Page 6

jej portret

M ędzy

jawą a snem

Kino jest świetną podróżą, która może nas czegoś uczyć, ale niekoniecznie trzeba przekładać to, co się zobaczy, na prawdziwe życie. Nie robię z kina „kopiuj/wklej”. Filmy uczą nas, jak każda ze sztuk, wrażliwości. Z Kafką Jaworską* rozmawia Janusz Milanowski

Wejdę z butami w Twoją duszę… Spróbuj tylko?! Opowiedz o swoim najbardziej osobistym filmie. Nie mam. Nie wierzę… Musiałby to być jeden tytuł, a ileż musiałabym wówczas wspaniałych filmów niesprawiedliwie pominąć. Bardzo emocjonalnie podchodzę do sztuki filmowej. Żyję w świecie filmów, które lubię, kocham i które żyją razem ze mną i takich, które były dla mnie tak złe, że staram się o nich nie pamiętać. Jestem więc osobą, która nosi bagaż ulubionych filmów, nie jednego - wielu. Wolałabym zrobić listę 100 ukochanych, aniżeli musieć wybierać ten „jedyny”. Czy istnieją filmy do których wracasz? Tak, do klasyki przede wszystkim i tu chyba zawsze Bergman zostanie na piedestale. Nie smutny, ale wybitny obserwator rzeczywistości. W zależności od nastroju oglądam, bo bardzo

6

miasta kobiet

21 maja 2013

lubię „Śniadanie u Tiffany”ego”, kocham „Casablankę”, „Dolce vita”, „Życie Zofii”, „Cinema Paradiso”, „Przełamując fale”, „Stowarzyszenie umarłych poetów”, „Hair”, „Łowcę jeleni”, przegadane i przeintelektualizowane kino Allena - szczególnie „Annie Hall”, Almodovara niemalże w całości, wszystko Jarmana, Sheridana i Kieślowskiego, trochę Lyncha, Haneke’ego i Polańskiego, odrobinę von Triera, szczyptę Spielberga i Scorsese oraz wiele, wiele innych… filmów, artystów. Całą noc mogłabym wymieniać. Co dla wielu osób ciekawe nie bardzo przepadam za polskim kinem, ale tym starszym. Współczesne jest bardzo ciekawe i coraz lepsze. Jest masa filmów do których wracam. Niemalże zawsze kieruje mną nastrój. To on „wybiera” co oglądam. Jeżeli nie mam na jakiś film ochoty, to po prostu czytam książkę. A jaki masz nastrój, gdy wracasz do Bergmana? Wiesz co… po prostu melancholijny. Mam wtedy ochotę na wyciszenie. Kino to mój zawód, zatem z jednej strony budzi moje emocje, z dru-

giej nie uniknę oceniania go pod względem, artystycznym, technicznym. To niełatwe zadanie. Nie zawsze bowiem wirtuozeria techniczna idzie w parze z tym, czy film mi się podoba. Generalnie wybieram filmy, które mnie poruszają, wzburzają emocje, budzą refleksje. Nawet jeśli pozostawiają nieco do życzenia co do techniki, nie są perfekcyjnym dziełem kinowym. Najgorzej jest jednak, gdy oglądam na uznanych światowych festiwalach filmy, które rozczarowują mnie nudnym perfekcjonizmem, a potem zostają nagrodzone. Niemożliwe, a jednak prawdziwe. Wtedy jest trudno. Mówisz jak krytyk, który ma zawsze problem z oddzieleniem własnych emocji od bycia tym krytykiem. Czy aż tyle masz w sobie emocji, że pracując musisz walczyć z nimi? Nieee… Nie chciałabym być krytykiem, ale bywam. To jest poniekąd wpisane w mój zawód. W kinie szukam jakiejś iskierki, bo jednak od sztuki powinno się wymagać tego czegoś po prostu. Film jednak zawsze pozostanie dla mnie sztuką. >

Miasta Kobiet maj 2013  
Advertisement