Page 1

nasze miejsca spotkań

marzec 2016

ROMA GĄSIOROWSKA Jestem nieugięta str. 6-8


ZAPRASZAMY WAS NA Ś  WIĘTO KOBIET Z PASJĄ! Lubicie się rozwijać? Poznawać interesujące osobowości? Potrzebujecie inspiracji? Czegoś świeżego, niebanalnego, co pomoże Wam obudzić się z zimowego snu? A może po prostu szukacie pomysłu, by fajnie spędzić czas? Jest ku temu idealna okazja - trzecie urodziny „Miast Kobiet”! Obchodzimy je w Bydgoszczy pod hasłem „Święto Kobiet z Pasją”. Zapraszamy Was na nasze wydarzenie, niezależnie od tego, czy jesteście już kobietami z pasją, czy dopiero szukacie pomysłu na pasję dla siebie. Bądźcie z nami 17 marca o godzinie 18.00 w Wyższej Szkole Bankowej w Bydgoszczy. Podczas naszych urodzin wręczymy statuetkę „Kobiety z Pasją” jednej z wyjątkowych bohaterek naszych artykułów. Potem warto wziąć udział w bezpłatnych warsztatach, prowadzonych przez jedne z najciekawszych osobowości z naszego regionu. Możecie zapisać się już dziś! Wybierzcie temat, który podoba Wam się najbardziej i wyślijcie do nas zgłoszenie pod adres: kobietazpasja@expressmedia.pl, w treści dopisując swoje imię, nazwisko i numer telefonu.

WYDAWCA: EXPRESS MEDIA Sp. z o.o. Bydgoszcz, ul. Warszawska 13 tel. 52 32 60 733 Prezes Zarządu: dr Tomasz Wojciekiewicz Redaktor Naczelny: Artur Szczepański Dyrektor sprzedaży: Adrian Basa Menedżer produktu: Emilia Iwanciw, tel. 52 32 60 863 e.iwanciw@expressmedia.pl Redaktorka prowadząca: Lucyna Tataruch, tel. 52 32 60 798 l.tataruch@expressmedia.pl Teksty: Justyna Król j.krol@expressmedia.pl Lucyna Tataruch l.tataruch@expressmedia.pl Tomasz Skory t.skory@expressmedia.pl Dominika Kucharska d.kucharska@expressmedia.pl Jan Oleksy j.oleksy@expressmedia.pl Joanna Czerska-Thomas

WA R S Z TAT Y D O W Y B O R U : „ Skrzynka na bajki, czyli warsztaty z kreatywnego myślenia i tworzenia własnych bajek dla dzieci” - poprowadzi Dominika Kiss-Orska „ Dzieciństwo w kadrze, czyli warsztaty z fotografii dziecięcej dla mam” - poprowadzi Monika Buńkowska „ Domowe spa, czyli warsztaty z tworzenia własnych kosmetyków do kąpieli” - poprowadzi Joanna Piechurska „ Zioła na talerzu, czyli warsztaty z dzikiej kuchni” - poprowadzi Krystyna Stepczyńska-Szymczak „ Pasjonujący e-świat, czyli o tym, jak odnaleźć się w mediach społecznościowych” - poprowadzi Joanna Czerska-Thomas „ Od pisania do wydania, czyli o tworzeniu nie do szuflady” - poprowadzi Justyna Niebieszczańska „ Storytelling, czyli jak i dlaczego opowieści sprzedają. Praktycznie o narracji w tworzeniu marki... również osobistej” - poprowadzą Magdalena Karpińska, Monika Wirżajtys

Zdjęcie na okładce: Szymon Kos/AFPS Projekt i skład: Ilona Koszańska-Ignasiak Sprzedaż: Angelika Sumińska, tel. 691 370 521 a.suminska@express.bydgoski.pl Anna Lewandowska, tel. 56 61 18 141 a.lewandowska@nowosci.com.pl

CP Jesteś zainteresowany kupnem treści lub zdjęć? Skontaktuj się z naszym handlowcem: Piotr Król, tel. 603 076 449 p.krol@expressmedia.pl

Nie czekajcie, liczba miejsc jest ograniczona!

ZNAJDZIESZ NAS NA: www.miastakobiet.pl www.fb.com/MiastaKobiet.Nowosci.ExpressBydgoski

LUCYNA TATARUCH redaktorka prowadząca „MIASTA KOBIET”

2

miasta kobiet.pl

„Miasta Kobiet” ukazują się w każdy ostatni wtorek miesiąca. Przez cały miesiąc są dostępne w punktach partnerskich w Bydgoszczy i Toruniu. Adresy znajdziesz na stronie www.miastakobiet.pl


TYLKO TERAZ PROMOCJA - koloryzacja 99 zł OLAPLEX tylko 85 zł

u l . J a g i e l l o ń s k a 3 9 - 47

R Ó Ż O W O

M I E J S K I

E L E G A N C K O

S Z Y K

WIOSNA W SZAFIE

 Nieśmiertelna kurtka dżinsowa świetnie sprawdzi się na co dzień i na bardziej wyszukane okazje. Charakteru całej stylizacji doda spódnica w intensywnym, soczystym kolorze oraz kontrastowe, granatowe dodatki.

Elegancko, ale nie zobowiązująco. Oryginalna ramoneska w kwiaty stworzy zgrany duet z rozkloszowaną spódnicą, a przełamana dodatkami w mocnym kolorze doda zestawieniu oryginalności. Kropką nad „i” całej stylizacji będzie modny od kilku sezonów kapelusz.

ORSAY bluzka - 119,99 ORSAY spódniczka - 119,99 ORSAY kurtka - 139,99 MEDICINE chusta - 39,90 MEDICINE torebka - 139,90 VENEZIA buty - 329 PARFOIS kolczyki - 19,90 TIME TREND zegarek Guess - 815

NEW LOOK spódnica - 129 NEW LOOK kapelusz - 20 MEDICINE bluzka - 119 NEW YORKER kurtka - 229 VENEZIA buty - 369 SWISS zegarek Mondaine - 1290 ORSAY torebka - 119,99 PARFOIS kolczyki - 4,90

Róż to jeden z wiodących kolorów tego sezonu. Znajdziemy go praktycznie wszędzie. Płaszcz w odcieniu różu w połączeniu z niebieskimi, klasycznymi dżinsami stworzy efektowny i uroczy zestaw na wiosnę. MONNARI bluzka - 179 MONNARI płaszcz - 459 MONNARI naszyjnik - 99,90 MUSTANG jeansy - 339 ORSAY pasek - 29,99 WITTCHEN torebka - 299 LYNX OPTIQUE okulary Vouge - 450 VENEZIA buty - 349

Zapraszamy na zakupy do FOCUS MALL BYDGOSZCZ!

6044632

FRYZURA

MAKE-UP


kultura w sukience

Ilu rzeczy nie wiecie o facetach? Podpowiadamy - siedmiu! Skąd taka liczba? Dowiecie się tego podczas seansu w bydgoskim kinie Helios w ramach kolejnego z cyklicznych spotkań Kina Kobiet - megaimprezy za jedyne 23 złote! „7 rzeczy, których nie wiecie o facetach” to tytuł nowej polskiej produkcji ze świetną obsadą (m.in. Paweł Domagała, Piotr Głowacki i Alicja Bachleda-Curuś). Siedmiu zupełnie różnych mężczyzn, siedem intrygujących historii… czyli komedia o facetach, jakiej jeszcze nie było! Zarezerwujcie sobie koniecznie tę marcową środę, szczególnie, że film nie będzie jedyną atrakcją wieczoru. Uczestniczki Kina Kobiet wiedzą doskonale, że ten babski wypad rozkręci się na dobre jeszcze przed seansem. Zabawy, konkursy na wesoło, wyjątkowe nagrody i niespodzianki to stałe elementy tych spotkań. Wśród nagród zawsze znajdują się pakiety wartościowych kosmetyków znanych marek, bony na zakupy w Galerii Pomorskiej i wiele innych rewelacji! Gwarantujemy też moc atrakcji, takich jak degustacje wyjątkowych potraw. Zabierzcie ze sobą swoje mamy, córki, siostry i przyjaciółki - będzie to niezapomniana chwila relaksu, odpoczynku, wzruszeń lub śmiechu do łez. Każda z Was wyjdzie z kina roześmiana, z torbą niesamowitych prezentów! A jeśli nie macie jeszcze planów na jutrzejszy wieczór, zdążycie wybrać się na lutowy termin: - 24 lutego, godz. 18.30, film „Moje córki krowy”. Zapraszamy!

16

marca

ETHNIESY MIEJSKIE CENTRUM KULTURY, BYDGOSZCZ 10-13 MARCA

10-13 marca

6129177

Na zdjęciu Dominika Kiss-Orska - jedna z prelegentek FOT: STUDIO ULOTNE CHWILE

Na zdjęciu zespół DAGADANA ZDJĘCIE: Piotr Dłubak

KINO KOBIET HELIOS BYDGOSZCZ - GALERIA POMORSKA 16 MARCA, GODZ. 18.30

17

marca

Już po raz czwarty zapraszamy do wspólnego poznawania muzyki podczas Festiwalu Ethniesy. W tym roku usłyszymy przede wszystkim ludową nutę, czyli polską i ukraińską muzykę tradycyjną, kołysanki i pieśni wieczorne Jidysz. Nie zabraknie też dodatkowych atrakcji - wystawy, warsztatów, zabaw na przednówku. Jak przekonują organizatorzy: poczujcie w sobie wiew wsi i prawdy! Koncerty zaczynamy 11 marca o godz. 20, występem Niewte, Dagadana i Adama Struga z zespołem. Dzień później o tej samej godzinie spotykamy się, by posłuchać: Beryozkele, kołysanek i pieśni wieczornych jidysz oraz Kompanii Janusza Prusinowskiego. 13 marca zapraszamy do MCK-u już na godz. 18 - zagrają Brzostek/Kołacki. Nie zapomnijcie o wydarzeniach towarzyszących - 10 marca o godz. 18 zapraszamy do kawiarni Szpulka na wernisaż Svetlany Demidovich (wstęp wolny); 11 marca w godz. 15-19:30 oraz 12 marca w godz. 10-13 na warsztaty śpiewu białego z Agatą Harz; 13 marca w godz. 11:30 -13 na warsztaty dla dzieci z Berjozkele (wstęp wolny) oraz od 14 na spacer dźwiękowy szlakiem kobiecych śladów w mieście, pod hasłem „Płeć miasta, albo dźwiękowa nić w labiryncie…”, warsztaty kreatywnego słuchania, a nawet próbę zrobienia mini mapy kobiecych miejsc w Bydgoszczy (wstęp wolny). Sprawdźcie więcej szczegółów na www.mck-bydgoszcz.pl

ŚMIECH I WZRUSZENIA ŚWIĘTO KOBIET Z PASJĄ WYŻSZA SZKOŁA BANKOWA, BYDGOSZCZ 17 MARCA

Jesteśmy z Wami już trzy lata! Z tej okazji zapraszamy na naszą urodzinową imprezę - Święto Kobiet z Pasją, czyli nas wszystkich. Już od dziś możecie zapisywać się na bezpłatne warsztaty: „Pasjonujący e-świat, czyli o tym, jak odnaleźć się w mediach społecznościowych” (Joanna Czerska-Thomas), „Od pisania do wydania, czyli o tworzeniu nie do szuflady” (Justyna Niebieszczańska), „Skrzynka na bajki, czyli warsztaty z kreatywnego myślenia i tworzenia własnych bajek dla dzieci” (Dominika Kiss-Orska), „Dzieciństwo w kadrze, czyli warsztaty z fotografii dziecięcej dla mam” (Monika Buńkowska), „Domowe spa, czyli warsztaty z tworzenia własnych kosmetyków do kąpieli” (Joanna Piechurska) oraz „Zioła na talerzu, czyli warsztaty z dzikiej kuchni” (Krystyna Stepczyńska-Szymczak), „Storytelling, czyli jak i dlaczego opowieści sprzedają. Praktycznie o narracji w tworzeniu marki... również osobistej” (Magdalena Karpińska, Monika Wirżajtys). Zgłoszenia przesyłajcie pod adresem: kopietazpasja@expressmedia.pl.

od 4 marca

Jak mawia stare ludowe przysłowie: w marcu jak w garncu. Tak i Multikino dostarczy na początku wiosny wielu różnorodnych przeżyć: wzruszeń, śmiechu, dreszczyku emocji i ekscytacji. Już 4 marca na ekrany wchodzi nominowany do Oscara film „Carol” ze świetnymi rolami Cate Blanchett i Rooneya Mara. Na najmłodszych z kolei czeka nowa filmowa interpretacja przygód „Robinsona Crusoe”. Zadowoleni będą również fani trylogii Veroniki Roth - ostatnią część przygód Beatrice i Tobiasa będzie można oglądać od 11 marca. W tym samym dniu na ekranach zagości dramat sportowy „Wstrząs” z Willem Smithem i Alec’iem Baldwinem. Na początku wiosny nie zabraknie również komedii rodzinnych, takich jak: „Siostry”, „Wszystko zostaje w rodzinie”, czy „Tata kontra tata”. Przed samą Wielkanocą zapraszamy na poruszającą opowieść „Cuda z nieba” - o ciężko chorej dziewczynce, która za życia odwiedziła niebo.

m a r z e c

MULTIKINO BYDGOSZCZ OD 4 MARCA


006110505


ZDJĘCIE: Sz ymon Kos / AFPS

jej portret

6

miasta kobiet.pl


jej portret

JESTEM NIEUGIĘTA Jestem bardzo jasno i pozytywnie myślącą osobą. Jeśli coś lub ktoś nie pozwala mi o to dbać, odsuwam się. Robię to po to, by siebie nie stracić. Z aktorką Romą Gąsiorowską* rozmawia Justyna Król

Kiedy coś postanowię i wiem, czego chcę, jestem w stanie wiele znieść i nawet w bardzo trudnych okolicznościach zrealizuję swój plan. ROMA GĄSIOROWSKA AKTORKA

„Listy do M” i kontynuacja tegoż filmu podbiły serca widzów, którzy uwielbiają takie słodko-gorzkie historie - z odpowiednią dawką humoru i happy endem. Uważa Pani, że takie przeniesienie w polskie realia światowego hitu „To właśnie miłość”, było udane? Nie uważam tego filmu za przeniesienie innego filmu w polskie realia. Może jest wzorowany, ale to nie kopia. My stworzyliśmy swoje dzieło - na dobrze napisanym scenariuszu. Sukces z pewnością jest również zasługą obsady. Myślę, że ludzie bardzo lubią się pośmiać, a kiedy w filmie jest też nuta goryczki, są zachwyceni, bo to ich ujmuje i trafia do wrażliwości. Aktorstwo nie jest fachem dla każdego, ale czy można też powiedzieć, że aktor jest tylko narzędziem w rękach reżysera? Mam za sobą dosyć dużo doświadczeń, kiedy to czułam się twórcą, współtwórcą, nie tylko narzędziem w rękach reżysera. Oczywiście to do reżysera należy ostatnie słowo. To on odpowiada za kształt całości, ale mądrzy reżyserzy czerpią dużo z intuicji i doświadczeń aktorów, z którymi pracują. Sama wiele razy pracowałam z debiutującymi reżyserami, którzy nie zawsze potrafili jasno wyrazić, czego oczekują od aktora. To spore wyzwanie, bo ryzykowne jest robienie czegoś oryginalnego, ale ja właśnie to lubię, mam zaufanie do swojej intuicji. Tego typu doświadczenia posunęły mnie do zajęcia się coachingiem aktorskim. Jako aktoRstudio prowadziliśmy przez role główne postaci w filmie Agnieszki Smoczyńskiej „Córki dancingu”. Przygotowywałam też jako coach Kubę Hendrixena do roli w filmie „Na granicy” Wojtka Kasperskiego. Jak się wybiera role? Te dla siebie, szyte na miarę? Wybieranie ról jest mocno przereklamowane. W polskich realiach to raczej wygląda tak, że czasem się role odrzuca, jeśli nie spełniają oczekiwań artystycznych lub finansowych, ale nie każdy może sobie na to pozwolić. Tych naprawdę interesujących propozycji jest tak niewiele, że raczej bierze się je bez większych

wahań i często za małe pieniądze, żeby tylko zrobić coś ciekawego. Pochodzi Pani z Bydgoszczy, w szkolnym teatrze I LO stawiała Pani pierwsze aktorskie kroki… Byłam w teatrze plastycznym „Witryna” pod kierownictwem Romana Baranowskiego i tam czułam się na swoim miejscu. To doświadczenie w dużej mierze mnie ukształtowało. W tamtych czasach bezwzględnie fascynowałam się Tadeuszem Kantorem, Janem Lenicą, Andym Warholem, ale i Leszkiem Madzikiem. Teraz do tego wracam. Z tamtych lat pamiętam przede wszystkim wymiany, jakie odbywały się między naszym teatrem, a teatrem z Kassel w Niemczech, one otwierały mi głowę. Tam zobaczyłam inny model artysty niż u nas - artysty interdyscyplinarnego, człowieka renesansu. Już wtedy sama też tak się czułam i z pewnością teraz do tego właśnie w sobie wróciłam. Już na studiach dostała Pani godne pozazdroszczenia propozycje angażu od Teatru Starego w Krakowie i warszawskiego Teatru Rozmaitości. Stolica wygrała. Trudno było podjąć tę decyzję? Co na nią wpłynęło? Decyzja była dla mnie oczywista. Kiedy przyjechałam do stolicy, od razu wiedziałam, że tu zostanę. Kraków nie jest dla mnie - za mało i zbyt wolno wszystko tam się dzieje. Nigdy nie miałam cienia wątpliwości, że to był dobry wybór. Pierwszym Pani aktorskim zderzeniem z filmem była zdaje się „Pogoda na jutro” Jerzego Stuhra? Zgadza się. Pamiętam, że Jerzy Stuhr powiedział mi wtedy, że ma nosa do twarzy i talentów, więc skoro u niego gram, to na pewno zrobię karierę - jak widać, miał rację (śmiech). A tak już całkiem serio, było to dla mnie niezwykłe doświadczenie. Jerzy Stuhr uczył mnie krok po kroku języka filmu i narzędzi, jakich powinnam używać, jeśli chcę przekazać to, o co mi chodzi. Po każdym ujęciu prowadził mnie do monitora, odtwarzał scenę i pytał: „Tak to chciałaś to zagrać? O to ci miasta kobiet

marzec 2016

7


jej portret Nie minęła dekada, a posypały się i nominacje do Złotej Kaczki, i nagrody. W 2011 roku doceniono Panią jako Kingę z „Ki” oraz Sylwię z „Sali samobójców” zarazem. Z jednej strony samotne macierzyństwo, z drugiej równie aktualny motyw - cyberprzestrzeń… Ważne tematy, wymagające role - to był dobry rok? Te tytuły i nagrody to był już taki wierzchołek góry, na który się wspinałam przez kilka wcześniejszych lat, tylko niewielki wycinek całego ciągu filmów, które robiłam - właściwie jeden po drugim. To był ważny okres, gdy nabierałam doświadczenia, umacniałam się wewnętrznie, budowałam silną pozycję w zawodzie. Każdą kolejną rolą udowadniałam, że powierzone mi zadania rzetelnie wykonuję i za każdym kolejnym razem szłam o krok dalej. Kiedy dostawałam nagrody czy nominacje, słyszałam opinie, że to w sumie nie za jedną rolę czy film, ale za osobowość i oryginalność, za drogę jaką przeszłam. To było bardzo miłe. Mam za sobą dobre lata, przez które upewniłam się, czego chcę w życiu - od siebie i od zawodu. Wyszłam za mąż, a chwilę po tych zawirowaniach z nagrodami zaszłam w ciążę. Wszyscy pukali się w głowę, że zrobiłam to w takim momencie, a ja uważam, że to była najlepsza chwila. Naturalne było dla mnie, że po tak intensywnych latach w kinie, trochę się opatrzyłam widzom i producentom, że należy im dać odetchnąć, uniezależnić się. Zaraz po urodzeniu syna otworzyłam szkołę aktorską. Od tamtego czasu minęły cztery lata, a ja mam już kolejne dziecko, które lada moment kończy dwa lata i w moich planach idę znowu dalej - otwieram miejsce, które nazywam W-arte! Open Art Space: to nowoczesna, interdyscyplinarna platforma artystyczno-edukacyjna na poziomie mistrzowskim, promująca młode talenty, wyznaczająca nowe trendy, wypełniająca twórczą niszę w środowisku kulturalnym Warszawy. Będzie też klubokawiarnia ze sceną, warsztaty, szkolenia, kursy, concept store modowy, nowa kolekcja projektowana przeze mnie we współpracy z marką PLNY LALA. To wszystko krok po kroku. Jestem teraz na etapie zbierania funduszy metodą crowdfoundingową. Jeśli się uda, zrealizuję ten plan jeszcze na jesieni. I od października wszystkich Państwa tam zaproszę. Bardzo ambitnie to brzmi. Skąd czerpie Pani inspirację do tak zróżnicowanych działań? I przede wszystkim energię - połączenie macierzyństwa z tyloma zadaniami to prawdziwe wyzwanie logistyczne! To prawda, jestem mistrzynią planowania, ale myślę, że również jestem przykładem osoby, która konsekwentnie realizuje swoje plany, bez względu na przeciwności - a jest ich wiele. Jestem nieugięta. Kiedy coś postanowię i wiem, czego chcę, jestem w stanie wiele znieść i nawet w bardzo trudnych okolicznościach zrealizuję swój plan. Nauczyłam się tego i wypracowałam w sobie siłę na różnych płaszczyznach - zawodowej, prywatnej, biznesowej. Do projektu, który teraz realizuję, przygotowywałam się przez pięć ostatnich lat, ucząc się między innymi tak gospodarować czasem, by niczego nie zaniedbać. Nie jest to proste i na pewno nie ma czasu na leniuchowanie. Grając samotną matkę w „Ki” jeszcze Pani nie wiedziała, czym jest macierzyństwo. Z perspektywy czasu może Pani się odnieść do własnych doświadczeń… Jak to jest, gdy w życiu pojawia się taki mały człowiek, który całkowicie od nas zależy? Ja miałam bardzo silnie rozwinięty instynkt macierzyński jeszcze na długo przed urodzeniem dzieci. Poza tym mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku, więc ten temat nie był mi tak całkiem obcy. Bardzo trudno było mi grać coś, co było totalnie wbrew mojej naturze. Strasznie lubiłam tego malucha, który ze mną grał i trudno mi było traktować tak małe dziecko jak postać, patrzeć, jak młody ma ciężko w tym wszystkim - ach nawet nie chcę opowiadać. Dzieciaki w filmie to temat na osobny artykuł albo i więcej. A jeśli chodzi o macierzyństwo, to nic bardziej cudownego mnie w życiu nie spotkało, ale to kawał ciężkiej roboty. Coache trąbią na prawo i lewo, że Polki zwykle rezygnują z siebie po urodzeniu dziecka, ale mnie się wydaje, że coraz częściej właśnie wtedy zaczynają o sobie myśleć - dostrzegać to, co naprawdę jest dla nich ważne, co chciałyby robić… Szukają drogi, by godzić macierzyństwo z pracą, sposobu, by ta praca była satysfakcjonująca, formy przełożenia własnych pasji na aktywność zawodową.

8

miasta kobiet.pl

ZDJĘCIE: Marcin Wziontek / AFPS

chodziło? Jeśli nie, to pomyśl jeszcze i spróbujemy ponownie”. To mi dało ogromne poczucie bezpieczeństwa. Wiele się wówczas nauczyłam.

ROMA GĄSIOROWSKA Z MĘŻEM, MICHAŁEM ŻURAWSKIM, NA POKAZIE PAPROCKI & BRZOZOWSKI Ja widzę różne postawy kobiet matek. Znam kobiety, które nie chcą mieć dzieci, takie, które usunęły ciążę, i takie, które miały depresję poporodową. Znam takie, którym nic się nie chce, bo zajmują się tylko domem i dziećmi, ale i takie, które dostają kopa i godzą wszystko, realizują się. Myślę, że z dziećmi czy bez, to jest zupełnie indywidualna sprawa, kwestia charakteru i energii, sił życiowych, zdrowia, warunków finansowych, partnera, wielu, wielu czynników… Mąż bardzo Panią wspiera, także przy dzieciach. Z boku wygląda to jak sielanka, ale nie wierzę, że przy tylu zajęciach zawsze jest tak różowo. Mają Państwo jakiś patent na udane partnerstwo? Nie mamy. Cały czas pracujemy nad naszym związkiem. To nie jest sielanka, ale bardzo nam na sobie nawzajem zależy i uczymy się, jak się w tym wszystkim wspierać. Opiekują się Państwo wspólnie także starszym synkiem męża, a w którymś z wywiadów zdradziła Pani, że rozważana jest też adopcja kolejnego dziecka… Bardzo chciałabym adoptować dziecko, ale na pewno nie teraz. Mam dosyć sporo spraw do ogarnięcia. Nie wykluczam, że w przyszłości się nad tym zastanowię. Jak żyć, by nie pogubić się w wirze obowiązków, nie zatracić własnych wartości? Co jest dla Pani tym numerem jeden w życiu? Na pewno nie zapominam w tym wszystkim o sobie. To moja zasada. Muszę mieć siły, żeby wszystkiemu podołać, więc ważny jest dla mnie mój stan ducha. Jestem bardzo jasno i pozytywnie myślącą osobą. Jeśli coś lub ktoś nie pozwala mi o to dbać, odsuwam się. Robię to po to, by siebie nie stracić.CP [ napisz do autora: j.k rol@expressmedia.pl ] *Roma Gąsiorowska aktorka, ur. w Bydgoszczy, absolwentka PWST w Krakowie, w czasie studiów rozpoczęła współpracę z teatrem TR Warszawa, na wielkim ekranie debiutowała w filmie „Pogoda na jutro”, znana z takich produkcji jak „Wojna polsko-ruska”, „Listy do M.”, „Ki”, „Córki dancingu”, prowadzi szkołę aktoRstudio, projektuje ubrania, autorka projektu i dyrektor artystyczna W-arte! Open Art Space.


l

Bydgoszcz, ul. Gdańska 27

pon. - pt. 9.00 - 21.00 sob. 9.00 - 20.00, niedz. 9.00 - 19.00

Toruniu, PDT Rynek Staromiejski 38

Zapraszamy do naszych sklepów!

006090081

pon. - sob. 9.00 - 21.00 niedz. 10.00 - 19.00

006123217

l


kontrowersje

ZAKUPY POD PRZYMUSEM Kolejny raz wydałaś ostatnie pieniądze przeznaczone na rachunki. Kupiłaś nowe, niepotrzebne rzeczy, których nawet nie rozpakujesz. Prawdopodobnie schowasz je przed bliskimi. I po wcześniejszej ekscytacji w sklepie, zostanie jedynie wstyd. Z terapeutą uzależnień Ireneuszem Margolem* rozmawia Jan Oleksy Znowu kuszą nas magiczne hasła „sale”, „promocja” i „rabaty 70 procent”… Wyprzedaże sprawiają, że coraz więcej osób uzależnia się od zakupów? Te wszystkie hasła ułatwiają powstawanie uzależnienia. Uruchamiają psychologiczne mechanizmy - takie jak racjonalizowanie, minimalizowanie, fantazjowanie itp. - których głównym zadaniem jest stworzenie komfortu zakupów. W ostatnich latach zakupoholizm staje się coraz większym problemem społecznym. Jednak nie wyodrębniono jeszcze tego uzależnienia jako osobnej jednostki chorobowej. Traktowane jest jak zaburzenie kontroli impulsów. Oczywiście zakupoholicy, tak jak większość innych uzależnionych osób, nie identyfikują się ze swoim nałogiem. Może w przypadku starszego pokolenia, pamiętającego puste półki z lat 80., jest to swoiste wyrównywanie straconych szans? Ale co z młodymi? Wiek nie ma znaczenia. Robienie zakupów przynosi określony efekt zarówno u młodszych, jak i starszych konsumentów. Tak samo u bardziej i mniej zamożnych. Dla zakupoholika zakupy stają się sposobem na podniesienie własnej wartości, uzyskaniem aprobaty, uznania, szacunku otoczenia. Taka osoba odczuwa silne pragnienie kupowania i jest to porównywalne do tzw. głodu alkoholowego. Często jest to też forma nagrody lub rozładowania napięcia.

10

miasta kobiet.pl


kontrowersje Czy w równym stopniu dotyczy to kobiet i mężczyzn? Stereotypowo zakładamy, że to głównie kobiecy problem, ale tak nie jest - dotyka on również mężczyzn. Różni się jedynie rodzajem nabywanych towarów. Nie bez powodu uważa się, że mężczyźni są tzw. gadżeciarzami - kupują więcej elektroniki, rzeczy związanych z nowinkami technicznymi, przedmiotów kolekcjonerskich, nie tylko ekskluzywnych, ale i tych z niższej półki. Kobiety za to koncentrują się głównie na kosmetykach, odzieży, biżuterii czy obuwiu. Ma to związek z tym, że coraz lepiej nam się powodzi, mamy nieograniczony dostęp do dóbr, opanowuje nas wszechobecny konsumpcjonizm? Na pewno to wszystko ma znaczenie. Osoba uzależniona bez specjalnych trudności może osiągnąć swój upragniony cel. Media, reklamy, presja otoczenia, promowany system wartości i wszechobecny konsumpcjonizm powodują, że często bardzo trudno jest znaleźć granicę między kupowaniem zwykłym a kompulsywnym. Wyprzedaże są tak sprytnie organizowane, by wyciągnąć od nas jak najwięcej pieniędzy. Wchodzimy po jedną rzecz, a wychodzimy z koszykiem zbędnych artykułów, ale o tym przekonujemy się dopiero w domu. I wtedy pojawia się stres pozakupowy… Tak, w domu przekonujemy się, że kolejny raz kupiliśmy nowe, najczęściej niepotrzebne rzeczy, których nawet nie rozpakujemy. Prawdopodobnie schowamy je przed bliskimi. Stres pozakupowy pojawi się już w momencie konfrontacji z konsekwencjami tego czynu, np. gdy uświadomimy sobie, że wydaliśmy ostatnie pieniądze przeznaczone na rachunki. Wiele osób twierdzi że na stres i smutki warto kupić sobie coś nowego. To ma sens? Dla większości zakupoholików wyprawa do galerii jest prawdziwym ceremoniałem, celebracją tej chwili. Po zakupach spada napięcie psychiczne, osoba uzależniona czuje się lepiej, poprawia się jej samoocena, ale trwa to tylko przez pewien czas. Potem pojawiają się takie symptomy, jak poczucie winy, wstyd, złość, lęk itp. Skąd mamy wiedzieć, że to już zakupokohlizm? Jakie zachowania powinny nas zaniepokoić? Jest wiele symptomów, mogących wskazywać na uzależnienie od zakupów. Na przykład: robimy zakupy dla rozładowania swoich emocji, obsesyjnie koncentrujemy myśli na kupowaniu kolejnych rzeczy, szukamy okazji do wyjścia na zakupy, do wydawania pieniędzy. Odczuwamy bardzo silną, często chwilową ekscytację i zaspokojenie w trakcie i tuż po zakupach, a następnie poczucie winy oraz złość na siebie. Kupujemy na zapas, nabywamy rzeczy niekiedy niepotrzebne, nie rozpakowujemy ich, ukrywamy przed bliskimi, kłamiemy na temat wydawania pieniędzy. Zaciągamy kredyty, nabywamy karty kredytowe, niekiedy wydajemy całe oszczędności na nowe towary i nie umiemy racjonalnie uzasadnić tych zakupów… Symptomy zakupoholizmu przypominają sławne 12 kroków anonimowych alkoholików. Słowo „alkohol” zamieniamy na „zakupy” i mamy kodeks dla uzależnionych. Czy tak samo, jak w przypadku innych uzależnień, i tu najważniejsze jest przyznanie się przed sobą i światem, że mamy problem? Te kroki są ściśle związane z ruchem samopomocowym AA. Takie ruchy odgrywają dużą rolę w pomaganiu osobom w nałogu i ich rodzinom. Bez względu na to, od czego jesteśmy uzależnieni, kluczowym jest przyzna-

nie się przed sobą, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, narkotyku, hazardu lub zakupów, a ta bezsilność spowodowała, że przestaliśmy kierować własnym życiem. Warunek ten jest właśnie pierwszym krokiem ze wspomnianych 12. W jaki sposób można uwolnić się od kupowania pod przymusem? Jeżeli zauważymy, że symptomy uzależnienia nas dotyczą, to warto skorzystać z pomocy profesjonalistów, czyli udać się na konsultację diagnostyczną. Po zdiagnozowaniu trzeba poddać się psychoterapii, a czasami i równoległej farmakoterapii. Osoba uzależniona pozostawiona sama sobie, bez wsparcia i pomocy, będzie doświadczała coraz większych szkód i konsekwencji. Powinna przestrzegać ściśle kilku konkretnych zasad, wśród których jest zalecenie, by unikać różnego rodzaju promocji, obniżek, superokazji w centrach handlowych. Jeżeli sytuacja zmusza nas do odwiedzin takiego centrum, przeznaczamy i zabieramy ze sobą tylko ściśle określoną sumę, którą wydajemy na zaplanowane zakupy. Oczywiście nie możemy odciąć się całkowicie od zakupów, już nigdy nie pójść do sklepu… Tak, w przypadku niektórych uzależnień behawioralnych nie ma możliwości, by tak jak w uzależnieniach od substancji, pracować nad całkowitą abstynencją. Nie możemy normalnie funkcjonować, nie robiąc jakichkolwiek zakupów. Ale czym innym jest wędrówka po galeriach, z miłą muzyką, ładnym zapachem. Galerie handlowe stwarzają komfort, poczucie wyjątkowości, ekskluzywności i relaksu. To trochę taka zasłona dymna… Te piękne i sprzyjające okoliczności uruchamiają wcześniej wspomniane przeze mnie psychologiczne mechanizmy uzależnienia, a docelowo mają zachęcić nas do zakupów. Niebezpieczne są także takie spotkania towarzyskie, gdy niby nic nie chcemy kupić, spacerujemy jedynie z koleżanką po sklepach. To zjawisko ma nawet swoją nazwę: „windows shopping”. To tak, jakby alkoholik wybierał się na libację? Zjawisko tzw. windows shopping polega na poświęcaniu swojego czasu, często kosztem chwil spędzanych np. z najbliższymi, na spacerowaniu po galeriach handlowych, przymierzaniu różnych towarów, oglądaniu ich, bez zamiaru kupna. Dużo czasu zabiera też przeglądanie aukcji internetowych, choć ta forma cieszy się większą popularnością wśród mężczyzn. Kobiety wolą raczej zakupy w realu. To wszystko można porównać do jednego z objawów uzależnienia np. od alkoholu, które charakteryzuje się koncentracją życia wokół picia, kosztem zainteresowań i obowiązków. Zaniedbujemy wszystko inne.

* Ireneusz Margol certyfikowany terapeuta uzależnień, członek Polskiego Stowarzyszenia Terapeutów Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach, pracuje w Wojewódzkim Ośrodku Terapii Uzależnień i Współuzależnienia w Toruniu, Prywatnym Ośrodku Leczenia Uzależnień Medilux, prowadzi własny gabinet terapii uzależnień; współzałożyciel Toruńskiego Stowarzyszenia Aktywności Społecznej.

Jak możemy się zatem przygotować do zakupów, by uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek? Stworzyć listę zakupów, nie płacić kartą? Podstawą jest planowanie, zrobienie listy produktów, które są niezbędne. Zaleca się, by karty płatnicze zostawić w domu, a na zakupy zabierać tylko wyliczoną sumę pieniędzy. Bardzo dobrym sposobem, by uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek, jest robienie zakupów w towarzystwie osoby, która zna problem osoby uzależnionej. Będzie dla niej wsparciem i w odpowiednim momencie zada pytanie: „Po co ci ta rzecz”? Zakupy pod kontrolą? W ten sposób można uniknąć zakupów pod wpływem impulsu.CP

[ napisz do autora: j.oleksy@expressmedia.pl ] miasta kobiet

marzec 2016

11


zdrowie

NIE BÓJ SIĘ PROFILAKTYKI Pacjentki nie chodzą na badania, bo obawiają się, że wykryją one zmiany nowotworowe. Tak, jakby to, że się nie przebadają, oznaczało, że są zdrowe.

Wykaz realizatorów bezpłatnych programów profilaktyki: raka piersi i raka szyjki macicy znajduje się na stronie internetowej www.nfz-bydgoszcz.pl lub pod nr telefonu 52 325 27 28

Jak wiele kobiet korzysta z mammografii? Obecnie w Polsce przebadane jest około 45 procent pacjentek. To wciąż za mało, bo chcielibyśmy osiągnąć wskaźnik 70-75 procent. W województwie kujawsko-pomorskim jesteśmy trochę poniżej tej średniej, mamy około 40 proc. i tym samym zajmujemy dopiero 12 miejsce w Polsce. Ciągle jest u nas dość duży opór u pacjentek, które czują irracjonalny strach przed badaniem. Obawiają się, że wykryje ono zmiany nowotworowe, tak, jakby to, że się nie przebadają, oznaczało, że będą zdrowe. To błędne myślenie, przez które wiele pań zgłasza się do lekarza dopiero wtedy, gdy już niewiele możemy pomóc. Aby je uspokoić przypomnę, że na spośród 1000 pań przebadanych mammografem, tylko 50 otrzyma wezwanie do dalszej diagnostyki, a tylko 5 dowie się, że ma raka. Z kolei na 1000 badań cytologicznych tylko 30 otrzyma wezwanie i u 3 wykryjemy raka. Właśnie, proszę powiedzieć, jak wygląda realizacja programu profilaktyki raka szyjki macicy? Skierowany jest on do pacjentek w wieku 25-59 lat. NFZ podpisał umowę z ponad 200 gabinetami ginekologicznymi w województwie, w których raz na 36 miesięcy pacjentka może również bezpłatnie i bez skierowania

przyjść na badania cytologiczne. Do tej pory z programu skorzystało 25 proc. pacjentek. Zdawać by się mogło, że to niewiele, ale jeśli sprawdzimy, ile pań ogólnie posiada aktualne badanie cytologiczne, to okazuje się, że jest ich blisko 50 proc. A to dlatego, że badania cytologiczne są wykonywane nie tylko w programie, ale również w trakcie rutynowych kontroli ginekologicznych. Jeżeli dodamy do tego również badania z pionu prywatnego, to można przyjąć, że przynajmniej 60 proc. pacjentek legitymuje się aktualnym badaniem cytologicznym i to jest już bardziej optymistyczne. Po dziesięciu latach trwania tego programu, okazuje się, że jesteśmy pod tym względem niemal na poziomie skandynawskim. Tutaj widzę wielką zasługę NZF, który co roku przeznacza środki na badania profilaktyczne w programie, nie ograniczając limitów. Powinniśmy jednak wspólnie dołożyć starań, aby badań wykonywanych poza programem było jak najmniej. Sporo mówi się również o profilaktyce raka jelita grubego… Tak, z tą różnicą, że profilaktyka raka grubego finansowana jest przez Ministerstwo Zdrowia, a nie NFZ. Opiera się ona o wykonywanie kolonoskopii, czyli endoskopowego badania jelita grubego. Jest to program przeznaczony dla pacjentów w wieku 50-65 lat, którzy mogą bezpłatnie wykonywać to badanie raz na dziesięć lat. A jak ocenia Pan realizację tych programów z punktu widzenia ośrodka koordynującego? To milowy krok w profilaktyce, na który środowisko medyczne czekało długie lata. Kończymy właśnie dziesięciolecie programów, bo działania te zostały rozpoczęte w 2006 roku. Od tego czasu zaobserwowaliśmy już pierwsze zmiany wskaźników, co potwierdza sens prowadzenia programów. Mówię o spadku umieralności i znacznym wzroście wykrywalności nowotworów w stadium przedinwazyjnym. Największym problemem wciąż pozostaje rekrutacja, dlatego wspólnie z Narodowym Funduszem Zdrowia prowadzimy wiele działań zachęcających panie do korzystania z badań. Ale nie apelujemy tylko do pań, także do panów, by zadbali o zdrowie swoich partnerek. Idzie wiosna, niedługo Dzień Kobiet, niech on będzie Dniem Zdrowych Kobiet. Pozostaje więc życzyć Paniom wszystkiego dobrego i może warto zasugerować, że najlepszym upominkiem będzie dobry wynik badania profilaktycznego.CP

PROMOCJA

Z dr. Tomaszem Mierzwą, koordynatorem Zakładu Profilaktyki i Promocji Zdrowia Centrum Onkologii w Bydgoszczy, rozmawia Tomasz Skory

W naszym regionie od lat prowadzone są programy profilaktyki onkologicznej. Zacznijmy może od przypomnienia, do kogo są one skierowane? Program wczesnego wykrywania raka piersi skierowany jest do pacjentek w wieku 50-69 lat, które raz na 24 miesiące mogą bezpłatnie i bez skierowania wykonać badanie mammograficzne w jednej z 12 stacjonarnych pracowni w Bydgoszczy, Toruniu, Włocławku, Inowrocławiu i kilku mniejszych miejscowościach. Ponadto NFZ podpisał umowę na badania mobilne z Centrum Onkologii i firmą Lux Med, która dysponuje flotą kilkunastu mammobusów, dzięki czemu docieramy z badaniami nawet do bardzo odległych gmin. I fakt, że kobiety uczestniczą w tych badaniach, zrewolucjonizował wręcz sposób leczenia pacjentek z rakiem piersi. Wczesne wykrycie oznacza, że te pacjentki nie muszą być poddane mastektomii. Leczy się je z użyciem tzw. technik oszczędzających. Po usunięciu guza, pierś się naświetla i w wielu przypadkach, dzięki nowej procedurze, nie trzeba usuwać też węzłów chłonnych.

6130111


Co za sukces, co za popularność, grad zaszczytów, honorów Wernisaż 03 marca 2016, godz. 17:00 Muzeum Okręgowe w Toruniu Ratusz Staromiejski (Rynek Staromiejski 1)

Muzeum Okręgowe w Toruniu: www. muzeum.torun.pl www.facebook.com/muzeum.torun

Muzeum Regionalne w Stalowej Woli: www.muzeum.stalowawola.pl www.facebook.com/ muzeumregionalne.stalowawola Muzeum Okręgowe w Toruniu jest samorządową instytucją kultury, której organem założycielskim jest Gmina Miasta Toruń 006129637

006112330

Miasto Toruń


zdrowie

PRZYCHODZI FACET DO LEKARZA… Wiele par po trzydziestce zaczyna się „rozjeżdżać”. Kobiety kwitną, pięknieją i chcą czegoś więcej, z kolei mężczyźni zapuszczają brzuszek i zapominają o swoim libido. A przecież nie musi tak być! Z dr. n. med. Maciejem W. Socha, ginekologiem i andrologiem z kliniki LEKARZE Mostowa4, rozmawia Lucyna Tataruch Panie doktorze, muszę od razu zdradzić intencje naszej rozmowy… Chce Pan zachęcić kobiety, aby wzięły się za swoich facetów! Tak! Żeby mieć szansę na szczęśliwy związek i prawidłową płodność pary, nie możecie panie swoim partnerom pobłażać i pozwalać im nie dbać o siebie.

opublikowano w „Nature”, jednym z poczytniejszych czasopism naukowych. Ale duża część mężczyzn z obniżonymi parametrami nasienia już po trzech miesiącach od zmiany trybu życia jest w stanie poprawić wyniki i zacząć odzyskiwać swoją płodność. Dlatego facetów czepiam się bardziej niż kobiet, na co nawet ostatnio zwróciła mi uwagę jedna z pacjentek.

Przyzna Pan, że to brzmi dość obraźliwie dla mężczyzn… Wiem, że brzmi to seksistowsko, ale badania obserwacyjne wskazują na to, co pewnie i pani zauważyła - wiele par po trzydziestce zaczyna się rozjeżdżać! Kobiety są coraz bardziej zadbane, wysportowane i uśmiechnięte, a mężczyźni chodzą z przerzedzonymi włosami, zapuszczają brzuszek, mają obniżony nastrój. Jednym z powodów takiego stanu jest zły styl życia i wtórnie zaburzenia hormonalne, związane z działaniem testosteronu. Za tym idzie zmiana wyglądu i napędu życiowego, obniżenie libido, problemy ze wzwodem, a w konsekwencji zaburzenia relacji partnerskich. Przez to cierpią i kobiety!

Na czym polega to czepianie się? Wypytuję o wiele rzeczy, np. o to, jak żyją, co jedzą i czym zajmują się zawodowo. Wg badań najgorsza jest siedząca praca - kolarze i zawodowi kierowcy mają statycznie gorsze parametry nasienia. Podobnie jest z informatykami i urzędnikami. Problemem jest też praca w wysokiej temperaturze lub z substancjami szkodliwymi. Może znowu zabrzmi to seksistowsko, ale z biologicznego punktu widzenia, najbardziej płodny będzie młody, wybiegany mięśniak (śmiech). W momencie, gdy mamy trzydziestoparoletniego misia-pysia ze zwiększoną przez otyłość ilością estrogenów, to trudno oczekiwać wysokiej płodności!

Ale dlaczego to one mają za to odpowiadać? Bo to głęboko dotyka ich życia! Pracując z parami i obserwując ich relacje, coraz częściej akceptuję tę mądrość ludową, że kobieta w związku jest nie tylko szyją, ale i głową (śmiech). Kobiety troszczą się o związek, opiekują się mężczyznami, pierwsze zauważają niepokojące objawy i wysyłają facetów na badania. To często dotyczy mężczyzn, którzy dawniej byli przystojniakami! Ale potem lata lecą i… oprócz zmian hormonalnych, wynikających z wieku, ten młody i wysportowany mężczyzna zaczyna pracować i coraz rzadziej uprawia sport, zmienia sposób jedzenia oraz generalnie tryb życia. I wszystko się sypie. Niestety, najczęściej zauważa to dopiero u nas w gabinecie, gdy razem z partnerką stara się o dziecko i nic z tego nie wychodzi, a my informujemy, że to stan andrologiczny ma wpływ na niepłodność pary.

O co chodzi z tymi estrogenami? Dlaczego taki facet nagle ma mieć więcej hormonów żeńskich? To wcale nie dzieje się nagle. Ale kiedy z wiekiem zmniejsza się ilość testosteronu, a przez brak aktywności fizycznej ubywa mięśni i przybywa tłuszczu, to zaczynają zmieniać się proporcje androgenów do estrogenów. W tkance tłuszczowej dochodzi do obrotu hormonalnego i produkcji m.in. estrogenów. U kobiet waga też jest istotna i oczywiście zawsze zalecamy, by pacjentka dbała o zdrowie i była szczupła, ale równocześnie mamy do dyspozycji więcej narzędzi farmakologicznych, dzięki czemu możemy wspomóc płodność kobiet. Mężczyzna natomiast powinien po prostu wziąć się za siebie. Zacząć się ruszać, dobrze jeść, oczywiście nie palić, wysypiać się, a także mniej się stresować…

Często ten problem leży właśnie po stronie męskiej? Wg statystyk 30-40 proc. przyczyn leży tylko po stronie kobiecej i tyle samo niepłodności wynika z powodów andrologicznych. Ale gdy trafia do nas para niemogąca zajść w ciążę, to zwykle problem leży po obu stronach. Już dawno temu zauważono, że ludzie dobierają się na zasadzie podobnego potencjału płodności. Parę lat temu potwierdziło to badanie, dotyczące narządu lemieszowego, odpowiedzialnego za czucie feromonów, a wyniki

14

miasta kobiet.pl

A kobieta może żyć w nerwach? Najlepiej jak wszyscy żyją spokojnie, ale mamy wrażenie, że u mężczyzn stres działa bardziej dewastująco na spermogenezę, aniżeli u kobiet na powstawanie komórki jajowej. Czasem żartujemy do kobiet, że jeśli chcą mieć dziecko, to muszą najpierw zadbać o tę delikatniejszą połówkę pary, czyli o mężczyznę i zalecamy: „Pani partner musi być przystojniakiem w dobrej formie fizycznej! Musi być wyspany, najedzony, szczęśliwy - to jedno z najlepszych lekarstw na płodność”.


zdrowie

Czyli im bardziej ciasna, tym lepiej? Nie, nie nie! Trzeba znaleźć złoty środek. Nie może być za ciasna, bo jądra są w mosznie właśnie po to, by było im te półtora stopnia chłodniej. Ostatnio z zaprzyjaźnioną parą starającą się o dziecko przeglądaliśmy w sieci strony z bielizną dla mężczyzn i doszliśmy do wniosku, że najlepiej, jakby facet przypominał modela z plakatów Calvina Kleina (śmiech). Czyli bielizna opięta na pośladkach i z boku, ale z wyprofilowanym mieszkiem z przodu. Pacjentka śmiała się, że dzięki staraniom o dziecko, jej facet w końcu będzie wyglądał naprawdę sexy. Gabinetowe rozmowy o bieliźnie z mężczyznami to standard? Stosujemy wszelkie metody, by pomóc parze w posiadaniu dziecka. U mężczyzn to bardzo ważne. Wielu z nich podchodzi do sprawy strasznie ambicjonalnie, dlatego staram się taką sytuację rozluźnić i czasem pożartować. Muszę jednak przyznać, że generalnie to i tak jest już lepiej. Coraz rzadziej mężczyźni przychodzą na badanie andrologiczne spięci i bliscy omdlenia ze stresu. Mnie nawet ich strach nie dziwi. Dla kobiet podobne wizyty są normą, wszystkie chodzimy do ginekologów od dawna. Z kolei w życiu mężczyzn to pewnie często pierwsza taka sytuacja… Tak, z mężczyznami pod tym względem jest trudniej. Ale to też trochę taka nasza polska przypadłość. Wśród moich pacjentów jest mnóstwo pracowników JFTC - żołnierzy różnej narodowości - i niezależnie od tego, czy przychodzą z kwestią rozrodu, z zaburzeniami wzwodu czy z infekcją, to nie mają najmniejszego problemu, by się rozebrać przed lekarzem. My, Polacy, jesteśmy bardziej zamknięci i wizyta andrologiczna nas nadal stresuje. Powiedzmy więc otwarcie - na co mężczyzna musi się przygotować? Co strasznego spotka go w gabinecie androloga? Strasznego zupełnie nic! I na pewno nie to, czego wszyscy młodzi mężczyźni boją się najbardziej - czyli nie badanie per rectum. Warto od razu rozróżnić, czym zajmują się konkretni specjaliści. Gdy problem dotyczy gruczołu krokowego - głównie u starszych mężczyzn - to najczęściej zajmie się tym urolog, który faktycznie bada pacjenta palcem przez odbyt. Jeśli problemem jest rak jądra, to mężczyznę leczą chirurdzy i onkolodzy. Z wysypką czy z jakimś wykwitem na narządach trafia się do dermatologa. Androlodzy kliniczni mają bardziej holistyczne podej-

ście do mężczyzn. Rzadko badamy przez odbyt, a najważniejsze u mężczyzny są dla nas jego jądra, prącie, życie seksualne i spermatogeneza, czyli wytwarzanie prawidłowych plemników. Jako ginekologa i androloga, zajmującego się medycyną rozrodu, najbardziej interesuje mnie endokrynologia rozrodu. Wywiad i ogólnolekarskie badanie pacjenta uzupełniam bezbolesnym badaniem andrologicznym, USG narządów płciowych oraz badaniami laboratoryjnymi: hormonalnymi i genetycznymi. Trzeba też zbadać samo nasienie? Tak, w Bydgoszczy akurat jest co najmniej kilka dobrych laboratoriów, które polecamy. Standardem od 2010 roku jest CASA, czyli badanie nasienia wspomagane komputerowo. Nasienie powinno być oddane przez masturbację i nie zaleca się, aby towarzyszyła temu partnerka. Czyli podsumowując… poza rozebraniem się, nic, czego można by się bać! Najbardziej to widać, gdy po zakończonym badaniu andrologicznym u mężczyzn zupełnie znika stres. Rozluźniają się, są zaskoczeni, że tak gładko poszło i potwierdzają, że niepotrzebnie demonizowali wcześniej badanie. Sęk w tym, że najgorsze następuje chyba dopiero po takiej wizycie… Tak jak Pan wspomniał, trzeba wziąć się za siebie i zacząć żyć zdrowo, spokojnie. To nie jest łatwe. Nie lepiej zaopatrzyć się w jakieś suplementy, leki? Pacjenci domagają się takiej drogi na skróty? Oczywiście, że się domagają. Co jakiś czas pojawiają się suplementy diety dla mężczyzn starających się o ciążę. Niektóre z nich mają nawet rekomendację Polskiego Towarzystwa Andrologicznego, jednak równolegle Europejska Akademia Andrologii nie zaleca stosowania suplementacji i leków u mężczyzn bez diagnozy chorobowej. Jeśli mężczyzna jest zainteresowany suplementami diety, to mówię zgodnie z prawdą, że brak jest danych naukowych, potwierdzających poprawę płodności, ale „jeśli pan chce, to oczywiście, proszę bardzo”. Wielu odpuszcza po rozmowie. Jest natomiast jeszcze inna grupa pacjentów - sportowcy zażywający sterydy anaboliczno-androgenne, którzy nie to, że domagają się farmakologii, ale… nie chcą rezygnować z tej, którą przyjmują! Dużo takich mężczyzn trafia do Pana? Całkiem sporo. Przy czym dawniej, gdy przychodził mężczyzna na tzw. sterydach, to był raczej wielkim, napuchniętym karkiem. Teraz ciężko to nawet zauważyć - ci faceci są po prostu dobrze, proporcjonalnie zbudowani, a leki przyjmują z przyczyn estetycznych i przeciwstarzeniowych. Nie chcą tego zmieniać, często upierają się, że mogą dalej brać - bo przecież na siłowni wszyscy biorą i mają dzieci. Oczywiście jedynie oszukują się w ten sposób! To generalnie skomplikowane sytuacje, trudne też pod względem etycznym. Co Pan robi z takimi pacjentami? Nie wyrzucam ich za drzwi, ale udzielam pełnej informacji na temat tego, jak niszczące

może być przyjmowanie leków poza kontrolą lekarską. Czasem udaje się namówić ich na zastosowanie substancji odblokowujących przysadkę mózgową i zamiennych preparatów - tak, by nie wiązało się to ze zmniejszeniem masy mięśniowej. Z jednej strony, jako lekarz grożę palcem, z drugiej staram się ich zrozumieć. Nie wiem, czy ci mężczyźni załapaliby się już na kryteria rozpoznania zaburzeń postrzegania własnego ciała, ale ewidentnie u wielu z nich odstawienie sterydów jest zaleceniem trudnym do zrealizowania. Dlatego ważne jest zdobycie zaufania. Ich partnerki są świadome tego, w czym tu tkwi problem? Pyta pani, czy wiedzą, że ich partnerzy biorą sterydy anaboliczno-androgenne? Tak, choć czasem udają, że nie. Zdarza się, że to właśnie w gabinecie dochodzi do takiego otwarcia. To delikatny temat. Podobnie jak pytania o zaburzenia wzwodu. Gdy pytam o to mężczyzn, oczywiście słyszę, że wszystko jest w porządku. Po czym patrzę na partnerkę, a ona mruga porozumiewawczo, przewraca oczami albo się uśmiecha. Wtedy wiadomo już, że trzeba tę rozmowę jakoś inaczej poprowadzić, bo facet wstydzi się o tym powiedzieć. Mówię na przykład o nowym, tanim, polskim zamienniku viagry: „Świetnie działa, poprawia jakość wzwodu, przedłuża zbliżenie seksualne, może chciałby pan spróbować?”. Są takie różne sposoby, by mimo wszystko mężczyzna poczuł się podczas wizyty swobodnie. Te sposoby to wynik lat doświadczeń w gabinecie? Chyba tak, chociaż jeśli o mnie chodzi, to ja od początku miałem bardzo dobre wzorce. Uczyłem się andrologii od śp. profesora Grzegorza Szymczyńskiego, który był pierwszym w Polsce doktorem habilitowanym andrologii klinicznej. Mogłem też poszerzać tę wiedzę przy okazji nauki rozrodczości człowieka od najlepszych specjalistów na świecie. Miałem sporo szczęścia. I wiem, że mężczyźni często latami chodzą z niedoleczonymi stanami zapalnymi, zmianami na prąciu, zaburzeniami wzwodu i płodności. Nie są odpowiednio prowadzeni i nie wiedzą w ogóle, że da się coś zmienić. Jako ginekolog androlog mam szansę pomagać zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Gdy już misio-pysio schudnie i zadba o siebie, a kobieta odzyska swojego samca, to okazuje się, że pomogłem także im jako parze. Mają dziecko i są szczęśliwsi. I dlatego lubię swoją pracę!CP [ napisz do autora: l.tataruch@expressmedia.pl ]

R

E

J

E

S

T

R

A

C

J

A

+48 781 01 02 03 +48 7 3 5 9 5 0 9 5 0 miasta kobiet

marzec 2016

15

PROMOCJA

Przystojniakiem w bokserkach? Mówi się, że dla zdrowia mężczyzn im luźniejsza bielizna, tym lepiej. Nie wiem, skąd wzięła się ta opinia. Kompletnie nie tędy droga. Już w różnych staropolskich podaniach można zauważyć, że choć mężczyźni nie nosili dawniej bielizny, to mieli na sobie tzw. suspensoria. Miały one podtrzymywać mosznę i nie doprowadzać do tego, by jądra wisiały swobodnie, co - szczególnie przy aktywności fizycznej - może obciążać powrózek nasienny, zwiększyć ryzyko żylaków i przyczyniać się do zaburzeń płodności.


dzień kobiet

Zdjęcie jak terapia

1

2

3

16

miasta kobiet.pl

4


dzień kobiet 5

6

ANNA ŁUKASZEWICZ POR TRECISTK A Z BYDGOSZCZY

7

8

<

1 NADIA 2 MAGDA - WIOLONCZELISTK A 3 M A R TA 4 ANDŻELIKA - BALETNICA 5 HANIA - INSTRUK TORKA SAMOOBRONY DLA KOBIET 6 PA U L A 7 O L A - P R O J E K TA N T K A M O D Y 8 K A M I L A - AU TO R K A B LO G A O WA LC E Z R A K I E M

Lubię poznawać ludzi, kiedy ich fotografuję. Ciekawi mnie ich osobowość. Zazwyczaj dużo rozmawiamy, aby przełamać barierę. Wbrew pozorom, ustawienie się po drugiej stronie obiektywu jest bardzo stresującym zajęciem. Czasem odkładam aparat w czasie sesji, by wysłuchać opowiadanej właśnie historii. Bardzo mi zależy na skróceniu dystansu, tak by pozostały miłe wspomnienia z samego procesu tworzenia, chwytania drogocennej chwili. Natomiast rzeczywiście często efekty naszej wspólnej pracy są jak terapia. Zdecydowanie łatwiej fotografuje się mężczyzn. Kobiety bywają bardziej wymagające, ale wówczas komplementy z ich strony są bardziej wartościowe - szczególnie wtedy, kiedy zdjęcie podoba się modelce i gdy sama o sobie mówi, że jest piękna. Problem z akceptacją własnego wyglądu jest dość powszechny. Rzadko myślimy o sobie, jako o pięknych ludziach. Zbyt rzadko. Udana sesja jest lekarstwem, pocieszeniem, dobrym wspomnieniem.CP

WIĘCEJ ZDJĘĆ: w w w.miastakobiet.pl

miasta kobiet

marzec 2016

17


jej biznes

INSPIRUJE MNIE

natura Często zwracam uwagę na bogactwo przyrody i zastanawiam się, czy nie dałoby się skorzystać z niego przy opracowywaniu nowych kosmetyków.

Rozmowa z Moniką Kosieniak*, twórczynią marki kosmetyków The Secret Soap Store oraz dyrektorem generalnym producenta kosmetyków Scandia Cosmetics SA

Pod koniec ubiegłego roku otworzyła Pani pierwszy firmowy sklep w naszym województwie, ale marka The Secret Soap Store znana jest na rynku kosmetycznym już znacznie dłużej… The Secret Soap Store istnieje od ośmiu lat, ale czerpie z przeszło trzydziestoletnich doświadczeń producenta Scandia Cosmetics, rodzinnej firmy, w której stawiałam pierwsze kroki na rynku kosmetycznym. Firma produkowała wówczas masowe, tanie kosmetyki, na zlecenie hipermarketów, ale lata świetności miała już za sobą. Gdy rozpoczęłam pracę, wiedziałam, że trzeba będzie wprowadzić w niej wiele zmian, by firma mogła przetrwać na rynku, na którym panowała bardzo silna konkurencja. Pierwsze kroki w nowej odsłonie stawialiśmy opracowując nową linię naturalnych kosmetyków dla opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Pierwszymi produktami były ziołowe mydła, które tak przypadły klientom do gustu, że pozwoliło nam to wprowadzać powoli kolejne. Obecnie produkujemy blisko 45 marek własnych dla naszych klientów i moją ulubioną markę Secret Soap. Stworzyłam ponad tysiąc produktów, otwie-

18

miasta kobiet.pl

ramy kolejne sklepy i współpracujemy z najlepszymi hotelami spa w Polsce. I wszystkie to Pani dzieło? Wszystkie pomysły na nowe produkty zrodziły się w mojej głowie w trakcie podróży i rozmów z ludźmi, których spotkałam na swojej drodze. Inspiruje mnie natura, często zwracam uwagę na bogactwo przyrody, w miejscach, w których przebywam i zastanawiam się, czy nie dałoby się skorzystać z niego przy opracowywaniu nowych kosmetyków. Wykorzystuję naturalne oleje z egzotycznych roślin, ekstrakty kwiatowe, ziołowe i owocowe. Nieraz zdarzało się, że odwiedzając hotele, uzdrowiska czy ośrodki spa trafiałam na coś, co mnie zainspirowało i proponowałam właścicielom stworzenie dla nich własnej linii kosmetyków. Wiele produktów zaprojektowałam też z myślą o sobie. Nie zdecydowałabym się proponować innym czegoś, czego sama nie chciałabym używać. Kosmetyki są bardzo wysokiej jakości i w optymalnie kalkulowanych cenach, dostępnych dla każdego.


jej biznes A po czym da się stwierdzić, że dany kosmetyk jest dobry? Nie wszystko to, co sprzedaje się w dużych ilościach, jest faktycznie dobre. Jeżeli zainwestujemy dużo pieniędzy w kampanię marketingową, to uda nam się sprzedać mnóstwo produktów, nawet jeśli ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Dla mnie od wielkości sprzedaży znacznie ważniejszy jest zadowolony klient. Satysfakcja osób, które korzystają z moich kosmetyków, jest dla mnie największą nagrodą, dlatego tak bardzo sobie cenię kontakt z ludźmi. Zbieram opinie o poszczególnych produktach i pytam, co jeszcze chcieliby znaleźć. Dzięki temu wiem, które kosmetyki cieszą się największym powodzeniem i widzę, że to, co im proponuję jest dobre. A które produkty The Secret Soap Store są najbardziej rozchwytywane? Najpopularniejszymi kosmetykami są u nas kremy do rąk. Są bardzo gęste, ponieważ jest w nich przeszło dwadzieścia procent organicznego masła shea, dużo więcej niż w innych produktach na rynku. Pamiętam, jak lata temu sprzeczałam się chemiczką z naszego laboratorium, która mówiła, że tak gęsty krem nigdy się nie sprzeda. Postawiłam jednak na swoim i dziś to nasz najlepiej sprzedający się produkt. Alergolodzy polecają natomiast nasze kosmetyki z ozonem. Wykorzystujemy technologię ozonowania oliwy z oliwek i słyszymy nieraz w naszych sklepach od klientów, że po nasze produkty skierowali ich specjaliści. To bardzo miłe, że polecają nas niezależni profesjonaliści. Moim ulubionym produktem jest z kolei bursztynowe serum do twarzy z linii bałtyckiej. Produkty z tej linii są jednymi z najlepiej sprzedających się kosmetyków i otrzymały Nagrodę Doskonałości Roku „Twojego Stylu”. Wybór kosmetyków w Pani sklepach jest bardzo szeroki. Czy da się powiedzieć dla kogo są przeznaczone? Każdy znajdzie u nas coś dla siebie, jak nie z jednej linii to z drugiej. Łamiemy stereotypy marketingowe, że należy robić produkty pod jedną, konkretną grupę odbiorców. Z naszych kosmetyków mogą korzystać zarówno osoby młodsze, jak i starsze, kobiety i mężczyźni. Nie zamykamy się na nikogo. Nasze linie są różnorodne pod względem opakowań, składu, a nawet i cen. W tej chwili produkty The Secret Soap Store można znaleźć już w siedmiu punktach… Początkowo myślałam o współpracy z drogeriami, ale z czasem pojawiał się problem wysokiej marży i innych opłat pobocznych. W sieciówkach płaci się za gazetki promocyjne, ekspozycję na półkach, właściwie za wszystko, a te koszta odbijają się na cenie i jakości kosmetyków. Musiałam więc wybrać: albo zdecydować się na współpracę na szeroką skalę, z czym będzie wiązał się spadek jakości kosmetyków, albo utworzę własną sieć i będę robić kosmetyki w taki sposób, jaki chcę. Tak powstały nasze pierwsze sklepy firmowe. Bardzo zależało mi, by były wyjątkowe, a wizyty w nich budziły przyjemne doznania. Zadbałam o wystrój, elementy z drewna i surowego kamienia, wstawiłam też do nich tężnie solne. W ten sposób klienci, którzy nas odwiedzają, zażywają inhalacji solankowych, a zakupy u nas kojarzą się z wizytą w uzdrowisku. Sporo osób przychodzi do naszych sklepów specjalnie po to, by posiedzieć chwilę przy tych tężniach i bardzo mnie to cieszy. Klientów do środka przyciąga pewnie też zapach… Faktycznie, zdarza się, że ludzie trafiają do nas kierując się właśnie za zapachem. Jestem bardzo wyczulona na zapachy, dlatego sama wybieram wszystkie aromaty do moich kosmetyków. Jeżeli chcę wprowadzić np. zapach kwiatowy, to zamawiam kilkadziesiąt rodzajów kwiatów i wybieram ten, który najbardziej przypadł mi do gustu. I chyba mam nosa, bo klienci często się nimi zachwycają, a wizytę w sklepie traktują jak swego rodzaju aromaterapię. Nie żałuję też składników do swoich produktów. Kiedyś miałam problem, by znaleźć dobrą świecę zapachową, producenci bardzo oszczędnie dodają do nich substancji zapachowych, ponieważ zapach jest bardzo cenotwórczy. Dlatego sama stworzyłam świece, które pięknie pachną, nawet przed tym, jak się je zapali. Jakie ma Pani plany na przyszłość, związane z marką? Lubię swoją pracę i chcę dalej wykonywać ją z przyjemnością, dlatego nie będę dążyć do tego, by za wszelką cenę robić biznes na wszystkim i ze wszystkimi. Zdajemy sobie sprawę z wagi transakcji przeprowadzanych w Internecie, dlatego skupiamy się teraz na rozbudowie sklepu online. Priorytetem jest budowa wygodnej platformy zakupowej dla naszych klientów. Wśród planów na najbliższy rok mogę wymienić też rozwój sieci tradycyjnej w Polsce oraz sondowanie rynków europejskich. Chciałabym, by The Secret Soap Store stał się marką rozpoznawalną nie tylko w naszym kraju, ale i na świecie. Dla wszystkich Czytelników tego wydania „Miast Kobiet” do końca marca mam niespodziankę - krem do rąk do odbioru w naszym bydgoskim sklepie. Aby go otrzymać wystarczy przyjść do sklepu z tym numerem „Miast Kobiet”.CP

Dworzec PKP Bydgoszcz Główna poziom -1 naprzeciwko linii kas

w w w. s e c re t- s o a p. co m www.fb.com/TheSecretSoapStore

PROMOCJA

*Monika Kosieniak CEO The Secret Soap Store, dyrektor generalny Scandia Cosmetics SA, autorka czterdziestu pięciu marek wysokiej jakości naturalnych kosmetyków. W październiku otworzyła swój sklep w nowym budynku Dworca Głównego w Bydgoszczy. Jej punkty można znaleźć też w Krakowie, Warszawie, Katowicach, Białymstoku i Lublinie. miasta kobiet

marzec 2016

19


wnętrza

O tym, że podczas świąt stół wielkanocny jest wizytówką naszego domu, wie każdy. To wokół niego zbiera się cała rodzina, by razem celebrować ten wyjątkowy czas. Warto więc zadbać o dekoracje, które podkreślą nie tylko świąteczną, ale i wiosenną atmosferę tych dni. Każdy detal jest ważny! Specjalnie dla Czytelniczek „Miast Kobiet”, projektantka Paulina Matosek* przedstawia kilka wielkanocnych inspiracji i propozycji.

Rozmyty błękit przełamany różem To subtelna i bardzo kobieca aranżacja. Coś dla osób lubiących ulotność, lekkość i delikatność. W tej minimalistycznej dekoracji przyciągają oko różowe goździki, które zestawione są z akcentami w kolorze rozmytego błękitu i beżu. Uwagę zwróci na pewno nagromadzenie elementów w tej samej tonacji i bardzo prosta wielkanocna dekoracja. Tworzą ją gałązki rozkwitającej śliwy wiśniowej z zawieszonymi na niej pisankami, zrobionymi z gęsich jaj, ozdobionych ręcznie techniką decoupage, też utrzymanych w kolorystyce rozmytego błękitu.

20

miasta kobiet.pl

POMYSŁY ZEBARŁ: Jan Oleksy Z D J Ę C I A : Jacek Smar z

Wokół WIELKA

Kolorowy zawrót głowy Kompozycja skierowana szczególnie do osób, które uwielbiają kolor i potrzebują energetycznych bodźców, nawet w wielkanocnym czasie. Do tej aranżacji wykorzystałam wesołą, bardzo kolorową zastawę i kontrastowy zestaw tkanin. W tej stylistyce każdy dodatkowy kolor jest dozwolony. Przygotowałam też maleńką aranżację dla osób, które nie mają za dużo czasu na robienie pisanek. Ugotowane na twardo jajka przewiązałam kolorowymi wstążeczkami i umieściłam je w zwykłej kartonowej wytłaczance. Nie musimy dysponować piękną paterą na jajka, możemy je ułożyć na odrobinie kolorowego sianka, dołożyć kilka piórek, bądź delikatne ozdoby. Również zwyczajne zielone serwetki mogą przybrać oryginalną formę zajączków wielkanocnych.


wnętrza

ANOCNEGO STOŁU W stylu loftowym Dla ceniących spokój i harmonię przygotowałam aranżację w stonowanej kolorystycznie odsłonie, troszkę nawiązującej do modnego stylu loftowego. Wykorzystałam w niej wyłącznie naturalne materiały. Len, gałązki wierzby z baziami, drewno i szaro-białe kamyczki są tłem dla głównego akcentu, jakim są pisanki zawieszone na gałązkach, ozdobione wyklejaną tkaniną (warto materiał wycinać z ukosa, bo tylko wtedy będzie ściśle przylegał do skorupki). Dodatkową ozdobą jest wiecznie zielony bukszpan, ten, którego używamy do dekoracji koszyków wielkanocnych ze święconką. Samą prezentację ugotowanych jaj przygotowałam również w stylistyce bardzo surowej. Można je ułożyć tak, jak ja to zrobiłam, w zwykłym metalowym pudełeczku, albo ocynkowanej osłonce czy w miniaturowym wiaderku.

Tulipany w plastrach cytryny To pomysł z cyklu „zrób to sama”. Zwykły szklany słoik w prosty sposób zamieniłam w wazon. Przewiązałam go szeroką wstążką. Wykorzystałam żółtą, by współgrała z tulipanami i jednoznacznie kojarzyła się z Wielkanocą. Tak przygotowana dekoracja florystyczna będzie pasować zarówno do bardzo kolorowej, jak i surowej, loftowej aranżacji. Prosty jest również drugi sposób na ekspozycję tulipanów. Wykorzystałam dwa szklane pojemniki. Mniejszy włożyłam w większy, a wolną przestrzeń między nimi wypełniłam plasterkami cytryny. Możemy też wykorzystać pomarańcze albo limonki. Ważny jest kolor! Prostymi środkami osiągniemy ciekawy efekt. *Paulina Matosek projektantka wnętrz, prowadzi w Toruniu Studio Aranżacji i Wyposażenia Wnętrz „Aksamitne Atelier”.

miasta kobiet

marzec 2016

21


tabu

KORYTARZ WYSTARCZY Chciałabym pracować w kwiaciarni. Bukiety robić, bo ludzie je kupują przy miłych okazjach. Ale marzyć to można było kiedyś, jak się miało swój dom. Nie teraz, gdy nic się nie ma i jakoś nie idzie już tego naprawić. TEKST: Lucyna Tataruch ZDJĘCIA: Tomasz Czachorowski

Z

rana na korytarzu jest tu gwar. Matki przygotowują dzieci do szkół i przedszkoli, więc dużo się dzieje. Maluchy biegają, krzyczą, słychać raz po raz zdenerwowany głos i rozkazy: „Ubieraj się!”, „Nie biegaj!”, „Spokój!”. To codzienny rytuał bydgoskiego schroniska dla bezdomnych kobiet, gdzie obecnie mieszka 107 osób. Po chwili część mieszkanek wychodzi do miasta. Czas na załatwianie swoich spraw mają do godziny piętnastej. Potem trzeba już odebrać dzieci i brać je wszędzie ze sobą. Korzystają więc z tych wolnych godzin - idą do lekarza, odwiedzają urzędy, stawiają się na umówionych rozmowach kwalifikacyjnych. Niektóre pracują, więc dzień mija im szybko. Inne chciałyby coś robić, próbują, ale nie mogą - tak twierdzą. - Na rozmowach o pracę nie pomaga przyznawanie się do tego, że jestem bezdomna - tłumaczy Anna, dwudziestotrzylatka, matka pięcioletniego chłopca. Nerwowo odgarnia blond grzywkę i kontynuuje, lekko rozdrażniona pytaniem o to, czym chciałaby się zająć: - Nie wiem, niewiele umiem. Nie mam matury, bo wcześnie zaszłam w ciążę. Chciałam się wyrwać z domu, od rodziców alkoholików, ale trafiłam na jeszcze gorszego męża. Żyłam na jego utrzymaniu, póki syn nie skończył dwóch lat. Wyniosłam się, gdy mąż zaczął go bić… To zresztą długa historia, nieważne, chciałam powiedzieć tylko, że do pracy nie szuka się takich, jak ja. Ludzie po studiach nie mają roboty, więc ja to w ogóle jestem ostatnia w kolejce. Chodzę do pośredniaka, staram się, kiedyś sprzedawałam w sklepie, ale splajtował. Teraz nic nie mam, bez pracy nie wynajmę mieszkania… Chciałabym coś zmienić, ale jak?

ZŁE WZORCE Takich historii na ulicy Polanki jest wiele. Czasem na prostą nie pozwala wyjść też dopiero co zaleczony nałóg. Innym razem przeszkadza po prostu widmo przeszłości: lata złych nawyków, odziedziczone wzorce ubóstwa

22

miasta kobiet.pl

i wyuczona bezradność - jak nazywają tę sytuację psycholodzy. To taki stan, w którym człowiek nie dostrzega tego, że może coś zrobić. Nie wiąże swoich działań z ich konsekwencjami. Rozkłada ręce, ale nie z lenistwa czy wyrachowania, by żyć na tak zwanym socjalu, ale raczej z dogłębnej, psychicznej niemocy, którą bardzo trudno przerwać, a komuś z zewnątrz zrozumieć. - Na początku jeszcze widać tę iskrę nadziei i motywacji. Większość kobiet, która trafia do takich placówek, najpierw przeżywa szok, chce się jak najszybciej wyprowadzić. Niektóre płaczą - tłumaczy Bogumiła Koblańska z bydgoskiego Centrum Pomocy dla Bezdomnych Kobiet i Dzieci. - Bo to miejsce wygląda jak wygląda… Pokoje są wieloosobowe, trzeba się dogadać, żyć według regulaminu. Wszystkie kobiety deklarują, że są tu jedynie na chwilę. Ale po jakimś czasie oswajają się, przyzwyczajają i wtapiają w tę rzeczywistość. Dowiadują się od innych, na czym to wspólne życie polega, jak mają sobie tu radzić i jak funkcjonujemy my - pracownicy socjalni. Tak zaczynają im lecieć miesiące, potem lata i jest coraz trudniej. Ja widzę, że jak komuś bardzo zależy, jest z innego środowiska i naprawdę nie chce tu być, to szybko staje na nogi, zaczyna żyć na własny rachunek. Ale to nieliczne przypadki. Tu raczej spotyka się kobiety, które mieszkają z nami po 10 lub 12 lat.

W MIARĘ NORMALNIE Każda z mieszkanek regulamin ma w małym paluszku. Przypomina on trochę zasady dla młodzieży przebywającej w internacie. Przede wszystkim jednak, te reguły mają uświadomić rezydentkom, że muszą szanować to miejsce. Zachowywać się w nim, jak we własnym domu. Płacić na nie trzydzieści procent swojej pensji, renty, zasiłku czy alimentów w przypadku matek. Muszą też robić zakupy, utrzymywać porządek według dyżurów, dbać o swoje rzeczy i nie przeszkadzać innym domownikom.


tabu - Tak jak widać, jest tu czysto, przynajmniej w tych częściach wspólnych - komentuje Bożena, samotna pięćdziesięciolatka, bezdomna od pięciu lat. Pokazuje swój czteroosobowy pokój z telewizorem, wskazuje na pościelone łóżka, ułożone rzeczy. - U nas jest tak. Na korytarzach też nie ma brudu czy bałaganu. Tylko z tym przeszkadzaniem innym, to bywa różnie. Wiadomo, że jak jest tyle osób, to i różne charaktery się trafią. Jedne głośniejsze, drugie spokojne. Z jednymi się dogadasz, innych nie chcesz znać. A tu trzeba żyć obok wszystkich. Staramy się funkcjonować normalnie. W miarę normalnie - podkreśla. Bożenę codziennie budzą te dzieci, które wraz z matkami przygotowują się do wyjścia, jednak zaznacza, że jej to akurat nawet pasuje. Wstaje rano, organizuje sobie poranną toaletę, ubiera się i wychodzi do tak zwanych prac społeczno-użytecznych. - To takie zajęcia dane przez urząd pracy albo przez MOPS, nie wiem dokładnie. Dwie godziny dziennie pomagam starszym osobom. Robię zakupy, prowadzę do lekarza, ogarniam wszystko, czego potrzebują. Dłużej bym nie mogła, bo jestem niepełnosprawna. Po eksmisji, jak mnie właściciel mieszkania oszukał i z dnia na dzień, czwartego września, musiałam się wynieść na bruk, to dostałam zawału mózgu. Nikt mi wtedy nie pomógł. Ze szpitala przyszłam tu. Do teraz mam zakaz długiej pracy, robienia ciężkich rzeczy. Ale tyle co mogę, to pracuję, bo to doglądanie starszych mi odpowiada. Mogłabym mieć takie zajęcie na stałe, chyba mi to wychodzi.

PODOBNE DO SIEBIE W rozmowach o powodach eksmisji i bezdomności zwykle wprost pada zdanie: „Nie płaciliśmy, nie było z czego”. Można też usłyszeć, że ktoś kogoś wyrzucił z domu, że choroba doprowadziła do utraty pracy i dalej było już tylko gorzej. Zdarza się, że matka przepija mieszkanie córki. Scenariuszy jest wiele, ale wszystkie prowadzą w to miejsce. - Z jednej strony, to są najróżniejsze historie. Z drugiej, bardzo do siebie podobne - tłumaczy Bogumiła Koblańska. - Trzeba jednak powiedzieć, że w tych życiorysach często pojawia się alkohol, środowiska trwale zmarginalizowane, bezrobotne, ubogie. Kobiety trafiają tu najczęściej po interwencjach, kierowane ze skierowaniem. W pierwszej kolejności idą do rejonowego ośrodka pomocy społecznej - tam pracownik weryfikuje, czy taka osoba może jeszcze sobie sama poradzić czy kwalifikuje się już do nas. Dużą trudnością jest to, że kierowane są tu kobiety zaburzone i chore psychicznie. Niby muszą mieć opinię lekarza, że mogą przebywać z innymi, ale później wychodzą różne sytuacje. Nic dziwnego, że te osoby sobie nie radzą w życiu, powinny być przecież leczone. Ale prawda jest taka, że nigdzie nie mają swojego miejsca. Przychodzą więc do nas. Na początku jeszcze wszystko się w miarę dobrze układa, bo współlokatorki chętnie pomagają i opiekują się taką osobą. Potem jednak się odsuwają, szczególnie gdy zaczynają się poważniejsze problemy. Chora potrafi przestać dbać o higienę, zaczyna denerwować się, gdy słyszy dzieci, awanturuje się i wchodzi w konflikty z innymi. - Gdy widzimy, że dzieje się coś niedobrego, to wysyłamy ją do lekarza, jednak ona wraca z receptą na leki i albo nie ma pieniędzy, żeby je kupić, albo kupuje i po kryjomu nie bierze. Czasem, kiedy już naprawdę jest źle, to wzywamy pogotowie, ale zdarzało się i tak, że nikt nie chciał interweniować. Lekarz stwierdzał, że skoro kobieta nie zagraża nikomu, bo nie biega z nożem, to można ją tak zostawić. I co, jakby faktycznie kogoś zabiła, to dopiero by reagowali? - oburza się pani Bogumiła. - Z policją też bywa podobnie, gdy wzywamy do kogoś, kto jest pod wpływem alkoholu i nie chce opuścić placówki. Zgodnie z naszym regulaminem nie może tu przebywać. Policja odsyła nas do straży miejskiej, straż nie widzi problemu… Nie zawsze tak jest, ale zdarzają się takie interwencje, że nie dostajemy od nikogo pomocy. Tłumaczymy, że tu są dzieci, że w razie jakichś trudności same nie damy rady, ale nic to nie zmienia. BLISCY TO WIDZĄ Bezradność pracowników socjalnych w wielu sytuacjach jest zrozumiała. W bydgoskim ośrodku pracuje tylko pięć osób na zmianę. Ktoś zawsze musi być w placówce - przez cały tydzień, w każdy weekend i każde święto. - To nie tak, że my się chcemy skarżyć… ale prawdą jest, że o nas się też trochę zapomina - przyznaje pani Bogumiła. - Pracownikiem socjalnym jestem od 1986 roku, w tym miejscu od 1995. I przez ten cały czas nasze problemy się nie zmieniły. Pomimo standaryzacji i różnej polityki, potrzeby nadal są ogromne. Nie da się ukryć, że jesteśmy też wypalone. Nie mamy żadnej pomocy psychologicznej, nikt się nami nie interesuje. Powinnyśmy mieć takie superwizje, żeby z nas też spłynął ten stres. Bo to

nie jest łatwa praca. Tu nikt nie siedzi bezczynnie - cały dzień rozmawiamy z podopiecznymi, rozwiązujemy problemy, załatwiamy ich sprawy. Przez te lata człowiek już się trochę nauczył, jak sobie radzić, ale też nie do końca. Moja mama mi kiedyś powiedziała, że pracując tu bardzo schamiałam… Bliscy to widzą. Pani Bogumiła przyznaje jednak, że mimo tych trudności, do swoich podopiecznych się przywiązuje. Może nie tak jak do rodziny, ale jednak - uczestniczy w ich życiu od kilku, czasem nawet kilkunastu lat. Po takim czasie zdobyła już zaufanie wielu osób, nawet tych bardzo zamkniętych w sobie. A wraz z tym pojawiają się zwierzenia i bliższe relacje. - Oczywiście, że zależy mi na tych dziewczynach - dodaje. - Chociaż dobrze wiem, że to nie są osoby, które przywykły do tego, by za coś dziękować. Czasem nie ułatwiają, nie mówią prawdy, manipulują, ale jednak wszystkie chciałybyśmy, aby udało im się wyjść na prostą. Momenty, które cieszą najbardziej, to takie chwile, gdy jedna z drugą przychodzą i mówią, że chciałyby się wyprowadzić, podjęły decyzję, chcą spróbować żyć samodzielnie. Pozwalamy im, mówimy, że w razie czego przyjmiemy je z powrotem, ale niech oczywiście próbują, niech zobaczą, że można żyć lepiej. Niestety, wiele z nich wraca, głównie przez to, że wiążą się z nieodpowiednimi partnerami. Automatycznie odtwarzają poprzedni nieudany schemat. Innego nie znają. Najgorzej, że czasem wracają z kolejnymi dziećmi, a nie wszystkie wiedzą, jak być matkami. Krzyczą na te maluchy, nie potrafią inaczej. Rozmawiamy z nimi, podpowiadamy, ale one wiedzą lepiej i tak. Najbardziej mi żal właśnie tych dzieci. Bo kto wie, może one tu do osiemnastego roku życia będą mieszkać, a potem też wejdą w bezdomność. Dziewczyna tu zostanie na lata, a chłopak pójdzie do schroniska męskiego. Chyba że matka sama zapewni im jakiś start w życiu…

ON NIGDY NIE WRÓCI Może tak będzie z Tomkiem? Obecnie ma dwa lata i mieszka tu z Magdą, trzydziestolatką, która jeszcze jakiś czas temu liczyła na to, że nowy związek i miłość wyrwą ją z bezdomności. Gdy trafiła do ośrodka, nie była jeszcze matką. Sama nadal wygląda jak nastolatka. Wspomina, że długo mieszkała z rodzicami, aż w końcu zabrano im lokum. Okazało się, że rodzina długie lata za nic nie płaciła. Matka zarabiała, ojciec wszystko wydawał nie wiadomo na co i gdzie. Teraz oboje nie żyją, nigdy nie poznali swojego wnuka. - Tomek urodził się, jak dziadków już nie było na świecie - tłumaczy Magda. - Właściwie to już w ogóle nikogo przy mnie nie było. Dlatego, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, a stało się to dopiero w czwartym miesiącu, cieszyłam się jak nigdy z niczego. Pomyślałam, że w końcu będę miała kogoś swojego, może jakiś sens w życiu. Ojca dziecka poznała już jako domowniczka placówki. Był wysoki, przystojny, Tomek ma jego oczy i uśmiech. Spotykali się często, chodzili do najbliższego hotelu. Wydawało jej się, że są w sobie zakochani i że on ją stąd wyciągnie. Kiedy jednak powiedziała mu o ciąży, wycofał się ze wszystkiego, co wcześniej obiecywał. - A potem zapadł się pod ziemię - dodaje. - Złożyłyśmy tu z ośrodka wniosek o alimenty, ale zmienił adres, numer telefonu, nie wiemy, gdzie jest. Teraz to już mogę o nim zapomnieć. Próbuję. Wiadomo przecież, że nigdy nie wróci. Magda najczęściej snuje się po korytarzu ośrodka z małym Tomkiem u boku. Raczej rzadko już wychodzi na zewnątrz, choć nie dogaduje się najlepiej ze współlokatorką. Korytarz wystarcza. Stara się, żeby każdy dzień jakoś minął i próbuje łapać najlepsze chwile z bycia ze swoim dzieckiem. Powtarza, że tylko to ma. Tylko to jej zostało. Nie wie, czy kiedyś będzie inaczej. - Jakby wyglądałoby moje życie marzeń? Ojej, nie wiem… - rozmyśla. - Może to śmieszne, ale chciałabym pracować w kwiaciarni. Bukiety robić, bo ludzie je najczęściej kupują komuś, żeby przyjemność sprawić. Na podziękowania, na urodziny, na imieniny, dla ukochanej. Mnie nikt nigdy nie dał kwiatów, może mały mi kiedyś kupi na Dzień Matki… Może jak ja bym w tych kwiatach pracowała, to byłoby dobrze? Ale kto by mnie tam zatrudnił? Przecież jak ja wyglądam - po co ktoś taki szary, w tych kolorowych kwiatach? W sumie to tylko się człowiekowi gorzej robi, jak marzyć zaczyna. Marzyć to można było kiedyś, jak się miało swój dom, jak się z kimś było, a nie teraz, gdy nic się nie ma i jakoś nie idzie już tego naprawić. Nie mam życia. Nic nie mam. Przepraszam, niepotrzebnie zajęłam czas.CP Imiona bohaterek na ich prośbę zostały zmienione.

[ napisz do autora: l.tataruch@expressmedia.pl ] miasta kobiet

marzec 2016

23


gdzieś POMIĘDZY

W Y R A S TA N I E I V

jej pasja

W dzieciństwie Magdzie do tworzenia wystarczał kawałek drewna lub piasek w piaskownicy. Dziś figuruje w dziesiątce najlepszych ilustratorów w kraju. TEKST: Justyna Król

24

miasta kobiet.pl


jej pasja

N

ie pamięta, kiedy dostała pierwsze kredki, ale jako chorowite dziecko często przesiadywała w poczekalniach u lekarzy, przelewając twory swej bujnej wyobraźni do zeszytów. Mama zawsze woziła je ze sobą - na wszelki wypadek. Tapetowała też pokoje szarym papierem pakowym, by dzieci mogły same zapełniać ściany kolorami. Być może te początki przesądziły o tym, że dziś bydgoszczanka Magda Rucińska jest w dziesiątce najlepszych polskich ilustratorów.

WIĘCE J ZDJĘĆ NA MIASTAKOBIE T.PL N I E B O I S I Ę PA N I

MURAL, SITODRUK I KOMIKS Magda była stypendystką ministra. Projektowała reklamy dla Bydgoskiego Informatora Kulturalnego, rysunki dla Magazynu Moment, zajmowała się artystycznym malowaniem ścian - m.in. murali. Współtworzyła Otwartą Pracownię Sitodruku i Bydgoski Handmaderoom, a także kojarzoną z nim markę Nuka. Całkiem niedawno słynne „Fabularie” umieściły jej pracę na okładce. Publikowała w „Zwykłym Życiu”, „Lampie”, pisała też recenzje do „Zeszytów Komiksowych”. - Choć z nazwy to trochę wrzucanie samej siebie w szufladkę, kapitalnie wspominam udział w gdańskich warsztatach pt. „Dziewczyny też rysują komiksy” - mówi. Niektóre z jej prac trafiły do antologii komiksu kobiecego. Inne znalazły się na wystawie w poznańskim CK Zamek - w galerii komiksu Cheap East. W 2015 roku w Galerii Wspólnej pokazała swoją wystawę pt. „Pomiędzy”. - To była pierwsza tak dojrzała z moich wystaw. Pojechała też do sopockiej Zatoki Sztuki, ale w Galerii Wspólnej było jej lepiej - dodaje ze śmiechem. - Czułam, że jest to miejsce autentycznie stworzone do prezentowania sztuk wizualnych. W Sopocie było pięknie, ale nie czuło się misji tej sztuki, była gdzieś obok samego wydarzenia, poza kontekstem. Dlaczego „Pomiędzy”? Bo ja zawsze się czułam tak trochę pomiędzy. Moja twórczość mieści się pomiędzy wyra-

POMIĘDZY

INSPIRUJĄCA NUDA - Tak zwany rysunek konferencyjny nadal mi się zdarza. Kiedy nudzę się na jakimś posiedzeniu, ręka sama wędruje, to silniejsze ode mnie - śmieje się Magda. W młodości sugerowano jej liceum plastyczne, ale wybrała ogólniak, czego długo żałowała. Po maturze dostała się na lingwistykę, ale prawdziwe spełnienie poczuła dopiero, gdy równolegle zaczęła studiować edukację artystyczną na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. To tam zaczęły się prawdziwe eksperymenty. - Pochłonął mnie rysunek, od technik tradycyjnych po multimedialne. Głównie dzięki Joannie Imielskiej, mojej promotorce, którą do dziś bardzo cenię. Robiłam ilustracje do wierszy, kręciłam filmiki, tworzyłam animacje. Byłam strasznie nastawiona na podejście konceptualne, zdarzało się, że korzystałam też z moich umiejętności lingwistycznych przy tych projektach. Z perspektywy czasu uważam, że niektóre z nich były mocno przeintelektualizowane - wspomina. - Później, szukając swojej ścieżki, już w pełni świadomie wróciłam do tradycyjnych narzędzi.

miasta kobiet

marzec 2016

25


Z DALEKA

jej pasja

Z CYKLU NIE-POKOJE

JEJ NIEPOKOJE Choć ludzie często mówią, że jej prace są smutne, chcą je mieć dla siebie. Z wieloma już się pożegnała, ale cykl „Niepokoje”, częściowo prezentowany w zbiorze „Pomiędzy”, jest jej szczególnie bliski. Na razie nie można go kupić, nadal jest w fazie powstawania. - Będę tworzyć „Niepokoje” tak długo, aż poczuję, że to już koniec. Czy te prace są smutne? Nie wiem, ja tego tak nie widzę. Czuję się dobrze w zawężonej stonowanej kolorystyce, może stąd te odczucia odbiorcy, ale nie inspiruję się smutkiem. Nie lubię rozkrzyczanego komunikatu, wolę subtelny przekaz. Fascynuje mnie poszukiwanie odcieni i tekstur w wąskiej gamie kolorystycznej. Fakt, bywa, że tworzę przy smutnej muzyce. Ona pomaga się otworzyć na proces twórczy, ale ładuje mnie pozytywną energią. Nie próbuję przekazywać żadnych skrajnych, drastycznych emocji. Rysowane przeze mnie postaci są statyczne, ich twarze raczej nie sugerują zbyt wiele - twierdzi artystka. Bodźców do tworzenia lubi szukać w domu ukochanej babci, wśród nagromadzonych tam przedmiotów. Jedną z jej inspiracji był też dziadek - Straciłam go w dzieciństwie. Nie byłam z nim bardzo zżyta, ale dotknęło mnie, gdy zgubiłam jedyną fotografię, która po nim została. Jego obraz w mojej głowie zaczął się rozmywać. Tak powstał cykl prac o jego braku, nieobecności - opowiada. W SWOIM TEMPIE Na co dzień pracuje na UTP, wykłada głównie malarstwo i rysunek na kierunku architektura wnętrz. Z Bydgoszczy nie planuje wyjeżdżać, odpowiada jej tutejsze tempo życia. Nigdy nie lubiła pośpiechu. Twierdzi, że zawsze była nieco wyobcowana, może nawet mało towarzyska. Choć relacje z ludźmi bardzo sobie ceni, do dziś, gdy ma wybierać między kawą z koleżanką a godzinką w swej pracowni, ma dylemat. Wciągnięta w projekt, zarywa noce. - Chcę tworzyć. Rozwijać się artystycznie. Najlepiej do śmierci. Życia bez rysowania sobie nie wyobrażam, jest mi ono potrzebne jak powietrze - dodaje.CP [ napisz do autora: j.k rol@expressmedia.pl ]

26

miasta kobiet.pl

AUTOPORTRET

żaniem a opowiadaniem. Samo słowo „pomiędzy” kojarzy mi się z procesualnością, czymś nieskończonym. To taka moja niedookreślona, niepozamykana przestrzeń.

*Magda Rucińska 31-letnia bydgoszczanka, rysowniczka i ilustratorka, absolwentka lingwistyki na UKW w Bydgoszczy i edukacji artystycznej na ASP w Poznaniu, autorka wystawy POMIĘDZY, prezentowanej w Galerii Wspólnej, Galerii Kantorek w Bydgoszczy i Zatoce Sztuki w Gdyni, publikowała w „Fabulariach”, „F5” i „Zeszytach Komiksowych”.


006129678 006129026

Pomysł na wypoczynek w hotelu SPA. Naturalnie na Mazurach fitness czy warsztatów samoobrony prowadzonych przez trenerkę KRAV MAGA. Ciekawą propozycją są także relaksacyjne warsztaty garncarskie na kole japońskim prowadzone przez mazurskich garncarzy. W pierwszy weekend marca basen czynny będzie aż do północy, a w sobotę odbędzie się uroczysta kolacja dla pań oraz wieczór taneczny w Klubie Nocnym.

Centrum SPA to z kolei 9 profesjonalnie wyposażonych gabinetów, basen, sauny oraz jacuzzi. Na dobry początek marca Hotel Anders przygotował specjalny pakiet z okazji Dnia Kobiet. W ramach proponowanego programu pobytu można skorzystać z zajęć jogi, pilatesu lub stretchingu z instruktorką

Dodajmy, że Nagroda Best Hotel Awards 2015 w kategorii Najlepszy hotel spośród 4 i 5-gwiazdkowych obiektów w Polsce położonych nad jeziorem oraz najwyższa z możliwych ocen w Poland 100 Best Restaurants Awards 2015 padły ostatnio łupem kompleksu w Starych Jabłonkach.

www.hotelanders.pl

006124271

Spacery po pachnącym wiosną lesie z widokiem na jezioro, bogactwo aktywnych atrakcji, rozgrzewające zabiegi SPA i doskonała regionalna kuchnia to propozycja proekologicznego Hotelu Anders w Starych Jabłonkach na marcowy wyjazd z przyjaciółkami. Hotel Anders w Starych Jabłonkach położony jest na Mazurach Zachodnich, nad brzegiem jeziora Szeląg Mały, w otoczeniu majestatycznych lasów, na granicy rezerwatu przyrody. Hasło hotelu „Naturalnie na Mazurach” odnajduje wyraz w proekologicznej filozofii miejsca, cudownej przestrzeni, rozbudowanej bazie rekreacyjnej oraz regionalnej kuchni. W Hotelu Anders odpoczywa się aktywnie, żyje w zgodzie z naturą.


temat

4 1

3

2

DRWALE WRACAJĄ DO LASU

K O L E K C J A B A L M A I N [ 1, 2, 4, 5 ] K O L E K C J A VA L E N T I N O [ 3 ]

Jaki typ mężczyzny zastąpi dobrze znanego, wręcz swojskiego brodacza? Romantyczny arystokrata z XVII-XIX wieku. Tak, tak - nadciągają księcioseksualni! TEKST: Dominika Kucharska ZDJĘCIA: materiały prasowe

28

miasta kobiet.pl

5


moda

O

Balmain znów zrobiło się głośno. Znów, bo na dobre nie zdążył opaść kurz po widowiskowych walkach celebrytek (również tych rodzimych) o ubrania, które francuski dom mody zaprojektował dla znanej sieciówki. Dziś jednak odpuśćmy sobie ekscesy mody damskiej i skupmy się na tej tworzonej z myślą o mężczyznach, bo to właśnie w niej spodziewamy się dużej rewolucji.

TO MUSIAŁO SIĘ SKOŃCZYĆ Twój facet od kilku sezonów jest dumnym posiadaczem brody? Może zainwestował nawet w specjalną odżywkę i nożyczki do jej pielęgnacji? Jeśli tak to pech, pech i jeszcze raz pech! Drwaloseksualni mężczyźni odchodzą do lamusa. Brody i kraciaste koszule stają się passé niczym peerelowski wąs à la Wałęsa. Większość z nas spodziewała się, że tak się stanie - w końcu, jak powiedział Lagerfeld, moda żyje zmianą - ale nie każdy przypuszczał, że modę na twardych, szorstkich, nieogolonych facetów, zastąpi trend odmienny o 180 stopni! „Drwale, wracajcie do lasu!” - wołały wybiegi niedawnego paryskiego tygodnia mody, a kolekcja wspominanego Balamin była najgłośniej słyszana, choć wtórowali jej również Valentino, Louis Vuitton czy chociażby Dries van Noten. Jaki typ mężczyzny zastąpi więc dobrze znanego, wręcz swojskiego brodacza? Romantyczny arystokrata z XVII-XIX wieku. Tak, tak - nadciągają księcioseksualni! A skoro drwale ze światowych wybiegów w błyskawicznym tempie opanowali ulice, także te polskie, to musimy też być gotowe na inwazję książąt rodem z bajek Disneya, w wersji absolutnie nieanimowanej.

KOLEKCJA LOUIS VUIT TON

KSIĄŻĘ WSPÓŁCZESNY Współczesny, modny książę jest gładko ogolony, ma piękne, lśniące i gęste włosy, najczęściej zaczesywane na bok, w lekkim nieładzie - jakby dopiero co zeskoczył z galopującego rumaka. Oczy - romantycznie zmrużone. Sylwetkę - szczupłą, wysportowaną, ale nieprzesadnie umięśnioną. Przejdźmy do ubrań - to ważne, jeśli przyjdzie Wam wybrać się z „księciem” na zakupy. Garderoba księcioseksualnego mężczyzny to kwintesencja elegancji. Nie jest to jednak absolutnie szyk w stylu agenta 007. Tu nie chodzi o idealnie skrojony garnitur i białą koszulę. Książę w swojej garderobie ma przegląd najbardziej luksusowych materiałów, w iście królewskich barwach - głębokiej czerwieni, granacie, czerni, złocie, fiolecie - i w wydaniu pełnym przepychu, nierzadko ekstrawaganckim. Nosi militarne marynarki haftowane złotą nitką, zdobione brożkami i atłasowe spodnie. Do tego hiszpański pas - często wytłaczany, w wyrazistym kolorze, ze skórzanymi wstawkami. Płaszcze zdobią duże kołnierze z futra. Buty? Są wysokie kozaki inspirowane tymi do jazdy konnej, są i solidne oficerki, ale również zamszowe mokasyny z kokardką. JUŻ NIE TAK ŁATWO Jaka jest szansa, że w niedalekiej przyszłości, wychodząc z domu co krok będziemy mijały panów wystylizowanych na dawnych arystokratów? Moim zdaniem duża, choć mniejsza niż w przypadku mody na drwaloseksualnych. Znam wielu facetów, którzy twierdzą, że trendami się brzydzą, a mimo to ochoczo paradują w koszulach w kratę i regularnie, z dużą starannością kontrolują przyrost swojej bujnej brody. Dla jasności dodam, że w życiu nie trzymali oni siekiery w rękach. Trudno jednak pominąć fakt, że dla wielu mężczyzn moda na drwala była wygodą, powszechnym przyzwoleniem na to, aby się nie golić każdego ranka, a do pracy lub na imprezę chodzić w luźniejszym stroju, bez spinania się i siedzenia pod krawatem. Natomiast moda na arystokratę jest już bardziej wymagająca. Coś trzeba odprasować, coś oddać do czyszczenia, bo w pralce prać nie wolno, buty koniecznie pastować, a włosy czesać. Modowi twórcy zatęsknili za delikatniejszą i wytworniejszą wersją mężczyzny, choć może jest to po prostu odpowiedź na czasy, w których żyjemy. Dziś faceci zmagający się z siłami natury czy rąbiący drewno na mrozie to częściej tacy, który robią to w ramach hobby, a nie dlatego, że muszą (tych, którzy walczą o życie, siedząc przed komputerem, nie biorę pod uwagę). Analogicznie w krwiobiegu nie musi płynąć błękitna krew, aby wystylizować się na księcia. ZA MAŁO KSIĘŻNICZEK… Co o nowym trendzie myślą kobiety? Popytałam i usłyszałam skrajne odpowiedzi, choć większość mówi, że swojego faceta czy kolegów w wydaniu arystokratycznym, z żabotem i w atłasie, sobie nie wyobraża. Widocznie z marzeń o pięknym księciu na białym koniu się wyrasta albo znam za mało księżniczek. Za to światełko nadziei dla siebie widzą te dziewczyny, które drapiącej brody nienawidziły. Liczą, że nowa moda sprawi, iż ich druga połowa znów sięgnie po maszynkę do golenia. Swoją drogą dawno męska moda aż tak nie poruszała. Może to dlatego, że obecnie męskie trendy zmieniają się jak w kalejdoskopie, mamy do nich większy dostęp i chętniej wymieniamy garderobę. Swoje trzy grosze dorzuciła do tego też popularność pieczołowitego kreowania wizerunku i troska o niego jak o najcenniejszą rzecz. W tym nurcie nadążanie za trendami to podstawa. A mi najbardziej żal tych drwaloseksulanych z przypadku, którym po prostu ten styl był na rękę i jeszcze słyszeli, że są tacy modni. Koniec dobrych czasów, Panowie! Zamiast lasu - powrót króla…Przepraszam - księcia.CP

[ napisz do autora: d.kucharsk a@expressmedia.pl ] miasta kobiet

marzec 2016

29


uroda

PIĘKNE przebudzenie Pajączki, cellulit, szara cera… Jeśli chcesz się ich pozbyć, nie czekaj do wiosny. Początek marca to ostatni moment, aby z pełnym profesjonalizmem pożegnać zimową spuściznę. TEKST: Dominika Kucharska

Z

PO DRUGIE, ROZJAŚNIANIE Poważniejsze przebarwienia zlikwiduje seria zabiegów z użyciem lasera, np. fotona. Da on sobie z nimi radę, ale trzeba pamiętać, że regeneracja naskórka pod takim zabiegu może trwać do tygodnia. Jeśli konieczne będzie kilka powtórzeń, to nie trzeba być wybitnym matematykiem, aby obliczyć, że do wiosny z ich ilością nie poszalejemy. Natomiast, jeśli chodzi o znienawidzone rozszerzone naczynka czy rumień, genialnie sprawdzi się nowoczesna i bezbolesna technologia VPL, wykorzystująca zmienne światło pulsacyjne.

ima to trudny okres dla naszego ciała. I nie chodzi tylko o mróz, suche powietrze i śnieg. To także czas pełen jedzeniowych pokus i leniwych wieczorów z grzańcem przed telewizorem. Efekt? Kilka kilogramów więcej, słaba kondycja, szara cera i skóra wymęczona przechodzeniem z zimnego dworu do ciepłych pomieszczeń. Jeśli planujesz urodowe porządki przed wiosną, to czas najwyższy, bo za chwilę na wiele z nich będzie za późno! Część z zabiegów idealnych na regenerację po zimie wiąże się z bezwzględnym zakazem wystawiania skóry na działanie promieni słonecznych przez określony czas. Co więc warto zafundować swojemu ciału właśnie teraz?

PO TRZECIE, UJĘDRNIANIE Zanim wskoczymy w lżejsze ubrania, dobrze byłoby popracować też nad jędrnością skóry. Domowy peeling, maska i masaże to dobry punkt wyjścia. W walce z cellulitem wesprze nas bańka chińska - najczęściej gumowa, stosowana na zimno, którą można kupić w aptece. Bańka wysysa powietrze pod ciśnieniem, a dzięki temu likwiduje skórkę pomarańczową i rozstępy. Jej regularne stosowanie przynosi świetne rezultaty. Oczywiście bardziej spektakularne efekty uzyskamy po wizycie w profesjonalnym gabinecie. Jedną z nowości jest metoda łącząca w sobie technologię wielobiegunowych fal radiowych i metodę pulsacyjnego pola magnetycznego, co powoduje zwiększoną cyrkulację krwi. Już po pierwszym zabiegu skóra odzyskuje blask i jest bardziej napięta.CP

PO PIERWSZE, ZŁUSZCZANIE Po zimie wiele kobiet narzeka na szarą, zmęczoną i pozbawioną blasku cerę. Tymczasem rozwiązanie jest proste - wystarczy ją złuszczyć i pozbyć się martwego naskórka, a przy okazji odżywić wartościowymi substancjami. W tym przypadku świetnie sprawdzi się seria zabiegów mikrodermabrazji połączonej z eksfoliacją kwasami. Dzięki temu pozbędziemy się wszelkich zanieczyszczeń, drobnych przebarwień, zmarszczek, a także łojotoku. Złuszczanie ma jeszcze jedną bardzo istotną zaletę - tak przygotowana skóra zdecydowanie lepiej wchłania wszelakiego rodzaju preparaty pielęgnacyjne, ponieważ dostępu nie blokuje im już martwy naskórek. Podobny efekt uzyskamy wybierając się na peeling kawitacyjny z sonoforezą, który bywa też nazywany masażem ultradźwiękowym. Sonoforeza wykorzystuje fale ultradźwiękowe i dzięki nim wprowadza w głąb skóry substancje czynne, które są dobierane indywidualnie do potrzeb. E

K

L

ul. Broniewskiego 4/154 (Sztuki Piękne) tel. 790 705 007 to co jest optymalne dla jednego człowieka, innemu może zaszkodzić  nasza dieta opiera się na Kompleksowej Typologii Odżywiania i badaniach krwi  wyeliminujemy konkretne produkty, które szkodzą, zastępując je tymi od których chudniesz 

A

M

A

DIAGNOSTYKA CIAŁA + WSTĘPNA KONSULTACJA

50

90 zł

Twój wiek metaboliczny oraz proporcje: masy mięśniowej, tkanki tłuszczowej, wody, tkanki tłuszczowej wewnętrznej (trzewnej) w organizmie  wstępna konsultacja z dietetykiem 

006119324

R

[ napisz do autora: d.kucharsk a@expressmedia.pl ]


Osiedle Sztuk Pięknych ul. Broniewskiego 4/101, 87 - 100 Toruń

www.miracle-beauty.pl

kontakt@miracle-beauty.pl tel. 533 314 994 • Nowoczesna kosmetyka twarzy w oparciu o innowacyjne formy kosmetyków oraz aparaturę, w tym makijaż mineralny.

• Bezbolesna depilacja laserowa nowoczesnym leserem Mediostar Next Pro - możliwa o każdej porze roku i różnej barwie włosa.

• Modelowanie i wyszczuplanie sylwetki oraz drenaż limfatyczny za pomocą Medycznych Fal Radiowych RF, Endermologii.

• Likwidowanie blizn i rozstępów, Frakcyjnym Laserem Nieablacyjnym - nowoczesna technologia, która skutecznie stymuluje skórę do odnowy kolagenu bez efektu łuszczenia naskórka.

• Laserowe zamykanie naczynek.

• Detoksykacja skóry ciała (zabiegi BODY WRAP) z użyciem wysokowartościowych alg firmy Thalgo.

• Fotoodmładzanie laserowe (rozjaśnianie przebarwień, stymulacja fibroblastów do wytwarzania nowego kolagenu, napina i rozświetla skórę).

20% do 50% przez luty i marzec.

006124996

Atrakcyjne promocje na zabiegi od

• Masaże relaksacyjne i medyczne.

Zapraszamy

006130673

006083800


felieton

CZY BARBIE SIĘ ZGARBI? Justyna Król Dziennikarka i PR-owiec, w życiu stroni od skrajności, wychodząc z założenia, że nic nie jest po prostu czarne lub białe, dumna mama sześcioletniej Halinki.

Najsłynniejsza lalka świata zbliża się do emerytury. Czy na jej idealnie gładkiej skórze pojawią się zmarszczki? Czasu przecież nie zatrzymamy, więc może warto promować przemijanie z godnością... Ma 57 lat (nie mówcie dzieciom, podobno to tajemnica) i całkiem nieźle się trzyma. Od urodzenia idzie z duchem czasu, podąża za trendami, a w jej życiu zachodzi wiele zmian. Bywa niestrudzoną, mądrą babką - ma za sobą karierę astronautki, pilotki, chirurga, koszykarki i kandydowanie na prezydenta! Promuje tolerancję i równość - kolor skóry zmieniała już kilka razy, a na wózku inwalidzkim jeździła na długo przed tym, jak Lego zaczęło projektować niepełnosprawnego ludzika. Mowa oczywiście o słynnej Barbie - ikonie popkultury z ligi Coca Coli i McDonalda. Lalce, którą ma 90 proc. dziewczynek w 150 krajach świata. Mimo że podobno ma 137 profesji i w teorii jest wyzwoloną, przedsiębiorczą przedstawicielką płci pięknej, to w praktyce chyba jest mało przekonująca w swym wizerunku, a skrajne feministki chętnie wytargałyby ją za włosy. Wszystko dlatego, że jej najbardziej znana wersja - młodociana, jasnowłosa modelka o talii osy, wydatnych piersiach i przesadnie długich nogach - powiela najgorsze stereotypy o kobietach. Tylko co jeszcze ma zrobić Barbie, by nie kojarzyć z infantylną blondynką z dowcipów, a na przykład z pracownicą dobrego szwedzkiego laboratorium badawczego?

BYŁO SOBIE ŻYCIE Wróćmy na chwilę do początków. Ameryka, lata 50. minionego stulecia. Mała Barbara bawi się z kuzynkami w ogrodzie. Lalkami - jak na dziewczynkę przystało. Łysymi bobasami w śpiochach, jedynymi jakie wówczas były w sprzedaży. Pojęcia nie ma, że za parę lat zdrobnienie jej imienia zapadnie w pamięć dziewczynkom na całym świecie. To właśnie przyglądając się córce Ruth Handler (z pochodzenia polska Żydówka), twórczyni Barbie, zaczęła się zastanawiać nad potrzebą wcielania się dziecka w dorosłe role. Drugim bodźcem do stworzenia kultowej lalki była podobno kupiona podczas podróży z mężem Elliotem mała laleczka, wzorowana na bohaterce niemieckiego komiksu dla dorosłych - będąca zresztą uosobieniem męskich marzeń o kobiecie, co wiele tłumaczy. Tak zrodził się miliardowy biznes rodzinny. PIONIERKA BIUSTU Wbrew temu, czego można było się spodziewać, Barbie nie miała lekkiego życia. Jej pierwsza wersja, choć pionierska w świecie lalek (jako pierwsza miała biust i przypominała prawdziwą kobietę), nie podbiła rynku zabawkarskiego, ot tak. Był czas, gdy wyceniona na liche trzy dolce leżała na wystawie z nadzieją, że ktoś ją zauważy. Do momentu, gdy tuż przed Bożym Narodzeniem właściciele niewielkiej wówczas firmy Mattel zdecydowali się zainwestować w reklamę telewizyjną. W 1959, roku pierwsze amerykańskie dziewczynki wyjęły spod choinek owe małe kobietki, poruszając tym samym lawinę masowej produkcji. Barbie rokrocznie przynosi w swych smukłych dłoniach miliardy dochodu rodzinie Handlerów. Jednak równolegle do fali popularności od dawna wzbudza też kontrowersje. Obecnie wyedukowane matki coraz częściej zamykają swe portfele w trosce o psychikę córek - podążających za nienaturalnym ideałem piękna.

32

miasta kobiet.pl

PÓJDZIE W BIODRA! W odpowiedzi na to firma Mattel podjęła kolejne kroki, by ratować wizerunek swego topowego produktu. Murzynka już była, ale nie miała jeszcze aż tak kształtnej pupy... Czas więc na rewolucję w figurze! Niedługo w sklepach z zabawkami znajdziemy słynną lalkę w wersji niskiej, bardzo wysokiej oraz wyraźnie zaokrąglonej. Jak podkreślają producenci - chodzi o to, by dziewczynki widziały to, na co patrzą na co dzień. Idea słuszna, bo przykłady negatywnego wpływu tej z pozoru niewinnej zabawki na dorastające kobiety można wymieniać bez końca. Najlepszym jest chyba chirurgicznie zmodyfikowana Ukrainka, z proporcjami ciała łudząco przypominającymi Barbie. Swego żywego sobowtóra ma też Ken. Co się stanie z tymi ludźmi, gdy rynek zaleją realistyczne wersje znanej amerykańskiej pary? JAK ODBIĆ KENA? Zastanawia mnie jednak brak konsekwencji w tym wszystkim. Z jednej strony wieloletnia walka ze stereotypem przesadnie dbającej o wygląd głupiej blondynki i kolejne „mądre” modele lalek na półkach. Z drugiej zaś coraz to nowsze pełnometrażowe filmy animowane na ekranach kin, a w telewizji serial o Barbie, w którym rewolucją w ogóle nie wieje. Przenieśmy się na moment do odcinka tegoż tworu dla dziewczynek: Barbie (choć jest tak aktywna zawodowo), jak zwykle (korzystając ze swego niesamowitego intelektu) głowi się od rana: co dziś na siebie włożyć (o zgrozo?!) i jak uczesać włosy, by Ken był zachwycony. Wchodzi do swej ogromnej szafy, by przeglądać setki ubrań (strój astronautki i laborantki miga tylko przez moment). Ken z kolei - jak prawdziwy facet - zawsze jest w ogromnych tarapatach. Ma dylemat, co kupić ukochanej na urodziny (przypominam, nikt nie wie, które to), bo przecież Barbie ma już wszystko! Zaś jej przyjaciółki zastanawiają się, co zrobić, by być jak Barbie, albo najlepiej być Barbie, bo ich życie w cieniu niekwestionowanej trendsetterki i tak nie ma sensu. Ach, zapomniałabym - wszystkie mają jeszcze jedną megaważną misję z cyklu impossible, a mianowicie: jak odbić Barbie Kena? Trąci „Modą na sukces”. Dobrze, że Barbie nie ma dziecka z bratem swojej niedawno odnalezionej matki biologicznej lub złym bratem bliźniakiem ciotecznego kuzyna… ZATRZYMAĆ CZAS Za dekadę przyjdzie czas na emeryturę Barbie. Nasuwa się pytanie: czy Barbie się zgarbi? Czy na jej idealnie gładkiej skórze pojawią się zmarszczki? Czasu przecież nie zatrzymamy, więc może warto promować przemijanie z godnością? Trudno powiedzieć, jaki będzie dalszy kierunek działań firmy Mattel, ale czy jakiekolwiek triki są jeszcze w stanie odczarować tę lalkę? Wątpię. [ napisz do autora: j.k rol@expressmedia.pl ]


w Żninie ul. Plac Wolności 13 tel. (52) 302 04 50 pn.-nd. 8-22

006031107

ul.Kossaka 23 tel. 515 979 046 pn.-nd. 8 – 21

006130684


Szukamy miejsc,

Zgłoś swojego

w których wykwalifikowani specjaliści profesjonalnie

kandydata do plebiscytu

dbają o urodę, relaks, dobre samopoczucie oraz zdrowie.

Zgłoszenia przyjmujemy w czterech kategoriach: » Salony Fryzjerskie » Salony Kosmetyczne i Gabinety SPA » Kliniki i Gabinety Medycyny Estetycznej » Hotele SPA & Wellness i Uzdrowiska

Na zg łoszeni a czekamy od 26 lutego do 6 marca 2 016 r.

006132219

Szczegółów szukaj już 26 lutego 2016 r. na łamach ,, ,, ,,Expressu Bydgoskiego oraz ,,Nowości - Dziennika Toruńskiego , a także na naszych stronach internetowych: www.express.bydgoski.pl i www.nowosci.com.pl.


006132490


męska perspektywa

KOBIECOŚĆ JEST TRENDY Choleryczka jest zawsze punktualna i niedbale rzuca torebkę, by móc zacząć charakterystycznie gestykulować. Flegmatyczkę przeraża każda zmiana, a swej torebki nie odstępuje na krok. Podczas wizyty u fryzjera łatwo rozpoznać typy osobowości. Z Jackiem Rybackim* rozmawia Justyna Król ZDJĘCIE: Leszek Czaplewski Kobiety lubią rozmowy na fotelu u fryzjera. Zwierzają się Panu, jak zaprzyjaźnionemu barmanowi? Zdziwię panią, ale nie. Wydaje mi się, że barmanom też się zbyt chętnie nie zwierzają. Barman-psycholog to taki mit. Powierniczką prędzej byłaby barmanka. Kobieta chętniej opowie o swoich strapieniach czy głębszych przeżyciach innej kobiecie, zakładając, że ta lepiej ją zrozumie. Powie, że u niej jest podobnie lub wręcz przeciwnie. Nie uwierzę, że pracuje Pan w ciszy… Absolutnie nie. Dużo rozmawiamy z klientkami, ale raczej światopoglądowo. Wymieniamy myśli o życiu, śmiejemy się. I oczywiście dyskutujemy o pielęgnacji włosów, fryzurach, ale też o ciuchach. Zagląda Pan swym klientkom do szaf? Trochę tak. Nie czuję się ekspertem od fasonów, ale lubię wiedzieć, jaka kolorystyka przeważa w szafie klientki, zanim dobierzemy kolor. Na przestrzeni dwudziestu lat Pana pracy, kobiety bardzo się zmieniły? Owszem. Żyjemy w dobie kultu młodości. Kobiety zawsze chciały wyglądać młodo, ale dziś mamy narzędzia, by im to dłużej umożliwiać. Niektóre pięćdziesięcioletnie modelki wyglądają jak trzydziestolatki. Kiedyś było to niemożliwe. Dzisiaj przeciętna czterdziestolatka wygląda jak dawniej trzydziestolatka. Wiadomo, składa się na to wiele czynników. Potrafimy świadomie korzystać z dobrodziejstw współczesnego świata? Ogólnie - niestety nie. Oczywiście jest grono bardzo świadomych, wyedukowanych i odpowiednio zadbanych pań, ale idąc ulicą, nadal trudno się nie skrzywić. Niestety większość kobiet nie potrafi wydobyć swego naturalnego piękna. Coś gdzieś podpatrzyły i nieudolnie to naśladują. Potrzebują doradców, ale usilnie próbują radzić sobie same, w domowym zaciszu. Zrozumiałe jest, że warunki ekonomiczne w naszym kraju o tym decydują, jednak np. dla tych pań, które rzadko mogą pozwolić sobie na wizytę u fryzjera, są też pośrednie rozwiązania, takie jak choćby refleksy, które dają efekt na długo. Wówczas wystarczy pozostać przy swoim kolorze włosów, by nie straszyć tym nieodpowiednio dobranym. Nie ma nic gorszego niż źle nałożona farba lub kilkucentymetrowe odrosty - a takowe niestety często się widuje. Lubimy eksperymenty? To już zależy od osobowości. Zawsze staram się rozpoznać, jaki temperament drzemie w mojej klientce, zanim jej coś zaproponuję. Sam

36

miasta kobiet.pl

jestem sangwiniko-cholerykiem i z takim typem najłatwiej mi się pracuje. Melancholiczka czy flegmatyczka nie odnajdzie się u Pana? Melancholiczka owszem, ale wiem, że będzie wierna klasycznym fryzurom. Od razu rozpoznam ją po charakterystycznych ruchach rękoma w okolicy własnej twarzy. I po ubiorze - będą dominowały czernie lub pastele. Ta pani nie stawia na nowe kolekcje, woli rzeczy z poprzedniego sezonu, ale zawsze wybiera te sprawdzonej jakości. Nie inwestuje w niszowe marki, bo nie przepada za ryzykiem. Ceni jakość. Do zmian podchodzi sceptycznie, ale te mniejsze jest w stanie zaakceptować. Flegmatyczka już nie. Ona może by i chciała, bo mąż by był zadowolony, ale wiadomo, że tak naprawdę żadnej zmiany nie udźwignie. W innej, „nie swojej” fryzurze po prostu nie będzie się czuła dobrze. Ubiera się od lat w to samo, ma w szafie mnóstwo podobnych do siebie ubrań. Poznaję ją zwykle po tym, że nie odstępuje własnej torebki. A sangwiniczka i choleryczka to chodzące kameleony zapewne… Choleryczkę będę obsługiwał za pół godziny. Taka klientka nie lubi braku punktualności. Gdy się ją grzecznie poprosi, by usiadła i chwilę poczekała, bankowo tego nie zrobi. Będzie stała i zacznie nieco nerwowo spoglądać na zegarek. Gdy nadejdzie jej kolej, rzuci torebkę gdziekolwiek. Ten typ dużo gestykuluje. Uwielbia to, co jest trendy i jeśli tylko słyszy o jakiejś nowości, natychmiast pragnie ją mieć. Jest odważna w decyzjach i kocha zmiany, można nawet powiedzieć, że żyje zmianami. Sangwiniczka będzie barwna, pełna pozytywnej energii, mniej nerwowa, ale równie spontaniczna i odważna w swych decyzjach. Także postawi na modowe smaczki z pierwszych stron gazet, bo chce być widoczna. A jednak jest Pan trochę psychologiem… Z biegiem lat zacząłem się skupiać na typach osobowości, bo zauważyłem, jak ogromne znaczenie ma to przy doborze fryzury. Wiadomo, że długość włosów dobieram też do kształtu i rysów twarzy, ale przy kolorze temperament jest kluczowy. Chodzi o to, aby klientka czuła się w swej fryzurze dobrze nie tylko przed lustrem w moim salonie, ale też potem, na co dzień. Musi czuć, że nadal jest w swojej skórze. Lubimy się podobać - nie tylko sobie. Patrzymy na siebie oczami mężczyzn czy może raczej innych kobiet? Tu odniósłbym się do wieku. Zaobserwowałem, że bardzo młode panie lub te jeszcze poszukujące miłości swojego życia, bardziej skupiają się na tym, co faktycznie podoba się mężczyznom. Kobiety, które już mają stałych partnerów, zwykle zaczynają patrzeć na siebie oczyma innych


męska perspektywa

kobiet. Stawiają siebie na ich tle i chcą wyglądać lepiej. To w sumie zabawne, bo bywa, że ich wybory niewiele już mają wówczas wspólnego z tym, co się podoba panom. Rywalizacja. Tak już mamy. Obecnie jesteśmy bardziej aktywne zawodowo, a odpowiedni „look” i na tę sferę się przekłada… Pewnie tak. Był taki moment, gdy te najbardziej wyemancypowane panie stawiały na typowe krótkie fryzury. Kobieta robiąca karierę naprawdę założyła spodnie i ścięła włosy. Ale na chwilę. Dziś się od tego nieco męskiego wizerunku w biznesie odchodzi. Oczywiście pewien dresscode nadal obowiązuje, ale nikogo już nie dziwi pani prezes o długich włosach, z delikatną, iście kobiecą fryzurą. Powiem więcej - zaczęło to być modne. Kobiecość jest trendy. I może z różnym skutkiem, ale dbamy o siebie coraz bardziej. Młode mamy szybko wskakują na bieżnie na siłowniach, by wrócić do formy. Nie ma przyzwolenia na lenistwo w kwestii własnego wizerunku. Zgodzę się z tym. Kiedyś taka młoda, karmiąca mama długo nie myślała o sobie, skupiając się wyłącznie na opiece nad dzieckiem. Było też takie społeczne przyzwolenie, by kobieta przez jakiś czas po porodzie mogła wyglądać gorzej, ze względu na tę sytuację. Dziś panie chcą szybko wrócić do wyglądu sprzed ciąży - co widać także w częstotliwości wizyt na moim fotelu. Kiedyś faktycznie młode mamy wracały do mnie później. Dziś nawet panie w sędziwym wieku nie boją się sięgać po to, co dobre dla ich wyglądu, samopoczucia. Rzadziej są babulinkami z przylizanymi

koczkami, choć podobno jeśli chodzi o włosy, to szarości są w modzie - to prawda? Owszem, ale takie kolory najlepiej prezentują się na głowach młodych kobiet. To one sięgają po owe odcienie. Starsze panie lubią rozjaśniać swe fryzury, niechętnie zostają przy naturalnej siwiźnie. Chyba jednak mają poczucie, że je to postarza.

* Jacek Rybacki

Kobiety są innymi klientami niż mężczyźni? Wiedzą, czego chcą, zwykle mają koncepcję fryzury lub rozważają już jakieś opcje i potrzebują pokierowania. Mężczyzna odwrotnie - zazwyczaj chce konkretnej propozycji, bo jeszcze żadnej wizji w głowie nie ma. Jednak mimo to, panie dłużej się zastanawiają. Panowie szybciej podejmują decyzję.

Fryzjer z dwudziestoletnim stażem, zwycięzca pierwszej edycji Color Trophy Polska, swój pierwszy salon otworzył w 1999 roku. Obecnie pracuje w swoim piątym już salonie w centrum miasta, ul. Mostowa 2. Nie ogranicza się do codziennej pracy przy fotelu, należy do prestiżowej grupy szkoleniowców Tecni Artystów Loreal, bierze udział w sesjach zdjęciowych, pokazach mody, szkoli nowych młodych stylistów.

Kiedyś pewien sympatyczny męski krawiec powiedział mi, że celowo zmniejszył kabiny dla mężczyzn w swej pracowni, by kobiety nie wściubiały tam nosa. Pan nie obserwuje tego, że partnerki mówią mężczyznom, jak mają się czesać? Raczej nie. Przynajmniej u moich klientów widzę autonomiczność w tych decyzjach. I coraz większą dbałość panów o regularność wizyt, by fryzura prezentowała się jak należy. To jak to jest z naszymi głowami? Nadążamy za tym, co się dzieje na świecie? Część z nas na pewno, ale jak słusznie pani zauważyła, jest to zwykle jedynie nadążanie. Niestety lokalnie obserwuję, że mało kto chce być pionierem, większość wybiera naśladownictwo. Czekamy na to, co powie Warszawa i dopiero przenosimy to na bydgoski grunt. A szkoda.CP [ napisz do autora: j.k rol@expressmedia.pl ]

miasta kobiet

marzec 2016

37


kobieta przedsiębiorcza

WARTO POGADAĆ Czasami jest tak, że tracimy chęci do działania. Spowodowane jest to porą roku, brakiem słońca, przepracowaniem. I wówczas pomaga rozmowa. Joanna Czerska-Thomas*

P

Audyt - na jakim etapie jest firma i jakie działania zostały zrealizowane. Droga - Podejmiesz decyzję, czy wkraczasz na drogę zmian. Klient - kim jest i jak go pozyskać w Twoim biznesie. Plan - jak ustalić budżet i na co go przeznaczyć. Działanie - co działa w reklamie i jak to wykorzystać. Narzędzia - jak je dobrać, by skutecznie działać. Klienci realizują swoje plany - planują podróż życia, wydają książki, nagrywają płyty, spędzają czas z najbliższymi. Realizują swoje plany biznesowe - zakładają firmę, podwyższają standardy, są na okładkach, rozwijają się. Nie zapominają o tym, by pomagać innym. Takim ludziom uwielbiam pomagać. Mam osobistego doradcę. Dzwonię, opowiadam, radzę się i czasem wykorzystuję. Po takiej rozmowie dostaję wiatru w żagle i wprowadzam nowe pomysły w życie. Bo chodzi o to, by pracować, zarabiać i mieć satysfakcję. No i pomagać. Ale to już zupełnie inny temat…

odczas ostatnich konsultacji klientka przyznała, że jest wciekła. Wściekła na siebie. Za to, że dopiero teraz dotarła do mnie na kreatywną kawę. Była zła, że - jak to nazwała - zmarnowała cztery lata. Inna przyszła z zamiarem zmiany branży. Po konsultacjach stwierdziła, że dostała takie wsparcie, że nie chce czekać ani minuty dłużej z realizacją planu. Czasami jest tak, że tracimy chęci do działania. Spowodowane jest to porą roku, brakiem słońca, przepracowaniem. I wówczas pomaga rozmowa - konsultacje. W sprawach prywatnych - z kimś bliskim. W sprawach zawodowych - ze sprzymierzeńcem, np. marketing integratorem. Przerabiając dany temat samodzielnie nie jesteś w stanie spojrzeć na problem obiektywnie. Nemo iudex in causa sua - nikt nie może być sędzią we własnej sprawie.

KOLEJNY KROK Inna sprawa, że nie wszyscy są na taką rozmowę gotowi. Niesie ona za sobą kolejny krok - zmianę. Ty decydujesz, czy podejmujesz wyzwanie i zmienisz to, co nie pasuje. To trudna decyzja. Bo wygodniej tkwić w niewygodnym, ale znanym świecie. Praca z pasją kusi, ale nie zawsze wystarcza siły i determinacji. Co czeka na tych, którzy podejmą wyzwanie? Droga długa i pełna zwątpień. Ciężka praca i satysfakcja, która daje siły na kolejne wyzwania. Osoby prowadzące biznes mówią, że czują się bardzo samotne. Same muszą podejmować decyzje, a odpowiedzialność za pracowników jest ogromna. Decyzje to jeden z elementów zwycięskiego modelu biznesowego. A że firma nie działa w próżni, inni idą jej śladem. To z kolei mobilizuje do kolejnych działań.

*Joanna Czerska-Thomas Ekspert w dziedzinie zintegrowanego marketingu. Marketing integrator. Właścicielka Agencji Reklamowej M4Bizz. Specjalistka PR - ukończyła Nowoczesny Marketing. Członkini Stowarzyszenia Przedsiębiorców Kujaw i Pomorza oraz BNI. Współorganizuje comiesięczne spotkania Biznes dla Kobiet oraz Konferencję Charmsy Biznesu. Prywatnie żona i mama Huberta. Kot Prezes towarzyszy jej czasem w firmie, a pies Szyszka nie odstępuje jej na krok. www.m4bizz.pl

E

K

L

006130682

R

A

M

A

006126044

PRZY KAWIE, PRZEZ TELEFON O biznesie można i należy rozmawiać. Przy kawie, herbacie, przez telefon. Ale - wbrew pozorom - nie jest to zwykła pogawędka przy kawie. Jak wyglądają konsultacje z ekspertem? Co zyskasz?


TU

NAS ZNAJDZIESZ W E Ź B E Z P Ł AT N I E

B

Y

D

G

O

Akademia Papaver ������������������������������ Al. Mickiewicza 3/1 Atelier Masażu Beaty Juengst ����������������� ul. Podwale 11 BĄ BĄ ������������������������������������������������������������������ ul. Gdańska 78 Bims Plus ���������������������������������������������������������� ul. Frankiego 1 Bobby Burger �������������������������������������������������� Stary Rynek 16 Burger Park ������������������������������������������� ul. Gimnazjalna 6/1c Bydgoskie Centrum Informacji ������������������������������������������������������� ul. Batorego 2 (Stary Rynek) Bydgoska Szkoła Wyższa ����������������� ul. Unii Lubelskiej 4c Bydgoskie Biuro Turystyki Zagranicznej PTTK �������������������������������������������������������������������������������� ul. Mostowa 5 Carla, Studio Fryzjersko-Kosmetyczne ������������������������������������������������������������������������� ul. Śniadeckich 37 Centrum Medyczne Bieńkowscy ��������������� ul. Lęborska 7 Centrum Medyczne Gizińscy ���������������������������� ul. Leśna 9 Centrum Nowoczesnej Mamy ������������ ul. Dworcowa 110 Centrum Stomatologii „Dentus” ���� ul. Ku Wiatrakom 19 Centrum Stomatologii Estetycznej i Implantologii „Zagalak” �������������������� ul. Juliana Fałata 5 Cukiernia Sowa ���������������������������������������������� ul. Gdańska 65 Cukiernia Staropolska ��������������������������������� ul. Gdańska 29 ������������������������������������������������������������ ul. Skłodowskiej-Curie 84 ������������������������������������������������������������������������� ul. Śniadeckich 27 Cynamon ������������������������������������������������� ul. Magdzińskiego 7 DermoMedica Klinika Dermatologii i Kosmetologii Estetycznej ��������� ul. Królowej Jadwigi 16 Dinner 52 ���������������������������������������������������������� ul. Gdańska 24 DOM MODY DRUKARNIA: • Kurkuma ����������������������������������������������������� ul. Jagiellońska 1 Empik School, szkoła językowa ���������������������� ul. Focha 4 ENCE-PENCE sala zabaw��� ul. Gdańska 163 (teren Zawiszy) Europejskie Centrum Doradcze i Biuro Coworkingowe „Consilis” ��������� ul. Kościuszki 27 Express Bydgoski ��������������� ul. Warszawska 13 (portiernia) Fabryka Prezentów �������������� ul. Rzeźniackiego 1 (Fordon) Feniks Style �������������������������������������������������� ul. Dworcowa 47 FOCUS MALL����������������������������� ul. Jagiellońska 39-47 • Cinema City ���������������������������������������������������������������������������� • Drogeria Douglas ������������������������������������������������������������������ • Salon Jean Louis David ������������������������������������������������������ GALERIA POMORSKA ������������� ul. Fordońska 141 • Drogeria Douglas ������������������������������������������������������������������ • Kino Helios ������������������������������������������������������������������������������ Hotel Brda ���������������������������������������������������� ul. Dworcowa 94 In Loft - Pracownia Aranżacji Wnętrz  ul. Kościuszki 27 Intercor �������������������������� ul. Powstańców Wielkopolskich 33 Kawiarenka Letnia Na Wyspie Młyńskiej ����������������������������������������������������������������������������� Wyspa Młyńska Kawiarnia Cafe Kino ����������������������������������������� ul. Długa 32 Kawiarnia Zimmer Cafe �������������������������������� ul. Gdańska 7 King Fu Fusion ���������������������������������������������������������� ul. Jatki 2 Kinoteatr Adria ���������������������������������������������� ul. Toruńska 30 Kogel Mogel Cafe Kawiarnia Dla Mam ������������������������������������������������������������������������ ul. Siedleckiego 10 Kujawsko-Pomorska Szkoła Wyższa ������������������������������������������������������������������������� ul. Toruńska 55/57 Landschaft �������������������������������������������������� ul. Gimnazjalna 6 Laser Med ������������������������������������������������ ul. Jagiellońska 109 Lekarze Mostowa 4 ��������������������������������������� ul. Mostowa 4 Lokal Piekarnia ����������������������������������������������� ul. Mostowa 2 Lokal Xo-Xo ������������������������������������������������������� ul. Mostowa 1 m4bizz ����������������������������������������������������� ul. Piotrowskiego 19 Manekin ����������������������������������������������������������������� ul. Focha 14 Mega Fit ������������������������������������������ ul. Skłodowskiej Curie 16

p a r t n e r z y

S

Z

C

Z

Miejskie Centrum Kultury - Kawiarnia „Szpulka” ��������������������������������������������������������������� ul. Marcinkowskiego 12 Multikino ��������������������������������������������������������������� ul. Focha 48 Opera Nova ������������������������������������������������������������� ul. Focha 5 Oranżeria ����������������������������������������������� ul. Jana Kazimierza 3 Ośrodek Sportu i Rekreacji w Solcu Kujawskim ������������������������������ ul. Bojowników o Wolność i Demokrację 3 Pałac Młodzieży ��������������������������������������� ul. Jagiellońska 27 Pałac w Ostromecku ������������������������������������������ Ostromecko Pizzeria Gregorio ��������������������������������������������� ul. Gdańska 7 Port Lotniczy ��������������������� Białe Błota, ul. Paderewskiego 1 Restauracja Dolce Vita ��������������������������������������� ul. Fredry 1 Restauracja Katarynka ul. Niedźwiedzia 3 (Stary Rynek) Restauracja Kuchnia ���������������������������������������������� ul. Jatki 7 Restauracja Memo �������������������������������������������������� ul. Jatki 6 Restauracja Sowa ��������������������� ul. Mostowa (dwa punkty) Restauracja Twardowski ��������������������� Stary Rynek 15-21 Rybacki Profesional Hair ����������������������������� ul. Mostowa 2 Salon Fryzjerski Atelier 28 ��������������������� ul. Poznańska 28 Salon Fryzjerski Zaremba ���������������������� ul. Dworcowa 47 ������������������������������������������������������������������������������� ul. Gdańska 58 Salon Fryzjersko-Kosmetyczny Ines �� ul. Karpacka 31a Salon Kosmetyczno-Fryzjerski „Secesja Nova” ��������������������������������������������������������������������� ul. Cieszkowskiego 7 Salon Kosmetyki Naturalnej i Medycyny Estetycznej „Przybylak” ������������� ul. Długa 6 Salon Urody „Kano” ������������������������������������ ul. Gdańska 141 Salon Źródło Spa ������������������������������������������� ul. Bałtycka 45 Salony Optyczne Fras s.c. ��������������������� ul. Stary Rynek 11 Skin Expert Katarzyna Łukowska ����������������������������������������������������������� ul. Skłodowskiej-Curie 17 Sport Factory ��������������������������������������������� ul. Fordońska 160 Strefa ����������������������������������������������������������������������� ul. Długa 11 Studio Optyczne Pro Vision Ewa Spinek ������������������������������������������������������������������ ul. Bortnowskiego 12 Studio Stoppel ������������������������������������������������ Stary Rynek 14 Studio Urody Kamila Bobkowska ��������������������������������������������������������� ul. Marii Konopnickiej 22/7 Szkoła Łagodnego Rodzenia ������������ Plac Weysenhoffa 2 Szkoła Tańca „Bohema” �������������������������� ul. Dworcowa 51 Szkoła Tańca „Siwka” ����������������������������������� ul. Gdańska 28 Teatr Polski �������������������������������������������������� Al. Mickiewicza 2 The Secret Soap Store ����������������� dworzec PKP Bydgoszcz Towarzyska Kafe ����������������������������������������� ul. Poznańska 12 Uniwersytet Kazimierza Wielkiego ������������������������������������������������ ul. Jana Karola Chodkiewicza 30 Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy ������������������������������������������������������������������������������� ul. Kaliskiego 7 Warzelnia Piwa ��������������������������������������������� ul. Poznańska 8 Wyższa Szkoła Bankowa ������������������������� ul. Fordońska 74 Wyższa Szkoła Gospodarki ���������������������������� ul. Garbary 2 Zapałka ������������������������������������������������������������������� ul. Długa 33 Zapiekarnia ���������������������������������������������������������������� ul. Jatki 9 ZIELONE ARKADY ��������������� ul. Wojska Polskiego 1 • Kurkuma������������������������������������������������������������������������������������ • Salon Jean Louis David�������������������������������������������������������

T

O

R

U

Ń

ATRIUM COPERNICUS: • Cukiernia SOWA���������������������������������� ul. Żółkiewskiego 15 • Fabyrka Formy������������������������������������ ul. Żółkiewskiego 15 • Perfumeria DOUGLAS��������������������� ul. Żółkiewskiego 15 Beauty Essence Oriental Day SPA ��� ul. Most Pauliński 1 Bella Line Studio Rekreacji Dla Pań ��� ul. Sukiennicza 4 BellaStoma �������������������������������������� ul. Szosa Chełmińska 84 Biznes Link ���������������������������������������������������������� ul. Łokietka 5 Burger Men ��������������������������������������������������� ul. Moniuszki 22 CENTRUM HANDLOWE BIELAWY: • Perfumeria DOUGLAS������������������������������� ul. Olsztyńska 8 Centrum Biznesowe ������������������������������������ ul. Grudziądzka Centrum Medyczne Nowak&Nowak �������� ul. Legionów Centrum Medyczne Olk-Med ��������������� Plac 18 stycznia 4 Centrum Ogrodnicze ������������������������������������������� Ostaszewo CH Plaza - punkt informacyjny ���� ul. Broniewskiego 90 Cinema City ������������������������������������������� Czerwona Droga 1-6 Citomed ������������������������������������ ul. M. Skłodowskiej-Curie 73 Coffee & Whisky House ������������������������������ ul. św. Ducha 3 Coffee PERKS ���������������������������������������������� ul. Strumykowa 2 CSW �������������������� Wały Generała Władysława Sikorskiego 13 Cukiernia Franciszek Pokojski ������������������������������� Kawiarnia na rogu ul. Szerokiej i Szczytnej ����������������������������������������� Kawiarnia, ul. Konstytucji 3 Maja 10 Cukiernia Lenkiewicz ���������������������������� Rynek Staromiejski ���������������������������������������������������������������������������������� ul. Barwna 2 ��������������������������������������������������������������������������� ul. Chabrowa 24 ����������������������������������������������������������������������� ul. Wyszyńskiego 5 ���������������������������������������������������������������������������� Wielkie Garbary Cukiernia SOWA������������������������������������ ul. Żółkiewskiego 15 ��������������������������������������������������� ul. Grudziądzka 162 (Kometa) ������������������������������������������������������������������� ul. Broniewskiego 90 ��������������������������������������������������������������� ul. Rynek Staromiejski 4 Czarna Oberża ������������������������������������������������ ul. Rabiańska 9 De’ Arte + Caterina �������������� ul. Rynek Staromiejski 36-38 (Dom Towarowy PDT) CKK Jordanki ����������������������������������������������� Aleja Solidarności Drogeria Jasmin �������������������������������������� ul. Mickiewicza 79 Drogeria Natura �������������������������������� ul. Szosa Bydgoska 26 Dworzec Autobusowy ����������������������������������� ul. gen. Jana Henryka Dąbrowskiego 26 Dworzec Główny PKP ������������������������������������ ul. Kujawska 1 Empik ��������������������������������������������������������� Wielkie Garbary 18 Free-Way - szkoła językowa ����������������� ul. Szosa Lubicka Gabinet Kosmetyczny YASUMI ���������� ul. Podgórska 12b Gajdus ������������������������������ ul. Władyslawa Broniewskiego 23 Galeria AMC ����������������������������������������������������� ul. Lelewela 33 Galeria Grębocin ����������������������������������� ul. Kowalewska 4-6 Ginekolog Jackowski ������������������� ul. Szosa Chełmińska 58 Hebe Day Spa ��������������������������� ul. Szosa Chełmińska 138/4 Hotel - Restauracja „Heban” ��������������� ul. Małe Garbary 7 Hotel 1231 �������������������������������������������������� ul. Przedzamcze 6 Hotel Bulwar ��������������������������������� ul. Bulwar Filadelfijski 18 Jan Olbracht ���������������������������������������������������� ul. Szczytna 15 Kawiarenka Artus ���������������������������������� Rynek Staromiejski Kona Coast Cafe ���������������������������������������� ul. Chełmińska 18

Kosmetyczny Instytut Dr Irena Eris ul. Szosa Chełmińska 166 Krajina Piva ������������������������������������� ul. Rynek Nowomiejski 3 Kwadrans Cafe ���������������������������������� ul. Szosa Lubicka 166d MCSM - Restauracja ���������������������������������������� ul. Łokietka 5 Mini Aquapark ��������������������������������������������������� ul. Hallera 79 Moose Cafe ������������������������������������������� Rynek Nowomiejski 4 MotoArena ������������������������������������������������ ul. Pera Jonssona 7 SYNAPSA Specjalistyczne Centrum Diagnostyczno-Rehabilitacyjne ���� ul. Mickiewicza 130 OD NOWA ������������������������������������������������������� ul. Gagarina 37a Olender ��������������������������������������������������������������������� Nieszawka Pasaż Zieleniec ���������������������������������������� ul. Szosa Bydgoska Perfumeria DOUGLAS ������������������������������������ ul. Szeroka 24 Pizzeria Venus �������������������������������������� ul. Broniewskiego 24 Poradnia Rehabilitacyjna „ReVITA” ������������������������������������������������������������� ul. Konstytucji 3 Maja 19 Prywatne Centrum Chirurgii Winczakiewicz-Borkiewicz ���������������������� ul. Kołłątaja 10a Przychodnia Specjalistyczna ��������� ul. Uniwersytecka 17 Restauracja Luizjana ������������������������������ ul. Mostowa 10/1 Restauracja Manekin �������������������������������� ul. Gagarina 152 ������������������������������������������������������������� ul. Rynek Staromiejski 16 ����������������������������������������������������������������������������������� ul. Wysoka 5 Restauracja Piąta Klepka ������������������������ ul. Podmurna 34 Restauracja Róże i Zen ����������������������������� ul. Podmurna 18 Salon Urody Feminarium ���� ul. Szosa Chełmińska 84/86 Siwy Dym �������������������������������������������������������������������� Łysomice Blue Moon Wellness and SPA ����������������������� ul. Bulwary Filadelfijskie 11 (hotel Copernicus) Specjalistyczne Przychodnie Medycyny Rodzinnej RUDAK-MED Sp. z o.o. �������������������������������� ul. Podgórna 24 Stare Metropolis ������������������������������������������� ul. Łazienna 26 Sun Flower ������������������������������������������������� ul. Konfekcyjna 27 Sun Flower ���������������������������������������������� ul. Konopackich 20a Supermarket Paluszek �������������������������������� ul. Strzałowa 7 Teatr im. Wilama Horzycy ������������������������ Plac Teatralny 1 Tor-Tor ������������������������������������������ ul. gen. Józefa Bema 23/29 Torimpex ������������������������������������������������� ul. B. Głowackiego 2 ��������������������������������������������������������������������� ul. Dziewulskiego 23 ���������������������������������������������������������������������� ul. Jeśmanowicza 2 ������������������������������������������������������������������������������� ul. Kaliskiego 9 ������������������������������������������������������������������������� ul. Leszczynowa 3 ������������������������������������������������������������������������� ul. Ligi Polskiej 12 ��������������������������������������������������������� ul. Wojska Polskiego 43-45 TORUŃ PLAZA: • Cukiernia SOWA �������������������������������� ul. Broniewskiego 90 • Perfumeria DOUGLAS �������������������� ul. Broniewskiego 90 • Pure Health&Fitness ���������������������� ul. Broniewskiego 90 TZMO ���������������������������������������������������������������������� ul. Polna 115 ��������������������������������������������������������������������� ul. Mickiewicza 130 ������������������������������������������������������������������������� ul. Podgórska 24a Uni-Car Dwa Sp. z o.o. � ul. Marii Skłodowskiej-Curie 67a Wulkan ������������������������������������������������������������ ul. Rydygiera 55 Zajazd Staropolski �������������������������������������� ul. Żeglarska 10 ������������������������������������������������������������


006124025

Miasta Kobiet marzec 2016  
Miasta Kobiet marzec 2016  
Advertisement