wina Legł z sławnej ręki ojca Zefiryna." Ojciec Gaudenty z zajadłością rzucił się na wroga: Żadnemu z ojców, z braci nie przebaczył... (...) Już był wyciskał talerze i szklanki, Pękły i kufle na łbach hartowanych. (...) Porwał natychmiast księgę zza firanki (...) Nią się zakłada, pędzi poza szranki Rycerzów długą bitwą zmordowanych." Wreszcie ksiądz prałat nakazuje wznieść na pole bitwy wielki puchar wina, który ostudził animusze i uspokoił walczących: "A gdy się puchar coraz zbliżać raczył, Krzyknęli: "Zgoda ! - I wojny siedlisko W punkcie dzban miejscem pokoju oznaczył." W ostatnich słowach autor zwraca się do przeora, polecając mu swój utwór: "Czytaj i pozwól , niech czytają twoi, Niech się z nich każdy niewinnie rozśmieje. Żaden nagany sobie nie przyswoi, Nicht się nie zgorszy, mam pewną nadzieją." Uważam, że ci, którzy są powołani do tego, aby wzmacniać ducha, nie powinni być aż tak bardzo przywiązani do dóbr ziemskich, doczesnych, Dla dzisiejszego czytelnika to po prostu zabawny utwór, kpiący z mniszych przywar, przede wszystkim zachwycający kunsztem poetyckich sformułowań, a nie oburzający treścią. Współczesny czytelnik wie bowiem o ciemnych stronach życia daleko więcej aniżeli ludzie z epoki Krasickiego. Jednak obok irytacji treścią utworu, pojawiło się u mnie coś w rodzaju podziwu dla autora poddającego krytyce mnichów – wszak był to ksiądz, i to w dodatku arcybiskup. Myślę, że również i dzisiaj trudno byłoby znaleźć tak odważnego hierarchę, który podjąłby się tak rzeczowej i ostrej krytyki tego, co dzieje się we współczesnym Kościele Katolickim,


STR. 8

SOCIAL TIMES

Ignacy Krasicki, arcybiskup

„Monachomachia, czyli wojna mnichów”

ROMANTYZM WYWIAD Z JACKIEM SOPLICĄ vel KSIĘDZEM ROBAKIEM

Ksiądz Robak: No cóż. Jak sama Pani powiedziała, jestem człowiekiem intrygującym, którego życie obfitowało w niezwykłe, i nie do końca wyjaśnione wydarzenia. Z wielkiego zawadiaki i hulaki stałem się pobożnym mnichem, który w końcowej sekwencji „Pana Tadeusza” ujmuje prostotą i pokorą. Przeszedłem metamorfozę. Takie historie zawsze były – jak wy to teraz mówicie – na topie. Dziennikarka: Może więc ksiądz przybliży w skrócie czytelnikom kulisy tej niezwykłej metamorfozy?

Dziennikarka: Dzień dobry. Jest ksiądz główną postacią „Pana Tadeusza”, człowiekiem intrygującym i kontrowersyjnym. Na początku bowiem poznajemy Jacka Soplicę, a w zakończeniu okazuje się, że Soplica przeobraził się w księdza Robaka. Jak ksiądz myśli, dlaczego Adama Mickiewicza tak bardzo zaciekawiły księdza losy, że uczynił z księdza głównego bohatera naszej epopei narodowej?

Ksiądz Robak: Cieszę się, że mogłem jeszcze po dwóch wiekach, w jakiś sposób po raz kolejny zmazać swoje winy, i przyjść z pomocą tym, którzy myślą, że z żadnego upadku nie da się podnieść. Jak widać niema rzeczy niemożliwych, czego dowodem jest Jacek Soplica vel Ksiądz Robak.


NR 12 17 MAJ 2012

WIADOMOŚĆ CHWILI:

STR. 9

Z

OSTATNIEJ

Archeolodzy wykopali pamiętnik Lotty, ukochanej Wertera z powieści Johanna Wolfganga Goethego!!!

5 maja 2012 roku naukowcy z Uniwersytetu w Cambridge dokonali epokowego odkrycia, które zrewolucjonizuje treści programowe dotyczące tzw. „bohatera romantycznego”. Otóż odnaleziono autentyczny pamiętnik Lotty, ukochanej Wertera, których losy spisał J. W. Goethe w powieści: „Cierpienia Młodego Wertera”. Otóż wynika z niego, że Werter wcale się nie zastrzelił z powodu nieszczęśliwej miłości, a wręcz przeciwnie – żył długo i szczęśliwie u boku ukochanej, z którą miał trójkę dzieci. Ale może zacznę od początku powieść Goethego napisana jest w formie listów Wertera do przyjaciela. Werter stał się bohaterem skandalu towarzyskiego, bo rozkochał w sobie dwie siostry, dlatego musiał opuścić miasteczko. Przybył do niewielkiej miejscowości Waldheim, gdzie poznał piękną Lottę. Okazała się ona miłością jego życia. Werter został zaproszony na bal i po drodze towarzystwo, w którym się znajdował, przyjechało po dziewczynę. Była w białej sukience i rozdzielała chleb wśród swego rodzeństwa. Werterowi wydała się aniołem. Zaczął coraz częściej bywać w jej domu. Lotta miała jednak narzeczonego, Alberta, który przebywał poza miasteczkiem. Niebawem miał wrócić. Werter przeżywał miłosne uniesienia, czuł, że Lotta to jego „dusza bliźniacza”.

Kiedy wrócił Albert, życie stało się dla Wertera nie do zniesienia. Postanowił opuścić Waldheim i pracować jako sekretarz pewnego posła. Okazał się on wyjątkowo uciążliwym człowiekiem - oschły i wiecznie niezadowolony z życia. W dodatku podczas jednego z przyjęć arystokracji Werter został wyproszony z towarzystwa, jako mieszczanin nie należący do wyższych sfer. Bardzo przeżył to upokorzenie. W międzyczasie dowiedział się o ślubie Lotty z Albertem. Postanowił zawalczyć o ukochaną. W tym celu uknuł misterny plan upozoruje swoje samobójstwo, porwie pannę i razem wyjadą do Anglii. Wrócił do Waldheim, kilkakrotnie odwiedzał Lottę i Alberta, rozmawiał o samobójstwie, pożyczył nawet od Alberta pistolety, aby być bardziej wiarygodnym. 20 grudnia 1772 roku, w godzinach wieczornych kochankowie udali się konno do portu w Rostocku, a w trzy dni później płynęli już statkiem do Anglii. Tam zatrzymali się w małym miasteczku Salisbury u Carla, przyjaciela Wertera. Początki życia młodych kochanków były trudne, ale nie beznadziejne. Jak wynika z zapisków Lotty, Werter znalazł pracę jako urzędnik państwowy, a Lotta wykorzystując swój talent malarski zarabiała na sprzedaży obrazów. Wkrótce kupili dom, który w niedługim czasie wypełnił się dziecięcym szczebiotem, gdyż na świat przyszła pierwsza z trzech ich córek – Marietta. Potem urodziły się jeszcze Sarah i Eleonora. Kochankowie nigdy nie zalegalizowali swojego związku wychodząc z założenia, że ślub zniszczyłby ich płonącą, jak ogień miłość, która przetrwała wraz z nimi aż do śmierci… Więcej na ten temat w programie: „Kropka nad i”, wtorek – 9 maja 2012r.

Okazało się, że Werter opisany rzez Goethego, to nie taki klasyczny typ bohatera romantycznego – umierający z cierpienia, samotny, chcący dokonać wielkich czynów i wierzący, iż sam wszystkiemu podoła, uważający się za jednostkę wybitną, jego los był tragiczny, stawał przed wyborami bez wyjścia, przeżył nieszczęśliwą miłość, przechodził metamorfozę. Charakteryzował psychopatologicznymi zachowaniami, wręcz szaleństwem, co w literaturze romantycznej oznaczało pełne


STR. 10

SOCIAL TIMES

wyobcowanie. Werter, i owszem jest bohaterem romantycznym, ale w zupełnie innym znaczeniu – walczy o miłość, ale dla niej nie umiera; porywa ukochaną, aby z nią żyć, a nie zabija się z miłości do niej. I w tym właśnie znaczeniu jest romantyczny, bo miłość jest dla niego motorem działania, źródłem męstwa i wykładnią ideałów. Mnie w każdym bądź razie ten Werter podoba się bardziej, tamten mnie rozczarował tym właśnie, że okazał się zwykłym tchórzem, który nie by w stanie podjąć walki o miłość.

Nie wiadomo dlaczego Goethe przedstawił Wertera jako bohatera tragicznego, być może chciał się wpisać w kontekst epoki, a może Lotta to dziewczyna, która uciekła właśnie od niego? Czas pokaże, a kolejne wykopaliska odsłonią tę tajemnicę? Czekamy z niecierpliwością!

MODERNIZM PSYCHOLOGIA NA CO DZIEŃ:

Ciemna strona natury ludzkiej….

Joseph Conrad w noweli „Jądro ciemności” zajął się analizą ludzkiej psychiki, w której dokonują się skomplikowane pod względem moralnym procesy. Autor

uwydatnił problematykę zasad, norm i wartości wyposażając głównych bohaterów w swoiste cechy natury ludzkiej. Mam tu na myśli postacie Kurtza i Marlowa, które ilustrują kontrastowe postawy psychologiczne oraz moralne. Marlow jest człowiekiem wyznającym ład moralny, u podstaw którego stoi Bóg, praca i obowiązki człowieka wobec innych ludzi. Kurtz natomiast jest całkowitym przeciwieństwem Marlowa, ponieważ odrzuca normy i zasady moralne na rzecz dążeń do osiągnięcia maksymalnych korzyści. „Kurtz nie posiadał żadnych hamulców w nasycaniu różnych żądz”. Dlatego w tym przypadku zaciekawiły mnie obie postaci – Kutz i Marlow, a dlaczego? Poczytajcie sami… Zarówno teologia, jak i psychologia przekonują nas, że w ludzkiej naturze zakorzenione jest dobro i zło. Nigdy nie wiadomo do końca, jak zachowa się człowiek tam, gdzie nie obowiązują zasady zasady cywilizacji, nie ma prawa, a więc


NR 12 17 MAJ 2012

i groźby kary. Okazuje się, że w takich warunkach umysł ludzi jest skłonny do dewiacji, a człowiek do bestialstwa. Mam tu na myśli Kurtza, o którym Marlow powiedział: „Kurtz zajął wysokie miejsce wśród szatanów tego kraju - mówię to dosłownie. Nie możecie tego zrozumieć! I cóż dziwnego?”. Spośród innych ocen Kurtza warto przytoczyć jeszcze te: „Nie istniało dla niego nic nad nim ani też pod nim (…). Ten człowiek tkwił w nieprzeniknionej ciemności”. W tej właśnie ciemności usytuowana jest skłonność człowieka do barbarzyństwa i przytłumione brutalne instynkty, które mogą zostać uwolnione poprzez rezygnację z jakichkolwiek hamulców moralnych. Kurtz odrzucił moralność wraz z cywilizacyjnymi hamulcami, co doprowadziło do tego, że odkrył w sobie rzeczy, których nie przeczuwał – poczuł się bogiem. Mówił o miłości bliźniego i zabijał dla osiągnięcia maksymalnych zysków; był okrutny dla czarnoskórych mieszkańców afrykańskiego lądu. W jednej ze swoich notatek napisał: „Zabić te wszystkie bestie”. W moim przekonaniu problem złożoności ludzkiej natury przedstawiony przez Conrada jest ponadczasowy i jak najbardziej aktualny. Stanowi poniekąd swego rodzaju przesłanie moralne, u podstaw którego leży głębokie przekonanie o konieczności respektowania przez człowieka norm, zasad i wartości. Rezygnacja z nich pociąga za sobą poważne skutki natury moralnej, czego wyraźnym przykładem jest przywołana przez mnie postać Kurtza. Na tej podstawie wyciągam wniosek, że w duszy każdego człowieka tkwią zarówno potencjały dobra, jak i zła. W różnych sytuacjach człowiek może się różnie zachowywać, szczególnie w tych ekstremalnych, ale tak naprawdę to od człowieka uzależnione jest jego zachowanie. To człowiek dokonuje wyboru pomiędzy dobrem a złem. Niemal każdego dnia podejmuje walkę, aby „mroczna” część jego ludzkiej natury nie zawładnęła jego duszą, czego dowodzą także słowa Marlowa: „Dusza! Jeżeli kto walczył kiedyś z duszą, to ja walczyłem”.

STR. 11

„MORALNOŚĆ PANI DULSKIEJ” – GABRIELA ZAPOLSKA

W literaturze od zawsze pojawiały się postacie, których zadaniem jest obrazować i ośmieszać ludzkie wady i zachowania. Pisarze i poeci, nadając swym bohaterom żywe w społeczeństwie negatywne cechy, mają na celu wyśmiewanie ich i pokazanie czytelnikowi właściwej drogi postępowania. Taką pokazową postacią jest bohaterka dramatu Gabrieli Zapolskiej Aniela Dulska. Uosabia ona drobnomieszczańskie zakłamanie i ciemnotę. Autorka celowo przejaskrawiła negatywne cechy Dulskiej, aby tym wyraźniej można było dostrzec zepsucie bohaterki. Charakterystykę Pani Dulskiej należy zacząć od opisu jej wyglądu, który wiele o niej mówi. Dulska jest przysadzistą panią w średnim wieku, która zupełnie o siebie nie dba i którą interesuje jedynie wizerunek, jaki ma w oczach obcych. Po domu chodzi niechlujna, w papilotach na głowie i nieświeżych ubraniach, zaś w razie wizyty jednego z lokatorów (Dulska jest właścicielką kamienicy czynszowej) ubiera się w elegancki, strojny szlafrok. To zachowanie doskonale odzwierciedla zasady moralne, którymi w życiu kieruje się Aniela Dulska – wszystko, co robi, robi na pokaz. W domu pani Dulska całkowicie dominuje nad innymi członkami rodziny, jest apodyktyczna i wymaga całkowitego posłuszeństwa i oddania. Potrafi być również bezmyślna i okrutna – daje temu dowód wyrzucając z mieszkania nieszczęśliwą niedoszłą samobójczynię, tłumacząc kobiecie że ta była przyczyną skandalu w jej kamienicy i że w porządnych domach takie rzeczy się nie zdarzają.


STR. 12

SOCIAL TIMES

Podwójną moralność Anieli Dulskiej widać dokładnie w jej stosunku do lokatorów – wyrzuca uczciwą dziewczynę, wynajmując jednocześnie mieszkanie kokocie, która na noc do mieszkania sprowadza mężczyzn, ale za to jest dyskretna i dobrze płaci, co jest dla Dulskiej bardzo istotne. Jest ona chciwa i skąpa, stara się na wszystkim oszczędzać, podwyższa czynsz lokatorom, a przy tym żałuje pieniędzy na kulturę, oświatę i porządne ubrania. Dulska jest prymitywna i niewykształcona, potępia wszystko co nieznane lub nowe. Ma ograniczone horyzonty, jest małostkowa i bezmyślna. Moralność pani Dulskiej, będąca tematem przewodnim dramatu, jest bardzo ciekawa i złożona. Dulską cechują zakłamanie i obłuda. Z jednej strony wygłasza pokazowe maksymy moralne, którymi raczy córki i obcych, z drugiej przymyka oczy na ohydne sceny rozgrywające się pod jej dachem. Największym nieszczęściem dla Anieli Dulskiej zdaje się być skandal obyczajowy, którego przedmiotem byłaby jej rodzina lub z jakim mogłaby być powiązana. W życiu kieruje się zasadą: „Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział. Rozwłóczyć je po świecie to ani moralne, ani uczciwe." Dulska dba wyłącznie o zachowanie pozorów nienagannego prowadzenia się, nie liczy się dla niej to, jak Zbyszko postąpił wobec Hanki, ale to, czy ludzie się o tym dowiedzą. Prawdziwą moralność człowieka według niej określają zewnętrzne pozory, a nie rzeczywiste wartości. Własne zepsucie i kołtunerię ukrywa pod cienkim płaszczykiem ogłady i zasad moralnych. Aniela Dulska jest postacią niewątpliwie negatywną, doskonałym przykładem drobnomieszczańskiej obłudy i podwójnej moralności. Czytelnika śmieszy jej prostactwo, potyczki językowe i używanie niewłaściwych słów. Życie jej rodziny jest komiczne dla obserwatora, lecz tragiczne dla ludzi bezpośrednią z nią związanych. Gabriela Zapolska tworzy bardzo negatywny obraz zarówno ukazanej przez siebie rodziny, jak i całego społeczeństwa drobnomieszczańskiego, ukazując ich zakłamanie, zepsucie, materializm i hipokryzję. Aniela Dulska obrazuje nadal aktualny wzorzec kołtunerii i mentalności filistr.

Moralność w perspektywie postaci Pani Dulskiej Jaka jest?

Małostkowa Hipokrytka Materialistka Chciwa

Jaka być powinna?

Szczera

Altruistka Troskliwa Otwarta Pani Dulska na zakończenie sprawy z Hanką: (...) będzie znowu można zacząć żyć po bożemu. Dlaczego nie jest taka, jaka być powinna?

Złe wzory domu rodzinnego

Życie w środowisku drobnomieszc zańskim

Uwarunkowania kulturowe Koltuńskie zasady moralne Nadmierna dbałość o zachowanie pozorów


NR 12 17 MAJ 2012

STR. 13

Pani Dulska: Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie

„Bądź sobą, szukaj własnej drogi, służąc prawdzie, poszukując dobra – wtedy staniesz się pięknym wewnętrznie, moralnie…”

Wnioski, czyli co robić, żeby nie być taką „Panią Dulską”?

Posiadanie zasad

wiedział. Wierność prawdzie

Troska o dobro Pielęgnacja piękna Naśladowanie autorytetów

W ŚWIECIE ROZRYWKI


STR. 14

SOCIAL TIMES

Dowcip: Nauczycielka wezwała do szkoły ojca Mariusza, ponieważ uczeń wyjątkowo źle napisał sprawdzian z Romantyzmu, a ponadto w ogóle źle się uczy, nie czyta lektur , itd. Ojciec: dzień dobry Nauczycielka: dzień dobry! Czy Pan wie, dlaczego Pana wezwałam? Ojciec: no wie Pani, nie bardzo. Coś tam Mariusz popie…, przepraszam ŻLE NAPISAŁ, czy cóś… Nauczycielka: czy cóś????????!!!!!! Proszę Pana, Mariusz nie zna podstawowych lektur, nic nie czyta, jest po prostu… Ojciec: głąbem, tak! Niech się Pani nie waha! Mariusz, ty debilu jeden! Dlaczego nic nie czytasz? Mariusz: bo mi zabroniłeś! Powiedziałeś, że to takie bzdety, że szkoda prądu, i żebym sobie lepiej z tobą mecz pooglądał. Ojciec: ja?! Ja ci tak powiedziałem?! Ty idioto jeden! Ty… Nauczycielka: proszę przestać! Z synem załatwi to Pan w domu, a teraz proszę posłuchać: Mariusz nie wie, kto to był PAN TADEUSZ! Ojciec: jak to? Jak to nie wie? Przecież u nas Pan Mateusz czytany jest do obiadu! Nauczycielka zdziwiona: nie zna Kordiana! Ojciec: a nie! Tu się z Panią nie zgadzam, z moim kumplem to oni się świetnie znają – razem grają w piłkę co środę. Nauczycielka jeszcze bardziej zaskoczona: a na dodatek nie zna Dziadów Mickiewicza!!!!!! Nie ma mowy, żeby zdał do następnej klasy! Ojciec: Mariusz ty idioto, ty imbecylu, jak to nie znasz? Jak to nie znasz?! Proszę Szanownej Pani – osobiście dopilnuję, żeby Mariusz z imienia i nazwiska poznał wszystkich dziadów Mickiewicza….

Krzyżówka 1. Cierpiący z miłości bohater powieści J. W. Goethego 2. Ukochany Laury spod Jawora 3. Satyra na mnichów I. Krasickiego 4. Postawa wiary, że Polska jest narodem wybranym, to… 5. Nazwisko autora „Jądra ciemności” 6. Bohater IV części „Dziadów”, A. Mickiewicza 7. Człowiek fałszywy, dwulicowy, obłudnik 8. Bohater komedii Moliera o fałszywej pobożności 9. W którym wierszu A. Mickiewicza padają słowa: „miej serce i patrzaj w serce”?


NR 12 17 MAJ 2012

STR. 15


Rebus:


Social Times