Page 1

ISSN

2544-7203 »»»»»»»»»»»»»»»»»»»»»» Gazeta bezpłatna » nakład 10  000  egz. » kwiecień 2019  » NR  18

» A rchiwalne numery gazety są na naszym portalu „poludnikpraski.pl” oraz na facebooku „Południk Praski - poludnikpraski.pl”

»»»»»»»»»»»»»»»»»»»»»»»»»»»»»»»»

»»»»»»» Gocław » Saska Kępa » Grochów » Gocławek » Kamionek » Przyczółek

Reklama�������������������������������������������������������

„Klamkowi” złodzieje w natarciu!

Zamykajmy drzwi na klucz!

To, jak bardzo pomysłowi potrafią być złodzieje okazuje się dopiero po tym, jak ludzie już dadzą się okraść. Metody na wnuczka czy na policjanta to wyrachowana operacja, ale nadal zdarzają się przypadki, gdy dajemy się okraść w najprostszy możliwy sposób. Nie zamykając drzwi.

W numerze Prawnik na wrotkach 6 Alimentacja między małżonkami

»s. 2

Dzik jest dziki, dzik jest zły…

Dlaczego przystąpię do strajku? Kategorycznie powiem, że nie pracuję dla pienię»s. 4-5 dzy i o pieniądze nie walczę.

W lutowym numerze „Gazety Wawerskiej” ukazał się artykuł „Pozwólmy dzikom być dzikimi”. Ten jakże miły tytuł sugerował coś pozytywnego i przyjaznego dzikom. Tymczasem, po lekturze artykułu okazało się, że hasło „pozwólmy dzikom być dzikimi” oznacza… wymordujmy je wszystkie!  »s. 6

Wszystko co chciałby wiedzieć

Dla kogo buspasy?

Nie strajkuję dla pieniędzy!

»s. 7

Rady Osiedli na Pradze Południe Grochów Północny

»s. 7

Praski włóczykij 4.0 No to jadziem na Bielany…

Kościół w lesie bielańskim został wzniesiony dla zakonu kamedułów. Poznajmy go. 

gorzej, gdy w kurtkach trzymamy np. portfele czy klucyki do samochodu –złodzieje mają

w tedy dosłownie eldorado i bogacą się naszym kosztem. Choć teoretycznie wydaje się proste złapać takiego złodzieja na gorącym uczynku, to jednak wielu ludzi, zwłaszcza seniorów albo nie usłyszy, albo nie zdąży zareagować zanim zostaną obrabowani, a złodziej niczym piorun tak szybko zniknie, jak się pojawił. Czasami, dzięki wytężonej pracy policji udaje się złapać takich ludzi. I okazuje się, że potrafili obradokończenie na str. 2

Reklama�������������������������������������������������������

„Akcja Bezpieczna Emerytura”

mieszkaniec o Wyborach Europejskich

1 maja 2004 roku Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. Od tego czasu bierzemy zatem udział w wyborach do organu ustawodawczego tej organizacji międzynarodowej, który zwie się Parlament Europejski [PE]. Jak wyglądają, na czym polegają, z czym wiążą się te wybory? Postaram się Państwu opo»s. 4-5 wiedzieć.

Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia! Jeszcze moja prababcia, która urodziła się przed pierwszą wojną światową – w czasach zam i e r z c h ł yc h n i e z a mykała drzwi na klucz. Bo wtedy nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby tak bezczelnie okradać ludzi. Niestety, czasy się zmieniły i perfidia ludzi wzrosła. Teraz już tylko na prowincji zdarza się, że ludzie mogą za dnia mieć drzwi „niezakluczone”. W Warszawie niestety jest to już wysoce niebezpieczne. Ostrzegamy przed plagą „klamkowych” czyli złodziei, którzy przechadzają się po blokach i szukają okazji do wejścia po prostu poprzez cichutkie naciskanie klamek. Czasami zdarza się, że z roztargnienia, czy innego powodu, nie zamkniemy drzwi na zamek – wtedy taki złoczyńca wchodzi po cichutku, ukradkiem do mieszkania i, wykorzystując naszą nieuwagę, wynosi to, co najczęściej mamy w przedpokojach. Naj-

»s. 8

Zachodnia emerytura już dostępna dla lokalnych przedsiębiorców www.AkcjaBezpiecznaEmerytura.pl Szczegóły na stronie 3


Str. » 2

kwiecień 2019 » NR 18

Prawnik na wrotkach 6

Alimentacja między małżonkami Większość osób uważa, że alimenty wypłacane są tylko na dziecko. Niestety, nie jest to prawdą, bo, jak wspominałam w poprzednim artykule, alimentacja może rozciągać się na rodziców, dziadków i rodzeństwo…. Ale przede wszystkim na współmałżonka. Małżonkowie po rozwodzie mogą dochodzić alimentacji na swoją rzecz. Już na etapie pozwu o rozwód jeden z małżonków może wystąpić o zasądzenie alimentów na swoją rzecz, można ich też dochodzić w odrębnym postępowaniu po rozwodzie. Sytuację różnicuje jedynie kwestia tego, czy małżeństwo rozwiązano bez orzekania o winie, czy z nim. Sytuacja, gdy winy nie orzeczono. Jeśli żaden z małżonków nie został uznany wyłącznie winnym za rozpad pożycia małżeńskie-

go, każdy z nich może wystąpić przeciw drugiemu o ustanowienie alimentów. Wymogi ustawowe to brak winy danego małżonka, niedostatek, w jakim się znajduje (problemy z zaspokojeniem swoich własnych potrzeb życiowych), oraz możliwości zarobkowe współmałżonka. Warto tu zauważyć, że mimo, iż małżonek zobowiązany zostaje do płacenia alimentów na rzecz byłego już współmałżonka, to wysokość tych jest uzależniona nie od żądań uprawnionego, lecz od jego własnych możliwości finansowych, oraz pod żadnym pozorem ich wysokość nie ma na celu spowodowania wyrównania poziomów bytu obu stron. Sąd może ta k i obow ią zek na łoż yć na okres 5 lat, jednak ustaje on z chwilą, gdy małżonek uprawniony, czyli ten, na którego rzecz alimenty są wypłacane, zawiera kolejny związek małżeński. A co z winnymi? Jeśli orzeczono o winie któregoś z małżonków, a ubiegającym się o alimenty jest ten drugi, to zastosowanie ma rozszerzony obowiązek ali-

mentacyjny – oznacza to, że małżonek poszkodowany nie musi wykazywać niedostatku, by na drugiego nałożono obowiązek alimentacyjny. Obowiązek alimentacji byłego współmałżonka może być utrzymany przez okres maksymalnie 10 lat. Problemem jest tu brak określenia przez ustawodawcę granicy czasu po rozwodzie, w jakim eks małżonek może ubiegać się o alimenty, o ile nie zawarł innego związku małżeńskiego. W teorii może to nastąpić w każdej chwili. Oczywiście sądy w większości przypadków stosują w takich sytuacjach zasadę z art. 5 Kodeksu Cywilnego, czyli kierują się zasadami współżycia społecznego. Zasady te znajdą również zastosowanie przy uznawaniu tego typu pozwów w ogóle. Przykładowo: jeśli małżonek ubiegający się o alimenty prawie nigdy nie pracował, ale nie było ku temu danych powodów natury obiektywnie uniemożliwiających mu podjęcie pracy np; niepełnosprawność, to jego szanse na uzyskanie wiele są raczej ograniczone. Delfina GerbertCzarniecka

Zamykajmy drzwi na klucz! dokończenie ze str.1

bować wcześniej nawet kilkanaście mieszkań bez żadnej przeszkody. Co więc możemy zrobić, aby uniknąć kradzieży i uchronić swój dobytek przed podłymi ludźmi?Wystarczy po wejściu do domu/mieszkania zawsze zamykać drzwi na zamek, unikać zostawiania ich otwartych gdy idzie się do piwnicy, czy wynieść śmieci. Bo dla nas ta niewielka chwilka może okazać się wymarzoną okazją dla złodzieja Czasami niebezpieczna może być sytuacja, gdy wiemy, że ktoś ma wrócić do domu i otwieramy drzwi, po czym wracamy np. przed telewizor. Ta minuta, czy dwie, może skończyć się źle. Dlatego bądźmy uważni. Możemy w myśli przeklinać tych, którzy są tak podli, by okradać innych – ale zróbmy wszystko, by naciskając na naszą klamkę… odbili się od drzwi… Wszak to „okazja czyni złodzieja” Michał Sawicki

Reklama�������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������


Str. » 3

kwiecień 2019 » NR 18

Artykuł sponsorowany

„Akcja Bezpieczna Emerytura”

Zachodnia emerytura już dostępna dla lokalnych przedsiębiorców Czy polskiego emeryta za kilka – kilkanaście lat stać będzie na wakacje na Malediwach? A może już zawsze z zazdrością będziemy patrzeć na zachodnich seniorów zwiedzających świat albo na liczne grupy japońskich turystów „drugiej młodości” z aparatami fotograficznymi, których możemy napotkać w każdym zakątku Europy? Oczywiście, że może być nas na to stać, ale podstawowym warunkiem dobrej emerytury jest zabezpieczenie środków na ten cel. Nie powinniśmy liczyć tylko na ZUS, trzeba samemu zadbać o swoją godną przyszłość! Ta k i c e l s t a w i a p r z e d s o b ą f i r ma ­E XCLUDO MARKET, organizując­ „Akcję Bezpieczna Emerytura”. Bezpieczna emerytura, to prywatna emerytura, niezależna od zawirowań politycznych, giełdy czy państwa. W „Akcji Bezpieczna Emerytura” promujemy produkty, które sami dokładnie sprawdziliśmy. Rozwiązania dla swoich klientów tworzymy w kooperacji z najbardziej uznanymi i stabilnymi markami na rynku, m.in. AXA, Prudential, ­Warta czy Compensa. Excludo Market oferuje najlepsze rozwiązania dotyczące prywatnych emerytur. Dziś produkty, które są nieznane większości Polaków, gwarantują bezpieczną przyszłość i spokojną starość – mówi Emila Płyta, założycielka Excludo Market. Powinniśmy dokładnie uświadomić sobie, że emerytura „gwarantowana” przez ZUS staje się z roku na rok coraz niższa, czego powodami są m.in. starzenie się społeczeństwa czy emigracja zarobkowa. Coraz mniej osób musi zapracować na coraz większą liczbę emerytów Zadaniem „Akcji Bezpieczna Emerytura” jest uświadomić Polakom, że tylko emerytura prywatna zapewni bezpieczeństwo finansowe oraz stabilną przyszłość. Dlaczego taka emerytura jest bezpieczna? Bo jest oparta na prostej umowie między klientem a Towarzystwem, niezależnej od Państwa i giełdy. Jej pewność i bezpieczeństwo gwarantują firmy funkcjonujące na rynku ubezpieczeń od pokoleń. Excludo Market mieści się na Saskiej Kępie. Swoje działania postanowiliśmy na początku skierować do sąsiadów, czyli lokalnych przedsiębiorców, osób pomię-

dzy 25 a 45 rokiem życia. Zgodnie z naszym zamysłem, obszar działalności firmy będzie koncentrował się na Saskiej Kępie i Gocławiu, co nie oznacza, że nie planujemy ekspansji na cały obszar Warszawy, a za jakiś czas również i Polski. Na to jednak przyjdzie pora – mówi Emilia Płyta. Weźmy przykład Kowalskiego i Nowaka. Obaj są biznesmenami i świetnie radzą sobie na rynku. W wieku 35 lat poważnie zaczęli myśleć o swojej przyszłości na emeryturze. Kowalski postanowił nie robić nic więcej niż comiesięczne opłacanie pełnej składki ZUS. Nowak poszedł o krok dalej, dodatkowo, co miesiąc, odkładał prywatnie 500 zł na bezpieczną emeryturę. Kiedy Panowie skończyli 65 lat ich sytuacja była zupełnie inna. Kowalski miesięcznie dostawał na konto 800 zł, a Nowak, który do-

datkowo odkładał, ponad 2100 zł. Kowalski mógł tylko marzyć o tym, jak ZUS wypłaca mu jednorazowo zgromadzone środki. Nowak mógł otrzymać aż 240 tys. zł jednorazowej wypłaty. Co ciekawe, emerytura państwowa nie jest dziedziczona, ona przepada. Emerytura prywatna w 100% podlega dziedziczeniu. EXCLUDO MARKET – DLACZEGO MY? Po pierwsze dlatego, ze jest to spółka całkowicie polska, niezależna od obcych kapitałów, założona przez czwórkę wieloletnich praktyków. Jedną z nich jest Emilia Płyta, która tak opisuje swoich kolegów: „Moim wspólnikiem, a zarazem pomysłodawcą całego przedsięwzięcia jest Bartosz Kompiel. To praktyk, który dba wyłącznie o to, żeby klient odniósł największą korzyść ze współ-

pracy z nami. Bartosz jest trenerem, który specjalizuje się w doprowadzaniu do rezultatów. Współtworzyć markę mam zaszczyt również z Pawłem ­Lulisem, który od 1996 roku posiada zezwolenie na działalność w branży pośrednictwa finansowego. Obecność tak doświadczonego profesjonalisty pokazuje, jak ważna dla nas jest praktyka. Jego umiejętności są nieocenione nie tylko w sprzedaży, ale również w obszarze finansów oraz prawa. Znakomita większość klientów Pawła to przedsiębiorcy, co niewątpliwie go wyróżnia. Mój trzeci wspólnik, którym jest K ­ onrad ­Lulis, wprowadza ulepszenia technologiczne w naszej firmie. Docieramy dzięki temu do młodszej grupy odbiorców, w tym również do przedsiębiorców. Jego wiedza techniczna pozwala nam stale rozwijać się w komunikacji z klientem. Jeśli chodzi o mnie, moje życie zawodowe to również wieloletnia praktyka. Duże korporacje, w których pełniłam funkcje menadżerskie wysokiego szczebla, pozwoliły mi rozwinąć umiejętności nie tylko na płaszczyźnie sprzedażowej, ale również w obszarze zarządzania. W swojej pracy chcę zarażać współpracowników pozytywną energią oraz powodować, by utożsamiali się jeszcze mocniej z zasadami, które stanowią fundament naszej firmy. Po drugie, aby zespół mógł działać dobrze, a co za tym idzie, sprawnie realizować swoje zobowiązania wobec klientów, potrzebne są zasady. Najważniejsze z nich, to pozytywne nastawienie i zaufanie, które są niezbędne do zbudowania długotrwałej i bezpiecznej współpracy. Równie ważne są: koncentracja na celu, która daje szybkie, a zarazem wiarygodne rezultaty i relacja win-win, dzięki której obie strony wygrywają. – My spełniamy się poprzez przekazanie wiedzy, klienci natomiast, decydują się na zakup proponowanych przez nas produktów. W swoich działaniach patrzymy od strony klienta, co wiąże się m.in. z uproszczaniem procedur, a także wiarą, że wysłana energia zawsze wraca – mówi Emilia Płyta. Drogi przedsiębiorco, E ­ xcludo znaczy „wyłączać/wykluczać”. Naszą misją jest wyłączanie problemów. Ty możesz skupić się na „tu i teraz”, a o Twoją przyszłość zadbamy my. Zachęcam Cię zatem, bierz sprawy w swoje ręce, zapoznaj się z „Akcją Bezpieczna Emerytura”, a tym samym, zadbaj o swą przyszłość. Więcej informacji o „Akcji Bezpieczna Emerytura” uzyskacie Państwo na stronie w w w.akcjabezpiecznaemer ytura.pl


Str. » 4

kwiecień 2019 » NR 18

Nie strajkuję dla pienię Jestem nauczycielem, pedagogiem specjalnym, terapeutą z już prawie dziesięcioletnim stażem. Zaznaczam, że jest to wyłącznie moje subiektywne stanowisko w tej sprawie. Nie należę do żadnego związku zawodowego, ani nie reprezentuję żadnej grupy specjalistów. Dlaczego przystąpię do strajku? Kategorycznie powiem, że nie pracuję dla pieniędzy i o pieniądze nie walczę. Nie walczę nawet o godność, bo tej sobie przyznać przecież i tak sam nie mogę. Zastrajkuję jako rodzic, mąż, obywatel. Nie posyłam syna do byle jakich lekarzy, ortopedów, dentystów, fryzjerów, nie zapisuję na byle jakie zajęcia judo itp. i płacę za to wszystko nie byle jakie pieniądze. Dlaczego? Bo szanuję pracę, jaką ci fachowcy wykonują. Czemu wiele osób nie myśli tak o nauczycielach, o tym, że byle jak opłacani nauczyciele będą byle jak uczyć nasze dzieci? Podczas gdy wspominani przeze mnie specjaliści mogą wolnorynkowo podnosić ceny swoich usług, nauczyciele szkół, także prywatnych (ich pensja przecież znacząco nie będzie,

zgodnie z ta samą regułą, odbiegać od pensji nauczycieli w szkołach publicznych), uzależnieni jesteśmy od łaski naszych rządzących, którzy to nie dadzą nam podwyżki bo przecież to nasze powołanie, misja, dla której i tak będziemy pracować, nawet jeśli tej kasy nie dostaniemy. Tu mitów na temat tego, jak to nauczyciel ma dobrze i nie powinien się skarżyć, można by wymieniać bez końca. Do kilku odniosę się w dalszej części mojego wywodu. Jest to o tyle haniebne i niebezpieczne, że obecne traktowanie nauczycieli doprowadzi do tego, że ideowcy się wypalą, lub nigdy nie wybiorą tej ścieżki zawodowej, a uczyć nasze dzieci będą nieudacznicy lub emeryci, nie zawsze potrafiący sprostać wymaganiom nowoczesnej szkoły. Tak, w tej chwili najlepiej przygotowanymi są statystycznie nauczyciele klas 1-3. Oni uczą się uczyć innych. W klasach starszych nasze dzieci uczą specjaliści, osoby, które skończyły dany kierunek studiów i zdarzyło im się w ich toku zaliczyć kurs pedagogiczny, tak na wszelki wypadek. Z reguły nie są to nauczyciele, którzy za tak niskie wynagrodzenie mieliby wewnętrzną moty-

wację do pogłębiania swoich umiejętności. Z tego co się ostatnio dowiedziałem, bardzo cierpi na tym choćby edukacja matematyczna. Jako terapeuta jestem oburzony, a oburzenie rodziców dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych winno być spotęgowane np. decyzją zmniejszenia nam – nauczycielom wspomagającym, pensum godzin. W praktyce oznacza to, że mój podopieczny ma siedem godzin w tygodniu, kiedy powinienem być z nim na lekcji, ale mnie nie ma. Dlaczego? Bo Pani minister zamiast podnosić pensję skróciła nam godziny pracy! Podczas gdy nauczyciel przedmiotowy, pracując z dzieckiem 8 godzin dziennie zamiast mu pomóc zdobyć wiedzę, doprowadzi go na skraj choroby psychicznej, dla nas bycie z podopiecznymi przez cały czas ich pobytu w szkole jest niezbędne dla poznania istoty trudności i realnej pomocy, wsparcia przez cały czas, jaki dziecko spędza w szkole. Zahaczając o pensum, wyjaśnię dobitnie czym ono jest i czemu jest to relatywnie krótki czas. Pensum to w przybliżeniu czas, jaki nauczyciel spędza przy

tablicy. Jest to 18- 22 godzin tygodniowo. Jako że nasz umysł nie rejestruje wiedzy jak automat, w ciągu godziny w pełnym skupieniu jesteśmy w stanie wytrwać piętnaście minut, a i tak jest to średnia, więc dla

Wszystko co chciałby wiedzieć mie 1 maja 2004 roku Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. Od tego czasu bierzemy zatem udział w wyborach do organu ustawodawczego tej organizacji międzynarodowej, który zwie się Parlament Europejski [PE]. Jak wyglądają, na czym polegają, z czym wiążą się te wybory? Postaram się Państwu opowiedzieć. 26 maja tego roku będziemy mieli kolejne wybory podczas naszej obecności w Unii, dokładnie czwarte. Wcześniej wybory odbywały się w 2014, 2009 i 2004 roku. Jak można z tego wywnioskować, kadencja Parlamentu Europejskiego trwa 5 lat. Będziemy zwracali uwagę na wiele kwestii, zacznijmy od frekwencji. Frekwencja w tych wyborach jest najniższa w porównaniu z jakimikolwiek innymi wyborami w Polsce, ponieważ nigdy nie cieszyły się one szczególnym zainteresowaniem opinii społecznej. Być może w tym roku sytuacja będzie inna, wzajemne napędzanie się przeciw sobie dwóch głównych sił doprowadzi do zwiększenia frekwencji

tak, jak to miało miejsce w wyborach samorządowych, o czym pisałem na łamach „Południka”. Czy frekwencja przekroczy 30, 40 czy 50%, nie sposób mi przewidzieć. Stawiam na 40. A jak to było dotychczas? W 2004 roku frekwencja wyniosła zaledwie 20,9%, zaś w 2009 powiększyła się minimalnie do 24,53%. Ostatnie wybory wypadły odrobinę gorzej, frekwencja wyniosła 23,83%. Ilu członków Polska ma w Parlamencie Europejskim? Jest to 52 parlamentarzystów, dotychczas było o jednego mniej. Przyznano nam dodatkowy mandat z powodu wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Obecnie PE ma 751 członków z 28 krajów Unii, liczba ta się zmniejszy po brexicie. Niemcy np. mają 96 mandatów a Malta tylko 6, ponieważ liczba mandatów dla danego kraju wynika z liczby ludności. Jak wyglądały wyniki dotychczasowych wyborów? W 2014 Platforma Obywatelska otrzymała 32%, a Prawo i Sprawiedliwość 31% głosów. SLD miało ponad 9%, potem był Kongres Nowej Prawicy z 7% i Polskie Stronnictwo Ludowe z prawie 7%. Osobno walczące wtedy partie Ziobry, Palikota i Gowina miały po 3%. W następnych wyborach w roku 2009 PO miało 44%, PiS 27%, SLD 12% a PSL 7%. W pierwszych wyborach w 2004 PO miało 24%, Liga Polskich Rodzin prawie 16%, PIS ponad 12%, Samoobrona ponad 10%, SLD 9%, Unia Wolności

9%, PSL 6%, Socjaldemokracja Polska 5%. W Parlamencie Europejskim posłowie zasiadają wedle frakcji na szczeblu unijnym, nie siedzą wspólnie wg klucza narodowości. Te frakcje odpowiadają mniej więcej wszystkim grupom poglądów, jakie występują w świecie, od skrajnej prawicy po skrajną lewicę. Od lewej: grupa skrajnej lewicy przeciwnej Unii, potem grupa zielonych [odpowiednik Partii Zielonych], grupa liberałów [Odpowiednik Nowoczesnej], Socjaliści [Odpowiednik SLD], Chadecy [Odpowiednik PO], Konserwatyści sceptyczni wobec UE [Odpowiednik PiS], Narodowcy przeciwni UE [Odpowiednik Ruchu Narodowego], Antysystemowcy sceptyczni UE [Odpowiednik KUKIZ15]. Oczywiście, te frakcje mają swoje konkretne nazwy, ale tu wystarczy skrót myślowy, który bardzo ułatwia zrozumienie zasad. Kto obecnie rządzi w Parlamencie Europejskim? Jest to koalicja Chadeków i Socjalistów, którzy mają większość. Dominują w PE od wielu lat, ale wszystko wskazuje na to, że w tym roku stracą większość ze względu na rozbudowę sił prawej flanki. Co będzie dalej? Nikt tego nie wie. Jak wyglądają sprawy techniczne, związane z eurowyborami? Mamy w Polsce 13 okręgów wyborczych. Są to pojedyncze województwa, czasami po dwa, i jeden przypadek, gdy z Mazowieckiego wydzielono Aglomerację Warszawską. Każdy ko-


Str. » 5

kwiecień 2019 » NR 18

ędzy!

ucznia po piątej godzinie w szkole jest to ok 5 minut itd. Głupotą jest więc myśleć, że gdyby nauczyciele spędzali przed tablicą więcej godzin, to skończyłoby się to czymś innym niż przestymulowaniem i w konse-

kwencji jeszcze większym obniżeniem czasu względnej koncentracji naszych uczniów. Pomyślmy uczciwie sami, czy przemęczeni jesteśmy wydajnymi, pełnymi werwy i pomysłów pracownikami. Nauka to bardzo ciężka praca. Powinniśmy stale mieć tego świadomość. W terapii najwięcej czasu zajmuje obserwacja, a np. terapia ręki winna być ukrywana w zabawie lub prowadzona krótko a często. W takim przypadku osiem godzin w pracy jest dla efektywności naszych zabiegów terapeutycznych bardzo pożądane, zwłaszcza, że w tym czasie rodzice niepełnosprawnych dzieci mają czas rozwijać się zawodowo, czy po prostu spędzić czas bez dzieci na głowie. Przecież dla zdrowia psychicznego wszyscy tego potrzebujemy. Co dopiero dla tych z nas, wychowujących dzieci obarczone niepełnosprawnością. Sam wysyłam syna na różne zajęcia dodatkowe, obozy, przecież także po to by chwilę odetchnąć. Dzieci też mają nas czasem po dziurki w nosie i nic w tym dziwnego. Ile zarabiają nauczyciele? Gdy mój synek był mały, na początku mojej drogi rozwoju zawodowego okazało się, że bardziej opłacało mi się być jego nianią niż pracować na pełnym etacie. Abstrahuję tu od faktu, że byłem lepszy od każdej niani, bo jestem jego tatą, ale po prawdzie nie miałem wyboru, nie byłoby mnie na nią stać, nawet gdy-

bym pracował na dwóch etatach. Teraz sytuacja szczególnie się nie poprawiła, w szkole, w której obecnie pracuję, nadal brakuje specjalistów mojego pokroju. Moi znajomi po fachu, którzy zamiast spełniać się zawodowo pomagając Państwa dzieciom, wolą pracować w magazynach i biedronkach, gdzie odpowiedzialność mniejsza a kasa większa. Wybierają tak, bo nie są ideowcami? Są! Ich ideą, celem, z którym ciężko dyskutować, stało się utrzymanie rodziny. Rola terapeuty zmusza mnie też do zgoła innego stosunku do wakacji niż wielu nauczycieli. Najczęściej na nie złorzeczę, bo raz, że nie stać mnie na to, by 62 dni spędzić na urlopie, dwa, że dość często to, co udało mi się wypracować w ciągu roku szkolnego, „zanika” z powodu zbyt długiej przerwy. Postuluję wręcz, aby pedagodzy specjalni i ich podopieczni tak długich wakacji nie mieli! Ostatnio jednak podobny postulat upadł bo… nie było nań pieniędzy w budżecie… Apeluję więc do Was drodzy czytelnicy, rodzice, mężowie, żony, wszyscy, którym na sercu leży to, jakie będą Rzeczypospolite, wesprzyjcie strajk nauczycieli. Nie dajcie się podzielić i poróżnić ze względu na polityczne poglądy. Mam nadzieję, że taka solidarność co najmniej skróci czas strajku i uczniowie nie będą przypadkowymi ofiarami, a staną się beneficjentami decy-

Reklama����������������������

zji, które, mam nadzieję, zapadną pod społeczną, nie tylko nauczycielską, presją. Lech Tarnawczyk

eszkaniec o Wyborach Europejskich

Źródło: Krytyka Polityczna

mitet może w każdym okręgu zgłosić do 10 kandydatów, ale żeby móc wystawić listy, musi zebrać 10 t ysięc y podpisów na każdy okręg. Gdy komitet zrobi to przynajmniej w 7 okręgach, może zarejestrować listy w całym kraju. Jak wybieramy europosłów do Parlamentu Europejskiego? To jest bardzo skomplikowane, więc należy się temu rozbudowany opis. Zaczynamy od głosowania i podliczenia głosów. Kiedy poznamy wyniki w ogólnej skali kraju – liczby oddanych głosów dzielimy przez kolejne liczby naturalne [1,2,3,4,5 itd.]. Największe wyniki dzielenia oznaczają mandat dla danego komitetu. Nazywa się to metodą D’Hondta [czyt. Donta], która sprzyja większym komitetom wyborczym. W ten sposób rozdzielamy w skali kraju 52 mandaty po komitetach i wiadomo już, która opcja ilu ma wybranych europosłów. Teraz przechodzimy do kroku numer dwa. Za pomocą metody zwanej Hare-Niemieyera ustalimy, w jakim okręgu wyborczym zostali oni wybrani. Polega ta metoda na przemnożeniu liczby oddanych głosów w okręgu z liczbą mandatów w okręgu, po czym wynik dzie-

limy przez wszystkie głosy oddane w tym okręgu. Wychodzą nam liczby całkowite z ułamkami. Te liczby całkowite oznaczają ilość mandatów dla komitetu. Jeśli zostaną wolne miejsca, to wtedy rozdaje się dalej, sugerując się cyframi po przecinku. No i mamy krok trzeci. Wiemy ile osób ma komitet, w jakim okręgu, więc teraz osoby z najwyższymi indywidualnymi wynikami w wyborach zostają wybrani. Niestety, ze względu na to jak głosują ludzie, najczęściej są to osoby z pierwszym numerem na liście. W efekcie o tym kto zostanie wybrany, bardziej decyduje lider ugrupowania niż obywatele. Co ciekawe, okręgi nie mają przypisanej stałej liczby mandatów. Decyduje o tym frekwencja lokalna, tj. jeśli warszawiacy pójdą tłumnie do wyborów, a kujawiacy nie – to nasz okręg wyrwie mandaty Kujawsko-Pomorskiemu i my wybierzemy więcej europosłów, a oni mniej. I to już się nie raz zdarzało. Na koniec najważniejsze, czyli czym zajmuje się Parlament Europejski? Niestety, nie ma za dużo uprawnień, wynika to z wad ustrojowych Unii Europejskiej. Przyjmuje petycje obywateli Unii, zatwierdza skład „rządu” Unii, czyli Komisji Europejskiej, ale jej nie wybiera. Może zadawać pytania innym organom wspólnoty, przyjmuje ich sprawozdania z działalności, współuchwala budżet Unii, zatwierdza akty prawne. Ale PE nie może sam składać takich propozy-

cji, czym różni się od polskiego sejmu. Czyli jest ułomny. Diabeł więc tkwi w szczegółach. Jak myślicie, czemu głównym partiom zależy na PE? Ponieważ zarobki, pieniądze na biura i inne dodatki są gigantyczne. Europoseł po jednej kadencji może zostać milionerem, zatrudnić wielu ludzi i potem liczyć na tak zwaną „luksusową emeryturę”. Główne partie wysyłają do Brukseli swoich zasłużonych działaczy, czasami pozbywają się niewygodnych kolegów i koleżanek z partii. Ile realnie mogą wtedy zarobić? Nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Do tego dysponują ogromną ilością przywilejów. Ciekawe, czyż nie? Michał Sawicki Student politologii na Uniwersytecie Warszawskim

Reklama����������������������


Str. » 6

kwiecień 2019 » NR 18

Dzik jest dziki, dzik jest zły…

W lutowym numerze „Gazety Wawerskiej” ukazał się artykuł autorstwa pani Olgi Pasierbskiej pod tytułem „Pozwólmy dzikom być dzikimi”. Ten jakże miły tytuł sugerował coś pozytywnego i przyjaznego dzikom. Tymczasem, po lekturze artykułu okazało się, że hasło „pozwólmy dzikom być dzikimi” oznacza… wymordujmy je wszystkie! To bardzo ciekawa interpretacja bycia dzikim. Okazało się bowiem, że artykuł był inspirowany wywiadem z zastępczynią dyrektora Lasów Miejskich w Warszawie, panią Andżeliką Gackowską. Tak, dokładnie tych Lasów Miejskich, w których dyrektorem jest pan Karol Podgórski, prywatnie mąż Katarzyno Szyszko, czyli córki byłego ministra środowiska. O ile początek artykułu był całkiem pozytywny, gdyż przedstawiał szkodliwość dokarmiania dzików przez mieszkańców dzielnicy oraz przypominał o obowiązku prowadzenia w lesie psa na smyczy, to dalsza część już budziła zgrozę. Poruszony został wątek afrykańskiego pomoru świń, tzw. ASF i koszty utylizacji padłych dzików oraz świń, w przypadku przedostania się wirusa do chlewni. Na podstawie rozporządzenia wojewody mazowieckiego Zdzisława Sipiery (link

1 poniżej), a w ślad za powyższym – Powiatowego Lekarza Weterynarii w Warszawie, pani Izabeli Śmiechowicz-Molęckiej, mają być przeprowadzane w Warszawie (w dużej części już zrealizowane) odstrzały sanitarne dzików lub odłów w celu… uśmiercenia dzików środkami farmakologicznymi. O kosztach oraz bezsensowności takich działań pani Andżelika niestety nie wspomniała. Cała ta operacja jest pokłosiem decyzji ministra środowiska Jana Szyszki z sierpnia 2017 roku, zalecającej redukcję populacji dzika w Polsce do 0,1 sztuki na km2 na wschód od Wisły oraz do 0,5 sztuki dzika na km2 na zachód od Wisły. Decyzję tę zmienił nowy minister środowiska Henryk Kowalczyk, zalecając redukcję dzika do 0,1 sztuki na km2 na terenie całego kraju, co oznacza że w całej Polsce miałoby zostać około 31 000 dzików. To już eksterminacja gatunku! Co ciekawe, aby tego dokonać zmieniono również ustawę Prawo łowieckie oraz ustawę o ochronie przyrody tak, aby można było polować również na terenie parków narodowych oraz rezerwatów przyrody, objętych ochroną ścisłą lub czynną. Dzieje się to w tym samym czasie, w którym te organy

decydują o zamykaniu dla psów parków narodowych oraz rezerwatów przyrody. Ofiarą powyższego padł w zeszłym roku Las Kabacki. Czyli, w/g rządzących, pies w lesie stanowi zagrożenie dla środowiska, natomiast myśliwy mordujący zwierzęta działa na rzecz ochrony środowiska naturalnego. Hipokryzja sięgnęła zenitu! Jakby tego brakowało nowa wiceminister środowiska, Główny Konserwator Przyrody w randze Sekretarza Stanu, pani Małgorzata Golińska, pismem z 2018.11.21 (link 2 i 3 poniżej) nawołuje do intensyfikacji odstrzału dzików z ukierunkowaniem na prośne (będące w ciąży) lochy. To już jest zwyczajne barbarzyństwo, niezgodne nawet z etyką łowiecką! Czy rząd ma rację, czy to tylko próba pozyskania dodatkowego elektoratu w wyborach samorządowych (już się odbyły), do europarlamentu oraz sejmu i senatu? Oczywiście, że to drugie. Kosztem życia całej populacji zwierząt PiS walczy o kilka głosów! Stanowisko naukowców, weterynarzy oraz NIK w tej sprawie bardzo ładnie przedstawiła Koalicja „Niech żyją” w swojej informacji prasowej z 2019.01.07 (link 4 poniżej). Czy zmasowane odstrzały sanitarne, realizowane od początku roku,

pozwoliły zażegnać niebezpieczeństwo? Oczywiście, że nie. W ciągu tylko jednego miesiąca dzięki polowaniom pojawiło się 230 nowych ognisk ASF na terenach, na których wirus wcześniej nie występował (link 5 poniżej). Potwierdziło to stanowisko naukowców przedstawione powyżej. Ze względu na brak podstawowych zasad dezynfekcji podczas polowań, wirus, wraz z krwią dzików na butach, odzieży i oponach samochodów myśliwych, w prosty sposób przemieścił się do siedlisk ludzkich i chlewni. Ponadto, spłoszone podczas polowań dziki uciekają i porzucają dotychczasowe rejony bytowania, przenosząc chorobę w inne lokalizacje. I na sam koniec jeszcze taka ciekawostka. Ze względu na liczne protesty mieszkańców PZŁ wpadł na pomysł, aby na terenach miast na dziki polować… z łuku (link 6 poniżej). Byłoby to naprawdę śmieszne, gdyby nie fakt, że dzieje się naprawdę w Polsce XXI wieku. Podsumowując – pozwólmy dzikom być dzikimi! Ale interpretujmy to właściwie, czyli pozwólmy dzikom żyć. Niech ryją! Niech żyją! Dominik Langner


Str. » 7

kwiecień 2019 » NR 18

Dla kogo buspasy? Chyba już nikogo nie trzeba przekonywać, że bus pasy w Warszawie są niezbędne. Jednak jakiś czas temu na warszawskie bus pasy zostali testowo, do października 2019 roku, wpuszczeni motocykliści. Decyzję tę krytykuje większość taksówkarzy i spora część kierowców MZA. A co na ten temat mówią przepisy państwowe? Rozp. Min. Infrastruktury oraz SWiA z 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych: oznaczenie „bus pasa”

Po pierwsze: taksówek na tych odcinkach nie jest aż tyle, żeby w jakikolwiek sposób blokowały przejazd autobusom. Po drugie: wszyscy wiemy, że na bus pasy pchają się różne, większe i mniejsze autokary i mikrobusy, które NA PEWNO nie spełniają wymogu przepisu dot. przewozu regularnego. Pomijam „święte krowy” – samochody służb miejskich i nie tylko miejskich, nie jadące jako uprzywilejowane; tych też nie jest mało na bus pasach. Kolejną kategorią są „cwaniacy” w różnych autach, osobowych i dostawczych,

§ 49. 1. Znaki: 1) D-11 „początek pasa ruchu dla autobusów”, 2) D-12 „pas ruchu dla autobusów” oznaczają odpowiednio początek lub kontynuację pasa ruchu przeznaczonego tylko dla autobusów lub trolejbusów oraz innych pojazdów wykonujących odpłatny przewóz osób na regularnych liniach. 2. Umieszczony na znakach D-11 lub D-12 napis „TAXI” oznacza, że na pasie oznaczonym tym znakiem jest dopuszczony ruch taksówek. § 91. 1. Znak P-22 „BUS” oznacza pas ruchu przeznaczony dla ruchu pojazdów wykonujących odpłatny przewóz osób na regularnych liniach. Pojęcie „regularna linia” nie zostało zdefiniowane, jednak sięgając do Ustawy o transporcie drogowym, można przyjąć, że ustawodawca pisząc „linie regularne” miał na myśli:art. 4(…)7) przewóz regularny – publiczny przewóz osób i ich bagażu w określonych odstępach czasu i określonymi trasami, na zasadach określonych w ustawie i w ustawie z 15 listopada 1984 r. – Prawo przewozowe (Dz. U. z 2000 r. nr 50, poz. 601, z późn. zm.2)) (…)8) linia komunikacyjna – połączenie komunikacyjne na określonej drodze między przystankami wskazanymi w rozkładzie jazdy, po której odbywają się regularne przewozy osób (…) 9) przewóz regularny specjalny – niepubliczny przewóz regularny określonej grupy osób, z wyłączeniem innych osób; Nie znalazłem żadnego przepisu co najmniej tej rangi, który dopuszcza jednoślady na bus pas, zatem w tym przypadku przepis niższego szczebla jest niezgodny z przepisem państwowym. Ale tę kwestię pomińmy Ciekawiła mnie niejednoznaczność w ustaleniach dostępności bus pasów dla poszczególnych rodzajów pojazdów (bus, taxi, MTON, motocykliści) Czym kierował się ZDM (zarządca drogi), odmawiając taksówkom i MTONowi dostępu do bus pasów na niektórych odcinkach niektórych ulic w Warszawie i dlaczego akurat tam? Tam, tzn. w Al. Jerozolimskich od Żelaznej w kierunku Pl. Zawiszy i na Solidarności od, w przybliżeniu, Konopackiej do Targowej. Ideą było uprzywilejowanie autobusów, skręcających w lewo, w stronę Raszyńskiej, czy Targowej. Tak też została ustawiona sygnalizacja: autobusom „zielone” (pionowe białe światło) włącza się wcześniej. Czy jest to dobre rozwiązanie? Praktyka dowodzi, że nie do końca.

śmigający bezczelnie bus pasem np. na Trasie Łazienkowskiej, czasami z włączonym kierunkowskazem, mimo, że na odcinku co najmniej 500 m nie ma możliwości skrętu… Co możemy zrobić? Edukować, edukować i jeszcze raz edukować. Kogo? Ano, niestety, służby porządkowe, które, wydaje mi się, nie mają pojęcia o tym, że nie każdy „duży pojazd” prawo do jazdy bus pasem posiada. „Edukowanie” niesfornych pozostałych kierowców może odbyć się li tylko poprzez ustawienie w odpowiednich miejscach patroli policyjnych, wyłapujących tych, którym „się spieszy”. Zgłaszanie „na gorąco” policji przypadków łamania prawa nic nie daje, wiem to z własnego doświadczenia. Nawet zdjęcie z wyraźnie widocznym numerem rejestracyjnym auta, które przede mną śmigało po bus pasie, nie przynosi żadnych skutków dla popełniającego wykroczenie. Szerszeń

Rady Osiedli na Pradze Południe

Grochów Północny Całe moje życie jestem związ a ny z P r agą Południe, a dokładniej z Grochowem. Tu się wychowałem, skończ yłem szkoły i tu poznałem wielu wspaniałych ludzi. Warszaw ia k iem jestem od kilk u p ok ole ń i dobro stolicy oraz Grochowa jest mi bardzo bliskie. Obecnie jestem członkiem Rady Osiedla Grochów Północny, działam również w stowarzyszeniu patriotycznym Wolność i Niezawisłość Inspektorat Warszawa. O wyborach do rad osiedli dowiedziałem się od znajomego. Początkowo nastawiony byłem sceptycznie. Uznałem jednak, że warto spróbować swoich sił, bo przecież nie miałem nic do stracenia, a mogłem jedynie zyskać zdobywając nowe doświadczenia i poznać nowych ludzi. Po ogłoszeniu wyników wyborów byłem bardzo zadowolony zarówno z wyniku swojego, jak i mojej żony. Po w yborach od razu przystąpiłem do działania i już na trzecim spotkaniu naszej Rady przedstawiłem projekt uchwały w sprawie wiat przystankowych przy Szkole Podstawowej nr 215. Sprawę braku wiat na przystankach „Podolska 01” oraz „Podolska 02” zgłaszało mi wiele osób już na etapie zbierania podpisów przed wyborami. Inicjatywa zaskutkowała tylko połowicznym sukcesem, tj. postawieniem tylko jednej wiaty przystankowej. Niestety, druga wiata nie została postawiona z uwagi na nasadzenia drzew, które w mojej ocenie ktoś bezmyślnie zaprojektował i wykonał. Na skutek złych decyzji, w czasie niekorzystnych warunków atmosferycznych (deszcz, wiatr, śnieg), dzieci korzystające z komunikacji autobusowej zmuszane są oczekiwania na autobus na niezadaszonym przystanku, albo przejścia ok. 350 metrów do przystanków przy rondzie u zbiegu ulicy Szaserów i Makowskiej. Mimo tego, że są to przystanki „na żądanie”, to jednak posiadają zamontowane wiaty przystankowe. W jednym z artykułów pt. „Wybory już 17 czerwca” (nr 6.) na łamach Południka Praskiego napisaliście – rady powinny wspierać inicjatywy mieszkańców oraz nagłaśniać lokalne problemy. W mojej ocenie nawet te najmniejsze sprawy winny być wyjaśniane i załatwione, zwłaszcza, że wielu

mieszkańców tego oczekuje. Z uwagi na to, ż e p o d c ho d z ę p ow a żnie do swojej funkcji, jak również z szacunku dla mieszkańców Grochowa którzy mi zaufali. Do dnia dzisiejszego przygotowałem projekt y 22  i nterpelacji ora z 2 uchwał. Niestety, z uwagi na niską frekwencję na niektórych spotkaniach rady osiedla, udało nam się złożyć do Urzędu tylko dwie uchwały i kilka interpelacji. Jako Rada Osiedla Grochów Północny w lutym tego roku braliśmy udział w obchodach upamiętniających 188 rocznicę bitwy o Olszynkę Grochowską, gdzie pod Pomnikiem Poległych w Bitwie pod Grochowem nasza delegacja oddała hołd poległym i złożyła wieniec. Jako Rada Osiedla nie zawsze jesteśmy traktowani przez Urząd Dzielnicy jako partner, a przecież jesteśmy najbliżej mieszkańców. Najlepiej o tym świadczy bardzo długi okres między wyborami a zwołaniem pierwszego posiedzenia rady przez Urząd Dzielnicy, długi okres oczekiwania na szkolenie dla członków Rad Osiedli, czy niektóre wykrętne odpowiedzi na nasze interpelacje. Moja ocena wynika ze spojrzenia nowej osoby w strukturach samorządu. Jestem bardzo zawiedziony postawą niektórych osób, które nie pojawiają się na naszych spotkaniach, czym wykazują brak szacunku dla pozostałych członków Rady jak i do mieszkańców. Potrafię zrozumieć, że naszą funkcję pełnimy społecznie. Każdy ma rodzinę, pracę oraz inne obowiązki i nie zawsze ma czas, aby uczestniczyć w zebraniach. Jeżeli jednak ktoś decyduje się kandydować do Rady Osiedla, to powinien brać za to odpowiedzialność. Mimo, iż inaczej wyobrażałem sobie działalność Rady, to jednak staram się dostrzegać wiele pozytywów, jak chociażby połowiczny nasz sukces w sprawie wyżej opisanej wiaty przystankowej. Uważam również, że czas spędzony na zebraniach, spotkaniach z mieszkańcami, czy poświęcony na sporządzanie projektów uchwał lub interpelacji, nie jest czasem zmarnowanym. Zapraszam do odwiedzania naszego fanpage na facebook’u. Tam publikujemy nasze działania. Kamil Miklaszewski, radny osiedla Grochów Północny


Str. » 8

kwiecień 2019 » NR 18

Praski włóczykij 4.0

Reklama����������������������

No to jadziem na Bielany… Kościół w lesie bielańskim został wzniesiony na polecenie króla Władysława IV, dla zakonu kamedułów, przybyłych tu z Bielan krakowskich, w latach 1669– 1710, lecz prace wykończeniowe ciągnęły się przez następne pół wieku. Kościół wzniesiony został w stylu późnobarokowym na planie wydłużonego ośmioboku z dwiema dużymi kaplicami. Wnętrze kościoła zdobi stiukowa dekoracja rokokowa oraz cenne obrazy. W zakrystii na sklepieniu znajdują się malowidła M. A. Palloniego z drugiej połowy XVII wieku. W kościele znajduje się serce Michała Korybuta Wiśniowieckiego oraz jego matki, a przy świątyni grób Stanisława Staszica. Oprócz kościoła zachowane są do dziś inne zabudowania klasztorne: refektarz, infirmeria, kapitularz (mimo wszystko nie to samo), dom gościnny i trzynaście domków pustelniczych – eremów. Jednym słowem perła! Dwa lata trwał remont, który nadał świątyni nowego blasku. Całkowicie odnowiona została zewnętrzna bryła kościoła, rzeźbienia i ornamentyka. Kolejnym krokiem będzie dogrzanie kościoła. Proboszcza ks. Wojtka Drozdowicza warszawiacy bardzo dobrze znają, To przykład duchownego, który pięknie prowadzi nas po meandrach naszego życia i duchowych problemach. Proboszcz też jest wielkim miłośnikiem sztuki i historii. Dowodem jego edukacyjnej działalności jest chociażby otwarcie nowej, małej, ale bardzo bogatej ekspozycji, gdzie znajdują się pamiątki po królowej Cecylii – ornat podarowany z jej fundacji czy rzeźby z XVII wieku. To wszystko znajdziecie na pierwszym piętrze za prezbiterium. Tam znajduje się piękna ekspozycja, która zachwyca bogactwem: mszały z XIX wieku, pięknie haftowane ornaty, rzeźby polskie z przełomu XVII i XVIII wieku, czy inne cuda. Wystawa dostępna jest w godzinach otwarcia świątyni! Na dole w pod ziem iach św iąt y n i, jak i wśród eremów napot y k a my w s z ę d z ie s z t u k ę przez duże „S”. Wspaniałe miejsce! Małgosia Witak

Chcesz wesprzeć niezależną prasę lokalną? Mozesz przekazać drobną darowiznę na wydanie następnych Poludników

Redaktor naczelny: Michał Sawicki michal.7.sawicki@gmail.com Wszelkie uwagi oraz propozycje współpracy proszę zgłaszać na adres redakcji: redakcja@poludnikpraski.pl Wydawca: IWOG Sp. z o.o. 03-315 Warszawa, ul. Budowlana 7/2 REGON: 365259873; NIP: 5242807387

Skład i łamanie:

biuro@v-arts.pl fb: visualartsolsztyn

Profile for michal.7.sawicki

Południk Praski Kwiecień 2019 Nr 18  

Najnowszy numer niezależnej gazety Południk Praski na Pradze Południe

Południk Praski Kwiecień 2019 Nr 18  

Najnowszy numer niezależnej gazety Południk Praski na Pradze Południe

Advertisement