Page 17

zdrowie Są zdziwieni, dlaczego? Okazuje się, że często jest to wynik powtarzającej się ekspozycji na słońce np. podczas zwyczajnych dojazdów do pracy samochodem. To wystarczy, by dokonać trwałych zmian na skórze. W tych przypadkach ewidentnie widać różnicę wieku skóry po lewej i prawej stronie. Czyli przedwczesne starzenie się skóry to kolejny niepożądany efekt opalania? Moim studentom na zajęciach pokazuję zdjęcie skóry 24-latki, która chodzi na solarium cztery razy w tygodniu. Jeszcze nikomu nie udało się określić jej prawdziwego wieku. Wszyscy „strzelają”, że to kobieta po pięćdziesiątce. Wiele jest negatywnych skutków, a  mimo to się opalamy... Z punktu widzenia dermatologa słońce nie jest naszym przyjacielem. Owszem, opalanie kusi, ale biologicznie nie ma uzasadnienia. Atrakcyjność opalania jest uwarunkowana kulturowo, bycie opalonym świadczy o  wyższym statusie ekonomicznym, pokazuje np., że możemy sobie pozwolić na wakacje prawdopodobnie w ciepłym, egzotycznym miejscu. Wśród młodych ludzi o chęci „spalenia się na heban” decyduje norma rówieśnicza. Tylko trzeba mieć świadomość, że opalenizna to tylko nasz lokalny wzorzec kulturowy, i to historycznie bardzo młody. „Jej biały skóry alabaster kusi” - jak pisze poeta… Dawniej było inaczej. Jeszcze 100 lat temu bycie opalonym znaczyło, że jest się ubogim wieśniakiem, a  nie członkiem elity społecznej. Trzeba dodać, że nie jest to też wzorzec uniwersalny. Jeżeli np. pojedziemy do Azji, to zobaczymy, że mieszkańcy chronią się przed słońcem. Podam anegdotkę. Będąc z  własnymi dziećmi na plaży w  Malezji, założyłem im ubranka, które zakrywały cały tułów, do łokci i do kolan, oraz czapeczki z  daszkiem. Siedząca obok koreańska mama w pewnym momencie nie wytrzymała, podeszła i pokazała, jak jej dzieci są ubrane, dając do zrozumienia, że zaniedbuję bezpieczeństwo własnych. Koreańskie dzieci na plaży chodzą w ubrankach plażowych do nadgarstków i  do kostek, a  czapeczki mają nauszniki i  karczek! W  tamtych krajach jasna skóra jest obiektem pożądania, niektórzy są w  stanie wydać tysiące dolarów, żeby ją rozjaśnić. Wracając do zdrowia - powinniśmy się bać słońca... Ale nie możemy demonizować. Jest grupa osób, która odczuwa wyraźną poprawę po ekspozycji na słońce. To pacjenci z  chorobami zapalnymi. Ultrafiolet działa przeciwzapalnie, a naświetlanie pomaga. Taką poprawę widzą pacjenci z atopowym zapaleniem skóry czy łuszczycą, ale już w przypadku wirusowej opryszczki wargowej często po pobycie na plaży następuje jej powrót. Mam pacjentkę, która w trakcie wykonywania tatuażu została zakażona wirusem brodawczaka ludzkiego. Po zaleczeniu wybrała się do solarium i  nastąpił świeży wysiew zmian chorobowych. Dzieje się tak dlatego, że słoń-

ce w dużej dawce obniża sprawność układu odpornościowego, a  co za tym idzie, nawracają choroby wirusowe, takie jak wspomniana opryszczka. Bez słońca by się tak nie stało. Słońce bywa niebezpieczne także w przypadku bardzo agresywnego raka Merkla, który wywołany jest przez obecność pewnego wirusa w naszej skórze. Większość osób w ciągu życia zaraża się nim, nie mając żadnych objawów. Dopiero wieloletnia ekspozycja na słońce może powodować utratę zdolności obrony przed nim, co w ostatecznym rozrachunku prowadzi właśnie do raka Merkla. Występuje on najczęściej na twarzy, skroni i  podudziach, czyli w  miejscach, które statystycznie najczęściej wystawione są na słońce. A  jakie ubranie nosić w  upały? Białe czy czarne? Z punktu widzenia biologicznego teoretycznie lepsze są czarne ubrania, bo więcej absorbują promieniowania UV i tym samym mniej dociera go do skóry. Jednak ważniejszy od koloru jest rodzaj materiału. W  niektórych krajach firmy odzieżowe muszą obowiązkowo podawać na metce współczynnik fotoprotekcji, dzieje się tak w  np. w  Australii. Kupując dla dziecka strój kąpielowy, zalecałbym zakryty kombinezonik do kolan i do łokci à la lata 20. Niektóre materiały dają efekt porównywalny z filtrem SPF50. Pod wpływem słońca i  niektórych leków może pojawić się niekorzystna reakcja skórna. Które leki są fotouczulające? Każdy taki lek ma na ulotce informację, że należy zwrócić uwagę na ekspozycję na słońce. Niektóre farmaceutyki stosowane w  dermatologii są właśnie lekami zwiększającymi wrażliwość na słońce, więc każdego pacjenta, któremu przepisuję taki lek, uprzedzam. Problem pojawia się z lekami dostępnymi bez recepty i z mieszankami ziołowymi. Np. herbatka na depresję nie będzie miała informacji o uczuleniu na słońce, a często w jej składzie jest dziurawiec, zawierający furanokumarynę, która działa fototoksycznie. Wiem, że będę się „smażył” na słońcu... Czego powinienem się wystrzegać? Nie ma na to prostej odpowiedzi, ale zwracałbym uwagę na wszystkie rośliny, których kwiatki przypominają koperek, czyli rośliny baldaszkowate. Zawierają one bardzo dużo różnych substancji wywołujących reakcje fotoalergiczne i  fototoksyczne. W  upalne dni powinniśmy uważać też na to, obok czego przechodzimy. Miesiąc temu odwiedziła mnie pacjentka, której blizny po reakcji fototoksycznej pozostaną prawdopodobnie na całe życie. Poszła z psem na spacer i zawędrowała w miejsce, gdzie rosną rośliny baldaszkowate, prawdopodobnie niesławny barszcz Sosnowskiego. Produkują one lotne olejki eteryczne, które unoszą się w powietrzu i w reakcji ze słońcem mogą być groźne. Podobnie fototoksyczna jest ruta zwyczajna, bardzo dużo jej rośnie w Portugalii. Wprawdzie sama ruta nie uczula, ale pod

wpływem ultrafioletu jej cząsteczki lotne ulegają przemianie chemicznej i stają się wyjątkowo kłopotliwe dla naszej skóry. A jak już przesadzimy z opalaniem i doznamy oparzenia, to co robić? Jeżeli są to oparzenia z  pęcherzami, to warto udać się do lekarza. Natomiast jeżeli oparzeniu towarzyszy jedynie rumień, dyskomfort i pieczenie skóry, to pomocna będzie niewielka dawka kwasu acetylosalicylowego - czyli łykamy aspirynę. Warto użyć też kremu zawierającego enzym endonukleazę, który naprawia posłoneczne uszkodzenia DNA. Pewnie tym, którzy boją się skutków opalania, poleci Pan urlop w  Skandynawii, na Islandii albo Wyspach Owczych? Raczej nie, bo na Islandii i Wyspach Owczych będzie zimno, ale słonecznie. Proponowałbym Irlandię lub Wielką Brytanię, gdzie szerokość geograficzna jest podobna, ale zachmurzenie dużo większe i zdecydowanie niższa ekspozycja na słońce. A odważnym, którzy wybiorą Grecję? Dla nich najważniejsze są kremy z filtrem użyte z głową. Nałożenie kremu rano i pójście na osiem godzin na plażę to zwykła psychoterapia. Nawet dobry krem z filtrem jest w stanie utrzymać się na skórze stosunkowo krótko. W trakcie pobytu na plaży trzeba używać go przynajmniej raz na cztery godziny, i to w odpowiedniej dawce. Jako dermatolog zalecam krem z  filtrem 50, choć to niepopularne. Warto wiedzieć, że ilość kremu, która mieści się na koniuszku palca, wystarcza najwyżej na 1 proc. powierzchni ciała, więc 50-mililitrowa tubka kremu nie ma prawa wystarczyć na cały urlop.CP

* dr n. med. Marek Jankowski lekarz medycyny estetycznej, specjalista dermatolog-wenerolog, biolog molekularny, zawodowo związany z Kliniką Dermatologii UMK, gdzie pełni funkcję adiunkta i kierownika Pracowni Diagnostyki Obrazowej i Farmakologii Skóry. miasta kobiet

lipiec 2018

17

Miasta Kobiet lipiec 2018  
Miasta Kobiet lipiec 2018  
Advertisement