Page 25

tabu Ale są też kobiety spoza środowisk patologicznych, które świadomie związują się z przestępcami. I jak to wytłumaczyć? W grę wchodzą różne czynniki psychologiczne. Wcale nie tak rzadko się zdarza, że kobieta, która ma dobry status społeczny - jest psychologiem czy adwokatem - związuje się nagle z przestępcą w przekonaniu, że jest w stanie go zmienić. Uruchamia się w niej misja. Wierzy, że uda się jej zrobić to, co nie udało się wcześniej nikomu innemu. Ma poczucie swojej wyjątkowości i pochlebia jej relacja z kryminalistą. Poza tym wśród kobiet, które związują się z przestępcami, obserwuje się także syndrom „matkowania”, czyli potrzeby chronienia i  otaczania opieką swojego partnera. Jest jeszcze syndrom „pięknej i bestii”, gdzie kobieta wchodzi w relację z kimś brutalnym, ale wobec niej troskliwym. Pozwala jej to wierzyć, że jest wyjątkowa i ma w sobie tyle miłości, by z czasem zmienić tę bestię w księcia. Oczywiście są też kobiety szukające po prostu stymulacji i  adrenaliny, bo takie normalne, poukładane życie jest dla nich nudne. Wiązanie się z  agresywnym kryminalistą to dość ekstremalny sposób na szukanie rozrywki... Ekstremalny i  do tego bardzo niebezpieczny. Aby lepiej zrozumieć motywy takich kobiet, możemy także sięgnąć do teorii psychologów ewolucyjnych, m.in. profesora Davida Bussa. Jego zdaniem chodzi o  pierwotny instynkt. Agresja mężczyzny podświadomie kojarzy się w  takim przypadku z  siłą, wzbudza poczucie bezpieczeństwa, zwiększa szansę przekazania silnych genów potomstwu i obronę przed otoczeniem. Tym bardziej ma to sens, że niektóre z  tych kobiet wywodzą się z  podkultury przestępczej. Częściej więc kierują się swoimi pierwotnymi instynktami, a nie tym, co narzuca na nas kultura i życie w społeczeństwie. W tych środowiskach zresztą cały czas praktykowany jest kult siły - grupie przewodzi ten najbardziej brutalny, agresywny, bezwzględny mężczyzna. One celują swoimi upodobaniami w  lidera, bo jego zainteresowanie podnosi ich status - u jego boku stają się samicą alfa. Nierzadko sympatię, a  nawet pożądanie budzą filmowe postaci przestępców i psychopatów. Czy to powinien być powód do niepokoju? Odwracając trochę to pytanie, myślę, że warto spojrzeć na rolę mediów w  kreowaniu bohaterów - również prawdziwych przestępców. Gdy opisuje się perypetie kryminalisty, którego długo nie może złapać policja, zaczyna on budzić powszechne zainteresowanie. Jest o  nim głośno, staje się niemal celebrytą. I  to może powodować, że ludzie zaczynają z nim sympatyzować czy też solidaryzować się. Niesie to za sobą wiele zagrożeń. Tak trochę było w USA przy Tedzie Bundym czy Charlesie Mansonie, którzy pomimo popełnionych zbrodni zyskali swego czasu grono fanek. I  ostatnio przy Andersie Breiviku, który już po aresztowaniu w  przeciągu roku otrzymał około 800 listów od różnych kobiet. Warto się

Więźniowie z Polski też dostają listy? Pewnie, że tak. Mają do tego prawo. Im skazany ma większy kontakt ze społeczeństwem, tym łatwiej jest mu potem wrócić do życia na wolności, jak już zakończy karę. Zachęcamy zarówno osadzonych, jak i członków ich rodzin do podtrzymywania kontaktów - widzeń, rozmów przez Skype, telefonicznych lub wysyłania listów.

żonę, przebywając w ośrodku zamkniętym, ale to ekstremalny przypadek. Nasi więźniowie zawierają małżeństwa? W ciągu ostatnich trzech lat mieliśmy w bydgoskim areszcie ok. 5-6 ślubów - niewiele, bo ze względu na specyfikę naszej jednostki, rzadko więźniowie zostają tu na dłużej. Za to np. w zakładzie karnym w Koronowie jest takich przypadków znacznie więcej. Pamiętam śluby młodocianych, którzy przed zatrzymaniem byli już dłuższy czas w związkach. I to ci mężczyźni chcieli sformalizowania tej relacji. Ich motywacja to najczęściej lęk związany z porzuceniem bądź też byciem zdradzonym. W ich przekonaniu ślub zmniejszał prawdopodobieństwo ziszczenia się tych negatywnych scenariuszy.

Ale pisać można nie tylko z rodziną. Jak więźniowie zawierają korespondencyjne znajomości z kobietami? W USA działają takie portale, jak meet-an-inmate.com czy writeaprisoner.com, za pośrednictwem których można kontaktować się z  osadzonymi. U  nas, póki co, nie ma portali „randkowych” dla skazanych. Polscy więźniowie najczęściej poznają kobiety za pośrednictwem swoich znajomych i nierzadko także swoich kolegów z  celi. Mamy w  więzieniach szczelny system wizyt i  nie dopuszczamy do widzeń o charakterze towarzyskim z osobami obcymi, jednakże osadzeni mogą z  nimi korespondować.

Podobno nieraz kobietom jest na rękę, że ich małżonkowie przebywają w więzieniach... I to też związane jest z lękiem - idealnym partnerem jest ten skazany na dożywocie, bo on nigdy nie zdradzi. Na taki związek najczęściej decyduje się kobieta, która nie potrafi nawiązywać głębszych relacji. Na rękę jest jej to, że partner nigdy z nią nie zamieszka, nie będzie widział jej bez makijażu, że ma pełną kontrolę nad spotkaniami. Związek nie ma szans się rozwinąć, zatrzymuje się w  takiej wczesnej „romantycznej” fazie - fantazjowania i pisania do siebie listów. Kobieta może więc żyć mrzonką o idealnej miłości, budując sobie w głowie obraz idealnego związku.

Jak więźniowie reagują na taki kontakt? Ci, którzy utrzymują kontakty z  kobietami, bardziej o siebie dbają. Gdy udaje im się reaktywować znajomość z byłą partnerką, to często przychodzą i proszą o pomoc w naprawie tych relacji. To bardzo budujące. Ale są też tacy, którzy kontakty z kobietami traktują wyłącznie instrumentalnie, bądź całkowicie przerzucają na nie odpowiedzialność za swoje postępowanie. Mówią: „Gdybym miał kobietę, którabymniekrótkotrzymałaidobrzeprowadziła, to bym do tego więzienia nie trafił”. Trzeba pamiętać, że każdy jest odpowiedzialny za swoje decyzje i  nie może zrzucać tego na kogoś innego.

A jak często kobietom faktycznie udaje się wyciągnąć wybranków z kryminału? Nie ma na to statystyk, ale spróbuję ugryźć to pytanie od drugiej strony. Około 80 proc. skazanych to osoby, u których występują zaburzenia osobowości typu dyssocjalnego, a skuteczność terapii w przypadku takich osób jest niewielka. W  dużej mierze są to psychopaci, instrumentalnie traktujący wszelkie kontakty z innymi ludźmi. Powiedziałabym więc, że w  takich relacjach kobiety z  góry skazane są na porażkę. Próby będą nie tylko bezcelowe, ale mogą też okazać się dla tych kobiet niebezpieczne. Daleko nie szukając - parę lat temu był w Bydgoszczy taki przypadek, że pewien mężczyzna uwodził kobiety, z  którymi korespondował, a  później się nad nimi znęcał. Do tego stopnia potrafił manipulować innymi, że udało mu się nakłonić matkę jednej z tych kobiet, by razem z nim znęcała się później nad swoją córką.

w tym miejscu zastanowić, czy nie powinno się zmienić polityki medialnej. Może lepiej skupiać się na ofiarach i  pomocy im, a  nie na oprawcach. Przestępcom, szczególnie tym narcystycznym i psychopatycznym, często chodzi właśnie o rozgłos i sławę.

Dla kobiet, którym marzy się „odczarowanie bestii”, to i tak brzmi jak sygnał, że warto próbować. Powiedziała Pani, że kontakt pomaga wrócić do życia na wolności… Jednak to, co wydaje się dobre dla osadzonych, nie zawsze jest dobre dla kobiet, które postanawiają z  nimi korespondować. Pozbawienie wolności ma na celu wzbudzanie w  skazanym poczucia odpowiedzialności oraz potrzeby przestrzegania porządku. Osadzeni muszą nauczyć się prawidłowo funkcjonować w  swoich podstawowych rolach społecznych, dotyczących przede wszystkim płaszczyzny rodzinnej - obowiązków ojca, brata, syna, partnera itp. Nawiązując kontakt z osobą, która nie osiągnęła jeszcze tego celu, musimy liczyć się z wszelkimi negatywnymi konsekwencjami. Łącznie z byciem ofiarą przestępstwa. Zdarzają się jednak historie zakończone ślubami. Nawet Mariusz Trynkiewicz znalazł

Aż trudno w to uwierzyć. A zagrożeń jest znacznie więcej. Trzeba pamiętać, że wiążąc się z  kryminalistą, oddajemy nasze życie i uczucia nie jednej osobie, ale całej populacji więziennej. Listy, które piszemy, może czytać cała cela i  nigdy nie mamy gwarancji, że dane, które przekazujemy, jakiekolwiek informacje o nas, nie trafią w ręce kogoś trzeciego. Nasze działania mogą w  tej kwestii przynieść dużo więcej szkody niż pożytku. Dlatego zanim zaczniemy rozmyślać o „naprawianiu” jakiegoś kryminalisty, powinniśmy zadać sobie pytanie, czy samemu nie potrzebujemy pomocy psychologa bądź terapeuty. Resocjalizowanie przestępców zostawmy specjalistom.CP miasta kobiet

lipiec 2018

25

Miasta Kobiet lipiec 2018  
Miasta Kobiet lipiec 2018  
Advertisement